Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

30.01.2007
wtorek

Królowa i szambelan

30 stycznia 2007, wtorek,

Odczuwam silną pokusę, żeby napisać o popaprańcach z obozu władzy, którzy kompromitują się współpracą z Antonim Macierewiczem. Raport o likwidacji WSI jeszcze nie został w pełni ujawniony, a już jest spóźniony, nieszczelny i podejrzany. Prezydencki minister Aleksander Szczygło w „Kropce nad i” (TVN) wił się jak piskorz, co chwilę mówił, że on nie wie, że o to by trzeba zapytać Antoniego Macierewicza, że on raportu nie zna, nie i nie. Media wiedzą, cała Polska karmi się przeciekami, a szef Kancelarii Prezydenta, biedaczyna, nie wie. Swoją drogą, min. Szczygło to fenomen: ten człowiek nigdy nie unosi przyłbicy, jest twardy jak jego zbroja. Idealny szef Kancelarii Prezydenta – bierze na siebie wszystkie ciosy bez zmrużenia oka. Znosi więcej niż bokser Michalczewski.

Odczuwam także silną pokusę, żeby napisać o konferencji prasowej trio Rokita – Gowin – Śpiewak, o działalności gabinetu cieni PO. Konferencji, o której Donald Tusk nic nie wiedział. Mój ulubiony senator Niesiołowski, niestety, wił się w rozmowie radiowej, jak Szczygło na mękach. Usiłował wmówić dziennikarzowi, że nie jest ważne w jakich okolicznościach Rokita i spółka ujawnili opracowanie gabinetu cieni, ale treść tego dokumentu. „Niesioł” kpił z dziennikarzy, którzy wypytują o okoliczności ujawnienia, a nie o zawartość dokumentu. A przecież dziennikarze mają świętą rację. Zapowiadany w raporcie „nacisk na edukację” czy likwidacja poboru do wojska to żadne rewelacje, natomiast kiedy posłowie i senator PO ujawniają dorobek gabinetu cieni bez wiedzy szefa partii Tuska, który w dodatku jest w konflikcie z autorem opracowania – Rokitą, to trudno udawać, że nic się nie stało. Tak może udawać Donald Tusk, ale nie poważny dziennikarz. Pan profesor Niesiołowski jest zbyt inteligentny, żeby tego nie widzieć. Można tylko podziwiać jego lojalność wobec partii i jej przywódcy.
 
Nie będę jednak ulegał pokusie hasania po politykach, bo łatwo jest krytykować, a ja zamierzam chwalić: gorąco polecam film angielski „Królowa” (reż. Stephen Frears, w roli głównej Helen Mirren). Rewelacja! Fabuła stylizowana na dokument, albo paradokument. Królowa Elżbieta II zagrana fantastycznie, postać jak z Szekspira, miota się pomiędzy przyzwoitością a zakłamaniem, ale koronę nosi z godnością, królowa – matka, zły duch swojej córeczki, dalej tępy jak łyżka do butów książę Filip, który ucieka od prawdy do lasu, polować na jelenia (jeleń też „gra” świetnie), bezbarwny książę Karol, który stracił byłą żonę, pozostał z dwoma synami i przyjaciółką (pokazaną zaledwie przez ułamek sekundy), rewelacyjny młody Tony Blair, pokazany niespodziewanie pozytywnie, jeszcze idealista, którego nie zdążyła zepsuć władza ani jego bardziej jędzowata małżonka – cała galeria postaci, obyczajów, machinacji politycznych.

Film na wskroś polityczny, ale także psychologiczny, obyczajowy (rola mediów!), historyczny, pokazujący narodziny mitu „księżniczki ludu” i obronę stetryczałego dworu przed wolą ludu i mediów, które za czasów Makbeta nie istniały. Ale jest las, i ten las ludzi coraz bardziej zaciska się dookoła pałacu.

Kiedy oglądamy dokumentalne zdjęcia nieprzebranych tłumów, które przybyły na pogrzeb Diany, kiedy widzimy jak rośnie sterta kwiatów przed pałacem, jak rodzina królewska chroni się wewnątrz i boi się wyjść do narodu, kiedy obserwujemy jak powstaje rysa na monarchii, to trudno oprzeć się wrażeniu, że to jest także film o Polsce, o powstaniu Solidarności, o członkach Biura Politycznego zamkniętych w gmachu KC, o tym jak zaczyna się chwiać stary porządek. Momentami, kiedy oglądałem ten film, miałem też skojarzenia bardziej współczesne, bo to jest film o władzy w ogóle.

Przed oczyma staje nam pałac prezydencki i szambelan Szczygło. Znakomity film – gorąco polecam!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 38

Dodaj komentarz »
  1. Minister koordynator w TVN24 zwijał się jak krętek blady w obronie swojego pryncypała. Cymes!
    Przypuszczam, że Big Brother pohamował lustracyjne zapędy braci Kali & Co.
    Stąd nagłe krętactwa w sprawie raportu dot. WSI.
    Może też wreszcie dotarły do debili coraz liczniejsze komentarze,
    że ujawnianie własnych agentów to działalność przeciwko własnemu państwu.
    Wg mojej prognozy następnym etapem „walki z układem” będzie włączenie do gry wywiadu cywilnego. Igrzyska nie ustaną.

    Czuj, czuj, czuwaj!

