Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

27.06.2006
wtorek

Wstrętne media

27 czerwca 2006, wtorek,

Jak ten człowiek nienawidzi mediów! Ilekroć czytam wywiady z  Jarosławem Kaczyńskim, tylekroć nie mogę wyjść ze zdumienia, jak bardzo ten człowiek nie cierpi mediów. I nawet zaczynam się bać, czy sprawując władzę, prezes się do mediów nie dobierze. Oto kolejna porcja niechęci (z wczorajszego  „Dziennika”):

Na pytanie dlaczego 65 proc. Polaków uważa, że sprawy w Polsce idą w złym kierunku, Prezes Kaczyński odpowiada: „Jeśli dominująca część mediów nieustannie atakuje i stwarza wrażenie, że w Polsce dzieje się coś strasznego i nic się nie załatwia, to giną nawet takie dane jak te, że w maju produkcja wzrosła o 20 proc. Proszę pamiętać, że ogromna większość Polaków wiedzę o rzeczywistości czerpie z mediów, a jeżeli one mają tego rodzaju nastawienie, to nawet ewidentne sukcesy, jak wzrost płac, spadek bezrobocia, wzrost zatrudnienia i spadek przestępczości, nie są obecne w świadomości publicznej.”

Prezesa boli, że media są stronnicze: „W Polsce funkcjonuje mechanizm kontroli medialnej, która wobec pewnych środowisk w ogóle nie działa, a wobec innych (Prezes PGNiG  B.Marzec, prezes PZU J.Netzel – przypisek Pass) działa niesłychanie intensywnie.”

Dziennikarze są częścią „układu”: „Bo istniał bardzo zwarty układ wzajemnie popierających się osób i mechanizm ten działa nadal (…) My próbujemy to przełamać i to jest niezwykle trudna walka. Niestety, ogromna część mediów czyni ją jeszcze trudniejszą.”

Platforma Obywatelska uważa, że „my mamy przewagę w mediach, zatem możemy wszystko.”

Platforma: „Prowadzą wobec nas furiacką kampanię i wiedzą, że media są po ich stronie. (…) Mają poparcie mediów i dzięki temu wmawiają ludziom, że to my ich atakujemy.”

Jak długo pamiętam, a pracuję już w mediach pół wieku, władza nigdy ich nie cierpiała. W PRL nie było mediów wolnych ani prywatnych, istniał monopol i cenzura, a mimo wszystko towarzysze byli niezadowoleni. Likwidowali poszczególne tytuły („Po Prostu”, „Przegląd Kulturalny”, „Świat”, Nowa Kultura”), nękali inne („Tygodnik Powszechny”, „Polityka”), cenzura ingerowała 1500 razy w ciągu kwartału, karali zakazem pisania pod nazwiskiem (nie tylko opozycję, nawet Urbana za artykuł o krakowskim działaczu antyalkoholowym, drze Marcinkowskim). I zawsze towarzysze  mieli pretensje, a czarnowidztwo kazali zastąpić „konstruktywną krytyką”.

W wolnej Polsce media są wolne i niezależne, ALE  od kiedy upadł rząd Mazowieckiego, władza zawsze narzeka na media. Miller też narzekał, że prasa ujawnia jedna aferę za drugą. Kogokolwiek mianował, „Gazeta” zaraz go demaskowała. Sam wiem, co przeszedłem z rąk „Gazety” i „Życia”, kiedy byłem mało znaczącym kandydatem na ambasadora. Dziś wyrzuconych ambasadorów media nie bronią, a mimo to Prezes Kaczyński mediów ich nie cierpi, ponieważ są inne niż on: widzą świat inaczej, inaczej widzą jego rządy, inaczej oceniają Jarosława Kurskiego, zamiast cieszyć się, że spada bezrobocie, martwią się, że młodzi emigrują, zamiast radować się ze wzrostu produkcji, węszą w faszyzującej młodości wiceprezesa TVP, zamiast pochwalić premiera, że  odwiedził piłkarzy, nie zostawiają suchej nitki na drużynie, zamiast pominąć milczeniem potknięcie z hymnem narodowym – urządzają kpiny z prezesa, zamiast pochwalić inicjatywy Romana Giertycha w szkole – odnoszą się do nich krytycznie. To fakt: nie są bez przerwy zachwycone, są wolne, grymaśne i przynajmniej częściowo niezależne, nie dały się jeszcze do końca opanować, aczkolwiek TVP i PAP już (a Polskie Radio lada dzień) zostały „odzyskane”.

Prezes Kaczyński myli się, że media ukrywają dobre wiadomości. Wszak to z mediów wiemy, że rośnie produkcja, rośnie eksport i że w ogóle „krzywa rośnie”. A jeśli ktokolwiek, choćby nieśmiało, napisze, że te pomyślne zjawiska wynikają nie tylko z polityki obecnego rządu, to znaczy, że próbuje pomniejszyć jego zasługi, czyli należy do układu i prowadzi „furiacka kampanię” przeciwko obecnej władzy. Choć w mediach nie brak sympatyków IV RP (że wymienię tylko prezesa TVP, prezesa PAP, „Dziennik”, OZON, Zdzisława Krasnodębskiego, Piotra Semkę, Igora Janke, Rafała Ziemkiewicza, Macieja Rybińskiego i wielu innych znanych dziennikarzy), prezesowi ciągle mało, ciągle czuje się niedopieszczony. Co możemy zrobić, żeby Prezes nas polubił?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 86

Dodaj komentarz »
  1. Panie Danielu, zapewne czytał Pan dzisiejszą „Rzeczpospolitą”… Dla Kaczyńskiego każdy, dosłownie każda instytucja, która nie jest pod jego kontrolą, jest układem, jest podejrzana i należu ją spacyfikować i przejąć… Nie ma domeny życia społecznego, której by Kaczyński nie zaatakował… To jest człowiek, dla którego krytyka nie istnieje…

    Zaczynam podejrzewać go o skłonności chorobowe…

    Ukłony

    Azrael

  2. Niestety J. Kaczyński nie widzi zalet pluralizmu, wolności słowa, wolności gospodarczej. Uważa, że wszystko to zagraża państwu, kiedy przecież to właśnie jest motorem jego rozwoju, to jest jakiś paradoks.

  3. Ten komentarz napisalem kilka miesiecy temu jako uwagi do opublikowanego wtedy Komantarza Dnia napisanego przez samego Redaktora Naczelnego. Wtedy jakos nie przeszedl. Probuje wiec teraz jszcze raz, z niewielkomi zmanami…..
    …Dobrze, ze weszcie ktos probuje pisac prawde o paranoi Pana jaroslawa Kaczynskiego. Bo to juz nie tylko chorobowa obsesja. Tyklo, kto to tak naprawde zrozumie?
    Wyborcy PiS uwazaja czolowego ideologa i medialnego rycerza PiS, Pana Kurskiego za prawdziwie odwaznego i slusznego, bo chce – jak i caly PiS – prawdziwie i sprawiedliwie zrobic porzadek z ukladami, wrogami, plugawcami, komunizmem czy postkomunizmem, czyli tym wszystkim co mamy w Polsce a wiec i w mediach, bo te od czasu PRL tylko sie pogorszyly.. Ten slogan bedzie jeszcze dlugo najlepsza przynenta i gwarantem taniego sukcesu. Tym bardziej, ze innych osiogniec w kraju Panow Kaczynskich nie bardzo widac.
    (pomijajac systematyczne zatapianie nowych, starych i domniemanych „wrogow”). …Wyborcy PiS nie sa narodem myslacym ani europejsko, ani globalnie. Nie mysla nawet o Polsce „w caloksztalcie”, bo nie bardzo wiedza co to jest. Wyborcy PiS zostali w przeszlosci przyzwyczajeni do jednego, moze dwoch dziennikow (czasopism) centralnych (nie liczac Misia i Swierszczyka, bez podtekstow…) i jednej gazety lokalnej, ktore wszystkie pisaly to samo, dla urozmaicenia z rozna szybkoscia. A wiec jesli we wszystkich gazetach stalo to samo, to znaczy, ze musiala to byc prawda. Proste i logiczne.
    Te prosta logike stosuje, czy pragnie zastosowac PiS i dzis. Powszechnym zrodlem informacji ma byc jedna, no moze dwie stacje telewizyjne (jak juz musi byc ten kapitalizm, to jedna z nich niech i bedzie prywatna) czyli TVP i TRAM. Do tego jakies dwa, trzy dzienniki i tylez tygodnikow. A ze wszystkie beda pisac to samo, ale zgodnie z zasada powszechnej i obiektywnej informacji, z rozna przedkoscia ukazania sie w druku czy na antenie, nie bedzie to wcale monotone tyklo wyjdzie snowu na calkowita i jedyna sluszna prawde.
    ….Jaroslaw kaczynski wie, ze ludziom nie mozna dac zbyt duzej wolnosci i zbyt duzego wyboru. To prowadzi prosto do anarchii, splatania, kontrrewolucji i – nie daj boze – antyrzadowych wystapien. Z tej lekcji dziejow Polski powojennen PiS wyciagnal daleko idace wnioski.
    No i dlatego musiala powstac rada koordynujaca (i kontrolujaca). Taki niewinny urzad bezpieczenstwa (oczywiscie narodowego), albo takie male dziennikarskie a potem juz narodowe StaSi (dla niewiedzacych, Staatssicherheit, znana i ceniony przez poprzednikow w NRD, sic!), czy tez po prostu rada etyki dziennikarskiej. Cos podobnego znane jest przeciez, np. z historii Niemiec po 1933 roku (albo jeszcze z czasow Dzierzynskiego i Stalina w Rosji) wiec i dobrze sprawdzone. Pierwszorzedne wzorce, nieprawdaz?
    Takz kreowanie Pana Kurskiego na oredownika i glownego informatora nie jest przypadkowe. Pan Kurski wie jak odkrywa sie larwy i zmije na ciele narodu i jak nlezy rozprawiac sie ze „zdrajcami” (czy tez czlonkami ich rodzin). Jest wiec prawdziwyn Polakiem. Ma narodowa inteligencje i jest genetycznym patriota.
    To wszystko juz kiedys w Europie i w Polsce bylo.
    Pozostaje tylko pytanie, czy Polacy sa naprawde slepi, glusi i …..? I kto podejmie sie trudnego zadania – otwierania oczu? Ten Blog nie wystarczy. To jest (jeszcze) wentyl dla tych kilkunastu czy kilkudziesieciu zapalencow, ktorym ich doswiadczenie zyciowe i inteligencja (i to tego tak nienawidzi i tak panicznie boi sie Pan J.K.) nie pozwala na milczenie. Ciekawe, kiedy nas do tego zmusza?
    Nie zaprzestajmy w otwieraniu oszu. Ten zabieg jest na razie trudny, ale moze byc jeszcze trudniejszy i do tego bolesny, bedzie tez moze wymagal od nas wiecej niz dzis przypuszczamy. Moze nawet troche poleca wiory. Ale te chore drzewa trzeba albo szybko leczyc, albo zaczac rabac juz dzis, a nie czekac jak urosna i przeslonia caly choryzont. Bo potem, to juz potop….

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Czy jest tu jakiś dobry psychologo, który mógłby wypowiedzieć się o schorzeniach trapiących braci Kaczyńskich? To nawet nie jest paranoja (na paranoję to cierpie ja), to jakaś nowa jednostka chorobowa.

  6. Najbardziej dopieszczony, to on się może czuć tylko w Radiu Maryja! 🙂
    Z ciekawości kiedyś posłuchałam sobie wieczornej konwersacji słuchacz z politykami i nie uwierzycie, co ja tam usłyszałam. Rozmowa akurat była z Lepperem i dosłownie każdy słuchacz witał wicepremiera mniej więcej w ten sposób: „Drogi panie przewodnicząc, bardzo pana lubię, szanuję, podziwiam, popieram i całuję” . Nigdy się tak nie ubawiłam, jak przy tej audycji. Pan Kaczyński jest tam witany równie mile 🙂 . Tylko jedno mi się nie podoba. W tym radiu politycy jakoś mogą kulturalnie, bez złośliwości, uszczypliwości i lekceważenia odpowiadać na pytania i wykazywać troskę o dobro drugiego człowieka. Może dlatego, że nikt im nie przerywa? Cała ta audycja to taki teatr jednego aktora. Do takiego teatru najwyraźniej Prezes z przyjemności by przyszedł.
    Niechże media o tym pomyślą. W każdej gazecie rubryka „Okiem Prezesa”, w każdej telewizji „Prezes mówi…” a w radiu „Kontrwywiad z Prezesem” 😉 i wszyscy będą szczęśliwi.

  7. Jak ktoś przeżył całe swoje dorosłe życie w układzie, nękany przez różne służby to co się dziwić, że nabawił się paranoi maniakalnej ? Gorzej, że oszałamia tysiące ludzi wkoło się….

    Moja śp. pamięci babcia mówiła : baby/chłopa mu trzeba…

  8. Panie Danielu — jedna uwaga — czy nie chodzi o _Jacka_ Kurskiego?

  9. Taa, eskalacja.
    Gdzie są czasy Rzeczpospolitej Jagiellonów, kiedy Polacy potrafili ze sobą rozmawiać, negocjować i skutecznie wypracowywać pożyteczne kompromisy…
    Teraz potrafimy tylko na siebie krzyczeć, a każdy krzyczy tylko dla siebie, bo nikt nikogo nie chce słuchać. A może nie potrafi.
    Przy okazji, sądzę, że MEN rozsądniej by zrobił, dodając godzinę nauki sztuki negocjacji, zamiast wychowania patriotycznego. Z całą pewnością, patriotyzmowi Polaków wyszło by to zdecydowanie bardziej na zdrowie, niż powtarzanie pomysłów edukacyjnych III Rzeszy. na wycieczki edukacyjne przyjdzie czas, gdy będziemy umieli o nich dyskutować.
    A co do Kaczyńskich, to im się raczej epoki pomyliły. Nie są reinkarnacją Piłsudskiego (choć tak im się wydaje).

  10. Panie Danielu!
    „Nic nie robic, niech sie zawali.”
    To cytat ze sw.pamieci „Kabareciku” Olgi Lipinskiej sprzed wielu lat.
    Całkowicie aktualny.

  11. Panie Danielu, czytalem Panska notke i momentalnie przypominaly mi sie framenty rozmowy Teresy Toranskiej z wtedy jeszcze nie Prezesem, opublikowanej w ksiazce „My”.

    I jego narzekania. Narzekania, ze media go nienawidza i – nie posluze sie doslownym cytatem, bo niestety nie mam ksiazki pod reka, ale na zyczenie sluze jutro – nawet ta jego niepiekna twarz tak filmuja i fotografuja, zeby wygladala jeszcze gorzej, niz naprawde.

    Wtedy! Wtedy, kiedy Jaroslaw Kaczynski byl „zaledwie” szefem PC, a nie nie-tak-znowu szara eminencja polskiej polityki.

  12. Ach, bylbym zapomnial!

    Widze wzrost formy po kilku slabszych wpisach – bardzo mnie to ucieszylo 🙂

  13. Również uważam, że jedynym wytłumaczeniem tych wszystkich absurdów jest paranoja, znacznie wyraźniej zarysowująca się u J.K. niż u drugiej połówki jaja.
    Tylko – Panie Danielu! Ja nie chcę, żeby prezes K. Pana polubił, bo wtedy musiałabym przenieść się na inny blog.

