Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

28.06.2006
środa

Łże-debata

28 czerwca 2006, środa,

Michał Radgowski – wiele lat temu zastępca redaktora naczelnego „Polityki”, obdarzony wielką kulturą (z wykształcenia filozof) i doskonałym poczuciem humoru  –  mówił, że najbardziej śmieszą go następujące zbitki pojęciowe: „PARLAMENTARZYŚCI RADZIECCY”, „TRABANT LIMUZYNA” oraz „WODOGRZMOTY MICKIEWICZA”. Rzeczywiście, nazywanie „parlamentarzystami” deputowanych do Rady Najwyższej ZSRR, która była ciałem wyłącznie dekoracyjnym, brzmiało jak kpina, ale tak się w języku oficjalnym mówiło. Podobnie określenie plastykowego w dużym stopniu bieda-samochodu, jakim był Trabant, „limuzyna”, brzmiało jak ponury żart, ale taka była nazwa, ponieważ istniał również Trabant-Kombi. Było to pośmiewisko, ale jeździło. Trochę jak cały PRL – sztuczny, ale się toczył. Wreszcie nazwa „Wodogrzmoty” tak nie pasuje do  wieszcza, że trudno na dźwięk tej nazwy się nie uśmiechnąć.

Od pewnego czasu dopisałbym do tej kuriozalnej listy „DEBATĘ POLITYCZNĄ”, „SCENĘ POLITYCZNĄ” albo „DYSKURS POLITYCZNY”. Rzeczywiście, trwa w Polsce ożywiona wymiana myśli, oskarżeń i inwektyw (te ostatnie na szczęście nie na tym blogu), ale nazywanie tego „debatą” czy „dyskursem” jest tak samo przesadzone i śmieszne, jak nazywanie Trabanta – limuzyną, a Rady Najwyższej ZSRR – parlamentem. Raczej jesteśmy świadkami wojny słów, kłamstw i oskarżeń, z której wynika, że wiceprezes TVP Farfał jest O.K., tylko w młodości był antysemitą, ale mu przeszło; premier Marcinkiewicz, który przyjął dymisję Zyty Gilowskiej, jest O.K., ale teraz okazuje się, że to nie Zyta powinna odejść, bo jest O.K., tylko Rzecznik Interesu Publicznego, który jest nie z tego rozdania i w podejrzanych okolicznościach skierował sprawę pani Gilowskiej do sądu lustracyjnego, powinien odejść. Panuje więc takie pomieszanie prawdy i kłamstwa, że trudno nie obserwować naszej „SCENY POLITYCZNEJ”  z zażenowaniem.

A oto kolejny przykład pożal się Boże  DYSKURSU. W artykule pt. „Bomba Wojtyły” Michał Łuczewski pisze w najnowszym numerze tygodnika „Wprost” (2.07.06), podkreślenia moje:

„Aby osłabić siłę papieskiego nauczania, LEWICOWI KOMBINATORZY dokonali odkrycia, że niezastąpionym sposobem na Jana Pawła jest ‘RŻNIĘCIE GŁUPA’. Czołowa polska FEMINAZISTKA Kinga Dunin osiągnęła w tej technice godne uwagi rezultaty…”

Tak oto wygląda nasza łże-debata, pardon, dyskurs polityczny, na takim poziomie argumentują niektórzy, niestety – dość liczni, uczestnicy życia publicznego. Czy można Kingę Dunin określać jako „feminazistkę” tylko dlatego, że nie jest prawicowa? Jedyne, co można zrobić, to nie dać się wciągnąć i trzymać się z daleka od takiego, hm, hm, dyskursu, aczkolwiek na jego określenie cisną się słowa bardziej dosadne.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 62

Dodaj komentarz »
  1. Z Pana wypowiedzi można wywnioskować, że to prawicowi publicyści/politycy zaniżają standardy. Faszystów stawiają na wysokie stanowiska, obrażają ludzi. Coś jest na rzeczy.
    Ale ja kilka dni temu widziałem dziewczątko z hasłem „Giertych do wora, wór do jeziora”, czołową diwę poskomuny – Senyszyn z seksszopowym pejczykiem wyśmiewającą katolików, Szczukę szydzącą ze wzrostu prezydenta, Kalisza wyśmiewającego imię parlamentarzysty itd. Ale to jak rozumiem Panu nie przeszkadza. A jak w debacie znajduje Pan Dunin pochylającą się czule nad dolą pedofilów i ujadającą na Zarembę? To już rozumiem jest zgodne ze standardami dyskursu? Czy tylko Pan o tym nie chce pisać?

    pozdrawiam
    Bernard

    PS
    Czy wystąpił Pan o status pokrzywdzonego do IPNu?

  2. „Dyskurs polityczny” jako żywo przypomina zabawę ” w piegi” uprawianą czasem przez radzieckich żołnierzy w chwilach wolnych, od wyzwalania: siadali kołem, jeden z nich pośrodku wydalał z siebie produkt przemiany komiśniaka i zaczynało się walenie kijami w to g……” Kto dostał najwięcej piegów, ten przegrywał.
    Wytworniejsza wersja tej zabawy wymagała użycia porcelanowego talerza.
    Że co, panie i panowie? Że obrzydliwość? No nie przesadzajmy z tą estetyką! Efekty „dyskursów politycznych ” nie do zmycia.

  3. Drogi Panie Redaktorze. Nie bardzo wiem jak zakwalifikowac Panska dzisiejsza wypowiedz. Czy to przerazenie, ze Polacy w wymianie „mysli” spadaja tak nisko, czy ze prawo do wypowiadania wszystkiego i wszedzie, bez odpowiedzialnosci za slowo, zrobilo z polskiej sceny konwersacyjnej cos w rodzaju „szamba” a’la polski zdegenerowany HydePark (to nie obraza HydeParku, ten ma tradycje i wiadomo, o co tam chodzi) czy tez po prostu smutek, ze to co kiedys bylo, odeszlo w calkowite zapomnienie. Stwierdzenie „co kiedys bylo” nie jest przy tym ani nobilitycja ani tesknota do lat 1945-1989 ani tez 1989-2005 (do wyborow). To nostalgiczne wolanie o dyskusje na argumenty, a nie na fangi w nos (zeby tylko) o znajomosc tematu zanim sie o nim zacznie mowic i pisac, o troche kultury (tak w stylu np. KTT). Problem polskiego dziennikarstwa i „wypowiadarstwa” polega coraz bardziej na tym, ze ci co pisza z natury nie byli swiadkami tego o czym pisza (chodzi tu o najnowsza historie Polski czy Europy, na przyklad). Za to czerpia wiedze o tym juz nie od rodzicow (co tam ci starzy wiedza, tylko tesknia za „starym”), nie z podrecznikow i publikacji z tamtych lat „bo to komunistyczna propaganda” i nie od takich jak Pan, bo Pan to przeciez przetrzymal to wszystko i jeszcze pisze, czyli musi byc z ukladu, albo od innych takich, co wiedze i wyksztalcenie odebrali przed przystapieniem do wladzy PiS, czyli sa z gruntu z ukladu, sa niewiarygodni i powinni byc spaleni na stosie. Tak na marginesie, w tym kierunku idzie wlasnie cala dyskusja o lustracji, ktora mloda inteligencja dziennikarska (i nie tylko) zaczyna utozsamiac sie z inkwizycja, ale to juz inna historia. W Polsce mozna dzis napisac wszystko o kazdym, byle byloby sensacyjne i prowadzilo tego, ktory pisze lub tego, dla kogo jest pisane, do ostatecznego zwyciestwa (tym moze byc dla piszacego np. slawa i uznanie rzadzacych czy mozliwosc wystapienia w pyskowkach telewizyjnych). W majestacie prawa i sprawiedliwosci rzuca sie oszczerstwa, insynuacje, doprowadza do cywilnej smierci, no i co? Pan J. Kaczynski (ktory tez odebral wyksztalcenie a Brat to i tytuly naukowe w ukladzie, ciekawe dlaczego ich nie zwroci, bo przeciez „smierdza jak komunistyczna zaraza”) mowi w wywiadzie, ze nawet jesli Pan Jacek Kurski klamie, to i tak nie poniesie konsekwencji. Tak jak juz to mialo miejsce po zrobieniu z Pana D. Tuska (ktorego jako polityka nie lubie, wiec bez podtekstow) genetycznego hitlerowca. To pomoglo Panu Kurskiemu zaistniec. Czyli, ci co dzisiaj odnawiaja moralinie, etycznie i demokratycznie (wszystkie te okreslenia maja swoje sprecyzowane definicje zarowno w zyciu publicznym jak i politycznym, tylko czy ci Panowie je znaja?) nobilituja te ochydne fangi w nos, kopniaki ponizej pasa i dzganie nozem w plecy. Ci co zobaczyli jaka kariere robi Pan J. Kuski tez chca byc u zlobu. Chyba staczamy sie nieustannie. Stacza sie dziennikarstwo, slowo, bo o prawdzie i honorze to juz nie da sie mowic. ……………………………………………………………………………………A tak na marginesie, w moim kawalku do bloga o odnowie moralnej napisalem dwa dni temu (trocze nie na temat wtedy) moje odczucia co do kilku faktow z aktualnej sytuacji politycznej (patrz: „o tym, kto za tym wszystkim stoi?”). Ze zgroza stwiedzam dzis, ze to wszystko sie sprawdzilo. Ale…. jak moglo sie nie sprawdzic. Ciekawi mnie tylko, dlaczego – skoro mozna prosto przewidziec co bedzie – nie mozna temu zaradzic. W koncu profilaktyka jest czesto bardziej skuteczna od terapii. Do tego jak choroba sie juz rozwinela, to zawsze jest trudniej wrocic do zdrowia i trzeba liczyc sie z powilkaniami. Tak jak w przypadku aktualnej „debaty” czy „dyskursu politycznego”.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Przykro tylko, że są osoby, którym brakuje debat politycznych, w których się rozmawia, a nie opluwa.

