Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

30.08.2006
środa

Brawo Bartoszewski!

30 sierpnia 2006, środa,

Ustąpienie  Władysława Bartoszewskiego ze  stanowiska honorowego przewodniczącego Rady Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (należy do MSZ), zasługuje na uznanie, którego zresztą Profesor nie potrzebuje, bo ma go aż nadto. Dopóki kilka dni temu nie „obrzygał” go (słowa Bartoszewskiego) min. Antoni Macierewicz, profesor Bartoszewski był jednym z ostatnich powszechnie uznawanych autorytetów w Polsce (mówimy o czasach odległych, kiedy nie „obrzygano” jeszcze Jacka Kuronia). Kiedy Bartoszewski (poza wszystkim były więzień, wybitny działacz oświęcimski) znalazł się wśród osób określonych jako agenci sowieckiego wywiadu („skrót myślowy” Macierewicza), pani minister Fotyga oraz Bracia Rządzący nabrali wody w usta. Nagabywany przez nienawistne media, premier Kaczyński powiedział, że Macierewicz ma do wykonania bardzo ważną misję likwidacji WSI, nie odciął się od „szarży słownej” ministra, a pani minister Fotyga powtórzyła za nim to samo, dodając od siebie, że nie ustosunkowała się do wypowiedzi likwidatora WSI ponieważ „nie ma wiedzy”. Zamiast bronić honoru swojej instytucji i swoich poprzedników (nawet jeśli jeden czy drugi na to nie w pełni zasłużył), pani Fotyga zachowała się jak pensjonarka na wizytacji. Jak ona będzie stawiać się Niemcom, Rosji i innym wrogim mocarstwom, jak będzie bronić interesu narodowego, jeżeli nie potrafi bronić swoich poprzedników z ostatnich 15 lat?
Gadanie o tym, że  Macierewicz ma ważną misję do wykonania (więc może pleść androny) jest zwykłą zasłoną dymną, ponieważ (1) można odciąć się od wypowiedzi nie odcinając się od autora, (2) można zmienić ministra. Jeżeli pani Fotyga może być ministrem Spraw Zagranicznych dużego państwa europejskiego, to wśród prawie 40 milionów mieszkańców znalazłby się zapewne jeszcze jeden utalentowany likwidator WSI, który swoimi wypowiedziami nie wprawia w zakłopotanie Braci Rządzących.

Czy jednak naprawdę wprawił ich  w zakłopotanie? Niekoniecznie, ponieważ „obrzyganie” Bartoszewskiego jest tylko fragmentem „obryzgiwania” wszystkich autorytetów z wyjątkiem miłościwie nam panujących. Przedwczoraj Herbert, wczoraj Geremek, Bartoszewski, Rosati, dzisiaj Jacek Kuroń, a jutro cały świat będzie u stóp Braci Rządzącej. Metoda hunwejbinów z IPN i z mediów jest prosta: Poza nami nie ma ludzi z marmuru, zresztą marmur też ma skazy, każdego można urządzić, wystarczy tylko chcieć. A chętnych nie brak, niektóre gazety wręcz specjalizują się w wyciąganiu kwitów, są wręcz ściekiem z IPN. Widocznie to się dobrze sprzedaje. Potem wystarczy przesłuchanie nazwać rozmową, rozmowę – negocjacjami, rozmówcę – agentem i  po kilku miesiącach takiej kampanii wygląda na to, że nie tylko dawna władza, ale i opozycja to były kanalie, a czysta jest tylko Brać Rządząca i jej kohorty.  Nieustanna czystka (np. wyrzucanie z TVP Dworaka, Grzywaczewskiego oraz innych antykomunistów z PO i zastępowanie ich kolejną generacją antykomunistów z PiS) to tylko dowód, że rewolucja zjada własne dzieci. „Obrzyganie” Herberta czy Bartoszewskiego ma tylko poniżyć wszystkich ludzi nieprzeciętnych, żeby na tym pustkowiu wyglądać pomnikowo. Można by pisać o rozmowach Herberta, o przesłuchaniach Kuronia, także o sowieckiej agenturze, ALE gdy to wszystko odbywa się pod hasłami walki z łże-elitą, gdy obala się okrągły stół jako zmowę różowych z czerwonymi, gdy codziennie rzuca się tłuszczy kolejny autorytet, gdy pisze się, że ksiądz był kapusiem,  twórca KOR „negocjował”, a wszyscy byli ministrowie SZ są podejrzani, to trudno się dziwić, że coraz więcej ludzi wyjeżdża, lub pragnie wyjechać, a większość tych, którzy zostają też chyba jest zdegustowana, bo najlepszy okres w historii Polski od kilkuset lat jest „obrzygiwany”. Co w tym złego, że przesłuchiwany  Kuroń nimi rozmawiał? Przecież prawie cała Polska marzyła o tym, żeby oni się dogadali. Dzięki temu mamy za sobą wspaniałych 15 lat wolności, które usiłuje zepsuć kilku panów, którzy czuli się niedocenieni. A ja pamiętam, jak w 1981 r. chyba w Otwocku, wściekły tłum chciał urządzić samosąd na milicjancie i dopiero Adam Michnik zdołał ten tłum opanować i uczynił to tylko słowami, tylko swoim autorytetem. Trzeba było wtedy wyjść z więzienia i  stanąć naprzeciwko tych ludzi.  Okazuje się, że to komuś wówczas  przeszkadzało i tę zadrę nosi do dziś. 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 95

Dodaj komentarz »
  1. Coraz bardziej pesymistyczny sie robi blog Pana Daniela.

    Obawiam sie jednak , ze on po prostu trafnie oddaje rzeczywistosc…

  2. Zgadzam się z Panem, że to jest manipulacja i „obryzgujący:” nie dorastają do pięt „obryzgiwanym”. Gdy mowa o Michniku czy Kuroniu, to jest to zupełnie inna sfera, niż Lepper, Kaczyńscy czy Macierewicz. Nie można ich w ogóle razem zestawiać.
    Mnie niepokoi coś innego. To jak Pan usiłuje manipulować, zupełnie jak oni:
    „wszyscy byli ministrowie SZ są podejrzani, to trudno się dziwić, że coraz więcej ludzi wyjeżdża, lub pragnie wyjechać, a większość tych, którzy zostają też chyba jest zdegustowana..”

    Jeśli udowodni mi Pan związek pomiędzy zamieszaniem w MSZ a rosnącą emigracją, to Panu szczerze pogratuluję. Pisze Pan tak, jakby przyczyną emigracji zarobkowej była zła sytuacja wśród politycznych elit. Przyczyną emigracji w Polsce jest stan gospodarki, która mimo że jest w dobrym stanie, niestety nie na takim poziomie, jak w innych krajach UE, celach emigracyjnych Polaków.

  3. Nawet nie „obryzgujący” a „obrzygujący”. Przepraszam, pewnie nie chciało mi przejść przez gardło.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Na Bartoszewskim Braci Rządzącej tak bardzo zależało, że cały dzień do niego dzwonili, ale biedaki nie zdołali się niestety dodzwonić. A TVN dodzwonił się bez problemu… Posunięcia naszej władzy w ostatnich 10 miesiącach przypominają jeden wielki happening polityczny. Szkoda, że organizują go najwyżsi urzędnicy państwowi. Więcej o tym piszę na swoim blogu.

  6. „Sprawa Kuronia” upoważnionego przez samego Wałęsę do ” prowadzenia wszelkich możliwych negocjacji, także z SB”[za onetem], a zwłaszcza fakt, że dowiadujemy się o tym dopiero dzisiaj, dzięki „hunwejbinom z IPN”, przekonuje mnie jeszcze raz o genialności pewnego pisarza. Ostatni akapit jego znanej powieści niniejszym pozwolę sobie przytoczyć:
    „Słychać było dwanaście wściekłych głosów, a wszystkie brzmiały jednakowo. Nie było już żadnych wątpliwości, co się zmieniło w ryjach świń. Zwierzęta w ogrodzie patrzyły to na świnię, to na człowieka, potem znów na świnię i na człowieka, ale nikt już nie mógł rozpoznać, kto jest kim.”

  7. Coz, prof. Bartoszewski pokazal klase. Podobnie jak min. Sikorski, ktory w przeciwienstwie do „pani minister z odzysku” zdobyl sie na telefon do niego.

    Nedzna jest ta nagonka. Tylko kto sie ostanie…prezes Kurtyka chyba?!

  8. „A ja pamiętam, jak w 1981 r. chyba w Otwocku, wściekły tłum chciał urządzić samosąd na milicjancie i dopiero Adam Michnik zdołał ten tłum opanować i uczynił to tylko słowami, tylko swoim autorytetem. ”

    Ja tez pamietam.

    Bo wtedy mial autorytet i mimo, iz SBcja starannie zadbala o rozpowszechnienie „rewelacji” o jego pochodzeniu ( tlum w Otwocku byl go swiadom). NIKT poza naprawde paroma tzw. PP ( Prawdziwymi Polakami), totalnie ignorowanymi przez opinie publiczna, nie uwazal tego za j a k i k o l w i e k temat.

    Potem sie to zmienilo. Jak moglo dojsc do tego, skoro rzady dusz, srodkow masowego przekazu, polityczne i ekonomiczne przez tyle lat sprawowala tzw. laicka lewica?

    Gdziez, ach gdziezes wtedy byla polska elito!

    Kaska

  9. Patrzę oniemiały na ten spektal trafnie nazwany „obrzygiwaniem” i dochodzę do podobnych wniosków.
    Paru gości, pełnych zawiści, niespełnienia, kompleksów macha nami na lewo i prawo. Zastanawiam się gdzie są granice, kiedy i kto powie dość ? Mamy czekać 3 lata do następnych wyborów?

  10. Autorze, chwileczke. Jak to: „Trzeba było wtedy wyjść z więzienia i stanąć naprzeciwko tych ludzi.”

    Z jakiego wiezienia?

    Adam mogl tam pojsc, bo wiedzial, ze ma poparcie. Nasze. I tych, do ktorych mowil. Pan, nawet jakby sie tam udal, zapewne niewiele by wskoral. Zreszta, nie udal sie pan, wiec kto wie – moze pan tez jakas „zadre w sercu nosi”.

    Kaska

  11. Panie Danielu – skandal i hucpa polityczna to dla obecnych władców naszego kraju reflektor,którym daje sie społeczeństwu po oczach.
    Ale, jak mowi przysłowi ,co za wiele, to niezdrowo.
    Casus profesora Bartoszewskiego obnażył jaskrawo miałkość grupy trzymającej władzę. Lata świetlne dzielą ich od człowieka z klasą. Karłowate postury i takież pojmowanie Polski. Ci ludzie poprostu ciągle jeszcze nie zdają sobie sprawy,że jeżeli wedle ich rozeznania, wszystko co przed nimi było szambem – to oni w tym szambie też sprytnie pływali. Aż wypłynęli.
    Na tle tej sztucznie podsycanej histerii giną całkowicie sprawy dotyczące szeregowego obywatela. Nie wiemy na co idą tak naprawdę nasze podatki i z czego będziemy my – przeciętniacy i poniżej -żyć wobec narastającej fali podwyżek cen.
    I znowu, jak za komuny sa ONI i jesteśmy MY : oni robią co chcą bo siedzą przy przysłowiowym korycie, my musimy przeżyć mimo wszystko.
    Wystąpienie publiczne sfotygowanej blondynki każe przypuszczać,że politykę zagraniczną Polski będą robić ministrowie państw ościennych. No bo skoro ona „nie ma wiedzy……”?

