Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

18.11.2007
niedziela

Ja rzucam myśl…

18 listopada 2007, niedziela,

olsz450.jpg

fot. Robert Kowalewski, AG

Wydarzenia mkną tak szybko, że nie sposób ustosunkować się szerzej nawet do najważniejszych, nie mam czasu wycelować precyzyjnie z celownika optycznego, nie mam także noktowizora, więc pruję seriami z ckm.

Pan prezydent pogratulował piłkarzom. Okazuje się, że można. No, ale Smolarek i Krzynówek nikogo nie obrazili, w dodatku grają w klubach zagranicznych, a nie w PO, PSL czy w LID. Szkoda, że wcześniej LK, jako arbiter elegancji, nie pogratulował drużynie Tuska.

Poprzednia władza odeszła tak jak rządziła – w fatalnym stylu. Dobrze, że prezydent zachował się poprawnie (ale nie więcej) podczas zaprzysiężenia nowego rządu. Nieobecność odchodzącego premiera, min. Fotygi, Ziobry oraz innych asów ustępującego gabinetu podczas przekazywania obowiązków była ostentacyjna i żenująca. Gosiewski jako listonosz – wstyd! Gdybyż to chodziło tylko o kilkoro przegranych polityków, ale to chodzi o coś więcej – o przykład, o wzór. Zamiast ładnego gestu – pokazali następcom gest Kozakiewicza. Na szczęście kilka osób umiało zachować się poprawnie, w tym (dla mnie nieoczekiwanie) min. Szczygło oraz min. Jakubiak, która podarowała swojemu następcy bilety na mecz z Belgią. Kapitan przegranej drużyny mówił, że w knajactwie nie dorówna rywalom, a swoim zachowaniem przypomina kibiców, którzy śpiewają „Jeszcze Polska”, lecz gdy grany jest hymn belgijski – gwiżdżą. To tyle, jeśli chodzi o zapowiadane wzmożenie moralne.

Na marginesie, czy Donald Tusk nie mógłby zamieszkać na Żoliborzu, a JK pozostać w rządowej willi na Parkowej? Stamtąd miałby bliżej do Sejmu i do siedziby KC PIS, gdzie czeka go trudna praca, do dzielnicy ambasad, po której można przejść się z godnością w towarzystwie Ludwika Dorna i Saby. Kryzys wokół trzech spośród czterech wiceprezesów partii (Dorn, Ujazdowski, Zalewski) jest głębszy niż się wydaje. Pozornie – sytuacja opanowana, ponieważ w wyborach na przewodniczącego klubu poselskiego zwyciężył kandydat JK Przemysław Edgar, przeciwników było – jeśli się nie mylę – zaledwie osiemnastu, a więc kilkanaście procent klubu PiS.

Ale gangrena ma to do siebie, że wymaga amputacji. JK postępuje z dysydentami tak, jak za dawnych czasów: zawieszenie w niepewności, zakaz wypowiadania się publicznego, zakaz publikacji swoich poglądów, wezwanie do złożenia mandatów poselskich. Zalewskiego udało się nawet podłamać i nie przyjął przewodnictwa Komisji SZ Sejmu, ale to nie rozwiązuje sprawy. W grudniu zobaczymy, czy zjazd partii okaże się tym, czym dla KPZR był XX Zjazd, na którym potępiono błędy i wypaczenia, czy też dojdzie tylko do zdemaskowania antypartyjnej frakcji Szepiłowa oraz innych, a w PiS nadal będzie panował kult jednostki.

IV RP zwija się z bólu w żałosnym stylu. IPN nagle wszczyna śledztwo w sprawie niedawnego wiceministra, sędziego Andrzeja Kryżego, który przed 1989 r. złagodził co prawda, ale utrzymał w mocy skazanie działaczy opozycji, m.in. B. Komorowskiego i A. Czumy. Trudno uwierzyć, że decyzja IPN tylko przypadkowo zbiegła się ze zwycięstwem Platformy oraz z faktem, iż wczorajszy oskarżony dziś jest marszałkiem Sejmu. Kto chce, niech wierzy. Na mnie nie liczcie.

Podobnie jak w to, że dokumenty komisji likwidacyjnej WSI nie mieściły się w siedzibie MON i trzeba je było przewieźć do pomieszczeń łaskawie udostępnionych przez Kancelarię Prezydenta. Decyzja Jana Olszewskiego zapewne jest legalna i zgodna z prawem (nie wyobrażam sobie inaczej), ale mimo to budzi najgorsze podejrzenia. Jakiś powód, inny niż ciasnota lokalowa, musiał być. Może to jest ciasnota poglądów? Może ktoś chce opóźnić moment, kiedy do dokumentów dotrze nowy rząd? Może kryją coś wstydliwego? Dopóki są tam, gdzie są, nasze prawo do informacji może pozostać niezaspokojone. Waldemar Pawlak zadał dygnitarzom PiS (przy śniadaniu w Radiu Zet) proste pytanie:

Czy jeśli teraz MON udostępni pomieszczenia, to dokumenty wrócą?

Dobrze chociaż, że pierwszą decyzją nowego ministra Obrony było odwołanie Antoniego Macierewicza ze stanowiska sekretarza stanu, na które został powołany w ostatniej chwili.

Jeszcze jedna ważna kwestia nurtuje nas od kilku dni – Afganistan, a konkretnie pacyfikacja wioski w wykonaniu polskiego patrolu. Pytań jest moc, nie można wszystkiego tłumaczyć stresem. W wojsku nie jest tak, że kilku (prawdopodobnie kilkunastu) żołnierzy z powodu stresu wsiada do pojazdów opancerzonych i jedzie sobie postrzelać. Są rozkazy, regulaminy, zasady. Nie podobało mi się, jak min. Szczygło usiłował wyciszyć tragedię, kiedy mówił o sępach, które rzucają się na tę sprawę. Nie podoba mi się sposób, w jaki aresztowano sprawców (kto za to odpowiada?). Nie podoba mi się, że Ministerstwo Obrony odmówiło żołnierzom pomocy prawnej. Wszystko to razem – przygnębiające, musi być wyjaśnione do końca, bo inaczej będę strzelał.

***

PS. Świetna była dyskusja po poprzednim wpisie, przyłączam się do braw pod adresem Magruda (Magrudy – bo to niewiasta?). Szczerze i z pasją wywaliła kawę na ławę. Stokrotne dzięki. Jeden z obserwatorów, który sam niczego do naszego bloga jeszcze nie wniósł, napisał tylko, że niektóre komentarze lepsze są od mojego posta. W pełni się z tym zgadzam i to mnie raduje, że mamy tak znakomite grono blogowiczów. Ja tylko prowadzę schronisko, do którego każdy może przyjść, ogrzać się, przynieść własny prowiant i podzielić się z innymi. Albo, jak mawiał pewien stary towarzysz: „Ja rzucam myśl, a wy go łapcie!”

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 94

Dodaj komentarz »
  1. Ciasnota poglądów, której tyle – na bieżąco -widać. Co będzie widać z perspektywy czasu, żeby nie powiedzieć – poniewczasie? Może komuś starczy wyobrażni by zmienić spraw stan?

  2. Przekazanie władzy odbyło się tak prędko, jak to możliwe i nie czuję z tego powodu żalu. Dość się ostatnio napatrzyłam tych twarzy i dość się nasłuchałam.Dość. Jakie rządzenie, takie rozstanie. Nie pokazali się, bo nie było się czym chwalić. Jak mógł Jarosław spojrzeć w twarz nowemu premierowi! Cóż mógł Ziobro przekazać swemu następcy? Szczygle się nie dziwię, bo wyrzec się tak pięknego ceremoniału z całowaniem wojskowego sztandaru przed kamerami… no nie! Ujęła mnie postawa p. Jakubiak. To, że pozostawiła najważniejszy podpis swemu następcy i ten bilet – zmieniłam opinię na jej temat. Pokazała klasę.
    Przewiezienie dokumentów, to wyraźne wyzwanie do konfrontacji. Rola prezydenta w tej rozgrywce niejasna, bo mam wrażenie, że przyjął na siebie odpowiedzialność za dalsze losy tego archiwum, może mieć kłopot i to poważny. Cała nadzieja w tym, że Olszewski nie ma tej siły, co Macierewicz, a same chęci mogą nie wystarczyć do sprawnego kontynuowania jego dzieła. Jeśli na dodatek zmieni się dwunastka premierowska, to niewiele zdziała, choć będzie próbował. Może zaistnieć sytuacja, gdy Kozak Tatarzyna…
    Bardzo wiele do zrobienia będzie miał nowy min. sprawiedliwości, bo to, co pozostawił Ziobro będzie bardzo trudne do posprzątania.
    Oby nowemu rządowi nie zabrakło talentu, wiedzy, wytrwałości i świętej-anielskiej cierpliwości,aby się nie dać sprowokować i działać skutecznie.

  3. Witam,

    Braku klasy, w zasadzie, należało się spodziewać, bo przeciez wszystko zapowiadało takie a nie inne rozstanie się z władzą przez ekipę JK.

    Mnie natomiast, ale kilka dni wcześniej, bardzo mile zaskoczyła była minister pracy, która wyciągnęła rękę do następców z propozycją współpracy w zakresie polityki społecznej itp.

    Przyznam szczerze, że zmiana władzy mi ulżyła, choć nie jestem zwolennikiem PO. Znów będę mógł się skupić na krytykowaniu menedżeryzmu i paskudnych kapitalistów 🙂

    Pozdrawiam

    Intel-e-gent

    Lewy Sierpowy – lewicowy punkt widzenia
    http://zapiskizoblezonegomiasta.blox.pl

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Szanowny gospodarzu- napisał pan: nie podoba mi się sposób w jaki aresztowano sprawców. Otóż to.Te sceny przebrały miarę mojej wytrzymałości.Jest to chyba spadek po p.Kamińskim i jego ciężko zbrojnych osiłkach lubujących się w telewizyjnych pokazach swojej brutalności.W taki sposób w średniowieczu traktowano ludzi(ale po wyroku) wiezionych na publiczną egzekucję lub w maotsetungowych
    Chinach „wrogów ludu”. Dlaczego to sadystyczne zamiłowanie do poniżania zatrzymywanych ludzi (często bez żadnego uzasadnienia) nie spotkało się ze zdecydowanym potępieniem żadnej organizacji pozarządowej ani hierarchów Kościoła??? Przecież nawet zatrzymani
    faktyczni przestępcy też są LUDŹMI. A telewizje wszelkich maści dokładają swój udział w publicznym poniżaniu. Codziennie społeczeń -stwo było raczone scenami bardziej brutalnymi niż prowadzenie
    „złamanych w pół”. Mam nadzieję,że te sceny znikną z ekranów wraz z
    poprzednią władzą, bo te służby mają chronić społeczeństwo a nie je straszyć jak chciał J.K.
    Nawiasem mówiąc Kamiński i tak powściągnął swoje służby, bo przecież
    można było tych zatrzymanych prowadzić wzdłuż szpaleru pomstującego
    i rzucającego obelgi tłumu. Jak wykazują doświadczenia dwóch lat rządów PiSu wzbudzić w niektórych ludziach niskie instynkty jest dość
    łatwo a usunąć skutki tego ciągłego jątrzenia i konfliktowania nie bedzie łatwo. Będzie to wymagało wielu wysiłków i prób wprowadzenia elementarnej kultury w obyczje społeczne na przekór pogłębianym dotychczas podziałom.

    Pozdrawiam

  6. Chyba wystarczy magrud-bez odmieniania?

    A w sprawie Afganistanu i reakcji władz,mediów i społeczeństwa- no cóż, pękła jeszcze jedna bańka mydlana, jeszcze jeden mit. Niezależnie od tego jak było naprawdę,kto wydawał rozkazy lub nie.
    Martwi mnie co innego.Polska zaczyna wpisywać się /na naszą miarę/w coraz wyraźniej widoczny na świecie trend do działań przy użyciu siły.Problemy stwarzane przez poszczególne kraje,społeczności czy nawet pojedyńcze osoby rozwiązuje się w sposób najprostszy-przez obezwładnienie fizyczne a w wielu przypadkach przez eliminację.Wynajduje się/na razie/ różnego typu uzasadnienia dla takich działań-bardziej lub mniej dorzeczne,ale coś mi się wydaje,że ludzie zaczynają iść w niebezpiecznym,nie całkiem jeszcze uświadomionym kierunku.Idziemy na ślepo,nie wiedząc gdzie są granice i w pewnym momencie może być za późno.To jest groźne.

  7. „Ja rzucam myśl, a wy go łapcie!”

    Wybitny humorysta amerykanski Samuel Langhorne Clemens, podpisujący sie xywa Mark Twain, stwierdzil: „Zurnalisci odzwierciedlaja zawsze glupote opinii publicznej”.

    Amerykanin nie mogl przewidziec, ze w XIX wieku pisze takze o polskiej opinii publicznej Anno Domini 2007.

  8. Panie Danielu
    podpisuję się pod tym, co Panu się nie podoba w sprawie Afganistanu, pod każdym punktem. Dodał bym od siebie, że MON musi wyciągnąć z tej sprawy jakieś praktyczne wnioski i coś zrobić żeby takie sytuacje się nie powtarzały. I poinformować o tym społeczeństwo – o planie o rezultatach.

  9. Pan Daniel jak zwykle we wspanialej formie.

  10. Przeczytalem poprzedni felieton i znowu mnie zamurowalo…
    Ludzie buli szczesliwi w PRL-u.
    Co za odkrycie!
    Pan Passent probuje w kolko i uporczywie stosowac ten sam tani chwyt.
    Moge Go zapewnic, ze miliony ludzi bywaly rowniez szczesliwe w Niemczech faszystowskich – bynajmniej nie dzieki Hitlerowi.
    Andrzej Kusniewicz w „Trzecim Krolewstwie” opisuje chwile szczescia wrecz euforii przezywanej w obozie koncentracyjnym.
    Rozumiem, ze Pan Passent byl beneficjentem PRL-u.
    Nie byl zwyczajnym obywatelem ale budowal ten system od lat 50-tych z zapalem i zaangazowaniem.
    Robil to az do upadku systemu i jego degregolady w okresie stanu wojennego.
    Ocena PRL-u to ocena Jego zyciorysu.
    On go widzi jako „fajny czas” wyjazdow do USA…zabaw w kabaret itd.
    System nagrodzil Go willa na Sakiej Kepie warta pare milionow dollarow.
    Dal znajomosc jezykow i obycie.
    Nie mogl byc zly (?…).
    Dlatego, ze Pani Tuskowa kupila sobie wersalke a Szarmach strzelal gole…
    No coz prawda jest duuuzo prostrza.
    System byl zly i kosztowal Polske dziesieciolecia zapasci cywilizacyjnej oraz upadku zasad moralnych zycia publicznego.
    Byl systemem narzuconym przez azjatyckie imperium z calym dobrodziejstwem inwentarza jak iprzynosi kolaboracja z zaborca.
    (co prawda z czasem popuszczajacym smyczy…).
    Byli umacniacze ZLEGO systemu i ci, ktorzy pomimo ceny jaka placili system ten oslabiali czy wrecz z nim walczyli.
    System ten upadl dzieki Bogu bardziej na skutek dzialan tyh drugich niz tych pierwszych.
    Analiza przeszlosci pomoc moze nam na przyszlosc.

    Nie mozna udawac, ze sie jednoczesnie budowalo komune, wzmacnialo oraz obalalo ja.
    Ze mialo sie racje i wtedy i teraz.
    I, ze nie ma znaczenia jakie podejmuje sie decyzje w zyciu
    „bo zycie jest skomplikowane”.
    Pewne rzeczy sa duzo prostrze niz Pan probuje je zagmatwac.
    Bohaterom panskiej mlodosci jeszcze dlugo(i mam nadzieje nigdy) powalonych pomnikow Polacy nie odbuduja.
    Polski „komunizm” byl sytemem utrzymania Polski w zaleznosci od innego panstwa – wbrew interesom Polski – jedni odnajdowali sie w takim systemie latwiej (…) niz inni.
    I niestety wynikalo to w duzej mierze z kwalifikacji moralnych i patriotycznych.
    Mam nadzieje (widac to po wyborach parlamentarnych) „zwyczajni ludzie” rowniez dostrzegaja to – poprzednie wybory (nawet z przed dziesiecioleci) sa pewnego rodzaju swiadectwem zasad etycznych jakimi kieruja sie jednostki.
    Czy dlatego propaguje Pan „wielkie rozgrzeszenie” z tak prozaicznych powodow?

  11. Dla zaniepokojonych:
    Piszac to co powyzej nie probuje wystawiac sobie laurki „dzielnego opozycjonisty”.
    Nie, nie bylam takim.
    Szkoda.
    Teraz zaluje, ze nie widzialem i nie rozumialem.
    Fakt ten jednakowoz nie zaslepia mnie w dzisiejszej ocenie historii.
    Probuje to robic OBIEKTYWNIE nawet mimo swoim wlasnym zyciorysowym interesom…
    Ciekawy jestem czy Pan Passent ma cos sobie do zarzucenia…
    Czy potrafi wszystko pozytywnie wytlumaczyc – i dla siebie i dla innych.
    I czy pisze ciagle to samo by w koncu w to uwierzyc…

  12. Ulegajac zarazliwej amerykanskiej pysze , niesmialo z niedowierzaniem mrucze : schronisko Wesoly Panteon ? Oops , co ja godom! co ja godom!
    Tak czy inaczej przyjemnie jest wiedziec o Panskim zadowoleniu.
    Jezeli chodzi o afganska sprawe ani mi w glowie kogokolwiek bronic i to nie ma nic do rzeczy ale podobno amerykanscy zolnierze robia to nagminnie. Antropolodzy (niektorzy ) twierdza , ze zabijanie lezy w ludzkiej naturze jak najbardziej .
    Pytanie: Czy my , obywatele, wyborcy bo politycy wiadomo , Polacy -ponosimy za to jakas czesc odpowiedzialnosci, czy jakas wina spada tez na nas ? Co mysla o tym blogowicze ?

