Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

1.07.2007
niedziela

Nixon i media

1 lipca 2007, niedziela,

Kiedy czytamy o „furiackich, histerycznych atakach mediów”, przypomina się wojna, jaką toczył z mediami Richard Nixon, prezydent USA (1969-1974). Nixon był prezydentem w czasach bardzo dla Stanów niespokojnych, w kraju toczyła się wojna o równouprawnienie Murzynów, a za oceanem trwała wojna wietnamska. Wpływowe media zajmowały wówczas stanowisko bardziej „promurzyńskie i antywojenne” niż Nixon, co doprowadzało go do szału.

W owym czasie większość mediów, a przede wszystkim dziennikarzy, sprzyjała Partii Demokratycznej, ale dopóki nie było telewizji, Republikanie byli z tym pogodzeni. Im bardziej rozwijała się telewizja, tym rola mediów była większa. W kampanii wyborczej 1960 r., o porażce „o włos” Nixona z Demokratą J.F. Kennedym, zadecydowały być może takie drobiazgi, jak wygląd i zachowanie Nixona podczas pierwszych w historii telewizyjnych debat prezydenckich. Na tle przystojnego i obytego JFK, Nixon wydawał się spięty, spocony i niedogolony (miał ciemny, intensywny zarost). Od tamtego czasu pogłębiła się niechęć Nixona do mediów.

W następnych wyborach kandydatem Republikanów był senator Barry Goldwater, początkowo popierany przynajmniej przez media republikańskie, ale i te go opuściły, gdyż był „na prawo od Iwana Groźnego”. Na konwencji wyborczej Republikanów, Goldwater ściął się z najbardziej popularnym dziennikarzem TV, Walterem Cronkitem z CBS. Zdaniem senatora, CBS przekręciła jego słowa. „Ci ludzie nie powinni mieć prawa do nadawania programów” – powiedział. Delegaci na konwencje nosili wpięte w klapy znaczki potępiające „Wschodnią liberalną prasę” (Wschodnie Wybrzeże). Główny prezenter wiadomości NBC, David Brinkley, wspominał po latach, że „delegaci byli wobec nas wrogo usposobieni, grozili nam fizycznie, musieliśmy mieć ochroniarzy, wymykaliśmy i przemykali do hotelu.”

Konserwatywny magnat prasowy John S. Knight („Chicago Daily News”, „Detroit Free Press”) pisał w 1964 r.:

Nie mogę dłużej milczeć, kiedy patrzę jak źle traktuje Goldwatera większość mediów. Zaledwie kilka nie torturuje go każdego dnia. Niektórzy komentatorzy TV mówią o Goldwaterze z widoczną pogardą i potępieniem. Redakcyjni karykaturzyści rysują go jako Neandertalczyka albo relikt XIX stulecia. Wśród komentatorów modne jest pisanie o nim jako o dziwaku bądź członku (rasistowskiego – Pass) John Birch Society.

Nie musimy dodawać, że Goldwater wybory przegrał.

Richard Nixon, który nadal miał ambicje prezydenckie, zajął się odzyskiwaniem mediów na serio. David Brock, który współdziałał w walce prawicy o media (a potem przeszedł na stronę Demokratów), pisze, że taktyka Nixona polegała na „napaściach i dyskredytowaniu zawodu dziennikarskiego”. Jego prawą ręką był Patrick Buchanan, konserwatywny dziennikarz, który później sam szukał szczęścia w polityce. Nixon, który po ukończeniu studiów prawniczych nie mógł znaleźć pracy w renomowanych kancelariach, odczuwał głęboką niechęć do tego, co uważał za „elitę Wschodniego Wybrzeża”. „Wśród elity zwłaszcza nienawidził dziennikarzy” – pisze Brock.

