Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

17.04.2007
wtorek

Pierdoły

17 kwietnia 2007, wtorek,

Za Trzeciej RP słowo takie brało się w cudzysłów. Zdarzało się, że polityk, nawet na stanowisku, powiedział „spieprzaj dziadu”, ale było to wyjątkowe. Rządząca wówczas łże-elita była tak załgana, że ukrywała co myśli i przestrzegała łże-konwenansów. Rządzący w PRL komuniści wręcz udawali inteligencję. Jeden znał nawet francuski, inny (zły duch swoich czasów) był miłośnikiem Norwida. Towarzysze potrafili rozmawiać grubiańsko, ale tylko między sobą, nigdy nie na plenum KC, albo na biurze politycznym, które dzisiaj nazywa się chyba „komitetem politycznym”. Pamiętam, jak pewien towarzysz uchylił drzwi do gabinetu I Sekretarza, a ten akurat mówił do Moczara: „Słuchaj Mietek, jak ty mnie będziesz podsrywał, to ja tobie podesram.” Ale tak rozmawiali w cztery oczy, publicznie to byli dżentelmeni, tacy jak Artur Zawisza, albo nawet więksi.

Dopiero kiedy do władzy doszła inteligencja żoliborska, posypały się „dziady i pierdoły”. Z tego powodu zadzwonił do mnie pewien inteligent żoliborski, żeby poinformować, że w naszej dzielnicy panuje rozczarowanie z powodu słownictwa rządzącej braci, a trzeba pamiętać, że PiS na Żoliborzu wygrał. Oficjalna wersja, jakoby na czele rządu i państwa stała inteligencja żoliborska, nie znajduje potwierdzenia w słowach. Na Żoliborzu nie mówi się o pierdołach, tylko elegancko, o drobiazgach, o szczegółach, o błahostkach, czy wręcz o imponderabiliach. Obywatel nie mówi do obywatela spieprzaj, tylko ustąp, posuń się, wyjdź, a do starszych ludzi nikt nie zwraca się per „dziadu”. Nie wyobrażam sobie, żeby znani Żoliborzanie – Wajda, Zanussi, Piesiewicz, Blikle – w ogóle znali takie wyrażenia.

W języku żoliborskim takie słowa nie występują. Chcąc przysłużyć się jako tłumacz pomiędzy językiem braci a inteligencją, z której się wywodzą, zacząłem szukać w słownikach. „Pierdoły” są terminem tak rzadkim, tak wyszukanym, tak wyrafinowanym, że nie występują nawet w słowniku frazeologicznym języka polskiego Stanisława Skorupki. Trafiły za to do „Słownika języka polskiego” PWN, ale to chyba dlatego, że dzieło to ukazało się w PRL, kiedy język ojczysty – jak wszystko – chylił się ku upadkowi. Według tego słownika, „pierdoły” to słowo wulgarne, „o człowieku starym, niedołężnym, niezdolnym do niczego, gadającym głupstwa”. Byłbyż to marszałek Sejmu? Bardziej sympatyczne są „pierdołki” – też wulgarne, ale znaczące tyle, co „androny, głupstwa, dyrdymałki, bzdury”, i to chyba miał pan premier na myśli, tylko mu się pomyliło.

Być może bracia, posługując się od czasu do czasu dosadnym słownictwem, chcą w ten sposób odciąć się od salonów, pokazać, że wywodzą się z ludu, a nie z inteligencji, zwłaszcza żoliborskiej, bo ta kojarzy się niektórym z tzw. socjalizmem żoliborskim? A może po prostu chcą pójść w ślady Marszałka, który o posłach potrafił się wyrazić „fajdanitis poslinis”, a o konstytucji „konstytuta – prostytuta”? Jeśli tak, to pozostaje mieć nadzieję, że będą przypominali Marszałka nie tylko pod tym względem.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 57

Dodaj komentarz »
  1. Szkoda, że Pan, Panie Danielu, nie napisał tego felietonu unikając słów niegodnych. To dopiero byłaby sztuka! A tak słowa niegodne wkradły się do Pańskiej twórczości 🙁

  2. Ku pamięci inteligentom żoliborskim wiersz Tuwima…

    Absztyfikanci Grubej Berty
    sł. J. Tuwim

    Absztyfikanci grubej Berty
    i katowickie węglokopy,
    i borysławskie naftowierty,
    i lodzermensche, bycze chłopy,
    warszawskie bubki, żygolaki
    z bandą wytwornych pind na kupę,
    rębajły, franty, zabijaki,
    całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Socjały nudne i ponure,
    pedeki, neokatoliki,
    podskakiwacze pod kulturę,
    czciciele radia i fizyki,
    uczone małpy, ścisłowiedzy,
    co oglądacie świat przez lupę
    i wszystko wiecie: co, jak, kiedy,
    całujcie mnie wszyscy w dupę.

    I ty, fortuny sku..synu,
    gó..arzu uperfumowany,
    co splendor oraz spleen Londynu
    nosisz na mordzie zakazanej,
    i ty co mieszkasz dziś w pałacu,
    a sr.. chodziłeś za chałupę,
    ty wypasiony na Ikacu,
    całujcie mnie wszyscy w dupę.

    I tem ów belfer szkoły żeńskiej,
    co dużo chciałby, a nie może,
    i tem profesor Cy… wileński
    / Pan wie już za co, profesorze! /
    I ty za młodu nie dorżnięta
    Megiero, co masz taki tupet,
    że szczujesz na mnie swe szczenięta;
    całujcie mnie wszyscy w dupę.

    I tem Syjontki palestyńskie,
    Hulace, co lejecie tkliwe
    starozakonne łzy kretyńskie,
    że „ szumią jodły w Tel – Avivie”,
    i wszechsłowiańscy marzyciele,
    zebrani w malowniczą trupę
    z byle mistycznym kpem na czele,
    całujcie mnie wszyscy w dupę.

    I tem aryjskie rzeczoznawce,
    wypierdy germańskiego ducha
    / gdy swoją krew i waszą sprawdzę,
    wierzcie mi, jedna będzie jucha /,
    Karne pętaki i szturmowcy,
    zuchy z Makabi czy Owupe,
    i rekordziści i sportowcy,
    całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Izraeliccy doktorkowie,
    Widnia, żydowskiej Mekki, flance,
    co w Bochni, Stryju i Krakowie
    szerzycie kulturalną francę!
    którzy chlipiecie z „ Naje Fraje”
    swą intelektualną zupę,
    mądrale, oczytane faje,
    całujcie mnie wszyscy w dupę.

