Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

27.11.2007
wtorek

Bitwa pod Wrocławiem

27 listopada 2007, wtorek,

0puti450.jpg

Fot. Andrey Mosienko / REPORTER

Według polskich mediów i polityków przyczyny porażki Wrocławia w rywalizacji o EXPO 2012 były następujące: rząd PiS nie popierał kandydatury Wrocławia, ponieważ burmistrz tego miasta jest „zbliżony do Platformy”, rząd Tuska nie wspierał kandydatury, ponieważ burmistrz Wrocławia może mu zagrozić w wyborach prezydenckich, min. Fotyga sabotowała wyjazdy promocyjne, Koreańczycy grali nie fair, ponieważ zachęcali (czytaj: przekupywali) inne kraje do wstąpienia do federacji i głosowania na ich kandydaturę, Seul i Rabat były reprezentowane przez premierów, a Maroko nawet przez króla, Koreańczycy rozdawali laptopy, a nasi tylko długopisy itd. w tym duchu.

Prawdę mówiąc, ja też wyobrażałem sobie, że w chwili głosowania jeden (prezydent albo premier) będzie w Paryżu, a drugi WE WROCŁAWIU, żeby w tej ważnej chwili być z mieszkańcami, bez względu na wynik głosowania. Czuję się zawiedziony, że tak się nie stało. Ale w wypowiedziach polskich polityków i mediów rzuca się brak jakiegokolwiek uznania dla kandydatury koreańskiej. Nie tylko brak gratulacji dla skądinąd ważnego kraju i partnera gospodarczego, ale – przede wszystkim – brak merytorycznej oceny kandydatury koreańskiej. A może ta mała miejscowość i archipelag w jej pobliżu były po prostu lepsze, bardziej atrakcyjne i egzotyczne? Przecież fakt, że kandydatura Wrocławia uzyskała zaledwie 13 głosów (tj. ok. 10 proc.!) świadczy o tym, że połowa państw Unii Europejskiej nie głosowała za Wrocławiem!

Przestańmy więc zwalać na ludy kolorowe, a także na polityków obozu przeciwnego i spróbujmy spojrzeć na rywalizację polsko – koreańską z dystansu, oczyma innych krajów. Bo na razie jakoś nikt nie bierze pod uwagę takiej ewentualności, że są na świecie miejsca bardziej atrakcyjne niż nasze. Reakcja polskich polityków i mediów wskazuje, że takiej ewentualności nikt nie bierze pod uwagę. Jak zwykle, kiedy przegrywamy, nie byliśmy słabsi, tylko zostaliśmy oszukani.

Poza tym: po każdych wyborach wraca stary numer z obsadą MSZ. Wedle „Rz” 40 proc. pracowników MSZ ukończyło moskiewski instytut stosunków międzynarodowych, wedle rzecznika ministerstwa – tylko 10 proc. Po dwóch latach czystki jeszcze 40 proc. to absolwenci z Moskwy? Wierzyć się nie chce. Ten atak przypomina raczej czasy stalinowskie, kiedy ludzi dyskryminowano dlatego, że byli na Zachodzie, mieli rodzinę za granicą etc. Toż to jest pełna żenada. Trudno sobie wyobrazić prawo, wedle którego ukończenie jakiejkolwiek uczelni miałoby dyskryminować kogokolwiek.

Są w Polsce służby, które mają za zadanie ochronę interesów państwa przed obcymi wywiadami – i dobrze, niech robią swoje, ale utrącanie kogokolwiek (Sikorski) dlatego, że wiele lat spędził w Ameryce albo studiował w „CCCP” to zawracanie głowy. Raczej skłonny jestem podzielać opinię „Attache” z „Przeglądu”, który pisze, że MSZ przejmuje ekipa, która z utęsknieniem wyczekiwała rządu PiS (albo POPiS): Sikorski, Pomianowski, Schnepf – ludzie ideowo urodzeni daleko od Moskwy. „Rz” zamiast się cieszyć, że MSZ będzie strefą zdekomunizowaną, wzywa do polowania na niedobitki moskiewskiej uczelni, tak samo jak kilka lat temu mobilizowała prezesa Dworaka do czystki w TVP.

W tej atmosferze wyciągnięcie przez rząd Tuska ręki w stronę Moskwy zasługuje na specjalną uwagę. Wycofanie polskiego veta w sprawie negocjacji mających otworzyć Rosji drogę do OECD (Organizacja Współpracy i Rozwoju Gospodarczego) oraz chęć złożenia przez szefa rządu wizyty na Kremlu – to krok w kierunku przełamania impasu, który nie służył Polsce. Byłaby to dobra okazja do omówienia z władcami Kremla agendy polsko-rosyjskiej. Ale w tym celu trzeba usiąść do stołu. Teraz piłeczka jest w Moskwie i nikt nie będzie mógł utrzymywać, że winę za złe stosunki ponosi Warszawa.

Jeżeli, powtarzam, jeżeli prawdą jest, że był to krok nie konsultowany z prezydentem, to tylko świadczy, że tym razem Donald Tusk dotrzymał słowa, kiedy mówił, że politykę zagraniczną kształtuje rząd. Wolałbym, żeby był to krok konsultowany, ale każda decyzja premiera nie może być uzgadniana z Pałacem. Zresztą, kiedy premier miał ją konsultować, skoro w kluczowej chwili expose i votum zaufania dla nowego rządu pan prezydent bawił w …Gruzji. „Gdzie Rzym, gdzie Krym, gdzie Polska?”

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 72

Dodaj komentarz »
  1. No tak, znowu spisek miedzynarodowy z ramifikacjami krajowymi. Osmiornica, ktora oplotla kraj i nie pozwala mu kroczyc po jasnej drodze od sukcesu do sukcesu.

    Pewnie, ze wiekszosc reprezentantow Europy woli poleciec nowym, majestatycznym A380 do Korei niz miniaturowym Bombardierem czy Fokkerem do Wroclawia. Taki lot to Seulu to kupa air-miles, a co mozna dostac za lot do Wroclawia ?

    Wroclaw przegral z Korea, bo kto moze wygrac z azjatyckimi tygrysami ? Dlugopis kontra laptop – jak Pan pisze… Kolejna lekcja jak sie robi dyplomacje za kulisami wielkich wydarzen, od ktorych nic nie zalezy, i ktore nikom, ale to naprawde nikomu nie sa potrzebne do szczescia. Jak np. olimpiada.

    Ale jednak szkoda, ze to nie Wroclaw. Montreal dostal Expo67 i dzieki temu wybudowano w tym miescie metro, autostrade do miasta oraz pare innych pozytecznych rzeczy, w tym obiekty, ktore mozna bylo zaadoptowac na kasyno, bardzo dochodowe.

    Ale Wroclaw nie potrzebuje metra, autostrada laczaca to miasto z Europa isnieje juz od ponad 70 lat, przedwojenny stadion tez sie jakos trzyma, a wiec podstawowe elementy infrastruktury juz sa. Kto wie ? Byc moze udaloby sie polozyc asfalt na odcinku Boleslawiec – Zasieki do tego czasu ? Byc moze da sie to zrobic bez koniecznosci organizowania EXPO2012.
    Nie ma wiec powodu do placzu po decyzji na korzysc Koreanczykow.

    Kto wie, moze w 2060 sie uda ?

    Pozdrowienia.

  2. „Po dwóch latach czystki jeszcze 40 proc. to absolwenci z Moskwy? Wierzyć się nie chce.”

    ———

    Wierzyć się nie chce, panie ambasadorze? Jak komu.

    U mnie w Australii na przykład ambasadorem RP był przez pięć lat, od 2002 do 31 lipca 2007 roku niejaki Jerzy Więcław. Misję zakończył 31 lipca, ale powrót do kraju strategicznie odłożył na po wyborach, w międzyczasie zajmując rezydencję. Wyjechał dopiero jakieś trzy tygodnie temu

    Dowcip polega na tym, że według CV oficjalnie opublikowanego na stronach ambasady RP w Canberze http://www.poland.org.au/index.php?document=9 Więcław został skierowany na studia w MGIMO w wieku 19 lat, po I roku prawa na Uniwersytecie Łódzkim. Skierowany przez kogo?

    W Moskwie studiował pięć lat, opanowując między innymi język fiński. Kwalifikacje podyplomowe zdobywal w latach 1979-80 w Podyplomowym Studium Służby Zagranicznej. CV opublikowane przez ambasadę strategicznie zaniedbuje wspomnieć, że PSSZ działało w Wyższej Szkoły Nauk Społecznych przy KC PZPR w Warszawie.

    Przed 1989 rokiem, dziewięć z szesnastu lat kariery dyplomatycznej w MSZ PRL Więcław spędził w Helsinkach. Atypowa długość pobytów na jednej placówce oraz selekcja przez nieznanych sprawcow w wieku 19 lat do odbycia pięcioletnich studiów w zamkniętej radzieckiej uczelni powiązanej z Zarządem I KGB jednoznacznie wskazują na niezupełnie dyplomatyczne zainteresowania ambasadora.

    Jeśli pragnąłby pan kwestionować zwiazki MGIMO z Zarządem I KGB, czyli radzieckim wywiadem zagranicznym, to poleacm biografie takich absolwentów jak np. generał Wiaczesław Trubnikow, b. rezydent KGB w Indiach, b. dyrektor wydziału Azji Południowo-Wschodniej KGB, w latach 1996-2000 szef rosyjskiej służby wywiadu zagranicznego SWR, obecnie ambasador Federacji Rosyjskiej w Indiach. Lub pułkownik Oleg Gordijewski, były rezydent KGB w Londynie, najbardziej znany z udanej ucieczki na Zachód w 1985 roku.

  3. Mnie też mile zaskoczyła deklaracja Premiera, w sprawie wycofania veta. Tą deklaracją odrobił, co najmniej, 3 samobóje.
    Porażka w bitwie o Wrocław daje szansę na wygranie wojny o EURO 2012. Lepiej, moim zdaniem, że siły i środki nie zostaną rozproszone. A program inwestycyjny jest i tak trudny do realizacji. Wrocław, czy inne polskie miasto będzie miało jeszcze niejedną szansę.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Przegraliśmy EXPO2012 … trudno. Trzeba zacisnąć zęby, przeanalizować dlaczego tak się stało i spróbować jeszcze raz 🙂 Tyle mojej opinii na ten temat.
    Co do wyciągnięcia ręki do Rosji przez premiera… no to najbardziej dziwi mnie reakcja Kancelarii Prezydenta. Obawiam się, że to zdziwienie będzie „sposobem” tejże Kancelarii na politykę zagraniczną rządu. Najgorsze jest to, że te animozje dość szybko zostaną dostrzeżone w Moskwie i już tam pewnie zacierają ręce, bo Kancelaria Prezydenta „dała im pozycję rozgrywającego” w naszej polityce zagranicznej.
    Putin dzisiaj się pewnie zastanawia komu opłaca się „dokopać”: Premierowi Tuskowi, poprzez sztywne stanowisko wobec embarga, czy Prezydentowi Kaczyńskiemu – znosząc je.
    Bawi mnie i kucharka Fotyga… Dwa lata ośmieszała polską politykę zagraniczną. Na forum krajowym – robiąc z niej wiedzę dla „wybranych”, za granicą ciągłym „nie nie nie…”
    A dzisiaj wypowiedziała więcej zdań jako osoba bliska Kancelarii, niż jako Pani Minister przez dwa lata… Niestety, znowu miała tylko do powiedzenia: nie nie nie… Kancelaria Prezydenta strzeliła więc kolejnego „samobója” naszej polityce zagranicznej, wywlekając spory wewnętrzne na forum publiczne.
    Mam nadzieję, że to zwyczajna głupota… ta jeszcze jakoś da się usprawiedliwić… gorzej jeśli ma to być metoda w myśl zasady „Im gorzej Tuskowi tym lepiej nam”, bo na tym traci przede wszystkim – Polska.

  6. Dwie uwagi:

    1) Najlepszym podsumowaniem jest (nie pomnę już czyja) opinia, iż w Paryżu starli się: Korea, Maroko i Wrocław.