  2. Podziwiam i współczuję jednocześnie Panu Danielowi za słuchanie i oglądanie polskch wolnych mediów. Oglądanie i analizowanie wynurzeń takich mężów stanu jak Macierewicz, Szczygło, Niesiołowski, Rokita, Kaczory i dziesiątki innych, nie mówiąc o jakby przy okazji nieuniknionym kontakcie z hienami medialnymi to prosta droga do nieba lub przynajmniej do czyśca. Niestety Pan Daniel musi gdyż żyje z tego. Ja nie muszę, więc odczuwam ogromny komfort. Pierwszy raz w moim długim życiu zbudowałem mur odgraniczający mnie od ponurej i obrzydliwej rzeczywistości dzisiejszej Polski. Nie zupełnie, pozostawiłem sobie kilku wybranych autorów i wydawnictw. Z tego powodu cztam także blog Passenta.

  3. Daniel Passent pisze: „Królowa Elżbieta II zagrana fantastycznie, postać jak z Szekspira, miota się pomiędzy przyzwoitością a zakłamaniem, ale koronę nosi z godnością”

    U nasz w Polszcze mamy lepiej, bo nie musimy się miotać.

    A Pana Szczygło należy podziwiać – skąd on bierze tę wewnętrzną siłę, żeby nie tylko stawiać czoło zdziczałym hordom dziennikarzy, ale także, żeby codziennie rano, podczas golenia móc spojrzeć sobie w lustrze prosto w oczy.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Kiedy my się doczekamy filmu na wskróś politycznego… ale do tego musielibyśmy mieć polityków krwistych… nawet nie tyle uczciwych – a wyrazistych i z charyzmą… a kogo mamy ? O, jak Pan napisał w pierwszej części wpisu… popaprańców.

    Ukłony
    Azrael

    P.S. Gratuluję nominacji dla Blogera Roku… ale co to dla Pana… choć mam nadzieję spotkać Pana w piątek… życzyłbym Panu zwycięstwa… ale w tej sytuacji… wybaczy Pan
    A.

