Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

20.04.2007
piątek

Bagnet Breżniewa

20 kwietnia 2007, piątek,

Nadchodzi weekend, koniec tygodnia, czas na ksiązki. Zamierzałem dzisiaj napisać o kilku książkach, które ostatnio przeczytałem, a były to lektury dość przypadkowe:

Carlos Fuentes – DIANA ALBO SAMOTNE ŁOWY (przełożyła Krystyna Libura), dziwna książka znanego pisarza meksykańskiego, pół powieść – pół autobiografia, pół polityka – pół erotyka. Romans starzejącego się pisarza, znanego z krytycyzmu wobec polityki USA na zachodniej półkuli, z młodą, znaną aktorką filmową, która – jak się okaże – też ma swoje sympatie polityczne. Postaci autentyczne i fikcyjne. Dużo seksu, polityki i erudycji. Zaskakujące zakończenie. Lektura denerwująca, ale zadawalająca.

Anna Funder – STASILAND. Rewelacyjna książka młodej australijskiej autorki o panowaniu Stasi w NRD. Autentyczne historie ofiar i funkcjonariuszy tajnej policji. Czyta się z zazdrością, że taka ksiązka nie powstała u nas. Być może był do tego potrzebny australijski dystans. Dobre uzupełnienie do rewelacyjnego filmu „Życie na podsłuchu”- kto nie widział, niech żałuje i biegnie do kina.

Mariusz Szczygieł – GOTTLAND. Doskonałe reportaże współczesne i historyczne z Czech. Czesi znani i nieznani na zakrętach historii. Napisane „po czesku” – krótko, rzeczowo, z poczuciem humoru. Świetna robota dziennikarska, rzadka książka Polaka o Czechach – tak nam bliskich i dalekich.

Wiesław Władyka – ‘POLITYKA’ I JEJ LUDZIE, krótka historia pisma, z którym jestem związany całe życie. Byłem więc czytelnikiem wymagającym, bo wydaje mi się, że wiem dużo na ten temat. Autor, profesor historii, miał niełatwe zadanie, ponieważ jest naszym kolegą redakcyjnym, a więc pisał „od wewnątrz”, w dodatku z okazji jubileuszu 50-lecia pisma.. W sumie wyszedł obronną ręką, zdenerwowałem się tylko raz. O tej książce napiszę oddzielnie, bo na to zasługuje.

Richard Pipes – ŻYŁEM. WSPOMNIENIA NIEZALEŻNEGO. Autobiografia znanego historyka Rosji, profesora Harvardu, doradcy Ronalda Reagana do spraw Europy Wschodniej m.in. w czasie narodzin „Solidarności” i stanu wojennego. Kulisy władzy w USA, napięcie na linii Biały Dom – Departament Stanu, intrygi, konflikt pomiędzy jastrzębiami (głownie samym autorem) i gołębiami oraz mafią kremlinologów. O tej książce na pewno napiszę osobno. Ponieważ w tych dniach IPN skierował wniosek o postawienie przed sądem gen. Jaruzelskiego i innych za wprowadzenie stanu wojennego, czego w żadnym razie nie popieram, pozwolę sobie przytoczyć cytat z tej książki. Richard Pipes nie cierpi i zawsze nie cierpiał komunistów, w tym Jaruzelskiego, o którym pisał, że „na pewno nie był polskim patriotą, najwyżej stawiał interes światowego komunizmu reprezentowanego przez Związek Sowiecki.”

Na sąsiedniej stronie Pipes, który w latach 1980/1981 znajdował się o krok od Reagana i miał dostęp do wszystkich tajemnic, pisze po latach:

Kiedy Reagan wprowadzał się do Białego Domu, wszystko wskazywało na to, że Moskwa lada chwila wyśle do Polski wojska Układu Warszawskiego, tak jak to zrobiła w Czechosłowacji w 1968 roku. W lutym i marcu 1968 roku odwiedzał mnie często m lody pułkownik z Agencji Wywiadu Obronnego Pentagonu, pokazując zdjęcia, na których widać było zgrupowania wojsk Układu warszawskiego i inne przygotowania do inwazji. 

Pipes uważał wówczas, że jeśli sytuacja będzie się dla Moskwy pogarszać, to najbardziej prawdopodobne będzie wprowadzenie stanu wyjątkowego.

18 marca ponownie wyraziłem przekonanie, że inwazja wojsk Układu Warszawskiego nie wchodzi w grę. Jednakże na początku kwietnia zmieniłem zdanie, uznając, że istnieje zagrożenie inwazją.

Książka Pipesa to obowiązkowa lektura dla wszystkich, którzy rwą się do sądzenia Jaruzelskiego. Napiszę o niej oddzielnie, bo dla mnie to lektura tyle denerwująca co pouczająca. A w sprawie sądzenia Jaruzelskiego, podzielam pogląd Waldemara Kuczyńskiego – nie jest ważne, czy Rosjanie by wkroczyli, bo to jest nie do ustalenia – wążne, że taka śmiertelna groźba istniała, a Jaruzelski nie miał dobrego ruchu, był pomiędzy młotem a kowadłem – przed sobą miał zbuntowany naród spragniony wolności, a na plecach czuł bagnet Breżniewa.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 104

Dodaj komentarz »
  1. Do WSZYSTKICH!
    Przypominam o apelu o ignorowanie wirusów. Zasmeca nam blog wirus
    Andrzej Falicz. Ignorowany, szybciej sie wyniesie.

  2. Czy czytal Pan te ksiazki jednoczesnie czy jedna po drugiej?
    To wazne gdyz czasem moze sie pomieszac.
    Zwlaszcza Pipes z Funder.
    Czy czytuje pan dalej Oriane Fallaci…?
    No tak ale wracajac do Pipesa urodzonego w Polsce z reszta czy przypadkiem nie chodzilo mu (o czym mowi sie przeciez otwarcie) o wyolbrzymienie zagrozenia sowieckiego w ramach tzw. zespolu B.
    Chodzilo o scementowanie „zdrowych sil amerykanskiego” narodu w walce z sowieckim imperium zla.
    Byl to prapoczatek neokonserwy amerykanskiej z niezwykle skuteczna taktyka straszenia…
    Pipes wraz z kolegami na zamowienie amerykanskiej prawicy kuchcil przerazajace potrawy o imperium ciemnosci a budzet wojskowy rosl.
    Zawsze mozna Panie Passent znalezc co sie zawziecie szuka…np. ze ukochany general jednak MIAL racje bo tak napisal pewien historyk na konkretne zamowienie spoleczne w ojczyznie prawdy i demokracji…
    Prosze probowac dalej – mnie Pan na pewno nie przekonal.

  3. Książki??? Jakie książki? Dzisiaj koncert, jutro koncert, pojutrze koncert! U mnie zapowiada się weekend z muzyką ‚najwspółcześniejszą’, bo w Katowicach ‚Festiwal Prawykonań’ 🙂
    Książki to najlepiej czyta się w dni robocze — w drodze do i z pracy 😉

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Daniel Passent pisze: „IPN skierował wniosek o postawienie przed sądem gen. Jaruzelskiego i innych za wprowadzenie stanu wojennego, czego w żadnym razie nie popieram”

    Żałosny jest samobójca, który pozywa do sądu tego, kto go odciął ze sznura, za zniszczenie tego sznura właśnie.

  6. Szanowny Panie Redaktorze!

    W czasie, przed wprowadzeniem stanu wojennego, byłem w RFN. Do dzisiaj pamiętam obrazy z satelitów szpiegowskich, które pokazywała ARD i ZDF. Pamiętam także komentarze i widoczny strach w wypowiedziach polityków i dziennikarzy, że wejście Rosjan jest pewne, tylko pozostawało pytanie, kiedy. Oni się bali o siebie, a nie o nas.
    Czy prokuratorzy z IPN, którzy na konferencji prasowej mówili, że nie znaleziono żadnych , podkreślam żadnych oznak, że była wtedy realna groźba interwencji ZSRR, nie mogą poprosić ZDF o materiały z tamtych lat? Czy jest to po za możliwościami, czy brakuje chęci, bo nadesłany materiał nie będzie zgodny z tym, co się założyło?
    A co na takie uzasadnienie oskarżenia Gen. Jaruzelskiego historycy IPN? Nie przypuszczam, aby nikt z nich nie miał dostępu do tamtych materiałów.

    Ciekawy jestem, jak będą zachowywać się przed Sądem, gdy proces, (jeżeli?) ruszy.

    Pozdrowienia

  7. znajomy z ust żołnierza sowieckiego, który stacjonował w Polsce słyszał, jak to byli pod parą żeby „pomóc w stłumieniu kontrrewolucji”. Mało kto pamięta, że ONI nie musieli nawet przekraczać granicy – ICH wojska tu stacjonowały. Ale czy jest sens to powtarzać? To jak z tą nieszczęsną Rospudą – niektórzy wolą WIERZYĆ że Sowieci by nie weszli, bo to pozwala im ZEMŚCIĆ się na Jaruzelskim (jakież to chrześcijańskie…), niektórzy wolą wierzyć, że estakada zniszczy przyrodę. Po co dowody, po co rozum, skoro są kanony wiary.

    A ja dziś tymczasem znalazłem w necie fajne zdanie:

    STOP WARIATOM LUSTRACYJNYM

  8. Za kilkadziesiąt lat, jak patyna pokryje „DZIEŁA ZEBRANE” prof.dr.hab.Macieja KURKUCIA (aktualnie jeszcze na etacie w Instytucie Pojednania Narodowego), być może przebije się również inna ocena STANU WOJENNEGO oraz jego autorów.
    Poprzez jego wprowadzenie ówczesna władza (ludowa) pozbawiła się przecież sensu swego istnienia.
    Upłynęło parę lat i możliwa była (według mnie – właśnie dzięki temu) zmiana ustroju, w zasadzie bez kosztów, czemu przeczyły teorie obowiązujących wówczas klasyków.
    Było też wiele innych czynników sprzyjających zmianom, ale ten w mojej ocenie był decydujący.
    Poparciem tego są wyniki wyborów z czerwca 1984, w obwodach zamieszkałych przez kadrę zawodową wojska.
    I tym prawdopodobnie najbardziej gryzie się oskarżany gen.Jaruzelski.
    Reszta jest konsekwencją jego przegranej.
    Jeśli to przeczyta lub mu powiedzą, to niech się trzyma.
    Ź

  9. Panie Danielu
    Kto do książek ten do książek. Na mnie osiem kubików dębiny czeka. Pociąć tę pryzmę piłą spalinową muszę, porąbać klocki i ułożyć do podsuszenia. Ze dwa tygodnie roboty będzie popołudniami. No a później drzewo sąsiadki, bo kobieta sama została. Jej syn, który zwykle to robił na Wyspy pojechał. Patrzył chłopak jak IV RP kwitnie, milczał, myślał i w końcu spakował manele i prysnął. Podobnie zresztą jak większość swych kolegów i koleżanek.
    Serdecznie pozdrawiam

  10. Kto pierwszy nazwał funkcjonariuszy IPN historykami? Czy to tylko przejęzyczenie takie czy może próba ukrycia prawdziwego charakteru tej organizacji…

  11. Dzisiaj w Onecie przeczytałem wypowiedź naszego Premiera podczas wizyty we Włoszech. Otóż na zapytanie dziennikarza włoskiego o zasadność postawienia W. Jaruzelskiego przed sądem porównał Jaruzelskiego do Eichmana (niemiecki zbrodniarz). Nie wiadomo, śmiać się, czy płakać. Jak premier, bądź co bądź człowiek z wyższym wykształceniem, może być takim ignorantem, bo to, że jest żle wychowany, to wiadomo od zawsze.

  12. Z pozdrowieniami dla milosnikow generala i jego felietonisty
    od Pana Doktora Falicza:

    Czy przed 13 grudnia groziła nam interwencja państw Układu Warszawskiego? Jaka była polityka “bratnich państw socjalistycznych” w ostatnich miesiącach przed wprowadzeniem stanu wojennego?

    Relację – na podstawie dokumentów z archiwów polskich i innych krajów Europy Wschodniej – rozpocznijmy 19 października 1981, czyli dzień po wyborze Wojciecha Jaruzelskiego na I sekretarza KC PZPR. Tego dnia szef partii rozmawiał telefonicznie z Leonidem Breżniewiem, szefem Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. “Zgodziłem się przyjąć to stanowisko po wewnętrznej walce i tylko dlatego, że wiedziałem, że wy mnie popieracie, i że wy jesteście za taką decyzją” – deklarował. Dodał też, że uczyni wszystko – “jako komunista i jako żołnierz” – w celu zmiany sytuacji w PRL.

    Wkrótce sowieckie kierownictwo spotkała jednak przykra niespodzianka. Na posiedzeniu Biura Politycznego KC KPZR 29 października 1981 r. Breżniew mówił: “Nie wierzę, aby tow. Jaruzelski zrobił cokolwiek konstruktywnego. Wydaje mi się, że nie jest zbyt śmiałym człowiekiem […]. Tow. Jaruzelski nie przejawia żadnej inicjatywy. Być może trzeba się przygotować do rozmowy z nim”.

    Pierwsze dni urzędowania nowego I sekretarza nie przyniosły przełomu, natomiast – jak oświadczył ówczesny szef KGB Juri Andropow – “polscy przywódcy napomykają o pomocy militarnej ze strony bratnich państw”, co zapewne odebrano jako kolejną próbę ucieczki od rozwiązania problemu własnymi siłami. Zarówno Andropow, jak i minister obrony Dmitrij Ustinow uznali, że to niemożliwe – “powinniśmy zdecydowanie trzymać się swojej linii – nie wprowadzać naszych wojsk do Polski”.

    Wsparcie dla towarzyszy

    Od 1 do 4 grudnia 1981 r. w Moskwie odbywało się posiedzenie Komitetu Ministrów Obrony państw-stron Układu Warszawskiego. Niespodziewanie na prośbę reprezentantów PRL zaproponowano przyjęcie komunikatu wyrażającego zaniepokojenie sytuacją w Polsce i wyrażającego potrzebę “podjęcia odpowiednich kroków w celu zapewnienia bezpieczeństwa wspólnoty socjalistycznej”. Zdaniem strony polskiej stanowić to miało “wsparcie dla komunistów i sił patriotycznych, które chcą bronić socjalistycznego państwa, a jednocześnie ostrzeżenie dla sił kontrrewolucyjnych”.

    Propozycja została odrzucona (podobnie jak jej łagodniejszy wariant) po sprzeciwie delegacji rumuńskiej i węgierskiej. Wydarzenie to dowodzi, że już w 1981 r. gen. Jaruzelski pragnął wykorzystać rzekome zagrożenie interwencją wojsk Układu Warszawskiego dla usprawiedliwienia stanu wojennego. Przyjęcie komunikatu przydałoby jego poczynaniom wiarygodności.

    Niepowodzenie nie zniechęciło gen. Jaruzelskiego. 8 i 9 grudnia 1981 r. spotkał się on kolejno z marszałkiem Kulikowem i sowieckim wicepremierem Bajbakowem, którym przedstawił żądania dotyczące udzielenia wsparcia militarnego oraz gospodarczego. Miało to być warunkiem wprowadzenia stanu wojennego (co ciekawe, stronie sowieckiej najwyraźniej nie przekazano jeszcze dokładnego terminu tej operacji).

    Pogrzebana doktryna

    10 grudnia o żądaniach debatowano na posiedzeniu Biura Politycznego KC KPZR. O ile kwestia pomocy ekonomicznej nie wywołała kontrowersji, o tyle emocje wzbudziło drugie żądanie Jaruzelskiego. Potraktowano je najwyraźniej jako próbę odroczenia rozprawy z opozycją.

    Najbardziej jednoznacznie wypowiedział się Andropow: “Nie możemy ryzykować. Nie zamierzamy wprowadzać wojsk do Polski. Jest to słuszne stanowisko i musimy się go trzymać do końca. Nie wiem, jak rozwinie się sprawa z Polską, ale jeśli nawet Polska będzie pod władzą “Solidarności”, to będzie to tylko tyle. A jeśli na Związek Radziecki rzucą się kraje kapitalistyczne, a oni już mają odpowiednie uzgodnienia o różnego rodzaju sankcjach ekonomicznych i politycznych, to dla nas będzie to bardzo ciężkie. Powinniśmy przejawiać troskę o nasz kraj, o umacnianie Związku Radzieckiego. To jest nasza główna linia”. Apelował o zrobienie “czegoś” w celu zabezpieczenia tranzytowych linii komunikacyjnych.

    Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, iż słowa te padły w atmosferze zdenerwowania wywołanego wrażeniem, iż Jaruzelski wymiguje się od podjęcia zdecydowanych działań, to wydaje się że odzwierciedlają one ostateczne stanowisko Moskwy. Nawet w warunkach “zaproszenia” przez najwyższe władze PRL (i oczywiście idącej za tym chęci współpracy) Kreml odrzucił możliwość zbrojnej interwencji. Uznał bowiem, że konsekwencją może być nawet odsunięcie partii komunistycznej od władzy. Tym samym “doktryna Breżniewa” została pogrzebana jeszcze za życia sowieckiego przywódcy.

    Nikt nie chce interwencji

    Andriej Gromyko, minister spraw zagranicznych, najwyraźniej zirytowany apelował do nieobecnych liderów PZPR, aby podjęli decyzję, czy “wycofują się ze swoich pozycji” wobec żądań przejęcia władzy przez “Solidarność”, czy też “wprowadzają stan wojenny, izolują ekstremistów “Solidarności” i zaprowadzają właściwy porządek”. Gromyko uznał, że należy “jakoś stłumić oczekiwania Jaruzelskiego i innych przywódców na wprowadzenie wojsk”. Warto przywołać także kolejny fragment jego wypowiedzi: “Sądzę, że nie powinniśmy teraz dawać jakichkolwiek zdecydowanych wskazówek, które zmusiłyby ich do takich czy innych działań. Myślę, żezajmiemy tutaj właściwe stanowisko: zaprowadzenie porządku w Polsce jest sprawą Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej – Komitetu Centralnego, Biura Politycznego”.

