Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

22.01.2007
poniedziałek

Guliwer i liliput

22 stycznia 2007, poniedziałek,

W redakcji „Dziennika” pracują Guliwer i Liliput. Artykuł o Jarosławie Kaczyńskim (20/21 bm) napisał liliput. Dla liliputa bohater jest wielki, może nie niego patrzeć tylko z dołu, wysoko zadzierając głowę. Liliput jest swoim bohaterem zachwycony chyba nie mniej niż poprzednie pokolenie dziennikarzy było zachwycone ówczesnymi premierami. Premier jest zapracowany: „Tak dużo jak teraz pracowałem tylko na początku lat 90.” – mówi. Jest pełen poświęcenia: „nie zdąży już zjeść (ciepłego posiłku), zdąży połknąć tylko kilka kęsów”. Jest niezmordowany: „Jest 18.40. Dla premiera to mniej więcej środek dnia, który zakończy się dwie – trzy godziny po północy. Czeka go jeszcze lektura wieczornych raportów dziennych, kilka spotkań i potwierdzenie harmonogramu na jutro. Na sam koniec, już w domu, lektura dokumentów lub książki.”

Premier wie, czego chce: „Krótkie, ale twarde przemówienie. Wyraźny polityczny komunikat.” Premier cieszy się szacunkiem: „Charakterystyczna reakcja sali, artystów, menedżerów kultury: postawa stojąca, gdy premier wchodzi, mocne oklaski, absolutna cisza i bezruch w czasie 10-minutowego wystąpienia”. Absolutną ciszę przerywają tylko zachwyty liliputa dla skromności szefa rządu: Świta asystentów i funkcjonariuszy BOR „bardziej wyciszona, zdecydowanie w cieniu. Samochody te same, ale unikające epatowania migającymi światłami i wyjącą sygnalizacją.” Rozmowy, jakie JK prowadzi ze swoimi ministrami są „straszliwie konkretne”. Jak zamierza sprawować władzę? Liliput pisze straszliwie konkretnie: „wchodząc w szczegóły, egzekwując zobowiązania, popychając bezwładną z natury administrację.” Jeżeli komuś wydaje się, że JK codziennie wszczyna nowy konflikt, to jest w błędzie. Liliput zaświadcza, że „Premier nie chce konfliktów.” Ludność? Ludność go uwielbia: „Jesteśmy z panem!” – krzyczą panie z za płotu. A i wewnątrz serdecznie. „Ciepłe przyjęcie przez radnych tej miejscowości, która w styczniu otrzymała prawa miejskie, wielki kosz lokalnych smakołyków i radosne gaworzenie z babciami i wnukami” w domu kultury „wyraźnie dobrze nastroiły premiera”.

Liliput jest zachwycony najnowszym komunikatem premiera: „po raz pierwszy tak szczerze wyłożył swoje credo”. Jakie to jest credo? „Postawiliśmy na zwykła Polskę.” Rzeczywiście, komunikat bardzo odkrywczy, nic dziwnego, że liliput jest zachwycony. Premier za to jest surowy, ale sprawiedliwy. Napomina IPN, by lustrację prowadził „odpowiedzialnie”. „I tak właśnie pracujemy” – melduje prezes Kurtyka, a Liliput pilnie notuje w swoim dzienniku, i jak przystało na niezależnego dziennikarza – niczego nie kwestionuje. Cytuje za to komentarze politologów o premierze: „Nie jest mydłkiem sterowanym przez doradców. Ma wizję.” Premier jest skromny do bólu. Choć przejeżdżał koło Wieliczki i mógł tam zorganizować efektowną konferencję prasową w kasku na głowie – oparł się tej pokusie. „Za Marcinkiewicza nie byłoby to możliwe” – notuje skwapliwie Liliput słowa jakiegoś obserwatora. Premiera cechuje bowiem „Mało efektowne, wręcz skryte w cieniu rządzenie. Oszczędne wypowiedzi, rzadko udzielane wywiady”.

Liliput tak kończy swoją odę do radości: „To potrwa dłużej niż się opozycji wydawało”. Jarosław Kaczyński „polubił tę pracę”, ma tak blisko do pracy, że „Można urzędować niemal bez przerwy”, a ulubiony kot „też ma się na Parkowej nieźle”.

