Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

16.03.2007
piątek

Skojarzenia i rocznice

16 marca 2007, piątek,

Co ja na to poradzę, że obecne wydarzenia kojarzą się ludziom dorosłym z marcem 1968, a także z McCarthyzmem? Nasz blogowicz, MW, sporządził kilka dni temu w tym miejscu znakomite zestawienie cytatów dzisiejszej prasy z propagandą marcową. Moje gratulacje! Świetna, pouczająca lektura. Także niezastąpiony Waldemar Kuczyński porównał na swoim blogu marzec 2007 do marca 1968 – przy wszystkich zastrzeżeniach, że wtedy była dyktatura, a dziś mamy wolność. Kiedy przypomina tamte nazwiska i ich zajadłą publicystykę (Gontarz, Kąkol, Kur, Osiadacz), to ciarki przechodzą po plecach, bo oni mieli wtedy za sobą ogromny aparat partyjny i policyjny, a na celowniku mieli m.in. ówczesną „Politykę”. Trudno nie mieć skojarzeń.

Inny blogowicz użył określenia „McKaczyzm”. Tak się składa, że w tym roku mija 60. rocznica powstania tajnego raportu senackiej Komisji (Przydziału) Środków wystosowanego do sekretarza Stanu George’a Marshalla (od nazwiska którego pochodzi słynny Plan Marshalla). Senatorowie, wśród których rej wodził później Joe McCarthy, pisali, że „jest oczywiste, iż (w Departamencie Stanu) istnieje wykalkulowany program nie tylko ochrony personelu komunistycznego na wysokich stanowiskach, ale również osłabienia bezpieczeństwa i wywiadu do zera.”

Niecałe trzy lata później młody senator republikański, Joseph McCarthy, na spotkaniu z przyjaciółmi, 7 stycznia 1950 r., radził się „jak się przebić”. Doradzili mu, żeby był twardy wobec komuchów. Po miesiącu, 9 lutego, na spotkaniu kobiet-republikanek w małej miejscowości Wheeling, w Zachodniej Wirginii, McCarthy zamachał papierkiem, na którym miał rzekomo wypisaną listę komunistów pracujących w Departamencie Stanu.

Trzymam w ręku listę 57 osób, o których Sekretarz Stanu wiedział, że są członkami partii komunistycznej, a mimo nadal pracują i kształtują politykę Departamentu Stanu. 

Lista McCarthy’ego, który walczył o odzyskanie amerykańskiego MSZ, wydłużała się i skracała od 57 do ponad 200 osób. Stojąc na czele Komisji do Spraw Działalności Antyamerykanskiej, senator dwoił się i troił, przesłuchując i demaskując coraz to nowych wrogów. Republikanie, po tym jak przegrali wybory prezydenckie pięć razy z rzędu, znaleźli wreszcie ideę, która brzmiała obiecująco. Dzień w dzień na czołówkach gazet pojawiały się nowe sensacje z przesłuchań Komisji, nowe nazwiska, nowe podejrzenia. Demaskowano szpiegów prawdziwych i domniemanych, a na fali wzmożonej czujności, podejrzliwości i oskarżeń wybiło się wielu polityków, m.in. młody kongresman Richard Nixon, wiceprzewodniczący Komisji (co kilka lat później nie przeszkodziło mu wycofać USA z Wietnamu i rozpocząć dialog z Chinami).

Choć McCarthy sam nie znalazł ani jednego komunisty ani nie zdemaskował ani jednego szpiega, rozpętał gorączkę, która ogarnęła Stany, zwłaszcza takie miejsca jak Hollywood, zaostrzono tzw. program lojalności obowiązujący od 1942 r., usiłowano skompromitować wiele osobistości z ówczesnej łże-elity, z Charlie Chaplinem na czele. Wśród osób wezwanych przed Komisję byli ludzie, którzy stanowili chlubę Ameryki, m.in. Charlie Chaplin, Lillian Helman (znana pisarka i scenarzystka o poglądach lewicowych), Arthur Miller – sławny dramaturg, Robert Oppenheimer – fizyk, „ojciec bomby atomowej”, Paul Robeson – śpiewak, bojownik o prawa Murzynów, laureat nagrody stalinowskiej, John Garfield – aktor, David Bohm – fizyk, Aaron Copland – wybitny kompozytor, Alfred Kinsey – uczony, założyciel Instytutu Badania Seksualności, autor pomnikowych prac o zachowaniu seksualnym, Paul Sweezy – ekonomista o poglądach marksistowskich. Postawieni przed Komisją mieli małe lub żadne szanse obrony, już sam fakt powołania przed komisję oznaczał dyskredytację, wielu z nich spotkał zakaz pracy w instytucjach państwowych i prywatnych (m.in. w Hollywood).

McCarthy trącił właściwą strunę – Moskwa usiłowała umieścić na Zachodzie jak najwięcej szpiegów, trwała zimna wojna, w wielkiej Brytanii ujawniono sowiecką siatkę szpiegowską (tzw. „piątkę z Cambridge”), „obóz pokoju i postępu” pod wodzą Stalina i Mao zaatakował Koreę Południową. Nie zmienia to jednak faktu, że Joe McCarthy był fanatykiem, człowiekiem chorobliwie podejrzliwym, paranoikiem i alkoholikiem, oskarżył o komunizm nawet szefa prokuratury wojskowej, Josepha Welcha i samego gen. Eisenhowera. Wzlot i upadek McCarthy’ego trwały zaledwie (czy „aż”) 4 lata (1950-1954), po czym został on ośmieszony, opisany (m.in. w „Czarownicach z Salem” Arthura Millera), a McCarthyzm w języku angielskim jest dziś symbolem nagonki, histerii, nękania, presji, bezpodstawnych oskarżeń i umieszczania ludzi na czarnych listach z powodu przekonań.

Zręcznie manipulował mediami, zwoływał jedną konferencję prasową za drugą, aby być na czołówkach gazet porannych i popołudniówek. Zmieniał zarzuty, liczby, cele, aż dziennikarze i ofiary nie mogli za nim nadążyć.

Zmarł z przyczyn trunkowych i politycznych w 1957 r., pięćdziesiąt lat temu – czytamy w jednej z encyklopedii amerykańskich w Internecie.

Warto i o tej rocznicy pamiętać.

***

PS. Konsekwentnie trzymam się zasady, że to nie jest blog poświęcony mojej osobie, ale obiecałem, że po otrzymaniu ogłoszę Postanowienie i Uzasadnienie Sądu Apelacyjnego w/s mojego wniosku o autolustrację, który został przez Wysoki Sąd oddalony. Moje zażalenie opierało się przede wszystkim na rozumowaniu, że jestem osobą publiczną i skoro zostałem publicznie zniesławiony (przez publiczną telewizję w oparciu o teczkę z publicznego IPN), to powinienem mieć prawo do lustracji. Sąd był jednak innego zdania:
 

Sygn. akt VALz 2/07, ODPIS

POSTANOWIENIE

        Dnia 22 lutego 2007 roku

Sąd Apelacyjny w Warszawie, V Wydział Lustracyjny w składzie:

Przewodniczący: SSA – Jarosław Góral (spr.)
Sędziowie:   
   SA – Rafał Kaniok
   SA – Małgorzata Mojkowska

   Protokolant: Danuta Śliwińska

przy udziale Zastępcy Rzecznika Interesu Publicznego Andrzeja Ryńskiego w sprawie Daniela Passenta

po rozpoznaniu zażalenia wniesionego przez Daniela Passenta
na postanowienie Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 10 stycznia 2007 r. sygn. akt VALo 13/06

w przedmiocie stwierdzenia braku podstaw do wszczęcia z urzędu postępowania lustracyjnego
na podst. art. 437 § 1 k.p.k. w zw. z art. 19 ustawy z dnia 11 kwietnia 1997 r. o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944-1990 osób pełniących funkcje publiczne (tekst jednolity Dz. U. z 1999 r. Nr 42, poz. 428 z późniejszymi zmianami.)
postanawia

utrzymać w mocy zaskarżone postanowienie.

           ODPIS
UZASADNIENIE

Zaskarżonym postanowieniem Sąd Apelacyjny w Warszawie stwierdził brak podstaw do wszczęcia z urzędu postępowania lustracyjnego wobec Daniela Passenta.

Zdaniem Sądu Apelacyjnego jako sądu I instancji wniosek złożony przez Daniela Passenta nie był zasadny i brak było podstaw prawnych do jego uwzględnienia. Sąd podkreślił, że w obecnie obowiązującym stanie prawnym nie jest możliwe wszczęcie postępowania lustracyjnego wobec osoby, która nie pełni, nie pełniła w przeszłości, ani nie kandyduje na funkcję publiczną w rozumieniu art. 3 ustawy z dnia 11 kwietnia 1997 r. Sąd powołał się na uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 17 listopada 2005 r. (sygn. akt I KZP 42/05) wydaną na skutek przedstawionego przez Sąd Apelacyjny, orzekający w postępowaniu odwoławczym w sprawie odnoszącej się wprost do realiów niniejszej sprawy, zagadnienia prawnego wymagającego zasadniczej wykładni ustawy dotyczącej interpretacji zapisu zawartego w art. 18 a ust. 3 in fine ustawy lustracyjnej.

W ocenie Sądu I instancji w rozpatrywanej sprawie zaistniała zatem ujemna przesłanka procesowa uniemożliwiająca wszczęcie postępowania lustracyjnego. Polega ona na tym, że Daniel Passent nie pełnił, ani nie pełni funkcji publicznej w rozumieniu art. 3 ustawy lustracyjnej, jak też nie kandyduje do jej objęcia.

Sąd meriti rozszerzył ponadto swoją argumentację poza obszar zawarty w uzasadnieniu wniosku i poddał kompleksowej analizie sytuację Daniela Passenta – także w odniesieniu do piastowanego przez niego w przeszłości stanowiska ambasadora. Podniósł, że powołany przepis wyraźnie określa krąg osób pełniących funkcje publiczne w rozumieniu ustawy lustracyjnej. W przekonaniu sądu wynika z niego jednoznacznie, że nie wystarczy powołanie, wybranie lub mianowanie przez jeden z podmiotów wymienionych w art. 3 ust. 1 omawianej ustawy, w tym przez Prezydenta RP, ale nadto musi również nastąpić obsadzenie, określonego w innych ustawach kierowniczego stanowiska państwowego, a nie jakiegokolwiek innego, nawet ważnego z punktu widzenia interesów kraju. Zatem osoba, która – jak D. Passent – pełniła funkcję ambasadora, spełnia, w przekonaniu sądu, jedynie pierwszy z tych warunków, tj. mianowanie przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Sąd uznał, że w świetle ustawy z dnia 31 lipca 1981 r. o wynagradzaniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe (Dz. U. z 1981 r., Nr 20, poz. 101 z późn. zm.), nie można uznać, że ambasador zajmuje kierownicze stanowisko państwowe. Zdaniem Sądu I instancji, skoro ustawodawca w art. 3 ustawy lustracyjnej wyraźnie określił krąg osób pełniących funkcje publiczne w rozumieniu tej ustawy oraz w art. 7 ust. 1 określił osoby, które składają oświadczenie lustracyjne i wśród nich nie jest wymieniony ambasador ani też dziennikarz, to w żaden sposób nie można tego przepisu interpretować rozszerzająco.

Z powyższym rozstrzygnięciem nie zgodził się Daniel Passent i na podstawie art. 459 § 1 k.p.k. w zw. z art. 27 ust. 1 ustawy z dnia 11 kwietnia 1997 o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944-1990 osób pełniących funkcje publiczne zaskarżył je w całości zarzucając obrazę art. 18 a ust. 3 oraz art. 2 i 32 ust. 1 Konstytucji RP a także pominięcie okoliczności wskazujących na szczególnie uzasadniony przypadek rozpoznawanej sprawy /art. 438 pkt. 1 i 2 k.p.k.

W konkluzji skarżący wnosił o zmianę zaskarżonego postanowienia przez wszczęcie z urzędu postępowania lustracyjnego lub uchylenie zaskarżonego postanowienia i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania sądowi I instancji.

Sąd Apelacyjny jako sąd II instancji zważył co następuje:

Zażalenie okazało się niezasadne i to pomimo podniesienia przez skarżącego niezwykle ważkich argumentów, trafnie przytaczających odpowiednie zapisy Konstytucji RP. Należy podkreślić, że ich waga mogła przemawiać za uwzględnieniem wniosku bowiem stanowiska prezentowane w tej materii nie były nacechowane jednomyślnością. Dotyczyło to okresu ustabilizowanej ustawowo pozycji sądu lustracyjnego, zwłaszcza od uchwalenia ustawy z dnia 28 października 2006 r., likwidującej weryfikację zarzutów tzw. kłamstwa lustracyjnego, procedurą karną.

Nie sposób podważać podnoszonej przez skarżącego okoliczności, że jest on osobą znaną szerokiej publiczności, lecz już dyskusyjnym stało się zaliczenie go do osób pełniących funkcje publiczne w rozumieniu ustawy z dnia 11 kwietnia 1997 roku o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944-1990. Jest niewątpliwym, że niezależnie od przyznanego statusu należy mu się, także w chwili obecnej, ochrona prawna także przed pomówieniami o zatajenie agenturalnej przeszłości. Rozbieżności koncentrują się w zasadzie na formie przysługującej mu ochrony. Należy pamiętać, że osoby uznane przez tzw. ustawę lustracyjną za pełniące funkcje publiczne zobligowane były do ujawnienia swojej przeszłości w zakresie kontaktu z organem bezpieczeństwa państwa, lecz jednocześnie jej zapisy gwarantowały im prawo do procesu „oczyszczającego” z zachowaniem podstawowych gwarancji procesowych przewidzianych w kodeksie postępowania karnego. Pozostałe osoby mogły korzystać z ochrony na drodze procesu cywilnego, o naruszenie dóbr osobistych, ewentualnie procesu karnego, o zniesławienie. Rodziło to szereg wątpliwości także natury zasadniczej, dostrzeżonej przez wnioskodawcę. Na gruncie obecnie obowiązującej regulacji, sądem powołanym do badania przeszłości związanej z niezwykle złożoną tematyką pracy i służby w organach bezpieczeństwa państwa oraz współpracy z nimi w latach 1944-1990 jest Sąd Apelacyjny w Warszawie wymieniony także w tzw. ustawie lustracyjnej. Skoro zatem ustawodawca powierzył badanie szczególnego obszaru przeszłości tylko jednemu sądowi, wyposażając go w szereg instrumentów przewidzianych wyłącznie w tzw. ustawie lustracyjnej a umożliwiających skuteczniejszą realizację celów ustawy, to powierzanie „innych szczególnie uzasadnionych przypadków” interpretowanych jako nie będących przewidzianymi przez art. 18a cyt. ustawy (Uchwała SN) sądom rozpoznającym sprawy z zakresu prawa cywilnego lub karnego byłoby właśnie złamaniem zasady równości obywateli wobec prawa, na co słusznie zwrócił uwagę skarżący. W owym pojęciu mieszczą się zachowania będące np. pomówieniem o współpracę osób publicznych, ale nie będących osobami publicznymi expressis verbis wymienionymi w ustawie. Dyskutowany zwrot, budzący, do momentu wydania cytowanej uchwały rozbieżności interpretacyjne orzecznictwie Sądu Apelacyjnego, mógł być zasadnie traktowany jako wyraz przewidywalności ustawodawcy, słusznie podkreślającego, że w zmieniających się realiach życia publicznego obszar ochrony interesu publicznego nie tylko nie jest zamknięty, ale wręcz zarezerwowany w części dla przypadków takich jak niniejszy. Zatem pogląd, że osoby publiczne, których usytuowanie oscylowało w pobliżu statusu osób wymienionych w ustawie mają prawo do ochrony identycznej, w szczególnie uzasadnionych przypadkach w formie tam przewidzianej nie wydawał się pozbawiony podstaw. Za taką interpretacją przemawiał zwłaszcza fakt niekiedy jedynie tak subtelnej różnicy zajmowanej pozycji „publicznej”, że często w odczuciu społecznym prawie niedostrzegalnej. Takie zresztą stanowisko wyraził ustawodawca w kolejnych regulacjach.