  6. To kwestia smaku. Nasze opinie polityczne, które tu wyrażamy kształtuje w rzeczywistości estetyczna intuicja. Nastawienie do rzeczywistości to przede wszystkim kwestia smaku. To pierwotne, swego rodzaju intuicyjne, nastawienie estetyczne i emocjonalne. W gruncie rzeczy nastawienie irracjonalne. Bo sposób, w jaki sobie tłumaczymy nasze nastawienia, w jaki tłumaczymy je innym, racjonalnie, używając argumentów etycznych, ekonomicznych, społecznych, politycznych, historycznych, religijnych – jest wtórny. Jest racjonalizacją.
    Nasze intuicyjne, omalże instynktowne nastawienie i reakcje (bo to jak odbieramy świat) zależy w ogromnej mierze od dyspozycji charakteru i temperamentu. Wyssaliśmy je z mlekiem matki. Odbiór rzeczywistości zależy też od naszych doświadczeń i wychowania, wyniesionych z domu. Wyciskają one wzorzec reagowania, interpretowania, wyobrażania, na resztę życia. Nie jesteśmy świadomi, lub tylko w niewielkim stopniu, tego decydującego działania tak potężnych w nas sił. Ale zdajemy sobie sprawę z efektów działania tych sił, to znaczy z naszych wyborów, i szukamy ich racjonalnych objaśnień. W znacznej mierze jest to determinizm i niewiele wydaje się tu miejsca na wolną wolę (wybór!). Bo jeśli tak wiele zależałoby od naszej woli, to dlaczego tak stali jesteśmy w naszych upodobaniach, przez całe życie?
    A więc to kwestia smaku. A potem zawsze przychodzi czas na szukanie uzasadnienia. Wytłumaczenia. Właśnie, racjonalnego tłumaczenia. Bo w istocie powoduje nami swego rodzaju poczucie estetyki. Kwestia smaku.
    We mnie odrazę budzi reakcja rozwydrzonej tłuszczy zakapturzonych „dresów i kiboli”, i sekundujących im bojówkarzy, reakcja symbolizująca zwierzęcą potrzebę bycia w większości, w tłumie, w stadzie. Czuję jakąś intuicyjną niechęć do ordynarnego wymiaru społeczeństwa. Kwestia estetyczna w istocie. Kwestia smaku.
    Krótko po objęciu stanowiska obecny minister kultury i dziedzictwa narodowego zapewnił w prasowym wywiadzie, że w pracy nie będzie kierował się względami ideologicznymi. Otóż myślę, że nawet gdyby chciał, nie byłby w stanie. Cóż mógłby takiego ideologicznego zdziałać w kulturze? A jeśliby zdziałał, jaki to, oprócz krótkotrwałego i powierzchownego, miałoby wpływ? Nie tu widzę groźbę, a właśnie w kwestii smaku. Bo to będzie minister od Kossaków, ułanów na koniach i bogoojczyźnianej tromtadracji. Minister od kultury łatwej i – dla większości – przyjemnej. Nie z powodów ideologicznych, ale dlatego, że taki jest, jak przypuszczam, jego gust. Minister od dziedzictwa narodowego, sprawdzonego od pokoleń mitu, jedynie prawdziwego, jedynego znanego większości, zgodnego z poczuciem estetyki tej większości – bo przecież tejże estetyki jest owo dziedzictwo narodowe źródłem. Cóż, kwestia smaku. Ministra i większości. (Nawet zaangażowanie ministra kultury (sic!) w opracowanie planu deubekizacji, choć pachnie ‚kulturkampfem’, też jest kwestią smaku. Jego.)
    A czy z ideologicznego zacięcia wynika, że w najpiękniejszym kościele mojego miasta, patronującym duszpasterstwu ludzi kultury i sztuki, z pompą wystawiono niebywały moim zdaniem (także jeśli chodzi o wymiary) kicz, dzieło profesora miejscowej akademii, przedstawiające, oprócz motyli, pszczół i błękitnego tła, hagiograficzne wizerunki lokalnych notabli i luminarzy rzeczonej kultury i sztuki, którzy to notable i luminarze wzięli udział w stosownej dyskusji panelowej, skwapliwie relacjonowanej przez miejscową prasę? I czy ideologii to wina, że w tym samym mieście awangardową sztukę i kulturę upycha się po różnych zakamarkach, o ile nie jest właśnie ścigana z powództwa cywilnego albo z urzędu lub pikietowana przez bojówki partyjne? A jednak to nie ideologia. To kwestia smaku. Większości.
    Czołowy referent stanowiska partii rządzącej w dyskusji nad statusem rodziny, wiecznie rączki całujący parlamentarzysta, dumny jest z tego, że lał swych synów. Dla ich dobra. Jestem pewien, że większość słucha go ze zrozumieniem, a i prawa żadnego pan poseł nie przekroczył. Ot, kwestia smaku. Szarmancki wobec pań, stanowczy wobec urwisów.
    Jeśli głowa państwa uważa (w wywiadzie prasowym sprzed intronizacji), że skoro pewien światopogląd jest światopoglądem ogromnej większości Polaków, to dlatego jest to światopogląd naturalny, co znaczy – jeśli rozumiem intencję – jedyny właściwie prawomocny w tym społeczeństwie, to nie wewnętrzna ‚logika’ takiego mniemania mnie przeraża, ale właśnie ukryty w takim poglądzie brak smaku.
    Język. Politycy z jesiennego nadania może nieco lepiej niż poprzedni komunikują swe pozorne plany, ujawniają – rzekome, jak się potem okazuje – zamiary, kamuflują kłamstwa. To przecież zadanie polityków. Ale ich język! Toż to dobrze znana nowomowa! Na dodatek, teraz jeszcze w atrakcyjnej formie „tabloidowej”, z awansu społecznego. Wyświechtane frazesy w co drugim zdaniu nie służą przekazaniu żadnych istotnych, nowych informacji. Mają chyba tylko nieustannie potwierdzać stadną homeostazę, tożsamość grupową, nieobecność obcego, upewniają siebie i swą grupę, że tu wszyscy „sami swoi”. A więc to ciągłe ‚pochylanie się’ nad wszystkim i wszystkimi, czy to ma sens czy nie. Każdy jest teraz ‚szczery aż do bólu’, choć, jako żywo, żadnego bólu u żadnego z tzw. polityków nie widziałem. Decyzje podejmuje się ‚na radzie’, dyskutuje się ‚na klubie’. Wszyscy teraz ‚głęboko wierzą’, że jutro będą mogli dać odpowiedź na pytania zadawane dziś. Dźwięki dobrze znane, działające przez swą częstotliwość i amplitudę, ale nie przez jakikolwiek sens wnoszony do dyskursu. Może wkrótce usłyszę ‚żeby Polska rosła w siłę, a ludzie . . .’. Czy jest w takim życzeniu coś nagannego? Nie. To tylko kwestia smaku.
    O Radiu Maryja nic powiedzieć nie mogę, bo go nie słucham. Kwestia smaku.
    Gdy przeczytałem onegdaj w prasie, że wysoka urzędniczka gabinetu prezydenta określiła jako oburzający (o ile dobrze pamiętam sformułowanie) fakt, że były prezydent (deklarujący ateizm czy też agnostycyzm) nie klękał i nie żegnał się w podczas tej części uroczystego zaprzysiężenia nowego prezydenta (deklarującego swój katolicyzm), która odbywała się w świątyni katolickiej, to myśl, że oto powstaje państwo wyznaniowe była tylko mało w gruncie rzeczy oryginalną konstatacją wobec podstawowego uczucia niesmaku, jaki mnie ogarnął. Wrażenie czysto estetyczne.
    Istnieją w nas, trwałe przez całe nasze świadome, a przynajmniej dojrzałe życie, głęboko zakorzenione nastawienia. Każdy argument, bez względu na jego wartość „obiektywną” (jeśli w ogóle coś takiego istnieje) służy tylko „subiektywnej” interpretacji, potwierdzeniu tego, w co już intuicyjnie, „estetycznie” wierzymy. Nie zmieniamy poglądów. Oczywiście, mówimy różne rzeczy w różnym czasie i w różnych sytuacjach. Ale najbliższych naszej istocie poglądów nie zmieniamy. My je tylko racjonalizujemy i intelektualizujemy. Odrazę czy uwielbienie czujemy do tego samego, przez całe życie. Decyzję, na kogo głosować „podjęliśmy” na długo przed kampanią wyborczą. Jaka to decyzja, powie nam najlepiej nasza sympatia lub antypatia odczuwana do kandydata czy partii. I nasza decyzja przy urnie wyborczej. Ale ta decyzja została podjęta już dawno. Na podstawie czynników niewiele mających wspólnego z formalnymi deklaracjami politycznymi kandydatów do urzędu. Nasz wybór to – kwestia smaku.

  7. Jak pijany płotu czepiam się tych felietonistów poległych, ale skoro już w to wdepłam, muszę jakoś skończyć. To już naprawdę ostatni raz, jak bum cyk cyk.

    Oto ścisła czołówka powojennych polskich felietonistów, w porządku alfabetycznym:

    Głowacki
    Kałużyński
    Kisielewski
    Passent
    Pilch
    Słojewski (Hamilton)
    Słonimski
    Toeplitz
    Waldorff

    Formuła „Siedmiu wspaniałych” się nie sprawdziła, bo okazało się, że w Polsce mamy za dużo wspaniałych. Ale z drugiej strony jest ich za mało, aby sprawdziła się formuła „Parszywej dwunastki”. Poza tym formuła ta nieciekawie kojarzy się znaczeniowo.