Przy tym kocie liliput nieźle się ogrzeje. Ale w „Dzienniku” pracują nie tylko uległe, zachwycone liliputy. Jest tam także Guliwer, który w rozmowie z Wojciechem Olejniczakiem z SLD pokazuje, jak powinno wyglądać wolne dziennikarstwo, dalekie od lizusostwa i lokajstwa. O ile liliput był przy Kaczyńskim bardzo mały, o tyle Guliwer jest przy Olejniczaku ogromny. Olejniczak przy Mazurku to liliput. Dziennikarz nie boi się liliputa z SLD: „Zaciekle broni pan SB…głównie broni pan dobrych ludzi z SB… panu nawet nie jest potrzebny Kalisz, sam pan rozwadnia problem… pan chowa głowę w piasek… choćbyście otoczyli się gromadą multiplikowanych Sławomirów Sierakowskich, choćbyście byli najbardziej europejscy w Europie, to zawsze będziecie bronić SB. Taka wasza karma… Nie wkurza pana, ze przez 27 minut rozmowy z Mazurkiem musi się pan tłumaczyć z esbeków?… Porozmawiajmy o poglądach. Ma pan jakieś?”

Oba teksty ukazały się w „Dzienniku” tego samego dnia. Olejniczak miał pecha, że trafił na Guliwera, a Kaczyński może mówić o szczęściu, że pisał o nim liliput. Na pewno był to przypadek.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 57

Dodaj komentarz »
  1. pan Liliput ocieka wazelinką

  2. Taaa… przypadki chodzą po ludziach…

  3. Tak, na pewno przypadek. Bo cóż innego, niźli przypadek:) ?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Redaktorze!
    Jak to jest Guliwer, to ja jestem Marilyn Monroe.
    Informacyjna Agecja Radiowa: „Przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej Wojciech Olejniczak deklaruje, że nie chce bronić Służby Bezpieczeństwa jako instytucji. W wywiadzie dla „Dziennika” Olejniczak powiedział też, że poparłby ustawę odbierającą przywileje emerytalne funkcjonariuszom SB, którzy nękali opozycję.
    W sporze między ofiarami a esbekami, którzy inwigilowali opozycję, łamali fizycznie i psychicznie ludzi, zawsze stoję po stronie ofiar – mówi Wojciech Olejniczak”.
    Dziennik PAP on-line: ” Kuchciński: Olejniczak broni ubeków; to haniebne wydarzenie”.
    Taki jest poziom dyskusji z prawicowcami.
    cbdo

  6. Wreszcie POLSCY DZIENNIKARZE stanęli na wysokości zadania. Dość już jałowego krytykanctwa, w wyniku dynamicznego rozwoju stać nas na wazelinę. Tak się wzruszyłem dolą Pana Premiera i jego kota (jaka szkoda. ze mieszkam na prowincji bo mam piękną KOTKĘ) że wysłałem społecznie swoją propozycję na tanie państwo na adres blogu p. red. Paradowskiej. Może ona chć trochę pomoże Panu Premierowi w urzeczywistnieniu jego ambitnych i trudnych planów.
    Wierzę szczerze w ambitne dziennikarstwo zademonstrowane przez „Liliputa” z Dziennika, najwyższy czas by łżeelity przeszły wreszcie na zasłużoną NAJNIŻSZĄ emeryturę. Co do p. Olejniczaka, człowieka bez poglądów, uważam za zaszczyt sam fakt jego rozmowy z przedstawicielem wolnej prasy.
    z umiarkowanym pozdrowieniem

  7. Świetne podsumowamie Karnowskiego… coś mam takie wrażenie, że Karnowski jest dzinnikarzem, który nie ma poglądów – tylko ma zadania… kilka tygodni napisał dobry, krytyczny artykuł o PiS – teraz z kolei – wazelinka…

    Tak to jest, jak się dopiero zaczyna karierkę…

  8. Hm, odwaga staniała…

  9. Zazwyczaj zły i dobry glina występują razem. Ten pierwszy leje w mordę, ten drugi częstuje szlugiem. W redakcji „Dziennika” obaj podzielili się rozmówcami.

  10. Dobre, gdyby nie było żałosne. A najżałośniejsi są ci, którzy w zapale podlizywania się nie widzą swojej śmieszności i w rezultacie działają na szkodę tych, którym się podlizują.

    Olejniczak zaś mógłby przestać się tłumaczyć – może powinien pójść na warsztaty Public Relations do wicepremiera Leppera, który nigdy z niczego się nie tłumaczy.

  11. Rzeczywiście DZIENNIK otworzył na nowo moje ciasne horyzonty, zwracając mą próżną uwagę na ciężki los tudzież pracę Ukochanego Pana Premiera. Czekam teraz jakże niecierpliwie na równie fascynujący opis pracy, jakże ciężkiej i odpowiedzialnej, vive-kaczyńskich, czyli Leppera i Giertycha. Interesującym jest zwłaszcza, kiedy v-premier Andrzej ma w kalendarzu wpisany czas na relaks. Najpewniej z kobietami.

