Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

13.04.2007
piątek

Wygrana nie tylko Niezabitowskiej

13 kwietnia 2007, piątek,

11 grudnia 2004 roku Małgorzata Niezabitowska spotkała się ze znajomym w warszawskiej kawiarni Nowy Świat.

– W Instytucie Pamięci Narodowej odnalazła się twoja ‘teczka’, powiedział. – To dobrze, bo mówili, że zginęła, a chętnie ją przeczytam, odpowiedziała.
 – Twoja teczka, powiedział informator, jest ‘teczką’ tajnego współpracownika.

Dotychczasowy świat Niezabitowskiej się zawalił, a był to świat piękny – świat znanej dziennikarki, autorki (wspólnie z mężem, znanym fotografikiem Tomaszem Tomaszewskim) wielu fotoreportaży, albumów, wystaw, w tym z okresu działalności podziemnej, pierwsze fotografie stanu wojennego i Lecha Wałęsy w ‘internacie’ przemycone na Zachód, pierwsza rzeczniczka prasowa pierwszego rządu „Solidarności”, słowem – bardzo ładna karta, godna pozazdroszczenia.

Spotkanie w kawiarni Nowy Świat był to dla niej, jak mówi, niewyobrażalny cios, śmierć cywilna, najgorszy moment od śmierci ojca, który ją wychowywał. Zabrało jej trochę czasu, żeby osuszyć łzy, wrócić do siebie i podjąć decyzję:

Nie poddam się! Nie poddam się! Nie poddam się!

Rozpoczęła trwającą 25 miesięcy batalię przed sądem lustracyjnym, który zbierał się 14 razy, przygotowała ogromne dossier, wyciągała świadków spod ziemi (i z podziemia), postanowiła stwierdzić „jak ten fałsz powstawał”, jak osoba oskarżona o to, że jest agentem, nie ma prawa do obrony, jak prezes IPN – łamiąc prawo – udostępnił jej teczkę innym, ale nie jej, jakimi metodami posługiwało się oskarżenie (rzecznik interesu publicznego), jak podle zachowały się niektóre media i ludzie. Walka z oskarżeniem była ciężka, ponieważ – jak mówi jej pełnomocnik, znany adwokat Czesław Jaworski, „-Nie wystarczy znać prawdę, trzeba ją jeszcze udowodnić”. Ostatecznie batalię wygrała, choć nie wiem, kto, jak i dlaczego ją wrobił. Wiem natomiast, że nawet pomimo wyroku uniewinniającego, są niegodziwcy, którzy nadal utrzymują, że Niezabitowska była TW. Dla tych ludzi nawet niezawisły sąd nie jest autorytetem, jeśli nie orzeka po ich myśli.

Wczoraj, w tej samej kawiarni Nowy Świat, w której Niezabitowska dowiedziała się, że jest agentką, odbyła się premiera jej książki pt. „Prawdy jak chleba”, w której autorka opisała swoją drogę przez mękę, dramat człowieka, który postanowił zmierzyć się ze złem i to zło pokonał. Książka jak najbardziej na czasie, w sam raz na lustrację. Jak powiedział prezes Matys z wydawnictwa „Prószyński i S-ka”, „czasy, w których żyjemy nie są takie, jakie wyobrażaliśmy sobie”. Pod koniec promocji padło pytanie do autorki, czy usłyszała słowo ‘przepraszam’, czy autorzy oskarżenia, a także jego kolporterzy, złożyli jej wyrazy ubolewania, dali jej satysfakcję? Odpowiedź brzmiała ‘Nie’. 

Są ludzie, powiedziała Niezabitowska, których nic nie przekona, oni widzą swoje, oni widzą podłość, niszczą ludzi z premedytacją.

„Ja im wszystkim przebaczyłam, nie mam żalu do tych ludzi, jest mi ich szkoda” – powiedziała po chrześcijańsku. Książka, w dużym stopniu dziennik walki o prawdę, „dedykowana jest tym, którzy w papiery bezpieki wierzą jak w Pismo Święte”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 64

Dodaj komentarz »
  1. Panie Danielu,
    Wolałbym by zajął się Pan kontynuacją „Codziennika” zamiast promować twórczość M. Nizabitowskiej.

  2. Są ludzie, powiedziała Niezabitowska, których nic nie przekona, oni widzą swoje, oni widzą podłość, niszczą ludzi z premedytacją.

    Są ludzie bez honoru i jest ich coraz więcej.

    Być może niebawem honor będzie jedynie śmiesznym pojęciem historycznym.

  3. TesTeq 06:49

    Kultura zmienia się, a wraz z nią – jej wytwory, czyli wartości, którym hołdujemy (nie my, stare pierniki, ale nowi, twórcy nieustannie odnawianej i transformowanej kultury). Trudno nam to znieść nie dlatego, że się starzejemy (starzeliśmy się zawsze, od początku ludzkości), ale dlatego, że zmiany kultury, i wartości, następują coraz szybciej. Ewolucyjnie, jako jednostki, nie jesteśmy do tak szybkich zmian przystosowani. Natomiast społeczeństwa, wytwory stosunkowo nowe, są. One przejmują od jednostek funkcje kulturotwórczą. Dla nas – niestety. Dla nich, tych, co po nas – normalka. Innego świata nie znają.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. A kimże ty jesteś sceptyku, abyś się w tak kategoryczny sposób wyrażał o tym, czym powinien się zajmować człowiek z pozycją p. Daniela Passenta. Może przybliżyłbyś blogowiczom (skrótowo, nie ujawniając nazwiska) własne osiągnięcia na gruncie jakimkolwiek.
    Bardzo mnie interesuje, co upoważnia takich, jak ty do wyrażania sądów ostatecznych – jak twoje.

  6. Dodatkowo zaznaczam, że pani Niezabitowska, jako rzecznik rządu drażniła mnie, jak mało kto. Wg mnie nie nadawała się na to stanowisko.
    To co jej zrobiono jest jednak podłością wyjątkową i tylko fakt, że miała ona obszerne archiwum, wielu znajomych i przyjaciół, gotowych w jej obronie zeznawać,a także wystarczające fundusze na obronę spowodował, że się ostatecznie – formalnie – wybroniła. Obrona zajęła jej jednak wiele czasu, kosztowała sporo zdrowia, a i tak pozostali tacy, co to wiedzą lepiej. Tak sami z siebie, z bezinteresownej złości do kogoś, komu się powiodło trochę lepiej.

  7. Pisze Pan: „Ja im wszystkim przebaczyłam, nie mam żalu do tych ludzi, jest mi ich szkoda” – powiedziała po chrześcijańsku”. I dlatego właśnie inteligencja jest bezsilna wobec metod, które stosują ludzie pokroju przeciwników pani Niezabitowskiej. Które stosują obecnie rządzący „tymczasowi”. Miłosierdzie, niechęć do przejmowania metod przeciwnika, księżycowe przekonanie, że jak ja gram czysto, to inni poczują skruchę i też założą harcerskie mundurki. Często pada argument, że inteligencja nie może stosować takich metod. Moja odpowiedź jest zawsze taka sama. To niech nie stosuje, niech po prostu nauczy się od pierwszego lepszego stójkowego, prokuratora, sędziego jak sprzątać to szambo nie brudząc się samemu.

  8. Pisząc tę książkę pani Małgorzata Niezabitowska musiała przeżyć wszystko jeszcze raz, więc tym bardziej cenne jest,że się na wysiłek zdobyła. Panu Passentowi zaś chwała,że o książce nas powiadomił, że przyczynił się do jej popularyzacji. Pozdrawiam.

  9. mam nadzieję, że mimo wszystko po tę książkę sięgną zwolennicy „księdza” Isakowicza.

