Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

9.11.2007
piątek

Orły i sępy

9 listopada 2007, piątek,

Piątek, 9 listopada 2007 r. to dopełnienie wyborów 21 października – sukces Tuska i Platformy, gorzka pigułka dla prezydenta oraz PiS. Co jednak Donald Tusk zrobi z władzą i przy pomocy jakich ludzi będzie ją sprawował, to nie jest do końca jasne. Na razie zapowiedział, że nie będzie rewolucji ani odwetu (to ostatnie „Dziennik” oraz inne pisma z obozu IV RP odnotowały na czołówkach, na pewno będą trzymały nowego premiera za słowo, prawica będzie broniła swoich instytucji, jak media publiczne, oraz ludzi, jak niepodległości).

Tusk postępuje słusznie rozpoczynając powoli i z umiarem – już tym samym podkreśla różnicę wobec Jarosława Kaczyńskiego, który wstrząsnął Polską, chętnie  mówił o rewolucji (zwłaszcza moralnej), i tak długo trząsł, aż sam  spadł. Tusk oferuje normalność, może nawet stabilizację, której ludzie są spragnieni. Widok polityków, którzy prosto z kościoła lub z Jasnej Góry, tą samą ręką, którą przekazywali znak pokoju, chwilę potem okładali już swoich rywali, trochę chyba narodowi obrzydł. Tusk przejmuje władzę elegancko, w odróżnieniu od swoich poprzedników, którzy nie potrafią się z nią rozstać.

Pierwszą poważną próbą przed jaką stoi nowy premier jest utworzenie rządu. Tylko ktoś bardzo odważny i kompetentny, kto wie „wszystko o wszystkich”, mógłby pokusić się o ocenę dotychczasowych propozycji personalnych nowego premiera. Ja takich kwalifikacji nie mam, stać mnie tylko na luźne uwagi. Pawlak jako wicepremier nie  budzi wątpliwości – jedyny koalicjant, polityk doświadczony, zawodu raczej nie sprawi. Jako minister Gospodarki jest niewiadomą. Kilka dni temu Monika Olejnik przepytywała go ze stopy procentowej  oraz innych detali, ale na tej podstawie ocenę trudno wystawić ocenę. Dużo będzie zależało od ekipy Pawlaka i pozostałych ministrów gospodarczych (Finanse, Skarb, Infrastruktura) – tu kandydują ludzie raczej mało znani, co nie musi  znaczyć niekompetentni, nawet prof. Rostowski nie kojarzy się szerzej z wyraźnym programem.

Rząd Tuska raczej nie będzie pełen wybitnych indywidualności. Niektórzy składają to na karb samego premiera, który podobno nie przepada za orłami, inni winią za to rzekomo krótką ławkę Platformy (choć w to trudno uwierzyć), jeszcze inni twierdzą, że sporo ludzi odmawia objęcia stanowisk w rządzie, ponieważ woli trzymać się z dala od polityki. Tym ostatnim się nie dziwię. Schyłek SLD i dwa lata rządów PiS na pewno nie przysporzyły  blasku polityce.

Nazwisko Grzegorz Schetyna (MSWiA) niewiele mówi. Wiadomo, że to doświadczony działacz partyjny i jeden z  najbardziej zaufanych ludzi Tuska, ale kto zacz – nie wiadomo. Podoba mi się kandydatura prof. Zbigniewa Ćwiąkalskiego. Czytałem jego wypowiedzi i wierzę, że to człowiek, który może przywrócić właściwy sens słowom „prawo” i „sprawiedliwość”. Podoba mi się kandydatura Katarzyny Hall na Edukację – będąc co miesiąc w Trójmieście słyszałem  wiele dobrego. Podobnie jak Donald Tusk mam problem z MON.  Najlepszym kandydatem byłby … Radosław Sikorski, który wojsku się oświadczał i jego oświadczyny zostały przyjęte. Niestety,  Tusk jest już chyba z Sikorskim „po słowie” i widzi go w MSZ. Obecnie zresztą trudno byłoby mu się wycofać, żeby nie wyglądało to na ugięcie się przed K&K. Sam zresztą pisałem w tym miejscu, że Sikorski będzie dobrym ministrem Spraw Zagranicznych, aczkolwiek wolałbym na tym stanowisku kogoś bardziej powściągliwego, kogo Bruksela, Waszyngton (wkrótce zapewne Demokratów), Berlin i  Moskwa powitałyby z aplauzem. Sikorski jest człowiekiem zdolnym, więc Europy się nauczy, w Berlinie ani w  Moskwie nie będzie już wspominał Ribbentropa i Mołotowa, a w Waszyngtonie zbliży się  także Demokratów, ale być może są tacy, którzy już te zadania mają odrobione.

Przychodzi mi na myśl Janusz Reiter, odwołany niedawno ambasador w Waszyngtonie, przedtem w Bonn. To mój kandydat, jak nie teraz to w przyszłości. Świetnym kandydatem byłby także Roman Kuźniar, b. dyrektor PISM, b. dyrektor departamentu strategii i planowania MSZ, jeden z nielicznych odważnych, który wyłożył argumenty przeciwko tarczy ,ale i na tych argumentach się „wyłożył”, gdyż za karę został  zwolniony z PISM i jest teraz na UW. Czy Tusk mógłby powierzyć wysokie stanowisko przeciwnikowi tarczy – oto jest pytanie?

Na kilka dni przed ogłoszeniem, skład rządu Tuska nie zapowiada się  imponująco, ale pozory mylą. Skoro ludzie z cienia, jak Ziobro czy Szczygło, mogli okazać się sępami, to ludzie Tuska mogą okazać się orłami. Poczekamy – zobaczymy.

Na razie rozwija się kryzys PiS i prezesa. Jarosław Kaczyński traci grunt pod nogami: Dorn („ten najwyższy”), Ujazdowski, Zalewski, Polaczek, Krzywicki, a przedtem Marcinkiewicz – to potężna wyrwa w jego obozie. Co prawda panuje zgodność, że nie ma PiS bez prezesa Kaczyńskiego, ale po XX Zjeździe, w grudniu, to już nie będzie ta sama partia ani taki sam wódz. Blizny pozostaną, a ponieważ JK nie kwapi się, ani chyba nie jest w stanie, zmienić stylu – nie wiadomo jak długo pozostali będą chcieli to firmować. Zwłaszcza najbardziej wierni pretorianie – złotousty Cymański, wierny Gosiewski, pojętny Kuchciński. Na razie JK  nie ustaje w obelgach, mówiąc, że ma „opory przed łganiem w żywe oczy”, bo w odróżnieniu od Tuska nie wychował się na podwórku. Centrum Informacyjne Rządu, które pracowicie (i za pieniądze podatników) spisywało ataki Platformy na PiS, powinno te słowa ustępującego premiera zapisać w księdze „ataki JK” – niestety, takiej księgi rząd nie prowadził, a szkoda, bo byłaby grubsza niż książka telefoniczna.  

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 125

Dodaj komentarz »
  1. Ciekawe jest to, że wiceprezesi PiS złożyli rezygnację po przegranych wyborach. Wcześniej formuła PiS im odpowiadała? Mam nadzieję, że ta zbieranina nigdy nie odzyska już utraconych kształtów i posępne twarze byłych i obecnych pretorian K&K szybko odejdą w zapomnienie.

  2. „Co nas więc może czekać pod rządami PO? Prawdę mówiąc – nie za bardzo wiadomo. Niby partia ta spisała sobie jeszcze na wiosnę coś w rodzaju programu, jednak już w trakcie kampanii wyborczej jej działacze i sam prezes wielokrotnie się od niego dystansowali, więc ostatecznie cele i zamierzenia PO, poza oczekiwaniem na cud, okazują się bardzo mgliste. Jedyne prognozy można snuć z dotychczasowej działalności, ta zaś, jak na razie sprowadzała się do biadolenia, że jest źle. Pozostają więc domysły, w których należałoby uwzględnić dwie kwestie. Po pierwsze, PO zapewne nadal będzie się starać być anty-PiS-em w tym sensie, że nie podejmie żadnych drastycznych decyzji (choćby były dobre dla Polski), które mogłyby wywołać sprzeciw opiniotwórczych środowisk w kraju i za granicą. Po drugie, pewne grupy interesu, które postawiły na PO i udzieliły jej wsparcia – choćby w postaci wspomnianego „profilowania” niektórych mediów czy odpowiedniego „nastrajania” salonów europejskich – będą oczekiwać, że ich inwestycja przyniesie zamierzone efekty. A tak się jakoś składa, że wspomniane środowiska opiniotwórcze i grupy interesu w dużej mierze się ze sobą pokrywają. Dlatego rządy PO mogą przypominać rządy AWS skrzyżowane z gabinetem Marka Belki, co oznacza pozorowane i kosztowne reformy, dokonywane po to, aby ukryć to, że właściwie niczego się nie zmienia. Należy pamiętać o tym, że liberalna i prorynkowa retoryka PO jest tylko retoryką i choć partia ta wygrała głosami młodych, liczących na poprawę koniunktury gospodarczej, a więc ów irlandzki cud Tuska, to jednak jej intelektualnym i politycznym zapleczem jest – co widać na przykładzie samorządów – stara gwardia działaczy wychowanych przy Unii Wolności i KLD zgodnie z kanonami „michnikowszczyzny”.

    (…)

    Damian Leszczyński

    I co z tego ma miec publicysta…?
    SPOKOJ!

  3. U W A G A – O G L O S Z E N I E !
    Dzzis konczy sie IV Rzeczpospolita, jutro rozpoczyna 2ga Irlandia Polska.
    Dzis konczy sie czs kaczorow i kaczyzmu, jutro rozpoczyna czas donkow i donkeyzmu – czytac donkizmu-.
    I od razu widac, Donek nie postawi na indywidualnosci – bardzo sie ich obawia – i wezmie do rzadu miernoty latwe do kierowania.
    I taki bedzie rzad i taki donkeyzm.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Redaktorze !

    O personaliach nie ma sensu rozmawiać – Tusk jest premierem, on bierze „za to niemałe pieniądze” nasze, podatników i to on za wszystko odpowiadać będzie. To reguła i podstawowa zasada demokratycznego państwa. On jest szefem, on firmuje wszystko swoim nazwiskiem i on ponosi konsekwencje – personalne, moralne i wszelakie – za takie wybory i decyzje. To normalność o której się tyle mówi.
    Co do rozpadu (rzekomego, można mówić co najwyżej o „ruchach tektonicznych”) w PiS-ie nie wieszczyłbym tego przed wcześnie. Patrzę na tę formację szerzej – i tak sądzę należy ją ujmować – niźli tylko na polityczny twór braci K&K i ich totumfackich. To jest to co opisałem w swym poście u A.Szostkiewicza – potężna polsko-ksenofobiczno-klerykalno-mesjanistyczna sfera naszej mentalności społecznej, posiadająca „od zawsze” (uwarunkowania: historyczne, społeczne i poniekąd polityczne – bo one też wynikają z poprzednio wymienionych aspektów) swe miejsce nad Wisłą i Bugiem (Odra też ale w mniejszym stopniu). Zanik czy rozpad PiS-u nic tu nie zmienia bo ta świadomość pozostanie, ukryta (nieutożsamiona politycznie), kotłująca się „pod czaszkami” w formie nienawiści do każdego „innego”, „fumów”, zawiści, antysemityzmu, ruso-, germano- i (innych) fobii, zwierzęcego antykomunizmu, antyliberalizmu, antymodernizmu itd. I nie jest to kwestia wieku, przekonań politycznych czy wykształcenia – to sposób postrzegania świata, ludzi i podejścia do życia.
    Zmiana tej świadomości, będącej a priori klientem PiS-owskopodobnej wizji dziejów i świata, takiego samego patrzenia na ludzi mających przeciwstawne sądy „do naszych” wymaga gigantycznej pracy edukacyjnej i zmiany warunków życia najszerszych z możliwie warstw polskiego społeczeństwa. Takiej pracy edukacyjno-propagandowej (nie wstydzę się tego schlagwortu bo on ma też swe „pozytywy”) dokonały na Zachodzie ruchy lewicowe i rządy lewicy. I dlatego w Polsce musi być miejsce – ze względu na te wymogi i wyzwania – miejsce dla „lewicy” (jako formacji odwołującej się do określonych paradygmatów i proponujących określone, sprawdzone i skuteczne rozwiązania a’la tradycje Oświecenia francuskiego). Polskie CDU/CSU (PO i PSL) z racji swego „konserwatyzmu” i tradycjonalizmu – deklaracje i przekonania leaderów oraz racje elektoratu – nie są w stanie przeorać w tej materii polskiej świadomości.
    Tak jak napisałem na blogu AS – mój optymizm wobec tej koalicji jest stonowany i ograniczony; normalność – tak, ale w przestrzeni codzienności, zmiana w świadomości i rozpoczęcie pracy „nad zmianami” polskiej świadomości – przede wszystkim tych 5 mln głosujących na PiS (czyli za określona wizją Polski, życia, kultury etc.) – tu nie mam złudzeń. A więc „recydywa” w postaci PiS-bis (nazwa jest tu nie ważna, ważny jest sam problem) – jak najbardziej możliwa, w formie „hard”.
    Partie chadeckie i konserwatywne konserwują stan świadomości – takie jest ich „jestestwo” formalne i mentalne.
    Pozdrawiam serdecznie.
    WODNIK53

  6. „Waszyngton (wkrótce zapewne Demokratów)”
    Widze, ze idzie Pan z duchem czasu, jak media szwedzkie. Dla nich to Hillary Clinton jest nastepnym prezydentem. Ale przed poprzednimi wyborami byl nim John Kerry wiec i tym razem stawiam na republikanina a wsrod nich na Giuliani’ego.

  7. W istocie, pozytywne zmiany, przynajmniej pod względem sposobu uprawiania polityki, widać jak na dłoni. Wystarczy wspomnieć, że Streżyńska, jedna z nielicznych dobrze ocenianych urzędniczek wybranych przez poprzednie rządy, ma zostać na swoim stanowisku. Szkoda, że to samo nie może dotyczyć Gęsickiej, która wyrządziła sobie krzywdę startując w wyborach, zamiast utrzymywać swój wizerunek niezależnego fachowca.
    Ale w wielu kwestiach więcej będziemy mogli powiedzieć dopiero po powołaniu nowego rządu. Po pierwsze, ilu będzie reprezentantów PSL w resortach Platformy, w szczególności tych siłowych? Jak zostanie zakończony konflikt (dyskusja?) w sprawie obsadzania urzędów wojewodów?
    A potem: jak obsada tych stanowisk wpłynie na politykę nowego rządu? Bo pewne obawy mogą budzić zarówno plany PSL by mieć 5 wojewodów, jak i PO, która chce te urzędy zmonopolizować w swoich rękach. Szczególnie, że jednym z najciekawszych projektów Tuska jest „likwidacja urzędów wojewódzkich” (vide wywiad w „Polityce”), pomysł rodem z serialu „Ekipa”. Czy ambicje, a przede wszystkim pęd na stołki obu partii, w szczególności ich „tyłów” nie doprowadzi do upadku tej koncepcji, która może zniechęcić wielu działaczy, zwłaszcza prowincjonalnych, którzy liczą na jakieś korzyści z udziału ich partii w rządach?

  8. Fakt, nie pomyślałem o Reiterze… to byłaby doskonała propozycja…

    Ma Pan rację – ten rząd może nie będzie miał wybitnych osoistości – ale właśnie dlatego Tusk będzie mógł nad nim panować i ludzie nie będą sobie wchodzili w kompetencje. Bardzo jestem jednak ciekaw ministra finansów.

    Ale najważniejsze dla Tuska – to margianalizacja obozu prezydenckiego. Jeżeli z tym sobie nie da rady – to może być ciężko.

    Ukłony

  9. Czy dla Dobra Polski media mogłyby pomijac informacje o K&K i PISie? Myslę, że żyłoby i pracowało się nam wszystkim dużo lepiej, a i dla nich byłaby to sroga kara. Po co zasilac i sztucznie utrzymywac przy życiu coś, co jest dla nas wszystkich destrukcyjne?

    pozdrawiam serdecznie
    mgiełka

  10. Pan Passent chwali Tuska za to że rozpoczyna powoli i z umiarem, oraz zauważa ,że Tusk oferuje normalność, której ludzie są spragnieni. Bardzo to zachowanie Tuska miłe w odbiorze, pozytywnie refleksyjne .Teraz łagodni z usposobienia słowianie będą mogli żyć bezstresowo, na łąkach będą pasły się owieczki Lambi, a wszystko będą spowijały dżwięki przepięknych mazurków i polonezów Chopina…
    Z tego co jednak mówią osoby pozbawione powyższej wrażliwości, każde zachowanie osoby na tak newralgicznym stanowisku jak premier, powinni kierować się wyłącznie pragmatyzmem i regułami sztuki rządzenia.
    Premier, który uprawia taktykę kunktatorską , powoli i z umiarem ,skasuje się na modyfikacje swojej pracy pochodzące z zewnątrz, np. z PiS-u.
    Premier, który ma program, w który wierzy, musi wyprzedzać wszelkich zewnętrznych
    modyfikatorów jego poczynań – przynajmniej o krok. Tylko metoda ekspansywna pozwala panować nad realizowanym programem. Chyba ,żę pan Tusk jeszcze nie bardzo wie co powinien robić i stąd ta delikatność i łagodność.
    Po drugie – nie za bardzo raduje mnie fakt, że Tusk miałby oferować minormalność, bo wie że ja tego potrzebuję. Normalność to ja kupiłem głosując na PO i nie chciałbym już więcej tego celebrować. Teraz marzy mi się , żeby nasz rząd działał energicznie, profesjonalnie, i żeby widoczne były jego realizowane zamysły, które dawałyby prawie że porywające naród pozytywne efekty naszego wspólnego wysiłku.Jeśli rząd będzie skupiał się na świetnym rządzeniu, i będą tego efekty, to my sami znormalniejemy.
    Zyczę mu tego i trzymam kciuki.
    Personalia, to też problem Tuska. Nasza rola to patrzeć mu na ręce. To już nie sympatyczny Donek,\.Teraz to premier RP. Bardzo wiele od jego rządzenia zależy dla naszych przyszłych losów. Bycie Premierem- to osiągnięcie pozycji obciążonej najwyższymi obowiązkami.
    Słowo o „podwórkach Kaczyńskiego Jarosława”. Ja jestem zażenowany, do stanu przedwymiotnego rezonansem jaki to wywołuje , zwłaszcza wśród osób zajmujących najwyższe stanowiska w państwie. Kiedy wdzę , jak marszałek Sejmu RP pan Komorowski,”sili się na psycho-socjo-analizę tego ,co palnął sobie pan Jarek, zamiast godnością pełnionej funkcji być ponad tym, to zaczynam czuć się „W SWOIM KRAJU”.

