Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

26.11.2007
poniedziałek

Samobóje Tuska

26 listopada 2007, poniedziałek,

0tusMecz.jpg 

Fot. Jan Zadora / REPORTER

Taki wytrawny piłkarz, Donald Tusk, już zdążył stracić kilka punktów, i to z własnej winy.

Była zapowiedź zniesienia „podatku Belki”, a teraz dowiadujemy się, że nie od razu, nie tak prędko, owszem, ale „w sposób zorganizowany” – jak powiedział Waldemar Pawlak. Ponieważ wpływy z tego podatku nie są znaczne i płaci go niewielka liczba osób (głównie są to i tak klienci Platformy), nasuwa się pytanie: czy warto było czynić taką obietnicę i tak szybko, w sposób niejasny się z niej wycofywać? Mnie to wygląda na strzał do własnej bramki.

Drugi strzał to Konstanty Miodowicz z ramienia PO do sejmowej Komisji do Spraw Służb Specjalnych. Już samo wpisanie Miodowicza na listę wyborczą i wpuszczenie go do Sejmu było zniewagą dla wszystkich, którzy pamiętają jego rolę w utrąceniu kandydatury Cimoszewicza w wyborach prezydenckich. Afera Jaruckiej i Miodowicza to skandal, który nie wiadomo dlaczego został zapomniany (chyba dlatego, że skandali mamy tak wiele). Lewica i wszyscy przyzwoici ludzie powinni wygwizdać pojawienie się Konstantego Miodowicza w barwach PO na boisku zwanym KSS. A selekcjoner Tusk, żeby nie wiem ile Miodowiczowi zawdzięczał (a zawdzięcza mu dużo) – nie powinien był go tym razem wystawić do gry.

Przypomnę, że przed wyborami prezydenckimi, kiedy było już jasne, że sprawa Jaruckiej jest prowokacją, kandydat Donald Tusk ograniczył się do stwierdzenia, iż ma nadzieję, że sprawę wyjaśni wymiar sprawiedliwości. Tylko tyle! Teraz Donald Tusk mógłby chociaż wyjaśnić, jak się wtedy czuł, a może nawet przeprosić i wyrazić zadowolenie, że Cimoszewicz trafił do Senatu. Ciekawe, że żaden z naszych dociekliwych dziennikarzy (ani dziennikarek) nie zapytał Tuska, co ma na ten temat do powiedzenia. Podzielam niesmak blogowiczów, którzy wracają do tej sprawy. To samobój Tuska.

Liczba członków Komisji (7? 5? 4?) to kolejne strzały do własnej bramki. I jeszcze sprzeciw wobec kandydatury Zbigniewa Romaszewskiego na wicemarszałka Senatu. Donald Tusk powiedział, że zrobił to dla marszałka Borusewicza, i ja to rozumiem. Borusewicz nie mógł zgodzić się na wicemarszałka Romaszewskiego po tym, jak ten podzielił absurdalne oskarżenia Andrzeja Gwiazdy pod jego adresem. Jeśli jednak Romaszewski faulował i zarzut był świństwem – należało pokazać mu żółtą kartkę. Usuwając go z boiska, a następnie przywracając go do gry pod wpływem publiczności, czy protestów drużyny przeciwnej, Tusk strzelił sobie gola.

I ostatnia sprawa – Karta Praw Podstawowych. Zanosiło się na to, że Tusk ją podpisze. Teraz okazuje się, że ma racjonalne argumenty, żeby jej nie podpisywać. Ale po co w takim razie był ten zwód, jeśli nie oddaje się strzału, tylko podaje do tyłu, w stronę własnej bramki? Na to drużyna Kaczyńskiego i Brudzińskiego tylko czyha.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 128

Dodaj komentarz »
  1. zgadzam się z każdym punktem.
    Dodatkowo mały komentarz – miejsce Antoniego Macierewicza jest w sanatorium dla nerwowo wyczerpanych, a nie w komisji służb specjalnych.

  2. Cimoszewicz skłamał w swoim oświadczeniu majątkowym i dokonał przekrętu giełdowego (sprzedał akcje Orlenu tuż przed aresztowaniem prezesa tej firmy, aresztowaniem, które było inspirowane przez rząd, do którego Cimoszewicz należał).

    To są sprawy poważne. Gdyby Polska miała dobrze działający wymiar sprawiedliwości, Cimoszewicz w tej chwili by siedział.
    .

    Co wiemy o Miodowiczu? Że lekkomyślnie podskakiwał z radości na widok zeznań Jaruckiej. Te zeznania okazały się fałszywe w tym sensie, że pikantne szczegóły, które Jarucaka podawała o tym, jak Cimoszewicz kazał fałszować dokumenty, były kłamstwem. Ale tylko szczegóły były fałszywe, bo sprawa zasadnicza (poświadczenie nieprawdy w oświadczeniu majątkowym) jest prawdziwa i bezsporna.

    Nie wiemy, czy Miodowicz wiedział, jak słowa Jaruckiej mają się do prawdy.. Można uważać, że znał kłamliwy charakter jej słów. Można też uważać, że go nie znał.

    A więc o Cimoszewiczu wiemy, że jest oszustem, a o Miodowiczu wiemy tylko, że się zachował lekkomyślnie, a czy było w tym coś gorszego, to kwestia przypuszczeń.

    Więcej o tym: http://www.skubi.net/Cimoszewicz-i-etyka.html

  3. Po co zwód? Ono, żeby kogoś zwodzić. Pewnie po prostu znów wyborców. Zresztą po hipoktycie, który bierze ślub kościelny tylko „pod wybory” nie spodziewałbym się wiele lepszego.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. No i się zaczęło, Szanowny Panie Redaktorze. Tych samobójów było już więcej, włącznie z drugą „konkretną” częścią ekspse.
    Ale rozczarowni być nie powinniśmy. Obiecywano nam powrót do normalności i tego przecież chcieliśmy, nieprawdaż?
    Te wpadki to dla PO pod przewodem Tuska normalność.
    Nawet zawiany Aleksander Kwaśniewski definiując Platformę jako PiS bis był bardziej przytomny niż 42% Polaków porażonych
    poczynaniami Większego Brata i głosującymi za zachodem, by odciąć się od wschodu. A przecież, już Kolumb wiedział, że podążając w stronę zachodu dotrze na wschód. I po co nam były te przedwczesne wybory?
    Można oczywiście ulec chwilowym złudzeniom, i przez tydzień bądż dwa udawć, że Ziemia nie jest okrągła, a pomiędzy AWS skupionym w PiS, i AWS skupionym w PO istnieje jakaś nieciągłość. Ale przecież kiedyś trzeba wytrzeżwieć i powrócić do obiecywanej normalności. Wiem, że to przykre, ale takie jest życie. Z wyrazami szacunku

  6. Panie Danielu najbardziej mi sie podobal zwrot:

    „Lewica i wszyscy przyzwoici ludzie powinni”

    Gratulacje !

    lepiej pozno niz wcale…
    Nie wiem czy to freudowskie przejezyczenie, starosc czy po prostu szczere nawrocenie.

  7. Dla ztrwozonych prawdziwych Polakow…
    mam na mysli Andrzeja MW i „jemupodobnych” – swojskich nadwislanskich pyrkow, ktorzy sprowadzaja polskosc do siermieznej zasiedzialosci – polecam wypowiedz premiera Marcikiewicza pod rozwage:
    (moze sie tez przydac tym co uwazaja sie za emigrantow i tkliwie rwa osobiste szaty rozpamietujac zbolalosc duszy na obczyznie na tym forum)

    „Przecież nie jesteśmy emigrantami. Nikt nam nie kazał wyjeżdżać. Jesteśmy wolnymi ludźmi, a Polska to wolny kraj. Nie mieliśmy takiej sytuacji jak emigracja wspaniałych polskich patriotów po II wojnie światowej. Oni nie mieli wyboru musieli uciekać, czy nie mogli wracać do swojej Ojczyzny. Powrót oznaczał więzienie, a bardzo często po prostu śmierć. Podobnie tzw. emigracja solidarnościowa. Ci wspaniali, walczący o wolna i demokratyczną Polskę ludzie musieli opuszczać kraj, byli do tego zmuszani za cenę wolności. Nikt nie ma wątpliwości, że to prawdziwi polscy patrioci, choć żyjący poza krajem.

    A my? Kto nas zmuszał? Nasz wybór jest inny, nie pomiędzy życiem i śmiercią, czy więzieniem a wolnością. To jest wybór pomiędzy zasobniejszym albo biednym życiem, może też między większą i mniejszą wolnością, czasem między bezrobociem lub pracą. Czy taki wybór podważa patriotyzm? Czy Maria Curie-Skłodowska, albo Aleksander Wolszczan, wybitni polscy naukowcy pracujący poza krajem też mieli czy mają problem z patriotyzmem? A przecież przykładów wielkich Polaków, żyjących z różnych powodów nie w Polsce można mnożyć.”

  8. Specjalnie dla absolwenta.

    Poniewaz salon ten pelny jest wielbicieli Matki Kurki (nalezy sie jej w 100%- bo pisze znakomicie) zastanawia mnie wybiorczy charakter tego uwielbienia.
    Otoz wielbi sie to co pasuje…
    Dla wprowadzenia pewnego ladu do tej milosci zacytuje (Bez pozwolenia) Kurke Matke:

    “Nie ma takich historyków i takich argumentów, które przekonałby mnie, że zniewolenie narodu w imie zbrodniczej ideologii, to był krok konieczny, ratujący Polskę. Twierdzenie, że stan wojenny uratował naszą suwerenność, powstrzymał przed sowiecką interwencję jest z gruntu absurdalne. Polska była republika sowiecką, zatem o suwerenności nie mogło być mowy, a interwencja sowietów, to tylko wygodne tłumaczenie, wygodne dla ludzi, którzy bronili swoich pozycji, kosztem całego narodu. Nie był, nie jest i nigdy nie będzie dla mnie bohaterem generał Jaruzelski, był, jest i zawsze będzie sowieckim namiestnikiem, który dla Polski nie tylko nie zrobił nic dobrego, ale zrobił rzeczy podłe i zbrodnicze. Nic i nikt nie jest w stanie zwolnić Jaruzelskiego z odpowiedzialności za śmierć górników, za śmierć księży, studentów, za więzienia dla inaczej myślących niż władza terroryzująca własnych obywateli. To są fakty, dramatyczne fakty historyczne, bronienie tego człowieka i tamtego sytemu represji, to podpisywanie się pod zbrodnią.”
    “Polacy ginęli i byli więzieni przez całe dziesięciolecia komunistycznej tyranii, nie dlatego, że zrobili coś złego, a dlatego, że próbowali zrobić coś dobrego i to jest najpodlejszy rodzaj represji i zbrodni, gdy każe się za dobro. Jeśli dziś 50% Polaków usprawiedliwia działania Jaruzelskiego i ubeckich hord, to po prostu nie wiedzą co mówią.”

    A teraz aby osadzic tutejsze forum w ramach opinni wyrazanych przez Kwoke (to krotsza nazwa Matki Kurki):

    “Goebbels stanu wojennego” – tak Jerzego Urbana nazwał kiedyś Ryszard Bender. Rola Urbana – od sierpnia 1981 roku rzecznika prasowego rządu – nie sprowadzała się jednak jedynie do propagandowej tuby peerelowskich władz. Ten były błyskotliwy publicysta i felietonista był autorem wielu projektów strategii dla władz i to nie tylko w dziedzinie propagandy. Bez przesady można stwierdzić, że był wręcz współkreatorem polityki władz PRL w latach 1981 – 1989.”
    “Pierwszy z cytowanych dokumentów to półprywatny list Urbana do Lesława Tokarskiego, kierownika Wydziału Prasy, Radia i Telewizji Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej z 1 stycznia 1982 roku. Dotyczy weryfikacji dziennikarzy (tak nazywano formalną ocenę dziennikarzy po wprowadzeniu stanu wojennego, której skutkiem było zwolnienie z mediów osób niechętnych władzy), a właściwie jest wnioskiem o niepoddawanie jej trzech kolegów rzecznika prasowego rządu z okresu jego pracy w tygodniku “Polityka” (Krzysztofa Teodora Toeplitza, Daniela Passenta i Andrzeja Krzysztofa Wróblewskiego). Miał to być rewanż za ich zasługi w walce przeciw “Solidarności”.”
    Otoz trzezwa Matka Kurka uwaza rowniez, ze:
    “Za te zasługi Rajmund mógł liczyć nie tylko na wypasione apartamenty, ale na coś co, nie mieściło się w głowie akowskich żołnierzy, mianowicie zagraniczne kontrakty. Rajmund już w latach 60 wyjeżdżał na szkolenia do Anglii i Holandii, otrzymał kontrakt w Libi, podobne historie nie przydarzały się wrogom ustroju komunistycznego i nie każdy zasłużony budowniczy PRL mógł na takie prezenty liczyć.”
    oczywiscie tyczy sie to Kaczynskiego ale dziwnym trafem wyjazd do Stanow naszego publicysty jest jedynie (sam o tym pisze) wynikiem jego naturalnych zdolnosci i wplywow (silnych w latach 60-tych…) swiadomych tego pracownikow ambasady potwora imperialnego zwanego wujem Samem.
    Proponuje tutejszemu „salonowi” czytac Kwoke rowniez kiedy im doklada i nazywa rzeczy po imieniu.
    Jezeli nie to rowniez wynurzenia o Kaczynskich staja sie niewiarygodne.

  9. Dobre wychowanie zobowiazuje do tego zeby dac 100/ pare juz upynelo/ dni na rozpoczecie pracy nowego Rzadu, ale coz nic nie powstrzyma gospodarza od ataku! a moze by jeszcze troche pisac wiecej o jakichs dirdymalkach w ktorych gospodarz jest mistrzem, i ciemny lod to lubi.

    W Australii wybralismy nowy rzad, ktorego ja raczej niepopieram, Labor Party, przyszlosc, to zwiekszenie bezrobocia, inflacja i procenty do gory? ale tak narod zdecydowal i to trzeba uszanowac, a zatem zaden szanujacy/nieszanujacy dziennikarz nie odwazy sie w 100 dniach pisac o golach, moze by gospodarz postapil jak normalne demokracje to robia, please!!!!!!!, juz najwyzszy czas wykazac sie klasa, a nie …..

  10. Polityka jest grą kompromisów. Niestety, niektóre są zgniłe! W warunkach braku kultury w drużynie Kaczyńskich, smród może robić się coraz większy.

  11. Sorry, male sprostowanie ” ciemny lod to kupi”

  12. No niestety. Kolejny nieasertywny, kluczący rząd. Ja wiem, że polityka to sztuka kompromisu, ale można najpierw zastanowić się nad kompromisem, wysondować, co jest możliwe, a co nie, a dopiero potem chlapać łozorem.

    A zamiatanie kwestii Pani Jaruckiej pod dywan i udawanie, że nic się nie stało nie ma nic wspólnego z honorowym załatwianiem spraw. Czym Pan Poseł Miodowicz tak urzeka Pana Premiera Tuska, że ten nie może mu się oprzeć?

  13. Panie Redaktorze!

    Do tych „strzałów”, które Pan opisał, a ja się z tym w pełni zgadzam, można dopisać panią Piterę i jej wniosek o zmianę w TK. Jeszcze nie usiadła dobrze w fotelu ministra, a już wygaduje głupoty. Ciekawe, co będzie jej następnym krokiem. Tusk, jako selekcjoner, powinien ją trzymać z dala od rządzenia.
    O zastrzeżeniach do pierwszych kroków Tuska pisałem na blogu pani red. Paradowskiej, nie będę więc powtarzał, dlaczego uważam, że PO obudzi się z ręką w nocniku.
    Czekamy na następne strzały do własnej bramki?. Oby ich nie było! Donaldzie Tusku, nie idź tą drogą!!!!!!!

    Pozdrowienia

  14. Szanowni przedmócy, sam fakt,że mamy komputery, potrafimy czytać i pisać ze zrozumieniem klasyfikuje nas w grupie ludzi myślących. Mam nadzieję, że Tusk ucywilizuje trochę scene polityczną a poza tym oczywiście nic nie zrobi, bo na czele resortów stanęli politycy, z z definicji polityka wynika zajmowanie sie polityką, a nie gospodarka. mam tylko nadzieję,że w tym całym politykowaniu cokolwiek zrobia dla przedsiebiorców. Serdecznie pozdrawiam. Jola

  15. Zaczekajmy. Na razie są to jedynie nieśmiałe podania w kierunku własnej bramki. Ja im daję może nie sto dni, ale jakiś miesiąc.

    Zdecydowanie najgorszym posunięciem Tuska było forsowanie na bardzo eksponowane stanowisko Pitery. Ta osoba ze swoim charakterem bardziej pasuje mi do stylu uprawiania polityki przez PiS.
    Powoli skłaniam się ku opinii, że Julia Pitera jest tym dla Platformy, czym Nelly Rokita dla PiS.

  16. Ten mecz to się jeszcze tak naprawdę nie zaczął.
    Na gwizdy,nie mówiąc o golach grubo za wcześnie.
    Poczekajmy:)

  17. …pisze niejaki skubi…

    „Cimoszewicz skłamał w swoim oświadczeniu majątkowym i dokonał przekrętu giełdowego (sprzedał akcje Orlenu tuż przed aresztowaniem prezesa tej firmy, aresztowaniem, które było inspirowane przez rząd, do którego Cimoszewicz należał).”

    …a wiec wedlug niejakiego skubi, rzeczony Cimoszewicz musial wiedziec o planowanym aresztowaniu prezesa Orlenu poniewaz byl ministrem…uzywajac owej wiedzy dopuscil sie rzeczony Cimoszewicz oszustwa gieldowego, czyli popelnil przestepstwo…

    pisez dalej niejaki skubi…

    „Nie wiemy, czy Miodowicz wiedział, jak słowa Jaruckiej mają się do prawdy.. Można uważać, że znał kłamliwy charakter jej słów. Można też uważać, że go nie znał.”

    …tu niejaki skubi juz tak pewien nie jest jak w przypadku wczesniej wymienionego Cimoszewicza…Miodowicz mogl wiedziec o tym ze Jarucka klamie, ale mogl tez i o tym nie wiedziec…rowniez niejaki Brochwicz ktory to Brochwicz skierowal obywatelke Jarucka do obywatela posla Miodowicza rowniez mogl wiedziec ze jest klamczucha ale rownie dobrze mogl o tym nie wiedziec…z ufnoscia zatem zaakceptowali rzeczeni obywatele Brochwicz i Miodowicz prawdomownosc obywatelki Jaruckiej…dlaczego wiec prawdomownosci owej nie chcial zaakceptowac takze i Prokurator?…

    …czy to tylko brak konsekwencji blogowiczu skubi?…czy robienie wody z mozgu?…

  18. Zastanawia mnie, dlaczego w Polsce uprawianie polityki polega przede wszystkim na jątrzeniu przeciwnika. Nie trawi PiS Niesiołowskiego? To na wicemarszałka Sejmu go. Nie trawi PO Romaszewskiego? To na wicemarszałka Senatu. Nie trawi PO Macierewicza? To do Komisji Specjalnej własnie jego… itd., itd. Jednocześnie chcemy irlandzkiego cudu, a przecież irlandzki cud zakładał ugodę, umowę, chęć współpracy. A my jeszcze tkwimy w politycznym przedszkolu, z naiwną wiarą w cuda. Cudów nie ma, jest tylko mądre współdziałanie, a gole się strzela zespołowo.

  19. Panie Danielu! Wygląda na to, że teraz Panu najbliżej do Urbana. Zwolennicy PiS na Panu psy wieszali, a teraz zwolennicy PO zaczynają.

    Co do cytatu z Matki Kurki, to jestem jedną z osób, które nie skreślają Jaruzelskiego w 100%. Wśród najbardziej zagorzałych jego wrogów pewnie ze świecą szukać kogoś, kto spotkał się z nim osobiście. Mój wujek, który zarówno dla mnie jak i wielu innych osób był wielkim autorytetem, miał okazję dobrze go poznać, a znajomość rozpoczęła się już za III RP. Wstrzymywał się on jednak przed absolutną krytyką decyzji Jaruzelskiego, wykazywał pewien stopień zrozumienia. Niestety nie zdążyłem głębiej podyskutować z nim na ten temat. Można kłócić się, czy były podstawy dla stanu wojennego i sam się nad tym zastanawiam, ale motywem jego wprowadzenia nie była zwykła chęć utrzymania władzy za wszelką cenę, ale w pewnym stopniu przeświadczenie o realnym zagrożeniu ze strony ZSRR. Nie twierdzę tu, że gen. Jaruzelski jest bohaterem, ale nie uważam go też za uosobienie zła.

  20. Szanowny Panie redaktorze Gospodarzu!

    Chciałbym na wstępie ustalić z Panem – w której drużynie Pan gra?

    Czy uważa się Pan za superselecjonera, tak jak np. panowie Gmoch, Lato, Boniek itp., którzy jako swe główne zadanie w pomaganiu prawowitemu selekcjonerowi Leo B. widzieli podgryzanie jego i jego zawodników. Byle zdyskredytować, bo przecież „oni wiedzieli lepiej”.