  14. wedlug mnie to jest odmiana schizofreni, jakis lek przed obcymi nie do konca zdefiniowanymi

    http://camell.blox.pl

  15. ma pan rację jarosław kurski to wyjątkowo perfidny kłamca i hucpiarz:)
    odniosę się do jednego zdania gdzieś na końcu
    nasz pan daniel (jak wiemy sam nekany cenzurą w prlu) identyfikuje oto po raz kolejny (zapoczątkował to bodaj sam redaktor polityki) dziennikarzy reżimowych, którzy „popierają IV” wrzucając ich do jednego wora z wszystkimi pomysłamu pisu i brata jarosława. nie wiem czy to w porządku wszak nie są to dziennikarze (w większości) na smycz, a jedynie ludzie o określonych poglądach poluitycznych (choć są i „dziennikarze” w stylu redaktora naczelnego gazety polskiej ktzórzy całkowicie sieę pisowi oddali)
    poza tym jeśli to są ci osławieni dziennikarze rezimowi to jak nazwać pana daniela przez „aktywnego” przez lata prlu a także mającego swietne kontakty z elita postkomunistycną w wolnej polsce? pewnie publicysta niezależny równie niezależny jak kazimiera szczeuka która recenzując pana daniela książkę powiedziła iz jest to dzieło „obiektywne i wcale nie odchylone w stronę lewicy” widzę więc że niezależne dziennikarstwo ma się w polsce dobrze
    pozdrawiam serdecznie
    no!no!no!
    ps. sam mam stosunek obojętny do brata – jarosława kaczynskiego ale czy nawet pan daniel nie uwaza ze teorie na jego temat sa przesadzone
    1 jest uwazany za boga przez pisowcow i za szatana przez innych -jakby mogl wszystko i zawsze.kazdy kto wie cos o panstwie wie ze taka omnipotencja jest niemozliwa ale czuej ze wszysktim stronom dobrze z takim wuizerunkiem
    2 jest on posadzany o choroby psychiczne-pytanie czy jk jest chory psychicznie?komentujacy nie maja watpliowsi
    3 jest jak hitler…bez komentarza chyba faktycznie potrzebujemy historii zamiast wuefu…

  16. Ach jakaz to zalosna figura z tego prezesa Kaczynskiego!!!

    A czy przypadkiem nie odnaleziono go w KAPUSCIE. Wszak jak sie tak listek po listku oderwie ,to co widac……no co?
    A no, WIELKI ,WIELKI GLAB!!!

  17. Drogie Blogowisko, dziękuję za komentarze z kraju, a nawet i z Berlina – faktycznie coś jest nie w porządku. Myślałem,że tylko ze mną („z mną”), ale okazuje się, że z Wami również. Nie jest przyjemnie otwierać gazetę i dowiadywać się, że media, w których pracuję, a taże te, które wraz Państwem tworzymy w Internecie, są wrogiem publicznym nr 1, no, może nr 2 (zaraz obok PO, do której akurat nie jest mi po drodze).

    Mam, nadzieję, że niechęć Prezesa nie sięgnie Internetu, gdzie sobie rozmawiamy, a i niezależność mediów prywatnych, mimo zakusów, da się obronić. Przyjemnie byłoby wstać rano, posłuchać radia, w którym przewodniczący sejmowej Komisji Kultury, poseł Kowal, nie kluczy w sprawie prezesa Farfała, tylko mówi „tak, tak – nie, nie”, otworzyć gazetę pełną informacji, a nie oskarżeń, w telewizji zobaczyć dyskusję, a nie pyskówkę, słowem, żyć w jakiejś Arkadii. Okazuje sie jednak, że albo będziemy żyć w „układzie”, albo przywaleni jego gruzami. Chciałaby dusza do raju, choćby podatkowego na wyspie Jersey (Prezes PZU wskaże adres), a tymczasem musi sie smażyć w piekle.

  18. Panie Danielu ! dopisuje sie do pytania Nawairy , To chodzi o Jacka Kurskiego a nie Jaroslawa .Jarosław Kurski to dla mnie bardzo klasowy dziennikarz :Gazety ” a przy okazji brat Jacka . chyba tak?!
    Na pytanie co zrobic, zeby Nas polubil tj media .Myślę sobie ,że można odwrócić pytanie .Co On ma zrobic by był sympatyczniejszy w odbiorze ! Wymienię w przypadkowejkolejnosci i waznosci Osoby z PIS-u i jego sympatyków które na codzień wystepując w mediach, robią wiele –bo trudni w odbiorze z powodu języka ,tego o czym i jak mówią , pewności ze mają jakąś misje do wykonania ???!! fatalnie wygladaja ,sa agresywni ,czasami niechlujnie ubrani ,używają często słów wytrychów , prawo , patriotyzm ,polskosc ,katolicyzm ect. bez dookreślenia co rozumieją ,brak porządności w definiowaniu mysli .A Oto te Osoby Lech Kaczyński i jego kancelaria .Jarosław Kaczynski .Dorn ,Gosiewski + sejmowa ekipa -Kurski Wasermann ,Zawisza itd. itd .. stronnicy wmediach dopisuja sie do tego obrazu całkowicie .
    To ONI są twarzą PIS-U ,to ONI pracują na fatalny odbiór społeczny .

  19. Jak ten człowiek nie nawidzi prawicy, ile razy czytam jego felieton lub bloga nie mogę wyjść ze zdumienia, jak bardzo ten człowiek nie cierpi prawicy. I nawet zaczynam się bać, czy piszac owe teksty, autor nie tryska jadem w przypadkowych przechodniów…

  20. Geralt co Ty piszesz? Gdzie tam jest cokolwiek antykonserwatywnego. Naszym problemem nie jest nienawiść do prawicy czy lewicy, ale brak wśród rządzących zdrowego rozsądku. Na całym świecie partie konserwatywne czy lewicowe różnią się ideologicznie i dążą do centrum. U nas z kolei mamy straszny problem z populizmem, którego rola powinna się ograniczać do wskazania problemów, nastrojów społeczeństwa, ale już problemy te należy rozwiązać w sposób racjonalny. Tego niestety u nas nie uświadczysz, tak samo jak spójnego programu rozwoju.

  21. Prezes Kaczyński nie jest osamotniony w swojej wizji. Wczoraj wieczorem w drugim kanale francuskiej TV wystąpił prezydent Chirac. I mówił mniej więcej to samo co prezes PiSu, tzn. że francuska rzeczywistość jest zupełnie inna niż opisują to gazety (francuskie oczywiście). Otóż, rząd jest świetny i cudownie radzi sobie z wszystkimi zadaniami, jest bardzo aktywny i wiele jeszcze dokona (pozostał niecały rok do wyborów prezdenckich). Spory między Sarkozym i Villepinem są wg. Prezydenta Francji wymysłem mediów, gospodarka francuska ma się świetnie m.inn. dzięki działalności rządu. Poza tym właśnie podniesiono zasiłek dla bezrobotnych, a piłkarze francuscy są w 1/8 finałów Mistrzostw Świata. Słuchałem tego w osłupieniu, gdyż powszechne jest we Francji odczucie końca nieudanych od początku do końca rządów Chiraca i jego kolejnych, równie udanych, rządów. Afery i nieudacznictwo w urzędach państwowych, np. w samym rządzie (Clearstream) i w sądownictwie (pewien 28-letni sędzia pomylił się, przetrzymywał oskarżonych w aferze pedofilskiej przez 3 lata w więzieniu i żaden mechanizm ostrzegawczy nie zadziałał), nabierają potężnych rozmiarów. Ale to też wg. Chiraca wina mediów. Już zacząłem wątpić czy przypadkiem jednak prezydent nie ma racji, ale uratowała mnie właśnie… dzisiejsza prasa. Jak jeden mąż – od lewa do prawa – twierdzi, że Chirac opowiadał androny. Jaki z tego wniosek? Otóż taki, żeby każdy opisywał świat tak jak go widzi. Ludzie nie do końca są baranami i swoje i tak wiedzą. Demokracja służy między innymi do tego, aby opowiadających androny polityków w odpowiednim czasie usunąć. Francuzi będą mogli zrobić to już za rok. A Polacy?

  22. Do Geralta -> jesteś, piszesz to doskonale… to jak piszesz i się nie zgadzasz to pisz podejmując POLEMIKĘ z artykułem… Czekamy na coś odkrywczego… Tu piszą ci, którzy mają wyczulone ucho i oko na fałsz… jeżeli czujesz fałsz w wypowiedzi p. Passenta – to się nie krępuj – nie sądzę, aby to moderował w stylu blogu prawica.pl…

    Azrael

  23. powinniśmy polubić: „Dziennik”, OZON, Zdzisława Krasnodębskiego, Piotra Semkę, Igora Janke, Rafała Ziemkiewicza, Macieja Rybińskiego oraz radyjo i trwamtv – ale ja nie daję rady, choć próbowałem parokrotnie…
    Fuj!

  24. Szanowny Panie Redaktorze, obrzydzanie władzy należy do ulubionych zajęć piszących i mówiących wszelkiej maści, od kiedy to zrozumieli oni, że słowo można też sprzedać. Szczególnie łatwo to przychodzi, kiedy aktualnie rządzący jest garbaty, brak mu górnej lewej dwójki, poci się i nosi nazbyt ciasne garnitury, a mówienie wyraźną polszczyzną sprawia mu taką samą trudność, jak osłu praca. Łatwiej zwłaszcza źle pisać o aktualnym bohaterze, gdy jego poprzedni odpowiednik cieszył się estymą na salonach światowych od Kijowa do Davos, gdzie podziwiano jego coraz bogatsza kolekcję prawdziwie jedwabnych, jasnych krawatów, której mógłby mu pozazdrościć nawet pewien emerytowany kanonik z Gdańska. Zasada pisania programowo źle o rządzących objawia się na rynku gazet np. w taki oto prosty sposób, że kiedy stery w kraju nad Wisłą przejmuje „czerwony”, to wzrasta niechybnie poczytność „Naszego Dziennika”, a kiedy – „czarny”, to cieszy się „Trybuna” ze wzrostu sprzedaży. (Wiem to od znajomego kioskarza, acz nie jest to zjawisko, które mogłoby nas jakoś szczególnie wyrózniać w świecie, i któremu w ogóle wypada się dziwić…). Toteż nie dziwię się wcale. Zdziwię się dopiero wtedy, jak w jednym z najblizszych wydań „Polityki” przeczytam Pański felieton pt. wymownym i wielce obiecujacym tytułem „Jak z kaczora wyrósł łabędź”, w którym znajdę coś wbrew przeważajacym tendencjom, które – co tu ukrywać – zauważam przecież tzw. gołym okiem. Przy tej okazji serdecznie i kanikułowo pozdrawiam Pana. KD

  25. Czy ktos wyjasni co to jest „uklad” wedlug Prezesa?. Paranoja, weszenie wroga, ktory chowa sie za kazdym rogiem, probujac zniszczyc kazda sluszna inicjatywe, z kazdym miesiacem coraz gorzej.
    PIS moze krzyczec i tupac – mamy na szczescie wolna prase, przywilej pisania tego co chcemy, i czytania tego co chcemy. Wolnosci slowa, ktora zyskalismy po 1989, mam nadzieje, ze juz nikt nam nie zabierze. A propos. o walkach z cenzura za czasow PRL napisano juz tomy, nie watpie, ze redakcja Polityki przezywala ciezkie chwile. Nieraz czytajac zadawalam retoryczne pytanie „cenzura to przepuscila?”.
    Ale prosze nie porownywac sytuacji Polityki do sytuacji TP. Tygodnik byl niezaleznym (w miare mozliwosci) katolickim pismem, skupial wokol siebie opozycje demokratyczna. W czasach stanu wojennego ingerencje cenzury byly zaznaczane, (pamietam ze z felietonow Kisiela czesto zostawala krotka notatka o „ustawie…), nie przypominam sobie zeby Polityka to robila….a jak widac na przykladzie Tygodnika bylo to mozliwe. Polityka po prostu popierala liberalne skrzydlo naszej niezapomnianej PZPR…..
    Sytuacja „Po prostu” tez byla zupenie inna.
    Nie sa to slowo jakies krytyki, w tamtej sytuacji byla to postawa bardzo wazna, i nieraz przynoszaca wiele korzysci. Ale prosze nie przybierac pozy az tak przesladowanego w czasach komuny, to troche nie uchodzi…. Prosze tylko nie myslec, ze jestem zwolenniczka lustracji, wprost przeciwnie, ale troche umiaru….

  26. Byc moze Narodowe Blizniaki cierpia na rozdwojenie jazni ?
    Mali ludzie (chodzi tu o ideologie i pomyslowosc polityczna) bezskutecznie nie ustajacy w patetycznych wysilkach, zeby przejsc do Narodowej histerii jako wielcy …
    Bezskutecznie, bo caly czas skarlowaciale ideowo ratlerki typu Passent podgryzaja im kostki, i placza sie miedzy nogami utrudniajac marsz w obranym kierunku (ani chybi na prawo, jak to widzi Geralt z Prawicowa).

    Tak, Panie Passent… Wszystkiemu winni pismacy.

    Moj premier tez sie obrazil na dziennikarzy, parlamentarnych w tym przypadku. Bo zadaja pytania. Nie te, na ktore premier Kanady chcialby odpowiadac.

    Zeby tak jeszcze obrazil sie i sobie poszedl…

  27. Kris,

    to nie dziennikarz zrobi z kaczora labedzia….
    Nawet nie Daniel Passent…

  28. Nie chce mi sie juz gadac. Chyba sie wybiore na emigracje wewnetrzna. I tylko Polski zal… 🙁

  29. … a poza tym kazdy polityk bedzie mial kiedys okazje, zeby wydobyc z siebie swoj labedzi spiew.

    Nawet Kaczor.

  30. Jacobsky, nazywasz kogoś skarłowaciałym ratlerkiem, a sam kim jesteś? Burą suką pewnie nie, bulterrier też zarezerwowany. Pewnie pekińczykiem. I ślicznie ci z różową kokardką na czubku łebka. 🙂

    Poza tym- skarłowaciały ratlerek to już nie ratlerek, ale cziłała! ;))

  31. Dear Mr Jacobsky,

    ja pzeca wiem, ino casem to wydaje mi sie jakby dziennkazom to lenistwo całkiem siły odjeno i tylko by gotowe wskakiwac na te najnizse dzewa w caluskiej okolicy, nie bacąc pzy tem jaki łowoc wydadzo z siebie. Pra cy nie?

    kris

  32. „Co możemy zrobić, żeby Prezes nas polubił?”