Przytoczona przez sąd I instancji Uchwała Sądu Najwyższego z dnia 17 listopada 2005 r., wypowiadającego się w materii niedopuszczalności wszczęcia postępowania lustracyjnego wobec osoby, która nie pełni, nie pełniła w przeszłości, ani nie kandyduje na funkcję publiczną w rozumieniu art. 3 tej ustawy przesądziła tę kwestię nie pozostawiając w zasadzie miejsca na wątpliwości. Jest to konstatacja oczywista pomimo, jak już podkreślano, przytoczenia przez skarżącego ważkich argumentów za tezą przeciwną, a mianowicie o zaistnieniu szczególnie uzasadnionego przypadku, wobec prowadzenia przez skarżącego działalności publicystycznej. Sąd podkreśla, że argumenty owe zostały mocno osłabione dopiero w momencie uchwalenia tzw. noweli prezydenckiej przywracającej weryfikację publicznie wyrażonych pomówień z zachowaniem gwarancji procesowych wymienionych w k.p.k.

Drugą płaszczyzną, rozważań sądu meriti było wyjęcie spod zakresu obowiązywania ustawy osób zajmujących stanowisko ambasadora. Należy podkreślić, że rozważania te zostały podjęte przez sąd I instancji, lecz należy pamiętać, iż mogą mieć one znaczenie jedynie wobec osoby kandydującej na takie stanowisko, lub zajmującym je w przeszłości tj. przez wejście w życie tzw. ustawy lustracyjnej. W ich sytuacji defekt legislacyjny może mieć bowiem wpływ zasadniczy na dalsze funkcjonowanie w życiu publicznym, jako, że nie były wzywane do złożenia oświadczenia lustracyjnego. Na marginesie jedynie wypada zaznaczyć, że nie sposób stawiać zarzutu D. Passentowi nie złożenia oświadczenia w trakcie procedur związanych z obejmowaniem stanowiska ambasadora, skoro właśnie dyskusyjny zapis ustawy nie wzywał go do tego obowiązku. Należy podkreślić, obowiązku którego nie zrealizowanie doprowadziło do swoistego zapętlenia wnioskodawcy niejasnymi przepisami. W tym to właśnie miejscu otwierało się pole do wątpliwości interpretacyjnych. Sąd Najwyższy wprawdzie pośrednio, ale de facto przyznał, że osoba zajmująca stanowisko ambasadora została wyłączona ustawą „płacową” spod rygorów ustawy lustracyjnej.

Wypada zatem przypomnieć, że zgodnie z brzmieniem art. 7 ust. 1 pkt. 4 cyt. Ustawy określa jedynie, komu składają oświadczenia lustracyjne kandydaci na kierownicze stanowisko państwowe, na które powołuje lub mianuje Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej (…), tj. powołującemu lub mianującemu. Jednocześnie art. 3 ust. 1 stanowi, że osobami pełniącymi funkcje publiczne w rozumieniu ustawy są (…) osoby powołane lub mianowane na określone w innych ustawach kierownicze stanowiska państwowe przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Jako właśnie „inne ustawy” wspomniana wyżej interpretacja, prezentowana także w uzasadnieniu sądu I instancji, wskazuje wyłącznie ustawę z dnia 31 lipca 1981 r. o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe (DZ. U. Nr 20, poz. 101 z późn. zm.). Brak wyszczególnienia w niej stanowiska ambasadora posłużył za właśnie mocno dyskusyjny argument o wyłączeniu tej kategorii osób, spod obowiązku złożenia oświadczeń lustracyjnych. Pomija on jednak w zasadzie treść art. 133 pkt. 2 Ustawy Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, który stanowi, że Prezydent RP mianuje i odwołuje pełnomocnych przedstawicieli Rzeczypospolitej Polskiej w innych państwach i przy organizacjach międzynarodowych. Przedstawiciel Rzeczypospolitej Polskiej w innych Państwach zwany jest ambasadorem i jest szefem (kierownikiem) placówki dyplomatycznej. To niewątpliwie kierownicze stanowisko państwowe nie jest wymienione w ustawie o wynagradzaniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, z powodu specyfiki pracy personelu dyplomatycznego, którego sprawy płacowe były regulowane aktem niższego rzędu. Cytowana ustawa „płacowa” nie jest jednak aktem prawnym stanowiącym o tym, kto jest uznawany za osobę sprawującą kierownicze stanowisko państwowe, lecz aktem normatywnym regulującym, w sposób nie wyczerpujący, uposażenie jedynie części takich osób. Niewątpliwie rangę takiego aktu ma ustawa konstytucyjna („inna ustawa” w rozumieniu art. 3 ust. 1 ustawy lustracyjnej) i to pomimo, że expressis verbis stanowisk takich nie nazywa kierowniczymi. Pogląd, że Pełnomocny przedstawiciel Rzeczypospolitej Polskiej zaliczony do kręgu takich osób właśnie przez ustawę konstytucyjną (jako „inną ustawę” wskazaną w art. 3 ust. 1 ustawy lustracyjnej), został z niego wyłączony aktem prawnym odnoszącym się do uposażenia takich osób, może być oczywiście zaaprobowany jedynie jako kontynuacja głębszej, wydaje się aktualnie odrzuconej przez ustawodawcę, idei. Oczywistym jest, że powyższy pogląd, a w zasadzie jego skutek nie stanowił sam w sobie dolegliwości dla osób wyłączonych spod obowiązku ustawowego, nie wywoływał również wobec nich jakichkolwiek dolegliwości prawnych. Stan ten ulegał radykalnej zmianie w momencie publicznego pomówienia osoby piastującej takie stanowisko lub nań kandydującej. Powodował mianowicie pozbawienie jej ochrony dobrego imienia przysługującej osobie wymienionej w art. 8 ustawy lustracyjnej, z wywołaniem skutków przewidzianych w art. 18a ust. 3 k.p.k. Należy bowiem pamiętać, że do celów ustawy lustracyjnej należy także możliwość przywrócenia w jej trybie, dobrego imienia osobom publicznym i (niesłusznie) publicznie pomówionym. Powyższe okoliczności przemawiały za rozszerzającą (przeciwną do uchwały SN) interpretacją pojęcia osoba publiczna.

Zwrócić jednak należy uwagę, że większość nurtujących wątpliwości rozwiał sam ustawodawca dokonując quasi autentycznej wykładni swoich intencji. Regulacja prawna z dnia 18 października 2006 o ujawnieniu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów stanowi, że osobami pełniącymi funkcje publiczne są m.in. (art. 4 pkt. 6) osoba zajmująca kierownicze stanowisko państwowe w rozumieniu ustawy z dnia 31 lipca 1981 r. o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe Dz. U. Nr 20, poz. 101 z późn. zm., osoby powołane lub mianowane na podstawie przepisów innych ustaw na inne niż wymienione w pkt. 6-17 stanowiska przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej… (art. 4 pkt. 21), oraz osoba wchodząca w skład służby zagranicznej w rozumieniu ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o służbie zagranicznej.

Na końcową ocenę sytuacji wnioskodawcy w obu omawianych obszarach, wpływa jednak w istotny sposób okoliczność, że tzw. nowela prezydencka, zapewniająca sądową kontrolę weryfikacji ewentualnych pomyłek, zdezaktualizowała argument o potrzebie interpretacji ustawy w sposób wyżej prezentowany. Należy pamiętać także, iż ochrona przysługująca na zasadach dotychczasowej tzw. ustawy lustracyjnej traci moc 15 marca 2006 r.
 Z tych również powodów stanowisko Sądu Apelacyjnego jako sądu I instancji, uwzględniające obowiązujący stan prawny, zasługiwało na akceptację.

Na oryginale właściwe podpisy
Za zgodność z oryginałem stwierdzam
Kierownik Sekretariatu

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 105

Dodaj komentarz »
  1. Poczytałem sobie trochę o Josephie McCarthym i jakoś dziwnie przypomina mi Jarosława Kaczyńskiego, może poza tym, że J. Kaczyński nie przejawia prawdopodobnie pociągu do alkoholu. Wczoraj „Rzepa” dawała nagrody im. Dariusza Fikusa. Jednym z laureatów jest Krzysztof Skowroński, któremu mogę dołożyć tytuł mojego ulubionego brązowego noska braci K., za skuteczne spacyfikowanie radiowej „Trójki”. „Trójka” trzymała pion i poziom po ogłoszeniu stanu wojennego, dała naszym mediom Monikę Olejnik, Grzegorza Miecugowa, Andrzeja Turskiego i jeszcze parę innych ważnych nazwisk, a teraz cieknie z niej wazelina dla opcji rządzącej. Do obowiązującej w tej radiostacji linii dostosował się też Jezry Sosnowski, kiedyś GW, teraz nie da się go słuchac.

  2. Bycie „komunista” albo nawet osoba o pogladach lewicowych w Ameryce lat 50-tych gdy prawdopodobienstwo konfliku z Sowietami bylo bardzo wysokie jest w sposob zasadniczy odmienne niz bycie bylym funkcjonariuszem i beneficjentem PRL-u dzisiaj.
    Trudno sie doszukac na post-PZPR-owskiej stronie biednych pokrzywdzonych ideowcow.
    Urban ma NIE a Krol ma WPROST – sa na listach najbogatszych Polakow.
    Handlowano woda, prywatyzowano sklepy, banki itp.
    Nigdzie funkcjonariusze nie byli na pozycjach przesladowanych…
    Stanowia dzis zapewne jedna z najlepiej urzadzonych grup spolecznych.
    Towarzysze swietnie odnalezli sie w nowej rzeczywistosci kapitalistycznej jakgdyby od zawsze byli na nia gotowi…
    Jezeli wczytamy sie dokladnie w zawartosc ustawy lustracyjnej nie ma tam nic co by bezposrednio powodowalo smierc cywilna za wspolprace i kablowanie.
    Malo tego nie ma automatycznego polaczenia wspolpraca – kara sa jedynie konsekwencje za klamstwo.
    Trudno sie doszukac pokrewienstw tych sytuacji gdyz „napietnowany” kolaboracja prezes banku czy felietonista jezeli uczciwie wierzyl w dawny system powinien byc jedynie dumny, ze czynnie go wspieral a nie byl tylko
    zaradnym oportunista…czego chyba NIKT nie lubi.

    Trudno z drugiej strony oczekiwac, ze „general” nie wspolpracowal z wlasnymi sluzbami albo, ze wysocy funkcjonariusze sa w jakis sposob lepsi wydajac rozkazy sluzbom (ich sluzbom) niz ich posredni pracownicy – czyli zwerbowani agenci.
    Wiec ustawa nie zagraza naprawde waznym towarzyszom…
    A tak miedzy nami mowiac
    ustawa lustracyjna zostala przygotowana w pelnym procesie demokratycznej legislacji i jako taka nie jest produktem dyktatury czy partyjnej nagonki 68-ego.
    Trzeba naprawde sie niezwykle wysilic i wczuc falszywie w role biednego przesladowanego bojownika lepszej sprawy by uwierzyc w jakiekolwiek historyczne parabole.
    Nie wystarczylo sie sprywatyzowac, wybielic („PRL nie bylo takie zle”) ale chce sie jeszcze zostac bezkompromisowa ofiara…nigdy za malo!

  3. Zadziwiające jest, że ludzie pokroju McCarthy’ego niezmiennie trafiają ze swoimi chorymi pasjami demaskatorskimi na podatny grunt zagubionej, poszukującej przyczyn swojego nieudacznictwa świadomości społecznej „ciemnego ludu, który wszystko kupi”.

    A może nie jest to takie zadziwiające. Może ludzi, którym w życiu się nie udało jest po prostu znacznie więcej niż tych, którzy osiągnęli sukces. Zapewne łatwiej im jest znaleźć kozła ofiarnego niż poszukać źródeł porażek w swoim postępowaniu.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Kochany Panie Danielu, ale mnie tu długo nie było… 🙁 Nie było z racji gwałtownego wstrętu, który jak wezbrał tak nie opada, a jest to wstręt do tego co za oknem. I wcale nie chodzi o marzec, bo roztopów ani dudu, więc brud i pluchę mentalną zafundowała nam ekipa nie-rządząco-rozliczająca. Przywołuje Pan, Panie Danielu, McCarthyzm i marzec 68 roku (ani jednego ani drugiego nie pamiętam). Mnie to co obecnie dzieje się w Najjaśniejszej przypomina
    -rewolucyjny sankliotyzm (Wierzejski wieszający na plakatach „wrogów zycia”)
    -czekistowskie trybunały moralności (osławione giertychowe trójki)
    -obskuranckie gadzinówki wydawane w latach 30 przez narodowców (ah, przepraszam, jedynych słusznych patriotów) Galuszkę i Haluszkę, zawierające listy kto jest Żydem, a kto nie, kto jest pederastą, a kto nie (używam ichniejszej pisowni, tak bliskiej hitlerowskiemu Sturmerowi
    I tego wszystkiego trochę się boję… 🙁

    Pozdrawiam, czy ktoś mnie pocieszy (?) 🙂
    Łukasz

  6. TesTeq: gdzieś czytałem, że „naukowo udowodniono”, że ludzie mają skłonność sukcesy przypisywać sobie, a porażki innym. To by wspierało Twoją tezę. Bo skoro się nie udaje, to ktoś przeszkadza, nieprawdaż? Nie ważne, czy będą to komuniści w Departamencie Stanu, Żydzi nadreprezentowani w gospodarce, syjoniści na stanowiskach, czy nieujawnieni agenci. Ot, takie zastępcze uzasadnienie porażek, które zapewne przymuje jeszcze wiele innych twarzy: ciężar brukselskiej biurokracji, błędy Balcerowicza, obcy kapitał, „źle życzących” nam ludzi w UE, itp., itd. Czym większe poczucie porażki, tym silniejsze będą skłonności do takich zastępczych tłumaczeń.

  7. Witam
    Czyżby „Nasz” Romek był polskim McCarthy?
    Tego jeszcze niewiadomo, ale wiadomo, kto poparł „NAS”!
    WCZORAJ NA KONFERĘCJI PRASOWEJ LPR mieliśmy okazję usłyszeć, z ust posłanki Sobeckiej (ex dj’ki RM), iż
    „Episkopat NASS popiera! Papież NASS(!) popiera! Emeryci i renciści NASS popierają!, kto NASS nie popiera…?!”
    Jak widać nie tylko posłanki Samoobrony błądzą, posłanka Sobecka wraz z całym LPR z Giertychem, Orzechowskim i Wierzejskim na czele ( katafalku) podążają zawiłymi szlakami daleko od prawdy…

    Jeśli chodzi o uzasadnienie sądu to może Pan żałować tylko tego niż na ambasadora nie mianował Pana prymas…

    pozdrawiam

  8. McCarthy był wytworem epoki, odpowiedzią na zapotrzebowanie rynku. Macierewizm-Kaczynizm jest anachroniczą próbą budowania ideologicznej autarkii.

  9. Mnie sie to raczej kojarzy z mania przesladowcza gdzie za kazdym rogiem czuwa agent Kaczynskiego… i „ciemnogrod” mnie zadusza za samodzielnosc i lekkosc pogladow.
    Jedynie robiac z przeciwnikow politycznych czekistowskich glupkow wychodzi na to jak szlachetni jestesmy my stojacy po drugiej stronie barykady.
    Jest to w sumie bardzo prostacki zabieg manipulacji.
    Chetniej bym wysluchal jakie Pan Passent i jego druzyna ma recepty pozytywne na dzis.
    Bo na wczoraj juz wiem byl stan wojenny…gdy przeciwnikow politycznych traktowalo sie nieco brutalniej niz „czekistowski katoprawiczny Kaczor i jego blizniak”…

  10. Chluby Ameryki według D. Passenta: laureat nagrody stalinowskiej i marksistowski ekonomista. Bez komentarza.

  11. al burri
    ja też jestem tym wszystkim zdołowana do kwadratu, ale jakoś trzeba żyć, więc sobie powtarzam – wiosna wasza, jesień nasza 😉

  12. Andrzej Falicz pisze: „Trudno sie doszukac na post-PZPR-owskiej stronie biednych pokrzywdzonych ideowcow.”

    Może nie przyłożyłeś się do szukania? Ci naprawdę ideowi nigdy nie pchali się na pierwszą linię do odznaczeń, nigdy nie dorobili się na swej ideowości, a teraz ich życie zostało zanegowane, a wartość tego, w co wierzyli, wyzerowana. Ani Tobie, ani nikomu innemu nie życzę takiej goryczy na starość.

