Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

24.11.2007
sobota

Oby było nudno!

24 listopada 2007, sobota,

0tus.jpg

Fot. Witold Rozbicki / REPORTER

No, to mamy nowy rząd! Oby był normalny i psychicznie zdrowy. I nie przynosił wstydu, jak poprzedni. Nie znaczy to, że rząd JK nie zrobił niczego dobrego, ale narobił wiele szkód i zmobilizował przeciwko sobie większość wyborców oraz opinii w kraju i za granicą. Przegrać wybory mając znakomitą koniunkturę gospodarczą, życzliwość Kościoła oraz wszystkie media publiczne i znaczną część prywatnych – to sztuka nie lada. Grudniowy kongres PiS będzie miał o czym dyskutować (jeśli dyskutanci nie zostaną uprzednio wywaleni z partii).

Istnieje takie przekleństwo: „Obyś żył w ciekawych czasach!”. Jest nadzieja, że ciekawe czasy mamy za sobą i teraz można będzie zająć się prawdziwym życiem, w tym pracą, rodziną i miłością (do której zachęca Tusk), bez nieustannego szczekania polityków oraz komentatorów, którzy od rana do wieczora zakłócają spokój. (Nie mówię o komentarzach w Internecie, bo tu każdy przychodzi z własnej woli i nie musi słuchać pp. Putry ani Pitery tylko dlatego, że w domu włączone jest radio lub telewizor.)

Do wysłuchania orędzia zabrałem się metodycznie: O 9.00 rano zasiadłem przed telewizorem, liczyłem na godzinne przemówienie, więc na godz. 11.00 miałem umówioną wizytę u lekarza. Tymczasem niespodzianka – kiedy półtorej godziny później wychodziłem z domu, premier był dopiero przy rybołówstwie oraz utylizacji odpadów. Miałem wrażenie, że pada za dużo słów, ale od początku podobała mi się filozofia i klimat: żadnej pseudorewolucji, żadnych awantur, bez odwetu, zamiast tego – zaufanie, porozumienie, dialog. Hasło „gospodarka liberalna – polityka społeczna solidarna” też mi odpowiada (aczkolwiek diabeł tkwi w szczegółach). Zapowiedzi obniżenia podatków i podniesienia wydatków traktuję raczej jako rytualne zaklęcia, bo z próżnego i Donald nie naleje. Podoba mi się idea decentralizacji i przekazania więcej władzy samorządom. Z expose wynika, że Tusk dużo się nauczył, także od swoich poprzedników oraz na ich błędach. Jego problemem jest wysokie poparcie, jakie uzyskał i które nieuchronnie będzie topniało, oraz zbyt wysokie nadzieje, jakie ludzie wiążą z jego rządem, a które nie są do zaspokojenia. Każda decyzja będzie Tuska i jego rząd kosztowała spadek poparcia.

Kiedy godzinę później, po wyjściu od lekarza, włączyłem radio w samochodzie – Tusk ciągle mówił! Tym razem o Unii Europejskiej i o tym, że nie podpisze Karty Praw Podstawowych. Nie powiem, żebym był tym zachwycony – wręcz przeciwnie, wolałbym mniej zaścianka, mniej teokracji, więcej otwarcia w dziedzinie wartości i obyczajów, ale mamy rząd centroprawicy, a nie lewicy. Tusk nie będzie może rządził spod Jasnej Góry ani z Torunia, ale Watykan i Kościół „krakowski” mogą na niego liczyć. Wbrew temu, co obsesyjnie wmawia J. Kaczyński, nie mamy koalicji Platforma – LiD – „Gazeta”, bo taka koalicja nie rezygnowałaby tak łatwo z Karty. Polacy wybrali rząd zgody i kompromisu, który nie będzie umierał za Kartę Praw, prawdę mówiąc – nie będzie umierał za nic. Czasy, kiedy to z Platformy wyszło hasło „Nicea albo śmierć” – minęły, zaś autor hasła remontuje swoje mieszkanie Krakowie.

W expose pokazał się cały Tusk – sympatyczny, elokwentny, zgodny, dla każdego miał dobre słowo, najchętniej żyłby w zgodzie ze wszystkimi i odkładał najtrudniejsze problemy. Żyć i dać żyć innym – to chyba jego motto. Ale tak się nie da. Nie dało się ominąć Karty, nie dało się nie dostrzec przewiezienia akt WSI, nie dało się zadekretować składu sejmowej komisji do spraw służb specjalnych, nie dało się utrącić kandydatury sen. Romaszewskiego, dają już o sobie znać nauczyciele, lekarze i pielęgniarki. Trudno wyobrazić sobie zmiany w mediach publicznych czy w MSZ bez decyzji personalnych, które natychmiast uznane zostaną za odwet. (Mnie np. nie podoba się nominacja p. Schnepfa na wiceministra Spraw Zagranicznych, ale trudno wszystkim dogodzić.) Dobrze, że mamy normalny rząd, wolny od obsesji, zdrowy psychicznie, daleki od paranoi, który będzie starał się konfliktów unikać, zamiast je tworzyć, dzięki czemu będzie trochę nudniej i normalnie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 95

Dodaj komentarz »
  1. No tak, tylko taka nuda (oby) odbierze „chleb” licznym komentatorom naszej politycznej rzeczywistości jacy tu goszczą. Wówczas ja również nie będę sobie mógł powyzywać na straszny rząd. Co to będzie? Iluż z nas straci wtedy sens istnienia. No tak, ale rządów idealnych nie ma (jak w ogóle nic idealnego realnie nie istnieje) więc chyba nie ma co się bać. Nudno raczej nie powinno być, zresztą ostatnie 2 lata tak rozgrzały szeregi domorosłych komentatorów, że choćby siłą rozpędu doszukiwać się będziemy coraz to nowych „sensacji”.
    Pozdrawiam wszystkich i życzę powodzenia oraz wytrwałości w trudnym dziele komentowania „nudnej” politycznej rzeczywistości.

  2. Słuchałam przemówienia Tuska tylko w nielicznych fragmentach – mówił sensownie i zdecydowanie za długo. Słyszałam też fragment mowy byłego premiera (kilka minut, bo nie da się tego słuchać długo). Cały ział nienawiścią a poza tym straszliwie cmoktał. Czyżby ilość cmoknięć była wprost proporcjonalna do odczuwanej przezeń nienawiści?

  3. Dopóki istnieje PiS, nudno nie będzie, o to nie ma obawy! Oni zdaje się stracili interes kraju z pola widzenia, dla nich liczy się wyłącznie dopieprzenie PO i to chyba będzie główna zasada ich postępowania.
    Co do prezydenta Kaczyńskiego – uważam, że należałoby wszcząć procedurę utrącania go z urzędu. Nie było wczoraj ważniejszej sprawy nad expose premiera, a skoro Gruzja jest dla niego wazniejsza niż kraj, to może powinien sobie poszukać innego zajęcia? W końcu za sprawowanie urzędu prezydenta bierze jakieś pieniądze. A może najlepiej by było, gdyby zszedł ludziom z oczu i w ogóle nigdzie się nie pokazywał i nie zabierał głosu w sprawach istotnych dla kraju. Za darmo, oczywiście.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Tak, slow bylo za wiele, ale za raz potem Tusk obiecal, ze nie bedzie bil swego wlasnego rekordu w przyszlosci. A wiec szybko sie uczy. Ja w kazdym razie trzymam kciuki za sukces tego rzadu. Chocby ze wzgledu a kontrast z poprzednim.

    A propos, pisze pan, panie Danielu, ze rzad JK zrobil cos dobrego. Ciekawe ktore posuniecia poprzedniego rzadu uwaza pan za najlepsze?

    Ja widze kilka, ale baaardzo malusienkich. Za najwiekszy suces rzadow PiS/Samoobrona/LPR uwazm to, ze nie udalo mu sie wszystkiego popsuc do konca. Dzieki Bogu Milosiernemu byli partaczami rowniez w psuciu.

  6. Panie Redaktorze !

    Wracając jeszcze do Pańskiego poprzedniego felietonu nt. J.Iwaszkiewicza – dopiero dziś zapoznałem się z zapisem wspomnianej dyskusji w GW. Dodać więc muszę jeszcze jedną uwagę na tle przemyśleń owej dysputy; p.Red.A.Michnik, intelektualista, postać wybitna w historii Polski, czołowy „walczak” o demokrację w Polsce dziś staje się (nie wiem – z własnego wyboru, z „zadufania” czy pewnych cech osobowości ?) patriarchalnym, autorytarnym i wszechoceniającym „guru” własnych wizji, i dla serwilistycznych akolitów (których w każdym ustroju jest na „pęczki”), demokracji, wolności i sposobu życia. Smutne to, bo tak subtelny (choć namiętny) publicysta a zarazem intelektualista winien zdobywać się na przynajmniej próbę zrozumienia „Innego” (tu rozumię taką osobę ludzką, która dokonuje innych niźli On wyborów, nawet moralnych). Pan Red.A.Michnik autorytatywnie i bezkompromisowo oceniając wszystkich i wszystko sam staje się przez to zaprzeczeniem tego o co walczył….. Z licznych wypowiedzi A.Michnika (byłem też we Wrocławiu na kilku spotkaniach z nim) wysnuć można obraz człowieka dojrzałego, doświadczonego, „pomnik” polskiej historii walk o demokrację, ale ten pomnik wygląda tak jakby On sam go budował – inspiracja, projekt, przynoszenie kamieni na sam postument, rzeźba etc. Ten patriarchalizm zahacza jednocześnie o sekciarstwo – sekciarstwo „jednoosobowe” połączone z tym co nazwałem wcześniej „guru”….
    I jeszcze jedno – A.Michnik wyrzuca Iwaszkiewiczowi brzydkie (przyznać trzeba rację AM) wpisy o Sołżenicynie. A jak na tym tle można interpretować słowa A.Słonimskiego o J.Iwaszkiewiczu jako o „wysokim goju ?” cytowane przez AM. Czy AS na tle tych słów to nie sekciarstwo „gettoidalne” ? I jak to się ma do (niby ?) antysemickich „wycieczek” JI ?
    Bezkrytyczność odwołań AM do Słonimskiego jako Jego Mistrza brzmi wg mnie fałszywie – autorytetem dla człowieka są różni ludzie w różnych dziedzinach i w różnych przestrzeniach życiowych. Absolutnych autorytetów nie ma, być nie może – bo to jest bałwochwalstwo, „homo”-latria. Intelektualista to nie tylko niezłomność – to też umiejętność zrozumienia „Innego”.
    A nigdzie nie jest powiedziane, że Autor to musi być Autorytet, zwłaszcza absolutny. Kaloskaghatos istniał w starożytnej Helladzie tylko w przestrzeni idealnej, platońskiej, retorycznej. W codzienności jak powiedziałem tego nie ma. A patriarchalizm w postawie i wypowiedziach A.Michnika właśnie dąży w tym kierunku. To typowa postawa „romantyczna”, idealistyczna, emocjonalno-afektywna, jakich w naszej przestrzeni polskiej kultury mnóstwo.

    Miało być o Iwaszkiewiczu, Pan Redaktor napisał o „nowym rządzie”, a mi wyszło o A.Michniku. Polski groch z kapustą. Przepraszam, ale musiałem nawiązać do poprzedniego felietonu.

    Pozdrawiam serdecznie.
    WODNIK53

  7. Niech Pan, Panie Redaktorze, tylko nie zaglaska tego nowego rzadu ! 😐
    Pan Lulek

  8. Wklejam tekst,który zamieścił na swoim blogu Paweł Paliwoda pasujke jak znalazł dla „skolonizowasnych umysłów”, od których na tym blogu łącznie z gospodarzem aż się roi. Może trochę zbyt długi ale przez weekend nawet wykształciuchy powinny to przeczytać i spróbować zrozumieć.

    Kolonialna mentalność polskich elit

    Polska cierpi na typowe dolegliwości postkolonializmu. Króluje w niej samobójczy pesymizm, skarżypyctwo i niedostatek kapitału. Podczas gdy ten ostatni jest nieunikniony i będzie jeszcze długo doskwierał, pozostałe są tworem skolonizowanych umysłów, które nie potrafią sobie poradzić bez hegemona.

    W okresie nieudanej kampanii lustracyjnej w pierwszej połowie tego roku polska inteligencja uniwersytecka podniosła bunt, zaś intelektualiści przenieśli centrum cywilizacji na łamy „New York Timesa” i „Le Monde”, szukając tam poparcia, zrozumienia i potwierdzenia swojego przekonania, że są bojownikami o postęp w zacofanym kraju. Niepisaną przesłanką tych akcji była chyba wiara, że w krajach takich jak Polska rządzący powinni podporządkować się presji opinii publicznej krajów oświeconych. Jak by powiedział Homi Bhabha, skolonizowane umysły zawsze umieszczają centrum cywilizacji poza granicami własnego kraju, wierząc, że inna władza jest lepsza, i gardząc tą, która wyłoniła się na ich własnym podwórku. Skolonizowana mentalność odznacza się wiarą, że najwyższa mądrość zawsze mieszka za granicą, a prawdziwa kultura jest odległa, nigdy zaś rodzima. Presja zagranicznych Lepszych ma uczynić rodzimych Gorszych godnymi uczestnictwa w projekcie cywilizacyjnym zainicjowanym i kontrolowanym przez Lepszych. Podobną mentalność można zaobserwować wśród polskiego kleru: nie mogąc sobie poradzić z niesfornym kapłanem, niektórzy biskupi oznajmili niedawno, że to Rzym powinien się nim zająć.

    W bój ruszyli dwaj członkowie polskiej elity intelektualnej, profesor Bronisław Geremek i profesor (tymczasowy, w Princeton) Adam Michnik. Jeremiady, które obaj panowie wyprodukowali mniej więcej w tym samym czasie na łamach „Le Monde” (Bronisław Geremek, 26 – 27 kwietnia 2007) i „New York Timesa” (Adam Michnik, 26 marca 2007), to przykłady chowania się pod skrzydła autorytetów geograficznie odległych i niemających o Polsce zielonego pojęcia. Teksty te dały podstawę obecnemu kryzysowi rządu Kaczyńskich oraz potwierdziły popularną za granicą tezę, że Polacy nie potrafią sami rządzić i potrzebują pomocy z zewnątrz.

    Skolonizowany umysł to nie to samo, co Miłosza umysł zniewolony. Zniewolenie jest w znacznej mierze narzucone, skolonizowanie zaś – w okresie postkolonialnym, w który Polska wstąpiła po 1989 roku – jest dobrowolnym wyborem. Wybieram raczej obcego hegemona niż żmudne i niezgrabne konstruowanie własnej tożsamości narodowej. Wolę się poskarżyć w zagranicznym centrum, bo jego wartości są już sprawdzone i znajdują potwierdzenie w prestiżu jego państwa, podczas gdy moja tożsamość jest niejasna, krucha i nieuznawana przez Innych. Tego rodzaju credo abstrahuje od faktu, że bez dumy narodowej i egoizmu narodowego oświeceniowe gwarancje praw nie byłyby warte papieru, na którym są napisane. Bez solidarności narodowej Francja czy Stany Zjednoczone nie miałyby tej demokratycznej siły, którą obecnie posiadają. O tym paradoksie pisała brytyjska politolog Margaret Canovan: europejska i amerykańska demokracja zbudowane są na podłożu narodowości; prawa człowieka są najmniej łamane w tych krajach, które są zamknięte dla Innych na wiele zamków. Aby dołączyć do społeczności francuskiej czy amerykańskiej – uzyskać status obywatela – trzeba wielu lat i sporej liczby pieniędzy. Mimo głoszenia zasad równości i solidarności w odniesieniu do wszystkich ludzi na świecie, kraje demokratyczne w praktyce bronią praw człowieka tylko w odniesieniu do swoich własnych obywateli. Narodowość, czyli oddzielanie swego narodu od Innych, jest warunkiem demokracji, twierdzi Canovan. Jest to paradoks, o którym warto pamiętać. Polska inteligencja nieustannie pokazuje, że zupełnie tej sytuacji nie rozumie. Przede wszystkim demonstruje pesymizm w stylu afrykańskim, pesymizm pełny i całkowity, taki, jakim przepojone są wypowiedzi intelektualistów afrykańskich komentujących wydarzenia w Zimbabwe czy Sudanie. Ale istnieje wielka różnica między rządami PiS a rządami – powiedzmy – Roberta Mugabe w Zimbabwe. Pesymizm ten pogłębiany jest przez rutynowy już wśród inteligencji „kulturalizm”, czyli nałóg gorliwości w podporządkowywaniu się wyobrażonej przez siebie doskonałości hegemonów zastępczych. Drukowanie za granicą artykułów denuncjujących własny demokratycznie wybrany rząd to wyraz dziecinnej wprost ufności w pierwszeństwo „New York Timesa” czy „Le Monde” oraz w nieomylność opinii publicznej krajów, których te czasopisma są reprezentantami. Nawiasem mowiąc, „New York Times” słynie z tego, że potrafi narzucić tematykę innym gazetom i mediom. Dlatego właśnie jest wciąż czołową gazetą amerykańską (a nie dlatego, że jest najlepszy czy najbardziej wiarygodny). Drukowanie w „NYT” ostrzeżeń o polskim rządzie jest więc wyrazem świadomego czy nieświadomego dążenia do tego, by Polacy nigdy się nie wyzwolili ze statusu uczniów profesora Pimko, aby wciąż patrzyli na Lepszych z bojaźliwym szacunkiem, czekając na ich krytykę i wskazówki. To wyraz mentalności, która potrzebuje hegemona tak, jak narkoman potrzebuje strzykawki. Twierdzę, że polska inteligencja przyzwyczaiła się do wstrzykiwania sobie i społeczeństwu tych ideologii, które potwierdzają wyższość Zachodu oraz niższość społeczeństwa polskiego. Mają odrobinę racji bardzo antypolscy komentatorzy z rosyjskiego portalu inosmi.ru, którzy twierdzą, że Polska wymieniła jednego pana – Rosję – na drugiego, Amerykę. Oczywiście tak źle nie jest, ale warcholstwo w stosunku do własnego rządu prowadzi w tym właśnie kierunku: uczy Polaków niezdolności do budowania własnego politycznego bytu.

    Warto tu zacytować „Ślubowanie wierności” („Pledge of Allegiance”), które każde dziecko amerykańskie składa w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Oto ono: „Składam przysięgę na wierność sztandarowi Stanów Zjednoczonych i republice, którą on reprezentuje. Jeden naród, a nad nim Bóg, naród niepodzielny, ofiarujący wolność i sprawiedliwość wszystkim”. Te słowa wypowiadane są w wielokulturowej, wielonarodowej Ameryce, gdzie każdy rzekomo żyje na luzie. Gdyby bracia Kaczyńscy zaproponowali coś takiego w Polsce, nastąpiłby prawdopodobnie bunt inteligencji twierdzącej, że podkreślanie narodowości jest zaproszeniem do praktykowania agresywnego nacjonalizmu. Należy mówić o obywatelstwie, a nie o narodzie. A „niepodzielność” to dyskryminacja mniejszości.

    Przykładem skolonizowania polskich umysłów jest reakcja mediów i znacznej części inteligencji na wystąpienia Lecha Kaczyńskiego i Anny Fotygi na międzynarodowych forach. Uderza zajadłość, z jaką komentatorzy starali się zdyskredytować tych dwoje polityków, którzy przestali myśleć o Polsce jako o marginesie Europy. Tu nie chodziło o to, że obojgu dyplomatom brakowało doświadczenia, swobody wypowiadania się w obcym języku oraz tej retorycznej inteligencji, która czyni z przemówienia rzecz długo pamiętaną i z podziwem cytowaną. Krytykowano głównie to, że ani Fotyga, ani Kaczyński nie zgodzili się potulnie na nieskuteczność.

    Mało kto zauważył, że gdyby nie te utarczki, interesów Polski w ogóle by nie wzięto pod uwagę na berlińskim forum i że uzyskanie „odroczenia” momentu, w którym państwa UE będą musiały ustawić się w szeregu według wielkości, jest wspaniałym zwycięstwem Kaczyńskiego. Zaś to, co minister Fotyga powiedziała w wywiadzie dla „International Herald Tribune” – że w procesie konstruowania swojej polityki zagranicznej Niemcy nie biorą pod uwagę Polski jako pełnoprawnego partnera w Unii Europejskiej – jest oczywistą prawdą dla Polaków. Z perspektywy międzynarodowej jest to jednak wielka nowość – oto ktoś, kto nie istniał przez pokolenia, nagle wstaje z miejsca i powiada, że ma swoje własne interesy i punkt widzenia, które zamierza publicznie wyłożyć. W przeszłości od polskich ministrów spraw zagranicznych słyszałam głównie wyjaśnienia, tłumaczenia i usprawiedliwienia. Oczywiście wedle stawu grobla, i w wielu wypadkach polscy ministrowie mieli w przeszłości rację. Ale będąc członkiem UE, trzeba zrobić krok naprzód i powiedzieć, że Polska istnieje, ma takie to a takie interesy. Zrobiła to minister Fotyga. I za to napadły na nią polskie media i politycy!