    Zeby Prezes was polubil, ja bym polecal metode „na koze”, czyli jak w tym kawale, poradzic podstepnie Prezesowi, zeby zafundowal sobie „koze”, czyli jeszcze jeden organ prasowy, ale nie jakis tam blog typu Passent opowiada blogowiczom bajki, tylko taki duzy, prawdziwy organ, najlepiej cos a la Axel Springer, i tak mu w tym organie dokladac, tak mu dowalac od rana do nocy, tak mu bez przerwy przydzwaniac, zeby swieczki mu stawaly pionowo w oczach. A kiedy bedzie juz z rozpaczy na pysk padal, nalezy organ ten niezwlocznie zlikwidowac. Wtedy wszystko co media beda dalej z nim wyczynialy wyda sie Prezesowi niebianskim spokojem, i wowczas nareszcie sie przekona, ze wy Passentowcy i cala reszta mediow wcale nie byliscie tacy zli, i nie dosc, ze zacznie was lubic, ale kto wie, moze i pokocha.

  33. Kris,

    nie mowie za dobrze po goralsku, wiec odpowiem ogolnopolskim, choc bez jezyczkow i kreseczek.

    Moim zdaniem rola dziennikarzy jest podpatrywac, co robi wladza, nie zaleznie od tego, jakiej politycznej masci sila jest u steru.
    Oczywscie, ze jedni dziennikarze sprzyjaja wladzy bardziej, inni mniej, lub nie sprzyjaja w ogole. Nawet Daniel Passent ma prawo miec swoje poglady polityczne i wedlug nich ustawiac sie do wiatru. Lub pod wiatr.

    My, czytelnicy mozemy Passentow czytac lub nie. Tylko ostatnio „listy do redakcji” zmienily sie w blog, co dalo okazje do wyzycia sie w blogostanie takim jak ja czy Ty, i to nadaje kontaktowi z dziennikarzami zupelnie innej dynamiki.

    Dziennikarze to „czwarta wladza” w demokratycznym panstwie, ale nie piata kolumna, wiec nie ma sie co obrazac na to, ze niektorzy dziennikarze mowia o wladzy krytycznie. Przeciez sa i tacy, co mowia dobrze, prawda ?
    Nie trzeba sie obrazac, bo do polityki (nie do „Polityki”) trzeba miec naprawde gruba skore i pamietac, ze laska (przez „l” z kreseczka…) ludu na pstrym koniu jezdzi. Tak, ten kon dziennikarskim obrokiem jest karmiony, ale szkapa po srodku stoi, majac do skubniecia to z lewej, to z prawej, i tylko od niej zalezy, ktory obrok woli bardziej. Bywalo tez tak, ze szkapa nie mogla sie zdecydowac. I zdechla z glodu.

    Nawet jesli Pan Passent sypie na lewo, to i tak dobrze sie to czyta, bo jego obrok lekki, i byc moze konia mniej po nim ponosi.

    Zaczales po plebejsku, Kris, konczymy takoz.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

    Mak,

    byc moze ironia ze skarlowacialym ratlerkiem byla zbyt subtelna, za co z gory przepraszam.

    Skarlowacialy cziłała.

    Nie, raczej labrador…

  34. Szanowny Panie Redaktorze !!!
    Niejako uzupełnieniem wypowiedzi dla „Dziennika” jest dzisiejszy wywiad z Prezesem w „Rzeczpospolitej”.
    „Otóż oświadczam – jeżeli doniesienia Kurskiego(dot. bilbordów) okażą się nieprawdą, i tak nie poniesie on z tego powodu żadnych konsekwencji”mówi Kaczyński. Na stwierdzenie dziennikarza, że Netzel nie ma zadnego dośdiadczeniana tak poważnym stanowisku(prezesa PZU) Pan Prezes mówi:”Ci,którzy mają doswiadczenie są z UKŁDU” oraz „Jego ewentualna dymisja byłaby kolejnym w ostatnim czasie sukcesem UKŁADU” bo”… sukcesem UKŁADU jest dymisja szefa PGNiG Bogusława Marca” a „…..poprzedni prezydent znakomicie wpisywał się w pewien system stosunków obowiązującychw Polsce. Firmował UKŁAD”. Równie odkrywcze myśli Prezesa dotyczą jego brata. Dowiadujemy się iż:”Żadna osoba nie stała się przedmiotem tak bezpardonowego ataku jak mój brat, poczynają od fali niewybrednych internetowych zartów” których”…źródłem są niemalże nieustanne ataki dużej części mediów w ciągu ostatnich 17 lat, głębokie przyczyny kulturowe i wreszcie niechęć wpływowych kręgów, które dostrzegają realne zagróżenie swoich interesów”. To tylko wybrane fragmenty ale oddają sposób myślenia Prezesa który opętany manią prześladowczą nie rozumie na czym polega w demokracji mechanizm działania wolnych medów. Prezes zdaje się tęsknić do czasów znienawidzonego przez siebie PRL-u i instytucji zwanej cenzurą. Wówczas media nie mogłyby opisywać krętactw, dziwnych nominacji, afer, wpadek PIS-u i koalicji. Pozostałoby im jedynie ukazywać „samo dobro” Prezesa i jego brata.

  35. Dear Mr Jacobsky,

    cosik sie Wam panocku pomieszało… jak skapinie sypnie sie tylko z lewej to bedzie wkolusko chodzila, ino ze w lewo, a jak sie posypie po prawej, to tyz bedzie wkolusko chodziła ino ze w prawo. Zeby skapina do psodu rwała hej tzeba jej z psodu sypac , chiba…

    kris

  36. Narzekanie jest naszym ulubionym sportem narodowym, ale, choc rzeczywiscie niekiedy irytujace, zaczyna byc coraz mniej funkcjonalne.

    Oto mimo 65% przekonanych, iz sprawy ida w zlym kierunku, notowania PiS zwyzkuja.
    http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,3444414.html

    Wina to czy zasluga mediow?

    Pytanie kieruje zarowno do prezesa Kaczynskiego, jak i Autora blogu.

    Jeszcze jedno pytanie do Autora:
    – jezeli twierdzi, ze zadna wladza nie lubi mediow, to na jakiej podstawie twierdzi, ze obecna jest w owym nielubieniu jakas szczegolna? „Jak ten czlowiek nienawidzi mediow!” – wykrzykuje.

    No – jak?

    Bardziej od towarzyszy z KC PZPR, ktorzy dzierzyli je w totalitarnym uscisku cenzury i skutecznie zamykali usta wszelkiej krytyce wladzy?

    Ano wypada spytac tych, ktorych wowczas objeto zakazem publikacji, albo tych, ktorzy za praktykowanie wolnego slowa dostawali wyroki, ale poki co, nie slyszalam, aby nasz Autor do nich nalezal.

    Kaska

  37. Dobrze jest poczytac czasem slowa pisane w zdrowym, chlopskim (nie mylicnp. z PSL, Samoobrona i LPR, bo te z chlopstwem maja wspolny tylko zapach co im sie przykleil do butow) pojmowaniu swiata podpartym lektura i obserwacja wlasna. Sprawa jest o tyle prosta co skomplikowana: po pierwsze, w Polsce nie ma i nie bylo klasycznej lewicy i prawicy (te pojecia polityczne np. w klasycznej definicji Marxa maja sprecyzowany i jednoznaczny charakter). Nazywanie tego, co zostalo po PRL lewica a tego co sie temu wedlog wlasnej oceny przeciwstawia – prawica, jest tak samo bez sensu jak caly ten belkot polityczny Brata Jaroslawa powtarzany potem z trudem (i w skrotach, bo pamiec chyba juz nie ta) przez Druga Polowe Jaja.
    Polska, wbrew wielkomocarstwowemu mniemaniu genetycznych patriotow i samozwanczych spadkobiercow narodowej (w tym klasycznym a nie tym juz dzis bardzo wyswiechtanym znaczeniu) tradycji, nie jest czyms wyjatkowym. Podobnie jak Francja (patrz wpis Jacka z 14:19) czy Niemcy, ktore znam z codziennosci od ponad 20 lat. Jak pisalem w jednym z „kawalkow” do poprzedniego watku („odrodzenie moralne”) Polska jest jednym z przykladow balaganu europejskiego. Tylko, ze w takich krajach jak Francja, Niemcy, Wlochy czy ostatnio tez Anglia (lepiej Wielka Brytania, ale nie cale Zjednoczone Krolestwo, trzymajmy sie definicji) zanim nastapil chaos mial miejsce jaki taki postep, rozkwit i ugruntowanie demokracji (tej z definicji, a nie ze straganu). W Polsce natomiast, po krotkim okresie euforii spowodowanej „odzyskaniem” wolnosci w roku 1989 zaczely sie typowe dla malych ludzi wyscigi po stolki i podzialy lupow a nie budowanie od podstaw. Realia nie daly i nie daja sie do dzis porownywac z przedwojennymi, ani sprzed I ani sprzed II wojny. Tam byla przynajmniej w zalazkach podstay spoleczenstwa klasowego, dzie dalo sie zastosowac definicje i probe budowania bardziej lub mniej (bo np. z otwartymi elementami wrogosci narodowych) demokratycznego spoleczenstwa. Dzisiaj tej powolnej budowie balaganu w imie tzw. demokracji (wg. jakiejs akurat pasujacej pseudo-definicji rzadzacej partii) sprzyjal fakt, ze tam, gdzie dyskutuje dwoch Polakow tam sa trzy odmienne zdania oraz typowa niechec do wszystkiego. Temu dzialaniu towarzyszyl jeszcze tak typowy dla politykow strach do mowienia trudnej prawdy no i rownie typowe malowanie wszystkiego na rozowo i upajanie sie sukcesami (nawet gdy maluje sie ziemie na zielono i wmawia ze to taka wspaniala trawa i ze ten traktor to ma przeciez trzy kola dobre). Tak postepowal w najlepszych czasach Gierek i wygral (przynajmniej na jakis czas). I narod co dostal i igrzyska i troche (pozyczonego) chleba wrzeszczal i klaskal. To, ze czesc spoleczenstwa masowo chodzila do okulisty i do laryngologa myslac, ze ma cos z oczami albo uszymi (co innego widac, co innego slychac) to tylko zjawisko dowodzace, ze inteligencja zawsze miala slabe geny. Narodowi bylo ogolnie dobrze…..W 1989 roku Pan Premier Mazowiecki nie mial odwagi lub zapalu powiedziec ludziom przykrej prawdy: jestesmy na dnie, nie mamy nic, ale jak sie wszyscy i wspolnie wezmiemy do roboty, to bedzie lepiej. Kiedy? No.. za kilkanascie lat….moze. Ale zanim bedzie lepiej, musi byc gorzej. ….No i co, zglodnialy sukcesow (wg. Gierka) i demokracji (wg. dowolnej definicji) narod wygwizdal Pana Premiera Mazowieckiego, bo nie spuscil manny z nieba w ciagu jendej nocy. A Polacy sa z natury niecierpliwi. Tego bledu nie popelnil niejaki Kanclerz Helmut Kohl w Niemczech, bo w roku 1990 obiecal „kwitnace krajobrazy” (bluehende Landschaften) i wszyscy w Niemczech (szczegolnie wschodnich, do dzis zwanych nowymi landami, jakby po 16 latach cos jeszcze moglo byc nowe) wierzyli mu przez pare nastepnych lat. A potem terz zaczeli chodzic do okulisty i laryngologa.
    Ale, jak to bobrze choc troche pobyc krolem i poobiecywac narodowi dobrobyt. Krolem chcieli by byc wszyscy rzadzacy, bo jak mawial swego czasu znakomity Tadeusz Chyla (nieuki i mlodziez niech poszuka w zrodlach, kto to taki) „cerarz to ma klawe zycie…”.
    Takie klawe zycie i to jeszcze w preparowanej przez siebie i podleglych sliniaczy i wazeliniarzy aurze Jaroslaw Odnowiciel (biedny Kazimierz Odnowiciel przewraca sie w grobie za „podkradzenie” mu przydomka) chce miec zyc jako Prezes (moze niedlugo Premier) Pan J. Kaczynski. Majestat nienaruszalnosci zapewni mu poddanczo przychylny i chroniacy (jeszcze starej) konstytucji Prezydent (bo juz pisze sie nowa, lepsza, bo kacza), no i kolejne zadanie bedzie wykonane……..
    Nic dziwnego, ze Panowie Kaczynscy, szczegolnie Pan Jaroslaw, bo temu geny poszly w gadane (szkoda, ze to nie trojaczki, bo wtedy byloby zupelnie jak w starym dowcipie o dwoch milicjantach i psie), nie lubi mediow innych nich te wlasne. Nic dziwnego, ze robi skok na prase, TV, radio, itp. Nic dziwnego, ze chce zapewnic sobie odbior wzajemnie jednoznaczny: stara prawda – tak mnie widza jak (o) mnie pisza. A ze musza widziec dobrze, no to…..
    ……………………………………………………………..
    Nie tak dawno (dokladnie w marcu tego roku) pisalem w jednym z moich komentarzy do politycznego komentarza dnia, cytuje: „Pan Prezydent Berlusconi porownuje sie wlasnie do Napoleona a kiedy indziej do Jezusa. Jak widac Pan Jaroslaw Kaczynski – premier z tylnego siedzenia i prezydent formalnie sterujacy – poszedl jeszcze dalej. Jako ze jest juz odnowicielem i ojcem (narodu, czyli formalnym prezydentem) i synem (czyli jeszcze nieformalnym premierem), pozostanowil dolozyc sobie jeszcze tytul ducha swietego, czyli po prostu oglosic sie Bogiem. Bo tylko Bog jest nieomylny, tak jak Pan Jaroslaw Kaczynski. Wszystkie inne „organy” czyli taki jakis sejm (z wyjatkiem poslow PiS, choc na to nie ma dostatecznych dowodow), cos takiego jak sady czy Trybunal Konstatucyjny czy wolne media to zbieranina ukladowczykow i wasali imperialistow oraz po prostu glupkowata prawnicza i inteligencka swolocz. I tu Pan Jaroslaw Kaczynski ujawnil za kogo naprawde sie uwaza. I to wyjasnia wszystko. Tylko, ze mnie na studiach medycznych (wtedy na piatym roku) uczyli, ze to sa ojawy pewnej bardzo przykrej i trudnej do leczenie choroby. I ze takim chorym nie powinno sie wydawac pozwolenia na prowadzenie pojazdow mechanicznych. No coz, ale Polska to…. co innego” koniec cytatu.
    Dzis nie tylko ja pisze nieco bardziej otwartym tekstem. .Pozdrowienia z Berlina!….P.S. Drogi Panie Danielu, mam nadzieje ze nie doczekamy chinskiej wersii mediow, w tym i internetu. Choc po tym, co widac i slychac, szanse maleja z godziny na godzine. I tak naprawde, nie zalezy mi, aby Prezes mnie polubil.

  38. Oj, czyta „Codziennik” o wiele wiecej niz „kilkadziesiat” osob. Sam dopisalem sie pierwszy raz dopiero, gdy padla Gilowska, co uznalem za postawienie przez kraj stopy na nowej drodze „rozwoju” i obywatelski obowiazek zabrania glosu.