    I tem ględziarze i bajdury,
    ciągnący z nieba grubą rentę,
    o, łapiduchy z Jasnej Góry,
    z Góry Kalwarii parchy święte,
    i ty księżuniu, co kutasa
    zawiązanego masz na supeł,
    żeby ci czasem nie pohasał,
    całujcie mnie wszyscy w dupę.

    I wy, o których zapomniałem,
    lub pominąłem was przez litość,
    albo dlatego, że się bałem,
    albo, że taka was obfitość,
    i ty cenzorze, co za wiersz ten
    zapewne skażesz mnie na ciupę,
    I żem się stał świntuchów hersztem,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę !…

  3. Polecę „Kilerem”: To mają być politycy? – To jakieś popierdułki!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Danielu,
    Dzisiejsze wydanie „Misji specjalnej”, z Panem w roli głównej, reżimowa tv reklamuje niczym obraz „Karol, człowiek, który został papiezem”. I znowu odniósł Pan komercyjny sukces.

  6. Leciutko… Na palcach… Do melodii walca… Smakuję z przyjemnością i podziwem. Dziś będzie ładny dzień. Takie było pierwsze skojarzenie podczas czytania tekstu…

    Pięknie pozdrawiam!

  7. Inteligencja żoliborska… Przyjdzie czas, gdy będzie się dodawało – z którego Żoliborza. Niestety w czasach wkraczania ludu do śródmieścia, lud wkroczył też do „lepszych dzielnic”, bo z tego, co wiem, to TA inteligencja wkroczyła na Żoliborz nie tak dawno. No i na szczęście nie ma dzieci.
    Panie redaktorze, bardzo mnie ucieszył ten tekścik, napisany dla zdrowotności. Dla zdrowotności własnego umysłu i dobrego samopoczucia. Bo musimy sobie od czasu do czasu przypominać, że nie tylko grube słowo podnosi wyrazsistość wypowiedzi. Nie tylko przekrzykiwanie i zagłuszanie czyjejś wypowiedzi sprawi, że będziemy usłyszeni.
    W momencie, gdy z anteny znikają tacy, jak Tadeusz Sznuk, Maria Szabłowska, Ewa Szumańska, Jacek Fedorowicz trzeba zacząć ludziom przypominać proste prawdy, które kiedyś były oczywiste, a dziś próbuje się je zadeptać, unicestwić. Należy pokazywać i przypominać, że kultura wypowiedzi istnieje i ma się dobrze!
    Przed laty pewien wysoki stopniem wojskowy w mundurze „zasłabł” na ulicy i odwieziono go do izby wytrzeżwień. Tłumacząc się z tego wstydliwego epizodu mówił; ale proszę zauważyć, że nie leżałem byle gdzie, tylko przed „Delikatesami”!!!
    I tak trzymać. Jak polec, to już przed „Delikatesami”.

  8. Jednym słowem: chamstwo! Nie tylko słowne, ale i behawioralne. Świadczy o tym incydent z upadkiem Kolendy-Zaleskiej w korytarzu sejmowym. Być może był to upadek (potrącenie?) spowodowany przez goryli premiera Jarosława K., który widząc leżącą na posadzce kobietę zdobył się jedynie na uwagę (chyba w założeniu złośliwą?): „Pani zgubiła buty”. A gdyby tak – cytując kultowego „Misia” – na tej posadzce leżała Pańska matka, Panie Premierze? To też by Pan przeszedł obok niej jak rozpędzony transporter Rosomak? Nie podał ręki, nie pomógł powstać? Albo choć polecił jednemu z całego zastępu swoich BOR-owików podnieść niewiastę, na dodatek znaną dziennikarkę? Ja nie wiem, Panie Danielu, jak to było z tym wychowaniem na Żoliborzu, ale nie wydaje mi się, aby Braci można było zaliczyć do absolwentów akademii charakternych warszawiaków. Może to jakieś osiedlowe podrzutki? Albo raczej odpady.

  9. tej no ale imponderabilia to coś zgoła innego niż błahostki czy inne takie!!!!

  10. Po doświadczeniach z „patalogią” lub artykulacją tekstu polskiego hymnu, kto wyobrazić sobie potrafi, jak w ustach „inteligentów” importowanych na Żolibórz brzmiałoby słowo „imponderabilia”?
    amw

  11. A ja bym Kaczyńskiemu zadedykował taki wiersz, Hemara…

    Teoria względności

    Gdy się ludzi ocenia
    Zróżnych punktów widzenia —
    Ciekawa rzecz, jak się skala
    Pewnych wartości zmienia.

    Wada staje się cnotą,
    A zaletą — głupota.
    O przeciwniku — gdy zacny —
    Mówimy, że idiota.

    O stronniku, gdy trudno
    Przyznać nam, że rozsądny —
    Nie powiemy, ze cymbał.
    Powiemy: „Zgruntu porządny”.

    Gdy się mądrym człowiekiem
    Chlubi wrogi nam obóz —
    Stwierdzamy, że „inteligentny”
    I dodajemy: „łobuz”.

    Gdy się w naszym obozie
    Łobuz szasta wybitny —
    Mówimy: „Twardy człowiek.
    Zdolny — mówimy. — Sprytny”.

    Gdy nasz przeciwnik się potknie,
    „Zdrajca!” — głosimy krzykiem.
    Gdy stronnik zdradzi, stwierdzamy:
    „Nie był naszym stronnikiem”.

    I to nas niesłychanie
    Na duchu podtrzymuje,
    Że przeciw nam zawsze
    Idioci tylko i szuje.

    A z nami, wszyscy albo
    Roztropni, albo dumni,
    Albo z gruntu porządni,
    Albo bardzo rozumni.


    *

    Dziwne, jak punkt widzenia
    Automatycznie zmienia
    Skalę naszych kryteriów
    Uznania czy potępienia.

    Gdy my konfiskujemy —
    Zasługa to narodowa.
    Kiedy nas konfiskują —
    Gwałcą swobodę słowa.

