Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

7.08.2006
poniedziałek

Podbijamy Irlandię

7 sierpnia 2006, poniedziałek,

Na kilka dni znalazłem się wśród naszych rodaków w Irlandii. Co innego słyszeć i czytać, że na wyspie są już setki tysięcy Polaków, a co innego zobaczyć na własne oczy. Gdziekolwiek spojrzeć – w restauracjach, na budowach, ba, nawet w japońskim ogrodzie przy narodowej stadninie koni – wszędzie pracują Polacy, wszędzie słychać nasz język. – Przez pięć dni ciężko pracują, a przez dwa pozostałe ostro się bawią – mówi znajomy Irlandczyk. Co innego czytać w gazetach, a co innego słyszeć na własne uszy: opinie o Polkach i Polakach pracujących w Irlandii są świetne. Nie spotkałem osoby miejscowej, która o to zapytana nie wyrażałaby się w samych superlatywach. Mają jeszcze problemy z angielskim, niektórzy są “surowi”, podejmując nowe zajęcia, ale uczą się szybko, są chętni i pracowici. Gdyby jeszcze nie siadali po pijanemu za kierownicę, bo wtedy jeżdżą prawą strona, a w Irlandii obowiązuje ruch lewostronny…

Tu, w Dublinie i na prowincji, dopiero widać, przed jak wielką szansa stanął nasz kraj po wstąpieniu do UE – setki tysięcy młodych ludzi mają pracę, uczą się języka, poznają nowe metody pracy, nowe stosunki między ludźmi, uczą się zawodów, lepiej zarabiają, godnie żyją (oprócz tych, którzy tak oszczędzają, że przebywają w warunkach poniżej krytyki, ale to często ich wybór). W sumie Polacy w Irlandii stanowią już 5% – 8% (!) mieszkańców wyspy i cieszą się dużą sympatią. Inne narody Europy Wschodniej idą naszym śladem, np. menadżer hotelu powiedział mi, że przy sprzątaniu pracują już Rumunki i Rumuni, a Polacy mają bardziej odpowiedzialne zajęcia, wymagające kontaktów z klientami. Wielu z nich wróci do Polski lepiej oszlifowanych, lepiej przygotowanych, bardziej nowoczesnych. Jeśli coś psuje wizerunek Polski zagranicą, to kampania naszych władz na rzecz przywrócenia kary śmierci. W sobotniej (5 sierpnia) gazecie “The Irish Times” na 1. stronie czytamy, że Unia Europejska odrzuca polski postulat przywrócenia kary śmierci.

“Apel o karę śmierci zezłościł Unię Europejską”.

Pod tym tytułem Irlandczycy dowiadują się, że wysoki urzędnik w kancelarii “konserwatywnego premiera Jarosława Kaczyńskiego” uważa, iż europejska konwencja praw człowieka powinna dopuszczać KŚ za najbardziej okrutne zbrodnie. Gazeta obszernie cytuje Przemysława Gosiewskiego i Andrzeja Leppera jako gorących zwolenników kary śmierci.

Trudno liczyć, że mieszkańcy zachodniej Europy poprą polski postulat i że wpłynie on dobrze na wizerunek naszego kraju zagranicą. Podczas kiedy nasi rodacy ciężko pracują na dobry obraz Polski w Unii Europejskiej, rząd swoimi obskuranckimi inicjatywami ten wizerunek psuje.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 44

Dodaj komentarz »
  1. Dziś w GW jest artykuł jednego z ideologów PiS – Dariusza Gawina – który pisze że Polska wg PiS to: [cytat] „Autostrady plus kult maryjny”. Czytając sobie ten art pomyslałem że rzad PiS ma prostą ofertę dla obywateli – albo jestes za kultem maryjnym albo emigrujesz. Bo PiS i p. Gawin nie uważa zeby w Polsce było miejsce dla kogoś innego niż ich zwolennicy, nawet to że jest ich moze raptem 10 moze 20% ich nie zraża. I to zwolenikami najbardziej obskuranckiej wersji prawicowosci. Tylko jesli juz maja taka ofertę dla obywatela – albo do rydzyka albo na emigrację to prosze aby rzad kartoflandii nie zniechecał UE do polaków bo nie bedą juz nas tak chętnie przyjmować

    A o autostradach to radze rzadowi zapomniec bo jesli beda je budować tak jak tą przed dolinę rospudy to nikt im złamanego gorsza nie da, UE na pewno ani centa. No chyba ze z diety poselskiej dołożą…..

  2. Nie znam Irlandii i pewnie nie poznam, ale od paru tygodni moja córka, po pierwszym roku studiów, tam spędza pierwsze wakacje studenckie. Dwa tygodnie kolędowała z cv ale cierpliwość, a przede wszystkim dobra znajomość angielskiego, zaowocowały. Teraz kelneruje i tak będzie przez dwa miesiące, choć kontrakt zaproponowano na rok.

    Dublin jej się od razu spodobał – zwłaszcza rozpływa się z zachwytu nad parkami i parkowym życiem. Będę musiał dopytać dlaczego są tak fascynujące…

    Myślę, że to dobre miejsce do rozpoczęcia poznawania Europy.