  12. Oj prawdziwych Guliwerów już nie ma, kilku jeszcze w NIE się ostało i resztka broni przyczółków w Polityce…

  13. ” i radosne gaworzenie z babciami i wnukami”
    Cos podobnego premier gaworzy też z babciami ! A ja myslałem , że tylko z „ciemną masą”. Coż za dziennikarska odwaga – lilipucia? Oj staniała odwaga staniała.

  14. Zapraszam wszystkich czytelników do głosowania na blog pana Daniela Passenta w plebiscycie „Blog Roku 2006” serwisu Wiadomosci24 – kategoria Polityka. Aby to zrobić należy wejść na stronę http://www.wiadomosci24.pl/zgloszone_blogi/1,1.html a następnie kliknąć „Głosuj” przy opisie bloga EN PASSANT. Potem trzeba jeszcze potwierdzić swój głos e-mailem. Pozdrawiam i przypominam, że na glosowanie zostalo zaledwie kilka dni.

    * * *

    http://www.polityka.wirtualnie.pl

  15. Pańskie ostre ale,niestety prawdziwe wypowiedzi czytam z prawdziwą przyjemnością. Smutne jest dla mnie to jak łatwo niektórzy dziennikarze wpadają w chroniczne lizusostwo.A jaki jest tego mechanizm?? Czy jest to wewnetrzny z głębi serca płynący i niemożliwy do powstrzymania imperatyw,czy też moze tylko nadzieja na pogłaskanie a może na blask i szybszy awans? Mam pewne podejrzenia ale nie chcę nikogo skrzywdzic.

    Z poważaniem

  16. A mi sie wydaje, ze panu zwyczajnie zal, ze JK nie budzi sympatii tylko w swoim kocie.

  17. Jezeli sie posluzymy raczunkiem prawdopodobienstwa to szanse na to, ze Kaczyński tarafi na Guliwera sa bardzo dobre, najpozniej po nastepnych wyborach do sejmu.

    Dziennik, ktory zerznol architekture graficzna z Der Spiegel nie nalezy do moich faworyzowanych zrodel informacji i to co sie dowjaduje o nim np. na tym blogu w zupelnosci mi wystarcza.

    Co do kota JK to nurtuja mnie nastepujace pytania:
    czy ten kot jest masculin(100% ,czy tylko tak jak jego opiekun?) i czy jest juz po lustracji, i z jakim wynikiem ? … no i co na to mamusia ?

  18. „basia pisze:
    2007-01-22 o godz. 14:50

    A mi sie wydaje, ze panu zwyczajnie zal, ze JK nie budzi sympatii tylko w swoim kocie.”

    Przeciwnie, w swoim kocie na pewno budzi PRAWDZIWĄ sympatię. Przecież „ręka, która rządzi miską, rządzi całym światem”. Kotek naprawdę go lubi, co do ludzi – można polemizować.

  19. Panie Danielu, bardzo słusznie złoił pan pejczem satyry tego pismaka z „Dziennika”. Nie dość, że jest on Liliputem, to wśród polskich dziennikarzy znalazł się w zdecydowanej mniejszości, ponieważ jako jeden jedyny w ostatnich latach napisał dobrze o Jarosławie Kaczyńskim. Mimo jednak nieodpowiedzialnego wyskoku tej lilipuciej czarnej owcy, dziennikarze polscy mogą sobie pogratulować, gdyż z prostego rachunku wynika, że w szeregach polskiego dziennikarstwa mamy poza tym samych Guliwerów, którzy o Jarosławie Kaczyńskim piszą źle, haha

  20. Jeżeli liliputem jest redaktor Michał Karnowski ,to polecam jego wywiady w radiowej Trójce o 8.15.Cena jaką płacą słuchacze Trójki za wywalenie Laskowskiego jest naprawdę bardzo wysoka.

  21. Ale nie możemy zapominać, że nadal nie ma w Polsce niezależnych mediów… No może poza Radiem MaRyja, TV Trwam i IchDziennikiem.
    A jeśli chodzi o Karnowskiego – nie ma dziennikarza, na którym zawiodło się tak wiele osób w tak krótkim czasie. Karierowicz i tyle.

    Olejniczak rzeczywiście niepotrzebnie się wpędza w labirynt, z którego trudno mu sie potem wydostać – tak czy inaczej prezentuje klasę o niebo wyższą od JK i jego popleczników – dlaczego? Olejniczak rozmawia. Kaczyński przemawia.