    Polityka, jak wiadomo, jest sztuką rzeczy możliwych, nie zaś sztuką robienia tego, co konieczne. Tego ostatniego czasem po prostu nie da się zrobić. Czy polscy wyborcy potrafią z podświadomości wyciągnąć na światło dzienne zrozumienie statusu niezależnego państwa, którym kiedyś, przed wiekami, byli? I przeciwstawić to zrozumienie ideologiom, stworzonym w Europie i Ameryce w czasach, gdy Polski nie było na mapie lub gdy była pozornie tylko niezależna? Trzeba przecież wyciągnąć wnioski z faktu, że wszystkie prawie teorie państwowości, które powstały w wieku XIX w Europie – te demokratyczne i te niedemokratyczne – uznawały rozbiory Polski za rzecz oczywistą i konieczną dla prawidłowego funkcjonowania europejskiego kontynentu.

    Podczas gdy adwersarze Kaczyńskich wciąż ustawiają się w kolejce po Aprobatę – a to do trybunału w Strasburgu, a to do Brukseli, a to do Rzymu, a to do zachodniej prasy – Kaczyńscy starają się zachowywać tak, jak przystało na polityków państwa postkolonialnego, które wreszcie uzyskało względną niezawisłość i które zaczyna formułować swoją własną tożsamość. Takiemu procesowi naturalnie brak elegancji i wdzięku. Istnienie niezależnej Polski nie leży w niczyim interesie (z wyjątkiem samych Polaków), zaś rozparcelowanie Polski lub jej formalna tylko niezawisłość już od stuleci leży w interesie państw ościennych. Przekonanie tych państw, że tak nie jest, będzie rzeczą trudną i nieprzyjemną. W przeciwieństwie do Francji czy Niemiec, które wnoszą integralne składniki do europejskiej tożsamości, Polska jest krajem który – na pozór – żadnego takiego integralnego składnika nie wnosi. Na pozór, bo coś ważnego uchwycił chyba G.K. Chesterton, gdy pisał, że Polska jest cienką przegrodą między „bolszewicką nienawiścią do chrześcijaństwa a pruską nienawiścią do rycerskości”. Największym osiągnięciem braci Kaczyńskich jest to, że stworzyli sprawną partię chrześcijańsko-demokratyczną w kraju, który jest najbardziej katolicki na świecie i gdzie istnienie takiej partii stanowi fundamentalny element normalnego funkcjonowania państwa. Zrobili to w warunkach ideologicznego chaosu i politycznej dezorientacji społeczeństwa. Rozumieją oni, że – jak powiada angielskie przysłowie – „najlepsze rozwiązanie” jest wrogiem „jedynego możliwego rozwiązania”. Po raz pierwszy w postkomunistycznej rzeczywistości, ktoś w Polsce wykazał się politycznym rozumem i zbudował partię bez ludzi związanych z polskimi i międzynarodowymi „poputczikami” komunizmu.

    Drugim i wynikającym z pierwszego osiągnięciem Kaczyńskich jest zakłócenie miłej europejskim potentatom harmonii i równowagi w UE. Jak twierdzą (prywatnie) niektórzy z tych ostatnich, wprowadzenie do UE niedomytych kraików ze wschodniej Europy, takich jak Polska, było pomyłką. Jeden z nich zwierzył się dziennikarzowi BBC, że lepiej byłoby, gdyby niektórzy nowi przybysze w UE opuścili ją, bo od „starej” Europy oddziela ich brak wspólnej z nią historii. Mark Mardell (bo tak się ów dziennikarz nazywa) w końcu wydobył z owego dyplomaty wyznanie, że miał on na myśli Polskę (por. http://www.bbc.co.uk/blogs/thereporters/markmardell/ 2007/07/polish_spirit_1.html).

    Musimy wreszcie zrozumieć, że Weltanschauung Zachodu jest wciąż zbudowany na XIX-wiecznym „podziale władzy”, w którym Polska nie istniała. Przypominanie o tym, że na wschód od Odry istnieje w tej chwili niezawisłe państwo mające własne interesy, długo jeszcze będzie zgrzytem na europejskich forach. To, że rząd Kaczyńskich odważył się na wprowadzenie tego rodzaju zgrzytów, przypomina trochę kupowanie akcji na giełdzie. Tchórzostwo zapewnia zaciszny zakątek na parę lat (tzn. dobrą posadę w dyplomacji), ale na dłuższą metę pogrąża państwo, które się reprezentuje.

    Co nie oznacza rzecz jasna, że Kaczyńscy wszystko robią dobrze. Fakt, że sprzeciwili się minimalnej choćby odpłatności za usługi medyczne, sprawił, że polska służba zdrowia będzie chorować jeszcze przez wiele lat. Szykuje się też katastrofa paliwowa, na którą polski rząd i inteligencja nie zwracają większej uwagi. Beztroska, z jaką traktuje się ten problem (widoczna zwłaszcza za czasów Kwaśniewskiego i Millera), jest charakterystyczna: ktoś się tym przecież kiedyś zajmie, to nie moja sprawa, większe państwa to załatwią. Konsolidacja lokalnego rynku energetycznego w Europie Środkowej jest sprawą kluczową dla przyszłości Polski.

    Ludność Polski od pokoleń była wychowywana w przekonaniu, że o sprawy prawdziwie ważne zatroszczą się wujaszkowie z zagranicy. Stąd uderzający brak świadomości długofalowych polskich interesów wśród polskich elit. Patrząc z Ameryki, odnoszę wrażenie, że polska polityka wewnętrzna to gwarzenie dzieci w przedszkolu, kłótnia o rzeczy mało ważne, dziecinne: kto o kim co powiedział (i kiedy), kto kogo obraził, kto kradł, a kto nie. Właśnie tak samo określił polską politykę Czesław Miłosz na początku lat 90.

    Nad Polską wciąż krąży widmo – nie komunizmu, lecz permanentnego skolonizowania. Wszystkie siły, które chciałyby utrzymać Polskę na poziomie kraju wasalnego, zawarły już jeżeli nie święte przymierze, to przynajmniej rozejm: zgodnie potępiają braci Kaczyńskich. A jeżeli tak się dzieje, znaczy to, że rząd Kaczyńskich stara się coś dla Polski robić. Jest on pierwszy, który stara się wyciągnąć Polskę z postkolonializmu. Co nie oznacza, że nie popełnia błędów i że wszystkie inicjatywy, które popiera, mają sens. Starałam się w tym artykule pokazać, że krytyka braci Kaczyńskich wykracza daleko poza ramy normalnej krytyki rządu i że forma, którą przybiera, jest odzwierciedleniem kolonialnych przyzwyczajeń najbardziej światłych skądinąd warstw polskiego społeczeństwa.

    Prawa człowieka jako wyraz „uniwersalnych” wartości często przeciwstawia się dziś całej sferze narodowych interesów i tożsamości. Tymczasem – zauważa Thompson – tak naprawdę tylko narodowe wspólnoty gwarantują swoim członkom, że przysługujące im prawa będą przestrzegane. „Bez dumy narodowej i egoizmu narodowego oświeceniowe gwarancje praw nie warte byłyby papieru, na którym są napisane”. Dotyczy to wedle Thompson przede wszystkim takich państw jak Polska, które dopiero niedawno odzyskały niezależność po długich latach niewoli. Tylko silna tożsamość narodowa pozwoli więc Polakom czuć się pełnoprawnymi Europejczykami.

    Ewa M. Thompson, ur. 1937, badaczka literatury, slawistka. Jest profesorem na Uniwersytecie Rice w Houston oraz redaktorem pisma „Sarmatian Review”. Uprawia tzw. studia postkolonialne, w których literaturę i inne wytwory kultury interpretuje się pod kątem zachowanych w nich śladów kolonizacji i imperialnego podboju. Opublikowała m.in. książki „Trubadurzy imperium” (wyd. pol. 2000) i „Witold Gombrowicz” (2002).

    „EUROPA” Numer 180/2007-09-15, strona 8

  9. Ha! Oby było NUDNO
    I w dobrym STYLU
    I żeby obywatele polaczki mieli ZAUFANIE
    I żeby rząd był zdrowy psychicznie.
    ….. I OBY STRASZNO SIĘ NIE ZROBIŁO!!!!!!!!!!!!!!!!

    Zapewniam, jako sympatyk PIS, że po tym, co zrobiliście – komuniści i postkomuniści – Polakom MY NARÓD zadbamy o to, że albo zwariujecie albo wrócicie do siebie. Nie muszę pisać gdzie, Panie Passent. Jako inteligentny człowiek wie Pan gdzie. Ma Pan jak w banku, że nudzić sie nie będziecie.

  10. Przyznam, że trudno jest mi porównywać wczorajsze wystąpienie do jakiegokolwiek innego, historycznego przemówienia poprzedników. Pierwszym expose którym dość poważnie się zainteresowałem było to poprzednie – Jarosława Kaczyńskiego. Tyle, że i wówczas nie robiłem z tego tak wielkiego wydarzenia. O całej sytuacji słuchałem, coś poczytałem. Ogólnie miałem pojęcie, a to co zapisało mi się w pamięci to przypominane przeze mnie już ostatnio pochwały środowisk mediów – i nie tylko mediów – za niepodważalną umiejętność przemawiania Jarosława Kaczyńskiego. Nie mam informacji na temat długości trwania tamtego expose – wiem, że było krótsze. Wiem również, że JK nie wniósł wówczas na mównicę absolutnie nic – żadnych notatek, szyków, podpowiedzi, zagadnień. Cały projekt, całe przemówienie zapisane było w pamięci. Wiedział dokładnie co, kiedy i jak mówić – bo o jakimś spontanicznym opowiadaniu o zamiarach trudno tutaj fantazjować. Pod tym względem były już premier faktycznie zadziwiał (…)

    Drodzy „przeciwnicy” polityki: zmuście się do wysłuchania całości dzisiejszego expose, zróbcie to przeciwko sobie, poszukajcie nagrania, przeczytajcie stenogram – przekonacie się, jak wielkimi, jak wykształconymi i znakomicie przygotowanymi ludźmi się politycy. Wyobraźmy sobie siebie w roli jaką zagrał dziś Donald Tusk, jaką zagrał półtora roku temu Jarosław Kaczyński. W przypadku tego drugiego, a w hierarchii czasu, pierwszego – zadanie staję się tym bardziej trudne, bo przemówienie nie podparte absolutnie żadnymi pomocami. Zresztą, by mówić, trzeba po prostu wiedzieć, a notatki stanowią jedynie odpowiednie uporządkowanie całego przemówienia tak, by niczego nie zabrakło, a poszczególne zagadnienia były przytaczane w odpowiedniej kolejności. Donald Tusk w pomocach zawarł też fragmenty zagadnień na jakich zależało ministrom swoich resortów, dlatego momentami, na etapie dłuższych, konkretniejszych zapewnień podpierał się tekstem czytanym, który pełnił pewnego rodzaju tezę. Teza ta później była utwierdzana w swej słuszności, podtrzymywana i rozszerzana przez premiera już własnymi słowami. To bardzo ważne, bo wypowiadanie się w każdej poruszanej sprawie już bez tekstu czytanego świadczy o znakomitym przygotowaniu. Tego oczywiście nie robi się w dwa dni, więc tym bardziej miejmy świadomość jak wielką pracą charakteryzuje się ten zawód, ta praca – bo zawód polityka przecież nie istnieje. Oczywiście można by rzec, że sam Donald Tusk musi być niejako wzorem, przykładem dla wszystkich stojących w hierarchii niżej, że lider nie od parady jest liderem i że jego działania muszą być szczególnie efektywne, bo do tego właśnie zobowiązuje liderowanie, a teraz to już bycie pełnoprawnym premierem. Zapewniam jednak, że nie znajdzie nikt posła, który nie miałby do powiedzenia nic, który pełnił by swoją funkcję bez zagłębiania się w odpowiednie działy od gospodarki, przez komisje śledcze, aż po rozwój i dbanie o dorobek kulturowy. Nie każdy i nie we wszystkich tych zagadnieniach miałby wiele do powiedzenia, ale poseł czy senator bez powierzonych mu działań nie istnieje. Każdy ma przed sobą pracę, również i działacze opozycyjni, kto wie zresztą czy oni właśnie nie największą. Może przesadzam, ale bez wątpienia się niezwykle ważnym elementem sprawowania poprawnej, demokratycznej władzy. To jak z diabłem w ujęciu średniowiecznego poety – staje się on kusicielem do czynienia zła, a samo jego istnienie jest motywatorem dla człowieka do dążenia dobrego spełnienia (…)
    ====
    Więcej na http://strykowski.blox.pl/
    Pozdrawiam!

  11. Drogi p. PT Passencie, doradzam panu wymiane radia w samochodzie. Premier Tusk powiedzial wyraznie, ze podpisze Traktat z wynegocjowana Karta bo nie ma innego wyjscia, a dlaczego to chyba pan wie.
    Z Powazaniem

  12. Moze to jest jakaś mysl: wszyscy znudzeni, przestaja patrzeć na rece, a my do roboty (swojej!). Mam nadzieje, że tak nie bedzie i zyczę nowemu rzadowi i nam wszystkim powodzenia i sukcesow.

  13. Niestety, w czasie expose byłem w pracy. Nie jest tak, że w życiu człowieka najważniejszy jest rząd. Dla większości ludzi najważniejsza jest praca. Albo się pracuje, albo się słucha expose. Cały ten wstęp nasunął mi myśl, że wszystkie sprawy, o których mówił Tusk ( czytałem wieczorem expose ) dla większości ludzi mają może mentalne znaczenie. Ekscytują, budzą różne nadzieje i emocje. Czy jednak przekładają się na to, że będę miał pracę ? Że będę jednostką zaspakajającą moje i mojej rodziny oczekiwania ? Powie ktoś, że to wyłącznie ode mnie zależy. Jest kapitalizm i należy samemu o to zadbać. Czyżby ? Przecież wszyscy pracodawcy sukces osiągają wtedy, gdy tną koszty, a największym kosztem jest pracownik. Czytałem takie opinie, że pracownik to największe dobro każdej firmy. Inwestując w pracownika zwiększa się potencjał firmy, firma zaczyna prężnie działać i się rozwijać. Podobno na tym polega nowoczesne zarządzanie. Długo żyję na tym świecie, ale realnie się z takim pracodawcą nie spotkałem. Czytałem tylko o takich w gazecie. Expose też przeczytałem w gazecie ( internetowej ). Bardzo dobrze się czytało. Moje emocje po jego przeczytaniu były pozytywne. Tylko czy z tym, o czym mówił w expose Tusk spotkam się w realnym świecie ? Bardzo bym chciał. Jednak co innego czytać, co innego odczuć na własnej skórze.

  14. Drogi Redaktorze Gospodarzu,

    „Dobrze, że mamy normalny rząd, wolny od obsesji, zdrowy psychicznie, daleki od paranoi, który będzie starał się konfliktów unikać, zamiast je tworzyć, dzięki czemu będzie trochę nudniej i normalnie.”

    Przedtem sporo trafnych uwag, ale i kontrowersji.

    Wygłaszając expose, Premier Tusk „gadał” (tak określa to większość opiniotwórczej prasy) przez trzy godziny. To też się i Panu nie spodobało. A dlaczego? Wg. mnie Pan Premier Tusk po kolei, tak jak to od niego wymagano (ze wszystkich stron) przedstawił to, co ważne dla kraju i ludzi. Przedstawił swoją wizje pojmowania tego, co trzeba zrobić i podał nawet parę rozwiązań. A że Polska to kraj duży i skomplikowany, to musiało potrwać zanim skończył. To, że mówił językiem zrozumiałym dla każdego, spokojnie i odpowiedzialnie, to zauważyli nieliczni. I po exposé nikt nie ział zastrzeżeń, że czegoś zapomniał.
    Zauważono natomiast, że „gadał jak Castro albo Babiuch”. Daj boże, by Castro lub Babiuch miele w swoim czasie tyle do powiedzenia w wolnym kraju. Swiat wyglądał by pewno inaczej.

    Pozdrawiam jak zwykie konskwentnie
    i serdecznie
    z Berlina

  15. Panie Jacek,

    A moze by tak Pisiory tez wygnac tam skad pochodza? Czyli na smietnik historii? Co to sie ludziom w pustych glowach legnie?

  16. @barni70
    Czy nie ma miejsca na internecie na zalozenie wlasnego bloga? Z calym szacunkiem ale nie wydaje mi sie zeby „komentarze” byly odpowiednim miejscem na przedrukowywanie tasiemcowych tekstow. Jakby niebyly interesujace!

  17. Bardzo mnie Pan premier, jak na liberała i człowieka rzekomo nowoczesnego, zaskoczył , gdy podczas spotkania z dziennikarzami po zwiedzeniu jego nowego miejsca zamieszkania (relacja TV z 24 listopada), przyznał, że wynagrodzenie odbiera w gotówce, przewozi w kieszeni do domu i przekazuje żonie. Ma co prawda konto w banku – wspólne z żoną – ale nie zna nawet numeru konta. Ta wypowiedź Pana Tuska zburzyła mój jego dotychczasowy wizerunek , człowieka obeznanego ze wszystkim (komputer, internet, telefon komórkowy, konto w banku itp.) co powinno charakteryzować współczesnego Polaka podążającego głównym nurtem życia społecznego. W mojej pracy już od dawna nikt nie wypłaca nikomu pensji gotówką, wszyscy mają konta, karty płatnicze itd.
    Oj. panie Tusk! Jakie to jeszcze niespodzianki kryje ta młodzieńcza sylwetka i niewinne, lekko zdziwione spojrzenie?

  18. Szanowny Panie Danielu,

    Tak bardzo lubie Pana wpisy, ze zaczalem ostatnio sprawdzac na „komorkowym” internecie czy nie dopisal Pan czegos nowego. To co Pan pisze zazwyczaj brzmi tak naturalnie i normalnie…

    Popieram pana Tuska rekami i nogami, nie widzac lepszej opcji na naszej politycznej scenie. Mimo to jestem swiadomy, ze duza czesc z expose to nierealne do spelnienia zyczenia-ale wiem (albo mam wiare w to) ze to co bedzie mozliwe do zrobienia-zostanie zrobiome.

    Czemu jednak nasi rodacy tak sie zawsze daja nabierac w kampaniach wyborczych-koncertach zyczen, a potem tak psiocza -przeciez nie trzeba byc geniuszem aby wiedziec ze czarodziejska rozdzka nie istnieje i wiekszosc dobrych zmian potrzebuje wiele czasu?

    Pozdrawiam goraco
    Michal

  19. @Jacek

    Komuniści! Postkomuniści! Żydzi i cykliści! Kucharze, dekarze i postateiści! To jakaś psychoza, dzielić Polskę na tych i na tamtych, zupełnie jakby to miało jakiś sens. Kto nie z nami ten wróg? Właśnie dlatego PiS przegrało wybory, bo ludzie nie chcieli patrzenia w przeszłość i dzielenia ludzi. Ludzie mieli juz dość tej psychozy i szukania/skazywania winnych. Bo nie to jest najważniejsze Panie Jacku. Przemyśl Pan, wróć.

    PS My: naród, czyli kto? Bo naród wybrał w wyborach Platformę (z rekordową frekwencją, więc chyba to naprawdę był naród, a nie sfrustrowana grupka fundamentalistów). Giertych też długo mówił o tym, że LPR reprezentuje miliony Polaków…

  20. Nie gadać, tylko działać.

  21. Nie bardzo rozumie sens zamieszczenia przez barni70 wypocin p. Thompson.
    Juz dawno nie udalo mi sie spotkac tak podlego „pseudonaukowego” zbiorowiska wyswiechtanych schematów. Byc moze powinno to byc przestroga dla wszystkich naszych polityków, ze tak widza nas „zyczliwi” polonisci z Texasu. Ciekawe co mysla niezyczliwi a jest ich zapewne wielu.

  22. „dają już o sobie znać nauczyciele, lekarze i pielęgniarki”

    Akurat premier Tusk obiecał podwyżki tym grupom zawodowym i to będzie zapewne jego pierwszy test ze sprawowanej władzy, bo strajki nauczycieli i służby zdrowia nie są za siedmioma górami i lasami tylko tuż, tuż.