  3. Trudno się nie zgodzić z Pana opinią, Panie Redaktorze. Przeczytałam dzisiaj rano informację na temat stosunku naszych władz do ochrony środowiska i programu Natura 2000. Nasi szanowny rządzący uznali, iż w Polsce jest za dużo (!!!) miejsc podlegających ochronie. Tymczasem tereny objete tym programem w Polsce stanowią nikły procent w porównaniu z innymi państwami UE. Powszechnie wiadomo, że ochrona praw człowieka, ochrona środowiska i kwestie dyskryminacji (z uwagi na rasę, religię czy płeć ) są oczkiem w głowie większości instytucji europejskich (od Rady Europy począwszy). Tymczasem polskie władze robią wszystko, by udowodnić innym naszą zaściankowość i wprawić w osłupienie Europę. Obawiam się, że nawet specjalista powołany ostatnio do poprawy i ochrony naszego wizerunku, nie zdziała cudu, jeżeli nadal wysyłane będą w swiat niepokojące komunikaty.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Danielu
    Precyzyjniej to nie rząd psuje wizerunek kraju idiotyczną kampanią na rzecz przywrócenia KS,tylko kilka milionów ludzi chce jej powrotu.To nie jest eksces władzy tylko oczekiwania jej elektoratu.Polacy za granicą pracują na swój własny wizerunek a nie na wizerunek Polski.Bo nie ma jednej Polski.Jest Polska,która bierze swoje życie we własne ręce,wyjeżdża, zarabia pieniądze na siebie i rodziny w kraju.Jest też Polska zaskorupiona w sobie,kipiąca strachem przed przyszłościa i nienawiścią.Przypomina mi się referendum unijne z maja 2004.Pamiętam,że kolanem politycy i księża wypychali ludzi z domów aby tylko łaskawie zechcieli poprzeć akcesję.Trzeba było aż autorytetu Papieża użyć,by ruszyli tylki od śmierdzących na podwórkach grilli.Trudno się teraz dziwić,że traktują Unię i jej gadanie jak pomoc społeczną wypłacającą zasiłki bez żadnych warunków.W maju 2004 roku byłem w Hiszpanii i pamiętam z jaką ciekawością i życzliwością mnie traktowano.Hiszpanie liczyli,że będą mieli solidnego partnera w Unii. Niewiele z tej opinii zostało niestety.Ale trudno o to winić Kaczyńskich,Gosiewskiego,Leppera itp.Ktoś ich wybrał i chłopaki po prostu dobrze robią ludowi.A przy okazji-przecież ustawodawstwo unijne wiąże im ręce.Te prawa człowieka-o ile by bez nich było prościej.
    Pozdrawiam

  6. Panie Danielu
    W grupie tych ca 5% Polakow w Irandii jest z bliskiego mi srodowiska Młodej generacji Informatyk z żona i synem od prawie 2lat . nie zamierza wracac do Polski , syn mojego sasiada , jego kapital poczatkowy to jezyk Angielski na poziomie srednim blizej podstawowego ,ale jako Absolwent Politologi nie mial czego szukac -pracuje w malej wytworni włókna kauczukowego – nadzoruje prace komputera sterujacego procesem produkcyjnym ,corka kolezanki z Plywalni -polonistka tam w Handlu i recepcji w Malym hotelu.. Ktos z dalszej rodziny robotnik wykwalifikowany tzw. zlota raczka – wystarczy UFF duzo w kregu stosounkowo bliskich znajomych .Każda z tych Osob to nowa historia życia ,napewno interesujaca . Powodzenia życzmy IM .!!!!

  7. Szanowny Panie Danielu. Raz jeszcze potwierdza się ,że Szczep Piastowy jest absolutnie normalny zdrowo reagujacy na otaczajacą nas rzeczywistość. Nie moga tego pojąć bliżniacy i ich bratanki rodzaju gosia marszałka bez nazwiska et consorcium. Smutne ,że klasa polityczna jest tak daleko w peletonie zwanym Europa. Serdecznie pozdrawiam Pański od lat 60-siatych ‚recydywista’ Polityki.

  8. Panie Danielu! Bardzo dziekuje za tak mily wpis do bloga – jak to milo uslyszec, ze Polacy sa doceniani i szanowani. Ja dalej zmagam sie z pietnem „Polaczka” i niestety unikam rodakow, ale przyznac sie musze, ze obecnie szukam do pracy nowych ludzi i mam nadzieje, ze pojawia sie na rozmowie kwalifikacyjnej Polacy, którzy przekonaja mnie, że Polak to nie tylko najtansza fasola z puszki z Tesco, stary chleb tostowy (bo najtanszy) i nieufnosc i zazdrosc. Pozdrawiam.

  9. Dygresja – Tak mi teraz przyszlo do glowy – a jaki wizerunek moze miec w UE taka Malta? Przeciez lwia czesc „obyczajowego” ustawodawstwa tego kraju nasz aktualny rzad przejalby w ciemno dla naszego kraju…

    Ale czy jest to kraj postrzegany zle?

    I ad meritum – pisze Pan, ze te osoby wroca z bagazem doswiadczen etc. A czy ci, ktorych doswiadczenia beda najcenniejsze, tzn. ci ktorym uda sie odniesc najwiekszy sukces wsrod Celtow, beda w ogole chcieli wracac?

    A nasze wladze chyba zapomnialy, ze jak sie ma nieciekawa opinie za granica, to oferta rewolucji nie moze byc dobrze przyjeta. No, ale o czym ja mowie…przeciez polityka zagraniczna przeplata sie teraz z wewnetrzna o wiele bardziej, niz w nieszczesnej, rozowej III RP. Propozycje wprowadzenia kary smierci (dziwnie mgliste – to wyglada tak, jakby czesc rzadu byla zdecydowana to forsowac, a inna czesc twierdzila, ze nic podobnego) sa przeciez skierowane na „rynek krajowy”.

    Na obrone prezydenta Kaczynskiego jest za to jeden argument. Co on wlasciwie mial powiedziec, kiedy go zapytano w PR1 o stosunek do kary smierci po tym, jak LPR wyszla z ta wariacka propozycja? Ze zmienil zdanie? Przeciez zelazny elektorat by go zjadl.

