Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

31.01.2007
środa

Rewolucja kulturalna

31 stycznia 2007, środa,

To, co dzieje się w Teatrze Powszechnym w Warszawie, to jeszcze jeden dowód, że w Polsce mamy do czynienia z rewolucją kulturalną na wzór chiński. Już od pewnego czasu mówiło się, że w Powszechnym dzieją się niesłychane rzeczy, ale brzmiały one tak absurdalnie, że bałem się o tym pisać. Tymczasem Anna Natasza Czapska z „Życia Warszawy” (29 b.m.) potwierdza, że to wszystko prawda, a ja dodaję do tego kilka pikantnych szczegółów. Od kwietnia ub.r., na życzenie Zespołu, dyrektorem artystycznym teatru został młody reżyser, Remigiusz Brzyk, który dobrał sobie kierownika literackiego w osobie Roberta Bolesto (dyrektorem naczelnym pozostał sprawujący tę funkcje od 18 lat Krzysztof Rudziński, obecnie na zwolnieniu lekarskim, bo nie może się dogadać z B&B). O ile Brzyk jest młody, o tyle Bolesto jest b. młody (29), zwłaszcza jak na kierownika literackiego jednego z najbardziej znanych teatrów w Polsce.

Bolesto rozpoczął swoje urzędowanie od szczeniackiego (cisną mi się bardziej dosadne określenia) ataku na ikonę Teatru Powszechnego, jednego z twórców jego wielkości, nieżyjącego już Zygmunta Hübnera, założyciela teatru (reżyserował m.in. niezapomnianego „Cesarza”, który stał się manifestacją polityczną, i „Garderobianego” z rewelacyjnym Pszoniakiem). Na fotografii-portrecie Hübnera, po którym gabinet objął, Bolesto domalował m.in. oczy na czerwono, czerwony krawat oraz siusiaka (istnieje już fotografia sprofanowanego portretu). W dziedzinie pracy umysłowej Bolesto stworzył regulamin pracy w Powszechnym, w którym czytamy m.in.: „(3) Nienawidzimy się generalnie. (8) Pierdol naszego szanownego patrona. (9) Młody jebie starego.” Dziennikarce „ŻW” Bolesto dał do zrozumienia, że „TP” jest stetryczały i „nie widział innego wyjścia”, żeby zapoczątkować dyskusję o Hübnerze. Jest także przeciwny kultowi profesorów (konkretnie chodzi o Zbigniewa Zapasiewicza, który jest jednym z filarów teatru).

Z wczorajszej „Gazety Wyborczej” wynika, że Remigiusz Brzyk do ostatniej chwili ociągał się ze zwolnieniem Bolesty z pracy, z kolei stołeczne Biuro Teatrów ociąga się ze zwolnieniem Brzyka, któremu chce dać jeszcze szansę. Cała sprawa podlana jest sosem finansowym, mianowicie TP ma prawie milion złotych długu i młoda gwardia uzdrowicieli miała go rozruszać, odnowić, dodać mu życia (chociaż na przedstawieniu wyreżyserowanym przez Brzyka widownia świeci pustkami).

W sumie mamy tu klasyczny przykład odnowy moralnej, wymiany autorytetów, zastępowania starej łże-elity (Hübner, Rudziński, Zapasiewicz) przez hunwejbinów – bez nazwisk, bez dorobku, bez kultury. Widać, że młoda gwardia w najgorszym, bolszewickim stylu, nienawidzi spróchniałej elity i buduje nowy ład. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że to wszystko odbywa się w świątyni sztuki, gdzie Andrzej Wajda reżyserował pamiętnego „Dantona”, gdzie grali m.in. Janda, Dałkowska, Żółkowska, Ostałowska, Kępińska, Dubrawska (wdowa po Hübnerze, przed którą zespół usiłował do ostatniej chwili ukryć makabryczne żarty B&B), Kondrat, Zapasiewicz, Machalica, Pszoniak, Zelnik, to włos jeży się na głowie. Sprofanowanie portretu Hübnera żywcem przypomina zakładanie czapek hańby przez hunwejbinów ofiarom rewolucji kulturalnej, które w II połowie lat 60. obwożono ciężarówkami po ulicach miast chińskich.

Nie znam się na teatrze, domyślam się, że działalność każdej instytucji można poprawić, TP był od dawna rozpolitykowany (Kazimierz Kaczor) i skonfliktowany (odeszły m.in. Krystyna Janda i Joanna Szczepkowska), ale – na litość boską – nie tak! Teatr Powszechny to kolejna instytucja publiczna, w której do głosu doszli i po ster sięgają prostacy. Teatr to po mediach kolejne środowisko, do którego dotarła „odnowa”. Jeszcze trochę, a dowiemy się, że „Powszechny został odzyskany”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 70

Dodaj komentarz »
  1. Chyba przestanę czytać Pański blog…. 🙁 Staram się nie oglądać telewizji, nawet niepublicznej, nie czytać gazet bo duszę się w stęchłym parafianizmie tych „mediów”. Ale to prostactwo, brak elementarnego szacunku dla dorobku poprzedników, ta hucpa, to chamstwo zer, które dorwały się do władzy wciska się wszystkimi szczelinami….

    Emigracja wewnętrzna nie wystarczy.
    Mdli mnie. Mam nadzieję, że będzie im odmierzone taką samą miarą…

  2. Jakie to odkrywcze i nowatorskie!
    To jak – pamiętam, w podstawówce – w epoce obchodów 1000 lecia Chrztu Polski – gdzie porządni uczniowie mdleli na apelach w słońcu – zbuntowane żule na ścianach szkolnych kibli z petem w zębach wypisywały podobne brednie na temat kogo popadnie…
    Głupota jest apolityczna, areligijna i nie zna się na żartach.

    Gratuluję popularności!
    Pozdrowienia dla reszty.

  3. Prawie nigdy sie z Panem nie zgadzam. Tym razem, jezeli to, co Pan napisal jest prawda – to jestem wstrzasniety i podzielam panskie oburzenie. Nie jestem tylko pewien, czy temu co dzieje sie w Teatrze Powszechnym winni sa bracia Kaczynscy. Ale rozumiem, ze ma Pan swego rodzaju „blizniakowatego” pypcia na mozgu i ten pypec zyc Panu, ani myslec racjonalnie nie daje.
    Serdecznie wspolczuje. Mam nadzieje, ze po interwencjach prasy, po tych informacjach odpowiednie czynniki w miescie, ktore (prawdopodobnie) wspomagaja Teatr Powszechny finanasowo, Ministerstwo Kultury na przyklad wyjasnia sprawe dwoch panow B. Jezeli zarzuty sie sprawdza – panowie ci powinni zostac zwolnieni ze swoich stanowisk. Nie za krytyke Hubnera czy Wajdy, ale za chamska, niemerytoryczna forme, w ktorej panowie B. wyrazaja swoje opinie o bylych tworcach Teatru Powszechnego.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Strasznie jestem ciekawy czy ta zakompleksiona pętaczyna, Głowny Lustrator Wólki Wielkiej czyli Bernard Oleszko, wypowie się w sprawie Teatru Powszechnego.
    A swoją drogą gdzie się podziali ci koryfeusze, którzy w stanie wojennym podjęli walkę i bojkotowali nie dwóch gów******* ale samą WRONĘ ?
    Gdzie te chłopy ?

  6. I jeszcze jedna poprawka – „Cesarza” w Teatrze Powszechnym nie rezyserowal Zygmunt Hubner lecz Jerzy Hutek, a grali w tym spektaklu miedzy innymi Wladyslaw Kowalski, Bronislaw Pawlk, Mariusz Benoit (o ile dobrze pamietam). To oczywiscie drobiazg, ale zawsze warto pomylke sprostowac.

