Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

27.12.2006
środa

Modlitewnik

27 grudnia 2006, środa,

Podczas świąt czytałem „Księgę ziół”, wspaniałego węgierskiego pisarza, Sandora Maraiego, która ukazała się niedawno w znakomitym przekładzie Feliksa Netza (Wydawnictwo Czytelnik). To zbiór krótkich refleksji, spostrzeżeń, przemyśleń, obserwacji, tak poruszający i aktualny (choć po raz pierwszy ukazał się w 1943 r.), że zamiast pisać dziś samemu, postanowiłem przybliżyć Państwu fragmenty tej książki, która wydaje mi się bardzo a propos. Zachowałem kolejność, w jakiej fragmenty ukazują się w książce, skróty zaznaczyłem.

O TYM, ŻE NIKT NIE MOŻE OBRAZIĆ PISARZA.

Wielokrotnie urządzano na mnie nagonki i inicjowano napaści – w karierze pisarza takie nagonki są nieuniknione, niekiedy przyjmują obrót zgoła niebezpieczny dla jego życia – i przekonałem się, że żadna interwencja nie może obronić pisarza. Ani żadna władza, ani sąd, ani pomoc kolegów po piórze, ani nawet szczery zapał ludzi mu życzliwych, ani mądrość doświadczonych. Pisarza bronią tylko i wyłącznie jego dzieła (…)

O NIKCZEMNOŚCI I POMOCY

Skala ludzkiej nikczemności jest tak nieograniczona, temperatura tak wysoka, pomysłowość tak oryginalna i urozmaicona, formy w jakich objawia się, tak zaskakujące, że niekiedy cofamy się przed nią i czujemy, że to jest największa ludzka siła.
Później przekonujemy się, że gdziekolwiek naciera ludzka nikczemność, tam natychmiast pojawia się ludzka pomoc. (…) Czasami za późno. Czasami niedoskonale. Jednak w końcu tryumfalnie. Przekonałem się o tym.

O ZAWIŚCI

(…) Osobliwie zawiść dręczy tych ludzi. Wymiotują żółcią, krzyczą we śnie, miotają się w swoich legowiskach jak epileptycy, plują pianą, gdy widzą, że ktoś zdobył cos z łaski życzliwego losu, że czegoś w życiu dopiął. To ludzie chorzy, zaraźliwie chorzy. Unikaj ich towarzystwa, nie sądź, że argumentacja i dowód mogą ich przekonać. To tak, jak byś chciał udowodnić trędowatemu, że zdrowi są bezgrzeszni i niewinni! Nie uwierzy ci. (…)

O FANATYKU

Zawsze i wszędzie, na wszelki sposób i przy każdej okazji należy walczyć z fanatyzmem. Z epileptyczną furią o spienionych ustach, która wydostaje się z ludzkich schowków i chce posiekać, przerobić świat. Walczyć z fanatyzmem trzeba cierpliwością, objaśnieniem, rozumem, konsekwentną pedagogiką. Także współczuciem. Współczuj fanatykowi. Napada na ciebie, lecz w furii ataku odgryzie sobie język i poobija się.

O CZŁOWIEKU SUWERENNYM

(…) Człowiek suwerenny nigdy się nie kłóci, co więcej, nawet nie wdaje się w polemiki. Wypowiada swoją prawdę, po czym trwa na pozycji, do ostatniej chwili, i bierze na siebie wszystko, co wynika z prawdy i z niecierpliwych nieporozumień świata. Wszystko inne to tylko gardłowanie. Jeśli masz swoją pozycję, nie wolno ci się bać. Tylko partacze zwykli się obrażać i ci, dla których opinia świata ważniejsza jest od prawdy.

Sandor Marai z ogromną powagą traktował swoje życie, swoją twórczość, talent, jakim obdarzył go los i misję, jaką wybrał. Jego dzienniki to jedna z najwspanialszych książek, jakie ukazały się u nas w ostatnich latach. Autor, ciężko doświadczony przez hitleryzm i komunizm, po wielu latach na obczyźnie, przypieczętował swój los odbierając sobie życie.

„Księgę ziół” czyta się jak modlitewnik.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 64

Dodaj komentarz »
  1. Az boje sie to napisac, ale jestem swiezo po lekturze Norwegian Wood Murakamiego, wiec mroz przeszedl mi po krzyzu.

  2. Nie ma możności wygrania z fanatyzmem. Nic nie daje cierpliwość, objaśnienia, rozum, konsekwentna pedagogika, współczucie. Fanatyk jest impregnowany na argumenty innych ludzi.

  3. Witam po Świętach,

    przeszło jak z bicza trzasł. Parę kilo więcej – to chyba najtrwalsza z pamiątek poświątecznych, bo najtrudniejsza do pozbycia się…

    Przeczytałem uważnie Pański wpis. Chyba każdego z nas przyciąga lektura, która w danej chwili najlepiej zaspokoi potrzeby duchowe, uspokoi skołatane nerwy, wyciszy emocje, wytłumaczy burzę szalejącą dookoła. Tak więc, sądząc po zamieszczonych cytatach stosunkowo łatwo można zrozumieć Pański ciąg w kierunku „Księgi ziół”. Kiedy w moim życiu przytrafił się poważny wypadek emocjonalny, rolę podobną do cytowanej przez Pana książki odegrał esej Francesco Alberoniego pod tytułem (we francuskim tlumczeniu) „Le choc amoureux”. Czyta się go nie tyle jak modlitewnik, ile jak pewnego rodzaju objawienie.

    Polecam zainteresowanym lub potrzebującym (być może istnieje tłumaczenie polskie; jeśli nie, to jest rownież dostępna wersja angielska, oczywiście włoska, a dalej to już nie wiem,

    Jacobsky

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Mówią, że XX wiek, był „wiekiem fanatyzmu”, ile bym dał, żeby to wstrętne zjawisko nie wślizgnęło się za nami, przez niedomknięte drzwi, którymi wchodziliśmy w XXI stulecie.

  6. O ile wiem Sandor Marai ( prawdziwe nazwisko Grosschmidt) byl wegierskim zydem, ktory prosperowal w okresie rzadow admirala Horthego a po klesce panstw osi uciekl do Szwajcarii. Jest wiec watpliwe czy kwalfikuje sie on na ofiare faszyzmu. W okresie II Wojny Swiatowej byl on raczej zrecznym kolaborantem (w 1943 r -zostal czlonkiem Akademi Wegierskiej) ukrywajacym swoje niearyjskie pochodzenie. Pozniej wspolpracowal z RWE i w koncu wyladowal w USA gdzie popelnil samobojstwo. Jako pisarz- raczej nieciekawy. Ale to kwestia gustu.