    Marszałek Ustinow poinformował o wzmacnianiu sowieckich garnizonów w PRL, stwierdził też, że jest “skłonny sądzić, iż Polacy nie zdecydują się na konfrontację”. On też był za tym, by władzom PRL nie narzucano rozwiązań. W podobnym duchu wypowiedział się Michaił Susłow: “Prowadzimy szerokie działania na rzecz pokoju i teraz nie wolno nam zmieniać swojego stanowiska. Światowa opinia publiczna nie zrozumie nas. […] Niechaj sami towarzysze polscy określą, jakie działania mają podjąć. Nie powinniśmy popychać ich do jakichś bardziej zdecydowanych działań. […] Myślę, że mamy tu wszyscy zgodny pogląd, że nie może być mowy o żadnym wprowadzeniu wojsk”. Wiktor Griszyn: “O wprowadzeniu wojsk nie może być mowy”.

    Podsumowując, 10 grudnia 1981 r. Moskwa nie tylko podtrzymała swoje dotychczasowe stanowisko, że nie zamierza wprowadzić wojsk do Polski, lecz także była skłonna rozszerzyć “politykę nieinterwencji” o nowy element – złagodzenie nacisków na przywódców PRL (wychodzono najwyraźniej z założenia, iż owa presja była źródłem prośby o pomoc militarną).

    Z zapisków generała Anoszkina

    Podstawowym źródłem odtworzenia międzynarodowego aspektu rozwoju wydarzeń w kolejnych godzinach jest “zeszyt roboczy” generała Anoszkina, adiutanta marszałka Kulikowa. 10 grudnia po południu do sowieckiego ambasadora w Warszawie z polecenia Jaruzelskiego zadzwonił gen. Milewski i poprosił o zajęcie stanowiska w następujących kwestiach:

    “1) Prosimy, aby przyjechał do nas ktoś z kierownictwa partyjnego. Kto będzie i kiedy?

    2) Ogłosić oświadczenie o poparciu dla nas. […]

    3) Czy możemy liczyć na pomoc po linii wojskowej ze strony ZSRR (o dodatkowym wprowadzeniu wojsk)?

    4) Jakie będą przedsięwzięcia w zakresie pomocy ekonomicznej dla Polski ze strony ZSRR?”.

    Po skontaktowaniu się w tej sprawie z centralą Aristow udzielił następujących wyjaśnień:

    “1) Nikt nie przyjedzie.

    2) Środki zostaną podjęte.

    3) Nie będziemy wprowadzać wojsk.

    4) Odpowiedź przygotuje Bajbakow”.

    Gen. Anoszkin zanotował słowa: “To dla nas straszna nowina! Przez półtora roku paplanina o wprowadzeniu wojsk – wszystko odpadło. Jaka jest sytuacja Jaruzelskiego?!”, będące zapewne zapisem reakcji Milewskiego. Kolejny element odpowiedzi dla Milewskiego Anoszkin odnotował 11 grudnia, cytując fragment depeszy Aristowa: “Na tym etapie nie będzie radzieckiej obecności”.

    Dopiero wieczorem 11 grudnia, podczas rozmowy z gen. Florianem Siwickim, strona sowiecka została poinformowana o prawdopodobnym terminie rozpoczęcia operacji “z soboty na niedzielę”, z zastrzeżeniem, że “decyzja ta nie została dotąd przekazana do wykonania”. Zgodnie z dalszym zapisem Anoszkina Siwicki przekazał, że Jaruzelski jest rozczarowany, iż ze strony sowieckiej nie przyjechał nikt z kierownictwa, “aby przekonsultować z nami zagadnienia wielkiej pomocy gospodarczej i wojskowej”, poprosił także o wyjaśnienie, jak można rozumieć następny etap wydarzeń (skoro na obecnym etapie “nie będzie radzieckiej obecności”).

    Najwyraźniej polscy generałowie mieli nadzieję, że usłyszą deklarację o wsparciu wojskowym już po wprowadzeniu stanu wojennego. Siwicki posunął się wręcz – według Anoszkina – do szantażu: “jeśli nie będzie politycznego, ekonomicznego i wojskowego wsparcia ze strony ZSRR, to nasz kraj może być stracony (dla Układu Warszawskiego)”.

    W odpowiedzi Kulikow udzielił Siwickiemu wsparcia psychicznego, mówiąc: “macie realną siłę”. Odwoływał się do wcześniejszych obietnic rozwiązania sprawy własnymi siłami. Zażądał również odpowiedzi na pytanie, czy “mechanizm został uruchomiony”, czy Jaruzelski nadal się waha.

    Jak zanotował Anoszkin “Siwicki odjechał nieusatysfakcjonowany. Niczego nowego od W.G. Kulikowa nie uzyskał i nie usłyszał. Naczelny dowódca Zjednoczonych Sił Zbrojnych jest spętany przez Moskwę!”. Zagadkowe jest to ostatnie zdanie. Może ono albo być cytatem z wypowiedzi wzburzonego Siwickiego, albo też wyrażać nastroje samego Kulikowa, co świadczyłoby o tym, że on sam był skłonny udzielić “wsparcia militarnego”.

    Gen. Jaruzelski wprowadził stan wojenny nocą z 12 na 13 grudnia 1981 r. Związkowi Sowieckiemu udało się rozwiązać polski kryzys bez użycia własnych wojsk. Nie zapobiegło to jednak sankcjom ekonomicznym i politycznym, których tak obawiał się Andropow. Niezależnie jednak od tego, jaką strategię przyjąłby Kreml, nie ulega wątpliwości, że to wydarzenia Sierpnia ‘80 zadały systemowi komunistycznemu śmiertelny cios.
    Łukasz Kamiński

  13. Do JKJK,
    Po co grzebać w archiwach sprzed lat. Całkiem niedawno czeska tv nadała program o operacji „Karkonosze”. Inwazję przygotowywano nie tylko od wschodu.

  14. Do Tes Teg ;
    To co napisałeś wytłuszczonym drukiem , wyjaśnia wszystko choć napisałeś jedno zdanie.
    Pozdrawiam .
    ps.
    męskich zwolenników postawienia Generała prze sadem zachęcałbym (jesli byli w 1981 roku dorosłymi sprawnymi chłopcami )do pójścia do osobistej łazienki i sprawdzenia czy ich Osobista radość jest OK ! , bo być może nie byłoby jej, gdyby ten dzisiejszy starzec oddał pole Brezniewowi , Andropowi , Gromyce ,Czernience Ustinowowi , Honekerowi czy nawet Czeskim przyjaciołom .

  15. Szanowny Panie Danielu

    Proces generała Jaruzelskiego i pozostałych osób, oskarżonych o wprowadzenie stanu wojennego, jest typowym procesem politycznym, jakich wiele w latach trzydziestych prowadził tow. Wyszyński i ma tyle samo wspólnego z prawem i sprawiedliwościa, co miały tamte procesy. Ściśle rzecz biorąc podobne „dociekania prawdy” stosowana w bardzo wielu krajach, bez względu na religię, czy ustrój.

    Nie jest to nic innego jak kolejna rozprawa osób o sadystycznych charakterach, realizujących swą „misję”, ktorych chęć pastwienia się nad innymi rośnie wraz z oporem i poczuciem bezkarności. Wydaje się tylko tym maluczkim, że w społeczeństwie jest dostatecznie duża liczba obywateli zainteresowanych i zachwyconych z pomysłów urządzania tego rodzaju pokazów. Obawiam się, że mogą się przeliczyć. Jedyną ich pociechą może być to, że nikt w przyszłości nie zniży się do ich poziomu i nie zastosuje podobnego odwetu, bo to, że skończą niechlubnie nie ulega wątpliwości.

    Głosiciele prawdy z IPN-u potwierdzili już wielokrotnie, że nie interesują ich materiały dowodowe, które mogłyby przeczyć postawionej przez nich tezie, gdyby chcieli dociekać prawdy, to materiałów przeczących tej tezie nie brakuje, nie odrzucaliby też kilkudziesięciu dowodów i świadków zgłoszonych przez samego generała Jaruzelskiego, nie mówiąc o innych.

    Przykro jest żyć z poczuciem że przerabiamy kolejny raz powtórkę z nienajwspanialszych kart naszej historii.

  16. JKJK: zadajesz pytania retoryczne — historykom z IPN wiele razy podtykano pod nos materiały na temat możliwości interwencji wojsk Układu Warszawskiego. Ale oni wolą nie widzieć. Zresztą słyszałem (w TVP) taką wypowiedź prokuratora IPN (niedokładnie, więc nie dosłyszałem uzasadnienia), że sąd i tak nie wyda wyroku skazującego na Jaruzelskiego, ale im chodzi o ‚satysfakcję moralną’ płynącą z samego postawienia w stan oskarżenia.

  17. Dlaczego nie ma byc procesu gen. Jaruzelskiego, czlowieka , ktory upodlil Narod Polski?

  18. Kolejny przeciwnik lustracji oskarżony o współpracę z SB – prof. Miodek.
    Zgodnie z obowiązującym schematem stwierdził, ze jest „niewinny”, nikomu nie zrobił krzywdy i nie brał za to pieniędzy.
    Niedługo okaże się, że 90 % przeciwników lustracji to osoby uwikłane we współpracę z SB a reszta to pożyteczni idioci (wykorzystywani zgodnie z instrukcją Lenina).
    Stwierdzenie prof. Miodka, że jest niewinny opatrzyłem cudzysłowiem, dlatego, że wszystkie tego typu wyznania oskarżonych o współpracę z SB kojarzą mi się (wiem skojarzenia to przekleństwo) z utworem zespołu DŻEM pt. „NIEWINNI”.
    Jest to dramatyczny utwór o handlarzach narkotykami, którzy zawsze twierdzili że nie są winni temu, że ktoś ćpa ich towar i żyje wizjami w nierealnym świecie, od dawki do dawki.

    Wszystkie upadłe autorytety tj. Ks. Czajkowski, Szczypiorski, Drawicz, Maleszka itp. byli „niewinni” temu, że ich teksty, często pisane na polityczne zapotrzebowanie byłych mocodawców, fałszujące rzeczywistość, niszczące przeciwników politycznych, wskazujące nienawiść tam gdzie jej nie było, pisane ze strachu przed ujawnieniem agenturalnej przeszłości, zatruwały mózgi ogromnym rzeszom młodych ludzi, którzy
    „naćpani” tych „jedynych i poprawnie politycznych” prawd żyli w półświadomości, od jednej dawki „Wyborczej’ do drugiej dawki „Tygodnika Powszechnego”.

  19. Errata!
    Błąd wkradł mi się jakiś pomiędzy klawisze.
    A to prawdopodobnie z powodu poparzeń od iskry z pamiętnego koksownika (zima 1981/82 była ostra – to informacja dla badaczy z Instytutu Pojednania Narodowego!).

    Oczywiście miałem na myśli wybory z czerwca 1989.

    Dodam do tej mojej opinii o rezultatach działań Pana Generała Jaruzelskiego – wysoką ocenę profesjonalizmu wykonania całej operacji, jak na ówczesne warunki.
    I mówią, że Polak nic nie potrafi, że jak znajdzie się na pustyni – to zaraz zabraknie piasku.
    Jest to ocena technologii realizacji operacji wojskowo-policyjnej, nie ideologii na której stan wojenny wprowadzono.
    Linia, po której wszystko kroczyło była dosyć cienka.
    Puste półki w Polsce, wojna w Afganistanie, dziesiątki tysięcy głowic jądrowych po obu stronach i płomyczek nadziei związanej z SOLIDARNOŚCIĄ. No i Polski Papież. Może Kościół i Papież na pierwszym miejscu. Tak to widzę dzisiaj. Ciepło i zimno zarazem oraz „straszno”.
    Przecież kadra zawodowa i żołnierze z poboru (przedłużono im służbę) musieli mieć krewnych w 10 milionowej SOLIDARNOŚCI, brali śluby kościelne, chrzcili dzieci, mieli matki, braci i siostry. Rozmawiali z nimi i między sobą.
    Nawet prenumerowali (niektórzy) „Tygodnik Solidarność”, w którym Z-cą Redaktora był Jarosław R., jakby dziś o nim napisała prasa po akcji ludzi inspirowanych przez min. zdrowia ZIOBRĘ (specjalista-transplantolog).
    Dlatego STAN WOJENNY musiał przebiec tak a nie inaczej.
    Ciekaw jestem, czy liczone na sto kilkadziesiąt osób ofiar śmiertelnych STANU WOJENNEGO przekracza aktualne skutki znanych pokazowych aresztowań doktora G.
    Czy ktoś to liczy?
    Wszystkim (czyli głównie ówczesnym MOCARSTWOM) było na rękę, że Polacy sami się sobą zajmą, bo przecież płk KUKLINOWSKI opuścił Polskę bodajże na miesiąc przed 13 grudnia 1981.
    Czyli Ś.p. Prezydent Ronald REAGAN musiał wiedzieć co się wkrótce wydarzy (i to ze szczegółami, bo KUKLINOWSKI był w Zespole Autorskim Planu Wprowadzenia Stanu Wojennego).
    Dlaczego zatem nie powiedział o tym co wiedział?
    Tego tematu nie nalezy drążyć ze względu na aktualną poprawność polityczną i rozkwitająca (niech rozkwita sto kwiatów! – kto to powiedział?)przyjaźń z USA.
    Ograniczył się do udziału w śpiewach chóralnych pn. „Żeby Polska była Polską”, za co cześć mu i chwała. Był przecież aktorem, więc zrobił SHOW, czyli to na czym znał się najlepiej.
    Stan wojenny skoro się rozpoczął to się i zakończył.
    Zastanówmy się jeszcze nad sytuacją, co byłoby gdyby ówczesne Wojsko Polskie było mniej zdyscyplinowane lub rozpolitykowane (na dzisiejszą miarę).
    Było zdyscyplinowane – i to mocno.
    To też jest zasługa Jaruzelskiego.

    Nie stało się najgorsze.

    Nie było wojny domowej.
    Nie było „braterskiej pomocy”.

    Są też oczywiście pokrzywdzeni.
    Najbardzej chyba dziisiaj pokrzywdzeni są wytwórcy zniczy, pomników, nagrobków i kwiaciarnie oraz ogrodnicy (holenderscy też, czyli Stan Wojenny zaczyna mieć już wymiar unijny).
    Mieliby większe obroty, cała gałąź przemysłu związanego z martyrologią stanu wojennego byłaby podporą GOSPODARKI NARODOWEJ, większą niż rozpoczynająca się obecnie rozbudowa infrastruktury do EURO 2012.
    A generał Jaruzelski niech będzie spokojny.
    Ma obecnie 84 lata, tyle co miałaby moja matka, gdyby żyła.
    Czyli w 1939 roku miał lat 17 i chodził do gimnazjum Ojców Marianów w Warszawie.
    Wówczas (1981-1989) go nie lubiłem, bo był za sztywny i taki niesłowiański ze swoim potępianiem alkoholu (godz.13.00!).

    Dopiero panowie z Ligi Republikańskiej, PiS-u i innych prawicowych organizacji przekonali mnie do niego.
    Stało się to od momentu, gdy zaczęli jeżdzić z kwiatami itp. wyrazami szacunku i oddania do gen.PINOCHETA.
    Pamiętam, jak znajomy kapitan WP w latach 80-tych wyraził się „nasz PINIO”.
    Zapytałem o kim mowa?
    Wyjaśnił, że tak nazywają między sobą gen.Jaruzelskiego.
    Nie wiem na ile było to powszechne, ale to słyszałem.
    Człowiek do dziś żyje (chyba już nie jest kapitanem i czynnym wojskowym) – to może to potwierdzić.
    Za oknem zaczyna szaleć wiosna, więc należy zakończyć optymistycznie.
    Niech się Pan trzyma Panie Danielu Passencie!
    Niech się Pan trzyma Panie Generale Jaruzelski!
    Sto i więcej lat życia!
    Pamiętajmy o ogrodach.

  20. Przecież nie chodzi o to, żeby pokazać prawdę historychną, ale żeby „wrogowi”, z którym się jakoś naszi panujący bracia dogadywali przy okragłym stole, dokopać i nam, społeczeństwu zakodować jakim to odrażającym osobnikiej był Jaruzelski. Ja nie wiem, czy ma rację Pipes, że tylko interes komunizmu najwyżej stawiał Jaruzelski, ale wiem, że nie uśmiechała mu się w 1981 roku rwolta społeczna rozjeżdżana czołgami, jak na Węgrzech. Bo chyba nikt nie chce mi wmówić, że gdyby do tej rewolty doszło, to był w 1981 roku klimat na pokojową rewolucję 1989 roku. Nie wiem, czy zagrożenie wejścia Rosjan było w tedy w 100% realne, ale gdyby jego realność była na poziomie 70%, to proszę mi powiedzieć, jaka to różnica dla nas. Pownien Jaruzelski i jego podwładni odpowiedzieć za ofiary śmiertelne stanu wojennego i poźniej służb policyjnych, ale nie za sam stan wojenny. Mam wrażenie, że jeszcze nie są formułowane oskarżenia za zdradę poprzez zasiadanie w rozmowach okrągłego stołu, bo jeszcze nie ma w miarę spójnego wytłumaczenia uczestnictwa i podejmowania decyzji przy okrągłym stole jaśnie nam panujących braci K. Jak już to wytłumaczenie będzie, to kolejnymi oskarżonymi będą uczestnicy Okrągłego Stołu po stronie opozycji, za zdradę narodu. Przecież tylko bracia K i ich drużyna broniła interesów Polski i narodu polskiego prawdziwie, właściwie i dobrze. Reszta to zdrada, przekupstwo i sprzedaż naszych interesów narodowych. Przez 17 lat chodowali to przeświadczenie. Na pierwszy ogień jego udowadniania Jaruzelski, a jak już się go skaże to wszyscy z nim się drzewiej dogadujący, ze zdrajcą, kumuchem itd., następni w kolejce.

