Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

20.08.2007
poniedziałek

Między nami – dżentelmenami

20 sierpnia 2007, poniedziałek,

Z rozbawieniem przeczytałem zapewnienia premiera, że podczas niedawnej, kilkugodzinnej rozmowy, jego brat – prezydent zawarł z Donaldem Tuskiem „dżentelmeńską umowę”. Panowie  dali sobie słowo honoru, że umawiają się na wybory 21 października. „Brak komisji śledczej  jest NATURALNĄ KONSEKWENCJĄ tej ugody” (podkr. Pass) – powiedział JK tygodnikowi „Wprost”.  Skąd moje rozbawienie?

Po pierwsze stąd, że rządzący bracia zawierali wiele dżentelmeńskich umów, że przypomnę tylko umowy z pp. Giertychem, Lepperem, Sikorskim, Kaczmarkiem, Marcinkiewiczem, Wildsteinem oraz innymi dżentelmenami. Wiele z nich w świetle jupiterów, a nie w cztery oczy. Dziś widać, ile te umowy były warte. Zawarli też umowy z wyborcami, ale o tym zamilczę.

Po drugie, rozbawienie  stąd, iż premier mimo woli potwierdził wersję Tuska, że porozumienia w sprawie niepowołania komisji śledczej (przynajmniej przed wyborami) panowie nie zawarli.  Miałem co do tego wątpliwości, sądziłem, że Tusk kręci (pamiętajmy, że zaraz po rozmowie z prezydentem nie był zdecydowany na komisję przed wyborami, potem zmienił zdanie, bo zorientował się, że ta ugoda może go kosztować utratę głosów w wyborach). Teraz premier okrężną drogą  potwierdza, że żadnej dżentelmeńskiej umowy i słowa honoru w/s komisji nie było, była tylko „naturalna konsekwencja”,  wszystko odbywało się na zasadzie „pan wie, a ja rozumiem”. Każdy dżentelmen interpretował rozmowę i słowo honoru po swojemu.

Niedawno podobnie było w Brukseli, skąd nasi wrócili przekonani, że uzyskali prawo blokowania przez Polskę decyzji przez dwa lata, a potem okazało się inaczej. Dżentelmeńskie porozumienie w Brukseli było jednak zawierane nad ranem, po długich negocjacjach i to w dodatku w obcych językach, które nie każdy dżentelmen zna. W pałacu prezydenckim było inaczej, a skutek jest podobny.

Poczekajmy aż dżentelmeni wyciągną taśmy z tej rozmowy w cztery oczy, bo że uszu było więcej niż oczu, to chyba nie wątpi nikt. Dżentelmen bez dyktafonu nie rozmawia.
 
Dla podkreślenia, że mamy do czynienia z dżentelmenami, premier zaatakował dżentelmenów z Platformy, iż są uzależnieni od Niemców, akceptują dominację Niemiec, a ich ewentualne rządy oznaczałyby odwrót od budowy partnerskich stosunków (!!!) z Niemcami. Czyli to, czego jesteśmy świadkami, to budowa partnerskich stosunków. Może z Rosją również ten rząd buduje partnerskie stosunki? Moim zdaniem, krok po kroku rządy braci Kaczyńskich oddalają nas od obu sąsiadów i niczego nie dostaliśmy w zamian. Mamy dziś najgorsze od lat stosunki z Niemcami i z Rosją, a ich ustępstw z ich strony nie widać – wręcz przeciwnie.

Jedyna korzyść, na jaką bracia Kaczyńscy mogą liczyć, to wzrost poparcia ze strony wyborców, którzy uważają, że jak świat – światem Niemiec nie będzie  Polakowi bratem, a Moskale  nie będą wodziły nas za nos. Ponieważ Jarosław Kaczyński ma instynkt polityka, to być może ta metoda faktycznie  pomoże mu na rynku wewnętrznym (podobnie jak wywiad min. Fotygi i inne cierpkie słowa, formalnie pod adresem Berlina i Moskwy, a faktycznie na rynek wewnętrzny. Poczta Polska doręcza tak późno, iż czasami podejrzewam, że wszystkie listy idą  przez obce stolice).

A wzrost poparcia jest bardzo potrzebny. Na półmetku kadencji kanclerz Merkel ma rekordowe poparcie 76 proc. wyborców, Putin jeszcze więcej, a nasz premier wręcz przeciwnie.  Nic dziwnego, że sięga po dziadka z Wehrmachtu i wojnę z bolszewikami.  

***

PS. Pani Doroto, dziękuję za wizytę na blogu „En passant”. Witam, czym chata bogata. Niesłusznie ubolewa Pani, że skoro „Press”  nie uwzględnił Pani bloga w rankingu blogów dziennikarskich, to Pani nie jest dziennikarką. Mieli tzw. słuszną rację, bo Pani jest nie tylko dziennikarką, ale i artystką, jedyną, która prowadzi bloga na pięciolinii. Pani jest jak ten polski hydraulik, tyle że zamiast klucza francuskiego dzierży Pani klucz wiolinowy.

Natomiast Pan Adam Szostkiewicz jest dziennikarzem wybitnym, jak z Warszawy do Krakowa i z powrotem (przez Włoszczowę). Nie wymieniłem Go w omówieniu rankingu, gdyż zatrzymałem się na V. miejscu, a Pan Adam („smok wawelski ‘Polityki’”) też jest w pierwszej dziesiątce, w której znalazły się aż trzy blogi z naszej redakcji. Internet jest podobno zdominowany przez młodzież, ale jako senior w tym gronie przypominam, że w starym piecu diabeł pali.

Cargo, Pani Joanno, bardzo dziękuję za komentarze,  są znakomite – z dystansem, mądre, pochodzą wyraźnie od osoby zrównoważonej,  bez kompleksów i zadowolonej, która w dodatku tego nie ukrywa. Brawo! Taka autorka to skarb! (Podzielam wiele Pani opinii, w tym i tę, że wywiad min. Fotygi  był na użytek krajowy).

Kroton. Ależ Pan ma genialną pamięć, że pprzypomina sobie jeszcze o artykule o ‘Pienkowski papers’. Jak Pan to robi?  Stosuje Pan specjalną dietę, czy wystarczy surowa marchewka i dużo ruchu na świeżym powietrzu? Może Pan nam zdradzi sekret, da słowo honoru i zawrzemy dżentelmeńską umowę?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 67

Dodaj komentarz »
  1. Idzie jesień. Czas wykopków ziemniaczanych.

    Obywatelu! Spełnij swój obowiązek!

  2. Szanowny Panie Redaktorze,

    Uśmiałam się dzisiaj do łez, gdy usłyszałam dwa news’y, które Pan w swoim wpisie omawia:
    1. dżentelmeńska umowa Pana Prezydent i Pana Tuska. Ciekawe, jaka jest definicja dżentelnena w wykonaniau Pana Prezydenta, bo już tyle pojęć rozumiał on tak oryginalnie, że gdy przedstawiał swoją ich wersję to wpadał w całkiem spore osłupienie. Gdy w rano w telewizorni cytowano Premiera, który o tej dżentelmeńskiej umowie mówieł przypomniała mi się czytana kiedyś anegdota o Robbentropie z czasów, kiedy był ambasadorem Niemiec w Wielkiej Brytanii. Na pierwszym przyjęciu w siedzibie Premira Wielkiej Brytanii musiał skorzystać z toalety, więc sppytał się kamerdynera, gdzie takowy przybytek może znaleźć. Usłuszał następującą odpowiedź: Proszę iść do końca korytarza, na ostatnich drzwiach na lewo będzie napis „for Gentelmen”, ale mimo wszystko proszę tam wejść”. gdy Panowie Kaczyńscu mówią o umowie dżentelmeńskiej lub innych pochodnych dżentelmenom, to ma do tego podobny dystns, jak ten angielski kamerdyner do dżentelmenerii Ribbentropa;
    2. natomiast rozumienis łowa „partnerstwo” przez Pana Premieria i sposoby jego budowania przez Panią Mister Fotygę w stosunkach zagranicznych wzbudziły mój szczery podziw i uznanie – nie posądzałabym ani Pana Premiera, ani Pani Minister o ten poziom dowcipu, a tu taka niespodzianka. Oboje naszych tuzów polityki zagranicznej wzbudza mój podziw swoim poczuciem humoru ze szczególnym uwzględnieniem areny, na której to poczucie humoru oboje państwo prezentują – co najmniej Europa. Nic niżej, a Polska do tych prezentacji stanowczo im już nie wystarcza.
    Została mi ostatnio tylko zjadliwość, bo przed takim stekiem bzdur i głupot, które są wypowiadane przez osoby, które reprezentują podobno moje państwo, jakość trzeba się bronić. Granicy wypowiadania tych kretynizmów zdaje się nie ma. Więc jakoś trzeba przetrwać. marzy mi się nudna, rzeczowa polityka, bez słownych fajerwerków, kubłów pomyj i inwektyw w roli głównej. Ale to chyba w najbliższym czasie mało realne marzenia.

