Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

18.06.2007
poniedziałek

Nie będzie Niemiec…

18 czerwca 2007, poniedziałek,

Nie udało mi się porwać samolotu do Hamburga, co chciałem uczynić pod wpływem artykułu profesora Krasnodębskiego „Malejące zaufanie do Niemiec” („Rz”). Po wylądowaniu rzuciłem się na miejscowe gazety, a one – na mnie. Widok gazet niemieckich w niedzielę, 17 czerwca, najpierw mnie zachwycił. Polska na pierwszej stronie „Frankfurter Rundschau” – pomyślałem z dumą. Polska na czołówce „Süddeutsche Zeitung”! Ba, nawet w „Neue Zürcher Zeitung” o nas piszą – odnotowałem z satysfakcją. Nie jesteśmy jakąś Kanadą czy innym Bangladeszem, o których pies z kulawą nogą zapomniał.

Duma moja jeszcze wzrosła, kiedy zobaczyłem, że gazety prześcigają się zgłębianiu życiorysu Marka Cichockiego – polskiego szerpy, doradcy prezydenta RP do spraw UE. Swojego czasu czytałem w „Süddeutsche” jego artykuł o trudnych sprawach polsko-niemieckich i wydawał mi się całkiem do rzeczy. Teraz, z tejże gazety, dowiedziałem się czegoś więcej o polskim negocjatorze, mianowicie, że jego małżonka, Lena, należała do twórców Muzeum Powstania Warszawskiego, a obecnie jest sekretarzem stanu odpowiedzialną za politykę historyczną. Niezła para, pomyślałem, tylko czy oni wiedzą, że wojna się skończyła?

Mina mi zrzedła, kiedy zacząłem czytać, co też Niemcy o nas piszą. Na tzw. czołówce „Süddeutsche Zeitung” (głos konserwatywnej Bawarii) widnieje tytuł: „Barroso ruft Polen zur Ordnung” (B. przywołuje Polskę do porządku). Mógłbym, oczywiście, zagrać na emocjach i napisać, że słowo „Ordnung” źle mi się kojarzy, ale jak długo można grać na emocjach narodowych, które wywołują na ogół pozytywne skojarzenia, ale nie zawsze dobry skutek? Co to jest interes narodowy, trudno zrozumieć nawet w piłce nożnej. Co jest lepsze dla naszego interesu: kiedy nasza reprezentacja po złej grze – mecz wygrywa, czy kiedy po dobrej grze – przegrywa? Dzisiaj Polska i Niemcy zdają się mówić to samo: Co jest dobre dla nas, jest dobre dla Unii. (Co jest dobre dla General Motors, jest dobre dla Stanów Zjednoczonych.)

Niestety, pan Barroso, przewodniczący Komisji Unii Europejskiej, uważa inaczej: spory wewnątrz Unii, inicjowane przez Polskę, spowodują spadek autorytetu UE, na czym straci także Polska; polski rząd wycofuje się z tego, co już (poprzedni) polski rząd zaakceptował, jak długo można dyskutować o konstytucji? – krótko mówiąc, Barroso mówi „po niemiecku”, „przywołuje Polskę do porządku”.

We „Frankfurter Rundschau” (centro-lewica), głos zabiera niemiecki minister Spraw Zagranicznych, F.W. Steinmeier (SPD). „Polska izolowana” – czytamy już na pierwszej stronie. „Nikt poza Polską” nie chce jeszcze raz otwierać „uzgodnionego pakietu” dotyczącego sposobu liczenia głosów. Na pociechę wziąłem szwajcarską „NZZ”, ale i tam „stoi napisane” (steht geschrieben), że popierają nas jedynie Czechy i „tylko retorycznie”.

Nieco milsze było to, co gazety piszą o Marku A. Cichockim. „SZ” rzeczowo referuje jego poglądy, które czytelnikom tego bloga znane są już z artykułu prof. Krasnodębskiego. To dzisiaj u nas pogląd prawie oficjalny: paternalistyczny stosunek Niemców do Polski, oś Berlin – Moskwa, bezrefleksyjne poparcie Berlina dla polskich postkomunistów, przerabianie Niemców na ofiary II wojny i próby rewizji historii, budowa nowego porządku w Europie z Niemcami na czele.

Zarzuty te nie są wyssane z palca, coś w nich jest, ale są jednostronne i zsumowane dają wypaczony obraz Niemiec. Niestety, artykuł o Cichockim we „Frankfurter Rundschau” nosi wymowny tytuł: „Polnischer Betonkopf”, czyli „Polska głowa betonowa”. Autor, który na imię ma nomen omen Knut (nazwisko: Krohn), ma między innymi Cichockiemu za złe, że pokazuje dwa oblicza – twarde w kraju i elastyczne za granicą, gdzie mówi, że pierwiastek to „tylko propozycja, która powinna zostać dopracowana tak, żeby wszyscy obywatele mieli równy wpływ na decyzje UE”. Jak wygląda okładka „Der Spiegel” – nie muszę pisać, bo pokazała ją polska telewizja (bracia Kaczyńscy ujeżdżają kanclerz Merkel, która jest na czworakach).

Smutne to wszystko i wcale nie jestem dumny, że nasz kraj znalazł się w centrum uwagi i zabiega o poparcie nawet wstrętnego socjalisty Zapatero. Co o tym wszystkim myśleć? Nawet jeżeli bracia Kaczyńscy mieli dobre intencje, to „odzyskana” polska dyplomacja nie sprawiła się dobrze, nie zapewniła poparcia polskiej propozycji. W najlepszym razie możemy liczyć na odłożenie sprawy (czyli na wpisanie jej na porządek dzienny konferencji międzyrządowej w grudniu), co nasza propaganda będzie przedstawiała jako sukces, a niemiecka – jako ustępstwo bez znaczenia. Jeżeli Niemcy – nasz najważniejszy partner w Europie (i – dodajmy – najważniejszy, obok W.Brytanii, partner USA na kontynencie) się z nas śmieją, to nie widzę powodu do zadowolenia.

Powód do zadowolenia znalazłem dopiero w „Dzienniku”: okazuje się, że jesteśmy „najczęściej odwiedzanym” przez polityków krajem Europy. Hurra! Merkel, Sarkozy, Zapatero – wszyscy ustawiają się w kolejce do braci K. Nic dziwnego. Jeżeli ktoś podnosi alarm, to robi się zbiegowisko.
 

PS.
Olek51Basiamarek.  Racja, że na postawę Niemców wpływa zapewne także fakt, że są płatnikami netto i muszą finansować żądania biorców, którzy dostaja z Unii 3 x więcej niż wpłacają. Co prawda to nie powinno być argumentem, ale nie można o tym zapominać. Unia finansuje nowych członków i już trochę żałuje, że ich (=nas) przyjęła. Warto do nich wyciągać rękę, nie tylko po wsparcie.
 
Dante. „Żądania” pisze się przez „ż”. Polska to nie jest „pełny członek Unii”, tylko „pełen członek”.
 
Andrzej B. Zgoda. Oni myślą, że co jest złe dla Rosji (Niemiec), jest dobre dla Polski.  Niestety, w Rosji też takich nie brak. Jeden nawet wysoko zaszedł.
 
Telegraphic Observer. Zgoda w/s rozumowania prof. Krasnodębskiego. Nie wiem dlaczego on się męczy w tej Bremie.
 
Sirch, Natalia. Miło było być z Wami w Hamburgu (chociaż zaocznie). Hamburg to wspaniałe miasto. Miałem pół dnia wolnego, wybrałem się na City Tour autobusem. Kierowca okazał się Polakiem i dał mi zniżkę. To się nazywa solidarność.
 
absolwent. Faktycznie, oni wierzą w darwinizm polityczny w kraju i za granicą. „Zagryź innych, bo inaczej inni zagryzą ciebie” – tak myślą.
 
Lucjan. Słusznie, polityka braci K. obliczona jest przede wszystkim na użytek wewnętrzny, dla swojego elektoratu. Berlin, Bruksela, Moskwa u nas nie głosują. Może to i dobrze.
 
Lex – dosadnie, ale trafnie napisane. Nasze logo to gest Kozakiewicza.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 70

Dodaj komentarz »
  1. Panie Danielu, będę udawał, że tego pańskiego wpisu w ogóle nie było.

  2. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Nie wiadomo czego szukamy i o co walczymy w Iraku, nato-
    mias wiadomo co staraja sie wywalczyc w UE.

    Dwie szkoly dyplomacji i bycia…

    F.S. von/od Diasporski

  3. Wreszcie robimy coś efektownego i widowiskowego, wreszcie docieramy do światowej publiczności, wreszcie o nas mówią, wreszcie jesteśmy sławni. Nie czas malkontencić.

    To my wyznaczymy kształt przyszłej Europy!

    To my wyprostujemy krzywy kręgosłup starej Unii!

    To my przewietrzymy zatęchłe salony europejskiej polityki!

    To my! To my! To my!

    A jak się komuś nie podoba, to trzeba było nas nie przyjmować do Unii Europejskiej. Widziały gały, co brały! 🙂 🙂 🙂

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Do czasu. Dzisiaj w samymn centrum Melbourne, o godzinie 8:15 mezczyzna wyciagal za wlosy kobiete z taksowki. Nadbieglo 2 przechodniow by jej pomoc. Napastnik jednego zabil, drugiego ciezko ranil. Kobieta rowniez zostala postrzelona. Sprawca zbiegl, nadal poszukuje go policja.
    W moim budynku zbulwersowani pracownicy komentuja poranne wydarzenie. Znalazlo sie jednak kilku „wesolkow” o niewybrednm dowcipie rodem z brukowcow. Dla nich to jak scena z filmu, zabawa, temat do pseudo-satyrycznego spojrzenia na swiat. Ochyda.
    Niby nie ma to nic wspolnego z tematyka jak Pan porusza Panie Danielu. Ale jak napisalam wczesniej: wszystko do czasu. Media juz maja temat na cale popoludnie i wieczor, a moze i troche dluzej – jesli w tzw miedzyczasie kolejna tragedia nie przycmi obecnej.
    I „kolejki” do braci Ka-Ka z czasem zmaleja. Szkoda jedynie ze nie tylko w Europie, ale i na swiecie slowo Polska wywoluje coraz czesciej pogardliwe(?) usmiechy. Nie pomagaja w tym i przecietni Kowalscy gloszac bzdury wyssane z palca. Powody maja rozne; wymuszenie wspolczucia, zablysniecie na chwile w blasku zainteresowania, niechec do dawnego systemu, rewanz za nieudane nieudactwo…
    A politycy pomagaja, oj pomagaja.