    Ciekawi mnie zdanie Pana Redaktora nt. tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach – bo jak z moich obserwacji wynika, na razie dziennikarze nie wiedzą, co powiedzieć na ten temat.

  22. Szanowny Panie!Z Pana komentarzami w większości wypadków się zgadzm są trafne i oddają istote problemów.Czytając prasę i słuchając telewizji odnoszę jednak wrażenie że większość dziennikaży albo jest idiotami albo udaje że nie wie co się dzieje.Na naszych oczach powstaje kult jednostki,historycznie to przerabialiśmy !Hitler po wyborach w sposób demokratyczny przejął całą władze ,policję ,wojsko,ustanowił gestapo(CBA)prasa pisała pochlebnie a wprost bałwochwalczo czy to się nikomu w tym kraju nie przekłada na rzeczywistość.A on był jeden tu mamy dwoje banki już mają brąń atomową niedługo,wszystkie medja publiczne i część prywatnych(uległość przegłada się na zyski.Brakuje tylko żydów ale znajdą się Sb,WSI,PZPR.I będzie klawo.Wrogów na wschodzie też mają.Pozdrawiam

  23. Panie Danielu,

    i po co krytykowac innych dziennikarzy ? Zwlaszcza za pisanie na ewentualne, wyrazne lub niedwuznaczne „zamowienie” aktualnych sternikow wladzy ?

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  24. jeśli ktoś miał jeszcze jakieś wątpliwości odnośnie słuszności porównania Polski Kaczyńskiej z Polską Gomólkowską, to teraz powinien je stracić.

    Kurczaki, wróciłem właśnie z Francji i nie macie pojęcia jaki jestem wściekły na tych wszystkich którzy powodują marnowanie szansy Polski na skok cywilizacyjny, na zbudowanie tu infrastruktury potrzebnej do rozwoju kraju i narodu. Na tych, co szczekają o lustracji zamiast popędzić do roboty. Zbrodniarze!

  25. Oczyma mojej steranej duszy widzę dwa zdjęcia :

    Bolesława Bieruta z sarenką i drugie – z dziećmi.

    A kot nie lubi pana premiera – sam zeznał , że go gryzie ( chyba , że to

    milość sado-macho ??????? )

  26. Witam Panie Passent
    „Dziennika” pokładowego IV RP nie cytuje ale z przytoczonych fragmętów widzę że majtek liliput pisze jakąś bajkową nowomową. Niedługo pewie zaczną pissać psalmy pochwalne ku czcci Jarosława (prawie) Wielkiego. Niech piszą będzie się z czego śmiać albo nad czym płakać. Tak czy owak jedno z dwojga jest pewne. Nasz kapitan posłuchał słów Wielkiego prorok „Wypłyńcie na głębie”, ale niezreflektował się że stara łajba z odnowioną moralnie ( i a moralnie- SOO) załogą oceanów i mórz nie pokona. Najlepiej by było dla pasażerów klasy średniej przeprowadzić rewolucję, dobić do brzegu, zacumować okręc floty wojennej JK i przerobić VI RP na muzeum.
    Aloha

  27. Fajne. Bylem w kilku krajach arabskich i zawsze zadziwialy mnie portrety lokalnych przywodcow, ktore wygladaly tak samo jak nasi Gomulkowie i Cyrankiewicze z czasow, gdy chodzilem do szkoly. Myslalem, ze, tak jak w PRLu, to odgorny prikaz kaze wywieszac te portrety. Z rozmow np. ze sklepiekarzem w Kairze, ktory mial w swoim zaladowanym do granic pojemnosci biznesiku wlasnie taki portret Hosni Mubaraka zrozumialem, ze to jednak autentyczne poczucie dumy z tego przywodcy kazalo mojemu rozmowcy znalezc kilka cm. kwadratowych na scianie dla pokazania twarzy ukochangeo przywodcy. Sadze, ze Polacy tez maja taka potrzebe dumy ze swoich przywodcow. Mysle, ze za PRLu bylo rowniez wielu autentycznie przejetych rola ukochanych sekretarzy i premierow. A teraz na tym swoja popularnosc buduje JK, ktory postawil na taka wlasnie zwykla Polskie. Dla mnie to odkrycie, jak to dzis sie mowi, porazajace. To po to Michnik i Kuron siedzieli w pierdlu, zeby teraz Kaczor, co na ich plecach dorwal sie do wladzy odbieral te kretynskie splendory. Sorry, ale rzygac sie chce.