  10. ANCA – o8.22. Masz przypadłość, którą grzeszy wielu blogowiczów . Nie czytasz tego co jest napisane, tylko to co Ci się wydaje że jest.
    Pozdrawiam.

  11. Prof. Sztompka, socjolog, PAN, cytuje w najnowszym „Tygodniku Powszechnym” wyniki badań socjologicznych. Polska zaliczana jest do „krajów ułomnej demokracji – znaleźliśmy się na 46. miejscu w świecie, za wszystkimi krajami UE. . . . przeważyła niska ocena kultury politycznej i niezadowalający stopień rozwoju spoleczeństwa obywatelskiego.”
    Dopóki społeczeństwo się nie zmieni . . .

  12. ANCA,
    Nie wiem co kategorycznego, a zwłaszcza ostatecznego jest w zwrocie „wolałbym” i w którym miejscu wydałem Gospodarzowi dyspozycję co powinien robić. Jak Macierewicz czytasz ANCO między wierszami i jak Macierwiecz znajdujesz między nimi coś co nie tylko nie zostało napisane, ale także pomyślane. Nie zaspokoję twoich śledczych zainteresowań, bo kimże ty jesteś, by badać mój życiorys.

  13. Sławek pisze: „Miłosierdzie, niechęć do przejmowania metod przeciwnika, księżycowe przekonanie, że jak ja gram czysto, to inni poczują skruchę i też założą harcerskie mundurki.”

    Są też inne motywacje. Ja na przykład gram czysto nie po to, żeby inni poczuli skruchę, żeby być lepszym albo komuś coś udowodnić, ale z wewnętrznej, egoistycznej potrzeby bycia w porządku.

  14. Kto przeprosi M. Niezabitowską, a kto wypłaci odszkodowanie za niewinność i za 2,5 roku ciężkich zmagań.
    PS. Inkwizytorzy z IPN i nie tylko, tworzą nowy rozdział dziejów Polski w XXI wieku, dlatego wszelkie wskaźniki wolnościowe spychają nas do krajów z trzeciego szeregu.

  15. ” Nie da się wykluczyć, że Małgorzata Niezabitowska nie była agentem SB i nie da się wykluczyć, że nim była, dlatego wątpliwości należy rozstrzygnąć na korzyść lustrowanego – mówił sędzia Rafał Kaniok w ustnym uzasadnieniu wyroku”.
    Więc po pierwsze M. Niezabitowska nie została uniewinniona, tylko sąd stwierdził, że nie ma bezspornych dowodów potwierdzających jednoznacznie, że M. Niezabitowska była agentem lub że nim nie była.
    A zatem sąd miał wątpliwości co do tego, czy Niezabitowska współpracowała z SB, natomiast wątpliwości zostały rozstrzygnięte na korzyść oskarżonej. Takie są fakty.

    Należy jeszcze przypomnieć, że głównymi świadkami obrony M. Niezabitowskiej, o czym gospodarz „zapomniał” napisać, zostali byli SB-ecy, którzy stwierdzili, iż notatki spisane przez innych SB-eków ze spotkań z Niezabitowską zostały sfałszowane.
    W całej sprawie jest kilka małych ale:
    – pomimo rozlicznych starań nikt nigdzie jeszcze nie udowodnił, że akta SB świadczące o czyjejś współpracy były fałszowane,
    – na kilkudziesięciu rozprawach, które odbyły się przed sądem lustracyjnym, żaden SB-ek przesłuchiwany w charakterze świadka,
    nigdy nie obciążył oskarżonego, wręcz przeciwnie zawsze twierdzili, że nigdy z oskarżonym nie współpracowali,
    – dosyć dziwny wniosek M. Niezabitowskiej o utajnienie procesu (jeżeli chciała odkryć i wyświetlić całą prawdę) uniemożliwił opinii społecznej zapoznanie się z bezpośrednimi wypowiedziami świadków, argumentacją oskarżenia itp.
    To gwoli bardziej precyzyjnego przypomnienia opisywanej sprawy.

  16. Taki sobie cytacik o Passencie…

    …który określa kaliber człowieka.

    Jan Nowak-Jeziorański o Passencie -wywiad Aliny Grabowskiej w PR, 1997. (pełen wywiad tu: http://www.wolnaeuropa.pl/jnj-1997.html)

    J.N.-J.: Co do ludzi, pamiętam, jak pewien pan, który jest teraz awansowany na dyplomatę…
    A.G.: Pan Daniel Passent.
    J.N.-J.: Pamiętam, jak pan Passent, który obecnie ma reprezentować Polskę…
    A.G.: Jako ambasador.
    J.N.-J.: Napisał w „Polityce”, że Jan Nowak to przedwojenny pułkownik Wojska Polskiego, który został w 1929 roku wyrzucony z wojska za homoseksualizm.
    A.G.: Tak, tak napisał.
    J.N.-J.: Otóż ja w 1929 roku miałem lat 15. Więc w żadnym razie pułkownikiem Wojska Polskiego być nie mogłem. Dla mnie ta bzdura była bardzo pocieszająca, bo stanowiła dowód, że przeciwnik nic o nas nie wie.

    5. I taki sobie cytacik o Nikołaju Jeżowie…

    „Kiedy Jeżow likwidował Jagodę, powiedział zebranym członkom GPU, że znany jest mu fakt, iż Jagoda pracował dla Ochrany. Nikt nie zaprotestował: w czasie kiedy istniała Ochrana, Jagoda miał dwanaście lat.[…] Nikt nie wstał i nie powiedział, że dzieci mając do wyboru jazdę na hulajnodze, albo rozmowy z urzędnikami – wolą jednak hulajnogę”.

  17. Niezabitowska jako rzecznik rządu nie była lubiana. Jej poprzednik Jerzy Urban przerastał ją o głowę inteligencją. I to widzieli nawet ci, ktorzy nienawidzili Urbana (a tych były tłumy). Sama czytałam pierwsze numery „Nie” z obrzydzeniem i tylko dla towarzystwa.
    Najsmutniejsze, ze swiństwo Niezabitowskiej zrobiła III RP. W IV RP na pewno będzie dużo weselej.

  18. Passent=Urban – polecam dedykacje w wierszu „Marsz Intelektualistów” J. Kaczmarskiego

  19. barnie70 – pewnie wolał byś by stosowano w Polsce chińskie podejscie do wymiaru sprawiedliwości – skoro kogoś oskarżono, to już z całą pewnością musi być winny. Niestety, obowiązuje u nas rzymska jeszcze zasada domniemania niewinności.

    Przy okazji, szkoda że nie zwróciłeś uwagi na istotę uzasadnienia wyroku w sprawie pani Niezabitowskiej. Chodzi o ocenę jakości pracy IPN. Skoro na podstawie dokumentów NIE MOŻNA jednoznacznie powiedzieć, czy była czy nie była agentką, to na jakiej u licha podstawie IPN taką decyzję wydał? Zauważ, że to jest generalne podsumowanie roli IPN w procesie lustracji.

  20. państwo wybaczą ale wszyscy trąbią o Niezabitowskiej, ale nikt nie powie kto to jest. Prawdę powiedziawszy o jej istnieniu dowiedziałem się po wydaniu wyroku. Wcześniej nie ukazała się mym oczom.
    To tyle.

  21. Oczywiscei niekt nie udowodnil ze SB falszowala akta. Jaroslaw Kaczynski swego czasu wymachiwal swoja teczka ktora uznal za sfalszowana. Oczywisei „falszowali” ja nie SB-cy ale uklad, najprawdodpodobniej sam Michnik. Tak sie skalda, ze z opowiesci o Jarku i Kocie te lubie najbardziej.