Autor przemówień Nixona, konserwatywny publicysta William Safire, pisał w swoich wspomnieniach:

Nixon, który był świadomy gniewu, jaki go trawi, potrafił go prawie zawsze kontrolować, chyba że chodziło o kwintesencję ‘onych’, o prasę. Gardził nimi jako elitarystami, paniskami, arogantami, którzy patrzą z góry na ludzi wybranych przez naród, i robił wszystko, żeby ich zniszczyć, stając się po drodze elitarystą i niebezpiecznie aroganckim paniskiem.

Po przegranych wyborach na gubernatora Kalifornii w 1962 r., Nixon ogłosił, że odchodzi z polityki. Na sławnej konferencji prasowej powiedział:

Więcej już nie będziecie mieli Nixona, żeby go sobie kopać, ponieważ to jest moja ostatnia konferencja prasowa.

Po kilku latach jednak powrócił i w 1968 r. został prezydentem. Jego biograf pisze, że był szczególnie zaniepokojony, iż „prasa stanowi trzecią izbę, która popiera Demokratów”. W 1971 r. napisał notatkę do jednego ze swoich najbliższych współpracowników, H. R. Haldemana:

Musimy ich ugodzić w najbardziej czułe miejsce – ich pełne poparcie dla spraw ultraliberalnych… Oczywiście, prasa jest żywotnie zainteresowana, żeby Stany Zjednoczone przegrały wojnę (wietnamską – Pass) i zrobi wszystko, żeby rozdymać wszelkie złe wiadomości i pomniejszać dobre… W ciągu najbliższych miesięcy dyskredytacja prasy musi być naszym najważniejszym zadaniem.

Dziennikarze dominowali na „liście wrogów”, którą na polecenie prezydenta sporządził jego doradca John Dean. Dla forsowania swojej polityki Nixon – czytamy w książce Brocka – wykorzystywał politykę w dziedzinie telekomunikacji, odpowiednio manipulując rozdziałem częstotliwości. Szczególnie pomocny w wojnie z mediami był wiceprezydent Spiro Agnew, który mówił, że dziennikarze to „mała, niewybrana elita”. W telewizyjnym przemówieniu wygłoszonym w 1969 r., w czasie protestów przeciwko wojnie, wiceprezydent powiedział, że wiadomości TV nie pokazują rzeczywistości, lecz „wypaczone, prokomunistyczne i antypolicyjne poglądy dziennikarzy”.

Zarówno prezydent, jak i wiceprezydent nie doczekali sukcesu walce z mediami. Richard Nixon, jako pierwszy w historii USA, ustąpił ze stanowiska (z powodu afery Watergate, wykrytej przez dziennikarzy „Washington Post”), a Spiro Agnew podał się do dymisji z powodu afery korupcyjnej. Jak twierdzą znawcy, od tamtego czasu media amerykańskie przesunęły się na prawo, ale „Jaś nie doczekał”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 34

Dodaj komentarz »
  1. Kiedy nasze Watergate? A może już było ( taśmy Beger ), tylko mechanizm „nie zaskoczył”?

  2. Mam takie paskudne uczucie, ze pisze Pan, Gospodarzu, „Nixon”, a padrazumiewajetsa Kaczor, pisze Pan „Agnew” a w domysle Lepper.
    Albo ja za duzo Majakowskiego czytalam… 😉 i mnie sie juz wszystko, jak temu zolnierzowi, z kaczyzmem sie kojarzy.

  3. “Jak twierdzą znawcy, od tamtego czasu media amerykańskie przesunęły się na prawo, ale „Jaś nie doczekał”.

    To nie całkiem prawda. Niedawno MSNBC zidentyfikował 143 dziennikarzy, którzy dokonali politycznych kontrybucji od 2004 roku do czerwca 2007. Z tej liczby 125 (87%) wspomogło Demokratów, jedynie 16 (11%) przekazało pieniądze na rzecz Republikanów. Dwóch przekazało na rzecz obu partii. Jeżeli to oznacza przesunięcie się na prawo, to może jednak Goldwater/Nixon mieli troche racji…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. U Niksona wrogiem nr 1 byli dziennikarze – u naszego premiera – szatani.
    Należy więc oczekiwać iż Rydzyk wypuści do akcji egzorcystów domowego chowu, aby panu premierowi choc troche życie ułatwili.

