Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

29.01.2007
poniedziałek

Lepsza grochówka niż fondue

29 stycznia 2007, poniedziałek,

Ubiegły tydzień w naszym cyrku był taki atrakcyjny, że nie wiadomo, który numer najpierw oklaskiwać. Pierwsze brawa dla sztukmistrzów sejmowych, którzy wyczarowali 40 mln złotych na Świątynię Opatrzności. Potwierdzili tym samym, że państwo polskie jest bogate (zwłaszcza Fundusz Ubezpieczeń Społecznych – mlekiem i miodem płynąca kraina emerytów), hojne i oddzielone od Kościoła. Władza ma kij i marchewkę. Kijem pogania Kościół do lustracji, marchewką karmi świątynię. Nie przeszkadza mi, kiedy Państwo finansuje ochronę zabytków, obiektów sztuki sakralnej, drewnianych kościółków i cerkiewek, a nawet kiedy finansuje wybrane programy w kościelnych szkołach i uczelniach. Ale kiedy hojną ręką finansuje gigantyczną inwestycję – budzi to sprzeciw. Oczywiście, jest to rzucanie grochem o ścianę, odnotowuję jedynie dla porządku i żeby poznać opinie blogowiczów.

Następne oklaski przeznaczona są dla władzy, za to, że nie ugięła się pod naciskiem manipulantów z opozycji, którzy przy pomocy kruczków prawnych chcieli ocalić Hannę Gronkiewicz-Waltz i innych roztargnionych samorządowców na stanowiskach. Co prawda zanosi się na wybory raczej „dla zasady” niż z prawdziwej potrzeby, ale to się braciom Kaczyńskim opłaca, bo umocni się wizerunek PiS jako ostoi prawa – prawo, prawo ponad wszystkim! PZPN – prawo. Stokłosa – prawo. Gronkiewicz-Waltz – prawo. Wyciągając codziennie inny paragraf, PiS świetnie rozgrywa swoją partię, bo elektorat to lubi, elektorat jest czysty – reszta to szambo.

A gdzie jest prawo, kiedy trzeba wykryć przecieki z IPN i z raportu likwidacyjnego WSI? Wtedy prawa nie ma. Należy podziwiać Telewizję Publiczną, której dziennikarzom „udało się” (!!!) dotrzeć do raportu o likwidacji WSI zanim jeszcze zdążył go ujawnić prezydent. Ciekawy byłby reportaż o tym, jak dziennikarze TVP docierają do tajemnic państwowych, jak ludzie Wildsteina potrafią przechytrzyć ich strażników, jak wykopują tunele, jak zakładają podsłuchy, jak korumpują oficerów. To cyniczne „udało się”, ponieważ TVP nie musiała wyprzedzać prezydenta, mogła nie skorzystać z „przecieku”, tak jak to często czynią media, kiedy ktoś usiłuje im podrzucić podejrzany towar. Skoro jednak się „udało”, to znaczy, że TVP przyjmuje wrzutkę z wdzięcznością i jest z niej dumna. To nie powinno dziwić, ponieważ dysponenci raportu i telewizji są ci sami – to obóz władzy, który obsadził komisję likwidacyjną, ma większość w komisji sejmowej i to on odpowiada za kolejne „przecieki”, które nie sprawiają wrażenia żadnych „przecieków”, tylko świadomej polityki informacyjnej (czy raczej – dezinformacyjnej).

Opowiadanie o tym, że „TVP się udało” jest bez sensu. Albo nastąpił kolejny przeciek (podobnie jak w sprawach p. Grajewskiego, przedtem Przewoźnika i innych) i wśród likwidatorów oraz komisji sejmowej mamy do czynienia ze zdradą tajemnicy państwowej, wtedy niechybnie połączone służby Macierewicza, Wassermanna i Ziobry wpadną na trop autorów przecieku i zdemaskują ich tak, jak to oni tylko potrafią. Albo całe to ich gospodarstwo jest dziurawe, cały ten ciąg technologiczny – MSWiA, wywiady, kontrwywiady, prokuratura, IPN – który PiS tak zachłannie brał dla siebie, nie potrafi uchronić swoich zasobów przed wszędobylskimi dziennikarzami (w co nie wierzę), albo wreszcie – co wydaje się bardziej prawdopodobne – w każdy weekend jakaś tajemnicza ręka podrzuca mediom kolejny smakowity kąsek. Podejrzewam nawet, że w tych samych kręgach należy szukać tych, którzy tajemnic pilnują i tych, którzy je zdradzają. Może nawet to jest ta sama osoba, która jedną ręką tajemnice chroni, a drugą je rozdaje.

Wreszcie kolejne brawa za to, że oficjalna Polska zbojkotowała Davos. Nie musiał jechać prezydent ani premier, mógł np. pojechać min. Sikorski, który świetnie zna angielski i jest do salonów nawykły. Ale chodziło chyba o to, żeby dać sygnał elektoratowi – my jesteśmy z ludem, na salony się nie pchamy. Wolimy grochówkę od fondue. Nie będzie Szwajcar pluł nam w twarz. Biznesmeni? – Mamy swoich, choćby pana Netzla! Byli premierzy? – Mamy Olszewskiego i Marcinkiewicza. Profesorowie? – Mamy Krasnodębskiego i Zybertowicza. – Publicyści? Mamy swoich, i to coraz więcej. Po co nam Davos, skoro to kosztuje (a pieniądze potrzebne są na kolejną świątynię), skoro trzeba tam posłuchać, co myślą inni – prezydenci, premierzy, prezesi wielkich korporacji, uczeni, publicyści z całego świata, skoro na końcu trzeba coś powiedzieć od siebie, ale co i po jakiemu?
 
 
PS.

MW – brawo za świetny komentarz o wyższości PiS, której nie cierpi, nad Platformą. Bardzo ciekawe i napisane – co w Internecie nie jest powszechne – bogatą polszczyzną. Bardzo dziękuję.

ALICJA – oczywiście, Hamilton (Jan Zbigniew Słojewski), należy do ścisłej czołówki felietonistów polskich. Brak mi jego tekstów.

JASNY GWINT – popieram wezwania do bojkotu wirusów, które zaśmiecają bloga. Przez „wirusy” rozumiem nie tych, którzy mają odmienne od moich poglądy, bo takich jest chyba w Polsce większość, ale tych, którzy obsesyjnie i nienawistnie atakują swoich adwersarzy ad personam, nie uznając żadnych zasług, nie wybaczając żadnego błędu, samemu kryjąc się tchórzliwie za pseudonimami. Im nie ma sensu dać się sprowokować. Pisałem już kilkakrotnie, że to nie jest blog poświęcony mojej osobie. Zaczepki ignoruję.

T.KWARCIŃSKI – teraz, kiedy już jest po głosowaniu, dziękuję za zgłoszenie tego bloga do plebiscytu ‘Wiadomości24.pl’ na najlepszy blog polityczny. Dziękuję wszystkim, którzy głosowali. Nie sądziłem, że ‘en passant’ znajdzie się w pierwszej piątce. Czekam na dokładne wyniki, które mają być ogłoszone w piątek. Dzięki!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 60

Dodaj komentarz »
  1. Pan Premier złamał lewą rękę. Tylko którą?

  2. tia, 40 milionów na świątynię, kolejne miliony na wybory, stać nas na to!

    davos…kolejny raz rząd pokazuje gdzie w jego strategii jest polityka zagraniczna…

  3. W ostatniej POLITYCE przeczytałem artykuł o Izraelskiej dolinie krzemowej. Oni prowadzą nieprzerwaną wojnę, jest ich też bardzo mało, zato mają ogromne sukcesy w rozwoju najnowszych technologii. A mnie ciągle szumi w głowie hałas okładania sie teczkami, lustracją, dekomunizacją, deubekizacją, opatrznością bożą, dziełami literackimi kardynała, niechlujstwem HGW, sukcesami kolesiów na nowych stanowiskach, zakupem złomu w Możejkach za 2,8 miliarda dolarów, agentami WSI, złamaną ręką małego premiera i programem bez programu PO. Te nowe idee docierają do mnie nawet po odcięciu sie od wszelkich wolnych polskojęzycznych mediów.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Witam Panie Danielu!
    Coście się tak w tej „Polityce” uparli (i Pan i p.Szostkiewicz) wysyłać naszą władzę kochaną do Davos ? Przecie taki wyjazd kosztuje, a my tanie państwo mamy. Nie dość , że 40 dużych baniek na świątynię rozrzutności…..tfu,pardon , opatrzności supłac trzeba, to jeszcze wojaże braci mniejszych et consortes naród ma finansować ? A co oni by tam robili ? Po górach na spacery chodzili,czy siedzieli na którejś z sal obrad jak na tureckim kazaniu ? Przecie bez tłumacza to ani me, ani be… Poza tym spotkaliby jeszcze Kwaśniewskiego i co wtedy ? Ani się ukłonić, ani odwrócić ze wstrętem… W kraju przynajmniej posad dopilnują dla swoich, albo agenta jakiego nowego „przeciekną”.
    Ech ! Najgorsze jest to, że to jeszcze potrwać trochę musi, bo przecież nie masiły, która by wymieść mogła. Pozdrawiam serdecznie i gratuluję bloga. Miejsce zasłużone, bo ciekawy!

  6. Serdecznie gratuluję panu Danielowi miejsca w pierwszej piątce politycznych bloggerów! Gratuluję również wszystkim czytelnikom tego bloga tego, że wiedzą co dobre 🙂 Z niecierpliwością czekam na finalne wyniki. Swoją drogą: to znamienne, że pana Passenta wyróżnili właśnie internauci, przedstawiciele najbardziej innowacyjnego, nowoczesnego i przyszłościowego medium. Przeważnie ludzie młodzi. I zrobili to właśnie w obliczu historycznych oskarżeń pod jego adresem, lustracyjnego szaleństwa i absurdalnego „powrotu do przeszłości”. Jakże to wymowne…

    * * *

    Notka o wynikach plebiscytu „Blogger Roku”: http://hegemonet.blox.pl/2007/01/BLOGGERZY-ROKU-2006.html

  7. Świątynia Opasłości Kościelnej… To chyba Torlin gdzieś napisał.

