Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

6.04.2007
piątek

Humor i honor

6 kwietnia 2007, piątek,

Dwie dziennikarki, które lubię i cenię (Katarzyna Kolenda Zaleska i Monika Olejnik), każda w swoim programie radiowym (TOK FM i Radio Zet) sugerowały, że prof. Jan Winiecki postąpił niewłaściwie, ujawniając na obcych nam łamach „Financial Times”, co myśli o lustracji w Polsce. Winiecki napisał m.in., że autorzy przepisów lustracyjnych „stawiają się poza granicami zachodniej cywilizacji”, „polskie władze prześladują osoby, które najczęściej były ofiarami gróźb i szantażu”, „narodowi bolszewicy rządzący obecnie Polską poddają upokorzeniu ludzi poprzez ustawę lustracyjną” itd.

W przeszłości niejednokrotnie miałem ochotę polemizować z prof. Winieckim, ale rezygnowałem, ponieważ to jest polemista bardzo krewki. Tym razem zgadzam się z jego opinią o lustracji, a ponadto nie rozumiem co w tym złego, że głosi ją również zagranicą, na łamach jednej z najpoważniejszych gazet, a nie tylko w Polsce, pod kołderką w łowickie pasy? Winiecki nie zdradził żadnego sekretu, czytelnicy „FT” dobrze wiedzą, co się w Polsce dzieje. Nie zdradził też ojczyzny, bo w czasach globalizacji i Internetu, kiedy setki tysięcy Polaków pracują w W.Brytanii i wszędzie tam, gdzie czyta się „FT”, sekretów nie ma. Czasy, kiedy władza miała za złe dysydentom, że korzystają z zachodnich, „antypolskich” środków przekazu, chyba już minęły?

Cóż to za podwójna miara: Kiedy znany konserwatywny komentator hiszpański, p. Herman Tertsch, ubolewa w polskiej „GW” nad tym, co wyprawia rząd Zapatero – to jest OK, kiedy rosyjscy i ukraińscy publicyści narzekają u nas, w naszych mediach, na Putina i Janukowycza, kiedy Anglosasi (np. prof. Timothy Garton Ash), gdzie tylko mogą, biją na alarm z powodu polityki Busha, to jakoś nikt nie oskarża ich o zdradę tajemnicy państwowej. Kiedy wreszcie i my przestaniemy być zaściankiem i uwolnimy się od nawyków z PRL? A co do prof. Winieckiego, to może spodziewać się oskarżeń, że skoro nie podoba mu się lustracja, to widocznie ma coś na sumieniu. Albo zostanie potraktowany tak arogancko, jak kardynał Dziwisz, po którego krytycznych uwagach o lustracji prezydent RP był uprzejmy powiedzieć, że nie musi komentować „każdej wypowiedzi”. No, jeżeli najbliższy współpracownik i powiernik papieża JP II to jest „każdy”, to ja dziękuję. Jeszcze mam przed oczyma widok prezydenta, jak kilka dni temu modlił się u grobu JP II, stojąc tuż obok kardynała „Każdego”. Niektórzy, np. prof. Wiktor Osiatyński, uważają, że prezydenta nie należy krytykować, ale mnie bliższy jest pogląd Jarosława Kaczyńskiego, że nawet najwyższe instytucje podlegają krytyce, bo inaczej się degenerują.

Przy okazji, skoro zeszło na tematykę przykościelną, to oświadczam, że niektóre dowcipasy „Die Welt” na temat JP II były absolutnie niedopuszczalne. Oprócz tego, że są chamskie (aluzje do choroby Parkinsona), są one wytworem innej niż nasza kultury, a nawet cywilizacji, która nie uznaje świętości. Tak się złożyło, że 2 kwietnia byłem rano w tamtej cywilizacji, w katolickim skądinąd kantonie Szwajcarii, a po południu w Polsce. To są dwa różne światy. „Tam” – od BBC do CNN – media nie obchodziły rocznicy śmierci i nie oczekiwały beatyfikacji polskiego papieża, u nas to była najważniejsza wiadomość wszystkich mediów, które z jednomyślną dyskrecją tonowały fakt, że BXVI nie spełnił polskich oczekiwań.

Tych z Państwa, którzy ostatnio nie byli za zachodnią granicą, ostrzegam, że „tam”, za miedzą, zaczyna się zupełnie inny świat, inna cywilizacja, coraz bardziej od naszej odległa. Mieszanie ich poczucia humoru, czasami beznadziejnego, z naszym poczuciem honoru, czasami wybujałym, jest bez sensu.

Wesołych Świąt!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 69

Dodaj komentarz »
  1. Brak komentarzy oznacza jedynie, że nic dodać i nic ująć.

  2. Rzeczywiście obie panie zachowały sie jak córki Kalego. Ja też odczuwam pewien dyskomfort, jak ktoś pierze nasze brudy za granicą, ale zdaję sobie sprawę, że jest to moja przypadłość zaszczepiona mi w poprzedniej epoce. Żaden powód do dumy. Pani Monika podpadła mi już wcześniej, gdy próbowała wykrzesać słowa skruchy od Marka Piwowskiego. Gdzieś leży cienka granica między profesjonalną dziennikarką, a Córą Rewolucji.

  3. Jan Winiecki napisał w liście do „FT”, że Polską rządzą „narodowi bolszewicy”. Uderzył w stół – a nożyce się natychmiast odezwały, pod postacią Joanny Lichockiej.
    Wielka interpretatorka „Rzeczpospolitej” pisze:
    Od dawna przeczuwałam, że stwierdzenie, że Polską rządzą obecnie faszyści i staliniści jest tylko kwestią czasu.
    Pani redaktor Lichocka, bądź co bądź komentator polityczny – powinna znać przynajmniej na poziomie hasłowym, z Wikipedii lub innego źródła encyklopedycznego, że faszyzm – to nie doktryna ściśle narodowa, a z kolei bolszewia – to nie tylko stalinizm…
    Ale przecież łatwiej jest zawęzić pole, łatwiej jest odnieść się do znanych, pejoratywnych określeń, niż podjąć konstruktywną polemikę…

    Joanna Lichocka zarzuca, że krytyka profesora Winieckiego jest niekonstruktywna i nierzetelna.
    I tu muszę się z nią zgodzić… Winiecki, pisząc ten list, zupełnie nie potrzebnie ograniczył się tylko do zagadnień lustracyjnych, naukowców i przedsiębiorców… Potwierdzenie tego, że Polską rządzi układ, oparty o wzajemne świadczenia sobie usług i ochronę swoich interesów, z jednej strony realizujący dogmatyczne, quasi katolickie zalecenia Rydzyka, z drugiej strony próbujący sobie kupić właśnie w sposób typowo bolszewicki poparcie społeczne – jest faktem… Winiecki, powinien zbudować dla swojej opinii jednak szerszą bazę, bo tak jego opinia jest zbyt słabo słyszalna…

    To nie pierwsze tego rodzaju wystąpienie polskiego naukowca czy polityka za granicą. Wcześniej wypowiadali się między innymi Paweł Śpiewak, Zbigniew Bauman, Wiktor Osiatyński czy Tadeusz Mazowiecki…
    Czy można zabronić takiej krytyki?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Szanowny Panie Redaktorze, Oprócz innych telentów jest Pan ekspertem od problematyki Ameryki Łacińskiej. Ja nieopatrznie wdałem się w polemikę z Redaktorem Maciejem Stasińskim z GW na temat Kuby, jej historii i roli Fidela Castro. Pan Stasiński jak widać jest ekspertem od Kuby i prawie codziennie coś na te tematy pisze w swojej gazecie. Komentarz jaki otrzymałem kilka dni temu od tego Pana zdumial mnie w najwyższym stopniu jako pozbawiony wszelkich racji historycznych i merytorycznych. W załączeniu przesyłam w całości tenże komentarz z prośbą o ile to możliwe o wyrażenie własnego zdania. Byłbym zobowiązany. Polemikę z tym Panem zakończyłem. Pozdrawiam.
    „Wbrew temu, co Pan z uporem powtarza w mojej Panu odpowiedzi nie ma ani jednej obelgi, którymi rzekomo, jak to Gazeta ma w zwyczaju, miałem Pana obrzucić, nie ma tam również agresji, bełkotu ani arogancji. Ani slowa. Wytykam Panu, i to podtrzymuję, przesąd ideologiczny, wedle którego latynoska nędza i przemoc to skutek amerykańskiego imperializmu. Tak nie jest. Latynosi pracowicie sami się deptali od chwili odzyskania niepodległości w wojnach po 1810, po wiekach deptania ich przez kolonialną Hiszpanię. Własne grzechy ciążą tam znacznie bardziej niż amerykańskie, zresztą stosunkowo świeżej daty, bo XX wieczne. Najgorsze dyktatury były rodzimego chowu: Francia w Paragwaju, Gomez w Wenezueli, Banzer w Boliwii, Stroessner w Paragwaju, Pinochet w Chile, Videla w Argentynie. Latynosi cierpią na syndrom ofiary, muszą szukać winnego poza sobą, najlepiej u potężnego i bogatego, żeby wyprzeć własne słabości. Interwencje USA w Gwatemali, Nikaragui czy na Grenadzie, owszem to ponure awantury ale to nie one utrzymują caly kontynent w stanie zacofania, braku państwa prawa, demokracji itd. Przykład Kuby jest dobry, bo Kuba była przed 1959 rokiem znacznie bogatsza niż jest dzisiaj, bo dzisiaj to przeraźliwa ruina. Niewąpliwie komunistyczna, gdzie wódz panuje niepodzielnie jak Kim Dzong Il nad zgliszczami społeczeństwa.
    Castro nie broni Kubańczyków przed zrzucaniem z samolotów, to nonsens. Póki co wpycha ich do morza a uciekają przez nie do swego rzekomego kata czyli do USA, czy to nie ciekawe? Nie ma sensu myślenie albo albo. Nie ma dobrych dyktatur lewicowych i niedobrych prawicowych. Obie są gorsze jak nawiał tow. Jozef Wissarionowicz Dżugaszwili.”