  23. aleydis z 14,18

    Nie masz racji co do naszego Prezydenta.Uważam,że może być bardzo skutecznie wykorzystywany w polityce zagranicznej.Wizyta w Gruzji to potwierdziła.Wystarczyło,że Gruzini zobaczyli naszego,wyobrazili sobie,że też mogli mieć takiego i od razu się uspokoili:-).Dlatego aby zlikwidować nastroje antyprezydenckie we Francji,nasz powinien tam pojechać,parę razy pokazać się w telewizji razem z Sarkozym i efekt murowany.A przecież jest tylu prezydentów na świecie…

  24. Domyślam sie, że POLITYKA celebruje fakt, iż wreszcie ma swojego premiera, czystej krwi neoliberała, który mało, że jest ograniczony intelektualnie to ma głeboko w d…. wszelkie problemy społeczne, godność człowieka, jego wykształcenie, kulturę, ochronę zdrowia, pracy i wolność od religii. Na ten temat pisała dzisiaj bardzo mądrze Magdalena Środa w GW. Obawiam sie jednakże, że jak zwykle zostanie wymilczana, a jej przemyslenia jak ulal pasują do tego co Tusk-Jarucki pownien powiedzieć aby był poważnie słuchany. Aby człowiek stawał się obywatelem. Mało znany w Polsce filozof hiszpański, Fernando Savater w wywiadzie w tej samej gazecie na temat zaniku pojęcia obywatela powiedział „obserwujemy tendencje do wypierania obywatela nie tylko przez konsumenta , lecz także przez parafianina” On to zdefiniował z pewnościa na przykładzie Polski.
    WODNIK53. Wracając do Michnika, warto by wreszcie przeanalizować i ujawnić skutki sprowokowanej przez niego, sfingowanej afery Michnik-Rywin. Na ile afera ta zmieniła bieg wydarzeń w tym kraju, przyczyniając się do trwałej eliminacji lewicy i przy okazji klęski samego prowokatora.
    Pozdrawiam.

  25. Każdy krytykujący expose Tuska, ze za długie dodaje: a poza tym nie wspomniał o … i tu następuje lista tematów pominiętych. No to jakie było to expose? Za długie czy za krótkie? Nota bene szeroko uzupełnione w odpowiedziach na pytania posłów.
    Nie jestem „plaformersem”, ale rządowi Tuska zyczę sukcesu. W interesie własnym, jako obywatela, a także jako premię za to, ze wyzwolił nas od haniebnych rządów Jarosława K. i jego drużyny. Nareszcie inne, normalne twarze nie wykrzywione nienawiścią i podejrzliwością, nareszcie inny język. Panie Danielu – życzę zdrowia! Mam nadzieję, ze wizyta u lekarza była jedynie kontrolna.

  26. Aleydis – zgadzam się, ze prezydent Kaczyński nie powinien był jechać do Gruzji akurat w czasie, kiedy polski parlament głosuje w/s zaufania do nowego rzadu, a premier wygłasza pierwsze expose. Pusta loża prezydenta w Sejmie – żal patrzeć. To tylko dalszy ciąg afrontów wobec społeczeństwa, które wybrało nie tak, jak chcieli bracia. Nie chcę uzywać mocnych słów nt prezydenta, więc na tym skończę.

    Wodnik 53 – mnie tam Michnik na nerwy nie działa. Słucham go i czytam z zainteresowaniem, choć nie zawsze się zgadzam. Dwa dni po dyskusji o Iwaszkiewiczu spotkałem Michnika i zapytałem, dlaczego był taki surowy wobec Michnika. „Bo Tomek Łubienski mnie sprowokował” – odpowiedział. szerzej pisze o tym w felietonie w najbliższej „Polityce”.

    Barni 70 – Z artykułem prof. Ewy Thompson (w „Europie”) z Teksasu polemizowałem, gdy sie ukazał. To b. tradycyjne, archaiczne podejście, w stylu braci Kaczynskich i LPR (nie wolno krytykować własnego kraju, nie bierze sie brudów publicznie etc.) Absolutnie sie z tym artykułem nie zgadzam.

  27. Dzis przed expose podpisali premier Donald Tusk i wicepremier Pawlak deklaracji koalicyjna PO-PSL jak na demokratow przystoi, przy otwarych drzwiach, wsrod tlumu dziennikarzy i z optymizmem w oczach.

    No prosze bardzo, tak tez mozna … i bez torunskich piernikow.

    Mamy nowy rzad, ktory potrzebujemy, a nie na ktory zaslugujemy!

    Przy okazji niezle sie ubawilem nazekaniem betonow PiSu na 3 godzinne przemowienie premiera, ale trzeba byc wyrozumialym troche, gdyz byli machacze szabelka i neo-homosovieticusy nie sa zbyt kumaci jesli idzie o polityke zagraniczna, ekonomie, gospodarke i pozycje Polski w EU i globalnym swiecie. Dlatego, co poniektorzy ziewali z nudow i poPiSowiec Tomasz Dudzinski udajac aktywnac elektryczna miedzy synapsami probowal byc zabawny assocjujac Donalda z Fildelem.

    Zalosny jest PiS i resztki jego inwentarzu – historia AWSu sie powtarza.

  28. Oj, cos’em dzisiaj nie w formie.
    Straszne będy literowe, przepraszam!.

    PS: remanent z poprzedniego posta o Iwaszkiewiczu
    otago 2007-11-24 o godz. 03:22
    Aluzju poniał, ale mi się odwidziało. Bo… nie chcem ale muszem.

    Pozdrowienia
    z Berlina

  29. Szanowny Panie Redaktorze,

    ja również do expose pana Tuska podszedłem metodycznie. Po wielokrotnych doświadczeniach związanych z tym rytuałem i jego przekładaniem się na póżniejszą rzeczywistość-metodycznie całkowicie odpuściłem sobie tę latynosko-serialową torturę. Cieszę się z uratowanych trzech godzin życia. Jak Pan doskonale wie, takie wystąpienia pisze się w oparciu o różne badania społeczne,a przez to,że trzeba je „upstrzyć ” jakimiś pozoracjami konkretów , oraz z powodu,że piszą je osoby posługujące się przyciężkawą urzędnikowszczyzną- te wypracowania na temat :”Co chciałby usłyszeć naród” to zawsze straszna nuda i pędzenie wiatrów. Gdyby nie głupia przypadłość naszych ciekawskich umysłow, które uwielbiają w przerysowany sposób snuć domysły, często podszyte pustymi nadziejami- jestem pewien,że conajmniej 60% obywateli, bezbłędnie przewidziałoby co powie premier w exspose.
    Jeśli chodzi o mnie, to ze skrótów wiem to samo co Pan, a znając Tuska wiedziałem to dwa tygodnie temu. Klocki wszystkie jakich się w tej zabawie używa są znane. Sytuację w kraju , po ekspresyjnych rządach PiS-u znamy doskonale. Wasalność watykańską kraju widzimy i rozumiemy. Wartość bezwzględna naszej gospodarki,całkowicie zależnej od słabnącek koniunktury światowej, też nie jest dla nas tajemnicą. Dokładamy do tego wewnętrzną sytuację społeczno-polityczną w Polsce,i…już mogę zadać główne moje pytanie,do którego zmierzam: A CO INNEGO Z TYCH KLOCKÓW ,KTÓRE ŚWIETNIE ZNAMY MOŻNA BYŁO UŁOŻYĆ , ŻEBY SIĘ NARODOWI PRZYPODOBAĆ? Ten kto potrafiłby na dzień dzisiejszy, napisać coś innego niż premier i pomocnicy, zachowując charakter formy expose- musiałby być artystą .Proza jest jaka jest i premier to odrobił.
    Ja zamiast roztrząsać hipotetyczne wariantowości, skupiłbym się na kilku detalach natury bardziej ogólnej:
    1. Za długie przemówienia ,wygłaszają osoby niekompetentne, jest to zagadywanie rzeczywistości, średnio to wróży
    2. Tusk stoczył zawzięty bój o to żeby być premierem, żeby sprawować władzę.Proszę bardzo, czekamy na potwierdzenie pobudek premiera,które motywowały go żeby czuł się na siłach „uszczęśliwiać kraj”. Dajmy mu szansę się wykazać, poprzyjmy wszystkie jego działania, tylko niech już będzie premierem ,a nie Marcinkiewiczem.

    Pozdrawiam,Eddie

  30. Jacek sympatyk PiSu wypowiada sie dokładnie w stylu swojej partii i jej szefa. Nawet nie musiał pisać, czego jest sympatytkiem.
    A ja się cieszę na nowy rząd i trzymam za niego kciuki. Wśród wszystkich problemów jakim będzie musiał stawić czoła, obawiam się,że najgorszym będzie właśnie zneutralizowanie PiSu i jego sympatyków. Niestety!
    Wypowiedziane półgębkiem wprawdzie ale jednak słowa prezydenta, w krórych życzy nowemy rządowi powodzenia, bo powodzenie rządu to powodzenie Polski, nie robią na sympatykach PiSu wrażenia. Najważniejsze dokopać PO a potem choćby potop.
    Nie przebrnełam przez cały wpis Barni. Już kilkakrotnie spotkałam się z opinią, sympatykow PiSu zwlaszcza, ze Polacy nie powinni wypowiadać się krytycznie na temat swojego rządu na łamach prasy zagranicznej czy w ogóle zagranicą. Niby dlaczego nie? W kraju można a poza krajem nie?
    Co innego należy mowić na występach zagranicznych niż się w rzeczywistości myśli i czemu daje się wyraz w kraju? To wypowiadane tutaj opinie nigdzie poza Polskę nie docierają? Cały tem wywód na temat skolonizowanych umyslow to jakaś kompletna paranoja.
    Pozdrawiam Redaktora i podzielam Jego optymizm E.J.

  31. Cieszę się z Gospodarzem i innymi na tym blogu, że już może być normalnie, nawet nudno.
    Cześć naszych oczekiwań spełniła się.
    Cieszyłem się, że tekstem „Pozytywista czy kolaborant?” Gospodarz wróci na Parnas, gdzie jest jego miejsce, a my za nim – bo wspinanie się jest lepsze niż obecność w plastikowym dodolandzie, co nas zalewa.
    Narkotyk bieżącej polityki okazuje się jednak silniejszy.
    To może puśćmy swobodnie wodze fantazji.
    Skoro były minister ON rządu Jego Oczywistości – Radek Sikorski został u Tuska ministrem od Zagranicy, to może pomarzmy o jeszcze jedym transferze.
    Musi być dużo dobrej woli w PiS, żeby dali DYSPENSĘ oraz spojrzenia PONAD KOALICJĘ – w tandemie Tusk-Pawlak.
    Chociaż z PiS-u po kongresie może ostać się kanapa b. PC, bez Dorna i pozostałych „DYSYDENTÓW”. Ta większość bez Jego Oczywistości, pod inną nazwą (prawa patentowe do nazwy zapewne ma JK) – może zgodzić się na to, o czym ja sobie marzę.
    A marzy mi się Pani Gęsicka na tym samym stanowisku, co zajmowała do tej pory.
    Z czasem Tusk zrobiłby ją WICEPREMIEREM, bo jest aż tak dobra.
    Byłaby przeciwwagą dla Pawlaka, bo On juz zaczyna wchodzić na poziom nieomylnego speca od gospodarki. Ktoś trzeżwy, ze znajomością machiny biurokratycznej styku Unia-Polska, mógłby go na Ziemię sprowadzać.
    Bo szanowni blogowicze jesteśmy już w UNII!
    Flagi unijne wszędzie łopocą.
    Czy ktoś to zauważa?
    A Unia to BIUROKRACJA do n-tej potęgi!
    Dyrektywy, formuły, procedury, terminy, itd.
    Gęsicka jest w tym mistrzynią.
    Dobry był też Sławomir Pietras, ale On był chyba jeszcze przez SLD namaszczony, więc złe fluidy rozwiewa.
    Gęsicka czuje tę całą biurokrację, nie traci głównego kierunku i ma siłę woli do realizacji ustaleń.
    Ona to wszystko wie, rozumie i ma „jaja”, chociaż jest kobietą.
    Słuchając jej dziesiejszego wystąpienia w Sejmie, umocniłem sie tylko w swoich poglądach.
    Żal, że dla dobra nas wszystkich (i zasobności naszych porfeli) nie może być w rządzie Tuska.
    Podziały plemienne nadal obowiązują. Poza tym, Jego Oczywistość nie może pozwolić, żeby taka karta atutowa była w talii Tuska.
    Gdzie tu racja stanu, myślenie propaństwowe?
    Rozumiem, że z Sikorskim tak miało być jak jest. Albo tę grę na Sikorskiego Kaczyńscy prowadzili świadomie – wówczas czapki z głów, albo dali się podprowadzić. Bo to że R.Sikorski podbijał żadania wobec amerykanów, to przecież było ustalone, o czym Gospodarz zapewne wie albo to wyczuwa. Skoro R.Sikorski przeszedł suchą nogą z IV RP do RP-beznumerowej, to tak miało być. Tak życzył sobie Wielki Brat zza Wielkiej Wody.
    Trochę za mało pracy włożył R. Sikorski w zajęcie pozycji, którą osiągnął, ale trochę stylu ma.
    Tusk dla niego za miękki, więc będzie parę wpadek. Tak musi być, byle interesy kraju na tym nie ucierpiały. Zresztą każdy inny minister po Pani Fotydze będzie superminstrem.
    Ale Gęsickiej żal.
    Gospodarzu!
    Zalobbujmy za Gęsicką!
    Przynajmniej spróbujmy.

  32. Owal40 17:42
    Doskonały pomysł! Niech jeździ jak najwięcej. W Polsce będzie łagodził dzięki nieobecności, na obczyznach wręcz przeciwnie. Tyle pieczeni przy jednym ogniu. Jesteś genialny.
    Pełna podziwu, Haneczka.

  33. Jacek
    nie jestem zainteresowana – przypuszczam że inni też nie ? – Twoją
    paranoją. Możesz nam oszczędzić? I tak po pierwszych dwóch zdaniach
    przestaję czytać.

  34. A moim zdaniem paplanina Tuska była bez sensu. Dla każdego coś miłego i jeszcze niższe podatki. Czyżby nie zauważył, że wybory już się odbyły? Drugi raz ich już nie wygra jeżeli będzie nas uważał za idiotów, którym można wmówić wszystko. Do roboty Donald!

  35. Akurat Dante Twój komentarz był ostatni, i do niego chciałem nawiązać. To jest przepotworny upadek intelektualny czołówki PiSu. Kaczyński usuwa ze swojego grona ludzi, z którymi można się nie zgadzać, ale człowiek musi szanować. Tymczasem przy dworze zaczynają królować intelektualne miernoty typu Gosiu, Putra, Brudziński, Karski i mój „ulubieniec” Szczygło. Z tych „większych” pozostał właściwie tylko Lipiński. To jest taka żenada słuchać tych panów, że aż strach.

  36. Expose Premiera D. Tuska może było za długie, bez konkretnych liczb i terminów, ale wykazało jak dużo problemów jest zagmatwanych i nierozwiązanych. Co akapit to węzeł gordyjski i Premier nie obiecywał jak poprzednicy 3 miliony mieszkań, które jeszcze długo będą mitem. Jeżeli chodzi o liczby to uchwalenie budżetu na 2008 rok będzie wymagało karkołomnych i drastycznych przeróbek tylko dlatego, że min; mając na uwadze całkowite wykorzystanie środków unijnych za lata 2004 – 2006 oraz dopływ kilkudziesięciu miliardów PLN z programów europejskich z perspektywy 2007 -2013. Będzie to nie lada wyczyn mając na uwadze wejście za kilka do strefy € wg ściśle określonych kryteriów np: deficyt budżetowy nie wyższy niż 3 % PKB i itd.. . Wywody takie zawsze są nudne i rozeznanie po poprzednikach nowy rząd ma chyba zerowe, a pewniaki to liczba porannych zatrzymań, specjalistyczno-szczegółowe opracowanie przez biuro informacji rządowej nieskończenie dużo krytycznych antypisowskich artykułów i tytułów, a także na odchodne pocisk w kancelarii Premiera. Każdy poseł miał wcześniej dostarczony tekst expose, a Premier J. Kaczyński mówił z pamięci i zagraniczni dziennikarze zapamiętali do dzisiaj tylko liczbę nie oddanych mieszkań tj. nadal 3 mln ( minus może 10 % ) i nie zauważyli nawet jak zanikła IV RP, a Premier D. Tusk w zagranicznych mediach odbierany jest pozytywnie. Nieobecność Prezydenta na expose bez komentarza, Gruzja to nie Ukraina. Na początek uległość rządu wobec pałacu w sprawach zagranicznych może jest dobrą taktyką, ale na przyszłość to gorset i nijakość.
    PS. Nudno chyba nie będzie i zaczynają funkcjonować już pary dyskutantów np. J. Pitera i N. Rokita, para profesorska ( kulturalnie kompromisowa ) J. Senyszyn i S. Niesiołowski i komentarze L. Millera, wywody w TV Trwam wojownika A. Macierewicza, a S. Majewski zawsze coś wymyśli.

  37. Kwant, godz. 15:37.

    Jest nadzieja. Największe „nadwyrężenie” logicznych (ludzkich!) relacji pracodawca-pracownik w niemałej części jest już za nami dzięki otwarciu granic.

    Gdy wyjedzie z kraju jeszcze ze dwa miliony pracowników okaże się że zarządzanie to bardziej skomplikowana sztuka, niż się wydawało przy „ślizganiu po wierzchu fal na morzu bezrobocia”…

    Jest na naszym rynku trochę pomocnych lektur, choćby „Inteligencja emocjonalna w organizacji i zarządzaniu” Roberta K. Coopera i Aymana Sawafa (Studio Emka, w księgarniach chyba nieobecne, ale w którejś internetowej koleżanka znalazła).

  38. Diaspora jest czujna (Albo – nie)

    Szanowny Panie Gospodarzu – 24.11., godz. 18:12. Wyjatkowo szybka reakcja na wpis berni70 – 24.11., godz. 14:46, nie do wiary jaka szybka(?) i nawet Pan polemizowal. No no, nigdy nie zaszkodzi, i co pani prof. zmienila zdanie co do prania wszystkich brudow? Tak sie sklada (zbieg okolicznosci), ze to akurat da sie moze sprawdzic.

    F.S. von/od Diasporski

  39. Jasny gwint 18.02
    Stwierdzenie że obywatela wypiera konsument i parafianin to trafienie w sedno, ale nie wiem czy dotyczy wyłącznie Polski.

    Natomiast bezceremonialne przedrukowywanie cudzych elukubracji przez barniego 70 powinno być przez admina natychmiast usuwane. To nie jest poletko barniego 70 i on tu nie rządzi.
    Bardzo celowe natomiast byłoby przedrukowanie przez D.P. wydrukowanego kiedyś w Polityce fenomenalnego wręcz felietonu Jarzego Pilcha, w którym ocenił on intelekt i publikacje redaktora Paliwody.
    Muślalem że Paliwoda po tej recenzji palnie sobie w łeb ( jak zrobił by każdy honorowy dziennikarz) ale on tylko zamilkł na pare lat i znowu wydala z siebie drukiem jakąś breję umysłową. Dajmy sobie więc na luz i nie karmmy dłużej trolla barniego 70 !

  40. TAk a propos wszelkich zmian

    THis is a story about four people named Everybody, Somebody,
    Anybody and Nobody.

    There was an important job to be done
    and Everbody was sure that Somebody would do it
    Anybody could have done it, but Nobody did it.

    Somebody got angry about that,
    because it was Everybody’s job.
    Everybody thought Anybody could do it,
    but Nobody realized that Everybody would not do it .
    It ended up that Everybody blamed Somebody
    when Nobody did what Anybody could have done!!!!

    W dowolnym raczej tlumaczeniu wyglada to tak

    Jest to opowiadanie o czterech osobach nazywanych tu:
    KAZDY, KTOS, KTOKOLWIEK i NIKT.

    Pewnego razu należało wykonać ważną pracę
    i KAZDY był przekonany że KTOS tę pracę,
    ktćrą KTOKOLWIEK również mógł zrobić – wykona,
    ale nie zrobił jej NIKT.

    KTOS rozzlościł się tym bardzo ponieważ praca ta należała do obowiązków KAZDEGO.
    KAZDY był przekonany że zrobi to KTOKOLWIEK
    ale NIKT nie uzmysłowił sobie że KAZDY tę pracę zignoruje.
    Skończyło się na tym że KAZDY KOGOS obwiniał za sytuację
    w ktćrej NIKT nie zrobił tego co mógł zrobić KTOKOLWIEK !!!!