  22. allen
    Napisz w Wikipedii Małgorzata Niezabitowska

  23. Czyżby Daniel przygotowywał swoich forumowiczów do jakiegoś swojego przewodu sądowego z lustracją w tle. Zauważam, że w pewnych kręgach byłej czerwonej nomenklatury nie rozmawia się o niczym innym tylko o tym, jak się wywinąć z pod lustracyjnego miecza i ocaleć. Niezabitowska jest takim przykładem ocalonego choć do końca nikt nie wie jak z nią było. Większość by chciała takich właśnie wyroków i żeby potem pisać na ten temat książki…A gdzie prawda?…Czekam na książkę prawdziwą pt. „Byłem agentem” ale w tym gronie ciężko o jednego odważnego. Sami tchórze.

  24. Borsuk. Kazek
    Drogi Borsuku wskaż moje słowa, które mogą sugerowa co ja wolę. Przedstawiłem tylko fakty, jeżeli się z nimi nie zgadzasz to masz problem z sobą.
    Kazek.
    Jezeli wypowiadasz się na jakiś temat, to staraj sie miec chociaz minimalne pojecie o tym co mówisz.
    Kaczyński mówił o tym, że niektóre dokumenty z jego teczki zostały sfałszowane po 89 roku przez służby specjalne niepodległej III RP, co pośrednio potwierdziła sprawa Lesiaka.

  25. Barni 70,
    Nie da się wykluczyć że Małgorzata Niezabitowska jest kosmitką. Jeżeli powtarzasz takie bzdury, to nie da się wykluczyć że jesteś durniem.

    I żeby nie było wątpliwosci – Lubiłem M.N. kiedy była studentką na UW, a bardzo jej nie lubiłem kiedy udawała madonnę opozycji i rzecznika rządu. Cieszę się że ją uniewinniono.

  26. ravic 2007-04-13 o godz. 12:18
    Jan Nowak-Jeziorański, jak podaje cośtampedia, to do II wojny światowej Zdzisek Jeziorański. Jan Nowak to pseudonim. Jeziorański nazwisko rodowe. To o kim pisał Passent (nie czytałem), o kim mówił Jezioranski i o kim piszesz Pan Szanowny?

  27. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Szanowny Panie Towarzyszu, skad ta milosc do demokraty-
    cznych komponentow systemu w ktorym dzisiaj „dzieki” Tow.
    zyjemy?
    Niech sie Pan nie martwi, demokracja obroni sie sama, bez
    dyskusyjnych jej „pomocnikow” – jw.

    Pan ostatnio pisze jak redakcyjny kolega M. Rutkowski.
    M.R. pisze o benzynie syntetycznej z wegal w 1930-40, ale nie
    pisze o tym, ze w tamtym czasie byla ona dla silnikow samoloto-
    wych & samochodowych bezuzyteczna – chyba, ze dodamy skla-
    dniki/komponety olowiowe, eliminujace tzw. spalanie stukowe.

    Pan redaktor M. Rudkowski ominol w sposob „sympatyczny” i typo-
    wy w ostatnim czasie dla redakorow Polityki problem/zagadnienie,
    kto d o s t a r c z y l i d l a c z e g o konieczne skladniki bez
    ktorych nigdy by nie ruszyla zmotoryzowana machina III-j Rzeszy, prowadzaca w konsekwencji min. do Holocaustu
    i wielu innych barbarzynstw w Europie i na Swiecie?

    Nalezy wiedziec, ze w tamtym czasie przemysl niemiecki nie byl
    w stanie samodzielnie w/w komponentow olowiowych produkowac.

    Ostatnio rowniez i Pan pisze o niczym, zachlystujac sie, ze oni……?

    F.S. von/od Diasporski

  28. Szanowni Państwo!

    Do barnie70
    ‚pomimo rozlicznych starań nikt nigdzie jeszcze nie udowodnił, że akta SB świadczące o czyjejś współpracy były fałszowane’
    Czyżby? 🙄
    A zatem sprawa Zyty Gilowskiej, a zwłaszcza Lecha Wałęsy też Cię nie przekonuje?
    Jeśli chodzi o to ostatnie, to niedawno nawet ‚Twój Brat w Wierze w Lustrację’, Bernard publicznie wyznał, że NIE WIERZY aby L.W. był agentem! 😈
    Tym samym przyznał (choć nie wprost) że dokumenty UB były fałszowane.
    Tu ➡ http://kuczyn.com/2007/04/02/konstytucja-kompromisu-i-wolnosci/#comment-19874

    kazek ‚Oczywiscei niekt nie udowodnil ze SB falszowala akta.’
    Ten wpis jest dla Ciebie, abyś na przyszłść nie dał się ogłupić barnejopodobnym indywiduom.

    Z poważaniem
    Radecki

  29. Kto nie chce czytać bloga p. Passenta niech nie czyta i nie przychodzi tu z głupimi wpisami, bez względu na to, o czym On pisze.
    Trudno o głupsze wpisy niz te, ktore polegają na wypominaniu grzechów (nierzadko wydumanych) młodości Autora. Mnie interesuje to, co On tu i teraz pisze i mój własny aparat krytyczny pozwala mi się z Nim w konkretnych sprawach zgadzać lub nie.
    Przecież nie jest ważne, czy ten, kto ustalił, że 2 + 2 = 4 był islamistą, homoseksualistą, przykładnym ojcem lub dręczycielem rodziny. Ważne, czy to co ustalił jest falsyfikowalne, czy nie.

  30. Barni70 (12:01) Prosze wyjasnij po pierwsze z czego pani Niezabitowska nie została uniewinniona?
    Co w ogóle znaczy – w ujęciu logiki formalnej – taka konstrukcja zdania?
    Po drugie z twojego wpisu mozna wywnioskowac, że cała sprawa kręcona była przez SBeków z SBekami dla SBeków, a pani Niezabitowka była osobą przypadkowo wkręconą w SBecki interes. (taki pomodor)

  31. Odruch rdzeniowy,

    to taki prosty odruch ,gdzie myslenie nie jest porzebne. Na przyklad odruch kolanowy. Taki odruch dzisiaj pokazal Sejm. Zdrowy odruch ,taki sam krowa wykonuje ogonem ,gdy jej muchy za bardzo przeszkadzaja.
    Sprawa zmiany konstytucji zostala pochowana wbrew woli ekstremalnych elementow sceny politycznej. To dobry znak w piatek 13 kwietnia.
    Co dalej ?
    Moja lista:
    1.prywatyzacja w przemysle
    2.wolny rynek w uslugach-koniec panstwowych monopoli
    3.wycofanie polskiego wojska z Afganistanu i Iraku
    4.reforma ochrony zdrowia-strajk lekarzy w maju
    5.obrona praw czlowieka w Polsce

  32. owal 40, sceptyk – jeśli dwoje powie ci, że jesteś pijany, nie dyskutuj, prześpij się…
    No cóż, widać przeholowałam, albo nie zostałam zrozumiana.
    Więc do ad remu…;-)
    Moja wypowiedż była spowodowana powtarzającymi się „na zasadzie zepsutej płyty” atakami personalnymi na gospodarza blogu. Próbkę macie choćby we wpisach ravic – 12,18 i Paweł Hubert – 12,31. Nie trzeba daleko szukać. Gdyby twórczość J. Kaczmarskiego poznawać z radia – to stworzył on piosenkę „Mury” i „Obława”. Jeśli dodać informację z wpisów na tym blogu, to jest jeszcze jeden wiersz – ten, który tu w formie pełnej bądż skróconej pojawia się , jak latający bumerang – zepsuty.
    Wpisy takie niczego do dyskusji nie wnoszą, są monotonne i natrętne, jak bzyczenie muchy końskiej. Wpis sceptyka wydał mi się jednym z tej serii.
    Jeśli się pomyliłam i sprawiłam przykrość, to przepraszam.
    sceptyku – pytasz kimże ja jestem? Jestem rówieśnicą gospodarza blogu. Od niepamiętnych czasów czytuję jego felietony w Polityce, lubię też inne formy jego działalności, jak „Codziennik” i inne. Nie zawsze się z jego poglądami zgadzam, ale generalnie mi odpowiadają. Lubię formę jego wypowiedzi, a treść zwykle też mi odpowiada.
    Czasem dodaję swoje komentarze, częściej tylko czytam wpisy ciekawych ludzi tu piszących. Od początku istnienia blogu większość blogowiczów coś na własny temat napisała i mniej więcej wiemy kto tu jest prawnikiem, kto inżynierem, kto interesuje się samorządami lokalnymi, a kto zza granicy nas obserwuje i dzieli się swoimi doświadczeniami. Nie oznacza to, że się sobie nawzajem przedstawiamy, a już napewno nikt tu nikogo nie przesłuchuje. Przyrównanie mnie do Macierewicza jest tak bardzo nietrafione, jak tylko jest to możliwe.
    sceptyku – napiszesz coś na swój temat?