  13. ” Ale gangrena ma to do siebie,ze wymaga amputacji”.
    Redaktorze,wspaniale slowa,teraz nalezy namowic do czynu.
    Przy amerykanskim nadzorze, w powojennej strefie okupacyjnej,ci ktorzy zaszkodzili narodowi i ludzkosci,po odsiedzeniu odpowiednich kar otworzyli zaklady budowlane albo salonysamochodowe w Berlinie.
    Ci,ktorym atmosfera w kraju nie odpowiadala,wyemigrowali do Ameryki Poludniowej,Indonezji czy Afryki .
    Boni i jemu podobni moga handlowac polskim cenentem,ale nalazy ich
    odciac od stanowisk publicznych,inaczej nigdy nie wyjdziemy na prosta.
    Jesli zalozymy,ze wszyscy sa rowni,to nikt, kto szkodzil spolecznosci polskiej nie powinien miec lepszego traktowania w Polsce,niz ten, kto szkodzil spolecznosci zydowskiej – w Izraelu.
    PS W Panskim Postscriptum zachowal sie Pan jak Europejczyk i Dzentelmen
    -Dziekuje.

  14. Zdjęcie rewelacyjne! Wpis, jak zawsze, też

  15. Panie Danielu, w pańskim schronisku jest ciekawie i przytulnie 🙂 Mam dzisiaj mało prowiantu, ale proszę się częstować:
    Myślę, że rządy PiS miały i dobre strony (nie myślę oczywiście o gospodarce, bo ceny mieszkań i tak uciekły wielokrotnie szybciej od wzrostu gospodarczego): pozwoliły skompromitować się niektórym teoriom, a zwłaszcza przyczyniły się do zmarginalizowania LPR i Samoobrony; wydobyły na pierwszy plan walkę z korupcją, co mogło by się nie udać innym, a jest to ważny problem społeczny (zostało to, niestety, zrobione w rewolucyjnym stylu); na koniec wydaje się, że ta formacja jakimś genem autodestrukcji sama ograniczy swoje możliwości oddziaływania na naszą przyszłość. Więc może PiS zrobił jednak coś dobrego?

  16. Kazdy przechodzi do historii w takim stylu, na jaki go stac. Celowo pisze o przechodzeniu do historii, gdzyz wydaje mi sie, ze pomimo swych zapowiedzi, Jaroslaw Kaczynski nie bedzie ani ponownie, ani juz nigdy premierem. Gwiazda (czy raczej Ksiezyc), ktora do tej pory przyswiecala JK przygasa, w partii ferment i coraz wiekszy fetor. Nie sadze, zeby Prezes byl az tak strasznie mocny, zeby moc sobie poradzic z coraz bardziej otwarta rebelia w swym otoczeniu.

    Kaczynski przechodzi do historii najlepiej jak potrafi. Przeciez Neron tez przeszdl do historii, tyle ze we wlasciwym sobie stylu. Podobnie Kaligula i cale zastepy innych malostokowych, opetanych, odurzonych wladza ludzikow. Zeby bylo smiesznie, to czesto prezchodzili do historii z pomoca osob ze swego otoczenia.

    Dorn Brutusem …? A moze Zalewski ?

    Oj, bedzie sie dzialo !

    Pozdrawiam

  17. Jeśli myślą jest to, że partia Kaczyńskiego (niektórzy nazywają ich szajką), gdy wygrywa, to aparat wychwala prezesa i całuje go po rękach. A jak spotka ich przesławne lanie, to zaczyna się kociowik. Jakby pożarli wszystkie rozumy i świat leżał u ich stóp po wsze czasy. Dwa lata temu rozwodzili sie nad nieumiejetnoscia przegrywania ich glownego adwersarza. PO jednak przetrwało i to w całkiem dobrej formie. A zdjęcie jest dobrane wyśmienicie – oto zostali najbliźsi ideowo i mentalnie, jeden tenor lepszy od drugiego, a trzeci to sam szczyt. Przynajmniej ja tak to łapię.

  18. Gangrena, amputacja… wolawbym z takim znachorem nie miec do czynienia. Drogi panie! smutno mi, ze niby taka renomowana gazeta (sam prenumerowalem Polityke w 80-81) pozwala na takie prymitywy jak porownania drozyny pilkarskiej do rzadu i zwiazanych z tym emocji. Cos pan zgobil, cos niedopowiedzial, troche dodal i prosze! wyszlo tak jak trza. Tylko ten sam temat, te same fakty, opisany przez kogos innego moga miec wymowe troche inna… o czym to swiadczy? O wysokiej inteligencji autora, ktory potrafi „sprzedac „shit”” jak mowia w Ameryce? Manipulacji to nie jest to czego chcialbym oczekiwac od tak powazanego (pare lat temu) czasopisma. Ludzie dzis potrafia zdobyc informacje, chocby przez internet, i porownywac opinie. W matematyce, pochodna (rozniczka) opisuje zmiennos funkcji. Wystarczy porownac dwa artykuly i zrobic „rozniczke”: odjac zbiezne informacje, a wynik pokaze co kto manipuluje.
    W przypadku tego artykulu, troche za duzo uczuc wlozyl autor, aby przekonac klientow. Sayonara amigo.
    WBrys

  19. przepraszam
    Nie zauwazylem kto jest autorem: prosze olac moje opinie. I tak nic to nie zmieni.
    WB

  20. towarzyszu pasent nie zachowujcie się tak jakby KPP wygrała wybory 🙂

  21. Jest całe mnóstwo spraw do wyjaśnienia: CBA i ingerencje polityków w działania tej instytucji, tuszowanie śladów działalności nie do końca zgodnych jeżeli nie z prawem to z „zasadami” itd. Ciekawe jak zachowają się nowe władze? Uznają, że odpowiedzialność polityczna (przegrane wybory) wystarczy czy też będą ścigać i karać wszystkie przewinienia założycieli RP czwórki?

  22. Sposob, w jaki odchodzi rzad PIS jest zenujacy. Teraz PISowcy oskarzaja PO o zamykanie ust opozycji, praktyki niezgodne z regulami gry parlamentarnej, itp… Chodzi tu n.p. o sprawe ilosci czlonkow komisji specjalnej (5 czy 7). PIS mowi, ze ma tylu przedstwicieli komisji co PSL. To moze warto sobie przypomniec, jak PIS odmowil PO dwoch miejsc w prezydium sejmu zeszlej kadencji, i PO mialo jednego przedtswiciela jak SO lub LPR. Ale Kaczki i tak beda wrzeszczaly dalej…

  23. Zastanawia mnie żywotność przymiotnika „knajacki”. Ciekawe, ilu ludzi rozumie, co to oznacza. Ja go po raz pierwszy usłyszałam od Adama Michnika w czasie sprawy Rywina. Przymiotnik jest obecny głównie w języku starszych pokoleń, na codzień raczej nie występuje i brzmi jak relikt dawno minionej epoki.

  24. Panie Falicz,
    redaktor Passent nie wmawia nikomu, że wszyscy byliśmy szczęśliwi dzięki PRL-owi, ale że pomimo. Pomimo że było ciężko, ludzie umieli cieszyć się życiem i cieszyć się sobą. Tylko głupek postrzega wszystko wyłącznie w jednym kolorze, a przecież świat ma wiele odcieni. I to jest w człowieku wspaniałe, że nawet w najbardziej niesprzyjających okolicznościach potrafi wykrzesać iskrę radości z życia. Niech pan spojrzy na zdjęcie Tusków z czasów studenckich (Duży Format GW) – to zdjęcie mówi samo za siebie.
    Co do odchodzenia. Lepiej zaczynać skromnie (byle jaka nominacja Tuska), a kończyć z fanfarami, niż odwrotnie, co stało się z PiS-em. Swoją drogą dziwi mnie, że ci panowie nie mają świadomości, że emocje mijają, ale pamięć zostaje. Tego, jak się żegnali z władzą, nie da się juz wymazać z kart historii. Będą się o tym uczyć kolejne pokolenia, podczas gdy oni zamienią się w proch. Zachowanie Ziobry wobec prof. Ćwiąkalskiego świadczy już nie tylko o braku klasy u polityka, ale o zwykłym chamstwie. Boli mnie, że na szczęście były już minister sprawiedliwości miał takie poparcie w narodzie.

  25. „Trzech tenorow”.
    Bez Tytanica – zatonął skutecznie [zreszta sami go zatopili].
    Orkiestra sie zbuntowała i grać nie chce jak im głowny tenor każe.
    A publika już dawno wyszla z tego nudnego faszywego koncertu.

  26. 60 miliardów złotych rocznie kosztuje administracja publiczna oraz inne informacje:

    „Chlebowski: radykalne podwyżki dla nauczycieli
    (PAP, tm/19.11.2007)

    W przyszłym roku być może wyższe składki na KRUS od bogatych rolników; za dwa lata płaski podatek z ulgą prorodzinną; po 2012 r. euro zamiast złotego – to najistotniejsze zapowiedzi szefa Klubu Parlamentarnego PO Zbigniewa Chlebowskiego w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”.

    W ciągu pierwszych stu dni nowego gabinetu zamierza on – według Chlebowskiego – „uchwalić budżet na 2008 rok, poprawić ustawę o Euro 2012, wyrzucić do kosza złą ustawę o partnerstwie publiczno- prywatnym i przyjąć nową, bo nie wybudujemy w Polsce autostrad bez zaangażowania w publiczne przedsięwzięcia kapitału prywatnego. Zabrać się za naprawę służby zdrowia. Rozwiązać kwestię emerytur pomostowych i zakładów emerytalnych, które będą od 2009 roku wypłacały świadczenia z OFE”.

    – „Muszą się znaleźć pieniądze na radykalne podwyżki dla nauczycieli, mówi Chlebowski. – Rząd PiS przewidywał dla nich podwyżki 3 proc., my sprawimy, że te podwyżki będą znacznie większe”. Pieniędzy na to „będziemy szukać w administracji. Zaczniemy od kancelarii premiera i Kancelarii Prezydenta, gdzie oszczędności będą może i symboliczne, ale pokażą, że jest wola redukcji wydatków. A jest z czego ciąć, bo na administrację publiczną wydajemy 60 mld zł rocznie. Będziemy też chcieli zwiększyć wpływy z prywatyzacji, nawet o 100 proc. To byłby czytelny sygnał, że PO chce ograniczyć rolę polityki w gospodarce”

    – „Jeśli nasz rząd szybko zlikwiduje bariery biurokratyczne w gospodarce, możemy mieć nawet 6-6,5-proc. wzrost gospodarczy. A każde 0,5 proc. wzrostu PKB to ok. 1,5 mld zł dodatkowych wpływów do budżetu”.

    – „W podatkach w 2008 roku nic się nie wydarzy. One się poważnie zmienią od 2009 roku. Podatek liniowy w tej kadencji zostanie wprowadzony, co najwyżej będzie się nazywał podatkiem płaskim z ulgą prorodzinną”.

    Ile kosztowałby budżet 15-proc. podatek PIT z ulgą prorodzinną? – „Ok. 12-14 mld zł. Jednak te wyliczenia nie uwzględniają tego, że niski podatek zachęciłby część osób do wyjścia z szarej strefy. A w Polsce szara strefa to 20 proc. PKB, czyli 220-240 mld. Gdyby z tej szarej strefy udało się ściągnąć do budżetu 10 proc., to spokojnie możemy mówić, że koszty tej reformy byłyby niskie. Moglibyśmy sobie pozwolić na równoczesną obniżkę CIT do 15 proc”.

    – „Jest zgoda naszych koalicjantów z PSL, że jedną z ważniejszych i szybkich decyzji powinno być zróżnicowanie składki na ubezpieczenie społeczne w KRUS. Składka powinna zależeć od wielkości gospodarstwa i areału, który rolnik obsiewa. Oszczędności byłyby już w przyszłym roku”.

    Wkleił mi się przypadkowo tekst zamiast linku. Nie próbowałam naprawiać. Uznałam, że są ważniejsze – od mojej pomyłki – sprawy, o których w artykule ani słowa… No i te 60 mld zł w kraju na dorobku !

  27. Szanowny Panie proponuję skupić się na nowym i zapomnieć o JK i jego ludziach. Gdy przestaniemy analizować ich zachowania odejdą absolutnie. Skupmy sie na tym czego nam wszystkim potrzeba. Spokój i patrzenie do przodu. Zbojkotujmy PIS nie interesujmy się nimi . Wtedy będzie ich koniec Jak chcą niech sobie gdzieś tam rozwiązują swoje sprawy w zaciszu i poza naszym zainteresowaniem . Tak naprawdę gdy przestaniemy o nich pisać wtedy znikną. Bo kogo dzis obchodzi Samoobrona i LPR ? Pozdrawiam JolaS.

  28. Panie Redaktorze,
    A mnie zastanawia jedna rzecz. Dlaczego wciąż prezydentem jest LK….skoro nie ma już jego IV RP?! Może choćby z tego powodu powinien zachowywać się elegancko wobec innych i zważać na to co czyni!
    P.S. Kto opłaca pobyt wypoczynkowy prezesa PiS w ośodku prezydenckim na Helu?!

  29. Szanowny Gospodarzu,
    Moża i jestesmy wybitnym blogowiskiem, ale to jednak Pan rzuca myśl i bez Pana by nas tu nie było!
    A temat IV RP pozostawmy prokuratorom, bo naprawdę nie ma o czym mówić. Cześć jej pamięci!

  30. parę słów o Afganistanie:

    http://wiadomosci.onet.pl/1643520,11,1,1,item.html

    „Zrobiono z nas bandytów. Boimy się, że w każdej chwili przyjdą także po nas. Przecież też tam byliśmy – mówią żołnierze Delty, plutonu z polskiej bazy Wazi-Kwa, który 16 sierpnia ostrzelał afgańską wioskę Nangar Khel.
    Sześciu z Delty i ich przełożony, oficer, jest już aresztowanych. Zarzut – umyślne zabicie sześciu cywilów, zbrodnia wojenna. Prokuratura utajniła jednak dowody ich winy. W sobotę, w konspiracji, dziennikarze „Gazety Wyborczej” spotkali się z kilkoma żołnierzami Delty. Opowiedzieli oni swoją wersję wydarzeń. Przyznają się do mataczenia w sprawie, ale zaprzeczają, by ich koledzy świadomie strzelali do cywilów.

    – Dostaliśmy rozkaz ochraniać dwa patrole z uszkodzonymi wozami, które wcześniej wjechały na miny, opowiadają. – Dowódca powiedział: zostajecie tam na noc, na miejscu trzeba urządzić demonstrację siły. Pojedzie moździerz, ma ostrzelać punkty obserwacyjne talibów. Żeby ich stamtąd wykurzyć, żeby nie obserwowali obozowiska i nie mogli zaplanować kolejnego ataku. Tak się robi zawsze, to rutynowa czynność. I u nas, i u Amerykanów. Punkt obserwacyjny talibów był jakiś kilometr za wioską. Kilkanaście pocisków trafiło w cel. Ale ostatnia seria, cztery strzały, padła na osadę. Może ktoś nie sprawdził parametrów strzału, może założył zły ładunek miotający, może ten ładunek był uszkodzony? Po tej serii natychmiast wstrzymano ogień
    Zapytani dlaczego kłamali, odpowiadają: – Chłopaki bali się, że ich z wojska wyrzucą albo wcześniej odeślą z misji. Ale przecież nikt specjalnie do tej wioski nie strzelał. Ktoś podrzucił pomysł, że z wioski szedł ostrzał, dlatego musieliśmy odpowiedzieć ogniem.”

    A więc może nie zbrodnia wojenna tylko tragiczna pomyłka? Niech sąd się wypowie.

  31. Zmiana rzadu i oto pojawiły się nowe kwalifikacje ustępujacych ;
    Czapka niewidka w pogotowiu – Fotyga
    Listonosz Gosiewski
    Wędkarz Religa -inuguracja sezonu spod lodu ?
    Roboty przygotowawcze do remontu, w tym likwidacja pluskw – Ziobro
    Zarządzca resturacji ścian z brudu starszego jak 50 lat -Zyta Gilowska
    Listopadowy urlopowicz na Helu – Jarosław Kaczyński
    „Nocny Marek” – sam prezydent RP ujawnił sie w takiej roli, ukrył zabawki (papirusy po WSI ) wyłacznie dla swojej piaskownicy.
    Podejżewam ,że spytniejsi chłopcy z podwórka odbiorą, a Prezydent z bratem płakać będą rzewnie po stracie. Może pod choinkę naród sprezentuje inne zabawki ? na ten przykład ulubione Kapiszony ,zgodzą się na chińskie zamoknięte podróby ,byle tylko coś im dać na uspokojenie i wyciszenie tych pospolitych Warzaszczków .
    AFGANISTAN ;
    Nie wypowiadam się . Siedząc za klawiaturą laptopa bez doświadczeń pobytu w Iraku czy w Afganistanie nie potrafię karcić tych ,co za lepsze pieniądze godzą sie wystawiać swoje życie na przeżycie . Natomiast wystąpienie aberacji osobowościowych u polskich komandosów czy innych żołnierzy NATO są konsekwencją pobytu w takich pustynno-górskich warunkach, takie skutki wydają mi się pewne.

  32. Panie Redaktorze, tytułem sprostowania: „grupa antypartyjna” w KPZR nie była w żadnym przypadku „frakcją Szepiłowa”, jak Pan zauważył. Trzon tej grupy stanowili twardzi stalinowcy i oponenci Chruszczowa – Mołotow, Malenkow i Kaganowicz. Szepiłowa zaś w różnych wystąpieniach partyjnych i publicystyce określano przez długi czas jako tego, który się „do nich przyłączył”. Subtelność tego rozróżnienia polegała na tym, że w toku walki frakcyjnej po XX zjeździe Szepiłow – wówczas minister spraw zagranicznych, a także profesor filozofii marksistowskiej – był niekwestionowanym adherentem Chruszczowa, którego zdradził w ostatniej chwili, gdy okazało się, że w politbiurze ” grupa antypartyjna” uzyskała – jakl to określano wówczas – „większość arytmetyczną”. Z tego właśme powodu z Szepiłowem Chruszczow postąpił gorzej niż z faktycznymi liderami „grupy”, którym zaofiarowano jakieś peryferyjne, bez większego znaczenia, posady. O ile wiem, Szepiłow dogorywał przez kilkadziesiąt lat gdzieś na prowincji jako wykładowca marksizmu. Wyjątek stanowił Mołotow, który przez jakiś czas był ambasadorem ZSRR w Mongolii, a potem w Wiedniu. A to wszystko dlatego, gdyż Szepiłow był w oczach Chruszczowa zdrajcą. Prawdziwymi jego przeciwnikami byli Mołotow and Co. Zdrajcom zaś, jak również heretykom, zwykle się nie wybacza, łatwiej wybaczyć innowiercom, przeciwnikom lub nawet wrogom. Trudno powiedzieć, jak powyższe wydarzenia (wówczas rzeczywiście dramatyczne) mają się do sytuacji w PISie, i czy wogóle występuje tu analogia. Na dzień dzisiejszy wydaje się, że pozycja Dorna etc. bliższa jest raczej pozycji Szepiłowa niż Mołotowa, Malenkowa i Kaganowicza.
    I jeszcze jedna kwestia – sprawa Boniego. Wszystkie te seanse medialne z jego udziałem to zjawisko trudne do zakwalifikowania. Nie wiem, dlaczego w ogóle go pokazywano i pozwalano mówić to co mówił, wraz z prośbą o przebaczenie. To przecież czysta groteska jeśli nie surrealizm. Co bowiem mnie i chyba szerokie odłamy opinii publicznej mogą obchodzić jego przygody z SB. I za co, dlaczego i kogo on przeprasza ? Przecież wiedział co robi i na co się decyduje,dlaczego i z kim się wdaje w konszachty, no i dlaczego milczał przez blisko 20 lat? A poza tym – kto to jest Boni? Stawiam to pytanie nie przypadkowo, bowiem osoba ta była eksponowana w mediach jako bez mała mąż stanu, któremu zdarzyło się wskutek szantażu (w który nie wierzę) pobłądzić. Byłoby dobrze, gdyby tego człowieka więcej nie pokazywano, gdyż wzbudza odruchy… (nie chcę powiedzieć, jakie). Wiele jeszcze różnych wątków z Pańskiego blogu byłoby godnymi omówienia, ale nie chcę zanudzać. Pozdrawiam – Kroton.