  39. Przeczytałem dzisiejszy wywiad w „Rzeczpospolitej” oraz przytoczone przez pana Daniela wyjątki z wczorajszego „Dziennika” i mam wrażenie, że Prezes po prostu jest o wiele za mocno przekonany o słuszności swoich poglądów.
    To dość proste: jeśli WIEM – nie myślę, nie sądzę, ale właśnie WIEM – że mam rację, wtedy wszelka krytyka mojego stanowiska jest oszustwem.
    Czyli jeśli WIEM, że istnieje Układ, to wszyscy ludzie krytycznie odnoszący się do tej wiedzy również muszą być z nim związani; czy to poprzez teczki, czy ekonomicznie, czy może nieświadomie ulegają jego naciskowi. Ale związani z Układem tak czy inaczej muszą być, i tak właśnie Układ się rozrasta.
    A że z czasem rządzenia (i podejmowania tak genialnych decyzji jak ostatnie nominacje na szefa PZU) krytyka (dziennikarska) będzie się nasilać, to i Układ (w sferze mediów) będzie się w opinii Prezesa rozrastać.

    I przez to nawet racjonalne pomysły będą automatycznie dyskredytowane jako kolejny pomysł na „walkę z wiatrakami”. Kolejne 4 stracone lata, a miało być tak pięknie…

  40. Namolne przypisywanie Kaczynskiemu przekonania o wlasnej nieomylnosci, zaczyna przypominac rownie namolne przypisywania… tegoz tez wlasnie Zydom.

    Opisalam to podobienstwo kiedys na blogu kataryny, jak znajde, podam tutaj.

    Kaska

  41. Znalazlam:

    Obserwujac masowa akcje atakow na PiS , a zwlaszcza Kaczynskich, od dluzszego czasu nie moge oprzec sie wrazeniu, iz dla srodowisk, ktore ich – ujmijmy lagodnie – nie lubia, stanowia oni „zagrozenie” porownywalne z tym, jakie przez wieki cale antysemici przypisywali Zydom. Z pewnoscia zas metody, jakimi sie dokonuje tego ataku sa bardzo podobne i wykorzystuja podobne techniki. Nawet cechy fizyczne politykow PiSu zostaly zaprzegniete do zmasowanej propagandy przeciwko nim!

    Zalozenie jest glowne i nienaruszalne, niedyskutowalne: Kaczynscy to reprezentacja czystego zla i co by nie zrobili nalezy potepiac, zwalczac, jak rowniez „odkrywac ich prawdziwe oblicze”. Z ust Spiewaka uslyszalam juz nawet,ze Kaczynscy planuja zaprowadzenie ….komunizmu!

    Z radocha rzuca sie na kazde potkniecie PiS i poswieca dlugie dyskusje wpadkom typu „bure suki”. Zupelnie nie odnoszac sie do calosci okolicznosci w jakich pracuje rzad, kwestionuje sie i wysmiewa wszelkie jego koncepcje. Np. kiedy Dorn zapowiedzial ew. czesciowe zmilitaryzowanie sluzby zdrowia.

    Kaczynskim zarzuca sie wszystko – ze chca dac pieniadze i ze nie chca. Ze zwalniaja pracownikow administracji panstwowej i ze ich przyjmuja do pracy. Ze upominaja sie o elementarna wolnosc dla dziennikarzy i ze z nimi walcza.

    Przy okazji, rzadko kto przynajmniej probuje analizowac ich postepowanie nie zakladajac z gory jakich diabelskich planow, majacych na celu „zniszczenie Polski”. Chlubnym wyjatkiem jest tu audycja Madrzejewskiego w radiu i kilku, na palcach jednej reki do policzenia, publicystow.

    Naczelna wytyczna jest nie analizowac ale atakowac. Za szczegoly i za caloksztalt. Jak brakuje rzeczywistych bledow i potkniec – to sie je wymysla, manipulujac informacja. Np. w temacie z watku – kancelaria prezydenta dokladnie wyjasnila,ze Kaczynski nie podjal decyzji o nieprzyznaniu Jaruzelskiemu Krzyza Sybirakow, ale rozpatrzenie tej sprawy o d l o z y l z dosc istotnego powodu. Ani sam powod, ani sens o d l o z e n ia, nie przewija sie w komentarzach. Kroluje triumfalna „konkluzja” ze „komunista pokazal solidarnosciowcom na czym polega klasa”. Jaka „klase” Jaruzelski pokazal bez najmniejszej zenady zrzucajac odpowiedzialnosc za wprowadzenie stanu u wojennego na Rade Panstwa i zaklinajac sie ze WRON nie posiadal zadnej rzeczywistej wladzy ( w programie Olejnik) – juz nie pokuszono sie o debatowanie.

    Zwolennicy Kaczynskich z narastajaca niecierpliwoscia obserwuja te praktyki i, niekiedy, ich jezyk takze nabiera – sila bodzca – ciezaru mocnego, agresywnego i w rezultacie latwego do zakwestionowania. Zaczynamy pograzac sie w niemocy goloslownych zaklec, gdzie wszyscy maja „troche racji” i tracimy z oczu zasadniczosc sporu o IV Rzeczpospolita.

    Zwolennicy PiSowskiej tezy, iz nic sie nie uda w niej zmienic na lepsze dopoki tzw. ulad zachowa dominujaca, acz zupelnie niepodlegajaca demokratycznemu wyborowi, pozycje – zostaja rozproszeni z glownego pola walki na dziesiatki mniejszych potyczek, ktore b. powaznie oslabiaja ich sily. Jednoczesnie, wobec tak zmasowanego ataku, powstrzymuja nawet konstruktywna krytyke prac rzadu, zdajac sobie sprawe z tego, iz natychmiast i taka zostanie przechwycona przez przeciwnikow triumfalnie odnotowujacych: „nawet sami zwolennicy PiS mowia…” i przemanipulowana do kolejnego „dowodu” na teze glowna tj. Kaczynscy i PiS, to zlo i tylko zlo, wynalazek diabla, najgorsze nieszczescie Rzeczpospolitej i straszliwe zagrozenie dla jej obywateli.

    Wszystkie te zabiegi i metody sa najczystszym powieleniem antysemickich technik propagandowych. Podobnymi poslugiwala sie propaganda komunistyczna doszukujaca sie wszelkiego zla w obszarnikach i kapitalistach.

    Kaska

  42. Pyzol. Kaczynski sobie sam przypisal, przylatal, przyszyl, przykleil, wbil w glowe, wszczepil, wessal z mlekiem matki, dostal (od) kota, itp. przekonanie o wlasnej nieomylnosci. Stad ta cala granda. Niczego takiego nie trzeba mu wiec przypisywac…..Porownania z Zydami nie bardzo rozumiem…. znaczy, jesli A = B zas B=C to Kaczynski = Zyd. Jesli nawet, to co w samym tym fakcie zlego? Znam wielu porzadnych i prawych Zydow, Polakow, Niemcow, Francuzow, Anglikow, Amerykanow, Rosjan, Palestynczykow, itp, itd….. No i znam wiele szmatlawych kreatur z tych samych nacji. Cos mi tu nie pasuje. Prosze o wyjasnienia, moze sie czegos naucze.

  43. Jasiek. To dobrze, ze czyta nas i jest nas wiecej niz garstka. Tylko, co z tego tak naprawde wynika? Moze bysmy sie jakos ruszyli? Nikt tego za nas nie zrobi. W Polsce mamy nastepujacy krajobraz polityczny (pisze krajobraz a nie uklad, aby nie bylo glupich skojarzen): PiS – dominujacy, choc jest partia kadrowa i szkieletowa z iloscia czlonkow odpowiadajaca 0,032% spoleczenstwa; Samoobrona faktycznie wchlonieta i ubezwlasnowolniona; LPR ogolocona, sprowadzona do osoby Romana Giertycha i kilku politycznych podszczekiwaczy wchlonieta i ubezwlasnowolniona. Wspolnie niby koalicja, ale dla PiS zawsze latwiej jest i bedzie podlozyc swinie lub zniszczyc kogos „ze swoich” (patrz Pani Zyta Gilowska) niz kogos, na kogo nie ma sie wplywu. Po „drugiej stronie” PO, bez profilu, faktycznie bez przywodcy (ani pan Tusk ani Pan Rokita nie nadaja sie na wodzow, po prostu nie maja tego ani we krwi ani w gebie), nieustannie degradowana do poziomu trotuaru po ktorym swobodnie przechadza sie Pan Prezes. I to wszystko ma PO na wlasne zyczenie, bo nie ma pojecia co to partia opozycyjna (patrz moj kawalek bloga wyzej, bo to ani prawica, ani lewica, ani liberalne centrum…). PSL – margines, calkowicie zapomniany a do tego zdyskredytowany wczesniejszymi dzialaniami (np. taka krotka chec wspoldzialania z PiS, a potem ucieczka z lozka, tego ani JK ani wyborcy nie wybacza). SLD siedzi cicho i czeka, moze jest to dobra forma na przezycie, tylko jesli walec przejedzie na czerwonym swietle to po (dawnych) czerwonych co teraz grzecznie przechoda na zielonym tez pozostanie tylko mokra plama. Wynika z tego prosto, ze Polska na dzis nie ma zadnej alternatywy. PiS moze spac, jesc i rzadzic spokojnie. Tego obrotu sprawy Polska nie przewidziala. I nawet jesli ponad 140.000 ludzi podpisuje sie pod petycja o odwolanie Pana Gertycha z rzadu, to te 140.000 to tylez glosow wolajacych na puszczy. I chociaz to juz 0,36% spoleczenstwa, czyli 10x wiecej niz czlonkow PiS, to Panowie Kaczynscy i Spolka smieja sie im w oczy. A dlaczego te 140.000 ludzi i ci, co zbierali podpisy nie zaloza partii albo silnej grupy politycznej. Bylaby jakas przeciwwaga. A tu nic. Czyzby Polacy mysleli, ze to wszystko przejdzie samo tak jak zly sen albo grypa. Z tej grypy to bedzie zapalenie pluc lub opon mozgowych. i na to juz nie pomoze herbata z miodem. O tym wszystkim wie PiS i Pan Jaroslaw Kaczynski. I cieszy sie, ze naiwna Polska nic nie robi. Pan Kurski mial racje, ta ciemnoty wszystko kupi. Bo nawet gdy juz sie cos w Polsce rozganizowalo i pojelo wysilek zmobilizowania tych 0,36% spoleczenstwa, to tak sie tym zorganizowywaniem zmeczyli, ze teraz musza odpoczac.
    Reasumujac: Polacy maja to na co zasluzyli. ….Chcialo im sie wolnosci, demokracji i wyborow, to maja demokracje i wybory. A poniewaz w swej narodowej ciemnocie i przywiazaniu do tradycji nieutozsamiania sie z wlada nie zrozumieli, ze z demokracja zwiazany jest obowiazek odpowiedzialnosci za kraj – realizowany poprzez aktywny udzial w wyborach – no to do tych wyborow glownie nie szli. …. Znalezli sie jednak w Polsce i tacy, co zrozumieli, ze przez wybory mozna osiagnac cos dla siebie (taka forma demokracji materialistycznej) lub wreszcie odgryzc sie lub dokopac (taka forma zealizacji prawa „moje nie dam”, „bic Zyda” i szlachciurostwa zasciankowego) do wyborow poszli i wygrali. …. I teraz zrobili sobie taka jedynie sluszna IV Rzeczpospolita. …. Teraz demokracja simeje sie do nich pelna geba, a reszta jeszcze sie nie obudzila, ale juz trzyma obie rece w szambie. A ze jest wciaz zahypnotyzowana wlasna niemoca, to juz tylko chwila, jak w tym swym snie do szamba wpadnie z glowa. I wtedy, odruchowo, zrobi gleboki wdech. ….. Nie wiem, czy w tym przypadku pomoze jeszcze jakas operacja…. Chyba pozostanie juz tylko sekcja zwlok.

  44. Pyzol. Dobrze, ze znalazles i opublikowales, bo teraz wiem o co chodzi. Ano o to, to Kaczynscy i PiS sa ofiarami zmasowanego, brudnego, zawszonego ukladu i spisku podobnie jak Zydzi sa nieustannymi ofiarami wrogiego antysemityzmu…. Samo to porownanie napawa zgroza… Sam pomysl dokonania takiego porownania uwazam za…. nie calkiem zdrowy. Bo albo Ty (Pan/Pani) nie bardzo rozumie pojecia np. antysemityzmu i Zydostwa, albo staczamy sie do poziomu propagandy ktora narody swiata potepily w procesie norymberskim. Podobnie postepuje, mowi i pisuje Pan Jacek Kurski. Czy Kaska to nowy pseudonim?

  45. „Kaczynski sobie sam przypisal, przylatal, przyszyl, przykleil, wbil w glowe, wszczepil, wessal z mlekiem matki, dostal (od) kota, itp. przekonanie o wlasnej nieomylnosci.”

    A skad wiesz? W Berlinie wroble o tym cwierkaja? Bo pan Passent tak napisal?

    Z najbardziej znanych: uznal za swoj blad namawienie prezydenta do niepodejmowanai dzialan prowadzacych do rozwiazania Sejmu. Reszty doczytaj sie w ksiazce-wywiadzie z Kaczynskimi i przestan powielac czyste m i t y.

    Kaska

  46. Panie Danielu.
    Powiem tak jak to usłyszałem od Krukowskiego „jak się nie ma co się lubi
    to się lubi co się ma” i to trzeba przyjąć.Powtarzam był już jeden co miał
    zawsze rację.Ja wyznaję zawsze taką zasadę „jak ci mówią wszyscy dooko
    ła że jesteś pijany to idż do łóżka i prześpij sie”Trzeba to wszystko przetrzy
    mać mądrość narodu jest większa od braci Kaczyńskich i Kurskiego.
    Pozdrawiam

  47. Jakiś czas temu Kaczyński udzielił wywiadu w „Dzienniku”, w jednym z piewszych numerów Springerowskiej gazety…

    Oto jak go skometowałem

    ________

    Jarosław Kaczyński udzielił w „Dzienniku” w dniu 25kwietnia wywiadu szefowi
    działu politycznego gazety, Cezaremu Michalskiemu.

    Michalski prowadził rozmowę w sposób spokojny, wyważony, bez emocji i
    napastliwości. Może więc dlatego na jego tle wypowiedzi Jarosława
    Kaczyńskiego są tym bardziej wyraziste i wiele mówiące o mentalności i
    podejściu do polityki jako gry i walki – dodajmy walki zdeterminowanej i
    pozbawionej skrupułów.

    W pierwszym akapicie Kaczyński powiedział;

    [w jakim celu PiS szło do zwycięstwa wyborów ?]
    „Żeby oczyścić, zreformować, i skonsolidować państwo. Żeby umocnić władzę i
    odbudować jej autorytet.”

    Kaczyński tak by chciał, aby to było tak oceniane… Ale po prawie 7
    miesiącach jego rządów, można jednoznacznie powiedzieć, że oczyszczenia nie
    ma, zamiast reform mamy dezorganizację i zamiast konsolidacji –
    wszechstronną dezintegrację substancji administracyjnej, gospodarczej i
    prawnej, która może się pogłębić w momencie wygrania wyborów samorządowych
    przez konglomerat PiS – SO LPR.
    Jeżeli chodzi o umocnienie władzy, to Kaczyński robi w tym kierunku wyraźne
    kroki – chce budować własną władzę i swoich popleczników , w tym również
    poprzez uwłaszczenie i zwasalizowanie takich popleczników jak Lepper i
    Giertych.

