Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

1.08.2006
wtorek

Nowy chłopak na podwórku

1 sierpnia 2006, wtorek,

Drogie Blokowisko! Po angielsku mówi się „a new boy on the block”, czyli „nowy chłopak na podwórku” (dosłownie „w kwartale” ulic).  Ten „nowy” to Kazimierz Marcinkiewicz, który pojawił się „on the blog”. Mówcie, co chcecie, ale K.M. to fenomen PR. Jeszcze rok temu był bliżej nieznanym urzędnikiem, szefem gabinetu, który mało kogo wzruszał. Kiedy kilka lat temu w orszaku premiera Buzka był w Chile – nie odezwał się ani słowem, całą robotę wykonywał premier, który działał z prawdziwym zapałem. A teraz – proszę:  W ciągu zaledwie kilku miesięcy K.M. okazał się istnym „homo mediaticus” – w roli premiera tańczył, śpiewał, recytował; niezmordowany, czujny, żywy, nigdy się nie zająknął, nie dawał się zbić z tropu, zawsze mówił to, co trzeba. Doskonały członek  medialnej drużyny PiS: Bielan, Kamiński, Kurski, Gosiewski, Cymański, Jurek i kilku innych – żadna partia nie ma tak wygadanej reprezentacji, nie do zatrzymania, nie do przegadania, nie do przekonania – prawdziwe kałasznikowy mikrofonu i kamery.

Marcinkiewicz spośród nich wszystkich zyskał  największą popularność. Po aroganckim i skompromitowanym Millerze oraz ascetycznym i trochę oschłym Belce – pojawił się swój chłop z Gorzowa. I kiedy już wzniósł się na wyżyny popularności – Jarosław Kaczyński zestrzelił go jednym celnym strzałem. K.M. zatrzepotał tylko skrzydłami, które wyrosły mu w ciągu 9 miesięcy, i spadł w sam raz na Warszawę. W pierwszej chwili sądziłem, że może być dobrym prezydentem miasta, ale teraz widać, że ma co innego w głowie. Będzie pisał bloga, ale w żadnym wypadku to nie jest to  kampania wyborcza!!! Po prostu lubi prowadzić bloga, ma taką potrzebę, zupełnie jak ja. Kandydat na prezydenta miasta, który na trzy miesiące przed wyborami zaczyna pisać bloga – nie prowadzi kampanii! Chyba nawet w Gorzowie nikt w to nie uwierzy.

K.M. ma to do siebie, że chociaż jest nadzwyczaj medialny, wzbudza sympatię, ale czy wzbudza zaufanie? Choć jest bardzo częstym gościem w mediach – nie mówi, co myśli. Gdyby było inaczej – dawno już by powiedział, dlaczego trener-selekcjoner J.K. wycofał go z urzędu premiera, założył mu spadochron i wypchnął z samolotu PiS Airlines nad naszym umęczonym miastem. Jeżeli K.M. napisze, dlaczego J.K. zdegradował go z premiera na burmistrza – to wtedy warto czytać jego bloga. Niestety, obawiam się, że tego nie napisze, będzie robił różne sztuki, ale tego nie ujawni, a to jest najciekawsze. Za co? Za co J.K. Pana usunął? I dlaczego gazety piszą, że trwa rzeź ludzi Marcinkiewicza w spółkach Skarbu Państwa? Żeby chociaż napisał, dlaczego krótkotrwały minister Finansów p. Wojciechowski (ten po Gilowskiej, o którym J.K. powiedział „Nie znam tego pana”), w ciągu zaledwie dwóch tygodni urzędowania wymienił akurat radę nadzorczą jednego banku – BGK, ani dlaczego J.K. usunął nie tylko K.M., ale i min. Wojciechowskiego – sam bym wszedł na blog K.M.  Dopóki tak się nie stanie, mogę powiedzieć to, co w takich okolicznościach mówią Amerykanie – ja bym od niego używanego samochodu nie kupił.

PS. Drogie Blokowisko! Serdecznie dziękuję za odzew na moją prośbę, żeby opisać swój weekend. Jeszcze raz utwierdziłem się w mniemaniu, że nasz blog to fantastyczne środowisko, rozsiane po świecie – od Polski poprzez Francję aż hen, po Kanadę! Oczytane, myślące, rozdyskutowane, odróżniające ziarno od plew – nie wiem komu za to dziękować.

Niesłusznie niektórzy mi współczują, że „muszę to wszystko czytać”. Przecież w komentarzach najpierw pojawia się kryptonim autora (-ki), a potem tekst, więc każdy z nas decyduje kogo czyta i komu odpowiada.

Dzięki zawieszonym notatkom dowiedziałem się więcej o ludziach naszego blogowiska, a to przecież ważne, gdy ma się do czynienia na ogół z anonimami podpisanymi byle jak. Szczególnie cieszę się, że Łukasz, Wojtek, Telegraphic Observer i Stefan podobnie jak ja odebrali artykuł Karola Modzelewskiego (podzielam sympatie Stefana), zazdroszczę Natalii, że była na wystawie Fin de siecle w Krakowie, rozumiem Almę (i jej pseudo), że czyta Listy Gustawa Mahlera do żony (swoją drogą ta Alma to było niezłe ziółko i fascynująca kobieta), podziwiam imponujące lektury Telegraphic…, jestem pełen podziwu dla Szunaja, że biega (15 km!!!) i czyta Updike’a i chciałbym zobaczyć wraz z Elą spływ starych żaglówek we Francji. Zgodziłbym się nawet na regaty nowych żaglówek, gdyż oglądanie żaglówek i regat wioślarskich to moja prawdziwa pasja. Ostatnio robiłem zdjęcia żaglówek w Krzyżach i w Karwicy.

Gdziekolwiek jesteście – trzymajcie się! Wasz gospodarz blogu (ale ja żadnej kampanii nie prowadzę…).

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 71

Dodaj komentarz »
  1. Blog KM się pojawił, mozna nawet zajrzeć w te setki komentarzy, które nie są cenzurowane, podobnie jak blogi Karnowskiego, Zaremby, czy Milewicz. A może są? Zawsze czegoś od KM można się nauczyć. Zastanawia mnie tylko, dlaczego nie są dopuszczane cytaty z Pana felietonów – czyżby stały się niepoprawne politycznie?
    Szuru buru złoty królu – i n.l.w.s.
     
     
    [Chodzi Panu o “żadna rozsądna władza nie oddaje wojska, milicji ani telewizji”? Cytat, liczba pojedyncza. Już był. Kilkakrotnie. Nieznośna lekkość usuwania spamu.]

  2. wsztystko co robi kandydat przed wyborami jest kampania. jezeli sam sie nie „pokaze”, to w zaleznosci od symaptii badzi antypatii, poszczególne media „pokaza”.

    prezentuje pan objawy zazdrosci, jak o rywala spolecznosci netowej.

  3. Drogi Panie Danielu, No to bije sie w piersi, ze tak sponiewieralem blogowiczow piszac, ze dla pana czytanie ich wpisow to ciezka, czy wrecz czarna, robota. Nie docenilem tez pana jako osoby oddanej wlasnym czytelnikom. Mea culpa! Slowa ucza, przyklady pociagaja, wiec za panskim przykladem tez bede czytal wybiorczo. Kazio M. oczywiscie jest postacia niezwykle ciekawa. Ma w sobie cos z masochisty, ale widac to bylo juz od samego poczatku jego premierowania. Konia z rzedem tym, ktorzy policzyli ile razy przepraszal. Jak zostanie prezydentem Wawy, to tez pewnie bedzie przepraszal. I moze wlasnie dlatego zostanie, bo ludziska lubia jak ich sie grzecznie przeprasza.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Kazik w weekendy nie czyta dzienników Maraia i nie rozprawia o noumenach jak młody Kant. On pływa delfinem (styl zdecydowanie najbardziej techniczny) i szaleje w dyskotekach. Grafoman, który płodzi te brednie trafił chyba w samo sedno. Śmiałymi uderzeniami w klawiaturę nakreślił sylwetkę pajaca i fanfarona. Tylko dlaczego naród daje się na to nabrać?

