Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

3.12.2007
poniedziałek

„Plac Postańców”

3 grudnia 2007, poniedziałek,

0dzienni450.jpg

Fot. Stefan Maszewski / REPORTER

Pocztą pantoflową, a dokładniej – pocztą internetową, otrzymałem zawiadomienie, że dzisiaj, w poniedziałek, 3 grudnia, o godz. 14.00, przed siedzibą TVP na Placu Powstańców, odbędzie się milcząca manifestacja dziennikarzy, którzy chcą w ten sposób zaprotestować przeciwko usuwaniu lub marginalizowaniu przez telewizję publiczną nieposłusznych dziennikarzy. Gorąco ten apel popieram. Osobiście w zgromadzeniu udziału nie wezmę, gdyż ostatni raz byłem w TVP chyba kiedy pracował tam jeszcze Kamil Durczok, jestem tam faktycznie na indeksie, choćby niepisanym, i moje pojawienie się mogłoby sprawiać wrażenie, że zależy mi na odnowieniu kontaktów, mógłbym być podejrzany o prywatę. Dawno już straciłem kontakt z TVP – jako widz i jako współpracownik.

Popieram jednak Koleżanki i Kolegów, którzy pójdą postać na „Placu Postańców”, ale odnoszę wrażenie, że głównym zadaniem dziennikarzy zainteresowanych mediami publicznymi nie jest manifestowanie na ulicy, lecz protestowanie u siebie, na łamach „swojej” gazety, na falach swojej telewizji czy swojego radia. (Media są potęgą i nawet prezydent Lech Kaczyński uznaje dziś, że przyczyniły się do upadku jego ulubionego rządu.) Trudniej jest rozliczyć siebie samego, swojego naczelnego, swoją redakcję, niż pikietować Urbańskiego i Spółkę. Przecież jeszcze kilka miesięcy temu (byłbyż to już rok?), kiedy następowała zamiana Wildsteina na Urbańskiego, w mediach pełno było obrońców tego pierwszego, jako gwaranta niezawisłości TVP.

Dzisiaj, kiedy monopol PiS na media publiczne zaczyna się kruszyć, a panowie Urbański, Czabański, Targalski, szefowie anten, PAP i innych mediów chwieją się w posadach, manifestowanie przeciwko decyzjom ich kaprali w TVP wydaje się nieco spóźnione. Byłoby dobrze, gdyby sygnatariusze apelu (niektórzy z pism wydawanych przez koncern Axela Springera) spróbowali napisać, jakie było stanowisko ich redakcji, kiedy Bronisław Wildstein wyrzucił z TVP kilkaset osób, kiedy usiłowali mu dorównać pp. Czabański, Targalski i inni namiestnicy w Polskim Radiu. Ciekawe, czy im to wydrukują. W pierwszym okresie czystek mało kto zdobył się na słowa protestu. Teraz, kiedy czystki dobiegają końca i obejmują już Bogu ducha winnych trzydziestolatków, stanie na „Placu Postańców” wydaje się nieco spóźnione. Ale popieram, bo lepiej późno niż wcale.

***

G.Okon – zgoda w sprawie niedojrzałości, awanturnictwa, głupoty, jakie panoszą się w życiu politycznym. Historia „15:10 do Yumy” tylko to potwierdza.

Z Berlina – zgoda, że to jest pokojowy zamach stanu na kompetencje rządu, ale rząd powinien być bardziej uważny i nie dostarczać pretekstów. Niestety, DT popełnił już kilka błędów, m.in. nie zawiadomił prezydenta o ważnych decyzjach. A że min. Kamiński ośmiesza prezydenta – to żal patrzeć.

Guziec słusznie krytykuje receptę dziennikarstwa informacyjnego TV, schemat: przepychanki polityczne, cielę o dwóch głowach, ciężko chore dziecko, reklama, kronika policyjna, tragedia rodzinna, numer konta, prognoza pogody. Straszne!