  28. Panie redaktorze, nie szkoda Panu czasu na taką lekturę jak”Dziennik”? Rozumiem,że informację należy pozyskiwać z każdego źródła. Tyle tylko.że to źródło z którego Pan zaczerpnął „Krynicą” niestety nie jest . Pozdrawiam.

  29. Dobre. Ten artykuł to kompromitacja Karnowskiego. Jednak pan pisząc o Lepperze również przyjmuje pozę Guliwera. Być może w pana środowisku nie wypada inaczej. Tym łatwiej zrozumie pan liliputów i Guliwerów z Dziennika.

  30. Czy taka jest niemiecka prasa u siebie? To jest ten szczyt wolności i niezależności wolnej prasy zachodniej, to jest ten wolny świat mediów? Może dotyczy to tylko polskich najmitów w niemieckich gazetach. Czy można bardziej zaszargać sobie opinie? Jeszcze troche a gazeta będzie uchodzić za gadzinówke. A jak nie mamy już wyboru?

  31. A czemu,do cholery,nie zacznie sie cos wreszcie robic zamiast biadolic !Wytezcie mozgi,znajdzcie sposob .Demokracja ma miliony mozliwosci !

  32. Panie Danielu, teraz dla równowagi dorzucam parę słów o Wojciechu Olejniczaku, bo nie może być tak, żeby Gospodarz łoił pejczem satyry po równo obie strony, a jego blogowicz poprzestawał na poklasku tylko jednego łojenia. Chciałbym choć raz się z panem nie zgodzić, żeby nie wyjść na jakiegoś lizusa, ale i tym razem muszę panu przyklasnąć. Trudno bowiem o przykład bardziej czytelnej wypowiedzi niż ta, której udzielił Wojciech Olejniczak, że w SB byli też przyzwoici ludzie, w związku z czym będzie głosował za odebraniem im emerytur. Tymczasem co robi z nią nasz Guliwer z „Dziennika”? Wyrywa z kontekstu i perfidnie interpretuje na niekorzyść swego rozmówcy. Bo czym jak nie perfidią z jego strony jest to, że zgadzając się z drugą połową logicznej wypowiedzi Wojciecha Olejniczaka (żeby odebrać emerytury), złośliwie nie chce zgodzić się z pierwszą (że SB to oaza przyzwoitych ludzi). Dobrze, że pan jednak zajrzał w czasie weekendu do „Dziennika”, bo inaczej by im uszło na sucho.

  33. Panie redaktorze,czytałem wywiad red.Mazurka z Olejniczakiem i takiej butyjaką pokazał Mazurek jeszcze nie spotkałem- ” już 27 min rozmawia Pan z Mazurkiem…….”(to ten ,który wcześniej pracował we „Wprost”).Ciekawe jak prowadziłby wywiad z Najjaśniejszym Naszym Słońcem czy nie brakło by mu wazeliny.Dzisiaj jednak dziennik „Dziennik” pełen jest wazeliniarzy obecnej władzy – można to zauważyć oglądając „publiczną” TV-występują w każdym programie,jaki tylko jest dostępny. Łączę pozdrowienia.

  34. Szanowny Panie Redaktorze !!!
    Podziwiam Pana za cierpliwość i wyrozumiałość której mi zabrakło. Tekst liliputa Karnowskiego odrzuciłem z niesmakiem po trzecim akapicie. Żałosna propagandówka, żałosnego pismaka.

  35. Panie Danielu

    Jonathan Swift też miałby „używanie”, gdyby jakimś cudem dostał się w nasz czas.
    To lubię :paradoksy, które pan wychwytuje, satyryczne zacięcie, szyderczy dowcip każdorazowo związane z kawałkiem naszej rzeczywistości. Patrzycie na ludzi (Pan i Jonathan) odwróconym końcem lunety ukazując ich realną małość i realną śmieszność.
    Reinkarnował się Pan?

    Pozdrawiam Halszka

  36. Co w tym dziwnego. Od kilku lat dowolny członek SLD w rozmowie z dziennikarzem zawsze się „przyznaje”, niezaleznie od tego – co mówi. Drugim stałym elementem gry jest ciagłe powtarzanie kiedyś wysuwanych a nidgy nie udowodnionych zarzutów jako czegoś oczywistego, czegoś co się po prostu wie.