  33. Aleydis przykro mi, ze rozumiesz tak jak chcesz rozumiec…
    Pan Passent nie pisze, ze ludzie byli w komunie szczesliwi pomimo systemu ale, znajduje dla PRL-u USPRAWIEDLIWIENIE bo ludzie bywali wtedy szczesliwi.
    To zupelnie co innego.
    Swojego czasu Pan Passent stosujac ten sam chwyt wysmiewal zwrot na temat stadionu X-lecia nazwanego komunistycznym molochem…to bylo podobno rownie zabawne jak komunistyczna trawa.
    Zupelnie jakby budowanie molochow bez spolecznej negocjacji i rachunku ekonomicznego bylo rownie naturalne jak fotosynteza.
    Niedlugo sie okaze, ze poniewaz Tuskowie byli szczesliwi w komunie to swoje szczescie zawdzieczaja towarzyszowi Stalinowi i dzielnym mlodym dziennikarzom „Sztandaru Mlodych”, ktorzy wladze sloneczka Karpat w kraju Prywislanskim utrwalali.

    Inaczej mowiac Pan Passent tworzyl system dzieki, ktoremu Tuskowie byli szczesliwi i powstala Solidarnosc.
    Dziwie sie, ze jeszcze Pana Passenta nie doceniono za to…
    Wszytko oczywiscie bylo bardziej skomplikowane (podobno) jednym jak mojemu tesciowi kamienice zabierali innym te kamienice dawano…
    Jak myslisz komu?
    Jeden wyjezdzal na stypendium, drugi tez do Sowietow ale na biale niedzwiedzie.

  34. Oczywiscie nie wypada tak do znudzenia pisac o PRL-u, robia to jedynie zawistnicy i watrobiarze.
    Choroba, sprawiedliwosc jest taka upierdliwa dla niektorych
    Co innego pisac o „osiagnieciach” PRL-u tu czas sie zatrzymal…
    Otoz jest niewatpliwa „zasluga” wyjazd na renomowana uczelnie amerykanska i o tym nigdy nie mozemy zapomniec…a pisanie do stalinowskiej gadzinowki – „co za chamstwo i zawisc…”.
    Dla mnie to smierdzi z daleka falszem.
    Jak z reszta prawie wszystko w tych okolicach.

  35. No i już po rządzie PiS. Odbyło się to w miarę przyzwoicie, jednak bez Wersalu. Nikt nie spodziewał się więcej po byłych kolegach wicepremiera, który już dawno zapowiadał koniec z wersalem. Kilku ministrów pokazało swoją niezłomność, zachowując się jak dzieci z bardzo złego podwórka, żadna to ujma dla nowego rządu, a wstyd dla ustępujących.
    A jeśli już o nowych, to nowy szef Komisji d/s WSI zadziwia troską o człowieka. Bezduszny policmajster Antoni dusił załogę w ciasnych klitkach, trzeba było znanego obrońcy praw człowieka, wrażliwego mecenasa by zerwać ze starym. Przyszło nowe w przestronnym biurze i w miłym sąsiedztwie Pana Prezydenta. A może znajdzie się w pobliżu lokal dla dzielnych i pracowitych chłopców, rannych ptaszków Mariusza Kamińskiego.
    Wiewiórki w Warszawie szepcą, że Mariuszowi też ciasno na fotelu, oby nie zamienił go na pryczę.
    Inni chłopcy dali popalić Belgom i jesteśmy wreszcie w Euro 2008. Wprawdzie wolałbym inne euro, ale przynajmniej mam szansę doczekać w 2012 na dwa euro.
    Wszyscy pewnie zapomnieli, ze w czasach słusznie minionych budowano stary stadion dwa lata i był nawet trochę ładniejszy niż Pałac Kultury. Przyczynił się on nie tylko do sławy naszych sportowców ale również handlowców budujacych w jego obrębie nie tylko fundamenty kapitalizmu ale również braterskie więzi współpracy polsko-azjatyckiej.
    Nowy stadion napewno przyćmi go urodą, zasługami napewno nie.

  36. „System byl zly i kosztowal Polske dziesieciolecia zapasci cywilizacyjnej oraz upadku zasad moralnych zycia publicznego.”

    Zwykłych ludzi nie interesuje system, ale ich osobiste życie. W końcu dzięki uporowi milionów zwykłych ludzi tamten system upadł. Proszę docenić zwykłych ludzi, których system nie interesował, ale doprowadzili do jego upadku.

    Co do zasad moralnych w życiu publicznym to jeśli w PRL-u można mówić o moralności knuta, to teraz wcale nie jest lepiej, zwłaszcza jeśli porównamy w tej dziedzinie „osiągnięcia” IV RP.

  37. Panie Falicz,
    proszę nauczyć się czytać ze zrozumieniem. Tyle kursów przygotowujących do nowej matury, może uda się panu zapisać.

  38. Panie Redaktorze !

    Odnośnie wspomnianego przez Pana Afganistanu najsmutniejszym w tym smutnym fakcie (choć realnym, normalnym – na wojnie jak na wojnie) jest pozostawienie „żołnierzy” przez MON samym sobie – odmowa adwokatów
    „z urzędu”. Mój stosunek do tego wydarzenia przedstawiłem na blogu Pana Red.A.Szostkiewicza – dwukrotnie, nie będę sie więc powtarzał. Chciałbym tylko zaapelować „o normalność” – przełożeni ww żołnierzy nic sobie nie mają do zarzucenia ? A co robią w Afganistanie oficerowie kulturalno-oświatowi ? A od czego tam są psychologowie, na koniec – co ma nt. temat do powiedzenia ordynariat polowy WP ?
    Polskie widzenie wojska i poniekąd wojny to „malowani ułani”, „za waszą i naszą wolność”, „Rudy i nasz pies”, Najświętsza Panienka opiekunka żołnierzy pod biało-czerwona flagą, wiersze K.Baczyńskiego z okrutnych walk w stolicy etc. etc. Mity, upiększenia, fantasmagorie. Musimy się z tego wyleczyć – jak z wielu „nadużyć” mentalno-kulturowych. Dyskusja pod ostatnim felietonem Pana Redaktora nt. „komunizmu” z personalnych wspomnień udowodniła to – każdy ma prawo do swoich osobistych doświadczeń i tłumaczeń, zwłaszcza jeśli chodzi o subiektywne doświadczenia i opis świata zalegający w jego osobistej pamięci. Ja nie zabieram i nie zabraniam mieć przez Domaradzkich, ottów czy Szestowów (Bobola przy tej dyskusji „zwątpił” – może przypływ racjonalizmu ?) innych obrazów z przeszłości, innych doświadczeń. Sprzeciwiam się tylko ich tyranii jednej, jedynej wykładni minionych (i dzisiejszych) czasów.
    A co to ma wspólnego z polskimi żołnierzami w Afganistanie i opisywanym na różne sposoby wypadkiem (tak – to wypadek jakich na wojnie, każdej, są setki, tysiące, bo taki jest immanentny jej charakter) – ma dużo; udział tych 7 Polaków w tym wypadku w żadnym razie nie odbiera im bohaterstwa wykazanego się przed tym, zaangażowania, dobrej woli etc. A widać – w przeciwieństwie do materiałów z wyjazdów Polaków do Afganistanu – że wielu dziennikarzy i publicystów tak właśnie sądzi. Przesiada się (zbyt łatwo !) z konia zachwytów na konia potępień. I manipuluje opinią publiczną (zresztą w tej sprawie manipulatorów widzę więcej). Zło bowiem przeplata się w życiu zawsze z dobrem, smród z perfumami, piękno z brzydotą, a heroizm z kundlizmem. To co dla jednych jest „pomnikiem” – dla innych ludzi jest „karłowatością”. I na tym polega pluralizm, „multikulti”, wolność sądów i opinii. Kaloskaghatos istnieje jedynie w teorii. My chcemy go zaprowadzić w praktyce. To nie jest możliwe, bo nie jest realne.
    Pozdrawiam serdecznie.
    WODNIK53

  39. Jakiś czas temu b. premier a jeszcze prezes, użył w swoim expose znamiennych, jak się okazało słów, że żadna siła ich (PiS) nie przekona, że białe jest białe a czarne jest czarne. Rzeczywiście czyniąc w swojej działalności rzeczy niecne, rząd PiS nie dawał sobie wytłumaczyć, że to są ciemne sprawki; nie dał się też namówić do robienia rzeczy szczytnych. Jednak obecna taktyka polityków PiS zmierza w drugą stronę. Otóż, próbują oni wmówić nam, że potajemne wywiezienie akt WSI, nocą, co jest rzeczą haniebną, w istocie odbyło się zgodnie z prawem i obyczajem, w dzień, przy świetle reflektorów, z pełną jawnością, czyli że czarne jest białe. Towarzysz „sru-tu-tu-tu”, jak mu tam? Bredziński? – wmawia nam, że w PiS jest pełna demokracja i nie panuje kult jednostki JK, aby za chwilę w tym samym wywiadzie stwierdzić, że wyrażanie innego zdania wobec zakonu PC jest wyrazem nielojalności wobec jej lidera. Takich bredni jest więcej. Jednym z przodujących przedstawicieli tego nurtu jest Michał Kamiński, który jawnie pokazuje, że wszyscy jesteśmy idiotami.

    Żenujące też było w sobotę słuchanie wywodów dziennikarza Rzeczpospolitej, Piotra Semki, który jak nagrana płyta (albo „gwóźdź” Ziobry) powtarzał zarzuty PiS wobec profesora Ćwiąkalskiego, myląc się kilkukrotnie przy wymawianiu nazwiska tego ostatniego wymawiając je jako „Ćwiękalski”. Nie pomagały sprostowania interlokutorów. Redaktor „Siemka” mylił się nadal. Żenujące. No, to siemka.

  40. Fot. Robert Kowalewski, AG
    Pt.: „Brawo IV RP… Ręce do góry… Bęc!”

  41. a Fallus-falicz (F2) znowu odrabia dniówkę; gnida wpija się w „zdrową tkankę narodu” i do znudzenia judzi/rzęzi/bełkoce (niepotrzebne skreślić).

    czy któryś z szanownych blogowiczów „En passant-a” szwęda się po blogach pisuarów i kościółkowców z RM i wrzuca granacik w tamtejsze szambka?
    – nie ma takich, bo szkoda każdej sekundy na ich przeglądanie….
    chyba, że dobrze by ktoś płacił za taką „robótkę” no to innego, nieprawdaż Fallusie-falliczu???

    całe szczęście, że bardzo niewielu zwraca na niego uwagę – ignorując „toto” (wszak gnida też boskim stworzeniem jest); mnie czasami jednak trochę poniesie, więc piszę….
    tym, którym się nie chce reagować/olewają F2/są ponad to – słowa uznania;
    zaś wszystkich pozostałych przepraszam…. więcej już nie będę.

    pozdrowienia

  42. Panie D.P. & Spolka zyjecie w Matrixie albo dokladniej w Michnixie, w wirtualnym swiecie.”Polski matrix wyróżniają, między innymi, następujące cechy: patriotyzm to rasizm, bohater to zbrodniarz, kanalia to człowiek honoru, złodziej to ekspert, szeryf to bandyta, propagandzista to niezależny dziennikarz, łapówkarz to ofiara, głupiec to mędrzec, inteligent to psychiczny dewiant, antykomunista to faszysta, postkomunista to opozycjonista, polskość to nienormalność, konformista to autorytet itd. itp. Krzywe zwierciadło.” Jakby Wasz narod nie byl tak ciemny to…………………………….

  43. Nowy tydzień staram sie rozpoczynać od przeczytania w PRZEGLĄDZIE trzech interesujących mnie szczególnie felietonów, Panów Łagowskiego, KTT i Widackiego. Staram się zapamietać jakieś motto dla podtrzymania nastroju w ciągu tygodnia. Tym razem pochodzi ono od Łagowskiego i brzmi ono „Kościół w Polsce wraca doswojej – porzuconej na Zachodzie – roli policji mysli”.
    Wracając jednakże do poprzedniego wpisu DP na temat „komunizmu”, to niestety Readaktor prześlizgnął sie, jak gdyby problemu nie było, a najlepiej to byl zapomniany i załgany. A problem istnieje i to poważny. Świadczą o tym pasjonujące odkrycia swoich wnętrz przez wileu autorów wpisów. Rzecz niespotykana na blogach. I Pan Passent nie powinein tak poprostu spucić wodę i zająćsie od nowa inteligentnym sposobem przekazywania władzy, jednej ekipy cwaniaków drugiej. Nieco inaczej pomalowanej, ale zawsze wychodzącej na czarno.Wprowadzającą w temat ławę należy uznać za zbyt krótką.
    Powinno zasiąść na niej pod ściana wielu „mężów stanu” niezależnie czy to z jednej czy drugiej kanapy. Brakuje na niej na czołowym miejscu niejakiego Miodowicza, postaci ciemnej i ohydnej w aferze Tusk-Jarucka. A widze tego ponurego osobnika w sejmie i to na eksponowanej pozycji.
    Tusk ma za co odwdzięczać sie swoim kumplom. POszło nowe – pszyszło nowe!

  44. Dodam jeszcze – Layla po maturze , pan Falicz przed matura. Cwiczcie umysl , kontynucje te liste dla dobra Ojczyzny. Nastaly wspaniale czasy na radosnosc tworczosc.

  45. Nie mam najbledszego pojęcia, co naprawdę stało się w Afganistanie, ale wiem, że ci żołnierze to nie najemnicy. Armia, czyli państwo ich tam wysłało i armia, czyli państwo ponosi za nich odpowiedzialność. Jest rzeczą skandalicznie podłą i durną odmawianie im przez MON pomocy prawnej. Podłą, bo znaleźli się tam w wyniku polityki prowadzonej przez państwo, a durną, bo cała reszta żołnierzy w kraju i zagranicą dowiedziała się, że w razie czego zostaną potraktowani jak śmieci. Sposób aresztowania i doprowadzenia absolutnie nie do przyjęcia, z tych samych względów. I jeszcze całkowicie zgadzam się z JerzymH 20:55.
    Wodnik53 11:16, wspominasz o ordynariacie polowym. Pamiętasz może, gdzie byli i czy w ogóle ktoś o to pytał, katecheci ze szkoły w Słupsku? Ja jakoś sobie nie przypominam. Sfery sacrum i profanum przedziwnie się w naszym kraju splatają i rozplatają w zależności od potrzeby. Teraz też będzie tabu.

  46. Wsi spokojna, wsi wesoła to antydotum na działania WSI! Tandem Olszewski – Macierewicz dostatecznie skompromitowali się w ujawnieniu listy „Macierewicza”. Tym Panom już nikt, nigdy nie zaufa!

  47. towarzyszu jasny gwint
    po przeczytaniu panskich wpisow dotyczacych komunizmu, stwierdzam, ze Pana mentalnosc zatrzymala sie w epoce poznego Gomulki i wczesnego Gierka

  48. Komitet Polityczny PiS skurczył do 11 członków, od wodza odeszło już 5-ciu „opornych”. Zachowanie, działanie i sposób myślenia posłanki J. Szczypińskiej oraz posłów K. Putry, M. Kuchcińskiego, M. Suskiego i innych jest chyba bardzo naciągane. W obronie idei PiSu i przewodniczącego na urlopie posłowie udają, że nie ma standardów postępowania w polityce, łamią zasady czyli uprawiają hipokryzję polityczną, a mowy obrończe stają się mało poważne, czasem śmieszne, a nawet głupawe. Mantry w wykonaniu K. Putry, że rząd J. Kaczyńskiego był najlepszy od 1989 r. i wszystko czynił najlepiej to nudna bajka z kukiełkowego teatrzyku tak jak np. wywóz papierowych dokonań komisji weryfikacyjnych pod osłoną nocy i takim terminie to najlepsza słuszność ze wszystkich słuszności. Uległość i służalczość tych posłów może jest także wynikiem pewnych kompleksów np. wykształcenia, lepszych wodzowi ( osobnikowi alfa ) nie potrzeba. Obecnie w PiS bryluje wszędobylski P. Gosiewski pseudonim „Laufer” ( goniec ), który jest tytanem pracy i nadrabia nieobecność J. Kaczyńskiego po powyborczej ciężkiej traumie. Trzeba przyznać, że poseł Edgar ma bardzo dobrą opinię w terenie za efekty pracy, ale serwilizm prowadzi tylko do jednego celu tj. do wyjścia bez wyjścia czyli „ślepej uliczki”.
    Były premier w chwilach samotności może szykuje plan akcji lub określony program destrukcji wobec nowej koalicji. W kampanii wyborczej podczas konwencji w historycznej Hali Oliwii zarzucał min:, że Donaldowi Franciszkowi Tuskowi cyt: „spod maski wyłażą wilcze kły”. Myślę, że nie będzie to akcja pod kryptonimem „Wilczy Kieł” ( tusk z angielskiego to po prostu kieł ). Nowy Premier D. F. Tusk powinien działać rozsądnie, siłą spokoju wspólnie z koalicjantem i siłą wyborców, ponieważ otrzymał ponad 530 tys. głosów tj, dwukrotnie więcej od J. Kaczyńskiego.
    PS. A. Macierewicz usłyszał pod oknami komisji krzyk wstawionego mężczyzny „żona mnie podrzuciła”, weryfikacja „porzuconego” była pozytywna tak jak w totolotku.