    Pozdrawiam.
    Joanna

  3. Moze sie powtarzam, ale podejrzewam ze moj wpis gdzies sie zawieruszyl. Szkoda ze te dżentelmeńskie umowy sie skonczyly. Juz nie te czasy gdy obowiazaly tak jak Stalin z Bierutem, czy Jaruzelski z Brezniewem

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Jakoś niektóre nacje wcale nie ubolewają, że niektórych sąsiadów nie traktują dobrze, bo na to nie zasłużyli przez lata agresywnych zachowań, więc może taktyka Kaczyńskiego wcale nie jest taka wyjątkowa. Chorwaci wcale nie traktują dobrze Serbów, Bosniaków czy Słoweńców i w niczym im to nie przeszkadza. Toczyli z nimi wojny i pamięc tamtych zdarzeń jest wciąż żywa. Państwo byście chcieli pozbawiac się pamięci narodowej i w tym celu oddac się we władanie Unii Europejskiej, która za nas załatwiłaby wszystkie problemy. To marzenie lewicowców – stworzyc wreszcie prawdziwą miedzynarodówkę gdzie mogliby swoje idee uskuteczniac. Tymczasem Merkel, Sarkozy czy inne unijne gwiazdy myslą przede wszystkim o swoich nacji interesie, a ten socjalizm, który się tak marzy Gieremkowi to tylko mrzonki. Dżentelmen Passent rozumie dżentelmeństwo inaczej. Zawsze będzie wrogiem myślenia narodowego, bo go z tym narodem wiąże tylko język. Nie uczucia. Smutne to że tego nikt nie dostrzega.

  6. Podczas pamiętnej defilady jeden z wypucowanych rosomaków ciągnął kopaczkę do kartofli. Czy któryś z dżentelmenów zauwżył owo dziwo?

    pozdrawiam gości fanów Daniela

  7. Panie Redaktorze szanowny, toż „słowo honoru” w zestawieniu z panami Kaczyńskimi i Tuskiem, to oksymoron. Tak samo jak „dżentelmeńska umowa” zawierana przez tych panów.
    Pozdrawiam, T.

  8. Szanowny Panie Redaktorze, nie sądziłem, że mój wpis odbije się echem w postaci Pańskiej krótkiej nań reakcji. Otóż pamięć mam rzeczywiście nie najgorszą (co, o czym niejednokrotnie się przekonałem, może przeszkadzać, lub wręcz szkodzić), lecz nie stosuję żadnych diet (z wyjątkiem – od czasu do czasu – odchudzających), ze świeżego powietrza korzystam nieregularnie, surowej marchewki nie lubię (toleruję gotowaną z groszkiem), w czasie długiego pobytu w Wiedniu (wróciłem do III RP przed trzema laty) grałem względnie intensywnie w tenisa, chociaż – co również muszę przyznać – Austria dość mocno inspiruje także do innego typu ruchu, korzystania ze świeżego powietrrza, wysiłku fizycznego etc. Z powyższego jasno wynika, że niczego nie ukrywam za zasłoną sekretu. A o ile się orientuję, tenis nie jest również Panu obcy. Wydaje mi się, że to ja raczej powinienem zapytać Pana o źródła znakomitej formy intelektualnej, w której utrzymuje się Pan przez tak długi czas swej aktywności dziennikarskiej, a ostatnio również blogowej. A co do Pieńkowskiego – jak Pan dobrze wie, to była w owym czasie sprawa wyjątkowo silnie nagłaśniana na Zachodzie, służyła bowiem zgenerowanej w USA tezie, że ten agent uratował świat przed III wojną światową, a tym samym przed zagładą nuklearną. Chodziło o to, że w miesiącach poprzedzających tzw. kryzys rakietowy związany z Kubą, Pieńkowski miał przekazać rządowi amerykańskiemu niezwykle dokładne informacje o faktycznych rozmiarach i sile radzieckiego potencjału nuklearnego i rakietowego, wielokrotnie mniejszych niż amerykański. Miało to, w przekonaniu o poważnej przewadze USA w zakresie broni strategicznych, pozwolić JFK na podjęcie pokerowej gry z Chruszczowem, który świadom słabości ZSRR musiał poddać się i wycofać swe rakiety z Kuby. Teorię tę głosi się zresztą w poważnej nawet publicystyce i różnorodnych książkach poświęconych zimnej wojnie po dzień dzisiejszy. Trudno powiedzieć, czy tak było w rzeczywistości – trzeby by dysponować autentycznymi danymi w tym względzie, a te spoczywają głęboko ukryte w archiwach amerykańskich i rosyjskich. Nie należy wykluczyć, oczywiście, że potencjał nuklearny ZSRR pozostawał wtedy w tyle za amerykańskim, ale był wystarczający, by zniszczyć USA kilkakrotnie. Sądzę więc, że obie strony nie były zainteresowane wojną i – niezależnie od retoryki wojennej – czyniły wszystko, aby zimna wojna nie nabrała wyższej temperatury. I tak się stało mimo eskalacji po obu stronach żądań, warunków, wzajemnych oskarżeń aż po osiągnięcie porozumienia dżentelmeńskiego m iędzy USA a ZSRR. W tym miejscu znowu pojawia się ów Pieńkowski – wysoki oficer GRU o znakomitych powiązaniach z najwyższymi czynnikami ZSRR, spokrewniony – jeżeli pamięć mnie nie myli – z dowódcą radzieckich sił strategicznych marszałkiem Warencowem, który z tego tytułu został pozbawiony stopnia i stanowisk- jako odpowiednik naszego słynnego agenta, który przez dłuższy czas pracował dla USA i który również miał uchronić świat przed III wojną. W takim przynajmniej duchu prezentowała ten casus propaganda. Nie wiem, co faktycznie przekazał rządowi USA Pieńkowski, nie znam też realnych osiągnięć naszego asa wywiadu. Sądzę jednak, że żaden z nich nie uratował świata przed zagładą, którą nie byli zainteresowani ani Kennedy ani Chruszczow. Pokój wygrali wtedy politycy, a nie różnice potencjałów, te bowiem w ostatecznym rachunku były praktycznie bez znaczenia, a tym bardziej pojedyńczy funkcjonariusze wywiadów. Co Pan o tym sądzi? Jakiegoś rodzaju umowę dżentelmeńską byłbym gotów z Panem zawrzeć, trzeba by tylko określić jej przedmiot. Pozdrawiam i życzę jeszcze lepszej formy – Kroton.

  9. Pański blog przypomniał mi stary dowcip, w którym chodziło mniej więcej o to, który z wielkich mężów stanu – Churchill, Roosevelt i Stalin – potrafi zaskoczyć pozostałych opowieścią o czymś nierealnym. Churchill przedstawił więc jakąś nierzeczywistą historyjkę, podobnie Roosevelt, Stalin zaś swoją opowieść zaczął od inwokacji; ” u nas pewnego razu pewien dżentelmen…”. Nie dokończył jednak, bo tamci dwaj przerwali mu, mówiąc: „dziękujemy, to wystarczy”. Pozdrawiam – Kroton.