  6. Panie Danielu gratulacje za wyszukanie amerykańskiego alter ego naszego Premiera.
    W Polsce za Niesiołowskim brata Jarka porównuje się do Gomułki,ale jest to mało trafne.Pana przywołanie do Nixona bardzo mi się podoba i uważam,że bliskie jest duszy brata Jarka. W Polityce przywołano ostatnio doktorat starszego brata,który jest bezbarwny i mdły,przynajmniej w przywołanych cytatach. To też rysuje obraz naszego mądrzejszego bliźniaka. W dalszym ciągu oczekuję jednak,przekonywującego dla mnie,wytłumaczenia fenomenu Jarosława KACZYŃSKIEGO.Czym uwodzi swój dwór. Co by złego nie powiedzieć,jest to jeden z nielicznych wyrazistych i odważnych polityków. Mówi rzeczy obraźliwe i robi rzeczy „pod prąd” opinii mediów i „wykształciuchów” i odnosi sukces.
    Wydaje mi się,że zarowno w polskiej polityce,jak również w mediach do tej pory nie ma przeciwnika dla Jarosława Kaczyńskiego.Kogoś kto bez emocji potrafiłby „pojedynkować się”. Z Pana strony też czasami odbieram „nabieranie się” emocjonalne na zagrywki Pana Premiera.Można nie lubieć Jarosław K. ale wg mnie jest to w ostatnich latach najbardziej krwisty polityk – zwierzę polityczne.Osobiście najbardziej ceniłem i imponował mi Pan Marek BELKA,ale on miał tak duży dystans emocjonalny do polityki,że w sumie nie był politykiem.

  7. Pro domo sua -bardzo, ale to bardo nie lubię IV RP, ale coraz mniej lubię i dziennikarzy. Naprawdę razi mnie powierzchowne, nastawione na „news” dziennikarstwo, napastliwy język adeptów w zawodzie, absolutna nieodpowiedzialność za słowo. Za czasów Nixona mona było nie doceniać rażącej siły oddziaływania mediów elektronicznych, ale dzisiaj jest to już sprawa znana i opisana. A przecież to media wykreowały Leppera, a dzisiaj kreują Kurskiego i giertychowców. Bo to takie nietuzinkowe, barwne postaci, bo się dobrze sprzedają konferencje prasowe , na których głupoty nieziemskie plecie v-ce min. Orzechopwski albo inny Wierzejski. To media (wespół z Miodowiczem) wydały wyok na Cimoszewicza i zachłysnęły się „listą Wildsteina”. No i tak jakoś, panie Danielu – z wyjątkiem kilkunastu mądrych i znakomitych w swoim fachu – nie lubię dziennikary.

  8. Odwieczny dylemat wyborcy:

    wybrać ładnego i mądrego, czy głupiego i brzydkiego.

    Najśmieszniejsze, że ludzie naprawdę mają z tym problem! 🙂

  9. Zarówno „wolne” jak i reżimowe media są źródłem nieszczęść i deprawacji intelektualnej społeczeństwa. Nie tylko polskiego. Dla mnie każdy poniedziałek jest miłym początkiem nowego tygodnia. Za sprawą PRZEGLĄDU. Gdy przeczytam mądre felietony KTT, Łagowskiego, Widackiego i ostatnio Kuczyńskiego to zdziaczały świat wydaje się bardziej zrozumiały.

  10. Zawsze jest tak, że komuś dziennikarze przeszkadzają. I to jest chyba normalne, bo świadczy o tym, że pismaki pracują 😉

    Oczywiście nie każdy dziennikarz jest dobry, nie każdy nie dał się kupić lobbystom, ale czy z tego powodu warto ich obsobaczać i atakować? Jak widać niekoniecznie.