  49. Drogi Panie Redaktorze!
    Daleki byłbym do przypisywania p. Szczygle chęci – tak od siebie – obecności przy przekazywaniu obowiązków ministra ON. Czy przypadkiem nie był do niej przymuszony obowiązującym w MON ceremoniałem?
    Byłbym wdzięczny „czynnym wojskowo” blogowiczom o wyjaśnienie tej kwestii?
    Serdecznie pozdrawiam znad morza – z Gdyni – Pana Redaktora i blogowiczów.

  50. wiebry
    piękny różniczkowy bełkot. Gratulacje!

  51. Dzien Dobry,

    Pozwole sobie dorzucic pare zdan na temat historycznych rowazan dotyczacych tz. PRL.
    O ile mnie wiadomo, a sam bylem w takiej sytuacji, jesli ktos sie w musila w nim urodzic to nikt go nie pytal czy mu sie ten kraj podoba czy nie. Po prostu nie bylo wyboru. Byc moze wielu ludzi urodzonych „po” nie zdaje sobie z tego sprawy.
    Ludzie ktorzy wychowali sie i zyli w tym kraju traktowali go, w naturalny sposob” jako swoja Ojczyzne.
    Fakt ze ktos uczciwie pracowaj, staral sie aby kraj sie rozwijal i lepiej w nim sie zylo wcale nie swiadczy ze byl zwolennikiem systemu.
    Jakos dziwnie szybko zapomniano ze w PRL na 36mln mieszkancow bylo mniej niz 3mln czlonkow PZPR w tym prawdziwych idealistow nie wiecej niz 10% a reszta to oportunisci lub ludzie zmuszeni do przynaleznosci.
    Uwazam ze jest wyjatkowo nie faire wypominac kazdemu kto tylko wspomni PRL jak swoja Ojczyzna ze byl komuchem, ktory profitowal.
    Wielcy Bojownicy Opozycji z malymi wyjatkami wywodzili sie z kregow inteligenckich, a rodzice nie ktorych nawet byli czlonkami PZPR, o czym dzis sie czesto zapomina (prawda panowie K…)?
    Mysle ze czas juz skonczyc z tym szkalowaniem tych co zyli i „musieli” pracowac w PRL (bo nie mieli gdzie indziej).
    Lepiej sie zajac przyszloscia…
    Czesc Pracy (jak sie kiedys mowilo)

    PPK

  52. greg958 z godz. 15:21.
    Przekazanie obowiązków na adnym stanowisku jest dokładnie opisane co do treści i formy. To są PROCEDURY ujęte w odpowiednich dokumentach typu ceremoniał. regulamin, zarządzenia, które być może sam Szczgło ostatnio podpisywał, w ich najnowszej wersji. Poza tym w wojsku nie można inaczej, chyba żeby akurat trwało bombardowanie albo atak gazowy. To jest po prostu niemożliwe, żeby odbyło się inaczej.
    Jedynie zgon któregoś z głównych aktorów, ale wówczas jest On żegnany dodatkowo salwą chonorową nad grobem.
    Nie więcej niż trzy, dlatego jest takie powiedzenie: co się tak starasz, czwartej salwy i tak nad grobem nie dostaniesz.

  53. W każdą sobotę polonijny program tv (przy parafii św. Stanisława – mi jest łatwo zapamiętać pod jakim wyzwaniem jest parafia) nadaje godzinny program, który rozpoczynają kilku-minutowe wiadomości z kraju przygotowane przez TV Trwam. Łacno jest spojrzeć różnym politycznym twarzom prosto w oczy, przyjrzeć się ich gestom i językowi ciała, czego naturalnie nie zawiera sucha notatka w internetowej gazecie. Zatem nie robi mi różnicy z jakiej stacji są te zdjęcia. Więcej, te wiadomości są podwójne, o kraju i o „przesłaniu” toruńskiego radia – można powiedzieć: killing two birds with one stone.

    W ostatnią sobotę z trudnem znalazłem chwilę czasu, ale dowiedziałem się wiele. Otóż jedyną partią opozycyjną w Sejmie jest oczywiście PiS. Jedyną. Powtórzono tę wiadomość trzykrotnie, usilnie starając się wykuć ten przekaz w podświadomości słuchaczy jak w skale jakieś. Tak oto zdano sobie sprawę, że nieróżowa prawica polska znalazła się w opozycji, z możliwością powrotu do normalnego wydaje się dla nich stanu rozbicia na porozumienia, przymierza, zjednoczenia, ruchy i konfederacje. Na kilka lat tę mozaikę kanap i kanapek skleił Jarosław Kaczyński swoimi genialnymi strategiczno-taktycznymi pociągnięciami jak jakis mały cesarz. Teraz stanął on nagi, a nieróżowa prawica powraca do stanu rozproszenia. Kto więc będzie prawdziwą opozycją dla rządów PO-PSL. Bo ich rządy zapowiadają się na solidne cztery lata. PSL jest przystawką nowego typu. PO ma szansę, po raz pierwszy od czasu UD i UW zjednoczyć prawicę wokół liberalno-konserwatywnego programu. Czy opozycją stanie się lewica?

    Ma szanse, o ile wysłucha ona tego, co mówią Rosati, Borowski, Baka: “Należy zapomnieć o socjaliźmie”. W moim odczuciu, to właśnie odnowiona lewica powinna stanowić opozycję, a jej program opierać się winien na pragmatyźmie gospodarczym różniącym się od programu PO nie ideologią, ale metodami wykonania. A w programie społecznym na spokojnym i stopniowym odchodzeniu od obecnego stanu nierównowagi między państwem i obywatelem a KK. Samo pomijanie słów “tak mi dopomóż Bóg” politykom LiD nie wystarczy, muszą zacząć drążyć tę skałe, cierpliwie, przez wiele jeszcze lat.

    Bowiem lewica musi się zeuropeizować. Próbował tego dokonać Leszek Miller, ale kadry nie dopisały. PO, w odróżnieniu od PiS, jest partią europejską, partią zachodnią, a nie wschodnią. LiD musi przyswoić sobie kanony nowoczesnej zachodniej lewicy: “przede wszystkim gospodarka, głupcze”. W warunkach polskich, tak mi się zdaje, droga do rozdziału kościoła od państwa wiedzie poprzez samodzielność mentalną coraz większej rzeszy wyborców. A kluczem do ich samodzielności mentalnej jest samodzielność ekonomiczna – czyż byt nie kształtuje jakoś świadomości człowieka. A nadmierna opiekuńczość, nawet usilne jej deklarowanie tę świadomość rozmiękcza i samodzielność osłabia.

  54. Panie Redaktorze.
    Jak to pan sobie wyobraża, że prezydent konkurecyjnego klubu politycznego będzie gratulował klubowi piłkarskiemu PO i samemu jej menadżerowi Donaldowi Tuskowi? – tak po prostu nie wypada. Co do pożegnania się z władzą. Przecież tego można było się spodziewać po PIS-e, nie rozumiem dlaczego wszyscy są tak zaskoczeni że były premier JK. osobiście nie przekazał gabinetu Donaldowi Tuskowi. Z jednego prostego powodu – bo to PO zdobyło gola, bo to PO zebrało laury a nie JK i jego partia, dlatego też poprzednia ekipa nie potrafiła podnieść czoła i odejść z honorem.

  55. Bóg Honor i Ojczyzna – ale Honor przez samo H, sprawdziłem na szatadarze i teraz poprawiam swoją wpadkę z godziny 16.39.
    Ale się Christ.D naśmieje!

  56. Olhado;

    Jesli istotnie uzywacie mozdzierzy do „demonstracji sily” i straszenia obserwatorow, tak jak to ponoc czynia amerykanie, to juz rozumiem dlaczego pacyfikacja Afagnistanu robi taka klape.

  57. Szczęsliwe sa narody, które nie maja historii – wypadałoby przypomniec tę interesującą paremię. Snucie sentymentalnych wspomnień, kto, kiedy, z kim i z jakiego powodu był szczesliwy lub nieszczęsliwy ma znaczenie u cioci na imieninach, a nie w zyciu politycznym, które odbywa sie teraz, a gra idzie o jutro! I tyle. Odchodzi podle od władzy grupa frustratów, ludzi wiecznie”wczorajszych”, którzy nie rozumieją, o co dzisiaj na swiecie chodzi i o co będzie chodziło jutro. Nastepcy maja szansę. Trzeba pozwolic im rozwinąc skrzydła. I albo im sie uda zblizyc nas do nowoczesnego, wysoko-cywilizowanego swiata, albo im sie nie uda. I wtedy przyjda nastepni, a po nich nastepni. I tym sie może uda. Polska dopiero bedzie mogła zacza życiem wolnym, kiedy zrzuci z siebie ideologiczny, katolicki pancerz, a kosciół znajdzie sie tam gdzie jest jego miejsce. Kiedy wysokokwalifikowani „profi” dostana sie do parlamentu, a kierunki rozwoju beda wyznaczac elity. Więc mozemy sobie spokojnie z 50-100 lat poczekać, a na razie posmiac sie z wąsów tego biednego wicemarszałka z PIS, który jest dla mnie symbolem odchodzacej władzy i polski peerelowskiej. Co taki facet robi w sejmie?. No nie, nie moge. Ale z pewnowścią wasy tego goscia, to jest lepszy temat do dyskusji niż jakies tam kwity WSI czy IPN , bo wąsy sa realne i dotycza realnego człowieka, a nie jakiejs mgławicy z porzeszłości. Czy taki człowiek jest zdolny do zmiany, czy nie? Kiedys juz te wąsiska zgolił, ale mu odrosły. Więc może jest przypadkiem beznadziejnym? Tak jak cały PIS?
    pozdawiam

  58. Manolo,
    trzymaj poziom na tym blogu.
    Kloaczne „dowcipasy” dotyczące nicków blogowiczów więcej świadczą o ich autorze niż adwersarzu.

  59. Łapiemy, łapiemy, ale przyznam szczerze, że ciekawiej byłoby zaczytać się w jednej sprawie dłużej, szerzej, poznać dokładny Pana pogląd i Pana punkt widzenia. Jako młody człowiek wolałbym od Pana się więcej nauczyć niż zerkać na wystrzeliwane z ckm newsy, bo tego mamy w dostatku. To Pana blog, bardziej chciałbym więc poznać Pana, bo o tym co się dzieje czytam, oglądam czy słucham w mediach. Mniej faktów, więcej interpretacji. Pozdrowienia!!

  60. Przyczyna zachowań blizniaków jest prosta jak gwizdek. Pochodzą z warstwy społecznej, w której obowiązują pewne tradycyjne (nazwijmy ogólnie – kulturalne) normy zachowania. Ale nawet człowiek kulturalny narażony jest w dzisiejszych czasach na codzienne obcowanie z t.zw. chamstwem, czy chce czy nie.
    I jeśli chce przeżyć, musi coś z tego chamstwa przejąć, szczególnie gdy porusza się w tłoku, w tym wypadku w polityce.
    Blizniacy to ludzie pojętni i zrozumieli o co chodzi. Z zapałem neofitów wdrażają tę obcą i wstrętną dla nich, ale jakże skuteczną nową technikę komunikacji.
    Z pewnością napawała ich wstrętem perspektywa współpracy z koalicjantami, dlatego tak usilnie przekonywali wyborców o zaletach współpracowników. Jak to się mówi, robili dobrą minę do złej gry. I robią ją dalej. Przecież nie mogą przyznać, że do osiągnięcia swych celów (prawo i sprawiedliwość – ho, ho, to nie gratka) posługiwali się nikczemnymi metodami, bo to kryminał.
    Jak długo pozostaną w polityce, ich zachowanie nie zmieni się. Oddali się w ręce szantażystów i konsekwentnie chcą płacić dalej okup, nie zważając na to że sprawa się już dawno rypła.
    To tragiczna sytuacja – wyjścia z honorem tu nie ma (to dotyczy też wyborców PIS-u), pozostaje samobójstwo, polityczne oczywiście, lub dalsze atakowanie świadków afery, w myśl zasady, że ktoś, kto zarzuca nam popsucie powietrza to wróg i kanalia.
    I w ten sposób ze słusznej sprawy robi się cyrk. A z wiernych wyborców małpy.
    W wielu powyborczych blogach powtarzane jest żądanie opieki psychiatrycznej nad blizniakami. Vox populi vox dei. Tu rzeczywiście trzeba psychiatry, albo sami zwariujemy.

  61. Pan Redaktor nie zauważył, że decyzja pana prewodniczącego zapadła zanim został przewodniczącym

  62. Myślę, że odmowa przyznania pomocy prawnej ze strony MON, to bardzo dziwna sprawa. Skoro MON wysyła tych żołnierzy do Afganistanu to dlaczego nie czuje się za nich odpowiedzialne. Poza tym, żołnierze na takiej misji nie uprawiają samowolki. Ktoś wydał rozkaz. Coś mi się zdaje, że jeszcze w tej sprawie usłyszymy kogo kryje minister Szczygło. Dziwne również wydaje mi się to oddanie przez Szczygłę resortu w sposób odmienny od Ziobry czy minister Fotygi. Taka niespodzianka. Taka nagła odmiana w zachowaniu. To wszystko układa mi się w jedną całość. Incydent dotyczący zabicia cywilów przez naszych żołnierzy to grubymi nićmi szyta afera, ale w dowódctwie, a nie na poziomie patrolu.
    Również sprawa przewożenia teczek w nocy, to moim zdaniem próba zatarcia śladów. Pewnie, że nie chodzi o brak lokalu. Coraz bardziej widać, że PiS, wbrew nazwie, zupełnie lekceważył prawo, a teraz to tuszuje. Tak to jest, gdy szefem partii jest nawiedzony ideolog. Może to jest dobre na czas wojny, ale zupełnie chybione w czasie pokoju.

  63. Jesli chodzi o pana Gosiewskiego, to bycie listonoszem jest mu nawet do twarzy.

    Szkoda troche, ze kabaraty polityczne czeka teraz pare lat chudych.

  64. Szanowny Panie Redaktorze,
    mam nadzieję, że za tydzień, miesiąć, pół roku?
    ekipa odwołana głosami niezadowolonych wyborców
    wreszcie skutecznie odejdzie.

    Póki co cieszę się, że Andrzej Falicz nareszcie zmienił (zmodyfikował?)
    swoje poglądy na PRL.
    Zmienił je, bo z zazdrością pisze o tych, którzy w tych czasach
    utrzymywali naukowe kontakty z czołowymi uczelniami zachodnimi,
    że byli w stanie ciekawie pisać w poczytnym tygodniku,
    mimo cenzury, zakazu publikacji i wszechmocy jedynej Partii.
    Falicz, Partia jest z Was dumna.
    Dodam, że za kilka lat też tak pozytywnie będziesz pisać o tych,
    którzy w mrocznych latach 2005-2007 potrafili prowadzić badania naukowe na światowym poziomie, o dziennikarzach zachowywujących się przyzwoicie.
    Mimo wszechwładnej jedynej Partii (innej, niż w latach komunizmu!)
    i grożącej utracie etatu w PR, TVP, „Rz-litej” itp
    postanowili po prostu być przyzwoitymi.
    Pierwszy raz zgadzam się z tobą, Falicz.
    Tacy ludzie rzeczywiście zasługują na podziw.

  65. Ja sluzby specjalne szczerze mowiac mam w nosie i temat mnie ani ziebi, ani grzeje. Natomiast z czysto pragmatycznego punktu widzenia interesuje mnie, jak potrafi je zweryfikowac czlowiek, ktory nie potrafil wstawic sobie przyzwoitej protezy i blyska w telewizji co drugim zebem.

    Niech mi nikt nie mowi, ze stan uzebienia nie swiadczy o tym, co sie ma w glowie. W dzisiejszej Polsce, w miescie i z wyzszym wyksztalceniem – swiadczy jak najbardziej.