  10. Następnym wielkim osiągnięciem obecnej ekipy w dziedzinie stosunków międzynarodowych będzie zrażenie sobie Litwinów i wypadnięcie Polski z projektu nowej elektrowni w Ignalinie. Tak mocarstwowo „pogrywamy” domagając się większego udziału w tej inwestycji (i dostawach prądu), że wylądujemy z pustymi rękami. A energii elektrycznej zaczyna już brakować, za chwilę zaś sytuacja stanie się dramatyczna. Do 2015 (planowana data uruchomienia Ignalina) nie zbudujemy u siebie żadnej nowej dużej elektrowni, więc tego prądu niczym własnym nie zastąpimy; wszystko bedziemy musili kupić – zapewne z tegoż Ignalina – za twardą walutę, tyle że od tych koncernów, które wejdą tam na nasze miejsce 🙁 O ile uda się zbudować linie przesyłowe przez granice („most energetyczny” Polska-Litwa).
    Po równie udanej „dywersyfikacji” dostaw ropy, gazu ziemnego to kolejny przykład, czym kończy się napinanie wątłych muskułów (intelektualnych, gospodarczych, politycznych…) i zrażanie wszystkich wokół w ramach prowadzenia w sposób oczywisty i porażający niezależnej i nie-na-klęczkach polityki w każdej dziedzinie, zamiast pragmatycznej współpracy ze wszystkimi wokół, dla dobra kraju i PRZYSZŁYCH pokoleń…
    Chyba (?) chciałbym, aby PiS porządził jeszcze parę lat, aby mu (Kaczyńskim) wszystko to się zawaliło na głowę! Choć i mnie przysypie, i moje dzieci, wnuki… Jeśli teraz przejmie stery jakaś opozycja (?!?), to i tak straty są trudne do odrobienia, a odium spadnie oczywiście na natępców obecnej ekipy, czego Kaczyńscy nie omieszkają propagandowo wykorzystać. Ale czy jest jakiś inny sposób, aby ich na dobre wyeliminować z wpływu na życie publiczne? Ja nie widzę, niestety.

    Pozdrawiam
    Krzysztof

  11. Dżentelmen-polityk to coś jak delikatny cham. Dżentelmeni mogli do polityki trafiać, już jako dżentelmeni. I w polityce najczęściej przestawali nimi być…

    W blogach też trudno trafić na dżentelmena, zwłaszcza wśród komentatorów. Nie znaczy to, że sam się za dżentelmena uważam, choć staram się nie być chamem…

    Pozdrowienia i powodzenia

  12. Panie Danielu dziękuję za ciekawego bloga!
    Gratulacje!

  13. Do Inżyniera:
    Między nami inżynierami mówiąc, najbardziej żal mi Żarnowca, bo 1200 MW na środkowym wybrzeżu to dokładnie to, czego tygrysom z dystrybucji najbardziej brakuje. Co do Ignalina mam mieszane uczucia, bo to i straty przesyłowe i syndrom „wajchy w dół” (czy jak kto woli sterownika w lewo) przy zawirowaniach politycznych, wreszcie kwestia rozliczeń finansowych kosztów inwestycji i potem produkcji energii. Podmiotom prywatnym na ogół to jakoś wychodzi, rozliczenia międzypaństwowe są zawsze mocno obciążone polityką. A uwzględniając długość cyklu inwestycyjnego przy budowie elektrowni, nawet konwencjonalnych, to tych MW i MWh bedzie nam niebawem brakować, chyba że przyjdzie recesja i problemy energetyczne rozwiążą się same. Pozdrowienia.

  14. Brawo cargo, dobry żart zawsze tynfa wart.
    Kto by pomyślał, że mamy w pisowskim rządzie dżentelmenów. Jak widać Człowiek zawsze może sie dowiedzieć czegoś nowego.
    Szestow1 – bez komentarza; tylko buuuuuuuuuuuuu. Chyba pomyliłeś czas i miejsce.
    Pozdrawiam

  15. Autor: „wywiad min. Fotygi i inne cierpkie słowa, formalnie pod adresem Berlina i Moskwy, a faktycznie na rynek wewnętrzny.

    Hm, wywiad dla „International Herald Tribune” na rynek wewnętrzny? To widać elektorat PiS-u składa się z samych poliglotów, co to czytają sobie „Heralda” przy porannej kawie, zamiast słuchać Radia Maryja.

  16. szestow1,

    rzecz w tym, że przeciwnicy PiS (do których należę)też mają się za patriotów i osoby zorientowane na interes narodowy. Nie ma Pan na to monopolu.

    Wielu ludzi o poważnym dorobku i doświadczeniu ostrzega ponadto, że polityka zagraniczna PiS jest dla naszego kraju wybitnie szkodliwa.

    Nie zauważył Pan tego?

  17. Panie Danielu…

    dżentelmeńska umowa. To bardzo dobre. Piękne. I w ogóle. Zwłaszcza w kontekście prozy Styrona. Tam któryś bohater daje ojcu swojej przyjaciółki dżentelmeńskie zapewnienie, ze włos jej z głowy nie spadnie, a następnie kopuluje z nią na barierce balkonowej hotelu… Wiatr zniesie wszystko, nawet rzucane nań słowa, a przy czwartej butelce wina polska, twardza, szeleszczącorzęrząca mowa staje się dziwnie potoczysta…

  18. Pani Joanno,
    Swietny komentarz. Juz dawno takiego nie czytalem. A co do gentlemana, niech przypomne co powiedzial Oscar Wilde „A gentleman is one who never hurts anyone’s feelings unintentionally”.
    Pozdrowienia
    Wes

  19. Dzentelmenskie umowy w polityce ? W swiecie zjawisk i procesow, gdzie obowiazywanie umow podpisanych na papierze i ratyfikowanych przez umawiajace sie strony jest stale podwazane i ochodzone na wszelkie sposoby ? Co za dziwne polaczenie ! Zwlaszcza w odniesieniu do obecnego ukladu politycznego w Polsce !

    Partnerskie stosunki, jakie Polska obecnie utrzymuje z Niemcami ? Jeszcze bardziej karkolomny opis kulawej rzeczywistosci, jaka buduja z uporem maniaka Kaczynscy.

    Ale przeciez na poacztku Kaczynski zapowiedzial, ze nikt nie bedzie mu wmawiac, ze biale jest biale, a czarne jest czarne – to chyba byly jego pierwsze slowa, ktore slina na jezyk przyniosla. Korekta przyszla w chwile potem, i to kosztem wielkiego wysilku intelektualnego.

    Dzis juz korekt nie trzeba. Wszyscy wiedza jak odczytac znaczenie slowa „dzentelmen” oraz „partnerstwo” w jezyku Kaczynskich.

    „Dzentelmenska umowa z PiS-em” oraz „Partnerskie stosunki z Nimecami”: oto nowi kandydaci do slownika IV RP, ktory kompiluje „Polityka”.

    Work in progress…

    Pozdrowienia,

    Jacobsky

  20. Tusk przy premierze to jak jagnie przy wilku, zapewniane przez tego ostatniego, że nie zostanie schrupane (przed obiadem).

    Bon appétit, monsieur Kaczyński. Jest pan prawdziwym dżetelmenem.

  21. Merkel jak tak dalej pójdzie to będzie miała 99.9% poparcia, a Putin to już na pewno.

    Ach, łza się kręci w oku. Gdzie te czasy?!

  22. Chyba pomyliłem czas i miejsce „krakowiaczku”. Twoje buuuu dotarło do mych uszu i sprawiło cud. Przestałem z dystansem traktowac slowa DP i zacząłem je przyjmowac jako prawdy obowiązujące wśród gentelmenów na świecie…Poza tym są przedstawiciele narodu wybranego, których traktuję powazniej lecz oni mieli i mają więcej odwagi niz gospodarz.

    Przepraszam Daniela Passenta za ten jednak ciut niestosowny wpis, bo nie mam pojecia o jego uczuciach.