  33. Słowa amerykańskiego filozofa Williama Duranta, zacytowane w czołówce filmu Gibsona „Apocalypto”. (Radzę wybrać się na ten film, może powtórnie, i patrzeć jak na relację z wydarzeń w Polsce.)

    „A great civilization is not conquered from without until it has destroyed itself from within.”

    Tłumaczenie:
    „Wielkie cywilizacje nie są podbijane z zewnątrz, dopóki same się nie zniszczą od wewnątrz.”

  34. Sorry!
    Miroslaw Rutkowski > M. Rudkowski

    F.S.

  35. Za Niezabitowską też nie przepadałam. Dla mnie uwodzicielski urok ma inteligencja, dlatego z zafascynowaniem oglądałam konferencje Urbana i nie mogłam się nadziwić dlaczego kolejne osoby zadające pytania po prostu mu się podkładały. Już po pierwszej konferencji było widać, że jest trudnym przeciwnikiem i można się było lepiej przygotować. O inteligencji Niezabitowskiej nie wypowiadam się, bo nic o niej nie wiem, ale szermierzem słowa to ona nie była i swój rząd reprezentowała słabo. Ale oczywiście oskarżenie jej to było draństwo. Przy czym ciekawe jest stanowisko barniego70, który uważa, że teczki SB są absolutnie wiarygodne, ale zeznania SB-ków przed sądem nie są wiarygodne. Coś jakby brak konsekwencji. Domyślam się, że ten tok myślenia wypływa z przekonania, że fałszywe zeznania SB-ków motywowane są chęcią pomocy byłym agentom. Tylko czy aby zawód wykonywany przez tych panów sprzyjał kształtowaniu szlachetnych charakterów, gotowych do obrony kogokolwiek ?

  36. „Dla tych ludzi nawet niezawisły sąd nie jest autorytetem, jeśli nie orzeka po ich myśli.”
    Oj tak, tak panie Danielu. Ale nie tylko. Np. Dla pani Szczypińskiej nie są autorytetem eksperci, bo i tak posłowie wiedzą lepiej. Taki sens miała wypowiedź blondynki na okoliczność pracy ekspertów nad poprawkami do Konstytucji, czyli wielkiej wojny giertychowej.
    Doczekaliśmy czasów, wykształciuchom pozwala się łaskawie paplać, bo władza i tak nie słucha. Rację mają wyłącznie ideolodzy. A to jakby już kiedyś było……..

  37. Sławek
    Osobiście przejęcie przez inteligencję metod przeciwnika uznałabym za klęskę. A jak wskazują różne doświadczenia niekoniecznie wygrywa chamstwo. Można się na przykład przyjrzeć ewolucji przedstawicieli władzy w PRL, myślę również o ich powiatowych i innych szczeblach. Początkowo był to najbardziej prostacki zaciąg, często przestępczy. Ale nacisk na kształtowanie wizerunku spowodował, że najwięksi prostaczkowie zaczęli być rugowani, średni prostaczkowie zaczęli się dokształcać, najpierw pozornie potem z większym przekonaniem, a wszystko to przyczyniło się do rozmiękania systemu, a teraz ci, którzy są niejako kontynuacją tych chamsko-buraczanych początków, uważani są w zachodniej Europie za ludzi obytych, wykształconych i patrzących perspektywicznie. Ciekawy jest również przykład Łukaszenki ostatniego buraczanego zamordysty Europy, który już od wielu lat próbuje wprowadzić Białoruś do Rady Europy, a więc stara się równać do elity, a nie oczekuje, że elita dorówna chamstwu. To dążenie Łukaszenki powoduje, że spora liczba typowo komunistycznych porządków ulega tam erozji, bo czy ktoś by pomyślał o jakichkolwiek demonstarcjach na Białorusi jeszcze parę lat temu. Tak więc i u nich się odmieni. A L. Kaczyński też zaczął dostrzegać, że jego zaściankowe zachowanie jest zbyt kompromitujące i podpisał za namową A. Merkel wspólną deklarację, bo jak sam stwierdził bylibyśmy jedynymi, którzy nie podpisali. A przecież jeszcze niedawno nasze odstawanie od jednolitago w wielu sprawach stanowiska Europy było wg KK powodem do chwały.
    Tak więc mam nadzieję, że nigdy nie dojdzie do równania w dół.

  38. jesień
    Oddajmy sprawiedliwość Małgorzacie Niezabitowskiej. Miała pecha być następczynią Jerzego Urbana, a Urban byl rzecznikiem niedościgłym. Ale póżniej było wielu rzeczników dużo gorszych, których nikt już nie pamięta.

  39. Absolwent.
    Nie da sie wykluczyc, że jesteś impotentem umysłowym. Taki argument
    jak twój czyli bez sensu.

    Oj Radecki ale zajechałeś tekstem.

    Bernard mój brat w wierze przyznał, że nie wierzy żeby L.Wałęsa był współpracownikiem SB. To twierdzenie stało sie dla Radeckiego prawdą objawioną, bezspornie udawadniającą to co Bernard powiedział. Ciekaw jestem czy wszystkie twierdzenia Bernarda są dla ciebie tak bezdyskusyjne. Co do L. Wałęsy proponuję żebyś zobaczył film dokumentalny, który od dwóch lat jest „półkownikiem” w TVP pt. ‚Plusy dodatnie, plusy ujemne” i wtedy napisz co myślisz o L. Wałęsie.

    Piotrusiu.
    No właśnie w tym jest problem żeby osoby, które zdecydują się coś napisac np. na tym blogu wiedziały co piszą.
    Gospodarz w swoim tekście napisał, że M. Niezabitowska została uniewinniona. Ja napisałem, że sąd orzekł, to co napisałem wcześniej, tzn. że nie można jednoznacznie stwierdzic, czy M. Niezabitowska była współpracownikiem SB czy nie. Nikt nie stwierdził że jest niewinna, dlatego że bycie współpracownikiem SB nie jest winą w sensie Kod. Kar. i tyle.
    W moich czasach uczono w podstawówce czytanie z rozumieniem treści,
    taka rzecz jest przydatna, spróbuj.

    Jesień.
    Z twojedo tekstu wynika, że piszesz rzeczy które znasz tylko z mediów, dlatego twoje twierdzenia są infantylno-naiwne.
    Ja (niestety nie z własnej woli) znam przynajmniej trzech byłych SB-eków, dla któych twój tekst byłby równie śmieszny jak John Cleese w „Hotelu Zacisze”.
    Na pewno znasz teraz jakiegoś policjanta (prosatyprzykład) zapytaj go czy kiedykolwiek zasypał by swojego „uchola” , wyjdź z Michniksa i wróc do rzeczywistości.