  7. Jak na kierownika literackiego jednego z najważniejszych teatrów w Polsce niejaki Bolesto popisał się wspaniałą polszczyzną, że o manierach już nie wspomnę. Tego pana nie powinna przyjmować do pracy żadna instytucja, a i świnie pewnie by zastrajkowały, gdyby mu kazano je pasać, wierzę, że swój honor mają!

  8. Jaki Dwor, takie Swiatynie Sztuki.
    A nazwiska kto im powymyslal? Witkacy? (wiem, ze nie jest to kulturalne wysmiewac sie z nazwisk, ale chyba w Czworce juz wszystko wolno?)

  9. Naszczęście „rewolucja” nie będzie trwać wiecznie. Im ostrzejsze będą jej przejawy, tym szybciej się skompromituje i odejdzie. Niestety może to potrwać długo i być bolesnym, niemniej i to (mam taką szczerą nadzieję) przetrwamy… Szczególnie, że są rzeczy, których nie da się odzyskać – np. literatura czy muzyka – i to może być pocieszeniem. Choć optymizmu nie dodaje fakt utrzymującego się w miarę stałego popracia dla rządzących.

  10. Ale nie depczmy przeszłości ołtarzy… Powrót z AA.

  11. Na Boga! Panie Danielu,skad tyle w panu energii tworczej?
    Wena-gry sie pan nalykal:)
    A wracajac do teatru i odnowy moralnej-to mnie nie dziwi,bolszewicy nacieraja na kazdym odcinku.
    Atmosfera parszywa,klimat lat piecdziesiatych.
    Pamieta Pan?Nie matura lecz chec szczera zrobi z ciebie rezysera(oficera),prawda ze nadal aktualne.

  12. Panie Passent nie zna pan sie na teatrze jak sam pan pisze i slusznie sie przyznac do wlasnej ignorancji.
    Warto natomiast napisac na czym sie pan zna.
    Gdy Polacy gnili pod butem stalinowskich oprawcow nabywal pan lekcji w Leningradzie.
    Gdy za kolorowe skarpetki mozna bylo dostac sie do kicia wyslano pana do Hameryki.
    Gdy propagowal pan dla nas stan wojenny by obronic zdobycze socjalizmu wyslal pan coreczke do wrazej Ameryki.
    Teraz oburza sie pan na lze-elity…i wlosy rwie broniac demokracji.
    Zna sie pan na tym, szkoda ze nie byl pan tak bojowo-odwazny przez 50 lat komuny.
    Jakos panskie dworskie i pelne erudycji felietoniki w swietle panskiego zyciorysu smierdza falszem.
    Jak pan mysli dlaczego?

  13. Andrzej pisze: „Jakos panskie dworskie i pelne erudycji felietoniki w swietle panskiego zyciorysu smierdza falszem. Jak pan mysli dlaczego?”

    Andrzej! Uważaj! To monitor Ci się fajczy, jak czytasz Passenta! Dzwoń po straż pożarną! 🙂

  14. To przykre, o czym Pan pisze. Wynika to z faktu, że młodzież nie ma prawdziwych autorytetów i nie ma na kim się wzorować. Co gorsze, modna stała się postawa życiowa polegająca na kwestionowaniu autorytetów – niezależnie od konkretnych poglądów i wartości.

    Żyjemy też w czasach uświęcenia wszelkich środków służących do robienia komuś przykrości, poniżania go i dyskredytowania.

    Żyjemy w świecie, w którym napastnik ma większe prawa niż jego ofiara, w świecie, w którym cham ma większe prawa niż człowiek honoru.

  15. Honor.
    W Warszawie bezkrólewie i dwór /szambelanów/ rządzi , Teatr Powszechny /Z. Hubnera/ to namiastka miotły-zamiatajki. W Krakowie Prezydentem jest Prof. J. Majchrowski socjaldemokrata , człowiek honoru , a w innych „teatralnych” miastach Prezydenci są rozsądni , samorządowcy.

  16. Tłumaczenie niedoskonałe, bo własne: – „Kiedyś, dawno temu, w Łobnie pociąg rozjechał na dworcu człowieka. Rozjechał w niepojęty sposób. Całą jego dolną połowę zmielił na miazgę i rozniósł po nasypie, górna została jakby żywa i tkwiła na szynach niczym rozliczne kanalie na postumnetach. Pociąg odjechał, ta połówka została. W jej twarzy było jakieś zdumienie i rozchylone usta. Wielu odwracało wzrok, lecz nagle do kadłubka podbiegło troje lub czworo dzieci. Znalazły gdzieś dymiący niedopałek i włożyły go w te martwe, rozchylone usta. Niedopałek dymił i dymił, a dzieci skakały i chichotały z tej zabawnej scenki”.
    Taki mniej więcej obrazek maluje Wienia Jerofiejew w „Moskwie-Pietuszkach”. Takie są zabawy hunwejbinów IV RP.

  17. Mało wiesz o PRL-u, p.Andrzeju. A już prawie nic o p.Danielu. Przypomnę tylko, że Passent tłumaczył pierwszy tekst Sołżenicyna jaki ukazał się w Polsce czyli „Jeden dzień Iwana Denisowicza”. A drugi taki tekst, o czym też należy pamiętać, drukowała Literatura (niestety) Radziecka gdzie wtedy redaktorką polskiego wydania była Wanda Wasilewska. Ten drugi tekst Sołżenicyna to „Dla dobra sprawy”. Wiedział Pan o tym, p. Andrzeju ?

  18. Nie znam nazwisk gestorów z ramienia miasta teatru, lae wydaje mi się, że nie chodzi tu jakiś układ polityczny.

    Dwóch gnoi się dorwało i pluje – bo nie ma pomysłu na nic innego…

    Nie podciągałbym tego pod układ polityczny…
    Cóż jedni, jak Jarzyna potrafią prowokować sztuka – inni – chamstwem