  7. Witam Panie Danielu po Świętach
    Mi również jak ‚Jacobsky’ polska tradycja świąteczna dorzuciła ‚Parę kilo’, z którymi będę walczył podczas karnawału. Ale dosyć o tym obżarstwie, cieszę się, że dziś jednak ukazał się wpis, bo już myślałem, że redakcja ‚Polityki’ wzięła wolne po świętach.
    Modlitewnik powiada Pan, ludzie zazwyczaj zaczynają się modlić w chwilach, gdy potrzebują pomocy z niebios. Ja bym to nazwał,(choć nie czytałem) Podręcznikiem Postępowania z Małymi Fanatykami. Pan chyba nie potrzebuje pomocy boskiej przeciwko ‚ludzkiej nikczemności’ z pianą w pysku. Autor “Księgę ziół” pisze- „Współczuj fanatykowi (…)Furii ataku odgryzie sobie język…” Z tym się zgodzę, ale czasem fanatykowi trzeba pomóc, dać w kły LUB po łapkach(dosłownie LUB w przenośni). S.M pisze również -„NIKT NIE MOŻE OBRAZIĆ PISARZA”, mi się wydaje, że nie każdy pisarz jest ‚CZŁOWIEKIEM SUWERENNYM’.
    Pozdrawiam.

    P.S Mały quiz, kto to powiedział:
    „Możemy powiedzieć uczciwie, że to był najlepszy rok tego siedemnastolecia”. Kto odpowie poprawnie za rok pod choinką znajdzie nagrode;)

  8. PANOWIE…
    Sandor Marai ma niewątpliwie rację [teoretycznie], bo nie ma nic szlachetniejszego nad udzielanie słusznych rad i Wy macie rację [także prawdopodobnie praktycznie], bo każdy z nas/Was niewątpliwie nie jeden raz miał okazję dokonać weryfikacji teorii w zderzeniu z praktyką… I zycie ma rację… Tylko, że każdy z nas ma swoj własny i niepowtarzalny charakter…und da liegt der Hund begraben. Kiedy już – stuprocentowy choleryk – zareaguję `odpowiednio`do sytuacji, wtedy… po jakimś czasie… biorę do ręki `Klub Pickwicka` albo… Jaroslava Šonki `Navrat deseti tysic`- czeską wersję `Anabasis` [bo Ksenofonta `Anbasis` mam tylko po rosyjsku i grecku, w którym to języku rozumiem może 100 słów, może mniej… a za nic nie moge trafić na polskie tłumaczenie]. Każda z tych książek działa na mnie kojąco, wyciszająco, tonizująco. Dickens w sposób wiarygodny daje mi odczuć, że `wszystko jest marność`. Ksenofont [pisany po czesku] zmusza do maksymalnej koncentracji i weryfikacji mojej wiedzy [i coraz częstszego przypominania sobie tego, co zdążyłem zapomnieć], pozwala snuć myśli o zawiłości dróg, po których kroczyły nasze dwa języki . Obie pozycje znam już nieomal na pamięć… Cóż to jednak znaczy…
    Zaś co do fanatyków… Sam Weller, sługa Pickwicka, radził ojcu, by fanatyka-alkoholika wikarego wrzucił do studni i okazał mu litość, przykrywając studnię pokrywą, by delikwent się nie przeziębił w ewentualnym przeciągu.
    Odnoszę wrażenie, że przynajmniej jeden raz miałem chęć zastosowania tej kuracji w odniesieniu bo uczestnika dyskusji na tym blogu. Wierzę w skuteczność tego zabiegu!!!
    Pozdrawiam, życzę LEPSZEGO 2007 roku i wygrania z własnymi kilogramami [dotyczy to także mnie].

  9. Podczas lektury cytowanych przez Pana fragmentów „Księgi…” rzuciło mi się w oczy, że nie ma właściwie różnicy między opisami „fanatyka” a „człowieka suwerennego”, chociaż przecież podejście emocjonalne autora do tych typów ludzkich jest różne. Zastanawiam się nieraz nad motywacją działań „naszych” politycznych oszołomów i w tych opisach odnalazłem chyba klucz do ich „dusz”. Pozdrawiam i dziękuję za blog.
    Jarew

  10. Panie D.P pamiętam jak jako mały szkrab biegałem do kiosku po „Politykę”. Ojciec zaczynał czytać od ostatniej strony ,a nstp. tygodnik leżał i leżał. Czytelnictwo w Polsce poległo i dlatego Pański autorytet i sugestie są super . W spokoju idę poczytać i posłuchać szumu jodeł.

  11. Nie czytałam „Księgi ziół”,może przeczytam ,ale dla mnie taką księgą są”Myśli i dialogi”Seneki.Uważam,że można tam spotkać cytat dobry na wszystkie złe dni ,wiadomości,chandry nas toczące.Ja tak ją czytam.Np.”O gniewie’cyt.”Ludzie narodzili się ku wzajemnej pomocy,gniew_na zniszczenie…”Lub „Opocieszeniu”cyt”Prawie nikogo los nie obdarza wielkim a nieustającym powodzeniem.Tylko szczęście,które spokojnie przychodzi,jest trwałe i towarzyszy nam do konca…”mogę tak bez końca podawać na każdą okazję .Myślę,że dużo ludzi ma taką swoją ulubioną „ku pokrzepieniu”.

  12. A jak się czyta modlitewnik? Nie wiem. Widać przespałem te święta.

    Skrótowy jest ten Marai Sandor (albo jego cytaty). Bo czymże się różni fanatyk od człowieka suwerennego? Tym że się pieni, sieka świat i przy okazji własny język. Zamiast machnąć ręką na opinię gardłujących zawistników i czekać po prostu na ludzką pomoc. Albo na nieuchronne wypłynięcie prawdy na wierzch? Albo bez bojaźni, cierpliwie argumentować, objaśniać, pouczać? Czyli ludzie są źli, zawistni, bezrozumni, z gruntu, w swej masie?

    Rewelacyjne, jak wywar z mięty na ból żołądka. Albo ktoś tu kopci jakieś zioła, czy Noworoczne Postanowienia nam obwieszcza?

