Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

5.07.2007
czwartek

Szkoda Fotygi

5 lipca 2007, czwartek,

Czy ktoś mógł sobie wyobrazić, że w poważnym kraju, liczącym prawie 39 mln mieszkańców, aspirującym do wiodącej roli w Unii i na wschodzie Europy, premier będzie rozstrzygał spór pomiędzy dwoma ministrami o jedną książkę z lektur szkolnych? Przecież to farsa! I do tego ten premier – inteligent żoliborski – musi jeszcze zasięgnąć opinii wybitnych polonistów! (Dobrze, że nie trzeba porozmawiać z min. Kamińskim z CBA.) Przecież żeby stwierdzić, że Dobraczyński nie dorasta Gombrowiczowi do pięt, wystarczy pierwszy lepszy inteligent z Łomianek, gdzie mieszka premier Giertych, nie trzeba nawet angażować Żoliborza. I co to za sprawa wagi państwowej, żeby zajmowali się nią minister, wicepremier i premier?

Tak naprawdę to winien jest – tak, tak! – układ. Układ pomiędzy Kaczyńskim a Giertychem, że będą wspólnie rządzić. Bez tego układu Giertych nie mógłby wbijać dzieciom do głowy, że Dobraczyński wieszczem jest. W sporze Giertych – Ujazdowski rację ma ten drugi. Bez znajomości Dobraczyńskiego można żyć. Bez Gombrowicza – nie. Brakuje tylko autora „Ferdydurke”, żeby to wszystko opisał. Na razie czekamy, co po konsultacjach ustali premier: czy Dobraczyński wieszczem jest? Może faktycznie jest – u nas wszystko możliwe. Skoro prof. Zybertowicz z Torunia został mianowany naczelnym doradcą premiera do spraw bezpieczeństwa, to nie wykluczam, że Dobraczyński zostanie mianowany wieszczem.

W głębi duszy Kaczyński wie, że Gombrowicz musi być w lekturach, ale patyczkuje się z Giertychem, bo ten jest mu bardziej potrzebny niż autor „Dziennika” i „Trans-Atlantyku”. Ma rację Sławomir Sierakowski, którego partia Giertycha usiłuje nie dopuścić do telewizji, że LPR wodzi PiS za nos. Skoro premier ma decydować o losie Gombrowicza, to tylko patrzeć, jak Sejm będzie debatował nad programem Sierakowskiego, a Senat nad prognozą pogody.

Skoro mały przystanek kolejowy we Włoszczowie został mianowany ważnym ekonomicznie węzłem kolejowym, to w naszym komicznym kraju wszystko jest możliwe. Nawet konferencja prasowa z udziałem szefa kolei państwowych poświęcona przystankowi we Włoszczowie. Dowiedzieliśmy się, że jest to przystanek ważny ekonomicznie, bo ludzie (w liczbie kilkunastu osób) wsiadają tam i wysiadają z pociągu. Ale ile kosztuje zatrzymanie i rozpędzenie ekspresu (nawet do tej żałosnej prędkości, z jaką jeżdżą u nas ekspresy) – tego prezes nie powiedział. Nie powiedział także, ile pielęgniarek można by wyżywić za 3 mln złotych, jakie poszły na przystanek imienia Gosiewskiego. (Teraz Giertych będzie wyrzucał państwowe pieniądze na billboardy reklamujące mundurki. Czy nie lepiej przeznaczyć te pieniądze na służbę zdrowia? Czy zamiast wydawać setki milionów na CBA i IPN, nie można ich „rzucić” na ochronę zdrowia, zamiast codziennie pokazywać w telewizji chorych, dla których brakuje lekarstw i mówić, że budżet nie jest z gumy?) Szkoda, że PKP nie urządziły konferencji prasowej na temat dworca kolejowego np. w Katowicach, albo coraz bardziej wydłużającego się czasu jazdy z Warszawy do Gdańska. Jeśli w ogóle dojdzie do Euro 2012 w Polsce, to kibice zamiast zdążyć na mecz, nie zdążą nawet na dogrywkę ani na rzuty karne.

No i wreszcie ta biedna Fotyga – pośmiewisko kraju i zagranicy. Wygłodzona sukcesów Platforma wnosi o votum nieufności dla pani minister. A ja wyrażam votum nieufności dla Platformy Obywatelskiej, która jest żadną opozycją (gorszą niż Fotyga – ministrem), boi się własnego cienia, nie stanowi żadnej alternatywy i znęca się nad Bogu ducha winną Fotygą, która nie zasługuje na to, żeby się nią zajmować, bo jest ministrem bez właściwości.

I co jej mają za złe? Bagatela – pogorszenie stosunków z Niemcami i z Rosją, upadek autorytetu Polski w Europie, wątpliwy sukces w Brukseli, brak 25 ambasadorów, w tym nawet w Lizbonie, która sprawuje prezydencję w Unii. – To wszystko prawda, ale niech Platforma, LiD i PSL przestaną udawać Greka, przecież jedna Fotyga nie byłaby w stanie tyle napsuć. Mianowali ją najlepszy prezydent i najlepszy premier po 1989 roku. Ścisłą kontrolę nad polityką zagraniczną sprawują bracia i są z tego dumni. Sama Fotyga nie może nic powiedzieć, ani nic zrobić (nawet, gdyby osobiście była w stanie, w co wątpię). Bracia odzyskali MSZ, bracia powstali z kolan przed Rosją i Europą, bracia pokazali Niemcom gdzie pieprz rośnie, bracia zdezawuowali wszystkich poprzedników Fotygi. To ze strachu przed nimi „biedna” Fotyga wzywała Berlin do sankcji wobec autora artykułu o kartoflu.

Fotyga to marionetka w rękach prezydenta i premiera, nigdy nie wypowiedziała żadnej oryginalnej myśli, i panowie z PO dobrze o tym wiedzą, a niektórzy z nich (np. Saryusz-Wolski) nawet jej w Brukseli sekundowali i podbijali bębenka. Więc w sprawie votum nieufności apeluję: szkoda Fotygi. Przypomnijcie sobie przywołane niedawno przez premiera słowa poety:

Inni szatani tam byli czynni,
O! rękę karaj, nie ślepy miecz!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 84

Dodaj komentarz »
  1. Tak czy siak – zbędna Fotyga o rozbrajającym uśmiechu Mony Lisy (lub tchórzofretki – nie mogę się zdecydować) zostanie, a kłopoty będzie miał pan Paweł Zalewski.

    Uch, te żoliboruchy! Już za niedługo obciachem będzie przyznanie się do tego, że się mieszka – dajmy na to – przy Popiełuszki. Wolałabym już Małkinię…

  2. Szanowny Panie Redaktorze!
    Więc PO serwuje duby smalone? Opozycja funkcjonująca pro forma, żeby nie powiedzieć, że na lipę, co może mieć na względzie poza oportunizmem? A PiS gdy mówi o nożu w plecy, to o czym informuje? Czy jest tłumacz na sali?

  3. Przeciez kucharki mialy rzadzic? No to rzadza, najlepiej jak potrafia.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Nie trzeba igrzysk? 🙂

  6. Ja tam nie chcę się mieszać w polityczne sprawy suwerennego kraju i roztrząsać, która opozycja jest bardziej żadną, a który bardziej boi się własnego cienia: SLD czy PO (ta pierwsza wydawłoby się ma niewiele do straceni). Ale wyobrażam sobie, że będzie nad tym wnioskiem dyskusja. Na trybynę wejdzie premier, wejdzie jeden, albo i drugi wódz PO, SLD też będzie miało swoje kilkanaście minut. Wtedy będzie można odwrócić kierunek ataku. I tak wniosek ten, czy o odwołanie premiera, a już zdecydowanie o procedurą odwołującą prezydenta nie mają szansy. Wydawać by się mogło, że Fotyga jest bardziej biedna niż prałat Jankowski. Niech zrezygnuje, jak jest taka biedna. Może i do tego dojdzie, ale wątpię. Premier musi stanąć w jej obronie. Niech naród widzi jego zmagania. Krok po kroku, cios za ciosem, aż się zatoczy, aż padnia, może się podźdwignie, aż się będzie czołgał, niech gryzie piach. “Biedna i bogu ducha winna Fotyga” – to o b. marszałek Grześkowiak może Pan sobie teraz mówić, że jest biedna. Idzie nie o Fotygę, ale o “sukcesy” polityki zagranicznej Kaczyńskiego. O tym będzie się mówić przed kamerami TVP i innych stacji, również zagranicznych. Zobaczymy po jaką klasykę sięgną, jaką demagogię i zastraszenie Niemcami narodowi zafundują. To będzie dyskusja o nich i o ich dokonaniach. Takie są mechanizmy dostępne opozycji, w czasie przez nią wybranym, gdy Kuchciński nie potrafi sam sobie postawić wygodnego pytania, gdy pielęgniarki koczują w alejach Ujazdowskich, gdy Kaczyński chciałby odetchnąć. Walić po szczękach!

  7. Literacki gust jest sprawa osobista. Ja na przyklad nie uwazam Gombrowicza za wybitnego ani nawet za ciekawego pisarza. Jego znajomosc moze byc potrzebna studentom polonistyki jako przyklad kuriozalnej formy literackiej ale dla uczniow liceum jego lektura jest strata czasu. Dobraczynski ma natomiast cos do przekazania. Moim zadaniem wybor „Listow Nikodema” nie jest najlepszy gdyz pisarz ten ma w swoim dorobku pozycje ciekawsze. Ale to oczywiscie zalezy od kontekstu w jakim ta ksiazka ma byc uzyta w programie szkolnym. To czego mi brakuje w liscie lektur to brak wyraznego kierunku dydaktycznego. Byc moze jest to zreszta tylko moje wrazenie spowodowane faktem, ze nie jest mi znany zarys curriculum szkolnego w zakresie literatury polskiej i obcej. Trzeba zdawac sobie sprawe, ze przy obecnym poziomie nauczania wybor tych czy innych lektur jest raczej realizacja programemu minimum wiedzy z zakresu literaturoznawstwa. Trzeba wiec wyrazic uznanie ministrowi Giertychowi, ze postanowil nieco przewietrzyc zakurzony kanon lektury obowiazkowej i wprowadzic do niej przynajmniej pare pozycji o wydzwieku patriotycznym. Zgadzam sie tez z opinia Szanownego Redaktora, ze premier niepotrzebnie wtraca sie w decyzje powziete przez ministra Giertycha. Jesli juz wyznaczyl go na stanowisko cara polskiego szkolnictwa to powinien mu pozostawic wolna reke w zarzadzaniu resortem. Gdzie kucharek szesc tam nie ma co jesc mowi stare dobre polskie przyslowie. Jesli zas sadzic po jakosci spisu lektur mamy tu raczej do czynienia z zywieniem zbiorowym.

