Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

24.08.2006
czwartek

Grass a sprawa polska

24 sierpnia 2006, czwartek,

Tak się złożyło, że we wtorek, 22 sierpnia o godz. 18, kiedy prezydent Gdańska, p. Adamowicz, ogłaszał treść listu Gunthera Grassa do siebie, ja prowadziłem Salon „Polityki” w Sopocie, gdzie gościem była Kazimiera Szczuka. Przypadkowo cała nasza trójka leciała tym samym samolotem. Prezydent Gdańska nie jest tak wrażliwy moralnie jak  Lech Wałęsa i  Jacek Kurski, którzy żądali by autor „Blaszanego bębenka” zrzekł się tytułu honorowego obywatela miasta Gdańska. Lech Wałęsa przeżywał chyba nawrót pomroczności jasnej, kiedy wygrażał, że „albo on – albo Grass”,  „nie będzie wspólnie z SS-manem” i w ogóle nie będzie Niemiec pluł nam w twarz. O Jacku Kurskim w ogóle szkoda mówić. Ten „fenomenalnie uzdolniony polityk” (wg jednego z braci Kaczyńskich), jest tak fenomenalnie wrażliwy, że natychmiast zaatakował niemieckiego pisarza, licząc, że zarobi kilka punktów przed wyborami samorządowymi jeśli zacznie bić w blaszany bębenek. (Tymczasem jego oskarżenia pod adresem PZU i PO o rzekoma aferę billbordową, jakoś nie zyskują potwierdzenia, ale o tym cicho sza).

Wiele osób, w tym i ja, obawiało się, że prezydent Adamowicz stawiając na rozsądek Gdańszczan, postawił na złego konia. Tymczasem badania opinii wykazały, że ponad 2/3 Gdańszczan jest przeciwna pozbawieniu Grassa zaszczytnego tytułu, rozumie koleje losu i dramat pisarza. To bardzo dobrze, bo cała sprawa wydaje mi się rozdęta ponad proporcje wydarzenia. Wobec tego teraz prawica ma za złe Adamowiczowi  że zbija kapitał polityczny na Grassie.   Zamiast od razu wyciągnąć rękę do niemieckiego pisarza, zrozumieć i wybaczyć, teraz mają za złe, że uczynił to Adamowicz. Jeżeli prezydent Gdańska „zbił na tym kapitał polityczny”, to w porządku, to znaczy, że tym razem rozum zwyciężył.

Niestety, nie zawsze tak jest. Kazimiera Szczuka, w Salonie „Polityki” w Sopocie (przyszło moc ludzi, część słuchała ponad 1,5 godziny na stojąco) porównała casus Grassa i casus p. Farfała – wiceprezesa telewizji publicznej. 16-letni Grass, w czasie wojny, nie mając dostępu do prawdy, zaczadzony i osaczony przez wszechobecną  ideologię faszystowską, nie mogąc liczyć że pozna prawdę inna niż hitlerowska ani w  kościele, ani w szkole, ani w gazecie, nigdzie – najpierw zgłasza się do służby na okręcie podwodnym, a gdy zostaje odrzucony trafia do – jak się po wojnie dla Niemców i świata  okazało – organizacji zbrodniczej. I za to, oraz za późniejsze milczenie (i to niepełne, bo w dokumentach i rozmowach ujawniał ten fakt), ma się do niego pretensje po 62 latach.

Natomiast pan Farfał, który jeszcze kilka temu,  będąc starszy niż wtedy Grass, w wolnym kraju, w warunkach demokracji i pełnego dostępu do informacji, po szkole demokratycznej, a nie faszystowskiej, wypisywał i redagował ohydne treści faszystowskie – zajmuje dziś wysokie stanowisko zaufania publicznego, jest wiceprezesem TVP. I pomimo ujawnienia tego skandalu przez media – nadal nim pozostaje. Pani Kruk, wraz z cała Krajową Radą Radiofonii i TV, wymieniona już przez PiS na uczciwą i szlachetną, nie wali pięścią w stół, nie wymierza kary w wysokości pół miliona złotych, nie mówi „albo Farfał – albo ja”, nie mówią tego prezes Widstein, poseł Kurski, prezydent Wałęsa.  Bo Farfał to nasz człowiek, patriota, swój chłopak, chciał dobrze, popełnił tylko błąd młodości. Podobnie jak inne błędy młodości popełnił nasz człowiek w PZU – i popełnia je do dziś. Bo jest nasz, bo swój, bo – jak mówili prezydent Theodore Roosevelt: „To może jest sk…, ale to jest nasz sk…”   

Mogę się nawet zgodzić, że prezes Farfał popełnił błąd młodości, ale ci, którzy go utrzymują bądź tolerują  na wysokim stanowisku, pani Kruk, prezes  Wildstein oraz siły, które ich wyniosły, koalicja rządząca z premierem/prezesem na czele – oni dziećmi nie są. Zresztą casus Farfał  nie jest izolowany. Cała retoryka Giertycha, który zagrzewa do walki, do czyszczenia, do wycinania, to mówienie per „my – naród”, „wszyscy jesteśmy ochrzczeni”, niekonsekwentna działalność Prezydenta Kaczyńskiego, który jedną ręką pisze przyzwoity list z okazji rocznicy pogromu kieleckiego, a drugą otwiera pomnik Józefa Kurasia „Ognia”, który miał morderstwa Żydów na sumieniu, wskazuje, że przewrażliwienie, jakie niektórzy okazali w sprawie Grassa, bardziej przydałoby się w Polsce.  Nasi moraliści są zajęci tropieniem współpracowników policji komunistycznej, „kapusiów”, TW i OZI z przed 30 lat, we Wrocławiu tamtejszy IPN urządził nawet wystawę fotografii komunistycznych oprawców (i nie tylko – jak wskazał Władysław Frasyniuk, który był ich ofiarą), natomiast czy nie warto by urządzić podobnej wystawy szmalcowników, którzy szantażowali zaszczutych Żydów i wydawali ich SS-manom? Niewielka, ale świetnie udokumentowana książka  dra Grabowskiego o szmalcownikach w Warszawie, nie została tak nagłośniona, jak ksiązki Normana Davisa, bo rzeczy wstydliwe lubimy demaskować u innych. Może nasze uniesienie moralne powinno objąć nie tylko Grassa? 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 77

Dodaj komentarz »
  1. Ano niestety, relatywizm moralny.
    Ironia losu polega na tym, że największy relatywizm cechuje tych, którzy w swojej retoryce podkreślają całkowitą czarno-białość świata. Staje się to naprawdę coraz bardziej żenujące.
    Pociesza w tym wszystkim to, że nawet w PiS są ludzie, których to denerwuje. Dzisiaj senator Romaszewski przyznał w TVN24, że od wielu miesięcy nie słyszał w swojej partii nic konstruktywnego, ciągle same rozliczania, szkalowania itp, i że jeśli tak dalej pójdzie, to partia sama się skaże na niebyt.

  2. Gdzie idzie o władzę „a wszelką cenę, tą ceną staje się również moralność.

  3. Panie Danielu
    Podpisuję się wszytkimi czterema łapami pod tym Pana felietonem.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Porównanie sprawy Farfała i Grassa pokazuje właśnie obłudę rządzących Polską „nowych elit”, które umieją się bić tylko w cudze piersi. A przy okazji – dziękuję Pana POLITYCE za fragment wspomnień Grassa „Obierając cebulę”.

  6. Jestem wdzięczna panu Adamowiczowi, że w tym bezmiarze łajdactwa zachował się przyzwoicie. I jestem dumna, że honorowym obywatelem Gdańska jest, i mam nadzieję że pozostanie osoba, która tak wiele uczyniła dla pojednania polsko-niemieckiego. Niestety, dziś rządzą nami troglodyci, którzy niczego nie rozumieją, nic nie potrafią, karmią się swymi komleksami i nieuctwem, a z nieznajomości świata, języków uczynili cnotę. I co najgorsze, lud to kupuje! Obawiam się, że wysiłki ostatnich 17 lat pójdą na marne.

  7. Mam wrażenie, że rządzący krajem swoimi decyzjami leczą kompleksy powstałe, w wyniku długiego marszu po władzę, a po części z marginalizacji i wykluczenia (panów K. przez Lecha Wałęsę) jakiej doznali od swoich poprzedników. Przejawia się to szczególnie w polityce personalnej. Większość decyzji personalnych podejmowana jest na „złość” opozycji i środowiskom opiniotwórczym (R. Giertych, Lepper, Kruk,Farfał, Wildstain. Netzel, Fotyga i całe bataliony innych). Należy się zastanowic czy, dla dobra interesu społecznego, opozycja i środowiska opiniotwórcze nie powinny uprzedzająco, przed nominacją, obrzydzać ludzi wybitnych aby stworzyć im, a przede wszystkim społeczeństwu, szansę na normalność.

  8. Gdzie idzie o władzę za wszelką cenę, tą ceną staje się również moralność.

  9. Zawsze mi się wydawało, że powinniśmy odbrązowić naszą historię i spokojnie o niej porozmawiać. Tylko jak prowadzić spokojną dyskusję z ludźmi pokroju Kurskiego i Giertycha?