    Lista nie jest zamknięta. Jeśli o kimś zapomniałam, należy to niezwłocznie naprawić. Ale konieczne jest by zostało spełnione jedno podstawowe kryterium – musi to być postać oczywista. Czyli musi to być ktoś, kogo nie da się usunąć z tej listy, raz go tam próbnie umieściwszy.

    Czesław Miłosz na przykład też pisał felietony, ale wystarczy odrobina wyczucia, żeby go tam nie umieszczać. W tym sensie nie jest on postacią oczywistą. Jerzy Urban uchodzi za świetnego felietonistę, lecz nie może uchodzić za postać oczywistą, gdyż jako taka musiałby cały czas demonstrować wysoką formę, tymczasem linia ilustrująca fluktuacje poziomu jego tekstów mogłaby służyć nauczycielom fizyki do wyjaśniania zasady równi pochyłej.

    Mamy oczywiście plejadę naprawdę świetnych felietonistów (Stomma, Groński, Małachowski, Ogórek, Tym i inni), ale żaden z nich, żyjących i nieżyjących, nie spełnia w przekonywujący sposób kryterium oczywistości. Jerzy Waldorff powiedział kiedyś o muzyce: „Z muzyką powinno być tak jak z życiem – i dobrze, i źle, i poważnie, i śmiesznie.” To samo można powiedzieć o felietonie. Wszyscy umieszczeni na powyższej liście zawsze się do tej zasady stosowali. W ich felietonach jest jak w życiu – i dobrze, i źle, i poważnie, i śmiesznie. W felietonach postaci mniej oczywistych któregoś z tych elementów często brakuje, albo jest go za dużo. Rzecz prosta felietonista ma poza tym obowiązek pisać lekko i z biglem.

    Na koniec parę słów o felietonistkach. Wymieniłam poprzednio kilka świetnych. Był to z mojej strony gest dobrej woli. Cóż, równouprawnienie równouprawnieniem, solidarność płci solidarnością płci, ale na razie nie ma wśród polskich felietonistek postaci na tyle oczywistych, by można je było umieścić na liście ścisłej czołówki bez zaniżania standardu.

  8. Moim zdaniem Rokita robi wszystko, żeby go z PO wywalili, a on miałby wymówkę, że nie jego wina. A Tusk i spółka chcą mu najwyraźniej tę zabawę popsuć.
    Co do WSI, to szkoda słów. Sama facjata Macierewicza mówi sama za siebie. Przypomina mi Rumburaka (pamiętacie Arabellę, kultowy już czechosłowacki serial?) – czarownika nieudacznika. I ja też czuję się jak w kiepskiej bajce…

  9. Szczerze mówiąc to słabo się orientuję o co w tym całym cyrku chodzi, przede wszystkim ze względu na sesję a po drugie z powodu najnormalniejszego na świecie zniesmaczenia obecnym zachowaniem naszej ‚elyty’
    Właściwie to nigdy żadnych komentarzy na blogach nie dodaję, ale obecnie jestem odrobinkę zbulwersowana tym całym cyrkiem. I to nie dlatego, że obecna ekipa rządząca jest pozbawiona jakiejkolwiek klasy i stylu, ale dlatego że tak bardzo dąży do tego żeby zostać uznaną za męczennicę rozszarpaną przez lumpendemokratów. Ta nowomowa, obrzydliwe dwójmyślenie, brak jakichkolwiek standartów zachowań jest po prostu tani. Dlaczego? Nawiązując do „Królowej”, czegokolwiek by się monarchia brytyjska nie dopuściła, zostanie to wywleczone na światło dzienne, skomentowane i KTOŚ się napewno tym przejmie.
    W naszym małym cyrku ‚elyty’ doszły do genialnego wniosku, że cokolwiek nie zostanie skrytykowane, wywleczone na światło dzienne (vide WSI) to i tak My mamy rację bo ludzie zawsze uwierzą.
    I tym sposobem zamiast ekipy znającej definicję władzy i rozumiejącej fakt bycia na świeczniku, jest jak jest. Co kraj to obyczaj….

  10. I przyszło nam, Panie Danielu, żyć w kraju żądzonym przez durniów. Chociaż już to przerabialiśmy. (napisałem ‚rządzonym’ przez ‚ż’ celowo, bo ten rząd na ‚rz’ nie zasługuje…
    Pozdrawiam:) z uśmiechem
    P.S. na film się wybiorę gdy tylko wyświetlą go w moim grajdole

  11. „Niesioł” kpił z dziennikarzy, którzy wypytują o okoliczności ujawnienia, a nie o zawartość dokumentu. A przecież dziennikarze mają świętą rację.”

    Dziwie sie panu ,panie Danielu, bo moim zdaniem wlasnie prze takich dziennikarzy brakuje w Polsce normalnej merytorycznej debaty ,bo zamiast pytac medialne gwiazdy koalicji o odniesienie sie do przedstawionego programu(słowo może na wyrost) rzecz ustawiana jest pod katem możliwego rozłamu w PO..

    Naprawdę panu to nie przeszkadza?
    pozdrawiam

  12. Roznica jest taka, ze Krolowa wiedziala jaka jest jej rola w zyciu panstwa i spoleczenstwa, stalo za nia wieloletnie doswiadczenie oraz przekonania. Ona jedynie nie zauwazyla kiedy synowa z ktora miala wylacznie klopoty stala sie bohaterka narodowa.
    W przypadku Palacu Prezydenckiego to za dzialaniami nie stoi ani doswiadczenie, ani przekonania, ani jakikolwiek pomysl na sprawowanie urzedu. Ot, praca jak praca!