  8. Podobnie jak pan Redaktor uważam, że pięknej Ani dzieje się krzywda. Musiałaby miec zdolności wszystkich dotychczasowych agentów niesłusznie nazywanych szefami polskiej dyplomacji. A tu nawet kot Pana Premiera nie poradziłby sobie, tyle narozrabiac to wielka sztuka. Widac, „inni szatani byli tam czynni”. Dopowiem nawet dalszy ciąg cytatu
    „I RĘKĘ KARAJ, NIE ŚLEPY MIECZ”!.

  9. Premier jest nieomylny i powinien szybko ogłosić swój program pt. „Jak walczyłem z szatanami w IV RP”, a minister edukacji powinien wydać dekret o zaliczeniu w/w tytułu do podstawowej i obowiązkowej lektury szkolnej z kodeksem egzekucji wobec uczniów.

    PS.Profesor Richard Pipes był przeciwnikiem wejścia Polski do NATO, ponieważ min: Rosja zostanie izolowana od jednoczącej się Europy. Z perspektywy ponad piętnastu lat widać dość nerwowe zachowania Rosji, a szczególnie wobec Polski. Czy Polska i inne kraje Środkowej Europy mogły być „neutralne”, ale nikt wtedy poważnie o tym problemie nie rozmawiał. Dla dobra Europy Rosja powinna należeć do Unii Europejskiej, ale jak pogodzić NATO z Rosją.
    Pomysły lokalizacji na terenie Polski „tarczy antyrakietowej” to eskalacja zapędów mocarstwowych Rosji z innymi skutkami negatywnymi dla polskiej gospodarki. Czy można w dzisiejszej rzeczywistości wyobrazić sobie Polskę jako kraj neutralny i o wielkim misyjnym pokojowym działaniu w ramach ONZ. Byłem wtedy nierealnym marzycielem, a ostrzeżenia Prof. R. Pipesa nie zostały wysłuchane i z perspektywy mijających lat miał chyba rację.

  10. Pan premier dla władzy gotów jest na wszystko i jakiś tam Gombrowicz nie będzie mu bruździł. I żadne płacze prof. Janion nie pomogą. A w przypadku p. Fotygi to porównanie z mieczem jest o tyle fałszywe, że sugeruje ostrość i zdecydowanie. O polskiej polityce zagranicznej można powiedzieć to, co mówiło się o gospodarce PRL: to nie kryzys, to rezultat.

  11. Platforma skierowała swoje wotum nieufności wobec polskiej Dwójcy, a nie wobec ministra spraw zagranicznych. Trochę za późno zorientowali się, że błędem było udzielenie poparcia dla ekipy udającej się do Brukseli. (Wypominam im z premedytacją głosowanie w Sejmie nad „pierwiastkiem”.)

    Czego spodziewa się PO? Dymisji Dwójcy? Naprawy MSZ? Przecież wiadomo co będzie – nikt min. Fotygi nie wyrzuci, bo drugiego takiego lojalnego ministra łatwo nie znajdzie. Ewentualnie, dla zmylenia przeciwnika, można marionetkę zamienić na jeszcze większą kukłę. Ale czy o to chodzi Platformie?

    Na Platformę Obywatelską nie można liczyć w nadchodzących wyborach. Z tego, co robią widać, że wezmą PiS na koalicjanta. Te wybory wygra partia, która zdobędzie młodych – zachęci ich do głosowania (internet?) i udowodni, że myśli o przyszłości kraju i jego obywateli.

  12. O kurcze uświadomił mi Pan to co tłukło mi się w mojej główce i iskrzyło systemem zero jedynkowym w zwojach. Przecież ta Pani minister jest jak dziecko które trzeba za rączke prowadzić. Przecież ja też mogę być ministrem i to takim sobie PiS zechce.

  13. Szanowny Gospodarzu,

    tym samym jest już nas co najmniej dwóch, którzy tak sądzą.
    Skoro w Polsce wystarczy od czasów Wałęsy jeden oddany prawidłowo głos, by wybory były ważne, to może zasada ta obowiązuje również w drugą stronę? Jeśli nie, to rząd Polski jest najlepiej prawnie chronionym w państwach demokratycznych na świecie. A ponieważ ma dodatkowo za protektora osobistego Boga Wszechmogącego, to ci wybrańcy mają i body guard i soul guard.
    Tylko co to ma wspólnego z demokracją? Chyba, że jest to jej specjalny rodzaj – niepokalanie poczęty.

    Pozdrawiam zza gór i rzek
    Qba

  14. Szanowny Panie Redaktorze!

    To co p.Saryusz-Wolski „wyprawia” w Brukseli już dawno powinno spowodować wyrzucenie go z partii opozycyjnej, a jak Pan stwierdził ( zczym sie w pełni zgadzam), że takiej partii nie mamy, może on pracować na rzecz rządzących.
    A pani Fotyga? Widocznie nikomu nie przeszkadza jej sposób kierowania MSZ. Może ma być „tłem” dla kogoś, jeszcze gorszego?
    Zastanawiam się jak PO chce zdobyć władzę i po co? Oni nie mają żadnej koncepcji rządzenia. Może i mają, tylko się z nią nie zgadzają i dlatego wolą milczeć. Może?

    Serdecznie pozdrawiam

    PS. Czasami to już nie chce mi się czytać na temat naszej polityki i polityków.

  15. Nóż w plecy? To opozycja stoi za plecami? Kolejne freudowskie przejęzyczenie, które wiele wyjaśnia z bezczynności Platformy.

  16. Ma Pan absolutną rację, PO to jedno wielkie? No właśnie, co? Nikt nie wie. Oni nie wiedzą czym są, my nie wiemy, nasuwa się tylko jedno spostrzeżenie 99% ich elektoratu to elektorat negatywny, ten który nie znosi koalicji, głosuje na nich. Zajmuję się analizą sceny politycznej w Polsce już dość długo (nie jestem ekspertem), ale partii o bardziej rozmytych poglądach jak PO nie widziałem. Pozdrawiam, świetny wpis.

  17. Drogi Redaktorze, gdy zaczynałem pracę jako początkujący inżynier w przedsiębiorstwie związanym z telekomunikacją, jeden z kolegów opowiadał, jak tuż po zakończeniu wojny krasnoarmiejcy demontowali w Szczecinie wszystkie możliwe maszyny i urządzenia, w tym wielką centralę telefoniczną. Co krasnoarmiejcy wyszarpali kolejny wybierak, zatrudnieni na centrali Niemcy przyczepiali karteczki z nazwami ulic do kabli, które pozostały, bo byli przekonani, że w tym szaleństwie jest jakiś sens i ktoś tę centralę odbuduje. Dopiero gdu krasnoarmiejcy zaczęli rąbać pień krosowy, w którym zbiegały się kable prowadzone do centrali, zrozumieli, że chodzi o zwykły rabunek i że ich praca była bez sensu.
    Dokładnie to samo dotyczy PiS – tu chodzi o odzyskanie państwa dla Jarosława Kaczyńskiego i jego mniej samodzielnego brata, i realizowanie ich idei fix i fobii, a nie jakiś program dla Polski, „żeby rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatniej”. Dlatego podkomendni nie moga być zbyt mądrzy – patrz np. Kuchciński. Oni mają realizować zadanie, które im wyznaczył Jarosław K., a w zamian będą uczestniczyć w podziale łupów.
    O PO jako opozycji szkoda nawet pisać.

  18. Szanowny Panie Redaktorze, Kochany Panie Danielu,
    Dzisiaj to Pan pojechał jak za swoich najlepszych czasów w Polityce.
    Aż miło było czytać . Tak trzymać.

  19. Dżentelmeńska umowa w sprawie Joaniny? A to dobre! 🙂
    Nie sądziłem, że jeszcze usłyszę to staromodne słowo „dżentelmen”. 🙂
    Miało nie być Wersalu!

  20. Nie wiem czy tylko ja mam takie odczucie, ale szum jaki teraz powstał wokół Gombrowicza sprawi tylko wzrost osób, które sięgną po jego książki. A za dwa lata, nawet jeżeli zostanie Ferdydurke usunięte z listy lektur, powróci na nią.

    Anna Fotyga wielką minister NIE jest!!!
    Zdaję sobie sprawę, że prawdziwą władzę w msz sprawuje „brać mniejsza”, ale zmiana Fiotygi na kogoś rzetelniejszego, na pewno nie zaszkodziłaby Polsce. Pytanie tylko na kogo?

  21. Ta nieszczęsna p. Fotyga… Musiała ciężko zgrzeszyć w poprzednim wcieleniu, że w tym uzyskała tylko życie na pół gwizdka. Pamiętacie może chodzące manekiny z któregoś przedstawienia teatru Cricot? Jedna marionetka ocałała i zasiadła w MSZ.
    A PO, panie Danielu, nie może być dobrą opozycją, bo de facto opozycją nie jest. Ma bardzo podobny program (nawet z programu gospodarczego i otwarcia na Europę się niemal wycofał), podobny stosunek do przeszłości i poidobny do IPN-u. Ma też w swoich szeregach p. M.Rokitę, który „pachnie” PIS-em z daleka, chociaż jest lepiej wychowany. Nie treść więc dzieli te dwie partie, ale estetyka. Na dodatek PO się panicznie boi – planów gospodarczych, bo ta opróżniająca się lodówka działa, zbliżenia z SLD – bo ją oskarżą o zdradę, większej swobody obyczajowej, bo narazi się KK i jeszcze wielu innych rzeczy. Ten strach ich paraliżuje. A my cierpimy patrząć na wyczyny Goiertycha i Leppera. Widać dla PIS-u ten „układ” wart jest trwania.

  22. Nasz Gospodarz dziwi się, że Platforma Obywatelska złożyła wniosek o zdymisjonowanie min. Fotygi.
    Ja dziwię się zdziwieniu Gospodarza, który jest długoletnim, doświadczonym i wytrawnym obserwatorem polskiej sceny politycznej.
    Przecież składanie wniosków o dymisję poszczególnych ministrów tej koalicji, wniosków, które nie mają żadnych szans powodzenie jest, praktycznie jedyną formą zaznaczania przez pożal się Boże opozycję swej opozycyjności.
    W tej „pianotwórczej” działalności Platforma Obywatelska jest bezdyskusyjnym liderem.
    Dziwiłbym się, gdyby przynajmniej raz w miesiącu taki wniosek nie został złożony. Z wiadomym skutkiem. Zresztą nie o skutek tu chyba chodzi, a o zaznaczenie, że się jest, że się istnieje.