  19. Myślę, że sytuację polityczną w Polsce można łatwiej ocenić, a jej rozwój przewidzieć, jeśli przyjrzymy się podobnym wydarzeniom gdzie indziej. To, że krajowa sytuacja upodabnia się do tej w Rosji Putina, to zauważył już „Newsweek”. Ja chciałbym jednak porównać Polskę i Kanadę.
    Rok temu, po 12 latach nieprzerwanych rządów, partia liberałów przegrała wybory z nową partią konserwatywną. Liberałowie (ekonomicznie coś na kształt Unii Wolności, obyczajowo w szarej strefie między lewym skrzydłem PO a bardziej zachowawczą frakcją SLD, z dużą dawką politycznej poprawności), a więc Liberałowie rządzili przez trzy pełne kadencje, w komforcie absolutnej większości parlamentarnej (w Kanadzie obowiązuje większościowy system wyborczy), głównie dzięki prawie 100 procentowemu poparciu w najludniejszej, największej i najbogatszej prowicji kraju. Opór konserwatystów z prowincji zachodnich na nic się zdawał; było ich za mało.
    Ale jeszcze do 1993 r. w Kanadzie rządzili niepodzielnie konserwatyści. Też z absolutną większością. Co się stało wtedy i co rok temu?
    Trzynaście lat temu, mająca absolutną większość w parlamencie partia konserwatystów straciła wszystkie, za wyjątkiem dwóch, miejsca! I nikt się temu nie dziwił. Partia ta przeprowadziła kraj poprzez negocjacje w związku z tworzeniem układu NAFTA, północnoamerykańskiego odpowiednika Unii Europejskiej. Negocjacje te trwały prawie 10 lat, a w kulminacyjnym ich momencie zagrożona była nawet spójność kraju i jego konstytucja. Udało się jednak konserwatystom wprowadzić Kanadę do NAFTY, a właściwie utworzyć ją wraz ze Stanami Zjednoczonymi. Nagrodą, do której przekonywali obywateli kraju, miał być niezwykły wzrost gospodarczy i pierwsza po dziesięcioleciach możliwość redukcji deficytu budżetowego i ogromnego zadłużenia państwa.
    Aliści, liberałowie w ciągu tych lat negocjacji, prowadzonych przez konserwatywny rząd, nie zasypiali gruszek w popiele. Rozumieli, że oto nadarza im się szansa odsunięcia konserwatystów od władzy. Rozpętali więc niezwykłą (jak na warunki tamtejszego umiarkowanego społeczeństwa) histerię antyamerykańską i nacjonalistyczną. Udało im się w końcu omamić ludzi straszakiem utraty suwerenności narodowej i państwowej, upadku kultury, groźbą podejmowania wszystkich decyzji dotyczących Kanady w Waszyngtonie. Konserwatyści nie przeciwstawili się temu populizmowi. Raz, że zajęci byli negocjacjami, dwa, że dopiero co przygotowany do podpisu traktat nie przynosił jeszcze żadnych wymiernych korzyści ekonomicznych. Ludzie nie widzieli obiecanych pieniędzy i miejsc pracy, nie potrafili sobie ich wyobrazić, za to słyszeli o procesie kolonizacji kraju.
    W dniu wyborów 12 lat temu, ze stukilkudziesięciu mandatów Konserwatyści zachowali dwa.
    Do władzy doszli Liberałowie. Co zrobili? Podpisali natychmiast ten krytykowany przez siebie traktat (przygotowany do podpisu przez konserwatystów) i oskarżyli przegranego premiera i innych polityków konserwatywnych o międzynarodowe szachrajstwa i korupcję (np. przy zakupie Airbusów). Wieloletnie śledztwa oskarżeń nie potwierdziły, choć w ich trakcie gwałcono prawo (co przyznali sami rządzący). Poza tym jednak liberałowie niczego nie musieli robić. Czekali. Wzrost gospodarczy następował już teraz dosłownie z miesiąca na miesiąc. Restrukturyzacja gospodarki została wymuszona przez traktat: było coraz więcej miejsc pracy. Inflacja w ryzach, rozsądna wartość waluty kanadyjskiej w stosunku do dolara amerykańskiego pozwalała i na rozsądny eksport, i na wakacje na Florydzie. Oczywiście, o groźbie dla kultury kanadyjskiej ze strony amerykańskiej nikt już nie mówił ani o tym nie pamiętał. Tylko od czasu do czasu, głównie przed kolejnymi, wygrywanymi, wyborami, premier Kanady pohukiwał trochę na antyamerykańską nutę, ale tak, żeby nie wpłynęło to, broń Boże, na ekonomię. W końcu zniknął deficyt, a dług zaczął maleć w ‘zastraszającym tempie’. Kanadyjska waluta wzmocniła się. Eksport zaczął siadać. Ford, GM i Chrysler zamykały swe kanadyjskie montownie aut i przenosiły je do Meksyku (który w międzyczasie przystąpił do NAFTY, a jakże). Walutę osłabiono więc. Teraz to Amerykanie zaczęli przyjeżdżać na wakacje do Kanady, a Kanadyjczyków stać już było tylko na urlop na Kubie. Na eksport nic to nie pomogło, a do nadwyżki budżetowej wszyscy już się przyzwyczaili.
    Ludzie, jakieś dwa, trzy lata temu, zaczęli skrobać się po głowie. Mając pełne portfele, przypomnieli sobie, że tak naprawdę to nie lubią małżeństw homoseksualnych, nie znoszą imigrantów, aborcja tak, ale . . ., nagle w prasie zamrowiło się od przemocy w szkołach, a premierowi zaczęto wytykać jego przaśne dowcipy (które kiedyś bardzo się podobały) i antyamerykńskie pohukiwania (które też się kiedyś podobały).
    Na początku ubiegłego roku wybory w Kanadzie wygrała, nowa już, partia konserwatystów. Nikt się nie zdziwił. Nie zdobyła jednak bezwzględnej wiekszości, zabrakło paru mandatów. Wobec coraz bardziej ‘agresywnej’ postawy opozycji liberalnej (która nie chce być opozycją konstruktywną), należało pomyśleć o jakiejś koalicji. Do wyboru byli ci właśnie liberalowie, partia ‘separatystów’ z Quebecu, jeden czy dwu tzw. niezależnych oraz populistyczno-lewacko-zielono-socjalistyczna (jak na warunki i przyzwyczajenia Kanadyjczyków) partia NDP. I oto 29 stycznia 2007 roku, w krótki czas po ‘pozyskaniu’ przez konserwatystów jednego z parlamentarzystów opozycji (dzięki czemu konserwatyści uzyskali bezwzględną zdolność koalicyjną), w najważniejszej sprawie omawianej podczas właśnie rozpoczętej sesji kanadyjskiego parlamentu (kwestie klimatu, środowiska i traktatu z Kioto), ramię w ramię, przeciw wszystkim, występują . . . konserwatyści wraz z alterglobalistami z NDP! Ci ostatni tłumaczą, że ich propozycja ‘współpracy’, przez partie bliższe im ‘programowo’ została odrzucona. Pakt, gdy trzeba, zawierę się nawet z diabłem.
    Czyż w naszej, polskiej sytuacji politycznej nie używa się tego samego szablonu (choć z aktorami, którzy zamienili się miejscami)? Lewica wynegocjowała (skutecznie) nasze wejście do UE, a prawica straszyła w tym czasie Brukselą jako drugą Moskwą. Lud się przeraził, tym bardziej, że było coraz cieniej finansowo, i wybrał populistycznych konserwatystów, nim jeszcze gospodarcze korzyści stały się oczywiste. I co robią zwycięzcy? Oskarżają, montują śledztwa i przecieki. Poza tym nic. Samo rośnie. Uczestnictwo w Unii Europejskiej gwarantuje, przynajmniej przez jakiś czas, wzrost gospodarczy, wzrost zatrudnienia, spadek deficytu, a może i długu. Ludziom żyje się teraz coraz lepiej, co do tego nie ma kwestii. Wystarczy tylko tego nie psuć i tylko od czasu do czasu pohukiwać antyunijnie, antyniemiecko, antyrosyjsko. Lud to kupi. Jeszcze przez jakiś czas. A żeby zabezpieczyć się przed podjazdami ze strony opozycji, przydaje się mała koalicja. Z kim? A z najbardziej, wydawałoby się, nieprawdopodobnymi: anteuropejską LPR i antycywilizacyjną Samoobroną. Pakt, gdy trzeba, zawiera się nawet z diabłem. Tylko w jednym okazał PiS nowatorstwo. Na ujawnianie agentów wywiadu własnego państwa kanadyjscy liberałowie nie zdobyli się.
    Jak to się skończy? Przypuszczam (mam nadzieję), że tak, jak w Kanadzie. W końcu naczynia połączone się wypełnią (zgodnie z zasadą naczyń połączonych), euro przestanie już tak sikać do naszych kieszeni, trzeba będzie zrobić coś samemu. Ale gdy ma się trochę grosza, to wtedy właśnie robić już tak bardzo się nie chce, przychodzi czas na myślenie o ‘wyższych’ sprawach. Zacznie się narzekanie na represyjny system szkolnictwa, na brak wychowania seksualnego i niedostępność środków antykoncepcyjnych, na restrykcje obyczajowe, utrudniające korzystanie z uciech tego świata (na które będą już pieniądze, teraz tylko pozwolenie), znowu zacznie przeszkadzać miesznie się Koscioła do polityki, a odmienność naszego podwórka od ‘tamtego’ będzie coraz bardziej razić. I wtedy, w kolejnych wyborach (2013?), dostaną w d. . . . Ale czy ja śnię?