Eddie – wszystkie gratulacje za dobór fotografii do blogów należą się nie mnie, lecz Koleżankom i Kolegom z działów Internet & Foto „Polityki”. Przyłaczam się, brawo!!!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 75

Dodaj komentarz »
  1. Rzeczywiście apel nieco spóźniony. Ale przyznajcie, bardzo wielu wpływowym dziennikarzom podobał się PiS. Wierzyli, jak np. Michał Karnowski, że zło należy zlikwidować niszcząc wszystko. Padło nawet takie porównanie do samochodu. Chodziło o to, że jak połowa części jest zepsuta, to wymienia się cały samochód, nie bacząc, że ma on jeszcze wiele części dobrych. No i prezesi wymieniali zespoły redakcyjne jak te stare samochody, nawet trzydziestolatków. Gdyby tak miała działać każda firma, wywalać wszystkich i wprowadzać tylko kilku zaufanych, a pozostałych wymieniać na zupełnie nowych żółtodziobów, to nie zachowano by ciągłości doświadczenia. Młodzi przecież powinni u kogoś terminować. Sami z siebie nie zostaną doświadczonymi pracownikami.
    Ale dla instytucji dotowanej z budżetu państwa to „rybka”. Świat się nie zawali jak obniży poziom. Nie pochłonie jej rynek.
    Druga sprawa to kunktatorstwo koncernów medialnych. Dopóki wszystko wskazywało na to, że jeszcze długo będzie rządził PiS, to i nie można było publikować u nich protestów. Z władzą trzeba dobrze żyć.

  2. Dziekuje,
    To wazne, ze Pan to napial. Jesli dziennikarze beda sie bac, to skad tacy rozbitkowie jak ja (22 lata poza Polska) moga dowiedziec sie czegos? Szkoda, ze to nie jest bardziej naglosnione. Co do Bronka W. – on byl zawsze taki. Raz nawet chcial mnie wyrzucic z krakowskiego SKS za jakas personalna drobnostke (nic z polityki). Ale kazdy protest dziennikarzy jest wazny.

  3. To wydarzenie wydaje się torpedować inne – zapowiadane na 13 grudnia. W tym to dniu mają się ponoć zebrać na manifestację w obronie wolności prasy i red. Sakiewicza liczni dziennikarze, wierni idei dziennikarstwa niezależnego.
    Ze swej strony proponowałam, aby dzień ten ogłosić Dniem Felka Zdankiewicza, którego też „schwytali grudnia trzynastego i go zawieźli do Biura Śledczego”, jednak nie znalazło to wezwanie zwolenników. A szkoda, bo można by było zaśpiewać chórem tą skoczną, wpadającą w ucho piosenkę. Wprowadziło by to nieco życia w ponury dzień grudniowy.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Dziennikarze! Zajmijcie się Tańcami z gwiazdami, Dody rozwodami i Big Brotherami 9.5! Tak będzie lepiej!

  6. Milczący protest dziennikarzy to jakieś curiosum. Kto jak kto, ale dziennikarze z pewnością mają gdzie wyrazić głośno i publicznie swój protest, więc wcale nie muszą sterczeć na chłodzie pod budynkiem TVP. Ponadto, taki akt „bohaterstwa” po zmianie rządu, kiedy już na horyzoncie widać zmierzający z szybkością rakiety ziemia-powietrze twardy szpic buta wycelowany precyzyjnie w zadek p. Urbańskiego, zakrawa na kpinę, pod(świadome) wazeliniarstwo, albo na zwykłą hipokryzję. Trzeba było protestować za rządów PiS, a nie teraz.

  7. Tak to w Polsce bywa – bohaterów tłumy pojawiają się gdy odwaga tanieje. Po 89′ przybyło nam gwałtownie antykomunistów a teraz dziennikarze zauważyli, że w „misyjnej” telewizji źle się dzieje. W tej sytuacji to chyba lepiej wcale niż późno.

  8. Mnie ciekawi, czy protestujący dziś po czasie dziennikarze dostrzegają analogie swoich lękowych zachowań z zachowaniami nie tylko dziennikarzy w czasach – jak to się mówi – słusznie minionych?, choć chyba nie minęły skoro tak łatwo poszło z podrożeniem odwagi…

  9. to, że większość tzw. dziennikarzy i szefostw mediów ustawia się z wiatrem jest niestety (stety ?) normalne i dopiero inne działanie zwróciło by na siebie uwagę. Mnie natomiast dziwi to, że dotąd nie zdarzyło się jeszcze by nowi (aktualnie – jedynie słuszni) zawiadowcy publicznych mediów i innych takich nie przeprowadzili prawnych działań rewindykacyjnych w stosunku do tych, którzy tuż przed wykopaniem ich ze stołków rozdzielili pośród swoich nowe, sporo wyższe naturalnie, kontrakty i etaty. Przecież nawet TVP i PR to spółki. Obowiązuje tam więc w jakimś zakresie i kodeks handlowy a takie działania to przecież ewidentne działania na szkodę firmy. Może by więc tego kto dopieścił finansowo madam Kotecką skazać oskarżyć i zażądać zwrotu tych pieniędzy ?!? Kto pierwszy sie odważy (i w mediach i w spółkach gdzie polityczni nominaci się panoszą) , ciekawe …