    A wić mamy jeden akapit i co najmniej 3 kłamstwa…

    Dalej Pan Prezes poddaje ostrej krytyce porządek publiczny III RP,
    krytykując ograniczenie działalności i kontroli państwa i atakując głownie
    formację postsolidarnościową za domniemane działania antypaństwowe.

    I tu widać to co Kaczyńskiego boli najbardziej !
    Bolą go porażki i upokorzenia otrzymywane nie od byłych komunistów,
    najbardziej doskwiera mu to ,że przez tyle lat musiał siedzieć w tylnim
    rzędzie władzy. Teraz może się dowoli odegrać. I co ciekawe, sugeruje, że w
    poczynaniach jego i jego formacji jest pierwiastek endeckości! Co na to
    LPR, Giertych i inni ?
    Najbardziej znamiennym fragmentem jest atak Kaczyńskiego na struktury
    społeczeństwa obywatelskiego, reprezentowane przez autorytety moralne i
    przeciwstawiając im aparat państwa jako aparat kontroli i represji. Wyraźnie
    widać w tej części wywiadu Kaczyńskiego, że demokracja go mocno „uwiera”,
    głównie system partyjny.

    Dalej Kaczyński wypowiada się na tematy gospodarcze, traktując program
    Gilowskiej jako program PiS (sic!), jednocześnie kłamiąc, jakoby dzięki jej
    reformom wygospodarowano nowe środków wysokości kilku miliardów na cele
    społeczne.

    Dalej następują znane już oskarżenia i kłamstwa o niechęci PO do koalicji, i
    wręcz oskarżenia pod adresem tej formacji o posługiwanie się metodami (
    cytat) ” z poziomu szafy pułkownika Lesiaka”… A więc syndrom
    wszechogarniającej działalności służb specjalnych i haków – zapominając, że
    sam Kaczyński używa tego modelu działalności politycznej jako wzorcowego.

    Na koniec wywiadu Kaczyński prześlizguje się swobodnie po koalicji z
    Lepperem, tak jak by to było coś normalnego.

    Reasumując – wywiad, czytany w sposób zarówno prosty, jak i kontekstowy
    obnaża całą pustkę i miałkość wodza tej formacji politycznej – jest
    jednocześnie ostrzeżeniem – że Kaczyńskiego stać na każde rozwiązania mające
    na celu utrzymanie WŁADZY – władzy nie danej w wyborach – tylko władzy
    danej – bo ON uważa , że jest nieomylny i JEMU to się należy….

    Walka z PiS i Kaczyńskim to jest walka o demokrację… nigdy, nawet w
    trakcie nocy Olszewskiego, ta demokracja nie była tak zagrożona
    ____________________________

    i nic od końca kwietnia się nie zmieniło – poza tym, ze widac zmęczenie nie tylko w opozycji, ale jak pokazuje zachowanie Marcinkiewicza – również w strukturach PiS.

    A.

  48. Az sie zaczalem zastanawiac, czy sprawdzi sie i tutaj prawo Godwina (im dluzej trwa dyskusja, tym bardziej prawdopodobienstwo pojawiania sie Hitlera lub nazizmow zbliza sie do 1)…

  49. Szanowny Panie Redaktorze.
    Napisał Pan:

    „”I nawet zaczynam się bać, czy sprawując władzę, prezes się do mediów nie dobierze.””

    To „zaczynam” to taka licentia poetica?
    Przypomnę, że ten lęk towarzyszył Panu już ok. półtora miesiąca temu. W dniu 8 maja tego roku wpisał Pan do blogu notkę pt. „Władza totalna” z zawartym tam m.in. zdaniem:
    „”Nowa władza chce być totalna, przejąć wszystko, uciszyć wszystkich poza swoimi zwolennikami[…]””.

    Chciałoby się powiedzieć: „Nie lękajcie się!”. Jeśli do tej pory straszliwi Czterej Jeźdźcy Apokalipsy w osobach Braci i dwóch wicepremierów nie stanęli u wrót Redakcji „POLITYKI”, to pewnie sobie odpuszczą. A w razie czego zastępy Jasnogrodu na to nie pozwolą…

    „”Co możemy zrobić, żeby Prezes nas polubił?””

    Może zapomnieć o tym co dzieli, a położyć nacisk na to co łączy?

    Wyrazy szacunku

  50. CZytając posty sypmatyków pis (np. to co pisze Pyzol cytując „kaskę”) zal mi sie ich robi. Ide o zakład że zdają sobie sprawę że argumenty w stylu „Kaczynskim zarzuca sie wszystko – ze chca dac pieniadze i ze nie chca. Ze zwalniaja pracownikow administracji panstwowej i ze ich przyjmuja do pracy. Ze upominaja sie o elementarna wolnosc dla dziennikarzy i ze z nimi walcza.” są niedorzeczne bo fakt że chce dać pieniadze gorniką a zabrać artystom to jednak dwie rózne rzeczy. Albo fakt że zwalnia z definicji wszystkich urzedników „nie z PiS”
    a zatrudnia tylko „tych z PiS” to jednak tez nie to samo no i że jak „broni” prawa Rydzyka do głoszenia słów których nawet kościoł zaczyna sie wstydzić a jednoczesnie wszystkich innych (od Wprost po GW) odsądza od czci i wiary to też naprawdę nie to samo.

    Sympatycy PiS to wiedzą ale i tak chwalą swojego prezesa. Są w takiej samej sytuacji jak ci co zawierzyli Millerowi. Wtedy wielu tak mu uwierzyło, tak łatwo dali sie mu manipulować, że wszystkiego jego błedy (od ustawy medialnej po rozpad koalicji z psl) tłumaczyli jakimś genialnym planem kanclerza i kazdego kto mówił inaczej krytykowali jak tylko mogli. Wiara czyni cuda, a strach przed zawiedzionymi nadziejami powoduje że do ostatniej minuty beda trwac przy swoim prezesie. I nawet wzięcie w kamasze lekarzy uznaja za sensowny pomysł, kuglarstwa z lustracją („nasi” TW sa ok, kazdy inny to spadkobierca bermana i bieruta) za jednoznacznie słuszne.

    Ludzie pis gotwi są nawet do całkiem karkołomnych szpagatów intelektulanych i potrafią napisać że krytyka pis to nowy antysemityzm. Kuriozum tej tezy jest dlatego tak szczególnie rzucający sie w oczy że pełno po internecie (np w Blogu E Milewicz ostatnio) jest wpisów dzielnych prawicowców którzy zawsze mają jeden jedyny argument na obronę polityki PiS – że ich krytycy to żydzi w którymś tam pokoleniu (od Michnika po Olechowskiego i Cimoszewicza) I to ma tłumaczyć wszytko.

    Smutno jest patrzeć jak ktos wpada w pułapkę polegającą na tym że swoje niewątpliwie szczere prawicowe poglady identyfikuje wprost z daną partią czy konkretnym politykim. Prawicowość=kaczyński więc ergo wszystko co mówi na dowolny temat jest słuszne i prawicowe. Kiedyś było że Miller=lewica (nawet jak gadał o podatku liniowym). Poki nie oderwiemy sie od personalizacji polityki to watpie aby udało sie nam uniknąć cyklicznych zaskoczeń że jednak ten Miller to nie jest lewica, prezesi społek skarbu państwa z PiS mogą być bardziej skorumpowani niż ci z SLD a mentalność KAczyńskiego może być równie silnie skażona komunizmem jak u Dyducha czy innego „millerowca”. A przecież fakt że ma się prawicowe przekonania w niczym nie przeszkadza w uznaniu że plan Haunsera był sensowny a idea becikowego jest idiotyczna. A jak się ma lewicowe to w niczym nie przeszkadza aby uznać zrównoważony budżet czy niska inflacja jest dobra i dla biednych i dla bogatych. Poglady polityczne to nie to samo co bezgraniczne poparcie dla danego polityka. Bycie człowiekiem prawicy czy konserwtystą to nie to samo co bycie człowiekiem PiS. Fakt że np Aleksander Hall jest przeciw nie oznacza że przestał być konserwatystą. Ale widać tego typu spojrzenie na politykę obce jest naszemu krajowi, może jak już postkomunistyczne elity z obu stron „sporu politycznego” odejdą na emeryturę to cos sie zmieni. Oby.

  51. Tyle napisac i nic nie napisac, nie każdy tak potrafi. A WYSTARCZY ZROBIC GRUNTOWNĄ (CZYLI TYCH SPRZED I PO 1989 R.) LUSTRACJĘ DZIENNIKARZY I BĘDZIE MASAKRA I PUSTKA W NIEKTÓRYCH REDAKCJACH!!! I nagle się okaże że można informowac o PiSie bez histerii. Dziwię się PiSowi, że tak z tym zwleka. To powinien byc absolutny priorytet. Polecam:

    http://www.abcnet.com.pl/pl/artykul.php?art_id=2413&token=

    Ci którzy rozpoznają u Kaczyńskiego różne choroby, za pierwszej komuny rozpoznawali w ZSRS schizofrenię bezobjawową.

    PS. A ja będę uparty i jeszcze raz zapytam: czy szanowny redaktor P. wystąpił o status pokrzywdzonego czy raczej nim gardzi?

  52. Pyzol. Oj zabolala prawda, zabolala! A moze trafilem z tym pseldonimem? Hau! hau! hau!. U mnie w ogrodzie nie cwierkaja wroble tylko pieknie spiewaja szpaki. I wyspiewaly, ze szukanie prawdy o Panu Kaczynskim wylacznie w jego wlasnych slowach lub tym co napisali w jego imieniu tacy specjalisci jak Pan Kurski (czy Pyzol) nie koniecznie prowadzi do celu. Oprocz tego sa jeszcze wywiady (autoryzowane) i wypowiedzi w radio i tv maria (sama prawda, bo tam chyby Pana Kaczynskiego nie antysemituja) oraz plomienne przemowienia np. na ostatnim zjezdzie PiSuarow w Lodzi. Wystarczy tych zrodel aby warobic sobie wlasne zdanie. Nawet bez pomocy Pana Passenta. Ale pojde na poszukiwanie wrobli, moze dowiem sie jeszcze czegos ciekawszego.

  53. woodya, gratulacje! – i to całkiem szczere.Mnie też „porażają” poglądy fanow PiSu, tylko już nie mam siły z nimi polemizować.

  54. Mac.Iek – nowa koalicja ma parę miesięcy. Mają czas…choć wolałbym, żeby racja w tym przypadku nie była po mojej stronie.

    A czy „kłaść nacisk na to, co łączy” to w rozumieniu Prezesa nie powinno czasem być „nie krytykować ani trochę”? Podejrzanie często odnoszę takie wrażenie.

    woodya – za drugi akapit komentarza – wielki uklon ode mnie.

  55. Porównywanie Millera i Kaczyńskiego to albo zła wola, albo brak pamięci i to zarówno krótkotrwałej, jak i długotrwałej. Przypominam, że Miller wszystkie państwowe media miał w kieszeni. Miał też przemożny wpływ (wspólnie z Kwaśniewskim) na media prywatne, a zwłaszcza prywatne telewizje. Przypomnijmy z kim akcje charytatywne organizowała pani Walterowa, i jak Miller załatwiał u Solorza milczenie o skandalicznym zachowaniu pijanego Kwaśniewskiego w Charkowie. Pan Walter zresztą w latach 70-tych pracował w telewizji (znakomite Studio-2), ale czy ktoś niegodny zaufania komunistów mógł wówczas pełnić taką rolę? Przypominam też komisję śledczą i zeznania świadków o skandalicznych wypowiedziach Solorza (którym Solorz zaprzeczał).
    Millerowi to było mało. Nie chodziło o zawłaszczenie telewizji czy przychylność mediów. Chodziło wręcz o przejęcie kontroli nad prywatnymi mediami. Stąd wojenka z Agorą.
    Dziś wszystkie prywatne media piszą/pokazują co chcą – a głównie chcą kochać Tuska i przywalić Kaczyńskiemu. W państwowych mediach było podobnie, może trochę mniejszy przechył. Obecnie jeżeli Wildstein utrzyma się w telewizji przechyłu na stronę PiS nie będzie.
    PS
    Panie Danielu, czy wystąpił Pan o status pokrzywdzonego do IPNu?

  56. Osoba podpisujaca sie jako Kaska napisala:

    „Jeszcze jedno pytanie do Autora:
    – jezeli twierdzi, ze zadna wladza nie lubi mediow, to na jakiej podstawie twierdzi, ze obecna jest w owym nielubieniu jakas szczegolna? “Jak ten czlowiek nienawidzi mediow!” – wykrzykuje.

    No – jak?

    Bardziej od towarzyszy z KC PZPR, ktorzy dzierzyli je w totalitarnym uscisku cenzury i skutecznie zamykali usta wszelkiej krytyce wladzy?

    Ano wypada spytac tych, ktorych wowczas objeto zakazem publikacji, albo tych, ktorzy za praktykowanie wolnego slowa dostawali wyroki, ale poki co, nie slyszalam, aby nasz Autor do nich nalezal. ”

    Bardzo ciekawe. Znaczy Kaczynski nienawidzi mediow mniej niz ich nienawidzili komunisci – i za to mamy go kochac i powazac? Za to, ze nie mamy cenzury prewencyjnej i zakazu publikacji?

    Ludzki pan. Lepszy niz komunisci. Nalezy mu sie milosc narodu i powazanie.

  57. Zothip pisze: A że z czasem rządzenia (i podejmowania tak genialnych decyzji jak ostatnie nominacje na szefa PZU) krytyka (dziennikarska) będzie się nasilać, to i Układ (w sferze mediów) będzie się w opinii Prezesa rozrastać.

    Słusznie. Przypomina mi się w tym wypadku „narastanie walki klasowej w miarę postepów w budowaniu społeczeństwa socjalistycznego” (Kalendarz robotniczy 1954)

  58. @Boguś W.

    „”nowa koalicja ma parę miesięcy””
    – niespełna dwa – od 5maja br.

    Pierwsza od dawna koalicja zdolna uchwalać ustawy.

    „”[…]choć wolałbym, żeby racja w tym przypadku nie była po mojej stronie.””

    Nie bardzo rozumiem. Lepiej byłoby, żeby się rozleciała? Im gorzej, tym lepiej?

    Pisząc o „kładzeniu nacisku na to, co łączy” odpowiadałem bezpośrednio Autorowi blogu na zadane pytanie: „”Co możemy zrobić, żeby Prezes nas polubił?””.

    Mówiąc o spoiwie, miałem na myśli fundamenty, łączące wszystkie bez wyjątku dotychczasowe rządy, łącznie z obecnym. Fundamenty, powodujące, że zasada TKM jest najbardziej uniwersalną zasadą III, IV i której tam jeszcze Rzeczpospolitej. Tyle, że jeśli zasada ta jest wcielana w życie przez środowisko ludzi eleganckich i przyzwoitych to jest OK, jeśli robi to wredny triumwirat, to jest to godne potępienia. To jest dwójmyślenie.
    Ale to dygresja.

    Nie wiem co Prezes ma na myśli, dlatego nie wypowiem się „co w rozumieniu…”itd. Ale mogę dodać, że między: „nie krytykować ani trochę” a: „potępiać w czambuł” [z tym mamy do czynienia na tym forum] jest dużo miejsca do krytykowania i do oddania rządowi sprawiedliwości[nomen omen].
    Pozdrawiam.