    Kiedy nas zamykają —
    Tyrani! Despoci! Kaci!
    Kiedy my zamykamy —
    Tośmy furt demokraci.

    Kiedy my „Precz!” wrzeszczymy —
    Tośmy patrioci polscy.
    Ci, co „Precz” wrzeszczą na nas
    Wywrotowcy warcholscy.

    „Dwa a dwa cztery” u nas —
    To dogmat, to teologia.
    „Dwa a dwa cztery” u wroga —
    Wulgarna demagogia.
    …..

    *

    …..
    Przyznać komu, po męsku,
    W sposób najprościej rozsądny,
    Że choć wróg nasz — rozumny,
    Choć przeciwnik — porządny,

    I walczyć z nim, aż do konca,
    do końca ceniąc go szczerze —
    Na to nas nie stać. To w naszym
    Nie leży charakterze.

    Nasza zasada: siebie
    Ze wszystkiego rozgrzeszać,
    Ale na przeciwniku
    Psy — o to samo — wieszać.

    Marian Hemar

    Ukłony

    Azrael (tez inteligent z Zoloborza…)

  12. Panie Danielu, oby tylko Straszne Bliźnięta nie zechciały przypominać Piłsudskiego w maju… 🙂

  13. Panie Danielu
    Jak pierdoły to pierdoły! Wczoraj na portalu GW, w dziale rozrywka foty z wycieczki posła Maksymiuka i posłanki Lewandowskiej do Egiptu. Ton komentarzy szyderczy i złośliwy – sam nie wiem czemu. Moim zdaniem ta wyprawa to afirmacja „cywilizacji życia” używając ostatnio popularnej nowomowy. W końcu do kąta wywalono biało-czerwone krawaty zostawiając na sobie tylko neutralne politycznie majtki. Aż miło patrzeć na przyjaciół z Wiejskiej – luz, rozleniwienie, miłe smarowanie kremem pleców. Poseł odprężony, w kraju zostawił długi zaś w Egipcie cieszy się dostatkiem. Jednym słowem rozsądny, dojrzały mężczyzna na zasłużonym urlopie. Jego młoda towarzyszka też w wakacyjnym nastroju, pełną piersią chłonie afrykańskie słońce. Zostawili w pierony wojnę o zygotę, stratowaną w Sejmie Kolendę-Zalewską, Jurka bez posady i Misję Specjalną. Nie ukrywam, że foty z Egiptu przybliżyły mi postacie posła i posłanki. Nadały politycznym figurom woskowym wymiar prosty i ludzki. Oby więcej takich zdjęć. Czemu prywatne życie polityków ma się ograniczać do święcenia święconki w wielką sobotę? A może jakiś romans, fotki w topless dla dobra polskiej demokracji?
    Pozdrawiam

  14. Panie Danielu. W Poznaniu „pierdoły”, „Pierdoła” są słowami b.popularnymi i należą do miejscowych wyrażeń gwarowych. Owszem, nieco rubasznych ale absolutnie „do przyjęcia” Stosowane są w różnych konstrukcjach wypowiedzi :
    1. „Co mi za pierdoły opowiadasz” – w znaczeniu to jest mało wiarygodne;
    2. „Gdzie Matka? Poszła do N. na pierdoły” – w znaczeniu na plotki,
    3.”powypisywałeś pierdoły, a sensu w tym mało” – w znaczeniu skupiłeś się na drobiazgach.
    I wiele innych podobnych. Szczególnie w starszym pokoleniu owe „pierdoły” używane są w przeróżnych okolicznościach. Natomiast zasłużyć sobie na miano „Pierdoły z Gądek”, to trochę gorzej niż na miano buraka – bo nie dość, że delikwent wyraxnie prowincjonalny i zagubiony w wiekim mieście, to jeszcze głupstwa opowiada. Tak, że p. Danielu, zostawcie nasze pierdoły w spokoju, macie Warszawianie, doś własnej gwary.

  15. Do Agaty:
    Sprawiłaś mi dużą przyjemność „wierszem, w którym autor grzecznie, ale stanowczo uprasza liczne zastępy bliźnich…”(III t. „Jarmarku rymów”). Pierwszy raz czytałem go jako chyba 12 latek, gdzieś koło 63 roku. Zobacz jak niewiele zmieniło się w Polsce przez ostatnie 70 lat, czyli od napisania tego wiersza.

  16. oto jedyna możliwa słuszna reakcja na samolustrację:
    http://wiadomosci.onet.pl/1520374,11,item.html
    Pocałujcie mnie w dupę, pajace! – taki odautorski komentarz dodał do swojego oświadczenia lustracyjnego prof. Jan Turulski z Instytutu Chemii Uniwersytetu w Białymstoku
    Profesor podpisał pierwszą część oświadczenia, mówiącą o tym, że nie współpracował z tajnymi służbami, po czym na całym druku, na ukos, napisał zacytowane wyżej zdanie. W takiej formie oświadczenie trafiło do rektora UwB. Do rektora powędrował też list, w którym prof. Turulski wyjaśnia, kogo ma na myśli i dlaczego sięgnął po emocjonalny oręż

  17. TUWIM WIELKIM POETA BYL.

  18. Po gazeta.pl zapodaję:

    „Pocałujcie mnie w dupę, pajace! – taki odautorski komentarz dodał do swojego oświadczenia lustracyjnego prof. Jan Turulski z Instytutu Chemii Uniwersytetu w Białymstoku”.
    Zdaje się wreszcie inteligencja zaczyna rozumieć, że jedyny język który do polityków dociera, to jest ich własny (polityków) język. Może trzeba będzie szybko jakiś słownik napisac?

  19. Borsuku, InDoor(ze)
    Też mnie zachwycił komentarz prof. Jana Turulskiego. Soczyste zdanie! Takie lubię!
    Pozdrawiam

  20. Daniel Passent pisze:
    Dopiero kiedy do władzy doszła inteligencja żoliborska, posypały się „dziady i pierdoły” … i dalej czytamy: Rządząca wówczas łże-elita była tak załgana, że ukrywała co myśli i przestrzegała łże-konwenansów.

    Zargon polityczyn przeszedl na samym poczatku lustracje w IVRP i dlatego sprawy sa nazywane po furmansku bez obciazen dziejowych.