  12. Panie Danielu,

    Patrze ze smutkiem na to opluwanie wszystkich i wszystkiego.

    Nie o takiej wolnej Polsce marzylam.

  13. Profesor ma klasę, bo jest przedwojennym dżentelmenem. Powiedział też, że człowieka na poziomie nie może obrazić oborowy… Ale nawet w oborze jest jakiś nadzorca, który powinien oborowego przywołać do porządku!

    Widocznie w „tej” oborze albo nie ma nadzorców, albo pozwalają oborowym na wszystko, albo nie chce im się fotygować…

  14. Panie Danielu
    A ja pamiętam jak w 1981roku w jednym z prowincjonalnych miast naszego”pasa biblijnego”rozpoczął się pogrom Cyganów.Wściekły tłum ruszył podpalać cygańskie domy-standartowo składał się z narąbanych lumpów w otoczeniu dzieciarni.Ale na czele szła pijana w dym,śpiewająca narodowo-rewolucyjne pieśni dość leciwa kobieta.Jak później gdzieś wyczytałem była to nauczycielka czyli elita owej społeczności.Otwock i miejscowość o której piszę(nie będe przypominał jej nazwy).Ten sam rok,jeden kraj, język, historia.Michnik,wróg publiczny nr.1 ratuje milicjantów przed linczem-nauczycielka,autorytet lokalny porywa tłum do linczu.Minęło ćwierć wieku i co się zmieniło?Co z ględzenia autorytetów moralnych zostało?Co zostało z corocznych wizyt Papieskich?Przecież to Jego nauki miały kształtować moralność publiczną.Co ludzie z tych mszy polowych przywieźli do swoich Zduńskich Woli, Raw i Mław?Co zostało z autorytetów politycznych?Z Wałęsy,Kuronia,Michnika?Nie ma już legendy sierpniowej,nie ma legendy opozycyjnej.Polska rewolucja pokazuje właśnie swą prawdziwą twarz.Zajadłą twarz starej baby prowadzącej tłum do linczu.Panie Danielu-nie ma co biadolić,trzeba przyjąć do wiadomości ten obraz.Nigdy nie będzie inaczej.Co z tego,że ktoś sensowny wygra przyszłe wybory?Przecież ta „Rewolucja prowadząca lud Mławy(Rawy, Pcimia…) na barykady”nie zniknie.Zaśnie najwyżej na kilka lat,by potem się zbudzić, na dzień dobry obrzygać Bartoszewskiego i podpalać okolicznych Cyganów.
    Tę refleksję kieruję również do Procesa(u)7 ponieważ upatruję źródeł emigracji również w sytuacji psychospołecznej kraju.Od ludzi,którzy wyjeżdżają słyszę najczęściej:”Stary,tu się nic nie zmieni”.Nie tylko o kasę idzie.
    Pozdrawiam

  15. Jestem zachwycona!
    Michnik z Kuroniem szli do kozy NA WLASNE ZYCZENIE!!! No tego to chyba nawet Kurski jeszcze nie wymyślił! Dzięki Kasko! nie będę żyła w błogiej nieświadomości. nie będę już myślała, że oni niekoniecznie właśnie TAM mieli nieprzepartą chęć przebywać.
    Tylko dzięki takim, co się nie dali złapać mogli w kryminale pisać książki i oddawać się podejrzanym rozmowom z waszymi ciemiężycielami…
    Ach! TEN OGROM CIERPIEŃ!!!

    Kasko!
    Dziękuje Ci. Otworzyłaś mi oczy. NARESZCIE!

  16. Chciałbym tylko dodać do słów min. Fotygi: „nie mam wiedzy”. Ona naprawdę nie ma żadnej wiedzy. Sprawia ciągłe wrażenie jakby nie wiedziała gdzie jest. Chyba bierze przykład z pewnej min. SZ europejskiego mocarstwa. Nie dorasta jej jednak do pięt.

  17. Kasko,
    chwileczkę jakie poparcie. Czytając co Ty tutaj (i na innych blogach, zwłaszcza Pana Gie) wypisujesz powiem tylko tyle: Boże strzeż mnie od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sam.

  18. A czy pamiętają Państwo sprawę Pana Bartoszewskiego kiedy otrzymał niemiecką nagrodę? Pan Bender (licencjonowany katolik przy Jaruzelskim) też Profesora Bartoszewskiego (specjalnie pisze Profesora bo i to Mu Bender zaprzeczał. Choć jest to tytuł HONOROWY) opluwał. Są tacy , którzy czują się lepiej jeżeli kogoś poniżą (lub spróbuja to zrobić).

  19. Straszna szkoda, że w tak krótkim czasie marnuje się to, co zdobywaliśmy latami. Ale każda głupota i zło mają wyznaczoną jakąs miarę i myślę, że jakimś cudem da sie odrobić stracony czas. pzdr dla wsystkich

  20. Do Pyzola,
    [..] mimo, iz SBcja starannie zadbala o rozpowszechnienie “rewelacji” o jego pochodzeniu ( tlum w Otwocku byl go swiadom).
    […] Potem sie to zmienilo. Jak moglo dojsc do tego, skoro rzady dusz, srodkow masowego przekazu, polityczne i ekonomiczne przez tyle lat sprawowala tzw. laicka lewica?

    Czyżbyś chciała przez to powiedzieć, że za komuny nawet z gruntu dyskwalifikująca żydowskość nie była w stanie podważyć w społeczeństwie autorytetu zasłużonego opozycjonisty, a dopiero panowanie tzw. laickiej lewicy (czyli jak rozumiem III RP) obnażyło prawdziwe oblicze niegdyś wielbionych postaci?

  21. Niestety Wałęsa miał rację ,że bracia mniejsi są w destrukcji najdoskonalsi. To widać . A skutki wszyscy normalnie myślący odczuwamy. Zastępy destruktorów powiekszają się znacząco Kurski, Zawisza Pompiarz dziennikaerski ect. Smutno

  22. Panie Danielu,dawno chcialam Panu powiedziec,jak bardzo Panu wspolczuje!!!!lSa tu tacy ,co caly czas marudza,ze piszesz Pan felietony.
    Nikt ich przeciez nie zmusza,zeby je czytali,nieprawdaz!!!!!!!!!!Masochisci widac jacys.Dziennikarz ma pioro,wiec pisze,taki jego fach.Co gorsza zarzucaja Panu brak odwagi.Pytaja ,gdzie Pan byl w czasach Solidarnosci??Ha, tak jakby sami zapisali najchlubniejsze stronice historii.
    Watpiacych bylo milony.Nawet ci ,co zapisali sie do zwiazku mieli dlugo watpliwosci.Czyz nikt z nich nigdy nie watpil???Wiele spraw z perspektywy wyglada inaczej.
    Teraz wspiera Pan piorem wolna Polske i Polakow.I co? I tez ZLE!!O ironio losu.Polakom nijak dogodzic nie mozna……..
    Jest wielu wsrod blogowiczow,ktorzy wiedza w czym rzecz.I chwala im za to.Dzisiaj przeczytalam panski felieton,bardzo trafny.
    Szkoda tylko,ze rodacy traca swietnego czlowieka w osobie PROF. Bartoszewskiego!!!!!!!Ale to byla jedyna sluszna decyzja.Bo jak min.Fotyga powiedziala,ze „wiedzy nie ma”,no to widac na kazdym kroku.
    Pozdrawiam Pana i prosze wybaczyc tan dlugi wstep.Ana

    Ps.Proces7
    No,no ostrozna bylabym w stwierdzeniu,ze rodacy wyjezdzaja tylko „za chlebem”!!Wsrod moich polskich znajomych nikomu jak dotad nie zaswitala mysl o powrocie do Takiej Zasciankowo-Rydzykowej Polski!!!!
    A zapewniam Pana,ze nie oplywamy w wielkie luksusy.
    Mlodzi,wyksztalceni wyjezdzaja,bo Chca ODDYCHAC,ODDYCHAC!!!!!!!!!!
    A w rzyg****ach trudno o swieze powietrze!!!!!!

  23. Gdybu to tylko chodziło o jakieś wewnętrzne rozgrywki, kopanie się po kostakch, żlośliwośći… ale obiektem ataku są ci, którzy kształtuja obraz Polskki za granicą.
    Nie ma sprawy, nie ma wyjazdu zagranicznego, nie ma doniesienia prasowego i wyczynach róznych pomiotłów nowego UKŁADU, żeby nie było smrodu…

    A.

  24. Profesora Władysława Bartoszewskiego będą pamiętały przyszłe pokolenia jako wybitnego, zasłużonego Polaka prawdziwie swą ojczyznę kochającego. Profesor będzie wzorem.

    A tego pana co „go zrobili” wiceministrem raczej niewielu i to buduje.

    Prosefor w wypowiedzi dla TVNu stwierdzil ponadto ( cytuje z pamieci ), ze gdyby takie slowa byly wypowiedziane przez kogos kto sie urodzil w czworakach i ma wyksztalcenie podstawowe, to by w ten sposob nie reagowal, ale w inteligencje tego Pana niezbedna do piastowania tak wysokiego stanowiska wczesniej nie watpil.

    Skoro Profesor byl sowieckim agentem i nikt z wladz temu nie oponuje, skoro inny wazny minister mowi na widzow TVN per „Wykształciuchy” to sie tak zastanawiam, ze przeciez na wyspach brytyjskich (pewnie sie ukrywa…) jest jeszcze Profesor Leszek Kolakowski ktory we wczesnych latach zajmowal sie doktrynami socjalizmu ( vide: artykul w ostatnim chyba „Przekroju”) – to dopiero skandal… i czemu do Ojczyzny nie wraca !!!!

    I czy nie jest odpowiednie w tym miejscu zacytowac w stosunku do takich wlasnie ludzi słow komendanta kompanii ( Zapasiewicz ) z filmu ” CK Dezerterzy” :

    ” W słowniku ludzi cywilizowanych nie ma słów wystarczająco obelżywych opisujących Pańskie zachowanie….”

  25. Obecni Rządzący cierpią chyba na kompleks Okrągłego Stołu, przy którym znaleźli miejsce wszyscy, od prawa do lewa, poza nimi. Stąd też prawdopodobnie ich chęć do „obrzygiwania” i niszczenia wszelkich autorytetów związanych z tamtym okresem. Na usta ciśnie się tylko jedno słowo: Żałosne.

  26. Gratuluję niektórym blogowiczom zadowolenia z „obrzygiwania” historii.
    Rozumiem, że sa to ci młodsi, którzy wiedzę o czasach PRL wyssali z tekstów gazetowych, i niczego więcej. Którzy nie mają pojęcia o specyfice tamtych czasów, i nie wiedzą, co znaczyły nazwiska Michnika, Kuronia, Lipskiego czy Mikolajskiej.
    Ale cóż, autorytety, które coś znaczą siła swoich dokonań, a nie schlebianiem upodobaniom i interesom, są czymś za ciężkim dla wielu ludzi, którzy „wiedzą najlepiej” i stąd ta ich złośliwa radość.

    Co do pani minister Fotygi: określenie „pensjonarka” oddaje istotę rzeczy.
    Nic dodać, nic ując.