    Echidna

  6. Jaki bylby odzew w Polsce, gdyby jeden z czolowych tygodnikow Polski wydrukowal okladke przedstawiajaca najwyzsze osoby w Polsce na kolanach ujezdzane przez przywodce panstwa sasiedniego.
    Odmiennie od pana przyporzadkowuje gazety, o ktorych pan wspomina:
    „Süddeutsche Zeitung” jest gazeta centro-lewicowa, natomiast „Frankfurter Rundschau jest organem prasowym SPD. Do gazet konserwatywnych zaliczam FAZ.

    Pozdrowienia

  7. Niemcy nieodwzajemniaja sie taka sympatia do Polakow jak szanowni blogowicze do Niemcow. Polacy nie naleza do popularnej nacji w Niemczech. Z ostatnich badan wynika, ze jestemy na dalekim miejscu jesli chodzi o sympatie niemiecka. Za nami sa tylko Rumuni.
    Co do wielkiej polityki, to obecy niemiecki minister Spraw Zagranicznych Steinmeier psuje stosunki polsko niemieckie. To pan Steinmeir byl glownym doradca kanclerza Schrödera. To on razem z panem Schröderem i panem Putinem wymyslili gazociag na dnie Baltyku omijajacy kraje baltyckie i Polske-gospodarczo poprawnie-politycznie niedopuszczalne.
    Pana Marka Cichockiego ogladam w programach telewizji niemieckiej i stwierdzam, ze jego poglady, ktore przedstawia sa wywazone i z ktorymi sie w pelni sie zgadzam. Nie znam tego, co mowi w Polsce. Mieszkam w tym kraju dwadziescia lat i nie zauwazylem, zeby Niemcy sie z nas smiali. Moi niemieccy koledzy sa casami zdziwieni postawa Polakow, ale po krotkiej dyskusji sa w stanie zaakceptowac inna argumentacje. Pragne uspokoic czytelnikow pana Passenta – tak tragicznie to tu nie wyglada jak opisuje pan Passent.

  8. TesTeq: dobre, poniedzialek uratowany 🙂

    Kiedys bylo aktualne podobne powiedzenie, ze jezeli narod straci zaufanie do rzadu to pozostaje tylko jedno wyjscie : zmienic narod!

  9. Ja to widzę tak. popieramy nasz towar (pierwiastek) ale nie umiemy go sprzedać. Te dziewczynki i ci chłopcy, którzy handlują naszym towarem powinni przejść krótkie przeszkolenie u jakiejś straganiarki. Dotyczy to nie tylko naszych negocjatorów, ale przede wszystkim tych, którzy robią ludzim wodę z mózgu w naszym kraju. Tym, co chcą umierać za pierwiastek (podobno poprawi naszą pozycję o zupełnie nieznaczącą wielkość) powinno się wyprawić symboliczny pogrzeb i jak najszybciej o nich zapomnieć.

  10. Cóż, tradycje pilnowania interesów państw ościennych mają w Polsce długą historię. Dawniej parali się tym głównie rządzący (posłowie, senatorowie) teraz swoja działkę mają i dziennikarze. Pan Daniel jest tego okazałym przykładem. Do czasów „rządów braci” mieliśmy świetne stosunki z Niemcami (czyt. częste poklepywanie po plecach), co jednak nie przejawiało się w pozytywnych efektach na arenie międzynarodowej. Rurociąg na dnie Bałtyku jest najmocniejszym (choć nie jedynym) tego przykładem. Trauma polega na tym, że głupstwa wypisywane przez p. Daniela spotykają się z przychylnym odbiorem sporej części Polaków dla których ważniejszy od namacalnych korzyści jest uśmiech i serdeczny uścisk dłoni Kanclerza Niemiec. Dużo czasu minie zanim znowu doczekamy się wykształcenia warstwy inteligencji. Michnikowszczyzna nawet nie ociera się o to pojęcie.

  11. Panie Janie P – mieszkam „w tym kraju ” dluzej od pana a pomimo tego zrozumialem co Passent ma na mysli piszac powyzsze slowa !
    Swoja droga ciekawi mnie w jakich to niemieckich programach oglada pan
    Cichockiego – ja widzialem go jeden jedyny raz w programie poswieconym wypedzeniom Niemcow po drugiej wojnie i wcale nie podzielam panskiego zdania co do jego pogladow !

  12. Ja nie mam żadnych wątpliwości, że głos Niemiec w Unii i w Europie będzie zawsze więcej znaczył niż głos Polski, choćby ze względu na potencjał gospodarczy, technologiczny i liczbę ludności. Podobnie z innymi „dużymi” krajami europejskimi; w Unii ( Francji Wlk. Brytanii), a poza Unią – Rosji.
    Nie pomogą tu żadne manipulacje pierwiastkowo – logarytmiczno – całkowe.
    Jesteśmy średnio-większym krajem pod względem terytorium, trochę większym jeśli chodzi o liczbę ludności ale i karzełkiem gospodarczym. Silenie się na mocarstwowość i potrząsanie … (właśnie – czym ? ) narazi nas zlekceważenie, na tej samej zasadzie, na jakiej my w naszym życiu lekceważymy ludzi nieodpowiedzialnych.
    Piszę to z nutą goryczy bo mam świadomość postępującej izolacji Polski. Czyżbyśmy wiedzieli lepiej od pozostałych państw i narodów co lepiej służy ich interesom ?
    I znowu wyłazi na wierzch ta polska megalomania.

  13. Po raz pierwszy witam wszystkich na blogu jak i rowniez Redaktora Passenta.

    Nie do konca zgdzam sie z melodia dzisiejszego wpisu autora. Ostre komentarze w prasie niemieckiej pojawiajace sie w ostatnich kilku dniach sa dla mnie wyrazem jakiejs dlugo skrywanej niecheci, ktorej przez dluzszy czas nie wypadalo otwarcie formulowac bo obowiazywala typowa w Niemczech zasada poprawnosci politycznej. Po dojsciu do wladzy Kaczynskich i ich kilku ewidentnych wpadkach w stosunkach z Niemcami, poprawnosc polityczna przestala byc musem i kubel pomyj sie wylewa, z zachetami do opuszczenia Unii wlacznie. Ton prasy niemieckiej stoi przy tym w dosc sporym dysonansie z mediami innych krajow zachodnioeuropejskich, ktore w kwestii pierwiastka staraja sie poddac polskie propozycje analizie w sposob nieco bardziej wywazony. Media niemieckie nawet nie probuja tych propozycji analizowac.

    Polskie propozycje odnosnie liczenia glosow mozna oceniac roznie pod katem szans na ich przeprowadzenie i stretegie tej polityki bedzie mozna ocenic dopiero po Szczycie. Faktem jest, ze mamy prawo sformulowac ostre stanowisko negocjacyjne i choc uzywanej przy tym „smiertelnej” retoryki mozna sobie bylo oszczedzic, to oburzenie wywolane w niemieckich mediach (bo sama Pani Kanclerz wypowiada sie w sposob duzo bardziej wywazony czym zasluguje na szacunek) faktem, ze nowy kraj czlonkowski rosci sobie bezczelne prawo do posiadania innego zdania niz aktualna Prezydencja zastanawia i jest niczym innym jak powtorzeniem slynnego zdania Chriaca „Polacy traca okazje, zeby siedziec cicho”. Jesli Polska nie znajdzie zadnego rozwiazania kompromisowego oznaczac to bedzie faktycznie, ze bunczuczne wypowiedzi ekipy rzadzacej oznaczaly nic innego jak wymachiwanie szabelka. Nie znamy jednak szczegolow rozmow z Sarkozym, nie wiemy rowniez jakie glosy padna ostatecznie na Szczycie w tym tygodniu. Poczekajmy i wstrzymajmy sie z ocena bo pelnej wiedzy nie mamy i na etapie negocjacji miec jej nigdy nie bedziemy…

  14. A ja nie chcę umierać nie tylko za pierwiastek ale także za żaden inny wzór matematyczny.

  15. Lex 14:42
    zgadzam się w pełni. choć mam wątpliwości czy my (czyt. nasz rząd) wiemy co lepiej służy interesom innych. myślę, że nikt z tego rządu nie zaprząta sobie tym głowy.
    Jak tak dalej pójdzie to naszym następnym postulatem w UE będzie przekształcenie jej (na wzór Unii Lubelskiej – polityka historyczna ;)) w Unię powiedzmy Toruńską. Królować jej będzie LechuJarek, a pozostali będą płacić dziesięcinę i siedzieć cicho. Okładka z ostatniego Der Spiegel może okazać się prorocza…

  16. ups … sorry mialo byc:
    … jezeli narod straci zaufanie do zadu (a nie do rzadu).

  17. Argumentów brak, to choć język trzeba pokazać. Ot, taka demonstracja napuszonych słabeuszy.

  18. A ja czytam ciagle o jakims umieraniu na pierwiastek. A co to za nowa choroba nieuleczalna? Grozi pandemia? A moze jest jakis ratunek?

  19. polo712,

    rację ma szunaj, który nie ma zamiaru umierać, a na pewno nie za wzór matematyczny.
    Posiadanie prawa do własnego zdania jest dobre, ale nie należy go nadużywać. Zawsze wydawało mi się, że to cel jest tym, co chcemy osiągnąć (większy wpływ w UE) a nie pokrzykiwanie i grożenie, że się zabijemy. Jeden wygłup p. Rokity wystarczy.
    Tak się w życiu dzieje, że największe wpływy nie zawsze mają najsilniejsi. Przyjrzyj się niektórym małżeństwom.
    Zarzucanie mediom niemieckim, że są stronnicze jest nieporozumieniem. A czyją stronę mają trzymać? Braci Kaczyńskich?
    Jeżeli nie umieliśmy wybrać sobie przywódców na odpowiednim poziomie, to nie narzekajmy, że nas nie cenią, a wręcz sie naśmiewają. Przecież sami stwarzamy powody, aby tak sie działo. Czyż nie?

    Byłem w Niemczech w czasie naszego kryzysu politycznego i gospodarczego początku lat osiemdziesiątych. Trzeba było zobaczyć ile sympatii i życzliwości mieliśmy u Niemców. Jak indywidualna pomoc płynęła z ich strony. I co się z nią stało? Oni się zmienili czy my?

