Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

31.07.2007
wtorek

Oby do wiosny

31 lipca 2007, wtorek,

Prezydent Lech Kaczyński powiedział Agnieszce Kublik i Monice Olejnik (druk będzie w „GW”), że opowiada się za wyborami na wiosnę. Choć wolałbym terminy wcześniejsze, które wchodzą w grę, to i tak odbieram to jako wiadomość pomyślną, bo wiele osób sądziło, że JK i PiS będą rządzili wiecznie, a przynajmniej jeszcze kilka lat. Nawet Adam Michnik we wczorajszym świetnym artykule „Pełzający zamach stanu” nie wyklucza takiej możliwości na najbliższe sześć lat. Rzeczywiście, kaczyzm MOŻE panować, ale jeśli dojdzie do przedterminowych wyborów, to NIE MUSI, a to już daje cień nadziei, że JK nie będzie premierem, ZZ nie będzie ministrem Sprawiedliwości, Szczygło nie będzie ministrem Obrony, a AF – ministrem Spraw Zagranicznych, media rządowe staną się publiczne itd., itp. Powie ktoś – marzenia, ale przecież pomarzyć wolno, a czasami marzenia się spełniają.

Aby marzenia stały się ciałem, musi być jednak spełnionych kilka warunków. Pierwszy, że prezydent mówił poważnie, a nie po to, żeby postraszyć LPR i Samoobronę. Straszak wyborów był już przez PiS wyciągany kilkakrotnie, i wtedy koalicjanci kładli uszy po sobie. Do dziś koalicja nie jest zerwana, jej spoiwem jest żądza władzy i strach przed wyborami. Ten strach jest bardzo silny, skoro żaden z koalicjantów nie zrywa tego menage a trois. Są oni w stanie znieść największe upokorzenia, żeby ten układ nie został zerwany: Lepper usunięty z rządu, wzywany przez swojego premiera do rezygnacji z immunitetu, sytuowany w kręgu podejrzeń, ale Samoobrona przy korycie pozostaje „dla dobra Polski”. Giertych poniżony, przełyka Gombrowicza, przełknie i usunięcie Daniela Pawłowca z UKIE, każdy („każden jeden”, jak mawiają w Warszawie) mówi o honorze, ale żaden się honorem nie unosi. To każe wątpić, czy prezydent mówił serio. Nie można wykluczyć, że kolejny manewr JK się powiedzie – Samoobrona się podzieli i jej zdrowa moralnie część będzie nadal oczyszczać Polskę.

Władza zagarnięta przez JK jest tak wielka, że trudno sobie wyobrazić, żeby ją oddał dobrowolnie, bo na większą liczyć nie może. Prezydent bliźniaczo zgodny. Przystawki tak obgryzione, że trudno sobie wyobrazić, żeby się zbuntowały. Wiele więc wskazuje na to, iż żenujące widowisko, które oglądamy, jeszcze potrwa. GDYBY JEDNAK prezydent mówił poważnie, to i tak na drodze do normalności czeka nas wiele przeszkód. Pierwsza – to widmo niskiej frekwencji wyborczej z powodu rozczarowania tym cyrkiem, którego jesteśmy bezsilnymi widzami. Ilu potencjalnych wyborców będzie zniechęconych, ilu zbojkotuje wybory na znak protestu, ilu zostanie w domu, ponieważ jest im wszystko jedno?

Druga przeszkoda – to opozycja. Platforma czeka, aż lud poda jej władzę na tacy. Bez serc, bez ducha – kto będzie głosował na taką Platformę? Trzecia bariera to LiD, ciągle objęty anatemą postkomunizmu. Na koalicję PO – LiD po wyborach raczej się nie zanosi. Prędzej doszłoby do rozłamu w Platformie, co oznaczałoby wzmocnienie PiS. I to jest bariera czwarta: stabilny, solidny elektorat PiS + ewentualni rozłamowcy z PO mogliby rządzić i po wyborach. W sumie, przeszkody widzę ogromne, a na wieść o tym, że prezydent jest zwolennikiem wyborów na wiosnę 2008 r. nie skaczę z radości: do wiosny daleko, a tegoroczne zimne lato pokazuje, że od kiedy PiS rządzi, cztery pory roku nie obowiązują.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 67

Dodaj komentarz »
  1. Problem z polską sceną polityczną jest taki, że PiS robi, co chce (i trudno mieć do tej partii o to pretensję), ale pozostałe partie ograniczają się do reakcji na to, co robi PiS. Wszyscy czekają na kolejne oświadczenie Pana Premiera i wtedy zaczynają się bronić. W innych demokracjach, to raczej opozycja atakuje, a rządzący bronią swoich decyzji. No ale żeby atakować, to trzeba mieć oręż w postaci programu pozytywnego…

  2. Wybory na wiosnę, albo za dwa lata, albo nie wiadomo kiedy. Tymczasem jest wywiad Teresy Torańskiej z Mirosławem G.: http://www.gazetawyborcza.pl/1,75480,4348243.html o możliwościach władzy, tej władzy.

  3. Gratuluje celności komentarza ,jak zawsze.Tylko boli
    mnie ostracyzm wobec LIDu

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Jak dojdzie do wyborów to pójdę bo nie potrafię nie pójść ale lewą ręką będę musiał przyciskać prawą aby zagłosowała na tych bez serc bez ducha…. ech…..

  6. Wyborów nikt nie chce z obecnej koalicji. LiS boi się,że utraci wszystko i będzie to ich polityczny koniec lub całkowita marginalizacja.PiS boi się utraty władzy.Nawet jeżeli może a może wygrać wybory,to koalicja może być tylko z PO a na to się nie zanosi i to nie tylko chodzi o róznica programowe /ich ogólnie brak/ ale o mentalność braci Kaczyńskich.Z nimi nikt rozsądny nie może wspólnie pracować,ponieważ to są przypadki patologiczne.
    Filozofię opozycji wyłozył D.Tusk w wywiadzie dla P.Paradowskiej „czekają aż się PiS sam wyłoży”.Rozbitki z PO są tak samo mozliwe jak rozbitki z PiS /Ujazdowski,Zaleski i inni/ co mogoby wzmocnić PO.Jest do wyobrażenia grupa PiS /Ujazdowski ,Marcinkiewicz/ wspłpracująca z PO.
    Ale wyborów nie bedzie – Kaczyński sam władzy nie odda.Obecnie szamoce się,rozpycha,straszy,ale szuka wyjścia…i coś wymysli.Zapłaci funkcjami za poparcie SO,tylko wpierw kilku szczególnie ludzi Andrzeja L. wyrzuci innych postraszy,czyli kij a potem dla kilku pojawi się marchewka,czy stanowisko i będzie rzadzić do końća kadencji.Raz zdobytej władzy nie odda dobrowolnie a reszta to blef i jeszcze raz blef.

  7. Eh, Panie Danielu…

    Stary romantyk z Pana. Żeby nie powiedzieć, za Bolesławem Prusem, „stary osioł”.
    – Przecież brak lata nie jest wynikiem działania PiS, a Samoobrony (!) odpowiadającej za rolnictwo.
    – Co do Romana (dzisiejszy „Dziennik” pokazuje jego słabość w jedzeniu z ręki własnej żony) przełykanie Gombrowicza jest szczególnie podstępnym w Pańskich ustach. Wiadomo przecież, że Gombrowicz był „pederastą”, a pederaści czasem co nieco robią „z połykiem” 😛
    – No i wreszcie (last but not least, jak mówią w języku language) przecenia Pan naszych „parlamentarzystów” pisząc o zrywaniu koalicji „Do dziś koalicja nie jest zerwana, jej spoiwem jest żądza władzy i strach przed wyborami.”. Jej spoiwem jest przede wszystkim i nade wszystko kasa. KASA ! KASA ! KASA ! Przecież 10 000 plus dodatki piechotą nie chodzą…

    Pozdrawiam bardzo serdecznie, dziś troszkę się różniący
    Łukasz z Gdańska

  8. Po pierwsze, nie wierze, ze kaczki oddadza wladze dobrowolnie – na wiosne czy kiedykolwiek indziej. Nie po to „zdobywali” wszystko co mozna bylo zdobyc, aby oddac to znienawidzonym platformersom. Beda sie wykrecac, beda sie zapierac.
    Ale gdyby sie tak jednak stalo i wladza wymknela sie z brudnych lap P(aranoi) i S(chizofrenii), to te nieroby z Platformy tez musza dostac nauczke – taka, aby popamietali na wiele lat. Glosy nalezy oddawac na LiD. Tylko to zmusi (byc moze) PO do wymiany przywodztwa i przedstawienia moze jakichs planow dla Polski, planow, ktopre bylyby nieco inne od PiSu.
    A LiD bedzie sie bardzo staral. Bo drugiej takieju szansy nie bedzie mial. I jest tam mase przyzwoitych ludzi, autentycznych demokratow, chwalic Boga.

  9. Panie Redaktorze!

    Myślę, że Lech Kaczyński o wyborach na wiosnę może mówić poważnie. Przecież PiS już majstruje przy ordynacji i zdąży ją zmienić tak, aby zapewnić sobie władzę. Wystarczy, aby wpisać do niej (ordynacji), że jeśli choć jeden wyborca odda głos na PiS, to partia ta obejmuje 99% mandatów w parlamencie. Pan Ludwik Dorn zadba, aby zdążyć z taką zmianą sejm się pospieszył. Już w tej kadencji korzystano z „szybkiej ścieżki legislacyjnej”. Doświadczenia są. 😆

    Zastanawia się Pan, kto będzie głosował na Platformę. No cóż, myślę, że chętni się znajdą. Wiele osób już zapomniało o platformerskich metodach, które jako żywo nie gorsze są od pisowskich, że przypomnę choćby sprawę Jaruckiej. Wiele osób będzie głosowało na tę partię jako na anty-PiS, choć ja mam wątpliwości, czy jakaś istotna różnica istnieje. Przecież wiele wrednych zmian w prawie przegłosowano przy pomocy „opozycyjnej” platformy.