    Mam nadzieje ze obecnemu rzadowi choc w czesci uda sie zrealizowac swe zamierzenia, bo maja to co jest fundamentalne przy kazdych tworczych zmianach.
    A Wedlug Amerykanow jest to

    FAITH WIARE ze sie uda
    FOCUS skoncentrownie sie na celu
    PERSEVERANCE Wytrwalosc
    KINDNESS uprzejmosc

  41. jasny gwint pisze:
    2007-11-24 o godz. 18:02

    „Domyślam sie, że POLITYKA celebruje fakt, iż wreszcie ma swojego premiera, czystej krwi neoliberała, który mało, że jest ograniczony intelektualnie to ma głeboko w d…. wszelkie problemy społeczne, godność człowieka, jego wykształcenie, kulturę, ochronę zdrowia, pracy i wolność od religii. ”
    Nie wiem po co piszesz ten stek nonsensów? Mogę zrozumiec że nie lubisz Tuska, ale to nie powód żeby pisać nieprawdę

  42. Panie Danielu

    Całe życie uczono mnie racjonalnej kalkulacji i wyrzeczenia się chwilowych zaspokojeń.Przedstawiano to jako inwestycję (w moim przypadku los pokazał trafność tego rozwiązania)
    Zapisy w książeczce oszczędnościowej, a nie zawartość wózka w sklepie były prawdziwymi oznakami rozsądku i godziwego życia. Przyzwyczaiłam się do obietnic kolejnych rządów i godziłam się na „odraczaną zapłatę”
    Jeśli Tuskowi nie powiedzie się wykonanie tej swoistej ,wyborczej umowy społecznej….no cóż-jestem przyzwyczajona radzić sobie sama.Zabraknie mi satysfakcji z tego, że ci, którzy zaangażowali się w ten wybór nie będą mogli powiedzięć, że warto było, że się opłaciło. Zostanie mi radość ze zmiany rządu i osąd w kategoriach estetycznych .
    Nadzieja to też jakaś wartość.
    Ponadto:
    W tle – ZAWSZE czają się wydarzenia nieprzewidywalne, w przestrzeni ponadterytorialnej, nie podlegające racjonalnej kontroli. Czy przyszłość kiedykolwiek była królestwem pewności?
    Czy może być gorzej niż było?
    Pozdrawiam Halszka

  43. Teresa Stachurska,22:13
    Też tak myślałem, gdy zaczęło brakować ludzi w budownictwie. Nic z tego, nie przeniosło się na dziedziny, nazwijmy to ” wymagające zasobów intelektualnych”. Raczej potrzeba ludzi do sprzedaży bezpośredniej, hydraulików, szklarzy, itp. Mało tego, wysokie podatki optują raczej za ściąganiem pracowników zza wschodniej granicy i utrzymaniem płacowego status quo kosztem rodzimych pracowników.
    A z expose wynika, że podatku liniowego nie będzie. Podatku Belki też raczej nie zniosą. Obietnice zaczynają się rozmywać już na starcie. Pewnie, że nie jest to wina PO, bo wiadomo, że będzie się „krzywił” PSL, zawetuje prezydent, a kropkę nad „i” postawi LiD, choć nie wiem w imię czego – przecież to partia bezideowa.
    Dziękuję za podanie lektury. Skorzystam, bo mnie to interesuje.

  44. @maciek g 2007-11-24 o godz. 22:52

    do

    @jasny gwint 2007-11-24 o godz. 18:02

    „( … ) Nie wiem po co piszesz ten stek nonsensów? ( … )”.

    Po co, tego nawet jasny gwint nie wie, ale dlaczego, co jest tego powodem to chyba tak … jasny gwint nadużył z gwinta.

    To chyba kiedyś się skończy i wtedy będziemy mogli z jasnym gwintem trzeźwo podyskutować … już się na to cieszę!

  45. Mam szczere watpliwosci ,czy aby niejaki „Barni” wie o czym pisze. Juz nie bede sie rozwodzil o „kolonialnej” czy „postkoloniaklnej” mentalnosci rodakow tylko o roli Kaczynskich i ich srodowiska w ciagu ostatanich 12 lat. Dwa strwierdzenia budza moj protest:

    1. Ta hybryda o nazwie PiS jaka stworzyli Kaczynscy
    NIE JEST ZADNA CHRZESCIJANSKA DEMOKRACJA……!!!

    Ma sie nijak do tak masowych i odnoszacych po wojnie sukcecy partii CDU/CSU w Niemczech oraz chadecji we Wloszech – obie te partie byly glownymi autorami czy akuszerami „cudow gospodarczych” w swoich krajach a do ich obrazu to juz bardziej pasuje wczorajsza retoryka Tuska. Otoz Chdecja Wloska nie raz rzadzila po spolu z socjalistami A NAWER POJEDYNCZYMI KOMUNISTAMI. Byla to partia do bolu koncyliacyjna i pragmatyczna a po 30 latach nieco za bardzo sie skorumpowala, choc zaslug nikt jej nie odnbierze.
    Sukces CDU Adenauera i Erchardta po roku 1950 jest bezdyskusyjny dlatego ,ze hodowanie plemiennych fobii pozostawila ona regionalnej bawarskiej CSU mniejakiego Straussa a sma zabrala sie z montowanie wspolnoty atlantyckiej oraz bliskich stosunkow z Francja.

    Wiecej powiem, 4 z pieciu ojscow-zalozycieli Wspolnoty Wegal i Stali z R. Shumanem na czele to byli politycy o ORIENTACJI CHADECKIEJ w ktorych nijak nie rozpoznakje cienia tej ksenofobii i zasciankowosi co u Kaczynskich. Etycha chrzescijanska jest UNIWERSALNA a nie „nadwislanaka”. Czegos takiego jak srodowisko RM to nie wymyslono NIGDZIE indziej w Europie wlacznie z zapyzialymi prowincjami francuskim .

    2. Twierdzenie,ze jakoby kaczynski „pierwszy raz wyartykuowali polskie interesy narodowe w Europie” jast nie mniej balamutne !!! ONI WYLACZNIE ARTYKULOWALI SWOJE ZASCIANKOWE FOBIE poczynajac od wojenki z prywatnym tabloidem, przez co JASNIE PAN PREZIO nie pojechal na kolejny szczyt Weimarski konczac na wyczynach min Fotygi majacej elementarne klopoty z proceduramu MSZ-tu oraz protokolem dyplomatycznym i jeszcze wciskajacych jak choremu jajko , ze przyjecie Karty Praw zagrozi polskim ziemiom Zachodnim, ktora nie rozumie co tak naprawde i gdzie wynegojowala. No i te nieustajace, zenujace szopki lustacyjne – nieustajace pieniactwo i polowania z nagonka … juz byl najwyzszy czas z tym konczyc!!! Jak pomysle, jakie elementy identyfikacji „nowego gracza” na scenie europejskiej kreslili do niedawna nam „milosiernie rzadzacy” to mnie ciarki przechodza. Mentalnosc niezbyt zdolnego, rozkapryszonego, nastawionego rewindykacyjnie a przy tym zakompleskinego ….bachora … bo z jakakolwiek dojrzaloscia to ostatanie dwa lata nie mialy NIC WSPOLNEGO.
    BYLY OPRESYJNE I SCHIZOFRENICZNE.
    I to niezaleznie od marginalnej w koncu roli w tym czasie Michnika, Bartoszewskiego czy Geremka.
    Jesli kaczynscy choc przez chwile pomysleli ,ze reprezentuja rzeczywiste polskie narodowe interesy to powiedzialbym ,ze maja nazbyt dobre samopoczucie.
    Niezaleznie co oni sami o tym sadza oni kompromitowali na zewnatrz Polske i deprecjonowali jej interesy.

  46. Owal, Haneczka,
    może wynajmować za odpowiednią opłatą? Zawsze by się coś zwróciło…

  47. Jerry – widac ze daleko mieszkasz od Polski, i chyba niewiele o niej wiesz. Numer konta bankowego sklada sie z 26 (slownie dwadziescia szesc ) cyfr, a moze w innych bankach i jeszcze wiecej. Zwyczajem jest ze wyplate dostaje sie do reki, a nie na konto.

  48. …bywa i tak…wczorajsze wybory federalne w Australii…

    ” Howard, who had won four consecutive elections and held power for 11 years, conceded his government had lost power in front of a crowd of supporters in Sydney late on Saturday, saying he took full personal responsibility for the defeat.

    „This is a great democracy and I want to wish Mr Rudd well,” Howard said. „We bequeath to him a nation that is stronger and prouder and more prosperous than it was 11-1/2 years ago.” „

  49. Barni70.
    Dziekuje za podniesienie poziomu wypowiedzi do komentarzy
    Redaktora Passenta.
    Zaczynam sie czuc jak w salonie Obiadow Czwartkowych.
    Przy tym poziomie wymiany mozemy stac sie rownie cywilizowanym krajem
    co Belgia czy Finlandia.

  50. Neoliberalowie Miltona Friedmana obcieli bogatym podatki
    i zadluzyli reszte amerykanskich obywateli na pokolenia.
    Nie tedy droga.
    Caly majatek narodowy ameryki jest juz praktycznie sprzedany
    albo zastawiony.
    Zyski pozostajace w kraju ida tylko na splaty odsetek
    od kolejno zaciaganych dlugow.

  51. Panie Jacku, tak Pan przesiąkł nienawiścią do wszystkiego ,co jest inne niż myśl Waszego guru ,że potrzebny jest Panu odpoczynek. Jest Pan przypadkiem klinicznym, aczkolwiek nie jedynym.Ja chcę żyć w kraju, który mieni się krajem katolickim, w spokoju . Proponuję sięgnąć do Norwida postrzegającego nasz kraj jako taki, gdzie ludzie „mają tak za tak,a nie za nie”. No i gdzie te zasady w PiSie ?

  52. Ob.Redaktorze,
    czytam właśnie „Legendę Europy” Kuncewicza -świetna,polecam-i ta lektura ,co zaskakujące,kapitalnie opisuje współczesną Polskę w mikro-skali.Analogie nasuwają się mimowolnie i nachalnie.Pozdrowienia

  53. Szanowny Gospodarzu Blogu !
    Wywołany do „tablicy” oświadczam, że mi też AM nie działa na nerwy. Przeciwnie – uznaję Jego ogromne zasługi w poszerzaniu w naszym kraju przestrzeni wolności, demokracji, swobody wypowiedzi, praw człowieka.
    Ale z Jego anty-komunizmu obecnie nic twórczego nie wynika. Jest on – antykomunizm AM – walką jaką toczył Rambo III lub IV z „imperium zła”. Wracał ciągle do Afganistanu „gonić bolszewika” – a w zasadzie gonił cienie. Stał się Rambo (ale i AM) niewolnikiem swych przekonań, swoich figur i prezentacji osobowych, swoich aksjomatów. W przypadku osiłka – Stalone jest to zrozumiałe. Ale subtelny intelektualista, bojownik o prawdę i wolność jakim jest dla Polski, dla jej historii najnowszej, dla jej kultury, A.Michnik nie powinien pozwalać sobie na tak jednoznaczne i tak ostracyjne stanowiska – wobec „Innego”. Występuje jako patriarcha i przy tym „sekciarz”. W ogóle AM od kilku lat – nie wiem czy z tytułu „wiary” w swą „gwiazdę”, czy pod wpływem serwilistycznych akolitów czy na wskutek pewnych (nie znanych mi) cech charakteru staje sie z jednej strony reprezentantem polskiej racji „romantycznej”, irracjonalnej, emocjonalno-afektywnie opisującej rzeczywistość, a z drugiej – patriarchalno-sekciarskim „guru”.
    W ogóle w Polsce za mało jest „obywatelskości”, a za dużo – jak wcześniej cytując F.Savatera stwierdza „jasny gwint” – parafianina, ja bym jeszcze dodał – patriarchalizmu.
    Tylko tyle. Pozdrawiam serdecznie.
    WODNIK53

  54. KOJaK Moguncjusz. 00.12. Narazie rzucasz inwektywami, wobec czego wszelkie zapowiedzi duskusji sa bezsensowne.

  55. Mam kilka pytań do lewicowych jakoby blogerów i do gospodarza. Po pierwsze dlaczego nikt z was nie protestuje przeciwko wyborowi Miodowicza do Komisji Sejmowej d/s służb specjalnych? Przełknęliście marginalizację PiSu w tej komisji, co doprowadzi do pozbawienia 5 mln Polaków głosujących na tę partię kontroli działań rządzących. Nie chcecie Macierewicza. To rozumiem. Tylko w jakim kraju wybiera się tylko wygodnych polityków do takiej komisji? To nie jest stolik w „Czytelniku” do dyskutowania w podobnycm tonie przy kawie i koniaczku. W jakim kraju o wyborze czlonka komisji z partii opozycyjnej decyduje partia rządząca?
    Wrómy do Miodowicza…
    Jeśli człowiek, który użył prowokacji (Jarucka) i służb do zniszczenia kandydatury Cimoszewicza w wyborach zostaje nagrodzony po paru latach przez PO miejscem w kluczowej komisji, to powinno się podnieśc larum wyborców lewicowych. Dlaczego zatem nie protestujecie? Dlaczego chowacie głowy w piasek? Przecież to Miodowicz „waszego” człowieka z Puszczy Białowieskiej zmarginalizował. Czy Kamiński z Ziobro użyli takiej prowokacji wobec kogokolwiek? Jak było trzeba to nawet zaatakowali własnych ministrów. Sprawa Blidy czy Sawickiej to kompletnie inne bajki korupcyjne.
    Jesli nuda i brak komentarzy krytycznych dotyczących działań rządu Tuska i jego ministrów ma stac sie dominantą waszych zachowań to znaczy, że chcecie wyłączyc myslenie i poddac się nowemu panu. Buntujecie się przeciwko Kaczyńskim, a Miodowiczom oddajecie pole do „popisu”… W niedalekiej przyszłości PiS zagłosuje razem z LiDem przeciw warcholstwu PO/PSL i to dopiero będzie prawdziwa rewolucja w tym kraju.

  56. Regionalny drobny komentarz ;
    Joachim Brudziński wykrzyczał oburzenie u Moniki Olejnik ,iż nowa władza faxem odwołała dyr.Uzdrowiska Świnoujscie .Oczywiście (ulubione pisowskie ), nie wspomniał o tym,że porzedniczkę tego odwołanego, pisowczyki faxem odwołali po 21 latach ,dobrze ocenianej pracy.
    Jakież to pisowskie.

  57. Halszka31/3,

    „Czy może być gorzej?”. Na sąsiednim blogu, u Owczarka, jest tak:

    emi pisze:

    2007-11-24 o godz. 18:23
    A tak poza tym
    uśmiechnij się, jutro będzie gorzej :-), :-), :-).

    Pozdrawiam, Teresa

  58. Nudno? – dobrze, mam propozycje dla p. Daniela.
    Lokalizm, lokalizm i jeszcze raz lokalizm.
    Dla rzadzacych (kazdego odcienia) Unia to: Niemcy, Francja, Anglia, Irlandia – czasem Wlochy. Swiat to: Rosja i Wielki Brat (US). No jak ma sie zdarzyc jakis „cud gospodarczy” jesli politycy, w czasie globalnej gospodarki mysla w ten sposob? Aby nie byc goloslownym przyklady: Mam przed soba dluuuuga (ale mikroskopijnie czesciowa) liste produktow Made in Germany, ktore sa wytwarzane w … Chinach, a sprzedawane w Polsce jako wyrob niemiecki. To po co handlowac z posrednikiem? Skad wiem? Jestem (zyje) w Azji pd-wschodniej od ladnych paru lat. Tutaj sam zalozylem swoj interes. Dlaczego o tym mowie? Otoz obecnosc Polski w tym najwazniejszym regionie swiata jest praktycznie zadna. Jadac przez Szanghaj mozna spotkac reklamy nawet Slowakow czy Wegrow – polskiej nigdy. Tydzien temy bylem na konferencji gospodarczej w Hong Kong. Informatycy z Estonii (!!!) mieli swoja promocje (za rzadowe pieniadze). Polakow null. Czyli zero. A przeciez sam tylko UW wystarczy za dwie Estonie. W Koreii (skad pisze) jest wiadomo tylko o Walesie i Szopenie. W Japonii to tylko Szopen. W Taiwanie nie wiedza co to Polska. O Chinach nie wspomne. Przypomne definicje Chin „najwiejsza fabryka swiata”. Tutaj (w tym regionie) jest gospodarcza przyszlosc – przez najblizsze dziesieciolecia (dodac Indie i mamy wszystko). Niemcy o tym wiedza, Amerykanie – oczywiscie. Tylko polska gospodarka jakos nie. Male Czechy potrafia zrobic sobie festiwal w Seoul (zarcie/piwo + duzo biznesu) – Polska dyplomacja nie potrafi wypromowac nic. I tutaj slowo klucz „dyplomacja”. Jesli bedzie nudno w polityce (daj Boze) pan p. Danielu nie powinien sie obawiac o bezrobocie. Z p. doswiadczeniem powinien p. wiecej pisac, ze przyszlosc polskiej gospodarki to nie lokalizm, ale caly swiat (a gospodarka bez wsparcia politycznego ma ciezko). Jest psia rola ambasadorow promowac polskie interesy gospodarcze a nie tylko Szopen and company. Szopen sie sam obroni. Przedsiebiorcy bez wsparcia rzadu – niekoniecznie. Gdy senator amerykanski przyjezdza do Pekinu to ma ze soba doradce, sekretarke i dwudziestu biznesmenow.
    Chodzi o to, ze nasi dyplomaci w Azji nie robia NIC. Sam, na wlasne oczy widziale posla poprzedniej kadencji, ktory na oficjalnym przyjeciu w jednym z tych krajow – ku mojej usiesze, ze widze klowna, i zdumieniu tubylcow (o czym on k… mowi – zapytal jeden Japonczyk) – rozprawial o martyrologii narodu Polskiego zamiast o wysokich technologiach. Przyszlosc UE jest coraz bardziej powiazana z dalekim wschodem. Dlaczego polscy politycy tego nie rozumieja? Zawsze musimy byc na koncu?
    Na szczescie juz p. nie musi komentowac Lepperow i tym podobnych geniuszy. Jest pan swiatowcem – czekamy na temtay „polska mysl, polski talent, polska pracowitosc w calym swiecie – i jak pomoz rzadzacym, aby z tego skorzystali dla dobra kraju” (nie lokalizmy). Oto zadanie domowe (przepraszam, kiedys bylem nauczycielem).
    Pozdrawiam.

  59. Na pewnym blogu natknąłem się na ciekawy tekst.
    http://www.newsweek.pl/blogi/blog.asp?AutorBloga=e_isakiewicz
    Tekst nosi tytuł „Głupawka” i wiele mówi o tym jak stać się pozytywnym bohaterem mediów. Tak się składa, że bohater jest sam dziennikarzem i w 2004 r. rzeczywiście brał udział w niezłym przekręcie dotyczącym Gazety Polskiej. Potem zasłynął z świadczenia usług polegających na publikowaniu przecieków na rzecz jedynie słusznej partii działającej w ostatnich 2 latach. Przecieki były wymierzone w opozycję. Teraz stał się męczennikiem i symbolem walki o niezależność mediów. A wszystko przez głupi przepis, który na tym blogu był prawniczo komentowany kilka postów temu. Dlatego bardzo ucieszyła mnie zapowiedź powstania eksperckiej grupy wyłapującej i likwidującej nieżyciowe i utrudniające funkcjonowanie wielu instytucji przepisy prawa. Myślę, że rolą dziennikarzy byłoby przypominać o tej obietnicy Tuskowi, bo sprawa likwidacji nieżyciowych przepisów jest kluczowa w sprawnym funkcjonowaniu Państwa.

  60. Kwant,

    LEWIATAN jest zdania, że ciąg dalszy nastąpi: http://wiadomosci.onet.pl/1451804,2677,kioskart.html . Jak Pan sądzi?
    Pozdrawiam, Teresa

  61. Czyżby spełniało się marzenie
    / http://normalman.blox.pl/2007/11/NORMALMAN-ODCINEK-006-o-helwecjo.html /
    pewnego normalnego człowieka?

    🙂

    Ukłony dla Gospodarza blogu.

  62. Tusk zarobił u mnie pierwszy minus-chce kupić psa w kontekście z kotem Alikiem Jarosława Kaczyńskiego. Taka grożba wobec zupełnie niewinnego stworzenia , w dodatku po przejściach/ uratowany przez J.K. po ciężkim wypadku na drodze/ jest obrzydliwa nawet jako żart.A jeśli zdeprawowana młodzież to „kupi”?

