Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

22.06.2007
piątek

Za siedmioma morzami

22 czerwca 2007, piątek,

Za siedmioma górami, za siedmioma morzami leży kraj, który nazywa się Chile. Jakże on się różni od Polski! Chociaż tam również dyktatura padła prawie 20 lat temu, chilijscy prezydenci nie wyzywają się od zdrajców i s…synów. Wszystko odbyło się elegancko, aksamitnie, choć nie bez grymasów. Chociaż tamtejsza dyktatura pochłonęła tysiące ofiar śmiertelnych oraz osób zaginionych, chociaż była po stokroć bardziej brutalna, panuje tam znacznie większy spokój wewnętrzny niż u nas, którzy chcemy stawiać się za wzór i pouczać całą Europę.

Tylko jeden przykład. Największa i najważniejsza gazeta chilijska, „El Mercurio” – najstarszy dziennik w Ameryce Łacińskiej, bardzo konserwatywny, przez wiele lat był tubą Pinocheta, dotychczas pozostaje organem prawicy, ale jest powszechnie szanowany. I oto ten dziennik w minioną niedzielę (17 bm), z okazji Dnia Ojca, publikuje wspomnienia dzieci wszystkich prezydentów, od lat 60. ubiegłego wieku. Nikt gazecie nie odmówił. Swoich ojców wspominają dzieci prezydentów: syn Ricardo Lagosa – socjalisty, syn Augusto Pinocheta – prawicowego dyktatora, syn Eduardo Freia Montalvy – chrześcijańskiego demokraty, córka Salvadora Allende – socjalisty, obalonego przez wojskowy zamach stanu. Wspomnienia o ojcach są na ogół banalne, pełne miłości do tatusia, bez względu na to jakim był politykiem. Ale czyta się je ze zdumieniem, że jest na świecie kraj i poważna gazeta, w której o swoich ojcach – prezydentach piszą obok siebie: obecny minister, socjalista Ricardo Lagos Weber, dalej: dumny z ojca – dyktatora obibok i wydrwigrosz – Marco Antonio Pinochet, następnie były prezydent (i sam syn prezydenta) – chadek Eduardo Frei Ruiz-Tagle, socjalistka Isabel Allende, a także dorosłe już dzieci znanych polityków rządu Pinocheta.

Ciekawe, czy u nas jakiekolwiek pismo z okazji Dnia Ojca drukowałoby obok siebie pełne miłości wspomnienia o Gierku, Jaruzelskim, Wałęsie, Kwaśniewskim i Kaczyńskim? Na pewno ten i ów czytelnik w Polsce byłby zgorszony takim relatywizmem, takim „stawianiem na jednej stopie”, bo w Chile zamiast rozszarpywać rany przeszłości, pozwolono im się zabliźnić. U nas raczej powiedziano by za poetą, że te rany zabliźniły się „błoną podłości”, ale trzeba przyznać, że amnezja łagodzi obyczaje – pamiętać to jedno, a rozpamiętywać to drugie.

Miejscami jest to nawet lektura pouczająca. Córka Hernana Cubillosa, ministra spraw zagranicznych w rządzie Pinocheta, wspomina wizytę (1978 r.) kardynała Samore, wysłannika Jana Pawła II przed jego pielgrzymką do Chile.

Kardynał przyjechał do nas do domu, zaparkował, ledwo się z nami przywitał (chociaż oboje z bratem mieliśmy wyćwiczone powitanie bardziej protokolarne) i poszedł prosto do livingu, a my zostaliśmy w przedpokoju. Po pięciu minutach drzwi się otworzyły. Ojciec powiedział do swojego kierowcy: ‘Kardynał wychodzi. Niech pan mu towarzyszy’.

Okazało się, że już na dzień dobry kardynał przedstawił swoje warunki, na co tatuś-minister uczynił to samo, dodając, że „nie pozwoli naruszyć suwerenności chilijskiej”. Mowa była więc krótka i kardynał uznał, że w tych warunkach jego misja nie ma sensu. Córka pisze o tym dumna z nieugiętej, patriotycznej postawy ojca. Po 30 latach widać, że ta postawa na nic się zdała. Ale poczytać przyjemnie. Chętnie bym przeczytał podobne wspomnienia w jednej gazecie w Polsce, ale czy doczekam?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 81

Dodaj komentarz »
  1. Czasami to jest mi wstyd, że jestem polakiem…

  2. Panie Danielu,
    ja tylko w przelocie :=)) – dzisiaj 17:35 program tv.Phoenix odbiór możliwy przez Astrę – talk show Maybrit Illner, goście to Gwisine Shwan, Klaus Bednarz, Genscher, Steffen Mueller, minister Schaueble oraz pan Krasnodebski.
    Pozdrawiam.

  3. Gratuluję celności obserwacji!
    To trochę jak porównywanie bajek o Kubusiu Puchatku do opowieści o Wilku który zjadł Babcię…
    Chociaż moje pokolenie czytało o Koziołku Matołku, czy zrozumieliśmy Makuszyńskiego opacznie?
    Ciągle nie widać Pacanowa…
    Pozdrawiam!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Danielu!
    Więcej takich wiadomości (informacji) i to nie tylko w blogu, ale również w „Polityce”. Niech ten zaściankowy nasz kraj dowie się, że można żyć inaczej, lepiej i spokojniej.
    Janusz

  6. Do pozytywnego przykładu Chile dorzucam inny, również godny naśladowania sposób rozliczenia się z przeszłością. Murzyni w RPA – choć rozmiar doświadczonych przez nich zbrodni przekracza nasze wyobrażenia – zrobili to w sposób cywilizowany, przez spowiedź, chociaż nie są katolikami. Oto fragment artykułu, który znaleźć można na stronie „www.rrd.org.pl” w dziale „Opinie”:
    __________________________________

    „Obywatele RPA twierdzą, że to tylko dzięki prezydentowi Mandeli, którego nazywają Madiba, przejęcie władzy przez większość murzyńską nastąpiło bez przelewu krwi. Świat z podziwem patrzył na procesy rodzenia się demokracji w RPA, a w szczególności na sposób rozliczenia się z przeszłością. Powstała TRC (Truth and Reconciliation Commission), czyli Komisja Prawdy i Pojednania. W jej skład weszli ludzie cieszący się autorytetem ogółu społeczeństwa, m.in. arcybiskup kościoła anglikańskiego Desmond Tutu. Zasady były proste. Każdy obywatel, który coś miał na sumieniu w sprawach stosunków międzyrasowych, mógł zgłosić się do TRC i wyznać publicznie swoje winy. Odbywało się to w obecności samych poszkodowanych, w niektórych przypadkach sesje TRC były pokazywane w telewizji. Ten, kto został ułaskawiony przez TRC nie mógł być później ścigany przez wymiar sprawiedliwości. Należy podkreślić, że Komisja zajmowała się tylko faktycznymi przestępstwami, takimi jak: morderstwa, tortury, gwałty, kradzieże itp.

    „Wieloletnia akcja TRC niemal zakończyła się sukcesem. Wprawdzie skorzystało z niej wiele osób po ubu stronach barykady, ale czegoś najważniejszego zabrakło. Teraz z perspektywy czasu widać, że po prostu nie pomyślano o zadośćuczynieniu. Cóż z tego, że winni wyznali swoje wykroczenia, że żałowali za swoje czyny, że nigdy więcej nie zrobią czegoś podobnego, że ofiary wspaniałomyślnie darowały swoim katom. Ale wszyscy po cichu liczyli na rekompensatę finansową. Poszkodowani spodziewali się, że prześladowcy przeleją okrągłe sumy na ich konta. Ich oczekiwania były daremne.

    „W sumie niewielkie niedopatrzenie, które można skorygować i opracowany w RPA model oczyszczenia przez ‚spowiedź’ może być zastosowany wszędzie tam, gdzie w przeszłości dochodziło do łamania praw człowieka.”

  7. Panie Redaktorze, to dobrze że dzisiaj ukazał się Pana tekst. Jakieś to pocieszenie dla duszy umęczonej wszechogarniającą atmosferą zawiści, podejrzliwości, buty niedouczonych ministrów (Ziobro). Obowiązuje myślenie: myśmy dumni, zasłużeni dla …(wpisać dowolnie), nikt nie będzie nas pouczał jak prowadzić sensowną politykę wewnętrzną, o zagranicznej nie wspomnę. Jak już ziemia pali się pod nogami to mamy stałe tematy: Tajne konta lewicy; komisja Orlen-owska, no i niezmiennie LUSTRACJA. Dobrze, że poza krajem znajdującym się między Odrą i Bugiem jest w miarę normalnie. A może do nas nie mogą się przebić ludzkie zachowania z powodu oceanów jakie znajdują się między Europą a RPA i Ameryką Poł.
    Pozdrawiam serdecznie.

  8. Panie Danielu świetny tekst o Chile,prosze takich więcej,a jakby Pan przemycił jeszcze coś o chilijskim winie,to byłoby cudnie.Pozdrawiam.