    Jeśli chodzi o przywoływaną przez Pana „anatemę postkomunizmu”, to jakoś pomimo szermowania nią również w przeszłości, udawało się, najpierw SDRP, a potem SLD wybory wygrywać. Na epitet „postkomuniści” zawsze można odpowiedzieć epitetem „klerykalni destruktorzy”. Tyle, że wewnątrz LiD też może pojawić się niechęć do „postkomuny” i łaszenie się tej ostatniej do pogardzającymi lewicą byłych członków UD czy UW. Zresztą największą wadą polskiej „lewicy” jest fakt, że tak naprawdę to ona wcale lewicowa nie jest. Bo jakie powinny być wyróżniki lewicowości? Moim zdaniem przede wszystkim:
    1. liberalizm obyczajowy
    2. tworzenie neutralnego światopoglądowo państwa
    3. równy dostęp do takich dóbr, jak wykształcenie, ochrona zdrowia…
    A od tego polskie partie, mieniące się lewicowymi, są dalekie.

    W rezultacie będę, tak jak dotychczas, głosowała na partię „lewicową”, ale już bez złudzeń, że ona jest lewicowa naprawdę.

    Pozdrawiam, T.

  10. W swoich niestety bardzo prawdopodobnych ponurych prognozach przyszłych wyborów, Pan Redaktor nie wziął pod uwagę zachowania legionów Rydzyka. Ta szarańcza na nocny rozkaz Fuhrera /i episkpoatu/ może w ciągu kilka godzin zmienić rezultaty. I władza po wyborych w dalszym ciągu będzie kontrolowana przez centrum dowodzenia w Toruniu. Pani Redaktor Wiśniewska w niedzielnej GW określiła RM jako „tajną broń episkpatu”. W tym miała wiele racji.

  11. Jeżeli J.Kaczyński poważnie myśli o wcześniejszych wyborach, to musi być przekonany, że i tym razem głosy zdyscyplinowanej armii wyborczej ojca Rydzyka zapewnią PiS-owi zwycięstwo i gdyby tak się miało stać, to tłumiąc w sobie zdumienie i rozczarowanie, przyznam, że z niego kawał polityka, no i trudno – niech juz nam „miłościwie” panuje…

  12. Bardzo dojrzała analiza i wydaje się, że bardzo celna. Kto wie czy cyrk ten (nie uwłaczając cyrkowcom) nie jest umyślnie reżyserowany, aby zniechęcić najbardziej wrażliwych wyborców do głosowania? Może być to jednak warcholstwo całkowicie spontaniczne 😉

  13. Do Heleny i Teodory:
    Nieszczęście z LiDem polega na tym, że po pierwsze SLD nie pozbierał się po rozłamie i odejściu Borowskiego, który zresztą cała swoją kampanię oparł na robieniu gęby byłym koleżankom i kolegom, jacy to oni są brzydcy i przeżarci korupcją. Tu chciałbym zapytać mojego byłego kolegę partyjnego Marka (i Andrzeja Celińskiego też), czy coś wiedzieli o konkretnych przypadkach i coś zrobili aby temu przeciwdziałać, czy opierali się tylko informacjach gazetowych? Zwykły członek partii ma na ogół tyle do powiedzenia, co osoba wyznania mojżeszowego w Auschwitz-Birkenau, ale przecież przedmiotowi koledzy byli w ścisłym kierownictwie.
    Drugie nieszczęście to kompleks „opozycji demokratycznej”. Tak jak Kaczyńscy mimo sześciu krzyżyków na karku ciągle maja żal do Historii, że nie było im dane wziąć udziału w Powstaniu Warszawskim, tak Kwaśniewski czy Piechota cierpią na kompleks Unii Demokratycznej. Najgorszy kandydat, z UW czy bezpartyjny, jest lepszy od własnego kolegi partyjnego, nawet takiego, który nie miał pezetpeerowskiej przeszłości.
    I wreszcie trzecie nieszczęście, to obecni liderzy. Wojtuś Olejniczak – ministrant, strażak amator, rolnik doskonale pasował do wiejskiego elektoratu i nadawał się na ministra rolnictwa ale to nie jest typ fightera, który poprowadzi atak na Kaczyńskich i resztę naszej g… wartej prawicy.
    Można nie lubić Leszka Millera, ale Miller w opozycji potrafił ugrać ponad 40% głosów, mimo tego, że prezydent Kwaśniewski jak umiał okazywał mu szorstką przyjaźń. Olejniczak z Napieralskim nie ugrają nawet połowy.

  14. Na wybory jest zdecydowanie za wcześnie. Stan gorączkowy państwa nie przeszedł jeszcze w fazę ostrą, w malignę. To przykre ale życie dla większości mieszkańców kraju nie jest jeszcze na tyle dotkliwe by zmusić ich do racjonalnego wyboru politycznego. Jednym zdaniem – wszystko przed nami. Odnosi się to zarówno do biernego dotąd elektoratu, który sądzi, że okopany w domach, rodzinach, w smrodku swojskiej małej stabilizacji wolny jest od ingerencji polityki jak i twardego, „wierzącego” elektoratu narodowej prawicy. Przed nami bolesny proces rozpadania się mitologii IV RP będący właściwie zbiorową psychoterapią narodową. Wyplewianie z mózgów traum, kompleksów i emocji, tkwiących w nich od kilkudziesięciu lat miłe nie będzie. Jestem pod wrażeniem sceny opisanej na blogu P. Paradowskiej przez lustratora. W scenie tej uszczęśliwieni podwyżkami obywatele IV RP spędzają niedzielę nad Wisłą brodząc przy brzegu w leniwie płynącej wodzie z równie szczęśliwymi dziećmi trzymanymi za ręce i butelkami piwa osuszanymi bez pośpiechu. Świetna scena, jak z czeskich filmów z lat siedemdziesiątych. To przykre, że owym Homolkom znad Wisły wkrótce samo życie zakłóci spokój i zburzy tę leniwą stabilizację. A może już burzy? Wczoraj znów ciekawy wpis lustratora na temat głośnego wywiadu Torańskiej z kardiochirurgiem. Lekarz w rozmowie z dziennikarką twierdzi, że poniżał go po aresztowaniu osobiście dyrektor CBA. To mocny fragment wywiadu i robi wrażenie na czytelniku. Dyrektor CBA zaprzeczył jakoby pasjonowało go nocne poniżanie aresztowanych, co lustrator podał jako przykład nierzetelności GW. Może bym i uwierzył słowom Temistoklesa – rzecznika CBA, gdybym wcześniej nie oglądał słynnej konferencji prasowej ministra sprawiedliwości i dyrektora CBA. No jeśli ktoś raz poniżał z upodobaniem to czemu odmawia sobie tej samej przyjemności kilkanaście tygodni później i zaprzecza. Czyżby sytuacja się zmieniała? Czyżby poniżanie przestało być cnotą? A może ci faceci brodzący w Wiśle z dziećmi i piwem zaczynają być zmęczeni oglądaniem ciągłego poniżania? Może wpadło im do glowy, że ich też można poniżyć? Kto to wie? W każdym razie na wybory jest moim zdaniem za wcześnie – woda w Wiśle za ciepła, piwo na razie zanadto smakuje. Ostatecznie za statystyczną podwyżkę można kilka browarów dodatkowo zakupić.
    Pozdrawiam

  15. Panie Danielu,

    Jest jeszcze jedna możliwość, która w świetle teorii o pełzającym zamachu stanu (zresztą już dawno temu samodzielnie ją wyartykułowałem), jest też prawdopodobna.

    Nie można wykluczyć, że PiS, a w zasadzie bracia Kaczyńscy, szykują nam wcześniejsze wybory wiedząc, że CBA oraz pozostałe organy policji politycznej mają gotowe listy proskrypcyjne, a na wypadek gdyby to nie pomogło, to gotowe są już schematy cudów nad urną. Wbrew pozorom sfałszowanie wyborów wcale nie jest takie trudne, trzeba tylko dobrać odpowiednich ludzi do komisji wyborczych, a o to można zadbać modyfikując ordynację.

    I tym pesymistycznym akcentem…

    Pozdrawiam,

    Intel-e-gent

    Lewy Sierpowy – niepokorny punkt widzenia
    http://zapiskizoblezonegomiasta.blox.pl

  16. aż mdli na myśl, że…
    i znowu odda się głos na najmniej wymiotnych!

  17. Panie Danielu

    Logika wywodu jest „porażająca”.Komentarze w tym samym tonie. Wobec tego zdecyduję się na myślenie magiczne, zaklinające rzeczywistość.Może to pomoże? W jednym z wywiadów Tusk powiedział, że o przyszłej ,możliwej koalicji zadecydują wyborcy- może zadecydują tym razem właściwie ( vide:wybory samorządowe).Ja i moja rodzina jesteśmy zdecydowani- głosujemy na LID, liczę na ich dobrze zapowiadającą się kampanię wyborczą z udziałem europejskiej socjaldemokracji. Nie przyjęłam do wiadomości IV RP, nie przyjmuję do wiadomości wygranej PiS-u.

  18. Celna analiza, jak zwykle u Pana Redaktora.
    A mnie się zdaje, że przejdzie wariant pesymistyczny – nie będzie wcześniejszych wyborów; Jarosław nieWielki przeciągnie grę na wyniszczenie koalicjantów do września, po czym wprowadzi w życie swoje „warunki dobrego rządzenia”, które ledwie żywe resztki koalicji przyjmą bez szemrania, a nawet z niejaką ochotą.