  27. Ma rację Wojtek z Przytoka, że nie tylko o kasę chodzi dzisiejszym emigrantom. Notabene wyłącznie im zawdzięczamy spadek bezrobocia, który nasi władcy ogłosili swoim sukcesem. Jeśli zaś chodzi o opluwanie, obrzygiwanie itp. czynności, przypomina mi się powszechnie u nas stosowana zasada oceniania innych:
    „On ukradł, czy jemu ukradli – nieważne, wymieniono jego nazwisko”.
    I to wystarczy, aby kogoś utopić w szambie – polityka za pomocą mediów, a zwykłego szaraka za pomocą plotek. Co nie ma nic wspólnego ani z prawem, ani ze sprawiedliwością…

  28. Pyzol pisze 08;30: ” Tłum w Otwocku by tego świadom ” ( tj. żydowskiego pochodzenia Adama, a jednak! ) Taki pewny sąd głosisz !!.Byłaś tam ,tego dnia w tym mieście i w tym tłumie ?,czy może tamtego czasu publikowano wiarygodne wyniki badań o świadomości tego Otwockiego tłumu ?!

  29. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

    Wahadło się rozbujało i pozostaje tylko pytanie, czy za niecałe trzy lata wychyli się w przeciwną stronę z jeszcze większym impetem, czy też po prostu się urwie.

    Dobrze, że dzisiejsza władza nie ukrywa swych intencji i wizji IV RP, że czynem podpiera swe słowa. Dzięki temu każdy w następnych wyborach będzie miał jasność, czy odpowiada mu kontynuacja, czy chciałby odmiany (czy będzie to odmiana na lepsze, to już inna sprawa). A ci, którzy nie chodzą na wybory niech nie narzekają albo przeprowadzą się tam, gdzie nikt sobie głowy demokracją nie zawraca.

  30. Ana, Wojtek z Przytoka
    Zapytaj Pana Passenta, z dobrze stojącej gospodarczo, faszystowskiej Argentyny, nikt nie emigrował. Emigrują do dziś z demokratycznej. Ja nie sądzę, że emigracja zarobkowa jest skorelowana z sytuacją polityczną w kraju. To po prostu zbieg okoliczności. Tak jak zbiegiem okoliczności, jest korzystna obecnie sytuacja gospodarcza Polski. Ani emigracji, ani wzrostu gospodarczego nie zawdzięczamy rządowi Kaczyńskiego.
    Najedzeni, widzący poprawę standardu życia ludzie, poprą nawet najbardziej idiotyczny rząd. Zobaczcie na rosnące poparcie dla PiS-u.

  31. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie ma już znaczenia, czy w aktach IPN są jakieś dokumenty świadczące o agenturalnej przszłości kogokolwiek. Teraz wystarczy, że w jakiejś gazecie pojawi się informacja, że w archiwum instytutu znajduje się cokolwiek: zapiski, notatki, wierszyki na serwetkach… i staje się to wystarczającą przesłanką do zmieszania kogoś z błotem.

  32. Fotyga bardziej kojarzy mi się z niezbyt rozgarniętą ekspedientką, która raz „wbitej na kasie” pietruszki bez zgody kierownika nie wymieni klientowi na koperek (w tej samej cenie).

  33. Można zadać sobie pytanie jak zostanie zapamiętany prof. Bartoszewski a jak bracia Kaczyńscy czy Antoni Macierewicz. Nie wierzę w to, że legenda Jacka Kuronia nie przetrwa. Dla tych którzy go cenili ten tekst nic nie znaczy, dla przeciwników Kuronia jest dowodem na poparcie ich racji.

    Pamiętam gdy pewnego wieczoru stojąc w korku wsłuchałem się w audycje radiowa pewnego redemptorysty. Było to kilka dni po śmierci Kuronia. Nawet tam czytająca felieton kobieta, wybiórczo traktująca życiorys Jacka, potrafiła wydusić z siebie słowa uznania dla empatii i charakteru niezłomnego opozycjonisty. Minęło kilka lat i gdybym dziś obudził się z jakieś kilkuletniej hibernacji, to ze zdumieniem przecierałbym oczy.

    Ludzie nie wyjeżdżają z powodu Kaczyńskich, ale atmosfera w kraju po prostu ich decyzje przyspiesza.

    Wojtku z Przytoka piszesz o Otwocku i antysemickich nagonkach. Dziś drewniane domy, w większości mienie pożydowskie, niszczeje. Nie ma kto o nie zadbać…
    Słynna scena z Michnikiem w Otwocku chyba najlepiej tłumaczy charakter lidera laickiej lewicy…ale ta scena stoi nieco kością w gardle zwolennikom obecnej władzy.

  34. >Dopóki kilka dni temu nie „obrzygał” go (słowa Bartoszewskiego)

    hmm, „co wolno wojewodzie, to nie tobie s…dzie”

    no chyba tak, bo nie karcac Bartoszewskiego za okreslenie jakiego uzyl, nalezy zauwazyc, ze slowa Leppera o checi dania „w pape” panu Sekielskiemu czy Morozowskiemu nie spotakaly sie z wyrozumialoscia „inteligencji”.

  35. Boze, widzisz i nie grzmisz….strach otwierac gazety i ogladac jakiekolwiek wiadomosci, bo prawie codziennie wylatuje jakies wiaderko pomyj, a potem nasi kochani panujacy mowia, ze nikt nie pluje, to moze deszczyk troszke kropnal…a ja tak tesknie za jakas normalnoscia, za tym zeby lepper nie mowil jednego dnia ze chce odwolania macierewicza i mojzesowicza, a drugiego ze tylko zartowal, zeby macierewicz uzywal skrotow myslowych gdzie mu sie zywnie podoba, a najlepiej w swoim domu przy kominku, zeby kurski politycznie podzielil los pewnej lodzi podwodnej, zeby pani ania z MSZu miala wieksze wyobrazenie o tym co robi, a najlepiej zeby miala jakiekolwiek, zeby zamurowac IPN, przynajmniej az do czasu kiedy w naszym kraju zapanuje jako taki dobrobyt, wtedy – jak bedziemy zyli nasyceni w bogatym kraju, bedziemy sie zajmowac babraniem w przeszlosci; chyba jednak ten dobrobyt szybko nie nadejdzie, wiec kolejna jesien bedziemy zmuszeni patrzec na te smutne igrzyska, w ktorych glowna konkurencja jest obrzucanie blotem, wylewanie wiader pomyj i oczernianie kogo sie da…to wszystko juz nie jest nawet zalosne, smieszne przestalo byc dawno, to jest po prostu smutne….

  36. Widocznie opluwając Wielkich pomniejsza się ich, pomniejsza, pomniejsza aż wreszcie MY, opluwający, zaczniemy być zauważani jako Wielcy…

    Pewien menel, może nawet ten centralnodworcowy, tłumaczył drugiemu, dlaczego mali ludzie sa często tak upierdliwi – „bo im się serce o gówno opiera!”

    On miał rację! Tyle, że nie chodziło pewnie o małych wzrostem, tylko Małych Mózgiem…

  37. Widzę Panie Danielu że się Panu ulało,pomału ulewa się wszytskim ludziom, którzy myślą ,jak myślą? łże-myślą. co- myślą? Nie chcę pisać inwektyw pod adresem tych charakteropatów ale cisną mi się na usta dwa słowa, oba brzydkie.Pozdrawiam wszyskich i mira też tetryk

  38. Procesie 7
    Zgodzam się,że sytuacji gospodarczej kraju nie zawdzięczamy Kaczyńskim. To po prostu chwilowa koniunktura wzmocniona strumieniem euro z uni i pieniędzmi słanymi przez emigrantów.Moim zdaniem to zamek stojący na piasku.Zgadzam się też,że syci ludzie poprą nawet najbardziej idotyczny rząd-szczególnie gdy w swej głupocie biorą za dobrą monetę obiecane im gruszki na wierzbie(dywany).Ale jest część społeczeństwa, ktora zdaje sobie z tego sprawę i pryska gdzie pieprz rośnie.Ja o nich pisałem.Piotr Adamczewski w ostatniej bodajże”Polityce”napisał zabawną recenzję z knajpy w której nieźle jeść dawali, ale wnętrza ozdobiono koronkami przypominającymi mu stare gacie babci. I o to też idzie-nie tylko ważne jest ile żarcia dają, ale też jak podają.A tu od kilku miesięcy tak podają,że na wymioty zbiera.Co do faszystowskiej Argentyny-fatalnie się skończyło przegraną wojną o Malwiny.Kilka skał na oceanie-jakiś dziwaczny symbol potęgi.Czy Ci nie przypomina to narodowej mitomanii od której aż duszno w Polsce?Taką analogię widzę.
    Galopujący Majorze
    Na zachodzie kraju też pełno jest gnijących poniemieckich domów.Też nikt o nie nie dba.Za to wrzask dobiega z W-wy,że przyjdą Niemcy i zabiorą.Sytuacja jak z psimi kupami-kraj może być kompletnie zas….ny ale nie daj Boże flagę w kupe wsadzić.
    Pozdrawiam

  39. „obryzgiwania” wszystkich autorytetów z wyjątkiem miłościwie nam panujących. Przedwczoraj Herbert, wczoraj Geremek, Bartoszewski, Rosati, dzisiaj Jacek Kuroń, a jutro cały świat będzie u stóp Braci Rządzącej.

    Akurat Herberta obrzygal organ „Rycerza”.. A Geremek, Rosati czy Kuron dla kogo sa autorytetami? Kto o tym decyduje? Moze to Panskie autorytety moje napewno nie. Narodowe? Wazniejsze niz np. flaga narodowa? Czy rownowazne? Jak rownowazne to mozna je z gownem mieszac…

    Profesor bartoszwski jako jedyny powiedzial – dosadnie to prawda – ze nie czuje sie urazony tym obrzyganiem, bo to jego nie dotyczy. Ci ktorych dotyczy pokrzycza i tez nic nie zrobia bo sa swiadomi ze proces przegraja. Dlaczego Walesa nie pozwal Walentynowicz za pytania? Z tego samego powodu.

  40. U Odojewskiego znalazlem takie dwa zdania; Wiekszosc ludzi myli Boga z diablem. Kazdy narod ma swoja holote.(to bylo o „stosunkach” polsko-ukrainskich akurat ) Pytanie do blogowiczow:Czy zawartosc holoty w naszym narodzie jest taka sama czy wieksza jak w innych? Bo przeciez z kads sie ta obecna wladza wziela? Mozna bylo z grubsza przewidziec co bedzie wyprawiac jezeli sie ja wybierze!

  41. Ja też jestem pewna, że w pamięci ludzkiej przetrwa to co na prawdę cenne. W końcu nie takie rzeczy wmawiano nam w PRL, a jednak im bardzej się starano tym gorszy był skutek.
    Kuroniowi i Michnikowi chwała za to, że doszło do transformacji ustrojowej, a nie rewolucji, i nic mnie nie obchodzi z kim musieli rozmawiać, żeby to sie dokonało.
    Zdaje się, że to nie daje Kaczyńskim spokoju. Bo przecież „odzyskanie niepodległości” ich umiłowanej ojczyzny powinno być okupione hekatombą krwi (no oczywiście nie kaczej), zapewne liczba ofiar powinna dorównać tej z powstania warszawskiego, to dopiero jakoś by ich usatysfakcjonowało.
    A ja nigdy nie zapomnę uczucia olbrzymiej ulgi i wdzięczności, że obyło się bez przelewu krwi, że się dogadali, że zdołali zapanować nad ekstremistami w zwiazku.