    2) Moim skromnym zdaniem Joesu najmniej zasługiwało na zwycięstwo, ze względu na pewną „geograficzną” sprawiedliwość. Otóż w Korei tego typu wystawy odbywały się już kilkukrotnie (m.in. EXPO 1992 w Daegu bodajże), natomiast w Europie Śr.-Wsch. oraz Afryce – nigdy. I chyba właśnie Tanger, jako reprezentant całego kontynentu, byłby najbardziej odpowiednim zwycięzcą, przełamującym monopol państw rozwiniętych. Dodatkowo koreański port jest prawdopodobnie odpowiedzialny za ową „aferę nowych członków”, czyli brutalnie mówiąc – międzynarodową korupcję. Wygrał najbogatszy, i tyle.

  7. Pozwole sobie skopiowac tutaj, moj komentarz z Blogu Janiny Paradowskiej:

    Prosze zwrocic uwage na komentarz Boboli
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=133#comment-39677

    Jest tam jedno slowo klucz – talatajstwo (dos.: “najazd talatajstwa”)

    Wielu przeciwnikow EXPO podnosilo tego typu argumenty, w wiekszosci byli to czlonkowie lub sympatycy PiS.

    EXPO to jeden ze sposobow otwarcia na swiat, kontaktu ze swiatem. A nie wszystkim w Polsce takie otwarcie i kontakty sa na reke.

    Jerry

  8. No coz , jak juz wiele razy mowilem, Polska jest w okresie przedrozbiorowym gdyz po wstapieniu do UE jest otoczona wylacznie przyjaciolmi, do ktorych teraz Szanowny Redaktor dolaczyl rowniez Rosje. Oskar Wilde powiedzial kiedys, ze „Przyjaciele to ci, ktorzy pchna cie nozem z przodu” (Friends are the one who stab you in the front). Zapewne dla odroznienia tychze od wrogow, ktorzy wbijaja ci noz w plecy. Tak bylo za pierwszego rozbioru i ta sama sytuacja powtarza sie i teraz. W obu wypadkach wspolsprawcami narodowej katastrofy byly sily lewicy a cala operacja byla przeprowadzona z pomoca i blogoslawienstwem krajowej elity politycznej.

  9. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Jacobsky – Aby zgrabnie zamknac poruszony watek rozlepianych plakatow przez „tokarzy precyzyjnych” w lakierkach. Tak jak juz nadmienialem, mnie interesuje korespondencja W. Churchila z okresu miedzywojennego a szczegolnie ta czesc, ktora powstala miedzy nim a Harrym Trumanem jeszcze przed wysadzeniem „Patrii” w powietrze przez Hagane („Jewish Morning Jurnal” jak sie nie myle – pisze z glowki – 25. listopad 1950, art. Davida Flinkera lub Fingera, ktory ten przypadek BHP „wypadku przy pracy” opisal dopiero w 10 lat po detonacji. Korespondencja WCH / HT moze byc bardzo ciekawa (dlatego jest zaryglowana na 10 spustow, tak jak akta zlikwidowania J.F. Kennediego najprawdopodobniej przez Kubanczykow) gdyz HT byl jednym z tworcow maccartyzmu w USA, o ktory nie tak dawno histerycznie pomawiano PiS & Kaczynskich. W tej korespondencji jest najprawdopodobniej to czego nie udalo nam sie wspolnie znalesc w „Bolero – Ravela”.

    F.S. von/od Diasporski

  10. Jako ze mieszkam w Koreii moge powiedziec tyle: pod wzgledem organizacji, infrastruktury, dostepu do informacji – Wroclaw nie mial szans. Koreanczycy sa naprawde swietnie przygotowani. Pod wzgledem finansowym – nawet nie ma co porownywac.

  11. ” Ludy kolorowe” tak na prawdę chyba niewiele wiedzą o Wrocławiu, coś tam być może o Polsce, a jeżeli juz – to że kraj strasznie daleki i zimny.
    Nawet skrzypiący na skrzypcach grajkowie w kozuchach siedzą.
    O ile były powody popierac Koreę, to doprawdy nie bylo powodu do popierania kraju europejskiego, na dalekiej(dla azjatów) pólnocy.
    A poparcie rządowe? No coż – nie kazdy ma od zawsze króla. 🙂

  12. Jeszcze jedno. Wlasnie czytam w koreanskiej gazecie, ze Yeosu JUZ dostalo 20.5 miliarda dollarow. Cytuje „The government already put aside 19 trillion won ($20.5 billion) on the Yeosu expo”. Nie wiem po ile jest teraz dolar, ale to jakies 60-70 miliardow zlotych. Tak w jeden dzien rzad otworzyl portfel i wylozyl pieniadze na stol. I jak mowia, nie bedzie to mialo zadnego wplywu na budzet. Jest czego zazdroscic.

  13. Laptop kontra długopis.

    Korea kontra Polska.

    Więcej komentarzy nie trzeba.

    PS. Pamiętajmy też, że EURO 2012 załatwiła sobie Ukraina, a Polski potrzebowała jedynie dla wzmocnienia włąsnej kandydatury. Ot co.

  14. Ja bym jeszcze dodal, ze Pan Prezydent nie popieral EXPO we Wroclawiu, bo musialby zrezygnowac z budowy plotu w rezydencji na polwyspie helskim i zaoszczedzone sumy przekazac na organizacje EXPO, podnoszac tym samym range swego konkurenta do fotela Prezydenta pana Dutkiewicza.

  15. Przepraszam jeszcze jedno: wlasnie obejzalem wiadomosci z Seoul. Ciekawa analiza. Czyli rzad wyda na expo $20.5 miliarda. Spodziewane dochody bezposrednie to $10 miliardow. „Inne” dochody estymuja na $5.5 miliarda. Czyli, jak speaker w TV powiedzial „bedziemy do tylu tylko $5 miliardow – swietny interes”. Korea juz zepchnela Japonie jesli chodzi or „sportowo-biznesowo-kulturalne” centrum Azji (tylko Chiny sie jeszcze licza). Jak powiedzial, „te glupie 5 miliardow zarobimy w ciagu paru miesiecy po expo”. A infrastruktura zostanie. Powtarzam za Arirang. Nie mam komentarza.

  16. Odpowiedz Staremu wiarusowi:
    Najbardziej mnie smieszy, ze najlepiej poinformowani sa nasi ziomale na antypodach…

    a co do posuniecia premiera, to jesli to dobrze odczytuje, jest to zapowiedz dzialania zawsze o jeden kroczek przed Pane Prezydentem – moze to dobra metoda?

  17. Na błysk „geniuszu” Kaczyńskich oczekiwałem przed rozpoczęciem rozmów Unia-Rosja. To był moment na przełamanie impasu w stylu godnym mistrza. Dzisjsze pomruki świadczą tylko o braku zdolności do prowadzenia Polskich interesów w Unii i poprzez Unię. Dopełnieniem tych pomruków są „błyskotliwe” komentarze” panów Karskiego i Kamińskiego.

  18. …Satary Wiarus napisal…i te az z Orstralii ze…

    „Jeśli pragnąłby pan kwestionować zwiazki MGIMO z Zarządem I KGB, czyli radzieckim wywiadem zagranicznym, to poleacm biografie takich absolwentów jak np. generał Wiaczesław Trubnikow, b. rezydent KGB w Indiach, b. dyrektor wydziału Azji Południowo-Wschodniej KGB, w latach 1996-2000 szef rosyjskiej służby wywiadu zagranicznego SWR, obecnie ambasador Federacji Rosyjskiej w Indiach. Lub pułkownik Oleg Gordijewski, były rezydent KGB w Londynie, najbardziej znany z udanej ucieczki na Zachód w 1985 roku.”

    …nie byla to jedyna Kuznia Bolszewickich Kadr i Agentury…przypomne albowiem iz niejaka Wasilewska Wanda c. Leona nie tylko studiowala ale nawet i doktoryzowala sie z – Boze zachowaj! – polonistyki na Uniwersytecie Jagiellonskim!…kto ja tam poslal?…kto umozliwil jej zdobycie doktoratu w wieku 22 lat?…jakim Silom tak naprawde sluzyl (i zapewne nadal sluzy) ten Uniwersytet?…

  19. Brawo Premier Tusk, nareszcie patrzymy do przodu, a nie wstecz.
    Popieram otwarcie na wschód. Juz niedługo wybory Prezydenta w Polsce, jeszcze kilka takich wygłupów ze strony obecnego Prezydenta RP i będzie kolejne społeczne pospolite ruszenie. Jola

  20. Do Starego Wiarusa.

    Nie mam pojecia jak jesteś Stary, ale ja mam jeszcze nie najgorszą pamięć (studiowałem w latach 1962-68) i bardzo dobrze pamiętam ogłoszenia pod dziekanatem, że po pierwszym roku można było zgłosić się na studia na uczelniach ZSRR, NRD, Czechosłowacji, Wegier, a nawet Bułgarii. Niektórzy z tego korzystali i np. jeden z moich kolegów studiował w Budapeszcie, i bardzo sobie chwali. Nie rozumiem więc, skąd takie zdziwienie: kto skierował?
    Czy tamte uczelnie były gorsze od naszych lub zachodnich? Pracując w RFN mogłem przekonać się, że pod względem wiedzy teoretycznej biliśmy na głowę naszych niemieckich kolegów. Moskiewska szkoła dyplomacji była i jest znaną uczelnią i nie widzę powodów aby ją dyskredytować, tylko dlatego, że niektórzy jej absolwenci pracowali nie w „tych” instytucjach.

    Pozdrowienia

  21. Ten premier, który ceni sobie bardziej wspólne wartości z USA niż realne interesy Polski w najbliższym sąsiedztwie, wygląda na to aby trochę zmądrzał. Uczynił pierwszy nieśmiały krok w kierunku Rosji. Od razu jednakże zawarczał mały tłusty kundelek. Tusk być może czyta niektóre moje wpisy blogowe, na których uzasadniam, że kultywowana w Polsce nienawiść do Rosji zmierza do katastrofy i jest niezgodna z podstawowymi interesami państwa. Na tenże temat z podobną argumentacją można dziś przeczytać w wywiadzie francuskiego eksperta od Rosji w dzisiejszej GW. Na szczęście bez złośliwego komentarza tym razem.

  22. Przypomne ze ostatnie EXPO w Europie odbylo sie w troche bogatszym kraju niz Polska a kosztami tej imprezy do dzis sie miastu Hannover plus calej Dolnej Saksonii odbija …
    Dziwi mnie ta naiwna wiara w nieskonczone mozliwosci jakie niesie z soba organizacja duzej imprezy .Wszystkiego czego nie udalo sie z tych czy innych wzgledow wybudowac / autostrady , lotniska , hotele , metro i koleje itp.itd. / dorobi sie Polska jak za dotknienciem magicznej rozdzki ale tylko jako organizator Expo , Mistrzostw Europy, Olimpiady Zimowej itd itp…

  23. „Kancelaria Prezydenta wyraża zdziwienie, że premier Tusk rezygnuje z bezsensownego podzwaniania drewnianą szabelką i daremnego ujadania. Kancelaria Prezydenta wyraża zdziwienie, że premier Tusk nie chce budować stosunków międzynarodowych w oparciu o pretensje, obelgi, obrazy i nieprzewidywalne zachowania”.
    Ten komunikat tak powinien brzmieć, gdyby był szczery.

  24. JKJK, jezeli pracowales w Niemczech to wiesz ze polskich „wyksztalciuchow” znajomoscia jezykow obcych bilo w Europie Zachodniej kazde dziecko w wieku okolo 15 lat. Znajomosc jezykow obcych to czasami wiecej niz dyplom doktora honoris causa lub habilitowanego w stu uczelniach Europy Wschodniej.

  25. Szanowny Panie Redaktorze,
    odbierałem w poniedziałek mojego 82-letniego Tatę
    z pociągu Intercity w W-wie.
    Ten przejazd pociągiem był pierwszy od kilku lat.
    Tato od pewnego czasu podróżuje autem, ze mną w roli kierowcy.