    Andrzej Falicz pisze: „A tak miedzy nami mowiac ustawa lustracyjna zostala przygotowana w pelnym procesie demokratycznej legislacji i jako taka nie jest produktem dyktatury czy partyjnej nagonki 68-ego.”

    Tak między nami mówiąc, McCarthy przez 4 lata bezkarnie oczerniał ludzi w majestacie doskonałej amerykańskiej demokracji, a Hitler wygrał w demokratycznych wyborach. Najwyraźniej demokracja staje się bezbronna, gdy podnoszą na nią rękę szaleni frustraci, którzy bez skrupułów wykorzystują ułomności ludzkiej natury.

  13. Panie Danielu,
    cieszę się, że wspomniał Pan o makkartyzmie. Już sugerowałam te skojarzenia na jednym z blogów, gdy była mowa o tym, czy to faszyzm.
    Na swoim blogu w onecie (zapraszam) w krótkim czasie poświęciła 4 teksty makkartyzmowi, ostatni zatytułowałam, „Czy to juz makkartyzm”.
    Dla mnie te analogie są niezwykle czytelne. wtedy tez poszukiwano rzekomych agentów komunistycznych wśród ludzi kultury. Jak po latach oceniają, przyniosło to kulturze amerykańskiej nieocenione straty.
    Tyle, że powiedziałabym, ze w polskich warunkach ten makkartyzm powraca troche jako farsa. Na miejscu dziennikarzy, gdyby byli solidarni, to powinni wszyscy gremialnie składac oświadczenia, że wspólpracowali. Zgodnie z zasadmi logiki, mozna udowodnic komuś, że kims był, ale udowodnić, że nie był się nie da. Zawsze przeciez dokumenty mogły zostac zniszczone. Pamietamy te niszczarke ministra Ziobry. Byłoby to najlepsze osmieszenie lustracji. Wyobrażam sobie te komiczne strania udowodnienia dziennikarzom, że skłamali i niebyli agentami.
    Dzisiejszy lustratorzy nie rozumieja, jak bardzo uderzają w zwykłych obywateli, którzy nie mają nic wspólnego z tamtymi władzami, ale żyli w tamtych czasach. Ta władza przypomina opresyjna PRL-owska, która z byle powodu żadąla wypelniania różnych ankiet. Demokratyczne państwo nie może żądać od obywatela, aby wyzbył się prywatnośći.
    Chorym pomyslem jest udostepnianie informacji o osobach zdobytych przez tamte władze nielegalnie, np. na drodze ineigilacji i podsłuchu.

  14. Odpowiedź dla Ha ha z wpisu Pana Daniela „Szwagier i jego ludzie”.
    Powody wypisania ciurkiem tak różnych osób (świadome) wypunktowałem Ci w poprzednim wpisie. Nie ma po co do tego wracać. To jest chyba jasne.
    Twój przykład Olechowskiego jest wbrew pozorom przykładem (przykład – przykładem – brawo Panie Torlin) – znakomity. Pokażę Ci to na przykładzie. Może zrozumiesz.
    Andrzej Olechowski był, nazwijmy to, szpiegiem gospodarczym. Chciał dla Polski, a być może i dla Związku Radzieckiego, ściągnąć rozwiązania dla nas korzystne. Teraz nie wnikając w szczegóły skrajna prawica stawia mu to jako zarzut. Inny odpowiada pozytywnie na prośbę Wojskowych Służb Informacyjnych, już w latach demokracji, i coś tam szpieguje w innych krajach. Jego nazwisko jako zdrajcy ukazuje się w sprawozdaniu Macierewicza.
    Dzisiaj jakiś urząd zajmujący się wywiadem gospodarczym zwraca się do naukowca, aby coś tam poszpiegował dla Polski. On się zgadza. W 2020 roku jakiś Macierewski i wpisowicz HoHo zarzuca mu zdradę Polski i jego nazwisko oznajmia światu.
    To samo będzie z lojalkami IV RPRL. Za kilka lat wszyscy będą musieli napisać oświadczenie, że nie współpracowali z IV RPRL i braćmi Kaczyńskimi i nie podpisywali lojalek. Kto tego nie zrobi, zostanie usunięty z pracy i przez 10 lat nie będzie mógł zajmować stanowisk w naszym Państwie.

  15. Panie Danielu
    Rozumiem, ze postanowienie Sadu Apelacyjnego jest do wiadomosci, a nie do dyskusji i nawet troche nieswojo bylo mi grzebac w Panskich, badz co badz, osobistych papierach. Przegryzlam sie przez ten tekst z narastajacym emigranckim uczuciem gubienia sie w polszczyznie, doslownie i w przenosni. Rozumiem specyfike i zawilosc (pedantyczna precyzje??!) pism prawniczych, ale zastanawia mnie „nie” wypowiadane i uzasadniane w podobnej rozciaglosci.
    Ciekawa jestem art. 3 ust. z dn. 11.4.1997, na ktorym opiera sie niejako sadowy „wyrok”, niestety nie udalo mi sie znalezc tego przez internet. Dla mnie nauka z Postanowienia jest taka, ze Ambasador nie jest osoba o funkcji publicznej i nikt nie staje sie taka osoba jedynie na podstawie nominacji z rak Prezydenta RP. Czyli w strefie roznicy miedzy prawnym i potocznym pojmowaniem funkcji publicznej, mozna publicznie rzucac oszczerstwa.

    Serdecznie pozdrawiam.

  16. Przepraszam zajaknalem sie…
    Co do Torlina i Olechowskiego:
    Faktycznie gdyby Olechowski byl skuteczniejszy w dzialanosci szpiegowsko-gospodarczej to moze by Sowieci wygrali wyscig zbrojen…niestety dla Torlina Andrzejowi nie udalo sie uratowac komuny.

  17. Mario-Doro: ja mam bardzo wiele skojarzeń z wczesnymi fazami nazizmu w Niemczech. Ale w gruncie rzeczy myślę, że to nie tak. Że autorytarne i totalitarne zło ma wiele cech wspólnych, łączących bardziej osobowości, niż idee. Pozwala im się to odradzać, we wciąż nowych postaciach, bo gdy skompromitowała się jedna idea, zawsze może odnaleźć się w innej, czasem zupełnie nowej.

    I tak osobowości tworzące obecną koalicję posiadają pewne cechy dykatorów z przeszłości. (Można zresztą pytać, czy nie ma tu sprzeżenia zwrotnego — czy kreowanie partii wokół „walki Z”, a nie „walki O”, nie przyciąga i jednocześnie nie wzmacnia tego typu osobowości). Posiadają jednak ich wybór dla nich unikalny. Sprawia to, że w ich działaniach polityka nabiera często kształtu, w którym dostrzegamy odbicie upiorów przeszłości, ale która nie staje się kopią dawnych doktryn i działań. Na pewno nie mamy u steru władzy do czynienia z Hitlerem, czy Stalinem-bis; bliżej może do Gomułki, ale czasy zmieniły się tak głęboko, że i Gomułką-bis dzisiaj się być po prostu nie da.

    Doszukiwałbym się w tym pewnej nutki optymizmu — nie każdy przejaw takiej osobowości niszczy od razu demokracji i praw człowieka. Zresztą sam McCarthy, choć narobił wiele zła w Stanach, to nie zniszczył tam demokracji, która przetrwała te szaleństwa. I sądzę, że podobnie będzie z obecną koalicją — może nawet wyczulimy się na pewne słabości i nadużycia władzy? A to co nie zabija, wzmacnia.

  18. Na marginesie obu czesci wpisu Red. Passenta link do listu skierowanego na rece Min. Fotygi. Autorem listu jest osoba, uzurpujaca sobie prawo reprezentowania woli i opinii calej emigracji polskiej w Szwajcarii:

    http://www.kworum.com.pl/article.php?uid=473

    Ambasador zostal w miedzyczasie odwolany ze swej funkcji.

  19. Torlinie, no dobrze, ale co wspólnego ma z tym wszystkim Twój znajomy, Jacek Kuroń?

    Nie odpowiedziałeś na moje pytania. Zatem je powtarzam:

    Czy już nie pamiętasz, że Jacek Kuroń uważał ten system za niereformowalny?

    Czy Twoim zdaniem ten cytat Andrzeja Olechowskiego nobilituje i stawia na równej stopie z Twoim znajomym Jackiem Kuroniem?

  20. O ile sobie przypominam senator Mc Carthy był nie całkiem zrównoważony psychicznie pod tym względem przypomina naszego kontrwywiadowcę.
    Zagadką pozostaje w jaki sposób tacy ludzie uzyskali ogromne wpływy i wyrządzili tak wiele złego opinii o swoich krajach.
    Rozwiązanie tej zagadki może być tematem pasjonującej pracy zdolnego historyka.
    P.S. Gospodarz wreszcie doczeka się lustracji pod rządami nowej ustawy, o ile utrzyma ją TK.

  21. Haha 19:50 (wczoraj)

    Pytasz mnie: „czy zdarza ci się żałować, że wróciłeś?”

    Takie, i podobne, pytania słyszałem nie raz. Gdy nie wydawało mi się, że prawdziwa odpowiedź zostanie zrozumiana przez pytającego, odpowiadałem zgodnie z oczekiwaniami, jakie, miałem wrażenie, on lub ona w sobie nosi: „tak” lub „nie”.
    Ale rzecz jest złożona. To tak, jakby pytać, czy zdarza ci się żałować, że zima pada śnieg, a latem świeci słońce.
    Emigracja, i powrót do kraju, są skutkami takiego splotu wydarzeń niezależnych od nas, że w istocie możemy przyrównać się do liścia na wietrze. Oczywiście, szukamy racjonalizacji, staramy się jakoś, sobie przede wszystkim, wytłumaczyć nasze decyzje, a raz wytłumaczywszy, obdarzamy je ładunkiem emocjonalnym. Stąd pytanie o żal, czy też o satysfakcję.
    Ale czy żałuję, albo czy jestem zadowolony, że się urodziłem? A nawet, czy żałuje, albo czy zadowolony jestem, z tego, jak przeżyłem życie? Tak mało od nas zależy. Raczej, zapytaj, co to mi dało, jakie korzyści (albo straty) przyniosła mi emigracja i powrót. Czy potrafiłem wykorzystać te, jedyne w swoim rodzaju, okazje. I jak je wykorzystałem.
    Nie mogę nawet powiedzieć, że żałuję, iż nasze społeczeństwo jest takie, jakie jest (a jakie jest – widzę wyraźnie dlatego, że mam porównanie, i to nie tylko porównanie emigranta, który nie wraca, a więc nie wie, jak by to zobaczył „jeszcze raz”, ale porównanie kogoś, kto przeżył sporo czasu tutaj, niewiele mniej tam, a teraz jest znowu tutaj, bogaty w te dwa doświadczenia, a raczej w tę dialektyczną ich syntezę, którą przykładam do zupełnie nowego etapu życia. To sytuacja dana nielicznym.).

    1. Przede wszystkim, nie mam złudzeń. Wiele lat zajęło mi tam, nim zacząłem powoli rozumieć, na czym polega demokracja. Nie instrumentalne używanie procedur i instytucji demokratycznych w celu legitymizacji władzy. Nie. Na czym polega demokratycznie funkcjonujące społeczeństwo. To autonomia jednostki i umowa społeczna. Bezwarunkowe. Tego zrozumieć bez doświadczenia się nie da. Tamte społeczeństwa budowały demokracje same, budowały ją z własnych potrzeb i własnego rozumienia świata. Trwało to kilkanaście pokoleń i przyniosło więcej ofiar niż obie wojny światowe razem wzięte (zresztą, one tez były składowymi tego procesu). To jest ich świat, bo przez nich skonstruowany.
    2. Nasze społeczeństwo nie rozumie demokracji, bo jej zrozumieć nie może. Ogląda ją jak fajny film z napisami. Ale, aby to był nasz film, musi zostać przez nas nakręcony, z naszych doświadczeń. Zauważ, demokracja kształtowała się w świecie, z naszego dzisiejszego punktu widzenia, pozbawionym wymiany informacji. Każda społeczność sama, krwią i potem, dochodziła do optymalnych rozwiązań. Czy dziś to możliwe, skoro znacznie efektywniejsze jest powielenie opracowanego już i funkcjonującego wzoru? Ale czy kiedykolwiek będzie to nasze, tak jak coś, co zrobiliśmy własnymi rękami?
    3. Nie wiem, gdzie mieszkasz, czy może planujesz emigrację albo powrót. Ale jak myślisz, co przez autonomię jednostki i przez umowę społeczną rozumie przeciętny obywatel tego kraju? Jeśli całe jego jestestwo tkwi we wspólnocie, we wspólnym przeżywaniu, we wspólnym interpretowaniu, w świecie kryteriów i wartości danych raz na zawsze, niezmiennych, podzielanych przez wszystkich (bo tych, którzy ich nie podzielają ze wspólnoty się wyklucza, i to głosem senatora). Chodzi o to, że przeciętny mieszkaniec tych ziem czuje się dobrze wtedy, gdy myśli jak inni. To nie ma nic wspólnego ze strachem. To jest potrzeba autorytetu z zewnątrz, figury rodzicielskiej, systemu wartości zapewniającego bezpieczeństwo, jak dziecku. Stąd permanentny kult jednostki. Tutaj ludzie nie są gotowi rozważyć zaryzykowanie wszystkiego dla realizacji siebie. Oczywiście, mało kto w ten sposób o tym myśli. Ktoś na jednym z blogów „Polityki” napisał właśnie z satysfakcją, że „biznesmeni” przewidują gospodarczy boom, a „bzdetami” sobie głowy nie zawracaja. Tam, np. pielęgniarki, tym sobie głowę zaprzątają i o tym rozmawiają sensownie. U nas, mało komu wydaje się potrzebna wolność od cenzury, bo to, co ogromną większość ludzi interesuje, nie interesuje z kolei cenzury (może coś się zmieni, gdy Piłka razem z RL-Ch zacznie przepychać delegalizację pornografii – obawiam się, że tutaj jest to możliwe). Mało kto w Polsce zastanawia się nad różnicą między „aborcją” a „prawem do aborcji”, a większość w Polsce uważa, że sądy i policja oraz prokuratorzy nie powinni patyczkować się z bandziorami, no bo do czego to w końcu dojdzie? To są bzdety.
    4. Umowa społeczna? Kto rozumie tutaj umowę społeczną, skoro ma większość 231 głosów w 460 osobowym Sejmie? Czy to nie jest 50% + 1? To o co chodzi?
    5. Moja starsza córka uczyła się w szkole podstawowej tam, a tutaj, po powrocie, poszła do liceum. Młodsza poszła do podstawówki już tutaj. Tam, w podstawówce, w ogóle nie uczyli chemii, trochę fizyki i matematyki, takie koziołki. Całe osiem lat to było wychowanie obywatelskie. Wiesz, co usłyszałem? Że to było pranie mózgów! Od ludzi (po studiach), którzy nie znają tamtejszej podstawówki, którzy całe życie spędzili tutaj!!! A tutaj, w podstawówce, uczą różnych rzeczy, ale nie wychowania obywatelskiego. Nie ze złej woli. Po prostu: kto ma tego uczyć? Panie nauczycielki? One nie mają zielonego pojęcia o tym, co to jest społeczeństwo obywatelskie. Skąd mają wiedzieć, że państwo powołane jest przez społeczeństwo, a nie odwrotnie, skoro nawet rzecznik praw obywatelskich uważa, ze służy państwu, bo utożsamia obywateli i państwo? Skąd mają wiedzieć, że gdzie indziej społeczności zastanawiają się, jaki jest charakter wartości, czy absolutny, niezmienny, czy –jak każdy wytwór ludzkiej kultury- stanowiony przez człowieka, zależny od kontekstu społecznego i kulturowego? Skąd mają to wiedzieć, skoro to grzech nawet pomyśleć o tym? Jak maja uczyć dzieci o korupcji, skoro nie wiedzą, co to jest i myślą, że jeśli pracownik z wielkiej firmy, spółki skarbu państwa, przyjdzie w czasie godzin pracy (bo jest przecież zastój, nic nie robią) do domu biuralistki z tejże firmy, ułożyć jej kafelki w łazience (przecież przez nią kupione), a ona przecież zapłaci mu za tę pracę, a więc skoro myślą, ze to jest OK.?
    6. Myślisz może, że Kaczyńscy jednak te sprawy rozumieją i wykierują Naród na ludzi? Oni? L. Kaczyński, który przed wyborami w wywiadzie prasowym powiedział, że jedynym systemem wartości jest naturalny, bo podzielany przez ogromną wiekszość Polaków? I co on przez to rozumie, oprócz legitymizacji autorytarnej opresji? Albo J. Kaczyński, który przez demokrację rozumie dyktat arytmetycznej większości sejmowej, a demokratyczna powinność ochrony interesów mniejszości to dla niego chyba jakaś lewacka prowokacja? Nie winię ich o to. Pochodzą z typowego konserwatywnego środowiska, nie znają świata, wychowani w tych samych szkołach, na tych samych uczelniach, przez tych samych nauczycieli i wykładowców, przez takich samych katolickich, zabieganych rodziców i represywnych katechetów, co funkcjonariusze SB, których teraz gonią – są tak samo ofiarami jak sprawcami tego wszystkiego. Niczego innego po nich się nie spodziewam. I nie sądzę, żeby większość miała im to za złe.

