Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

19.01.2007
piątek

O nawiedzonych

19 stycznia 2007, piątek,

Porównanie Jarosława Kaczyńskiego do Władysława Gomułki, dokonane przez Stefana Niesiołowskiego, wywołało straszne, ale nieuzasadnione zgorszenie w kręgach PiS. „Jarosław Kaczyński prezentuje się jako nieomylny, charyzmatyczny wódz będący wcieleniem konieczności historycznej”. 

– To samo dotyczyło Gomułki. Kaczyńscy – pisał SN w „Gazecie” – „przypominają komunistów w ich najbardziej dynamicznym, najbardziej bezwzględnym, a także najbardziej chyba ideowym okresie, gdy obejmowali władzę nad Polską. Przekonani o własnej nieomylności, doskonałości, dobroci („We mnie jest samo dobro” – typowe powiedzenie każdego despoty.)”

Oczywiście, JK doszedł do  władzy na drodze demokratycznej, a Gomułka w państwie na poły totalitarnym, ale trudno byłoby powiedzieć, że Gomułka zawsze siedział na sowieckich bagnetach. W 1956 roku, po wyjściu z więzienia i z aresztu domowego, powrócił do władzy na fali entuzjazmu i poparcia, którego udzielił mu nawet Kardynał Tysiąclecia, i które z czasem roztrwonił. Wiązano z nim wielkie nadzieje, tak jak i elektorat PiS wiązał je z Kaczyńskimi. Jarosława i „Wiesława” łączy duża podejrzliwość, nieufność, abnegacja, despotyzm, przekonanie o własnej racji i misji, patriotyzm (Gomułka bał się nowego Rapallo i był nieustępliwy w sprawie granicy na Odrze i Nysie, Kaczyńskie też jest nieufny wobec sąsiadów). Łączy ich niechęć do inteligencji, a także uleganie emocjom, zwłaszcza podczas publicznych wystąpień. Jarosław Kaczyński „podpalił” się na wiecu Gdańsku, kiedy porównał swoich krytyków do ZOMO, Gomułka podpalał się wygłaszając pełne nienawiści słowa na parteitagach w Sali Kongresowej…

Oczywiście, porównania są koślawe, bo wtedy była dyktatura, a dziś mamy demokrację, ale ludzie są tylko ludźmi i my, starsi, nic na to nie poradzimy, że widzimy pewne analogie, których obecna „polityka historyczna” nie eksponuje. A przecież dyskusja np. w TVP pt. „Gomułka i Kaczyński” byłaby pouczająca.

Nasi obecni władcy oraz ich poputczycy (towarzysze drogi) wolą jednak zapomnieć o historii. A ta uczy, że rewolucja zjada własne dzieci (vide Marcinkiewicz), a pluton egzekucyjny także idzie pod ścianę, tyle, że ostatni. Gdzie podziali się czołowi publicyści Marca’68 – Ryszard Gontarz, Kazimierz Kąkol, Wiesław Mysłek, Alina Reutt, którzy 40 lat temu miotali oskarżenia i wydawali wyroki? Wtedy, kiedy jednego dnia pojawiało się w „Trybunie Ludu” czy „Żołnierzu Wolności” nazwisko kolejnego liberała czy syjonisty, wiadomo było, że nazajutrz straci pracę, przeniosą go z uczelni, gdzie wywierał szkodliwy wpływ na studentów, do instytytu, gdzie pies z kulawą nogą przyjdzie. Autorzy ówczesnej czystki poszli w niepamięć… Dziś także nie brak chętnych do niszczenia ludzi, do zakazywania pracy, do czystki, choćby w mediach.

Mieliśmy już czystkę w MSZ. Jedną z pierwszych czynności nowej władzy było odwołanie ok. 10 ambasadorów, podobno powiązanych ze służbami, a także kadrowe i polityczne „odzyskiwanie” MSZ. Zaczęło się to za ministra prof. Stefana Mellera, świetnego fachowca, Europejczyka, działacza opozycji, człowieka, który podpisał zwolnienia sądząc, że dzięki temu będzie mógł służyć ojczyźnie i ratować interesy oraz wizerunek Polski w świecie. Sekundowali mu w tym dzielnie pp. Stanisław Komorowski, Jerzy Pomianowski, Eugeniusz Waszczykowski, z pewnego dystansu także Ryszard Schnepf. Gdzie oni wszyscy dzisiaj są? Jeden na emeryturze, drugi nie może się dostać do osławionej  „rezerwy kadrowej”, która dawała szansę na stanowisko, trzeci przesunięty do czwartego garnituru, czwarty wisi na włosku. Jeden z zwalnianych ambasadorów ze starego kalendarzyka, powiedział swojemu egzekutorowi: „Pamiętaj, że pluton egzekucyjny idzie pod ścianę ostatni”. W MSZ to się już sprawdziło.

Ci, którzy obrażają się, kiedy porównuje się ich, do innych postaci w historii, nie powinni się dziwić. Młode wilczki w Sejmie też kiedyś wylinieją. Jak głupia potrafi być młodość, świadczy choćby książka Anny Bikont i Joanny Szczęsnej „Lawina i kamienie”, o pisarzach nawiedzonych przez komunizm po wojnie. Oni też fanatycznie wierzyli, że budują lepszy świat. A tacy są najgorsi. Dzisiejsi nawiedzeni też kiedyś okażą się żałośni.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 80

Dodaj komentarz »
  1. Mały komentarzyk:

    „Gdzie podziali się czołowi publicyści Marca’68″ – odpowiadam, niektórzy zakotwiczyli w Unii wolności, a obecnie w PO – pani Śledzińska-Katarasińska.

    Zamiast marnej i propagandowej (podobno) “Lawina i kamienie” radziłbym przeczytać „Obławę” Joanny Siedleckiej, jak równiez „Pana od poezji”.

    PS
    Czy przeprosił Pan za szkalowania Jana nowaka Jeziorańskiego?

    z proletariackim pozdrowieniem
    Bernard

  2. Panie Redaktorze,
    Dlaczego „kiedyś” okażą się żałośni!?
    Oni j u z są żałośni, a nawet jeszcze gorzej….

  3. To, co Pan pisze, Panie Danielu, nie jest już śmieszne. To boli…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Kaczyńscy dokonują rzeczy wielkich. Dzieki nim zaczynam czuc sympatie do Niesiolowskiego, ktorego zawsze mialam za osobnika nieinteligentnego i nawiedzonego. Jeszcze w końcu polubie Wachowskiego.

  6. SN = Sąd Najwyższy.
    Proszę w końcu przyjąć do wiadomości zasady polskiej ortografii. Inicjały osób piszemy zawsze z kropkami.
    Pozdrawiam serdecznie.

  7. Oto, co pisał Passent w „Polityce” z 1982 roku: „Zgadzam się z Urbanem, że wiarygodność pewnych ludzi, a także prasy po 13 grudnia wymagała, aby część aktywu odeszła, aby ludzie najbardziej krótkowzroczni i zacietrzewieni, którzy utracili poczucie rzeczywistości i stracili tę niezbędną dla dziennikarza kwalifikację, usunęli się, niekoniecznie na zawsze, ale przynajmniej na czas otrzeźwienia i kaca”.
    To co Pan teraz robi i i pisze Panie Passent to szczyt bezczelności i hipokryzji, oparty na założeniu amnezji czytelników „POLITYKI” i nie tylko. Osoba taka jak Pan, która w okresie stanu wojennego niszczyła dziennikarzy, którzy ośmielili się posiadać inne zdanie niż junta wojskowa, osoba która wydawała „wyroki” kto jest godzien pracować w mediach a kogo należy zwolnić, teraz dramatycznym głosem twierdzi, że to PiS i jego „poputczycy” niczym stalinowcy robią czystki gdzie to tylko jest możliwe.
    Pomijając rozstrzygnięcie czy PiS może wymieniać i obsadzać kadry w/g swoich kryteriów, nie będzie zgody na to żeby taki poputczyk Jaruzelskiego, piewca Gomułki, wazeliniarz Kwaśniewskiego, sługus praktycznie wszystkich władców PRL-u i postPRL-u, za co korzystał z wielu przywilejów o jakich inni żyjący w tamtej Polsce mogli tylko pomarzyć, teraz robił z siebie kryształowe sumienie, mentora, autorytet moralny uprawniony do pouczania innych. Zamiast tego przyzwoitość nakazywałaby posypać glowę popiołem i powiedzieć „mea culpa”
    W swoich dialektycznych wywijańcach jest Pan oślizgły i fałszywy jak pełzający gad z rozdwojonym językiem.

  8. Panie Danielu,

    Swiete slowa! Dla mnie porownanie JK do Gomulki jest calkiem do rzeczy. W ogole, z reguly wladza jest wszedzie do siebie bardzo podobna. Tylko wladza demokratycznie wybrana i chuchajaca (lub zmuszona do chuchania) na wszelkie aspekty demokracji w czasie swego dzialania (czyli wyznajaca wysoko skrojone standardy demokracji, jak np. w Szwecji czy Finlandii) tak na dobre rozni sie od pozostalych wladz. Kazdy dykatator dzis stara sie ukryc swoje zapedy. Wystarczy przyklad Saddama, ktory uwazal sie do konca za Ojca Narodu. Oczywiscie JK dziala w ramach demokracji, ale nie sa to standardy wysoko skrojone. JK zaaplikowal Polsce pryncypia podczepione tak wysoko, aby mozna bylo latwo pod nimi przejsc. Przykladow mamy az nadto, a koronny to przystawki narodowo-socjalistyczne (LPR i SB) realizujace odnowe moralna. A demokracja bez pryncypiow przestaje byc rzeczywista demokracja. Niedawno Wall Street Journal porownal to co dzieje sie dzis w Polsce do makkartyzmu w USA. Jesli WSJ porownuje system JK do systemu Josepha McCarthy’ego, to i porownanie na odwyrtke tez jest uprawnione (bo ekstrema sa do siebie podobne). Sadze, ze porownanie JK do McCarthy’ego jest bardziej uprawnione niz do Gomulki. Ale ciemny narod – wg. posla Kurskiego – niewiele pewnie rozumie z makkartyzmu, a Gomulke zna kazdy, kto byl swiadomym obywatelem PRL w latach 60. XX wieku. Koniec makkartyzmu polskiego w wykonaniu JK i spolki widze juz niedlugo (rzad mniejszosciowy i jednak przedterminowe wybory). Nie sadze jednak aby spotkala ich kara za wywolanie tego galimatiasu. Na tym wlasnie polega demokracja, ze tegi typu dzialania pozostajace w najbardziej nawet rozciagliwych ramach demokracji, nie sa karane. W demokracji jedyna kara moze byc dla tych ludzi brak poparcia w wyborach i pojscie w zapomnienie.

  9. „….I tak, przed wojną staliśmy nad przepaścią, a obecnie zrobiliśmy poważny krok naprzód…” – W. Gomułka, lata 60 – te

  10. tak to prawda, najgorsi są nawiedzeni, ale jeśli nawiedzeni kierują Polską?, straszna perspektywa,
    a pana artykuł jak zawsze świetny, Tomasz

  11. Do barni70:

    Ja bym nie powiedzial, ze to co pisze pan Passent to to szczyt bezczelności. Co innego zgadzac sie z Urbanem, a co innego wskazywac palcem winnych, jak robil to Urban. W cytowanym szeroko na tym blogu fragmencie z artykulu pana Passenta (jakos dziwnie nia ma tych okropnych fragmentow na peczki, tylko ciagle ten sie pojawia) widac pewna rownowage pogladow autora. Jesli sugeruje, ze Urban mial racje, to usuniecie nierezimowych dziennikarzy ma byc tylko czasowe. Jakos nie slyszalem zeby Gomulka czy JK domagali sie odejscia niewygodnych autorow na czas jakis. Gomulka usuwal swoich przeciwnikow tak, ze ladowali w Danii lub Izraelu. Urbanowi tez takie wyjscie wydawalo sie bliskie – sugestie wobec dysydentow by opuscili Polske. Pan Passent jawi sie w tym fragmencie nie jako krwiozerczy rezimowy poputczik (gdyby to co pisze pan Passent pisal np. pan Kakol, to bylby rzeczywiscie szczyt bezczelnosci) , lecz jako lagodny ratlerek owczesnej wladzy. Sadze, ze szanowny Gospodarz tego blogu zgodzilby sie na takie okreslenie.