  6. Usiłowałem się wczoraj przedrzeć przez bloga pana Kazimierza,ale niestety nie zdołałem go skończyć czytać z uwagi na niepokojące napięcie emocjonalne i wyjątkową nadaktywność wyczuwalną zarówno w treści jak i formie.Myślę,że to efekt tzw”kryzysu wieku średniego”Mam swoje lata i rozumiem ten stan psychiczny.Dopada mnie czasem poczucie beznadziejności,depresja, nuda,niezadowolenie z dotychczasowego życia i szukam wówczas jakiejś furtki awaryjnej aby z doła się wyrwać.Zwykle pomaga nowa kobieta,praca,podróż czyli realizacja śmiałego projektu życiowego.Są jednak furtki niebezpieczne do których zaliczam szaleńczą miłość do nastolatek,alkohol no i władzę(politykę).Myślę,że Pan Kazimierz usiłuje pokonać kryzys wieku średniego drogą nadaktywności politycznej-kręci go to wyjątkowo i odmładza.Niestety,upadek polityczny powoduje depresję podobną do zespołu abstynenckiego u odtrutych alkocholików. Smutny stan pogłębiający jeszcze nadchodzącą starość.Więc czarno widzę przyszłość KM, bo upadek prędzej czy później nadejdzie-w miarę narastania walk frakcyjnych w pis.Swoją drogą szkoda,że nie mogę przeczytać analiz wiążących pokwitanie mężczyzn,zaburzenia chemii w mózgu z sytuacją polityczną kraju.Tym bardziej,że właściwie cała ekipa tych ponurych facetów jest w wieku pokwitania.

  7. Z ciekawości zajrzałem sobie na nowy blog i cóż… właściwie nic, czego bym wcześniej nie słyszał. Premier dokonał tego, tego, tamtego, jeszcze tego, co oczywiście nie było PRem. Powstaje wrażenie, że on to sam robił (np. inwestorów nęcił, PAIZ mu pewnie tylko przeszkadzała ;)). Czyli odpiera oskarżenia o nadmiar PRu zarzucając nas sukcesami, pod którymi naprawdę wiele osób mogłoby się dopisać jako współautorzy. Ciekawa metoda.

    Jeśli blog zostanie utrzymany w tym stylu, to będzie zwykłym blogiem wyborczym. Chwyt ładny, może i nawet będzie w jakimś stopniu skuteczny, ale ciekawych rzeczy to się z niego nie dowiemy.

    Tak na zakończenie chciałbym poruszyć kwestię plakatów z serii „Obywatel IV RP”, autorstwa PiSu. Na razie tych obywateli doliczyłym się trzech (trzy różne plakaty), gdzie reszta mieszkańców Polski? 🙂

  8. Może po prostu naród chce mieć przedstawicieli na własnym poziomie?

  9. Szanowny Panie Danielu !!!
    Z dzisiejszego Pana wpisu mam wyjątkową satysfakcję. Otóż w odpowiedzi na Pana wcześniesze wpisy pozwalałem sobie odmiennie oceniać byłego premiera K.M. Nie chcę powtarzać po raz kolejny moich argumentów. Dla mnie powtórzę po raz kolejny, były K.M. to produkt medialny pozbawiony konkretów a natomiast pełen banałów, frazesów i pustych gestów. Po prostu zręczny wytwór dobrego PR -u. Pamiętając co wyczyniał były premier K.M nie mam najmniejszej ochoty aby czytać jego bloga. Już dawno wyrosłem z wieku gdy BAJKI były dla mnie jedyną lekturą.

  10. Od pierwszej chwili pan Marcinkiewicz robił na mnie wrażenie belfra typu „brat-łata” ktory za wszelką cenę usiłuje dogadać się z trudną młodzieżą. Pod guścik. Pod publiczkę. Pod wszelkie chciejstwa. Zeby dogodzić wszystkim. I obiecać wszystko. I jeszcze zademonstować ,że je, żyje, tańczy i spiewa. Jak każdy zwykły obywatel. Zawsze radosny. Zawsze entuzjastyczny. Na granicy nahalności. Na glębokim wdechu, wysokie C i wysokie obcasy. Adrenalina.
    Facet-orkiestra. Ale coś mi w tej orkiestrze brzmi fałszywie .

  11. A u nas ( w Kwidzynie) już po wyborach! Właśnie wróciłem z miasta, gdzie w centrum wypatrzyłem na przejętym lokalu wielkie napisy:
    Komitet Powiatowy PiS.

    Coś Państwu ten „komitet powiatowy” przypomina?

    Przepraszam, że może nie calkiem na temat, ale musialem to puścić w obieg :-((

  12. „Chyba nawet w Gorzowie nikt w to nie uwierzy”.Panie Danielu ! z „ostrożnosci procesowej „donoszę ” , że przez wiele poprzednich lat w Szczecinie ,kiedy chciało sie kogoś doinformować , że skierowano go na szpitalne leczenie psychiatryczne -po porostu mówilo się , a wiesz wysłali go do Gorzowa , i było jasne – skomunikowane , jak w Warszawie do Tworek ?-chyba nie myle się .Pan Kazimierz „odcinkowo ” sprawdzi się ,jeżeli do końca 2008 roku zostanie zbudowana zupełnie nowa droga ekspresowa Szczecin – Gorzów ( dalej, w nastepnych latach ) .Kiedy był premierem myślałem sobie -Chłop ma interes -z Lotniska w Goleniowie do domu gotową dzisiaj dwupasmówką do Szczecina ,fragmentem remontowanej autostrady -(obwodnicy miasta zbudwownej przed 1945 r.)a potem tą ekspresową – pomoże ,dopilnuje ect -Dzisiaj mina moja nie jest tak optymistczna, OJ nie . w Sprawie drogi chyba nie roztrzygnięto jeszcze procedur …. ale jeszcze niedawno Premier KM deklarował, zapewniał . On jednak niema takiego szcześcia ,jak Jarosław K.że wybudowali prawie rok wczesniej 100km autostrady i czekali .. na powitanie Nowego Pana . Ale tez ładnie skonsumował ,przecinał i przemawiał tak jak poprzednicy .
    Swoją drogą interesujace co Warszawiacy postanowią . Nie wykluczam, ze moze wygrać . Ile zostalo wśród obecnych stałych mieszkańców Warszawy tych o rodowodzie przedwojennym ??Kazimierz wcale nie musi być w tej sytuacji nowym chłopcem -choć 100% -wym spadochroniarzem jest -yes,yes ,yes …..

  13. JadwigaA zgadzam się w 100%. Sztuczny ten Kaziu jak samotna katechetka prowadząca lekcje wychowania seksualnego. Z bloga dowiedziałem się , że Kazik pływa, tańczy ( te cytaty z piosenki po prostu mnie powaliły) i może wszystko, no prawie wszystko. Odcięli biedaka od tv to teraz będzie opisywał swoje luzackie numery w internecie. Najlepszy kwiatek to ten z akcyzą. Pis ogłosiło, że wprowadzi Kaziu powiedział , że nie. Czyli nic się nie zmieniło, politycy wypowiedzieli się dwa razy,a rząd ma sukces. Chciałbym podziękować premierowi , że w PiSie nie rozważano wywołania wojny, której wybuch Kaziu by uniemożliwił. Choć z drugiej strony dostałby może pokojowego Nobla. Mówiąc poważnie obecny rząd nie rozwiązuje problemów , on sam je tworzy.

    Tak na marginesie zastanawiam się na ile ten Kazi PR jest zasługą jego samego, a na ile Ciesiłkowicza.

  14. Witam, zgadzam sie z Galopujacym Majorem; zaczynanie listy swoich zacnych dokonan od tego czego sie nie zrobilo … .
    Dziwi mnie ilosc komentarzy na blogu Pana Mracinkieiwcza, jaki i ich ton. Na Pana blogu, Panie Danielu, mozna wszystkie przeczytac, zastanowic sie, pomyslec, czasami cos napisac, podyskutowac. Za to jestem wdzieczny.

  15. A ja mam jeszcze kilka pytań do Pana Daniela, a mianowicie, czy to prada, że Adam michnik porównywał Pana do Wandy Odolskie, a nawet do Ryszarda gontarza (co nie wydaje mi się jednak możliwe). A to dlatego, że szanowni blogowicze porównywali panią Gargas do pani Odolskiej. Nie dysponuję xródłami „Krytyki”, więc nie mogę tego zweryfikować. A teraz podam cytat:
    „Ciekawa jest także kariera kolejnego publicysty „Polityki” Daniela Passenta. Passentowi sam Adam Michnik w ukazującej się w podziemiu „Krytyce” zarzucał podłość, porównywał go do stalinowskiej agitatorki Wandy Odolskiej i antysemity z 1968 roku Ryszarda Gontarza. Wiele musiało się zmienić, bo Passent zaczął okazyjnie zamieszczać teksty w „Gazecie Wyborczej”, pod okiem redaktora Michnika. Dzisiaj Daniel Passent, felietonista „Polityki”, komentuje rzeczywistość w radiu i telewizji.”

    nie jest to tekst zaczepny, chodzi mi o potwierdzenie, lub zaprzeczenie czy Michnik takie teksty pisał. Na dowód, że nie jest to pytanie zaczepne nie dołączam ogólnie znanego pytania, ani cytatów Daniela Passenta z wczesnych lat 80-tych.

    pozdrawiam
    Bernard

  16. ” Chyba nawet w Gorzowie nikt w to nie uwierzy”. Ależ Pan jest niepoprawnym optymistą, Panie Danielu! Przecież Pan doskonale wie, jak liczna gawiedź sięga codziennie po np. Fakt czy SE, które to gazety do perfekcji opanowały robienie z ludzi przysłowiowych idiotów. A jeśli dodamy do tego fakt (tym razem z małej litery), że mamy do czynienia ze zwiększającą się liczbą obywateli cierpiących na wtórny analfabetyzm, to można tylko pogratulować mistrzowi politycznego PR-u takiego genialnego pomysłu! Tak więc rzesza internautów będzie codziennie zaglądać na blog naszego mistrza i ekscytować się tym, co go spotkało dnia minionego. I nie przyjdzie im do głowy, że to dzieło nie wyszło tak naprawdę spod pióra naszego mistrza, że nasz mistrz nawet jednego zdania sam nie napisał i, że ten blog służy jakiemuś chytremu planowi naszego mistrza! („o! on jest rzeczywiście swój chłop/ziom, skoro nawet blog zaczął pisać- tak jak ja! spox!”).