  19. Monika Olejnik przypomniała o istnieniu pana prezydenta – bez niej mielibyśmy wrrażenie, że ten pan 22 grudnia 2005 roku zapadł w sen zimowy, z którego do tej pory się nie zbudził. Zresztą kiedy mówi to i tak nigdy nie wiadomo czy mówi czy śpi, może więc lepiej żeby nie mówił, a już na pewno lepiej żeby nic nie robił, bo jak zacznie coś robić to strach się bać „jak mówią w Warszawie”.

    Pan prezydent Lech jest cieniem swego brata. Umie tylko powtarzać po nim i to w dodatku z dużym opóźnieniem. Mówienie na jakikolwiek temat sprawia mu wyraźną trudność, robi wrażenie zdezorientowanego, zmęczonego, z trudem usiłującego nadążyć za tym wszystkim co się wokół niego dzieje. Może dlatego trzyma się swego brata jak pijany płotu.

    Proponuję zatem darować sobie analizowanie jego wypowiedzi i – jeżeli już – to skoncentrować się na enuncjacjach źródłowych tzn. płynących bezpośrednio z ust pana Jarosława Premiera.

    A ten dla odmiany cierpi na gonitwę myśli, o wyborach mówi, że będą lub nie będą, lub „prawie na pewno będą już wkrótce ale raczej później niż wcześniej” itp.

    Po prostu sam nie wie; z jednej strony chciałby żeby go nadal wozili luksusową limuzyną z obstawą, bo to potwierdza od dawna istniejące w nim przypuszczenia że jest wielki. A Naród Polski potrzebuje ludzi wielkich… Z drugiej strony chciałby bohatersko polec na polu walki „jak ten, co zginął na król”. To by potwierdzało jego tezę, że wszechwładny Układ czai się za każdym krzaczkiem i sypie, sypie piach w tryby świetnie naoliwionej machiny IV RP i nie ustanie dopóki nie zniszczy sił walczących o Dobro.

    Te dwie przeciwstawne myśli zmagają się ze sobą, obie są silne, za każdą stoją nie lada argumenty.
    Słowem: jedno krótkie spięcie w mózgownicy naszego Jarosława i w 38-milionowym państwie będą albo nie będą wcześniejsze wybory.

  20. Halszka31/3
    Ja już kilka wpisów temu stwierdziłam, że zagłosuję na LiD. PiS (Heleno boskie rozwinięcie tej nazwy Paranoja i Schizofrenia, kupuję od razu). Mimo tego, że jestem zatwardziałym liberałe, a może właśnie dlatego. Wydaje mi się bowiem, że najbardzie socjalistyczna, a w metodach i podejściu do państwa wręcz bolszewicka jest dzisiaj nam panująca koalicja i nie ma znaczenia czy mówimy tutaj o PiS’ie, LPR’e czy SO. Oni na gospodarkę nie mają żadnego pomysłu, na spółki skarbu państwa tylko jeden – obsadzić swoimi i wydoić dla siebie, a co się z nimi stanie po nas to już nie nasz problem, a egencjami państwowymi tak samo, z ministerstwami jeszcze gorzej. Ostatnio opisywany przykład Pani Kalaty w Ministerstwie Pracy wcale nie ogranicza się do SO – w Misterstwie Spraw zagranicznych jest tak samo – to jest koszmarna głupota i niekompetencja oraz bezradność podszyta strachem konfrontacji z ludźmi, którzy to od razu dostrzegą i będą wytykać, krytykować, nawet subtelnie i delikatnie, to jest nie do przebrnięcia, bo oni nie chcą się niczego uczyć ze względu na jeszcze jedną ich cechę – ogromne poczucie misji, że tylko oni sa w stanie obronić Polskę i czynić samo dobro. A jak wiadomo z misją się nie dyskutuje. Nie będę się dalej wywnetrzać na ich pomysły na Polskę czy prawo, które jest dla nich tylko albo narzędziem sprawowania władzy, albo tanim narzędziem zdobywania wyborczego poparcia u prostych ludzi (świetna charakterystyka w ostatniej Polityce w Opiniach działań JK wypowiedziana przez Tymochowicza, w samo sedno, nawet jeżeli koszmarne jest to sedno i odsłania cynizm JK). Więc głosuję na LiD, są i tak najmniej socjalistyczni z dostępnym mi partii, bo PO gdyby była naprawdę obywaleska, to by nie była współautorem ustawy lustracyjnejczy nie głosowałyby za CBA. Po wczorajszej lekturze wywiadu Pani Torańskiej z doktorem Garlickim jestem przerażona. Byłabym przerażona nawet gdyby „tylko” połowa z tego, co on powiedział była prawdą, a jakoś w tłumaczenia panów ZZ i MK, po ich występach przed kamerami nie wierzę. Gdy widzę przymiotnik obywatelska w nazwie Platformy to po tych numerach cholera mnie bierze i głosuję na LID.
    Pozdrawiam.

  21. A ja jestem niepoprawną optymiswtką i wierzę, że Pan Bóg ma poczucie humoru 🙂
    IV RP kiedyś na pewno się skończy.

  22. Słowa Prezydenta nie są do końca wiążące, ponieważ prawie o wszystkim decyduje bliźniaczy Premier, a sytuacje i warunki mogą być nieoczekiwanie zmienne i nie określa ostatecznie zachowanie wyznaczonych terminów. Kampania wyborcza ze strony opozycji nie powinna być negatywna, a także min: w programach wyborczych muszą być ściśle określone priorytety (polityka zagraniczna, zasadnicze reformy itd. ) i optymalna alokacja środków finansowych z Unii Europejskiej. Najtrudniejszy problem dzisiejszej demokracji w kraju to frekwencja wyborcza i jak zachęcić Polaków do gremialnego udziału w wyborach np. 70 %! .
    Lewica powinna pomyśleć o osobach żyjących poniżej minimum socjalnego (wykluczonych), a szczególnie o młodzieży i jej realnych perspektywach, tylko nie brać przykładu z wiernych słuchaczy Radia M taktycznie ustawianych przez o. Rydzyka ???.
    Parlament jeszcze w tej kadencji ma możliwość ustalenia „wysokich” kryteriów dla przyszłych kandydatów na posłów, albo będziemy nadal podziwiać plutony aferzystów i nawiedzonych.
    Pomarzyć i napisać można w/g mnie zwyczajnego obywatela to chyba ostatnia szansa w XXI wieku dla Polski i Polaków o godne życie na poziomie europejskiej cywilizacji i aktywne wpasowanie do krajów przodujących (wykorzystanie środków UE + aktywność Polaków).
    PS. W obecnych czasach wszystko toczy się w kosmiczno-nieprzewidywalnym tempie, początek obrad Sejmu po wakacjach to początek sezonu polowania na kaczki. Krytycy „kaczyzmu” muszą być ostrożni, ponieważ renciście z Elbląga policja za czasów IV RP za zabawny mail zarekwirowała komputer, CBA czuwa. Z harcerskim pozdrowieniem.
    Czuj, czuj, czuwaj !!!.

  23. No i brawo. Znowu potwierdza Pan moj opinię, że póiro u Pana lekke i solidne jest! Tak trzymac, Panie Danielu.

  24. Ma Pan rację pisząc, że wcześniejsze wybory wobec nijakiej opozycji mogą nie spełnić oczekiwań wszystkich zwolenników odsunięcia od władzy Pisu i przystawek. Wobec powyższego żałuję, nie można zrealizować pomysłu Jacka Żakowskiego(GW-30 lipca 2007) polegającego na zatrudnieniu na najwyższych stanowiskach w naszym kraju chwilowo wolnych zagranicznych polityków. Tony Blair jako premier, senior Bush na prezydenta , H, Kissinger w szefa MSZ a pani M. Robinson jako minister sprawiedliwości. Obcokrajowcy jak pisze Żakowski ratują naszą piłkę nożną, siatkówkę czy koszykówkę to czemu nie mogliby ratować polityki. Czytają ten felieton przez chwilę się rozmarzyłem bo ja także chciałbym w końcu normalności. Ile razy mogę słuchać Gosiewskiego który wczoraj mówił, że lotnisko w Kielcach jest potrzebne bo za kilka lat będzie miało swój” benefis”(prowadzący Szkło kontaktowe o mało co nie umarli ze śmiechu) i podobnych mu mózgowców z partii zwanych przystawkami. Niestety mam wątpliwości czy tę normalność jest w stanie zapewnić prowadząca w sondażach PO. Przecież ta partia mimo tego , że jest w opozycji ma sporo na sumieniu. To PO poparła becikowe. lustrację, powołanie CBA a teraz lansuje pomysł zniesienia immunitetu poselskiego i zakazu kandydowania do parlamentu osobom skazanym sądownie z oskarżenia publicznego w czym niektórzy publicyści dopatrują się zamachu na demokratyczne państwo prawa.

  25. Nie wierze w wybory na wiosne. A jesli nawet, to ugrzezna one w blocie niskiej frekwencji wyborczej – to ogolnie, na skale ogolnopolska, lecz frekwencji wystarczajaco wysokiej wsrod zelaznego elektoratu koalicji.

    Sama koalicja jest najlepiej przygotowana do tej przeprawy przez ewentualne wiosenne bloto. Koalicja jest jak lazik z napedem na cztery kola (PiS, Kosciol-RM, SO, LPR – to dwa to tylna os zintegorwana w LiS).

    Reszta ? PO jest niesterowna, bo jak chce Pan kierowac, a juz tym bardziej przejechac przez ewentualne wiosenne bloto pojazdem wyposazonym w dwie kierownice i w dwa zestawy pedalow, a dodatkowo gdy kierowcy skrecaja kazdy w swoja strone ? W tym ukladzie nie wierze w koalicje PO-i-ktos (LiD ?), no chyba ze stanie sie ona faktem za cene rozlamu w PO. I byc moze tak bedzie lepiej: Rokita zostalby wessany przez prawice (i byc moze w ten sposob prawica zadlawilaby sie na jakis czas tym kąskiem, a Tusk przesunalby sie bardziej do centrum, co stworzyloby otwarcie dla porozumienia z LiD i z kim tam jeszcze; byc moze w ten sposob ta czesc politycznego spektrum wyszlaby z marazmu i niemocy ?).