    Pozdrawiam,Eddie>

  11. Szanowny Panie Redaktorze!

    Mnie niepokoi coś innego. Pierwsze, to wzrost żądań PSL (jeżeli to prawda, co dzisiaj napisano w różnych gazetach), drugie – wygaszenie w PO chęci rozliczenia takich instytucji jak CBA i ABW oraz wielu z czołowych polityków PiS (Ziobro, Kamiński, Wassermann). Jeżeli jest to tylko chwilowe, aby lepiej wypaść przy przejmowaniu władzy, w porządku. Na dalszą metę, błąd. Rozliczenie tego, co było złe w czasie pełnienia władzy przez PiS powinno mieć na celu pokazanie, że nikt nie pozostanie bez kary (jeżeli coś mu się udowodni), drugie zaś to ostrzeżenie dla „swoich”. Uważajcie, po was przyjdą inni. Tylko właśnie przy tym mam wrażenie, że obawa o późniejsze rozliczenie (jeśli my, to i nas) wstrzyma dociekanie, kto i kiedy zawinił.
    Co do PiS, to każda partia, która traci władzę, traci także członków i zwolenników. Nie przypuszczam, aby PiS był wyjątkiem. Mam nadzieję, że nim nie będzie.
    Ciekawi mnie, czy prof. Religa dalej bedzie opowiadał (cisną mi się niezbyt grzeczne słowa) „uzasadnienia” decyzji JK.

    Pozdrawiam

  12. Panie Redaktorze,
    Styl odchodzenia jak i wcześniej okres rządów braci K. poraża prostactwem. To wychowanie „niepodwórkowe” poczynając od „spieprzaj dziadu” do formy zaproszenia Donalda Tuska na uroczystość nominacji emanuje zwykłym chamstwem. Zawiniła bona czy mamusia?!

  13. Szanowny Panie,

    Szczerze powiedziawszy personalia przyszlych ministrow maja niewielkie znaczenie praktyczne, bo wiedze teoretyczna i praktyczna mozna zdobywac nie tylko w swietle reflektorow i stojac w pierwszym szeregu partyjnych czynowników.
    Maja za to bardzo duzy potencjal PR-owski – o ile sa to nazwiska powszechnie znane – mniejsza z tym czy i u kogo budzą zaufanie.
    A ja chcialbym, zeby w koncu na czele resortu stawal czlowiek majacy pojecie czym sie bedzie zajmowal. Dosc juz mam tych wszystkich „zasluzonych dzialaczy partyjnych”, ktorzy moze i znaja sie na polityce, ale nie znaja sie na zarzadzaniu, nigdy nie byli managerami i nie maja zielonego pojecia o resortach ktore sie im powierza.
    Tak wiec z otwartymi ramionami przyjme wszystkie kandydatury, ktore sa wysuwane majac na uwadze przyszle zyski dla Rzadu i Polski, a nie przeszle zaslugi dla partii i jej Prezesa.

    Z wyrazami szacunku,

    Leszek „Leszczur” Bialecki

  14. Marcinie:
    Zwycięstwo spaja. Przegrana dzieli. Nie ganiłbym za to ‚buntowników’ (swoją drogą, też mi bunt, ale jak się pozwoliło wejść sobie przez JK na głowę, to tak potem to się kończy…) — to ogólniejsza zasada, gdzieś tkwiąca w ludzkieh podświadomości. Zwycięstwo tłumi wewnętrzne niesnaski, zbliża ludzi ideowo odległych, przyciąga koniunkturalistów. Teraz na to musi uważać PO, a PiS zbiera cięgli za swe dawne zaniedbania.

    JKJK:
    Z rozliczeniami jest problem. Z jednej strony są potrzebne (CBA, prokuratura, media publiczne), bo władzę brzydko zawłaszczano, w sposób nie zawsze się mieszczący w granicach prawa, a jeszcze rzadziej — rozsądku. Ale wszelkie rozliczenia rodzą konflikty, tworzą wrażenie braku powagi urzędów, a przede wszystkim zabierają czas potrzebny na dobre rządzenie. Wątpię by wyborcy chcieli za 4 lata usłyszyć: „gospodarka leży, bo nie mieliśmy na nią czasu, zajmując się komisjami śledczymi”.

    Co do ostrzeżeń na przyszłość — tak, masz rację. Ale też lekcją na przyszłość nie powinny być czystki i zemsta po objęciu władzy. Tu potrzebny jest umiar. A i tak pojawią się głosy i myśli, że to tylko polityka, że obcy zostanie ukarany za nic, a swojego nigdy kara nie spotka. Po wyborach w 2005 Żakowski pisał, że powinno się powołać do nadzorowania walki z korupcją i nadużyciami kogoś z opozycji. Ta „opozycja” jest nierealna w naszych warunkach (bo albo PiS, co oznacza ciąg dalszy obecnej zabawy, albo LiD, na co nie przystaną nie tylko Andrzej Falicz z Blizną), ale sugestia by szukać kontrolera poza własnym gronem, kogoś kto nie będzie miał oporów by karać aktualnie rządzących, jest słuszna.

  15. „Tusk przejmuje władzę elegancko, w odróżnieniu od swoich poprzedników, którzy nie potrafią się z nią rozstać.”

    Zgoda. Ale czy Polacy czasem nie przyzwyczaili sie już do „standardów” IV RP i tego eleganckiego przyjmowania władzy nie poczytają Tuskowi za polityczne niedołęstwo? Oby jego decyzje personalne i – w następstwie – styl rządzenia nie dały ku temu żadnych powodów. Czego sobie i Państwu gorąco życzę.

  16. Styl oddawania władzy przez PiS żenujący. Premier Kaczyński,który cały
    czas twierdził, że jego rząd to rząd zwykłych ludzi dla zwykłych ludzi na
    koniec temu zaprzecza. Wywyższa się bo jako „panicz” został wychowany
    na żolborskich salonach i podwórkowy motłoch nie dorasta mu do pięt.
    Swoją drogą gdzie to się uchowało to jeden Pan Bóg wie. Co do odwetu
    na PiS-ie to nie należy go mylić z rozliczeniem a ono musi nastąpić bo to
    Tusk obiecał w kampanii. LiD komisji Blidy nie popuści. Jeśli Tusk się na
    to nie zgodzi od początku stanie się niewiarygodny on i jego rząd. Jeśli
    PiS poczuje się bezkarny, to razem z prezydentem urządzą Tuskowi
    piekło a wyrolowi z LiDu nie będą skorzy do pomocy.
    Pozdrawiam

  17. Szanowny Panie Danielu

    Cieszę się, że od dzisiaj Tusk zacznie formalnie odpowiadać za tworzenie rządu wierząc jednocześnie, że będzie on bardziej normalny od poprzedniego.

    Niepokoią zaś sygnały w formie oficjalnych wypowiedzi dawane przez PO, że chętnie widziałaby określonych prominentnych działaczy PiS-u w swych szeregach. Jeżeli zaczną to realizować, to niewiele będzie ich różniło od poprzedników. PO nie jest w tak „dramatycznej” sytuacji szukania głosów niezbędnych do utrzymania się przy władzy w jakiej był PiS. Ruchy takie zawsze są jednak działaniami z pogranicza świńskiego zachowania, bez względu jakiemu mają służyć celowi. Jest to krótkowzroczne, krzywdzi się tu zarówno tych wyborców którzy głosowali na takich osobników bo chcieli ich mieć w PiS, jak i tych, którzy nie chcieli ich mieć w PO dlatego na nich nie głosowali. Tak czy inaczej, jest to urządzanie sobie drwin z wyborców, czemu tylko nie głoszono takich zamiarów przed wyborami?

    O wyczynach nominacyjnych odchodzących orłów lepiej nie wspominać, bo klawiatura wybiera jedynie zestawy liter tworzących niecenzuralne zwroty.

    Pozdrowienia dla wszystkich

  18. PAK,
    masz rację. Rozliczanie nigdy nie jest miłą pracą i nie zwiększa miłości bliźniego, ale, tak jak w wielu przypadkach operacje, jest konieczne. Tak jak Ty czekam na to, jak Tusk się do tego zabierze.
    Jeszcze parę godzin, a potem dni i powinniśmy wiedzieć na ten temat trochę więcej.
    Bądźmy więc optymistami. Odsuwanie od władzy PiS już się rozpoczęło.

    Pozdrawiam

  19. „Ptak ptakowi nie dorowna – nie polezą orły w g..na””
    „Rozdziobią nas sępy i kaczki”
    „Lepszy orzel w garsci niz kaczka na dachu”
    „Wlazłeś między kaczki kwacz jak i one”.
    „Kaczka kaczce oka nie wykole”.

  20. Panie Danielu. Radek Sikorski. Nie zgadzam sie z Panem, ze musi sie uczyc Europy, bo nalezy do waskiego grona ludzi, ktorzy te Europe rozumueja lepiej niz inni,. On sie musi uczyc Polski i tego jak pracowac pomiedzy ludzmi podlymi i miernymi jak Pan Szczyglo czy (tylko) miernymi jak panowie Macierewicz czy tez z ludzimi o ktorych, powiedzmy oglednie, nie mozemy powiedziec, ze naleza do tytanow intelektu ( za co ich winic nie nalezy) jak Pan Putra

    Drugi komentarz, dotyczy ostatnich doniesien, ze LK nie raczyl przyslac Tuskowi pisemnego zaproszenia na uroczystoc desygnacji. Ten i poprzednie „wyskoki” pana prezydenta sa kolejna lekcja dla Narodu. Nie wybierajcie ludzi z wydatnym syndromem ratlerka. Tacy szczekaja, gryza nie z powodu a dlatego ze sa mali i wszystkich sie boja. Ciekaw jestem czy Narod znajdzie w sobie sile aby wyjsc na ulice zeby przegonic kaczynskiego w niebyt, precz, Bodaj go wilcy zjedli

  21. Osobiście nie podoba mi się że dośc intensywnie jest odsuwany Bogdan Zdrojewski- bardzo zdolny polityk, mogący pochwalić się jednym z najwyższych wyników wyborczych w kraju. Na polu „wrocławskim” okazał się świetnym zarządcą, zdolnym, solidnym i lubianym. Dlaczego, mimo tak duzego zaufania wyborców jest odsuwany od najwyższych stanowisk? Głosowałam na PO, ale ta kwestia bardzo mnie martwi.

  22. Mnie bardzo zadziwiła informacja (pana Brudzińskiego), że przejawy uprzejmości, savoire-vivru i w ogóle kultury osobistej to tylko odruch Pawłowa.
    Oczywiście, od dziś nie witamy się z nikim, bo Kaczyński może to odebrać, że chcemy go upokorzyć.
    Czy oni w tej partii przechodzą jakieś szkolenia z braku kultury i chamstwa? Czy też to takie samorodne talenty? Unia chorych z frustacji i zawiści? A może po prostu prześcigają się w przypodobywywaniu się panu prezesowi?

  23. Stanowiska dla ludzi spoza głównego nurtu, takie które przynajmniej mi się jeszcze z niczym nie kojarzą jawią mi się wbrew pozorom bardzo pozytywnie. Nadzieję żywię, że osoby te będą rzetelnymi rzemieślnikami, …a czemu nie, może nawet wizjonerami z dobrymi pomysłami na naszą kochaną, beznumerkową RP. Niestety na razie to tylko nadzieja, oby niedługo to było przekonanie.

    A co do odchodzących, to już premier Leszek mówił że to istotne jak się kończy (on chyba cały czas chce wrócić tylko po to, zeby skończyć z klasą) i JK prezentuje się od najgorszej strony. Szczury powoli zaczynają uciekać, a że to czasem są to osoby cenione to można się liczyć z tym, że jak już w końcu zdecydują się przekroczyć burtę to razem ze swoim małym pakuneczkiem elektoratu. A ja na to, w tym przypadku to „im gorzej tym lepiej”

  24. Jurgi: nie chodza na zadne szkolenia – oni te talenta maja wrodzone.

    A juz powazniej mowiac – porazki sa tym dotkliwsze im czlowiek jest ambitnejszy. Dla braci K. – jako ludzi o niezmierzonej ambicji – bol zapewne jest nie do zniesienia. I pozostaje mi tylko im wspolczuc. Natomiast absolutnie nie jestem w stanie sie zgodzic i zaakceptowac stylu w jakim PiS odchodzi od wladzy. Wychodzi na to, ze nie tylko media sa im wrogie, nie tylko „szare sieci” oraz uklady i ukladziki, ale wrecz sam „narod” okazal sie najwiekszym niewdziecznikiem.
    Oni myla „maniery” z „manieryzmami”, „zdecydowanie” z „chamstwem” a „konsekwencję” z „bezmyślnym uporem”.
    I dobrze, ze odchodzą – im dalej tym lepiej. Ja nie bede za nimi tesknil – co i Wam szczerze polecam.

    Pozdrawiam,

    Leszek „Leszczur” Bialecki

  25. Gdzieś w tekście Redaktora znalazłem stwierdzenie „Tusk przejmuje władzę elegancko”. Czyli elegancja francja, perfumy i brylantyna. Tak szybko zapomina sie jednakże w tej elegancji o haniebnych zachowaniach premiera przy organizacji prowokacji z Jarucką przeciw Cimoszewiczowi lub wykalkulowanym w terminie zawarcie małżeństwa kościelnego. Kto zapewni, że nie powtórzy podobnie niecnych czynów? Mizeria zawsze pozostaje mizerią i małością. Taki premier jaki kraj. Był dobry przy malowaniu kominów i na tym etapie pozostał. Nie ma jak emigrantom.

  26. „opory przed łganiem w żywe oczy”

    To nie jest domena polityków w ogólności, a Jarosława Kaczyńskiego w szczególności 🙂

  27. @ WODNIK53
    Podzielam ostroznosc, a raczej jestem pesymistycznie nastawiona do nowych władz. PO jako partia konserwatywna nie tylko nie „przeora swiadomosci”, jak nie zrobil tego swego czasu lewicowy (chyba tylko z nazwy) SLD, ale inercyjnie bedzie podazac torem wyznaczonym przez poprzednikow. Bedzie to bardziej elegancka, kulturalna wersja tego, co przez dwa lata serwowal PiS, dlatego niebezpieczna. Swiadcza o tym wypowiedzi nowego premiera na temat takich instytucji, jak CBA, ktorego nie zamierza likwidowac, choc klimat jest jak najbardziej sprzyjajacy, biorac pod uwage ostatnia ich kompromitacje…
    zostaje tylko nadzieja, ze Tusk jednak bedzie realizowal obietnice przedwyborcze, z calym programem socjalnym. watla, jesli wziac pod uwage stopien, w jakim wywaizywali sie z tego rodzaju obietnic jego poprzednicy…

  28. Czy tzw. ” wybitna indywidualność ” to warunek konieczny fachowego kierowania sprawami kraju ? Odróżnijmy medialność od fachowości. Ludzie mniej znani też mogą się okazać fachowcami, a przypadki Ziobry, Gosiewskiego, itp. świadczą tylko o tym, że to zależy od tego, który tych ludzi dobiera. Tusk może dobierać wg zupełnie innych kryteriów niż Kaczyński. Indywidualnością – najlepiej jak jest przywódca.

  29. Panie Danielu,

    wyraza Pan zal, ze nikt nie ujal wszystkich „kaczyzmow” w forme ksiazkowa. Ma Pan wiec pole do popisu ! Samemu czy wespol z innymi kolegami redakcyjnymi mozecie Panowie szybko stac sie popularni (a kto wie ? Byc moze rowniez bogaci, jesli mowa tutaj o formacie ksiazki telefonicznej – czy w tej chwili placi sie od wiersza czy od strony ?).

    W USA antologia „bushyzmow” to byl bestseller intenetowy. W mnie, w Quebeku wydano ksiazeczke z „perronizmami”, ale nie chodzi w tym wypadku ani o Meza Swojej Zony (Evity), ani o Przemyslawa z Wloszczowej, ale o jednego z quebeckich komentatorow sportowych o nazwisku Perron. Osobnik slynie z bogatego jezyka i jego powiedzonka zyskaly pewien status watpliwej chwaly.

    Czemu wiec nie poswiecic troche pracy Kaczynskiemu i zebrac jego zlote mysli w zgrabna antologie ? Sukces murowany !

    Tusk robi co moze, zeby Prezydent nie wyszedl na durnia. Ciekawe, gdzie odbedzie sie uroczystosc wreczenia tek ministerialnych.

    W garazu Palacu Prezydenckiego ?

    Pozdrawiam, i do roboty, Panie Redaktorze !