  8. http://www.tagesanzeiger.ch/dyn/news/vermischtes/712633.html
    Mysle, ze tym razem jednak Szwajcarzy popelnili niewybaczalne dyplomatyczne faux pas nazbyt jasno deklarujac swe sympatie (zwlaszcza ostatni akapit). Pozdrowienia.

  9. popieram wezwania do bojkotu wirusów, które zaśmiecają bloga. Przez “wirusy” rozumiem nie tych, którzy mają odmienne od moich poglądy, bo takich jest chyba w Polsce większość,

    „[…]ale tych, którzy obsesyjnie i nienawistnie atakują swoich adwersarzy ad personam, nie uznając żadnych zasług, nie wybaczając żadnego błędu,”
    A gdzies pojawiła sie jakas samokrytyka? Błędy mozna wybaczać, ale wówczas, gdy ktoś je uważa za błędy. Trudno np. wybaczać UBolom, gdy sa oni dumni z gnojenia ludzi. Proszę podać linkę do Pana wpisu w którym rozlicza sie Pan ze swoją czasem skandaliczna przeszłością. Wówczas wybaczę.

    „samemu kryjąc się tchórzliwie za pseudonimami.”
    To pewnie nie o mnie, ale gdyby jednak o mnie, to sugeruję pogrzebać po moich wpisach z pytaniami do dziennikarzy o status pokrzywdzonego. Albo w „Pardonie”. Linki na blogu.

    „Zaczepki ignoruję.”
    Szkoda, że ignoruje Pan pytania o schadzki Urbana z Micewskim w Pana domu, stanie za kotarą w czasie „pojedynku” Wałęsa-Miodowicz. Pana stosunku do tekstu Bobera, szkalowanie Nowaka-Jeziorańskiego. Może pora odpowiedzieć na parę pytań.

    pozdrawiam
    Bernard

  10. Panie Danielu!
    Zgadzając się całkowicie z tym, co Pan napisał, to ze względów formalnych trzeba stwierdzić, że te 40 nie poszło dokładnie na świątynię, a na dofinansowanie projektów muzealnych i bibliotecznych w ramach budowy świątyni. Ja wiem, że to tylko kruczek prawny. Ale żeby brać pieniądze z ZUSu na ten cel?
    Dla mnie jednak ostatnio najważniejszymi sprawami była kompromitacja PO w UE i sprawa Davos. Jakie to wszystko jest przerażające.

  11. W davos pojawią sie biznesmeni, prezesi, ministrowie, premierzy, przezydenci oraz jeden były prezes i jeden eksprezydent z pewnego kraj w europie. Niby nic dziwnego, ale to oni beda reprezentowac Polske i przede wszytskim beda rozmaiwac. Oficjalnej reprezentacji brak. Pani Fotyga obejrzy transmisje w TVN24. Wystarczy.

  12. Wbrew tzw. oczekiwaniom społecznym, prezydencki raport o WSI nie zostanie ogłoszony 1. lutego. Tego dnia – jak wynika z wypowiedzi min. Macierewicza w dzisiejszej ‚Rz’ – opublikowany zostanie jedynie pierwszy rozdział niekończącej się epopei niekończącego się ujawniania i starannie reżyserowanych przecieków (np. do państwowej telewizji, nie wiedzieć dlaczego nazywanej publiczną). Dopiero po 31. stycznia rozpoczną się istotne przesłuchania (przesłuchiwani, w związku z obowiązywaniem nowej ustawy, nie będą już mogli kłamać, nawet jeśli będzie to oznaczało zeznawanie przeciw sobie – bo sprawy można najpierw formalnie rozdzielić, a następnie faktycznie połączyć znowu w jedną. Niewykluczone zresztą, że powszechne zasady prawa nie będą tu obowiązywać.). Min. Macierewicz zapowiada, że ogrom materiału każe spodziewać się publikacji ostatecznych fragmentów raportu dopiero pod koniec b.r. Czy możemy temu wierzyć? Czy PiS rzeczywiście dobrowolnie wypuściłby z ręki taki bat? Opublikowany raport ma znaczenie tylko takie, jakie zawarte jest w jego treści. Groźba jego opublikowania natomiast – to mechanizm uzasadniony w śledztwie, gdy śledczy nie ujawnia przesłuchiwanemu posiadanej wiedzy. Prezydencki raport nie bedzie więc raportem, czymś końcowym, jakąś ‚białą’ czy inną księgą, jakie publikowane są w państwach o demokracji liberalnej. Nie będzie też pełnił funkcji takiej ‚księgi’ – przedstawienia stanu wiedzy państwa jego konstytutywnemu partnerowi – społeczeństwu, w celu uzyskania konsensusu co do dalszych kroków lub akceptacji społecznej dla kroków już przez państwo podjętych. Raport o WSI będzie raczej elementem wiecznego, przynajmniej potencjalnie, śledztwa, w dodatku śledztwa, którego zamknięcie nie jest chyba w interesie to śledztwo prowadzącego. To raczej bizantyjskie niż demokratyczne rozumienie władzy, polityki i prawa.
    Pocieszeniem może być jednak historia, którą słyszałem parę dni temu. Wynika z niej, że rośnie świadomość nieuczciwości metod, stosowanych także przez obecnie rządzących. Otóż kafelkarz, remontujący znajomej pracownię, prosty człowiek, naturalny wyborca PiS, podczas debaty o dniu dzisiejszym, jaką prowadzili znajoma i on (nic tak nie pomaga równo kłaść kafelki i przypatrywać się temu, jak prowadzona jednocześnie dyskusja polityczna), otóż kafelkarz ten w pewnym momencie zadał pytanie:
    – Ale kto ich, pani, tego nauczył? – i stał tak, z kafelkiem w ręku i zdumieniem na twarzy.
    Znajoma nie omieszkała wykorzystać okazji i opowiedziała kafelkarzowi biblijną historię Gedeona (księga Sędziów 7, 1-25), który wygrał z Madianitami dzięki podstepowi. Podsłuchal ich mianowicie w nocy. A potem opowiedziała, jak podróżowała kiedyś na spotkanie papieskie, autobusem z (nomen omen) Torunia, z grupą ‚młodzieży męskiej’ pod wodzą zakonnika. Przez cały czas tej podróży, i później, gdy szli już pieszo (ten etap papieskiej pielgrzymki miał miejsce w górach), miała wrażenie, że głównym zadaniem młodzieży pod wodzą zakonnika było podsłuchiwanie współpielgrzymkowiczów. Nie zdziwiła się więc wcale, gdy na miejscu młodzież, pod wodzą zakonnika, uformowała szyk i rozwinęła sztandar z napisem: ‚Wojsko Gedeona’.
    Kafelkarz tylko pokiwał głową. Więcej już na tematy polityczne nie rozmawiali.

  13. A może Wielgus też był żołnierzem Gedeona….

  14. A mnie boli gdy moja Mama komentuje wiele (nie tylko ostatnie) posuniec rzadu z pozycji emeryta „jakiego nalezy najszybciej pozbyc sie”. Ta Szlachetna Kobieta nie moze pogodzic sie z faktem iz po przepracowaniu tylu lat podczas ktorych regularnie placila wszelkiego rodzaju podatki i swiadczenia, spotyka sie z odmowa: „emerytom nie nalezy sie”.
    Ile takich Mam i Ojcow znacie?

    Pozdrawiam
    Ciagle jeszcze zbulwersowana Echidna

  15. Pan Passent, demonstrujący w swoich tekstach hipokryzję najwyższych lotów, powinien zająć pierwsze miejsce w plebiscycie na politycznego BLAGIERA.

  16. Odwaga to np. przekaz wiadomości wprost.
    Zapomniany /przemijanie w zaopomnieniu/ .
    Prof. Zdzisław Rurarz zmarl jako obywatel USA. Znawca dylematów współczesnego świata , poliglota , znakomity wykładowca z MSG na SGPiS /koniec lat 70-tych/. Nie był Konradem Wallenrodem i nie było odważnych po 1989 roku , aby ponownie został obywatelem Polski. Kochał Polaków , myślał inaczej , a ponadto jego dorobek to ponad 1700 broszur i artykułów i kilkunastu książek . Przeczytałem internetową wydanie broszury ” O jedność Polaków” przygnębiająca diagnoza problemów Polski , z nutą wiary i siły w tzw. Polską Młodzież Internetową – Polska Przyszłości.
    PS.Przepraszam za zmianę tematu. Temat ciężki , 1 luty 2007 WSI.

  17. Ankietowana przez Gospodarza w poprzednim blogu PO rozpada się pod wrażym naciskiem prawicowo-imperialistycznych sił, które inspirują do rozbijackości J.M.Rokitę. Zorganizował on nielegalną konferencję prasową, działając jak „komandosi” na UW w 68 roku, atakując z niesłusznych pozycji matkę partię, ogłaszając program „gabinetu cieni” bez zezwolenia tegoż „gabinetu”, ani bez wiedzy i zgody I Sekretarza D.T. Wszystko to prowadzi do rozbijania zwartości tzw. opozycji i jest wodą na PiS-owski młyn.
    Tyle dodam do wydarzeń ubiegłego tygodnia. W obecnym czekamy na częściowo tajny raport Macierewicza, w którym krew się poleje jak w jego poprzednim dziele – nocy teczkowej. Aktorzy ci sami, bohaterowie – częściowo. Zapowiada się niezły serial – raportu bowiem nie ma, są pierwsze fragmenty. „Śledztwo” trwa, istnieją możliwosci obnażania coraz to nowych osób. Ciekawe, czy ujawnieni zostaną oficerowie WSI w hierarchii kościelnej? Trudno bowiem uwierzyć, by tak sprawne służby jak WSI nie miały tam agentury. Który biskup padnie? A może limit wyczerpano? Wiemy na razie, że 115 agentów WSI – na 10 tys. dziennikarzy telewizyjno-radiowych, szykowało zamach stanu i przejęcie wszystkich telewizji. Taką bzdurę może wymyślić tylko paranoik, ale nic to – ludzie klaszczą. Czołowym agentem jest P. Nurowski, który po to współtworzył „Polsat”, by go potem szpiegować.
    To tak jak Bliźniacy – po to wspierali Wałęsę, kierowali jego Kancelarią, by go potem obalić. Ludzie! Od samych zestawień można doznać rozdwojenia jaźni. Niektórzy nazywają to paranoją, inni pragmatyczną polityką. Kiedy zaczniemy się nudzić w normalnym kraju?