  42. Szanowny Panie Danielu, z całym szacunkeim, czyż jednak nie dostrzega Pan róznicy pomiędzy Herbertem a Rosatim?

  43. Panie Danielu
    Kolejny trafny felieton. i kolejny raz jestem poruszony czytając dokładnie to samo co sam myślę, choć nie potrafił bym tak na papier myśli przelać.
    I refleksja: tek jest i tak będzie, coraz gorzej, bo opozycja nie pokazuje żadnej alternatywy. A Polska powolutu, przy paru piszczących głosach sprzeciwu pogrąża się w to, w co pogrążały się niemcy w latach 30tych. Za cichym przyzwoleniem społeczeństwa zmęczonego zamieszaniem i łaknącego spokoju i porządku, akceptującego każdą podłość ówczesnych władz niemieckich. Tak i Polacy teraz wciąż popierają kolejne łajdactwa PiS i spółki, po prostu milcząc i nic nie robiąc, a ONI powoli zmieniają kraj po swojemu. Krok po kroku.

  44. Do Jesieni,
    Gdyby w pamięci ludzkiej (i to tej krótkotrwałej) zachowywane było to co naprawdę cenne, wyniki ostatnich wyborów parlamentarnych i prezydenckich byłby zgoła odmienne. Kwestię o kapitalnym znaczeniu poruszył otago.

  45. Najbardziej denerwuje mnie u dzialaczy PiS’u powatarzajace sie teksty. Ktos krytykuje ich rzad – to krytykuje cala „POLSKE”, ktos jest przeciwko PiSowi jest przeciwko calej polsce, cos sie zle dzieje „to normalne w demokracji” albo „platforma jest winna”. Niestety, moj kubusiowy moźdzek podpowiada cos odwrotnego. O ile „takich rzeczy” jak mowienie o sedziach trybunalu, ze sa zniewoleni przez wlasne poglady, ze wiekszosc bylych ministrow byla umoczona w obcym wywiadzie, takie rzeczy jak to ze w zarzadzie TVP sa faszysci itd. nie zdarzaja sie w „normalnych” krajach, natomiast teksty krytyczne w stosunku do kwa-kwa razy dwa nie sa „Atakiem” na POLSKE, a na jedynie slusznych braci.

  46. Do Sceptyka
    rzeczywiście z pamięcią krótkotrwałą bywa różnie, ale wierzę w to, że na dłuższą metę sporo ludzi potrafi odróżnić ziarno od plew, chociaż niestety, z wielu powodów nie musi się to przekładać na wynik wyborów.

  47. Wiekszosc ma tego blaznowania dosyc, ale jakos nie bardzo widac jakichkolwiek czynow. Znowu slowa, slowa…. Dlaczego my (narod oswiecony) tym razem zamiast „gadac” dlugo i namietnie nie wezmiemy „sprawy w swoje rece”. Proponuje sprzeciwic sie czynnie biorac udzial w najblizszych wyborach samorzadowych i „utracic” tych zadufanych Panow. Potrafilismy obalic „komunizm”, a nie potrafimy przeciwstawic sie paskudnej manipulacji. Ludzie mlodzi wyjezdzaja i beda wyjezdzac nie tylko „za chlebem”, ale po to aby zyc jak maja ochote a nie jak im ktos nakaze.

  48. z onet.pl:

    „LPR: Odebrać Kuroniowi order Orła Białego
    Posłowie LPR Arnold Masin i Bogusław Sobczak poinformowali w środę, że jeśli potwierdzą się informacje o – ich zdaniem – współpracy Jacka Kuronia z SB, to zwrócą się do kapituły przyznającej Order Orła Białego o weryfikację takiej decyzji.”

    Nie bez powodu LPR to Ludzie Pozbawieni Rozumu.

    Jacobsky

  49. Ja pozwolę sobie oświadczyć, że widzę to nieco inaczej.

    Mamy Tydzień Pamięci Narodowej, stąd natłok tematów solidarnościowych, zapewne będzie jeszcze o Poczcie Gdańskiej (aby ją odzyskać, odebrać temu pisarczykowi z Waffen SS), a może o Radiostacji w Gliwicach (aby pokazac skad przychodza zagrozenia dla Polski), jest cała masa roboty dla „historyków” (raczej propagandzistow). Dorn w komentarzach do “Sprawy Kuronia” powiedział, że on się nie dziwi, że Kuroń pertraktował z SB. Ja też się nie dziwię, Kuroń od pewnego wieku nieustannie z SB pertraktował, układał się z nimi o tym kiedy będzie mial odwiedziny, kiedy pojdzie na demonstracje, on był profesjonalnym opozycjonistą, całe jego życie było pertraktacją z SB. A potem, po czerwcu 89, przyszło poważne nowe zadanie – zorganizowanie systemu opieki społecznej na czas transformacji od komunizmu do kapitalizmu. Było to zadanie ponad jego siły, być może była to mission impossible, może później należało Jego dzieło doskonalić – mniejsz ao to. Ale dzisiaj efekt z realizacji tego projektu jest taki, że przy wskaźniku bezrobocia siegającym 16% trudno znaleźć w rozpędzonej gospodarczo Polsce ludzi do pracy. Trzeba robotników po kryjomu przed UE ściągać z Ukrainy. Coś tu nie tak z tym rynkiem pracy i osłonami socjalnymi. Te 16% wygląda na bezrobocie strukturalne, poniżej którego zejść sie nie da. W USA jest ono okolo 5%, w Kanadzie 6-7%, we Francji ponad 10%, a w rozwijającej się Polsce 15-16%. Młodzi ludzie wyjeżdżają do pracy bo rynki są otwarte, zatem praca w kraju, gdzie narzuty (oficjalnego) zatrudnienia sięgaja 100% (w Irlandii nie przekraczają 30%) jest po prostu nieopłacalne dla pracodawców i dla pracowników. Kto chce utrzymywać żarłoczną i nieproduktywną biurokrację, której tknąć, zdyscyplinować, uprościć, poddać wymogom efektywności w Polsce nie można.

    Ale wracają do Dorna, jego uwaga znaczy tyle, że Kuroń w 1985-89 był za miękki, w każdym razie bardziej miękki niż Dorn i Kaczyńscy. Że należało przydusić komunę, zepchnąć do parteru, obalić kompletnie na łopatki, żadnych rokowań, cienia negocjacji, należało im powiedzieć, macie złożyć broń w tym pokoju i wyjść tamtymi drzwiami, takie rzekomo było rozwiązanie Prawdziwych Patriotów (a nie tych przebranych, rodem z KPP), ktorym KOR, czyli Kuron, i czesc episkopatu przeszkodzila.

    Ale po co Dornowi taka brawurowa i mityczna teoria? Ano po to, aby osłabić, wręcz uniemożliwić wszelką koalicję przeciw rosnącej sile wszechogarniającej partii PiS. Aby nie dać szansy “różowym” (PO) na jakikolwiek “negocjacje” z “czerwonymi” (SLD). I w ten sposób zwiększyć szanse na długotrwałą władzę narodowo-socjalistycznej PiS. “W polityce nie ma nic pewnego”. Nie ma też w polityce prawdy, ani historycznej, ani ekonomicznej, żadnej, w polityce liczą się tylko mity, a jednym z nich jest to, że w 1985-89 była inna możliwa droga do Wolnej Polski, nie droga negocjacji z SB lecz unicestwienia, wykluczenia, zepchnięcia komuchow i SB na margines. Zepchnięcie na margines będzie teraz, SLD sama się podłożyła po zachłyśnięciu się zwycięstwem wyborczym w 2001. Zamiast szukać rozsądnego porozumienia z Balcerowiczem. Zamiast rozdać ordery wszystkim “Solidaruchom”, później prez. Kaczyński lub ktokolwiek inny nie miałby juz szansy nadania Orderu Orła Białego szanownej Pani Wielkiej Suwnicowej. Ciekawe, że Gospodarz Blogu zaczął bić się w piersi dopiero niedawno, i rozdzierać szaty, że nie walczył z minionym ustrojem. Rozkosznie ciekawe. Gdyby zrobił to, powiedzmy, w 1994, to byłby niewątpliwie akt strzelisty, teraz jest już dawno po deserze.

  50. W dzisiejszej Polityce: obok swietnego artykulu „Lze-prawdy” niejako podsumowujacego to wszystko o czym tu mowimy o oskarzeniach i insynuacjach, wywiad z premierem K.
    Na stwierdzenie p.Paradowskiej, ze znajdzie dziesiatki przykladow agresywnego tonu w wypowiedziach Kurskiego, pada replika „Nie znajdzie pani. To jest mit.” Nie wiadomo czy smiac sie czy plakac.
    W odpowiedzi na niemal wszystkie pytania – ataki na opozycje.
    Jak przyslowiowemu sierzantowi wszystko kojarzy sie z sexem, tak prezesowi z PO. Oni tez…, oni zaczeli pierwsi… No i ta frazeologia: przeciwnicy polityczni rozpetali „istne szalenstwo”, „agresja opozycji”, „wsciekle ataki”. Na koniec ta budujaca i optymistyczna zapowiedz „To jest i bedzie ciagla walka”.
    A kiedy wyjasni sprawe okarzenia Macierewicza ? „Zobaczymy.”
    Naprawde, znikad nadziei.
    Czy za 3 lata bedzie lepiej? Za 3 lata wiekszosc mlodej inteligencji bedzie poza krajem a tu znowu zadecyduja za nas moherowe berety.
    Pozdrawiam Redaktora i Blogowiczow .

  51. Jeśli idzie o sprawę “Byłego Ministra Bartoszewskiego”, to jest jej przebieg dowodzi według jakiej zasady sprawy państwa są prowadzone. Liczy się nie fachowość, ani merytoryczna dyskusja, tylko potakiwanie przywódcom. Taki sygnał dali oni profesorowi Bartoszewskiemu, że ma się wynosić, skoro nie wycofał się z listu byłych ministrów. Taki sygnał jest do wszystkim innych, którzy chcieli by mądrzyć się, pardon, “ocierać o zdradę”, w jakiejkolwiek sprawie publicznej.

    Zaiste ciekawa wykładnia, nie wzmacnia ona demokracji, ani nie jest dobra dla Polski.

    Teraz można się spierać godzinami, czy jest to fobia Kaczyńskich, czy wyrachowana gra. Przed laty, po okresie przyspieszenie i potem po Wielkiej Klapie, używało się terminu WOLUNTARYZM.