  10. Panie Danielu
    Z przyjemnością patrzyłem jak Prezydent Adamowicz elegancko i skutecznie zamknął „sprawę Grassa”.No i oczywiście poczułem powiew optymizmu czytając informację o wynikach badania opinii Gdańszczan. Dla mnie jest to pierwszy od wielu miesięcy,budzący nadzieję konkret polityczny.Nie zmienia to jednak faktu,że Gdańsk,Wrocław,Warszawa ze swą otwartością na Europę nie stanowią o przyszłości kraju.Nie stanowią również o przyszłości kraju ludzie wykształceni i czytający literaturę.O przyszłości Polski decyduje prowincja np.Głogów, w którego blokowiskach znajdował upust dla życiowej frustracji wydawca faszystowskiego pisma – Farfał.Na temat zakłamania i hipokryzji narodowej prawicy nie mam siły już pisać.Jest ona tak obnażona i nudna jak film pornograficzny.Nie lubię moralizować,ale napiszę,że jest po prostu bezwstydna.Jeszcze dygresja też nt. filmu.We wtorek obejrzałem kolejny raz”Łowcę jeleni”,jeden z niewielu obrazów amerykańskich z lat 70-tych odwołujących się do tradycyjnych wartości(rodziny,bohaterstwa,patriotyzmu),uznający sens wojny w Wietnamie-upraszczając film o prawicowej wymowie.Film jest intelektualnie inspirujący,robi wrażenie i nie pozwala zasnąć.Jest dowodem na to,że istnieje rozumna i odwołująca się do refleksji myśl konserwatywono-prawicowa i może mieć swoj wyraz artystyczny. Po prostu skłania do dyskusji.Odświeżające doświadczenie po tych Kurskich,Cymańskich,Edgarach,Golbach i Bernardach.Na koniec o wielkich miastach.Reżyser przejmująco nakręcił sceny upadku Sajgonu,oblężenie przez uchodźców ambasady,helikoptery spadające z lotniskowców do morza.Sajgon-wielkie miasto zdobywane przez partyzantów z prowincji.Szara masa żółnierzy Vietkongu niepostrzeżenie zdobywająca ulicę za ulicą.To też jest jakąś metaforą naszej sytuacji.
    Pozdrawiam

  11. zgadzam się w 100% z Panem Panie Danielu. Podwójna moralność rządzących w Polsce staje się dla mnie po prostu obrzydliwa. Z jednej strony szczycą się swoją wiarą i przestrzeganiem zaleceń kościoła, chodzą na msze i klękają gdzie tylko trzeba, a z drugiej strony wypowiedzi zionące nienawiścią do liberałów, żydów, niemców i kogo tam jeszcze.
    Sam mam korzenie niemieckie. Miałem dziadka (a nawet dwóch) w wehrmachcie i powoli zaczynam mieć tego dosyć. I zaczynam się bać. Bo w tej niekończącej się licytacji na to kto bardziej radykalny, kto wie jak nasi politycy daleko mogą zabrnąć…

  12. Brawo, Panie Danielu.

  13. Panie Danielu! Jak zawsze trafił Pan w sedno sprawy. Ja również byłem przeciwny odebraniu G.Grassowi honorowego obywatelstwa m. Gdańska. Tym bardziej, że całą swoją twórczością „naprawił błędy młodości”. A jeśli chodzi o pana Farfała… brak słów. Ale może na tym ma polegać prawo i sprawiedliwość? Wg braci oczywiście…

    A sprawę Guntera Grassa rozdmuchano do takich rozmiarów, bo zawsze dobrze mieć „wroga”, który tylko czeka za naszą granicą… Taki jest sposób prowadzenia polityki przez PiS – straszenie, rozliczanie, szukanie winnych. Ale oczywiście poza PiS. Bo PiS jest nieskazitelny. Prawy i sprawiedliwy…

  14. Wciąż zadaję sobie pytanie: skąd w ludziach, którzy nie wiedzą czym jest wojna, czym jest totalitaryzm, tyle buty i arogancji, by oceniać ludzkie, dramatyczne losy, wybory dokonane w najtrudniejszych chwilach ludzkości? Kto ma czelność przekreślać sześćdziesiąt lat działalności publicznej wybitnego człowieka, pisarza i działacza politycznego, za błędy, które popełnił mając lat kilkanaście? Jakim prawem współcześni chcą być sędziami poprzednich pokoleń? Czy to głupota, czy niegodziwość popycha ludzi ku tej hucpie?

  15. Panie Danielu ,ja mam duzy sentyment do Wałęsy .Z G.Grassem rzeczywiście sie wyglupil . Jednak jemu polityka braci się nie podoba .To akurat podkreśla on na kazdym kroku . Także nie musial Wałesa krzyczeć o Farfale .
    Ostatni akt : wystąpienie z Solidarności . I teraz okaże się ,że bracia zrobli Solidarność,niestety.
    Tragiczny jest relatywizm moralny i zawłaszczanie wszystkiego po kolei . A nie wolno zapominać o frekwencji na wyborach ; nie wynika z niej ,że wszyscy głosowali na PIS . Tylko raczej garstka . A reszta została w domu . Tym bardziej smutno,że taka garstka doprowadziła do obecnej sytuacji .Sztab dyletantów,którzy poza wstydem niewiele do naszego wizerunku wnoszą .A zasada jest prosta – kto ma inne zdanie – ten wróg . I ta dzisiejsza informacja o sądzeniu bezdomnego . Sam smak !Pozdrawiam.

  16. Ja również cieszę się, ze prezydent Adamowicz zachował się rozsądnie i elegancko. Oraz, że są jeszcze ludzie rozsądni w tym kraju. Szkoda, ze nie da sie tego powiedzieć o innych prezydentach.

    Nawiasem mówiąc ten zwrot: „w tym kraju” (zamiast „w Polsce”) pojawiał się zawsze, gdy w Polsce cos się psuło. Niestety, obserwuję jego renesans.

  17. Panie Danielu mam ochote Pana Usciskac za ten felieton!!!

    W Polsce jak pamietam,zawsze krolowala podwujna moralnosc.Ten,kto byl u”koryta”,ten narzucal swoje morale innym.
    Ale dla mnie teraz waznym bylo,iz Pan napomknal,ze na spotkanie przyszlo sporo ludzi.I to jest malutkie swiateko w tunelu.Byc moze takich watpiacych bedzie wiecej i w nastepnych wyborach dwa razy sie zastanowia,zanim zglosuja na obecnych drani!!!!
    Serdecznie pozdrawiam.Ana

  18. Dla naszych zaczdzonych „patriotów” G. Grass byłby zapewne dopiero wówczas w porządku gdyby, jako młody niemiecki patriota, ochotniczo wstąpił do Armii Krajowej, bo przecież do Ludowego Wojska Polskiego to już nie…Tym trafniejsza paralela „przypadku Grassa” z aferą pana (?) Farfała. A przy okazji – znakomity, jakże rozsądny artykuł Adama Krzemińskiego o istocie wyznania G. Grassa w bieżącym numerze POLITYKI.
    Supelus

  19. L.Wałęsie nic nie pomogło ocieranie się o mądrość, podczas wielokrotnych bytności w amerykańskich uczelniach. Chociaż, czasami wygląda dość nobliwie, szczególnie wtedy gdy jest filmowany w swoim gabinecie przy komputerze, to ciągle ma głowę gorącą, robotniczą i tak już pozostanie…
    J.Kaczyński, akceptując takie „indywidualności” jak panowie Kurski, Netzel,
    Farfał czy Macierewicz, już chyba bezpowrotnie obala mit o swojej politycznej genialności. Zupełnie nie rozumiem naszych polityków, którzy po objęciu władzy, zachowują się jak bezrozumne istoty.
    PiS-owski mariaż z Rydzykowym elektoratem da się obronić wyborczym zwycięstwem, egzotyczną koalicję można wytłumaczyć koniecznością posiadania większości, ale dla dalszych poczynań obecnej władzy trudno znaleźć jakiekolwiek usprawiedliwienie. Przecież to już nawet każde dziecko powinno wiedzieć, że do normalnej, codziennej pracy w administracji państwowej potrzeba nie domorosłych politykierów, nie bywalców kółek różańcowych, ale fachowców i jeszcze raz fachowców!
    Bracia Kaczyńscy przypominają poczatkujących taterników, ktorym jakimś cudem udało się wdrapać na Mount Everest i teraz są mocno zaskoczeni, że to tak wysoko…

  20. populista wymaga swiętości od wszystkich dookoła, ale nie od siebie.

    Zgadam się z Panem i Blogowiczami w 100%.

    Pozdrawiam

  21. Panie Danielu! Racja racją, ale nie chodzi o to, żeby skupiać się na wypaczeniach przeciwnika politycznego, ale o to, żeby zbudować i zareklamować swój program nie oparty na negowaniu czyichś poglądów. Cały czas marzę o pozytywnej opozycji, a tu wszyscy skupiają się na krytyce przeciwnika.

