Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

23.07.2007
poniedziałek

22 lipca – dawniej E. Wedel

23 lipca 2007, poniedziałek,

Jak przystało na wychowanka PRL, wczorajszy dzień spędziłem na obchodach 22 lipca – dawniej E. Wedel. Rano wysłuchałem – wyjątkowo głupiej jak na na ogół mądre radio TOK FM – audycji „Gadanie na śniadanie”. Gospodarz programu, człowiek młody, ubolewał, że karierę robi jakiś kolejny serial rodem z PRL. Bohaterem serialu jest dziennikarz Maj, który tropi zło w kraju i za granicą (piszę w oparciu o cudze relacje, gdyż nie widziałem żadnego serialu, ani w PRL, ani później). Młody człowiek nie mógł się nadziwić, że można pokazywać serial „peerelowski” i ludzie to dzisiaj oglądają. Był wyraźnie zaniepokojony, podobnie jak inny prowadzący program w Radiu TOK, Marek Pyza, który się przechwala, że nie rozumie rozmaitych dziwnych zjawisk, w tym „zakrzywienia czasoprzestrzeni” oraz tego, że połowa Polaków poparła stan wojenny. – Czas skończyć z tą amnezją – mówi Pyza.

Obserwuję z zainteresowaniem, jak to, co dla mojego pokolenia było współczesnością, było naszym życiem, dla młodzieży jest przeszłością, historią, którą ta młodzież postrzega inaczej. PRL, który ja pamiętam, i PRL, który zna dzisiejsza młodzież, nie jest taki sam. Dla młodzieży (nie tej wszechpolskiej), PRL jest śmieszny, ma oblicze „Rejsu”, jest sympatyczny, ma twarz Maryli Rodowicz, której gwiazda nadal świeci pełnym blaskiem. Dla historyków z IPN, PRL jest ponury, więzienny. To wersja, którą miało ukazywać muzeum komunizmu mieszczące się w lochach PKiN. Na razie go nie ma.

Z okazji 22 lipca obejrzałem dwie inne wystawy o tamtych czasach. W Pałacu Kultury czynna jest (do 31 bm) wystawa „802 procent normy” – fotografie Henryka Makarewicza i Wiktora Pentala, krakowskich fotografów, którzy dokumentowali budowę Nowej Huty. Na czarno-białych fotografiach z lat 1950-1955 oglądamy robotników i robotnice, sceny z budowy, ich pracę, dźwigi, uroczyste pochody i manifestacje, chwile odpoczynku, młodą parę w dniu ślubu, a nawet sceny z rajdu motocyklowego kobiet. Z dzisiejszego punktu widzenia fotografie były jednostronne, raczej pogodne, widać, że obaj artyści byli pod wrażeniem wielkiej budowy, może pod wpływem komunistycznego romantyzmu, a może po prostu nie robili zdjęcia cenzuralne, a nie takie, które mogłyby sprowadzić na nich nieprzyjemności, nie były więc demaskatorskie ani opozycyjne, nie ma nich ciężkich warunków w jakich żyli budowniczowie Nowej Huty, nie ma perfidii pomysłu zbudowania proletariackiej alternatywy dla „mieszczańskiego i reakcyjnego” Krakowa, nie ma milicji, agentów, sekretarzy KW PZPR, nie ma zabiegów o budowę kościoła, nie ma władzy ani opozycji, jest za to rozmach „wielkiej budowy socjalizmu”, wyraźna satysfakcja ludzi porwanych przez historię.

Żeby nikt nie wyniósł z tej wystawy błędnego wrażenia, że Nowa Huta była OK, na końcu ekspozycji znajduje się izba wytrzeźwień, coś w rodzaju komory filtracyjnej przed opuszczeniem terenu skażonego promieniowaniem albo ptasią grypą. W tej sali nie ma już fotografii, tylko tekst zawierający interpretację Nowej Huty wedle IPN, jest video, z którego lecą dzisiejsze rozmowy z budowniczymi Nowej Huty, utrzymane w zupełnie innym klimacie niż fotografie w sąsiedniej sali. W rozdawanej ulotce prezes IPN, Janusz Kurtyka, daje dzisiejszą interpretację zjawiska, jakim była Nowa Huta:

symbol klęski dogmatycznej ideologii w zderzeniu z rzeczywistością… niewyobrażalny prymitywizm bytowania… kwestionowanie norm moralnych prostych ludzi… modelowy przykład mechanizmu, który zdecydował o klęsce komunizmu…

Wszystko to prawda, ale nie cała, bo wraz z II wojną klęskę poniosła też inna ideologia, warunki bytowania były równie prymitywne na wsi, normy moralne były wtedy powszechnie zachwiane.

Organizatorzy wystawy zrobiliby dobrze, gdyby w izbie wytrzeźwień ideologicznych, albo obok fotografii, zamieścili „Poemat dla dorosłych” Adama Ważyka, napisany w 1955 r., który odegrał wielką rolę w upadku stalinizmu i odkrył prawdę o Nowej Hucie 50 lat wcześniej niż prezes Kurtyka:

Ze wsi, z miasteczek jadą
zbudować hutę, wyczarować miasto,
wykopać z ziemi nowe Eldorado,
armią pionierską, zbieraną hałastrą,
tłoczą się w szopach, barakach, hotelach,
człapią i gwiżdżą w błotnistych ulicach:
wielka migracja, skundlona ambicja,
na szyi sznurek – krzyżyk z Czestochowy,
trzy piętra wyzwisk, jasieczek puchowy…

Odkażony ideologicznie, udałem się następnie w Aleje Ujazdowskie, naprzeciwko dawnego Ministerstwa Bezpieczeństwa Wewnętrznego (dziś mieści się tam siedziba min. Ziobro), na wystawę „Twarze bezpieki”. Stoi tam kilkadziesiąt plansz, na każdą składa się fotografia, imię i nazwisko, stanowisko funkcjonariusza, jego kariera zawodowa, reprodukcja jakiegoś dokumentu (np. podanie o zatrudnienie, życiorys, opinia komitetu partyjnego), wreszcie fragment ponurej wypowiedzi o walce z wrogiem, stosowaniu przymusu etc. W niedzielne przedpołudnie wystawa cieszyła się dużym zainteresowaniem. Kto nadchodził od strony Rozdroża, trafiał najpierw na Radkiewicza i Kiszczaka, a kto od Pięknej – na Moczara.

Oglądałem tę wystawę z mieszanymi uczuciami. Wszystko prawda – tylko po co? Być może odpowiedzią na to pytanie jest scena, którą widziałem. Para w średnim wieku. Ona – ustawia się na tle oprawców. On – robi jej fotografię. Będzie to fotografia tamtych i zarazem naszych czasów. Dawniej – 22 lipca. Dzisiaj – E. Wedel.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 88

Dodaj komentarz »
  1. Dawniej – 22 lipca. Dzisiaj – E. Wedel.
    A miały być chipsy Frito-Lay (PepsiCo). 🙂

  2. 22lipca mija 55 rocznica rozpoczecia wysiedlen mieszkancow warszawskiego getta do Treblinki.

    „Wszystko prawda – tylko po co?” Po co o tym pisze?
    Kaska

  3. Poprawka: 65 rocznica. Typing mistake.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Mnie osobiście ciekawi ile jeszcze ludzie IPN i innych organów propagandy będą nam wmawiać, że PRL był samym złem?

    Dlaczego obok wystaw poświęconych ciemnym stronom ówczesnego systemu nie postawi się wystaw zdjęć ludzi tłumnie wyjeżdżających na urlop? Zdjęć dzieci na koloniach?

    Dlaczego IPN próbuje przekonać wszystkich, że przez 45 lat Polski Ludowej wszyscy jej mieszkańcy z nią walczyli? Przecież tak nie było, wielu ludzi żyło i pracowało dla Polski, taka jaka była. I cieszyła się ta Polska ich miłością.

    Wmawia się nam teraz, notabene językiem propagandy z najgorszych lat PRL, że były to ciemne czasy okupacji. A przecież ludzie pamiętają, że tak nie było.

    Choć, oczywiście, różowo też nie było 🙂

    Pozdrawiam,

    Intel-e-gent

    Dziś o niewesołych perspektywach
    Lewy Sierpowy – niepokorny punkt widzenia
    http://zapiskizoblezonegomiasta.blox.pl

  6. Dzisiaj Pepsico, Panie Danielu.. E.Wedel też odszedł do przeszłości.. Signum temporis..? Choć moze bardziej na symbol dzisiejszych czasow pasowalby McCarthy..

  7. Wszystko to prawda – i procesy polityczne i kabarety studenckie i Nowa Huta i stare grzechy. Świat jest jednowymiarowy dla p. Kurtyki i jego pretorian i nic na to nie poradzimy. Dziwka to nie zawód, to charakter, mawiali nasi ojcpowie. Z inkwizytorami wszelakiej maści jest to samo – to jest charakter. Niestety – odtrutek nie znam, rehabilitantów też nie.
    Moi Rodzice uczestniczyli po wojnie w kacji zwalczania analfabetyzmu. Zastraszająca była liczba osób nie umiejących czytać i piosać. Nowe dzielnice Warszawy czy Nowej Huty budowali ludzie, którzy potem w wannie hodowali króliki albo i świniaka, bo wanna nie była im do niczego potrzebna. Dzisiaj natomiast powszechnie występują potomkowie ziemiaństwa, w najgorszym razie mieszczaństwa, dzieci uciskanych przez PRL inteligentów i posiadaczy. Nie wiadomo gdzie podziali się potomkowie tych analfabetów i cywilizacyjnych outseiderów. Widać PRL ich pożarł tuż po tym, jak ich wysłał na studia i w kolejki do księgarni.

  8. Panie Danielu,
    w 100% podzielam Pańskie mieszane uczucia na temat wystawy „Twarze bezpieki”. Co prawda nie mam na myśli tej ostatniej z Warszawy, lecz jej wrocławskie wydanie (o wiele wcześniejsze). Pamiętam wypowiedzi młodych pracowników IPNu, którzy próbowali w wywiadach z dziennikarzami przekonać wszystkich, że owa wystawa jest bardzo potrzebna. I przyznam, że były to wypowiedzi chaotyczne, pozbawione logiki (troszkę jak to, co mówili działacze Młodzieży Wszechpolskiej, gdy domagali się zamknięcia jakiejś wystawy)… Pamiętam również opinie moich znajomych (którzy są na tyle młodzi, że z PRLu niewiele mogą pamiętać) na temat wystawy i wypowiedzi „IPNiaków”. O ile wystawa była oceniana całkiem nieźle (bo fajnie jest wiedzieć; fajnie zobaczyć tych ludzi; fajnie się dowiedzieć, że to też byli ludzie), to wypowiedzi IPNowych historyków były nie do przyjęcia. Każdy z nas miał ochotę powiedzieć „A żebyś za kilkanaście/kilkadziesiąt lat sam zawisł na takiej wystawie”. I nie chodzi o to, że dobrze oceniamy PRL, lecz o to, że po historyku spodziewamy się informacji, dzielenia się wiedzą, a nie aż tak emocjonalnych osądów…

    Ciekaw jestem natomiast, co sądzi Pan na temat wspomnianych seriali? Usuwać? Zapomnieć? Zniszczyć? A może pokazywać? (bo przecież są już kultowe – „07 zgłoś się”, „4 pancerni i pies”, „40-latek”, itd…) Śmieszą mnie trochę wypowiedzi „młodych wojowników o dobro wszystkiego”, którzy twierdzą, że np. 4 pancernych należy zniszczyć, bo ten serial przekłamuje historię. „Ludzie, przecież to tylko serial!!” – chciałoby się krzyknąć. „Czyż StarTrek nie przekłamuje historii?” – dodać po chwili…
    To szkoła jest od pokazywania nam, jak było naprawdę.
    Zresztą zawsze można zebrać paru historyków i zrobić film na temat tych przekłamań historycznych – jestem pewien, że mógłby być całkiem ciekawy…

  9. Jakie Pepsico? A nie Cadbury?
    Ale mimo zmiany nazw uznanie dla jakości pozostaje.

  10. rozbitek pisze: „Dzisiaj Pepsico, Panie Danielu… E.Wedel też odszedł do przeszłości…”

    Nie PepsiCo, tylko Cadbury, gwoli ścisłości.

  11. Ja się muszę pochwalić że dalej mieszkam na ulicy 22 Lipca. Radnym PiS nie przeszkadza , mieszkańcy się przyzwyczili i jest OK. Na moim osiedlu jest jeszcze ulica Małgorzaty Fornalskiej . Chciałbym dodać ,że w Ostrołęce cała władza w rękach PiS
    Może będzie kiedyś jak proponował jeden z satyryków 22 Lipca a na dole podpisane czerwoną farbą Ofiar Komunizmu

  12. A mnie jest szkoda Wedla (d. 22 lipca). Była dobra firma, znany brand, znaczący pracodawca. Postanowiono ją sprywatyzować, najpierw była na GPW (i slusznie), potem wszedł inwestor strategiczny (PepsiCo) i za ulgi inwestycyjne zaczął umacniać swoją pozycję w branżach, które go interesowały – napojach i slonych przekąskach. Gdy to zrobił, najpierw zdołowal kurs akcji Wedla, a potem ogłosił wezwanie, po 200 zł. Gdy wycofał firmę z GPW, podzielil ją na trzy części, część czekoladową z brandem E.Wedel dostał Cadburry, część cukierkową (Syrena) dostał Leaf a część ciastkową Danone. Inne firmy z branży (Wawel, Jutrzenka, Mieszko) dają sobie radę bez inwestora strategicznego, bo w Polsce słodycze to branża – samograj. Tyle narzekań ekonomicznych.
    A ze świąt wolałem 22 lipca, bo było sloneczne i lipcowe, nie cierpię 11 listopada, bo nie trawię zalewu wartości bogoojczyźnianych i kolejnych martyrologicznych zaduszek.