  10. Panie Danielu, wydaje mi się, że Polacy zawsze byli mądrzejsi (czyt. mniej radykalni, bardziej tolerancyjni, otwarci i zaradni) niż władze, które sami wybierali. Teoretycznie władza jest emanacją społeczeństwa, ale… No właśnie. Jakoś ciężko znaleźć osoby, które głosowały na PiS i LPR. Choć w przypadku kary śmierci niestety poglądy władzy są jednocześnie poglądami większości naszego „katolickiego” narodu… Smutne:-(

  11. Zastanawiam sie ,czy ci Polacy,co teraz ciezko pracuja w Irlandii,nie chcieliby bogacic sie we wlasnym kraju?? I pomyslec,ze Irlandia jeszcze niedawno byla bidnutkim krajem,o ktorym malo sie mowilo i slyszalo.

    Jesli nasza polityka zagraniczna tak bedzie wygladala jak teraz i jak jeszcze dorzucimy na powrot dyskusje o zniesieniu np. rozwodow,to zajmiemy „godne”miejsce bylej Irlandii………..

    Pytanie,czy na taka Polske czekaja miliony mlodych Polakow!!!

    Panowie 2xK zapomnieli,ze my to nie Rosija,ktora ma w glebokim powazaniu miedzynarodowe umowy i traktaty i czesto robi co chce.Ale Rosja to potega.A my najpierw musimy silna Polske stworzyc!!!Pustym ,tepym gadaniem tego sie nie uczyni. Jak nas historia uczy,Polska panow 2xK bedzie brnac w to kartoflisko razem z blogoslawienstwem ojca Rydzyka…amen.

  12. Tak , a nasz premier zatrudnił wizerunkowego w MSZ dla poprawy wizerunku Polski . Żenada , może wystarczyłoby tylko wymienić ministra na kogoś z autorytetem w świecie ? I wizerunek by się od razu poprawił . I nie tylko obskuranckie inicjatywy rządu psują nasz wizerunek w świecie , niestety .zasadniczy wpływ nań ma całokształt naszych rządzących …

  13. – Dziwna jest ta wiara nowej władzy.

  14. 5-8proc.! To robi wrazenie,a przeciez minely dopiero 2 lata od naszego przystapienia do UE.Jak bedzie wygladac ten procentowy stosunek za kilka kolejnych lat? Ale oceniam cala ta sytuacje pozytywnie,dokladnie jak Pan sam napisal,rodacy naucza sie jezykow,zachodoniego stylu zycia,tolerancji,luzu..pytanie jedynie czy wroca do kraju kiedykolwiek na stale,majac tam takie mozliwosci…

  15. 28 lipca weszło w życie rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z dnia 27 lipca 2006 r. w sprawie ustalenia szczegółowego zakresu działania Ministra-członka Rady Ministrów Przemysława Gosiewskiego. Dz.U. z 28 lipca 2006r. Nr 136, poz. 962

    W związku z tym chciałbym skierowac pytanie do blogowiczów. Co będzie robił Przemysław Edgar Gosiewski ?

  16. na pczatku pozdrowieniaz Hiszpani. mam 18lat i jestem stala czytelniczka Panskiego bloga, chociaz nie mialam okazji jeszcze sie tu wpisac. w hiszpani jestem na kursie jezykowym. poznalam tu mnostwo mlodych ludzi z calego swata, z ktorymi (mam nadzieje) uda mi sie utrzymac kontakt.
    nie zdawalam sobie sprawy ze tylu mlodych ludzi jest tak dobrze zorientowanych w polskiej sytuacji politycznej. oczywiscie poznalam tez takich ktorzy o Polsce nie wiedza nic lub znaja tylko nieprzychylne dla nas stereotypy, ale naszczescie jest ich niewielu, a pozatym moge przeciez probowac zmienic ich wyobrazenie.
    hiszpanie ktorych poznalam (tu. jak rowniez) w Polsce rowniez dobrze o nas mysla. jestesmy pracowici, szybko uczymy sie ich jezyka, mamy ladny akcent… naprawde czuje sie dumna ze jestem Polka , ale bez tej calej „patriotycznej” otoczki.
    jeszcze raz pozdrawiam

  17. Panie Danielu
    Może niech Pan się jeszcze zastanowi, zanim postanowi Pan wrócić do kraju. Swoje felietony może Pan pisać równie dobrze z Irlandii jak z Polski. Jeśli Pan wróci, będzie Pan musiał stawić czoła kolejnemu pomysłowi dobrych wujków z PiS:

    „Rząd chce od 1 stycznia 2007 r. obciążyć VAT artystów, naukowców, oraz pracujących na umowy-zlecenia i o dzieło. Budżet zarobi.

    To będzie rewolucja w polskim systemie podatkowym – tak eksperci oceniają kontrowersyjny zapis, który wykryliśmy w rządowej nowelizacji ustawy o podatku VAT, znajdującej się już w Sejmie. Każdy, kto wykonuje usługi w sposób ciągły i zorganizowany na podstawie prawa autorskiego i umów-zleceń oraz o dzieło, stanie się mimo woli podatnikiem VAT. Jego przychody zostaną pomniejszone o 22 lub 7 proc.

    – Twórcy, naukowcy, artyści, wynalazcy, dziennikarze, menedżerowie na kontraktach, kierownicy projektów, a nawet sprzątaczki zostaną uznani za osoby prowadzące działalność gospodarczą. Będą musieli płacić VAT – mówi prof. Witold Modzelewski, prezes Instytutu Studiów Podatkowych.”
    Itd. Pan też podpada. Ja mam dość, coraz poważniej myślę o propozycjach pracy we Francji, które wciąż są aktualne. Co robić w kraju rządzonym przez mądrych inaczej?