    O czym mówi PO?
    – O PiSie, Samoobronie i LPR.

    O czym mówi SLD?
    – O PiSie, Samoobronie i LPR.

    O czym pisze Daniel Passent?
    – O PiSie, Samoobronie i LPR.

    O czym mówi PiS, Samoobrona i LPR?
    – O SOBIE I SWOICH „MYŚLACH NIEUCZESANYCH”!

    A jak wiemy nie ważne, co mówią – ważne, że mówią. Tak więc krytykując – wzmacnia Pan przeciwnika. Kontrowersyjne wypowiedzi są właśnie po to, żeby zamieszać i sprowokować do dyskusji na podrzucony temat.

  22. Panie Danielu,
    Przede wszystkim po raz kolejny gratulacje za interesujący wpis.
    Mnie też irytuje „podwójna moralność” rządzących naszym krajem. Tym bardziej, że ci panowie cały czas obnoszą się ze swoim katolicyzmem. A z tego co wiem religia katolicka nakazuje „kochać bliźniego jak siebie samego”. Widać, że Bracia i ich koledzy o tym zapomnieli.
    Nie bardzo rozumiem po co tak rozdmuchano sprawę z panem Grassem. Chyba tylko, żeby rzucić coś na żer gawiedzi. I odwrócić uwagę od spraw naprawdę ważnych. Dobrze, że są jeszcze tacy ludzie jak mieszkańcy Gdańska i ich prezydent. Jest jakaś nadzieja, że może w przyszłości doczekamy się normalności. Mnie ponadto zaskoczył jeden z działaczy „Solidarności”, a mianowicie pan Borowczak. Też honorowy obywatel Gdańska. Boi się, że i jemu zabiorą ten tytuł bo był w w wojsku w czasach PRL-u i składał przysięgę o pomocy bratniej armii.
    „S” mocno popiera PiS. Ale jak widać są w niej ludzie, którzy potrafią myśleć inaczej. I to też jest budujące.

  23. A przed nami uroczystości w Stoczni Gdańskiej!
    To dopiero będzie widowisko! Nareszcie będziemy mogli zobaczyć KTO NAPRAWDĘ STWORZYŁ SOLIDARNOŚĆ.
    Wałęsa wystąpił ze związku, aby nie stanąć obok Lecha i Jarosława, nie mówiąc o Gwiazdach i Wielkiej Suwnicowej.
    Przed nami GODZINA PRAWDY o tamtych wydarzeniach, już nie mogę się doczekać. Wciąż czekam, czy Wielka Suwnicowa powie coś nt braku w jej papierach dowodów na krecią robotę Bolka? Czy też okaże się, że nareszcie dosięgnie go ręka prawa i sprawiedliwości, a hasło rzuci i oddali się z uśmiechem na twarzy p.Macierewicz?

    Wałęsa nie był moim wymarzonym prezydentem i miałam do Niego wiele różnych zastrzeżen, jak chyba każdy, ale ewidentnych zasług i osiągnięć w naszej transformacji ustrojowej nie można Mu odmówić.

    Napewno wiedział co robi wypraszając w trybie nagłym z pałacu obu braci. Teraz wypisał się ze związku, który stworzył, aby nie stanąć obok nich na uroczystościach w stoczni.
    Popieram Go za to z całego serca.

    Kiedy wreszcie zauważą to wyborcy?

  24. J. Kurski stara się łapać tematy, których rozdmuchanie pod publiczkę, może przynieść profity jego sponsorom. Wydawało się, że kolejnym „sukcesem” Kurskiego będzie wojenna przeszłość Grassa. Ale sondaż przeprowadzony wśród Gdańszczan wskazuje na to, że pies gończy PiS zaczyna tracić wyczucie.
    Natomiast, na temat Kurasia, każda ze stron sporu może pewnie przedłożyć dokumenty potwierdzające jej stanowisko. Dla mnie jednoznaczną oceną postawy tego pana było to, że żaden z mieszkańców okolic gdzie działał, nie chciał wypowiedzieć się na jego temat do kamery. Odsłonięcie tego pomnika przez admiratora przegranych spraw (jak to ktoś napisał o Kaczyńskich) uważam za kompromitację.

    Ryba
    Obawiam się, że żaden podstęp nie zwiększy szans na awans ludzi wybitnych, bo miernoty nigdy nie pozwolą na to, aby otaczali ich ludzie nieprzeciętni.

  25. Do TesTeq
    Sądzę,że pomieszałeś dwie sprawy.Blog „Polityki” jest po prostu forum swobodnej wymiany poglądów i moim zdaniem doskonale spełnia swoją rolę.Opisujemy rzeczywistość, doszukujemy się przyczyn różnych problemów i snujemy wizje przyszłości.Pewnie,że ma to czasem psychoterapeutyczny wymiar ale naprawdę jest się z czego wyzwalać pisząc.Dobrze,że jest takie miejsce(opozycji intelektualnej) bo ludzie czuliby się kompletnie samotni.Natomiast zgadzam się z tobą w ocenie pozycji politycznej.Kompletny brak własnej wizji świata i kraju,brak swego własnego języka i ciągłe ględzenie na zadane przez narodową prawicę tematy.Dlatego tak mile zaskakujące było zachowanie Prezydenta Gdańska-jasne,zdecydowane,skuteczne i na poziomie.Sprowadził Kurskiego bez inwektyw na jego miejsce tj.do parteru.W mojej ocenie nie zmienia to jednak obrazu opozycji-po prostu kupa dziada.I to jest naprawdę niebezpieczne

  26. Dialektycznie rzecz ujmując pisowcy mają rację. Grass już we wczesnej młodości okazał się swołoczą, choć później noblistą. San Nobel o niczym zresztą nie świadczy. Dostało go wiele komunistycznych świń, jak chociazby Sartre. Jeśli mamy szukać wzorców moralnych wśród twórców, to takich jak Steinbeck (za popracie słusznej linii w Wietnami) czy Kazan (za opamietanie się w porę i ujawnienie kilku nazwisk senatorowi McCarthy’emu.

  27. Gdzie można kupić książkę o szmalcownikach?Ciekawe, czy przykościelne księgarnie mają w swojej ” bogatej ” ofercie taką pozycję?…. To był oczywiście żart.Zgadzam się, że spektakl z Grassem był conajmniej żałosny, ale tak naprawdę to chyba największy udział miała w tym , nakręcała to, tzw.prasa- chyba nie było innego tematu?

  28. Ni ma co czekac, trzeba uciekac.

  29. Do TesTeq cd.
    Mieszkam na zachodzie kraju,żabi skok do Berlina.Może dzięki temu nie mam w swoim środowisku tych oszołomów.Dom mam na wsi a chłopi albo liczą straty po suszy śmiejąc się przez łzy z mitycznej państwowej pomocy albo zarabiają na życie za granicą.Pracuję w mieście z młodymi ludźmi więc też daleko od miłośników braci.Jednym słowem mam komfort-wystarczy tylko ograniczyć TV.Ale gdzieś przecież ta armia Kaczyńskich musi żyć i myślę,że ludzie o liberalnych lub lewicowych poglądach mogą się czuć samotnie w masie Bernardów i Golbów.Dzięki temu blogowi mogą sobie chociaż pogadać.To ważne-pamiętam czasy,że takich możliwości nie było i to było paskudne jak cholera.
    Pozdrawiam

  30. Coz za niesamowity blog!! Wszyscy komentatorzy wprost pija slowa prawdy z ust autora. Z grassem nie w tym problemo ze byl w SS. Chodzi o jego hipokryzje.

  31. Do sceptyka
    Za cienki jestem na ciebie.Nie wiem czy kpisz czy piszesz poważnie. Po diabła mam szukać wzorców moralnych?Miałem ciężki dzień-może dlatego nie rozumiem. I ta dialektyka.Chyba jednak z nich kpisz.

  32. Na miejsu p. Adamowicza szukałbym już nowej posady 🙂

  33. Do lemura8
    Cóż za niesamowity wpis.Przecież wszystkie zamieszczone tu dziś komentarze dotyczą właśnie hipokryzji.

  34. lemur8, żeby każdy hipokryta zamiast gadać zrobił tyle Günter Grass, świat byłby piękniejszy 🙂

  35. Czytam ten “Blaszany Bębenek”, czytam po raz pierwszy, historia polskiego wydania zdaje mi się też jest nieco przewlekła, czytam wydanie z 1981 roku. Nieznośny jest styl tej narracji, wymądrzalstwo opowiadającego jest namolne, nierealne. Ale co tam, taki jest styl literacki tamtego okresu, szczególnie chyba w niemiecko-języcznej literaturze, za to opowieść z Pogranicza kaszubsko-niemieckiego jest warta wszelkich poświęceń. I od samego początku tej lektury nachodzi mnie, że polskim problemem musi być jakieś poczucie zagrożenia, niższości, niedowartościowania w zetknięciu z cywilizacją Niemiec. Tylko że takie pogranicza z centralnym narodem Europy mają Francuzi i Włosi, Czesi i Węgrzy, Hiszpanie i południowi Słowianie, Holendrzy i Duńczyczy, nawet dumni Anglosasi muszą się z nimi borykać. Więc w czym problem?