  30. A mnie osobiscie nic sie podoba … czy raczej nic sie nie podoba … cholerka, co za jezyk, co za gramatyka, nielogiczna jakas, Noam Chomsky powinie sie nia zajac i jakas formalnosc do niej wprowadzic i rozsadek.

    Wiec mi sie podoba jak Tusk przejmuje wladze. W Polsce uchodzi to za elegancje, ja widze w tym normalnosc. Mowi on o negocjowaniu – przeciez PO nie ma wiekszosci w Sejmie, w kraju obowiazuje prawo zwiazkowe i pracy, sluzby cywilne moga zrobic tylko tyle ile moga, budzet panstwa nie jest z gumy, gospodarka mimo rozowych obrazkow wzrostu ma swoje mocne napiecia. Rzad obsadza Tusk swoimi ludzmi – to ma byc team, a nie jakies ptasie zbiorowisko. Osobiscie martwi mnie niska ranga ministra finansow, ale taka jest widac specyfika polska. Prof. Rostowski jest znany z pasji propagowania euro, co jest znaczacym znakiem, ze priorytetem bedzie spelnianie warunkow konwergecnji, czyli niska inflacja i deficyt, i powrot do reformowania i prywatyzowania po latach PiSiego marazmu. Prof. Ostrowski (publicysta, b. doradca prez. Kwasniewskiego) felietonizuje dzisiaj w GW w jakims zawieszeniu, oczekiwaniu na pierwsze decyzje i kroki. Moze nowy styl polega na tym, ze nie ma fanfarowania, zbednego gadania ani rozpisywania sie po blogach w niekonczacych sie dyskursach, dzieleniu wlosa na czworo (II Irlandia czy V RP?), zamiast tego przyjda konkretne rozwiazania i dokonania. Najwazniejszy dla Tuska jest Prezydent. Dal mu juz nominacje na premiera, teraz jeszcze musi Go sklonic do mianowania ambasadorow wedlug rekomendacji MSZ. Stawia widac na male kroczki i fakty, co do ktorych Prezydent nie ma wyboru. Niech nominacje wrecza w sali hetmanskiej, albo w palacowej toalecie, byle wreczal. Czyli porusza sie nowy premier w skladzie porcelany – oby nie zahaczyl klem o cos niezdarnie.

    Np. chaniebnosc zawarcia malzenstwa koscielnego w wykalkulowanym terminie. Moze i ja sie skusze wreszcie na taka chaniebnosc.

  31. Nie ma szefa gospodarki z prawdziwego zdarzebia. Pawlak to nie Belka, czy Balcerowicz. Świetny natomiast pomysł to prof.Ćwiakalski.

  32. Wiele spotów do tego blogu to inwektywy okraszone chamstwem. Czyżby na komunistycznych salonach Żoliborza wychowywał się więcej pisowców niż Kaczyńscy?

  33. 2007 autor Marek Magierowski
    „Szarza anonimowego pracownika MSZ”

    „Rzepa“ na wyobraznie

    7 listopada redaktor Marek Magierowski roznosi na piorze anonimowego urzednika MSZ-tu.”Reytanuje”,naga piersia publicystyki zastawia droge donosowi i nielojalnosci. .Wytacza armaty,bebni na larum,gardluje. Na rewelacje, w tym samym stopniu zanane co oczywiste,zatacza sie od swietego gniewu. Nie stan,wiec stajni Augiasza tak rozsierdzil dzienikarza,lecz jego opis. Mnie to poszlo na wyobraznie:

    Gdyby zamiast polityka,redaktor Magierowski zajmowal sie krytyka gastronomi i z tej racji zjadlby obiad, w zachwalanej przez wlasciciela a jednoczesnie znajomego redaktora, restauracji.Gdyby juz przy zupie pojawily sie watpliwosci co do kompetencji kucharza;bo zupka cienka i zjelczala maka podbita, a mielony z drugiego dania,nieprzyjemnym a mocnym zapachem,i podejrzanym skladem te watpliwosci by poglebil.I gdyby po „chrzczonym” i cieplym piwie, nalanym grubo ponizej kreski na szklance,redaktor zazadal ” Ksiegi skarg i zazalen”, by dac upust swojemu niezadowoleniu,a zamiast ksiegi, zza kotary pojawiloby sie dwoch osilkow w kominiarkach i mocnymi dlonmi przytrzymaliby twarz redaktora na wymietym obrusie, obok „pawia”, jak zywego z plastiku jednak i narobiliby mu zdjec,wsrod rechotu ponurych kelnerow.
    I gdyby na nastepny dzien,z zoladkiem tetniacym jak San Francisco w godzinach szczytu,redaktor zauwazyl, obok fotografii z poprzedniego wieczoru, naglowek taboloidu; ”dzennikarz Marek M.upil sie w znanej restauracji,nawymiotowal i nie chcial zaplacic rachunku”.
    I gdyby pozniej, w czasie prob remontu wlasnego wizerunku i zoladka,natknal sie na pracownika tej restauracji i dowiedzial z pierwszej reki, tego co oczywiste,ze kucharz kucharzem wlasciwie nie jest, bo jeszcze nie dawno psol auta jako mechanik samochodowy,i ze wlasciciel mial wielu kandydatow na szefa kuchni,ale ze wzgledu na charakter,nie potrafil sie z zadnym dogadac.Zostal wiec, tyko posluszny partacz,cierpiacy do tego na pecherz, nie przywykly jednak do mycia rak.( Kuchnia wiec jak kucharz).
    I gdyby redaktor,mimo wycienczajacej biegunki zadal pytanie:dlaczego anonimowy pracownik przez lata nie reagowal na taki stan rzeczy.Dowiedzialby sie zapewne,ze kolega,ktory delikatnie zwrocil uwage, na chlew, jakim stala sie kuchnia, z wyroku szefa, do konca zycia skazany zostal na zmywak i obieranie kartofli i nawet maciupki awans na salatki moze wybic sobie z glowy.

    .
    Gdyby tak sie stalo,to ciekawe. czy redaktor Magierowski z furia,ktora tak pobudzila moja wyobraznie ,chwycilby za pioro i sponiewieral anonimowego pracownika kuchni.Relacja slow do zdarzen jest rowna tej z artykulu redaktora.Pozostaje wiec przypuszczac,ze wiernosc podejzanej logice,lojalnosc wobec przekonan, kazalaby redaktorowi rozniesc w pyl pracownika kuchni,oglosic go zdrajca fachu i umorusac medialnie za donos.
    Gdyby, to smacznego!

    Jan Mondry

    Zrodla:
    Bartlomiej Pradzynski „Kto sie boi zagranicy?”(G.W.)
    Marek Magierowski „Szarza anonomowego urzednika MSZ”(RZ) listopad 7,

  34. Można by z tego zrobić książkę, jako filozoficzne opowiastki o niekocie, z udziałem innych zwierząt milusich 🙂

  35. … PANIE PASSENT … CZY NIE MA PAN WRAŻENIA SEMANTYCZNEGO , ŻE ODCHODZĄCA EKIPA TO JAKAĆ GRUPA ” SPECJALNEJ TROSKI ” I TO PRZEZ DUŻE „S” … DZISIAJ SŁYSZAŁEM ROZMOWĘ DWÓCH STARSZYCH PAŃ , Z KTÓREJ DOWIEDZIAŁEM SIĘ DLACZEGO TAK MOCNO LAŁ DZISIAJ DESZCZ … ” TEN DESZCZ TO WIELKI PŁACZ MUSZĄCYCH ODDAĆ WŁADZĘ ” …

  36. Andrzejowi Faliczowi
    proponuję w poszukiwaniu opinii na temat klęski wyborczej lewicy
    (cieszy zainteresowanie Falicza) po prostu … poczytać. Niby mało pomysłowe, ale pomyślałem „nie zaszkodzi doradzić”. Można otworzyć choćby strony wspomnianej przez Falicza „Polityki”. Polecam. Cenię ten blog podobnie jak i pan, ale jednak wszystkiego tu się nie analizuje. Nawet Bobola i Stychowski wszystkiego panu wyajśnić nie zdołają.

    pozdrawiam.

  37. Tusk obiecal wyborcom druga Irlandie. Ale nie powiedzial z ktorego roku. No chyba nie chodzilo mu o okres glodu ziemniaczanego (lata 1840.). Wyczuli te najasnosc liczni publicysci z Jackiem Zakowskim na czele, ktorzy dotad propagowali w Polsce druga Francje, Finlandie, albo inna Skandynawie. Skoro demokratycznie postawiono na Irlandie jako model dla naszego ukochanego duzego kraju w sercu Europy, to publicysci pospieszyli wyjasniac, ze chodzi o Irlandie AD 2007, a nie bron Boze Irlandie z poczatku lat 90., kiedy byla ona w ogonie krajow Unii z najnizszym bodaj poziomem zycia, rolnicza gospodarka i duza emigracja zarobkowa na wyspe brytyjska, te wieksza wlasnie, czyli do Londynu. Zatem prosilbym publicystow, aby skoncentrowali swoja uwage, skoro juz musza na Irlandii, to na jej roku – powiedzmy -1990. Jaki byl wowczas stan Zielonej Wyspy, co tam zrobiono w pierwszych krokach, ktore rozpedzily gospodarke i doprowadzily to pozniejszego szalonego wzrostu i tygrysiego, celtyckiego skoku, i gdzie w efekcie wyladowano 10-12 lat pozniej?

    Rzecz jasna chodzi o model, o podobienstwa warunkow i ich roznice. Ciekawe co stwierdza Tusk w wywiadzie dla „Polityki” – „wszystkie wskazniki i cechy demograficzne, mentalne, a takze geograficzne lokuja elektorat PO blizej Zachodu niz Wschodu Europy”. I podoba mi sie deklaracja jedno pytanie dalej w tym wywiadzie, ze PO zrywa z tradycja partyjnosci dla jakiejs grupy, UW dla nauczycieli i inteligencji pracujacej, Solidarnosc dla wielkoprzemyslowych robotnikow, SdRP dla aparatczykow i esbekow, ZChN dla kraczacych sladami JPII, ROP dla tych co wyssali antykomunizm z mlekiem matki, AWS dla zaczytanych w ekcyklikach i dla zwolennikow pospolitego ruszenia, PiS dla wykluczonych i wyznawcow spiskowej teorii, LPR dla zwolennikow Radia Maryja (poczatkowo), itd. Teraz, twierdzi Tusk, mamy partie nowego typu, ktora jest powszechna i szuka wyborcy w poprzek geografii politycznych oraz podzialow interesow i klas. Partii, mozna sie domyslac, wznoszacej sie ponad ideologiami, partii pragmatyzmu, partii wieloczlonowo-myslnikowej, lewicowo-prawicowo-postkomunistyczno-antykomunistyczno-dynamiczno-spokojnej. Niby bez sensu, a jednak mi sie podoba. Tym bardziej, ze partie coraz wiecej doja z budzetu, ostatnio tylko cztery sposrod dziesiatek i moze nawet setek z poczatku transformacji. To dopiero postep przez koncentracje!

    Jesli jeszcze do tego wyznania politycznego doda sie (nie mylic z elektroda) opinie profesorsko-spoleczno-psychologiczna prof. Czapinskiego, ze dzwignac ku spoleczenstwu obywatelskiemu moga Polakow tylko media i szkola, to az sie glowa raduje. Po tylu latach, 18-tu przeciez, dorobil sie duzy europejski kraj normalnosci wyznan i opinii. Nie sledze karuzeli nazwisk, ani kto orlem a kto sepem, a kto zwykla jemioluszka. Ale powialo normalna rozsadna gatka. Znowu Tusk wydaje mi sie tworca tej sytuacji. W roku 1991 na jesieni wybory: UD (partia j.w. powiedziane klasowa) plus KLD (tez klasa, glownie malarzy kominow) zbieraja kilkanascie procent glosow, UW Balcerowicza tez niewiele lepiej w 1997, az po perturbacjach z tenorami, rokitami itp, powstaje zwycieska (ponad 40% glosow) kwintesencja i konkluzja, normalna partia centrowa pt. PO.

    Na przyszlosc, za 4 lata, powstaje pytanie, jaka partia ma stanowic opozycje. Moze PO posunie sie ku konserwatyzmowi i wchlonie oraz zmiecie PiS, czy moze ku innym liberalizmom i ku parasocjalizmowi (skoro w programie spolecznym ma byc solidarnie), i zepchnie jeszcze bardziej Lewice/SLD w byt/niebyt. Zalezy to m.in. od dynamiki relacji z KK. Podejrzewam, ze KK ustami Glempa wyrazil paniczna obawe, ze ktoregos dnia jakis inny (albo ten sam) Donald zwroci sie do milczacych dotad kilku milionow wyborcow z haslem robimy druga Hiszpanie (nie w sensie rozkopywania grobow, ale metoda rozdawnictwa srodkow antykoncepcyjnych). I wygra. I odsunie KK na pobocze (a te w Polsce nie sa na ogol asfaltowane).

    Wszystko zatem przed nami. Niech zyje wyzszosc ciekawosci niejasnej przyszlosci przed nami nad „smiertelna kruchoscia naszego losu” (ze zacytuje znanego klasyka w liscie do Pani Rity).

    Milego, pogodnego pod kazdym wzgledem weekendu dla Gospodarza i Blogowiczow
    T.O.

  38. mariusz21 : ach ten pisowski,urokliwy i kulturalny styl.!!
    mgiełka: masz 100% racji.Ja tez gdzie się da próbuję doprosić się aby media dały nam odetchnąć od tych pisowskich arogantów lub mądrali.
    Chociaż niektóre wystąpienia np.p.Kamińskiego są krzepiące– wczorajsze sceny jego walki z huraganem i z koparkami dzisiaj zostały
    wzmocnione kolejnymi wrednymi działaniami „tej pani”, która znowu przed Pałacem zesłała na tegoż urzędnika strugi zimnego deszczu.
    Też nie wiem czy te pisowskie cechy są wrodzone czy wyuczone ,ale wiem,że normalny człowiek większości takich zachowań by się wstydził.!

  39. Tuskowi trzeba patrzeć na ręce, już choćby z tego powodu, że to jego ludzie dokonali swego czasu „wynalazku” Jaruckiej, dzięki któremu prezydentem został LK. Teraz ma powstać rząd składający się też z jego ludzi. Jaką mamy gwarancję, że ich poczucie przyzwoitości będzie większe, niż montujących anty-Cimoszewiczową prowokację?

    Odnośnie rozważań dotyczących nadziei, że może PO doprowadzi do likwidacji CBA, to nie mam wątpliwości, że są one płonne. Toż PO było współtwórcą tej zabaweczki, więc dlaczego teraz miałoby wyrzec się jej używania?

    Pozdrawiam, T.

  40. Na pytanie – kto będzie rzecznikiem prasowym nowego rządu, pan premier oznajmił, że to nazwisko padnie, jako ostatnie i jest jego słodką tajemnicą. Zaś na dopytywanie odparł, że go nie wyjawi, bo za stary z niego LIS! Czyżby freudowskie przejęzyczenie?
    Bardzo się cieszę, że Tusk potrafił potraktować lekko i swobodnie formę wręczenia nominacji. To prawda – niech wręczają i nominują, gdzie bądź i jakkolwiek – ale niech robią swoje. I po swojemu. Byle jak. Niech pozwolą nowemu premierowi pracować i robić swoje. Wystarczy.

  41. Chamstwo inteligenta z Żoliborza,co nie lubi kolegi z nieswojego podwórka,wstrząsnęło mną do głębi.Sam grałem w szajbę i kolarzy,czasami w dołki i z dziewczynami całowałem się za garażami.W piłkę graliśmy koło śmietnika i dziś ,kiedy koło niego przechodzę coś mnie ściska w środku.Szukałem skarbów tam ,gdzie potem postawili ośrodek zdrowia i zakopywaliśmy List Na Wieczną Przyjaźń z kolegą Krzysiem,w pudełku po”Wedlu— Zakłady im. 22 lipca”.Do Wisły wrzucaliśmy butelki z kartkami,żeby płynęłado Baltyku i jakiś statek ją wylowił.Może jeszcze wyłowi…
    Małostkowe postępki Tfurcuuff IV RP będa kojarzyły się z kompleksami i bezsilnością.Ale były premier już niedługo będzie miał więcej czasu.Niech przeczyta”Chłopców z Placu Broni”.Może coś odkryje…?

  42. No i okazało się, że wręczenie Tuskowi nominacji na premiera przerosło Głównego Kaczora! I pewnie nie ze względu na wzrost obecnego gospodarza Pałacu Namiestnikowskiego. A może umysł (polityczny, rzecz jasna) Profesora Kacz. nie dorósł do odgrywanej roli? Bo inaczej tego zacietrzewienia (nie mylić z oczywistą oczywiście nonszlancją) wyobrazić sobie nie umiem.
    Podobno Żoliborz to ekskluzywna dzielnica Warszawy (znana mi wyłącznie z „Codziennika”) ale pewnie jakieś tam piaskownice w dzieciństwie uchodzących prominentów funkcjonowały. A przyzwyczajenia z dzieciństwa często przenoszą się na życie dojrzałe. Szkoda, że tak trywialnie…
    Pozdrawiam!

  43. Szanowny redaktorze,
    Musze zaprotestowac, prosze nie wywolywac u mnie odruchow wymiotnych. Zygac wole po wodce a nie po Pasencie.
    Niech pan wyjdzie z pokoju i sprawdzie ze swiat nie zatrzymal sie 21 pazdziernika. Jesli musi pan pisac, to moze nie drukowac tego bo juz sie przejadlo.
    Swoja droga jakie pan ma zaslugi ze w koncu idzie demokracja i jest po. Grono wielbicieli nie pamieta ze takie same dyrdymaly wypisywal pan pod innymi sztandarami.