  13. Wobec łamańców P.P. Wassermana i Szczygło wysiada balet Bolszowo Tieatra! Szkoda słów! I tak nikt nie jest w stanie oddać ich mistrzowstwa.
    Pan Antoni winien otrzymać stopień wojskowy generalissimusa i zostać wypromowany na szefa wywiadu NATO.
    Wtedy przeciekłyby wszystkie tajemnice Paktu i wojny w Iraku i Afganistanie skończyłyby się do PIERWSZEGO LUTEGO (z małym hakiem).

  14. Panie Danielu! Co to sie dzieje. Ostrze Panskiego piora calkowicie stepialo.
    Nie ma ostrej krytyki Kaczorow/tak ich Pan nazywal? /, jest troche krytyki drugiej strony, ale bardzo umiarkowanej, calkowity brak krytyki PiD/rozumie, jacy ci z SB byli porzadni/. Czy Pan przygotowuje wolte i niedlugo zacznie wspierac PiS? Te Panskie komantarze powoli staja sie nudne. Jest jeszcze kilku satelitow ciagle widzacych w Panu guru ale….? I wie Pan co?
    Podziwiam to Panskie poparcie dla wirusow. I barzdzo mi sie „podoba” jak satelici ciesza sie ze premier zlamal reke. A jacy sa zadowoleni, ze w drodze do kosciola. A jaki ten Bog jest cacy! A co za wspaniale zdarzenie! A potomni beda jeszcze to wspominac przez nastepne stulecia! hahaha
    A moze by tak powiedziec tym kilku /satelitom/, drodzy czas sie zmienia. Kiedys byl stan wojenny, co robilismy, wspierali, potem czystka dziennikarzy, co robilismy, wspierali/pamieta Pan smierc medialna/ itd. Morzna dlugo wspominac. A co teraz. PO zbiera ciegi, zaczynajac od Tuska/ niemieckie rozmowy/, poprzez Rokite/ plan/ , Bufetowa, tfu HGW/ profesor prawa hihi/, a ostatnio tego nieudacznika /co nie umial wysadzic pomnika i ma o to proces cywilny- kapownictwo/ Niesiolowskiego i wielu innych. I co Panie Danielu? Ma Pan wybor. Albo zmienic przekonania, albo pisac dla Urbana. I w radiu /jak slysze/ Pana nie slychac, a byl Pan taki mowny. Cos trzeba zrobic. Pozdrawiam wirusy i klaniam sie satelitom.
    Jasny gwint! Sympatyk..!
    Ostatnio pracowalem dla 2-ch zydow . Bardzo zle na tym wyszedlem, trace zdrowie, czas, sprawy w sadzie- nie chca placic- ponac nie maja aktualnie pieniedzy. Ale obydwaj niedawno mowili jak to wspieraja rzad w Izraelu i na wlasne oczy widzialem pokwitowanie z Izraela za otrzymane pieniedze. I jeszcze bezczelnie sie chwalili, ze moga to rozliczyc w taxie- jako dzialalnosc charytatywna. Tylko wspierac, ale gdzie moje pieniadze?

  15. Oj, Boze, wszystko opada. Drogi gospodarz tez w duchu tych bzdetow: wiedzial Tusk-nie wiedzial, ten powiedzial o tym to-ten tamto. I temu podobnie. I tym zyja pundits (jak to po polsku?) Upadek zycia polityczno-publicznego w Polsce musial zejsc juz bardzo nisko, skoro glowy jeszcze wydawalo sie dorzeczne, zaczynaja byc zalewane brudnymi mydlinami i je przetwarzac.
    Otoz wieszcze, ze ta Platforma to przegrane na rynku politycznym towarzystwo. Zyjace jakims szarpaniem sie wzajem pod partyjnym stolem za nogawki. A nie tym jak wspolnie wyjsc na swoje. Toz te PISy maja wiecej rozumu. No, bo przeciez prosilo sie, zeby dopisac sie natychmiast albo jeszcze predzej do programu Rokity (niewazne jak podanego; bardzo sensownego Redaktorze, niepraktykujacy ekonomisto, choc przeciez wierzacy!). A coz by to szkodzilo: jednosc PO umocniona, program alternatyny stworzony, Rokita oswojony. Nic takiego, wazniejsze urazy dziecka, ktoremu kolezka wyrwal zabawke. Zadnego horyzontu, zadnego dystansu. Zadnego zrozumienia na czym polega umacnianie wizerunku partii na rynku politycznym. I ci ludzie (Tusk, Komorowski, Pitera, itd) mieliby byc podejrzani o zdolnosc zawiadywania panstwem w interesie spoleczenstwa i tego panstwa?

  16. Witam
    Dziś już z życiem napisane:)
    Popaprańcy redaktorze są zarówno w obozie władzy jak i opozycji, przypuszczam że w równych proporcjach! „WŁADZA” to ci przy korycie, którzy twierdzą, że wszystko w ich gospodarstwie jest OK i będzie jeszcze leppiej! „OPOZYCJA” to natomiast ci, którzy przy korycie nie są. Oni krzyczą(po to są), niestety za ‚słabo’, że w gospodarstwie jest K.O (nokdałn-dno) i że bez nich absolutnie nie będzie OK!
    Po wyborach może role się odwrócą? – Demokrajca
    Osobiście sadzę, że Elżbieta II nie zatrudniłaby na funkcji szambelana takiego troglodyty, jakiego my mamy okazję wysłuchiwać w naszej TV, ale co kraj to obyczaj….
    Jeśli już poruszył Pan kwestie filmu, pozwolę sobie polecić Panu i Blogowiczą film „BORAT”. Film ukazuje problemy rozwijający się Kazachstan i chylącej się ku upadkowi (pod naporem importu z Chin i exportu mężczyzn na Bliskich Wschód)- Ameryki. Film pokazuje, w jakim kierunku zmierza Zachód, co juz stracił pędząc niewiadomo gdzie i niewiadomo, po co. Może takim zagubionym bohaterem są nasze władze? Może potrzeba im tylko dobrego nauczyciela Savoir-vivre? Może jakiś Bywalec podjąłby się tego wyzwania?
    Pozdrawiam