  10. Protesty dziennikarzy nic nie pomogą. Czy to nie będzie śmieszne, gdy w pierwszych szeregach protestu staną p.p. Sakiewicz i b-cia Karnowscy? Najwyższy czas, by monopoliści, ściągnięci ciupasem do PR i TVP wrócili do macierzystych redakcji. Przecież i tak są zapraszani do różnych rozgłośni i telewizji. Najpierw jednak powinno opuścić ciepłe stołki PiS-owskie kierownictwo PR iTVP.
    Przez dwa lata ci panowie demonstrowali jak wygląda rządowa telewizja, teraz mogą swe marzenia realizować gdzieindziej, o ile ktoś ich zatrudni.

  11. Podobnie jak i gogo dziwi mnie sposob protestu(milczacy) dziennikarzy TVP… no i teraz to jest po ptokach.

    Widocznie dziennikarze TVP podzielaja PiSowska 100-dniowa wstrzemiezliwosc.

  12. Rok temu stracilam prace w Polskim Radiu, ewidentnie za poglady niezgodne z tymi, ktore staly sie obowiazujace za sprawa PiS. Mialam odwage sie sprzeciwic manipulacjom ludzi PiSu niegodnym etyki dziennikarskiej, wiec wyrzucil mnie osobiscie sam Jerzy Targalski.

    Nikt sie nie ujął, nikt nie pomógł, prasa nie chciała takiej historii – a dzisiaj dziennikarze ida protestowac! Dzisiaj, kiedy dni wszystkich Czabanskich i Targalskich sa policzone … to juz chyba zbyt latwe prosze Panstwa!

  13. Tego rodzaju forma dziennikarskich protestów wywołuje u mnie odczucia ambiwalentne. Kojarzę te protesty z dziennikarską hucpą luminarzy mediów, którzy w swoim czasie zamykali się w klatce w obronie niejakiego red. Marka z Polic, który, jak to wykazały wszystkie instancje sądowe używał – początkowo swojej gazety, a później i innych mediów – do obrony swoich najbardziej trywialnych, bo materialnych interesów oraz nadmiernie wybujałego ego.
    Wcześniej czy później przyjdzie czas na Urbańskiego, Czabańskiego, Targalskiego, Raczyńską, Kotecką – itp.itd.
    Ja mam na nich sposób: jak słyszę/widzę Karnowskich, Semkę, Zarembę, Wildsteina, Ziemkiewicza i im podobnych to kanał w tv przełączam na Discovery lub jakiś program sportowy, a radio – gaszę. Ich czas tak czy inaczej się skończy. A oni, jak przyjdzie ich czas, zawsze mogą pójść do TV Trwam lub Puls, – z głodu nie umrą.
    Skutek obecnej sytuacji (jeszcze) jest taki: ulubionej niegdyś radiowej Trójki nie słucham wcale. W telewizji jeżeli już – to Superstacja (nawet nie TVN 24 bo jeszcze za czasów PiS poszła ona „w układy” z pisowską władzą).
    A protesty: – może są potrzebne, ale tylko ktoś bardzo chcący wierzyć uwierzy, że protesty doprowadzą do jakichś zmian czy to w publicznym radiu lub telewizji. Tu trzeba zmiany ustawy. PiS drogę wskazał, a na wrzaski, jakie nastąpią – nie zwracałbym uwagi. Sam tego chciałeś Grzesiu Dyndało.