  37. Ech Olejniczak! Troszkę mu pan przysolił. Za mało. Jakieś baty by się przydały. Tylko, czy pomogą?

  38. Panie Danielu

    Z rozrzewnieniem wspominam całą pańską twórczość dziennikarską – dopatrując się niej pewnej konsekwencji – zwłaszcza z czasów kiedy Axel Springer nie lubił Gomułki, a tow. Wiesław nie przepadał za Axelem Springerem. Zastanawiam się tylko, czy wspierając wówczas sercem i piórem walkę obozu socjalistycznego ze springerowskim rewanżyzmem i antykomunizmem był pan Guliwerem czy Liliputem?
    .
    Jacek
    „To po to Michnik i Kuroń siedzieli w pierdlu, zeby teraz Kaczor, co na ich plecach dorwal sie do wladzy odbieral te kretynskie splendory. Sorry, ale rzygac sie chce”.
    .
    Nawet bez „sorry” możesz rzygać do woli. 🙂 Co robisz w czterech ścianach to twoja prywatna sprawa. Co do Kuronia i Michnika, istotnie byli mistrzami siedzenia w pierdlu i nikt im tych kwalifikacji nie odbiera. Natomiast z ich kwalifikacjami politycznymi było już znacznie gorzej, dlatego rządzi J. Kaczyński, który te kwalifikacje posiada. Musisz to zaakceptować, jako swój pech, że jeden ma polityczny talent, inny go nie ma.

  39. Gospodarzu:
    napisal Pan arcydzielo inteligentnej zjadliwosci! Rzadko jestem zachwycony felietonem czy artykulem prasowym, ale ten mnie zachwycil. Nie to, zeby cos zmienil w praktyce, ale jaka rozkosz czytac tak swietnie napisany tekst. Pozdrawiam serdecznie i oby wiecej takich tekstow. (A tak naprawde, mniej, bo miejmy nadzieje, ze kiedys nie bedzie potrzeby.)

  40. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Tak, tak – to juz chyba labedzie loty. Jak to mowi stary znajo-
    my – teraz beda tylko glosno narzekac i lamentowac pokatnie,
    powolujac sie na stargany los i tepote otoczenia.

    Stare polskie przyslowie mowi – tak sie wyspisz jak sobie poscie-
    lesz.

    Dla tych ktorzy tego przyslowia nie rozumieja – rozchodzi sie
    w nim o znalezienie tzw. zlotego srodka, o nie przeginanie paly.
    Prosze tylko w przyslowiu nie szukac zlota sensu stricto.

    Serdeczne pozdrowienia,
    F.S. von/od Diasporski

  41. I to napisal Guliwer stanu wojennego….

  42. Panie Danielu,
    ma Pan rację. Byłoby śmiesznie, gdyby nie groźba zagadania do wycieńczenia przez – trzeba przyznać – obudowane technologią i profesjonalną propagandą media PiSu. Strony internetowe PO i innych partii nie wytrzymują porównania w konkurencji z PiS…
    Przydałby się polski PBS (na wzór amerykańskiej organizacji) oraz nagrody fundowane najbardziej wiarygodnym dziennikarzom, za rzetelność, kulturę i etyczne uprawianie zawodu! Oraz być może wyróżnienie dla niewyparzonej gęby za totalne przeciwieństwo pożądanego ideału…
    Pozdrawiam.

  43. Drogi Redaktorze, abstrahując od rozpaczliwego poziomu Pana Karnowskiego Wojtuś Olejniczak jest również lekceważony przez moją ulubienicę Monikę Olejnik – gdy tylko uda mu się zabrać głos w czasie niedzielnego śniadania o 9 w „Zetce”, Redaktor Monika natychmiast mu przerywa, chociaż Wojtusiowi czasem zdarza sie powiedzieć coś rozsądnego, np. o polityce rolnej w Unii.

  44. Liliput Jarosław Kaczyński i jego brat czasowo na ważnym stanowisku państwowym wymagają opiekunów w rodzaju żony Mari lub kota Filemona .Czasami , jak widać , opiekunowie przyjmują postaci dziennikarzy ,którzy mimo młodego wieku bezpodstawanie liczą na to , iż Jarosław tak jak ogłosił ,będzie u władzy do 91 roku swojego życia .
    Trzeba odnotowywać głupotki PiS-u , których cała masa w Warszawie a występują również u osób czasowo zajmujacych stanowiska wojewódzkiego znaczenia . Np. Wazeliniarstwo TVP-3 w Szczecinie rozbawia , tym bardziej , iż nowy szef regionalnej telewizji pan Lichota jeszcze do 2005 w prywatnej TV ” BRYZA ” wyszydzał kolegów z TVP -3 . Lichota jest porywająco śmieszny , z jego nowymi twarzami pokazującymi się na ekranie , otrzymali dziennikarski awans z klasy X.
    -zdyscyplinowani politycznie i sepleniący .

