Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

5.04.2007
czwartek

Biały Daniel

5 kwietnia 2007, czwartek,

Nie będę chyba zbyt niedyskretny, jeśli wydam, że moja żona co wieczór ogląda świat przez „Szkło kontaktowe”. Ja bliższy jestem postawie Stanisława Tyma, który od pewnego czasu obrócił telewizor ekranem do ściany i ogląda go od ciekawszej strony. Ale Staszek nie mieszka z moją żoną. Ta zaś od czasu do czasu, głosem pełnym emocji, przywołuje mnie do telewizora i za każdym razem pokazuje, który jest Sekielski, a który Morozowski, bo wie, że mam słabą pamięć do twarzy. W Środę Popielcową pokazała także, który jest Olbrychski, a który Damięcki, i nie żałuję. Niech żałuje Tym, że tego nie oglądał.

To była jedna z najlepszych kreacji Daniela Olbrychskiego, który ciągle jeszcze się rozwija. Najpierw uważany był za następcę Zbyszka Cybulskiego, później za „króla polskiego kina”, a teraz okazuje się jeszcze autorytetem moralnym. S&M posadzili go na przeciwko Macieja Damięckiego, który podobno coś tam na niego donosił, co miał o wynikać z dwóch opasłych teczek, które gospodarze programu mieli przed sobą. Można było oczekiwać, że krewki Daniel wbije Damięckiego na pal, niczym Azję Tuchaj-bejowicza, że da pokaz szermierki i boksu, że zrobi z agenta marmoladę. Tymczasem zamiast Pana Wołodyjowskiego „biały Daniel” wystąpił w roli mądrego starszego pana, który nawet lubi kolegę Damięckiego, i to co najmniej od lat trzydziestu. Wybaczył, że Damięcki być może „niefrasobliwie” dał się usidlić, ale w jego donosach (nie podpisanych, więc nie wiadomo na ile autentycznych), których fragmenty odczytywał Morozowski (a może to był Sekielski?), nie widzi niczego oburzającego.

„Biały Daniel” wystąpił w roli starego, mądrego patriarchy, który mówi mało, ale smacznie. Mógł zagrać oburzone niewiniątko, mógł udawać moralistę, mógł zagrać urodzonego wczoraj, mógł uderzyć w strunę patriotyczno – romantyczną, bo to w końcu on odczytał apel poległych u stóp pomnika przed bramą Stoczni, ale zamiast grać to, co najmodniejsze w tym sezonie, postanowił być sobą – człowiekiem przyzwoitym.

Daniela znam, jak każdy, jako wspaniałego artystę, który wystąpił w stu filmach („Ta słowiańska harfa, odkryta przez Wajdę, wydaje równie piękne tony w rękach Volkera Schloendorffa” – pisał francuski krytyk), a także wiecznego chłopca, który lubił boks, szermierkę, szybką jazdę samochodem i wierzchowcem. Był okres, kiedy widywaliśmy się częściej. Maryla Rodowicz mówiła o nas „biały Daniel” i „czarny Daniel”.

W programie z Damięckim, „biały Daniel” nie miał prób, nie miał reżysera, nie miał egzemplarza, a zagrał znakomicie. Chociaż Sekielski (albo to był Morozowski) mógł oczekiwać świętego oburzenia, Olbrychski zachował kamienny spokój, do swojej teczki nawet nie zajrzał, ufny, że ma status pokrzywdzonego, ale się za takiego nie uważa. Z lekkim, ironicznym uśmiechem obserwował cała scenę, w której przyszło mu wziąć udział. Zachował się wobec kolegi wielkodusznie, żeby nie powiedzieć – wspaniałomyślnie.

Postawa „białego Daniela”, który ubolewał nad tym, co się dziś w Polsce dzieje, a nie nad kolegą, który pobłądził (- Nie wszyscy są bohaterami, ja nie jestem – przyznawał Damięcki), każe odnotować pewne pocieszające zjawisko: w ponurych czasach zemsty i oskarżeń, do głosu dochodzą także ludzie rozumni i przyzwoici.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 68

Dodaj komentarz »
  1. Gwoli ścisłości: to nie była Środa Popielcowa…

  2. Ja od lat zastanawialam sie skad ci wszyscy ludzie z tak zwanego swiecznika w latach siedemdziesiatych i osiemdziesiatych mieli paszporty. Wszyscy w wywiadach podkreslaja jak to byli ciemiezeni w latach komuny a jakos wszyscy wyjezdzali na zachod.
    Nikomu z mojej rodziny to sie nie udalo choc sie starali. Moja matka przez lata nie mogla odwiedzic rodziny w Niemczech, bo raz nie poszla na wybory. Tyle wystarczylo, zeby juz nigdy nie dostala paszportu.
    A teraz przyklad P. Damieckiego wsyztsko wyjasnia.

  3. Widocznie pan Olbrychski przez lata zaczytywał się w michnikowskiej GW. Innego wytłumaczenia nie ma. heh.
    Tak przynajmniej twierdzi Rafał Ziemkiewicz, który podczas jednego ze spotkań z czytelnikami wyraził szczere oburzenie na Marka Kondrada, za to, że ten nie ma pretensji do Macieja Damięckiego, za donosy, których bohaterem miał być właśnie Kondrat. A ów brak żalu miał wynikać właśnie z wnikliwej lektury GW. Śmieszno, aż straszno.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Dzięki, że jakoś Czarny Daniel zjechał z tych 3000 n.p.m. Niedotlenienie Pan ominęło i wciąż ten trzeźwy ogląd rzeczywistości.
    Pozdrawiam

  6. Pan Olbrychski zmienia się jak kameleon. Może warto mu przypomnieć niszczenie zdjęć w Zachęcie?

  7. Nie oglądałem programu , ponieważ unikam wszystkiego i wszystkich którzy mówią o Lustracji, teczkach IPN i tym podobnych polskich specjalnościach .
    Dlatego Panie Danielu dziękuję za opis białego Daniela .
    ps. Katolicy ,Chrześcijanie ,innowiercy a obywatele RP kiedyś , dzisiaj i jutro – donośli ,donoszą i będą , dla mnie ocena ich postaw jednakowa tj. obojętna .
    Kościół ,matka nasza poprzez świętą instytucje spowiedzi ma najlepszą wywiadownię w Polsce , zresztą od razu wybacza po złożeniu meldunku .
    Najpojemniejszą kategorią Osób jest kategoria OCHUJ _= Osoba CHętnie Udzielajaca Informacji. Oni nie mieli i nie mają tez dziś teczek , a są jak Lenin ,wiecznie żywi .
    Wybaczmy im w Wielkim TYGODNIU -takie życie od wieków .Każda władza trzęsie sie od niewiedzy a jak już wie , to i tak idzie w niepamięć ,po przegranych wyborach.

  8. Tak, tak,
    biedny Maciek,
    tak się żalił na oprawcó z IPNu, że gorsi od UBowców. A pewnie że gorsi, bo pytali kiedy współpracował, a UBowcvy prawa jazdy w zębach przynosili, żeby pan aktor mół sobie jeszcze raz sobie pochlać i na taksówkę nie wydawał.