  59. Poniewaz, jak w pierwszej swej wypowiedzi napisalam ( tej, w ktorej podpisalam sie calym imieniem i nazwiskiem), zakladam, iz mam tutaj do czynienia z intelektualistami ( bo ktozze inny czyta Passenta!), NIE sadze, aby czytanie ze zrozumieniem przychodzilo im z trudnoscia, w zwiazku z czym osady typu, iz zrownuje antykaczyzm z antysemityzmem, albo ze wiedze na temat Kaczynskich nalezy czerpac w y l a c zn i e z ich wlasnych slow, pozwole sobie zignorowac. Proby przestawienia dyskusji na sklonienie mnie do udowodniania, iz nie jestem wielbladem moga sobie panstwo spokojnie darowac – nie wchodze w to.

    Wyjatek zrobie dla topolowki, bo ta jednak chyba rzeczywiscie ma klopoty ze zrozumieniem:
    – w tekscie zadalam p y ta n i e i czekam na odpowiedz. Prosze mi laskawie nie przypisywac tresci, ktorych NIE napisalam, jakby nie przyjemnie bylo topolowce z nimi polemizowac. Jezeli topolowka nalezy do wymienionej przeze mnie grupy pisarzy objetych zakazem druku w okresie PRL – milo by bylo, aby skomentowala problem z takiego puntu widzenia.

    Po przeczytaniu komentarzy mam ochote na maly pastisz:

    – Jak wy nienawidzicie tego Kaczynskiego!

    I za co? No – za co? Co on takiego strasznego wam zrobil?

    Kaska

    P.S. „Wy” kierowane jest, oczywiscie, wylacznie do tych, o ktorych s a d z e, opierajac sie na ich wypowiedziach, ze go nienawidza.:)

  60. Berlinczyku, a CO mnie, ewentualnie mialo zabolec?

    Kaska
    P.S. Topolowko,, to znowu jest p y t a n i e ( uprzytomniam, na wszelki wypadek, co by ci, bidulo oczszedzic kolejnego zaplatania sie w tlumaczenia typu ” co mial poeta na mysli”

  61. Mac.Iek:

    Co do ustaw – coz, dla mnie symbolem sa dwie sytuacje. Pierwsza z grudnia/stycznia, czyli zmiana ustroju konstytucyjnego organu panstwa (KRRiT) w tempie wyscigowym… Rzadzacy sa ludzmi inteligentnymi i doswiadczonymi – musieli sie liczyc z tym, ze TK zakwestionuje pewne zapisy. Coz, moze to byla czesc planu 🙂 A druga sytuacja to niezdolnosc do sformulowania zadawalajacej ustawy o likwidacji WSI tak, ze musial interweniowac prezydent zglaszajac wlasna… Dziwna to sprawa, ze w tak fundamelntalnej kwestii, dla ktorej m.in. koalicje powolywano, jednosci zabraklo juz na etapie tworzenia projektu.

    Co do racji – chodzilo mi wylacznie o to, ze jesli obawy o „dobieranie sie” do mediow sie nie spelnia, tym lepiej.

    W kwestii tego, co laczy – zarowno TKM, jak i zawlaszczanie panstwa, bylo krytykowane ostro i za rzadow AWS, i za rzadow SLD. Badz co badz skads sie to beznadziejne poparcie dla Sojuszu pod koniec kadencji wzielo. Spadac zaczelo jeszcze przed ujawnieniem sprawy Rywina. Czy nie przez medialna krytyke chociazby ministra Lapinskiego?

    I tez nie wiem, co Prezes mial na mysli, ale chyba wiem co powinien pomyslec – ze skoro juz sie zabral za kierowanie krajem, to musi liczyc sie z krytyka. Rowniez totalna. A jesli jego poczucie prawa i sprawiedliwosci sie z tym nie zgrywa, to trudno – sam tego chcial 🙂

    Kaska:

    Za co go nie lubie? Ja osobiscie za dwie rzeczy. Za „rewolucje moralna” z Lepperem w rzadzie i absolutny brak poczucia dysonansu – to primo. Secundo – za jego wypowiedz, ze przydalaby sie „powazna debata” o cenzurze obyczajowej. Wystarczylo, by znalezc sie wysoko na mojej anty-liscie. Mam nadzieje, ze udzielilem satysfakcjonujacej odpowiedzi na pytanie jednak nie-do-konca retoryczne.

  62. „Wszystkie te zabiegi i metody sa najczystszym powieleniem antysemickich technik propagandowych.” pisze Pzyol/Kaśka. To w końcu z czym zrównany został „antykaczyzm”?

    Ja nie nienawidze Kaczyńskiego, polityk jak polityk, wielu było juz podobnych w naszym kraju. On jesli juz to „twórczo” rozwija „dorobek” swoich poprzedników jak Olszewski, Krzaklewski czy Miller (notabene zwalczał ich wszystkich). Mimo że nie jestem jeszcze jakiś bardzo stary to pamietam jego destruktywną rolę w pierwszej połowie lat 90 (zwł kwestia wojny na górze), razi mnie rozmijanie się jego słów (nominalnie „propaństwowiec”) z rzeczywistością jego rządów, martwi mnie brak nowoczesnego programu gospodarczego czy jego polityka zagraniczna.

    Wiele z tego nie wynika zapewnie z jego złej woli, raczje brak mu wiedzy czy doświadczenia i przede wszystkim wyobraźni – więc trudno od niego wymagać aby był wstanie zaproponować coś podobnie konstruktywnego i ożywczego jak plan balcerowicza, 4 reformy Buzka czy równie silnie zaangazować się w UE jak swego czasu Miller.

    Celowo pisałem też o „postkomunistycznym ukąszeniu” Kaczyńskiego i PiS – postkomunizm (czyli sposób formacja intelektualna ukształtowana po 1989) to nie teczki SB czy Stan Wojenny, to przede wszystkim sposób patrzenia na politykę w kategoriach „kto kogo” albo „kto za tym stoi”, to wspomniana personalizacja polityki („Kaczyński=prawica”, „Miller=lewica”), to również „centralizm demokratyczny” i niecheć do każdego niezależnego od władzy ośrodka (czy to media czy NGOsy). Paradoksalnie wszystkie te tendencje w sporej częscie naszej prawicy umocnił sukces SLD w 1993 czy 1995. „Zajeli” oni takie tematy jak UE i trudno było takiemu Kaczyńskiemu budować np program prounijny bo jak można popierać to samo co Kwaśniewski?

    Lecz wiedząc to wszystko i zdając sobie sprawę że Kaczyński nie miał z przyczyn oczywistych jak poznać innego sposobu patrzenia na świat, zdobyć tych doświadczeń (dziś jak mówi w rzepie „doświadczenie=układ”) i „wyzwolić” się z postkomunizmu, to niestety nie widzę powodu aby dawać mu carte blanche i cieszyć się z faktu że jest u władzy. To troche jak w zyciu kazdego z nas – pracodawca może mi współczuć że nie mam odpowiednich kwalifikacji bo nie stać (albo mi nie dali na nie pójść) mnie było na lepsze studia ale i tak mnie zwolni z pracy bo firma musi sie rozwijać albo zbankrutuje przez kiepskich pracowników.

    Pisząć o moim współczuciu dla sypamtyków pis wcale nie chciałem być złosliwy czy sarkastyczny. Na prawdę myślę że to nic przyjemnego wpaść w pułapkę o której pisałem, ale zawsze jak się swoje własne poglady wprost wiąże się sie czynami i losem konkrentego polityka (lewica=Miller, prawica=Kaczyński) to rozczarowanie zarówno co do wyznawnych pogladów jak i polityków mających ich uosabiać jest szczególnie niemiłe. A przecież nikt kto jest za lewicą nie powinnien uznać że upadek Millera oznacza dyskredytację jego lewicowych pogladów a upadek Kaczyńskiego oznacza dyskredytację czyjś prawicowych pogladów.

  63. Pyzol. W pyskowki sie nie wdaje. Za stary jestem. Jak nie masz argumentow, to obrazasz, ignorujesz albo odwracasz kota (nomen omen) ogonem. To juz przezylem i w latach 70′ i w latach 80′ wiec, jak mawiaja, to co mnie nie zabilo, dodalo mi sil. Ze nie jestes wielbladem, to da sie zauwazyc, jakos nie slyszalem o wielbladach korzystajacych z internetu. Ale z tym bolem, szanowny Pyzolu (powinno byc wlasciwie szanowna Pyzolko, Pyzolowno czy Pyzolowa, bo uzywasz -lam, czyli koncowki wskazujacej na rodzaj zenski) to masz jeszcze problemy. Bo mnie nie szlo o bol somatyczny, to sie daje wyleczyc. Serdecznie pozdrawiam.

  64. shocking truth
    rozumiem, że jak już pod pozorem lustracji zamknie się usta nieprawomyślnym dziennikarzom, to wtedy wreszcie bedziemy mieli demokrację ?

  65. Zerknąłem rano i pozwalam sobie na próbe odpowiedzi na pytanie -zarzut ( Vide Pyzol )dot. J.Kaczynskiego . Moim zdaniem ON sam jest największym wrogiem Siebie tj Politycznej Postaci którą kreuje . Prawie każda jego wypowiedz ,publiczne wystąpienie daje powody do krytyki .Obawiam sie , ze juz nie długo nie będzie krytykowany a jedyną reakcją bedzie ŚMIECH do przysłowiowych łez .To jest grożna broń . Nie obroni się Kaczynski Jarosław ,a tym bardziej zagubiony w zwnętrzym swiecie jego Brat – Prezydent RP.

  66. Jest takie powiedzenie, które doskonale pasuje mi do Prezesa K.:
    „…ile paranoii to już paranoja?”
    Kiedy chodzi o ideologię i paranoję (groźne polączenie) – logika przestaje dzialać. A Bracia to niestety nie politycy – pragmatycy, ale ideolodzy owladnięci manią (wielkości?), a ten typ polityki nie ma racji bytu w Europie. Bardziej pasuje do krajów arabskich i azjatyckich ….

    Jest coś takiego w Braciach K., że ilekroć dorwą się do wladzy to ich wlasna paranoja ich wykańcza. Co widać już dziś…

  67. jesień pisze:

    rozumiem, że jak już pod pozorem lustracji zamknie się usta nieprawomyślnym dziennikarzom, to wtedy wreszcie bedziemy mieli demokrację ?

    Ty zawsze musisz przekręcic, kiedy kogoś cytujesz? Przecież ja nie napisałem nic o ‚zamykaniu ust’. Chodzi jedynie o to, żeby odbiorca mediów miał wiedzę, że ‚dziennikarz’ X, który nieustannie histeryzuje i straszy ‚kaczyzmem’ współpracował z SB/UOP/… i istnieje poważne domniemanie, że nie robi tego, powiedzmy, samodzielnie. Nie wykluczam, że znajdą się amatorzy pisemek, o których będzie powszechnie wiadomo, że w ich redakcjach roi się od esbeckich kapusiów. Zresztą już są 🙂

  68. shocking truth
    cytuję dosłownie: „wystarczy zrobić gruntowną lustrację dziennikarzy i będzie masakra i pustka w niektórych redakcjach” czy to nie oznacza, że dziennikarze, wobec których wysunięte będą prawdziwe lub nieprawdziwe (decyzja należy do J.K.?) zarzuty, nie będą mieli możliwości pisania ?

  69. Wtrącę się na chwilkę z zapytaniem do Pani Katarzyny/Pyzola:
    Skąd w Pani wypowiedziach tyle złości. sarkazmu i nienawiści?
    Czy nie można wypowiedzieć się w bardziej MERYTORYCZNY, a mniej hałaśliwy i „szczekający” sposób? Czy to takie trudne?

    Jesli chodzi natomiast o ataki na Kaczyńskich, to w moim mniemaniu J.K. przekroczył wszelkie granice, oświadczając, że pan Kurski nie poniesie odpowiedzialności za tzw. aferę bilbordową.
    W tej wypowiedzi po raz kolejny dał najlepszy wyraz tego, że to samo prawo może być kompletnie inaczej stosowane do „naszych”, a w stosunku do tych „z układu” – zupełnie inaczej.
    To jest właśnie przykład tej „odnowy moralnej”, nowej jakości, jaką rządy PiSu mają nam zapewnić. Stosowanie prawa w zależności od tego, po której stronie znajduje się dana osoba…
    A to, że Pan Prezes J.K. wszędzie, w każdej dziedzinie życia widzi „układ”, to jest podręcznikowy przykład manii przesladowczej 😉

    Pozdrawiam z nadzieją, że mój komentarz sprzed kilku/kilkunastu dni odnoszący się do kultury wypowiedzi na tym blogowisku nie był przedwczesny 🙂

  70. Jesteśmy nad przepaścią, a IV RP robi krok naprzód. Zawsze to leprze niż się cofać, samobójstwa bywają spektakularne
    leeeeeeeeciiiiiiiiimyyyyyyyyy

  71. Bogus W. Rozumiem wiec, ze znielubiles Kaczynskiego w momencie, kiedy PiS podjal negocjacje z SO, a potem zawarla z nia „pakt stalibizacyjny”, ktory zaowocowal formalna koalicja. Bylabym w podobnej sytuacji ( jakkolwiek dla mnie wiekszym wstydem PiSu jest porozumienie z LPR), gdybym uwazala, ze PiS mial jakiekolwiek inne wyjscie. Jednak, po glosowaniu, ktore opowiedzialo sie przeciwko rozwiazaniu Sejmu – nie mial.

    Gdyby rzeczywiscie Kaczynski chcial „wladzy dla wladzy”, spokojnie zgodzilby sie wowczas na propozycje PO – tj. rzadzenie w warunkach potencjalnego szantazu ze strony PO ( ktora jednakowoz nie ponosilaby za jego efekty zadnej polityznej odpowiedzialnosci) i – ano, sobie s z p a n o w a l, zamiast miotac sie w diabelskiej pajeczynie nieformalnych ukladow, ktore od lat sprawuja faktyczna wladze w Polsce – poprzez ludzi niepochodzacych z demokratycznego wyboru spolecznego, a co za tym idzie – praktycznie kontrolowalnych. Kaczynski dostrzega bezwzgledna koniecznosc zmian w tak funkcjonujacym kraju i ja sie z nim zgadzam.

    W procesie przeprowadzania zmian nie uniknie sie bledow, bo nie bladzi tylko ten, ktory nie robi nic. Sa ludzie, ktorzy potrafia owe bledy dostrzegac, krytykowac i zabiegac o ich naprawienie, a jednoczesnie dyskutuja merytorycznie, bez jadu i propagandowej agresji – jak, np. J. Staniszkis, czy wspomniany przez ciebie Hall. Zdecydowanie preferuje taki s t yl krytykowania PiSu niz ten, ktory zajmuje sie atakowaniem ludzi – typu zaprezentowanego tutaj przez naszego Autora i podtrzymywany przez licznych jego rozmowcow.