  45. Olek51
    Monika Olejnik jest doświadczonym redaktorem i wie co robi. Przerywa w obawie aby Olejniczak nie nagadał głupstw. Ostatni przykład to gęg Olejniczaka na temat „porządnych facetów z SB”, po którym nawet Partia Demokratyczna wydała pomruk niezadowolenia.

  46. Panie Danielu: Zobaczył Pan w tym siebie z „tamtych lat”?…

  47. Witam Szanownego Pana Gospodarza red. Passenta i niemniej Szanownych Gości :-).

    Pozwolę sobie nieco rozszerzyć spostrzeżenia Szanownych Forumowiczów Jacobsky’ego i Jana Boćkowskiego: zaiste, Szanowny Gospodarz, jako wieloletnia gwiazda publicystyki Peerelu ma znakomite rozeznanie (także z autopsji…) w kwestiach publikacji panegirycznych i dworskich, pisanych na kolanach a opiewających wielkość Przywódców i Wodzów.

    Temu zapewne należy zawdzięczać celną charakterystykę refleksji młodego i zdolnego red. Karnowskiego; jak wiadomo nie ma skuteczniejszych krytyków pewnych trendów od ich dawnych apologetów i praktyków :-))…

    Niemniej jednak, aby dostroić się do wzniosłej atmosfery publicystyki Pana Red. Karnowskiego ośmielę się zaprezentować wzorcowy utwór ku chwale obecnej Władzy, który może być śpiewany na melodię dawnego peerelowskiego przeboju zespołu Mazowsze „Ukochany Kraj” na Wiecach Poparcia i Akademiach Ku Czci:

    Wszystko Tobie, Ukochany PiSie,
    naszych serc trwa wokół Ciebie krąg!
    Pora zmiażdżyć lumpen-łże-elitę,
    i wypalić postkomuszy trąd!

    Naród z Partią wreszcie zjednoczony,
    i Ksiądz Prałat błogosławi nam!
    Choć Platformers knuje rozwścieczony –
    lumpenliberalny zgnębim chłam!

    Ukochany Rząd,
    Umiłowany Rząd!
    Ukochany Pan Premier i Wice –

    Ukochany Rząd!
    Umiłowany Rząd!
    Ręka w rękę wraz z Ojcem Rydzykiem!

    Ukochany Rząd!
    Umiłowany Rząd!
    Poseł Kurski, Wassermann i Zyta –

    Ukochany Rząd!
    Umiłowany Rząd –
    Już reakcję za mordy czas schwytać!

    Na młyn odwetowców próżno płynie
    opozycji z ZOMO strumień wód!
    Cieśla, murarz, rolnik i inżynier –
    odpór pryncypialny dadzą mu!

    Niech jaczejka w trwodze drży ubecka,
    Tusk z Rokitą niech ze strachu drżą!
    Od siwego starca do oseska –
    takim hasłem niechaj usta brzmią:

    Ukochany PiS!
    Umiłowany PiS!
    Ukochane i nazwa i logo!

    Ukochany PiS,
    Umiłowany PiS –
    z nim na czele zadamy cios wrogom!

    Ukochany PiS!
    Umiłowany PiS!
    Ukochani i Lech, i Jarosław!

    Ukochany PiS,
    umiłowany PiS!
    Z nim zwycięży nasz Naród i Polska!

  48. A to nie ten sam facet ??

  49. Nie bardzo mam czas przejrzeć inne wypowiedzi, ale chcę z „całą stanowczością” donieść Wam wszystkim, że pierwszy raz od ponad 10 lat w soboty i niedziele nikt nie pracuje w siedzibie Rady Ministrów. Jest puściutko. A w dni powszednie po 18.00 czasem pali się światło w jednym pokoju (czyżby premiera? – nie, chyba nie, bo nie ma żadnych samochodów przed budynkiem). Takiej pustki nie pamiętam – wszystkie poprzednie rządy bez względu na orientację polityczną były b. zaangażowane. Teraz chyba tylko wysiadują do 16 i do domu.
    Pozdrawiam, Dachowiec

  50. Świetny kawałek, o Karnowskim już mi gadać szkoda…

    Jenda sugestia: proszę umieszczać odnośniki do cytowanych artykułów, żeby nie trzeba było guglować po próżnicy…

  51. uchachany
    wielkim poeta jestes w tych ponurych czasach :))
    pozdrawiam wszystkich tradycyjnym juz : byle do wyborow.