  23. Znalazlem sobie temacik pozal sie Boze…Ale – skoro Helena i Jaruta z cala powaga pisza „wyluzuj sie pan” i podkreslaja, ze panachrisowskie kawalki traca zabawa i prowokacja na mile, popisze sobie jeszcze w tym stylu na ranna rozgrzewke. Marny cudzyslow przy nazwisku zapobiegl by grafomanskim okoniowym przytykom. Jak celnym zart Autora by nie byl, nazwiska nie ruszac. Takie mam zasady. A zabawa i baraszkowaniem jest wszystko co tu robimy. Z tych ze powodow nie pisze do Heleny obok, bo na ile bym jej nie admirowal, moje marne slowa nic nie znacza, podworujemy sobie po sprawie. Wygrana, Helenko, masz jak w banku.
    Szanowna prezydentura nie na tyle osmiesza sie raczki podaniem z przyklepaniem, jak na targu w Pultusku, zalatwiajac rzadowe sprawy, na ile naiwnoscia (zeby gorzej nie powiedziec) powolujac sie na ten konski deal z tytulem gentelmen agreement teraz, kiedy drugi gentelman zrobil ja wlasnie w konia. Takich „zakontraktowan”, pisze D.P., bylo bez liku, od Brukseli po Wiejska. To moze by Kancelarie Wysokiego Urzedu przeniesc do jakiegos Serocka czy Wyszkowa, do handlu gruszka i pietruszka ? Byliby sami swoi i maniery, i mentalnosc, i retoryka, i wiarygodnosc zawieranych transakcji – bo jak moze zaszkodzic panstwu cena naci ? Nie moze. To juz jest slogan dla nadchodzacego spektaklu: Komu na Krakowskie, a komu do Serocka !

  24. Nauturalne prawo ……..
    Naturalna konsekwencja …………
    Naturalnie – bliżniacy – aut !

  25. do szestow1:
    no nie, to porownanie do sytuacji miedzy Serbia i Chorwacja to chyba – lagodnie mowiac – blokada umyslowa.
    Czy powinnismy traktowac sytuacje na balkanach jako europejski standart w stosunkach miedzy nacjami? Kraje, ktorych jedynym dorobkiem w najnowszej historii sa czystki etniczne, obozy koncentracyjne i masowe zaglady?
    Ktos tu chyba potrzebuje intensywnej i fachowej opieki lekarskiej.

    A tak miedzy nami szestow1: Gieremkowski socjalizm jest mi blizszy niz Kaczynski – i tez twoj – nacjonalizm.

    Z powazaniem

  26. Premiera i Prezydenta nikt nie zmusi do dżentelmeńskich zachowań za wyjątkiem impasu czasowego, który jest w rękach opozycji. Opozycji nie ma w mediach publicznych. Czy chory z nienawiści może być polskim patriotą wyznającym kanon „ Bóg Honor Ojczyzna” ?, a zarazem rzuca błotem i poróżnia sąsiada z sąsiadem ( Polka-Polak, Polska-Rosja i Polska-Niemcy). PiS dla bytu w przyszłej koalicji współrządzącej zabiera się za elektorat LiD-owski(SLD), który jest skupiony głównie na Ziemiach Zachodnich i Północnych i kontynuuje politykę nienawiści wobec Niemców. Ta osoba („persona”) rządzi i będzie rządzić jeszcze kilka lat i nadal dla społeczeństwa polskiego będzie gwiazdą północy ?
    Brat Albert Chmielowski budował dla biednych, a książę arcb.S.L. Głódź (chłopska głowa) z pierścieniem na ręku rzeknie, że to dla biednych dzieci(wyrocznia) jest przykładem budowy społecznego kapitalizmu z ludzką twarzą.
    PS. Czas leczy rany. Premier dla utwierdzenia swojego elektoratu szybko rzuci Tuska i Rakietę po wyborach na pożarcie swojego Tygrysa. Moja kocica czuje te zmiany, a do marca jeszcze daleko. „Feliks Strychowski” przepraszam za wcześniejszą krytykę, zaczynam Cię rozuminieć.

  27. Gentelmen agreement miedzy Kennedy’m i Chruszczowem rzeczywiscie byl. Oni zbrali swoje rakiety z Kuby a my cichcem – z Turcji. Z rosyjska gwarancja, ze przez dwadziescia lat nie beda o mowic o swoim ustepstwie. Warunkow dotrzymano. A Chruszczow bal sie CIA glownie dlatego, zeby nie roznioslo sie, ze on tych rakiet ma dwie.

  28. Takie mnie się uczepiło a propos: Co jest na rynek zewnętrzny, a co na wewnętrzny? I sam sobie odpowiadam. Centralne Dożynki ziomkostw w Berlinie są oczywiście na niemiecki rynek wewnętrzny, czyli nasz zewnętrzny, jako że Polakom nic do tego – jak nie mają nic na sumieniu, to nie muszą się niczego bać. Wywiad dla International Herald Trybune? Aa…, to już jest z kolei na nasz rynek wewnętrzny, bo jak wiadomo Brytyjczycy gazety tej nie czytają, rzecz natomiast przeznaczona jest wyłącznie dla niepiśmiennej masy znad Wisły, żeby odebrać głosy LiD-owi. Bombowce Putina – absolutnie na rynek zewnętrzny, żeby pokazać IV Rzeczpospolitej, że Rosja jej się nie boi i urąga jej potędze. Wywiady ze skargami na PiS udzielane przez co światlejszych Polaków w prasie zachodniej, to oczywiście sprawa prywatna tychże Pola…, sorki, Europejczyków, ale obliczona na rynek zewnętrzny, żeby pokazać Europie, że są ludzie w Polsce, na których w razie czego (np. wakujących posad w Brukseli zawsze można liczyć.

    Itd, itp. To naprawdę robi się interesujące. Może warto tą rzecz usystematyzować…

  29. Telegrafic 13.41
    No brawo, brawo, idzie ci coraz lepiej. Oczywiście zamiast polemiki i argumentów wolisz wyzwiska pod adresem „niezbyt logicznego, wrednie nietolerancyjnego jak Radio Maryja, doktrynera z jaczejki” Super ! Co ty robisz w zwykłym życiu ze masz taki repertuar ? Pisujesz razem z słynnym Pyzolem w jakiejś ultraprawicowej antykomunistycznej gazetce zwalczającej stalinizm na szerokich stepach Kanady ?
    I pamiętaj: Zawsze zaczynaj od wyzwisk pod adresem wroga, a potem pokazuj palcem że to on zaczął……….
    A wracając do meritum: Czy ty masz zielone pojęcie ilu gastarbeiterów z Azji i Afryki pracuje nadal w tym zamkniętym dla Polaków rynku pracy Reichu i Francji ?
    Coś mi się zdaje że jesteś jakimś niedoszłym noblistą z ekonomii, a może z fizyki ciała stałego ?
    Czy to prawda, że czytujesz pisma zebrane Gadomskiego rano i wieczorem zamiast Biblii, czerpiąc z nich natchnienie dla wystąpień na tym blogu ?
    Radziłem ci Maleszkę, jest jeszcze bardziej sugestywny. Sprawdź !

    PS do mrg
    Nigdy nie pisz że ktoś sie ostatecznie skompromitował, zanim podasz choćby jeden argument. W przeciwnym rasie sam ostatecznie się skompromitujesz, co własnie się stało.

  30. Bohaterów jest wielu, ale zaden nie powie otwarcie, ze maly Adolfek z Zolyborza ubezwlasnowolnil Polske i jej Naród. Na niego „nie ma ch…”. Mówienie o „gentelmenach” jest nie na miejscu. Pojecie to „… w swym pierwotnym i ścisłym znaczeniu określało mężczyznę z dobrej rodziny.” I tutaj dochodzimy do sedna: Rodziny Radyja Maryja. Bo to bez watpienia „dobra rodzina”, tak jak „cosa nostra” czy KGB. Nasi góra!!! Poczekam az „padre” przejmie wladze absolutna i oglosi sie „Królem Jaroslawem I”. A na pewno do tego doprowadzi. Wtedy „rektywuje” sie Bereze Kartuska, KL Auschwitz-Birkenau i inne obozy internowania z czasów i wujka tow. „Wieslawa” Gomólki.