    Początkowo współczułem Damięckiemu, a jeszcze bardziej Leskiemu. ale gdy facet trochę nabrał pewności siebie, to zaczął takie dyrdymały prawić, że aż przykro. Nikogo przez jego donosyy nie rozstrzelali, nie te czasy. Powiedziałby przepraszam, było, trudno. Ale Damięcki gra ofiarę katów z IPNu, no żenujące strasznie. Jeszcze durniów przy okazji robi ze swoich znajomych (np. Leskiego).

    Do pełni artystycznego wyrazu brakowało jeszcze UBeka prowadzącego, który wspólnie z Damięckimi, Olbrychskim i SM opowiadałby jak to od rana do nocy fałszował teczki.

    Ps
    A jak tam Pana sprawy się mają? Wytoczył Pan sprawę Gargasowej? Bo to chyba jedyna honorowe wyjście, skoro odmówiono Panu prawa do autolustracji?

    pozdrawiam
    Bernard

  9. Dzisiejszy wpis Redaktora ostatecznie i raz na zawsze potwierdza jego prawdomówność. Ktoś, kto uważa, że w „Szkle kontaktowym” występują Sekielski i Morozowski, na pewno nie kłamie, twierdząc, iż telewizji nie ogląda.

  10. Panie Danielu!
    I jak Pan myśli? Kogo po tym programie zaatakował Jacek Kurski w „Pulsie Wieczoru”? Oczywiście Daniela Olbrychskiego. Słuchałem jego słów ze wzrastającym zdziwieniem. Wynikało z nich, że prawdziwie czarnym charakterem jest DO, a nie MD. Bo on zamazuje, kreuje się, nie dostrzega, „dwulicowywuje”, gra na negatywnych emocjach.

  11. Otóż to , nic dodać nić ująć – ciekawe co na to nasze „szwadrony miłości” ?
    Ja na długo zapamiętam oburzonego Terlikowskiego (a może to był Semka?), który krytykował aktorów, za to że tak niepoważnie potraktowali donosy Damięckiego. jak widać teraz już nie starczy mieć statusu pokrzywdzonego, trzeba jeszcze z odpowiednim namaszczeniem wdeptać „agenta” w ziemię.

  12. Też oglądałem ten program. Nie było to co prawda „Szkło kontaktowe” ale coś innego (też nie mam pamięci do twarzy). Ja w tym programie zobaczyłem coś jeszcze. Promyk nadziei, że inteligencja przechodzi do kontrataku. Pierwszy był pan Piwowski we wspaniałym pojedynku z jakimś tam inkwizytorem, teraz ta wspaniała dwójka. Małym zgrzytem było tylko to, że panowie Morozowski i Sekielski (lub odwrotnie) traktowali akta bezpieki jak Pismo Święte. Rozumiem, że ten profesor z IPNu musiał tak czynić, bo na tym zasadza się sens jego istnienia, tak jak sens istnienia niektórych polityków, ale dwaj dziennikarze powinni przynajmniej pamiętac, jakie rzeczy się wygaduje przy wódce, gdy spotka się paru dziennikarzy, aktorów, jakie opowieści krążą potem o takim spotkaniu.

  13. Zgadzam się z Panem, Panie Redaktorze. Olbrychski zachował się rzeczywiście bardzo spokojnie i przyzwoicie. Zresztą po co miałby Damięckiego wbijać na pal? On i bez tego wyglądał jak cień człowieka. Nie chcę go bronić, ale całe to widowisko było moim zdaniem nad zwyczaj żałosne. Urządzanie sobie igrzysk z okazji ujawnienia agenta i robienie z tego afery na pół świata jest dla mnie niezrozumiałym pastwieniem się nad ludzmi /jeszcze do tego w przekonaniu o swojej doskonałości, czystości i wyższości moralnej/.
    A najgorsze jest w tym wszystkim to, że to pewnie nie ostatni raz. Ilu jeszcze jest takich ludzi jak Damięcki? Setki, tysiące? Ktoś będzie pewnie po jednym, po dwóch ujawniał, przekazywał prasie, ujawniał przecieki… Byle by lud miał się czym cieszyć i nad kimś się pastwić. Obrzydliwe.

  14. Panie Danielu! To nie Szkło kontaktowe! Morozowski i Sekielski prowadzą Kropkę nad i!

  15. Szambo czasem „wybija”. Tak potocznie określa sie awarię z jaką mamy właśnie do czynienia. Mam tylko nadzieję, że obecna ekipa nie przekroczy pewnej płynnej granicy, która pozwoliłaby kiedyś jakiejś innej ekipie ogłosić działalności UOP, ABW, CBA, SKW i Straży Granicznej działaniami na szkodę narodu, państwa i czego tam jeszcze. Powtórny spektakl lustracyjny i podpisywanie kolejnych oświadczeń byłyby już nie do wytrzymania. Dlatego z góry na wszelki wypadek opowiadam się już teraz za przyszłą polityką grubej kreski „/’

  16. Panie Danielu to był program „Teraz my” i był to wtorek nie sroda. A co do Daniela Olbrychskiego to się zgadzam. Pierwszy głos rozsądku od dawna w tym lustracyjnym widowisku. Co do Panów Morozowskiego i Sekielskiego, to też byłam nieco ździwiona ich nabożeństwem w stosunku do akt-dowodów donosicielstwa Damięckiego. A Danielowi Olbrychskiemu się nie dziwię – też bym nie zaglądała do swojej teczki. Po co by mi dzisiaj było po tylu latach wiedzieć, czy i kto na mnie donosił…
    A Pan Jarosław Kurski jako główny wystawca świadectw moralności do mnie w ogóle nie przemawia. Ktoś kto nagminnie posłuje się kłamstwem, insynuacją i jest wzorcowym przykładem obłudy powinien się trzymać od takich ról z dala. Szczególnie, że zazwyczaj ocena podlegaja inni, a sobie Pan jacek Kurski nigdy nie ma nic do zarzucenia. A powonien, bo uprawianie polityki w takim stylu, jak on to robi powoduje te żenujące niskie notowania polityka jako zawodu i postrzeganie polityki, jako głównie skakanie sobie do gardeł. Ale tak to już jest, jak merytorycznie nie ma się nic do zaoferowania ludziom, a jedynym uzasadnieniem istnienia w polityce jest polowanie na czarownice. Dizisiaj sa to agenci. Ale jak oni się gawiedzi w końcu przejdzą, to napewno znajdzie się nową grupę do tropienia, napiętnowania i opluwania. Dlatego to piszę, bo mnie już do szewskiej pasji doprowadza ta utrzymywana w moralizatorskim tonie akcja agent, która nikomu dzisiaj nie rozwiązuje żadnych problemów, odwraca uwagę od spraw, które powinny być właśnie rozwiązywane, a krzywdzi ludzi, jątrzy ich przeciwko sobie. Każdego łatwo opluć i wydać wyrok. Gdy się to okaże nieprawdą to otym się już informuje drobnym maczkiem na ostatniej stronie gazety, jeśli w ogóle. Dlaczego tak wielu ludzi ma taką przyjemność w dokopywaniu innym lub w kibicowaniu temu. Nie rozumiem co im to taje, bo nie jestem w stanie uwierzyć, że poprawia im to samopoczucie.