  44. „Wiele spotów do tego blogu to inwektywy okraszone chamstwem.”

    A może jakieś konkretne przykłady ?

  45. Dalsze dowody na podłości Sikorskiego, czyli nagrywania ciąg dalszy…

    http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=67034

    Jeśli doniesienia Radia Zet są prawdziwe, to „Kapela KK” nadal raczy nas rozrywką. 🙂

  46. Rządowi Donalda Tuska życzę jak najlepiej i darzę go ograniczonym zaufaniem. W szczegółach życzę Premierowi, aby nie zawiódł się na swych ministrach, szczególnie na Sikorskim, w którym pokłada tak wielkie nadzieje, w mojej opinii ryzykowne (obym mylił się), oraz aby nie uwikłał się w ideologiczne i pseudohistoryczne rozliczenia lustracyjne, budzące w Polakach demony. Tego nie da się załatwić elegancko tj. w sposób zgodny ze standardami demokratycznymi. Cieszy mnie to, że przejmuje władzę elegancko i tak samo ma zamiar ją sprawować. Ale elegancka forma rządzenia nie może dominować nad jego treścią. Rząd i Sejm, w którym rządząca koalicja ma większość oraz Senat, w którym sama PO ma większość przytłaczającą, muszą podzielić tak swoje siły, aby równolegle działać na rzecz usunięcia barier prawnych hamujących rozwój gospodarczy, rozwoju szkolnictwa na wszystkich szczeblach, unowocześnienia administracji i odzyskania dobrej pozycji Polski w stosunkach międzynarodowych oraz równie energicznie i skutecznie posprzątać po PiS w Kraju. Elegancja sprawowania władzy nie wyklucza ujawnienia mechanizmów upartyjnienia organów ścigania i struktur siłowych oraz ciemnych kulisów tego zjawiska. Musi tej władzy starczyć sił na ustalenie w sposób cywilizowany osób winnych za upartyjnienie tych struktur i zapewnienie, że winni poniosą odpowiedzialność adekwatną do ich czynów.
    Do swych życzeń dla koalicji POPSL dołączam życzenie, aby w sprawach ważnych dla Polski posiadła umiejętność współdziałania z LiD, odrzucając nieco fałszywe zideologzowane uprzedzenie dla tej formacji. Życzę również PO, aby nie dała się nabrać PiS-owi na koalicję konstytucyjną, ponieważ znów PiS ją „zrobi w ciężkie jajo” jak to niegdyś określiła z wdziękiem Haneczka na blogu red. Paradowskiej, komentując poparcia PO dla pisowskich fatalnych inicjatyw krajowych i zagranicznych.
    Podzielam obawy WODNIKA53 (godz. 11:08) i migdal (godz. 16:15) oraz pogląd Eddie’ego (godz. 11:45) o pilnej potrzebie pragmatyzmu w polityce.
    Przyszłość edukacji w rękach p. minister Hall budzi mój niepokój. Wypowiedziała się ona już na temat poszanowania prawa jakim jest rozporządzenie Ministra Edukacji na temat wliczania oceny z religii do średniej. Przecież jako Minister Edukacji będzie władna tę bzdurę wycofać, chyba że uważa ją za słuszną, czego niestety obawiam się. Sądzę, że mój niepokój podziela również WODNIK 53.
    Pozdrawiam

  47. Errata do poprzedniego wpisu. W 13 rzędzie od góry jest: „rozwoju szkolnictwa” a powinno być: „rozwój szkolnictwa”.

  48. Szanowny Panie Redaktorze, nie oceniajmy rządu, który jeszcze nie powstał. Desygnowany premier robi co może aby nie odpowiadać na złośliwości poprzedników. Z dużą gracją stara się wykazać, że jest ponad to. Już to zasługuje na szacunek. Cieszmy się, że mamy powiew „świeżości” i normalności, bo jeszcze niedawno wydawało się, że nie ma w kraju siły przezwyciężenia tsunami pis. Wszyscy o mentalności, opisanej przez Wodnika będą rzucać kłody pod nogi, o które na pewno można się potknąć.

  49. A ja sie bardzo ciesze ze na nominacje na premiera, Tusk nie przyszedl do polskiego prezydenta w mundurze swojego dziadka.

  50. Kubajurek 20.02
    Na liście codziennego chamstwa na tym blogu zajmujesz dziś zaszczytne pierwsze miejsce. Ale jak chcesz żygać, to żygaj gdzieś indziej, bo ten smród twoich żygowin dochodzi do nas wszystkich, a powinien tylko do ciebie.
    Domaracki 22.45
    Nawet jak na blogowego trolla i głupka, to twój dowcip jest poniżej dna. Okazuje się że „Polish Jokes” powstały z obserwacji twojej osoby.

  51. kubajurek – 20;02 – Nie mam pojęcia za jakie grzechy ty tak pokutujesz na tym blogu. Jeśli coś mi szkodzi, to ja tego nie piję w nierozsądnych ilościach, albo i wcale. Twoje grzechy muszą być bardzo ciężkie, skoro nie zważając na mdłości czytasz i jeszcze na dodatek komentujesz.
    Nie lepiej iść na wódkę ze świderkiem i mazurkiem?
    W takim towarzystwie, to i paw będzie przyjemny i poprzedzające go wrażenia bardziej do zniesienia. Jestem pierwsza, która po tobie nie będzie płakać. Życzę powodzenia i mocnej głowy.
    ;
    Chris nareszcie uradowany! Jak mało mu do szczęścia brakowało 🙂
    Mam wrażenie, że takich powodów do radości będzie miał więcej, bo mundur po dziadku padł ofiarą moli. 😎

  52. Nieoczekiwany powrot Odrazajacych Drabow z Republiki Aferalnej nie jest powodem do radosci. Nic wiec dziwnego, ze Nasz Drogi Prezydent spluwa czesto a zawsze na widok Draba desygnowanego na nowego premiera. Sam zreszta nie moze miec czystego sumienia gdyz jak Pilat wydal Nasza Ukochana Ojczyzne, tego Chrystusa Narodow, na meki i smierc z rak zdradzieckich judeo-europejczykow. Historia niestety kolem sie toczy! A przeciez nie brak przykladow gdy prawdziwy maz stanu (jakim niestety nie jest Nasz Drogi ale bezwolny Ojciec Ojczyzny) potrafil naprawic bledne decyzje wyborczego motlochu. Pamieta bowiem powinien On, ze prawdziwy wodz trzyma tez na podoredziu rozgi liktorskie, ktorymi w miare ochoty i potrzeby mogl cywilizowac obyczaje poddanych. Miejmy nadzieje, ze te czasy wroca zanim bedzie za pozno na uratowanie Rzeczpospolitej.

  53. Knockout.

    Premier zatacza sie po zyciu publicznym Rzczpospolitej jak nieuznajacy porazki,pobity piesciarz. Opowiada .jak blisko byl zwyciestwa,jak ulamek sekundy przed wyprowadzeniem ,nokautujacego prawego sierpa, ktos(uklad) zgasil Mu swiatlo i zapalil dopiero w szatni, kiedy „ tak mamusiu” odpowiedzial na pytanie sekundanta;czy go poznaje?
    Po kryjomu,bardzo niechetnie oddaje mistrzowski pas,klnac sedziow i werdykt.Odgraza sie ,ze jesli nie w ringu, to gdzie indzej, znajdzie sie sposob na odebranie trofeum.Trofeum,mistrzowski pas naleza sie Jemu. Zdrada,chamstwem,korupcja, nazywa uznanie werdyktu.Powolujac sie na wlasne wychowanie,grozi,ze jesli nie „solo” to z bratem da popalic nowemu championowi,”klamcy”.Na zbity pysk wyrzuca wiernych sekundantow,kiedy,bo stare zawiodly, zastanawiaja sie nad nowymi strategiami,. Gardluje,zeby Mu z jakimis strategiami nie wyjezdzac kiedy wkolo zdrada,ciemnosc i szatan. Ucichli wiec wierni sekundanci,bo jeszcze mandatami grozil.Biblijny gniew rozpiera Mu glowe, az trzeszcza szwy na cerowanym luku brwiowym. Historia dala Mu tytul,On jeden jest godzien nosic pas, bo ten drugi wygral na dopingu i faulujac. (Doping zdezorientowanej publicznosci). To,ze pojedynek byl ustawiony,potwierdza zaprzyjazniony z premierem ksiadz,ktory jak na dloni widzial w ringu Szatana. Wciaz zamroczony premier nie potrafi do konca wymienic tego, czego nie potrafi;
    Twierdzi ze nie potrafi byc Tuskiem i nie potrafi klamac w zywe oczy. Przemilcza,ze jeszcze lepiej nie potrafi wygrywac,nie potrafi przegrywac,nie potrafi rzadzic,nie potrafi ani zdobyc wladzy,ani jej oddac,nie potrafi sluchac innego niz wlasne, zdania,nie potrafi zawierac kompromisow,nie potrafi rozpoznac lichych koalicjantow,nie potrafi mianowac kompetentnych ministow,nie potrafi znalezc sie ani w Europie, ani w Azji,nie potrafi wybaczyc i nie potrafi zapomniec…
    Premier obstaje przy swoim;werdykt jest sfalszowany,w blackoucie jak z bajki,wychwala swoja walke i przeklina gasnace swiatla… No wlasnie ,jak podala „Rzeczpospolita” ;IPN jest na tropie podejzanego elektryka.

    Drugi z Panow Blizniakow,po klesce brata,skryl sie za siedmioma gorami i siedmioma lasami.Partyjni emisariusze dowoza mu rano,bulki,kawe,cukierki i walizki ze spisami obelg , zdaja raport z codziennosci.Wieczorami,za siodma gora i lasami,Prezydent i doradcy zachodza w glowe, czemu Prezydentowi do wszystkiego tak daleko.

    P.S.i prywatnie: Naleze do milionow nie rozrozniajacych Panow Blizniakow.Proponowalbym,zeby narod,ktory zdaniem Prezydenta dorosl do jego wladzy,ufundowal mu ulanskie czako.Prezydent w czako,ten drugi bez.
    Wiem,ze to nakrycie glowy moze nie podaza za najnowsza moda,jednak noszenie go przez Prezydenta zapewnialoby trzy korzysci; 1)nikt nie mylilby juz braci 2)choc niemodne, nakrycie to, iedalnie pasowaloby do zawartosci glowy,ktora by zdobilo,i na koniec 3) Prezydent w czako bylby politykiem o czako przynajmniej wiekszym.

  54. Lubie jak polityk, powiedzmy swiezo mianowany premier, ma dystans pewien, zartuje sobie, podlechtuje dziennikarzy, pokpiwa z wybranych postaci. Ale gdy przychodzi do konkretow, gdy wraca powazny ton, to nie zapomina o najdrobniejszych szczegolach. Moglby przeciez pominac to pytanie dziennikarza „Nowosti”, obrocic sie na piecie i wyjsc. To byla niewatpliwie najwazniejsza odpowiedz tego popoludnia. Na pewno czekal na to pytanie, albowiem jest wprowadzony w temat. Wazne bylo stwierdzenie, ze trudno mowic o winie jedne strony: rosyjskiej lub polskiej. Ale najwazniejsze bylo wspomnienie, ze kilka stolic europejskich tego oczekuje. Przelomu. Polska ma tu role do odegrania. Az sie trudno polapac w tych priorytetach nowego rzadu. Ale gdyby Tusk, ktory przeciez zna co nieco jezyk rosyjski, znalazl jakies modus vivendi nie tylko z prezydentem Polski, ale takze z prezydentem Rosji, to bylby to znaczacy sukces Polski w Europie.

  55. I. Posiedzenia Rady Krajowej PO i Komitetu Wykonawczego PSL skonkretyzują programy i decyzje personalne przyszłego Rządu. Najważniejsze dla przyszłej koalicji to spokój, zgoda, kompromis, kompetencja, skuteczność, racjonalne porządkowanie po poprzednikach etc.. . Poważne wyzwania na najbliższe cztery lata przy tak dużym społecznym poparciu to „ciężka orka”, w wyniku której w/w ugrupowania mogą stać się trwałymi segmentami sceny politycznej na przyszłość. Tak jak Prezydent nie prawa wpływać na skład personalny przyszłego Rządu (są szczególne wyjątki ), tak ja jako obywatel nie oceniam przyszłych kandydatów na ministrów, ale dopiero po 6-ciu miesiącach funkcjonowania mogę sobie na to pozwolić.
    Wczorajsze kolejki rolników pokazały jak karuzela i częste zmiany kadrowe zawróciły nas do epoki kolejkowej ( nie było czasu na wprowadzenie nowego i sprawnego systemu informatycznego ), a z wiatrem z budżetu uleciało także grubo ponad miliard złotych . Informatyzacja kraju to jeden z ważniejszych priorytetów przyszłego Rządu i są jej zwolennicy wśród kandydatów, może to dobry omen na dobry początek.

    II. Okoliczności desygnowania przez Prezydenta D. Tuska na Drugą Osobę w państwie to standard na poziomie i w stylu „świat się śmieje”. Hipokryci z otoczenia prezydenckiego mają zawsze 100 % rację i argumentację. Dlatego też proponuję im jeszcze kilka sposobów dokonywania desygnacji i nominacji np.:
    – „przypadkowy” tj. przez przypadkowe spotkanie na ulicy, w parku, w kawiarni, w lesie ….
    – „podwórkowy” tj. na podwórku, w komórce, w namiocie, pokoju gospodarza budynku itd..
    Nie wyobrażam sobie jeszcze wspólnych wyjazdów zagranicę Prezydenta i Premiera np.: na dzisiejszy stan przyjaźni bardziej widzę to osobno, Prezydent rządowym Jakiem, a Premier „last minute”.

    III. Nie znoszę lukrowania, a konstruktywna krytyka jest budująca. Nowemu Rządowi potrzeba trochę spokoju i czasu, ale jako aktywny zwolennik tej koalicji nie zamierzam ustanawiać całkowitego odpustu, czekam.

  56. do Chrisa Domaradzkiego
    To ty nie wiesz ,że dziadkiem Tuska był Kloss,Hans Kloss,kapitan Abwery?!
    Kaczyńscy też o tym nie wiedzieli bo w dzieciństwie nie pozwalano im oglądać „Klossa” i zaraz po ,,Bolku i Lolku” musieli iść spać.
    „Czterech pancernych też nie oglądali i nie wiedzieli,że Gustlik uciekł z Wehrmachtu,żeby być w załodze Janka.Nie marzyli o Szariku….
    Premier ma za to kotka.

  57. Gospodarz Pałacu wręczył Akt Donaldowi Tuskowi. Przeprośmy Prezydenta , że musiał bezpowrotnie utracić na to spotkanie 36 sekund dla mediów ,a następnie aż 17 minut na kurtuazyjną rozmowę premierem in spe , za zamknietymi drzwiami sali Hetmanskiej .Co za strata czasu dla Lecha Kaczyńskiego.
    W piątek 17 listopada Rząd z premierem uzyska Votum w Sejmie a następnego dnia Donald zapewne bedzie na stadionie Śląskim gdzie projektujemy święto piłkarskie ,awans Polski do Finałów Pucharu Europy .Tego życzę Tuskowi na początek ,jako sympatyk i wyborca LiDu.
    ps.
    Krzysiu z US (9.11g.22.45)
    beznadziejny przypadek !.

  58. Zaczęło się nowe skromnie. Pan Prezydent pewnie miał nieporrządek w toaletach pałacowych i musiał desygnować Pana Premiera w sali hetmańskiej. A przecież miał dzięki HGW rozkpane Krakowskie Przedmieście pod oknami. Tło wykopów, błota i bałaganu byłoby również delikatną aluzją do stanu państwa jaki obejmie Pan Premier Tusk.
    Odnoszę wrażenie, że każdy kandydat na Jego ministra, który reprezentuje lepszy poziom zawodowy nie spodoba się Panu Prezydentowi, nie powinien się Pan Tusk przejmować, przecież nie powoła np. na posadę ministra sprawiedliwości kota Alika. Taki salonowy kot z Żoliborza nawet myszki nie potrafi złapać a tu trzeba załatwić korupcjonistów, byłych i aktualnych agentów, nie mówiac o wrogach „Platformy” pośpiesznie zmieniających poglądy na aktualnie słuszne.
    P.S. Dla Pana Radosława widzę wymarzony posterunek w MON. Będzie sobie mógł skoczyć z podtrzymaniem i spadochronem, wsiąść do „jastrzębia” F (latać bym nie radził) czy postrzelać z kałasza. A w dyplomacji nudy, bankiety i kongresy. Już najwyższy czas na powrót do tradycyjnego zajęcia. Na dodatek język wojskowy jest barwny i pełen przenośni, nikt sięnie czepi o jakiś wywiad dla radia X.

  59. Mozna kota na smierc zaglaskac robcie tak dalej dalej Tusk wprawdzie nie kot a tez kaczatko z podobnymi przewinami jak Ci z metra cieci.Tez bez klasy i tak samo upaprany jak kaczory.Zrobil Cimoszewiczowi wielka krzywde i porownywac to ze ci z metra cieci zrobili mu krzywde i nazwali go burkiem z podworka to niedorzecznosc lub Wasza ignoracja.On wraz ze swoja ekipa przy pomocy klamstwa, prowokacji, pomowien wykorzystania miernych zdolnosci swojego drucha Kostka Miodowicza doprowdzil ze rzadzi nami jakis przypadkowy zakompleksiony gosc.Czy Tusk probowal przeprosic Cimosiewicza i czy Go przeprosil nie slyszalem tego.Jak taki typ ktory swoje stanowisko zawdziecza tylko temu ze 21-X odbyl sie plebiscyt przeciwko rzadzacym miernotom wymaga od nich Wersalu.Tusk jest takim samym miernota jak jego poprzednik.Quzwa co sie w Ojczyznie dzieje jeden stronnik rydzowszczyzny drugi lagownikowszczyzny.Jeden po wyborach wyladowal u Rydzola z podziekowaniem ktory mu pomogl drugi u metropolity gdanskiego podobnego przekreta ktory mu nie pomogl z deklaracja ofiary na swiatynie opatrznosci.Pytanie gdzie pojedzie z pierwsza oficjalna wizyta nasz premier tez retoryczne nie Berlin nie Moskwa lub Waszyngton no no.Tusk jest za malutki by rzadzic moja ojczyzna i moja osaba.Jeszcze jedno niech przestanie sie tak debilnie usmiechac przed kamerami bo nabierzemy przekonania ze to u niego norma.