    Swoją drogą, Panie Danielu oraz komentujący ten blog, co sądzicie o postępowaniu premiera Marcinkiewicza w sprawie Zyty Gilowskiej? Bo ja naprawdę nie rozumiem..

  6. Mam pytanie, na które być może Redaktor lub Czytelnicy mi odpowiedzą:
    – jak to możliwe, że polityk w ciągu dnia może wielokrotnie zmieniać swoje zdanie?
    W tej samej kwesti w ciągu jednego dnia zdarza mi się slyszeć dyskusję polityczną, w której p. Gosiewski/Kurski/Marcinkiewicz (lista nazwisk zbyt dluga) ma inny pogląd niż godzinę wczesniej, i oczywiście 2 godziny później jescze raz ten pogląd zmieni… (patrz: sprawa Gilowskiej, Farfal, pomówienia Kurskiego, ustawy podatkowe itp.).

    Wyobrażam sobie, że czlowiek (tzw.: szary obywatel) zmienia zdanie w tym tempie: pomyślalbym: schizofrenik?
    Jak zareagowal by mój pracodawca gdybym zaoferowal mu taki festiwal sprzecznych decyzji?

  7. Gosiu. Nikt trzezwy nie rozumie. Pan Premier powiedzial, ze skoro jest podejrzenie, to musi odejsc. A w rzadzie jest wice-premier z prawomocnymi wyrokami, i nie musi. Ba, nawet nie moze, bo wtedy rozpadla by sie kalicja i co Pan Kaczynski by zrobil. Jedyna politycznie doswiadczona, choc niesforna (wg. wlasnych slow) osoba w Samoobronie i nastepczynia bylaby Pani Berger (co lubi sex jak kon osies), ale ta jak na zlosc tez ma wyroki. Tak wiec prawo i sprawiedliwosc jest dla rownych i rowniejszych. W Niemczech mowia „das stinckt zum Himmel” czyli – smrod az do nieba. Jak masz ochote, kliknij na moje kawalki do bloga „odnowa moralna” i „wstretne media”. Tam jest moj sad o tej, i podobnych sprawach. Pozdrawiam.

  8. W jednej z audycji telewizyjnych usłyszałam, że nie ma nic złego w dosadnym formułowaniu swojego zdania bo to oznacza, że język polski jest żywy, rozwija się itp.itd. Rozmowa dotyczyła sposobu prowadzenia debaty politycznej w Polsce. I co Pan na to Panie Danielu? Pan wyraźnie chciałby zachamować rozwój języka polskiego!? Pozdrawiam K.

  9. Jestem technokratą, operatorem matriksa, nie jest mi obca logika zwłaszcza zero-jedynkowa. Wydawało mi się do tej pory, że jestem w stanie rozumieć to się dzieje w naszej polityce. Ale po ostatnich wydarzeniach zaczynam zaliczać się powoli do Ciemnego Ludu lub nawet jego gorszej odmiany czyli Łże-CiemnegoLudu

  10. Jednym z problemów naszej „debaty politycznej” jest to, że nie dotyczy idei, a personaliów. Zamiast rozmawiać o swoich poglądach na dany temat, ocenia się poszczególne osoby, a przez pryzmat tych ocen – polityczne programy. I tak na przykład socjalista może spotkać się z zarzutami dotyczącymi Leszka Millera czy innych działaczy SLD, konserwatysta – Kaczyńskich lub Kurskiego itd. itd. Ponieważ nie sposób objąć umysłem każdego przypadku z osobna, wpadamy w chaos, gdzie ważne jest jedynie leninowskie „kto kogo”. Jeden z komentatorów internetowych nazwał to „szermierką słowną”… Tego typu rozmowa ma jednak więcej wspólnego z okładaniem cepami niż jakąkolwiek szermierką.
    Mam nieodparte wrażenie, że główni „gracze polityczni” intelektualnie stoją na bardzo niskim poziomie. Stąd ich nieumiejętność rzeczowej, merytorycznej dyskusji.

  11. Rozwoj jezyka polskiego? Wyzywanie kogos od lumpenproletaryatu, od hitlerowcow, to jest ROZWOJ?? Niech sie Pani zastanowi, co tez Pani wypisuje. To jest regres, na dodatek totalny. Za takie dyskusje i wyzywanie w przedszkolu ladowalo sie w kacie, a teraz nasi „swiatli ojcowie narodu”, prowadzacy nas ku IV RP, ku odnowie moralnej, zachowuje sie jak grupa kmiotkow wyklocajacych o cene wieprzka na targu. NIE MA obecnie w Polsce debaty politycznej, jest obrzucanie sie blotem, wyzywanie i obrazanie. Jest to jednak znamienne – jak ktos nie ma rzeczowych argumentow, a dla mnie jest oczywistym, slyszac pomysly PiS, ze poza glodem na wladze zadnego planu z sensem nie maja – to siega po argumenty ad personam. Sa one najbardziej zalosne i powinny przyniesc wstyd uzywajacym ich. Niestety plebs to chetnie lyka wiec nikomu, poza garstka prawdziwie inteligentnych ludzi, to nie przeszkadza. Wstyd…

  12. Drodzy dyskutanci. Obelgi w stylu Niesiołowskiego nie są niczym chwalebnym. Ale pragnę uspokoić. nie jest tak źle – w co niektórych parlamentach (Korea, Rosja, Włochy) dochodzi czasem do regulaenego mordobicia 🙂 To Kaczyńskiemu, Kurskiemu, Tuskowi, Niesiołowskiemu, Senyszyn, Gadzinowskiemu jeszcze trochę brakuje.

  13. Witam, dyskurs publiczny jest na takim poziomie bo jest milcząca zgoda na niego. Niewielu protestuje przeciwko takiej formie wymiany myśli. Szczytem głupoty w ostatnich dniach były wywiady J. Kaczyńksiego w Dzienniku i Rzepie. Z ich lektury można się dowiedzieć, że coś się nie udaje bo układ przeszkadza, wszędzie knowania, wszędzie nieczyste zamiary i tylko biedny prezez PiS samotnie walczy z łże-elitami i łże-obywatelami. Kto ma inne zdanie od PiS to obrońca układu i nie wiadomo kto jeszcze. Gdyby na Zachodzie polityk mówił, że tego czy siamtego nie zrobił bo mu układ przeszkadzał to nikt by go poważnie nie traktował. A u nas nic, zero komentarza do pisowskich dyrdymałów. PR rządu jest rzeczywiście na wysokim poziomie, ale dlaczego aż tylu ludzi daje się na niego nabrać? Smutne to, ale niestety prawdziwe.

  14. „A jak w debacie znajduje Pan Dunin pochylającą się czule nad dolą pedofilów i ujadającą na Zarembę?”

    Szanowny panie Bernardzie, nie wstyd panu łgać jak bura suka?

  15. Drogi Panie Danielu, każdy sam dokonuje wyboru debaty publicznej, w której chce uczestniczyć, czy której chce się przyglądać. Wystarczy np. nie kupować „Wprost”, czy innych mediów, które upodlają ten dyskurs. W gospodarce rynkowej konsumenci poprzez swoje wybory, skutkujące w sferze ekonomii, mogą wpływać również na świat idei.