  52. Ja bardzo malutko zrobiłam dla obalenia komuny. Miałam wtedy pięć latek więc nic dziwnego. Tyle mojej zasługi, że jak tata poszedł siedzieć za te powielacze, to mu ukradkiem wkładałam swoją czekoladę do paczek, i pisałam liściki, że go kocham. To znaczy nie pisałam, bo jeszcze nie umiałam, ale rysowałam kredką takie wielkie czerwone serce i tylko pod spodem stawiałam A, że niby Alicja, tyle akurat to już potrafiłam, ciotka mnie nauczyła. Z ciotką to w ogóle była heca, bo ona trzymała tą czekoladę i różne inne lepsze rzeczy, co nam je mama z zagranicy przysyłała, na najwyższej półce w kredensie, i mi je wydzielała, a tacie wysyłała same konkretne rzeczy, jakieś puszki, zupy w proszku i nic słodkiego, bo przecież to mężczyzna. Więc ja tej wydzielanej czekolady nie zjadałam, tylko chowałam dla niego, bo chyba już wtedy znałam trochę mężczyzn i jakoś czułam, że słodycz to dla nich rzecz najważniejsza. Mama też mu pisała z zagranicy różne miłe rzeczy, wiem bo jak podrosłam to im całą koresponencję ze sto razy w tę i nazad prześwietliłam, i z niej wynikało, że oni strasznie się kochali, a mnie najwięcej. Dobrze, że wtedy tego nie wiedziałam, bo chyba bym oszalała, a tak to nie pamiętam, żebym choć raz w tamtym okresie płakała. Teraz mam na głowie tysiąc spraw i tą jedną najważniejszą i ani bym pomyślała o tamtych czasach, gdyby nie to, że ostatnio zaczęły mnie dochodzić o tacie najgorsze rzeczy, jak to on kablował bezpiece, i o mamie też, z kim to ona za granicą tego nie robiła. Życzliwi radzą, żebym zajrzała do teczek, i nawet miałam przez chwilę pokusę, ale ja już przeglądałam jedną teczkę, ich korespondencję, i doszłam do wniosku, że to mi powinno wystarczyć.

  53. Brawo Bartoszewski ! Uniosl sie honorem. Po polsku. Zabral swoje zabawki i poszedl na swoje podworko. Albo Polityk – albo honorowy Polak. Alternatywa. Polityka to zalegalizowana prostytucja, Panie Profesorze. Nie mozna sie obrazac, bo trzeba zarobic, a dobry polityk zawsze musi zarobic. Panna Jadzia z barku na Hozej nie zwija interesu, kiedy gosc nazwal jej zajecie po imieniu. Pan Passent nawet nie zauwaza przytykow
    MIRa i innych, i – bardzo madrze. Dobry
    dziennikarz to tez polityk. Sikorski schowal polskie ambicje do kieszeni, zaakceptowal Macierewicza, udzielil koscielnego (pod publiczke) upomnienia i zostawil to lezec. Madry chlopak. Tu sie nauczyl co to keep cool, albo vydierzhka. Pani Fotyga, wcale nieglupio powiedziala, ze nie wie i wziela sie za pare innych wazniejszych spraw. Trzeba cos robic, zamiast bez konca wodzic sie za lby, Bracia Polacy. Lepper ciagle sie odgraza, ale nigdy nie obraza, tylko – zmienia zdanie, Przytomny facet. Wie do czego sie wynajal. A Passent Was wszystkich podpuscil, bo tak naprawde – tytul powinien byl byc w cudzyslowiu. Gdybym byl bardziej naiwny, moglbym polemizowac z kazdym zdaniem felietonu p. Passenta, niestety, za dlugo robilem interesy, zeby nie umiec czytac between the lines. A Wy, kochani, bawcie sie dalej. Powodzenia !

  54. Brawo Kaczynski:
    „..nie będę nikogo prosił o powrót do MSZ, kto podpisał list ośmiu”

  55. W dzisiejszej Rzepie Ziemkiewicz twierdzi, ze np. Macierewicz chcial negocjowac z SB, a Kuron temu sie przeciwstawial. Czyli na odwrot od tego co twierdza teraz wodzowie PiS. Cholerka, nie wiem, nie moge potwierdzic, nie bylem przy tym. Ale czy obracanie tymi mitami nie jest gra polityczna. Zupelnie jak w grze zwanej pilka kopana, jesli zamiast na pilke, bedziesz patrzyl na nogi przeciwnika to dasz sie okiwac.
    A co PiS do tej pory zrobil dla panstwa i gospodarki, i co zamierza zrobic. Na oba pytania odpowiedz brzmi …. NIC.
    Zatem, Gospodarzu Blogu, przestan nas tumanic, spojrzyj na to jak toczy sie pilka i powiedz nam. Co sie dzieje w sprawach realnych, a nie w mitach politycznych? Nie dajmy sie okiwac tym graczom.

  56. Jeszcze jedno. Zadziwiające, że ci sami, którzy w wygodnych dla siebie razach mówią o „odbrązawianiu przeszłości”, „spojrzeniu w oczy niewygodnym epizodom historii”, itp. – w sprawach ujawnianych dzięki „hunwejbinom z IPN-u” [tu:Kuronia], unoszą się, mówiąc o „obrzygiwaniu”. Kali się kłaniać – jak zwykle…

  57. Całe to zamieszanie w naszym państwie spowodowane jest nie tyle faktem, że do władzy dorwali sie najzwyklejsi troglodyci, ale klimatem donosu, pomówień, szczucia, opluwania i O-jedynkowego postrzegania świata wokoło nas dziejacego się – dot. to zarówno dnia dzisiejszego jak i historii najnowszej czy trochę dawniejszej (trwającym od wielu lat). I w tym właśnie widać wielkość Jacka Kuronia, którego obecne miernoty starają sie „oplwać” (to najdelikatniejsze ze słów nasuwających się na myśl, a bardziej plastycznie rzekł by był kpt Wagner z I częśći filmu „CK Dezerterzy” gdy do von Nogaya mówi: „….a teraz zejdź mi z oczu bydlaku. Nie mogę na Pana patrzeć” , wysyłając go uprzednio do „sądu dla ludożerców…”.
    Panie Redaktorze słuchajac dziś rano Pana w TOK FM-ie jak elegancko, ze swadą i przede wszystkim z najwyższą kulturą słowa i intelektu mówił o najprostszych sprawach, ludzkich, zwyczajnych i tak oczwistych że wydaje się najnormalniejszych w świecie napomknął Pan o Jacku Kuroniu. Jeden z dyskutantow bąknął coś o „…spotykaniu się z SB-kami…” czy ppłk Lesiaku w kontekście kiepskich insynuacji ŻW. I w całej tej sprawie widać wielkość Kuronia, głeboki humanizm i „otwartość na człowieka”. Może On ujrzał w Lesiaku – też człowieka, „Innego”, nie wroga, a przedstawiciela przeciwnika politycznego, funkcjonariusza państwa z którym walczył Kuroń……ale człowieka. I Jego wielkość jest w tym, że potrafił „wyjść z siebie”, poza swe urazy czy cierpienia. Ciśnie się na usta następujacy dylemat: czy bardziej reprezentatywnym dla nauk personalizmu chrześcijańskiego (nieoficjalnej doktryny dla nauk K.Wojtyły), w tak arcykatolickim i wierzącym w Autorytet JP II społeczeństwie polskim, jest zawodowy katolik i ostentatycyjny bigot pokroju Giertycha, Macierewicza, Bendera czy Kaczyńskich, czy lewicowy „laik”, chrześcijanin bez Boga i ułomny (jak każda osoba ludzka) Jacek Kuroń ?

  58. Procesie 7

    Dwa lata temu wyjechalam z Polski. Na moja decyzje wplyw mialo wiele czynnikow, przy czym czynnik ekonomiczny, jakkolwiek wazny, chyba nie bylby wystarczajacy do podjecia tak trudnego kroku.

    To co serwuja nam Bracia i spolka jest jedynie eskalacja trendow, ktore istnialy wczesniej. Od lat w polskim zyciu spolecznym razilo mnie ze nie ma w nim miejsca dla prawdziwej inteligencji, ze w calym chyba spoleczenstwie nie ma miejsca dla autorytetow, nie ma szacunku dla nikogo i niczego. W parze z tym idzie rowniez skundlenia inteligencji. Pamietam jakim szokiem pod tym wzgledem byly dla mnie studia. Ukonczylam prawo na UMCS i jakkolwiek mialam mozliwosc zetkniecia sie z tak wielkimi osobowosciami jak profesorowie Antonowicz czy Malarczyk (i kilku innych), to musze powiedziec, ze generalnie to bylo raczej rozczarowanie. Wydaje mi sie, ze nie bedzie naduzyciem jesli tu napisze, ze na WYZSZEJ UCZELNI NA CO DZIEN spotykalismy sie z normalnym CHAMSTWEWM w tym rowniez ze strony wykladowcow (niestety). Zawsze uwazalam, ze studia to nie zawodowka i powinny polegac nie tylko na przyswojeniu pewnej ilosci wiedzy, ale rowniez dac mlodemu czlowiekowi, ktory byc moze nie mial okazji w swoim srodowisku, mozliwosc zetkniecia sie z pewnym systemem wartosci, sposobem zachowania, umiejetnosci formulowania wlasnych pogladow, umiejetnosci dyskutowania z osobami niepodzielajacymi naszego punktu widzenia – pewnym obyciem poprostu.

    Niby to banal, ale bedac jeszcze w Polsce zastanawialam sie co w naszym kraju znaczy „inteligencja”. Bedac osoba po studiach, mialam wielu przyjaciol, ktorych tradycyjnie moznaby bylo zaliczyc do inteligencji – lekarzy, prawnikow, nauczycieli itp. I co? I nic. Bardzo wielu z nich nie czytalo (w kazdym razie nic ambitnego), nie chodzilo do teatru, nie interesowalo sie ambitna muzyka, nie wladalo jezykiem obcym (na komunikatywnym poziomie), nie mialo wlasciwie zadnych zainteresowan ani jakis wyraznych pogladow na to co sie dzieje dookola (jakies tylko zaslyszane frazesy). I nie byl to prosty efekt np wysokich cen ksiazek czy czasopism. Prosty przyklad – wielu ludzi mowi, ze najwiekszym autorytetem dla nich byl Karol Wojtyla. Nie znam nikogo kto przeczytalby chocby jedna z jego encyklik lub chociaz wiedzialby jakie byly watki przewodnie jego pontyfikatu. Powiem wiecej, w tak katolickim spoleczenstwie (przynajmniej wsrod moich znajomych, byc moze sie myle na wieksza skale) nie znam ani jednej osoby, ktora przeczytalaby cale Pismo Swiete.

    Kolejna sprawa to korupcja i roznej masci uklady. Zdaje sobie sprawe z tego, ze na calym swiecie znajomosci i pieniadze upraszczaja zycie, ale stala zjawiska w Polsce poraza i przeraza. Daje to wyrazny sygnal, ze nie ma sensu sie starac, byc dobrym, probowac cos zmieniac.

    A jesli tak przerazajacy jest obraz inteligencji to czego mozna oczekiwac od ludzi niewyksztalconych. Dlaczego dziwimy sie ze wybieraja Leppera? Albo ze slepo wierza ojcu dyrektowi? Przeciez wszyscy tylko powielaja schemat niemyslenia i niewychylania sie – bo bezpiecznie.

    Efektem jest sytuacja, trorej jestesmy swiadkami. Z jednej strony to cytowane w tym blogu wielokrotnie „obrzygiwanie” wszystkich i wszystkiego, a z drugiej bierne przygladanie sie tej calej sytuacji. „Obrzygiwani” specjalnie nie protestuja, a wszyscy dookola biernie sie temu przygladaja bo nie maja odwagi powiedziec, ze sprawy zaszly za daleko (a moze nie potrafia sformulowac takiego pogladu?).

    Moj wyjazd to mini-protest przeciwko temu co sie tu dzieje. Moze droga latwa – niektorzy mowia, ze bohaterstwem jest zostac, ale po co? Uprzedziajac ewentualne komentarze w stylu „i co ty tam dziewczyno wielkiego robisz, sprzatasz kible czy zbierasz truskawki?” powiem, ze pne sie do gory w swoim zawodzie – powoli (jezyk, brak uznanego tutaj wyksztalcenia itp) ale konsekwentnie. I mimo wszystko staram sie przyblizac moj kraj cudzoziemcom w pozytywnym swietle. Bo nadal czuje, ze Polska to moj kraj, mimo zenady jaka powoduja we mnie biezace wydarzenia.

