Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

9.03.2007
piątek

Jak będę duży

9 marca 2007, piątek,

Rząd ogłosił program mający na celu ulżenie doli matek i zwiększenie przyrostu naturalnego. Program gorąco popieram – wydłużenie urlopów macierzyńskich, zmniejszenie podatków, przedszkola do godz. 18-ej – jestem ZA. Kto jest przeciw? Nie widzę. Nareszcie coś dla ludzi, a nie przeciw komuś. Przy okazji pomyślałem, że gdy te dzieci dorosną i zaczną marzyć, kim zostaną jak będą duże, to nie wiadomo co im doradzić. Za moich czasów chłopiec chciał zostać strażakiem, sportowcem, Kościuszką, albo wręcz Napoleonem, podczas kiedy rodzice doradzali medycynę bądź prawo. Dziś nikomu nie radzę zostać:

LEKARZEM – zawód kiedyś ciężki, ale bezpieczny, dziś wręcz odwrotnie – przyjemny, ale niebezpieczny. Przyjemny, bo pani profesor pijana w pracy, pacjenci pchają się z gotówką, ale i niebezpieczny – jeden profesor oskarżony przed gazetę codzienną o eksperymentowanie ze śmiertelnym skutkiem, inny kazał sterylizować igły jednorazowego użytku, jeszcze inny sfilmowany na całą Polskę w kajdankach jako zabójca w klinice rządowej. Wniosek – wszystko, tylko nie medycyna.

ADWOKATEM – w żadnym razie. Dobrze było adwokatom, kiedy byli zamkniętą korporacją, do której dostęp miały tylko ich własne dzieci, a opłaty brało się z sufitu. Teraz korporację się lustruje i otwiera, a ceny mają być z cennika. To wątpliwa kariera dla dziecka.

KSIĘDZEM – broń Panie Boże! Dawniej bezpieczna droga życiowa, zwłaszcza dla młodych ludzi ze wsi i małych miasteczek, wzór wszystkich cnót, dziś okazuje się pełna zasadzek – jak nie agent to pedofil.

SĘDZIĄ – posada kiedyś szanowana, bezpieczna i gwarantująca minimum życiowe, dziś zajmowana przez ludzi niegodnych zaufania, dyspozycyjnych członków łże-elity, wyrokujących zawsze na korzyść „układu”, im wyżej (Trybunał Stanu) tym gorzej. Opłaca się być tylko sędzią piłkarskim.

MINISTREM – zajęcie niebezpieczne, zwalniają z dnia na dzień, i nawet nie mogą powiedzieć za co, bo to tajemnica państwowa.

PIŁKARZEM – nie radzę, można przegrać mecz z prokuraturą. Bez adwokata trudno pokazać się na boisku. Nieugięty minister sportu, dopingowany z loży prasowej przez media, może nas wszystkich wyrzucić, zawiesić nam zarząd naszego związku, a potem – pod presją FIFA – przywrócić na stanowiska i powiedzieć, że na tym polega kompromis i gramy dalej.

GWIAZDĄ TV – w żadnym wypadku. Kontrakty podobno wysokie, ale towarzystwo haniebne, skrzyknięte przez najgorszy element PRL. Fotografie w „Gali” i w „Vivie” to za mała satysfakcja. Szkoda naszego dziecka na takie środowisko.

GENERAŁEM – ratuj się kto może! Połowę generałów usunął poprzedni minister, resztę zrobią Talibowie. Jeden generał uspakajał wczoraj w telewizji Talików, że nie jedzie do nich walczyć, tylko „zdobywać serca i umysły” – słowo w słowo to samo, co mówili Amerykanie w Wietnamie. Trzeba nie mieć serca ani umysłu, żeby doradzić dziecku karierę wojskową.
Nawet minister wpadł na minę, a jego następca cały jakiś podminowany.
 
W SUMIE – warto się zastanowić, zanim człowiek przyjdzie na świat.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 108

Dodaj komentarz »
  1. Ogłoszenie tak wspaniałego programu prorodzinnego spowoduje ogromny wzrost notowań Jarosława i jego kryształowych koalicjantów. I o to chodzi. Żeby to wszystko wprowadzić w życie muszą oni rządzić teraz conajmniej kilka kadencji.

  2. No, chyba że się wyemigruje — ale takiej możliwości w propozycjach życiowych nie ma. Tymczasem emigranci to robili kariery — Mickiewicz, Słowacki, Chopin, Curie-Skłodowska…

    A zawodowym politykiem? Przyjdzie taki do TV, poplotkuje o kolegach z partii i już sława, pieniądze… Zwykle do następnych wyborów, ale czteroletnia perspektywa w dzisiejszych czasach to też coś!

  3. Panie Danielu
    A archiwista ipn-u?To profesja z przyszłością.Kiedyś archiwista był synonimem pokurcza zamkniętego za życia w ponurych piwnicach wśród stosów papierzysk i sieci pajęczyn.A teraz to zawód z przyszłością.Jak słyszę perspektywy zatrudnienia kilkunastoletnie,niezła siatka płac,dopłaty z fuduszu socjalnego do wczasów”pod gruszą”.A jakie perspektywy kariery politycznej!A jeśli archiwista nie ma politycznego temperamentu to może kariera naukowa lub publicystyczna.”Projekty badawcze”otwierają drzwi do najlepszych uniwersytetów i mediów.Przedsiębiorczym blogowiczom podpowiadam pomysł na zarobienie kilku złotych.Myślę o zabawie dla naszych milusińskich pod nazwą”Mały archiwista ipn”popularyzującej tę profesję.Zestaw składał by się z szafy pancernej zawierającej maleńkie,gumowe rękawiczki,maleńką maskę na buzię i mebelki-biureczko,paprotka,szafki na rolkach i komplet teczek na Alę i Asa.Zadaniem dziecka byłaby weryfikacja dokumentów,sprawdzenie zaświadczenia i wydanie certyfikatu moralności np Ala jest pokrzywdzona bo As był TW. Wesołej zabawy!
    Pozdrawiam
    PS.Biznesplan powinien uwzględniać pokrywającą koszty dotację państwową.Nie sądze,by z jej uzyskaniem mogłyby być jakiekolwiek problemy.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Wracając do dyskusji w poprzednim wpisie Pana Daniela: „Witajcie w układzie!”.
    Ha Ha!
    Ja nie twierdziłem i nigdy tego bym nie powiedział, że Polski Sierpień nie miał w tym wszystkim udziału. Miał, i to olbrzymi. Ja tylko zaprotestowałem przeciwko stwierdzeniu, że gdyby nie było Sierpnia, to nie byłoby pieriestrojki. Może inna, ale byłaby.

  6. Oj, a chciałby Pan by dziecię zostało NAUCZYCIELEM? To ż to zawód najwyższego ryzyka. Po pierwsze w try miga trzeba zapomnieć wszystko, czego się człowiek na studiach nauczył. by sprostać wysokim wymaganiom moralnym miłościwie oświacie patronującego p. Giertycha ( o jego zastępcy , specjaliscie od ewolucji już nie wspomnę) Po grugie, szybko dowie się delikwent, że niesłusznie przez lata fach ów korzystał z wielkich przywilejów socjalnych i teraz, w ramach restauracji etosu, musi dopłacić z własnej kieszeni do wiekopomnych osiągnięć wychowawczych, jak np czynne do wieczora świetlice, kółka zainteresowań rozmaitych i szkolne wycieczki. Chce być belfrem – jego sprawa. Niech płaci, bo państwo nie zapłaci z pewnością. Budżet tego nie przewiduje.

  7. Warto w każdym razie zostać księdzem+gwiazdą TV, tacy to mają wpływy 🙂

  8. maciek 23:11 (wczoraj)

    To odnośnie komentarzy do poprzedniego wpisu, ale obawiam się, że mógłbyś już tam nie zaglądać, a sprawa jest ważna:

    To był CYTAT z Sakiewicza! NIE mój pogląd!

    Zabrakło na końcu cudzysłowu (napisałem o kłopotach z klawiaturą) i można było odnieść błędne wrażenie.

  9. Straszni ci Kaczynscy jak moga robic takie swinstwo zbolalej lewicy jak pomagac rodzinom…
    Kto ich teraz przebije?
    Lewica bedzie musiala za Panem Passentem postawic na elektorat:
    Gwiazd TV
    Generalow
    Lekarzy
    Prawnikow
    i
    Pilkarzy
    na ksiezy bym jednak nie liczyl…moze znowu zabraknac glosow (!?).

    No i znowu „sily dobra” wprowadzono w konsternacje.
    Nawet wiecznie zywy felietonista z PRL-u sie zgubil reprezentujac jedynie program wybitnie negatywny.

    Mam nadzieje, ze dla moich drogich purystow jezykowych dostarczylem i tym razom wystarczajaco duzo materialu do tworczych polemik…

  10. – Wojtek z Przytoka ma racje, zawod szukania hakow poplaca;-)
    – Dodam, ze kolejny zawod z przyszloscia, to polityk prawicowy, bo przynajmniej nigdy nie maja watpliwosci, co do sensu swojej misji.
    -Nastepny: prokurator – o tym chyba nie trzeba przekonywac, kto musi puszkowac, no i CBA, itd…, zreszta byli zawsze w cenie podczas wzmozen ideologicznych
    – ostatnio zaslyszalem rozmowe doroslego z dziecmi. Na pytanie kim chca zostac, zgodnie odpowiedzialy: „emigrantem”.
    -wydaje mi sie jednak, ze hitem byloby zyczycz malenstwom zostanie piecioraczkami pt. „XXIV RP 2040 – Twoi premier, prezydent, prymas, prezes Trybunalu KOnstytucyjnego i preses NBP”

    Na marginesie, czy ulice XXX PRL (jesli sie jakies zachowaly) beda zmieniane na X IVRP?;-)

    Udanego dnia.

  11. kurka wodna, Wojtek z Przytoka mnie uprzedził: też miałem napisać o zawodzie historyka – kariera w IPN.
    Można też zostać kierowcą busa i wywozić rodaków za Kanał.