  9. Z góry uprzedzam, że je nie całkiem na temat: ani o Chile, ani o Dniu Ojca, ewentualnie coś o tolerancji.

    Dotychczas nie za bardzo rozumiałem co naprawdę znaczy „prezydent, który dzieli”, „prezydent konfrontacji, niezgody”. Otóż nic mnie tak nie dotkęnło: ani „czerwona małpa”, ani „ZOMO”, ani inne wybryki jak wczorajsza wypowiedź pana Kaczyńskiego (w życiu nie nazwę go prezydentem) na przedpolu szczytu Unii, że gdyby nie Niemcy i II Wojna, Polska miałaby obecnie 66 milionow obywateli.

    Podobno, gdy ten pan był w Londynie, polscy emigranci go wygwizdali. Jak mieli się wczoraj poczuć Polacy (około 2,5 miliona), od lat mieszkający w Niemczech, gdy usłyszeli argumenty z początkow poprzedniego stulecia? Jak ja mam sią czuć w pracy wśród Niemcow, którzy mnie przed 22 laty przyjęli do swojego kraju?

    To jest po prostu chamstwo bez przykładu! Niemcy, co najmniej od czasu kanclerza Brandt’a wspierają Polskę i Polaków, to dzięki Kohl’owi i Schröder’owi, mimo niespełnienia wszystkich wymogów, Polska mogła przystąpić do Unii. Pan Kaczyński nie dorósł do roli, jaką spełnia, dorósł do zamknięcia w Klapsmühle.

    W ARD, w głównych wiadomościach, starano sią zatuszować sprawę. Komentarz był mniej więcej taki, że „Polska co prawda domaga sie wliczenia poległych na wojnie i nienarodzone dzieci, lecz Wielka Brytania zdaje się być najtwardszym orzechem do zgryzienia”. Nic więcej. Podobnie w tonie niezostrzania czy wręcz pojednania wypowiedział się Schäuble (a przecież jako Minister Spraw Wewnętrznych dał się poznać jako zwolennik radykalnych metod).

    Przecież Unia to nowy rozdział w historii Europy, Unia to nie III Rzesza, obecne pokolenie Niemców, to juz co najmniej drugie po wojnie. Czy pan Kaczyński tego nie rozumie? W 50 letniej historii Unii, Niemcy jako jej członek, założyciel i największy płatnik, jeszcze nigdy nie zostały tak głęboko dotknięte.

    W nieco ostrzejszym tonie są komentarze w prasie: Süddeutsche, czy Spiegel online (innych nie przeglądałem). Uderza też ton, a przede wszystkim ilość komentarzy czytelników. Ale czemu tu się dziwić? Ja się nie dziwię! Jedynie jest mi dogłębnie wstyd. Tak wstyd, jak jeszcze nigdy w ciągu ostatnich 22 lat.

  10. Niby niewinnie pokazany przykład Chile, w przypadku choroby polskiej stanowi kluczową diagnozę wszelkich niepowodzeń. Tzw rewolucja Kościelno-Solidarnościowa, nie wiem czy mimochodem, czy w sposób programowy wniosła do polskiego społeczeństwa element nienawiści. Każda płaszczyzna życia społecznego, politycznego, kulturalnego lub religijnego radykalizuje i wzmaga zespoły cech, które różnią ludzi w sposób niespotykany nawet w poprzednim systemie. Dla wielu partii politycznych, szczególnie prawicowych i dla wspierającego je kościoła sianie nienawiści jest elemnetem doktryny uzsadniającej sprawowanie władzy lub zniewalania umysłów. Nienawiść przenosi się często na życie w małch społecznościach ulicy, osiedla a nawet rodziny. Nawet przy kupnie gazety w sklepie lepiej nie ujawniać podejrzanego tytułu /np. GW/, a nie daj boże pokazać swoją niezależność pogłądów lub stosunku do kościoła. Obawiam się, że ten składnik życia społeczeństwa polskiego zadomowił się na trwałe i codziennie jest wspierany przez tzw wolne lub reżimowe media, szerzace oprócz nienawiści, chamstwo, brutalność i inwektywy /czułe rozmowy między prezydanetami/. I w ten sposób znaleźliśmy sie wreszcie w swoim własnym domu. Myślę, że za wyjątkiem 45 letniej hibernacji, ten dom zawsze taki był.

  11. Redaktorze, jestem zdania, że Polska nie jest jedynym krajem, który historia kopnęła w d…, są kraje, które odczuły ten kopniak historii boleśniej, chociażby Hiszpania, z doświadczeniem wojny domowej, której my chwalić Boga uniknęliśmy i 40 latami dyktatury, jak Chile po przewrocie Pinocheta czy Portugalia za dyktatury Salazara, o której już wszyscy zapomnieli i wspominają Salazara jako człowieka, wdrażającego katolicką doktrynę społeczną, a nie krwawego dyktatora, prześladującego przeciwników politycznych. Polskie doświadczenia z krwawymi represjami skończyły się definitywnnie w 1956 roku, jeżeli nie liczyć wydarzeń grudniowych 1970 r., gdy rzeczywiście polała się krew.
    Gdyby tak jeszcze nasi politycy wzięli przykład z Hernana Cubillosa w kontaktach z USA albo Watykanem, bo pomyśleć, minister w katolickim kraju, za czasów dyktatury katolika Pinocheta, a odważył się dać odpór wysłannikowi samego JPII.

  12. Kilka miesięcy temu,w jakimś programie”gadających głów”,ktoś wymienił Chile jako przykład rozwoju gospodarczego.Ktoś inny(z PISu)odpowiedział z przekąsem,że Chile to kraj egzotyczny i Polska nie musi brać z niego przykładu.
    Wydaje się,że Polska mogłaby brać z Chile przykład nie tylko w sprawach gospodarczych lecz także w dziedzinie tolerancji i poszanowania godności człowieka!
    Zbrodnie gen.Pinocheta w stosunku do narodu chilijskiego były niewspółmiernie większe od „zbrodni stanu wojennego” w Polsce.
    Gen.Pinochet został po śmierci pochowany z ceremoniałem przysługującym jego stopniowi wojskowemu.
    W Polsce gen.Jaruzelskiego odsądza się od czci i wiary,ultraprawica chce go pozbawić stopnia wojskowego oraz odznaczeń państwowych!
    Gdzie my żyjemy?

  13. „…bo w Chile zamiast rozszarpywac rany przeszlosci, pozwolono im sie zabliznic..” Pan chcialby, zeby w Polsce wszyscy sie kochali bezwzgldu na to, co robili i jak robili. Niestety w zyciu ponosi se konsekwencje za to co sie robi.

  14. Pismo jest, choć raczej nie jest to gazeta codzienna, na co pewnie miał Pan nadzieję. Dwutygodnik „Viva” opublikował swego czasu wspólny wywiad oraz sejsę zdjęciową córek wszystkich naszych prezydentów 🙂 (zdaje się, że poza córką obecnego prezydenta, która – jak również jego żona – przyjęły wtedy politykę unikania życia publicznego).

  15. „Pamiętać to jedno, a rozpamiętywać to drugie” – dla mnie główna myśl tego wpisu. Dodałem do swojej kolekcji złotych myśli.

  16. Polacy lubia uwazac sie za narod wyjatkowy i jestem sklonna sie z tym zgodzic – innego narodu tak wyjatkowo nie umiejacego sie dogadac nie ma chyba na kuli ziemskiej. Gdyby w Polsce znalazl sie maz stanu pokroju Mandeli, prawdopodobnie uznano by go za zdrajce i wroga. Ciekawe, dlaczego inni potrafia znalezc kompromis w warunkach znacznie trudniejszych, a my nie? Jedynym wyjatkiem w najnowszej historii byla pierwsza Solidarnosc, co zreszta przynioslo nam wielkie uznanie na swiecie, ale dzisiejszy zenujacy spektakl wokol tego narodowego zrywu znowu potwierdza najgorsza stereotypy.

  17. Bernardroland
    Slowo w slowo moglabym napisac to samo co Ty. Nie wierzylam wlasnym uszom, kiedy uslyszalam te niewiarygodne slowa! Tez mieszkam w Niemczech od stanu wojennego, ale nie czuje sie zmuszona wstydzic za poczynania i wypowiedzi przedstawwicieli naszych obecnych wladz. W rozmowie z Niemcami mowie zawsze, ze utozsamiam sie z ta inna czescia narodu – otwarta na swiat, kulturalna, tolerancyjna. Masz absolutna racje – Niemcy tak wiele zrobili dla Polski w ostatnich dziesiecioleciach, ze nie zasluguja na ciagle ciosy maczuga nazizmu. Dla nich to wielka trauma i hanba narodowa, ale w koncu od wojny minelo tyle lat. Czy nie nalezaloby w koncu przyznac im prawa do dumy za to, co udalo im sie osiagnac po wojnie?

  18. Do bernardroland
    Polecam panu artykul http://debatte.welt.de/kommentare/25275/es+sind+die+polen+die+europa+retten
    oraz dzisiaj o godz 17:30 program Maybrit Illner: „Polen, schwirig´ Nachbarland” stacji PHOENIX

  19. bernardoroland – 22.06., godz. 09:54.
    Na marginesie. Gdyby Polska miała 66 mln obywateli, to ilu z nich byłoby na emigracji?

    Również spośród popierających PiS obywateli wielu chleb znalazło poza Polską… Ilu jeszcze wyemigruje? Poprawy się nie zapowiada…

    Pozdrawiam, tss

  20. Chamstwo i jeszce raz chamstwo. Tyle mogę powiedzieć na temat wypowiedzi Kaczyńskiego. I mam tylko nadzieję, że Niemcy nie uwierzą, iż wszyscy Polacy to tacy sami idioci jak dzisiejsi, pożal się Boże, „przywódcy”.