    Natomiast nie bardzo rozumiem, dlaczego masz za zle Kaczynskiemu propozycje debaty na temat cenzury obyczajowej. Uwazam, iz kazdy istotny spolecznie temat powinien byc debatowany – bez wgledu na to iz ew. wyniki debaty moga mnie osobiscie nie zadowolic. O decyzjach zadecyduje demorakcja, – czyli wiekszosc. Jesli te nie beda mi odpowiadaly, przylacze sie do kampanii nacisku na ich zmiane, poki co postepujac w ramach obowiazujacego prawa. Debaty na temat np. ograniczenia popularyzowania tresci stricte pornograficznych maja miejsce w niemal wszystkich krajach demokratycznych – z roznym skutkiem, jednakze w rzadko ktorym powszechnie odrzuca sie zasadnosc prawnego chronienia przed nimi dzieci.

    Kaska

  72. @Boguś W.

    Jeśli chodzi o tempo uchwalania ustaw, to pozwolę sobie cofnąć się nieco w czasie – do wiekopomnego rządu premiera Mazowieckiego. Dnia 28 grudnia 1989r. została uchwalona ustawa o uporządkowaniu stosunków kredytowych.
    Hear! Hear! zacytuję parlamentarzystów brytyjskich za Panem Redaktorem Passentem — 28 grudnia została uchwalona,a… 30 grudnia tego samego roku była już WYDRUKOWANA w Dzienniku Ustaw…Nie sposób pobić tego rekordu najlepszych przodowników pracy socjalistycznej. Jak widać straszliwi bracia mieli się na kim wzorować. Jeśli w tym kontekście przywołuje Pan nietykalny Trybunał Konstytucyjny, przypomnę, że to szacowne ciało nie zająknęło się wtedy słowem w obronie praw nabytych kredytobiorców. A wspomniana ustawa zwiększyła oprocentowanie kredytów z 3-4% do nawet 115…

    „Zawłaszczanie Państwa” jest według mnie kategorią uniwersalną sięgającą początków „transformacji”. Tyle, że zasada TKM w wykonaniu „braci” i innych „niesłusznych” polityków to: „walka o stołki”. Ta sama zasada TKM stosowana przez „ludzi rozumnych”, to: „troska o pomyślność społeczeństwa obywatelskiego”.
    Pozdrawiam.

  73. Berlinzyku, naprawde chcialam sie dowiedziec co mialo mnie zabolec, dlatego tez zadalam ci bardzo jednoznaczne pytanie, ale skoro odmawiasz odpowiedzi, to dajmy sobie spokoj. Rzeczywiscie, dla celow dyskusji, to malo istotne.

    Zwaz tylko, iz dalsza czesc wypowiedzi, w ktorej zadalam ci pytanei zwrocilam i m i e n n i e do kogo innego. Moze, rzeczywiscie, powinnam byla to zrobic w innym miejscu; za ew. sugestie, iz tresc tego dopisku kieruje tez do ciebie – serdecznie przepraszam.

    Kaska

  74. Waldemarze, niektorzy zwracaja uwage, iz Kaczynskiego nie powinno sie oceniac tylko po tym co on sam mowi. Zgadzam sie z tym. Nie kazdy jest erudyta, Kaczynski ( zaden z obu !) zdecydowanie nie jest, a do tego, jak wiemy J. Kaczynski falszuje.

    Jednakze sa, utalentowani erudycyjnie, publicysci,( np.Krasnodebski) ktorzy potrafia dostrzec w postepowaniu Prezesa i PiS nieco inne tresci niz te, ktore dostrzegaja ci z jego krytykow, ktorzy praktykuja niemal zupelnie niemerytoryczny atak.

    Rozpatrzmy chocby sprawe oslawionych „kamaszy”, autorstwa PiSowczyka Dorna. Na wypadek, gdyby w kraju mialo dojsc do totalnego sparalizowania sluzby zdrowia, rzad m u s i cos zrobic. W wielu krajach parlament ma mozliwosc w takiej sytuacji przeglosowac przymusowy powrot do pracy, pod grozba zwolnien dyscyplinarnych. W Polsce takiej mozliwosci rozwiazania zagrazajacego zdrowiu i zyciu ludzkiemu kryzysu nie ma – ale obywatele i tak beda oczekiwac od rzadu dzialan ( i slusznie!). Czesciowa militaryzacja jest moze rozwiazaniem nienajszczesliwszym. ale sprawiajacym, iz rzad w tym momencie – od razu i nie czekajac na nowa ustawe! – nabiera prawa karalnosci osob, ktore jego rozporzadzaniom sie nie podporzadkuja ( przypominam, iz wiekszosc lekarzy-mezczyzn to oficerowie rezerwy).

    Nie da rady, tak, od reki spowodowac odrobienia straszliwych, resortowych zaniedban, jakich dopuscily sie kolejne ( od 1945r!) ekipy rzadowe. Coz, wiec zrobic na wypadek, gdyby protesty sluzby zdrowia zaczelyby realnie zagrazac potrzebujacym jej pomocy obywateli ( na co sie ciagle zanosi) Masz pomysl?

    Kaska

  75. Pani Natalio – jezeli dostrzega pani w moich wypowiedziach wylacznie zlosc, sarkazm i nienawisc, to prosze pamietac iz w procesie nadawca-komunikat-odbiorca, ten ostatni jest jego tak samo istotnym elementem jak oba pozostale.
    Niestety, nie moge miec wplywu na gatunek odbioru, jaki pani w y b i e r a.

    Zajmowanie stanowiska odmiennego, od tego, ktory pani zajmuje moze, oczywiscie sie pani nie podobac. Byloby wrecz nielogiczne, gdyby sie pani podobalo. Rzeczywiscie, operuje sarkazmem, ale zarzucanie mi zlosci, a tym bardziej nienawisci… moglaby tak pani wskazac mi konkretne wypowiedzi, w ktorych, pani zdaniem, kieruje sie zloscia i nienawiscia?

    Dodam jeszcze, iz wypowiadam sie tutaj w srodowisku nagminnie wykazujacym zlosc, jawnie ocierajaca sie o nienawisc, obficie operujacym sarkazmem, ironia, a nawet pogarda. Pozwole sobie wrecz zaryzykowac teze iz ton nadaje nasz Autor. Rozmow merytorycznych zas to tu na lekarstwo…( pani wypowiedzi, ktora w tej chwili adresuje, niestety, z przykroscia tez do takich zaliczyc nie moge). Kto wie, moze i mnie sie wiec udzielio?

    Postaram sie uwazniej dobierac slowa, jakkolwiek uprzedzam , ze ich sens nie ulegnie znaczeniowej zmianie.

    Kaska

  76. Natalia:
    „Jesli chodzi natomiast o ataki na Kaczyńskich, to w moim mniemaniu J.K. przekroczył wszelkie granice, oświadczając, że pan Kurski nie poniesie odpowiedzialności za tzw. aferę bilbordową.
    W tej wypowiedzi po raz kolejny dał najlepszy wyraz tego, że to samo prawo może być kompletnie inaczej stosowane do “naszych”, a w stosunku do tych “z układu” – zupełnie inaczej.”

    A ja – poniewaz wysluchalam calej wypowiedzi – odnosze wrazenie iz Kaczynski opowiada sie tutaj raczej za u j e d n o l i c e n i e m stosunku do takich samych zjawisk – niezaleznie od tego, kto je inicjuje.

    Oczywiscie, nie podoba mi sie t y p zachowan, ktore spowodowaly te kolejna PiSowsko-POwska wojne ( jakkolwiek, dopoki przebiega ona wylacznie miedzy partiami, nie odbierze mi to snu). Oceniam jednak, ze tutaj mamy czyste 1:1, wypadaloby wiec nie zapominac do czego odnosil sie Kaczynski. To nie jest, prosze pani tak, ze opozycji wszystko wolno, w sferze – nazwijmy ja – jezykowej, zas rzadzacej partii nic. A chocby z tego powodu, iz glownym celem opozycji jest wygranie nastepnych wyborow i … zaistnienie jako partia rzadzaca.

    Sama sprawa billboardow jest w sadzie i jezeli ten wykaze, ze Kurski klamal, poniesie on przewidziana prawem odpowiedzialnosc, bez wzgledu na to czego by sobie zyczyl pan Kaczynski. W ostatecznej instancji, wszyscy zostana zmuszeni do poniesienia odpowiedzialnosci …. przy nastepnych wyborach.

    Kaska
    P.S. Ewentualnie, dojdziemy do momentu, kiedy w Sejmie zasiadac beda niemal wylacznie osoby z wyrokami, albo otwartymi przewodami sadowymi. Moze wtedy wszyscy sie nieco ockna z manii biegania po sadach z powodu byle niemilej im wypowiedzi. Tak juz jest, ze czlowiek najskuteczniej uczy sie na bledach.

  77. Pani Pyzol, poniżej cytuję wybrane wypowiedzi, zgodnie z Pani życzeniem.
    Życiowe doświadczenie uczy, by nie wdawać się w pyskówki (jak słusznie zauważył Pan z Berlina), no ale cóż…
    Widać rzeczywiście coś jest z moim odbiorem nie tak, skoro widzę w Pani niektórych komentarzach coś więcej niż tylko czysty sarkazm, ale oczywiście to jest MÓJ odbiór :->
    Jeśli chodzi natomiast o to „odmienne stanowisko”, to oczywiste, że nie podoba mi się, co nie znaczy, że nie możemy sobie podyskutować, podkreślam PODYSKUTOWAĆ, a nie oskarżać i atakować się nawzajem.

    Cytaty:

    („”Wyjatek zrobie dla topolowki, bo ta jednak chyba rzeczywiscie ma klopoty ze zrozumieniem:…””

    „”Topolowko,, to znowu jest p y t a n i e ( uprzytomniam, na wszelki wypadek, co by ci, bidulo oczszedzic kolejnego zaplatania sie w tlumaczenia typu ” co mial poeta na mysli” „”

    „”A skad wiesz? W Berlinie wroble o tym cwierkaja? Bo pan Passent tak napisal?
    Z najbardziej znanych: uznal za swoj blad namawienie prezydenta do niepodejmowanai dzialan prowadzacych do rozwiazania Sejmu. Reszty doczytaj sie w ksiazce-wywiadzie z Kaczynskimi i przestan powielac czyste m i t y. „”).

    Pozdrawiam!

  78. Do Pyzol
    „Nie da rady, tak, od reki spowodowac odrobienia straszliwych, resortowych zaniedban, jakich dopuscily sie kolejne ( od 1945r!) ekipy rzadowe. Coz, wiec zrobic na wypadek, gdyby protesty sluzby zdrowia zaczelyby realnie zagrazac potrzebujacym jej pomocy obywateli ( na co sie ciagle zanosi)”

    Cudownych recept na pewno w tym miejscu się nie dopracujemy. Nie jest nią prywatyzacja, do której w gruncie rzeczy środowisko lekarskie dąży. Tym bardziej, że nawet ona wymaga czasu. Warto jednak zdać sobie sprawę z tego, że nasza służba zdrowia stoi głównie ludźmi, którzy jeszcze w niej chcą pracować. Również tymi którzy piją, biorą łapówki, gonią z jednej ćwiartki etatu na drugą, aby jakoś związać koniec z końcem. I dlatego nie można tych ludzi obrażać. (Nie dlatego, że piją i biorą łapówki oczywiście). Ty piszesz o częściowej militaryzacji. Premier Dorn mówił o „braniu w kamasze”.

    Jest dla mnie nieodgadnioną tajemnicą dlaczego Ty zachowujesz się jak premier, a Premier tak jak anonimowy dyskutant na forum Onetu.

    Zamiast epatować żołdackim słownictwem Pan Premier powinien skupić się na jak najszybszym opracowaniu ustaw umożliwiających legalne zatrudnienie w Polsce ukraińskim lekarzom i pielęgniarkom i już dziś antyszambrować w unijnych przedpokojach, aby załatwić zgodę Unii na takie rozwiązanie. Bo czy się to nam podoba czy nie, taka będzie przyszłość.

  79. Pyzol – jezeli chodzi o cenzure obyczajowa – sluszny argument. Po prostu 🙂

    Jezeli chodzi o kwestie koalicji PiS-PO – prosze o dyspense od tej dyskusji. Nie dlatego, ze sie boje, ale po prostu ta czesc zycia politycznego ostatnich miesiecy mnie absolutnie zniechecila. Przepraszam, zwyczajnie nie jestem w stanie dyskutowac o „szantazu ze strony PO”, „zawlaszczaniu resortow silowych przez PiS” i wszystkich surowkach i sosikach podanych do tego.

    A, kiedy ja wspominalem o Hallu?

    Mac.Iek – w kwestii TK w 1989 – zwracam uwage, ze Trybunal nie postepuje ex officio. Nie ma wniosku – nie ma sprawy, nawet jesli byc powinna. Szkoda, ze sie tego nie zauwaza.

    W kwestii uchwalenia i ogloszenia, sama data ogloszenia NIE przesadza o wejsciu w zycie. Przesadza to przewaznie przepis samej ustawy, albo innego aktu co najmniej rownorzednej rangi (na marginesie – obecnie, jesli sam akt normatywny tego nie precyzuje, termin wejscia w zycie to 14 dni od dnia ogloszenia). Nie znam szczegolow tamtej regulacji, ale:

    – jesli weszla w zycie z dniem ogloszenia, to faktycznie – w takich sprawach vacatio legis powinno byc znacznie dluzsze i TK moglby ja uznac za niekonstytucyjna (byla co prawda konstytucja z 1952, ale po dwoch nowelach, w tym najwazniejszej, wprowadzajacej zasade demokratycznego panstwa prawnego)
    – jesli w ustawie zachowano vacatio legis, to tym lepiej, ze szybko ja ogloszono, bo bylo wiecej czasu na zapoznanie sie z trescia.

  80. @Boguś W.

    „”Nie ma wniosku – nie ma sprawy, nawet jesli byc powinna.””

    To tylko dowód na hipokryzję „państwa prawa”. Czy wtedy to JUŻ bylo „państwo prawa”? W każdym razie mialo byc inaczej niz za komuny, a jak widać zaczęło się od kantów[legalnych]. Czy wśród tylu zasiadających wtedy w ławach parlamentu „ludzi rozumnych” nie było takich, którzy to widzieli? „Wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły”. A „przyjaciół” mających gęby pełne wzniosłych haseł nie brakowało. Sejm, Senat, RPO, TK – wszystko – „nieme”…

    dodatek ze strony z rozważaną ustawą:

    data wydania: 28.12.1989
    data wejścia w życie: 1.01.1990
    data obowiązywania: 1.01. 1990

    Czy pojęcie „praw nabytych” należy do dzisiejszej „kultury prawnej”?

    Pozdrawiam

  81. Skoro juz pytasz – zasade ochrony praw nabytych, nieobecna w konstytucji z 1952 nawet po nowelach (w nowej konstytucji z 1997), wyinterpretowal Trybunal Konstytucyjny z jednego zdania – „Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym panstwem prawnym”.

    Zrobil to w latach 90-tych, choc nie jestem w stanie podac dokladnie co to byla za sprawa i kiedy ja rozpatrywano.