    Nawet dziennikarska moda na bicie lewicy nie zmusiła mnie do zmiany zdania 🙂

    Lewy Sierpowy – niepokorny punkt widzenia
    http://zapiskizoblezonegomiasta.blox.pl

  11. Byłbym (i chyba nie tylko ja) wdzięczny za felietonik o tym, jak traktowali dziennikarzy nasi byli wielcy (Gomułka, Gierek, Jaruzelski). Był Pan w wtedy w samym epicentrum i z pewnoscią pamięta jak trzęsło (dziennikarzami).

  12. Do Stefana:
    Też uważam Marka Belkę za bardzo dobrego premiera i mimo że jego podatek wyciąnął mi z portfela dobrych kilkanaście tysięcy, zmarnowanych przez kolejne rządy PiS, wypilbym z nim niedużą wódkę. Pozdrowienia

  13. Metodyka eksplikacyj premiera jako żywo przypomina konstrukcję artykułów w „Krótkim słowniku filozoficznym” pod redakcją pp Judina i Rosentala. Otóż najpierw jest pojęcie objaśniane, a potem przymiotnik objaśniający – możliwie o zbaczeniu ekstremalnym. Widać, skąd premier wzorce czerpał.

  14. Metodyka eksplikacyj premiera jako żywo przypomina konstrukcję artykułów w „Krótkim słowniku filozoficznym” pod redakcją pp Judina i Rosentala. Otóż najpierw jest pojęcie objaśniane, a potem przymiotnik objaśniający – możliwie o zbaczeniu ekstremalnym. Widać, skąd premier wzorce czerpał.

  15. Panie Danielu, Chcialam dodac do obrazu przesuniecia amerykanskich mediow na prawo fakt ze w latach 90tych trzy najwieksze stacje telewizyjne zostaly zakupione (albo dolaczone) do wielkich korporacji. ABC – to Disney, NBC – General Electric a CBS jest teraz czescia Viacom jednej z najwiekszych korporacji medialnych na swiecie. Juz nie wspomnie Murdocha stacji Fox bo wiadomo ze kreci sie glownie dookola dochodow a niekoniecznie rzetelnych informacji i teraz jest troche przerazajace ze Rupert bedzie mial Wall Street Journal. Pamietam ze jedynym publicysta ktory odwazyl sie np. krytykowac Busha i wojne w Iraku byl Bill Moyers w programie nadawanym przez PBS czyli telewizje publiczna. Niestety w Polsce, z tego co rozumiem, telwizja publiczna jest najmniej niezalezna wsrod wszystkich stacji telewizyjnych. Jaka szkoda!

  16. Ja jakoś nie widzę tych wściekłych ataków mediów w polskim przypadku. Raczej są drobne złośliwości albo patrzenie na ręce, ale jest też lizusostwo wobec władzy posunięte tak daleko jak nigdy w III RP nie bywało i nic nie poradzę, że mi się PRL przypomina. Widać musi.
    A na ogół to jest ślizganie się po tematach: zapraszamy kilku polityków i niech kłamią albo bredzą, albo obrażają wszystkich oprócz swoich (aktualnych! bo to się czasem zmienia) towarzyszy partyjnych. Jutro zapomnimy o czym rozmawialiśmy dzisiaj, żaden temat nie zostanie ukończony, nie pokażemy, co ten pan mówił tydzień temu abpo podczas kampanii wyborczej.
    Przykład: PiS i Lech Kaczyński opowiadali o budżetowym finansowaniu słuzby zdrowia, Tusk miał zabijać ludzi, którzy nie mają pieniędzy, a tu proszę, Polska solidarna. Potem bierze się liberała Religę do rządu, potem się go ubezwłasnowolnia, zapomina co było napisane w słynnej książeczce ze zdjęciem Jarosława Kaczyńskiego: 6% PKB na zdrowie, budżet zapłaci za wszystko oprócz powiększania biustu. Słowo się rzekło, kobyłka u płota. Nie można takich rzeczy traktować jako gaworzenia dziecięcego, bo inaczej nigdy społeczeństwo nie wydorośleje i będą nami rządzić tacy ludzie jak dziś, najgorsi od czasu PRL.