  16. do navaira:
    Jestem zaszczycony porównaniem z Dornem (romansował on niegdyś z Dunin, więc nieobiektywizm wykluczony 🙂

    Ale zamiast opluwać innych może trzeba najpierw poczytać, co pisała Dunin i Zaremba, i wyjść poza pointy Wyborczej. Polecam dwa wpisy z bloga Michała Karnowskiego
    http://newsweek.redakcja.pl/blogi/blog.asp?AutorBloga=M_Karnowski
    Dunin atakuje Zarembę 1
    Dunin atakuje Zarembę 2

    pozdrawiam
    Bernard

    PS
    Panie Danielu, czy wystąpił Pan o status pokrzywdzonego do IPNu?

  17. Mam wrażenie, że premier Marcinkieiwcz, przy okazji rozgrywki z Zytą, zrozumiał nagle, że liderzy PiS nie kierują się jednak prawem i sprawiedliwością. I jego ponowne zaproszenie Z.G. do rządu wydaje mi się wyrazem sprzeciwu wobec takich zagrywek. Tylko nie wiem czy on zdaje sobie sprawę, że w związku z tą wypowiedzią jego dni są policzone, czy może wie tylko już mu to zobojętniało.
    A swoją drogą czy J. Kaczyński nie zdaje sobie sprawy, że najważniejszą cechą polityka jest jego skuteczność. Więc skoro walczy z tym układem i walczy i ciągle nic mu nie wychodzi, hydra stale się rozrasta , to czy nie rozumie, że kompromituje tym siebie, bo ogłasza wszem i wobec – jestem nieudolny !

  18. W tej sytuacji jedyne co można zrobić to trzymać poziom i nie dawać się wciągać prowadzone w stylu dzieci z piaskownicy, które nie wiedzieć dlaczego noszą garnitury (czy garsonki). I mieć nadzieję, że społeczeństwo (a przynajmniej większa jego część niż obecnie) wreszcie zapragnie nie tylko rewolucji moralnej, ale i werbalnej.

    Do Bernard: Dlaczego Pana zdaniem porównywanie Millera i Kaczyńskiego (wczorajszy wpis) jest tak bardzo nieuprawnione? Przecież, jeśli chodzi o media publiczne (i wszystko co państwowe), sytuacja właściwie się powiela, tylko pod innym sztandarem (i rzecz jasna nazwiska też inne).
    A do bijatyk parlamentarnych to naszym wybrańcom kondycji brakuje 🙂

  19. Miller na „dzień dobry” miał to czego Kaczyński nie ma i mieć nie będzie (100% kontroli nad państwowymi mediami). Miller próbował opanować media prywatne. Polsat, TVN, naciski na Agorę, Polityka (tak tak Polityka) zmieniająca treści wywiadów z Millerem na życzenie Michnika itd. itd.
    Warto mieć tego świadomość.

  20. „Takie jest dzisiaj o Polszcze gadanie
    jako złych w psiarni psów ujadanie…”

    KD

    …A winę za to ponoszą, oczywiście, podsycające tę atmosferę media, które nie bacząc na sezon ogórkowy i na MŚ w piłce kopanej, uwijają się w pogoni za coraz tańszą sensacyjką, rzucając się nań jak sęp na padlinę i nadając jej splendoru i wartościując ponad miarę. Jak to się u nas mówiło – „baca piardnie, a na Bałtyku sztorm się z tego bierze”. I tyle. I aż tyle.

  21. Chyba cofnelismy sie w czasie. Mam wrazenie ze jest rok 1984…

    http://camell.blox.pl

  22. Do Bernarda,
    Kaczyńskiemu wystarczyło Radio Maryja i TV Trwam. Ich wierni odbiorcy, do których, jak przypuszczam, i Ty Bernardzie należysz utorowali mu drogę do „odzyskiwania” tego co Miller miał na „dzień dobry”.

  23. Zapominamy o jednym,,, że debatę publiczna kreują w dużym stopniu media… i rzetelność dziennikarska ma tu wiele do zrobienia…
    I wbrew pozprom nie chodzi tu o obiektywnośc – wolę czytać dobrych dzienniakarzy i pyblicystów zaangażowanych, nawet stronniczych ale z dibrym warsztatem i solidnie udokumntownymi źródłami , niż idiotów, takich jak przytoczony przez p. Daniela. I osobiście uważam, że w kreowaniu zmanipulowanych faktów medialnych właśnie „Wprost” kolegi „Rycerza” jest na czele

    A co do języka debat – jest od odbiciem języka WYBORCÓW drodzy dyskutanci „-P

    Azrael

  24. Przeczytałem na blogu Karnowskiego wpis Dunin i jak żywo nie widze tam poparcia pedofili więc to co napisał Zaremba było nieprawdą. Ale jak rozumiem Dunin to feminocośtam a np ludzie z LRP to swojaki, może z lekka brunatni ale to przecież nie problem….

    Albo skąd pomysł aby pisać że jak Senyszyn powoła się na słowa papieża to jest to zbrodnia gorsza do neonazistowskich pogladów ludzi z LPR? Jesli ktokolwiek uważa że słowa papieża sa zarezerwowane dla katolików to najpierw trzeba uchwalić stosowny zakaz używania słów JPII (najlepiej z listą aby nie pomylić się i nie powiedzieć czegoa za dużo), poki co jak ktos sie czuje obrazony to proces cywilny jest sensownym pomysłem.

    No i na koniec lekceważenie ludzi LPR i MW jest groźne, bo dla nich nawet tacy pisowcy to tylko uzyteczny wehikuł ku brunatnej chwale, wehikuł który jak przyjdzie czas może zostać rozmontowany. Bo tak jak Prezes K twierdzi że to on decyduje o tym kto jest a kto nie TW oraz czyja teczka jest prawdziwa a czyje nie, tak samo Giertych z tym neonazistą z TVP będzie decydował kto jest a kto nie jest Żydem i elementem antypolskim.

    ps.

    Mam nadzieje ze pan Passent nie wystapi do IPN i nie bedzie tym samym brał udziału w zabawach nowych „marcowych docentów” zaludniających tą instytucję.

  25. Do sceptyka:
    Od krisa.

    Gdybyś tak Sceptyku drogi
    nie zagladał w cudze progi
    gdzie świat wiernych zbyt ubogi
    i gdzie nie miejsce na blogi

    (przez uszanownie
    innosci, Wacpanie)

    Byłbyś może wyzbył się pychy
    co jest nie wart marnej dychy
    a tak dowodzisz jeno, żeś…
    Nyctereutes procyonoides

  26. do woodya:

    Można nie rozumieć, można też udawać, że się nie rozumie (to jeśli chodzi o Dunin i Senyszyn) – przyjmuję drugi wariant.

    Co do LPR i MW – to margines utrzymujący się na pewnym stałym marginalnym poziomie. A nawet ostatnio zniżkujący. Nie przeceniałbym ich znaczenia.
    Co do nazitowskich poglądów Farfała, to radziłbym najpierw wysłuchać wypowiedzi Wildsteina, który jako zwierzchnik Farfała, a w dodatku człowiek o żydowskich korzeniach jest tu chyba najbardziej kompetentny (zadanie domowe – znaleźć wypowiedź Wildsteina w sieci, może jest – ja widziałem w telewizorze). W dodatku, jeśli Miłosz, Kuroń, Szymborska mogli nawrócic się ze stalinizmu (a wówczas mordowano Polaków tysiącami), to i Farfał mógł chyba nawrócić sie z rasizmu (przestępstw na tle rasistowkim w Polsce prawie nie ma – proszę porównać Rosję, Niemcy, Francję, Holandię), choć czy szczerze, to doprawdy nie wiem.
    Czy słyszałeś może jakąś rasistowską lub antysemicką wypowiedź wicepremiera Giertycha?

    I proszę nie obrażać IPNu porównaniami do „marcowych docentów”, to tak jakby porównywać wszystkich przeciwników lustracji do stalinowców i sowieckich agentów.

  27. Do Bernard: „Miller na “dzień dobry” miał to czego Kaczyński nie ma i mieć nie będzie (100% kontroli nad państwowymi mediami).” – skąd ta śmiała teza, że Kaczyński nie będzie mieć 100% kontroli nad mediami państwowymi?
    Przecież na pewno zna Pan sposób tworzenia ustawy o KRRiTV – odkładając na bok sympatie i antypatie polityczne, dawno czegoś takiego nie było; TK jej nie zakwestionował w całości, ale to chyba tyle co dobrego można o niej powiedzieć.
    Skład KRRiTV również nie jest chyba optymalny (pamiętam jak Jarosław Sellin reklamował zmianę ustawy mówiąc o mnóstwie świetnych fachowców, których można tam wytypować – był to chyba program „Co z tą Polską?”) – weszli tam jedynie ludzie zaufani i wierni nowej władzy.
    Podobnie było z obsadą RN TVP, a niedługo pewnie i radio zostanie „odzyskane”.
    Niedługo na stanowiska zostaną powołani kolejni „mianowańcy” – na razie decyzja ws. obsady dyrektora TVP3 została tylko odłożona.