    Niektore pruby poslugiwania sie obecnym zargonem politycznym na scenie miedzynarodowej skonczyly sie totalnym fiaskeim (np. w UK czy Irlandi) komunikacjnym co spowodowalo, ze MSZ ma obecnie status ministerstwa ochrony srodowiska albo dziwnych krokow.

  21. Bracia chcą raczej w ten niewyszukany sposób pokazać, że są mężczyznami. Ale i tak nikt w to nie uwierzy.

  22. Tak się poetycko zrobiło… Też coś chciałem zadedykować premierowi, a tu tylko mi się Lipska przypomina:

    Ewa Lipska „Z sennika”:
    Jeśli przyśni ci się władza
    nie wychodź przez tydzień
    z ust.

  23. borsuk,
    dzięki za link. Prof. Turulski zrobił tak, jak już dawno należało potraktować lustrację w obecnej formie.

    Bardzo ciekawe są wypowiedzi na ten temat. Warto tam zajrzeć.

    Co do Żoliborza, to sam tam mieszkam i przykro mi, gdy „Bliźniacy” psują nam opinię. Mam nadzieję, że wraz z ich odejściem, dobra opinia także wróci.

    Pozdrawiam Blogowiczów z Żoliborza.

  24. Agata i Azrael – dzięki za ożywcze treści wierszy Tuwima i Hemara. Z jednej strony Hemar pociesza – że te to nie pokolenie polityków odkryło te zasoby małostkowości, zawiści, głupoty i zapatrzenia w siebie, ale z drugiej – od napisania tych wierszyków już trochę lat minęło, a tzw. klasa polityczna nic a nic się nie zmienia, jakbyśmy te pzrywary mieli zapisane w kodzie genetycznym. Więc po latach wcale mnie nie dziwi ani wiersz Tuwima, kazdy z nas chyba miał chociaż raz w życiu taki moment, że już tylko cytat z Tuwima „A pocałujcie…” nam się cisnął na usta.

    A co do treści samego wpisu, to Panie redaktorze, żeby używać słów zgodnie z ich przeznaczeniem najpierw trzeba rozumieć ich znaczenie, a po kwiatkach z Komisji Rywina w wykonaniu Posłanki Beger, to gdy politycy mówią „spieprzaj dzadu”, to przynajmniej wiem, że acz mało kulturalnie oni wiedzą co mówią, a gdy próbują być ilokwentni, to wychodzą Filipinki zamiast filipik lub kompromitacje zamiast konfrontacji. Generalnie, gdy się wybiera przedstawicieli narodu nalezy zwracać uwagę na ich kulturę słowa, bo to bardzo dużo mówi o człowieku. Tylko, gdzie teraz znaleźć elokwentnych erudytów, bo do elokwencji potrzena jest znajomość słownikowa języka, ale już do erudycji trochę trzeba przeczytać, zeby miec o czym tym elokwentym językiem opowiadać.

    A ja jeszcze zacytuję Gałczyńskiego na koniec, bo zawsze mi się ten kawałek jego wierszyka przypomina ostatnio, jak słucham wypowiedzi miłościwie nam panujących przedstawiecieli narodu:

    Słońce i osieł

    Zeby zrozumieć, skąd śmiech się bierze,
    Osieł wgramolił się na wysoką wieżę
    i zamknął się tam na dób i kluczy czterdzieści –

    bo tylko w wieży z kości słoniowej
    rosną jak słonie myśli osiełkowe,
    myśli jak kisiel z pleśni bez treści.

    40 dni i 40 nocy
    czytał Osiel z całej mocy
    księgi znachorskie, czarnoksięskie i ogłupiające;

    i po dniach 40-tu, i po nocach 40-tu
    Osieł wymiarkował: „Cosik jest tu,
    ten śmiech – to pewnikiem przez Słońce.”

    A Stonce właśnie weszło w południe
    i – chociaż śnieżek prószył –
    promień wpadł w okno i bardzo niecudnie
    naświetlił te wysokie jak wieże uszy;

    więc Osieł pędem roletę spuścił,
    bo nie znosił promiennych gości.
    Napił się kawki. I dalej się dusił
    swoim problemem w ciemności.

    Tak myślał Osieł: „Słońce to nieładnie.
    Myśli ma, hej, zmarszcz mi czoło.
    Bo jakim prawem wśród tylu doniosłych zagadnień
    dzieci śpiewają wesoło?

    Co?

    Jakim prawem maszyny rolnicze,
    na przykład taki siewnik,
    pracują w Słońcu? Ja się z nim policzę.
    Ja Słońce skończę. To pewnik.

    Co?

    Bo dlaczego Słońce w życia istocie
    i Słońce nawet w deszczu kropli?

    Co?

    Jakim prawem przy sobocie po robocie
    robotnik żart lubi dobry?

    Co? Jak? Ja bardzo proszę się nie śmiać,
    bo ja nie toleruję

    śmiechu i Słońca w wierszach i pieśniach,
    co niniejszym komunikuję.

    A jakim prawem Słońce nawet w chmurach
    i jakim prawem twórcze?
    W Ameryce jest ponuro. Bo kultura.
    A u nas nie. Więc ja burczę.”

    (burczy i ryczy.)

    Tu Osieł wyliczył różne formy nasłonecznień,
    jak znachor, czyli konował;
    sporządził listę tych, co pracują serdecznie,
    a uśmiechy dzieci też wkalkulował.

    Bo Osieł to był właśnie taki krajowy Jan
    i gdy Słońce skryło się za chmurą,
    zeszedł z wieży i napisał pisankę:
    MYŚLMY I WALCZMY PONURO,

    ale ten slogan napisał inaczej, nieudolnie,.
    bo Osieł to grafomania,
    bo Osiei, proszę obywatelów pokornie,
    jest twórcą Sztuki Nudnego Pisania:

    to znaczy, że bombastycznie
    i pustka w sosie-patosie,
    i żeby nie słonecznie, czyli energicznie,
    nie jak Słońce. Ale jak Osieł.

    No, dosyć, kochane dzieci.
    Do widzenia. Rozstaję się z wami.
    Do widzenia. Słońce świeci.
    Osieł zgrzyta uszami.