  21. Dziś od rana krzyżują prof Miodka. Mimo, że zobojętniałem na codzienne szczucie jakoś mnie to zabolało. Miałem zajęcia na początku lat 80-tych z Profesorem. To porządny człowiek i dobry naukowiec, bardzo taktowny i wyrozumiały. Po prostu równy gość – świetnie go wspominam. Spuszczona z łańcucha sfora dobrała się do niego od rana.
    Trzymaj się Profesorze

  22. Pozdrowienia dla Pana Daniela. Bardzo zazdroszczę tych lektur, niestety sam mam tak duże zaległości, że pewnie już ich nie odrobię, w zasadzie od czasu ukończenia studiów czytelnictwo mi spadło na łeb i szyję (a najwięcej to chyba jednak czytałem w podstawówce 🙂 ), pewnie dlatego taki głupi jestem ( co zgadza się również z określeniem, którego wyżej użył pan barni70, gdyż znajduję się w tych 10% osobników, którzy zgodnie z teorią Lenina są pożytecznymi idiotami). Pewnie nie powinienem tyle blogów czytać, ale ciężko się odzwyczaić szczególnie od tego bloga (no i znowu to wazeliniarstwo). Mam nadzieję, że jak mnie z roboty wywalą i przestanę pełnić „funkcje publiczną”, a taką ku mojemu zdziwieniu pełnię wg. świętobliwie nam panujących lustratorów, to trafię do jakiejś mniej absorbującej roboty i zacznę w końcu brać się za jakąś lekturę. Chociaż pewnie to tylko mrzonki i będę z tym czekał do emerytury (o ile dożyję i nie zawisnę na lustracyjnym haku). Zazdroszczę też doboru lektur, mnie chyba intelektualnie na takie nie stać, na ogół jeżeli gdzieś znajdę czas na lekturę to przeważnie są to czytadła i do tego pewnie pośledniego jedynie gatunku.

  23. Rozumiem, że to nienawiść, żółć, pogarda dla myślących inaczej, powoduje tak abberacyjne i kuriozalne teksty w obronie Jaruzelskiego.
    IPN skierował do sądu akt oskarżenia przeciwsko W. Jaruzelskiemu uzasadniając to faktem, iż wprowadzenie stanu wojennego było złamaniem przepisów prawa obowiazującego w PRL. Tylko tyle. Sąd wyda wedykt w tej sprawie. Koniec kropka.

    Sopotirek pisze:
    „Nie jest to nic innego jak kolejna rozprawa osób o sadystycznych charakterach, realizujących swą “misję”, ktorych chęć pastwienia się nad innymi rośnie wraz z oporem i poczuciem bezkarności.”

    Człowieku wyluzuj, cierpisz chyba na jakieś zaburzenia maniakalne.
    „Pastwienie się, osoby sadystyczne.” A któż to się pastwi nad biednym Jaruzelskim.
    Na pewno chodzi ci o matki pamiętające, że kierował aparatem który zamordował im synów, braci, robotnicy gimnastykowani na ścieżkach zdrowia, zmaltretowani księża lądujący w rzece lub w studzienkach kanalizacyjnych. Tak myślę że wszyscy oni w snach dręczą i pastwią się nad sumieniem Jaruzelskiego.

    Jedyne co może Jaruzelskiego spotkać, znając nasz wymiar sprawiedliwości – to jest niezłe określenie wymiar sprawiedliwości – to to że po raz kolejny usiądzie na ławie oskarżonych. Nic więcej mu się nie stanie.

    A tobie Sopotirek obrońco uciemiężonych, nękanych, maltretowanych psychicznie i fizycznie, zrywanych w nocy waleniem w drzwi przez „sadystów” z IPN czy PiS-u, proponuję żebyś np. przyjechał na śląśk i tu obok kopalni „Wujek” wygłaszał mowy obronne Jaruzelskich, Kiszczaków i innych ludzi „honoru”.

  24. Bracia K., a właściwie brat K., bo drugi to figurant, który umie tylko zameldować, że wykonał zadanie, rządzi metodą „Łapaj złodzieja”, czyli odwracając uwagę od spraw ważnych. Polowanie na agentów, na starców, których można już bezkarnie obrażać, to tylko zasłona dymna. A tymczasem, po cichu chodzi się w przydeptanych kapciach byłych sekretarzy i myśli tymi kategoriami. Dziś po głowie chodzi czystka w Partii, Feliks Gosiewski dostanie zadanie do wykonania. OdZetChaeNić partię trzeba, wyrwać to zielsko z korzeniami, zadbać o jakość szeregów partyjnych. Niech sprawdzą, jak tam na odcinku korupcji wśród tych odszczepieńców, może nawet zwołać Nadzwyczajny Zjazd i jedność pokazać, i siłę? Towarzysze z IPN-u prawidłowo realizują powierzone zadania, ale trzeba podnieść na wyższy poziom i umocnić efekty ich pracy. Rozliczać i wytyczać trzeba kierunek słuszny. Partyjnych intelektualistów trzeba zmobilizować,by wsparli lustrację swoim autorytetom i wiedzą.
    Śmieszne to i straszne zarazem. Późny Gomółka śmieszny jest teraz, wtedy nie było większości do śmiechu. Brat K. trafi na śmietnik historii do tego samego kubla, gdzie są jego poprzednicy i to szybciej, niż nam się wydaje.

  25. Wląsnie przeczytałam na internecie o doniesieniu na prof. Miodka. Stwierdzenie, że współpracował bezpodania jakichkolwiek faktów dotyczących współpracy oraz jakichkolwiek zapisów jego wspołpracy, to znaczy co w jej ramach robił, już samo wystarcza. Co za czasy! Przyłączam się do „Trzymaj się Profesorze!”. Mam nadzieję, że to szaleństwo się kiedyż skończy. Oby jak najszybciej. To takie moje marzenie.

  26. Domyślam się, że Pan dr A. Fallicz jest odpowiedzialny w IPN /Instytut Podłości i Nienawiści/ za sianie destrukcji i zamętu na blogu niebezpiecznego agenta, niejakiego Daniela Passenta. Jeżeli to wiem to poprostu pomijam jego wpisy.
    Pan Redaktor mimochodem wstrzelil tamat Generała Jaruzelskiego. Kilka dni temu wyrażałem pretensje do Redaktora i jego „Polityki” za przemilczanie problemu nękania Generała i brak wyraźnego stanowiska w jego obronie. Nigdy moim zdaniem nie wyjaśni sie problemu „wkroczą, czy nie wkroczą”. Z moich własnych doświadczeń stan wojenny musiał zostać wprowadzony gdyż stan destrukcji państwa był zbyt daleko posunięty. W przesiębiorstwie, w którym pracowałem, grupa „działaczy demokratycznych” rozpętała terror psychiczny a pracownicy na dźwięk głosu przywódcy chowali sie ze strachu pod biurka. Tak było w całym kraju. Podziw musi jednakże budzić perfekcyjny sposób przeprowadzenia samej operacji, niespotykany w historii polaków i nie do powtórzenia w przyszłości. Główni przywódcy buntu zostali nocą wyciągnięci z łóżek w przysłowiowych gaciach. To był dla nich wstyd i hańba. Tylko za ten wstyd i tę hańbę mali ludzie chcą wziąć odwet. Za noc gaciową. Oczywiście nie wchodzę w sprawy nadmiernego internowania, górników z Wujka i innych okoliczności nieuchronnych w tak wielkiej operacji. Nawet Kukliński z Reaganem nie kiwnęli palcem. Dla niemców stan wojenny był na rękę. Dla Papieża chyba także. Mógł to przewidzieć spotkając się nie na darmo potajemnie nocą w Watykanie z wysokimi funkcjonariuszami CIA. Opisał te przpadki Schwiezer w znanej książce „Victory”. Generałowi należą się wyrazy najwyższego szacunku, co zresztą wyraża przeważąjąca część rodaków.

  27. borsuk

    Z wiarą masz rację, postawa wierzącego jest przeciwieństwem postawy empiryka, absolutnie nie do pogodzenia. I właśnie dlatego mylisz się w sprawie rozpudy. Dojeżdżam codziennie do pracy drogą nr 5 do Poznania, mijam budowę obwodnicy. Pas gruntu o szerokości 100 metrów kompletnie rozryty, wywrócony na nice, stutonowe dźwigi, kawalkady ciężarówek po osie zakopane w pryzmach piachu i błota. Tak się po prostu buduje drogi, tego się nie da za bardzo zmienić. A niedaleko mojego domu są leśne mokradła – rezerwat ptactwa wodnego, po których się czasami włóczę. Wolę, żeby zostały, tak jak są.

  28. Tak ogólnie, nie do tego konkretnego tekstu jednego..
    Jestem adiunktem na wyższej uczelni technicznej. Parę dni temu złożyłem oświadczenie lusteracyjne pod grożbą natychmiastowego zwolnienia…
    Póki co mam jakąś pozycję i robię, może nie dużą, ale kasę taką, że mogę żyć. Ale patrzeć na to wszystko nie umiem i nie chcę coraz bardziej.
    Za cenę wolności własnej i dumy osobistej chętnie będę mył szklanki w barze, a może coś i lepszego mogę robić, bo mam propozycję by uczyć młodych Szkotów niemieckiego…
    Jest pan, panie Danielu, jednym z nielicznych autorytetów, których słowa śledzę i tylko dzięki Panu i tym nielicznym (np. pani Paradowska) jeszcze wierzę, przynajmniej odrobinę, że tu można jakoś żyć.
    To jest jakaś przewrotność losu, bo po mimo posiadania od początku lat 90-tych niemieckiego paszportu, zawsze wierzyłem i liczyłem, że coś się tutaj zmieni na lepsze. Byłem w euforii za Mazowieckiego, rozglądałem się za biletami w jedną stronę za Olszewskiego, a potem znów wierzyłem, bo było wejście do NATO i UE.
    Już nie mam siły… wieczorami nad zlewozmywakiem ćwiczę się w sztuce polerowania szklanek. To się przyda.
    Pozdrawiam Pana i czytelników,
    Grzegorz

  29. Mój niniejszy wpis zrodził się z wczorajszego otwarcia się p. Daniela Passenta. Ale po bardzo krótkim wahaniu stwierdziłem, że i dzisiejszy tekst bloga (-u?, pomysła, czy pomysłu?, wpisa, czy wpisu?…) może być w ten sam sposób skomentowany. Tym bardziej, że nie dotyczy racjonalnego myślenia p. Daniela, a niektórych „mądrych”, nazwę ich faliczami, uwidaczniających się w komentarzach do tekstu p. Passenta.
    Napiszę tak…
    Tkwię w wielowiekowej tradycji rodzinnej, dzisiaj usadowiony na jej szczycie, będąc już bardzo latami dojrzałym człowiekiem. Moi przodkowie byli rycerzami zrazu frankogermańskimi, później Krzyżakami pomorskimi, łupiącymi Prusów, Polaków, Litwinów i kogo się dało… Potem byli junkrami saksońskimi, adwokatami, medykami… heskimi, bawarskimi, czeskimi… także szewcami. W granicach również narodów romańskich. W moich żyłach płynie dość zróżnicowany konglomerat wielopochodzeniowej, narodowo-etnicznej, krwi. Także polskiej (przy okazji niech mi ktoś wytłumaczy, co to znaczy „polska krew”? Np. Chopin: Polak?, czy po części Francuzo-Żydo-Polak, Mickiewicz?…, Wieniawscy?…).
    Mój – w bezpośredniej linii – pra-pradziad, Prusak, oficer Fryderyka Wilhelma II-go, rozbiorcy Polski, z czysto ideowych pobudek przeszedł na stronę Kościuszki. W Insurekcji doszedł do stopnia już polskiego jenerała i nawet został jednym z pierwszych kawalerów orderu Virtuti-Militari (jeszcze wtedy w obłym kształcie). I osiadł wśród przegranych Polaków, swarami głównie pogrążonych, sobiepaństwem i chciwością (ks. Kołłontaj np. kradnie kasę powstańczą i „pryska” z nią do Krakowa). Jego dzieci mnożyły się dalej pośród różnych nacji. Nawet dojście Hitlera w Niemczech do władzy nie potrafiło wykopać dołów między wielonarodościowymi członkami mojej rodziny, mieszkającymi po stronach kilku frontów politycznych i wojennych ówczesnej Europy. To pestka przysłowiowa. Rozsiani po Europie pomagali przetrwać bardzo wielu innym, Niemcom, Polakom, Francuzom, Czechom… Także Żydom. Wszyscy ci „inni” (niewłaściwe słowo) byli dla moich krewnych, Janów, Hansów, Jeannów… tylko ludźmi, potrzebującymi takiego lub innego wsparcia. Już ja sam, naocznie i fizycznie pamiętam, jak moja matka, z pochodzenia niemiecka Rosjanka, przemycała z częstochowskiego ghetta żydowskie dzieci (na wysokości drugiego piętra między oficynami kamienic, tej w ghettcie do aryjskiej, których okna dzieliła przestrzeń około dwóch metrów). Także, pamiętam, brałem w tym udział jako tzw. pretekst i kamuflarz, jak z narażeniem życia, na częstochowskim dworcu, zaopatrywała w żywność i odzież wagony-transporty zdążające do Oświęcimia.
    Kuzyni mieszkający w Reichu postępowali podobnie, bywało, że płacili za swoje rozumienie humanitaryzmu krwią. Może ich zewoluowana doświadczeniami kilku stuleci mentalność chciała zadośćuczynić skutkom dzałalności ich przodków pustoszących ziemie Prusów i w wyprawach ku Jerozolimie, nigdy zgodnych z duchem wiary chrześcijańskiej?
    Po wojnie, tej w połowie XX w., zacząłem pojmować życie na swój własny rachunek, wspomagany jednak świadomością pochodzenia i jego różnorakiej jakości znaczeniowego bagażu. Zasymilowałem poglądy i zorganizowałem warsztat swojej przydatności.
    Czy podobał mi się ten polski czas między 45 a 89 rokiem ub. w.? Na pewno nie. Mojej znacjonalizowanej rodzinie, ojcu, bardzo nie. Ale ani po 1956 roku moja rodzina, ani ja po 1989 r. nie zamierzałem i nie zamierzam domagać się zwrotu tzw. własności rodzinnej: po zniszczeniach wojennych bowiem została odbudowana wysiłkiem całego społeczeństwa. Czasem jednak się zżymam, gdy dochodzą mnie wieści, że jest ojcowizna rozkradana przez pospolitych złodziei na podstawie traktató sejmowych…
    Mimo wszelkich pokus kierowanych do mojej rodziny przez „tamten reżim” zachowałem twarz. Ani mój ojciec, ani ja, nie musieliśmy składać jakiejkolwiek „lojalki”. Nigdy z racji naszego wielonarodowego i nie tylko takiego pochodzenia, moja rodzina i ja nie mieliśmy najmniejszych przykrości. Wiem, że taka nasza sytuacja, zwłaszcza do 1953 roku była wyjątkowa. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Nawet w ekstremalnych warunkach uczciwość bywa najskuteczniej tarczą obronną.
    Natomiast… Po 1989 roku, zgodnie z tezą Al. Świętochowskiego, głoszącą, że „niepodległość będzie dla Polski przekleństwem”, egzystencja Polski, wszelakiej natury, stanęła na głowie. Przypomina mi się przedinsurekcyjny czas, lata pracy nad konstytucją 3-Maja… Znowu nastał czas kłamstwa, obłudy, braku tolerancji, faryzejstwa podpieranego katolicyzmem, jednym słowem – nastał czas odejścia od moralności.
    Jeżeli falicze będą się domagać, mogę przytoczyć setki przykładów na ich obłudę i brak wiedzy. Brak wiedzy zwłaszcza pośród pokolenia smarkatych historyków IPN, ale też i tych nieco od nich starszych, zapadających na koniunkturalną przypadłość slerozy, typu np. prof. Andrzeja Friszke.
    W kontekście dzisiejszego zapisu p. Daniela. Gen. Jaruzelski nie jest postacią z mojej bajki. Ale jeżeli już miałbym oddać go pod sąd, to tylko za okres jego nieudolnego premierowania w latach 80-tych. Człowiek nie potrafiący w ramach państwa konkretnie decydować i wyników tych decyzji egzekować; z tego stanowiska powinien być oddany Trybunbałowi Stanu, za zaniechania i niekonsekwencje. I to wszystko. Całą „resztę” Jaruzelskiego należy oddać historii. Do osądzenia tej „reszty” jest potrzebny czasowy dystans, 50, 100 lat przynajmniej – od jego śmierci.
    Konkludując, brutalnie, ale uczciwie, PO OPOATRZENIU SIĘ WIZERUNKAMI III I PROPONOWANEJ IV RP: doświadczenie mojego życia i moja świadomość, przemyśliwana nieustannie, dot. bytów moich poprzedników rodzinnych, składających się na bardzo jednoskładną całość, skłania mnie do wyartykułowania następującego pewnika:
    W EUROPIE GRANICA MIĘDZY ROSJĄ A NIEMCAMI POWINNA PRZEBIEGAĆ WZDŁUŻ NURTU WISŁY. GDYBY TAK SIĘ PRZEDSTAWIAŁY UWARUNKOWANIA TEJ GRANICY OD PRZYNAJMNIEJ DWUSTU LAT NA NASZYM KONTYNENCIE, ILU NIESZCZĘŚĆ NIE TYLKO LUDZKOŚĆ EUROPY, ALE I ŚWIATA, MOGŁABY W CIĄGU TYCH DWÓCH STULECI UNIKNĄĆ?…
    amw

  30. Jan.P, 11.40. Generał Jaruzelski upodlił Polskę? Czy uratowł? Od bratniej pomocy, wojny domowej, kompletnego zniszczenia. Tego się wtedy można było obawiać, ba, trzeba było obawiać. Co by było dziś gdyby tych obaw wtedy nie było? Patrz na Irak, na przykład.

    spokojny, 10.38. Instytut Pojednania Narodowego. To jest myśl, tego w naszym kraju trzeba jak kani dżdżu żeby się odbić od dna, od histerii, w której cwaniacy szukają konfitur i je znajdują, nie zważając na koszty uzyskania, bo one nie ich, nie oni za nie płacą. Liczą się oni i ich korzyści, reszta to przedmioty do manipulowania. Podają truciznę mówiąc,że lekarstwo. Żal wielki, że nie może przeprzeć lepsze. Jakby mu, lepszemu, pomóc?

  31. Ksiazki ? Jakie tam ksiazki …

    U mnie zapowaidaja pierwszy weekend ze sloncem i temperaturami ponad 20 C. Po tym, jak w zeszla niedziele spadlo ponad 10 cm sniegu mam ksiazki tam, gdzie ich miejsce w sloneczny weekend: na polce.

    Nie pisze sie na kolejna dyskusje o zasadnosci pworwadzenia stanu wojennego, ale nie da sie ukryc: rzucil Pan na swoim blogu spora kosc do obgryzania. Niektorzy doktorzy habilitowani zagryza te kosc na smierc, jak to widac po publikacjach DAF’iego, ale chapeau bas dla tych, co maja sile to czytac i potem kopac sie z oslem.

    Milego weekendu

    Jacobsky

  32. barni70
    w moim mieście również pacyfikowano strajk w fabryce, również padły strzały. Na szczęście nikt nie zginął. Znam ludzi, którzy wtedy bronili fabryki. I wiesz co? Oni nie głosują na PiS, nie chcą lustracji, nie kochają Jaruzelskiego, ale rozumieją co zrobił i dlaczego. I wstydzą się za Solidarność.