  14. Będą stać na zimnie, milczeć i patrzyć z wyrzutem w przestrzeń. Mój Boże, co za żałosny idiotyzm w stylu „mnisi buddyjscy przeciw reżimowi w Birmie”. Tylko, że to nie mnisi, nie Birma, a i reżim był kieszonkowy. Przecież kilka miesięcy temu otwarcie informowało o zamoryźmie pis-owskim tylko kilka gazet (Polityka!!!), dwie prywatne stacje telewizyjne i jedno radio. A reszta drżała i robiła co kazali a nawet więcej. A teraz postoją jak gwizdki na placu ze strachu o robotę. Żałosne po prostu.
    Pozdrawiam

  15. Dziennikarstwo to odpowiedzialna, trudna i o dużym wpływie mozolna praca, kształcąca i kształtująca. Ptasia grypa to mały pryszczyk dla polskich służb weterynaryjno-sanitarnych, ale w mediach jest bębnione, że 5 powiatów ( słownie: pięć ) ma zakaz eksportu mięsa drobiowego, a Polska to blisko 400 powiatów (słownie: czterysta ). Liczę, że śledczy dziennikarze będą kompetentni i Polska nie będzie ustawicznie szpiegowana i śledziona. W porannym wywiadzie dla I Programu Minister R. Sikorski zwrócił uwagę min na dwa aspekty tj. brak zrozumienia ze strony prezydenckiej administracji i rozdmuchanie medialne, a trzy dni o trzy minuty to problem Nr.1 w Polsce. Polityczni dziennikarze zapomnieli, że minister miał poważną misję, a walczyk z gwiazdami na lodzie lub na parkiecie jest płacony z abonamentu obywateli.
    PS. Czas na zmiany.

  16. Ewo,
    Wybacz natrectwo, ale nie moge sobie wyobrazic jakie moglyby to byc „poglady niezgodne z tymi, ktore staly sie obowiazujace
    za sprawa PiS” ? Jesli laska, objasnij mnie w tej materii. Przecie nie ma u Was ani komunizmu, ani faszyzmu i kto smie narzucac, albo dyskryminowac za poglady ?
    I – jakie poglady ?

  17. Szanowy Panie Redaktorze ! Szanowni Blogowicze !
    Opisana przez Autora sytuacja, jak również wielce znamienna notka Ewy nt. sam temat (3.12.2007 h:12.28) dają obraz jak „spsiło” się publiczne
    (i nie tylko) życie w naszym kraju. Medice, cura te iupsum – chciałoby się zakrzyknąć.
    Ale jest to problem szerszy, nie tylko etyki dziennikarskiej, ale i uniwersalnej, ogólnoludzkiej. Panie Redaktorze – jak w każdym środowisku tak samo i w Waszym są różni ludzie, różne postawy, różne charaktery. Różnicą jest tylko to, że Wy posiadacie niesamowity potencjał rażenia „Innego”….. Elementy wyraźnego sk….nia (przepraszam za brutalność, ale to słowo oddaje w najczystszym wymiarze charakter tego problemu) obserwowane są przecież od dawna. Jak media niszczyły Cimoszewicza, jak Oleksego, jak wydawały aprioryczne sądy w sprawach niejasnych, wątpliwych i nieklarownych od samego początku. Gdy do tego dochodzą jeszcze braki warsztatowo-merytoryczne, wykształcenia w podstawowych dziedzinach życia i wiedzy – efekty muszą być opłakane. Jeśliby na ten przykład takich „dyżurnych” dziennikarzy, takich „komisarzy” redakcyjnych – a Wy Panowie Żurnaliści wiecie o kogo chodzi – nie zapraszałoby się do studiów tv czy PR, nie podawało ręki etc. chybaby bylo trochę inaczej. A przynajmniej mielibyście choć trochę „czystsze” sumienia – tu nie mam pretensji do Pana ad personam, piszę ogólnie i przekrojowo.
    Pozdrawiam serdecznie.
    WODNIK53

  18. Do Wojtka z Przytoka:
    Widzisz, żeby wziąć torebkę i pójść sobie jak za przeproszeniem Aleksandra Jakubowska to trzeba być kimś, albo mieć za sobą zaplecze. A jak ktoś całe życie był ambitnym halabardnikiem i staje przed życiową szansą, to zachowuje się jak Karnowscy albo z przeproszeniem Pati Kotecka. Pozdrowienia.

  19. Przepraszam. Czy tam nie biją, że tacy odważni? A w ogóle o kim mówimy? O dziennikarzach? Ja takich z nielicznymi wyjątkami (liczonymi na palcach rąk) nie widzę. Reszta to funkcjonariusze i pracobiorcy.