  17. Jak ja Pana lubię. Mój mózg ma jeszcze ,być może, za mało zwojów, ogrniczę się więc do argumentów irracjonalnych: czuje Pana pozytywną aurę w wywiadach TV , w słowie pisanym… i za to najniższe ukłony. Czytam blog na bieżąco.

  18. Jestem swiezo po przeczytaniu komentarza P. Wronskiego w GW na temat tropienia Szatana przez Premiera Czyste Dobro. I przyszedl mi olsniewajaco atrakcyjny pomysl do glowy. Czy nie daloby sie Kaczynskiego wyeksportowac do Zimbabwe? Bedzie jak znalazl na Przywodce, jak ichniego tamtejszego satrape wreszcie szlag trafi.

  19. >JotKa67 godz. 07:34

    Dla J.K dziennikarze są personifikacja szatana,nie lubi ich tak samo,jak Nixon!
    Ojciec Rydzyk nad dziennikarzami odprawia egzorcyzmy jż od dawna!Ci,którzy przeżyją proces egzorcyzmów wracają w szranki jako tzw.hunwejbini.Ich cechą główną jest utrata pamięci!Piszą jakby żaden z nich nie urodził się przed 1989;niektórzy,jakby urodzili się po 2005r!

    a.j

  20. Ubolewam przeogromnie nad tym, że dziś często wystarczy zaprosić do studia po jednym delikwencie z prawa i lewa, i niech się obrzucają błotem, gawiedź się cieszy, oglądalność rośnie, i … zupełnie nic z tego nie wynika. Dziś wszyscy narzekamy na poziom klasy politycznej, a tymczasem kto za darmo wypromował leppera?? Kto pokazywał blokady, protesty i dziesiątki, może setki jego bełkotliwych wypowiedzi. Lepper jest produktem dobrego PR (tymochowicz) i mediów. poza tym ten człowiek i jego entourage niczego, ale to kompletnie niczego sobą nie reprezentują.
    Podobnie jest z Romanem Edukatorem: cynicznie wykorzystuje on media do autopromocji, co i rusz ogłaszając jakąś nową bzdurę, a potem wszyscy i wszędzie to komentują, a Roman dzięki temu jakoś utrzymuje sie na powierzchni. Po wyborach samorządowych podobnie było z wierzejskim: mimo że dostał żenujące poparcie (adekwatne do tego, co sobą reprezentuje), wtedy też media nie odpuściły, jeno dopytywały jak się biedny wojtek z tym czuje, zamiast pozwolić mu w spokoju przebywać tam, gdzie jego miejsce: w politycznym niebycie.
    Swoje zasługi mają też panowie sekielski i morozowski, z upodobaniem pozwalając jackowi kurskiemu pokazywać swoje oblicze, na widok którego normalnym ludziom robi się słabo; monika olejnik również w jakiś niewyjaśniony sposób nad wyraz często gości u siebie jędrzeja flippera, co prawda naigrywając się z niego tu i ówdzie, ale generalnie dając mu szansę istnienia w mediach.
    nie można też zapominać o całym stadzie polityków obecnej koalicji (opozycji zresztą też), biegającym od studia do studia i z uporem maniaka powtarzającym mizerne wytwory swoich umysłów. Szczególnie podziwiam posłow PIS, niektórzy z nich zasłużyli już chyba na jakiś mały etacik w TVN 24, mimo powtarzanych jak mantra przez Jarka mniejszego słów, że TVN to imperium zła i obca agentura.