    Co do ludzi podpisujących obecnie zobowiązania do współpracy z kaczyzmem, zwane powszechnie lojalkami lustracyjnymi, to ja im serdecznie współczuję. Tak samo jak tym co podpisywali lojalki za PRL. Ciekawe kto i kiedy do nich się przyczepi.

  33. Grzehu
    nie wydaje Ci się, że estakadę nad Rospudą budowano by nieco inaczej? Doskonale wiesz, że zieloni i dziennikarze patrzyli by budowlańcom na ręce.
    Poza tym, o ile pamiętam, tam chodziło o wpływ przebicia torfu przez pale, a nie rolę buldożerów. I NIGDZIE nie spotkałem opracowań naukowych popartych badaniami terenowymi, praktycznymi, o negatywnym wpływie zbudowania tych pali na tym torfowisku. Dlatego postawę wajrakowych nazywam religijnym sekciarstwem – ludzie którzy Wajraka popierają wierzą mu jak guru sekty. Co św. Wajrak powie to już na pewno musi być prawdą. Tak samo wierzący w lustrację wierzą w wiarygodność prac „historyków” z IPN i dokumentów prokurowanych przez SB.

  34. Jakiś czas temu chyba w Polityce był artykuł o tym, że Kaczyński ma twardy elektorat w granicach kilkunastu procent, który na pewno na niego zagłosuje, pod warunkiem, że nie odstąpi od retoryki (przed wyborami) i realizacji ideologiczno-rozliczeniowych haseł, takich jak totalna lustracja, likwidacja WSI, sądzenie gen. Jaruzelskiego i in. Wobec spadającego poparcia Kaczyński musi co jakiś czas przystąpić do realizacji kolejnej części jądra swojego repertuaru.

    Wprowadzenie stanu wojennego było koniecznością, którą z ulgą przyjęły państwa sąsiednie i USA. Istnienie bądź nie dowodów na to, że Rosjanie mogą wkroczyć, nie ma znaczenia wobec ponującego przekonania, opartego na doświadczeniach powojennych lat, że tak się stanie. Stopień destabilizacji wewnętrznej też wymuszał podjęcie bardzo zdecydowanych kroków.
    Nie rozumiem skąd bierze się przekonanie prawicy, o przepoczwarzeniu się ZSRR w dobrotliwego wujka, który nie sprowadzi twardą pięścią na ziemię bratniego narodu.

  35. Tak. Ronald Reagan to był wielki człowiek. To on tak naprawdę zniszczył komunizm.
    Jego świetne pomysły na amerykańską gospodarkę, wyścig zbrojeń, blefy wobec Rosjan i twarda nieprzejednana postawa wobec komunistów spowodowała że system komunistyczny się rozpadł.
    Wałęsa i inni nasi opozycjoniści (nie umniejszając ich zasług) byli tylko szeregowcami (najwyżej kapralami) w tej walce. Prawdziwym wodzem i człowiekiem który obalił komunizm był Reagan…

  36. Co sie z nami dzieje ?? czy Polacy zawsze muszą uczyć sie na błędach,zawsze muszą się nienawidzieć .
    Panie Falicz ;skad Pan ma wiadomosci że Rosjanie mówili ze nie wejdą ,że generałowie mówili to czy owo .Ja wiem napewno ,bylby ostatnimi głupcami zeby takim jak Pan i „historykom”z IPN powiedzieć prawdę która jak by nie była to była by dla nich i ich oceny niekorzystną .Więc
    dowód to nijaki że Pan gen nie musiał sie obawiać o interwencję ,to jest Wasz tylko wygodny pretekst .A czemóz to Regan nie ostrzegł,Papież też nie,czyli ze coś było na rzeczy.Wielu tutaj pisze i ja potwierdzam i wiem co sie działo w moim duzym zakładzie pracy .Byłem wtedy kierownikiem oddziału ,członkiem „S” i jeszcze PZPR /do 83./ więc widziałem rozkład dyscypliny ,rozkład państwa ,anarchia.Nie było dobrego wyboru dla przywódcy walacego sie państwa .
    Kopalnia WÓJEK ktos pisze -a ja zapytam rodziny górników czy WY nie macie tez uzasadnionych pretensji do przywódców strajku ??? Oni chodzą w gloriii bohaterów a Wasi bliscy polegli /czemu to nie Oni byli na pierwszej linii tylko młodzi goracy ludzie .

    Moja bratowa otrzymuje słowną deklaracje zony przywódcy ‚S” -Irenko ty sie nie bój ,Ciebie nie ma na liscie .Zszokowana pyta na jakiej liście -no wiesz tamta odpowiada to Ty nic nie wiesz ??? .czyzby były jakies listy komunistów do likwidacji ?????
    Takie tam spostrzeżenia moje -dla młodych i nic niewiedzących .

  37. Bawo TesTeq! Ująłeś zwięźle i z humorem ocenę nikczemnego działania tych, którzy są inspiratorami ukarania (sąd w tym przypadku to tylko przedstawienie dla gawiedzi – wyrok już wydano) gen. Jaruzelskiego za wprowadzenie stanu wojenngo. Jednak dla potrzeb panów dr. Andrzeja Falicza i Jana.P postanowiłem przetłumaczyć Twoją wypowiedź na jężyk dla nich zrozumiały. Otóż chodzi o to, że postawienie gen. Jaruzelskiego przed sądem za wprowadzenie stanu wojennego to zemsta tych, którym tym aktem uratował życie albo co najmniej oszczędził wieloletnich wczasów w ośrodkach kuracyjnych na Syberii albo w innych atrakcyjnie odosobnionych miejscach dawnego ZSRR.
    Także poczułem się poniżony wwprowadzeniem stanu wojennego, tak jak wielu moich znajomych i przyjaciół. Wiele osób ucierpiało na skutek stanu wojennego i wielu niegodziwości dopuszcono się.
    Gdy teraz już wiadomo, wbrew temu co twierdzą obecni reżimowi propagandziści, że stan wojenny był koniecznością, która uchroniła Naród Polski przed sowiecką interwencją ze wszystkimi jej skutkami, i co bardzo prawdopodobne, przed wojną domową, to te niedogodności i cierpienia, które dotknęły w stanie wojennym niemal wszystkich Polaków, w różnym stopniu wydają się wyjatkowo niską ceną za uniknięcie tego co nam realnie groziło. Zamiast setki ofiar z okładem, byłyby tysiące a może dziesiatki a nawet setki tysięcy.
    Spokojny trafnie ocenia pozytywnie profesjonalizm wprowadzenia stanu wojennego. Czy można było zmniejszyć liczbę jego ofiar albo ich uniknąć? Sądzę, że tak, ale zawsze po przeprowadzeniu jakiegolwiek przedsięwzięcia okazuje się, ze można to było uczynić lepiej i mniejszymi kosztami.
    Przytaczanie dziś dowolnie wybranych fragmentów dokumentów na potwierdzenie tezy, że siły zbrojne Układu Warszawskiego nie inetwerniowałyby, gdzyby nie wprowadzono stanu wojennego, to niezbyt udolna manipulacja. Papier, na którym spisuje się protokoły z rozmów i wsponienia jest cierpliwy a wtedy istotne wymiany przwdziwych (a nie na pokaz) poglądów, zamiarów i decyzji odbywały się między czołowymi politykami bez świadków i protokołowania. I tak bywa do dzisiaj.
    Każdy, kto pamięta mapę Europy z tamtych lat, doktrynę Breżniewa, jeszcze niewygasłą wtedy zimną wojnę i cichą konfrontację militarną sił NATO i Układu Warszawskiego w Europie, ten zdaje sobie sprawę z tego, że ZSRR w interesie swoim i Układu nie mógł dopuścić do zablokowania przez nasialające sie niepokoje społeczne drogi zaopatrzenia jego bastionu militarnego w ówczesnej NRD. Gdyby władze polskie odmówiły uspokojenia sytuacji w Polsce albo nadmiernie to opóźniały siły Paktu musiałyby interweniować.
    W tej sytuacji wprowadzenie stanu wojennego przez gen. Jaruzelskiego było działaniem w stanie wyższej konieczności, wyłączającej jego odpowiedzialność karną za formalne naruszenia prawa państwowego i materialne negatywne skutki tego aktu.
    Sądzę,że inicjatorzy postawienia generała przed sądem doskonale to wiedzą a ich działanie ma charakter propagandowy, naczechowany złą wolą. Pownywanie gen. Jaruzelskiego do Pinocheta, jeżeli nie jest niestosownym żartem (nasz „Pinio”), jest nieprawnionym chamstwem tak jak porównywanie go do Eichmana.

  38. …takie sobie dwa pytania mam…
    …jedno do pana Falicza Andrzeja co to bieglym jest w procedurach sowieckiego politbiura…czy owe dostojne cialo mialo zwyczaj podawac szczegoly swoich deliberacji przywodcom partii z krajow bratniej wspolnoty w tym Jaruzelskiemu?…jesli tak, to prosze o oswiecenie mnie prostego w jaki sposob odbywal sie taki proceder?…
    …drugie pytanie jest do berniego2…”(…)IPN skierował do sądu akt oskarżenia przeciwsko W. Jaruzelskiemu uzasadniając to faktem, iż wprowadzenie stanu wojennego było złamaniem przepisów prawa obowiazującego w PRL(…)”…czy i jaki sad zapodal wiazaca wykladnie Art 28.2 Konstytucji PRL?…albowiem jesli taka wykladnia nie istnieje, przytoczony „fakt” zlamania przepisow prawa obowiazujacego w PRL jest wylacznie hipoteza…czy hipoteza jest wystarczajaca podstawa do wytoczenia procesu?…

  39. do Barni70

    Jeżeli postępujący z miesiąca na miesiąc proces cofania Polski z drogi zmierzającej ku rozwojowi demokracji w kierunku państwa policyjnego, a dzieje się tak wówczas gdy działania prokuratury następują na polityczne zapotrzebowanie, gdy planuje się modyfikację instytucji stojących na straży konstytucji, a jednocześnie tworzy kolejne formacje policyjne, niszczy powstającą od niedawna profesjonalną służbę cywilną, by na siłe wpychać własnych klakierów bez żadnego przygotowania, gdy każdy występujący z krytyką obecnych rządów może być pewien, że natychmiast ukażą się jakieś „nagle znalezione dokumenty” lub przecieki z tajnych akt, do których zainteresowany nie ma dostępu, czy możliwości weryfikacji i nim zdąży cokolwiek zrobić już w telewizji „publicznej” czy wybranych gazetach wydano na niego wyrok, gdy prawo jest dobre jedynie gdy służy rządzącym, gdy na arenie międzynarodowej stajemy się coraz bardziej śmieszni i nieprzewidywalni, tak to mogę ciągnąć znacznie dłużej, więc jeśli Cię to barni70 nie przeraża, to Ci zwyczajnie współczuję.

    Śląskiem mnie nie strasz, tak się składa, że wywodzę się z tego regionu i mam wokół siebie bardzo liczne grono oceniających aktualną sytuację podobnie jak ja to widzę. Na ofiary nie licytuj się, bo to wiedzie donikąd, mogę przytoczyć znacznie dłuższą listę. Mimo Twej troski, do lekarza się nie wybieram.

    Pozdrawiam

  40. „nie jest ważne, czy Rosjanie by wkroczyli, bo to jest nie do ustalenia – wążne, że taka śmiertelna groźba istniała”

    To jest prywatna ocena, nigdy udowodniona.
    Po drugie każdy dyktator się czymś tłumaczy, np. Pinochet groźbą dojścia do władzy komunistów. I co? Na słowo mamy wierzyć?
    Po trzecie Rosjanie nie musieli wkraczać, bo już tu byli od roku 1945, wraz z zainstalowanymi rezydentami. Jak można myśleć, że na najwyższe stanowiska w kraju satelickim, zainstalowali by osobę co do której lojalności mają jakiekolwiek wątpliwości? Skoro nigdy nie mieli wątpliwość co do lojalności generała, to nie musieli wkraczać. Oczywiście gdyby generał nie był lojalny (zerwał się ze smyczy) to by mogli interweniować. Jego intencji jak widać zatem poznać nie można, bo nie siedzimy w jego głowie. Dlatego intencję trzeba odłożyć na bok i opierać się na faktach i skutkach.

    Ewentualne wkroczenie Armii Czerwonej nie mogło wchodzić w grę, z prostego, banalnego powodu. Jeżeli ktoś chce likwidować za parę lat komunizm i imperium, to –
    a)ma ku temu powody, tzn. jest tak słaby że tylko kapitulacja mu pozostała
    b)nie wszczyna rozlewu krwi, w środku europy bo to całkowicie sprzeczne z dalekosiężnymi planami, oraz utrudniające dalsze manewry.
    Oczywiście przyjmując ze to Wałęsa obalił komunizm i była to decyzja spontaniczna i wcześniej nie planowana, można to odrzucić, ale w to chyba nikt rozsądny nie wierzy.

    Stan Wojenny musiał być wprowadzony, bo w tamtym momencie nie dało się utrzymywać ciągłego chaosu w państwie jaki wprowadzała Solidarność. Tak było obiektywnie, mimo mojej sympatii do wszystkiego co się przeciwstawiało komunizmowi. W systemie totalitarnym i komunistycznym nie mogą funkcjonować niezależne organizacje obywatelskie, bo jest on oparty na sile i przymusie a nie na dobrowolności. Organizacje te prowadzą do jego rozkładu, czyli w tamtym okresie były dwa wyjścia – albo stan wojenny, albo zrobić rok 1989 w roku 1981.

    Nie zwalnia to inicjatorów z odpowiedzialności. W grę może wchodzić co najwyżej ułaskawienie, z powodu przesłanek łagodzących.

    Pinochet nigdy nie został osądzony, a mimo to uważa się go za zbrodniarza. To jest sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem. Żeby komuś udowodnić winę, lub niewinność należy przeprowadzić uczciwy proces i wtedy sprawa staje się historycznie jasną, niezależnie od werdyktu. Zebrany całokształt materiałów pozwala każdemu na ocenę indywidualną. Werdykt jest za to oficjalnym stanowiskiem państwa do danego problemu, a nie indywidualną oceną jednego czy drugiego polityka. I takie stanowisko jest potrzebne niezależnie od tego czy będzie negatywne dla Jaruzelskiego, czego ja sobie życzę, czy też pozytywne czego życzą sobie jego zwolennicy.

    Koniec.

  41. Rzeczywiście, obłożyć się książkami i żyć jak człowiek, a nie jak podwórkowy pies pobudzany do szczekania przez przechodniów. Spory polityczne są jak spory religijne. Nie można nikogo przekonać, można tylko rozwścieczyć. Nie słuchać pana premiera mówiącego o byłym prezydencie RP, jak o zbrodniarzu. I to jeszcze za granicą. Wydającego wyrok jeszcze przed pierwszym poziedzeniem sądu. No cóż, człowiek niebywały w świecie, ma prawo nie rozumieć, że w oczach zagranicznych słuchaczy wygląda jak małpa z brzytwą. A nas już to nie razi. My od lat tłuczermy tę samą pianę, tylko nazwiska się zmieniają. Kiedyś to byli przywódcy powstań, potem przywódcy polityczni, którzy postawili nie na tego zaborcę, potem rozpamiętywaliśmy klęskę wrześniową, błędy i wypaczenia, teraz w modzie jest stan wojenny i dyskusje, dlaczego facet, co go wprowadził nie ogłosił wcześniej referendum w tej sprawie. Nieważne, że dla większości temat ten jest równie atrakcyjny, jak to czy to Kain Abla, czy może na odwrót. Polskie piekło (tak na marginesie, to dowcip o polskim piekle był znany już w czasie II Wojny Światowej).
    Dziękuję za tytuły książek. Prof. Władykę już zaliczyłem, zobaczę tego Pipesa (który podobno pisał z niesłusznych pozycji, jak ktoś tu wytknął – czy ci pseudohistorycy, quasihistorycy, ćwierćhistorycy nie nie słyszą rżenia historii, jak posługują się argumentami z minionych epok?).

  42. Przed ogloszeniem stanu wojennego: mam trzydziesci lat, male dziecko, w pustym mieszkanieu tylko ksiazki i tapczan. Wlasnie sie urzadzamy, a raczej – chcielibysmy cos kupic do mieszkania. Nie ma nic. Pracuje w liceum, dziecko do zlobka, po pracy ok.16.00 w sklepie nie ma mleka ani chleba. I jakos duzo dni wolnych, juz nie pamietam dlaczego, oprocz wolnych sobot, ktore ktos sobie odpracowal, jeszcze jakies dlugie weekendy itd. Ale ja nie moge kupic chleba! Sklep zamkniety, albo pusty. Placze, to pamietam. Rzucili kawe, ale ja nie stalam w kolejce, bylam w szkole, wiec nic nie dostalam. Kolejka wroga, nie da sie o cos poprosic. Trzeba stac. Wszedzie strajki. Wszyscy chca strajkowac, nikt nie chce byc gorszy. I wszedzie flagi- na parowozach, tramwajach, na scianie domu, gdzie miesci sie pobliska piekarnia. U mnie w szkole powstala Solidarnosc. Prawie wszyscy naleza, ja tez. Dyrektor nie, ale jest „za”. Udostepnil zwiazkowcom sale na terenie szkoly na biuro. Pierwsze, co zrobili zwiazkowcy, to zawiesili na scianie ogromny drewniany krzyz, choc nikt z nich nie byl religijny. Szybko sie okazalo, ze udostepione pomieszczenie zaczelo sluzyc oproznianiu kolejnych butelek i gardlowaniu. Do glosu doszly nagle spuszczone z lancucha antysemicke wypowiedzi, wyglaszane bez zadnej zenady. Wiekszosc dzialaczy zapuscila wasy – zaroilo sie od Walesow i Pilsudskich. Ale to nic, myslalam, to poczatki. Na czestych zebraniach jednak poruszylam sprawe picia alkoholu i nicnierobienia, lenistwa i warcholenia pod plaszczykiem Solidarnowci. Mielismy przeciez pomagac uczniom i zrobic cos dla szkoly! zawrzeszczano mnie. Co, z komuchami trzymasz? Bylo strasznie. A juz najgorzej sie czulam, kiedy zastrajkowali warszawscy aktorzy i zostalam pozbawiona teatru tel., mojej strawy duchowej. Nigdy nie popieralam tego strajku!! Ktos z blogowiczow napisal, ze gen. Jaruzelski upodlil narod polski. Ach, rzeczywiscie? Ja sie wystarczajaco podle czulam juz przed wprowadzeniem stanu wojennego. Choc 13.12. to tez dla mnie byl szok. Po latach zmienilam zdanie. Chociaz bylismy aktywni w Solidarnosci, chociaz umieralam ze strachu, kiedy do naszego domu, wieczorem w grudniu 1981 przyszli zolnierze, a ja myslalam, ze wszystko sie wydalo, chociaz wypytywano o mnie moich uczniow ( w szkole byl komisarz wojskowy). Ilu ze znanych mi ludzi dorobilo sobie potem gebe bohatera! Zmienilam zdanie. Bardzo szanuje generala Jaruzelskiego. To tyle. Po latach i z oddalenia, widzi sie pewne rzeczy inaczej. Ostrzej. Obiektywnie.
    Zdecydowanie popieram AnKe. Wirusy ignorowac, bo inaczej sie rozplenia.
    Serdecznosci dla Gospodarza i Jego Gosci.