  23. A ja pozwolę sobię na autopromocję, bo chyba znalazłem źródło problemów p. mi(ni)ster Fotygi: http://volter.wordpress.com/2007/07/05/mumio-or-mumia/

  24. Panie Redaktorze !!! Zainspirowany dzisiejszym wpisem przyszło mi na myśl jedno słowo na określenie tego co w Polsce się obecnie dzieje: PARANOJA W internecie znalazłem smakowite cytaty z książki R. S. Robinsa i J. M. Posta „Paranoja polityczna. Psychopatologia nienawiści” której autorzy autorzy opisują, z wieloma przykładami, mechanizmy działania paranoi w życiu politycznym.

    Wstęp

    „Paranoja nie jest tajemniczą chorobą dotykającą wyłącznie szaleńców. Żadne społeczeństwo nie jest od niej wolne. W każdym znajdą się dotknięte paranoją grupy i jednostki. Przeważnie uznaje się je za obłąkane – i czasem ignoruje,czasem wyśmiewa, czasem prześladuje.” (s. 52)

    „Niedoszłego przywódcę, występującego z paranoicznym przesłaniem, czeka los proroka wołającego na puszczy. Będzie go słuchać tylko niewielka grupka oddanych wyznawców, chyba że trafił na odpowiedni moment. Zdarzają się takie momenty – okresy napięć, kiedy byt społeczeństwa wydaje się zagrożony – wtedy paranoiczne przesłania bywają szczególnie pociągające. […]” (s. 52)

    „Styl paranoiczny nietrudno rozpoznać. Jego zwolennicy są przekonani o istnieniu wielkiego perfidnego spisku, który ma zniszczyć ich styl życia. W poglądach paranoika na historię godne odnotowania jest nie to, że wierzy on w istnienie i znaczenie spisków – w końcu zdarzają się i mogą mieć znaczenie – ale że uznaje spisek za siłę napędową historii oraz podstawową zasadę organizującą świat wszelkiej polityki.” (s. 53)

    „Jest rzeczą charakterystyczną, że spisek określa się jako potężny i rosnący w siłę. Czasu pozostało niewiele. Bliskie jest absolutne, nieodwracalne zwycięstwo spiskowców. Ci nieliczni, którzy dostrzegają niebezpieczeństwo, muszą ich zdemaskować i zwalczać. Konfliktu nie da się rozwiązać w drodze kompromisu ani przez mediację. To walka na śmierć i życie. Spiskowcy reprezentują sobą zło absolutne, a skoro tak się rzeczy mają, członkowie paranoicznej grupy, jako przeciwnicy tej złowrogiej potęgi, uważają się za silę walczącą o dobro. We własnych oczach istotnie stają się obrońcami wszystkiego co dobre. Walka jest ujmowana w kategoriach manichejskich, toczy się między dobrem i złem.” (s. 53)

    Podejrzliwość

    „[…] Paranoik nie dopuszcza by jego uwagę rozpraszały pozornie niewinne fakty – twierdzi, że wie, co się za nimi kryje. Wciąż szuka ukrytych znaczeń, sygnałów wskazujących na obecność wrogów, o których wie, ze go otaczają. […] Nie przyjmuje do wiadomości najbardziej niezbitych dowodów podważających jego przekonania, uważa je za oszukaństwo umyślnie spreparowane po to, by uśpić jego czujność. […]” (s. 18)

    „[…] Paranoik […] z góry zna ‚prawdę’ i szuka jej potwierdzenia. Nie dąży do potwierdzenia lub obalenia hipotezy. Wie, że jeśli bardzo się postara, znajdzie dowody, które potwierdzą jego podejrzenia. W swych poszukiwaniach wybiera tylko te ‚dowody’, które przemawiają za jego przekonaniem o zagrożeniu.” (s. 18-19)

    „Przywiązując ogromną wagę do szczegółu, paranoik w swej interpretacji odsiewa fakty (często niezwykle umiejętnie), które nie pasują do jego urojeń. We wszystkich zdarzeniach i wypowiedziach dopatruje się ukrytych treści i ‚prawdziwych znaczeń’. […] W świecie widzianym oczami paranoika nic się ot tak po prostu nie zdarza, wszystko jest przez kogoś umyślnie powodowane. Nie ma czegoś takiego jak zbieżność faktów. Wszystko zostało zaplanowane. […]” (s. 19)

    „W swym rozumowaniu pozbawionym krytycznego osądu, w niezrównoważonym operowaniu faktami klasyczny paranoik jest w stu procentach logiczny. Fałszywe są jego przesłanki. Z upodobaniem kolekcjonuje fakty, ale tylko te, które pasują do skonstruowanego przezeń logicznego systemu.” (s. 19)

    Ksobność

    „Świat paranoika zaludniają wrogowie, a on sam stanowi ośrodek ich uwagi. Ta ksobność, jedna z najbardziej znamiennych cech paranoika, ma charakter defensywny. Lepiej być głównym obiektem wrogich knowań niż być lekceważonym.” (s. 21)

    Mania wielkości

    „Aroganckie przekonanie o własnej wielkości pozostaje w bliskim związku z wiarą paranoika, iż jest on centralnym obiektem zainteresowania. Jest pewien swoich racji, nie dopuszcza różnicy zdań.” (s. 21)

    Wrogość

    „Pierwszą cechą, jaka rzuca się w oczy nawet przy przypadkowym zetknięciu z paranoikiem, jest nie tyle jego przekonanie o spisku czy arogancja, ile generalnie wrogie nastawienie do świata. […]” (s. 21)

    „Paranoik ma w sobie tyle nienawiści, że nurtuje go coraz bardziej przemożna potrzeba miłości. Ponieważ jednak bardzo wątpi w siebie, przygotowany jest na odrzucenie, a poszukiwanie miłości skazane jest na porażkę. […] Wszędzie naokoło wyczuwa wrogość, przekonany, że otaczają go ludzie zdecydowani, by go dopaść. Przeciwstawia się wyimaginowanym wrogom i wywołując wilka z lasu, prowokuje wrogie reakcje, co tylko utwierdza go w przekonaniu.” (s. 22)

    Lęk przed utratą niezależności

    „Nie toleruje poddania się zewnętrznym naciskom lub autorytetowi. Nieustannie zachowuje czujność, bo jakaś siła wyższa albo inni ludzie mogliby podjąć próbę narzucenia mu swojej woli, on zaś manifestuje przesadną niezależność.” (s. 23)

    „[…] Całe życie upływa mu […] na wyobrażaniu sobie okoliczności, w których jego bezpieczeństwo mogłoby zostać zagrożone, a następnie na odtwarzaniu tych fantazji. […] Paranoik boi się słabości, pogardza miękkością i subtelnymi uczuciami. Te obawy świadczą, że chce być kontrolowany, biernie ulegać sile wyższej. Takiego pragnienia paranoik nie może jednak zaakceptować i wznosi mocne psychologiczne blokady przeciw tej możliwości, której tak się obawia (i tak pragnie).” (s. 23)

    „[…] Żeby żyć w społeczeństwie, trzeba się podporządkować i przystosować do woli innych oraz pogodzić się z pewnym stopniem niepewności. Paranoik nie umie tolerować takiej niedoskonałości ani zaakceptować kompromisów, jest więc w stanie nieustannej wojny z prawdziwymi i wyimaginowanymi przeciwnikami, którzy chcą nad nim zapanować i odebrać mu niezależność.” (s. 23)

    Projekcja

    „Projekcja jest aberracją względnie normalnego uczucia wstydu. Ktoś, kto nie jest w stanie znieść dręczącego uczucia, dokonuje jego projekcji na otaczających go ludzi i w ten sposób mu zaprzecza. Mechanizm ten polega na przejęciu uczuć, które nie dają się zaakceptować, i przeniesienie ich na otoczenie. Można go uznać za korzystny, bo przekształca nieznośne zagrożenie wewnętrzne w zagrożenie zewnętrzne, z którym łatwiej się uporać. Ale odbywa się to kosztem rzeczywistości. […] Paranoika dokonującego projekcji nie obchodzi dający się zaobserwować oczywisty stan rzeczy, ale motywy innych ludzi, kryjące się za tym, co można zaobserwować. Projekcja to kompromis z rzeczywistością: paranoik ‚spotyka się z rzeczywistością w pół drogi’.” (s. 24)

    Myślenie urojeniowe

    „Urojenia prześladowcze i wielkościowe najczęściej znajdują drogę do świata polityki. Te właśnie urojenia oraz towarzyszące im uczucia występują u paranoika przekonanego o własnej wyjątkowości. Oczekuje specjalnego traktowania, ale sam manipuluje ludźmi i wykorzystuje ich, nie uświadamiając sobie, jak to na nich działa. Kiedy nie jest traktowany w specjalny sposób, reaguje urazą, gniewem, a niekiedy mściwą furią.” (s. 25)

    Podsumowanie

    „W skrajnym wydaniu paranoiczny styl uprawiania polityki przynosi więcej szkody niż jakikolwiek inny. Paranoicy nie mają przeciwników, rywali czy oponentów, tylko wrogów, tych zaś nie wystarczy zwyczajnie pokonać, a już na pewno nie można się z nimi wdawać w kompromisy czy ich pozyskiwać. Wrogów się niszczy. […]” (s. 15)

    „[…] paranoja wypacza przyjęte użyteczne reakcje na zagrożenie. Paranoja polityczna jest więc siłą tak niszczycielską, ponieważ wnosi patologiczne składniki, jakimi są podejrzliwość i urojenia, a także dlatego, że nie tylko uruchamia, ale i deformuje zachowania służące naprawie stanu rzeczy oraz właściwe praktyki polityczne. Na samym początku reakcja paranoiczna może pomóc w osiągnięciu znacznego sukcesu. Kiedy, nadużyta, doprowadzi do spustoszeń, często sama się unicestwia – ale nie zawsze. […]” (s. 31)

    „[…] W obliczu przeciwności ludzie reagują na ogół w takim stopniu, w jakim zostali sprowokowani, albo nawet ignorują prowokację, by osłabić konflikt. Niektórzy jednak, w tym osoby o tendencjach paranoicznych, nie mają tej podstawowej umiejętności społecznej, wywołują więc konflikt, który narasta. Paranoik, gotów wrogo zareagować na wrogość, prowokuje wrogość jeszcze większą, choć sam nie jest świadomy, jaką rolę odgrywa w stwarzaniu napięcia. Uważa, iż jego uczucia zostały wywołane przez ‚nich’, podczas gdy w rzeczywistości jest odwrotnie. Skrupulatnie wychwytuje oznaki wrogości w swoim otoczeniu, ale nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo sam ją tworzy i podsyca. Może istnieć prawdziwy, choć drobny konflikt, albo też osoba o paranoicznych skłonnościach może sobie wyobrażać, że jakieś błahe, nieumyślne działanie jest celowym afrontem, i zareagować wrogo. Nawet gdy mamy do czynienia z prawdziwą prowokacją, reakcja bywa przesadna. Teraz oponent znowu reaguje, ale polityk o paranoicznych skłonnościach, sprowokowany, reaguje jeszcze gwałtowniej. Zaczyna się eskalacja. Polityk zaczyna się w końcu uważać za ofiarę, choć sam się przyczynił do stworzenia grupy wrogów. Jeśli jego adwersarz ma podobne usposobienie, proces przebiega jeszcze gwałtowniej, a eskalacja następuje szybciej. O ile wcześniej ‚ofiara’ wyobrażała sobie tylko, że jest przedmiotem nadzwyczajnej wrogości, o tyle teraz ta wrogość, być może połączona ze spiskiem, naprawdę już istnieje. Proces ten prowadzi do wytworzenia wielu paranoicznych relacji. […]” (s. 40-41)
    Powyższe cytaty znalazłem na stronie poświęconej Radiu Maryja ale doskonale odzwierciedlają także sposób uprawiania polityki przez miłościwie panujących nam braci K i ich wiernych pretorian.