  12. W związku z nowym programem Partii i Narodu proponuję, żeby wszystko było za darmo i każdemu według potrzeb.

  13. Chyba wrócę do mojego starego zawodu i zacznę z powrotem rzeźbić kołyski z lipowego drewna . Robota zapewniona na wiele lat . A jak podpiszę umowę na wyłączność z Ministerstwem Zdrowia Publicznego i Prokreacji, ludzi się zatrudni, bezrobocie spadnie i zaczną wracać młodzi fachowcy z angielskich fabryk . Niech żyje Pan Premier , niech żyje!!!
    Konie na biegunach też potrafię wystrugać kozikiem. Lecę ostrzyć dłuta i posprzątać warsztat.

  14. Pan Torlin jest megalomanem. Proszę sobie wyobrazić sytuację kiedy bóg tak wcześnie nie zabrał Andropowa? Obawiam sie, że mielibyśmy ustrój coś jak w dzisiejszych Chinach. Zwycięzcą i wielkim przegranym jednocześnie był Gorbaczow. On jedyny zasługuje na pomniki w tym kraju. Reszta to mitologia, pycha i megalomania z bardzo smutnym rezultatem dla wiekszości polaków.

  15. Andrzej Waligórski twierdził, że „cysorz to ma klawe życie…” , ale lepiej chyba zostać muzykiem rockowym – nawet znani politycy zostawiają sobie taką furtkę ostatnio, np. pan Tony Blair nagrał właśnie całkiem zgrabnego singla: http://www.uglyrumours.com/

    Panie Danielu, jest Pan rewelacyjny, jak zawsze 🙂

  16. Panie Danielu,

    Wymienil pan zasadnicze zawody wysokiego ryzyka, ja uzupelnie ta liste o „zawody” zadnego ryzyka i odpowiedzialnosci:

    Prezydent RP – nie wie co robic, nie wie jak mowic… efektt mizerny, smiesznosc zwykle
    Premier RP – wie co robic, wie jak mowic

  17. dokonczenie mysli:
    Premier RP – wie co robic, wie jak mowic, a efekt niestety taki jak wyzej….

  18. „OPLACA SIE BYC TYLKO SEDZIA PILKARSKIM” Jest Pan uprzejmy sobie zartowac podwojnie.Oplaca sie ale do czasu. Zapomnial Pan ?
    A co z dziennikarstwem ?Polecalby Pan czy nie ?Pytam bo zawsze moze sie zdarzyc jakis wnuczek.

  19. A moze matka Gorbaczowa. Albo wielikija Rosyja, ktora wydala takiego wspanialego syna.
    A moze Stalin bo dzieki niemu bylo co obalac.
    Lenin, Marks itd.
    Chlopie daj sobie spokoj z szukaniem metafizycznej sily sprawczej – to musialo sie rozpasc.
    Tolstoj tez wielikij Rosjanin napisal, ze wielcy wodzowie sa jak fala, ktora tworzy dziob statku…a statek to spoleczenstwo.
    Gdzie poplynie tam znajdzie i zrobi swoja fale.

    No ale moze tak na temat felietonu.
    Wyobrazmy sobie Pan Passent ma dziecko w latach 60-tych…jaka kariere dla niego szykuje?
    60 -te Dzialacza partyjnego czy publicysty.(studia w Moskwie)
    Przychodza lata 70-te…pilkarza czy publicysty.(studia w Waszyngtonie)
    80-te …pewnie generala.(studia w Szczytnie)
    90 -te (moze ksiadz)… itd.(studia w Lublinie)

    Wybral kariere emigranta – lepiej bylo trzymac wlasne dziecko z dala od systemu wlasnej roboty…

  20. Wojtek z Przytoka : BINGO ! Archiwista jest jak coca cola.

  21. A do Andrzeja Falicza jak zwykle nic nie dociera…
    A słyszał Pan Panie Andrzeju o czymś takim jak „humor”, „żart”, albo taki za przeproszeniem „dowcip”? A może słowa te są tylko domeną Układu i Zwolenników Gierka?
    I widzi Pan Panie Danielu – krytykuje Pan – to źle, chwali – jeszcze gorzej. A jak Pan jeszcze zażartuje… Łoj to wtedy już nie ma przebacz…
    Pozdrawiam

  22. Wobec niedawnego pomysłu Sobeckiej, żeby zlikwidować żłobki i wydłużyć do trzech lat urlop, obecny pomysł rządu przyjęłam z ulgą.

    Ale oto okazało się, że Kaczka w kaczolandzie też może zostać łabędziem – jestem pełna podziwu dla gestu pani prezydentowej, która podpisała apel do parlamentarzystów, aby nie zmieniali konstytucji. Biorąc pod uwagę jak bardzo ta cała sytuacja wkurzyła o. Rydzyka gotowa jestem pani Kaczyńskiej wysyłać codziennie laurkę. No a Giertych od razu próbuje podlizać się Rydzykowi, wyręczając się żoną. Zaczyna się zarysowywać ciekawa praktyka – żony polityków w imeniu swoich mężów, bo przecież całkiem niedawno Nelli Rokita, też gardłowała w imeniu męża.

  23. Warto zostać świnią. Tylko koryta pozajmowane. Pozdrawiam.

  24. Tradycyjnym marzeniem dla chłopców był jeszcze zawsze zawód pilota. Ale cóż… też lepiej nie, można zostać np. oskarżonym o uratowanie życia byłemu premierowi.

  25. Witam
    Politycy P i eS opowiedzieliby pewnie, że szyderczo Pan ironizuje ze starań prorodzinnej polityki ministra MenRomana i całego rządu!
    Takimi tekstami wpędzi Pan dzieci i młodzież marzącą o karierach, sławie i pieniądzach prosto na wiejską..!

    POLITYK (najlepiej partii rządzącej, choć niekoniecznie)- Diety haniebnie wysokie towarzystwo też! Dawniej bezpieczna droga życiowa, teraz też! Opłaca się być nie tylko sędzią piłkarskim, lecz również politykiem ( parlamentarnym jak i samorządowym)! Wykształcenie, kultura osobista ( oraz „jakiekolwiek” normy moralne) mile widziane, choć niekoniecznie…

  26. Dowiedzialem sie niedawno, ze dziennikarz wojskowej gazety Kommiersant Iwan Safronow mieszkajacy na 3-cim pietrze wypadl przez okno znajdujace sie miedzy 4-tym i 5-tym pietrem … pewnie samobojstow albo nieszczesliwy wypadek.

    W Polsce zawod dziennikarza jak narazie nie wykazuje wysokiego suicyzmu jak np. u pierwszoligowego dempokraty cara Putina, ale nie zawsze tak bylo.

    Szkoda tylko, ze miedzy ciagla do nudy kakofonia jak to jest obecnie w Polsce strasznie, zle i niebespiecznie Panie Danielu nie moge na Panskim blogu znalesc tematow na temat naszych wschodnich sasiadow, np. na temat rzadowej kontroli mediow i likwidacja struktur demokratycznych, deportacji do Lagrow dzialaczy eco-organizacji Belona, morderstw politycznych, ludobojtwa w Czeczeni itd. … ale, kazdemu to na co zasluguje.

    Pozdrawiam,
    Dante

  27. Torlinie piszesz, że sprzeciwiasz się twierdzeniu, „że gdyby nie było Sierpnia, to nie byłoby pierestrojki. Może inna, ale byłaby.”

    Co do pierwszego można się spierać bez końca. To już jest spór na poziomie podręczników historycznych, i nasz blog raczej niewiele tu wniesie. Ja tylko pozwolę sobie dodać, że i mały kamyczek może uruchomić lawinę. A Sierpień raczej nie był małym kamyczkiem.

    Ale fakt, pieriestrojka tak czy tak musiała być. Ale to nie musiało się rozpaść, wbrew temu co stwierdził Andrzej Falicz. Pieriestrojka była również w Chinach, i jakże różne było to widowisko od tego, które zafundowali światu towarzysze z Moskwy.

  28. Panie Danielu, a o zawodzie dziennikarza nie wspomniał pan nawet na deser. Zastanawiam się, czy było to pominięcie świadome, czy przypadkowe.

    Ale żarty na bok. I z ręką na sercu. Czy polecałby pan swój zawód dzisiejszym chłopcom i dziewczynkom?

  29. Panie Danielu,

    ograniczył się Pan do szanowanych zawodów z III RP i wcześniej. Tymczasem w okresie przełomu świetnie prosperuje się w zajęciu, które kiedyś określano się mianem prowokator (nazwa nie adekwatna). Działalność taka polega na napuszczeniu, opuskwieniu, naubliżaniu itp. ludziom znanym z działalności publicznej. Jest to zawód bezpieczny, bo anonimowy. Pełno tego, że aż mdli. Nie potrafię jednak powiedzieć z czego utrzymuje się ci apostołowie prawdy przy życiu.

  30. Jesieni, panowie nam sie tu rozmarzyli, az szkoda im w tym przeszkadzac. A ja, poslugujac sie swa damska logika usiluje zgadnac, kogo sie rzad bardziej boi – pani Prezydentowej czy Manueli Gretkowskiej, czy ich ewentualnego sojuszu. Serdecznosci.

  31. Topolowko, wczorej pisałaś: „Kaczynscy te stepowo- tatarskie tradycje: nieufnosci i atmosfery wiecznego podejrzewania ludzi o najnizsze intencje podtrzymuja i nadmuchuja. I w tym sensie cofaja nas cywilizacyjnie.”

    Niepotrzebnie upadasz na duchu. Ten blog, i wiele innych, cały ten gremialny odruch sprzeciwu, jest dowodem, że praktyki Kaczyńskich rozbudziły nas cywilizacyjnie. Kto za spokojniejszych czasów, czasów Kwaśniewskiego dajmy na to, zastanawiał się, czy podejrzliwość jest antycywilizacyjna. A Kaczyńscy nas do tego zmusili, i w tym jest ich zasługa. Zawsze warto dostrzegać dobre strony w najgorszej nawet sytuacji. A czy obecna jest rzeczywiście najgorsza? To się jeszcze okaże. Bowiem, jak już miałem przyjemność stwierdzić na tym blogu, zamiary Kaczyńskich są niezbadane.