    Zasada demokratycznego panstwa prawnego pojawila sie w po-PRL-owskiej konstytucji z koncem grudnia 1989. No, a gdyby TK po prostu „czytal proste zdania”, wolanie o ochrone praw nabytych byloby nieco bardziej problematyczne 🙂

    Co do ustawy – faktycznie, nie wyglada to milo, wrecz przeciwnie i podmioty majace prawo ustawe zaskarzyc, z tej racji pewnie powinny byly to zrobic. Istnieje mozliwosc, ze po prostu w tak wczesnej formie demokracji (nadal dzialal sejm kontraktowy, a prezydentem byl Jaruzelski!) subtelnosci w rodzaju drastycznie nieodpowiedniego vacatio legis albo ochrony praw nabytych nie przychodzily tym i owym do glowy, ale to tylko moje spekulacje. Bo – tak czy inaczej – podzielam zarzuty wobec wprowadzania tej ustawy.

    Ale zostaly jeszcze dwie sprawy. Pierwsza – TK nie powinien moim zdaniem „upominac sie” o zaskarzenie jakiejs sprawy tak samo, jak sad w sprawie karnej nie powinien krzyczec, kogo nalezy aresztowac. Sady i trybubaly maja byc niezawisle, niezalezne…i BEZSTRONNE. Gdyby zaczely robic takie larum, nie byloby nawet pozorow bezstronnosci. Tak wiec – pretensje prosze zglaszac do Sejmu, Senatu, RPO, kogokolwiek…ale NIE DO TK, bo on ma pozostac bierny do momentu wplyniecia wniosku!

    Druga – „hipokryzja panstwa prawa”. Po pierwsze – jak juz, to politykow, bo to oni nie pofatygowali sie ustawe zaskarzyc. Nawiasem mowaic – sam jeden posel nie ma do tego prawa, wiec tych „sprawiedliwych” musialoby sie uzbierac troche. Po drugie – obecnie, jesli zaden podmiot uprawniony do tego wprost nie wniesie skargi, kazdy ma prawo do skargi konstytucyjnej. Ma ona wprwadzie charakter subsydiarny, ale umozliwia skarzenie przed TK przepisow nawet przy biernosci politykow. A to, moim zdaniem, dowod nie na hipokryzje, ale na istnienie zalet panstwa prawnego.

  82. @Bogus W.

    Gdy pytałem o „kulturę prawną” związaną z pojęciem „praw nabytych”, to miałem na myśli szerszy kontekst niż sam zapis konstytucyjny lub jego brak. Obaj wiemy dobrze, że jest przynajmniej jeden kraj bez konstytucji z dobrze działającym systemem prawnym. A jeśli chodzi o zapis – „”Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym panstwem prawnym””, to ja, czytający proste zdania, jestem w stanie w ciągu kilku minut z tego sformułowania „wyinterpretować” wszystko. Co dopiero prawnicy… Zwrócę tylko uwagę na różnicę semantyczną między „państwem prawa” i „państwem prawnym”. Per analogiam – „rządy prawa” i „rządy prawne” [=prawników].

    „”Bo – tak czy inaczej – podzielam zarzuty wobec wprowadzania tej ustawy.””
    Cieszy mnie, że się zgadzamy w ocenie.
    Moja zgoda również co do konieczności wpłynięcia wniosku do TK.

    „”[…]“hipokryzja panstwa prawa”. Po pierwsze – jak juz, to politykow, bo to oni nie pofatygowali sie ustawe zaskarzyc””

    — uchwalali i mieli zaraz zaskarżać? Chociaż nie takie cuda już się zdarzały…Nie było w Sejmie prawników? Wystarczająco wielu sprawiedliwych? A cały Senat wybrany w celu m.in. wychwytywania błędów Sejmu, w całkowicie wolnych wyborach ? Przypomnę tylko, że liczba Autorytetów Moralnych na m2 w ówczesnym parlamencie była niespotykana w całej współczesnej historii. No i nie zapominajmy, że wyjściem do rozmowy było stachanowskie tempo uchwalania ustaw…
    Na koniec: z tą „niezależnością” i „niezawisłością” TK, to oczywiście bardzo ładnie brzmi, ale przecież członkowie TK są wybierani przez ciała jak najbardziej polityczne, nieprawdaż? Może lepiej byłoby losować? No i funkcja sędziego dożywotnia…
    A „skarga konstytucyjna” napisana musi być przez koncesjonowanego prawnika[he,he – patrz wyżej]. Poza tym jest z nią związany określony termin w całym postępowaniu – jeśli więc np. fragment ustawy jest niezgodny z konstytucją, to pozostanie dalej, o ile wnoszący skargę nie uczyni tego w terminie. To jedna z licznych logiczności-inaczej naszego prawa w „państwie prawnym”.
    Pozdrawiam.

  83. Pani Natalio, jezeli w zacytowanych fragmentach zauwaza pani ZLOSC i NIENAWISC- to, rzeczywicie, nasz odbior jest tak odmienny, ze chyba nawet nie na sensu ustalac jakichkolwiek pol jego wspolnej platformy.

    Kaska

  84. Bogus W. – rzeczywiscie, to nie pan wspomnial Halla, przepraszam za pomylke.

    Kaska

  85. Mac.Iek – z gory ostrzegam, to ostatnia moja wypowiedz, bo jutro na co najmniej tydzien znikam z Polski.

    Kultura prawna, o ile wiem, jest pojeciem stosunkowo pojemnym i, jak sie zdaje, dosc nieostrym. Zaliczylbym do niej zarowno tradycyjne instytucje prawne, wspomniane przeze mnie zasady interpretacji prawa (niejednokrotnie bardzo rozne w roznych krajach – szerzej w „Interpreting Statutes. A Comparative Study” i „Interpreting Precedents. A Comparative Study” – dzielach pisanych zreszta przy wspoludziale poslkich teoretykow prawa) jak i stosunek spoleczenstwa do prawa, jego wiedza o prawie etc. Moim zdaniem zasada ochrony praw slusznie nabytych jak najbardziej zalicza sie do polskiej kultury prawnej, choc nie brakuje takich, ktorzy by ja ograniczyli (nie dam sobie niczego uciac, ale wydaje mi sie, ze w pewnych przypadkach opowiada sie za tym ktorys z braci Kaczynskich…ale to tylko cos mi miga, wiec patrz wyzej ;)).

    Wyinterpretowywania pewnych dalszych zasad z zasady demokratycznego panstwa prawnego bym nie lekcewazyl. W sytuacji, kiedy mielismy trzy obowiazujace akty rangi konstytucyjnej (konstytucja z 1952, mała konstytucja oraz ustawa regulująca powstanie nowej konstytucji) i bardzo wiele zasad (np. zasada zaufania obywateli do prawa, nakazujaca stosowanie adekwatnego vacatio legis – a o niej w zasadzie rozmawiamy!) nie bylo (i do dzis czesto nie jest) umieszczone expressis verbis w tekscie prawa. Abstrahujac od przypadku, ktory zgodnie skrytykowalismy, te wlasnie zasady pojawily sie w orzeczeniach TK – a wiec ktos te przepisy zaskarzyl, a TK przyjacl argumentacje/dorzucil wlasne argumenty. Wiec ci okrutni prawnicy, ktorzy chcieliby wszystkim rzadzic, jednak sie czemus przysluzyli.

    Nie jest jednoczesnie prawda, ze wyinterpretowac mozna wszystko. Albo inaczej – owszem, mozna, ale najwazniejsze jest uzasadnienie takiej interpretacji i podanie odpowiednich, trafnych argumentow. Stad tez fikcja jest uznawanie, ze prawo jest jedno, wzglednie twierdzenie, ze powinno byc jedno. „Jedno” prawo, rozumiane jako niewymagajce interpretacji i argumentowania na rzecz takiego, czy innego rozwiazania – pomijajac utopijnosc takiego zalozenia – byloby szalenie nieprzystajace do zmiennych warunkow zycia w spoleczenstwie.

    Poza tym – przedstawiona analogie, ktorej konkluzja, jak rozumiem, brzmi „panstwo prawne to panstwo prawnikow” uwazam za bledna.

    W duzym uproszczeniu zasade demokratycznego panstwa prawnego mozna porownac do angielskiego Rule of Law, wzglednie niemieckiego Rechtsstaat (to predzej, bo jestesmy w systemie kontynentalnym). Chodzi tu o zachowywanie pewnych standardow przez panstwo i jego wladze. Ot, chocby tego naszego vacatio legis.

    A w kwestii kraju bez konstytucji – jak rozumiem mowa o Wielkiej Brytanii? Po pierwsze, nie sposob wprost porownywac WB do Polski, poniewaz obywda kraje „wychowaly sie” w diametralnie roznych tradycjach prawnych. Polska to, jak juz wspomnialem, czesc systemu prawa kontynentalnego, a Wielka Brytania to system prawa precedensowego. Po drugie – owszem, jest to kraj bez takiej konstytucji, jak nasza, ale zasady rangi konstytucyjnej rozsiane sa miedzy kilka aktow prawnych (Bill of Rights, Habeas Corpus Act, Magna Charta Libertatum i wiele, wiele innych).

    Wrocmy do sytuacji z 1989/1990. Dysonans uchwalili-zaskarzyli jest oczywisty obecnie – badz co badz poslowie SLD czy PO zaskarzaja ustawy uchwalone przez Sejm, w ktorym sami zasiadaja. A wtedy…coz, uczciwie mowiac, uwazam ze nie nalezy mimo wszystko potepiac poslow OKP czy tez (post)opozycyjnych senatorow za brak interwencji – mimo, ze bylaby uzasadniona. Powod jest prosty – tego typu rozlam wsrod „nowej wladzy” bylby mlynem na wode PZPR. Opozycja w sejmie kontraktowym powinna byla zachowywac jednosc i, choc mowie to niechetnie, nawet tak wazne kwestie nie powinny wystawiac na ryzyko jej jednosci. Stawka byla zbyt wysoka.

    Co do stachanowskiego tempa – sformulowany zarzut dot. sejmu kontraktowego dotyczyl okresu czasu miedzy uchwaleniem a opublikowaniem. Zarzuty wobec, przykladowo, slynnej nowej ustawy o RTV dotyczyly przede wszystkim prac w Sejmie! Nie posiadam informacji odnosnie parlamentarnych prac nad projektem tamtej ustawy i szczerze mowiac nie bardzo mam czas przeprowadzac poglebione badania. Zwracam tylko uwage, ze nie mowimy o tym samym.

    Niezawislosc. Prezes TK Marek Safjan w kilku wypowiedziach stwierdzil kategorycznie, ze mimo iz sa wybierani przez Sejm, w trakcie wydawania wyrokow sedziowie TK nie kieruja sie wzgledami politycznymi. Przypomnial tez, ze ci sami sedziowie, ktorych krytykuje sie teraz, „naprzykrzyli sie” rowniez m.in. gabinetowi Leszka Millera.

    Faktycznie, wybor w takiej formie, w jakiej istnieje obecnie nie jest najszczesliwszy – delikatnie sprawe ujmujac. Pewnie mielibysmy nieco odrebne zdanie co do jego reformy, bo – choc nie chce tutaj niczego imputowac – odnosze wrazenie ze moj Wspoldyskutant niechetnie patrzylby na przyklad na szerszy udzial srodowisk akademickich (ergo – prawnikow-naukowcow) przy przedstawianiu kandydatow.

    A zabezpieczeniem niezawislosci jest kadencja sedziego. JEDNA kadencja – bez mozliwosci reelekcji, a wiec bez pokusy przypodobania sie nowej wladzy; w dodatku 9letnia, a wiec nie pokrywjaca sie z kadencja zadnego innego organu panstwa.

    Konczac – skarga konstytucyjna. Stosunkowo niedawno mialem okazje byc obserwatorem kilku rozpraw w Wojewodzkim Sadzie Administracyjnym w Krakowie. Pewna pani zaskarzyla decyzje odmawiajaca jej renty. Sprawe wygrala. Sad odczytal „wyrok w imieniu RP (…) sad uchyla zaskarzona decyzje (…)”. Jasne? Jasne. Ale skarzaca nie miala pojecia, jaki jest wynik rozprawy i jest to, jak tlumaczyli mi pozniej sedziowie, zaskakujaco czeste zjawisko.

    Co z tego wynika? Wynika z tego to, ze przecietny obywatel, a zaryzykowalbym rowniez stwierdzenie, ze wielu nieprzecietnych i przy tym nieobeznanych prawnie, mialaby potezny problem ze sformulowaniem skargi dotyczacej rzeczy niebagatelnej. Niezgodnosc aktu normatywnego z konstytucja jest czesto problematyczna z tej racji, ze nalezyte uargumentowanie wniosku nastrecza wielu trudnossci. Konkludujac – bez pomocy prawnika sie nie obejdzie.

    A ze chodzi o „koncesjonowanego” – coz, instytucja przymusu adwokackiego zostala przejeta per analogiam z procedury kasacyjnej do SN. Kasacja, przypomne, polega na zaskarzeniu prawomocnego wyroku…a sad kasacyjny bada tylko zgodnosc decyzji sadu nizszej instacji z prawem, nie sprawdza dowodow. Dlaczego prawnik jest tu niezbedny – patrz akapit wyzej. A ze niezbedny jest koncesjonowany? Mnie tez sie to nie zawsze podoba i kibicuje PiS w sprawie otwarcia zawodow prawniczych…choc krew mnie zalewa, kiedy chca oni zmieniac konstytucje, choc wystarczy napisac lepsza ustawe (TK uchylajac poprzednia wyraznie zaznaczyl to w ustnym uzasadnieniu).

    Ustosunkuje sie jeszcze do ostatniego zarzutu. Termin wniesienia skargi konstytucyjnej to 3 miesiace od ostatecznego orzeczenia o konstytucyjnych prawach i wolnoscich. To dosc dlugi okres, przynajmniej moim zdaniem. A w prawie tak juz jest, ze pewne terminy to terminy zawite (termin zlozenia apelacji, kasacji…i wlasnie skargi konstytucyjnej). Zwracam jednak uwage, ze niezlozenie takiej skargi NIE ZAMYKA drogi do podwazenia konstytucyjnosci danego aktu prawnego. Mozna przeciez zglosic sprawe Rzecznikowi Praw Obywatelskich, ktory w kazdym czasie moze kazdy akt normatywny zaskarzyc do TK. Ile jest takich spraw (i skarg, i z wnioskow RPO) – http://www.trybunal.gov.pl/Sprawy/Wokanda/wokanda.htm. Jak widac – TK nie narzeka na brak pracy.

    Dodam tylko, ze polska insytucja skargi konstytucyjnej jest, o ile wiem, uregulowana znacznie weziej, niz np. w Hiszpanii. Mysle, ze rozszerzenie praw obywatela do zaczepiania konstytucyjnosci aktow normatywnych byloby rozsadnym postulatem.

    To tyle z mojej strony. Serdecznie pozdrawiam, rownie serdecznie przepraszam Gospodarza i innych czytelnikow za takie „eposy quasi-prawnicze”, ktore tu popelniam…i uciekam pakowac plecak! 🙂

  86. Pani Pyzol – moja odpowiedź jest krótka – i bardzo dobrze!

  87. Jak rozumiecie konstytucyjny zapis ”Rzeczpospolita jest demokratycznym państwem prawnym’

css.php