  21. JotKa67 – 07:34.
    Może tu jest coś na rzeczy: http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=8975 , albo w tę stronę się zbliża? Zamiast …

  22. Wiadomość z ostatniej chwili!Sprawa „szatańskich śladow” wskazanych przez Pana Premiera będzie wnikliwie wyjaśniana.
    W kręgach zbliżonych do IPNu mówi się głośno o odkryciu nowych dokumentów wskazujących na to,że autorem „Szatańskich wersetów”jest niejaki Adam Michnik,ukrywający się pod pseudonimem Salmon Rushdie.
    Wicepremier R.G. wykreśla z kanonu lektur szkolnych wszystkie tytuły zawierające słowo szatan lub pochodne. Dotyczy to np. „Szatana z 7mej klasy”.Opozycja protestuje i zamierza udowodnić,że rzeczony Szatan był starszym bratem niejakiego Jacka i Placka.

    a.j

  23. Heleno!
    Czym Ci się narazili Ci biedni Zimbabwejczycy? (lub tez Zimbabwejczykowie, ewentualnie mieszkańcy i mieszkanki Zimbabwe). Nie dość wyczerpieli od Białego Człowieka?

    Pozdrawiam

  24. Istotnie, w demokratycznych społeczeństwach, media, z niejakim opóźnieniem, „kontrują” przechył polityczny. To znaczy, same najpierw się do niego w znacznym (sprawczym?) stopniu przyczyniają, aby potem stopniowo przejść na strone przeciwną i wspomóc ją w zwycięstwie.
    Nie jest to jakaś specyficznie „medialna” cecha – tak funkcjonują tamtejsze społeczeństwa, także w polityce: często władze centralne wybierane są z jednego skrzydła, a lokalne z drugiego. Nawet wtedy, gdy potrzeba zmiany jest wszechogarniająca, w ostatecznym efekcie pewna równowaga zostaje jednak zachowana. Przykładem niech będą ostatnie wybory we Francji. Po lawinie głosów na prawicę w wyborach prezydenckich, do parlamentu dostało się znacznie więcej niż przewidywano socjalistów.

    Ale co u nas, w Polsce? Czyżby, po bezkrytycznym hurraoptymizmie prawicowym w odpowiedzi na lewicową rzeczywistość lat 2001-2005, było ciągle jeszcze za wcześnie na ruch „medialnego” i społecznego wahadła w lewo, aby zrównoważyć ultrareakcyjny stan obecny? Czy może prawidłowość demokratyczna nas nie dotyczy, z tak prostego powodu jak ten, że nie jesteśmy społeczeństwem demokratycznym, w państwie demokratrycznym, i że działają tu zgoła inne siły? Szatani? Cenzura? Dyscyplina koncesyjna? Zwykły, ordynarny strach? Kasa ponad wszystko? Braki w edukacji i I.I. przetrzebiony na prawym skraju rozkładu normalnego Gaussa?

  25. „Buzią widzianą w mediach” jest chyba o.-dyr. Przecież triumfalny powrót abpa W. jest kontrrewolucją…

  26. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Gospodarz widocznie na pierwszych urodzinach wnuczka
    solidnie pofolgowal.

    Wyglada to na kulturystyczno-medialne naprezanie miesni
    podczas wieczornej toalety – wpisu dokonano 00:04

    Relacja amerykanskiego spoleczenstwa do polskiego.
    Gospodarzu, w Polsce jak przychodzi co do czego, to nie wymie-
    niamy prezydentow czy rzadu, zmieniamy system orietacji poli-
    tycznej.

    Trudno powiedziec aby general W. Jaruzelski mial slaby zespol
    w mediach.

    Gdzie Amerykancom do Polakow – lata swietlne – prawda?

    Pan wie, media nie pomoga jak „moherki” ida za glosem zdrowe-
    go rozsadku. Prawda jest, ze media probuja tlumaczyc, ze chcialy
    system cywilizowac…… no, no.