  18. Może lepiej użyć słowa „pseudopatriotycznej”, niech łotry wiedzą że nie daliśmy się nabrać:)

  19. A’propos zmiany poglądów. Zauwazyliście konsternację antysemitów, kiedy nasz rząd poparł Izrael w konflikcie bliskowschodnim?

  20. Link tu.

    Panie Majorze!

    Zgodnie z trescia w/w rozporzadzenia, p. Gosiewski bedzie mogl m.in. „prosić panią”. Jak zdazylismy sie zorientowac, wysluchawszy jego wypowiedzi w mediach, idzie mu to zaskakujaco sprawnie 😉

  21. To chyba dobrze, ze jest tak, jak Pan opisuje.
    Prawdopodobnie niedlugo polskich kelnerow i „konserwatorow powierzchni plaskich” zastapia polskie kadry oparte na kapitalizacji zdobytego wyksztalcenia i doswiadczenia zawodowego.

    Ciesze sie, ze ta forpoczta dobrze przygotowuje grunt dla naszej stalej obecnosci jako rownoprawni obywatele Europy, i robia to lepiej niz rzecznicy od wizerunku, czy inni politycy.

    A z Irlandii zawsze blizej do Polski niz zza Oceanu…

    Jacobsky

  22. Ci co chcieli innej Polski już wyjechali, zaś my – biedni studenci dziennikarstwa i inni:)) – musimy codziennie wysłuchiwać tych wszystkich mądrości naszych polityków. Ja bardzo dużo wędruje po Polsce i widzę, że ludziom jest tak naprawdę obojętne kto rządzi i nie przejmują się wypowiedziami naszych polityków za bardzo. Wiekszym echem słowa Wierzejskiego, Giertycha, Gosiewskiego czy Kaczyńskiego odbijają się na zachodzie. A stamtąd ostatnio dostajemy spore pieniądze i dużo naszych rodaków tam pracuje. Szkoda, że rząd stara się to wszystko zepsuć i w imię nowej polityki zagranicznej – jakby to powiedział pewien polityk w muszcze – „rżnie głupa”.
    pozdrawiam i zapraszam.

  23. Do galopujacego majora.Najlepiej panu ministrowi Edgarowi wychodzi zaglądanie do np radiowej trójki będąc zaproszonym do radia Zet. Filipinki w jego wykonaniu mam nadzieję pozwolą tylko potwierdzić jego umysłowy przykurcz. A rozporzadzenie tak jak kilka innych można z należytym szacunkiem dla podpisujacego zawiesić w pisuarze(dawniej w sławojce lub klozecie).

  24. A propos zachowania naszych władz wypowiadać się nie będę…
    Po prostu szkoda słów 🙁

    Jeśli chodzi natomiast o naszych rodaków za granicą: z jednej strony to wspaniałe, że mogą pracować za granicą, zdobywać nowe doświadczenia, dokształcać się, z drugiej strony większość z nich już nie wraca i to jest bardzo smutne.
    Wielu członków mojej rodziny, znajomych bliższych i dalszych wyemigrowało „za chlebem” i za wykształceniem i już nie wróciło.
    Można powiedzieć, że w Polsce nie ma perspektyw, widoków na lepsze jutro, ale z drugiej strony jeśli wszyscy wykształceni, ambitni ludzie wyjadą, to kto zostanie? Wtedy dopiero Polska stanie się pośmiewiskiem na arenie międzynarodowej – bez elit, bez naukowców…
    Smutna to wizja.

    P.S. Panie Danielu, te parę zł nie zostało zmarnowane – i Babcia poczytała i wnuczka 😉

    Pozdrawiam serdecznie Pana i wszystkich Blogowiczów!

  25. Chyba Bernard pojechal na urlop. Oby!!!!!!

  26. D o
    Pana Daniela Passenta,
    K s i ę c i a F e l i e t o n u

    W jednym z ostatnich blogów, znaczna część blogowiczów zachwycała się trafnośćią analizą sytuacji politycznej w naszym kraju dokonaną w Gazecie Wyborczej przez prof. Karola Modzelewskiego. Najmądrzejszy człowiek Solidarnośći kreśli w niej mało optymistyczne scenariusze rozwoju sytuacji politycznej w Polsce. Zdziwiła mnie jednak konkluzja, po której odtchnąłem z ulgą. Sprowadza się ona do wiary, że panowie Kaczyńscy, w zasadzie, nie naruszą demokracji. Zawsze czytam Modzelewskiego z uwagą i, w większości przypadków, uznaję jego argumentację. Jednakże przypomniałem sobie, że w ubr. w wywiadzie udzielonym Przeglądowi mówił on, że istnieje prawdopodobieństwo zainstalowania w Polsce, w sposób demokratyczny państwa policyjnego. Podobnie mówiła, bardzo aktywna w czasie kampanii wyborczej, dobrze poinformowana, Janina Paradowska. Jej ostatnie wypowiedzi sprowadzają się jednak do różnych marginaliów, mimo narastania ilośći aktów prawnych i faktów z życia publicznego potwierdzjących tę tezę (Czyżby sprawa była już przesądzona?). Ceniący rzetelność i odwagę Modzelewskiego, prof. Łagowski odniósł się w najnowszym Przeglądzie do artykółu opublikowanego w Gazecie Wyborczej. Widać, że prof. Łagowski wnikliwiej ocenia rozwój sytuacji w Polsce. Łagodność ocen Modzelewskiego bierze się z faktu, że jest on związany z ludzmi i kampaniami, które wówczas, na użytek walki się opracowywało. Teraz żyją one własnym życiem. O braciach Kaczyńskich Profesor pisze, że nie znają oni Polski Ludowej. Urodzili i wychowali się w określonoym środowisku gotującym się od niechęci do PRL. Szkoła i studia oraz doktoraty bez zakłóceń. Dzięki zaradności mamy – także sukcesy artystyczne. Gdyby nawet nie mieli złych intencji, to zmiany struktur państwa w huku nienawiści oraz procesy i prześladowania polityczne będą nie do zachamowania. Ze swej strony pozwolę sobie zwrócic uwagę na inną wypowiedź K. Modzelewskiego z wywiadu dla tegoż Przeglądu. Pytany o lustrację, oświadzcył, że jest to problem ważny, ale tylko dla działacy z konspiracji (cytuję z pamięci), bowiem żyli oni w ciągłym napięciu, więc denuncjacja była wyjątkowo negatywnie odbierana w tym środowisku. Podzielam to stanowisko i nie mam nic przeciwko towarzyskiej lustracji tego środowiska. To co się dzieje obecnie ma charakter akcji politycznej mającej na celu przejęcie pełni władzy. Towarzyszący temu szum medialny służy za narzędzie do tego celu.