  31. Bohaterów jest wielu, ale zaden nie powie otwarcie, ze maly Adolfek z Zolyborza ubezwlasnowolnil Polske i jej Naród. Na niego „nie ma ch…”. Mówienie o „gentelmenach” jest nie na miejscu. Pojecie to „… w swym pierwotnym i ścisłym znaczeniu określało mężczyznę z dobrej rodziny.” I tutaj dochodzimy do sedna: Rodziny Radyja Maryja. Bo to bez watpienia „dobra rodzina”, tak jak „cosa nostra” czy KGB. Nasi góra!!! Poczekam az „padre” przejmie wladze absolutna i oglosi sie „Królem Jaroslawem I”. A na pewno do tego doprowadzi. Wtedy „rektywuje” sie Bereze Kartuska, KL Auschwitz-Birkenau i inne obozy internowania z czasów i wujka tow. „Wieslawa” Gomólki.

  32. Jeżeli drogi nam Bobola posiada chwilę czasu to proszę o skomentowanie artykułu Pani M. Środy z dzisiejszego wydania GW. Artukuł na temat wszechwładzy kościoła i biskupów jest niezmiernie ważny i celnie zredagowany. Ale proszę nie wykręcać się sianem, tylko tak punkt po punkcie. Myślę, że na forum Bobola wykazał dostatecznie swoje kompetencje aby zabrać głos w tej żenującej sprawie.

  33. Panie Redaktorze !
    Na dżentelmeńskich umowach (gentelmans egreements – tak się top chyba pisze, nie znam angielskiego !) z Kaczyńskimi można wyjść jak przysłowiowy Pan Rożek z bankiem Kramera (film „Vabank I”). Zlodziej, rabusie – krzyczal Rozek wymachujac rewolwerem, a kramer – myk pod biurko……
    Oczywiście Kramer to Kaczyńscy i ich kamaryla.
    Pozdrawiam serdecznie i strzeżcie się Kramero-kaczorow.

  34. Wes,

    zgadzam się z tą definicją dżentelmena O. Wilde’a, z naciskiem na unintentionally. Dżentelmen przede wszystkim wie co mówi i co robi. Trudno to powiedziec o panach dzisiaj nam łaskawie dzierżących ster władzy. Szczególnie z mówieniem z sensem mamy ostatnio duuuuuuuuuuuuże kłopoty. Język polski też braciom nam miłoście panującym jest dość mocno obcy, przynajmniej w wersji prezentowanej przez słowniki jezyka polskiego powszechnie dostępne. Użycie choćby słowa „partnerskie” w kontekście, w jakim dzisiaj użył go Pan Premier na to wskazuje. Ale to słowo nie było zbyt popularne, gdy Pan Premier zdawał maturę, a śmiem twierdzić, że po jej zdaniu umięjetności posługiwania się słowem polskim nie są już nadmiernie rozwijane, wręcz przeciwnie. I to widać. Erudycja i elokwencja, to nie są przymioty, z którymi polączyłabym Pana Premiera. Mam problem natomiast zmyśleniem abstrakcyjnym, bo czasami mi się wydaje, że jego poziom u pana Premiera jest wręcz dla innych nieosiągalny i obawiam się, że również dla innych głęboko niezrozumiały. Poza tym abstrakcjoniści to już – chyba, tak mi się wydaje – historyczny prąd sztuki szeroko rozumianej, mam na myśli, że już trochę miniony. Czyżby Pan Premier się spóźnił na swój pociąg i dlatego próbuje nam cofnąc czas?

    Pozdrawiam.
    Joanna

  35. Ależ „zappatisto” wielbiący Zappę lub Zapatero wcale nie jest to porównanie chore jeśli się często odwiedza tamte kraje i rozmawia z ludzmi. W koncu to nie na Bałkanach stworzyli pierwsze obozy pracy i koncentracyjne lecz w Sowietach i Niemczech. Czyżby wszystko się zapomniało z historii naszych dziadkow lub nie chce pamiętac wzorem gospodarza niczego co złe w przeszłości. Czyli jak Steinbach jątrzy w sprawie przesiedleń to w Polsce mamy milczec lub współczuc w imię europejskiej poprawności z pod znaku Geremka? A dla mnie swoją drogą kazdy izm jest niestrawny – czy socjalny czy nacjonalny, bo nie ma w nim czlowieka tylko masa.

  36. Prawdziwy Szestow też był synem narodu wybranego.
    A naprawdę na nazwisko miał Szwarcman 🙂
    Wię, panie szestow1, weź Pan na wstrzymanie albo zmień Pan nicka, bo Panu nie przystoi…

  37. Tak się też zastanawiam (obsesja jaka, czy co?), dlaczego Centralne Dożynki ziomkostw niemieckich odbyły się w Berlinie. Dlaczego nie w Monachium? Przecież to tam się wszystko zaczęło. W Berlinie była całkiem insza inszość. Tam się wszystko skichało. Ja jakbym urządzał Centralne Dożynki na cześć dajmy na to naszych zabużańskich stron ojczystych, to nie mogąc tego zrobić w Moskwie, gdzie Ribbentrop i Mołotow ukręcili cały pasztet, ani tym bardziej w Berlinie, który już jest zarezerwowany dla bezdomnej Eriki i jej ziomków, wybrałbym… no nie wiem, może gdzieś na ziemiach „odcyckanych”, w rdzennie, haha, polskim Szczecinie, (sorki, in Stettin) czy w przepięknym, tonącym w kwiatach, rdzennie polskim Wrocławiu (sorki, in Breslau), w końcu to jakiś ekwiwalent, skoro już nie da się we Lwowie czy Wilnie (sorki, w Lviv i Vilnius).

  38. szanowny schestow1,

    tu nie chodzi o pamietanei lub zapominanie. chodzi o orientacje polityczna! Innymi slowy: patrzenie w przeszlosc czy w przyszlosc.
    Nie wiem co ma z tym wspolnego Pani Steinbach, czy fakt kto tworzyl obozy koncentracyjne. Co ma piernik do wiatraka. Wyciaga Pan to jak bale kroliki z cylindra. To co w danej chwili pacuje.

    Jestem zwolennikeim logiki.

    z powazaniem

  39. Mówienie o dżentelmeńskiej umowie, której stroną jest ktoś z Wielkich Braci jest dużym ryzykiem, ryzykiem znacznie większym jest zawieranoe takiej umowy.
    Zbyt późno przekonali się o tem panowie wymienieni przez Gospodarza.
    Przypomina tu się stara anegdota o dżentelmenie z nożem i rekinie i chyba nikt nie ma wątpliwości kto w tych umowach był rekinem.

  40. Szestow – chyba żartujesz z tym, że „to nie na Bałkanach stworzyli pierwsze obozy pracy i koncentracyjne lecz w Sowietach i Niemczech”.

    Żartowałeś, nie?

    Nie?

  41. Pani Doroto…a skąd pewnośc, że szestow1 nie jest Żydem. Może nie myśli zmieniac nicka tylko dlatego, że twórczośc Lwa Nikołajewicza nie dociera do wspołczesnych i lubi filozofa konsekwencji w niekonsekwencji.
    Zappatisto…jak widac mało logiki w tej naszej współczesnej historii
    Ewaldzie…Żartowałeś, nie?

  42. Panie Szestow – 1 !
    Z obozami koncentracyjnymi – może i racja, choć Jasenovac AD’41-44 byl na Bałkanach a jego „szefuńciem” niejaki franciszkanin z powołania, kat z zawodu – o. (?) M.Filipovic-Majstrovic zwany szatanem …. dalej nie piszę bym nie być tendencyjnym.
    Jak rzekł był Twój zapewne idol – Premier/Prezes/Nad-prezydent – nikt nas nie przekona, że białe jest biale a czarne – czarne.
    I to byloby na tyle.
    Pozdro.