  40. Wydaje mi się, że Pani Małgorzata, padła ofiarą pośredniego ataku IPN na Tadeusza Mazowieckiego – tego „wykształciucha do grubej kreski”. Podzielam opinie tych komentatorów, którzy wskazali na nietrafność decyzji powierzenia jej funkcji rzecznika rządu. Ale nie zmienia to faktu, wyrządzono jej krzywdę.
    Nie dziwmy się, że Polska jest zaliczana do krajów ułomnej demokracji. Jedną z przyczyn jest właśnie lustracja. Wprowadzona została z fikcyjnym uzasadnieniem ochrony polityków znacznego kalibru przez szantażowaniem ich ubecką czy esbecka przeszłościa, a faktycznie chodziło o haki na konkurentów politycznych. Służby specjalne powojennej RP i później PRL, państwa będącego członkiem ONZ, powszechnie uznawanego, nie zostały nigdy uznane za organizacje przestępcze. Praca w nich i wpółpraca z nimi polskiego obywatela nie była w rozumieniu prawa karnego przestępstwem. Nie znaczy to ocztwiście, że niektórzy funkcjonariusze tych służb nie popełniali przestępstw – czynów, które tak były oceniane przez ówczesne prawo. Niektóre z tych przestępstw były osądzone ale nie wszystkie, z różnych przyczyn. Ze służbami tymi współpracowali ludzie z różnych powodów. Byli zastraszani, byli opłacani, mieli naturę donosiciela, czasem byli wpisywani na listę agentów w ramach koleżeńskiej przysługi (Piwowski). Byli też tacy, którzy współpacowali z przyczyn ideologicznych zaślepieni ideą komunistyczną. Znałem takich, którzy jeszcze w epoce późnego Gierka byli rzeczywistymi etuzjastami „budownictwa socjalistycznego” pod przewodnictwem PZPR, KPZR i ZSRR, co nie przeszkadzało być im polskimi patriotami. Nie wyleczyły ich z tego entuzjazmu rewelacyjne osiągnięcia tego budownictwa. Ludzie tacy działalność opozycyjną traktowali jako wrogą, antypaństwową oraz antypatriotyczną i mogli współdziałać z SB z powodów czystych etycznie.
    Dlatego też współdziałanie różnych ludzi ze służbami specjalnymi PRL może być oceniane jedynie w kategoriach moralnych a nie prawnych. Angażownie do tego aparatu państwowego, jest właśnie objawem ułomności polskiej demokracji.
    Dziwoląg jakim jest IPN, rzekomo instytut historyczny z uprawnieniami śledczymi i prokuratorskimi to także przejaw ułomnej demokracji. Szczególnym zadęciem ideologicznych było nazwanie prokuratora lustracyjnego Rzecznikiem Interesu Spłecznego, tak jakby nie było w Polsce innych znacznie ważniejszych interesów społecznych niż lustracyjne rozstrzygnięcia.
    Naiwna jest wiara w prawdziwość dokumentów w teczkach esbeckich. Wiele z tych dokumentów było nie tyle fałszowanych, ile koloryzowanych, tak jak były koloryzowane różne sprawozdania z działalności innych instyucji i przedsiębiorstw państwowych. Przecież funkcjonariuszowi SB zaliczano jako sukces pozyskanie jako agenta znaczacego działacza Solidarności, nawet wtedy, gdy był to sukces jedynie papierowy ale udokumentowany cierpliwym papierem. W pewnym okresie rutynowo wpisywano jako donosy treści z podsłuchów telefonicznych. Kto pamięta pojawienie się w latach siedemdziesiatych ubiegłego stulecia japońskich kserografów, ten wie jak można bez wielkiego trudu przy użyciu kserografu wytworzyć kserokopię nieistniejacego oryginału. A dzisiejsi reżimowi i inni żądni sensacji dziennikarze traktują treść podrzuconej im kserokpii jako źródło prawdy objawionej.
    Wiele zła wyrzadziła już Polakom lustracja i jeżeli nie zostanie powstrzymana, to jeszcze wiele szkód wyrządzi, szczególnie w tym nowym rozszerzonym wydaniu.
    Pragnę zwrócić uwagę Barniego70, że byli funkcjonarisze SB to jedyni świadkowie, jakich mógł wezwać sąd lustracyjny na okoliczność tego co podejrzany o współpracę z SB podczas kontaktów, nie tylko dobrowolnych ale często przez SB wymuszonych. Na ten paradoks podawania procesu lustracyjnego autorytetowi byłych esbeków zwracali uwagę przeciwnicy lustracji. Ich zastrzeżenia zostały zbagatelizowane.

  41. Oto linkowany wcześniej tekst Bernarda:

    >>
    # Bernard Says:
    kwiecień 12th, 2007 at 10:04 am

    Torlinie,
    nigdzie nie twierdziłem, że Wałęsa jako Bolek współpracował w latach 80-tych z SB. Fałszowane na temat Wałesy było to co miało (było?) ujawniane w okolicach Nobla, ale informacje na ten temat można znaleźć w teczce Wałęsy. teczka więc mówi o przygotowywaniu fałszywek, a nie teczka jest fałszywką, nie myl fałszywek z teczką.
    .
    Dla mnie akurat przekonujące, że Wąłęsa nie był na sznurku SB przynajmniej w momencie ogłoszenia stanu wojennego jest fakt, że nie wystąpił w telewizorze z apelem o spokój itd. Myślę, że gdyby SB była mocodawcą Wałęsy, to skłoniłaby go do występu po 13 grudnia jako zatroskanego o losy itd. A nic takiego nie miało miejsca.
    .
    Natomiast przypominam wycofane oświadczenie Wałęsy dla PAPa, kwity, które były dostarczone Wałęsie i przepadły, załatwienie hodysza (pamieetasz za co?), polecam film “plusy dodatnie…” – pułkownika III RP, a może nawet IV RP, a nawet jakieś .fragmenty książki Wałęsy (ale nie czytałem więc nie zacytuję).
    .
    Jednak wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że wątpliwości te dotyczą lat 70. Wyszkowski, Gwiazada, Walentynowicz wskazują jeszcze na dwuznaczną postawę Wałęsy podczas zrywania strajku w VIII 80 (po zerwaniu strajku to kobiety go odnowiły), ale nie jest dostatecznie przekonujące. A nawet gdyby przyjmować to za dobra monetę, to tak jak napisałem, to że Wałęsa nie wystapił w telewizorni stanu wojennego jest najlepszą obroną jesli chodzi o czasy stanu wojennego i późniejsze. Czasy Wachowskiego to już całkiem inna historia.
    .
    A co powiesz o przypadku gdy gość podpisał zobowiązane, donosił, brał pieniądze. Czy był agentem, czy nie? Jeżeli uznajesz że nie, to masz wszelkie kwalifikacje, żeby zostać sędzią od lustracji, jesli uznajesz że tak, to podważasz wyroki w sprawie Jurczyka.
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  42. Istotą parszywki jest to,że nie jesteśmy w stanie zweryfikować jej treści na podstawie stopnia ogólności w przytaczanych tekstach,natomiast względnie wierzymy w nierozmijanie się z prawdą w przypadku kwestii ogólnych,co jest jakoś delikatnie „muśnięte” jako „mogące wskazywać”.I to wszystko,bo to wystarcza.Taki genialny minimalizm jest maksymalizmem.Dlaczego?Z dwóch powodów:
    1.Aluzja nie będąc karalna jest bardziej sugestywna niż pomówienie wprost gdyż sprawia wrażenie jakbyśmy sami to dedukowali.Jeśli mamy poczucie,że to my sami dedukujemy cokolwiek to nie koncentrujemy się na tym jak wiele.To jest najsłabszy punkt osoby poddawanej manipulacji aluzją – insynuacją.
    2.Gdyż piszący wskazuje swoim brakiem zaangażowania w dowodzenie jakoby siła przytoczonych odniesień była wystarczająca.Zatem pozostaje nam tylko sprawdzenie faktów,a ponieważ fakty są łatwo (zasugerowano) weryfikowalne to utrata wiarygodności przez pomawiającego zbyt dla niego nieopłacalna,więc jest raczej wiarygodny.Owo „może” jest i tak „na pewno może” co z biegiem czasu ulega rozmyciu,a nasza podświadomość wybiera jako najbardziej optymalny uśredniony stosunek emocjonalny do pomówionego.A zatem skłonny w przyszłości łatwiej interpretować wszystko na jego niekorzyść.Cel oblepiania gówienkiem może być więc tak naprawdę poważniejszy niż się wydaje,ale nie nastawiony na natychmiastowy decydujący efekt,którego przecież i tak nie dałoby się uzyskać.
    W przytoczonym tekście użyto jeszcze jeden trik.Piszący sugeruje nie wprost,że jest przynajmniej poznawczo życzliwie nastawiony do pomawianego,co sprawia wrażenie obiektywnego wcześniejszego weryfikowania przytaczanych faktów.Jednak ten trik choć często wzmacniający nie jest już warunkiem niezbędnym pomówienia.
    PS W kontaktach z ludźmi pokroju Bernarda należy pamiętać też,że mogą one rozciągać zastosowanie powyższych reguł na działanie rozdrobnione na wiele wypowiedzi.