    Tym razem, wyposażony w leki, napoje i komórkę
    (o wyborze telefonu komórkowego dla osiemdziesięciolatka,
    by swobodnie mógł nacisnąć żądany klawisz,
    bez uruchamiania sąsiednich, napiszę innym razem.
    Czekam, aż premierem, czy prezydentem RP wybierzemy równolatka Taty
    i ten dopiero zakaże produkcji telefonów bez wersji dla emeryta.
    Zresztą, czy np. reklama nowego modelu auta może być skuteczna,
    jeśli brzmiałaby: nasza motoryzacyjna nowość dla emerytów?
    w jakiejś reklamie TV ojciec jeździ fiatem 125p,
    to czym ma dziadek, czy pradziadek?
    Mój Tata ma prawo jazdy, na wojnie był czołgistą,
    lubi prowadzić)
    odprowadzony przez rodzinę, dzielnie zniósł dwugodzinną jazdę.

    Otóż Tato zwrócił uwagę, że w I klasie, którą jechał,
    wszyscy wyciągnęli laptopy i coś tam zawzięcie stukali.
    Tata wspomina, że tuż po wojnie
    (dla niego wojna, to ta 1939-1945)
    młodzi ludzie dumnie nosili błyszczące długopisy (pióra!)
    wetknięte w zewnętrzną kieszonkę płaszcza, czy marynarki.
    „Muszę sobie kupić coś takiego” -podsumował podróż Tato.
    I nie miał tu na myśli długopisu.

    Wspomniana przez Pana, Redaktorze, alternatywa:
    laptop, albo długopis, okazuje się nie istnieje,
    skoro pełni w istocie tę samą funkcję.

    Natomiast w pełni podpisuję się pod postami wesa
    wprost z Korei. Spędziłem 10 dni września 2006 w Seulu i okolicach.
    Pierwsza stacja metra została w 25-milionowym dziś mieście
    oddana w 1986 roku, dwa lata przed olimpiadą.
    Dziś 8 linii zatrzymuje się na ponad 400 stacjach.
    Koreańczycy budują rocznie 20 stacji metra!
    Pasażerowie, także ci 80-letni, trzymali w ręku iPhony
    i śledzili na dużych 2,5 calowych wyświetlaczach losy bohaterów seriali TV.
    A w W-wie z tunelu metra nie można wysłać sms-a!

    Największe wrażenie zrobiła na nas przebudowa miejskiego ścieku
    Cheongyechen, jeśli nie przekręciłem nazwy,
    coś jak warszawski Potok Służewiecki,
    na ogólnie dostępny wielokilometrowy pasaż spacerowy.
    Handlowcy w mig pobudowali wzdłuż sklepy, kawiarnie, puby.
    Miasto mostki, placyki, fontanny, płaskorzeźby z historii Korei.
    A mieszkańcy co wieczór nogami głosują za.

    Piszę to na wypadek, gdyby coś nie wyszło z tymi stadionami.
    Pozdrawiam.

  26. Stary Wiarusie
    Po przeczytaniu twego komentarza lustrującego nieznanego mi ambasadora poczułem podświadomy lęk i zadałem sobie pytanie:Wojtek a może ty też? A może i na ciebie GRU podstępnie sieci zarzuciło? Chwila rachunku sumienia i ciężar winy wbił mnie w podłogę. Teraz ci wyznam me grzechy polityczne. W ciemną noc stanu wojennego pewnego dnia nie wytrzymałem napięcia społecznego i upiłem się. No i zdrzemnąłem się z nieznaną mi bliżej kobietą, która po wytrzeźwieniu okazała się stypendystką Komunistycznej Partii Grecji. Na sercu nosiła portret Che Guevarry a w sercu jego idee. Dla usprawiedliwienia mego niecnego czynu mogę tylko powiedzieć, że dalszych kontaktów z ewidentną agentką roztropnie nie utrzymywałem. Dwadzieścia lat później gdy pijany winem krążyłem po Lisbonie trafiłem na antyamerykańską demonstrację przeciwko inwazji na Irak. Znów dałem się skusić południowej lewackiej euforii, znów politycznie zgrzeszyłem. Włączyłem się w tłum, krzyczałem Busch ch… i podnosiłem zaciśniętą pieść jak agenci rosyjskiego wywiadu z którymi demonstrowałem. I trwało to dokąd nie wytrzeźwiałem.
    Więcej grzesznych związków z ruską, komunistyczną agenturą nie pamiętam i proszę Stary Wiarusie o wybaczenie. Dodam tylko, że poza płaceniem podatków związków z państwem nie mam i i jestem politycznym abnegatem co zresztą sobie chwalę.
    Pozdrawiam przyczółki Polskości w dalekiej Australii.

  27. Jako wrocławianinowi jest mi oczywiście trochę smutno. Po każdym wykupieniu totolotka i losowaniu jest mi podobnie smutno.

    Podoba mi się spokojne podejście do sprawy zarówno Autora jak i Komentatorów. Tego mi zabrakło w Salonie24…

    Pewnie na expo Wrocław by zyskał ale cała Polska niekoniecznie, ze względu na koszt całej takiej imprezy.

  28. Wszystko prawda. Warto podkreślić sam fakt promocji, która praktycznie nie istniała. Czy ktokolwiek słyszał wcześniej o Expo? Że w we Wrocławiu w ogóle ma być coś takiego organizowane? – Podejrzewam, że prócz samych zainteresowanych, prócz władz wrocławskich i warszawskich, prócz być może mieszkańców samego Wrocławia nikt o Expo nie wiedział. Ja sam przyznaje się że wcześniej słowa „Expo” w ogóle nie słyszałem – i winą obarczam za to nie tyle samego siebie, co organizatorów, że nie postarali się bym się dowiedział. Nikt nie zrobił szumu, nikt nie zrobił propagandy, nikt nie informował. Kilka dni przed samym głosowaniem okazało się, że coś takiego w Paryżu się odbędzie, a media jakby z marszu kompletyzując materiał zawarły w nim informacje, że szanse Wrocław ma nikłe.
    Skoro nikt nie zainteresował się wcześniejszą promocją samej kandydatury, to i ja nie bardzo interesuje się tym, że Wrocław (Polska) przegrał. Żadnego wydarzenia z tego nie było – nie będzie więc i żalu.
    Może nie do końca adekwatny do Expo przykład, ale cechy podobieństwa dostrzegam, mianowicie Mistrzostwa Europy w piłce nożnej – czy był ktoś, kto (przeciwnie do Expo) nie słyszał przed ogłoszeniem werdyktu o staraniach Polski i Ukrainy?! – Ludzie odpowiedzialni za naszą kandydaturę do Expo zwyczajnie zawalili – nie dlatego, że przegraliśmy, bo w istocie, jak Pan Passent zauważył: nie przyjmujemy opcji, że Korea była po prostu lepszą kandydaturą. Oni źle wykonali swoją pracę przede wszystkim w zakresie promocji.

    PS. Faktycznie prezentacja Wrocławia wyniosła organizatorów 100 zł ?! – Gdyby z własnej kieszeni płacili to bym zrozumiał, ale przecież w wyciąganiu publicznych pieniędzy nie jesteśmy chyba najgorsi? O Expo zapomnijmy.

  29. Skomentuję tylko mądrością ludową:
    EXPO z wozu EURO lżej.
    Nie łap dwóch srok za ogon.
    Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta.
    Dodam nieco zmieniony cytat niemodnego poety- lekarza:
    W tem największy jest ambaras, żeby obaj chcieli naraz.
    PS. Według Pałacu najlepszą szkołą dyplomacji jest NiK oraz Ratusz warszawski, oczywiście gdy delikwent tam pracował w czasach prezydentury Lecha K. Nie zaszkodzi umiejętność rzutu jajem oraz znajomość z ryngrafami i Ojcem Dyr.
    Wszelkie szkoły i akademie są niewskazane, z wyjątkiem akademii ku czci Braci. Języki obce winny zostać obce dla dobrego ambasadora.

  30. może okazać się tak, że studenci z polski będą traktowania jak pozostałość po ZSRR. Nie obchodzi mnie kto gdzie sie uczył. Ważne są efekty jego pracy. Gospodarka głupcze!

  31. potokowy 8.40
    Swoim wpisem o Wasilewskiej, córce Leona, skasowałeś na poziomie gleby wiekszość blogowych oszołomów. Szapo ba !
    Gdybyś jeszcze się nie kolegował z tym mitomańskim sfrustrowanym trollem z Australii…….

  32. obcy,

    nie zachwycaj sie tą znajomością języków obcych na Zchodzie. Belgia (dokładniej Flandria), Holandia, Dania tak, ale Niemcy, Francja (szczególnie!!) Anglia – katastrofa. Pytanie mogłem zadać w obcym (dla nich) języku. Odpowiedź – zawsze w swoim własnym.

    Ja miałem na myśli wiedzę fachową. W teorii byliśmy o niebo lepsi, w praktyce zaś, niestety, nie!
    I tak to wyglądało. Na szczęście wszystko sie wyrównuje, i wiedza także.

    Serdecznie pozdrawiam

  33. A Gospodarz jak nie lubil „dawania forow” paredzesiat lat temu, kiedy pisal o Lew Alcindorze, tak nie lubi dzisiaj. Ale „u nasz” nie sposob sie skupic na golych faktach. Duzo przyjemniej tlumaczyc spiskiem.

  34. Wojtku z Przytoka !

    Chapeau bas !
    Pozdrawiam.
    A tak na marginesie – „oszołomstwo” pozostanie zawsze „oszołomstwem” czy nad Wisłą, Potomakiem czy na Antypodach. Jak mawiał Pan Onufry Zagłoba – „…cham chamem….”.
    WODNIK53

  35. …widziane ze sredniego dystansu…,

    Swiete slowa Panie Dobrodzieju jotesz (2007-11-28 o godz. 12:54), swiete slowa – totolotek jest tu kluczem:

    „Jako wrocławianinowi jest mi oczywiście trochę smutno. Po każdym wykupieniu totolotka i losowaniu jest mi podobnie smutno.”

    Wydaje mi sie jest to znakomity przyklad i ze przy pomocy liczb wielkich i troszeczke mniejszych mozna na przykladze Polski i RFN zdefiniowac szanse polskiego sukcesu.

    Uzyje tu przykadu Niemiec, bo „z Berlina” opisywal (wczoraj bodajze) mobilizacje, jaka miala tu miejsce kiedy sie o EXPO ubiegano.
    Otoz prawdopodobienstwo „wyciagniecia na brzeg ryby gatunku EXPO” przez dziarskich polskich wedkarzy mialo sie nastepujaco:

    PKN:
    Republika Federalna Niemiec: 2 890 092 mln. USD (parytet sily nabywczej 2 630)
    Rzeczpospolita Polska: 320 763 mln. USD (parytet sily nabywczej 552,4)

    …no dobra, mialo nie byc, no ale zaby pobem nie bylo…, Korea tez: 892 008 mln. USD (parytet sily nabywczej 1 196)
    Dane na rok 2006

    Nie chcialem w to wciagac Korei, bo co prawda jezeli chodzi o liczby to nie wyglada to az tak dramatycznie jak z Niemcami, ale w Azji pieniadze chodza nieco innymi drogami i urzad CBA mozna by raczej nazwac CBP gdzie „P” oznacza „pro”. 😉

    A zeby bylo pikantniej, to w wielu krajach azjatyckich, srodki uzyte na tak zwane „uksztaltowanie prawidlowej opinii”, mozna odliczyc od podstawy opodatkowania. Cool – co nie?
    No to z ta Korea, to tak nie za bardzo wiadomo co oznacza np. 1, albo inna rownie dobra liczba np. 2 – no i ktora jest naprawde wieksza.

    A tak troche powazniej.
    Nie szkoda EXPO ze wzgledow finansowych zobacz: wes (2007-11-28 o godz. 08:15)
    Co boli to nieprofesjonalnosc i naiwnosc w podejsciu do sprawy. Jezeli Wroclaw chce nastepnego EXPO, to zgielk wokol tego musi sie rozpoczac juz dzisiaj i twac, i trwac, i trwac…

    Aby obnizyc koszty publicze i wzmodz efektywnosc dzialan, mozna probowac zaangazowac jako „klakierow poddrzymujacych zgielk” i popychajacych sprawe, przedsiediorcow, ktorzy beda z przygotowania wystawy ciagneli korzysci.
    Czyli… Dyzma i zboze.