  25. Olek 51.
    Potwierdzam, nie chodzi o osiąganie żadnych celów dla Państwa
    Polskiego. „Chodzi o odzyskanie państwa dla Jarosława Kaczyńskiego i jego mniej samodzielnego brata, i realizowanie ich idei fix i fobii, a nie jakiś program dla Polski, “żeby rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatniej”. Dlatego podkomendni nie moga być zbyt mądrzy – patrz np. Kuchciński. Oni mają realizować zadanie, które im wyznaczył Jarosław K., a w zamian będą uczestniczyć w podziale łupów.”

    Doskonale wPiSuje się w tę poetykę rozumienia władzy (nie służby NARODOWI, tylko WŁADZY!), to co stwierdził Minister Obrony Aleksander Szczygło:
    – Żołnierze nie mają mieć postulatów, żołnierze mają wykonywać rozkazy. To nie jest związek zawodowy czy jakaś organizacja, to jest struktura hierarchiczna i dobrze byłoby, gdyby większość żołnierzy to zrozumiała.”
    Zamieńcie słowo „żołnierz” na „obywatel” i wszystko JEST JASNE!

    A przy okazji, w każdym układzie sterowania muszą (powinny) funkcjonować SPRZĘŻENIA ZWROTNE. Jak ich nie ma – to układ nie fukcjonuje.
    Nawet organizm PANTOFELKA reaguje na BODŹCE (co sygnalizują mu czułki) i omija obszary wody skażonej.
    Jesteśmy w niebezpiecznej sytuacji, bo nie to że sprzeżeń zwrotnych nie ma, ale nawet ich istnienie jest NEGOWANE. PROPAGATORZY sprzężeń są ganieni, są nazywani albo ZDRAJCAMI albo specjalistami od wbijania „KINDŻAŁÓW w PLECY”.

    Nie kontrolowaliśmy poziomu wody zęzowej, to teraz mamy to co mamy.
    Udanego weekendu Gospodarzowi i blogowiczom życzę.

    P.S.
    Jedyne wyjście widzę w ustanowieniu monarchii z Jarosławem I, jako królem, lub Lechem I.
    Oczywiście monarchia ma być dziedziczna, nie jakieś tam ELEKCJE.
    Do tego 10% Dochodu Narodowego dla Panujących, jako ich tzw. prywatna szkatuła.
    Może wówczas, gdy zobaczą, że robią coś głupiego i co przynosi ewidentne straty (IM TEŻ!), kasa będzie maleć – to może się zreflektują.

  26. Czy zwróciliście Państwo uwagę na wypowiedż L.Dorna,że w sprawie Joanniny ważne jest to co mówi premier? Roma locuta causa finita.Miał być sukces i jest sukces bo tako rzecze premier. Co tam inni J.K. wszystko wie najlepiej i jest nieomylny niczym boh i car. A Fotyga? Przecież nie może się okazać mądrzejsza od swojego pryncypała [pryncypałów] – niepotrzebne skreślić.

  27. Może nie do końca na temat, ale też na temat. Wszystkie klocki ukladanki z ostatnich paru miesięcy zaczynają do siebie coraz lepiej pasować. A ukladają się w wymarzone dla premiera rozwiązanie: stan wyjątkowy. Za chwilę będzie można rządzić bez konstytucji, parlamentu, koalicji, opozycji, bez bialego miasteczka, ulicy, bez TVN-u, bez Polityki, bez oglądania się na kogokolwiek i cokolwiek. Naprawdę nikt tego nie dostrzega? Że niemożliwe? Że jest rok 2007? Że jesteśmy w zjednoczonej Europie? Za każdym razem mówiono – to niemożliwe. I za każdym razem bylo to możliwe.

  28. Panie Redaktorze!
    Pani Minister Fotyga chyba rzeczywiście nie jest największym problemem IVRP.Natomiast coraz bardziej „sfotygowana”polityka zagraniczna, inspirowana fobiami Niewielkich Braci ,chyba już takim problemem jest.
    Pan Premier wykazałby się resztkami instynktu samozachowawczego gdyby wysłał p.Fotygę na inny „odpowiedzialny odcinek” a MSZ powierzył komuś,kto potrafiłby się poruszać między Kaczystanem a resztą świata.
    Może rzeczywiście taką osoba byłby Paweł Zalewski?
    PS.
    Uwaga!Bobola redivivus!Wrócił i orzekł:Gombrowicz wielkim pisarzem nie jest!

    a.j

  29. Najgorszy w Polsce jest wlasnie brak dobrej opozycji. PO szykuje sie do rzadzenia po wyborach tak jak szykowala sie do rzadzenia z PiSem przed dwoma laty. Tylko, ze szanse na to rzadzenie sa slabiutkie, bo PiS wystartuje w bloku z LPRem i SB (przystawki nie beda mialy wyjscia zeby przezyc wybory) i zdmuchna PO. Te 25 proc. zelaznego elektoratu PiSu nie zniknie. Do tego dodac po 5 proc z LPR i SB i bedziemy mieli 35 proc glosow oddanych na te pokraczna koalicje i np. 34,5 (w najelpszym razie)na PO. LiD nawet jak dojdzie do 20 proc., a nawet jak cudem dostanie 25 proc. to i tak tu nie zawazy. PO jest cieniem PiSu i po prawie 2 latach opozycji widac, ze nie ma w tej partii zadnego pomyslu na cos nowego (chocby poparcie idiotycznego pierwiastka). Jedynie szukanie wspolnego jezyka z LiD moze cos zmienic. Ba, w obliczu bloku PiS/LPR/SB niezbedne do wygrania byloby utworzenie bloku z LiD – a to jest zupelnie niemozliwe z obu stron zreszta. Bo PO boi sie wlasnego cienia. Bedziemy mieli wiec po wyborach nowe rzady starej koalicji, a PO pojdzie w rozsypke (drugiej pieciolatki w opozycji ta partia nie przetrwa) i spelni sie sen braci KaKa i Polska na trwale znajdzie sie w rekach szalonych populistow. Niestety.

  30. Co do Fotygi to jest zakała ‚rodziny’ jest i tyle. Ja tylko powiem tyle: odmawiam komentarza w tej sprawie (gdzieś to już słyszeliśmy?) Co do wydatków na inne zbędne sprawy? Hmmm oczywiści, że można by dać pielęgniarkom i lekarzom ale jak to ma wynieść 17 mld złotych (za Marcinkiewicza 3-4 mld, z tym samym żądaniem). To ja się pytam jak brzmi hasło „tanie i solidarne państwo” w pryzmacie podwyżek dla pracowników Sejmu? Jeszcze w takim momencie jak teraz? To jest zwykłe sku******stwo i basta!
    Lektury – to jest patologią, co Oni kombinują przy książkach, które maja czytać Wasze dzieci a moi znajomi. Heh, już czasami ręce opadają, ale chyba władzy o to chodzi żebyśmy sie przyzwyczaili i by takie ruchy stały się normalnością.
    Nie dajmy się.

  31. Dziś pan Łopiński raczył był skrytykować p. Zalewskiego, przewodniczącego komisji spraw zagr., za to iż ten skrytykował min. Fotygę. Stwierdził był iż przez to Zalewski był „nielojalny wobec PISu, rządu i prezydenta”. No przecież ręce opadają. Swoją drogą Zalewski to rozumu nie ma, wbijać własnej partii nóż w plecy ?? chyba długo tam miejsca nie zagrzeje, zresztą co taki człowiek, reprezentujący coś sobą, robi wśród tych nieudaczników?

  32. wy się tu śmiejecie, padają naprawdę zabawne bon moty, gratulacje i pozdrowienia dla Pana Daniela, ale LUDZIE!!! — to się dzieje naprawdę, ten kraj naprawdę się pogrąża i nic nie wskazuje na to, żeby ta straszna tendencja się odwróciła, bo nie ma nikogo, kto zorganizowałby prawdziwy demokratyczny opór (o co apelowała Hellena) my tu sobie pożartujemy, obejrzymy zgryźliwe filmiki na YouTube, a oni nam spokojnie sp… ten kraj do reszty i nikt się nie przeciwstawi, bo wszyscy g… mogą
    załamka po prostu

  33. A ja nie wiem, o co Szanownemu Państwu chodzi z panią Fotygą. Kobieta sympatyczna, małomówna i do tego posłuszna, przecież to brzmi jak ideał kobiety (no przynajmniej dla części facetów 🙂 ). Po angielsku mówi, czyli kwalifikacje na ministra spraw zagranicznych ma odpowiednie. Z Unii nas nie wyrzucili, w NATO chcą nas jeszcze więcej. Czegóż tu więcej chcieć? A jakie sukcesy!!! Przecież nasz rząd tak prorynkowy i awangardowy w sferze ekonomii po prostu stosuje powszechnie znaną regułę marketingu (przynajmniej ja tak sądzę, bo tylko taką znam :)) – nie ważne jak się mówi, byle się mówiło. No i mówi się o Polsce dużo i wszędzie, chyba od 1981 roku tyle się o niej nie mówiło (a takie są przynajmniej donosy światowców).
    Co do Gombrowicza, to niestety nie znam (chyba wstyd, no ale jak dożyję do emerytury, to może będę miał czas sięgnąć), ale pamiętam, że w moich czasach licealnych, a było to tuż przed zmianą systemu politycznego, moi koledzy i moje koleżanki zaczytywali/ły się w powieściach tego autora, ja nie czytałem z czystej przekory (niestety mój młodzieżowy duch buntowniczy był na ogół bzdurny, głupi i skierowany w nie te sfery co powinien) – w tym przypadku na zasadzie „nie będę szedł za stadem i się wyróżnię”, akurat źle wybrałem. Zmierzam do tego, że wbrew temu co napisał jeden z blogerów, książki Gombrowicza były popularne wśród licealistów i pewnie są, albo będą i w dzisiejszych czasach, a skoro „rynek” sam wybrał, to oficjalne zakazy i tak się na nic nie zdadzą.
    Pozdrawiam Wszystkich.