  6. Panie Danielu! Pan jest moim „…bo chodzi o to aby jezyk gietki powiedzial wszystko co pomysli glowa…” Pani Olejnik ostatnio mocno zmiekla! Czyzby IV RP bardziej ja przerazala niz PRL w ktorej zaczynala swoja kariere a ja z podziwem wtedy sluchalam jej wypowiedzi?! Te ciagle powtarzanie jak bardzo lubi Kaczynskich a pania Marie (Mariole) w szczegolnosi!!! Coz z tego ze to mili ludzie? ale jacy kiepscy przywodzcy marnujacy nasze szanse na zycie w demokratycznym kraju! O Kolendzie Zaleskiej -swiecona wodomowa mdli mnie i zamula. Ja jestem za zachodnia granica wiec codzienne czytanie Wyborczej i wszystkiego co o Polsce na roznych portalach to jak dotykanie bolacego zeba. Nie mozna sie przed tym powstrzymac a wkurza niemilosiernie. A tak mi sie przez moment marzylo, ze moje dzieci przekraczajac zach. granice z Polska dalej beda czuly, ze sa w Europie!

  7. Faktem jest, że nasi zachodni przyjaciele poczucie humoru mają przyciężkawe. I nie ma sie o co obrażać. Każdy śmieje się z czegoś innego. Nasze żarty z sąsiadów też do najmilszych (dla nich) nie należą.
    A co do honoru, to uważam, że są granice lojalności. I to co się dzieje w naszej polityce nie skłania do tego, żeby zachowywać się lojalnie wobec państwa (państwa nie kraju!) i kryć pewne rzeczy. Nawet wobec „obcych”.
    Taka wypowiedź w FT może nam tylko pomóc. Zagranica, wiedząc że Polacy to nie tylko zwolennicy lustracji, o. Rydzyka i obecnego rządu, może choć trochę zweryfikuje swój pogląd o nas – kreowany ostatnio przez Kaczyńskich z Fotygą i Giertychów z Lepperem.
    Pozdrawiam

  8. Panie Danielu!
    Dla Pana i całego zespołu”Polityki”moc życzeń świątecznych.
    Dużo zdrowia osobiście dla Pana i Panu najbliższym.Natomia-
    st dla całego zespołu wytrwałości w pokazywaniu całej prawdy nonsensów,którymi karmi nas władza.Pozdrawiam.
    J.P.

  9. A ja tam przyznam, że żarcik z cudownym uzdrowieniem Fidela był całkiem zabawny. Reszta, w rzeczy samej, nie najwyższych lotów, ale to wszystko, co można na ten temat powiedzieć. Niech próbują dalej 🙂
    pozdrawiam

  10. Przyjmuję za dobrą monetę pańska opinię, że czymś normalnym jest krytykowanie polityki władz kraju w którym się mieszka. I tu natychmiast nasuwa mi się pytanie, czemu pan wcześniej tego nie robił? Myślę, że FT z radością by wydrukował pańską krytykę polityki kulturalnej PZPR, a później policyjnych ekscesów stanu wojennego. Po pierwszej pielgrzymce Jana Pawła II do Polski w 1979 Stefan Kisielewski opublikował pod swoim nazwiskiem w Der Spiegel tekst, „Gdzie są komuniści?” i bynajmniej nie przypłacił tego więzieniem lub zakazem druku. Pan raczej nie był w PRL gorzej traktowany niż Kisielewski.

  11. Panie Danielu ! Mili Blogowicze !
    Wypoczynkowych dni światecznych !!!!!
    Waldemar
    ps.
    Trzy dni zapowiedzianej nieobecnosci Prezydenta , to zbyt mało .Niech nie liczy ,że zaproszą do medjacji w Kijowie .
    Lekceważy kardynała Dziwisza , podobnie jak swego czasu jego urzędnik Urbański , dzisiaj TUBA propagandowa PiSu.
    Ostatnie zauważenie ,dla mnie granicami są obrzeża państw członkowskich UNII ,na tym obszarze mieszka i pracuje kilka milonów Polek i Polaków i to jest podstawowy wyznacznik polskiego rejonu życia i odpowiedzialności .

  12. Czy „politycznie poprawne” wypowiedzi red. red. M. Olejnik i K. Kolendy-Zaleskiej (krytyka krytyki prof. Winieckiego w „FT”) są:

    – wynikiem ich osobistych przekonań,

    – wynikiem nacisków politycznych na prywatne(?) media,

    – wynikiem populistycznej polityki redakcyjnej (zdobycie jak największej oglądalności/słuchalności mas),

    – eksperymentem/sondażem reakcji społecznej

    – ćwiczeniem wolności słowa (jakiegokolwiek) w „demokracji”?

    Stawiam na ordynarny populizm i chęć przypodobania się masowemu odbiorcy + duża doza strachu przed wyzwiskami w kolejce do kasy w hipermarkecie + (może słabo uświadomiona?) nadzieja na życzliwsze spojrzenie ze strony milościwie nam panujących (w końcu chciałyby z nimi przeprowadzić jeszcze niejeden wywiad).

    Tak jak „absolutnie niedopuszczalne dowcipasy z JPII ze strony cywilizacji, która nie uznaje świętości” (świetości?, w tekście Redaktora?) we wpisie Autora niniejszego blogu – to chyba taka mała łyżeczka cukru, dodana, aby ułatwić przełknięcie tekstu czytającym masom.

    Ta polityczna poprawność (która żadną polityczną poprawnością w istocie nie jest) rozszerza się jak pożar. Zajrzyjcie, P.T. Blogowicze, do „BelferBlogu” na stronie Polityki i ostatniego w nim wpisu „Drwiny ze świętych”. Ezopowy jezyk! Trzy akapity przepraszania, żeby wreszcie, b. ostrożnie, napomknąć, że może jednak jest inaczej . . . Obawiam się, że -jak już kiedyś pisałem- mamy przesrane. Oświecenie odpłynęło za siódmą górę, za siódmą rzekę. I za naszego życia nie wróci.

    Wielkimi krokami nadchodzi PARALIŻUJĄCY STRACH.

  13. Witam
    Pan prof. Bielecki Ameryki nie odkrył i nie należy go za wolność słowa krzyżować. Lustracja to jak już pisałem zbędny syf, który zaspokaja płomienne zapędy bliźniaków i „macarenki” (- polecam ClareVeritas!). A największych korzyści przysparza tym, których rzekomo ma ujawniać….
    Pisze Pan:
    „Tych z Państwa, którzy ostatnio nie byli za zachodnią granicą, ostrzegam, że „tam”, za miedzą, zaczyna się zupełnie inny świat, inna cywilizacja, CORAZ BARDZIEJ OD NASZEJ ODLEGŁA.”
    Stwierdza Pan straszny fakt! Trudno sobie wyobrazić, że Polska w UE jest CORAZ BARDZIEJ odległa od cywilizacji zachodniej niż była przed wstąpieniem i kiedykolwiek indziej….
    Podziękowania za urokliwą „polsko-radziecką” kulturę można przesyłać wraz z pozdrowieniami na wschód, ale oczywiście nic to nie da.
    Humor i horror. Miejmy nadzieje, że my „tu” będziemy śmiać się ostatni!
    Pozdrawiam, Spokojnych i Sytych Świąt dla „Czarnego Daniela” i Blogowiczów!

  14. Znowu sie odezwal jakis zionacy miloscia blizniego narodowiec.
    Wesołych ŚWIAT wszystkim! Nawet Tobie, EsKom.

  15. Panie Danielu,
    oczywiście że ten zachodni humor jest czasami beznadziejny, ale ten występuje też w Polsce. Natomiast dorobili się nasi zachodni sąsiedzi paru perełek takich jak Dieter Nuhr, Michael Mittermeyer, Volker Pisper, Ruediger Hoffman, czy też zespołu kabaretu tv. Scheibenwischer. Tej klasy kabaretystów Polska obecnie nie posiada, lub mnie nie udało się ich zobaczyć. Co do kpienia z JP2, to tylko ten dowcip z Parkinsonen był moim zdaniem poniżej pasa, reszta była ok.
    To tylko w Polsce uważa się, że JP2 był największym papieżem tyśiąclecia i nienaruszalną świętością i nie dopuszcza się głosów katolików, którzy uważają że JP2 zrobił dla kościoła R-K. więcej złego niż dobrego.
    Myślę też, że w przyszłości zostaną także w Polsce zrelatywizowane dokonania JP2 dla Polski, bo moim zdaniem konsekwencje jego polityki pazernej i konserwatywnej ekspanji k.k. w Polsce odwrócą się kiedyś przeciw niemu samemu. Zostanie zrelatywizowany wybór Wałęsy na prezydenta i przeprowadzenie w tym czasie umowy konkordatowej oraz wielu innych bezwstydnych działań k.k. z tamtego czasu, które jeszcze długo będą się odbijać czkawką polskiemu społeczeństwu.
    Zyczę zdrowych i wesołych świąt wielkanocnych.