  12. barni70 pisze: „Pomijając rozstrzygnięcie czy PiS może wymieniać i obsadzać kadry w/g swoich kryteriów,”

    Widzę, że dla zachowania stuprocentowej słuszności swojego wywodu musisz to wstydliwe rozstrzygnięcie zamieść pod dywan?

    A może, pomijając rozstrzygnięcie, czy Daniel Passent ma moralne prawo pisać to, co pisze, porozmawiajmy o tym, „czy PiS może wymieniać i obsadzać kadry w/g swoich kryteriów”. I jakie to właściwie są kryteria?

  13. Nie zdzierżę…:
    Barni70 – Przytoczone przez Ciebie zadanie Redaktora z przed 25 lat według Ciebie uniemożliwia spojrzeć krytycznie na patałachów dzisiejszych czasów??? To proszę bardzo – ja 18 lat miałem po roku 89 więc jestem poza podejrzeniem, lustracją itp… więc poczytaj:
    Porównanie Jarosława Kaczyńskiego do Władysława Gomułki, dokonane przez Stefana Niesiołowskiego, wywołało straszne, ale nieuzasadnione zgorszenie w kręgach PiS. “Jarosław Kaczyński prezentuje się jako nieomylny, charyzmatyczny wódz będący wcieleniem konieczności historycznej”.

    – To samo dotyczyło Gomułki. Kaczyńscy – pisał SN w “Gazecie” – “przypominają komunistów w ich najbardziej dynamicznym, najbardziej bezwzględnym, a także najbardziej chyba ideowym okresie, gdy obejmowali władzę nad Polską. Przekonani o własnej nieomylności, doskonałości, dobroci (”We mnie jest samo dobro” – typowe powiedzenie każdego despoty.)”

    Oczywiście, JK doszedł do władzy na drodze demokratycznej, a Gomułka w państwie na poły totalitarnym, ale trudno byłoby powiedzieć, że Gomułka zawsze siedział na sowieckich bagnetach. W 1956 roku, po wyjściu z więzienia i z aresztu domowego, powrócił do władzy na fali entuzjazmu i poparcia, którego udzielił mu nawet Kardynał Tysiąclecia, i które z czasem roztrwonił. Wiązano z nim wielkie nadzieje, tak jak i elektorat PiS wiązał je z Kaczyńskimi. Jarosława i “Wiesława” łączy duża podejrzliwość, nieufność, abnegacja, despotyzm, przekonanie o własnej racji i misji, patriotyzm (Gomułka bał się nowego Rapallo i był nieustępliwy w sprawie granicy na Odrze i Nysie, Kaczyńskie też jest nieufny wobec sąsiadów). Łączy ich niechęć do inteligencji, a także uleganie emocjom, zwłaszcza podczas publicznych wystąpień. Jarosław Kaczyński “podpalił” się na wiecu Gdańsku, kiedy porównał swoich krytyków do ZOMO, Gomułka podpalał się wygłaszając pełne nienawiści słowa na parteitagach w Sali Kongresowej…

    Oczywiście, porównania są koślawe, bo wtedy była dyktatura, a dziś mamy demokrację, ale ludzie są tylko ludźmi i my, starsi, nic na to nie poradzimy, że widzimy pewne analogie, których obecna “polityka historyczna” nie eksponuje. A przecież dyskusja np. w TVP pt. “Gomułka i Kaczyński” byłaby pouczająca.

    Nasi obecni władcy oraz ich poputczycy (towarzysze drogi) wolą jednak zapomnieć o historii. A ta uczy, że rewolucja zjada własne dzieci (vide Marcinkiewicz), a pluton egzekucyjny także idzie pod ścianę, tyle, że ostatni. Gdzie podziali się czołowi publicyści Marca’68 – Ryszard Gontarz, Kazimierz Kąkol, Wiesław Mysłek, Alina Reutt, którzy 40 lat temu miotali oskarżenia i wydawali wyroki? Wtedy, kiedy jednego dnia pojawiało się w “Trybunie Ludu” czy “Żołnierzu Wolności” nazwisko kolejnego liberała czy syjonisty, wiadomo było, że nazajutrz straci pracę, przeniosą go z uczelni, gdzie wywierał szkodliwy wpływ na studentów, do instytytu, gdzie pies z kulawą nogą przyjdzie. Autorzy ówczesnej czystki poszli w niepamięć… Dziś także nie brak chętnych do niszczenia ludzi, do zakazywania pracy, do czystki, choćby w mediach.

    Mieliśmy już czystkę w MSZ. Jedną z pierwszych czynności nowej władzy było odwołanie ok. 10 ambasadorów, podobno powiązanych ze służbami, a także kadrowe i polityczne “odzyskiwanie” MSZ. Zaczęło się to za ministra prof. Stefana Mellera, świetnego fachowca, Europejczyka, działacza opozycji, człowieka, który podpisał zwolnienia sądząc, że dzięki temu będzie mógł służyć ojczyźnie i ratować interesy oraz wizerunek Polski w świecie. Sekundowali mu w tym dzielnie pp. Stanisław Komorowski, Jerzy Pomianowski, Eugeniusz Waszczykowski, z pewnego dystansu także Ryszard Schnepf. Gdzie oni wszyscy dzisiaj są? Jeden na emeryturze, drugi nie może się dostać do osławionej “rezerwy kadrowej”, która dawała szansę na stanowisko, trzeci przesunięty do czwartego garnituru, czwarty wisi na włosku. Jeden z zwalnianych ambasadorów ze starego kalendarzyka, powiedział swojemu egzekutorowi: “Pamiętaj, że pluton egzekucyjny idzie pod ścianę ostatni”. W MSZ to się już sprawdziło.

    Ci, którzy obrażają się, kiedy porównuje się ich, do innych postaci w historii, nie powinni się dziwić. Młode wilczki w Sejmie też kiedyś wylinieją. Jak głupia potrafi być młodość, świadczy choćby książka Anny Bikont i Joanny Szczęsnej “Lawina i kamienie”, o pisarzach nawiedzonych przez komunizm po wojnie. Oni też fanatycznie wierzyli, że budują lepszy świat. A tacy są najgorsi. Dzisiejsi nawiedzeni też kiedyś okażą się żałośni.

    Przepraszam blogowiczów za dłużyznę wpisu a redaktora za plagiat ale teraz Barni70 może przeczyta bez zacietrzewienia, no i argument że jak ja mogę… a właśnie ze mogę! Czy w moich ustach ( słowach pisanych ) prawda wygląda inaczej?

  14. Zdegustowany, proszę wreszcie przyjąć do wiadomości zasady dobrego wychowania: jeśli przychodzimy do kogoś w gości i mierzi nas, że róże stoją w wazonie a nie w ikebanie, wówczas nie ponawiamy wizyt (w wypadku wysokich stanów naszego zniesmaczenia spotkanie można skrócić) 🙂

  15. Do Barni70: właśnie przez takich ludzi jak Ty i Kaczyńscy w tym kraju jest tak jak jest (zresztą SLD również przyłożyło do tego swoją rękę w postaci betonowej opozycji). Nieważne CO ktoś mówi, ale KTO mówi. I choćby było to dobre, prawdziwe albo pożyteczne, to i tak z góry jest zdyskredytowane i żadne argumenty nie trafią. Hermetyczność umysłowa dużej części polskiego społeczeństwa jest porażająca! Ja też żywiłem nadzieje na to, że po dojści PiS do władzy coś się zmieni w sposobie rządzenia, w podejściu do polityki. Ale jak patrzę na to, co wyrabia ta klika, to uważam, że ją pierwszą trzeba jak najszybciej usunąć ze sceny politycznej zanim słowa takie jak „PRAWO” i „SPRAWIEDLIWOŚĆ” zostaną raz na zawsze zdewaluowane i zdyskredytowane. Ja też nie mam najlepszego zdania o przeszłych dokonaniach Daniela Passenta, ale pomyśl:
    czy jeśli ktoś winny (nawet jakiemuś ciężkiemu przestępstwu) widzi np. kradzież, czy napad i mówi o tym, to czy przez fakt, że wypływa to z jego ust, fakt kradzieży lub napadu zostaje w jakiś sposób umniejszony?!

  16. Drogi Redaktorze, trochę się obawiam, że może pan odebrać słowo „drogi” jako zbyt daleko idącą poufałość; wszak w zupełności wystarczyłoby napisać „Panie Redaktorze”, czy „Szanowny Redaktorze”, ale nie potrafię na tym poprzestać. Tak już ze mną jest, Polak może by potrafił, ja jednak, jak każdy Rosjanin, jestem niewolnikiem własnych emocji i zbyt wiele wzbiera we mnie ciepłych uczuć, gdy czytam pańskie teksty, żeby zwracać się do pana tak sucho. A zatem drogi, najdroższy, redaktorze, to niesamowite jak wychodząc od tych samych przesłanek można dojść do zupełnie odmiennych pozycji. Przez całe szesnastolecie po niefortunnym załamaniu się systemu socjalistycznego w Polsce, zarówno pan, drogi redaktorze, jak Jarosław Kaczyński, wiedzieliście że coś chorego jest w państwie polskim. Pan potępiał szalejącą w kraju korupcję, Jarosław Kaczyński też. On ubolewał nad demoralizacją kolejnych ekip rządowych, pan tak samo. Jego drażniła nieudolnie przeprowadzana lustracja, pana jeszcze bardziej. Panu los bezrobotnych i bezdomnych leżał na sercu, on również bolał nad tym. A już na punkcie zalewającej Polskę fali przestępczości obaj dostawaliście białej gorączki.

    Obaj też stanowczo domagaliście się środków zaradczych. Każdy rzecz jasna na swój, wydoskonalony w długoletniej działalności politycznej, sposób. Pan walczył piórem, głównie na łamach swojej ukochanej „Polityki”, on posługiwał się żywym słowem, głoszonym z trybuny swego politycznego stronnictwa. Niestety, pomimo waszych heroicznych wysiłków, głosy zarówno pana, jak Jarosława Kaczyńskiego, były głosami wołającymi na puszczy – na korupcję odporny był już chyba tylko towarzysz Kwaśniewski, jedynym niezdemoralizowanym w rządzie był dawno niestety już w nim nieobecny towarzysz Miller, lustracja coraz bardziej dziczała, bezrobocie beztrosko podskakiwało sobie w skali ogólnokrajowej do 30, a w lokalnych porywach do 50 procent, a o przestępczości w ogóle szkoda gadać. Był, co tu się oszukiwać, syf, i zarówno pan, jak Jarosław Kaczyński, mieliście tego stanowczo dosyć i obaj modliliście się – każdy, rzecz jasna, z nieco innym modlitewnikiem w ręku, ale po to właśnie jest demokracja – o jakąkolwiek zmianę.