    …i tym optymistacnym akcentem…

    Sailor zegna…

  36. Spragniony wolności i kapitalistycznej solidarności

    Poraża mnie głębia intelektualnych wywodów czynionych przez mniej szanow/a/nych bloggerów.
    Wyprowadzane wnioski nie mają nic wspólnego z realiami i zasługują na miażdżącą krytykę lub pominięcie milczeniem.
    Generalna wytyczna polityczna znanego elektryka od niskich napięć a wysokich zwarć, mówi jednoznacznie o popaprańcach spod znaku „Solidarności”.
    Otóż ci specjaliści od „targania”po szczękach mają bardzo poważne problemy kompetencyjne.
    Nie wiem z czego to się wywodzi?
    Być może z tego, że niektórzy żadnych poważnych szkół nie potrafili ukończyć, a inni musieli czerwone zaliczyć.
    Jak widać poziom startu, był generalnie równy i sprawiedliwy.
    Poza aktywem obu skonfliktowanych stron.
    Czerwone elity dokształcały swoich janczarów na moskiewskich uczelniach, a czarne na uczelniach ideowo podporządkowanych Watykanowi.
    Dzisiejsze wytykanie tego faktu, kiedy kształci się teraz wyłącznie w United States jest i niesprawiedliwe i niepoważne.Jeśli ktoś będzie wyjątkowo upierdliwy może wobec nich równiez doszukiwać się kontaktow ze słuzbami specjalnymi.A co powiemy na budowę polski porozbiorowej przez Polaków wykształconych na rosyjskich uczelniach?A jak ocenimy Piłsudskiego w kontekście pobytu w Moabicie i zaskakującym wypuszczeniu go,a co powiemy o pomówieniach współpracy agenturalnej z c.k.Austro-Węgier?
    Ponieważ KUL-owskie elity były zawsze bliżej ducha niźli materii, więc ich absolwenci mają bardzo poważne problemy ze sterowaniem życiem gospodarczym.
    Często oddają się pod opiekę Najświętszej Marii Panny, zawierzają Polskę Panu Bogu, rozwiązanie każdego węzłowego zagadnienia wzmacniają zawołaniem tak nam dopomóż Bóg, wyrażają głęboką nadzieję , że wszystkie problemy naszej rzeczywistości rozwiąże Duch Święty, który zechciał zstąpić na tę ziemię.
    A jeden z byłych wicepremierów wręcz ostentacyjnie i bez zahamowań stwierdził, nieważne jaka ta Polska będzie, oby była chrześcijańską.
    W rezultacie każdy polski premier i prezydent, bez względu na kolor i wyznanie w pierwszym rzędzie pędzi do Watykanu.
    Dotyczy to w równym stopniu tych niesłusznych i „czerwono” zabarwionych, jak i słusznych ale wyznaniowo jakby bardziej podejrzanych oraz synów marnotrawnych,ostatnio wydaje się nawróconych.
    Łączność duchowa Polaków z Ojcem Świętym własnego chowu była bardzo naturalnym, oczywistym i sympatycznym zjawiskiem.
    Bicie jednak pokłonów wychowankowi HJ przez wnuczków”Wehrmachtowców”, budzi poniekąd pewnego rodzaju zdziwienie, acz nie jest zupełnie niezrozumiałe.
    Siła, która potrafiła zmieść komunę w Europie budzi szacunek i strach, bowiem nie tak łatwo było spacyfikować najsilniejszą armię świata.
    Faktem pozostaje bezspornym, że sile tej dzielnie sekundował „Djablu” Bush poprzez swoje agendy niezwykle wyspecjalizowane w różnego rodzaju zatokach świńskich.
    Po niezwykle błyskotliwym i bezkrwawym zwycięstwie, otwartym pozostało pytanie o dominację na światowej arenie.
    No,wiadomo przecież ,że gwardia szwajcarska nie przechyli szali zwycięstwa w mocarnych zmaganiach z marines na stronę „Dobra”.
    I mimo zdecydowanego sprzeciwu Watykanu, poszli jak konie po betonie za iracką ropą, w imię wolności i demokracji za cenę 3 tysięcy ofiar WTC.
    Rachunek zysków i strat jest oczywistym w kontekście interesów strategicznych USA.
    A kościół znany ze swoich tysiącletnich doświadczeń politycznych nie przegrywa, bowiem inaczej nie byłoby go już.
    Dlatego po zwycięstwie tuskowych ogłosił, że koniec już bolszewickich lustracji wobec czerwonych birecików, które zamiast faszerować się zwycięskim torcikiem muszą łykać czarę zdradziecko czerwonego wina zaprawionego trującą goryczą.
    Stąd Donald w pierwszym rzędzie leci do Watykanu po stosowne błogosławieństwa i odpowiedni Pater Noster.
    Rozwijając myśl walki dwóch zwodników sumo i jednego czerwonego zdechlaka,z góry można było przewidzieć ostateczny wynik wyrażający sie w tym,że z kretesem przegrała trzecia siła zwana komunistami, co nie oznacza,że widmo komunizmu przestało krążyć nad nami.
    Dlatego organizuje się spektakularne widowiska w rodzaju gonitw za czerwonym lisem czy zajączkiem.
    Czerwonych zwierzątek i tak nikt nie upoluje, ponieważ są one pod ochroną i niewiele ich pozostało.
    Zaś hodowanie samych bulterierów zagrozić może ich hodowcom.
    Wytępienie jednego gatunku jest bezpowrotną stratą ożywionej przyrody, a nie jest to równocześnie tożsame z wyeliminowaniem czerwonego myślenia, które gwarantuje każdemu obywatelowi europejskiego świata Karta Praw Podstawowych.
    Pozwala to snuć przypuszczenia, że dlatego właśnie siły nowoczesności i postępu wzdragają się przed podpisaniem tej wstecznej Karty.
    Mało tego, ta Karta jest ciekawie skonstruowana, bowiem stanowi, że rodzi ona nie tylko konsekwencje za działania niezgodne z prawem ale także obliguje do sankcji za zaniechanie działań.
    Ten ostatni zapis prawny jest niezwykle niebezpiecznym dla naszych „elyt” i mógłby on być wdrożonym jedynie w sytuacji zdecydowanej rozbudowy systemu penitencjarnego, bowiem ilość osadzonych obecnie przekroczyła już dwukrotnie ilość kryminalistów z najbardziej morderczych wzlotów okresu komuny.
    A pieniążków nie ma, z którymi nie bardzo wiadomo co prawi demokraci wyczyniają.
    Nie ma na piłkę nożną, którą sternicy nawy światowej, wrzucili nam pospołu z Ukraińcami w nagrodę za pomarańczowe zrewoltowanie Majdanu.
    Nie ma tymbardziej na EXPO, które wymagałoby niemałych nakładów.
    Litościwi dysponenci polityczni uratowali nas przed blagą i kompletną kompromitacją.
    Oni wiedzą doskonale, że jesteśmy na tyle zadłużeni, iż nie stać nas na więcej, bowiem jako nasi patroni musieliby sfinansowac ten przerost ambicji nad możliwościami.
    Zrzucanie tych politycznych decyzji, niezależnych od Polski, na czerwonych ma wymiar fanatyzmu politycznego źle służącego naszej sprawie.
    Niezapominajmy, że Europa jest w jakimś sensie lewicową.
    Będzie ona negatywnie oceniać zarówno odtwarzanie tendencji endeckich jak i hamowanie liberalnych procesów.
    Polska ma być miejscem robienia przez globalny kapitał opłacalnych transferów, niezależnie od naszego interesu.
    Warunki dyktuje duży kapitał, a nie straganiarz z ambicjami.
    Te jękliwe zawodzenia i śmieszne pokrzykiwania na nikim nie czynią większego wrażenia.
    Obowiązuje wolny rynek z niewidzialną rękę i albo wymienimy uściski pod stołem,nie wchodząc w detale, albo ona nam tak zamiesza,że się nie pozbieramy.
    Ciekawe,że my w zasadzie nigdy w historii nie byliśmy inkasentami,zawsze płaciliśmy.
    Dlaczego Brzeziński nie może nam podpowiedzieć, z pierwszej ręki, jak należy realizować politykę bacy,a nie etatowo podrzędnego juhasa?
    Bowiem uważam , że takiej możliwości nie ma.
    Historycznie nie łupiliśmy innych narodow jak wielcy tego świata,a wręcz odwrotnie to my byliśmy systemowo łupieni i niszczeni,nie mając możliwości koncentracji porównywalnych sił i środków, co eliminuje równorzędne partnerstwo, znajdujące się w sferze liberalnej propagandy i utopii.
    W rezultacie nie uważam, że liberałowie poważnie traktują sugestie o naszej wolności i suwerenności.Ostatnio liberalny towarzysz Tusk zechciał mi to dobitnie wyjaśnić mówiąc:” tyle wolności ile własności”.
    Ponieważ w rezultacie działalności jego opcji politycznej zostałem wywłaszczony a tym samym pozbawionym wolności czyli ubezwłasnowolnionym,domagam się sporawiedliwego werdyktu,bezkutecznie o czym wiem doskonale.
    Za PRL-u to prznajmniej miałem poczucie złudnych pozorów w sensie formalno- prawnym, iż byłem nominalnym współwłaścicielem tamtych dóbr.
    Dzisiaj nie mam nic.
    I na tym w istocie rzeczy polega fundamentalna różnica między PRL-em a RP, której nie zauważają szanowni państwo emigranci stanowiący sól tej platformy.
    Ja nie oglądam się na to co mi Ojczyzna może dać,staram się ją traktować jak dom własny.
    Wiem doskonale ,że nic od niej nie otrzymam.
    A w jej liberalnej edycji muszę się spodziewać, że zabierze mi ona co nieco z socjalnego pakietu, by zaspokoić rosnące potrzeby mnożącej się burżuazji.
    Nie odczuwam potrzeby posiadania, ponieważ zostałem ukształtowanym w innym systemie wartości.
    W związku z czym nie zamierzam walczyć o to, co mi odebrano.
    A to co posiadam,odebrać mi nie można.
    Chcę jedynie podkreślić, że ten system jest conajmniej tak samo niesprawiedliwym dla mnie i połowy moich rodaków jak i tamten, a może i jeszcze bardziej.
    Możnaby tu jeszcze wiele powiedzieć o postawach propaństwowych,patriotyźmie,humaniźmie i humanitaryźmie,ale do kogo to dotrze?
    Dzisiaj sztandarową wartością stał się stan konta.
    O ułomności tego widzenia przekonają się wszyscy ,których dotknie bessa.
    Im więcej mają, tym więcej stracą.
    Mnie ten problem nie dotyczy, jedynie z życzliwości i dobroci serca zwracam się do nich by chociaż coś niewielkiego, bardzo ludzkiego uchowali dla siebie.
    Godność człowieka.

  37. kangur pisze pod „Samobóje Tuska”
    (2007-11-27 o godz. 11:39) :
    „Filson, 21:16,
    Po to tylko zeby dac prace dziennikarzom, i Ty to nazywasz praca? a jezeli chca pracowac to chwalic dla odmiany rzad, czyli popierac? czy to takie trudne.
    A teraz choc raz w zyciu zadaj sobie trudu i pomysl, zostales przyjety do pracy, i od pierwszej minuty kierownik stoi nad Toba i krytykuje wszystkie Twoje poczynania, co bys wtedy zrobil, robaczku obrzydliwy!!!!!”

    Zupełnie nie rozumiem, skąd ten atak. „Robaczku obrzydliwy” – niezłe!

    Ja uważam, że rządu nie powinno się chwalić „dla odmiany” tylko za zasługi. I przykład: Czytam gazety z ostatnich dni (PB, GW, RZ) i widzę LICZNE komentarze POZYTYWNE dziennikarzy na temat expose Tuska (że konkretne i rzeczowe). Zarzut główny to długość przemówienia.
    A jak jest coś w poczynaniach rządu, co nie jest obiektywnie czy subiektywnie w porządku, to też wolno (a może nawet trzeba) o tym pisać! Niezależnie od tego czy ekipa rządzi 20 lat czy drugą godzinę.
    100 dni to ja im mogę dać, żeby przestali się przed kamerami denerwować i żeby nauczyli się głosować (choć Kurski przez kilka lat się nie nauczył).