    Jakże więc mogę żałować powrotu, skoro, gdybym nie wrócił, umarłbym w złudnym przeświadczeniu, że wszystko jest OK.?

  22. Maccarthy….ulubiony „bad guy” lewicy amerykanskiej i nie tylko…
    Joseph byl malo sympatycznym facetem i niekiedy posuwal sie za daleko (armia), tym niemniej przyczynil sie do ujawnienie wielu „fellow travellers”i innych jawnych lub mniej jawnych nawiedzonych…historia jednak przyznala mu racje, kiedy otwarto archiwa KGB…

  23. Czego chyba brakowalo w epoce maccarthyzmu to uporczywe obrazanie i obrzygiwanie rzadzonych przez rzadzacych. Nie widzialem w historiografiach tego okresu, zeby prezydent czy senatorowie dzielili spoleczenstwo nazywajac tych, co z nie wyznaja ich ideologii oprawcami (odpowiednik kaczego zomowcami), holota, czy innymi tego typu kwalifikatorami. Owszem, mozna powiedziec, ze linie podzialu w Ameryce przebigaly wtedy inaczej, a wiec byc moze „holote” zastepowaly na codzien „brudne czarnuchy”, i byl to podzial moim zdaniem bardziej bolesny niz ten, ktory kryje sie za chamskimi wycieczkami w strone przeciwnikow politycznych ze strony przedstawicieli koalicyjnego szamba (szambo: termin nieobrazliwy wedlug jednego z koalicjantow). Jednak w Polsce nie bylo segregacji rasowej, peerelowscy „wrogowie ludu” juz dawno przebrzmieli wraz ze stosowna epoka, i dzis, po 18 latach od Przelomu powinnismy miec teoretycznie spoleczenstwo bez podzialow na lepszych i gorszych, na „nas” i na „nich”, na zomowcow i nie-zomowcow. Co najwyzej powinnismy miec normalny i zdrowy podzial na ludzi myslacych inaczej, ale prowadzacych ze soba dialog.

    Kaczyzm, czy mackaczyzm, jak to ktos ladnie okreslil wyrzadza glebokie szkody dzielac emocjonalnie i szczujac jednych przeciw drugim, galwanizujac prawie nie odrwacalnie opinie publiczna, i kierujac tym samym dyskurs polityczny w bagno jalowych merytorycznie, ale plomiennych emocjonalnie dysput. I nie jest to wcale dziecieca choroba mlodych demokracji. To choroba ludzi z obecnego kregu wladzy, pewne ogranicznie umyslowe, ktore sprawia, ze koncept wspolzycia ze soba roznych nurtow ideologicznych wykracza poza horyznot myslowy. To jak krucjata, z Rydzykiem niosacym krzyz meczennika na czele.

    Cos jest w tym slynnym kargulizmie : „sad sadem, a sprawiedliwosc musi byc po naszej stronie”. I nie chodzi tutaj wylacznie o orzeczenia TK oraz o odpowiadajacy mu jako reakcja bulgot z szamba (szambo: termin nieobrazliwy wedlug jednego z koalicjantow), ale o generalne podejscie do demokracji, ktore to podejscie przybiera forme: demokracja demokracją, ale wszyscy musza myslec jak my. Biada tym, co mysla inaczej….

    Kaczynscy nie buduja 4 RP. Oni i ich „ekipa” nie sa w stanie niczego zbudowac, poczawszy od 3 milionow mieszkan. Tak jak to napisal wczoraj Wojtek z Przytoka: juz istnieja dwie Polski. Linia demarkacyjna pozostaje do ustalenia. Wydaje mi sie, ze przy obecnym stanie rzeczy wyznaczenie tej linii demarkacyjnej bedzie latwiejsze niz wyznaczenie linii porozumienia.

    Pozdrowienia,

    Jacobsky

  24. Andrzej Falicz pisze:

    2007-03-16 o godz. 10:09
    „Kazdemu cos sie z czyms kojarzy”
    wlasnie, mi od jakiegos czasu Falicz z phallosem, co komentarz to bardziej sie w tym skojarzeniu umacniam

  25. Panie Danielu!
    Ostrzegam. Lada moment Pana blog eksploduje. Eksploduje nienawiścią do samego siebie, przede wszystkim, Andrzeja Falicza. I jak pijakowi, wpadającemu pod samochód i w tym przypadku, jak to zwykle bywa, marginesowi mentalnemu znowu nic się nie stanie złego…
    amw

  26. Maria -dora pisze;
    Na miejscu dziennikarzy, gdyby byli solidarni, to powinni wszyscy gremialnie składac oświadczenia, że wspólpracowali. Zgodnie z zasadmi logiki, mozna udowodnic komuś, że kims był, ale udowodnić, że nie był się nie da. Zawsze przeciez dokumenty mogły zostac zniszczone. Pamietamy te niszczarke ministra Ziobry. Byłoby to najlepsze osmieszenie lustracji. Wyobrażam sobie te komiczne strania udowodnienia dziennikarzom, że skłamali i niebyli agentami.

    Na szczęście problem lustracji mnie nie dotyczy .Gdy powstawała Solidarność chodziłem do szkoły średniej ,a w stanie wojennym wyjechałem na prawie osiem lat do Zakopanego obserwować jak żyją Misie Tatrzańskie. Do partii się nie zapisałem bo zdążyli wyprowadzić sztandar…
    To o czym piszesz Mario-doro chodziło mi po głowie kilka dni . Nie znam tekstu ustawy lustracyjnej , ale może ktoś mi wytłumaczy jakie są konsekwencje złożenia oświadczenia lustracyjnego w którym ktoś przyznaje się do tego ,że był TW

  27. „Zaraz wyjdzie, ze gdyby McCarthy naprawde gonil komunistow (czasy Stalina) to tez by bylo zle.”

    Wyglada na to, ze cel uswieca srodki, co ?
    Zrozumiale, jak na herolda 3/4 RP przystalo.

    Podobnie mozna uznac, ze Adolf dobrze zrobil postepujac po swojemu z KPD w Niemczech. Niech bedzie, ze tez ich wylewal za kolnierz. W koncu zneutralizowal w ten sposob komunistow, i w ogole lewakow. I to w epoce stalinowskiej.

  28. Do ajw, To archiwa KGB są już otwarte? Genialne! No nie wiedziałem! Popatrz popatrz. To jest news dnia! Chłopaki poszli śladem naszego Antka Macierewicza i publikują nazwiska swoich agentów. No, no ,no…

  29. Boże, kto ma zdrowie tworzyć takie tasiemce mówiące o tym, że masło jest z maślane. Teraz wiem dlaczego sądy mają zaległości.
    Panie Danielu czy Pan przeczytał to uzasadnienie ? Przyznaję, że nie doczytałem do końca.
    pozdrawiam marekk

  30. Andrzeju Falliczu,
    piszesz:

    Mnie sie to raczej kojarzy z mania przesladowcza gdzie za kazdym rogiem czuwa agent Kaczynskiego… i “ciemnogrod” mnie zadusza za samodzielnosc i lekkosc pogladow.

    bardzo ale to bardzo dziwnie brzmi w twoich ustach, brzmi to tak smo dziwnei jak by takei slowa powiedzial teraz JK

    to jest generalnie jakis takei wasze zaslepienie, najpierw uzywanie ostrego, agresywnego jezyka a pozneij sie skarzycie ze „jestescie atakowani”

    tak samo z ta mania przesladowcza, wszedzie dookola widziecie spisek, 90 procent wasze energii idzie w dekonspirowanie i przypisujecie pozneij komus jakas manie przesladowcza.
    kompletne odwrocenie rol

  31. mw!

    Dziękuję Ci za odpowiedź. I cieszę się, że moje pytanie dało asumpt do szerszej wypowiedzi. Myślę że nie tylko ja przeczytałem ten tekst z wielkim zaciekawieniem.

    Zadałem to pytanie (czy zdarza Ci się żałować powrotu), bo jestem w stałym kontakcie z kimś, kto w żaden sposób nie potrafi wrócić. Kolega z roku, na emigracji od kilkunastu lat, też z rodziną, co parę lat przyjeżdża do Polski, zachwyca się zmianami gospodarczymi (polityka go nie przeraża; za bardzo dostał w kość od Busha, żeby się bać Kaczyńskich), i bez bicia przyznaje, że emigracja była złym pomysłem. A jednak na wzmiankę o powrocie dostaje wysypki i zaczyna opowiadać sen, który go wciąż nawiedza, że musiał wrócić na stałe. A potem budzi się z ulgą, że jest w Ameryce i nie musi nigdzie wracać. Podobno nie jest to odosobniony przypadek, dlatego spytałem jak było z Tobą.

  32. Gdybym sie sugerowal fatalizmem Daniela Passenta to moje plany powrotu do kraju zaliczyl bym do Science Fiction.

    Z histeria i paranoja McCarthyizmu mielismy tez wczesniej do czynienia, mianowicie w czasach z pod gwiazdki kremlowskiej i to, ze pod gwiastka betlejemska jest ona aktalna nie jest zadna rewelacja to jest tzw. KULT METOD jak Andrzej Kusniewicz napisal w Trzecim Krolestwie, przyczym cel nie jest niezmienialny.

    Dawno temu czytale, ze Joseph McCarthy odobnie jak Nero mial duzy talent aktorski, ale jego ojciec farmer konserwa-katolik zadecydowal, ze zostanie prawnikiem.
    Kariera polityczna Joseph’a zaczela sie 09.02.1950 gdy przed Republican Women’s Club in Wheeling, West Virginia oglosil, ze posiada liste z 250oma waznymi nazwiskami osob miedzy innymi z MSZ, ktore sa czlonkami parti komunistyczne.

    I kto zaprzeczy, ze nie istnieje maszyna czasu ? 🙂

    Pozdrawiam i udanego konca tygodnia,
    Dante

  33. Falicz, napisz po prostu: alkoholizm jest pozytywny i pożądany. Zwłaszcza w IV RP.
    Im bardziej ludzie oszołomieni i skacowani, tym chętniej przystają na rządy kaczorów.
    A ty po ilu pisałeś te swoje liczne posty?

  34. do Jarka…
    KGB udostepnilo wglad w (niektore) akta, (niektorym)ludziom…Powstaly ksiazki na ten tema, (n.p. o malzenstwie Rosenberg)…

  35. Tak na marginesie Andrzeja Olechowskiego to chciałbym przypomnieć,ze był on ministrem jedynego niepodległościowego rządu III RP,tj.Jana Olszewskiego.Bodajże były jego szef : pułkownik Bosak napisał,ze AO był za cieńki na szpiegostwo ekonomiczno-naukowe i dlatego przerzucili go na śledzenie Polonii.Odniósł tam wielki sukces, dzięki swoim umiejętnościom „towarzyskim”.
    Przypadek p.Passenta to kolejny dowód jak łatwo było obrzucać podejrzeniami niewygodnych ludzi,którym w dodatku odebrano instrumenty obrony.Jeżeli rzeczywiście materiały UB i SB będą teraz jawne to wkrótce powinniśmy być na tym blogu zasypani dowodami współpracy DP z tymi instytucjami.Ale jeżeli ich nie będzie ,to z kolei nikt nie przeprosi DP za pomówienia.

  36. Do Andrzeja Falicza:
    Może Ty zapomniałeś o tym, że Piłsudski ma skrwawione ręce bratnią krwią! To w czasie JEGO obalania demokracji i wprowadzania władzy junty wojskowej zginęło ok. 400 Polaków. Oni są bezimienni dla historii, dla potomnych. Nikt za nich nie odrpawia mszy, nikt nie odznacza, nikt nie powołuje na patronów szkół, towarzystw patriotycznych!!!! NIKT o nich nie pamięta!!! A przecież bronili legalnych władz, stanęli naprzeciw żądnym władzy piłsudczykom! Hańba…… Może Ty odpowiesz mi dlaczego tak jest? Czym sie różni ich ofiara od ofiary górników z Wujka? A może ja naiwny jestem jakiś? A może obcy mi w głowach namącili? Pokornie pyta hołota jaśnie oświeconych……

  37. Mw (14:11) tym razem ugotowałeś mnie na dobre – masz 100% racji.
    Jedyne co mnie pociesza to zludne przekonanie (ale bardzo w nie wierzę) że poziom samozadowolenia zależy od jakiegoś fluidu wewnetrznego (antyżółci) niezależnego od naszej woli.
    Mam wrażenie że żyję w świecie jakby z bajki, a wrażenie to wynika z porównania mojego losu do życia moich babc. Obydwie urodziły się w XIX w, I wojnę przeżywały jako świadome panny – a potem już było tylko gorzej. Dla nich stan wojenny był dziecinną igraszką – taki śmigus dyngus – bez zbytniej okazji. Mam nadzieję (genetyczną) na taki właśnie optymizm życiowy i tobie go życzę.
    Porównaj swoje przeżycia, nawet traumatyczne do losu przodków a zobaczysz, że jest świetnie. W takiej optyce nawet Naczelne Organy wyglądają zabawnie, a świat i tak zawsze jest taki jaki byc powinien.

  38. A ja mam po prostu DOSYĆ!!! Lustracji, dekomunizacji, deubekizacji, agentów, teczek, zmian w Konstytucji, zaostrzania ustawy antyaborcyjnej, mackaczyzmu, kaczyzmu, ministra Ziobro, obydwu Giertychów, Leppera a od dziś – rozwalania karabinem maszynowym zamków w drzwiach i przystawiania broni do głów niewinnych ludzi. NIECH TO SIĘ JAK NAJSZYBCIEJ SKOŃCZY!!!!!

  39. To co nam zafundowano to nie McCarty’sm tylko Makkabryzm!
    Bez widocznego powodu.

    Wszystkich zbrodniarzy komunistycznych i nie tylko, można było oskarżać i wyłapać bez tego cyrku!

    Nota bene – archiwa KGB wywiózł z Rosji Mitrochin w 91/93 i od tego czasu były one źródłem bezcennych informacji na temat historii sowieckich służb specjalnych jak również ich współpracowników… http://en.wikipedia.org/wiki/Vasili_Mitrokhin

    Problem MacCartego polegał na tym, że w czasie jego działalności siatki wywiadowcze w Ameryce już się kończyły, bowiem z powodu nasilania się zimnej wojny popularność ideologii stalinowskiej spadła do zera i FBI nie miała kłopotu z kontrolowaniem większości agentów… przeciwnie niż w latach 40tych…

    W tym całym zamieszaniu jest więcej emocji niż racjonalnego planowania szczęśliwej przyszłości… dla wszystkich.

    Co do wygrywania wyścigu zbrojeń, kraj wysyłający jako pomoc dla walczącej afryki pługi śnieżne nie może niczego wygrać!