    Ale sam LiD to ciagle jeszcze projekt, byc moze rozwojowy, ale niedotarty.

    Pozostali uczestnicy tego ewentualnego rajdu przez wiosenne bloto nie licza sie – rowerzysci.

    I w ten sposob nie wiadomo, czy sie cieszyc na wiosenne wybory, czy poczekac, az przynajmniej bloto obeschnie…

    Bo tak na powaznie: bez aktywnie glosujacego elektoratu, bez znaczacej frekwencji wyborczej niczego sie nie da zmienic.

    Pozdrowienia,

    Jacobsky

  26. Szanowny Gospodarzu,
    poniżej fragment wywiadu z rzecznikiem rządu IV RP.

    Pytanie: Czy premier Kaczyński boi się wcześniejszych wyborów?

    Odpowiedź: nie.

    Pytanie: Dlaczego?

    Odpowiedź: Ponieważ obsługa lokali wyborczych zostanie zlecona (oczywiście odpłatnie) jedynej uczciwej (oczywiście, niewątpliwie) instytucji w IV RP, czyli zakonowi redemptorystów, który oddeleguje do tej działalności zastępy Rydzyka. Dla zapewnienia maksymalnego bezpieczeństwa i maksymalnej uczciwości, lokale wyborcze usytuowane będą wyłącznie na terenie kościołów (katolickich oczywiście, inne to nie kościoły, jak orzekł B XVI). Zakon redemptorystów zapewni też absolutnie uczciwe przeliczenie głosów, które odbędzie się na Jasnej Górze. Tam też ogłoszone zostaną wyniki wyborów (być może już w przeddzień).

    Pytanie: Czy ktokolwiek odważy się wątpić w absolutną uczciwość takiej obsługi?

    Odpowiedź: Tak, ale głosy wrogów IVRP nie będą brane pod uwagę.

    Pytanie: Czy wynik wyborów jest przewidywalny?

    Odpowiedź: Tak, na poziomie 96% (odpowiada ilości katolików w IV RP według danych tegoż kościoła).

    Pytanie: A co po wyborach?

    Odpowiedź: Wszystko w rękach ojca.

    Pytanie: Boga ojca?

    Odpowiedź: No.

    Pozdrawiam zza gór i rzek
    Qba

  27. Jeszcze jeden link. Tym razem o aktualnych wywłaszczeniach: http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1342&wid=9068535 . Obywatel to puch marny.

  28. Olku51, w swoim komentarzu z 11:09 piszesz:
    można nie lubić Leszka Millera, ale Miller w opozycji potrafił ugrać ponad 40% głosów „.
    No i co z tego, że potrafił, skoro chwilę później pokazał tym, co na niego głosowali, kto on zacz, jadąc z wiernnopoddańczą wizytą i daniną w postaci koncesji na pozyskanie bursztynu na plebanię do św. Brygidy. Bo co? Bo chciał się podlizać zwolennikom prałata monsignore? Oni i tak głosować na niego nie będą. A własnemu elektoratowi pokazał tym samym gest Kozakiewicza. Nie jedyny zresztą. no bo czy to przypadkiem nie za tych samych rządów niby lewicowych zlikwidowano fundusz alimentacyjny? Czy to przypadkiem nie rząd Millera zaproponował podatek liniowy? Aby podlizać się tym razem wyborcom – znowu – nie swoim. Nie będę już wymieniać dalej, bo szkoda się denerwować.
    Ja będę na LiD głosowała, bo nie mam alternatywy, ale ze świadomością, że po politykach tego ugrupowania lewicowości oczekiwać nie mogę. Bo oni po raz kolejny pokażą swoim wyborcom, że mają ich w DU * żym poważaniu. Bo ambicją każdego z nich jest, aby zostać zaakceptowanym przez tych, którzy im okazują pogardę. Im większa okazywana pogarda, tym więcej wiernopoddańczych gestów. Niestety.

  29. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Zobaczymy czy marzenia profesora Osiatynskiego sie spelnia? Pomarzyc wolno, nawet nalezy.

    Rozczarowal natomiast A. Michnik. Wielka szkoda, wielka strata. Podsumowal B. Wildstein w „Rzepie”, piszac „Demokracja wedlug Michnika”.

    Nie polecam. Skoda czasu.

    F.S. von/od Diasporski

  30. Moim zdaniem nie powinno sie jednak zakazywac wydawania i tlumaczenia ksiazki Adolfa K. p.t. „Mein Kampf”. Wiele spoleczenstw mogloby, znajac mysl przewodnia i cele autora tego opracowania uniknac sytuacji takich, jak na przyklad w aktualnelj IV PRL. Ja, rocznik 1948 i to nie z dziadkiem ale Ojcem i to nie z Wehrmahtu, ale z Luftwaffe w zyciorysie, wychowany przez rezym PRL, otwarty antykomunista, w przeciwienstwie do mojego pokolenia, które teraz opowiada banialuki o swoim „oporze” przeciw swoim rodakom, przeczytalem te ksiazke i dziwie sie, ze sa nadal ludzie, którzy uwazajac sie za demokratów i postepowców, wzosza okrzyki zachwytu tylko na sam widok „wodzów”w postaci J.K.,L.K.,Z.Z.,R.G.,A.L. oraz tej calej ich komandy i nie zauwazaja, ze tak samo ryczaly tlumy niemców, szczesliwych, ze maja nareszcie „Führera”, który ich zbawi na wieki wieków amen…

  31. Feliksie Stychowski,

    bardzo proszę o pisanie jaśniej.
    Nie warto czytać Wildsteina (tu zgoda) czy Michnika? (tu brak zgody).
    Prosze się zdecydować.

    Pozdrowienia

  32. Pierwszy raz zgadzam się z tobą bezwarunkowo. Na Wildsteina naprawdę szkoda czasu

  33. Z komentarzy na tym blogu kilka wątków się wyłania.

    1. “Na wybory jest za wcześnie”. Faktycznie, anty-kaczor chciałby jeszcze większej kompromitacji, aby wiedza o niej dotarła pod strzechy, na wszelki wypadek, aby była pewność, że Kaczor przegra. Lecz snują się obawy, że Kaczor coś jeszcze sprokuruje, jakąś ordynację wyborczą, jakąś sieć tajnych współpracowników CBA. Dlatego pojawia się argument uspakajający, że Kaczor ma juz pełną władzę, bo nikt takiej nie miał (przez ostatnie 18 wiosen). Kaczyński zaś, podobno – tak spekulują dziennikarze, ale tego przecież nie wie nikt, ma ten dylemat, czy ciągnąć do końca te rządu, aż do dna, czy raczej oddeć je teraz, EWENTUALNIE, i skompromitować oponentów do cna, zablokować ich prezydenckim wetem, odrobić własne straty polityczne na ich nieuniknionych błędach. I powrocic do rzadow.

    2. Z górnolotnym konstruktem, który z czasem przepoczwarza się w niepodważalny mit, że PO czeka aż im lud władzę poda na tacy, że ich program jest bez serca i ducha, a wódz pozbawiony jest charyzmy, nie ma co dyskutować. To byłoby jak polemizowanie z Dyrektorem z Torunia. On też uważa, że PO to największe zło dla Polski.

    3. Zaskakuje mnie moja ignorancja. Podobno LiD ma jakiś program, jakiś wspaniałych, niezłomnych przywódców ze świeżymi pomysłami. Wszystkiemu winien Michnik – aferę starachowicką też sprowokował.Widać o czymś nie wiem, może niczego nie wiem. Poraża mnie, i zdaje się nie tylko mnie na tym blogu, naiwność sądów o LiD. LiD to nie jest Nowa Lewica! Nie jest to walka z klerykalizmem (Michnik wysłał Oleksego na Jasną Górę?, a Millera do parafii w Gdańsku?), nie jest to walka o zreformowaną szkołę, ani o służbę zdrowia, ani o silną gospodarkę (plan Hausnera, też Michnik go opóźniał i sabotował?).

    Ja byłbym za lewicą, nawet z odległości tysięcy kilometrów mógłbym sobie pozwolić na takie pięknoduchostwo, ale miłość własna i przywiązanie do zdrowego rozsądku mi nie pozwala.

    Polska demokracja jest w kryzysie – w to nikt nie wątpi. Wszystko jest negatywne, podszyte złymi emocjami, zatopione jakby w manierach minionej epoki. Wyborcy odbierają to prawidłowo i nie idą do urn. Może by tak, jako pierwszy krok ku naprawie, na tym blogu, bez wnikania w szczegóły, podjąć dyskusję o programie pozytywnym. Progresywnym i sprawiedliwym, nowym, lewicowo-liberalnym, KONKRETNYM????

  34. PiS wladzy porzucic nie moze gdyz zabrania jej tego poczucie obywatelskiego obowiazku. Tyle jeszcze spraw pozostalo do rozwiazania! Tyle odkladanych przez lata marzen Prawdziwych Polakow! Gdyby jeszcze Szanowny Duet zdobyl sie na odrzucenie prawniczych skrupulow i postawil Sprawiedliwosc na pierwszym miejscu! Najwyzsza pora aby postapic w slady Cezara i powiedziec :” alea iacta est” postkomunistom i Unii. Wielki Prezydent i Wielki Premier powinni wreszcie pokazac swoj lwi pazur, przed ktorym trzasc sie beda wewnetrzni i zewnetrzni wrogowie Narodu Polskiego. Polska byla krajem wielkim wtedy gdy potrafila powiedziec stanowcze nie swoim wrogom. Jesli mamy byc godni naszych tradycji to musimy wykazac niezbedna twardosc charakteru i zdecydowanie dzialan. Wierze, ze Naszych Wodzow stac na wymarsz z umyslowego Sulejowka, w ktorym sie osiedlili. Jesli nie teraz, to kiedy? Jesli nie Oni to kto ?

