Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

11.08.2006
piątek

Polskie piekło

11 sierpnia 2006, piątek,

W krajach bardziej cywilizowanych, jak Hiszpania, Wielka Brytania czy Stany Zjednoczone, potrzeba dopiero islamskich terrorystów, żeby sprowadzić piekło. W Polsce „ludzie ludziom gotują ten los”. Od kilku dni trwa polowanie na „delegata”.

Dziennikarze „Rzeczpospolitej” dotarli do dokumentów, z których wynika, że w składzie kilkunastosobowej delegacji „S”, która została przyjęta przez JP II lat temu 25, był informator SB. Niby nie jest to żadna sensacja, skoro od dawna mówi się, że bezpieka miała swoich ludzi wszędzie, ale pojawia się dreszczyk emocji, bo tylko gospodarz w Watykanie jest poza podejrzeniem. Pozostali, wielce dla Polski zasłużeni – wszyscy są podejrzani. Można wręcz grać w totka, albo przyjmować zakłady, kto z obecnych na fotografii donosił: biskup? kapelan? premier? działaczka? Nie wiadomo, jak mają się w tej sytuacji znaleźć goście na fotografii – jedni milczą, drudzy zaprzeczają, trzeci wiedzą, ale nie powiedzą, jeszcze inni mówią, że na razie nie sposób ustalić ze stuprocentowa pewnością, a ktoś jeszcze twierdzi, że nie warto czekać na 100 procent, wystarczy 99 i podpowiada, że to kobieta, nie, nie kobieta, duchowny, nie w żadnym wypadku nie duchowny, raczej z Elbląga, nie – raczej z Gdańska, „ogłoszę to nazwisko za trzy tygodnie” – powiada jeden z „podejrzanych”, w sumie – jedno wielkie szambo, którego wieko zostało przez gazetę uchylone, w sam raz na tyle, żeby wrzucić weń granat i ochlapać wszystkich, którzy byli przyjęci na audiencji. Od rana do wieczora trwa polowanie na „delegata”. Polowanie z nagonką.

Inni z kolei polują na księdza z Nowej Huty i na kardynała z Krakowa, którzy wzajemnie się licytują: Ja pokażę – nie pokazuj – to ty ujawnij – ujawnię, jak będzie wiadomo – przecież już wiadomo – nie wiadomo – wiadomo na 100 procent – na sto procent nie wiadomo…

Teoretycznie, lustracja miała dwa uzasadnienia: prawda nas wyzwoli, a także zapobiegnie możliwości szantażowania osób zajmujących stanowiska publiczne. Na razie prawdy widać tylko trochę, bo ta często nie jest jednoznaczna (vide casus Gilowska i wiele innych, już osądzonych), ani nie widać jej wyzwalającego efektu. Raczej padlina, wokół której krążą hieny, wypłowiała fotografia z Watykanu, nad którą latają sępy. Zaś przez ponad 16 lat od upadku PRL nie ogłoszono ANI JEDNEGO PRZYPADKU, żeby osoba na stanowisku była szantażowana ze względu na swoją współpracę z bezpieką.

Władysław Frasyniuk ma rację, kiedy pisze o młodych posłach PiS, którzy wysmażyli nową ustawę o lustracji: „Chcą leczyć własne sumienia, rozliczać tych, co zostali. Wskazują palcem na złamanych i mówią: winny. Wskazują na tłamszonych przez system i mówią: tchórz”. To, czego jesteśmy świadkami, bardziej przypomina igrzyska i polowanie niż żmudne dochodzenie prawdy, która nas wyzwoli. Doszło do tego, że nawet senatorowie o nieskazitelnych, opozycyjnych życiorysach – pp. Borusewicz, Piesiewicz, Romaszewski, a także bracia Kaczyńscy – usiłują powściągnąć młodych hunwejbinów z Sejmu, którzy nie byli poddani próbie PRL, nie wiedza o czym stanowi a prawo.

Takich ludzi można spotkać wszędzie, nie tylko w Sejmie – także w Internecie. Oni też cieszą się immunitetem, ponieważ są anonimowi. Anonima nie sposób osądzić. Twarz ma niewidoczną, zasłoniętą siecią, jak sąd kapturowy. Jest sędzią i katem w jednej osobie. Ten sam od czasu inkwizycji, poprzez dyktaturę, aż po dzień dzisiejszy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 83

Dodaj komentarz »
  1. Panie Danielu
    Mnie się już nie chce pisać o nonsensach lustracji-nuży mnie ta problematyka.Z rozbawieniem patrzę jak prawica narodowa mozolnie podcina piłą o ostrych esbeckich zębach gałąź na której siedzi.W świetle badań czołowego instytutu naukowego i jego licznych wolontariuszy sierpień 80 roku i solidarność były jedną monstrualną prowokacją sb.Widzę tu podobieństwo do kolejnych komend WiN powoływanych przez ub na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych.W latach osiemdziesiątych studiowałem i przyznam się,że mnie uwiodł ten ruch swoim rewolucyjnym klimatem.Chwała Bogu,że wygrał libertynizm i się w to nie wmieszałem,bo pewnie zastanawiałbym się teraz czy jakieś g…no się do mnie nie przykleilo.Ale co tam związki zawodowe ludu pracującego. Poważniejsza jest sytuacja w kurii krakowskiej przeżartej agenturą jal kornikami.Większość z nich jak się doczytałem była przyjaciółmi i znajomymi Karola Wojtyłły.Dyskutowali razem,wspierali się,pomagali sobie w karierze, organizowali mu pielgrzymki do kraju gdy został Papieżem.Nie śmiem kończyć wprost tego wątku.Napiszę tylko,że gdy w latach 70-tych sekretarz kancerza Niemiec Brandta okazał się agentem stasi kariera Brandta legła w gruzach w atmosferze skandalu.Tyle mam uwag na temat ulubionych zabaw ludu polskiego na początku XXI wieku Pozdrawiam i dziekuję redakcji za inspirujący tekst o Berlinie we wczorajszym numerze

  2. Tak to jest jak piękny etos tamtych sierpniowych dni chcą zamienić chrześcijanie miłujący bliźniego – w narodowe piekło. Sprawcy tych rozliczeń to czwarty, piąty garnitur z lumpeksu , których naród legitymizował w wyborach parlamentarnych dając im mandat. Mając władzę chcą się nią posługiwać jak w późnych latach czterdziestych i pięćdziesiątych widząc wkoło „reakcjonistów” wszelkiej maści. Ludzie prawdziwego etosu jak wspomniany Władysław Frasyniuk, Karol Modzelewski, Andrzej Celiński i wielu innych są zniesmaczeni takim postępowaniem – miernot nad miernotami. Wychodzą z młodych admiratorów PiSu, LPRu i niestety PO braki nie tylko intelektualne ale i w wykształceniu historycznym oraz pragmatyzmu politycznego. Nie wiedzą gdzie bracia Czesi mieszkają i jak mają się Hiszpanie.

  3. To może ja zacznę :- „Polacy potrafią się wykończyć sami, bez pomocy ościennych mocarstw” /-/Stanisław Lem („Rasa drapieżców , teksty ostatnie).
    Na mój babski rozum znakomita większość „kolaborantów” działała za cichym przyzwoleniem hierachii . Aby zrykoszetować działania komuny. A nawet nieco zyskać na rzecz kościoła. Ostatecznie tylko w Polsce kościół nie tylko sie utrzymał, ale i zyskał na sile, nie mowiąc o ilości świątyń budowanych w tych czasach. Tragiczne wyjątki (ks.Popiełuszko) chyba to potwierdzają. I jeżeli kościół się ugiął to tylko po to aby nie być złamanym.
    Dlatego niezrozumiała jest dla mnie dzisiajsza szamotanina kurii krakowskiej i ks. Zalewskiego. Może wypadałoby człowieka wziąc na stronę i wyjaśnić od podszewki motywy i środki działania? Póki co mamy tragifarsę z udziałem obitego przez los i esbecję księdza oraz jego zwierzchnika, ktory uprawia przedziwne wygibasy nasuwające skojarzenie ze „Spiżową bramą”.
    Zapewne nie mam racji, ale mam prawo składać te puzzle. I tak mi wychodzi.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Stawiam tezę o zaostrzaniu się walki ideologicznej wraz z postępem IV RP.
    Poszukiwanie zdrajcy, którym może byc każdy. Słowa o sąsiadach zza Odry, jakby zaczerpniete z tworczości Brychta („Raport z Monachium”). Frakcyjna walka w Kościele. Mówiąc krótko, historia kołem się toczy. Na razie jesteśmy na etapie szpiegomani i niemieckiego rewizjonizmu. Tylko patrzeć jak Kubie zacznie przybywać obywateli. Przybyłych z Polski z paszportem w jedną stronę.

  6. Jadwigo w pełni się zgadzam z twoją analizą. Nie budowaliby kościołów gdyby nie mieli konszachtów z komunistami.Natomiast jeśli chodzi o szamotaninę Dziwisza z jego krakowskim inkwizytorem to mam swoją teorię.Ksiądz Zalewski jaki jest każdy widzi-intelektualnie nie odbiega od swego prawicowego środowiska,zapiekły,zaściankowy itp.Ale nie tak łatwo jest postawić go w kącie,czy wysłać na misję do Władywostoku lub Kamerunu.Problem jest w tym,że ma potężne wsparcie państwa.W istocie chodzi o to kto będzie miał wpływ na kościół polski.Po prostu trwa walka o podporządkowanie koscioła Kaczyńskim.Bracia chcą mieć sakralną czapę nad swym państwem-to takie średniowieczne pragnienie,ale mi jakoś do nich pasuje.
    Pozdrawiam

  7. Jakakowiek dyskusja na temat lustracji w obecnej chwili nie prowadzi do nikąd.
    Zgadzam się, że mówienie o szntażach i złamanych karierach nie ma sensu…
    O lustracji w Kościele pisałem usiebie wielokrotnie – krytytcznie.
    Mój niepokóz wzbudza co innego – wiadomo, że archiwa są nie spójne i porozrzycane po całej Polsce.
    Czy i kto kontroluje, jakie jest bezpieczeństwo tego archiwum ?
    Jakie są gwarancje, że teczki, te najwazniejsze już dawno nie wypłynęły ?
    Czy nikogo nie zastanawiają wieloletnie dziury w teczkach np. braci Kaczyńskich ?

    I jeszcze jedno – dlaczego nie ma następstwa czynności ?
    Jeżeli KAI ogłosiła listę 70. nazwisk departamentu „D” – to gdzie jest lista księży TW ? Taka publikacja to było opracowanie publicystczne, czy może ostrzeżenie ?

    Młodzi posłowie podrzucili śmeirdzące jajo… ale one pęknie… jak nie w formie ustawy, to inzcej

  8. Panie Danielu, po zapoznaniu się z założeniami projektu ustawy lustracyjnej natychmiast nasunęła mi się pewna analogia literacka. Nowa lustracja będzie przypominać proces, który przeprowadzał oficer w opowiadaniu „Kolonia karna” Franza Kafki (F. Kafka, Cztery opowiadania. List do ojca. PIW 2003). Nie muszę chyba przypominać jak marnie skończył ów oficer…

  9. A ja chciałam tylko zapytać „po co”? Po co nam lustracja, sciganie tych co w 100% donosili i tych co być może donosili, zahaczając o tych co może i nie donosili, ale w sumie nigdy nic nie wiadomo? Czy uważacie, że to ma faktycznie sens i jest w tym jakiś cel? Oczywiście nie mam na myśli „dzikiej lustracji”. Proszę nie traktowac mojego pytania jako prowokację czy zaczepkę 🙂 Chciałabym poznać zdanie Szanownego Gospodarza i Blogowiczów.

    Pozdrowienia z deszczowego Wrocławia

  10. skad pan wie ze tamte kraje sa bardziej cywilizowane? W jakim wzgledzie? lepiej to czy gorzej? bo juz nie wiem. i rzeczywiscie lustratorzy to terrorysci? nawet ci dzicy dziennikarze z rzepy sa terrorystami?