  59. PS: Napisałem ten post po to, żeby uzmysłowić niektórym „blogowiczom”, że istnieje coś takiego jak „minimum” człowieczeństwa, które – jak się wydaje – w sPiS-iałej Polsce (głównie chodzi o mentalność i stosunki interpersonalne) zostalo juz niebezpiecznie przekroczone. Pozdrawiam.

  60. z onet.pl:

    „Antoni Macierewicz mówił o działalności niektórych b. ministrów spraw zagranicznych III RP przed 1989 rokiem i na rzecz służb specjalnych PRL – wyjaśnił po spotkaniu z Macierewiczem przewodniczący sejmowej komisji ds. służb specjalnych Marek Biernacki.

    „Po półtora tygodnia dochodzimy do stwierdzeń, że nie dotyczyło to agentury czy współpracy z agenturą po 1989 r. Jeśli już była ta współpraca, to dotyczyło okresu PRL – przed 1989 r., czyli dochodzimy do materiałów IPN z zasobów dawnych służb” – powiedział Biernacki.”

    „Macierewicz powiedział komisji, że jego wypowiedź w Telewizji Trwam o agenturalnej przeszłości niektórych b. ministrów spraw zagranicznych traktował jako swoje (UWAGA! UWAGA!) prywatne zdanie, a nie oficjalną wypowiedź likwidatora wojskowych służb specjalnych – powiedział Biernacki.”

    koniec cytatu z onet.

    To nie tylko PiSanie nowej historii, to rowniez PiSanie nowej pragmatyki i metodologii sprawowania wladzy.

    Pan prezydent mowi publicznie, ze jako najwyzszy urzednik w panstwie nie wypowiada sie na temat kary smierci, a jesli ja popiera, to tylko prywatnie.

    Pan wice-minister mowi publicznie, ze – wszyscy wiedza co, Panowie w dwojcy jedyni komentuja z gymasem na twarzy te wypowiedz, nawet wzywaja z tego powodu wice-ministra na „meskie rozmowy”, w kraju huczy, po czym okazuje sie, ze inny polityk daje oficjalna wykladnie tego, co powiedzial publicznie wice-minister: on tylko taki sobie, od siebie, PRYWATNIE !!!!

    Wyglada na to, ze jestesmy na jednych, wielkich imieninach u cioci K., gdzie wszyscy zaproszeni na bankiet mowia prywatnie, tylko prywatnie, i wylacznie prywatnie. Nic dziwnego, ze niektorzy wypija za duzo i rzygaja. A wiec czym my sie tak podniecamy ?

    Bankiet jak bankiet, po kazdym trzeba potem dluuuugo sprzatac…

    Jacobsky

  61. Komentarz Pana Prezydenta?

    „Nie bede namawial sygnatariusza listu osmiu do powrotu gdziekolwiek, a zwlaszcza do dyplomacji.”

    Nie skomentuje.

  62. Panie Danielu!
    Strasznie smutne się ostatnio zrobiły Pańskie wpisy.
    Patrząc na najnowsze wydarzenia dochodzę z przerażeniem do wniosku, że obecnie można w Polsce mówić publicznie wszystko (w tym najgorsze obelgi) o dowolnych osobach – bez ponoszenia żadnych konsekwencji z tego tytułu.
    Całe szczęscie już niedługo uciekam na urlop. Nie będzie tam telewizji więc zapowiada się chwila spokoju i normalności:-)

  63. Panie Danielu, ja takze dziekuje Panu bardzo za ten blog, a i za inne felietony, ktorych jestem wierna czytelniczka. I podobnie jak wiele osob na tej stronie znajduje u Pana potwierdzenie wlasnych, niestety smutnych opinii. I mnie takze trapi pytanie, dlaczego sie na to godzimy, jak zyc w tym ciemnym, brudnym tunelu nie widzac swiatelka? To co nam przynosi kazdy dzien wprawia w oslupienie, przeraza. Trzy lata…?

  64. Ekonomicznie analizując, zakładanie miejsc pracy w PL opłaca się inwestorom wtedy gdy w zamian za tę samą płaconą kasę dostają od pracownika wyższą wydajność pracy plus kilka innych kosztów i utrudnień. Powiedzmy za dzień pracy w PL płaci 100 PLN plus drugie tyle na ZUSy itp, czyli 200; zas w kraju X 100 euro, czyli 400 PLN, z tamtejszymi narzutami w sumie 550 PLN i wydajność pracy jest tam 2-2,5 raza wyższa niż w zakładzie w PL, to po co on ma tworzyć miejsca pracy w PL. A jeśli się dowie o nieuczciwości i nieściągalności należności za towar, to w ogóle przestanie (mu się) kalkulować.
    A jednak się kreci – ta polska gospodarka. (A ceny nieruchomosci rosna). Bodaj największym czynnikiem jest b. niskie oprocentowanie kredytów, ale tu też są problemy …

    @G. Okon: ciekawe co też wyczytałeś między tymi Passentowymi wierszami, kolego. Ale rozumiem, że to musiało by kosztować.
    What US state are you writing from? From Texas? That explains a lot.

    Oświadczam wszem i wobec, że nie jestem A, ja jestem T.O. Kolezanka AzkCz ładnie zmyśla, tak trzymac. J-A też jest żyleta, uff.
    Dodałbym, że solidarność a la polacca właśnie polega na niewychylaniu się, na schematach myślenia, tzw. skrótach, spoko-i-do-przodu, posmarować-i-sie-jadzie. Demokracja proletaryzuje życie publiczne, a po PRL-u i tak było ono już mocno sproletaryzowane, zwulgaryzowane. Do tego tradycja indywidualizmu nie zakorzeniła się, ani odpowiedzialności za swoją wolność. Gdy Tusk w odpowiedzi na pytanie o ulubioną książkę powiedział “Robinson Crusoe” to go wyśmiano za bezduszność i przywiązanie do dzikiego pragmatyzmu.

    Z podziękowaniem
    T.O.

  65. Mac.Iek,

    a co takiego dokladnie zrobil Kuron ?

  66. Hunwejbini w natarciu, rozum i roztropność w odwrocie. Tak toczą się dyskusje. Rano w TOK FM redaktor z Dziennika silnie impregnowany na argumenty Michalski bodaj, kontra roztropnośc red Passenta. Pisanie historii wg tezy: Kuronie Michniki łże elity won ,bo szkodniki. A złotouste Marki Jurki, Zawisze, Kurskie , Gosiewskie i oczywiście bliźniacy cacy. Realizuja z konsekwencja swój plan budowy IV RP na fałszu i zakłamaniu jak w czasach 3 x tak. Co raz bardziej w braciach widzę babcie dajacą Kargulowi granaty przed rozprawą w Sądzie. Tu i ówdzie granat wybucha, coraz częśćiej w szambie. Fetor okrutny i bezradność elit. Obudźmy się – dośc upokorzenia!!!!!!!!!

  67. Pan profesor Bartoszewski rzeczywiście zachował się jak na człowieka honorowego przystało. Jego decyzja mnie zupełnie nie dziwi, niepokojące jest za to zachowanie najważniejszych polityków w naszym państwie. Mam wrażenie , że rezygnacja tak wielkiego autorytetu ,w ogóle ich nie zainteresowała. Nie próbowali nawet pana Bartoszewskiego przekonać do zmiany decyzji. Jest to bardzo niepokojące zjawisko, niszczenie ostatnich pozostających jeszcze w Polsce autorytetów ,nic dobrego raczej nam nie przyniesie. Oczernianie takich wybitnych fachowców tylko dlatego , że mają inne zdanie niż ekipa rządząca jest dla mnie czymś nie do pomyślenia. Kaczyńscy nie znoszą jednak sprzeciwu i są gotowi zrobić absolutnie wszystko, byle tylko wprowadzić swoje chore plany w życie. Ale jeśli rzeczywiście chcą zrobić z Polaków prawdziwych patriotów i stworzyć IV RP, to ich działania są dla mnie conajmniej dziwne. Poprzez takie działania psują bracia Kaczyńscy nie tylko nasz wizerunek za granicą, ale może przede wszystkim niweczą plany min. Giertycha, który przecież chce zrobić z polskiej młodzieży gorących patriotów. Nie od dziś jednak wiadomo, że bez ludzi godnych naśladowania, na pewno nowych patriotów nam nie przybędzie. Takich ludzi jest jednak niestety coraz mniej, a nasza władza jeszcze i tych co pozostali chce oczernić. No ale z drugiej strony nie ma co się dziwić, przecież ta tzw. „łże-elita”, która ma własne zdanie i nie daje się zmanipulować, jest prawdziwym zagrożeniem dla obecnych rządów w RP.

  68. Jesteśmy świadkami jakies paranoji. W jaki sposób miał sie odbyć Okrągły Stół skoro nikt miał nie kontaktowac sie z SB.
    w jaki sposob mieła rozmawiac tajna słuzba w atmosferze big brothera ?

    Ludwik Dorn i jego ówczesny guru Antek Macierewicz pokazali alternatywe i w latach 80tych wystosowali manifest w którym wzywali aby do Solidarnosci dołączyła ówczesna armia… jako twór patriotyczny.

  69. W książce Wołkogonowa o Stalinie można przeczytać następującą anegdotę. Kiedy w latach 30. Stalin pokłócił się z Krupską, zagroził jej że jak będzie pyskować, to Partia wyznaczy na wdowę po Leninie kogoś innego.
    W tym czasie poprawiano w ZSRR historię rewolucji wymazując na zbiorowych fotografiach kolejnych działaczy (Trockiego, Kamieniewa, Zinowiewa, Bucharina itd.) zdemaskownych jako zdrajcy i obcy agenci aż w końcu ostał się ino Lenin i Stalin.
    Wydawało się, że te metody spoczęły na śmietniku historii wraz z ich realizatorami.
    I oto po 70 latach mamy możliwość zaobserwować jak ten mechanizm funkcjonuje na żywo i w kolorze. Dla historyka musi to być inspirujące doświadczenie: patrzeć jak na nowo pisze się historię. Po „zdemaskowaniu” Wałęsy, Kuronia, Michnika i innych czas żeby Partia wyznaczyła na przywódcę opozycji kogoś godniejszego. Prawdopodobnie niedługo dowiemy się, że porozumienia sierpniowe podpisał Kaczyński.
    Ciekawe swoją drogą, co za 50 lat napiszą w podręcznikach historii o dzisiejszych rządach… warto dożyć choćby po to, żeby przeczytać.

  70. Panie Danielu (i Szanowni Czytelnicy tegoż blogu), przecież to oczywiste, że żaden z pp Kaczyńskich nie mógł się odciąć od tego „skrótu myślowego”. Oznaczałoby to, że nie pochwalają tego typu wypowiedzi,; powiem więcej: oni wykazaliby, że nie życzą sobie tego typu „skrótów myślowych” i wtedy przecież nie mogliby udzielać ani żadnych wywiadów, ani odpowiadać na pytania etc. Nie mogliby sobie przeczyć przecież!