  66. Nikt nikomu nie wyrzuca, ze urodzil sie w PRL-u i probowal zyc uczciwie itd.
    Byli jednakowoz ludzie, ktorzy sie w tym PRL-u urodzili i bynajmniej nie probowali zyc uczciwie ale podwieszali sie do waaaadzy i uczciwym ludziom podstawiali noge gdzie popadnie.
    Uczciwi ludzie byli dla tego systemu glowna przeszkoda.
    Opieral sie on na zaklamaniu (jako system polityczny i gospodarczy – trudno to bylo odzielic) i oportunizmie.
    Dzisiaj tez sa szuje ale inny system moze ich wykluczyc i ukarac – w PRL-u pewnie by awansowali…
    Trudno mi postawic na tym samym poziomie uczciwego piekarza jak i „uczciwego” SBeka, ktore przeciez tez staral sie biedulek legalna wladze utrwalac.
    Nie stawialbym rowniez na jednym poziomie dziennikarzy, tworcow i utrwalaczy z ludzmi np. drugiego obiegu albo tymi, ktorzy po prostu brzydzac sie falszu pisali o krainach robotow lub ruchu wyzwolenczym w Ameryce Poludniowej.
    Inni weryfikowali i wdzieczyli sie bardziej – inni woleli byc z dala.
    To chyba jest jednaK JAKAS ROZNICA.
    Jednym „madrzy” i „pragmatyczni” radzili zapisz sie co ci szkodzi a oni tego nie robili – a drudzy od zawsze byli po „slusznej” nagradzanej drodze.
    Ze niby nie ma roznicy?
    Pan Passent pisze:
    „komunizm w swej postaci syntetycznej w Polsce skończył się dużo wcześniej niż ogłosiła to Joanna Szczepkowska. Zgadzam się z Andrzejem Walickim, że Polska zaczęła oddalać się od totalitaryzmu w połowie lat 50., a to co było później – tzw. socjalizm realny – aczkolwiek nie miało wiele wspólnego z demokracją ani ze zdrowym rozsądkiem, zapisało się w naszej pamięci inaczej niż Auschwitz czy Ghetto. Nie było całkiem zgodne z literą komunizmu, nie mieliśmy wspólnych żon. To, w czym myśmy żyli, różniło się od tego, jak wyobraża sobie komunizm Paweł Laufer. Było jednak nieszczęsne 16 metrów kwadratowych z ciemną kuchnią – obiekt marzeń, a dla niektórych – szczęście.”
    Oczywiscie jezeli czytasz to niezaleznie od innych felietonow Pana Passenta to trudno sie do czegos przyczepic ale.
    Pan Laufer chce obiektywnego opisu komunizmu jaki byl w Polsce jako realny system polityczny i rozwazania na temat pierwszego seksu w nadwislanskich krzakach sa infantylnym trikiem probujacym odwracac uwage od faktow.
    NIKT ne chce wszystich Polakow obarczac odpowiedzialnoscia za urodzene sie w PRL-u – to wielkie przeklamanie.
    System ten tworzyli ludzie – jedni w sposob wredny i oportunistyczny korzystali z tego sytemu wykorzystujac jego falsz.
    Inni tego nie robili.
    Kto co robil kazdy moze sobie odpowiedziec sam wg. wlasnych doswiadzen .
    Moj sasiad sekretarz Koperski byl milym starszym Panem.
    Moj wuj pulkownik odzialu II…dumny byl z torturowania wlasnorecznie „wrednych AK-owskich” wrogow systemu i wyjezdzal na Sybir pic z towrzyszami radzieckimi…
    Kazik ormowiec to byla szuja donoszaca na innych mieszkajaca w mieszkaniu, ktore zabrano „myslacemu nie slusznie” wrogowi „klasy robotniczej”.
    Jeden weryfikowal drugi byl weryfikowany.
    Byc moze a prawdopodobnie na pewno gdyby Demolud pelny byl pragmatycznych oportunistow i szuj – ta wypoczwarzona bylejakosc trwala by dzesieciolecia.
    Pa Passent rowniez uwazal, ze wladza „ludowa” nie powinna „popuszczac” opozycji piszac o tym w „Widmach Wolnosci” – dla niego co prawda nie slepa kuchnia a „realny socjalizm” z wyjazdami do Nowego Jorku…to byl system warty zakonserwowania.
    Dlatego moge czytac jego felietony z zainteresowaniem ale moralizatorstwo, ktore uprawia to juz dla mnie nieco ZA DUZO!
    Poniewaz Pan Daniel NIE MA sobie NIC do zarzucenia – ja natomiast mam sobie wiele.
    Jego niezlomny auterytet moralny przyprawia mnie do pelnego niewiary zaklopotania.

    Od rozmydlenia do rozgrzeszenia – pozniej tylko jeden krok do zaklamania.
    Warto to co chce zrobic Pan Laufer doprowadzic do konca odzielic na chlodno to co bylo zle, dla Polski, spoleczenstwa od jednostkowych ludzkich losow.

  67. Ciekawe czy Radek Sikorski zaprotestuje u swego bylego chlebodawcy Ruperta Murdocha z telewizji Fox , ktora znowu obrazila Polakow ?

  68. post AnCa

    mam nadzieje, ze niezrywalas bokow z mojego sposobu interpretacji historii dziejow III i IV RP:):) Bo dostal bym swira nad swirami, czyli swira Chrisa…

    Obiecuje, ze przy ogladaniu Bareji o Tobie pomysle

    post mighdal

    niedawno tlumaczylem (nie jestem zawodowym tlumaczem, ale tak sie zlorzylo) opowiedziane przez, notabene dosc zwyklych, repatriantow historie, trzy w sumie ich bylo. Byly bardzo mdle. Bardzo mnie zaciekawilia wiec poruszona przez ciebie metoda psychoanalityczna stosowana podczas prowadzenia takich „wywiadow”. Czy ma ona cos wspolnego z powszechnie uzywana w technikach sprzedazy metoda „neurolingua”? Pewnie malo, sorry, ze pytam, nie jestem historykiem, ale pachnie mi to manipulacja:)

  69. Bardzo jest nam Pan życzliwy, Drogi Gospodarzu. Dziękuję.
    Kacper Strykowski pragnie Pana refleksji i opinii. Nie wiem czy formuła tego blogu by to wytrzymała. Moze by jednak spróbować. Tak, jak za starych lat między wierszami „pokomuszyć”. Byłoby miło. Z wyrazami szacunku

  70. Biurko w kancelarii premiera

    Dlaczego JK tak stchorzyl i nie przywital sie z nowym prezesem Rady Ministrow, szepczac mu na odchodne cos na ucho, podnoszac przy tym z usmiechem na ustach fotelik przy biurku i zostawiajac mu bialo czerwony szalik kibica na wieszaku.

    Chcialbym powiedziec, ze

    naprawde, jest mi szczerze zal tych zolnierzy, ale bardziej jest mi zal tych cywili. Nie mniej jednak nie bede wykorzystywal tego strasznego zdarzenia do agitowania przeciw wojnie i Polakow w niej udzialu

    Klaniam sie

  71. Zbior (przydlugi…) CYTATOW:
    Daniel Passent w 1982 roku na łamach “Polityki” o weryfikacji swych kolegów po piórze pisał: “Zgadzam się z Urbanem, że wiarygodność pewnych ludzi, a także prasy po 13 grudnia wymagała, aby część aktywu odeszła, aby ludzie najbardziej krótkowzroczni i zacietrzewieni, którzy utracili poczucie rzeczywistości i stracili tę niezbędną dla dziennikarza kwalifikację usunęli się…”

    “Rozliczenie z PRL-em ma głębszą warstwę, dotyczy bowiem oceny moralnej przeszłości i rzetelnej oceny, czym była PRL i w jaki sposób jej aparat sprawował swe totalitarne rządy. Jednak wszelkie projekty ustaw oraz próby działania w tym kierunku wywołują ogromne spory i dyskusje.
    Przeciwnicy dekomunizacji zarzucają ahistoryczne i aspołeczne myślenie, bo „takie były czasy” i trzeba było coś robić. Twierdzą, że dekomunizacja – to stosowanie odpowiedzialności zbiorowej, łamanie praw człowieka oraz rażąca sprzeczność z duchem europejskiej cywilizacji. Uznanie Służby Bezpieczeństwa za organizację przestępczą nie ma nic wspólnego z przypisywaniem komukolwiek kolektywnej winy. Funkcjonariuszem aparatu przymusu i represji zostawało się nie z powodu przymusu, pochodzenia społecznego czy koloru oczu, ale na mocy własnej, indywidualnej i świadomej decyzji. Każdy człowiek ponosi odpowiedzialność za swoje czyny, dlaczego esbecy mieliby być uprzywilejowani i uwolnieni od tej odpowiedzialności? Przeciwnicy dekomunizacji często podważają fakt, że PRL była krajem kadłubowej, koncesjonowanej państwowości. Twierdzą – wbrew faktom – że PRL nie była atrapą, tworem wasalnym całkowicie uzależnionym od ZSRS.
    Tymczasem jest zupełnie odwrotnie. Wystarczy odrobina wiedzy historycznej, by zdać sobie sprawę, że PRL spełniała oczywiście niektóre funkcje państwa, ale atrybuty niezależności i suwerenności były pozorne i fasadowe. Były redaktor naczelny „Trybuny” Wiesław Dębski, broniąc tezy o samodzielności PRL, napisał przekornie na łamach „Rzeczpospolitej”: „To nie była republika radziecka, lecz państwo-członek ONZ, w którym funkcjonowały ambasady obcych państw”. Formalnie tak, ale co z tego? Przypomnijmy, że w PRL nie było wolności religijnej, wolności słowa i zgromadzeń, przestrzegania praw człowieka, władzy pochodzącej z demokratycznych wyborów, własnej polityki zagranicznej, armii podległej autonomicznym ośrodkom krajowym i wielu innych atrybutów niepodległego państwa. To, że Służba Bezpieczeństwa oprócz rozpracowywania oraz prześladowania opozycji i Kościoła zwalczała też przestępczość zorganizowaną, a PKP nie tylko miały być ważnym elementem logistycznym inwazji na Europę Zachodnią, ale woziły też ludzi i towary, nie oznacza, że było to normalne państwo. Ocena peerelowskiej rzeczywistości nie polega na odrzuceniu wszystkiego, co się wówczas działo, ale chodzi o odcedzenie dobra od zła i nieobarczanie wolnej Rzeczypospolitej dziedzictwem, które nadal obciąża Polskę.”
    Możliwe wytłumaczenia:
    1.System PRL był możliwy również za sprawą czynników zewnętrznych, był wynikiem porozumień mocarstw.

    Jednak ochota, z jaką niektórzy Polacy przystąpili do budowania w Polsce totalitaryzmu, to jak starali się być bardziej moskiewscy od Moskwy, pokazuje niezbicie, iż nie tylko czynniki zewnętrzne należy winić za to jak wyglądał PRL.
    2.Oficjalnie sprawowaliśmy władzę, ale od nas nic nie zależało, musieliśmy akceptować rozstrzygnięcia Moskwy, dlatego nie ponosimy żadnej winy.

    Ta zależność była również efektem waszych działań. Sprawując władzę mogliście też podejmować wiele decyzji, które były poza zainteresowaniem ZSRR, zatem nawet duża zależność od ZSRR nie ściąga z was całej odpowiedzialności. Inną rzeczą jest fakt, iż istnienie takiego rządu, który jak mówicie był tylko kukiełkami w rękach ZSRR, było dla opinii światowej sygnałem normalizacji, a zarazem silnym kontrargumentem dla tych, którzy mogliby stanąć w obronie Polski. Dlatego nawet, jeżeli wina nie mogłaby polegać na odpowiedzialności za decyzje. Polega ona na udziale w mistyfikacji, jaką zatem były te rządy, które wtedy twierdziły, iż są nie zależne.
    Inną rzeczą jest to, iż winni są często upodlenia wielu ludzi i trudnej sytuacji kraju, a także śmierci wielu osób, – bo konkretnych rozkazów prowadzących do takich skutków Moskwa nie wydawała.
    3.Kolejne pokolenia działaczy mogą powiedzieć: my nie wprowadzaliśmy komunizmu, gdy dochodziliśmy do władzy, on już był. Tak, a jednak nie robiliście nic by to zmienić, wręcz przeciwnie, podejmowane działania starały się zastaną sytuacje utrzymać i utrwalić za wszelką cenę, nawet za cenę życia ludzkiego, upodlenia wielu obywateli i fatalnej sytuacji gospodarczej. Dla jednych wina ta będzie polegała na tym, iż nie potrafili zauważyć zła, które systemowi towarzyszyło, będzie zatem błędem sumienia, dla innych zaś będzie następstwem świadomego czynienia zła. Dla innych wina będzie polegała na nie przeciwdziałaniu.
    4.Ale przecież działo się dużo dobrego, a my robiliśmy wszystko by było jak najlepiej, nie ponosimy, zatem żadnej winy. Pozostaje zatem pytanie, skoro działo się „wiele dobrego” i wszyscy ( na czele z władzami) robili wszystko jak najlepiej, co zatem było przyczyną stałych niedoborów towarów, trudności z zaopatrzeniem, czy wreszcie kilku poważnych kryzysów, a później powstania olbrzymich długów za granicą? Dlaczego zatem sumaryczny efekt pozytywnych działań w połączeniu z dobrymi intencjami, dał efekt negatywny? Głównym powodem było to, iż analizując zwrot „wiele dobrego” zauważymy, iż biorąc pod uwagę fakty, nie działo się ani „wiele” ani „dobrego”. A żywe niemal namacalne wspomnienia Polaków nie dotyczą faktów, ale propagandy, która w każdym działaniu widziała „sukces socjalizmu i klęskę kapitalizmu”. Jednak ogromy sukces, jaki propaganda widziała w otwarciu kolejnego nierentownego zakładu, w którym znalazło zatrudnienie wielu ludzi, a państwo do jego działalności musiało dopłacać, jest przyczyną dzisiejszych problemów. Dlatego budowanie nierentownych zakładów, olbrzymie niepotrzebne inwestycje, wybudowane osiedla mieszkaniowe czy drogi, które były kroplą w morzu potrzeb, nie sposób uznać ani za „wiele”, ani „dobrego”, gdyż to najczęściej te działania przyczyniły się do kryzysu gospodarczego i problemów mieszkaniowych dręczących wielu ludzi. Dlaczego, skoro tak wiele w PRL budowano w 1989r. mieliśmy niemal najgorsze drogi w Europie, a dostępność mieszkań stawiała nas również na jednym z ostatnich miejsc. Skoro tak wiele budowano zakładów produkcyjnych i dokonywano inwestycji skąd problemy gospodarcze? Odpowiedź jest bardzo prosta, „wiele dobrego”, które było kiedyś wykrzykiwane na wiecach, z głośników radia i telewizora, a do dziś zostało w niejednej głowie, nie miało żadnego związku z rzeczywistością i było jedynie faktem propagandowym. Nie oznacza to oczywiście, iż nie było żadnych pozytywnych działań, bo bezsporny jest fakt, iż takie były. Jednak było ich tak nie wiele, iż nie mogły poprawić złej sytuacji w kraju.
    5.Trzeba wiedzieć, iż państwo jest tworem bardzo skomplikowanym i złożonym, dlatego nawet bardzo długo może funkcjonować w trudnych i bardzo niesprzyjających warunkach. Co ciekawe takie anomalia mogą w niektórych sferach działania tak dużej struktury przynieść pozytywne rezultaty, mimo iż globalnie w dłuższym czasie przyczyniają się do jego upadku. Podobnym skomplikowanym tworem jest organizm człowieka. Człowiek może długo wytrwać w trudnych warunkach, mimo iż te warunki są dla niego niebezpieczne i szkodliwe. Organizm wydaje się funkcjonować prawidłowo, pod wpływem trujących substancji, niesprzyjającego zakresu temperatur itd., choć po pewnym czasie ujawniają się skutki, które są zazwyczaj proporcjonalne do siły i czasu ich oddziaływania. I tak np. alkohol, który drobne organizmy zabija niemal natychmiast, na człowieka działa inaczej, wyraźnie destrukcyjne działanie ujawnia się dopiero po dłuższym czasie, wcześniej powoduje czasowe niedomagania, lub nawet w niektórych sferach można zauważyć pozytywne oddziaływanie. Jednak konsekwentnie stosowany doprowadza do stopniowego wyniszczenia organizmu.
    Państwo jako skomplikowany twór zachowuje się podobnie do organizmu ludzkiego. Może bardzo długo funkcjonować w niesprzyjających warunkach, a negatywne skutki pojawiają się zwykle z dużym opóźnieniem. Może się również zdarzyć, iż pierwsze objawy będą się wydawały zupełnie pozytywne. Podobnie jak wpływ alkoholu w pewnych sytuacjach wydaje się być zbawienny dla organizmu, a jednak nie wystarcza to, byśmy zalecali wszystkim aby codziennie spożywali duże ilości spirytusu. Podobnie sztandarowe sukcesy PRL, likwidacja analfabetyzmu, czy elektryfikacja wsi, nie mogą być podstawą do obrony PRL, gdyż nie sposób udowodnić, iż nie miałyby miejsca w innym systemie, tym bardziej, że na tle dokonań innych krajów nie jest to żadne osiągnięcie. Jeszcze wyraźniej obrazuje to „zlikwidowanie bezrobocia”, które jest jednym z głównych argumentów zwolenników PRL-u, a przecież właśnie ono było jednym z głównych przyczyn poważnych problemów gospodarczych i kryzysu, a w efekcie destrukcji PRL.
    6.Innym wytłumaczeniem jest powoływanie się na ideologię. Idea państwa socjalistycznego czy komunistycznego, miała oznaczać sprawiedliwość społeczną, wspólną własność i dobrobyt. Działania reżymu miały prowadzić do urzeczywistnienia tych idei, a bezwzględna walka z wrogami rewolucji, miała być ceną ich realizacji. Ceną niewielką w stosunku do ogromnych zdobyczy.
    Trzeba jednak zauważyć pewną sprzeczność, sprawiedliwość społeczna nie może polegać na tym, iż jakaś grupa ponosi jej cenę, bo jest to zaprzeczenie sprawiedliwości, szczególnie zaś, jeśli tą ceną jest życie. Dążenie do sprawiedliwości społecznej nie może być budowane na terrorze. Zgoda społeczna z kolei nie powstaje przez wytępienie przeciwników. Dlatego nieporozumieniem jest mówienie, iż taka droga mogła doprowadzić do dobra wspólnego. Błąd ten można zauważyć nawet w krótkich rozważaniach teoretycznych, można również zauważyć obserwując próby realizacji tych idei. Żadna ze wspomnianych idei nawet nie zbliżyła się do realizacji, co więcej nic nie wskazuje i nie wskazywało, by nawet w bardzo długim okresie czasu mogły zostać zrealizowane. Inna istotną sprawą jest fakt, iż na świecie miliony ludzi zapłaciły za próby realizacji tych idei, a wielu płaci tę cenę do dzisiaj. Dla wielu ceną była śmierć, dla innych utrata wolności lub upokorzenie.
    Motywowanie swych działań ideologią i dobrymi intencjami, nie może stanowić usprawiedliwienia, gdyż oznaczało akceptowanie błędów w myśleniu, jak i ignorowanie faktów.
    Podsumowując, potrzebna jest dyskusja i rzeczowe postawienie zaledwie wspomnianych wyżej problemów. Ich wyjaśnienie, pozwoli uzyskać jasność, która jest konieczna by rozwiązać problemy naszego kraju. Jasność, która jest również potrzebna by wiedzieć, kim jesteśmy i kim się stajemy, zarówno jako państwo jak i poszczególni obywatele.”
    Attyla

    List opublikowany w „Arce” w czerwcu 1992 roku przez kilkuset profesorów wyższych uczelni, twórców kultury i przedstawicieli typowo inteligenckich zawodów – w obronie idei lustracji i moralnego rozliczenia z komunizmem. Wobec otwierającego ten list podpisu Zbigniewa Herberta (i jego licznych zbieżnych z podpisywanym tekstem wystąpień publicznych) można było jednak zastosować jeszcze metodę „na wariata”. Poeta jest chory, nie wie, co mówi – poetom takie rzeczy się zdarzają. Jarosław Marek Rymkiewicz – następny na tej liście – to też poeta, znany polityczny „świr”. Oszaleć łatwo można nie tylko za sprawą uprawiania poezji, ale także „wieku”: to przypadek choćby profesora Bogusława Wolniewicza, jednego z najwybitniejszych i najbardziej uznanych w świecie filozofów polskich, zaangażowanego dziś w obronę wolności mediów – czyli w obronę Radia Maryja – którego można wykluczyć z „poważnej” debaty za pomocą argumentu, że jest już stary, za stary, aby traktować go poważnie…
    ITD.