    I tylko garstka użytkowników Internetu dostrzeże w tym posunięciu przejaw hipokryzji, która jest już wprost porażająca! Gdyż porażający jest właśnie widok byłego premiera, który w idealnie skrojonym (jak zawsze) garniturze pozuje do kamery siedząc przed swoim laptopem i oznajmia wszem i wobec, że nagle naszła go nieodparta ochota podzielenia się ze światem swoimi przemyśleniami, doznaniami, uczuciami, swoją skromnością (a nawet swoją znajomością języków obcych!). Równie porażająca jest hipokryzja Przemka Gosiewskiego vel Gosiu, który wyjaśnia z szyderczym uśmiechem, że „PiS tylko dokonuje promocji” rozwieszając przed oficjalnym rozpoczęciem kampanii wyborczej billboardy opiewające IV RP!

    Wychodzi więc na to, że żyjemy w kraju polityków- hipokrytów, którzy w swojej hipokryzji nie mają sobie równych! Mam natomiast nadzieję, że Warszawa nie da się jednak nabrać na te PR-owski numery naszego mistrza i spółki, a jego blog dokona swego żywota po ogłoszeniu wyników wyborów. Warszawiacy- wierzę w Was!

  17. Panie Danielu! Pan nie kandyduje, a Marcinkiewicz tak. To może być ilustracja jakości polskiej polityki. Ludzie przyzwoici, odważni, mocni merytorycznie trzymają się od niej z dala. Szkoda, ale trudno mieć do nich pretensje. Za bardzo Pana cenię i lubię, by domagać się od Pana aktywności politycznej!
    Co do Marcinkiewicza, to podtrzymuję, że nie szanuję go jako polityka i uważam, że jako premier był szkodnikiem. Zrobił niewiele dobrego i masę złego. Ponosi odpowiedzialność za degrengoladę polityki zagranicznej, gospodarczej, społecznej itd.
    Trzeba przyznać, że jest sprawny marketingowo, potrafi się sprzedać w mediach, blog będzie kolejnym instrumentem jego autopromocji. Mam nadzieję, że PR to jednak nie wszystko (jestem naiwny?) i że Marcinkiewicz nie zostanie prezydentem Warszawy. Wszak każda wygrana PiSu to przegrana Polski samorządnej, liberalnej, opartej na paradygmacie swobód obywatelskich itd…
    Martwi mnie słabość propozycji politycznych opozycji, przede wszystkim lewicowej, o czym pisze przejmująco Andrzej Celiński we wczorajszym „Przeglądzie”, w artykule „Może czas się przebudzić?”. No właśnie, może już czas…?

  18. Hm… Ciekawe. Przyznam się bez bicia – nie gościłam na blogu KM. Może kiedyś tam zajrzę.
    Póki co Pan Kazio znikł nam z TV (może to i lepiej, bo podobno twarze niesymetryczne są „niemedialne” – tak przynajmniej słyszałam, ja się nie znam 😉 ). Objawił się za to w sieci.
    Na szczęście (póki co!) jego uśmiechnięta buzia nie jest przypinana do każdej strony z tzw. chmurką wypełnioną komentarzem.

    Bez krzty lizusostwa powiem krótko – TU mi dobrze i się stąd nie ruszam.
    🙂
    Pozdrawiam serdecznie wszystkich blogowiczów!

  19. Wymyśl nazwę dla Bloga „Nowego Chłopaka”
    kmarcinkiewicz – tak jakoś słabo brzmi. 

  20. Nasz nieodżałowany Lem powiedział tuż przed śmiercią (nie mam pod ręką tego artykułu, więc cytuję z zawodnej pamięci), że gdy bracia Kaczyńscy przestaną w końcu rządzić, znikną z polskiej rzeczywistości politycznej raz na zawsze. Oby miał rację.

    Panie Gospodarzu! Zasyłam serdeczne pozdrowienia! 🙂

  21. Moje male nie a propos:
    24 godziny lotu i znowu jestem w domu.
    Balagan w glowie po 6-ciu tygodniach pobytu w Warszawie. Rozmowy – sluchanie – rozmowy; smiech radosny, smiech cyniczny; postekiwania: ten chwali – tamten potepia, a jeszcze inni szukaja luki by kozystnie zalatwic interes – DLA SIEBIE JEDYNIE.
    Polityka, ekonomia, zarobki, bezrobocie…
    Zaskakujaca (dla mnie tylko?) ilosc wulgaryzmow na ulicy, w srodkach komunikacji, a nawet u znajomych – ale za to jakze wysublimowana. To juz nie ta lacina podworkowa, jak mawiala moja Babcia. Gesi czy tez nie, ale jakos ochoczo Rodacy wylapuja co bardziej smakowite kaski z jezykow obcych. Angielski stawiajac na pierwszym miejscu.
    Ino czy to jest powod do chwaly? Tym bardziej ze i massmedia zapadly na te chorobe – angielski rozgoscil sie na stale na lamach prasy. w radiu i telewizji, wypierajac bardziej swojskie nazwy. Plus nowy akcent w jezyku – akcentowana ostatnia zgloska lub w przypadkach bardziej wymyslnych ostatnia litera z charakterystycznym zaspiewem rodem z festiwalu folklorystycznego. Liczylam podczas ogladania TV – tak „circa – about” co drugie slowo.
    Prof. Miodek zakoczyl mnie fenomenalnie proponujac konieczne zmiany w jezyku polskim. Ach Panie Profesorze, moje konserwatywne igly stanely na sztorc na znak niezgody!
    Ksiazki Danielle Steel w szerokim asortymencie, wszystkie tomy
    przygod niejakiego Harry Pottera kusza z polek kolorowymi okladkam , ale za to jedna jedyna „Zemsta” pan Fredry i na dodatek wylacznie w dziale „Lektury”.
    Nie jecze, nie kwicze, nie kwacze jeno sie nieco indycze, ze jak to pisal pan Julian T.:

    Przyszla gaska do kaczuszki,
    Obgadaly kurze nozki.

    Do indyczki przyszla kurka,
    Obgadaly kacze piorka.

    Przyszla kaczka do perliczki,
    Obgadaly dziob indyczki.

    Kaczka kaczce wykwakala,
    Co ges o niej nagegala.

    Na to rzekla ges, ze kaczka
    Jest zlodziejka i pijaczka.

    O indyczce zas pantarka
    Powiedziala, ze plotkarka.

    Teraz bojka wsrod podworka,
    Ze az leca barwne piorka.

  22. Mój sen o blogu Bernarda nie dawał mi spokoju. Marcinkiewicz ma swój blog – dlaczego Bernard ma nie mieć? – pomyślałem sobie.

    No to zrobiłem mu bloga pod adresem:

    http://BlogBernarda.blogsite.org

    Proszę bardzo Bernardzie! Niech ci słuźy. Na naszym podwórku jest miejsce dla wszystkich chłopaków….

  23. Ten blog / Marcinkiewicza / jest dopełnieniem studniówkowych podrygów, jazdy na nartach, okrzyków yes,yes. Ten facet nie ma klasy. Należało zabrać teczkę i wrócić w domowe pielesze. Ciekawe jak go dalej potraktują panowie K. Co wymyśli oprócz bloga, aby mógł kwilić.Czas prawdziwych polityków mija bezpowrotnie.

  24. Ja rowniez usilowalam przeczytac tekst p.KM.Niestety lektura ta jest tak samo niestrawna,jak „Tredowata”!!!!!!!!!!!

    Pana KM. rozsadza energia-a to plywanie,a to katamaran,to znowu dysco i spiewy……….chlopak tryska energia.Trzeba zapewnic mu robote,bo para pojdzie w gwizdek!!!!!