    Co do p. Fotygi jak nie ma wiedzy: jak nie ma wiedzy to może nie powinna być ministrem MSZu…

    Bracia Kaczyńscy, p. Fotyga i wiekszość PiSu to banda osłów i debili! (chciałbym zaznaczyć, że to mój osobisty skrót myślowy i jeśli ktoś go źle zrozumiał to przepraszam)…

  71. Przeczytałem od góry do dołu WSZYSTKIE wypowiedzi blogowiczów i przyznam się, że z tak zwanymi mieszanymi uczuciami czytam opinie tych wszystkich którzy dziś biora w obrone Jacka Kuronia. Jego bronić nie trzeba, gdyż całym swoim życiem dowiódł ponad wszelką wątpliwośc, że był uczciwym i ideowym człowiekiem, który potrafił zmienić poglądy, wycofać się z błednej drogi i przeprosić za zło które uczynił. Ale największym powodem do chwały Jacka były ostatnie lata jego życia i ostatnie jego książki. Pisał w nich o tym jak bardzo się wstydzi za swój oportunizm, o tym że nie potrafił się przeciwstawić jaskiniowemu, zdegenerowanemu liberalizmowi ekonomicznemu który zafundowaliśmy sobie wbrew wszystkim ideom w które wierzył i o które walczył. W gruncie rzeczy nie było to nic rewolucyjnego, właściwie można to bez trudu przeczytać w ostatniej książce Jeffreya Sachsa „Koniec z nędzą”, który również po 25 latach monetaryzmu przejrzał na oczy i został keynesistą. Nic innego nie głosi też od lat niejaki Joseph Stiglitz, skądinąd noblista. Ale Kuroń poparł alterglobalistów i tego już w w Polsce jego byli przyjaciele z Gazety Wyborczej nie mogli znieść. Można powiedziec że zabiło go milczenie, brak jakiejkolwiek dyskusji z jego poglądami, a nawet rzeczowych recenzji. Obecne krokodyle łzy i komentarze w jego obronie są równie obrzydliwe jak ataki endeckich bojówek z LPR

  72. Absolwent,
    lepiej bym nie napisała.
    Pozdrawiam

  73. Jacobsky

    „Mac.Iek,

    a co takiego dokladnie zrobil Kuron ?”

    Nie tylko Kuroń, ale cała wierchuszka ówczesnej „opozycji” dopuszczona później do rozmów przy okrągłym stole. Przede wszystkim UKRYLI przed nami fakt wcześniejszych negocjacji za pośrednictwem SB. Ukryli, albo w tym względzie KŁAMALI. Robili to zapewne po to, by ciemny ludek miał większe wrażenie „spontaniczności” całego procesu. Być może dla kogoś to niewiele, dla mnie jednak dużo. Wprawdzie swoje złudzenia straciłem dawno temu, a teraz tylko uzyskałem jeszcze jedno potwierdzenie, szczególnej satysfakcji jednak nie mam.
    Pozdrawiam.

  74. Mac.Iek,
    Gorbaczow już w połowie lat 80. XXw. potwierdził – sama słyszałam w ówczesnej tv – na spotkaniu w Polsce z ówczesna elitą, że do niczego ZSRR nie bedzie sie już mieszał ani niczego zakazywał.
    Wszystkie późniejsze strachy były nam serwowane przez ówczesne władze i… opozycję.
    Pozdrawiam

  75. Do Macieka
    A kim ty jesteś koteczku, że Kuroń z Michnikiem i Wałesą powinni przyjść najpierw do ciebie i poprosić o błogosławieństwo ? Znam osobiście większość ekspertów Solidarności oraz członków DiP, ale ciebie jakoś tam nie spotkałem ?

  76. Z powodu slabiutkiego odzewu na moje pytanie proponuje mala : manipulacje,prowokacje,albo skrot myslowy- do wyboru:
    Sklad narodu polskiego:
    55%- mylacy (wiekszosc)
    20% -holota
    10%- ciemnota
    10% – moherowe berety i analfabeci polityczni bo to to samo
    3% -polinteligenci
    co zostaje?- niewele.
    Panowie Bracia i reszta nie tacy glupi jak sie wydaje.

  77. Jo-Anno
    „Dwa lata temu wyjechalam z Polski. Na moja decyzje wplyw mialo wiele czynnikow, przy czym czynnik ekonomiczny, jakkolwiek wazny, chyba nie bylby wystarczajacy do podjecia tak trudnego kroku.”

    To już dwa lata temu przewidziałaś, że do władzy dojdą Kaczyńscy? Gratuluję wyczucia trendów politycznych, bo gospodarcze są dziś takie:
    http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,3585576.html
    Wiem, że to nie zasługa obecnego rządu, ale coraz lepsza kondycja polskiej gospodarki jest faktem. Choć znam takich, co życzyli Kaczyńskim porażek ekonomicznych. Co znaczyłoby także popadanie w nędzę dla nas- Polaków. Ja cieszę się wolnej i coraz bardziej dostatniej Polski, a jakiś ćwok Macierewicz czy Kurski, to mnie nie interesują nadto. Nie są w stanie zmienić moich poglądów, ani zepsuć polskiej ekonomii.
    To, że my możemy czuć się Europejczykami, coraz swobodniej poruszać się po świecie zawdzięczam Papieżowi, Wałęsie, Michnikowi, Kuroniowi i wielu innym, Ty też Jo-Anno. Za granicą będzie Ci zapewne trudniej wejść w sfery inteligencji. Smutno jakoś piszesz, ale przecież zawsze możesz tu wrócić, gdy zmieni się rząd albo gdy wyrówna się stopa życiowa Polski z krajem, w którym jesteś.

    Co do Jacka Kuronia to zgadzam się z absolwentem, oskarżający nie dorastają mu do pięt. Jeśli chodzi o poglądy ekonomiczne, to zupełnie się nie zgadzałem z Kuroniem, ale szanuję jego wartości. Dla mnie ekonomia jest prosta i niestety liberalna, kapitalistyczna gospodarka jest obrzydliwie niesprawiedliwa, ale nie ma w jej miejsce niczego lepszego.

  78. Powracając do sprawy zasadniczej, czyli prof. Bartoszewskiego – wytrenowana zawodowo pamięć wzrokowa będzie mnie długo prześladować wczorajszym widokiem wykrzywionej serdeczną nienawiścią buźki podstarzałego chłopczyka, w czasie wygłaszania oświadczenia.
    Wolę „Obcego” bo to tylko film.

  79. Procesie 7

    Zamiescilam tu moj wpis, zeby udowodnic, ze emigracja w Polsce jest spowodowana nie tylko niskimi zarobkami ale rowniez jakims takim ogolnym poczuciem niemocy i braku perspektyw.

    Co do trendow politycznych w Polsce to nie sa one tak trudne do przewidzenia jakby sie wydawalo. Z tego co pamietam ludzie w kolejnych wyborach glosowali na opozycje, a ze w pewnym momencie z jednej strony SLD sie rozpadlo, a z drugiej tzw prawica nigdy nie byla specjalnie zorganizowana, wyplynely na wierzch smieci ktore rzadza teraz (no bo jeszcze nie mieli okazji sie „wykazac” – dac im szanse+niezwykle aktywny Rydzyk+moze tez ci ktorym nie sie w Polsce nie podobalo po prostu wyjechali i nie glosowali, bo za granica to troche trudniej).

    Bylo mi ciezko sie „wkrecic” tutaj w prace i srodowisko, ktore mi odpowiada i musze przyznac ze nawet pojawily sie w pewnym momencie mysli w rodzaju ” a moze po prostu tluc kase i wracac”. Z reka na sercu jednak musze przyznac, ze jak sie zorientowalam co sie dzieje w kraju postanowilam zacisnac zeby i przetrzymac truny okres. No i dobrze! Udalo sie!

    Pozdrawiam wszystkich blogowiczow i oczywiscie gospodarza!

  80. do plgeist – rządzący byli przy okrągłym stole (tym to wszystko jest śmieszniejsze i straszne)
    do absolwent – GW zabiła Kuronia! możesz to udowodnić?

  81. Do Homera
    Naucz się czytać że zrozumieniem. Napisałem że Kuronia zabiło milczenie, a nie Gazeta Wyborcza. Była to tzw. przenośnia ( trudne słowo co ?)

  82. Ten pan który nie będzie prosił p.Bartoszewskiego o powrót do MSZ nie może Go obrazić ,ponieważ jako skazany nie ma tzw. zdolności honorowej.

  83. Mac.iek,

    takiego wyjasnienia sie spodziewalem. Jakie to wszystko jest proste. Oczywiscie patrzac z dzisiejszej perspektywy…

    Rozumiem, ze w Twoim swiecie polityka jest czysta jak krynica, strategia polityczna prosta jak schody do nieba, a idee polityczne jasne jak zyciodajne slonce.

    Nic dziwnego, ze straciles zludzenia co do „okraglego stolu”. Przykro mi z tego powodu,

    Napisz w takim razie, jak wedlug Ciebie powinno sie rozegrac ten final z PRL-em, tylko nie mieszaj prosze Polski z przed przelomu i tej poprzelomowej. Mi chodzi tylko o sposob dokonania przelomu.

    Jacobsky

  84. do absolwent – pisz zrozumiale tak by nawet taki środek z kapusty jak ja zrozumiał
    pozdrawiam

  85. do absolwent – rozumiem że Kuroń Ci się zwierzał
    pozdrawiam

  86. Po wczorajszej audycji z Pana udzialem w radiu ,gdy uslyszalam wypowiedzi redaktora Michalskiego nie moge nie zareagowac.Redaktor chcialby wiedziec jaka polityke prowadzili dzialacze Solidarnosci.Gdy sie slyszy cos takiego,to nie wiadomo smiac sie czy plakac.Skoro jak twierdzil,w tym czasie bral udzial w manifestacjach,to musi pamietac,ze jedyna polityka mogla byc polityka wydzierania wladzy, pola wolnosci krok po kroku.Polityka taka zostala juz rozpoczeta w latach piecdziesiatych,a w latach szesdziesiatych przez Jacka Kuronia,Adama Michnika i innych,ktorzy przeciwstawiali sie,kiedy nikomu sie nie snilo,ze dozyjemy zmiany ustroju.Dzis jest to dla nich istotne,ze protestowalz pozycji trockistowskich,tez mi zarzut.Na pewno Jacek Kuron byl socjalista ,ale w najszlachetniejszym tego slowa znaczeniu.Jak latwo dzis oceniac kogos, kto wiele lat przesiedzial w wiezieniu,aby redaktor Michalski mogl w studiu dywagowac.Kto przezyl caly PRL ten wie,ze dzieki robotnikom,tworcomi, takim ludziom jak Jacek Kuron,nawet PRL wydawal sie oaza wolnosci,gdy odwiedzalo sie inne kraje naszego bloku.A czy ta nauczycielka w moim liceum,ktora w drugiej polowie lat piecdziesiatych na historii mowila nam o Katyniu nie dolozyla swej malej cegielki? Dzisiaj twierdza,ze Okragly stol byl nie potrzebny,bo przeciez Czechoslowacja,Rumunia itd.Czy nie wiedza,ze kiedy Mazowiecki byl premierem w tzw demoludach nawolywano do interwencji w Polsce?Niech pan Michalski szuka prawdy u swoich dziadkow i rodzicow, w ksiazkach ,a nie w esbeckich papierach.Straszne jest to polskie pieklo.Pozdrawiam Pana i blogowiczow.