  43. Panie Danielu

    Łysy łeb posypuję popiołem za mój wczorajszy wpis . Zajęty robotą nie załapałem wczorajszego kontekstu historycznego dotyczącego „Dyskusyjnej narodowości”. Przepraszam.
    Mam swoje sentymentalne powody by walczyć z antysemityzmem w Polsce. Moja Firma znajduje się w miejscu gdzie kiedyś stała synagoga po której ślad pozostał na starych fotografiach i w resztkach ceglanego gruzu pod warstwą ziemi. Może ma na to wpływ, że znam kilku Żydów w Europie pochodzących z Polski z którymi współpracuję od wielu lat.

  44. W grudniu 1981 r, w Polsce wybucha wojna domowa, a Ruscy patrzą się i śmieją: „O! Już 12500 zabitych, a dopiero sie zaczęło. Nie wchodźmy. Pokibicujmy trochę. Potem będzie łatwiej”. No przesadziłem. Tylko 1250 zabitych. Po kilku latach Ruscy sądzą Jaruzela. Mogłeś, a stchórzyłeś. I tylu przez ciebie zginęło.

  45. barni70. Handlarze narkotyków są niewinni, i ci, którzy pisali na polityczne zamówienie też. Podobnie, jak niewinni są producenci broni. Było nie czytać, albo czytać ze zrozumieniem. Najbardziej winni są ci, którzy czytali bezmyślnie, podobnie zresztą, jak teraz.

  46. Ha, jedną z tych książek ściągnąłem z miejskiej biblioteki właśnie na ten weekend. A nie jest to Richard Pipes, bo tę i kilka innych o bolszewikach oraz o ich ostatecznym upadku przeczytałem, albo mniej lub bardziej dokładnie przewertowałem.

    Mentalna zmarzlina u Narodowo-katolickich jest nie do rozbicia. Przecież w tych historycznych gdybaniach i przypuszczeniach jak powinien zachować się Jaruzelski nie da się nikomu udowodnić ponad wszelką wątpliwość, że Sowieci wkroczyliby, skoro nie wkroczyli … bo nie musieli. Ale wystarczy wyobrazić sobie sytuację w Polsce bez wprowadzenia stanu wojennego. Płoną komitety, kilka nowych mozolnie się buduje, oto opozycja, czyli Solidarność z Kościołem i KORem na czele przejmują władzę, dzielą się nią, i tak dalej … może w styczniu, może w sierpniu, w 1982 albo 3-cim, jeśli Jaruzelski nic nie robi, po ulicach Warszawy i innych miast przetaczają się czołgi z czerwoną gwiazdą. Taki scenariusz jest niemal pewny. Wystarczy powiedzieć, że takiego scenariusza absolutnie nie da się wykluczyć bez łamania reguł logiki.

    Ale Narodowo-katolickim wydaje się, że mogą łamać wszelkie reguły, reguły zdrowego rozsądku także. Wydaje im się, że o wolności i ustroju Polski zawsze i bez względu na okoliczności systuacji międzynarodowej można decydować wyłączenie nad Wisłą. To nie było możliwe w 1981, dokładnie tak jak się nie “udało” w sierpniu 1944. Owszem, w 2007 Polska jest podmiotem i ustawiaczem swojego losu bardziej niż kiedykolwiek, chyba od czasów saskich. Większość decyzji można swobodnie podejmować w Warszawie. Ale na Boga, nie podług reguł narodowo-katolickich. Bowiem reguły dopuszczalne w religii przy rozważaniu dogmatów po prostu nie pasują do polityki i życia społecznego.

    A wracając do Fuentesa, bo to jego pół-powieść nostalgiczna (na ang. tłum. Alfred Mac Adam) i pół-traktat na temat pożądania i władzy (w szerokim sensie) czeka na mnie. Z jej recenzji i opisów wnioskuję, że należałoby ją czytać za młodu, kiedy człowiekowi potrzebne są rozliczne nauki doświadczonych staruszków, albo kiedy zostaje się staruszkiem i nie pozostaje nic więcej jak tęsknota za minionym czasem i okaz(j)ami życia, które nieodwołalnie przeminęły. Jakże nieralne, pół-realne, spirytualne, prawdziwe. Ale może zmienię zdanie, o powieści, o życiu, o sobie, przeczytamy – zobaczymy – opowiemy.

  47. borsuk
    czy Ty w poprzednim wcieleniu byłeś badgerem ?

  48. Passent pisze : Jaruzelski- „przed sobą miał zbuntowany naród spragniony wolności”. Otóż panie redaktorze ten naród spragniony był nie tylko wolności. Spora część narodu spragniona była krwi. Czy pamięta pan takie zawołanie – „a na drzewach oprócz liści będą wisieć komuniści” ? Czy pamięta pan pogróżki Jurczyka o wieszaniu komuchów ? Jaruzelski miał przed sobą widmo wojny domowej. Ten naród był podzielony. Z jednej strony zradykalizowani przywódcy związkowi , z drugiej beton partyjny i uzbrojone po zęby siły bezpieczeństwa. Wystarczyła iskra. Przed wprowadzeniem stanu wojennego sytuacja wymykała się spod kontroli. Kraj był sparaliżowany , zbliżała się zima, zapasy strategiczne były na wyczerpaniu, brak paliw i energii groził biologiczną katastrofą , a „Solidarność” planowała strajk generalny. Tu już nie chodziło o wolność ale o przetrwanie i uniknięcie rozlewu krwi. Nie doszło do tego dzięki rozsądnej postawie Wałęsy tonującej radykałów , mądremu współdziałaniu Kościoła i „mniejszemu złu” jakim był stan wojenny. Sprowadzanie wszystkiego do wyboru między zbuntowanym narodem , a bagnetem Breżniewa to zbyt duże uproszczenie.

  49. Proponuje lekcewazyc opinie tego doktora, przypuszczalnie domniemanego. Niech pokaże dyplom (można zeskanować) i będzie wiadomo, w której uczelni promuje się ludzi bez elementarnych umiejętności logicznego wnioskowania. Będzie ubaw

  50. Co się dziwić, dzisiaj jeden z młodych hunwejbinów na innym blogu (http://syska.dolnyslask24.info/42,pieklo_malych_inkwizytorow.html) zdobył się na odwagę, by powiedzieć, o co im tak naprawdę w tej całej hucpie chodzi:

    „O lustracji wypowiadałem się wielokrotnie (…) Gdyby nie chciało się panu czytać, przedstawię w skrócie mój pogląd: tak, jestem młody, i uważam, że w interesie młodych ludzi nie leży obrona umoczonych w rożne układy staruchów.

    Lustracja jest dobrym sposobem, by zrobić miejsce dla nas.”

    I w sumie to by było na tyle.

  51. Palestrina2005 – przypominam ci że twój ukochany Reagan był także agentem FBI. Zwykłym kapusiem donoszącym na kolegów w środowisku filmowym. Ale nie przejmuj się – był donosicielem słusznym , bo kapował na komunistów i innych wywrotowców. O takich zasługach swojego idola też powinieneś wspomnieć.

  52. Sfora atakująca generała Jaruzelskiego nie może mu darować dwóch rzeczy:
    1. wprowadzając stan wojenny wykazał się profesjonalizmem na jaki nie stać obecnie niemiłościwie nam panujących ( ani jednego przecieku! ).
    2. nie pozwolił tym quasi-patriotom polec śmiercią bohaterów w wojnie domowej, która zniszczyłaby nasz kraj.
    Wyrazy szacunku, Panie Generale.

  53. Teoria jądra wyborczego (nie mylić z Jądrem ciemności) w Polsce jest atrakcyjna – Kaczyński co jakiś czas aktywizuje swój twardy elektorat, ale wątpię, czy aż kilkanaście procent jest nade wszystko za lustracją i rozliczeniem komuchów. Ten punkt programowy, czy też hasło dające się realizować tylko w części, nie ma swej mocy bez połączenia go z rozliczeniem III RP za bolesne skutki transformacji systemowej. Kaczyński ma kilka jeszcze jąder. Jednym jest rydzykowe jądro, które może Kaczyńskiemu odpaść w każdej chwili. I dlatego aktywizuje się komisję sejmową od prywatyzacyjnych afer, aby pobudzić kolejne jądro. To jądro przeciwne “ortodoksji neoliberalnej” szacowano na 80 i więcej procent. Ale to jądro jest jakieś ruchome, kiedyś było jądrem SLD, wydawało się, że tak już zostanie. Ale część stała się jądrem SO, inna część PiS. I tak to się toczy.

  54. Potraktowaniem gen Jaruzelskiego jestem rowniez zniesmaczony ale jego obroncy w tej dyskusji rozmydlaja sprawe i pisza o wszystkim co im sie „kojarzy” i co im sie gdybie od sasa do lasa bez zwiazku z tematem. Jakosci argumentow dr Falicza (bynajmniej nie mojego faworyta) nikt nie usiluje merytorycznie podwazyc, tylko nawoluje do bojkotu i zadaje tzw „retoryczne pytania” dosc niskich lotow.
    Natomiast porcja jawnej podlosci i malosci popisal sie niejaki „jasny gwint”, wylewajac swoje, aktualne po ponad cwierc wieku prywatne fobie, „cieszac sie jak dziecko” z tego ,ze przywodcow „S” (ktorej wtedy nie bylem czlonkiem, choc na jesieni 1981 bylem obiektem bezmyslnej agresji oddzialow ZOMO w W-wie wracajac z pracy) wyciagano w nocy w bieliznie i przechodzac „zgrabnie” nad faktem tzw „nadmiernej pacyfikacji” kopalni Wujek. Glupota i chamstwo walcza w tej wypowiedzi o lepsze.
    Nie zgadzam sie tez zeby ten osobnik wypowiadal sie rowniez w moim imieniu czy tzw „wiekszosci narodu” n/t rzekomej destrukcji i destabilizacji panstwa, ktora nie byla akurat wieksza niz pol roku wczesniej, kiedy wladze sprokurowaly tzw afera bydgoska a przez caly czas swiadomie prokurowaly niedobory zywnosci i artykulow pierwszej potrzeby. Jak slucham tych bredni o listach „komunistow do …” czy o terroryzowanych pracownikach to jak bym slyszal owczesne rezimowe teksty. Takie deja vous po 27 latach. Mily panie, ja w tamtym czasie mialem 28 lat i na skelroze nie cierpie do dzis. Na miejscu gen Jaruzelskiego nie zyczylbym sobie „obroncow” tak niskiej postury i tak skarlalych. Chcesz pan wystepowac w obronie oskarzonego – to nie dodawaj swoich „trzech groszy” oraz „wspomnien kombatanckich” bo sie robi niedobrze…

  55. Świeżo upieczony doktor A.Falicz nieustannie konstruuje nam przestrzeń architektoniczną. Cóz z tego, że jest forma, jak nie ma w niej ducha.

    Przepraszam ANCA, czy w realu tacy ludzie też istnieją?

    Halszka

  56. Od dluzszego czasu z przyjemnoscia czytam wpisy na blogu P.Passenta – ogolnie ton wypowiedzi zgadza sie z moim odczuciem tego co dzieje sie
    w Polsce. Mieszkam od 24 lat we Francji, ale szczerze ciesze sie wszystkimi
    zmianami na lepsze. Jestem przerazona tym co dzieje sie teraz. Mam wrazenie, ze do teren medialny i polityczny zajely bardzo
    nieciekawe osoby. Jednak nigdy, przenigdy, nie zaakceptuje faktu wprowadzenia stanu wojennego. Byla to prawdziwa tragedia dla mnie i wszystkich ktorzy wierzyli, ze mozna w tym zeskorupialym systemie cos zmienic. Stan wojenny zabil nadzieje, a to straszna zbrodnia. Wcale nie oburza mnie fakt pociagniecia do odpowiedzialnosci Gen. Jaruzelskiego – sprawcy cierpienia wielu ludzi. Dlaczego tylu Chilijczykow zaluje, ze Pinoczet niegdy nie zostal osadzony ? Gdyby nie stan wojenny, moja mlodosc, moje zycie potoczylyby sie inaczej…Rozczulamy sie nad ofiarami Pinocheta, a zapominamy o ofiarach stanu wojennego ! A byly, i to bardzo liczne ! Cos tu jest nie tak

  57. Co bedzie jutro ? A pojutrze ? Nima prorokow ?
    Zgodny chorek refrenuje wokol Lustracji i jej skutkow. Za -, Przeciw-, Kocham Pana-, winien-, niewinien-. To wszystko juz sie stalo i sie nieodstanie. Dlatego mowia o nas: madry Polak po szkodzie.
    Siedze zdala i tak naprawde – nie mam pojecia jacy sa Polacy teraz. Lustracja i rozgrywki wyniszczyly do korzeni wywiad i kontrwywiad. Z tego co czytalem osmiele sie wnioskowac, ze nigdzie indziej tak nie wyniszczono tych struktur. Inne czytanie uczy, ze n.p. G.B., U.S., Rosja, Niemcy, Israel budowaly swoje tajne sluzby od dziesiatkow (czasem setek) lat i zawsze, absolutnie zawsze, nawet przy najwiekszych zmianach politycznych, strzegly ich jak zrenicy oka. Po pierwsze – struktury mocno zakorzenione dzialaja nadal i tym efektywniej im korzenie lepiej siedza w glebie, po drugie – prestiz tych sluzb, ugruntowana tradycja tajnosci, szacunek spoleczny gwarantuja agentom bez porownania wiecej, niz nowy „ubek” mowiacy „panie Kaziu, nikt sie nie dowie”. Nie moge sobie wyobrazic jakie argumenty moga teraz naklonic myslacego Polaka, z wyksztalceniem, do pracy w wy- lub kontrwywiadzie. Zaryzykuje opinie, ze albo nie ma chetnych, albo werbuja niepelnosprawnych. Na jakich przeslankach ideowych buduja zaufanie ? Znowu ryzykuje, ale – chyba takowych nie ma. Mozliwe, ze buduja kadry na szantazu, na przymusie, na sowitym wynagrodzeniu. Takie kadry jednak sa guzik warte.
    Nie widzialem zadnych publikacji na ten temat. Czy nalezy przypuszczac, ze Polska nie ma teraz tych sluzb ? Ze wszystko pozoruje a placi czlonkom NATO za informacje ? Czy po prostu sprawa lezy, jak trzy miliony niezbudowanych mieszkan ? I – jakos to bedzie…A kiedy bida przycisnie, szanowni rodacy znowu obudza sie z reka w porcelanowym naczyniu ?

  58. Do tss 14:35. Uratowal od bratniej pomocy – wojska radzieckie nie musialy do polski wchodzic one juz w Polsce byly. Od wojny domowej – czym 10 milionow czlonkow Solidarnosci mialo walczyc z ubrojonym rezymem – procami? Jedynie co uratowal to smutny socjalizm, ktory trwal do 1989 r. Ineresuje mnie, gdzie zyli w tym czasie zwolennicy gen. Jaruzelskiego i czy nie widzieli co sie dzialo w czasie stanu wojwnnego?

    Do Kropkozjad 15:53 „Takze poczulem sie ponizony wprowadzeniem stanu wojennego, tak jak wielu moich znajomych i przyjaciol. Wiele osób ucierpialo na skutek stanu wojennego i wielu niegodziwosci dopuszcono sie.” Czy to za malo powodow, zeby przestac w koncu gloryfikowac gen. Jaruzelskiego i przedstawiac go jako naszego dobrodzieja i wybawce?

    DO Palestrina 2005 15:45 „ …..ktory obalil komunizm byl Regan…” i Papiez JP2….

  59. Jak tam w Nowj Zelandii pstragu…
    Przeczytaj sobie co podaja archiwa i sam wyciagnij wnioski.

  60. Borsuk, nie czytałem opracowań naukowych, tylko widzę, jak to się robi na miejscu. Czasem też podnoszę głowę i obserwuję klucze przelatującego ptactwa, taką mam pretensjonalną słabostkę. Rozumiem, że brzmi to prawie tak egzotycznie, jak japoński obyczaj kontemplowania opadających płątków kwiatu wiśni. Ale nie chciałbym być tego widoku pozbawiony. Twoją postawę da się uzasadnić tylko tym, że nie uznajesz niekultywowanej ręką ludzką przyrody jako wartości, choćby o randze ciekawostki. Jesteś jakimś cyberpunkiem?

  61. Oto post z którym się zgadzam w pełni w przeciwieństwie do Passenta:
    >>
    # barni70 pisze:
    2007-04-20 o godz. 13:25

    Rozumiem, że to nienawiść, żółć, pogarda dla myślących inaczej, powoduje tak abberacyjne i kuriozalne teksty w obronie Jaruzelskiego.
    IPN skierował do sądu akt oskarżenia przeciwsko W. Jaruzelskiemu uzasadniając to faktem, iż wprowadzenie stanu wojennego było złamaniem przepisów prawa obowiazującego w PRL. Tylko tyle. Sąd wyda wedykt w tej sprawie. Koniec kropka.

    Sopotirek pisze:
    “Nie jest to nic innego jak kolejna rozprawa osób o sadystycznych charakterach, realizujących swą “misję”, ktorych chęć pastwienia się nad innymi rośnie wraz z oporem i poczuciem bezkarności.”