  16. Diaspora jest cztujna! ( Albo – nie )

    …, czytelnicy „FT” dobrze wiedza co sie w Polsce dziej.

    Nalezalo by dodac – wiedza rowniez dlaczego i z jakiego powodu.

    Aby byc drukowanym i zarabiac na lamach Financial Times,
    nalezy spelniac oczekiwania czytelnikow – fachowcy nie biopra
    tego pod uwage decydujac o ruchach finansow.

    To jest tzw. pospolite – bla, bla, bla. Daja dorobic pare groszy,
    za tytul proferora, to ladnie wyglada przy podpisie, i sredni
    czytelnik jest bardziej sklony do kupna gazety

    „Tokarzy precyzyjnych” Financial Times nie drukuje – zle sie sprze-
    daja – mimo, ze to wlasnie o nich chodzi. Dziwne – prawda?
    Walka jest o „tokarza precyzyjnego”, o jego glos w wyborach.
    J-elita i tak ich potem, jak Bokasa sprzeda, bez zmruzenia oka
    i bez najmniejszego zastanowienia.
    Spytajcie mgr. Aleksandra Kwasniewskiego jak to sie robi.

    * * * *

    Tych z Panstwa, ktorzy ostatnio nie byli za zachodnia granica,
    ostrzegam, ze ” tam ” za miedza zaczyna sie zupelnie inny swiat,
    inna cywilizacja, coraz bardziej od naszej odlegla.

    Gdybm tego u Pana regaktora Passenta nie przeczytal,
    to bym nie wiedzial i nie uwierzyl.

    To znaczy Pan Passent pisze o swoim swiecie, „kolegow” i swojej
    cywilizacji – fakt – przestrzen jest coraz wieksza – to juz nie prze-
    strzen od > …

  17. Szanowny Panie Danielu!
    Jednak pozwolę sobie coś niecoś dodać.
    Nie podzielam Pańskiej sympatii do obu pań dziennikarek. Nie do nich samych, bo panie wygądają sympatycznie, ale do sposobu prowadzenia przez nie wywiadów. Obie stosują metodę agresywnego dziennikarstwa, szczególnie Pani Monika, która w swej dzienikarskiej agresywności czasami przekracza granicę dobrego tonu. To jej właśnie powiedział Adam Michnik podczas przeprowadzanego z nim wywiadu, że z każdego można zrobić idiotę, nie pozwalając mu dokończyć zdania. A obie miłe panie często przerywają swoim rozmówcom w środku zdania. Obie też zbyt wyraźnie podczas wywiadu akcentują swoje poglądy, odmienne od poglądu rozmówcy, tak jakby te ich poglądy były absolutnie słuszne. Pamiętam wywiad przeprowadzony w TVN24 przez Panią Katarzynę z Markiem Borowskim, podczas którego wygłosił on swoje zdanie na temat klerykalizacji Państwa Polskiego. Spotkało się to z natychmiastową silną reakcją Pani Katarzyny. Wynikła polemika podczas której Pani Katrzyna wypowiedziała dużo, dużo więcej słów niż Pan Marek, tak jakby zapomniała, kto z kim przeprowadza wywiad.
    Uważam Panie Danielu, że wypowiadanie się polskich intelektualistów w prasie zagranicznej jest nie tylko nienaganne, ale wręcz pożyteczne dla spraw Polski i Polaków. Może tą drogą otworzą Polacy sobie dostęp do zagranicznych mediów elektronicznych – stacji telewizyjnych, które mają więcej odbiorców niż prasa słuchaczy. Umożliwiłoby to społeczeństwom innych krajów konfrontację relacji ich korespondentów akredytowanych w Polsce z relacjami i opiniami Polaków.
    Porusza Pan istotną sprawę nałożenia w Polsce swoistego tabu na oceny przywódców religijnych, szczególnie katolickich dostojników kościelnych, oraz na polemikę z religijnymi dogmatami. O ile jest oczywiste, że satyra polegajaca na wyśmiewaniu się z choroby czy cech fizycznych jest wyjątkowym chamstwem, to powszechna obawa przed krytykowaniem kleru i religijnego światopoglądu czyni Polskę zaściankiem Europy. Ostanio to tabu zostało przełamane przez fanatycznych lustratorów, którzy w niewybrednych słowach odsądzali „od czci i wiary” dostojników kościelnych i księży katolickich, posadzanych o niesłuszną współpracę i to w imię miłości chrześcijańskiej.
    W Europie JP II był już krytykowany wielokrotnie podczas swego pontyfikatu. W Polsce nigdy poważnie, a jeżeli już, to krytyczne uwagi pod jego adresem stawały się przedmiotem postepowań karnych. JP II, który głosił niedopuszczalność rozwodów, aborcji i stosowania sztucznych sodków antykoncepcyjnych, został ponoć przez ponad 90 procent społeczeństwa uznany za niepodważalny autorytet w tych sprawch, mimo że co trzecie nowozawarte małżeństwo rozwodzi się a t.zw dzietność w Polsce należy do najniższych w Europie, chyba nie w wyniku wstrzemięźliwości płciowej Polaków.
    Niesympatycznym efektem braku dyskusji swiatopoględowych jest upowszechnianie przez media elektroniczne poglądu, że wiara w Boga , najlepiej katolickiego, jest obowiązkiem pożądnego człowieka. Ateista nawet najbardziej przyzwoity w swym postepowaniu przegrywa w oczach Polaka-katolika z każdym wierzącym albo tylko przyznającym się głośno do religijlności, nawet wtedy, gdy jest on łajdakiem.
    W Polsce nie można nie tylko śmiać się z rzekomych cudów, dokonywanych przez kandydatów do beatyfikacji, ale nawet w nie wątpić bez narażenia się na proces sądowy o obrazę uczuć religijnych. Obrażanie natomiast poczucia zdrowego rozsądku jest w naszym katolickim Kraju w pełni aprobowane.

  18. Podobno cnota krytyk się nie boi, więc dlaczego naszym lustratorom przeszkadza jak ktoś powie co myśli o ich superprodukcji rozwalającej państwo? Jeśli chodzi o dowcipy, to chamskich nie znoszę, ale gdyby u nas trochę mniej rzeczy było uznanych za ” święte” to też by wyszło nam na zdrowie.
    Bardzo sympatycznych świąt Gospodarzowi i blogowiczom.

  19. Pelen tekst listu Jana Winieckiego, opublikowanego w Financial Times mozna przeczytac sobie pod adresem:

    http://www.ft.com/cms/s/8d5964e2-e181-11db-bd73-000b5df10621.html

    oto on:

    Framers of Polish law are beyond pale of western civilisation

    By Jan Winiecki

    Published: April 3 2007 03:00 | Last updated: April 3 2007 03:00

    From Mr Jan Winiecki.

    Sir, I would like to express my anger and distaste at the way the national Bolsheviks running Poland these days force people to go through the indignity of the law on „lustration” which came into effect last month.

    The measure compels board members and managers of listed companies to confess if they were informants for the secret police during the communist era. The law is unacceptable on both moral and legal grounds.

    First, the legal ground for hounding people who for one reason or another, usually under duress, collaborated with communist secret police would exist only if the said police were declared by law a criminal organisation. Since such a law had not been passed, what the Polish authorities actually do is to execute legal proceedings against the transgression of a moral, not a legal, code. Such attempts have been unacceptable in the western philosophical/political tradition since the 16th century.

    Next, it is utterly reprehensible that the Polish authorities persecute those who were most often the target of threats and blackmail rather than communist oppressors from the secret police.

    Third, as a classical liberal I do not accept any security clearing procedures beyond the public administration – and even then only in security-sensitive parts of that administration. Lustration of academics at state universities is against the autonomy of institutions of higher learning and that of academics at private institutions is against the autonomy of the private sector, which was already established in the west by the Middle Ages.

    Finally, it is unacceptable that those people who find the published secret police documentation false, as far as the information about them is concerned, may have as their only recourse civil-code-based judicial proceedings against defamation. Thus it is they who will be forced to prove their innocence, rather than public authorities who should prove their guilt.

    Such rules contradict the centuries-old principle of the presumption of innocence. Those responsible for the preparation, passage and implementation of such a law put themselves beyond the pale of western civilisation.