  21. Artykuł w „Die Welt” czytałem wczoraj. Ukazał się jeszcze przed powtórzeniem w Brukseli przez Lecha tego, co wcześniej powiedział Jarosław o tych 66 milionach.

    Mi nie chodzi w poprzednim komentarzu o metodę liczenia głosów, ani o polską propozcję. Mi chodzi o niedopuszczalną argumentację.

    Autor tego artykułu jest z pochodzenia i z przekonania (krytykuje postawę Schröder’a w sprawie wojny w Iraku) Anglikiem i pewnie ma powody, aby naświetlić polskie żądania pozytywnie. W końcu jedno veto wystarczy. Niech będzie na Polskę, a nie na Wielką Brytanię – zdaje się mówić.

    Pewnie nie uszły Pańskiej uwadze komentarze?

  22. Czy ktoś będzie tak uprzejmy i poda jakiś link do wypowiedzi leszka mniejszego, tej o niemcach, II wojnie i 66 mln obywateli?? serdecznie dziękuję.

  23. Witam
    Doczeka Pan Doczeka!! (My też)
    Pięknych wspomnień, z czasów solidarności.
    „Agenta Zdrajca” o „S…synach” i
    „Sq..Synów” o Zdrajcy”.
    Żenada…….. Czasem nazwać ich politykami to za mało.

  24. Czytajac ten tekst przypomnialem sobie ta legendarna poludniowo-afrykanska Komisje Prawdy i Przebaczenia (Truth and Reconciliation Commission (TRC)), ktora zajmowala sie badaniem zbrodni apartheidu. Nelson Mandela, Desmond Tutu – totez przeciez przyklady wspaniale, jak mozna historie przerobic i przezwyciezyc. A przeciez historia czarnych i bialych afrykanow poludniowych w porownaniu z polska to o wiele brutalniejsza i krwawa. Polak potrafi?

    Zyje od 30 lat poza granicami Polski, podrozowalem po calym swiece (poza Ameryka Poludniowa), mieszkalem przykladowo w takich krajach jak USA i Chiny – ale nigdy nie spotkalem sie z narodem, ktory tak kurczowo trzyma sie swojej nienawisci, jak to robia Polacy. Troche to przypomina konflikt pomiedzy Sunnitami i Szyitami – powod do niego poczodzi z 7. wieku a oni to tak czuja jakby on by sie odbyl wczoraj. Miejmy nadzieje, ze u Polakow to tak dlugo nie potrwa…

    Ale ta daznosc Polakow do trzymania swojej nienawisci mnie to bardzo dziwi. Czy to nie jednym centralnym punktem w chrzescijanstwie jest przebaczanie? Polacy przeciez tak dumni z wielkiej tradycji katolicyzmu w Polsce. Jakos to wszystko razem nie pasuje.

  25. Panie Redaktorze, toż prawdziwi Polacy nigdy przenigdy nie pozwolą czemukolwiek się zabliźnić! Będziemy rozpamiętywać, rozdrapywać, pokazywać krwawe blizny po najdalszych przodkach. I one, te blizny, zawsze będą najświętsze ze świętych, najkrwawsze i absolutnie nie do zabliźnienia. Pamięta Pan z pewnością przejmujący esej Michnika o egoizmie bólu. No przecież to straszna hańba – jaki egoizm, naród taki jak nasz nie posiada egoizmów tylko święte i niezbywalne prawo do wszechświatowej czci.
    Z tych śmieszno-groźnych polskich kompleksów obecni władcy robią cnotę. Kiedyż my wreszcie dojrzejemy? Mam nikłą (podkreślam – nikłą)nadzieję, że przy okazji następnych wyborów. Nie mogę się odczekać chwili, gdy te dwa kompletnie niewychowane, rozwydrzone bachory trafią do kąta.

  26. Tym, którzy jeszcze nie przeczytali, polecam (jako uzupełnienie dzisiejszego felietonu p. Daniela) moja ulubioną książkę – Dom dusz, Isabel Allende. Jest o Chile, polityce, dramatach zwykłych ludzi, przebaczeniu; są różne perspektywy poszczeg. warstw społecznych; jest dużo humanizmu; jest wreszcie wspaniały klimat – jakby ze 100 lat samotności Marqueza.

    I króciutko odniosę się do wpisów Blogowiczów – pytanie: kogo reprezentuje przed światem nasz prezydent? Skoro nie nas, to kogo?

    A i jeszcze jedno, tak się zastanawiam, jaką różnicę jakościową spowodowałoby, gdyby premierem był Jan Maria Piotr Władysław Premier z Krakowa Rokita. Chyba byłoby ciekawiej.

  27. @bernardroland

    To nie moje, ale się pod tym podpisuję – na forum ‚Wrocław bez cenzury’ wypowiedział się w e słowa map4:

    ‚Przeczytałem sobie w Gazecie Wyborczej, że gdyby nie wojna, to polaków byłoby 66 milionów. Teza ta ma podbudować żądania kaczyzmu co do korzystnego dla Polski lecz nieuzasadnionego podziału głosów w radzie Europy.
    Tak sobie pomyślałem, że gdyby nie wojna, to z tych 66 milionów przynajmniej 10 byłoby Ukraińcami, około 8 to byliby żydzi, a rodzice kaczyńskich nie spotkaliby się na barykadach powstania warszawskiego. Ponadto mniemam, że przedwojenna inteligencja nigdy nie dopuściłaby takich debili do władzy, ani że Kaczyńscy nie mogliby zrobić magisteriów i doktoratów z prawa leninowskiego.
    Z takimi zainteresowaniami naukowymi, jakie mają obydwaj bracia trafiliby co najwyżej do obozu w Berezie Kartuskiej.
    Ponadto w wielonarodowej Rzeczypospolitej endecja grałaby o wiele większą rolę, niż na szczęście gra dzisiaj. Lepper zgniłby już dawno w sanacyjnym pierdlu, nie byłoby PZPR-SLD ani odtrutki na nią, czyli „Solidarności”, a temat teczek wcale by nie istniał przecież.

    Słowem – nie byłoby ani PiSu, ani Samoobrony. Być może LPR byłaby o wiele silniejsza. Pewnie rządziłby „Piast” na przemian z BBWR.

    Nie byłoby Unii Europejskiej, która ze strachu przed powtórką II WŚ powstała przecież. Nie byłoby NATO, z parasola którego korzystamy, ani terroryzmu, który jest odległym echem zmiany doktryny politycznej przez USA po ataku na Pearl Harbor.

    Nie rozumiem więc, czego w imieniu podobno Polski żądają od reszty unijnych krajów obydwaj bracia. Kaczyńscy – zarówno politycznie jak i biologicznie są dziećmi wojny. Tej, na którą teraz tak plują. Jeśli my, Polacy naprawdę chcemy zacząć kręcić zegarem do tyłu, to najpierw musimy uśpić bliźniaków.

    Naprawdę warto jest przemyśleć własne argumenty, zanim zacznie się je
    artykułować na forum międzynarodowym.
    map4

  28. au
    „Do pozytywnego przykładu Chile dorzucam inny, również godny naśladowania sposób rozliczenia się z przeszłością. Murzyni w RPA – choć rozmiar doświadczonych przez nich zbrodni przekracza nasze wyobrażenia – zrobili to w sposób cywilizowany, przez spowiedź, chociaż nie są katolikami”.

    To naiwność sądzić, że do takiej komisji masowo zgłaszaliby się funkcjonariusze dawnego władzy komunistycznej z głowami posypanymi popiołem? Oni często robią co innego, kombinują – bywa że już na emigracji – w jaki sposób legitymizować tamten okres swojego życia, co widoczne jest i na tym blogu. „Norymberga” Wojciecha Tomczyka jest interesująca, ale artystycznie, nie opisuje żadnego szerszego zjawiska. Według hipotetycznej sytuacji („godny naśladowania sposób rozliczenia się z przeszłością”), o której wspomniałeś czerpiąc z południowoafrykańskiego przykładu, funkcjonariusze dawnego komunistycznego reżimu w Polsce musieliby mieć nóż na gardle, aby zeznawać, a tego noża nikt im nie przykładał. W Polsce trudno dziś opublikować choćby listy oprawców z UB i SB. Wcześniej był przecież okrągły stół, przy którym część opozycji zawierając polityczne porozumienie praktycznie wybaczyła władzy w imieniu ofiar. Co o tym sądzą ofiary i ich rodziny możemy się domyślać. Jak sarkastycznie śpiewał Jacek Kaczmarski: „Tylko ofiary się nie mylą – i tak rozumieć trzeba Jałtę”.