    P. S. Szlachectwo wymienione
    na wstępie w pełni się Panu należy.

  27. Bylem pod koniec czerwca na wyspie Jersey. Niby nie Irlandia, ale tez pelno Polakow, mowia tam po angielsku i jezdza lewa stona. Szwendalem sie po St. Helier szukajac hotelu (nie lubie rezrwowac zawczasu, bo tyle samo czasu traci sie na szukanie zarezerwowanego hotelu so nieznanego, a ten nieznany jest bardziej tajemniczy i powabny). Na glownej ulicy St. Helier natknalem sie na kilka pan z dzieckiem mowiacych po polsku. Oczywiscie to samo pytanie (gdzie jest najblizszy hotel) moglem zadac bylejakiemu Jerseyczykowi po angielsku, ale po polsku bylo bardziej swojsko. Panie bardzo chetnie (i dokladnie) opowiedzialy mi jak mam trafic do Hotelu Apollo. Hotel byl bardzo OK. Basen, itd. (Dzieki, jesli panie czytaja ten blog). Polacy na Zachodzie sobie pomagaja. To dobry znak. A kara smierci? Mysle, ze to kolejna hucpa braci K.

  28. Jeżeli panowie z PiS-u nie mają pomysłu na „naprawę” państwa, to przecież muszą je popsuć. Jak można cokolwiek naprawić, nie mając wiedzy i odpowiednich narzędzi? Jak dotąd większość podjętych decyzji i ustaw, to dzialania uwsteczniające a nie rozwojowe. Propozycją PiS, reaktywowania kary śmierci, cofamy się o następne dziesięciolecia. Po co rozwijać państwo inteligenckie o wysokiej kulturze? Szarą i tępą masą łatwiej się rządzi, bo nie pozostaje już wtedy nic innego, tylko wmówić jej patriotyzm.

  29. Szkoda gadać o naszym rządzie, wstyd się w…rać. Wiem, że tutaj takich słów się nie używa, jest jednak jakaś granica wytrzymałości. Ja proponuję wrobić Kaczyńskich w nowego TW i raz na zawsze się skończą. Moja córka żyje poza granicami RP i często musi tłumaczyć co się dzieje w naszym kraju. Rząd swoje głupoty plecie, a ludzie robią swoje. I tak trzymać
    Pozdrawiam serdecznie
    marekk

  30. Ach, Irlandia!…Zazdroszczę bardzo,Nawet jeżeli pada tam deszcz trzy razy dziennie, jak mawia moja kuzynka, która studiowała w Dublinie.
    Teraz pracuje w Parlamencie Europejskim…
    Jak tak dalej pójdzie, to w Polsce zostaną sami emeryci i inni niepełnosprawni zorganizowani w kółka różańcowe przy swoich parafiach, na które baczne oko będzie miał Radiomaryjny Rydzyk…

  31. Moja radość z bycia w UE osiąga apogeum.Jest to rzeczywiście (dla chcących) najbardziej otwarta droga do realizowania swojego życia. Każdy ma wybór i możliwość decyzji. Chwała za to premierom Buzkowi i Millerowi.Polityka kontynuacji w tym zakresie wyszła na dobre Polakom.
    „Im gorzej wladza i jej politycy są oceniani, tym mocniej partia trzyma się w sondażach” Dlaczego?
    Mówią, że prowincja to stan ducha , a nie terytorium. Niestety to się chyba nakłada.
    Intelektualna Polska A i B
    Polska A dyskutuje, argumentuje, przekłada swoje racje.
    Polska B to wtórny analfabetyzm,brak zrozumienia pism,instrukcji.Trzeba tłumaczyć mozolnie każdą myśl zawartą w tekstach, niwelować strach związany z kontaktami z dużymi aglomeracjami . Z młodzieżą można się dogadać, dyskusja z dorosłymi należy do delikatnych materii. Z jednej strony nie lubią autorytatywnych sądów (i słusznie), z drugiej -trudno jest przełamać tzw. ośli opór. Osobiście, nierozwiązane kwestie staram się dokumentować, innymi słowy, podpieram się autorytetami, rzucając od niechcenia: „a propos ostatniej naszej dyskusji, znalazłam to w encyklopedii, czasopiśmie, podręczniku… itp”. W szkole, w której pracuję „podrzucam” ciekawe teksty z czasopism lub książki nauczycielom i uczniom. 200 książek na indywidualne zapotrzebowanie „zasilało „szkolną bibliotekę, nie licząc czasopism, które natychmiast po przeczytaniu wędrowały również do szkolnej biblioteki. Nawiasem mówiąc to jedyne książki, które się uratowały i ostały po pożarze mojego domu. Bo były w szkole, bo komuś służyły.
    Polska A -inteligencja i młodzież, Polska B- starzejąca się katolicka społeczność kraju, która WIERZY, również w zapewnienia PIS-u. Boję się tylko, ze w tym marazmie zostaniemy,”Drożdże” przestaną pracować na nasz polski rachunek. Kiedy byłam młoda, mialam swoje „5 minut” , coraz trudniej mi czekać, niestety żyję TU i TERAZ. To co czytam między wierszami znanych publicystów, również nie napawa optymizmem. Pozostaje znaleźć „swój mały intymny świat, „nie czytać gazet, nie wchodzić do internetu….
    A deszcz leje, leje, ludzie zespalają się w obronie swojego dobytku, mają zupełnie co innego na głowie.
    Wszystkich serdecznie pozdrawaiam, szczególnie młodzież, która trafiając tutaj daje mi nadzieję.