    PANU DANIELOWI OLBRYCHSKIEMU GRATULACJE I PODZIEKOWANIA ZA PRZYKŁAD PRZYZWOITEGO ZACHOWANIA. PRZYZWOITOŚĆ TO NIE JEST SZCZEGÓLNIE LUBIANA DZISIAJ POSTAWA ŻYCIOWA, SZCZEGÓLNIE W ŻYCIU PUBLICZNYM SZEROKO ROZUMIANYM.

    A OBU PANOM DANIELOM, WSZYSTKIM BLOGOWICZOM – WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKIEJ NOCY. BEZ POLITYKI, AGENTÓW, LUSTRACJI I CALEGO TEGO POLSKIEGO MAGLA. TROCHĘ ODDECHU, SPOKOJU I POKOJU.

    POZDRAWIAM.

  17. CZARNA MAGIA..
    Jakiż to straszny syf zostawili nam towarzysze oprócz przekazania swej sowieckiej kultury! Syf, który ciągnie polską politykę w dół. Zgłębianie archiwów nie ma żadnego sensu! Lustracja stała się śmiesznym politycznym spektaklem! Nikt nie jest w stanie wyciągnąć prawdy z archiwów choćby leżała tam na tacy. Jeśli kogoś oskarżają o współprace, donoszenie itd., oskarżony mówi, że podpisał tylko jeden papierek a później nic („Ani mru mru”). To nasuwa się trudne pytanie: SKĄD „JA” MAM Q WIEDZIEĆ, KTO TU KŁAMIE?! Cały ten cyrk to przysługa jedynie dla tych którzy rzeczywiście mają coś do ukrycia!
    Pozdrawiam

  18. Ogladając ten program nie mogłam pozbyc się wrażenia,że obaj panowie aktorzy zagrali swoje role(dla mnie niezbyt przekonująco).Osobiscie byłam ofiarą donosów w pracy już w wolnej Polsce i to niedawno.Poszłam na emeryturę bo nie byłam w stanie tego wytrzymac.Zatem instytucja donosów ma się dobrze i chwalebnie niektórzy ją kontynuują.Jak to szkodzi wiem z autopsji i gadanie teraz ,że ci którzy donosili i donoszą nie szkodziło jest uspakajaniem sumienia.Co innego wybaczenie a co innego uświadomienie donosicielom,że ich czyny były wredne-niezaleznie od tego jakie funkcje pełnili i pełnią.Były i są to czyny egoistyczne i przestancie wreszcie tych ludzi usprawiedliwiac.SB nie miało by racji bytu gdyby nie tacy ludzie.

  19. Do Cargo -chodzi pani chyba o Jacka Kurskiego, posła PiS, a nie o jego brata Jarosława – dziennikarza „GW”?

  20. Pan Daniel udowodnił, że nie nadaje się do obecnej rzeczywistości. Jest zbyt miękki i zbyt wyrozumiały. Nie dla takich buduje sie nowa IV RP. Zamiast potraktować p. Damięckiego w sposób identyczny jak potraktował płk. Kuklinowskiego w „Potopie” (tzn. żywym ogniem) to się cacka i współczuje. Oj Panie Danielu nie tędy droga, nie tędy.
    🙂

  21. Panie Danielu! Bardzo dobrze że Pan powrócił z wakacji! Jak to miło poczytać… wszystkiego dobrego na święta!

  22. Przypominam komu trzeba: kominiarze, cykliści, hydraulicy – do lustacji

  23. Teść Damięckiego, Adolf Dymsza został przez władzę ludową pomówiony o współpracę z hitlerowcami. Do końca życia utrudniano mu egzystencję i nękano rodzinę. Córka Dymszy, Anita stała się alkoholiczką i – chociaż zdolną aktorką była – nie miała szans na poważne role. Dymsza zmarł w przytułku, gdzie odwiedzał go zięć – jedna z niewielu wspierających Dymszę osób. Żadna prawda nie jest tylko czarna, albo tylko biała. Ta rodzina doznała wielu krzywd i być może współpraca Macieja była związana z tymi właśnie wydarzeniami. Może wymuszona, może z rozpaczy, może z chęci ochronienia kogoś… Kim są te bałwany, które w PRL śrubki kradły „na zakładzie” a dzisiaj świecą aureolą „prawdziwych Polaków”? Dla mnie – mierzwą.

  24. ab napisała:
    > „od lat zastanawiałam sie, skąd ci wszyscy ludzie z tak zwanego świecznika w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych mieli paszporty. Wszyscy w wywiadach podkreślają, jak to byli ciemiężeni w latach komuny a jakoś wszyscy wyjeżdżali na zachód. […] A teraz przykład P. Damięckiego wszystko wyjaśnia”.

    Skoro wszystko jest takie jasne, to aż boję się pomyśleć o czym świadczą wyjazdy zagraniczne Rajmunda Kaczyńskiego, ojca Lecha i Jarosława, w latach 60-tych (!).

  25. Czy naprawdę warto babrać się w tym szambie pieczołowicie pielęgnowanym, mieszanym i wąchanym przez pracowników IPN?
    Jaką satysfakcję znajdują dziennikarze podkradając i publikując fragmenty odchodów minionego ustroju?
    Czy zgromadzone przez PRL-owskie służby prawdy, półprawdy i kłamstwa o poszczególnych osobach mają dziś tak wielkie znaczenie?

  26. Z Dymsza bylo dokladnie na odwrot. W czasie okupacji lamal wydany przez podziemie zakaz wystepowania w koncesjonowanych przez okupanta jawnych teatrzykach. Po wojnie okresowy zakaz grania w Warszawie wydal ZASP, a wladze ten zakaz uchylily (pisal o tym z oburzeniem Stefan Korbonski we wspomnieniach „W imieniu Kremla”). W okresie stalinowskim Dymsza odwdzieczyl sie wladzom wystepujac w filmach „Skarb” i „Sprawa do zalatwienia”.

  27. Pisze Pan:
    „w ponurych czasach zemsty i oskarżeń, do głosu dochodzą także ludzie rozumni i przyzwoici”

    i co z tego, skoro dochodzą tylko od czasu do czasu. Działa tu stara kopernikowska zasada: jak pieniądz gorszy wypiera pieniądz lepszy, tak jest i z dziennikarzami i politykami.