    „Za tego biednego kota” -zwrócę uwagę ,że Tusk jak dotychczasowi premierzy i inni, zadeklarował,że:BIERZE CAŁĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA PRZYSZŁE POCZYNANIA.
    i jak poprzednicy ani się nie zająknął JAKĄ? Bo to ,że może przepaść w następnych wyborach, jeśli zawali, to jego deklarowanie jest zbędną łaskawością.Dla mnie takie podniosłe deklaracje ,za którymi nic nie stoi -to kpienie z wyborców.

    Pozdrawiam, Eddie,warunkowy wyborca PO

  63. „Oby bylo nudno’ , plonne nadzieje. Jest tyle do zrobienia , ze nudno nie moze byc. Chyba ,ze skonczy sie na gadaniu jak zwykle.

  64. Polska Winkelriedem narodów

    Ocena nowego rządu dokonana przez Pana Passenta mieści się w konwencji politycznej poprawności.
    Wyraża on nadzieję na normalność i zdrowie psychiczne jego członków.
    O ile wiem, zaświadczeń lekarskich żaden z nich nie ma na okoliczność zdrowia psychicznego, a za normalne traktują wszystko to co liberalne.
    Ciekawe skąd te skłonności do liberalizmu u lewicowego , wydaje się , Pana Daniela.
    Przecież żadna władza o ile mi wiadomo, nie ograniczała jego swobód i wolności obywatelskich.
    Ciągle się twórczo rozwijał.
    Widać na stare lata, miast twardnieć,zmiękło mu serce na widok ogromnych rzesz uwolnionych Polaków.
    To bardzo humanitarne myśleć nie tylko o sobie ale również o innych.
    A może kieruje nim prozaiczna chuć, tak typowa dla wszystkich posiadaczy, a niezbyt zgodna ze staropolskim zawołaniem:”Nie pieniędzy nam trzeba, waszmościowie, a chuci szlachetnej”.
    Ciągle jednak nie wiem co Mu bardziej w duszy gra,chuć szlachetna czy pożądanie?
    Niby to w końcu jego osobista sprawa do czego ma pełne prawo.
    Mimo to, ja jako baranek boży, prowadzony na postronku wolności,pluralizmu i demokracji, bardzo chciałbym wiedzieć czy za podmiot strzyżenia będę służył, czy do wyższych celów jestem przeznaczonym?
    Ostatecznie mam prawo oczekiwać, od drugiego po Rakowskim umyśle,diagnozy moich perspektyw.
    Na co, odpowie mni zapewne słowami Kazimierza Przerwy-Tetmajera, że ” każdy jest kowalem swego losu”, za co z góry i awansem dziękuję.
    Jakoś tak dziwnie się składa, że życie nauczyło mnie sceptycyzmu, krytycyzmu i dystansu,a przecież ufnym byłem niczym piękne dziecię niebogie.
    W końcu nie wypada bym jako stary chłop wąsaty wierzył w sny, zabobon i gusła, toć to kościół nawet zabrania.
    W ten sposób głęboko rozdarty wewnętrznie muszę borykać się z meandrami Scylli i Charybdy w nadziei, iż wybiorę właściwą drogę.
    Z takim też niespełnionym zamysłem przyholendrowałem na tę platformę mając cichą i ukrytą nadzieję, na odnalezienie tej właściwej drogi, co będzie celem prozaicznie prostym, w cieniu umysłów światłych i wielkich.
    Passentowa wiara,nadzieja i miłość, jest dzisiaj stanem , wyższej użyteczności publicznej na centro-prawicy oraz rzadko spotykanym na zdegradowanej lewicy.
    Wartości te skażone pieniędzmi pozbawione zostały swoistego dziewictwa, szlachetności i nieodrodnego esprit.
    Brak tego ducha, odwagi i nonkonformizmu, pozbawia nas nie tylko błyskotliwości politycznej ale i spóźnia riposty, zgodnie z ładnym francuskim powiedzonkiem, esprit descalier.
    Optymizm jest niezwykle ważnym stanem ducha w realizacji założonych i zamierzonych przedsięwzięć.
    Jednak nie może być on abstrakcyjnym stanem budowanym na jednym zdarzeniu czy fakcie.
    Dzisiaj z perspektywy czasu widać wyraźnie, że dla przykładu, obalenie muru berlińskiego witano wręcz entuzjastycznie.
    Obecnie stosunek do tego wydarzenia samych zainteresowanych zarówno z kierunku Ost jak i West budzi coraz mniej pozytywnych emocji.
    Podobnie u nas, nie wydaje się zbyt uzasadnionym, budowanie optymizmu na utworzeniu rządu siły społecznej, która już kierowała tym krajem z miernymi efektami, delikatnie rzecz nazywając, i w rezultacie musiała odejść swego czasu.
    Jej powrót oznacza kontynuację tego co już było i zostało społecznie negatywnie zweryfikowane.
    Zatem infantylne pokrzykiwanie „umarł król, niech żyje król”, można przypuszczać, jest wysoce niestosownym.
    Dla jasności sprawy nie jestem fanem ani PiS-u, ani też Platformy Obywatelskiej.
    Właściwie przyznam,że nie bardzo jest mi zrozumiała głęboka nienawiść między tak bardzo jednorodnymi politycznie ugrupowaniami.
    W najwyższym stopniu prawicowymi,liberalnymi,antykomunistycznymi i klerykalnymi.
    Na dobrą sprawę można by uznać,że stanowią one swoje zwierciadlane odbicie.
    Jest takie dość powszechnie znane zjawisko okresowej nienawiści córek, poszukujących swojej tożsamości,drogą negacji bardzo podobnych matek.
    Z wiekiem ta dziecięco-dziewczęca choroba mija bezpowrotnie.
    Zakończenie tego procesu autoidentyfikacji prowadzi do świadomości nieuchronnych związków genetycznych będących rezultatem zjawiska zwanego crossing over.
    Chodzi jednak o to, żeby wzmiankowane „mieszanie” nie było zbyt bliskie prowadząc do ujawniania się genów patologicznych.
    I być może tutaj tkwi zasadnicza niechęć do mariażu obu ugrupowań by nie spłodzić mongoloidalnego monstrum z duszą homosovieticus.
    Połączenie ognia z wodą, czyli Polski Solidarnej z Polską Liberalną mogłoby przynieść zupełnie nieoczekiwane efekty.
    Część polemistów pokłada nadzieję w haśle”Gospodarka liberalna-polityka społeczna solidarna”.
    Takie myślenie zakłada prywatne wytwarzanie i społeczne dzielenie uzyskanego produktu dodatkowego.
    A któryż to kapitalista pójdzie na takie dictum?
    Stąd nie bez kozery jest gremialne wołanie, jak najmniej państwa,jak najwięcej wolności, oczywiście dla kapitalistów.
    A co dla biedaków, których nie obroni ani państwo ani kapitał?
    Ano trzygodzinne opowiadanie dyrdymałów,by zaufali i uwierzyli.
    Źródło tych koncepcji znajduje się w społecznej polityce kościoła mającej konstytucyjny wyraz prawny w społecznej gospodarce rynkowej.
    To bardzo piękna ale przejściowa i utopijna idea.
    Nie po to kapitalista ryzykuje swoim kapitałem, by zyskami dzielić sie z robotnikiem, może i jeszcze według jego uznania?Kapitalista może to uczynić na wspaniałym balu dla udokumentowania małżonce swej szlachetności i wspaniałomyślności mających na celu pozyskanie jej względów.
    Das ist gaescheft.
    Żeby wyjąć trzeba włożyć.
    Nie ma nic za darmo.
    Dlatego najtaniej jest nakarmić masy hasłami i jak się okazuje jest to nie tylko komunistyczna specjalność.
    Już Machiavelli powiedział, że cel uświęca środki.
    Z tą korektą, że każda klasa czy grupa społeczna ma inne cele.
    I albo uda się je skorelować w jakiś sposób drogą reformistyczną albo sprzeczności osiągną rewolucyjne apogeum i szlag trafi wszystko.
    Najbardziej ugodowym i paraliżującym zarazem, w tym procesie, był Bernstein twierdzący, że cel jest nonsensem z uwagi na jego zmienność w czasie a istotą wszystkiego jest ruch.
    Ponieważ niektórzy twierdzą,że ruch to życie,więc kółko absurdu filozoficznego zamyka się i cieszmy się z faktu, iż żyjemy.
    Tak nam dopomóż Bóg.
    Przestańmy chrzanić o kapitalistach i walmy do wolnej Europy, a jeszcze lepiej do Ameryki lub Australii.
    Niech Polska stanie się Winkelriedem narodów.

  65. szestow z 10.44

    Też nie mogę zrozumieć dlaczego LiD nie protestuje.Powinni wnieść zastrzeżenia co do Miodowicza choćby z poczucia przyzwoitości,nie mówiąc o jakimś tam poczuciu wspólnoty/choćby byłej/z W.Cimoszewiczem.
    Wygląda na to,że ciągle w naszej polityce ważniejsze są anse,nawet jeśli na takim stawianiu sprawy się traci,a na pewno nie zyskuje.
    Trudno to wszystko akceptować.

  66. W porannym programie radia ZET p.t. „Siudmy dzień tygodnia” Monika Olejnik wspomniała o wypowiedzi Ludwika Dorna jakoby Jarosław Kaczyński na trzeźwo zachowywał się tak jak pijany Aleksander Kwaśniewski w czasie swojej wizyty w Katyniu. Gorszego porównania nie mógł L.Dorn chyba wymyśleć jako jeden z „trzech” bliźniaków?
    To wieszczy świętą wojnę i puszczenie Ludwika Dorna w kamaszach na zieloną trawkę z PiS-owskiej łączki.

  67. Ja pisałam poważnie o prezydencie, a wy sobie jaja robicie, kochani 🙂 Człowiek, który nie rozumie, na czym polega jego urząd, nie powinien tego urzędu sprawować. To władza ma służyć społeczństwu, a nie społeczeństwo władzy, jak się wydawało – i chyba nadal wydaje – panom Kaczyńskim.
    Co do Miodowicza – protestuję. Protestuję z całego serca. W ogóle to my Polacy za mało protestujemy. Chyba skapcanieliśmy 🙁

  68. Komentarz do wynurzeń LIZAK’a
    Czy jest możliwe połączenie ognia z wodą? Tak jest możliwe, bo gasi pożary. Z moich skromnych wiadomości uzyskanych od członka brytyjskiego królewskiego naukowego instytutu ( nazwa instytutu cytowana z pamięci) Polaka Tony Czarneckiego dowiedziałem się, o zawansowanych studiach nad teorią Symbiozy (symbiosa) w której usiłuje się zintegrować 3 podstawowe elementy zarządzania to jest zarząd, kapitał i czynnik społeczny w procesach kierowania i zarządzania podmiotami gospodarczymi. Czyli jest to chyba bliska Premierowi Donaldowi Tuskowi idea łączenia wody z ogniem. To coś na miarę komisji trójstronnej w Polsce.

  69. Także uważam, że Miodowicz w spec-komisji sejmowej to skandal porównywalny z kandydaturą Macierewicza do tejże.
    Tym panem oraz jego i pana Brochwicza pamiętnymi „dokonaniami” także powinna się zająć sejmowa komisja; może specjalna, a może jakaś inna, sejmowa – śledcza.
    Ale na to nie liczę. „Zasłużonych” godzi się nagradzać, choćby nagroda przyszła późno. Ale przyszła.
    LiD i SLD to partia oportunistów i konformistów. W swoim czasie „odpuścili” aferę Milczanowskiego. Nie zaskakuje mnie bynajmniej,że odpuścili dwa lata temu i odpuszczają teraz Miodowiczowi Cimoszewicza.
    Taki jest ich styl, niestety!

  70. szestow pisze o godz. 10:44

    „Mam kilka pytań do lewicowych jakoby blogerów i do gospodarza. Po pierwsze dlaczego nikt z was nie protestuje przeciwko wyborowi Miodowicza do Komisji Sejmowej d/s służb specjalnych?”

    Protestujemy!!

  71. Po przeczytaniu tekstu p. red. Passenta miałem zamiar wejść między wiersze tego blogu (jestem jeszcze uczniem prof. Doroszewskiego, więc taką formę odmiany rzeczownika blog stosuję). Miałem zamiar się dopisać. Ale już nie mam nic odkrywczego… Wyręczył mnie o godz. 11.08 WES. Nic ująć. Słowa strzelone w sedno polsko-katolickiej mentalności.
    amw

  72. Lubicz, godz. 15:28
    doradza wymianę radia.

    Oby red.Passent nie posłuchał lubicza i nie kupił takiego radia, gdzie wmawiają ludziom (udało się wmówić Lubiczowi) jakieś bujdy.

    Tusk bowiem nie podpisze Karty i przecież to jest jeden z powodów dla których LiD nie udzielił mu wotum zaufania (inna sprawa czy słusznie).

  73. Szanowny Panie Premierze, niech Pan przemawiw w Sejmie dowolnie długo, byle zgodnie ze swoimi poglądami, rozsądnie i merytorycznie. Niech nowa funkcja nie spowoduje, że będzie Pan przemawiał krótko lecz równie mądrze jak poseł Kurski.
    To nic, że nie było w Sejmie Pana Prezydenta, była Jego kopia. Dobrze, że Pierwsza Osoba podróżuje po świecie, przynajmniej ma szansę czegoś się nauczyć, w Sejmie nawet nowym niczego dobrego, np. dotrzymywania obietnic przedwyborczych nie można się nauczyć.
    W podróże powinien obowiązkowo zabierać b. Panią Minister Annę, Jej nauka jest bardziej jeszcze potrzebna a przy okazji Pan Prezydent będzie miał tłumaczkę Tysiaclecia.
    Podróż do Gruzji daje Pani b. Minister jeszcze jedną szansę zebrania materiałów do rozprawy doktorskiej pod roboczym tytułem „Rola odziałów specjalnych w dalszym umacnianiu wolności środków komunikacji społecznej”.
    Podziwiam słuszną decyzję PiS i PO oddelegowania do sejmowej Komisji służb dwóch panów M. Uważam, że należy iść jeszcze dalej. Przy tak wybitnych specjalistach każda następna osoba bedzie rażąco odstawała od tego duetu, może z wyjątkiem p. Wassermana, on niestety musiałby przystać do LiD, co raczej byłoby trudne.
    Wobec tego dwuosobowy skład Komisji uznałbym za optymalny i oczywisty jak oczywistość.

  74. Aleydis 14:30
    Jakie jaja? Przecież owal40 proponowal dziedzinę, w której pan prezydent, jak najbardziej i z pożytkiem, mógłby się wykazać i służyć. Pomysł poparłam gorąco, bo im dalej tym przyjemniej. Stara Żaba zasugerowała czerpanie dodatkowych profitów materialnych. Po namyśle proponuję dorzucenie, w przypadkach skrajnie trudnych, bonusu w postaci drugiego bytu biologicznego.

    A na poważnie. Miodowicza w ogóle nie powinno być w sejmie. Jego obecność w tej właśnie komisji jest zagrywką w najgorszym stylu. Nie wiem dlaczego SLD nie protestuje. Może nie chcą Tuskowi robić koło nogi? Albo nie wiedzą jeszcze kim mają w tym sejmie być? Chyba Sawka popełnił kiedyś rysunek z bezradnie pytającym facetem (z pamięci cytuję, więc bez cudzysłowu) – To kim ja w końcu jestem: millerem, dillerm czy killerem?
    Ja osobiście po wyborach nastawiłam się na zjadanie żab. Miło nie będzie, ale kiedy tak naprawdę było miło?

  75. tak ogulnie to ja jestem za tuskiem
    a co dotej karty to pies ja tracał
    mi sie dobrze zyje
    byle by tylko ekipa tuska za mocno przy korycie
    niezaszalała
    wtedy to na niego nikt juz nie zagłosuje
    pozdro dla donalda
    hej

  76. Ani gazeta, ani p. Passent nie należą do „mojej bajki”, ale przecież nie można wiecznie żyć w zaścianku, więc zagladam na te salony i te blogi. I nie moge pojąć, dlaczego z taką ochotą przyjmują Państwo najrozmaitsze uwagi krytyczne pod adresem Polaków ( jesli wolicie ‚naszego społeczeństwa” to prosze bardzo, może być), i z taką niechęcią reagujecie na jakąkolwiek próbę analizy nas samych z perspektywy badań nad postkolonializmem? Czyżby dlatego, że są one ostatnio dość modne, a redaktorzy i czytelnicy „polityki” oczywiście żadnych mód intelektualnych nie uznają, czysta w nich naturalna samoswojość? Oj, naprawde tu u Was nieciekawie, intelektualnie i mentalnie, wycofuję się do ciemnogrodu, tam przynajmniej bywa intensywnie…

  77. Baron,Ciumkala,Pyckal

    Odjechali w galopie,skreceni jak grupa Laokona.Ociekajacy krwia,bolesni i zapamietliwi.Znikneli z fabuly.Koniec swiata,ktorego nie zauwaza,nie zakonczy ich wzajemnych pretensj.
    Nie pamietam gdzie?: czy to kolo Sorkwit czy blizej Piszu. W srodku upalnego lata, w polowie lat siedemdziesiatych, wszedlem do wiejskiej knajpy.Przystanek w kajakowym rajdzie.Upal na koncu swiata i zapomniany przez Boga lokal.Krajowy standart; sala,siwy dym,sporty,ogorki ,wodka. Nad tym ogorzale,zmeczone alkoholem i upalem twarze. Dziwnie napiete i rozmemlane.Nad nieprzytomnymi oczami, czola zalane potem,ciezkim jak nitrogliceryna,a wszystko to jakies niepowazne.Normalnie-kurnik.Wiekszosc, z blisko trzydziestu meszczyzn ubrana byla w „szwedki”- cienkie gumowe wiatrowki,nie przepuszczajace potu,dostepne we wszystkich kolorach teczy.W powietrzu gestym jak flaki wszystko mieszalo sie,przenikalo,; nadgryziony sledz,sekate dlonie,purpurowa twarz, lokcie w kaluzach piwa,brazowe karki, to znow kawalek kielbasy,slowa w kawalkach osowajace ze slina sie po brodzie,niedopity kufel,przewrocony kieliszek.Wszystko to zanuzone w dymie,kolorowe jak papuziarnia,smutne jak tropik.Szmery i szept nad stolami i oczy uwiklane w mordercza walke o jeden obraz.
    Kiedy sie zaczelo bylem juz po drugiej stronie asfaltu.Drzwi rozwarly sie jak czerwone morze,na zadka trawe i piach wytoczylo sie kolorowe towarzystwo,podniosl sie kurz.Slychac bylo gluche razy,jeki i przeklenstwa,;trzym go”,”ja ci zara..”Rany Boskie!”.Jak tecza w wirowce, migotyly „szwedki”.Stalem zauroczony.Obraz docieral do mnie nad rozgrzanym asfaltem,drzacy jak fatamorgana,jak deja’vu bitwy pod Grunwaldem, zazartej tak samo,tyle ,ze bez mieczy i koni.Nim wypalilem papierosa zjawil sie gazik.Dwoch spoconych „emo”wyszlo wolno z auta,spokojnie wyjeli palki,podwineli rekawy,zapalili.Nie przerywajac rozmowy skierowali” bitwe” na asfalt,leko sterujac palkami,w upalnym „sloumouszyn” pognali stado na komisariat.Ranni zasypiali w rowach.Ucichlo.
    Bufetowa, dobra jak Matka Boska, mowila ze sama nie wie co i kiedy,bo tylko na chwile sie odwrocila i pewnie ktorys spojrzal,ziewnal,albo krzywo odpalil i sie zaczelo.Mowila,ze to ci zza jeziora,bandyci jedni,i ze tak co niedziele, od pokolen,cos sie komus przypomni i sie zaczyna.

    W dniu stworzenia przez PIS koalicji wspomnienie ozylo.

    Karasie

    Szlo o stary mlyn,niezaplacone kwity,karasie.Zeby miec sie na oku i pod reka,Baron,Pyckal i Ciumkala zwarli sie ostrogami.Najmniejszy ruch ktoregoolwiek z nich,zamienial cala trojke w piekielny bol. Przymus odwetu trzymal towarzystwo do kupy.Ostrogi w rozjatrzonych ranach uruchamialy swoiste Perpetum Mobile. Taki Bolesny Korowod ,groch z kapusta urazow,zdrad,pomowien,z kazdym nastepnym krokiem bardziej poplatanych.