    Polska, a własciwie nie Polska tylko Polacy to biedny naród.
    Sciąga za nogi do piekła, krytykuje, wszystko wie lepiej.
    Niestety, dał Pan (już kolejny) dowód na to, że nie potrafi Pan trzymać języka za zębami – pióra na wodzy – tylko pisze. Dla pisania? Dla zaistnienia? Dla wkładania kija w mrowisko (to jeszcze byłoby w miarę OK, tylko że to jest bardzo młode mrowisko, wkładając w nie kij czyni Pan szkodę owadom chronionym).

    Pisałem już wiele razy by był Pan łaskaw troszke poczekać. Oczywiście, ja nie jestem opiniotwórcą i osobą, której poglądy Pan musi/może podzielać.
    Ale podobnie pisali i piszą także inni Blogowicze, których Pan w deklaracjach pisemnych ceni.

    Toć to zrozumiałe, że Pan Tusk i rząd nie od razu wszistkim (także i Panu) do pełna naleją. Pomysł z Miodowiczem może i nie świetny, ale czy spytał się Pan nowego Polskiego selekcjonera (lub co-trenera), dlaczego wystawiono tego zawodnika? Może to przeciwwaga dla Macierewicza i w końcu obie strony ustąpią w imię politycznego kompromisu?

    Ja niestety nie mam tyle czasu, by śledzić 24/7 polską scene polityczną.
    Ale to, co do mnie dociera przez internet i radio, nie wskazuje, że nowy Trener i jego drużyna postanowili dokonać samobójami dzieła samozniszczenia.
    Może nie zauważył Pan, ze poza tym miało miejsce parę celnych podań i goli?

    Nie wiem czy wie Pan jeszcze pamięta, że w meczu (turnieju) liczy sie wynik końcowy. I parę nazwijmy to Pańskim językiem „samobójów” w pierwszych kilku minutach nie przesądza porażki. Poczekajmy przynajmniej do końca pierwszej połowy.

    Racje mają:
    magrud 2007-11-26 o godz. 01:47
    kangur 2007-11-26 o godz. 07:01
    Popieram w całości!!!!!!!

    To co Pan swoim ostatnim wpisem dokonał, to znowu pogoń za sensacją. Jak wie Pan wszystko lepiej, ma lepsze recepty to dlaczego nie „zapisał” sie Pan na liste posłów (ciekawe do której partii?), nie wzął na siebie odpowiedzalności.

    Bo podgryzać z boku i wtykać spilki (lub sztylecik), to zawsze łatwo.

    Mam niesmak, i to wcale nie po wczorajszym winie, z Pańskiego ulubionego Chile.

    Pozdrawiam
    z Berlina

  21. TesTeq,
    także wielokrotnie zastanawiałem sie, dlaczego PO zamiotła pod dywan sprawę Miodowicza (jego roli w skandalu z Jarucką). Może się w końcu dowiemy, co (kto) za tym stoi, bo na pewno nie przyzwoitość. A może miłość? Tylko czyja i do czego lub kogo?

    Polecam artykuł Sławomira Sierakowskiego w dzisiejszym „Dzienniku”. Nic ująć, nic dodać. Tusk już zdążył sprzedać duszę Kaczyńskiemu.

    pam,
    będziemy współnie obserwować poczynania pani Pitery. Na pewno będziemy mieli o czym pisać.

    Pozdrowienia

  22. Nadszedł wreszcie moment, że Panu Passentowi przyszło zgodzić sie z presją wielu autorów blogu w sprawie przestępczego tercetu Tusk, Jarucka, Miodowicz. Mam tylko pytanie gdzie przez dwa lata z górą była POLITYKA? W tej sytuacji ja czekam na strzał nie do bramki a w samo czoło. A powodów ku temu jest wiele. Kilka z nich podrzucili dziasiaj trzej najlepsi w tej chwili w Polsce komentatorzy PRZEGLĄDU, KTT, Łagowski i Widacki. Kilka zasadniczych problemów, które mnie nurtują, a które wcześniej czy później zwolnią cyngiel dotyczą; /kolejność obojętna/: -likwidacji IPN organizacji stworzonej do nękania i szantażowania ludzi, -przywrócenie honoru i godności milionom ludzi, którym czas wyznaczył zycie w Polsce Ludowej a teraz przez premiera rządu określeni jako hołota, -zaprzestania nękania ludzi zasłużonych dla Polski i dla przemian demoktratycznych /Jaruzelski, Kiszczak/, -traktowanie kościola kat. jako normalnej instytucji podlegającej polskiemu prawu i przepisom finansowym, -zaprzestanie siania nienawiści do najważniejszego naszego sąsiada na wschodzie Rosji i odbudowanie dobrosąsiedzkich stosunków na każdym szczeblu. Można czasem pofantazjować?

  23. Jako PS do mojego poprzedniego wpisu dedykuje
    Panu Redaktorowi Gospodarzowi
    taki oto tekst.
    Napisany już dawno, ale cięgle aktualny:

    Polska… to biedny kraj
    Kraj pełen biednych ludzi
    Ledwo coś się powiedzie
    Zaraz się zapał ostudzi
    I każdy tylko czeka
    Aby tego oskubać
    Któremu się udało
    Bo nie chciał w nosie dłubać
    Tylko wzął się do pracy…
    I teraz ma co chciał
    Podbite oko,
    Poczucie, że jest głupek i wał.
    Więc żeby żyć wśród swoich
    I nie być sam jak kołek
    Od dziś zaczyna kopać
    Na kogoś własny dołek
    Gdy wpadniesz, to się cieszy
    I jeszcze ci doprawi
    Polska to biedny kraj….
    Bo walutą jest zawiść

    Berlin, 06.03.2006, 22:03
    Prawa autorskie zastrzeżone.

  24. @ z Berlina:
    Dziennikarz nie gra w drużynie, dziennikarz ma prawo wbijać w d… polityków szpileczki, a zwłaszcza dziennikarz – felietonista. To jest TEN zawód. A Ty masz prawo wyboru, czy czytać, czy nie.

  25. Z Berlina:
    To Kangur, który pozwala sobie na krytykę nowego rządu w Australii (pisząc jako o pewniku o wyższym bezrobociu i inflacji), ale odmawia prawa krytykowania poczynań Tuska w Polsce, ma rację? Dziwne…

    Na początku każdego rządu niektórzy (nie wszyscy, bynajmniej) uważają, że wypada przymykać oczy na problemy i wpadki. OK. Ale czy z tego ma wynikać zakaz wszelkiej, nawet umiarkowanej (jak u Red. Passenta) krytyki? Tu się absolutnie nie zgodzę; podobnie jak z sugestiami, że krytyka Tuska musi mieć zawsze (czy choćby w pierwszych 100 dniach) coś wspólnego z zawiścią.

  26. P.S. Zgadzam się z TesTeq (i Gospodarzem oczywiście!) w sprawie Miodowicza. Wiadomo, ze polityk musi iść na kompromisy, ale przepraszam, że przepraszam, to jest jawne dawanie d…
    I jak mówią inni, nikt z tych dzierżących mikrofon w dłoni nie pyta, kiedy to się wyjaśni.
    Ktoś mówił o 100 dniach *kredytu*. Moim zdaniem, trzeba pilnować od samego początku, tuż od wstania od stołu bankietowego po wygranych wyborach.

  27. Witam
    Nie zgadzam się, jeszcze nie było samobója. Rozumiem dziennikarską potrzebę, „miesiąc miodowy” się już skończył i trzeba przykręcić śrubę. Nie bądźmy jednak dziećmi, premier będzie się musiał wycofać z wielu zapowiadanych zmian. Obiecanej kiełbasy wyborczej dużo a mięsa na nią nie. Mi różnież nie podobają się uległości PO w KSS i senacie, ale jeśli to cena za niezbyt częste oglądanie Macierewicza i innych szczekaczy PiS – lamentującymi nad ograniczaniem praw opozycji ( za JK nazywanymi „wilczymi”) – to chyba warto.
    Oczywistą oczywistością jest nie zadowolenie wyborców PO, gdy ta nie odpłaca się PiS’owi pięknym za nadobne. Pytanie brzmi czy chcemy powtórki z rozrywki czy normalnej demokracji gdzie media i opozycja – choćby najgłupsze- mają prawo głosu.
    Zapewne teraz każde potknięcie, zawahanie, chwilowa strata piłki lub jej celowe oddanie będzie traktowane jak porażka i zapowiedz niespełnienia CUDU… Dla tych wszystkich, którzy wieżą w cuda i prawdomówność polityków.
    Co może Tusk? Niewiele. Niemożna wymagać cudu gospodarczego, ale to, że polski obywatel nie będzie już terozyrowany i obrażany, polskie społeczeństwo nie będzie dzielone to jest GOL!
    Pozdrawiam.

  28. Panie Redaktorze,

    odważnie Pan zdiagnozował pierwsze”wpadki” Tuska, i wymienił, kilka mało istotnych spraw.NAJWIĘKSZĄ WPADKĄ TUSKA, JEST ODGRAŻANIE SIĘ NIC NIEWINNEMU KOTU ALIKOWI, BYŁEGO PREMIERA. TUSK CHCE W ZWIĄZKU Z ALIKIEM KUPIĆ PSA!!! Jest to obrzydliwe nawet jako dowcip. Tylko czekać na „glupawych ” naśladowców.
    Niektórzy twierdzą ,że najwyższą miarą człowieczeństwa, jest stosunek do zwierząt.
    Apeluję do Pana, PROSZĘ USTOSUNKOWAĆ SIĘ DO TEJ SPRAWY, RESZTA JAKOŚ SIĘ UŁOŻY SAMA.

    Pozdrawiam, Eddie, przyjaciel Alika ,warunkowy wyborca PO

  29. Witam
    Nie zgadzam się, jeszcze nie było samobója. Rozumiem dziennikarską potrzebę, „miesiąc miodowy” się już skończył i trzeba przykręcić śrubę. Nie bądźmy jednak dziećmi, premier będzie się wycofać z wielu zapowiadanych zmian. Obiecanej kiełbasy wyborczej dużo a mięsa na nią nie wiele. Mi też nie podobają się uległości PO w KSS i senacie. Ale jeśli to cena za niezbyt częste oglądanie Macierewicza i innych szczekaczy PiS – lamentującymi nad ograniczaniem praw opozycji ( za JK nazywanymi „wilczymi”) – to chyba warto.
    Oczywistą oczywistością jest nie zadowolenie wyborców PO (i przeciwnikó PiS), gdy ta nie odpłaca się PiS’owi pięknym za nadobne. Pytanie brzmi czy chcemy powtórki z rozrywki czy normalnej demokracji gdzie media i opozycja – choćby najgłupsze- mają prawo głosu.
    Teraz każde potknięcie, zawahanie, chwilowa strata piłki będzie traktowane jak porażka i zapowiedz niespełnienia CUDU… Dla wszystkich wierzących w cuda i prawdomówność polityków.
    Co może Tusk? Niewiele. Niemożna wymagać cudu gospodarczego, ale to, że polski obywatel nie będzie już terozyrowany i obrażany, polskie społeczeństwo nie będzie dzielone to jest JUŻ gol!
    Pozdrawiam.

  30. Dobrze Pan wyłuskał wszystkie pierwsze błędy.
    Dodam jeszcze dwa : zamiana p.Zdrojewskiego na p. Chlebowskiego a także nadmiar p. Pitery w mediach

  31. Szanowny Panie Redaktorze,

    sprawa z Kartą Praw Podstawowych to nie „zwód” jak to Pan eufemistycznie określa.
    To ordynarne oszustwo; nie tylko wyborcze ale również pospolite.
    Pierwsze ale nie ostatnie – jak sądzę – w wykonaniu Pana Premiera, bo i o komisjach śledczych w sprawie Min. Rolnictwa i B. Blidy coś cicho. A rząd i Pan Premier dopiero co zaczęli. Wszystko przed nimi.

  32. Zgadzam się z panem w sprawie Miodowicza bardzo mi się nie podoba, że ten pan wszedł do sejmu. Ludzie głosujący na PO pewno nie chcą by ktoś taki był ich reprezentantem. No nic…

    w kwestii Zbigniewa Romaszewskiego nie zgadzam się. Po to odbyły się te wybory by odsunąć takich ludzi [czytaj PIS] od władzy. Zarówno pisuary jak i Miodowicze i Rokity winny być odsunięci od koryta.

    Oj czuje, że nic sie nie zmieni. Karta… Tusk nie podpisze po jak pan wcześniej napisał stoi za nim kościół krakowski, który nie zgadza się na nią. I tak oto znowu klecha rządzi moim krajem.

  33. Budżet 2008: http://biznes.onet.pl/0,1647406,wiadomosci.html . Nadal to samo. Admnistracja publiczna kosztuje 60 mld zł. Spodziewać się można było, że skoro tę wielkość PO krytykuje to te koszty obniży?

    Jest z czego, bo 60 mld na ten cel to o wiele za dużo w Państwie na dorobku, jest po co skoro 80 % społeczeństwa żyć musi za mniej niż wynosi minimum socjalne, do tego wielkość tego minimum drastycznie obniżono. 20 % z 60 mld zł to 12 mld zł. Czemu nie słyszymy, że jest możliwa taka oszczędność?, bo że jest ja nie wątpię.

    Obniżanie kosztów utrzymania administracji publicznej ma w budżecie 2008 polegać na tym, że podwyżki wynagrodzeń dla urzędników będą niższe od obiecanych (nawet 40 %!) i koniec. Koszty ogółem tej administracji w 2008 mają być wyższe… Uważam, że to największy gol do własnej bramki rządu PO i PSL.

    W następnych wyborach udział weżnie 25-15 % społeczeństwa. Będzie jak z wahadłem: wprawione w ruch zręczną kampanią (Panu Bogu świeczka) zaprowadziło do urn 53 % uprawnionych, teraz sprzeniewierzenie się obietnicom (diabłu ogarek) cofnie wahadło od poprzedniego 40-procentowego „standardu” proporcjonalnie (do 25%) albo i ponad proporcjonalnie (15%, czy jeszcze mniej?), bo największym wrogiem demokracji jest nędza.

  34. Niejaki Skubi wie…. ( to o Cimoszewiczu). Skubi wie więcej od Prokuratury ( nawet tej, spisiałej).
    Spuśćmy zasłonę milczenia … Za i przed …Skubim.

  35. z Berlina,

    a’propos zawiści. Oczywiście wie Pan, że zawiść, mściwość i duma występują wspólnie, są nierozłączne i tworzą mentalny trójkąt bermudzki, z którego się nie wyjdzie bez poważnej terapii ? Jak i to, że nie bez kozery dostrzega się np zawiść u innych?, nawet gdy jej u nich nie ma?

  36. A tu coś ciekawego: http://www.tvn24.pl/12690,1529920,wiadomosc.html .
    Oczywiście utrzymywanie podatku pn abonament telewizyjny, gdy płaci go 40 % (najbardziej strachliwych ?) podatników to nieporozumienie, jednak to iż Premier spodziewa się po abonentach, że podarują na potrzeby telewizji publicznej część swego podatku wydaje się komiczne.

    Wielu ludziom podatku nie starczy na ulgę podatkową na dzieci, tak marnie zrabiają.

    Swoją drogą nie wiem czy ulgę podatkową na dzieci będzie można odbierać z podatków przez lata do wyczerpania jak ulgę budowlaną? Czy też w każdym roku komu podatku na ulgę nie starczy to róznica przepada na korzyść budżetu?

    Pozdrawiam Pana Redaktora i Państwa Blogowiczów,
    Teresa

  37. Szanowny Gospodarzu, Drodzy Goscie,

    Tak sie tutaj niektorzy zastanawiaja, czy jeden ze strzalow byl strzelem do wlasnej bramki, czy narazie tylko podaniem. Zastanawiaja sie, czy to troche punktow procentowych poparcia Platformie zabierze, czy tez nie.
    Czy to podanie taktyczne, majace na celu wyciagnac przeciwnika (PiS) na wlasna polowe, by go potem skontrowac? (tak odebralem tlumaczenie Gosicia tego blogu piszacego „z Berlina” – ze oto wystawia sie Miodowicza, po to, zeby potem z niego zrezygnowac jako karte przetargowa za ustapienie Macierewicza. Mozna by dlaej ciagnac – poczatkowy sprzeciw wobec Romaszewskiego, po to by sie teraz na niego zgodzic w zamian za uwalenie Macierewicza itd.).
    Jak dla mnie cale takie patrzenie na polityczne skutki jakis decyzji dla jednej czy drugiej partii, przyrownywanie tych zatargow politycznych do meczu miedzy dwiema partiami, gdzie jedna drugiej moze gola strzelic, lub ewentualnie samoboja.
    Przyklad takiego myslenia dal Michal Kaminski w programie „Kawa na Lawe”. Oto stwierdzil on, ze skoro Platforma nie chce Maciereicza, to przeciez odpowiedzialnosc polityczna za te kandydature ponosi PiS i nic Platformie do tego. Nikt nie potrafil sensownie Kamisnkeimu opdowiedziec.

    Pozniej jeszcze spotkalem sie z koentarzami (chyba w radiu TOK FM u pani Paradowskiej), ze powinna sie PO na Macierewicza zgodzic, to wtedy Antek stanie sie twarzas PiSu i jeszcze bedzie punkty PiSowi odbieral, na czym PO zyskac tylko moze.

    Otoz chialem stanowczo zaprotestowac. To nie sa rzadne samoboje, ktore PiS by strzelil sobie. Awantury wokol kandydatury Romaszewskiego tez nie sa samobojem, kotry strzelila sobie Platforma.
    Na litosc!
    To sa wszystko strzaly do wlasnej bramki, ale wspolnej! Mnie za przeproszeniem gowno obchodzi, czy PO straci 2 czy 3 punkty procentowe, czy je zyska. Tak samo jak mnie nie obchodzi, czy twarza PiS (morda?) bedzie Macierewicz.
    Tu chodzi o powage naszego panstwa. O powage instytucji. Tak zszargana w czasach rzadow PiS. Tak krucha jeszcze a znow (zeby pozostac w poetyce pilkarskiej) kopana.

    Dlaczego nikt sie nie zdobyl na to, zeby odpowiedziec Kaminskiemu, ze nie o polityczna odpowiedzialnosc za wyglupy Maciereiwcza chodzi, lecz o odbudowanie jakiejkolwiek powagi polskich sluzb specjalnych, poprzez rzetelne zbadanie ich funkcjonowania, ktora to odbudowe Macierewicz moglby nawet przy najlepszych checiach jedynie sabotowac?
    Rozumiem jeszcze, ze nie odpowiada PO, bo sama wystawia takiego tytana powagi jak Miodowicz, wiec nie bardzo chyba powage instytucji ma na uwadze.
    Ale komentatorzy? W tym Passent i Paradowska? Zeby traktowac upadek instytucji takich jak Senat, poprzez awantury przy woborze wicemarszalka, jako samoboj, kotry PO sobie strzela? Nie sobie, szanowny Gospodarzu! Nam wszystkim!

    Jakzesz to? Przez dwa lata wszyscy (no dobrze. Nie wszyscy. Zwolennicy Kaczynskiego byli zachwyceni) ubolewali, ze oto Sejm traci powage, ze zaufanie do tej instytucji siega dna: ze m.in. Komisja ds specsluzb autorytetu jest pozbawiana, ze pojawia sie komisja ds solidarnego panstwa stawiajaca w zasadzie istote i sens sciezki legislacyjnej na glowie, itd. itp. a teraz? samoboje PO? Toz to dalszy ciag oslabiania powagi instytucji, dlaszy ciag tej samej polityki w ktorej panstwo i jego organy (obsada tychze) staje sie karta przetargowa w partyjnych rozgrywkach.

    Juz nikt tego nie dostrzega?

    Skecz Andrzeja Waligorskiego pt.: „Rycerze” zawsze sie zaczynal od slow:
    „Oj niedobrze, niedobrze…”
    Dedykuje ten cytat gospodarzowi.

    PS. Wczoraj okolo 12.30 w radiowej dwojce (a moze to teraz Jedynka? w kazdym razie 102.40) goscie studia tez rozprawiali m.in. na temat Macierewicza w komisji. Ktorys z gosci (bodaj profesor W. Konarski) powiedzial cos takiego: Ktos pracujacy w komisji sejmowej ds sluzb specjalnych nadaje sie do tego, zeby potem sluzbami takimi kierowac. Ktos kto byl pracwnikie sluzb specjalnych jednak nie powinien juz zasiadac w takiej komisji.
    Czy nie tyczy sie to takze plk. Miodowicza?

  38. Donald Tusk okazuje sie byc miekkim facetem – takim jakim jawil sie przed wyborami – tylko chwilowo, na potrzeby kampanii, przywdzial maske mocnego, zdecydowanego, pewnego siebie polityka. Teraz powrocil do wlasnego wizerunku, zaczyna krecic i wic sie jak piskorz, i niestety wyglada na to, ze PiS bedzie z nim robilo co zechce.

    Osobiscie doradzalabym mu mniej spoufalania sie z dziennikarzami, (oprowadzanie po sypialni). Oby nie bylo jak z Marcinkiewiczem: wszyscy go lubili, ale malo kto mial przed nim respekt i okazywal mu potrzebny na tym stanowisku szacunek.

    Prawdziwym silnym facetem w tej koalicji okaze sie prawdopodobnie Waldemar Pawlak, ktory tylko wyglada na cieple kluski, ale juz pokazal pazury (w sprawie Macierewicza) co bardzo zle rokuje na przyszlosc.