  43. A propo’s obozów pracy i obozów koncentracyjnych. Szestow, jeśli mnie pamięć nie myli to pierwsze tego typu „Kombinaty” tworzyli Anglicy (dzentelmeni pełną gębą) dla Burów w Afryce 🙂

  44. Pamiec bywa zawodna a sytuacje polityczne zmienieniaja sie szybko. Dlatego warto pamietac o tradycyjnych formach utrwalania powzietych postanowien zwlaszcza gdy sa one zawierane przez strony nie darzace sie wzajemnie pelnym zaufaniem. Sa to znane niektorym protokoly uzgodnien i rozbierznosci, ktore przy sprawnej organizacji moga byc dostepne uczestnikom juz po zakonczeniu oficjalnej czesci spotkania. Nie zapewniaja one tego, ze ustalenia beda honorowane ale przynajmniej stanowia dla obu lub wiecej stron dowod tego co bylo istotnie konkluzja negocjacji. Srodki techniczne jak rozne formy nagrywania sa oczywiscie pomocne i maja duza tradycje w Wolnym Swiecie (vide tasmy prez. Nixona). Maja one tez jednak ta wade, ze wymagaja interpretacji. Tego problemu nie ma gdy uzgodnienia zostaly zwiezle sformulowane na pismie a negocjatorzy potwierdzili ich prawidlowosc swoimi podpisami. Byloby dobrze gdyby Ojcowie Narodu pamietali o takiej mozliwosci wtedy, gdy negocjuja z naszymi unijnymi „przyjaciolmi” sprawy, ktore maja istotny wplyw na dalsze losy IV RP. Podobnie zreszta radze postepowac przy delikatnych rozmowach z przywodcami konkurencyjnych ugrupowan politycznych.
    Co zas do tego czy warto sterowac losami kraju w oparciu o niepoparte faktami marzenia i obietnice dotyczace przyszlosci Europy, Polski oraz swiata w ogole, czy tez raczej korzystac z nauk historii to wydaje mi sie, ze decyzja jest prosta. Dopuszczamy mozliwosc pojawienia sie nowatorskiego rozwiazania znanych historycznie problemow miedzypanstwowych ale na wszelki wypadek staramy sie zabezpieczyc przed typowymi zagrozeniami ze strony naszych sasiadow ze wschodu i zachodu zwlaszcza zas przed tymi, ktore powtarzaly sie juz wielokrotnie w przeszlosci. Niezawislosc kraju na tym wlasnie polega, ze jego dobrobyt i istnienie nie jest gwarantowane dobra wola sasiadow czy sojusznikow ale sila oreza, gospodarki i waluty panstwa.

  45. Pierwsze obozy koncentracyjne tworzone były przez Brytyjczyków w czasie drugiej wojny burskiej (1899-1902) na terenie obecnej RPA. Przetrzymywano w nich żony i dzieci partyzantów afrykanerskich. Brytyjczycy zamordowali w 45 obozach ponad 27.000 więźniów.

    Wprawdzie już wcześniej w historii stosowane były podobne metody walki z partyzantami, ale nie na taką skalę, a angielski zwrot „concentration camp” użyto po raz pierwszy właśnie w Afryce.

  46. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Czytajac dzisiejszy wpis, mozna tylko Kaczynskim pozazdroscic, konsekwencji dzialania i selekcyjnym doborze czolowki kadrowej z wlasnych szeregow. Brawo dla panow Kaczynskich, brawo dla Gospodarza. Kaczynskim za konsekwencje, Gospodarzowi za bystre oko i talent mieszania w alfabecie. Panowie! Tak trzymac. Czasy gdzie lojalnosc wystarczala i nic wiecej jak tylko lojalnosc bezpowrotnie minely, to persona non grata.

    To tak jak na Sluzewcu. Warszawiacy wiedza o co chodzi – nie jeden tam spodnie zostawil i na „golasa” do domu maszerowal – bo w miraze wierzyl, ladny wygrywa, brzydki przegrywa. Kon by sie usmial. Znacie ten kawal o „Wielkiej Pardubickiej”? No, nie bede sie powtarzel.
    Gniady, kary, szymel, miszling obojetne jest. Jak z kopyta nie daje, na hipodromie scigajac sie, rodowod nie pomoze. W najlepszym przypadku do stadniny na rozplod nadaje sie, a nie do polityki i to jeszcze na „Sluzewcu”? Panowie! Z czym do ludzi chcecie, z „mieczakami” ala Mollusca? Gora, lopata, grabie i wjoo na zaplecza.

    Stosunki z Niemcami czy Rosja sa delikatnie na malym ogniu trzymane – lodowate? – nie, letnie sa, w sam raz do jedzenia. O co chodzi?
    Gospodarzu, tak trzymac, PiS dziekuje, po dzentelmensku. Sami tego lepiej by nie napisali. Kto?

    F.S. von/od Diasporski

  47. Większość nieszczęść ludzkości była spowodowana przez nacjonalistów, tego nas uczy historia. Dlatego radzę nie dyskutować z tego rodzaju ludżmi, lecz raczej ich ignorować. Żadne argumenty ich nie przekonają, gdyż nie są w stanie prawidłowo rozumować. Szkoda czasu. Ignorowani być może wreszcie ucichną.

  48. Mili blogowicze

    „Niechaj wszyscy pójdą do diabła oprócz nas z jaskini 76” – Mel Brooks

    Ład społeczny i polityczny według tego powiedzenia próbują kształtować po dżentelmeńsku polscy prorocy w podwójnym (dżentelmeńskim) wydaniu.

    Szestow

    Chciałam Ci przypomnieć, że to chrześcijanstwo ustanowiło zasadę uniwersalnej natury godności ludzkiej, przekształconą w świecką doktrynę powszechnej równości liberalizmu czy socjalizmu. Prawa czlowieka są eksponowane w podstawowych aktach prawnych państw mieniących się państwami demokratycznymi , nie wspominając już o międzynarodowych ustaleniach prawnych.

    TesTeq 11:15
    Piękny skrót myślowy…

    Dowcipy przednie – zacznę je chyba spisywać.
    Pozdrawiam Halszka

  49. @absolwent
    Doprawdy spadasz mi z nieba. Właśnie szukam danych o nielegalnej emigracji do krajów Unii, nie tylko do Niemiec i Francji, ale także do Hiszpanii i Wlk. Brytanii. Ale podrzuć mi te statystyki, proszę. Tylko nie zapomnij podać lat, oraz źródeł. Mówię ci! jak ta pracka mi wypali, to Nobel z fizyki mam murowany. Z fizyki ciał ruchomych, ale nie niebieskich. Chociaż pomyślałem sobie, że mógłym się pokusić także o Nobla z medycyny. Wpływ konwersacji blogowej na ciśnienie tętnicze – to byłby mój temat. Sam mi podsunąłeś, pamiętasz? Do tego ziółka jak element katalizujący, lub tonizujący. Wyobraź sobie te kolumny cyfr, setki kolumn, a w nagłówku każdej z nich stoi nazwa ziółka: rumianek, mięta, absolwent, itd. I po łacinie … absolventus communistis, albo absolventus alterglobalis. Chyba się zgodzisz, które wolisz? Bo na absolventus antibetonis tepi neoliberalis może nie starczyć mi miejsca w mojej tabelce.

    P.S. Nie wiem, czy spostrzegłeś, że to ty sam wywołujesz tę fale nerwowości swoimi agresywnymi komentarzami. Jakakolwiek dyskusja z tobą jest podła – może masz rację – jest niekiedy frustrująca. Twoje musi być na wierzchu, tylko ty mozesz mieć racje, ty masz wlasciwe opinie, reszta to brednie, no, totalne śmieci intelektualne … Nie starasz się nawet ustosunkować do moich argumentów – czyż nie jest widoczne, że gospodarki krajów o modelu “prorynkowym” (Irlandia, Wlk. Brytania, Holandia) rozwijają się znacznie szybciej niż Francja i Niemcy – do tego mają niższe bezrobocie. Ale przecież i tak jesteśmy kilkanaście skoków od tematu początkowego. Zgadnij, kto zmieniał temat dla swojej wygody, co tam dla wygody, aby jego wyszło na najsłuszniejszą rację.