  17. wybaczcie literówki

  18. Królowa matka jako zły duch swojej córki? Muszę to zobaczyć 😉
    Frears to świetny reżyser – jego ekranizacja „Niebezpiecznych związków” jako jedyna jest wierna pierwowzorowi literackiemu i jego psychologicznej prawdzie.

  19. Marius21
    To może lepszy byłby Krajowy Rejestr Długów niż blog Passenta…

  20. Ja mam tych polityków z Maciarewiczem i braćmi na czele i
    ich nieprzebraną głupotą w d……,a poza tym mam raka i
    mogą oni mnie wszyscy pocałowac.Tego nie da się słuchać,
    ani oglądać.Pozdrawiam Pana i wszystkich.J.P

  21. Popatrz Alicjo, już tylu odeszło. Mądrych ludzi. Zostali tylko posłowie (nie głosowałem), co przecież mnie nie usprawiedliwia…

  22. Panie Danielu,
    a „Cesarz” nie jest blizszy i lepszy ?
    Pozdrowienia.

  23. Panie Danielu to nie Szczyglo to Strzyga wylazla z jakiejs dziury..

    pozdrawiam -matti

  24. wyglada na to, ze w sprawie raportu wsi kogos duch swiety oswiecil. ujawnianie na lamach prasy wlasnej agentury wojskowej i konfidentow moim zdaniem ociera sie o zdrade stanu zwlaszcza w sytuacji gdy nowo powolane sluzby (wywiad i kontrwywiad) jeszcze raczkuja, nasi zolnierze jada na front, a amerykanie przymierzaja sie do instalacji tarczy rakietowej u nas. MAm dosc jasne zdanie na temat ideologii pisu opartej na prawdzie tajnych akt, ktora wyzwala :))), jednak o kompletny debilizm macierewicza i kaczynskich nie posadzam (moze robie blad). dlatego mysle, ze cala sprawa przeciekow kontrolowanych przez macierewicza to prowokacja wymierzona przeciwko srodowisku dziennikarskiemu. pis prowadzi zwykla dla siebie polityke zastraszania niepokornych i niezaleznych ludzi mediow w celu przejecia kontroli nad tymi mediami. paradoksalnie posluguje sie przy tym argumentem, ze media owe zostaly przejete wczesniej przez wsi 🙂 dlatego teraz nalezy je odzyskac i oczyscic (czyt. obsadzic swoimi).tak trwa proces podcinania skrzydel naszej demokracji. zalosne to widowisko i malo zyskowne dla naszego kraju. panie Danielu pisze pan o oklaskiwaniu glownych aktorow, a ja mam wrazenie, ze coraz wiecej osob wychodzi z sali…..

  25. Zaraz zaraz… od kilku wpisow walcujemy na goraco temat polskiej mizerii politycznej, a tu nagle taki panegiryk na czesc filmu o krolowej brytyjskiej, jak to ona „godnie nosi spodnie”, jak to ciekawie zyc „przy zonie w koronie”, itp…
    A moze to nie o film tu chodzi, ale o zakamuflowany monarchizm Daniela Passenta ?

    No to kto na krola/krolowa Polski ?
    (uwaga: Maryja – krolowa Polski juz jest, a Chrystus rowniez juz widnieje jako kandydat do korony, a wiec nie podawac – inni robia to dowcipniej)

    Odpowiedzi prosimy nie nadsylac, bo operatorzy bloga i bez tego maja od cholery roboty.

    Jacobsky

  26. Manku, film „Borat” nie jest ani o Kazachstanie, ani o Ameryce. Genialny brytyjski satyryk poakzuje nam (albo raczej pozwala nam zobaczyc) czym jestesmy pod cieniutka otoczka cywilizowanych manier i politycznej poprawnosci – wystrarczy lekko poskrobac. Gdyby Sacha Bandit-Cohen robil film w Polsce, byloby to jeszcze ciekawsze, bo wiekszosci moich reodakow nie chroni nawet cienka blonka politycznej poprawnosci. Mam nadzieje, ze Borat w swym nastepnym wcieleniu zawita do Polski – choc obawiam sie, ze polskie wladze nie zachowaja sie z ta sama klasa co zachowaly sie wladze Kazachstanu (te plany „kazachskie” w filmnie nagrywane bylu zreszta w Slowacji, tuz za miedza. Wladze kazachskie w pierwszym odruchu zaprotestowaly. ale potem podjely rekawice i zaczely same zartowac na temat filmu. Czy ktos widzi zartujaca pania Fotyge?)

  27. marius21,

    nastepnym/razem sprobuj/popracowac dla/dwoch Arabow/a kiedy i/oni pokaza Ci/podobne/kwity/,to przynajmniej bedziesz wiedzial/,ze mimo strat na/zdrowiu/dobrze postapiles/, bo kto stawia na/dwoch bokserow/w/walce/ten zawsze/wygrywa.

  28. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Facit ?

    Tak jest rola szambelana. Jak uniesie przylbice – rozszada
    z mozliwooscia zastosowania przez krolowa/krola czesto nie
    przyjemnego gambitu.