  18. Nieco odwilglo, wiec wyjrzalam z bajora, poczytalam wiadomosci w Internecie i czym predzej czmycham z powrotem pod lod, przeczekac do wiosny.
    Jedyna dobra wiadomosc to miejsce Gospodarza w pierwszej piatce. Bardzo sie ciesze,
    Pozdrowienia,
    Stara Zaba

  19. Optymista – zapomniane CBA-ntykorupcyjne w mig wyjasni , że to sam Antoni M. ( bedzie sie tak pisać?) z Wodnikiem .
    Prezes tego kosztownego „biura ‚ Kamiński udowodni jak zapowiadał ,iż to własne szergi będa poddane specjalnej kontroli . Antoniego na stołek i będzie ..spiewał jak o to z tymi przeciekami .
    Pesymista -realista powie tak .Ta Tajna organizacja( Służby IVRP) organizuje wszystko i zabezpiecza za pieniadze podatników i tak papirusy SB rządzą nastrojami w Polsce a strawe podaje organizacja Prawo i Sprawiedliwosć do żartu tak nazywana .

  20. Panie Danielu, używanie w necie pseudonimu to nie tchórzostwo, tylko netowy folklor. Niektórzy są bardzo do swoich nicków przywiazani i używają ich od ładnych paru lat.

    pozdrawiam,
    czescjacek

  21. Zgadzam się, że przecieki to polityka państwowa chyba jedynie skuteczna
    polityka rządząego obozu. I jeśli minister Szczygło mówi, że będzie
    śledztwo w sprawie tzw. przecieków to w pierwszej kolejności powinien zgłosić donos na siebie samego. Co do WSI- dobrze,że zlikwidowali za dwa i pól roku nie będą mogli powiedzieć, że służby storpedowały politykę
    państwa. Ostatnia uwaga: w wolnym demokratycznym kraju zrekrutowani wspólpracownicy służb specjalnych to ” wspólpracownicy” agent oznacza
    obcych z innych państw.

  22. Byl taki dowcip: „Nie pożyczałam tego dzbana, to po pierwsze. A poza tym ucho było już urwane. A poza tym, to ja ten dzban już dawno oddałam. ”

    Wersja uaktualniona:”DP nigdy nie oskarzal Jana Nowaka-Jezioranskiego o homoseksualizm, to po pierwsze. A poza tym, zrobil to dawno temu. A poza tym, nazwanie kogos homoseksualista nie jest obrazliwe”.

  23. Te 40 mln z ZUS to jest zupełny skandal. Bez przerwy dowiadujemy się, że przy ustalaniu wysokości emerytury będzie stosowany coraz gorszy przelicznik, a tu prast i jest. Czy tu nie można by wytoczyć jakiegoś procesu o działanie na szkodę? I czy kościelni wstydu nie mają przyjmując to, nie udławią się ?

  24. BRAVO, BRAVO panie Danielu. Jest pan rzeczywiscie nieslusznym felietonista. Bravo jeszcze raz!!! Tak trzymac!!!

  25. Szanowny Panie Redaktorze,

    W kraju, którego prezydent mówi: „Chrześcijański, czy katolicki system wartości jest jedynym powszechnie przyjętym systemem wartości w naszym kraju i on nie ma alternatywy” (http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3834800.html), przeznaczenie 40 mln zł na Świątynię Opatrzności Bożej już nie dziwi, to jedynie smutna konsekwencja rządów IV RP. W naszym kraju prawo jest stosowane bardzo surowo w stosunku do samorządowców, którzy spóźnili się z oświadczeniami majątkowymi (BTW: czy TK nie mógłby stwierdzić niezgodności tej ustawy z konstytucją, skoro za błędy samorządowców płaci w bezsensowny sposób i niewspółmierny do popełnionej winy społeczeństwo???). Ci sami posłowie są natomiast bardzo wyrozumiali, jeśli chodzi o naruszanie zakazu finansowania przez państwo budowy kościołów.

    Nawiasem mówiąc powyższa wypowiedź L. Kaczyńskiego przeszła przez media niezauważona, a szkoda, gdyż wiele mówi o „poszanowaniu” konstytucji przez najwyższą głowę w państwie. W ten sposób prezydent nawet nie ukrywa, że chce być prezydentem tylko tych Polaków, którzy wyznają jeden określony system wartości. A co mają zrobić pozostali obywatele???

    Pozdrawiam serdecznie.

  26. Mocno Średnio Szanowny Panie Redaktorze!
    Na pewno Pan nie pozwoli, zacznę więc sam działać jako słuszny wirus na stronie, która jest jawną (niestety) trybuną działania układu, agentów, łżeelit i innych wykształciuchów.
    Zacznijmy od typowego pytania. Kto za tym stoi?
    Już pierwsze słowa mojego mail’a są odpowiedzią na to retoryczne pytanie, przejdźmy więc do następnego.
    Komu to służy? Tutaj odpowiedz jest równie łatwa.
    Oczywiście nie służy to imperialistom amerykańskim i innym, którzy podstępnie usiłowali zaciągnąć nas do Davos, narażając tanie państwo na krociowe wydatki na dyrdymały, a nie na Świątynię, służy to nędznym resztkom dawnego ustroju, które usiłują zdyskredytować nasze wspaniałe sukcesy w dziedzinie państwa prawa i sprawiedliwości.
    Prawo zawsze winno działać w interesie społeczeństwa, jak to się stało z specustawą warszawską, dzięki której stolica otrzymała najlepszego komisarza w swoich powojennych dziejach.
    Działalność podejrzanych blogerów, sterowanych przez określone wrogie siły nie przeszkodzi w dalszych sukcesach, świadczą o tym osiągnięcia
    komisji kierowanej przez wybitnego specjalistę od wojskowego wywiadu i kontrwywiadu.
    Najwyższy czas, by „dziennikarze” po czterdziestce idąc za przykładem pewnego przestępcy giełdowego, zaszyli się w Puszczy Białowieskiej i tam
    odziani w skórę żubra, żywiąc się korzonkami pokutowali w ciszy (medialnej) za grzechy młodości.
    Pan Passent ani słowem się nie zająknął o ofiarnej pracy Pana Premiera,
    który nie szczędząc sił i lewej ręki czuwa nad pomyślnością solidarnego społeczeństwa.
    Tyle na początek działalności wirusowej.
    Tylko zasady etyki dziennikarskiej wzorowane na redaktorach „Wprost”, zresztą szykanowanych przez sądy o określonym pochodzeniu i wrodzone dobre maniery pozwalają mi na zakończenie napisać:
    z poważaniem

  27. Panie Danielu bój się pan Boga. Pan chce posłać kogoś z Kaczńskich
    do Davos? Toż to jak oni mają tam „szprechać” w kuluarach bez
    „tłumaczów” ciągu dnia? A po południu może mają zapiąć narty i
    na wyciąg? Odszczekaj pan to i przeproś.Jeszcze pana oskarżą o
    prowokowanie zagrożeń dla najwyższych dostojników w państwie.
    Nie dość panu , że Jarosław łamie rękę idąc na mszę (Bogu dzięki
    że lewą) , pechowy czeski skoczek odzyskuje powoli przytomność,
    panu ciągle mało adrenaliny i stresu. Tak to cały Pan. Pan by przypiął
    Kaczyńskich (najlepiej razem ) do jednej deski snowbordowej i do
    dziurawej parolotni i fru ich z Monte Rosa.
    No tego się nie spodziewałem po panu,aczkolwiek byłby
    ciekawy materiał do programu na Discovery.
    Pozdrawiam ale też ostrzegam.

  28. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Czytam, i czytam i oczom nie wierze. Pan Passent otwiera mi
    oczy. Rzeczywiscie, jak tak czlowiek czyta to dopiero zaczyna
    sobie zdawac sprawe jakie bagno pozostawili po sobie ci ktorzy
    byli wczesniej przy sterze. Nic dziwnego, ze wzieli sie do pracy
    nie w sposob nonszalancki.
    A czy jest inne wyjscie?

    Znajomy dopiero przez telefon wytlumaczyl mi co to znaczy
    w tekscie p. D.P. > Stoklosa – prawo.

    On mowil, ze Stoklosa to minimum +/- 22 x to co chca zbudowac
    w Warszawie przy wsparciu FUS. A takich ‚stoklosow’ to on sam
    zna 6-u., nie osobiscie ale z widzenia. On mi powiedzial, ze Sto-
    klosa tak jak wszyscy z ‚klubu’ standartowo przepisuje.
    Mowi, ze on nie ma tak lekkiego i miekiego piora jak D.P., ale
    ma gadenago, ze moze wszystko zalatwic! – i zalatwial.
    Czy to prawda? – cos takiego. Mial tylko gadanego.

    Ach! ….. nie wiedzialem.

    Wizyta /spotkanie w roku 1951 – R. Kapuscinski – Z. Nalkowska.
    ” Czy pan mysli, ze pozwola nam pisac tak jak pisalismy dawniej ”
    Cos baknalem niewyraznie i speszony, oszolomiony pognalem
    schodami w dol.
    Czy pozwola nam pisac tak jak dawniej. Kto to byl ten/ci ktorzy
    pozwalali.
    W tym czasie Zofia Naukowska miala 67 lat.
    Ryszard Kapuscinski w roku 1951 byl mlodym smykiem, mimo to
    sie rozumieli. Co ich laczylo ze soba, ze w cztery oczy sobie
    pogadali bez strachu?- to byl rok 1951?