    A z tym wyrzucaniem akcji Pacewicza do prasy kobiecej, toś się ukazał jak prawdziwy macho. I dalej tak trzymasz. I tak trzymaj! Ale nie zwalaj tego na tępy beton ludzki, gdy ludzie cię krytykują. Skoro Gadomski ci nie pasuje (bo nie odwołał czegoś tam, jak Sachs opublikował jakąś nową książkę, i to nie odwołał podług twojej interpretacji) to ja nie mogę czytać artykułów Gadomskiego. Z czegoś ty się urwał? A wykaż mi, że w tym co piszę, opieram się na jego artykułach. Wiesz co, składaj sobie tego puzzle, ale nie ze mną. Good bye.

  50. Muszę przyznać, że zaryzykował Pan śmiałą tezę. Nazywać nasze elity polityczne, a zwłaszcza Braci, dżentelmenami nawet ironicznie raczej nie wypada. Po prostu nasze dzieci z piaskownicy nie nadają się nawet, aby w ten sposób z nich żartować. To tak jak wypowiedź Millera sprzed około miesiąca, że gdyby był bogatszy o wiedzę obecną, to w czasie komisji śledczej nie nazwałby Ziobry zerem, bo po prostu nie zasługuje na aż tak wielki szacunek.
    @szestow1, pierwsze obozy koncentracyjne w ZSRR i Niemczech? Nieznajomość historii, czy ironia?

  51. Załóżmy, że politycy to osoby racjonalne (chociaż, gdy przez blog przeleciał duch skrajnego antyracjonalisty, Lwa Szestowa, to zwątpiłem na chwilę, czy można tak zakładać) i chcą od wyborców uzyskać jak najwięcej władzy dla siebie. Czyli jak chcą zdobyć jak najwięcej mandatów poselskich dla swojej partii. Jak słusznie wywodzi Tomasz Lis (dzisiejsza GW), PO samodzielnie, albo w koalicji antyPiSowej (co też jest założeniem, ale Lis i coraz większe grono komentatorów tego się trzyma) będzie musiało zdobyć aż 60%. Dla nich większość pozwalająca rządzić wynosi 60%. Aż tyle, aby uchwalać ustawy wbrew spodziewanemu wetu PiSowego prezydenta. Zatem PO musi jak najwięcej głosów wydrzeć właśnie PiSowi. Każdy taki wydarty głos liczy się podwójnie, raz – gdy zmniejsza głosy PiSu, dwa – gdy zwiększy głosy padające na anty PiS. Politycy PO więdzą o tym i starają się wkraczyć ze swym programem pod strzechy PiSowych zwolenników. Takie przesuwanie się programu, retoryki i obietnic PO w kierunku programu PiSu, w uproszczeniu, przesuwanie się na prawo, jest zupełnie racjonalne. Nie można PO nic tutaj zarzucić – tak robi większość partii na świecie, republikanie demokratom, demokraci republikanom, itd – a to nawet zwiększa szanse LiD, gdy PO przesuwa się na prawo. Co gorsza, posłowie wybrani z list przystawek, nie chodzi tutaj o PD, SdP, etc – przystawki do SLD, lecz oryginalnych przystawek sejmowych, np. Samoobrony, w tej kalkulacji liczyć się będą po stronie PiS.

    Oczywiście takie spostrzeżenie nie zmniejsza wcale wątpliwości, czy aby Donald Tusk jest (nie jest) dżentelmenem. Istnieją przecież dowody, że nie był. Ta nieufność jest w pełni uzasadniona, trzeba mu i tym z PO patrzeć na każdy gest i słowo. Ale kto powiedział, że wszystko w życiu musi być pewne (aż do znudzenia)? Ryzyko co do Tuska jest i tak lepsze niż pewność o tym, czegoo możemy oczekiwać od “dżentelmenów z Żoliborza” (uwaga na cudzysłów).

  52. szczególnie Torlinowi polecam: http://www.kosovo.cerkiew.pl/

  53. Do dzieła jątrzenia, oddalania nas od obu sąsiadów, rujnowania partnerskich stosunków, pogłębiania klęski brukselskiej, skąd kaczor drugi wracał z przetrąconym ogonem, nie wiedząc, jak zameldować nie wykonanie zadania kaczorowi pierwszemu, przysłużył się też ostatnio przeciętny obywatel IV Rzeczpospolitej, wydelegowany do Zjednoczonej Europy celem przejrzenia na oczy w drodze kontaktów z wyższą cywilizacją.

    Oto co o tych kontaktach pisze GW: „Polacy popełniają najwięcej przestępstw w Londynie.”

    Czyli nie tylko do mycia garów Polacy są zdatni. A w Polsce przestępczość spadła. Interesujące koincydencja. Ciekawe co prof. Czapiński powie na to.

  54. Dziś w „Panoramie” o 22:00 Manuela Gretkowska miała mówić o potrzebie reprezentacji kobiet przez kobiety w polskiej polityce: http://www.polskajestkobieta.org/phpbb/viewtopic.php?p=14154#14154 . Zdaje się, Panie Redaktorze, że skoro w mniejszych sprawach umów się nie dotrzymuje, to większe w ogóle szans nie mają. Sprawa trendu?, czy klimatu?
    Pozdrowienia, tss

  55. Cargo 16:46
    u nas w harcerstwie mawialo sie: głębia twojego intelektu przyprawia mnie o mdłości i lęk przestrzeni…
    Pozdrawiam
    Stara Żaba

  56. „Masowo obozy koncentracyjne, z których część była też obozami zagłady, pojawiły się w ZSRR już od początku istnienia tego państwa (patrz: GUŁAG). Powszechnie były tworzone przez Niemcy hitlerowskie od lat 30. XX wieku (w okresie II wojny światowej także na terenie krajów okupowanych w tym Polski), nosiły nazwę Konzentrationslager, w skrócie KL. Duża część z nich była obozami zagłady, przez co pojęcie obozu koncentracyjnego w Polsce zostało w znacznym stopniu utożsamione z tą formą.
    Obozy koncentracyjne różnego rodzaju istniały w wieku XX w bardzo wielu państwach. W okresie po II wojnie światowej w Polsce istniały obozy koncentracyjne NKWD dla żołnierzy podziemia oraz obozy pracy dla młodzieży antykomunistycznej oraz osób pochodzenia niemieckiego lub ukraińskiego, które są klasyfikowane jako obozy koncentracyjne.”
    (Podaję za wikipedią)

    Obozy hiszpańskie czy angielskie wcześniej wymieniane w opracowaniach nie utrwaliły się w mojej świadomości, lecz tylko wśród wykształconych w PRL-u naukowców, ale lepiej widac wspominac te nie mające wpływu na naszą historię zdarzenia niż te które zabrały życie milionom żyjącym nad Wisłą. Podręczniki historii zunifikowane nie wspomną pewnie o Oświęcimiu i o Powstaniu Warszawskim też wzmianki nie będzie. Tego chcecie znawcy historii najnowszej? Na Bałkanach pamietają niedawne zdarzenia, bo nikt im tej pamięci jak Polakom po wojnie przy użyciu sowieckiej propagandy z głowy nie wybijał. Może Pan Passent powróci do tych czasów i miast kwieciście perorowac o dżentelmenach napisze odważnie prawdę o tych dniach ukrytych dla przyszłych pokoleń. O czasach polskiej hańby. Bez takiej spowiedzi będę go niestety mniej cenił. A wy wielbiciele manier wyższych sfer poczujcie się raz jak skazaniec w celi na Rakowieckiej zdradzony przez jakiegoś „dżentelmena w białych rękawiczkach” urzędującego za biurkiem sowieckiego propagandysty, który miał mały poziom patriotyzmu we krwi. Walczcie dalej z przeszłością licząc na to, że nie wróci. Wróci. Zamiataniem pod dywan prawdziwej historii nic się nie osiągnie.