  32. Hi-hi-ha-ha – racja Panie Passent, weekend za pasem, nie mówiąc o wiośnie.

    ARCHIWISTA IPN – to brzmi dumnie i sensownie-przyszłościowo. Ale mało ambitnie. Co prawda można awansować, już nie trzeba na kominie w Poroninie gaci Lenina całować. Na historyka-prokuratora. Co za użyteczne połączenie dyscyplin.

    A jeśli ktoś ma dziecko udane, płci żeńskiej, nad wiek rozwinięte i ambicją rodziców przepojone, to co? Ja podsunąłbym swojej corce zawód NAUKOWCA-BADAWCZYNI. W dziedzinie badań nad korporacją. Dziedzina czysta, stosowana. Korporacja Gieremka jest już wykryta, ale jeszcze nie przebadana. Nad korporacja małżeństwa Balcerowiczów badania jakoś zawieszone. Nad korporacją hybrydową Onyszkiewicz-Komorowski dopiero w zalążku. Same pola, a ile oprócz tego ugorów badawczych. Potem jakąś uogólniającą teorię mogłaby sformułować: korporacja jako cząstka elementarna układu (metodą tablicy prostokątnej). Dalej teoria mega-układu, pst, nie rozpowszechniać, to będzie nowość, jej wielkie odkrycie. A potem, jak już będzie wystarczająco duża, sama czystość pytań badawczych: ile korporacji można pomieścić na główce układu postkomunistycznego, a ile na czubku układu komunistycznego?

  33. mw
    informuje, że przeczytałem wyjaśnienie. Nawiązałem do twojej wypowiedzi bo była logiczna i podobała mi się, ale z tym fragmentem nie zgadzałem się – teraz już sprawa jasna.
    Myślę, że to co napisałem niektórym na forum na coś sie przyda. Ale jak widzę do niektórych takich jak P.Falicz to trudno trafić

  34. A ja dla chlopczyka wybrała bym zawód – ksiądz. Wszak znane jest powiedzenie „kto ma ksiedza w rodzie tego bieda nie ubodzie”
    Zna ktos ksiedza zarejestowanego w Urzedzie Pracy jako bezrobotny…?
    A jeszcze jak zniosą celibat……..-)))

  35. Grabarz/spec. od uslug pogrzebowych – roboty nigdy nie zabraknie, klientela pewna, zwlaszcza w kraju, gdzie pochowek nadal traktowany jest bardzo rytualnie. Troche pracy w biurze, troche na dworze, kontakt z ludzmi (zywymi i umarlymi), zakaz pracy w niedziele – to pewne ! Nadwyzkowe kwiaty do domu – jako mily bonusik.

    Korytowy/korytowa – zarlocznych swin do karmienia z koryta nigdy nie zabraknie

    Pisarz – w sadzie oczywiscie, nie tam zaden literat. Przy obecnym „usprawnianiu” systemu sprawiedliwosci ilosc spraw kierowanych do sadow przez dziarkich prokuratorow wzrosnie (kiedy mundury dla prokuratury ?).

    Wlasnie, krawiec – do szycia mundurow i mundurkow. Na miare oczywiscie.
    Na miare potrzeb i postepow w umundurowywaniu kraju.

    Psychoterapeuta – potrzebny tak dla rzadzacych, jak i dla rzadzonych, w tym dla A. Falicza.

    Agent w biurze podrozy – robota pewna, zwlaszcza kiedy ktos wyspecjalizuje sie w podrozach w jedna strone.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  36. TesTeq zaproponowal:

    „W związku z nowym programem Partii i Narodu proponuję, żeby wszystko było za darmo i każdemu według potrzeb. ”

    To ja przypomne jeszcze inne stare hasla. Program Partii Programem Narodu – bylo takie, pamietacie Panstwo.

    Zmienialo sie je nieprawomyslnie na Program Partii Programem Partii.

    I niech teraz tez tak zostanie.

  37. chciałem tylko napisać, że gratuluję puenty 😀

  38. jasny gwint. Zgadzam się z Tobą, że największe zasługi we wszystkich zmianach które nastąpiły ma Gorbaczow. Został on chyba mimowolnie sprawcą przełomu gdyż pewnie tego nie chciał i nie przewidział skutków. Liczy się jednak końcowy efekt i za to należy mu się podziękowanie. Może historia go doceni.

  39. Drogie Blogowisko,
    jest zagadka dla oddechu. Zgadnijcie, ktorych to panow dotyczy?

    Osobowość paranoiczna (paranoidalna) to zaburzenie osobowości u której
    występuje
    *chłód emocjonalny,
    *wycofywanie się z kontaktów z innymi,
    *wrogość,
    *nadmierna podejrzliwość,
    *nadmierna wrażliwość na lekceważenie i krytykę,
    *niezdolność do wybaczania urazy.

    Kryteria diagnostyczne ICD-10 (International Classification of Diseases):
    * przewrażliwienie na niepowodzenia i odrzucenie,
    * tendencja do długotrwalego przeżywania przykrości,
    * podejrzliwość, ujmowanie obojętnych działań otoczenia jako wrogich lub
    pogardliwych,
    * sztywne poczucie własnych praw,
    * podejrzenia dotyczące wierności,
    * przecenianie własnego znaczenia,
    * pochłonięcie wyjaśnianiem wydarzeń

    Kryteria diagnostyczne DSM-IV (Diagnostic and Statistical Manual of Mental
    Disorders):
    * pozbawiona wystarczających podstaw podejrzliwość, że inni nas wykorzystują, krzywdzą lub oszukują,
    * zaabsorbowanie bezpodstawnymi wątpliwościami co do lojalności przyjaciół lub wspólników i co do tego, czy są oni godni zaufania,
    * niechęć do zwierzania się innym, spowodowana nieuzasadnionym lękiem, że zostanie to użyte przeciw nam w złych intencjach,
    *odczytywanie ukrytych, poniżających lub groźnych znaczeń z niezłośliwych uwag lub zdarzeń,
    * ciągłe noszenie urazów, czyli niewybaczanie zniewag, krzywd lub afrontów,
    *dostrzeganie ataków na nasz charakter czy reputację, które nie są widoczne dla innych, oraz szybkie reagowanie na nie gniewem lub przechodzeniem do kontrataku,
    * powtarzające się nieusprawiedliwione podejrzenia, dotyczące wierności
    współmałżonka lub partnera seksualnego.

  40. Wyglada więc na to, że w Polsce najlepiej być nikim, albo politykim (specjalnie tak, żeby było do rymu), co w zasadzie na jedno wychodzi, bo dziś coraz rzadziej ktoś, kto jest kimś pcha się do polityki. Nawet jak się pcha, to po jakimś czasie zostaje nikim, bo będąc w polityce traci twarz. Bez twarzy trudno być kimś, szczególnie w jakimś normalnym kraju. U nas wcale nie tak trudno.
    Nadzieją jest Europa. Po co być w Polsce nikim jak można być kimś w Europie. Coraz więcej rodaków to rozumie. I nawet jak się w Europie zaczyna od zmywaka, to już się jest wygranym, bo tu nie straszą z telewizora kaczory ani inne końskie łby.

  41. KS – Manuela Gretkowska w sprawie aborcji jest „za, a nawet przeciw”. A w ogóle od tematu się odcina. Zatem nie chodzi jej o obronę praw kobiet, lecz o zrobienie politycznej kariery. Szkoda!

  42. Co sądzicie państwo o bojowcach z Afganistanu. Jak oni pięknie osłabili Wielkiego Brata (nie mylić), którego wódz dał się w to wpuścić bez bomby atomowej (no przesadziłem). Nikt im nie dziękuje. Nie widzi tej niemetafizycznej sily pomocnej wolnej Polsce.
    Żarty DP dają do myślenia, ale dotyczą dzisiejszych około 20 latków.

  43. Gospodarzu, zapomnial Pan napisac o dziennikarzach.

  44. Zony politykow to jest to. Wystarczy wspomniec Hillary Clinton.

  45. KS
    Sojusz prezydentowej z Gretkowską ? to byłaby bomba, że też na to nie wpadłam, zawojowałyby cały świat.
    A tak na serio, to przy całej mojej niechęci do Kaczyńskich, muszę przyznać, że Maria Kaczyńska, mając tak ograniczone możliwości, zdobywa czasem pozytywne punkty.
    Natomiast, widać jak na dłoni, również na naszym blogu, że sprawy istnienia żłobków, długość urlopów i inne tzw. sprawy kobiet, interesują mężczyzn (bez względu na wyznawaną opcję polityczną) tylko wtedy kiedy mogą posłużyć do ataku na przeciwnika politycznego. Trochę to jednak przykre.
    Pozdrawiam

  46. Gospodarzu, zapomnial o zawodach szpiega, donosiciela, agenta, i tajnego wspolpracownika. To szacowne zawody. I jeszcze jeden…. nie pamietam nazwy… ponoc najstarszy zawod swiata. W czasie ostatniej wizyty w Warszawie widzialem za wycieraczkami sporo ofert reklamowych na ten ostatni temat. Czyli, jest podaz, a zapewne takze popyt. Warto sie zastanowic.