  13. Modlitewniki czyta się beznamiętnie, mieląc słowa i nie zastanawiając się nad ich treścią. Chyba więc Pan Redaktor trochę przesadził – lub obrał inną paralelę niźli zamierzał. Nie czytałem i nie będe się wdawał w dywagacje nad treścią dziennikow. Sądzę jednak iż w historii ludzkiej myśli było wiele takich dzieł. Na mnie ososbiśćie olbrzymie wrażenie zrobił „Podręcznik inkwizytora” bł. Bernarda Gui, dominikanina, biskupa i relatora stosunków inkwizytor-podsądny. W tej z kolei księdze, pochodzącej z XIV wieku i dającej świadectwo stosunków w pd. Francji podczas krucjaty p-ko albigensom (i bezpośrednio po – niej gdy „domini canes” szaleli na obszarze Prowansji i Langwedocji), zobaczyłem uniwersalność przemocy, hierarchii i tradycji wobec „Innego” i tego czego Kościół w Polsce nie, pamięta. Zobaczyłem czytając dzieło do dziś blogosławionego satrapy (czyli wzorca osobowego promowanego przez Kościół – taka jest przecież wizja śiętych i błogosławionych) jak tworzy się atmosferę zaszczucia, donosicielstwa, wzajemnych animozji które owocują zawiśćią, nienawiśćią i alergią na „inność”. Jak z codziennych małych świństewek, tworzy się donos i stawia się „Innego” przed majestatem instytucji, i jak nie ma on żadnych szans na obronę.
    Na prawdę – korzenie procesow w faszystowskich Niemczech czy metody osławionego prokuratora Wyszyńskiego tkwią w tradycji inkwoizycyjnej. W tej mentalności, organizavcji i strukturze. Tylko jedno – to B.Gui zaleca dzieciom donoszenie na rodziców, sługom na panów, kobietom na mężów itd. Czyli Pawka Morozow w średniowiecznym wydaniu……I to jest nadal błogosławiony czlowiek.
    Pozdrawiam Pana Redaktora:

    PS:A moze rację mial prof. M.Giertych nt. teorii ewolucji – do Vaticanum II książka K.Darwina o pochodzeniu gatunków znajdowała się na indeksie ksiąg zakazanych ?

  14. uff … po swietach, i nastepny rok zycia dla tych karpi, ktore jako ostanie nie widzialy dwoch dloni uzbrojonych z regoly w dziesiec palcy wyciagajce je z wanny.

    Panie Danielu,
    moge sie tylko domyslac, ze wybral Pan wlasnie ta ksiazke i jej autora Sandor Marai bo okres swiat inicjuje u nas intesywny stan melancholi i sensibilizuje nasza etyke, poczucie sprawiedliwosc jak i wspolczucia dla innych, ktorych los nie obdarzyl tak obficie jak nas. Dosyc deprymujaca lektura na ten czas moim zdaniem.

    Osobiscie faworyzowal bym Pablo Nerudy: Confieso que he vivido, Memorias (Przynaje sie, ja zylem / nie jestem pewny czy dobrze przetlumaczylem) z 1974 roku.

    Zapewne jestem w bledzie sadzac, ze Pan sie identyfikuje z Sandor Marai i probuje doszukac analogi miedzy nagonka paru wariatow na Pana i zyciowym tragicznym losem autora ksiazki.

    Podoba mi sie optymizm w: O NIKCZEMNOŚCI I POMOCY i determinacja w: O FANATYKU, przy czym fanatyzm charakteryzuje zaglada innych polaczna czesto z samozaglada. Wjec jak tu zwalczac kogos, kto wlasne zycie urzywa jako bron ?. Ten problem od lat probuje rozwiazac Izrael, USA, stara i nowa Rosia, jak i inni megalomani zwalczajac skutki i ignorujac przyczyny.

    Dante,

  15. Maniek pisze:

    P.S Mały quiz, kto to powiedział:
    “Możemy powiedzieć uczciwie, że to był najlepszy rok tego siedemnastolecia”. Kto odpowie poprawnie za rok pod choinką znajdzie nagrode;)

    Manius,Manius z ksiezyca spadles?

  16. Jacobsky
    Wycieczki po oszronionych łąkach i lasach z psem (nowym), to wspaniałe antidotum na opisywane dolegliwości. Ruch,wyciszenie, refleksja, kontakt z przyrodą to dodatkowe atuty …Potem kawa – smakuje niezwykle, niepowtarzalnie…
    Wieczorem lektura – nadrobiłam zaległości w czasopismach. W chwilach stresu sięgam po opowiadania Cortazara „Dla wszystkich ten sam ogień”.Książka, która ustawia mnie w dystansie do rzeczywistości – taki odruch samozachowawczy.
    Przekazywanie myśli i współuczestniczenie w przemyśleniach innych to najpiękniejsza rzecz, jaka zdarza się ludziom. Impregnuje,utwierdza,utwardza,wzmacnia ,daje coraz to nowe argumenty.
    Przeczytam „Księgę ziół”
    Pozdrawiam Halszka

  17. Panie Zbrozło! Nie wiem czy pan jesteś oficjalnym oddźwiernym na tym blogu,ale!:zapytam czy nie starał się pan o posadę lokalnego Draculi na Europę?Rozmaita mieniąca się zawartość,szalejące barneje70, tudzież popiskujące młode szczuroskoczki dają wielkie możliwości na objęcie ochroną przybytku.

    głos z zaświatów:
    Czy nie można wycubżyć czasem nieco czerninki?i nie chodzi tu o Czernienkę!Przywołujesz pan Nowickiego z grodu smoka?Jak na Węgra to późne samobójswo.

    Fajne mądrości pan zamieścił. Należy się uznanie,szczególnie z uwagi na trędy w dzisiejszej polityce fenomenologicznej.

  18. Zbrozło, Anabasis da się znaleźć :-). Jeśli mimo wszystko będziesz miał z tym problem, spróbujemy jakoś się skontaktować. A na razie:
    http://www.mojabibliotekamazurska.pl/biblioteka/am/?strona=wyszukiwarka&warunek4=1&wyszukaj=Ksenofont&PHPSESSID=5ad98b1a8efdb7c349d4b1cf3eca9cc7

  19. PS, Zbrozło, jeszcze jedno miejsce:
    http://www.mentis.pl/10785-wyprawa-cyrusa

  20. Tak sie dziwnie sklada, ze wszyscy pragna wyrozumienia dla swoich bledow, uznania dla osiagniec i sprawiedliwej oceny tego czego dokonali. Jest tez regula, ze do tych moralnych wyzyn docieraja wtedy gdy powinie im sie noga i sytuacja staje sie niewygodna. Dlatego pragne tu przypomniec niesmiertelne slowa Wielkiego Lenina, ktory niegdys twierdzil, ze „Obiektywizm jest cecha burzuazyjna a partyjnosc , czyli jej brak , jest ideologia proletariacka”. Stad tez fanatyzm i tropienie wroga ideowego jest calkiem naturalne w sytuacji kontrewolucyjnej w jakiej sie teraz znajdujemy. Auto da fe ma w sobie ta sile fatalna, ktora oczyszcza atmosfere a jednoczesnie sluzy steroryzowaniu przeciwnika. Stosownie dawkowany terror jest skutecznym instrumentem utrwalania wladzy. Szanowny Pan redaktor wie to z pierwszej reki.

  21. Nie rozumiem:

    Człowiek suwerenny […] wypowiada swoją prawdę
    (na przykład: Bóg nie istnieje)
    po czym trwa na pozycji
    (twierdząc, że jest ateistą)
    do ostatniej chwili
    (to znaczy do kiedy? – do dzisiaj?)
    (chyba tak, bo dziś wyznaje iż wie jak się czyta modlitewnik)

    Proszę o wyjaśnienie, jak człowiek suwerenny może godzić ateizm z modlitwą?