    Człowieku wyluzuj, cierpisz chyba na jakieś zaburzenia maniakalne.
    “Pastwienie się, osoby sadystyczne.” A któż to się pastwi nad biednym Jaruzelskim.
    Na pewno chodzi ci o matki pamiętające, że kierował aparatem który zamordował im synów, braci, robotnicy gimnastykowani na ścieżkach zdrowia, zmaltretowani księża lądujący w rzece lub w studzienkach kanalizacyjnych. Tak myślę że wszyscy oni w snach dręczą i pastwią się nad sumieniem Jaruzelskiego.

    Jedyne co może Jaruzelskiego spotkać, znając nasz wymiar sprawiedliwości – to jest niezłe określenie wymiar sprawiedliwości – to to że po raz kolejny usiądzie na ławie oskarżonych. Nic więcej mu się nie stanie.

    A tobie Sopotirek obrońco uciemiężonych, nękanych, maltretowanych psychicznie i fizycznie, zrywanych w nocy waleniem w drzwi przez “sadystów” z IPN czy PiS-u, proponuję żebyś np. przyjechał na śląśk i tu obok kopalni “Wujek” wygłaszał mowy obronne Jaruzelskich, Kiszczaków i innych ludzi “honoru”.

  62. Można powiedzieć,że brakuje nam ludzi z tak nieprzejednanie przenicowującym ludzi pustych, sercem wyciągniętym na dłoni w geście już nie nawet pogardy – w geście odkupienia świata i pojednania z morzem!
    Ciekawie jak to Barnej70 prawi.Jednak o ile znam życie to ta osoba może spod innego nicku pisać odwrotnie.Czy pod takim gładkim i okrągłym głosem samego serca nie może kryć się cyniczny prześmiewca?Bo czemu nie napisze od razu „ludzi honoru” zamiast ludzi „honoru”?Tekst niby na najwyższym „C”,ale jednak z maksymalnie wyważonym niuansem.Może się czepiam – nie wiem – niech Barnej sam sobie odpowie.
    PS Cała nadzieja na uniknięcie fundamentalizmu kryje się wg mnie w świętości Adama Michnika. Jego produkcje z zeszłotygodniowej świątecznej (zresztą cały numer) jak tekst na rocznicę Mazowieckiego tchną żadką skromnością,wewnętrznym spokojem i przede wszystkim jest to człowiek potrafiący mimo swego sceptycyzmu dostrzec szlachetne cechy;o sobie pisząc źle wynieść człowieka,przyjaciela etc,jak też dobrze pisząc o ludziach siebie poniżać.Takiej Ewangelii dziś Polsce i polakom trzeba.
    Ale czy ta debata nie może toczyć się równolegle?W mojej opinii SW był produktem myśli poddańczej,utrwalonego tchórzostwa.I to jest prawie niezbywalnym warunkiem także wszelkich zbrodni.Apeluję i do Pasenta i blogowiczów by jednak nie łączyli decyzji o wprowadzeniu SW i decyzji użycia broni.Apeluję również by nie pisali o wszystkim wykorzystując argument z jednej sfery.To odstręcza płytkimi rozumowaniami,największą łatwizną.

  63. Czesc Kiwi!
    Moge Ci odpowiedziec na oba pytania.
    Drugie: dlatego zajmie sie tym sad zeby to ocenic a nie doktor Falicz, Pan Passent albo Pstrag.
    Pierwsze nie wiem.
    Ale mozesz sobie przeczytac co jest w archiwach raczej niz jak oceniano sytuacje w Polsce w niemieckim maglu na Troterstrasse
    ani co mowil Pipes – dzisiaj to pewnie bylby w brygadzie z Wolfowitzem i Feightem znajdujac bron atomowa w Iraku…

  64. Grzehu
    jesteś niepoprawnym romantykiem. A to bywa groźne. Nawet dla samej przyrody – tacy właśnie romantycy powypuszczali zwierzęta futerkowe z farm na wolność, a one teraz rozpieprzają w Polsce i Europie równowagę ekologiczną.
    Tymczasem, z drugiej mańki, ja sobie czasem obserwuję drapieżne ptaki, ale tez bażanty, ale też zające, lisy. W centrum miasta. Wyobraź sobie że przyroda ma zdolności przystosowawcze i wcale nie tak łatwo zakłócić jej funkcjonowanie na amen. Tak samo będzie przy budowie ESTAKADY pod Augustowem. Owszem, budowniczowie będą musieli przejść z drogą przez kawałek lasu. W OBU wariantach. W tym GDDKiA ten odcinek jest krótszy. Achaaa! złapałem Cię – pewnie nie wiedziałeś. Więc jeśli żal Ci ziemi dartej spychaczami, to w wariancie GDDKiA będzie tego mniej. Estakada jak sądzę będzie budowana z zachowaniem specjalnych środków ostrożności. Wykopią doły, zaleją beton i gotowe. Przyroda szybko poradzi sobie z tym małym zamieszaniem.
    Ale czy to ma znaczenie? I tak wierzący w Wajraka będą wiedzieć swoje. Wierzą mu bez zastrzeżeń, nawet nie zastanawiając się kim jest Wajrak i czemu robi to co robi. Ja sobie trochę o nim poczytałem, również to co on pisze. To młody japiszon, który uciekł z Wawy w lasy, bo marzy mu się świat w którym człowiek nie ingeruje w przyrodę. Utopista. Pomijając to że każdy leśnik go wyśmieje – przyroda w Europie jest w takim stanie, że bez ingerencji człowieka systemy ekologiczne się załamują – patrz rola człowieka w odstrzeliwaniu roślinożerców albo wilków. Ale Wajrak w to nie WIERZY i gromady niemyślących utopistów razem z nim. Wolą wypuszczać jenoty do lasów albo udawać, że da się omijać kompleksy leśne.
    Dlatego właśnie że jest utopistą wierzącym niezłomnie w swoje racje i próbującym narzucić je innym siłą, mam pełne prawo porównać go do utopistów IV RP. Tych od lustracji i tych od zakazu aborcji.

    Jesień – a czemu pytasz?

  65. …do Andrzeja Falicza…
    …nie jestem pewien czy przedmiotem naszej dyskusji powinna byc zawartosc archiwow i znana nam dzisiaj tresc niektorych dokumentow…wydaje mi sie ze wazniejsze jest pytanie o to jakie informacje na temat ewentualnych zamiarow owczesnego sojusznika mogl posiadac Jaruzelski w tamtych czasach…albowiem jakos nie moge uwierzyc w to ze byl on dla gerontokratow z Kremla partnerem…a zatem nie wierze ze informowali go na biezaco o swoich zamiarach…a w miedzyczasie scenariusz tak sobie ewoluowal az sie ustalil w najkorzystniejszy dla Sowietow sposob…chyba nie sadzisz ze stalo sie to przypadkowo?…nb. czy dokumenty zawarte w archiwach opisuja rowniez prywatne sentymenty Starcow co do rozwoju sytuacji w braterskiej Polszy?…bo ja jak dotad czytalem wylacznie opisy klasycznych taktyk kija i marchewki…i dlatego sadze ze nie tylko Jaruzelski nie kontrolowal rozwoju sytuacji ale byl owej sytuacji wrecz zakladnikiem…
    …zarzuty przeciwko Jaruzelskiemu i innym ma rozpatrywac Sad Rejonowy w Warszawie…czy naprawde sadzisz ze jest to wlasciwy sad do rozstrzygniecia czy wykonanie postanowien zawartych w Art 28.2 Konstytucji PRL nalezalo do wylacznej kompetencji Rady Panstwa czy tez do jakichs innych oranow konstytucyjnych?…przypominam ze stan wojenny wprowadzony zostal przy uzyciu uchwaly, dekrety zawieraly wylacznie rozstrzygniecia prawne na czas stanu wojennego, ale o tym niezawodnie wiesz…moze by wiec najpierw sie zastanowic czy Jaruzelski w ogole naruszyl owczesne prawo a dopiero potem pomyslec czy da sie postawic ewentualne zarzuty?…bo inaczej znow moze wyjsc i smiesznie i strasznie…
    …a w NZ jest OK…czyli jak zwykle…

  66. Równolegle u Kuczyńskiego jest podobna rozmowa.

    Czemu pisać: >>ich zdaniem „zbrodniarza”

  67. i zbrodniarza w cudzysłowie?
    Albo cudzysłów dla zbrodniaża,albo dosłownie z dopiskiem:ich zdaniem. Od razu widać,że ktoś chce wykpić rozmowę sugnalizując swuj galaktyczny luz.Jednak pomińmy tu kwestię orientacji,współudział w zabiciu X ludzi jest wskazujący na zbrodnię,gdyż zastrzelenie własnych obywateli nie podczas wojny jest zbrodnią.Roztkliwianie się nad niekorzystnością polityczną słowa jest stosowaniem logiki pokrętnej i mającej swe źródła w kompromisie rozciągającym się nie tylko na zwykłe uczynki,ale też uczynki medialne – słowa. Tak dalece kultywowany kompromis jest objawem tendencji rozgrywania życia publicznego poza przestrzenią publiczną – co jest masońską uzurpacją.

  68. Do Soulgardena :
    OPISZ topografie kopalni „Wujek ” , tzn. ten rejon dramatu , przekonaj, że znasz ,wiesz o jakim miejscu piszesz .Napisz-prosze , to odpowiem na twoje zaczepki kierowane do Sopotirka i jednocześnie spróbuję opisać dlaczego dla oceny ” Wujka ” jest to istotne.
    Oczywiscie jesli nie opiszesz, znaczy ze rejterujesz z placu .

  69. Janie P.! Nie można być małostkowym. Nie tylko ja, który tylko poczułem się poniżony wprowadzeniem stanu wojennego ale także wielu innych ludzi, którzy byli prześladowani, po uświadomieniu sobie wyższej konieczności jego wprowadzenia nie odczuwa dziś potrzeby nikczemnej zemsty na gen. Jaruzelskim i jego współpracownikach za ich osobiste szkody. Te poniżenia, prześladowania i inne dolegliwości oraz realne straty ludzkie stanu wojennego, są niczym co mogło nas Polaków spotkać gdyby zamiast jego wprowadzenia doszło do interwencji wojsk Układu Warszawskiego.
    I nie procami czy maczugami walczyliby z siłami Układu, głównie radzieckimi, Polacy. Większość polskich dowódców wojskowych opowiedziałaby się aktywnie po jednej albo drugiej stronie. Przeciwnicy interwencji zdołaliby nie tylko zorganizować opór podległego im wojska ale także uzbroić rezerwistów. Polscy oficerowie – przeciwnicy sił Układu nie pluliby na interweniujace radzieckie, niemieckie czy czchosłowckie czołgi, tak jak czynili to w 1968 r. oficerowie czechosłowaccy. Po prostu strzelaliby do nich z tego czym dysponowali oni i ich żołnierze! Byliby od początku na straconych pozycjach ponieważ nie byłoby centralnego dowodzenia i działań logistycznych, które na samym początku byłyby sparaliżowane przez siły radzieckie, które już i to w pobliżu Warszawy także, były w Polsce i z pewnością miały szczegółowo rozpisane operacyne plany interwencji. Dochodziłoby również do bratobójczych walk. Trudno powiedzieć jak długo ten beznadziejny opór by trwał i ile ofiar by spowodował ale napewno nie tylko setki jak stan wojenny.
    „Zachód” oczywiście nie udzieliłby żadnej pomocy militarnej. Byłaby zbyt niebezpieczna i groziła klęską militarną NATO. Natomiast straszliwe nieszczęścia jakie spadłyby na Polaków wykorzystywaliby w celach politycznych i propagandowych. Przecież nie ostrzegli Solidarności przed wprowadzeniem stanu wojennego, poinformowani o tym przez płk. Kuklińskiego, jak się wydaje podwójnego agenta.

  70. halszko31/3 – zapewniam cię, że w realu takich nie brakuje, tylko omija się ich z daleka i nie są w stanie nam specjalnie dokuczyć. Być może fakt, że z racji wrodzonego lenistwa staram się bywać w towarzystwie osób o poglądach zbliżonych do moich sprawia, że nie zatruwają mi oni życia. Wpisy niektórych poprostu omiatam wzrokiem i przechodzę do następnych. Być może to brak ambicji poznawczych, ale niech już będzie. Jestem starszą panią i nie muszę.
    ;
    Generała nienawidziłam szczerze i z całego serca, ale im dalej od ogłoszenia stanu wojennego, tym bardziej jestem pewna, że po stokroć miał rację i obecna nagonka, a raczej próba zagonienia go na śmierć jest niegodna i nieuprawniona. Po latach przypominam sobie, jak co kilka dni w moim, rozległym mieście stawały wszystkie tramwaje i autobusy jak nie na kilka godzin, to na kilka dni. Wtedy kupiłam sobie rower, aby móc dojechać do pracy ponad 10 km. bo nie wszyscy strajkowali jednocześnie, a komunikacja co chwilę i pod byle pozorem. Pamiętam potwornie zapaskudzone miasto, walające się ulotki, pooklejane ściany, okna wystawowe, zasmarowane różnymi słusznymi hasłami ściany domów i zabytkowych obiektów. Dla mnie, wychowanej w poszanowaniu cudzej własności i dobra, widok ten był szczególnie przygnębiający. Myślałam wówczas, że jeżeli takie są sposoby walki o lepsze jutro, to znaczy, że o to jutro walczy chuliganeria. A wielcy i prominentni na to dają przyzwolenie. Kiedy w pierwszy dzień stanu wojennego, wczesnym rankiem odprowadzałam na dworzec koleżankę, która akurat przyjechała do mnie z wizytą i w panice odjeżdżała spowrotem do Warszawy, patrzyłam z pewną taką złośliwą satysfakcją, jak dozorcy /i chyba nie tylko oni/ zrywali, zdrapywali te różne plakaty i czyścili ściany. Dla mnie smarowanie po ścianach zawsze będzie przejawem łobuzerii i chamstwa.
    Może to bardzo prymitywny przykład, ale chciałabym, aby ci, co tak dobrze wiedzą, za kim był cały naród w tamtych czasach, przypomnieli sobie, jak wtedy wyglądały nasze miasta. I jeszcze jedno. W określonym miejscu w moim mieście, regularnie odbywały się manifestacje, które kończyły się ogólną rozróbą, gazowaniem i pałowaniem. Akurat początek jednej z takich imprez obserwowałam, bo poszłam po chleb do piekarni przy tym placu (bardzo dobrej piekarni). Ni w pięć, ni w dziewięć z kilku bram wyskoczyły gromadki młodych ludzi wykrzykując słuszne hasła.
    Następnie podjechało kilka radiowozów i manifestantów pogonili, przy użyciu wiadomych środków przymusu. Wyglądało to groteskowo i idiotycznie. Tylko, co mieli do powiedzenia mieszkańcy okolicznych kamienic, którzy co parę dni byli traktowani gazem i mogli oberwać pałą „bez dania racji”? Teraz ci ówcześni manifestanci pozują na bohaterów.
    A czasem warto sobie przypomnieć, że na monecie jest nie tylko orzeł. Jest także reszka.

  71. raport Rokity został w wolnej Polsce na 10 lat utajniony. A były w tym raporcie np. dowody na istnienie w aparacie przemocy „szwadronów śmierci”, tzw. sekcji „D”, przeznaczonych z zasady do dokonywania zbrodni. Do dziś ustawa nie pozwala podać do publicznej wiadomości, kto z imienia i nazwiska pracował w bezpiece i czym się zajmował. Dopiero niedawno wyszło na jaw istnienie „oddziału Y” w wywiadzie wojskowym. Czym tak naprawdę był „Agneturalny Wywiad Operacyjny” i parę innych takich cudności dowiemy się może za jakś czas, albo i nie.

    Komuniści przeszli z peerelu do wolnej Polski w zwartych strukturach, nawet nie pytani przez nikogo o swe bandyckie sprawy. Przenieśli tu polityczne mordy (Falzmann, Pańko i inne ofiary FOZZ, ofiary „mafii paliwowej” etc.), mafijne interesy, sprowadzili polską demokrację do poziomu latynoskiego, a polski wolny rynek do poziomu sycylijskiego.

    Całe to gadanie o „wybaczaniu” Jaruzelskiemu i jego ekipie to zwykła demagogia. Wybaczenie to by mogło wyglądać tak, że po procesie, w którym udowodni się sowieckiemu generałowi w Polskim mundurze wszystkie zbrodnie, za które odpowiada z racji pełnionych w peerelu funkcji, prezydent go ułaskawi albo złagodzi karę, z uwagi na pookojowe oddanie władzy. (Choć przecież to, że Jaruzel nie kazał w 1989 roku strzelać, to nie była żadna jego zakichana łaska, tylko zimny rozsądek – nie chciał skończyć tak, jak później skończył Causescu.) Ale na pewno nie jest żadnym wybaczeniem to, że od roku 1989 udajemy, że tych wszystkich zbrodni i śmierdzących interesów nie było!

    Zasadniczy fałsz w mitologii Okrągłego Stołu a la michnikowszczyzna polega na twierdzeniu, że dokonała się tam kapitulacja komunistów. W istocie skapitulowali przy owym meblu „solidarnościowcy”, czy raczej ludzie za takowych wówczas uważani. Skapitulowali, godząc się odstąpić od marzeń o wyzwoleniu Polski i o likwidacji systemu nomenklaturowego – w zamian przyjmując złożoną im przez komunistów ofertę, że i oni zostaną do nomenklatury dokooptowani.
    [zaRAZ]

  72. Książkę pana Pipesa,własnie skończyłem.Jaruzelski wprowadzając stan wojenny,zle ocenił sytuację, jeli by nie weszli.Dobrze,jezeli by mieli zamiar wejść.A jak ocenić /tu popełnię świętoractwo/ wywłanie powstania warszawskiego ,przes gen,Bora-Komorowskiego,wynikające z kompletnie złej oceny sytuacji.Powstanie Warszawsakie było najbardzej na rękę Stalinowi.Gdyby nie powstanie w Warszawiw Stalin by zastał delegaturę Rządu uznawanego przez aliantów/jeszcze/,znakomicie zorganizowaną armię AK i to by była dla niego zagwozdka.Wszystko co by zrobił byłoby dla niego złe. A po powstaniu zastał Warszawę „wyczyszczoną”.I kto popłnił większy błąd?Być może np. Kaczyńskich w czasie ruskiego ewentualnego „najazdu,ominęła możliwość np. bochaterskiej śmierci i pomnik lub przynajmniej tablica p[omiątkowa.Albo wypinanie piersi po odzanaczenia.Może o to mają pretensje do gen. Jaruzelskiego.