  47. Panie Danielu
    Warto jednak być sędzią, ale tylko we własnej sprawie, ponieważ sędziowie piłkarscy również ostatnio są podpadnięci.
    pozdrawiam marekk

  48. Dzien dobry

    Przepraszam Panie Danielu, ze dodam nieco dxziegciu do tej beczki miodu w ktorej pan siecdzi..
    Czytam pana felietony od 30 lat. Z przerwa kiedy byl Pan ambasadorem, rzecz jasna.
    Musze stwierdzic z przykroscia, iz byly one (felietony) znacznie lepsze przed laty, kiedy sasiadowaly z tekstami KKT w wielkoformatowej Polityce- oj lezka sie w oku kreci.
    Waldorf, Kaluzynski, Kobylinski i wiele innych znakomitosci goscilo na lamach tego najlepszego pisma w historii II i III Rzeczypospolitych.
    Sarkastyczna metoda na szybkie wysmianie zawodow, ktorych rzekomo nie nalezy sie uczyc jest swietna, ale ograna juz (takze przez Pana) wielokrotnie.
    Nie ma to (mam nadzieje) nic wspolnego z moim poczuciem humoru, czy tez jego brakiem. Doceniam Pana „z przymrozeniem oka” podjscie do tematu.
    Oczywiscie, ze nikt nie przestanie byc studentem medycyny, chodzic do lekarza, adwokata, ksiedzia czy czuc powolania do bycia takowymi- tylko dlatego, ze skrytykal Pan te zawody.
    To troche, jak w kabarecie, prawda ? To jest jakby sztuka dla sztuki, czy jak u literatow, badz jezykoznawcow lub komikow- zabawa zywym slowem. I niestety wyglada to na zabawe czytelnikiem. Naiwna forma felietonu Panie Danielu. Przepraszam, jesli sie myle.
    ” Oj naiwny, naiwny, naiwny…
    Jak dziecko we mgle
    Choc w intencjach to w zasadzie pozytywny…”
    Pisze Pan ostatnio teksty na poziomie dobrego maturzysty. Solidne co nieco konformistyczne i skostniale.
    Malo lotne, po prostu bezpieczne, choc niestety nudnawe.
    Za to spod szynela. Nawet jesli nie zachwycaja, to przynajmniej nie bedzie wpadki. Prawda ?
    Oj leniuszek sie z Pana zrobil Panie Danielu na stare lata, leniuszek. Ale sympatyczny i inteligentny. I tak Pana lubie.

    Pozdrawiam serdecznie.

  49. To mój As byl TW ?! O diabli!

  50. i dodam:
    letom pisze:
    warto zostać swinia, tylko koryta pozajmowane.
    Daaaaaaaaaawno nic bardziej celnego nie słyszałam!

  51. Panie Danielu, Mili Klubowicze

    Przeczytalam w GW ,że intelektualiści polscy reaktywowali DiP (Dialog i Przyszłość).
    Fakt ten jest tak znamienny, że pomyślałam o ponownym powołaniu do życia Komitetu
    Obrony…Zawodów (KOZ) . Wracamy do korzeni…

    Jesień
    Nie znam szczegółów z życia Pierwszej Damy, nie wiem jakie ma poglądy, co sobą reprezentuje, nie chcę sądzić i osądzać ale…
    pojawiła się w Rospudzie, podpisala apel zainicjowany przez M.Olejnik, pierwsza myśl, brzydka myśl pojawiła się ze skojarzeniem dobrego i złego śledczego, jeden bił, drugi był „ludzki”. Pierwsza dama jako katalizator.

  52. Zabrakło dziennikarza, dlaczego? Nie ma pan pomysłu na za i przeciw, na wczoraj i dzień dzisiejszy, czy pominął pan celowo, aby uniknąć wywołania burzy domysłów na temat właściwej roli prawdziwego dziennikarza?

  53. Halszko, mnie się pojawiła myśl jeszcze brzydsza. Mianowicie stare, seksistowskie przysłowie: „Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle” 😉
    Prezydentowa robi to wszystko po to, aby pośrednio przedstawić stanowisko prezydenta. A przynajmniej zasugerować, że ono jest właśnie takie.
    Zaczęło się przecież tak:
    1) prezydent najpierw oględnie wypowiedział się przeciwko niszczeniu Rospudy,
    2) kancelaria zdementowała,
    3) prezydentowa zdecydowanie wypowiedziała się przeciwko niszczeniu Rospudy. Zostało wrażenie – Pałac jest przeciw.
    Prezydent już nie musi tego mówić. Może nic nie mówić, a i tak żona doda mu trochę punktów. W ten sposób palą „Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek”, aby „wilk był syty i owca cała”. Całkiem sprytnie…

  54. Moja Mama zwykła mawiać, że prawdziwie inteligentna kobieta wogóle się nie rodzi!
    Pozdrawiam z błota
    Stara Zaba
    P.S. W zamierzchłej przeszłości (wczesny Gierek?) w TVP był program „Spotkania z balladą” (z Krakowa), a może to było „Małżeństwo doskonałe”? W każdym razie coś tam było o nieszczęściach chodzących parami i Wojciech Młynarski na poczekaniu ułożył balladkę o tychże nieszczęściach. Sens jej był taki, że nie obawia się najgorszego, bo ono nie ma pary. A K&K? Znaczy, istnieją gorsze. Zawszeć to pociecha.

  55. Rzeżnik to ma klawe życie tyyyyyyyyyyyyyyle świń trafi w końcu pod jego nóz! I czerwone i różowe i łaciate i stare i młode, no mówię wam..

  56. HAHA – czy polecałbym zawód dziennikarza? NIE. W naszym zawodzie są, jak w każdym, ludzie wybitni, jak Hanna Krall czy Ryszard Kapusciński, ale w sumie ten zawód kojarzy mi się przede wszystkim z pochopnym formułowaniem ocen i sądów, z powierzchownym postrzeganiem zjawisk, z nieustannym pośpiechem, efekciarstwem, ostrą konkurencją, a u schyłku życia trudno pokazać dziecku dom i powiedzieć: Zobacz, to ja zbudowałam (-em). Jeżeli chodzi o mnie, to zawsze uważałem, iż są zawody bardziej godne, zeby im się poświęcić, przede wszystkim zawód lekarza, architekta i prawnika, które podziwiam najbardziej. Co z tego, skoro na acrhitekturę zdawało się z matematyki i rysunku, a na medycynę z chemii i z fizyki – to były moje najsłabsze przedmioty. A prawo w czasach PRL nie było atrakcyjne. Dla kogoś tak pozbawionego talentu jak ja – pozostawało tylko dziennikarstwo. Państwu życzę dzieci bardziej uzdolnionych.

  57. Diaspora jest czujna ! ( Albo – nie )

    Emigrant przed wlasnym systemem z najbardziej wesolego
    baraku w obozie.

    Trudno odmowic gospodarzowi braku smaku i zdrowego realizmu
    w ocenie sytuacji i dokonywania wyboru. Co innego, wlasne j-elita,
    a co innego PZPR-owski w PRL-u plebs.
    Nigdy bym gospodarza o takie szalenstwo nie posadzal
    i podejrzewal.

    Na bezrybiu i rak jest ryba – prawda?

    Tutaj granica nie byla pociagnieta po Odrze i Nysie-Luzycjiej.
    Problem na dzisiaj – skad wziac naiwnych do ‚nowej’ lewicy
    pod steram starego Skippera?

    F.S. von/od Diasporski

  58. Lucjan smialo wal z dowcipami!
    Osobowosc depresyjna – zwolennicy DP.

  59. halszka31
    popieranie protestu ws Rospudy akurat świadczy o słabości umysłowej pani prezydentowej. Protest ws Rospudy popierają tylko ci którzy nie rozmumieją co się tam dzieje.

  60. Cassandro, a jaką drogą (myślową) doszłaś do takiego wniosku? Z tego co mi wiadomo temat aborcji jako dyżurny temat rydzykowców jest omijany, ponieważ polemika kończy się wyzwiskami, z których najłagodniejsze to „morderczynie nienarodzonych”. Język jest już tak zawłaszczony, że tzw. „obrońcy życia” o zygocie mówią CZŁOWIEK. I wszyscy się na to zgadzają.
    Zresztą dyskusja jest bezcelowa – nie chodzi bowiem o prawa nienarodzonych. Chodzi o prawo do kontrolowania kobiet, do pgraniczania ich samodzielności i samostanowienia, do WSPÓŁodpowiedzialności. Znamienne jest to, że za aborcję karze się lekarza, pielęgniarkę i kobietę. Szanowny współtwórca pozostaje niewinny jako leluja…. A to właśnie przez niego ta aborcja.

  61. Babka klozetowa, tylko babka klozetowa. Jej rola w historii jest niezaprzeczalna

  62. Do halszki31:
    O ile moja pamięc nie zawodzi to dodatek do Życia Warszawy nazywał sie Doświadczenie i Przyszłośc?
    Ale to mały szczegół…. wy młodzi inaczej postrzegacie wszystko to co było przed datą Waszych urodzin. Takie jest życie…
    A historia jest nauką klasową.

  63. Przełom na blogu Passenta. Odezwał sie Gospodarz. A ja myślałem, że to było jak dziad do obrazu. Dobre to, że wypowiedzi są wogóle czytane.
    Optymistyczne! Co do interatnego zawodu godnego rekomendacji to zaproponuję „bezrobotnego”. Czasami dobry model na życie w wolnej polsce

  64. Panie Danielu to zabawne bo ja jestem architektem… moze dlatego sie tak lubimy…

  65. Jeszcze jedno Jacobsky, nie bardzo mi sie podoba Twoja metoda „polemiczna” reducto ad absurdo, ktora usilujesz bez wdzieku mnie zalatwic intelektualnie (tyczy sie to „Kwadratury Kola” glownie).
    W sprawie tej niezwykle zabawnej dla Ciebie zbiorowej spowiedzi z PRL-u.
    Pomoge Ci bo widze, ze masz problemy z szerszym horyzontem myslowym, ze tak powiem.
    Dotyczy to rozliczenia sie z historia, ktore jest konieczne by wiedziec kim jako jednostki oraz narod jestesmy i dokad bysmy jako ludzie i panstwo chcieli sie pojsc – jest to jak najbardziej aktualny problem polityczny (ocena PRL-u).
    Jezeli chcesz jakis historycznych odniesien przy zachowaniu proporcji polecam Karla Jaspersa i niemiecka spowiedz po II WS.

  66. JN!
    Attyla?
    Zgadłem?

  67. Sceptyku z Gdyni!
    Niestety, pamięć Cię zawodzi. Obydwie wspaniałe inicjatywy łączy osoba Stefana Bratkowskiego. Wspaniały dodatek do „Życia Warszawy” nazywał się ” Życie i Nowoczesność” i ukazywał się na początku lat 70. ubiegłego wieku.
    „Konserwatorium i Przyszłość”, której współorganizatorem w 1978 roku był również Stefan Bratkowski, było luźną grupą ekonomistów polskich, którzy pragnęli robić opracowania naukowe na temat przyszłości ekonomicznej Polski.

  68. Bycie P. Prezydentowa tez moze byc rydzykowne.Mozna zostac zbesztanym przez ojca R.
    Z czystej ciekawosci: Co wlasciwie zostalo porownane do szamba ?