    I tak to trwało aż do pamiętnej jesieni wyborczej ponad rok temu, kiedy to modlitwy pana i Jarosława Kaczyńskiego zostały wreszcie wysłuchane i nastąpiła długo oczekiwana zmiana. Kto przeżył, ten pamięta. Po tytanicznych zmaganiach, nasze socjalistyczne ugrupowania z SLD na czele musiały ulec pod przygniatającym ciężarem motłochu, który w swym krótkowzrocznym zapatrzeniu na bożka mamony i łatwego życia, zamiast na postępowe partie, albo choćby na Platformę, zagłosował na PiS, który niestety wygrał mniejszością głosów, bo czym jak nie mniejszością było te 25 procent dla PiS-u.

    Potem wybory prezydenckie. Wszyscy wraz z panem, panie Danielu, zaciskaliśmy kurczowo palce za naszego kandydata, Donalda Tuska (pal diabli biednego Cimoszewicza, który poległ z jego ręki, co było, to było!). Niestety spotkał nas kolejny zawód. Sfanatyzowany religijnymi przesądami i zapatrzony na bożka bezwolnej gnuśności motłoch, zamiast postępowego Tuska (pal diabli jego wermachtowskie korzenie!), znowu, wbrew woli prężnej i stawiającej na przyszłość większości, wybrał mniejszością głosów (20% społeczeństwa) oglądającego się ciągle w przeszłość i zakochanego w zakończonym żałosnym fiaskiem Powstaniu Warszawskim Lecha Kaczyńskiego.

    Zaczynał się siedemnasty rok tzw. wolnej Polski. Ale, mój Boże, jak się zaczynał! Co rusz to zgrzyt i rozczarowanie: haniebna koalicja PiS-u z Samoobroną, zamiast z Platformą, komedia z wesołym Kazikiem, wpadki dyplomatyczne, „prościuch” wicepremierem. Wszystko to, to jednak betka w porównaniu z podejściem do spraw zasadniczych, które zarówno panu, drogi redaktorze, jak Jarosławowi Kaczyńskiemu, spędzały w poprzedniej epoce sen z oczu. Korupcja, demoralizacja, lustracja, bezrobocie, przestępczość. Te pięć zmór polskiego społeczeństwa za nic nie dawało się ujarzmić.

    Jest chyba ironią losu i historii, że dwaj ludzie, którzy tak głęboko i niezmorodowanie pragnęli nieskorumpowanej, moralnej, rozsądnie zlustrowanej, wolnej od bezrobocia i przestępczości Polski, muszą być antagonistami. Niestety trzeba jasno stwierdzić, że Jarosław Kaczyński niczego nie zrobił, aby stało się inaczej. Pan od początku wiedział, że wynik wyborów do niczego dobrego nie doprowadzi. Była to wiedza trzeźwa, oparta na chłodnej kalkulacji. Wiedzy takiej znacznie młodszy i mniej doświadczony Jarosław Kaczyński nie mógł rzecz prosta dostąpić, gdyż sukces wyborczy przyprawił go o zawrót głowy i odebrał zdolność jasnego myślenia. Nic zatem dziwnego, że wyciągnął wniosek wręcz odwrotny i powziął beztroskie przekonanie, że dobrze się stało dla Polski.

    Pan od początku dawał, jak najsłuszniej, do zrozumienia, że korupcja korupcją, ale życie nie jest czarno-białe i do sprawy tak delikatnej jak przekupność postawionych na świeczniku osób należy zabierać się, hm… delikatnie właśnie, bo metody inne, metody, oględnie mówiąc, niedelikatne, którym w inkwizytorskim zapale hołdował Jarosław Kaczyński, mogą jedynie prowadzić do krzywdy wielu niewinnie zamieszanych osób. Dlatego, mając do wyboru z jednej strony krzywdę niewinnie zamieszanych, a z drugiej strony korupcję, należy wybrać mniejsze zło i raczej nic nie robić, niż chwytając się sposobów brutalnych, skazywać na cierpienie osoby niewinnie zaplątane w korupcyjne sieci.

    Niestety, humanitarnej treści takiego podejścia Jarosław Kaczyński nie był w stanie sobie przyswoić, zresztą choćby pękł, nie umiał usiedzieć na miejscu, zupełnie jakby miał wmontowany z tyłu motorek, i natychmiast po swym czysto przypadkowym zwycięstwie wyborczym wraz ze sztabem jemu podobnych nadgorliwców skupił się bez reszty, ze szkodą dla innych dziedzin, na resortach siłowych, bez których rzekomo nie byłby w stanie zwalczać korupcji i przestępczości. W rezultacie wszystkie te resorty znalazły się w rękach jego ugrupowania, czemu z rosnącą odrazą i niepokojem przyglądały się rzesze niewinnie umoczonych w korupcję i inne sprawki delikwentów.

    To samo (partyjniackie zawłaszczenie) spotkało media, gdzie pod przykrywką lustracji zgraja samozwańczych inkwizytorów zaczęła się bezkarnie znęcać nad co wybitniejszymi, niewinnie wplątanymi w intrygi byłej bezpieki członkami opozycyjnej elity. Ale ach, wybiegam zanadto do przodu; zanim dojdę do lustracji, muszę przecież odfajkować demoralizację ekip rządowych. Tu sprawa jest krótka i prosta. Jarosław Kaczyński, z racji zajmowanego stanowiska, jest w tej szczęśliwej dla siebie, a tragicznej dla kraju, sytuacji, że w odróżnieniu od pana, drogi redaktorze, może coś zrobić, i to zrobić natychmiast. Na szczęście jednak, nie zadając już zbędnych cierpień osobom niewinnie wplątanym w sfery rządowe, tak się bowiem składa, że niewinnie wplątanych osób tam nie ma. Jarosław Kaczyński sam werbuje do swoich sfer (napisałem z rozmachu sfor, ale zaraz poprawiam na sfery, żeby nie było, że jestem stronniczy) starannie wybrane osoby, trzymając potem wszystkich krótko przy pysku, i jak tylko ktoś zaczyna fikać, czyli się demoralizować, wyrzuca bezlitośnie (jak Marcinkiewicza), jeśli nie zupełnie na bruk, to na boczny tor. Z rządu czasem jest mu trudno kogoś wyrzucić, Leppera, na ten przykład, ale to nie zmienia ogólnej tendencji, liczy się wola wyrzucenia, a nie chwilowa niemożność – Lepper tak, czy inaczej musi odejść. Oczywiście nie byłoby tego wszystkiego (zamordyzmu, wyrzucania, ciągłych czystek), gdyby wynik wyborów był po pańskiej myśli.

    Dalszych wywodów na ten temat sobie zaoszczędzę, i skupię się bez reszty, już do końca tego komentarza, na kwestii lustracji (do bezrobocia i przestępczości zawsze można wrócić kiedy indziej). Lustracja, jak wiadomo, to sprawa bardzo śliska – powiedzieć jedynie, że delikatna, to wywołać śmiech na sali – i zarówno pan, drogi redaktorze, jak Jarosław Kaczyński, mieliście w tym temacie trochę niewyraźne konto. Trudno o tym pisać spokojnie, jednak każdego z was spotkały jakieś nie poparte dowodami zarzuty, obaj stanęliście w obliczu wziętych z księżyca oskarżeń. Ale co najważniejsze, obaj wyszliście z tego obronną ręką. On co prawda załatwił to sobie odgórnie, pan niestety musiał bronić swego dobrego imienia oddolnymi metodami, ale liczy się ostateczny rezultat – obaj w oczach swoich zwolenników jesteście czyści, a pan, to już na pewno, przynajmniej w oczach pańskich wiernych blogowiczów, do których mam zaszczyt się zaliczać.

    Może to i marna pociecha, ale nie ma sensu spodziewać się absolutnego oczyszczenia; takie luksusy mogą nas czekać jedynie na tamtym świecie, a i to nie jest pewne. Dlatego zostawmy to na razie, a przejdźmy od razu do meritum sprawy, czyli do filozofii lustracji – pańskiej i Jarosława Kaczyńskiego. Przed wyborami zarówno pan, jak on, mieliście o lustracji jak najgorsze zdanie. Po wyborach tym bardziej. Z tym, że tu zaczęły się rozchodzić wasze drogi. Pan od początku jak najsłuszniej dawał do zrozumienia, że lustracja lustracją, ale życie nie jest czarno-białe, i do sprawy tak śliskiej jak PRL-owska przeszłość stojących na widoku publicznym osób należy się zabierać, hm… mało, że delikatnie, lecz wręcz finezyjnie, bo metody inne, metody, oględnie mówiąc, niefinezyjne, którym w inkwizytorskim zapale hołdował Jarosław Kaczyński, mogą jedynie prowadzić do krzywdy wielu niewinnie uwikłanych osób. Dlatego, mając do wyboru z jednej strony krzywdę niewinnie uwikłanych, a z drugiej strony lustrację, należy wybrać mniejsze zło i raczej nic nie robić, niż skazywać na niepotrzebne cierpienie osoby niewinnie zaplątane w esbeckie sieci.

    Niestety, humanitarnej treści tak finezyjnego podejścia napędzany od tyłu wspomnianym już wyżej motorkiem Jarosław Kaczyński nie był w stanie sobie przyswoić, i z uporem szczerbatego, co to się uparł na suchary, dowodził, że wolnej Polski nie da się odbudować na kłamstwie, i że jedyną możliwą opcją jest ujawnienie całej prawdy o ewentualnych budowniczych, zaś jedyną metodą na wyłuskanie osób o śliskiej przeszłości, których do odbudowy nie wolno dopuścić, jest lustracja, a ściślej mówiąc przeprowadzenie jej. I otworzył puszkę Pandory.

    Resztę wszyscy znamy. Stała się rzecz przykra i zarazem dziwna, każdy z wyłuskanych – a byli wśród nich wybitni politycy, publicyści, księża – z początku szedł całkowicie w zaparte, bił się w piersi, że jest niewinny, groził lustratorom sądem i gniewem bożym, a potem, gdy już wszyscy zaczynali ronić nad nim współczujące łzy, ni z gruszki, ni z pietruszki pokorniał, i najpierw półgębkiem, a potem już na cały głos, niekiedy z wyraźną ulgą, przyznawał, że tak, że jednak, że był agentem, i że niezmiernie się wstydzi i żałuje. Z jednym wyjątkiem, Wołoszańskim, który się przyznał bez bicia i jak na razie nie okazuje wstydu.

    Nie mnie, Rosjaninowi, sądzić, czy to dobrze, czy źle, że Polacy oglądają ten żałosny serial. Prywatnie, jako Fiodor, uważam jednak, że stało się źle. Albowiem państwa, a szczególnie silnego państwa, nie można budować ani na kłamstwie, ani na prawdzie. Prawda jest abstrakcją. Zaś fundamentem stabilnego państwowego bytu nie jest abstrakcja, tylko wiara. Pan to zawsze wiedział, panie Danielu, i dlatego pana tak cenię. Kto dzisiaj pyta Żydów, czy przed uchodźcami z Egiptu naprawdę rozstąpiło się morze? Kto pyta Chrześcijan, czy Matka Boska naprawdę była dziewicą? Chyba tylko wrogowie. Ale sami Żydzi i Chrześcijanie nie zadają sobie takich pytań. I dlatego jak narody, jako społeczności, przetrwali tysiąclecia.