  11. „Dziennikarze Rzeczpospolitej dotarli”, pisze red. Passent. Gdzie indziej czytam „Dziennikarze Zycia Warszawy dotarli”. Panie Redaktorze, pan wierzy w to co pan pisze? Przeciez dziennikarze sa tu tylko platnymi popychadlami dla graczy zza kulis, ktorzy grzebia w kwitach, by wreszcie rozprawic sie z kims kogo maja od dawna na oku.

  12. Do Geralta9
    A gdzie Passent pisze,że lustratorzy to terroryści?Pisze wyraźnie,że lustratorzy mieszają w szambie.Passent pisze wyraźnie,że w cywilizowanych krajach terroryści są w stanie zamienić ludziom życie w piekło, zas w Polsce szambonurki.
    Do Jaśka
    Rzeczowa uwaga.Nic dodać,nic ująć.

  13. Mam nadzieję, że coraz mniej ludzi obchodzi lustracja oparta na spreparowanych i zapewne w dużej części niechlujnie prowadzonych dokumentach SB. Z nich nic nie wynika – nawet, jeśli komuś wydaje się coś innego. A swoją drogą esbecy muszą mieć niezłą satysfakcję, że ich praca nie poszła na marne i teraz służy do wzajemnego wykańczania się „elit”.

    Dajmy sobie spokój i „róbmy swoje”.

  14. Panie Danielu!
    Pańscy blogowicze mają racje jak te wszystkie „szambonurki” p….w to
    bagno to ochlapią wszyskich winnych i nie winnych.Myslę że pp.Kaczyńscy
    sami sobie razem zIPN zakładają pętlę na szyję.Mnie to wszystko jedno ale
    szkoda innych.n.p.p.Gosiewskiego.jego pierwszego utopią.Pozdrawiam.J.P.

  15. Panie Danielu, po raz kolejny nie sposób nie podpisać się pod Pana postem. Zastanawiam się tylko czasem czemu Polską nie rządzą osoby o równie wyważonych jak Pan i ja poglądach? Ciągle tylko polityczna walka, awantura, dziennikarze, którzy biegają za politykami łapiąc każdy news… To wszystko jest bardzo męczące. No i nic nie daje. Ani nie pomaga to we wzroście gospodarczym (może nawet przeszkadza), ani nie zmniejsza bezrobocia, ani nie czyni ludzi szczęśliwszymi. Ale igrzyska są i to jest najważniejsze. Politycy są na pierwszych stronach gazet, otwierają wszystkie serwisy informacyjne. Dziennikarze też nie mogą być pokrzywdzeni bo mają ciągle nowe sensacje (przykład: burza z karą śmierci). Smutny to kraj…

  16. Lustracja będzie chyba jeszcze „ciekawsza”, gdy o winie lub niewinności decydować będą nie archiwa, tylko zeznania byłych funkcjonariuszy SB. Można sobie wyobrazić sytuację, gdy będą ona przesądzające, i co wtedy? Jakiś mały układzik agent-oficer? Ja ciebie zatrudnię, ty powiesz że mnie wpisałeś omyłkowo ew. z litości.

    W afererze z „Delegatem” najbardziej żałosne jest dla mnie nie powszechne polowanie, ile licytacja byłych uczestników, na ile procent znają jego tożsamość. Prezydent wyszedł bodaj od 96%, prymas słysząc to podbił do 98,5.
    Jakaś redakcja powinna wprowadzić mały eksperyment: niech wszyscy zapiszą nazwisko swojego podejrzanego, a wyniki opublikować.
    X ma cztery głosy, Y trzy, Z i A po dwa głosy. Jak w teleturnieju, którym lustracja powoli coraz bardziej się staje.

    Nikt się chyba nie przejmuje już tymi wzniosłymi hasłami, jakie stały za początkiem lustracji – prawda, która miała odbudować porządek moralny w państwie.
    Tak jak kiedyś umiarkowanie popierałem lustrację, tak ostatnio jestem coraz bardziej sceptyczny.
    Część teczek spalono, część osób jest tylko zapisana jako OŹI i nie ma więcej informacji, w sądach głos mają byli ludzie z SB, a do tego wyraźnie ktoś – trudno powiedzieć kto, pewnie to kilka różnych grup – strzela z teczek do ludzi.

    W najlepszym ze światów byli TW sami by się ujawniali i opowiadali o swojej działalności, a wszyscy dokonywaliby oceny, wyważając proporcje między oskarżeniem a współczuciem, wykazując się przy tym odpowiednią empatią.
    Szkoda, że zamiast tego żyjemy w Polsce…

  17. Przeczytałem Autora i komentarze szczegolnie Jadwigi i Wojtka z Przytoka i.. miałem sie wyłaczyc ,ale na stronie GAZETY kilka minut wczesniej przeczytałem omówienie tekstu wywiadu z ks. Stanisławem Bogdanowiczem o ” Delegacie ” Z czytania wynika prawdopodobienstwo ,że „DELEGAT ” mógł być wysłannikiem samego Kardynała Wyszyńskiego i że był to rodzaj wzajemnego komunikowania się z władzą i… gdyby Prymas Glemp wyjawil treść osobistych zapisków Wyszyńskiego prowdzonych w ” pro memoria ” to wiedza na temat news-u tygodnia byłaby pełna ???!!!!
    Prosze Panstwa, za niedlugo możemy dojść do hipotez tak nieprawdopodonych ,ale nie nielogicznych na temat podstawowy – Jak daleko kierownictwo w Osobach -Jaruzelski i Kiszczak – Wyszyński i Wałęsa z drugiej strony prowadzili GRĘ , by wspolnie przedłużyc czas SOLIDARNOSCI w Polsce ??. niestety w maju 1981 Wyszyński zmarł … rodzą się hipotezy bez materialnego wsparcia dokumentami. Juz w czerwcu 1981 roku .Breżniew oglosil , ze nie pozostawi „Kochanej Polski ” w Bidzie nie odda w biede .O tyle to pamietam ,bo bylem w czerwcu tamtego roku w dzisiejszym Peteresburgu ( biale noce haha) i Ruscy w Hotelu nam to mowili pokazujac ich gazete pt.”Prawda „a My NIC… etazowe czuwały nad nami .
    Przepraszam za tą degresje , wyjeżdzamy do pracusi na dzien do Berlina , w srodowisku „moich Niemców ” mamy tam dobra opinie .My o Nich też !. Marcinkiewicz swoim protestem nam nie zaszkodzi, o czym na stronie „krzywe zwierciadło’.
    Miłego weekendu .
    Waldemar

  18. Jak już w tekście o zdradzie pojawia się imię osoby świętej – bądź co bądź ziemskiego namiestnika Chrystusa – to trudno nie wspomnieć imienia Judasza. Ktoś ostatnio sformułował kontrowersyjną tezę, że bez Judasza nie byłoby czterech Ewangelii, że św. Mateusz, Marek, Łukasz i Jan nie mieliby o czym pisać, a i sami nie dostąpiliby żadnych święceń, bo i za co. Czyli wychodzi na to, że Judasz był chrześcijaństwu niezbędny. Skoro tak, to i ja stawiam tezę, że bez kolaborantów nie byłoby IV Rzeczpospolitej. Nie tylko nie byłoby IV Rzeczpospolitej, ale nie byłoby i Trzeciej, nawet PRL-u by nie było, a jeśli coś w ogóle by było, to co najwyżej siedemnasta Republika. Dlatego cała ta lustracja bardzo mało mnie wzrusza. Chceta ludziska to ją sobie róbta, nie chceta, to i lepiej, bo z góry wiadomo, że wyniknie z tego wielkie, typowo polskie zero. Judasz, biedaczysko się obwiesił – pierwszy to w czasach naszej ery wypadek autolustracji – a wszechmogący Pan Jezus w niebiesiech nie powstrzymał jego ręki. To musi o czymś świadczyć. Czy świadczy za autolustracją tysięcy małych polskich Judaszyków, czy świadczy zgoła o czymś innym – nie mnie o tym rozstrzygać, bo jak już powiedziałem, cała ta bzdura bardzo nisko mi wisi.

  19. Panie Danielu, od 2 lat mieszkam za granica i wydarzenia w Polsce sledze niezbyt systematycznie i dokladnie, wiec moj wpis jest troche a propos wszystkiego po trochu o czym czytam m.in w panskim blogu (a za ktory serdecznie dziekuje).

    Kiedys sobie pomyslalam, ze jako narod mamy mentalnosc mlodego chlopaka – postrzegamy swiat w systemie zero-jedynkowym, mamy sklonnos do idealizowania i na wszystko bardzo proste recepty, a (jako, ze w tym wieku jestesmy pod absolutna kontrola hormonow) najczczesciej jedna – uderzyc przeciwnika w nos.

    Zastanawiam sie tez, czy jako narod w ogole, a jesli tak to kiedy dojrzejemy i zrozumiemy, ze nie ma prawdy absolutnej, nie wszystko mozna wytlumaczyc w prosty i jednoznaczny sposob, ze idee jedynie pomagaja nam w przedzieraniu sie przez dzungle jaka jest zycie, ale nigdy nie nadaja sie do zastosowania wprost. Ze zycie nie jest czarno-biale ale ma rozne odcienie szarosci i ze aby przetrwac nalezy zachowac pewna elastycznosc, czasem zrobic krok do tylu aby moc posunac sie naprzod. Ze kazdy czlowiek (nawet „przyzwoity”) z biegiem czasu moze modyfikowac, a nawet zmieniac poglady czy to w wyniku osobistej ewolucji – prod wplywem wlasnych spostrzezen, przemyslen, doswiadczen, czy tez jako efekt zmieniajacej sie sytuacji zewnetrznej.

    Mamy jakas przedziwna sklonnosc do myslenia schematami w rodzaju: „jezeli A to na pewno B” i naduzywania kwantyfikatorow ogolnych – zawsze, wszedzie, wszyscy, kazdy, nikt, zaden zamiast „w okreslonej sytuacji, niektorzy”…

    Co uderza w polskim mysleniu, a w konsekwencji tez w zyciu spolecznym i politycznym, to brak dystansu, refleksji, wywarzenia.

    Chyba od takiej Polski uciekalam, ale tez na szczescie jest i inna Polska za ktora czasem bardzo tesknie…

    Zycze Panu i wszystkim blogowiczom milego weekendu mimo wszystko

  20. Nie rozumiem jednego: skoro z teczek wynika kto jest „delegatem”, to po co ta cala chryja ze zgadywaniem jego tozsamosci ? To doslownie zoo i dziwie sie, ze uczestnicza w nim ludzi o sporych autorytetach. Czy kociokwik z „delegatem” ma rzeczywiscie jakis zwiazek z tym, ze to nasza rodzima, polska lustracja ? W kazdym razie typowa lustracja-masturbacja.
    POrno dla ubogich i kolejny temat zastepczy.

    Wole pornosy z wypozyczalni.

    Jacobsky

    Jacobsky

  21. Piekło, smażenie w kotłach, dantejskie sceny – Gospodarzu Blogu, co ty wypisujesz, pomiłuj. Nawet w czasach przed mistrzem Ildefonsem wiadomo było, że Polak to Wariat (a wariat to równy gość). Wariat się śmieje, rechocze po kątach, komunizm przetrzymaliśmy wesołością, a potem to już sam się rozpadł, ta solidarnościowa walka o niepodległość to bujda na resorach. A teraz mamy wszystko, OECD nasze, NATO nasze, Unia nasze, uregulowanie podatków z Anglią jest nasze (chyba wymieniam chronologicznie?); nawet największy mówca XX wieku, największy komunikator, sam Bill Clinton przyjechał do Warszawy i powiedział nam to czego nie mówił nikomu, nawet najbiedniejszym murzynom w Afryce, powiedział “nic o Was, bez Was”. To nie jest piekło – zła diagnoza. To jest wariactwo.