    A co do zadania sobie (pierwszy raz w życiu oczywiście) trudu
    i wyobrażenia sobie sytuacji bycia porzyjętym do nowej pracy. Otóż zawsze i wszędzie wokół powtarzane są słowa, że początki są najtrudniejsze! Myślisz, że z czego to wynika? Z tego że pierwsze, co robi szef, to przynosi nam kwiaty? Że chwali każdą pomyłkę? Otóż mam czelność wątpić. Nie chodzi o to (wierzę, że to rozumiesz, nie wiem więc po co te zaczepki), żeby krytykować WSZYSTKIE poczynania rządu. Ale złe owszem. A może trzeba nam chwalić za to, co robią źle?

    Paweł Wypych traci posadę w PZU. Większość komentatorów uważa, że to decyzja polityczna. No, można przyjąć, że nie, że Wypych był kiepski. Ale Wypych dowiaduje się o soim zwolnieniu z mediów. „Doskonale panie premierze i pani minister! Świetna decyzja. Może mało elegancka, no ale w końcu macie 100 dni wolności! A skoro macie 100 dni, to możecie robić, co Wam się podoba, a my – komentatorzy – cicho sza!!”

    Media nie są od tego żeby ot tak sobie popierać albo ganić rząd. Dla odmiany.

    I jeszcze jedno – reaguj kangurze bardziej sensownie (albo chociaż zabawnie, gdy argumentów brakuje) na wpisy innych. I nie raz w życiu, ale niech Ci to wejdzie w krew. Pozdrawiam.

  38. Czy nie wystarczy Polakom, że po mistrzowsku promują w świecie Karola Wojtyłę i innego przedstawiciela pielęgnowanego przez nich obskurantyzmu w symbolicznej postaci niejakiego Rydzyka, także reklamują cmentarze rozrzucone po różnych szerokościach geograficznych oraz wszelkie narodowe, zaledwie klęski?
    A odnośnie naszych pracowników służby zagranicznej… Faktycznie, dlaczego mają nas reprezentować absolwenci akademii moskiewskich? Mamy tysiące znakomicie przygotowanych kandydatów do tej pracy. Też zresztą agentów obcego państwa, ale słusznego nadzwyczaj. Kształcili się bowiem w delegaturach Watykanu lub bezpośrednio na terenie tego państewka. Już przecież nasi księża, misjonarze są słynni w świecie. Aby tylko oficjalnie ich zarejestrować jako urzędników MSZ!
    amw

  39. Mysle, ze lepiej jest z Rosja prowadzic dialog niz milczec i nadymac sie w nieskonczonosc. Mozna w nieskonczonosc czekac na gest przelamujacy impas ze strony trudnego partnera w stosunkach miedzynarodowych. Byc moze lepiej jest zrobic taki gest jako pierwszy, i w ten sposob wysondowac dalsze intencje Rosji ?

    Oczywiscie, ze MSZ-bis nadal leci na orbicie, na ktora wstrzelil sie pod kierunkiem niesfatygowanej Fotygi, z Kaczynskimi jako sternikami. O tym jak skuteczny byl to strzal swiadczy fakt, ze teraz srodowisko to nie za bardzo wie, jak zejsc z tej orbity z twarza, a nie upasc na pysk. W Gwiezdnym Miasteczku juz chyba nawet przestano sledzic orbity pisowskich gwiazd polityki zagranicznej. W koncu to nie prezydent, ale MSZ we wlasciwym tego slowa znaczeniu prowadzi polityke zagraniczna. Lech Kaczynski wyraznie zazdrosci Sarkozy’emu i chyba skreca sie z zawisci, ze mozna miec w Europie taaaaaaaki system prezydencki. Domage….

    Z pewnoscia droga w kierunku Kremla, jaka wybral Tusk nie bedzie latwa i prosta. „Kocie”, a raczej „kacze lby” w Polsce, neo-imperializm w Rosji, ale coz, moim zdaniem warto sprobowac.

    Pozdrawiam.

    PS.

    Byc moze dozyjemy chwili, kiedy otworzone zostana te i inne archiwa. Przyklad Churchilla jednak pokazuje, ze tylko krowa nie zmienia pogladow. Gdyby bylo inaczej, czy Churchill mialby szanse skonczyc obok Mosley’a ?
    Nie sadze, mimo ze jego przejsciowa fascynacja Hitlerem (a bylo to przed 1933) byla autentyczna.

  40. Poniewaz mieszkam obecnie w Korei Poludniowej, pozwolilam sobie przetlumaczyc artykuly dot Expo, ktore ukazaly sie w ‚Korea Herald’, jednym z anglojezycznych dziennikow. Sposrod wielu czynnikow, ktorym Koreanczycy przypisuja sukces w wygraniu Expo, rzucaja sie w oczy dwa:

    -ogromne zaangazowanie nie tylko rzadu i wladz lokalnych, ale przede wszystkim biznesu i spoleczenstwa
    – aktualny, ‚na czasie’ temat i nacisk na ochrone srodowiska i walke ze zmianami klimatycznymi

    Chetnie przesle zainteresowanym zeskanowane kopie oryginalnych artykulow.

    Pozdrawiam,

    Aneta

    Wygrana Yeosu!

    Jin Hyun-joo
    Korespondent Korea Herald

    PARYZ – Koreanskie miasto Yeosu wygralo w poniedzialek prawo do organizacji Wystawy Miedzynarodowej w 2012 roku, pokonujac Tangiers w drugiej turze glosowania przeprowadzonego przez reprezentantow 140 krajow-czlonkow Miedzynarodowego Biura Wystaw (BIE). Trzeci kandydujace miasto, polski Wroclaw, zostalo wyeliminowane w pierwszej turze glosowania.

    Yeosu, miasto na pd-zach wybrzezu Korei, zgromadzilo 77 glosow przeciwko 63 glosom oddanym na miasto marokanskie. W pierwszej turze, Yeosu wygralo 68 glosami, Tangiers otrzymal 59, a Wroclaw 13.

    Wladze Korei stwierdzily, ze organizacja wystawy przyczyni sie do poprawy sytuacji w slabiej rozwinietym regionie poludniowo-zachodnim.

    Rzad wyda 19 bln wonow ($20.5mld) na Yeosu Expo. ‘Wydarzenie to znacznie przyczyni sie do wyrownania rozwoju regionalnego poprzez stymulacje rozwoju na poludniowym wybrzezu kraju’ – powiedzial dziennikarzom premier Han Duck-soo.

    (…)

    Byla to druga proba Yeosu zorganizowania tej miedzynarodowej wystawy. Korea przegrala Expo 2010 w wyrownanym wyscigu z Szanghajem.

    ‘Wydarzenie 2012 nie tylko wzmocni koreanska gospodarke od strony ekonomicznej, przynoszac ponad 10 bln wonow zyskow, ale poprawi wizerunek kraju na swiecie’ powiedzieli czlonkowie komitetu kandydackiego.

    ‘Z bardzo aktalnym tematem: ‘Zycie Oceanu i Wybrzeza’ (‘The Living Ocean and Coast’), Expo pomoze Korei poprowadzic miedzynarodowe wysilki w kierunku poprawy zmian klimatycznych i globalnego ocieplenia’, powiedzieli oficjele komitetu. Przy poparciu obywateli Yoesu, srodowisk biznesowych i politycznych, rzad Korei prowadzil agresywna kampanie w celu wywalczenia prawa do organizacji tego wydarzenia, organizujac dwa sympozja miedzynarodowe oraz rade naczelna Biura Wystaw Miedzynarodowych (BIE).

    Expo odbedzie sie na przestrzeni 3 miesiecy, od 12 maja do 12 sierpnia 2012.

    Oczekuje sie, ze impreza przyciagnie blisko 8 milionow gosci z Korei i zagranicy. Prognozy optymistyczne zakladaja, ze Expo wygeneruje rozwoj wart 10.3bln wonow, oraz 4bln w sensie wartosci dodanej produktow i uslug, a takze stworzy 89,000 miejsc pracy.

    Promotorzy Expo mowia, ze jego korzysci ekonomiczne beda duzo wieksze niz Igrzysk Olimpijskich w Seulu w 1988 czy Expo 1993 w Daejeon, i ze bedzie to wydarzenie porownywalne do Mistrzostw Swiata w pilce noznej w 2002 oraz Igrzysk Azji w 2002.

    Temat ekologiczny przesadzil o wygranej Yeosu

    Jin Hyun-joo
    Korespondent Korea Herald

    PARYZ – O wygranej Korei do zorganizowania Expo 2012 czesciowo przesadzil aktualny temat – ‘Zycie Oceanu i Wybrzeza’ – ktory skupia sie na wzrastajacych obawach dotyczacych globalnego ocieplenia klimatu.

    W trakcie kampanii promocyjnej, Korea podkreslala swe propozycje radzenia sobie z problemami dotyczacymi srodowiska.

    ‘Wierze, ze nasz program dotyczacy zmian klimtycznych, ktore sa rowniez waznym punktem dla spolecznosci miedzynarodowych, zapewnil nam duze poparcie krajow czlonkowskich Biura Wystaw Miedzynarodowych (BIE)’ powiedzial premier Han Duck-soo na konferencji prasowej po wygranej Yeosu.

    (…)

    Zaangazowanie Korei w dzialania na rzecz srodowiska naturalnego zapewnilo jej poparcie ze strony wielu krajow, szczegolnie kilku krajow rozwinietych i rozwijajacych sie, mowia koreanscy urzednicy.

    ‘Glosowalem na Yeosu, bo uwazam, ze Expo przez nie zorganizowane bedzie wydarzeniem na skale swiatowa’ powiedzial Korea Herald Mehboob Karmali, delegowany z Tanzanii, ktory wzial udzial w glosowaniu.

    Poprzez tzw. ‘Projekt Yeosu’, rzad koreanski zaoferowal hojny pakiet pomocowy krajom rozwijajacym sie, zobowiazujac sie dotowac 1bln wonow poczawszy od przyszlego roku, aby pomoc im poradzic sobie z problemami dotyczacymi morza oraz innymi wyzwaniami srodowiskowymi.

    ‘Korea aktywnie pomoze krajom rozwijajacym sie nauczyc sie korzystania z technologii potrzebnych do radzenia sobie ze zmianami klimatycznymi’ powiedzial Han w trakcie konferencji prasowej.

    Seul rowniez zaproponowal przeznaczenie kolejnych $20mln na 5-letni plan majacy na celu stawienie czola problemom globalnego ocieplenia.

    Korea planuje takze przyjecie ‘Deklaracji Yeosu’, dazacej do zrownowazonego rozwoju morz i oceanow. Aby osiagnac ten cel, poszukuje wspolpracy z innymi krajami i organizacjami miedzynarodowymi.

    Grupa robocza zostanie powolana w 2008 roku, aby wspolnie z organizacjami miedzynarodowymi i wlasciwymi ekspertami przeprowadzila badania wstepne i przygotowala wejscie ‘Deklaracji Yeosu’ w zycie.

    Wspolne wysilki rzadu, biznesu oraz obywateli na rzecz wywalczenie prawa do organizacji wystawy takze przyniosly oczekiwany efekt, zauwazaja obserwatorzy.

    (…)

    Obywatele Yeosu z wlasnej inicjatywy zorganizowali grupe, ktora wspierala kandydature miasta. Warto wspomniec, ze 300 mieszkancow Yeosu udalo sie do Paryza, aby wspomagac kandydature w miejscu glosowania.

    (…)

    ‘Cztery i pol roku to niewystarczajaca ilosc czasu, ably przygotowac sie do Expo. Mam nadzieje, ze specjalne przepisy prawne regulujace powolanie komitetu organizacyjnego zostana uchwalone na najblizszej sesji parlamentu’, powiedzial Kim Young-seok, rzecznik prasowy komitetu kandydackiego.