  28. Czytam przykładowo [habitus pisze: 2007-04-05 o godz. 12:23] i nie mogę się nadziwić potrzebie „bronienia” też u innych nicków. Tu jest kapka ironii za to.Ale przejdźmy do mojej opinii.Pan Daniel Passent z kolei zachowuje sie megaobiektywnie nie formuując niczego sam.Może Olbrychski ma przerost sumienia z powodu niewielkich swoich donosów?A jeżeli jedynie łączy się w nim poczucie winy z wielkiego daru jakim było wypromowanie przez komunę właśnie?To oczywiście jeżeli uznamy bezapelacyjność wskazywania przez tą groteskową antylustracyjność na fakt donoszenia przez niego.Nie oglądałem programu,ale pamiętam jego jakieś krutkie wypowiedzi i bodajże skrobnął coś do kościoła antylustracyjnego (GW).Cała nieokreśloność powoduje,że każdy kto zostanie publicznie uznany za „raczej donosiciela” przyjmuje niewypowiedziane cechy najgorszego z możliwych (zbiorowo psychologicznie „na zaś”),ale nie jest to już na „wszelki wypadek” w efekcie, bo by nie być najgorszym musiałby udowodnić,że jest najlepszym masowo (z poważnie podejżanych).Czy należy więc zajmować się (z wielkim oddaniem) wróżeniem niemal z fusów?Wg mnie Damięcki nie należy na pewno do grupy tych szlachetniejszych z lustrowanych (brrr).Gdyby nie fakt,że to jakoś przedstawia trudno byłoby więcej coś napisać.Dla mnie jest agentem gdyż jak pamiętam z dzieciństwa (a było go dużo na ekranie wtedy) pachniał mi kimś w takim stylu. Ale moja ocena jest na podstawie nie teczek (choć naprawdę do końca nie wiem czy można się w pełni nie zasugerować) tylko na podstawie tego co mi się w oskarżeniu „zgadza” z jego osobą.Oczywiście cała masa głupków będzie ciągnęła lustrację w stylu „jak ten już NIE JEST,to my wam przyznamy rację,ale swoje to już wiedzieć będziemy na pewno” (ale raczej mocniej).Tak to wygląda tym,którzy wszystkich sceptyków wraz z wściekłymi antylustatorami widzą w jednej masie. I mają uzasadnienie gdyż antylustratoży też działają z pobudki podobnie szalenie skrytoemocjonalnej.Jednak obie strony tej wojny spłycają rzeczywistość do poziomu „kto kogo” dziś już równie profesjonalnie.Wygrają jedni i drudzy,kosztem jakości społeczeństwa które zamotają.Wszelkie ubeckie papiery mają wartość między 50%,a 99% wiarygodności.Lustracja która chce wyżąć z papierów więcej prawdy niż można oczekiwać jest normatywizacją szaleństwa w życiu społecznym i budowaniem pogardy do prawa.Jeden miałki zapis w konstytucji uczyniłby ją wartą tyle niemal co ten zapis.Ale złe prawo może promieniować też na dobrą Konstytucję,jako jeden z wielu zapisów prawnych,które dzięki tamtemu będą tylko sferą dołożoną do rzeczywistości.Dzisiejsi antylustratorzy rzeczywiście nie wiedzą,że kroczą drogą Dorna Kaczyńskiego.Ponieważ nie to dla nich najistotniejsze bynajmniej.Liczą się zwycięstwa ogólne.Kaczyński jest za słaby by doprowadzić do lustracji ubecko-agenckiej.Najgorszym jest fakt,że Kaczyński poświęci każdą wartość by dojść do władzy wielkiej.Możliwe jest to jedynie przez zaprzęgnięcie ubeków,zomoz i wszystkiego co nie jest nierozerwalnie sklejone w oporze.Wtedy gdy już tą władzę tak umocni pozwoli by młode wilki zdeubekizowały słabiej okopaną część światka postubeckich sitw.Zwycięstwo będzie okupione wtedy już tak absurdalną ilością ran ogólnospołecznie,że nic nie będzie w stanie tego usprawiedliwić.Rzecz bowiem nie w tym,że Jarosław nie kocha etosu solidarnościowego,ale w tym,że kocha trochę bardziej dowartościowanie swej wątłej fizjonomii.Ale nie musi ten wariant zwyciężyć i nawet nie musi zwyciężyć powrót do półanarchii.Tzn porażka Jarosława może skompromitować całość ideologii prawicy postkomunizmu na rzecz jeszcze nowszych populizmów.Chyba,że ktoś zaoferuje uczciwą realizację większości tych idei.I dlatego nie rozumiemy w jak trudnym położeniu jest Tusk i grupa wiedząca,że tylko siłą tonacji i przekonania (tu i tak nie ma bliskich Jarosława) można się z tym przebić.Grozi gbowiem oskarżenie i ze strony Kaczyńskiego (jako podejżanie rozemocjonowanego obrońcę układu) i jego ubeków (jako „mienszewika rewolucji moralnej” lub „mienszewika”).

  29. Nie przepadam za oglądaniem telewizji, więc o większości istotniejszych wydarzeń dowiaduję się z relacji blogowych. Olbrychski sprawia wrażenie człowieka, którego łatwo ponoszą emocje, a te kierunek mogą mieć dowolny, więc dobrze się stało, że biały Daniel pokazał w sposób właściwy co myśli o całej tej hucpie lustracyjnej. Coraz więcej trąbek gra do odwrotu, więc chyba ogólnonarodowa lustacja rozlezie się Kaczyńskim. I dobrze. Trzeba było skupić się na tych, których rzeczywiście trzeba lustrować, a nie robić ogólnonarodową nagonkę.

  30. Panie Danielu, Panie Danieeeelu! A czy to była Pańska żona? Niech Pan sobie przypomni, może po marce telewizora. Jeśli to była Środa Popielcowa to może ta szczupła, ale jeśli Tłusty Czwartek …

    I jak takim wielkodusznym, ciągle jeszcze rozwijającym się, mądrym starszym panom wierzyć, skoro nie pamiętają nawet jaki program oglądali w telewizji i którego to było dnia, kto czytał z teczek (Morozowski czy Sekielski), a kto improwizował jak z nut (Wołodyjowski czy Tuchaj-bejowicz). Takim powierzyć mamy Pamięć Narodową!? Owszem, pamiętają co kiedyś, w zamierzchłych czasach powiedziała o nich, jakaś Maryla … jeden Biały, drugi Czarny, tamten dziki Azja, ów agent wschodniego wywiadu … doskonała pamięć lat zaprzeszłych.

    Nachodzi mnie pytanie: czy w „ponurych czasach zemsty i oskarżeń” ludzi dzieli się na rozumnych i zacietrzewionych, czy raczej po staremu, na bohaterów i tchórzów?