  34. No to Szunaj cytując pracę Robinsa i Posta zdiagnozował Braci.
    Dokładnie i trafnie.
    Lekarz psychiatra pilnie potrzebny !!!

  35. @ naga sfotygowana i dyndająca prawda

    > Tak czy siak – zbędna Fotyga o rozbrajającym uśmiechu
    > Mony Lisy (lub tchórzofretki – nie mogę się zdecydować)
    > zostanie, a kłopoty będzie miał pan Paweł Zalewski.

    Długo to im nie zajęło…
    http://wiadomosci.onet.pl/1566490,11,item.html

  36. Na stronie Polityki powinno powstać F O R U M, a nie blog. Byłoby łatwiej wymieniać poglądy, łatwiej zebrać ludzi podobnie myślących, łatwiej spotkać się na prawdę i o wszystkim szczerze pogadać czy jak powiedział Pan Wałęsa „aby się przekonać, czy potrafimy, odkładając na bok animozje polityczne, wzajemne urazy, spotkać się jak Polak z Polakiem, pogadać, pożartować, wypić kielicha.

    Ja od długiego czasu trąbię, że Polsce potrzebni są młodzi ludzie, tacy po 30tce, lub niewiele przed. Już życiowo doświadczeni, zasiedzeni w demokracji. Nie ideowcy, ale zwykli ludzie sukcesu. Którzy swój sukces chcieliby przekuć na sukces kraju. Rozpętać spiralę. Haha. Idealista ze mnie, nieprawdaż? Z własnego doświadczenia wiem, że tacy ludzie mówią „a po co ja mam sie pchać w Politykę? Źle mi?” I tyle. Do Polityki z reguły pójdą miernoty, bo społeczeństwo ma w d… demokrację i g… o niej wie. Na razie.

  37. Wpis doskonały w pełni oddający treść naszej rzeczywistości. PO niestety to nie opozycja i moi znajomi i ja także, głosowalismy na nich sądząc że to przyczyni sie do rozwoju kraju, gospodarki i sytuacji materialnej ludzi co przekłada się na zadowolenie i spokój. Bylismy w błędzie a obecna PO /bez p.Olechowskiego i innych/ to popłóczyny PISu niestety. Czekam jeszcze na przebudzenie liderów PO/ ale bez miałkiego Rokity, przegranego Tuska i ich popleczników/ a jeśli to nie nastapi to chyba zdecyduje się na Centrum Kwaśniewskiego. W końcu do Nato i Unii wprowadziła nas lewica i Bogu dzięki. Same narzekania nie wystarczą, trzeba obudzić aktywność wśród normalnych ludzi pozostających w jakimś chocholim tańcu, oni nabierają się na puste hasła o solidarnym państwie i bezpieczeństwie bo tego zwyczajnie chcą. Kiedyś mówiono, że LSD /jak to mówił p.Rewiński z p.Piaseckim/ ma żelazny elektorat i zawsze będzie przy korycie. Tego nie ma, ale ich następcy to bolszewicy piewszej kategorii, a LSD ewoluowało i jest chyba bardziej prorynkowe niż PO.
    Pani Fotyga i p. Szczygło są tak ograniczeni, że szkoda komentarza dla tych kukiełek.

  38. Szanowny Panie Redaktorze,
    czy zwrócił Pan uwagę na informację,
    że zamiana Premiera na Prezydenta
    na czele delegacji do Brukseli
    wyniknęła z przyczyn lingwistycznych?
    Lech wziął się wreszcie za swój angielski (powodzenia!),
    Jarosław jeszcze do tej decyzji nie dojrzał.
    Piszą Państwo w najnowszym numerze,
    że podobno Prezydent kilka słów wymienił ze zrozumieniem
    z Kanclerz Merkel.
    To bodaj Bobola parę miesięcy temu przekonywał na tym blogu,
    że nieważna znajomość języków,
    zawsze można zabrać tłumacza (-kę).
    No i co teraz, Bobolo? Twój pryncypał przyznał jednak rację
    większości na tym blogu, że języków uczyć się warto.
    Zachęcam tą drogą starszego z braci do nauki!
    Z tą jednak uwagą, by z własnego niemałego uposażenia
    płacił korepetytorowi.
    I tylko czasem kołacze mi się po głowie myśl,
    że może lepiej od razu wybierać English speaking persons.
    W ramach taniego Państwa oczywiście.
    PS. niebezpiecznie uczestniczyć w rozmowach
    bez znajomości języka.
    Potem jest się przekonanym, że w sprawie Yoanniny
    było „gentelman’s agreement”,
    podczas gdy inni uczestnicy tego nie potwierdzają.

  39. drogi panie redaktorze,

    sam fakt kupienia (za trzy miliardy euro) tych nieszczesnych f-16 za pierwsze pieniadze z UE jest juz skandalem i kompromitacja, ze az dech zapiera. wydaje sie, ze juz wszyscy o tym zapomnieli.
    mozna to tylko porownac z „inwestycjami” jakiegos afrykanskiego dyktatora, ktory wydaje forse na zbrojenie, a ludziska z glodu umieraja.
    ale tak juz jest. narod sie cieszy, bo moze sie odkompleksic i dowartosciowac .
    a pan tu o jakichs pielegniarkach i paru milionach zlotych…

    z powazaniem

  40. TW vel OZI – nie czytales Gombrowicza?
    A ja nie czytalam Trylogii (tylko niech to pozostanie miedzy nami), ani Dobraczynskiego, ani zadnegi teologicznego dziela Papieza – czytalam Przed sklepem jubilera i – z reka na sercu – moglam sobie darowac.
    Wszystko jeszcze przed nami. 😉
    Szekspir jest najwazniejszy. Antygona. Klub Pickwicka. Ulisses, Treny Kochanowskiego. Gomvrowicz tez – jak bedziesz gotow.

  41. Ale sie Pan rozbujal, Panie Danielu 🙂

    MSZ z reguly jest marionetkowym resortem, bo polityka zagraniczna to zasadniczy filar tzw. racji stanu kazdego kraju, a wiec nie ma tu miejsca na autorskie solowki i popisy. Nie mniej sa marionetki i marionetki. Fotyga jako minister przyponima sfatygowana szmaciana kukielke odpustowa, poruszana sparcialymi sznurkami od snopowiazalki przez zwariowanych i z lekka odurzonych wlasnym aromatem KO-wcow. Daleko Fotydze do misternych i finezyjnych postaci ministrow SZ, tak polskich, jak i z innych krajow, ktorych sporo w historii dyplomacji i polityki.

    Atak na Fotyge to w sumie kiepsko zawoalowany atak na Kaczynskich, ot taka patetyczna proba pokazania przez PO, ze sa oni do czegos zdolni jako P.S.B. opozycja.

    Przed urlopem ogladalem „Trans-At” w inscenizacji jednego z montrealskich teatrow. Aktorzy nawet nauczyli sie paru kupletow po polsku (Ulani, Ulani…, Krakowiacy, itp). Ogolnie to juz chyba trzecia inscenizacja Gombrowicza w tym miescie, po Ferdydurke oraz czyms tam z hrabina Kuzubaj w tytule (jesli cos przekrecilem, to przepraszam).

    Jakos nikt nie porywa sie na Dobraczynskiego…

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  42. -> Krzysiek Drozdowski
    To przecież była taka… „oczywista oczywistość”.

  43. Swoja droga jaka przepasc dzieli polityke polska od francuskiej, gdzie pod rzadami prawicowego prezydenta minstrem spraw zagranicznycn jest osoba z poza obozu politycznego…

    Czy wyobraza Pan sobie ktoregos z bylych MSZ w ekipie KK ? Nawet nie chodzi o to, ze KK z pewnoscia nie pokalali by wlasnej rewolucji ludzmi z „ukladu”, ale raczej o to, czy asy polskiej dyplomacji w odstawce byliby naprawde zainteresowani podpisywaniem sie pod polityka „zagraniczna” Kaczynskich…

    Pozdrowienia

  44. Miłościwe nam panujący dom Kaczorów pewnikiem Gombrowicza nie czytał bowiem w czasach ich młodości trzeba było podejmować liczne zabiegi żeby książki tego autora zdobyć. Panujący mieli przecież, „oczywista oczywistość” rozwinąć się naukowo, później pobawić w opozycję. Nadszedł wreszcie wredny rok zdrady ideałów przy jakimś Okrągłym Stole i od tego czasy już ważniejsze sprawy zaprzątały umysły naszych obecnych gwiazd. Co tam jakieś pisania Gombrowicza, strata czasu.
    sprawujący urząd premiera marzył niezmiennie o silnej władzy i marzył o dniu kiedy zostanie panem życia i śmierci tych robaków zamieszkujących obszar między Odrą a Bugiem. Ukoronowaniem miało być zaprowadzenie władzy totalitarnej. I tak się spełnią, na nasze nieszczęście, jego marzenia a my będziemy wzdychali: Nie, to chyba niemożliwe. Przecież on inteligent z Żoliborza. A od kiedy to miejsce urodzenia chroni przed paranoją?

  45. Bobola pisze: To czego mi brakuje w liście lektur to brak wyraźnego kierunku dydaktycznego

    A ja właśnie ten wyraźny kierunek dostrzegam i to budzi moje największe obawy
    W doborze lektur minister pokłada nadzieje ze to te właśnie lektury wyrobią w młodym pokoleniu właściwe postawy a o jakie postawy chodzi
    Młody człowiek ma wyrosnąć na patriotę i katolika i to wystarczy nie ma mowy żeby szkoła wychowywała obywateli świata otwartych na wszystko co się w świecie dzieje mających własne poglądy na tego świata wizje
    Współczesna szkoła powinna być wolna od wszelkich indoktrynacji powinna pokazywać rzetelnie jaki był i jaki jest świat skłaniając młodych ludzi do myślenia i dyskusji wychowywać świadomego swych obowiązków i praw obywatela
    Jest obowiązujący w świecie zbiór norm moralnych i akceptowanych zachowań społecznych i to tez szkoła ma obowiązek przekazywać
    Ale nie można uczyć nietolerancji ,pogardy i uprzedzeń
    Nie można się tu kierować własnymi przekonaniami
    Będzie tak jak było w przeszłości dzieci co innego będą otrzymywać w szkole a co innego będą się dowiadywać w domu oczywiści część pokolenia uda się ukształtować na obraz i podobieństwo ale czy aby o to chodzi?