    Skoro koalicjant nie liczy sie ze zdaniem premiera i juz na wstepie kontruje jego wypowiedzi, to o czym tu mowic…

  39. Nie wiem jaką rolę odegrał Miodowicz w akcji przeciw Cimoszewiczowi,na pewno mijała sie z prawdą niejaka Jarucka,ale
    to wszystko nie zmienia faktu,żeCimoszewicz to jednak „przekręciarz”…,”pomylił” się w zeznaniu podatkowym:)

  40. Panie Danielu ja nie nazwal bym tych ostatnich posuniec Tuska-Jaruckiej kopaniem pilki do wlasnej bramki to cos bardziej niebezpiecznego to zarozumialstwo i brak poszanowania woli wyborcow.W sytuacji gdy w plebiscycie odsuniecia Jaroslawa i jego przydupasow od wladzy spoleczenstwu sie to udalo nie bylo innej alternatywy, wladze dostali Tusk-Jarucka.Robia to jak widzimy zadymy z Romaszewskim,Niesiolowskim, Kostkiem Miodowiczem, Pitera,Od premiera Tusk- Jaruckiej w imie milosci boskiej o ktorej tak paple wokol nie tylko w slubowaniu / czy w rocie przysiegi jest tam cos o bogu / mozna wymagac racjonalnosci w dzialaniu.Pitera to strzal w stopy Platformie ta kobieta jest nawiedzona i nie rozumie slow ktore wypowiada takim ludziom nie wolno dawac wladzy jakiejkolwiek takim ludziom karierowiczom nalezy zakazac kontaktu z mediami.Z Miodowiczem to swoiste kuriozum czy TUSK- JARUCKA mysli ze spoleczenstwo zapomialo to lajdactwo ktore wyrzadzili Cimoszewiczowi z tego trzeba sie rozliczyc TUSKU-JARUCKO dopiero bedziesz mial prawo byc premierem ludzi honorowych zyjacych w Ojczyznie.A ze tych honorowych jest w Ojczyznie duzo to dlatego przerznales wybory na prezydenta, zadna to dla kraju strata wyznajac taka filozofie obludy.W przyszlych wyborach prezydenckich daj sobie TUSKU-JARUCKO spokoj szkoda czasu i atlasu a i spoleczenstwo bedzie to taniej kosztowac. Nie dosc ze brzydka pogoda to ludzie ktorym chcialo by sie zaufac tak niemadrze postepuja.

  41. PO strzela pierwsze gole,na razie sobie .Trzymajac sie tej terminologii to kto na tej bramce stoi ? he? moze jest pusta !?

  42. I jeszcze jeden – nieobecność dzisiaj w Paryżu podczas głosowania o expo.

  43. Zgadzam się całkowicie z Gospodarzem. Do Kangura: Jeśli już komentujesz wybory w Polsce, to bardzo proszę, żebyś nas tu nie uczył dobrych manier, bo to jest niestrawne.
    A dlaczegóż to niby dziennikarz nie powinien krytykować poczynań rządu, nawet jeśli to dopiero początek ich rządzenia? Tusk ma przed sobą bardzo trudne zadanie. Powinien brać się szybko za reformy, a będą to reformy niepopularne i będzie przy nich dużo krzyku. Musi zreformować służbę zdrowia w pierwszej kolejności. Nie wiem, czy będzie miał dość siły. Szczerze mu życzę, żeby miał, ale wątpliwości mam sporo… Co do Julii Pitery, to czytałam jej niektóre wypowiedzi dotyczące Alicji Tysiąc – były na żenująco niskim poziomie. Trudno mi ją darzyć sympatią…

  44. Obrzydliwa Lojalnosc Premiera

    Wymienione przez gospodarza blogowiska fakty samoboje, pozwalaja z duza doza spokoju stwierdzic, ze w druzynie Premiera Pan Cimoszewicz nie gral i grac nie bedzie, ups. Na pewno graja w niej Pan Miodowicz i Pan Borusewicz, chyba maja zaufanie Tuska a on ma zaufanie wiekszosci Polakow, wiec pozwolmy grac druzynie Pana Premiera.

    Schadenfreude

    oburzone glosy na blogu i komentarz gospodarza dot. sprawy Jaruckiej utwierdzaja mnie w przekonaniu jak utopijne sa marzenia niektorych z nich. PO nie patrzy wstecz i na LEWO, jaka ulga.

    Deszcz pieniedzy wypracowanych w kraju

    Podatek Belki to swietne zrodlo dochodow dla skarbu panstwa w czasach „prosperity” (zamiast 1 milliarda zebrano ich w 2006 r. TRZY!). Malo tego, skoro w Polsce rosna place, to beda tez rosly dochody z tytulu podaktu dochodowego od osob fizycznych i nikt w rzadzie nie zrezygnuje z takich rosnocych wplywow danin wprowadzajac podatek liniowy 15 %, ktory osobom z wysokimi zarobkami zostawilby wiecej kasy w portfelu. Bo kto i za co bedzie finansowal te Polske, ktora nie pracuje?

  45. Alicja 2007-11-26 o godz. 10:58

    Chyba bierzesz zbyt dosłownie i dlatego nie barzo zrozumiałaś intencje: ja nie wymagam od dziennikarzy by byli tubą partyjną. Powinni wbijać szpileczki. Ale powinni by fair. I bez sensacji czy sensacyjności. Od tego są … brukowce, pan J. Kurski, pan poseł Kaczyński i Kancelaria Prezydenta (patrz takze jej dzisiejszy komunikat).
    To co ja tu popisuję (proszę bez podtekstów i skojarzeń) to też nie jest wołanie o wzajemnie jednobrzmiącą prasę.
    I masz rację, mam wybór czy czytać czy nie. Dlatego czytam. I piszę, niezalależnie, czy Tobie, szanowna Alicjo, akurat to odpowiada. Przecież nie musi…

    Alicja 2007-11-26 o godz. 11:03
    Piszesz. „Ktoś mówił o 100 dniach *kredytu*. Moim zdaniem, trzeba pilnować od samego początku, tuż od wstania od stołu bankietowego po wygranych wyborach”.
    A od czego jest Sejm? Toż jest taki, i nie tylko może, ale i musi pilnować. To nie jest towarzystwo wzajemnej adoracji lub klubem tryskających jadem. Wybrany demokratycznie. W wielu cywilizowanych demokracjach posłowie skaczą sobie do oczu, ale nie zawsze z pobudek osobistych.
    Czy musi więc jeszcze pilnować dziennikarz, kierowca, praczka, ja, etc. (ja i tak bym nie mógł, bo „pilnuję” akurat innego rządu).
    Więc albo uwierzymy w demokrację i jej struktury (szczególnie obecną)albo wszyscy w Polsce powinni się zapisać do Zbiorowej Organizacji Monitotowania Obywatelskiego i zanim – jak to poetycko ujął pan poseł Kaczyński – „rząd wyjmie pałę”, samemu bić gdzie popadnie (w samoobronie????).

    Nikt nie musi dawać politykom wolnej ręki (nie samowoli) bo już dostali (w wyborach). Pilnowanie od początku – OK, ale fair i objektywnie.
    Jak się zmusisz, by przeczytać mój wpis jeszcze raz, to zobaczysz, że i o to też mi chodziło.

    PAK 2007-11-26 o godz. 11:00
    Przeczytaj proszę jeszcze raz Kangura i mnie. Zobaczysz, że troche mylisz sie w ocenie. Oczywiście, że to nie ma nic wspólnego z zawiścią, tylko z faktami.

    A ten wierszyk, to tak dla ogółu, bo coś mi się wydaje, że uderz w stół a…

    Pozdrowienia dla wszystkich
    z Berlina

  46. Czyzby skonczyla sie marchewka dla Tuska i zostaje tylko kij. Czyzby od tej chwili i tego felietonu zaczela sie kampania wyborcza dla LiD. Po takim felietonie nareszcie zwolennicy i wielbiciele PRL jak jasny gwint moga sie poczuc jak u siebie w domu.

  47. Do diabla, znowu te literówki!
    Proponowana organizacja to oczywiście:
    …Zbiorowa Organizacja Monitorowania Obywatelskiego…

    Z ..totowaniem, nawet Moni, nie ma to nic wspólnego!

    Przepraszam Blogowiczów i Monię

    Z Berlina

  48. Dziennikarz nie tylko ma prawo, ale wrecz ma obowiazek krytykowac, a wiec takze”wbijac politykom szpileczki”, a nawet szpile. Blogowicze wrecz odwrotnie: obowiazku nie maja, ale maja prawo i z tego prawa korzystaja.

    „…trzeba powiedziec najsmielej,
    Ze sztuke* bez krytyki wnet by diabli wzieli.
    Tak jest! Dla niej sad ostry, cierpki i laskawy
    To ostroga dla zrebca, to sol dla ptrawy.
    Bo ona zyc nie moze w milczeniu grobowem.
    (…) biada temu o kim krytyka zapomni!”
    Jan Checinski

    *Sztuke rzadzenia rowniez.

  49. Zabrał tu głos ob. skubi, który twierdzi, że Cimoszewicz powinien siedzieć w więzieniu za pomyłkę w oświadczeniu majątkowym i wyimaginowany przez skubiego przekręt giełdowy.
    Przypominam skubiemu, że w oswiadczeniu majatkowym /za ten sam rok/ pomylili sie też L. Kaczyński, D. Tusk, Z Wasermann i wielu innych asów o czym zapewne skubiemu nie doniosły Gazeta Polska i Radio Maryja.
    Co do przekretów giełdowych /prawdziwych a nie wyimaginowanych przez ob. skubiego / to było ich zapewne niemało ale jeszcze nikogo za nie nie posadzono – trudno to udowodnić.
    Nie udało sie to nawet w przypadku kolegi Tuska Jacka Merkla i jego spółki Media 4 – typowej giełdowej wydmuszki.

  50. Do z Berlina:
    To ja poproszę o przeczytanie uważne i krytyczne jeszcze raz: Kangura, Red. Passenta i Twojej własnej notki.

    A to dlatego, że nie widzę u Red. Passenta ‚ataku’ na rząd, ani „pogoni za sensacją”. Widzę krytykę kilku posunięć, z którą można polemizować (tak jak ja bym polemizował z problemem pozostawienia podatku Belki, na przykład). Ale łagodna i żartobliwa krytyka to jeszcze nie atak. Chyba, że przyjmujemy język PiSu.

    Uważasz, że nie czytałem Kangura? A czy aby przeczytałeś to:
    „W Australii wybralismy nowy rzad, ktorego ja raczej niepopieram, Labor Party, przyszlosc, to zwiekszenie bezrobocia, inflacja i procenty do gory?”
    Przepraszam, ale co to jest, jeśli nie ideologiczna krytyka rządu, którego skutków rządzenia jeszcze nie widać (taki jest własnei sens tych 100 dni)?

    Powiesz może, że Kangur pisze o „uszanowaniu woli wyborów”? Ależ Red. Passent nigdzie nie wykazuje braku szacunku, nie nazywa (jak Kangur swoich oponentów) „ciemnym lodem” (ortografia oryginalna), wyraża tylko własną opinię o posunięciach zwycięskiego ugrupowania. (Bo w przypadku komisji i wicemarszałka senatu, nawet nie chodzi o decyzje rządu.)

    PO dostała na początek swego rządzenia kredyt zaufania, zaufania, że może nie będzie cudu, ale nie będzie PiS-bisu, że będzie ‚normalnie’, godnie i ‚europejsko’. Tusk podważa tymi wpadkami (o jednym, czy dwóch można dyskutować, ale wszystkich na raz podważyć się nie da) zaufanie do samego siebie. To jeszcze nie znaczy, że je zupełnie stracił; ale to znaczy, że nie można przymykać oczu na jego wpadki.

  51. Amfisa 14.03
    Po blogach pęta sie mnóstwo nałogowych kłamczuchów w rodzaju skubiego, ale jest on znany ze swojej profesji, więc po prostu trzeba go przewijać.
    Ceterum censeo, iż Brochwicza, Macierewicza i Miodowicza trzeba jak najszybciej postawić przed Sądem za szereg zarzutów kryminalnych.

  52. Ręce opadają: http://wiadomosci.onet.pl/1647735,11,item.html . Że nieco wcześniejszy okres? A ktoś zaręczy że ta maniera już stosowana nie jest i nie będzie? Ile tych kart jest w posiadaniu urzędników „Taniego Państwa” i jakiego rzędu wydatki są z nich realizowane?

  53. Exposé chyba jest po to, zeby je analizowac. Bez wzgledu na to, czy minelo 10, 30, czy 100 dni nowego rzadu.

    Analiza exposé wiecej niz streszczenie, a wiec jesli dostrzega sie w nim samobuje, to czemu o tym nie pisac ?

    Z obserwacji mego podworka politycznego powiem, ze nie ma rzadu, ktory nie zaczyna od wpadek, nie ma exposé, w ktorym wszystko podoba sie wszystkim.

    No chyba ze jest to exposé premiera ChRL wypowiedziane do tamtejszych reprezentatow (hehehe) narodu.

    Dal wielu piszacych tutaj: nie powinno byc zdumiewajace to, ze nowy rzad ma dziury w swym exposé, i ze opozycja z prawa i z lewa ma wiele roznych zastrzezen do zaprezentowanego programu. Dla mnie jest to normalne. Po to jest opozycja, po to mamy czwarta wladze. Bylbym raczej zaniepokojony, gdyby bylo inaczej.

    Wtedy dopiero zaczalbym bac sie naprawde.

    Pozdrawiam.

  54. Oczywiscie „samoboje”, a nie „samobuje”

  55. z Berlina,

    a’propos nożyc na stole. Komiczne, „nikt tobie jak sam sobie”, nożyce, czyli Pan, się odezwały. Proponuję trochę lektur, na początek „Nerwica a rozwój człowieka” Karen Horney.

  56. PAK 2007-11-26 o godz. 14:06

    Szanowny / Szanowna PAK

    kangur pisze: 2007-11-26 o godz. 07:01
    Dobre wychowanie zobowiazuje do tego zeby dac 100/ pare juz upynelo/ dni na rozpoczecie pracy nowego Rzadu, ale coz nic nie powstrzyma gospodarza od ataku! a moze by jeszcze troche pisac wiecej o jakichs dirdymalkach w ktorych gospodarz jest mistrzem, i ciemny lod to lubi.

    W Australii wybralismy nowy rzad, ktorego ja raczej niepopieram, Labor Party, przyszlosc, to zwiekszenie bezrobocia, inflacja i procenty do gory? ale tak narod zdecydowal i to trzeba uszanowac, a zatem zaden szanujacy/nieszanujacy dziennikarz nie odwazy sie w 100 dniach pisac o golach, moze by gospodarz postapil jak normalne demokracje to robia, please!!!!!!!, juz najwyzszy czas wykazac sie klasa, a nie …..

    To cały catat.
    Mnie szczególnie chodzi o: „Dobre wychowanie zobowiazuje do tego zeby dac 100/ pare juz upynelo/ dni na rozpoczecie pracy nowego Rzadu”
    oraz „a zatem zaden szanujacy/nieszanujacy dziennikarz nie odwazy sie w 100 dniach pisac o golach, moze by gospodarz postapil jak normalne demokracje to robia, please!!!!!!!, „.

    Kangur jest w kręgu demokracji anglosaskiej, dzie ludzie w parlamencie biorą się za łby, buczą, pokrzykują i tupią (także na premiera) ale najpierw dają mu się wykazać.

    W Polsce tupiecie, buczycie, wykrzykujecie na zapas albo lepiej powiedzieć – na wejście. Niech nie myśli, że będzie miał miło.

    I o to mi cały czas chodzi.

    Ale może działamy na innej fali i ja nie odbieram odpowiednich sygnałów.

    Teresa Stachurska 2007-11-26 o godz. 17:58 i wcześniej:

    Dziękuje za miłe słowa! bardzo polskie. Od razu poczułem się swojsko, jak w grajdole.
    Proponowaną lekturę z pewnością przeczytam. Będę mógł lepiej część z Państwa i Panią zrozumieć. Na naukę nigdy za późno.

    Pozdrawiam
    z Berlina (zimno to ale nie ma to jak w domu)

  57. Szanowny Panie Redaktorze Gospodarzu,

    przed wyglądanjcym na „ni przypioł ni wypioł” moim w pisem

    z Berlina 2007-11-26 o godz. 13:27

    „przeszedł” długi tekst z fragmentami dzisiejszego Pulsu Biznesu nt. rządu Pana Tuska. Bardzo ciekawe i nieco z innej strony spojrzane.
    I do tego całkiem cenzuralny.

    Ale gdzieś się zgubił – po drodze. Może wie Pan, albo ktoś z Pańskich webmasterów gdzie się zapodział?

    Dzięki za pomoc! dla Berlina.

  58. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Prosze tylko siatki na ta bramke nie zakladac aby wszystkie gole wiszace w powietrzu sie zmiescily. A propos ugiecia sie pod naporem. Pod jakim to niby naporem blogowiska Gospodarz sie ugilo lub zmienia zdanie? Panowie!, glosne zarty w salonie, czy co? Nos do tabakiery, czy tabakiera do nosa? Tutaj jest wypracowywana i to na pelnych obrotach pozycja strzelecka dla lewackiej lewicy. Jezeli udalo sie skolowac elektorat do tego stopnia, ze lyknol Gwardie PO & Tuska to znaczy, ze lyknie wszystko co bedzie dobrze opakowane. Jezeli wyksztalcony elektorat przez prof. Doroszewskiego pedzi autostrada i nie widzi reklam polskich produktow eksportowych to znaczy, ze jedzie za szybko i napewno sie z celem minie albo jest slepy. Napewno w odpowiednim momencie znajdzie sie czlowiek zyczliwy i wlasciwa droge wskaze aby slepcy nie bladzili – prawda Szanowny Gospodarzu? Nie, nie, Diaspora jest czujna, cierpka slodycz wina z tej strony od 50-u lat juz znamy. Diaspore skreca do dzisiaj.

    F.S. von/od Diasporski

  59. Na wypadek, gdyby utknęło w sieci jeszcze raz „goły” tekst wspomnianego artykułu z Pulsu Biznesu:

    Cztery problemy, o które może potknąć się rząd Tuska
    Jarosław Królak, Puls Biznesu
    2007-11-23, ostatnia aktualizacja 2007-11-26 10:12:57.0

    Bez wielkiej determinacji rząd nie przeprowadzi reform – uważają eksperci. Światowa dekoniunktura, opór biurokracji, wrogie związki i opozycja – na tym może się potknąć nowy premier.

    Przedstawiciele środowisk przedsiębiorców entuzjastycznie przyjęli exposé premiera Tuska. Cieszą się, że nowy rząd na pierwszym miejscu stawia podtrzymanie dobrej koniunktury gospodarczej. Premier obiecuje, że priorytetem gabinetu jest reforma finansów publicznych, stopniowe obniżanie podatków, ich upraszczanie, likwidacja barier i prywatyzacja. Czy ta piękna wizja jest realna? Eksperci w to wierzą, ale dostrzegają też bariery, które mogą wywrócić do góry nogami reformatorskie plany rządu, a przynajmniej mocno utrudnić ich realizację.

    Światowe problemy:

    Henryka Bochniarz, prezydent Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, na pierwszym miejscu wśród zagrożeń stawia pojawienie się złych tendencji w światowej koniunkturze.

    – Obecnie jesteśmy na szybkiej ścieżce wzrostu gospodarczego, ale już napływają niepokojące sygnały, szczególnie ze Stanów Zjednoczonych. Obawiam się zawirowań w amerykańskiej gospodarce, która ma przecież duży wpływ na stan naszej i na atmosferę wśród inwestorów. Jeżeli sytuacja w USA będzie się pogarszać (mam nadzieję, że tak się nie stanie), może to hamować koniunkturę ogólnoświatową, w tym polską. Wtedy spowolnienie może postawić pod znakiem zapytania śmiałe reformy rządu Donalda Tuska – mowi Henryka Bochniarz.

    Andrzej Malinowski, prezydent Konferderacji Pracodawców Polskich (KPP), ostrzega, że Polska nie jest przygotowana „na destrukcyjną falę światowej dekoniunktury”.

    – Jesteśmy właściwie bezbronni wobec globalnej dekoniunktury, ponieważ poprzednie rządy nie przeprowadziły koniecznych reform, które umożliwiłyby nam miękkie lądowanie. Mamy wielki deficyt budżetowy, nieuporządkowane finanse publiczne, mało elastyczny rynek pracy, nieprzyjazne dla firm przepisy prawne. To wszystko może spotęgować skutki ewentualnej dekoniunktury – uważa Andrzej Malinowski.

    Urzędnicza hydra:

    Drugą barierą może być opór skotniałej biurokracji. Na to wskazuje Roman Rewald, prezes Amerykańskiej Izby Handlowej.

    – Znamy wiele przykładów, gdy urzędnicza hydra usilnie broniła przywilejów i blokowała zmiany. Wystarczy wspomnieć urzędniczy opór przy pracach nad ustawą o swobodzie gospodarczej. Wtedy siłę zademonstrowali urzędnicy fiskusa, którzy wycięli część dobrych propozycji. Ten rząd może mieć trudności z wprowadzaniem reform – mówi Roman Rewald.

    Dlatego – zdaniem Marcina Mrowca, ekonomisty Banku BPH – gabinet musi wykazać się determinacją i odwagą.