    P.S. Dziekuję za wyrazy uznania. Topolówka: tak, to tam.

  20. Panie Danielu, pisze pan:

    Teatr Powszechny to kolejna instytucja publiczna, w której do głosu doszli i po ster sięgają prostacy.

    Wlasnie, TP nie jest jedyna instytucja oddana na pastwe hunwejbinów. W mediach to np. Rzeczpospolita Pawla Lisickiego, ktora koniecznie chce uzyskac w IV RP status GW z III. Tylko, ze publicysci Rzeczpospolitej nie dorastaja do piet tym z GW, a redakor naczelny w porownaniu z Adasiem Michnikiem jest jak niebo i ziemia. Zle sie dzieje w panstwie dunskim.

  21. Panie Danielu, dlaczego nie wpomniał Pan o Adamie Hanuszkiewiczu, Kucównie i ich wspaniałym zespole końca lat sześćdziesiątych. To były wielkie lata tego teatru.
    Moje osobiste pytanie do Pana. Jak Pan się czuje w POLITYCE, której był Pan jednym z założycieli w towarzystwie Tomasza Wołka? Dla mnie to straszne, pamiętając „złote” czasy i wyczyny tego Pana w kolejno upadających gazetach. Dla mnie jest to niepojęte. Jak nie wsyd?

  22. Drogi redaktorze, wymiana elit? Prosze mi przypomniec za co wylecial Zapasiewicz z dyrektorowania teatrem? Czy przypadkiem nie za antysystemowa sztuke w okresie gdy pan systemowi temu sluzyl? I teraz to Pan ma niby mandat reprezentowania go i nazywania tego co sie dzieje „wymiana elit”? Po mistrzowsku kręci pan i miesza.

    Andrzeju, witamy po jasnej stronie mocy 😉

  23. Przeczytałam ten felieton bardzo póżno w nocy i przyznaję, nie miałam siły, aby cokolwiek napisać. Osłupiałam i tyle. Jeśli jednak w MSZ zaczyna się pracę od zlikwidowania galerii portretów poprzedników, jeżeli odmawia się zasług i godności takim ludziom, jak prof. Bartoszewski, prof. Meller, jeżeli usiłuje się wymazać z podręczników pół wieku naszej historii, to czego oczekiwać…
    Chyba czeka nas Wielki Marsz!!!
    Aby na własne oczy zobaczyć UKOCHANEGO PRZYWÓDCĘ.

  24. Komentowanie w tym blogu traci sens ,bo za kazdym razem musialbym pisac to samo: Holota wszedzie wlezie ,bo holoty ci u nas dostatek (poczulem sie upowazniony do tego slownictwa Panskimi cytatami tym razem )

  25. Zastanawiajace jest co innego:” NA ZYCZENIE ZESPOLU dyrektorem artysycznym zostal…”

  26. Ależ pokrętna logika Passenta. Uogólnić głupotę dyrektora i kierownika literackiego i połączyć ich ze znienawidzonymi przezeń antywykształciuchami z PiSu. Tymczasem Brzyk i Bolesto są typowymi przykładami bezmyślnego elektoratu PO i LiD czego Rączy Daniel nie sprawdził…Kim w takim razie są Ci po drugiej stronie? Tradycja teatru i szanujący starszych ( chyba, że są agentami) Kaczyńscy?…niemożliwe!!!

  27. Biedny Andrzej.Ani Leningradu ani Hameryki ani nawet córeczki.” Zazdrościł szewc proboszczowi, że został dziekanem”/Melchior Wańkowicz/Frustracja wyłazi z butów.

  28. Do Jasnego Gwinta:
    Czy Wołek (ten od ryngrafu dla Pinocheta) naprawdę pisze do „Polityki”? Jeżeli tak, to ja uprzejmie proszę Pana Prezesa Spółdzielni Wydawniczej Polityka o pozbycie się tego pana. Jeżeli moja prośba nie zostanie rozpatrzona pozytywnie, przestanę kupować „Politykę”. WspomnianyPan Tomasz Wołek reprezentuje poziom czegoś, co normalnie pływa w przeręblu i jego obecność na łamach „Polityki” jest obraźliwa dla każdego przyzwoitego wykształciucha, czytającego przedmiotowy tygodnik.

  29. Przypomina mi się powiedzenie niezapomnianego Popiołka z serialu Dom.
    Nie ma bramy, wejdą chamy…
    Może czas zacząć dobierać towarzystwo na tym blogu?

  30. Bo gość w krawacie jest mniej awanturujący się…;-)

  31. Szkoda że nikt z Państwa nie zauważył kolejnego pomysłu z cyklu „Świat według PiS”. Rodzina = 4 dzieci + pracujący ojciec + niepracująca matka (kolejność zgodna z ważnością osoby). Dostaną darmowe bilety do kina i muzeum… (niesłychany profit, swoją drogą, zwłaszcza jeśli ktoś mieszka w Bieszczadach). Gdy dzieci będzie co najmniej 6 – matka dostanie tysiąc zł „pensji”.
    Wg PiS (Potworów i Spółki) zdrowa rodzina to tylko taka, w której matka nie pracuje. Jak Wam się to podoba?

    A z dzisiejszego felietonu grozą powiało…

  32. Geralt,

    PO JASNEJ STRONIE MOCY ????

    Buaaaaahahahaha !

    A ktory macie stopien zasilania umyslowego, tam, po „jasnej” stronie ?

  33. mw,

    nie wiem, gdzie mieszkasz w Kanadzie, ale pewne elementy z Twojego „Political Canada for dummies”, w tym etykietka „populistyczno-lewacko-zielono-socjalistyczna (jak na warunki i przyzwyczajenia Kanadyjczyków)” dla NDP moga wskazywac na ropa i piachem plynaca Alberte.

    Byc moze sie myle. Jesli tak, to z gory przepraszam,

    Jacobsky

    PS. Co to jest „bezwzględna zdolność koalicyjna ?

  34. Podobnie jak Jan Boćkowski zastanawiam się, czy jeśli w Polsce ktoś zachowuje się niegrzecznie, to koniecznie musi mieć to związek z Kaczyńskimi. Gdy pojawiają się wątpliwości najlepiej jest zajrzeć do teczek. Oczywiście nie poleciałam z tym zaraz do IPN-u, ale od czego Google i Wikipedia. Niestety podejrzenie co do spisku między Brzykiem, Bolestą i Kaczyńskimi się nie potwierdziło. Zajrzałam do „Życia Warszawy” pod Anna Natasza Czapska, ale takiej tam nie ma. Jest co prawda Iza Natasza Czapska, ale ona nic chyba o aferze w Teatrze Powszechnym nie pisała bo wyszukiwarka tego nie wyrzuca. Mniejsza z tym. Zajrzałam do „Dziennika” – w końcu to też jakieś źródło. I wreszcie coś zaczęło się zgadzać, tyle że nie do końca. Owszem, jest o aferze, ale nic o tym, że to wina Kaczyńskich. Maciej Englert z „Teatru Współczesnego” wręcz posuwa się do twierdzenia, że „to po prostu nasze życie teatralne wykreowało tę sytuację”.