  28. W sprawie mediów – może jestem naiwny, ale nie wierzę, że Kaczyński opanuje państwowe media w 100%. Jak widać na razie nie opanował. Dopóki jest tam Wildstein – nie opanuje. Poza tym stado byłych PZPRowców, SLDowców itd. przyklejonych do Leppera tylko na to czeka. Kaczyński będzie musiał się dzielić (Miller dzielił się tylko z Kwaśniewskich i odrobinę z UW). Tak jak Walendziakowi nie udało się przechylić telewizji na prawo (wprowadził kilka programów i tyle), tak i nikomu od Kaczyńskiego się to nie uda. No chyba, że wprowadzona będzie w Polsce dekomunizacja – zakaz pełnienia funkcji i pracy w państwowych mediach dla byłych członków PZPR, SB, UB, WSW itd. Ale do tego nie dojdzie. nie mam wątpliwości.

  29. Do Bernard: Absolutnie nie zarzucam Panu naiwności, ale moim zdaniem nie chodzi nawet o legitymacje partyjne (oddane czy nie) noszone przez pracowników TVP, tylko o wywarcie na nich odpowiedniej presji.
    Przecież nie chodzi o to, żeby wszyscy ludzi telewizji byli „nasi”. Chodzi o to, żeby wszyscy ludzie telewizji zrozumieli, kto teraz rządzi i kto może ich zwolnić za „złe sprawowanie”. Konformizm ma długą i piękną tradycję nie tylko w telewizji.
    Czy akurat Wildstein jest gwaratnem niezależności TVP – szczerze powiedziawszy nie wiem. Zresztą całkiem możliwe, że długo prezesem nie będzie.

    A na całej sytuacji korzystają sobie media prywatne – np. Fakty TVNu i tak od dawna były postrzegane za bardziej niezależne od publicznych.

  30. Jak rozumiem o tym co ja mam zrozumiec z felietonu Dunin będzie decydował „Bernard”? (to jakaś plaga – Kaczyński ciagle mowi ze o tym kto jest kto, albo jak co rozumiec decyduje on i mi członkowi łzeelity nic tu kombinować) To może dam mu carte blanche i on w moim imieniu będzie decydował co jest ok a co nie. Raz jeszcze – Dunin nie napisała tego co jej imputuje Zaremba.

    Wicepremier Giertych jest dla Bernarda marginesem (razem z MW) ale dla mnie jednak nie. Poki co mam polskie obywatelstwo i mieszkam w Polsce więc rząd Polski uważam za coś waznego więc wicepremierzy nie są dla mnie zadnym marginesem. PiS robi wiele abym uznał instytucje państwowe (od TK po KRRiT) za margines i sie nie przejmował tym co sie tam dzieje ale jakoś jednak nie są w stanie zniechęcić mnie do mojego państwa.

    Wildstein nie jest zadną wyrocznią w sprawie czy nominat polityczny, rzeczony nastolatek z LPR jest dobrym człowiekiem ponieważ komuś najętemu do firmowania swoim nazwiskiem skoku PiS na TVP nalezy się co najwyżej współczucie ale jego wola, najmować sie nie musiał. Resumując – jak panu Wildstenowi dobrze sie współpracuje kimś takim jak ten jegomośc to jego sprawa, dziwniejsze rzeczy widziałem. Dla mnie to byłaby kwestia smaku, wiadomo że W musiał sie zgodzić ale za bardzo nie rozumiem czemu chciał sie dwa razy upokorzyć – raz jak godził się na partyjnego a drugi jak godził się na tego konkretnego jegomościa. Ale jak mowie – Wildstein sam chciał, nikt go nie zmuszał.

    Zrównywanie Szymborskiej (niezapominajmy o Herbercie bo tez mu sie co nieco zdarzyło „słusznego” napisać) z panem z MW jest delikatnie mówiąc niedorzeczne. Nikt, nigdzie, nawet w SLD nie robi vice prezesami TVP ludzi którzy np 5 lat temu pisali że Bierut to był fajny facet tylko tych antykomunistów za mało tempił. Jakby panowie z MW mowili to co mówili w rzeczywistości III Rzeszy to gotów byłbym powiedzieć ze zmadrzał, że nie miał wyjście i po sprawie. Ale jesli mówił to człowiek w wolnej Polsce to sorry ale w koncepcje że pare lat temu był złym nazista a dziś jest dobrym demokratą (bedące w tej samej partii) tak szybko i łatwo nie uwierze.

    „marcowy docent” to jegomość (płci obojga) gotów swoim piórem wspierać oficjalną linie partii czy jakaś wizję jedyną szłuszną. Jesli jest to kosztem obiektywizmu czy faktów tym gorzej dla nich. Polecam niedawny artykuł o rzeczonych panach z IPN w Polityce.

  31. Do Bernarda,
    Szanowny panie Bernardzie,
    zmień Pan płytę, bo nudno. Zdystansuj się Pan odrobinę i zacznij myśleć. Proszę swoich ulubionych zabaw w piaskownicy „w poszkodowanego” nie propagować wśród ludzi dorosłych. Poszkuaj Pan kumpli do zabawy gdzie indziej. Życzę dużo zdrowia.

  32. Szanowny Panie Redaktorze !!!
    Narzekanie na poziom dedaty politycznej jest wydaje mi się zajęciem dość jałowym. Od wielu już lat nie ma żadnego poziomu a każdy bez ponoszenia konsekwencji może pleść co mu ślina na język przyniesie. Swój wkład w taki stan rzeczy mają obie strony. Czy pamięta Pan słynne:Panu to mogę podać nogę a nie rękę w wykonaniu Wałęsy? lub Millera: Pan jesteś zerem Panie Ziobro, czy też nazwanie przez S.Niesiołowskiego Prezydenta pornogrubasem?
    To tylko trzy najbardziej spektakularne przykłady zwykłego publicznego chamstwa w wykonaniu ludzi z pierwszych stron gazet. Protokoły sejmowych posiedzeń pełne są podobnych ekscesów językowych a swój wkład w żenujący poziom debaty mają zarówno przedstawiciele prawicy jak i lewicy. „Ryba psuje się od głowy” lub „Przykład idzie z góry” mówią stare porzekadła. Skoro można tak się „popisywać” w Sejmie, TV, przed komisją śledczą można też na łamach gazety, posiedzeniu rady gminy w rozmowie ulicznej. Niestety z moich obserwcji życia publicznego wynika, iż
    z każdym rokiem jest coraz gorzej. Obawiam się, że rację miał pewien polski mulat mówiąc:” Wersalu tu już nie będzie”, zresztą prawdę mówiąc mam wątpliwości czy kiedykolwiek był?

  33. Mamy takich PARLAMENTARZYSTÓW jakich wybraliśmy. Obecna koalicja ma ambicję wprowadzenia zmian do konstytucji. Pierwsza zmiana powinna polegać na tym, aby osoby karane sądownie nie mogły ubiegać się o żaden mandat, na żadnym szczeblu. Ponadto media zapraszają do wywiadów osoby, które świadomie kłamią i śmieją się w żywe oczy. Poco robić reklamę takim ludziom ? Język powinien żyć lecz niekoniecznie słowa niestosowne muszą byż wprowadzane do mowy potocznej, a tym bardziej na salony. Ktoś z blogowiczów napisał, że z naszym parlamentem nie jest tak źle, bo nie dają sobie po buzi. To znaczy, że mamy równać do gorszych ? Bierzmy przykład od lepszych i patrzmy w przyszłość. Dośc tej historii, której i tak nasze pokolenie nie będzie osądzać, bo się pozagryzamy. Im dalej od daty granicznej tym gorzej.
    serdecznie pozdrawiam