    Pozdrowienia

  20. Nie wiem, czy nie miał racji, mimo wszystko, Bismarck mówiąc o Polakach. Zachowujemy się trochę jakbyśmy byli pozbawieni instynktu samozachowawczego. Naród solistów od siedmiu boleści; a tu by trzeba „w zespół, zespół” tylko z kim? Skłoceni już jesteśmy z sąsiadami wielkimi, nie potrafimy budować przymierzy z małymi, a i w kraju wolne pole mają fobie, resentymenty, gra w ołowianych żołnierzyjków. Swego czasu największym chyba wabikiem dlA LUDZI WYCHOWANYCH W prl, BYŁA WIZJA SZEROKIEGO, OTWARTEGO ŚWIATA, OTWARTEGO SPOŁECZEŃSTWA I NASZEGO KRAJU W NOWYM, EUROPEJSKIM ŁADZIE. To była wizja głoszona przez I-szą Solidarność, potem też przez otwarte skrzydło partii, przyjęta entuzjastycznie przez większość społeczeństwa. I co się z tym stało? Starzejący się działacze postsolidarnościowej proweniencji przesuwają się coraz bardziej w prawo, w stronę konserwatyzmu zaściankowego, w stronę muzeów „walki i męczeństwa”, nocnych lęków i budowania murów. Nowy Karczmerski by się przydał. Trochę to przypomina mentalność Afgańczyków, gdzie potomkowie wojów Aleksandra Wielkiego nadal uważani są za obca ludność napływową. Cóż, minęło dopiero 2200 lat. No i właśnie : od Cedyni tylko 1000, od Grunwaldu 500 a od Powstania Warszawskiego 60. Poczekajmy jeszcze 2 tysiące, to może nam durnota przejdzie.

  21. Jaruta (12:53),

    podpisuję się pod Twoim postem.

    Zbudujemy sobie następną żelazną kurtynę, schowamy się za nią jako jedyne państwo w Europie. Tym razem na własne życzenie. W swojskim, sarmackim smrodku będziemy mogli do woli brandzlować się martyrologią i wartościami.

    Unia poradzi sobie doskonale bez nas! Zamiast dopłacać do cywilizacyjnego skansenu, wyda własne pieniądze mądrzej – na własny pożytek.

    Niech nas ta zepsuta moralnie i spedalona Europa nie poucza, tylko wywali. Odprawimy mszę dziękczynną.

  22. JKJK,

    nie o „umieraniu za pierwiastek” pisalem w moim wpisie. Zdaje sie zreszta, ze dosc wyraznie odcialem sie od tej retoryki Kaczynskich. Sam uwazam za skrajny absurd umieranie za cokolwiek w polityce. Zwlaszcza samotnie.

    Natomiast w ocenie niemieckich mediow zdania nie zmieniam. Nikt w Niemczech nie ma obowiazku lubic Kaczynskich i to u mnie zdziwienia nie wywoluje. Ich retoryka jest nie do zaakceptowania, a uprzedzenia w polityce nie sluza budowaniu niczego. Problem w tym, ze w artykulach prasy niemieckiej pojawiaja sie stwierdzenia „Polacy nie akceptuja tego czy tamtego….”, „Polacy staraja sie zmarginalizowac pozycje Niemiec w UE”, „W Polsce ma miejsce nagonka na srodowiska homoseksualne…”. Zaciera sie rozroznienie na Polakow jako narodu i polskich wladz. Oczywiscie, ktos te polskie wladze wybral i tak proste przelozenie moze znalezc podatny grunt, ale od sasiada, ktory jedynie zza miedzy obserwuje wydarzenia za Odra wymagalbym wiekszej refleksji.

    Nie przyjmuje takze argumentu, ze Polacy sami sa sobie winni bo wybieraja oszolomow. Przypomne tylko, ze to w niektorych landach w Niemczech znaczace miejsce w Landtagach zajmuje partia neofaszystowska, ktorej pozycja jest daleko silniejsza od zalosnego LPR-u w polskim Sejmie. W Niemczech Polak byl w szerokim odbiorze spolecznym synonimem zlodzieja samochodow albo niedomytego cwaniaczka zawsze i niezaleznie od tego, kto byl u steru rzadow w Warszawie. Wystarczy obejrzec show Gottschalka…. Sam pamietam, ze mieszakajac w Niemczech rok w polowie lat dziewiecdziesiatych, gdzies przy trzecim piwie, gdy znikala „poprawnosc polityczna” pojawialy sie zale o dobra pozostawione na Slasku, dyskusje o polskich „Kriegsbeuten” itp… Bez proby jakiegokolwiek wywazenia racji, argumentow, proby spojrzenia z drugiej strony, co zawsze wplywa na obiektywizm pogladow. Nie chce tu absolutnie sugerowac jakichs checi odwetu po stronie niemieckiej. Nie o to chodzi. Chodzi o to, ze w Niemcach tkwi jakas wschodnia zadra, ktora co jakis czas wychodzi na wierzch…

    Pozdrawiam

  23. Panie redaktorze,
    dziekuje za ten komentarz. Nie dlatego, ze mysle podobnie i odnajduje w nim wlasne spostrzezenia i argumenty. Mysle – i coz to ma za znaczenie? . Rowniez nie dlatego, ze jest mi obojetne czy zwyciezy pierwiastek czy tez podwojna wiekszosc. Szczerze mowiac jest. Ale kogo to interesuje i co z tego wynika?
    Panska wypowiedz pozbawiona jest zacieklosci, histerii, oskarzen o zdrade albo polemiki z tymi ktorzy oskarzaja.
    To takie dobre uczucie przeczytac tekst pozbawiony zacietrzewienia. Po polsku.

    Dlatego dziekuje

  24. @ Na Kolanach!

    Frankfurter Rundschau nigdy nie byla i nie jest organem prasowym SPD!!!

    http://de.wikipedia.org/wiki/Frankfurter_Rundschau

    @ Jan P.

    absolutnie nie zgadzam sie co do Twojego stwierdzenia, ze to Steinmeier wspolnie ze Schröderem psuja stosunki polsko niemieckie. To wlasnie za czasow rzadow Schrödera byly ustalane zasady przyjecia Polski i innych krajow ze wschodu do Uni.
    Jezeli sobie dobrze przypominam, to wlasnie Niemcy byli w tym czasie (jak rowniez i wczesniej) jednym z najwiekszych poplecznikow polskiego wejscia do „Zjednoczonej Europy“.
    Jezeli zas chodzi o ten slynny gazociag, to juz chyba dzisiaj nikt przy zdrowych zmyslach nie dopusci Polski do rury. Juz sobie wyobrazam jaka byla by to gratka dla braci K. gdyby mieli wladze nad kurkiem.
    Kraj, ktorego rzad definiuje swoja pozycje i wage posrod innych w Europie jedynie za pomoca weta i innych malo zrozumialych ale za to wysrubowanych zadan, musi liczyc sie w konsekwencji z szybkim spadkiem popularnosci i poparcia wsrod europejczykow.

    Nie zauwazylem rowniez w tekscie Passenta , ze stosunki polsko niemiecki staly sie tragiczne. Wydaje mi sie jednak, ze w ostatnich dniach cos zaczyna mocno „zgrzytac“. Wydaje mi sie, ze pewna granica zostala wlasnie osiagnieta, ktorej przekroczenie bedzie skutkowalo powazniejszymi konsekwencjami. Krotko mowiac, sprawa staje sie powazna.

    @ szanowny panie redaktorze.

    Przepraszam, ale nie spodobalo mi sie „zbesztanie“ koloegi Dante za jego bledy gramatyczne i ortograficzne.
    Jezeli chodzi o mnie, to nie naleze do inteligencji humanistycznej i nigdy w zyciu nie zarabialem pieniedzy za pomoca pisania czy tez „krasomowstwa“. Poza tym, jak wielu innych tutaj piszacych (a jeszcze wiecej czytajacych) przebywam juz prawie trzydziesci lat poza granicami Polski, co niekonieczne wplywa na poprawe stylu i jakosci moich wypowiedzi.
    Mam nadzieje, ze w pierwszej kolejnosci, jednak nie o poprawna polszczyzne na tym blogu chodzi.

    Z powazaniem,

    lg

  25. Do Jaruty:
    Czy my za bardzo nie idealizujemy tzw. „pierwszej solidarnosci”? OK w 1981 roku frontmanami byli inteligentni ludzie – Kuroń, Michnik, Modzelewski, J.J.Lipski, Mazowiecki robił dobrą gazetę, ale juz po regionach roiło się od oszołomów, których coraz to więcej pojawiało się po 1989 roku. Jeszcze na początku lat 90. istnialy jakieś zdolności społeczeństwa do samoorganizacji, w końcu w sprawie referendum przeciw ustawie antyaborcyjnej zebrano czyba z milion głosów, ale potem aktywność społeczna słabła, a teraz mamy co mamy.

  26. Polo:
    Może jakaś złośliwość tu się ujawnia, ale trudno mi jej nie rozumieć, skoro tak często nasi rodzimi politycy ‚nie potrafią się zachować’ na europejskim salonie. To nie jest nawet kwestia poglądów, ale stylu uprawiania polityki.
    Co do systemu pierwiastkowego — faktycznie systemem pierwiastowym był system nicejski. Został on po dyskusji w ramach Unii odrzucony. Polska teraz do niego wraca, bez nowych argumentów, ale z nowym zapałem i uporem.
    Gdyby Polska miała nowe argumenty, przedstawiała szeroką wizję przyszłości Europy, albo gdyby sprawa głosowania budziła wciąż dyskusję w innych państwach — zapewniam Cię, że reakcje byłyby inne.

  27. Czasy Roty i Reduty Ordona przeminęły z wiatrem historii i już nigdy nie powrócą. W obecnych czasach patriotyzm potrzebny jest na polu gospodarczym. Należy podejmować wyzwania współzawodnictwa na rynkach europejskim i światowym. A wszystko zaczyna się od niewielkiego lokalnego przedsięwzięcia, pomysłu na biznes. Duży procent polskiego społeczeństwa tak postępuje, ale co się z nimi stanie, jeżeli jakiś Ordon podejmie decyzję o wysadzeniu reduty w powietrze? Polegną razem ze wszystkimi znajdującymi się w pobliżu reduty.

  28. @ Lg,

    mnie również nie podoba się wytykanie błędów ortograficznych. Od kiedy jest znana jednostka chorobowa – dysortografia, wiadomo, że błędy ortograficzne nie biorą się tylko z nieuctwa. Znam b. inteligentnych ludzi dotkniętych tą przypadłością.

    Wpisując komentarze, korzystam z Firefoxa, który (jak Word) podkreśla czerwonym „wężykiem” wyrazy wpisane nieprawidłowo (np. przez zbyt słabo wciśnięty Alt).