  57. Telegrafic 21.28
    No i co jeszcze mam ci podrzucić królu savoir vivru ? Napisać za ciebie pracę magisterską ?, Podać śniadanie do łóżka ? Pozamiatać ? Wyprać skarpetki ? Sam se wypierz, sam czytaj Gadomskiego albo Maleszkę, sam zbierz materiały i zbadaj emigrację zarobkową do Unii. Nie tylko ci nie bronię twego duchowego przewodnika Gadomskiego, ale wrecz Cię zachęcam, wiec po co rżniesz głupa ? Tylko nie pisz dalej w tym tonie, bo pomysle że to Bernard wrócił przedwcześnie z urlopu, albo inny marius 21 i podszywa sie pod ciebie. Pacewicz nie jest moim ulubionym publicystą i mam w Gazecie innych faworytów. Wolno mi czy mi tego zabronisz ? Holandia jest typowym „welfare state”, przynajmniej w porównaniu z Anglią, a jeżeli tego nie wiesz, to coś o tym przeczytaj i nie pakuj jej do tego samego worka co GB. Pamietaj tez że najlepiej traktują imigrantów nie kraje ultrarynkowe, ale właśnie państwa opiekuńcze, jak choćby Kanada czy kraje skandynawskie. Jak ci się tak podoba w kapitalizmie rynkowym, to zawsze możesz się wynieśc do Argentyny, Brazylii, nawet do USA, ale chyba bardziej liczysz na kanadyjską emeryturke i służbę zdrowia ? A narazie to kontynuuj swoje eleganckie wypowiedzi o nietolerancji i jaczejkach. Dajesz piękne przykłady kulturalnej dyskusji, odpowiadania na poruszone tematy i używania naukowych argumentów.Przyjmujesz cudze i nigdy, przenigdy nie chcesz, aby twoje było na wierzchu, za wszelką cenę. Pytałem cię o żródła twojego repertuaru wyzwisk, bo to mnie jedynie interesuje, skoro nie potrafisz podać żadnych przekonujących dowodów na swoje tezy. No i co ? Czyżbym trafił z tą polonijną gazetką ? Pyzol vel Kaska chyba ci odpali jakiś medal i bedziesz miał zalatwioną pozytywną antykomunistyczną lustrację, bo to ona właśnie wystawia świadectwa moralności na Kanadę. Bye bye bez odbioru.

  58. Telegraphic observer!
    A propos dżentelmenów: W dyskusji , zainicjowanej poprzednim artykułem naszego Szanownego Gospodarza, oprócz kategorycznych sądów nad moją wypowiedzią raczyłeś wyrazić przypuszczenie, iż jestem polskim zazdrośnikiem i potrafię tylko biadolić. To typowa retoryka, dla wszystkich, którym brakuje argumentów. Opisana już w XIX w. przez Schopenhauera w jego ” Heurystyce”.
    Jeżeli chcesz dalej dyskutować, na wskazanym przez siebie poziomie, bądż choć na tyle uczciwy, by wyznaczyć twarde kryterium życiowego sukcesu, po spełnieniu którego, twój oponent nie będzie narażony na zarzut zawiści.
    I na koniec, przyjacielska rada.
    Gdy zarzucasz komuś zawiść, liczyć się z posądzeniem o megalomanię.

  59. Miło mi zawitać na pańskim blogu.Nie sądzi pan,że umowa Tuska i Prezydenta dotyczyły jednak innej transakcji.Przecież Tuski nie jest idiotą.Kto siada do stołu wiedząc,że reszta gra znaczonymi kartami?Mozę chodziło o to,że sprdzedano za wybory pierwszego szeryfa IVRP pana Ziobrę? Zapraszam do mnie na novaera jordanrzepka.blog.onet.pl Tam już niejednokrotnie moje teorie się sprawdziły.Zapraszam i ciekawym co Pan na to?

  60. >Bobola godz.20:34

    Uwaga!Bobola redivivus!Wrócił i doradza maszynistom parowozu dziejów jak prowadzić negocjacje żeby wilk był syty i koza cała.

    a.j

  61. A ja stawiam,że panowie Tuski i Kaczyński przechandlowali szeryfa IVRP Ziobrę. Bo kto o zdrowych zmysłach ruszy zasiądzie do stołu(PO) przy którym gra się znaczonymi kartami(wybory)Zapraszam na novaera jordanrzepka.blog.onet.pl Wszystkie moje tezy się potwierdziły więc czemu nie ta?Ciekawym pana opini.Pozdrowienia

  62. „Dżentelmeńska umowa”?
    Polecam scenę z „Vabanku” – tę w której zagrał Henryk Bista.

    Nowa wersja brzmiałaby mniej więcej tak:
    Jarek do Lecha:
    -czy to prawda że zawarł Pan z D. Tuskiem „gentleman agreement”?
    -nie robię nic o czym by Pan nie wiedział,Panie Prezesie.
    🙂

  63. Pierwsze obozy koncentracyjne w historii były dziełem Hiszpanów
    i powstały na Kubie w XIX wieku.

  64. „…Wszyscy kochają orła białego i Matkę Boską Częstochowską. “PiS taką właśnie ofertę przedstawił Polakom. Stworzył złudzenie, że przywróci tradycyjną Polskę wspólnotową.”
    To cytat z poprzedniego felietoniku publicysty…
    Zrodlo oczywiscie to prawdziwa krynica dzentelmenstwa – NIE.
    Otoz prawdziwy dzentelmen ma do takich dyrdymalow jak Matka Boska i Orzelek zdrowy pragmatyczny dystans.
    Przeciez nie istnieje cos takiego jak tradycyjna polska wspolnota moze jedynie byc jej zludzenie. wspolnota to moze byc jedynie – interesow.
    Przychodzi Rywin do Michnika…
    To takie nie-nowoczesne i nie-pragmatyczne.
    Jak sobie daje rade publicysta – fan imperiow (tak mu sie jakos zawsze uklada – albo CCCP albo USA albo oba na raz – wot pragmatyzm) z nadetym to dziesiatej potegi patriotyzmem amerykanskim.
    Czy jest on w przeciwienstwie do polskiego nowoczesny?
    No chyba musi byc jakies zreczne wytlumaczenie…

  65. Trwa kampania wyborcza-juz od dwoch lat,a na dzisiejszym etapie Pis odwoluje sie do patriotyzmu czemu ma sluzyc defilada w stylu radzieckim i straszy wyborcow a to Niemcami,agentami,domniemanymi zamachami i tajemna wiedza na temat ukladu.
    Mamy sie bac i miec nadzieje ze Kaczynscy beda rzadzic dalej,to jak scenariusz dreszczowca z Hollywood.
    Ciekawy scenariusz ale zamiast thilera politycy serwuja nam komedie na granicy kiczu ktory przeradza sie w farse.
    Obawiam sie ze duzo winy znajduje po stronie wyborcow i mediow,ktore daly sie wciagnac w ta brudna gre,ktora do niczego nie prowadzi.
    To wirtualny swiat polityki ktory zostal stworzony na potrzebe igrzysk.

  66. Do Wodnika53:
    Nie wiem czy pamiętasz taki film Zafranovicia z końca lat ’70 „Okupacja w 26 obrazach”. Być może to była serbska optyka wojny w Jugosławii, ale obawiam się że rzeczywistość była jeszcze gorsza. Pozdrowienia.

  67. Dżentelemnami są obaj Bliźniacy, całują panie w rączki, puszczają je przodem w drzwiach (nawet Barbarę Blidę puszczono przodem samą do łazienki!!). Narodowi wystarczą zewnętrzne objawy, a więc mamy dżentelmenów. A dotrzymywanie umów to przecieź szczegół – kto ich dzisiaj dotrzymuje. Dali emerytom nieco gotówki, pozwololi za bezcen kupować mieszkania (bo ich nie wybudowali), przepełniaja więzienia, jak nikt przed nimi, trzymaja za twarz korupcję a nawet ją wywołują we własnych szeregach, wywalają ze stanowisk co silniejszych, zdolniejszych i bardziej obrosłych w piórka dygnitarzy, są przezroczyści jak stale zmywana szklaneczka, wygląd też mają taki swojski, przeciętny, inteligencją sie nie popisują – są tacy jak większość Narodu. A Naród jest przecież w większości dżentelmeński. Całuje panie po rączkach, puszcza je przodem… Czasem tylko traci cierpliwość i wypsnie mu się brzydkie słowo lub ktoś kopmuś przyłoży. Ta włądza jest zrozumiała opowszechnie. I ma trwać!!

  68. Bobola:
    Poglady marne i jeszcze bledy ortograficzne?…..

css.php