  46. Fotyga to chyba platoniczna miłość z nadania Narodu nam panujących:

    http://www.rzeczpospolita.pl/news.rol?newsId=9368

  47. Helena pisze:
    2007-07-05 o godz. 14:16

    No tak, jak mówiłem wstyd się przyznać, ale z Gombrowiczem to prawda. Szekspira, Antygonę, Treny Kochanowskiego zaliczyłem w ramach obowiązków szkolnych w przenośni i dosłownie, czyli niewiele więcej ponad to co w kanonie (no może poza paroma nadobowiązkowymi komediami Szekspira), co do Klubu Pickwicka to przyznam się, że jakoś nie mogłem przebrnąć, ale może kiedyś się zdecyduję, zakupiłem oryginalną wersję i w ramach nauki języka może jakoś podołam, natomiast inne powieści Dickensa bardzo mi się podobały. Trylogię zaliczyłem (no może poza Panem Wołodyjowskim – bo za dużo się naoglądałem serialu, znałem fabułe i wiedziałem jak się skończy 🙂 ), zaciekawiony kto zacz Dobraczyński zajrzałem do sieci i jest – oczywiście, że czytałem – dawno temu „Niezwyciężoną Armadę”, dużo nie pamiętam bo to było jakieś 20 parę lat temu, ale jednak zaliczyłem – to chyba dobrze, bo z kraju wyjadę sam, a nie będę karnie relegowany przez pana ministra oświaty narodowej. Niestety za dzieła Papieża mogę jednak wylecieć bo nie miałem okazji poczytać, ale kolega z którym pracowałem twierdzi, że niektóre warto, a on ogólnie chociaż z wykształcenia astronom miał duże rozeznanie jeżeli chodzi o filozofię co nie bardzo się zgadza z Pani poglądem, no ale „De gustibus …”. Czyli oprócz Gombrowicza na emeryturę (jeżeli dożyję) zostanie mi jeszcze Papież do poczytania, a i jeszcze Ulisses – to już z Pani rekomendacji.
    Refleksja nachodzi jednak smutna, może zamiast czytać blogi i wpisywać niezbyt mądre komentarze powinienem jednak wziąć się za czytanie :). No, a jeżeli już wpisywać to ograniczyć się do Onetu czy WP, a nie śmiecić na poważnych blogach. No nic, będę to musiał przemyśleć. Dziękuję za plan czytelniczy na przyszłość i pozdrawiam serdecznie. Pozdrowienia również dla reszty komentatorów blogowiczów.

  48. Gombrowicz to tylko Dzienniki. Owszem, miejscami można to czytać bez ziewania. Ale Ferdydurke, Kosmos, Pornografia, Transatlantyk, co tam jeszcze, to już jest czysta moderna i masturbacja.

    Dobraczyński natomiast samo zdrowie. Czytelny, łatwy w odbiorze. Tak jak on o Niemcach nie potrafił pisać nawet Kruczkowski. Wykształciuchom, rzecz prosta, nie może być bliski, bo za dużo i zbyt czule pisał o Powstaniu Warszawskim, w którym zresztą uczestniczył, kierując BIP-em na Mokotowie. W dodatku te jego wartości chrześcijańskie… tu można tylko bezradnie rozłożyć ręce. I jeszcze ten nieszczęsny PRON, z listkiem figowym w postaci przynależności do Żegoty i Medalu Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata.

    Tylko antysemita Giertych mógł wpaść na pomysł, żeby kogoś takiego umieszczać w kanonie lektur. Zmylił braci Kaczyńskich, zmylił tą biedną Fotygę, która jeszcze miesiąc temu na dźwięk słowa „Dobraczyński” spytałaby: dobra co? – no i proszę postawił na swoim. Dzięki niemu reżimowi nauczyciele będą odtąd wbijali niewinnym dzieciom do głowy, że ten Żegota Sprawiedliwy to był gość.

  49. sympatykDP pisze:. Czy można w dzisiejszej rzeczywistości wyobrazić sobie Polskę jako kraj neutralny i o wielkim misyjnym pokojowym działaniu w ramach ONZ.
    Trudno sobie to wyobrazić ale przecież człowiek jest w stanie dokonać wszystkiego co tylko wymyśli
    Nie jest pan osamotniony w swoich marzeniach ja też bym tego chciała pozdrawiam

  50. No i kontynuując wątek reperkusji wobec p. Zalewskiego:

    http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,4292948,09.html

    Kowal zawinił, a Cygana powiesili.

  51. Dodam podpowiedź do poprzednego wpisu. Pytanie jest zazwyczaj stawiane w sposób następujący: dlaczego pan pramier nie chce ugody (czy czegokolwiek co byloby rodzajem ugody) z lekarzami? To pytanie należy przeformulować w sposób następujący: dlaczego pan premier chce aby ugody (czy czegokolwiek w jej rodzaju) nie bylo? Dlaczego chce aby ugody nie zawarto? A także: czy nikogo nie zastanawia dość lekceważący ton wypowiedzi negocjatorów i ich otoczenia na temat ostatniej Brukseli? Tak jakby mialo to nader umiarkowane znaczenie. Dlaczego? Parę dni temu rozważalem sobie (prasując podkoszulki) pożyteczną rolę drobnych incydentów granicznych w kreowaniu gwaltownych zwrotów biegu historii. Od wczoraj obserwuję pożyteczne z tego punktu widzenia ożywienie okoloterrorystyczne. Będzie roslo? Oby nie. Do rozważań na temat lektur: czytalem kilka prac kardynala (jeszcze wtedy) Ratzingera; świetna argumentacja, a też niezwykla umiejętność ogromnie jasnego przedstawiania wlasnego rozumowania. Jest on myślicielem wielkiego formatu; choć obszar w którym się porusza jest dla mnie tylko jednym z wielu, niemalo się nauczylem. Gombrowicz owszem, jeśli mu wybaczyć nieco (powiedzialbym) zawistną wizję Borgesa.

  52. No i raz jeszcze przepraszam, szczególnie Gospodarza, że nie na temat, czy też niedokladnie na temat; wydaje się jednakże że oderwane spostrzeżenia na temat zdarzeń które dokądś prowadzą, zebrane obok siebie, może same pokażą gdzie jest, albo może być, to dokądś.

  53. Janku, odpowiedzialam Ci na pytanie pod poprzednim wpisem Gospodarza.
    Naprawde nie wiesz kim jest Ali G?

  54. Swoim felietonem „Polish Spirit” pan Mark Mardell zainicjowal rozmowe Anglikow na temat Polski na lamach „www.bbc.co.ok”:

    http://www.bbc.co.uk/blogs/thereporters/markmardell/

  55. Aliendoc pisze:
    2007-07-05 o godz. 15:54
    (…) Do rozważań na temat lektur: czytalem kilka prac kardynala (jeszcze wtedy) Ratzingera; świetna argumentacja, a też niezwykla umiejętność ogromnie jasnego przedstawiania wlasnego rozumowania. Jest on myślicielem wielkiego formatu; choć obszar w którym się porusza jest dla mnie tylko jednym z wielu, niemalo się nauczylem. (…)

    Najlepsze „prace” w dorobku pana Ratzingera to szczegółowa (tajna) instrukcja ukrywania przypadków pedofilii aby osoby duchowne uniknęły odpowiedzialności karnej
    http://observer.guardian.co.uk/international/story/0,6903,1469055,00.html
    oraz słynna ulotka reklamująca kościół katolicki, jako jedyną firmę zapewniającą „prawdziwe zbawienie” (trochę niezgodnie z oficjalną linią ekumeniczną JP2).

  56. au:

    Premier i Prezydent nie będą happy, że ich od Twinky-Winky wyzywają…

    „I am tempted to write that they have done a Thatcher, waving their handbags. 😆

  57. A tu mnie autor zaskoczył:

    „But Poland only joined [EU] two years ago

    Aż sprawdziłem datę tego artykułu. Hmm…

  58. Dostrzegam znaczne kwantum naiwności i nierozumienia na tym forum, może nawet wyłączność. Nie chodzi mi rzecz jasna o Bobolę czy Hahę, bo oni przeglądają się w zupełnie innym realu.

    Na czym ma polegać działalność opozycji parlamentarnej? Czy ktoś, JKJK, habitus, mateo, Olek51, Lex, Jaruta, kecaj, Jerzy, mógłby to opisać. I porównać historycznie z sytuacją PO i PiS wobec rządu SLD, a przedtem SLD wobec AWS (i UW).

    Z mojej obserwacji Polski i innych demokracji, główną rolą opozycji jest wytykać błędy rządu z myślą o przejmowaniu jego głosów i czekanie na termin wyborów. Kaczyński z koalicją, którą dobrał sobie wcale nie przypadkowo (Rydzyk i Lepper), miał większość 2 lata temu, teraz dzięki nadzwyczaj skutecznym metodom demagogii politycznej oraz mimo odziedziczonej wyśmienitej sytuacji gospodarczej jego poparcie jest około 1/3.

    W sytuacji gdy pole dyskusji politycznej i publicznych zainteresowań przesunęło się wyraźnie na prawo, ale nie w stronę rozwiązań wolnorynkowych i konkurowania, nie w stronę Blaira, Merkel, Sarkozy’ego, Prodiego, Aznara, i kiedy odbiór Unii i działań rządowych w niej jest niejasny, to polityka PO, ostrożna, umiarkowanie agresywna daje utrzymanie pozycji z szansą poprawy.

    Czy inna opozycja jest w stanie coś zaproponować? Jak na razie nic. Kompletnie nic. Nawet wejście smoka Kwaśniewskiego nie zmieniło wiele. Więc co opozycja może zrobić, aby skompromitować Kaczyńskiego w oczach wyborców, lub uszczknąć choćby kilka procent.

    I wogóle, co w miejsce PiS? Co “przyczyni się do rozwoju kraju, gospodarki i sytuacji materialnej ludzi”?