    A kto jest “delegat”, to ja wiem. Może nia na 100%, ani na 99%, ale 94% chyba wystarczy. I powiem od razu. No kto się tak dobrze zakonspirował, że przez 17 lat, ba przez 25 lat nie było wiadomo, w ogole sie nie mowilo o jakims delegacie. Delegacie na co? delegacie doka?. No powiedzcie kto. Kto to mógł być. Kogo Wałęsa, który przecież mógł wybierać zupełnie dowolnie, tego kogoś nie mógł wykluczyć w żaden sposób. No kogo miał(a) ten(ta) Pytia narodowa na myśli? No kogo? No kto musiał być na tym spotkaniu w Watykanie i zaraz potem napisał raport do bezpieki w Warszawie. No, oczywiście Karol Wojtyła był. On był oddelegowanym przez SB do Watykanu. Wojtyła-Delegat pisał raporty. SB miało dokładną relację z jego rozmów z Reaganem następnego dnia na biurku pocztą dyplomatyczną, i mogło rozgrywać z KGB jak równy z równym. Tego od czasow Zygmunta Wazy nie bylo. Tak jest, nie bez kozery mówi się, że bezpieka miała ludzi wszedzie. Jedni współpracowali dla pieniędzy, z wyrachowania lub dla zaspokojenia błahych zachcianek, inni z obowiązku, czuli jak spada na nich odpowiedzialność, choćby wobec historii. Ale czy lustrowanie ma nas wyzwolić, za pośrednictwem prawdy, tego nie słyszałem. Raczej o oddzielaniu ziarna od plew – podoba mi się to piastowskie, rolnicze porównanie. Przypominają mi się homilie o trudzie pracy na roli.

    No tak, zapyta ktoś, ale skąd te papiery znalazły się w Gdańsku. Jak to, a kto był w Gdańsku w lecie 89-ego, i próbował jeszcze mieszać w sprawach polskich. No? Sam szef CIA, wówczas już prezydent USA. Wałęsa mu powiedzał jak było, a on nie wierzył. CIA, wielka agencja o miliardowym budżecie nic nie wiedziała o Delegacie. To wszystko przez to ich anglosaskie poczucie humoru, nitrogliceryna i terroryzm, pamiętacie ten film o cysternie pełnej nitrogliceryny, myślicie, że terroryści go nie widzieli i nie wpadli na pomysł zrobienia dziury w kadłubie boeinga … ale mniejsza o to. Wałęsa dał znać SB, aby przywieźli te akta z Warszawy, aby pokazać G. Bushowi seniorowi, on zobaczył i uwierzył. A wtedy już rozpoczynało się palenie akt w Warszawie, więc z gdańskim SB uzgodnili, że to oni wezmą na przechowanie. W końcu to w Gdańsku wszystko się zaczęło, no i w Wadowicach, a nie w Warszawie.

    I po co zaraz pisać o piekle. Oczywiste jest, że kardynał Dziwisz musi się pieklić, gdy dopiero teraz się dowiaduje, kto był Delegatem. Tyle lat razem spędzonych na tylu kontynentach i niczego się nie domyślał. Kardynał kardynałowi nie jest równy – o tym wiadomo nawet w biurach prezydenta. Kardynał z Raby Wyżnej? Kardynałowie z Lombardii, z Besci, z Bawarii, ale z Raby Wyżnej? Wariacki pomysl!

  22. Witam serdecznie Pana Redaktora Szanownego
    i miłych blogowiczów,

    Pan Daniel ma oczywiście rację, ale jest coś na rzeczy.
    Ja, na ten przykład, bardzo sobię chwalę to co się dzieje wokół lustracji, cały ten zgiełk medialny. To między innymi dzięki temu właśnie od blisko już kilku miesięcy nie oglądam telewizji, wyostrzył mi się zmysł omijania w prasie codzinnej i tygodnikach („lub czasopismach”) artykułów, których już pobieżna lektura uzmysławia, co się święci…

    Zaoszczędzony w ten sposób czas zainwestowałem w czytanie rzeczy mądrych i godnych pokroju Jasienicy, „Paidei” W. Jaegera czy „Rozmowy w „Klasztorze” Vargasa LLosy ( ostatnie goraco polecam ).

    Jednakże za mało jeszcze przeczytałem i ugruntowałem w swej makownicy, by przypomnieć sobie, kto jest autorem słów wypowiedzianych chyba w 89 lub 90`tym roku – że to dla Polski 5 minut na załatwienie sprawy lustracji, bo inaczej zapłacą za to kolejne pokolenia.

    No i proszę bardzo….

    Miłego weekendu !

  23. Przepraszam bardzo,

    A propos Vargasa LLosy – chodzi o „Rozmowę w „Katedrze” 🙂

    Nie wiem skąd mi ten „Klasztor” do głowy przyszedł … :-))

    Pozdrawiam

  24. Observer,

    no dobrze, skoro to Wojtyla, to czemu wszyscy czekaja, zeby sam sie przyznal ? Czekaja na co ? Na zstapienie ducha ?

    Zreszta moze masz racje. Po prostu rok temu przerzucono Wojtyle na inna, wysunieta placowke operacyjna.

    Przypomina mi sie ta historyjka, jak w gruzach Kancelarii Rzeszy otoczony przez zolnierzy Hitler zdziera maske z twarzy i sklada meldunek jako major Klimienko, ze rozkaz zniszczenia Niemiec wykonany.

    Dobra robota, Telegraphic Observer.

    Szapo-ba,

    Jacobsky

  25. Ostatnio zastanawiałem się czy i ja nie byłem przypadkiem tajnym współpracownikem, donosicielem, agentem… Pamiętam, że jak byłem w przedszkolu to raz w roku przychodził taki pan z brodą, w czerwonej czapce i ubranku, z workiem na plecach. Niby nic takiego, ale… widziałem na zdjęciach zachowanych z tamtego okresu! Siedzę mu na kolanach i (o zgrozo) przypomniałem sobie, że zadawał mi jakieś pytania i ja odpowiadałem na nie a on w nagrodę dawał mi korzyści majątkowe (prezent) i ja je brałem! Może to nie było nic wielkiego: banany, czekolada, cukierki… ale… sami rozumiecie…
    Teraz z perspektywy czasu zastanwiam się czy On nie był agentem o pseudonimie „DIADIA MOROZ”?
    To ta sławna odnowa moralna…

  26. Szanowny Gospodarzu,
    Wszystko to prawda. Jednak dyskusja dotyczy – chyba jak zwykle – skutków, a nie przyczyn.
    Gdy w roku (chyba) 1981 pan Jacek Kuroń przyjechał (jako przedstawiciel zwycięzców) z wizytą do Niemiec, popędziłem na spotkanie z nim. I przerażony usłyszałem z jego ust m.in. tezę, iż jak się robotnikom rozda udziały w fabryce, w której pracują, to oni zaczną lepiej pracować, bo to będzie też ich. I powiedział to w kraju, który wymyślił i stosuje z powodzeniem kapitalizm. Już wtedy zacząłem się poważnie obawiać, co to będzie, gdy ci nowi zaczną rządzić. Wałęsa powyrzucał urzędników, a przecież to jedyna grupa ludzi, którzy choć trochę mają pojęcie o funkcjonowaniu urzędu, czyli państwa. Od tego czasu było już tylko gorzej. Wszelkie prawa przestały działać. Bo czyż można nazwać prawem np. przepisy finansowe, które każdy urządnik interpretuje według swego widzimisię?
    A gdy okazało się, że to jeszcze za mało, wprowadzono teczki. I nagle, ta znienawidzona komuna, ci degeneraci z SB, ta kłamliwa banda ciemiężycieli i oszustów, stała się wyrocznią i źródłem prawdy. Oczywiście ptasia grupa trzymająca władzę „teczek” z ręki nie wypuści. I manipuluje nimi, jak się jej podoba. Pytanie za 10 punktów: czy te wszystkie teczki i ich zawartości rzeczywiście istnieją, czy to tylko – jak to w tym kraju we zwyczaju – kwestia wiary?
    No cóż, jeśli wszedłeś między wrony …
    Powiedziałbym: nie dajcie się zwariować! Ale chyba za późno.
    Polska jest prawdopodobnie jedynym krajem na świecie, w którym negatywna historia się powtarza. Od kilkuset lat. I nie dziwię się, że wypożyczjąc w Europie samochód muszę zadeklarować, iż nie pojadę nim do Polski.
    Wyglada to tak, jakby od kilkuset lat w Polsce niszczono jednostki i aprobowano masę (inaczej – kupę, której nikt nie ruszy). Tak było za – znanej mi – komuny i tak jest i dzisiaj.
    Pytanie na inteligencję: ile krajów na świecie może się pochwalić laureatem dwóch nagród Nobla? Pytanie uzupełniające: ile ten laureat ma w kraju swego pochodzenia pomników?
    Ale tablice pamiątkowe kolejnego bezsensownego „zrywu patriotycznego” są nawet w kinie!
    Życzę dużo zdrowia, przede wszystkim, psychicznego. I dużej odporności na ptasią grupę trzymającą władzę.
    Qba (bezpartyjny ateista na emigracji)

  27. Skoro młodzi PiS-owcy uważają, że należy ujawnić teczki z inwigilacji, czyli akceptują, że można kogoś śledzić, podsłuchiwać, a potem takie dane prezentować w Internecie, to uważam, że my, czytelnicy „Polityki”, ponad 100 000 osób, powinniśmy się zrzucać po ok. 5 zł miesięcznie, opłacić za to detektywów, którzy chodziliby trop w trop za tymi posłami, zakładali im podsłuchy, a potem te dane z ich życia prywatnego zamieszcali w Internecie. Musi być równość wobec prawa.

  28. Zapewniam Cię Jacobsky, z biciem we własną pierś Cię zapewniam, że o Hitlerze-Klimience nie słyszałem. Wystarczy, że się przeczyta o Konradzie Wallenrodzie i inne mistycyzmy-romantyzmy.

    Ale sam przyznaj, że gry zero-jedynkowe robią teraz karierę. Zapoczątkował Gospodarz Blogu i zobacz co się podziało.

    Bo mnie się wydaje, że naprawdę mowa jest o widzeniu świata w dwóch “barwach”, o to, że coś jest białe, a nie czarne, albo za przeproszeniem, czarne, ale nie białe. Bo widzisz Jacobsky. Polacy są romantycy, a romantycy patrzą w gwiazdy. A która gwiazda jest nam najbliższa? No? Która? Słońce najbliższą nas gwiazdą jest. Więc jak się zapatrzysz w słońce o kilka ułamków sekundy za długo i potem przyjdzie ci spojrzeć na świat wkolo, to co widzisz? Najpierw nic, a potem wszystko biało-czarne, a w najlepszym wypadku zamglone, po angielsku “fuzzy”. Słyszałeś może o osiągnięciach Polaków w dziedzinie logiki. A słyszałeś o “fuzzy logic”? No właśnie.

    Zamiast widzieć świat w całej gamie barw, Polacy widzą zero-biało, jeden-czarno, albo, i tu zdania są bardzo podzielone, zero-czarno, jeden-biało. Stąd może te dwie Polski: jedna na czarne charaktery mówi zero, druga na to co wybielone mówi zero. Jedno chcę powiedzieć, że Polacy w swej masie są tacy dęci, poważni, bez poczucia humoru, nie dostrzegają niuansów i kolorów życia, ale nie dlatego, że są urodzonymi daltonistami, po angielsku “colour blind”, lecz dlatego, że masowo patrzą w Słońce. Spozierają. Na momencik rzucają okiem. I masz potem co? albo biało-czarność, albo “fuzziness”, niewyraźność w sytuacjach niedookreślonych. A wystarczy widzieć w kolorach, nie żeby zaraz patrzeć przez różowe okulary, ale chodzi mi o to, aby nie dać się oślepić blaskiem i blichtrem, tylko po pierwsze widzieć to co prawdziwe, łąki majowe, parki w jesieni, całą naturę w kolorach, i dopiero potem spoglądać na ludzi. Przede wszystkim zatopić się w naturze, widzieć pawie i ptactwo fruwające, spojrzeć na rafy, ryby, grzyby, choćby na zwykłą wiśnię, która pod kolorową powłoką kryje zdrowy sok, nawet zajrzeć w głąb siebie, toż to też jest natura, a dopiero potem przyjrzeć się naszym relacjom międzyludzkimi. Bo jak zaczniemy od patrzenia na innych ludzi, to nas zaślepi i wyjdzie nam albo biało-czarny, albo zamazany obraz, jakbyśmy oglądali telewizję w głębokim PRL-u.