  35. Na początek “dyskusji programowej”, plan Hausnera. Jak wiadomo, jest to zbiór reformatorskich punktów tyczących reformy finansów państwa i systemu opieki społecznej. Bardzo niepopularny wśród wyborców, wcale nie wystarczający w opinii ekonomistów i biznesu. Można powiedzieć, program państwa liberalnego, eksperymentującego. Wszystkie jego punkty Balcerowicz postulował wcześniej w takiej lub innej formie.

    Premier Miller, po wielu zwrotach w polityce gospodarczej rządu – raz Belka, raz Kołodko, raz Hausner – zaakceptował ten plan. SLD go nie popierało, wręcz sabotowało, zapewne w obawie o wynik zbliżających się wyborów. NB. Plan Hausnera zgłoszono w tym samym momencie kadencji poprzedniego Sejmu, w jakiej jesteśmy właśnie teraz w środku chłodnego lata.

    Mówi się, że PO obaliło plan Hausnera. PO miało go poprzeć, bo był w zgodzie z ich programem. Tym bezdusznym, bez serca, bez charyzmy, programem? Więc gdzie jest słuszność? Czy ktoś na tym blogu uczciwie zna punkty planu H? Czy ktoś się na niego zgadza? Czy obecny program PO jest przeciwny planowi H?

  36. Oby do wiosny ! Prognoza autora Blogu sprawdzi sie .
    PiS ucieknie przed projektem Euro 2012 ,wie że nie ma ludzi do tak trudnej roboty . Pełny rok będzie stracony , inna władza bedzie miała i tak duży kłopot. Praktycznie dopiero od jesieni 2008 zaczną sie prace . Logistycznie nawet Niemcy mieliby trudne zadanie .
    Dzisiejsza nominacja Mojzesowicza dowodzi , iz tylko uwielbiają gierki politycznie i nic nie umieją ,poza graniem fałszywymi nutkami i piepszeniem o IV RP.
    Jutro kolejna głupota ,syreny w calym kraju dla zaznaczenia początku totalnego zniszczenia stolicy i jej mieszkanców . To ma być patriotyzm ,to ma być mądre? , czy historycznie decydujące ? Przeciesz to Warszawskie kierownictwo AK ,zdecydowało o zamordowaniu Stolicy . Gotowość nagradzania coraz wyższymi odznaczeniami Warszawskich powstańców ,za uczestnictwo w debilnym przedsięwzieciu jest porażajace . Kto odbudowywał Warszawę jako stolice ? przecież nie Warszawiacy ,tylko obywatele pracujacy na ocalałych gospodarczo regionach kraju . Dwa pokolenia po 1945 roku na to pracowaly ,żeby zniknęły ruiny w stolicy państwa .Czy jutro Kaczory o tym powiedzą ? ,podziękują za wielki wysiłek Obywateli PRL w zatraciu zniszczeń ,ruin – ? napewno nie . Dlaczego nie uszanują pamieci pracy tych którzy są dzisiaj tylko na cmentarzach ? . Nie ma w Europie poza Polską państwa świętującego Głupotę ,głupotę małej relatywnie grupy ludzi .
    Rok temu prof .Władyka z ” Polityki ” napisał ważny w treści artykuł ,a dzisiaj wspomaga go wyciszony nieco red .Pietrasik .

  37. sympatyk DP, szunaj

    Zakaz kandydowania do parlamentu osobom skazanym sądownie z oskarżenia publicznego w naszym kraju, dałby następną gilotynę rządzącym. Na utratę praw wyborczych mogliby także liczyć przywódcy strajków, manifestacji,opozycyjnych ruchów społecznych. B.Łagowski w „Przeglądzie” wprost pisze :”Nie wiem, skąd wnuk dziadka z Wehrmachtu bierze pewność, że kiedyś nie utraci praw wyborczych dzięki ustawie, którą teraz lansuje”. Ta ustawa miałaby jak kij – dwa końce.

  38. Panie Danielu,
    przyznam szczerze, że po przeczytaniu pierwszego akapitu byłem bardzo zaskoczony Pańską naiwnością. Lektura dalszej części znacznie mnie uspokoiła. Nie traktowałbym słów Prezydenta zbyt poważnie. PiS bardzo często pokazuje, że zakłada, iż ludzie mają bardzo krótką pamięć. Tu można przytoczyć choćby przykład Jacka Kurskiego, który po aferze z dziadkiem Tuska z PiSu wyleciał, po czym nagle tam wrócił. Kolejnym przykładem może być dzisiejszy awans pana Mojzesowicza (tak, to ten od pewnych taśm).

    A przeszkód… No cóż… Rzeczywiście sporo ich ostatnio na horyzoncie… Ale może jeszcze doczekamy normalnej Polski, bez tego cyrku, z normalnymi politykami, którzy mówiąc „dobro Polski” mają na myśli dobro Polski i Polaków, a nie swoje…

  39. W uzupełnieniu parokrotnie pojawiającego się w dyskusji wątku. Z okazji rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego przygotowywane jest okolicznościowe widowisko „Triumf woli” bodajże, w reżyserii pana Klaty, też bodajże. Otóż przewodnim motywem muzycznym jest tam wstęp do „Also sprach Zarathustra” Richarda Straussa. Być może jest to tylko nieuctwo i niezręczność – być może. Ale być może nie. Wtedy, kontynuując myśl, należy dopuścić że dzień wystawienia tego widowiska, na ten temat, tym wspomnieniom poświęconego, z tym akurat motywem muzycznym, jest dniem jawnego wystąpienia ideologii… no właśnie. Słowo, cenię sobie poemat Straussa, nawet jesli konstrukcja muzyczna jest chwilami przesadnie monumentalna. Mam na pamięci i to że pojawiał się ten akurat fragment wielokrotnie, wykorzystany chyba w Odysei Kubricka, między innymi. Niemniej. Ta muzyka, czy też ściślej, muzyka wywodząca się z kręgu Wagnera, w określonym czasie i w określonych kręgach cieszyła się estymą tak wielką że porównywalną z czcią niemal religijną. Czyżby historia przestała istnieć, czyżbyśmy (przerysowanie jest celowe) mieli być widzami i słuchaczami wstępu do tysiącletniej IV Rzeczypospolitej? Może to tylko nadwrażliwość – i oby. Posłucham sobie w takim razie trzeciej symfonii Góreckiego – Symfonii pieśni żałosnych, symfonii w której, jak się wydaje, jest dostatecznie wiele materiału muzycznego dla zilustrowania heroizmu, cierpienia, rozpaczy. Dzieła wyrosłego z kultury tego kraju, w którym Powstanie Warszawskie wybuchło, i zgasło. To przykład pierwszy z brzegu – na ilustrację muzyczną. Niemniej zaniepokojony jestem.

  40. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Jeszcze nie ustalono terminu wyborow, a juz sa spekulacje, ewentualnego falszowania.

    Nie wazne jak jest glosowane, wazne jak jest liczone.

    „Stare wilczury” slogan z autopsii znaja. Mlode poki co trenuj, w „neuronowe lusto” patrzac.

    Ps. „alea iacta est”
    Silentium! Dis aliter visum, docendo discimus.

    F.S. von/od Diasporski

  41. Cyniczny chichot historii słyszę.

  42. Telegraphic Observer:
    1. Nie kazdy pragnie by LiD byl „Nowa Lewica”, cokolwiek pod tym haslem pan rozumie. Ja nie wybrzydzalbym nawet gdyby to mialo byc SLD-bis – i tak byly to rzady o niebo lepsze od tego co nam sie dzis serwuje. Zaryzykuje stwierdzenie, ze byly to rzady duzo lepsze od tego co PO jest w stanie zaoferowac. W koncu czolowy ‚ekspert’ w dziedzinie ekonomii tej partii, p. Gilowska, jest czlonkiem obecnego rzadu.

    2. PO nie ma nic wspolnego z liberalizmem poza sfera ekonomii – prosze zwrocic uwage na to jak potraktowano p. Palikota po jego slawnej konferencji prasowej z wibratorem i pistoletem. Jakie oburzenie, oskarzenia o rozbijanie partii – i to w momencie w ktorym Rokita prawie doprowadzil do rozpadu PO w Krakowie. Sam nie wiem, czy Donald Tusk byl wtedy smieszny czy zalosny.

    3. Chyba sie pan odrobine zamieszal w obronie ulubionej partii w ostatnim akapicie o planie Hausnera. Jesli ktos twierdzil ze PO ma program – to byli politycy PO wlasnie. W sferze deklaracji byl zgodny z planem Hausnera. Wniosek: PO cynicznie sabotowala konieczne reformy razem z kolegami z PiSu. Jedyna roznica – przyjaciele z PiSu okazali sie sprytniejsi po wyborach.

    4. Na stronie PO w dziale program znajduja sie dwa interesujace dokumenty: „Zasadnicze cele naprawy panstwa (…)” (nb. plik ten nosi nazwe program.pdf) – dwudziestokilku stronicowy zbior poboznych zyczen i hasel bez zadnych konkretow oraz „plan rzadzenia 2005-2009” – jak sama nazwa mowi dokument, choc obszerny, nieaktualny, przygotowany za rzadu Belki.

  43. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Premier na nartach – 30.07., godz. 10:26

    Witam serdecznie Tow. Feliksa E. Dzierzynskiego.
    Cala przyjemnosc po mijej stronie.

    Wiedzialem, ze tu, u Gospodarza mozna napewno Towarzysza spotkac. Dlugo macalem. Dlaczego tak pozno?
    Ach! rozumie. Prasowe oswiadczenie profesora Osiatynskiego? Rozumie.
    No tak, z tym trzeba cos zrobic.

    Rozumialem, ze zarty sie skonczyly.

    Pan juz o tej porze byl w „Poroninie”?
    Rozumie. Panowie sie milneliscie? Rozumie.