    Pozdrowienia.Ana

  25. Grażyno
    Nic dodać,nic ująć.Widze to nawet szerzej.Nie tylko czas prawdziwych polityków mija bezpowrotnie,ale chyba czas prawdziwych mężczyzn mija bezpowrotnie.Zostają na placu boju(Placu Broni) chłopcy,zdolni najwyżej do dmuchania żaby słomką.Smutne to.

  26. Pozdrowienia zwrotne dla natalii od jednego z blogowiczów!

  27. Panie Danielu ,cieszę się ,że nie prowadzi Pan kampanii. Proszę sobie wyobrazić,że ja też nie. No i dzięki Bogu . Widział Pan ile tam propozycji w rodzaju siemka ,hejka. wejdż na mój blog. Toż chłopina ze dwie podwiki będzie musiał zatrudnić by się z tym zapoznać. Chyba ,że jak niektórym o statystykę chodzi. No to udało się. Panie Danielu ,czy Pan dziś będzie na Powązkach?Ja mieszkam 300 km od Warszawy w najbardziej europejskim z polskich miast i tu w Godzinie W stanę do Apelu. Nobilituje mnie Pańskie towarzystwo wsród blogowiczów

  28. Do echindy,szanowna Pani na ta angielszczyzne choruja juz chyba wszystkie narody!! W Holandii jest to prawdziwa plaga!!Nie wiem ile razy zalewala mnie przyslowiowa krew,kiedy w tekscie prawie pol strony stoi po angielsku.Zadalam sobie trudu,zeby nauczyc sie flamandzkiego…widac na nic.Niestety nie znam angielskiego,bo zawsze milowalam francuski,chociaz to nie wazne.Te liczne wtracenia obcojezyczne ,to nic innego, jak brak szacunku dla czyteknikow.
    Serdeczne pozdrowienia.

  29. Oldie1 cytuje Oldie’go1: „Mój podziw dla Izraela rośnie teraz z godziny na godzinę….”

    Kupiliście to. Przyznajcie się. I taktownie milczeliście. Uznaliście, że jeśli o mnie chodzi Izrael nie przegina pały i zasługuje na te wszystkie pochwały. Że dla mnie silniejszy ma zawsze rację. Że wolno mu zabijać, niszczyć, palić. Że może deptać jak jakaś pijana Godzilla po wszystkim, co mu zagradza drogę – po dzieciach, kobietach, cywilach. Jedynie dlatego, że zapałał słusznym oburzeniem. I że formalnie rzecz biorąc przysługuje mu prawo do obrony. Niezależnie od rozmiarów zagrożenia. Wystarczy, że bandycka szajka przekradnie się przez granicę, zabije kilku żołnierzy, paru innych porwie dla okupu. I to już ma usprawiedliwiać śmierć tych dzieciaków. A jakby żyły sobie dalej, to co by się stało? Uzbrojony po zęby Izrael by nie przetrwał, tak? Co za hipokryzja! Hezbollah ze wszystkimi swoimi katiuszami, z całym swoim pożal się Boże arsenałem, w porównaniu z Izraelem jest jak dokuczliwy komar przy rozrośniętym osiłku. Na całym świecie żeby zabić komara wystarczy pacnąć ręką. Ale nie w Izraelu, tam od razu łapie się za siekierę. I grzmoci się nią gdzie popadanie, dziecko, nie dziecko, kobieta, nie kobieta. Bo trzeba zatłuc paru terorystów. Tak jakby to miało coś załatwić, jakby miało coś zakończyć. Nic nie załatwicie. Nic nie zakończycie. Będziecie przez następne tysiąc lat i jeszcze tysiąc latać za sobą z siekierami. Nie trzeba być prorokiem, aby to zrozumieć. Ale dajcie chociaż żyć dzieciom. Pozwólcie im przynajmniej dorosnąć. Zaznać trochę życia. Może wśród nich są ci, co będą umieli to zakończyć. Hańba, hańba, hańba. Świat patrzy i pamięta, to jedyna pociecha.

  30. Zgłaszam niniejszym wyjasnienie, a nawet mam pretensję do GosBloga, że nie doczytał, nie potrudził się oddzielić plewów od ziarna, czyli hymnów na cześć Modzelewskiego (Łukasz, Wojtek, Stefan) od mojej głębokiej odrazy do wypocin tegoż autora p.t. “Chóry i pienia”. Cóż, GosBlog nie doczytał, z automatu podsumował, za trudne może było, za ekonomiczne, pal sześć. Nie on jeden. Powtarzam raz jeszcze: te wypociny, ten tekst Modzelewskiego nic nowego nie wnosi, jest bezwartościowym pppp…ianiem solowym, a pomysł końcowy, do którego wywód prowadzi jest ABSOLUTNĄ BZDURĄ, ale jest okay, okay mówię, przecież on wzmaga dobre samopoczucie, podnosi ducha ludu szlachecko-pańszczyźnianego, niech trwa.

    Nachodzą mnie jednak dwa pytania.

    1. Dlaczego naród, czy to susza czy mróz, skwiercząca spiekota czy zawierucha, jest w nieustannym stanie kampanii wyborczej?

    W demokracjach, które obserwuje z bliska i z dalsza, kampania przedwyborcza trwa ze 4-5 tygodni (słynne USA jest tu wyjątkiem), a potem jest cykliczna dyskusja tego i owego problemu pod ręką, na ogół w wąskich grupach zawodowców oraz zainteresowanych jakimś rozwiązaniem, i do tego sporadyczne sondaże popularności. W Polsce zaś polityka zagraniczna jest niewolnikiem krajowych walk politycznych. Ale to mało, spór idzie o to, czy PiSowe billboardy są lub nie są cześcią kampanii i co w tym momencie ważne, jej wydatków, albo czy Marcinkiewicz bloguje sobie czy muzom, czy może wyborcom swoim, itd. bez końca. Ta nieustanna kampania wyborcza jest nienormalna.

    2. Po drugie, skąd się bierze tyle poparcia dla PiSu?

    Dlaczego po trzech kwartałach dość miałkich i bardzo kłótliwych rządów znaczący procent bierze ten rząd, tę koalicję, tę ideologię pod jakąkolwiek uwagę, daje im szanse. Zajrzałem na strone “bliżejludzi.pl”. Do czytania jest sporo tekstu, a w nim spory zwrot. Państwo obywatelskie! Wg. mnie jest to świadectwo koszmarnych zaniedbań, głównie ze strony lewicy politycznej (bowiem prawica liberalna dostarczyla kilka znakomitych osiagniec, system gmin, Konstytucja, sluzba cywilna). Pomijam to, że lewica stworzyła w latach 44-89 super-biurokrację i obezwladniajaca mentalność, to ustrój tamten był nam narzucony. Ale przeciez gdy rządziła dwa razy, to nie starała się wcale redukować nieprzyjazności aparatu państwa wobec obywatela-petenta.

    Dykteryjka na tę okazję. Lat temu 12 wpadł do mnie za ocean kuzyn z kraju. Wyszła jakaś drobna sprawa z jego wizą, więc usiedliśmy przy okrągłym stole w kuchni i ja łaps za telefon, zabrało mi trochę czasu przebrnąć przez tę telefoniczny labirynt w Immigration, ale zrobiłem kuzynowi dużą kawę, zaopatrzyłem w lekturę, w końcu mam urzędniczkę, pytam ją, ona mi objaśnia, ja krótko jeszcze się upewniam, że dobrze zrozumiałem, ależ tak, sprawa załatwiona. Sprawa załatwiona, mówię kyzynowi. Coooo? Przez telefon? I ty jej wierzysz? Nie trzeba nic poswiadczyć, pojechać, w kolejce stanać??????? I tak przez godzine, och i ach, co ja mówię godzinę, zadziwienie jego trwało do momentu sprawdzenia na granicy, że wszystko okay, bo jechaliśmy do USA, nawet do samego końca jego pobytu – zdumienie i niedowierzanie. Że urzędnik państwowy nie jest obywatelowi wilkiem. A po co miałby być!? Ale czy coś zmieniło się w kraju na osi obywatel-państwo przez te 12 lat? Kuzyn twierdzi i inni mi donoszą, że na jotę się nie zmieniło, a 8 lat z tego okresu rządziła sławetna, “wrażliwa”, “inteligentna” lewica. Więc niech nie biadoli, gdy PiS ją olewa i …

  31. To chyba jakaś prowokacja,
    Oldie, to może ustal ile rakiet może wystrzelić Hezbollach, żeby Izraela odpowiedział, ilu Żydów musi zginąć, żeby Izrael zbombardował wyrzutnie.
    Proponuję: 15 rakiet Hezbollahu – oświadczenie ministra
    30 rakiet – oświadczenie premiera
    45 rakiet – przelot myśliwca nad południowym Libanem
    100 rakiet 20 zabitych – Izrael zrzuca 1 bombę na nieużytki?
    Pasuje?
    przypominam, ze Hezbollah ustawia wyrzutnie między domami, a składy broni i wytwórnie broni organizuje w podziemiach przedszkoli.