  29. Panie Qba, chcialabym pod panskim tekstem rowniez sie podpisac,bo zgadzam sie z panem w zupelnosci!!!

    A Maria Skladowska i tak zostala przez Francuzow zawlaszczona………..bo u nas tylko miernoty spotykaja zaszczyty!!

    Serdecznie pozdrawiam.Ana

  30. Kolejny Wallenrod lub Kukliński. Sprzeniewierzający się przyjętym zobowiązanom jest zawsze zdrajcą. Można tylko objaśnić okliczności lub motywy nadużycia zaufania ale nie usprawiedliwić wolnego wyboru takiego sposobu działania. To tak samo jak usprawiedliwianie stosowania terroryzmu w słusznych sprawach.
    Ł(ączny) An(drzej)

    Na wszelkich forach większość uczestników daje upust swoim frustracjom. Nie spowodują te dyskusje konsolidacji uczestników dla pojęcia praktycznych skutecznych działań eliminujących opisywane aberracje.
    PS
    cenię sobie Pańską kulturę pisania i zazdroszczę lekkości pióra
    wieloletni sympatyk

  31. A mnie tozsamosc „Delegata” po prostu nie obchodzi. Martwi mnie tylko jedno. Jezeli okaze sie, ze to osoba zasluzona dla kraju, zwlaszcza po 1989, cala historia przycmi dokonania w III RP.

    A poslom-trzydziestolatkom po prostu brak pokory. Moze chodzi o przyspieszenie wymiany pokoleniowej? Mielismy docentow marcowych, to moze i beda docenci lustracyjni…?

  32. Jacobsky:
    2006-08-11 o godz. 16:02

    „To doslownie zoo i dziwie sie, ze uczestnicza w nim ludzi o sporych autorytetach.”

    Zgadzam się; tyle, że w to bicie piany wpisuje się też Szanowny Gospodarz blogu…

    „Czy kociokwik z “delegatem” ma rzeczywiscie jakis zwiazek z tym, ze to nasza rodzima, polska lustracja?”

    Nie tyle lustracja ile jej dotychczasowy brak.
    Pozdrawiam.

  33. Przy okazji kolejnej rocznicy powstania w-wa, zastanawiano sie tradycyjnie, czy młode pokolenie byłoby zdolne do patriotycznych zrywów. Otóz tak, jestem pewna, że tak. Ale co mają zrobić młodzi patrioci z PiS, skoro kompletnie brak okazji do zrywania się? Nie ma możliwości wykazania się kombatanctwem walki o niepodległość, bo niepodległość, pechowo dla nich, już jest. Jedynym więc działaniem dającym szansę na wybicie się jest zaostrzenie lustracji. Bo kiedy już okaże się, że jedynymi ludźmi urodzonymi w PRL, co do których można być pewnym, że nie byli TW to SB-ecy, wtedy na czele partii trzeba będzie postawić tych nieskalanych – młode wilczki. Czyżby Kaczyńskiemu umknął moment, w którym ząbeczki rewolucji nakierowały się także na nich ? (te braki w ich teczkach, sam ten fakt można odpowiednio naświetlić)

  34. To porównanie lustratorów do islamskich terrorystów wysadzających metro w Madrycie czy autobusy w Londynie rzeczywiście mocne… Tyle, że tamte ataki przebiegały w ciągu kilku sekund a polska lustracja ciągnie się już kilkanaście lat. Może Pałac Kultury i Nauki się stopniowo przekrzywia od działań „ludzi ludziom gotujących ten los”? No i pewnie do grona krajów niecywilizowanych trzeba zaliczyć w pierwszym rzędzie Niemcy z ich Instytutem Gaucka, które w swojej lustracji zupełnie się nie przejmowały samopoczuciem donosicieli.
    Co do wypowiedzi Pana Frasyniuka, to można zauważyć, że wśród „tłamszonych” byli tacy, którzy donosili i tacy, którzy nie donosili. Różnica w „tłamszeniu” zasadnicza. Taka mniej więcej jak między księdzem Zaleskim i Czajkowskim. Przy czym łatwo zauważyć, że pozycja osiągnięta przez tego drugiego była zdecydowanie bardziej eksponowana. Nie mówiąc o tym, że do ostatniej chwili pouczał on z pozycji autorytetu moralnego, do czego był uprawniony mniej więcej tak jak Judasz po stłamszeniu go 30 srebrnikami do głoszenia Dobrej Nowiny.

  35. od 40 lat z górą żyję w tym bagnie, wszyscy mnie i innych oszukiwali, od dziecka juz pamiętam jak każdy z kolejnych „bosów” kłamał mówiąc,że za 10 lat bedzie lepiej…

    i już juz myslałem, że po wejsciu do Uni będzie lepiej, a tu okazuje się, że co raz to gorszy sort ludzi dorywa się do władzy, można by zastosować twierdzenie Kopernika, że gorszy pieniądz wypiera lepszy…
    ale praktycznie nie widziałem dobrego

    żyjemy w jakimś dziwnym świecie, większośc ludzi w Europie (bo tam bywam) myśli o przyszłości, a my katujemy się historią i ten bezkrytyczny KATOLICYZM nie mający pojęcia o religii, a wiecznie na nią się powołujący…

    i jeszcze na koniec, bo poruszyłem dużo wątków, jestem psychiatrą i muszę przyznać, że taką ilość ludzi, jak w rządzie, z tzw. osobowością paranoiczną i histrioniczną mozna znaleźć jedynie na oddziale psychiatrycznym i to tyko w fazie zaostrzenia…
    czasem jest mi przykro być Polakiem 🙁

  36. wpadlem na onet.pl (po co ? – nie wiem). Stalo sie.

    Teraz, na przykladzie sporu Walesa-Walentynowicz z Gwiazdami bedzie z czego pisac rozprawy historyczne w stylu „Rola motorowki w dziejach Polski”, „Motorowka do wladzy – przyczynek do najnowszej historii malych jednostek plywajacych” oraz serie artykulow gazetowych rozwazajacych, czy motorowka z Walesa byla zaplombowana od zewnatrz, oraz kto tak naprawde zaplacil za oraz skad pochodzila benzyna wlana do motorowki, ktora wiozla Walese.

    Po prostu obled w ciapki !

    To tez taka sobie mala lustracyjka w wykonaniu tuzow bylej konspiry.

    Suwnicowa elektryka.
    Ksiadz dziennkarza
    Blogowiec hydraulika
    Pielegniarka listonosza….

    Lustruj sie kto moze.
    Morze, nasze morze…
    A na nim motorowki…

  37. Otworzyla się „puszka Pandory” i widać skutki.Przypomina mi to powojenną nagonkę i rozliczanie AK-owcow. Pamiętam atmoferę ciągłego zagrożenia w domu. Kiedy dorośli dyskutowali o przynależności do różnych organizacji mnie nieodparcie nasuwał się jeden argument: przecież ci młodzi ludzie nie wybierali sobie formacji, przyłączali się do działających na ich terenie. Jedni mieli szczęście inni pecha. Zaważyło to na ich całym życiu. Historia zatoczyła koło. I jeszcze nie raz zatoczy.
    Pozdrowienia i udanego weekendu
    Halszka

  38. Obiecałem sobie już dawno, że na temat lustracji sensu stricto nie bedę zabierał głosu, bo moje poglądy na ten temat absolutnie nie nadaja się do druku, nawet w Internecie. Dotyczy to zarówno samej idei powołania IPN, jak i jego praktyki działania, występów i wypowiedzi pp. Kieresa, Kurtyki Frieszkego, Paczkowskiego, Dudka, Gontarczyka et consortes. Ale zastanawia mnie coś innego. Dzisiaj, 11 sierpnia ukazały sie dwa felietony na ten temat: Jerzego Pilcha w Dzienniku i naszego Gospodarza. Właściwie dochodzą do tych samych wniosków i reprezentują ten sam pogląd, ale niestety tekst Pilcha nie nadaje się do czytania, a p.Daniela odwrotnie. Nie mogę zrozumieć dlaczego Pilch, w końcu taki młodziutki i taki zdolny, pisze jak by musiał wyrobić te kilka tysięcy znaków, bo czasami przecież udaje mu sie napisać całkiem zgrabny felieton, który ma początek i koniec. Niestety, jak już zacznie przynudzać, to nie potrafi się opamiętać. Przykre. Natomiast komentarz Telegraphica znowu mu się udał. Brawo.

  39. Mariusz,

    DIADIA to po ichniemu wujek, ten cały MOROZ to był DIED.

    Ale co ja się czepiam jak jakiś głupi 🙂

  40. Qba,

    Jaka ptasia grupa – to chyba miała być ptasia grypa!

    Ale co ja się czepiam jak jakiś głupi 🙂

  41. Historia Polski w odcinkach.
    Odcinek 2135.

    – Masz ? – zapytała szeptem Anna i spojżała wyczekująco na Lecha.
    – Mam – odpowiedział również szeptem Lech skinąwszy nieznacznie głową.
    – Pokaż … – poprosiła Anna z rosnącym zniecierpliwieniem w głosie.
    Jej oczy błyszczały w ciemności a po zakrywających je szkłach okularów prześlizgiwały się wesoło refleksy odległych świateł.

    Lech rozejżał się czujnie dookoła, po czym pochylił się w stronę Anny i wyciągną zza pazuchy swej umorusanej kufajki małe, podłużne zawiniątko w szarym papierze, po czym wręczył je Annie.
    – Tylko ostrożne … – syknął.
    – Nie bój się – odrzekła zdecydowanie, acz szeptem Anna, i zaczęła z namaszczeniem rozwijać wręczony jej przez Lecha pakunek.

    Papier ustępował powoli, obnażając obły zwój pachnącej, jeszcze ciepłej kiszki kaszanej.
    – Swieża – nadmienił z dumą Lech. – Dopiero co nabita w kiche.
    Anna pochyliła się nad spoczywającym w papierze garmażem i wciągnęła w nozdrza parujący z kaszanki aromat.
    – Rzeczywiście – potwierdziła Anna z uznaniem. – Dobrze się spisałeś, Lechu – dodała i urwała nagle. Zapadła cisza.
    – Zaraz, zaraz … – podjęła po chwili z zastanowieniem Anna, marszcząc przy tym czoło. Ciężka oprawka jej okularów zsunęła się na koniuszek nosa i po raz pierwszy od długiego czasu Anna patrzyła na Lecha swym świdrującym spojżeniem, którego nie zatrzymywały już szkła soczewek.
    – Jak to możliwe, że ta kaszanka…tutaj…ty… – ciągnęła rwącym się szeptem, nie spuszczając wyroku z Lecha. – Przecież wszystko pozamykane, nawet kaszanki nie sposób kupić na mieście, a dodatkowo jak mogłeś przeskoczyć z nią przez płot tak, żeby flak się nie rozerwał ?
    – O czym ty mówisz, Anna ? – zdziwił się Lech. – O co ci chodzi ? Przecież prosiłaś mnie o kaszankę…

    Zapadła cisza, która jednak w żaden sposób nie mogła dopasować się do ciemności wieczoru. Przesączał się przez tę ciszę głuchy, stłumiony wodą warkot oddalającej się motorówki, tak jak ciemność wieczoru przekreślona była dalekimi światlami dzwigów portowych i suwnic.