    Nie pałam miłością do Guentera Grassa, jak widać z powyższego był mi raczej obcy, ale jego literatura i akty polityczne były cenne dla Polski, wdzięczność absolutnie mu się należy.

    Jasno widać, że PiS z wyśmienitym Kurskim na skrzydle pogrywa na takich słabościach pewnych warstw społecznych, nawet na powszechnym poczuciu materialnego niedostatku i wynikającej stąd “niesprawiedliwości” wobec zamożnych Niemiaszków. I w tym wszystkim zadziwia łatwość posługiwania się moralną miarką, jakby życie do którego się ją przykłada, było pasmem wyborów czystych i wygładzonych, jakby wziętych z pierwszych lekcji religii, badź etyki.

    Ma rację Szczuka. Casus Farfała jest niezbitym dowodem na faszystowski charakter obecnego reżimu. Z szeregów bojówkarzy otwartych badź żyjących dotąd w uśpieniu pochodzą kadry administracji państwa PiS. To są pałkarze słowem, pałkarze obrazem, pałkarze obraźliwymi oszczerstwami i niewinną miną, pałkarze w imię narodowo-socjalistycznego twardego państwa, państwa dominującego nad obywatelami po to by ich zjednoczyć dla ich wspólnego dobra, w razie potrzeby tumaniących ich w imie wyższych celów – tylko nie wiem po co mieszać do tego Teddy’ego Roosevelta, on to mówił o proamerykańskich kacykach w zamorskich krajach i wyrażał potrzebę pragmatyczności w polityce zagranicznej???

    Drogi Gospodarzu Blogu, szmalcownicy w Warszawie to jest temat, moim zdaniem, na zupełnie odrębny i całkiem rozwlekły wpis.

  36. Drogie Blogasy w kraju!
    Uświadomcie mnie proszę, czy ten facet, Hubert H., którego ściga policja i prokuratura RP, to jest ten sam Hubert Hubert, średniego wzrostu i wieku obsesyjny miłośnik lolitek?

  37. Chyba lekko zazgrzytam i zafalszuje w tej symfonii o Grassie.

    Pare dni temu wyrazilem to u A. Szostkiewicza, ale powtorze i dzis, poniewaz nic nie zmienilo sie w moim pojmowaniu tej sprawy. Innymi slowy: mam nadal mieszane uczucia. Nie chodzi mi o to, czy Grass sluzyl w W-SS i jaki byl szlak bojowy jego dywizji. Na szczescie byl chyba poprawny: zadnych jatek nie przypisuje sie tej jednostce. Reszta to po prostu wojna ze wszystkim, co ona niesie. Jesli sie nosi w czasie walki mundur i pukawke, to podlega sie okreslonym zasadom. Uniwersalnym w czasie wojny.

    Chodzi mi raczej o to, ze piszarz ten, pretendujac do poziomu pewnego autorytetu moralnego, nie mial odwagi zwrocic uwagi na w sumie wazny epizod w swym zyciu. Nie jest to bynajmniej zaniechanie karygodne, ale znaczace. Sluzba w W-SS nawet dzis nadal odbierana jest nieufnie, i nie ma sie temu co dziwic. Nie wiem, czy Grassowi latwo bylo zyc z ta tajemnica, szczegolnie widzac jak jego autorytet rosl wraz z publikowanymi utworami. Utwory te byly publikowane na przestrzeni dziesiatek lat. Jaki bylby ich odbior publicznosci u progu slawy pisarza, gdyby wszystkie szczegoly jego przeszlosci byly ujawnione ? Kilkadziesiat lat temu przynaleznosc do SS z reguly przekladala sie na cos w rodzaju smierci wydawniczej autora – tak wysoki byl poziom emocji zwiazanych z wojna. Nuianse typu „Waffen-SS”, „Algemaine SS”, i jaka konkretnie jednostka graly wtedy duzo mniejsza role niz teraz. Oduim bylego SS-mana byloby dla Grassa zabojcze, szczegolnie na niektorych rynkach wydawniczych.

    Dzis, z perspektywy paru dni, ktore uplynely od wybuchu tej calej historii wydaje mi sie, ze sprawa utrzymania tytulu honorowego obywatela Gdanska przez Grassa to przede wszystkim sprawa dotyczaca samego zainteresowanego. Na szczescie pomyslny uklad konstelacji w postaci opinii samych Gdanszczan oraz postawy prezydenta miasta pomagly Grassowi zachowac otrzymane honory i nie wywiera na nim presji, zeby zrzec sie tytulu. Zreszta nie wiem, czy Grass by to uczynil – kwestia jego wolnej woli.

    Z pewnoscia nie bede od teraz odbierac inaczej tworczosci Grassa, bo niby dlaczego ? Moje pomieszanie uczuc wynika tylko z tego, byc moze gdzies tam, w przeszlosci Grass dokonal rachunku „za i przeciw” calkowitemu ujawnieniu swej przeszlosci (ktora drzemala w archiwach, a wiec na upartego byla dostepna), i wybral opcje, ktora pozwolila mu funkcjonowac bez zastrzezen przez lata swej tworczosci. Podkreslam: to tylko moje przypuszczenie.

    Czy rzeczywiscie tak zrobil ? – nie wiem.

    I dlatego z zainteresowaniem przeczytam jego biografie.

    Byc moze sie dowiem.

    Jacobsky

  38. A co z ludzmi ktorzy w wolnym kraju wyznaja ideologie bolszewicka?

  39. Przeczytałem komentarze i dopisze swoje dwa grosze . Jawi się tu problem wyboru , miał możliwość , czy nie miał ? W zestawieniu z okolicznościami dot Grassa a Pana F. z LPR ,zdecydowanie w lepszej sytuacji jest Grass . Przypominam sobie pewnego pana który kiedyś tłumaczył dlaczego dostał odznaczenie za partyzankę w BCH . Po prostu w lesie ,blisko jego wioski taki odzial był i tyle ,a On im donosił jedzonko!
    Na moim rodzinnym Górnym Śląsku nieżyjacy juz krewni byli w AK ,bo w Katowicach ,Rybniku nie było AL,czy BCH !!! Do Andersa przyszli Ci co mieli bliżej ,a ci z dalszego zesłania dotarli dopiero do Berlinga .Jakie rózne losy i jak dzisiaj różne są oceny ich zasług .Zakończę starym dowcipem z brodą .Staruszka przed sądem oskarzona o pomoc oddziałowi Wermachtu ,broni sie niezbyt udolnie wreszcie powiada ,No tak dawałam im Jedzonko ,ale to był Wermacht z NRD !!.
    Relatywizm kłania się zawsze i wszędzie …

  40. Wyniki badań PBS w Gdańsku wykazały,że społeczeństwo popiera Grassa. Ale pan Kurski nie popiera społeczeństwa, jak też oczywiście, nie zgadza się z wynikami sondaży.
    A ponieważ Kurski zabiera głos tam, gdzie trzeba odwrócić kota ogonem – należy się spodziewać że zostaną ogłoszone przez PiSiaków nowe wyniki: 99% społeczeństwa zechce pozbawić Grassa obywatelstwa, przeszłości, przyszłości, nagrody Nobla i mamony. Oraz popularności. Bo popularnym, znanym, uznanym,szanowanym i powszechnie czytanym będzie pan Kurski & co
    W pampersach po Kaczyńskich wyrósł na naszych oczach potomek przygłupa ktory pierwszy „liberum veto” krzyknął.
    Należy mieć tylko nadzieję, że skutki żenująco bezczelnych działań aktywu PiS potrwają krócej ; zanim rządząca hołota sprowadzi nasz kraj do poziomu europejskiego błazna.

  41. Mowa jest nie o tym, kto jaką ideologię wyznaje. Mowa jest o tym, jakim staje się państwo nad Wisłą.

    Wystarczy przeczytać komentarz Mariusza Janickiego o sprawie Maciarewicza i zastanowić się. Ośmiu ministrów uznało pomysł Kaczyńskich, aby nie jechać do Weimaru za głupi. Chciało prezydentowi o tym powiedzieć, nie chciał słuchać jako dobrej rady. Postanowili przedstawić to publicznie. Odważyli się wystapić przeciw. Dostali za to w mordę. Od władzy.
    „Niech się już nikt nie ośmiela krytykować władzy!”
    To nie jest ideologia faszystowska, to jest faszystowskie działanie. Bo działanie faszystowskie nie ma nic wspólnego z moralnością, nie ma nic wspólnego z honorem Niech idą do sądu i dowodzą, że nie byli agentami. A już w ogóle najmniej ma wspólnego z liberalną, słabowitą demokracją. Liczy się buta i brutalna siła polityczna, brunatna siła, która tumani, która sieje niepewność i nienawiść.
    A poparcie dla niej jest też z poczucia zagrożenia i zrażonej, chorej dumy.