  32. To nie PR, to już schizofrenia.
    Niepokoi mnie fakt mniejszej oglądalności w TV pana Gosiewskiego. Minister też może zacząć pisać blog. Kto wtedy będzie przywracał czytających społeczeństwu – minister żyje w świecie równoległym (między wodzem Kaczyńskim a wodzem Lepperem) i traumatyczne doznania czytających mogą być nieodwracalne. A wybory niebawem.

  33. Pomysł Kazia M. z blogiem po prostu uroczo słodki. Ciekawe czy on kiedyś wreszcie pojmie, że nadmiar słodyczy wywołuje pewne odruchy.
    Brocha ! ja już wymyśliłam nazwę dla bloga nowego chłopaka:
    środek wymiotny.
    Swoją drogą nie daje mi spokoju myśl, jak straszne rozterki będzie przeżywał premier (żeby tylko dyspepsa się nie wdała). No, bo z jednej strony chce oczywiście, żeby PiS wygrał w Warszawie, więc powinien promować swojego kandydata, ale z drugiej strony nie po to zestrzelił Kazia ze szczytu, żeby teraz ten rozdokazywał się całkowicie, zatracił w samouwielbieniu i w razie zwycięstwa (oby nie) urwał się natychmiast ze sznurka.

  34. Oldie
    ja tam na Bliskim Wschodzie nie byłem, ale Hezbolalh to nie tylko malutki kamarek. tego co się mówi o tej organizacji, to właściwie państwo w państwie. Owszem, możliwości techniczne mają na pewno nie tej klasy, co Izrael (dysponujący ponoć nawet głowicami jądrowymi), ale to co robią to wojna asymetryczna. Skromnymi technicznie środkami osiągają zamierzony efekt – destabilizację państwa izraelskiego. To znaczy chcieli to osiągnąć – zauważ, że poparcie dla akcji rządu izraelskiego wynosi teraz cos koło 95%. Bo dla Izraelczyków niedopuszczalne jest tolerowanie bodaj najmniejszych ukłuć.
    Nota bene, tych żołnierzy, z których jeden został na pewno zamordowany, nie jest Ci szkoda? Bo mi jest szkoda ich tak samo jak zabitych dzieci.
    Pytanie, któe należy postawić odnośnie tego konkretnego konfliktu jest takie: kto go właściwie wywołał? Kto pierwszy wyciągnął siekierę i dlaczego? I po co ta siekiera byłą aż tak duża (11, może 13 tysięcy rakiet).
    Obawiam się że Hezbollah, który jest finansowany przez Iran, działał w irańskim interesie. Całe to zamieszanie z pewnością nie pozwoli Izraelczykom dokonać rajdu na irańskie instalacje nuklearne. Przypomnę, że do końća wrzęsnia mają termin, dany przez ONZ, na zaprzestanie wzbogacania uranu.
    A zabici? Co oni obchodzą rząd w Iranie, co oni obchodzą kierownictwo Hezbollahu. Mięso armatnie. Posłuży do wyrzucenia najeźdźców za morze. Bo przecież Bliski Wschód to kraj tylko i wyłącznie Arabów, i tylko i wyłącznie muzułamnów. Dla innych nie ma miejsca. To stąd to ganianie z siekierami, po stronie arabskiej nie ma absolutnie najmniejszych chcęci dialogu i koegzystencji. Po stronie izraelskiej są tacy ludzi i tacy politycy i dali dowody szczerości.
    Tak to widzę. I nie widzę sensownego sposobu rozwiązania całego konfliktu. Tyle, że ja teraz wysyłał bym komanda, a nie pociski artylerysjkie i bomby, nawet kierowane. gdybym był na miejscu kierujących armią izraelską

  35. aj, miało być o Marcinkiewiczu. Ja znam takich medialnych ludzi jak on. Poza medialnością nie ma w nich nic. Majgorsze że głupi naród łyka to jak gęś kluski…

  36. Drogie Oldie, Ja probowalam ale sie rzeczywiscie twoim blogiem (pierwszym) troche sie wystraszylam. Dostalo mi sie tez przy tym od Pyzola, ktory watpi w moja znajomosc angielskiego, ktorego sie ucze od paru lat, i juz nawet wiem co to znaczy „patronizing…. (rzeczownikow ciagle sie ucze a te ktore znam nie nadaja sie do uzywania w tak uprzejmymj towarzystwie)”.
    Masz racje z ta siekiera i boje sie ze kto siekiera wojuje ten od siekiery, etc.
    Pozdrawiam serdecznie

  37. Telegraphic Observer,

    kasty u
    Nie tak dawno bylem w Polsce w tzw. waznych sprawach rodzinnych. Zalatwianie formalnosci zwiazanych z wydarzeniem poszlo bardzo sprawnie i wszedzie w urzedach spotykalismy sie z tym, czego oczekiwalismy w takiej chwili: z dyskrecja, sprawnoscia, i po prostu ze zwyklym ludzkim zrozumieniem.

    Jedenascie lat temu potrzebowalem wyrobic sobie dowod osobisty. Normalna procedura trwala wtedy duzo dluzej niz czas, jaki mialem do dyspozycji. Powiedzialem to przyjmujacej mnie urzedniczce a ta odpowiedziala, ze zobaczy, co sie da zrobic. I zrobila. Dowod mialem na czas.

    Byc moze sa to odosobnione przyklady i mialem szczescie po prostu trafic na urzednicze mutanty – nie wiem. Ale generalnie masz racje: magia papierka i pieczatki oraz nieufnosc do deklaracji petenta sa gleboko zapisane w urzedniczym sposobie funkcjonowania, co bardzo komplikuje zycie codzienne.

    Pozdrowienia,

    Jacobsky

    PS. Jedyna administracja, ktora jako zywo przypomina mi czasy studenckie z Polski peerelowskiej to dziekanaty na tutejszych uniwersytetach (mam na mysli uczelnie w Montrealu). Chyba nie ma drugiej tak skostnialej i nieprzyjaznej synekury urzedniczej w tym kraju. Slowo „niet” pada zanim dokonczysz pierwsze zdanie. I oczywiscie nic na telefon czy przez e-mail.

  38. Oldie, badz laskaw adresowac „kupujacych” po imieniu.
    Bo mnie nie jest latwo tak k u p i c.

    Ciekawam, czego bys ty oczekiwal od swego panstwa, gdyby dla twojego dziecka kazda podroz autobusem mogla sie okazac ostatnia.

    Ciekawam, jak ty ocenialbys swoich przywodcow gdyby namawiali dzieci do rozrywania sie na strzepy byle zabic jeszcze kogos innego, cywila, ktory wcale cie nie atakuje, a kto wie – moze lepiej rozumie twoje rozterki niz bys oczekiwal w swoim zatrutym nienawiscia mozdzku.

    Ciekawam wreszcie, jak bys sie czul, zyjac otoczony morzem ludzi, ktorzy odmawiaja prawa istnienia twojemu panstwu i na okraglo, o d l a t , atakuja je i otwarcie nawoluja do jego zniszczenia.

    Ilu rozpolitykowanych mullow o s o b i s c i e zalozylo sobie trotylowy pas, aby w przyspieszonym tempie „dostac sie do raju”?

    Kaska

  39. Przeczytalem blog Kazimierza M.
    Cos jak jego wielki imiennik, tylko ze na odwrot (jak „M” i „W”): Marcinkiewicz zaczal na blogu jezykiem jak z kamienia, a zakonczyl mowa jak z drewna.

    Lista osiagniec (wlasnych) – imponujaca.
    Az sie prosi dopisac za przebojem z lat 60-tych:

    „Kto za Toba w szkole ganial
    Do piornika zaby wkladal
    Kto ? No powiedz kto ? Oooo-o-o-!…”

    I tak dalej…

    Nawet refren z tej piosenki by pasowal:

    „Tak bardzo sie staralem,
    a Ty teraz nie chcesz mnie…”

    Jacobsky

  40. Nie lubie Macinkiewicza, ale „srodkiem wymiotnym” predzej moga byc wyzej przedstawione opinie niz cokolwiek, co on pisze.

    Coz za urokliwa prezentacja dowcipu, taktu – a przede wszystkim – k l a s y, do ktorej z taka zarliwoscia wzdychaja wielbiciele talentu naszego Autora!

    Kaska

  41. O,o, widzę, ze małą prowokację Pan zrobił. 🙂
    K.M. ani mnie ziąbi ani grzeje, chyba, że zechciałby zostać wojewodą śląskim. Prezydentem Warszawy tez nie zostanie, bo szykują sie przepisy zakazujace pełnienia funkcji burmistrza osobom spoza stolicy. Zresztą nie wiem dokładnie. Gdyby tak istotnie sie stało, to K.M. nie dość, że został odstawiony na boczny tor, to zostałby także zezłomowany.