    Mysle, ze budowa w Warszawie nikomu nie zaszkodzi, wrecz prze-
    ciwnie – moze pomoze w odbudowaniu ufnosci do sasiada.
    Moze nawet p. Gronski zmieni zdanie, i nie bedzie przyjaznil sie
    tylko ze swojim psem. Dla samego tylko p. Gronskiego warto
    budowac – prawda? Budujemy dla p. Gronskiego – bo warto.

    Warto zaryzykowac, to moze byc dobra inicjatywa w kierunku
    budowania mostow, skoro nie moga sie pogodzic i dogadac
    w budowlach, ktore staja do dyspozycji.
    Moze?

    Trzeba szukac wyjscia z impasu. Szukajce a znajdziecie!

    F.S. von/od Diasporski

  29. Jestem zdziwiony skąpstwem naszych parlamentarzystów. Przeznaczyli na pomnik pychy i megalomanii Glempa „tylko” 40 mln złotych. Toż to skandal i afera. Natychmiast należy dokonać nowelizacji budżetu i zabrać i zabrać emerytom kolejne 40 mln. Emerytom są te pieniądze kompletnie niepotrzebne.
    Co do spotkania w Davos. Panie Danielu a o czym dwa nasze kartofle nie znający języków obcych mogli by tam rozmawiać? O Wielgusie, o „porażających” danych dotyczących WSI, o radyjku pewnego klechy
    sączącym nienawiść, faszyzującej partii koalicjanta czy o temperamentach buhajów członków koalicjanta drugiego. Nie, nikt w Davos tego by nie słuchał bo spotkanie dotyczy przede wszystkim przyszłości naszego świata. Na taką rozmowę trzeba jednak inteligencji, intelektu, wiedzy i oczytania a nie rozumku małych ka……

  30. Widocznie blyszczec swoja nieobecnoscia w Davos jest latwiej niz blysnac na forum miedzynarodowym jakimis ciekawymi pomyslami, koncepcjami innymi niz wystawianie na lewo i prawo (glownie na lewo..) certyfikatow moralnosci, opinii o czystosci (na razie tylko ideologicznej), lub tez grzebanie sie w gnojowce IP-hienu.
    Ale byc moze to ta gnojowka (a nie grochowka) jest lepsza od fondue.

    Congrats pierwszej piatki ! W przyszlym roku do Davos, Panie Danielu ?

    Jacobsky

  31. Sprawa 40 mln na budowę kościoła jest dla mnie, jak i dla wielu poprzednio się wypowiadających, jawnym nadużyciem. Jestem katoliczką, chodzę do kościoła, ale takie podejście do społecznych pieniędzy nie mieści mi się w głowie. Nie mam nic przeciwko finansowaniu remontów i odbudowy starych, zabytkowych świątyń – z takimi kosztami żadna parafia sobie nie poradzi, ale odbieranie najuboższym, aby zadowolić czyjąś próżność jest na granicy przestępstwa. No, ale cóż? Tanie państwo, tanie chwyty.
    ;
    No i wyszłam przed szereg pisząc swoją opinię w sprawie wypadku właściciela pierwszego kota Rzeczypospolitej pod poprzednim felietonem – więc powtórzę…
    To może być spisek… Kto namówił J.K. do nabycia właśnie TEJ pary butów? Bez antypoślizgowej podeszwy? Czy min. Dorn wdrożył już odpowiednie procedury? Kto za tym stoi?
    No chyba że to Anioł Stróż podstawił nogę…
    Znaczy… chyba skończę…

    już odpowiednie

  32. Passenta atakuje Taki Jeden co to nie lubi go za to,że rozszyfrował jego cechy osobowościowe. Nie doszukiwał bym się w tym udawania czy tym bardziej zachowania zomowca,esbeka itp. ćwieka. Przesadne manifestowanie agresji świadczy tylko o pobudzeniu seksualnym powodowanym przez nielubianych mężczyzn. Nie jest to osobnik wart obsługiwania przyżądów mechanicznych! Do łopaty Taki Jeden!

  33. Hallo Panie Danielu,
    co to jest jakies 40,-” melonow” w porownaniu z 5-cioma miliardami na
    na F-16,ktore dolecialy i tylez samo na „Patrie”,ktore sie pieknie topily,
    przy braku pieniedzy na elementarne potrzeby sluzby zdrowia.
    Wyczytalem,ze pewien emeryt bedzie czekal na endoproteze do 2016 r. i to jest osiagniecie!

  34. Bernard, a ty znowu to samo jak czkawka? Ty masz fiola? Po cholere ty tu wchodzisz jak tak nienawidzisz tego calego saloniku pana D.P.? Ty raka sie nabawisz, ty bedziesz bezplodny facecie. Ciagle piszesz to samo, masz wirusa w kompie, albo gdzie indziej, ale wybacz chlopie, to sie nazywa fixum dirdum.
    Nie kompromituj sie, jak dlugo mozna cie brac na serio?
    Ty oczywiscie jestes przekonany o swojej misji, tak jak twoi bliscy, tacy wszyscy prawie sprawiedliwi. Niestety tylko prawie.

    Dla tych którym Bernard Oleszko odpowiada kulinarnie, sle linka o jego kuchni, pardon, kotle. Bon apetit!
    http://www.pardon.pl/artykul/150#komentarz_10369

  35. Do repertuaru numerów cyrkowych dodałbym coś, co wydaje się przeoczeniem, albo potwierdzeniem faktu, że horyzont czasowy, w którym swobodnie poruszają się ludzie z tak zwanych „newsroomów” wynosi najwyżej 48 godzin; co było wcześniej, nie istnieje. Otóż padły słowa, chyba z natchnionych ust jakiegoś członka PiSu, że dla jednej jedynej pani Gronkiewicz -Waltz nie będzie się zmieniać ustawy, to absurd, śmieszność, coś , co się może zrodzić tylko w niedowarzonej głowie. Jakoś nikt nie przypomniał ani dziennikarze ani chociażby Platforma Obywatelska (to budynie), że w sprawie pana komisarza Kochalskiego (potem podmienionego na pana komisarza Marcinkiewicza) ustawę jednak zmieniano.
    Łączę ukłony

  36. Przyznaję z bólem (od bicia się w piersi), że jakże łatwo oderwać się w Diasporze od polskich realiów. Rycerze Gedeona, Księga Sędziów, Madianici – my nie studiujemy takiej literatury. Ale chyba rozumiem o co idzie. Rozumiem to tak: mimo naszych najliberalniejszych preferencji, aby Polska rosła prywatyzacją i obcym kapitałem, to jednak rozliczenie przeszłości jest zadaniem pierwszorzędnym i pierwszoplanowym. Tyle że jakie rozliczenie? Jakaż prywatyzacja, na jakich zasadach obcy kapitał, takowoż zastanowić się warto jak rozliczyć polską przeszłość. Byłbym za tym, aby rozliczyć ją dogłębnie, czyli nie stawiać pod pręgierzem ludzi, nie chłostać wybranych na łapu capu, albo nawet – z pomocą boską – prawdziwie sprawiedliwie, a raczej wyprzeć się metod z przeszłości, zapomnieć o możliwości ich stosowania, wykorzenić mentalne do nich przywiązanie. To byłoby rozliczenie, nie szwoleżerskie – szwadrony Gedeona tu, szwadrony Ojca Dyrektora tam, szwadrony Dobrego Wujaszka Premiera wszedzie indziej – lecz byłoby to rozliczenie pokojowe, socjaldemokratyczno-konserwatywno-feministyczno-librealno-chadeckie.

  37. Kultura … . Kultura u większości z was polega na opluwaniu, naigrywaniu i wyśmiewaniu się z ludzi, którzy wybrani zostali w demokratycznych wyborach. Buty prezydenta, kot premiera, nazwisko … naprawdę nie można normalnie rozmawiać? Pokażcie, jacy wy jesteście piękni, wy szpetni, małostkowi ludzie, którym się wydaje, ze pozjadali wszystkie rozumy świata. Wymaga się dla siebie szacunku, co? Ale o szacunku dla innych, to już nie ma mowy? A fuuuj … .

  38. Panie Danielu! To co się dzieje w Naszym Państwie , za sprawą PiS-u zaczyna być już s t r a s z n e !przestaje być smieszne.Nie ma co wymieniać tych wszystkich strasznych „numerów” „prawj i sprawiedliwej” władzy , bo jak Pan slusznie zauważył, to rzucanie grochem o ścianę.Powiem jedno, jestem świnia , jestem człowiekiem starszym, do tego lekarzem,ale nie martwi mnie że Premier zlamal rękę , martwi mnie,ze nie kark!(Specjalista Anestezjologii i Reanimacji – lat 60).Pozdrawiam Pana jak zwykle.

  39. Szanowny Panie Danielu

    Jeśli chodzi o panią Hanne Grokiewicz-Waltz, to w mej opinii tylko ona jest główną winowajczynią tego zamieszania. Wyszukiwanie notatek jej urzędnika jakoby świadomie zostali „wpuszczeni w maliny” przez urzędnika Wojewody, po tym jak inne tłumaczenia nie chwytały (mąż nie tu prowadzi działalność itp.) jest dosłownie dziecinadą nie licującą z jej wysokim urzędem. Nie chcę już komentować wypowiedzi Premiera o tym że zostało złamane prawo, bo kolejny raz się kompromituje, jako że tylko sąd jest władny decydować o tym (w państwie prawa).

    Natomiast już zupełnie krew mnie zalewa, gdy za tego typu zabawy muszę płacić ja jako podatnik, a nie osoby które wywołują te spektakle. Jeszcze raz nasi kochani posłowie (wszystkich opcji), pokazali że w zakresie stanowienia prawa, zdolni są jedynie do tworzenia nonsensownych bubli.