    Kto z Chińczyków, Kubańczyków, Północnych Koreańczyków pyta, czy komunizm oparty jest na prawdzie, czy na kłamstwie? Im takie abstrakcje są niepotrzebne, oni mają wiarę, dlatego wciąż trwają. My Rosjanie ją straciliśmy, a wraz z nią naszą potęgę. To samo, chociaż na mniejszą skalę, stało się z PRL-em. Pan zawsze wierzył w PRL, panie Danielu, i do dziś pan tej wiary nie stracił. Stąd moje wzruszenie ilekroć czytam pańskie teksty. Gdyby od pana zależało, PRL trwałaby do dzisiaj, i nie byłoby tego wszystkiego. Wiem to na pewno, jak również to, że jeśli socjalizm kiedykowiek się odrodzi i znów rozprzestrzeni po naszym kontynencie, to tylko dzięki takim ludziom jak pan, najwierniejszym z wiernych.

  17. Ale nudy. Pan Daniel Passent po raz kolejny wytarte nawiązania do PRL nowej władzy, Barni70 po raz kolejny, chyba już setny cytuje fragment z D.P., który na tym blogu był już mnóstwo razy cytowany i komentowany, Bernard zaś jak zwykle Passentowi dogryźć musi, oj słabieje nam ten blog, niedobrze, oj niedobrze.
    PS. bernard, to czytałeś ,,Lawinę i kamienie” czy powtarzasz jakieś ploty, bo piszesz w taki sposób , ,,Zamiast marnej i propagandowej (podobno) “Lawina i kamienie””, to podobno chyba znaczy, że nie, jeśli nie czytałeś, to skąd wiesz, że jest marna i propagandowa, przecież ten fragment cię kompromituje jako komentatora. Pozdrawiam.

  18. Nie jestem złośliwy ani pamiętliwy, ale czasem taka padlina jak barni 70 wymusza ześliźnięcia do pułapu jego mentalności i złożenia mu życzenia żeby go kiedyś rozliczono publicznie, z przytoczeniem tego co dzisiaj produkuje.

  19. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Gospodarzu,
    to tak juz jest, ze kazda kultura, kierunek, itp. buduje swoje
    mechanizmy w zegarkach. Budowa zegara to praca skompliko-
    wana, gdyz wymagane sa od zegarmistrzow specyficzne zdol-
    nosc jak: dokladnosc, utrzymanie wysoko ustawionej poprzeczki
    w tzw. precyzji skladani zegarowych ‚klockow Lego’.

    Zegary ktore budowaly poprzednie elity, ekipy, uklady itp. nie
    powiem tez pracowaly, o dziwo, nawet bardzo dokladnie
    tylko, ze wskazowki krecily sie w przeciwnym kierunku.
    I to jest problem.

    Panowie Kaczynscy + Rzad sa zegarmistrzami, ktorzy maja
    inny patent na ustalanie tzw. czasu – i to za zgoda elektoratu
    – i czesc.

    Diaspora wie, ze np. SLD i ten caly majdan itp. itd. maja swoje
    patenty, ktore pokazano i wprowadzono w zycie wczesniej
    (efekty sa elektoratowi znane) i o dziwo, wtedy nikt po koncer-
    cie w szatni na Zamku Krolewskim nic Panu do ucha nachylajac
    sie nie szepnol ? – wielka szkoda.

    Ale skoro teraz Panu szepnol do ucha, to moze pojdzmy za pomy-
    slem szeptu i rzeczywiscie zacznijmy sie modlic aby tylko nie
    przyhamowali. Co ten szeptacz myslal tak naprawde?, mowiac
    nachylony do ucha p. redaktora DP o nie przyhamowaniu.

    Diaspora ma swoje lata, tak jak i pan D.P.

    Diasporze szaptanie do ucha kojarzy sie z sytuacja w biblijnym
    Raju. Pan redaktor wie, ta legenda, to opowiadanie biblijne
    o Adamie, Ewie i jabloni + ta zmija (nie to opowidanie o zebrach)
    no wie Pan – tam na galezi, i ten plaski leb- no wie Pan?

    Pan mial naprawde przyjemnosc szeptu do ucha w szatni Zamku
    Krolewsikiego? Panie Redaktorze! z kim sie Pan spotyka w szatni?
    i to jeszcze przypadkowo. No, no, co to sie nad ta Wisla nie dzieje.
    Jakies cuda, kurde czy cos?

    To jest zadziwiajace. Co Prymas Glemp na to? to jest chyba
    w gesti Kurii – czy Diaspora sie myli.
    To panowie sie znacie? Panowie mieli juz przyjemnosc……..?
    Przepraszam, ze pytam, czy mozna wiedziec, ktore to juz spotka-
    niei i ktory szept z koleji? No cos takiego…..?

    Ach ci Ambasadorowie, i co teraz z nimi bedzie, kto ich przyjmie
    do pracy w sektorze prywatnym.
    To musi byc straszne dla persony non graty. Stracone przyczolki.
    Nie bedzie spotkan na tarasach, przy herbatce w cieniu drzew przy
    brzeku cykad elit starego zegara, ktore sie zwoluja slyszac spi-
    zowy dzwon.

    A no nie bedzie. Co teraz powie zagranica?

    Ktos powiedzial; Diabel, Czerwona Burzuazja i Jezuici istnieja tak
    dlugo, jak dlugo wierzymy w ich istnienie.

    Pozdrawiam. Modlmy sie.
    F.S. von/od Diasporki

  20. No to mamy powtórkę z rozrywki.
    Przeżyjmy to jeszcze raz.

    Przypomniał mi się stary dowcip w aktualnej wersji.
    Jaka jest różnica pomiędzy Szwejkiem a Kaczyńskim?
    – Szwejk był mądry a udawał głupiego.
    A Kaczyński?
    – Kaczyński nie służył w wojsku.

    ps. Gomułka powiadał: Przed wojną nie mieliśmy nic, a teraz mamy dwa razy tyle.

  21. No proszę… Niesiołowski bohaterem zmagań z kaczyzmem…

    A może właśnie tędy idzie droga: kąsać kąsajacych, aż z wściekłości zagryzą siebie samych ?

    barni70, Ty chyba najbardziej to tych przywilejów zazdrościsz Passentowi, co ?

    Jacobsky

  22. barni 70, wbrew twym twierdzenim ludzie czytający „Politykę” nie mają amnezji. A gdyby którykolwie cokolwiek zapomniał, Ty ew. inny Manichejsczyk IV RO uprzejmie doniesie (ładne słowo „doniesie”, nespa?) o Straszliwych Wyczynach Passenta Ćwierć Wieku temu.
    W ciągu ostatniego chyba miesiąca po raz kolejny wrzucane są na tego bloga te same wyliniałe cytaty.

    1. Nie masz prawa narzucac innym swojej oceny historii i czyjegoś niegdysiejszego zachowania. Tobie się szalenie nie podoba OK, ale nie wszyscy na blogu Autora muszą to odczucie podzielać – niektórzy mogą (o zgrozo !) nawet zgadzać się z Autorem. Jak wiemy, III RP i jej „Jedyne Słuszne Myślenie”, „Z Góry Nadane Przez Niewiadomokogo Autorytety”, „Salon” i reszta „Poprawności Politycznej”, dzięki działalności w dużej mierze PiS poszły do lamusa. I „Przestrzeń Debaty Publicznej” nam się znacznie poszerzyła. W tym np. dla osób uważających, że Daniel Passent 25 lat temu miał rację, a Solidarność to przepełniona nienawiścią i bezmyślnością tłuszcza. Jak freedom to freedom.

    2. Autor, pisząc 25 lat temu tak, jak pisał, miał nie mniej niż ćwierć wieku na weryfikację swych poglądów. I może doszedł do wniosku, że kneblowanie ludzi inaczej myślących jest niewłaściwe. Tobie by się ta refleksja przydała dzisiaj. Zdaje się, że demokratyczna Polska w ogólnosci, a PiS w szczególności ma się różnić od Ponurych Lat Komuny, nespa ???? No to niech się zacznie różnić tym, że za komuny Passent kneblował, a za demokracji barni 70 kneblował nie bedzie. OK ???

    3. Wybacz, ale, póki w Polsce choćby fasada demokratycznego porządku ma sie utrzymac, nie Ty bedziesz wybierał rzeczników swych przeciwników
    „jak Pan smie !!!!” Piszesz do Daniela Passenta.
    Ano, autor smie, bo go ludzie czytają. To dośc jasna reguła, nie sądzisz ????
    Autor smie, bo wprawdzie on był niedobry, ale dziś rządzą w Polsce ludzie dobrzy, czyż nie ???

    Tak na marginesie, z takim bagażem złych emocji powinieneś się przenieść na jakiś blog współczesnych Gontarzy – do semki, rybinskiego czy innego ziemkiewicza. Tam wszyscy bedziecie radośnie pohukiwać – „jak śmiom!”
    Ano, smieny, bo mamy w Polsce demokrację. W której kazdy może pisac i mówić, co mu się podoba.
    A dodatkowo, Twój język obraża nie tylko Autora, ale i grono Jego czytelników. Ja nic nie miałem podczas SW do szykanowania kogokolwiek (miałem 13 lat) więc nie powinieneś mnie obrażac. Jeśli pragniesz rzeczowej polemiki, badź rzeczowy, jeśli bedziesz się chciał obrzucać błotem…no cóż…przyjmij, że to jest żółta kartka, drugiej nie będzie, ale nie Ty jeden potrafisz obelgi wymyslać.

  23. Panie Danielu!.
    Z zasad demokracji zostały już w Polsce tylko wybory. Cała reszta procedur to zawłaszczanie państwa, to nie ma już nic wspólnego z demokracją . Najlepszym tego przykładem niech będzie usunięcie Pana
    Waldemara Pawlaka z przewodniczacego sejmowej komisji d/s samorządu.
    Dzisiaj ogólnie stosowaną metodą jest prokuratura: na dziesięć aresztowań jedno kończy się postawieniem zarzutów. Cieszę się bardzo, że to już prawie pólmetek tego horroru.
    Pozdrawiam.
    Ryszard

  24. Panie Danielu, mam pewien problem z tym porównaniem, ponieważ pamięć moja do lat ’70 nie sięga. Jedyne co pamiętam z WOS-u, to to, że sporo przesiedział i za sanacji, i za PRL i że walczył o uznanie granicy na Odrze i Nysie. Mam niejasne wrażenie, że porównanie to może by bardziej obraźliwe dla tego, do kogo porównują, niz dla tego, kto jest porównywany. A programu telewizyjnego pod tytułem „Gomółka i Kaczyński” nieco się obawiam, szczególnie jeśli miałaby go wyprodukować TVP, jako że ta publiczna telewizja ma zwyczaj o każdym polityku z czasów przed IV RP mówić jako o zbrodniarzu, co krwi dziecięcej do farbowania czerwonych sztandarów używał. Troszkę przypomina mi to dowcip, który opowiadał mój przyjaciel, należący do narodu wybranego. Dlaczego żaden Wszechpolak nigdy go nawet nie zaczepił? A skąd miałby wiedzieć, że jest Żydem? Przecież nie ma kłów, pazurów ani rogów. A jak w „Szczerbcu” pisali…

  25. Oczyszczanie kadr z politycznych nominantow poprzedniego okresu jest postepowaniem uswieconym dluga tradycja. Jest to takze posuniecie rozsadne gdyz przeciwnicy nalezacy do innego ugrupowania moga sabotowac polityke obecnej ekipy. W dziesiejszm Naszym Dzienniku (Nr. 16) prof. Jerzy Nowak opisuje oburzajace stanowisko jakie zajal oficjalnie MSZ w sprawie antypolskiego paszkwilu- ksiazki Jana Grossa „Strach”. Jak widac stare, antynarodowe kadry MSZ-tu w dalszym ciagu prowadza filosemicka dywersje ideologiczna.
    Oczyszczenie kadr administracji panstwowej z ubecko-zydowskich nalecialosci jest wiec calkowicie uzasadnione.