  31. Szanowny Panie Redaktorze, oglądałam program, o którym Pan wspomina i mam podobną opinię na temat postawy Pana Olbrychskiego. I myślę, że gdyby w TV i w prasie znalazło się więcej tego typu wypowiezi, to być może, przyszłaby „moda” na widzenie w ludziach stron dobrych i na szacunek wobec siebie i innych.
    Zyczę dobrych Swiąt! Krystyna

  32. ->TesTeq
    oczywiście nie warto….
    ale chwileczkę….komuś jednak warto.
    -np. baaaardzo wielu oglądającym, czytającym, słuchającym – mają igrzyska, zwłaszcza ci, którzy „chleba” nie mają…
    -politykom – walczącym o popularność wśród lustracyjnolubnego elektoratu i o możliwość utrącenia konkurentów
    – dziennikarzom – również w cenie popularność, wierszówka, możliwość awansu w redakcji lub do jakiegoś zarządu po eliminacji niewłaściwego człowieka zajmującego własciwe stanowisko…

  33. TesTeq: Zwolennikow lustracji nie przekonasz. Oni czuja, ze maja misje do spelnienia. A jak sie tak czuje to sie nie mysli. Nie mozna z nimi nawet dyskutowac, bo wiekszosc z nich jest glucha na argumenty. Oni wierza w swego rodzaju „prawde objawiona”. Niektorzy nie widza nawet jak bardzo sie przy tym osmieszaja. Ostatnio na blogu jednego z takich zatwardzialych prawiczkow wyczytalem zdanie w stylu: „Ten Damiecki nigdy jako aktor mi sie nie podobal, teraz juz wiem dlaczego!”
    Co mozna na cos takiego odpowiedziec??? Nic.
    PS. Pisze to wszystko nie bedac wcale przeciwnikiem lustracji. Nie podoba mi sie jednak lustracja jakiej jestesmy w tej chwili swiatkiem.

  34. Odsylam Was do PAP:

    http://www.dziennik.pap.com.pl/

    gdzie jest mowa o kazaniu kard. Stanislawa Dziwisza:

    Metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz podczas mszy św. Krzyżma w Katedrze na Wawelu powiedział, że lustracja, która odsłania trudną, ale fragmentaryczną prawdę o przeszłości, „rani, krzywdzi wielu ludzi, dezintegruje środowiska i całe społeczeństwo”. Wezwał do przebaczenia i pojednania.

  35. Wszyscy powinni wypiąć się na tę lustrację. Interesuje ona tylko tych, którzy przy tym pracują oraz zapiekłych przeciwników wszystkiego co pochodzi z lat przed 90 – tych. Gdyby tak jeszcze dziennikarze poszli w ślady ludzi kultury, to byłby pełny sukces.
    pozdrawiam marekk

  36. Panie Redaktorze,
    zgadzam się z Panem całkowicie w ocenie postawy Pana Olbrychskiego w omawianym wywiadzie. Jest sprawą bardzo pocieszającą, że istnieją ludzie, którzy nie czynią z akt UB „krynicy mądrości i prawdy objawionej”. Pan Olbrychski zachował się poprostu przyzwoicie. Znając realia tamtego czasu poprostu wie, że sytuacje tamtego czasu trzeba oceniać bardzo indywidualnie. Niestety nie są do tego zdolni Hunwejbini z IPN.
    Pozdrawiam

  37. Diaspora jest czujna ! ( Albo – nie )

    Pan Daniel Olbrychski przebacza Szatanowi siodmej klasy,
    piekny gest, ludzkie chlopisko z Olbychskiego – brawo!, ostate-
    cznie jego sprawa osobista, jest wielki, facet gest.

    Podobna sytuacje mial w DDR (Berlin Ost) znany dderowski czlo-
    wiek kultury, pozbawiony przez DDR obywatelstwa (dzisiaj honor-
    owy obywatel Berlina) W o l f B i e r m a n n.

    Otoz telewizja niemiecka zaprosila Biermanna na rozmowe przed
    kamery z okazji jego 70-ch urodzin.
    Podczas rozmowy W.B. opowiedzial w TV jakie ma senne marzenia,
    o czy on marzy i sni po nocach.

    Ja bym tego czlowieka zaprosil lub zrobil z nim obszerny wy-
    wiad dla polskiej TV.

    Biermann marzy o wiejskim malym domku z malym ogrodkiem….
    ………….itd.

    Szczerze mowiac nie zabardzo rozumie do czego Pan Passent
    zmierza, natomiast doskonale rozumie podle intencje tych, ktorzy
    chca przy okazji zarzucac siatke na cale rodziny zwiazane z „Szata-
    nem z siodmej klasy” czy jemu podobnych.

    Tutaj jestesmy swiadkami wciaz zywej metodzie stosowanej przez
    Lawrientiego Berije i GeStaPo, obwiniania zon, synow, corek, braci
    ojcow, matek za wyczyny umownego „szatana siodmej klasy”.

    Jak to dobrze jest sie wczytac w to co pisza inni na blogowisku
    redaktora Daniela Passenta i jakie sa ich intencje – prawda?
    Brawo!

    Powialo archipelagie Gulag po blogowisku, szydlo wychodzi z wora,
    ukryte za pseudonimem, schowane za rogiem w szuwa-
    rach i pod mierzwa – czeka? – szuka jeszcze dzisiaj brakujacych
    srubek do planu 5-o letniego. Brawo!

    Won!, jak powiedzial Ryszard Marek Gronski w teatrze SYRENA
    w Warszawie, gdzie dyrektoruje Pani Barbara-Borys Damiecka.
    3 x Won! Na drzewa z nimi jak powiedzial Wolf Biermann,
    na drzew……..

    F.S von/ od Diasporski

  38. Przy zachowaniu proporcji to Kaczynscy wzorem Mao robią swoją rewolucję kulturalną.Dzięki niej niedojrzali gówniarze decydują o losie ludzi,którym przydarzyło się żyć w PRL-u.PiS-owscy hunwejbini za nic mają dokonania starszych,gdyż wykształciuchy musieli mieć kontakt z komuną i dlatego są niepotrzebni.Jedynym wyjątkiem są Kaczyńscy , którzy wyedukowali się na tajnych kompletach w czasie Powstania Warszawskiego.Tak przynajmniej wierzą ich wyznawcy.Mimo wszystko Kaczyńskim nie uda się pozbawić wykształciuchów wpływu na polską rzeczywistość,gdyż musieliby po prostu wszystkich wyeliminować(słowo J.Kaczyńskiego).Tę próbę wykształciuchy przetrzymają.ale czy po tym wszystkim ktokolwiek będzie chciał romawiać z Legutką czy Krasnodębskim ?
    TesTeq !
    Jaka prawda o Jerzym Popiełuszce wyłania się z SB-ckich kwitów? Dziwkarz,dorobkiewicz,może złodziej ? Czy archiwum SB to współczesne Pismo Święte ?

  39. Cieszę się , że wreszcie zaczynają się wypowiadać publicznie ludzie którzy coś w życiu osiągneli. Mam nadzieje, że to poczatek końca propagandowej kamaryli miernot i nieudaczników widzących świat przez pryzmat własnych niepowodzeń.
    Dla równowagi (że jeszcze nie jest tak dobrze) ogladałem program w którym jakiś człowiek przeorywał moralnie Andrzeja Wajdę. Przełączyłem kanał by nie usłyszeć jak to Układ tak skołował Amerykanów, Francuzów i innych jeszcze, że dają sie nabierać ciemniaki i zamaiast honorowac przyzwoitych ludzi wręczają nagrody facetowi który kłamie nawet w sprawie własnego ojca. („…przeciez zginął w Charkowie, a nie w Katyniu…”)

  40. TesTeq.

    Proste, krotkie odpowiedzi na Twoje trzy pytania:

    1. Nie warto sie babrac.
    2. Satysfakcja dziennikarzy jest grosz za pisanine.
    3. Prawdy czy klamstwa zgromadzone przez bezpieke nie maja dzis zadnego znaczenia.