  32. A mnie zrobiło się bardzo smutno, bo dowiedziałam się, że wszystkie pielęgniarki z oddziału intensywnej terapii noworodków we wrocławskiej klinice, właśnie złożyły wypowiedzenie z pracy, aby wyjechawszy za granicę zarabiać wielokrotnie więcej. Pisałam też o tym w blogu W.Kuczyńskiego.
    Ilość pielęgniarek dramatycznie spada, nie kształci się nowych, a te, które jeszcze pracują wkrótce osiągną wiek emerytalny. Podobnie przedstawia się sytuacja wśród anestezjologów. Młodzi lekarze masowo przygotowują się do emigracji. Wyjeżdżają od nas najwartościowsi młodzi ludzie, a rząd i prezydent zajmują się lustrowaniem starych, aby zrobić miejsce nowym darmozjadom na nomenklaturowe stanowiska. Kto na nich zarobi?
    Przyszłość przedstawia się tak, że zostaną sami politycy i emeryci. No i jeszcze rzesza darmozjadów, która nigdy do żadnej pracy się nie garnęła,ale za to ma rozliczne żądania.
    A nasi wielcy przecinają wstęgi, dekorują trumny, poświęcają kolejne obiekty sławy i chwały i unoszą się wysoko „na wspomnianym gołąbku do nieba”. Bezrobocie spada, gospodarczo osiągamy szczyty ….
    Ciekawe jak długo jeszcze.
    Czy kiedykolwiek zejdą na ziemię?

  33. Jeszcze sie muchy na wspolczesnych emigrantow nie gonily, kiedy slyszalem bardzo dobre opinie o Polakach od Irlandczykow w Ameryce. Mowili, ze Polak i Irlandczyk sa podobni: twardy charakter, zadziorni, ale uczciwi, ciezko pracujacy ludzie, jedni nie lubia Anglikow, drudzy – Ruskich, jeden i drugi lubi wypic. Cos takiego, jak sympatie polsko-wegierskie. Tutaj to juz jest tradycja. W Chicago Polacy lataja w zielonych majtkach na St. Patric Day a Irlandczycy – na Pulawski Day. Oba narody masowo imigrowaly mniej wiecej w tym samym czasie, bo obydwa klepaly bide u siebie. Razem kopali wegiel w Pensylwanii, razem pocili sie w Detroit w hutach i razem przewalali miecho w chicagowskich rzezniach. Nigdy nie bylo wasni polsko – irlandzkich, a przeciwnie – razem spiewali w katolickich kosciolach i chodzili zamiennie do jednego i do drugiego, gdzie komu bylo blizej i wygodniej. Oczywiscie, druga wojna tez sie dolozyla. Moze to podobienstwo, nieco irracjonalne i z daleka, pomoglo i teraz, chociaz decyduja przede wszystkim ludzie, ktorzy tam teraz jada. Polska emigracja bardzo sie zmienila. Kiedys, przy PRL-u, juz od siodmej rano, na Milwaukee, latarnie
    podpieraly nieciekawe typy z papieroskiem na sniadanie i z propozycjami watpliwych interesow. Pelno bylo ludzi niewyksztalconych, biednych, co przyjechali na rok, zarobic na traktor i wracac do siebie. Albo takich co nawiali, bez jezyka, bez wyksztalcenia, kombinujacych na lewo i na prawo, jak mogli. Paru sklepikarzy, paru ksiezy, paru dzialaczy pozal sie Boze i pociotki rodzin w Ameryce, ktore nie bardzo wiedzialy, jak im pomoc. Jeden na tysiac sie przebil. Teraz przyjezdza mloda inteligencja ktora, poza jezykiem, jest konkurencyjna na kazdym kroku. Ci mlodzi, w Irlandii i tutaj, sa esencja polskiego public relations. Po latach zrobia dla Polski wiecej niz premierowski wyrzecznik. Zaden dyrektor d/s wizerunku im nie pomoze, ani nie zaszkodzi. Nie jest potrzebny. Wizerunek kraju tworzy sam kraj, jaki jest – nie czcza gadanina. Jest niezle, gospodarka sie rozwija, wystarczy nie robic glupot i image sam sie poprawi, bez pomocy dyrektora do spraw… Media same znajda droge do prawdy, nie potrzebny im tlumacz ani przewodnik. Polski premier powinien miec jednego jezuite i jednego rabina, sluchac co mu mowia i mialby z glowy… Caly swiat by go kochal. Czego mu szczerze zycze.
    Okon.