  29. PK,

    masz racje, ze kwestia stylu uprawiania polityki jest co najmniej dyskusyjna, ale ja jej przeciez nie bronie. Wrecz przeciwnie. Nie argumenuje rowniez, ze pierwiastek jest jedynie slusznym rozwiazaniem. Chodzi mi jedynie o prawo do odmiennosci pogladu, ktore do rozszerzenia w 2004 bylo calkowicie akceptowalne i nikt z jego powodu szat nie rozdzieral. Nie pamietam wypowiedzi niemieckich politykow do Dunczykow odrzucajacych Traktat z Maastricht, ze zawsze moga opuscic UE jak im sie nie podoba. Nie widze tez takich komentarzy w stosunku do Brytyjczykow, ktorzy chca ponownie otworzyc dyskusje na temat wiekszej ilosci spraw niz postuluje to Polska.

    To prawda, ze Traktat Konstytucyjny zostal zaakceptowany przez 18 krajow, ale przez Holandie i Francje zostal odrzucony. W chwili obecnej poszukuje sie drogi, ktora pozwolilaby na sprytne wybrniecie rzadow holenderskiego i francuskiego z zaistnialego pata. Nie mam nic przeciwko temu, pod warunkiem, ze prawo rewizji pewnych kwestii otrzymaja tez inni. Puszcza sie tez oko do Wielkiej Brytanii wnoszac pod dyskusje Konferencji Miedzyrzadowej sprawy istotne dla brytyjskiego wyborcy, mimo ze status Polski w Traktacie bardzo przypomina brytyjski (sygnowanie przez rzad vs. braku zgody Parlamentu/referendum). Naszej propozycji sie nie dyskutuje bo Traktat ma byc szybko na stole i juz.

    Nie sadze tez, ze percepcja polskiego stanowiska bylaby inna, gdyby zmieniono retoryke i przedstawiono szeroka wizje przyszlosci Europy, jesli ta wizja nie bylaby zgodna z oczekiwaniami starych czlonkow UE. W wielu krajach pokutuje jeszcze ciagle „mentalnosc Chiraca”. Nowe kraje UE powinny milczaco podazac za jedynie swiatlym przewodnictwem starej „15”. To nie tak powinno wygladac. Jestem goracym zwolennikiem UE, ale takiej UE, w ktorej moj glos nie bedzie ignorowany z definicji. Sprawa wokol eksportu polskiego miesa do Rosji tylko mnie w tym upewnia. Wypowiedzi niektorych zachodnich politykow, ktorzy stawiaja solidarnosc unijna w tej sprawie za argument w obecnej dyskusji „traktatowej” nie moga byc odbierane powaznie bo solidarnosc ta pojawila sie dopiero w momencie zgloszenia naszego weta na rozmowy o nowym traktacie Unia-Rosja. Przez caly rok KE konsekwentnie odmawiala zajecia stanowiska uznajac spor za „bilateralny”. Jeszcze w momencie zglaszania tamtego weta, urzednicy niemieckiego MSZ wyrazali zdziwienie i oburzenie naszym stanowiskiem. Proces wspierania rozpoczal sie dopiero pare tygodni pozniej.

    Podsumowujac, dopoki nie nabiore przekonania, ze UE nie jest zlepkiem poszczegolnych narodowych interesow i solidarnie, murem stoi za swoimi czlonkami, dopoty nie jestem gotow latwo przechodzic do porzadku dziennego nad rozwiazaniami zminiejszajacymi nasza sile glosu. Z drugiej strony zgloszenie weta na Szczycie w sytuacji pozostania samotnie na placu boju uznam za sromotna porazke polskiej dyplomacji. Dopoki pilka w grze nie trace nadziei….:-)

  30. @ szanowny panie redaktorze & @lg

    „Przepraszam, ale nie spodobalo mi sie „zbesztanie“ koloegi Dante za jego bledy gramatyczne i ortograficzne.
    Jezeli chodzi o mnie, to (…) przebywam juz prawie trzydziesci lat poza granicami Polski, co niekonieczne wplywa na poprawe stylu i jakosci moich wypowiedzi.”

    Podpisuje sie pod tym stuprocentowo. Tez juz zyje od 30 lat w Niemczech i z tego 20 lat nie uzywalem w ogole polskiego jezyka. Mimo tego chcialbym – jesli Pan redaktor pozwoli – od czasu do czasu komentarze napisac.

  31. polo712,

    drogi kolego!
    W każdym kraju, w zależności od tego, co sie chce pokazać, znajdziesz i to o czym pisałeś (po trzecim piwie, posłuchaj, co Polacy mówią o Niemcach, Czechach czy Rosjanach). Styl pisania i sposób w jaki to robią Niemcy nie wszystkim odpowiada. Oni piszą dla siebie i dlatego nie wszystko nam sie podoba. Tylko czy mamy prawo mieć o to do nich pretensje? Chyba nie!
    Dowcipy (szczególnie o innych np. o Holendrach) nie są wysokiego lotu, i o tym, kto tylko trochę poznał Niemcy, każdy dobrze wie.
    Jeżeli chcemy , aby mieli o nas dobre zdanie, to zachowujmy sie na codzień dobrze, nie tylko zagranicą, ale w Kraju także.
    Nie wiem czy miałeś okazję iść za pasażerami polskiego autobusu, którzy sunęli jeden za drugim w kierunku targowiska w Berlinie Zachodnim? Ja tak. Mogę powiedzieć, że nikomu takiego widoku i zapachu nie życzę.
    Czy to oznacza, że wszyscy tacy jesteśmy? Oczywiście, że nie.
    Po co jesteśmy w UE? Czy po to, aby ją rozsadzić czy po to, aby nam i innym było w tej „Starej” Europie lepiej?
    Nie wiem ile masz lat, ale jak po latach popatrzysz na to, co sam napisałeś, to mam nadzieję, że bedziesz miał już inne poglądy.
    Pamiętaj, że jeżeli ktoś szuka wrogów, to zawsze ich znajdzie. Ja patrzę na Niemcy jak na przyjaciół. A Ty?
    Zrobisz jak uważasz.

    Pozdrowienia

  32. Faktycznie. “Ogromna większość Polaków wierzy, że Niemcy chcą ich skolonizować”- jest zdaniem może nierozważnym i kto wie czy prawdziwym. Opinie kształtują politycy swoimi ruchami oraz media prezentując je i komentując. Obywatele nie są ekspertami, ponadto wiele istotnych detali do nich nie dociera. Zatem odpowiedzialność za sens i skuteczność w takich sprawach jak konstytucja i negocjacje w Unii spada na polityków i media. W więc, media! do roboty! niech Polacy nie tylko w coś wierzą na temat niemieckich zamiarów, ale niech coś wiedzą. Niech wiedzą jeszcze więcej. Oto bowiem zarzuty, które wymienia Passent “nie są wyssane z palca”. Trzeba się z nimi zmierzyć. Coś na osi Berlin-Moskwa było, tylko co i jak dalece nam zagrażało. Albo czy rewizję historii można przeprowadzić bez emocji (np. czy Guentera Grassa życiorys da się zaakceptować w całości – “mam nadzieję, że czas bliźniaków wkrótce minie” – ostatnio stwierdził GG)? Co z żądaniami Powiernictwa? Prasa polska powinna kipieć doniesieniami. Kransodębski, Cichocki albo Dariusz Gawin (młody adiunkt IFiS PAN i wice-dyr. Muzeum Powstania, który pisze w Rzepie – ostatnie Plus Minus pod dramatycznym tytułem “Europejskiej Niemcy czy niemiecka Europa?”), te ich teksty należy rozebrać na kawałki ze wskazaniem gdzie naciągnięto fakty, a w którym miejscu pominięto całkiem istotną drugą stronę medalu.

    Mnie na przykład w wywodzie Gawina razi przywiązanie do idei groźby dominacji niemieckiej w Europie. Ale w zachodniej części Unii najwyraźniej nikt już tak nie myśli, bo ważniejsze jest konkurowanie Unii z resztą świata. Integracja polega właśnie na tym, że siła polityczna państw-członków znaczy coraz mniej, a więcej liczy się biurokracja Unii, oraz instytucje i mechanizmy gospodarcze, w tym rynkowe. Jeśli sukces będzie niemiecki, czy hiszpańsko-duński, czy polsko-maltański, to będzie szedł na konto Europy. Cały ten “darwinizm polityczny”, ta “wojna polsko-unijna pod solidarnościową flagą” jest bzdurną przestarzałością i mentalnym betonem. Działania kulturowe i ekonomiczne są coraz bardziej powiązane, taka jest rzeczywistość, nie ma w niej miejsca na XIX-wieczne narodowe przepychanki. Ani na wracanie do politycznych konfliktów lat 1930-tych, bo ich po prostu nie ma.

    Mam wrażenie, że CELEM STRATEGICZNYM RZĄDU POLSKIEGO JEST OPÓŹNIENIE INTEGRACJI UNII EUROPEJSKIEJ. Nawet waluta euro, zarządzana przecież z Frankfurtu, będzie wprowadzona w Polsce najpóźniej jak to jest możliwe, wbrew interesom gospodarczym kraju. Jest to delikatna gra, nie można przesadzić z tym hamowaniem, bo można wylecieć na zakręcie. Może dojść do odstawienia Polski do drugiej grupy, do krajów spowolnionej prędkości. Niech się wlecze, ze wszystkimi tego konsekwencjami – w imię pryncypialnego hasła: Polska może być biedna, może być powolna, może być na peryferiach Unii, byle była …..

  33. Zdaniem Kanta, istoty rozumne nie są odpowiedzialne za swe wyposażenie fizyczne czy psychiczne, są natomiast odpowiedzialne za orientację swej woli. Wola naszych przywódców, jaka jest, każdy widzi, wypływa ze stanowionych i uznawanych przez nich samych dogmatów.
    Stosując Berkeleyowskie „istnieć to być postrzeganym” nie potrafią zmieścić się w odpowiednich proporcjach, powstają więc dylematy:
    -istnieję- jestem postrzegany
    -jestem postrzegany w kategorii wichrzyciela
    -zatem zaistniałem, ale w kategorii wichrzyciela, a może jednak nie?
    Może dane, które są w posiadaniu braci K. każą słusznie upierać się przy swoim ?(wariant bardzo optymistyczny) W wariancie optymistycznym – z klasą(?) będą ustępować pola, ucząc się gry zespołowej.Wariant pesymistyczny omówiono dokładnie jak wyżej i tak prawdę mówiąc nikogo on nie zdziwi…Cokolwiek nastąpi, muszę być przygotowana na te specyficzne nuty tryumfu w głosie min.Fotygi…

    Aero
    Osobiście błędów ortograficznych nie odbieram w kategorii nieuctwa, dla mnie jest to kategoria estetyczna – razi oczy, szarpie jakiś porządek wewnętrzny we mnie, więc się bezwiednie !!! obruszam.Kiedy mam wątpliwości co do pisowni, piszę wyraz gdzieś na boku, a mózg akceptuje ten obraz lub nie. Niezawodnie.