    Idzmy dalej: czy wywlekanie, maglowanie i
    przezuwanie politycznych smieci na blogu ma sens ? Czy traktowanie polskiego rzadu i sejmu powaznie ma sens ? Czy tasiemcowe zawilce p.red. Paradowskiej maja sens ?
    Nie. Nie. Nie.
    Co ma sens ? Czytanie felietonow Passenta – lekko, celnie i skutecznie. Wydaje sie, ze poza Nim i Panem Adamczewskim reszcie blogowych autorow bozia poskapila talentu.
    I to byloby na tyle.

  41. No i wlasnie dlatego nie ogladam TV, a zamiast tego czytam Pana blog, Panie Danielu. I nie jestem tu jedyna. Dlatego na przyszlosc – wakacje tylko powyzej 3000 m (ewentualnie na bezludnej wyspie), zeby mogl Pan choc na chwile od nas odpoczac. Nawet Bog Ojciec podobno odpoczywal, a czy to bylo w Srode Popielcowa, czy w jakis inny dzien, to akurat nie ma wiekszego znaczenia

  42. Bernard !

    Zmien plyte , jak widzisz nikogo nie interesuja sprawy lustracji

    p. Daniela co dziwniejsze ci co chca czytaja Go i beda czytac dalej.

    A moze Ty nalezysz do pokolenia krostowatych?

    matti

  43. Widze, ze wiele nie trace nie majac dostepu do telewizji polskiej A.D. 2007.
    Dziekuje za tem za sprawozdzania. Telewizji nie ogladam, ale nie z przyczyn ideowych, al z powodu braku potrzeby, nawet jesli w moim wypadku chodzi o telewizje z innego obszaru ramowki programowej.

    Z Panskiej relacji wynika, ze mialo byc „Jak Damian Danielowi, tak Daniel Damianowi” – i niektorzy tego oczekiwali z napieciem nie do zniesienia, zeby nie powiedziec: ze slina cieknaca po brodach, a tu wyszlo jakos tak normalnie, banalne „Kochajmy sie…”

    Czyli mialo byc talmudycznie (sic!): „oko za oko, a zab za zab”, a mamy chrzescjanskie: przebaczam.

    To powinno dac do myslenia piewcom rozliczenia (innych) do ostatniej kropki atramentu na kwitach ubeckich: mozecie wylazic ze swojej owczej skory i szczerzyc wilcze kly, a ludzie i tak zrobia po swojemu, i jesli nie zechca, to nie tylko nie przystapia do waszej krucjaty, ale co gorsza – wybacza sobie, i to bez Waszego udzialu.

    Glupio wyszlo, co ?

    Pozdrowienia 🙂

    Jacobsky

  44. alexanderson 13,00 – „pytanie było tendencyjne”. Wyjazdy p. Rajmunda były wyrazem troski o rodzinę a w szczególności o przyszłość jurodiwych synów, którzy z wdzięczności wyparli tatę z pamięci i życiorysów. Nie pomogła nawet bohaterska przeszłość i krzyż virtuti militari. Tatuś zatonął w niebycie, za to mamusia urosła nad podziw.
    Biały Daniel zniechęcił mnie do siebie dość skutecznie swą szarżą na własny wizerunek, ale po ostatnim wystąpieniu w programie z M. Damięckim, jego notowania u mnie znacznie wzrosły. To jest właściwe podejście do lustracji i taką bronią tych lustratorów należy atakować. Trzeba ich ośmieszać i nakłuwać ten balon pychy przy każdej nadarzającej się sposobności.
    Dziś nawet pan prezydent się ocknął i stwierdziwszy, że nie był dostatecznie poinformowany o możliwych skutkach ustawy, próbuje coś odkręcać. Ciekawe jak mu się uda?

  45. TesTeq 13:00

    Szambo nie szambo, ale „alexanderson” o 13:00 interesująco pisze o prawdopodobnej atmosferze domowej, w której wychowywali się Kaczyńscy (nie wiem, czy na pewno, może ich ojciec mieszkał osobno?), i z której być może czerpali wzorce swych postaw i poglądów.
    Interesujące.

  46. Zwracam Państwu uwagę, że słowo `szambo` jest WŁASNOŚCIĄ INTELEKTUALNĄ [jedyną zresztą] pana posła WOJCIECHA WIERZEJSKIEGO, którym opisuje on otaczającą go rzeczywistość [tzn. wszystkich swoich P.T. PRZECIWNIKÓW – 99,7% Społeczeństwa].

  47. Droga/i O: ja jeszcze przypominam, ze listonoszy tez trzebaby zlustrowac. I barmanow/barmanki. To w koncu niezmiernie doniosle funkcje publiczne.

  48. Znam Jadwigę Staniszkis od wielu, wielu lat, i nawet nie chcę pisać od ilu, bo mi nie wypada. Ale jeszcze nigdy nie widziałem jej tak zawstydzonej jak dzisiaj, gdy w „Kropce nad i” przyznała się Monice Olejnik że głosowała na PiS i na Lecha Kaczyńskiego.
    A jeszcze bardziej zaskoczyło mnie to, że normalnym ludzkim jezykiem, bez socjologicznego żargonu, powiedziała szczerze co myśli o lustracji i rządach Kaczyńskich.

  49. Szanowny Panie Danielu!
    Programu nie widziałem, ale można było przewidzieć co pan Olbrychski powie, gdyż jego komentarze w sprawie pana Damięckiego czynione „na gorąco” też były w stylu opisanym przez Pana. Co do oglądu rzeczywistości, to świat widziany przez pryzmat „Szkła kontaktowego” jest chyba jedynym strawnym obrazem rzeczywistości, którą zresztą zgodnie z myślą wyrażoną ostatnio w „Polityce” przez pana Tyma powinno oglądać się tylko w krzywym zwierciadle – zdrowiej dla duszy i serca.
    Czytanie Pana komentarzy, a w zasadzie niektórych komentarzy do Pana komentarzy jednak może podnieść ciśnienie, nie wiem czy mądrze czynię czytając je. A wpisy pana Bernarda, to powinienem omijać z daleka, jednak zdarzyło się, oko mi się omsknęło i ogromnie żałuję, jednak tu muszę temu panu powiedzieć, że jeżeli chodzi o panią gargas, to o jej wiarygodności niech świadczy komentarz pana Baczyńskiego „Misja bez powrotu”

    Zresztą takie komentarze chyba nie tylko na mnie źle działają, i nawet pani Cargo dała się ponieść emocjom, być może po przeczytaniu również i tego wpisu, i pomyliła pana Jarosława Kurskiego (tu szacuneczek) z niejakim jackiem kurskim co jest błędem strasznym i na co zwrócono też już uwagę. Dobrze, że pani się zrehabilitowała bo w dalszej części swego, z drugiej strony całkiem ciekawego komentarza, używaj już poprawnego imienia.
    A co do lustracji jeszcze jako takiej, to przypadek prof. Ceynowy też jest bardzo symptomatyczny – wychylił się i papiery się znalazły, a o ile się nie mylę (a mogę bo człowiek omylnym jest – vide „środa popielcowa”) to autorką owego demaskatorskiego wobec profesora Ceynowy artykułu jest współautorka programu zawierającego fałszywe insynuacje, a obnażonego przez wyżej wspomniany artykuł pana Baczyńskiego.
    Pozdrawiam i również życzę Wesołych Świąt i większego spokoju oraz rozsądku na naszej scenie politycznej.