    Guenter Grass był krewki, gdy chciał do łodzi podwodnej i trafił do Waffen SS. Był krewki nadal, gdy walczył z CDU/CSU, która wydała mu się wypełniona byłymi NSDAP-aczykami, gdy propagował i wspierał politykę wschodnią Brandta, włacznie z uznaniem granicy na Odrze i Nysie. Był krewki, bo zapewne wyssał krewkość z mlekiem matki Kaszubki. Zastanawia mnie, kim są (lub byli) rodzice neonazisty Farfała, co on wyssał z mlekiem swojej matki.

  42. Jacobsky, swietny komentarz, zgadzam sie z Toba w 100%.

  43. Wojtku z Przytoka! 14,37

    Trochę się pospieszyłeś z opinią, że p.Kurski został sprowadzony do parteru, gdzie jego miejsce.
    Właśnie się odbił i zarzucił instytutom zajmującym się sondażami, że działają na zamówienie określonych elit i zgodnie z ich oczekiwaniami ogłaszają wyniki . Nie docenił Pan naszego dyżurnego autorytetu od moralności. Teraz wzywa do zainteresowania się odpowiednich instancji nad celowością wydawania pieniędzy podatnika na tak nietrafione wydatki.

    Dyskusja jest dziś bardzo interesująca, tyle już mądrych rzeczy powiedziano, że ograniczę się tylko do tej uwagi.

    Pozdrawiam wszystkich blogowiczów. Z Wami lżej na duszy.

  44. Do Geralta
    A kto ci ty………..dał papiery na to żeby oceniac czyje poglądy są bolszewickie ? Nazywasz sie Kurski, Macierewicz czy Farfał ?

  45. WALDEMAR. 8-24.
    Staruszka z broda – bardzo ladnie, dziekuje.
    A spotkales sie z innym, brodatym p.t. pamietnik czeskiego partyzanta ? Pewno znasz, bos Slazak !
    Pozdrawiam. O.

  46. Jak widać „moralizatorstwo” silnie zakorzenione w narodzie polskim. Ileż wahań, wątpliwości, domniemywań, no no no! PiS-y chyba naprawdę wiedzą co robią. 🙂

  47. Drogi Autorze,
    podobnie jak Grass „nie mając dostępu do prawdy, zaczadzony i osaczony przez wszechobecną ideologię faszystowską,” zaczadzeni i osaczeni wszechobecna ideologia byli Polacy przez cale PRLowskie 40lecie.

    Jakims cudem, jednak wiekszosc nastolatkow nie wpadla w jej sidla. W najlepszym wypadku wlaczanie sie w oficjalny nurt traktowane bylo jako „zlo konieczne” do robienia kariery, ale oczywiscie byli i tacy, ktorzy poparli komunizm ideowo i z zarliwoscia neofitow. Wielu z nich przylozylo potem reke do upadku komunizmu, ale kto wie jakie „trupy z osobistej przygody z komunizmem maja jeszcze w szafie. Ja, po prostu, chcialabym wiedziec. Uwazam, ze gdyby Grass nie ukrywal epizodu z SS, jego postawa wobec niemieckiej przeszlosci bylaby jeszcze bardziej godna i przekonywujaca. Przegladajac materialy nie udalo mi sie uzyskac odpowiedzi na pytanie d l a c z e g o Grass tak dlugo ukrywal, iz byl w jednostce, ktora „nie popelnila zadnych zbrodni”.

    Przechodzac do Farfala. Nie ulega watpliwosci, ze swoje sympatie wybieral sam, ani tez to, ze wybral te jakie wybral, majac do wyboru co najmniej kilka innych. Coz jednak zrobil innego, niz Grass, kiedy sprawa zostala wyciagnieta na swiatlo dzienne? Oczywiscie i ja nie wierze w zarliwosc odzegnywania sie od ideologii faszystowskich, ale mniej mnie interesuje co Farfal ma w glowie – bardziej, ze dzis oswiadcza, ze byl to blad (mlodosci, niemlodosci – ale blad). W najbardziej cynicznej ocenie jego postepowania, wychodzi na to iz Farfal doskonale wie, ze poglady, ktorym holdowal „w mlodosci” nie beda sprzyjac jego politycznej karierze. I w ten oto sposob, nazistowskie poparanstwo w Polsce powoli schodzi gdzie jest jego miejsce – na margines spolecznych dewiacji, tam gdzie jest we wszystkich cywilizowanych krajach. Ten aspekt „sprawy Farfala” wydaje mi sie znacznie bardziej istotny, niz szarpanie go po lydkach za to co pisal jako nastolatek.

    Komunisci dostali swoja szanse po 1989 r. i szybciutko poprzebierali sie za demokratow. W zarliwosc tej przemiany wierze tak samo, jak w zarliwosc oswiadczen Farfala, ale co nagle to po diable – dajmy facetowi szanse i czas – przynajmniej takie, jakie dalismy b. politrukom dyspozycyjnym wobec NKWD. Bo, jakby na to nie patrzec, oni tez mieli wybor: nie zostali wychowani w ustroju totalitarnym, gdzie nie mieli wyboru opcji.

    Kaska

  48. Może za daleko wybiegam.
    Lecz spójrzmy na sposób w jaki potraktowano ministrów. Toż za niedługo każdy, kto się sprzeciwi, kto wyrazi krytyczną opinię, albo palnie coś w emocji, będzie oskarżony o obrazę, albo o agenturalność i/lub „brak moralnych kwalifikacji”. Oskarżony i skazany. W białych rękawiczkach, najpierw przez IPN, a potem przez własnego szefa. I straci pracę. Nie, nie musi byc urodzonym przed 1972. I uda się na emigrację, tu będzie miał wybór między e. wewnętrzną lub e. prawdziwą. Ma też opcję drogi sądowej – hehe. A szefowie już nie będą wybierani podług jakiegoś liberalnego konceptu Służby Cywilnej. Oni będą służyć silnemu, solidarnemu państwu. Takiemu jakiego chcą Polacy. Wolę swoją w demokratycznych wyborach wyrazili oni w dniach 25 września i 23 października 2005 roku, i potwierdzili w dniu …

  49. No i zostało dialektycznie wytłumaczone dlaczego Grass jest OK, a Farfał be. I już ‚yntelygencja’ wie, jak ma myślec. Ale reakcja znowu sypie piasek w szprychy czy wkłada kij w tryby, już nie pamiętam, jak to leciało, może szanowny redaktor by przypomniał 😉

    http://www.nczas.com/?a=show_article&id=3280
    Kiedy Ginter Grass, promując swoją najnowszą książkę, przyznał się do krótkiej zresztą służby w szeregach Waffen SS, Lech Wałęsa, najwyraźniej jeszcze po staremu przekonany o absolutnej naganności członkostwa w Waffen SS, zaapelował do Gintera Grassa, jak noblista do noblisty, żeby tamten zrzekł się godności honorowego obywatela Gdańska. Wydawało się, że tylko patrzeć, jak w ślady b. prezydenta podążą również pozostałe autorytety moralne i pryncypialnie niemieckiego pisarza napiętnują. Tymczasem – niespodzianka! Zanim jeszcze autorytety zdążyły sporządzić zbiorowy protest, głos zabrał sam red.Adam Michnik. Obsztorcował Wałęsę, przypominając mu agenturalne epizody z życiorysu, a ponadto stwierdził, że skoro Ginter Grass najpierw służył w Waffen SS, a potem się do tego przyznał, to właśnie jest szlachetne i piękne. Nie bardzo co prawda wiadomo, czy szlachetne i piękne jest to, że tam służył, czy też to, że się przyznał, zresztą dopiero po 60 latach, kiedy w Niemczech sentyment do stylu retro zaczyna brać górę nad ostentacyjnym moralnym oburzeniem, ale nie bądźmy zbyt wymagający. W końcu i pan red.Michnik też nigdy właściwie nie powiedział wyraźnie, dlaczego nagraną w lipcu rozmowę z Lwem Rywinem opublikował w „Gazecie Wyborczej” dopiero pod koniec grudnia. Widać opublikowanie jej w lipcu nie byłoby tak szlachetne i piękne, jak opublikowanie w grudniu, to chyba jasne. Skoro red.Michnik mógł deliberować przez sześć miesięcy, czy ujawnić, czy nie ujawnić rozmowę z Rywinem, to Ginter Grass, bądź co bądź laureat Nagrody Nobla, mógł zastanawiać się trochę dłużej, aż uznał, że teraz już można, że to nie tylko bezpieczne, ale pożyteczne, a nawet szlachetne i piękne.

  50. ‚Toż za niedługo każdy, kto się sprzeciwi, kto wyrazi krytyczną opinię, albo palnie coś w emocji, będzie oskarżony o obrazę, albo o agenturalność i/lub “brak moralnych kwalifikacji”. Oskarżony i skazany. ”

    To o Macierewiczu?

    Kaska

  51. Minął kolejny, słoneczny, ciepły dzień okraszony gdzieniegdzie przelotnym deszczem. Nie ma dla mnie znaczenia, co powiedzą politycy, których nie poważam. Wobec tak pięknych okoliczności przyrody szkoda tracić czas na komentowanie ich słów i czynów.