    Huzara nie warto pytać z czym kojarzy mu się chusteczka, bo wiadomo co odpowie. Pana Daniela bym jednak spytała, z czym jeszcze kojarzy mu się rewolucja kulturalna.

  35. Akurat o sprawie Teatru Powszechnego ostro pisał też „Dziennik”, więc nie winiłbym za nią prawicy, rządzącego układu czy Kaczyńskich. Głupi się rodzą wszędzie.

  36. Cassandra pisze: „Dostaną darmowe bilety do kina i muzeum… (niesłychany profit, swoją drogą, zwłaszcza jeśli ktoś mieszka w Bieszczadach).”

    No przecież nie można nikogo dyskryminować z powodu miejsca zamieszkania. 🙂

  37. Agato i Alicjo! zwłaszcza Alicjo! jesteś ” z krainy czarów” więc nie rozumiesz małości tego świata.Ale tak to już jest, ze jesli rządzący na stale zachowuje sie po chamsku, chociaz tnie inteligenta z Żoliborza, i za jego rządow rozwija się chamstwo w zyciu publicznym, zawłaszczanie stanowisk przez głąbów i nieuków,sami rządzący są prof/doktor – w gruncie rzeczy z uczelni krzak i z materii typu „krok defiladowy na gruncie podmokłym”, to wszystko co się wokół dzieje kojarzy się nam,marnym wykształciuchom z Kaczyńskimi.Do czasu , kiedy te zakompleksione ,nadęte, małe( w każdym sensie) osóbki nie zaczęły rządów,az tak głupie i zgodne z interesem tylko ich samych i ich partii zjawiska nie miały u nas miejsca – tak na prawdę to nawet za komuny w czasach której niestety upłynęlo mi 3/4 życia.Rozejrzyjcie się dookola , otrzeźwiejcie, wroćcie z „krainy czarów” na ziemię i powiedzcie „Stop_PiS”,”precz z kaczyzmem!

  38. Otago powtarza: „NA ZYCZENIE ZESPOLU dyrektorem artysycznym zostal…” . I tu mamy związek z Państwem Kaczyńskimi. Życzenie zespołu?
    Jakiego zespołu? No chyba większości. C.b.d.o. Pozdrawiam.

  39. Teraz taka jest moda, ze ludzie ktorym wcale bolszewicy nie przeszkadzali, uzywaja bolszewizmu jako uniwersalnego straszaka („w najgorszym, bolszewickim stylu”, „bolszewicy nacieraja”, etc.).

  40. Szanowny Panie Danielu,
    Prawie codziennie czytam z przyjaciolmi Panskie felietony w blogu. Gratulujemy odwagi i trafnych spostrzezen, no i oczywiscie poczucia humoru w tych smutnych dla polskiej demokracji czasach. Panu (jesli Pan nie czytal) a takze cztelnikom blogu polecam dzisiejsz wywiad Andrzeja Zuławskiego dla „Wirtualnej Polski” (pod „haniebnym” tytulem „PRL to też była Polska”.
    Tomek

  41. Przepraszam Panie Redaktorze nie jednemu psu Burek.
    Ktoś sie podszywa się pod moje wczesniejsze imię dltego teraz będę Piotruś. Z poważaniem Andrzej

  42. Jacobsky:

    Już nie mieszkam (wrócilem 2,5 roku temu. Mieszkałem krótko na Atlantykiem, a potem długo w ‚najludniejszej, najbogatszej i największej prowincji’ – typowa droga).

    ‚Bezwzględna zdolność koalicyjna’ – gdy można mieć większość parlamentarną z najmniej liczną partią ze wszystkich pozostałych.

  43. Taki tam fragmencik w tł. Janiny Porazińskiej.

    Cwałem! Cwałem!
    Prądy, rwijcie!
    Fale, mknijcie
    Rączym pędem!
    W nurcie bujnym i wspaniałym
    Ja się dzisiaj kąpać będę.

    Patrzcie: w dół do źródła goni.
    Już na honor! wód jest blisko.
    Migiem wraca z konwią w dłoni,
    Bystrą strugą z konwi tryska.

    To tu błyśnie konew,
    To na źródła dnie.
    Wszystko przepełnione,
    Woda górą rwie!

    Hola! Hola!
    Prąd zbyt rączy!
    Pora skończyć.
    Nadto hojny z ciebie śmiałek!
    Ach, nieszczęście! Ach, niedola!
    Słowa zaklęć zapomniałem!

    Słowa! Aby wrócić rzeczy
    Dawną postać! Dość już czarów!
    Gdzie zaś! Pędzi, konwie wlecze!
    Stój! Bądź znowu miotłą starą!

  44. Bopier!

    Piszesz: „Alicjo! jesteś ”z krainy czarów” więc nie rozumiesz małości tego świata.Ale tak to już jest, ze jesli rządzący na stale zachowuje sie po chamsku, […] to wszystko co się wokół dzieje kojarzy się nam, marnym wykształciuchom z Kaczyńskimi.”

    Trafiłeś w samo sedno. Nie rozumiem małości tego świata. Przecież Kaczyńskich można demaskować uczciwymi argumentami, świetnie się do tego nadają. Po co sięgać po wydumane zarzuty, samemu grzęznąc w „małości tego świata”? Że robią to „marne wykształciuchy” – trudno, taka ich uroda. Ale żeby i Daniel Passent?!!!

    Piszesz również: „Rozejrzyjcie się dookola , otrzeźwiejcie, wroćcie z “krainy czarów” na ziemię i powiedzcie “Stop_PiS”,”precz z kaczyzmem!”

    Właśnie nic innego nie robię, tylko cały czas rozglądam się po tej ziemi i próbuję coś zrozumieć zanim wrócę do „krainy czarów”. Lecz niestety nie wszystko jest takie proste, jak się czytelnikom pana Daniela wydaje. Pan Daniel często polemizuje z jakimiś prawie anonimowymi Guliwerami i Liliputami. Ale ja, szczerze mówiąc, wolałabym, żeby spróbował polemiki z kimś naprawdę wybitnym, takim na przykład jak Marek Nowakowski, który ostatnio dwukrotnie wypowiadał się w „Dzienniku”, w artykułach pod tytułem „Oskarżam” i „Prawda o smętnych kapusiach”.

    Oto linki:

    http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=27386

    http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=29741

    Marek Nowakowski jest wielkim pisarzem, i warto wiedzieć co myśli, gdyż takich jak on jest w tej chwili w Polsce najwyżej kilku (jednego z nich właśnie dzisiaj chowano).

    Przeczytajcie, zamyślcie się, i sami oceńcie, czy chcielibyście, by postawą Marka Nowakowskiego zajął się nasz Gospodarz.

  45. ANCA z 13.28
    Ty na pewno zostaniesz – klakierzy dostaną nawet miejsca w pierwszych rzędach!

  46. sceptyk czy to był może górnik?

  47. nic dodac nic ujac mogli ‚odzyskac’ TVP , MSZ czesciowo odzyskac TK to moga TP tylko jakos z TP S.A. im nie idzie jak sie skonczy to odzyskiwanie to nie bedzie komu gruzow posprzatac nie mowiac o odbudowie.
    pozdrawiam pana redaktora Tannu
    PS w USA zawsze sie znajdowal ‚szaleniec’ i wyprawial wariatow u wladzy na tamten swiat moze u nas tez sie pojawi w koncu reforma sluzby zdrowia na modle anglosaska 😀

  48. Rzeczywiście Gospodarz zapędził się chyba z wyciąganiem wniosków z teatru, na którym “nie zna się”. A może to nie młodzież PiSu, lecz PO przebudziła się do walki zachęcona przez wpis MW sprzed kilku dni?