    Groteske Gombrowicza mozna uzupelnic realnym opisem rodakow u Bobkowskiego,jesli nie starczy dorzucic pare uwag Dostojewskiego.To malownicze, odrazajace towarzystwo Panius,Pankow,Pyckalow,Baronow,”polaczkow” awanturuje sie po naszej histori od wiekow.Nadeci do monstrualnych wymiarow jakas nieczytelna misja,z gebami puchnacymi od wiecznie za duzych slow,pamietliwi co do grosza i milimetra.Wiecznie na kleczkach,kotluja sie i kalecza,najchetniej pod krzyzem,zeby im Bog swiadkiem! Swoje, rozbite w burdach o karasie geby,obnosza jak Rany Chrystusa. Wrogom i sobie funduja pieklo na Ziemi.Pewnie Bog,do ktorego sie modla,dawno zapomnial kto pierwszy krzywo spojzal i wbil ostroge,lecz nie oni.
    Rozdete „historycznym bigosem” charaktery nie popuszcza . Do Sadu Ostatecznego, beda szukac przedawnionych winn i brac krwawy odwet.Jest mala nadzieja ,ze sie zmienia.Ostroga w lydce wymusza bolesna wizje swiata,wymusza szukanie winnych i odwet.Z ostroga w lydce trudno pracowac, trzeba walczyc.Ostrogowy Weltschmerz.Nie zrezygnuja z ostrog bo staliby sie nadzy i bezbronni.
    „Transatlantyk”,niewiele stron,jednak to nosny i pojemny opis naszego narodowego kotla.Polowa parlamerzystow ostatniej kadencji,
    jak ulal nadawalaby sie na atletow w tym cyrku.Slowo cialem sie stalo,fabula-dokumentem.

    Ostrogi

    Wychowanie na Sienkiewiczu,ktoremu Gombrowicz „wyliczyl rzedy”*,to jedna z cnot, deklarowanych w tym towarzystwie. Przechodzilem te faze.W wieku dwunastu lat,z wypiekami na twarzy nie moglem doczekac sie smierci Azji.Bylem szczesliwy,ze za to, co wyprawial na kilkuset stronach ksiazki, wyladowal na palu.Po innych lekturach sprawa sie skomplikowala.Zaczalem sie zastanawiac.Co stalo sie z naszymi rodakami,ktorzy, po smierci Tuchajbejowicza, wpadli w rece ludzi, dla ktorych byl ksieciem?Pomyslcie.
    Sienkiewicz to wspaniala literatura przygodowa,ludzie zyja i gina tam jednak jak sztuczne kwiaty, sciete olowiem na strzelnicy.Taki genre. W moim odczuciu,trzeba dadaistycznej wyobrazni,zeby z „Potopu” zrobic Bildungsroman.Sa jednak tacyi taka Patria jacy patrioci.
    Bez nazwisk sie nie obejdzie.Nie mam najmniejszych watpliwosci,ze Bracia Kaczynscy,bez ostrog,bez misji, ,zredukowani do ludzkiego wymiaru, sa wyksztalconymi,uczciwymi ludzmi.Podejrzewam ich nawet o poczucie humoru,znalazlby sie pewnie tez dystans,niewielki, ot na krok od siebie.
    Ale gdzie tam.Oni nawbijali tyle ostrog,sprzegli sie z tyloma wrogami,napchali sobie twarze taka retoryka,ze tej „geby” koniem sobie nie zedra.Nie ma odwrotu,nie ma pardon,musi byc do ostatniej krwi i na pistolety (bez prochu.Gombrowicz).

    Bracia K (Rosjanie majaKaramazow,a my?)

    Oboz braci Kaczynskich powinien zostac otoczony sanitarnym kordonem.Dac im jeszcze Lichen ,Wielki Sad i Rozglosnie.Kaczynscy; jeden z Dornem,drugi z Lepperem,Wasserman z jaccuzi,Rydzyk z Prezydentowa,Gosiewski z peronem,Gertych z Sienkiewiczem,Ziobro z Kaczmarkiem mogliby zbic sie w klebek rozliczen,zczepic ostrogami.Mogliby miedzy mszami wyciagac sobie,wypominac i wyjasniac.Procesow na pokolenia;kwity,donosy,apelacje,rozliczenia,sady,wyroki,kary,egzekucje,a Polacy mieliby spokoj.

    *pierwszorzedny,trzeciorzedny pisarz

  78. Tak tak nuda nam nie grozi . Choc jesien w pelni pierwsze jaskolki juz sie pokazaly. Tylko patrzec jak bedziemy za cos umierac i z czyms walczyc .
    Tylko kto i kiedy zacznie budowac drogi np. ,a nie tylko o tym gadac ?
    Pomijam rzeczy o jakich pisze Wes.Ze jestem niecierpliwy ?moze , ale ciekawych czasow juz dosc.
    Ps Mieszkam w kraju gdzie drogi (choc sa bardzo dobre) buduje,remontuje sie nawet w nocy(remontuje glownie , z oczywistych wzgledow ).Ciekawe kiedy w Polsce tak bedzie.Moze ktos z blogowiczow wie o czyms takim?

  79. Cimoszewicza zdusili przez powodziowe wystapienie, a propos ubezpieczeń, lecz on miał rację i buce z Platformy nie powinny wybierac teraz Miodowicza do komisji sejmowej, bo jest do cna skompromitowany aferą z Jarucką. To tak jakby wybrac dzisiaj Jaruzelskiego na Ministra Obrony…Trzeba bronic sprawiedliwości przed liberałami, bo dla nich tylko pieniadz sie liczy. Tusk jest pionkiem w grze liberalnch cwaniaków.

  80. ➡ Lex 15:12 pisze odnośnie obecności Miodowicz w sejmowej komisji d/s służb specjalnych „zasłużonych godzi się nagradzać”. Otóż uważam, że ta nagroda należała się dzielnemu wspólnikowi pani Jaruckiej od pana Lecha Kaczyńskiego. Wszak to jego, Miodowicza, zasługą jest prezydentura tej połowy zjawiska biologicznego. Gdyby nie ta akcja, to nawet gdyby w II turze wyborów prezydenckich Tusk spotkał się z Kaczyńskim, to miałby szanse na głosy zwolenników Cimoszewicza co dałoby mu przewagę nad obecnym prezydentem. Gdyby zaś w II turze Tusk spotkał się z Cimoszewiczem, to tym bardziej Kaczyński prezydentem by nie został. Tak więc prezydentura LK to osiągnięcie tercetu Miodowicz-Brochwicz-Jarucka.
    Pozdrawiam, T.

  81. Wes- brawo,za panski tekst!!

    Pozdrawiam

  82. Tak sobie czytam, słucham i zastanawiam się, czy przypadkiem nie chodzi tu o inną kwestię-mylenie celąw taktycznych ze strategicznymi.
    Kaczyński uwierzył w pewnym momencie że doraźne rozgrywanie pewnych medialnych, czy wytworzonych przez prokuraturę „faktów” pozwoli mu na osiągnięcie celów strategicznych-długie sprawowanie „rządu dusz”w społeczeństwie , co umożliwiłoby mu konsolidację władzy.I po prostu w natłoku otwartych frontów walki pogubił się.
    Tusk chyba jest mądrzejszy odpuszcza niektóre cele taktyczne, nie szuka konfrontacji na polach w których mógłby przegrać na rzecz tych na których mógłby się wykazać.
    Strategia kontra taktyka.
    Polak wygrywający bitwy kontra europejczyk wygrywający wojny.

  83. Wes,11.09

    kontekst globalny w dzisiejszych czasach , ze wskazaniam na rodzące się „nowe centrum świata” jakim są Indie i azjatycki obszar wokół Pacyfiku z Chinami na czele, to wyzwanie dla wszystkich w dzisiejszej epoce. Twój wpis ,jako treść intelektualnej refleksji podzielam całkowicie. Zanim jednak ostatecznie”przyklepiesz” zadanie domowe dla naszych litościwie rządzących – bądź uprzejmy, bardzo proszę , podać choć jeden wariant możliwy ekonomicznie, ze wskazaniem na dziedziny, z którymi moglibyśmy wystartować. Wódki i pokarmy już sprzedajemy za granicę/ oprócz „rosyjskiego” mięsa/ , pozostałe nasze produkty drobno i średniozakładowe również, oprócz tego w kraju sprzedajemy zewnętrznym inwestorom pracę, czym konkurujemy coraz trudniej z państwami , o których piszesz, a z resztą jesteśmy za Afroafrykanami.Jak zwykle jesteśmy skupieni na wewnętrznym piekiełku, a świat nie czekał. Obecnie, przy niespotykanie wyśrubowanych parametrach globajnej konkurencyjności, jesteśmy tak zapóżnieni w wyścigu cywilizacyjnym,że możemy Japończykom poopowiadać coś z Sienkiewicza , trochę o Pulaskim i „Ławęsce” jak mawiał pewien Japończyk, który chciał mi zaimponować /obowiązkowo/że słyszał o naszym Lechu Wałęsie, w czym przed upływem rozmowy sam się zorientowałem.
    Na koniec moja stała diagnoza: Przed wejściem do Unii, nasz kraj nie przygotował strategicznego planu na wykorzystanie tej jedynej w dziejach Wielkiej Szansy> Pieniądze unijne w tej chwili są zużywane na co popadnie, a cywilizacyjnie bedziemy w najlepszym przypadku lekko zarumienieni. I jeszcze ta głupia imprezka EURO-2012.
    W czasie , kiedy trzebaby złapać cywilizacyjnego hausta, my będziemy się trudzić z budowaniem infrastruktury pod sportową imprezę. Dużą część pieniędzy zarobią firmy zagraniczne, a my , to co osiągniemy , możemy wywieżć z promocją,gdzie tylko nam się zachce. Już odpuszczam, pozdrawiam, Eddie.

  84. A’propos media publicze !!! Przypadkowo wpadlem na video clip z czegos co nazywa sie Familiada w TVP2 i doprawdy nie moge zrozumiec ,ze tez w Polsce sa ludzie ktorzy wciaz placa tzw abonament. Przeciez to czysta defraudacja publicznych pieniedzy ,tym razem na szczescie nie moich.

  85. Trochę wypadlem z obiegu informacji, ale wydaje mi się że proces Jaruckiej jeszcze się nie zakończył ? Tu nie ma co protestować. KONIECZNIE trzeba złozyc doniesienie do prokuratury o spisku i fałszerstwie dokumentów przez Miodowicza i Brochwicza i raz na zawsze pozbyć się tych dwóch niedorobionych UOPków ! Ich miejsce jest w więzieniu, a nie w parlamencie ( K.M) ub adwokaturze (Brochwicz). A może by tak kazde wejście na blog kończyć wzorem Katona: Ceterum censeo: Miodowicz, Brochwicz i Macierewicz – przed Sąd !

  86. Barni przeceniasz tutejszy salon.
    Nawet Pan Passent owszem ustosunkowal sie do Thompson ale juz do Paliwody NIE.
    No coz Pawel to troche powazniejszy publicysta – mniej pajacowania.
    Ostatecznie publicystyka Pana Passenta zawsze byla pelna powierzchownej erudycji opierajacej sie na zabawnych tytulach i „odkrywczych” punktach widzenia, to ostatecznie pokarm wyksztalciuchow z pretensjami – ale zeby zaraz wziasc sie za powazna polemike z Paliwoda?
    To by oznaczalo, ze wart jest uwagi Pana ambasadora.
    A na to Paliwoda jest ZA DOBRY.
    Warto polemizowac z Lepperem…

  87. post, barni70

    dlugi wklejony komentarz, ale dalo sie czytac. Zgrabnie uszczypnales nim co nie ktorego na tym blogu. Czy ktos moze odnalesc polemike Gospodarza? Felix, Ty?
    Osobiscie nie podziwialem Fotygi za nic, wiec mi jej nie zal. Natomiast Pan Bartoszewski budujac zwiazki z RFN od „nowa”, chyba wie co robi. Tak chcialo by sie myslec, albo tak niektore media nam sugeruja.
    To juz nie sa te Niemcy sprzed 1989, pokorne i bogate, to jest dorosla republika, ktora wie czego chce (vide pipline baltica). Nie ma sie czego bac, ale gra musi byc twarda:)

  88. Nudno? Jeszcze nie teraz: http://www.matka-kurka.net/post/?p=1185 ?
    Pozdówka, T.

  89. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    WES – 25.11., godz. 11:08 / Andrzej MW – 25.11., godz.15:38

    Temat byl juz wielokrotnie przez Bobole na blogowisku walkowany, jednak chrzescijanska milosc do zblakanych owieczek nie pozwala mi patrzec na pozostawanie w bledzie, ktory prowadzi nieublagalnie do czarciej odchlani.