    Ich spojżenia spotkały się. Anna patrzyła na Lecha z rosnącą podejżliwoscią. Lech nie wytrzymał dłużej tego niemego oskarżenia i odwrócił gwałtownie głowę. Jego wzrok podążył za cichnącym odgłosem silnika małej jednostki pływającej.

    – Nie mów nikomu – zduszonym szeptem poprosił po chwili Lech ciągle patrząc w rozedrganą ciemność. – To nie jest tak, jak myślisz, Anno. Ja nie chcem, ale muszem. Ty chcesz ale nie musisz. Niech tak zostaniem… – urwał i odwrócił twarz ku Annie. Znowu popatrzył jej głęboko w oczy. Ale Anna już wiedziała.

    Warkot motorówki ustał. Rozeszli się w ciszy, każdy znikając w swoim kącie ciemności.

    Anna spojżała raz jeszcze w stronę Lecha, po czym popatrzyła w morze, które poniosło hen motorówkę, i przycisnęła kaszankę do swej piersi….

    Koniec odcinka.

  42. Do WALDEMARA: spojrz laskawie na moj wpis z
    8-4 19.31 u red. Szostkiewicza pod Smiercionosne Referendum. Zgadza sie ?

  43. Panie Danielu, czy nie ma Pan czasem (ostatnio bardzo często) wrażenia, że polskie życie polityczne jest operetką – fałszywie zagraną i zaśpiewaną?
    Ja te fałsze słyszę i widzę co chwilę i, co gorsza, nie dostrzegam happy endu! Albo popadam w lekką paranoję, albo prawidłowo reaguję na te nasze „polskie klimaty”…

  44. Pytanie do administracji forum:
    Czy zdecydowana zmiana [na niekorzyść]częstości z jaką ukazują się wpisy ma na celu zniechęcenie niektórych blogowiczów do komentowania? To hipoteza spiskowa :). Inna hipoteza – ze względu np. na okres urlopowy można by powiesić na stronie tytułowej kartkę: „Z powodu urlopu/choroby blog czynny w godz….-….”, którą wielu z nas ujrzałoby z sentymentem…

  45. Dziwne.
    Bo mnie „Delegat” ani grzeje , ani ziebi. W koncu kto powie kto to, mam czas, poczekam i odnosze wrazenie, ze takie jest szerszy odbior.
    To koledzy naszego szanownego Autora, dziennikarze, tak sie tym podniecaja, ale naprawde – dziennikarze stanowia zdecydowana mniejszosc wsrod Polakow ( nie mowiac juz o tym, ze bynajmniej nie wszyscy dziennikarze emocjonuja sie „Delegatem”).

    Moze wiec niech nasz ukochany Autor zejdzie na ziemie i z lekka sie opamieta w ferowaniu wyrokow „o Polsce i Polakach”.

    Kaska

  46. No to mamy delegata! I co z tego? „Wallenrodyczność, czyli wallenrodyzm” –
    w każdej polityce, wielkiej i małej istnieje nurt podskórny, niewidoczny dla postronnych obserwatorów i bardzo niejednoznaczny.
    Nie na darmo wszelkie archiwa państwowe przez wiele dziesięcioleci ukrywają
    pewne dokumenty i nie zezwalają na ich obejrzenie ani politykom, ani historykom – nie mówiąc już o dziennikarzach – powołując się na „rację stanu”, albo inne równie podniosłe powody.
    I bardzo dobrze, bo wszechogarniająca jawność i dyskusja we wszelakich mediach z pewnością nie sprzyja skuteczności prowadzonej polityki.
    Gdyby kardynał Wyszyński był wyłącznie bezkompromisowy, to nasz kościół byłby unicestwiony w poważnym stopniu. A tu proszę – ile kościołów udało się „za komuny” zbudować z reglamentowanej cegły
    i innych materiałów deficytowych! Byłbyż to tylko cud?
    Tolerowano różnych księży-patriotów i posługiwano się przeróżnymi kontaktami osobistymi. Legendarne były układy: sekretarz – lekarz – ksiądz. Czy teraz mamy być zdumieni, lub zaskoczeni rolą delegata? Myślę, że ani trochę.
    I cały czas nie mam pojęcia po co nam to?
    Ja wolę patrzeć na piękny, biały żaglowiec z pewnej odległości.
    Wiem, że pod dnem uczepiły się różne ekskrementy, a mechanizmy ustawiające żagle są skomplikowane i nie do ogarnięcia dla laika.
    Wolę jednak patrzeć na piękny statek z daleka, niż asystować przy czyszczeniu dna. Bo to jak gra „w piegi” – na języku liczy się podwójnie!!!
    Może to prymitywne podejście, ale ja tą grą nie jestem zainteresowana, a jej wyniki mnie nie dziwią. Spodziewałam się tego.
    Ciągle czekam, aż mój rząd zacznie rządzić, a nie szukać kolejnych powodów uniemożliwiających mu to rządzenie.
    No, ale to już naiwność granicząca….. przepraszam…….

  47. Jacobsky, Historia Polski w odcinkach genialna. Szapo-ba. Domyślam się, że powtarzające się z żelazną konsekwencją błędy ortograficzne w słowach takich jak „spojżał”, „podejżliwość” itd, służą podkreśleniu ironicznej wymowy tego dzieła.

  48. Javarson! Duża buźka! używając określeń mniej fachowych dodałabym do tego cały tłum kabotynów i zwykłych pajaców. Co stanowi chyba naturalne środowisko dla wymienionych przez ciebie histrionów i paranoików. I to są własnie rządzące obecnie nami „elYty”.
    Zdaje się że jednego „delegata” już znaleziono: nieboszczyk Micewski . Cała reszta delegacji ogląda się za siebie i kelnerskim gestem pokazuje kciukiem : to nie ja,to chyba kolega.
    …….widzi i nie grzmi………

  49. Observer,

    jestem wychowany nie tylko na telewizji czarno-bialej (a wniej czarno-biale seriale kultowe), ale na fotografii czarnobialej. Nawet bez kolorow RGB widze swietnie niuanse i podzielam w pelni Twoja analize z powyzszego wpisu: jako narod patrzymy w slonce zamiast pod nogi i dookola. Alegorie i metafory mozna mnozyc.

    Byc moze Sztur byl w pewnym sensie prorokiem wypowiadajc swoje slynne ”Ciemnosc, widze ciemnosc !”

    Widzisz, mieszkajac w Quebecu mam okazje obserwowac na zywo jak moze wygladac spoleczenstwo, ktore wychodzi z podobnych podstaw wyjsciowych jak Polacy (moze za wyjatkiem spraw ekonomicznych), i jak daleko moze zajsc porzucajac romantyzm zarzucony na szyje w dawnych wiekach, i dyndajacy sie tyko dlatego, ze nikt nie mial do tej pory odwagi przeciac sznur tej nieszczesnej tradycji. Quebecy tak samo uwiklani byli po uszy w swoja przeszlosc pelna prawdziwej i urojonej martyrologii. Reszte znasz: spokojna rewolucja, zmiany itp. Dzis moze nie jest to spoleczenstwo idealne, ale ktore jest ? Nawet jesli nie idealne, to konwiwialne (sorry za neologizm) – czyli po prostu latwe do zycia.

    Szkoda, ze romantyzm i blednie rozumiane przywiazanie (uwiazanie ?) do tradycji przesladuja Polakow jak chroniczna czkawka.
    Co robic ze schorzeniami chronicznymi ? – nie wiem.

    Ide na motorowke. Na wodzie mysli sie inaczej…
    Walesa o tym na pewno wiedzial.

    Jacobsky

  50. Zaskoczony jestem jak optyka roznosicieli gazetek zdominowała problem relacji między Kościołem i SB. Wydawałoby się że zajmują głos rozsądni ludzie, potrafiący zbudować zdanie oraz wyrazić giętkim językiem to co pomyśli głowa. Język jest bez wątpienia giętki, ale czy głowa jest na miejscu? Czy Kościół kiedykolwiek ukrywał co myśli lub miał zamiar jakąkolwiek przygotowywaną w ukryciu akcją zaskoczyć komunę? Co mogła wykryć SB-ecja poprzez swoje kontakty, zapewne na ogól starannie przygotowane do swej roli przez Kościół? Kościół był groźny dla komuny nie dlatego że coś knuł w ukryciu, ale że miał wpływ na ludzi. A swojego stosunku do narzuconego ustroju nigdy nie ukrywał i nie trzeba było SB, aby to stwierdzić. SB było jednym z kanałów kontaktów między stronami reżim-Kościół i nie rozumiem zdziwienia, że zarejestrowane kontakty operacyjne pochodzą z wysoko umiejscowionych źródeł, a dotyczą – jak każdy rozumny widzi – dupereli. Wewnętrzna dokumentacja bezpieki dotycząca terrorystycznych aspektów działań SB – jak zamachy na życie księży – nie przypadkiem została zniszczona. Potwierdza to tylko domysł, że te teczki które ocalały, nie ocalały bez powodu – dla wielu idiotów będą dowodem „kolaboracji”. Taka szambo-bomba z opóźnionym zapłonem. Dziwię się, że Kościół nie podejmuje żadnych wysiłków, aby przedstawić swoją wersję historii kontaktów i wymuszonego współistnienia z komuną – już chyba czas na to. Aktorzy schodzą powoli ze sceny, a na polu harcują amatorzy.

  51. Kochani, a ja zupelnie o czym innym….na razie dosc tej polityki,jest wekend,wiec trzeba odpoczywac.
    Proponuje tym ,ktorzy jeszcze maja w planie podroz po Europie zahaczyc o Hage.Wlasnie wrocilam z miejskiego muzeum,w ktorym jest piekna wystawa neoimpresjonisty i poitylisty Theo van Rysselberhe,belgijskiego malarza.Wystawa tym bardziej warta uwagi,bo prezentuje obrazy glownie z prywatnych kolekcji.Obok sa jeszcze prace Tooropa i Mondriaana.
    Mnie zachwycily:Winorosla w pazdzierniku,
    Hiszpanka, Kwitnace drzewa brzoskwin i jeszcze wiele innych o pieknych barwach…….goraco polecam i pozdrawiam z deszczowej Holandii.

  52. Mialo byc pointylisy Theo van Ryeeslberghe..sory Ana

  53. „Teoretycznie, lustracja miała dwa uzasadnienia: prawda nas wyzwoli, a także zapobiegnie możliwości szantażowania osób zajmujących stanowiska publiczne. Na razie prawdy widać tylko trochę, bo ta często nie jest jednoznaczna (vide casus Gilowska i wiele innych, już osądzonych), ani nie widać jej wyzwalającego efektu. Raczej padlina, wokół której krążą hieny, wypłowiała fotografia z Watykanu, nad którą latają sępy. Zaś przez ponad 16 lat od upadku PRL nie ogłoszono ANI JEDNEGO PRZYPADKU, żeby osoba na stanowisku była szantażowana ze względu na swoją współpracę z bezpieką.”

    Drogi Autorze, prawdy widac tylko troche, bo jak tylko probuje sie ja odkryc, to podnosi sie wrzask, ze to „padlina, wokol ktorej kraza sepy”i uruchomiaja najrozmaitsze akcje, aby wydobywanie sie prawdy jezeli juz nie zatrzymac, to przynajmniej opoznic i nakierowac na tory sprzyjajace manipulacji. W ten to, tradycyjny juz, ze sie wyraze, sposob pracuje sie na zmeczenie spoleczenstwa, aby prawdy mu sie raz na zawsze o d e c h c i a l o. Wtedy do telerankow wroca „Czterej pancerni i pies”, zas programy publicystyczne wypelnia rzewne wspomnienia z mlodosci spedzanej na wakacjach na Mazurach, a Jaruzelski doczeka sie pomnika pod Belwederem.

    Ornamentatorzy, jednak nie rozumieja ogromu krzywd, jakie stoja za pragnieniem ujawnienia prawdy. Blednie, poza tym, oceniaja, iz stoi za nimi wylacznie zadza zemsty.