  20. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Joschka Fischer bedac niemieckim MSZ i wice Kanclerzem Niemiec min. powiedzial: (przepraszam z gory, tlumacze z zywca) „dziennikarze to kurwy, ktore mozna miec za 5 (piec) Euro”. Nie zawsze zgadzam sie z postawa i wypowiedziami J.Fischera ale go lubie. Ostatecznie czlowiek chce i musi z czegos zyc. Oczywiscie Szanownemu Gospodarzowi takie slowa jak: weryfikacja-nagonka-odsiew itp., znane sa od nie dawna – prawda? Dziwne, do tej porymy slalem, ze w pewnych kregach wlasnie od tych okreslen i mozliwosci ich zastosowania rozpoczyna sie tzw. „przygotowania do profesji” czynnej. Mimo to zgadzam sie z Gospodarzem, ze swoich trzeba bronic – noblese oblige – tym bardzej kiedy nosi sie miano Nestora Profesji. Ostatnio media na swiecie dawaly popis swoich „creative” umiejetnosci w prezetowaniu i przedstawianiu (kandydata na Prezydenta Rosji) Kasparowa. Jak to wszystko huczalo. Proponuje wiec wypic zdrowie naszych „pan”, lekko nie maja. Co innego charakter a co innego zawod.

    FS von/od Diasporski

  21. Wojskowi – do koszar !
    Strazacy – do wozu !
    Marynarze – do wody !
    Kolejarze – do stacji
    Pielegniarki – do chorych !
    Tokarze – do maszyn !
    Gornicy – do kopaln !
    Przasniczki – do krosien !
    Naukowcy – do badan !
    Budowlani – do kielni !
    Nauczyciele – do szkol !
    Ogordnicy – do chrzanu !
    Wol – do karerty !
    Protestujacy dziennikarze TVP – do …. ?

    Wol – do karety !

  22. G. OKON! “Poglady niezgodne z tymi, ktore staly sie obowiazujace
    za sprawa PiS” – ano takie, że PiS nie jest nam do zbawienia koniecznie i wyłącznie potrzebny. Kto nie padał na kolana przed braćmi KK, ten w mediach publicznych nie był mile widziany.
    To moja wersja o jakie poglądy chodzi, ale myślę, że Ewa lepiej sprawę przybliży.

  23. Jutro będzie więcej, ale i to co dziś jest fascynujące. Nie można powiedzieć żeby nie podejrzewano, ale dowody są chyba pierwszy raz. Faaascynujące: http://wiadomosci.onet.pl/1651972,11,item.html . Chciałabym wiedzieć kto jest autorem pomocnej instrukcji, przecież gdyby nie było popytu – ta podaż nie mogłaby się zdarzyć. Chyba.

    Wyobrażacie sobie Państwo tutaj takie komentarze? Ze sztancy instruktora. Redaktor swoje od Sasa do Lasa, a blogowicze – wg poleceń z wykazu. A w PiS – ie można/trzeba na użytek milionów na widowni, żeby była (widownia) dobrze poinformowana. Faascynujące.

  24. Ewa napisała :

    „Nikt sie nie ujął, nikt nie pomógł, prasa nie chciała takiej historii – a dzisiaj dziennikarze ida protestowac!”

    Jeśli protest prokuratorów warszawskich był nieco spóźniony to protesty w obronie wolności słowa nigdy nie są spóźnione. Chodzi o zasadę wolności słowa. Podobnie jak prokuratura tak i publiczne media powinny wrócić do swojej ustawowej misji. Jednak ani jedni, ani drudzy nie mogą się zreformować sami. Tak jak słuszne wydają się pomysły ministra Ćwiąkalskiego o spłaszczeniu prokuratury poprzez likwidację prokuratury krajowej i apelacyjnej oraz co ważniejsze o rozdzieleniu funkcji prokuratora generalnego z funkcją ministra sprawiedliwości (w końcu po wielu obietnicach polityków), tak wydaje się słuszne, aby media publiczne były niezależne od polityków. Nasuwa się jednak refleksja czy obecnie rządzącym uda się te reformy skutecznie przeprowadzić ?

  25. Uzupełniając wpis Jakobskyego, przypominam tekst z repertuaru zespołu Tropicale Tahiti Granda Banda;
    Koza do woza!
    Wół do karety!
    Azor do budy!
    Śledzie do sety!

  26. Od kiedy dziennikarze zamykali się w klatce przed Sejmem w obronie tego potwarcy z Polic, odbieram wszystkie takie protesty jako przejaw kabotyństwa.