    Z doniesień z kraju wynika, że lustracyjna gorączka wcale nie ustaje. Przykładowo “wybitny” pisarz Marek Nowakowski – dzięki Alicjo z KC. Czytam tę jego relacje z lektury własnych teczek w SB (obecnie w posiadnaiu IPN), również oglądam film dokumentalny zrobiony przez IPN w Gdańsku o metodach jakie stosowało SB w latach 70-tych i 80-tych, i wraca mi pamięć tamtych PRL-owskich dni. Były one obrzydliwe, nie tylko językiem i trzcionką urzędowych pism, nie tylko siermiężnością pokoi biurowych, które widziały niejedno, lecz także strachem przed aparatem państwowej przemocy i niemocą, a niekiedy także brawurową odwagą … Ja starałem się wymazać to wszystko z pamięci. I udało mi się. Zapomniałem różnym postaciom, które mogłem winić, podejrzewać, a teraz na zbiorowej lustracyjnej fali rzucić w twarz oskarżenie. Po co mi? Cóż to poprawi, zmieni, odwróci? Komu to może służyć? Mnie na pewno nie.

    Z drugiej strony rozumiem rozgoryczenie osób, które mieszkają w Polsce i czasem z tymi postaciami ze swojego PRL-życiorysu spotykają się, bądź słyszą o nich, o ich sukcesach życiowych, powodzeniu, jakoś lepszym od ich własnego. Rozumiem ich, przemawia przez nich zazdrość. Tłumaczą sobie, a potem światu, że im poszło gorzej w ostatnich 17 latach, bo nie mieli odskoczni, bo niesprawiedliwość się stała, bo historii nie rozliczyli różowi z czerwonymi, bo Michnik rozgrzeszył wszystkich ubeków, itd. Rozumiem ich, łatwo jest za swoje ostatnie niepowodzenia zwalić winę na “przestępcze organizacje UB i PZPR”, i na “Wybiórczą”.

    Dla jednych takie obwinianie jest oznaką braku chrześcijańskich cnót, np. wybaczenia; dla mnie jest to słabość. Ja wstydziłbym się. Ale zgadzam się z Alicją, należy Gospodarza wezwać to jakiejś konkretniejszej polemiki. Niech poboksuje Marka Nowakowskiego, to przeciwnik tej samej wagi (trochę przyciężkiej na mój gust), zamiast walić konkluzje bez właściwego ich ustawienia. Mam poczucie, że ta liberalno-postkomunistyczna śmietanka intelektualna, te “wykształciuchy”, które były faktycznie zadowolone z wyjścia z komunizmu, z tej całej transformacji, emancypacji, przekształceń i otwarcia na świat, klepały bajkę o nierównościach dzikiego kapitalizmu, o wykluczeniach, o rozwarstwieniu i biedzie, ale nie zapobiegły gromadzącym się czarnym myślom. Te myśli popychają lustracyjną falę. Klepali bajkę, ale nie zapobiegli. Ciekawe kogo teraz winią? Humbejbinów i polskiego Mao-tse-tunga, ależ ten Kaczyński dorobił się karykaturalnych porównań, pozazdrościć.

  49. Alicjo z krainy czarów. Osąd Marka Nowakowskiego, wybitnego pisarza (i scenarzysty) może być łże-osądem. Za czasów PRLu był beneficjentem tegoż (nawet nagrody państwowe dostawał) i często wyjeżdżał za wrażą granicę (o zgrozo). To zupełnie jak Passent. W nowej IV Polsce kontakty z zagranicą za czasow PRL, zdaje się, są dość obciązające. To może być ktoś z „listy”. Uważaj.
    :))
    http://www.ned.univie.ac.at/lic/autor.asp?paras=/lg;18/aut_id;3585/

  50. Olek51 spokojnie…

    Zanim podejmiesz jakieś kroki w sprawie Wołka, poczytaj Jego ostatnią publicystykę.Tomasz Wołek przechodzi metamorfozę wynikłą ze zderzenia z kaczyzmem,można też brać pod uwagę konflikt pokoleń. Będzie uczciwiej.

    Alicjo z KC
    Marek Nowakowski , dziwnym trafem, nie pociągał mnie dawniej, tym bardziej teraz. Nie nadajemy na tych samych falach. Ciągle się „tapla” w ciemnych stronach życia
    , co gorsze robi to w sposób nijaki. Ani nowa treść, ani nowa forma. mamy więc różne preferencje czytelnicze Alicjo.

    serdecznie pozdrawiam Halszka

  51. Opis sytuacji kanadyjskiej autorstwa MW ma kilka niedokładności. Umowę o wolnym handlu (Free Trade Agreement with USA) podpisał i wprowadził rząd konserwatywny Mulroney’ego jeszcze w roku 1988, podpisał także układ NAFTA włączający Meksyk, dopiero jego wejście w życie w styczniu 1994 zastało liberałów Chretiena u władzy. Po drugie, zniesienie ograniczeń handlowy z największym, odwiecznym partnerem gospodarczym nie było jedynym, a może nawet nie najważniejszym źródłem boomu gospodarczego. Inne to uporządkowanie polityki monetarnej przez konserwatystów, potem fiskalnej przez liberałów, wprowadzenie nowoczesnego podatku VAT (GST), deregulacje na rynku pracy, etc, a nade wszystko ożywienie gospodarcze poczynając od roku 1994. Liberałowie skorzystali na tym, mimo, że to nie oni byli twórcami reform. W tym ich podobieństwo do PiSowców w roku 2006 jest uderzające. Nic na to nie pomogą protesty Jacobsky’ego.

    Teraz powstaje pytanie, czy PiSowcy, podobnie do kanadyjskich liberałów, umiejętnie ugruntowują swoją popularność i wprowadzają dalsze reformy, aby utrzymać wysoki wzrost gospodarczy. Opinie w tej materii są podzielone, ze wskazaniem na nie. Bo jeśli nie, to stopa wzrostu może być zagrożona. Jeśli nie, to inflacja weźmie górę. Jeśli nie wezmą się za reformowanie finansów państwa, upraszczanie przepisów dla biznesu, wprowadzenie euro – to wzrost osłabnie, a ich popularność spadnie.

    Inna rzecz, że Jacobsky słucznie kiedyś przytoczył teorię, że społeczeństwo polskie pod względem obyczajowym oraz politycznych orientacji i instytucji jest na poziomie Quebecu AD 1950. Czyli wg. jego przewidywań, Polska ma jeszcze kilkanaście lat oczekiwania na swoją Quiet Revolution, czyli sekularyzację, i jednocześnie reformy w systemie opieki społecznej. Tylko na jakie reformy w tej dziedzinie Polska czeka?

  52. No, że Marek Nowakowski jest wielkim pisarzem, muszę zapamiętać. Ale że wielkim antykomuchem jest, to się właśnie dowiedziałem z owych linków, Panie Alicjo z krainy czarów. Z takimi się chyba nie dyskutuje. Pozdr.