    Zastrzezenia o ewentualnosci szantazu, byly jednym z o p t y m i s t y cz n y c h aspektow zadania lustracji. Odpowiadaly na teoretyczna mozliwosc, ze sa ludzie zniewoleni tym szantazem i nie potrafia sie w niego wyplatac. Jak pan pisze – nie wykazano, do tej pory ani jednego takiego przypadku. Znaczy to tyle, iz czysta podlosc pozostala soba i nadal sluzy zaspokojaniu wlasnych potrzeb kosztem innych. Ze d. dzierzawcy monstrualnego potworka pod nazwa PRL umieli sie doskonale miedzy soba dogadac i pozbierac w grupki wzajemnie wspierajacych sie h i e n, zerujacych na demokracji i wolnym rynku do zabezpiecznia s o b i e prywatnych ( w tym takze emocjonalnych) korzysci. Jak wtedy. Ze kapitalizm w stylu poznego XIXw. ( ktory to gatunek dzis w Polsce przewaza) byl celem i zamierzeniem „transformacji”, od kiedy ornamentatorzy „uzbierali sobie” kapital, badz przycupneli , przy ktorym ze „zbieraczy”.

    Zastrzezenie o mozliwosci szantazu bylo wyciegnieciem reki w strone zlamanych przez system. Bylo dla nich s z a n s a. Okazalo sie, ze bardzo naiwna, ale owa naiwnosc nie jest tutaj wada – jest wyrazem humanitaryzmu i woli okazania zrozumienia blizniemu.

    Kaska

  54. Panie Danielu Kupiłem wreszcie „Codziennik” – rewelacja. Niech Bernard go przeczyta to nie będzie zadawał swięcej pytań o lustrację.
    pozdrawiam swerdecznie marekk

  55. Im dalej od Rewolucji tym więcej oskarżonych.
    Gilotyna uprościła rządy Rewolucji Francuskiej zapobiegając rosnącej z czasem ilości oskarżonych o antyrewolucyjność…
    Ciągle przybywa SBeków, kolaborantów, donosicieli…
    Ciekawe kiedy prawdziwi przestępcy z tamtych czasów zostaną normalnie w Sądach osądzeni…
    Histeria zastąpiła historię, socjalny lincz zastąpił sprawiedliwość, demokracja traci powoli na zanaczeniu w miarę jak manipulacja staje się regułą.
    Równi i równiejsi.
    Szkoda.
    Pytałem w czasie strajku studenckiego w 1981 r. kolegów z NZS – jaki program ma Solidarność na „po walce”…

    Teraz jest mi to obojętne.
    Moje dzieci są mądrzejsze!
    Na szczęście!

    PS. Panie Danielu dziękuję za kij w mrowisku… Działa!

  56. Mac.Iek – pojedz do Wloch w okresie najbardziej zageszczonego turnusu, a zobaczysz wiele sentymentalnie wygladajacych karteczek – wszystkie z napisem „Chiuso per ferie” 😉

  57. Już 45. wpis, a Bernard nie dał głosu. Nie bardzo mu wierzę, że pojechał na urlop, gdy rozpracowywana jest sprawa „Delegata”. Raczej się czai i, jako „Dziennikarz”, pracuje w jakimś archiwum. Na użytek naszych przyjaciół blogowiczów, z spoza Kartoflandu podaję, że nie mniej ważną sprawą niż afera z Delegatem, jest, mniej spektakularna, ale niesłychanie ważna sprawa weryfikacji agentów WSI. Trzy tysiące kwestionaruszy obfitujących w fascynującą lekturę, którą ktoś musi przeczytać. Maciarewicz sam nie da rady w porę sporządzic raportu z tych informacji o kolegach i przeciwnikach politycznych. To musi robic ktoś o chłonnym umyśle i potrafiący kojarzyć ślady. Niech sobie blogowicze (ci którzy życzyli mu złej pogody), nie myślą, że Bernard chodzi po sopockim molo z parasolem w ręku i rozmyśla jak będzie się ze swojej dziennikarskiej wiedzy tłumaczył władzom V RP. Profesor Bronisław Łagowski, w przeciwieństwie do Jana Rokity, mądry krakowianin, przewiduje, posiłkując się faktami z historii Francji, że ten śmietnik, następni, zrównoważeni przywódcy, będą musieli wekspediować na wysypisko historii, gdzie znajduje się prawdziwa historia spodlenia ludzkośći. Redaktor Gadzinowski w Przeglądzie, w formie żartobliwej, wykazuje podobieństwa IV RP z czasu przełomu z dojrzałą PRL. Jednak poważnie analizując obecny kocioł polityczny można dostrzec podobieństwa w kolebce socjalizmu z czasów boszewizmu. Szczególnie widać to w grach kadrowych. Posadzenie Wildstaina na fotelu Prezesa TVP ( chociaż niektórzy uważają, że za swoje wcześniejsze wyczyny powinien on siedzieć w innym miejscu), z powodu sprzeciwów społecznych, zostało „przelicytowane” radykałem LPR – Farfałem – jako jego zastępcą. W Polsce mało kto wyobrażał sobie, że Roman Giertych może kiedykolwiek funkcjonować w rządzie jako minister. Okazuje się, że może, bo ma gorszą prasę od samego Jarosława Kaczyńskego. To samo z Andrzejem Lepperem, Który przed wyborami (istnieje nagranie filmowe) zapytywał jasnowidza czy go wsadzą. Teraz można sobie wyobraźic na jakie koncesje pójdzie ten niedoszły … Skoro jesteśmy przy manewrach personalnych, to zwracam uwagę na naśladownictwo Stalina jeśli idzie o czstki personalne. Skala, co prawda nie ta sama, ale styl wypisz wymaluj. Przy bolszewickich czystkach Stalin posiłkował się zastępami młodych, którzy stanowili bezwzględną, pazerną armię beneficjentów całkowicie mu posłuszną. Później ich awansował, a koło zamachowe czystek toczyło się dalej. Warto zwrócic uwagę, za Gazetą Wyborczą, jacy młodzi, nawiedzeni ludzie zostali wciągnięci do opracowania ustawy lustracyjnch. Jakie myślenie z „tamtego okresu” dominuje w ich wypowiedziach. Jakie szanse dali lustrowanym? Nawet tacy jastrzębie jak senator Romaszewski (z którego przrażającym myśleniem, o szczególnych uprawnieniach ludzi jego pokroju, do rozliczeń społeczeństwa można się zapoznać w wywiadzie red. Najsztuba w Przekroju) poprawiają ten naruszający prawa człowieka gniot legislacyjny. Jednak J. K. udało się umoczyć czyste ręce młodych w nieczystośći, ktora pozostanie na nich do końca życia. Innym przykładem radzieckiej metody jest donoszenie na rodzinę, po którym mozna awansować. Z takim przykładem, Pawki Morozowa, mieliśmy do czynienia w jednym z oddziałów IPN, gdzie za denuncjacę, ojca pisarza, pracownik otrzymał awans. Pozostaje więc chyba czekać na V PR, która jedna sama się nie stworzy.

  58. P.S. Gazeta Wyborcza informuje, że biznesmen Ryszard Krauze wykupił olbrzymie udziały w pokładach kazachskiej ropy naftowej. Staram się czytać między wierszami. Oznacza to potężne wsparcie dla tego typu działań służb specjalnych, dyplomacji i daleko idących gwaracji rządowych. Jest to sprawa niebagatelna dla Polski i, dobra robota rządu, co, muszę podkreślic, bo często krytykuję ten rząd. A jest o czym pisać, bo takie perełki, jak zwołanie przez Prokuratora Generalnego (po aplikacji, bez praktyki) na której dziennikarzom demonstruje niszczarką jak mogły być zniszczone dokumenty PZU, których służby specjalne w czasie rewizji w tej instytucji nie znalazły. Jego szef, uzasadniając decyzję o rewizji w tym gigancie ubezpieczeniowyn, dokonuje łamańca myślowego dowodząc, że skoro dokumentów nie ma, to oznacza, że zostały zniszczone. Przy czym jeden i drugi nawet nie zająknął się o konsekwencjach własnego postępowania, które zapachniało państwem policyjnym, a nie prawnym. Gdzie szukać ukształtowania mentalności Polaków, którzy , jak każdy naród mają swoje śmiesznostki i głupoty (ta ostatnia przeważa)?. Wydaje się, że publicyści zbyt mało miejsca poświęcają ukształtowaniu kręgosłupa moralnego Polaków przez pasterzy kościelnych. Tyśiąc lat historii tego narodu, to widoczny trud kształtowania moralnego i kulturalnego przez ojców kościoła w Polsce. Co ma przeciętny polak myśleć o wyczynach kardynała Glempa, który z naruszeniem prawa przejmuje pieniądze podatników na budowę świątyni Opatrzności Bożej. Najpierw 20 mil. złotych z samorządu mazowieckiego, a teraz przekazywanie pieniędzy z KRUS – u na „pomoc” powodzianom, której ma udzielic Caritas zamiast właściwy terytorialnie samorząd lokalny. Czy Minister Rolnictwa uważa, że władze V RP nie uruchomią Trybunału Stanu?

  59. P.S. W ósmym wierszu wpisu z godz. 0.25, po nawiasie powinny być słowa: „konferecji prasowej”. Przepraszam.

  60. Daniel Passent: „Takich ludzi [chodzi o młodych hunwejbinów, tak?] można spotkać wszędzie, nie tylko w Sejmie – także w Internecie. Oni też cieszą się immunitetem, ponieważ są anonimowi. Anonima nie sposób osądzić. Twarz ma niewidoczną, zasłoniętą siecią, jak sąd kapturowy. Jest sędzią i katem w jednej osobie. Ten sam od czasu inkwizycji, poprzez dyktaturę, aż po dzień dzisiejszy.”

    Ach, ach, ach! Panie Danielu, Pan nawet nie wie, jak ja Panu współczuję. Zakładając ten blog, zapewne wyobrażał Pan sobie, że wszystko będzie cacy, cacy. A tu pojawia się jakiś ponury, anonimowy oldie1, jakaś Pyzol-Kaśka, jakiś Bernard, Gerald, Mac.Iek i inne podobne kapturowe figury, którym nie chce przejść przez gardło prawomyślne „Panie Danielu, zgadzam się z Panem w 100%”, i zamiast tego zamęczają Pana jakimś idiotycznym „egesz szmegesz IPN buroki”, jakimś kretyńskim „a czemu to Pan tak nie lubisz ciemnej masy, i czemu Pan myślisz, że wiesz lepiej co ciemnej masie potrzeba”. Zapewne ostatnio dużo Pan rozmyślał o ludzkiej niewdzięczności. Wszak to jest pański blog, Pan go udostępnił pospólstwu, Pan wzbronił sobie jakiejkolwiek nad nim cenzury (no niezupełnie, ale nie bądźmy drobiazgowi), Pan sprawił, że każdy polsko-języczny palant i każda polsko-języczna palantka może tutaj dać upust swoim grafomańskim skłonnościom. I co Pana ma w zamian za to? Parę prawomyślnych ochów i achów. A poza tym tonę niezasłużonej goryczy od kapturowych sędziów i katów. Tak nie może dłużej być! Dlatego ja, oldie1, wyrzekam się raz na zawsze uczestnictwa w tej inkwizycji, odmawiam sobie dokładania ręki do tej dyktatury anonimowego ploretariatu, od dnia dzisiejszego wyzbywam się anonimowej uciechy blogowego przypaskudzania Panu, składam na pańskie ręce swój anonimowy immunitet i znikam bezpowrotnie w morzu milczącej polskiej większości.