    Wyjdźcie na spacer, wypełnijcie swe płuca świeżym, pozbawionym czadu nienawiści powietrzem, uśmiechnijcie się do sąsiada i do napotkanego nieznajomego, powiedzcie im „Dzień dobry”. Pozytywne nastawienie do świata też wymaga treningu.

  52. Prorocze slowa, Jadwigo! Wkrotce ukaza sie nowe sondazowe oceny, bo te PBS sa oczywiscie zafalszowane na skutek przekupstwa.
    Telegraphic O. Tamten od Lolity nazywal sie Humbert Humbert.
    Nasz Hubert nie znalazl sie, wazna z punktu widzenia bezpieczenstwa panstwa rozprawa zostala odroczona. Oj blogowicze, beztrosko dajacy upust swoim frustracjom! Przeciez tu znieslawienie goni znieslawienie!
    Jacobsky, widze ze co do Grassa pana nie przekonalam. A niedawno przeczylalam opinie, niestety juz nie pamietam czyja, podobna do mojej napisana panu. Ze Grass bojkotowny po wyznaniu wczesniej swoich grzechow nie bylby na tyle w Polsce akceptowany, by moc tyle zdzialac dla obopolnego pojednania. A poza tym, skoro juz nawet Walesa przestal sie z nim „konfliktowac” to moze i my przestanmy.
    Pozdrawiam E.

  53. Pani Ano, pani link jest cokolwiek hmm…

  54. Kasko, Pyzolu
    Mysle, ze dla 17-letniego chlopaka marzenie o lodzi podwodnej jest wystarczajaca motywacja aby wpasc w sidla ideologii i wlaczyc sie – z braku innej mozliwosci realizacji marzenia – w jej nurt. Co potem, swietnie opisal Jacobsky. Jesli juz koniecznie musi byc porownanie z PRL- to idac za Twoja logika wspomniane PRL musialoby obejsc sie bez marynarzy, pilotow, etc. Pozdrowienia.

  55. Panie Sianin…………czyzby zazdrosc????????? A fe!!!!!!!!

    Pozdrawiam serdecznie.Ana

  56. Z rozpaczliwą nadzieją sięgam po kolejny tekst Pyzola licząc na minimum zdrowego rozsądku, o którym tak pieknie mówił dziś minister Szczygło i znowu porażka. Co gorsza tych bzdur nie da się tłumaczyć oddaleniem od kraju, bo przecież autorka jest na bieżaco we wszystkich polskich problemach i mimo tego plecie androny niczym użytkownicy komórek Heyah. Problem Farfała polega na tym, że nie napisał on o swoich młodziezowych nazistowskich ciągotach ani przy obieraniu cebuli ani ziemniaków. Nie opowiedział też o tym koledze przy piwie, jak Grass. Nie napisał o tym wogóle, a kiedy go przyłapano poszedł w zaparte i zaczął bajdurzyc, że ktoś inny podpisywał się za niego. Jest to bzdura totalna, bo w młodym wieku zawsze chcemy sami się chwalić swymi osiągnieciami i opublikowanie swego artukułu pod własnym nazwiskiem, nawet w nazistowskim szmatławcu jest powodem do szpanu i dumy. Po drugie, nieprawdopodobnie wysokie stanowisko jak na takiego małolata dostał Rarfał nie za urodę ani za osiągniecia naukowe, ale za ideologiczną zgodnośc z myślami swego Wodza Romana G. Nigdy w życiu nie uwierzę, że w ankiecie personalnej która Farfał składał w LPR, nie było informacji o jego działalności w „Szczerbcu” i innych nazistowskich pisemkach. Dowodem jest bezsporny fakt , że nikt z kierownictwa LPR nie odciął się od jego poglądów. Każdy kto choćby pobieżnie śledzi politykę kadrową Romana G. widzi że na pierwszy plan wypycha on małolatów takich jak Bosak czy Wierzejski, którzy w swym zaangażowaniu niczym nie odstają od Eligiusza Niewiadomskiego. Trzeba im tylko wskazać cel i wykonają każde zadanie. Pozatem okazuje się że „nazistowskie popapraństwo” bardzo popłaca, bo Farfał nadal siedzi na wysokim stołku i bierze bajeczną kasę.A jeśli Pyzol tego nie widzi, niech zajmie się ogródkiem, albo niech nadal tańczy te passodoble czy inne fandango czym się onegdaj chwaliła.

  57. Kto po wsi chodzi…itd. dopiero wróciłam przed chwilą do domu i wszyscy wszystko już podsumowali! Szkoda! A Geraltowi 9 : rządzą! te bolszewickie poglądy!. Przecież nie trzeba specjalnego wysiłku by to ujrzeć w całej krasie. Te komisje, ta moralna nieskazitelność sędziów wszelkiej maści, ci oskarżyciele w imieniu ciemiężonego do tej pory narodu! Zywcem z epoki wzięci ! Mam swoje lata to wiem! Jutro wstanę jak najraniej i bedę pierwsza.

  58. KS,

    Grass nigdy nie tlumaczyl, ani analizowal swoje mlodzienczej zafascynowanie nazizmem, marzeniami o lodzi podwodnej!

    Kaska

  59. elaem,

    Tu nie chodzi o przekonywanie mnie. Absolutnie zgadzam sie co do sily oddzialywania Grassa takiego, jakiego znamy – jedynego Grassa, jakiego znamy ! – na normalizacje stosunkow z Niemcami. Jego wyznanie nic tu nie zmieni a fochy Walesy sa bez znaczenia. Ten wielce zasluzony elektryk nie wie, kiedy odejsc na polityczna emeryture…Ale widac, nie chce i nie musi.

    O Kurskich nie ma co wspominac.

    Wracajac do Grassa, ja po prostu mam wrazenie, ze gdyby nie robil on tajemnicy ze swojej przeszlosci, to byc moze nasza dyskusja nie mialaby w ogole miejsca, poniewaz nie byloby Grassa takiego, jakiego znamy. I nie ma w tym wcale potepienia kogokolwiek. W mej skolatanej glowie staram sie wymyslec scenariusz alernatywny dla pisarza, startujac z tego samego, decydujacego w jakims sensie punktu w jego przeszlosci: decyzji o takim a nie innym przedstawieniu swych losow wojennych. Jest to tylko zabawa w przypuszczenia, ktore jakkolwiek moim zdaniem usprawiedliwione, z przyczyn oczywistych nigdy nie wyjda poza sfere hipotez. Zabawa ta nie oznacza jednak, ze bawie sie w sedziego ludzkich uczynkow. Te zabawe pozostawie innym.

    Co do niestosownosci wyznawanej przeze mnie zasady „dla swietego spokoju” w odniesieniu do stosunkow publicznych zostalem pouczony w „klasie” A. Szostkiewicza.

    ————–
    KS,
    dzieki za uwage 🙂
    ————-

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  60. Telegraphic Observer,

    nie z mlekiem a z krwia matki Farfal i jemu podobni wysysaja swoje pomysly.

    J.

  61. Witam
    Śmieszne, jeden bezdomny uwiarygodni wyborcze obietnice PIS-u. Dostanie tanie mieszkanie -w celi, a potem zostanie humanitarnie uśpiony i tak spełni się prezydenckie marzenie o przywróceniu Kary Smierci. Wydarzenie goni wydarzenie…jeszcze do końca nie odpowiedziałam sobie jaki mam stosunek do tzw sprawy Grassa, a już muszę sobie wyrobić opinię o komisji śledczej, w kolejce stoi Balcerowicz,”Skok”, (wiele analogicznych zarzutow),Netzel, Wałęsa ,Maciarewicz i na dodatek PIS-owski projekt konstytucji, który wielu z nas wyrzuci poza nawias, poprzez sformułowania, które zostaną tam zapisane i tych ,których zabraknie.

    Z ogromnym poruszeniem oglądałam wczoraj „Scianę” (Pink Floyd) Film i muzyka zawiera bardzo aktualne przesłanie. Rocznicę Porozumień…. Solidarność również ma uświetnić tenże zespół. Czy to zbieg okoliczności, czy celowe działanie?
    „My nie chcemy edukacji. ani kontroli dusz naszych..” Dalej dostosuję się do rady TesTeq i wybiorę się z psem na dłuższy spacer. Przyroda naprawdę uspakaja
    Pozdrowienia

  62. To niech juz wytlumaczy sie sam Grass:
    „Eher werde ich die Waffen-SS als Eliteeinheit gesehen haben, die jeweils dann zum Einsatz kam, wenn ein Fronteinbruch abgeriegelt, ein Kessel wie der von Demjansk aufgesprengt oder Charkow zurückerobert werden musste. Die doppelte Rune am Uniformkragen war mir nicht anstössig. Dem Jungen, der sich als Mann sah, wird vor allem die Waffengattung wichtig gewesen sein: wenn nicht zu den U-Booten, von denen Sondermeldungen kaum noch Bericht gaben, dann als Panzerschütze in einer Division, die, wie man in der Leitstelle Weisser Hirsch wusste, neu aufgestellt werden sollte, und zwar unter dem Namen ‚Jörg von Frundsberg’. Der war mir als Anführer des Schwäbischen Bundes aus der Zeit der Bauernkriege und als ‚Vater der Landsknechte’ bekannt. Jemand, der für Freiheit, Befreiung stand.