    Pozdrawiam serdecznie Halszka

  34. JKJK,

    nie patrze na Niemcy ani jak na przyjaciol ani jak na wrogow. Szczerze mowiac uznawanie w calosci jakichs panstw za przyjaciol lub wrogow uwazam za lekko infantylne. Przyjazna lub wroga moze byc polityka miedzy panstwami, a i to tez bardzo rzadko da sie jednoznacznie ocenic. Clou calej sprawy tkwi w jak najscislejszej wspolpracy przy poszanowaniu wzajemnych interesow i respektowania prawa do odmiennego zdania. I wydaja mi sie, ze tego prawa za Odra nam sie jakby odmawia:-)… Niemcow traktuje jako kraj sasiedzki z ogromnym potencjalem gospodarczym, z ktorego to sasiedztwa mozna i wyciagac korzysci, a mozna i doprowadzic do powstania muru chlodu i obojetnosci…. Ktory wariant sasiedztwa stanie sie rzeczywistoscia zalezy od ludzi po obu stronach granicy. Zarowno Niemcy jak i Polska maja tu swoje zaslugi, ale i parokrotne „dawanie ciala” (przepraszam za kolokwializm).

    Co do moich pogladow, to jak najbardziej otwarty jestem na inne punkty widzenia, choc przyznam, ze Twoj mnie nie przekonuje. Z zasady odrzucam poglady skrajne (Niemcy sa wredni albo Niemcy sa super) i staram sie wszystko oceniac indywidualnie np. ocene negocjacji Traktatu staram sie formulowac w kompletnej separacji od pomyslow lustracyjnych czy walki z Teletubisiami obecnej ekipy. Staram sie rowniez oceniac osobno retoryke polskich wladz w toku dyskusji nad Traktatem, osobno zas sam fakt rozpoczecia dyskusji na temat jednego z zapisow Traktatu.

    Widok i zapach polskiej wycieczki handlowej w Berlinie Zachodnim w latach 80-tych nie jest dla mnie argumentem uzasadniajacym aktualne nastawienie niemieckiej prasy wobec Polski i Polakow… Tysiace Wietnamczykow, Azerow czy Rosjan na Stadionie X-lecia nigdy nie bylyby w stanie wplynac na moj stosunek do tych nacji jako calosci…..

  35. Do Olka 51 – oczywiście masz rację co do I Solidarności. Wypowiedziałam się nieprecyzyjnie, zastosowałam skrót. Chodziło mi wyłacznie o ftontmenów typu Modzelewski, Michnik, Geremek itd. O tzw „działaczach” też nie mam niczego dobrego do powiedzenia – ot, czereda, która nie załapała się do koryta w innym czasie. Mam fatalne wrażenia po poznanych działaczach. Myśląc „SolidarnoSC” nie mam na myśli tych, co to przedstawqiali propozycję obsady stanowiska wojewody argumentując „Taki dobry Polak. Mam sześcioro dzieci” (autentyk – p.Kogut w Poznaniu)

  36. Do Lg, Areo i sirch

    Oczywiście niezaprzeczalnym urokiem blogów jest możliwość prezentowania własnych poglądów w aktualnie poruszanym temacie i na szczęście można jeszcze z tego korzystać. Mam wykształenie techniczne, pisanie było zawsze mą piętą Achillesa, najlepiej odpowiadają mi nauki ścisłe, ale przyznaję że z niesmakiem czytam teksty, w których przez zwykły pośpiech, czy wręcz niechlujstwo piszącego znajduję błędy ortograficzne, czy „literówki” i psuje mi to odbiór nawet tych wpisów, z którymi się zgadzam. Gdy zaś piszący przyjmuje postawę mentora i poucza innych, robiąc przy tym błędy ortograficzne, to już to wygląda wręcz komicznie. Błędy takie odbieram jako zwykłe lekceważenie tych, którzy taki tekst będą czytać. Przecież nikt nas nie goni i można przed „kliknięciem w klawisz enter” jeden raz z uwagą przeczytać to cośmy napisali.

    Pozdrowienia dla wszystkich

    p.s mam nadzieję, że uniknąłem tego o czym mowa

  37. @lg, @Aero i @sirch,

    Tez nie zabardzo zrozumialem intencji Daniela Passenta w wytykaniu mi popelnionych bledow na blogu. Wydawalo mi sie, ze to jest oczywiste, ze gdy ponad 20 lat nieuzywa sie jezyka poskiego ani w mowie, ani w pismie to trzeba na nowe synapsy re-organizowac i to nie jest takie proste, bo jezyk polski jest jezykiem trudnym.

    (To bylo malo-dyplomatyczne bylego dyplomaty).

    Przepraszam gospodarza i reszte blogowiczow, ktorych uzarilo moje kaleczenie ich mowy ojczystej.

    Pozdrawiam,
    Dante

    PS: musi byc chyba obecnie taka moda w dorzeczu Odry i Wisly, ze wszystko jest teraz poprawne, malozabawne i niema miejsca na innosc, na wet ta nielogicza … skad my to znamy.

  38. Na blogu A.Szostkiewicza zacytowałem usłyszane zdanie nt. wojny unijno-kaczyńskie; „sp…lili” wszystko nad Wisłą (oprócz gospodarki bo ona idzie torami miedzynarodowymi) to teraz zabierają się za Unię. Na rękę rządzącym dziś Polską – a i Platformie też tu po drodze (JMR – Nicea albo śmierć = pierwiastek albo śmierć !!!!) – jest zablokowanie integracji europejskiej w ściślejszym stylu (popieram głos z 16.04. telegraphic observera w tej materii). A przynajmniej jej opóźnienia. Przyczyny mogą być wielorakie – głupota i fobie typowo polskie (zaściankowość, prymitywnie, XIX-wiecznie pojmowana suwerenność, trywialnie rozumiana godność narodowa i narcystycznie skrojona wizja państwa), niechęć do demokracji i wolności jaką egzemplifikuje UE (w swym podstawowym wymiarze), możliwe że realizacja arcyszatańskiego planu jakichś kręgów amerykańskiego estabilishmentu nie chcących powstania w Europie poważnego konkurenta dla USA w dziedzinie gospodarki, kultury (alternatywna propozycja) etc. A o Europie 2 prędkości to mówi się od dawna – i potwierdza to tylko tezę, ze Polska ze swoją mentalnością, kulturą czy spojrzeniem na świat (zwłaszcza kręgów rządzących) nie pasowała i nie pasuje do projektu p/n Unia Europejska. I zgadzam się z „lg” z godz: 13.56. iż to dzięki Niemcom weszliśmy do Unii i to kraj zza Odry załatwił nam dobry strat i korzystne początki w tym „tworze”. A jak Polska (L.Miller) podstąpiła ciut później wobec Niemiec (i Francji) podczas konfliktu wokoło Iraku (list ośmiu…)? To było wcześniej niź rura „Schroeder-Putin”.
    Tak nie może być – duży po prostu może więcej. A że to Niemcy płacą najwięcej na Unię sądzę, iż ich postulaty i dążenia sa uzasadnione.
    Pozdrawiam.

    PS. Na wspomnianym blogu A.Szostkiewicza wyraziłem opinie, i ją tu podtrzymuję, że w związku z „klasą polskiej klasy politycznej” (a nadziei na zmianę nie ma bo jaki koń jest każdy widzi), im Polska będzie miała mniej do powiedzenia w Unii tym lepiej dla Unii i dla….obywateli Polski.

  39. A Ministerstwo Zdrowia chce wziac na ewidencje wszystkich gejow i lesbijki i promowac wsrod nich „zdrowe heteroseksualne zwiazki!”
    KURCZE BLADE! Chyba z pomoca modlitwy.
    Myslalam, ze Tinki Winky byl smieszna wpadka. A tu coraz lepiej. KURCZE BLADE! KURCZE BLADE!

  40. Wzorce! Poprawiam na „zdrowe heteroseksualne wzorce”, bo tak bylo w oryginale.
    Czy Wyscie naprawde tych jelopow wybrali do rzadzenia?

  41. Rola Polski w UE powinna być bardziej pragmatyczna, a nie filozoficzna. Europa to także Rosja, Ukraina i inne państwa WNP i są też państwa byłej Jugosławii oraz Turcja. Polska polityka zagraniczna obecnie teoretyczno-destruktywna i nie jest adekwatna do oczekiwań UE. Trudno przewidywać przyszłość granicy unijnej na wschodzie i południu, ale w/w państwa powinny należeć do rodziny europejskiej dla pokoju i spokoju. Domagać możemy się o pierwiastek, jeżeli wykażemy się osiągnięciami w dyplomacji dla budowy wspólnej Europy.
    Rozmowy, kompromisy, uzgodnienia, a nie kłótliwość i upartość powinny być naszymi atutami.

  42. Do peter 10:33. Nie czuje sie zobowiazany do wymieniania programow w ktorych ogladalem pana Cichockiego, jak rownierz nie oczekuje od pana podzielania mojego zdania o panu Cichockim. Nie jestem rownierz zobowiazany do rozuminia tego co pan zrozumial – „co Passent ma na mysli”. Nie rozumiem tylko tego, co jest zlego w tym, ze politycy chca wynegocjowac jak najlepsze warunki dla swojego kraju? Moze pan mi pomoze?

    Do Ig 13.56 Zgadzam sie z Toba, ze Schröder byl przychylny Polsce ale tylko w pierwszej kadencji swoich rzadow. W drugiej wiecej myslal o sobie i Niemczech niz o EU. Co do gazociagu – niedopuszczalnym politycznie bylo stworzenie takiego precedensu w ktorym politycznie marginalizuje sie bylych satelitow ZSSR a obecnych czlonkow Unii Europejskiej.

  43. A ja w pełnie popieram poprawianie błędów ortograficznych i stylistycznych. Jeśli w szkole ktoś się nie nauczył posługiwania się własnym językiem, to trzeba przyjąć z pokorą, że czasem spotkają człowieka takie małe upokorzenia.
    Obawiam się, że bracia K. w ogóle nie wiedzą o co walczą. Tupią nogami, bo taką mają naturę. O pani Fotydze nie wspominając. Z tego co wiem, wcale dużo na tym pierwiastku nie zyskalibyśmy. Bardzo się obawiam o losy Polski, jeśli szczyt zostanie zerwany. Rządzi nami banda nieodpowiedzialnych awanturników. Głęboko się wstydzę za ten rząd.

  44. Moj znajomy, ktory jest osoba polityczna uczy jezykow polskiego i rosyjskiego, i jest bardzo zainteresowany kultura i historia tak Polski jak i Rosji. Czyta czesto polska prase i blogi min. gospodarza i pytal sie mnie, czy pomimo, ze ma spore problemy z ortografia byloby ok gdyby wpisal wlasny komentarz na aktualny temat z pozycji Niemca … dzisiaj doszlismy do przekonania, ze nie.