  22. Panie Danielu,
    Wyjątkowo pesymistyczny ten zbiór refleksji powtórzonych za Maraiem. Sądziłem, że bezinteresowna zawiść, fanatyzm i obcinanie głów wystających ponad nisko ustawioną poprzeczkę to właściwości typowo polskie.
    Nie zgadzam się z Maraiem w kwestii człowieka suwerenennego. Człowiek suwerenny broni swych racji i polemizuje. Od fanatyka różni go umiejętność słuchania.

  23. Bobola skąd Ty bierzesz takie informacje?
    Pytam z ciekawości, bo moja żona robiła prace magisterska z Kafki a Sandor Marai napisał kilkanaście komentarzy i opracowań. Dokonał też tłumaczenia. Nie był Żydem a Sasem. Wyjechał nie do Szwajcarii a do Włoch. Co znaczy „prosperował”, był znanym i cenionym pisarzem. Na Wegrzch są ulice, place jego imienia. ma tez pomnik w koszycach, gdzie się urodził. Jak sam pisałeś twórczość kwestia gustu. Ciekawe czy coś czytała czy tylko się dławisz tą swoja niechęcią.
    Mnie osobiście twórczoś odpowiada, choc czytałem tylko fragmenty dzienników opublikowane w „Tygodniku Powszechnym” i powieść „Żar”.
    Co do preferencji na nastroje to nie mam. Ostatnio jestem pod wrazeniem wywiadu-rzeki z Władysławem Bartoszewskim. Ogólnie czytam wszystko.
    Panie Danielu, czyżby fragment „Nikt nie może obrazić pisarza” w odnisieniu do ostatnich wydarzeń i własnych przeżyć?
    Naprawdę nic?

  24. Daniel Passent pisze: „Autor, ciężko doświadczony przez hitleryzm i komunizm, po wielu latach na obczyźnie, przypieczętował swój los odbierając sobie życie.”

    Czyżby było to jedyne skuteczne i dostępne człowiekowi honoru rozwiązanie wobec nikczemności dzisiejszego świata?

  25. O ‚Innych’ zbiór „Wykładów wiedeńskich” Ryszarda Kapuścińskiego wydał Znak (polecam WODNIKOWI 53). A w Święta, miast obżarstwa, wybrałem lekturę biografii Karola Marksa popełnioną przez Francisa Whenna (wydawnictwo WAB). Gdyby Karol zmartwychwstał niewątpliwie doznałby udaru mózgu.
    Pozdrawiam wszystkich na ten Nowy Rok 🙂

  26. Panie Danielu
    Gdy spotyka mnie wypadek emocjonalny,jak mądrze nazwał to Jacobsky, nie szukam wytchnienia w modlitewnikach.Nagonki,nikczemność, zawiść, fanatyzm to zjawiska dawno opisane co nie znaczy,że z chwilą ogarniecia ich rozumem mniej bolesne.Nie sądzę jednak,że źródeł bólu lub smutku należy doszukiwać się w podłych ludzkich zachowaniach.One zawsze tkwią w cierpiącym człowieku.Coś co mamy w sobie sprawia,że silnie odczuwamy zawiść,fanatyzm,głupotę i okrucieństwo.Co z tego iż Marai w modlitwach,jak Pan to nazywa,wywalał z siebie egzystencjalny strach przed nikczemnością tłumu skoro i tak nie potrafił się go pozbyć i w końcu lęk go złamał?Żalenie się na świat,lament nad sobą niczego w jego przypadku nie załatwiło.Cała naiwność Marai zawarta jest w zdaniu „walczyć z fanatyzmem trzeba cierpliwością, objaśnieniem, rozumem, konsekwentną pedagogiką”.Tylko cholera po co?Nie lepiej skupić się na sobie.Równie naiwny i dydaktyczny jest ostatni cytat o suwerenności człowieka.Co to jest suwerenność?Moim zdaniem chodzi mu o wolność człowieka.Nie sądzę,by wewnętrznie wolnemu człowiekowi potrzebne były rady jak się nie dać zaszczuć tłuszczy.Pisze o „opinii świata”- a co to jest ta opinia świata(stada).Co ona ma wspólnego z ludzkim sumieniem?Przyznam,że zirytowały mnie te lamenty-modlitwy uwiklanego po uszy w historię pisarza.Nie lepiej się po prostu wyzwolić z tego panie Danielu?Ja,gdy przeżywam wypadek emocjonalny wyruszam w podróż,wyruszam w drogę.Obcy ludzie,obcy świat,przerwa w życiu na coś nowego.Zostawiam syfy za sobą i odżywam.A potem wracam do życia wzmocniony.To lepsze lekarstwo niż rozdrapywanie ran.
    Pozdrawiam

  27. Do Sprawiedliwość
    Niestety, Twoja odpowiedz jest niewłaściwa. Spróbuj ponownie 😛

  28. Alicjo z krainy czarów!
    Odpowiem Ci przewrotnie. W latach 70. czy 80. „Polityka” zrobiła ankietę o stosunku Polaków do religii. I może mi nie uwierzysz, ale wyszło wtedy, że 3 % społeczeństwa polskiego jest niewierząca, ale praktykująca. Mnie się wydaje, że Ty (już Ci kiedyś pisałem, że jesteś we wszystkim fundamentalistką) zapominasz o sprawach kulturowych, odbierasz religię jako własność ludzi wierzących. W związku z tym człowiek niewierzący nie może powiedzieć: „o mój Boże”, „rany Boskie”, dzielić się opłatkiem, zanosić święconki do Kościoła.
    Zapominasz, że ateista czy agnostyk (mam nadzieję, że rozumiesz różnicę między nimi) żyjący w Warszawie różni się od ateisty z Damaszku. Bo cała sfera religijna w Polsce stała się również sferą kulturową. Moje dzieci się śmiały, że JA właśnie wypowiedziałem te słowa, ale rzekłem „mięso i wędliny na Wigilię w moim domu będą po moim trupie”.
    Powtórzę, rozróżnij sferę religijną od kulturowej.