  29. Nie wiem jak inni ale mnie to już zaczyna nie tylko mierzić ale i wściekać, że w moim imieniu, bez żadnego względu na to, iż ponad 50% tego właśnie narodu nie ma ochoty umierać za pierwiastek, ten rząd i prezydent brną w swoin fobiach i prezentują je na arenie międzynarodowej. Zdarzyło mi się i jeździć po świecie i pracować w zagranicznych firmach, z których to czasów pozostały mi znajomości i przyjaźnie z ludźmi, którzy obecnie powracali do swoich krajów, członków Unii. i oni mnie teraz proszą o wyjasnienie naszego, polskiego stanowiska. Jakie jest ich zdziwienie, gdy mówię, że nie potrafię tego zrobić, bo to nie jest moje stanowisko, ja się znim głęboko nie zgadzam i duża cześć Polaków również. Dla nich jest niewyobrażalne, że rząd przed tym szczytem nie przeprowadził żadnych konsultacji z parlamentarnych i nie uwzględnił w swoim stanowisku żadnych sugestii innych opcji. Dla nich elementarna kultura polityczna tego wymaga, bo zaraz, po następnych wyborach ktoś to będzie musiał kontynuować i dlatego trzeba mieć taki szerszy mandat, żeby ta kontynuacja była możliwa. A u nas dominuje filozofia Po na s choćby potom. O wypowiedziach odnoszących się do II wojny światowej braci K nie będę się odnosić, bo cholera na samą myśl o nich nie chce mi przejść od wczoraj. A jak pomyślę, że do następnych wyborów jeszcze dwa lata, to mnie dosłownie szlag trafia.
    Pozdrawiam.

  30. Merytorycznie i bez wulgaryzmów. To prawda, chilijska dyktatura była brutalniejsza niż dyktatura proletariatu w Polsce, ale porównywanie jednego z drugim jest jak porównywanie jabłek do pomarańczy.

    Jeśli w Polsce dyktatura ciemniaków była jabłkiem, to takim samym owocem były w Chile rządy marksisty Salvadora Allende, który próbował legalnie zaprowadzić w tym kraju komunę. Jedynie jego rząd można porównywać z polską dyktaturą proletariatu. Z tą różnicą, że była to jeszcze bardziej poroniona dyktatura niż nasza, bo nie starczyło jej pary nawet na trzy lata. Najpierw znarowił się proletariat (strajki w 1972 r.), potem był coup d’état, w końcu na scenie już jawnie pojawił się zakulisowy wykonawca zamachu Pinochet.

    Jaruzelski ze swoim stanem wojennym nie był Pinochetem, był odpowiednikiem Salvadora Allende, z jego rozpaczliwymi próbami uratowania chilijskiego socjalizmu.

    Tam Pinochet ze swoją juntą, tu, w szesnaście lat później, Mazowiecki ze śliczną Niezabitowską przy boku i sadystą Balcerowiczem w ministerstwie finansów. Logika procesów historycznych identyczna – naród obala komunę i zabiera się do robienia po niej porządków rękami swoich przywódców. Czyli, o paradoksie, to Mazowiecki obejmuje w postkomunistycznej Polsce rolę Pinocheta, tylko kto przy zdrowych zmysłach będzie porównywał Mazowieckiego z Pinochetem? Na sensowne porównania, na sensownego Pinocheta, trzeba było poczekać kolejnych szesnaście lat.

    I oto mamy Bliźniaków, nasze pomarańczki, naszych prawdziwych Pinochetów. Kończą to, co przez delikatność serca niedoszłego dyktatora Mazowieckiego nie zostało doprowadzone do końca. Może właśnie dlatego jest to takie bolesne dla ludzi związanych z ancien régime, i może dlatego w Polsce do dziś tęsknimy za idyllą, którą mogą się cieszyć nasi zamorscy bracia Chilijczycy.

  31. Bosze, jak ja tym Chilijczykom zazdroszczę, jak to trzeba człowieka wychować, żeby nie robił takich rzeczy w dorosłym życiu,jak nasi ” braciszkowie”.Ta zaciekłość ,ta zapiekłość , oczywiście z Bogiem na ustach.

  32. Kompromis miedzy katami i ofiarami to marzenie masochisty. „Gwalt niech sie gwaltem odciska. A ze slaboscia lamac uczmy sie za mlodu” pisal wieszcz i mial swieta racje. W Polsce po-Solidarnosciowej nie nastapilo prawdziwe oczyszczenie populacji z czlonkow aparatu komunistycznego, administracji i sluzb represyjnych w stylu takim jaki slusznie zastosowal gen. Pinochet. Wrecz przeciwnie, czlonkowie komunistycznej nomenklatury i powiazanych elit przechwycily w drodze zlodziejskiej prywatyzacji srodki produkcji, media oraz struktury finansowe kraju stajac sie jego obecna elita finansowa. Ta przewage finansowa wykorzystuja progenitury bylej komunistycznej elity oraz powiazanych z nimi geszfciarzy z Solidarnosci aby w dalszym ciagu sprawowac wladze w Polsce. Co wiecej przez przystapienie do UE oraz ustanowienie Trybunalu Konstytucyjnego sa one w stanie paralizowac wysilki obecnego rzadu aby chociaz czesciowo skorygowac zaszlosci czasow PRLu i IIIRP . Szkodliwy dla interesow narodu polskiego akces do UE mozna tylko porownac do Konfederacji Targowickiej. W obu wypadkach dywersyjne dla polskich interesow konszachty z panstwami osciennymi mialy na celu przeciwdzialanie reformie systemu rozdzialu dobr i sprawowania wladzy w kraju, ktore bylo niezbedne dla uzdrowienia sytuacji wewnetrznej. Dobrze sie dzieje, prezydent Kaczynski usiluje skorygowac ta sytuacje, ktora staje sie nie do zniesienia dla prawdziwych Polakow.

  33. „Jak dobrze wstac, skoro swit, jutrzenki blask duszkiem pic ….” jak dobrze wstac zdala od tege zenujacego cyrku. Wszelkie pozostalosci zludzen, rozwiane. Nie powroce tu, (tam) gdzie wierzby posrod pol. Tam juz jest koniec, tam nie ma juz nic. Jestesmy wolni. Mozemy isc. Piosenka rzeczywiscie jest dobra na wszystko.

  34. „Chętnie bym przeczytał podobne wspomnienia w jednej gazecie w Polsce, ale czy doczekam?”

    Najlepsze są proste pomysły. Niech Pan zaproponuje w swej rodzimej „Polityce” to uczynić dzieciom byłych i obecnych premierów, prezydentów Polski. Mogą to być wspomnienia ze wspólnych wakacji w dzieciństwie z rodzicami politykami, pierwszy bądź ostatni dzień w szkole.
    Ale znając życie, to Pan oleje i będzie narzekał jacy to oni beznadziejni, a Pan nie doczeka. Ja bym na Pana miejscu spróbował. Próba nie strzelba.

    Fraglesi
    „Czasami to jest mi wstyd, że jestem polakiem…”

    Polak piszemy z dużej litery. Takiego błędu nie robią nawet dysortograficzne dzieci. Chyba, że chciałeś napisać pogardliwie. Ja jestem dumny z tego, że jestem Polakiem, przez wielkie „P”.

  35. Bobola 16:31

    „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5, 7)

  36. Bobola pisze:
    2007-06-22 o godz. 16:31

    Kompromis miedzy katami i ofiarami to marzenie masochisty. “Gwalt niech sie gwaltem odciska. (…)

    A fe. Czyżby Bobola był zwolennikiem samogwałtu?
    Reszta postu to rydzyki w moherowym sosie. Niestrawne.

  37. EsKom 14:52

    (1) Prywatnie uważam, że jest stanowczo za późno na masowe rozliczenia – o conajmniej 16 lat. Jedyne co pozostało to ściganie osób, które popełniły przestępstwa względem Kodeksu Karnego obowiązującego w tych czasach.

    (2) W tym zacytowanym przeze mnie tekście była mowa o amnestii dla tych, którzy zgłosili się do TRC. Darowanie win pełni rolę Twojego „noża na gardle”.

    (3) Jest też mowa o „osobach po obu stronach barykady”, co ma decydujące znaczenie, czy mamy do czynienia z odwetem, czy oczyszczeniem.

  38. Haha, Ty jednak jesteś wulgarny (wg. słownika jęz. pol.: bezgranicznie spłycony i uproszczony). Czy twierdzisz, że dyktator Kaczyński robi to dla gospodarki polskiej, co Pinochet zrobił dla chilijskiej? Powiedz mi, co takiego odkomuszającego zrobił twój Kaczyna. Czy wiesz może, co o jego “rewolucji” powiedzeli Mazowiecki i Balcerowicz? A Niezabitowska?

    Ja widzę, że Kaczyński jest powrotem do komunizmu, jest demagogia dla zaspokojenia instynktów homini sovetici w Polsce. Nie jest ani jabłkiem, ani pomarańczą, ani nawet owocem mango. Ani Pinochetem, ani Allende. Upodabnia się do Perona i Mussoliniego – obaj są nadal obiektem populistycznych wzdychań w poszczególnych krajach.

  39. Bystre spojrzenie Passenta,

    pozwala czytelnikom krytycznie spojrzec na otoczenie.
    Z przyjemnoscia przeczytalem ostatni blog.
    Misja literata to otwieranie ludziom oczy na to co ich laczy.
    Brawo Daniel Passent.