  43. Barni70 (13:17) są kary przy których Kodeks Karny to drobny pryszcz.
    I w tym właśnie tkwi problem w postrzeganiu świata przez ludzi podobnych do Ciebie. Żyj sobie w swoim Michniksie SBmiksie czy też czym kolwiek innym, pozwól solidnym policjantom swioch zaufanych ucholi, ale nie narzucaj takiego widzenia swiata innym.
    Nie dla wszystkich na Ucholu i trzech byłych SBekach kończy sie świat.

  44. Małgorzacie Niezabitowskiej zawalił się świat, ponieważ przyjęła za swoją paranoiczną wizję historii, że współpraca z własnym państwem była czymś złym, jak również dlatego, że dla niej świat to jej określone środowisko, a nie zwykli ludzie, którzy pogardzają lustratorami.

  45. AnKa
    fakt, nie ma się co czepiać Niezabitowskiej. Pamiętam, że kiedy została rzecznikim rządu, przyszło mi do głowy, że jednym z powodów dla którego właśnie ona została wybrana, było zamierzenie, aby nie konkurować z Urbanem, ale się od niego (jego sposobu prowadzenia konferencji ) odciąć. M.N. była całkowitym przeciwieństwem J.U. ze względu na płeć, wygląd i niedążenie do zwarcia z rozmówcą

    Barni70
    rzeczywiście mam to szczęście, że nie znam żadnego SB-ka. Ale śmieszy mnie traktowanie teczek SB jako jedynego gwaranta wiarygodności. Cóż to za autorytet ? Do umieszczania nieprawdziwych informacji mogło dochodzić ze stu różnych powodów. Poza tym skoro jak twierdzisz żaden SB-k nie sypnie swojego uchola, to jakim cudem niektórzy przegrywali procesy ?

  46. Ciekawe że do prześlicznej rzeczniczki Niezbitowskiej niechęć czuły i zdaje się nadal czują prawie wyłącznie kobiety. Nie da się wykluczyć niestety, że do obsmarowania tej nieziemsko promiennej następczyni plugawego Urbana przysłużyła się jakaś delikatna damska rączka. Godzi się też głębiej zastanowić nad nielicznymi chyba na szczęście facetami, którzy przyłączyli się do tej łajdackiej nagonki, i którzy nadal w niej uczestniczą. Oczywiście zastanowiać nad tym należy jedynie celem znalezienia freudowskiej odpowiedzi na pytanie, gdzie i w jaki sposób te męskie wywłoki polskiej odnowy pogubiły swoje jaja, i nie chodzi tu o jaja wielkanocne. Warto poznać odpowiedź na to frapujące pytanie choćby dlatego, żeby następne pokolenia Polaków płci męskiej mogły podobnej zguby uniknąć. Bo okazji niestety ale chyba nie zabraknie.

  47. @prezio
    2007-04-13 o godz. 19:25

    Zarówno szanowny gospodarz, jak i Jan nowak-Jeziorański, a w tym wątku ja odnosimy sie do tej samej osoby: Zdsku vel. Janie Nowaku Jezioranskim.

  48. Sympatia i empatia lub złośliwość i nienawiść. Redaktor DP pozwolił na wpisy w swoim dzienniku i nastąpił podział, który trwa!!! od zdobycia Kremla / około 400 lat /, wg mnie przegrywamy. Zachodni Sojusznicy dali nam wolność bez wolności i tak trwamy do dzisiaj.
    PS. Nie trawię bezpodstawnych złośliwych wpisów /proszę o argumenty/.

  49. W sprawach lustracji mam rzeczywisty osobisty dylemat, odczucie myszy pod miotłą. W czasach niebyłych X RP pracowałem długie lata na stanowiskach kierowniczych, niezbyt wysokich ale zawsze, tym bardziej że pracowałem w jednej z ważnych gałęzi przemysły. Wyjeżdżałem za granicę w tym także do USA i do Związku Radzieckiego. Nigdy nie spotkałem funkcjonariusza służby bezpieczeństwa ani przez nikogo nie byłem nagabywany, mimo że miałem świadomość iż służby takie z naturalnych powodów istnieć muszą. Tak było do roku 1979 gdy w przedsiębiorstwie zjawił się tzw. opiekun z delikatną prośbą. W przesiębiorstwie pracowała żona jednego ze znanych podobno w Krakowie działaczy KPN. Według relacji opiekuna oni wszystko wiedzieli o działalności męża, gdyż między innymi często wizytowali mieszkanie tego małżeństwa a działacz KPN z różnych powodów był zatrzymywany. Prośba polegała na tym, że dyrektorzy powinni delikatnie wpłynąć na żonę aby mąż działał dalej ale mniej intensywnie, gdyż oni nie mogą już i nie chcą wkładać tyle wysiłku w kontrolowanie działalności aktywisty KPN. Rozmowa z żoną odbyła się w dość przyjażnej atmosferze. Co ona o tym pomyślała to jej tajemnica. Dalej wszystko wiadomo, tuż po uzyskaniu wolności działacz został posłem a żona wyjechała na staż do USA. A mnie pozotał dylemat czy zlustrować się czy nie. Przecież autenycznie służyłem jako współpracownik służby. Może napisać książkę?

  50. barni 70 !
    Jak odróżnić fałszywki SB od prawdziwych raportów ze spotkań z prawdziwymi agentami ? Oczywiście,że obowiązkiem policjanta czy esbeka jest chronić swoje żródło . Dlatego nie można wykluczyć,że p.Gilowska była jednak świadomym żródłem informacji dla swojego kolegi-milicjanta.Wobec takich wątpliwości dlaczego J.Kaczyński zatrudnił ją w swoim rządzie ?
    Czy dokumenty SB na temat np. księdza Jerzego Popiełuszki będą traktowane jak Biblia ? To na nie powoływał się Urban w swoich wystąpieniach publicznych i artykułach prasowych.
    Jakby nie oceniać to SB jest prawdziwym kadrowym III i IV RP. IPN jest tylko wykonawcą ich kaprysów.
    Benedykt XVI powiedział bardzo mądrze ,że gówniarze nie powinni być sędziami swoich rodziców,skoro niczego jeszcze nie przeżyli.Hunwejbini z PiS-u i IPN-u są głusi na głos rozsądku człowieka,który przeżył tak wiele.
    Los ich maoistowskich poprzedników niczego ich nie nauczył.