  13. Ludzie rzadko, jeśli w ogóle, mają świadomość tego, w jakich czasach żyją.
    PRL’u nie pamiętam. Ledwo gościłam w planach. Mama mi tylko opowiadała o szkole, o studiach, o pracy, o tym jak poznała ojca… Żyła. I na jej poczucie szczęścia ani nieszczęścia nie miała wpływu dziś przyklejona czasom jej młodości metka „czasy PRL”. Czasy jak czasy.
    Ciekawe jaką metkę dostanie nasza dzisiejsza współczesność…

  14. Towarzyszu Passent, protestowac w roku 1955, 1959, 1964, 1976 przez wystapienie z partii i podpisywanie listow bylo dosyc latwe. Przypisywanie towarzyszowi Wazykowi obalenia stalinizmu to naduzycie. Pan rotmistrz Witold Pilecki powiedzial o wiezieniach PRL (1948 rok), ze Auschwitz bylo w porownaniu z nimi sanatorium. PRL zbudowano na takich wiezieniach. Po co o tym pisze, po co sa te wystawy? Zeby o tym pamietac!

  15. A propos „Nowa Huta” to czego szukasz jest w numerach tygodnika „Świat” z lata 1956 r.

  16. A 22 lipca przypada również okrągła – dwóchsetna – rocznica nadania przez Napoleona Bonaparte Konstytucji Księstwu Warszawskiemu. Stało się to 22 lipca 1807 roku w Dreżnie.

  17. Od lat mieszkam w Szwecji – klasyczna emigracja z PRL-u. Ale z tym
    PRL-em mam pewien „problem”, otoz mialem wspaniale dzecinstwo. Nie dzieki jakims tam dzialaczom ale dzieki moim rodzicom. Stawali na glowie abym zyl w swiecie normalnym. Tak bylo przez 18 lat , gdy stalem sie „dorosly” PRL nagle okazal sie brzydki i niedobry. Wspominam wiec PRL raz dobrze a kiedy indziej zle.

  18. Panie Danielu,

    też świętowałem 22 lipca 🙂 choć mam 23 lata, więc patrząc chłodnym okiem jestem smarkaczem 🙂 Rozbitek ma rację pisząc, że już nawet Wedla nie ma – teraz jest Pepsico, wcześniej Cadburry… Pyzy z jego prawiocowo-nacjonalistycznymi odchyleniami nie rozumiem, niektóych niedzielnych poranków TOKu też nie, ale co zrobić, jak się nie ma co się lubi, trzeba lubić co się ma 🙂
    A tak a propos – ciekawe jak długo jeszcze będzą na tyle głupi ludzie, żeby w sanacyjnym zachwycie potępiać w czambuł Polskę Ludową. Tę Polskę, która najpierw zbudowała szpitale (takze ten szczególnie ważny, Matki Polki), a następnie jakiś Religa (którego mottem życiowym powinno być „tak sieję jak wiatr wieje”) wystąpi z inicjatywą zniszczenia tej ostoi komunizmu…
    No nic, rozżalony jestem, więc będę kończył rewolucyjnym zawołaniem „Pionierzy – do dzieła !” 🙂
    Dobrego popołudnia,
    Łukasz 🙂

  19. Moze dla mlodziezy PRL jest smieszny i sympatyczny. Dla elit PZPR byl jedynym slusznym systemem spolecznym jaki mogl spotkac ludzi na swiecie. Dla normalnego czlowieka ten system byl nienormalny. Sam go przezylem przez 33 lata i wiem, ze to byl– krotko mowiac- nieciekawy czas w moim zyciu. Moja ocena tego okresu jest podobna do oceny historykow IPN

  20. A mi sie wczoraj (Frito-Lay dawniej E.Wedel) urodziła córeczka. Dam jej na imię Manifestacja.

  21. hjalmar pisze: „A mi sie wczoraj (Frito-Lay dawniej E.Wedel) urodziła córeczka. Dam jej na imię Manifestacja.”

    Gratuluję, ale proponuję raczej imię Delicja.

  22. Mlodiezy polskiej i sympatykom PRL po obejrzeniu filmu /Rejs/ proponuje obejrzec film /Przesluchanie/

  23. W ponurych i zbrodniczych czasach PRLu zostaliśmy zesłani na Ziemie Odzyskane do Wrocławia, gdzie żyło nam się tak biednie, że sama w to nie wierzę, gdy wspominam. Mój tata – wróg ludu wkrótce zmarł na gruźlicę i mama pracowała na mnie i brata (starszy brat był w wojsku i – jako że jeszcze przed przysięgą – nie dostał przepustki na pogrzeb ojca). Czasy były straszne. Jednak ja i mój młodszy brat kilkakrotnie, co roku byliśmy wysyłani na trzy miesiące do prewentorium, gdzie nas podkarmiano i leczono klimatycznie – Szklarska Poręba, Bardo Śl. – w ramach akcji walki z gruźlicą, bezpłatnie. Zapewniona była tam również nauka szkolna. Przez wiele lat podlegaliśmy też obowiązkowym badaniom kontrolnym płuc.
    Na szczęście tata okazał się jedynym gruźlikiem w rodzinie.
    Mam wątpliwości, czy obecnie dziecko z podupadłej społecznie i finansowo rodziny doznałoby takiej, systemowej opieki. A raczej – nie mam żadnych wątpliwości.
    Uważam, że nic nie jest do końca czarne, ani białe. Trzeba widzieć, ważyć i oceniać. Miniony ustrój bardzo skrzywdził moją rodzinę, ale równocześnie stworzył mi warunki do życia i nauki, z których w miarę własnych zdolności skorzystałam. To pewne, że gdyby nas nie wygnano z Centralnej Polski, gdyby mój ojciec pracował na stanowisku, jakie zajmował przed wojną, to moja obecna sytuacja byłaby wyraźnie inna. Jednak każda wojna ma swoje ofiary i tylko od człowieka zależy, czy chce całe życie ofiarą pozostać.
    We Wrocławiu nie ma już Święta Kwiatów 22 lipca – a szkoda, bo wystawy kompozycji kwiatowych w różnych lokalach śródmieścia zapierały dech.
    Były piękne.
    A ja jestem starszą panią, bez pretensji do losu.
    Przeżyłam swoje życie w czasach bardzo trudnych, ale ciekawych i wcale nie szaro-czarnych. Kolorów należy się doszukiwać.

  24. Janowi P . proponuje obejżec film z przesłuchań ” Bereza Kartuska ” z wypoczykowego pobytu przyjaciół walki i służby – samego Józefa Piłsudzkiego .

  25. hjalmar, a może Tradycja?

    Ja czasy komunizmu wspominam dobrze, bo to czasy dzieciństwa (rocznik ’79). Jakoś było wesoło, ludzie się uśmiechali, były właśnie kolonie, dobrzy nauczyciele. Radość z rzeczy małych i jeszcze mniejszych. Ale to przecież dzieciństwo. Na 1-wszo Majowej manifestacji byłem raz, krupniok z blachy, Coca-Cola (bo my na Śląsku mieliśmy Colę 😉 ), wata cukrowa itepe. Koncerty, flagi, radość w piękny majowy dzień. Hmmm. Chociaż podobno jak zobaczyłem w ’81 Jaruzelskiego w telewizji, to płakałem. Jakieś straszne miał te okulary 😉

    Ciekawe jak szybko zobaczymy twarze agentów i donosicieli obecnej władzy?

  26. Do JanaP z 11.29
    Dla mnie również, jak piszesz:” ten system byl nienormalny”. Również „sam go przezylem przez 33(w moim przypadku30) lata i wiem, ze to byl– krotko mowiac- nieciekawy czas w moim zyciu”. Z tym, że moja ocena tego okresu nie „jest podobna do oceny historykow IPN”. Mało tego -oceny historyków ipn przypominają mi jako żywo praktyki wydziału(?) propagandy kc pzpr, które pamiętam ze stanu wojennego. Nostalgia za prl-em wyrażana w popularności filmów z tamtego okresu, zainteresowaniem socrealizmem itp. są tak naprawdę niczym w porównaniu z nostalgią do kary śmierci i państwem trzymającym krótko za mordę. Prawdziwą nostalgię za prl-em wyrażają więc rządzący aktualnie i ich wyborcy. Trudno się zresztą dziwić rządzącym, dla nich to były piękne lata. Ostatecznie kiedy Chruszczow montował na Kubie rakiety wymierzone w USA to dwa filary aktualnego antykomunizmu grały komediowe role w bajce będącej ówczesnym hitem kinowym. To tak jakby nieżyjąca już dziś Lubow Orłowa przekreślała swą karierę w stalinowskim kinie. Grała w „Świat się śmieje” no i świat się wtedy śmiał (w łagrach). Więc może zamiast napawać się tablicami „chwały i hańby” wystawianymi przez propagandzistów ipn na ulicach warto poszukać komunizmu w sobie – choćby w swym pragnieniu wieszania przez państwo ludzi. Tablice nie warte są uwagi – to już było w latach pięćdziesiątych jako scenografia do procesów pokazowych i śrubowania wydajności pracy.

  27. Ewaldzie:
    też mieszkam (i mieszkałem) na Śląsku, też pamiętam Coca-Colę (choć też pamiętam, że z jej zakupem bywało różnie), pamiętam też Pepsi-Colę (ale to w innych województwach, bo podział był regionalny), oraz transporter opancerzony na skrzyżowaniu w stanie wojennym (dla mnie, jako dziecka wówczas była to niezła frajda).

    Pamiętam też oczekiwanie w długiej kolejce na deficytowe towary hobbystyczne, które akurat ‚rzucono’ na 22 lipca. (A upalny był to dzień.)

    Ale nie odważyłbym się powiedzieć, że „wspominam dobrze”, chyba że sprowadzając te wspomnienia tylko do przeżyć osobistych, a jak się jest młodszym to i świat jest piękniejszy i bardziej beztroski.

    Natomiast będę protestował przeciwko jednoznacznej czarnej wizji tych czasów, gdy to już wmówiono licznym młodym ludziom, że za PRL nie można było bez zezwolenia zorganizować prywatki. Albo nawet sceptycznie się zapatrywał na krytykę ‚braku wolności słowa’, widząc jak sporo wokół jest ideologicznej poprawności. To nie jest czarno-białe przeciwstawienie, to tylko różne odcienie szarości.

    Powiem więcej: uważam, że czarno-białe przeciwstawienie źle służy. Nie tylko temu jak opinia publiczna widzi PRL, ale też temu jak się żyje w Polsce. Bo czerń w ocenie przeszłości zwalnia od starań i myślenia o teraźniejszości.

  28. ANCA pisze: „Uważam, że nic nie jest do końca czarne, ani białe. Trzeba widzieć, ważyć i oceniać.”

    Niestety najgłośniej krzyczą ci, których nikt nie przekona, że czarne jest czarne, a białe jest białe, nie mówiąc już o wrażliwości na inne kolory.

  29. Dziadek

    Też mam potężną sklerozę i zapewne dlatego nie bardzo rozumiem o co Panu chodzi. Opowieści Pileckiego są jednak oparte na czystych emocjach, a w dodatku mam wrażenie, że nie miał on mozliwości sprawdzenia jak tam w Treblince było.
    Natomiast zgadzam się z Panem, że o Treblince, więzieniach PRL-owskich, zabitych przez SB/UB i o wielu innych złych stronach PRL musi się pamiętać. Ale trzeba też pamkiętać o tym, że ludzie w PRL-u coś dobrego robili, że w końcu bezkrwawo doprowadziliśmy do rewolucji. Tego za nas nie zrobiły ufoludki. Tego dokonalo ponad 10 mln zbuntowanych Polaków.
    Uptrzejmie też Pana informuję, że pokazywanie zdjęć ludzi żyjących , to chyba bezprawie, a nieżyjących – po co?

    Ponadto warto pamiętać, że pokazywanie czasów PRL-u jako ciemnego tunelu w którym panoszyły się same nieszczęścia i nieprawości i ani jedna chwila szczęścia nie rozjaśniała ponurego dnia – to nie tylko nadużycie, to poprostu kłamstwo. A poza tym Panie Dziadku, przesada w żadną stronę nie jest dobra. Ani bezkrytyczne uwielbienie dla tamtych czasów, ani ślepe potępianie wszystkiego co w tamtym czasie się działo – NIE MA SENSU! Chyba, że chcemy by młodsi od nas za punkt honoru przyjmowali zrobienie sobie zdjęcia z portretem Moczara. Będą pamiętać, że był ubekiem. Dobrze jak zapamiętają nazwisko, ale co ten człowiek robił to już raczej nie.

    lannar (prababka)

  30. „Życie na gorąco” o ile dobrze pamiętam, w PRL-u było synonimem totalnego kiczu a redaktor Maj był powszechnie wyśmiewany. Jeżeli dzisjaj serial robi karierę to wiele to mówi o poziomie dzisiejszych seriali. Porucznik Borewicz to był gość. Albo „dyrektor” Nowicki.

  31. Drogi JanieP. Obawiam się, że przypadek nieuleczalny „IPN acuta”. Kilka mądrych książek i trochę samodzielnego myślenia mogą pomóc. Koniecznie unikaj kontaktu z RM. Pozdrawiam i współczuję.