  72. topolowka -22;35 – Nie często się z twoimi opiniami zgadzam, ale tym razem bingo! Wszystko się we mnie burzy, gdy widzę swoich przedstawicieli w tak rozpaczliwym stanie higieny i dbałości o wizerunek. Tak może (choć nie powinien) wyglądać filozof, siedzący we własnym, ciasnym pokoiku i rozmyślający nad sensem życia. Jak wychodzi na zewnątrz i prezentuje władzę, to powinien wyglądać schludnie. Dość już ministrów w starych, rozciągniętych swetrach i turystycznych butach. J.K. Bielecki, kiedy wyjechał na placówkę zagraniczną, natychmiast się ogolił. Widać kiedy trzeba, to można.
    kwiz73 – Ja się nie śmiałam z twojej argumentacji, jeno z zaangażowania i przekonania, że lepiej wiesz, jak nam się żyło w PRL, którego ponownie przeżyć bym nie chciała i nikomu nie życzę. Nie ma jednak powodu, aby młodzi dziś ludzie przeżywali za nas tamtą katorgę. Bo myśmy to przeżyli i nie chcemy ponownie przeżywać. Warto tamte dzieje badać, ale osobiste, emocjonalne zaangażowanie nie służy dokonaniu trzeźwej oceny. My wiemy, jak było i nie trzeba nas przekonywać. Filmy Barei obejrzyj, pośmiej się i wiedz, że sytuacje są właśnie takie, jakie bywały, choć nie koniecznie było nam do śmiechu. Ale śmialiśmy się na przekór i po prostu żyliśmy. I ty żyj własnym życiem.
    Ono jest tylko twoje i drugiego nie będzie.

  73. Szanowny Panie Redaktorze,
    przepraszam, że ,niechcący, nacisnąłem na faliczowy odcisk
    i ten ukarał mnie (i innych blogowiczów!) swoim przydługim wywodem.
    Falicz, bój ty się Boga, twoich tekstów nie da się czytać!
    Obok długopisu (czy klawiatury) używaj, proszę nożyczek!

    Natomiast z twojego ostatniego postu wyłazi, chociaż pewnie
    trochę niezgodnie z twoimi intencjami,
    podobieństwo PRL z lat 50-ych z minionym dwuleciem PiS-u 2005-2007.
    Zwróć uwagę, że listy byłych ministrów z MSZ o niegodnym wypełnianiu obowiązków przez Panią Minister,
    profesorów prawa o zachowanie prawa i sprawiedliwości, itp
    przypominają wspomniane przez ciebie protesty dawnych autorytetów.
    Dobrze, że pracowicie wykazałeś, że metody komunistycznych władz
    mogą odrodzić się zawsze, gdy nawet demokratycznie wybranej
    reprezentacji zamarzy się rządzić zawsze.

  74. Punkt widzenia jest zalezny od miejsca siedzenia.Jeżeli się siedzi w miejscu,które stwarza pogodę dla politycznych szulerów i korupcji i z tą patologią się afirmuje to każde podjęte działanie będzie oceniane krytyczne.W systemie jaki obowiązuje z antyobywatelską ustawą zasadniczą podjete działanie z góry było na straconej pozycji,bo siła manipulacji jest większa od siły reformowania wewnętrznego ustroju Obywateli.Bez odniesienia się do jednostek,ich aktywnego udziału w eliminowaniu patologii instytucje stanowiące o demokratycznym systemie państwa nie będą nadąrzały nawet za najbardziej światłymi i oddanymi sprawie wodzami.Tylko można pogratulować komentatorom sprytu odwrócenia uwagi od nurtujących narod i społeczeństwo problemów.Kiedy się czyta w miarę pozbawionej emocji książkę Allena Paula „KATYŃ stalinowska masakra i tryumf prawdy” to widać ile jeszcze pozostało zamiłowania do nadużywania bezwzględnego prawa silniejszego i to do tego jeszcze z ukrytymi celami.Zwyciężcy przejmują sposób działania pokonanych.Władza też może prowokować i takim aktem prowokacji jest sięgnięcie po dziennikarza rewolwerowca Radka Sikorskiego aby prowadził sprawy międzynarodowe.Osiągnięcia ewolucji myślenia tworzą nowe wyzwania,do których trzeba być przygotowanym aby kształtować dalszy rozwój.Mozna tu wyznaczyć dwa ciągi jeden to laicki z formułą 3E/zbliżenie do siebie punktów widzenia ekologicznego,ekonomicznego i etycznego/ i drugi duchowy ze zbliżeniem do siebie wiary i rozumu.Historię zbudował fakt przyjażni dwóch totalitaryzmów i na tej bazie wymianę doświadczeń w zakresie brodniczej działalności między gestapo a NKWD.Nauczycielem okazało się być NKWD,w którym brylowała nadreprezentacja Żydowskiej mniejszości.W machinie zabijania jest tylko problem przełamania pierwszego psychicznego oporu.W tym kontekście polityczne szulerstwo buduje polityczny bandytyzm ,który jest wspierany pobożnymi kłamstwami.Pod dywan chowa się syjonizm z rasistowskimi korzeniami.Oczywiście krytyka tego syjonizmu przez politycznych szulerów tranferowana jest na antysemityzm,tak na dobrą sprawę zapominając,że Semici to i Żydzi i Arabowie dziś wewnątrz-nacyjnie skłóceni.daje to asumpt do kontynuacji procesu prywatyzacji wojen.Za udział rodzimych najemników moralny rachunek płaci Polska,zaś w rozliczeniu ekonomicznym jej Obywatele.Nad tym problemem przechodzi się do porządku dziennego,stąd też i dyskusja na forum GW „KATYŃ!Ostatnie kłamstwo Andrzeja Wajdy”.

  75. Panie Falicz!
    Tamten ustrój miał piękne cele, ale nierealne, utopijne. Był to ustrój dla aniołów, a nie ludzi niedoskonałych.
    A Pan próbuje szerzyć kolejne utopie, jakoby można było powołać jakiś kompetentny i bezstronny sąd przy dekomunizacji. Już chyba tylko Bóg może w tak masowej skali osądzić pobudki ludzi, którzy działali w PRL-u.
    Czy więc nie lepiej „z żywymi naprzód iść”, a nie grzebać w trumnie nieboszczki? Jaki to miałoby mieć pożytek? Bo fatalne skutki takich masowych osądów są łatwe do przewidzenia.
    Jakież to frustracje chcieli odreagować autorzy listu? Może czuli się niedocenieni za ich „kryształową” postawę w tamtych czasach? A może mieli osobiste porachunki?
    Ogół ludzi odrzuca takie rozliczanie, a to z bardzo prostego powodu: NIEREALNE.
    Lepiej rozliczać poszczególne przypadki i najlepiej na wniosek pokrzywdzonego.

  76. My Tu gadu gadu a Sawicka zwrocila 50,000 zl. Udowodnila przez to swoja prawosc i ze PIS jest be.

  77. Tytuł zdjęcia: „Na stypie po IV RP”
    Podpis: Pierwszy z lewej J.K „ojciec” i twórca IV RP, w środku J. O ostatni pogrobowiec, po prawej A. M I-szy teczkowy, zasłużony pogrobowiec.
    Ustawiczna ewolucja polityków to warunek stałego rozwoju, a także myślenie o przyszłości, skuteczne działanie, stawianie czoła nowym wyzwaniom cywilizacyjnym i itd., to najważniejsze zadania dla nowego rządu.
    Były rząd i ideologia J. Kaczyńskiego to uwstecznianie, a premier J. Olszewski mimo wielu wcześniejszych zasług został uczniem swojego ucznia, natomiast A. Maciarewicza ewolucja ominęła szerokim łukiem i jest typowym przykładem atawizmu politycznego.
    Sejm i rząd powinien zakończyć lustracyjne harce i jest konieczna, a także szybka poprawa ustaw. Rzucanie i gra teczkami to „para w gwizdek”, a nowy rząd ma inne zadania

  78. Autorowi w wywiadzie pani Tuskowej najbardziej spodobał się fragment, jak obecny premier prał w swoim 16-metrowym mieszkaniu pieluchy.

    Mnie natomiast bardzo spodobał się poniższy fragment. Dlaczego Autor go nie zauważył? Nie wiem, ja tylko rzucam myśl, a wy go łapcie:

    „Służby was nie nękały?

    – Czasami dochodziło do zabawnych sytuacji. Kiedyś mieliśmy zebranie redakcji „Przeglądu Politycznego”. Michał spał w łóżeczku, my siedzieliśmy ściśnięci koło stołu. Między szklankami z herbatą i kanapkami rozłożyliśmy makiety. Gadamy, a tu ktoś puka. Okazało się, że to esbek, chciał odpytać Donalda. Przez zamknięte drzwi usłyszał, że ma sobie pójść. I poszedł.”

    Znaczy, tak też było można.

  79. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „Tymczasem znaczenie slowa „rewolucja” jest w drugiej polowie XX w.inne, niz bylo kedys: Nie ma juz w tej chwili krwawych rewolucji. Kiedys jedna klasa zdobywala wladze, dokonujac fizycznej likwidacji dawnej klasy rzadzacej. Dzis mamy do czynienia z nowym rodzajem rewolucji, ktora mozna nazwac rewolucja przez negocjacje tzw. „okragly stol”. W jej ramach dawna klasa rzadzaca oddaje wieksza czesc swej wladzy politycznej dobrowolnie w zamian za przejecie kontroli nad znaczna czescia gospodarki. Zrozumienie tego procesu jest kluczem do zrozumienia tego, co stalo sie w Zwiazku Radzieckim – i dlatego tak potezna zmiana dokonala sie bez wielkich ofiar – a w Polsce? Kiedy podrozowalem po ZSRR w ostatnich miesiacach istnienia imperium, lokalne centra wladzy, czyli budynki miejscowych komitetow partyjnych, byly zupelnie puste. Nie bylo w nich rzadzacych. Kiedy probowalem ich odnalezc, okazywalo sie, ze dawni aparatczycy byli juz wlascicielami pierwszych prywatnych restauracji, stacji bezynowych, sklepow czy bankow – a w Polsce? Po cichu, ale w uporzadkowany i zorganizowany sposob opuscili swe dawne stanowiska i zajeli nowe, tworzac w gospodarce struktury mafijne („uklad”) ktore w znacznym stopniu rzadza dzisiaj Rosja – a w Polsce? Dawna wladza polityczna nie byla juz dla nich atrakcyjna, bowiem nie dawala przywilejow ekonimicznych. Dawal je natomias nowy rynek kapitalistyczny. Taki sam proces powtorzyl sie we wszystkich panstwach Europy Srodkowo-Wschodniej (…..) Kiedy doszlo do rozpadu Zwiazku Radzieckiego, nie istniala zadna kontrelita – bo ja wczesniej wymordowano. W gruncue rzeczy obecna elita wladzy w Rosji jest stara elita, to jest ta sama nomenklatura, dokladnie ci sami ludzie, totez nie moga oni . i nie maja zamiaru – dokonywac oceny wlasnej przeszlosci – a w Polsce? (….) Kolakowski pisal kiedys, ze historia Rosji to historia ciagle zaczynajaca sie od nowa. Historia, ktora ciagle sie tworzy, nie ma czasu wracac do przeszlosci, bo przeciez ciagle sie tworzy – a w Polsce? (…..) Rosjanie nie rozliczyli sie do konca ze stalinizmem, nie dokonali oceny systemu sowieckiego. Ujawnianie afer, prawda o GULagu czy Katyniu – prosze bardzo. Ale i to sie juz skonczylo – a w Polsce? Niemcy jeszcze 50-t lat po wojnie dyskutuja nad tym, jak moglo do faszyzmu – a w Polsce? (….) Malo tego. Skoro od roku 1917 zginelo 150 milionow Rosjan, to znaczy, ze prawdziwy holokaust dotyczy norodu rosyjskiego, przy czym zgladzona zostala lepsza czesc wspolnoty. To ich zwalnia z poczucia winy – a w Polsce? (….) Malo kto z owczesnych decydentow moze powiedziec, ze ma czyste rece. Cala ogromna masa ludzi milczy, milcza ich dzieci. To sa straszne problemy moralne, ktore bardzo utrudniaja dalsze uczestnictwo w przemianach – a w Polsce? (….) Bylem na kolacji u znajomych. Ich kilkunastoletnia wnuczka, ktora chodzi do dobrej szkoly nigdy nie slyszala o Sacharowie, nikt z jej klasy nie slyszal tego nazwiska. Zaledwie kilku uczniow slyszalo o Solzenicynie, nie wspominajac o czytaniu jego ksiazek. To pokolenie w ogole nie chce slyszec o przeszlosci, nie chce zadnych rozliczen – taka zaciagnieta zaslona” – a w Polsce? (…) Panie Christ Domaradzki, Pan musie wiedziec, ze dyskutuje Pan z ludzmi aparatu.

    F.S. von/od Diasporski

  80. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    juki – 2011., godz 11:40 – pisze do dr. A. Falicza

    „Lepiej rozliczać poszczególne przypadki i najlepiej na wniosek pokrzywdzonego”

    Ktorego wczesniej zlikwidowano – prawda?

    F.S. von/od Diasporski

  81. Mieczsilver 11.28
    Jednym z dowodów zaawansowanej paranoi jest uzywanie w kółko tych samych banalnych określen, np „odwetowcy z Bonn”, „bankruci polityczni”, etc. Pochodzą one z języka, a właściwie „nowomowy” peerelowskiej. Ty używasz w każdym tekscie po wielekroć słów „polityczni szulerzy” i „prowokacja”.
    A wogóle to dobrze się czujesz ????????????????????????????????????????

  82. Passent (u Falicza) jako szara eminencja, układ trzymający władzę w prlu. Dobre!

  83. Diaspora jest czujna (Albo – nie)

    „Wielu ludzi mlodego pokolenia dowiadywalo sie w roku 1956, ze ich rodzice byli nieslusznie przesladowani. Zyli wiec w moralnym spokoju; jednak w miare otwierania archiwow okazuje sie, ze ci rodzice mogli byc – jeszcze przed wyrokiem – ludzmi Jezowa, Jagody, Berii czy kogokolwiek innego (…)” – a w Polsce? W Polsce prof. Wladyslaw Bartoszewski w roku 2007 oswiadczyl, ze jesli PiS wygra wybory – znaczy otworzy archiwa i bedzie lustrowal – to on Polske opusci na zawsze. Dzisiaj prof. W. Bartoszewski jest nianka z przydzialu dla tjb. nie do konca wyksztalconego polskiego Ministra Spraw Zagranicznych. Czyli prof. zostal i wlaczyl sie czynnie w ciag dalsz, ktory napewno nastapi, bo juz wiadomo ze trzeba szukac akt-teczek-dyskow-mikrofilmow itp. ktorych nie zdazono wczesnij – czyli w latach 1980 / 2005 – zniszczyc. Elita bedzie mogla dalej chodzic w lakierkach majac na uwadze mozliwosc jednogodzinnych spacerow w trampkach. Jak pisze haha: Ja tylko rzucam mysl…….

    F.S. von/od Diasporski

  84. Panie Falicz,
    a Wałęsa, Kuroń itp itd byli opozycjonistami, a i tak IV RP się nad nimi znęcała. Więc to chyba bez różnicy, jaką się ma przeszłość. Czy ważne jest to tylko wtedy, gdy się było w PZPR? Ci z PZPR są źli, ale tylko niektórzy, bo już minister Jasiński na przykład nie. A Ci co się PZPRowi przeciwstawiali lub próbowali go reformować (Kuroń)…no niestety też są źli. Ale tylko niektórzy, bo np. Macierewicz jest ponadto. Dziwne.

    aleydis,
    jak chcesz przekonać Falicza „szczęśliwym” zdjęciem Tusków? Tusk w sposób oczywisty jest w układzie razem z mordercą księdza. To co miało mu być źle za komuny?

    Chris,
    to dobrze, że czas oddawania pieniędzy się zaczął, bo budżetowi państwa przydałaby się oddana lewa kasa z telegrafu.

  85. Jak to nie mozna osadzic realnej komuny w PRL-u.
    Dlaczego?
    To bardzo proste Juki i moge Ci w tym pomoc.
    System byl do bani i doprowadzil do zapasci ekonomicznej.
    Spowodowal emigracje milionow Polakow.
    Milionom tych najlepszych zniszczono zycie nawet doslownie.
    Byl wybudowany na grobach Katynia gdzie Stalin przygotowywal PRL przez likwidacje prawdziwej patriotycznej inteligencji.
    Zrzucil desantem swoich agentow, patrzyl jak wykrwawia sie Warszawa by JEGO janczarzy mieli mniej roboty w sowietyzacji Paljaczkow.
    Potem wyslano na szkolenia do Leningradow i Moskw mlodych „internacjonalistow” a patriotow do pierdla.
    Ludzie musieli mowic jedno chociaz mysleli drugie.
    Nie mieli szansy na wybor prawdziwych przedstawicieli, zarli ocet i zielony groszek a „beneficjenci” instalowali swoje rodzinki w Nowym Jorku.
    Jak juz nie mogli rozlatujacego sie baraku utrzymac w lapie to wprowadzili stan wojenny by w srodku nocy wywalac ludziom drzwi lomami.
    Publicysta gromil z katedry ciemny narod.
    A jak juz zabraklo sowieckiej „pomocy” to szybko rozkradziono wszystko i podzielono miedzy siebie.
    Ty naprawde potrzebujesz Boga by ocenic SYSTEM w PRL.
    Ludzie – owszem bywali rozni…
    Ale system charakteryzowal sie tym, ze im bardziej elastyczne kregoslupy… tym wieksze byly szanse na powodzenie. ( z chwalebnymi wyjatkami).
    A system ten dzielnie „od zarania dziejow” tworzyl i popieral sowicie za to nagradzany nasz szanowny Gospodarz zawziecie atakujacy Kaczynskich za rozliczanie przeszlosci…i „zamachy na demokracje”.
    Nigdy nie byl nasz publicysta rownie bojowy i tak bezlitosny w obronie zasad.
    No moze byl ale ZAWSZE w granicach okreslanych przez towarzyszy z KC.
    A teraz mozesz sobie powspominac wakacje na jeziorach Mazurskich…
    T nie byl PRL to byla Polska gdzie PRL nie wcisnal swoich brudnych obslizglych lap.
    Wszedzie gdzie mu sie to udalo smierdzialo falszem i nowomowa.
    A wszystko mozna zaczac od modlitwy Leca do Stalina by raczyl przyjac Polske w swoje objecia jako kolejna republike.