  40. Panie Redaktorze !
    Znany rabin Avram Blau, jeden z twórców ultraortodoksyjnego ruchu w judaizmie zwanego „haredim” stworzył pojęcie tzw. pobożności ” słusznej nienawiści”. Nie wgłębiając się w dokłądne zalożenia doktrynalne tego odłamu religii mojżeszowej mozna wywnioskować z empirycznych doświadczeń polskich, że wzrost (od 18 lat) ureligijnienia” atmosfery w naszym kraju i wchodzenie na coraz wyższe poziomy celebracji (w których spaja się sacrum z profanum) świąt państwowo-kościelnych sprzyja właśnie rozwojowi i pogłębieniu w narodzie tej blauowskiej „pobożności słusznej nienawiści”. Jak maotsetungowskiej teorii walki rewolucyjnej nieodzownym była krew (krew rodzi się z karabinu – rzekł Wielki Sternik) tak nadwiślańskiemu kato-endeko-polakowi nienawiść i pobożność są potrzebmne aby uspokojał swe kłębiące się trzewia. Raz jest to Żyd – on jest nieśmiertelny, innym razem – „szkop”, może być „ruski” (bo prawosławny i pisze takimi dziwacznymi lieterami), „pepik” jest leniwy, „hajdamaka” głupi; może być „komunista” (choć tu z defibnicją jest gorzej, określić kogoś precyzyjnie trudno – ale komunista to ten który „chce mieć wszystkie baby wspolne”), teraz – agent lub „ubek”, „różowy” bądź „uwol”.
    I tak się to kręci przy udziale dużęj – bo również endekoidalnej -częci Kościoła.
    Tylko edukacja i wtapianie się „polskiego żywiołu” coraz bardziej w Unię może wyzwolić nas za pół wieku z mentalności „oblężonej twierdzy” i kultury „łodzi podwodnej”.
    Pozdrowienia.

    PS: Pamiętam, że w okresie Vaticanum II J.Turowicz napisał taki słynny esej pt. „Kościół nie jest łodzią podwodnną”; wydaje się iż Kościól polskiego Chomeiniego – o.T.Rydzyka (piszę tak biorąc za wzór Izrael lat 80-tych gdzie rabbiego M.Loevingera z racji jego hiperortodoksji i terrorystyczno-funda,mentalistycznych zapedów, nazywano Chomeinim Izraela) – jest 200 procentową łodzią podwodną we współczesnej epoce.

  41. chris-hh 13:35

    Może potrwać ten polski konflikt nawet dłużej niż między szyitami i sunnitami. „Polityka historyczna” i równie silne podloże religijne o to zadbają.

    haha 15:38

    Drogi haha, porównanie pozornie trafne. Pozornie, bo jak każdy pozór – opiera się na atrakcyjności formalnej i daje satysfakcję „zrozumienia”. To raczej aforyzm, literacki paradoks, ale nie analiza (zgadzam się, że w krótkim blogowym wpisie nie ma miejsca na pełne analizy). Ale: Mazowiecki i Balcerowicz nie sprzątali po przeszłości. Patrzyli w przyszłość, sprzątanie po przeszłości było tylko przygodnym artefaktem, ale nie ich pierwsza intencją. Nie byli więc nieefektywnym wcieleniem Pinocheta.
    Kaczyńscy natomiast i PiS całą energię swą i zachowawczej większości społecznej kierują właśnie ku przeszłości (przy czym wcale nie jestem pewien, czy tylko na jej sprzątanie . . .), a to co się dzieje dla przyszłości to tylko artefakt (głównie proweniencji zagranicznej).
    Dlatego, zupelnie przypadkowo, mogą sprawiać wrażenie spóźnionego o 16 lat polskiego Pinocheta, ale to pozór. On zakończył tylko epizod, był „naturalnym” kontynuatorem. Oni odwracają bieg historii (którego odwrócić się nie da). Różnice kontekstu – zbyt wielkie. Ale efektowne to było.

  42. Bernardoland 9:54
    zgadzam się całkowicie. Mam tylko nadzieję, że nie dożyję dnia, kiedy Niemcy zaczną się tak zachowywać w UE wobec nas, jak my wobec nich. Choć kto wie czy Kaczyńscy nie na to właśnie liczą…
    Po lekturze dzisiejszych serwisów dotyczących szczytu UE mam wrażenie, że Merkel ma szczęście że jest kobietą, bo nasz premier dawno by ją już wyzwał „na ubitą ziemię” i odpłacił jej za wszytskie krzywdy, których doznaliśmy, poczynając od von Jungingena…

  43. Przez największe z możliwych P! Prawda, proces7?
    A tak BTW piszemy WIELKĄ LITERĄ, nie „z dużej litery”. Błędy stylistyczne, w odróżnieniu od literówek, nie przystoją tym, którzy lubią pouczać.
    Prawda, proces7?
    Twoja duma z bycia Polakiem jest zrozumiała tylko wtedy, gdy dodasz, że nie wyjeżdżałeś i nie planujesz wyjazdu zagranicznego. Są jednakże tacy Polacy, którzy muszą się rumienić za wybrańców narodu pozbawionych elementarnej kindersztuby. Symptomy braku wychowania (gdzie była wtedy patriotyczna mamusia, która nie nauczyła synków elementarnego szacunku dla innych) były widoczne już wcześniej – łatwo nie zapomnimy „dziada” i „małpy”, „ZOMO i łże-elit. Dwaj mali, zawistni pyszałkowie, mający Europie do zaproponowania tylko (nie swoje zresztą) blizny wojenne, ukazane między mlaskiem, a odbiciem w kułak. Oni CIEBIE reprezentują. Cieszysz się?
    Bo w byłych PGR-ach z „małpy” był ubaw po pachy…

  44. Parafrazując „za siedmioma górami, rzekami” jest taki dziwny kraj z środkiem geometrycznym w miejscowości Piątek. W Kancelarii Premiera nie ma zasięgu telefonii komórkowej, powstaje miasteczko namiotowe wzdłuż Traktu Królewskiego, a w Brukseli przedstawiciele obecnej koalicji bez przygotowania sieją ferment po przegranej bitwie o definicję wódki /wina posła Samoobrony /, itd.. .
    PS. W Górach Świętokrzyskich jest historyczna i zasłużona miejscowość, miasto Wąchock, a także obecnie stolica humoru. Na okres urlopu proponuję obecnej ekipie praktykę u Sołtysa, może po wakacjach będzie trochę normalności.

  45. Bobola
    Czym będą się różnili ci zwycięzcy prześladowani, od swoich niedawnych katów? Odpowiem ci, że niczym. Udoskonalą jedynie metody jakie stosowane były wobec nich. I na koniec okazać się może, że to prześladowcy wygrali, bo stworzyli swoich nastęców.

  46. http://wiadomosci.onet.pl/1559184,11,item.html

    Dziennik zapytał Wojciecha Wierzejskiego, wiceprezesa i wieloletniego skarbnika Ligi w jakim celu pewni dwaj mężczyźni wypłacili 1,4 mln zł w gotówce z rachunków bankowych LPR? Poseł odpisał: – Na walkę z systemem. Np. z „Gazetą Wyborczą”.
    Panie Bobola grunt się pali pod nogami i co dalej z Pana Partią ?
    Jak się wytłumaczy LPR przed wyborcami ? A może nowa nazwa i nowe igrzyska?

  47. W Brukseli wygrała wspólna Europa!
    Unia ma:
    -przewodniczącego Unii,
    -jednolitą osobowość prawną,
    -ministra spraw zagranicznych Unii (inaczej tylko nazwanego),
    -mandat na roszerzenie,
    -czysty (a więc niesprawiedliwy) system nicejski tylko do 2014 r.,
    -no i traktat wchodzi w życie najprawdopodobniej już w 2009 r.
    .
    Czego chcieć więcej? Wygrała polityczna jedność unijnej Europy, pętla na szyi satrapów i oszołomów się zaciska (nierychliwie, ale za to sprawiedliwie). Biegu historii nie odwróci nikt.
    I to jest istotne! Cieszmy się!

  48. dwapik,

    dziękuję za informacje o programie p. Maybrit Illner w TV Phoenix.
    Obejrzałem. Nie przypuszczałem, z p. Minister Schaeuble ma tyle ciepłych słów o Polakach. Bo, że Genscher mówi dobrze, to wiedziałem.
    Rola p. Krasnodębskiego była bardzo trudna, ale Kaczyńscy nie ułatwili mu rozmowy.(sprawa obywateli w czasie II Wojny)
    Jedna rzecz była inna, niż we wszystkich naszych TV i stacjach radiowych.
    Kultura dyskusji! Nikt nikomu nie przerywał, nie przekszykiwał i można było zrozumieć , o czym mówi. Niebywałe!!!!!

    Niestety, włączenie radia dzisiaj i posłuchanie, jak dziennikarze i politycy (oczywiście nasi) „dyskutują” sprowadziło mnie na ziemię i …wyłączyłem radio. TV o tej porze nigdy nie włączam.

    Pozdrowienia.

    PS. Daj czasami znać, o ciekawszych audycjach. Niestety, nie mam aż tyle czasu, aby wyłapywać samemu.