    Szanowny Panie Redaktorze, wszystkiego najlepszego z okazi
    pierwszych urodzin wnuczka.

    F.S. von/od Diasporski

  27. Art Buchwald, amerykański satyryk i felietonista, wkrótce po kampanii wyborczej powiedział:
    Jestem zdania, że media nie były fair wobec Goldwatera. Z jednego powodu: cytowaliśmy go.

  28. InDoor- zapoznaj sie z sytuacja w Zimbabwe,a bedziesz wiedzial!!
    Czarni na pewno ucierpieli od bialych,a teraz cierpia podwojnie i to od nawiedzonego przywodcy,ktory caly kraj pusci z torbami.O ile wiem niedawno inflacja przekroczyla w Zimbabwe 3000%

    Pozdrawiam.

  29. Helena
    InDoor

    Pozwólcie, że Was wyprowadzę z błędu. Nasz premier nie ma co szukać w Zimbabwe, bo parę dni temu Mugabe zarządził, że w całym kraju wszystkie ceny mają być obniżone o 75%. Jak łatwo było przewidzieć, wykupiono wszystkie towary ze wszystkich sklepów i teraz półki są golutkie. Opozycja (i to by groziło naszemu „podróżnikowi”) zniknęła z pola widzenia, bo obawiała się aresztowań i brytalnych pobić, jak to się niedawno stało.

    Z drugiej strony, cały świat zaniemówił ze zdziwienia, kiedy murzyński arcybiskup katolicki Pius Ncube zaapelował do Brytyjczyków o ponowne podbicie Zimbabwe. Mieszkańcy wolą być kolonią brytyjską, niż umierać z głodu. Możecie to sprawdzić na stronie:

    http://catholicnewsagency.com/new.php?n=9769

    Ciao…

  30. Chcąc nie chcąc staliśmy się mieszkańcami globalnej wioski. Tego faktu już nic nie zmieni. Nixon mógł jeszcze „podskakiwać”, współcześni politycy ( i nie tylko) muszą nauczyć się z tym żyć. Ks.Tischner w jednej z homilii zażartował: „Pomyślałem sobie dziś, że istnieje jakieś takie głębokie podobieństwo między rzemiosłem zbójeckim a rzemiosłem dziennikarskim. Jak sie dobrze przyjrzeć to rzemiosło podobne, tyle, że jedni ciupagami, a drudzy piórami robio”
    Społeczeństwo na przełomie i we wczesnym stadium „rozwoju medialnego” jeszcze porównuje tęskniąc za dawnym sposobem uprawiania dziennikarstwa. Młode pokolenie tkwi już po uszy w nowym ( wystarczy prześledzić znakomitą większość blogowej społeczności) ich temperament styl i formę. To pewne, media ustalają tematy do dyskusji, „skaczą” od tematu do tematu, nie muszą stosować zasad, ani poziomu. Powiedział pewien redaktor naczelny gazety w Teksasie do swoich dziennikarzy „Jak postawię polityka w rogu ringu, to macie go tłuc, aż dam znak aby przestać”
    Ostatnie gorące dni w Polsce (dosłownie i w przenośni) unaoczniły mi dosadnie fakt siły i bezwzględności mediów. One kreowały wydarzenia, nadawały temperaturę, pośredniczyły, negocjowały. To dziennikarze stawiali właściwe lub niewłaściwe pytania, konfrontowali, podjudzali, namawiali do zgody, reżyserowali spektakl, w którym grali pierwszoplanowe role. To jest już standard, może być tylko gorzej.
    Jedyne wyjście to nauczyć się z tym żyć, mamy potężne narzędzie w ręku – pilota.
    Politycy i osoby pełniące role społeczne mogą tylko wzmacniać bądz ograniczać skutki tej siły, bo tak naprawdę walka z mediami nic nie da. Nixon jeszcze tego nie wiedział. My powinniśmy ten fakt przyjąć do wiadomości, zaakceptować i przystosować do naszych możliwości.
    Podobnie jak jasny gwint chwalę sobie „Przegląd” za jego kulturę polemiczną, odkrywanie nowych obszarów intelektualnych, celność spostrzeżeń i sformułowań.
    Ostatni Mohikanie polskiego dziennikarstwa….dziękuję, że jeszcze jesteście….
    Serdecznie pozdrawiam