  26. A czy L.K. nie przypomina Wam Breżniewa w ostatnim stadium

  27. Witam!

    Każda władza działa wg stałych mechanizmów.Sprawowanie władzy w wykonaniu J.K. to nie jest jakiekolwiek nowum. Władze sprawował tow.Wiesław,władzę sprawuje J.K. Podobieństwo jest widoczne,ale podebieństwo mentalne.Strach,zakompleksienie, niechlujny ubiór,ideowość,jakaś fobia antyniemiecka,strach przed zagranicą.

    Mam pytanie do szanownego grona czytelników blogu Pana Danierla,którzy wszystko wiedzą,albo mogą wskazać źródło wiedzy.
    Gdzieś obiło mi sie o uszy,że w trakcie Powstania Styczniowego protoplaści braci Kaczyńskich służyli w armii carskiej,jako Polacy i w ramach swojej służby walczyli w szeregach armii carskiej z powstańcami.Podobno na podstawie tej historii została napisana książka „IGŁA” /nie znam autora,a J.MACHULSKI nakręcił film z J.GAJOSEM w roli,zaprzedańca. Prawda li to,czy bujda.

  28. grześ,
    powtarzam ploty (recenzja).

    pozdrawiam
    Bernard

  29. Passent jest jak ten facet z dowcipu o pacjencie ktoremu wszystko kojarzy sie z d… . W PRL wiele razy ludzi wyrzucano z pracy – w 48 („odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne”), na poczatku lat 60 (czystka rasowa w MSW i wywiadzie wojskowym), w roku 68, a najwiecej w stanie wojennym 81/82 (ta ostatnia czystka akurat sie Passentowi, hm, podobala). No i teraz jak Pisowcy oczyszczaja MSZ z pzprowskich mumii, to sie Passentowi kojarzy z Marcem 68. Dlaczego z Marcem 68? Bo Passentowi wszystko kojarzy sie z Marcem 68.

    Letmotivem zycia Passenta jest walka frakcyjna miedzy pzprowskimi antysemitami a pzprowskimi filosemitami, czyli cos co ludzi spoza pzpr obchodzi tyle co les neiges d’antan.

  30. Barni, wybacz, ale osoby które piszą lub czytaja ten blog bardzo dobrze znają zarówno życiorys D. Passenta jak i jego dorobek, jako dziennikarza i pisarza. Natomiast nikt z blogowiczów nie zna ani życiorysów ani dorobku tych endeckich hien od ojca dyrektora jak np bernarda, geralta, barniego, bronka, mawara, mariusa. itd., ale wcale nie są tym zainteresowani. Osobiście sądzę że wyż .wym. to ubeccy kapusie, którzy obecną gorliwością chcą zasłużyć (podobnie jak np. sędzia Kryże, albo minister Jasiński z PZPR) na amnestię od kaczorów i nic mnie nie przekona że jest inaczej. Przekonałem się bowiem, że wszyscy z moich znajomych i przyjaciół którzy naprawdę mieli coś wspólnego ze zwalczaniem komunizmu i PRL-u, tą całą bandę oszołomów i maccartystów rodem z ipeenowskiego szamba oceniają podobnie jak ja.
    PS.Czy już się wytarłeś po tym opluwaniu, bo widzę oczyma duszy jak ci flegma cieknie po brodzie.

  31. D.P. przypomina mi klauna

  32. Dla tych, co czasy Gomółki znają to nie jest porównanie, to analogia. Totalna władza, która chce rządzić wszystkim i wszystkimi. Ubieranie najbardziej przyziemnych (na poziomie rynsztoka) celów w najpiękniej brzmiące hasła. Obłuda siegająca absurdu („Ludzie marzną? Nieprawda! Proszę zobaczyć! Kaloryfery (w KC) są gorące!”, „Moja żona nigdy nie ma kłopotów z zakupami”). Każdy, kto nie jest posłuszny, kto myśli inaczej to wróg. Mierny, ale wierny. „Robotnicy, chłopi i wy, inteligencji pracująca!”. No i te listy proskrypcyjne.
    No cóż. Struna się napina. A kal trzaśnie ….

  33. Gomułka był smieszny po kilku ,może 10 latach .Kaczyński jest śmieszny po roku.

  34. Kaczynscy sa zli?

    Wg Passenta oczywiscie dobry bylyby Kwasniewski.
    Co uczynil Kwasniewski?
    Wpakowal Polske w haniebna i zbrodnicza
    napasc na Irak wbrew ostrzezeniom polskiego
    papieza. Do tego odpowiedzialny jest za wydanie
    ok. 20 mrd Euro od UE dla Polski na zakup w USA
    i Izraelu zbednego dla nas uzbrojenia. Gdyby te
    pieniadze przeznaczono na polska naukem szkolnictwo
    i wlake z bezrobociem, o bezrobocia by nie bylo,
    a Polska mialaby byc moze Nobliste nauk przyrodniczych.
    Na dodatek zlalam Kwasniewski swa wojna polska konstytucje.
    Miejsce Kwasniewskiego jest obiektywnie rzecz biorac w
    w wiezieniu, dozywotnio.
    Gdy tylko Kwasniewski lub koledzy z SLD dorwa sie
    do wladzy, to beda ze strachu przed ujawnianiem
    ich afer i teczek przez CIA przeznaczac kolejne
    miliardy od UE na zakup broni od USA i Izraela.
    Kwasniewski zapowiadal juz zakup Predatorow
    po miliony za sztuke.
    Oczywiscie, ze Kwasniewski poslalby Polakow do
    Iranu tak jak poslal ich do Iraku.

    To juz wole sto razy Kaczynskiego.
    Passento woli SLD mimo, ze byloby to tragedia dla Polski…

  35. Fiodorze,
    pewnie o tym nie wiesz, na Passencie wychowalo sie cale pokolenie intelegencji PRL-owskiej (zaczynajace czytac „Polityke” od jego felietonu), ktore w 1989 dokonalo pokojowego pogrzebania PRL. On w formie rozcienczonej saczyl do naszych zyl ten jad przeciw durnocie wszelakiej, ktora owszem ma wlasne korzenie, ale zostala bardzo wzmocniona darami tych ze wschodu. Pomawianie go o to, ze byl ostaja PRL i gdyby mogl to by ja zachowal jest w najlepszym razie miara nieuctwa.

  36. Odczuwam pewien niepokój… jeszcze nikt nie zamieścił tego wiersza…
    Jestem postacią itd… Nie pamiętam, kto to zwykle wkleja w różne blogi, ale tym razem chyba zaspał, alboco? No, ale mam nadzieję, że nas to nie minie.l
    Fiodor!
    Czy to ty byłeś ten niewysoki, rudawy, co zwykle stał przy wejściu do pawilonu radzieckiego na MTP?
    Bardzo podobają mi się twoje wpisy! Czy nie myślisz o napisaniu i wydaniu książki?

  37. Fiodorze, jak Ty jestes Rosjaninem z urodzenia i wychowania, to ja jestem ropucha,
    Stara Zaba

  38. Piotr Kraczkowski pisze:

    …Gdyby te pieniadze przeznaczono na polska naukem szkolnictwo
    i wlake z bezrobociem o bezrobocia by nie bylo, a Polska mialaby byc moze Nobliste nauk przyrodniczych … 🙂

    Calkowicie sie z tobo sgacam.

  39. Może z Redaktorem DP nie zawsze się zgadzam. Jako pacjent wolę od dr. Passenta dużą szprycę określonego leku o określonej dawce w pewną część ciała otrzymać etc… Obecnie rządzący plankton niech nie leczy Polaków.

  40. Bobola, ty jak już palniesz 😉 . Można cię cytować w necie? Tak dla jaj.

  41. A propos ciągle cytowanego wiersza Jacka Kaczmarskiego.( jestem postacią…)
    Tak się nieszczęśliwie składa, że ten wybitny bard był zawsze odbierany opacznie ( choćby przykład „Murów”). Posługiwanie się jego wierszami w polemice z D.P. jest zatem ordynarnym nadużyciem. Gdyby Jacek żył obecnie, (byliśmy po imieniu i mam wiele jego prywatnych domowych nagrań), jako łżeelita o złym pochodzeniu społecznym, byłby tępiony przez endecką reżymową i radiomaryjną zgraję bardziej niż Michnik, ale też napewno napisał by niejedną balladę o zakłamanej do cna ekipie, która cynicznie podszyła się pod „solidarną Polskę”.
    Do Fiodora,
    Otliczno Fiedia ! Sam Wołodia Ałganow łuczsze by nie napisał !

  42. Przyznam,że jestem na Pana blogu po raz pierwszy. Cenię sobię rzetelność i prawdomówność. Mój blog jest o wszystkim,aczkolwiek ostatnia nota jest na temat polityki, w której dziennikarze są subiektywni(mam tu na myśli znany mi w moim otoczeniu przykład)i bronią jednej ze stron, wydając sądy. Jest to oczywiście kpina i granie na uczuciach innych. Bardzo podoba mi się Pański tok myślenia. Zapraszam serdecznie na mój blog http://www.paulinka1407.blog.onet.pl Pozdrawiam.

  43. Pan premier tak namietnie stara się upodobnić do Gomułki, bo ma nadzieję, że wiecznie marudzące elity poczują się jak w czasach swojej młodości, co bywa podobno urokliwe i tak je ta atmosfera porwie, że zakrzykną do Kaczyńskiego wodzy, tyś jedyny, prowadź nas. No, niestety trochę się J. K. przeliczył, elity nie dały się zauroczyć. A szkoda, tyle pracy musiał w to włożyć premier i jego otoczenie, żeby tak bliźniaczo (!) upodobnić się do swojego pierwowzoru.

  44. Fiodor,
    takis ty Rosjanin jak i znawca prl-owskich tesknot Passenta.
    Gratuluje jednak polszczyzny, choc przyznam ze naduzywasz slowa – krótko mówiac, jestes nawiedzony.
    Nie musisz udawac Rosjanina aby podkreslac swoja nieznajomosc realiów w Polsce, sorry!

  45. Drogi JN!

    Zaskoczyłeś mnie. Nie dlatego, że nazwałeś mnie nieukiem. Niestety słyszałem to już wielokrotnie od innych osób, więc musisz mieć rację. Zaskakuje mnie natomiast to, że według Ciebie pomawiam pana Daniela, że był ostoją PRL i gdyby mógł, to by ją zachował. Ja nie pomawiam, ja naprawdę tak myślę. Być może jest to typowy przypadek projekcji własnych pragnień na podziwianą osobę. Ja gdybym mógł, to zachowałbym zarówno ZSRR, jak PRL. Z Tobą musi być odwrotnie. Za żadne skarby nie zachowałbyś PRL-u. I uważasz, że i pan Daniel by nie zachował. Ale wiesz, to też może być na zasadzie projekcji własnych pragnień na podziwianą osobę? A w rzeczywistości prawda leży gdzieś po środku?

    Droga ANCO!

    Pytasz mnie: „Czy to ty byłeś ten niewysoki, rudawy, co zwykle stał przy wejściu do pawilonu radzieckiego na MTP?”

    Stałem wielokrotnie przy wejściu do pawilonu radzieckiego na MTP, ale nigdy w charakterze służbowym. Poza tym rysopis się nie zgadza.

    Pytasz ponadto: „Czy nie myślisz o napisaniu i wydaniu książki?”

    O to samo pyta mnie prawie każdy z kim zaczynam pisać, więc siłą rzeczy musiałem myśleć. Ale nigdy nie udało mi się wybrnąć poza pierwszą stronicę, gdy zasiadałem do pisania na serio. Trudno, widocznie jest mi pisane do końca życia pozostać cieciem.