  42. Oldie! oczom nie wierzę, uszom nie słyszę!!!
    Czy kiedykolwiek udało ci się skądkolwiek dowiedzieć, że Palestyńczycy wykazali się choćby śladem woli rokowań, celem zakończenia konfliktu?
    Czy uważasz, że Izrael – jako taki – nie miał prawa pojawić się na żadnej mapie?
    Czy uważasz, że armia bez mundurów i twarzy, chowająca sie poza plecami kobiet i dzieci to są bojownicy, bohaterowie?
    Ja wiem, że odpowiedż na tak kategorycznie postawione pytania nie może być krótka i jednoznaczna, bo w tym konflikcie nic nie jest jednoznaczne, poza jednym – bezsensowną śmiercią po obu stronach. Nie czuje się na siłach wdawać w dyskusję merytoryczną, bo tyle na ten temat powiedzieli mądrzejsi ode mnie, że sobie daruję. Ja mam konkretnych przyjaciół w Hajfie i nie tylko, rozmawialiśmy o tym wiele razy i nie usłyszałam nigdy słów nienawiści do przeciwnej strony konfliktu. Raczej ogromny żal, że nie
    można w żaden ludzki sposób dojść do porozumienia. Ich kraj nie ma żadnych bogactw naturalnych, zbudowali go od zera, na piachu pustynnym. Nie zależy im na wojnie i konfliktach, ale sąsiedzi przychodzą do ich kawiarni, na wesela, na lotnisko, wsiadają do autobusów i robią masakrę. To jest bohaterstwo i sprawiedliwa walka?
    Oldie, nie rozśmieszaj mnie!!!!!!!
    Bernardzie – dzięki za ostatni wpis, może cię polubię?

    A co do blogu KM, to nie byłam i nie będę.
    Bywam tam, gdzie lubię.

  43. A ja jeszcze poweekendowo 🙂

    1) Na [i]Fin de siecle[/i] też byłem. I oglądałem śliczny plakat wyborczy sprzed wieku, ostrzegający przed tym, że „Stańczycy” mają zamiar sprowadzić do Galicji tysiące pogańskich Chińczyków, gotowych pracować prawie za darmo. Ale przede wszystkim byłem w Muzeum Narodowym na Pankiewiczu, o całym Bliskim Wschodzie i jeszcze bliższej Polsce zapominając. W starej anegdotce Cezanne (wyraźnie ulubieniec Pankiewicza) zapytany co robił w dniu bitwy pod Sedanem miał powiedzieć, że „Malował pejzaż pod Estaque”. Niestety nie maluję, a tylko oglądam. Ale nie znajduję równowagi między pięknem, które można znaleźć w sztuce, a nerwem życia i poczuciem istotności w polityce. Raz pasjonuje mnie jedno, raz drugie. W weekend zdecydowanie od polityki się oderwałem. (Od polityki, ale nie od Polityki, rzecz jasna!)

    2) Co do ziółka (także kłamczuszki, bo czytam jak jej wspomnienia trzeba wciąż weryfikować i odkrywać, że nie pisała prawdy) Almy –że Alma to fascynująca kobieta zdołałem się nasłuchać. Mnie jednak bardziej interesuje Mahler, a dokładniej jego muzyka. I tak sobie myślę, że chyba polubiłem go dzięki Panu Danielowi. Nie pochodzę z muzykalnej rodziny i całą klasykę, czy jak kto woli powagę, odkrywałem sam, trochę przypadkowo i bez planu. I z późnym romantyzmem miałem problemy. Ale nie z Mahlerem! O nie! Po tego sięgnąłem dostatecznie wcześnie by go polubić, a sięgnąłem, bo Pan Daniel (o ile czegoś nie przekręciłem) popełnił felieton, o tym, że „Jest w Mahlerze ta siła fatalna”. Oj jest, jest! Korzystam więc z okazji i przesyłam ukłony i podziękowania za odkrycie tej muzyki.

    I obiecuję, już więcej prywaty nie uprawiać 🙂

  44. A mnie tak dawno nie było.. ale wyobcowana się nie czuję i zawsze chętnie wracam. Miałam pracowity i pełen wrażen koniec tygodnia. Ogłaszano wyniki rekrutacji na studia, więc było nerwowo. Ale musze się pochwalić, że przyjęto mnie na politologie. Jestem bardzo zadowolona i chciałam się tym podzielić z autorem oraz blogowiczami.
    pozdrawiam serdecznie.

  45. Ewa M. nie kombinuj jak kobyla pod gorke – gdybym byla p r z e k o n a n a, ze nie znasz angielskiego, nie podawalabym ci anglojezycznych linkow.
    Przykro mi, ale polskojezycznych takich nie ma.

    Mam nadzieje,ze dzieki nim, udalo ci sie nieco lepiej zrozumiec co sie dzieje w Libanie, bo nie jest to sprawa li tylko „bezbronnych kobiet i dzieci”, zas kwitowanie jej wylacznie do takiego aspektu, jest, najzwyczajniej, intelektualnie nieuczciwa, antyizraelska p r o p a g a n d a.

    Jezeli ktokolwiek usprawiedliwia smierc libanskich kobiet i dzieci, – a to wlasnie zarzucilas – to tylko i wylacznie islamisci – w imie Allaha!

    Kaska

  46. I kto by pomyślał, że jeszcze nie tak dawno, J.Paradowska chwaliła dzisiejszego, narcystycznego Kazimierza za skromność i pracowitość i umieszczała w czołówce polskich parlamentarzystów. Może właśnie wtedy, w sposob niezamierzony, komentatorka Polityki posiała w głowie prowincjusza szaloną myśl, że może on kiedyś podbić polityczny świat.
    Jego początki jako premiera wyglądały całkiem, całkiem, ale po każdym kolejnym sondażu i wzroście popularności, młodzieżowy team doradczy premiera dodawał PR-owskiej mocy, a K.Marcinkiewicz zaczynał coraz bardziej przypominać współczesnego Don Kichota.
    Pomysł z własnym blogiem, sam w sobie nie jest głupi, pod warunkiem, że jego gospodarz jest osobowością o bogatym wnętrzu, niestety, sądząc po jego pierwszych wpisach, mamy do czynienia z facetem, ktory uwierzył, że jest boski, tylko dlatego, że jest…

  47. Jakis kompleksik Panie Passent? Tam juz ponad 2000 wpisow, ciasnoi na podworku jak chlopak tej miary sie pojawil?

  48. Geralt9

    Jak tak dalej pojdzie (dzis mniej niz 187 wejsc, 01.08.06 o 20:30 czasu W-wy), to jutro beda tylko 2 wpisy (z czego pewnie jeden Twoj…)

    Szybko! Lec nastukaj licznik, zeby nie wyszlo glupio z Twoim wpisem…

    Jacobsky

  49. Chyba jednak przyznasz, Jacobsky, że każda Academia to świat sam w sobie, a nawet dla siebie. Nie porównywałbym aż tak.

    I znów mamy zjawisko do skwantyfikowania, jak bardzo administracja RP jest przyjazna, sprawna, wydajna, nadrozbudowana, natrętna, zbędna. Ja nie miałem żadnych doświadczeń, ale słyszałem “marudzenia” znajomych i rodziny, zaś w gazetach czytać można dość wiarygodne doniesienie. Trudno to przeliczyć na procenty, już nie mówię procenty porównywalne z innymi krajami, czy z okresem poprzednim. Choć te ostatnie zestawienia może należałoby prowadzić. Może są dostępne gdzieś?
    Zatem dlaczego ludzie (erpeowcy trzecioczwarci) są niezadowoleni? Ten sondaż, który onegdaj przytaczałeś, z onetu bodaj, te 70% niezadowolenia czy też niewiary w przyszłość, wskazywał raczej na niechęć polityczną skierowaną przeciw PiSowi, coś na kształt odrazy do tej opcji. Może ta nieustanna biegunowość ideologiczna, oraz skłonność do dyskutowania o osobach a nie o problemach, która przesuwa cały dyskurs w strefę niskich mierzalności i odracjonalnia ją, albo przywiązanie do sporów o tradycje, o to kto co robił w którym szeregu i klaskał w którym rzędzie przed 20 laty – czy to wszystko jest powodem polskiej nienormalności???

    A może jest to dzielenie włosa na czwora? Moze efekt scirocco, który przewiał dzisiaj to miasto?

  50. Panie Andrzeju,

    Ten bog dla Bernarda jest całkiem elegancki. Po obejrzeniu go, po raz pierwszy od kilkunastu dni serdecznie się roześmiałem.