  52. Do Uchachanego:
    Wiernie oddałeś ducha epoki, przez chwilę poczułem się jak na akademii szkolnej gdzieś na początku lat 60. Pierwowzór napisali chyba Sygietyński wraz z K.I.Gałczyńskim. Kiedyś znalazłem stary śpiewniczek, wydany chyba w 1951 lub 1952 roku. Była tam m.in. Kantata o Stalinie, i pewnie to był pierwowzór tworczości naszych dziennikarzy z brązowymi noskami, o których pisze Gospodarz Blogu.

  53. Jeśli chodzi o stosunek Michała Karnowskiego do braci K., to nic to w sumie nowego, wszak zdaje się, że to właśnie red. Karnowski, do spółki z red. Zarembą przeprowadzili z Braćmi Mniejszymi wywiad-rzekę, który potem wydano w formie hagiograficznej książki. Zabawne – kilka tygodni temu red. Karnowski wylał w Dzienniku wiadro pomyj na Trybunę, dowodząc, jaka to beznadziejna i żałosna gazeta. Jednym z argumentów było właśnie rzekome „sprzyjanie” w wywiadach politykom SLD – jako przykład podał właśnie rozmowę Trybuny z Olejniczakiem. Pozostawię to bez komentarza…

  54. O Guliwerze i Lilipucie w TVP 1. We wtorek przełamałem się i zobaczyłem po raz pierwszy od kilku miesięcy wiadomości w programie pierwszym. Bardzo zaintrygował mnie materiał dziennikarski o tegorocznym Forum Ekonomicznym w Davos. Przekazano nam do informacji, iż Prezydent Kaczyński nie wybrał się do Davos, ponieważ jest bardzo zapracowany i aktualnie przebywa na wizycie w Turcji. W Davos był jednak były prezydent, Aleksander Kwaśniewski. A czym jest Davos? Przede wszystkim miejscem gdzie spotykają się niesmacznie bogaci ludzie (mój komentarz). To dla nich został otwarty salon samochodowy, który będzie czynny tylko przez najbliższe 3 dni. W salonie tym sprzedawane są samochody z najwyższej półki, za najwyższą cenę (w tym miejscu wypowiedź właściela salonu, który jest przekonany co do sukcesu w sprzedaży). Następnie przenosimy się do hotelu, w którym nocuje większość vipów. kamera pokazuje jak bardzo jest wytworny. W tym miejscu kolejna wypowiedz, tym razem właściciela hotelu, który mówi, że nie ma takiego drugiego hotelu na świecie, w którym nocowałoby tylu znanych ludzi. Teraz przenosimy się na ulice Davos, a właściwie uliczki, bo to malusieńkie miasteczko. Tutaj komentarz dziennikarza o tym, że podczas dni Forum nie tylko hotele przeżywają oblężenie ale i restauracje, kasyna, no i sklepy. Najazd na wystawę u jubilera. Komentarz. „np ten naszyjnik można kupić po bardzo promocyjnej cenie, bo tylko za 9 tysięcy euro – wcześniej kosztował 15 tysięcy…”

    Dlaczego nie podano najważniejszych informacji? Że na Forum spotykają sie bardzo ważni światowi politycy i przedstawiciele koncernów z którymi można nawiązać kontakty? Że obecność prezydenta, albo kogokolwiek z ministrów byłaby bardzo wskazana?Czy nie zależy nam już na budowaniu wizerunku Polski przyjaznej dla inwestorów, otwartej na świat? Ważnym tematem forum była liberalizacja handlu – czy embargo na naszą wieprzowinę już nas nie interesuje? A to świetne miejsce aby budować poparcie dla Polski w tej sprawie.

    Guliwer drwi z prezydenta Kwaśniewskiego, który nadal chce się lansować na salonach i który ma chyba zbyt dużo pieniędy. Liliput gloryfikuje Kaczyńskiego, który jest tak zapracowany, że nie miał czasu na głupoty.

    Szkoda tylko, że Kaczyński pojechał do Turcji tylko po to aby na sali balowej w hotelu w Stambule odebrać tytuł Europejskiego Męża Stanu Roku 2006 od magzynu „Prawda” za wspieranie europejskich aspiracji Turcji. Jednak oprócz wzajemnego przypomnienia polskiego poparcia dla Turcji, dwudniowa wizyta żadnych innych efektów nie przyniosła.

  55. Dziś wreszcie przejrzalem najnowszą Polityke i tam znalazłem WOŁKA! O ile – skrot myslowy – mogłbym sie z nim zgodzic, o tyle nie moge sie zgodzic, żeby ten pan jest wpuszczony na salony Polityki!
    Co do Karnowskiego – jest fajny artykuł o nim w ostatnim NIE „Historia orlego lotu”.
    no to byle do wyborow….

  56. Pingback: 7 dni - Polska i Świat

css.php