    Najkuteczniejszym, a jednocześnie najprostszym sposobem dyscyplinowania wykonawstwa porządkowych obowiązków jest odpowiedzialność finansowa tych którzy do czegoś są zobowiązani. Nie negując potrzeby składania oświadczeń majątkowych, ustawa winna przewidywać najpierw karanie finansowe (dowolnie wysokie) za każdy dzień zwłoki, by dopiero po określonym czasie sięgać do sankcji pozbawiania mandatów. Gdyby Pani HGW wiedziała, że za dwa dni spóźnienia z oświadczeniem straci np. 20% należnych jej poborów, to jestem przekonany, że oświadczenie to byłoby złożone na wiele dni przed terminem i nie wysyłała by swych urzędników z głupimi pytaniami do Wojewody.

  40. … 40 mln złotych na Świątynię Opatrzności z Fundusz Ubezpieczeń Społecznych … jest to wogule legitym i zgodne z prawem i konstytucja ?

    Gdyby u nas w Reichu nasza Pani Kanzlerz Angie Merkel przy wsparcu duzej koalicji przeznaczyc sume 40 mln. na budowe bazyliki dla Benia XVI to by 1968 w Berlinie i 2006 w Paryzu razem wygladaly jak piknik majowy w porownaniu z tym co by sie wyprawialo.

    Zieloni, Liberalni, Czerwoni , Czarni , Szare Pantery, Swiatkowie Jehowy, 1-Euro-Job fanatycy i nawet ci odporni na prace jak jedna baba i jeden chlop by wyszli na ulice i bylaby taka zadyma , taka rewolucja, ze KPD by myslala, ze Vladimir Ilicza pociagiem wrocil z Rosji.

    A w dorzeczu Odry i Wisly cicho sza. Wazniejsze jest gipsowanie kaczych konczyn i pielegnowanie ogolnego rozmemlania, w ktorym rzadzaca koalicja czuje sie jak ryba albo zaba w wodzie.

    Dobrze, ze przynajmniej nasza druzyna w pilke reczna w WM2007 robi dobra polityke zagraniczna. Trzymam kcuki i do finalu (oby tylko szeryf ni e przyjechal do Koloni – nic mu nie mowcie).

    Pozdrawiam,
    Dante

  41. Szanowny Gospodarzu,
    Bóg wszystkich Kaczyńskich zdenerwował się na nich i złamał rękę premierowi w drodze tegoż na mszę. To nie może być zbieg okoliczności ani działanie siły niższej, to ewidentne działanie siły wyższej. A dlaczego się zdenerwował? Bo na Świątynię OPACZNOŚCI dali opacznie, czyli za mało. Bóg wszystkich Kaczyńskich jest wielki i potrzebuje wielu wiekich pomieszczeń. Dlatego też JP2 tak się zachwycał ogromną bazyliką w jednym z najbiedniejszych krajów świata (Wybrzeże Kości Słoniowej).
    Co nam po Davos, gdy idziemy prostą drogą do raju. Kaczyńskich.
    Pozdrawiam
    Qba

  42. Ewa,

    a tak na powaznie to o co Ci chodzi ?

  43. Faktycznie, nazwał pan siebie odpowiednio, lepiej bym nie wymyśliła. A ja myślałam, że lekarz, to elita, ale okazuje się, że jednak tylko „elyta”.

  44. to bylo do ~bopiera (eeeeee…..)

  45. Wkrótce się okaże jakimi tuzami dziennikarstwa i kultury byli Passent, Mroziewicz i Nurowski. Tylko, że oni w myśl wyuczonej na wszelakich kursach dla agentów metody będą wszystkiemu zaprzeczać i wszystko dementować. Kiedyś użyliby siły przeciw inaczej myślącym. Podzwoniliby do kolegów z SB i sprawa byłaby załatwiona. Nawet niedawno telefony skutkowały. I nagle Kaczyńscy wygrali wybory. Tak było kilkanaście lat dobrze, a tu nagle ciemny lud wybrał rząd rozliczeń z przeszłością i strach padł na Danielów bezkarnie biegających w wolnej posowieckiej Polsce. Ludzie wielbiący Passenta za język są wielce naiwni i niedokształceni. Ważna jest treść i forma, a treści prawdziwej nie ma w tych elaboratach. Ta skutecznie przez lata pisania kłamstw wyparowała. Zastanówcie się więc wielbiciele czy Wasz guru nie jest zwykłym oszustem robiącym dobrą minę do zlej gry…

  46. Czytam pana teksty z wielkim bólem. To przerażająca diagnoza rzeczywistosci. Aż ręce opadają i nie chce się dopisać do tej diagnozy nawet jednego słowa. A czy widzi pan co wyrabia „Rzepa”? Te sylwetki „agentów”, na przykład Grzegorza Woźniaka. Przecież to dokładny styl „Trybuny Ludu” i „Żołnierza wolności” minionych lat. Skąd oni biorą te kalki? Zdawało by się, młodzi ludzie.Czy chodzą na jakieś specjalne warszaty dziennikarskie prowadzone przez aktualne WSI? Ta sama ręka chroni tajemnice państwowe, ta sama ręka je rozdaje swoim mediom i ta sama ręka uczy, jak pisać o „agentach”.Uczy w starym, komunistycznym stylu.Straszne. Jedyna pociecha, że i „Rzepę” rozliczą następcy, nawet w tym samym stylu. Jak wołał do mafii sycylijskiej nasz papież:”I wy staniecie przed Bogiem!”.

  47. Jednak Bog czuwa nad Polska, ze nie poslal do Davos np. naszego premiera. A co by bylo, gdyby tam wlasnie nastapilo nieszczesliwe zlamanie gornej konczyny? Jak tu gadac po angielsku lub niemiecku tylko jedna reka? To tak jakby w jednym momencie zapomniec polowy slowek. Pozdrawiam bopiera, gdyz mam takie samo zmartwienie, a Ewie mowie, ze ani o butach, ani o kocie premiera ze mna rowniez by powaznie nie porozmawiala. Chyba jestem szpetny i malostkowy, chociaz nie wydaje mi sie, abym pozjadal wszystkie rozumy, ale glupoty faktycznie nie szanuje i nie toleruje. Dlatego, gdy widze przelatujaca nad moja glowa pare kaczek, tez sie usmiecham, a czasami nawet zanosze ze smiechu. Przeciez one, przy tych swoich ptasich mozgach tak naprawde nie wiedza dokad i po co leca.

  48. Do agaty (z 22:56),
    Czy to ty geralcie?

  49. Ewa napisala:
    „Kultura … . Kultura u większości z was polega na opluwaniu, naigrywaniu i wyśmiewaniu się z ludzi, którzy wybrani zostali w demokratycznych wyborach. Buty prezydenta, kot premiera, nazwisko … naprawdę nie można normalnie rozmawiać? Pokażcie, jacy wy jesteście piękni, wy szpetni, małostkowi ludzie, którym się wydaje, ze pozjadali wszystkie rozumy świata. Wymaga się dla siebie szacunku, co? Ale o szacunku dla innych, to już nie ma mowy? A fuuuj … . ”

    Nie wzbudzaj sie niepotrzebnie, Ewo. Dlaczego bowiem mielibysmy szanowac kogos, kto nas nie szanuje? Kaczynscy regularnie obrazaja i lza ludzi, ktorzy nie zgadzaja sie z pisowska polityka. Jezeli raz w tygodniu ktorys z braci (albo ich najblizsi wspolpracownicy) nie bluzgnie grubiansko na czlowieka lub grupy ludzi, ktorzy mieli niefarta czyms im sie narazic – najczesciej brakiem uwielbienia – tydzien stracony i nadkwasota u obu panow gotowa.

    W tych warunkach oczekiwanie szacunku od obywateli jest zadaniem nieuzasadnionym.

  50. Władza tandemu rodzinnego /Prezydent i Premier/ to śmieszny ewenement na skalę swiatową mimo poparcia PiSu tylko przez 10% spłeczeństwa. Obecna Polska kisi się w przeszłośći i nie stawiamy na strategię przyszłości i godne miejsce Polski w świecie. Np. gospodarką światową kieruje 60 tys korporacji transnarodowych i 700 tys ich córek. Największa korporacja to 25-te państwo. Tandem z grupą poddanych polskich konserwatystów rzucza kotwicę w przeszłość – to nie jest droga dla Polski. Np. przyrost PKB w Chinach oceniany jest na 18,5% oficjalnie 10,5%.
    Szanuję osoby wierzące , ale laicyzacja to nieuchronny proces szczególnie w państwach rozwiniętych. Młodzi i zdolni opuszczają okręt ” Ojczyzna” , ponieważ min. wydatki na postęp technlogiczny jest znikomy /0,4% – 0,5%/ i chyba już nie wrócą.
    40 mln PLN to np : cztery tysiące stypediów naukowych po 10 tys PLN , dla mnie niewyobrażalne, ale prawdziwe.

  51. Droga Ewo, Zasmuciło mnie to oto sformułowanie, którym sie posłuzyłaś:
    „Pokażcie, jacy wy jesteście piękni, wy szpetni, małostkowi ludzie,…. ” Wybacz , ale nie możemy tego zrobić. Oczekujesz od nas rzeczy głeboko niemoralnej. Jeśli jesteśmy szpetni to pokazywanie, że jestesmy piękni byłoby oszustwem! Zadziwia mnie jak osoba o twojej wrażliwości może nas namawiać do kłamstwa i skazywać na potępienie. Na marginesie dodam, że naigrywanie się z kota pana premiera uważam za naganne. Ja kotu Alikowi życze jak najlepiej i chciałbym, żeby Alik wrócił jak najszybciej na stare śmieci bo tam czuje sie znacznie lepiej niż w rządowych apartamentach.