  29. Panie Danielu. Nieco pesymistyczny wybrał Pan modlitewnik, a raczej pełen nieomal żydowskiego fatalizmu, choć i nie powstał w kręgu kultury judaistycznej. W różnym czasie potrzebne nam są różne modlitewniki. Jako absolutne antidotum na przeciwności losu, niezasłużone krzywdy albo zgoła ludzką podłość, służy mi od lat jakże humanistyczny osąd nad Mistrzem, dokonany przez Lucyfera „On nie zasłużył na szczęście. Zasłużył na spokój”. I pocieszam się, że i ja zasługuję na spokój, nie na szczęście wieczne. A jeżeli chodzi o szaleństwa współczesności, to nieżle służy mi cytat z „Wieku skrajności” Erica Hobsbawn – „Miejmy nadzieję, że przyszły świat będzie lepszy, sprawiedliwszy i bardziej nadający się do życia. Stare stulecie nie skończyło się dobrze”

  30. Panie Danielu

    Oczywiście wybór tak aktualny jak i trafny. Wybrane fragmenty stanowią niewątpliwie ilustracje postaw ludzkich i ich charakterów, które nie straciły nic na aktualności, ale one potwierdzają tylko, że z wszelkiego rodzaju emocjami opisującymi wzajemne relacje pomiędzy poszczególnymi osobnikami „homo sapiens” nasza kochana ludzkość miała do czynienia od zarania dziejów.

    Na każdym kroku i w każdym okresie żyli i opisywali te zjawiska liczni twórcy, czy tylko obserwatorzy dając przykłady tak podłości, jak i szlechetnych odruchów istot ludzkich. Rzec więc można, że cechy te mają charakter ponadczasowy i traktujmy je z odpowiednim dystansem.

    Niech Pana jak i pozostałych gości na Pańskim blogu opaczność lub wszechwładna materia (do uznania) chroni w nadchodzącym roku od tych nienawistnych nieudaczników, którzy za własną małość winią innych, nie dopuszczając innych racji prócz własnych.

  31. Torlinie
    Nie tylko mają problem z rozróżnieniem sfery religijnej od kulturowej ale również z rozróżnieniem sfery metafizycznej od religijnej.Też poszczę przed Wigilią choć nie mam związku z katolikami lub innymi wyznaniami.
    Pozdrawiam

  32. O koalicji PiSu z Samoobrona – permanentne oburzenie, zgorszenie i protesty obludnikow…

    tak… gdy nowa ELYTA dogadywala sie z KOMUNA przy OKRĄGŁYM stole.. czyli, z tym NAJWIEKSZYM wtedy wg. nich ZŁEM… to bylo oki.. i..

    i wszyscy z PO czy LSD zaakceptowali ten uklad OKRĄGŁOSTOŁOWY… jako „mniejsze zlo”.. jako KONIECZNOSC dziejowa… jako NAJLEPSZE wyjscie dla kraju…

    zas gdy PIS… chcac realizowac swoj program… i nie majac INNEGO wyjscia… MUSI ponownie wejsc w koalicje tez z „mniejszym zlem”, czyli Lepperem…

    ale ZŁEM bez porownania duzo MNIEJSZYM… niz tamto OKRĄGŁOSTOŁOWE niewyobrazalne ZŁO komunistyczne, SBeckie ZŁO… to w podobnej sytuacji…

    to w podobnej sytuacji… beda te obludne swietoszki, ci wstretni obludnicy i hipokryci… jak zwykle… wyć, rwać włosy z łbów.. histeryzować, cudować… strojac malpie miny…

    A ja uwazam, ze nawet z DIABŁEM nalezy zawrzec pakt… byleby tylko niedopuscic ponownie tego układu polityczno-medialno-mafijnego do wladzy… i miec czas by naprawiac kraj… i…

    i by moc dodatkowo ujawnic prawde o tym ukladzie SBeckim… o tej lewackiej… zdradzieckiej, klamliwej, tej bez zasad podlej łże-elycie…

    prawde o tej karykaturalnej stugłowej hydrze ktora opanowala wszystkie wazne dla kraju dziedziny i struktury panstwa… destebilizujac na kazdym kroku kraj…

  33. soulgarden
    Aut – aut:

    Albo jest Pan w radosnym nastroju i dla mnie za mądry – wobec czego czuję się zwolniony z odpowiadania na Pańskie pytania dot. funkcji odźwiernego i dalszych dywagacji z tym związanych…
    Albo jest Pan źle wychowany i krańcowo głupi – wobec czego czuję się zwolniony z odpowiadania na Pańskie pytania dot. funkcji odźwiernego i dalszych dywagacji z tym związanych…
    ..
    UPRZEJMIE PROPONUJĘ, by zechciał Pan sam wybrać właściwą opcję i przyczynę wyboru zachować dla siebie…

  34. Blizno!
    Czy Ty musisz kopiować swoje wpisy i rozrzucać je po wielu blogach? Nie umiesz napisać nowego? Taki sam dałeś u Pana Kuczyńskiego. Wstyd.

  35. Do pana Blizny
    1.Koalicja już nic nie wzbudza.
    2.Innego oki nie było.
    3. Nawet Zderzaki to akceptowały.
    4. PIS nie ma programu.
    5. Lepper nie jest złem = jest głupotą.
    6. A kto paktuje z diabłem idzie do piekła.
    7. Też mi prawda.

  36. Diaspora jest czujna (Albo – nie!)

    Witam,
    wszystkiego bym sie spodziewal ale nie tego, ze w Warszawie
    podczas Swiat 2006 czytana bedzie ‚Ksiega ziol’, Sandora Netza.
    Panie Gospodarzu, ta lekture przerabialo sie w latach 50 – 58
    XX-wieku. Pan musial byc ‚bardzo zajety’ czyms innym, skoro
    dopiero tezez na przelomie 2006 / 2007.
    Ta lektura tak naprawde niczego nowego nie wniosla jest tylko
    dodatkowym potwierdzeniem tego, ze roznimy sie zasadniczo
    od ‚zwierzat’. Prawda?

    F.S. von / od Diasporski

  37. Niektórzy z Panów uzywają niebywale chętnie terminów ‚lewak`,`wykształciuch`, łże-elita`. Byłbym niesłychanie wdzięczny wszystkim P.T. Blogowiczom używającym tych terminów o podanie ich definicji. Nie chcę bowiem przypuszczać, by tak polityczie wyrobieni ludzie nie wiedzieli, co mówią…

  38. Panie Danielu, rozumiem,ze cytujac slowa pisarza o fanatyzmie,zgadza sie Pan z nimi?
    Ale mnie one zupelnie nie przekonuja.Uwazam,ze niczego nie mozna wskorac dyskutujac,objasniajac a nawet wspolczujac fanatykom!!
    Zeby wytepic fanatyzm,trzeba usunac spod jego nog grunt, na ktorym stoi.
    A to jest olbrzymie niezadowolenie duzych grup spoleczenstw.Niezadowolenie, bo ci ludzie sa biedni,bezrobotni,nie maja za co ksztalcic dzieci.Krotko mowiac, czuja sie pomijani w podziale dobr.
    A wtedy pojawiaja sie uzdrawiacze,Fanatycy.Ci maja gotowa recepte na szczescie.Tak bylo w Algierii,Iranie.Teraz w Iraku,Palestynie.Nawet w krajach europejskich.Bowiem tutaj przepasc miedzy emigrantami a tubylcami niestety poglebia sie.I dopoki bedzie trwac taki stan rzeczy,bedziemy walczyc z fanatyzmem ,jak z przyslowiowymi wiatrakami.
    Z powazaniem.Ana

  39. Panie Redaktorze nasz miły – ten człowiek suwerenny… Dla sprawdzenia podstawiłam sobie pod charakterystykę Maraiego tego wysokiego człowieka od Edukacji – z ulgą stwierdziłam, że nie do końca pasuje, jednak wątpliwości co do definicji pozostały.