  73. telegraphic observer

    O.K. teorię jąder mamy rozpracowaną, chociaż moim zdaniem ten twardy elektorat (niezmienna grupa osób), to jest właśnie ta część rozliczeniowa i być może jest to niecałe 10 %. Dodatkowych punktów dodają J.K. te pozostałe, opisane przez Ciebie jądra, ale to nie jest już zawsze ta sama grupa osób, dołączają tu lub odchodzą kolejni frustraci.

  74. borsuk
    badger, chyba jako jedyny na tym blogu bronił obecnej wersji estakady, a ponieważ w tej sprawie zgadzam się z Tobą więc dosyć uważnie czytałam Twoje komentarze i wychodzi mi na kontynuację tematu. No i ta sympatia do borsuków, które gdzieś tam na jakimś lotnisku – to już niedokładnie pamiętam. Ale słowo daję, że bez względu na wcielenie, nie będę Cię już prześladowała wizją matriarchatu. 🙂

  75. A ja mam przyjaciól i w Minsku i w Kijowie i w Wilnie i w Moskwie,wspaiali otwarci ludzie i w owym czasie wielu z nich było w wojsku sowieckim.
    I ich też warto było by posluchać Panom.z ipn.
    Przez lata mieszkałem w Lubaniu.w 68 r mialem 16 lat.i pamietam doskonale jak przez wiele miesiecy nie moglismy chodzić do lasu bo tam stacjonowały wojska sowieckie.
    Nie pmiętam oczywiście wojny.
    Ale doskonale pamietam jak ta cala machina żelaztwa ruszyła .
    U nas wtedy jeszcze na drodze po której poruszały się kolumny wojska byla kostka bazaltowa i prawie przez całą noc w ten ogłuszający huk byliśmy wsłuchani pamiętam i strach w oczach i myślenie co będzie.
    Mój ś.p. Ojciec przeszedł szlak bojowy a polem był w wojsku jak to mówią „prawdziwi Polacy” w wojsku polskojęzycznym.
    I ja też pamiętam jak była zawierucha na Kubie i Ojciec został w jednostce a Mama w tym czasie byla w szpitalu a my z bratem prztuleni sami czekaliśmy co z nami będzie.Też ten strach pamiętam.
    Przed tym nas gen.Jaruzelski obronił.
    W życi najłatwiej narzekać krytykować i dobre rady dawać.
    Po latach każdy głupi może się mądrzyć,dawagować ,mówić że było dziesiątki innych rozwiązań .
    Ale decyzje się podejmuje w danej chwili,z wiedzą jaką mamy .
    A wtedy niech ktoś powie uczciwie że wierzył że nam się uda oderwać od ZSRR i będziemy wolnym krajem i wolnymi ludźmi……
    I dlategi głęboko się nie zgadzam z tym co robią Bracia Kaczyńscy najogólniej mówiąć.
    Jak doszli do władzy mialem cichą nadzieję że się przełamią i że powiadzą jesteśmy jednym Naródem ,jesteśmy wszyscy Polakami i niezależnie od tego w której orientacji jesteśmy i byliśmy to idziemy dalej razem do przodu.
    Oczywiście byłem za oczyszczeniem i rozliczeniem i między innymi dlatego głosowałem na L.Wałęsę że mu Ci Panowi pomogą i zło zostanie pokazane i ukarane.
    Ale na Boga nie tak
    Niestety nadzieja jest matką glupich.

    Szkoda trudu szkoda ziarna nie urosną tulipany skoro ziemia nie czarna

    Pewnie nie dożyję ażeby rządzący byli tą prawdziwą czarną ziemią może następne pololenie ????

  76. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    W latach 80-tych kiedy w Polsce wprowadzano stan wojenny przez
    grupe W. Jaruzelskiego & Co, sytuacja ekonomiczna ZSRR byla
    na krawedzi zalamania sie i to na calej lini. Dobila ja nie tylko kon-
    sekwentna polityka Regana ale i Awganistan, ktory zdemolowal
    finanse ZSRR-u

    Inteligientna i swiadoma czesc sowieckiego KC zdawala sobie spra-
    we z tego, ze nadchodzi okres prawdy, i ani mi w glowie bylo wcho-
    dzic do Polski z militarna pomoca, udzielajac Polsce jednoczesnie
    pomocy ekonomicznej – jak i z czego?

    Dlaczego W. Jaruzelski & Co. wprowadzili stan wojenny?
    Mysle, ze dla myslacego czlowieka, powod jest oczywisty, pragne
    tutaj zaznaczyc – dla myslacego czlowieka.

    Rozgoryczony moze byc i jest tzw. plebs pezetpeerowski III -go
    stopnia. Czolowka ( I – II ) sie urzadzila, bo miala na to czas i przy-
    gotowwany przez 4-y lata od stanu wojennego scenariusz jak
    kanalizowac i ktoredy, aby po „stracie” nie bylo chlodno i glodno.

    „Czolowka” j-elity nie lubila przetargow, skoro mozna sobie pileczki
    wystawiac, a kto lubi – prawda? > Google > Fobres

    A trzeba wiedziec, ze „Czolowka” w pileczke umi grac, bo pileczka
    jest gra „poludnowo – amerykanska” i tam sie gra tylko do jednej
    bramki – w demokracji przez duze D – w dwie.

    Dlatego „Czolowka” demokracji bardzo nie lubi bo w grze jest
    sedzia z licencja panstwowa – inaczej sie nie da.

    Jezeli ktos mysli, ze stan wojenny zostal wprowadzony dla ratowa-
    nia czegokolwiek i kogokolwiek a nie siebie samego & Co,to jest
    ciezko naiwny i nie do uleczenia.

    Jezeli Pan Daniel Passent zaczyna w ten weekend czytac Richarda
    Pipesa to znaczy, ze musi byc bardzo zle – i to nie tylko dla Genera-
    la.

    Pytaniem jest, ktory to juz raz „Bywalec” palkuje rodaka Pipesa?

    F.S. von/od Diaspory

  77. Opinia odnośnie:
    „głos zwykły Says:
    kwiecień 21st, 2007 at 9:12 am
    >Gdyby patrzeć natomiast na to, przez pryzmat korzyści politycznych, to >choć rozumiem ludzi którzy mają poczucie wyrządzonej krzywdy i chcą >osądzenia ich zdaniem “zbrodniarza”, to jestem przekonany, że w osądzeniu >generała nie można doszukać sie żadnych pozytywów.”
    >
    I wg mnie powinno być: ich zdaniem zbrodniarza
    lub:”zbrodniarza”
    nie zaś do słowa zbrodniarz użytego w cudzysłowie dołączanie zwrotu ” ich zdaniem” użytego bez cudzysłowu.Oczywiście jest to takie „bronienie” Jaruzela,które fiksuje na nim kontreakcję i jedynym znakiem zapytania w takiej walce o „pojęcie” jest dystynkcja Jaruzela jakimś pojęciem.Przykuwa to emocje i zapominamy,że zbrodniczość nie ograniczała się do generała.

  78. Czy ktoś mógłby mi wyjaśnić logikę jaką posługuje się IPN uruchamiając jednocześnie dwie procedury prawne, w których:
    1. Byli agenci tajnych służb PRL-u maja byc osądzeni za to, że zgodnie z PRL-owskim prawem byli tajnymi agentami.
    2. Były PRL-owski przywódca ma być osądzony za to, że niezgodnie z PRL-owskim prawem wprowadził stan wojenny.
    To w końcu zdaniem IPN-u PRL-owskie prawo należało przestrzegać czy też wprost przeciwnie?
    Kontynuując rozważania o IPN-owskim pomyśle na rozliczenie generała mam dla pana Kurtyki propozycję. Otóż zamiast procesu o nielegalne wprowadzenie stanu wojennego należy generałowi Jaruzelskiemu wytoczyc proces o nielegalne obrady okrągłego stołu. Przecież konstytucja PRL-u gwarantowała władzę w państwie PZPR a okrągły stół był niewątpliwie nielegalnym spiskiem, który doprowadził do złamania tego artykułu konstytucji. W przeciwieństwie do procesu o wprowadzenie stanu wojennego tutaj pan generał tłumaczeniem się groźbą interwencji radzieckiej od odpowiedzialności nie wywinie!

  79. Cytata – powaliła mnie na kolana Twoja retoryka i oczywista głupota.. Dziewicza naiwność bywa wzuszająca w cygańskich romansach, nieznośna w opisywaniu procesów historycznych, zwłaszcza, gdy niczego nie zrozumiałaś (eś?) Zrozum Dziecko – nie było, nie ma i nigdy nie będzie służb specjalnych, trzymających się literalnie paragrafów kodeksu karnego. Działając praworządnie, przejrzyście, przy otwartej kurtynie, to można mandaty kierowcom wypisywać.Ech, co tu mówić. Ale pamiętaj – mając zdyscyplinowane wojsko, policję, policję polityczną gen. oddał władzę, a nie musiał. Wierz mi – naprawdę nie musiał. Niejeden bunt już się w naszym kraju zdusiło. Ile ofiar przez trzy latya – ok setki? To mniej więcej tyle, ilu ludzi ginie w czasie jednego weeckendu

  80. Daniel Olbryski opowiada, jak ze łzami czytał apel poległych stoczniowców pod pomnikiem w 1980 r. ; a potem opisuje swoje kordialne spotkania z generałem Jaruzelskim… Intelektualnie nie potrafi powiązać osoby z wydarzeniem… i nie jest jedynym, który cierpi na tę przypadłość.

  81. nazywanie funkcjonariuszy IPN historykami to straszne nadużycie, w czsie studiów (za PRL-u) wbijano nam do głów, że za fakt historyczny uznaje się wydarzenie potwierdzone w conajmniej dwóch niezależnych od siebie żródłach (teczka SB to JEDNO żródło). Cóż jak zwykle najwięcej do powiedzenia mają ci, których wtedy na świecie nie było, lub cierpieli, bo nikt im pieluchy nie zmienił

  82. Bardzo mnie poruszyło stwierdzenie „Boję się strachu. On robi ze mnie zombi” (Anna Fostkowska WYSOKIE OBCASY z 31.3.2007 r.). Nie ma czego zazdrościć.

    To z jednej strony, a z drugiej cytat z wywiadu z Volkerem Schlondorfem, reżyserem filmu „Strajk” („Polityka” z 24.02.2007) – „Wciąż jesteśmy świadkami szaleństwa,zamykania się we własnym widnokręgu.” Daniel Olbrychski (grba – 21.04.godz.20:46) ma się lepiej, bo zyskał bardziej rozległy widnokrąg?

    Po trzecie powołam się na Berta Hellingera, który dosłownie mówi tak:
    Istnieją dwie grupy grzeszników:
    tak zwani żli i ci,
    którzy chcą dla nich złego.
    Drugą grupę nazywa się sprawiedliwymi.

    I jeszcze raz Bert Hellinger: „Odrzucenie upodabnia.”
    Jest trudno. Pozdrawiam.

  83. Jedną historię naszego kraju, widzimy tak różnie. Co człowiek-inne zdanie, dodany kolejny aneks do wydarzeń. Który jest prawdziwy? Każdy jest subiektywny, widziany przez pryzmat jednostkowych doświadczeń, ale nie tylko :jedni ZAWSZE będą przebaczać, inni NIGDY nie pogodzą się z jakąkolwiek krzywdą wyrządzoną mu przez innych ludzi. To zwykła konstrukcja psychiczna, nad którą żaden człowiek tak do końca nie panuje.
    Gdyby zacząć rozstrząsać przypadek podany , przez jedną z redakcji tv o synu, który musi płacić alimenty matce, którą widział dwa razy w życiu, każdy z nas miałby swoje argumenty za i przeciw. Każde wydarzenie ma swoich zwolenników i przeciwników, sensu wydarzeń należy szukać jednak w pytaniu co sprawia, że jakaś opcja bierze górę nad inną i dlaczego.
    To nie określi obiektywnie faktów, ale pomoże je zrozumieć a tym samym stworzy przesłanki do dalszych uzgodnień.
    Pozdrawiam Halszka

  84. Przepraszm. W tss, godz. 23:40 zabrakło zdania „To o mnie.”

  85. A kto wg Ciebie powinien zajmowac sie sprawa generala jezeli nie sad – akurat ten sad.
    Inny sad czy moze specjalna komisja zlozona z „moralnych autorytetow” no wiesz grupa „wybitnych felietonistow” plus przestaiwciele fundacji Batorego.
    Ja nie wiem ale wierze sadom.
    Nikt nie dowie sie dokladnie co general wiedzial ale te materialy, ktore sa dostepne wskazuja na to, ze prosil Sowietow o pomoc militarna albo o chociaz wrazenie gotowosci do takiej by miec pretekst do stanu wojennego.
    Ja przeczytalem te wyciagi i trudno dojsc do innego wniosku.
    Warto dolozyc do bohaterskich dokonan generala pacyfikacje stoczniowcow w 1970 wtedy tez wzmacnial w ramach sytuacji geopolitycznej…itd.
    Jeszcze jedno wydaje mi sie bardzo ciekawym i dziwnie pominietym (baaardzo dlugi wpis) wniosek jednego z wielbicieli DP (mial nawet przyjemnosc otrzymac odpowiedz na blogu od samego mistrza…)
    Otoz pisze on, ze Polska nie powinna istniec a granica rusko-niemiecka biec powinna po dnie Wisly…
    Jest on oczywiscie intelektualnie wrazliwym erudyta i to „pieknie” uzasadnia.
    Bija mu brawa wszyscy pozostali wielbiciele salonowca, z ktorych wszyscy moga sie pochwalic conajmniej babka urkainska komunistka albo dziadkiem zydem lub ormianskimi plucami.
    To jest ten podskorny prad wielbicieli.
    Ten kompleks zeby byc kochanym przez zagranice i zaakceptowany przez felietoniste salonowca – to wlasnie oni i tacy jak oni opowiadaja w Nowych Jorkach jaka wstretna jest ta Polska kartoflana, ze ja nienawidza bo oni sa juz w kosmopolitycznej nirwanie lepsiejszosci obcej.
    Ze zrozumieniem popieraja prawa „mniejszosci” ale to co polskie jest dla nich wstydliwe – mowic o Polsce z duzej litery nie wypada bo to czarnosecinno-weszpolakowo.
    Za to zostaliby najwiekszymi patriotami w Ameryce albo jeszcze lepiej w nie istniejacym dzis Zwiazku Sowieckim…ktory mial dobre intencje…
    Jeden z nich sie do tego przyznal (moze wypil za duzo poprzedniego dnia i zdjal przylbice) ale reszta tez tak mysli.

  86. Każdą decyzję, którą ktoś podjął lub będzie podejmował powinno się analizować w wielu aspektach /wiedza najważniejsza/. Decyzja, którą podjął Generał W. Jaruzelski tj. wprowadzenie SW w/g mnie była optymalna. Decyzja ta zatrzymała gwałtowny rozpad zdegradowanej „księżycowej gospodarki”, skutkiem czego mógłby być gwałtowny wzrost bezrobocia /aspekt ekonomiczny/. Generał przyjął do realizacji program umów solidarnościowo-rządowych i powstrzymał czyn zbrojny skrajnych ugrupowań/as.polityczny/….. . Rosjanie zaczęli tworzyć ścieżkę własnych przemian, ponieważ już wtedy wiedzieli, że ich system gospodarczy jest niewydolny, a szczególnie czyniły to służby specjalne i przykład mieli na dłoni czyli w Polsce. Itd…
    PS. Sądy i historycy skrajnie prawicowi mają już wyrok, dlatego jest wartościowe poczytać zagranicznych pisarzy, naukowców, strategów, polityków, historyków , doradców… i ich spojrzenie na Polskę i nie tylko.

  87. przytomny2, 21.41. Obawiam sie, że zapomniałeś przed swoim nickiem dodać trzech liter „n,i,e”. 28 dodać 25 dało niestety zero. Zadnej reflekcji i wniosków z tego co się wie i co napisano o tych czasach. Nie będę nic prostował ani odwdzięczał sie tym samym językiem, jednakże w tym wieku nie przystoi używania inwektyw. Chyba, że dalej tkiwsz w emocjach tzw złotego okresu S. Emocje moje jeżeli chcesz wiedzieć wynikały z odczytania ówczesnych zdarzeń jako powtórki narodowych dramatów; Powstań Listpadowego, Styczniowego i Warszawskiego wywołanych przez nieodpowiedzialnych poszukiwaczy przygód lub marzycieli o bohaterstwie. Skutki są znane w postaci zaludnienia polakami Syberii lub obozów koncentracyjnych. Unikając sporów i polemik w typie podobnym do wpisu Twojego staram kierować się sentencją; ” Nigdy nie kłóć się z głupcem – ludzie mogą nie dosterzec różnicy”. Pozdrawiam.

  88. Koniecznosc wprowadzenia stanu wojennego przez junte wojskowa 13. grudnia jest nadal calkowicie nie wyjasniona i tak post-komunisci jak i faszo-prawica posluguja sie tym tematem dla wlasnych potrzeb politycznych i propagandowych.

    Faktem jest, ze grupa ludzi, ktorej wladza wprowadzona i utrzymywana byla przy pomocy sowieckiego czolgu nie umjejac albo dokladniej niechcac kompromisu ze spoleczenstwem polskim dla utrzymania wlasnych pozycji posluzyla sie bardzo chetnie tzw. mniejszym zlem, ktore bylo dla sadystow wsrod organow przymusu wjelkim festiwalem.

    Dlatego sprawcy wprowadzenia stanu wojennego jak i ci, ktorzy sie dopuscili przestepstw kapitalnych powinni juz dawno odpwojedziec przed sadem. Czy obecny proces sadowy bedzie obiektywny w to watpie, tak jest juz natura obecnych Polki i Polaka, ale jak sie niema tego co sie chce to sie bierze to co sie ma.

    Pytanie czy wojska ukladu warszawskiego weszlyby do Polski czy nie jest drugorzedne, owe nalezaloby zastapic pytaniem jak organy wladzy i WP wlacznie z tzw. korpusem oficerskim na ten stan rzaczy by reagowalo?

    Czy inspirowali sie tradycjami Polskich Partiotow w walce o niepodleglosc ?

    Czy byliby Imre Nagy albo Alexander Dubcek przykladem dla nich?