  52. Panie Redaktorze, czytam, to, co Pan pisuje, od lat (ponad 20), z więszością Pana poglądów i wypowiedzi się zgadzam. Ale mam ostatnio takie poczucie bezradności, że to, co Pan pisze(i większośc prawdziwych dziennikarzy i publicystów) oraz większość Pańskich polemistów, to jest takie całkowicie nieefektywne. Pan walczy intelektem, ironią, żartem, alegorią; podobnie KTT, J. Paradowska, prof. Łagowski, Pani K. Kofta, itd.,itd.Waszymi felietonami można się delektować, akceptować płynące z nich wnioski, identyfikować się z Waszymi poglądami (ja jestem w takiej sytuacji), itd, a – niestety za oknami wraca tłum kibiców z meczu i koszą wszystko równo z trawą, rozdeptując po drodze wszystko i wszystkich. Tak jest obecnie w Polsce.Walka na szpady, według reguł fechtunku, to jest jak puszczanie latawców w czasie huraganu. Przeciwnicy walczą tylko maczugami, a ich reguły, to brak reguł. To tak, jak było pod Legnicą. Bolesław Pobożny miał wspaniałe rycerstwo, a zostali ograni, jak małe dzieci, przez -jak to się wtedy i dzisiaj mówi- kompletnych barbarzyńców – Mongołów. Jaki popełnili błąd?: nie docenili inteligencji tzw. barbarzyńców. Teraz jest tak samo. Pani HGW- profesor prawa – dała się podejść, jak mała dziewczynka (wstyd). Teraz J.Kaczyński powoła komisarza, a wybory w W-wie zrobi wtedy, gdy jemu będzie pasowało.Może za rok, albo później. Już mnie brzydzi wysłuchiwanie tych dziecinnych argumentów PO.Reasumując: trzeba zastosować znacznie skuteczniejszą metotę walki z ciemnością, niż pisywanie inteligentnych felietonów.

  53. „Ewo z Prawdziwej, Czułej,Dobrze Wychowanej i W Ogóle z Górnej Półki E L I T Y” korci mnie ,zeby Ci zacytować Jaśnie Panującego Pana Prezydenta IV RP – „spieprzaj Babo!”(koniec cytatu).

  54. I jeszcze pytanie do „Ewy” LK to „elita”, czy”elyta”?

  55. Panie Danielu,
    Mieszkam za granica 25 lat, ciaglem zylam marzeniami o powrocie do Polski. Ale tak od ubieglego roku to juz niekoniecznie…Te poglady, ci zdemoralizowani ludzie, ktorzy jak by nie bylo rzadza krajem prawie 40-milionowym. Gdy czytam o tych 40 miliionach to lzy mi sie cisna same do oczu: wystarczy wyjsc na polska przecietna ulice, iluz na niej starszych ludzi, wyniszczonych, chorych. ledwo sie poruszajacych, bez dostepu do opieki zdrowotnej, czesto bez srodkow do zycia, I mam tu na mysli przyzwoitych ludzi, ktorzy po przepracowaniu 40-45 lat allbo i wiecej musza zyc z 800 zl miesiecznie! Nie wspomne o ludziach ktorzy zostaja po prostu sami, bo dzieci juz nie ma, bo malzonek juz odszedl, i co dalej? Braci Kaczynskich to nie interesuje, bo Swiatynia Opacznosci jest wazniejsza niz jakis konkretny program opieki nad starszym pokoleniem. No tak juz teraz to tylko wierzyc w opatrznosc i wszystkie problemy sie same rozwiaza!

  56. Do Agatki:
    Dziekuje Ci bardzo za Twoja spostrzegawczosc! Nareszcie, po tylu latach cierpien w czytaniu Danielów, zrozumialem ze Polska czekala na Kaczynskich aby nam bielmo spadlo z oczu. Nalezalo sie nam, za to dlugie wyczekiwanie. Raz jeszcze skladam Ci moje najserdeczniejsze gratulacje, ale mam takie malutkie pytanko: w PRL czytalas Trybune czy Plomyczka?

    Sciskam najmocniej jak umiem,
    and the Oscar goes to …Agata!

  57. Ja tam nie wierzę, że ten przeciek był przypadkowy kaczyńscy celowo go zrobili, żeby zbadać reakcję opinii publicznej. Co do tej szkarady którą budują koło Willanowa to zgadzam się z panem. Powinno się ją wysadzić a pieniądze wydusić od klechów i to nie 40 mln ale dwa razy więcej dodtakowo kolejne 40 od każdego posła z osobna, który to poparł. Skoro są tak bogaci to niech sami płacą a nie zściągają pieniądze z emerytów.

  58. A ja tam o Rurarzu bis.
    Nieścisłe informacje polskiej prasy zostały żywcem zerżnięte z amerykańskich notek z dn.27 stycznia…Wstyd i hańba.Zwłaszcza,że była rozprawa rewizyjna w lutym 90 r. a potem kasacja wyroku w maju.Wiem,że się odbyły bo miałam tam być jako przedstawicielka rodziny zamieszkałej w Polsce ( na prośbę adwokata) .Poza tym moja rodzina gromadziła wszelakie informacje prasowe z tamtych lat i gdzies by się z pewnością znalazły.
    Dziwne jest,że wolna Polska zapomina o ludziach…I raczej ich ośmiesza, zamiast podkreślać dobro płynące z takiej a nie innej postawy, jaką się wykazali udowadniając materialne ciągoty.

  59. Panu redaktorowi D.Pasentowi dedykuje utwór J.Kaczmarskiego pt.Marsz intelektualistów

  60. Radio Pomost Advertisement
    O JEDNOŚĆ POLAKÓW (14) , (15) Print E-mail
    przez Zdzisław M. Rurarz

    Zdzisław M. Rurarz

    3 listopada 2006 r.

    O JEDNOŚĆ POLAKÓW (14)

    Przywrócenie Polsce 29 grudnia 1989 r. przez „kontraktowy Sejm” nazwy Rzeczypospolitej Polskiej oraz samorozwiązanie się 30 stycznia 1990 r. PZPR, było końcem PRL i początkiem III RP. Rząd koalicyjny Mazowieckiego (złożony z 11 przedstawicieli „solidarnościowo-opozycyjnych”, 4 z PZPR, 4 z ZSL i 3 z SD) po styczniu 1990 r. nadal, co prawda , miał teki ministerialne z ramienia b. PZPR, w tym „resortów siłowych”, ale w lipcu tegoż roku generałowie Kiszczak i Siwicki, ministrowie spraw wewnętrznych i obrony narodowej, podali się do dymisji. Gen. Jaruzelski zaś, prezydent i Zwierzchnik Sił Zbrojnych, symbol PRL ostatniego dziesięciolecia, pozostał na swoim stanowisku aż do grudnia 1990 r.

    „Władza ludowa” więc, po prawie 46-ciu latach swojego istnienia, dobiegła końca, choć niezupełnie. Traktat polsko-radziecki z 21 kwietnia 1945 r. nadal istniał, tak jak istniał ZSRR do 25 grudnia 1991 r. Polska była też ciągle jeszcze członkiem Układu Warszawskiego i RWPG (*), wojska radzieckie, potem rosyjskie, stacjonowały na jej terytorium aż do 17 września 1993 r., a wspominane w poprzednim odcinku radzieckie, a potem rosyjskie „aktywa wywiadowczo-kontrwywiadowcze” w Polsce, pozostały na miejscu nierozpoznane i nienaruszone.

    I w tych okolicznościach Polacy przystąpili do budowy, po raz któryś z kolei w ciągu

    (*) RWPG samorozwiązała się 28 czerwca 1991 r., a Układ Warszawski 1 lipca tegoż roku, aczkolwiek obowiązywał jeszcze do 23 grudnia 1992 r., do ratyfikowania decyzji przez Rosję;

    mijającego stulecia, swojej jedności polityczno-moralnej.

    Prawdę mówiąc, nikt Polaków do tej jedności nawet nie nawoływał, a jej budowa, jeśli w ogóle rozpoczęta, zaczęła się od nowych podziałów. Obok bowiem istniejących w PRL podziałów na „My” i Oni”, teraz i to na wielką skalę, zaczęły się podziały w szeregach „My”, tak jak w szeregach „Oni”, choć już na mniejszą skalę.

    Co najważniejsze, wszystko to działo się w okresie dogłębnej transformacji ustrojowej, szczególnie w gospodarce, która już w czasie „Planu Rakowskiego”, a jeszcze bardziej „Planu Balcerowicza, rozpoczęła proces materialnego rozwarstwiania się społeczeństwa. Zaczęły nagle powstawać wysepki rosnącej zamożności obok morza coraz bardziej pogłębiającego się ubóstwa. Był to nowy i może nawet najważniejszy element dzielący Polaków.

    Najgorsze, że w obliczu tego ciągle nabierającego na sile zjawiska, wykluwające się w III RP siły polityczne, zwarły się od początku w zażartej walce między sobą. Szczególną zaciętość wykazywały tutaj siły wywodzące się z szeregów „solidarnościowo-opozycyjnych”, do niedawna jako tako zjednoczonych.

    Coś takiego było do przewidzenia, ale nie wiadomo dlaczego było zjawiskiem zaskakującym społeczeństwo i siły „solidarnościowo-opozycyjne”. „Solidarność”, jak i inne organizacje opozycyjne bowiem, w okresie „przedokrągłostołowym” nie pomyślały nawet o stworzeniu partii politycznej czy partii politycznych. Nie wchodząc w przyczyny dlaczego tak było, faktem pozostaje, że kiedy nadarzyła się okazja dla wolnej gry sił politycznych, to ani „Solidarność”, ani żadna inna organizacja opozycyjna (KSS-KOR rozwiązał się w 1981 r., a ROPCiO uległ rozbiciu na szereg mniejszych organizacji jeszcze w latach 1979-1981), nie były przygotowane do stworzenia jednej czy kilku partii. Partie zaś, które powstały w 1989 r., jak UPR, Unia Polityki Realnej czy ZChN, Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe, tylko śladowo miały rodowód „solidarnościowo-opozycyjny” (o partii KPN, Konfederacja Polski Niepodległej, nie wspominam z różnych względów). Potem, „posucha partyjna” skończyła się, a partiami sypnęło co niemiara. W okresie jednak, kiedy decydowano o ustrojowej transformacji Polski, zwłaszcza jej części społeczno-gospodarczej, to abstrahując od zwijającej manatki PZPR czy ZSL przefarbowującego się na potęgę na PSL (o nielicznym SD nie wspominam), partii reprezentujących świat pracy, dotkliwie bity przez transformację, nie było! Była co prawda „Solidarność”, jako „wolny związek zawodowy”, ale ciągle jeszcze była ona ogłuszona „stanem wojennym”, a ponadto była względnie już nieliczna. Co gorsza, Wałęsa, przywódca „Solidarności”, był ignorowany przez „solidarnościowego” premiera Mazowieckiego, a wkrótce też obaj rozpoczęli między sobą gorszącą „wojnę na górze”. W tej sytuacji, „Plan Balcerowicza”, wydumany poza plecami „Solidarności”, a następnie realizowany bez pytania się jej o zdanie, z miejsca stworzył napięcie pomiędzy nią, a „solidarnościową władzą”.