    Panie Andrzeju – dzięki za cudne siedem punktów. Zwłaszcza pt nr 2 – pycha! Że też sama tak ładnie nie umiem. Musiałabym ze trzy dni wymyślać. Dziekuję.

  40. halszka31/3,

    dzięki za poradę praktyczno-praktyczną. Niestety, w okresie między X-mas dla mas i HNY2007 muszę siedzieć w pracy, a więc nie dla mnie oszronione łąki (u mnie: zaśnieżone) oraz refleksyjno-melancholijne spacery z psem, którego i tak nie mam. Jedyne, co mi pozostało z wymienionego w Twoim wpisie zestawu to kawa, którą piję wiadrami co rano po to, żeby moc odpalić dzionek z jako taką szybkością wyjściową.

    Jednak w tej mojej świątecznej niedoli również tkwi nieco świątecznego szczęścia. Znikły poranne korki w mieście, w pracy nie ma 3/4 osób, w tym również wszystkich dyrygentów, tak więc można zacząć dzień po swojemu: piano i allegro, rozwijając go stopniowo do lekkiego mezzo forte (lecz bez typowego dla normalnego dnia pracy stacatto molto vivace), aby skończyć szychtę natrojowym subito pianissimo, i to na długo przed finałowym akordem zapisanym w codziennej partyturze.

    A na problemy skołatanego umysłu niczego nie polecam poza ulubionym drinkiem (nie jednym) i taką samą dawką ludycznej rozrywki. Ostatnio wprowadzono mnie w zaczarowaną krainę planszowych gier towarzyskich (nie, nie komputerowych), przy ktorych też trzeba myśleć, ale myśleć o grze, a nie o problemach egzystencjalnych tego świata oraz zamieszkujących go gatunków (w tym i naszego), ponieważ i tak tych problemów nie rozwiążemy.

    Kończąc tym optymistycznym akcentem serdecznie pozdrawiam,

    Jacobsky

  41. Blizna,

    godne jest i sprawiedliwe, słuszne i zbawienne wszystko, co nam napisałeś, ale teraz idź poewangelizować trochę innych, a omijaj blogi, na których już zagościłeś. Żniwo i tak zapowiada się obfite, a więc żniwiarzy potrzeba nie tylko u Passenta czy u Kuczyńskiego. Kto wie, może nawet sam Hetman Ojciec Reaktor znajdzie jakąś nową misję dla Ciebie, biorąc pod uwagę zaprezentowane powyżej misyjne zaangażowanie i zacięcie ideowe.

    Szcześć Boże zatem na nowej drodze,

    Jacobsky

  42. badger:
    To miło z Pana strony, że śpieszy z pomocą. Znalazłem dwujęzyczny angielsko-grecki tekst `Anabasis`, a jeżeli trafiam na trudności – sięgam w tym miejscu do rosyjskiego, potem …Zna Pan zapewne tego typu ekwilibrystykę… Dużo radości dla kogoś, kto ma czas [a ja mam!!!]. Znam to zresztą na pamięć, są jednak pozycje, do których wraca się zawsze… Gdyby miał Pan jakieś dzieła typu `poszukiwany – poszukiwana` proszę dać znać, może i ja mógłbym pomóc… [txt, doc.pdf.mp3 – od mitów sumeryjskich po czasy obecne]

  43. Torlinie i Wojtku z Przytoka!

    Aha, teraz już rozumiem. To znaczy, że jak Aleksander Kwaśniewski szedł do kościoła pomodlić się przed kamerami, to czynił to z pobudek kulturalnych, z rozróżnieniem sfery metafizycznej od religijnej, i trwał do ostatniej chwili pobytu w świątyni (i po wyjściu oczywiście też) na pozycjach ateistycznych. Nareszcie wszystko jest jasne. Teraz rozumiem, że człowiek suwerenny to taki, co myśli jedno, mówi drugie, wierzy w trzecie, a czyni jeszcze coś innego. To logiczne. Inaczej jakże mógłby być suwerenny?

  44. W sprawie ateizmu i modlitwy (lub religii i kultury)

    Słowo modlitewnik oznaczać ma, w moim czytaniu tego wpisu, uproszczony zbiór prawd i wyznanie wiary na użytek codzienny, oraz na całe życie. Niewątpliwie trochę staroświckie, wręcz przykruchtalne to slowo, za to jakże prowokujące i znaczące. W końcu ateizm, który wyłazi z kontekstu tego blogu, też jest wyznaniem wiary. Ale współczesne rozwazania i poglądy na człowieka mniejszą uwagę zwracają na metafizyczne wytłumaczenie jego istnienia i całego świata wokół, a więcej na to jak w nim mamy żyć. I jednym z kluczowych pytań jest to, czy człowiek jest z gruntu dobry, czy zły. Czy zaufać i dać mu pożyć, czy jednak poddać wnikliwej kontroli społecznej. Nad tym debatowali Hobbes i J.S.Mill, J-J. Rousseau i Chrystus, Marks i Machiavelli. Mam wrażenie, że wyłażą dość prostackie poglądy Maraia na tę kwestię. Wyrwanymi ułamkami z niezbyt znanego i uznanego tekstu Passent objaśnia nam własną wiarę. Nie widzę tu oryginalności. Oczywiście pisarza, każdego publikowanego autora, w tym Passenta, bronią jego teksty. Fragment o nikczemności jest z kolei żałośnie nieprzydatny. Cóż on wyjaśnia? Raczej biadoli, właśnie do bólu języka. Na dodatek, Marai popełnił samobójstwo w sytuacji osobistej, samotny, w wieku 88 lat, niepublikowany, po wielu latach życia w USA. Przypieczętował swój los, no tak, ale w jakim sensie? Czytałem jego powieść (“Żar”, czyli “Embers”) – wyniosła, ogromnie poważna – tu Passent ma rację. Poważny człowiek ten Marai. Czyżby Passent zamierzał spoważnieć w 2007, postawić na samotność, na misję jakąś?

  45. kzin;

    Oficjalne biografie moga byc celowo mylace. Zajrzyj na strone internetowa http://www.sdmagyar.org/bighuns.htm#marai i czytaj miedzy wierszami. Zauwaz tez, ze w latach 1900 Saxonia nie istniala jako oddzielne panstwo. SM nie wyglada tez na germanski typ antropologiczny. Jego prawdziwe nazwisko, Grossmied de Mara, sugeruje pochodzenie z hiszpanskich zydow wypedzonych stamtad po rekonkwiscie. Istnieje miasteczko Mara w prowincji Saragossa. Nie zdziwilbym sie gdyby jego rodzina pochodzila z tamtych stron.