  32. Pierwsze i (z tego co wiem) jedyne powojenne wydanie „Pochwaly glupoty” Erazma z Rotterdamu (Biblioteka Narodowa im. Ossolińskich), pochodzi z 1949 roku. Stoi sobie skromnie na środkowej pólce lewego skrajnego slupka obok wielu innych perelek z czasów grozy i ciemności, z czasów królowania czerwonej dziczy. Taaa… jak wrócę do domu wieczorem to sobie poczytam. Poprzeglądam Palladia (wyd. z 1953r.) – komunistyczna tluszcza w wolnych chwilach jak wiadomo delektowala sie renesansową architekturą (publikowaną na żeberkowym papierze, chyba z obawy żeby nikt sobie tym tylka nie podtarl). A potem odtworzę sobie historyczne nagranie przemowy posla M.K. wygloszone w Sejmie Najjaśniejszej w latach dziewięćdziesiątych, w której wymieniony z inicjalów posel językiem polskopodobnym przekonywal że czasy byly straszne i pelne pogardy dla ludzi, bo nie bylo coca coli. Następnie napiję się koniaku marki pliska. Wspomnę cerowane tenisówki, chleb z cukrem, kolonie, wycieczki ze szkolą do filharmonii, pierwsze stypendium… Że świat wokól nas wtedy wypelnialo zlo, krzywdy, cierpienie? Po pierwsze: nie tylko i to mocno nie tylko. Po drugie: wówczas bat byl w Moskwie. Gdzie jest dzisiaj bat? Czy to nie brat mój w narodzie wznosi go coraz wyżej nad moją glową? Przepraszam za sentymentalizm – tak mi się napisalo. Ps: przepraszam za „l” – kreseczka nie wchodzi.

  33. D. Passent na końcu swojego wpisu zastanawia się, jaki sens ma przypominanie o zbrodniczej twarzy PRL, a przecież na początku felietonu sam daje na tak postawione pytanie odpowiedź.
    Pisze m.in.
    „Dla młodzieży (nie tej wszechpolskiej), PRL jest śmieszny, ma oblicze „Rejsu”, jest sympatyczny, ma twarz Maryli Rodowicz, której gwiazda nadal świeci pełnym blaskiem.”

    To jest właśnie problem. W ostatnich 18 latach włożono wiele wysiłku w to, aby historię PRL zrelatywizować, zakłamać, ukazać tylko jej jaśniejszą stronę. Zacierano różnicę między katami i ofiarami (Gazeta Wyborcza, Polityka), starano się wszystkich równać do jednego poziomu (przecież wszyscy w tym systemie musieliśmy funkcjonować itp). Znajdywano setki powodów żeby wybielać tych, którzy flirtowali z komunizmem, ulegali tzw. błędom młodości, żeby później wykreować ich na autorytety moralne.
    Osoby, które zeszmaciły się aktywnoscią i udziałem w działaniach władz komunistycznych, czerpały profity z donoszenia na innych czy służenia aparatowi strachu, przybierały piórka wolnomyślicieli, liberałów którzy od środka rozsadzili system komunistyczny.

    Reasumując wykonano ogromną pracę żeby historię PRL-u rozwodnić, zamazać, sfałszować.

    I żeby nie było wątpliowści, wiem że w PRL-u dało się żyć, że był rewelacyjny 40-latek, Rejs, Bareja. Dla znacznej grupy osób PRL zawsze będzie gloryfikowany, dlatego że zawsze gloryfikuje się młodość, czasy niepokory, dumne i chmurne, pierwsze miłości itp.

    I właśnie dlatego, żeby młodzież która osobiśćie nie znała PRL-u wiedziała że komunizmu nie rozwalili Kwaśniewski do spółki z Jaruzelskim i Kiszczakiem, a PRL oprócz przypudrowanej i wyszminkowanej twarzy Maryli Rodowicz posiada twarz morderców ks. Popiełuszki, Grzegorza Przemyka, Stanisława Pyjasa potrzebne są działania podejmowane prze IPN.

    Ja rozumiem, że przypominanie ciemnych stron PRL-u jest dla D. Passenta nieprzyjemne, dla każdego kto zna jego biografię jest to oczywiste ale moim zdaniem pełna, niewyselekcjonowana pamięć o najnowszej historii Polski jest to niezbędne dla normalnego funkcjonowania narodu i jego tożsamości (brzmi to dość patetycznie ale trudno).

  34. JanP. pisze:

    „Mlodiezy polskiej i sympatykom PRL po obejrzeniu filmu /Rejs/ proponuje obejrzec film /Przesluchanie/”

    Mlodziezy Wszechpolskiej i sympatykom 3/4 RP, po obejzeniu (po raz kolejny, byc moze w celach szkoleniowych) filmu „Przesluchanie” proponuje objezenie filmu „Good Night, and Good Luck”.

  35. Panie redaktorze, pan jak ta koza: „Jak zechce to se skoce, a jak nie zechce to nie skoce”. Toż na tych swoich własnych blogowych łamach pisał pan kilkakrotnie, że PRL był ustrojem zbrodniczym. A teraz co? Skąd ta nagła nostalgia ze Wedlem? Skąd ta satysfakcja jakaś, że „wraz z II wojną klęskę poniosła też inna ideologia”? Raz zwiedzałem jeden z baraków w Auschwitzu. Wisiały tam fotografie byłych mieszkańców, a właściwie było to tylko jedno zbiorowe zdjęcie, zajmująca całą ścianę plansza, bez nazwisk, bez życiorysów. Wtedy nie było jeszcze modne słowo „anoreksja”, ale to był właśnie stos zsypanych na kupę anonimowych anorektyków. I wtedy jakiś baran bardzo głośno i wyraźnie powiedział: „Wszystko prawda – tylko po co to pokazywać?” Też był z kobitą i też zrobił jej zdjęcie na tle tej planszy, oglądając się najpierw za siebie, czy kustosz nie patrzy. To się działo jeszcze za PRL-u. Więc była to faktycznie fotografia czasów PRL-u i zarazem czasów poprzednich, ale ponieważ przypomniało mi się to dzięki panu dzisiaj, i w końcu nie działo się to aż tak dawno, jest to zarazem fotografia czasów obecnych, kiedy ludzie wpatrując się w oblicza Moczara i Kiszczaka, mówią: Wszystko to było – tylko po co?

    Zaiste, drogi redaktorze, po co?

  36. Przygody red. Maja z serialu „Zycie na goraca” to rzeczywiscie stek bzdur i peerelowski klocek nie do strawienia. Celowosc powtarzania tego serialu w TV jest na pierwszy rzut oka watpliwa, ale byc moze gra idzie o wzmocnienie odczucia karykaturalnosci tamtej epoki w odbiorcach ? NIe da sie tego zrobic z serialami kultowymi, bo te albo mowily o wojnie (Pancerni, Kloss, Kuras i S-ka), albo o okresie miedzywojennym (np. Dyzma). Z seriali wspolczesnych chyba tylko 40-latek ma status kultowy, z pewnoscia dzieki temu, ze ladunek propagandowy byl dosc zrecznie przysloniety zywa akcja i dialogiem, ale bez karykaturalizmu. Alternatywy 4 juz szly ostro w kierunku karykatury, co wtedy chwytalo, bo zobaczyc na szklanym ekranie to, co na co skarzylismy sie na codzien to byl ewenement, odbierano jako oznaka odwilzy i slabniecia systemu. Czesciowo nie bez racji.

    Nowa Huta to rzeczywiscie katastrofa. Przemyslowa, socjologiczna, ekologiczna i urbanistyczna. Bezsens wystawy w Palacu polega moim zdaniem wlasnie takim jej skomponowaniu, ze najpierw wystawia sie na zarazki z historii, a potem podaje odtrutke/szczepionke. Normalnie powinno byc na odwrot.

    NIe mam zadnych wielskich wspomnien z 22 lipca. Z reguly bylem wtedy na wakacjach, i tylko wraz z moim wiekiem ujawniala sie uciazliwosc lipcowego swieta. POlegala ona na tym, ze tego dnia miejscowy GS byl zamkniety, co odcinalo nas, wesolych kamperow od zyciodajnego zrodla tanich win owocowych i niepasteryzowanego piwa z miejscowego browaru.

    Innymi slowy mam wspomnienia beztroskie i nic na to nie poradze. Nie dam sie namowic na seans socjo-psychologiczny wszczepiania mi wspomnien innych tylko po to, zebym zaczal rowniez nienawidziec. Jaki byl PRL nikt mi nie musi mowic, nawet prezes Kurtyka.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  37. Dzięki Miły Gospodarzu za kolejną relację z Placu na Rozdrożu.

    Chyba już każdy wie, że nie ma obiektywnej prawdy. Ok. Nie ma jednej, niezależnej, obiektywnej prawdy o historycznym zjawisku pt. PRL. Jest to ponad siły ludzkie. Można wywodzić (za Barnim70), że przez 18 lat “relatywizowano” tę historię – zdaje mi się po to, aby się ludzie nie zatłukli wzajemnie przez te lata; można przekonywać (za Jasnym Gwintem), że należy święcić rocznicę Manifestu Lipcowego; można też być gdzieś pomiędzy ze swoimi poglądami, nawet mieć kolorowe wizje. I ja mam swoją wizję PRL-u, ale nie powiem, bo po co?

    Przypomina mi się tylko co było w obiegu ze 30-40 lat temu o II Rzplitej, i jeszcze jak teraz czytam, Piłsudski to, endecja tamto, Korfanty taki, Witos siaki … niech to już Bóg rozsądzi.

    Jedno co mi się nie podoba, to wykorzystywanie tych mitów, najwięcej tych o PRL-u, do propagandy politycznej, szastanie etykietami na odlew, ty komuchu, ty postkomuchu, ty liberało-komuchu, ty pedale-komuchu, ty szmaciany komuchu … itd, bez umiaru i konca. Ja wiem, że język polski jest fleksyjny, że trzeba odmieniać przez przypadki, osoby i czasy, ale dlaczego komuchem?

  38. Niech mi ktoś wyjaśni (daję konia z rzędem) na czym polega wyższość PiS-u nad PZPR-em. Dla mnie obie te partie popełniły błąd uruchomienia negatywnej selekcji, tj. ukończenie „szkoły baletowej” jest ważniejsze niż wiedza fachowa.

  39. Ahh, przypomniało mi się – pamiętam, że jak ostatnie brygady bratniego Związku opuszczały kraj poprzez moje miasto, to ja, odważny brzdąc rzucałem w wozy opancerzone kamieniami! Ha! Właściwie, to dziś za zasługi mógłbym zostać co najmniej wicepremierem!

    PK, no ja właściwie wspominam dobrze. Jakoś przepłynęliśmy obok tych czasów, gdy byliśmy dziećmi. System sobie był, ludzie też sobie byli. I jakoś to szło, dało się żyć. Dla mnie – dziecka wtedy, nie było tak strasznie jak to malują. I dziwię się, że niektórzy, zaledwie parę lat starsi ode mnie, „pamiętają” te czaso jako okrutne. I to też chyba zależy od tego gdzie kto mieszkał, bo z moich znajomych nikt, zaznaczam – nikt nie jest fanatycznym piewcą okrucieństwa komunizmu. Wszystko zawsze idzie z Warszawy, jakie to symptomatyczne.

    Cholera, każdy system ma swoje ofiary, musimy o tym pamiętać. Ale to nie system – to ludzie którzy w nim działają. Władza korumpuje nawet najbardziej proste kręgosłupy. Widzimy to na co dzień. I ci co najgłośniej krzyczą tworzą być może zasłonę dymną, żeby nie było widać co oni tam knują???

  40. A już najbardziej zabawna jest dyskursyja o tym, kto obalił komunizm sowiecki, a kto się tylko przyczynił. Kto to zrobił bardziej elegancko, a kto z zawadiacką finezją? Kto się ważył, a kto cały szas robił w pory, ale obalał? Czy już w kraju kręcą komedię filmową pt. “Jak obaliłem komunizm światowy”? Zaczyna się tak .. Franek po lepszej imprezie budzi się w pociągu …

    I kto z drugiej strony, tu palec wskazujący idzie w ruch, walczył w obronie komunistycznego szaleństwa i deprawacji? No kto? Po to jest IPN, aby odpowiedzieć na to fundamentalne dla istnienia narodu pytanie: kto donosił i współpracował, a kto zdradził, aby powstrzymać pochód historii?

  41. Wystawa o ubekach – jak to po co? Zeby pamietac, co sie wtedy dzialo, i kto wyrywal paznokcie i sadzal na nodze od krzesla na Rakowieckiej. To tez czesc PRLu.

    A niektorzy z tych ludzi zyja jeszcze dzisiaj.

    Mam zupelnie niemieszane uczucia, jezeli chodzi o te wystawe.

  42. To odruch. Drogi Barni, każdy system posiada twarze jakichś morderców. Każdy system totalitarny posiada ich o tyleż więcej – i dlatego wlaśnie przez tak wiele lat wybijaliśmy się od totalitaryzmu na nasze dzisiaj, które, jak pamiętam, mialo być pelne godności i szacunku do (i dla) drugiego czlowieka. Proszę pomyśleć: jakie fakty pozostaną w historii z ostatnich choćby miesięcy? Jak historia te fakty oceni? Zacytuję (pewnie niedokladnie, bo z pamięci) Grochowiaka. I proszę nie rozumieć źle ostatniego wiersza; użyte tam slowo nie jest zniewagą, jest rodzajem przestrogi, a przede wszystkim powodem do namyslu.

    Przejdę, przechodzień. Cóż z ciebie zostawię?
    Posąg ze soli, starca z ciężkim wzrokiem?
    Tego, co przeżyl już calą epokę,
    Czy tylko durnia po zwyklej zabawie.
    (Przepraszam za niedokladnosci raz jeszcze, ale to z pamięci.)