    Rzecz jasna, taki stan rzeczy nie sprzyjał wykuwaniu się jakiejkolwiek jedności pomiędzy Polakami, zwłaszcza tymi, którzy zaliczali się do grupy „My”.

    Nie lepiej było też po stronie grupy „Oni”. Po podziałach w jej łonie w „Lecie 80” i „stanie wojennym”, „Plan Rakowskiego” dodatkowo ją jeszcze podzielił. „Uwłaszczanie Nomenklatury” bowiem objęło daleko nie wszystkich z tej grupy, a więc i ona rozbiła się.

    Na tym nie koniec. Od wiosny 1990 r. „Solidarność” zaczęła się raptem dzielić politycznie. Wałęsa, przeciwnik wyłaniania partii politycznej z szeregów „Solidarności”, przystąpił jednak do partii Porozumienie Centrum, którą w maju 1990 r. utworzył Jarosław Kaczyński spośród członków i aktywistów „Solidarności”. Wałęsa nie tylko do PC przystąpił, ale też z jej nominacji wystartował do jesiennych wyborów prezydenckich (tym razem ogólnokrajowych). Pozostali działacze i członkowie „Solidarności”, daleko nie wszyscy, na powstanie PC odpowiedzieli w czerwcu 1990 r. utworzeniem ROAD, Ruchu Obywatelskiego Akcja Demokratyczna, z którego w grudniu tegoż roku zaczęła się wyłaniać UD, Unia Demokratyczna (ostatecznie ukształtowała się w maju 1991 r., z której następnie w kwietniu 1994 r. wyłoniła się UW, Unia Wolności). Na dobitkę, z „Solidarności” wyłoniła się jeszcze w 1990 r. SP, Solidarność Pracy, która w 1992 r. przeistoczyła się w UP, Unię Pracy.

    „Solidarność” została więc rozbita politycznie, choć większość jej członków i aktywistów pozostała poza wspomnianymi partiami. W efekcie tego, pojawiły się aż cztery „siły solidarnościowe”, co było dotkliwym ciosem w możliwość polityczno-moralnego jednoczenia się Polaków wokół „Solidarności”. Wokół zaś ginącej PZPR czy jej pogrobowców, SdRP, Socjaldemokracji Rzeczypospolitej Polskiej i PUS, Polskiej Unii Socjaldemokratycznej (o krótkim żywocie), Polacy jednoczyć się nie chcieli, ani nawet nie bardzo mogli, podobnie jak wokół ZSL/PSL. I tak, najbardziej uderzeni przez „Plan Balcerowicza” robotnicy, , zostali politycznie osieroceni. Nawet „solidarnościowe partie” nie troszczyły się o ich los, a robotnicy, naiwnie wierząc, że „panowie wiedzą co robią”, przyzwalali, niestety, na bolesne eksperymentowanie przez Balcerowicza i jemu podobnych na ich żywym ciele!

    Skutek tego był zaś taki, że w trakcie transformacji gospodarki zniknęło aż 4 miliony miejsc pracy! Czy tyle musiało i czy robotnicy i inni pracownicy musieli w dodatku zapłacić za transformację niższymi płacami i utratą wielu świadczeń socjalnych? Nawet jeśli musieli, to prawdą pozostaje, że nikt przedtem nie tylko tego nie przewidywał, ale z robotnikami i innymi pracownikami nawet nie próbował rozmawiać!

    Ten stan rzeczy był brzemienny w skutki. Ludzie stracili zaufanie do partii politycznych, a partie, czy to z lewa, z centrum czy z prawa , niewiele albo nic potem nie zrobiły, żeby odzyskać utracone zaufanie. Doszło w końcu do tego, że w zeszłorocznych wyborach do Zgromadzenia Narodowego, frekwencja wyborcza ledwie osiągnęła 40 procent! Zwycięski PiS, dziś przewodzący rządzącej koalicji, uzyskał poparcie tylko co dziesiątego dorosłego Polaka! Przy takim poparciu nie ma on prawa rządzić! Zwłaszcza że badania opinii publicznej wykazują, że gdyby dziś były wybory, to PiS uzyskałby jeszcze mniejsze poparcie niż ponad rok temu!

    Jeśli tak, to perspektywy na zjednoczenie Polaków odsunęły się w daleką przyszłość. Kryzys zaufania Polaków bowiem do istniejących partii politycznych i ich przywódców doszedł do przysłowiowego dna i nie wiadomo kto mógłby zmienić ten beznadziejny obraz sytuacji. Polityków z prawdziwego zdarzenia nie ma, a co najwyżej są „politykierzy” i różni „polityczni gracze”, którzy od lat grasują na polskiej scenie politycznej, zmieniając po drodze partie i wymyślając coraz to nowe i nieodpowiedzialne programy, w które już nikt nie wierzy, a tzw. partie polityczne są niczym innym jak ich koteriami!

    Czyż wobec tego nie ma już wyjścia z tej matni? I czyż ten obserwowany obecnie „polityczny taniec chochołów” ma trwać bez końca? Nie, tak źle nie jest. Ale żeby coś w Polsce zmienić – muszą przyjść młodzi ludzie, nie zarażeni przeszłością, czy to „ludową” czy „opozycyjną”, nie uwikłani w żadne „układy”, czy to rodzime czy obce, a wreszcie ludzie pełni energii i entuzjazmu, a nie ponuracy ledwie cedzący słowa i chodzący brzuszkami do przodu…

    W przeciwnym razie, trzeba zapomnieć o zabraniu się serio za budowę jedności Polaków. c.d.n.

    Zdzisław M. Rurarz

    5 listopada 2006 r.

    O JEDNOŚĆ POLAKÓW (15)

    W siedemnastym roku istnienia III RP, wbrew rządowej „propagandzie sukcesu”, ciągle nie ma warunków dla budowy jedności Polaków i ktokolwiek weźmie się za nią, napotka na szereg poważnych przeszkód.

    Problemem Nr 1 jest bezrobocie i choć spadło ono z ponad 3 milionów w ostatnim pięcioleciu do ok. 2,5 milionów obecnie, to nadal jest ono najwyższe w krajach Unii Europejskiej i OECD. Spadek bezrobocia ponadto, jest mniej wynikiem wzrostu zatrudnienia, ale masowego exodusu Polaków do Europy Zachodniej, który już przekroczył 1 milion i nadal szybko rośnie. Emigrantami są przeważnie ludzie młodzi, wykształceni i wykwalifikowani. Zarabiając na Zachodzie średnio 3-krotnie więcej – do Polski mogą już nie powrócić.

    Wraz z wymieraniem Polaków, exodus jest prawdziwą tragedią narodową. A tymczasem zdominowany przez partie koalicji rządowej Sejm, już od ponad roku nie chce poddać pod jego debatę problemu bezrobocia i emigracji zarobkowej.

    Nie tylko zresztą bezrobocie jest najbardziej palącym problemem w Polsce, ale także niskie płace. Aż 65 procent zatrudnionych w Polsce zarabia bowiem poniżej płacy przeciętnej (wynoszącej aktualnie 2,4 tys. zł miesięcznie), co nie wystarcza na utrzymanie 4-osobowej rodziny. Ponadto, 1,5 miliona zatrudnionych otrzymuje płace równe tylko połowie przeciętnej! A ponieważ w tej grupie znajdują się z reguły ludzie młodzi, rozpoczynający pracę i w dodatku tracący prawie połowę płacy na różne potrącenia i podatki, to jak mogą oni żyć i zakładać rodziny? Wolą emigrować!

    A może powinni dłużej pracować, żeby więcej zarobić? No cóż, przeciętny Polak pracuje już 1984 godziny rocznie, o 622 godziny dłużej od Niemca i prawie 160 godzin od Japończyka! Wydłużenie czasu pracy nie bardzo jest więc w Polsce możliwe.

    Problemów jest zresztą więcej. Tylko 52 procent Polaków ma pracę, podczas gdy w Unii Europejskiej ma pracę średnio 60 procent ludzi, w USA 70 procent, a w Islandii 82 procent! Przy tak niskim zatrudnieniu, Polacy nigdy nie wyrwą się z „zaklętego koła” ubóstwa! Tak zatem, ok. 1/5 z nich będzie opływać w dostatku, ale ich większość będzie ledwie wiązać koniec z końcem, a część ich będzie żyć wręcz w ubóstwie!

    Bracia Kaczyńscy, zabierając się za budowę IV RP, mówią o niej jako o „solidarnym kraju”. Spóźnili się! Trzeba było o nim mówić, kiedy zabierano się za jego transformację systemową! Woleli jednak promować Wałęsę na prezydenta. Teraz zaś budowa „solidarnej Polski” jest już niemożliwa. Transformacji gospodarki nie da się już cofnąć. W sytuacji, gdzie zadłużenie wewnętrzne państwa zbliża się do 60 procent poziomu dochodu narodowego, a zewnętrzne zbliża się do 140 miliardów dolarów, Polska nie ma już pola manewru. Rządzi nią 35 tysięcy filii kapitału obcego i banki, które w 80 procentach są w jego rękach! Polsce pozostało jeszcze manewrowanie budżetem centralnym, ale ze względu na jego chroniczny deficyt jest ono silnie ograniczone. Może też jeszcze manewrować stopami procentowymi i kursem złotego, ale to też jest silnie ograniczone ze względu na stan budżetu i bilansu płatniczego.