  34. Panie Danielu, czytając cytaty z wypowiedzi p. Michała Radgowskiego, którego niezwykle cenię, przypominam sobie wiele takich zbitek słownych, które mnie i moich kolegów w młodości śmieszyły. Np. DOM KULTURY MILICJI. Istniał taki, a jakże! W Poznaniu. I do tego nazywał się w skrócie „Olimpia” (od nazwy kina, które się w nim znajdowało). Jak kultura, to kultura – od razu na miarę Paryża. „Łapanie” takich określeń z życia (słynne: „ja rzucam myśl a wy go łapcie” – przypisywane tow. Czarzastemu – nie, nie temu) albo wymyślanie podobnych, byle śmiesznych, było swego rodzaju towarzyską zabawą a także wentylem jakimś… Czymś w rodzaju humoru z czasów okupacji. Podobnie jak niezbyt może wyszukana, ale zabawna „gra półsłówek”. Któż to dziś pamięta?
    Dzisiejszą SCENĘ POLITYCZNĄ nazwałbym raczej areną, ale to byłby afront dla cyrku, jako miejsca, gdzie artyści prezentują wysoki profesjonalizm, mistrzostwo i kunszt. Nawet klauni. U nas, niestety, słowo cyrk dorobiło się otoczki pejoratywnej. „Ale cyrk!” mówi się nierzadko w znaczeniu: ale bajzel. Zresztą, „nie mój cyrk, nie moje małpy”.
    P.S. Gratuluję felietonu w najnowszej „Polityce”

  35. Do Bernarda.
    Pierwszy raz słyszę, by Miłosz czy Szymborska byli w organie państwowym. Bo akurat czyjś tomik poezji mozna kupić czy nie, nawet jeśli zawiera pochwałę całkowitej zagłady ludzkości (pomijam już trochę ten stalinizm na wyrost w stosunku do Miłosza – raczej pewien kredyt zaufania). Ale człowiek pracujący w publicznych mediach powienien chyba inne standardy spełniać.
    Podobnie w liceum można nosić różne koszulki, ale strój parlamentarny ma już pewne wymogi. Itd.
    Niestety, tak to działa. I wcale nie chodzi tyle o prawicę (jak to Pan podkreśla). Bo PO też prawicowa, a w zupełnie innych standardach. Ja też uważam, że debata publiczna powinna toczyć się szeroko i poza polityczną poprawnością. Ale, k 🙂 🙂 🙂 🙂 , wszyscy się potrafimy zgodzić, że na przykład autostrady buduje się horyzontalnie. A argumentacja obecnej koalicji zdaje się nieść przesłanie, że przeciwnicy chcieliby budować autostrady w pionie.
    Kto nie jest z nami, ten przeciwko nam. Kto nie popiera PIS, ma za nic prawo i sprawiedliwość.
    Czy to jest słuszne myślenie? Czy zadaniem polityka jest tylko szerzenie podziałów?

  36. Nie wydaje mi sie, zeby omawiany to sposob prowadzenia debaty politycznej byl charakterystyczny tylko dla takiej czy innej formacji politycznej. To jest niemozliwe statystycznie. Oraz politycznie, przynajmniej teraz.

    Cietrzew polityczny to gatunek pospolity, rozpowszechniony na calym swiecie, i zamieszkujacy kazda dostepna mu nisze polityczna, nie zaleznie od koloru podloza. Cietrzew polityczny jest gatunkiem uniwersalnym w tym sensie, ze zywi sie on czym popadnie, rozmnaza z oszalamiajaca (sic!) szybkoscia, a jego zywotnosc jest wprost proporcjonalna do stopnia rozkladu podloza politycznego srodowiska, jakie zamieszkuje.

    Cietrzew polityczny to gatunek waleczny. Jego metabolizm nastawiony jest w kierunku uzycia wszelkich dostepnych mu srodkow w walce z innymi cietrzewiami, lacznie z wlasna glupota oraz brakiem kultury, choc zewnetrznie moze on obnosic sie z oznakami przeciwnym tym cechom.

    Mozna by tak jeszcze dlugo i namietnie czepiac sie cietrzewia, choc to w sumie poczciwe ptaszysko. I lowne (przez „l” z kreseczka)…

    Nie trzeba chronic cietrzewia politycznego, lecz raczej trzeba wymyslic sposob, zeby ograniczyc jego liczbnosc i zdolnosc do namnazania sie. Nie wiem, jak to zrobic, zeby nie okaleczyc podstawowych swobod obywatelskich. Kontrolowany odstrzal nie wchodzi wiec w gre, nawet dla turystow dewizowych (jesli tacy jeszcze istnieja).

    Prawdopodobnie zmniejszanie sie populacji cietrzewia politycznego to bedzie to proces samoistny, ale tez dlugi, ktorego dlugosc generacjami bedzie mierzona, o ile oczywiscie kazda nastepna generacja bedzie intelektualnie ograniczac srodowisko przyjazne cietrzewiom politycznym.

    Pewnie nie wymra, ale przynajmniej bede tokowac same dla siebie…
    Poczciwe ptaszyska…

    Jacobsky

  37. Do Bernarda: W psychiatrii istnieje pojecie fiksacji. Jest to powtarzana w nieskonczonosc ta sama reakcja na frustracje (np „Panie Danielu, czy wystapil Pan…”).

  38. A teraz mamy powstanie czerwcowe (56 roku – dodaje dla niedouczonych lze-elitowcow), a niedlugo sierpniowe (80 r. – czyli strajki na wybrzezu – tez dodaje dla niekumatych lze-elitowcow), grudniowe (Kopalnia Wujek etc. – tez dla n.l-e. – czyli w skrocie niedouczonych lze-elitowcow), styczniowe, bo podstawilem noge jednemu takiemu w mundurze co chcial mnie wylegitymowac o 23 wieczorem na ulicy (czyli dla n.l-e. po godzinie policyjnej). Ja tylko pytam: co robili Jaroslaw i Lech Kaczynscy w krwawych dniach powstania czerwcowego. Ot pytanie, ktore moze ich pozbawic wysokich stanowisk. Bo jak krecili wlasnie fim, tzn. ze wspolpracowali z rezimem.

  39. Do Bernarda: mnie np. nie przeszkadza pejczyk.

  40. „7. dzień tygodnia”, Radio Zet, 27 lutego, 2005, Frasyniuk do Giertycha:
    „… nie będę przerywał albo nie uderzę pięścią w stół albo panu Romanowi Giertychowi nie powiem, żeby na chwilę ZAMKNĄŁ SIĘ, żebym ja mógł dokończyć swoje zdanie”.

    Piotr Gadzinowski z „NIE” – znanego Szanownemu Autorowi Redaktora Urbana – o głośnym incydencie:

    „”Nie minęło jednak wiele tygodni i były poseł, wybitny działacz NSZZ „Solidarność”, aktualny lider Unii Wolności, partii ludzi o wyrafinowanej „kwestii smaku” pan Władysław Frasyniuk najprawdopodobniej prasnął pana posła Antoniego Stryjewskiego z Ligi Polskich Rodzin. Prokuratorzy i historycy idei zapewne długą będą się spierać o okoliczności pojedynku posła i eksposła. Czy przewodniczący Frasyniuk jebnął z główki posła Stryjewskiego czy, jak składa świadectwo pan poseł Janusz Dobrosz z PSL, tylko plasnął go otwartą dłonią, czy przylał mu jedynie serią słownosierpowych.””

    Na koniec idiomatyczna już fraza niepodważalnego do niedawna Autorytetu Moralnego:
    „Odp…cie się od generała!”

    No comment.

  41. To fascynujące czytać myśli Bernarda. Z adrenaliną nie ma problemów. Każde wydarzenie lub fakt, który ma miejsce w tej steranej ojczyźnie musi, według politycznych gadaczy, mieć swój kontekst polityczny i odniesienie do układu. Styl pisania i myślenia Bernarda przypomina mi niezapomniane stronice „Obłędu” Krzysztonia. Niech Pan spożytkuje swoje pomysły raczej w większej formie literackiej, ale nie usiłuje zastosować ich w praktyce życia społecznego, bo może to zaowocować ścianami płaczu i dolinami łez. Próby już były, na szczęście, jak to w Polsce, nic z tego nie wyszło.

    P.S. Póki co, proponuję Panu nosic przy sobie komórkę, i w razie czego skorzystać z numeru 112.

  42. Do Zothip’a:
    Pewne objawy lizusostwa zauważam – był taki beznadziejny wywiad w Panoramie z Kaczyńskim, albo uśmiech u Czajkowskiej na widok Lecha Kaczyńskiego, ale nie sądzę, by Kaczyńscy dali się na taki lep złapać („Dramat w trzech aktach” chyba skutecznie zniechęcił ich do dziennikarzy z telewizji Kwiatkowskiego). Niepokojące są ostatnie wypowiedzi Kaczyńskiego, w stylu że nie będzie umierał za Wildsteina, bo WSI jest ważniejsze. Zobaczymy.

    Do woodya:
    Zmieniam opinię jednak Pan nie rozumie, a nie udaje że nie rozumie. Co do Wildsteina i Farfała, to chyba jednak nie znalazł Pan tej relacji w sieci, którą ja widziałem w telewizorze. Co do Szymborskiej – bardzo lubię jej wiersze, ale pamiętam jak się płaszczyła przed Stalinem i jakoś nikomu to nie przeszkadza.