  46. Czytając wpisy czuje się minorowy nastrój mimo zrównoważonych pogodowo świąt. Do Pana wypowiedzi bardzo praktyczne rozwiązanie dał Wojtek z Przytoka. Z powodu ciągłego dopasowywania się do sredniego standardu zamożności mojego kraju przez dłuższy (i obecnie) czas nie byłem w stanie rozwiązywać swoich problemów w sposób wskazany przez Wojtka z Przytoka. Z konieczności złożone problemy przeżywałem jak okładany bokser w ringu. Wychodziłem jednak z tego wzmocniony. Mimo, że nie jestem tak zdolny jak prezes TVP, który studiował 9 lat polonistykę i jej nie ukończył, a znaną osobistością opozycyjną został po tym, gdy na kacu dał w papę milicjantowi, ja przez ponad 12 lat formalnie ukończyłem fakultety, studia podyplomowe i aplikacje prawnicze. To, że teraz często przesuwam się w mieszkaniu opierając się o ściany nie zmienia faktu, że przez cały czas siłę dawał mi system wartości, który sam sobie wypracowałem. Znajomym mówię, że po ciężkich operacjach, które przeszedłem w lecie, wrócę do normalnej pracy i na pokład jachtu.
    Można też w kryzysie zastsować metodę braci Kaczyńskich. Polega ona na ciągłym brutalnym ataku i niszczenia po drodze ludzi żeby wzbudzic strach w otoczeniu. Takiemu postępowaniu towarzyszy jednak głęboki lęk, bo nie można liczyć na wyrozumiałość w przypadku przegranej, a egzystencja ludzka zawsze kończy się upadkiem.

  47. Panie Danielu, jak to się stało, że czytaliśmy to samo ? 🙂

    Pozdrawiam, Łukasz

  48. Blizno droga. widzę, że rany psychiczne się u ciebie nie zabliźniły jeszcze i chyba się długo nie zabliźnią.Proszę więc strasz blogowiczów swoimi bliznami, ranami i innymi odchyleniami psychicznymi nie w blogach ,,Polityki”, ale gdzieś indziej, bo z tego co zauważyłem, to cie pełno jeszcze i w Salonie 24 i w blogach ,,Gazety Wyborczej”. Zostań więc tam albo się na jakieś blogi nawiedzonych prawicowców przenieś.
    PS. Co trzeba brać, żeby pisać jak ty?
    Blogowicze czasem pisali, że Feliks Stychowski się czymś wspomaga, ale on w porównaniu do ciebie to klarownie i inteligentnie pisze.

  49. A ja, kiedy jest naprawdę jest źle, ślizgam się po powierzchni życia, nawet oddychać staram się płytko, tak łatwiej.

  50. Panie Zbrozło! W moim porannym dobrym nastroju nie było nic przeciw panu.Jeśli pan czasem nie dopuszczasz postów,tak i ja mam prawo takim słowem witać gospodarza.

    PS Byłem dziś na placu zamkowym ponieważ tamtendy przechodziłem. Nie narzucam już głupkowatego nastroju.Miałem morderczo zabiegany dzień i padam niemal na stojąco. Dobranoc.

  51. Zbrozło
    Panowie to przed wojną byli 😉
    Tak się zastanawiałem czy nie wolisz Anabasis w takiej postaci jak jest, ale na wszelki wypadek podałem tamten link.
    Co do innych tekstów, szukałem kiedyś „Wojny galijskiej” po polsku i po nitce i linku trafiłem do hmm wspaniałego źródła źródeł historycznych, od starożytności do czasów współczesnych. Niestety nie mogę odszukać tego linku, ale sporo tych rzeczy mam. Do własnego użytku oczywista. Zaspokajają całą moją ciekawość, jak na razie, a jest tego multum. Ergo – cieszę się że jesteś zadowolony z tego co masz, a za deklarowaną pomoc dziękuję 🙂

  52. Picu, picu, moj dziedzicu.

    K.

  53. Bobola – jakie z ciebie zdolne jestestwo!!!Piszesz, że Saksonia [ ale jaka pisownią piszesz – aż zazdrość bierze!!!bo to jest nie to, że `Sachsen` lecz `Saxonia`] nie istniała w latach 1900 [myślałem W SWOJEJ NAIWNEJ PROSTOCIE,że rok 1900 był tylko jeden!] jako oddzielne panstwo, co niekoniecznie musi byc prawdą dla innych [zważywszy na strukturę Cesarstwa Niemieckiego do 1918 roku], dla ciebie jednak może…. I w spodnie autorowi `Księgi`potrafisz zajrzeć, by żydowskie pochodzenie wyniuchać i pochodzenie od Morysków zauważyć, także na typach antropologicznych Germanów znasz się niczym Alfred Rosenberg, i między wierszami możesz czytać niczym Tomasso Torqemada…
    Ech, gdzie mnie tam, Slowianinowi- niedowiarkowi do takiego erudyty… Toż ty dla nnie nie Bobola ale całkiem całkowicie cały Loyola jesteś…

  54. Alicjo z krainy czarów
    Nie doszukiwałbym się logiki w religijnych praktykach ludzkich-szczególnie w naszym kraju.Aleksander Kwaśniewski modlił się przd kamerami nie z pobudek kulturowych lecz koniunkturalnych.Można powiedzieć iż praktykował w intencji swej elekcji.Zapewne praktykował tkwiąc w ateiźmie.Nie podejrzewam go o poszukiwania religijne a tym bardziej metafizyczne.Trafnie zauważyłaś,że myślał jedno,mówił drugie,wierzył(?)w trzecie a czynił zupełnie coś innego.Zapewne też w swych działaniach czuł się suwerenny.Nie sądzę jednak by jego zachowanie było szczególnie obłudne i godne napiętnowania ponieważ jest powszechne.Miliony katolików-papistów w ten sposób praktykuje od dziesięcioleci pod duchową opieką swych księży i nie widzę powodów by ich prezydent miał czynić inaczej.Po prostu na tym polega tak zachwalana ludowa forma religijności Polaków.Przyznam się,że wzrusza mnie Twój sprzeciw wobec tego typu praktyk.Może obudzi żarliwość duchową w sercach mych rodaków?Radziłbym jednak pracę u podstaw-zajmij się może ziewającymi na niedzielnych mszach braćmi i siostrami w wierze zamiast znęcać się nad ich prezydentem.On ich tylko reprezentuje-również poprzez swą hipokryzję. I nie wymagaj ode mnie bym trudny post musiał łączyć z udręką wysłuchiwania listów pasterskich i słuchania”Barki”.To za ciężka próba,nie zasłużyłem na taką pokutę.Wolę być nielogiczny w swych zachowaniach metafizycznych.
    Rybo
    Ja również ciągle staram się dopasowywać do średniego standartu zamożności mojego kraju.Dlatego moje ucieczki-wędrówki mają anarchiczno-abnegacki charakter i jeśli chodzi o komfort podróży niczym się nie różnią od warunków bytowania na jachcie(oczywiście myślę o łupinach pływających po jeziorach).Po prostu szkoła przetrwania będąca najlepszym lekarstwem na egzystencjalne problemy. Życzę powrotu do zdrowia i łopotu żagli nad głową.