  46. Z każdym kolejnym wejściem na bloga Pana Daniela, ogarnia mnie coraz większy niepokój. Czy nie uważacie, że zaczynamy się tutaj niebezpiecznie zniżać do poziomu tego co i tak codziennie nas atakuje z radia, telewizji i prasy? Obelgi, oszczerstwa, wypowiedzi zaślepione jakąś przerażającą nienawiścią. Ludzie, dajcie spokój! Spierajmy się, brońmy swego zdania, komentujmy. Ale nie tak:
    „D.P. przypomina mi klauna”
    „taka padlina jak barni 70…”
    „Passent jest jak ten facet z dowcipu o pacjencie ktoremu wszystko kojarzy sie z d… ”
    Dajcie spokój.

  47. Może niezbyt to wzniosłe źródło inspiracji, ale w jednej z gier komputerowych pojawiło się zdanie, że kto walczy z potworami, staje się jednym z nich. Czy do tego nie można przyrównać zdania Niesiołowskiego o Kaczyńskich?

    http://www.demokrata.blox.pl

  48. Drodzy Blogowicze ! Dajcie pokój Barniemu 70 , to egzemplarz czytajacy teksty bez rozumienia.

  49. Panie Piotrze Kraczkowski,
    Zarzuca Pan Kwaśniewskiemu że wysłał żołnierzy do Iraku, a cóż lepszego robi miłościwie nam panujący Kaczyński? Wbrew Pańskim i papieża preferencjom obiecał iż żołnierze spędzą tam kolejny rok, ponadto o ile mnie pamięć nie myli, obiecał wysłać 1000 żołnierzy do Afganistanu.
    Co do walki (nie „wlaki”) z bezrobociem, Kaczyński i jego z bożej łaski koalicjanci mają niewątpliwe na tym polu zasługi, wybitnie zachęcając młodych (pardon: nieudaczników) do emigracji. Rachunek jest prosty – więcej emigrantów = mniejsze bezrobocie. Nie mam porównania i nie wiem jakie sumy były przeznaczane na naukę za rzadów SLD a jakie są przeznaczane teraz, ale widząc jaką estymą nasi „inteligenci żoliborscy” darzą „wykształciuchów”, „łże-elity”, etc. nie sądzę by były wyższe kwoty.

  50. Szanowny Gospodarzu,

    symptomatyczne dla obecnej sytuacji Polski jest to, że w informacjach, pod tytułem, odpowiednio mniejszą czcionką widnieje napis:
    ‚PAP za (np.) „Życiem Warszawy”‚
    To kompletne odwrócenie ‚kota ogonem’ dyskwalifikuje główne, państwowe źródło informacji i sprowadza je do poziomu ‚a ludzie mówią …’.

    Jest to charakterystyczne dla całej działalności Najświętszej Dwójcy (ND). Wydają z siebie nic nieznaczący bełkot, by odczekać reakcje nań i dopiero wtedy kazać (ewentualnie) jakiemuś podwładnemu podjąć jakąś decyzję. Od której zawsze mogą się zdystansować.

    Wydaje mi się, że absurd w działaniach ND przekroczył już próg możliwości jego postrzegania. Szczególnie dla fachowców, zajętych uczciwie swoją dziedziną i wierzących, że inni są takoż uczciwi. Szczególnie ci, którzy o tejże uczciwości najwięcej krzyczą.

    ND nadaje się do podręczników historii świata jako szczególnie jaskrawy przykład próby zbudowania dyktatury „demokratycznej”.

    Pozdrawiam
    Qba

  51. absolwencie! co do poglądów na twórczość Jacka Kaczmarskiego, to tak, jak i ty uważam, że gdyby dziś żył, byłby napewno „po stronie ZOMO”.
    Był słuchany, ale nigdy nie rozumiany. Z jego wierszy pamiętano tylko refren „Murów” i parę strofek [bardzo mało] z Jego bardzo bogatej twórczości.
    Wielka strata, że nie ma Go pośród nas.

  52. Jan_Zbik!

    Niestety w swoich komentarzach zaczynasz powoli dolaczac do Absolwenta.
    TY twierdzisz ze hitlerowcy i kaczyzm to synonimy, on chce powiesic J.Kaczynskiego na latarni itd. Ty intelektualista wychowany w IIIRP, mozesz wystawiac swietne opinie o SW. Jest freedom. Pewnie taki madry, wybitny/13-latek w tym czasie/ wszystko pamieta, wszystkiego doswiadcz.
    Ty nawiedzony passentowiec/ przeprzszamDP/swietnie pamietasz i Solidarnosc i SW, a pewnie jeszcze lepiej Gdansk, Szczecin,Nowa Hute, KW. Dla Ciebie tamte czasy synku, tragiczne dla wielu, sa jak bulka z maslem. Ty sie wychowales na Polityce, sluchasz przyjaciol, pewnie w tym samym wieku, a nie sluchasz wlasnych rodzicow. I tu tkwi blad. Ja i 99,9% normalnych chlopakow w wieku lat 13, ganialem za pilka. Dam Ci rade. Free. Nie badz zbyt ortodoksyjny. A „prawdy nie nalezy bronic, obroni sie sama”. I bierz przyklad z p. Daniela. ON te sluszne nawet zaczepki po prostu ignoruje, jest powyzej.
    A co za nudny by byl ten blok bez kilku. Tylko: tak p Danielu, ciekawa opinnia p. Danielu, calkowicie sie z Panem zgadzam, doskonaly komentarz
    p. Danielu, co za trafna uwaga p. Danielu……………………………………..
    A tak masz okazje zablysnac swoim intelektem a i napluc mozesz. Tylko sie cieszyc.
    ANCA! A co TY robilas, przy wejsciu do pawilonu radzieckiegona MTP? Pewnie gonilas za jakims przystojnym towarzyszem, prawda? Pozdrawiam

  53. Pisze Pan: „A przecież dyskusja np. w TVP pt. “Gomułka i Kaczyński” byłaby pouczająca”
    Panie Danielu: w TVP? Jeśli będzie się Pan upieram to proponuję w programie „a dobro Polski”!!

  54. Podstawa powodzenia Gomułki i Kaczyńskich jest ten sam mechanizm: potrzeba zmiany pod ciśnieniem antyrządowej frustracji.
    Inne są warunki i siła państwa. Jednakowa jest frustracja i niezadowolenie społeczne, poczucie niedosytu… oraz arogancja władzy.
    Powodzenie Gomułki w początkowym okresie jego rządów powstało pod wpływem zmian w Obozie po śmierci Stalina, legenda padła wraz ze restalinizacją reżimu Chruszczowa i groźbami zamachu stanu ze strony polskich stalinowców w 1962r. (opisany w jednej z książek byłego sekretarza Gomułki).
    Mógłby nam Pan przypomnieć wydarzenia z tamtych czasów opowiadając np. dlaczego zamknięto „Po Prostu”…?
    Legenda Gomułki trwała długo. Publiczność wierzyła w półprawdy znacznie dłużej niż ludzie wplątani w politykę tamtych czasów (jak np. Kuroń). Proszę nie zapominać, że poza JP2 był Gomułka jedynym politykiem w Polsce tamtych czasów, który nie bał się w 1956r wejść w tłum na pl. Defilad i… nic złego się nie stało.
    Po tych doświadczeniach z pamięcią publiczności nie wydaje mi się, żeby Legenda Kaczyzmu mogła rozwiać się tak szybko. My lubimy legendy…
    Obecni Władcy dysponują sprawnym aparatem propagandowym własnej partii oraz naprędce przystosowywanym państwowym…
    Ich metody przedstawiania problemów są precyzyjnie planowane i egzekwowane, czego nie można powiedzieć o działaniach Prawej i Lewej opozycji (chaos)! Razi wręcz opozycyjna amatorszczyzna, nie w polityce broń Boże, ale w komunikowaniu swoich pomysłów i poglądów szerokiej publiczności…
    Bracia dysponują dwoma głównymi źródłami powodzenia: podsycają niezadowolenie i kierują je przeciwko komukolwiek, instrumentem są „teczki” i zrozumiała potrzeba odwetu wśród ludzi czujących ciężar narastającego rozwarstwienia między bogatymi i biednymi, których oczekiwania na szklane domy zamieniono na afery pod szkłem…
    Drugim filarem władzy jest ignorancja… nie ma pozytywnego programu dla Państwa który byłby zrozumiały dla Kowalskiego, a poziom intelektualny społeczeństwa (po odjęciu wykształciuchów i emigrantów) jest delikatnie mówiąc żenujący…
    Mimo to jest lepiej (dzięki drakońskiej polityce ekonomicznej stworzonej przez Balcerowicza na początku lat 90tych, co można oczywiście teraz wykorzystać przeciwko Panu Profesorowi, bo w trosce o dobro Kraju skazał biedaków na biedę i pracę pół darmo…) oraz niezwykłej zdolności improwizowania nowych źródeł dochodów przez Kowalskich, którzy ciężko pracując uczą się szybko czym jest kapitalizm na co dzień a o czym urawniłowka PRLu pozwoliła na chwilę zapomnieć.
    To wszystko będzie tylko wzmacniało image Kaczyńskich, choć nie jest to ich zasługa…

    Pozwalamy amatorom wylewać dziecko z wodą po kąpieli, a dzieckiem jest świeży (od nowa) system demokratycznego Państwa. To będzie się mściło po kolejnych wyborach w dezorientacji kolejnych pokoleń. Szkoda!

    Pozdrowienia dla Pana i Czytelników.

    PS. Potrzebny nam entuzjazm lat Odbudowy oraz uczciwe dochodzenia tam gdzie są dowody zbrodni, a nie Komsomolska czujność w nowym wydaniu! Zamiana symboli nie jest żadną reformą. Potrzebny jest program rozwoju bez legend i rozliczeń, a z rzeczową i zimną analizą sytuacji, liczenie kosztów… itd.

  55. # Ewa pisze:
    2007-01-20 o godz. 08:45

    „Panie Piotrze Kraczkowski,
    Zarzuca Pan Kwaśniewskiemu że wysłał żołnierzy do Iraku, a cóż lepszego robi miłościwie nam panujący Kaczyński?”