    Liderzy swiata biznesu autorami zwycieskiej kampanii

    Lee Sun-young

    Niektorzy koreanscy magnaci biznesu znalezli sie w centrum uwagi w zwiazku z wygraniem przez Yeosu prawa do organizacji Miedzynarodowego Expo 2012, jako ze byli oni jednymi z glownych lokomotyw wysilkow, ktore podjelo to niewielkie portowe miasto.

    Chung Mong-koo, prezes Hyundai Kia Automotive Group, jako ten, ktory podjal niezalezna kampanie na rzecz Yeosu i promowal miasto jezdzac po swiecie, jest niezaprzeczalnie najaktywniejszym zwolennikiem imprezy wsrod lokalnych biznesmenow.

    Chung podjal ogromne wysilki na rzecz Yeosu, organizujac spotkania z rzadowymi przedstawicielami wysokiego szczebla z wielu krajow, w tym Brazylii, Kanady i Rosji. Utworzyl nawet grupe wspierajaca w ramach Hyundai Kia Automotive Group w celu systematycznego wspierania kampanii Yeosu.

    Chung zwrocil sie takze do swoich pracownikow, aby wlaczyli sie do szerokiej promocji koreanskiego miasta, wykorzystujac w tym celu swiatowa siec oddzialow firmy w okolo 190 krajach na calym swiecie.

    Kim Jae-chul, prezes Dangwon Enterprise Co., jest kolejnym biznesmenem, ktoremu wladze Yeosu sa winne uznanie za wygrana Yeosu. Przez grubo ponad rok, jako przewodniczacy komitetu kandydackiego Yeosu, przewodniczyl on kampanii zmierzajacej do przyznania miastu prawa organizacji tej swiatowej imprezy o charakterze przemyslowym i kulturalnym.

    Do grupy biznesmenow, ktorzy wlaczyli sie w kampanie promocyjna Yeosu naleza rowniez dyrektorzy najwyzszego szczebla z firm Samsung, LG oraz Kumho Asiana.

    Przyjmujac wybor Yeosu jako gospodarza imprezy z ogromnym entuzjazmem, zobowiazali sie jednoczesnie do nieprzerwanego wspierania miasta tak, aby Expo okazalo sie sukcesem.

    Najwieksze zrzeszenia biznesowe uznaja sukces za szczegolnie wazny wlasnie dlatego, ze zarowno rzad, jak i przedstawiciele biznesu, oraz cale spoleczenstwo polaczylo sily na rzecz Yeosu.

    Te zrzeszenia korporacyjne wyrazily nadzieje, ze wystawa poprowadzi do umocnienia wizerunku Korei na swiecie oraz wzmocnienia koreanskich firm, ktore konkuruja na trudnym rynku miedzynarodowym.

    ‘Mamy nadzieje, ze organizacja Expo 2012 przez Yeosu bedzie sukcesem i pomoze ozywic zarowno gospodarke lokalna, jak i calego kraju’, napisano w oswiadczeniu Izby Handlu i Przemyslu.

    Expo stworzy 90,000 nowych miejsc pracy
    Choi He-suk

    Korzysci gospodarcze z organizacji Expo moga przekroczyc 10 bln wonow ($11mld), stwierdzil wczoraj Koreanski Instytut Morski. Miasto zostalo wybrane kosztem marokanskiego Tangieru w Miedzynarodowym Biurze Wystaw na generalnym zgromadzeniu w poniedzialek w Paryzu.

    Wedlug rzadowego zespolu analitykow, trzymiesieczne wydarzenie, ktore moze przyciagnac nawet 8 mln gosci zagranicznych i lokalnych, ma przyniesc dochody wysokosci 10 bln wonow w skali kraju oraz dodatkowo 4 bln w postaci wartosci dodanej. Przewiduje sie, ze korzysci gospodarcze, ktore wystawa przyniesie, beda ponad trzy razy wieksze niz 3.5 bln wonow, ktore przypisywane sa Mistrzostwom Swiata w pilce noznej Korea-Japonia w roku 2002.

    Jesli chodzi o regiony kraju, przewiduje sie, ze swiatowa wystawa najwiecej korzysci ekonomicznych przyniesie Poludniowej Prowincji Jeolla, bo okolo 6.6 bln wonow, przed Poludniowa Prowincja Gyeongsang z 784 mld wonow. Koreanski Instytut Morski (KMI) oszacowal rowniez, ze impreza przyniesie korzysci gospodarcze wartosci 347mld dla miasta Busan oras 431 mld dla Seulu. Korzysci gospodarcze dla pozostalych czesci kraju sa oceniane na 1.73 bln wonow.

    Wedlug prognoz Koreanskiego Instytutu Morskiego, kolejnym efektem Expo Yeosu 2012 bedzie stoworzenie 90,000 nowych miejsc pracy w calym kraju. Z tych 90,000 stanowisk, okolo 55,000 powstnie w Prowincji Jeolla, 8,400 w Poludniowej Prowincji Gyengsang, nastepnie w Seulu – 4,700 i Busanie – 3,400, poinformowal zespol ekspertow.

    Oczekuje sie, ze targi przyspiesza w Prowincji Jeolla rozwoj infrastruktury, ktora byla do tej pory mniej rozwinieta w porownaniu z innymi rejonami kraju. W trakcie przygotowan do wystawy, rzad zaplanowal 12 projektow, wlaczajac w to autostrade laczaca miasta Jeonju i Gwangyang w Prowincji Jeolla.

    Zgodnie z planami, projekty zostana ukonczone do 2011 roku i beda kosztowac okolo 12 bln wonow. Wladze Prowincji Jeolla planuja takze ukonczenie, z pomoca wladz centralnych, pieciu innych projektow, w tym rozbudowe lotniska Yeosu do 2011 roku.

    Dodatkowo, targi postrzega sie jako wydarzenie inicjujace rozwoj Yeosu w znaczacy osrodek morski. Infrastruktura wzniesiona na potrzeby targow, ktorej koszt szacuje sie na 1.7 bln wonow, bedzie wykorzystana jako baza rozwoju turystyki w Yeosu po zakonczeniu Expo.

    Rozwoj miasta po zakonczeniu wystawy przyspieszy takze process rozwoju przemyslu turystycznego i rekreacyjnego wzdluz poludniowego wybrzeza, oswiadczyl Koreanski Instytut Morski.

    Fakty o Yeosu, gospodarzu Expo

    PARYZ (Yonhap) – Oto ogolne informacje o Yeosu, portu Korei Poludniowej, ktore bedzie gospodarzem Expo 2012.

    1. Informacje ogolne

    Miasto, polozone na poludniowym krancu Polwyspu Koreanskiego, stanowi centrum przemyslu morskiego i logistyki. Z Yeosu sasiaduje Port Gwangyang, drugi co do wielkosci terminal kontenerowy, z roczna przepustowoscia towarowa 195.07 mln ton (dane z 2006 roku).
    Do Yeosu mozna sie dostac samolotem w ciagu godziny z kazdego z wiekszych lotnisk w Korei, oraz w ciagu 2-3 godzin z glownych miast Azji polnocnej, jak Tokio.
    Srednia temperatura w Yeosu to okolo 18 stopni Celsjusza (od marca do listopada); sredni roczny czas nasloneczniania to 6 godzin dziennie, opad roczny to 1,407.5mm.

    2. Infrastruktura Yeosu

    1) Transport miedzynarodowy
    Osiem lotnisk miedzynarodowych w calej Korei sluzy wygodzie odwiedzajacych z zagranicy. Przybywajac na lotnisko Yeosu, moga oni dojechac na miejsce wystaw autostrada w przeciagu 20 minut.
    Odwiedzajacy z krajow sasiednich moga dotrzec do Korei Poludniowej za pomoca wygodnej siatki promow pasazerskich, laczacych 18 liniami cztery miedzynarodowe porty w kraju.
    Poprzez polaczenia z portami miedzynarodowymi, porty Busan i Gwangyang umozliwia latwy przywoz urzadzen i sprzetu, ktore beda wystawiane w trakcie targow.
    2) Transport krajowy
    Obecnie juz istnieje dobry system transportowy, ktory umozliwi latwy dostep do Yeosu z kazdego miejsca w Korei Poludniowej, roznymi srodkami transportu. Obecnie konstruowane sieci transportowe szybkiego ruchu pomoga stworzyc system transportowy, ktory jeszcze bardziej poprawi dostep do Yeosu.

    3. Zakwaterowanie

    Baza noclegowa roznego typu w Yeosu zapewni odwiedzajacym dobre doswiadczenia. Poczawszy od 2006 roku, istnieje 30,000 pokoi w hotelach turystycznych, apartamentach, motelach i gospodach.
    Okolo 23,000 pokoi bedzie dodatkowo dostepne w obszarze centralnym, lacznie z Yeosu, oraz okolo 23,780 w obszarze tuz poza centrum.

    4. Przemysl

    Poczawszy od 2005 roku, w Yeosu istnieje piec kompleksow przemyslowych. Ze wzgledu na obecnosc wielu zakladow petrochemicznych i stalowych, rejon staje sie jednym z najwiekszych skupisk przemyslowych w Korei Poludniowej. Miasto jest polozone w poblizu Portow Gwangyang i Yeosu, ktore w sumie obsluguja ponad 195 mln ton towarow rocznie, co stawia Yeosu na czele korenskigo przemyslu morskiego. Yeosu ma wystarczajace zdolnosci gospodarcze, aby z powodzeniem zorganizowac Expo.

    5. Turystyka.

    Yeosu jest polozone w srodku wybrzeza Korei Poludniowej o dlugosci 9,000 km, posiada wiele naturalnego piekna oraz unikatowe zasoby kulturowe. Odwiedzajacy Expo moga sie cieszyc wieloma atrakcjami kulturowymi i turystycznymi oprocz do samej wystawy.

  41. Ja jednego nie rozumiem z tym moskiewskim instytutem. Za mlody jestem aby pamietec dobrze zcasy zimnej wojny ale zawsze mialem wrazenie ze caly zachod slono placil lub chcial placic za niejednego wyszkolonego w MOskwie czy to oficera czy urzednika. Gdy my odzyskalismy”niepodleglosc” okazalo sie ze mamy ich cala mase. I to za darmo, swietnie wyszkolonych znajacych sie na rzeczy itd. Zamaist ich po prostu dobrze zweryfikowac (bo ze pary 1-2% pracowalo dla Moskwy to chyba nikt nie ma zludzen) i cala reszte zaprzac do solidnej pracy na rzecz niepoleglej polski to my im ciage wyrzucamy te Moskwe. W koncu bedzie tak ze sami przejda na strone mOskwy, ktora teraz im za to slono zaplaci, wg. zasady ze skoro i tak wszyscy twierdza ze dla moskwy pracuje, to moze chociaz bede to robil za pieniadze 😀 I w ten sposob stracimy dobrych ludzi, zamiast sami ich wykorzystac. A jakos swietnie wyszkolonych nastepcow w moim pokoleniu jeszcze nie widac. A poza tym to szczyt hipokryzji: jak Kuklinski spiegowal dla CIA to mu sie medale i honorowe obywatelstwa przyznaje, jak bogu ducha winny urzednik studiowal w MOskwe to szpion i tyle do konca zycia na cenzurowanym. Ech ta polsko – katolicka moralnosc jest doprawdy zdumiewajaca. Pozdawiam Gospodarza

  42. „Koreańczycy rozdawali laptopy, a nasi tylko długopisy ”
    Dobre, jestem sklonna w to uwierzyc 😀

    A swoja droga chyba czuwala nad nami opatrznosc, bo Expo potrzebne jest nam TERAZ jak dziura w moscie. Mamy EURO 2012 i skupmy sie na tym, zeby znowu caly swiat nie zrywal z nas bokow i nie stukal sie znaczaco w czolo.

    Ostatnia decyzja Donald Tusk sie nieco zrehabilitowal i jak tak dalej pojdzie chetnie odszczekam, ze jest z niego mieczak i chodzi na pasku PiSu. Co do konsultacji, nie zrobil tego, bo slusznie przypuszczal, ze prezydent na zadne ustepstwa wobec Rosji sie nie zgodzi. Tak wiec szkoda byloby czasu, atlasu i nerwow.