  86. Morda nasza – czyli rece precz od PRL-u:

    „Sztandar Młodych”, 2 maja 1984 r: „ŚWIADECTWO POSTAW”
    Pierwszomajowe pochody i manifestacje były liczniejsze i bardziej radosne niż w ostatnich latach. Według wstępnych danych wzięło w nich udział 8 milionów osób. W pochodach spotkali się weterani i młodzież, robotnicy, inteligenci, rolnicy i żołnierze, twórcy i uczeni. Wszyscy, mimo różnych doświadczeń i punktów widzenia, swoim udziałem potwierdzili nie tylko swój związek ze stuletnimi tradycjami robotniczej walki i pracy, ale także wspólne przekonanie, że mimo wszelkich podziałów, kłopotów i trudności jesteśmy w stanie porozumieć się oraz zbiorowym, mądrym wysiłkiem pokonać kryzys i odrobić stracony dystans w światowym wyścigu. Wielomilionowe pochody potwierdziły, że coraz szersze poparcie społeczne zdobywa linia socjalistycznej odnowy, polityka partii i władz, praktyka realizacji uchwał IX Zjazdu PZPR, że coraz więcej osób rozumie, że postęp i lepsze perspektywy kraju określa praca, konsekwencja i wytrwałość, a nie gesty, pozory czy bierność.”

    Aleksander Kwasniewski

  87. Którą poeci wyśpiewali

    ojczyzna, co to od Kamczatki

    po szynach pędzi aż po San,

    którą jak mleka pełny dzban

    podają dzieciom czułe matki,

    – to Stalin! (…)

    I moja lira z nowej stali

    i dumnie przemieniona muza,

    obywateli jasny wzrok

    I głos, i oddech, myśl i krok

    i wolność, która nas odurza,

    – to Stalin!

    Tak pisali przez nikogo nie zmuszani „polscy patrioci” budujacy podstawy PRL-u.
    Czy naprawde tak trudno o moralna ocene?

  88. A teraz zupelnie spokojnie…
    Zdjecia dobierane sa zabawnie ale dopiero zabawnie sie robi gdy patrzy sie na nie jednoczesnie z „uroczym” zdjeciem gospodarza powyzej.
    Szczery usmiech – oczy zmruzone od nawaly madrych mysli, wlosy wyrwane z troski o Polske.
    Twarz jakby mierzaca czytelnika ukradkiem z bramy na Pradze.
    Czyzby szpieg z krainy deszczowcow?
    Nie! – to otwarta twarz wywazonego obroncy zasad zycia publicznego.

  89. Hello – Andrzeju Falicz! Czytam Cie tez (te krotsze Twoje, i bez patosu). Zreszta! Czytam wszystko i wszystkich na tym blogu – chociaz… zreszta mniejsza z tym.

    Andrzeju, dlaczego nie jest tak ze z chwila przejecia wladzy przez Tuskowiczow mial byc 13 grudnia, powrot do III RP i jakies tam kur** inne kataklizmy dziejowe. Dlaczego?!
    Tymczasem, zlowieszcze przewidywania rozczkarzy nie spelniaja sie i toczy sie normalny zywot w Polsce – jaki, z dalekiej (jakiej tam dalekiej, w dzisiejszej dobie?), medialnie bliskiej perspektywy obserwuje – tyle, ze bez jazgotliwego kabaretu PiSiarni.

    Pelniacy dyzur kolo PiSiarskiej budy Brudzinski, pojawil sie u Olejnik (widzialem), by pop.. Tfu! Szczekac durnoty. Nie bardzo wiadomo o co mu szlo, bo za malo ma w sobie wyksztalciucha i nie potrafi wyrazic mysli pozbawionej nienawisci. Zdawalo mi sie ze mial pretensje o to, ze poslowie za duzo klaskali Walesie, a za malo kaczakom.
    Brudzinski chyba nie widzial, ze jednojajeczny – madrzejszy (prezes) nie ruszyl dupy z lawy, gdy wszyscy na stojaco witali Walese, i chyba utknal pod poldupkami swojego brata-pDenta ktory – jakby, zalapal mniej genow z mamiej macicy.

    Przy wyborze Niesiola na wicemarszalka, tabun z PiSiarni odstawil kabaret w poetyce przetrawionych i niepoczytalnych przystawek – kiedy te, byly w szczy..- tujacej formie. Potwierdzilo sie przewidywanie, ze P(i)Siuny przejma ludowy folklor po Blockier’ze i potomku – w trzecim wydaniu – Darwina, i taka forma – z teatrow podworkowych – bedzie miala „opozycyjna twardosc” w nowym Sejmie RP.

    Rzecz w tym, ze ta cala P(i)Sia swolocz nauczyla sie jezyka agresywnych insynuacji, publicznych donosow i astralnej nienawisci, podniosla go do zargonu medialnego, miedlila nim dzien w dzien przez dwa lata w mediach i teraz nie potrafi wrocic do ludzkiej mowy. Wielki dramat psich ch…, albowiem 21 pazdziernika ich pier..lenie stracilo racje bytu – zdechlo, zdechlo pod plotem ich histerycznych urojen.

    Kaczaki sa postaciami skansenowej przeszlosci, dlatego trzeba cierpliwie czekac kresu prezydentury Lecha prezyDENTA. Brat (jednojajeczny, marzejszy) nadal steruje bratem glupszym wiekszym (teraz) i pruje jego polityczna przyszlosc. Wkrotce nadejdzie dzien, kiedy Jaszczomb wskaze Dzeremu drzwi.
    – Jedynie malpia zlosliwosc braci mniejszych bedzie stalym komponentem kadencji nowego rzadu – dzieki czemu w mediach nie bedzie nudno.

    Gilotyna powyborcza w tym kynologicznym stadzie zaczyna pracowac. Na pierwsze sciecie pojdzie (w grudniu na kongresie partii) wspomniany Brudzinski, generalny Stada, bo jest winny za niedopilnowanie zebrania przepisowej liczby podpisow na liscie Olszewskiego – przez co – nie wszedl do Sejmu. Dzerry, nazwal to gowniarzeria.
    Wystep w „Kropce nad i” dobil Brudzinskiego do reszty. Byl dobry na kampanie wyborcza, kiedy walil sztacheta przeciwnikow po lbach, teraz nie nadaje sie do pokazywania nigdzie, nawet w TV, bo jest zacofany jezykowo i musialby przeczytac wszystkie ksiegi Mickiewicza, Talmud, Biblie i chuj wie co jeszcze, by sie nieco podszlifowac do kulturalnej konwersacji. – Chociaz, nieodrobionych lekcji we wlasciwym czasie nie zawsze udaje sie nadrobic.
    Casus Brudzinskiego oznacza w polityce szlus! – z kariera.

    W kolejce do gilotyny stoi juz czworka odszczepiencow z Ludwikiem (ten od Saby) na czele. Jesli gilotyna ich zetnie bedziemy swiadkami poczatku rozpadu Stada.

    *
    Tusk slubowal:
    „Tak mi dopomoz Bog”

    Przed wojna dziadek moj klepal straszna biede
    I buty klepal i fleki i podeszwy
    Az poznal corke wielkiego kupca
    I mial nadzieje, ze mu sie los polepszy

    Za pozno, za pozno, za pozno
    Nie dal wytchnienia szewcowi dobry Bog
    Na prozno, na prozno, na prozno
    Bo weszli Niemcy i musial wiac za prog

    Do Lwowa zaraz wkroczyli bolszewiki
    Radzili sobie ludziska tak jak mogli
    A dziadek znowu szyl buty i trzewiki
    I nawet zaoszczedzic mogl kilka ‚dubli’.

    Za pozno, za pozno, za pozno
    Aresztowali szewca, wroga ludu
    Na prozno, na prozno, na prozno
    Przygarbionego nad kopytem trudu.

    Uciekl z Wermachtu po tygodniu, bo do armii
    Zolnierzy trzeba im bylo – Kaszub czy nie
    Do Polski doszlo ze trzech z jego kompanii
    A dziadek stracil wiele, ale zyl.

    Za pozno, za pozno, za pozno
    Za pozno Gdansk zdobyli soldaci
    Na prozno na prozno, na prozno
    Wsrod ruin szukal grobow swoich braci

    A szewc z Wermachtu, To co to za interes
    „Wy dla nas dziadek, jestescie wiele warci”
    „W Spoldzielni Inwalidow bedziesz prezes”
    I w koncu dziadek zapisal sie do Partii

    Za pozno, za pozno, za pozno
    Bo wlasnie odwilz przyszla i pazdziernik
    Na prozno, na prozno, na prozno.
    Byl slepy, gluchy posluszny i wierny.

    Spakowalismy, co mozna bylo, w skrzynie
    Lodowke Zil, rower Mifa, dwa dywany
    I juz do Hamburga ten caly bardak plynie
    A mama w krzyk – i nie ruszysz jej koniami

    Za pozno, za pozno, za pozno
    Budowac nowe zycie na pustyni
    Na prozno, na prozno, na prozno.
    Pakowac bylo, dobytek do tej skrzyni

    A ja doszedlem juz prawie do matury
    I podobaly sie Jadzie i Marysie
    No i odezwal sie we mnie zew natury
    Dziadek ostrzegal – ale chcialo mi sie.

    Za pozno, za pozno, za pozno
    Malgoska byla juz w 4 miesiacu
    Na prozno, na prozno, na prozno.
    Tlumaczyc milosc matce czy tez ojcu

    Robilem potem technikum wieczorowo
    A za to w dzien bylem referentem w gminie
    I jak sie w marcu do innych wzieli zdrowo
    To pomyslalem, pokrzycza i przeminie.

    Za pozno, za pozno, za pozno
    przetarlem oczy, naiwne swe, niestety
    Na prozno, na prozno, na prozno
    Wypelnialem te rozne blankiety

    I tak przezylem te 10 lat w powiecie
    Splodzilem jeszcze corke Gosce
    A potem strajki i „wojna”, sami wiecie
    I wkoncu sie znalazlem w Senacie

    Za pozno, za pozno, za pozno
    Komu potrzebny technik po czterdziestce
    Na prozno, na prozno, na prozno.
    Skonczylem nawet pare kursow jeszcze

    Dzieci juz dawno wyfrunely z domu
    I sprosne mysli chodza mi po glowie
    By Polska w sile rosla – zagladnalbym
    Gosce ‚tam’ kilka razy jeszcze.

    Za pozno, za pozno, za pozno
    Bo schyleku zycia nie przerobisz, na poczatek
    Na prozno, na prozno, na prozno.
    Boga ty prosisz? Zrob chociaz raz wyjatek.

    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

    Pozdrawiam grzejacych sie przy Pass’a kominku i… gospodarza.

    e

  90. Panie Andrzeju, tyle prawdy ze nawet stara zabe, D.P. i innych moze ruszyc sumienie. Ale czy zatwardzialego komuniste cos moze ruszyc i uczynic z niego prawego i wartosciowego czlowieka?

  91. Andrzej Falicz – 20.11., godz. 22:53

    Tamten system był do bani. Obecny też jest do bani. Premier Pawlak w wywiadzie („Polityka nr 46”) pt „Koalicja 2.0” (jest na stronie internetowej?, ja czytałam w wersji papierowej) mówi Jackowi Żakowskiemu: „Spójrzmy na to może od strony pogłębiających się dysproporcji dochodów. Bo to jest prawdziwy problem. Średnia płaca nam rośnie, a potem okazuje się, że w tej średniej 80 proc. należy do cieniutkiego komina dochodowego.” Dodaje, że „Warto się zastanowić nad mechanizmami upowszechniania dobrobytu.”, ale rozwija to w stwierdzenie we wniosek, że „To jest kwestia społecznej odpowiedzialności biznesu.”

    Taki system mamy od 1989 roku. Skutek to jak łatwo sprawdzić (ależ się o tym napisałam!) z roku na rok większy margines biedy, już 80 %. W ostatnie dwa lata maskowanej przez obniżenie minimum socjalnego, które w 2005 r. wynosiło zł 844, w 2006 – 802 zł, a w 2007 – 761 zl. Wie Pan, że te dane nie trafiły na czołówki gazet, które są biznesem przecież, chociaż na sytuacji tracą, bo nakłady sprzedawanych gazet systematycznie (i proporcjonalnie?) spadają ? Nasz biznes tak samo nie ma wyobrażni jak gremia rządzące? System mamy bez społecznej odpowiedzialności i bez społecznej wyobrażni, skutkiem czego miliony np emigrują, a czym to się milionom mści przeczytać Pan może w tym samym numerze „Polityki” w artykule Ewy Winnickiej pt „Eurosieroty”.

    Boże! Do kompletu w tym samym numerze „Polityki” dostajemy artykuł Joanny Solskiej pt „Jan Vincent Uparty” opisujący „sylwetkę” obecnego Ministra Finansów” a w nim „Przyjaciele Jana Vincenta mają go za ekscentryka. Choćby dlatego, że nawet w młodości nie był podatny na lewicowe klimaty. Może to wpływ domu, ale poglądy Rostowskiego zawsze były konserwatywno-liberalne.” I dalej: „… tak lubi sobie pogadać o polityce z taksówkarzem albo kioskarką. Jednak ci, których wypytuje, mają potem często wrażenie, że nie słucha odpowiedzi. Najbardziej przywiązany jest do własnych poglądów. Drugi Balcerowicz?”

    To może z innej paczki.Manuela Gretkowska, str. 211 „Na dnie nieba”: „… myślę, że słono zapłacimy za łatwiznę. Za zmóżdżenie poglądów w schematy.”

    Zaryzykuję stwierdzenie, że wyhodowane na pożywkach z nerwic dystansowanie się to też zmóżdżenie. Wszędzie go pełno. Zalewa naszą rzeczywistość i tymczasem jest pomocne „konserwatystom”. W cudzysłowie, bo co to za konserwatyści, którzy nie miłują bliżniego swego ?

  92. Panie Falicz! Sam Pan daje dobitne świadectwo,czym byłyby sądy dekomunizacyjne. Niech Pan jeszcze raz, bez zacietrzewienia przeczyta, co napisałem i spróbuje zrozumieć.
    A kitu o historii PRL nie musi mi Pan wciskać – jestem blisko 70-ki.
    I jeszcze mam pytanie: Czego Pan zazdrości Gospodarzowi? Pragmatyzmu?
    Nauczy się Pan. Niech no tylko wypuści Pan z siebie, tego „kryształowego” powietrza.