    – Nierozsądne byłoby zakładanie, że wszystkie zapowiedzi z exposé zostaną spełnione. Rzeczywiście biurokracja może się okazać dużym problemem. Przykładem jest pakiet Kluski, który został okrojony przez urzędników. Na dodatek determinacja premiera może nie być zbyt duża w obliczu zbliżających się wyborów prezydenckich. Jeżeli Donald Tusk zdecyduje się w nich startować, zapewne nie będzie chciał zrażać do siebie elektoratu niepopularnymi decyzjami – mówi Marcin Mrowiec.

    Związki i opozycja:

    Andrzej Malinowski jako na źródło zagrożeń dla pracy rządu wskazuje związki zawodowe.

    – Ten rząd nie ciągnął na swoich plecach związków. A to może oznaczać, że nie zdaje sobie sprawy, jak mogą przeszkadzać i jakie stawiać żądania – twierdzi szef KPP.

    Podobnie uważa Henryka Bochniarz.

    – Testem siły rządu wobec związkowców będą m.in. sprawy związane z emeryturami pomostowymi. Czy ta ekipa będzie umiała twardo powiedzieć nie? Jeśli raz ustąpi, jak rząd PiS np. wobec górników, ściągnie na siebie kolejne kłopoty ze strony innych grup zawodowych – dodaje szefowa Lewiatana.

    Zbigniew Jakubas, prezes Polskiej Rady Biznesu, radzi nie zapominać o opozycji.

    – PiS zapowiada twardą opozycję. Obawiam się, że będzie to opozycja wroga i złośliwa. Może chcieć wywoływać niepokoje społeczne i strajki przeciwko działaniom rządu – mówi Zbigniew Jakubas.

    – Chcemy być życzliwi wobec tego rządu, bo chcemy być życzliwi wobec Polski. Ale opozycja w państwie demokratycznym jest potrzebna i musi zajmować pozycję krytyczną – tak widzi rolę PiS były premier Jarosław Kaczyński.

    Małgorzata Okońska-Zaremba uważa, że nie wolno się cofać:

    Aparat urzędniczy zawsze walczy o utrzymanie przywilejów i władzy. Doświadczyłam tego osobiście w trakcie prac nad ustawą o swobodzie gospodarczej. Każda istotna zmiana wywoływała opór – począwszy od opracowywania założeń do projektu, poprzez uzgodnienia międzyresortowe, aż do przekazania go do Rady Ministrów. Trudno ograniczyć władzę urzędników w Polsce. To wymaga wręcz nadludzkiego wysiłku, ale nie można się cofać.

    Tor przeszkód premiera Donalda Tuska:

    1. Dekoniunktura światowa

    Zdaniem ekspertów, największym zagrożeniem dla reform naszej gospodarki jest potencjalne spowolnienie gospodarki światowej. Konsekwencją dekoniunktury byłby m.in. spadek wpływów budżetowych, a to oznaczałoby brak pieniędzy na reformy.

    2. Biurokracja

    Każdy kolejny rząd, przy wprowadzaniu korzystnych dla przedsiębiorców regulacji, zmagał się z oporem urzędniczym. I zazwyczaj przegrywał w najważniejszych sprawach.

    3. Związkowcy

    Rząd PiS hołubił związki zawodowe, szczególnie Solidarność. Tym samym dał im poczucie siły. Rząd Tuska będzie musiał stawiać czoło nieracjonalnym żądaniom.

    4. Opozycja

    Uwaga na spowolnienie:
    Wszyscy eksperci są zgodni: PiS będzie twardą opozycją, mającą po swojej stronie prezydenta, którego ewentualne weta wcale nie będzie łatwo odrzucić.

    To sytuacja światowej gospodarki będzie mieć decydujący wpływ na poczynania rządu – uważa Ryszard Petru, główny ekonomista Banku BPH.

    „Puls Biznesu”: Czy to, co usłyszał pan w exposé premiera, będzie do zrealizowania?

    Ryszard Petru: Wystąpienie premiera podobało mi się i natchnęło optymizmem. Niestety, premier nie wskazywał konkretów i metod osiągnięcia poszczególnych celów. Gdy mówił o obniżce podatków, nie podał, które chce obniżać i o ile. Nie wiemy też, kiedy zamierza wprowadzić w Polsce euro. Konkretne deklaracje ułatwiłyby realizację zadań.

    Co może rządowi przeszkodzić w wypełnieniu obietnic gospodarczych?

    Największe zagrożenie to ewentualne globalne spowolnienie wzrostu gospodarczego. Szczególnie ważna jest sytuacja za oceanem. Jeśli dojdzie do globalnej dekoniunktury, dojdzie też do spowolnienia naszej gospodarki. A wtedy bardzo trudne, wręcz niemożliwe, będzie obniżanie w Polsce podatków, pojawią się problemy z inflacją, bardzo wyraźnie będą widoczne tragiczne skutki braku reformy finansów publicznych. W takich warunkach nie byłoby łatwo rządowi realizować prorozwojowych celów.

    Jakie zagrożenia dla reform mogą się pojawić u nas w kraju?

    Przede wszystkich wyhamowanie popytu wewnętrznego. Ponadto opór ze strony rozbudowanej biurokracji oraz polityka opozycji. Nie zapominajmy, że tzw. jedno okienko do rejestrowania firm chciał wprowadzić już wicepremier Hausner. Bez skutku. Nie udało się to również premierowi Kaczyńskiemu. Obawiam się też silnego oporu ze strony opozycji, a szczególnie prezydenta, który może wetować potrzebne gospodarce rozwiązania, z politycznych powodów nie do przyjęcia przez PiS. (koniec wklejki).

    Można i tak.
    Jak widać jest co robić. A to dopiero skrawek murawy!

    Pozdrawiam
    z Berlina

  60. od rozdymanej sprawy Rywina , w której nikt nikomu nie dał pieniędzy i nikt
    niczego nie załatwił ,media w większości promują POPIS.Lewica uważana jest za zło konieczne -o takim Kwaśniewskim zanim jeszcze doszło do wpadki /? /
    z Ukrainy , pisało się źle lub wcale , a słowo prezydent przy jego nazwisku przez wielu dziennikarzy było nie do powiedzenia .Borowski , kolejny mocny polityk jest przez media omijany z daleka , o Cimoszewiczu, który o kilka długości przewyższa Tuska , że o ” takich dwóch” już nie wspomnę ..
    To media dwa lata temu wyhodowały potworka w postaci PIS , mamiąc społeczeństwo o rządzie POPISU , chociaż różnice już wtedy były nie do pogodzenia .
    Jedno co Tusk dobrego zrobił to pogonienie Rokity-ten facio siedział od dawna okrakiem na barykadzie i nie wiedział z kim zagrać ..
    Co do samobójów PO – było kilka – przede wszystkim nie wolno ulegać kaprysom Pisu- Ołdakowski Romaszewski …to tylko przykłady..
    PIS trzeba trzymać z dala od możliwości decyzyjnych inaczej Tusk obudzi się z ręką w nocniku

  61. A dlaczego Borusewicz nie pogonił Gwiazdy z przesłuchania przed komisją senacką ? A dlaczego Borusewicz nie miał odwagi Borowskiego i nie zrezygnował ze stanowiska marszałka Senatu ? Pieniądze pozbawiły smaku i węchu ?

  62. A dlaczego Borusewicz nie pogonił Gwiazdy z przesłuchania przed komisją senacką ? A dlaczego Borusewicz nie miał odwagi Borowskiego i nie zrezygnował ze stanowiska marszałka Senatu ? Pieniądze pozbawiły smaku i węchu ?

  63. Drogi panie Redaktorze, przeczytałam wpis. Komentarzy nie. Przesadził Pan z tymi samobójami. Mnie tylko razi Miodowicz. Dajmy Tuskowi choć 100 dni, bez ataków. Proszę o nie prowokowanie do agresji i jeśli można trochę cierpliwości. Czytałam Pana blog z przyjemnością i nie chciałabym go pożegnać. Nie lubię manipulacji, a Pan to teraz zrobił. Trochę jest Pan impulsywny jak panowie z PIS-u.

  64. Oczywiście samobóje Tuska to jeszcze nie samobójstwo, do którego jeszcze jest daleko. Lecz każdy taki samobój jest krokiem ku samobójstwu. Trafnie zwrócono uwagę na intelektualno-propagatorską działalność p. Pitery. Nelly Pitera i Julia Rokita reprezentują ten sam poziom intelektualny i podobieństwo sposobu uprawiania polityki, dlatego celowo pozwoliłem sobie na zamianę ich imion albo, jak kto woli, nazwisk.
    P. Pitera swymi wystąpieniami jest w stanie spowodować, że PO utraci więcej punktów niż przysporzyła jej p. Rokita. Wydaje mi się, że Tusk powinien wyciszyć p. Piterę, bo może jemu, jego Rządowi i PO narobić znacznych szkód swymi emocjonalnymi i bezmyślnymi wypowiedziami.
    Podzielam pogląd Lexa (godz. 11:40), że sprawa z Kartą Praw Podstawowych to „nie „zwód” ale ordynarne oszustwo; nie tylko wyborcze ale również pospolite”. Dodam, że to sprawa postrzegania w przyszłości przez naszych europejskich sąsiadów Polski jako na kraju, w którym panoszą się religijne i nacjonalistyczne fobie.
    Nie słuchałem expose Tuska, bo jeszcze nie byłem dostatecznie rozbudzony z narkozy po operacji. Słyszałem jednak uwagi przedstawiciela LiD (może to był Olejniczak a może Borowski) na temat Karty Praw i wezwanie, aby ją podpisał, nie obawiając się biskupów, oraz odpowiedź Tuska, który w pierwszym zdaniu stwierdził, że LiD ze względu na swą przeszłość nie powinien wypowiadać się
    na temat praw obywatelskich. To świadczy o niedojrzałości politycznej Tuska i o tym, że chyba nie zamierza skorzystać z dobrych rad red Jacka Żakowskiego (felieton z dnia 25 października 2007 pt. „Wypaczenia – nie! IV RP – też nie! List niepisowego wyborcy do Donalda Tuska” opublikowany w internetowym wydaniu POLITYKI).
    Czyżby Tusk nie zdawał sobie sprawy z tego LiD jest obecnie w Polsce strukturą posiadającą tytuł moralny najwyższej rangi do wypowiadania się na ten temat? Jakoś nie zauważył, że to KK, który od wieków zwalczał wszelką wolną myśl i to najczęściej niegodziwymi i zbrodniczymi metodami z ludobójstwem włącznie, nie posiada tytułu do wypowiadania się w sprawie praw ludzkich i obywatelskich. Tuż obok KK stoi przyrydzykowa PiS i przykościelna PO. Tusk wypowiadając się w taki sposób zachował się jak propagandzista niewysokiego lotu, którego podstawowym argumentem dla wypowiedzi przeciwników politycznych jest zarzut: „a wy bijecie murzynów”.
    Wstyd mi za Premiera.

  65. Poprawiam poprzednią wypowiedź. W wierszu 11 od dołu jest:”Czyżby Tusk nie zdawał sobie sprawy z tego LiD jest obecnie w Polsce” a powinno być:”Czyżby Tusk nie zdawał sobie sprawy z tego, że LiD jest obecnie w Polsce”.

  66. Rzeczywiście początek rządów Tuska jest smutny. Gospodarz bloga trafnie
    powody do smutku wypunktował. Najsmutniejsze jest moim zdaniem to, że
    te wpadki nic (przynajmniej niewiele) by nie kosztowały gdyby ich uniknąć.
    Podatek Belki to kilkaset milionów dla budżetu ale duże koszty bankowe no
    i zniechęcanie do oszczędzania. Jeśli ktoś zapowiada znaczną obniżkę
    podatków osobistych dla wszystkich i VAT-u to ten podatek najlepiej
    nadaje się na dobry początek. No ale za Hausnera Tusk jeszcze z Gilowską
    zapowiadali 3×15% co było taką samą demagogią jak 1500 zł zasiłku dla
    bezrobotnych Leppera. Znowu usłyszymy że podatki zaczną spadać za 4
    lata. O Miodowiczu to tu szkoda pisać. Natomiast karta jest dla mnie
    sprawą zagadkową. Może Tusk faktycznie boi się biskupów ale czy to by mu mogło zaszkodzić? Ich sympatie są i tak po wiadomej stronie.

  67. z Berlina 13:18 zadaje pytanie „Czy musi więc jeszcze pilnować dziennikarz, kierowca, praczka” .

    Otóż tak. Musi pilnować. Musi pilnować , bo jest tego rządu pracodawcą. Musi patrzeć temu rządowi na ręce, bo ten rząd wydaje zarobione przez niego – dziennikarza, kierowcę, praczkę – pieniądze. I jest dla tego rządu pracodawcy – obywatela – ważne, czy wyda je np na finansowanie nauki, czy też na finansowanie nasze nowej „policji” – policji myśli , czyli wg nomenklaturt Boya – naszych okupantów, KK. Jest dla pracodawcy rządu – obywatela – ważne, czy są realizowane zapowiedzi z kampanii wyborczej, bo wszak te zapowiedzi stanowiły przesłanki dla obywatela w momencie dokonywania wyboru tego, a nie innego ugrupowania. I ten obywatel głosował nie na PiS-bis, ale na anty-PiS.
    T.

  68. kangur,
    uważasz, że przez pierwsze sto dni nie wolno pisnąć słowa krytyki tylko dlatego że są to pierwsze sto dni?
    To państwo powinno zaplanować w budżecie jakieś urlopy dla wszystkich dziennikarzy. Bo trudno, żeby przez 100 dni kilkanaście osób w rządzie zawsze postępowało idealnie. Tusk bardzo prosił o pilnowanie jego rządu, o prześwietlanie działalności.

  69. Ja z kolei zgadzam się z ALicją, 10:58

  70. Andrzej Falicz zachwala matke kurke:
    „“Nie ma takich historyków i takich argumentów, które przekonałby mnie, że zniewolenie narodu w imie zbrodniczej ideologii, to był krok konieczny, ratujący Polskę. Twierdzenie, że stan wojenny uratował naszą suwerenność, powstrzymał przed sowiecką interwencję jest z gruntu absurdalne. Polska była republika sowiecką, zatem o suwerenności nie mogło być mowy, a interwencja sowietów, to tylko wygodne tłumaczenie, wygodne dla ludzi, którzy bronili swoich pozycji, kosztem całego narodu. Nie był, nie jest i nigdy nie będzie dla mnie bohaterem generał Jaruzelski, był, jest i zawsze będzie sowieckim namiestnikiem, który dla Polski nie tylko nie zrobił nic dobrego, ale zrobił rzeczy podłe i zbrodnicze. Nic i nikt nie jest w stanie zwolnić Jaruzelskiego z odpowiedzialności za śmierć górników, za śmierć księży, studentów, za więzienia dla inaczej myślących niż władza terroryzująca własnych obywateli. To są fakty, dramatyczne fakty historyczne, bronienie tego człowieka i tamtego sytemu represji, to podpisywanie się pod zbrodnią.”
    “Polacy ginęli i byli więzieni przez całe dziesięciolecia komunistycznej tyranii, nie dlatego, że zrobili coś złego, a dlatego, że próbowali zrobić coś dobrego i to jest najpodlejszy rodzaj represji i zbrodni, gdy każe się za dobro. Jeśli dziś 50% Polaków usprawiedliwia działania Jaruzelskiego i ubeckich hord, to po prostu nie wiedzą co mówią.”

    Ja uwazam mniej wiecej tak samo, ale to nie jest powod, zebym miala zaraz lubic Kaczynskich i PiS.

  71. z tej strony wyborca PO, ale raczej pragmatyk niż fan tej partii. No cóż nie widziłaem że człowiek na którego tak liczono teraz idzie teraz na rękę Kaczyńskim ,których przecież wyautowalismy!!!! Nie wim czy kompromis z Karta PRaw Podsatowych mam być dobrym gestem skierowanym do prezydenta ale to nie jest dobrze że mam y byc gorzch chronieni przez prawo niz inni w UE. Tak naprawdę Tusk trzęsie się przed Episkopatem , którego zdanie w sprawie Karty jest znane. Nie wiedziałem że Polska to nadal teokracja. Tyle nadziei a juz zaczynam żałować wyboru. A to dopiero początek…..może jakoś sie uda. Mam ogromna nadzieje

  72. Szanowny Olhado!
    Nie podzielam Twojego zdania na temat miejsca dla Antka Policmajstra, wyrażonego o godz. 00:33. Wydaje mi się, że jego miejsce jest przed sądem karnym za szkody, które wyrządził swą działalnością polskiemu wywiadowi i kontrwywiadowi. Lecz to długa droga proceduralna, na którą koalicja rządząca powinna wkroczyć jak najszybciej. Ale czy się na to zdecyduje?
    Szanowny z Berlina (godz. 10:20, godz. 10:32, godz. 13:18)!
    Nie podzielam Twego poglądu, że Gospodarz goni za sensacją, a od pilnowania Rządu i Premiera jest Sejm. Dziennikarstwo Daniela Passenta ma niewiele wspólnego z sensacyjnością, chyba że sam temat jest sensacyjny. W Polsce obecnie mamy szczególną sytuację. W ostatnich wyborach, które w istocie były plebiscytem za albo przeciw PiS, PO uzyskała najwięcej mandatów na skutek tego, że głosował na nią nie tylko jej potencjalny elektorat ale także sympatycy LiD, w przekonaniu, że jest to konieczne dla odsunięcia PiS od władzy a nie z sympatii dla PO. Zobowiązuje to tę zwycięska partię do takiego rządzenia, aby po 4 latach PiS nie wrócił do władzy.
    Twój satyryczny wierszyk o polskiej zawiści, niestety tak powszechnej wśród Polaków, jest doskonały. Ale z moich obserwacji wynika, że tę szkodliwą i niszczycielską zawiść żywi coraz mniej Polaków. Krytyka poczynań Tuska i PO, przynajmniej zamieszczona w felietonie Gospodarza i komentarzach do niego, nie jest wyrazem zawiści ale troski o to, aby znów nie stał się aktualny zarzut z Wesela: „miałeś chamie złoty róg”, który tak pasował do fatalnych poczynań rządów SLD, które doprowadziły PiS do władzy. Dlatego studniowy okres ochronny przed krytyką nie powinien być stosowany.

  73. O watku poruszanym przez Terese Stachurska (dawniej tss) powyzej pisze w dzisiejszej Rzepie Michal Kulesza. Z tego, co on pisze, wydaje sie raczej wynikac, ze zamiast obnizyc koszty administracji publicznej, trzeba sie najpierw zastanowic, ile jej i jakiej nam potrzeba – a tego nikt wlasciwie nie wie.
    Zanim wiec powyrzucamy tych urzednikow na zbity pysk, nie troszczac sie o problem, kto i za jakie pieniadze zechce przyjsc do administracji rzadowej czy samorzadowej, najpierw chyba trzeba zbadac, jakiej administracji potrzebujemy. A to jest trudniejsze, niz nawolywanie do ciecia kosztow.
    I jeszcze jedno: to prawda, ze wielu ludzi zyje ponizej minimum socjalnego. Ale minimum socjalne to dalibog nie to samo co minimum egzystencji. Socjalne obejmuje bowiem zaspokojenie potrzeb kulturalnych, transportu , higieny, opieki zdrowotnej, edukacji – nie oznacza, wbrew temu, co sie wydaje wielu osobom, zycia o chlebie i wodzie i jednej cebuli w miesiacu.
    Reasumujac: lubie to, co pisze tss, ale tym razem, Pani Tereso, to chyba nie bardzo podzielam Pani opinie.

  74. pam napisal/a:
    „Powoli skłaniam się ku opinii, że Julia Pitera jest tym dla Platformy, czym Nelly Rokita dla PiS.”

    Doskonale powiedziane. Obie panie cierpia na to samo: nietrzymanie afektu.

  75. Topolowka oczywiscie, ze to nie jest powod do lubienia i teraz Cie zaskocze ja ich (Kaczorow) tez „nie lubie”.
    Najbardziej za nieskutecznosc – to wielka wada w polityce.
    Ale „lewicy” jeszcze bardziej „nie lubie” i dlatego kibicowalem Kaczorom w ich „swietej walce”.
    W ogole to lubie mojego psa a kocham moja zone.
    Lubie lody truskawkowe i letnie sobotnie popoludnie w basenie z piwkiem.
    Chodzilo oto, ze jezeli nasz gospodarz chwali generala i sam aktywnie popieral stan wojenny wiec biorac poglady kwoki po uwage jakos m sie nie zdaje, ze Kurka jest w tej samej druzynie co Urban i jego koledzy…
    Od tak.
    No i cala ocena PRL-u sie przewija ciagle przez kazdy felieton Pana Passenta.
    Wiec pomyslalem, ze wielbiciele Kurki i PRL-u i Pana Passenta cierpia na schizofrenie…
    Lubia to co im pasuje…
    Cale te tyrady zlosliwe o gospodarzu sa tak naprawde o WIARYGODNOSCI.
    Jak mozna ja zdobyc inaczej jak nie przez wlasne uczynki i to z przeszlosci.. te z przyszlosci jakos nas w sposob praktyczny nie moga uwiarygadniac.
    Ja sie poucza i wydaje dyplomy moralne to warto miec do tego prawo.
    No chyba, ze sie jest tylko albo az takim dworskim Stanczykiem (nie ublizajac swietej pamieci Stanczykowi) i plecie sie ku uciesze i dla kasy to co pewne grupy i tak chca uslyszec.
    Stojac na strazy dobrego samopoczucia umierajacej formacji historycznej.