    Jan Winiecki,

    00-530 Warsaw, Poland

    (Past president of the Polish Society of Economists)

  20. jasny gwint !
    Pan stasiński na pewno uważa,że termin : repblika bananowa powstał w momencie powstania Mongolii , z której radzieccy komuniści za bezcen wywozli miliony ton bananów .Te banany rosną na czrnoziemnej GOBI, na której Mongołowie za bezwartościowe kupony pracowali dla Wielkiego Brata.
    Pan Stasiński zbłażnił się przy okazji „gangu w KG Policji” i od tego czasu wcale nie zmądrzał.
    Podobnie popisał się profesor Geremek,który chciał w 2000 roku stworzyć Klub Państw Demokratycznych.Mieli do niego należeć wszyscy sojusznicy USA,w tym kraje arabskie,które słyną przecież ze zdobyczy demokracji.Jak ja bym chciał,żeby Geremek założył sutannę i przespacerował się ulicami Rijadu ,na przykład.

  21. Do Kropkozjada: napisałeś to, o czym chciałem pisać, więc ograniczę się do życzenia Tobie, Gospodarzowi blogu i wszystkim bloggerom wesołych świąt i przejścia suchą nogą przez dyngus.

  22. Prof.Winiecki drukuje taki komentarz w FT bo niby gdzie ma go napisać?
    W Trybunie albo u Urbana? On ma taką pozycję że może pisać całą
    prawdę tak jak ona wygląda. Określenie Kaczyńskich i ich zaplecza
    narodowymi bolszewikami jest nadzwyczaj trafne. Kaczyńscy są prawni-
    kami nawet z tytułami naukowymi. Niestety studiowali prawo z pozycji
    marksistowskiej i tak im zostało. Tak jak Marks traktują prawo tylko i
    wyłącznie jak instrument do sprawowania władzy. Są komentatorzy,
    którzy określają ich mianem konserwatystów a właśnie ich podejście do
    prawa powoduje, że bliżej im do bolszewików. Przez okres swoich
    rządów tak zepsują kulturę prawną w Polsce, że staną się najwiekszymi
    krytykami tego prawa, które napiszą pod siebie, w momencie kiedy
    zaczną z niego korzystać ich następcy na najwyższych urzędach.
    Życzę wszystkim Wesołych Świąt.

  23. Bravo, wreszcie ktos porownal nasz zascianek do krajow gdzie ludzie mysla normalnie i gdzie rzeczy drugoplanowe nigdy nie zajmowaly tyle miejsca w prasie i TV co w polsce. niestety niewiele osob widzi tak naprawde ze za zachodnia granica zaczyna sie normalny swiat, swiat gdzie nie ma nic do powiedzenia Rydzyk, Giertych czy inne pomyslowe Wierzejskie. Tam mysli i oddycha sie innym rytmem niz u nas, ale my zamiast probowac dogonic ten swiat na sile cofamy sie wstecz.

  24. Pani Monika OLEJNIK wg mnie próbuje złapać nowy grunt pod stopami a związane jest to ze zmianą praezesa TVP i p.Monika czeka,aż zostanie „usilnie” proszona o powrót na jej warunkach do TVP.Telewizja publiczna wyzbyła się większości poważnych i samodzielnych dziennikarzy.Przy „liberalnym ” Urbańskim idealnie jako „niezxależna” będzie p.Monika i to tyle.
    Pani Kolenda – Zaleska myśli na kolanach i jej egzaltacja religijna przysłania myślenie i może być dziennikarką ale wg mnie najwyżej w nowym kanale TVN – tym od kościoła.
    Wiele osób oburzyło się,oburza się na temat poczucia humoru naszych sąsiadów z Zachodu.
    Ja mocno odległy od „zadęcia religijnego” uważam,że bardziej humorystyczna jest sytuacja z szukaniem „cudów” jakoby wykonanych przez JPII niż jakiś humorystyczny rysunek.Przecież poszukiwanie kolejnych cudów to jest dopiero kabaret. Większość,kóra sprzedała JPII za Ojca Dyrektora to jest dopiero kabaret i tragifarsa.Czy dla Europy nie jest humorystyczne,kiedy Ojciec Dyrektor /fajnie to się pisze/ obraża żonę Prezydenta – 40 milionowego kraju,a ten oświadcza,że „deszcz pada”.Czy to nie jest bardziej komiczne.

  25. Taka publikacja jak ta w Die Welt Jest sygnalem ostrzegawczym przed duzym niebezpieczenstwem. Lezy on w tym ze we wspolczesnej “kulturze ludowej” Niemiec drzemia ogromne poklady pogardy dla Polski. Jak dotychczas te “ludowe czucia”
    trzymane sa przez Niemieckie elity na smyczy. Smycz jest juz napieta.
    Jeszcze jeden prog za daleko, jeszcze jeden kaczy sfotygowany krok, i smycz moze sie zerwac.
    A ze nasi/my mamy tez gebusie, to moze sie zrobic niedobrze.
    Oni nam kartoflem, my im przypomnimy ze Prusak to karaluch
    itd,itd……..

    z blogu Waldemara Kuczynskiego

  26. Hmm, jesli PIS to narodowi bolszewicy, to Samoobrona chyba eserowcy.

    Czym jest LPR?
    Wiem, to narodowi trockisci.

    Juz sie ciesze na Wielka Czystke.

    A ze mienszewicy z PO oberwa?
    Coz, gdzie kaczor dziobie, tam piora leca.

    za blogu W. Kuczynskiego

  27. A gdzie tu moralność Kalego? Przecież nie chodzi o to, że jednemu wolno gadać, drugiemu nie.
    Chodzi o stosunek gadajacego do prawdy. Jeśli ktoś pisze, że Zapatero jest kierując się lewicową ideologią popełnia przeskakuje od głupoty do śmieszności, to jest bliski prawdy obiektywnej. Jeśli ktoś pisze, że Kaczyńscy są narodowymi bolszewikami, to daje dowód albo swej ignorancji, albo stronniczości.

  28. Panie Danielu!
    A cóż to za różnica gdzie się krytykuje obecny rząd w kraju czy za granicą.
    Ważne jest czy używa się prawdziwych argumentów. Pan profesor Winiecki
    udowodnił jak 2X2=4 , że koalicja wykorzystuje elementy demokracji
    do bolszewickich metod rządzenia np. jeśli nie pasuje jakaś osoba
    na stanowisku to zmienia się ustawę byle by zmienić osobę, nie pasuje
    werdykt Trybunału Konstytucyjnego- zmieniamy zasady wyboru sedziów.itd.itd.
    Panu i wszystkim blogowiczom Wesołych Świąt.
    Ps. Na szczęście symbolem Wielkanocy jest kura a nie ka…….
    Pozdrawiam.
    Ryszard

  29. Popieram to, co napisał Kropkozjad. Dodałbym, że o ile mistrzynią agresywnego dziennikarstwa jest Monika Olejnik, której „poziom” był szczególnie widoczny podczas rozmowy z A.Michnikiem kiedy to różnica klasy między tymi dwiema osobami była ogromna, to wśród dziennikarzy palmę pierwszeństwa przyznałbym Bogdanowi Rymanowskiemu. Jego tendencja do zadawania pytań z tezą, dobieranie rozmówców w taki sposób, aby, w wyniku odpowiednich pytań pokłócili się ze sobą spowodowała, że juz od dawna jego programów nie oglądam.
    Przy okazji, chciałbym podzielić się z Szanownymi blogowiczami moim pomysłem, jak nie zwariować w świecie polskich polityków i dziennikarzy tworzących zaklęty i samowystarczalny krąg. Otóż zaprenumerowałem tygodnik „The Economist” i dzięki temu wiem co się dzieje w świecie, nie tylko w polityce czy gospodarce ale i w dziedzinie nauki, techniki a nawet kultury. Wszystki znającym język angielski polecam takie rozwiązanie.
    Wesołych Świąt.

  30. Panie Danielu, proszę nie pisać JP II i BXVI, nie wypada nawet jeżeli przyspiesza pisanie.

    Wszystkiego najlepszego dla całej redakcji.

  31. Daniel jakby bardziej chrześcijański przed Wielką Nocą. Cytuje Ks.Dziwisza i pisze o niesmacznych żartach z Jana Pawła II. A jednocześnie popiera Winieckiego piszącego ze strachem o lustracji i przeprowadzających ją uważa za bolszewików. Rozumiem, że najchętniej Passent i Winiecki żyli by w kraju katolickim gdzie nie przeprowadza się ocen zachowań w przeszłości wybaczając wszystko i wszystkim. Takie idealne państwo byłoby połączeniem socjalizmu i chrześcijaństwa. Po prostu cymes!
    Na szczęście to utopia i warto się z niej po tylu latach obudzić szanowni dziennikarze Polityki. Zycie jest gdzie indziej.

  32. Jeśli prof. Winiecki czytuje blogi w Salonie24 , to już za swoje dostał. Jeden z internautów nazwal go „partyjnym betonem”, choć nie okreslil, o jaka partie chodzi. O tym, że nic nie umie, też mogl sie satmtad dowiedziec.
    POzdrawiam
    Alina

  33. au contraire, w gruncie rzeczytamten świat nie tak znowu bardzo się różni od naszego. Owszem, didaskalia są inne, ale każdy ma soją paranoję. Czy to rydzykizm, czy pisizm, czy pan Dimas reprezentujący zieloną paranoję, czy poprawność polityczna – wszędzie w gruncie rzeczy to samo.

  34. Panie Danielu!
    Składam Panu najserdeczniejsze życzenia Świąteczne, dużo zdrowia, uodpornienia się od „nienawistników”, utrzymania poziomu tekstów i … może coś kabaretowego (?)