  34. Nie wiem jak wygląda współczesna polska emigracja zarobkowa. Jej obraz ukształtowali w mojej wyobraźni „szczuropolacy” Redlińskiego. Zdarzało mi sie odwiedzać brata od dwudziestu lat mieszkającego w Berlinie. Pod wpływem wierzącej i praktykującej żony wpadałem także do polskiego kościoła w Tempelhof. Patrząc na rodaków dochodziłem do wniosku, że gdybym mieszkał tam na stałe, raczej bym się do nich nie przyznawał

  35. Szanowny Panie Danielu,
    czytam Pana w blogu nie od dziś ( wcześniej w Polityce, Chorobie Dyplomotaycznej i Codzienniku:))a w sumie to od od momentu jego powstania i za każdym razem ciśnie mi się tysiące słów, którymi mogłabym, nawet nie skomentowac to, co Pan napisał, tylko po prostu się pod tym podpisać,ale jak zaczynam czytać wpsiy wszystkich Blogowiczów, to dochodzę do wniosku,że prawie wszystko co chcialabym powiedzieć zostało już powiedziane, zostałam wyprzedzona wpisami innych:) I zostaje mi tylko cieszyć się,ze jest tyle Osób myślących tak samo jak ja.
    Co do Irlandii, to będąc tam rok temu ( co prawda była to Irl.Pn, więc tym mogę tłumaczyć zaściankowość napotkanych tam ludzi) zadziwiał mnie niski poziom wiedzy o świecie i elementarnych rzeczach. Szczytem było, gdzy jedna pani zapytała mnie czy w Polsce pory roku są tak jak u nich, czy na odwrót tak jak w Australii… brak słów,żeby w jakikolwiek sposób to skomentować.
    Pozdrawiam Szanownego Redaktora, Wszytskich Blogowiczów i Odważnych Krajanów, którzy emigrują i ciężko pracują na dobry wiszerunek Naszego Kraju ( bo na rząd to nie ma co liczyć w tej kwestii)

  36. To G.OKON!
    O jak sie cieszę ,ze wpadlem jeszcze na strone i mogłem przeczytac Twoj wywód o Irlandzko -Polskich podobieństwach i związakch .Tak sie składa , ze moja Corka ( w Chicago prawnicze studia ) związala sie z Patrickiem w III pokoleniu Irlandczykiem . Spotykamy sie z tą dużą sympatyczną Rodziną poza Chicago nad Lake Genewa ,gdzie jak zapewne wiesz mozna pomieszkac weekendowo.a czasami zimą na Florydzie w Neples . O Irlandczykach mozna duzo pisac , jesli dobrze pamietam to Irlandzkie korzenie wg spisu ludnosci USA z przed kilku lat to ca. 40 mil. a Polacy ca. 10 mil. Jesteśmy narodami emigrantów ,byc może, to rodzi dodatkowe sympatie , ktore zuważyl i opisal w czasie krotkiego pobytu w Irlandii Daniel Passent ?
    Jeszcze raz dzieki za ten tekst wyzej .
    Waldemar

  37. Mamy ostatni dzwonek na wyjazd Kaczynscy najpierw doprowadza do tego ze nasze dyplomy przestena byc uznawane/matury,LEP/ a teraz chca z nas zrobic mordercow . Izolacja i wylot z ue to nasza przyszlosc bedziemy tworzyc lige świętą razem ze słowakami i watykanem i pojdziemy na kolanach w świetlaną przeszlość i. W ramach polityki historycznej urządzimy pare pogromów utworzymy KOP i postawimy w kazdej szkole zlotego cielca . Idzie stare a jeszcze mamy dokąd sp******** .
    z partyjnym pozdrowieniem czlonek KPP

  38. Szanowny Panie Danielu,Szanowni Panstwo.Wszystko co zostalo powiedziane jest prawda.Dreczy mnie zatem jedno male acz wazne pytanie.Czy wsród wspólczesnej emigracji sa ludzie utozsamiajacy swój wybór politycznymi przeslankami?
    Ilu z tych którzy wyjechali dopiero na miejscu odkryli ze tak naprawde dali noge bo nie wierza swoim przywódca?Odpowiem za siebie,poniewaz jestem krótko z dala od Ojczyzny.Wyjechalem w marcu do Anglii, nie w poszukiwaniu chleba ale z milosci!Tak-Los zrzadzil iz moja ukochana jako lekarz z dwudziestopiecioletnim stazem, zdecydowala sie pracowac w Liverpool.Pozostawilem wlasny dom(ladny,stary,kamienny dom na Jurze)pod opieka i przenioslem swoja pracownie.Powiem Panstwu w tajemnicy ze teraz mam juz inny,nieduzy dom na obrzezach miasta i z cala pewnoscia mój wybór byl najlepszym jakiego dokonalem od lat.Poniewaz nigdy nie bylo mi podrodze do ideii partii braci Kaczynskich a takze ich sojuszników, bedac jeszcze w kraju niewiele sie nimi przejmowalem,chociaz mialem jakies dziwne,wewnetrzne przeczucie, ze kraj, pod rzadami tej koalicji i z tym prezydentem, stanie w obliczu sporego zamieszania.Nie bede sie na ten temat rozpisywal, poniewaz kazdy kto interesuje sie losami naszej nieszczesnej RP sam znajduje sporo argumentów potwierdzajacych moje slowa.
    Dzisiaj moge smialo uznac sie za emigranta politycznego.Nie mam najmniejszej ochoty wracac do Polski poniewaz wszystko co sie w niej dzieje na kilka lat zamieni ja w miejsce w którym nikt kto ma wybór zyc nie musi i nie chce!Pozdrawiam wszystkich zakochanych!