    Dlaczego to pisze:
    zgadzam sie z tymi osobami, ktore oczuwaja (jezeli lubia) dyskomfort estetyczny widzac nieprawidlowosci w pisowni, ale czy nie jest istotniejsza merytoryczna tresc wpisu ? … czy tzn. ze obcokrajowcy wypowjadajacym na wszekiego rodzaju talk shows powinni najpierw zdac egzamin z poprawnosci jezyka i mowic bez akcentu aby mogli brac udzial w dyskusji ? …

    Swiat zaczyna sie za horyzontem.

  45. Uwagi ws. poprawności w mowie i piśmie

    Wszyscy goście tego blogu, nawet jego Gospodarz, popełniają błędy. Naszą powinnością jest eliminowanie naszych błędów oraz tych popełnianych przez innych. Mądrze na ten temat wypowiedział się ekspert, tj. prof. Jerzy Bralczyk: „A poza tym na wszelki wypadek mówmy poprawnie, jak na wszelki wypadek zachowujemy się przyzwoicie.”

    Jeżeli ktoś zgłosi się do mnie i powie „to jest byk”, moja reakcja może być tylko jedna: „dziękuję”.

  46. Dante,

    nie przejmuj się, liczy się treść. Mnie też rażą błędy (jak ktoś napisał bolą oczy) ale nie jest to powód do czepiania się.

    Skoro nie żyjesz w Polsce, to nie wiesz, że to smutny, ponury kraj, z ludźmi na granicy wytrzymałości, bezsilnie obserwującymi z rosnącym przerażeniem co się tu wyprawia. Stąd czasem większa agresja i brak luzu.

    Pisząc powyższe, nie miałem na myśli elektoratów: LPR w ekstazie religijnej, samozadowolonej Samoobrony zajętej rozdrapywaniem czego się da, czy PiSu skupionego na śledzeniu, obrzucaniu błotem i donosicielstwie.

  47. Olek51 – 18.06., godz. 13:57.
    „Jeszcze na początku lat 90. …, a teraz mamy to co mamy.” Szkoda, że tak jest, tym bardziej że zmiana na pożądaną jakość jest jak najbardziej możliwa. Wystarczy zabezpieczyć ludziom możliwośc wyjścia z impasu dochodowego. Nie może być kreatywny ktoś kto musi funkcjonować za mniej niż minimum socjalne, tym bardziej – minimum egzystencji.

    Poszukałam w internecie chwilę i znalazłam:http://pl.wikipedia.org/wiki/Hierarchia_potrzeb , może się nada.

    Dawno już temu koleżanka nauczyła mnie pamiętać, że zamiast płakać nad zasr***m dzieckiem – trzeba je umyć. Może wespół zespół, bo dziecko jest ogromne, o czym powiadamiam z przykrością. Nie dlatego, że ponownie…

    Udało mi się zsyntetyzować informacje z „Raportu” 21 nru „Polityki” z 26 maja, artykułu na [zmywak], strony Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych, rozmów z kilkoma paniami, których mężowie znajdują się na emigracji zarobkowej, oraz rozmów z kilkoma osobami borykającymi się ze swoimi niskimi wydatkami.

    Udało mi się napisać kilka razy po kilka zdań na blogach „Polityki”, potem jeszcze kilka listów (różne adresy), cały czas na ten sam smętny temat. Nie udało mi się zachęcić do poświęcenia czasu sprawie może w Polsce fundamentalnej. Nie popisałam się kmunikatywnością…, ale sprawy to nie zamyka, ona jest.

    Gdybym nie znała opracowń A.Maslowa, gdybym nie wiedziała że ekonomii od psychologii się nie da -że tak powiem- oddzielić, byłabym dłużej spokojna, choć sytuacji by to nie służyło, jak nie służy tej sprawie dystans innych osób i instytucji, „niewierzących”.

    Pozdrawiam Pana, tss

  48. annam33, Któryś z blogowiczów napisał ci o dysortografii, ale do ciebie to nie trafia. Są ludzie którzy maja uposledzone widzenie kolorów i nie są w stanie odróżnić niektórych odcieni różnych kolorów, są tacy co źle rozróżniają dźwięki /lub nie słyszą w znacznie ograniczonym zakresie częstotliwości/ Nie każdy, co robi błędy nie pracował w szkole nad j.polskim i nad ortografią. Zwykle tak jest, że ci mający defekty fizyczne pracują znacznie więcej, a efekty często maja słabe.
    Obecnie, pisanie jest jednym z podstawowych sposobów przekazywania informacji i ci z wadami w tym zakresie nie moga zrezygnować z niego. Nie życzę ci by cię ktoś upokorzył tylko dlatego, że matka natura dała ci w jakims zakresie znacznie mniej niz innym

  49. Panie Danielu,

    Przegladając blog Waldemara Kuczyńskiego natrafiłem na wpis internauty posługującego się pseudonimem haha, który poskarżyl się, że zamieścił krótki tekst komentujący felieton „Nie będzie Niemiec … „, zdjęty przez Pana z niewiadomych powodów. Tekst wydaje się calkowicie merytoryczny i aczkolwiek krytyczny wobec Pana to w żadnym przypadku nie napastliwy ani obrażliwy. Pozwalam sobie zacytować ten tekst, skopiowany ze strony Waldemara Kuczyńskiego, w nadziei, że jednak zareaguje pan jak rasowy dziennikarz i publicysta.

    „Relacjonując swój pobyt w Hamburgu, Daniel Passent napisał między innymi: „…wylądowalem w Hamburgu i zacząłem myśleć jak Niemiec”. Zaś w kolejnym wpisie dotyczącym kwestii słynnego pierwiastka prezentował sentymenty wybitnie pro-niemieckie, co skomentowałem w następujący sposób:

    „Pewnie już wszyscy widzieli w GW: „Financial Times: Matematyka jest po stronie Polski, Polacy mają rację.”

    Zastanowiło mnie, dlaczego Brytyjczycy są tacy dla nas łaskawi i doszedłem do wniosku, że to chyba dlatego, że oni nie myślą jak Niemcy.

    Ciekawe też, czy jakiś ich korespondent też był w tych dniach w Hamburgu, i czy zaraz po wylądowaniu zaczął myśleć jak Niemiec. A jeśli zaczął, to czy po powrocie do domu znów myśli jak Brytyjczyk, czy też wzorem naszego Autora nadal po niemiecku.”

    „Ot i wszystko. Tymczasem wpis ten okazał się nie do strawienia i został usunięty. Jeśli redaktorzy Polityki chcą tak praktykować demokrację i wolność słowa, to nie rozumiem o co mają pretensje do PiS-u”.
     

    [Mod.: Szkoda, że na blogu p.Kuczyńskiego „poszkodowany” internauta nie umieścił całego swojego komentarza, łącznie z obelgami.] 

  50. lg pisze:
    „Przepraszam, ale nie spodobalo mi sie „zbesztanie“ koloegi Dante za jego bledy gramatyczne i ortograficzne.
    Jezeli chodzi o mnie, to nie naleze do inteligencji humanistycznej…”

    Według mnie język polski nie należy do najłatwiejszych, więc każdemu może się zdarzyć błąd. Ale nie w co trzecim słowie! Przecież potem ktoś to czyta…

    A wystarczy zrobić tak:
    1. http://www.pwn.pl
    2. Wpisuje się słowo, co do którego ma się wątpliwość
    3. Wybiera się z listy: „w słowniku języka polskiego” albo „w słowniku ortograficznym”(jeśli wyraz nie jest w formie podstawowej).

    I gra gitara.

    Szanujmy się wzajemnie.

    ***
    Dygresja osobista.

    Od jakiegoś czasu mam przyjemność korespondować z osobą narodowości węgierskiej studiującą filologię polską w Budapeszcie. Zabawne jak trudno wyciągnąć z niej parę słów po polsku.

    No bo nie umie.
    I wstydzi się.
    O_O

  51. czesc annam33
    > A ja w pełnie popieram poprawianie błędów ortograficznych

    My tutaj mowimy w takich przypadkach: Jesli ktos znajdzie jakis błąd, to wolno mu go zachować. Przkro mi, ale tutaj to ciebie „spotkają takie małe upokorzenia” jak moje błędy.

  52. Nie było żadnych obelg. Na blogu Kuczyńskiego opuściłem tylko pierwsze zdanie, które brzmiało:

    „Opinia Financial Times trochę poprawiła mi humor i nie muszę już udawać, że tego wpisu Autora nie było.”

    Nie zamieściłem tego zdania, bo czytelnicy Kuczyńskiego, którzy niekoniecznie muszą czytać Passenta, nie rozumieliby o co mi chodzi. A chodziło o komentarz, który widnieje dzisiaj na pierwszym miejscu.

    Nigdy na tym blogu nie zamieszczałem obelg, dlaczego więc teraz miałbym zaczynać.

  53. Poniewaz, jak sie zdaje, wszystkim puszczaja z uplywem kadencji Kaczynskich nerwy (wlacznie z Gospodarzem, ktory wytyka bledy ortograficzne), rowniez ja dodam moj “Senf”. Otoz mi, jako podatnikowi niemieckiemu nie jest obojetne ile Polska placi netto do Unii, a ile Niemcy i kto jakie sobie w tej Unii uzurpuje prawa. Merkel tego Kaczynskiemu nie powie (etykieta), ale mi juz to latwiej przychodzi. Dla mnie tam moze byc pierwiastek kwadratowy ale od wplat netto (czytelnik sam sobie wyliczy, ile glosow mieliby biorcy).

    Po drugie do szewskiej pasji doprowadza mnie opinia, jaka dzis przeczytalem na jakiejs polskiej witrynie (adres podeslal mi kolega i, mimo, ze artykul byl podpisany, staralem sie nie zapamietac nazwiska autorki, a strone szybko zamknalem), ze “do pierwiastka i tak nie dojdzie, ale za to dostaniemy moze cos naprawde extra”. Toy to cale polskie jestestwo! To nastawienie tylko na branie i na wyciaganie reki, to “a moze cos skapnie”. “Przeciez Polska, to taki biedny narod, przeciez sie nalezy!” Z mojego punku widzenia Polska jest od dwoch lat czlonkiem Unii. Czy juz cos do niej wniosla poza otworzeniem wlasnego rynku (nie twierdze, ze to malo)? Zaczela od podpisania poparcia dla USA w wojnie w Iraku (jak ta wojna teraz wyglada i gdzie sa politycy – poza Bushem (lahme Ente)– ktorzy ja poparli, kazdy widzi), a teraz blokuje konstytucje europejska jako jedyne z 27 panstw! Ale do brania jest pierwsza.