  35. Generalnie zgodziłbym się z Pańskim zdaniem, ale…
    1) „jeżeli najbliższy współpracownik i powiernik papieża JP II to jest „każdy””…
    A owszem, taki sam człowiek, jak wielu. Nie widzę powodu robić z niego bożka, tylko dlatego, że „był blisko” tego, czy owego. Nie nabiera się od tego walorów i guru żadnym kard. Dziwisz nie jest, choć wielu go w takie piórka stroi. Co więcej, wiele jego wypowiedzi obnaża intelektualną miernotę i zwyczaj wypowiadania sądów na tematy, o których nie ma pojęcia…
    2) „„Tam” – od BBC do CNN – media nie obchodziły rocznicy śmierci i nie oczekiwały beatyfikacji polskiego papieża, u nas to była najważniejsza wiadomość wszystkich mediów, które z jednomyślną dyskrecją tonowały fakt, że BXVI nie spełnił polskich oczekiwań.”
    Coś bolesne jest, że nasz narodowy „bożek” gdzie indziej traktowany jest jak zwyczajny człowiek. Fakt bycia głową Kościoła, czy narodowym symbolem Polaków (części przynajmniej) nie obliguje reszty świata do równie bezkrytycznego uwielbienia. Czyniąc z tego zarzut, postępuje Pan podobnie do islamskich radykałów, żadających od reszty świata dostosowania się do ich „świętych” praw.
    Nie rozumiem też zdania, że „B16 nie spełnił polskich oczekiwań”. Jakich oczekiwań? Nic o żadnych nie wiem, ale to może dlatego, że osobiście nie oczekiwałem od niego niczego. Jak dla mnie raczej ten nieszczęśnik robi z siebie błazna, siląc się na udawane mówienie po polsku, istne wazeliniarstwo. Co zresztą od dawna jest przedmiotem dowcipów.

  36. Diaspora jest czujna! ( Albo – nie )

    Pan redaktor Passent ma lepsza metode od tej o ktorej mowi
    Adam Michnik > 6 Kwiecien 2007 / 12:00.
    Daniel czarny skraca w/na blogowisku teksty lub je kasuje
    nie w sposob agresywny.

    F.S.

  37. „Kiedy wreszcie i my przestaniemy być zaściankiem i uwolnimy się od nawyków z PRL?” – pyta DP.

    Przy doborze kadry kierowniczej i rządzącej należy nie tylko sprawdzać znajomość jezyków obcych, ale również staż zawodowy poza granicami kraju. Taką barierą zrozumienia krajów cywilizowanych jest conajmniej 2-letni pobyt w krajach I lub II świata. Musi to być koniecznie praca w wyuczonym zawodzie albo studia na poważnej uczelni.

    Wobec powyższego, obecny exodus młodych Polaków do pracy na Zachodzie okaże się kiedyś zbawiennym dla Polski. Ci ludzie powrócą i będą w przyszłości przywódcami naszego kraju.

  38. Świetny tekst, Panie Danielu. Podzielam tez nienajlepsza opinie o dziennikarkach wyrazoną przez Kropkozjada. Niestety, malo jest u nas dziennikarzy, którzy potrafiliby nie narzucając się prowadzic dyskusję. Najlepsza jest chyba Małgorzata Łaszcz. Niemal z łezka w oku wspominam Andrzeja Krzysztofa wróblewskiego i jego Kontrapunkt z początku lat 90.
    Uważąm, że Ci, którzy wyrażaja krytyczna opinie o polskim rządzei a zagranica, przysłużaja się Polsce. w przeciwnym razie tam by mysleli, ze u nas wszyscy to jakaś ciemna, nawiedzona masa.A tak to wiedzą przynajmniej, że mamy teraz taki wybryk demokracji, jaki zdarzył się i nieraz na Zachodzie, ale że generalnie jest w miarę normalnie, a w każdym razie możliwy jest powrót do normalności.

  39. Kropkozjadowi,
    za trafną ocenę, dokładnie taką, jak myślę o poruszanych sprawach przesyłam serdeczne pozdrowienia i życzenia świąteczne, również Gospodarzowi blogu i pozostałym uczestnikom.

  40. Prof. Jan Winiecki ma prawo krytykować obecnie nam rządzących, nazywać ich narodowymi bolszewikami, w ogóle mówić o dzisiejszej rzeczywistości co mu się „rzewnie” podoba. Bo zasłużył sobie na to swoim życiorysem. Lecz oczywiście jeśli chodzi o lustrację, zupełnie nie ma racji. W sposób typowy dla ludzi naprawdę porządnych każdego mierzy własną miarą i nie dopuszcza do siebie myśli, że coś takiego jak tajni agenci naprawdę istnieli. I w imię tej iluzji i on, i inne jemu podobne pięknoduchy – tacy jak… nie powiem kto, ale bardzo łatwo zgadnąć – szlachetnie stają w obronie kanalii.

    Rozumiem odruch wymiotny. Szambo niestety nie pachnie. Ale warto się zastanowić, co jest źródłem nieładnych zapachów. Czy ci, co ujawniają hańbę, czy ci, co się zhańbili i nie chcą pokutować za swoje grzechy?

  41. Dla kogo oprocz pana Winieckiego jest to wazne co mysla panie Olejnik i Zalewska? Pan Winiecki ma prawo pisac na lamach „FT”co mu sie podoba , a obie panie moga sie z tym zgadzac albo nie.
    „Tam” , za miedza NIE zaczyna sie inny swiat i inna cywilizacja. Tu za miedza byl i jest taki swiat i taka cywilizacja. Z za tamtej miedzy jest tylko ten swiat i ta cywilizacja inaczej postrzegana.
    Co do dowcipow na temat JP II w „ Die Welt” to nie wynikaja one z innej kultury czy cywilizacji, tylko sa wynikiem przynaleznosci do innej religii albo innego wyznania. Protestanci z polnocy Niemiec nie wyrazaja rowniez szacunku w stosunku do Papieza, ktory pochodzi z Bawarii.
    Gazeta „Die Welt” drukujac dowcipy o JPII tlumaczy sie wolnoscia slowa i satyry.
    Uwazam, ze satyra ma tez granice, a przekroczenie ich przestaje byc zabawnne.

  42. „Dwie dziennikarki, które lubię i cenię (Katarzyna Kolenda Zaleska i Monika Olejnik), każda w swoim programie radiowym (TOK FM i Radio Zet) sugerowały, że prof. Jan Winiecki postąpił niewłaściwie,”

    A za co pan lubi te dziennikarki?
    Obie sa przerazliwie znerwicowane i napastliwe.Fizycznie,owszem niezle sie trzymaja,ale nie chcialbym spedzic z takimi babami swiat przy jednym stole.
    A od kiedy Jan Winiecki jest profesorem? Swoj artykul w „FT” podpisal tylko imieniem i nazwiskiem.
    Cenic kogos mozna za postawe i osiagniecia,a nie TYLKO za to,ze sie razem za komuny wyplynelo.

  43. Polsce potrzeba normalności nie tylko na scenie politycznej, a obywatelom spokoju. Ustawa lustracyjna pogłębiła względna nierównowagę. Znam osoby pokrzywdzone i są tacy co krzywdzili, ale od wydawania wyroków jest Sprawiedliwy Sąd. Nie może Minister Sprawiedliwości być Prokuratorem Generalnym i bezpośrednim oskarżycielem /chore ! /. Zawartość akt IPN /niech będzie w 80%/ to fantastyczno-fikcyjna twórczość pewnej grupy. Może wychodzi ze mnie relatywizm moralny ?
    Publikowanie artykułów w poważnych, zagranicznych czasopismach przez polskich autorów o odpowiedniej pozycji może tylko poprawić wizerunek Polski w światowej globalnej wiosce /wyłączyć obecnie rządzącą klasę polityczną/.
    PS. Zdrowych, Spokojnych, Wesołych Świąt i trochę normalności dla Redaktora DP i blogowiczów. Nie mieszkamy w Szwajcarii, ale mamy piękną krainę Szwajcarię Kaszubską

  44. Dla Die Welt jak dla kazdego dziennika swieta(dni wolne) to jest koszmar finansowy i dlatego aby poprawic swoj naklad zwraca na siebie uwage kakofonia – obojetnie jak, wazne jest, ze sie o nich mowi w innych mediach. Zapewne oczekiwali na listy protestacyjne z MSZ czy alergie kartoflana K&K.

    Reakcja i to glownie Niemcow na forum Die Welt jest jednoznaczna i wyraza oburzenie i niesmak.
    Jest sporo wpisow w jezyku polskim tu no comment.

    Poczucie humoru Polakow i Niemcow jest bardzo podobne , troche nacjonalne, czesto polityczne, troche antysemit, troche szowinistyczne i bardzo, bardzo zadko dotyczace osob uposledzonych, chorych itp.
    i to ostanie napewne nie w szanujacych sie mediach, dlatego dystansuje sie duza wiekrzosc od karykatur Die Welt i to wlasnie glownie wsrod moralnego protestantyzmu u nas na polnocy.