    Auch ging von der Waffen-SS etwas Europäisches aus: In Divisionen zusammengefasst kämpften freiwillig Franzosen, Wallonen, Flamen und Holländer, viele Norweger, Dänen, sogar neutrale Schweden an der Ostfront in einer Abwehrschlacht, die, so hiess es, das Abendland vor der bolschewistischen Flut retten werde.
    Also Ausreden genug. Und doch habe ich mich über Jahrzehnte hinweg geweigert, mir das Wort und den Doppelbuchstaben einzugestehen. Was ich mit dem dummen Stolz meiner jungen Jahre hingenommen hatte, wollte ich mir nach dem Krieg aus nachwachsender Scham verschweigen. Doch die Last blieb, und niemand konnte sie erleichtern.”

    Pozdrowienia, J.

  63. Podstawowy problem z Grassem to fakt, że do czasu
    napisania listu do gdańszczan nie wyglądał na osobę,
    która ma problem ze swoją przeszłością.

    Drugi problem, to fakt że po prostu wykorzystuje swoją
    przeszłość do promowania nowej książki.

    A to jest lepkie i śmierdzące.

  64. Absolwencie,
    nie mam minimum zludzen wobec Farfala i LPR, tak jak nie mam minimum zludzen wobec Jaruzeslkiego i Kiszczaka. Jezeli, jednak oni dostali szanse na zmiane, tym bardziej nalezy sie ona durnemu zoltodziobowi.

    Mnie bardziej interesuje likwidacja wplywow ideologii neoendeckiej w Polsce, niz napawanie sie jej sukcesami. Co sobie Farfal m y s l i jest wg mnie istotne o wiele mniej niz co mowi – fakt, ze uznal ( przyduszony czy nie) iz jego „owczesne” poglady byly bledem – jest bardzo istotny. Jezeli nadal je pielegnuje, musi teraz zejsc z tym do „podziemia”, zas najrozmaitsze placowki stricte faszystowskie bedzie zmuszony trzymac od siebie z daleka. Bez mniej lub bardziej jawnego poparcia wplywowych politykow, uwiedna one do marginalnego folkloru politycznych dewiacji, jak w innych krajach. Taki proces maja za soba inne kraje demokratyczne, tyle, ze z przyczyn oczywistych, i rozpoczely i skonczyly go wczesniej. Zarowno we Francji, jak W. Brytanii i USA faszyzm mial sporo zwolennikow, i, bynajmniej, nie od razu powypierali sie oni tych pogladow wraz z upadkiem IIIRzeszy m i m o, iz doswiadczenie faszyzmu bylo swieze i doskonale znane.

    Kaska

  65. Ach dziękuję, dziękuję! Dzięki Pani Szczuce za pośrednictwem Pana Redaktora wiem już dlaczego Farfał–eks-faszysta jest gorszy od Grassa–eks-SS-mana. Żeby posłuchac takich rewelacji, to w tłumie, „na stojąco”, stałbym nawet ze 6 godzin a nie marnych 1,5…Jestem przekonany, że w czasie nieuniknionych przyszłych rządów anty-PiSowców wyjdą na jaw prawdziwe zbrodnie rzeczonego Farfała. Przy nim SS-mani to niewinne berbecie. W ogóle to pewnie zajmowali się robieniem na drutach, tylko nie wiedzieć czemu mają taką złą opinię. Ale od czegóż historycy, tfurcy i inni. Właściwe opinie się ukształtuje; może nawet archeolodzy wykopią druty z kawałkami włóczki sygnowane „Waffen SS”. A chłopięca fascynacja łodziami podwodnymi? Przecież niewiele się one różniły od łódek puszczanych w wannie…A czy przypadkiem Farfał nie zatopił Tytanica? Kto wie co wykażą przszłe badania…

  66. Czy lepiej byłoby, gdyby Grass oświadczył publicznie, powiedzmy w roku 1960 albo 65, że służył w Waffen SS?

    Ano nie wiem. Trzeba by przyjrzeć się sytuacji politycznej RFN i całego świata w tamtych czasach. Ja sobie próbuje wyobrazić, SPD chce dorwać się do władzy, z resztą potem wśród nich znaleziono agentów sowieckich. Z drugiej strony jest mieszczańska prawica, wcale nie wolna od b. nazistów, wspierana przez Wypędzonych, ani im było w głowie uznanie jałtańskiej granicy Polski. Niemcy za Adenauera, Erharda i Kiesingera najpierw skupili się na swoim wolnorynkowym “cudzie gospodarczym”, potem przymierzali się do Zjednoczenia, sprawdzali, czy JFK na prawdę jest Berlińczykiem. Wtedy wyszedł list naszych biskupów … Nieco później po pijaku śpiewało się w Polsce, “za tych co na morzu … z wyjątkiem tych z Bundesmarine … ale z wyjątkiem tych z SPD”.
    Kto chciał dokopać się do “SS-owskiej przeszłości” Grassa mógł to uczynić wiele razy. Ale pomaganie przeciwnikom z prawicy oświadczeniem wprost nie było w jego planie działań politycznych. Była to kwestia taktyki w wcale nie łatwej sytuacji politycznej, i ta taktyka dała nam Polakom korzystne efekty. Summa summarum, wyszło dobrze dla wszystkich stron (może z wyjątkiem tych z Białomorskiej floty). A smażenie górnolotnych traktatów moralnych jest w tej kwestii bez sensu.

    Grass nie tylko spowiada się z Waffen SS, czy to tak trudno jest zrozumieć. On bardziej wyrzuca sobie to, co wtedy myślał.

    p.s. TO BYłO O MACIEREWICZU. On bowiem oskarżył ministrów, którzy skrytykowali prezydenta. Oskarżył nie wiadomo których z nich, nie ma zamiaru dowodzić, że tak było, nikt od niego tego nie wymaga, jego szef uważa, że jest OK. Zupełnie ten sam schemat, co w nowej ustawie lustracyjnej, która obejmie nie tylko ministrów, ale kilkaset tysięcy obywateli urodzonych przed 1972. Podobnie jak teraz ministrowie, tak wyznaczeni przez IPN i szefa w pracy obywatele bedą mogli dochodzić swych praw w sądzie. Oskarżony i automatycznie skazani, jak ośmiu ministrów. Obywatele będą zmuszeni dochodzić satysfakcji, a kto wie, może utraconych zarobków w sądzie. Po obejrzeniu tylu jadowitości i determinacji ze strony funkcjonariuszy PiSowego reżimu, wcale nie jest to takie nieprawdopodobne. Przeciez nie wszystko da sie wyjasnic UKLADEM???!

  67. Słuchajcie, ale Wam się coś pochrzaniło, o wysyłaniu na szafot było w poprzednim tekście 🙂

  68. Oczywiscie, ze sprawa Grassa jest rozdmuchana, odnosze wrazenia ze znow mamy temat zastepczny; czy naprawde ten niewielki epizod w zyciu Grassa jest tak wazny?
    Jednakze, zgadzam sie wpisem Jacobsky, rzeczywiscie Grass mogl o tym powiedziec wczesniej, odnosze wrazenie, ze bal sie zmierzyc ze swoja wlasna przeszloscia. To juz sprawa jego sumienia. Zreszta historia Grassa to przeciez historia calego niemieckiego pokolenia, wystarczy przywolac biografie obecnego Papieza. Mozna dodac, ze Ratzinger o swojej sluzbie wojennej otwarcie mowi, ale tez nie ma wyjscia, bedac glowa Kosciola we wspolczesnym swiecie nie ma miejsca na przemilczanie- wynaleziono przeciez zawod dziennikarza…Dochodzi jeszcze sprawa Farfary – bylego neonazisty, ktoremu bynajmniej dymisja nie grozi. Jak widac prezes Widstein z radoscia przyjmuje takiego wspolpracownika. Autorytety moralne IV Rzeczpospolitej.
    Na zakonczenie: niestety pracy o szmalcownikach nie znam, nie sadze zeby stala sie bestsellerem na miare ksiazek Davisa (nad ktorymi mozna dyskutowac)
    Pozdrawiam