    Są dwie części kolekcji Mitrochina – obie fascynujące.
    Ich wartość potwierdził w liście polski 007 – Borys Korczak, który cudem ocalał… zresztą zobaczcie sami: http://www.boriskorczak.com/

    MW – dziękuję ci, masz rację i opisałeś to bardzo uczciwie…

    Pozdrowienia dla Gospodarza i jego Gości

  40. Zapominacie albo celowo pomijacie najwazniejszy aspekt lustracji.
    To czy ktos byl czy nie byl agentem jest bez znaczenia.
    Dla wielu z was bycie agentem „jedynej Polski jaka byla”, „systemu, ktory mial dobre strony” itd nie musi byc czyms nagannym.
    Mozecie nawet stworzyc klub agentow, do ktorego zaliczac bedziecie sama wasza smietanke towarzyska.
    Taki filter patriotyzmy PRL-owskiego. Ostatecznie agenici dzialali by system wzmocnic a jak w przypadku Olechowskiego, ktorego podziwaia tak Torlin dzialalnosc agenturalna mogla przez wykradzenie tajemnic gospodarczych wzmocnic sowieckie dywizje i w rezultacie zwiekszyc szanse na swiatowe zwyciestwo komunizmu…co mogloby byc dla wielu z was celem szczytnym i ideowo czystym.

    Chodzi tu bardziej o potencjalna mozliwosc zmuszania bylych agentow i kolaborantow do pewnego postepowania.
    Ktos te informacje o przeszlosci ma a ktos inny udaje, ze byl czysty jak lza (wg. dzisiejszych norm) wiec np. wywiad rosyjski lub amerykanski moze wplywac na takie osoby publiczne zmuszajac je do pewnych dzialan lub zaniechan.
    Raz wszyscy sie zlustruja mozemy wpasc sobie w ramiona z placzem :”tak bylem agentem ale zmusili mnie” albo”bylem slaby” albo „wierzylem w PRL”, po wytarciu nosow wszystkim ulzy i gdy Alganow wykona telefon z dyskretnym „lobbingiem” kazdy bedzie mu mogl powiedziec: pocaluj sie w nos – jestem oczyszczony.
    A tak jest to dziedzina tajnych sluzb, naciskow, moralnych kompromisow i wplywow potencjalnie anty-polskich.
    Mozna tez jak Tyminski straszyc teczkami a po co?

  41. McCarthy byl i odszedl, ale poglady polityczne w Wheeling, bardzo ladne miasteczko na granicy z Ohio, sa dalej te same. Apallachy sa biedne, ludzie prosci, ciezko pracujacy, nie w glowie im demokratyczne czy liberalne fanaberie. Taki srodkowy Texas na Wschodzie. Myslenie jest proste: swoj to swoj, obcy to obcy, szarego kolorku nie ma. Stara, ultrakonserwatywna Ameryka.
    Ma to jednak swoj urok. Good book on Sunday, hard work from Monday, w domu Misses i czereda brats. Jesli macie dosc fency-shmency L.A., N.Y. i Chicago przyjedzcie na tydzien do Pensylvania, lub West Virginia. Dla odswiezenia. Maja chyba z dziesiec pieknych resortow narciarskich. Z Joe McCarthy’ego nie ma co robic potwora. Staral sie balansowac aparatchikow i NKVD w Rosji. Jakie to ma odniesienie do Polski ? Zadnego. Naciagane spekulacje i analogie. Okon.

  42. haha, mw

    Z dużym zaciekawieniem przeczytałem waszą wymianę poglądów na temat POWROTU do kraju. Jestem od 4 lat w usa i moja pozycja społeczna jest tak naprawdę żadna. Zaliczam się do wielomilionowego grona „nielegalnych imigrantów” i tak naprawdę nie mam odwagi na podjęcie jakiejkolwiek wiążącej decyzji… zostać i czekać na amnestie 🙂 czy się pakować, jechać do Polski i zobaczyć co będzie. Chociaż wiem na pewno, że jeśli nie będzie mi się podobało to wyjadę do jakiegoś innego (europejskiego) kraju. Z patriotyzmu jestem wyleczony prawie w 100%.

    mw

    Twoje spostrzeżenia dotyczące usa są bardzo zbliżone do moich. Poziom rozwoju społecznego na którym znajduje się Polska jest delikatnie mówiąc mierny. Myślę, że dużo racji mają ci, którzy mówią o potrzebie przeminiecia „pokolenia PGR-ów”. Duże znaczenie moim zdaniem ma również obecna emigracja.
    Główna różnica polega wg mnie na tym, że ludziom się CHCE. Nie użalają się nad własnym losem tylko biorą się do działania, bo widzą, że udaje się tym którym sie CHCE. Jestem w ciągłym komntakcie z najbliższymi przyjacółmi i czasami widzę, że im się nie chce. Narzekają na nudną i mało rozwijającą pracę, ale nawet nie próbują zmienić swojej sytuacji…

    hehe

    Jeszcze jakiś czas temu też miałem koszmary o tym, że nagle znalazłem się w Polsce i nigdy więcej nie będę mógł wjechać do usa… 🙂 Przeszlo mi jakiś rok temu 🙂

  43. Andrzej Falicz,
    po twoich wypowiedziach wydaje mi sie, ze dość pobieżnie zapoznałes sie z makkartyzmem i dlatego twoje wypowiedzi są nietrafne. Tych strasznych agentów poszukiwano w … Hollywood. Według McCarthy’ego wrogiem Ameryki był np. Charlie Chaplin. również znakomity reżyser Joseph Losey, który wiele filmów wyreżyserowal w Anglii. Dziwne, że ci twórcy i inni po wyemigrowaniu do europy jakoś nie rozniesli tam zarazy komunistycznej. Niedawno w telewizji był znakomity film dokumentalny przypominający tę epoke, osnuty na losach wybitnych twórców Elli Kazana i Arthura Millera, którzy w tej epoce stanęli po przeciwnych stronach. Kazanowi jego zeznan przed komisją nie darowano nigdy, pojawiły sie protesty, gdy akademia przyznała mu honorowego Oscara.
    Naprawdę sporo miejsca poswięciłam temu problemowi na swoim blogu na onecie.
    Dlatego mi to przypomina makkartyzm, że i tam, i tu uderzono w ludzi kultury, tam filmowców, tu dziennikarzy.
    I, co najwazniejsze. Zwykli ludzie jak ja na przemianach, o które ty walczyłeś, stracili i to naprawdę sporo. Ostatecznie nie dobra materialne są najwazniejsze, więc skłonna bym to była wybaczyć, gdyby w was było trochę więcej pokory, zrozumienia dla zwykłych ludzi, którym zdruzgotaliście normalne zycie, a teraz jeszcze po latach wytwarzacie nienawistną atmosferę i chcecie jak u Orwella zafałszować naszą tamtejszą rzeczywistość.
    Mnie nic nie obchodzi, że ciebie w stanie wojennym spotkały szykany, sam tego chciałeś. Reguły gry były wtedy znane.

  44. PK,
    oczywiście można sie z tobą w wielu punktach zgodzić. Z pewnością trzeba by ustalić, co się rozumie przez pojęcie faszyzm. W istocie faszyzm to była też określona doktryna gospodarcza, trzeba by spojrzeć na to też od tej strony i dokonać porównań.
    Z pewnością można też dopatrywać się postaw autorytarnych, określanych w psychologii.
    Nawiązania do makkartyzmu jednak w dużej mierze oddają dzisiejsze szaleństwo, bo makkartyzm był właśnie szaleństwem. O ile komunizm mógł się wydawać atrakcyjną alterantywą podczas głębokiego załamania gospodarki u progu lat 30., to pod koniec lat 40. już nie był. A widowiskowe tropienie agentów w Hollywood nie wiadomo czemu miało służyć. Podobnie w dzisiejszej Polsce, doprawdy nie widze, czemu ma służyć składanie oświadczeń lustracyjnych. Nie widać przecież przez te lata, żeby ktos powaznie kwestionował zmiany, jakie nastąpiły i chciał powrotu do dawnych czasów, nawet jeżeli wspomina je z nostalgią.
    Gdyby ci dziesiejsi makkartyści mieli trochę oleju w glowie, to by zrozumieli, że nie można było jednocześnie wprowadzić planu Balcerowicza, wpędzającego mnóstwo ludzi w skrajną nędzę oraz uderzyć w dawne służby. Opór materii stałby się wtedy zbyt duży. Oszukane masy zyskałyby przywódców do walki z nowym systemem.
    Ja akurat dość dobrze pamiętam rok 1989, wręcz euforię wielu straszych ludzi, otumanionych, że tu zaraz nastąpi jakiś dobrobyt, jeżeli tylko pozbędziemy się tej władzy, która kradnie. Pamiętam przecież porozumienia okrągłego stołu, które przewidywały złote góry, bo w zalożeniach kto inny miał spełniac te rozbuchane solidarnościowe obietnice. Nie minął rok, jak oszczędności zaczęły tracić zastraszająco na wartości, indeksacja płac wcale nie była taka, jak zapowiadano, a więc płace tez zaczęły tracić na wartości, firmy gnębione popiwkiem i dywidendą oraz przeszacowanymi bandycko kredytami zaczęły upadać. W dodatku w pewnym momencie wybuchła panika dotycząca utraty wartości dolara i wielu ludzi niekorzystnie rozporządziło pieniędzmi.
    Gdyby tamta władza otwarła wszystkie fronty walki, to zostałaby zmieciona i licho wie, jak teraz wyglądałaby sytuacja Polski. i choć w żadnym razie nie jestem wielbicielką Wałęsy, to gdy on mówi, że zrobić mozna było tylko to, co można, to w pełni się z nim zgadzam.
    Kaczyński sam się boleśnie przekona, jak to niedobrze podjąć walkę na wszystkich frontach. Doszło juz do tego, że polityka, zamiast mnie bawić, jak w poprzedniej kadencji, zaczęła mnie brzydzić i co gorsza – nudzić

  45. IV RP to początek serialu głupoty w wykonaniu oczywistych inspiratorów i artystów. Zamiast poważnie rozmawiać o optymalnej alokacji środków z unii i rozwiązaniu podstawowych społecznych z jakimi się zderzamy itd… , tematy zastępcze wypełniają całość życia politycznego.
    PS. Wierzę w moc informacji elektronicznej i racjonalną siłę redaktora DP.

  46. Soulgardenie!
    Ziałeś nienawiścią i rozsiewałeś bzdurne i wulgarne wpisy u Pana Kuczyńskiego, doprowadziłeś do tego, że Pan Waldemar tnie Ci 9 na 10 twoich wpisów. Jak tam nie możesz, to przyszedłeś tutaj?
    Ja jestem wielkim zwolennikiem pewnego rodzaju cenzury prewencyjnej. Głosy z lewicy, centrum i prawicy – proszę bardzo. Nikomu nie powinno się zamykać drzwi. Ale teksty w rodzaju: „Adam Michnik jest zbrodniarzem” powinny być od razu likwidowane. Internet jest pełen szaleńców, którzy wykorzystując fakt bycia anonimowym, wykorzystują blogi jak szambo.
    Haha!
    Ta rozmowa nie ma sensu. Przeczytaj jeszcze raz moje wpisy, tam jest odpowiedź.

  47. – a mnie w tym wszystkim przeraża jedno ; ze to co sie dzieje w Polsce,dzieje się w XXI wieku ,w 50 lat po Stalinie i McCarthym .
    rodza sie tacy ludzie jak AM i jego mocodawcy/okropnie brzmi mi to słowo ale musiałem go tutaj wymienić/ a właściwie pozwala im sie rządzić i prowadzić destrukcyjną dla naszej przyszłości działalność .
    W czasie gdy świat galopuje do przodu a polityka jest raczej na obrzeżach ludzkiej aktywności ,u nas jest na pierwszym miejscu spychając naród w
    ciemności lat 40tych ,tam kierując jego mysli i jego przyszłość .
    Nigdy sie nie spodziewałem tego a mam 62 lata i byłem zawsze lojalnym obywatelem Polski /pomine jej kolejne przydomki/,że doczekam takiego czasu ,czasu nienawisci i uprzedzeń . Straszne ! .

  48. Ciekawi mnie z czym kojarzy sie Panu dzialanosc ojca R. Jego ostatnie: To jakas schizofrenia.. hmm .Wyglada to na trafna diagnoze.(wersja urojeniowa)

  49. lektura bezwzględnie KONIECZNA:

    „Śrubka w polskiej wyobraźni” art. joanny Tokarskiej-Bakir

    w dzisiejszej Świątecznej „GW”.

    jasna analiza tego co jest i dlaczego jest.

  50. Andrzej Falicz, Wzmacnianie polskiej gospodarki poprzez działania wywiadowcze było naganne bo wzmacniało siłę światowego komunizmu. Gratuluję mądrości i patriotyzmu. Innymi słowy im gorzej tym lepiej. W końcu epidemia cholery w PRL-u poważnie osłabiłaby system komunistyczny na świecie więc czemu nie? Cieszę się, że los trzyma Pana z dala od ojczyzny. Obłąkanych ideologicznie mamy akurat (przejściowo mam nadzieję) leciutki nadmiar.

  51. Poltiser !
    Podejrzewam ,że w ciagu ponad 70 lat archiwa KGB( i jej porzedniczek) nabrały objętości nie pozwalającej na wywiezienie bez pokażnej liczby wagonów.Nie wiem co wywiózł Mitrochin i na czyje zlecenie.Dlatego proponuję ostrożnie podchodzić do wszelkiego typu „dostarczycieli ” radzieckich archiwów.Po kompromitacji Bukowskiego w radiowej Trójce uważam,że przynajmniej część tych uciekinierów była zwykłymi agentami KGB czy GRU.
    O prawdziwości można by się przekonać tylko wówczas,gdyby nagle i równocześnie odtajniono archiwa amerykańskie i rosyjskie.Ale tam nie ma takich durniów jak Kaczyńscy i Macierewicz .Dlatego możemy bawić się w spiskowe teorie dziejów.

  52. Torlinie czyżbyś był Andrzejem?No jeśli myślisz,że wpis jest skierowany do Ciebie to przyjmijmy,że tak jest jak ci się zdaje zaledwie.Ale czemu podbiegasz by opluć i uciec?Czy Ty musisz mi przypisywać słowa,których nie masz odwagi wypowiedzieć,czy po prostu uważasz,że tak należy friend?Wg ciebie zapewne porównanie obraża zbrodniaży?Nie zachęcam do polemicznej merytoryczności,ale jeśli zapragniesz wytłumaczę ci czemu raduje cię wpis,do którego się cieszysz.
    PS soulgarden pisze:
    2007-03-17 o godz. 03:29 zostało napisane u Waldemara Kuczyński w nocy i zdjęte rano przez niezidentyfikowane siły,tutaj jednak tacy kosmici jeszcze nie dotarli. 🙂

  53. Torlinie żeby była jasność – ja Michnika uważam za osobę niepełnosprawną i paradoksalnie wroga demokracji,zwłaszcza źródłosłowowo rozumianej.Reszta to już prawdziwe zapiski z tworek.

  54. Dla mnie obecne wydarzenia kojarza sie ze slynnym testem „soczewica, kolo, miele, mlyn” przeprowadzonym 700 lat temu wsrod mieszczan Krakowa przez Wladyslawa Lokietka. Ten kto mial klopoty z poprawnym wymowiemiem tekstu, uznawany byl za cudzoziemca (bardzo szowinistyczne podejscie). Obecnie nalezy wypowiedziec: „Oswiadczam, ze wspolpracowalem / nie wspolpracowalem (niepotrzebne skreslic)…” Ten kto bedzie mial opory, zeby zlozyc oswiadczenie bez zajakniecia, bedzie uznany za nie-Polaka. Lekcja historii uczy nas, ze przeprowadzajac Lokietkowski test stracilismy Pomorze Gdanskie na rzecz Zakonu Krzyzackiego. Niestety, mamy te przyware, ze zapominamy material wyuczony na lekcjach…

  55. Ja bardzo proszę, aby i tu dotarli kosmici, którzy kasują wpisy soulgardena, bo jest to wyjątkowy troll i obrzydliwy obsesjonat. Im prędzej – tym lepiej.
    Przyłączam się tu do Tor5lina. Wiemy, o czym mówimy.