    Zdrowych i Udanych Swiat,
    Dante

  45. Co to znaczy wsród obcych ?
    Chciałbym przypomnieć wszystkim zajadłym krytykom Prof. Winieckiego
    że jesteśmy juz od jakiegos czasu europejczykami !!
    Bardziej obco czasami czuje się tutaj w naszym pięknym kraju.
    Dulszczyzna niestety mocno trzyma sie w podświadomości wielu Polaków.
    Nie uchroniła sie od niej nawet Olejnik którą , poza tym bardzo sobie cenię.

    Pozdrawiam Swiątecznie Ryszarda za natrafniejszy tekst oraz
    wszystkich z którymi sie mniej zgadzam

  46. M.Olejnik musi zbierać punkty u „Prawdziwych Polaków’.gdyż ciągle wypominają jej ojca, pułkownika MSW za komuny. Kiedyś Agnieszka Wołk-Łaniewska dokonała analizy pytań zadawanych przez Olejnikową i Kublik w wywiadach z cyklu : Dwie na jednego. Efekt był nieciekawy dla tych pań.Ich stronniczość została udokumentowana matematycznie.
    Profesor Winiecki zasłynął jesienią 1993 roku,gdy czarno widział efekt rządów koalicji SLD-PSL. Na szczęście dla Polski, nie miał racji.Ale tym razem tylko potwierdził to ,co wszyscy widzą i słyszą.
    Wesołych świąt ! Oby były to jedne z ostatnich świąt z Kaczyńskimi u władzy !

  47. A ja swiatecznie:

    zycze Panu i Panskim Czytelnikom oraz komentatorom duzo zdrowia, pomyslnosci oraz wszystkiego co najlepsze, w tym najelpszych miejsc w tym kabarecie, ale na widowni, a nie na scenie, o co teraz dosc trudno.

    Wesolego Jajka i mokrego Dyngusa, jak na poganski obyczaj przystalo,

    Jacobsky

  48. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Grono znajomych z ktorymi rozmawiam w Polsce i o Polsce jest
    swiecie przekonane, ze tak na dobra sprawe PiS jest calkowicie
    partia o pogladach lewicowych, partia bardzo zblizona do tego
    co w „Starej Europie” nazawaja partia lewicowo chrzescijanska.

    Zaczelismy na ten temat polemizowac, przygladajac sie narasta-
    jacej chaotycznej aktywnosci lewakow post-komunistycznych, przeczesywanych gestym grzebieniem przez tzw. McKaczoryzm
    w Polsce.
    Lewacy musza sie bardzo zle czuc, czegos im do pelni szczescia
    brakuje, skoro jak cwierkaja ptaszki na dachach ma/chce wrocic
    do polityki nawet Wlodzimierz Cimoszewicz – jemu wciaz malo?

    Zastanawiamy sie dlaczego lewacy rwa sie do koryta i to na sile.
    Przeciez to co mialo byc sprywatyzowane juz sobie przydzielili,
    zostawiajac reszte w szambie, ktore nieraz wybija, bo im odbija.

    Jestesmy moze zle zorietowani. Czy jest cos jeszcze w Polsce co
    moznaby przekrecic i ciekawie „sprywatyzowac”?
    Gdzie jest ten hak, ktory ich mierzwi i nie daje spac im po nocy?

    F.S von/od Diasporski

    Ps.
    Moherki i Diaspora zwiekszy czujnosc obserwujac „muchomory”.
    Ten pomysl utworzenia „Klubu Panstw Demokratycznych” przez
    wybitnego znawce spraw miedzynarodowych profesora Geremka.
    Na ten Klub trzeba spojrzec tylko z innego konta, z innej plaszczy-
    zny, jak mowil Ryszard Kapuscinski w rozmowach ze studentami
    we Wloszech.

  49. Krótko. Tesko dziś do 18. Jutro i pojutrze nie (jest) czynne. Biblioteka publiczna wczoraj do 15. Dziś – sobota, dzień pracy – nieczynna. Jestem zaskocony.

  50. prezio 20:14 (wczoraj)

    Pozamykane, bo święcone, święcone. Łoj, danaż moja danaż.
    Wczoraj Naród Nasz Polski Rzymsko-Katolicki czcił święcone, jak jeden mąż. I żona.
    Początek kwietnia, błękit nieba, bodaj tylko chmurka gdzieś przemyka. Południe już prawie. Słońce świeci. Ale nie grzeje, bo wiatr zimny z północnego zachodu wieje, znad Morza Norweskiego, gdzie Naród Nasz Polski Katolicki właśnie niedawno Za Wstawiennictwem nabył w drodze kupna Złoża ogromne Gazu ziemnego i Ropy naftowej, którymi to Złożami walczyć będzie z Nawałą Bolszewicką, co i ze Wschodu, z Moskwy, i z Zachodu, z Brukseli opresją przeciw Naszej Religii Nam grozi. Więc zimno.

    Święcone. Idzie chwiej z koszyczkiem w siatce foliowej, z twarzą obrzmiałą i siną od gorzały, papierochami cuchnący. Ale idzie? Jakoś niezbyt to mu idzie. Jakby bokiem, jakby się przewalał w worku, w tej kurtce swojej ortalionowej, granatowej, nigdy nie pranej, błyszczącej się od tłustego brudu w tym wielkanocnym słońcu. I tak wraca z Bazyliki Naszej, Gdzie Ksiądz poświęcił koszyk, co mu stara w rękę wcisnęła rano.

    Idą dwie śliczności kur**ki w białych kurteczkach i kozaczkach. A jak. W kurteczkach króciuśkich, rozpiętych, a pod nimi białe bluzeczki jeszcze bardziej rozpięte. A zimno! Niby słońce, ale 5°C, a i to w porywach tylko. Idą prosto z solarium. A może z Karaibów? Ale chyba nie z Karaibów, bo z koszyczkami idą! Małymi koszyczkami jak od Barbie, z tiulową serwetką, którą każda przytrzymuje rączką, bo wieje. Idą w obcisłych na pupach jeansach do księdza dobrodzieja, na wysokich, wysokuchnych obcasach szpilach, takich jakie widziały w tej wypożyczalni kaset. Idą w obstawie dwóch palantów, o świecących w słońcu pałach. No bo ostrzyżonych, ogolonych na łyso, jak każdy buc w tym Narodzie. A może oni ochroniarze? Ale nic, idą do bazyliki Naszej Katolickiej ze święconym.

    Idzie młode małżeństwo. Idzie Młoda Żona i Młoda Matka dwojga rozkapryszonych, zmęczonych dzieciaków. Wyrywają sobie koszyk. Raz mała chce go nieść, raz mały. Laura i Flimon. I nagle – bęc! A matka – Laura! A Flimon – w ryk. A Młody Mąż i Młody Ojciec, nic, ostatnie słowo powiedział rok temu. Teraz – jak ściana bloku z wielkiej płyty.
    I druga para idzie, też z koszyczkiem. Jeszcze młodsi. Bez dzieci. Ona czegoś smutna, a on, o niesprecyzowanej widać do końca orientacji seksualnej idzie o krok z tyłu, wysportowany, w płaszczyku, zgrabnie przystrzyżony, brunet, i spoziera spod oka na przechodzących chłopaków. I też idą do tej naszej bazyliki Narodowej Katolickiej, ze święconym.
    I studentki idą, i babcie idą i gromada chłopaków z gimnazjum, za dwiema gimnazjalistkami, i dwóch neofaszystów, ale wstydliwie przemykają. I paniusie idą, i moherowe, i kaszmirowe, i welurowe, i aksamitne. I gdzieś tam na pewno Panie Posłanki do Sejmu Naszego Katolickiego ido, i Panowie Posłowie do Parlamentu Naszego ido. I Nasz Pan Prezydent z koszyczkiem święconego też. Jakżeby miał nie iść, kiedy Cały Naród Nasz Katolicki idzie? I wszyscy z koszyczkami, wszyscy ze święconym, do Księdza Ojca, który będzie święcił w Świętej Naszej Narodowej Bazylice Rzymsko-Katolickiej.

    No, to się napatrzyłem do woli i wracam. A tu nagle zatrzymuje mnie pasażer białego volkswagena transportera i macha do mnie, żebym podszedł. Stoi samochód na światłach, podchodzę, pyta mnie jak Polak Polaka, którędy do bazyliki Naszej Narodowej Katolickiej. A w samochodzie widzę tłum, teraz, kiedy podszedłem bliżej. Wszyscy chyba ze święconym do bazyliki. Więc informuję, jak Polak Polaka, że wystarczy w lewo, na światłach w prawo i jakieś trzy i pół kilometra, zobaczy. – A, to tam pod lasem? – zapytał, kiwnął sobie głową w odpowiedzi i pojechali ze święconym. Tablica rejestracyjna była z rubieży naszego rozległego województwa, musieli wcześnie rano wstać, ale widocznie święcić święcone chcieli w bazylice Naszej Narodowej Katolickiej, u Naszego Ojca, Księdza, a nie u siebie w parafii. Ba, w demokratycznym Państwie, Naród jest wolny i może robić, co chce.