  51. Istotą zdziczenia obyczajów jest to, że ktoś musi udowaniać, że nie był wielbłądem. Że przejęlismy sposób rozumowania inkwizytorów. Inkwizytor cacy, agent be. Świat w czarnobiałych kolorach. Daltonizm zaściankowy. Takie widzenie świata przystoi małorolnemu lub wykrywaczowi samolotów swój-obcy. Inteligent powinien wiedzieć, że w tamtych czasach, gdy rządziła jedna partia, która rościła sobie prawo i do tego, czego się dzieci uczą w szkole i do tego jaki film może nakręcić pan Wajda, istniało tysiące odcieni.
    Od wielu lat nie żyjemy w świecie my-oni a ponurym żartem historii jest to, że ci, którzy wyciągają te teczki stosują dokładnie te same metody, które ich poprzednicy z tamtych lat. Znów mamy partię, która wie lepiej, dla której kto nie swój, to wróg, którego należy zniszczyć znajdując na niego haki, a jak ich nie ma, to z ust największych dostojników płyną oszczerstwa, insynuacje. I to jest właśnie zdziczenie. Najgorszego rodzaju.

  52. Pan Daniel to jak coś napisze, łezka w oku się pokaże, a złość to dopiero. Wpuść tu psia mać gówniarzy partyjnych do ipeenu,… nadgorliwość to najgorsza rzecz jest od wiadomego..

  53. A pan Kiszczak siedzi przed laptopem i boki zrywa. Caly narod sie paluje a w domu emerytowanego generala cisza jak makiem zasial. I nie to mnie denerwuje, ale za tym panem ida nastepni generalowie i koordynatorzy /wzmocnieni technologia XXI wieku, juz nie beda musieli biegac za TW, beda go mieli przez 24h na wizji i fonii/. Kiedy odetniemy im raczki? Kiedy jajoglowi zaczna mowic na temat? I przestana pisac pamietniki. Pani Niezabitowska nie zrobila nic aby taka sytuacja sie nie powtorzyla, i dlatego los jej jest mi obojetny. Kazda partia ma swego „koordynatora” i wiemy co to za ludzie, lecz czekamy cierpliwie na zalozenie nam teczki.

  54. Kolejny przykład populizmu PiS:

    Z podanej przez wczorajszą „GW” informacji wynika, że posłowie koalicji planują następny „ustawowy” skandal. Fundusz Alimentacyjny miałby uprawniać gminy do ściągania długu (?) od bliskich, gdy ojciec nie płaci alimentów (np. od jego rodziców – dziadków dziecka).

    Czym różni się obarczanie odpowiedzialnością rodzica za zachowanie pełnoletniego syna od obarczania odpowiedzialnością syna za postępki jego ojca? Ten drugi przypadek komentowano krytycznie wiele razy. Mam nadzieję, że i na absurdalnym zapisie poselskiego projektu Funduszu Alimentacyjnego nie pozostanie sucha nitka.

  55. Szanowni, niesłusznie oskarżeni o współpracę z SB.Dlaczego swoje żale kierujecie do-„nienawistnych” historyków , polityków, badających i ujawniających akta SB dziennikarzy? Jezeli w dokumentach się w jakiś sposób znależliście to zapewne poprzez fałszerstwo jakiegoś funkcjonariusza SB. Logika by wskazywała że to wobec byłych SB-ków powinniście wystosowywać sądowe pozwy .

  56. Adam Paczkowski (15:30)
    Szanowny Panie my nie jesteśmy o nic oskarżani, my tylko chcemy spokojnie żyć w bezpiecznym państwie prawa.
    A państwo miast racjonalnie wydawać płacone przez nas podatki bawi się w puszczanie śmierdzących bąków (bo jakże inaczej nazwać przecieki z państwowych archiwów) i wymyślanie list proskrybcyjnych.
    Nas nic nie obchodzą byli esbecy ze swiomi archiwami, oraz ich logiką.
    Swoje żale kierujemy jedynie do ludzi oczekujących poklasku za brak umiaru w prymitywnym obrażaniu innych.

  57. mw

    możliwość uzyskania na drodze sądowej alimentów od dziadków dziecka, jeżeli ojciec się uchylał, istnieje od czasów PRL.

  58. barni70 pisze:
    Więc po pierwsze M. Niezabitowska nie została uniewinniona, tylko sąd stwierdził, że nie ma bezspornych dowodów potwierdzających jednoznacznie, że M. Niezabitowska była agentem lub że nim nie była.

    A ja sie cieszylem, ze czasy udawandniania niewinnosci se newrati Panie Havranek.

    W sumie tez nie jestem w stanie udowodnic, ze nie wspopracowalem z SB …

  59. Prof. A. Paczkowski napisał /moja interpretacja/ czyli : przerwać głupotę, opierać się na faktach. Nie minęło 20 lat, a dokumenty są zamydlone, czyli jak poważnie traktować IPN i dokumenty sprzed 50-ciu lat, które leżą w Moskwie lub Waszyngtonie ?.
    PS. Pozostanie pamięć o Polakach, Żydach, ludności cygańskiej i innych niewinnych obywatelach tego świata, którzy czują związek z Polską i tutaj jest zadanie dla historyków. Wtrącę gehennę Rosjan, a obecnie i Irakijczyków i itd.., współcześni Rosjanie i Niemcy to przykład dla naszych badaczy dziejów. Inkwizytorzy w IV RP stop !!!. Proszę nie mylić Adama i Prof. Andrzeja P.

  60. Sławomirski!
    Po pierwsze – mój sprzeciw wobec punktu trzeciego (ale dociera do mnie, że to jest Twoja lista i że nie narzucasz swoich poglądów innym),
    po drugie – co rozumiesz pod punktem piątym?
    Barni!
    Ty nie zasłaniaj się Bernardem, bo jesteś jego nędzną kopią. Z Bernardem można podyskutować, wielokrotnie przyznaję mu rację w tym co pisze i co najważniejsze – można z jego tekstami się nie zgadzać, ale są one logiczne, czasami aż do bólu.
    Tymczasem Ty prowadzisz swoje wątki w sposób, który jest dla mnie obrzydliwy. Piszesz: „nie można jednoznacznie stwierdzić, czy M. Niezabitowska była współpracownikiem SB czy nie”, a więc nie można stwierdzić, że jest niewinna. Być może jest winna. Wszystko na to wskazuje, że jest winna. Skoro nie można stwierdzić, że jest niewinna, to znaczy jest winna. To jest twój sposób dyskusji. Dopisz jeszcze do tego, że to napewno Michnik zniszczył jej teczkę. I bedziesz w swoim ogródku myślowym.
    A Ty obrabowałeś bank w Cleveland. Nie ma na Ciebie materiałów? Były nagrania, ale zostały przez Twojego przyjaciela zniszczone. Więc jesteś winien.

  61. Adam Paczkowski,
    jakim prawem ktokolwiek w ogole korzysta z dokumentów, które w świetle dziesiejszej konstytucji zostaly pozyskane nielegalnie. konstytucja zabrania zbierania o obywatelu innych infiormacji niz są niezbedne.
    Jak napisał „Dziennik”: alina Janowska byla pazerna na pieniądza, a ktos tam urządzał przyjecia z chłopcami-homoseksualistami 9pomine nazwiska). Jakim prawem ktos upublicznia takie dane o obywatelach. to jest przestępstwo przeciwko konstytucji i ci, ktorzy za to odpowiadają, łacznie z upubliczniającymi to dziennikarzami, powinni ponieścć odpowiedzialnośc zaleznie od stanowiska bądx konstytucyjna, bądź karna.
    już ie wspomne, że swego czasu w „dzienniku” wprawdzie bez nazwisk drukowano informacje o jakichs seksualnych ekscesach, podobno nagranych na tasmach. Kto pozwolil jakiemus byle dziennikarzowi czy historykowi na dostep do czyjejs przywatności?!!!
    SB-cy przynajmniej byli uczciwi, bo choc ludzi podglądali, to przynajmniej nie upubliczniali ich prywatności. w PRL nikt mi nie pisał a gazecie, że alina Janowska jest chytrusem.