  49. Dzielny Giertych załatwił z zerozeroZiobrą praktycznie storpedowanie śledztwa w sprawie WBR-u(podobno było już na etapie wniosków o uchylenie immunitetu Giertychowi,Hatce i Kotlinowskiemu).Załatwi więc i umorzenie każdego śledztwa przeciwko LPR-owi.Chyba,że Jarek zechce zniszczyć LPR.Wówczas prokuratorzy przejrzą na oczy…

  50. T.O., jaki Ty jednak jesteś pozbawiony wszelkiej wulgarności. No przecież skoro Mazowiecki z Balcerowiczem ustawili gospodarkę, to po cóż jeszcze Kaczyński miałby sobie tym zawracać głowę. Wszystko chwała Bogu się jakoś „samo” kręci. I wzrost jest przyzwoity, w porywach przekraczający 7%, i deficyt się zmniejsza (ostatnio o 5 mld NPL). I od Unii skapnie się od czasu do czasu parę euro. Co Ty jesteś taki nie napasiony?

    Co jest z Tobą, Telegraficzny? Widzisz, że Kaczyński jest „powrotem do komunizmu”, a nie widzisz jak wokół co rusz wyrastają nowe kościoły? Jak ty te obie rzeczy łączysz? Komunizm i bazyliki za podatnika miliony? Wolne żarty.

    Piszesz, ze Kaczyński nie jest pomarańczą, czyli Pinochetem. Nareszcie skłonny jestem Ci przyznać trochę racji. Rzeczywiście nie jest w pełni pomarańczką, jest może pojedynczym jej plasterkiem. W tym aspekcie, że trochę wziął za buziuchny byłych – i obecnie też nieźle się mających – prominentów. I że te niewinne prosiaczki żyją przed nim w nieustannym strachu, tak że od ich kwiku trzeba co chwila zatykać uszy.

    Ubolewasz, że Peron i Mussolini, do których jak twierdzisz Kaczyna stara się upodobnić, są nadal obiektem wzdychań w poszczególnych krajach. Nie ma strachu – za Kaczyńskim nikt nie będzie wzdychał, jak już ostatecznie przejdzie do Historii.

  51. mw, masz absolutną rację, Mazowiecki i Balcerowicz mieli coś innego na głowie niż zamieniać stadiony w centra spokojnej starości dla komunistów. Komunistami zajęli się dopiero Kaczyńscy i jest to widowisko nad wyraz przykre, przede wszystkim pod względem akustycznym. Cieszę się, że jest jeszcze na blogu ktoś, kto nie bierze wszystkiego dosłownie.

  52. GW: „Olejniczak o szczycie UE: Gratulacje dla prezydenta i premiera”

    A nie mówiłem, że pętak, a cała SLD to usłużne dętki?

  53. Habitus
    Dziękuję za zwrócenie mi uwagi i za cenną naukę. Zapamiętam: piszemy wielką literą.
    W pierwszym komentarzu Fraglesiego chodziło mi jednak bardziej o aspekt prawdopodobnie wyrażanej przez niego pogardy, niźli kwestie ortografii. Gdyby napisał „amerykanin” albo „niemiec”, nie zwróciłbym uwagi. Nie jestem tu od poprawiania błędów i nie to było celem mojej uwagi. Jak sam zauważyłeś i mi to udowodniłeś, do poprawiania błędów się nie nadaję.
    Dla mnie moja duma z bycia Polakiem jest zrozumiała bezwzględnie. Kiedy w Polsce władza należała do zabójców księży i górników, kiedy zabrano mi kawał mojej wolności, też byłem Polakiem. Pisanym wielką literą.

  54. habitus – 23;28 – tu jeszcze parę osób, oprócz ciebie czyta felietony na blogu matki-kurki.
    A felieton gospodarza tym razem naprawdę świetny! Zresztą, nie tylko tym razem. Patrząc na rozwój wydarzeń w kraju – bo Bruksela już za nami –
    jestem bardzo ciekawa, jak sytuacja się rozwinie, bo to, że jest rozwojowa jest oczywistą oczywistością.
    Ja też nasze duetto excentrico rozwiąże problem, który jakoś przecież musi zostać rozwiązany. Porozumienie i dialog już nie wchodzą w grę, bo JK zbyt daleko się posunął i nie bardzo wie, jak zakończyć ten żenujący spektakl.
    Demonstracja nazewnątrz dzięki akceptacji HG-W jest legalna, więc pozostają te cztery panie wewnątrz. Już u Kuczyńskiego napisałam, że nie zdziwiłaby mnie defenestracja, ale czy znajdzie się odważny?
    I dostatecznie rozeżlony?! :mrgren: Wątpię, więc pewnie zostaną wyprowadzone, ale znowu się zastanawiam jak, skoro ochroniarze mają „ruki zdieś”
    Poczekamy, zobaczymy. A wstyd i żenada – jak w banku.

  55. Podwójna większość dopiero w 2017 roku, czyli za dziesięć lat. A w dzisięć lat to hoho, haha, można dokonać wielkich rzeczy.

    Polacy, rodacy do dzieła! Nie czas spoczywać na laurach. Trzeba się wziąść za zwiększanie populacji i zmniejszanie współczynnika. To nie taka przykra robota. Trochę samozaparcia i będzie nas 66 milionów. A 64 to już na pewno.

    Rzucam hasło: 24 milionów nowych polskich obywateli na 24-lecie Unii!!!

  56. Drogi haha, imienniku, jak 24 mln, to chyba w 2017 będzie nas 62, a nie 64 mln. Oj, trzeba uczyć się arytmetyki. A i z polskim u ciebie krucho: w haśle powinno być 24 „miliony” a nie „milionów”. Kuć, kuć, kuć, jak mawiał nieśmiertelny Lenin.

  57. Co racja to racja, immienniku, nauki nigdy za dużo. Ale przyznasz, że wyszło trochę inaczej niż PROROKOWAŁ Autor:

    „W najlepszym razie możemy liczyć na odłożenie sprawy (czyli na wpisanie jej na porządek dzienny konferencji międzyrządowej w grudniu), co nasza propaganda będzie przedstawiała jako sukces, a niemiecka – jako ustępstwo bez znaczenia.”

    Niestety tylko PARTIA była nieomylna.

  58. Faktycznie, imienniku, proroków nie sieją. Ale i ty niezłą plamę dałeś z tym wetem:

    „Nie będzie pierwiastka, ale nie będzie też podwójnej większości. Będzie polskie weto. Niemcy liczyli na kolejny blitzkrieg w Europie, ale już widzą, że to nie przejdzie.”

    Inna sprawa, że blitzkrieg rzeczywiście nie przeszedł.

  59. au, aero, joanna i inni zainteresowani;

    Polityka ma wlasna dynamike zdarzen. W praktyce dzialan celem jest skutecznosc w osiaganiu swoich zamierzen a nie przestrzeganie takich czy innych zasad moralnych. Brak zdecydowania czy milosierdzie w stosunku do przeciwnika jest niedopuszczalna slaboscia, ktora moze zaowocowac kleska przedsiewziecia. Zasady prakseologi czesto przecza zasadom etyki chrzescijanskiej. Tak jednak byc musi bo walka o byt narodowy wymaga bezwzglednosci a zwyciezcy napisza takie uzasadnienie jakie uznaja za stosowne.

  60. Drogi imienniku, najważniesze, że przeszła Europa. Mam wrażenie, że dopiero teraz naprawdę do niej weszliśmy. Mnie też raziła brutalność Kaczuchy, ale może miałem odrobinę racji z tym zaufaniem do jego fachowych umiejętności. Za kilka tygodni nawet najbardziej zażenowani spośród wykształciuchów zapomną o swoim inteligenckim wstydzie wobec niestosownej krzykliwości parweniusza, i zaczną doceniać fakt, że uczestniczymy w Europie na całkiem znośnych warunkach. Ale teraz faktycznie trzeba się wziąć (nie wziąść, na miłość boską) do roboty (niekoniecznie do robienia dzieci) i pokazać Europie, że nie tylko w gębie jesteśmy mocni. Czy Kaczuchę, który chyba zdążył już zasmakować w wielkim europejskim świecie, skoro poruszał się w nim przez dwa dni z taką „swobodą”, będzie na to stać? Oto jest pytanie.

  61. A propos Chile, ale związek luźny,

    wyczytałem w dzisiejszej Gazecie Wyborczej, że CIA zamierza opublikować dokumentację tajnych akcji z lat 50, 60 i 70 – tych. Rzecz ma dotyczyć: udziału w zamachach stanu, porwań, politycznych zabójstw, szpiegostwa (to normalne), eksperymentów medycznych na więźniach, itp. To wszystko ma dotyczyć rządowej agencji państwa mieniącego się być ostoją praworządności.
    W obalenie Prezydenta Allende CIA była utytłana po uszy, a nawet wyżej. Cały świat był o tym przekonany. Czy teraz to jak również i inne świństwa i zbrodnie zostanie udokumentowane ?
    Czas najwyższy.

  62. Bobola 16:31
    Bobola 18:10

    Oba Twoje ww. wpisy przesłałem do nadawcy wpisu, który dotarł do Ciebie za moim pośrednictwem (au 17:22).

    Ten cytat z Ewangelii, razem ze świętym Mateuszem w nawiasie, był wycięty z encykliki „Dives in Misericordia” (znalezionej w archiwum watykańskim) i skopiowany do postu. Jest więc olbrzymie prawdopodobieństwo, że ta właśnie linijka tekstu była osobiście wstukana przez Jana Pawła II.

    Radzę Ci, zrób dziś rachunek sumienia zanim pójdziesz spać.

  63. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Popieram, podzielam….> (

    Zachonie i rodzime (50%) media nazwaly polska rozgrywka
    dyplomatyczna w UE forma w sytylu „g e s i n y”.