  60. Czy my potrzebujemy u władzy celebrytów? Orłów błyszczących w świetle fleszy? Osobiście wolę nudnych i metodycznych urzędników którzy będą robić to za co im płacimy.

  61. Szanowny telegraphic observer!
    Trudno mi uwierzyć w spełnienie Twej optymistycznej prognozy [„Donald zwróci się do milczących dotąd kilku milionów wyborców z hasłem robimy drugą Hiszpanię (nie w sensie rozkopywania grobów, ale metodą rozdawnictwa środków antykoncepcyjnych). I wygra. I odsunie KK na pobocze (a te w Polsce nie są na ogół asfaltowane)”]. Ale jeżeli ona się spełni, to dam na tacę w najbliższym parafialnym kościele i nie będę skąpy!
    Szanowny Leszku!
    Ja także przechodząc koło mojego żoliborskiego podwórka odczuwam podobne emocje, jak Ty, normalne dla każdego dorosłego człowieka. Wprawdzie w czasach moich zabaw z kolegami na podwórku, wykorzystywane przez nas opakowania po słodyczach nie nosiły przed napisem „E. Wedel” wyrazu „dawniej”, ale wspomnienia z dzieciństwa są ponad pokoleniowe. Czy nie uważasz, że lektura „Chłopców z Placu Broni” może być zbyt trudna dla JK?
    Chris Domaradzki!
    Zazwyczaj nie komentuję podłych wypowiedzi, takich jak Pański wpis z dnia wczorajszego (godz. 22:45). Ale kiedyś miałem przyjemność pracować w jednym zakładzie z Kaszubem, który jako przymusowy volksdeutsch został przymusowo wcielony do Wermachtu, i skierowany na front zachodni. Tam jemu i jego koledze, również Kaszubowi, kapral Wermachtu – komunista umożliwił przejście linii frontu. Wojnę zakończył jako podoficer w Dywizji Maczka. Chociaż w tej Dywizji wojował krótko, ale zdążył zasłużyć na awans i odznaczenia bojowe, którymi nie chwalił się przed władzami PRL. Jego towarzysz dezercji z Wermachtu również był odznaczony, ale już niestety pośmiertnie – spalił się w czołgu, trafionym niemieckim pociskiem.
    Jak Pan sądzi Panie Chris Domaradzki, jaki mundur na uroczystości rodzinne i państwowe powinien wkładać ten weteran Wermachtu z przymusu i weteran Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie z wyboru i z poczucia obowiązku wobec Polski, jego Ojczyzny?

  62. Mnie też przeszkadza świadomość braterstwa PiS i PO, ze sprawą Miodowicza (z Jarucką) i niesławnymi ustawami na czele. Nie wiem na ile możemy ufać D. Tuskowi gdy składa deklaracje o dobrym rządzeniu. Nie wiem ile w obecnie manifestowanej postawie jest gry (inaczej się pisze, inaczej się czyta)… Same ogólniki, z solidarnością na czele. Ile – tak, tak – będzie kobiet w rządzie? I czemu nie połowa, skoro się mówi o solidarności? Solidarność na tytuł, na sztandar, a pod nim jedynie wyjątki od reguły?

  63. Leszek – czym Ty gadasz. Jakis Kloss, Szaric, Bolek i Lolek. Slyszalem tylko o Bolku, ktory bardzo sie ostatnio zaaktywizowal, osmieszajac swym prymitywizmem wlasna ojczyzne. Na szczescie nikt o nim nie pamieta poza granicami Polski, oby zapomniano o nim rowniez w Polsce.

  64. Szanowny Panie CD czesto swierzbia mnie palce by Panu odpowiedziec ale jedyne co mi przychodzi do glowy to cytat z „polskiego prezydenta” albo premiera (bylego) nie pamietam (oni sa tacy podobni !). Nie zrobie tego i teraz bo wiem , ze to strata czasu a moze jest Pan zwyklym jajcarzem .

  65. Czy to ,nie samoumartwienie z Pana strony?,nawoływać do zadowolenia Moskwy i Berlina nowym ambasadorem?.Do zapomnienia o pakcie z 1939 r.?.Pewno Panu najcieplej i swojsko,kojarzy się Geremek.Widzę,że Pan także kosmopolitą,więc nie powinien pan pisać o Polsce,a wyłącznie o zjednoczonej w Brukseli Europie.Nie czując ani żdżbła patriotyzmu,bo kosmopolityzm go całkowicie wyklucza i nie wspominając o korzeniach,po co mamić czytelnika?…

  66. Kropkozjad – moja wypowiedz nie jest podla i Ty o tym wiesz. Tu nie chodzi o dziadka, a o pana Tuska. Moj dziadek tez byl w wojsku carskim, jak kiedys pisalem, wcielony na 25 lat, z ktorego zdezerterowal. I ja tego nie ukrywalem. Pan Tusk chcial to ukryc i o to tu chodzi. O ta oblude, ten slub koscielny tuz przed wyborami na prezydenta, o ten jad jego i jego ludzi przeciwko Kaczynskim, zanim Ci zaczeli na dobre rzadzic. My Amerykanie ufamy kazdemu, ale kiedy ktos nas zawiedzie jest skonczony. Tusk mnie zawiodl, swoimi klamstwami. Maly czlowiek nigdy nie bedzie wielkim, poczekaj 2 lata a zobaczysz tylko dalsze spustoszenie moralne Polski. A te pochlebstwa tylko spowoduja ze upadek Polski bedzie jeszcze wiekszy, wtedy do rzadow wroca znowu patryjoci, jak Kaczynscy i PIS. Modlmy sie o to codziennie.

  67. @wlodeusz_cierpliwy 2007-11-10 o godz. 13:20

    Bronisław Gieremek ? Moim skromnym zdaniem naprawdę bardzo dobry pomysł! Dlaczego jeszcze nikt na to nie wpadł (albo przeoczyłem)?

    „… Nie czując ani żdżbła patriotyzmu,bo kosmopolityzm go całkowicie wyklucza i nie wspominając o korzeniach, …”
    A nie myli pan przypadkiem patriotyzmu z narodowym faszyzmem?

  68. Chris – jeśli nie wiesz nic o Bolku i Lolku, Jacku i Agatce, Gąsce Balbince, Czterech Pancernych i Psie, Kapitanie Klossie, to jak ty chcesz z nami rozmawiać? Jeśli ty wiesz tylko o jakimś domniemanym, wydumanym, Bolku? Jesteś biedny Chris… Biedny, bo …:cry: ;( eee co tam!
    Twój świat i nasz świat, to dwa światy. I nie ma punktów stycznych.
    Nawet salopka po babci chowana w naftalinie nie pomoże.
    To inne orbity.
    Nie z nami takie numery Brunner! 😎 I tak nie wiesz o co chodzi… 😆
    No to CZEŚĆ BALBINA ❗

  69. Bobola pisze:
    „A przeciez nie brak przykladow gdy prawdziwy maz stanu (jakim niestety nie jest Nasz Drogi ale bezwolny Ojciec Ojczyzny) potrafil naprawic bledne decyzje wyborczego motlochu.”

    czy mowa o ojcu Rydzyku?

    Andrzeja Falicza, który twierdzi:
    ” Po pierwsze, PO zapewne nadal będzie się starać być anty-PiS-em w tym sensie, że nie podejmie żadnych drastycznych decyzji (choćby były dobre dla Polski), które mogłyby wywołać sprzeciw opiniotwórczych środowisk w kraju i za granicą”,
    proszę by podał chociaż kilka decyzji rządu JK, które choć wywoływały sprzeciw środowisk opiniotwórczych, były jednak dobre dla Polski.

    Nie mogę się odczekać!

  70. Chrisie Domaradzki,
    piszesz, że Tusk Cię zawiódł swoimi kłamstwami – podaj jeden przykład.
    Dlaczego J.Kaczyński swoimi kłamstwami i obelgami Cię z kolei nie zawi ód, to ciekawe. I ja podam od razu przykłady tych kłamstw:
    – „nie będzie rządów z ludźmi o marnej reputacji” – a niestety były;
    – „Marcinkiewicz jest na 4 lata” – a jakoś nie był;
    – „nie będę premierem, jeśli brat będzie prezydentem” – a Kaczyńscy i tak rządzili razem,
    itd itd itd. I te kłamstwa Ci nie przeszkadzają? A jak okłamał nas Tusk?
    Dalej piszesz, że atakowano PiS zanim na dobre zaczęło rządzić (pominę już czy się z tym zgadzam). Ale czy Ty teraz też nie atakujesz Tusk zanim zaczął rządzić (w ogóle a nie tylko „na dobre”).
    Dajmy mu szansę.

    Ja też nie wierzę w drugą Irlandię i jeśli ludzie dali się nabrać na Tuska, bo myślą że zatrzyma ceny, to im współczują, bo się zawiodą. Ale jako wyborca LiD-u wolę jednak Tuska od Kaczyńskiego.

    Piszesz, że PiS to patrioci. Tylko co ja jako obywatel mam z tego ich patriotyzmu? Lepper, Giertych, Manuela Gretkowska, Ikonowicz, Tusk, Borusewicz, Kaczmarek, Kwaśniewski, Olejniczak – oni nie są patriotami? Wszyscy niby są? I co z tego?!?!

  71. ANCA – masz racje co do dwoch swiatow. Moj jest pewien prawdy, ciezkiej pracy, olbrzymich osiagniec i dumy z wlasnego kraju i wlasnych osiagniec – Twoj jest bardziej zawiklany, tak bardzo ze nie wiesz kto jest prawy, kto jest zlodziejem, kto jest zdrajca, kto leniem a kto pracowity. Ty prawie nic nie wiesz. Lykasz co Ci podaja gazety i towarzysze i dlugo jeszcze sie o tym niestety nie dowiesz. A jak nawet przeczytasz troche prawdy, to tego nie przyjmiesz, bo podejrzewam ze przeszlas to komunistyczne piekielko prania mozgu.

  72. I jeszcze jedno te Klossy, Brunery,Psy to nie agenci co ten mozg Ci praly? Nie musze ich znac.

  73. Nelu!
    Daj mu spokój. jak on pisze, że Wałęsa jest nieznany poza granicami naszego kraju, to sam sobie wystawia świadectwo. My naprawdę nie musimy reagować na każdą bzdurę. Oni właśnie po to piszą.

  74. Ależ spustoszenie w umysłach, brak wiary nie tylko w nowy rząd ale już
    prawie we wszystko. Jak powstawała poprzednia koalicja media pisały
    źle bo ciągle się kłócą. Jak obecna koalicja powstaje w sposób
    cywilizowany to media krzyczą źle bo wszystko tak cicho. Do cholery temu
    rządowi potrzebne jest poparcie by nie stracił impetu i z rozmachem
    zajął się trudnymi sprawami a jest ich wiele. Pan Prezydent wyhamowuje
    jak tylko może opozycja też będzie trudna i pamiętajmy 50% obywateli
    ma wszystko gdzieś i PO i PiS i PSL. A więc poprzyjmy nowy rząd dajmy mu 100 dni spokoju( słowa kieruję np. do redaktora Stanisława Janeckiego
    który o kandydacie na ministra sprawiedliwości w radiowej Trójce mówi:
    ” prof. Ćwiąkalski jest uwikłany w sprawy uczelni ” co to za język, czy dla takich ludzi warto się o coś starać?)
    Pozdrawiam
    Ryszard

  75. Panie Chris Domaradzki!
    Pańska wypowiedź, do której się odniosłem, jest nie tylko podła ale również głupia. Może właśnie z powodu jej głupoty nie zdaje Pan sobie sprawy z jej podłości. Jeżeli Pański dziadek, jak przypuszczam, Polak był w wojsku carskim, to powinien Pan rozumieć tragedie Polaków, którzy w obu wojnach światowych, szczególnie w pierwszej, byli zmuszeni do walki po obu stronach. Na Kaszubach i na Śląsku to było normalne, że podczas II Wojny Światowej przymusowi volksdeutsche zaczynali wojnę w Wermachcie a kończyli w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie albo w I lub w II Armii Wojska Polskiego na Wschodzie. Na Śląsku bywało tak, że sąsiedzi byli weteranami AK – jeden Armii Krajowej a drugi Africa Korps. To było w tych stronach normalne i powszechnie wiadome. Polacy broniący i zdobywający Monte Cassino przeżywali traumę bezpośredniej walki bratobójczej. Nikt z tego nie tłumaczył się przed nikim. Tacy ludzie byli moimi starszymi kolegami w pracy. Swej historii nie ukrywali, często opowiadali o swych wojennych losach i przeżytych tragediach i nikt im żadnych przykrości nie czynił. Z tych losów nie wolno żartować, tak jak Pan to uczynił swym dowcipasem o mundurze dziadka.
    Przypuszczam, że Donald Tusk również losów swego dziadka nie ukrywał, bo nie musiał.
    Ale co Panu do tego? Przecież czuje się Pan Amerykaninem, ma Pan do tego prawo, i jeżeli Tusk kogoś zawiedzie, to raczej Polaków a nie Pana – Amerykanina.
    Oczywiście nawet jako Amerykanin może Pan mieć swoje oceny działalności polskich polityków, tak jak nam Polakom wolno oceniać, to co czynią amerykańscy. Pan ocenia Tuska jako „małego człowieka”, nie wiem jak Pan na jego tle ocenia swą wielkość. Ja nie oceniam ludzi a ich działalność. Większość polskich wyborców uznała działalność PiS i Kaczyńskich przy władzy jako szkodliwą dla Polski i głosowała przeciw nim. Było to skutkiem doświadczenia przez większość wyborców skutków ich „odnowy moralnej”, arogancji, chamskiego traktowania i skłócania współobywateli oraz zmierzania do państwa totalitarnego – niedemokratycznego. Polacy byli świadkami nie jednego ale całego pasma kłamstw i kłamliwych zapowiedzi upadającego obecnie Premiera. Dostrzegało to również wielu Polaków mieszkających poza Krajem, w tym posiadających niepolskie obywatelstwo. Ale Panu wolno widzieć tylko to co Pan chce zobaczyć. To jedna z bardziej paskudnych cech ludzkiej mentalności.

  76. Jak to pompatycznie mówi Chris: „My Amerykanie” codziennie modlimy się o powrót patriotów. Że-na-da. Kpisz waść z nas, czy o drogę pytasz? Jeżeli masz nas za idiotów, to widocznie mierzysz swoją miarką. Wypisujesz tu swoje łże-pizmotality jako łże-Amerykanin, co jest pewne, czy też jako łże-Polak, co jest prawdopodobne?

  77. I jak tu zgodzić się z opinią, że oto właśnie mamy do czynienia z elegancją i umiarem w przejęciu władzy w porównaniu z poprzednikami, kiedy sprawca najbardziej obrzydliwej prowokacji w historii Polski, przeprowadzonej niewątpliwie przy poparciu Tuska – Konstanty Miodowicz, jest nadal w jego ekipie. Jak to jest możliwe, że ten „elegant” – Tusk w ogóle nie odciał się od takich metod w polityce i na dodatek wynagradza sprawcę tego haniebnego czynu – mandatem poselskim z listy PO.

  78. Bobola, ten za to jest jajcarzem nadzwyczajnym ! Gratuluje poczucia humoru.

  79. Kropkozjad napisał: jaki mundur na uroczystości rodzinne i państwowe powinien wkładać ten weteran Wermachtu z przymusu i weteran Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie z wyboru…

    Kropkozjadzie, moje doswiadczenia nie sa tak dramatyczne, ale dla pobudzenia szarych komorek Amerykanina Chrisa D. krotko opisze moje wspomnienia z 13go grudnia 1981. Noc jak zwykle spedzalem w domu na przepustce. Rano obudzila mnie moja mama właczywszy radio, w ktorym Generał mowił o stanie wojennym. Jako zołnierz w słuzbie czynnej, wcielony z przymusu po studiach, wiedziałem, co mam robic na wypadek wojny. Ale stan wojenny? Pojechałem wiec na Mokotowska do siedziby Regionu Mazowsze. Jak sie okazało, szyby juz były wybite i pachniało gazem łzawiacym. ZOMO własnie pojechało gdzie indziej. Pomagałem wynosic sprzet poligraficzny przez okna. Po paru godzinach skierowałem sie w kierunku mojej jednostki w Zegrzu, gdzie dotarłem dobrze po zmroku. Na gniewne pomruki sierzanta powiedzialem „przeciez nie ma komunikacji”. Dostałem mundur polowy, ktorego dotad nie miałem, karabin AK-47, i trzydziesci sztuk ostrej amunicji. Przez najblizszy miesiac wraz z majorami, sierzantami, innymi podchorazymi, oraz zołnierzami słuzby zasadniczej patrolowalismy brzegi zalewu Zegrzynskiego, zeby złapac Bujaka, gdyby takowy przyszedł napic sie wody z jeziora. Palilismy w koksownikach przy szosie, a takze kontrolowalismy przejezdzajace samochody, pewnie takze w poszukiwaniu Bujaka. (Do dzis nie jestem pewien, po co.)