  51. Witam.Siegajac po ostatni nr P,zobaczylem ze prowadzi pan blog,z duza doza sceptycyzmu odnosilem sie do tego typu dzialalnosci wiec postanowilem naocznie sprawdzic. Chociaz w necie troszeczke operuje nigdy nie odwiedzalem blogow.Dzis pierwszy raz,chociaz nie zaczalem od pana tylko od Marcinkiewicza… . I musze przyznac Pan Kazimierz zywo mnie rozbawil.Niestety wesolosc szybko preszla i troszke mnie zemdlilo. W pierwszej chwili nie uznalem tej metody za skuteczna,jednak dostrzegajac ilosc komentarzy i ich ,ze tak powiem jednolity ton musze przyznac – Marcinkiewicz moze wzbudzic zainteresowanie. Czy przelozy sie to na glosy?Nie wiem.Mam nadzieje ze vox populi okaze sie bezlitosny…
    Pozdrawiam

    P.s Czy sa tu jacys wedkarze?
    P.S

  52. Gerald! To może TY się przenieś tam, gdzie już ponad 2000 wpisów?
    Tym śmiałym czynem zaniżysz wskażnik popularności naszego Gospodarza.
    Pomyśl tylko – mały wysiłek, a jakie skutki!!!
    A na podwórku chłopaka tej miary będziesz prawdziwym orłem. Białym.
    Jestem tego pewna!

  53. Observer,

    Tak, kazda uczelnia to osobny rodzial.
    Niczego nie zamierzam poronywac. Dziele sie swoimi doswiadczeniami. Wyrywkowo.

    Nie wiem dlaczego ludzie w Polsce sa chronicznie niezadowoleni (jesli tacy naprawde sa) i jakie sa powody polskiej „innosci”, o ktorej piszesz. A moze domyslam skad sie bierze to makontenctwo, ale moje dymysly sa tak trywialne, ze nie ma sensu ich przytaczac, zeby nie odkrywac na nowo Ameryki. Widzialem juz calkiem irracjonalne zachowania polityczne w krajach postrzeganych jako bastiony normalnosci, a wiec moze nie trzeba za bardzo dziwic sie Polakom.

    Zal mi naszych rodakow, ze nie maja wakacji od polityki. Tak przynajmniej miesiaca czy dwoch wyciszenia, kiedy to lewicowcy i prawicowcy leza obok siebie na plazy, lub zbiera sobie grzyby w lesie. Wraz z nimi zas odpoczywaja skolatane glowy i nerwy obywateli. Sezon ogorkowy to wspaniala okazja do wytchnienia. Rowniez od politykow i od polityki. Byc moze nalezaloby go wprowadzic ustawowo, nie wiem…

    Poniewaz jednak nie oferuje sie Polakom politycznego relaksu, to sondaze sa takie, a nie inne. Po prostu z obywateli wychodzi zmeczenie i poirytowanie.

    W Montrealu tez wieje.

    Jacobsky

  54. Przeczytalem wszystkie wpisy!Praca to ciezka jesli przyjac ze powaznie podchodzi sie do ludzi wypowiadajacych wlasne sady.Podziwiam zatem Pana Daniela! Jezeli zawsze czyta komentarze musi miec bliski kontakt z Gozdzikowa!!!Nareszcie nikt nie dyskutuje z Panem Bernardem,ma piekna ,nowa strone ale nie pisze.Szkoda.Strona Pana Kazimierza malo interesujaca i wiekszosc przedstawionych dzisiaj wypowiedzi jest bliska mojemu osadowi.Zreszta jedno jest pewne-Bedzie pisal dalej!Kto chce niech czyta.Zycie moze byc zle!
    A jesli tak, pozostaje zacytowac piosenke z filmu”Żywot Briana”Monty Pythona
    Zawsze patrz na życie z humorem”
    Zycie może być złe
    I wtedy wkurza cię
    A czasami przeklinasz ze złości
    Więc gdy cię życie za mordę bierze
    Zagwiżdż tylko w dobrej wierze
    I wtedy znajdziesz w nim sporo radości.

    Zawsze patrz na życie z humorem

    Jeśli życie ci docina
    Musi być w tym twoja wina
    Zapomniałeś o uśmiechu i piosence
    Kiedy jest ci bardzo źle
    Że aż rzygać ci się chce
    Zacznij śpiewać, tylko tego ci potrzeba – i nic więcej

    Życie warte jest niewiele
    A śmierć jest jego celem
    Rób zawsze dobrą minę do złej gry
    Zapomnij więc o grzechu
    Tylko zęby szczerz w uśmiechu
    Nic innego się nie liczy – tylko ty

    Tak więc zawsze patrz z humorem na śmierć

    Życie jest do dupy
    To tylko wygłupy
    Śmiechu warte, a śmierć cię uwalnia z tej matni
    Więc pamiętaj póki żyjesz
    Że najlepiej ten się śmieje
    Kto zawsze smieje się ostatni

    Więc zawsze patrz na życie z humorem
    Pozdrawiam wszystkich

  55. Do p.Bernarda! Nie wiem, czy powołana przez Pana opinia jest prawdziwa, ale w jednej z książek Adama Michnika przeczytałam dosyć krytyczną uwagę nt Daniela Pasenta. Recenzja dotyczyła wydarzeń sprzed 1989 r. Fakt, że obaj Panowie, choć sporadycznie, współpracują ze sobą t e r a z wg mnie świadczy o tym, że obaj są Wielcy, choć każdy na swój sposób. Empatia, wybaczanie jest chyba cechą ludzi niebylejakich. Czy Pan odwiedził już ofiarowany Panu blog?

  56. Jacobsky, sa. Panicznie. Wszedzie sie czegos obawiaja, statystycznie rzecz biorac. Ale w Polsce maja pietra. Nad morzem siadaja w grajdolku i nocuja w nim, albo przed sniadaniem wysylaja potomstwo zeby pilnowalo. Tak im jawi konkurencja. Jako „gra zero-jedynkowa” – znow zdaje sie cytuje Gospodarza Blogu, chodzilo mu pewnie o gre o sumie zero, czyli jeden wygrywa to co drugi przegrywa, zero-jedynkowa moze byc arytmetyka, programowanie – wiec w wiekszosci zyciowych przypadkow gra ma sume inna niz zero, na ogol dodatnia, czyli gracze w sumie cos wygrywaja od natury, o tym juz w Biblii mowili, aby czynic sobie ziemie poddana.

    I nie wiem, czy to jest fakt realny, ze wyplata jest bliska zera, czy to tylko percepcja. Ja mysle, ze czesciej to drugie w przypadku polskim. Mam w glowie kilka przykladow z ekonomii na tego typu bloki myslowe wziete wprost z real-socjalizmu. Ale to nie na te pogode, ani na ten blog. Zbyt nudne.

    Ale Ty jestes Wielki Patriota, a nawet gleboko rozumny czlek. Jak to bylo … trzeba krakac tak jak one??? „Nie oferuje sie Polakom politycznego relaksu …” – bardzo rozsadnie glebokie. Nie oferuje sie Polakom wyciszenia. Nie oferuje sie Polakom 200 milionow na glowe. Nie oferuje sie Polakom wytchnienia. Nie oferuje sie …

  57. Don Bernardo,

    Wiem, że lubisz przeciwności. Przyjaciele wzywają Cię na ring na Twojej Ziemi.

  58. Zacznę od tego, że pływam raczej kiepsko.Parę razy udało mi się przepłynąc w poprzek jakieś jezioro na Mazurach, zagranicą zdarzało się wypłynąc w ciepłe morze na kilkaset metrów i to wszystko. Ale spędzilem kilka lat na basenie Legii w okresie który opisuje Agnieszka Osiecka w „Szpetnych czterdziestoletnich” i dokładnie wiem na czym polega szpanerstwo wodne i plażowe. Otóż bardzo wyczerpujący styl zwany kiedyś motylkiem, a obecnie delfinem, nie służy do poruszania się w wodzie czterdziestosiedmioletnim panom ani paniom. W tym wieku (o ile nie było się zawodowcem trenującym w klubie) można przepłynąć delfinem 10 do 15 metrów, po czym przechodzi się na żabkę lub pieska, ale tego momentu KM nie zamieścił w swoim blogu…Czekam teraz żeby KM spotkał sie z Pudzianem i posiłował się z nim na rękę. Ciesiołkiewicz już nad tym pracuje.

  59. Kilka osób skomentowało mój wpis o Izraelu. Ewa M, Elaem – dziekuje za slowa zrozumienia: Bernard – proponowany przez Ciebie system reagowania dowcipny, ale nie trafiony, rakiety polecialy dopiero gdy siekiera była w ruchu; Kaśka – przepraszam Cię za posądzenie o kupno czegoś, czego nie miałaś zamiaru kupować; Badger – Izrael powinien jednak tolerować co drobniejsze ukłucia, inaczej sam widzisz do czego dochodzi: ANCA – śmieje się Pani z nie mojego dowcipu; nie mam zamiaru bronić islamistów, a już napewno Hezbollahu, przeciez to są bandyci; mówię to mimo, że ONZ nadal nie chce uznać ich za terorystów. Izrael ma ogromne osiągnięcia, tym większy zawód, kiedy dopuszcza się takich rzeczy.