    Polecam szczególnie te myśli jak kisiel z pleśni bez treści.

  25. Panie Danielu!
    Taka rozmowa w telewizji to dla Pana nic nowego.
    Pamietam Pana w podobnych sytuacjach, ale siedzacego po przeciwnej stronie. Ja nie spodziewam sie,ze bracia dziennikarze zrobia Panu kuku.
    Prosze wiec Panie Danielu, przestac ” piepszyc pierdoly” i pokazac jak walczy mezczyzna / to gwara zoliborska jako ze jestem z Zoliborza/

  26. Co do „ordynarnych słów” Panie Danielu – to ostatnio pewien profesor w swoim oświadczeniu lustracyjnym użył niewybrednego stwierdzenia „Pocałujcie mnie w d*** , pajace!” .
    Ot akurat taki przejaw „ordynarnosci” osobiście uważam za usprawiedliwiony .
    I musze przyznac , ze jako student UwB jestem dumny z prof. Turulskiego ! Brawo !
    Pozdrawiam.

  27. Panie Danielu!
    Tak trzymać. Tylko w ten sposób (plus kpina do kwadratu) można tych „zbawców Rzeczpospolitej” zdyskredytować, bo ich elektorat i tak tego nie zrozumie.
    Janusz z Olsztyna

  28. Diaspora jest czujana ! (Albo – nie)

    To przykre, ze zdarzaja sie wyhaczenia, faktem jest, ze
    nieraz ladnie brzmia. Wiele zalezy od sytuacji, np. Profesor
    Jan Turulski z Instytutu Chemi Uni. w Bialymstoku (zobacz GW.)
    Co?

    Oczywiscie lepiej jest trzymac arsenal na wodzy, nawet kiedy
    puszcza nerwy.

    Np. J. Stalin nigdy nie przeklinal, albo jego „kolega” po fachu
    ten od paktu, tez nigdy nie uzywal tzw. brzydkich slow – prawda?
    Mozna by pomyslec, ze dobrze wychowani i ulozeni.

    Obaj wiedzieli, ze: > Jezyk zwierciadlem duszy – napewno dlatego.

    F.S. von/od Diasporski

  29. Faktycznie, trudno zaprzeczyć, bracia nie zajmują się drobiazgami, szczegółami błahostkami, detalami, imponderabiliami. Oni czyszczą polskie szambo po złotoustych poprzednikach. Ktoś w końcu musiał to zrobić. A że przy tej brudnej robocie czasem grubsze słowo padanie? Trudno się dziwić. Inteligencja niech przez jakiś czas pozasłania sobie uszy, skoro taka wrażliwa. I to obiema rękami, lewą i prawą. Zapach szamba widać jej nie przeszkadza, więc nie potrzebuje zasłaniać nosa.

  30. Jeżeli chodzi o Pana Zanussiego to zapewne nie zna żadnego słowa niecenzuralnego. Sam to kiedyś powiedział iż nie zdarzyło mu się użyć wulgaryzmu. Dlatego nie wiem co ten Pan jeszcze robi na Żoliborzu. Szkoda, że siła oddziaływania Pana Zanussiego, na ‚elity polityczne’, jest tak niewielka.
    ‚Trudno mi sobie nawet wyobrazić takie naganne zachowanie i nie sądzę, żeby z IPN ktokolwiek się do tego ustosunkował’. Świetne Panie profesorze.
    Proponuję panom z IPN-u, aby pomału przyswajali sobie język jakim będą opisywani. Słowo pierdoła będzie zapewne jednym z ładniejszych.
    pozdrawiam marekk

  31. Co do profesora Turulskiego to popieram w całej rozciągłości i zazdroszczę – ja nie miał bym tyle odwagi aby takim wpisem się popisać, chociaż odczucia mam analogiczne. A swoją drogą to podoba mi się stosowanie nazwy Uniwersytet w Białymstoku, co skutkuje skrótem UwB, zamiast nazwy Uniwersytet Białostocki, bo wtedy skrót byłby że hej! :-).
    Sam jeszcze nie wypełniłem oświadczenia, ale pewnie jednak to zrobię choć zarzekałem się, że uczynię coś całkiem przeciwnego, cóż człowiek jest słaby, a kredyty spłacać trzeba i będę musiał się przyznać, że donosiłem na kolegów w przedszkolu. Uff, chyba udało się bez żadnego niestosownego wyrażenia dotrwać do końca moich wypocin, a było trudno.
    Pozdrawiam Pana Daniela i wszystkich blogowiczów (oczywiście wzorem świętobliwie nam panujących, tylko tych „prawomyślnych”).

  32. Nieodżałowany Stefan Wiechecki-Wiech pisał gwarą warszawską i były też odmiany dzielnicowe, ale chyba nie było żoliborskiej. W związku z powyższym zwracam się do
    TVP o emisję następnego odcinka programu „Misja specjalna” pt. „Polski język literacki wśród kreatorów politycznych IV RP”.
    PS. Czy Prezydent przyczyni się do zorganizowania w Polsce /serdecznie życzę/ Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej, przy stosowaniu takiej taktyki w polityce zagranicznej. Np. unika spotkania z Prezydentem Rosji i tworzy wirtualne nici ropociągów w sieci z byłymi republikami.

  33. Nie żeby mi się nie wypsnęło czasem coś mało wykwintnego, ale generalnie jestem za pilnowaniem tego co się mówi.

    Halszka31/3
    w moim komentarzu pod poprzednim wpisem zapomniałam dodać taki piękny 🙂

  34. Panie Danielu,
    Chcialam sie popisac swoja znajomoscia gwary poznanskiej, ale Jaruta mnie ubiegl(a). Wielokrotnie juz roznica w znaczeniu slowa pierdoly lub pierdolki powodowala dosc smieszne sytuacje w rozmowach z mieszkancami innych regionow Polski. No, ale bracia nie sa z Poznania ani nawet z wielkopolski, na szczescie, bo bym sie ze wstydu spalila. Osobom na takich stanowiskach takie slownictwo, nawet gwarowe, nie przystoi.
    Serdecznie pozdrawiam.