  62. Do ANCi (z 2007-04-14, godz. 07.18)
    Doceniam Twoją umiejętność wycofywania się z nieco pochopnych sądów. Blog Passenta jest jedynym, w którym aktywnie uczestniczę. Dla mnie, dzienikarza, DP to wzór warsztatu i sztuki posługiwania się słowem drukowanym. Poza formalnymi apektami uprawiania tej profesji, cenne są dla mnie także Jego doświadczenie i wiedza. To po prostu gość, który ma coś interesującego do przekazania.
    Pytasz, kimże jesetm. No cóż, nie każdy może byc Passentem, lecz wystawianie cenzurek na podstawie obiegowego pojmowania „sukcesu” może być mylące. W tym ujęciu moje życiowe dokonania są na pewno, mniejsze niż Leppera, Begerowej czy Maksymiuka. Jednak, mimo wszystko, wolę własną dość jałową i bezbarwną na tym tle egzystencję.
    Przekoroczyłem czterdziestkę, pochodzę z Sosnowca, jestem do szpiku kości czerwony. Uwielbiam Władimira Wysockiego i zawsze wzruszam się ogladając „Lecą żurawie”.

  63. Do Torlina.
    Jesteś troszkę mało rozgarnięty albo nieuważnie czytasz wpisy.
    Nie mam zamiaru nikogo obrażać, ale moje twierdzenie jest uzasadnione:

    Po pierwsze, oto wpis Radeckiego.

    „Radecki pisze:

    2007-04-13 o godz. 20:06
    Szanowni Państwo!

    Do barnie70
    ‘pomimo rozlicznych starań nikt nigdzie jeszcze nie udowodnił, że akta SB świadczące o czyjejś współpracy były fałszowane’
    Czyżby?
    A zatem sprawa Zyty Gilowskiej, a zwłaszcza Lecha Wałęsy też Cię nie przekonuje?
    Jeśli chodzi o to ostatnie, to niedawno nawet ‘Twój Brat w Wierze w Lustrację’, Bernard publicznie wyznał, że NIE WIERZY aby L.W. był agentem!
    Tym samym przyznał (choć nie wprost) że dokumenty UB były fałszowane”.

    Moja odpowiedź:

    „Bernard mój brat w wierze przyznał, że nie wierzy żeby L.Wałęsa był współpracownikiem SB. To twierdzenie stało sie dla Radeckiego prawdą objawioną, bezspornie udawadniającą to co Bernard powiedział. Ciekaw jestem czy wszystkie twierdzenia Bernarda są dla ciebie tak bezdyskusyjne. Co do L. Wałęsy proponuję żebyś zobaczył film dokumentalny, który od dwóch lat jest “półkownikiem” w TVP pt. ‘Plusy dodatnie, plusy ujemne” i wtedy napisz co myślisz o L. Wałęsie.”

    To nie ja wywołałem Bernarda, nie mam zamiaru kogokolwiek kopiować i nie ja się nim zasłaniałem więc Torlinie przeproś za bezczelne kłamstwo.

    Po drugie:
    Mój poprzedni wpis rozpocząłem cytatem z wyroku sądu:
    ” Nie da się wykluczyć, że Małgorzata Niezabitowska nie była agentem SB i nie da się wykluczyć, że nim była, dlatego wątpliwości należy rozstrzygnąć na korzyść lustrowanego – mówił sędzia Rafał Kaniok w ustnym uzasadnieniu wyroku”.

    Więc jeżeli nie zgadzasz się z wyrokiem sądu, to swoje komentarze powinieneś skierować do składu sędziowskiego orzekającego w w/w sprawie.

    Wśród niektórych osób panuje pogląd, że jeżeli fakty nie zgadzają się z ich poglądami to tym gorzej dla faktów. Widocznie jesteś jedną z tych osób, ale proponuję abyś wyleczył się z nienawiści do osób, którzy dla faktów mają szacunek.

    A taką pokrętną „Kafkowską” logikę zachowaj na lepsze okazje, na pewno niedługo będzie można jakimś „kaczorom” czy innym „oszołomom chorym z nienawiści” dokopać.

  64. Stefan pisze: 2007-04-13 o godz. 20:17

    Kto nie chce czytać bloga p. Passenta niech nie czyta i nie przychodzi tu z głupimi wpisami, bez względu na to, o czym On pisze.
    ———————————————————————–
    A może ja chcę czytać bloga p. Passenta i wpisywać tu to, co uważam za słuszne? A co, zabronisz mi Robaczku? A to, jaki mam stosunek do Szanownego Gospodarza, i z jakich przesłanek on wynika jest już sprawą zupełnie inną.

    Stefan pisze: 2007-04-13 o godz. 20:17
    Trudno o głupsze wpisy niz te, ktore polegają na wypominaniu grzechów (nierzadko wydumanych) młodości Autora. Mnie interesuje to, co On tu i teraz pisze i mój własny aparat krytyczny pozwala mi się z Nim w konkretnych sprawach zgadzać lub nie.
    ——————————————————————
    Twoja ocena, czyje wpisy są głupsze, niezbyt mnie interesuje. Mój własny aparat krytyczny pozwala mi patrzeć na ludzi przez pryzmat ich czynów, a nie tylko pustych słów.

    Stefan pisze: 2007-04-13 o godz. 20:17
    Przecież nie jest ważne, czy ten, kto ustalił, że 2 + 2 = 4 był islamistą, homoseksualistą, przykładnym ojcem lub dręczycielem rodziny. Ważne, czy to co ustalił jest falsyfikowalne, czy nie.
    ——————————————————————
    Z przeproszeniem, co ty tu bzdurzysz kolego? Jak śmiesz porównywać niewzruszalne i weryfikowalne prawa (boskie lub natury, jak kto woli)rządzące światem z „wypocinami” (skądinąd bardzo dobrymi stylistycznie) jakiegoś publicysty. Powiem prościej:

    Jeśli jakiś islamista/katolik/komuch/gej/heteroseksualista/starzec/młodzik itd, itp odkryje nową gwiazdę, wynajdzie nowy lek itp., to jego światopogląd i pochodzenie nie będą mnie interesowały. Zainteresuje mnie jedynie wynik jego pracy. I przyjmę go z uznaniem dla autora.

    Ale jak możesz porównać tę sytuację, do tego z czym mamy do czynienia w przypadku Passenta? Jeśli pióropałkarz zacznie wysilać swe pióro celem udowodnienia wszystkim, że pióropałkarzem nie jest, to ja patrzę na niego tylko i wyłącznie jako na obrońcę swoich interesów.

  65. Czy ten ravic jest z PiS-u, czy tylko udaje idiotę? Wyglada na to, że jedno i drugie. PiS odzyskał (czytaj: zepsuł) już prawie wszystko, od prawa do sprawiedliwości. Teraz jeszcze wysyła swoich funkcjonariuszy, żeby psuli blogi pożądnym ludziom. Rozumu za grosz, za to farmazony typu: „niewzruszalne i weryfikowalne prawa (boskie lub natury, jak kto woli)” + stek epitetów. I to poczucie wyższości i nieomylności!

css.php