    Ps. Jezeli wystepuja powazne zaburzenia z uwaznym czytaniem, proponuje czytac nieuwaznie.

    F.S. von/od Diasporski

  44. Skojarzenie Richarda Straussa z rocznicą Powstania budzi we mnie nieopisaną niechęć. To jakby stracić grunt pod nogami. No bo jak? To myśmy z tą muzyką, z tą pieśnią tysiącletniej Rzeszy szli na barykady? To przeciwko komu te barykady, przeciwko komu to morze cierpienia, przeciwko komu to gruzowisko, przeciwko komu trupy walające się na resztkach ulic, przeciwko komu te tysiące krzyży straszliwie bezimiennych? Nasza Rzesza przeciwko waszej Rzeszy??? To potworne. W tle Dawn Upshaw spiewa o cierpieniu – druga część Góreckiego. Czuję się wyrzucony, sfalsyfikowany, czuję się brudny. Aktualnie rządzący zagarniają nas lepkimi mackami w swiat tak ohydny, ze nieporównywalność tej ohydy budzi podziw. I jeśliby nie zwymiotować rzeczywistości podziw byłby pozostał. Posłucham jeszcze Góreckiego.

  45. Ośmiodniówka powstańcza (28 lipca – 4 sierpnia) świadczy o postępie choroby rządzących, postrzegających świat zza gruzów sprzed 63 lat. To jedyny kraj na ziemskim globie, który tak szumnie i długo katuje się największa tragedią w dziejach narodu. I wszyscy udają, że jest OK, bo świętości szargać nie wolno. Porąbany kraj!

  46. Witam
    Polska polityka to nie cyrk! To chlew!
    Bezmyślne świnie troszczą się tylko o KORYTO. Gospodarz utuczy je i sprzeda, gdy cena żywca będzie dla niego najbardziej korzystna. Zarobione pieniądze zrekompensują wielomiesięczny smród i trud….
    Co dalej? Żółte gumowe kaczuszki?
    Pozdrawiam

  47. aliendoc,

    „Triumf woli”, powiadasz ? Jestes pewny ????????

    „Triumph des Willens „, aka Dokument vom Reichsparteitag 1934, po angielsku: Triumph of the Will. Rezyseria: Leni Riefenstahl

    A legendary propaganda/documentary of the Third Reich’s 1934 Nuremberg Party Rally. Featuring a cast of thousands as well as, of course, Hitler, Himmler, Goebbels, Hess, Goering and other top party officials. Written by Dawn M. Barclift

    Triumph of the Will was commissioned by Hitler in 1934 and directed by Leni Riefenstahl, and covers the events of the Sixth Nuremberg Party Congress. The original intention was to document the early days of the NSDAP, so future generations could look back and see how the Third Reich began. In reality, Triumph of the Will shows historians how the Nazi state drew in the masses through propaganda and also how Adolf Hitler had a unique and terrifying ability to entice crowds to his beliefs by the very power of his words.

    „Triumph des Willens ” to po polsku cos jak „Trium woli”.

    Jesli sie nie mylisz, aliendoc, to wypada pogratulowac organizatorom wyboru tytulu.

  48. Bobola 16.32
    Jesteś Wielki. Retro wraca. Łza się w oku kręci. Miecio Moczar na białym koniu (co z tego że fotomontaż). Powracają jak żywe jego „Barwy walki” i jego waleczny aktyw robotniczy. I jeszcze jedna łezka – „Kości zostały rzucone. Gdzie? Tam pod ścianę.” (Przymanowski – „Czterej Pancerni i pies”). Niestety, jeden zgrzyt. Jak żywy towarzysz Wiesław, zabierający mi w dzieciństwie „Gąskę Balbinkę”, budzi moją irytację, mimo tego, że drób wszechobecny dziś w mediach , również ma błony między pazurkami (jakie one tam lwie).

  49. Szanowny Panie Redaktorze!
    Z debatą o przyspieszonych wyborach, jest jak z wnioskiem o ekstrdycję pana Mazura. W lutym 2002r. za rządów SLD-PSL gdy Prokuratura Apelacyjna W Warszawie przyjrzała się dowodowi z tzw. okazania musiała wiedzieć, że był zmanipulowany. I nikt przez trzy lata nie wyciągnął nawet wniosków dyscyplinarnych wobec winnych matactwa. Także i dziś po decyzji sędziego Aleandra Keysa i jego oburzeniu,iż taki „dowód” dopuścił polski rząd opozycja milczy. Milczy wobec grożnego bezprawia prokuratury. A dziennikarze zamiast pytać, kto i dlaczego latami wrabiał Mazura, kontynułują spekulacje w oparciu o przcieki i konfabulacje gangsterów.
    Ten przykład pokazuje, iż wobec realnych problemów i realnych patologii klasa polityczna jest bezradna.
    Parę lat temu prezydent Kaczyński „wrzucił” temat Mazura jako przykład „powiązań polityków z najzwyklejszą przestępczością zorganizowaną”. I wszyscy go podjęli.
    Dziś za Jarosławem Kaczyńskim cała Polska rozważa kiedy PiS-owi opłacają się wybory. I jakim manewrem dobije „przystawki”.
    Tymczasem powinniśmy się zastanowić, czy w sytuacji gdy PiS ma media, a przynajmniej większość z nich, oraz wymiar sprawiedliwości i resorty siłowe, oraz wolę ich użycia jakiekolwiek wybory mają sens.Czy jest na kogo głosować?
    Zarówno PO jak i Lid milczą, gdy premier państwa gwałci Konstytucję. Milczą, gdy lży Naród Polski ( hołotą nazywał ludzi o socjalistycznych poglądach). Milczą, gdy nadużywa władzy pomawiając kogo się da. Milczą, gdy likwiduje, przy pomocy całego dostępnego aparatu państwa politycznego konkurenta i jego partię. a ich wyborców upokarza.

  50. No cóż – życzę Panu jak najlepiej, ale ile właściwie ma Pan lat??? 🙂 No a nawiązanie do hasła – zima wasza, wiosna nasza – jest w Pana ustach szczytem… dobrego smaku 🙂

  51. Uzupełnienie. Opozycja powinna być, czyś innym niż tylko światłem odbitym. Powinna, by zachęcić nas do głosowania, okazać, że nas szanuje. Chociażby stwarzając takie warunki, byśmy idąc do urn wiedzieli kogo wybieramy.
    Najpierw więc, konstruktywne wotum nieufności. Potem odzyskanie meddiów publicznych. Powołanie dwóch komisji śledczych: w sprawie ś.p.Barbary Blidy oraz intrygi CBA z odrolnieniem gruntu.
    Uchwalenie ustawy umożliwiającej wypłaty emerytur z OFE oraz zmiany prawa prasowego, tak by oszczerstwo i ściema nie decydowały o wyborczym sukcesie.
    W cywilizowanym kraju po akcji CBA, rządu już by nie było.
    Ale u nas ” promodernizacyjna partia” i większość inteligencji
    wykazuje zaściankową feudalną mentalność.

  52. @DukeMark 23:“5
    Odwazna wypowiedz. Zazdroszcze odwagi.

  53. Perfidia w czynach, lekcewazenie ludzi, niezrozumiala postawa wobec Rydzyka, poswiecanie wlasnej godnosci, kumanie sie z najgorszym elementem [ warcholstwem ]. Jest to niepelny obraz JK. Uznal,ze cel uswieca srodki a zwyciescow sie nie sadzi i ze kazdy sposob jest dobry do osiagniecia celu. Cel jest wzniosly – rzadzic i dokopac wszystkim co nie znim.
    TACYT napisal „Smiac sie chyba wypadnie z tepoty ludzi, ktorym sie zdaje, ze ich obecna potega zdola zniszczyc pamiec ich czynow jeszcze i w wiekach nastepnych ” Najwieksza madroscia jest czas, wszystko ujawni.

  54. Anka 12:29 – na moj zabi rozum to Pan Bog nie tyle ma poczucie humoru, ile lubi marsze wojskowe, niestety (od razu sie przyznaje, ze sama tego nie wymyslilam, w koncu jestem zaba o malym rozumku). Opowiesci o wyborach: albo beda, albo nie beda, raczej nie beda, bo nie wiadomo jaka pokretna droga biegna mysli Obojga Ojcow Narodu a koalicja trwa, bo jak nie wiadomo o co chodzi to na pewno chodzi o pieniadze. Jak bedzie trzeba to zerwe sie z mojego brzegu i pojde zaglosowac na LiD, czy jak to sie wtedy bedzie nazywac…
    Pozdrawiam
    Stara Zaba

  55. A ja jak obserwuję PO i Donalda T. ciągle słyszę słowa W.I. Lenina o kapitalistach, którzy sprzedadzą nam sznur, na którym ich powiesimy. Przeciez obecne kagańcowe ustawy, z uwaloną za sprawą Ryszarda Kalisza i SLD przez TK ustawą lustracyjną została uchwalona głosami PO, więc został nam się ino LiD (a dokładnie SLD, bo reszta to kwiatki do kożucha).

  56. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Prosil, prosil i wyprosil.

    Zdecydowalem sie na zakup proponowanej przez Gospodarza juz od dluzszego czasu „Paranoja polityczna. Psychopatia nienawisci” Robinsa i Posta.
    Dowiedzia sie o tym znajomy. Czytaj te pozycje rownoczesnie (na dwie rece) razam z pozycja „Droga do wladzy” Piotra Gontarczyka.

    Sprobuje. Zobacze jak to „strawie”?