  35. A propos podziwu dla profesora Turulskiego. Jak podają dobrze poinformowane źródła, w Stanach Zjednoczonych przy wypełnianiu formularzy podań o stały pobyt trzeba odpowiedzieć na pytania totalnie upokarzające ludzi. A oto niektóre kwiatki : (1) czy planujesz zamach na prezydenta USA, (2) czy masz zamiar trudnić się w USA prostytucją, (3) czy należałeś kiedykolwiek do partii komunistycznej lub nazistowskiej?

    Oczywiście wszyscy co do jednego amatorzy zielonej karty zgodnie z prawdą odpowiadaja 3 X NIE. Grzeczniutko podpisują podanko, z pocałowaniem rączki wręczają je urzędnikowi w imigracji i pokornie czekają kilka miesięcy na rozpatrzenie sprawy. Jest to oczywiście procedura dla Polaka głęboko upokarzająca, ale jakoś nie słychać, by jakiś Polak pod tymi trzema NIE kiedykolwiek napisał w poprzek: „Pocałujcie mnie w d…, pajace!”

    I teraz nie wiem. Czy Polak po przekroczeniu Atlantyku robi się nagle głupszy od tego, co został nad Wisłą, czy mądrzejszy?

  36. Nie wiem, czy ordynarnosc na pokaz ma swoje uzasadnienie. Byc moze w poszczegolnych przypadkach ma ona swoje korzenie, ale to jeszcze nie stanowi usprawiedliwienia dla poslugiwania sie ordynarnoscia w zyciu publicznym i na czynienie z niej pokazowego elementu.

    Innymi slowy dobrze jest hamowac sie, i unikac przez to chamienia zycia publicznego. Prof. Turulski czy kazdy inny, ktoremu puszczaja nerwy i szwy na koszuli powinien wiedziec, ze nie tedy droga.

    A teraz przypatrzmy sie dobrze rynsztokowi, jaki splywa np. z ekranow kinowych na szeroka publicznosc i przestanmy sie dziwic, ze „dialogi” zywcem wziete z „Dnia swira” kwitna jak wiazanki wiosennego bzu. Byc moze ma pan racje: istnieje dzis zapotrzebowanie na przasne, nikomu nie potrzebne, a jendnoczesnie powszechne, bo darmowe chamstwo.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  37. Uwielbiam Was czytać. Teraz tak się nie rozmawia. To mi przypomina stare ,dobre czasy. Język stał się trywialny, ot tak, od niechcenia, dlatego razi.
    Zawsze lubilam soczystość polszczyzny, ale w uzasadnionych przypadkach.Podkreślanie emocji, wyrażanie niecodziennych stanów ducha, dosadność – tam gdzie trzeba, tylko tam gdzie trzeba. Granica jednak jest nieostra. Łatwo przekroczyć granice dobrego smaku.
    Prof.Turulski dla określonej sytuacji, dobrał najbardziej zwięzły epitet określający Jego stosunek do kawałka polskiej rzeczywistości. Porywa…Chciałoby się razem z Nim…., ale ja nie jestem prof. Turulskim

    Pozdrawiam Halszka

  38. Na takich inteligentów dawniej mówiło sie -inteligencja szpagatowa-kto by pomyslał ,że najtrafniej tych inteligentów,określił p.Leper mówiąc”chamstwo,chamstwo i jeszcze raz chamstwo”-za przykładem góry ,w terenie, biorąc przykład lokalni bonzowie ,przekraczają wszelkie granice.M

  39. Przeciek z Woronicza: dziś ma być coś nazwyczaj ciekawego w „Misji Specjalnej” (TVP1 godz. 23.00). Zachęcam blogowiczów i redaktora Passenta do obejrzenia, czymże to „kacza TV” nas zaskoczy. Pozdrowienia dla wszystkich inaczej myślących.

  40. Do TW vel OZI

    Ty spłacasz kredyt, ja na szczęście nie. Ale wyobraź sobie, że w dzisiejszej poczcie otrzymałem list (oczywiście polecony) a w nim pismo od redakcji i załaczone do wypełnienia oświadczenia lustracyjne.
    Dlaczego? Bo od czasu do czasu piszę o sprawach technicznych w jednym z pism …ogrodniczych.
    Ponieważ żadnym TW lub innym nie byłem, mógłbym spokojnie takie oświadczenie napisać. Problem w tym, że zdanie o lustracji mam dokładnie takie samo, jak Prof. Turulski.
    Ale gdybym był, to przecież mógłbym swoimi artykułami fatalnie wpłynąć na urodzaj np. ogórków. Czyż nie tak?

    Czekam teraz na listy (podobne w treści) z redakcji pism z mojej branży, bo tam także zdarza mi sie pisać.

    Czy profesorowie popierający Pana Prezydenta nic śmiesznego i jednocześnie tragicznego, w całej ustawie lustracyjnej nie widzą ?
    Dla mnie, nie napisanie takiego oświadczenia, niczym nie grozi. Najwyżej redakcja nie bedzie miała artykułu, ale co mają zrobić ludzie, którzy w ten sposób dorabiają do pensji? Honoraria są
    małe, ale zawsze jest to jakiś dodatkowy pieniądz.
    Chyba napiszę do Senatora Romaszewskiego z pytaniem, co mam zrobić.
    On nic śmiesznego w całej tej sytuacji nie widzi. A może jednak zobaczy?

    Pozdrawiam wszystkich autorów piszących w pismach fachowych

  41. Glossa w sprawie pierdoły.
    W mojej ulubionej c.k. armii był w czasie I wojny głośny przypadek oficera-Polaka, który po pijanemu nazwał był Miłościwie Panującego Cysorza Franca Józefa dźwięcznym określeniem „stara pierdoła”. Sprawa otarła się o sąd wojenny, a nieszczęsnemu oficerowi za obrazę majestatu mogła grozić nawet kara śmierci. Aby uczynić zadość wszystkim wymogom formalnym c.k. sąd zamówił u profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego ekspertyzę językoznawczą, jakie mianowicie jest dokładne znaczenie terminu „stara pierdoła”. Po burzliwej dyskusji komisja biegłych lingwistów wydała opinię. Ich zdaniem stara pierdoła to „dobrotliwy, kochany przez wszystkich staruszek”. Oficera uniewinniono.

    Glossa 2. w sprawie pajaców. Nareszcie ktoś nazwał rzecz po imieniu!