  43. Iannar napisal:

    „Też mam potężną sklerozę i zapewne dlatego nie bardzo rozumiem o co Panu chodzi. Opowieści Pileckiego są jednak oparte na czystych emocjach”.

    Opowiesci Pileckiego? Oparte na czystych emocjach???

    Pan chyba nie wie, kim byl Witold Pilecki. Moze to skleroza wlasnie ?

  44. JanP. pisze:

    2007-07-23 o godz. 12:11
    Mlodiezy polskiej i sympatykom PRL po obejrzeniu filmu /Rejs/ proponuje obejrzec film /Przesluchanie/

    Janie P. – to chyba po części dla mnie 🙂 przesłuchanie oglądałem, rejs też, a tobie radzę spojrzeć za okno 🙂 Ja może jestem zomowcem, ubekiem, czy jak jeszcze mnie nazwą panowie K, ale mogę spojrzeć sobie w twarz

  45. Jeszcze się raz wczytałem w to co Gospodarz napisał nam dzisiaj – “Wszystko to prawda, ale nie cała, bo wraz z II wojną klęskę poniosła też inna ideologia, warunki bytowania były równie prymitywne na wsi, normy moralne były wtedy powszechnie zachwiane”.

    Z początkiem biegu tego zdania pomyślałem, że idzie o nazizm, hitleryzm, itp. To przecież była ideologia. Ależ nie – wali mnie po głowie dalszy ciąg – chodzi o ideologię II Rzplitej – i teraz zaczynam się po niej drapać. Czy o “ideologię kapitalizmu”? To byłby niezły ślad przywiązania do PRL i jego językowych zbitek? Czy może o ideologię endecko-piłsudczykowską, ideologię ziemiaństwa, ideologię rodzącej się burżuazji, ideologię państwa autokratycznego? A może słowo ideologia jest niefortunnie tu dobrane, obronnie. Czepiam się drobnego detalu? Tak jest, ale w szczegółach jest nie tylko diabeł, z nich wyłażą najskrytsze myśli autora.

    Faktycznie, szczegół to nieistotny, jeden z wielu w ludzkim tłumie, jak u Breugela.

  46. ➡ Jaruta, ja jestem potomkinią absolwentki kursów dla analfabetów. I w tym wrednym PRLu zdobyłam wyższe wykształcanie. We wspaniałej Rzeczypospolitej Kaczyńskiej takich szans bym z pewnością nie miała.

  47. Polska Rzeczpospolita Ludowa… kilkadziesiąt lat w moim życiu… chwile dobre i złe… niestety te plusy nie przesłonią mi minusów (o jąkam się).
    Otóż, w 1985 roku pojechałem do Jugosławii (już bez Tity, ale jeszcze w całości) na wakacje na adriatycką wyspę. I w pięknej Dalmacji spotkałem piękną Cygankę, która… nie, wróżeniem się nie zajmowała, tylko skupowała „waluty” naszych kochanych krajów „demokracji ludowej”. Skupowała marki enerdowskie, korony czechosłowackie, lewy bułgarskie, forinty węgierskie, leje rumuńskie. Zapytałem ją -złote pani kupuje? Ona – daj pane pokukat. Pokazałem jej dwa tysiące złotych z Mieszkiem Pierwszym, a ona prychnęła pogardliwie „neeeeeeee”.

  48. Kazdy okres w historii ma swoich beneficjentow oraz swoje ofiary. Okres PRL-u , ktory zreszta jak widac przedluzyl sie tworczo do chwili obecnej, nie jest tutaj wyjatkiem. Nominalnym korzysciobiorca okresu komunistycznego byl tak zwany lud prosty, czyli proletariat i ubozsza czesc chlopstwa, ktory poddano procesowi awansu spolecznego. Jak widze z wypowiedzi wyzej zainteresowani wspominaja zewnie ow okres gdy dobry Pan Towarzysz wysylal na kursy, do sanatorium, na wyzsze uczelnie i stanowiska. Byla to istotnie realizacja marzen wielu osob, ktorych to marzenia nigdy nie powinny byc zrealizowane gdyby wziasc pod uwage tylko ich kwalfikacje. Niestety, jak to jest zazwyczaj, ilosc zyskobiorcow nie przeszla w jakosc a lud prosty przy wladzy pozostal nadal ludem prostackim. Prawdziwymi zas beneficjantami byli ludzie typu Szanownego Redaktora- zreczni oportunisci i manipulatorzy bez skrupulow zawsze gotowi na uslugi dla tej sily politycznej, ktora jest aktualnie przy wladzy.

  49. Barni!! Nie udawaj przygłupa! To ty wykrzywiasz rzeczywistość PRL-u. Patrzysz jak „koń z klapkami”.

  50. Barniego70 rzeczywiście nikt nie przekona, że białe jest białe a czarne czarne. Pisze „…W ostatnich 18 latach włożono wiele wysiłku w to, aby historię PRL zrelatywizować, zakłamać, ukazać tylko jej jaśniejszą stronę. Zacierano różnicę między katami i ofiarami…” Z tego akapitu wnoszę, że nie było go w Kraju. Tyle wiader pomyj i nieczystości ile wylano na 45 lecie powojenne nie da się porównać do niczego. Pisana na nowo (przez historyków IPN) historia, uznawanie że PRL nie było, że nie zbudowano w tym okresie żadnego majątku było na porządku dziennym. Dziwne, że z tego nieistniejącego majątku żywiła się przez minione 18 lat III i IVRP. Nie licząc uwłaszczonych miliarderów. Zgadzam sie i opinią Pana Daniela, Aliendoca i wszytkich którzy patrzą na naszą przeszłość obiektywnie i nie liczę na tych, którzy po głębokim praniu mózgów nie potrafią już samodzielnie mysleć.

  51. ANCA, komentarz z 12.30 jest piękny! Na pohybel palantom!

  52. Nie byłem rówieśnikiem PRL, ale są takie rocznicowe dni, że warto nawiązać do wspomnień i 22 Lipca jest datą, która ma swoją wagę, ponieważ „umowa Jałtańska” określiła jak Polacy powinni postępować przez 46-48 lat czyli do 1988- 1991 r.
    Zostaliśmy bardzo w tyle, wspomnienia i osiągnięcia w tym okresie są ważne, ale nie jestem pewien jak urodzeni po 1989 r. odbiorą ten okres i nie porównają Polski do Kuby.
    Kuba obecnie ma %-owo mniej analfabetów niż USA, służba zdrowia jest w 100% bezpłatna są też na wyspie cygara, rumbo-salsy i wieczny Wódz.
    Ja na zawsze z Wedla zapamiętałem czekoladę twardą „Jedynkę”, sezamki oraz położenie PKiN przy sklepie na ulicy …? . W zawirowaniu współczesnej polskiej historii budowaniem Nowej Huty i odgruzowaniem Warszawy zajmowali się min: prości biedni Polacy i towarzysze, którzy mają swoje dzieci w lojalnym IV RPzepie IPN, ale chyba to już historia.
    PS. Będąc w UE cywilizacja europejska stawia przed nami pewne wyzwania i nie zapominając o dorobku i dobrych stronach w przeszłości postępujmy przyjaźnie i empatycznie jak np. Francuzi po ostatniej tragedii.

  53. au pisze:

    „Niech mi ktoś wyjaśni (daję konia z rzędem) na czym polega wyższość PiS-u nad PZPR-em.”

    Eeee… no PiS tosmy sobie sami wybrali, a PZPR wybrano za nas. MOim zdaniem to calkiem spora roznica.

    Konia nie potrzebuje, a rzad jaki jest – kazdy widzi.

  54. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    – Ogladam te wystawe z mieszanym uczuciem. Wszystko prawda – tylko po co? –

    Gospodarzu! – ma Pan wnuczka?

    Wnuczek, to jest takie male ludzkie stworzenie, ktore sie usniecha, widzac w drzwiach zdrowego dziaidka.Czy naprawde nie warto zrobic wszystko, co w Bozej mocy stoi do dyspozycji i to nie „po lebkach”, tylko od A do Z, aby nastepne pokolenia na „Tej” ziemi nie musialy zadawac sobie tego samego pytania – tylko po co?

    Ma Pan „zlota recepte, srodek”, ktory zaoszczedzi mlodym, np. Pana wnukowi katorzniczej drogi, ktora przeszlismy (razem czy osobno, nie oto chodzi) pod ktormy, Pan jako dorosly – doswiadczony – wystarczajaco inteligientny – bedacy przy zdrowych zmyslach – wolny od przesadow i zabobonow – myslacy czlowiek sie podpisze?

    Tylko po co?

    F.S. von/od Diasporski

  55. Barni:
    Jednym ze sporów wokół przeszłości jest to, czy potępiać ludzi, czy system. W III RP potępiano komunizm, ale starano się nie potępiać gremialnie „komunistów”, choć wynik starania bywał różny.
    Teraz mamy odwrotnie położone akcenty i wystawa „Twarze bezpieki” jest tego świadectwem. Potępia się ludzi, a system schodzi na dalszy plan. (Bo czego o systemie dowiedzą się zwiedzający?)
    To nie jest tylko akademicki spór. Ma on duże znaczenie praktyczne. Potępienie ludzi pozwala przymykać oczy na powrót metod znanych z PRL do politycznej praktyki ‚IV RP’.

  56. „Opowiesci Pileckiego? Oparte na czystych emocjach???

    Pan chyba nie wie, kim byl Witold Pilecki. Moze to skleroza wlasnie ?”

    …napisal(a) „topolowka”…to moze jeszcze ow(a) topolowka raczy oswiecic mnie prostaczka w kwestii emocji Witolda Pileckiego…czy rzeczony Witold Pilecki nie byl podatny na dzialanie emocji?…i skad topolowka o tym wie?…bo wiedziec musi wypowiadajac sie tak kategorycznie…

  57. Nie widziałem wystawy „Twarze bezpieki”, ale trochę to dziwne, że gospodarz widzi sens wystaw typu „Technika NRD” w Berlinie a ta jakoś nasuwa mu wątpliwości. Mówi „wszystko prawda…”. Chyba o to chodzi. Kiedyś po obejrzeniu we Wrocławiu w latach osiemdziesiątych wystawy o Hiroszimie też zadawałem sobie podobne pytania. Ludzka tragedia po latach. Zdeformowana ceramika i szkło. Liczne fotografie kikutów miasta. Sama prawda, tyle tylko, że bez emocji, które niesie nawet trzeciorzędny film. Ale może warto, żeby takie wystawy po prostu były, bo paru rzeczy nie wolno nam zapomnieć. Nie może być tak, że przy lekturze książki pojawiają się dziwne pytanie? Gdzie i dlaczego Moczarski miał okazje rozmawiać ze Stropem? Przecież Strop to bestialski hitlerowiec, likwidator ghetta żydowskiego. Moczarski to przecież jeden z „Kolumbów” wspaniale przybliżonych wtedy nam przez serial. Kedyw i Gestapo w jednej celi. Obaj dostali ten sam wyrok. Jednego stracono, a drugi, na przesłuchaniu, stracił na szczęście tylko słuch na jedno ucho. Borys Polewoj piękna historia poświęcenia dla Ojczyzny, człowiek się wzruszał i ktoś tam zawsze polewał. Moczarski i inni, wtedy dla nas, ludzi przed maturą to była ziemia nieznana. Prawda wystaw może być niewygodna, takie czasy, że ludzie robią sobie zdjęcia w rożnych miejscach. Może po czasie na zdjęciach oprócz siebie zobaczą także tło, którego nie udawało się wymazać przez kilkadziesiąt lat. Ono było nawet wtedy, gdy 22 lipca zajadając się czekoladą Wedla słuchałem koncertów jazzowych na wrocławskim rynku lub rockowych (węgierska Omega!!!) na częstochowskiej promenadzie.

  58. „Twarze bezpieki”. Stoi tam kilkadziesiąt plansz, na każdą składa się fotografia, imię i nazwisko, stanowisko funkcjonariusza, jego kariera zawodowa…

    Czy juz sa zdjecia ministrow Ziobro i Wassermana, czy trzeba jeszcze poczekac?

    reprodukcja jakiegoś dokumentu

    W przypadku ministra Ziobro stosownym dokumentem powinno byc polecenie przeprowadzenia akcji przeciwko Blidzie.

  59. Bobola napisal: Prawdziwymi zas beneficjantami byli ludzie typu Szanownego Redaktora- zreczni oportunisci i manipulatorzy bez skrupulow zawsze gotowi na uslugi dla tej sily politycznej, ktora jest aktualnie przy wladzy.
    A kto bedzie beneficjantem nadchodzacego okresu rzadow o.Rydzyka i Z.Ziobro, ktorego Rydzyk juz desygnowal na prezydenta? Wiemy, ze oficjalnymi kolorami beda czarny i brunatny, a nie bialy i czerwony, a kto bedzie beneficjentem?

  60. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ANCA – 12:36 + AnKa – 18:02

    Warunkiem ujarzmienia jakiejs spolecznosci, warunkiem zasadniczym, jest zepchniecie jej na niski pozio egzystencji. Dlatego obnizenie tego poziomu (tj. Ogolna degradacja zycia, spadek jego jakosci, zmniejszenie wygody, a zwiekszenie zagrozenia) nie jest czyms niepojetym lub absurdalnym, nie wynika z bladow lub tzw. woluntaryzmu, lecz jest nastepstwem polityki tych, ktorzy chca umocnic swoje panowanie. Wiedza oni, ze czlowiek oslabiony, czlowiek wyczerpany walka z tysiacem przeciwienstw, zyjacy w swiecie nigdy-nie-zaspokojonych-potrzeb i nigdy-nie-spelnionych-pragnien jest latwym objektem manipulacji i podporzadkowania. Bowiem walka o przetrwanie to przede wszystkim zajecie szalenie czasochlonne, absorbujace, wyczerpujace. Stworzcie ludziom takie anty-warunki, a macie zapewniona wladze na sto lat.