  50. Z powodu błędów rzeczowych i ortograficznych (internet pozwala?) stracił Pan u mnie dzisiaj 3,75 proc wiarygodności. Pozdrawiam.

  51. I tak jesteście super- facetami. Potrzeba Danieli /łowiectwo/ jest pożądana, aby nie był to odstrzał selekcyjny.
    PS. Dzięki za podtrzymanie bloogu. Szanujmy DP.

  52. Lala
    …a M.Olejnik prowadzi program Teraz My…

    Nasza boehma również i teraz zareagowała prawidłowo.Chwała im za te wyczucie proporcji. Wyrazy uznania dla P.Damięckiej. Broniła męża z dużą godnością.
    Nic nie poradzę na to, że takich zachowań oczekuję od ludzi.
    Kryteriom tym odpowiada także dzisiejszy gość programu T.Lisa – Prezydent A.Kwaśniewski (82% poparcia w sondzie) W takim razie to już kolejny promyk nadziei, Sławku.
    Pozdrawiam serdecznie Halszka

    ł

  53. Piekne ale tragiczne!
    wszyscy placza jak to SB zlamalo Damieckiego, jaka to tragedia dla niego, jakie to wazne Prawo Jazdy. Pies go j…l ze donosil, to samo Olbrychski , ze wybaczyl- pewnie jeszcze uslyszymy dlaczego to zrobil.
    Tragedja jest / uwaga dla wszystkich podpieraczy/ ze przestepca – Damiecki – nie zostal ukarany, malo tego, mial nastepny wypadek alkoholowy, narazal zycie innych i nawet dzis, jesli prawo to przewiduje, powinien poniesc kare. W Australii za drugi raz i za dwa promile tylko dwa lata pudla – osiedzial np. slawny TV dziennikarz. I to jest demokracja.

  54. Och, absolwent, Absolwent. Druchu mily. Coz ta Cora polskiej socjologii mysli o lustracji i Kaczynskim. Ale szczerze. Czy ona byla na bani?
    Nie wnikam juz w to, dlaczego ty pamietasz ja wnikliwie od ilus tam lat. To musial byc jakis przelom w twoim zyciu. Ale nie wnikam. Staniszkis? Jadwiga? Oooo. O, boze, absolwent?!

  55. O kurde! Pojawiła sie jakaś emerytowana agata i to pewnie dlatego, że dawno nic nie napisałam. Nie wiem kto był agatą1 lecz wydaje mi się, że agata to jakiś facet podszywający się pode mnie po to by mnie obudzić. A zatem budzę się gamoniu!
    Danielu. Nie ciesz się tak z powodu małych zwycięstw opozycji. Olbrychski pewnie broni Damięckiego, bo sam ma teczkę ciekawszą dla publiki i zachowuje kmicicową wstrzemięzliwość w osądach ludzi. A zresztą po przerwie(nie narciarskiej) dochodzę do wniosku, że ta walka z przeszłością mnie postarza i zaczynam szukać ludzi nieskażonych walką z kimkolwiek lub takich co potrafią przeszłość oddzielić od terazniejszości. Trzeba walczyć o siebie, a duchy przeszłości zostawić IPN-owi i innym nekrofilom. Od dziś jestem agata co nogą zamiata…wszystko co stare i niemądre.
    Kisses for everyone

  56. No tak! Wiec wyszlo na to,ze Daniel nie wie kiedy i co ogladal,a drugi Daniel,ktory komentowal zachowanie Damiana tez juz jest warzywko,wiec calkiem niezly leci tutaj kabarecik.
    Pan Daniel od zawsze lizal posladki komunie i nic sie nie zmienilo,a Daniel O. po wylewie gada od rzeczy i generalnie cieszy sie,ze zyje i ktokolwiek chce go jeszcze ogladac.
    Generalnie wydzwiek wydarzenia jest taki,ze UB byl dobry a IPN nie za bardzo,a juz najgorsi sa Kaczynscy,ktorzy cwaniakow i kombinatorow chca postawic do spowiedzi przed narodem.
    Narod rzyga juz postkomuna,ktora w najlepszym wypadku ma 10% poparcie,ale Daniele musza promowac chlopca na posylki Kwasniewskiego-Donalda Tuska na prezydenta,zeby dal wam dokonczyc wasze zas…. zycie bez ciagania po wiezieniach.

  57. Jedno tylko pytanie do Feliksa S. (18:13)

    Zalozmy, ze uznany zostane za klamce lustracyjnego. Nawiasem mowiac, z narazeniem zycia walczylem z SB i obecne wladze RP raczej powinny dac mi medal, a nie ustawiac w jednym szeregu z przestepcami i szujami.

    Wtedy na pewno dochodzic bede w sadzie swoich racji. Kto bedzie swiadkiem w tym pocesie? Esbek, ktory mnie pograzy, bo nie bylem jego kolesiem. Ten sam esbek stwierdzi, ze podrobil podpis, sfalszowal teczke, itp. jezeli swiadczyc bedzie w procesie rzeczywistego TW.

    A teraz pytanie: gdzie tu jest sprawiedliwosc?

  58. Dawno temu paliłem papierosy. Po porzuceniu palenia na widok papierosa czuję wstręt i obrzydzenie. Nie dziwię się więc Panu Tymowi, gdy po odwróceniu telewizora dupą do siebie czuje wielką satysfakcję i tak samo obrzydza go oglądanie TVP i innych tzw. niezależnych. Od trzech lat nie ogładam i nie słucham polskich wolnych mediów i mam się tak samo jak po porzuceniu palenia. Pozostałem tylko przy II programie radiowym, aczkolwiek i ten program w dniach wielkich smut narodowych jest nie do słuchania. Spikerzy przekazując programy klęczą na klęcznikach z woreczkami z grochem /to pamiętam ze szkoły/, a zbolałe głosy zostały wytrenowane z pozostałych w archiwach radia kursów retoryki smuty po śmierci Stalina. Głosy przypominają mieszanką Wandy Odolskiej i Rydzyka. Trzyminutowe dzienniki informacyjne składają sie przeważnie z koresponedncji z Watykanu, przbiegu lustracji, trochę zniewag Putinowi i sepleniące bełkoty dwóch konusów. Wtedy nie pozostaje nic tylko wyciszyć. Wczesnym rankiem w kiosku z gazetami zobaczyłem okładki świątecznych wydań dwóch piekielnych gazet; Fakt i SM. Pokazują zmasakrowaną przez żydów lub SB eków twarz Chrystusa w sposób, który natychmiast rzucił mną na kolana. Klęcząc składam najlepsze życzenia „od poczęcia do naturalnej śmierci” Panu Passentowi i wszystkim blogowiczom.