    Chce byc dobrze zrozumianym: mimo ponad 20 lat w Niemczech czuje sie Polakiem, ale przede wszystkim czuje wstyd za polska polityke zagraniczna. Zwlaszcza za polityke tego rzadu.

    P.S.
    1. Nie kazdy ma dostep do polskiego elektornicznego slownika ortograficznego. Za granica, trzeba go extra kupic, bo nie jest w wyposazeniu systemu operacyjnego.
    2. Ortograficzne traktowanie wyrazow “na oko” moze po 20, 30 latach zawiesc
    3. Nikt nie jest nieomylny. Pewnie i mi zdarzyly sie tym tekscie – obok wybuchu niskich instynkow – rowniez bledy w pisowni.

  54. @ annam33

    > ” A ja w pełnie popieram poprawianie błędów ortograficznych…”

    nie jestem pewien, ale nie powinno sie nazywac:
    „A ja w pełni popieram poprawianie błędów ortograficznych…”? albo:
    „A ja pełnie popieram poprawianie błędów ortograficznych…”?

    Proszę o pomóc, bo jak już powiedziałem, od 30 lat nie używam języka polskiego.

  55. Do Jana P.
    Postaram sie panu pomoc . Wg mnie Cichocki to postac marginalna – powiem nieskromnie ze staram sie na biezaco sledzic programy polityczne nadawane przez ARD ,ZDF, Phönix itd i widzialem tego pana jeden jedyny raz . Byl przedstawiony jako doradca polskiego prezydenta ds polsko – niemieckich a kto choc raz posluchal co w tych sprawach prezydent ma do powiedzenia moze zgory okreslic poglady jego doradcy ! Ale OK – kazdy ma prawo do wlasnego zdania .
    Co mial Passent na mysli piszac iz ” NIemcy sie z nas smieja ” ? Oczywiscie chodzi mu o wymiar medialny a nie o panskich kolegow z pracy
    A chyba zgodzi sie pan z nami ze ton niemieckich komentarzy bardzo sie ostatnio zmienil / czemu wcale sie nie dziwie ! /.
    Zgodze sie natomiast z panem ze kazdy polityk ma na uwadze korzysci wlasnego kraju ale wyxdaje mi sie ze sa rozne metody dochodzenia do celu i ta obrana przez braci K. poraza swa prostota i wg mnie nigdy nie przyniesie Polsce znaczacych korzysci …

  56. Ludzie, zlitujcie się. Czy nie dość naokoło agresji i chamstwa, żeby zamieniać tę tutaj spokojną intelektualną przystań w kolejne pole walki?

    Potrzebne jest Wam to udowadnianie własnej ortograficznej wyższości?

    Ehh…

  57. Ja chciałbym też dorzucić swoje „trzy grosze” w sprawie błędów ortograficznych. Sam jestem bardzo na takie błędy wyczulony (oczywiście nie twierdzę, że sam nigdy błędów nie popełniam), też mnie od nich „bolą oczy” i do niedawna jakoś wręcz podświadomie takie błędy rzutowały na moją opinię o ludziach, którzy je popełniają.

    Jakiś czas temu uświadomiłem jednak sobie, że w internecie nie spotykam się tylko z pisemnymi wypowiedziami osób, które w Polsce się uczyły języka polskiego, które tu stale żyją i mają codzienny, bieżący kontakt z „polskim pisanym”. Wręcz przeciwnie – na wielu blogach, a zwłaszcza na blogach „Polityki”, bardzo wielu aktywnych uczestników to Polacy od dawna zamieszkali poza Polską, którzy niezbyt często mają okazję do czytania dzisiejszej polszczyzny. Może nawet częściej język polski słyszą, niż czytają – a jeśli słyszą wypowiedzi (oficjalne przecież) naszych czołowych polityków (wszystkich opcji politycznych), to mogą mieć poważne wątpliwości co do obecnie obowiązujących reguł językowych.

    Moim zdaniem powinniśmy wszyscy brać pod uwagę właśnie fakt, że część osób wypowiadających się tutaj może sobie (nawet czasem z pewnym trudem) przypomina, jak po polsku się pisze pełnymi i sensownymi zdaniami (a pisać jest znacznie trudniej, niż mówić) i podziwiać ich za to, że piszą tak jasno, zozumiale, konkretnie i po prostu ładnie (wyjątki potwierdzają tylko regułę). Styl i język wielu wypowiedzi naszych rozmówców zza granicy mógłby być wzorem dla dużej większości nie tylko polskich polityków, ale i dziennikarzy.

    A co do błędów – rzeczywiście nie każdy ma zainstalowane polskie edytory tekstów i elektroniczne słowniki. Zresztą sprawdzanie w słowniku każdego słowa uważam za nieporozumienie – to by całkowiecie uniemożliwiło napisanie czegokolwiek szybko i „od serca”. A przecież czasem właśnie pokazanie swoich chwilowych odczuć jest celem wpisu na blogu, a nie tworzenie felietonów, mających może „zakasować” samego Gospodarza 🙂

    Moim zdaniem we wszystkim trzeba jednak zachować umiar. Proponuję, żebyśmy w sprawie błędów „wyluzowali” – jest tyle rzeczy od tego ważniejszych …

    No i na koniec jedno zdanie do Gospodarza – Pana wpis z uwagami pod adresem Dantego i z poprawieniem błędów mógłby wyglądać na coś w rodzaju „koleżeńskiej pomocy”, gdyby nie był taki „suchy”. Jego forma sugeruje jednak, że wpis miał charakter „argumentum ad personam”. Panie Redaktorze, proszę – niech chociaż na tych kilku blogach „Polityki” nie będzie ze strony Gospodarzy takich praktyk. Mamy tego dookoła „aż do bólu”. PLEASE !!!

    PS. Czy napisanie słowa „kołyska” jako „kolyska” to błąd ORTOGRAFICZNY ? Mnie uczono, że tak. Czy każdy, kto chce pisać na tym blogu musi sobie kupić klawiaturę z polskimi znakami ? 🙂

    Pozdrawiam serdecznie wszystkich.

  58. Zrobiło się zimno!
    Dosłownie i w przenośni. Bracia K. zmierzają tam, gdzie chcą się znaleźć.
    Jestem przekonany w prawie 100%, że Polsce uda się storpedować szczyt unii. 30 % polskiego elektoratu będzie zachwycona. 40% będzie niepewna, 30% będzie wkurzona. Ale te pierwsze 30% daje im pewność pozostania u steru. Nareszcie nie jesteśmy na kolanach! Jesteśmy Kimś!
    To że rachunek za taką postawę zostanie przysłany później ( a będzie to słony rachunek ) to nikogo nie obchodzi. Odczujemy to przy następnym podziale finansów, odczujemy to, narastającą niechęcią do Polaków u normalnego Hansa, Pierra czy Giovanniego. Odczujemy to wtedy, gdy będziemy coś chcieli w unii przeforsować ( jak Kuba Bogu, tak…).
    Paradoksem jest to, że w intersie elektoratu PiS-u jest to, by Polska miała jak najmniej dopowiedzenia w Europie! Bo wtedy istnieje szansa na to, że ci ludzie wyjdą z marazmu.
    Cóż my chcemy przekazać Europie?
    Odwieczny problem zwrotu pustych butelek?!. Oni tego problemu nie mają i nie chcą mieć.
    To co mamy do przekazania unii, już przekazujemy – materiał ludzki!
    Przekazujemy go od dzieśiątek lat, narazie Polska była wstanie rekompensować ten ubytek. Dalsze 4 lata Kaczyzmu, tej straty nie zrekompensują. Część powróci do Polski, ale większość pozostanie zagranicą. Ba obawiam się, że pierwsze 4 lata kadencji PiS-u , zostanie podsumowane 3 milionami ( Nie! Nie mieszkań! ) emigrantów z minimum maturą! Do tego dojdą następne 3 miliony bez matury.
    Musiałem w ostanim miesiącu parę razy podróżować autostradą A2 na trasie Berlin – Dortmund – pierwsze wrażenie – więcej samochodów z polską rejestracją niż niemiecką. Mnóstwo aut z rejestracjami irlandzkimi i brytjskimi ( za kierownicami tych aut siedzieli ludzie typem urody bardzo przypominający Słowian ).
    Następnym paradoksem kaczej polityki jest to, że są oni doskonałym motorem napędowym propagandy neofaszystowskich partii w wielu krajach unii. O ile sukces belgijskich nacjonalistów nie jest jeszcze groźny, to ten sam zwrot w Niemczech, Francji czy Italii może mieć dla Polski opłakane skutki. Normalny Schmidt myśli prosto – owszem mają Polacy ładne kobiety, dobrą kiełbasę, dobre ogórki kiszone oraz dobrych pracowników polowowych, ale ja mam super technologię, kulturę popartą 123 noblistami, najlepsze europejskie drogi, to mój przodek Arminus dał łupnia Rzymianom, to mój przodek Luther rozwalił kośćiół r.k., to ja jestem potomkiem wielkich poetów, filozofów, naukowców, muzyków itd.. Wyliczankę można ciągnąć, ale po co?
    Polskie kompleksy staną się jeszcze większe, jakże łatwo jest wtedy wyciągnąć z rękawa jokera ( bo as to za mało ) i przypomnieć Niemiaszkom straszliwe 12 lat pomyłki ( bez upiększania i bez tłumaczenia – winni byli, na ten temat nie mam zamiaru dyskutować – zwierzęce bestialstwo) Nikt wtedy nie pamięta o tej wylicaznce w/w., Niemiec to morderca – koniec i basta.
    Z dużą przyjemnośćią przeczytałem stanowisko Estonii ( kraju , którego interesu ponoć broni „Matka” Polka ).
    Dla każdego normalnie myślącego człowieka powinnien to być ostani dzwonek alarmowy.
    Nie wymagam od przećiętnego polskiego wyborcy tak skomplikowanych meandrów myślowych : ” Dlaczego Malta, Cypr, Rep.Nadbałtyckie, Luksemburg itp. nie popierają naszej „sprawiedliwej ideii”?
    Ludzie ! Jest fajnie podyskutować i pogaworzyć sobie intelektualnie, ale w tym tygodniu jest przełomowy moment naszego kraju!
    Jeśli powiemy TAK dla systemu głosowania, to jest OK!
    Jeśli powiemy NIE dla Unii, to zaczynamy nowy okres, a smród będzie się rozchodził latami.