  56. Panie Danielu!
    Tak jak prosiłem.
    Tak jak sugerowałem.

  57. Jestem wściekła. Z bezsilności. Kto to mówi, że tv, gazety, prasa to rozrywka. Wszędzie nas dopada ta narodowa dyskusja.Czy ktoś pomyślał jakie to przyniesie dalsze skutki społeczne? Zero tolerancji dla przemocy i agresji? Przecież tym codziennie się karmi naszą młodzież. Przykładem!!!!
    Codziennie patrzę w oczy młodym i wstydzę się, po prostu się wstydzę. Brak słów, tak jak Eska, mam serdecznie tego dosyć!!!
    Naczytał się człowiek Frommów, Tischnerów, Szczepańskich, Koenigow, trzeba było zabrać się od razu za Mein Kampf i propagandę Goebbelsowską przygotowując się na dzisiejsze czasy, uodparniając się do końca, skutecznie. I Wiecie co? Nauczono mnie nienawiści.
    Halszka

  58. Pan D. Passent.
    Nic w gruncie rzeczy nie obchodziłby mnie fakt, kto w tym sporze ma rację, a podejrzewam, że spór `idzie` o osobę jednego z Niebiańskich Braci [nawiązuję do `Pamiętnika znalezionego w Saragossie`] i jego ewentualne polityczne podobieństwo do paskudnej pamięci [wg niektórych z blogerów – świętej lub przynajmniej błogosławionej pamięci] MacCarthy`ego… Otoż nic ten spór by mnie nie obchodził [choć lubię poczytać i przemyśłeć różne wypowiedzi na ten sam temat], gdyby nie fakt, że coraz bardziej Pański blog przeradza się z woli dwóch – trzech `udziałowców` dyskusji w magiel, pyskówkę, owocujący obrażaniem w niewybredny sposób – i to owym `dyskutantom` zastępuje argumenty…
    Można się zgodzić lub nie z Jacobskym – JaCOBSKY JEDNAK UŻYWA PRZYNAJMNIEJ ARGUMENTÓW. Można je zrozumieć, ocenić – przyjąć lub odrzucić. Jest podstawa do dyskusji.
    Ale arogancja i skłonność do insynuacji [`Mozecie nawet stworzyc klub agentow, do ktorego zaliczac bedziecie sama wasza smietanke towarzyska`] obrażającego wszystkich Andrzeja Falicza i bełkot z trudem radzącego sobie z materią języka polskiego Soulgardena […podtapianie rozstrzelanych larw owadów. Dodam, że to rozstrzelanie polegało na zżucaniu kilkukilogramowych kamieni …] skutecznie zniechęcają do jakiejkolwiek wymiany zdan. A o to przecież – jak sądzę – Panu chodzi… Nie o automatyczną zgodę z Pana wypowiedziami… W więszości blogów pewne wypowiedzi są przez Gospodarza [wg soulgardena są to kosmici] usuwane. Łączę pozdrowienia

  59. halszko – ty nie bądż taką pojętną uczennicą! Ty się przyłącz do sprzeciwu wobec zamieszczaniaordynarnych wypowiedzi na tym blogu. Waldemar Kuczyński, który długo się opierał kasowaniu jakichkolwiek wypowiedzi, dojrzał do tego, by niektóre jednak kasować, bo się przelało. Tu już także zaczyna wzbierać i bulgotać. Czy my się musimy na to zgadzać?
    Uważam, że nie i protestuję przeciw tekstom Andrzeja Falicza, barniego70 oraz soulgardena.

  60. Mam nadzieję,że zgodny tłum nicków wyjawi jakoś szczegółowiej czemu tak osobiście (jak jeden mąż) odbiera tekst mojego wpisu,nie obracając w żart swoich krwistych,z nerwem emocji.Również w ramach żartu zaapelowałbym do gospodarza o zwrócenie wam uwagi,nie ze względu na żartobliwą treść ale przemycany tym sposobem wzór atmosfery zbiorowej napastliwości.
    PS Czyżby koncentracja na tym co buduje była niemożliwa we wpisach na tym blogu?Często zaglądając tu czytam jak ktoś w arcyniemiły,poważny,miły lub rozkokoszony sposób wyraża jakąś jadowitość wopbec świata.Jak można z tak pozornym dystansem robić placuszki na słodko?Uśmiechnijcie się szczerze!Dobrego,ekscytującego lub jak kto nie może – dobrze przepracowanego wieczora. 🙂

  61. ANCA 20:12
    jestem ZA!

  62. Ludzie co z wami? Schizofrenia czy co? Kiedys jak Passent kasowal i nie puszczal to bylo ze cenzura , ze Prl itp i zeby w zadnym razie nie kasowac. A tu co- okazuje sie ze to bylo ”tylko” dbanie o poziom tutejszej dyskusji. Jak weszly tu ordynusy i dopuszczono ich jednak do glosu- to larum i zeby kasowac. Moze w tym wypadku trzeba bylo zaufac od poczatku gospodarzowi???
    Ale zeby nie bylo : dopisuje sie tych co protestuja.

    Obejrzyjcie sobie. Zawsze moze byc gorzej. 😉
    http://video.google.pl/videoplay?docid=6596386933819999876

  63. ==> mw pisze:
    2007-03-16 o godz. 14:11

    „Haha 19:50 (wczoraj)

    Pytasz mnie: “czy zdarza ci się żałować, że wróciłeś?”… … ”

    Z przyjemnością przeczytałem Twoją wypowiedź.

    Wielce korespondującą z moimi przemyśleniami na temat przekształceń, jakim podlega system polityczny w procesie aplikacji z kręgu kulturowego i społecznego w którym autonomicznie powstał do innego kręgu, który go nie wytworzył. I dla którego jest w dużej mierze obcy.

    Przekształcenia te, noszące najczęściej charakter deformacji pogarszających jakość działania traktuję jako efekt adaptacji do lokalnych warunków i lokalnej mentalności.

    Szczególnie dziękuję za interesujące uszczegółowienie tego problemu rozważaniami o różnicach w rozumieniu pojęcia autonomii jednostki i umowy społecznej „tam” i „tu”.

    Pozdrawiam.

  64. ANCA

    Byłam, jestem, pod wrażeniem perfidnej retoryki ministra antyoświaty Orzechowskiego
    Dzięki za słowa bezpośrednio skierowane do mnie.Zadziałało jak antidotum.
    Chyba sięgnę do Frazera i zastosuję myślenie magiczne, a kyszsz, a kysz złe duchy…

    serdecznie pozdrawiam Halszka

  65. A mnie obecne wydarzenia kojarzą się z żonkilami:
    (…) Gdy melancholia przy mnie gości,
    Wspominam sobie owo kwiecie,
    I jest to szczęście samotności,
    Wtedy, radością wypełnione,
    Tańczy me serce, a z nim – one!
    (W. Wordsworth “Żonkile”).

  66. Pan Passent powinien zastosować kurację antywirusową. I dla przypomnienia sentencja: „Nigdy nie kłóć się z głupcem – ludzie mogą nie dostrzec różnicy”

  67. przepraszam, że nie na temat, ale natknąłem się właśnie na onecie na wiadomość i ciekaw jestem Waszej opinii /mnie chwilowo cisną się na usta wyłącznie słowa na k., p. i jeszcze parę innych liter/
    Otóż min Ziobro wypowiedział się, że prezes Trybunału Konstytucyjnego powinien wykazać się szlachetnością i ustąpić ze stanowiska. Powód? Jego ostatnie „upolitycznione” wypowiedzi. M.in. ta o postawieniu Ziobry przed TK za publiczne skazanie dr G bez formalnego oskarżenia i bez procesu sądowego http://wiadomosci.onet.pl/1504525,11,item.html
    Czy ja zwariowałem, czy po raz któryś nasi rządzący przekroczyli granicę obłędu, absurdu i totalnej obłudy?
    Już tylko czekać na projekt PiS+LPR+SO likwidujący trójpodział władzy i do tego tzw. czwartą władzę również. Po co nam sądy i niezależne media? Sejm niech zostanie – po to tylko, żeby uchwalać wolę partii, a resztę załatwi już rząd. To jest jakis koszmar…

  68. hej Halszka, to tylko chwilowy nastrój, my nie umiemy nienawidzić. Kaczyńscy przeminą i to już niedługo, a wtedy wszystkie te emocje opadną. Ja nie wierzę, że są dwie Polski. Pewnie, że podziały zawsze były i będą, ale żaden podział nie jest jednoznaczny, a przede wszystkim jednopłaszczyznowy. Ludzie igrzyska chcę mieć tylko od czasu do czasu, ale głównym ich motywem działania jest potrzeba świętego spokoju. Oszołomstwo już każdy sobie obejrzał i większość ma dość. Może i do Kaczyńskich zaczyna to docierać, bo przebieg wizyty A. Merkel sugeruje, że ktoś musiał się ciężko, ale skutecznie napracować nad J.K, żeby był taki grzeczniutki. Uważam, że zwycięży oddolny pragmatyzm, wystarczy popatrzeć jak pięknie samorządowcy wykorzystują fundusze unijne i często próbują się dogadać na szczeblu terenowym z innymi ugrupowaniam wbrew partyjnym zaleceniom, oni nie dadzą sobie tego tak łatwo odebrać i góra partyjna musi się z tym liczyć. Jasne, że to wszystko toczy się z oporami, ale się toczy. Poza tym niezłym wskaźnikiem drzemiącego jednak gdzieś w Polakach rozsądku jest nieustające poparcie dla konstytucji europejskiej.
    Na demonstracji było 10 tys. nauczycieli, uważam, że to wystarczy za odpowiedz Orzechowskiemu, zrozumiałą dla większości ludzi, chociaż na pewno nie dla niego.

  69. Lucjanie! jesteś najzupełniej normalny. Ja jestem pod identycznie podobnym wrażeniem X-) Właśnie oczekuję na zapowiedziany na 22;10 ELSKLUZYWNY- tak właśnie – wywiad z prezydentem LK w 1 programie TVP.
    Nie mogę się doczekać… na czym ten exclusiv będzie polegał? 😀 !
    Kto zgadnie – co jeszcze pozostaje do odzyskania naszej wspaniałej ekipie?
    Codziennie mam wrażenie, że już bardziej bezsensownie być nie może, a tu proszę!

  70. Lucjanie, nie zadawaj sobie pytania, czy to Ty zwariowales.

    Poza wszelka watpliwosc zwariowal – do reszty – Ziobro.

    Zalosny palant.

  71. @Lucjan

    Nie, nie zwariowałeś. Takie wypowiedzi ludzi dziwią i oburzają, dokładnie tak jak Ciebie. Mnie też oburzyła. Jak o tej wypowiedzi Ziobry usłyszałem w informacjach telewizyjnych to też w pierwszej chwili byłem wewnętrznie wzburzony arogancją i hipokryzją Ziobry. Ale po chwili była kolejna wiadomość, podobnie absurdalna w treści i zapomniałem o Ziobrze. Ale po Twoim wpisie zastanowiłem się głębiej nam moją dość słabą już reakcją oburzenia. I doszedłem do takiego wniosku… Taktyka grubiaństwa i bezczelności jaką stosuje Ziobro, a i również PiS jest w przybliżeniu podobna do zjawiska powszechnie znanego, jakim jest ZOBOJĘTNIENIE spowodowane długim działaniem jakiegoś bodźca na ludzki umysł. (nie, nie jestem psychologiem, to moje własne wynurzenia…) Ziobro i Reszta po prostu stara się regularnie i do znudzenia wywoływać oburzenie obywateli takimi właśnie drobnymi (a taką z punktu widzenia „życia politycznego” jest mówienie członkom TK co mają robić, mimo że Konstytucja surowo tego zabrania, ale prawo prawem, a życie życiem) sprawami jak publiczne wypowiedzi, za które politykom i ludziom władzy nic nie grozi (tym bardziej że sądy są „ich”), aby później, w trakcie „pracy nad prawem i praworządnością” (czyli budowaniem IV RP) hipokryzja i bezczelność posłów i „waadzy” już takiego zgorszenia w „narodzie” nie wywoływała. Po prostu Lud ma dość i macha ręką. To typowe zachowanie człowieka, ale cholernie niebezpieczne. No bo powiedzcie sami, ile razy w życiu ulegaliście komuś w drobnych na pozór sprawach, by zwyczajnie nie słuchać „debili i upierdliwców”, a potem budziliście się ręką w nocniku wrobieni w jakąś chryję, albo conajmniej naprawiający na własny koszt to co „debil” nabroił? Dowodem słuszności mojej tezy mogłaby być liczba ustaw, które odrzuca TK, a które są właśnie taką poselską próbą przeciśniecia chyłkiem jakiejś bzdury która ma służyć doraźnym celom politycznym. Bo a nuż się uda? Bo przecież TK zasypywany zaskarżanymi ustawami musi jakiś odsetek ustaw usnać za zgodne z Ustawą Zasadniczą, bo inaczej wyjdzie na idiotę. A wtedy to dopiero Ziobro miałby argumenty za „stronniczością” TK a premier pretekst do „nowego sokstruowania TK”.

    Krótko mówiąc: wszyscy (normalni) się oburzają na wieść o takich wybrykach Ziobry. Ale rośnie nam gruba skóra. A to może okazać się bardzo niebezpieczne… Niestety smutny wniosek. Ale nie ma co się oszukiwać.

    Pozdrawiam Lucjana i Pana Passenta. (Panie Redaktorze: czy uzasadnienie wniosku w istocie nie jest argumentem dla twierdzenia, że dziennikarz nie jest „osobą publiczną” i nie podlega lustracji? Niewiele czasu w dyskucjach między dziennikarzami poświęca się zastanowieniu, czy FAKTYCZNIE dziennikarz to osoba publiczna. Wg mnie osobiście nie, bo pozory mylą w tym konkretnym przypadku. Różni się tym od pracownika administracji publicznej (burmistrz, wójt, poseł, prezydent itp) m.in. tym, że urzędnik mianowany na stanowisko jakby natury otrzymuje „zaufanie publiczne”, którego ma obowiązek bronić (w teorii), dziennikarz musi ZAPRACOWAĆ na zaufanie publiczne (udowanidniając m.in. swoją „niezależność”). Ale wstępując w szeregi dziennikarzy takiego zaufania nie ma. To nie MARKA gazety rzutuje na zaufanie do dziennikarzy, ale PRACA dzienniakrzy rzutuje na zaufanie do nich i do marki gazety.

  72. Z IV RP jest poważny problem. Polska to nie USA, o McCarthyzmie dyskutował cały świat. Zimna wojna skończyła się stosunkowo dawno, a nasz kraj, wbrew temu co wydają się myśleć rządzący, nie jest dla Zachodu atrakcyjny medialnie.
    A u nas brak takich osobistości medialnych jak Edward R. Murrow, u nas pojedynczy sprzeciw dla władz nic nie znaczy.
    To potwierdza tylko często powtarzaną tezę, że społeczeństwa nie potrafią się uczyć na historii innych. Ciekawe czy dla panów Kaczytńskich, Kurskich, Gosiewskich i innych Rydzyków czasy McCartyzmu w USA to były złote dzieje tamtego narodu?
    Nie twierdzę, że teraźniejsza władza zagraża ludziom jak McCarthy. Ale XXI wiek to nie lata 50, a mała Polska to nie USA.
    Po tej lustracji cieszyć będą się tylko prawnicy. Myślę, że po opublikowaniu pierwszych list agentów przez IPN i do nas przyjdzie moda na procesy zbiorowe i olbrzymie odszkodowania. Ale wtedy PiSu u władzy już nie będzie…

  73. -> J.S.
    Przeczytaj porozmawiamy.
    Nie popadaj w paranoję nawet jak za tobą chodzą.
    To nie spiskowa teoria dziejów.
    To jak rocznik statystyczny (w formie) i sprawozdania finansowe KGB…
    Ciekawa lektura…
    PRAWDZIWI szpiedzy!
    Dwa rozdziały to Sierpień, Stan Wojenny i Papierz… bardzo ciekawe.
    Szczegóły inwazji na Węgry, Czechy 68 itd.
    On (V. M.) przeszedł na emeryturę w 1984.
    Zapoznaj się z faktami – nie pożałujesz.

    Nie fatyguj się zgadując jaka jest moja prowizja – i tak ci nie powiem!