    No, to wtedy już wsiadłem do tramwaju. Wracam. Ale tramwaj stanął gdzieś między przystankami. Zmieniali się panowie motorniczowie. Pewnie niedaleko mieszkali, czy coś, więc postanowili zaoszczędzić sobie dojeżdżania, dochodzenia do zajezdni, czy na pętlę, czy gdzie tam powinni się zmieniać. Pogadali sobie. Nie wiem o czym, bo kabina pana motorniczego oddzielona jest porysowanym na mat pleksi. Ale patrzyłem na zegarek (nie żebym się spieszył, tak po prostu, bo słońce, bo cicho w tramwaju jak w kościele, wyczuwa się to napięcie wyczekiwania: pojedzie, nie pojedzie, wyczuwa się ten zaduch niemytych stóp, niepranych skarpetek, niezmienianych butów – jest czas, żeby popatrzeć na zegarek), więc spoglądałem na zegarek: rozmawiali panowie motorniczowie tyle czasu, w ile – według rozkładu jazdy – tramwaj powinien pokonać odległość dzielącą cztery przystanki. I dobrze, że miałem zegarek. Tak mi powiedział pan motorniczy. Bo zapytałem go, wysiadając, dlaczego nie pali się cyfrowy, neonowy, czerwony na czarnym prostokątnym ekranie, zegar, wyświetlający czas, ale też i nazwę dnia tygodnia i imię tych, którzy właśnie mają imieniny. Ale nie wyświetlał. To zapytałem pana motorniczego, dlaczego. Może zapomniał włączyć? Ale chyba nie zapomniał. Odpowiedział tylko – Nie ma pan zegarka? – Zresztą, trudno to nazwać odpowiedzią, to było raczej pytanie, na które sam powinienem chyba odpowiedzieć, ale nie odpowiedziałem, bo nie wiedziałem, czy zdążę wysiąść. Dobrze więc, że noszę zegarek w tym Państwie.

    Dobrze też, że cicho zapytałem pana motorniczego i że nikt nie słyszał w tramwaju, bo co by sobie jeszcze ludzie o mnie pomyśleli? Że denerwuje pana motorniczego? Albo, że w ogóle jestem zupełny wariat. (No bo, ale tak z ręką na sercu, komu to potrzebne? Wydziwiają z tą demokracją.) A gdyby już dowiedzieli się, co ja tu wypisuję, to chyba skończyłoby się tak, jak „Pod Grunwaldem”. Na tym obrazie Matejki. Honor rycerza chrześcijańskiego (a takim był Ulrich von Jungingen) wymagał od niego wystąpienia na czele szyków, musiał być widziany w blasku słońca. A Jagiełło kierował bitwą ze wzgórz na tyłach. Nic dziwnego. Przecież to nie był rycerz, wychowany w kulturze chrześcijańskiej. To był Azjata prawie, Litwin z dzikiej puszczy, poganin jeszcze parę lat wcześniej (ciągle jeszcze?), krzywonogi, mały kacyk plemienny. Wysłałby swych braci na pewną śmierć, gdyby to mu miało pomóc. Co innego Wielki Mistrz Krzyżacki. Ten, w dwutonowej zbroi, podtrzymywany przez dwu komturów pod ręce, wyjechał na środek pola. Cały etos rycerski mówił mu, że zostanie oszczędzony, może wzięty w szlachetną niewolę, dla wielkiego okupu. Tak działo się w zachodniej Europie chrześcijańskiej, gdzie ginęły tylko ciury, a rycerstwo wynajmowało się do bitew (wyjątkiem był pechowy Roland). Ale Litwini nie znali tych przepisów i zatłukli Wielkiego Mistrza jak psa pod płotem kłonicami. Pewnie, biedak, do końca nie mógł zrozumieć, co się dzieje. W każdym razie jego koń ma bardzo zdziwiony wyraz twarzy, co tak pięknie odmalował Nasz Mistrz, Jan Matejko.

    Łoj, święcone, święcone, ta dana.

  51. Wyrazy szacunku dla Pana Prof. Winieckiego za odwagę mówienia prawdy. Wszystkim, którzy podnoszą wrzask „nasz kraj obraża w zagranicznej prasie”przypominam – zagranica to teraz ta część Europy, która nie jest w Unii, cała reszta to my, żadna zagranica. Dulszczyzna wyziera z każdego kąta. Nie przeszkadza ludziom to, że idziemy szybciutko w stronę autorytaryzmu a od czci i wiary odsądzają mądrego człowieka, że mówi o tym głośno.
    Niestety, większość powstałych po 1989 r. szkół wyższych „produkuje”absolwentów z dyplomami, którzy to absolwenci nie mieli – niestety – czasu ni możliwości żeby studiować. Trudno oczekiwać, żeby nauczono ich myślenia. Nie wspomnę już o tym, że z miłością bliźniego też mają kłopoty, a nieprzyjaciół miłować należy i nie udawać, że zna się odpowiedź na pytanie „co to jest prawda” bo wg Prof. Tischnera są trzy prawdy. To jest część moich refleksji w radosnym dniu Zmartwychwstania.

  52. agata

    Zaintrygowałaś mnie swoim stwierdzeniem „Życie jest gdzie indziej” Gdzie?
    na salonach, w kościele, „za miedzą”?
    Niezachwiana wiara w jedynie słuszne życie, powoduje, że patrzysz na swoje otoczenie z góry, ta sama wiara każe Ci współczuć ludziom, którzy żyją w „niesłusznym świecie”
    Kraj nasz to ”świat”, w którym powinno się znależć miejsce dla takich jak ja, i dla takich jak Ty. Daruj więc sobie ten ton wyższości. Nic go nie usprawiedliwia. W „moim
    życiu” nie pozwalam sobie na deprecjonowanie innych bez powodu. Jasne?
    Halszka

  53. Ten Tychowski dużopisze. Ale żeby choć jedno zdanie zechciał napisać mądrze i zgodnie z prawidłami gramatyki!…

  54. oto wycinek z blogu Kuczyńskiego:
    „# Edwar D.Dana Says:
    kwiecień 8th, 2007 at 4:10 pm

    Sledza nas glosie. Gollum za nami.
    # Edwar D.Dana Says:
    kwiecień 8th, 2007 at 4:12 pm

    Do wyboru ten z kina lub ten z ksiazki.
    # soulgarden Says: Twój komentarz oczekuje na zatwierdzenie.
    kwiecień 8th, 2007 at 4:24 pm

    Czy zdażył wam się choć jeden dzień gdy mogliście tak zupełnie w pełni wytrzymać z samymi sobą?
    # soulgarden Says:
    kwiecień 8th, 2007 at 4:28 pm

    tak jak pomyślałem”

  55. Prof.Winiecki ma absolutna Racje !!
    My na Zachodzie tak samo uwazamy ze Lustracja w Polsce to metoda
    Stalinowska i nie ma nic wspolnego z DEMOKRACJA ZYCHODNIA !!!

  56. „Kto by z brodą wszedł na rynek, temu zaraz utną głowę” (piszę z pamięci, może przekręciłem) – taki cytat z „Koziołka Matołka” przypomina mi się, kiedy zwolennicy lustracji pokazują swoje zacietrzewienie. Czego nauczył nas Makuszyński?

    Prawo jest prawem. Jeżeli nie masz brody, nie musisz się niczego obawiać. Jeżeli masz brodę, to albo ją golisz, albo nie chodzisz na rynek. Możesz też nie golić brody, iść na rynek i liczyć się z konsekwencjami takiego postępowania. Wybór należy do ciebie.

    Autor „Koziołka Matołka” pokazał nam też, że pewne przepisy prawne mogą być bezsensowne. Należy je wtedy krytykować, czasem wyśmiać, i oczywiście próbować wpłynąć na ich zmianę. Tak jest na przykład w Anglii już od wieków – w pubach prowadzone są dyskusje na temat przepisów prawnych i takie właśnie rozmowy wymuszają zmiany bezsensownych ustaw.

    Krótko mówiąc, prawo nie może stać ponad prawem. Wolność słowa jest niepodważalnym przywilejem każdego człowieka. Nawet prezydent nie może zabronić komentowania nonsensu. Chyba, że wprowadzi stan wojenny…

  57. Gdyby zlustrowac to towarzystwo rzadzace,okazaloby sie ze sami agenci Moskwy.Dlatego oni wola lustrowac innych,stara zasada-gdy zlodziej krzyczy-lapac zlodzieja.
    Maja poczucie humoru ale nie maja honoru.
    Ale po co komu honor,kiedy ma sie wszystko gdzies.

  58. # soulgarden Says: Twój komentarz oczekuje na zatwierdzenie.
    kwiecień 8th, 2007 at 4:24 pm

    Czy zdażył wam się choć jeden dzień gdy mogliście tak zupełnie w pełni wytrzymać z samymi sobą?
    # soulgarden Says:
    kwiecień 8th, 2007 at 4:28 pm

    tak jak pomyślałem
    _________
    Chciałem dodać,że pierwszy z tych wpisów (dokładnie takie) po minucie uzyskał tam status oczekującego,czyli został cofnięty.Impulsywność w święta to rzecz dla niektórych naturalna,choć przecież wymowna.

  59. Witam!

    Uzupelnienie wypowiedzi mw (2007-04-08 o godz. 08:46), a propos tego konia Ulricha. Prosze sie przyjrzec:

    http://www.pinakoteka.zascianek.pl/Matejko/Images/Grunwald_Wielki_Mistrz.jpg

    Faktycznie, cos jaby zdziwienie blyska mu z oka.