    Do dzis pamietam posilki w stołowce jednostki, gdzie przy sasiednich stolikach jedli ROMOwcy, ktorych tez zakwaterowano w Zegrzu. Patrzylem na nich z bliska. Wygladali jak ludzie, choc codziennie wozono ich na jakies akcje.

    I po ktorej stronie ja ma teraz stac w rocznice 13go grudnia, w czasie apelu wygłaszanego przez miłosciwie panującego Prezydenta? Czy tam, gdzie bedzie stał były Premier, ktory ponoc gazu łzawiacego nie wąchał? Czy tam, gdzie stało ZOMO?

    Zastanawiam sie takze, co sie dzis dzieje z ROMOwcami, ktorych wtedy tez wcielono tak samo jak mnie. Wtedy mimo wszystko wygladali jak ludzie, a dzisiaj sa obywatelami w starszym wieku. Gdzie oni maja stac i na kogo maja głosowac? Czy w ogole wolno im głosowac na kogokolwiek? A moze Chis D. przyjedzie z Ameryki do Polski i własnorecznie wymierzy im kare chłosty?

  80. Kiedy wpisuje się Chris, to już wiadomo, że będzie wesoło. On sprawia, że podnosi się temperatura dyskusji, bo najczęściej znajdzie się ktoś, kto mu odpowie. Mnie początkowo Chris bardzo irytował, czemu dawałam wyraz. Teraz jedynie bawi i też daję temu wyraz. Na szczęście jest daleko i nijakiego wpływu na naszą rzeczywistość nie ma – no chyba że się opodatkował na RM, w co nie wierzę, bo chyba jest kutwą, na co wskazuje jego natrętne przypominanie nam Polakom-szarakom, jak to dzięki gigantycznej pracy dorobił się ogromnych bogactw.
    Torlin – wczoraj wróciłam do domu po proszonym obiedzie, dobre winko z lekka parowało mi z fryzury, więc po prostu musiałam Chrisowi odpowiedzieć.
    P.S. Czy coś cię we mnie niepokoi? Kolejny raz mi piszesz, co powinnam, a czego nie??? 😉

  81. stetom – „My Amerykanie codziennie modlimy się o powrót patriotów”. Niektorzy to nawet nie umieja czytac ze zrozumieniem – gdzie to ja napisalem? Urojenia, klamstwa, propaganda wszystko Wam sie juz pokrecilo. Wiekszosc Was jest godna politowania. Macie urojenia towarzysze.

  82. Anca ; przepraszam , ze sie wtracam ale chcialem tylko powiedziec : rozumiem , (tzn chcialem powiedziec my Polacy to rozumiemy ) takie np australijskie shiraz nie jedno moze usprawiedliwic .Bez zlosliwosci tym razem.

  83. Propozycja na zgode

    Naleze do milionow nie rozrozniajacych Panow Blizniakow.Proponowalbym,zeby narod,aby ponownie zasluzyc sobie na wladze Prezydenta,ufundowal mu ulanskie czako.Prezydent w czako,ten drugi bez.
    Wiem,ze takie nakrycie glowy ledwo nadaza za najnowsza moda,jednak noszenie ulanskiego czako przez Prezydenta gwarantowaloby trzy korzysci; nikt nie mylilby juz Braci ;choc niemodne, nakrycie to iedalnie,wydaje sie, pasowaloby do zawartosci zdobionej glowy i na koniec; Prezydent w czako bylby politykiem o czako przynajmniej wiekszym.

    Swieta juz blisko.Z wielka radoscia i jestem przekonany,ze nie ja jeden, wyslalbym swiateczne zyczenia na kartce, ktorej „Awers” zdobiloby zdjecie Braci,w garniturach, swiatecznie ciut za duzych, uszytych jednak w skromnym fasonie „Mala Elegancja”.
    Silujac sie z usmiechem na wlasnych twarzach,Prezydent w ulanskim czako,ex-Premier z tlustym karpiem,staliby pod szarfa w narodowych barwach, z napisem”Wesolych Swiat”.

    Jan Mondry

  84. Jakobsky proponuje red. Passentowi wydanie almanachu złotych myśli K&K i ich dworu. Tymczasem w ostatniej TELEWIZYJNEJ Jacek Fedorowicz wyjawia, że nie ma w Polsce człowieka, który by wysłuchał więcej niż on przygotowując materiały do swoich programów w TVP.
    Kilkanaście godzin dziennie ślęczał przed ekranem telewizora, przesłuchiwał kilometry taśm z wypowiedziami polityków. Sam stwierdza, że chyba cudem jeszcze żyje. Gdyby chciał, mógłby wydać księgę aforyzmów, powiedzonek i innych cudowności leksykalnych. Do książki powinna być koniecznie dołączona płyta z dźwiękiem i wizją. To byłby bestseller!
    Red. Passent zaś znajdzie z pewnością jakąś formę syntetycznej oceny, wraz z komentarzem do wydarzeń ostatnich lat. Mam też wrażenie, że „ze wspomaganiem” o opinie niektórych blogowiczów. Bo bywają bardzo celne.

  85. Zachowania odchodzących polityków PIS-u to konsekwencja ich stylu prowadzenia polityki. Co bardziej kulturalni starają się dlatego w miarę spokojnie usunąć na bezpieczny dystans od lidera, który nie jest w stanie godnie uznać woli wyborców. JK stał się również odporny na jakiekolwiek doradztwo. Oślepiony wściekłością grzebie szansę ponownego wyboru brata na Prezydenta. Przy okazji demontuje własną partię od góry. Coś mi się wydaje, że n12 lat

  86. Pan Kaczyński Jarosław swoim zachowaniem po przegranych wyborach demontuje własną partię od góry. Grzebie szansę na ponowny wybór brata na Prezydenta. Do tego wzbudza wstyd u wielu, którzy głosowali na PIS. Wszystko to jest jednak konsekwencją stylu prowadzenia polityki.
    Czy ktoś w PIS-ie się w końcu opamięta?

  87. Faliczowi troszkę przeszło, stał sie odrobinę bardziej umiarkowany. Za to w jego dotychczasowe buty wszedł jakis facecik o pretensjonalnej formie imienia Chris (Domaradzki).
    Myślę, że nie ma sensu cokolwiek mu tłumaczyć i perswadować. On wie swoje i już. Moherowy berecik nasunął tak, że zasłania mu nie tylko oczy i uszy, ale i nos i nic do niego nie dociera. Az dziw, że jako tako pisze. Może dyktuje te swoje banialuki?

  88. Drodzy Państwo, orły czy sępy, anioły czy hieny, wszystko to furda. Najważniejsze, że wrony (te od lepszego zła) znowu się NIE wkręciły do władzy. Że zarówno obecni wielcy wygrani, jak wielcy przegrani, zdecydowanie wypinają się na „centrolewicę” Kwaśniewskich i Olejniczaków. Że w tych wyborach na „centrolewicę” głosowała już tylko „centrolewica”. Że tego przeterminowanego towaru „ciemny lud” już nigdy nie kupi.

    Centrolewica!!! To ci dopiero wymyślili! Gdyby koła rowerowe były centrowane tak jak Kwaśniewski wycentrował LiD, a przedtem lewica Polskę, to kolarze jeździliby na ósemkach, a chcąc wygrać wyścig musieliby zarzucać rower na plecy i zaiwaniać pieszo do mety.

    Proszę Państwa, to czy Tusk postępuje słusznie czy nie rozpoczynając powoli i z umiarem, czy przejmuje władzę elegancko czy po chamsku, czy poprzednicy rozstają się z nią po prostacku czy po dżentelmeńsku, czy nowy rząd będzie pełen wybitnych indywidualności czy miernot – wszystko to nie ma żadnego znaczenia. Podobnie jak to, kto obejmie jakie ministerstwo, czy Radek zostanie ministrem spraw zagranicznych, obrony narodowej, czy nauki angielskiego w przedszkolach i żłobkach, i czy Jarosław Kaczyński istotnie traci grunt pod nogami, czy jest to tylko optyczne złudzenie.

    Gdyż liczy się wyłącznie to, że wszystkie te rozstrzygnięcia już po raz drugi z kolei zapadają bez udziału pogrobków PZPR. Że linia spadkobierców tej smutnej formacji urywa się na obecnym pokoleniu „sięciolatków”. Że posłowie lewicy są teraz w Sejmie już tylko po to, by zapewnić znośne emerytury swym dinozaurom. Że lewica już nigdy nie zrobi dla Polski nic „dobrego”, ani innego. Czy to wreszcie do Państwa dotarło?!!!

  89. Temat „jak będzie szło Tuskowi ” jest zupelnie sensownie wałkowany na tym blogu począwszy od zajawki Gospodarza, a z wyjątkiem postów ludzi „na nie”. Ci protestujący obywatele w większości wydają sie być zwolennikami władzy autorytarnej i światopoglądu mocno konserwatywnego i uproszczonego. Ich podstawowa idea jest bardzo spiskowa i swojsko urocza, a mianowicie pozwolić Polakom (po odsunięciu polskojęzycznych) się rządzić w swoim kraju, a my obrońcy prawdy uleczymy szybko ten cierpiący, rozdarty nierównościami i wątpliwościami kraj.
    Dołożę do rozważań o Tusku swoje trzy grosze. Nie jestem fanem desygnowanego premiera. Zraziły mnie w przeszłości jego nieodpowiedzialne propagandowe wyskoki, jak rzucenie i gorliwe propagowanie w czasie kampanii wyborczej KLD ileś lat temu, całkowicie nierealnego hasła „milion miejsc pracy”. Także odstręczały mnie jego hasła ustrojowe w rodzaju „jak najmniej państwa” lub często używana odpowiedź wytrych na próby dociekliwszych dyskusji o przyszlości naszej ekonomii – „nie chcemy socjalizmu, to już przerabialiśmy”. W obu przypadkach te hasełka w naszej konkretnej sytuacji elektoratu, którego nikt nawet nie zaczął alfabetyzować ekonomicznie, miały wydźwięk populistyczny i zawsze wydawały mi sie bardziej podpuchą niźli konkretnym streszczeniem ekonomicznych i ustrojowych założeń.
    Donald był gorliwym liberałem, nie tylko w sensie ekonomicznym, ale także społecznym – był zwolennikiem dopuszczenia aborcji na żądanie, przeciwnikiem „chrześcijańskiej” preambuły do polskiej konstytucji, rolę kościoła katolickiego widział jako bardzo marginalną i uważał tę instytucję (pojmowaną jako hierarchia + szeregowy kler) jako raczej hamulec rozwju, niż stronnika reform.
    Był on członkiem ścisłego kierownictwa partii liberalnej KLD, a w organizacji tej największe wpływy i posłuch mieli ostrzy liberałowie tacy jak Lewandowki, Bielecki (do dzisiaj mają), ludzie skupieni wokół Instytutu Smitha promującego liberalizm gospodarczy, tacy jak jastrząb liberalizmu, wielbiciel modelu amerykańskiego Schomburg. Najogólniej mówiąc wyznawali oni prosty i jasny paradygmat – prymat ekonomii nad polityką.
    Zwrócić muszę jeszcze uwagę na ich umiejętności instrumentalnego traktowania pewnych sytuacji. Na przykład w swoim czasie ktoś namówił Wałęsę, aby głosił hasło.”każdemu należy się sto milionów”. Hasło było hucpiarskie i bezsensowne, ale liberałowie z KLD z głupimi minami (w tym i Tusk) twierdzili, ze „to nikt nie sika – to deszcz pada”.
    To tyle o jego dawniej prezentowanym stosunku do państwa i społeczeństwa.
    Generalnie można powiedzieć, że Tusk w tym okresie był takim ksiązkowym, teoretycznym, czystym liberałem, jak J. Kaczyński politykiem – gorliwym, nie znoszącym sprzeciwu, z całą swoją uczciwością i naiwnością brnącym w zawiłe implikacje.
    Od czasów KLD minęło trochę latek, Donald staje sie coraz bardziej samodzielny w myśleniu i działaniu, chociaz nadal musi być w grupie.
    Politycznie stał sie bardziej usytuowany, wyraźniej określony w porównaniu z okresem KLD. Już nie jest tylko lustrem odbijającym poglądy Bieleckiego i Lewandowskiego. Ewoluuje, nie jest dogmatycznym wyznawcą absolutnego prymatu ekonomii, już zdał sobie sprawę, przełknął tę straszną dla liberalnych teologów prawdę, ze ekonomia jest zawsze polityczna – twierdzenie, za które wysłali by oni każdego ekonomistę do piekła lub do kraju Kim-Ir-Sena, co na jedno wychodzi. Dzisiaj w swojej działalności stara się Donek brać pod uwagę wszystkie tzw. uwarunkowania, które życie niesie na drodze do realizacji celów ekonomicznych.
    Bez dużego ryzyka mogę powiedzieć, ze przyszły premier ma kilka cech bardzo przydatnych politykom – jest pragmatyczny w myśleniu i działaniu, racjonalnie, trzeźwo ocenia problemy naszej transformacji ustrojowej, choć lekkich ciągot do socjotechniki nie mozna mu odmówić, vide jego niedawna wizyta u emigrantów polskich w Wielkiej Brytanii. I jeszcze jedno – śmiem twierdzić, ze jest bardziej inteligentny od Jarosława K.
    Choć jest jak na polityka młody, to ja widze u niego zalążki pewnej charyzmy – mówi z przekonaniem (choć nie zawsze), jak mówi, to przedtem pomyśli, jest pozytywnie nastawiony do ludzi (stara się być przynajmniej), jest takim naszym chlopakiem. W tym ostatnim upatruje czynnik przyciągający wielu młodych obywateli. Jeszcze jedna ważna rzecz – jak się do czegoś zabiera, to stara sie to robić dobrze (die gute deutsche Charakterzug – dobra niemiecka cecha – cha, cha, cha, nie kpię, oczywiście, żartuję sobie z Jacka K., a także z Jarosława K., którzy usiłują wykreować go na Niemca, nie zważając na cynizm i podłość tego przedsięwzięcia).
    Ogólnie rzecz biorąc, Tusk rózni się tym od ludzi poprzedniej ekipy, tak jak Zachód od Wschodu.
    Zachód, to (w idealistycznym ujęciu):
    – pragmatyzm, krytyczne spojrzenie na sytuację, dyskusja na tak, a także branie pod uwagę elementów na nie, otwartość, dążenie do konsensusu na racjonalnych podstawach, planowe działanie, jak się ma plan A, to trzeba mieć plan B, powinno się każdą robotę wykonywac krok po kroczku od A do Z, emocje są dobre w zabawie, powinno się szanować innych, dlatego należy być otwartym, aby oni znali, to co zamierzam, dyscypliny należy wymagać przede wszystkim od siebie, społeczność, to zbiór dobrowolnie współdziałających jednostek, a nie bezładnie krążących atomów.
    Wschód, to:
    – dogmatyzm, a więc istnieje w każdej dziedzinie jeden opis bieżącej sytuacji – prawdziwy, więc po co dyskusja, stąd przyznawanie sobie licencji na kopanie i kąsanie oraz wdeptywanie przeciwnika politycznego w błoto, bo przecież bronimy prawdy;
    – katechetyczny sposób dyskusji – jest pytanie, jest odowiedź, bardzo podobny do argumentacji Wlodzimierza Iljicza wyłożonej w broszurze „Co robić”;
    – łapucapizm w działaniu wynikający z małej wrażliwości na zasady wychowawców, którzy w dzieciństwie sprawdzali, czy lekcje zostały dobrze odrobione, wychowawcy pracują, tak jak wszyscy (bylejak), a więc w społeczeństwach zapóźnionych tworzy sie błędne koło typu – dlaczegoś biedny, bom głupi, dlaczegoś głupi, bom biedny (nie stać mnie na kształcenie);
    – traktowanie patriotyzmu jako kamienia filozoficznego (nie mylić z kamieniem węgielnym) – bardzo często, gdy ci ludzie nie są w stanie wytłumaczyć sobie motywu działania konkurentów politycznych, to kwitują krótko – motywem jest, ze ta osoba nie jest patriotą… i często zastrzegają kto nie jest patriotą, jak np. ten kto skończył studia w ZSRR, ten kto pochodzi ze środowisk dawnej KPP, ten kogo oni zakolegowali z mordercami Popiełuszki, ten kto stał tam gdzie ZOMO, dziesiątki róznych powodów, nawet takich, których prawdopodobieństwo skuteczności jest równe zeru, nawet zwykłych witzów. Patriotyzm jest dla nich, jak walka klas dla marksistów, jest praprzyczyną, początkiem wszystkiego, idealnym kluczem do przekształcania wszystkiego w prawdę, wytrychem poznawczym, kamieniem na źle prowadzących sie polityków, maczugą na Niemców;
    – bardzo silne przywiązanie do hierarchii (inny sposób funkcjonowania społeczności nie ma żadnej tradycji na Wschodzie), stąd te nadęte miny panów K. i ciągłe obrażanie się mające dać do zrozumienia kim ja jestem;
    – czczy idealizm w podejściu do społeczeństwa – oczekiwanie przywódcy, ze działanie podległej mu grupy opierać się ma na posłuszeństwie, jako naturalnym spoiwie grupy;
    – nieufność do zasadniczej reguły demokracji – kadencyjności pelnionych funkcji, bo przywództwo, to charyzmat, a nie urząd.
    W moim oglądzie nowo desygnowany premier jest raczej człowiekiem Zachodu, nie w pojeciu stronniczego stosunku do zachodniej Europy, a szczególnie do Niemiec, jak chcą jego przeciwnicy, a w sensie sposobu myślenia oraz postrzegania rzeczywistości.
    Pzdr, TJ

  90. witam i bardzo dziekuje za Pańska wypowiedz/ocene jestem dumna ze mamy P.D.TUSKA……..