    Do mak’a
    – mysleć, myśleć myśleć, Zwierzak chce myśleć mysleć

    Do Rafała Nawrockiego
    – to może Pan poczyta np. w encyklopedii – Miłosz był komunistycznym działaczem, dyplomatą w czasach stalinowskich. Podałem tylko przykłady – np. Miłosz był już dojrzałym intelektualistą szmacącym się na służbie u stalinistów. Farfał był 16-letnim gówniarzem – skinem. Jeśli jeden mógł się zmienić – może drugi też może. Nie wiem czy tylko udaje, czy zmądrzał – zobaczymy, tak czy inaczej Farfał ma mniej lat niż Miłosz gdy służył stalinistom.

    Do Jaśka:
    Fiksacja? Ja nie mam fiksacji, żadnej fiksacji, żadnej fiksacji, żadnej fiksacji, żadnej fiksacji….

    Do Jacka:
    Hmm… a gdzie taki można kupić? Ma Pan jakiś ulubiony model 🙂

    Do Pana Daniela:
    Żadnej fiksacji, żadnej fiksacji, żadnej fiksacji, a co jeśli chodzi o moje pytanie?

  43. Czytam powyzej…
    Ufff… zrobilo sie goraca u Passenta…

    Panowie, glowy do lodu, rece precz o klawiatury, przynajmniej na chwile 🙂

    W Quebeku temat ewentualnej separacji od reszty Kanady wzbudza chyba tyle samo emocji, co w Polsce np. wiernosc naukom JPII, teczki czy malzenstwa osob tej samej plci (na szczescie debate na ten ostatni temat mamy tu juz za soba: kraj sie nie zapadl po ziemie, adwokaci od rozwodow zacieraja rece z uciechy na to nieoczekiwane powiekszenie sie zasobu klientow; ale nie o tym chcialem).

    No wiec w Quebeu, gdzie linie separatystyczego podzialu czesto przebiegaja przez rodziny, Pewien Znany Dramaturg (PZD), znany rowniez ze swych pro-separatystycznych pogladow powiedzial niedawno, ze droga, jaka wyznaczono do dojscia do niezaleznosci jest nie wlasciwa, ze on juz stracil wiare w separacje, i ze byc moze lepiej bedzie zajac sie czyms innym. Zawtorowal mu Bardzo Znany Rezyser Teatralny (BZRT). Obie te wypowiedzi wywolaly niemale zdumienie i zasmucenie w kregach sprzyjajacych separacji, tudziez pewna satysfakcje w kregach separacji przeciwnych (tzw. federalisci).

    W pewnej chwili jak z garlacza wypalil zapiekly separatysta, Znany Historyk (ZH), oskarzajac PZD oraz BZRT o zdrade, zaprzanstwo i w ogole o wszystkie 10 grzechow glownych. Chodzilo na szczescie tylko o grzechy przeciw separacji .

    Redakcja ze strony reszty separatystow byla pouczajaca. Po prostu nie znizono sie do poziomu dyskusji zaproponowanego przez ZH, zwracajac mu nawet uwage, ze gdzeis tam, przy okazji publicznej dyskusji, lezy granica, ktorej przekraczac nie trzeba.

    I po sprawie.

    Dzis nadal sztuki PZD ida przy pelnych salach, takoz inscenizacje BZRT.

    Czterdziesci mniej wiecej lat zajelo przeksztalcenie sie spoleczenstwa quebeckiego w zbiorowosc nowoczesna, tolerancyjna i wywazona. Quebecy startowali z pozycji, gdzie cenzura obyczjowa zakazywala np. wyswietlania Nowej Fali francuskiej, a udzial kleru w zyciu codziennym byl wiecej niz znamienny. Przewrot dokonal sie spokojnie i mimo, ze namietnosci nadal istnieja w spoleczenstwie, dyskutuje sie o nich tak, jak dyskutowac sie powinno w nowoczesnym kraju.

    To nie polajanka a tylko przyklad z kraju geograficznie dalekiego, ale mentalnie bardzo bliskiego.

    Czterdziesci lat to moze sie wydac sporo. Hmmm… Sam zyje niewiele wiecej i sadzac po tym, jak mi czas szybko uplywa, mam nadzieje, ze byc moze uplynie on rownie szybko nad Wisla.