  69. Drogi Panie Danielu, Drodzy turysci tego blogu,
    nasuwa mi sie pytanie: dlaczego w nowej IV RzP tak bardzo istotne jest burzenie autorytetow, miazdzenie dorobkow, odcinanie sie od wspolnej historii, wspolnych osiagniec, wspolnych slabosci? Grass jest tutaj tylko sybolem, nieoczekiwanym kaskiem ktory wpada do wspolnego mianownika rzadzacej ekipy talibow. Dla tych, ktorzy sa odpowiedzialni za kontynuacje budowy silnej, nowoczesnej Polski, priorytetem jest jej calkowite wyburzenie, skarczowanie, wypalenie, a potem, kto wie, skonstruowanie jakiej atrapy panstwa ku uciesze ubogiego narodu. Jakiego Panstwa? Po co tracic tyle energii, tyle pieniedzy, tyle wysilku na demontaz? Dlaczego Polacy, ktorzy zawsze, historycznie, brzydza sie wladza arogancka – nic nie robia? Nie protestuja? Nie lacza sie, nie wywoza na taczkach? Ha, pytania jakby retoryczne, prawda?
    Nie wiem czy Panstwo zgodzicie sie z moja opinia, ale wydaje mi sie ze po prostu brak w Polsce alternatywy autorytetu. Gdybysmy rzeczywiscie mieli szczescie do opozycji z autorytetem, inaczej by ciagnal konwoj Blizniakow.
    Oni moga byc w bledzie, narozrabiac (jak slusznie mowi Walesa), ale sa bezkarni, bo …brakuje autorytetow. KK zamiast przejzec na oczy i odwaznie ukrocic ze swoich ambon ten faszystowski marsz ku wladzy totalitarnej – kibicuje, niemy, nawet gdy od Koalicji plodza sie pomysly nad kara smierci. Smierci? Kosciol? Przeciez to jest calkowicie wbrew przeslaniom JPII, tak, ale w Polsce KK moze sobie pozwolic na luksus ciszy.
    Gdzie sie podziali polscy intelektualisci, profesorowie, naukowcy gdy frankensteinowski minister wypowiada swoje pojecie o patriotyzmie, szkolnictwie? Skad te ubezwlasnowolnienie? Skad ta nieslychana niemoc, impotencja?
    Zastanawia mnie czy tylko ja tak to odbieram, czy rzeczywiscie Kaczyscy dodaja bromu do stacji oczyszczania wod?
    Polacy, Rodacy, co sie w Wami dzieje? Gdzie czapeczka w pawim piorkiem? Gdzie te nasze ostrogi? Pobudka, czas cos robic, laczyc sie, zaprotestowac tej V Kolumnie co pracuje przeciw Polsce. To zgraja przebierancow w strojach z Cepelii, zapraszajacych nas do swiatla, jak w „Miazdze” Andrzejewskiego, do ognia swiec, gdzie cmy koncza wedrowke plonac i umierajac.
    Nie moge zrozumiec tego nowego polskiego status quo, jak do tego doszlo, jak to sie ciagnie bezpardonowo, pokracznie, wulgarnie, bezwstydnie, az wierzyc mi sie nie chce ze Polacy Polakom serwuja taka potrawe.
    Wykorzytuje ten plasterek Internetu aby sprowokowac Panskich blogowiczow i wezwac Pana, Panie Danielu, do otwarcia listy Autorytetow Polskich. Niech Pan z laski swojej opublikuje taka prosbe do czytelnikow aby wpisywali tych ktorym powierzyliby swoj dom, swoj kraj, swoja Polske. Bedzie to zapewne ciekawa ankieta i kto wie, moze to z niej wydostanie sie jakis polski Fenix ktory nam doda skrzydel!

  70. taktrzeba przyzanć że admowicz jest normalny.mam nadzieje że zostanie.

  71. Do Ramzesa
    Nie mam potrzeby posiadania autorytetów i wzorców postępowania. Przyjmuję ludzi takimi jakimi są-z ich słabościami,grzechami i pieknymi uczynkami.Mam dosyć ciągłego wartościowania i moralnego oceniania.Gdy moje dzieci byly małe oglądały bajki których bohaterowie byli jednoznacznie określeni jako dobrzy,źli,głupi,mądrzy itp. Zwykle gdy bajkowa postać zrobiła coś niejednoznacznego dzieci zaniepokojone patrzyły na mnie i pytały:Tato czy ten skrzat jest dibry czy zły?Gdy patrzę na współczesną Polskę mam wrażenie,że kraj ogarnęło jakieś masowe zdziecinnienie.Moim zdanie owo zdziecinnienie rozpoczęło się po śmierci Papieża,który przez cały swój pontyfikat mówił swym rodakom co mają czynić.Zdjął z ich ramion ciężar odpowiedzialności zarówno za swój los jak i za los kraju.Gdy patrzyłem w ubiegłym roku na te spektakle rozpaczy i osamotnienia odprawiane przez tłumy czułem co się święci. Dzieci przyzwyczajone siłą auterytetu Papieża do braku odpowiedzialności za swoje życie,zagłaskiwane przez dwadzieścia kilka lat i podkarmiane słodyczami zostawały właśnie samotne,pełne lęku i niepewności o przyszłość.No i jak zdziczałe dzieciaki z „Władcy much” Goldinga zaczęły po swojemu urządzać świat wokół siebie.Robią to jak umieją,jak czują-okrutnie,egoistycznie i głupio.Takie są skutki zastępowania ludzkiej odpowiedzialności za siebie protezami autorytetów.

  72. >(Tymczasem jego oskarżenia pod adresem PZU i PO o rzekoma aferę billbordową, jakoś nie zyskują potwierdzenia, ale o tym cicho sza).

    taka drobniutka, malutka manipulacyjka. Nie zyskuja potwierdzenia w sparwie bilboradowej, nie zyska potwierdzenia, to co w sparwie Grassa. Miszczunio z pana….sie naumial pan pzrez te lata w RP.

    >16-letni Grass, w czasie wojny, nie mając dostępu do prawdy, zaczadzony i osaczony przez wszechobecną ideologię faszystowską, nie mogąc liczyć że pozna prawdę inna niż hitlerowska ani w kościele, ani w szkole, ani w gazecie, nigdzie –

    bidulka. no na prawde.

    Ogolnie, przyjmujac porownanie i opisane aksjomaty – podstwowoy blad popelnia pan i szczukowa. Otoz, farafalowi, nikt Honorowego tytułu miasta Niemieckiego nie ma zamiaru przyznac.
    Po drugie, nikt nie zada od Grassa nie stawiania stopy na ziemi polskiej, porzucenia pisarstwa czy jakiejkolwiej aktywnosci spolecznej, medialnej czy innej.

  73. Wojtek z Przytoka

    Też tak uważam.

  74. Ramzes,

    prosze, tylko bez zadnych list…
    Zwlaszcza list autorytetow….
    Litosci.

    Jacobsky

  75. Panie Ramzes,
    te wszystkie autorytety siedza jak mysz pod miotla, bo licza, w razie czego, na niski wymiar kary. Przeciez kazdemu, a jesli jakis procencik sie ostanie, to bez znaczenia, Dorny i Wasermany moga dopisac pare zer do rachunku. To jest tylko sprawa woli. Kazdy ten autorytet urodzil sie przed 1989, studiowal, pracowal, robil kariere zawodowa, spoleczna, polityczna w PRL-u. Zostawil po sobie jakies tropy, ktore mozna – jak sie chce – pieknie spozytkowac. Niektorzy moze mieli jakies kontakty z milicja, bezpieka, przeciez starali sie o paszporty. Cos tam moze paplali. Nie mialo to i nie ma zadnego znaczenia, ale mozna pieknie spozytkowac. Czesc moze wspolpracowala z SB, choc nic to nie bylo warte, ale jak pieknie mozna spozytkowac. Jak Uklad Braci to potrafi spozytkowac pokazal juz dobitnie na przykladzie Gilowskiej. I to dziala bardzo odstraszajaco. Dlatego autorytety, nieraz z poteznymi dzwigniami w reku, siedza jak mysz pod miotla i licza, w razie czego, na niski wymiar kary.

  76. Kiedy 16-latek trafia do Waffen SS, to jest niewybaczalne i nie może on być obywatelem honorowym żadnego polskiego miasta.
    A jeżeli trafił do Luftwaffe – to może? To jest jednak pobór do wojska w czasie wojny.
    A jeżeli zapisał sie do Hitlerjugend?

  77. Drogi Wojtku z Przytoka,
    Na parę dni straciłem kontakt z netem, więc dopiero teraz mogę Ci odpowiedzieć.
    W mrocznych czasach komuny (tej głębokiej) „dialektycznie” mozna było wytłumaczyc wszystko. Tej formuły uzywli aktywiści, którzy przeważnuie Hegla nie studiowali. W IV RP nastapił renesans pokretnych tłumaczeń i udowadniania z góry założonej tezy, bądź „dialektycznego” wycofywania się ze straconych pozycji. Rżónica polega na zastąpieniu „dialektyki” „skrótami myslowymi”. Co do autorytetów moralnych, nie bez kozery przywołałem Steinbecka i Kazana. Kiedyś siegnąłem do podręcznika historii powszechnej dla licealistów (nie wiem czy jeszcze obowiązuje) autorstwa profesora Roszkowskiego. Wynikało z niego, iz Wietnam był próbą wyzwolenia gnębionego ludu. Jesli zas chodzi o komisję do badania działalności antyamerykańskiej, to czy nie dostrzegaż jej podobieństw z ipeenem?

  78. Sorry Wojtku,
    oczywiscie – dostrzegasz

css.php