    F.S. von/od Diasporski

  57. Prezydent zbija kapitał polityczny na Powstaniu Warszawskim, największej przegranej bitwie w historii Polski. Chylę czoło nad ofiarami i bohaterami Powstania Warszawskiego (znałem ciężki powojenny los wielu uczestników i osób, które opuściły całkowicie zburzoną stolicę).
    Za nieodpowiedzialne decyzje KG AK, Rządu Londyńskiego i jego Delegatury zginęło 200 tys. osób, głównie dzieci i kobiet tj. na jednego zabitego Niemca około 13 Polaków.
    Chwila zadumy i refleksji powinna nam towarzyszyć w tych dniach, a nie wielka propagandowa akcja Prezydenta i czuję do tych nadętych uroczystości dystans, a Bohaterowie Powstania zawsze będą w mojej pamięci. Konserwatywny Prezydent buja w obłokach tak jak osoby, które podjęły najgorszą decyzję o godz. „0” mając dodatkowo na plecach 13 mln żołnierzy radzieckich. Myślę, że z klęski wrześniowej znów będzie wiało tubą propagandową, ale wtedy wybuch II Wojny Światowej musiał nastąpić, a Powstania Warszawskiego nie musiało być.
    PS, przepraszam za zmianę tematu, ale pośrednio klęska Powstania staje na scenie wyborczej, przykre i takie archaiczne.

  58. DukeMark,
    nie wiem ile masz lat, ale nie to jest ważne. Masz poglądy, które wskazują, że umiesz myśleć samodzielnie i wyciągać wnioski. Dla mnie każda rocznica Powstania Warszawskiego to rozterka. Czy poteeiać głupotę dowódców, czy podziwiać bohaterstwo młodych ludzi, którzy zostali, bez swej woli, postawieni w sytuacji bez wyjścia: bić się czy zginąć. Ludności cywilnej nikt nie pytał, a to ona poniosła największe straty.
    Polecam wywiad (dzisiejsza GW) z Jerzym Sienkiewiczem „Rudym”, dowódcą grupy szturmowej. Mówi on: w całym plutonie tylko 11 osób miało pistolety, jedyny maszynowy miałem ja.
    Czy w innych plutonach sytuacja była inna? Nie! Nawet gorsza.
    I z takim uzbrojeniem dowódcy podejmują walkę z uzbrojonymi po zęby, doswiadczonymi w walce (jest to rok 1944) żołnierzami niemieckimi. Jak to ocenić?
    Głupota, bezmyślnośc, zbrodnia, a może jest inne określenie?
    Masz rację, robienie święta z największej tragedii jest nie zrozumiałe dla logicznie myślących ludzi.
    Uczczenie ofiar powstania, tak. Ale robienie z tego przykładu postępowania dla następnych pokoleń, to chyba przesada.
    Nigdy nie dyskutowałem z ludźmi, o innych, niż moje przekonaniach. Nie chciałem ich urazić. Ale w tym roku rozpoczęcie już 29.07 politycznego show, było ponad moje siły. Nie wytrzymałem. Na szczęście, nie tylko ja, i widzę, że podobnie myślących jest trochę więcej.

    Pozdrawiam.

  59. http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/41984.html
    Triumph des Willens. Triumf woli. Triumf Woli. Cóż, z malej czy z dużej litery brzmi tak samo. Film widzialem dawno temu – niedościgly wzorzec określonego rodzaju propagandy. Gratuluję Monsieur Jacobsky, choć ze smutkiem. Czyżbyśmy byli dalej aniźli się wydaje? Tak przy slowie: jest takie niemieckie slówko – Hassliebe, ale to chyba trzeba by o interpretację rzeczywistości psychiatrów prosić.

  60. Feliks Stychowski – 01.08., godz. 06:47.
    Mogę prosić o refleksje na gorąco, czyli w odcinkach, żeby zbyt długo nie czekać. Nie mam tej książki…

  61. JKJK 08:44,
    moja Babcia spiewala mi wiele piosenek patriotycznych, pamietam „…w szarym polu srebrne ptasze, poszli w boje chlopce nasze,….., obok Orla znak Pogoni, poszli chlopce w boj BEZ BRONI…” widac to juz nasza tradycja narodowa…

  62. JKJK i DukeMark
    Ja się zgadzam całkowicie z komentarzem Pana Pietrasika na temat czczenia rocznic Powstania Warszawskiego – zawsze starałam się być – odkąd jestem w Warszawie, a to już 9 lat – na Powązkach, nie zawsze udawało mi się byc o godz. W, ale byłam jak naszybciej po mogłam. Co innego jest czcić ofiary i bohaterstwo Powstańców. Jak już kiedyś wspomniałam mój dziadek miał niezłą historię, jeśli chodzi o wszelkie boje o Wolna Polskę w XX wieku, bo i Legiony Piłsudskiego zaliczył, i wojnę 1920 roku – zarówno my na Kijów, jak i potem Bolszewików pod Warszawą, on startował spod Puław w klinie którym Piłsudski odcinał Tuchaczewskiego od odwodów, a potem był na Zaolziu, po wrześniu 1939 roku był w we Lwowie, i gdyby z niego ze stacji kolejowej nie zwiał, bo kolejarze mówili, żeby nie wierzyć Sowietom, bo oni polskich żołnierzy wywożą na białe niedźwiedzie, to by wylądowął zdaje się w Starobielsku i do domu raczej nie wrócił, a potem był najpierw w Służbie Zwycięstwu Polski – jednej z pierwszych komórek założonych na terach okręgu lubelskiego na zajmoszczyżnie, potem ZWZ i AK, po drodze wpadka i Majdanek, z którego zwiał. On 1944 miał 42 lata i kibicował Powstaniu, mimo że na teranach zamojskiego już byli Sowieci (nigdy nie nazywał Związku Radzieckiego i jego mieszkańców inaczej – Swiety i koniec). On rozumiał tych młodych rwących się do walki po tych 5 latach wojennej gehenny. Co innego jak to oceniał potem. Ich bohtertwo jest bezdyskusyjne, ofiara szczególnie wśród ludności cywilnej też. To należy czcić, o tym należy pamiętać. natomiast na pewno nie nalezy robić z obchdów rocznicy Powstania propagandowej szopki. Powstańcy mają prawo czuć się wreszcie docenieni i dlatego sa tak wdzięczni Lechowi Kaczyńckiemu za Muzeum, za to, że ich tak publicznie chołubi. Ale musze powiedziec, że jak usłyszałam w niedziele Powstańca, który po odznaczeniu Powstańców przez LK w swoim przemówieniu mówił, że dopiero przywódcy IV RP przypomnieli Polsce o Powstaniu to mnie rzuciło. To co robił mój dziadek, który całe życie opowiadał o AK, o walce podziemnej i o Powstaniu. Ja zwsze w domu słyszałam przed 1989 rokiem jak był 1 września, że mam paiętać, że to tylko połowa rocznicy, bo drugą jest 17 września, że należy czcić jeszcze zakazany 1 sierpnia. To mówili moi rodzice, mój tata, który wyniósł to z domu. To co ja robilam na Powązkach pod pomnikiem Gloria Victis od 1998 roku. Tak jak pwiedział Pan Pietrasik w swoim felietonie, kto chciał czcić Postańcow i walczącą Warszawę zawsze mógł to robić w III RP. I chyba to co wypływa z mojej własnej chęci bardziej mi się podoba. Ta cała akcja nakazowa dla całej Polski jest dla mnie tylko polityczna hucpą. PiS musi pokazać swój patriotyzm. Dzisiaj znow będę na Powązkach chwilę po godzinie W, ale mi jest żal tego cynicznego wykorzystania dzisiaj starszych ludzi, których bohaterstwo jest cynicznie wykorzystywane do bieżących celów mało ładnej i czystej walki politycznej i zbijania kapitału politycznego. Należy o tym wydarzeniu pamiętać, należy czcić bohaterstwo i ofiarę ludzi i żołnierzy AK, bo ta pamięć budowała naszą tożsamość narodową równiez w czasach komunizmu, była oznaką buntu przeciwko tamtym czasom i ich propagandzie i to jest zwycięstwem tych ludzi, że wyklęci i skazani na zapomnienie przez komunistów nie zostali zapomniani, a Powstanie jest dzisiaj legendą, uosobieniem marzenia o Wolnej Polsce. Ale dzisiaj gdy ta Wolna Polska już jest nalezy przy całym szacunku dla Powstańców, zrozumieniu dla podjętej decyzji o jego wybuchu, powiedzieć, że było ono ogromną tragedią dla miasta i ludności cywilnej, nie mówiąc już o tragedii żołnierzy AK, młodych ludzi, którzy ginęli w walce, to przecież tej inteligencji nam do dzisiaj brakuje. Okupacja hitlerowska w pierwszej kolejności nastawiona była na likwidację inteligencji, która była elitą narodu, a w Powstaniu zginęła kelejna jej cześć. Dlatego co roku chodząc na Powązki i czcąc pamięć Powstańców zgadzam się z DukeMark, że „To jedyny kraj na ziemskim globie, który tak szumnie i długo katuje się największa tragedią w dziejach narodu. I wszyscy udają, że jest OK, bo świętości szargać nie wolno”, no chyba że jest to hucpa polityczna pozwalajaca ostatnich z zyjących tych ludzi wykorzystywać w sposób zaprezentowany nam ostatnio przez braci K. To muzeum to jedyny ich dorobek w Wolnej Polsce, tylko to potrafili zbudować, ale co charakterystyczne, to muzeum nie rozwiązuje żadnego z problemów dzisiejszych, co nie umniejsza faktu iż przywróciło godność Powstańcom i pamięć o nich w sposób symboliczny i namacalny. Ale to rózwnież powoduje, że nie mając żadnego innego dorobku bracia K eksploatują Powstanie do granic możliwości.
    PS. Samo muzeum jest świetnie zrobione, ale też pokazuje tylko jeden punkt widzenia – pean na cześć śmierci w imię wolnej Polski, bez wzgledu na cenę za nią zapłacona i jej konsekwencje również dla Polski i narodu. (Ależ ten mój wywód dzisiaj chwilami pompatycznie brzmi, ale na szczęście już zaraz kończe). Ja mam fioła na punkcie historii i trochę ją znam, czasami w dzisiejszych czasach mam wrażenie, że na swoje nieszczęście. Nie mogę się pogodzić, że robi się historii tubę dzisiejszej propagandy i wybiera z niej tylko te kawałki, lub nawet tylko te strony danego wydarzenia czy faktu hitorycznego, które nam pasują do wizji, przez co wypacza się w dużej mierze obraz całości. Ludzie wbrew pozorom, przynajmniej ich częśc, myślą i po dzisiejszych demiurgach prawdy hitorycznej przyjdą następni, którzy będą pisać nie tylko o obecnie niepoprawnych ocenach Powstania, ale i o dzisiejszych ocenach, które wypaczają często obraz całości, nie pokazują prawd trudnych do zaakceptowania, prawd, ktore mówią, ze świat nie jest czarno – biały, ale trochę bardziej skomplikowany i nie ma jednej jedynie słusznej oceny tak Powstania jak i innych faktów, zdarzeń z historii Polski.
    Uff. Dzisiaj mi wyszło koszmarnie długo i z patosem, za ktorym nie przepadam. Ale musiałam się gdzieś wygadać, bo mi ostatnio nawet Powstanie obrzydza ta polityka. Politycy powinni mieć świadomość gdzie i z jakim natężeniem się pokazywać. Ilość rzadko kiedy idzie w jakość.
    Pozdrawiam.