  44. Drodzy Blogowicze, dzien nam sie powoli konczy i z natury rzeczy nowych argumentow oraz ocen nie przybywa. Z jednej strony z przyjemnoscia a z drugiej z przykroscia zauwazam, ze dzis, tak jak i w poprzednich dniach, bloguja te same osoby. To dobrze, bo poznajemy sie lepiej. To zle, bo „kapiemy” sie we wlasnym sosie. Mamy i hardlinerow, probujacych natarczywie udowodnic, ze tylko oni (on) maja racje, ze jest cacy i tylko przez niesubordynacje, slepa nienawisc i glupote reszty (z ich wypowiedzi wynika, ze zdecydowanej wiekszosci z nas) nie jest jeszcze lepiej. Ale bedzie, jak nas kiedys wreszcie nabija na pal albo spala na stosie. Wydaje mi sie, ze zanim zaczniemy dyskutowac dalej, powinnismy chyba dokladniej spojrzec na podstawy naszego jestestwa. Mysle, ze wiekszosc z Blogowiczow ukonczyla przynajmniej szkole srednia (to nie jest wycieczka osobista do poziomu umyslu tylko do wieku metrykalnego, przeczytajcie dalej zanim zalejecie sie zimna krwia i jadem) a wiec musi miec przynajmniej po 19-20 lat. To znaczy, ze nie tylko wessala z mlekiem matki falszywe geny poczucia prawdy i sprawiedliwosci, ale tez, ze wyksztalcila sie i ksztaltowala swe poglagy pod wplywem i w czasach najwiekszej zgnilizny powojennej, gorszej nawet niz stalinizm, gomolkowszczyzna, gierszczyzna itd. Jestesmy oto skazeni zaraza postkomuny no i ukladu i to jest oczywista i prawdziwa przyczyna dlaczego nie kochamy niektorych naszych politykow (moze wszystkich, a moze nie). Sa wsrod nas oczywiscie wyjatki ktore oceniaja swiat i wspolblogowiczow z jedynie slustnej plaszczyzny i najchetniej calymi dniami powtarzali by wireszyk, ktory dzieci recytowaly Lepperowi na otwarcie ostatniego zjazdu Samoobrony lub podobny dla Pana Jaroslawa Kaczynskiego, gdyby ktos wierny taki pean napisal. Ci wspolblogowicze caly okres swego zycia od poczecia do blogu spedzili prawdopodobnie jeszcze w jedynie slusznej macicy albo na bezludnej wyspie albo tez wlasnie sie wykluli. Idac za sposobem rozumowania i argumentacji PiS (to znaczy Pana Prezesa, bo reszta tylko powtarza, mniej lub bardziej udolnie) wypowiadac sie w sprawie, zajmowac polityka i czymkolwiek innym moga tylko ludzie nie skazeni ani stalinizmen, ani komunizmen ani PRL ani postkomunizmem (czyli okresem 1989-2005). Czyli tylko ci poczeci z rodzicow wolnych od wszelkich „nalecialosci”, z genetycznych patriotow wyselekcjonowanych i sparowanych zgodnie ze statutem i linia PiSu. …….I tu mam pewien problem: pierwszy jest historyczny i moralny – to juz kiedys bylo i to pare razy. Najstraszniejszy wymiar przybralo w Niemczech po 1932 roku. Niektore sposoby argumentowania, debaty politycznej, agitacjii i walki z „przeciwnikiem” sa niemal identyczne. Przypomnijmy: jedna sluszna i narodowo zorietowana partia, reszte trzeba zdelegalizowac i rozpedzic, bo falszuja w zgodnym koncercie kolektywu (to strasznie daleka wycieczka slowna, ale odpowiada prawdzie, oba systemy byly bowiem totalitarne); opozycja tyklo przeszkadza w osiagnieciu celu; homoseksualisci sa odszczepiencami psujacymi rase, podobnie jak Zydzi, Cyganie czy wyznawcy innej wiary i ideologii; genetyczny patriotyzm = czystosc rasy jest podstawowym celem i kryterium decydujacym o prawie do zycia (dzis juz spolecznego, jeszcze dzieki bogu nie biologicznego), itp. Do tego dochodi podporzadkowana tym celom propaganda, prasa, radio (telewizji jeszcze wtedy nie bylo, ale moc i zasieg mediow takich jak radio, prasa i nagrania plytowe zostala wtedy tak naprawde po raz pierwszy odkryta i bardzo skutecznie wykorzystana przez wodza). ……Nie dziwmy sie wiec, ze kazdy, kto chce porzadzic wiecej niz pare chwil w pierwszym rzedzie chce miec moc w mediach. Dzisiaj jest z jednej strony latwiej, z drugiej trudniej. Mediow jest wiecej, to i trudniej je kontrolowac a jednoczesnie jak sie juz ma te o najwiekszym zasiegu, to ma sie i rzad dusz. Najlepszym przykladem RM i TVP czy Nowy Dziennik. …..Drugi problem to problem biologiczny: jesli wiekszosc polskiego spoleczenstwa urodzila sie i wykszatlcila, czyli zostala uksztaltowana osobowosciowo i moralnie w czasach mrocznego komunizmu i postkomunizmu, to kto tak naprawde ma w tym kraju byc elita, dialac i pomnazac. Jesli dobrzy sa tylko ci po pazdzierniku 2005, to znaczy ze polskie elity polityczne i wladcy maja problem. Zakladajac poczecie po wyborach, kandydaci wlasnie wydaja pierwszy okrzyk i paprza pierwsza pieluche. No, chyby ze Pan Jaroslaw i Pan Lech Kaczynscy tak sie zawczasu nastarali, napracowali i naplodzili, ze maja wokol siebie tylko genetycznie i rasowo czyste osobniki. Albo tez, ze selekcji dokonywali juz znacznie wczesniej i po cichu (moze stad sie wzielo ZChN, PC, i podobne ugrupowania) wybierajac tylko te najbardziej wartosciowe embriony. To by nawet i pasowalo, bo skad by wzial sie taki Pan Jacek Kurski albo Pan Giertych (ten to czesciowo z importu) czy tez Pan Wierzejewski. …… I tu dochodzimy do sedna dzisiejszego bloga – do tych co mowia, pisza, spiewaja, recytuja i jednoczesnie odpowiadaja za slowa i tych, co wrzeszcza, palpaja i gadaja bez sensu, ale za to poprawnie politycznie. Bo dzisiaj nie jest wazne ani co sie mowi ani jak sie mowi. Dzisiaj trzeba zaistniec i trzeba mowic poprawnie. To niczym sie nie rozni od mediow z poprzednich epok i systemow. Zebysmy nie weiem jak nie chcieli, to prawda jest taka: ten ma wladze kto ma media. I ten kto ma media oraz mowi do „ludu” jezykiem dla „ludu” zrozumialym, tak po prostu jak na podworku, w knajpie, w Radiu Maryja, w barze piwnym, w teleplugawcach i do tego rzuca tu i tam kur….ami (to slowo jak sie moglem przekonac weszlo na stale do polskiego slownictwa jako przerywnik, tak jak kiedys mowilo sie „wiesz”, „no”, „cholera” lub bardziej staropolsko „mociumpanie”) dowolnie stosuje zasady gramatyczne, ten jest cool, in, ten jest swoj chlop (przepraszam rolnikow, to nie o nich tu chodzi). A jak jeszcze sie komus przy okazji, tak od niechcenia, zgrabnie i z grubej rury dolozy, dowali, dokopie niezaleznie od tego czy to wszystko prawda czy podly wymysl – to ma sie sukces murowany i posluch. Tak sie to wszystko porobilo. Wartosci dziennikarskie i ludzkie robia wlasnie okrutne salto z podwojna sruba i juz tylko patrzec, jak sobie do cna skreca kark. A z nimi razem i my wszyscy wciagnieci w te polityczne tornado, czyli trabe. Chyba, ze stanie sie cud albo bedzie rewolucja. ….P.S.: upadek wartosci mediow oraz kultury dyskusji publicznej i politycznej nie jest objawem specyficznym dla Polski. Jest czescia glebszego procesu upadku wartosci i tych zawodowych (np. wsrod dziennikarzy, bo o nich tu dzisiaj mowimy) i tych etyczno-moralnych. Prawda staje sie zjawiskiem relatywnym, sterowamnym i nie zawsze mierzalnym czy sprawdzalnym. Troche w tym jest winy masowosci mediow, niemal nieograniczonego do nich dostepu i stale rosnacej konkurencji na rynku. Kiedys (nie tylko w Polsce), gdy nie bylo internetu, komputerow, swobodniego przeplywu informacji i danych za to bylo tylko kilka globalnie operujacych agencji prasowych, stabilnych dziennikow i tygodnikow dbajacych o dobre imie i reputacje, wpadki i skandale konczyly sie niemal zamknieciem pisma (patrz historia Spiegla po opublikowaniu falszywych dziennikow Hitlera). A dzis? Dzis kazdy moze publikowac co chce i gdzie chce a odpowiedzialny albo nie sprawdza albo nie chce sprawdzac (czasem nie jest w stanie, bo musi publikowac te sensacje szybciej niz konkurencja) tego co „puszcza”. Z prasa zrobilo sie to, co z fotografowaniem – albo mamy do czynienia z dobrym zawodowcem albo z paparazzi. Niestety paparazzi dziennikarskich jest coraz wiecej……Pozdrowienia z Berlina.

  45. Do Bernarda.
    Miłosz był dyplomatą (fakt – zapomniałem!) akurat w czasach, gdy trudno mówić o demokracji. I raczej nie nawiązujemy do tych standardów.
    Bo moglibyśmy wpaść w jakąś spiralę paranoicznych porównań.
    Nie szargając świętości – facecik pewnie faktycznie się zmieni (koniunkturalnie) i nie można nikogo niszczyć za błąd młodości. Ale pewien niesmak – może nawet taki sam, jak lektura młodzieńczych, socrealistycznych tekstów znanych poetów – jednak ta nominacja we mnie wzbudziła. W Panu nie?
    Pozdrowienia, idziemy z żoną na obchody Czerwca!

  46. Aby zachować zdrowie psychiczne w tym naszym polskim piekiełku, unikam słuchania, czytania i oglądania osób takich jak imć pan Bernard.Z nimi nie można dyskutować. Najlepszy dowód to jego ostanie zdanie. Zamiast „żadnej fiksacji, żadnej fiksacji” mógły klepać: ” A u was Murzynów biją, a u was Murzynów biją…”.

  47. I dzięki Bogu, mogę wybrać pomiędzy Danielem Passentem a Rafałem Ziemkiewiczem, między Dziennikiem a Gazeta Wyborcza, miedzy TVN24 a TV Trwam, między Polityką a Wprost, Czuć sympatię do A. Michnika a nie lubić Z. Krasnodębskiego itd itp. Wolny wybór….reszta jest kwestią smaku i robić swoje.. a może nawet więcej. Pozdrowienia dla p. Daniela Passenta

  48. Panie Rafale,
    jak najbardziej, niesmak wzbudziła, tak samo jak minister wystający z okien pociągu – za młod będący kibolem. Wolałbym, żeby ministrowie nie musieli zmieniać poglądów, i się nawracać na normalność. Tak samo zresztą jak nie chciałbym żeby starzy stalinowcy, albo starzy katoliccy działacze niegdyś piętnujący Kościół (casus biskupa Kaczmarka), czy starzy stalinowscy yntelektualiści (a nie daj Boże jeszcze na etatach UB/SB/KGB) urastali do rangi autorytetów i pouczali jak należy się zachowywać. Oczywiście każdy mógł popełniać błędy i się zmieniać. Zgoda. Ale na autorytety wolałbym takich, którzy nie muszą gumką myszką czyścić życiorysów.

    Droga Marto
    Jakich Murzynów, Pani Marto. U nas Giertycha wsadzają do wora a wór do jeziora. Zawsze gdy będzie Pani miała gorszy humor, proszę zrobić sobie seans nienawiści – przeczytać jakiś mój post, znienawidzieć mnie, zmaterializować wkładanie do wora, i od razu poprawi się humor i w ten sposób będę dla Pani odskocznią terapeutyczną od polskiego piekiełka. I za darmo!

    Panie Danielu
    żadnych fiksacji, ale jak tam z moim pytaniem?

  49. Marta znowu ma rację – z Bernardami nie da się dyskutowac. Zwłaszcza kiedy piszą takie coś: „margines utrzymujący się na pewnym stałym marginalnym poziomie” – no, figura retoryczna niemożliwa , po prostu wbrew prawom fizyki…

  50. Drogi aster5
    Jam jest językoznawcą nad językoznawcami, słowopotwarcą nad słowopotwarcami, wrednoantykomuchem nad wrednoantykomuchami, politzadrażniaczem, nad politzadrażniaczmi, słowem miszczem nad miszczami.