  76. A teraz najwiąkszy polski samobój ostatnich miesięcy: EXPO 2012.

    Oto zapiski (za GW, 26.11.2007, 22:30):

    Godz. 18.15 – 18.50.

    Z ponadgodzinnym opóźnieniem, rozpoczęły się prezentacje. Zaczął Wrocław. Temat proponowanej wystawy to: „Kultura czasu wolnego w gospodarkach świata”. Prowadząca pokaz Monika Richardson zaczęła jednak od powitania w BIE nowo przyjętych krajów. Potem marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, który rano zdecydował się jednak przylecieć do Paryża, wezwał do wszystkie kraje, by głosowały „moralnie”.

    Wielkim aplauzem widownia powitała Romana Polańskiego. Słynny reżyser zachwalał kandydaturę Wrocławia i też namawiał do gry fair. Po nim na scenie pojawili się wszyscy uczestnicy widowiska z plakietkami „I play fair”. Do głosowania za Wrocławiem namawiał też wybitny angielski dyrygent Paul McCreesh, dyrektor artystyczny wrocławskiego festiwalu Wratislavia Cantans.

    Spora część wrocławskiej prezentacji poświęcona była przypomnieniu, że złamano zawartą rok temu dżentelmeńską umowę, którą podpisały Wrocław, Josu i Tanger. Delegaci BIE usłyszeli, że ostatnio do organizacji wstąpiły aż 42 państwa, przed którymi Wrocław nie miał szans się zaprezentować

    Największe poruszenie wywołało jednak wystąpienie prezydenta Dutkiewicza, który łamiącym się głosem powiedział: – Złamana została umowa dżentelmeńska zawarta rok temu między Josu, Tangerem i Wrocławiem. Mieliśmy powstrzymać się od namawiania nowych krajów do wstępowania do BIE. Dlatego gorąco proszę ich przedstawicieli, by nie brali udziału w głosowaniu. Przyciemniono oświetlenie, a na dużym ekranie pojawiła się ta umowa. Gdy zaczął mówić, że Josu i Tanger wycofały się z ustaleń, na ekranie umowa została przekreślona na czerwono.
    Koreańczycy te słowa skwitowali głośnym śmiechem. Po zakończeniu prezentacji przedstawiciele BIE sugerowali, że to Wrocław gra nie fair, bo przedłużył prezentację o pięć minut.

    Podczas prezentacji Wrocławia na scenie pojawili się też młodzi Polacy, którzy podkreślali, że w życiu najważniejsza jest uczciwość. Całość zakończył występ wrocławskiego chóru prawosławnego Sinaxis.

    Godz. 21.55

    Przegraliśmy!!!! Wrocław odpadł już w I rundzie głosowania – zdobyliśmy zaledwie 13 z 140 głosów. To znaczy, że nie tylko nikt nie posłuchał apelu prezydenta Dutkiewicza, ale poparcie dla Wrocławia wycofały kraje, które wcześniej o nim zapewniały. Josu dostało 68, a Tanger 59 głosów.

    Godz. 22:00

    Znamy wyniki II rundy. Josu ma 77, a Tanger 63 głosy. Małe Expo w 2012 roku będzie w Korei.

    No i co Wy na to????
    Spisek? Spadek??? Czy naturalna kolej rzeczy.

    Dla mie to ostatnie bo:
    Polska dostała na ten rok (2012) Euro w nogę, więc Expo było choćby z tego powodu niemal bez szans, ale wiara czyni …. głupoty.
    Wytykanie w prezentacji, że organizacja i komitet (czyli wszyscy decydenci na sali) który przydziela organizację to klika i podkreśleni na czerwono popaprańcy, to dość ciekawy sposób ubiegania się o głosy tychże.
    To co prawda bardzo po polsku, powiedzałbym po PiSopolsku. Nawet jeśli to wszystko, co pokazano podkreślone czerwonym (sic!) ołówkiem to prawda i tylko prawda – to takie wylewanie żalów i pouczanie nie jest na miejscu.

    A jak na koniec zaśpiewał chór prawosławny – no to już wszyscy wiedzieli, na kogo głosować. Bo chór prawosławny (przepraszam chóry i prawosławnych, to nie są żadne podteksty) to przecież najbardziej polskie z polskiej muzyki, to to co np. Korei czy Maroku, ale też i reszcie ze 140 głosujących decydentów zaraz się z Polską skojarzy.

    Jak Polska uważała, że się ją źle traktuje albo że wszystko to tylko siuchty (jak zwał, tak zwał, ale taka jest sytuacja), to trzeba się było z honorem i zawczasu wycofać z konkursu. Pod byłe pretekstem (np. Euro w nogę – dwie wielkie imprezy w kraju – tego nawet najbogatszy nie wytrzyma). I byłaby jeszcze otwarta szansa na przyszłość.

    A tak to starania Polski o organizację Expo 2012 to niestety – moim zdaniem – plama, by nie powiedzieć plamisko i żenada. I zaslużona klapa.
    Ale ja mam dziwne zdania.

    Ale szkoda, szkoda Wrocławia i prestiżu.

    Snutno pozdrawiam
    z Berlina

  77. I juz ostatnie na dzisiaj: podzielam opinie Gospodarza, ze kluczenie i mycanie sie w sprawie Karty to jest wpadka nowego rzadu i Tuska. Ino, ze dla nas jako obywateli nie ma ona zadnego konkretnego znaczenia prawnego.
    Prawa bowiem obywatelskie i polityczne, ktore ona gwarantuje, gwarantuje nam takze konstytucja, na ktora mozemy powolac sie wprost przed kazdym sadem, a na forum miedzynarodowym – Europejska Konwencja Praw Czlowieka i Podstawowych Wolnosci.
    Ta ostatnia oferuje kazdemu z nas mechanizm skargi indywidualnej (po wyczerpaniu krajowych srodkow odwolawczych) do Europejskiego Trybunalu Praw Czlowieka.
    Karta nie przewiduje zadnego specjalnego mechanizmu dochodzenia praw ponad to, co juz mamy.
    Mozna ja oprawic i powiesic na scianie, ale w niczym – w praktyce – nie wzmacnia pozycji obywatela wobec panstwa ani wobec pracodawcy.
    Zamiast pomstowac na Tuska, ze nie chce ratyfikowac Karty, spoleczenstwo obywatelskie mogloby sie – wreszcie – nauczyc, jak kompetentnie uzywac Konwencji i Trybunalu w Strasburgu.
    Do ktorego pisze z Polski kto zyw, ale na ogol pisze bzdury.

    Sprawy naprawde spolecznie istotne i naprawde dotyczace przestrzegania praw czlowieka – vide sprawa Alicji Tysiac – trafiaja don rzadko. Tego dziennikarze powinni uczyc spoleczenstwo: jak skutecznie korzystac z istniejacego juz i skutecznego mechanizmu prawnego.
    Zamiast warczec na Tuska, ze ten nie chce Karty.

    Odmowa ratyfikacji Karty wyglada bowiem istotnie zle w sferze symbolicznej: Polska, champion walki o prawa czlowieka, uchyla sie od ratyfikacji waznego dokumentu – ale praktycznego znaczenia nie ma zadnego, ale to zadnego.

    Ino, ze do tego, zeby spoleczenstwu uswiadamiac, jaki uzytek mozna robic z istniejacych juz i dostepnych mechanismow, trzeba choc troche znac sie na prawie, a dziennikarze w polsce nie maja o nim POJECIA.

    Oprocz Ewy Siedleckiej, K. Burnetki i S. Podemskiego.
    Zgodzmy sie, ze na 38 milonow ludzi to troche malo, tych troje.

  78. Z Berlina

    Jedna z definicji „osoby szczęśliwej” Tatarkiewicza określa kogoś wolnego zarazem od niedostatku jak i nadmiaru, osobę, która „znalazła złotą regułę”, która posiada wszystko czego potrzebuje i nic ponadto, a raczej wszystko co warto posiadać i nic w nadmiarze, co mogłoby stanowić ciężar.
    Regula słuszna, ale raczej statyczna i na miarę poprzedniego wieku. Do czasów dzisiejszych pasuje mi raczej metafora Musila(„Człowiek bez właściwości”), że( polityka) to pociąg zdarzeń, który rozwija przed sobą tory, po których jedzie.W takim kontekście polityka musi być ustawiczną krytyką rzeczywistości, mechanizmem zmiany, a nie ochrony czy zachowawczości.Gospodarz definiuje swoje niepokoje, goście określają swoje lęki. Moim zdaniem to jest prawidłowe i konieczne.Trzymanie ręki na pulsie, zapobieganie efektowi domina.
    Jest takie powiedzenie „Nigdy nie mów nigdy”, jeśli jednak już powiedziało się to, trzymaj się tego.Będziesz wiarygodny, będziesz budował zaufanie społeczne, którego potrzebę tak podkreślają dzisiejsze najwybitniejsze umysły.Tym przesłaniem między innymi i Donald Tusk przekonał wyborców.
    Pozdrawiam Halszka

  79. Feliksie Stychowski,
    spróbuję się wyrazić dobitnie, bo inaczej jak widać nie dociera…

    Otóż mało kto łyknął do końca PO, z tych którzy do PO nie byli przekonani od początku.
    Elektorat lewicowy zagłosował w dużej mierze na PO, by wygrało z PiSem wybory. (Ja pozostałem przy LiDzie, ale rozumiem w pewnym sensie ucieczkę od LiDu).

    I teraz przykład dobitny:
    Wyobraź sobie sytuację, że jedynym ugrupowaniem, które może wygrać wybory z jakąś neofaszystowską partią jest LPR. Ja bym w tej sytuacji głosował na LPR. Na mniejsze zło. Na zmniejszenie szans dojścia do władzy neofaszystów. Nie wiem, czy dotarło, bo nie wiem jak pan Feliks by postąpił w tej sytuacji.
    Niech mi nikt teraz nie wmawia porównywania LPR do Tuska a Kaczorów do Hitlera. Po prostu musiałem nieprzejednanemu panu F.S. i jemu podobnym wyjaśnić dlaczego wielu łyknęło PO. Nie z wielkiej miłości do Schetyny, Sikorskiego czy Tuska. Dla bezpieczeństwa!

  80. z Berlina,

    dziękuję. Pozdrawiam, Teresa

  81. topolowka 21.17
    „Architekt” Falicz jest jak powszechnie wiadomo osobą całkowicie niewiarygodną, czego dowodzą jego mitomańskie przechwałki w stylu Chrisa Domarackiego.Wielokrotnie klamał na różne tematy i obrzucał różnych ludzi wyzwiskami i błotem, a wogóle wlazł na ten blog jako troll oddelegowany na funkcję szarpania za nogawki Gospodarza Blogu. Cytat z Matki Kurki też jest kompletnie niewiarygodny gdyż: nie podał dokładnego linku i daty tej publikacji którą cytuje, a pozatem nie jest to charakterystyczny styl Matki Kurki, która raczej nie kopiuje tekstów redaktorów „polonica.net”.i nie pisze w agresywny sposób o Jaruzelskim i „ubeckich hordach”. Raczej mi to wygląda na Bliznę albo Bernarda. Gdyby jednak okazało się że nie jest to zwykła fałszywka, musiałbym się zastanowić czy „Mother Hen” rzeczywiście ma „równo pod sufitem”.

  82. z Berlina 19.24
    Nie bardzo rozumiałem skąd sie biorą tzw autorytety ekonomiczne w Polsce ale nareszcie wiem. Otóz one powstają w doidze samoobsługi po czym są cytowane przez krynicę mądrości czystej czyli Puls Biznesu.

    Czy naprawdę nie mógłbyś drogi emigrancie kupić sobie albo pozyczyć kilka powaznych książek na tematy gospodarcze poważnych ekonomistów np amerykańskich i opierac się na ich wypowiedziach, zamiast słuchać banałow pani H. Bochniarz, telewizyjnego gwiazdora R. Petru, czy już kompletnego buraka pana A. Malinowskiego ?. Zaden z polskich madrych ekonomistów nie występuje w TV i innych mass mediach ( i jest to ich błąd gdyz poziom tzw edukacji ekonomicznej jest żałosny) ale to nie jest powód żeby nasładzać się bzdurami tych niedouczonych pętaków ( do ktorych trzeba też koniecznie zaliczyć „mędrców” z Centrum im Adama Smitha. Ale nie wykluczam że przyczyną jest fakt że tylko ich zapraszaja głupi dziennikarze, podobnie jak Jacka Kurskiego, Tadeusza Cymańskiego albo Karola Karskiego. Już Kopernik stwierdził że moneta gorsza wypiera lepszą, ale od tego czasu to twierdzenie stało się porażająco prawdziwe.

    Ceterum censeo, że Miodowicz, Brochwicz i Macierewicz powinni jak najrychlej stanać przed Trybunałem za przestępstwa kryminalne.

  83. Sorry, my apology, moj wpis 07.01 lod poprawiam jako lud, po ilus tam latach gramatyka sie klania……

  84. No tak !!!Po raz pierwszy od opuszczenia Polski w 1981 roku sledzilem wasze WYDARZENIA!!! I coz ,zaledwie po paru dniach powrot do dawnej Kaszany???? Na litosc boska miejciez boga w sercu i opuscie bledne kolo!!!! Daniel -pozwole sobie tak napisac!! Z dwoch wzgedlow !Pierwszy nie jestes wiele starszy ode mnie drugi tzw RODACY napadli mnie jak polecilem im cie czytac!!!!HA!HAaaaaaaaaaaaaaaa!!! Ilez dluzej bedziecie sie walesowac!!!!??????

  85. Samobójczych goli jest więcej, a szczególnie ustępliwości wobec Pałacu Prezydenckiego i może jest to początkowa taktyka koalicji i szukanie pola kompromisowego, a następnie atak i aktywna rola szczególnie na międzynarodowej scenie. Konstanty Miodowicz nie jest dżentelmenem i chyba nigdy nie przeprosił Włodzimierza Cimoszewicza. Poseł PO nadrabia aktywnością w terenie, ale dla wielu członków PO jest nadal czarną owcą i liczba głosów, które otrzymał w swoim okręgu to „ciuchcia”, a nie lokomotywa. Kryzys Socjaldemokracji, czy Lewicy ( obecnie twór LiD ) to brak w gronie strategów tego ugrupowania W. Cimoszewicza. Przebywając zagranicą kilka lat temu obejrzałem w gronie obcokrajowców wywiad po angielsku z W. Cimoszewiczem i wniosek był tylko jeden: to Wasz przyszły Prezydent, ale facet o pseudonimie „Kostek” przekreślił ten wybór przy pomocy także pseudolewicowców karierowiczów.
    Polska 2007 to globalna wioska i tylko 20 % gospodarki jest w naszych rękach ( produkcja przemysłowa, usługi, rolnictwo ), a pole manewru rządu jest małe i można pomyśleć o wyborze i promocji polskiej specjalności np. ekologicznej żywności, lekach ziołowych, małych samolotach, turystyce bo promy kosmiczne to znikający na zawsze punkt. Przeglądając wiarygodne światowe rankingi uniwersytetów moja szlachecka duma upadła na kolana, ponieważ Uniwersytet Jagielloński to 320 pozycja, a Politechnika Warszawska zajmuje 460 miejsce i inwestycje wg mnie w naukę i edukację to priorytet. !00 % wpływ ma tylko rząd na kształt budżetu i w tym polu może być najwięcej samobójczych goli. Budżet może być aktywny i może zostanie „rakietą” stymulującą rozwój, albo rząd sprowadzi do poziomego parteru i czołgania się na raka.

  86. z Berlina:

    Chodziło mi o brak konsekwencji Kangura, który z jednej strony powołuje się na regułę i wytyka jej łamanie przez Red. Passenta, a z drugiej strony sam ją łamie. Wydawało mi się to w tym wpisie tak ewidentne, że trudne do przeoczenia; i podważające powagę samego powołania się na regułę.

    Co do Polski — oceniasz ją bardzo surowo, ale chyba na wyrost — opozycji też dajmy 100 dni 😉 (Wiem, wiem, PiS w paru przypadkach zachował się agresywnie i nazbyt twardo już teraz; ale nie wszystkie głosy krytyczne w miających dniach prezentowały ten agresywny styl.)

    Co do roli związków zawodowych w Polsce trudno mi się zgodzić (choć oczywiście popierająca PiS Solidarność jest gotowa do pewnych działań politycznych, co już widać), a jeśli chodzi o przeszkody, to wolałbym mówić o przeszkodach dla kraju, niż dla rządu Tuska. Bo z częścią można sobie poradzić politycznie sprawnie, jednak sprzecznie z interesem narodowym. Takim przykładem wydaje się właśnie sprawa Miodowicza, który ma nie tylko ‚Jarucką’ na sumieniu, ale także wplątany jest w różne specsłużbowe koterie. Rządowi taki pesymistyczny wariant raczej nie zaszkodzi, gdy jedna z koterii będzie przez niego chroniona i działała z nim ręka w rękę; Polsce jednak — owszem.

    To przykład, że za tymi ‚drobiazgami’ wymienionymi przez Red. Passenta stoją poważniejsze sprawy. Podatek Belki i kwestia KPP stanowią papierek lakmusowy podejścia PO do liberalizmu — i wydaje się, że PO jest bardziej partią chrześcijańsko-konserwatywną niż liberalną. (Co mnie ani nie zaskakuje, ani nie oburza, ale co zapewne będzie rozczarowaniem dla części wyborców, i co jakoś podważa zaufanie do partii.) Powołanie Miodowicza (w wariancie 4-osobowym miał być jedynym przedstawicielem PO w komisji Służb Specjalnych, co podkreśla wagę tej kandydatury) podważa wiarę w to, że PO odpolityczny służby. Może jedynym prawdziwym ‚drobiazgiem’ jest sprawa Romaszewskiego, ale znowu — oczekiwano od PO powszechnie zmiany stylu uprawiania polityki na mniej konfliktowy i bardziej elegancki, a tu otrzymaliśmy przykład brzydkich sporów.

    Myślę, że o tym wszystkim warto mówić, bo jakoś, jako opinia publiczna, współkreujemy obraz Polski i styl pracy jej rządu. Wiara, że coś możemy zmienić, że nie mówimy ‚do obrazu’, jest w gruncie rzeczy wyrazem wiary i zaufania do rządu.

    Zasadniczo oceniam, że media obecnie są rządowi raczej przychylne i choć nie są to dni absolutnego spokoju i wyciszenia krytyki, to głosy agresywne, chamskie, krytykujące PO na wyrost są nieliczne i marginalne. To co pisze pan Red. Passent, czy co pisze u siebie na blogu Azrael, albo dyskutanci u pani red. Paradowskiej, to krytyka rozsądna, umiarkowana i moim zdaniem w pełni mieszcząca się w regułach dobrego wychowania. (Może w dyskusjach pojawiły sie jakieś głosy, które wyłamują się z zasad dobrego wychowania, ale jeśli już — to pojedyncze…) Nie ma powodów by tak bardzo doszukiwać się w nich już świadectw polskiego piekiełka, braku kultury i zawiści. Co będzie dalej — zobaczymy, ale nie ma co straszyć przedwcześnie.

  87. Re:topolowka

    Moderatorowi nie podobały się wiersze Cypriana K.Norwida,które były w uzupełnieniu wyzwania jakie rzucił Donald Tusk na zakończenie koncertu życzeń dla każdego cos miłego.Premierowi dedykowałem wiersz CNÓT-OBLICZE,oraz IDEE i PRAWDA.Na okoliczność wolności i miłości przytoczę wiersz OGÓLNIKI:
    Gdy,z wiosną życia,duch Artysta
    Poi się jej tchem jak motyle,
    Wolno mu mówić tylko tyle:
    „Z i e m i a – j e s t k r a g ł a – j e s t k u l i s t a!”

    Lecz gdy póżniejszych chłodów dreszcze
    Drzewem wzrusza,i kwiatki lecą,
    Wtedy dodawać trzeba jeszcze:
    „U b i e g u n ó w – s p ł a s z c z o n a – n i e c o…”

    Ponad wszystkie wasze uroki,
    Ty! Poezjo,i ty Wymowo,
    Jeden wiecznie będzie wysoki:
    *******************************************
    O d p o w i e d n i e d a ć r z e c z y – s ł o w o!
    Co do prezydenta „Zbrodniarza” to czynem najbardziej haniebnym było wepchnięcie ruchu społecznego do podziemnia i póżniejsze jego organizowanie na zasadach tajnego państwa.
    Norwid dobrze rozumiał co to jest naród i społeczeństwo,dobrze rozumiał skutki niewolnictwa mówiąc:”Niewolnicy wszędzie i zawsze niewolnikami będą-daj im skrzydła u ramion,zamiatać pójdą ulice skrzydłami.”Zbrodniczym pociagnięciem niewolnictwo zostało przedłużone,a dziś jeszcze zbiera bogate żniwo po czasie pogody dla politycznych szulerów i korupcji.