  63. LiD popełnia błąd, nie odcinając się raz na zawsze od najbardziej skompromitowanych swoich członków, z Leszkiem Millerem na czele. Pewno ma ku temu rozmaite powody, są różne powiązania, wpływy i pieniądze. Ale szkoda. Poparcie by zyskał, gdyby miał siłę odciąć się od nich.
    W razie wyborów – w ogóle nie ma na kogo głosować! Bo jak głosować na Platformę? Mentalnie to oni są PIS bis, a do tego cierpią na impotencję. A na kogoś przecież trzeba głosować!
    To przedziwne zjawisko, że ten naród nie jest w stanie stworzyć żadnej sensownej partii. I nasz wielki wstyd.

  64. Cargo,
    po raz drugi dzisiaj Ci odpisuję.
    Jak wcześniej pisałem, nie chodzę na cmentarz, jak to robią inni. Swego czasu, gdy tylko miałem możliwość ( a miałem dość często) odwiedzałem cmentarze polskich żołnierzy, którzy zginęli na Zachodzie. Gdy chodziłem wśród tych grobów zawsze zwracałem uwagę na podawany na nagrobku wiek. Po raz pierwszy byłem na takim cmentarzu (jeszcze jako student) w Normandii. Po takiej wizycie obiecywałem sobie, że nie dam się „wrobić” w żadną politykę i uwierzyć w slogany o ojczyźnie i jej honorze. Duerrenmat w „Romulusie Wielkim” napisał, co to jest ojczyzna. Jest to normalny kraj, który żąda od nas, abyśmy oddali za niego życie. (cytuję z pamięci, mogłem więc coś pominąć).
    Czy ci młodzi ludzie i dzieci (przecież do powstania wciągnięto także dzieci) ginęli po to, aby taki Kaczyński robił sobie „publikę” jako obrońca honoru powstańców?
    Chyba coś nie tak.?
    Rozumiem Cię dobrze, ale każdy ma prawo do swojego indywidualnego podejścia do tematu. Nie oznacza to, że nie akceptuję Twojego.

    Serdecznie pozdrawiam

  65. Miałam szczęście. Skonczyło się wyjątkowo niegroźnym przestrzeleniem kolana, które zaczęło mi dokuczać dopiero w ostatnim roku, a więc 63 lata po próbie dołączenia się do lwowskich oddziałów Ak, które zgodnie z rozkazem dotyczącym godziny „W” zaczęły atakować Niemców na Keizerwaldzie. Chodziło o to samo co w Powstaniu Warszawskim, o wcześniejsze opanowania Lwowa zanim zrobią to żołnierze radzieccy. Mój nieco starszy towarzysz ucieczki z domu przyniósł mnie po dosłownie 3 godzinach do moich Rodziców. I tak skończył się nasz udział w w tym lwowskim zrywie. Towarzysze radzieccy szybko weszli do Lwowa i polska flaga wywieszona na wierzy ratuszowej zniknęła, a żołnierze AK natychmiast zeszli do podziemia, bo natychmiast dowiedziano się, jak postąpiły nowe władze wobec wileńskich AKowców, gdy ci uwierzyli w obietnice, ze ujawnienie nikomu niczym nie grozi. Miałam wtedy 10 lat i od momentu wybuchu wojny znajdowałam się w atmosferze walki z okupantami, a to dzięki zaangażowaniu moich Rodziców w różne sprawy podziemne, czego z racji na warunki mieszkaniowe nie można było przede mną ukryć.
    Kiedy w lipcu 1945 roku jechaliśmu z jedynego czynnego dworca Zachodniego przez Warszawę na Mokotów, do naszego nowego domu, (składajacego się z jednego pokoju z mozliwością korzystania z kuchni , łazienki i WC) jechaliśmy m.in. przez zguzowaną Ochotę i był to widok wstrząsajacy. Okazało się to jednak niczym w porównaniu z ogromnymi górami gruzów w Śródmieściu, na Starym Mieście, Mariensztacie, Muranowie. Dwa lata trwało zanim ulotnił się zapach rozkładajacych się ciał poległych w Powstaniu. Piszę o tym, bo o tym trzeba pamiętać. A jednak dziś…, dziś mam coraz więcej wątpliwości czy naprawde trzeba było płacić taką straszliwą cenę i za co. za to, że wpadliśmy w łapy uszczęśliwionego z powodu tak koszmarnego nieszczęścia „wybawiciela”.
    Wewnętrznie buntuję się przeciw fetowaniu tej klęski, a może zdumiewajacej naiwności Polaków.
    Dzisiaj najbardziej przeżywałam minmutę ciszy. Na zapleczu osiedla, na którym mieszkam, my, pięć starych jak ja kobiet na dźwięk syreny stanęłyśmy w miejscu. Mijały nas trzy 15-latki, roześmiane i nieco zdziwione: dlaczego te staruszki nagle stanęły. Czy to dobrze czy źle? Może nie powinno się tych młodych wychowywać w kulcie bohaterskiej smierci, w kulcie prowadzącym do rozpalania nienwiści i chęci zemsty. Dla nas starszych minuta ciszy, czy odwiedzenie grobów poległych – to w pierwszym rzędzie pamięć o tych, którzy zginęli, których znaliśmy osobiście lub czulismy się blisko nich kiedyś, w czasach koszmaru.
    Chciałabym aby te młode dziewczyny nigdy nie stanęły wobec tego, co człowiek człowiekowi może zrobić.

  66. Cargo, czy Twoj Ojciec uciekl z Majdanka w cegielni w Kraśniku? Wtedy ucieklo dwunastu, w tym moj Ojciec.

  67. Nie mój ociec tylko mój dziadek. Chyba tak, ale głowy nie daję, bo o czasach Majdanka dziadek nigdy nie chciał mówić. Wiem z opowieści rodzinnych, że ze 20 lat po wojnie chodził do kościoła, bo jak mówił nie może się przeprosić z Panem Bogiem. Jedyne co powiedział, to właśnie że uciekł gdy był na zewnątrz obozu i niedaleko domu, w sensie rodzinnym – on mieszkał w Płoskiem, kraśnik jest nidaleko, ale może myslał o rodzinie, bo babcia się dowiedziała, że zwiał od kogoś z rodziny. Gdzieś go ukryli i nie wiem, czy babcia wiedziała gdzie. Wiem, ze jak Sowieci weszli i wrócił, to było już jakis czas po ucieczce, to ważył 40-parę kilo, a po samej ucieczce 38, bo go gdzieś u jakiegoś doktora zważyli. To już znam z opowieści już niestety nieżyjącego mojego wujka, męża siostry mojego ojca, która jako jednyna została w zamojskiem, zresztą w Płoskiem, na rodzinnym gospodarstwie. Ja dopiero takie szczegóły zbieram teraz. Żyją jeszcze siostry mojego taty, które też były zaangażowane w konspirację, a poza tym dużo pamiętają, bo miały w tedy po kilkanaścielat, nie tak jak mój tato, który się urodził w 1942 roku czy jego brat, który przyszedł na świat w 1938. Ale obiecuję postaram się dowiedzieć więcej. Narazie kompletuję dane do szukania historii moich troche staszych pszodków, bo o swoich pradziadtkach, to ja już prawie nic nie wiem. A od strony mamy, historia kuzynów mojej baci jest równie pasjonująca. Pokazuje w całej pełni jak skomplikowane są losy ludzkie. I że nie należy być pewnym, że w całej naszej rodzinie tylko bohaterowie i patrioci. Równie często może się trafić odwrotnie. Wojna to czas, gdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co wyjdzie z danego człowieka. Z najmniej spodziewanej czasem strony wychodzą upiory.
    Pozdrawiam.

  68. Gospodarzu:
    moje serdeczne gratulacje i wyrazy podziwu z powodu znakomitych mini-felietonow. Najwyrazniej atmosfera wyborcza dobrze wplywa na Pana krązenie. Oby tak dalej! Zas co do meritum:
    Panowie dali sobie słowo honoru, że umawiają się na wybory 21 października. „Brak komisji śledczej jest NATURALNĄ KONSEKWENCJĄ tej ugody”

    Powinnismy byc wdzięczni Premierowi za precyzyjne wskazowki. Skoro on tak bardzo chce jak najszybszych wyborow oraz braku komisji, to juz wiemy, co trzeba zrobic, aby pomoc Polsce zas jemu zaszkodzic: trzeba zrobic dokladnie przeciwnie. A więc, komisja jeszcze teraz, zas z wyborami się nie spieszyc, aby komisja miala czas przeprowadzic swoje sledztwo. Proste jak drut.

css.php