    Serdeczne pozdrowienia dla Gospodarza i Czytelników
    Mimo wszystko nie traćcie poczucia humoru – nie warto!

    PS. Panie Danielu, bardzo mi przykro, że w tej sytuacji jako „nie wiadomo czy pokrzywdzony” dołączył Pan do „nieumarłych”, widać tak musiało być… może nie będzie Pan musiał unikać światła dnia… jeszcze raz życzę zdrowia i jak najdłuższego „nie milczenia” na blogu!

  74. http://wiadomosci.onet.pl/1375441,240,1,1,kioskart.html
    Święty Franciszek, przyjaciel wszelkiego stworzenia, który nawet śmierć cielesną nazywał siostrą, wypowiedział – raz w życiu – słowa straszne.

    Gdy usłyszał, jak jeden zakonnik oczernia drugiego, rzekł do swego wikariusza, brata Piotra Cattani: Przyjdą na zakon złe czasy, jeśli nie poskromi się oszczerców. Szybko stęchnie choćby najprzyjemniejszy zapach wielu, jeśli nie zamknie się gęby śmierdzielom. Wstań, wstań, pilnie zbadaj sprawę, gdy stwierdzisz, że oskarżony brat jest niewinny, ujawnij oskarżyciela wobec wszystkich, poddając go ciężkiej karze! A jeśli ty sam nie zdołasz go ukarać, wydaj go w ręce boksera z Florencji. Bokserem z Florencji zwano zaś brata Jana, krzepkiego i barczystego zakonnika.
    Można by zresztą mnożyć przypadki świętych, którym przyszło odpierać podłe oszczerstwa. Atmosfera skandalu przyćmiła nawet biskupią sakrę Augustyna z Hippony. Megaliusz z Kalamy, prymas Numidii, uważał go za karierowicza i kryptomanichejczyka. Dał przy tym wiarę wierutnym plotkom. Otóż zamężna rzymska dama miała otrzymać od Augustyna miłosny eliksir. W rzeczywistości chodziło o poświęcony chleb, który Doktor Kościoła posłał zaprzyjaźnionemu Paulinowi z Noli. Jednak pomówienie zatoczyło szeroki krąg; Paulin – zazdrosny o żonę – prawdopodobnie urwał kontakty z przyjacielem. Gorycz tamtych wydarzeń odcisnęła na Augustynie trwałe piętno. Jak pisze biograf, Peter Brown, nawet po śmierci Megaliusza biskup i teolog często mówił o niebezpieczeństwach żywienia nienawiści.

    Księga Wyjścia definiuje ósme przykazanie z prawniczą precyzją: Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek (20,16). Kto łamie Boże pouczenie, dopuszcza się FAŁSZYWEGO ŚWIADECTWA. Jeżeli na dodatek złożył przysięgę, jego sumienie obciąża KRZYWOPRZYSIĘSTWO.

    Ale ósme przykazanie nie ogranicza się wyłącznie do sądowych procedur. „Katechizm Kościoła Katolickiego” wymienia wiele innych wykroczeń wymierzonych w prawdę. Poszanowanie dobrego imienia podważają trzy grzechy. POCHOPNY SĄD – gdy bez dostatecznych podstaw za prawdziwą uznaje się (nawet milcząco) moralną wadę bliźniego. OBMOWA – gdy bez obiektywnie ważnych powodów ujawnia się wady i błędy innych. OSZCZERSTWO – gdy przez wypowiedzi sprzeczne z prawdą szkodzi się czci człowieka, a tym samym stwarza się okazję do fałszywych sądów na jego temat.

    Kościół potępia również wszelkie wypowiedzi lub postawy, które przez KOMPLEMENTY, POCHLEBSTWO lub SŁUŻALCZOŚĆ zachęcają i utwierdzają drugiego człowieka w złośliwych czynach i w prze-wrotności jego postępowania. Pochlebstwo stanowi poważne przewinienie, jeżeli przyczynia się do powstania wad lub grzechów ciężkich. Pragnienie wyświadczenia przysługi lub przyjaźń nie usprawiedliwiają dwuznaczności języka. Pochlebstwo jest grzechem powszednim, gdy zmierza jedynie do bycia miłym, uniknięcia zła, zaradzenia potrzebie, otrzymania uprawnionych korzyści.

    Chrześcijańska nauka krytykuje również CHEŁPLIWOŚĆ, a nawet IRONIĘ, która zmierza do poniżenia kogoś przez ośmieszanie w sposób nieprzychylny pewnego aspektu jego postępowania.

    KU ROZWADZE WSZYSTKICH KOMENTUJąCYCH

  75. Mnie zastanawia skąd w ludziach pokroju Andrzeja Falicza tyle nienawiści. Jeśli prawdą jest że walczył o przemiany demokratyczne to niech się cieszy że panuje teraz w Polsce demokracja. Zazwyczaj tak jest że ludzie zazdroszczą czegoś innym bo sami nie potrafią tego zdobyć. Sam znam paru Komunistów którzy byli w PZPR i nie dorobili się niczego a byli w tej partii bo w to wierzyli.Widać Andrzejowi nie przeszkadza również to że pan McCarthy jak i Macierewicz tworzą nagonkę pomawiają ludzi poniżając ich przy tym. A przecież lustracja służy tylko do utrzymywania stanu rewolucji a tymi pomówieniami można wyrządzić wiele krzywdy. Nie zapomni że ci panowie szukają agentów których nie ma ale jeśl w to wierzysz twój problem. Nie zapomnij że ta ustawa lustracyjna może skrzywdzić niewinnych chyba że Ciebie to nie obchodzi. jeśli tak to winszuje. Pozdrawiam Antioch.

  76. Mości soulgarden pisze że ” ja Michnika uważam za osobę niepełnosprawną”. Proszę więc o wyjaśnieni czy ty soulgardenie uważasz osoby niepełnosprawne za coś gorszego istoty bezrozumne tak upośledzone że nie są w stanie rozumieć otaczającego ich świata. Bo wydaje mi się że red Michnikiem gardzisz. Ale gardzisz także i mą bo sam jestem osobą niepełnosprawną ale niestety masz pecha ja nawet skończyłem studia wyższe robię doktorat. Wiem mam szczęście bo mój promotor nigdy mną nie poniewierał. Więc porównując red Michnika do niepełnosprawnych tak naprawdę siebie ośmieszasz. Gratuluję też Tobie tolerancji względem innych ludzi. Masz też pech ja nie czuję się gorszy od Ciebie choć zapewne zdrowiem nie mogę Tobie dorównać. Bądź zdrów o soulgardenie życzę Ci obyś nigdy nie był wytykany palcami spowodu swojej inności. Pozdrawiam Antioch.

  77. Dla MW.

    Proszę podaj odsyłacz czy jakieś inne namiary do swojej wypowiedzi
    z zestawieniami cytatów dzisiejszych z cytatami z Marca 1968, ja tutaj nie jestem zbyt często i nie wiem, w jakich komentarzach tego szukać.

    Z góry dziękuję!

    By the way, czekawy wywiad Krystyny Kofty w „Przęgłądzie”, też na temat
    sytuacji dzisiejszej:

    http://www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=wywiad&name=232

    Dassie.

  78. Tak, Lucjanie, zwariowales: rzadzaca ekipa zadnych juz granic nie przekracza, poniewaz zostaly one przekroczone czas jakis temu (nie zauwazyles?) i nie pozwoli sobie ciosac ciolkow na glowie twierzdeniami, ze biale jest biale, a czarne jest czarne.
    Wczoraj byla demonstracja nauczycieli i ten nieuk w ministerstwie, co to uwaza, ze teoria Darwina jest tylko teoria, a „bez tolerancji polska oswiata przetrwala calkiem niezle” zarzucul strajkujacym, ze ich protesty byly „polityczne” i zagrozil, ze odbierze im majatek..
    No i co?
    No i sro.

  79. Lucjanie !
    Pisowcy juz nie krepuja się swoich totalitarnych poglądów . Oni tacy są . Wczoraj niechlujnie wyglądający vice -minister Orzechowski wyszedł przed orkiestrę , w sprawie pochodzenia ZNP – imputując związki z duchami budynku MEN d. siedziba Gestapo ,potem duchem Stalina
    Wszystko jest grożne w koalicji , a epizod Helski ocieplajacy wizerunek spiepszą za kilka tygodni lub wczesniej, w innej nie skomplikowanej sytuacji .
    Pozdrawiam
    Waldemar

  80. Czy ktoś z szanownych blogowiczów jest w stanie wyjaśnić niesamowite zjawisko, że w wyszukiwarce Google na hasło „kutas” pojawia się strona „Prezydent RP, strona główna”. Kutas w Krakowie brzmi niewinnie jako ozdoba uprzęży końskiej, gdzie indziej natomiast, znaczy to coś bardzo brzydkiego, aż wstyd powiedzieć.

  81. no to się doczekaliśmy. PiS zabiera się za gospodarkę…
    http://wiadomosci.onet.pl/1504617,11,1,1,item.html
    południe w Warszawie odbędzie się Konwencja Prawa i Sprawiedliwości z udziałem premiera, ministrów i najważniejszych polityków partii. Premier wygłosi przemówienie jako pierwszy. PiS chce się teraz skupić przede wszystkim na gospodarce.

    Do tej pory gospodarka miała sie dobrze, jak podkreślali analitycy, ponieważ „waadza” nie majstrowała przy niej. No to teraz zacznie. Już oni zrobią nam dobrze…

  82. Dassie_Rosjanin 7:46

    Cytaty z 13 marca 2007 wybrałem z internetowych wydań gazet, a te z marca 1968 r. z oryginalnych egzemplarzy prasy przedstawionych na wystawie w jednym z muzeów w mieście wojewódzkim, zeszłej zimy. Musiałbyś zajrzeć do archiwów (daty dzienne podałem).

  83. jasny gwint 10:07, Co gorsza jeszcze brzydsze synonimy dają ten sam efekt! Wyjaśnienie jest jednak niezwykle proste. Układ pozycjonuje stronę pana prezydenta.

  84. Jasny Gwint

    Wyszukiwarka pokazuje stronę, na której to słowo pojawia się najczęściej. Prawdopodobnie wyszukuje się w ten sposób blogi polityków…rzuca się niecenzuralne słowo …i gotowe.Można poeksperymentować.

    Halszka

  85. Antioch dlaczego nie bardziej litości niż pogardy?Dlaczego nie zwyczajnej chłodnej żetelności z odrobiną współczucia i litości?Do desperacko uderzających „poniżej wora”.Czyli do kogo zasadniczo głównie?Do motywacji wycinającej wpisy nie zawierające wulgaryzmów i nie ziejące nienawiścią w przeciwieństwie do trochę kontuzjowanych walących dswoimi kulami nie na oślep.

  86. Jasny Gwincie!
    1 wejdź na http://www.google.pl
    2 wpisz debil
    3 nie wciskaj enter, ale wciśnij szczęśliwy traf
    4 podaj dalej

  87. http://pl.wikipedia.org/wiki/Kutas to słowo oznacza generalnie chwost na końcu sznura. Może to być np chwost na końcu temblaka przy rękojeści szabli.

  88. … wywalenie na zbity pysk współpracujących kiedyś z SB, a zajmujących obecnie wazne stanowiska, odebranie przywilejów tym, którzy dochrapali się wysokiej emeryturki służąc komunie, tym wszystkim ORMO, ZOMO itp. paszczurom, pociągnięcie do odpowiedzialnosci tych, którzy za pomocą buta i kopa przekonywali do dozgonnej przyjaźni z ZSRR, itp. itd. … niech się stanie … .

  89. Dla MW – dzięki, ale mnie chodziło, gdzie TUTAJ jest Twoja wypowiedż z cytatami, nie wiem, gdzie szukać.
    W komentarzach do jakiego tematu Pana Daniela?

    Dzięki jeszcze raz i przepraszam, że niewyrażnie napisałem na początku.

    Dassie.

  90. Drogi Autorze, polecam „..and I marriied a Communist” Philipa Rotha.O mackartyzmie.

    Nie umie pan nic poradzic, ze niektorym
    obecne wydarzenia” kojarza sie z Marcem? Na szczescie – nie musi pan.
    Zajrzalam tu, spodziewajac sie t e m a t u. Sadze ze, skoro czyta pan blog Kuczynskiego, doczytal sie pan tam i mojego komentarza ( Katarzyna Makowska).

    To by bylo na tyle,

    Kaska

  91. Myślę, że kluczem – pewnie nie jedynym, ale jednym z ważniejszych – do tzw. IV RP jest dostrzeżenie, że w Polsce w ostatnich latach na szeroką skalę wykorzystuje się paranoję polityczną jako oręż walki o władzę. Myślę, że dużą winę odegrały tu media – choć akurat nie „Polityka” – które np. zajmowały się dziadkiem Tuska zamiast powiedzieć jasno: kimkolwiek był jego dziadek, liczy się kim jest sam Tusk. A sugerowanie przez Jacka Kurskiego, że służba dziadka w Wehrmachcie tkwi u podstaw „uległej” postawy szefa PO wobec zachodniego sąsiada jest obrzydliwe i naganne. na marginesie, analogiczna sytuacja – twierdzenia o żydowskich korzeniach premiera Tadeusza Mazowieckiego – stała się egzemplifikacją paranoi politycznej w Polsce [por. „Paranoja polityczna” Robinsa i Posta].

  92. Cala ta Lustracja i dyskusja o niej odtraca od polskich beznadziejnych problemow. Nie chce sie tam jechac. Czlowiek trzyma sie zdala od paranoi zycia politycznego w starym kraju. Z publikacji i dyskusji absolutnie nic nie wynika. Nie ma szanowanych wartosci. Ciagle to samo polskie „kto – kogo”, nie konstrukcyjnie i bez sensu. Nie ma, wydaje sie, respektowanych autorytetow; powazni wydawaloby sie madrzy ludzie, albo sa bezsilni, albo nie maja nic do powiedzenie wobec mocno krytykowanego rzadu, ktory JEDNAK zostal wybrany wiekszoscia glosow spoleczenstwa. Nie wolno mowic, ze spoleczenstwo jest glupie, bo nie jest. W czym rzecz ? Nie potrafie zrozumiec.
    Pan Passent opublikowal stwierdzenie sadu o braku podstaw do postepowania lustracyjnego. Ciesze sie, bo ten przede wszystkim intelektualista (potem – dziennikarz i ambasador) nie musi sie rozbierac przed publicznoscia. Minimum przyzwoitosci zostalo przynajmniej zachowane. Z drugiej strony, w naszym systemie i kulturze politycznej, tak skonczyc by sie nie moglo. Musialaby byc kropka nad „i”: wspolpracowal czy nie ? Dzienikarze nie daliby tej sprawie zaschnac. Dla mnie, nie ma znaczenia czy wspolpracowal czy nie, dopoki nie wyrzadzil nikomu krzywdy. Zycie w PRL bylo na tyle nierealne, pogmatwane, bez miary i uchwytnych granic sprawiedliwosci, ze pozornie przeciwstawne postawy polityczne z koniecznosci, lub przez przypadek, zyly w symbiozie i rozdzielenie tego teraz jest chyba niemozliwe. Brak zdolnosci przewidywania nastepstw decyzji politycznych, wydaje sie, spowodowal wszczecie tej chorej Lustracji. Nie rozumiem, dlaczego w Polsce nie ma wzorow (autorytetow) politycznych z przeszlosci ? Dlaczego ich sie nie ceni ? U nas n.p. trwala bardzo interesujaca dyskusja o wspolczesnych problemach, jak Irak, ochrona zdrowia, zatrudnienie, w kontekscie systemu wyborczego, z odwolaniem sie do kampanii wyborczej Licolna i jego predyspozycji politycznych. Z jednej strony – republikanin Newt Gingrich, z drugiej – demokrata Mario Cuomo, moderator – niezwykle kompetentny i taktowny Tim Russert. Zdania byly rozne, ale tak polemizujacy, jak audytorium i komentator zgadzali sie, ze Lincoln byl wzorem niepodwazalnym. Czy jest jakis niepodwazalny autorytet dla Polakow w Polsce; po za Matka Boska Czestochowska i Pawlem II-im ? Czy jest Ktos, Cos, Sprawa, Ideal,ktory szanuje zdecydowana wiekszosc Polakow ? Zdawac by sie moglo – jest, Niepodleglosc. Ale – jak to bylo w przeszlosci, z ta niepodlegloscia ? Czy choc na minute zacichly wasnie, ambicje, intrygi, czy choc na minute wszyscy byli lojalni wobec wszystkich w imie Niepodleglosci ? Nie byli, albo ja nie wiem.
    Mocno naciagane podobienstwo sprawowania wladzy w Polsce do kampanii McCarthy’go jest poreczne publicyscie, ale does not hold water. McCarthy wybuchl po procesie Rosenbergow, w ogniu konfliktu koreanskiego, w zelewie wplywow radzieckiego komunizmu na calym swiecie, ktory jeszcze nie wiedzial, bo nie mogl, co naprawde oznacza komunizm, od Brazylii, Peru, przez Algerie, Libie, Egpipt, Kongo, Mozambic po Indie, Chiny, Indonezje (zeby wymienic najwiekszych) do sympatyzujacej Francji i naszych artystow w Hollywood (najmniej wazne, ale najwieksza hucpa) z garstka autorytetow raczej filozoficznych. Bunczuczne pohukiwania Kremla dodawaly cugu. Taki McCarthy musial sie pojawic. Stara, dobra Ameryka reagowala w sposob naturalny na zagrozenie. Dosc bylo zaskoczenia w Pearl Harbour. 7 grudnia przeszedl do historii jako „raz i nigdy wiecej”.
    W Polsce, nieszczesna Lustracja nie wynikla z zagrozenia, raczej – z msciwosci i awanturnictwa politycznego. Dlaczego nikt nie widzial i nie przewidzial ? Ano, bylo pare linijek wyzej. I dlatego, co by czlowiek nie przeczytal, nie uslyszal, nie zobaczyl z Polski, czy o Polsce – odrzuca. Chetnie poznalbym opinie tych, co mysla o Polsce inaczej. Moge sie mylic. Jak mi udowodnia – posypie leb popiolem i pojde do Canossy.