  39. WALDEMAR. 8-8-06.

    Tyle zbieznosci !
    Lake Genewa – to byl moj poczatek Ameryki. Na drugi dzien po przylocie dali mi sterowac duzym jachtem motorowym z „tuna deck”, zasrancowi z Polski, znajacemu tylko Omegi, na Mazurach. Pamietam swoj zachwyt do dzis. To byl naprawde inny swiat. Piekne zielone trawniki wokol jeziora z bialymi Arabami trzymanymi ot tak, dla przyjemnosci, rozlegle biale ranch homes za nimi, Playboy Club – zgroza, po PRL ! Delikatnosc i kultura kapitanow lodek ostroznie i wolniutko ustepujacych sobie miejsca przy wejsciu do basenu itd,itd. Teraz pewno jest tloczno, bo jezioro niewielkie. Do Naples jezdzilem ciagle, kiedy mieszkalem na Florydzie. Z Boca jedzie sie Aligator Alley, dwie i pol godziny po bagnach rezerwatu. Pamietam gentelmana, ktory odszedl na trzy kroki od samochodu, na siusiu, nie widzial aligatora dwa kroki od siebie i zakonczyl operacje w haniebnej panice. Potem kupowalismy mu nowe majtki w Naples. W Naples jest duza baza Navy Aviation i mozna sobie popatrzec co te samoloty wyprawiaja na niebie. Nastepnym razem pojedz obok, do Fort Mayers, z unikalna czarno-muszelkowa plaza.
    Czy Twoja pociecha studiuje prawo w University of Chicago ? Gratuluje. Swietna szkola. School for nerds. Maja jedne z najlepszych Low School i
    Business School w kraju. Bardzo wazne, zeby po Law School skonczyla dodatkowo Business, Engineering, whatever, samo prawo nie pozwoli jej byc competitive w walce o six figures income. Jesli bedziesz jeszcze mial ziecia Irlandczyka (Patrick, of course !) to bedziesz mial your best buddy do konca zycia. Gwarantowane, ze bedzie sie zarykiwal od smiechu, kiedy mu powiesz polskie jokes. Nie o Polakach, a stare, ktore przywiozles z Polski. Oni to uwielbiaja i chwytaja w lot, jak nikt inny. Pozdrowienia. Okon.

  40. Do Jacka, godz. 18.52

    Raczej kręci się w pobliżu Maciarowicza.

  41. Do mojego tekstu z 18.52. Przepraszam, powinno być „Maciarewicza”.

  42. TO G.OKON !
    Fajnie ,ze odezwałes sie !! Spiesze z dodatkowymi objaśnieniami .Moja corka w 2002 roku ukonczyła studia , Slub odbyl sie jesienia 2004r,pracuje w biurze Schiller ,Ducato end Fleck przy ul.Lake + La Salle. Tak jakby słyszała Twoja rade juz od 2003 tzw. systemem wieczorowym ,po pracy jest na ekonomi De Paul University(fini spodziewane w 2007/8r ,bo po drodze do domu ,północ – Chicago nad jeziorem tuz przy Evanston .Starsze moje dziecko ( cenzus tez zUSA ) mieszka z rodzina w pobliskiej Indianie -Munster . Wszyscy moi bliscy tam mieszkaja tj w USA . Tutaj jestem samotnym Zaglem .. ale zostaje .
    Powodzenia G.OKON
    Z Serdecznym Pozdrowieniem
    ps . prosze ,jesli przeczytasz ten tekst potwierdz .

    G.OKON

  43. WALDEMAR. 08.08.09.
    Dziekuje. Potwierdzam. Madre dzieci nie wrodzily sie w Tatusia – po cos Ty tam zostal ? Gratuluje kariery corki. Jest ten Patrick – Irlandczyk w rodzinie, czy nie ? Pamietam okolice Evanston z North Western University, Lake Shore, Skoki, Park Ridge, Palatine. Piekne piaszczyste plaze, a fale – jak na otwartym morzu. Pare mil w strone miasta i jest wielki basen yachtowy, nie musisz jezdzic na Lake Genewa. Mowila Ci corka, ze stamtad, co roku, w lutym, paru wariatow idzie pieszo na druga strone Michigan ? Moze juz z tym skonczyli, policja wylapywala ich helikopterami, grzywny itd, a nastepnego roku znowu szli. Przy nastepnej wizycie, mielibyscie mniej niz godzine do Milwaukee. Tam, przed wjazdem do miasta, byla swietna restauracja na branch, siedzaca na wodzie jeziora: Pieces of Eights. Indiana to zupelnie co innego. Highway, farms i kukurydza. Ale wracajac do Irlandii – obchodzisz z nimi St.Patrick ? Zachowali jakies tradycje ?
    Ten „bialy zagiel” dokuje, domniemywam, w Warszawie, jak tam teraz jest ? Czy odnowili Powisle ? Jest jeszcze Polna ? Rozycki ? Mozesz pisac, co chcesz – dosc mam spekulacji o kartoflach, drobiu i wszystkich apostolach.
    Serdecznie pozdrawiam. Okon.+

  44. To G.OKON
    Oczywiscie .Patrick jest w rodzinie . W Grudniu bylem ,ale tylko w okolicach 8-10 powialo i sinieżylo , zalodzenie niewielkie .W marcu jeszcze nie bylem na ST.Patrick , ale to wazne !! .Co Do Indiany to Munster (ca 20 tys mieszkancow ) niedaleko od Chicago ,z pólnocnego Chicago via Lake Shore mamy ca 40 mil. tuz przy niewidocznej granicy z IL. Nie nie mieszkam w Stolicy ,Po studiach prawnicznych na UAM w Poznaniu osiedlilem sie w Szczecinie i..tak juz zostalo Bardzo podoba mi sie to miasto choc brakuje mu Gospodarza jak w Pozaniu czy ostatnie wiele lat we Wrocławiu . Czasami jak wyskrobie cos , na inny Passentowy temat na innej stronie,, ni z gruszki ni zpietruszki cos skrobne w Twoj adres . >>>
    Waldemar

  45. p…… Maciarewicz…kto to jest …., jeden z TRZECH blizniakow???

css.php