  88. Szanowny Gosciu z Berlina, Szanowny Kangurze,

    Piszecie o zasadzie, wedlug ktorej w krajach o kulturze anglosaskiej wybor obywateli jest szanowany i rzadowi daje sie jakies 100 dni na rzadzenie, a potem dopiero zaczyna rozliczac z efektow.
    Pragne zauwazyc, ze niestety polscy politycy to nie politycy z kultury anglosaskiej.
    Nie wiem, jak przebiega teraz formowanie rzadu, prezydium parlamentu w Australii. Zakladam jednak, ze nie ma tam wielkich awantur o wybranie wicemarszalka (vce przewodniczacego) parlamentu. Awantur, ktore powage instytucji oslabiaja.

    Piszecie: „Poczekac 100 dni. Zobaczyc efekty rzadzenia”.
    A na co tu czekac, skoro efekt widoczny jest juz. Natychmiast. Oto tak wazne instytucje w panstwie jak Sejm i Senat traca resztki powagi.

    I powtorze raz jeszcze: to nie samoboj, ktory Tusk (czy tez Kaczynski) sobie strzela. To uderzenie w podstawy funkcjonowania panstwa w jego najwazniejsze instytucje.

    Na te wybory zmobilizowalo sie wyjatkowo wielu Polakow. Byle zaprotestowac przeciw PiSowskiemu rozumieniu panstwa i pisowskiemu moedlowi odsadzania panstwowych instytucji. A tu co? Okazuje sie, ze Tusk polityke PiSu w tym zakresie kontynuuje.
    Nie nalezy czekac 100 dni. krzyczec juz teraz, a moze jednak Tusk sie opamieta.

    Przylaczcie sie:
    DONALDU TUSKU I GRZEGORZU SCHETYNO! NIE IDZCIE TA DROGA!

    pozdrawiam

  89. …niby absolwent a znalezc nie potrafii…widac jakie szkoly tacy absolwenci…ale do rzeczy…oto link: http://stan-wojenny.matka-kurka.net/

    …a co do matki_kurki i jego tekstow nie widze powodu dla ktorego ze wszystkimi mialbym sie zgadzac…nudne by sie nieco zrobily…

  90. Nie bardzo rozumiem tutaj obsesje na temat postow „matki kurki”.
    Owszem moge sie zgodzic, ze Romaszewskiemu, Michnikowi, Walesie, Walentynowicz, Niesiolowskiemu, Kuroniowi i wielu innym bohaterom opozycji z lat 70tych i 80tych nalzey sie szacunek. Tylko po co ten tekst cytowac tak wiele razy? Chyba, ze chodzi o Jaruzelskiego.
    Otoz pisze matka kurka, ze PRL byl republika sowiecka jest zwyczajnym klamstwem i nie ma co polemizowac z teza na falszywym zalozeni sie opierajaca.
    Republikami soweickimi byly np. Ukraina czy Bialorus, nie byla nia republika sowiecka PRL.
    Owszem, byla PRL panstwem od ZSSR uzaleznionym. Nie byla republika. Niby drobna roznica, ale tak naprawde kolosalna.

  91. Dzisiaj radość zapanowała na łamach wolnych mediów polskojęzycznych po przegranej Polski przed sądem w Brukseli w sprawie PZU. I w ten sposób ostatnie z rodzinnych sreber przechodzi w ręce Eureko czyli pośrednio w ręce OPUS DEI czyli panującego nam Kościoła kat.
    Krzaklewski, Wąsacz i ta głupia minister z Poznania w rządzie Buska powinni siedzieć w kryminale. W tym szczególnym przypadku popieram PiS.

  92. W zasadzie zgadzam się z Gospodarzem, choć kilka z tych „samobójow” to raczej kornery. Istotnym „samobójem” jest Karta. Postaram się to uzasadnić. Łamanie obietnic na drugi dzień po wyborach nie napawa elektoratu optymizmem. Koszt polityczny Karty jest żaden, koszty ekonomiczne niewielkie. W razie przegranej ratyfikacji w Sejmie, czy nawet przegranego referendum (frekwencja!) zawsze można zwalić winę na PiS lub leniwy naród. A gdzie jest tak zwany etos bojowników o prawa obywatelskie? Sprzedany został za święty spokój a może nieuzasadniony strach przed grożnymi pomrukami zdechłego lwa a raczej kotka Braci Mniejszych. Bramka jest niewątpliwa, samobójczy strzał trafił w lewe górne „okienko”.
    Mniej efektowny jwst drugi gol, zaliczyć go można do tzw „szmaciaków”. Piłka pchnięta przez zawodnika Miodowicza, tocząc się powolutku, wpadła w sam środek bramki, między nogami bramkarza. W dodatku niefortunny strzelec dostał podwójną premię: miejsce w Sejmie i Komisji.
    Ciekawe jest również, że gol był strzelony ręką a surowy sędzia Zero Zero przez dwa lata nie zauważył przewiniwnia. Mam jeszcze nadzieję, że zły adwokat, naprawi ten umyślny błąd poprzednika.
    Aby nie być czarnowidzem uważam, że utrata na dzieńdobry dwóch bramek nie przesądza o przegraniu meczu. Jeszcze przed przerwą ( wybory prezydenckie drużyna niebieskich wyrówna stan meczu, po przerwie zdobędzie decydującą bramkę – wygraną w tych wyborach. Tu strzelcem będzie sam kapitan zespołu.

  93. Moze sie drogi Nowozelandczyku w takim razie sie wypowiedz…
    Z czym sie u Kurki nie zgadzasz:
    czy z ocena stanu wojennego
    czy tez samego PRL-u?
    Czy z faktem, ze Pan Passent jest malo wiarygodny jako alfa i omega plus drogowskaz?
    Daleko bysmy zaszli sluchajac Jego rad w przeszlosci…
    Moze teraz znowu sie myli.
    Jak mozna walic po wszystkim a zostawiac „lewice” w spokoju – to pachnie nieszczeroscia.
    Urban jaki jest wali po wsiem i dlatego stac go na cyniczne ale wlasne zdanie.
    Tu jest takie lelum polelum pachnace nieszczeroscia.
    Przyciaga podobnych sympatykow wiec i ja tu jestem by chociaz probowac psuc im dobre samopoczucie ci z koleji poprawia moje samopoczucie

    Dla mnie najlepszym dowodem na niewiarygodnosc…jest niestety zwolennik publicysty w stylu „absolwenta”.
    Z takimi sympatykami Domardzcy czy Falicze nie wytrzymuja konkurencji.

  94. Panie Redaktorze.

    P.T.Blogowicze.

    Jak to do cholery jest,że u nas ciągle popełnia się kretyńskie błędy?
    Kto pozwolił Kwaśniewskiemu występować w stanie „wskazującym”?
    Kto wysłał Borusewicza”ani me ani be” do popierania Wrocławia?
    Kto wpadł na pomysł pokazania tam Tuska na telebimie z takim apelem?
    Kto,kto…itp?
    Czy u nas nie ma jakichś doradców?
    Czy jeśli są to mają choć trochę wyobraźni?

    Kiedy przestaniemy się ośmieszać?Nie wynikami tylko stylem.

  95. Ciekawe czy PIS wystąpi z wnioskiem o powołanie komisji w sprawie Jaruckiej przecież to byłaby dla nich znakomita okazja do dokopania PO z drugiej strony LID stanąłby pod ścianą albo ją poprzez gdyż skrzywdzono ich człowieka albo nie?

  96. Filson, 21:16,
    Po to tylko zeby dac prace dziennikarzom, i Ty to nazywasz praca? a jezeli chca pracowac to chwalic dla odmiany rzad, czyli popierac? czy to takie trudne.

    A teraz choc raz w zyciu zadaj sobie trudu i pomysl, zostales przyjety do pracy, i od pierwszej minuty kierownik stoi nad Toba i krytykuje wszystkie Twoje poczynania, co bys wtedy zrobil, robaczku obrzydliwy!!!!!

    PAK 11

    Oswiadczylem ze powstal nowy rzad w Australii, nastepstwem tego przewiduje sie to co wyzej napisalem, krytykowac poco? co to komu da, juz zapomnialem i bede pracowal pod jego diktando bez biadolenia, a moze sie okazac ze bedzie ok, a zatem proponuje czytaj http://www.smh.com.au i moze czegos sie na starosc nauczycz, na nauke nigdy nie jest zapozno!!!
    nawet dla ludzi twojego pokroju.

  97. Szanowny Panie Redaktorze !

    Zwróciłbym uwagę na post „z Berlina (26.11.2007, h; 22.56) – i jako wrocławianin (smutno mi z przegranej mego miasta ale się tego
    spodziewałem !) i jako obserwator życia publicznego w Polsce. Oglądałem to co sie działo z polską prezentacją w Paryżu podobnie jak „z Berlina” z rosnąca irytacją. Jeśli tak prezentuje swoje miasta „najlepszy ponoć” Prezydent w Polsce, jeśli tak się zachowuje „na salonach” międzynarodowych tenże prominentny polityk samorządowy, „guru” polskiej samorządności, kreowany przez serwilistycznych dziennikarzy na przyszłego Prezydenta RP R.Dutkiewicz – to co jest w miastach gdzie są „gorsi” Predydenci ? Co jest z Polską klasą polityczną ?
    To są strzały samobójcze Polski – nie Tuska, nie Kaczyńskiego, nie Dutkiewicza – a ona ma trwać stale, pomnażać swój dorobek, bez względu na opcje nią próbujące nieudolnie rządzić. Im więcej „zadęć” o miłości ojczyzny, pomachiwania flagą biało-czerwoną, wojennej retoryki (a za nią pustka: intelektualna, myślowa, praktyczna) – tym mniej znaczymy na arenie międzynarodowej.
    Jeśli Polska nie potrafiła nawet przekonać do głosowania za Wrocławiem wszystkich krajów UE to to jest kompromitacja, ignorancja naszej dyplomacji, paraliż naszej myśli politycznej – jakiejkolwiek: prawicowej, liberalnej i lewicowej….. Jeśli w prezentacji miasta nad Odrą nic nie mówi sie o UE, o sąsiadach z Czech czy Niemiec (gdy Saksonia z Dreznem to region b.bliski Dolnemu Śląskowi i historycznie i kulturowo), nic nie wspomnieliśmy – czyli „prezenterzy” – o Pradze, jej bliskości z Wrocławiem itd. To jest paranoja. Za to Prezydent Dutkiewicz jak przystało na bojownika cierpiętniczo-kombatanckiego wyżalał się publicznie na „wszystko i wszystkich”. Jakie to polskie – my dobrzy, najlepsi, zawsze pokrzywdzeni – wszyscy wokoło źli. Ta mentalność całej klasy politycznej od lewa do prawa jest porażająca. I to kombatanctwo – w różnych wymiarach, w różnych sferach, w różnych przestrzeniach. I cierpiętnictwo – to z kolei wynik przemożnego wpływu religii (w bezrefleksyjno-manifestacyjnym i ludyczno-maryjnym wydaniu). A co tak na prawdę reprezentanta Kiribati obchodzą: nasza historia, problemy i wojny z sąsiadami, co Tajwan czy Filipiny mogą obchodzić kolejne rocznice Polskiego Sierpnia (gdy oni z perspektywy azjatyckiej mają inne poczucie i spojrzenie na wolność), co Irańczyków bądź Saudyjczyków mogą obchodzić dokonania JP II, a Ghanę czy Kenię – polscy górale (jak oni są powiązani z Wrocławiem – ni jak nie wiem). Tu liczy się high-tech, kasa i inwestycje trwale !!!!
    Cytowaną wypowiedzią R.Dutkiewicza „z Berlina” potwierdził tylko określoną mentalność naszej całej klasy politycznej.
    Ale jeśli b.MSZ W.Kowal mówi „na wizji” w TVP 1 ,że Polacy winni postępować „wg zasad” i te zasady nieść – jako dziedzictwo Sierpnia
    (sic !?) – w świat, nawet przy „takich okazjach” (mowa o „nie fair” graniu BIE przy przyjmowaniu nowych członków i ich glosach), nie bacząc „na korzyści doraźne” (co za bzdury P.Ministra, co to za człowiek ? kto go promował co on wie o polityce) to nóż się w kieszeni otwiera….
    Powtarzam – to wszystko są strzały samobójcze bite Polsce, przez jej polityków, przez jej klasę polityczna. 13 głosów oddanych na Wrocław pokazuje rangę tej klasy i to co może ona zdziałać dla kraju, dla nas wszystkich na arenie międzynarodowej. To tez podsumowanie – efekty – działalności „najlepszej” Pani Minister Spraw Zagranicznych po wojnie przez ostatnie 2 lata.
    Pozdrawiam serdecznie.
    WODNIK53

  98. A ja znowu o sportach zespołowych. Bo jak piłka, to okrągła.
    Przeczytajcie, skomentujcie.

    Not. jaha, wsz, nowmac 2007-11-26, ostatnia aktualizacja 2007-11-26 23:21:53.0

    Wrocław przegrał głosowanie w walce o Expo 2012, dostając jedynie 13 głosów. Południowokoreańskie Josu otrzymało 77 głosów, marokański Tanger 63. W Paryżu, gdzie odbyło się głosowanie nie było ani polskiego premiera, ani prezydenta. Najwyższymi rangą polskimi politykami był minister kultury i marszałek Senatu. Tymczasem Maroko reprezentował król tego kraju, a Koreę Południową prezydent i premier.

    Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia:

    „- Dostaliśmy tak mało głosów, bo gdy okazało się, że Korea jest faworytem, niezdecydowane kraje postanowiły głosować na nią. Gratuluję Korei, ale na jej zwycięstwie cieniem kładzie nieczysta gra sprzed głosowania. Mimo wszystko warto było starać się o Expo, bo nigdy wcześniej tak wiele w świecie nie mówiono o Wrocławiu. Będziemy się starać jeszcze o niejedną wielką imprezę, ale niekoniecznie organizowaną pod auspicjami BIE”.

    Kazimierz Michał Ujazdowski, były szef rządowego komitetu organizacyjnego Expo 2012:

    „- Jest czas zwycięstw i porażek. Dziś była porażka, ale prawdziwi mężczyźni z porażek wychodzą silniejsi. Myślę, że Wrocław wyciągnie z niej wnioski i wygra jeszcze walkę o jakąś dużą imprezę.”

    Prof. Tadeusz Luty, rektor Politechniki Wrocławskiej, przewodniczący KRASP:

    „- To bardzo smutna informacja, która pokazuje, że nasze służby dyplomatyczne są kompletnie nieprzygotowane do skutecznego lobbowania na rzecz takich międzynarodowych projektów. Mam wrażenie, że nie potrafiły nawet spełnić swojego elementarnego obowiązku, jakim jest promocja kraju za granicą. Nie chcę winić za tę porażkę rządów PiS, ale trudno ubiegać się o tak duże międzynarodowe projekty, jeśli przez miesiące część placówek dyplomatycznych była nieobsadzona, a profesjonalizm tych obsadzonych był mocno wątpliwy. Nie umiemy grać zespołowo, Wrocław walczył o Expo sam i to po raz drugi. Nie wiem, czy mojemu miastu wystarczy tego entuzjazmu na to, by po raz kolejny wystąpić o wystawę.”

    Prof. Leszek Pacholski, rektor Uniwersytetu Wrocławskiego:

    „- Wyraźnie było widać, że o Expo walczą nie Wrocław, Josu i Tanger, tylko Wrocław, Korea i Maroko. Zabrakło wsparcia rządu, co widoczne było w przypadku naszych konkurentów. Do prezydenta Dutkiewicza wyślę SMS-a, żeby się nie przejmował.”

    Józef Pinior, wrocławski eurodeputowany SdPl :

    „- Zawiódł rząd. Wynik odzwierciedla przede samotność Wrocławia. Korea korzystała z nieprawdopodobnego wręcz lobbingu rządu. Wrocław pozostawiono samemu sobie. To powinna być dla nas lekcja.”

    Konrad Szymański, wrocławski europoseł PiS:

    „- Wynik Wrocławia pokazuje, że powoli uczymy się polityki międzynarodowej. Wiele państw po prostu zostawiło nas na lodzie. Ale wynik pokazuje również, że konieczna jest zmiana rozczłonkowanego systemu promocji gospodarczej Polski za granicą. 13 głosów to efekt zmniejszania się poparcia dla nas państw, które uświadamiały sobie, że finał i tak rozegra się między Josu i Tangerem.”

    Jacek Protasiewicz, europoseł PO:

    „- Gdy staraliśmy się o Expo 2010, dostaliśmy dwa głosy, tym razem 13. Jest ich więc sześć razy więcej. Ale poważnie mówiąc, wynik Wrocławia to niestety efekt nieudolnej polskiej dyplomacji pod kierownictwem minister Anny Fotygi, która zawiodła kompletnie. Jej braków nie sposób było poprawić w ostatnich dniach przed głosowaniem. Doświadczenie z Expo 2012 pokazują jednak, że do promocji Polski w świecie trzeba przykładać znacznie większą rolę. Same dobre chęci nie wystarczą.”

    Jerzy Szmajdziński, wicemarszałek Sejmu, LiD:

    „- To nie porażka, to po prostu klęska. 13 głosów pokazuje skuteczność naszej dyplomacji w Unii Europejskiej, w której jest przecież 27 państw. Taką pozycję mamy po dwóch latach rządów PiS. Jako LiD będziemy się domagać od odpowiedzialnych ze strony rządu za przygotowania do Expo pełnego raportu, który powinien być przedstawiony Sejmowi i opinii publicznej. Tak wielkich wydarzeń międzynarodowych nie da się zorganizować bez wsparcia władz centralnych, a te, jak widać, kompletnie sobie z tym zadaniem nie poradziły.”

    Aleksandra Natalli-Świat, posłanka PiS:

    „- 13 głosów to rzeczywiście mniej niż się spodziewaliśmy. Nie potrafię dziś odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak się stało. Poczekajmy na to, co powie po powrocie nasza delegacja. Mimo wszystko uważam jednak, że Wrocław skorzystał promocyjnie na udziale w wyścigu o Expo. To zaprocentuje w przyszłości. Nie zgadzam się z opiniami, że sprawę Expo zawaliła dyplomacja rządów PiS. Była prowadzona bardzo szeroka akcja promocyjna za granicą, rząd i prezydent w pełni popierali starania Wrocławia. Były też przeznaczone na zabiegi o Expo odpowiednie pieniądze. Te zarzuty mają charakter polityczny: gdybyśmy dostali Expo, pewnie usłyszelibyśmy, że stało się to samo, nie mamy – winien jest PiS.”

    Szanowni Blogowicze i Blogowiczanki:
    Komentarze adekwatne do poziomu komentujących.

    A wystarczyło wycięgnąć prosty wniosek po pierwszej porażce i odpowiedzieć na proste pytania: chcemy? i damy radę? Czyli mierzyć siły na zamiary.
    A potem trzeba się było n.p. przyjrzeć co i jak robili Niemcy by dostać EXPO 2000 w Hannoverze. Tyle, że kto w Polsce uczy się od wroga.
    A w Niemczech to było wieloletnie pospolite ruszenie! Mildiardowe inwestycje – kompletnie nowe kawały autostrad (up-front), część (główna i nowa) kompleksu targowego stała jeszcze w eliminacjach (było prościej niż we Wrocławiu, bo na tych terenach odbywał się np. CeBit i corocznie wielkie targi przemysłowe). Potem zbudowano cały nowy system targowy, którego projekt i pełny opis realizacyjny był od zgłoszenia kandydatury częścią prezentacji! Naród się na Expo niemal samoopodatkował.

    A w Polsce? Spatopolskie haslo – cały naród buduje swoją stolicę – w przypadku Wrocławia nawet nie zostało podniesione. A powinno, bo Wrocław byłby – jak n.p. Hannover 2000 – nie polską, nie europejską tylko światową stolicą.

    Przygotowania do EXPO w Hannoverze miałem przyjemność oglądać od początku i z bardzo bliska. Na początku część społeczeństwa nie mogła uwierzyć dlaczego to ma być Hannover. Taka „mieścina” w centralno/północnych Niemczech. W porównaniu z potęgami jak Monachium, Hamburg, Essen (jako część upadłego właśnie centrum przemysłowego które potrzebowało zastrzyku) to kopciuszek. Ale jak się przekonali i zabrali do roboty, to aż huczało.

    Nie widziałem prezentacji Wrocławia. To co wiem to relacje prasy (różnej).

    Cała ta przykra historia pokazuje, na jakim etapie rozwoju polityczno / ekonomiczno / miedzynarodowego Polska się znajduje. Pokazują to też zamieszczone wyżej wypowiedzi. To po prostu zaścianek. I trochę ciągłego myślenia magicznego w styłu „Niemcy na nas napadli, potem Sowieci okupowali a my i tak obaliliśmy komunizm, zmieniliśmy Europę, to nam się należy”. Za sam fakt bycia Polską i Wrocławiem. Te fakty to prawda absolutna, ale nie wystarczająca.

    Trzeba bedzie dużo pracy i wysiłku, aby tę plamę i ten smród po czerwonym ołówku Polsce zapomniano.

    Jedyna szansa to prawdziwe pospolite ruszenie i „cały naród buduje EURO-2012”.
    Bo na razie szykuje się nastąpne bagno. Dzis jest po kolana, i już trudno się poruszać. Jeszcze troche i dojdzie do pasa – a to już koniec. Koniec jakiejkolwiek roli Polski. Chyba, że chcecie by do nowych i niewybrednych dowcipów o zlodziejach, brudasach, blondynkach doszly nowe, tylko barzej zjadliwe.
    Narazie w Polsce dalej słoma wychodzi z butów. I czy zawalił PiS, PO, PSL, LiD, czy inne byle czy obecne przystawki – nie ma znaczenia.