    Medialni kuglarze slowa i poira nie podaja jaki ptak zostawil
    tak naprawde piorka w szarpaninie na unijnym p a r k i e c i e.

    Najbardzie zaskakujace byly wypowiedzi kuglarzy austryjackich.
    Szczerze mowiac, zawsze sie w Europie wlos na glowie jezy,
    kiedy Austryjak chce cos dobrego zrobic w Niemczech, dla Niem-
    cow.

    Diasporze sie jezy….

    F.S. von/od Diasporski

  64. Dwa style negocjowania spotkały się w Brukseli. Brytyjski też zagroził wetem, uzyskał co chciał wraz z kolejnym specjalnym wyłączeniem Zjednoczonego Królestwa spod kontyntalnej kontroli.

    Styl polski natomiast dążył do czegoś więcej, do czegoś nieokreślonego, do traktatowego wzmocnienia pozycji kraju. A wynik? Z jednej strony zero – pierwiastek upadł (co było z góry wiadomo), Czy ktoś umarł? Ktoś podał się do dymisji? Nie widzę, nie słyszę. Ach, to była taka negocjacyjna taktyka, aby wszystkich skonfudować. Z drugiej strony sukces negocjacyjny, bo stanęło w połowie drogi, gdzieś między 2009 a 2020. Dlaczego nie 2100? Ale mniejsza o te niepokoje zbyt precyzyjnego umysłu. Sukces i już. Gratuluje negocjatorom. Dziwi mnie jeszcze brak dowodu na to, że SLD, albo jakaś inna partia w rządzie, nie wynegocjowała by takiego sukcesu.

    Innym sukcesem jest to, że cała Europa wie, iż Polacy walczą niewiadomo o co, pardon, o traktatowe wzmocnienie pozycji Polski, w sposób niekonwencjonalny, nigdy dotąd nie stosowany w Unii, bo oto główny negocjator pozostał w Warszawie. Ta niekonwencjonalność i brak precyzji to składniki polskiego stylu – ale czy on wzmacnia pozycję kraju?

    Ja się tu wyzłośliwiam, a przecież niesprawiedliwe jest takie porównywanie pozycji Polski opóźnionej zniszczeniami II wojny oraz zastojem PRL-u i 50-cio letnią izolacją od świata z pozycją członka Rady Bezpieczeństwa ONZ i G-7. I to prawda. Ale pamiętajmy, że w 1939 roku porównanie wyglądało równie niekorzystnie: tam potęga przemysłowa i imperium w Azji, Ameryce i Afryce, tu rolniczy kraj i poleskie błota. Tylko jak do wzmacniania kraju ma się przyczynić dekomunizacja i zapamiętałe gonienie komucha? Dla mnie to jest wielka enigma.

  65. Haha. No to jest już wulgaryzm skrajny. Ja nienapasiony? To zdaje mi się pielegniarki chcą podwyżek do zarobków, które są na poziomie Bangladeszu. Kanadyjskie pielęgniarki zarabiają (po uwzględnieniu PPP) od 8 tysięcy zł wzwyż, i słyszałem wczoraj w radio, że mają dostać znaczną podwyżkę. (Ja nie jestem pielegniarzem).

    Haha, prywatna gospodarka w Polsce, np. bankowość jest na wysokim poziomie i rozkręca się coraz lepiej. Nota bene, partia Kaczyńskiego dłubie przy tym bez końca -już nie wypominam im, że byli przeciw wolnemu rynkowi i prywatyzcji, a także przeciw wstępowaniu do Unii – PiS chciałaby coś rozmontować, coś znacjonalizować lub poddać regulacji i ręcznemu sterowaniu. Prezes NBP przymierza się do rozkręcenia inflacji na nowo. Zobaczymy, może to tylko takie “kacze gadanie” – widzisz uczę się od Ciebie: nie ważne co Kaczor gada, ważne czego nie robi. Bo wąskim gardłem, a niedługo być może blokadą rozwoju cywilizacyjnego Polski jest niska wydajność aparatu publicznego. Szkolnictwo – w kryzysie, opieka zdrowotna – w głębokim kryzysie, pomoc dla biednych – dno, armia – biedna, infrastruktura transportowa – niewidoczna, Euro 2012 – zagrożone. A premier się zabawia w demagogie pt. “powiedzcie dobrzy ludzie, chcecie abym zabrał bogatym i dał biednym”. Ja gdybym dostał taką kartkę referendalną do wypełnienia, to od razu zapytałbym, gdzie jest toaleta.

    Bazyliki wyrosły za postkomuny, czyż nie?

    Haha, Kaczy Komunizm polega na etatyźmie, wodzostwie i nieustannym, prymitywnym kokietowaniu ludu pracującego miast i wsi. Możesz go sobie nazwać ustrojem realnego kaczunizmu.

    Haha, ja już mam dość, a Ty?

  66. Brytyjscy komentatorzy nazwali Gordona Browna „trzecim blizniakiem” – Tony jest drugim, a z Brukseli pono nieustannie dzwonil do swego nastepcy (co ladne) i pytal czy to czy owo OK.
    Lo Jezu, jak oni sie nabijaja z Waszego Blizniaka!

  67. Bobola 18.10:
    Kaczyński mówi bardziej zrozumiale od Ciebie: cel uświęca środki. Pięknie. Komuniści też w realizacji celów nie przestrzegali zasad moralnych. A skoro oni mogli, to czemu taki PiS nie może, prawda?

    Patrząc „na zimno” na wyniki szczytu UE dla Polski, można być zadowolonym. Tylko, czy ktoś policzy straty, jakie poniesiemy w najbliższych latach, spowodowanem tym, że wiele krajów (a już na pewno Niemcy) nie będą chciały z nami rozmawiać? Że zepchnięci zostaniemy na polityczne peryferie Unii? Merkel pokazała, że potrafi grać równie twardo co Kaczyńscy. Nie życzę nam, żeby grała tak dalej. Co prawda Bracia zacierać będą tylko ręce z radości, bo oto Niemcy znów na nas napadają, ale naszemu Krajowi nie wyjdzie to na pewno na dobre.
    Polecam blog Wielińskiego (korespondenta GW w Berlinie) – „Odra zamarznie”. Ja mieszkam nad samą Odrą i owo zamarzanie czuję od jakiegoś czasu. http://wielinskiberlin.blox.pl/2007/06/Po-szczycie-bedzie-lod-na-Odrze.html
    Pozdrawiam

  68. Nie jestem w Kanadzie – niestety. Muszę tu w Polsce wściekać sie na demagogię, pierwiastkowe wojny, mowopisanie, arogancję, manipulowanie nastrojami i na wąski i bliski horyzont myslowy obecnej władzy. To co te wsciekłe ptaki ostatnio robia w sprawach pielęgniarek i lekarzy – to przechodzi moje najśmielsze oczekiwania. Tak czytelne i tak jednoczesnie bezczelne posunięcia niestety nie spowoduje tego co spowodować powinno: Strajku Generalnego! Jak długo jeszcze bedziemy musieli znosić dyktaturę, własnie DYKTATURĘ nie demokrację, jak długo bedziemy bierni wobec kłamstw, ordynarnych wypowiedzi i pokrętnych zabiegów. To co w tej chwili mówi Jarosław Kaczyński to poprostu nieprawdopodobne. Zapowiada właściwie odebranie najbogatszym tyle by dać podwyzki pielegniarkom, ale nie idzie tu o tylko o podniesienie podatków dla zamozniejszych do 60 czy 70%, tylko o wprowadzenie chyba nowego podatku, od w ogóle posiadanego majatku. I właśnie powiedział że tak to bedzie.

  69. Bobola (18:10)

    Jestem daleki od powtórzenia Tobie za kimś z tego forum „won”, ponieważ jestem tu gościem, a ewentualne wypraszanie należy do Gospodarza.

    Chciałbym jednak poddać pod Twoją refleksję fakt, że na tym forum zdecydowana większość to ludzie myślący. Spierając się, potrafią wykazać źródło swoich poglądów oraz je uzasadnić. Ty prezentujesz jakieś hasła z faszystowskiej ideologii. W dodatku mocno nieaktualnej.

    Dzisiaj wygrywa się nie przy pomocy pobrzękiwania szabelką, ale ekonomii. Rządząca koalicja ma gdzieś nasz byt narodowy, ponieważ zamiast zająć się gospodarką jest skoncentrowana na podziale łupów i stołków.
    Jak napisał Żakowski, im władza gorzej sobie radzi z tym do czego jest powołana, tym bardziej zajmuje się nieswoimi sprawami. Stąd tak silne skupienie na regulowaniu naszej moralności. W rezultacie emigrują młodzi i wykształceni, za co przyjdzie nam zapłacić słony rachunek.

    Cały Twój post (18:10) natomiast doskonale ilustruje założenia przyjęte przez papiestwo w czasie wielowiekowej chrystianizacji Europy. Z zastrzeżeniem, że uzasadnienie napisane przez zwycięzcę jest dzisiaj kwestionowane.

    Zapraszam do porzucenia roli papugi LPR i samodzielnego myślenia.