    Wladza stwarza tu taka sytuacje, ze wszystko, co jest ci nalezne w sposob prawny, naturalny, odbierasz jako przywilej, uwazasz, ze zostales wyrozniony, dziekujesz, cieszysz sie, opowiadasz innym i zamiast czuc sie ponizonym – bo po drodze trzeba bylo zebrac, dawac lapowki, tolerowac chamstwo – czujesz sie wywyzszonym!

    Cechy umysli czlowieka kultury masowej: a) brak ciekawosci swiata, b) obojetnosc, pasywnosc, myslowa drzemka, c) jezeli jakies myslenie, to powolne, bez tempa, bez polotu, d) slepa wiara w stereotypy, mity, brednie; niechec, aby je rewidowac, odrzucac, e) nieufnosc.

    Sacher-Masoch czy co?

    Prosze nie komentowac – OK. > ISBN 83-07-02048-4

    F.S. von/od Diasporski

  61. Podobno kazdy etap historii sie powtarza . Pierwszy raz jako tragedia drugi raz jako komedia. Rewolucje prawdziwe maja to do siebie, ze przetrzebiaja szeregi klasy uprzednio rzadzacej. Jest to sluszne gdyz dobry chirurg, Wodz Narodu, oczyszcza zaropiala tkanke spoleczna aby nie dopuscic do wtornego zakazenia organizmu. Natomiast usuwanie komunistycznej nomenklatury oraz ich slugusow droga publikacji ich wizerunkow jest kpina ze sprawiedliwosci dziejowej. Ostatnio taka metode zastosowano podczas rewolucji kulturalnej w Chinach. Jak wiadomo, „ofiary” takiej reedukacji wkrotce powrocily do rzadow a ich potomkowie rzadza Chinami do dnia dzisiejszego.

  62. >Bobola godz.17:33

    Uwaga!Bobola redivivus!Wrócił i ogłasza,że PRL jest evergreen,trwa nadal i ma swoich beneficjentów!…..A IVRP?

    a.j

  63. @ Waldemarowi dziekuje za propozycje filmu do ogladania. Chetnie obejrze /Bereze Kartuska/
    @ Jacobsky- /Good Night, and Good Luck/ tez nie mialem okazji obejrzec. Tytul zapamietam przy okaji obejrze.
    @ Wojtek z Przytoka, nie widzialem wystawy i tez jestem przeciwnikiem wszelkiej propagandy. Jesli chodzi o ocene historykow IPN mialem na mysli poglady niektorych historykow a nie instytucje IPN
    @ jasny gwint- juz raz prosilem pana o argumenty. Za pana cenne rady i wspolczucia dziekuje – nie skorzystam. Czyzby nalezal pan do gatunku ludzi, ktorzy wiedza lepiej, czego innym potrzeba. Pozdrawiam
    @ alburri- tez spogladam w lustro bez problemu. I to jest najwazniejsze.

  64. Było, minęło. PRL to czas gdzie zbiegły się i połączyły dylematy odpowiedzialności moralnej z interesami przetrwania. Mogłabym bez końca rozpamiętywać krzywdy.Kto powiedział, że życie musi się układać jak w bajce, nawet kultura jest „źródłem cierpień”
    Bardziej martwi mnie budowanie przyszłości, której prawdopodobny scenariusz political fiction zarysował J.Żakowski w artykule „Zanim aresztują Tuska” (Polityka nr 29)

  65. Życie w PRL

    Nie narzekam, a jeżeli ktoś próbuje ten okres wymazać z historii, to mu mówię, żeby zmierzył sobie gorączkę.

    Moja szkoła podstawowa niemal graniczyła z krakowskimi Błoniami. Codziennie po szkole grałem tam z kolegami w piłkę nożną. W zimie też graliśmy, ale na spokojnej uliczce, przy której była willa Cyrankiewicza. Często wpadała nam piłka do jego ogrodu. Przeskakiwaliśmy przez siatkę bez namysłu, bo willa i ogród były zawsze puste. Wcześnie rano chodziłem do mojej parafii pełnić obowiązki ministranta. Dostawałem za to kieszonkowe od kościelnego. Kiedyś padał deszcz podczas wizytacji parafii przez abpa Karola Wojtyłę – musiałem przez całą mszę trzymać parasol nad przyszłym papieżem. W milicyjnej Wiśle, gdzie jako trampkarz kopałem piłkę z późniejszymi medalistami mundialu, też dawali nam tzw. diety (podobno sport był wtedy amatorski).

    Do liceum chodziłem brzegiem Wisły, dwa razy dziennie mijałem Wawel. Wieczorami spacerowałem bez obaw pustymi ulicami Krakowa na treningi siatkówki. Obowiązkowo raz w tygodniu bywałem w krakowskiej filharmonii (dyrygent Jerzy Katlewicz), nie mówiąc o regularnych wizytach w teatrach i kinach. W soboty i niedziele grałem mecze albo w Krakowie, albo na wyjeździe w okolicznych miasteczkach. Wakacje spędzałem na obozach sportowych w jednostkach wojskowych, zwykle na Mazurach.

    Nie muszę dodawać, że opisane wyżej atrakcje były dostępne dla każdego chętnego. Tylko dwa razy dotarł do mnie fakt, że mieszkam w demoludzie. W pierwszej klasie liceum dyrektor namawiał mnie na ZMS, jako uczestnika olimpiad matematycznych. Tuż przed maturą próbowano zachęcić mnie do studiowania na Wojskowej Akademii Technicznej. Może dlatego, że mieszkałem w Krakowie szybciej zrozumiałem, że to co akurat miało miejsce w historii kraju nie będzie trwać wiecznie. (PiS też przeminie.)

    Kończę moje wspomnienia PRL-u na maturze, żeby nie zanudzić. Chcę tylko dodać, że moja klasa maturalna wciąż spotyka się kilka razy w roku. Są już trzy pary małżeńskie wewnątrzklasowe, a na czwartą się zanosi. Życzę młodym ludziom, żeby mieli szczęście chodzić do takiej wyjątkowej klasy, nie mówiąc o tym, że życzę im równie atrakcyjnej młodości w PRL bis.

  66. Narciarzu2 ;

    Moze pora aby porzucic przyrostek binarny. Nie przypominam bowiem sobie abym widzial kiedykolwiek wpis Narciarza lub Narciarza1.

    Zas co do nadchodzacej epoki Ojcow Odkupicieli to jestes chyba zbytnim optymistom. Wladza, otwarta czy ukryta, jest w rekach ludzi kontrolujacych srodki produkcji oraz finanse panstwa. Te zas, o ile wiem, trzymane sa w pewnych rekach bylej nomenklatury komunistycznej i bylych agentow roznych formacji specjalnych. Dlatego pisze, ze zyjemy w tworczo przeksztalconej PRL bis , w ktorej wszystko zmieniono po to wlasnie zeby rzeczy zostaly po staremu. Polska w dalszym ciagu jest ubezwlasnowolniona prowincja wielkigo imperium, kontrolowana przez tych samych agentow, ktorzy ponownie sprzedali jej na chwile odzyskana niepodleglosc. Prawda, ze teraz decyduja interesy niemieckie a nie rosyjskie ale nie jest to zasadnicza roznica.
    Nic nie wskazuje na to aby w przyszlosci doszly do glosu istotnie polskie interesy narodowe. Nawet najbardziej prawicowa partia jaka jest obecnie LPR jest glosicielem pogladow lewacko-populistycznych, ktorym daleko do prawdziwego patriotyzmu. O innych partiach nie ma nawet co wspominac.

  67. Do Narciarza 2!
    Pytanie jest proste, odpowiedź oczywista. Beneficjentami będą ci, którym wystarczy średnio pełna micha, potrzeby kulturalne zaspokoi im znany koncern medialny z Torunia, standardy państwa prawa określi prawodawca Ziobro, standardy moralne b. wicepremier Andrzej L.
    Ja beneficjentem na pewno nie będę i wcale tego nie żałuję!!!

  68. Bobola 17.33
    Z tego co piszesz wynika,że jesteś ofiarą.

  69. D. Passent: … „dziś mieści się tam siedziba min. Ziobro”.

    Nie istnieje nic takiego jak „siedziba min. Ziobro”. W rzeczywistości to siedziba Ministerstwa Sprawiedliwości. W razie dalszych watpliwości proszę się upewnić pytając ministrów: Kalwasa i Jeskiernię. Dla mnie to pokrzepiające, że akurat w tym miejscu jest ta wystawa.
    ..
    D. Passent: „Organizatorzy wystawy zrobiliby dobrze, gdyby w izbie wytrzeźwień ideologicznych, albo obok fotografii, zamieścili „Poemat dla dorosłych” Adama Ważyka, napisany w 1955 r., który odegrał wielką rolę w upadku stalinizmu i odkrył prawdę o Nowej Hucie 50 lat wcześniej niż prezes Kurtyka”.
    ..
    Chciałem pana redaktora poinformować, że prezes Kurtyka miał podobne szanse na odkrycie prawdy o staliniźmie jak pan na niedopuszczenie do objęcia władzy przez Hitlera. Urodzili się panowie (każdy w swoich czasach) o 5 lat za późno. Pan w 1938, Kurtyka w 1960.
    ..
    Nie przeceniałbym znaczenia „Poematu dla dorosłych” w obaleniu stalinizmu jak i samego obalenia stalinizmu. Z dwóch powodow: likwidacja stalinizmu niesłusznie czyniła bohaterów z niektórych komunistów bioracych udział w walkach frakcyjnych. A po wtóre, przejście od stalinizmu do teoretycznie łagodniejszej dyktatury totalitarnej odczuwalne było głównie przez sekretarzy i innych funkcjonariuszy systemu, którzy poczuli się komfortowo, konsumując swoją pozycję bez obawy uwięzienia lub utraty życia. Dla społeczeństwa była to zamiana piekła w czyściec. Komunizm nie został obalony poezją, choć, jak ironicznie śpiewał Jan Krzysztof Kellus: „Mówili mi maturzyści, że to mógł wymyslić Haszek, by papierem czołgi nęcić, lub papierem czołgi straszyć”.

  70. Z sentymentem spoglada sie na przeszlosc,nawet jak nie byla idealna,bo ta przeszlosc to czas wypelniony naszym zyciem.
    Kazdy czas mial i ma dwie twarze,na jednej usmiech a na drugiej grymas bolu,bo taki jest swiat.
    Czlowiek jest zalezny od systemu w ktorym zyje,to srodowisko w ktorym zyjemy ma wplyw na nasze postawy.
    Ale zawsze mozemy wybierac miedzy miedzy tym co jest dobre a tym co zle.,na tym polega wolnosc.

  71. W rodzinie opowiadano o prezydencie jakiegos kraju, ktory na dworcu, po przyjezdzie do Warszawy, zobaczyl ogromne reklamy i powtorzyl witajac Pilsudskiego: Ewedel, Ewedel ! A Marszalek mu na to: Tungsram, Osram, Philips, Argenta !
    Ktos to pamieta ?

  72. JJagr:
    Pana argumenty (o dojrzeniu tla tych fotogrsfii) sa swietne: logiczne, napisane swietna polszczyzna; po prostu „robia sens”. Calkowicie sie z Panem zgadzam, niestety nie moglem zobaczyc podobnej wystawy w moim miescie. Gratuluje klasy.

  73. G.Okon! ja pamiętam!
    I jeszcze to; „Zapytałem młodego, butnego szlachcica
    Czy OSRAM to żarówka, herb, czy obietnica?”
    Tylko nie pamiętam, czy to S.J. Lec, czy J. Sztaudynger?

  74. Gospodarz pyta o sens organizowania wystaw w rodzaju tej, zatytułowanej: „Twarze bezpieki”. Podobne organizowane były również w innych miastach.
    Pamiętam, w latach pięćdziesiątych przed prawie każdą fabryką wisiała galeria portretów bumelantów, brakorobów, obiboków i itp.
    Z lekcji historii średniowiecza w szkole pamiętam, że prawie w każdym mieście znajdował się pręgierz, do którego przywiązywano ( przykuwano) różnego rodzaju rzezimieszków, złodziei i innych złoczyńców oraz tzw. „upadłe” kobiety.
    Celem tych wszystkich „ekspozycji” było potępienie, pohańbienie – a w przypadku średniowiecza również danie okazji tzw. przyzwoitym ludziom do obrzucenia delikwenta wyzwiskami, kamieniami, nieczystościami, a gdy komuś zabrakło inwencji – oplucia.
    Deja vu ? !

  75. Lex, przykro mi to powiedziec, ale niestety pleciesz, co normalnie Ci sie nie zdarza. Sledczy epoki stalinowskiej, specjalisci po krotkim kursie od gnojenia aresztowanych, wyrywania paznokci i od tortur, w pelni zasluguja na potepienie. I roznia sie od bumelantow i bikiniarzy.

    Tym bardziej, ze wiekszosci z nich wlos z glowy nie spadl. To, ze oni sami jezeli jeszcze zyja, albo ich rodziny zobacza ich twarze i nazwiska na tej wystawie, to jedyna sankcja, jaka wielu z nich spotkala w zyciu, i wiecej niz zasluzona.

    To jest czesc narodowej historii, taka sama, jak liryczne wspomnienia o tym, jaki fajny byl PRL i jak w koncu dawalo sie zyc.