  42. Witam
    Wydaje się, że pierdoły odgrywają zasadniczą role w polskim życiu publicznym. Politycy pierdoły mówią i robią. Media pierdoły podają i komentują. W takim wypadku powiedzieć „spieprzaj dziadu” to za mało. Gdy normalny obywatel próbuje rozszyfrować kolejne gierki koalicjantów i bezwład opozycji to może powiedzieć tylko „ja to wszystko pierd…”.
    Przepraszam za słownictwo i pozdrawiam

  43. To ja, również wychowana na „Jarmarku rymów”, przypomnę jeszcze inny wiersz Tuwima:

    Mój dzionek

    Ledwo słoneczko uderzy
    W okno złocistym promykiem,
    Budzę się hoży i świeży
    Z antypaństwowym okrzykiem.

    Zanurzam się aż po uszy
    W miłej moralnej zgniliźnie
    I najserdeczniej uwłaczam
    Bogu, ludzkości, ojczyźnie.

    Komunizuję godzinkę,
    Zatruwam ducha, a później
    Albo szkaluję troszeczkę,
    Albo, gdy święto jest, bluźnię.

    Zaśmiecam język z lubością,
    Znieprawiam, do złego kuszę,
    Zakusy mam bolszewickie
    I sączę jad w młode dusze.

    Czasem mnie wujcio odwiedza,
    Miły, niechlujny staruszek,
    Czytamy sobie, czytamy
    Talmudzik, Szulchan-Aruszek.

    Z wujciem, jewrejem brodatym,
    Emisariuszem sowietów,
    Śpiewamy „Pierwszą Brygadę”,
    Chodzimy do kabaretów.

    Od oficerów znajomych
    Wyłudzam w czasie kolacji
    Sekrecik jakiś sztabowy
    Lub planik mobilizacji.

    Często mam misje specjalne
    To w Druskiennikach, to w Kielcach,
    I wywrotowców werbuję
    Na rozkaz Moskwy do Strzelca.

    Do domu wracam pogodny,
    Lekki jak mała ptaszyna,
    W cichym mieszkaniu na Chłodnej
    Czeka drukarska maszyna.

    Odbijam sobie, odbijam
    Zielone dolarki śliczne,
    Komunistyczną bibułę,
    Broszurki pornograficzne.

    A potem mała orgijka
    W ramionach płomiennej Chajki!
    (Mam w domu taką sadystkę
    Z odeskiej czerezwyczajki).

    I choć mam milion rozkoszy
    Od Chajki krwawej i ryżej,
    To ciężko mi! Nie na sercu,
    Lecz wprost przeciwnie i niżej.

    Niech się ciężarem tym ze mną
    Podzieli który z rodaków!
    Mój Boże, iluż tam siedzi
    Głupich endeckich pismaków!

  44. Panie Danielu!
    Jeżeli po pierdołach usłyszanych przed chwilą przestanie Pan blogować, to ja Pana skreślam. Polecam Panu cytacik z „Porachunków osobistych” Tyrmanda: „… totalne przeinaczenie zniechęca do prostowania nawet najoczywistszych kłamstw”. Zachęcam więc do zniechęcenia.

  45. Cudnie, Panie Danielu, cudnie.
    Zapomniał Pan jeszcze tylko o małpie w czerwonym

  46. Prawde Pan napisal,Danielu.
    Od dawna wiem,że wiekszość inteligencji rozmawia dwoma jezykami
    polskimi:jednym pod publiczkę,kulturalną i dobranymi słowami o wysokiej
    kulturze oraz drugim,takim,gdzie slowo”pierdoły” i inne są bardzo częste.
    Dla przykładu :rozmowa Oleksego z Gudzowatym .

  47. Po oberzeniu dzisiejszej telewizyjnej, wieczornej gadzinówki nie mam żadnych wątpliwośći, że został uruchomiony mechanizm niszczenia ludzi wybitnych i inaczej myślących.
    Widać , że już robią w piętkę, ale niszczycielskie zaangażowanie tej ferajny skłania do refleksji, że organizatorzy i ich mocodawcy to raczej przypadki medyczne, co może część z nich uwalnić od odpowiedzialnośći karnej.
    Tak czy inaczej ta muszla klozetowa powinna zostać jak najszybciej spłukana wodą i dodatkowo zdezynfekowana środkami higienicznymi.

  48. Bedac niezaleznym blogierem nie przyszedl do mnie druk lustracyjny. Jednakze, poczuwajac sie do wiernosci Prawu i Sprawiedliwosci, oraz ze strachu przed konsekwencjami niezlozenia oswiadczenia, napisalem ponizszy list do IPNu i oglaszam go publicznie na blogu, poniewaz w Polsce panuje zwyczaj publikowania listow w mediach przed doreczeniem ich adresatom. Bardzo prosze doktora Dudka, zeby sobie wycial ponizszy tekst i wkleil do mojej teczki, ktora niewatpliwie posiada.

    Do: Instytutu Pamieci Narodowej, w miejscu blizej nieznanym

    Oswiadczenie lustracyjne

    Oswiadczam, ze wielokrotnie wspolpracowalem ze sluzbami specjalnymi Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej oraz jej niegodnej nastepczyni III Rzeczpospolitej, jak nastepuje. Jak wiadomo, agentow sluzb specjalnych bylo w Polsce zatrzesienie, czego udowadniac nie ma potrzeby. W czasie moich licznych podrozy po Warszawie wielokrotnie spotykalem wspomnianych agentow w miejscach publicznych, jak na przyklad w sklepach, parkach, i tramwajach, dla niepoznaki przebranych za zwyklych obywateli (agentow, przebranych, a nie sklepow, przebranych – zeby sie pan doktor Dudek nie pogubil). Agenci owi, przebrani dla niepoznaki, czesto zadawali mi podstepne pytania, na przyklad (cytuje) „Ktora godzina?” albo (cytuje) „Dokad jedzie ten tramwaj?”. Slyszac takie pytania, i nie umiejac odroznic agentow od zwyklych obywateli, zawsze odpowiadalem szczegolowo i wyczerpujaco, czym niewatpliwie acz nieswiadomie pomagalem sluzbom specjalnym w ich godnej potepienia dzialalnosci. Gdybym wiedzial, kto agent a kto nie, tobym agentom nie odpowiadal. Jednakze nie wiedzialem, i tym pozalowania godnym sposobem stalem sie wielokrotnym Osobowym Zrodlem Informacji, a nawet Tajnym Wspolpracownikiem. Zalujac za swe winy, pokornie prosze o pozbawienie mnie prawa wykonywania funkcji publicznych, ktorych chwilowo nie sprawuje, jak rowniez odebranie mi zaszczytow i orderow, ktorych co prawda nie posiadam.