    Pozdrawiam! Wesolych Swiat (juz tylko Poniedzialku)

    Antek

  60. Kochani, odsylam Was do blogu Rafala Zimkiewicza:

    http://rafalziemkiewicz.salon24.pl/5304,index.html

    gdzie wiele naszych komentarzy wyladowalo bez naszej wiedzy. Zrobil to „soulgarden” lamiac w ten sposob nasze prawa autorskie. Czy oddamy go do dyspozycji ministra Ziobro? Czy wrecz przeciwnie, podziekujemy mu za propagowanie naszych pogladow?

  61. Wyjątkowo często zdarza mi się zgadzać z publicystami Gazety wyborczej oraz Polityki;)
    Tak jest i teraz. Zaściankowość Polski, jej strach przed Europą i resztą świata jest przerażający. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że młodzi (i nie tylko ) Polacy są ciekawi świata, prezentują inne poglądy niż nasz rząd. Tylko, że i tak jest to mniejszość. Większośc nie idzie na wybory ( „i tak nie będzie lepiej” ), albo słucha głosu Ojca Dyrektora. Wiec czego oczekujemy? Jeśli nie pozbędziemy się balastu PRLu nigdy nie dogonimy zachodnich cywilizacji.

  62. soulgarden… fascynujące….:’-(

  63. Pff .. Poczatkowo to, co dzialo sie na naszej polskiej scenie politycznej bawilo mnie – jednak teraz ten smiech powoli przeradza sie we wspolczucie.. dla nas samych. Z trybun slychac glosy – ‚gdzie indziej jest lepiej, inni maja to i to, i jeszcze cos, a u nas jest beznadziejnie, katastrofa, dno’. Na owe zdania, w szklanym ekranie slyszymy natychmiastowa odpowiedz ze nadchodzi era IV RP i sugestia, ze ‚trzeba zrobic tu porzadek’.
    Na ironie – jeszcze 2 lata temu Nasz Rodak – Karol Wojtyla byl glowa najwiekszej instytucji – instytucji Koscielnej, malo tego – niezaleznie od wiary, wyznania, ludzie cenili go za to ze byl dobry, za to ze nawiazywal kontakty z innymi religiami za jego postawe moralna, moglabym wymieniac jeszcze 1001 innych rzeczy ale nie o to sie rozchodzi. Jest i kardynal Dziwisz – ktory badz co badz cieszy sie duzym autorytetem wsrod Polakow. Wyraza swoje zdanie i nagle co? Wlasnie przez prezydenta zostaje zignorowany i potraktowany jak ktos, z kim i tak sie nikt nie liczy.
    Jaki jest wniosek ? prosty – niekonsekwentnosc, nie zdawanie sobie sprawy z wlasnych slow byc moze nie kontrolowanie pewnych wypowiedzi ludzi ‚ze swiecznika’ jest przerazajaca. A bałwochwałcom samych siebie, w ostatni dzien Świat, zycze troche empatii.

    A tuo Lare incipe – slodkogorzka prawda, z ktorej chyba juz czas wyciagnac konsekwencje.

    A pozniej bedziemy patrzec sie na innych.

  64. au kończy swój wpis: „chyba, że wprowadzi stan wojenny”
    Podaję za J.Żakowskim („Polityka 2007 nr 13)
    Uchwalona przez Sejm i przekazana 16 .03 do Senatu ustawa o zarządzaniu kryzysowym upoważnia wojewodów m.in. do użycia wojska w przypadku „zerwania lub znacznego naruszenia więzów społecznych, przy rownoczesnym poważnym zakłóceniu w funkcjonowaniu instytucji publicznych” ( Formuła plus-minus nieskończoność. ).Właśnie stworzono możliwość użycia wojska do udrożnienia zablokowanych przez demonstrantów ulic lub dróg, przejęcia kontroli nad szpitalami i izolowania ewentualnych strajków na uczelniach .Ustawa bierze pod uwagę wiele scenariuszy, co oznacza, że władza bierze je pod uwagę, liczy się z nimi.
    Ten akt prawny budzi niepokój. PiS to nie jest partią, która zasiadłaby przy „Okrągłym Stole” XXI w.

  65. ANCA nie rozumiem cię. 🙂

  66. tyle tych komentarzy, kto to wlasciwie czyta. No i … who the hell is Monika Olejnik?

  67. Jasny Gwincie – po co wdajesz się w polemiki z red. Stasińskim z GW. To walka z cieniem. Red. Stasiński jest starym wygą który robi to co mu zostało zlecone. Jest zawodowcem. Podchodzi do tego profesjonalnie, tzn. niekoniecznie sam wierzy we wszystko co pisze o Kubie, Chavezie i tak dalej , ale to nie ma znaczenia. Ważne jest to żeby czytelnicy uwierzyli i wyrobili odpowiednią (pożądaną) opinię na te tematy. G.W ma swoje zadania do wykonania i robi to skutecznie. Ty zaś traktujesz sprawę zbyt dosłownie , podejmujesz poważne polemiki , próbujesz przywoływać red. D. Passenta na arbitra w swojej wojence z panem Stasińskim itd. Daremny trud. Nasz wspaniały autor nie da się w to wciągnąć bo od początku wie o co tu biega. Zostaw Go w spokoju i wyluzuj się. Do red. Stasińskiego też nie miej pretensji , każdy musi jakoś żyć. Pozdrawiam.

  68. Czytam i własnym oczom nie wierzę… Skąd, Panie Danielu, taka dawka politycznej poprawności? Bardzo srodze się zawiodłem, że akurat Pan sugeruje jakąś inność cywilizacji nad Wisłą. Jeśli nawet Pan daje się ponieść fali bogobojnej urawniłowki to kto ma bronić racjonalnej, agnostycznej wizji cywilizacyjnej. Czytam i zdaję sobie sprawę, że coraz mniej mnie łączy z krajem w którym wszyscy muszą wyznawać kult JPII, popierać religię w szkołach i prowadzić się po katolicku. Szkoda, ale co tam, wybieram tę cywilizację, która nie narzuca mi ‚jedynie słusznych’ rozwiązań.
    Wszystkim którzy mają dość polskiego zaścianka polecam ‚The Life of Brian’. Bardzo na czasie.

  69. Panie Danielu, dziwi mnie odrobinę Pańskie stwierdzenie, iż Hermann Tretsch to konserwatywny hiszpański komentator. O ile mnie pamięć nie myli, to jeden z dziennikarzy współzałożycieli dziennika „El Pais”, dziennika jakby nie patrzeć lewicowego, który jest hiszpańskim odpowiednikiem „Wyborczej”. A że krytykuje rząd Zapatero, miałem okazję przekonać się osobiście w Instytucie Cervantesa w Berlinie podczas dyskusji na temat kondycji mediów w Niemczech i Hiszpanii (wśród prelegentów również Bascha Mika, naczelna znienawidzonej w IV RP „Tageszeitung”)

  70. haha napisal:
    „Prof. Jan Winiecki ma prawo krytykować obecnie nam rządzących, nazywać ich narodowymi bolszewikami, w ogóle mówić o dzisiejszej rzeczywistości co mu się “rzewnie” podoba. Bo zasłużył sobie na to swoim życiorysem. Lecz oczywiście jeśli chodzi o lustrację, zupełnie nie ma racji. W sposób typowy dla ludzi naprawdę porządnych każdego mierzy własną miarą i nie dopuszcza do siebie myśli, że coś takiego jak tajni agenci naprawdę istnieli. I w imię tej iluzji i on, i inne jemu podobne pięknoduchy – tacy jak… nie powiem kto, ale bardzo łatwo zgadnąć – szlachetnie stają w obronie kanalii. ”

    Przeciez w obecnej hecy lustracyjnej nie chodzi nijak o sprawiedliwosc. Chodzi o to, zeby upokorzyc warstwy wyksztalcone spoleczenstwa. Gdyby w nowej ustawie lustracyjnej zachowano pojecie tajnego i swiadomego wspolpracownika bezpieki w takim ksztalcie, jaki temu pojeciu nadalo dotychczasowe orzecznictwo TK, rzecz nadawalaby sie do obrony, bo w koncu czlowiek skladajacy deklaracje wie, czy byl tajnym i swiadomym wspolpracownikiem. Ale ta ustawa obejmujac takze wszelkie inne kontakty z bezpieka – przeciez niechciane – zmusza tysiace ludzi do zastanawiania sie, czy aby nie powinni zlozyc deklaracji, ze wspolpracowali. I o to chodzi – zeby ich upokorzyc, a takze przestraszyc utrata pracy czy prawa wykonywania zawodu.

    Niech siedza cicho, i nie pyszcza na wladze, ktora jak bedzie chciala, to rekami Wyszynskich z IPNu zalatwi kazdego, kto na przyklad trzydziesci lat temu po powrocie z zagranicy byl nagabywany przez ubeka, co tez tam widzial. Albo dyrektora przedsiebiorstwa, do ktorego ubecy przeciez przychodzili z urzedu. I w ten sposob wladza zapewnia sobie spokoj na dlugie lata, unurzawszy ludzi w lustracyjnym gownie.

css.php