  53. Tak to prawda najbardziej zazdroszcze panu Danielowi Leningradu.
    Wszyscy zesmy zazdroscili…
    Zwlaszcza w latach 50-siatych i wczesniej gdy 2/3 naszych „polskich” wladz mowila jedynie po rosyjsku – wyjezdzali ci, ktorzy juz wtedy planowali tlumaczyc Solzenicyna…takie Konrady Wallenrody az do 1989… czyli przez 40-lat planowali byc w czolowce wyzwalajacych kraj z pod sowieckiej zaleznosci.
    Robili to na placowkach zagranicznych jak pan Daniel.
    Teraz reprezentuja zdrowy jak zwykle rozsadek oraz kupe bylej dworskiej elitki warszawskiej, ktorej przeciez nie bylo tak zle za komuny…przeciez to tez byla Polska.
    Malo tego moglaby byc „socjalistyczna” nawet dluzej gdyby inni tez jak pan Daniel mysleli.
    Niestety pelno bylo „burakow” i „kaczorow”, ktorym sie wladza ludowa nie podobala.
    Ktorzy z was moga pamietac realia powiedzmy lat 50-tych…by widziec w Danielu bezkompromisowego rycerza?

  54. Co do Danielowego tlumaczenia Solzenicyna – wyglada na to, ze pan Daniel byl prawie tak odwazny jak niejaki Nikita Chruszczow, ktory nie bal sie… i sam dal zezwolenie na wydanie „Pierwszego dnia Iwana Denisowicza” w 1962 r. Byc moze to wlasnie KGB na polecenie Chruszczowa zlecilo odwaznemu Danielowi tlumaczenie…
    Ja podziwiam pana Daniela za wyjatkowo zazarta obrone stanu wojennego.
    Juz wtedy byl niezaleznie bojowy.
    Dzis nienawidzi lustracji bardziej niz donosicieli co w oczywisty sposob swiadczy o niekompromisowosci gdyz jest moralnie raczej ochydne.
    A ochydnym nasz dworny i erudyta byc na pewno nie chce…wiec znow walczy w imie zasad chociaz wbrew swoim interesom.

  55. Wysłuchałem w dniu wczorajszym rozmowy na temat wydarzeń w światku teatralnym „warszawki.”Dzisiaj skoro świt przeczytałem felietonik Pana Passenta na ten sam temat.Nic dodać nic ująć.W rozmowie wszyscy uczestnicy potępili Pana Remigiusza za wydarzenia a On jak gdyby nic twierdził że nic się nie stało i nie rozumie całego tego szumu wokół teatru.Niewytłumaczalny dla niego był fakt niepodania ręki jego szlachetnej osobie przez dwóch uczestników rozmowy.Cała ta sprawa nie może być sprowadzana do kwestii czy ktoś lubi czy nie lubi Kaczyńskich.To sprawa dotycząca etyki zawodu i jedności środowisk,w tym wypadku artystycznych.Za moich aktywnych czasów pracy w instytucji kulturalnej w żartach mówiło się”a co nie widać,że w kulturze k…a robie”.I słowo stało się ciałem.Dzisiaj nikt nie ma prawa czuć się autorytetem.Dyżurni czekają Każdemu można dołożyć.Wczoraj pożegnaliśmy niekwestionowanego przez nikogo „Cesarza Reportażu”.A gdyby nie zmarł?Już słychać było głosy o Jego związkach ze „służbami”.Pluć na wszytko i na wszystkich-to hasło obecnie obowiązujące.Pozdrawiam Pana Panie Danielu.Jestem Pana czytelnikiem od lat 60-tych.

  56. Do Ali z KC,
    M. Nowakowski swą problematyczną popularność zawdzięcza komunie. W ramach popierania młodych talentów pozwolono mu zaistnieć w charakterze „barda” pseudo warszawskiego folkloru. Nowakowski tak utożsamił się z wyimaginowanym światem żuli, że od pewnego czasu ględzi wyłącznie o dintojrze (na czerwonych). To mało oryginalne i po prostu nudne.

  57. Pan Passet i Kapuscinski.
    Pani Kruszynko czy pani przypadkiem nie przesadza?
    Dlatego, ze w Warszawce czytalo sie w latach 60-tych felietoniki dajace „cudowne uczucie elitarnej wolnosc” – chociaz na kartki…
    Moja babcia opowiadala, ze dobrze bylo „przed wojna”.
    Kruszynko Tobie tez sie lza pewnie kreci: wczasy w Bulgarii, „Polityka”, „Czterej pancernii”, „Kloss”, piosenki o Leninie.
    W tych cudownych dla pani czasach tysiace uczciwych ludzi bylo niszczonych, zyciorysy lamane, kraj cofnal sie o dekady, zwyciezylo zlodziejstwo, chamstwo i spryciarstwo – wynoszenie z fabryki bylo dowodem zaradnosci.
    Mieszkanie sie zalatwialo, wszystko sie zalatwialo ale w Warszawce bylo blizej do korytka wiec jakby sympatyczniej.
    A pan Passencik byl wykwintna kurtyzana rezymu – dwornym pieszczoszkiem duma towarzysza Gomulki i Kani – takim ich uczonym klownem na smyczy popuszczanej wedlug uznania.
    Stanawial sie na tyle aby nigdy lask wladzy nie stracic…i cudownym sposobem oplywal w nie od Stalina do Rakowskiego.

  58. We wczorajszej GW można było przeczytać relacje z Florydy w jaki sposób emigranci kubańscy przygotowują sie do uroczystej celebracji śmierci Fidela Castro. Będzie wielka feta na 100 tysięcznym stadionie i może kolejne lądowanie z Zatoce Świń. Cokolwiek by sądzić o żyjącym człowieku i jego roli w historii nie tylko Kuby, – i jak podają dzisiaj mającym się wcale nieźle, – informacja tego typu podana w Gazecie uchodzącej za opiniotwórczą odczytuję jako podłość i postawę wpisującą się w model dzisiejszych tzw.wolnych mediów. Inny przykładem hipokryzji GW są ciekawe skądinąd reportarze z Ameryki Południowej pisane przez Artura Domosławskiego. Nędza jak sam ocenia blisko 500 milionów ludzi żyjących na śmietnikach slamsów i bezczelnie wyzyskiwanych przez sponsorowanych prze z USA krwawych dyktatorów stawia Kubę Fidela w pozycji raju na ziemi. Przynajmnie Kubańczycy maja zapewnioną kromkę chleba, bezpłatną szkołę, pomoc lekarską i pracę. I mają to mimo kilkudziesięcioletniej blokady przez największą demokracją świata, kilka inwazji i około 300 zamachów na życie Fidela. Pan Domsławski pisząc o Ameryce Łacińskiej stara się być wiarygodny do czasu, gdy przechodzi do Kuby i Fidela. Popada natychmiast w totalną wściekłość i porównania do Stalina, Hitlera są czymś normalnym. Unika jeszcze przy tym skrupulatnie Pinocheta.

  59. Panie Danielu, widzę że dla niektórych internautów blog nie jest polem do wymiany myśli na różne tematy, tylko do „odważnego” – bo anonimowo, zza węgła – opluwania Gospodarza.
    W czasach stanu wojennego ja też myślałam inaczej niż Pan. Ale też nie należał Pan do publicystów, których wtedy nie dało sie czytać bez odruchu oburzenia. O ile pamiętam, wyrażał Pan swoje zdanie, ale nikogo nie potępiał, nie demaskował, na nikim się nie mścił. A byli przecież tacy gorliwcy, szalejący w mediach, depczący ludzi, korzystając z tego, że zabrakło zdolniejszej konkurencji.
    Niektórzy Pana dzisiejsi polemiści bardzo mi przypominają tamtych prasowych inkwizytorów. Poglądy niby nie te, ale identyczny, podniośle-grafomański styl: „naród gnił pod butem stalinowskich oprawców”. I chyba identyczna motywacja: zawiść. Że to Pana wysłano do Ameryki,a nie jego. A w domyśle: że to Panu Bozia dała talent, a nie jemu… Jemu, biedakowi, nawet znajomości ortografii poskąpiła (to „ochydnie” przez „ch”).
    Bardzo mnie ciekawi motywacja takich zajadłych nienawistników. To chyba raczej nie kwestia poglądów. Znam jednego takiego: donosił na nieprawomyślnych za komuny i donosi obecnie, jest w tym dobry, odwrócił się tylko bez trudu o 180 stopni. O co tu może więc chodzić? Tylko o zawiść? Frustrację, że się samemu do niczego nie doszło?