  60. Sytuacja na Bliskim Wschodzie doprowadza mnie do depresji, wiec czytajac komentarz Oldie1 poprostu zamarlam .
    Jak mozna to w ten sposob rozumiec ? Przeciez ten islamski swiat chce zniszczyc Izrael , wiedzac ze rzad amerykanski sie ujmie za Izraelem , a wtedy Iran bedzie mogl robic co chce.

    Izrael stoi wszystkim sasiadom oscia w gardle, od samego poczatku.

    Wiec bylam zrozpaczona, gdy wlasnie Badger, Pyzol i Anca (ktora napisala:.”..nie czuje sie na silach wdawac w dyskusje merytoryczne…” ja takze nie ).
    Odetchnelam z ulga po przeczytaniu tych trzech komentarzy, ze swiat nie da sie omamic i ze sa na nim ludzie z swiadomoscia prawdy , ludzie rozumni .
    Ja nie jestem tak madra jak inni, ktorzy juz wszystko napisali na ten temat . Ale rozrozniam klamstwa, od propagandy i prawdy.
    Bog zaplac !
    Pozdrawiam serdecznie

  61. Telegraphic Observer,

    nie oferuje sie wytchnienia i wyciszenia politycznego w tym sensie, ze politycy upijaja sie wlasnym bla-bla-bla, i robia to na koszt wyborcy.

    Moim skromnym zdaniem dobry polityk jest jak wloska mafia: swoje wycisnie od protegowanych, ale nigdy tyle, zeby to byly ostatnie soki. Innymi slowy dobry polityk to… rozumny pasozyt, taki , z ktorym da sie przezyc sporo bez wiekszego uszczerbku. To nie pasozytnictwo a raczej – jak to sie nazywalo ? komensalizm: polityk wyborcom a wyborcy politykowi. Myslenie na dluzsza mete.

    Zly polityk jest jak ruska mafia: wycisk do ostatniej kropli i nastepny, po trupach. Myslenie dorazne, cos jak TKM.

    Mysle, ze gwiazdorzy sceny politycznej aktulanej RP (ile tych RP jeszcze bedzie ? Kazda nowa wladza bedzie tworzyla wlasna ?), ze politycy sa blizsi drugiemu modelowi, gdyz nie dbaja o kondycje psycho-polityczna wyborcow, tylko doja z nich soki do oporu, i w tym sensie nie oferuje sie wyborcom wytchnienia. Wyborca staje sie wrakiem i na mysl o rzadzacych strzela w swych sondazach swym zmeczeniem przetrawionym w niezadowolenie na oslep, przeciw komukolwiek, kto jest u steru wladzy. To jest malkontenctwo dorazne, wyzwolone krotkim pytaniem, na ktore pada szybka odpowiedz. Myk Myk, minuta-osiem, i nie mam pytan.

    Byc moze glebsza refleksja ma miejsce nad pytaniem dotyczacym intencji wyborczych i prawdopodobnie stad biora sie nonsensy jak ten: Bernard donosi o sondazach, wedlug ktorych PiS wygra wybory, a potem Jacobsky sciaga z onetu sondaz, w ktorym 70% Polakow jest niezadowolonych z PiSu.
    A TelObs to wszystko syntetyzuje 🙂

    Tak, jestem Wielkim Patriota, Politykiem, Mezem Stanu, Przyjacielem Polski i Polakow 🙂

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

    PS. Nie powiedzialbym nie na 200 milionow…

  62. Absolwent,
    ta zawiska byla smakowita, alegorycznie, konstrukcyjnie i dosadnosciowo. O pardon, homilia, a na jaki dzien swiety?

    Cobsky,
    Wykrecasz sie mafijnym sianem. Ok, polityka to strzelanina, ale od czegos musi zalezec, kto siedzi w tym saloonie. Przeciez od widowni tez cos zalezy, moze powiedziec, ze z biodra, ani z kapelusza strzelac nie wolno. Nie twierdze z miejsca, ze widownia jest „przypadkowa”. Ona taka jest z historycznych powodow. Rowniez sadze, ze kondycja psycho-polityczna jest efektem jeszcze czegos???
    Ale Ty pewnie wyczuwasz to lepiej??????
    T.O.

    p.s. Leziesz na lep 200 melonow? A jesli to jest kompletna cacanka? Pulapka ofsajdowa.

  63. TelObs,

    200 megabucksow… ano, krotko z kasa, a wakacje za pasem….
    Wiesz, ile mozna zwiedzic za taka kase ?

    Czy wyczuwam cokolwiek lepiej ? Nie wiem.
    Odkad zaczalem pisac „Panu a Blogu”, to cierpie na rozdwojenie jazni i juz mi sie wszystko miesza: PiS/PC itd….
    Moze przekladam obserwacje stad na rzeczywistosc w PL, a to blad metodologiczny pierwszego stopnia…

    Pozdrowienia,

    Jacobsky

  64. wszystko OK,
    tyle ze nie mowi sie „new boy on the block”
    lecz
    „new kid on the block”

  65. Junef: „…czytajac komentarz Oldie1 poprostu zamarlam”

    Przynajmniej jedna osoba była przestraszona moim pierwszym wpisem o Izraelu. Na drugi zareagowała inaczej niż Pani.

    „…Jak mozna to w ten sposob rozumiec ?

    Można. Wiele osób tak to rozumie, ale milczą, bo obawiają się posądzenia o antysemityzm.

    „Przeciez ten islamski swiat chce zniszczyc Izrael”

    Chce, i to bardzo, ale mu się to nigdy nie uda. Bardzo natomiast łatwo może zniszczyć reputację Izraela, stosując prowokację. Dlatego Izrael nie powinien tak łatwo wpadać w tę pułapkę.

    „Izrael stoi wszystkim sasiadom oscia w gardle, od samego poczatku.

    Stoi, i co z tego? Izrael ma swoje trwałe miejsce na mapie. Nie należy histeryzować.

  66. Oldie
    Ale jak sądzę polityka Izraela jest taka: nie tolerujemy żadnych ukłuć, bo nas na to nie stać. Bo to sa ukłucia próbne: wrog stara się sprawdzić jak daleko monza się posunąć, aż do zniszczenia nas na amenus. Dlatego tak a nie inaczej reagują i wszyscy o tym wiedzą od lat. Pytanie: dlaczego Hezbollah, a raczej Iran rękami Hezbollahu kłuje? Dziś przywódca Iranu powiedzial już oficjalnie,że wesprą Hezbollah. Co będzie dalej? Ano to: dopóki świat nie uniezależni się od arabskiej ropy, dopóki nie da się Arabom porządnie po łapach, będziemy wiąż i wciąż świadkami takeigo nakłuwania. W Izraelu i u Europie. Tak to widzę. I jest mi przykro, że w krajach arabskich nie ma z kim gadać…

  67. Badger, nie ma co wałkować tych rzeczy, my blogowicze świata nie zbawimy. Możemy co najwyżej dać upust swoim emocjom. Te przynajmniej bywają autentyczne. Inna rzecz, że dzisiaj są takie, jutro mogą być inne.

  68. Oldie
    żebyś wiedział. Kiedyś kibicowałem stronie arabskiej bezkrytycznie, ale wtedy nie widziałem całości. Teraz chciał bym żeby się dogadali, ale tylko po stronie izraelskiej są ci, którzy też by tegi chcieli, niestety. Co nie znaczy, że są tylko tacy.
    Libanowi jak najszybciej sił rozjemczych życzę,żeby się krew już nie lała!

  69. Polecam wpisać w google’.pl frazę blog marcinkiewicza – bezpośreni link na 11. stronie (sic!).

  70. Panie Passent,

    wydaje mi sie,ze sugestia Pana Senatora Niesiolowskiego,ze
    w PIS-sie dominuje mentalnosc wladz Polski Ludowej jest niezwykle
    trafnym spostrzezeniem.
    Pewnie P.Kaczynscy walczac z ta wladza docenili jej dlugoletnie
    trwanie i postanowili przejac jej sposob propagandy.
    Premier Marcinkiewicz,kreowany przez niektore mediana na tego,
    ktory wybil sie w PIS na niezaleznosc wzgledem Kaczynskich,
    zdobyl swoja popularnosc w spoleczenstwie nie smialymi wizjami
    na nasza przyszlosc,tylko typowa dla Polski Ludowej ornamentyka
    przecinania wsteg i odwiedzania placow budow.
    Na koniec zostal awansowany na ambasadora Warszawy,kiedy obnizy
    ceny na mieso ?

    .

  71. Sztuczny tłok- metodyka złodziejska: łatwiej wtedy kogoś okraść!….

css.php