  43. Panie „Stary Wiarus”

    Odnośnie pańskiego ambasadora z moskiewskim rodowodem na placówce w Australii. Otóż w wehrmachcie służyło kilku generałów żydowskiego pochodzenia. Czy fakt ten według pana świadczy o polityce wyznaniowej Hitlera ?

  44. @hematemesis 2007-11-28 o godz. 17:18

    „… zawsze mialem wrazenie ze caly zachod slono placil lub chcial placic za niejednego wyszkolonego w MOskwie czy to oficera czy urzednika. …”

    Proponuję przejąć sposób postępowania w sporcie.

    Klub X przejmuje dobrze się zapowiadającego młodego zawodnika, inwestuje czas i pieniądze w jego wyszkolenie daje mu możliwość nabrania praktyki i doświadczenia w meczach decydujących o pozycji klubu X w świecie piłki nożnej.
    Zawodnik zostaje zauważony i kupiony przez selekcjonerów raczej przeciętnej drużyny Y grającej w pierwszej lidze. Teraz klub Y inwestuje, zawodnik jest coraz lepszy, dzięki swojemu talentowi coraz częściej słychać głosy o powołaniu jego do drużyny narodowej.
    No i nareszcie, żądanie kibiców i zdrowy rozsądek trenerów umożliwił temu zawodnikowi zabłyszczeć na międzynarodowej murawie. Następnie udział w mistrzostwach świata które wzmocniły pozycję tego zawodnika w drużynie narodowej.
    Nagle zawodnikiem zainteresowali się selekcjonerzy lidera pierwszej ligii, klubu który nie potrzebował zawodnika grającego ne pozycji naszego bohatera. Propozycje przejścia do lidera była jednak tak lukratywna, że zawodnik podpisał kontrakt. Aktualny klub płaci zawodnikowi grube pieniądze, posadził go na ławce rezerwowych i dobrze się z tym czuje, najwżniejsze jest to że nie dopuścił do transferu zawodnika do bezpośrednich konkurentów w pierwszej lidze i osłabił potencjalnego w przyszłości konkurenta.

    Realny przykład: Lukas Podolski, transfer z FC Köln do FC München.

  45. Przykro widziec, ze mimo nowego rzadu i licznych komplementow dla Tuska, odium smiesznosci dalej wisi nad krajem. Prezydent i Premier znow blaznuja na oczach calego swiata. I tu raczej szukalbym winy w poczynaniach Tuska. Skoro jest taki uprzejmy, gotow do kompromisu i otwarcia w stosunkach z Rosja to czemu nie umie tego zrobic w stosunkach z wlasnym prezydentem ? O konfilkcie kompetencji obydwu dowiadujemy sie z gazet, kiedy Prezydent prosi TK o arbitraz. Czy ci ludzie nie mogli porozumiec sie wczesniej co do ustepstw wobec Rosji ? Nie mogli ustalic, jesli porozumienie nie wychodzilo, kto jest kompetentny ? Czy musza „jeden drugiemu pokazac” tak, zeby wszyscy widzieli ? Teraz z kolei Prezydent jedzie do Kijowa i Odessy. Czy znow powie/zrobi cos co oprotestuje Tusk ? Przeciez inne rzady najpierw beda sie smiac, ze Polske reprezentuje i Premier, i Prezydent, a kazdy z nich mowi co innego, a potem powtorza za prof. Bartoszewskim, ze „tu potrzeba psychiatry”. A dlaczego Profesor i inni nowi – madrzy i doswiadczeni – patrza na to z przyzwoleniem ? Czy ci dwaj, Premier i Prezydent, nie moga przed kazda wizyta, czy rozmowami na zewnatrz, opublikowac krotkiego komunikatu, ze to i to jest uzgodnione ? Jak mozna bylo dopuscic nowy rzad do operacjii, bez wyraznego sformulowania kompetencjii ? Bo inna partia ? No to jesli roznopartyjni liderzy nie potrafia zgodnie reprezentowac swego kraju to historia sie powtarza i niech pisza podania do sasiadow o kolejny rozbior, „bo my sie nie umiemy rzadzic”.

  46. W kwestii Expo.

    Co za jednomyślność mediów (zazwyczaj mocno skłóconych), jakoby Expo było dla Polski, czy dla Wrocławia, jakąś manną z nieba! A przecież to zwyczajna impreza propagandowa, a właściwie reklamowa, czyli po prostu martotrawstwo publicznych środków na rzecz prywatnych (politycznych lub finansowych) korzyści. Wystarczy zobaczyć w Brukseli jaki jest obraz nędzy i rozpaczy na terenach Expo z lat 50-tych. Także Hannower nie zarobił na siebie! Podobno to się zwraca! Jeśli tak, to niech ten komu się zwraca, zainwestuje z własnych pieniędzy, a potem kosi zyski. Mamy w końcu bogatych (tzw. oligarchów), jeśli nie jeden to konsorcjum potrafiłoby zainwestować. Rzecz w tym, że wydatki są pewne, a zyski wątpliwe. Zresztą w obecnych czasach takie imprezy tracą sens, w internecie i w TV można zobaczyć i dowiedzieć się o świecie znacznie łatwiej i więcej, niż na jakiejkolwiek wystawie.
    Piszę w nicku ‚kolega z Moskwy’, bo Danielu jechaliśmy razem na studia w ZSRR, byliśmy razem na kursie przygotowawczym w Gdańsku.
    Z koleżeńskim pozdrowieniem.
    Stanisław

  47. Diaspora jest czujna!(Albo – nie)

    Jak rozegrac szlema wychodzac z lapki gdzie gole maja byc serwowane slabym naciagiem na judoka?

    F.S. von/od Diasporski

  48. Przyznaję. mieć dyplom Oxfordu czy Harvardu, to jakby posiadać dyplom podwójny. Nasze renomowane uczelnie w światowym rankingu zajmują kolejne miejsca mieszczące się gdzieś po czterdziestce. Nie ma się czym chlubić ani chwalić.Nauka zawsze była niedofinansowana.
    Zawsze też uważałam, że uczelnia daje „tylko” dyplom. Konkretny człowiek przekształca ten papierek w sukces na różny sposób: permanentnym kształceniem się, dobrymi decyzjami, talentem,mobilnością, intuicją ,wyczuciem…można tak wymieniać w nieskończoność. To człowiek wypełnia treścią ten papierek
    Drugi człowiek z dyplomem ma możliwość zatrudniania. Konkretny człowiek…Gdyby nie ten nepotyzm, kolesiostwo, gdyby kierował się tym czym powinien, może ten moskiewski dyplom w konkretnym przypadku nie miał by znaczenia…
    Na mnie w każdym bądź razie ,te słowa-sztandary nie robią żadnego wrażenia. Całościowe postawy ludzkie – owszem.

    Pozdrawiam miasto mojego dzieciństwa, młodości i dojrzałego życia. Wrocławianie nie będą mieli EXPO, ale mają szczęście do dobrych kolejnych Gospodarzy.Miasto kwitnie i ma swój koloryt, jest rozpoznawalne..tam nawet kolejne remonty dróg przyjmowane były ze zrozumieniem i cierpliwością. Tak trzymać!!
    Halszka

  49. Długi wpis ANETTKAH proponuję zadedykować premierowi i jego zastępcy, p. Pawlakowi. Także oczywiście Prezydentowi RP, skoro tak usilnie pragnie się wtrącać w sprawy zagraniczne. Zadedykować i w jakiś sposób zmusić do przestudiowania. Słowo po słowie.
    Znam Wrocław. Jak na polskie warunki można powiedzieć, że miasto „się wyrobiło”. Ale jeżdżąc po Europie zauważyłem, że ludzie, przeciętni, bardziej wiedzą, co to Breslau, przynajmniej historycznie, mniej znają nazwę Wrocław. W dalszym świecie słowo Wrocław jest jeszcze bardziej pustym dźwiękiem. A niby czym takim Wrocław promieniuje po tym ziemskim padole?

    amw

  50. LID 6% w ostatnim sadazu i dalej doluje, miejmy nadzieje ze do ziemi a potem pod. Czy zycie nie jest piekne rodacy. Moi naukochansi rodacy pomalutku madrzeja. Jak zwykle pozwdrowienia dla PANA FALICZA, najzdolniejszego na tym forum.

  51. Po obejrzeniu wczorajszych wiadomości w publicznej TV mój optymizm, że idzie nowe w polityce zagranicznej wyparował jak eter. Dualizm władzy w Polsce w relacji Prezydent – Premier ( Rada Ministrów ) wchodzi na ścieżkę wojenną i nowa koalicja chyba w każdej dziedzinie będzie musiała udowadniać żółwiom, że nie są wielbłądami. Pałac Prezydencki wg doniesień mediów tworzy silny ośrodek, tzw. „twardy rdzeń” ds. polityki zagranicznej na czele z A. Fotygą i wstępne pozytywne przejawy Premiera o nowym i racjonalnym podejściu do Rosji chyba stają się mało realne. Dychotomia, dwudzielność np: w matematyce, logice uzupełnia się do całości, a wydaniu doradców Prezydenta na podstawie tego co zamieszali do tej pory w polityce zagranicznej i dalej będą mieszać nie sięga nawet „O”.
    „Anettkah” dziękuję za krótką i rzeczową analizę miasta Josu organizatora EXPO 2012, a pośrednio Korei Płd. Ja nie jestem sceptykiem i Polska może liczyć na wystawę w 2016 lub 2020 pod warunkiem, że nie będzie niszczącej dychotomii w polityce zagranicznej, a politycy z I-go szeregu będą przemawiać w językach obcych, głowie Państwa nie wypada być językową niemową.
    PS. Nie jestem myśliwym, ale „wataha” użyta w przenośni może jest za ostra i Prezydent z PiSem mają bardzo duże społeczne poparcie i nie chciałbym być dzielącym. Profesor Z. Ćwiąkalski mówił wczoraj o pladze pijanych kierowców i najlepsza metoda to nie ostrość kary, ale np.: zapobieganie przez edukację, dostępność testerów itd.. Przyszłe prezydenckie wybory za 3 lata, a Publiczna TVP wciąż upolityczniona ugrupowaniem konserwatywnym i czas już na zmiany, a młodość to skrzydła przyszłości.

  52. Środowisko pisowsko – prezydenckie jest w najwyższym stopniu zaskoczone, zbulwersowane, zdumione- nawet w najwyższym stopniu (itd.itp.) faktem, że Premier rządu pozwolił sobie ( o zgrozo ! ) na podjęcie samodzielnej decyzji w sprawie odstąpienia od blokowania rozmów Unia-Rosja w związku z jej przystąpieniem do OECD i – na dobitek – ogłoszenie tej decyzji bez konsultacji z Panem Prezydentem.
    Nie pierwszy raz Pan Prezydent i jego otoczenie ( a zwłaszcza służby prawne w jego Kancelarii ) potwierdzają nieznajomość zapisów Konstytucji, której zresztą przestrzegania Pan Prezydent jest strażnikiem.
    Potwierdza to zresztą fakt zwrócenia sie do TK, aby to (podobno całkiem niekompetentne) gremium powiedziało Panu Prezydentowi co może, a czego nie.
    Panie Prezydencie, zalecam lekturę Art.133 Konstytucji oraz Art. 146, pkt.1 tejże. Przepisy te są krótkie, precyzyjne i jasne. Politykę zagraniczną prowadzi rząd i odpowiedni minister, Panie Prezydencie. Pan natomiast ma konstytucyjny obowiązek współpracy z rządem w tym zakresie. I tyle, aż tyle i tylko tyle.
    Z treści tych przepisów w żaden sposób nie da się wyinterpretować tezy o przewodniej roli Prezydenta w tej dziedzinie. Raczej wręcz przeciwnie.
    Pan Prezydent, jego Kancelaria i zaplecze pisowskie chcą petryfikować ( a co, ja też potrafię ) sprzeczny z Konstytucją zwyczaj jaki praktykowany był za rządów PiS, że to Prezydent prowadzi politykę zagraniczną przy pomocy bezwolnej pani minister i przy biernej postawie Premiera.
    A to jest dokładnie odwrotność tego co czarno na białym (TAK !) zapisano w Konstytucji.