    „Slaboscia Naszego Drogiego Premiera jest brak zdecydowania i nadmierna uprzejmosc. Stad niepotrzebne ustepstwa w sprawie obchodow rocznicy zbrodni katynskiej czy zgoda na obecnosc obserwatorow procesu elekcyjnego. Jest to cecha charakteru, ktora moze jego osobiscie kosztowac zwyciestwo w wyborach a Panstwo Polskie utrate niepodleglosci. Nie wyobrazam sobie aby podobne decyzje mogl podjac Marszalek Pilsudski. Moj dziadek, ktory znal go osobiscie ale za nim nie przepadal zwykl mawiac, ze z Marszalkiem laczylo go tylko jedno: obaj maja wszyskich w d…. . I to wlasnie jest usposobienie, ktore powinien przyjac za wlasne nasz drogi Pater Patriare. Decyzji raz podjetych przez Najwyzszy Autorytet zmieniac nie mozna. Slowo szlacheckie nie dym. Nie chcialbym psuc dobrej opinii Szanownego Gospodarza jesli chodzi o istotnych tworcow polskiej gospodarki ale wydaje sie, ze co najmniej od 1996 roku idzie ona fatalnie. Mamy bowiem do czynienia z rozwojem inwestycji konsumpcyjnych poloczonych z dewastacja sektora produkcji. W efekcie od ponad dziesieciu lat mamy negatywny bilans handlowy (czyli importujemy wiecej niz eksportujemy) oraz parabolicznie rosnace zadluzenie zagraniczne. Zadalem sobie ostatnio trud aby wyprowadzic empiryczny wzor opisujacy zadluzenie zagraniczne w mln USD poczynajac od roku 1995 az do chwili obecnej. Jest ono dane formula : dlug(t)= 5.24021×10^9 – 5.24883×10^6 t + 1314.38 t^2 gdzie t oznacza rok dla ktorego chcemy ow dlug obliczyc. Dla przykladu prognozowana wysokosc dlugu w koncu roku biezacego wynosi dlug(2007)= 190 451 mln USD a dla konca roku 2008 dlug(2008)= 218 848 mln USD. Dla porownania maksymalny dlug zgraniczny z okresu “poznego” Gierka wynosil 80 000 mln USD i byl zupelnie wystarczajacy aby rozlozyc na obie lopatki nasza 10 potege przemyslowa swiata. Oczywiscie to nie bracia Kaczynscy sa odpowiedzialni za tak niekorzystny bieg wydarzen ale tez nie widac aby robili oni cokolwiek by zbilansowac polski budzet. Co gorsza, wysoka relacja wymiany PLN w stosunku do EC i USD spowoduje dalsze podrozenie polskich towarow eksportowych oraz polskiej sily roboczej. Przy 12% bezrobociu nie jest to dobra prognoza jesli chodzi o przyszle inwestycje produkcyjne w Polsce a bez nich walka z bezrobociem bedzie niemozliwa. Z zawodu jestem nie ekonomista stad nomenklature tychze znam tylko z lektury. Jak pisalem, wzor jaki podaje zostal wyprowadzony na podstawie danych NBP. Wskazuje on na szybki wzrost zadluzenia , ktory w chwili obecnej nie wykazuje sklonnosci do spowolnienia (przejscie w krzywa typu funkcji Heaviside) badz sklonnosci do wytworzenia maksimum co by znaczylo, ze kraj zaczyna miec dochody pozwalajace na rozpoczecie splaty dlugow. Po 15 latach nie mozna tez traktowac tej sytuacji jako stanu nieustalonego. Czas relaksacji ukladow gospodarczych to okolo 5 lat. Nie mamy wiec powodow by oczekiwac, ze jakims cudem w najblizszym czasie Polska stanie sie przemyslowa potega a podatki placone przez przedsiebiorstwa pozwola zlikwidowac dlug. Wyglada na to ze rzady III i IV RP powtarzaja eksperyment pozyczkowy Gomulki i Gierka tyle, ze na duzo wieksza skale. Motywacja jest jasna. Chca utrzymac nasz lud prosty w przekonaniu, ze wszystko idzie dobrze na drodze do UE. Tymczasem nic nie jest dalsze od prawdy. Kraje wiodace UE wypieraja obecnie spozywcze produkty polskie z rynkow rosyjskich (mieso, tluszcze) a polskie protesty utykaja w unijnych procedurach biurokratycznych bez praktycznych konsekwencji. Restrykcje unijne powoduja zagrozenie wielu galezi gospodarki polskiej (ostatni przyklad- rybolostwo morskie, hodowla bydla i zywca), ktore dodatkowo oslabiaja szanse Polski na uzyskanie dodatniego bilansu handlowego. Wszedzie podkresla sie wage funduszy unijnych bez wspomnienia o tym, ze znaczna ich czesc to po prostu zwrot przymusowych skladek polskich do skarbca UE. Nie chce tu tracic czasu na omowienie innych konsekwencji wejscia Polski do UE. Traktat o braku kontroli w ruchu granicznym wewnatrz UE przypomina swoja logika idee aby wszyscy mieszkajacy w bloku wyjeli drzwi tak aby kazdy mogl wejsc czy wyjsc do naszego mieszkania wtedy gdy mu sie to podoba. Przyjecie Banku Europejskiego i euro odpowiada sytuacji, w ktorej dajemy zlodziejowi dostep do wszystkich naszych funduszy i pozwalamy mu podejmowc decyzje finansowe w naszym imieniu. Uwazam takie rozwiazania za kuriozalne decyzje ale oczywiscie Madry Rzad i Narod wie najlepiej co robi. Jak zwykle szybkosc Twojej reakcji przewyzsza szybkosc analizy mojego tekstu. Festina lente. Wzor, ktory podaje jest oparty o dane NBP Tabela “Zadluzenie zagraniczne”. Istnieje takze dlug krajowy (obligacje panstwowe) ale ja osobiscie stosuje do Polski metody stosowane do analizy dowolnego ukladu dynamicznego. Stad patrze wylacznie na stany wejsc i wyjsc ukladu. Jezeli przyjmiemy, ze praktycznie caly przemysl zostal juz sprywatyzowany to glowny dochod panstwa stanowia podatki. te zas rosna w przyblizeniu liniowo w czasie. Latwo jest wiec zauwazyc, ze mamy w budzecie krajowym powtorke zjawiska Malthusa – wydatki rosna szybciej niz przychody. Czyli, jezeli nie nastapi zasadnicza zmiana w dynamice systemu, to katastrofa jest nieunikniona. Mozna oczywiscie argumentowac, ze nie uplynal jeszcze wystarczajacy czas od chwili zwrotu gospodarki od systemu socjalistycznego do kapitalistycznego. Jednakze dowodziloby to tylko wyjatkowej nieudolnosci polskich sternikow ekonomii. Od roku 1990 minelo 17 lat . Porownajmy to ze zmianami w Polsce 20-lecia miedzywojennego podczas ktorego nie tylko scalono kraj laczac trzy rozne systemy administarcyjne ale uczyniono to w walce zbrojnej z wrogami zewnetrznymi oraz przechodzac przez okres-swiatowego-kryzysu
    Nie wystawia to najlepszej opinii tworcom polskiego pseudo-cudu gospodarczego. Rzady III RP prowadzily po prostu w dalszym ciagu polityke gospodarcza zadluzania kraju, ktora juz dwukrotnie (w 1970 i 1980) doprowadzila kraj do zapasci gospodarczej i kryzysu politycznego. Watpie aby ten eksperyment skonczyl sie inaczej obecnie zwlaszcza, ze uczestnictwo w UE naklada dodatkowa warstwe szkodliwych dla polskiej gospodarki zobowiazan. Pojedynek TV – Kaczynski – Tusk Istnieje jakas zasadnicza wada w organizacji tych debat, ktora powoduje , ze zdarzenia te wygladaja raczej jak telewizyjny spektakl pt. “Kto kogo na czyms zlapie” niz na polityczna debate na tematy istotne dla Panstwa Polskiego. Byc moze winni sa organizatorzy. Proponowalbym aby w przyszlosci uczestnicy mogli poznac wczesniej pytania swoich przeciwnikow i przygotowac sie do odpowiedzi przed wyjsciem na telewizyjny ring. Tak, Tusk zaskoczyl premiera Kaczynskiego salwa dotyczaca wzrostu cen. Ten zas zamiast wskazac na prawdziwe przyczyny i rozmiary tego wzrostu probowal improwizowac. Tymczasem, rzad polski nie ma wiele do powiedzenia w sprawie cen tych czy innych artykulow. Sa to negatywne konsekwencje przynaleznosci do UE, ktorych wkrotce pojawi sie wiecej. Wyszla tez oczywiscie sprawa budowy mieszkan. I znowu, w systemie kapitalistycznym nie jest obowiazkiem ani tez uprzejmoscia rzadu dbanie o to aby mieszkania byly dostepne dla kazdego. Moga sie tym ewentualnie zajmowac samorzady lokalne jesli nie maja wazniejszych wydatkow na glowie. Glowna zasada systemu wolno-rynkowego to ” Kazdy dba o swoje interesy i nich diabli wezma tego, ktory nie daje sobie rady” (Everybody for himself and lets devil take the last). Inna sprawa, ktora budzi emocje wsrod blogowiczow to budowanie drog oraz autostrad. Tu z odpowiedzialnosci trudno sie wykrecic. Budowa krajowej infrastruktury drogowo-kolejowej to istotnie zadanie administracji centralnej. Rowniez i tu bruzdzi UE zaklucajac harmonogram budowy augustowskiej obwodnicy ale to nie jest glowny powod, dla ktorego budowa idzie powoli. Problemem jest to, ze sa to inwestycje drogie a IV RP ma znaczny deficyt budzetowy, ktory uzupelnia pozyczkami w bankach zagranicznych. Te zas domagaja sie obslugi dlugu. Po III RP i cudach prezesa Balcerowicza Polska posiada powazny dlug , o ktorym juz pisalem uprzednio. Moje argumenty zostaly skrytykowane przez Ciebie – tak sie domyslam w domysle(?) – Ty slusznie zauwazyles, ze w moich obliczeniach nie biore pod uwage dewaluacji USD. Wedlug Ciebie dlug splacamy w zdewaluaowanych dolarach, co jest jakoby lzejsze do zniesienia dla polskiego budzetu. Istotnie, aby zobaczyc obiektywnie, czy zadluzenie zagraniczne jest powaznym obciazeniem dla polskiej gospodarki nalezy odniesc wysokosc i szybkosc wzrostu zadluzenia do jakiegos obiektywnego standartu. Takim, stosowanym od wiekow standartem jest cena zlota. Jesli przeliczymy polski dlug na ilosc uncji trojanskich zlota uzywajac odpowiednich, historycznych cen zlota to zauwazymy, ze istotnie wyglada na to, ze wzrost zadluzenia sie stabilizuje gdzies od roku 2003 (krzywa zadluzenia przypomina krzywa Heaviside’a czyli funkcje stopnia). U jej podstawy, w roku 1995 Polska byla zadluzona na 135.7 mln uncji. To zadluzenie wzroslo w czasie III RP do poziomu 350 mln uncji czyli okolo 2.6 raza. Obecnie obserwujemy fluktuacje w przedziale 250-350 mln uncji ale trend wyglada na poziomy. Czyli dlug nie jest splacany ale tez i nie rosnie. Obsluga dlugu wynosi okolo 15mln uncji trojanskich (1 ozt=31.1g) rocznie zakladajac, ze oprocentowanie roczne wynosi 5%. Dla porownania, jest to suma wieksza niz cale obecne rezerwy zlota NPB (okolo 2.7 mln uncji). Roczna przecietna pensja w Polsce wynosi okolo 12 uncji . Sa to wiec sumy znaczne i przy deficycie budzetowym rzedu 13 mln uncji/rocznie, trudno sie dziwic, ze rzad nie jest zbyt sklonny aby angazowac sie na duza skale w inwestycje drogie, ktore chociaz przydatne nie sa niezbedne do funkcjonowania panstwa. Stad opieszalosc autostradowa. Kawsniewski/Tusk. Mnie osobiscie obaj przedstawiciele wspolczesnej polskiej Targowicy nie zachwycili. Jesli zas pomysle, ze ta spolka z bardzo ograniczona odpowiedzialnoscia moze znow przejac wladze to robi mi sie zimno. I w dodatku te przechwalki o budowie nowej Irlandii! Przeciez do dnia dzisiejszego Polska nie moze nawet zaczac splat dlugu zagranicznego. Same roczne odsetki, czyli cena przyjemnosci posiadania zadluzenia w bankach zagranicznych (cud Balcerowicza) , wynosza w przeliczenu na zloto okolo 470 ton zlota rocznie! Mozna by pomyslec ze solidarni szwindlerzy z LiDu i Post-Solidarnosci mysla, ze Polska to Kalifornia z okresu wyscigu po zloto (gold rush). W dodatku mamy niezbilansowany budzet panstwowy, negatywny bilans handlu zagranicznego i wzrastajaca wartosc PLN w stosunku EC i USD. Takie polaczenie grozi wpadnieciem w powazna recesje w ciagu najblizszego roku. Dla porownania , Irlandia ma od 10 lat dodatni bilans handlowy a jej zadluzenie jest prawie wylacznie w stosunku do wierzycieli krajowych. Inaczej mowiac, Polska eksportuje wypracowane zasoby finansowe podwyzszajac stope zycia w krajach wierzycieli zagranicznych podczas gdy Irlandia redystrybuuje wypracowany kapital wewnatrz wlasnego kraju. Niepredko dogonimy Irlandie jesli bedziemy wyrzucac 470 ton zlota rocznie z okien europociagu. Szczytem chamstwa bylo przebadanie K. Glempa na lotnisku – “Uczen nie jest przelozonym swego profesora ani tez sluzacy nie ma wladzy nad swoim panem” (Oto slowa naszej swietej Ewangelii. W swobodnej translacji na jezyk ludzi prostych, z ktorych jak sie wydaje, wywodza sie dzisiejsze elity polityczno-ekonomiczne, “Nie za pan brat swinia z pastuchem”. Stad jasno wynika, ze straznicy czy policjanci na lotnisku zostali ukarani slusznie. Ich zadaniem jest bowiem odroznienie wilkow od owiec a nie losowe przeszukiwanie osobiste pasazerow. Aby takie zadanie wykonac trzeba posiadac pewna inteligencje. Tej zas najwyrazniej funkcjonariuszom brakuje i w konsekwencji nie posiadaja oni dostatecznych kwalfikacji dla wykonywania zawodu. Moj S.P. dziadek zwykl mawiac, ze wielka zaleta II RP bylo to, ze cham znal swoje miejsce. Istnienie hierarchii spolecznej jest bowiem istotna cecha stabilnych spoleczenstw. Ten naturalny porzadek rzeczy zostal niestety zaklucony w PRLu i uplynie sporo czasu zanim sie odtworzy. Stad tez maja zrodlo biadania nad upadkiem obyczajow wsrod przedstawicieli obecnej klasy politycznej. Zle prowadzenie wyssali oni bowiem z mlekiem matki. Niedaleko pada jablko od jabloni. Zwyciestwo PO oznacza zmniejszenie podatkow dla przedsiebiorstw , byc moze wprowadzenie podatku liniowego a w konsekwencji dalsze rozwarstwienie spoleczenstwa na biednych i bogatych i powiekszenie deficytu budzetowego. Ten ostatni bedzie zas musial byc uzupelniony pozyczkami zagranicznymi co spowoduje dalszy wzrost zadluzenia. Juz obecnie przecietne odsetki wynosza rownowaznosc 470 ton zlota rocznie wysylanych do bankow zagranicznych. To w sytuacji gdy od 1990 roku ani razu nie mielismy dodatniego bilansu handlowego a wzrost wartosci PLN w stosunku do USD i EC czyni eksport polskich towarow i uslug coraz mniej konkurencyjnym. To wszystko czyni obietnice Tuska malo realnymi. W dodatku politycy z PO , LiD i PSL sa dobrze znani z 17 lat dzialalnosci w PRL-bis i wykaz ich osiagniec mowi wyraznie,ze prochu nie wymysla. Rozumiem entuzjazm Szanownego Przyjaciela bo problem lustracji czy “drugich etatow” teraz zostanie wypchniety pod dywan. Przynajmniej na jakis czas. Ale problemy z jakimi usilowal sie uporac Nasz Wielki Sternik sa realne. Rzeczpospolita “kochanych mord” istniala i teraz ulegnie reaktywacji. Nie znikna tez problemy ekonomiczne, w ktore wpedzily Polske rzady III RP. Wszystko co osiagnela PO i wspierajace ja sily ukladu to dalsza starta czasu jesli chodzi o naprawe Rzeczpospolitej i dalsza erozja polskiej panstwowosci. Czesto sie zastanawiam, jakie srodowiska zawodowe reprezentuja polskie elity ekonomiczno-polityczne. Wydaje mi sie, ze to sa hochsztaplerzy Ja, jako „fizyczny” lubie rozmawiac poslugujac sie konkretnymi danymi zamiast kwiecistych deklaracji i wymachiwania rekami. A oto kilka dodatkowych danych, ktore byc moze wyjasnia dlaczego uwazam obietnice Tuska za ordynarne lgarstwa i za nonsens.Wedlug danych Ministerstwa Finansow na rok 2007 dochody panstwa z podatkow i innych zrodel (w tym ok. 15mld PLN dotacji z UE) wyniosly ok. 229 mld PLN. Natomiast preliminowane wydatki wynosza ok. 259 mld PLN.
    Stad deficyt 30 mld PLN. Wedlug danych NBP dlug zagraniczny RP wynosi ok. 168 mld USD co w przeliczeniu na zlote wynosi okolo 2.6 PLN/USD x 268 mld USD= ok. 438 mld PLN. Zakladajac, ze pozyczka ta jest na 5% rocznie (to jest bardzo niski procent) obsluga dlugu kosztuj RP ok. 22 mld PLN/rocznie. Gdybysmy chcieli tylko ustabilizowac (nie powiekszac) zadluzenie to skarb panstwa musialby pozyskac dodatkowo 52 mld PLN/rok. Gdybysmy zas chcieli obnizyc pozyczony kapital na przyklad o 1% rocznie musielibysmy zebrac dodatkowo jeszcze 4.4 mld PLN /rocznie. Przy splacaniu pozyczonego kapitalu z szybkoscia 1% rocznie Polska bedzie potrzebowala 75 lat aby obnizyc zadluzenie do poziomu rownego 1% obecnego zadluzenia (czyli do poziomu 1.7 mld USD). Jest to znacznie dluzej niz spodziewam sie zyc tak wiec beda te dlugi splacac przyszle pokolenia. Ale, aby zaczac ten bardzo umiarkowany program splat uruchomic-rozpoczac natychmiast potrzebujemy wzrostu panstwowych dochodow o okolo 26% . Jesli odpada, na przyklad sprzedaz Slaska czy Warmii zainteresowanym inwestorom to wzrost ten musi przyjsc z podatkow. Czyli kazdy z nas powinien odczuc 26%-owy wzrost podatku dochodowego. Tyle jesli chodzi o obietnice zmniejszenia podatkow. Niestety rzady IIIRP jak sie wydaje roztrwonily lub przeznaczyly na konsumpcje wiekszosc pozyczonych kwot. Zwazywszy, ze te same finansowe orly sa obecnie znowu u steru nie widze przyszlosci zbyt rozowo. Panstwo zaciaga pozyczki zagraniczne sprzedajac obligacje w tym te denominowane w obcych walutach. To jest glowny czynnik wchodzacy w pozycje dlugu zagranicznego NBP. Jeszcze raz widac zle strony odejscia od oparcia USD o zloto.Uwaga ta dotyczy zreszta i innych walut rezerwowych (GBP, EC,JPY) . Brak stalego punktu odniesienia powoduje u politykow naturalna chec podtrzymywania w kraju z ktorego pochodza tendencji do zycia ponad stan i inflowania waluty narodowej. Dotyczy to zwlaszcza USA gdyz dolar jest swiatowym pieniadzem rezerwowym co powoduje, ze banki centralne innych krajow chetnie akceptuja dolary amerykanskie mimo, ze faktycznie nic za nimi nie stoi. To zas pozwala Stanom Zjednoczonym utrzymywac niezbilansowany budzet panstwowy i deficyt wymiany handlowej z zagranica. Obecny spadek USD jest konsekwencja spadku stopy procentowej. Ten ostatni zas zostal wymuszony rozpadem “babla” na rynku nieruchomosci. Ze wzgledu na wage tego rynku dla amerykanskiej gospodarki Bank Federalny zdecydowal sie na takie posuniecie mimo, ze obnizona stopa procentowa spowoduje trudnosci Skarbu Panstwa w sprzedarzy bonow USA, ktore sa faktycznie jedyna metoda dla finansowania dzialalnosci rzadu. Spadek wartosci USD w stosunku do walut innych krajow bylby dobry dla amerykanskiego eksportu. Niestety obecnie glownym towarem eksportowym USA sa surowce gdyz przemysl niemal calkowicie przeniosl sie do krajow o tanszej sile roboczej. Nie ma wielkiej nadzieji aby ceny pracy w USA osiagnely szybko stawke 25 centow/ godzine jaka dostaja obecnie pracownicy w Chinach i innych krajach Azji. Obecna placa minimalna w USA wynosi 5.5 USD/godz. i ma wzrosnac do 8 USD/godz. . W tym najlepiej przejawia sie nonsens wolego rynku, ktory powoduje biednienie wiekszosci populacji krajow rozwinietych tym samym oslabiajac rynek na towary importowane z krajow ubogich a jednoczesnie wzmaga wyzysk i zanieczyszczenie srodowiska w krajach , do ktorych przenoszona jest wiekszosc produkcji. Ten stan bedzie trwal tak dlugo, jak dlugo nie wprowadzone beda ponownie cla na towary importowane oraz kontrola miedzynarodowego przeplywu pracobiorcow, ktorzy obnizaja ceny pracy w krajach rozwinietych. Koszty produkcji energii sa osobnym zagadnieniem. Osobiscie zwrot w kierunku utylizacji energii jadrowej w Polsce uwazam za pomysl nieprzemyslany ze wzgledu na brak wlasnych zasobow rud uranowych oraz problemy ze skladowaniem odpadow na terenie stosunkowo niewielkiego i rownomiernie zasiedlonego kraju. W Polsce mamy natomiast duze zasoby wegla. Nowoczesne technologie energetyczne, takie jaki sa obecnie stosowane w USA pozwalaja na wzglednie czysta produkcje energii elektrycznej przy uzyciu tego klasycznego i bezpiecznego paliwa. W USA elektrownie weglowe pokrywaja ponad 55% zapotrzebowania na energie elektryczna przy cenie produkcji 2.07 centow/kWh. Wedlug danych USA (Nuclear Energy Institute) cena produkcji energii elektrycznej w elektrowni atomowej wynosi nieco mniej bo 1.83 centow/kWh. Cena ta zawiera koszty paliwa oraz utrzymanie i koszty operacyjne jednostki energetycznej. Nie sa w to wlaczone ceny usuwania, skladowania i przerobu paliwa. Gdyby je uwzglednic to koszty produkcji energii elektrycznej z paliwa jadrowego wzrosna do ok. 11 centow/kWh. Tak, ze praktycznie energia jadrowa jest najdrozsza obecnie forma energii (olej paliwowy – 3.18 c/kWh, gas nat. – 3.52c/kWh). Szacowanie cen produkcji energii jest utrudnione tez z tego wzgledu, ze dane dostepne sa produkowane czesto przez organizacje zainteresowane takim a nie innym wynikiem analizy oraz przez to, ze interwencje rzadow , przez obnizki podatkow i dotacje dla producentow, moga zrobic sztucznie oplacalnymi te formy produkcji energii, ktore faktycznie sa deficytowe (inny przyklad – biopaliwo oparte o olej rzepakowy czy benzyny z duza zawartoscia etanolu). Dlatego trzeba sie bardzo uwaznie przygladac propozycjom rozwiazywania problemow ekonomicznych, ktore maja daleko siegajace implikacje dla innych dzialow gospodarki. Na przyklad etanolizacja benzyny podwyzszyla koszty zywnosci (np. ceny cukru wzrosly o ok. 100%) . Podobnie intensyfikacja przemyslu fermentacyjnego spowodowala wzrost cen kukurydzy a co za tym idzie, cen zywnosci w krajach (jak Meksyk) gdzie jest to podstawowy skladnik zywnosciowy. Wysoka wartosc PLN w stosunku do USD i EC jest, moim zdaniem, efektem sztucznego zawyzania kursu przez NBP. Przy bezinterwencyjnej wymianie walut kurs wymiany jest okreslony przez zapotrzebowanie zagranicznych handlarzy badz inwestorow na zlotowke. Jak wynika jednak z od lat negatywnego bilansu handlowego produkty polskie nie sa swiatowymi rewelacjami. Nie eksport wiec jest powodem popytu na polska walute. Czynnikiem atrakcyjnym moga byc polskie obligacje. Tutaj mamy moze przewage 1% nad swiatowym poziomem , ktory wynosi ok. 4.5% (chociaz sa panstwa oferujace znacznie lepsze warunki np. India czy Australia , mowie tu o 10 letnich obligacjach panstwowych). Ten 1% przewagi nie wydaje mi sie jednak byc decydujacym powodem wysokiego kursu zlotowki. Pozostaje mozliwosc, ze rzad polski wyprzedaje jakies nieruchomosci zagranicznym inwestorom (moze Slask, Ziemie Zachodnie czy Gdansk) co wymaga poczynienia przez nich duzych zakupow PLN. To by tlumaczylo raptowny wzrost dochodow Skarbu Panstwa w ciagu ostatnich 2 lat. Jesli i to jednak nie jest prawda to pozostaje woluntarystyczna interwencja NBP, ktory z jakis powodow winduje polska walute nie baczac na szkody jakie czyni eksporterom i zagranicznym pracodawcom polskich pracownikow. Powodem moze byc chec zlikwidowania resztek przedsiebiorstw, ktore wytwarzaja towary eksportowalne czyli dywersja ekonomiczna, ulatwienie splaty zaciagnietych dlugow w walutach zagranicznych czyli wzgledy finansowe Skarbu Panstwa lub lekkomyslnosc. Pozostawiam Szanownemu Przyjacielowi & Corporation probe rozwiazania tego zagadnienia. Istnieje jednak prosta metoda ratowania polskiego eksportu. Nalezaloby wprowadzic podwojna relacje wymiany walut. Jedna ustalana przez rynek i nie zwiazana z eksportem polskich towarow i druga oferowana przez NBP wylacznie importerom polskich towarow. Na przyklad w regularnej wymianie relacja bylaby n.p. 1 USD = 2.5 PLN natomiast dla importera relacja taka wynosilaby 1 USD = 5 PLN. Czyli eksportowe towary bylyby o polowe tansze dla importujacego co promowalo by rozwoj tych galezi gospodarki, ktore maja cos interesujacego do sprzedania za granica. W efekcie roslby eksport i byc moze udaloby sie uczynic dodatnim bilans handlowy jednoczesnie rozwijajac zatrudnienie w kraju. Metode utrzymywania stalej relacji USD/ Yen chinski utrzymuje ChRL od lat i dobrze na tym dotad wychodzila jesli chodzi o rozwoj przemyslu eksportujacego dobra na rynek amerykanski. Jesli cos moze przypominac role rubla transferowego to jest tym czyms euro. Wprowadzenie euro w Polsce oznacza oddanie kontroli finansowej kraju w rece obcych i historycznie wrogich sil zewnetrznych. Posuniecie to ma rownie duzo sensu jak oddanie zlodziejowi dostepu do naszych zasobow finansowych i zezwolenie mu na swobodne nimi dysponowanie. Jesli chodzi o dotacje Unijne to nie sa one znaczna suma w stosunku do ogolu dochodow RP . Dla przykladu , w r. 2005 calkowity dochod wynosil 179772 mln zl a dotacje UE wynosily 2447 mln zl czyli wszystkiego 1.4%. (Dane z Malego Rocznika GUS Dzial Finanse). Nie wydaje mi sie aby taki wplyw zewnetrzny mogl obnizyc kurs PLN zwlaszcza, ze Skarb Panstwa zapewne nie wymienia euro na wolnym rynku. Po wprowadzeniu euro w Polsce oczywiscie nie bedzie juz mozliwe uzycie podwojnego kursu dla promowania eksportu oraz inwestycji w kraju. Oznacza to strate mozliwosci sterowania biegiem wydarzen gospodarczych w kraju na korzysc sil zewnetrznych. Obecna polityka NBP promuje import towarow z UE wiec jest dobra dla dlawiacej sie nadmiarem (na ogol dotowanych przez rzady eksporterow) produktow spozywczych i przemyslowych. Jest to polityka dobra dla krajow “starej” Unii ale szkodliwa dla Polski. Obniza ona bowiem oplacalnoosc otwierania przedsiebiorstw produkujacych w Polsce oraz promuje emigracje zarobkowa. Z tego wzgledu uwazam, ze NBP i Rada Polityki Pienieznej prowadza polityke dywersji ekonomicznej wzgledem kraju. Jak mi sie wydaje, Rada Polityki Pienieznej oraz NBP ustalaja kurs PLN biorac pod uwage zmiany relacji wartosci zlota do dolara. W ciagu ostatnich 6 lat (od stycznia 2001 do stycznia 2007) dolar zdewaluowal sie o okolo 58% (od 271 USD/oz do 640 USD/oz) natomiast USD w stosunku do PLN zdewaluowal sie o ok. 41% (od wartosci 4.1 PLN/USD do 2.9 PLN/USD) . Wskazuje to na tendencje NBP do podazania z rewaloryzacja PLN tak aby utrzymac podobna szybkosc wzrostu cen zlota jak ta jaka doznaje USD. Ceny uncji zlota w Polsce wahaly sie od 1111.1 PLN /oz 1 stycznia 2001 do 1856 PLN/oz 1 stycznia 2007 czyli wzrosly o ok. 40%. Takie postepowanie nie byloby nierozsadne gdyby Polska byla mocarstwem z pieniadzem wymienialnym na zadanie na zloto. Niestety te czasy sa za nami (chociaz byloby warto do nich wrocic na calym swiecie) . Obecnie chcemy zapewnic Polsce warunki do rozwoju gospodarczego a to wymaga wzrostu eksportu i przyciagniecia zagranicznych inwestorow, ktorzy byliby gotowi otworzyc nowe miejsca pracy i nowe produkcje. W takiej sytuacji byloby rozsadniej ustalic na jakis czas relacje wymiay na poziomie np. 5 PLN = 1 USD (jak w II RP) badz, jak wspomnialem sprzedawac zagranicznym importerom PLN taniej niz wynosi oficjalna relacja rynkowa. Nie byloby to niczym innym niz stosowane przez kraje “starej Unii” dotacje niektorych swoich towarow. Pozostawienie sytuacji tak jak jest zepchnie Polske do permanentnej roli kolonii “starej Unii” zmuszonej do kupowania towarow z “metropolii” , mimo ze niejednokrotnie istniejace towary lokalne moga byc tansze i lepszej jakosci ( np produkty przemyslu mlecznego). Miejmy nadzieje, ze predzej czy pozniej Polacy zrozumieja gdzie lezy ich interes i zrobia lokalny odpowiednik Boston tea party. Nie znam sie na prawie podatkowym ale mam wrazenie, ze takie rozwiazanie byloby sprzeczne z przepisami finansowymi w RP a w kraju, w ktorym miescilaby sie centrala inwestorzy musieliby raportowac zwolnienie z polskiego podatku jako dochod. Z tego wzgledu wygodniej jest stosowac dwa kursy gdyz zalezy to tylko od decyzji NBP po jakim kursie zechce komus sprzedac PLN i dla kogo chce robic wyjatki od ogolnie-rynkowego kursu. Drugi sposob to ustalenie stalego parytetu wymiany PLN/USD albo PLN/EC.Daje to mozliwosc uniezaleznienia sie od tego co sie dzieje na naczelnym rynku zbytu swiata czyli w USA. Amerykanie moga sobie dewaluaowac walute ale polska zawsze bedzie korzystnie (dla eksportu) tansza. Tak postepuja chinczycy tylko, ze ich problemem jest to ze nadwyzke bilansu handlowego lokuja w obligacjach US Treasury. Tym samym odczuwaja bolesnie dewaluacje dolara bo traca kapital. Ten problem jednak nas (chyba )nie dotyczy bo od lat mamy deficyt wymiany handlowej. Trzeba tez pamietac, ze spadek dolara nie jest nieodwracalny tylko obecnie wygodny dla USA. Ich bilans handlowy , tez negatywny bardzo sie ostatnio poprawil. Jest jednak mozliwy powrot do mocnego dolara przez podniesienie stopy procentowej w USA badz sprzedaz wiekszych ilosci rezerw zlota. Obie sytuacje byly juz wykorzystane w przeszlosci z przewidywalnym, pozytywnym wynikiem. Wartosc dolara wzrastala. Jak dlugo istnieje PLN Polska moze sterowac swoimi procesami gospodarczymi manipulujac kursem wymiany i w pewnym stopniu grac ta sama gre jaka graja Stany Zjednoczone. Po przyjaciu euro i nadzoru Europejskiego Banku Centralnego taka mozliwosc odpadnie. Nie ma innych metod opanowania zjawisk ekonomicznych jakie obserwujemy niz te, o ktorych wspomnialem. Powrot do kontrolowanego przeplywu ludzi i towarow oraz wymienialnego na zadanie na zloto pieniadza to nie kwestia czy tylko kiedy. Byc moze konieczne bedzie przejscie przez etap rewolucji lub swiatowego kryzysu aby rozsadek mogl zatriumfowac. Byc moze sytuacja tak sie pogorszy, ze cywilizacja obecna skonczy sie w wyniku wojny swiatowej. Ale kryzys spoleczno-cywilizacyjny nadciaga wielkimi krokami a jego bezposrednim powodem jest globalizacja”