    Nie ma zadnego powodu, zeby z jednej strony milo sobie wspominac zycie w PRLu, a z drugiej wygodnie zapominac, co sie dzialo w ubeckich aresztach do 1956 roku.

    Fakt, ze wystawa zostala urzadzona przez IPN, ktorego szef jest chlystkiem, a wielu pracownikow dostalo pisowskiego odjazdu, nie jest dobrym powodem, zeby o tym zapomniec. Tym bardziej, ze bardzo wielu ludz w Polscie nigdy o tym nie wiedzialo. Nie zaszkodzi im, jezeli sie dowiedza.

    Twoje porownania sa zatem nietrafne, a oburzenie – wydaje mi sie niestosowne.

  76. Nacjonalizacja fabryki Wedla nie zaszkodziła tej firmie. Działała dalej jako „22 lipca dawniej E. Wedel”, utrzymując doskonałą jakość swych wyrobów i rynki zbytu a także zdobywając nowe, także te, które w tamtych czasach nazywano dewizowymi. Prywatyzacja zniszczyła tę fimę. Utracono zagraniczne rynki zbytu a jakość wyrobów pogorszyła się. Oczywiście z tego nie należy wyciagać wniosków, że zawsze prywatyzacja jest złem a nacjonalizacja dobrem.
    Podobie z PRL. Nie da się ją ocenić skrótowo jednym przymiotnikiem. Trzeba zauważyć, że w różnych okresach to państwo funkcjonowało różnie. Nie można też wszystkich polityków i działaczy państwowych tego okresu określać obelżywymi słowami, zaczerpniętymi z notatnika agitatora z czsów PRL. Tak naprawdę nie wiadomo, jaki był wkład działaczy Związku Patriotów Polskich, wśrod których byli nie tylko sami komuniści, w to że Stalin zdecydował się na ograniczoną niepodległość Rzeczypospolitej Polskiej (PRL pojawiła się dopierow w roku 1952). Czy tylko zobowiazania jałtańskie wobec sojuszników? Czy może właśnie również zapewnienia owych działaczy, że Rzeczpospolita wkroczy na drogę sojalistycznego rozwoju i zostanie wiernym sojusznikiem ZSRR? Wydaje mi się, że gdyby nie było owych działaczy, dzisiaj tak chętnie nazywanych zdrajcami przez ludzi, których w tamtych czasach na świecie nie było, Stalin mógł zdecydować się na włączenie Polski jako rebubliki radzieckiej do ZSRR. Nikt by mu w tym nie przeszkodził, a my dzisiaj po odzyskaniu niepodległości mielibyśmy w Polsce kilkumilionową mniejszość rosyjską, złożoną w większości z ludzi tutaj urodzonych, domagających się respektowania ich praw narodowej mniejszości.
    Wydaje mi się, że nie należy funkcjonariuszy IPN nazywać historykami. Może są nimi z wykształenia, ale zawodowo spełniają funkcje reżimowych propagandzistów, kłamliwie przedstawiających nasze polskie dzieje. Właśnie kłamliwie, ponieważ świadomie i w propagandowym celu mijają sie z prawdą historyczną. Fałszowanie historii może bowiem mieć różne formy: przeinaczania faktów, pomijania zdarzeń, przedstawiania zdarzeń, które nie zaistniały, czy wreszcie jednostronnej interpretacji wydarzeń historycznych. A to wszystko czyni IPN.
    Droga Topolówko! Ja podzielam zdanie Lexa, że publikowanie zdjęć, funkcjonariuszy UB i SB, szczególnie żyjących to nadużycie, napewno etyczne a może i prawne. Tak naprawdę, bez postępowania dowodowego, sadowego w odniesieniu do osób żyjących, nie można określić, kto z tych funkcjonariuszy stosował zbrodnicze metody śledztwa a komu niektórzy z prześladownych zawdzięczają życie albo co najmniej uniknięcie więzienia. Byli wsród nich ludzie różni, tak jak we wszystkich policjach. To właśnie jeden ze spotkanych prokuratorow, po skróconym kursie prawniczym dla partyjniaków, uzupełniajacy swą wiedzę na studiach zaocznych w długiej nocnej rozmowie przekonywał mnie i przekonał o konieczności rezygnacji z kary śmierci, jako niegodnej w społeczeństwie cywilizowanym. Inny też student zaoczny prawa, ubowiec, repatriant z Francji, w podobnej rozmowie bił się w piersi za stosowanie „przymusu fizycznego” podczas przesłuchań, twierdząc, że przyczyną był brak kwalifikacji zawodowych. Gdy prowadzilismy tę rozmowę, był już absolwentem fracuskiej szkoły policyjnej, do której skierowała go „władza ludowa” i gdzie nauczył się, jak należy prowadzić skutecznie dochodzenie bez tego „przymusu” tj. w sposób cywilizowany.
    Trzeba również pamiętać o tym, że w latach czterdziesych ubiegłego stulecia w Polsce toczyła się wojna domowa a chłopcy z lasu aniołami nie byli. Przychwyceni przez nich milicjanci czy żołnierze KBW też bywali torturowani i rozstrzeliwani. A były to smutne czasy, w których takie pojęcia jak odwet i zemsta nie miały jak dziś pejoratywnego wydźwięku. A zemsta najczęściej nie dotykała tych, którzy na nią zasłużyli. Tzw. utrwalacze władzy ludowej, milicjanci, ubowcy i zołnierze KBW nie tyle walczyli o tę władzę, ile o spokój Polaków, tak potrzebny dla odbudowy Kraju ze zniszczen wojennych, szczególnie mieszkańcom wsi. Moi starsi koledzy – członkowie komendy szkolnej chorągwi ZHP przed zaplanowaniem obozu wakacyjnego chodzili do wojewódzkiej komendy UB po radę, gdzie można obóz zlokalizować bez narażania się na spokanie z partyzantami, którzy nie byli sympatyczni dla jakiejkolwiek legalnej struktury, nawet dla ZHP – konkurenta peperowskiej młodzieżówki – ZWM.
    Dziś tak łatwo wydawać sądy o czynach ludzkich w owych czasach, stosując kryteria moralne dziś w Europie obowiązujące.
    Do rozważań jaka jest istotna różnica między PZPR a PiS warto dodać takie spostrzeżenie. Obie te partie władzy, skrywające swój rzeczywisty cel (władza!) pod ideologicznymi przykrywkami mają podobne rzeczywiste poparcie elektoratu – ok. 20%. Obie wygrywały wybory. PZPR głosami rzeczywistych zwolenników i tych wszystkich, którzy musieli iść na wybory i wrzucić kartkę wyborczą, wybraną dowolnie ze stosu na biurku komisji. PiS wygrał wybory głosami swych zwolenników i tych wszystkich swoich przeciwników, którzy na wybory nie poszli, obrażeni na klasę polityczną!

  77. Wojna domowa sie w Polsce toczyla??? Kropkozjadzie, ludzie siedzacy w stalinowskich wiezieniach i wzieci z lasu, gdzie walczyli z bronia w reku, stanowili nikly procent gnojonych na Rakowieckiej, w warszawskiej prokuraturze wojskowej, w ubeckich aresztach. Bo tez i nie bylo ich duzo.

    NIe toczyla sie w Polsce zadna wojna domowa, jak probowali nam wmawiac komunisci, usprawiedliwiajac „stosowanie przymusu bezposredniego”, jak ladnie nazywali wbijanie szpilek pod paznokcie. To wladza probowala zlikwidowac przeciwnikow politycznych za pomoca prawa karnego i przemocy fizycznej.

    Po wiezieniach siedzieli byli akowcy, wsadzeni tamze za akowska przeszlosc. Oczywiscie byli oni – czesto – przeciwnikami politycznymi rezimu. Co nijak nie usprawiedliwia tego, ze probowano pozbyc sie ich za pomoca wiezienia, tortur, sfingowanych procesow, pseudo-rozpraw w celach, zwanych „kiblowkami”, w ktorych bral udzial sam oskarzony i jeden niby-sedzia i wyrokow wieloletniego wiezienia czy smierci.

    Nie rozczulaj sie nad biedakami, ktorzy torturowali ludzi winnych tego, ze w czasie wojny walczyli o inna Polske niz ta, ktora nastala – ze biedaczki nie mialy kwalifikacji zawodowych i dlatego musialy bic i torturowac. Coz to za usprawiedliwienie? Nie uchyla ono odpowiedzialnosci ani etycznej, ani prawnej.

    Widzisz naduzycie etyczne w publikowaniu ich zdjec, a nie przeszkadza ci to, kim ci ludzie byli i co robili??? Oni byli etycznie w porzadku? Sama praca w ubecji w tamtych latach, w charakterze osob zwiazanych z dzialalnoscia sledcza i prokuratorska jest dyskwalifikujaca moralnie.

    Nie widze zadnego powodu, zeby stosowac takie dwie miary: dzisiejsza wladza jest be, bo publikuje ich zdjecia, nazwiska i informacje o funkcjach, ktore sprawowali, a oni byli cacy, bo choc znecali sie i lamali ludziom zycia, to moze nie wszyscy, pewnie chcieli dobrze, a na dodatek niektorzy byli niedouczonymi balwanami, a tak w ogole to trzeba miec zrozumienie.

    Zrozumienie to mozna i nalezy miec dla odmiennych pogladow politycznych. Natomiast tortury, znecanie sie, wykorzystywanie prawa karnego w walce politycznej jest zawsze podloscia, niezaleznie od tego, kto to robi, i zasluguje na napietnowanie. Tym ludziom, powtarzam, wlos z glowy nie spadl, a i teraz znajda sie tacy, co sie nad nimi pochylaja czule.

    Kiedy gromadka nawiedzonych pojechala z ryngrafem do Pinocheta, to nas oburza, bo ten mordowal, torturowal, wiezil ludzi dla celow politycznych, a to zasluguje na potepienie. Ale kiedy chodzi o ubekow, ktorzy mordowali, torturowali i wiezili ludzi dla celow politycznych – to znajdzie sie dla nich usprawiedliwienie, bo a to moze nie wszyscy, a to chcieli dobrze, a to nie wiedzieli co robia. Jak sie bije wieznia, to sie wie,co sie robi, nie ma cudow. I nie ma na to zadnego usprawiedliwienia, czy to „trudna sytuacja historyczna”, czy to „wojna domowa”.

    Uwazam to za i niekonsekwentne, i oburzajace. Oraz uwazam, ze dowodzi to pewnej moralnej dezorientacji.

    Oburzamy sie na Kaczynskich, ktorzy wykorzystali sluzby specjalne, zeby probowac uwalic Leppera. Ten sam proces, tylko nieskonczenie bardziej brutalny i okrutny: aresztujemy przeciwnikow politycznych, albo takich, ktorych za nich uwazamy, i wykanczamy ich po wiezieniach, korzystajac z panstwowego aparatu przymusu- zasluguje na potepienie, i to daleko silniejsze.

  78. lannar, droga prababciu !!
    wzruszylas mnie. Prosze napisz do mnie na ‚dziadek1920@gmx.net’ to odpowiem troche obszerniej.
    Pozdrawiam
    dziadek
    ***************************
    kropkozjadzie,
    logika, ze jezeli ja nie zrobie swinstwa to zrobi to kto inny, gorszy ode mnie jest zaklamaniem. Przeczytaj sobie „Inny Swiat” Herlinga i odpowiedz na pytanie czy kryteria moralne sa zmienne w zaleznosci od okolicznosci i czasow, w ktorych zyjemy?
    Pozdrawiam
    dziadek