    Gospodarz jako doswiadczony, np. Pod Egida, wie jak odslona
    przylbicy sie konczy. Szczygiel, to doswiadczony szambelan,
    w domu chetnie przesluchuje do dzisiaj tasm z nagraniami
    kabaretu Pod Egida.

    Ludzie wysluchali, podlapali, i wprowadzaja w zycie. A Gospodarz
    zaraz chce na warszawski Torwar, zeby sie slizgac i scigac.
    Szczygiel na figurowkach a Gospodarz na panczenach.
    Ten numer byl juz raz przerabiany, nauka nie idzie w las.
    Czasy partyzantki i podchdzenia do tylu sie zakonczyly – oby!

    Bolace jest moze to, ze szambelan slizga sie na parkietach
    polskiej TV bez suflera – prawda?

    Jasne, ze gdzies pekla uszczelka – tylko gdzie, j e z e l i pekla?
    Dziennikarze to tez figlarze, chetnie wsuwaja chrabaszcza
    za kolnierz.
    Nie bedzemy palcem wskazywac, na czolowke, ktora dobrze
    zna zapach smiechu na sali, po podchodach z chrabaszczem.

    Niech Pan ma dalej takie skojarzenia, to obok Swiatyni Zbawie-
    nia w Warszawie zaczna budowac, no……….. wie Pan?

    Diaspora z tym filmem o ktorym Pan wspomina jw. nie chce
    miec nic wspolnego, nawet nie czytala tego „przecieku”,
    ktory Pan napisal jako zacheta pojscia do kina.

    Pekaja tez uszczelki w Ministerstwie zajmujacym sie podatka-
    mi i w sadownictwie, beda pekac uszczelki od 1997 do 2006. Biedne ‚stoklosy’. Czyli co – zniwa na wszystkich pietrach i polach.
    Lisy goncze juz w druku. Emerytury urzednikow wisza na wlosku?

    Kiedy planowane sa dozynki?

    Diaspora slyszala jako przeciek w miejscu gdzie przychodzi nieraz
    po godz, 13°° na kawe z parowka za 1,5 Euro. Podaja tez gro-
    chowke z pieczarkami jak ktos lubi.
    Diaspora doszczega ze tzw. moherki ida w bagnie po calosci.

    F.S. von/od Diasporski

  29. Buba Jachne,
    „Borat: Podpatrzone w Ameryce, aby Kazachstan rósł w siłę, a ludzie żyli dostatniej”. Film zaczyna się w „Kazachstanie”, mam okazję podczas paru pierwszych scen zaobserwować kazańskie społeczeństwo oraz stosunki polityczne w nim zachodzące- więc jak juz wspomniałem film jest po trosze o Kazachstanie. Większosć akcji toczy się w Ameryce ujazując jakie normy panują w tak cywyilizowanym kraju- więc film jest też o USA.
    Kolejne wcielenie ALI G mogłoby zawitac do Polski? Tylko po co? „Popaprańców” ci u nas dostatek… . Coż że śmiech przez łzy?

  30. Chciałam przeprosić za ministra Szczygło, bo on, jak i ja z pieknego województwa warmińsko – mazurskiego. I wstyd mi, kiedy tak od czasu do czasu przypomina skąd do stolicy przyjechał, bo naród gotowy pomyśleć, że my wszyscy tutaj tacy nawiedzeni. Pozdrawiam

  31. Dlaczego tak rozkładać to na raty? Trzeba wydać Białą Księgę Wywiadu Polski z nazwiskami wszystkich agentów, ich adresami, przebiegiem pracy itp. Kto uczciwy – nie ma się czego wstydzić, a kto winny – niech się tłumaczy. Oczywiście także nazwiska ich kontaktów. Rewolucja polega na burzeniu WSZYSTKIEGO i budowaniu na gruzach. Jak się będą tak grzebać, to nie zdążą ujawnić członków partii, TPPR, budowniczych Nowej Huty, nauczycieli historii i tych co nie chodzą do kościoła. Ech, detaliści.

  32. Ja o filmie.
    Nasz film polski, jaki sie własnie na jawie rozgrywa nie jest niestety dziełem oscarowym. Nie ma tez królowej. Ale może nie mam racji i juz w głowach scenarzystów i reżyserów powstaje pomysł, jak by tu i naszych władców atrakcynie, na tle epoki przedstawić. Jak np. wyglądałoby wspólne, braterskie przygotowywanie raportu o WSI. Przy porannej kawie czy poczas kąpieli. Fascynujący dialog. I ten dwór iście królewski i wspaniały.Te damy /ministrowe/ dworu i ci tajni radcy, i ministrowie, i wojewodowie. Szczypta głębokiego inetelektu np. wicepremierów i huromu barwnego z zycia sfer miedzynarodowych w MSZ. Myśle, że ludzie na taki film by poszli wiec i zarobic moznaby tez trochę grosza. I weselej by było albo dramatyczniej. Zalezy od konwencji. I może świat by zrozumiał, o co w tej Polsce biega. I może faktycznie nie tylko jednego wielkiego polaka mielismy, o którym filmy robią. Pozostaje problem obsady. To roztrzygnął by konkurs niezaleznych ekspertów z TVP oczywiscie.

  33. MW, chcialabym Cie pochwalic za bardzo ladny tekst. A powiedz nam, skad jestes i w ktorym to miescie taki obraz sliczny wystawiono, z motylami i dostojnikami ???