    Expo-2012 i Euro-2012 to sport zespołowy. A nie wewnętrzna rozgrywka polityczna i spychanie winy. Choć w tym Polscy są i byli mistrzami (patrz wyżej).
    Jeden mecz Zespół Polska przegrał z kretesem (i w recydywie!).

    Polski nie stać na następną polityczną przegraną. Nie czas na wielomiesięczne przetargi, anulowania, nowe rozpiski….
    Co z tego, że przygotowania do Euro-2012 bedziemy mieli najbadziej demokratyczne, zgodne z najlepszym na świecie prawem i czyste jak łza.
    Tyle, że będzie to krokodyla łza po kolejnej zespołowej porażce.

    Euro-2012 to pierwszy (a może – jak dalej tak pójdzie) i jedynypoważny międzynarodowy test dla „nowej” Polski na tę skalę.
    Były już co prawda mistrzostwa w koszykówce, będą w siatkówce. Tyle, że te imprezy są niepowównywalne.

    Ludziom trzeba chleba i igrzysk. W tym przypadku w pozytywnym znaczeniu.
    Demokracja – mówiąc przewrotnie – umocni się sama.

    Może by Pan, Szanowny Panie Gospodarzu ( i inni opiniotwórczy dziennikarze i tzw. kwiat) swoim niewątpliwym autorytetem spróbowali przemówić ludowi i politykom do rozumu. Bo Euro-2012 to także i sposób na władzę. A tu znowu patrzenie do tyłu i szukania winnego. Nie chciał bym, by Polska przegrała ten turniej zanim się rozpoczął. A o tym zdaje się Pan Trener / Premier Tusk zapominać.

    I na koniec jeszcze takie trochę wspomnienień:

    Po wojnie Naród budował stolicę i było mu w tym przypadku wszystko jedno, że haslo było „lewe” (to od lewicy). Ale odbudował. I stolicę i Gdańsk i kraj. I to ogromnym wysiłkiem własnym, nie partii i nie rządu. Bo odbudował kraj dla siebie (tak mówili ci, co budowałi).
    Potem naród budował kraj w którym żył – też dla siebie.
    I była słynna defilada tysiąclecia (byłem harcerzem w zacnej łódzkiej drużynie u niezapomnianych Państwa Miecznikowskich). Hasłem defilady było: ” Nasze serca i umysły Polsce Ludowej”. Pamiętacie? Myśmy, wtedy 12-14 latki dzarsko trenowali pod wodzą sympatycznego sierżanta LWP, który uczyl nas „chodzenia w nogę” – czyli jak to w wojsku – lewa, lewa, lewa – prawa – lewa. Potem mieliśmy sobie wyobrazić, że w lewym bucie mamy siano a w prawym słomę, aby było prościej. No i chodziliśmy: siano – słoma, siano-słoma. Aż do parady gdzie cala drużnyna przed trybuną towarzyszom skandowała: „nasze serca i umysły – siano -słoma”…..

    Chciałbym, by dzieci moich przyjaciół i rodziny w Polsce mogły razem z rodzicami wspominać: „było ciężko, ale zbudowaliśmy to Euro-2012 – dla siebie – i wygraliśmy”.

  99. Zapomniałem o tradycji!!!

    a więc dodaję teraz:

    Pozdrawiam wszystkich zapalonych Blogowiczów i Blogowiczki
    jak zwykle serdecznie
    z Berlina

  100. absolwent 2007-11-27 o godz. 01:09

    dziękuję za wnikliwą ocene.
    Piszesz: Czy naprawdę nie mógłbyś drogi emigrancie kupić sobie albo pozyczyć kilka powaznych książek na tematy gospodarcze poważnych ekonomistów np amerykańskich i opierac się na ich wypowiedziach..”

    Tak się składa, że mam ich sporo. To rodzinne, bo i czasem poźyczam od syna (BA in political sciences, MBA in management & finances, od wielu lat w USA). Tyle, że w tych książkach jest teoria, analizy systemowe i wskazówki praktyczne. I ani słowa o Polsce! Ani słowa o Tusku!
    I nawet o btaciach Kaczyńskich też nic….
    Nie musisz zgadzać cie z cytowanymi wypowiedziami. Ale odzwierciedlają one w dużej mierze stan istniejący.

    Jak podasz mi konkretne tytuły, to z przyjemnościę się z nimi zapoznam. jak już pisałem – na naukę nigdy za późno. Ale na razie proponujesz mi „określone siły i pewne czynniki”….

    Pozdrawiam serdecznie
    z Berlina

  101. PAK,

    Prosze wyjasnic mnie i dla innych, dlaczego opozycja ma wicemarszalkow, a zatem opozycja jest w Rzadze, ma absolutny wplyw na ustawodawstwo, a zatem to nie jest opozycja to jest wspolrzadzenie?

    W Australii niema takiego pojecia zeby opozycja miala zastepce marszalka wicemarszalka/speaker off the house/ to wszysko nalezy do partii rzadzacej, wicemarzalkem w Sejmie powinien byc posel PO, a nie kazdej malutkiej partii, i wtedy by nie bylo tyle krzyku i przepychanek, jakie to proste!

  102. Panie Falicz,
    dla własnego dobra proszę się nie wrzucać do jednego koszyka z Domaradzkim.

    Przypomina mi się początek przemówienia Borowskiego po expose Tuska. Wytknął on Tuskowi, że nie słucha mi.in. jego przemówienia, chociaż przed chwilą nowy premier obiecał, że wysłucha wszystkich. Ta uwaga spodobała się też posłom PiS, a Borowski, zauważywszy to, stwierdził mniej więcej tak:
    posłów z PiSu proszę o nie popieranie moje poglądu – nie pasuje mi to!
    😉

    I podobnie radzę Faliczowi. Czasem może korci, by podłączyć się do Domaradzkiego w kontrze do reszty, ale lepiej pan Falicz wypada jako samotny bojownik o prawdę.

  103. Też uważam, że są to samobóje. W sprawie KPP mógł prezydentowi postawic sprawę na zasadzie propozycji nie odrzucenia. I prować walczyć. A tak nawet nie strzelił samobója, lecz oddał punkty walkowerem

  104. Panu z Berlina powiem tak: nasz Gospodarz nie jest kronikarzem ani sprawozdawcą, lecz komentatorem politycznym. Dlatego ma prawo komentować wydarzenia na bieżąco, ba może nawet prognozować bieg wydarzeń i ma prawo w związku z tym się mylić.
    My zresztą też.

  105. WODNIK53. Bardzo wzruszjąco opisałeś klęskę Twojego pięknego miasta. Współczuje zacnym nieszkańcom tego grodu. Pierwszy raz byłem tam na Wystawie Ziem Odzyskanych. Do dziś pamiętam przeżycia z morza gruzów ale i optymizm niewielu wtedy mieszkańców.
    Obcy, a szczególnie Europejczycy traktuja nas jak śmierdząca kupę rozlaną w środku Europy. Kilka dni publikowno nową mapę Europy z przebiegającymi rurami gazowymi ze wschodu na zachód. Wszystkie z daleka omijają ten ponury i wstydliwy kraj, w którym dyskusję publiczną angażują losy chorych postaci, psychopatów; Macierewicza, Miodowicza, Borusewicza lub Romaszewskiego, wymieniając czołówkę tylko. Pozdrawiam

  106. …do Andrzeja Falicza…
    …w czym sie nie zgadzam z pisanina Kurki?…sam sobie odpowiedziales czesciowo…uwazam wiec na przyklad ze jego oceny tak stanu wojennego jak i PRL-u sa bardzo uproszczone…PRL byl bytem skomplikowanym tak czasowo jak i jakosciowo a linie podzialow niekoniecznie przebiegaly tylko wedlug zasady „My-Oni”…uwazam takze ze jego ocena stanu wojennego i pobudek kierujacych wowczas Jaruzelskim jest nieco infantylna…zeby nie wyszlo na to ze jestem jednostronny nie zawsze przekonuja mnie tez jego diatryby pod adresem Kaczynskich…natomiast bardzo podoba mi sie JAK pisze…z werwa i ikonoklastycznie…felietonisci poprzedniej generacji doczekali sie godnego nastepcy…
    …co do Daniela Passenta…moglbym powtorzyc w zasadzie te same zarzuty jakie skierowalem do Kurki…i podkreslic podobne zalety, acz ze smutkiem dodam ze pioro mu w ostatnich czasach nieco stepialo…Urbanowi zreszta tez…moze to funkcja wieku?…nie wiem…czytuje obu od wielu lat…bo dobry felieton jest jak slonce o poranku…nie oznacza to ze musze dzielic ich poglady…posiadam wlasne na szczescie…a przewodnicy duchowi nie sa mi do niczego potrzebni…
    …”lewice” da sie pewnie zostawic obecnie w spokoju jako ze jest i wydaje mi sie ze przez dluzszy czas pozostanie sila marginalna…szkoda, bo na scenie politycznej potrzebna jest rownowaga…ale niezbadane sa jak wiemy wyroki Opacznosci…
    …i jeszcze jedna sprawa…generalnie czytuje felietonistow uwazanych za „lewicowych”…”prawicowych” raczej omijam…dlaczego?…tym ostatnim mocno brakuje Polotu…kudy tam jakiemus Michalkiewiczowi czy innym Rybinskim i Ziemkiewiczom do, no wlasnie na przyklad do Passenta…nie ta liga…
    …lektury blogow i sporadycznego zabierania glosu nie uwazam za udzial w Kolku Wzajemnej Adoracji…nie musze sie zgadzac z pogladami innych…a komentarze nie musza utwierdzac moich zapatrywan na zycie, wazne by byly interesujace…twoje takie bywaja…co wcale nie oznacza ze uniwersalnie sie z nimi zgadzam…

    …do kangura…
    …w uzupelnieniu…”Speaker” jest przewaznie ( bo zdarzyl sie przynajmniej jeden wyjatek) z partii rzadzacej, ale wedlu konwencji jego „casting vote” powinno zawsze byc za zachowaniem status quo…

  107. …widziane ze sredniego dystansu…, a ostatnio i blizej…

    Nie bylo mnie tu pare dni, a szkoda, bo po przejzeniu blogu paluszki swierzbialy i chialoby sie pisac.

    No coz, bylo minelo, beda nowe tematy. Czas wykorzystywalem pracowicie i pozytecznie …naprawde.

    Podobnie jak Pan Daniel kilka tygodni temu „wyskoczyl” do Berlina, ja tez wyskoczylem, za granice – czyli do kraju .
    Nie bylo niestety muzeow, ale za to dobra restauracja z pieknym wnetrzem i jeszcze lepszym jedzeniem, byly rozmowy, no i przygladanie sie rzeczom w kraju z bliska – przynajmniej przez chwile.

    A najwazniejsze – nareszcie troche czasu na czytanie Szczypiorskiego – „Europa ist unterwegs”. Dzeki raz jeszcze „z Berlina” – ta ksiazka to poprostu „Biblia Europy Srodkowej” – dwojga narodow Polskiego i Niemieckiego. Ale „o tem potem” – czyli kiedys przy okazji.

    Co do samobojczych bramek – …ojojoj, ale sie Panu od niektorych oberwalo Panie Danielu. I powiem, ze chyba nie tak calkiem nieslusznie!
    Jezeli Pan juz teraz ocenia, to wycofuje moje „chyba”, jezeli miala to byc jedynie forma inspirowania nas – tu piszacych, to przepraszam.

    No i chyba Polskosc pojawia sie na blogu, bo wyszla calkiem niezla awantura – awantura jak na ten blog.

    Slusznie pisze „z Berlina” o 10:20 i 10:32 „ …Ledwo coś się powiedzie, Zaraz się zapał ostudzi…”

    Tak, tak – trwoga minela i staropolskim zwyczajem jednosc w narodzie zanika. A przeciez powiodl sie dopiero pierwszy maly krok planu. Czy nie czas Panie Danielu podjac misje uswiadomienia tym w Polsce, ktorzy jescze nie zrozumieli, ze dopiero teraz stoi przed Polakami prawdziwe i najtrudniejsze zadanie – praca, ciezka praca.

    Wygrane wybory nie oznaczaja jeszcze, ze mozna juz usiasc wygodnie w fotelach i zyc z odsetek.

    Wygrane wybory, to dopiero otwarcie konta w banku. Na to konto trzeba wplacic najpierw duuuuzo pieniedzy, zeby z odsetek mozna bylo zyc.
    Przeciez musimy sie nauczycz myslec inaczej niz: „wybralem dobry rzad, rzad teraz za mnie wszystko zalatwi”.

    Tylko MY mozemy zarobic „pieniadze”, na te upragnione odsetki! To MY jestesmy odpowiedzialni za to co bedzie sie dzialo dalej! To MY musimy patrzec rzadzacym na rece i odpowiednio reagowac, nie zalamywac sie przy pierwszym ich poslizgnieciu sie – „…o znooowu to samo…”!

    Mobilizacja trwa. Mobilizacja nie skonczyla sie przy urnach wyborczych. To byl dopiero pierwszy krok, pierwszy z tysiaca nastepnych, ktore niestety sa konieczne – niestety bo jest ich az tyle. I najlepiej zebysmy kroczyli – jak juz nie w tym samym, to przynajmniej w zblizonym kierunku.

    Ci ktorzy chetnie krytykuja – dajcie im naprawde te ich 100 dni. Jak bedzie trzeba, potem sie do Was przylacze. A jezeli juz krytykujemy, to robmy to konstruktywnie. Jezeli twierdzimy, ze proponowane „A” jest naszym zdaniem bledne, to zaproponujmy przynajmniej rozwiazanie „B”, jezeli juz „C”, albo nawet „D” nie przyszly nam do glowy. Tak zrobil to na swoim blogu w sprawie Speckomisji, czasami tu piszacy, Arael; http://azraelk.wordpress.com/ – Błędy, błędy… listopad 26, 2007.

    Pozostanmy jednak w naszej krytyce realistami. Jezeli partia „A” i „B” musialy zawiazac koalicje, to jak partia „A” ma zrealizowac te postulaty przedwyborcze, gdzie partia „B”, obiecywala cos zupelnie przeciwnego?

    Osobiscie nie podoba mi sie, ze umowa koalicyjana jest zdefiniowana nieostro. Nie musi to wrozyc niczego zlego. Spokoj i rownowaga z jaka PO i PSL do rzeczy podchodza, powinny pomoc rozwiazac potencjalnie wynikajace z tego problemy. No ale to juz tylko moja nadzieja, a konkretna umowa na papierze ma to do siebie, ze jest zawsze taka sama – zarowno wtedy, gdy sie ja podpisuje jak i wtedy, gdy sie ja lamie (czyli jeszcze jeden samoboj?). 🙂
    Jak cenne sa umowy dzentelmenskie – szczegolnie, gdy chodzi o gigantyczne pieniadze i interesy panstwowe – pokazala historia EXPO 2012.

    Co do niektorych detali (a tym razem ogladalem to z blizka), uwazam naprzyklad, ze jak na razie koalicja sprawe funkcji Macierewicza rozgrywa niezle. Przedstawienie PiSowi kilku mozliwych rozwiazan i poswiecenie stanowiska-pionka dla pana Romaszewskiego, obnaza PiS jako male dziecko, ktore lezac na podlodze , tupie nogami i wrzesczy: …ja chce Macierewicza…
    Z pewnoscia Azrael ma duzo racji, ze krzyku jest za duzo, ale rozwiazenie 7 z Maciarewiczem tez by nie spowodowalo, ze byloby go mniej.

    Jedno jest pewne Macierewicz, z prostego i obiektywnego powodu na te funkcje sie nie nadaje. On po prostu nie umnie trzymac jezyka za zebami. Powod drugi, to to, ze on nie rozumie, ze agenci, sa „ponadczasowi” i przygladanie sie im jakiego sa koloru, jest czysta strata czasu, a co gorsze pieniedzy podatnikow. Byc moze jest to malo moralne, ale odpowiada poziomiowi moralnosci samego „biznesu agenckiego”.
    Miejmy nadzieje, ze koalicja utrzyma kurs.
    Co mnie napawa duzym niepokojem, to rozwoj systuacji w innych partiach politycznych. O ile znikanie planktonu jakim byla LPR czy Samoobrona, nie ma w zasadzie istotnego znaczenia dla polskiej areny politycznej, to niepokoi mnie sytuacja w samym PiSie.
    Jak wiecie nie wynika to z mojej milosci do tej partii. Rzecza, ktora mnie niepokoi jest pytanie, czy PiS przezyje grudniowy zjazd?
    Rozpad tej partii i powstanie kolejnej drobnicy i planktonu rzuci Polske w rozwoju politycznym i demokratycznym o kolejnych kilka lat wstecz.

    Aktualna konstelacja: dwie duze i jedna mala (nie wiem co zrobic z LiDem – na razie ma charakter dorazny) pozwalaja miec nadzieje, ze krystalizuje sie stabilny krajobraz partyjny. Paradoksalne jest, ze mala PSL, reprezentuje najstabilniejsza przeszlosc.
    A przeciez konieczny jest taki PiS, nawet jezeli przez wielu tu nie lubiany, jako opozycja „patrzaca na lapy” PO – na ktora, wielu nie z milosci glosowalo. Tak sobie to wymyslila demokracja i nawet za to opozycji placi. A co do PiSu…? – no coz „jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma” (O, tak wlasnie panie Macierewicz, dobrze by bylo, zeby pan sobie tez to przyswoil). Jezeli uda im sie przezyc i jakims cudem Kaczynscy zostana z czasem zepchnieci na margines polityczny, to chyba dobrze dla Polski.

    Pozdrawiam

    P.S.

    @ kangur (2007-11-27 o godz. 03:04)

    Teraz Cie „dorzne” 😉

    „Sorry, my apology, moj wpis 07.01 lod poprawiam jako lud, po ilus tam latach gramatyka sie klania…… „

    …ortografia, ortografia kochany 😉

    Nie przejmuj sie stary, chodzi o zawartosc. Najczesciej jak ktos (PAK 2007-11-26 o godz. 14:06) takie rzeczy wytyka, to tak naprawde nie ma rzeczowych argumentow.
    …ale tak poza tym, to sie „wyluzuj” i nie wykrzykuj tu na nikogo – jak ktos krzyczy, to tak naprawde nie ma rzeczowych argumentow.

    @Filson (2007-11-26 o godz. 23:36)

    „…I teraz przykład dobitny:…”

    Daj spokoj, szkoda adrenaliny. On jest odporny na terapie.

    Juz raz tu pisalem – podobnie dobitnie (zacytuje sam siebie):

    „Otoz posze Pana, gdybym przy urnie wyborczej mogl zadecydowac tylko pomiedzy PiSem, lub czyms PiSo-podobnym, a stadem krow na pobliskim pastwisku, to z cala pewnoscia zdecydowalbym sie na krowy.
    Nich Pan mi wierzy – nie dlatego, ze bardzo lubie krowy. Przyczyna jest bardziej pragmatyczna.
    Otoz jestem zdania, ze nawet w tak brudnym businessie jakim jest polityka powinnismy sie starac by nie opuszczac pewnego poziomu intelektualnego i kulturalnego.”

    …jak widac nie dotarlo

    Ciao

  108. pstrąg potokowy 8.59
    Gdybym chciał polemizowac z toba na twoim poziomie, musiałbym wskazać na fakt iż potoki polskie sa bardzo zanieczyszczone, a zatem taki pstrąg, jakie potoki i byłoby ci głupio. Ale nie o to chodzi.
    Tekst jest opublikowany dokładnie rok temu i przyznam że nie czytałem go do tej pory ( a Falicz nie podał ani linku, ani daty publikacji !), ale będąc zdecydowanym fanem twórczości „matki kurki” stwierdzam że zdarzył mu się w tym konkretnym wypadku bełkot wrecz nieprawdopodobny. Zreszta najlepszym dowodem jest fakt, że tekst ten uzyskał jedynie 70 głosów aplauzu, co na tle wyników innych felietonów jest kompletną klęską. Polemizować z nim nie zamierzam, bo oparty jest na całkowicie błędnym założeniu metodologicznyhm że Polska była republiką sowiecką i dalsze wnioski są tak samo wartościowe, jak gdyby założyć, że Polska obecnie jest 52 stanem USA. Szkoda gadać, jak mówi Rewiński.
    Ceterum censeo, że Miodowicz, Macierewicz i Brochwicz natychmiast, albo jeszcze szybciej, powinni stanąć przed Sądem za szereg przestępstw kryminalnych. Natomiast Julia Pitera powinna powrócić na swój pułap kompetencji, czyli do domowego ogniska.

  109. WODNIK53 2007-11-27 o godz. 11:43

    Dziękuję Ci za wpis. Cała prawda!

    Ja niezależnie wpisałem jeszcze drugą część, pewnie już czytałeś.

    Jak zauważyliście, byłem i jestem zwolennikiem „czasu ochronnego”. Ale przekonuję się coraz bardziej, że czas ochronny daje się zwierzętom zasługującym na ochronę, czy wręcz zagrożonym.
    Tym, które same chcą odstrzału – no to proszę bardzo.
    Jak mi się wydawało, tak mniej więcej miało być z braćmi KK (na razie z jednym…).