    Moim zdaniem stilizowanie genarala & Co. jako bohaterow narodowych ratujacych Polske przed wrecz zaglada jest absurdalne. Tak genaral jak i reszta egzekutywy byla tylko i wylacznie zainteresowana zachowaniem status quo i wlasnymi przywilejami.
    Ten system, ktory oni reprezentowali pasowal do demokracja i socjalizmu pomimo, ze sie tak chetnie w owych synonimach wrecz tarzali , jak kwiatek do korzucha.

    Ja osobiscie proponuje ksiazke John Kennedy Toole: Ignaz albo spisek idiotow.

    Pozdrawiam,
    Dante

  89. ANCO (21-11:22)
    Przepraszam cię za malowanie na ścianach, ale była to jedna z niewielu mozliwości wyrażania sprzeciwu i nadziei na lepsze czasy.
    Mam nieodparte wrażenie, że brak powszechnego sprzeciwu w tamtym okresie doprowadziłby nas nieco dalej od obecnej sytuacji Białorusi i Ukrainy, ale według technologii rumuńskiej.
    Partia została by zreformowana, może nawet do systemu dwupartyjnego a sekretarze zostaliby południowoamerykańskimi kapitalistami.
    Kuroń z Macierewiczem i Niesiołowskim założyli by „Swietlisty Szlak”,
    Bulteriery mogły by do woli hasać w Szwadronach Śmierci (przynajmniej cywilnej), a tajni agenci i lustratorzy zamiast garniturów nosili by kufajki ORMO.
    Może tym wpisem usprawiedliwię wybryki młodości i zyskam odrobinę uznania za to, że flaki wywracaja nam się okresowo(w demokratycznych wyborach nadzieja na zmiany), a nie w sposób ciągły (vide jawni i skryci wielbiciele Pinocheta).

  90. W swietle wszystkich wypowiedzi, oraz dokumentow czy wynika bezspornie,
    ze: Jaruzelski zwrocil sie o inwazje wlasnego kraju przez obce wojska
    ze: Rosia powiadomila go o planowanej inwazji,
    to sa zasadnicze pytania na ktore trzeba odpowiedziec, jezeli sie zwrocil o iwazje :to dozywocie albo pluton egzekucyjny
    drugie pytanie zwalnia go z odpowiedzialnosci

  91. Sporo książek czytam, ale raczej po żadna z tych nie sięgnę. No, jak ta o „Polityce” będzie kiedy sprzedawana z przeceny, to chętnie kupię, bo mnie inetersuje, ale za droga.

  92. halszka 31/3, godz. 23:54. Spór o winę i zasługę generała Jaruzelskiego daje do myślenia. Ciekawe, co powiedziałby generał o tamtym czasie dziś czytając pani (?) komentarz?

    Wielu ludzi w Polsce bało się tak bratniej pomocy jak i wojny domowej. Czy mogli nie dmuchać na zimne? Tych, którzy się nie bali też było wielu. Czy ich optymizm zawierał elementarną chociaż przezorność i w jakich to uczuciach ich optymizm był zakorzeniony? Racjonalizacja (ówczesnej sytuacji) wzmacnia wyparcie, a intelektualizacja pozbawia emocjonalnej wagi.

    Co z tamtych doświadczeń wynika dla dzisiejszego rozwarstwienia społeczeństwa? Teraz nie zagraża nam nikt z zewnątrz, ani sobie sami nie zagrażamy, jednak funkcjonujemy -autor, autor!, fakt, że geniusz- wg wzoru TKM, niezależnie od opcji u steru, co się większości podobać nie może i nie podoba przez wiele już lat. Co z emocjonalnego punktu widzenia decyduje dziś o polaryzacji stanowisk? Czego w sobie nie uświadamiamy? Czemu tak łatwo się uprzedmiotawia tych co są przeciw i tych co są za (nie oszukujmy się)? Jakąż ulgą byłoby uświadomienie sobie o co chodzi. Ja myślę, że są w Polsce ludzie, którzy to rozumieją i mogą nas edukować. Żeby nie marnować dobrej energii.

  93. Panie Redaktorze i wszyscy uczestnicy niniejszej dyskusji, którzy jeszcze nie dali sie ogłupić. Darujmy sobie niejakiego „doktora Falicza”. To ktoś chory bo tzw. normalni ( chociaż do końca nie jest wiadomo co to znaczy, ale w przybliżeniu tak) nie wyciągają swoich tytułów zawodowych, naukowych. Wprowadźmy w naszych dyskusjach „zapis na to nazwisko”. Pan Redaktor zna z empirii, pozostali z teorii. Będzie spokój.
    Sprawa ważniejsza i poważniejsza – szarpanie gen. Jaruzelskiego i zapowiadanie pozbawienia Go przywilejów (bo godności w oczach głodnych krwi oszołomów już Go pozbawili). Należy tym kretynom wszelkiej maści przypomnieć, że gen. Jaruzelski dostał szlify za udział w wojnie a nie emablowanie dam. Tylko chorzy z nienawiści mogą wyciągać „odpowiedzialność karną za wprowadzenie stanu wojennego”. Kto z nas ma pojęcie o tym jaka była rzeczywista sytuacja. Przecież to tylko w Polsce zarządzanej przez pisie i LK&JK wyciąga się wszystkie tajne dokumenty. Rosjanie nie są tacy głupi. Przecież Anglicy dokumentów dot. śmierci gen. Sikorskiego nie ujawnili nawet po 50 latach. Całe zasoby światowej głupoty skumulowały się między Wisłą i Odrą. Tylko, kto oddał im władzę?

  94. …do Andrzeja Falicza…
    …owszem sad…ale nie Sad Rejonowy, bo sedziowie takiego sadu nie maja w mojej opinii wystarczajacych kompetencji aby interpretowac zapisy konstytucyjne…logicznym rozwiazaniem bylaby tu wykladnia Trybunalu Konstytucyjnego, acz nie jestem pewien czy zajmuje sie on interpretowaniem niewaznych juz aktow prawnych z przeszlosci…dostepna jest ekspertyza Biura Prawnego Sejmu w tej sprawie, ekspertyza ta zdaje sie stwierdzac ze Rada Panstwa byla wedlug Konstytucji PRL jedynym organem ktoremu przyslugiwalo prawo wprowadzenia stanu wojennego a zatem wedlug tej ekspertyzy Jaruzelski nie naruszyl owczesnie obowiazujacego prawa w tym punkcie…jesli chodzi o sprawe post factum zalegalizowanych dekretow, wytlumaczenie jest tu dosc jasne – w owym czasie nie istniala ustawa o stanie wyjatkowym – dekrety wypelnialy wiec pustke prawna…nie pierwszy to i nie ostatni bubel w historii polskiej legislatury…zreszta cala ta sprawa jest od samego poczatku prowadzona w wyjatkowo amatorski sposob…ocena legalnosci wprowadzenia stanu wojennego winien byl zajac sie w swoim czasie Trybunal Konstytucyjny a nie Sejm jak mialo to miejsce…wtedy gdyby stwierdzono naruszenie prawa Jaruzelski stanac by musial przed Trybunalem Stanu…a nastepnie przed jednym z sadow powszechnych gdyby zaszla taka potrzeba…z roznych powodow tak sie nie stalo, a poniewaz nastapilo przedawnienie jakikolwiek proces wytoczony Jaruzelskiemu nie moze byc oceniany dzisiaj obiektywnie inaczej niz proces polityczny…Jaruzelskiemu postawiomo zarzuty natury kryminalnej uzywajac do tego regulacji prawnych ktore powstaly ponad 20 lat po wydarzeniach za ktore ma odpowiadac…juz samo to jest nonsensem i nie widze w jaki sposob taki proces moglby sie kiedykolwiek zakonczyc…po co wiec go rozpoczynac?…tym bardziej ze sprawa nie jest az tak czarna jak chcieliby tego przeciwnicy Jaruzelskiego ani tak biala jak zyczyliby sobie jego apologeci…pozostawmy wiec ja historykom…ufam ze nie tylko tym z IPN-u…
    …jestem wlasnie w trakcie lektury zapiskow niejakiego Orszulika pochodzacych z tamtych czasow…bardzo pomagaja zrozumiec stan psychiczny i zachowanie aktorow owczesnych wydarzen…polecam…
    …co do reszty sentymentow zawartych w twoim poscie…zaiste zdumiewajaca byla to wypowiedz…i na tym poprzestane…

  95. …dodam jeszcze, ze nie posiadam babki Ormianki…ciotki – ukrainskiej komunistki, ani tez zydowskiego dziadka…wszyscy znani mi przodkowie zostali ochrzczeni Swieta Woda w kosciele rzymsko-katolickim sw. Antoniego Padewskiego w S. i nie angazowali sie politycznie…je tez nie…i mimo wszelkich przeslanek pracownicy Organow nigdy mnie nagabywali propozycjami wspolpracy…

  96. Dante pisze :
    „Pytanie czy wojska ukladu warszawskiego weszlyby do Polski czy nie jest drugorzedne, owe nalezaloby zastapic pytaniem jak organy wladzy i WP wlacznie z tzw. korpusem oficerskim na ten stan rzaczy by reagowalo?
    Czy inspirowali sie tradycjami Polskich Partiotow w walce o niepodleglosc ?
    Czy byliby Imre Nagy albo Alexander Dubcek przykladem dla nich?

    Otóz panie Dante nie jest ważne czy władze , WP i korpus oficerski nspirowaliby sie tradycjami Polskich Partiotow w walce o niepodleglosc tylko – jaki byłby tego SKUTEK.
    Czy gdyby Jaruzelski stanął na czele powstania przeciw sowietom a skutek był taki że kraj spłynałby krwią , to postąpiłby słusznie ? Pana zdaniem oczywiście tak – byłby bohaterem bo „inspirowałby sie tradycjami” . I nieważne że takim bohaterem jak ci którzy wywołali powstanie warszawskie i których gen. Anders pośrednio nazwał zbrodniarzami. Dla Dantego pięknoducha nie liczą się skutki , liczą się „tradycje” wyniesione z powstań narodowych. Ciekawe czy sam nawiązałby do nich i stanął ochoczo na barykadzie przeciwko ruskim czołgom . Pewnie wolałby tam widzieć innych (Jaruzelskiego ?) dla siebie rezerwując rolę piewcy „tradycji Polskich Partiotow w walce o niepodleglosc „.

  97. Różnica między społeczeństwami?

    M.in.: 80% i 40% frekwencji wyborczej.
    I o czym my mówimy?

  98. Dopiero w niedzielę wieczorem przeczytałem pana wpis i komentarze
    ale zawsze pomijam te co nie mieszczą się w oknie monitora. Ja również
    sięgnąłem po lekturę ale w ramach przypomnienia bo zmarł mój ulubiony
    Vonnegut. Wiele komentarzy oraz działania IPN można podsumować
    cytatem z „Rzeźni numer 5”, słowami które wypowiada negatywny bohater
    będący uosobieniem wielu kompleksów, mani wielkości, ludzkiego odpowiednika wścieklicy zwierzęcej: „pier*ol bąka a bąka brzdąka”.
    Ten mały złodziej Lazzaro, który odgraża się śmiercią wszystkim,którzy
    wchodzą mu w drogę jakoś dziwnie skojarzył mi się z obecną „niełże
    elitą naszej władzy. Co zaś się tyczy faktów, że sowieci by nie weszli w
    sytuacji ,gdyby Jaruzelski sobie nie poradził samodzielnie, to trzeba osądzić całą ówczesną SOLIDARNOŚĆ za zmarnowaną okazję zdobycia
    wolności wiele lat wcześniej i oszczędzenia narodowi państwowego
    bankructwa.

  99. Drogi Kropkozjadzie. Uzywanie epitetow: malostkowy, potrzeba nikczemnej zemsty; nie sa agumentami w dyskusji. Jezeli rewizje, wiezienia, wdowy z Wujka, zlamanie wielu ludziom zycia, odebranie bliskich, którzy zgineli w niewyjasnionych okolicznosciach, przymusowa emigracja to za malo, zeby osadzic gen. Jaruzelskiego, to nie wiem co musi popelnic czlowiek, zeby mogl podlegac osadowi . Nie codzi o akt zemsty, nie moge sie pogodzic z gloryfikowaniem gen. Jaruzelskiego (wybral mniejsze zlo, uratowal Polske od najazdu sowieckiego.), prawie bohater narodowy. Jeszcze brakuje tylko stawiania mu pomnikow. Nie wiem skad u Pana taka wiedza wojskowa i znajomosc ewentualnych posuniec polskich dowodcow wojskowych.
    Moje wlasne doswiaczenia z ofcerami Ludowego Wojska Polskiego wskazuja tylko na to, ze opowiedzieliby sie tylko po jednej stronie, co pokazala rzeczywistoc stanu wojennego. Przypominam, ze oficerowie LWP byli czlonkami PZPR i podlegali szkoleniu politycznemu juz w uczelniach wojskowych a rocie przysiegi wojskowej przysiegano na sojusz ze ZSRR.
    NATO i zachod nie mogl nam udzielic pomocy, poniewaz przypominam Panu, ze dla zachodu bylismy wrogami.
    Nie widze takiego obrazu Apokalipsy jaki Pan przedstawia w swoim opisie.
    Gen. Jaruzelski mial wybor. Mogl zrobic w 1981 r. to co zrobil w 1989r.- dokanal takiego a nieinnego wyboru – teraz ponosi konsekwecje

  100. mw!

    Nie jestem pewien, czy 85% frekwencja we Francji w porównaniu z 40% w Polsce jest dowodem na to, że oni lepiej wybiorą prezydenta. Może wypowie się ktoś oblatany w statystyce. Ale by prawidłowo przewidzieć wybory, wystarczy bodaj 1% próbka społeczeństwa, czyli czy głosuje 85%, czy 40% – na jedno wychodzi. Zawsze wygrywa ten, kto miał wygrać, i nic tego nie zmieni. W Stanach „wykształciuchom” od Kerry’ego frekwencja nie pomogła, bo „prościuchy” od Busha też poszli do urn. Nigdy nie ma tak, że tylko jedna ze stron jest bardziej leniwa czy nierozgarnięta i zostaje w domu.

    Nota bene, czy chodzi ci o to, że nasze „wykształciuchy” byli na tyle nierozgarnięci, że nie poparli gremialniej PO? Czy też, że „prościuchy” okazali się bardziej inteligentni? Byłby to zaiste wielki paradoks, czyż nie?

  101. jesień
    dziękuję za pamięć 🙂

  102. Drogi Bisepol:

    Pytasz sie jaki byłby tego SKUTEK gdyby elity rzadzace powiedzaly NIET ?
    – czy ty umjesz na to pytanie odpowjedziec ?
    – umie general na to pytanie odpowjedziec ?

    Tego nie wie nikt. Walka jest wysokodynamiczny zjawiskiem z licznymi nieznanymi varialbe i jezeli osoby ja prowadzace sa wysoko motywowani i maja poczucie loyalnosci wspolnoty to szanse sa bardzo duze. To tyle jesli idzie wylacznie o matematyke.

    Jak juz niektorzy blogowicze zauwazyl Rosja tak finansowo jak i politycznie byla zrojnowana. Afganistan i podkrecony spirala zbrojen np.Star Wars Ronny Regana (to musialo byc znane elitom PRLu) masowa interwecje militarna w Polsce kwalifikowaly jako fiasko. Dlatego rozwiazanie lokalne przy pomocy spradzonych laquais, ktorych instykt rebelianta mozna porownac do pieska pokojowego pozwolil zgrzybialym starcom spod gwiazdki kremlowskiej zuzyc jeszcze pare opakowan pampersow.

    USA mieli swoj Wietnam, maja obecnie Irak i Afganistan, Rosja miala Afganistan i ma swoj koszmar w Czeczeni, widocznie dlatego, ze tak Irokezi jak i Afganiczycy(?) nie wyprodukowal narazie Jaruzelskich, tak tak typowi romantycy.

    I jeszcze jedno, nie rozumje skady ty bierzesz sobie prawo aby moja integralnosc stawiac pod znakiem zapytania ? – odwal sie pajcu.

  103. Oto jak generał zakrzyknął widząc bandę rekrutów w kantynie rozrabiającą: zbiorowa kolacja rozpoczęta przed dzwonkiem? Szamiemy chleb z obiadu?? Na obozie legii cudzoziemskiej? Może by tak powalczyć w bilard albo pograć w piłkę? Rozumiem,że nabiegaliście się na tym torze przeszkód,ale jest jeszcze za wcześnie. Następnie oddalił się przy przeanalizować mapy przegrupowań wojsk sowieckich w roku 1968,oraz wojsk polskich. Strategia wskazywała na całkowite zabezpieczenie oczekiwanych skutków. Pozostali oficerowie również kiwali głowami z uznaniem. To było rozwiązanie perfekcyjne. Niestety wojska rosyjskie dwie dekady później poniosą sromotną klęskę szturmując Grozny,stolicę Czeczenii. W sylwestrową noc 1991/92 szturm pancerny na grozny zostanie zmieciony. Spłonie ponad 200 czołgów. Totalna ofensywa poniesie największą porażkę w bitwie od drugiej wojny światowej.
    Dziś zmarł Borys Jelcyn,osoba kontrowersyjna.Był w jakimś stopniu odpowiednikiem naszego Lecha Wałęsy. Pozwolił na ten koszmarny szturm Groznego,ale również niedługo potem doprowadził do dwuletniego okresu względnej integralności społecznej Czeczenii.
    Potem następują lata okrutnego terroru,przewyższającego okrucieństwem jakiekolwiek działania wojenne.
    Oficerów dobiegł zapach bigosu. “Oj będzie pierdzonko” skinął generał rozumiejąc nastrój nadchodzącego czasu wolnego,jak to bywa o pewnej porze w każdym wojsku.

  104. Dante do Biseptola – „odwal się pajacu”.

    He he , jestem pod wrażeniem tego argumentu. Pięknoduch który innych chciałby posyłać na barykady przeciwko ruskim czołgom , samemu rezerwując sobie rolę recenzenta sławiącego “tradycje Polskich Partiotow w walce o niepodleglosc “ , pokazuje osobowośc urażonego neurotyka. Jestes kochany Dante . Twoje patriotyczne uniesienia bardzo mi sie podobają. Co do uwagi pod moim adresem – „odwal się pajacu” – uważam że wypróżniłeś się strzeliście , acz mało treściwie. Czekam na spieprzaj dziadu. Podążając za swoim klasykiem idolem udowodnisz mi , że twoja „integralność” w każdej sytuacji pozostaje zachowana . Ukłony.

css.php