  70. Wyższa matematyka

    16.00 Kaczyński1: Pierwiastkujemy
    22.00 Kaczyński2: Różniczkujemy
    04.30 Merkel: Scałkowaliśmy Kaczyńskich. Następne działania w przestrzeni Banacha albo na sferze Riemanna zależnie od wielkości jednostek urojonych.

  71. Wydaje mi się, że sporo padło przesadnych słów trzymaniu się w Polsce nienawiści i przywiązywaniu wagi do historii. młodzież to juz nawet dobrze nie wie, kiedy zaczęła sie II wojna, cos tam się majaczy o powstaniu, ale dla nich to jak powstanie styczniowe, o stanie wojennym też nie chcą wiedzieć.
    Natomiast te namiętności celowo dla gry wyborczej są kultywowane i podgrzewane przez polityków. Swoją drogą Niemcy niekiedy chcieliby zrobić z siebie kolejną ofiarę II wojny. to też jest nie fair.

  72. T.O., masz dosyć, bo jesteś w Kanadzie. A kto w Polsce ma dosyć? Ja może mam i dosyć. Ale pielęgniarkom gdyby nawet podwojono – a spokojna czaszka nie podwoją – i tak nie będzie dosyć. To jest skandal, że zarabiają tak rozpaczliwie mało. Ale ten premier nie jest Cyganem, żeby go gracko wieszać na suchej gałęzi demagogii za winy pokoleń kowali, co zawinili.

  73. haha – 24.06., godz. 10:35.
    Zawiniło wielu, też demagogów, zaciskających pasa przede wszystkim innym, nie sobie. Czy obrona przed PO lodówek obywateli to nie była demagogia? Co sądzić o polityce prorodzinnej? Czy do dziś nie można było się opamiętać, zreflektować, wskazać ludziom na co realnie i kiedy mogą liczyć?

    Po co w Polsce jest IPiSS? Żeby zbierać medale i pobierać apanaże? Czy to nie zgroza, żeby latami było cicho o pogrążaniu nie tylko najemnych pracowników, w tym i budżetowych? Czy w ostatnim tygodniu się ktoś ocknął? Czy w ostatnim tygodniu ktoś się zreflektował, jeśli to dopiero pielęgniarki otworzyły oczy zadowolonych przez pomyłkę z rozwoju sytuacji bytowej (bezpieczeństwo! – patrz A.Maslow) przytłaczającej większości rodaków?

    Co teraz? Co dalej? Minister Finansów nie mówi, że trzeba zrewidować budżet państwa, że dostrzega możliwość naprawy budżetu, nie mówi o warunkach, nic nie mówi. W obronie status quo?

    Co mogą zrobić ludzie, którzy nie są w stanie za rozpaczliwie niskie pensje się utrzymać? Mają jedynie z kraju wyjeżdżać? Czemu nie ma o tym publicznej debaty? Nic o nas bez nas to reguła nie do zastosowania?

    W koło zajmujemy się skandalikami, a skandalem, (będzie cytat z Pańskiego komentarza) „że zarabiają tak rozpaczliwie mało” się nie zajmować? Czy od usprawiedliwienia kogokolwiek będzie lepiej? Płac przybędzie, koszty utrzymania potanieją?

    Co Pan proponuje?

  74. Lannar, mnie doszly sluchy, ze pan premier zaproponowal „bardzo zamoznej” pani Gronkiewicz Waltz, zeby sie podzielila z pielegniarkami , skoro tak ja boli sytuacja siostrzyczek.
    Znam sytuacje pielegniarek w Polsce chociaz tam nie mieszkam, ale z racji choroby ciezkiej w rodzinie jezdzilo sie co rusz. im sie nalezy wszystko czego zadaja i jeszcze dwa razy tyle.

  75. Opamiętajcie się. Nie można dawać podwyżek budżetówce! Jak będziemy tak każdemu dawać, to skąd weźmiemy na walkę z talibami w Afganistanie? No moi drodzy, chyba rozumiecie, że podstawowym problemem Polski nie jest służba zdrowia, ale afgańscy talibowie.

  76. tss pisze: „Co Pan proponuje”

    Sam wiesz, drogi tss, że mogę Ci tylko odpowiedzieć słowami Nikosia Dyzmy z filmu Jacka Bromskiego: „Trzeba zrobić tak, żeby było dobrze.”

    Ewentualnie można się pomodlić.

  77. @Helena 2007-06-23 g. 22:09

    Zasadnicza jest różnica w bliźniakowaniu między Brownem (który właśnie, dwa dni później jest premierem – sorry, jeszcze Buckingham Palace) a premierem Kaczyńskim w Warszawie. Brown nie zagroził wetem z Londynu, Sarkozy do niego nie musiał dzwonić.

    To całe przedstawienie polskie z negocjowaniem w Brukseli jest jednak na użytek krajowy. Teraz się debatuje, kto najwięcej przyczynił się do sukcesu – śmieszne to. A powodem jest nowość tych debat, negocjacji i międzynarodowych sukcesów dla Polaków. Innym nacjom to już spowszedniało chyba. I to u Polaków rozumiem, szeroki świat wielkiej polityki do nich przychodzi.

    Ale nie rozumiem tej pasji, jeszcze raz podkreślam, tej emocji lustracyjnej, tej chęci i woli rozdzielenia – używając frazy Pilcha – światła od ciemności. Kaczyści używają hasła komunizm do znudzenia. Komunista to wyrzutek ludzkości, najgorsze ścierwo. Wystarczy komuś przylepić tę etykietkę, on już jest zepchnięty w czeluść. Tego, kurcze, nie pojmę, aż nie dotknę własną dłonią.

  78. “Haha, ja już mam dość, a Ty?” – to napisałem w oddzielnym akapicie, oddzielonym jeszcze od tego tematu kilkoma innymi akapitami. Czy nie masz dość tego “bicia piany”, pytałem. O prywatnych sprawach materialnych (i duchowych) nie rozpisuje się w internecie. Ale powiem Ci w sekrecie, ja nigdy nie mam dosyć. Tu trafiłeś. Jestem NIENASYCONY.

    I dodam jeszcze, że kręcisz kota argumentami, raz wywodzisz, że jest dobrze, a gdy Ci pasuje inaczej, to jest źle – paradoks dwóch rzeczywistości. I jeszcze to: Kaczyński jest u władzy prawie 2 lata i nie widać, aby się nawet zabierał kiedykolwiek za reformowanie służby zdrowia. Nie ma tego w programach – znow, on jest za slaby na taki projekt. A Buzek już w tym czasie “reformę” służby zdrowia zrobił, która była krokiem w przód. Jakoś następne rządy nie chciał jej kontynuoawać. Jednym słowem, w tej rundzie porównań – 1:0 dla Buzka.

  79. Przebywanie na peryferiach UE nie jest optymalnym rozwiazaniem. Polska powinna jak najszybciej Unie opuscic. Dalsze przebywanie w brzuchu tego Lewiatana grozi jej przeksztalceniem sie w naturalny produkt przemiany materii. Pierwsze objawy procesu trawiennego widac juz w kilku wypowiedziach wyzej.

  80. Jak dobrze miec wnuki!
    Siedzi sobie czlowiek z wnuczkami na kolanach popija dobrze schlodzone piwo, czyta wasze posty z ktorych nic nie wynika i slucha Mozarta. Wyjechalem z Polski 8 lat temu, przeczuwajac co moze byc za lat pare.Pozdrowienia dla Heleny „oby nam sie”

  81. bernardroland napisal:
    „Otóż nic mnie tak nie dotkęnło: ani „czerwona małpa”, ani „ZOMO”, ani inne wybryki jak wczorajsza wypowiedź pana Kaczyńskiego (w życiu nie nazwę go prezydentem) na przedpolu szczytu Unii, że gdyby nie Niemcy i II Wojna, Polska miałaby obecnie 66 milionow obywateli.”

    A jeszcze oprocz tego trzeba wziac pod uwage, ze trzy miliony z tych szesciu milionow obywateli polskich to byli Zydzi. Gdyby nie bylo wojny i Holocaustu, a ich potomkowie zyliby w dzisiejszej Polsce – to by tu za wesolo nie mieli…

    Ze tylko przypomne, tytulem przykladu, co powiedzial jeden pisowski medrzec, ze Pawel Spiewak powinien byc zadowolony, ze pozwala mu sie byc poslem w polskim parlamencie.

  82. Natychmiast po ogłoszeniu wyników rankingu „Polityki”, na stronie red. J Paradowskiej skomentowałem ten fakt, używając słów „pocałunek śmierci”. I stało się!
    Cała ta medialna wrzawa wokół posła Zalewskiego przesłania znacznie ważniejsze sprawy. Polska polityka zagraniczna znalazła się w ślepym zaułku, nieliczni fachowcy zostali wygryzieni, resztki dyplomatów siedzą cicho, czekając na przecieki z IPN. Wnet zostanie nam święta trójka „dyplomatów” – dwaj Bracia z Anną i wówczas zaczniemy dyktowac światu PiS-owskie warunki. Poważnie mówiąc nie widzę przed wyborami sposobu na zmianę, po wyborach może byc tylko PiS bis co przynajmniej w dziedzinie polityki zagranicznej może tylko nieco poprawic sytuację (patrz „Nicea albo śmierc”).
    Proszę więc Pana Daniela o zapoczątkowanie na tych łamach oraz w „Polityce” poważnej dyskusji na ten temat.

css.php