  61. Sztuhr raczej…

  62. Do G.OKON
    Wrocilem do domu i przeczytałem Twoj tekst u P. Adama Szostkiewicza .Tak ,tak ZGADZA się . Nie ma narzedzi ,nie ma definicji , jest zamysł -tylko zamysł . Piszesz o Zycie G. Ona ma media za soba . premiera .b. premiera i … ma korzystną procedure prawa karnego / .Taki sad oceni czy to plewy czy to ziarno . choc nie wiadomo czy plewy wazniejsze czy ziarno!!!?? . Wyobraż Sobie jednak .iz ostatecznie wchodzi w tzw. zycie nowa ustawa w jej dzisiejszym zamysle . Znaczy to ,ze nie chcerz byc Plewą lub ziarnem ,musisz sie decydowac tylko na procedure Cywilna !!! I TU CIE MAMY !!!!. Rzymianie wymyślili ONUS PROBANDI -cieżar dowodu -cywilizacje do dzisiaj przyjęly . Przykladowo tym nieszczęśnikiem jestem Ja . Dowody sa , albo nie w IPN ( ca 80% na 100% wartosci rejstru -NIE MA ) .Przynoszę cos do sądu i… mowia mi ,ze to Plewy szukaj ziarna . Przynosze po miesiacach bądz latach – to moze jedyne ziarenko po trudach (niewyobrazalnych znajac totalny burdel w Archiwiacji IPN ) a Sad mi mowi zirenko słabowate ,albo dobra Plewa byłaby bardziej wiarygogodna .
    Nie mam tego Onusa ,mam tego dosc,może po prostu nie mam pieniedzy na dalsze koszta , i zwycieża Bezpieka lub Historycy z IPN ,ktorzy fantastyczne kariery porobili ,sa dopraszani wyglaszają tezy ,opinie sądy ..domagaja sie kolejnych milionow z Budżetu , Narazie operuja iformcjami o tym ile maja kilometrow akt !! . Nikt nie powie ,kiedy będą mieli porządek z tymi 20% akt ,choć mówia , że 100% rejstru jest prawdziwe . Tylko 1/5 znajdzie swoj Onus Probandi i zaniesie go do Sadu ,choć nie wiadomo , jak go tam ocenia ..Ale czasy dla Bezpieki!!! Moga dorabiac do emerytury za konsultacje, swiadkowanie przed sadem .
    Panie Danielu -HUNWEJBINI z PIS- sa podobni do tych anonimowych „Rycerzy” z Internetu – Glupota , brak wyobrazni , Rewolucyjna czujność z czasów Feliksa Edmundowicza ,a nade wszystko pospolite chamstwo . Echem słysze dawny tekst w mojego dawnego kościoła Katolickiego .”Gdybyście jednemu z tych maluczkich krzywde uczynili to ,tak jakbyście Mnie TO uczynili ( tak mniej wiecej ).
    Wrocilem z Berlina , nikt nie pytal o Polskie problemy z Erika S..Braci K.
    Podobno TOYOTA ma zamiar tuz za granica zbudowac nowa fabryke rejonie Pasewalk (30km od Szczecina ) -moze to wplynac korzystnie na Moje miasto ( praca !! ) .Interesujmy sie Pracą i jej wynikami , a nie Grzebaniem w papierach IPN -bez narzedzi , bez definicji o co racjonalnie chodzi.!!!
    Sympatycznym blogowiczom polecam wpis G.OKON u Adama Szostkiewicza pt.’Smiecionosne Referendum ”
    Pozdrawiam
    Waldemar

  63. WALDEMAR 8.13.

    Prawdy nie ma. Definicji nie ma. Sensu nie ma. Za to – sa Igrzyska ! Rzad jest bardziej wyrafinowany, niz przypuszczamy: stara rzymska zasada – dziel i rzadz. Produkuje te bzdety, zeby zajac publike i dac jej zume do gucia, niech zra, a za powazne rzeczy sie nie biora. Lustracja, Referendum, wygibasy z wizytami u Niemcow, miotanie biednym Kaziem itd,itd. Przyzwyczaja sie masy do patrzenia na Rzad w nadziei: co nowego ? Co znowu ? Jak tak patrza i patrza to sie w koncu przyzwyczaja, zahypnotyzuja i przylepieni pojda glosowac. Daleko to madrzejsze niz my, prostaczki, przypuszczamy.
    Oczywiscie, ze Niemcy Cie nie pytali. Co kogo obchodzi ?
    Pozdrawiam. Okon.

  64. urodziłem się w 1983 roku … niby powinienem nic nie pamiętać z tamtych czasów .. lecz pamiętam jedno wydarzenie .. szedłem, mając chyba 5 lat, w pochodzie pierwszomajowym śpiewając razem z bratem „kaczkę dziwaczkę”… czy zatem wsparcie jakiego udzieliłem wówczas systemowi dyskwalifikuje mnie jako obywatela IV RP ? czy może być uznane za świadomą współpracę z organami bezpieczeństwa PRL ? czy gdybym chciał zostać politykiem muszę fakt uczestnictwa w tym marszu wpisać do oświadczenia lustracyjnego? hm.. gdybym nie wpisał to to pewnie bym został tak zbesztany jak W. Cimoszewicz za to,że nie wpsiał w oświadczeniu majątkowym, iż kupił dla córki/syna i za pieniądze córki/syna akcje… zaraz zaraz … przecież ja ostatnio idąc do sklepu kupiłem za swoje piwo dla kolegów .. rzecz jasna oddali mi potem pieniądze .. ale w myśl logiki LPR , PiS , PO (zaprezentowanej przed komisją śledczą właśnie) ja im sprzedałem to piwo, i to nie mając zezwolenia an handel alkoholem … hm … chyba już nie mogę być politykiem .. te dwa fakty zostaną pokazane moim zwolennikom i jeszcze będę musiał uciekać do puszczy ….

    proszę przekazać „selekcjonerowi ‚Polityki’ ” moją prośbę o to by Pana felietony były w tygodniku co tydzień a nie co dwa …

  65. LUDZIE SKORO JEST NAS TU TYLU śWIATłYCH TO GDZIE MY JESTEśMY ??????????????????????????????????????????????,
    …………………………………………………………………….
    …………………………………………………………………….
    że nas nie widać

  66. Panie Danielu,

    Dobrze, że stosuję się do Pańskiej sugestii i nie czytam wszystkich wpisów. Poziom poszczególnych wpisów jest tak wysoki, że można się czegoś nauczyć. Gdyby w życiu naszego kraju panowała wiosna, to najpewniej z bloga emanowałaby lekość i krotochwile. Sam Jacbsky pisze od ręki kilka ulotnych tekstów, po czym wychodzi popływać na luksusowej motorówce i piszę kilka następnych, jeszcze lepszych. Ponieważ ostatno piszemy o sprawach ponurych, więc zachodzi obawa, że po ich lekturze można popaść w depresję. Zatem ograniczenie wchłaniania tych wpisów, może uchronic nas przed nadszarpnięciem zdrowia. Blogowicze, jako ludzie inteligentni, zadają pytania i dziwią się, jak to możliwe, że w państwie prawnym…. Po uzyskaniu wolności takie rzeczy… To trudno wyobrażalne żeby władza… Dwa lata temu przypomniałem sobie, że na temat nieprzewidywalności i braku logiki działań chorego przestępcy pisał Zygmunt Kałużyński. W rozmowie jaką prowadził ten krytyk ze swoim interlekutorem, ten ostatni powoływał się na komisarza Maegreta, który twierdził, że chorego przestępcę nie można zrozumieć i zwalczać żadnymi racjonalnymi metodami, bowiem on sam działa nieracjonalnie. Jedyną racjonalną postawą jest wyczekiwanie. Najczęściej chory geniusz zła wykłada się na prostych sprawach. I koniec jego bywa prozaiczny. W ogniu lustracji, życzę przyjemnej, wakacyjnej lektury Simenona.

  67. Oldie,
    Ja tu nie pisze anonimowo, podpisalam sie pelnym imieniem i nazwiskiem pod pierwsza swoja wypowiedzia ( „Dmuchac na zimne”, w czerwcu).

    Jako „Pyzol” ( to imie mojego ukochanego psa, juz w Psim Niebie) wystepuje na necie od poczatku swojego tu urzedowania, od 1997r. i nigdy nie ukrywalam swojej tozsamosci.

    Kaska

  68. Panie Danielu,
    Mysle, ze niejeden z komentujacych na tym blogu chetnie zostawilby Panu takze swoja wizytowke z realu. Niestety formularz nie przewiduje takiej opcji. Jest pole na adres mailowy i www. Kilka miesiecy temu pod felietonem Jerzego Pilcha adresy mailowe komentatorow pojawialy sie w pelnej wersji, czyli cos bylo nie tak z zabezpieczeniem danych osobowych. Imie i nazwisko z podanego przeze mnie adresu sa zgodne z rzeczywistymi. Ponadto „Polityka” dysponuje chyba moja teczka, zalozona w ramach konkursu na emigranckie pamietniki oraz danymi adresowymi abonenta. Serdecznosci, Joanna.

  69. Boguś W.
    „pojedz do Wloch w okresie najbardziej zageszczonego turnusu, a zobaczysz wiele sentymentalnie wygladajacych karteczek – wszystkie z napisem “Chiuso per ferie” ”

    Ciekawe, czy to realny socjalizm okresu PRL-u stawał się „kapitalizmem”, czy obecny „kapitalizm” dryfuje w tę drugą stronę…?

  70. oldie1: przeczytaj jeszcze raz ten fragment wpisu i zastanow sie, czy to na pewno bylo o Tobie.

    Czy moze o ekipach produkujacych komentarze na portalach internetowych – komentarze sprowadzajace sie do „smierc zydokomunie” i „lewactwo to pedalstwo”?

  71. Drodzy Blogowicze, dziękuję po raz kolejny za rewelacyjnie wysoki poziom komentarzy. Brałem w życiu udział w wielu spotkaniach z Czytelnikami (niedlugo stuknie mi 50 lat w zawodzie), ale takiego inteligentnego audytorium nie spotkałem. Specjalne podziekowania dla Łukasza (za przypomnienie ‚Kolonii karnej’ Kafki), Sceptyka (za przywołanie ‚Raporu z MOnachium” Brychta), Telegraphic Observer za zdemaskowanie Delegata w Watykanie i dla Bogusia W., którego tożsamość Delegata nie obchodzi (mnie też jest to objętne).

    Na pytanie Julii odpowiadam: Taka lustracja jaką mamy jest bez sensu, przynosi więcej zła niż dobra, nie widać, żeby kierowało nią bezinteresowne dążęnie do prawdy i inne szlachetne intencje. Jeżeli już jest konieczna, to bardziej podoba mi się model Afryki Południowej – każdy, kto ma grzechy na sumieniu, mógł się z nich wyspowiadać, a kto „zapomniaL’ ten poniósł konsekwencje.
    POzdrawiam, Pass

  72. Sam bloga nie piszę, nie komentuję cudzych blogów, nie dyskutuję też na forach… Od pewnego czasu czytam wszakże Pana dziennik, i dzisiaj postanowiłem zabrać głos (niech mi to wybaczone będzie), bo widzę, że wrócił „stary” Daniel Passent, Ten z przełomu lat 70./80. z ostatniej strony ówczesnej „Polityki”. Pana teksty budziły we mnie wtedy tzw. mieszane uczucia, a mieszał się podziw z awersją, szacunek z oburzeniem… Od Pana felietonu zawsze zaczynałem lekturę „Polityki”. Miał Pan bowiem, i poniekąd wciąż ma, świetne pióro, zawsze pisał Pan ze swadą, błyskotliwie, nierzadko dowcipnie, przez co „korespondencyjny pojedynek” z Kisielem była czymś ze wszech miar fascynującym. Czasy się jednak zmieniły, w kraju zrobiło się tłoczno od „komentatorów”: dzisiaj Żakowski zaprasza do radia Wołka z Lisem, następnie Wołek zaprasza do telewizji Żakowskiego, później Lis zaprasza do innej telewizji Wołka albo Żakowskiego, w międzyczasie każdy spotyka się jeszcze w innych mediach z Zarembą, Janke, Parandowską, Milewicz, Karnowskim, Semką, Michalskim… czasem z Panem (vide wpis z 02.08). I tak co tydzień od nowa, w kółko to samo, powtarzacie Państwo to, co wcześniej usłyszeliście od samych siebie, te same „argumenty”, czasem nawet tymi samymi słowami – wyraźnie zarysowane 2 obozy, stąd wrażenie, że „kto nie z nami – ten przeciw nam”. I Pan też, niestety, wpisuje się w tę konwencję.
    Jeśli zaś teraz wszyscy wzięliście na tapetę „delegata”, to przynajmniej po Panu oczekiwałbym jakichś oryginalniejszych i głębszych argumentów, poza okrzykami w rodzaju: piekło, polowanie z nagonką, hieny, igrzyska… Kto jak kto, ale Pan z pewnością potrafiłby skłonić mnie przynajmniej do zastanowienia się, czy istotnie niektórych faktów z historii Polski lepiej jest nie znać, nie ujawniać, pozostawić w ukryciu, bo są przykre, brzydkie, zawstydzające. Może rzeczywiście lepiej tkwić w pięknych złudzeniach, niż w prawdzie, która nas nie wyzwoli, a zbruka. Panie Danielu, czekam na rzeczowe, pragmatyczne argumenty, niech mnie Pan znów zacznie mobilizująco irytować.
    Pozdrawiam i – jeśli wolno – będę się przypominał.