    A tu dzisiaj czytam, że np. ma nie być wymiany w komisji WSI, a i że następne politycznie dla Polski fundamentalne decyzje (zapowiedziane) jeszcze nie mają ostatecznego ustalenia.

    Rozumiem chęć Tuska do bezkonfliktowych rozwiązań. Ale jak berkonfliktowo rozwiązać spory ze smokiem, czy pozostawioną w spadku biurokratyczno – polityczną hydrą.
    Ogólnie w Polsce akceptowany sposób przedstawił już dawno niejaki Szewczyk Dratewka. Tyko, że on był, o ile pamiętam, z Krakowa………

    PS: polecam ostatni tekst Pani Paradowskiej na temat Expo na sąsiednim blogu. Klasa!!

    A teraz zakładam buty i znikam siano-słoma.

    Do usłyszenia
    z Berlina

  110. Szanowny Jasny Gwincie ! Drodzy Blogowicze !

    Garnitur od „Armaniego” i taki sam krawat, modna fryzura, serwilistyczne „achy” i „ochy” w polskiej (czyli prowincjonalnej coraz bardziej) prasie nie zmienią pokładów ignorancji i „złogów” przeszłości zalegających w wielu polskich mózgach „politycznych”. E.Fromm miał powiedzieć, że „tylko człowiek autentycznie wolny nie ma absolutnego autorytetu”. Jak jest w naszym kraju – wszyscy widzą. EXPO ’12 i „EURECO” – dają dobitne świadectwo tego „macherstwa”. Mimo odzyskania przez Polskę suwerenności – i jak wielu podkreśla (wg mnie nie słusznie): wolności w AD’89 – aby być wolnym trzeba się też wyzwolić (a to jest najtrudniejsze) przede wszystkim ze swoich obsesji, personalnie psychicznych „uwiązań” i empirycznie osobowych doświadczeń (źle pojmowana tradycja). To jest jednak najtrudniejsze w wolności. I tej lekcji wielu z bojowników
    o „tę wolność” jeszcze nie przerobiło. Wątpię, patrząc na ich „dokonania” w przestrzeni publicznej, czy zdążą za swego życia. Ludzką rzeczą jest błądzić, głupotą – trwać w błędach.
    Pozdrawiam serdecznie.
    WODNIK53

  111. z Berlina 12.06
    Na początek polecam lekturę tych książek Stiglitza, w których pisze on o globalizacji i transformacji w krajach postkomunistycznych oraz J.Sachsa o walce z biedą, tam gdzie pisze on o jego doradzaniu w Polsce. Warto także zapoznać się z książka Osta o Solidarności. Z polskich autorów warto przeczytac ostatnią ksiażkę Zdzisława Sadowskiego ” W poszukiwaniu drogi rozwoju” Warszawa 2006 . We wszystkich pozycjach sa także ciekawe bibliografie,
    Pozdrawiam

  112. Nie rozumiem dlaczego „trener” Tusk miałby liczyć na jakiś okres ochronny? Jego oszołomstwo jest bardzo podobne do oszołomstwa kaczego, odrobinkę tylko przypudrowane. To jest zły trener, zła ekipa i nic dobrego dla Polski z rządów PO nie wyniknie. Jedynym plusem w tym całym zamieszniu jest odsunięcie od władzy PiS-u. Ale czy to wystarczy żeby mówić o Tusku dobrze albo przez 100 dni wcale? Pozostaje jeszcze bolesne pytanie: kto po kompromitacji (pewnej) PO obejmie władzę przy okazji kolejnych wyborów? Wróci „nowe”?

  113. „Pozdrawiam wszystkich zapalonych Blogowiczów i Blogowiczki
    jak zwykle serdecznie
    z Berlina”

    Jesli juz o tradycji mowa, nalezaloby zmienic kolejnosc. Panie przodem 😀

  114. mysha_b 2007-11-27 o godz. 14:42

    Przepraszam…
    Ja Panie to zawsze przodem….

    Calusy
    z Berlina

  115. jeżeli PO nie przyznawałaby się do Miodowicza – znaczyłoby to tyle co przyznanie sie do afery jaruckiej. reszta to drobiazgi, a nie smobóje.

  116. @WODNIK53 (2007-11-27 o godz. 11:43)
    @z Berlina (2007-11-27 o godz. 11:44)

    „…jakie to polskie, jakie to smutme…”

    Jak, jak tu pomoc? Jak pomoc Polakom wspiac sie na krawedz tej cholernej zasciankowo-polskokatolickiej studni, zeby mogli zobaczyc wiecej niz ten skromy wycinek nieba? Jak?

    Jak wytlumaczyc prezydentowi Polski, ze w Niemczech nie potepia sie homoseksualistow? – juz chociazby dlatego, ze oni tak samo jak Zydzi, opuszczali ten swiat przez kominy krematoriow.

    Jak mu przekazac, ze burmistrz miasta, ktore odwiedza i gdzie bedzie na uniwersytecie przemawial, jest sam homoseksualista – do czego sie oficjalnie przyznaje.

    Jak pomoc zrozumiec, ze nasze pokrwawione narodowe powstanczo-sierpniowe szandary jako waluta platnicza poza granicami Polski ma taka sama wartosc jak Reichsmarke w 1923 roku – niezaleznie jak gorzko i cynicznie to brzmi. Dowod EXPO.

    Bedac w czasie ostatniego weekendu w Polsce, w czasie rozmow dotknelismy nieprzyjemnego tematu z ostatnich tygodni – a mianowicie incydentu z zolnierzami polskimi w Afganistanie.

    Generalnie nie moze to byc prawda, bo… – no dlaczego …no? …bo to byli POLSCY ZOLNIEZE!

    Rece opadaja. Nie, ze to byla po prostu reakcja na smierc kolegi, strach, krotkie spiecie – nie!

    Jestem konfrontowany ze schematem; „- niemozliwe bo my jestesmy najlepsi, najmadrzejsi. Po prostu narod wybrany!

    Przeciez polskich zolniezy ciagle chwala. Tak mowie, tak jak Niemcy niemieckich. Przeciez Niemcow tam wcale nie ma – brzmi odpowiec.

    No jak tej pannie wytlumaczyc, ze ani posazna, ani piekna … no i sympatyczna tez nie jest.

    Dol. Kolejny dol.

    Wiem, wiem Eddie. Z kazdym kolejnym dniem jest blizej wiosny …i wino sam otworze …i w komniku tez napale. I tak bede trwal do tej wiosny – Wiosny Ludu Polskiego. Kiedys chyba nadejdzie.

    Zegna zdolowany Sailor

  117. Sailor
    w każdym kraju reakcja była by podobna. Niedowierzanie. Pewnie też parę osób walnęło by na oślep ślepą wiarą w tezy prokuratury. Pewnie jakaś część powiedziała by: co za tragedia, ale co do winy poczekajmy co wykaże śledztwo i proces. Jak wszędzie. Niepotrzebnie się dołujesz, wcale nie odbiegamy od normy. Chciałbyś, żebyśmy my, Polacy, byli jacyś wyjątkowi – w tę czy tamtą stronę, a tu kiszka – zwykła normalność 🙂

  118. Marcin Graczyk, Radio TOKFM 2007-11-27, ostatnia aktualizacja 2007-11-27 16:43:34.0 :

    „Jak dowiedziało się nieoficjalnie radio TOKFM Kazimierz Marcinkiewicz wiosną przyszłego roku po zakończeniu swojej kadencji w Europejskim Banku Rozwoju ma zostać szefem komitetu organizacyjnego Euro 20012.

    Choć premier Donald Tusk niechce mówic o tym wprost to jednak z jego słów można wiele odczytać. – Rozmawialiśmy już kilka razy z premierem Marcinkiewiczem o jego bardzo poważnym udziale w przygotowaniach Polski do Euro 2012 – powiedział Tusk. Dodał, że na razie Marcinkiewicz miałby być „ambasadorem tej sprawy” za granicą. – Ale jestem w stałym kontakcie z panem premierem i kiedy będzie gotowy do „full time job” w tej kwestii to będziemy wspólnie informować o tym – powiedział Tusk”(koniec cytatu)

    NIE i JESZCZE RAZ NIE!

    To dalszy ciąg polskich kompleksów i nieprofesjonalmości.

    Przweodniczącym komitetu zostaje gwiazda którą w świecie międzynarodowej polityki jakoż i w świecie biznesu piłkarskiego się zna i ceni = ponadwymiarowy sportowiec / polityk. Vide Beckenbauer, Platini, etc.
    Takich kwalifikacji nie ma Pan Marcinkiewicz i nie będzie nigdy miał, nawet jeśli w końcu poparł PO i pokazał swoim byłym mocodawcą gest Kozakiewicza (to jego jedyna sportowa kwalifikacja).

    Kogo Polska ma do zaoferowania?

    Jak by się Lech Wałęsa – jedyne współczesne nazwisko polskie z którym tzw. świat coś sobie skojarzy – zjednoczył z …… no właśnie…..

    Na dziś Polska nie ma nic do zaoferowania…..

    Snutne, jak ostatnio prawie wszystko za co się weźmiemy.
    Ale prawdziwe.

    Dalej smutno pozdrawiam
    z Berlina

  119. Hallo Sailor,

    Racja, racja, racja….!!!

    Jak to pomóc, kiedy wyciągniętą dłoń odcinają jak zarazę…

    Bywam w Polsce często (jak przystało na (e)migranta z definicji) ale krótko. Jadę znowu w końcu tygodnia, może uda się pobyć parę dni.

    Moje odczucia są podobne; winkelridizm, poczucie krzywd, długi wdzięczności, martylorogia (swoista), nadludzkość…
    A przecież to tylko robaczki we wszechświecie teraźniejszości, bo o historii dłuższej niż 10 lat mało kto dziś myśli.

    Dlatego też Europa nie pamięta już powstania warszawskiego, getta, grudnia 1970 (nigdy o tym zresztą nie wiedziała), zrywu solidarnościowego (Niemcy zawładnęli patentami na bezkrwawe zmiany w Europie gorbaczowowskiej, i wygrali), etc.
    Polska to tyklo jeden z krajów i epizodów na mapie współczesnej Europy.
    Tak długo, jak Polacy sami tego nie zrozumielą i nie zaczną szukać = działać na bieżąco, nic się nie zmieni. Tylko, że czas będzie upływał i odsuwał w zapomnienie.

    Jak tu pomóc….

    Pozdeawiam
    Z Berlina

  120. …absolwent…
    …problem nie w tym na jakim poziomie moglbys polemizowac…problem jest w tym ze ty nie dyskutujesz a pouczasz…a na pouczania nie mam specjalnie ochoty…rzuciles gromem z Jasnego Nieba na Falicza wylacznie dlatego ze Falicz mysli inaczej niz ty…a nawet nie przeczytales wczesnie artykulu ktory cytowal…twoja sprawa, ale nie przybieraj teraz poz Czlowieka Kulturalnego…
    …dla porzadku…Kurka napisal w tym felietonie caly stek rzeczy nieprawdziwych a nawet wrecz bzdurnych…i owszem, takze uwazam ze Miodowiczowi i s-ce cyrk z Cimoszewiczem nie powinien byl ujsc na sucho…acz pewien jestem ze wlasnie tak sie stanie…

  121. Sailor, muszę napisać coś pocieszającego, bo lubię Cię po prostu. Jestem tak zwane towarzyskie bydlę, czyli mam przyjaciół i kupę znajomych, a nie znam żadnego antysemity, czy antyhomoseksualisty. Zdarzył się tylko jeden pisowiec (fanatyk), ale coś i on zaczyna mówić ostatnio ludzkim głosem. Wigilia idzie, czy co? Nikt z nas nie ma głowy odwróconej do tyłu, każdy pracuje, wyjeżdża, obserwuje innych z zainteresowaniem i na pewno bez poczucia wyższości. A tzw. młode pokolenie to już Europejczycy całą gębą. Mój syn ( od 2,5 roku w Anglii, nie zamierza wracać ) i jego koledzy w Holandii, Włoszech, Szwecji. W zasadzie całe jego, tak modne ostatnio podwórko. To cztery bloki, koło dwudziestu chłopa. Aż mnie ciary przeszły, gdy uzmysłowiłem sobie jak zrobiło się pusto i cicho. Mimo to się uśmiecham. Oni na pewno będą żyli w normalnym kraju. Nie muszą liczyć na cuda, tylko na samych siebie i to im w zupełności wystarcza. Nie ma co się dołować, zima też ma swoje uroki. W piątek Andrzejki, a za cztery tygodnie Gwiazdka. No i narty!! Parę weekendów, Sylwester i na zakończenie sezonu do Zieleńca. Konserwacja sprzętu i ze zdumieniem stwierdzę: kurczę, to już WIOSNA!!!
    Pozdrawiam serdecznie.
    R.N.

  122. Moim zdaniem szczególnie dwie kwestie mogą być poważnymi samobójami. Podatek, bo na jego zniesienie liczyło bardzo wiele osób oraz karta praw podstawowych. Już było za, a nagle wyszło z tego sprzeciw…

  123. Pstragu zaskoczyles mnie – ze mna jest prawie tak samo ja z Toba.
    Jedyny problem, ze zapalczywy jestem.
    Rozkrecalem biznes w wolnej Polsce… 91-96 i doswiadczenia osobiste-
    (wyciagniete wszedzie lapy do brania, czerwone geby towarzyszy na kluczowych stanowiskach, prywata-cynizm i korupcja) udowodnily mi, ze „lewica” czyli „zreformowani” byli beneficjenci sa NAJWIEKSZA kula u nogi dla Polski.
    Niestety nie sprowadza sie to tylko do „lewicy” ale z przyczyn oczywistych „pragmatykow” bylo i jest po tej stronie wiecej (taki byl naturalny odsiew w PRL-u.).
    Awans spoleczny mas albo trywializujac najazd chamstwa.

  124. Kangur:
    Pytasz dlaczego w Polsce powołuje się wicemarszałków sejmu i senatu z łona partii opozycyjnych?
    Odpowiedź jest dość prosta: ponieważ brak takiego rozwiązwiązania uniemożliwia wyrażanie głosu przez partie opozycyjne w kwestiach formalnych związanych z pracami sejmu. Wicemarszałkowie wraz z Marszałkiem tworzą Prezydium Sejmu, które: ustala plan prac, zajmuje się kwestiami regulaminowymi, zasadami doradztwa, kwestiami prawnymi posłów i przekazywaniem komisjom spraw do rozpatrzenia. Wydaje się, że to sprawy, w których opozycja powinna mieć swój głos; właściwie tylko dwa z powyższych zadań są ‚polityczne’ (plan prac, przekazywanie spraw do komisji), ale nawet w tych przypadkach głos opozycji może być potraktowany jako głos doardczy.
    Warto zauważyć coś, co zupełnie ignorujesz — wicemarszałkostwo sejmu to nie więcej niż ów ‚głos’ w podejmowaniu tego typu decyzji. W Prezydium Sejmu koalicja rządowa ma przewagę (3/5 składu) głosów, może więc faktycznie ustalać wszystkie zasady pod swoje potrzeby, reszta jest jedynie kwestią dobrych obyczajów.

  125. PS.
    Kangurze: zerknąłem pod polecany link. I widzę artykuł o decyzji rzadowej w sprawie żywności modyfikowanej genetycznie, gdzie wcale nie cenzuruje się opinii krytycznych wobec decyzji rządu. To tak można w Australii w pierwszych 100 dniach? 😉
    Powiesz zapewne, że to tylko cytowanie? Owszem, ale to co pisze Red. Passent to tylko blog-felieton. To ten sam poziom swobody krytyki.

  126. @Olhado (2007-11-27 o godz. 18:20)

    …wiesz, ja nie oczekuje potepienia, bicia sie w piersi, …nie. Ja nawet, jezeli doniesiania mialyby sie potwierdzic, jestem w stanie taka reakcje zrozumiec. Nie usprawiedliwic, ale zrozumiec – tam przeciez trwa wojna. Niezaleznie od formy – jest to wojna.
    Jestem tez przekonany, ze dla kazdego z tych zolniezy niezaleznie od okolicznosci i wyniku – i przed i po sprawie – pozostanie to na cale zycie tragedia.

    Niemcy tez byli zamieszani w taka „niehonorowa” sprawe. Co prawda kaliber byl zupelnie inny. Zolnieze niemieccy fotografowali sie ze znalezionymi czaszkami, piszczelami etc.. Trafilo do prasy i byla chryja.

    Nie potrafie sobie jednak wyobrazic w spoleczenstwie niemieckim takiej reakcji a priori – nasi..? niemozliwe!. Co prawda tu zyja jeszcze wspomnienia zdjec zolnierzy Wehrmachtu z czasu ostatniej wojny, co nie jest bez znaczenia.

    Awantura byla straszna. Zarzuty w stosunku do Bundeswehry za niewalasciwe szkolenie! – ale tez bardzo rzeczowe podejscie do spawy, polegajace na obiektywnym przedstawieniu psychologicznych uwarunkowan takich reakcji (bez tlumaczenia samych zolnierzy). Chodzilo o samo przedstawienie mechanizmow – dlaczego zolnieze tak, a nie inaczej reaguja.

    Podobna historia przytrafila sie tez Amerykanom (podobna jak Polakom), gdzie w czasie przejazdu przez wioske jeden z pojazdow wjechal na zagrzebana pod droga mine. Amerykanie zamordowali w swojej pierwszej reakcji zdaje sie 12 cywili. Jezeli dobrze pamietam byly tez posrod nich dzieci i kobiety.

    Tu tez nie chce i nie bede nikogo ocenial, a juz napewno nie siedzac samemu w cieplym fotelu.
    I tu tez potrafie sobie wyobrazic co wazwala taka reakcjje – „..to cala wioska nie widziala jak zagrzebywano te mine?”

    Jedyne czego pragne, to zebysmy wszyscy starali sie czasem na chwile odejsc od sprawy i spojrzec na wszystko z boku.

    Ot takie IRQ dla ludzkiego umyslu

    Dzieki i zegnam.

    Sailor

  127. @Maślana (2007-11-27 o godz. 22:27)

    Dzieki Maslana za dobre slowo.

    Wiesz, mi chodzi o to, ze gosciu rwie sie do wladzy nie majac o tej robocie zadnego pojecia. Wychodzi z tego przyslowiowy „slon w skladzie porcelany”. A co gorsza Polska dostala slonika w wydaniu stereo – no takie zjawisko biologiczne.

    Wenezuela miala wiecej szczescia – Chávez jest tylko mono.

    Nie chodzi mi o to, zeby prezydent chodzil z facetami do lozka – jedynie, zeby wiedzial, lub mu podpowiedziano, gdzie mozna, albo nie mozna i co mozna powiedziec.

    Wiesz, czesto staje mi przed oczyma scena z „Kilerow Dwoch”. Pamietasz Moralesa – tego co mowil: „…czesc Baldek, no estem…”.

    W pewnym momencie pada pytanie. „…czy pan nie slyszy jak on mowi?” – o Moralesie. „Nie przeciez on mowi normalnie…” – pada odpowiedz (czy jakos tak).

    To pytanie brzmi mi czesto w uszach, kiedy widze poczynania niektorych asow… – czy moze lepiej zaklne z rosyjska i powiem – tuzow polskiej polityki.

    …a za te narty, …za te narty, to jak Cie kiedys dorwe gdzies na stoku to rozjade ;-). Juz drugi rok nie pojade na narty bo „defekt kasy”. No moze nie tyle defekt kasy, co inne inwestycje pozwola Ci na razie zjezdzac bezpiecznie zanim sie tam pojawie. 😉

    Trzymaj sie Maslana.

    Wszystkiego dobrego zyczy Sailor.

  128. Sailor
    i bardzo słusznie – o tym spojrzeniu z boku.
    parę dni temu z nudów kupiłem Newsweeka i znalazłem tam bardzo ciekawy artykuł – okazuje się Gringos wpadli na genialny pomysł i wysłali do Afganistanu grupy socjologów, do pomocy armii. Socjologowie mają uczyć armię jak się zachowywać w Afganistanie, jak okazywać szacunek dla miejscowych zwyczajów, jak pomagać ludziom. Generalnie następuje zmiana strategii: to socjologowie podpowiedzieli armii, że tym, co armia ma osiągnąć jest poczucie bezpieczeństwa mieszkańców Afganistanu. Udało się już parę akcji, nowa strategia okazała się skuteczna. W tym roku w A. pracuje 6 takich grup, za rok ma być 28. Później tak wypróbowana strategia ma być przeniesiona do Iraku.

    Fajnie, prawda? A ja, kiedy to przeczytałem, pomyślałem sobie: do cholery, przecież tak to powinno wyglądać od początku. Tak ja sobie wyobrażałem obecność wojsk USA i koalicji w Iraku po rozbiciu wojsk Husseina, i wojsk NATO po rozbiciu talibów.
    Wojskowi długo się uczą. Może ktoś odpowiedzialny za polską obecność w Afganistanie (wychodzimy w 2008 z Iraku, nie w Agfanistanu) pomyśli i coś zmieni. Może cele polskiej obecności w Afganistanu zostaną osiągnięte – zapanuje tam pokój.

  129. Sailor, 17.35

    Zwroc uwage ze zolnierz to nie „zolniez” a zatem co sie Tobie klania ortografia, czy gramatyka?

    Pozdrawiam
    Kangoroo

css.php