  91. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Terasa Stachurska – 10.11., godz. 12:40 – pisze:

    „Nie wiem na ile mozna ufac”

    Pani Tereso, najlepiej niech Pani ma nadzieje.

    F.S. von/od Diasporski

  92. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Czyli Las Vegas? Trzeba wyjatkowej odpornosci psychicznej i bardzo glebokiej, a nie wiadomo, czy zasadnej, wiary w sensownosc historii, zeby w tym ciemnym, neurotycznym, sfrustrowanym swieci dochowac wiernosci przynajmniej sobie samemu. Nie wiem, doprawdy nie wiem, czy istnieja granice dobrowolnego zaklamania. Jakie to szczescie, ze co niektorzy urodzili sie nie pod skrzydlami Pol Pota. Problem polega na tym, ze trzeba wiedziec. Czego moze sie spodziewac blogowicz Chris Domaradzki tutaj, czy moze byc zrozumiany? Jak go moga widziec, /postrzegac/ istoty z wymazanym obliczem Czerwonego Khmera?

    F.S. von/od Diasporski

  93. Kleptokracja albo dyktatura-mamy taki sam wybor jak obywatele Pakistanu.
    Zniewiesciali panowie zajmuja sie stylem rzadow,a nie konkretami gospodarczymi.Do wyjscia z bagna trzeba nam codziennych dyskusji,rownie
    ostrych jak dyskusje o ostatnich meczach i nowych samochodach , ktore odnowia tradycje 3-majowa ,pozytywistyczna i odbudowy gospodarki w latach ’18-’39.
    Kto sie na kogo obrazil nie ma znaczenia.

  94. PISudczycy na dlugie lata ( oby na wieki ) skompromitowali frankistowski styl
    w polityce.
    PO ma zaufanie Europy i spoleczenstwa i ma szanse do podobnej odbudowy
    gospodarczej jak w latach 1918-1922.
    Kopalnie sa znow oplacalne (dzieki okupacji Iraku )-nie ma tego zlego …

  95. Czasem wydaje mi sie, ze niektorzy z naszych drogich koblogerow, zapewne mlodsi jesli nie duchem to umyslem, nie rozrozniaja koniunkturalizmu czy zdrady narodowej od koniecznosci historycznej. Istotnie, jak wspomina bloger (czy blagier) Domaradzki osoby urodzone w okresie zaborow nie mialy specjalnego wyboru co do sluzby wojskowej. Osoby w zaborze rosyjskim mogly (ale nie musialy) walczyc w wojsku rosyjskim. Obowiazek sluzby dotyczyl tylko nizszych warstw owczesnego spoleczenstwa czyli praktycznie chlopstwa. Szlachta mogla byc wcielona za kare albo wtedy gdy wybrala zawod zolnieza zawodowego. Po 145 latach niewoli wiekszosc obywateli Kongresowki, z wyjatkiem warstw ziemiansko-szlacheckich, uwazala sie za poddanych Imperium Romanowow co znalazlo tez oddzwiek w mniej oficjalnej wersji piosenki „My pierwsza brygada”. Istnieje jednak zasadnicza roznica miedzy ta sytuacja, ktora byla wywolana koniecznoscia, a koniunkturalnymi zmianami narodowosci czyli ewolucji obywatela II RP w folksdojcza bez wzgledu na jego pozniejsze losy. Tak bowiem jak bylo z przystapieniem do partii komunistycznej tak i ze wyparciem sie polskiego pochodzenia obie te decyzje byly calkowicie dobrowolne i nie wiazaly sie z wiekszymi niedogodnosciami (jesli chodzi o okres okupacji niemieckie tak bylo az po rok 1944, po ktorym odmawiajacy mieli pewna szanse na zawisniecie na latarni jako zdrajcy narodu niemieckiego) . Rezygnujacy z wyroznienia po prostu rezygnowali z pewnych przywilejow. Dlatego, gwoli prawdy musze zanegowac nadmiernie liberalne podejscie niektorych blogerow wyzej w sprawie niezawsze nieskazitelnej przeszlosci niektorych z obecnych prominentow. Chociaz mowimy juz teraz o drugim czy nawet trzecim pokoleniu to zdrada narodowa raz dokonana swiadczy o pewnej slabosci charakteru badz o nieoznaczonosci rodzinnej jesli chodzi o przynaleznosc dom tej czy innej narodowosci.

  96. ANCA

    mysle, ze – wzorem akcji „Polityki” typu „Wybieramy (wpisz co) (wpisz ktorej) RP” – mozna pokusic sie skompilowanie antologii kaczyzmow, dornizmow, lepperyzmow, gertychizmow, ale takze: tuskizmow, milleryzmow, oraz calej plejady innych -izmow, ktore – wszystkie wziete cuzamen do kupy – sa po prostu IDIOTYZMAMI. Politycy sa wyjatkowo plodni pod tym wzgledem (dziennikarze rowniez, ale to juz osobna historia). Jednak nawet w tak szacownym gronie Jaroslaw Kaczynski jest gwiazda pierwszego kalibru. „Jot. Kaczynski Superstar !” Taka antologia, niech to bedzie projekt typu open source, jak poczciwa wikipedia.pl, i wtedy kazdy bedzie mogl dolozyc sie do wspolnego dziela.

    Jednak nawet w tak demokratycznym przedsiewzieciu przyda sie bez watpienia redaktor czy redaktorzy prowadzacy. Nie mam nic przeciwko J. Fedorowiczowi czy kazdemu innemu odpowiedzialnemu, byle z podobnym poziomem poczucia humoru, bo ono stanowi warunek niezbedny do tego, zeby skladanie antologii -izmow stanowilo prawdziwa zabawe.

    W swoim wpisie wymienilem red. Passenta nie tylko przez grzecznosc (to w koncu Jego blog), ale rowniez dlatego, ze raczyl On zauwazyc, iz sporo materialu juz nazbieralo sie z tych perel rozumu rozsypywanych przed wieprze przez J. Kaczynskiego.

    Coz, byc moze wypada pojsc za ciosem i pozbierac te skarby ?

    Pozdrawiam.

  97. Stefanowi i innym sympatyka dedykuje (publicyscie tez sie przyda zanim napisze slowo wytrych: „wyksztalciuch”):

    „Pojęcie wykształciucha wymyślił ponoć Aleksander Sołżenicyn (образованщина). Polski odpowiednik tego słowa – „wykształciuch” – zaproponował Roman Zimand. Określenie to pojawia się na ogół w trakcie sporów na temat definicji i społecznej roli inteligencji. Termin ten wyodrębnia ignorancką, egoistyczną, narcystyczną część ludzi wykształconych, którzy nie mają wiele wspólnego z tradycyjną polską inteligencją. Znany ze swoich „postępowych” sympatii profesor Jerzy Bralczyk zestawia genezę i semantykę „wykształciucha” z pojęciem „komuch”, użycie którego w jego środowisku uchodzi za kompromitujące. Posłużenie się „wykształciuchem” nie znaczy jednak wcale potępienia w czambuł wszystkich ludzi wykształconych i wszystkich inteligentów. A to właśnie sugerują przerażone wykształciuchy, które nie wiedzą, jak przed tą znakomicie demaskującą kategorią się osłonić. Starają się więc zasugerować całej inteligencji, że kwalifikacja ta obejmuje nie tylko ich. Ot, klasyczne rżnięcie głupa, po którym wykształciuchy mianują siebie obrońcami polskiej inteligencji.
    Dla mnie „wykształciuch” stanowi doskonałą przeciwwagę dla określenia „oszołom”, które rozpropagowała wśród wykształciuchów głównie „Gazeta Wyborcza”. Wykształciuch to budulec piramidy ideologicznej, na szczycie której sytuują się quasi-intelektualiści – Wykształciuchy Producenci – formułujący nakazy ideologicznej karności (political correctness), niższy poziom to znaczna część ludzi mediów: Wykształciuchy Kolporterzy – propagujący te idee na skalę masową, w uproszczonej i komunikatywnej formie, alarmując zarazem o przekroczeniach obowiązującego idiomu wyznaczonego przez poziom nadrzędny. Podstawę piramidy stanowią osoby apirujące do rangi inteligenta, które poprzez pogardę wobec katolicyzmu oraz ideii konserwatywnych podnoszą własną samoocenę. To Wykształciuchy Szeregowe, słabo zorientowane w sytuacji politycznej i kulturowej, ale tworzące publikę, która płaci za gazety i książki oraz oklaskuje programy telewizyjne, dzięki czemu prestiż i pieniądze stają się łupem wykształciuchów dwóch wyższych poziomów. Klasycznym tego przykładem jest znaczna część widzów programów typu – nazwijmy je tak zbiorczo – „Szkło Powiększające”, którzy dzwonią do telewizji, aby otrzymać nobilitującą pochwałę od prowadzących program. To ich nagroda za manifestacyjną karność (nagrodą dla twórców i gości programu są wielotysięczne gaże). W serwilistycznym kontakcie z mediami Wykształciuch Szeregowy rośnie. Buduje własną tożsamość i dobre samopoczucie. Tymczasem dwa górne poziomy sprawują funkcję nadzorczo-egzekutorską wobec społeczeństwa. Ustalają, kto powinien być ostracyzmowany, a kto lansowany w mediach, na uczelniach czy przy rozdawaniu grantów i prestiżowych nagród literackich.
    Słowo o pojęciu „inteligencja”. Przywędrowało ono do nas również z Rosji. Określano tak ludzi różnego pochodzenia – szlachta, arystokracja, naukowcy, studenci – którzy w Rosji carskiej inicjowali ruchy modernizacyjne i wolnościowe. W sensie socjologicznym była to grupa trudno definiowalna właśnie z uwagi na heterogeniczność jej przedstawicieli i ich poglądów. Ludzi tych łączył etos nowoczesności i często poglądy antymonarchistyczne. Opisową frazą, którą można by zastąpić ówczesne określenie „inteligent”, jest „światły umysł”. Nie da się i nigdy nie udało się komunistycznym socjologom (z których większość przetrwała na swoich stanowiskach do dzisiaj) opisać „inteligencji” w kategoriach doktryny marksistowskiej, z jej frazeologią klasowych interesów i podporządkowanej im egoistycznej ideologii, „fałszywej świadomości” itp. W okresie komunistycznym, gdy klasa ludzi światłych została albo wymordowana – głównie w Sowietach – albo zrepresjonowana i zepchnięta na margines społeczeństwa (PRL), termin „inteligent” odgrywał w ideologii marksistowsko-leninowskiej funkcję protezy, zapełniającej lukę w opisie społeczeństwa socjalistycznego. Jego skład to klasa robotnicza i chłopi (lub ich kołchoźniczy odpowiednik w Sowietach). Co zrobić z ludźmi wykształconymi na potrzeby komunizmu: artystami, pisarzami, przedstawicielami innych wolnych zawodów? Ta ostatnia grupa stanowiła superratę, z którą nie bardzo było wiadomo, co począć. Ludzi tych nazwano więc „inteligencja pracująca” (należeli do niej także i działacz PZPR, i kierowniczka poczty, i księgowa). Jeśli dziś jakiś były materialista historyczny wmawia nam, że wie, czym była i jest inteligencja, nie warto mu ufać. Bo inteligencja to ludzie mądrzy, światli i prawi. Nie ma i nie było nigdy takiej klasy społecznej (poza „Państwem” Platona) – nie ma i nie było instytucji, która automatycznie promowałaby samych inteligentów.
    Dziś pojęcie „inteligencja” funkcjonuje jako termin w najwyższym stopniu wartościujący, stosowany często intuicyjnie dla wskazania osób światopoglądowo i aksjologicznie budzących sympatię liderów liberalnej lewicy i tworzących jej polityczne i finansowe zaplecze. Wszystkich tych ludzi łączy ideologia w deformujący sposób nawiązująca m.in. do pewnych ideii niemieckiego filozofa Fryderyka Nietzschego. Dzisiejszy wykształciuch w groteskowy sposób pozuje na nietzscheańskiego Nadczłowieka.
    Czy Katarzyna Kozyra, feministki, liderzy ugrupowań gejowskich, nieprzejednani pacyfiści, ekolodzy, obrońcy pornografii, „postępowi” dziennikarze i politycy czytali dzieła Fryderyka Nietzschego? Być może, niektórzy. Zdecydowana mniejszość. Tymczasem ich styl działania i głoszona ideologia przypomina parodię myśli niemieckiego filozofa. „My” odkrywamy nowe światy, nowe formy wolności, nowe formy ekspresji, rządzenia, opisywania rzeczywistości. To „my” widzimy głębiej i dalej. I to, co widzimy, wskazuje, że żadne ponadhistoryczne i powszechne normy etyczne nie istnieją. To „my” odsłaniamy kolejne, coraz głębsze pokłady irracjonalnego konserwatyzmu i zaściankowości, które tamują drogę rozwoju nowych prądów myślowych, artystycznych, ekonomicznych. „My” jesteśmy lepsi od przeciętnego Polaka. Jesteśmy ponad kościelnymi dogmatami i ludowymi mądrościami. Ponad zwodniczym zdrowym rozsądkiem.”
    Pawel Paliwoda

    „Wykształciucha” wcale nie wymyślił Sołżenicyn, tylko Bierdiajew w roku 1909 w eseju pt. „Философская истина и интеллигентская правда”. A wykształciuch, to „интеллигентщина”.

    P

  98. Czy pan Bronislaw Komorowski – obecny Marszalek Sejmu – to ten sam Komorowski ktory uczestniczyl (palce maczal) przy prywatyzacji Polskich Zakladow Mlynarskich?

  99. Lub Polskich Zakladow Zbozowych

  100. ANCA,
    uchowaj Boże – może dość już tych dwóch, co ukradli księżyc? Naród się uchachał wystarczająco przez te 2 lata i raczej nie był to śmiech radosny. Wystarczy.
    A co do przyszłości, przecież i tak zostają dwa w jednym, na najbliższe 3 lata. Niestety, jeszcze będzie miał co zbierać, jak nie Fedorowicz, to inni, ale ileż można?
    I nie przewiduję, żeby to było do śmiechu 🙁

  101. Szanowny Panie Danielu!
    Jako rodak na obczyznie, chcialbym serdecznie podziekowac Panu za
    zawsze trafne i ciekawe artykuly (wdzesniej jakos sie nie odwazylem,
    chociarz „czytam Pana” od bardzo dawna). Bardzo mnie tez cieszy, ze
    nie wszyscy jednak” dali sie zwariowac” w Polsce o czym swiadcza
    powyzsze komentarze. a szczegulnie Pana Wodnika 53.

    Serdecznie pozdrawiam, Tadeusz
    Denver, Colorado

  102. Ja mysle, ze PANU FALICZOWI sie juz znudzilo uswiadamiac wielu niekumatych, zabitych deskami zakutych lbow. On jest ponad Wami o lata swietlne. Szkoda ze moj polski, jako trzeci jezyk, nie jest tak wspanialy jak jego, bo tez bym wam udowodnil wasza miernote, tak jak on to czymi. Tacy jak PAN FALICZ to nadzieja POLSKI. Gratulacje dla niego. Chyle glowe przed jego intelektem.

  103. To co przedstawił w swoim krótkim wykładzie o „wykształciuchach” Falicz, spokojnie można określić jako jedną z wielu rodzimych mutacji terii spiskowej – doskonale zorganizowana i zakamuflowana „postępowym” rynsztunkiem grupa ludzi najpierw zniewala atrakcyjnością swoich nauk, następnie podporządkowuje mentalnie i wykorzystuje ekonomicznie szerokie rzesze nieświadomych obywateli państwa polskiego.
    Pzdr, TJ

  104. Krzysztof Domaradzki po raz kolejny emanuje głupotą i pyszałkowatością. Próbuje tu wszystkich pouczać . Także obraża; ale to już kwestia wychowania! Widocznie na Jackowie albo co bardziej prawdopobne we własnym domku wygadać się nie może. Trudno go czytać a co dopiero słuchać. Dear Friend ,skoro już tam jesteś to zajmij się nową ojczyzną,przyjrzyj się własnemu prezydentowi. W Polsce ani jestes zameldowany ani nie płacisz podatków. To jedno ! Po drugie kiepska polszczyzna nie jest żadnym wytłumaczeniem dla prostactwa i głupoty. Skoro nie umiesz postrzegać rzeczywistości w jej prawdziwym wymiarze , swoje „przemyślenia ” wypisuj na płocie . To najbardziej właściwe miejsce.

  105. Do wszystkich TROLLI RAZEM WZIETYCH: nie z nami te numery, Brunner!

  106. wsikora62 (2007-11-11, godz. 16:24) pisze, że „Pan Kaczyński Jarosław swoim zachowaniem po przegranych wyborach demontuje własną partię od góry. Grzebie szansę na ponowny wybór brata na Prezydenta.” Za to Panu JK, należą się gratulacje! Nareszcie coś pożytecznego dla nas Polaków czyni. Nie należy mu w tym przeszkadzać. Trzeba mu życzyć powodzenia w tym destrukcyjnym działaniu. Oby mu to udało się!