    Szerokiej drogi na autostradach oblepionych reklama cudu gospodarczego Balcerowicza.

  90. niech bedzie nudno jak „flaki z olejem”
    Na horror to ja sobie pojde do kina lub puszcze DVD.
    W tivi wole „nudnego” Tuska a nie kaczora-frankensztejna-dracule-soso

  91. @ Torlin:
    ” To jest przepotworny upadek intelektualny czołówki PiSu. … To jest taka żenada słuchać tych panów, że aż strach.”

    Zatanawiajace jest to, dlaczego dopiero dopiero po przegranych wyborach „intelektualne” spektrum PiSu dokonalo takiej noble zmiany i pozostawilo blizniakow i ich lakai na pastwe losu deklasujac PiS jako opozycje.

    Wyglada na to, ze partia PiS tak ideologicznie jak i personalnie nie jest kompetentna do rzadzenia jaki i do wspol-rzadzenia jako opozycja.

  92. Z reguły nie oglądam, nie czytam, nie słucham – takich przemów, gdyż są zbiorem pobożnych życzeń (o których się szybko zapomina), przeznaczonych dla gawiedzi i dziennikarzy, upajających się – ile użyto kropek i przecinków..
    Bez wnikania (strzelam!) – jeśli 10% z tego będzie zrealizowane, to już będzie dobrze! Nie pierwszy raz rozczarował mnie LiD, ustawiając się w szeregu z PiSem, bo mogli wstrzymać się od głosu. No, i gładko „przełknięto” Miodowicza..

  93. Kiedy się tak dużo mówi o wolności zapala się czerwona lampka konieczności z odpowiedzialnością.Polski język jest ubogi w wyrażaniu uczuć stąd i słowo miłość ma wiele znaczeń.Skrajnie może prowadzić do tego,że można zabić.W pojęciu Cywilizacja Miłości słowo miłość wymaga szczególnej interpretacji i nie wiem czy tego jest świadom obecny premier.Z satysfakcją przyjąłem zakończenie koncertu życzeń odwołaniem się do ponadczasowej twórczości Cypriana K.Norwida.Na innych forach dyskusyjnych dedykowałem premierowi wiersz CNÓT-OBLICZE,który rozpoczyna się strofą:
    Cnoty spotkałem t r z y rozne oblicza:
    Jak ś w i a t ł o,c i e ń i z ł u d z e n i e,
    Lecz głosić nie chcę,która?z nich zwodnicza
    Strona – Całość trzech ocenię.
    Poeta analizując cnotę tragiczną i dramatyczną tak kończy:
    Przez jej zawistnych im samym zakryta,
    Jak w masce nie obmyślonej,
    Dzieł dokonywa,których hipokryta
    Sam nie dociekłby zasłony.
    Wiersza końca brak,jak kazdego ponadczasowego dopisuje życie.Czy życie dopisze też do kopii listów TWSO z norwidowskimi mottami,które przekazałem działaczom PO dziś sprawującym ministerialne stanowiska?
    Na tym forum POLITYKI pemierowi dedykuję wiersz IDEE I PRAWDA,który kończy się:
    Bo w górze – g r ó b j e s t i d e o m człowieka,
    W dole – g r ó b c i a ł u;
    I nieraz s z c z y t n e wczorajszego wieka
    Dziś – tycze kału…
    ******************************************
    Prawda się r a z e m d o c h o d z i i c z e k a.

    Dziś już inni ludzie i inne uwarunkowania,ale czas pokaże jak hartowali się obecni premierzy w czasie „nocnej zmiany” pod wodzą Lecha Walęsy prezydenta „Bolka”.

  94. Jak Felek zjechał demokrację

    Uważam, że artykuł Feliksa Stychowskiego z dnia
    2007-11-26 o godz. 03:49 zamieszczony w „Polityce” na blogu Pana Passenta jest znakomity.
    Pokazuje on rzeczowo i obiektywnie na tle szerszych odniesień ekonomicznych stan polskiego państwa i jego uwarunkowania.
    A jest on tragiczny.
    Znakomita część naszego społeczeństwa a także polityków czy posłów zdominowanych przez zawody prawnicze nie mają zielonego pojęcia o skali zagrożeń wiszących nad nami w postaci ekonomicznego miecza Demoklesa.
    Generalnie zgadzam się z wszystkimi wyprowadzonymi wnioskami ekonomicznymi, poza nielicznymi natury politycznej.
    Momentami odnosi się wrażenie , że solidarnościowa polityka ekonomicznego zadłużania państwa jest świadomym działaniem ukierunkowanym na jednoznaczne i ostateczne przechylenie polskiej szali na Zachód i zdecydowane odcięcie się od wszelkich relacji wschodnich.
    Polityka ta jest utrzymywana i podgrzewana poprzez wzmacnianie antykomunistycznych nastrojów jako formy odwrócenia uwagi społecznej od tego co się dzieje faktycznie z państwem polskim.
    A dzieje się, niestety, bardzo źle, jak niezwykle przejrzyście i dowodnie udokumentował to Stychowski w swoich rozważaniach, precyzyjnie podpartych rachunkiem ekonomicznym.
    Z przeprowadzonych analiz wynika dosadnie, że Polska została włączona w system polityki kapitalistycznego globalizmu i podporządkowana dominującym państwom tego świata wraz z żyjącymi w nich naszymi miłymi emigrantami.
    Wszystkie te siły prezentują optymistyczny entuzjazm z racji dojścia do władzy michniko-tusków.
    A przecież nie wynika on z bezinteresownie braterskiej miłości liberalnej, ponieważ kapitalizm jako taki jest perfekcyjnie interesownym systemem.
    Oni będą czerpać z tej ponownie objawiającej się perspektywy ewidentne korzyści, stąd ten powszechny entuzjazm i wszechogarniająca radość.
    Te frenetyczne brawa dla tych, którzy oddali już ponad 10 tysięcy polskich zakładów w ręce zachodniego kapitału są aplauzem dla polityki grabienia polskiego majątku narodowego.
    Polegającej na przekonywaniu nas, że im mniej będziemy mieli własnego majątku tym lepiej dla nas.
    Dramatyzm tej polityki nie tylko polega na tym, iż wywłaszczono nas z dóbr materialnych ale i również wywłaszcza się z żywej siły roboczej,wprowadza zupełnie nowe tradycje i języki obce.
    A Polska , o ile dobrze pamiętam, składa sie z terytorium , narodu i języka.
    Jeżeli przeanalizujemy co czyni się z tymi elementami polskości , to włos zaczyna się jeżyć na głowie.
    O jakiej racji stanu może tu być mowa?
    Jesteśmy stopniowo wmanewrowywani w nowe państwo i nowy naród przechodząc na pozycje wschodniej, wolnoeuropejskiej dzielnicy peryferyjnej.
    Rozumiemy, że w tym kapitalistycznym buszu integracja jest nieodzowna.
    Nawet rozumiemy to, że czerwona integracja była do luftu.
    Nie możemy jednak pojąć, że ciągle i wszyscy z naszych sąsiadów mieli taką wspaniałą skłonność do integrowania się z nami.
    A to Rosja, a to Austria , a to Niemcy.
    A teraz wręcz cała Europa i Ameryka.
    Może to nasze słowiańskie panie napawają ich taką miłosną skłonnością ku nam.
    My jednak swoje wiemy, że nasza Wanda, za cholerę nie chciała Niemca, a Basieńka P. Amerykanina, za wyjątkiem majątku pana Johnsona.
    No to skąd my mamy takie wzięcie u nich?
    Mało tego przywołujemy ich jeszcze reklamą na zasadzie: „Pani ze stosownym interesem pozna pana z odpowiednim wkładem” licząc na ozdrowieńcze penetrowanie obecnego kapitału, i ewentualnie twórcze zapłodnienie.
    Nic z tych rzeczy.
    To pompowanie jest niczym innym aniżeli gwałtem na ciele Rzeczpospolitej, bowiem równolegle odbywa się proces podwojonego wypompowywania.
    Polska do UE musi wnosić 3% DN w postaci obligatoryjnych składek,a otrzymuje zaledwie 1,5% zwrotu w postaci unijnych funduszy.
    To kto tutaj kogo finansuje?
    A krzyku propagandowego przy tym co niemiara.
    Na domiar złego niszczy się wszystko to co zbudowała komuna.
    Likwiduje się cały dział środków produkcji, decydujący o utrzymaniu i rozwoju działu środków konsumpcji.
    Oznacza to utratę suwerenności gospodarczej poprzez likwidację własnego aparatu wytwarzania i kosztowne importowanie środków konsumpcji.
    Polska staje się krajem uzależnionym , w pełnym tego słowa znaczeniu, od zachodniego importu konsumpcyjnego.
    Realizacja ,którego wciąga nas w otchłań bezdennego i niemożliwego do spłacenia zadłużenia.
    To jest samobójcza polityka.
    Po nich chociażby potop.
    Tę zgubną solidarnościową politykę realizowano także na rynku wewnętrznym dopuszczając do 100 miliardowej dziury budżetowej,
    którą musieli łatać eseldowcy kosztem rent i emerytur.
    Przewidywane prognozy na koniec br.zakładają zadłużenie rzędu ca 200 mld USD,co oznacza w zaokrągleniu 500 mld zlp czyli jest to rząd dwukrotnego DN.
    Dla porównania Gierek zaciągnął 25 mld dol.USD pożyczki i zbudował Drugą Polskę.
    Postsolidarnościowe rządy zwielokrotniły to zadłużenie ca 10-krotnie niczego nie budując.
    Przejedzono to wszystko niczym za króla Sasa: jedz, pij i popuszczaj pasa.
    Zastanawia więc polityka niefrasobliwości i braku odpowiedzialności za stan finansów państwa, daleko odbiegająca od gomułkowskiej siermiężności.
    Tamta polityka powojennej biedy starała się równoważyć wpływy i wydatki.
    Na przekór logice, prawu budżetowemu i zdrowemu rozsądkowi obecne elity chcą żyć kosztem rozdmuchanego nad miarę długu publicznego.
    Widocznie liczą, niczym kraje trzeciego świata, na sukcesywne umorzenia.
    Umorzenia Zachód zastosuje tylko takie by delikwent nie umarł z głodu, a co swoje to bezwzględnie wydrą z gardła.
    Tutaj nie ma sentymentów ani solidarności, drodzy panowie szlachetnej proweniencji.
    Na dzień dzisiejszy Polska nie ma żadnych przesłanek gospodarczych do spłacania zaciągniętego długu, bowiem cała gospodarka wraz z jej najważniejszymi gałęziami została rozbita, sparaliżowana lub wysprzedana.
    Równoczesne zapowiedzi wprowadzenia podatku liniowego rodzą konsekwencje zmniejszenia wpływów budżetowych i ograniczą możliwości płatnicze kraju spychając państwo na skraj katastrofy.
    Niektórzy twierdzą , że państwo zbankrutować nie może .
    I pewnie mają rację.
    Obecni prominenci i profitenci umkną do rajów podatkowych, gdzie mają pełne konta i będą się śmiać w kułak, jak to już drzewiej bywało.
    A ciemny lud będzie swoją krwawicą płacił i płakał.
    Potem znowu zaczną ręce wyciągać do świętej własności prywatnej.
    Zaczyna nastawać trudny czas dla eurooptymistów, którzy mieli pełne buzie frazesów o korzystaniu z błogosławionych łask unijnych.
    Wyraźnie ustała ich ekscytacja ,fascynacja i upojenie wolną Europą.
    Ja nie należę do przeciwników UE, uważam jednak, że należy umieć zachować dystans i realizm.
    Unia stwarza dla nas wiele ograniczeń i restrykcji ograniczających możliwości naszego rozwoju.
    Jeżeli tak to powinna finansować skutki tych restrykcji.
    My dla UE jesteśmy wyłącznie rynkiem zbytu napędzającym ich rozwój gospodarczy i nie powinniśmy pozwolić sobie na dławienie własnych gałęzi gospodarczych będących wobec nich konkurencyjnymi.
    Bo zdaje się na tym polega polityka liberalnej wolności gospodarczej i konkurencji a nie biurokratycznego dyktatu.
    Polskiej polityce jest brak polotu, inwencji i elegancji, bazuje ona na prostackich kopniakach Balcerowicza,która się skompromitowała a mimo to wraca.
    Nie należę tutaj do miłośników ani przeciwników Kaczyńskiego, jednak on próbował w jakimś sensie podejmować zindywidualizowane działania na rzecz utrzymania suwerenności Polski, pomijając kwestie realizacyjne, klasy wdrażania przyjętej taktyki i strategii.
    Tusk jest bez wątpienia bardziej eleganckim.
    Dla mnie, nie ma jednak najmniejszego znaczenia czy zostanę okradziony przez złodzieja z wyższym wykształceniem czy przez tępaka.
    Oceniam wyłącznie skutki formalno-prawne.
    Interesująco brzmi zasada przytoczona przez Stychowskiego wartościująca system wolno-rynkowy w sposób następujący: ” Każdy dba o swoje interesy i niech diabli wezmą tego, który nie daje sobie rady” .
    W świetle tej dewizy elity solidarnościowo-postsolidarnościowe należą do grona wyjątkowych nieudaczników skłaniających się zrzucić brak własnego profesjonalizmu na innych.
    Przejawia sie to w fakcie, iż na dzień dzisiejszy Polska nie może zacząć spłacać zadłużenia, ponieważ jej nie stać na to.
    By mogła zacząć to czynić musiałaby zwiększyć o jedną czwartą przychody budżetu.
    A równoważne odsetki zadłużenia od tego kapitału mają wymiar corocznie wywożonego na Zachód ca 500 ton złota czyli pociągu towarowego złożonego z 10-ciu 50-tonowych wagonów, jak określają znawcy przedmiotu.
    Dlatego z czystym sercem polecam rozważania Stychowskiego wszystkim optymistom oderwanym od realiów ekonomicznych.
    Tekst niełatwy ale jakże cenny.
    Nie można się ciągle zasłaniać nieudolnością komuny.
    Czas nastał na obnażanie demokratycznych niekompetencji, nieudolności a może i zamierzonej działalności.
    Znamiennym jest, że ta czkawka daje o sobie znać we wszystkich postkomunistycznych krajach.
    To, że komunizm był morderczym to wszyscy wiemy, ale dlaczego kapitalizm nie okazał się Edenem?
    Tylko proszę nie wyjaśniajcie mi, że na to potrzeba czasu, bowiem już gdzieś i kiedyś to słyszałem, co może prowadzić do niezbyt poprawnych politycznie skojarzeń.

  95. A kedy powrocilem w progi moje, bylo jakoby na godzine jedna przed polnoca, wiec wrzucilem ow piasek w kielich szklany zegaru piaskowego, ktory stal byl pusty przy zapalonej lampie mojej, i siadlem spoczac (….) I bywalo, ze z reka tak w powietrzu prozni ku Rzymowi wielkiemu wyciagnieta, widywano go jako posag u wniejscia domu – a przechodzacy tulacz albo ubogi druid bral z onej reki upadajaca jalmuzne. (….) Ale nastepnych lat jeszcze, kiedy tablic swych marmurowych ustapila historia nikczemnosci, zaniemowil byl wcale ow wygnaniec rzymski i zawolal raz tylko: P o d l i !

  96. Pingback: muscle building forum

css.php