  93. Diaspora jest czujna! ( Albo – nie )

    Co ja na to poradze, ze obecne wydarzenia kojarza sie ludziom
    doroslym z marcem 1968, a takze z McCarthyzmem?……..

    Inny blogowicz uzywa okreslenia „McKaczyzm”. Tak sie sklada, ze….

    „McCarthyzm” – to wylka z komunistami i komunizmem.
    „McKaczyzm” – to walka z plaga.

    F.S von/od Diasporski

  94. Anca wracajac do tematu WY i MY.
    Ja bym uproscil ten podzial bez wtretow wyksztalceniowych, ktre sa wg. mnie pretensjonalne i bezpodstawne (ostatecznie rzad PIS-u ma wiecej profesorow niz jakikolwiek WASZ rzad i kobiet jest wiecej tez).
    Otoz podzial polega na tym: dla was bohaterem jest general dla nas Kuklinski.
    Dla Torlina dobrze bylo donosic na Amerykanow Sowietom dla nas odwrotnie…i to wszystko w prostych slowach (ale sie na krzyczalem…).

    Ja wiem, ze nie mam takiego wyksztalcenia jak zauwazylas (mam inne) jak wy ale glodny jestem mimo wszystko wiedzy.
    Nie mam jednak kompleksow w stosunku do Twoich prawnikow i Torlinow – no coz mam w kieszeni doktorat (prawdziwy nie z Sorbony Warszawskiej) i studia w 4 krajach (USA, Niemcy, Australia i Polska).
    Co to za kierunek folologia, ktora ty ukonczylas?
    Ja po prostu jak MY wszyscy nie jestem az tak intelektualnie rozedrgany i szczerze mowie MY ZWOLENNICY PIS-u (?) nie zgadzamy sie z folologami?
    Moze jestes futurologiem bo filologiem chyba nie bo mialabys wiecej szacunku nie tylko dla prawdy ale i jezyka…

    Acha do tematu jako, ze ma byc tworczo i konstruktywnie:
    Lustracja nie ma byc nagonka na nikogo gdyz zwolennicy komuny mieli „moralne prawo” popierac ustroj zgodny z ich przekonaniami.
    Urban z duma donosi ze donosil i jest przynajmniej szczery i nikogo chyba jego donoszenie nie zaskoczy ani Urbanowi nie zaszkodzi. Urban oswiadcza, ze mial i ma przekonania a nie mody zwiazane z wiatrami historii…
    Lustracja moze zaszkodzic PRL-owskiej opozycji.
    Glownym zadaniem lustracji ma byc wyczyszczenie atmosfery i pozbawienia mozliwosci szantazu prowadzonego przez tajne sluzby lub innych wtajemniczonych w czarne teczki.
    Zrobmy to w koncu a potem mozemy sie kochac MY i WY jezeli przyjdzie taka ochota robic to dla dobra juz WOLNEJ Polski.

    Mieszanie przez Pana Passenta polskich donosicieli i agentow z Oppenheimerem jako skojarzenie jest conajmniej zabawne i widze dokad zdaza.
    Niestety nie wystarczy byc donosicielem trzeba jeszcze byc Chaplinem…
    by zaliczyc sie do gatunku ludzi wybitnych.
    Kaczynski to nie McCarthy a Passent to nie Arthur Miller – skojarzenia i rocznice ida za daleko.
    A tak przy okazji mamy w marcu 50-ta rocznice powstania Unii Europejskiej a nie tylko wydarzen Marcowych, ktore maja swoje wstydliwe zrodlo po WASZEJ folologiczno- partyjnej stronie a nie po NASZEJ (dalej nie wiem co to znaczy?).

  95. -> G. Okon

    Bo u was co was łączy jest dla was ważniejsze od tego co was dzieli.
    A u nas?
    Żal.

    Pozdrowienia

  96. Mości Soulgardenie czy mógłbyś jaśnie napisać do której mojej wypowiedzi się odnosisz bo piszesz takimi skrótami że do końca nie rozumiem o co ci chodzi, a że już późnawo to ciężko już myślę. Pozdrawiam Antioch

  97. F. Stychowski
    tylko tobie tak się składa z tym kaczyzmem. Odpowiem ci w twoim duchu: dla wszystkich rozsądnych i przyzwoitych ludzi McKaczyzm to buractwo, paranoja i pełzający autorytaryzm.

  98. Andrzej Falicz – że też ci się chce jednej literówce poświęcić tyle miejsca we wpisie i nie żal ci czasu ani klawiatury…
    Jak już pisałam – każdy ma swoje drobne przyjemności… i priorytety.
    Generał dla mnie jest człowiekiem poważnym i odpowiedzialnym. Niekoniecznie bohaterem. Zresztą bardzo często bohaterstwo wynika z braku wyboru w konkretnym momencie. Bohaterem się bywa, człowiekiem odpowiedzialnym się JEST.
    Dla mnie Kukliński bohaterem nie był i nie jest.
    Dla mnie H. Grudziński wzorem nie jest, choć szanuję jego erudycję.
    Dla mnie ty nie jesteś autorytetem.
    Dla ciebie ja nie jestem partnerem do dyskusji i takowwej nie podejmę.

  99. I jeszcze, aby zakończyć temat bohaterstwa. Bohaterem był Rajmund Kaczyński w okresie powstania Warszawskiego i słusznie został za to odznaczony. Żył normalnie, dbając o jaknajlepsze warunki finansowe i bytowe /w tym bezpieczeństwo/ rodziny do roku 2005.

  100. Ja sie przyczepilem ze zlosliwa radoscia bo kontekst byl zabawny…ja sam robie lepsze bledy niz Ty.
    Ale misie to przy wyksztalceniu (jako podstawowej roznicy miedzy moim „typem” a Waszym) bardzo spodobalo nie mowiac o filologii…cos rozumiem z jezykiem.
    Nie moglem sobie darowac – przepraszam.

  101. Lucjanie: niestety, Ziobro wciąż uchodzi za jednego z najbardziej lubianych i godnych zaufania polityków. Nie wiem co w nim ludzie widzą, jak można nie dostrzegać tej małości, arogancji i niekompetencji… Ale widzą i z tym trzeba się liczyć.

    Andrzeju Faliczu: piszesz o możliwości szantażowania byłych agentów. Ale tak się składa, że praktycznie jedyną instytucją szantażu w Polsce jest IPN. Czy nie prościej (i taniej!) po prostu odebrać mu finansowanie?

    A tak poważnie (bo choć pod tym postulatem chętnie się podpiszę, to wiem, że nie ma on szans realizacji) — problemem jest to, że wiele osób ocierało się o służby specjalne. Oznacza to, że wiedzą iż prowadzono z nimi rozmowy, mogą być nawet wewnętrznie przekonane, że nie przekazywały niczego, co mogłoby komukolwiek zaszkodzić, ani nie zgadzały się na współpracę. Nie wiedzą jednak co jest w teczkach, czy nie zapisano informacji pochodzącej z podsłuchów, jako udzielonych w rozmowach, czy nie podkoloryzowano w raportach tych kontaktów. Nie mogą też wykluczyć, że coś podpisały dla świętego spokoju, czego treści już nie pamiętają, a co dzisiaj może uchodzić za twardy dowód współpracy. Teczki mogą więc uderzyć w wiele osób aktywnych w PRL, niekoniecznie współpracujacych.

  102. Antiochu pisałeś inny, do mnie niż ten zatem:
    Antioch pisze:
    2007-03-18 o godz. 02:16 (?)
    PS Piszesz jak kochający inaczej,jak pisać lubisz? Nie sądzę,że nie wiesz co to kule do nóg (przecież nie wózek).

  103. Szanowny Panie Danielu! Po przeczytaniu postanowienia Sądu, dotyczącego Pańskiej autolustracji wraz z uzasadnieniem, nasunęły mi się dwie refleksje:
    1. Im argumenty są bardziej dalekie od prawdy, tym więcej mętnej wody w ich opakowaniu.
    2. Może jednak Pan Ziobro miał trochę racji krytykując sędziów?
    Proponuję nie przejmować się tym dokumentem (nie używam słowa:”o..ć”, bo nie wypada) – szkoda zdrowia.
    Rozumiem Eskę w jej niepokojach i je podzielam. Ale musimy przygotować się na jeszcze jedno „de..” – dehelsinkizację, ponieważ właśnie Komitet Helsiński ogłosił, że ustawa lustracyjna godzi w prawa człowieka. To dla namiętnych lustratorów jest prawdziwym policzkiem. Nie darują! A może po prostu miłościwie nam panujący uznają, że Komitet Helsiński jest opanowany przez ubecję oraz komuchów i wystarczy deubekizacja i dekomunizacja.
    Ale miejmy nadzieję Esko, że doczekamy się w Polsce dekretynizacji. O pilnej potrzebie takiej akcji de…, zamiast właśnie dekomunizaji, pisał przed laty Aleksander Małachowski. Pisał również o prawicowym bolszewiźmie polskiej skrajnej prawicy. No i doczekaliśmy się. To co objawił w sobotę wiminister Orzechowski, to wpisanie nowych, bardzo słusznych treści w stare dobre stalinowskie wzory. Mamy więc wymaganie indywidualnego zaprzaństwa, nie wiadomo jeszcze, czy będzie musiało być składane publicznie czy jako akt notarialny, mamy również zapowiedź nacjonalizacji majątku ZNP, niesłusznie uzyskanego, a więc akt sprawiedliwości społecznej. No i totalną krytykę płatnej demonstracji przeciwko legalnemu rządowi. Wszystkie te wypowiedzi były nacechowane wyjatkową nienawiścią. Brak jeszcze sprawiedliwego żądania, aby każdy, kto uzyskał jakakolwiek korzyść majątkową od PRL (Np. ukończył studia na koszt PRL, lub otrzymał dopłatę budżetową do mieszkania spółdzielczego) złożył deklarację o wyrzeczeniu się PRL albo ta korzyść zostanie znacjonalizowana. Ale to było jeszcze przed stalinizmem. Heretycy skazani na stos, byli litościwie zaduszani przez kata przed zapaleniem stosu, jeżeli wyrzekli sie herezji.
    Widać, jak prorocze były słowa Aleksandra Małchowskiego o prawicowym bolszewiźmie i potrzebie dekretynizacji!
    Widać również, jak szkodliwe są postawy tych naszych współobywateli, który nie głosują, a później biadolą nad rządami popaprańców, jak ich barwnie określił Wałęsa.
    Panie dr. Andrzeju Falicz! Doktoraty i profesury, jak widać, nie dają monopolu na racjonalne, krytyczne a jednocześnie pozytywne i życzliwe myślenie. Świadczą o tym wypowiedzi niektórych doktorów i profesorów, choćby obu miłościwie nam panujących bliźniaków. Skrajnym przykładem był zbrodniczy lewak, dr nauk humanistycznych Pol Pot.
    Dlatego w dyskusji lepsze jednak są racjonalne argumenty.

  104. Poltiser.

    Dziekuje. Bardzo krotko i madrze (rzadki talent na blogu). Szukalem jednak sprzeciwu. Nie ma. Czy wobec tego ja naprawde mam racje ? Nie moze byc…
    Pozdrowienia. Okon.

  105. Oto kolejne skojarzenie, tym razem z poczynaniami rzadu prezydenta Raczkiewicza (Londyn, 1940).

    ELUKUBRACJE

    „Tak [gen. Izydor Modelski] dopętał się do wybuchu wojny 1939 roku. Gdyby jej nie było prawdopodobnie byłby dokonał żywota jako mały, ale mniej więcej uczciwy człowiek, bo intryganctwo czy karierowiczostwo nie jest jeszcze pospolitą zbrodnią. Ludzie – jak wiadomo – rosną z wypadkami na wielkie cnoty, czy na wielkie zbrodnie, a ponadto l’occasion fait le voleur. Rzecz oczywista, że Modelski po klęsce zjawił się jako jeden z pierwszych w Paryżu, nogi miał bowiem chybkie i zaraz dostał się do Sikorskiego, korzystając ze starych połączeń opozycyjnych. Pierwsze poczynania Sikorskiego na terenie Francji miały wszelkie cechy zrozumienia sytuacji po najtragiczniejszej w naszych dziejach klęsce, wykazywały rozum męża stanu, który chce zorganizować wszystkie siły oporu, przy przekreśleniu dotychczasowych nieporozumień i walk partyjnych. Jedyną ciemną plamą było posadzenie na stolcu prezydenckim zupełnej nicości ideowej jaką był W. Raczkiewicz. Gabinet został sformowany na szerokiej podstawie, znalazło się w nim miejsce i dla piłsudczyków (Sosnkowski), opozycji narodowej (Stroński), socjalistów, ludowców, chrześcijańskich demokratów itd. W tym czasie, w pierwszych chwilach, nie było odpowiednich warunków dla działalności Modelskiego, stworzył je bowiem dopiero przyjazd dra Kota, który przywiózł ze sobą nieuszczuplony klęską zapas starych waśni i starych nienawiści, jak również metod intrygi i złośliwości.

    „Rozpoczęło się tępienie przeciwników, a równocześnie demoralizowanie nawet najbardziej maluczkich. I Modelski znalazł się w swoim żywiole, stał się twórcą obozu odosobnienia w Cerize, a przede wszystkim autorem żądań od wszystkich żołnierzy, bez względu na stopień i rozwój umysłowy, by na piśmie podali powody klęski.

    „Z tych elukubracji przez rozmaitych kaprali i podporuczników rezerwy, wybierano tylko te momenty, które atakowały poszczególnych niewygodnych ludzi. Na sprawy zasadnicze nie zwracano uwagi. Modelski stawiał jako warunek swoich łask – a był ich rozdawcą w imieniu Sikorskiego – denuncjowanie, choćby najbardziej kłamliwe swoich przeciwników. Demoralizacja, dzięki tym metodom rozlała się szeroko, objęła ogromne ilości niezorientowanych, czy słabych ludzi.”

    I ty zostaniesz oceniony przez Historie…

  106. mw
    dopiero teraz (dzięki Wycinkom, przycinkom) zauważyłem twój wpis z 16.03 – o demokracji w Polsce.
    Chapeau bas, Monsieur. Udało ci się w wyjątkowy sposób zdiagnozować tę nasza przaśną rzeczywistość. Zgadzam się z twoją diagnozą.

css.php