  107. Jak ktoś uważa się za mądrzejszego od innych i za takowych uważa tych, którzy myslą podobnie jak on, to ani chybi leczy własne kompleksy, a nie tylko wyraża jakieś poglady.
    Panu Chrisowi powiem, że nie bez kozery (ze staropolszczyzny „przyczyny”) świat nie ma przekonania co do inteligencji przeciętnego Amerykanina. Jest, owszem, wykształcona na dobrych uczelniach i uprawiająca tam badania elita, a potem lata świetlne za nimi cała reszta, w tym niejaki Chris, którego to miejsce w hierarchii społecznej w USA uwiera i odkuwa się obrażając Polaków pozostalych w kraju lub pracujących w Anglii lub Irlandii.
    Może to i poprawia komuś samopoczucie, ale choroby nie leczy

  108. Feliks Stychowski – 11.11.2007 r., godz. 21:00.

    Gratuluję refleksu. Przyda mi się Pańska uwaga, bo pisarzem jestem marnym. Może częściej zauważę bzdurę, choćby retoryczną. Dziękuję i pozdrawiam, Teresa

  109. Pan Chris Domaradzki leczy własne kompleksy uważając, że jest mądrzejszy od tych, którzy mają inne poglądy niż on i że mądrzy są tylko ci, po podzielaja jego poglądy.
    Jak widzę, w USA mieszkają jednak Polacy, którzy osiadłszy za Wielką Wodą trzymają się z daleka od Jackowa i nie ulegają urokowi i elokwencji Nelly Rokita czy czarującemu usmiechowi prezydenta Kaczyńskiego.
    Panie Chris, od tego, że się innych uważa za głupszych nie staje się Pan od razu mądrzejszy. Obnaża Pan tylko własną bezradność i własne kompleksy, wynnikające z braku wykształcenia lub braku poważania ze strony otoczenia.
    Mógłbym rozumować podobnie jak Pan i uważać, że skoro nie podziela Pan moich poglądów, to jest Pan głupi. Tymczasem uważam, że po prostu mało Pan czyta poważnych tekstów i daje się w rezultacie nabierać na lep taniej propagandy, odwołującej się nie do racji rozumowych, lecz emocji.
    Nikt Panu nie każe czytać trudnych tekstów. Tylko po co w takim razie tyle pisać?

  110. Byłem pewien, że poprzedni tekst sie nie zapisał. Dlatego napisałem nowy, uwzględniający fakt, że z USA piszą też ludzie rozsądmniejsi niż p. Chris.
    Nb. znam Polonusów całym świecie. Do dziś mają oni imiona Wojtek, Jolanta, Tadeusz, Krzysztof itd. Widać nie mają potrzeby dowartościowywać sie w ten sposób, żeby sie nazywac Stan, Bob czy Chris.

  111. A ja myślę, że Pan Falicz powtarzając do znudzenia swój tekst o „wykształciuchach” pokazuje brak szacunku dla umysłu ludzkiego.
    Przez kraj przetoczyła się już dyskusja na ten temat i nie widzę powodu wracania do tego Chrisie Domaradzki.
    Chętnie natomiast zapoznam się z nowymi (starymi) tezami A.Falicza
    Pozdrawiam Halszka

  112. Szanowny Kropkozjad:
    Moja opowiastka o KK na poboczu polskich drog to bynajmniej nie jest prognoza. To cos gorszego, to spekulacja jak sobie KK o swojej przyszlosci mysli i czego sie obawia. Wszak polityka historyczna KK sprowadza sie do tego, ze oni sa jedyna ostoja i ochrona tkanki narodowej, a ich zaprzeczeniem jest komunizm i inne bezboznosci, a wsrod nich jeszcze liberalizm. To mial na mysli prymas mowiac, ze odchodzaca wladza mial wiecej racji niz by sie wyborcom wydawalo, mimo wszelkich napiec, lustracyjnych i awanturniczych. I tak sobie mysle, wsluchujac sie w glos KK, ze ich obawy chyba nie sa bezpodstawne. Pozyjemy, zobaczymy.

    TJejowi wypada podziekowac za krotka historie KLD i jednego z jego politykow. Zgadzam sie z glowna idea, ze obecnie PO i PiS stoja po dwoch przeciwnych stronach glebokiego jaru. Ciekawe, ze TJ tak bogato charakteryzuje ustroj Wschodu, a o ideach Zachodu wyraza sie zwiezle i bez zdobnictwa.

    A poza tym na blogu jajcarstwo odchodzi, z silna przewaga zbukow.
    T.O.

  113. W uzupełniu oceny elegancji w przejmowaniu władzy przez Tuska warto spojrzeć na znakomity dowcip CZECZOTA w dzisiejszym PEZGLĄDZIE. Na tle dwóch obskurnych brudasów widnieje podpis NASI POSZLI – NASI PRZYSZLI. Oto rzeczywista ocena wyników ostatnich demokratycznych wyborów. Warto też przeczytać dwa a może trzy bardzo interesujące felietony Łagowskiego KTT i Widackeigo. Nie znajdziesz podobnych w całej wolnej prasie.

  114. Akcja podrzucamy „kukułcze jaja” w wykonaniu byłego rządu rozszalała na dobre. Desygnowany Premier musi sobie zdawać sprawę z konsekwencji tych akcji i doprowadzić do natychmiastowego przerwania tego pisowskiego procederu. Kukułcze pisklę jest tak żarłoczne, że szybko przerasta swoich przybranych ptasich opiekunów, a nstp.: rozpoczyna dorosłe życie i zostawia zdezorientowaną i wycieńczoną parę obcych ptaków.
    PS. Kukułka ( Cuculus canorus ) zimuje w Afryce i wraca na początku maja, ale minister Szczygło ( szczygieł ) ma jeszcze kilka jaj, a A. Maciarewicz osłania. Stadion Narodowy w projekcie to niezwykle dobitny przykład, co kukułki potrafią.

  115. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    W Europie (tzn. w Starej Europie) rgzgorzala dsykusja na temat swiadomosci (tozsamosci) narodowo-kulturalnej spuscizny
    i jej wplywu na ekonomiczno-gospodarczy rozwoj danego kraju. Post scriptum: Dzisiejsza niemiecka mlodziez juz nic prawie nie wie o komunistycznej dyktaturze DDR-u i jej kulturowo-politycznych elitach, stwierdzili, przerazeni politycy urzedujacy w niemieckim parlamencie. Ida ciezkie czasy dla oblakanych kosmopolitycznych lunatykow bujajacych w dyskusyjnych przestworzach ciasnego ale wlasnego „intelektu”. Kosmopolita(!), jak to ladnie brzmi – prawda?

    F.S. von/od Diasporski

  116. Andrzej Falicz-mam nadzieje , ze komentarze Redaktora Passenta przyciagna
    na forum wiecej ludzi rownie co Pan madrych i umiejacych sie ciekawie wypowiedziec.

  117. Jezeli juz o powtarzaniu sie to chyba nikt nie przeskoczy tego blogu wraz z jego autorem, ktory w kolko, do znudzenia i obsesyjnie bije w ten sam beben -„jakie straszne sa kaczory”!
    Jest tu nawet problem ocieplenia klimatu i wstretnej polityki PiS-u.
    Oraz cen bulek w kontekscie co powiedzial Kaczor.
    Albo temat na temat, ze Kaczor trzyma palec w nosie, ktorego nie trzyma itd.
    Pan Passent zostal osobistym politrukiem (au rebours) Kaczorow i ich biografem.
    To nie jest jego intelektualna misja ale polityczne zamowienie kumpli bojacych sie o swoje miejsca przy korytku i w nie zaklamanej powojennej historii Polski.
    A juz caly ten watek o sercu po lewej stronie bije falszem na kilometr – juz widze to schmoozowanie o losie pokrzywdzonego chamstwa… z rownie „lewicowym” vice prezesem banku (tego co to udalo sie sprywatyzowac za pieniadze z Moskwy…) na kortach Legii…
    Pan Passent jest „lewicowcem” biograficznym bo w fabryce albo na wsi (choroba zablocily by sie lakierki) to chyba nie byl – chyba, ze w ramach ekspedycji etnograficznej w serce czarnosecinnej, katolickiej i „niedomytej” Polski – jak On to zwie ciemnego ludu (on nalezy do jasnego wraz z wami oczywiscie…).

    Ja biedny skrzat z antypodow spedzajacy w przeciwienstwie do publicysty jedynie minuty na rzezbieniu swoich wypowiedzi nie mam tak chwalebnej misji jak publicysta.
    On rzezbi swoje „bezstronne i obiektywne” felietony calymi dniami… by np. oprzec caly pomysl na slowie wyksztalciuch – ja pragne jedynie wykazac, ze Pan Passent jak i cala „jego formacja” sa intelektualnie falszywi i manipuluja biednymi aspirujacymi do salonu zakompleksionymi sierotkami bazujac glownie na tesknocie do utraconej mlodosci i zagubieniu szeroko rozumianej „inteligencji” w nowej nie zaklamanej rzeczywistosci.

  118. To mialobyc a propo’s
    tytulu felietonu:
    „Kaczory i sepy”

  119. TJ-akcentowanie ekonomii zamiast polityki ma sens,ale nie w wykonaniu
    liberalnych uczniow Miltona Friedmana,jak Balcerowicz czy amerykanscy
    neokonserwatysci.
    Ronald Reagan w 1948 mial bardzo dobre pomysly.Po tym, jak wypral Mu
    mozg ojciec Jego nastepnej zony,Nancy Davies,stal sie narzedziem
    kregow,ktore doprowadzily do obecnej ruiny amerykanskiej gospodarki.
    Nowy polski rzad powinien zwrocic uwage na sukcesy gospodarek z bliska,
    a nie na doktryny,ktore w praktyce sie nie sprawdzaja.
    Po co wywazac otwarte drzwi;konkretne posuniecia Hiszpanii i Irlandii
    to recepty juz gotowe.

  120. Chrisie Domaradzki,
    Ci co przeszli to komunistyczne piekło i pranie mózgu i są odporni na prawdę (jak piszesz) …w większości głososwali na PiS! Bo im młodsi i ni dotknięci komunizmem, tym rzadziej na PiS głosowali.
    Nie bądź odporny na tą prawdę.
    …i jeśli możesz, odpowiedz na moje poprzednie do Ciebie pytanie (19:22)

    haha,
    nie dotarło i raczej nie dotrze,
    chyba że się bardziej postarasz, a tu pomocne mogą być rzeczowe argumenty (czego nie można powiedzieć o stwierdzeniach, że Olejniczak jako postkomunista nigdy nic dobrego nie zrobi)…
    A Gronkiewicz-Waltz chyba tak bardzo na lewicę się nie wypina, co?

    Anadrzeja Falicza też bym prosił o odpowiedź na moje pytanie/prośbę (19:12), gdyż nie chcę się zamykać na wiedzę, jak sugeruje C.Domaradzki…

    pozdrawiam

  121. Jakże a propos, choć na „odwyrtkę”, i jakże wciąż aktualne, są dwa poniżej cytatowane fragmenty felietonów Jerzego Pilcha sprzed dwóch lat. Polecam Państwu ponowną lekturę obu całości (patrz archiwum „Polityki”: 5-11-2005 i 12-11-2005):

    „Widok polityka, który objął władzę, jest przyjemny. Widok polityka, który marzył o władzy i objął władzę, jest przyjemny i korzystny. Widok polityka, który marzył o władzy, był pewien, że władzy nie obejmie i ku swemu zaskoczeniu objął władzę, jest przyjemny, korzystny i rozkoszny. Jakże wyprostowana sylwetka! Jakże płomienne spojrzenie! Jakże do niedawna niewyraźne oblicze – teraz wyrazu pełne! Jakże do niedawna chybotliwy krok – teraz pewny i stabilny! Jakże do niedawna wstydliwie skrywane pod marynarką brzuszysko – teraz gubernatorsko do przodu wystawione!”

    „Nasi przyjaciele…
    – Nasi koledzy…
    – Nasi przyjaciele wciąż nie mogą otrząsnąć się z szoku…
    – Naszym przyjaciołom ciągle się wydaje…
    – Nasi żarłoczni przyjaciele ciągle są w amoku…
    – Naszym kolegom wciąż się zdaje, że wygrali…
    – Naszym przyjaciołom zwycięstwo uderzyło do głowy…
    – Naszym przyjaciołom nadal nie może pomieścić się w głowie…
    – Zawrót głowy naszych przyjaciół nie jest niczym nowym…
    – Nasi koledzy nie chcą przyjąć do wiadomości, że jest inaczej, niż miało być…”

    Drugi z przytoczonych fragmentów interesująco rezonuje z podobnie skonstruowaną litanią w wykonaniu naszego Autora, która ukazała się ostatnio zarówno w blogowym, jak papierowym wydaniu „Polityki”. Pilch jaki jest taki jest, ale jego pisanie o polityce jest adekwatne i prorocze. Ciekawe, co teraz napisze, bo jak na razie zrobił unik w postaci listu otwartego do Rity Gombrowicz. Dobrze przynajmniej, że nie do Nelli Rokity.

  122. Chris Domaradzki!
    Nie przynoś wstydu Domaradzowi (bo chyba nie bez powodu przybrałeś swoje miano).
    Dla innych uczestników, nie znających geografii Polski: Domaradz jest to duża, piękna wieś w woj. podkarpackim, leżąca na trasie między Rzeszowem a Sanokiem. Jest tam ładna szkoła, stary drewniany zabytkowy kościół i wspaniała, bogata przyroda. Mieszkańcy Domaradza dzięki falistemu ukształtowaniu terenu mają bardzo szerokie horyzonty – dołącz do nich! Pozdrawiam

  123. Warto przypominac DP & company of wykształciuchas myśli nowego idola blogu Donalda Tuska…
    Na początek z roku 1987-ego.

    „…W ankiecie na temat polskości opublikowanej w miesięczniku ZNAK w nr 11-12 z 1987 roku str. 190 Donald Tusk tak mówi o sobie: – Jak wyzwolić się od tych stereotypów, które towarzyszą nam niemal od narodzenia, wzmacniane literaturą, historią, powszechnymi resentymentami? Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło-ponuro-śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych urojeń? Polskość to niemoralność – takie skojarzenie nasuwa mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. Polskość wywołuje u mnie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze, wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnie ochoty dźwigać… Piękniejsza od Polski jest ucieczka od Polski – tej ziemi konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia, prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem…”

    Czy sądzicie, że tak bardzo się zmienił w poglądach? Ale może właśnie takiego chcieliście wybrac i wybraliście człowieka. Może nie chcieliście Polaka? Chcieliście obywatela Tuska – obywatela państwa bez narodów…

  124. Drogi Panie TJ.
    Od teorii spiskowych nigdy sie chyba nie uwolnimy,bo to najprostsza metoda
    wyjasniania rzeczywistosci.
    Administracja Bialego Domu bredzi,ze gang niedomytych poganiaczy wielbladow
    wykonal akrobatyczne ewolucje olbrzymimi samolotami w jednej z najbardziej
    bronionych przestrzeni powietrznych swiata.
    Budynek Ministerstwa Obrony-Pentagon ma system nie do przebicia bez pomocy z wewnatrz.
    Jak w kazdej probie wyjasnienia zdarzen,trzeba sie najpierw kierowac
    stara i sprawdzona regula Sherlocka Holmesa -kto skorzystal ?
    Po wydarzeniach 11 wrzesnia najbardziej firmy ochroniarskie i przemysl paliwowy-barylka ropy zmieza ku cenie 100 dolarow (dawny pracodawca
    wiceprezydenta Cheney,Haliburton, nigdy przedtem nie nie mial podobnie gigantycznych zyskow ).
    Hitlerowcy podpalili budynek parlamentu i oskarzyli o to komunistow.
    Pozwolilo im to na wprowadzenie nadzwyczajnych ustaw.Reszte znamy…

  125. Drodzy Blogowicze,
    Styl to premier Tusk zawsze miał elegancki i zapewne go utrzyma, bo od brudnej roboty byli i będą inni: Miodowicz, Schetyna itd.
    Mnie dziwi natomiast, że nie zauważacie tego co najbardziej wymowne. Wielka partia zdobywa 42% głosów i na trzy kluczowe resorty powołuje ludzi bądż z polityką niezwiązanych, bądż prosto z konkurencyjnego obozu. Przecież to horrendum.
    To świadczy o kompletnym nieprzygotowaniu do rządzenia.
    Wbrew modnym poglądom, nie uważam , by urzędnik, bądż fachowiec mógł zastąpić polityka. Polityk musi mieć koncepcję, wizję życia zbiorowego i zdolność mobilizowania ludzi wokół swoich pomysłów. Polityka to najtrudniejsza, bo najbardziej interdyscyplinarna dziedzina. Fachowcy, eksperci, urzędnicy, jak najbardziej, ale jako członkowie zespołu. Ale nie jako kreatorzy.
    A jeżeli taka partia jak PO, nie jest w stanie wychować, przygotować i wypromować prawdziwych przywódców oraz programów, to żle to wróży państwu.
    Zła wróżba nie musi wszakże oznaczać złej przyszłości. Oby. Bo, na przykład, pomysł cofnięcia deregulacji rynku energetycznego bardzo mi się podoba. Niepokoi mnie natomiast wiceBalcerowicz jako minister finansów.
    Jeszce gorzej wypadł B. Komorowski, gdy na informację o podsłuchiwaniu premiera Marcinkiewicza zapowiedział kolejną ustawę. Czyli wszystko po staremu. Gdy prawo jest łamane, zamiast ukarać winnych, tworzy się nowe.
    Sami widzicie, że na dwoje babka wróżyła. Nie spieszmy się więc z ocenami.

  126. Szanowny P.Danielu,podziwiam pana za trafne oceny i spostrzezenia o przeszlosci,terazniejszosci i pszyszlosci.A ja mam jedno stwierdzenie bardzo sarkastyczne:najlepszym wyjsciem bylo by teraz oddanie wladzy kaczynskiemu,tak sobie dla zadowolenia wszyskim „pisiorom”:niech sie udlawia ta wladza,I tyle ?z USA.

css.php