  79. Szanowna Topolówko!
    Muszę wybaczyć Ci ciężkie rozstrzelanie mnie wybuchowymi pociskami emocji, ponieważ rozumiem uczucia ludzi, którzy doznali stalinowskich albo hitlerowskich represji, lub których członków rodziny to spotkało. Mnie też to dotyczy, ponieważ czterech członków mojej roodziny zostało zabitych przez hitlerowców a sam niemal uszedłem z życiem pdczas Powstania Warszawskiego uciekając z domu zdobytego przez zołnierzy brygady Kamińskiego oraz byłem dwukrotnie przesłuchiwany przez UB – raz jako piętnastoleni chłopiec – i nie było to sympatyczne, na szczęście było tylko niesympatyczne. Również nie miałbym nic przeciw publikowaniu wizerunków ubowskich i esbowskich zbrodniarzy, tj. funkcjonariuszy UB czy SB, którym udowodniono zbrodnie. Natomiast w cywilizowanym kraju za człowieka niewinnego, choć czasem podejrzanego, uznaje się każdego, któremu przestępstwa nie udowodniono. I o to właśnie chodziło Lexowi, za co oberwał od Ciebie emocjonalnym lekkim granatem typu „pleciesz”.
    To co czyni IPN – głoszenie opinii o ludziach na podstawie tylko dokumentów i to często wybiórczo dobranych, to zwykłe draństwo. Wielu z tych ludzi nie ma możliwości ustosunkowania się do tych „dowodów”, ponieważ albo nie żyje albo nikt im tego nie zaproponował.
    Na tych samych zasadach można potępić wszystkich funkcjonariuszy „granatowej” Policji, którzy w czasie okupacji w niej służyli. Czy wszyscy byli sługusami hitlerowców, jak głosiła stalinowska propaganda? Ilu i którzy z nich byli akowskimi wtyczkami? Ilu i którzy z nich uchronili Polaków przed aresztowaniam? Nie ma na to żadnych dokumentów, a wiemy, że byli i tacy i tacy. Ludzie, którzy mogliby prawdę na ten temat powiedzieć już nie żyją. A gdy żyli, milczeli zastraszeni oficjalną stalinowską propagandą. Poznaliśmy tylko niektóre fragmenty działalności granatowych policjanów – akowcow. To samo dotyczy policjantów żydowskich w ghetach. Czy wszyscy byli draniami bez sumienia?
    Trudno mi podzielić pogląd, że w czasach powojennych nie toczyła się w Polsce wojna domowa. To nie tylko były walki z UPA. Głownie na obszarach Polski południowej i wschodniej działały partyzantki poakowskie, które nie złożyły broni oraz NZS i WiN. Napadały one na placowki Milicji Obywatelskiej, komitety PPR, siedziby organów administracyjnych, zabijając kogo się dało. Zabijano też członków rodzin, którze przyjęły ziemie z reformy rolnej. Nie było w Polsce spokoju. Strzelano niemal codziennie. Dziś już nie pamiętamy nazw tych partyzantek i ich dowódców, chyba że przypomni nam to wystawienie pomnika przez niemiłościwie nam dziś panujących, jak to uczyniono w przypadku Ognia, przywódcy bandy, która wsławiła się zabijaniem Żydów, których z narażeniem życia uchronili od zagłady Polacy a czasem i Niemcy, oraz represjonowaniem Słowaków, którzy w wyniku ustaleń granicznych znaleźli się na terenie Polski. Mordowanie Żydów odbywało się pod pretekstem, że wydawali oni hitlerowcom swych dobroczyńców. A nie było nad nimi żadnego sądu. Czyniły to także partyzantki NZS, którzych „żołnierze” byli uhonorowani niedawno za bohaterstwo. Dziś już też nie pamiętam nazwiska szkolnego kolegi, rozstrzelanego z wyroku dowódcy partyzantki, za zdradę polegajacą na opuszczeniu oddziału w celu uczęśzczania do „komunistycznego” gimnazjum. Wyrok wykonywał kolega z dzieciństwa, sąsiad, który płakał, ale strzelał. Działo się to w centralnej Polsce a zdarzenie nie było nawet wykorzystane przez propagandę stalinowska, ponieważ zastraszeni ludzie milczeli. Były wsie, miastecka i przedmieścia, gdzie rzadziła partyzxantka. Dwóch pozostałych kolegów-paryzantów, którzy uniknęli tragicznego losu ulotniło się ze szkoły.
    Działalność tych partyzantek była bezsensowna, ponieważ ich zbrojne działania nie miały żadnego wpływu na sytuację polityczną Polski, ustaloną w Jałcie. Czy miały wpływ na nasilanie się represji stalinowskich w Polsce pod koniec lat czterdziestych? Chyba nie, bo represje te, jak słusznie Topolowko zauważasz miały charakter systemowy. W więzieniach osadzano nie tylko rzeczywistych przeciwników systemu ale także domniemanych. Trafiali tam również byli członkowie KPP, w tym też tacy, którzy uniknęli śmierci z rąk chłopcow z lasu. Działano często na zasadzie przypadku czy donosu wroga osobistego, o czym świadczy fakt, że wielu akowców nieukrywających swej przeszłości pracowało normalnie, służyło w wojsku, zostawało pracownikami naukowymi. W UB rządzili doradcy radzieccy. Natomiast działania partyzanckie były celnie i skutecznie wykorzystywane przez reżimową propagandę, ponieważ ludzie w powojennej Europie i w Polsce mieli dość strzelania i chcieli spokoju.
    Dla mnie osobiście denerwujące jest to, że tak jak historycy PRL, fałszowli historię ukrywając prawdę o wysiedleniach i zesłaniach Polaków z ziem wschodnich, o Katyniu i innych miejscach zagłady Polskich oficerów itp. zdarzeniach, obecnie historycy i to nie tylko zatrudnieni w IPN, fałszują historię ukazując jednostronnie losy Polski i Polaków w okresie realnego socjalizmu. Tak jak niegdyś polscy stalinowcy odmawiali prawa do patriotyzmu osobom uznanym przez siebie za „wrogów ludu”, tak obecnie funkconariusze IPN, wykluczają mozliwość działania w PPR, PZPR czy strukturach siłowych PRL z pobudek patriotycznych. I jedno i drugie jest świadomym kłamstwem.
    Ja nie dam sie na to nabrać, ponieważ żyłem w tych czasach i starałem się na to wszystko patrzyć obiektywnie bez emocji, chociaż niekiedy uczucia trzeba było trzymać na wodzy.
    Piszesz Topolówko: „Sama praca w ubecji w tamtych latach, w charakterze osob związanych z dzialalnościa śledcza i prokuratorską jest dyskwalifikujaca moralnie.” Otóż nie! To może rodzić podejrzenie, ale zbrodnie tortur trzeba udowodnić. Wiele z tych osób działało z pobudek ideologicznych i nie dopuszczało się zbrodni. Niektórzy nawet byli ztego powodu represjonowani i zgładzeni. W cywilizownanym wymiarze sprawiedliwości obowiązuje zasada, że lepiej jak 100 winnych uniknie kary, niż gdyby jeden niewinny został skazany. W systemach totalitarnych obowiązywała zasada, iż lepiej jest, aby 100 niewinnych skazano, niż gdyby jeden winny unknął kary. Obawiam się, że IPN i wymiar sprawiedliwości PRL-bis (zwanej przewrotnie IV RP) skłania przynajmniej w praktyce do tej drugiej zasady. Czyż zamieszczenie zdjęć upowców i esbeków, wśród których nie odróżnia się winnych i niewinnych nie jest tego dowodem?
    Czy

  80. c.d.: nie jest „przymusem psychicznym” – areszt wydobywczy, z resztą dla osób starszych i przewlekle chorych, również torturą fizyczną. I czy naprawdę tego nie można porównywać z represjami w więzienich systemów totalitarnych. Daleki jestem od usprawiedliwiania zbrodni systemów totalitarnych i ludzi, którzy te zbrodnie popełniali, ale imienne oskarżenie człowieka o zbrodnie wymaga przedstawienia dowodów. Wymaga tego prawo a w odniesieniu do osób nieżyjących, któr nir moga się bronić – etyka.
    Szanowny Dziadku!
    Choć rozumiem treść zdania z Twego komentarza: „logika, ze jezeli ja nie zrobie swinstwa to zrobi to kto inny, gorszy ode mnie jest zaklamaniem.”, to nie mogą zrozumieć, jak ono odnosi się do mojego kometarza. Nie podzielam Twego poglądu na niezmienność zasad moralnych. Przeczy temu historia rozwoju myśli ludzkiej. Jedna tylko zasada moralna jest niezmienna: „powstrzymaj się od czynienia zła i staraj się czynić dobro”. Ale już pojęcia i kryteria dobra i zła zmieniały się na przestrzeni dziejów i były różne w różnych kulturach.
    Najlepszym dowodem, historycznych zmian norm i kryteriów moralnych są zmiany norm prawa karnego materialnego, procesowego i wykonawczego, które wprost wywodzą się z norm moralnych żywionych przez dominujacą część społeczności i aprobowanych przez prawodawcę. Najlepszym przykładem może być „sąd boży”, polegajacy na rozstrzygnięciu sprawy przez przypadek, jak to dziś oceniamy (pojedynek sądowy, wrzucenie związanego podejrzanego do wody – jak się nie utopi, to niewinny itp.). Wówczas, gdy był stosowany uważano, że sprawę rozstrzyga najwyższy sędzia – Bóg. Sąd boży był aprobowany w wiekach średnich przez zywione powszechnie normy moralne i obowiązujęce prawo. To sano dotyczy stosowania tortur w procesie karnym, co było niegdyś powszechnie aprobowane przez etykę i prawo.
    Pozdrawiam.

  81. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Wyglada na to, ze wywieszono zdjecia tzw. – przodownikow pracy socjalistycznej – ludzi, ktorzy w branzy byli poprostu najlepsi i to wszystko – prawda?

    F.S. von/od Diasporski

  82. Kropkozjadzie, ja cie odsylam do lektur. Przeczytaj sobie na przyklad Marii Turlejskiej, rzetelnej historyczki, „Te pokolenia zalobami czarne”. To pierwsza z brzegu rzecz, ktora mi przyszla do glowy, ale sa tez inne.

    Twoj ostatni wpis swiadczy w znacznej mierze przede wszystkim o tym, ze nie lubisz IPNu i PiSu. Ja tez IPNu w jego propisowskim oszolomieniu i w tym, co robia w zwiazku z lustracja, nie lubie i nie szanuje. O PiSie nawet i wspomniec nie warto. Co nie znaczy, ze prowadzona przez IPN dzialalnosc oswiatowa, takze ta dotyczaca rozmiaru i charakteru zbrodni stalinowskich, takze w postaci wystawy, ktora cie tak oburza, nie jest pozyteczna.

    Zbrodnie trzeba udowodnic? Oczywiscie. Jezeli mowimy o postepowaniu karnym. I jezeli nazywamy kogos zbrodniarzem. W omawianej przed nas sprawie nikt z wywieszonych tam ubekow nie jest nazwany zbrodniarzem. Podano do publicznej wiadomosci ich nazwiska, wizerunki, funkcje i to, co wiadomo o ich sluzbowej aktywnosci. Tylko tyle. Trzeba pamietac, ze oficerowie sledczy i prokuratorzy dzialali – nawet wtedy – jawnie, podpisywali bowiem swoimi nazwiskami protokoly zeznan wydobytych od torturowanych i wiezionych. To jest jawna informacja, tak samo jak nazwiska sedziow, ktorzy skazywali ludzi na kary pozbawienia wolnosci i na kare smierci na zamowienie wladzy politycznej. Ich nazwiska figuruja na wyrokach, ktore i wtedy i teraz byly jawne. Nie ma zadnego powodu, ani prawnego, ani etycznego, zeby ich nie podawac do wiadmosci publicznej.

    Nazwiska tych ludzi powinny byc jak najszerzej znane opinii publicznej. To jest czesc historii Polski, dotychczas malo jej znana. Jezeli nie robili nic zlego, przy czym sie upierasz – coz im moze zaszkodzic podanie publicznie informacji, ze pracowali w bezpiece, w prokuraturze wojskowej, czy tez byli sedziami wojskowymi?

    Przewodniczacym skladu sedziowskiego w procesie mojego dziadka byl na przyklad niejaki Mieczyslaw Widaj. Mial na koncie ponad sto wyrokow smierci. Jeszcze trzy lata temu mieszkal sobie w Warszawie, nieniepokojony przez nikogo. Dziadkowi udalo sie uniknac procesu za przynaleznosc w czasie wojny do AK. Po trzyletnim sledztwie umarl bowiem w wiezieniu na Rakowieckiej.

    Nazwiska tych ludzi powinny byc jak najszerzej znane opinii publicznej. To jest czesc historii Polski, dotychczas malo jej znana. Jezeli nie robili nic zlego, przy czym sie upierasz – coz im moze zaszkodzic podanie publicznie neutralnej informacji, ze pracowali w bezpiece, w prokuraturze wojskowej czy w sadzie wojskowym? A skoro sie tego wstydza – to moze to, co robili, nie bylo takie niewinne?

    To, co piszesz o niegodziwej praktyce „aresztu wydobywczego” stosowanej przez obecne wladze, jest oczywiscie sluszne i calkowicie sie z tym zgadzam. Tylko ze dziwie sie, jak mozesz na jednym oddechu potepiac pisowskie areszt wydobywczy, a zarazem usprawiedliwiac, jak to robisz, ubeckich wykonawcow zupelnie tych samych przedsiewziec: jak zgnoic przeciwnika politycznego za pomoca wiezienia. Z ta roznica, ze system stalinowski szeroko stosowal bicie i tortury.

    Co zas do tego, co piszesz, ze ktokolwiek z ubekow zostal zgladzony (sic !) za zbrodnie, ktorych sie dopuscil, to podaj uprzejmie chociaz jeden przyklad. Nazwisko skazanego, sad, ktory taki wyrok wydal, kiedy, i czy wyrok zostal wykonany. Nigdy o niczym takim nie czytalam, i dzisiaj wieczorem dalabym glowe, ze nigdy takiego wyroku nie bylo i ze ubekom zasadniczo wlos z glowy nie spadl, a i wyrokow kary pozbawienia wolnosci po 56 roku bylo niewiele. Ale skoro cos wiesz na temat kar smierci orzeczonych wobec torturujacych sledczych, usluznych prokuratorow czy sedziow, chetnie sie dowiem takze.