  93. Drogi Panie Hrabio Falicz

    Hrabiowie zwykle mieli dość słabą znajomość swego ludu i jego oczekiwań, nie będąc zbyt wrażliwymi na troski i nieszczęścia jakich mu przyczyniali.
    A zły to ojciec, którego dzieci boso i głodno biegają.
    Lud ten o szczęściu nie śmiał marzyć, ponieważ musiał myśleć na przednówku o zaspokojeniu pustych żołądków,zwykle około 10-cio osobowej rodziny.
    Przejawem szczęścia było wówczas gdy tato kupił na targu śledzia i powiesił go na sznurku u powały, by dzieci mogły go lizać do syta, po czym ojciec odcinał ten luksus ze sznurka i zjadał.
    Był to smutny obraz zapóźnionej cywilizacyjnie i gospodarczo Polski po wielu latach niewoli, którą przynieśli nam także antenaci obecnych demokraci i sojuszników strategicznych.
    Oceniając ich skok cywilizacyjny i zazdroszcząc im tego warto nie zapominać o naszym wkładzie jaki weń wnieśliśmy kosztem naszego rozwoju.
    W rezultacie weszliśmy w II-gą RP z ogromnym bagażem zapóźnienia nie tylko ze swojej winy.
    By dopełnić czarę pańskiej goryczy wypada przypomnieć, że schyłek Polski jest notowany od 1492 roku czyli od momentu odkrycia Ameryki, pomijając szlacheckie warcholstwa i swawole oraz sobiepaństwo magnaterii i jej zdrady stanu.
    Jak widać kondycja Polski była wypadkową uwarunkowań wewnętrznych ale kto wie czy nie ważniejszych zewnętrznych procesów historycznych, na które nie mieliśmy wpływu.
    Warto więc zdjąć gorset wąskiego i partykularnego widzenia naszej przeszłości.
    Myślę, że szerokie widzenie tych spraw nie może zaszkodzić, acz boleć może bardzo, szczególnie progeniturę szlachty chodaczkowej odpowiedzialnej historycznie za kondycję państwa polskiego.
    Gdyby przyjąć sposób myślenia prawicy, to nie komunizm odpowiada za ostateczny kształt polski lecz te siły, które do niego doprowadziły, w znaczeniu stworzenia sprzyjających warunków po temu.
    Wypada w tym miejscu zwrócić uwagę na niestosowność używania pojęcia komunizm w odniesieniu do Polski przez prawicowych znawców materii, którzy miast językiem faktograficznym posługują się aparatem propagandowym lub też dają przykład swej ignorancji , co dyskredytuje ich jako polemistów.
    Jak wiadomo w każdym ustroju społecznym narastają zmiany ilościowe skutkujące następnie przekształceniami jakościowymi.
    Równocześnie narastają sprzeczności wewnętrzne wymuszające ich likwidację.
    Języczkiem u wagi jest tutaj biedota nie mająca nic do stracenia, ona napędza rozwój.
    Posiadający zazwyczaj są kostyczni chcąc utrzymać istniejący status quo.
    Ich działania ukierunkowane są na uzyskanie maksymalnego zysku przy jak najmniejszych nakładach, co oznacza wyłącznie postępującą proletaryzację.
    Zatem burżuazja sama podcina gałąź, na której się wygodnie usadowiła.
    Jest to w zasadzie obiektywna prawidłowość, stąd nawet nie można mieć żalu do tych pijaw społecznych.
    Opowiadanie jednak, że za wszystkie winy tego świata odpowiada komuna czyli lud jest oczywistym nonsensem, bowiem lud jest dawcą pracy i twórcą dóbr użytecznych.
    Jeżeli natomiast organizatorzy i twórcy systemu nie potrafią prawidłowo zorganizować pracy i sprawiedliwie podzielić wytworzonych jej owoców, wówczas muszą odejść do lamusa historii.
    Zarówno dyrygent jak i orkiestra odpowiadają za finalny kształt eksponowanego dzieła, przy czym w sytuacji dysonansów i konfliktów, zrozumiałym jest, że bardziej naturalnym i oczywistym staje się wymiana dyrygenta a nie zespołu.
    To jest tak, jak z przysłowiową złą tancerką, której orkiestra przeszkadza.
    Nic nie stoi na przeszkodzie by wykonywała ona swoje wariacje a capella.
    Specjalnego omówienia wymaga prawicowa krytyka Passenta za jego przesunięcie się na centrystyczne pozycje.
    Wydaje mi się ona zarówno śmieszna jak i niepoważna z punktu widzenia prawicowych interesów.
    Otóż gdybym ja z pozycji lewicowych krytykował Redaktora wtedy miało by to swoje uzasadnienie, wynikające z osłabiania lewicy.
    Jeżeli jednak Passent osłabia lewicę przechodząc nieco na prawo, więc jest to powód dla satysfakcji prawicy, iż taki autorytet zaczyna się zbliżać ku nim mentalnie.
    Takie działanie ma znamiona głębokiej ignorancji i konsekwentnego przeciwdziałania własnym interesom.
    Właściwie to powinienem się tylko cieszyć z tak samobójczych zachowań, lecz z drugiej strony świadomość tego rodzaju skłonności wśród prawych braci nie napawa optymizmem.
    Mało tego, próba nawet odległego zestawiania Passenta z dość dowolnymi skojarzenia hitleryzmu, budzi mój niesmak i sprzeciw.
    Zbyt dużo Polaków narodowości żydowskiej zginęło z rąk tych bezwzględnych siepaczy powodując nieodwracalny straty w polskiej kulturze i nauce, by lekko i swobodnie przechodzić wobec tego dramatu dwojga narodów i godzić się na barbarzyńską głupotę niektórych członków naszej zbiorowości.
    Hrabia prawem repliki stara sie nas przekonać , że miliony Niemców żyły szczęśliwie w Niemczech hitlerowskich.
    A ja odpowiem, że również głęboko nieszczęśliwymi były miliony Niemców świadomych fanatyzmu rządzących, opłakujących swoich synów, którzy zginęli na frontach Europy w imię obłędnej idei, tych którzy zginęli w fabrykach śmierci i najzwyczajniej w białych rękawiczkach zostali rozstrzelani, i tych których nazizm zmusił do ucieczki z Niemiec.
    Epatowanie chwilami euforii w obozach koncentracyjnych świadczy dowodnie o pewnego rodzaju stanach schizofrenicznych lub jeszcze bardziej zaawansowanych dolegliwościach.
    Używanie tego rodzaju argumentacji w polemice politycznej świadczy o braku znajomości i rozumienia historii, nadto o pośrednim przyzwoleniu na zbydlęcenie.
    Nawet najbardziej wyrafinowana walka polityczna nie powinna dopuszczać zachowań z pogranicza bandytyzmu.
    Idąc dalej, zestawianie nazizmu z komunizmem w radzieckim wydaniu nosi charakter manipulacji dla własnych, niskich celów, podyktowanych amoralnymi pobudkami.
    Nie mam zamiaru być tutaj adwokatem ZSRR, tym niemniej Rosjanie nigdy nie wywołali wojen światowych, a ilość ofiar tamtejszego systemu politycznego jest nieporównywalna wobec strat ludzkich i zniszczeń jakie spowodowali Niemcy.
    Poza tym Rosjanie nigdy nie napadali na Niemców, a Niemcy czynili to wielokrotnie.
    Wykorzystywanie straszaka komunistycznego w najgorszym wydaniu łącznie ze wspólnymi żonami jest powszechnie znane i skompromitowane.
    Widać antykomunistom mylą się arabscy terroryści ze słowiańskimi Rosjanami.
    No i taki to mamy profesjonalizm w nacjonalno-klerykalnym sosie.
    Pan Falicz łaskawie rozumie, że Passent był beneficjentem PRL-u.
    To mało powiedziane bowiem należał on do intelektualnej elity tamtego okresu.
    Myśmy, na nim i KTT uczyli się i to z dużym powodzeniem.
    Passent nie musi się wstydzić intelektualnie dobrej roboty wykonanej w tamtym okresie, a ja bym wręcz powiedział, że ma powody do dumy.
    To jego pokolenie zlikwidowało analfabetyzm, pobudowało dziesiątki teatrów, i wyższych uczelni , po to by ich absolwenci mogli obecnie wyjeżdżać na Zachod i w najlepszym przypadku pracować jako kierowcy TIR-ów.
    Jego pokolenie zbudowało tysiące szkół i setki szpitali by zlikwidować gruźlicę płuc powracającą obecnie.
    Zbudowano dziesiątki tysięcy zakładów pracy, które sprzedano obecnie po złodziejskich cenach, a miliony ludzi wysłano na bezrobocie, kolejne zaś miliony musiały uciekać z solidarnego kraju nad Wisłą w poszukiwaniu chleba.
    Jeżeli do tego dodamy głodujące polskie dzieci i ca 150 miliardowe zadłużenie Polski w dolarach USD, to Gierek dla tego kraju był świętym dobroczyńcą, za 24 miliardy dolarów zbudował przynajmniej Drugą Polskę.
    Solidaruchy zaś oddały polską gospodarkę za darmo obcemu kapitałowi i jeszcze się zadłużyli na kwotę przekraczającą kilka rocznych dochodów narodowych, jest to doprawdy swoisty artyzm ekonomiczny lub bezdenna głupota antykomunistyczna.
    Może ktoś postawić tezę, że lepiej przyjaźnić się z bogatym aniżeli z biednym.
    Można, tylko, że Polska polityka zagraniczna a właściwie jej rezultaty ekonomiczne są równie opłakane jak i polityczne.
    Wasalizacja i klerykalizacja naszego życia to jedyne, dostrzegalne i ewidentne sukcesy polityki w liberalnym wydaniu.
    W związku z tym mówienie o zapaści cywilizacyjnej w okresie PRL-u jest bełkotliwo-propagandową bzdurą wywłaszczonych właścicieli II RP aspirujących do restauaracji stosunków społecznych sprzed 50 lat.
    Opcja nuworyszy nie ma szacunku dla nikogo i niczego, byle tylko cofnąć historię i dopaść odebranych lub porzuconych starych włości i uwłaszczyć się.
    Zapominają jednak o tym,że każdy miecz jest obosiecznym, co jest szczególnie widoczne na Ziemiach Zachodnich i Północnych, że może w pewnym momencie zgłosić się właściciel ewangelicki po pozostawione tutaj dobra,tj.kościoły,seminaria budynki i ziemię.
    Wszak jesteśmy w Unii drodzy eurooptymiścii, a rząd nie tylko nie zabezpieczył własności prywatnej obywateli, ale i kościelnej jak wskazano wyżej.
    Kościół jednak da sobie radę ,o niego się nie martwmy.
    Jakby co, to wyegzekwuje od państwa odszkodowania, bowiem taka jest istota państwa wyznaniowego.
    Hrabia Falicz był uprzejmy zarzucać PRL-owi m.in brak wolności wiary.
    Otóż tak ewidentnej bzdury już dawno nie słyszałem.
    Fakt,iż głoszono,że religia to opium dla narodu,no i zupełnie słusznie.
    Ale żeby ograniczać wiarę…Na wschodniej ścianie jeżeli facet nie chodził do kościoła to nie mógł zostać I-szym sekretarzem KG PZPR.
    A, że patrzono na ręce niektórym księżom to i bardzo zasadnie, bowiem praktyka dowiodła, że to z kościelnych lochów i oazowych działań wyrosła opozycja, która niestety kontynuowała tradycje ideowe „Łupaszki” i „Ognia” mordujących, plądrujących i niszczących mienie Polaków.
    Zginęło wówczas 30 tysięcy Polaków.
    „Solidarność” również zaczęła przygotowywać listy proskrypcyjne czerwonych zgodnie z zawołaniem:”A na drzewach zamiast liści wisieć będą komuniści”.
    I gdyby nie stan wojenny to jedyny Bóg to wie,czym mogłaby się zakończyć ta niespotykana zawierucha pieniaczy,krzykaczy i ludzi, których komuna nie mogła dopuścić w swoje szeregi z uwagi na ich kompletną nieprzydatność dla celów integracji i budowania, ponieważ byli oni predysponowani do destrukcji,dezintegracji i niszczenia.
    Trudno się dziwić, że tego pokroju ludziom,którzy wysadzali aule w uczelniach, wysadzali pomniki przyglądało się UB, a potem SB.
    Oni byli do tego powołani w ramach struktur bezpieczeństwa publicznego państwa uznanego na arenie międzynarodowej.
    Takie organa znajdują się we wszystkich państwach,w tym także,tzw.demokratycznych stanowiąc aparat ścigania i przymusu, czy się to komuś podoba czy też nie.
    Jeżeli ktoś bierze się za bary z państwem to musi się liczyć z konsekwencjami takich działań i nie powinien mazać się z powodu doznawanych represji.
    Jeżeli natomiast nie zdaje sobie z tego sprawy to lepiej aby w ramach akcji „Ludwiku do rondla” zajął się pomocą własnej małżonce ku jej zadowoleniu i na chwałę własnych dzieci uwalniając je od dyskusyjnego faktu posiadania ojca kryminalisty,czym niektórzy szczycą się niepomiernie, dziwiąc się potem,że ich dzieci na łobuzów wyrastają.

  94. „Czasami dobrze jest zapomniec przeszlosc. Czasem przeszlosc bywa tak okrutna, ze podswiadomy mechanizm obrony stara sie odsunac w niepamiec urazy, niedobre doswiadczenia, bo tam gdzie doswiadczenia sa zle, ludzie nie sa w stanie zyc, nie sa w stanie budowac przyszlosci. To jedna strona. A z drugiej – istnieje tendencja ku odcinaniu nas od przeszlosci. Jest ona bardzo niebezpieczna. Spoleczenstwo nie moze zyc bez swiadomosci, pamieci historycznej. Spoleczenstwo, ktore jest wykorzenione ze swej historii, nie moze istniec – a do czego dazyli gagatki z PZPR-u? (….) Historia jest wiec bardzo wazna, bo daje nam poczucie identyfikacji, rodzaj pewnej orietacji. Z tego punktu widzenia poczucie, ze przynalezymy do jakiejs szczeglnej historii, jest czyms niezbednym dla naszego istnienia. Ale w niektorych spoleczenstwach, majacych za soba straszna przeszlosc, ludzie staraja sie o niej zapomniec – inaczej mowiac wymazac, umyc rece. (….) Coraz bardziej prawdziwy jest tytul ksiazki Lowenthala The Past Is a Foreign Country – „Przyszlosc jest obcym krajem”; widzimy ja jako cos obcego. Tak jak musimy przejsc przez reformy w roznych krajach i musimy sie uczyc ryzyka, tak samo musimy sie uczyc jezyka przyszlosci. (….) Przecietny umysl jest zbyt zmeczony, by wszystko – zasiane przez bolszewie i ich epigonow – przetrawic wobec tego wybiera tylko to, co mu sie bezposrednio podsuwa. Na dzis. (…) W Niemczech sa mlodzi ludzie, ktorzy nigdy nie slyszeli o wojnie, o Auschwitz i Treblince.”

  95. Musze powiedziec, ze jestem zdegustowany.

    Pan Redaktor Gospodarz probuje wskrzesic czy tez podtrzymac w blogowiczach myslenie swiadome i rozsadne, dzis przez przekore i dwuznacznosci.

    Blogowicze (nie wszyscy ale wiekszosc, niestety) odpowiadaja na to wzajemnymi wycieczkami o obrzucaniem sie epitetami.
    Wynika z tego chaos i zamet. Juz nawet nie bardzo wiadomo, o co chodzi. Taka klotnia w stylu – no to poklocimy sie dla klotni. Staropolskie ale czy madre?
    Na takie zjezdzanie po rowni (nie tylko pochylej) moze pozwolic sobie brukowiec (lub ku memu przerazeniu nawet GW, ktora w komentarzach publikuje wszystko, co tylko jakis internauta wystuka) ale nie Polityka (nawet on-line).

    Blogi Polityki nie sa – moim zdaniem – po to, by udostepniac platforme jak Hyde Park. Jesli tak mialo by byc, to prosze to po prostu okreslic: tu moze kazdy wszystko, niezaleznie od tematu i intencji. Nie ma wtedy potrzeby informowac piszacego „twoj komentarz czeka na akceptacje”. Bo to sugeruje, ze jest kajas selekcja (nie cenzura, ale merytoryczna selekcja) tego, co klawiatura przyniesie.

    Na zakonczenie mojego udzialu w Pana blogu przytaczam komentarz nie moj, tylko Pana Rafala A. Ziemkiewicza (takiego raczej horagiewkowatego autora) tym razem jednak sluszny i trafny. Nie dotyczy bialycz czy czerwonych flag, ale sytuacji ogolnej:

    „Wspólne wystąpienie trzech wiceprezesów PiS wszyscy nazywają buntem, zupełnie nietrafnie. Dorn, Ujazdowski i Zalewski nie przypominają buntowników. Przypominają bojarów, którzy ze łzami w oczach klęczą przed szalonym carem i błagają go, żeby nie gubił swojej armii. Car, nieprzywykły, by ktokolwiek kwestionował jego nieomylność, wścieka się na to i wymachuje im nad głowami mieczem, grożąc, że za bunt pościna, a ci z pokorą: ścinaj, panie, ale posłuchaj, zastanów się, nie gub kraju, nie gub armii!

    Wszystko wskazuje na to, że łaska opamiętania nie będzie szalonemu władcy udzielona. Zamiast przemyśleć swe plany, tylko utwierdzi się w przekonaniu o własnej słuszności. To nie jego strategia zawiodła, to buntownicy ją sabotowali. Ale teraz już nie będzie buntowników, teraz car postawi na ludzi tak wiernych i tak pozbawionych własnego zdania, że bez szemrania wykonają każdy, nawet najgłupszy i najbardziej zgubny w skutkach rozkaz.

    Barbara Tuchman nazwała podobny syndrom zacinania się przez przywódcę w uporze i obrażania na fakty „szaleństwem władzy”. My mamy właśnie spektakl szaleństwa opozycji. Niezdolność przyjęcia do wiadomości, że przez ostatnie dwa lata popełniło się różne błędy i to one właśnie, a nie spisek niecnych mocy, decydująco przyczyniły się do przegranej, wpycha PiS na drogę, jaką przebyła przed nim KPN.

    Trudno pojąć, co stało się z Kaczyńskim, że najwyraźniej nie rozumie, iż przegrane wybory to nie nocna zmiana, a scena polityczna może zostać podzielona między dwie duże partie wyłącznie wtedy, gdy będą wielonurtowe, zdolne komunikować się z szerokimi grupami wyborców i odzwierciedlać różne polityczne aspiracje. Zamiast powrotu do władzy, szykuje swej partii całkowitą marginalizację (koniec cytatu, RZ, wtorek, 20 listopad, 2007 20:19).

    A teraz jak to mowia w Lodzi „do merituma”: Nie ma co deliberowac i przypuszczac. Premier Donald Tusk pojedzie tam, gdzie bedzie uwazal za stosowne. I blogi i spekulacje nie maja na to wplywu. Oczywiscie sensacyjnosc spekulacji nagania czytajacych i zwieksza naklad.
    Ale o tym, to juz z mojej strony bylo. Po co to Panu?
    Jestem rozczarowany Panem Redaktorem Gospodarzem. Panu nie trzeba sensacyjnosci. Moze by tak przeniesc sie na grunt „pamietniki z podrozy”. byloby ciekawiej i naturalniej. Pan nie potrzebuje naganiac do siebie publicznosci.

    Na koniec pozwole sobie na troche prywatnosci: moj dziadek (ze strony ojca, medyk) pojechal jednym z pierwszych transportow do Oswiecimia (mial numer trzycyfrowy!). Po tym jak go powieszono, wladze obozowe odeslaty (!!) rodzinie rzeczy osobiste (futro, srebrna papierosnica, dokumenty!!!) z adnotacja, ze zmarl na tyfus. Brat mojej matki byl w lesie cala wojne, jej matka (czyli moja babcia) uczyla polskiego na tajnych kompletach. Moi rodzice wykstalcili sie w PRL (tak jak i ja zreszta). Osiagneli sukcesy i stanowiska. Na nas wszystkich sa teczki i dokumenty. Ja wyjezdzalem duzo, bo robilismy w zespole kawal dobrej naukowej roboty i nas zapraszano. Wajezdzalem na „Zachod” nawet w stanie wojennym, co juz budzi powazne podejrzuenia. Ale wracalem (to jeszcze bardziej podejrzane). Mialem kilkadziesiat rozmow ze sluzbami, przed wyjazdem i po powrocie. Jestem z pewnoscia na liscie TW lub agentow, bo kazdy z moich oficerow prowadzacych musial sie przeciez wykazac.
    Czy jestem przez to wrogiem i komunista?… Teraz przyjdzie najgorsze: w polowie lat 80′ wyjechalem i nie wrocilem (za mna po kilku latach w roku 1989 poszla zona i syn). Czy przez to jestem zdrajca? W polowie lat 90′ przyjelismy (z wlasnej woli) niemieckie obywatelstwo (trzeba w zyciu dokonywac wyboru) choc nie ja mialem dziadka w Wernachcie (s.o.) a dziadek mojej zony (z zacnej rodziny Powstancow Warszawskich zginal w Dachau) i moj pies nie szczekal po niemiecku.
    Takie sa nasze losy: komuch i wyksztalciuch, tajny wspolpracownik, zdrajca i Niemiec.

    Musze przyznac, ze nie bawia mnie ironiczne komentarze o bialych flagach.

    Na maturze (w Lodzi, 1972) pisalem na temat „Rozwin mysl Zofii Naukowskiej – warunki sa tylko warunkami, a czlowiek jest az czlowiekiem-” Tego tematu z „komunistycznej” matury nigdy nie zapomne. I tego co na ponad 20 stronach papieru A4 wtedy napisalem. Moze uda sie to kiedys odzyskac. I to byloby swiadectwo czasu.

    Teraz wszyscy sa madrzy i wspaniali, oceniaja i wiedza lepiej.

    Zegnam Pana Redaktora Gospodarza i Szanownych Blogowiczow.
    i pozdrawiam jak zwykle serdecznie
    z Berlina

css.php