  69. Sceptyku z Gdyni

    Przepraszam za pomyłkę. Oczywiście ,że to” Doświadczenie i Przyszłość”, jeśli mówimy o grupie opozycyjnych intelektualistów publikujących POZA CENZURĄ raporty o sytuacji politycznej PRL. Dostawałam te materiały z tzw.”drugiego obiegu”, nie mogły więc być publikowane w „Zyciu Warszawy”, chyba, że okrojone , albo wybiórczo.
    Ponieważ dialog jest moją idee fixe, w życiu osobistym, społecznym, pracy ,stąd to przejęzyczenie. Co do wieku…piszę tak naiwnie, idealistycznie?
    Kiedy byłam młoda, obiecałam sobie że diagnoza Tofflera z „Szoku przyszłości „mnie nie dotknie, że przeciwstawię się tym wszystkim problemom wynikającym z „Trzeciej Fali”.Ciągle pracuję nad tym.
    Z nurtu historii na naszych oczach odpada nam klasa…robotnicza
    Andrzej Falicz
    Osobowości depresyjne zwykle się poddają, rezygnują,wycofują się. Co robią natomiast osobowości zakompleksione?Może wiesz?

    badger

    Argumenty obu stron są znane.Pozostajemy przy swoim. Ostatecznie rozstrzygnie sąd.
    Obie strony liczą na korzystny dla siebie wyrok.

    Serdecznie pozdrawiam Halszka

  70. „habitus pisze:
    2007-03-09 o godz. 23:39
    Cassandro, a jaką drogą (myślową) doszłaś do takiego wniosku?”

    Jeśli wskażesz, KTÓRY dokładnie wniosek masz na myśli, możemy o tym porozmawiać. 🙂
    A przy okazji – tak ważnego tematu jak aborcja nie można pomijać milczeniem dlatego, że sypią się wyzwiska. Co z tego? Tak było, jest i będzie.
    Masz rację, to są działania zmierzające do ograniczenia wolności kobiet. Ale polskie kobiety o tym nie wiedzą albo nie przyjmują tego do wiadomości. Dlatego trzeba o tym mówić i pisać, jak najwięcej. I tego oczekiwałam od Partii Kobiet. Walki z pomysłami ograniczania możliwości kobiety do decydowania o sobie, a nie chowania głowy w piasek. Jakichś zdecydowanych wypowiedzi, a nie „za a nawet przeciw”. Zwalczania nowomowy, w której zygota jest okreslana jako „dziecko”, „człowiek”.
    Dlatego jestem rozczarowana.

  71. Panie Redaktorze „wszędzie dobrze gdzie nas nie ma”. Pierwszy osąd jest najbardziej trafny – i chwała dziennikarzom, za to że potrafią skierowac spojrzenie innych na różnorakie ciekawe zjawy i zjawiska. Mankament co prawda taki, że trzeba podpisac, a nawet twarz pokazac.
    Ale z kolei patrz Pan taki Falicz pisze, że jest architektem (w co absolutnie nie wierzę) i za grosz nie ma wstydu za szmirę która nas otacza. Przecież dziennikarz pisał socjalistczne felietony, architekt stawiał socjalistyczne badziewie, a szpieg socjalistycznie szpiegował.
    I jakoś zupełnie nie potrafię sobie wytłumaczyc dlaczego w ramach wolnorynkowej gospodarki w której każdy musi wykazywac się fachowością i kompetencjami jedynie politycy mogą w dalszym ciągu produkowac szmirę, mało tego miec pretensje o brak uznania do wszystkich i wszystkiego (czyli nas niechętnych na nabywanie towarów mocno nadpsutych)

  72. Proponuję zawód TEOLOGA I FILOZOFA KATOLICKIEGO. Ma on niebywałe wzięcie na salonach politycznych, jako „stymulator” pożądanego (przez pewne państwa) kierunku, w którym powinny rozwijac się inne państwa.

    Jednym z narzędzi, używanych przez takich profesjonalistów, może być INSTRUMENTALIZM. Np. w traktowaniu religii.

    W wywiadzie, którego fragmenty publikuje dzisiejsza „GW”, Georg Weigel, teolog i filozof katolicki z USA, ubolewa nad utratą chrześcijańskiego celu przez Europę. I oferuje Europejczykom katolicyzm – narzędzie „skutecznego ożywienia demokratrycznego samorządu”. Co ma piernik do wiatraka? – mógłby zapytać wierzący Europejczyk.
    G. Weigel wyjaśnia: pozbawione aspiracji duchowych (wg Weigla aspiracje duchowe możliwe są tylko w katolickiej wersji chrześcijaństwa) „społeczeństwo nie dostrzeże . . . powodów, dlla których należałoby się bronić przed nieprzyjaciółmi”.
    Dlaczego niby chrześcijanin miałby swe aspiracje duchowe wiązać przede wszystkim z „nieprzyjaciółmi””?
    A dlatego, że -jak wyjaśnia zaraz Weigel- „większa część europejskiej kultury wysokiej czuje sie tak bezwartościowa, iż nie widzi sensu w stawianiu oporu agresywnej kulturze islamu.”

    I wyszło szydło z worka! Amerykanie potrzebują Europy walczącej z islamem. Najlepiej nadają się do tego kraje o kulturze katolickiej (która, oczywiście, nie jest „wysoka”). A wśród nich prym wiedzie PiSowsko-LPRowska Polska.
    Ot, i całe aspiracje duchowe.

  73. A. Falicz,

    malo mnie interesuje, co sie Tobie PODOBA, a co nie jesli chodzi o moje wypowiedzi na tym blogu. Nikogo jednak nie mam zamiaru „zalatwiac”, jak piszesz. Jesli ktos wypisuje brednie to, automatycznie, sam siebie redukuje do absurdu. Byc moze ma w tym upodobanie – nie wiem.

    Wzruszony troska o moje horyzonty myslowe pozwole sobie, w rewanzu, wyjasnic Ci cos, co byc moze wykracza poza Twoj horyzont (tu wpisz jaki) i nie miesci sie w pespektywie, z ktorej patrzysz na otaczajacy swiat:

    Otoz jesli uwazasz, ze polemika oraz wymiany pogladow na blogu to „zalatwianie” kogokolwiek to widze, ze nie bylem az tak daleko od rzeczywistosci piszac o paranoi obecnych heraldow 3/4RP. W tym swietle potrzeba psychoterapeutow wydaje mi sie byc nawet wiecej niz pilna. Ostatnie wypowiedzi „naszych ljubimych woditieli” rowniez na to wskazuja.

    Mysle, z ksztalt tej paranoi wpisuje sie rowniez porownanie sytuacji post-prlowskiej z sytuacja, w jakiej znalazl sie narod niemiecki po II wojnie swiatowej. Chyba nie musze wchodzic w detale, zeby udowodnic absurdalnosc odnosnika do Jaspersa, uzytego przez Ciebie powyzej.

    Ale oczywiscie kazdy ma swoja pespektywe widzenia rzeczy, o czym Ty, zdeklarowany architekt wiesz lepiej niz ja.

    I chyba w tym lezy problem z maniakalnym dazeniem do wpedzenia Polakow w konwulsyjne wicie sie we wlasnej przeszlosci – przeszlosci, ktorej nawet zaden bog nie jest w stanie zmienic: architekci 4-erpeowcy maja dziwny sens perspektywy, w ktorym punkt zbieznosci lezy gleboko ponizej linii horyzontu, dosc ciasnego mowiac przy okazji, przez co widza wiekszosc rzeczy z „zabiej” perpektywy, horyznot jest bardzo blisko, a ciasno zbiegajace sie linie stwarzaja w umyslach stan permanentnego zagrozenia, skad byc moze wyplywa paranoja, tym silniejsza, ze przeciez, z punktu widzenia zasad pespektywy, ona jest zawsze taka sama, nie zaleznie, czy partrzysz do przodu, do tylu, czy w bok, pod warunkiem ze tkwisz w tym samym punkcie.

    No wlasnie: tkwienie w tym samym punkcie… W tym 4-erpeowcy sa nie do pobicia.

    To tyle jesli chodzi o odpowiedz na pytanie: kim jestesmy, skad przychodzimy, dakad zmierzamy.

    Uchowaj nas historio od pokurczy, ktorzy chca nam na sile wciskac odpowiedzi na te pytania – odpowiedzi bedacych w wiekszosci produktami chorej przemiany materii intelektualnej, ta jak to pokazal ostatnio, przy wielu okazjach, najaktywniejszy aktyw aktywu 4-erpeowcow.

  74. Myslę ,że pani prezydentowa jest istotnie mądrzejsza od męza ,a także sympatyczniejsza,ale bez koniecznej potrzeby nie chce się narażac Wielkiej Matce i Jej dwóm Herosom.Co do dyskusji o wpisie do konstytucji” od poczecia” proponuję dodac „do naturalnej śmierci”.Nie trzeba bedzie nikomu ratowac życia i narażac się na niemiłe spektakle z użyciem milicji, tabloidow itp.Nie będzie przeszczepów, kosztownych leków ,maszyn spełniających życiowe funkcie (jak mowil niedoszly kandydat na prezydenta w Białymstoku- nie będzie niczego )Ile zaoszczędzimy na obiekty kultu religijnego i kolejne pałace dla urzednikow N FOZu Prawo naturalne uznaje,że jaki komu Bog wyznaczyl zyciorys trzeba się do tego zastosowac.. Szczęśc Boże i więcej rozumu co niektórym.

  75. A. Falicz.

    Są tacy ludzie, których guzik obchodzi pytanie „kim jesteśmy”. Mają dość zajęcia z dopowiedzią na pytanie „kim jestem”. Starają się nie popełniać grzechu pychy, dobrze im znanego z własnej praktyki.