  27. Pisze o tym bo przez tego typu niesnaski cierpi cała publiczna telewizja i tak nie ciesząca się już dzisiaj jakąś szczególną popularnością. Propaganda mediów, wybuchy afer, a nawet plotek odnośnie telewizji zmieniła dziś zupełnie sposób patrzenia na Telewizje Publiczną. W krajach europejskich w których taka telewizji w ogóle istnieje, cieszy się popularnością, a w dziennikarskich szeregach tym większym szacunkiem i respektem. Telewizja publiczna od zawsze była i jest tam celem jaki osiągać chcą żurnaliści. Praca w „publicznej” to zaszczyt i wyróżnienie, to możliwość pracy z wybitnymi postaciami które dziennikarską sławę zdobywali dzięki niezależności. Do publicznej należeć każdy chce. Jak jest z tym u nas? Otóż w Polsce szacunek do TVP został poważnie zachwiany, a zaufanie nadszarpnięte – jeśli nie stracone. Nie można bowiem słuchać o ważnych sprawach z ust ludzi podejrzanych o nierzetelność i przymykanie oczu na fakty dla nas ważne. Co dziennikarz wie to mówi – tak powinno być, dodając przy tym jeszcze swoją opinie – jeśli jest to dziennik opiniotwórczy. Jeśli wcześniej przeczytało się co nieco o panującej w strukturach TVP sytuacji, nie da się zaraz potem oglądać jej z pełnym zaufaniem i przekonaniem, że wszystko zostało zrobione jak należy. Swego czasu bawiła mnie stronniczość jaką przesiąknięte były materiały „Wiadomości” czy „Panoramy”. Interesującym zajęciem było oglądanie wydania z telewizji komercyjnej, a potem publicznej. Gdy się człowiek skupiał na przekazywanych informacjach faktycznie można było dostrzec ogromne różnice. Okazywało się, że to co wg jednych najważniejsze dla innych stawało się newsem drugo-trzeciorzędnym. Sposób relacjonowania wydarzeń bywał przesadnie stronniczy. Wszystko to odpychało od TVP. Lepiej przecież obejrzeć Polsat czy TVN gdzie generalnie mówi się w sposób luźny i wolny od wszelkich wpływów. Generalnie, bo telewizji, zresztą żadnego medium zupełnie obiektywnego nie ma. Każda stacja nastawia się na coś lub na kogoś, każda bowiem ma szefów, zarządców którzy są ludźmi i interesy niewątpliwie mają, a te często lubią stać w sprzeczności z tym co się mówi, bądź to co się mówi jest po prostu niewygodne – trzeba więc zmienić. Ale słowo „opiniotwórcze” medium przyzwala na bycie subiektywnym. Słuchając telewizyjnego jazgotu wbija nam się do głowy poglądy, nastawienie, sposób myślenia. Przykłady same się pchają do wymieniania – Jarosław Kaczyński przyznał, że wybory przegrali przez medialną nagonkę na jego partię. Znaczy to tyle, że największe koncerny z różnych powodów nie przepadające za PiS-em puszczały materiały stawiające tą partie w niekorzystnym świetle. Takie wydarzenia faktycznie miały miejsce. Właściwie nie wiem dlaczego piszę to wszystko w czasie przeszłym bo ciągle jesteśmy świadkami tych żałosnych wydarzeń. Mimo przegranych przez PiS wyborów, negatywne nastawienie do tej partii nie zelżało. Do czasu gdy pozostawał on przy władzy można było usprawiedliwiać stronniczość chęcią zmiany władzy, chęcią krytyki politycznej. Dzisiaj, gdy PiS stoi w opozycji, nagonka nie ucichła. Należy zadać pytanie czy nie ucichła jeszcze. Czasu od przejęcia władzy przez PO nie upłynęło na tyle, by ludzie poglądy swe zmienili. Nie zmieniają ich także dziennikarze i wciąż krytykują PiS. Czy zaczną krytykować PO? Myślę, że zapatrzone w Tuska dziś media nie będą patrzeć tak samo po politycznych niepowodzeniach, gdy statek zacznie się topić nikt na nim nie pozostanie – utonie sam, a przynajmniej bez strat w mediach. Te będą wówczas przychylniejsze dotychczasowym oponentom.
    ====
    Więcej na http://strykowski.blox.pl/html – zapraszam!