    Powyzsze oswiadczenie skladam cieszac sie zdrowiem psychicznym co najmniej tak samo dobrym, jak zdrowie psychiczne autorow ustawy lustracyjnej, oraz parlamentarzystow, ktorzy ustawe uchwalili.

    Podpis: Narciarz2, w miejscu

  49. Obejrzałam trochę „Teraz my” w tvn i stwierdziłam, że panowie redaktorzy gonią w piętkę. Tytuł dziennikarzy roku okazał się na wyrost. Zrobili się aroganccy, przekrzykują zaproszonych gości i tak zwyczajnie szkoda czasu. Uciekłam do „Misji specjalnej”, a tam pospolite pierdułki w sosie patriotycznym i podniosłym. Panie Danielu! po stokroć miał Pan rację odmawiając udziału w tym marnym przedstawieniu.
    Ważne jest to, co i jak Pan pisze. Czytelników napewno nie zabraknie i nic to, że za moment jakiś erudyta przytoczy wiersz Kaczmarskiego.
    Niech przytacza. Nie jestem jedyna, na której to nie robi najmniejszego wrażenia. A piękni dwudziestoletni niech pracują na własny wizerunek i oby, po kolejnej czterdziestce mieli grono równie uważnych czytelników.
    Ja już tego nie doczekam, ale życzę z serca.

  50. jak czyta sie dzisjesze newsy o oskarzenia „Misji specjalnej” w Telewizji Rządowej (czy jak kto woli TVP ) – widac jest Pan kolejną osobą z łze-elity postawiona od odstrzału…szkoda tylko ze TVP nie dostrzega jakos p skandalicznej manifestacji ONR we Wrocławiu i Krakowie

  51. Gospodarzu:
    gruchnela wiadomosc, ze pana imie Daniel. Kto by pomyslal! Chyba ten, co nigdy nie czytal Polityki. Poza tym, czyz nie jest slodkie, ze sady dwu instancji nie moga, zas telewizja moze? Dotrzec do tajnych teczek, znaczy sie. Cos mi sie zdaje, ze marnujemy potencjal Misji Specjalnej. Czy nie warto by ich zapytac, kto naprawde zabil prezydenta Kennedy’ego? Skoro mogli wytropic Daniela, to na pewno wytropia i to.

  52. Panie Danielu tak to sie sklada i skladalo, ze komuna ma i miala szczescie to „inteligentow”.
    Pan tez ukochal ja za mlodu.
    Pol Pot tez znal francuski i malo tego Sorbone skonczyl…
    Szefowie tajnych sluzb socjalistycznej partii Syrii miedzy egzekucjami czytali francuska klasyke (Szef byl znanym swojego czasu romanista).
    O czym to swiadczy?
    A o niczym niestety… przez przynaleznosc do PZPR-u automatycznie nie nabywa sie intelektualnego i na pewno moralnego szlachectwa.

  53. Panie Danielu!
    Widać, że nie jest Pan poddanym cesarza Franciszka Józefa. Spór o słowo „pierdoła” spędzał sen z powiek wybitnym uniwesyteckim profesorom z Krakowa na zapytanie o jego znaczenie przez wiedeński dwór. Sprawa nabrała niebywałej powagi, bowiem jeden z poddanych Cesarza określił go tym słowem. Opinia naukowców nie znalazła w tym określeniu nic obraźliwego: tłumaczono to jako dobrotliwy staruszek, sympatyczny ale nieco zagubiony… i tym podobnie. Opinia zostałą przez dwór zaaprobowana i sprawca uniknął kłopotów.

  54. Jako Poznaniak dołączam się do wypowiedzi Jaruty. W gwarze poznańskiej „pierdoła”,” pierdołki”, to jest normalne wyrażenie. Czytałem wspomnienia hrabiny Mielżyńskiej, która zaprosiła hrabinę Działyńską na „pierdołki” (to z zaproszenia na piśmie!), czyli niezobowiązujące pogaduszki.

  55. DrogiPanie Danielu,

    Dziady i pierdoly zostaly sklasyfokowane üprzez szwejkologow .Kklasyfikacja ta ziostala podana przez Leszka Mazana w jego ksiazce ” Wy mnie jeszcze nie znacie! ” wyd. Anabis, Krakow 2003 , wyd II , strona 9.:
    Szwejkolodzy ustanowili zgodnie z sugestiami Dobrego Wojaka nastepujace stopnie naukowe :
    1.Dziadyga
    2.Pieski dziadyga
    3.Wicepierdola
    4.Pierdola
    Ponadto stopien i tytul Nasza stara dupa ma byc przyznawany na zasadzie doktoratu honoris causa.
    Czy nie uwaza Pan , ze klasyfikacja p Mazana odpowiada wszelkim wymogom slownikowym ?.

  56. W wierszu Juliana Tuwima w ktorym autor grzecznie lecz stanowczo … brak jednej zwrotki w ktorej jest cos na temat „uroczych marks-sylianek” i „nie wylaczajac kolezanek”, komunistyczny cenzor mie mogl wytrzymac tego „Marksa” gdy zaliczono ten wiersz do Jarmarku Rymow. Onego czasu widzialem calosc tego wiersza w Bibliotece Instytutu Badan Literackich, byla wtedy na Sniadeckich 8 w Warszawie. Bardzo prosze odnalezc te brakujaca zwrotke i ja dopisac.

  57. moze mi ktas pomoze mam pytanie !! dlaczego slowo slonce jest pisane duza lub mala litera i w jakim slowniku nalezy to szukac

  58. A ja urodziłem się na Żoliborzu. Moja mama mieszka tu od przedwojny.
    I to jest najpiękniejsza dzielnica w Polsce.
    Owszem inteligencki to on kiedyś byl.
    Pozdrawiam Żoliborz i pana tez.
    Vojtek

css.php