    Co zas do posla Cymanskiego, to bardzo lagodnie mowiac, mamy tu do czynienia z dramatyczna przewaga formy nad trescia. Retoryka na poziomie prowincjonalnego proboszcza cierpiacego na przejsciowa niestrawnosc, jezuicki usmieszek, pseudo-ewangeliczna lagodnosci – i zero zawartosci. Oprocz tej mysli, ze tak jak zawsze bylo, tak powinno pozostac, bo dobrze bylo.

    A glupi dziennikarze daja sie lapac na te retoryke z Pcimia, i zapraszaja go na okraglo, nie baczac na to, ze facet nie ma nic do powiedzenia.

  34. Po listach felietonistów i polityków czas na pisarzy. Oryginalny może nie będę i zacznę od:

    1. Andrzej Sczypiorski (lewicowa wrazliwośc i tolerancja)
    …. dalej długo długo nic, bo i kogo interesuje trzecia dziesiątka?

  35. Są słowa i myśli, które znakomicie oddają, nakladają się na nasze myśli i odczucia.
    W ostatniej „Polityce” np.felieton L.Stommy „Kod” i puenta „Najpierw nauczyć się języka, potem dopiero czytać.Całe armie konsultantów zatrudnionych np w filmach dbało o realia historyczne i szczegóły które rysowały nam ducha epoki.
    Szkoda, że gorączka lustracyjna zrezygnowała z tej rzetelności.

    mw
    Dla mnie Twój wpis jest tej samej kategorii. Twoja ocena postaw i kwestii smaku jest zgodna z moją interpretacją świata. Z jednym zastrzeżeniem, albo dopowiedzeniem.
    Piszesz: „Bo jeśli tak wiele zależałoby od naszej woli, to dlaczego tak stali jesteśmy w upodobaniach przez całe życie?”. Jestem i co z tego? codziennie z własnej woli sięgam po teksty inaczej myślących. Zasada równowagi sił i wartości obejmuje racje innych ludzi. Staram się te racje poznać, dotknąć, posmakować.
    Wynik: odrzucenie, szacunek, uznanie części argumentów, zrozumienie punktu wyjścia,
    uwarunkowań. Literatura i sztuka przygarnia wszystkich, każdy może wybrać coś dla siebie.Moje wybory dotyczą rzeczy spornych.Ich twórcy zawsze poszerzają moje doświadczenia, wzbogacają.
    Problemem dla mnie jest ingerencja Panstwa, polityków i urzędników w te dziedziny życia, które powinny zostać polem twórczej działalności jednostek.
    Problemem są też jedynie słuszne wykładnie pryncypiów….degraduje się mnie od roli przedmiotu, który ma stać na swoim miejscu…
    Mylisz się, że kultura nie jest ideologiczna, że to tylko kwestia smaku danego ministra.
    Kontrkultura Zachodu, kontestacja-ruchy młodzieżowe, Rewolucja Kulturalna w Chinach, Socrealizm, Pokolenia literackie…Minister realizuje linię, jeśli nie – to nie jest ministrem. Czasami wystarczy być niewidocznym….

    Panie Danielu
    „Polityka” powołała zespół. „Zespół na wniosek zainteresowanych kolegów może zająć się oceną i interpretacją….”Czy uważa Pan te działania za celowe ?

    Serdeczne pozdrowienia Halszka

  36. Do mw
    Dziękuję

  37. Zapewniam Cie, Manku, ze „Borat” nie ma absolutnie nic wspolnego z Kazachstanem ani Kazachami. „Statysci” bioracy udzial w filmie to Slowacyz poludniowej Slowacji, zas Sacha Bandid-Cohen nigdy w zyciu nie byl w Kazachstanie – nie znal nawet zadnego Kazacha, jak opowiadal o tym w wywiadzie. Nie ma tez w jezyku kazachskim powitania „Yagshemash!Dzhenkuye!”
    Akcja filmu faktycznie toczy sie w Ameryce, tylko z tego nic nie wynika ponad to, ze Boratowi udaje sie sprowokowac nic nie podjerzewajacych ludzi aby odslonili swoja prawedziwa twarz, aby zrzucili oslonke cywilizacji i poprawnosci politycznej.
    A u nas, w Polsce nie trzeba nawet niczego spoecjalnie prowokowac.Malo kto poprawnoscia polityczna sie przejmuje. Czy ogladales moherowy tlumek zaraz po „ingresie” bskpa Wielgusa. Pamietasz co wykrzykiwal? Wlasnie slucham TOK FM, gdzie toczy sie dyskusja o zasadnosci 40 mln z kieszeni podatnika na Swiatynie Opaslosci. I wiesz do jakich wnisokow doszedl sluchacz, ktory zadzwonil wlasnie do studia? Ze wszyscy, ktorzy krytykuja ten wydatek, to sa antypolacy czyli brutalnie mowiac Zydzi. No. Ameryka nas nigdy nie dogoni pod wieloma wzgledami. I zapewne Kazachstan tez.
    A przypomne Ci takze, ze znana surrealkistyczna sztuka „Ubu-Krol” zaczyna sie od didaskalii mlodego dramaturga: „Rzecz dzieje sie w Polsce czyli nigdzie”.

  38. Szczygło to Buster Keaton polskiej polityki i trzeba to docenić.

  39. O tak, film pierwsza klasa. Byłem na „przedpremierze” i muszę przyznać, że nas zaczarował, mimo, że miejsca kiepskie mieliśmy bo w pierwszych rzędach. W ogóle się tego nie czuło.
    Nie miałem co prawda skojarzeń z Polską (za młody jestem lub za mało przesiąknąłem jeszcze [na szczęście] polityką), ale przez chwilę czułem się bardziej brytyjski niż Brytyjczyk 😉

    Gorąco polecam ten film.

css.php