  59. Panie Redaktorze, zgadzam sie z Pana recenzją „spektaklu” przygotowanego prze M@S i zachowania Pana Olbrychskiego. Nie zawsze lubiłam jego grę, ale występ w farsie z teczkami – budujący, wzbudził mój szacunek. Jest rzeczą straszną, ile indywiduów ma potrzebę grzebania się w przeszłości innych ludzi. Postawę każdego z nas mają prawo oceniać bliscy i przyjaciele, no chyba, że swoim postępowaniem sprowadziliśmy zagrożenie powszechne – to zupełnie co innego. W sprawie popełnionych w przeszłości donosów cała reszta, tzw prawdziwi katolicy, niech sobie przypomną „miłuj bliźniego swego”, „miłujcie nieprzyjacioły”.
    Czas przestać przejmować się tym, że różne wstrętne kundle gryzą nawet w łydki i chociaż to boli, uśmiechajmy się pobłażliwie. Kiedy zobaczą, że nie są nas w stanie dotknąć, obryzgać g…. przestaną.
    Spokoju i życzliwości na nadchodzące dni serdecznie życzę.

  60. Jacobsky scripsit: „Czyli mialo byc talmudycznie (sic!): “oko za oko, a zab za zab”, a mamy chrzescjanskie: przebaczam.

    To powinno dac do myslenia piewcom rozliczenia (…)

    Glupio wyszlo, co” ?

    Jacobsky, żeby nie było o końca głupio, powiedz jeszcze komu mamy w chrześcijańskim duchu przebaczyć, skoro nikt się nie chce ujawniać.

  61. Bardzo mnie cieszy, że znajdują się jeszcze ludzie, którzy nie stracili zdrowego rozsądku w czasach lustracyjnego amoku.
    Chciałbym doczekac czasów, kiedy ktoś z tych, którzy podpisali deklarację współpracy, poda państwo polskie (formalnie trwające od 1918 roku bez przerwy) do sądu za złamanie umowy gwarantującej, że współpraca z tajnymi służbami ma charakter tajny dla obu przecież stron.

  62. EsKom,

    Komu wybaczac ? moze po prostu sobie i innym. W koncu mamy wielkie chrzescjanskie swieta za dwa dni, no nie ?

  63. Do AB. Ja miałem paszport od 1977 r. i nikt ode nie oczekiwał, żebym cokolwiek podpisał (poza pokwitowaniem odbioru i zobowiązaniem do zwrotu w jakimsś tam terminie, chyba 2 tyg. po powrocie, bo takie to były czasy, że paszportu nie miało się w domu), nie zobowiązywał do raportu po powrocie. Moi znajomi też mieli i jeździli za granicę. Większy problem był z uzyskaniem przydziału na dolary, co było potrzebne, gdy chciało sie jechac turystycznie, a nie w odwiedziny lub służbowo.
    Może mama nie próbowała załatwiać?

  64. Panie Stychowski, Szatana z VII klasy grał Józef Skwark, a nie Maciej Damięcki. Maja dość podobny timbre głosu, ale poza tym wiele ich rózni

  65. Telegraphic,00.15
    Widzisz jak to jest: Damięcki raz się nachlał i skończyło się to dla niego bardzo nieszczęśliwie, natomiast zawsze myślałem że ty swoje teksty piszesz na trzeżwo, a tu niespodzianka. Po ilości błędów ortograficznych i ogólnego upadku stylu podliczam cię na jakieś 3 promile i martwię się co będzie dalej, bo kiedyś pisałeś o niebo lepiej.
    Ad meritum: Nie, nie kochałem sie w Corze (?) polskiej socjologii, malo tego, nieraz mnie wkur***** na maksa, zwłaszcza kiedy zachwycała się PIS – em i intelektem Kaczyńskich. Ale teraz przejrzała na oczy i powiedziała bardzo wyraźnie, że o lustracji mysli to samo co Senat UW. I to jest nadzieja na przyszłość, że może kiedyś niejaki Legutko ze wstydu pójdzie w ślady bohatera „Małej Apokalipsy” Konwickiego i zamilknie na zawsze.

  66. Diaspora jest czujna ! ( Albo – nie )

    ……panstwo polskie (formalnie trwajace od 1918 roku
    bez p r z e r w y ) do sadu….

    Formalny zart, czy raczej umyslowe przymulenie?

    F.S.

  67. A ty MACIEJ oczywiście z emigracji piszesz. Wróć, pożyj w tym kabarecie to zobaczysz jak tu fajnie. Ostrzegam, już na lotnisku mogą cię zlustrować. W końcu byłeś u wroga, może kapowałeś na Kaczyńskich….
    To nie postkomunę nękają prokuratorzy. Ta ma się znakomicie. To zwykłym ludziom IV RP zatruwa życie i psuje powietrze. Miło, że swój kraj szanujesz i leży ci na sercu jego los. U nas tutaj się szykuje dyktatura, więc może nie wracaj, bo jeszcze ci paszport odbiorą… i będziesz musiał zostać w tym raju.
    Co do uwag w rodzaju „warzywko”, „lizać du*ę” to raczej w tym blogu nikt tak nie pisze. Tak się teraz w kraju naszym mówi o innych, na przykład o starszych ludziach, bo dobre maniery – jak za Bieruta – kojarzą się z wyższym wykształceniem, a to dzisiaj niebezpieczne. Nastał czas chamów i prostaków. Więc wracaj jednak, nie masz się czego bać. Jesteś swój. Masz szansę na sukces.

  68. > >> 2007 04 06 / 19:13

    Bardzo dziekuje za zwrocenie uwagi na moj blad pamieciowy, tak
    mialem zakodowane mojej mozgownicy – blad juz naprawiony.

    Widocznie zbyt gleboko zagladalem „szatanowi” w oczy, i mi sie
    skojarzylo – na to wyglada.

    Mam cicha nadzieje, ze tym „szatanskim” bledem w mozgownicy
    nie urazilem Pana Jozka Skwarka.
    Gdyby tak, to bardzo prosze o przyjecie przeprosin z mojej
    strony ta droga.
    Zalatwmy to bez adwokatow.

    Z powazaniem,
    F. Stychowski

  69. Panie Danielu!
    Morzowski to Flip, a Sekielski to Flap. Teraz już tylko wystarczy sprawdzić u kogoś w Ameryce (no przecież ma Pan znajomych za granicą) czy Flap to był gruby a Flip cienki, czy na odwrót. Proste? No to trudno.
    Pozdrawiam

css.php