    Albo pierwiastek w unijnych głosowaniach. Był idiotyczny, przynajmniej politycznie (teoretycznie jako metoda “voting power” był jednym z sensownych rozwiązań). Lecz czy można było tym wzruszyć polskie masy wyborczy? Więc PO powiedziało – jesteśmy za mocną pozycją Polski, rząd mówi, że jest to pierwiastek, więc my popieramy, ale rząd odstąpił od pierwiastka i bredzi teraz o Joaninie, więc oszukał nas wszystkich po raz kolejny. Dla umysłów powyżej przeciętnej jest to gra znaczonymi kartami, oszukaństwo na intelekcie. Ale dla mas?

    Zdaję sobie sprawę, że to forum blogowe jest lewicowe i chciałoby, aby nastroje polskie w te strony się przesunęło. Aby znikła dyskusja o Okrągłym Stole i lustracji. Też jestem za tym. Tylko gdzie jest ten mądry, który wytłumaczy, który przetłumaczy tę genialną myśl na procenty poparcia dla LiD? PO jest cieniem PiS po to, by wydrążyć procenty z tego samego zacieru. Skoro innego jest tak niewiele.

  59. Czy moderator mógłby ograniczyć obszerność wpisów?

  60. au 16:16

    Nie spodziewaj się żadnej obiektywnej dyskusji o społecznej i politycznej pozycji Polski, ani w ogóle o Polsce, moderowanej teraz przez Brytyjczyków. Oni są przeciw Unii (tak jak ją widzi „stary” kontynent), szczególnie teraz, gdy „ruszyła z miejsca”, i kazdy kto jest przeciw Unii, jest ich przyjacielem, choćby nie wiem co. To jest odwieczna zasada brytyjskiego „imperializmu” (dziś to po prostu polityka zagraniczna): wróg mojego wroga jest moim przyjacielem. Na żadne sentymenty Brytyjczyków, wobec kogokolwiek, nie licz. Jest to najbardziej patriotyczne społeczeństwo na świecie, przy czym zupełnie niezrozumiałym paradoksem jest, jak przez setki lat potrafili (i ciągle potrafią), traktując stosunki z innymi wyłącznie instrumentalnie, nie przekroczyć granicy nacjonalizmu, który jest im obcy. Niezwykła kultura.

  61. Szunajowi dzięki za fragmenty książki
    „Paranoja polityczna”. Cieszę się,że nasz blog pełni także rolę edukacyjną. POzdrawiam! Gospodarz

  62. Moja Babcia nie dożyła serialu „M jak miłość”, ale zawsze uważała, że jeżeli twórcy nie potrafią opowiedzieć jakiejś historii w dwóch-, trzech-, góra czterech odcinkach – powinni się pociąć! Z korzyścią dla serialu…

  63. A w ogóle to doradzałbym zespołowi Polityki więcej finezji. Nie podoba im się Fotyga?No to trzeba ją zręcznie wyeliminować z rozgrywki. Ale na miłość boską nie metodą totalnej krytyki, jak to robi nasz Autor. Fotygę trzeba zacząć chwalić, nazywać w co drugim zdaniu „arystokratką w najlepszym tego słowa znaczeniu”. Tak Polityka pisała o Pawle Zalewskim. I proszę, od razu poskutkowało – Zalewski zawieszony.

    Oczywiście sukces z Zalewskim to był czysty przypadek. Ale wielkich odkryć zawsze dokonywano przypadkiem. Teraz można już stosować finezję świadomie. Z tym, że oczywiście nie radzę zaczynać od Bliżniaków.

  64. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Najlepsza dyplomacja jest dyplomacja prowadzaca do wojny,
    do uczestniczenia czynnego w niej – prawda? – sprzeciwow nie
    bylo jak maszerowalismy po „rope naftowa” pod „dyplomatyczna
    batuta” szabrownikow.
    Z polityki obecnej admninstracji wojny (czynnej) nie bedzie jest
    natomiast parkietowa przepychanka.

    Gospodarz wspomina o nienajlepszych stosunkach z Eurolandem
    i Rosja.

    To tak jak w normalnej rodzinie, sa zgrzyty i napiecia – jestesmy
    ulepieni z tej samej gliny – moze jeszcze nienajlepiej wyrobionej,
    uformowanej – proces trwa – sa wiory – beda lzy – milosc tuz, tuz
    za progiem „s y p i a l n i”.

    Najbardzei niezadowoleni sa rozrabiacze, podzegacze nie z rodziny
    – prawda?

    A to godzenie sie? – Lew Tolstoj godzil sie tyle razy ile mial dzieci,
    co zrobic, tacy jestesmy.

    F.S. von/od Diasporski

  65. Szanowni Państwo !!! Dzisiaj Prezes PiS Jarosław Kaczyński zawiesił wiceszefa tej partii Pawła Zalewskiego w prawach członka Prawa i Sprawiedliwości – poinformował rzecznik dyscypliny PiS Karol Karski.O zawieszeniu Zalewskiego w prawach członka partii za „wypowiedzi kwestionujące politykę zagraniczną państwa” zdecydował w środę premier Jarosław Kaczyński – prezes PiS.
    Wina p. Zalewskiego polegała na tym, że zadawał niewłaściwe pytania nieszczęsnej Fotydze na posiedzeniu sejmowej komisji spraw zagranicznych. Czyżby facet był z mitycznego „układu”????
    Jednocześnie mamy kolejny przykład paranoi politycznej o której pisałem wcześniej.
    Lex tu już jeden psychiatra nie wystarczy, potrzeba ich setki ale podejrzewam, że pracują za granicą co nie jest dobrą wróżbą dla naszego kraju.

  66. Joanno;

    Ojczyzne ma sie tylko jedna stad warto utrwalac swiadomosc narodowa i patriotyzm w mlodym pokoleniu . Bez nich narod przetrwac nie moze. Natomiast programowy brak indoktrynacji to indoktrynacja odwrotna. Nie istnieje nic takiego jak kultura czy cywilizacja ogolnoludzka. Narody i panstwa zyja swoim wlasnym zyciem walczac z sasiadami o powodzenie i przetrwanie. Atak na odrebnosc narodowa, tradycje i historie kraju jest dzialaniem dywersyjnym. Zlym bylby minister edukacji, ktory by tego niedostrzegal.

  67. Kiedyś pewnego wspaniałego przywódcę tytułowano Wielkim Językoznawcą, więc może teraz należy naszego Jarosława tytułować Wielkim Literaturoznawcą, szczególnie wtedy gdy już sam ułoży nareszcie właściwy kanon lektur obowiązkowych dla uczniów wszystkich typów szkół. I wreszcie będzie porządek.

  68. Kończę słuchać „Kropkę nad i” z Kuchcińskim….gdyby temu człowiekowi ktoś oddał stolec do kieszeni albo w inne newralgiczne miejsce typu np. głowa i zapytał go, jak się z tym faktem czuje, po chwilach stękania i cukania odpowiedziałby, że albo: nie chce wyciągać w danej chwili zbyt daleko idących wniosków, albo: w tym zakresie nie posiada pełnej wiedzy i nie jest kompetentny do udzielenia komentarza, albo: jeszcze nie zapadła decyzja klubu (partii, rządu itp) co do omawianego problemu.

  69. Nasz Wielki Literaturoznawca wie oczywiście lepiej co młodzież ma czytać. Drobne wątpliwości co do Gombrowicza wyjaśni Jeszcze Większy Literaturoznawca przy pomocy śledczych z IPN.
    A pani Fotyga musi trwać na stanowisku bo tylko ona jest w stanie zapewnić szybką ewakuację działaczy PiSu na trzymane w tym celu wakaty ambasadorów.

  70. Proponuję 2 do potęgi 10. Wychodzi chyba 1024. W zupełności wystarczy!

  71. Witam Szanownego Gospodarza.Male sprostowanie, ten wazny pan od kolei powiedzial ile kosztuje zatrzymanie i ponowne rozpedzenie pociagu we Wloszczowej,mianowicie 30 zlotych i tu sie bardzo usmialem bo chodzilo mu chyba o pociag ciagniony przez parowoz.O Fotydze szkoda fatygi,kon jaki jest kazdy widzi.No i jeszcze ten inteligent z Zoliborza ,prosze niech mnie Pan nie rozsmiesza.Pozdrowienia.

  72. Do Joanny (i debatujących o pomysłach Giertycha)
    Słusznie p. dostrzegła ścieżkę, jaką podążają zbłąkane myśli Romana o lekturach – patriotyzm, patriotyzm i jeszcze raz nacjonalizm! Ale próżne zabiegi Romana, próżne krzyki opozycji! Tak samo jak Gombrowicz obroni się sam, tak samo dzieciaki obronią się przez wpływem LPR.
    Niedawno skończyłem odsiadywać liceum i sadzę (WIEM), że stosunek młodzieży do głębokiej analizy, (jeśli ktokolwiek czyta…) lektur jest znikomy! Mundurki, 4xMickiewicz, „stary Darwin mocno śpi”- próżne starania!! Na dworze słoneczko, pszczółki….

    Pozdrawiam

  73. Prof. Łagowski w ostatnim”Przeglądzie” pisze, że zbliżenie partii rzadko dokonuje się na podstawie poglądów. A szkoda, byłoby prościej, łatwiej i uczciwiej wobec elektoratu, który dokonuje wyboru.
    ***
    Dokonałam wyboru wchodząc prawie codziennie na blog D.Passenta z powodów oczywistych. Identyfikuję się z poglądami grupy. Lubię styl Gospodarza j Jego trafność spostrzeżeń … i puenty.
    ***
    Opisywanie elementów rzeczywistości, nawet najcelniejsze przestało mi jednak wystarczać, chcialabym być świadkiem twórczego uzgadniania poglądów w takim sensie, jak chcieliby to robić L.Wałęsa, A.Kwaśniewski czy Sierakowski. W wypowiedziach blogowiczów wyczuwam również tę tęsknotę za opiniotwórczym głosem młodych, następców A.Halla,A.Michnika itp.Konieczna jest konsolidacja ludzi o poglądach socjalno-liberalnych, którzy znajdują się po obu stronach barykady – właśnie dla dobra kraju. Wszelkie prognozy dotyczące władzy nie napawają optymizmem, a tylko zmiana warty może być początkiem innego.
    ***
    Książki, które czytamy…
    Do lat 90-tych czytaliśmy mniej więcej te same tytuły. Wyspecjalizowane wydawnictwa oferowały książki swoim, określonym odbiorcom. W rezultacie, w grupach towarzyskich dyskutowało się o tych samych tytułach. Obecnie rozbieżność jest bardzo duża, czasami nikt nie podejmuje dyskusji, każdy czyta co innego.
    Jestem tzw.molem książkowym, pochłaniałam wszystko – jak leci. To co się ostało w pamięci, uważam za literaturę dobrą – został ślad. Dobraczyński był uważany za polskiego Grahama Greena. Po dwóch proponowanych przez min.Giertycha tytułach nie pozostał żaden ślad, nawet smuga w postaci choćby „atmosfery” książki.
    Thackeray, Dickens, Zola, Proust,Sthendal, powieści-rzeki: Rolland, Galswotthy, du Gard, de la Roche, Szołochow,Tołstoj,Dostojewski, ale i awangarda: Butor,Sarratau, Canetti, proza iberoamerykańska:Borges, Cortazar,Vargas Llosa, wielka czwórka amerykańska,realizm magiczny,Boll, ….można tak długo ,przypominając sobie przy okazji wpływ tych dzieł na moje wybory,decyzje,zainteresowania…
    Dzisiaj zamiast Dobraczyńskiego zaproponowałabym młodzieży choćby Coelho.
    Przesłania jego książek są czytelne, wpisują się w prawdziwą odnowę moralną, (tą bez przekąsu) młodzież sama chętnie sięga po jego książki,tak jak kilka lat temu po Whartona. Boże, jak ja kocham te zadrukowane kartki….
    Pozdrawiam Halszka