  31. InDoor. Mysle, ze ludnosc Zimbabwe znacznie mniej wycierpiala od bialego czlowieka w czasach kiedy byla Rodezja w porownaniu z tym co cierpi obecnie pod rzadami czarnego kolegi – Mugabe, mordercy i bandyty .Ale masz racje. Propozycja wyeksportowania Kaczek do Zimbabwe, byla (jak to sie mowi po polsku?) flippant. Przepraszam wszystkich mieszkancow Zimbabwe. Nie zasluzyliscie sobie na Kaczki. Nawet na jedna Kaczke. Dosc tych cierpien. Niech zyje i rozkwita demokracja – w Polsce, w Zimbabwe i na calym swiecie. Amen.

  32. A gdyby Nixon był dogolony, to byłby lepszy?

  33. Programy telewizji publicznej TVP 1, TVP 2, TVP 3 prawie w 100% popierają koalicję rządzącą i prezydencką kancelarię, a TV Trwam i TV Plus czynią to wyłącznie.
    Podczas ostatnich wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych biskupi zwrócili uwagę wyborców na podejście kandydatów na prezydenta do takich kwestii jak stosunek do aborcji, kultury życia, małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny (nie wypaczać nauki Kościoła Katolickiego). Pomimo bardzo negatywnego stosunku społeczeństwa amerykańskiego do wojny w Iraku wybory wygrał G.W. Bush (51,5%) pokonując demokratę J.F. Kerry’ego.
    W 2006 w wyborach do Senatu i Izby Reprezentantów większość uzyskała Partia Demokratyczna, ale dzięki tylko dużej frekwencji wyborczej młodych Amerykanów, a komunikacja internetowa między nimi okazała się najskuteczniejszym środkiem do zmian.
    PS. Informatyka to polska specjalizacja na światowym poziomie, a w informatyzacji kraju jesteśmy blisko końca 50-tki (daleko, daleko) !!!. Min. dostępność do internetu to duże wyzwanie na najbliższe lata, ale koalicja ma inne alienacyjne problemy, ponieważ myśli o wielo kadencyjnym rządzeniu. Internet to fajna broń w rękach młodych Polaków.

  34. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    sympatykDP – 3. 7,. godz., 7:48 – pisze > najskuteczniejszym
    srodkiem do zmian.

    SymoatykDP ma niestety racje – trzeba bylo polska telekomuni-
    kacje najpierw unowoczesnic do rangi DSL – 6000 po kuratela
    panstwa, potem sprywatyzowac, nie na odwrot.

    Lapy swedzialy – to teraz ma – p r a w d a ?

    SympatykDP p a n i a l ?

    F.S. von/od Diasporski

  35. Mam wrażenie, że wszyscy mają nieco racji. Część dziennikarzy bezmyślnie atakuje IVRP, bo to modne, inni ją wspierają, bo tak im ktoś kazał. Nie zapominajmy, że są jeszcze tacy, którzy piszą o czymś, o czym nie mają pojęcia – w moim przypadku wystarczy spojrzeć na większość medialnych opisów spraw informatycznych, dla ogółu te brednie mogą być łatwiejsze do zauważenia w artykułach o gospodarce czy ekonomii (widać tam bardzo wyraźnie, że terminy są krótkie, trzeba coś napisać i nie ma już czasu na porządne doinformowanie się w temacie)…

    A że ktoś niepotrzebnie w wojnę z mediami wchodził, to oczywiście prawda i mam nadzieję, że tę wojnę przegra…

css.php