  53. Do Chrisa Domaradzkiego; 2007-11-28 23:44

    Szanowny Panie,

    co to jest „sadaz”. Nie znam takiego polskiego słowa. Domyślam się, że chodziło Panu o „sondaż”. Pan wybaczy, ale z taką pisownią nie może Pan być moim rodakiem. Proszę sobie nie schlebiać uważając się za niego i lepiej wrócić do korzeni. W każdym razie nie na tym forum. Jest tyle innych…

    Pozdrawiam serdecznie

  54. „Teraz piłeczka jest w Moskwie i nikt nie będzie mógł utrzymywać, że winę za złe stosunki ponosi Warszawa.”

    Oczywiście, to dobre posunięcie premiera Tuska (jak długo można wetować rozmowy z Rosją kiedy motory UE Francja, Niemcy i Anglia są za), ale obecnie Kreml jest zajęty walką z szachistami i satyrykami, vide zatrzymania Kasparowa i Szenderowicza, więc najbliższe rozmowy Donek – Wowka nastąpią kiedy wszystkich car Putin powsadza do więzienia i koronuje się na trzecią kadencję 🙂

  55. Andrzej MW
    nie tylko Wrocław, tak naprawdę wszystkie polskie duże miasta wyglądają biednie i zaściankowo w porównaniu do dużych miast Europy Zachodniej czy Azji. Sporo sam widziałem, osobliwie Europę i USA, z Azji zdawał mi relację popartą zdjęciami kolega który był na kontraktach w Korei Płd i w jeszcze jednym państwie, widział też Chiny (wybrzeże) i Japonię.
    Warszawa wygląda prowincjonalnie i mikro nawet w porównaniu z Kijowem.
    Euro 1012 mamy dzięki Ukrainie.
    To tyle – czeka nas ładnych parę lat usilnej pracy, i na tym należy się skupić. Na równomiernym rozwoju regionów Polski, za pieniądze podarowane nam w geście solidarności przez społeczeństwa Europy Zachodniej (rozszerzenie UE odbyło się w wyniku referendów). Dlatego my, tu wewnątrz Polski, też powinniśmy być solidarni. Dbać i o Wrocław, i o Szczecin tak samo jak o Białystok, Lublin czy Rzeszów. Dbać przy pomocy i wsparciu władz centralnych. Dokładnie tak jak to robiła Korea Płd. A za parę lat zobaczymy, z czym i do czego możemy startować.

  56. sympatykDP,
    prof. Ćwiąkalski, czy Pan, czy obydwaj Panowie uważacie, że edukacja jest lepsza od kar? Podpisuję się obiema rękami. Dodaję od siebie, że apetyt – często bez dna – na kary rodzi się w głowach osób, które są „czubate” od zapiekłej, zadawnionej (często sięgającej wczesnego dzieciństwa) złości szukającej ujścia, żeby delikwenta nie rozsadzić od środka. Edukacji jak powietrza nam trzeba…

  57. @Chris Domaradzki (2007-11-28 o godz. 23:44)

    O Matko! Chrisie Domaradzki – to ty zyjesz?!

    Dlugo Cie tu nie bylo, …a mowilem, zebys dalej nie czytal, kiedy dokonalem odkrycia, ze pan Rydzyk jest Zydem. Ostrzegalem, ze Ci sie swiat na glowe zawali.

    …no i co, boli jeszcze? – …no glowa?
    Ale widze, ze juz przyszles (nie poprawiac – wiem co zrobil!) do siebie. I widze, ze znow w dobrej, starej formie. Fine, fine.

    No to oddajac czesc Wielkiemu Bratniemu Narodowi – na shledanou.

    …Eddie – a liczba ta to 49.

    Wasz Sailor

  58. Jako ex-wroclawianinowi szkoda mi oczywiscie,ze to nie Wroclaw.Nie jest to jednak zaskoczeniem.Pomijam wszystkie” kombinacje z lepszego i gorszego podworka” i roznych „widokow na przyszlosc tego czy innego polityka”-jednak,kiedy przyjezdzam do Wrocka (srednio co dw lata) to coz!nie ma sie czemy dziwic.Miasto jest zakorkowane tak jak bylo 30 lat temu,odnowiono Rynek,ale wystarczy przejsc 50 metrow w glab od Rynku i ta sama niedbalosc i niehlujstwo;Przejazd od strony zachodniej granicy do Wroclwia to katorga(do centrum Polski to samo)-jednak,jeszcze dlugo,dlugo nie bedzie to miasto nowoczesne…Okolice Wroclawia w odleglosci do 70 km rowniez olbrzymie zaniedbania..
    xx
    Co do dyplomatow dawnego chowu-osobiscie nie wierze,zeby po takiej czy innej szkole,dzialal ktorys na szkode Polski;gorzej oceniam natomiast tych po 1989-w Paryzu oprocz Stefana Mellera,zaden nie stanal na wysokosci zadania;

  59. „Euro 1012 mamy dzięki Ukrainie.”

    Mam wrażenie, że cofnęliśmy się w czasie, kiedy trudno było odróżnić Polan od Czechów i Rusów. Tymczasem eks-premier Jarosław wsiadł w wehikuł czasu i wyekspediował się w przyszłość : w oświadczeniu majątkowym podał rok urodzenia 2047 🙂

    Co do solidarności to Euro2012 raczej przeczy zrównoważonemu rozwojowi regionów w Polsce, na który zwracał uwagę premier Tusk w swoim expose. Bo zyskają bogaci, którzy zbudują stadiony i pozostałą infrastrukturę w bogatszych regionach Polski, a biedni pozostaną biedni (zwłaszcza na ścianie wschodniej), a na pewno mniejszym stopniu skorzystają z przeprowadzenia tej imprezy w Polsce.

  60. Mad – przepraszam za ten kompromitujacy mnie calkowicie blad. Coz, nawet analfabeci dostawali nagrody Nobla, wiec prosze Cie wybacz mi.

  61. Niby bez związku… ale …

    – Całym swoim doświadczeniem będę wspierać prezydenta w kreowaniu polityki zagranicznej. Ponieważ jest on ważnym graczem, mającym bardzo duże osiągnięcia w dyplomacji – powiedziała Anna Fotyga tuż po otrzymaniu od Lecha Kaczyńskiego nominacji na szefową Kancelarii Prezydenta.
    Według nowej szefowej Kancelarii Prezydenta, Lech Kaczyński ma olbrzymie osiągnięcia na forum unijnym i w polityce wschodniej.
    Wręczenie nominacji Fotydze miało bardzo uroczysty charakter. W Pałacu Prezydenckim zebrało się kilkudziesięciu zaproszonych gości, w tym posłowie PiS, szef BBN, ministrowie i doradcy Lecha Kaczyńskiego, a nawet prezydencki kapelan.
    – Jest dla mnie zaszczytem i przyjemnością powierzyć mojej wieloletniej współpracowniczce tę funkcję – powiedział prezydent tuż po wręczeniu Fotydze nominacji. Podkreślił, że ma za sobą istotne doświadczenie w pracy na bardzo trudnym stanowisku, jakim jest funkcja szefa MSZ. – Ciążył na niej obowiązek zmiany znacznej ilości wektorów polskiej polityki zagranicznej, tak aby była ona odważniejsza i w bardziej zdecydowany sposób broniła polskich interesów – powiedział prezydent. I dodał: – Mimo ciągłych ataków tych, którzy opowiadają się za polityką białej flagi, pani minister doskonale się z tego wywiązała.
    Godność w polskiej polityce została przywrócona.

    Prezydent już jako dziecko miał osiągnięcia w dyplomacji, nawet intragalaktycznej – np. zrobił (wraz ze zjawiskiem biologicznym) wszystkich w konia i zawładną strategicznie dla kraju znaczącym księżycem.
    No i teraz będą się z Fotygą dalej wzajemnie adorowali i zawładywali.
    A i kapelan też już pobłogosławił.
    Na miejscu pani prezydentowej miałbym się na baczności.

    Cyrku z namiotu prezydenckiego ciąg dalszy, nieskończony…. niestety.

    Pozdrowienia
    z Berlina

  62. „Mad – przepraszam za ten kompromitujacy mnie calkowicie blad.”

    Cóż, literówki zdarzają się najlepszym, zwłaszcza w internecie i zwłaszcza dla emigrantów lub ich potomków. Jest to symptom „nowych czasów”. Nie przekreśla to jednak dyskutanta w internecie, o ile nie robi tego świadomie i złośliwie 🙂

  63. Po dzisiejszym akcie strzelistym pani minister Hall pod adresem padre Jankowskiego moja prywatna lista Nieudacznic Polskich brzmi następująco:
    1. Nelly Rakieta ( wymowa oryginalna)
    2. Julia Pitera
    3. Anna Fotyga
    4. Katarzyna Hall.
    Czekam na następne kandydatury i naprawdę nie jestem mizoginem.

  64. O matko! Chris napisał, że analfabeci otrzymywali nagrodę Nobla… KTO!

  65. Sailor,

    niezła dramaturgię rozwijasz. 49! mówisz. Aż jestem ciekaw, czy treść „napełni” formę.

    Pozdrawiam, Eddie.

    P.S. Lubię Czechy i Czechów. Są nieżli.

  66. niewierzący 20.36
    Dawniej taką osobę nazywano półanalfabetą, durniem bez podstawówki, albo kompletnym kretynem. Nie mogły się takie osoby pokazać w żadnych publicznych miejscach, ani zabierać głosu na piśmie, podobnie jak żaden sepleniący jąkała nie mógł zostać spikerem radiowym. Obecnie te buraki, (zwłaszcza z importu) na wszelki wypadek nie stosują polskiego alfabetu w komputrze i dumnie stwierdzają iż są dyslektykami, więc należy im wybaczać ich niechlujstwo ortograficzne i gramatyczne ( nie mówiąc o bełkocie myślowym – patrz F.Stychowski). A mnie się nie chce !

  67. absolwent,
    czemu bez listy Nieudaczników Polskich ?
    Pozdrawiam

  68. „Dawniej taką osobę nazywano półanalfabetą, durniem bez podstawówki, albo kompletnym kretynem.”

    Nie czytam wszystkich wpisów Chrisa (to zadanie ponad moje siły 🙂 ) i nie wiem, czy takie błędy zdarzają się u niego nagminnie. Jeśli tak, to rzeczywiście powinien korzystać przynajmniej ze słownika ortograficznego (wystarczy sprawdzanie pisowni w pakiecie biurowym lub nawet w przeglądarce).

  69. @absolwent (2007-11-29 o godz. 22:01)

    Absolwencie

    Zajzyj prosze na blog pani Janiny Paradowskiej – „Skrót myślowy”

    …i tam na z Berlina (2007-11-27 o godz. 15:10) i Sailor (2007-11-27 o godz. 18:06)

    Wierz mi, w ten sposob pisac jest chyba jeszcze gorzej niz czytac.

    Mysle, ze zawsze jest lepiej, zanim sie powie „nie chce”, czy „nie lubie” zdadac sobie pytanie – „dlaczego tak jest?”.
    Nie chce myslec, ze budujesz sobie Twoja opinie na podstawie obserwacji swiata z dna studni.

    Sailor pozdrawia

  70. @ANCA (2007-11-29 o godz. 21:16)

    „O matko! Chris napisał, że analfabeci otrzymywali nagrodę Nobla… KTO!”

    Tez nie wiem kto i sam jestem ciekaw. Podejzewam, ze w wysoko dotowanej dziedzinie ….analfabetyzmu. …ggggg…

    Na shledanou

  71. @Eddie (2007-11-29 o godz. 21:18)

    Podpowiem, ze chodzi o 49% (rozpisze procent – w razie, gdyby serwer „zjadl” znaczek.)

    Teraz juz sie pewnie szybko domyslisz, albo znajdziesz.

    Mimo wszystko stawiam „telewizor” – czyli skrzynke oryginalnego Pilsnera. Pilsnera – jak na ostatnich plakatach reklamowych w Niemczech: „No lemon, no cranberry, no bullshit …just Pilsner”. 🙂 🙂 🙂

    Na shledanou

    … mowi tez lubiacy Czechow…

    Sailor

  72. Zaganianie kijem Wisły.
    Zygfryd Gdeczyk.

  73. Odry również.

css.php