    Premier Kaczyński jest jednak dobrej myśli i cieszy się, że po 1989 r. przyrost dochodu narodowego zwiększył się o połowę. Nie cieszyć się powinien, a płakać! Tempo średniorocznego rozwoju za ten okres wyniosło przecież nieco ponad 2,5 procent, tylko jedną czwartą tego, żeby Polska w ciągu pokolenia mogła dołączyć do średniej poziomu rozwoju Zachodniej Europy!

    A może w dalszej perspektywie będzie lepiej?

    Nie! Wydając na postęp naukowo-techniczny niecałe 0,5 procent dochodu narodowego w porównaniu do 3,5 procent w Szwecji, Polak w wyrobach nie nasyconych „wysoką technologią” zostanie wypychnięty z rynku światowego wyrobów przemysowych! Z 5-krotnie tańszym i równie wydajnym Chińczykiem – konkurencji nie wygra!

    Sytuacja jest więc alarmująca, ale prezydent z premierem twierdzą, że wszystko idzie dobrze, że „podtrzymują wzrost”! Czyżby? Wzrostu nie podtrzymują, gdyż podtrzymuje go względnie dobra koniunktura w świecie, a ponadto rząd ma mało do powiedzenia w gospodarce!

    Polacy więc, jeśli tylko naprawdę chcą się zabrać do budowy swojej jedności, to nie mogą zapominać jak bardzo niekorzystny mają punkt wyjściowy.

    Nie tylko o realiach ekonomicznych muszą poza tym pamiętać. Polska po ubiegłorocznych wyborach ma jak nigdy fatalną opinię w świecie, stając się niekiedy po prostu pośmiewiskiem! A napuszeni i „niemowy” w językach obcych bracia Kaczyńscy, swoimi niezdarnymi występami na arenie międzynarodowej, tylko taką opinię dalej pogłębiają!

    Do tego wszystkiego dochodzi masa innych problemów. Budownictwo mieszkaniowe jest w zapaści, autostrad jak nie było tak nie ma, powszechna opieka zdrowotna załamuje się, korupcja kwitnie, wszelkiego rodzaju patologia społeczna nasila się, czytelnictwo nadal spada, a stosunki międzyludzkie są coraz gorsze.

    Każdy więc, kto naprawdę zabierze się za budowę jedności Polaków, będzie miał nie lada zadanie. Zwłaszcza że dzielenie Polaków uprawiane przez obecną władzę, prze nadal do przodu! A jeśli jeszcze władze zabiorą się do lepienia „prawdziwego Polaka”, szczególnie młodego, to jak zamierzają to zrobić?

    „Prawdziwy Polak”, jeśli miałby być „gorącym patriotą”, wychowywanym na „bohaterskich wzorcach” oraz „żarliwym katolikiem”, to jest to nieosiągalne zadanie! Polak, zwłaszcza młody, większym patriotą niż jest, już nie będzie przecież! Jeśli jeszcze z Polski wyjedzie, to nie ma o czym mówić, a jeśli nie, to czym podbić u niego patriotyzm? Wzorców bohaterstwa z dalszej przeszłości nie da się już bardziej upiększyć. A o nowych, tych z „Powstania Poznańskiego” czy „solidarnościowych kombatantach ze styropianowych okopów, albo „bohaterach” z jednostki „Grom” w Iraku, lepiej już nie mówmy!

    Młody Polak, dziś „światowiec” w porównaniu do swoich przodków, będzie raczej mniejszym patriotą, albo inaczej od nich będzie pojmował swój patriotyzm. Polak nie będzie też bardziej żarliwym katolikiem niż jest, a młody może nim w ogóle nie być, tak jak dzieje się to z jego rówieśnikami w „starych” krajach katolickich”. Postęp laicyzacji w świecie jest nieodwracalny i nikt na to nic nie poradzi.

    Wobec tego, jaki ma być „prawdziwy” Polak? Ma być oświeconym człowiekiem! Tolerancyjnym, wolnym od skrajnych ideologii, przestrzegającym prawo, kontrolującym swoje namiętności i nie izolującym się od społeczeństwa. Co więcej, Polakowi, jak każdemu innemu człowiekowi, rozwój jego kraju nie powinien być obojętny. A rozwój – mówiąc najkrócej – to zdolność społeczeństwa do przyswajania sobie naukowo-technicznego i organizacyjnego postępu.

    „Zdolność przyswajania” zatem musi być główną cechą współczesnego człowieka, w tym także Polaka, zwłaszcza młodego. Nie wolno mu wpajać siłą czy jakimś innym przymusem i natręctwem mitów i zabobonów, gdyż doprowadzi to tylko do odwrotnych skutków!

    Jak w takiej sytuacji zabrać się za budowę jedności Polaków, uwzględniając w dodatku możliwość nie w pełni suwerennego ich kraju?

    Młody Polak, gdyż tylko on może zbudować jedność Polaków, musi widzieć rzeczy niewidzialne i słyszeć niesłyszalne! W Polsce dzieją się bowiem zagadkowe rzeczy i nie wszystko da się wytłumaczyć tylko polskim pieniactwem, lekkomyślnością czy wręcz głupotą.

    W konsekwencji tego, ewentualni budowniczowie prawdziwej jedności Polaków, głównie ludzie młodzi, powinni więc organizować się poza istniejącymi układami, gdyż inaczej będą przez nie zduszeni!

    Tradycyjnie nie bardzo byłoby to możliwe, ale dziś w sukurs może im przyjść trwająca od dziesięciu lat Internetowa Rewolucja! Żadna cenzura, jawna i niejawna, nie poradzi sobie z nią! Nie potrzeba też zwoływać wieców, żeby zaprezentować swoje poglądy, podróżować z miejsca na miejsce i wydawać masę pieniędzy na uprawianie politycznej propagandy! W USA Internetowa Rewolucja już zaczyna potrząsać „imperialnymi partiami”, republikańską i demokratyczną, a dlaczego ma to być niemożliwe gdzieindziej w świecie, w tym i w Polsce?

    Niechżeż wreszcie „prawdziwi Polacy” zaczną ujawniać się! Zwłaszcza ci rozsiani po świecie. Czego boją się? W kraju mogą ich jeszcze spotkać jakieś nieprzyjemności, ale przecież nie tutaj!

    Chyba, że wierzą, iż Kaczyńscy, Tuski, Giertychy, Olejniczaki, Rokity, Leppery, Pawlaki czy Borowscy zbudują jedność Polaków.

    Ja w to nie wierzę. Oni wierzą w przeszłość, a Polak musi patrzeć w przyszłość!

    prof. Zdzisław M. Rurarz K O N I E C

  61. W pełni sie zgadzam z tekstem profesora Rurarza , sam jestem w takiej sytuacji ze utrzymuje z pracy w Irlandii moja zone ,syna , mojego ojca i matke oraz brata ktory w ostatnim pol roku zachorowal i ma problem z utrzymaniem swojej zony i syna …..

    Jestem 35 latkiem i wiem co to znaczy dorastac w okresie glebokiego komunizmu …jak latami czlowiek pracowal i nic z tego nie mial …kłótnie rodzicow ….trudne wybory jakie dokonywali …( w sumie czlowiek uczyl sie wtedy zaradnosci i bardziej ludzie byli zzyci z soba ) w koncu rozbita rodzina bez ojca ( ktory musial wyjechac) i przemeczona matka ktora niemiala po pracy sily na nic poza ugotowaniem czegokolwiek na obiad …. bylo poprostu ciezko .

    Nie chce zeby ktokolwiek pomyslal ze sie tu zale chce jedynie powiedziec ze jestem z pokolenia ktore musi zyc w czasie dokonujacych sie przemian.
    Wiele nadziejii mialem gdy upadla komuna i zaczely sie czasy przemian .Lecz szybko okazalo sie ze dluga droga przed nami .

    Ostatnie wybory natchnely mnie nadzieja ,uczucie ktore stacilem wiele lat temu .
    Ogladajac kampanie Tuska jego wypowiedzi jego walke i wiare jaka tchnal we mnie ,poprostu uwierzylem po raz pierwszy od wielu lat ze w niedlugim czasie bede mogl wrocic do Polski .Mam nadzieje ze kredyt zaufania jaki dostał Tusk i jego partia nie zmarnuje go tak jak PIS-uary .Ze sie odnajde w swoim kraju , ze nie bede juz wiecznym „podroznikiem ” szukajacym wspanialego miejsca na swiecie dla siebie i swojej rodziny bo przeciez to miejsce mam ….tam gdzie sie urodzilem .W POLSCE!

    Nie rozumiem tylko jednej rzeczy …. mianowicie dlaczego Polska elita polityczna nie potrafi sie zjednoczyc w imie wspolnego dobra ….pozostawic ta niepotrzebna walke miedzy soba o wladze o stolki o wplywy o przeszlosc mowie tu zwlaszcza o politykach PIS-u ….buta i zarozumialosc braci Kaczynskich niesamowicie szkodzi wizerunkowi PIS jaki wylania sie z ich sposobu prowadzenia polityki .Wstyd to jedyne co odczuwam wspominajac 2 lata ich wladzy i sluchajac ich wypowiedzi jako opozycjonistow …..a do tego jeszcze prezydent echhh co poczac heh wytrzymac do konca jego kadencjii i miec nadzieje na ze nastepca bedzie ponad podzialami .

    Rozpisalem sie jak nigdy ale mocno wierze ze jesli nie teraz to byc moze na stare lata bede mial po co wracac do kraju …..poki co musze zarabiac( inaczej zawiode moich bliskich) bedac niestety tylko emigrantem nigdy obywatelem mimo iz jestesmy w uniii czuje sie europejczykiem ale czasami brak mi slow odpowiadajac irlandczykom na pytania dlaczego nie zyjesz w tak pieknym i wspanialym kraju jaim jest Polska…..

    Pozdrawiam Rafał z Irlandii

css.php