    Nawet gdyby pani miala racje co do Kaczynskich, to to i tak nie
    zmienia zbrodni Kwasniewskiego. Fakty sa takie:
    1.
    latwiej bylo postapic tak jak radzili Francuzi: siedziec cicho, umacniac pozycje w UE kupujac symbolicznie ze dwa Eurofightery i Airbusy i obiecac kupno nastepnych, jesli bedzie wiecej kasy z UE. USA nie moglyby
    przebic argumentu, ze Polske na iracka przygode po prostu nie stac.
    Kwasniewski mogl sie latwiutko wykrecic i dzis mielibysmy spore poparcie i w UE i w USA, bo wszyscy chwalili by nas, ze gdy przyjaciel alkoholik siegal po butelke to powiedzielismy mu „nie”. USA nie oblozylyby Polski zadna sankcja, bo niby za co?
    2.
    Jasnym jest jednak, ze na Kwasniewskiego i kolesiow CIA i Mossad maja teczki – agentura, ministrowanie w rzadzie PRL, przekrety itp. Taki odpowiednik znanych z prasy i ksiazek plikow „Rosenholtz” o agenturze NRD. Patrzac na rozmiary politycznych bledow Kwasniewskiego i spolki mozna spokojnie przyjac, ze Polska za Kwasniewskiego rzadzili kierownicy dzialu z CIA i Mossadu – nawet nie musieli mu duzo mowic, co ma robic, sam wiedzial, czego sie od niego i Polski oczekuje. Polaczkom rzucilo sie „Nowych Europejczykow”, a gdy sprawa sie wydala, to jest tak jak od poczatku bylo: wlasnie Bush nakazal, by jego minister spraw zagranicznych po powrocie z Bliskiego Wschodu zlozyla sprawozdanie mu i pani kanclerz RFN. Rozstrzyga tu, ze na 1000 zatrudnionych w produkcji w USA i w RFN jest podobnie po kilku naukowcow, a w Polsce nie ma zadnego, no moze pol naukowca. Zmienic to mozna bylo wydajac pieniadze na polskie uniwersytety, a nie na zupelnie zbedne zbrojenia – Polska jest zagrozona gospodarczo, a nie militarnie.
    3.
    Miller itd. chwala sie, ze wprowadzili Polske do UE. Acha, to Bulgarie i Rumunie UE wciagnela niemal na sile, a czlonkowstwo Polski zwadzieczamy Milerowi i Kwasniewskiemu… A niby jak mialaby byc Polska „oslem trojanskim w UE” pozostajac poza nia?
    4.
    Powtarzam, to co zawsze mowilem: idealisci, jak Jaruzelski, Urban, Kiszczak, Passent, mieli prawo stawiac po dwoch kapitalistycznych wojnach swiatowych na ZSRR. To trzeba zrozumiec i uwazac, by kapitalizm nas nie zniszczyl, bo potencjal ku temu ma olbrzymi. Bez zagranicy mozna by nawet uznac Okragly Stol za dobry pomysl. Zagranica jednak moze grac i gra „teczkami” spod Okraglego Stolu i to zmienia wszystko.
    Polacy, ktorzy wspolodpowiadaja za nielegalna, lamiaca polskie prawo napasc na Irak i zwiazana z tym rzez ok. 650.000 ludzi chca rozliczac za stan wojenny? Jako czlonek rzadu PRL Kwasniewski odpowiada za lamanie charakterow luziom takim jak biskup Wielgus, Kwasniewski jako rozkazodawca „kapusiow” sam jest „kapusiem”. Polacy wybrali na prezydenta „Nadkapusia” Kwasniewskiego, a czepiaja sie jego podwladnych „kapusiow”? Bez robienia ludziom wody z mozgu przez srodki masowego razenia nie byloby mozliwym zatarcie takich oczywistosci. A tak, jestesmy krajem o mentalnosci Kalego.
    5.
    Polska nie potrzebuje USA by dbac o swe interesy w UE. Bedac w UE ma Polska wystarczajaco duzo mozliwosci, by sie przebic. Np. Konsytytucje powinnismy odrzucic jako nie zrownujaca w prawach wyborczych wszystkich obywateli UE, jako obywatelom UE zupelnie nie znana itd. Przyjeslismy jednak katastrofalna postawe lizusa w klasie, dokladnie „Osla Trojanskiego”. Przeciwnie, gdyby Polska posluchala papieza i nie pchala sie w zbrodnicze lizusostwo wobec USA, to dzieki pozycji w UE liczylyby sie znami takze USA i same juz dawna zabiegalyby o zniesienie nam wiz.
    6.
    O wiele trudniej jest Kaczynskim wycofac sie z zastanej polityki. Tym bardziej, ze wyraznie ulegli zludzeniom: Kaczynscy nie pojeli, ze dla USA wlasnie Kwasniewski i „kapusie” sa idealnymi rzadzacymi Polska. Dowodzi tego to, ze Kaczynski faktycznie wyobrazil sobie, ze jak on poprosi, to USA zwolnia Polske z wiz – nie zrozumial, ze wizy, to USA znioslyby na prosbe Kwasniewskiego, ale i tego nie zrobia tak dlugo, jak Polacy beda wierzyc w mit, ze po zniesieniu wiz Polacy w wannach i wplaw rzuciliby sie do raju USA. Nie znoszenie wiz podtrzymuje mit USA w Polsce i USA to bardzo dobrze wiedza. Kaczynscy nie maja rozeznania, jak daleko moga isc, a w Polsce sa wciaz pod naciskiem ulubiencow USA, czyli Kwasniewskiego, Milera i spolki. Mimo to, maja w rzadzie ministra, ktory otwarcie potepia
    napasc na Irak itp. wojny. Jesli wladze obejmie SLD, to takiego ministra nie bedzie. Dlatego Kaczynscy musza przeprowadzic lustracje, bo tylko to da im wolna reke zabierajac instrumenty wplywu na Polske kierownikom dzialow z CIA i Mossadu.

    „Co do walki (nie “wlaki”) z bezrobociem, Kaczyński i jego z bożej łaski koalicjanci mają niewątpliwe na tym polu zasługi, wybitnie zachęcając młodych (pardon: nieudaczników) do emigracji. Rachunek jest prosty – więcej emigrantów = mniejsze bezrobocie.”

    Gdyby te ok. 20 mrd. Euro wydano 15 lat temu na nauke
    i szkolnictwo, to wyjazdow byloby dzis mniej. Za wyjazdy odpowiadaja ci, ktorzy te pieniadze zabrali szukajacym szans zyciowych i w zebach zaniesli do Bialego Domu.

    „Nie mam porównania i nie wiem jakie sumy były przeznaczane na naukę za rzadów SLD a jakie są przeznaczane teraz,”

    RFN ma kilka razy uniwersytetow wiecej niz Polska, ale gdy obiecano dodatkowo ok. 2 mrd. Euro na nauke, to zapanowala nieomal euforia. Te kilka miliardow na nauke zamiast na zbedne F-16 to byloby bardzo, bardzo duzo. To zahamowaloby wiekszosc wyjazdow.

  56. Polityka, Kwasniewski i spolka wystepuja w Polsce jako
    przeciwnicy ciemnogrodu i prowincji, ale swa polityka
    robia z Polski prowincje, a poza Polska sa uosobieniem
    prowincjuszy:
    Gabor Seingart analizuje iluzje USA w „Weltkrieg um Wohlstand. Wie Macht und Reichtum neu verteilt werden”
    http://www.amazon.de/Weltkrieg-Wohlstand-Reichtum-verteilt-werden/dp/3492047610/sr=1-1/qid=1169294445/ref=sr_1_1/028-4392696-0840516?ie=UTF8&s=books

    Wstep ksiazki:
    http://anon.amazon-de.speedera.net/anon.amazon-de/all-media/books/Steingart_Weltkrieg_LP.pdf

  57. Gdyby nie Bernard, Barni 70, Jacek, Bobola (perełka),Colonel Blimp,Piotr Kraczkowski (perełka. Na lewo od skrajnego komunizmu a kocha kaczki) to nasz(!) blog byłby jak gra komputerowa, wirtualny. Cóż bardziej może uwiarygadniać racje Autora i jego zwolenników niż ich wpisy. Niemal można dotknąć ręką myśli samego J.K. której emanacją są ich wpisy.
    Wpisy troche jadą TV publiczną, IPN-em i gazeciarnią prawicową ale nikt nie jest doskonały (oprócz J.K. i L.K ale oni się nie liczą).

  58. Polska. Wszyscy się znają na wszystkim. Na polityce zagranicznej, na obronności, na ekonomi, na nauce… Ostatnio ulice pełne ekspertów od służb specjalnych, wywiadu – bo zza każdego świstka spoziera KGB, CIA, Mossad a co najmniej swojskie UB… A, byłbym zapomniał o naważniejszym: każdy Rodak to wyrocznia w sprawach honoru, uczciwości, moralności – „jak na Zawiszę”. Pierś rozpiera duma…

  59. Who is the best journalist in Poland ?
    Who is the the best informer in a counntry ?
    DP drąży prawdę. Pozdrawiam , a wiatr ustał.

  60. Fiodor! Tak myślałam… ten rudy nie wyglądał na takiego, co załatwi karpie na święta… Cieszę się, że z pewnością jesteś przystojniejszy od tego ciecia. Tak tylko podpuszczałam. A książkę mógłbyś jednak pisać. Byłoby ciekawie.
    .
    marius21 – mylisz się, ja tam ciężko pracowałam prowadząc stoisko w pawilonie przemysłowym. Kiedy dostawałam godzinę na zjedzenie jakiegoś obiadu, to oczywiście biegałam wraz ze znajomymi z sąsiednich stoisk po bratnich pawilonach. A byłam wtedy na tyle ładna, że to za mną się oglądali. Nie musiałam się uganiać. 😉

  61. Piotr Kraczkowski,

    Po twoich wywodach, Jarosław Kaczyński powinien wreszcie zrozumiec, że nie ma innego innego wyboru niż założyc teczkę Bushowi

  62. Do Mariusa,
    Napisałem juz w tym blogu, że tacy faceci jak ty, bernard, mawar itd. to zwykle ubeckie kapusie z czasów PRL u które chcą zasłużyć na amnestię u kaczorów swoim radykalizmem. No i co ? No i wyszło szydło z wora. W swoim ostatnim wpisie (do Jana Zbika) piszesz że [ absolwent} „chciałby powiesić J. Kaczyńskiego na latarni”. Toż ty zwykły płatny lub darmowy donosiciel jesteś ! Myślisz że Kamiński, Ziobro, Macierewicz albo Dorn zajmą się sprawą takiego zamachu ? . To prawda, że uważam go za gorszego od sepsy w skali krajowej, ale jako przeciwnik kary śmierci nigdy tego nie powiedziałem i za nic bym czegoś takiego nie zaproponował. Ja bym go mianował sołtysem w najgorszej gminie w Polsce bez prawa rezygnacji, a jego szefem mianował Wachowskiego i to by mi zupełnie wystarczyło. Obaj są warci siebie i ani milimetr więcej.

  63. Tak niektorych na tym blogu trzeba ignorowac ,bo inaczej trzeba by napisac: Wiesz co kochasiu jestes cymbal , ale wtedy przeszlibysmy na druga strone barykady.Wiec siedzmy cicho tzn chcialem powiedziec ignorujmy ,moze im sie znudzi.

  64. Mam prosbę do Bernardów i Bernardopodobnych żeby nie protestowali i nie wylewali łez, kiedy po klęsce Braci K. nowa władza zastosuje podobne metody, a więc czystki, zastraszanie, nękanie wobec lizusów i lokaji PiS-u w mediach publicznych, tajnych policjach, prokuraturze, spółkach skarbu państwa, dyplomacji itp. Nauka udzielona przez Braci, Gosiewskiego, Kuchcińskiego i ich naśladowców na długie lata nie pójdzie w las. A wątpiącym przypominam,że Miller i Krzaklewski też myśleli, iż będą rządzili do końca świata.

  65. Porównanie Kaczyńskiego do Gomułki jest oczywiście trafne. Można zresztą porównywać dalej, przecież obecne politruki w PiS (np. Gosiewski, Zawisza, Kuchciński, itd.) też niczym nie różnią od dworaków dawnych I sekretarzy. Są tak samo tępi, służalczy i wpatrzeni w Prezesa jak ich odpowiedniki z czasów PRL-u.
    Przy okazji nasuwa się też problem elektoratu PiS, LPR i Samoobrony. Jestem przekonany, że rdzeń tego elektoratu to ludzie, którzy za komuny identyfikowali się z PZPR, nawet jeżeli do niej nie należeli. Ludzie ograniczeni, którzy nie podnieśli nigdy ręki na władzę, bo według ich zakłamanej logiki ta władza była w jakiś sposób dobra. Taka ciemnota, chorągiewki, coś dzięki czemu możliwy był np. nazizm w Niemczech. Taka masa to dobra pożywka dla populistów wszelkiej maści – dawniej komunistów, dzisiaj PiS-u. Zatem nie tylko uzasadnione jest zestawienie Kaczyńskiego z Wiesławem, dostrzec też trzeba tożsamość elektoratu, czy może lepiej – zwolenników.
    Piszę o tym dlatego, bo uważam, że w mediach przeciwnych władzy, do jakich POLITYKA zapewne się zalicza, zbyt słabo piętnuje się wady tej części polskiego społeczeństwa, dzięki której Kaczyński może obecnie pokrzykiwać. Wymienię tylko niektóre z tych wad: niski poziom intelektualny, zawiść, chamstwo, obłuda, nietolerancja, a z drugiej strony przekonanie o własnej wspaniałości i buta. Rządząca teraz koalicja to lustrzane odbicie tych cech, więc nie dziwi mnie, że Lepper skazany prawomocnym wyrokiem karnym jest wicepremierem. To żałosne, ciężko lubić ten kraj.