  73. Waldemar z 13-08.
    Gratulacje!
    Jesteś tak prawdziwy i szczery, że dech w piersi zapiera z zachwytu. Nie żartuję. Pisz jak najczęściej!

  74. Jarvsonowi (z godz. 17:51),
    W niszy stworzonej przez Daniela Passenta.

  75. Do RYBY !
    Laczysz bizenessowy sukces Ryszarda Krauzego z poteznym wsparciem polskiej dyplomacji , Sluzb specjanych i gwarancji rzadowych w sumie In PLUS dla obecnej ekipy . Moje zdanie ,a tu wiem co mowie ,jest takie ,jesli cos zdrobili to tylko tyle ,ze nie przeszkadzali ,jesli wiedzieli o przygotowanich ,do tej transakcji ( mogli wiedzieć poprzez Walendziaka ).Pamietasz tegoroczne Oswiadczenie -co najmniej dwukrotne ,Kamińskiego – Szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego ,zapowiadajace Kulczykowi ,Guzowatemu i wlasnie Krauzemu ,ciezkie czasy i przenicowanie ich roli w III RP ??. Przepraszam ,ze Ciebie rozczarowalem lub dla innych , znowu nie wsparłem PiS-u , ale wiem ,ze to bizness calkowicie prywatny choc nie wątpliwe miedzynarodowy pieniądz pomógł. W sumie dal Polsce perspektywicznie -dobra wiadomość i to sie niewatpliwie liczy .Agencje rzadowe tez idą w tym kierunku , zycze im podobnego ,a najlepiej jeszcze większego powodzenia i…idżmy w tym kierunku ,wszędzie gdzie sie da i gdzie mamy finansowe możliwosci bądz kooperacje z partnerami ..

  76. Do Waldemara,

    Z tym rządowym „wsparciem”, to oczywiście intuicja. Gdyby wszystkich biznesmenów PIS chciał traktować jednakowo, to mielibyśmy kawałek normalnośći, czego trudno oczekiwać od tych chorobliwie zakompleksionych polityków. Z pewnością jest Ci trudno sobie wyobrazic żeby Minister Spraw Zagranicznych, poruszająca się po salonach dyplomatycznych z wdziękiem kulawej kobyły, miała pozytywny udział w tym naftowym przedsięwzięciu. Myślę jednak, że nie wszyscy doświadczeni dyplomaci zostali już odstrzeleni. Dzisiaj na wybrzeżu nastąpiła poprawa pogody, więc i ja zaczełem myśleć pozytywnie. Jeżeli wszystkie zapowiedzi tej ekipy zostaną wprowadzone w życie (na jesieni się to okaże), to wcześniej, czy później będzie musiała ona upaść i, może się to zakończyć procesami za łamanie demokracji i praw człowieka.

  77. Panie Redaktorze,

    dziękuję za odpowiedź 🙂

  78. Mac.Iek,

    na Twoje pytanie:
    „Ciekawe, czy to realny socjalizm okresu PRL-u stawał się “kapitalizmem”, czy obecny “kapitalizm” dryfuje w tę drugą stronę…? ” co do zamknietych na wakacje biznesow.

    A moze to po prostu zdrowy rozsadek mowi ludziom, ze przez dwa tygodnie, kiedy zamykam swoj kram swiat, ktory na tym kramie buduje nie zawali sie, bo i tak zarabiam godziwie, wiec nie koniecznie musze sie szarpac na wiecej. Przez te dwa tygodnie nie zawali sie rowniez swiat moich klientow, a jesli nawet na ten czas pojda gdzies indziej, to wroca, bo mnie znaja, lubia i rozumieja. A turysta ? Ten na ogol kupuje tylko raz. W koncu klienci i turysci sami biora wakacje, zeby odpoczac, wiec i ja, kramarz mam prawo do tego samego. Zwlaszcza we Wloszech, gdzie odwiedzajacy ten kraj klebia sie przez caly rok…

    Jacobsky

  79. Do RYBY -dzieki za wpis ,Ja po prostu rozmawialem zkims bliskim tej operacji finasowej ,poniewaz ona sie dokonala , wiec napisalem tyle co wypada . Serdecznie pozdrawiam .
    Waldemar

  80. Kiedy to sie wreszcie skonczy, ta cala nagonka zwiazana z lustracja?. To system byl zly a nie ci ktorzy byli zmuszani do wspolpracy. Mlodzi Pisowcy nie zostali na szczescie postawieni przed ta ciezka proba charakteru, ale o ile trdniej byloby im teraz skazywac winnych gdyby taka proba miala miejsce w ich zyciorysach.
    Ja mam 22 i naprawde nie interesuje mnie to kto wspolpracowal z SB. Interesuje mnie kiedy w naszym kraju do wladzy dojda ludzie ktorych bardziej bedzie interesowala przyszlosc. Zmory przeszlosci i polityka historyczna nie pomoga nam zbudowac cywilizowanego, normlnego panstwa.
    Przez cale wakacje podrozuje po Europie Zachodniej i smutno to mowic ale duzo jeszcze mamy do zrobienia.

  81. Oj chyba Krauze się lekko utopił w Kazachstanie, bo jak w bukłakach noszonych przez stepy dostarczac ja do naszych granic. Możejki też chyba nietrafione i Rosjanie na przedstawicieli priwislańskiej obłasti mają szczególne baczenie, wyostrzone PiSowska pychą.

  82. Pozdrawiam Pana Adama!

  83. Ostatnio nic tak nie podnosi na duchu jak lektura zamieszczanych tu komentarzy: miło wiedzieć, że nie wszystkim lustracja padła na mózg.
    Przyznam szczerze, że mnie również zwisa zwiędłym kalafiorem czy ten i ów był TW czy może tylko OZI albo inny KO. I gó… zik mnie obchodzi kto był delegatem. Nie mam za grosz współczucia dla bidnej Zyty która piała z zachwytu nad lustracją dopóki nie poczuła jej na własnej skórze. Ma czego chciała. A w tle rechot historii – byli ubecy jako Jedyni Wiarygodni Świadkowie historii PRL wystawiają opozycjonistom świadectwa moralności. Kiszczak z Jaruzelskim mają pewnie ubaw po pachy, że opozycja na oczach publiki sama się wykańcza.
    Można by na te harce machnąć ręką – a niech się prawica dalej nurza w swoim ulubionym szambie, niech się wzajemnie opluwają aż do us… śmierci, nie mój cyrk, nie moje małpy jak mawiał śp. Kuroń – gdyby nie to, że polowanie na czarownice w wydaniu naszych hunwejbinów (jakże trafna nazwa) przekroczyło granice psychozy.
    Okazuje się, że za mało już żywych agentów, więc wzięto się za umarłych. (wczoraj Micewski, dziś Herbert, na kogo padnie jutro?) Hunwejbini z ekstazą na pyskach -bo przecież nie na twarzach- denuncjują nieboszczyków jako agentów bezpieki, jeden w tej nekrofilii posunął się do zadenuncjowania własnego dawno zmarłego ojca i chodzi w glorii: oto najwyższe poświęcenie! (Jeśli istnieje piekło mają tam chyba osobny kociołek dla tych co złamali IV przykazanie).
    Prawda, że z nieboszczykami łatwiej – taki się nie odszczeknie ani do sądu nie poda… Przypomnia się tzw. trupi synod z 897 r. kiedy nieżyjącego od kilku lat papieża wykopano z grobu żeby poddać go ekskomunice. Zdawało się, że to dawno zapomniane praktyki z ciemnych początków średniowiecza. Widać u nas historia biegnie w odwrotnym kierunku.
    Ta zabawa prędko się nie skończy, zapewniam. Materiałów starczy na długo, jeszcze wiele lat po tym, jak umrze ostatni weteran walki z komuną będzie można w najlepsze tropić agentów. Naiwnym którzy sądzą, że dzięki ubeckim kwitom uda się dotrzeć do JEDYNEJ PRAWDY i raz-dwa rozwiać wszelkie wątpliwości dedykuję historię niejakiego Brzozowskiego – działacza opozycji podejrzewanego o współpracę z policją polityczną. Nie, to nie on był delegatem. Ale ponoć współpracował. Kiedy? Na początku XX wieku. Z kim? Z ochraną. Historycy nadal się kłócą: zali był on czy też nie był carskim agentem i są w tym temacie tak samo głupi jak 100 lat temu. Ale co tam jeden Brzozowski. Teraz takich Brzozowskich będzie na kopy. Nie wierzycie? To się przekonacie. Chyba że Wielki Brat dojdzie do wniosku, że hunwejbini ociupinkę przesadzili i lustracja może rykoszetem uderzyć w Niego albo Brata Jego. Jeszcze się któryś nadgorliwiec doszpera, kto najczęściej gościł w Magdalence i zacznie zadawać niewygodne pytania…
    Mądrze postąpiono na początku II Rzeczypospolitej – wszystkie papiery pozostałe po wywiadach zaborców spalono (a byłoby co poczytać, oj byłoby) i szlus.
    I tym się różni Piłsudski od swoich dzisiejszych naśladowców.
    A hunwejbini niech się tak bardzo nie cieszą. Historia wszystkich rewolucji pokazuje, że kariery tych od brudnej roboty są zwykle krótkie. Predzej czy później trafiają tam gdzie ochoczo wysyłali innych.

  84. przeczytalem tekst passenta, jak zwykle jest to pioro wysokiej jakosci. bylem jego czytelnikiem w zamierzchlych czasach czterdziesci kilka lat temu, gdy w „polityce” jako student publikowal interesujace reportaze z poludniowego wietnamu. byl kiedys taki kraj.

    co do tematu. wspolczuje ludziom rozsadnym – pewnie polowa komentarzy od nich pochodzi – ktorym pozostaje zyc w operetkowym kraju jakim stala sie polska. nie ma co udowadniac tej tezy, slon jest bowiem jak slon – wielki.

    jozef stalin sformulowal kiedys poglad o narastajacej walce klasowej w miare umacniania sie komunizmu, co pozwolilo mu wykonczyc miliony prawdziwych i wyimaginowancych przeciwnikow. to samo robi rezim rzadzacy obecnie. mentalnosc tych wladcow polski jest po prostu bolszewicka.

    dla tych ktorzy nie moga zrozumiec skad to sie wzielo trzeba przypomniec, ze te rozne kartofle i giertychy wziely sie z woli wyborcow. rzadzacy nie moga byc bowiem inni niz rzadzeni.

    jacobsky zyje sobie spokojnie w quebecu. ja poczulem pismo nosem w roku 1981 i wyjechalem z rodzina do ontario, ktore graniczy z prowincja jacobsky’ego. w ciagu 60 lat mojego zycia to bylo najsensowniejsze posuniecie ktorego nigdy bym nie zrobil, gdyby nie walesa i jego „walka” o godnosc robotnika.

    nigdy nie myslalem ze to powiem, ale dzieki ci, elektryku!

css.php