  60. Telegraphic observer,

    nie wiem przeciw czemu mialbym protestowac. Zgadzam sie calkowicie z Twoimi sprostowaniami, gdyz dla mnie rowniez historia napisana przez mw brzmiala miejscami troche nie tak.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

    PS. Nie jestem bynajmniej entuzjasta quebeckiego modelu i istniejacych w nim rozwiazan.

  61. Andrzeju tak było za PRL i tak właśnie jest teraz. Łącznie z donosami. Donoszą „rewolucjoniści” z ostatniego szeregu na tych z pierwszego. A i załatwianie niestety coraz bardziej przypomina czasy PRL. Podobnie jak nominacje głąbów, pozerów i dyletantów ale partyjnych. Jak wtedy! Zaiste wnikliwa analiza.

  62. Jacobsky,
    Wez pod uwage, ze moje sprostowanie, miejscami troche niejasne, ale nic nie zmienia w kwintesencji tezy podanej przez MW, tj. ze liberalowie „skorzystali” z reform poprzednik, tak jak PiS teraz korzysta. I to jest trafne.
    Nalezaloby jeszcze do sprostowan dorzucic, ze MW pzesadnie tlumaczy wzmocnienie sie CDN$ wolnym handlem. Ale co tam.
    Teraz doczytuje sobie jego dlugasny wywod, i przyznaje Ci racje. Okreslenie „Canadian politics for dummies” moze jest lekka przesada w odniesieniu do niego, ale nie zdziw sie, ze nastepnym razem znajdziemy jego elaborat w pelnej krasie argumentow i przykladow. On nasza sytuacje widzi z Polski inaczej. Bo jest ona dziwaczna. Nie za dlugo publicznosc bedzie miala dosyc rzadow mniejszosciowych i odbeda sie najostrzejsze wybory od listopada 1988 roku.
    Cheers
    T.O.
    p.s. Torontonski ‚Globe and Mail’ na swojej www co dzien zadaje czytelnikom pytanie. Ze 2 tyg temu pytali, czy Kanada mialaby sie lepiej bez Quebec. 60 czy 70% odpowiedzalo TAK. Zaczynam sie domyslac, ze i w tej kwestii polowicznosc zaczyna ludziom doskwierac.

  63. A teraz z całkiem innej beczki:
    Usadowiłem się wygodnie przed ekranem by śledzić zmagania naszych szczypiornistów z Duńczykami.
    Drużyny wyszły do prezentacji w dresach. Na polskich dresach był wielki napis Grundfos.
    Myślę sobie: ciekawy początek, pewnie będzie wymiana uprzejmości, na duńskich dresach pewnie będzie Orlen….
    Ale nie, kamera pokazuje Duńczyków i ich dresy, na których widać tylko logo producenta strojów sportowych…
    Patrzcie, niby zachód a kultura u nich licha, żadnych gestów w stronę rywala..:))

  64. Toteż nasi w ramach rewanżu uczynili Duńczykom despekt odsyłając ich do kąta, by tam poczekali na Francuzów.
    Zrobili to wyjątkowo delikatnie: skoro wcześniej Francuzi grali dwie dogrywki, nasi postarali się grać tyle samo chociażby dlatego, że grzeczność wobec gospodarzy wymagała zachowania równowagi. Żeby potem nie było, że byli bardziej wypoczęci….

  65. Nazywam sie Andrzej Falicz i tak komuna mnie nie wyslala na zagraniczne studia.
    Bynajmniej jak dla wielu innych „zdolnosci” nie byly glowna przyczyna awansu za komuny.
    Ciezko to sobie wyobrazic wielu tutejszym forumowiczom ale zawisc nie musi byc motywem wszystkiego….
    Dziekuje, ja sam skonczylem studia za granica i mieszkalem rowniez w USA.
    Mnie komuna nie sponsorowala.
    Nie dlugo sie okaze, ze nie ma zadnej roznicy miedzy kolaborujacym z brutalnym narzuconym przez Moskwe rezymem a tymi, ktorzy tego nie robili ponoszac wszystkie konsekwencje.
    Ja pamietam kto wyjezdzal do Rosji i do Ameryki w latach 50-tych a kto czesto gnil w wiezieniu…(przepraszam za „gornolotne” sformulowanie).
    I tak ma wielki niesmak czytajac te moralizatorskie kawalki pana Daniela.

  66. Teraz juz nie animowo przeprosze za bledy ortograficzne typu oChydne i zacytuje wielbicielom pana Daniela i jego moralizatorstwa piosenke, ktora z reszta Kaczmarski napisal dla towarzysza Passenta:

    „Jestem postacia na wskros tragiczna.
    Najtrudniejszegom dokonal wyboru.
    Miedzy obozem dla nieprawomyslnych, a honorami i laska dworu…”

  67. Panie Andrzeju w „tamtych latach”niewiele osób jeżdziło na wczasy do Bułgarii i na studia do Leningradu.Większość tyrała w kraju za marne pieniądze.Ale też uważaliśmy to za swój kraj choć nie całkowicie wolny.A Politykę i Kulturę czytało się jak swego rodzaju odtrutkę na codzienną nachalną propagandę.Czytało się Passenta,KTT,Hamiltona,Kapuścińskiego i wielu innych.Oni kształtowali nasze poglądy na świat i na pewno ponoszą pewną odpowiedzialność za nasze dzisiejsze poglądy.A w sumie ten komentowany przez nas felietonik odnosi się do standardów postępowania społecznego i Pana glos niebezpiecznie oscyluje wokół pkt 3 i 9 Pana Bolesto.Więcej uśmiechu mniej jadu tego nam teraz brakuje i to nie tylko dzisiejszym 60-latkom ale i ludziom mlodympozdrowienia PS jestem ten Kruszynka a nie Ta.

  68. Do Pana Andrzeja
    Odnosze wrazenie, ze zawital Pan na ten blog Passenta niedawno. Tu glownie spotykaja sie wielbiciele talentu Gospodarza. Ludzie podobni charakterologicznie do niego. Prawdopodobnie w czasach najwiekszej swietnosci czolowego publicysty „Polityki” zachowywali sie podobnie jak on. Najcelniej okreslil ich pan Dorn nazywajac „wyksztalciuchami”. Najcelniej czytelnikow „Polityki” i takich ludzi jak Passent opisal swego czasu w paryskiej „Kulturze” Leopold Tyrmand w tekscie pt. „Fryzury Mieczyslawa Rakowskiego”. Jesli Pan trafi na ten tekst gdzies w archiwum czy w bibliotece namawiam do przeczytania. Nic dodac, nic ujac.
    Pozdrawiam serdecznie.

  69. Nic bym nie miał przeciwko zachowaniu spółki B&B, gdyby TP był prywatnym teatrem. Wtedy mogliby robić to co chcą. Problem TP polega na tym, ze jest PAŃSTWOWY i to nie fachowcy, ale politycy decydują kto nim kieruje i co może być wystawione. Koszty (straty teatru) i tak poniosą podatnicy, więc goście niczym nie ryzykują, oprócz dobrych pensyj.
    UWOLNIĆ KULTURĘ – sprywatyzować wszystkie teatry!

css.php