  66. Panie Kraczkowski,
    cóż Pan tam nie wypisujesz. Jak się dobrz wczytam to mam wrażenie, żeś nie jest Pan całkiem trzeźwy.Toż to bełkot.W kilku zadniach rozwiązał Pan problem międzynarodowej pozycji Polski.
    Gratuluję dobtego samopoczucia.
    Pozdrawiam

  67. MKJ, brawo, tego pismacy nigdy niezrozumia i 99% blogowiczow, a ich finezja zjadliwosc i wsadzania sobie szpilek i tak niedaje rezultatow?

    Dlaczego w Ameryce jest wybierany prezydent, a on mianuje wszystkich ministrow, fachowcow, moze by to w Polsce wprowadzic?

    DP jak Brezniew do smierci w Polityce, a moze by dac mlodszym ciagnac dalej?

  68. Panie Piotrze Kraczkowski! Dante!
    Uwielbiam Wasz poziom intelektualny. Gdzie mnie do niego. Jestem na poziomie pantofelka, gdy chcę objąć umysłem głębię Waszych wypowiedzi. To jest za wysoki dla mnie poziom. Czy może być coś doskonalszego niż taki przykład? „Na dodatek zlalam Kwasniewski swa wojna polska konstytucje”. Co za wyrafinowanie intelektualne. Gdzie mnie robaczkowi.
    Dante pisze: „Calkowicie sie z tobo sgacam”. Czyż nie piękne?
    Ps. Ja najbardziej lubię, jak ludzie mieszkający poza Polską wypowiadają się takim tonem na temat naszych spraw. Jest oczywiście demokracja, mogą pisać co chcą, ale czy ja się wtrącam i komentuję, kogo wybraliście na Premiera Australii czy władz stanowych w Kanadzie?
    Obrażanie ludzi tylko na podstawie artykułów czytanych w Internecie i opowieści znajomych jest po prostu nieetyczne.

  69. Porównanie Kaczyńskiego do Gomólki, jest nieco krzywdzące – dla Gomółki. W końcu – Gomółka to był prosty ślusarz, ktory stał przy imadle i coś tam pilowal, siedział w pudle, potem został sekretarzem. Kaczyński, za pieniądze znienawidzonego Państwa (PRL)dobrze żył jako dziecko,zdobywał wykształcenie , kradł księżyc,robił pracę ( no niestety „naukawą” – nie naukową)etc. Na dodatek Gomółka ,świństwa , które robił – uzasadniał bez żenady ideologią, a Kaczyński kluczy.Zamiast stwierdzić ” obsadzamy kolesi, bo tylko do tych paru mamy zaufanie” , ględzi – ” nie widzę powodów , dla których osoby , które barat i JA, a właściwie JA i brat znamy, nie mogły ( bez kwalifikacji) obsadzać najważniejszych stanowisk w państwie”.Pozdrawiam – Pana , nie Kaczyńskiego!

  70. U nas pada, pewnie w innych regionach tez nieciekawie. Z braku innych rozrywek caly tlum rzucil sie do blogow i pisza…pisza… Wypowiedzi tak dlugie, ze trudno doczytac do konca. Niestety takze coraz bardziej agresywne. Jakby niektorzy autorzy chcieli sie zblizyc do stulistyki wypowiedzi obecnej wladzy. Zgadzam sie z panem, panie Lucjanie.
    Takie pytanie nie a propos: Czy nie ma pan podejrzen, panie redaktorze, ze w zaistnialej sytuacji z H.Gronkiewicz Waltz, PiS posluzy sie wyprobowana metoda targow? Wy (PO) na nasze zyczenie poprzecie Syriusza Wolskiego na komisarza a my przestaniemy sie czepiac oswiadczenia majatkowego meza HGW. Takie mam nieodparte przeczucie jak znam nasza obecna wladze.
    Serdecznie pozdrawiam E.

  71. No prosze, my tu zastanawiamy sie nad tym jak uporac sie z Kaczynskimi, a tu taka informacja z listy najwazniejszych na onet.pl w niedziele po poludniu:

    „Kaczka przeżyła polowanie i dwa dni w lodówce”

    Trzeba chyba raz jeszcze to wszystko gruntownie przemyslec.

    Jacobsky

  72. Szanowny Panie Passent !!
    O jakiej Pan pisze demokracjji ?? chybe tej w wydaniu Polski Kaczynskich !!
    Wy juz tworzycie demokracjie od 400 lat i konca nie widac !!
    Tz Wy czy Oni ??!! tworza ta demokracjie ??!to pytanie dla was Polakow !!

  73. Przeczytałem uważnie wszystkie posty i dorzucę parę kamieni na szaniec.

    Oleksie, nie płacz. Za lat kilka będziesz się bawił w piaskownicy ze świeżym piaskiem i być może, los uśmiechnie się do ciebie. Po wywodach w twoim poście mniemam, że zostałeś w tym roku objęty amnestią, przysługującą kryminalistom, ale dobry sąd unieważnił ten bubel prawny. W tym roku masz szansę powtórki i zdanie matury. Gdyby do tego unieważnienia nie doszło to jako amnestiowany przestępca nie miałbyś najmniejszej szansy wyboru na urząd państwowy i samorządowy, do sejmu, rady nadzorczej „czegoś tam”.
    Pozdrawiam i życzę Ci wyobraźni o przyszłej Polsce, prowincji Unii Europejskiej, spadkobierczyni Rzymskiego Cesarstwa Narodu Niemieckiego.
    Niestety, Fiodor Fiodorowicz jest dobrym obserwatorem Solidurności i ma wizję proroczą. Milcząca druzgocąca większość

    Jaki Daniel Passent był, jest i będzie każdy widzi, a na pewno nie biblijnym prorokiem.

    Torlin pisze: 2007-01-21 o godz. 09:42 ..Jest oczywiście demokracja, mogą pisać co chcą,… Torlinie, czy nie pomyliła Ci się demokracja z anarchią.

    http://www.frant.tivi.pl/img/solidarnosc.png

  74. Porownanie Gomółki do Kaczyńskiego jest absolutnie nie adekwatne.Kaczyński jest małostkowo mściwy ,co absolutnie wyklucza go z pelnionej z winy SLD funkcji/To polityka antysocjalna SLD utorowala drogę kaczkom/ Gomólka to charyzmatyczny przywódca państwa,trochę naiwny co do doboru wspólpracowników. Ale dzieła Tow. Wiesława są historyczne jak chociażby porozumienie z Niemcami. czy opozycja wobec Stalina.

  75. Milcząca 80 % większość!
    Demokracja ma niestety coś z anarchii. Taka jest prawda.
    Do milczacego i innych!
    W blogach „Polityki” – zauważyłem – powstała nowa moda, na podawanie nieistniejących linków dla zabawy. Jak dzieci. Wszyscy chcą mieć swoje nicki na czerwono, wpisują cokolwiek do rubryki „Strona WWW” i się cieszą, że inni jak głupi usiłują się z nimi połączyć. (Nelu – to nie do Ciebie – Ty jesteś wyjątkiem). Drugie – to jest dawanie linków bez sensu. Przecież to jest strata czasu, większość z nas pracuje i chce w tych kilku minutach spojrzeć na najlepsze wpisy, łączy się, bo myśli, że tam jest coś ważnego i widzi … wielokrotnie głupotę. Ludzie – trochę powagi.

  76. Torlin!
    Popieram w 100%

    Milcząca 80% większość!
    Co ma oznaczać Twój nick? Bo czytając Twoją wypowiedź moim pierwszym wnioskiem jest, że trzeba mieć niezły tupet żeby się tak nazwać.
    Demokracja rozumiana na Twój sposób, gdzie każdy może nazwać się głosem większości, rzeczywiście prowadzi do anarchii

  77. Bernard tak trzymaj!
    Absolwent:
    wszyscy moi koledzy z opozycji mysla tak jak ja o dzisiejszej scenie politycznej i zle oceniaja bloga passenta. strasznie ich denerwuje to co wypisuje tutaj absolwent ktorego uwazaja za dawnego SSmana. Wogole te absolwenty, torliny i passenty to strasznie brzydko tutaj pisza.

    I co, fajna retoryka? Podyskutuj z nia absolwenie, bo to twoje slowa w innym wydaniu…

  78. Geralt, miałeś kiedyś zajęcia z logiki ? Jeżeli tak, to pokaż mi chociaż jednego prawdziwego opozycjonistę z dawnych lat, którego znasz osobiscie i który ma takie poglądy jak ty. Ja natomiast mam niezbity dowód na moje tezy w postaci donosu mariusa na moją skromną osobę. Zresztą wszystkie wpisy twoje, bernarda i całej waszej „grupy zadaniowej” to wyłacznie nieustające donosy na D. Passenta, którego zaliczacie nie tylko do SS, ale także NKWD, Mossadu, CiA, grupy Philbiego z Mi5, a na dodatek Savaku. To teraz wy chłopcy nazywacie się „TW opozycja ?”. Może dobrzy oficerowie prowadzący załatwią że wam nie obniżą tych emerytur……

  79. Absolwenice, istnieje taka strona http://www.pobudka.com.pl na ktorej opozycjonisci wlasnie wymieniaja swoje mysli, jesli sie zalogujesz to bedziesz mial dostep do forum. poczytaj.

    Co do reszty twojego wpisu to jakas paranoja. Poza tym niewazne czy ktos w latach 80 byl czy nie byl w opozycji (chociaz ten kto w tamczych czasach opowiadal sie za wladza to musiala byc niezla gnida) wazne co z tym zrobil dzisiaj. Widze ze ty stales sie mentorem passenta wsrod przyjaciol, cikawe czy czytujesz NIE.

  80. „Geraltenice”, zanim kogoś nazwiesz paranoikiem przeczytaj tekst ze zrozumieniem a potem weż słownik wyrazów obcych i przeczytaj kim był niejaki Mentor. Rozumiem że zakładasz mi teczkę i interesuje cię co czytam. Niestety mam mało czasu i blogi pt „pobudka”, „prawy prosty”, itd zostawiam prawicowym endeckim pałkarzom.

  81. Panie Danielu ,

    Ostatnio napisal Pan w Polityce , ze pewne rzeczy Pan przemyslal itp ..

    Nic nie musi Pan przemysliwac . Jest Pan znakomitym ( najlepszym dziennikarzem w ,Polsce ) i bardzo Pana prosze niech sie pan nie wdaje w dyskusje z tymi oszolomami na tematlustarcji , PRL.

    Nie ma z kim dyskutowac , czytam pana od 40lat ( wszystkie Pana ksiazki , arttykuly , felietony ) i ani razu nie napisal Pan nic co mozna by uznac za obrazliwe moralnie , wrecz przeciwnie , zawsze Pan pisal i pisze wyjatkowo madrze !!! z powazaniem Lech

css.php