    Nie potrzebują zewnętrznych, narzuconych kryteriów oceny rzeczywistości, nie potrzebują określać swojej tożsamości wobec innych szympansów ze stada. Chcieli by tylko, żeby stadne zapędy samoorgnizacyjne tamtych możliwie mało im uprzykrzały życie. Tacy ludzie znają cenę wolności i Polska lat 90 to było dla nich dobre miejsce na świecie. Nie było cenzury, „obyczajowej” i „moralnej”, ustanawianej dekretem przez zawsze tak samo żałosnych dulskich, a wódka w dwudziestu gatunkach do teraz jest na każdej stacji benzynowej 24h. To jest mój kraj.

  76. Pomysły prorodzinne może ciekawe. Pytanie tylko, czy pójdą za tym pieniądze I kto utrzymuje przedszkola: rząd czy gmina? A ulgi podatkowe jużz widzę, jak się przydadzą bezrobotnym..

    Ha, ha, ha, Andrzej Falicz, bardzo się uśmiałam, że też darzysz takim szacunkiem i autorytetem UB i SB, że tam chcesz poszukiwac prawdy o sobie.
    Takich wielbicieli prawdy jak Gregers Werle zdecydowanie potępiam.

  77. Pan Daniel napisał:
    „Dla kogoś tak pozbawionego talentu jak ja – pozostawało tylko dziennikarstwo.”

    Tak, talent to ważna rzecz. Mi na przykład zawsze bardzo imponował zawód modelki. Niestety z braku talentu musiałem zrezygnować z pracy w tym fachu.

  78. Cassandro, prawo do aborcji tak jak i powszechny latwy dostep do srodkow chemicznych zapobiegania ciazy to miecz obosieczny – brak prawa jest ograniczeniem wolnosci kobiet, a prawo powszechne moze stac sie srodkiem spolecznego nacisku. Ja tez naleze do tych, co sa za a nawet przeciw i nie dziwie sie Gretkowskiej, ze chwilowo temat aborcji troche omija.

  79. Jak będę dużym, chciałbym mieć żołnierski hełm i kalesony A.Falicza i jp., a w oczach XXI wiek. Tęsknisz to co zostało w sercu i pozostałeś, i jesteś sam i diaspora też wzywa, Polski niet. Niet wartości i przyszłości żadnej, wolę PRL. Masz znany e-mail. Konrad Wallenrod !.
    PS. Jak Podobny jest nieznany Polski lęk w przyszłości, DP. o tym wie.

  80. Zagadka MACIEREWICZA i Raportu o WSI rozwiązana!

    Właśnie obejrzałem 10. odcinek „Agentki o stu twarzach” na kanale AXN. Sydney z CIA, Allison z wrogiego „Przymierza” i Lazareff – aparatczyk z KGB, a z krwi Romanow . Akcja dzieje się . . . w WARSZAWIE!

    Teraz rozumiem, skąd Macierewicz powziął swe podejrzenia. Miał rację. Tę sprawę trzeba było rozwikłać. Warszawa była CENTRUM działania SŁUŻB światowych.

    Uff. . . Wreszcie czuje się bezpiecznie.

  81. Halszko, Cassandro
    Być może macie rację na temat Kaczyńskiej, ale liczy się tylko to, że jej podpis pod apelem zwiększa szanse na zostawienie konstytucji w spokoju. Jeśli chodzi o temat Gretkowska a aborcja podzielam zdanie Habitus. Gretkowska dosyć jasno okresliła swoje stanowisko w tej sprawie na stronie internetowej, a równocześnie ma rację, że manifestacje i dyskusje nieczego nie zmienią. Trzeba wejść do sejmu i wpływać na stanowienie prawa. Zakładam, że częściowe wycofanie się z tematu aborcji jest taktyką, chodzi o to, aby każda dyskusja na temat Partii Kobiet nie sprowadzała się do tego jednego tematu. Cóż, oczywiście może się okazać, że po wejściu do sejmu PK zapomni o wszystkich obietnicach, tak jak to robi większość partii. A jednak myślę, że warto spróbować. W ostatniej Polityce Gretkowska opisana jest jako osoba wywierająca hipnotyzujący wpływ na salę. Byłam na takim spotkaniu i nie zauważyłam niczego takiego. To rydzykowcy są typem ludzi, którzy dają się hipnotyzować, PK przyciąga kobiety świadome tego, że jest źle i że jak same nie spróbujemy sobie pomóc, to nie mamy szans na jakąkolwiek zmianę.

  82. mwten sam tekst – to co, że ciekawy? Człowiek już sam nie wie, gdzie się znalazł. To jest zwyczajnie nie w porządku wobec autorów oraz komentujących współblogowiczów.
    Ja rozumiem, że to dla ciebie ważne, kolejne komunikaty, ale mnożysz byty zupełnie bez potrzeby.
    Przydałaby się jakaś brzytwa.

  83. Zjadło mi kawałek wpisu; mw – w trzech, sąsiadujących blogach zamieszczasz równocześnie ten sam tekst – to co, że ciekawy? – dalej, jak w moim wpisie z 23;44.

  84. A ja jestem sceptykiem, jeśli chodzi o partię kobiet – właśnie dlatego, że firmuje ją Gretkowska. Sledzę od początku rozwój jej kariery literackiej i wydaje mi się, że Gretkowska jest niezła z robienia wokół siebie szumu, co napisano o niej w Polityce, tylko potwierdza , cokolwiek się o niej słyszało/czytało do tej pory.
    Kiedy zrobił się szum, że szykuje się partia kobiet i Gretkowska zamierza ją stworzyć, automatycznie mi się nasunęło – oj, czyżby złożyła nową książkę w wydawnictwie? Ja jej życzę jak najlepiej, a partii kobiet jeszcze lepiej, tylko nie napalam się, bo Gretkowską trudno traktować poważnie. Chciałabym się rozczarować mile i nie mieć racji.

  85. Faliczu, ja też jestem architektem. I nie lubię cię.
    Dziwne, prawda?
    I tu anegdota:
    Osoby: pierwszy architekt, drugi architekt, dziecko pierwszego architekta.

    drugi architekt patrząc na dziecko pierwszego architekta – To twoje?
    pierwszy architekt – Tak?
    drugi architekt – Ja bym to zrobił inaczej?

    I pytanie:
    która uczelnia wypuściła takiego absolwenta jak ty?

  86. Panie Danielu
    Bardzo ciekawy jest Pana artykuł o wyznaniach Eichmanna. To musiało być niesamowite, kiedy taki młodziak jak Pan przyniósł do redakcji tak poważny materiał. USA ukrywało przeszłość hitlerowców i powierzało im państwowe stanowiska w imię umacniania bloku przeciwnego komunistom. Ciekawe, czy nasi prawicowi ideolodzy potrafią równie łatwo usprawiedliwić tę niebywałą niegodziwość jak robią to ze zbrodniami Pinocheta ? Zadziwiająca jest łatwość do relatywizmu moralnego u ludzi, którzy z natury są wyznawcami dogmatów.

  87. Po wypowiedzi pierwszego architekta i po drugiej wypowiedzi drugiego architekta w orginale nie było znaków zapytania. Dla ciebie Faliczu – specjalnie – są.
    Wyrażają moje zdumienie, że mamy ten sam zawód.

  88. Ojej, Panie Danielu: napisal Pan, ze podziwia Pan zawod prawnika.

    To bardzo ciekawy temat- a dlaczego Pan uwaza, ze to zawod godny szacunku?

  89. Szanowny Witold Banasik. W pełni zgadzam sie z Pana poglądem na temat obniżenia lotów felietonów Passenta. Moim zdaniem jednakże, Passent dalej potrafi, ma doskonałe pióro i zdolność obserwacji ale rzecz w tym, że nie może. Dla niego nie ma miejsca w dzisiejszej Polityce i w większości tzw. „wolnych mediów”. O mechaniźmie tym napisał w gazecie, której się nie cytuje, autor którego tym bardziej się nie cytuje. Jeżeli Pan szuka jeszcze niezależnego dzinnikarstwa to radzę odnaleźć Panów KTT i Łagowskiego w Przeglądzie. Przypomni Pan sobie stare dobre czasy, kiedy mimo cenzury felietonista coś pisał w swoim imieniu i mądrze. Idąc jeszcze głębiej można znaleźć Pana Rakowskiego w jego doskonałym miesięczniku „Dziś”. On pozostał dumny i mądry. A nas w blogu zmuszają do czytania takich tuzów intelektu jak niejaki Falicz, Bernard i kilku innych. Odnośnie Polityki, to ja znacznie dłużej od Pana, ale na tym przyjdzie mi się rozstać. Podstępem wprowadzono tam Wołka. A wiadomo jakie spustoszenie czyni wołek w zbożu. Proces niszczenia niestety ropoczął się w ten sposób w Polityce. Pozdrawiam.

  90. KW napisal/a:

    „Cassandro, prawo do aborcji tak jak i powszechny latwy dostep do srodkow chemicznych zapobiegania ciazy to miecz obosieczny – brak prawa jest ograniczeniem wolnosci kobiet, a prawo powszechne moze stac sie srodkiem spolecznego nacisku. Ja tez naleze do tych, co sa za a nawet przeciw i nie dziwie sie Gretkowskiej, ze chwilowo temat aborcji troche omija.”

    Bardzo to interesujace: prawo powszechne – do czego? do aborcji? – moze stac sie srodkiem spolecznego nacisku? Nacisku wywieranego przez kogo i na co, mozesz uscislic?

  91. Nie warto też być felietonistą w marnym Tygodniku, który lata świetności ma dawno za sobą.

  92. habitus; ?

  93. Panie Danielu!
    Chciałem bardzo podziękować za możliwość rozmowy z Panem. Chcę, żeby Pan wiedział, że bardzo lubię Pana felietony i artykuły. Wydaje mi się również, że uwagi, które Panu przekazałem, są godne chociażby rozważenia.

  94. Chciałabym przypomnieć Szanownym Dyskutującym o Aborcji, ze pomysl, na który wpadł marszałek Jurek z posłem Wierzejskim, wicepremierem Giertychem i jeszcze paroma panami to nie zniesienie prawa do aborcji. W Polsce takiegoż nie ma. To znieniesie OGRANICZONEGO prawa do aborcji,
    a wiec w sytuacji, gdy a/zagrozone jest życie kobiety; b/ ciąża jest wynikiem przestępstwa (np. gwałtu); c/ stwierdzono poważne uszkodzenia płodu. Tak więc jest to np. pomysł zmuszenia kobiety do donoszenia ciąży, gdy ją zgwałcono (byłaby to, moim zdaniem, nastepny gwałt); albo gdy wiadomo, że np. urodzi się dziecko bezmózgowe (co jest. moim zdaniem, pomysłem bezmózgowym); albo do ryzykowanie życiem (łatwo ryzykowac zyciem niewłasnym).