  28. Wyjasniam zatem poglady niezgodne z obowiazujacymi… W naszej redakcji zostal zatrudniony Pan, ktory mial dbac o „czystosc ideologiczna” (słowa samego prezesa Targalskiego) i zdyskwalifikował mnie (nie tylko mnie zreszta) merytorycznie, ponieważ według niego, ktoś, kto wychował się na Gazecie Wyborczej nie ma prawa podejmowac jakichkolwiek decyzji i jest niewiarygodny. Decyzje mógł podejmować wyłącznie on – zresztą ten człowiek wciąż pracuje w Polskim Radiu, on zatem był odpowiedzialny np. za zdejmowanie ze strony internetowej nieprzychylnych PiSowi wypowiedzi polityków opozycyjnych – goszczacych np. w Sygnałach dnia, pozostawiając wyłącznie poklepujące po plecach cytaty polityków związanych z PiSem. Kto uwazał, że jest to manipulacja i nie chcial stosować sie do nowych zasad braku obiektywizmu (ktorych bylo znacznie wiecej oczywiscie – powyzsze sa tylko przykladami), był wrogiem publicznym i tracił prace.

  29. No jak to? Nilla i pani F. wciaz kroluja. Jestem ciekawa jak dlugo… a dzialaja na mnie jak rycyna.
    Byly wybory czy nie??????????????????????
    Renata

  30. MOGĘ STWIERDZIĆ Z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ – DZIENNIKARZE TO STRASZNA GRANDA, DLA FORSY SĄ W STANIE ZROBIĆ (PRAWIE) WSZYSTKO. PRAWDZIWYCH DZIENNIKARZY, POZA NIELICZNYMI WYJĄTKAMI, W ZASADZIE NIE MAMY.

  31. Dziennikarze są na całe szczęście różni i my czytelnicy ,słuchacze i
    widzowie mamy wyrobine o nich opinie.Jednych czytam i słucham chętnie
    innych natychmiast wyłączam. I niestety coraz częściej wyłączam, ale
    nie przez dziennikarzy, tylko przez zapraszanych gości. Nawet TVN24 bez przerwy raczy nas politykami , których oglądanie a co gorsza słuchanie przez dwa lata obrzydziło mi życie. Moze to faktycznie jest dobry sposób na ich kompromitowanie, ale na miłość Boską nie w takich dawkach.Tymbardziej, że zaspokajacie ich parcie na szkło a młodych
    ludzi demoralizujecie, bo takie „wzorce” zachowania i „głębokie myśli”
    mogą uznać za normalne.

  32. Kiedy krol bezimienny
    Wbil drogowskaz kamienny.
    By dwie drogi rozdzielal kazdemu.
    Jedna, czarna od ostow
    Szla donikad po prostu,
    A ta druga sie szlo ku lepszemu!

    Szly wiec nacje, narody,
    I pedzili swe trzody.
    Szli z nadzieja, naprzeciw dobremu,
    Slup wskazywal im co dnia
    Droge prosta, co wiodla
    Tam, gdzie zylo sie lepiej kazdemu!

    Wiele czasu tak przeszlo,
    Nim to plemie nadeszlo,
    Slup im takze chcial losy odmienic,
    Czekal, aby ruszyli
    Lecz daremnie, bo byli
    Calkiem bierni, calkiem jakby uspieni!

    Choc do marszu ich wzywal,
    Dobra droge wskazywal
    Wiedzac, ze sa spragnieni i glodni,
    Karnie w szeregach stali,
    I poslusznie czekali,
    Az sie zjawi ich Mesjasz – przewodnik!

    Czasu przeszlo niewiele
    I sie zjawil na czele
    Wielki Sternik, niesiony lektyka,
    I w slup cisnal kamieniem
    I pokazal ramieniem
    Na te droge, co wiodla donikad!

    Wiec nie pijac, nie jedzac,
    Co tracili nie wiedzac,
    Znow ruszyli, by isc jeszcze teraz,
    Slup zas poszedl pod dluto,
    Bo go w pomnik przekuto,
    W holdzie temu, co droge wybieral.