  51. Do Krisa (z opóźnieniem),
    Prozą Krisie! Prozą (zwłaszcza, że wspomnianym tu Miłoszerm nie jesteś)!
    I najlepiej bez góralszczyzny.

  52. czasami mysle, ze nie trzeba wdawac sie w dyskusje z blogowiczami, ktorzy okreslenia „dyskusja”, „polemika”, „spor” (wbrew pozorom nie sa to synonimy, tylko stopniowanie) nie rozumieja. Wszystko biora do siebie, delikatnie mowiac, obrazaja dsykutantow (bo jak nie maja argumentow to zaraz czuja sie osaczeni, wiec gryza) i nie sa w stanie zaakceptowac, ze ktos moze i chce myslec inaczej. Ale to jest idea programowa ugrupowania, z ktorym ci blogowiczow utozsamiaja sie az do bolu zebow. Nie polemizujmy wiec, pozwolmy im sie mylic. To ludzkie. Moze jednak zstapi duch i odnowi oblicze dyskutanta, tego dyskutanta.

  53. Z „Bernardami” rzecz polega na tym, że to właśnie oni wprowadzają agresywny ton do rozmowy.

  54. a widze ze jednak to Bernard decyduje co mam rozumiec z felietonów Kingi Dunin…. Taki los.

    Musze przyznać że Bernbard jest „zręczny” jesli chodzi o konstruowanie swoich arguemtnów, bo jak w jednym poście zestawi się ze szymborska (Stalinistka)=Farfał(Nazita)=hasło „Giertych do wora” to wychodzi że nie taki Farfał straszny, a wszyscy przeciwnicy PiS to albo staliniści albo nazisci. A potem pisze się tylko juz coś o hasle „hop do wora”, niby nic ale przekaz jasny…

    Złosliwie mozna napisać analogiczne zdanie np. Farfał(wiadomo)=Giertych(jego szef)=Marcinkiewicz(bo szef G)=Kaczynski(bo wszystkich trzech poprzednich wsadził do rzadu) czyli rzad i PiS to neonazisci. Potem juz pisać tylko „ten Farfał od Kaczynskiego” i również przekaz jasny. Daleko tak nie zajedzimy cos mi sie wydaje ale chyba wiele sie zrobić nie da i tylko kleska wyborcza „tego Frarfała od Kaczyńskiego” razem z jego kolegami z PiS cos tu może zmienić.

    Ps – podtrzymuje również opinie aby p. Passent nie wystepował do IPN, swoją drogą jakiś swego rodzaju bojkot tej instytucji niebyłby złym pomysłem. Od czasu kiedy w żenujący sposób „marcowi docenci” utrącli kandydaturę p. Przewoźnika (wtedy nie mógł liczyć na takie „względy” jak dziś Gilowska) na szefa IPN to utracili de facto jakąkolwiek moralną legitymacje do działania.

  55. Zrobiła się formalna lista dyskusyjna, a nie blog. Na szczęście klasa Gospodarza/Moderatora nakazuje trzymać poziom.
    Myślę, że w odbiorze naszych debat politycznych wiele jest zaszłości. Kiedyś wypowiedzi prominentów należało czytać bardzo uważnie, żeby miedzy wierszami doczytywać się, jak jest na prawdę. To nam zostało i teraz na siłę, wbrew oczywistym faktom staramy się doszukiwać w nich przynajmniej sensu. Chyba czas wypracować nowe reguły odbioru. Na przykład takie:
    – nie czytamy/słuchamy tego, co polityk mówi o innym polityku;
    – nie przywiązujemy wagi do tego, co mówi/pisze dziennikarz, jeśli potrafimy określić, którą partię popiera;
    – nie czytamy/słuchamy polityka, który mówi nam co powinniśmy robić (prawdopodobieństwo, że wie, co mówi jest równe zeru);
    – jeżeli przez tak określone filtry przedrze się jakaś wypowiedź (trudno co chwila naciskać przycisk Mute), to traktujemy ją wyłącznie kabaretowo.

    Z jednym (jedynym!) zdaniem Gospodarza zgodzić się nie jednak mogę. Pisze on „, co można zrobić, to nie dać się wciągnąć i trzymać się z daleka od takiego, hm, hm, dyskursu”. To jest po prostu ustąpienie pola bez walki, poddanie się walkowerem, milczące przyzwolenie na chamstwo w polityce. Na szczęście z daleka widać, że Gospodarz sam sobie przeczy czego niezaprzeczalnym dowodem jest jego życiorys i choćby ten blog.

  56. Dopiero rano w czwartek czytam Nasze Komentarze . Panie Bernardzie , a wystąpił pan do IPN o Swoj status ?? Jest pan Nudny , czekam na kolejne Pana komentarze – w końcu pójdzie pan do swoich . Prawdziwe racje bronią się dobrze ..
    Panie Danielu! czekam na orzeczenie Sądu w sprawie Zyty Gilowskiej ,nie z powodu Jej samej ,bardziej z powodu narastających wielopiętrowych spekulacji wokół tej sprawy z rozlicznych srodowisk . Duze państwo europejskie karmi sie od kilku dni ta sprawa .a wtym samym czasie rzadowy projekt zwiazany z funduszami UE na lata po 2007 -2013 cieniutko lansowany przez Tworcow projektu .

  57. Panie Waldemarze
    I’m Claudia Schiffer, I’m Thierry Henry, I’m Nudny. Nie nie wystąpiłem o status – za młodym panie Waldemarze. Chociaż w myśl niektórych pomysłów lustracyjnych chyba bym się załapał, chyba poczekam na otwarcie archiwów bo i tak nic tam nie ma…

  58. Oj, drogi blogowiczu z Berlina! Czyżbyś nie wiedział, że w naszym piekiełku patent na cytowanie i parafrazowanie Wiadomego Autorytetu mają jedynie słuszni katolicy z genetycznym patriotyzmem we krwi?

  59. http://5wladza.blogspot.com/
    Edward Lucas z „The Economist”:
    Z jednej strony blogi pisane przez dziennikarzy pozwalają na zdobycie nowych kontaktów, pomysłów, a także pozwalają na szybkie wychwycenie różnych błędów. Z drugiej strony – to potwornie czasochłonne zajęcie, a rezultaty nie zawsze są zachęcające. Czasem staję sam przeciwko rzeszy bardzo niegrzecznych komentatorów. Zresztą internetowe dyskusje bardzo łatwo padają ofiarą różnych szkodników i zwykłych wariatów, którym radość sprawia zmasakrowanie jakiegoś znanego artykułu.

    nic dodać nic ująć…

  60. Do Sceptyka (z jeszcze wiekszym opóźnieniem)

    Przypiera do ściany
    Sceptyk rozbuchany
    Prozę nakazuje
    Tako w niej smakuje

    Recenzent zapalony
    upałem rozdrazniony

    A mnie to nie rusza
    ANTYSCEPTYCZNA
    moja dusza…

  61. Panieanielu, latwo jest osmieszac, trudniej dac dobry przyklad – i go ppularyzowac. Osmieszyc mozna wszystko – tylko czy zawsze warto?

    Czy to, co pan uprawia na tym blogu sam pan zalicza do politycznego dyksursu – czy jakiegos innego gatunku, z innej galaktyki?

    Jako niepoprawna optymistka, szukam – i znajduje – swiatelko w tym tunelu, rzeczywiscie niekiedy niezbyt wybrednego, jazgotu.

    Zachecam do sluchania „Debat” prowadzonych przez red. Madrzejewskiego w radiu ( sa archiwizowane na necie). Co prawda i tam niekiedy dochodzi do malo merytorycznych spiec pomiedzy rozmowcami, ale relatywnie rzadko, zas prowadzacy umie szybko je wygasic .

    Lubie te audycje, poniewaz nie tylko
    jest wyjatkowo ( na tle innych) informacyjna -na temat biezacych posuniec rzadu – ale takze dlatego, ze nie potrafie chocby domyslic sie ( na podstawie materialu przedstawianego w audycji) sympatii politycznych redaktora prowadzacego.

    Miejmy nadzieje, ze takich, i tak prowadzonych audycji, z czasem pojawi sie wiecej, ale watpie czy spowoduja je jednostronni osmiewacze – a chocby i najbardziej czarujacy i osmiewajacy z rzadkim jezykowym wdziekiem,

    Kaska

  62. Poniewaz literowki, jakie popelnilam w naglowku swojego poprzedniego postu moga wygladac na zlosliwosc – zapewniam: to pomylka. Blad czysto techniczny. Przepraszam.

    Kaska

css.php