    Pozdr.
    anns

  95. Jesień

    Gadamy już drugi rok, tęsknię do działania. Inicjatywy są konieczne ,z uporem maniaka wychwytuję podobne wiadomości, bo one znaczą, że inni też chcą robić coś konkretnego.
    Zastanawiam się nad ludzmi LID-u, konfiguruję ludzi centrolewicy, przeglądam zasoby młodych .Czas leci, a my nie mamy żadnej alternatywy.

    Panie Danielu

    W SUMIE – sądząc po ilości narodzin , to zastanawiają się nad tym rodziny nienarodzonych dzieci. Nie sztuka urodzić, trzeba wychować i to nie w duchu „jakoś to będzie” . To się nazywa poczuciem odpowiedzialności.
    Pozdrawiam Halszka

  96. Wojtem ,burmistrzem lub innym samorzadowcem-odpowiedzialnosc zadna a jaka kasa ?W mojej wsi/zktorej wyemigrowalam/wojt zarabia 1000 dol tygodniowo i jeszcze dostaje trzynastke,a jako glowna atrakcje naszej gminy wymienia swieze powietrze po dwoch kadencjach-cyz nie wdzieczna praca ?

  97. Witold Banasik krytykuje Gospodarza. Już nawet nie Bóg, ale Współblogowicze są mi świadkiem, że jak tu wpadam, to wolę Gospodarzowi raczej przyłożyć niż go pogłaskać. Po prostu wychodzę z założenia, że nie każdy kot lubi być głaskany pod włos, w dodatku Gospodarz nie jest kotem. Ale dzisiaj mam wreszcie okazję go trochę pobronić.

    Witoldzie, Twoja krytyka jest niesprawiedliwa. Oceniasz Gospodarza całościowo, ale podstawą oceny jest wyłącznie jego działalność blogowa. Zauważ jednak, że Gospodarz oprócz tego łapie jeszcze dwie inne sroki za ogon: pisuje regularnie artykuły i felietony. A tym rzeczom trudno odmówić poziomu. Dałby Bóg każdemu taki. Blog to jest sroka zupełnie osobna i z niczym nieporównywalna prócz innych blogów. Słodko coś takiego krytykować, gdy się samemu nie zamieszcza dzień w dzień nowego wpisu.

  98. Do Alicji. Podzielam Twoje zdanie ; nawet nie tyle odnoszące się do p. Gretkowskiej, co do samej idei wyodrębnienia kobiet z gatunku homo sapiens. Nie wierzę także w jakąś przyrodzoną mądrość i charyzmę własnej płci. Istnieją mądre kobiety, i istnieją głupie (podobnie jak w świecie facetów). Gorzej nawet; bezczelną głupota pań bywa dla mnie bardziej nieznośna, jak taka sama cecha panów. Rzecz polega na tym, że kobiety w ogóle robią wokół siebie nieco szumu. Taka nasza cecha. Toporną bezczelność mężczyzn można zlekceważyć – kobiecej już raczej nie, potrafimy własną inteligencję i pozycję wykorzystywać w sposób zgoła konkursowy, aby to nasze było na wierzchu i żeby pognębić rywalkę czy rywala. Nie na maczugi, a na floret i intrygi to walka. Mówisz, że nie wszystkie? Ze to znikoma mniejszość? Fakt, ale tylko ta mniejszość pcha się w czynną politykę. Osobiście wolałabym, żebyśmy angażowały się w szerokie ruchy obywatelskie, no i w pilnowanie naszych pawich polityków, żeby sobie ogonów nie przydeptywali. A jak już mąra kobieta trafi między posły i inne ministry, to niechże ma odwagę mądrość tę wykazać i jej bronić.

  99. Topolowko:
    dla jasnosci uwazam, ze obecny stan zapisu o dopuszczalnosci aborcji to absolutne minimum i wniosek pp. Jurka i Wierzejskiego tak jak reakcja p. Rydzyka wolaja o pomste do nieba. Ale jak wiadomo, na reakcje nieba liczyc za bardzo nie mozna. A balagan, ktorego narobili w polskiej polityce ostatnio panowie, trzeba posprzatac i – o ironio losu – nikt nie zrobi tego lepiej, niz feministki.
    Do PK czy jej zalozycielki mozna miec rozne zastrzezenia, ale wydaje mi sie, ze tak timing jak i osoba zalozycielki rokuja nadzieje – odsylam tu do wpisu Jesieni, z ktorym w pelni sie zgadzam. Zupelnie nie przeszkadza mi, ze celem MG jest kariera polityczna. Spelnila sie jako pisarka, dojrzala jako matka, obejrzala sobie Polske z roznych perspektyw i ma jej wizje a takze zdolnosc przelamywania schemetow myslowych i obyczajowych.

    Moj wpis dotyczyl kwesti aborcji troche, jak pisaly niektore blogowiczki, po macoszemu traktowanego przez PK. Wedlug mnie to zabieg taktyczny, wcale nie glupi.
    Adam Szostkiewicz pisal niedawno o naturze demokracji w odniesieniu do problemu eutanazji. Demokracja powinna gwarantowac prawo do samostanowienia w sensie pozostawiania na szczegolnie trudne kwestie „szarej strefy” zawartej w forumle zapisu, szarej strefy pomiedzy kryminalizacja np. eutanazji czy aborcji, czy tez jej legalizacja.

    Odpowiadajac konkretnie na Twoje pytanie posluze sie przykladem: upowszechnienie pigulki na Zachodzie doprowadzilo do takiego stanu, ze ginekolog naogol nie zadaje sobie trudu poradnictwa, tylko od razu chce wypisywac recepte na hormony. A te hormony nie kazdemu sluza – tu odsylam do karteczki dolaczonej do opakowania. Na Zachodzie powszechnie stosuje sie po 2-3 porodzie praktyke podwiazania jajnikow, zabieg wymagajacy 2-3 dniowej hospitalizacji. Dodaje pytanie – ilu panow decyduje sie na podwiazanie nasieniowodow? Dla nich jest to zabieg ambulatoryjny. Ilu panow gotowych jest stosowac prezerwatywy a jak reaguja, gdy kobieta ze wzgledow zdrowotnych odmawia brania pigulki?

    Dawno temu, ok. roku 1990 przeczytalam wypowiedz czeskiej chyba feministki o zjawisku/braku zjawiska feminizmu w krajach Europy Wschodniej. Brzmialo to mniej wiecej tak, ze kobiety Wschodu uznaja wspomaganie swoich mezczyzn w walce o demokracje za rzecz duzo istotniejsza.
    Tak sobie mysle, ze teraz przyszla pora na zadbanie o damskie prawa tak, zeby panowie czuli sie partnerami, a nie wrogami sprawy. I mam wrazenie, ze PK znalazla na to niezla formule.

    Przy okazji – swietne sa Twoje uwagi o zaklamaniach jezykowych – czy mozesz mi podac jakies zrodlo obszerniejszych informacji na ten temat? pozdrowienia

  100. anns,

    podisuje sie rowniez pod twoja wypowiedzia!
    Swietnie!!!!!!!!!!!!!!

    Pozdrawiam.

  101. Otago, wołasz mnie?
    😉

  102. Dziekuje Habitus ja tez nie lubie ludzi, ktorych nie znam. Zbyt sobie cenie moje lubienie – uczelnie skonczylem dwie studiowalem na pieciu. Skonczylem najpierw
    Lodzka, zrobilem dyplom w Warszawskiej, studiowal w Teksasie, Australii i Niemczech .
    Teraz robie doktorat w Australii.
    Nie postawilem nic w Polsce za to duzo w Chinach, Indiach i Australii.
    Kazdy zainteresowany moze sobie sprawdzic na google…

    Jacobsky ty w kolko to samo, dla ciebie nie ma znaczenia co ja mysle ale dla mnie ma…
    Otoz ani nie porownuje „spowiedzi” z aktami UB-ekow (pisze, ze lustracja to bardzo ryzykowny sposob na rozliczenie z przeszloscia) i pisze o Niemcach faszystowskich i PRL-u, ze oczywiscie nalezy zachowac wlasciwe proporcje – ty tego nie czytasz bo zajmujesz sie „bojowym” obsmiewaniem.
    Otoz moge to pisac w kolko a ty mozesz w kolko pisac cos innego bez zwiazku z moim wpisem ale ja uwazam, ze system w PRL-u byl dla Polski pod wieloma wzgledami tragiczny.
    Podaje za przyklad Czechy gdzie najbardziej rozwinieta czesc bylego cesarstwa Austro-Wegierskiego po kilkudziesieciu latach komuny cofnela sie w sensie cywilizacyjnym o cale pokolenie.
    I tak system ten opierajacy sie na przemocy i na ksiezycowej ekonomii zwalczali jedni, drudzy biernie plyneli a trzeci sie w utrwalanie tego systemu aktywnie udzielali.
    Trudno mi uwierzyc, ze teraz mamy udawac iz wszyscy mieli racje i sa moralnie sobie rowni.
    Ten co za sprzeciw stracil robote, ten co nie chcial klamac i nie awansowal jak i gnida, ktora mowilo co od niego oczekiwano, donosila, kradla itd.

    Malo tego mam duzo wiecej szacunku do ideowych choc naiwnych dzialaczy komunistycznych niz do oportunistycznych klamaczy.

    Jezeli nie ocenimy przeszlosci to bedzie to znaczylo, ze tak naprawde nie ma znaczenia rowniez na przyszlosc czy ktos jest oportunista, klamca i lawirantem.
    Przeciez przyszlosc jest przeszloscia tylko, ze za moment.
    I tak w kolko moge Jacobsky ci pisac a ty sie przyczepisz do patrzenia do tylu, ze to niby do przodu trzeba bo inaczej jak Nycz powiedzial mozna sie przewrocic itd.
    Oczywiscie, ze mozna ale jak ruszasz autem to sprawdzasz wsteczne lusterko.