  87. Jacobsky
    „takiego wyjasnienia sie spodziewalem. Jakie to wszystko jest proste. Oczywiscie patrzac z dzisiejszej perspektywy…”
    Spodziewałeś się, a jednak zapytałeś :—). Ale poważnie; nie tyle będę tu opisywał swoje wyobrażenia JAK „przełom” powinien był się odbyć, ile raczej o demitologizacji pewnej rzeczywistości. Bo Twoje pytania o moje złudzenia co do polityki powinieneś raczej skierować wydaje mi się do dziewięćdziesięciu paru procent blogowiczów Pana redaktora Passenta. O ile ja bowiem swoje złudzenia straciłem dość dawno temu, to wielu innych widzi czasy „przełomu” w sposób „brązowo-pomnikowy”[nieraz „pomnikowy” w sposób dosłowny-poczytaj tutejsze komentarze]. A bynajmniej żaden z gwiazdorów tamtych czasów zajmujących później pierwsze miejsca na świeczniku nie przyznał półoficjalnego udziału SB w tworzeniu tamtejszej rzeczywistości, o którym to udziale wiedzieli, jak się dziś okazuje. Ci, którzy o czymś takim napomykali mieli przyklejaną etykietkę „oszołomów”. A dla maluczkich była pomnikowa wersja oficjalna. He, he – pamiętam jaki „opór” stawiały władze komunistyczne przed dopuszczeniem straszliwych Kuronia i Michnika do obrad okrągłego mebelka. Tych samych, których Wałęsa „upoważnił” do kontaktów z SB… A kto upoważnił Wałęsę? Ja się domyślam – bo od dawna wierzę w te wersje „mniej oficjalne”…Największe pretensje mam DZIŚ nie o to jak to się stało ile o to, że dopiero dzięki „hunwejbinom z IPN-u” prawda wychodzi na jaw. Nie dzięki bohaterom tamtych czasów, tym, którym wielu chce nadal stawiać pomniki…

  88. Absolwent
    Zanim będzie Pan pouczał innych o konieczności czytania ze zrozumieniem [Absolwent->Homer 2006-08-31 o godz. 12:56], dobrze byłoby, żeby Pan sam posiadł tę umiejętność w nieco większym stopniu. Jakim cudem wnioskował Pan z moich wpisów, że oczekiwałem konsultowania ze mną decyzji przez Kuronia, Michnika i innych? Złośliwość dla złośliwości? Niezamierzenie potwierdził Pan swoim wpisem do mnie, że ówczesna „rewolucja” przeprowadzana nominalnie w imię „podmiotowości narodu[społeczeństwa]”, „zerwania z niecnymi praktykami przeszłości”, „jawności życia publicznego” i tym podobnych bzdetów, w dużym stopniu robiona była w interesie paru kółek wzajemnej adoracji czyli Krewnych i Znajomych Królika – oczywiście „znających się osobiście”.
    Prościuch
    PS. Być może inni blogowicze docenią Pana i założą komitet budowy Pana pomnika – ja się zdecydowanie nie piszę. No i proszę sobie wyobrazić, że mimo Pana „osobistych znajomości” ośmieliłem się pisać do Pana nie na klęczkach.

  89. Mac.Iek,

    ja nie pytalem o Twoja ocene ludzi, ktorzy doprowadzili do Okraglego stolu, ani o reakcje na udzial lub nieobecnosc przy stole iksa czy igreka. Mi chodzilo tylko o Twoja alternatywe dla wybranej strategii i opcji.

    Zapytalem, mimo ze spodziewalem sie odpowiedzi, bo widze, ze Ty rowniez wyznajesz mitologiczna wykladnie tamtych czasow, tylko ze twoje mity sa skonstruowane inaczej, wedlug innych przeslanek. Nie mniej sa to mity, skoro nie wierzysz w jedna wersje, a wierzysz w inna, jak nazywasz: mniej oficjalna. Na Twoim miejscu poczekalbym z wyznaniami wiary do chwili, kiedy wszystkie informacje zostana udostepnione, a nie tylko te, na ktorych oszolom typu Gierych moze zarobic pare chwil w swietle reflektorow.

    A co z reakcja episkopatu dna obrana przez Walese strategie i na okragly stol ? A moze to wlasnie stamtad przyszlo przyzwolenie o ktore pytasz ?

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  90. Jedyne wyjście to założyć im kagańce, moze nie będą kąsać. Szkoda, że niby inteligentny premier, dobiera tak głupich ministrów, ktłórzy muszą paplać byle co aby tylko zaistnieć. Jeżeli taki jest ich elektorat to tylko im współczuć – niedokształciuchy.
    Pozdrawiam serdecznie marekk

  91. Waldemar [& Jacobsky]
    Moja odpowiedź Jakobsky’emu [2006-08-31 o godz. 20:10] zawierała z grubsza to, co miałem powiedzieć, a nie chciałem się powtarzać. Tym bardziej, że pytanie Jakobsky’ego o „moją alternatywe dla wybranej strategii i opcji” traktowałem raczej jako retoryczne; nie sposób było przecież wziąć niepoważnie następującego fragmentu Jacobsky’ego: „Na Twoim miejscu poczekalbym z wyznaniami wiary do chwili, kiedy wszystkie informacje zostana udostepnione[…]”. Wprawdzie udostępnienia „wszystkich informacji” mogę niedożyć, niewątpliwie jednak wszelkie moje [ale też innych] „wyznania wiary” oparte są na informacjach cząstkowych. I chociażby z tego powodu moje spekulacje na temat ewentualnych „alternatyw” nie byłyby zbyt wiele warte poznawczo a ich tworzenie przeze mnie zupełnie nieproduktywne… „Przymuszony” przez Waldemara[2006-09-03 o godz. 18:06] do odpowiedzi nie mogę się powstrzymać od konstatacji: jeśli obaj Panowie już w końcu lat dziewiedziesiatych WIEDZIELI, że cały „przełom” jest montowany z udziałem Służby Bezpieczeństwa, to gratuluję wiedzy [albo przenikliwości]. Po drugie: jeżeli mamy oceniać ówczesne wydarzenia na podstawie „wszystkich informacji”, to raczej powinnismy solidarnie kibicować „hunwejbinom z IPN-u”, a nie ich działania torpedować, nieprawdaż?
    Pozdrawiam.

  92. Do Mec.Ick !
    Dziekuje za zaproszenie do tej strony . Nie opisałeś jednak Swojej wersji jak mogłby byc inna (oczywiscie lepsza scieżką ) SCIESZKA ,droga do zmian w Naszym kraju . Potwierdziłeś , że spasowałeś .nie mam żalu ,to było za trudne zadanie, nie tylko dla Ciebie . ŁATWO czasami coś napisac ,ale potem zaczynają sie schody przy Tablicy …
    Pozdrawiam
    ps po co piszesz ,ze „jeśli „wiedzialem coś w końcu lat 90 -tych , nieuczciwia forma prowokacji z twojej strony. nie odpowiada mi taki styl !!
    Puki nie opiszesz Swojej możliwej projekcji wydarzen od czasów Gorbiego do lata 1989 lub wymyśl inna datę np.1999 (dopiero ) nie ma znaczenia.!

  93. Tak Mac.Iek, wiedzialem. O wszystkim wiedzialem (to ja bylem doradca Lesiaka, ten piaty od lewej w drugim rzedzie, sygnatury akt nie pamietam), a to przede wszystkim wiedzialem dzieki ksiazkom pisamym na poczatku lat 90-tych o „prawdziwej” historii zdrady narodowej. KOla zblozone do Giertychowni produkowaly tych ksiazek dzisiatki.

    Zreszta, z Lesiakami znam sie od dawna, jeszce z czasow ogolniaka. Moj nauczyciel geografii nazywal sie Lesiak. Pewnie z tych Lesiakow. Lubil mnie, a ja jego.

    A wiec jak to z tym episkopatem w czasach Okraglego stolu bylo ? Czy i w tych archiwach nie ma nic, co mogloby rzucic wiecej swiatla na historie przelomu ?

    Jacobsky

  94. Jacobsky
    „A wiec jak to z tym episkopatem w czasach Okraglego stolu bylo ? Czy i w tych archiwach nie ma nic, co mogloby rzucic wiecej swiatla na historie przelomu ?”
    Nie wiem – nie jestem ani członkiem episkopatu, ani nawet archiwistą. Myślę jednak poważnie, że „pełna informacja”, której się domagasz będzie ewentualnie dostępna za kilkadziesiąt lat. Jednak nawet analiza informacji z episkopatu będzie pełniejsza w miarę ujawnienia zawartości archiwów IPN-u, w tym również tych dotyczących księży. Przypomnę na marginesie jeden szczegół związany z lustracją: dotyczy ona tylko tych tajnych współpracowników, którzy w pewnym momencie ZERWALI współpracę ze spec. służbami.
    Pozdrawiam.

  95. Mac.Iek,

    dwie rzeczy ciagle nie daja mi oderwac sie od tego wpisu Passenta i zaistnialej po nim dyskusji:

    metodycznie rozpaczliwe poszukiwanie prawdy o Okraglym Stole, ale bez checi odkrycia tej prawdy w calosci (stad moje pytania o stosunek hierarchii koscielnej do poczynan, ktore doprowadzily do takiego a nie innego dokonania przelomu);

    alternatywa dla strategii przyjetej przez opozycje.

    Obecne milczenie Kosciola jest dla mnie wiecej niz zagadkowe, zwazywszy generalne poparcie dla samej idei Okraglego stolu. Cos tu nie gra, i chetnie dowiedzialbym sie co. Zanim to jednak nastapi, bede sie staral trzymac w ryzach moje „swiete oburzenie” z powodu juz ujawnionych dokumentow, a biorac pod uwage szerszy kontekst historyczny, jestem raczej sklonny ciagle bronic Kuronia i innych niz ich atakowac, zwlaszcza jesli chodzi o okres prowadzacy do przelomu i o same dyskusje z owczesna wladza. Co potem, jak poradzono sobie z przejeta wladza, to juz inna sprawa, i inna dyskusja.

    Nie wiem, w jakiej ilosci akta IPN-u zawieraja pisma wewnetrzne, analizy oraz wytyczne w formie dokumentow wewnetrznych Kosciola, a dotyczace okresu, ktory dyskutujemy. Nie sadze jednak, zeby byly one obfite, a raczej mam nadzieje, ze nie sa, bo gdyby bylo inaczej, mogloby to oznaczac, ze penetracja Kosciola przez SB byla duzo bardziej rozlegla niz nam sie wydaje, i poprzestanmy tylko na tym przypuszczeniu, bo nie chodzi mi wylacznie o ksiezy-TW. Caly czas jednak drazy mnie mysl: gdzie byl i gdzie teraz jest trzeci partner Okraglego Stolu, trzecia sila w spoleczenstwie, bez ktorej to porozumienie i przelom nie bylyby mozliwe.

    I jaka byla alternatywa dla stolu – kwestia czysto hipotetyczna, co do ktorej prawdopodobnie moglibysmy zadyskutowac sie na smierc.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  96. Antoni Maciarewicz postapil nieroztropnie wysuwajac oskarzenie przeciwko calej grupie bylych ministrow MSZ zwlaszcza, ze byly to oskarzenie nie poparte materialem dowodowym. Nie znaczy to jednak, ze byly to stwierdzenia nieprawdziwe przynajmniej w stosunku do niektorych z bylych ministrow. Wiadomo, ze byli wsrod nich wspolpracownicy wywiadu PRL. Jest to zreszta tylko fragment z pogmatwanej historii oddzialywan/wspolpracy przywodcow opozycji solidarnosciowej ze sluzbami specjalnymi.

css.php