  74. Kaczka „zakonczyla znajomosc z tym panem”. Zalewski wywalony z piaskownicy, bo byl za malo uprzejmy wobec kolezanki Jarka. Zalewski to wrog klasowy, kulackie podpiewajlo, jak mowiono w czasie rozkulaczania. I okulary nosi, wiadomy znak wyksztalciucha, pewnie nawet Gombrowicza ma na polce, schowanego za Dzielami Zebranymi Pol Pota. No i pierwszy na liscie rankingu w Polityce. To juz po prostu podlosc i noz w plecy Partii. Ma szczescie, ze nie te czasy. Kiedy indziej toby wyladowal na Butyrkach, albo jakiej innej Lubiance. Uuuuu. geba zakazana, wraza. Na pewno tez jest szpiegiem czynnego Szatana. Zrobia porzadek z tymi Geremkami, Zalewskimi i innymi Dajczgewandami.
    Warto tez poznac prawdziwe nazwiskotego rzekomego pana Zalewskiego. Przecie on w tej komisji spraw zagranicznych nieustannie z tym Spiewakiem spiskowal. A Spiewak to nawet nie ukrywa!
    Zalewski – do Izraela!

  75. Szunaj,
    wspaniala robota, dzięki!!!
    Myślę, że te cytaty powinny się znaleźć na jak największej liczbie blogów. Komentarz zbyteczny. Każdy może wyciągnąć wnioski.
    Pozdrawiam
    Pozdrawiam też Pana Redaktora, Gospodarza blogu

  76. Szumaj 07.05, g. 10.28
    To jest świetne. Dziękuję.

    Au, g.16.16
    To batrdzo pasjonujaca lektura. Też bardzo dziękuję

    Obu Blogowiczów pozdrawiam

  77. Pupett show.
    Kaczynscy akceptuja tylko pupett politykow,ktorych mozna pociagac za sznurki,takich jak Fatyga.
    Szkoda tak zdolnego i blyskotliwego polityka takiego jak Zalewski,swoja droga co on tam robi w tej partii?
    My Polacy mamy problem,ktory nie wszyscy dostrzegaja a ten problem to bracia Kaczynscy,gdyby zyl Stalin pewnie by ich zatrudnil.
    Etyka dla prezesa Pisu to slupki popularnosci partii,reszta to retoryka banalow i socjotechnika.
    Szkoda slow na pisanie o tych marnych cmentarnych robaczkach.

  78. Teraz okazuje się,że szkoda mężczyzny,który podobno obraził Fotygę [foty gę? = „Arlezjanki”]. To byłoby fatalnie jeśli aż tak. Kogokolwiek JK „ubija” to tym wzbudza miłość gawiedzi. Może jest w ostatniej fazie świętości? Nigdy nie bądźmy tacy pewni, bo co jeśli jednak bóg zamieni Polskę w jego rękach jak wodę w wino?

  79. spokojny 10.55

    Sprzężenie zwrotne jest kłopotliwe w takich układach sterowania jakim jest obecny układ rządzący, bo oznacza to rezygnację z części swoich uprawnień na rzecz układów pomocniczych. Z definicji jest to po prostu korygowanie sygnału wejściowego płynącego do układu wykonawczego sygnałem powstałym po przetworzeniu w tzw. układzie sprzężenia zwrotnego sygnału wyjściowego układu. Np. rząd wymyśli sobie ustawę to mamy sygnał wejściowy. Sejm (układ wykonawczy) ustawę klepnie i mamy sygnał wyjściowy, na który reagować ma społeczeństwo. Układem sprzężenia zwrotnego najczęściej jest ostatnio Trybunał Konstytucyjny, który zazwyczaj ustawę szatkuje i zwraca autorom do poprawki. Ci z kolei tworzą kolejne buble, Sejm ustawę przyklepuje itd. Jeżeli powyciąć wszystkie możliwe sprzężenia zwrotne to układ będzie funkcjonował. I to jak! Jak nam zagrają tak będziemy tańczyć.

  80. Niezbyt to elegancko, kiedy Daniel Passent gra nazwiskiem pani minister. Dlaczego nie pozwoli sobie na to samo wobec pani Rice, a wiadomo ze ta jest pod Bushem, jak pani Fotyga pod Kaczynskim ? Dlaczego nie rusza Pana Lawrowa, choc ten na smyczy u Putina ? Bo nie wypada. Bo chce byc dobrze widziany i tu, i tam. A w Polsce ? Mu nie zalezy ? A wogole, wszyscy wsiedli na nia, jak na lysego konia. Tania szwolezerka. I dziwie sie, ze pan redaktor Passent na to idzie. Winien cenic sie wyzej. Strzela sie z Kaczynskimi – i bardzo dobrze, ale minister ? Urzednik ? Z nominacji ? To chyba nie przeciwnik dla rasowego zurnalisty. Jeszcze dama, na dodatek. A tyle pisze o chamstwie i upadku obyczajow…Tyle jadu i pogardy dla mianowanej i sterowanej z urzedu pani minister…Moglby Pan lepiej wykorzystac swoje talenta, Panie Redaktorze. Chyba, ze to nienawisc, zawisc i zemsta za bylych szefow resortu, kolegow z branzy. Tak, to byli wybitni dyplomaci i politycy, ale powod nie usprawiedliwia srodkow. Trzeba umiec sie znalezc w kazdej sytuacji. Z twarza.

  81. haha!
    Łaskawie nie wspomniałeś o roli Dobraczyńskiego w 1953 w próbie zniszczenia Tygodnika Powszechnego.Niewiedza czy wstyd ?
    Joanna !
    Trylogia jest dziełem propagandowym i kreśli wypaczony obraz historii Polski.Gdy czyta się pózniej dzieła historyków to wyłania się znacząco inny obraz XVII wieku.Ale historyków nikt nie czyta,a Sienkiewicza i owszem i ogląda się w tv czy kinie i traktuje się jako film dokumentalny.

  82. Podziwiam Pana teksty i zgadzam sie z nimi, ale pytam sie, skad Pan bierze sile na to. To musi kosztowac duzo energi. Nie lepiej powiedziec ch … im w dupe? Polska przetrwala juz gorsze czasy.

  83. Observer pyta jak powinna wyglądać prawdziwa opozycja polityczno – parlamentarna. Ponieważ jestem tylko „domowym” obserwatorem życia politycznego nie będę wdawał się w mniej lub więcej pogłębione analizy.
    Odwołam się do niedalekiej przeszłości. Wystarczy przypomnieć sobie jak działała opozycja PiS i PO w czasach rządów SLD, a w końcowym okresie M. Belki. Nieustanne ataki w mediach, negowanie wszystkich inicjatyw bez oglądania się czy były sensowne czy nie ( przykład tzw. planu Hausnera ).
    Swoją drogą na ocenę działalność tamtej opozycji kolosalny wpływ miała – nie wiem czy zamierzona czy przypadkowa – współpraca tamtej opozycji i mediów.
    Rząd SLD i Belki działały bez oparcia medialnego ( z wyjątkiem niszowej Trybuny i znowu nie tak bardzo pro – Nie). Sytuacja dzisiejsza pod tym względem jest diametralnie inna.
    W tamtych czasach PiS i PO działając przeciw – działały wspólnie. Jeszcze im pomagała LPR i bardzo często – Samoobrona. Jakie są wzajemne stosunki PO i SLD ( LiD ) dzisiaj, każdy widzi.
    Jeżeli wola odsunięcia od władzy PiS ( i przystawek) jest szczera, to polityczny rozsądek nakazywałby współpracę wszystkich partii będących w opozycji. Chyba, że ta wola, deklarowana zwłaszcza przez PO to polityczny humbug. Wtedy to zupełnie inna sprawa.

  84. „Fotyga to marionetka w rękach prezydenta i premiera”

    Zastanawiam się, czy pan prezydent jest marionetką w rękach pana premiera, czy też odwrotnie pan premier jest marionetką w rękach pana prezydenta ?

    Jak pokazuje historia dyktatorzy nigdy nie dzielą się z nikim władzą i kierują swoje królestwa ku niechybnemu upadkowi lecz tutaj mamy dysonans biologiczno-socjologiczno-psychologiczny. Nie może być dwóch osób na jednej pozycji wodza-dyktatora, no chyba, że jest mowa o dyktatorach mody, których niezliczona ilość.

  85. A mnie Fotygi żal nie jest, tak samo nie jest mi żal P. Zalewskiego, gdyż nikt nie każe im pełnić tych ról i grzecznie wykonywać poleceń PiSu. Każdy szanujący się człowiek już dawno powiedziałby basta. A jeśli ktoś godzi się na bycie marionetką w rękach jednych, to niech nie oczekuje, że pozostali będą go szanować…

    A jeśli chodzi o zamieszanie z lekturami… To jest już poważna i bardzo przykra sprawa. Ale historia zna już przypadki, gdy o wadze odkryć naukowych decydowali ci, którzy ich kompletnie nie rozumieli, a o paleniu ksiąg – ci, którzy ich nie czytali. Smuci jednak fakt, że coś takiego dzieje się w XXI wieku i to wcale nie w jakimś zacofanym kraju (przynajmniej jego mieszkańcy tak uważają)… A widać, że to fragment większego planu kretynizacji polskiej młodzieży – najpierw M. Giertych i obalanie teorii Darwina, teraz lektury, wkrótce nauczanie o tym, dlaczego aborcja jest zła na lekcjach biologii… Co będzie dalej?

css.php