    Ja np. bardzo sie ciesze, oddaje sie dzis honor Herlingowi i Herbertowi.
    Ze przypomina sie o zabitych przez komune bohaterach.
    Ze kasuje sie 22 Lipca jako swieto.
    Ze poskomunisci przegrali sromotnie w wyborach.
    Itd.
    Jezeli dla ciebie to wszystko jest oznaka ciemnogrodu to twoja sprawa.
    Widocznie za bardzo zwiazales swoj osobisty zyciorys z „osiagnieciami” PRL-owskiego systemu i trudno co sie do tego przyznac.

  103. Zgadzam się z KS, a jeszcze dorzucę pewną, może zbyt śmiałą hipotezę, ale uważam, że obecny całkiem nieźle brzmiący program rządu pomocy rodzinie został ogłoszony również dlatego, że rozpoczął się ferment wywołany inicjatywą Gretkowskiej. Tak było w latach 70 w Szwecji. Szwedki zagroziły, że jeżeli politycy nie zaczną spełniać ich postulatów, to utworzą partię kobiet. No i panowie się ugięli, a partia kobiet nie powstała. Mnie osobiście taki wariant całkowicie by satysfakcjonował, czy Gretkowską również – nie wiem, jest mi to obojętne. Ale obawiam się, że nasi panowie nie są tak lotni jak Szwedzi i nacisk będzie musiał być silniejszy.

  104. Jesieni, Twoja hipoteza wcale nie jest zbyt smiala i widze, ze myslimy bardzo podobnie. Dla mnie zastanawiajacy byl takze artykul o MG w „Polityce”. Dopoki MG pisala, powiedzmy, o sekscesach i babskim widzeniu swiata, byla „cool” lub przynajmniej nieszkodliwa. Na jej wejscie w swiat polityki autor artykulu a jak widac, takze koledzy, MG reaguja dosyc agresywnie zarzucajac jej egocentryzm, intelektualna plycizne i karierowiczostwo. Pal szesc tresc artykulu i zarzuty, ale jego ton jest syptomatyczny. Argumenty stosowane w krytyce istniejacych ksiazek MG przeklada sie 1:1 na krytyke bardzo przeciez krotkiej dzialalnosci politycznej MG. Moja babska a-logika podpowiada mi, ze to fe, nieladnie.

    jest dla mnie symptomatyczny.

  105. Andrzej Falicz,

    PRL byl kijem w szprychach dla Polski, i nie mam zamiaru spierac sie o to. Jednak wymiar tej epoki, nawet jesli przyjac go jako tragedie nie zmienia faktu, ze, jako tragedia, PRL dotknal wszystkich. Jednych bardziej, innych mniej, ale to juz dyskutowalismy.

    Nie zapominaj, ze my tu ciagle mowimy o Polsce, Polakach jako calosci, a wiec o pojeciach dosc abstrakcyjnych w tym sensie, ze trudno jest je oceniac w kategoriach, ktore stosujemy do poszczegolnych jednostek. A o jednostkowy wymiar chyba chodzi najbardziej patrzac na to, co dzieje sie obecnie w odniesieniu do przeszlosci. Jednak w tym jednostkowym wymiarze stosunki miedzyludzkie panujace w PRL wcale tak razaco nie odbiegaly od tego, co dzieje sie w innych, zdrowszych spoleczenstwach, lub – jak chcesz – spoleczenstwach nie dotknietych tragedia dziejowa.

    Gnidy, karierowicze, donosiciele, olewusy, obszczymurki, cynicy, klamczuchy w garniturach i w limuzynach, pospolici zlodzieje na stolkach, nieudacznicy na stanowiskach – sa wszedzie. W kazdym tez systemie istnieje system promocji za zaslugi, za umiejetne wlazenie do odbytu, za mowienie tego, co decydent chce uslyszec tylko po to, zeby dostac ochlap lub dokopac koledze – konkurentowi. Owszem, sa to zjawiska o mniej widoczne niz w epoce, o ktorej tu dyskutujemy, ale nie mniej istniejace. Moge Ci podac wiele przykladow z kraju, w ktorym przyszlo mi mieszkac. Po prawie 20 latach zycia w krajach G-7 moge Ci powiedziec z reka na sercu: stosunki miedzy ludzmi sa wszedzie takie same, poniewaz generalnie ludzie sa wszedzei tacy sami. Te 20 lat poza Polska wyleczylo mnie miedzy innymi z idealizmu, jakim bylem przepojony wyjezdzajac z gnijacego PRL-u lat 80-tych. Zachod mnie nie rozczarowal, ale po prostu wyleczyl z iluzji. Z wielu iluzji. Wlasnie to wyleczenie sie z iluzji sprawia, ze dzis patrze na lata PRL-u inaczej, spokojniej, bez emocji, poniewaz dostrzeglem, ze ludzie sa wszedzie tacy sami, a w zwiazku z tym Twoje pomysly ze zbiorowymi zabiegami socjotechnicznymi, te postulowane zbiorowe egzorcyzmy nad przetracona socjalizmem polska dusza do niczego nie doprowadza. Jedyne, co wazne, to przyszlosc, ktora i tak nadejdzie nie zaleznie od tego, czy wytniemy wrzod przeszlosci, czy po prostu poczekamy az sam zniknie w sposob naturalny, czyli pozbedziemy sie go w sposob bezinwazyjny wszedzie tam, gdzie jest to mozliwe, gdzie w gre wchodza tylko ludzkie slabosci, a nie przestepstwa z kk i innych stosownych aktow prawnych.

    Przyszlosc, a nie przeszlosc, A. Falicz, bo przyszlosc to jedyna rzecz, na ktora tak naprawde mamy wplyw.

    Pozdr.,

    Jacobsky

  106. Panie Jacobsky dziekuje!
    Ja tez przezylem jakies 18 lat na tzw Zachodzie plus Chiny, Indie, Turcja itd.
    Nie mam zludzen.
    Nie mam zludzen w stosunku do siebie niestety tez…
    Bynajmniej mnie spowiedz rowniez sie nalezy i moja morda w lustrze czesto mnie przeraza.
    Wiem kto jest ode mnie „lepszy” tak jak i palenie wiem, ze mi szkodzi.
    Nie udaje, ze poniewaz pale to palenie jest wielce korzystne.
    Otoz najprosciej mowiac w PRL-u nie bylo wolnosci slowa i nie bylo nawet ulomnej „zachodniej” demokracji.
    Tutaj mozesz sie z odraza wypowiadac o wazelniarzach i swiniach.
    Mozesz znalezc na polkach ksiazki Chomskiego…za ktore w PRL-u by go towarzysze wykapali jak Popieluszke.
    Mozesz zyc z rabnietym Busiem za prezydenta ale mozesz zrobic film jak Moore albo glosowac na Obame, Zapatero albo zalozyc partie antylustracyjna.
    Za PRL-u nie mogles.
    To jest podstawowa KOLOSALNA roznica – prawo do wyboru, do odzyskania podmiotowosci i godnosci – nawet ulomnej ale zawsze.
    Nie ubuerajmy zniewolenia jednostki w szmatki Oswiecenia i nie szukajmy rozgrzeszen dla oportunistycznych swin.
    Nie musimy ich wsadzac do wiezienia ani zakazywac zycia cywilnego ale
    NIE STAWIAJMY IM POMNIKOW!

  107. Ja nikomu nie stawiam pomnikow. Ale tez nie bawie sie w egzorcyste i inkwizytora.

    Dlatego ze mnie to prywatnie nie bawi.

    Dlatego, ze ludzie byli, sa i beda ludzmi. Takimi jak ja.

    To, czego nie MOGLEM za komuny jest relatywne. To, co moglem – rowniez, dlatego ze wyszstko zalezy od tego, co sie chcialo robic. Moglem nie dac sie zwariowac, w tym rowniez nie zyc caly czas przezuwajac ze zloscia to wszystko, czego nie moglem, a skupic sie nad tym, co mozna bylo robic. I co robilismy. Bo ani moi rowiesnicy, ani ja, nie czulismy sie zniewoleni. Co najwyzej ograniczeni w dostepie do wielu rzeczy, ale dzis, z perspektywy czasu widze, ze w zyciu sa po stokroc wazniejsze rzeczy niz paszport w szufladzie (i tak czesto zapominamy, w ktorej…).

    Pozdr.,

    Jacobsky

  108. Zgadzam sie mimo, ze z natury sie NIE zgadzam…
    Gdy probuje rozmawiac o tym z moimi dziecmi (a moze wkrotce wnukami…)
    trudno mi uciec od nudnej nieco pompatycznej pryncypialnosci.
    Gdy wchodzi sie w sfere publiczna lub dydaktyczna niuanse relatywizmu zyciowego z punktu widzenia 50 lat, ktore mam za soba staja sie malo praktyczne.
    Jestem przekonany, ze Aborygeni rozwineli wspaniala kulture slowa mowionego i przekazywanego ustnie z pokolenia na pokolenie miedzy innymi „DZIEKI” braku pisma.
    Nasze radosc za czasow PRL-u jak i nasze zycie bylo ukierunkowane na solidarnosc i zaprzeczenie materializmu, ktory byl z przyczyn obiektywnych niedostepny.
    Spiewalismy, pilismy, sciagalismy, czytalismy itd.
    Szkoda jedynie, ze bez prawa wyboru.
    Teraz natomiast mozesz wybrac i rzucic w pierony wyscig szczurow by zwiazac sie z ludzmi i sposobem zycia jak Tobie odpowiada – to jest tzw. pulapka wolnosci – jest trudniej ale na tym polega godne zycie.

  109. Poki czlowiek zyje, zawsze ma wybor. Tylko nie zawsze dokonuje go tak, jakby tego chcial w glebi serca. Obiektywnie – ograniczaja go okolicznosci, ale tak naprawde – czlowiek ogranicza sam siebie, bo owa glebia serca to kwestia jak najbardziej indywiduala. I dlatego byc moze wspomnienia jednych sa bardziej bolesne niz wpomnienia innych.

css.php