  55. Panie Danielu, wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 2007!!! Pozdrawiam i do zobaczenia.

  56. Alicjo z krainy czarów!
    Czy Ty rozróżniasz określenia: „kulturalny” i „kulturowy”? Bo widzę, że nie.
    Ja wiem, że chodzi przede wszystkim o pognębienie Aleksandra Kwaśniewskiego, ukazanie, jaki to był łajdak, szubrawiec, pijak i dwuznaczny typ (chociażby w kościele). Ja mało wiem na jego temat, on sam twierdzi, że jest agnostykiem, a nie ateistą. I teraz następne pytanie:
    Czy Ty rozróżniasz określenia: „ateista” i „agnostyk”? Bo widzę, że nie.
    Czy Ty rozróżniasz określenia: „metafizyczny” i „religijny”? Bo widzę, że nie.
    Ciężko rozmawia się z kobietą, która nie zna znaczenia słów i je nieprawidłowo używa. Dyskusja wtedy jest bez sensu.
    Ale dodam, że ja – jako zdeklarowany ateista – też bywam w kościołach z powodu ślubów, pogrzebów, chrzcin. I mogę albo demonstracyjnie okazywać swoją niewiarę, albo przystosować się do ogółu. A ja nie lubię demonstracji. Jak byłem w cerkwii na ślubie prawosławnym też dostosowywałem się do innych. Ja nie jestem walczącym ateistą, nie chcę nikomu robić przykrości.
    A patrząc na Twoje kpiny widzę, żę Ty po prostu z tego nic nie rozumiesz. Szkoda mojego pisania.

  57. Torlinie, w ogole sie ciezko rozmawia z kims kto nie zna znaczenia slow lub ich nieprawidlowo uzywa (na jedno nieomal wychodzi. A jak jeszcze trwa w uporze i niecheci do wysluchania drugiej strony, to lepiej sobie darowac. Ja staram sie nie reagowac na Bobole, ale dzisiaj przyjelam od niego dwie nauki.
    Primo, poniewaz Polska nie istniala jako odrebne panstwo przez okres zaborow, to wtedy urodzeni Polacy nie byli Polakami, widac im sie tylko tak wydawalo.
    Secundo, czytajac Ksiege (nie tylko miedzy wierszami) i przyjmujac za prawdziwe, to co w niej opisane, wszyscy pochodzimy od Adama i Ewy, a na dodatek po Potopie zostali sie juz tylko ci z rodziny Noego, ergo wszyscy jestesmy Zydami, niezaleznie od kraju pochodzenia i koloru skory.
    Tertio, historycznego Bobole (sila rzeczy Zyda, potomka Noego) po niesamowitych meczarniach, zamordowali Kozacy (tez potomkowie Noego i tez Zydzi), stad jego gleboka nienawisc do Narodu Wybranego i niemoznosc pogodzenia sie z samym soba. Cos jak w tym szmoncesie – dlaczego wy, Zydzi, zamordowaliscie naszego Pana Jezusa?
    c.b.d.o.
    Pozdrawiam
    Stara Zaba
    P.S. Zaby w czasie Potopu czuly sie zupelnie dobrze, zapewne…

  58. Torlinie i Wojtku z Przytoka!

    Widzę, że jak przystało na suwerennych ludzi, nie kłócicie się, nie wdajecie się w polemiki, wypowiadacie swoją prawdę (że hipokryzja jest cool) i do ostatniej chwili trwacie na pozycji. Jestem pełna podziwu.

  59. Pyzol.” PICU,PICU …”.Ty musisz byc ze srodkowej Polski. Jest TO napewno na temat, ale na jaki ?

  60. Dla pelnej jasnosci: tertio wynika z primo + secundo

  61. Maniek, oczywiscie, ze JK. Dostane prezent pod choinke? Bo nikt sie chyba wczesniej nie zglosil?

  62. Torlinie!

    Oczywiście, jak słusznie zauważyłeś (jesteś bardzo przenikliwy!), nie rozróżniam określeń: “kulturalny” i “kulturowy”, “ateista” i “agnostyk”, “metafizyczny” i “religijny”. Dziękuję, że mi to uświadomiłeś. Teraz wiem, że gdybym rozróżniała te określenia i wiedziała, że Aleksander Kwaśniewski jest agnostykiem, a nie ateistą, to żadną miarą nie mogłabym pomyśleć, że to „łajdak, szubrawiec, pijak i dwuznaczny typ (chociażby w kościele)”.

  63. Stara Zabo;
    O ile pamietam z legend hebrajskich rozdzielenie ras nastapilo dopiero za czasow Noego. Zydzi sa odleglymi potomkami Sema. Pozostali dwaj bracia sa patriarchami ras odmiennych. Myslalem jednak, ze dyskutuje tu glownie z wojujacymi ateistami , zwolennikami teorii ewolucji i pochodzenia wszystkich istot zywych od wspolnej bakterii.
    Co do Krolewstwa Saksonii to o ile wiem przestalo ono istniec pod koniec 19 wieku wchodzac w sklad II Rzeszy. Stad SM mogl byc poddanym niemieckim ale nie Sasem zwlaszcza, ze jego fotografia dostepna na internecie przedstawia zupelnie odmienny od germanskiego typ antropologiczny.

  64. Szanowny Panie Danielu !
    Przede wszystkim zycze wszelkiej pomyslnosci w Nowym Roku.
    Dziekuje za wskaznie ciekawej ksiazki, ktora pozwala uciec od biezacych , napawajacych wstretem wydarzen.
    Proponuje, by „Polityka” konsekwentnie poszerzala „Niezbednik lektur inteligenta”. Mnie inzynierowi trudno jest wynalezc cos wartosciowego w papierowej masie, ktora zalewa ksiegarnie. Prawde mówiac najlatwiej jest cos znalezc w „Taniej ksiazce” na Koszykach. Gdzie te czasy, gdy znajoma bibliofilka w ksiegarni Conrada odkladala pod lade Cortazara….

    Krzysztof Zielinski

    PS. Przepraszam za brak polskich liter, ale cos sie popsulo w moim komputerze.

  65. Zycze pomyslnosci w Nowym Roku,

    Jacobsky

css.php