  59. Proponuje odczepic sie od malzenstwa Passent – jezyk polski. Jego jezyk i sposob kladzenia na papier tego co wymysli tak przewyzszaja innych najprzerozniejszych gospodarzy blogow, ze bogu dziekowac, ze jest. Skoro sam tak umi, moze innych poprawic. Czasem. To chyba pierwszy raz nie wytrzymal, a codziennie podsylamy mu niezly smietnik. Ci co go krytykuja, osmieszaja sami siebie. Miejcie zaufanie, Passent ma wyczucie co i kiedy mozna.

  60. Bladzic jest rzecza ludzka (Errare humanum est) natomiast bledow poprawianie daje boskie uczucie wyzszosci. Relacje miedzy Polakami i Niemcami byly rozne w roznych okresach czasu i zalezaly takze od wystepowania sympatii lub jej braku pomiedzy interlokutorami. Natomiast stosunki miedzy panstwem niemieckim i polskim byly zawsze nasaczone antagonizmem. Wzruszajace wspomnienie niemieckiej pomocy w latach 1980 powinny byc oceniane pod katem potencjalnej dywersji jakiej za pomoca Solidarnosci i ruchow z nia zwiazanych mozna bylo dokonac w stosunku do PRL jako czlonka Ukladu Warszawskiego. Dywersja sie powiodla chociaz to nie Solidarnosc byla glownym powodem erozji Unii Panstw Socjalistycznych (ze Zwiazkiem Radzieckim na czele). Widze jednak, ze wiekszosc Szanownych Blogierow nie ma pojecia na czym polega caly spor jaki omawiamy lacznie z Szanownym Ojcem Przelozonym tego blogu. Dlatego zainteresowanym polecam artykul Dr. Waldemara Gontarskiego (dyrektora Centrum Ekspertyz Prawnych ZG Zrzeszenia Prawnikow Polskich) zamieszczony w Naszym Dzienniku , z srody 13/06/2007 p.t. „Demokracja europejska czy dyktat europejski” gdzie wszystkie te problemy sa naswietlone z fachowego, prawniczego punktu widzenia. Artykul jest dostepny na internecie w NDz Archiwum http://www.naszdziennik.pl.

  61. Do peter
    W odroznieniu do polskich dziennikarzy, niemieccy popieraja dzialania wlasnego rzadu. Smieszy mnie to, ze pan Passent przylatuje do Hamburga, zeby czytac niemieckie gazety, ktore negatywnie wypowiadaja sie na temat Polski i myslec jak Niemiec. Dla odmiany proponuje panu i panu Passentowi przeczytanie artykulu polskiego dziennikarza.
    http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/druga_strona_070619/druga_strona_a_2.html

  62. Bobola,

    Twój antysemicki post całkowicie Cię zdyskredytował. I oto piszesz następny. Jesteś albo b. młodym człowiekiem, który historię zna z neo-endeckich gadzinówek, albo dobrze zaimpregnowany na rzeczywistość.
    Niemiecka pomoc humanitarna była aktem spontanicznym, ludzie w odruchu serca robili zbiórki, następnie przekazywali swoim kościołom różnych wyznań, które przeważnie organizowały transporty. Często młodzi ludzie sami organizowali zbiórkę i mimo poniżających szykan na granicy NRD-PRL przywozili tu to, co im się udało zebrać.

    Dziękuję za polecenie Naszego Dziennika, przyda się jak będę odnawiał mieszkanie.

  63. Bobola: piszesz jak opentany chomik w klatce.

    Tak jak Aero napisal to byla spotaniczna humanitarna pomoc Nimcow i Polakow w Niemczech, ktorych nieiteresowala wielka polityka i demontaz
    krolestwa zla. Polski urzad celny nawet zazadal oplat celnych za te paczki.
    Nigdy strona niemiecka nie wspomniala o o tym wspanialym akcie pomocy i solidarnosci … zreszto polska tez nie (nie jestem wstanie tyle zjec ile bym chcial wy… na ta niewdziecznosc ze strony tych, ktorzy wtedy stali pod plebaniami w oczekiwaniu na…).

    Osobiscie ma wielki szacunek do Niemcow i dziekuje im za pomoc dla Polski wtedy jaki pozniej w czasie procesu wstepowania Polski do do EU i ma nadzieje, ze wybacza nam te czas maniakow i tych ciagle wczorajszych.

  64. @JanP

    Cytat z Rzeczpospolitej (z podanego od Pana linku): „Przedstawianie Kaczyńskich jako zakompleksionych barbarzyńców nie jest niczym nowym w niemieckich gazetach.” A dlaczego ma byc czyms nowym? Przeciez to fakt! I ten fakt egzystuje juz od lat.

  65. Pozwolę sobie dorzucić @Dante kamyczek do ogródka.

    Pomijając kwestie dyplomacji i konieczności, bądź jej braku, stosowania ortografii, proszę uprzejmie zwrócić uwagę, że „żąd” od „rządu” różni się nieznacznie. Ale już „zad” i „rzad” wprowadza osobliwą dychotomię znaczeniową. Bo cóż począć, kiedy naród straci zaufanie do własnego ZADU? Nieporównanie trudniej się go pozbyć niż „rządu”. Wolę zatem przyjąć, że uwaga Redaktora była raczej czysto porządkowa – dla objaśnienia, co dokładnie może stracić zaufanie narodu.

  66. @ anty-4-rp 🙂

    moj wpis:
    ups … sorry mialo byc:
    … jezeli narod straci zaufanie do zadu (a nie do rzadu).

    bylo moja dyplomatyczna odpowiedzia na hmm … gospodarza.

  67. Obawiam sie,ze Markowi Cichockiemu, typowanemu ponoc na szefa MSZ u Kaczynskich, szczerze trudno pogodzic sie ze swiadomoscia, ze wojna juz sie skonczyla. Potrafie zrozumiec jego, i blizniakow rowniez, oddanie legendzie Powstania Warszawskiego. Ja sam, jako kilkuletni chlopiec, bylem opetany legenda bitwy pod Grunwaldem. Trwalo to od dnia 550 rocznicy triumfu polskiego oreza. Od tej pory, kazda kolejna rocznice przyjmowalem bolesnie jako bezwzgledny wyrok nieublaganego czasu, separujacego mnie fizycznie od tego wielkiego wydarzenia. Otrzasnalem sie po dobrych kilku latach, gdy rozum wzial gore nad marzeniami i emocjami. Ochlonalem do tego stopnia,ze znioslem dzielnie wyczytana w jakims rosyjskim (jeszcze sowieckim) magazynie opinie, ze to szarza ruskich wojow przyczynila sie walnie do grunwaldzkiej wiktorii.
    Jestem dosc regularnym widzem niemieckich programow talk show.
    I to tam wlasnie (zdaje sie u Sabine Christiansen) po raz piewszy ujrzalem i uslyszalem kilka miesiecy temu pana Cichockiego w programie o Centrum E.Steinbach. Jego wystep mnie zafrapowal, ale nie zaniepokoil, gdyz nie wiedzialem wowczas,ze jest to postac, ktora bedzie odgrywac wazna role w tych przerazajacych harcach pod znakiem pierwiastka.
    Zastanawialem sie wowczas skad sie tam wzial reprezentujacy polskiego prezydenta drazliwy, zakompleksiony, nieelastyczny mlody czlowiek , ktory znalazl sie w otoczeniu zupelnie nie zacietrzewionych, zyczliwie do niego usposobionych dyskutantow, prezentujacych zreszta zroznicowane poglady na zadany temat.
    Raz tylko, na poczatku programu, wywolal rozbawienie, gdy stwierdzil, ze jest tutaj sam. Uslyszal w odpowiedzi, ze kazdy z uczestnikow jest sam. Rzeczywiscie, nikomu nie towarzyszyla zona , mamusia, czy chocby kot.
    Trzeba przyznac, ze dzieki swobodnej znajomosci niemieckiego (absolwent germanistyki) i zabetonowaniu sie w swoich pogladach, wytrwal dzielnie do konca programu. C.d.n , zapewne.

    Serdecznie pozdrawiam pana Daniela Passenta, ktorego czytuje wiernie od czasow Bywalca. Dzieki rewolucji komunikacyjnej, moge to czynic nadal, nawet bedac spoznionym, leciwym emigrantem.

  68. Do rich
    Ja tez ogladalem program pani Sabine Christiansen w ktorym wystepowal pan Cichocki i odnioslem zupelnie inne wrazenie niz pan. Pan Cichocki byl bardzo wywazony, rzeczowy i dobrze przygotowany do dyskusji. O ile pamietam byl nim rownierz zachycony inn dyskutant manowicie pan Egon Bahr. Nie zauwazylem u pana Cichockiego kompleksow, wrecz przeciwnie. Stwirdzajac, ze jest sam mial na mysli poglady a nie towarzyszaca mu osobe.

  69. Ja się normalnie wstydzę za całe to towarzystwo Fotygę Kaczyńskich jakiegoś żałosnego Cichockiego.Zobaczycie ci ludzie doprowadzą do nieszczęścia.

  70. Jurta,zgadzam sie z Twoim pogladem na temat braci K.Mieszkam od 23- lat w niemczech.Poniewaz mam mozliwosc porownania wiadomosci z obydwu stron (polskie programy tv+internet),twierdze ze polityka
    braci ,ks Rydzyka,Giertycha,Leppera doprowadza Polske do odizolowania
    od tak „upragnionej,oczekiwanej Europy”.Czy Rzadzacy nie znaja historii.
    Przeciez LIBERO-VETUM bylo powodem ze Polska zniknela na 173 lata
    z mapy Europy.Pytam na tym forum ;czy zapomniano juz jak w latach
    80-tych cala Europa pomagala Polsce,ze R.Regan swoja polityka zmusil
    ZSRR do upadku,czy” Rzadzacy”nie wstydza sie ze polska mlodziez,
    naukowcy,sportowcy,lekarze,itd;itp,ciagle wyjezdrzaja z kraju.
    Moim zdaniem polscy politycy powinni jakopierwsze nauczyc sie od lepszych sposobu rzadzenia,zachowac swoj”lokalny ” patriotyzm do
    walki z cwaniactwem,korupstwem,zlodziejstwem.Jezeli to sie uda to
    NAROD moze podniesc glowe i byc dumny z wybranych przez siebie
    przedstawicieli i swoich osiagniec.Zbigniew ma racje!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Ps: przepraszam za bledy.

  71. Szanowny Panie Passent,
    „nonchalant en passant” biegnie Pan od Kanady do Bangladesz mimo lektury dobrych dziennikow. Przykro mi, ze slowo „Ordnung” sie Panu zle kojarzy; myslal Pan z pewnoscia o „Anordnung” – prosze „zagladnac” do slownika. Poza tym sie z Panem zgadzam (toutes proportions gardées).
    Z powazaniem.
    M.I.

css.php