  83. Szanowna Topolówko!
    Nadal nie bardzo zrozumiałaś moje mój komentarz, jego treść i intencje.
    1. Źle odczytujesz mój stosunek do IPN i PiS. Ja nie wyrażałem atypatii do IPN i PiS (wg Ciebie” „nie lubię”) a ocenę działalności IPN. Ten dziwoląg w nazwie zawiera wyraz „Instytut”, co sugeruje, że jest placówką naukową, a został wyposażony początkowo w uprawnienia prokuratorskie a po ostanich zmianach ustawowych w uprawnienia organu państwowego, nie bardzo wiadomo jakiego ale w zamyśle inkwizycyjnego. W istocie od początku IPN, utrzymywany za niemałe pieniądze podatników, jest przykrywką dla ideologicznej bojówki skrajnej prawicy, co jest coraz bardziej widoczne, szczególnie po ostanich zmianach ustawowych. Psedonaukowa i pseudooświatowa, a w istocie indoktrynacyjna, działalność tego tworu niewiele ma wspólnego odkrywaniem i popularyzowanem prawdy historycznej. Taki jest mój pogląd na IPN. Jeżeli chodzi o PiS, to uważam, że jest to partia władzy, wykorzystująca instrumentalnie populistyczną i nacjonalistyczną ideologię, głosząca swą przynależność do prawicy. Przywódcy tej partii dążą do ustanowienia w Polsce rządów autorytarnych, z pozorami demokracji rozumianej jako bezwzględne rządy większości, która wszystko może. Te poglądy na IPN i PiS wywodzę z obserwacji ich działalności a nie z emocji.
    2. Twoje stwierdzenie, że usprawiedliwiam ubeckich śledczych stosujących torury jest nieprawdziwe. Żadna z wypowidzi w moim komentarzu takiego usprawiedliwienia nie zawiera. Zwracam jedynie uwagę na to, że w UB działali niektórzy funkcjonariusze z pobudek ideologicznych, co jednak nie usprawiedliwia zbrodni, które popełniali. Tak jak nie można usprawiedliwiać zbrodni popełanianych przez „chłopców z lasu”.
    3. Źle odczytałaś moje uwagi na temat zgładzanych ubeków. Oni nie byli sądzeni, a ginęli bez śladu nie za zbrodnie a za próby ulżenia doli więzionych w ubowskich aresztach śledczych. Oczywiście te działania nie były dokumentowane. O sprawie słyszałem od sporo ode mnie starszego kolegi, który w ubowskich kazamatach stracił zdrowie a jego żona życie – też znikła bez śladu. Nawet bardzo ścisłe streszczenie jego relacji byłoby zbyt obszerne na zamieszczenie ich w tym blogu. Procesy ubowców, jak zauważyłaś zaczęły sie dopiero po „odwilży” w roku 1956 i nie wszyscy ubowcy zbrodniarze doczekali się sprawiedliwości.
    4. Zbrodnie aparatu władzy nie były wynalazkiem hitlerowskim i stalinowskim. Nawet zbrodnie masowe nie pojawiły się dopiero w XX wieku.
    Już w średniowieczu wymordowano Katarów – chrześcian, którzy nie uznawali watykańskich dogmatów i watykańskiej nadrzędności nad nimi. Wszystkie dyktatury posługiwały się zbrodnią policyjną. I nie tylko dyktatury – demokracje też. Większość inspiratorów i wykonawców tych zbrodni nie doczekała się sprawiedliwości, a tak naprawdę sądzenie ich zaczeło się po II Wojnie Światowej od sądzenia hitlerowskich i japońskich zbrodniarzy za zbrodnie wojenne i zbrodnie ludobójstwa. Władze Polski międzywojennej, po przewrocie majowym też tą metodą posługiwały się. Bereza oraz los generałow Rozwadowskiego i Zagórskiego jest tego oczywistym przykładem.
    5. Pozostaję przy swoim zdaniu na temat publikowania wizerunków funkcjonariuszy UB i SB. Ta cofająca nasze państwowe obyczaje do średniowecza akcja propagandawa, na co trafnie zwraca uwagę Lex, zawiera wyraźny podtekst oskarżycielski i osądzający, nie mający nic wspólnego ze standardami państwa prawa. W ocenie działalności ludzi również poza procesem karnym także obowiązuje obiektywizm i udowodnienie zarzutów oraz zapewnienie prawa do obrony. To standard cywilizowanego społeczeństwa i państwa prawa.
    Pozdrawiam i dziękuję za wskazanie lektury o tamtych strasznych czasach. Spróbuje z niej skorzystać

  84. Kropkozjadzie, standard cywilizowanego spoleczenstwa i panstwa prawa zawiera rowniez wolnosc wypowiedzi i jej korelat, prawo do dostepu do informacji. Informacja o tym, kto pracowal w bezpiece, w prokuraturach wojskowych, w sadach wojskowych do 1956 roku jest jedynie tym: informacja. Jej publikowanie ma luzny zwiazek ze sredniowieczem. Wystawa informujaca o rolach zawodowych, pelnionych w latach 1948-1956 przez konkretne osoby, o ich nazwiskach i twarzach miesci sie akuracik w standardzie korzystania ze swobody wypowiedzi w demokratycznym spoleczenstwie,ktory wyglada w Europie, zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunalu Praw Czlowieka mniej wiecej jak nastepuje:

    „57. The Court reiterates the fundamental principles underlying its judgments relating to Article 10, as set out in, for example, its Zana v. Turkey judgment (cited above, pp. 2547-48, § 51) and in its Fressoz and Roire v. France judgment of 21 January 1999 (Reports 1999-, p. …, § 45).

    (i) Freedom of expression constitutes one of the essential foundations of a democratic society and one of the basic conditions for its progress and for each individual’s self-fulfilment. Subject to paragraph 2 of Article 10, it is applicable not only to “information” or “ideas” that are favourably received or regarded as inoffensive or as a matter of indifference, but also to those that offend, shock or disturb.

    Such are the demands of that pluralism, tolerance and broadmindedness without which there is no “democratic society”. As set forth in Article 10, this freedom is subject to exceptions, which must, however, be construed strictly, and the need for any restrictions must be established convincingly.”

    I nie martw sie, dobrze zrozumialam to, co piszesz. Polecam lekture orzeczen Trybunalu w przedmiocie wolnosci wyrazania opinii. Pouczajaca.

    Tak na marginesie: sledczy przesluchujacy mojego dziadka nazywal sie Wieslaw Trutkowski.

    Opowiesci o zgladzonych ubekach pozwole sobie – sorki – wlozyc miedzy bajki. Opieraja sie na jednej uslyszanej przez Ciebie historii. Nikt o tym nie pisal, w kazdym razie nie natknelam sie na cos takiego. W znanej mi literaturze nie ma tezy o tym, ze tak sie dzialo. Jezeli mnie odeslesz do literatury – chapeau.

    Gdyby zas nawet byla to prawda, to i tak potwierdzilaby ona nienowa przeciez teze: ze system do 56 roku poslugiwal sie aparatem przymusu panstwowego w celu wyeliminowania, takze fizycznego, przeciwnikow politycznych, czy osob, ktore za takie uwazal. Co nawet nie jest quod erat demonstrandum, bo wiadomo, ze tak bylo. A takze wiadomo, ze tego nie da sie usprawiedliwic, co jednak probujesz czynic, pochylajac sie nad dobrymi ubekami. zgladzonymi przez swoich niedobrych kolegow. Dzialajacych z pobudek ideowych, rzecz jasna.

  85. A to, ze general Zagorski zginal w tak zwanych niewyjasnionych okolicznosciach, kosciol katolicki wymordowal katarow, a inkwizycja torturowala podejrzanych o czary – jaki ma zwiazek z kwestia wystawy na temat ubekow? Bo nijak nie moge go dojrzec.

  86. Szanowna Topolówko! Znów bespodstawnie oskarżasz mnie o usprawiedliwianie zbrodni stalinowskich popełanianych przez aparat władzy Polski realnego socjalizmu. A ja tylko zwracam uwagę, że systemowe i incydentalne zbrodnie aparatów władzy były popełniane od zarania cywilizacji i że te zbrodnie oceniamy dziś według norm moralnych obecnie żywionych.
    W Polsce międzywojennej również popełniane były takie zbrodnie.
    Dziwi mnie Twoja bezkrytyczna wiara w treści literatury politycznej i historycznej. Czyżbyś nie zauważała, że często zdarzenia są w niej opisywane jednostronnie lub wybiórczo. Może to wynikać bądź z ograniczenia pojemności dzieła bądź z tendencyjnych zamierzeń autora. A to w obu przypadkach zniekształca prawdziwość obrazu wydarzeń. Również tendencyjne politycznie bywają komentarze w literaturze zamieszczane. Relacje tych osób, które w tych zdarzeniach uczestniczyły też są nacechowane ich osobistym stosunkiem do sprawy. Organizatorzy i wykonawcy terroru usprawiedliwiają się a ofiary często przemilczają swoje straszliwe doświadczenia albo je zniekształcają z innych przyczyn, czasami z obawy w diedowierzanie ich relacjom.
    Nie mam powodu nie wierzyć człowiekowi, który mi opowiadał o losie ubowca, który umożliwił mu przeżycie aresztu śledczego-katorgi, ponieważ zanim to opowiedział, przekonałem się o jego uczciwości i prawdomówności na przestrzeni wielu lat znajomości. Nie wszystkie również nazwiska Niemców, którzy przyczynili się do uratowania Żydów i innych osób w okupowanych krajach trawfiły do literatury. Wielu z uratowanych nie dożyło czasów, w których mogli o tych zdarzeniach bez obawy opowiedzieć.
    Współczuję Ci, iż nie dostrzegasz związku między wystawą ubeków a historią zakłamywania lub przemilczania prawdy o zbrodniach aparatów władzy.

  87. Nie wspolczuj mi, Kropkozjadzie, raczej postaraj sie wykazac jego istnienie.

    Uwagi Twoje na metapoziomie o trudnosciach w dojsciu do prawdy historycznej sa oczywiscie trafne. Ale znowu, z tematem konkretnym – ocena celowosci udostepniania opinii publicznej informacji na temat tego, kto i w jakim charakterze pracowal w bezpiece i w jej pseudo-sadowych przybudowkach – maja niewiele wspolnego. Po pierwsze dlatego, ze znana nam zawodnosc poznania ludzkiego to zaden powod, zeby sie powstrzymywac od prob poznania rzeczywistosci. Takze co do tego, kto i w jakim charakterze pracowal w bezpiece i w jej pseudo-sadowych przybudowkach do 1956 roku.

    Gdyby udalo ci sie wykazac, ze wystawa ta zawiera informacje nieprawdziwe, a osoby tam wskazane w bezpiece nie pracowaly – zarzuty Twoje bylyby sluszne. Poniewaz jednak tak nie twierdzisz, wysoce ogolne Twoje rozwazania o zawodnym poznaniu ludzkim nic do sprawy nie wnosza.

    Co zas do ginacych bez wiesci dobrych ubekow – a raczej zony dobrego ubeka, do ktorego miales szacunek i zaufanie, bo ustalilismy, ze o innych przypadkach nic nam nie wiadomo – stawali sie ofiarami systemu, ktory sami gorliwie tworzyli. Collateral damage, Kropkozjadzie.

    Co zas do tego, ze oceniamy wedlug dzisiejszych kryteriow zaszlosci historyczne, to oczywiscie, ze rzetelny historyk powinien sie powstrzymywac od popelniania tego grzechu. Tylko ze akurat w kwestii stosowania tortur wobec przeciwnikow politycznych i bicia wiezniow w celu wydobycia od nich zeznan ten Twoj zarzut broni sie slabo. W latach piecdziesiatych bowiem idea, ze nie sa to chwalebne i sluszne praktyki, nie byla nieznana ludzkosci ani tez specjalnie nowa.

  88. Szanowna Topolówko!
    Czy naprawdę nie widzisz różnicy między prawem do swobody wypowiedzi i prawem do informacji a ustawieniem pręgierzy, już bardziej nowoczesnych, nie z żywymi ludżmi a z ich wizerunkami i skróconymi życiorysami?
    Jeżeli tak, to moje współczucie jest jednak uzasadnione.
    Czy naprawdę nie potrafisz przeczytać komentarza, tak aby wyłowić jego treść? Ja nie pisałem o żonie ubowca a o żonie mojego znacznie starszego kolegi. Oboje działali w zbrojnym podziemiu i po aresztowaniu byli ofiarami niegodziwych poczynań UB w areszcie śledczym. On przeżył, a ona zginęłą, tak że nie jest znana data śmierci i miejsce jej pochowania.
    Sadzę, że przypadków zbrodniczego i zupełnie niejawnego rozliczania się przez UB z jej funkcjonariuszami, którzy czynami (np. przekazywaniem grypsów) okazywali litość i ograniczoną pomoc uwięzionym, było więcej. Doświadczenie życiowe i znajomość charakterów ludzkich oraz sowieckie analogie, sugeruje mi, że jest to prawdopodobne a prawdopodobieństwo to graniczy z pewnością. Kazamaty ubowskie kryją wiele tajemnic i nie wszystkie z nich będą odkryte i opisane.
    Trudności poznawcze zobowiązują do szczególnej ostrożności i staranności w opisaniu działalności konkretnych ludzi a tej staranności i ostrożności współcześni inkwizytorzy nie stosują.
    Tym się właśnie różnimy, że ja uważam, iż należy udawadniać winę a nie niewinność. Nie wszyscy funkcjonariusz UB czy SB byli przestępcami, chociaż, oceniając to w dużym uproszczeniu, zbrodnicze metody śledcze i zabójstwa polityczne w UB miały charakter systemowy a w SB już raczej incydentalny.
    Idea niedopuszczalności tortur nie jest do dzisiaj w różnych społeczeństwa powszechna a upowszechnianie jej było długim procesem, powstrzymywanym głównie przez niegodziwości wojen, budzace nienawiść ludzką. Dopiero niedawno idea ta trafiła do prawa mięzynarodowego i prawodawstw krajowych, niestety jeszcze nie wszystkich.
    Ale co do tego, że stosowanie przez UB i SB tortur i zabójstw było nie tylko skrajnie naganne moralnie ale równiez bezprawne – miało charakter przestępstwa, jest dziś powszechnym poglądem i było tak również już w latach powojennych.
    PS. Proponuję, abyśmy tę naszą dyskusję, w której wyrażamy zbieżne poglądy tylko w inny sposób oraz różnice poglądów nie do usunięcia zakończyli. Jeżeli uważasz, że Twoje musi być na wierzchu, to chętnie przeczytam kolejna Twoją wypowiedź w tych sprawach, ale już nie odpowiem.

  89. Wlasnie sie dowiedzialam, ze Wieslaw Trutkowski, sledczy w sprawie mojego dziadka, zostal skazany w procesie Humera za znecanie sie nad wiezniami. Niestety zdazyl umrzec, zanim odsiedzial cale szesc lat, ktore dostal. Szkoda wielka.

css.php