  33. Redaktor DP poruszył bardzo trudny temat i na wstępie jestem za IV władzą. Po wyborach w Rosji może nie było dyskusji właśnie o tych wyborach. Dziennikarze znad Wisły mają tylko pewne przypuszczenia w stylu jak głośno mówi Zachód. W. Putin pokazał jak wygrywane są wybory i większość rzekomej wspaniałej dziennikarskiej braci nie zna podstaw ( przykre ) na czym polega tam demokracja. Moim zdaniem W. Putin jest przewrotny i udowodnił na czym min: polega zapóźnienie w powolnej budowie państwowej demokracji. Mam nadzieję, że Rosja wkracza na dobrą drogę i czy Polska obecnie nie może pomóc Rosji. Jestem może zbytnim optymistą, ale te tematy dotyczą osób niezależnych, a dziennikarze z politycznego wyboru partaczą i powinni porzucić zawód.
    PS. Im więcej Rosji w poważnych demokratycznych organizacjach tym lepiej.

  34. Nic się nie zmieniło. Odwaga staniała – szmaciarze protestują
    przeciwko kumplom szmaciarzom.
    Dziennikarze robią swoje.
    tao szatanski

  35. http://www.tvn24.pl/-1,1530907,wiadomosc.html

    Rzekla krolowa! Hawk!!!!

    Jakie konstytucyjne gremium może (jest w stanie) przywołać do porządku zjawiska biologoiczne oraz odnalesioną po latach siostrę bliźniaczkę…
    Choć seks z rodzeństwem to kazirodztwo, no w tym przypadku chyba sodomia…

  36. Ciekawe jest porównanie tego, co pisze Pan Redaktor Gospodarz i Pani Redaktor Gospodyni na sąsiednim blogu. Jeszcze ciekawsze i pouczające są „nasze” = blogowiczów komentarze. Napisałem „nasze” w cudzysłowie, bo z niektórymi trudno się identyfikować czy polemizować. Trzeba się nolens volens pogodzić, odhaczyć i zapomnieć.

    Pan i Pani Redaktor dzielicie media na publiczne i prywatne, co nie implikuje że są one dobre lub złe. Możny podzielić media na rzetelne i niewiarygodne, na lewe centrowe i prawe, na poranne, przedpołudniowe, popołudniowe, wieczorne i nocne, na upartyjnione i bezpartyjne (??), zależne i niezależne, etc. (może byśmy zdefiniowali co to są niezależne media – czy te co same się finansują?, czy te, co nie sympatyzują z opcjami?, czy te w których pracują za darmo?,…. czy media wogóle są i mogą być niezależne?).

    Kiedyś było i dziennikarzom i publice łatwiej. Dostępność do wiadomości, do źródeł i do prawdy była mniejsza, dane łatwiej weryfikowalne. Dobrym dziennikarzem był nie ten, który pierwszy podał wiadomość. Dobrym był ten, który był pierwszy i rzetelny.
    Dziś, w etapie globalnego bałaganu informacyjnego nie lichy się jakość przekazywanej informacji (patrz np. wielokrotnie zdsykredytowana Wikipedia). Liczy się „nowość”, sensacyjność, podanie czegoś, czego nikt inny nie podał (i pewno nigdy nie poda, do wiadomość wymyślona została przez podającego). Sprawdzalność i wiarygodność informacji to sprawy dziesięciorzędne, praktycznie bez znaczenia. Liczy się „poczytność”, „oglądalność” mierzona w niewiadomej skali przez niewiadome instytuty (dziś praktycznie każdy może sobie zrobic własny sondaż).

    Produkowanie informacji (Pani Janina Sąsiadka przytacza znakomity przykład zamieszczając zdjęcie bilbordu „Wiadomości TVP” – „wszędzie tam, gdzie rodzi się informacja”) to jest to. Dzisiejsi dziennikarze rodzą informacjie, rodzą wcześniaki, często bezmózgowe potworki, płody zamartwicze podduszone pępowiną sensacji, ledwo dyszące, ślepe, ptasiogrypie, głuche ale…. urodzone. Często jest to ciąża pozamaciczna a poród bez specjalnego bólu, ot tak, w biegu…. O dalszy los takich płodów niech się martwią odbiorcy. A jak się komuś nie spodoba, to niech idzie do sądu.
    Doszło już niemal do wyścigu „na procesy”. Nie jest ważne jakie podaję informacje, publicity zrobi liczba procesów. A jak mnie nikt nie skarży, to znaczy, że i tak mam / miałem rację.

    W szanujących się demokracjach dziennikarskich wiadomo, że są dzienniki, tygodniki czy magazyna poważne, opiniotwórcze, podające sprawdzone i rzetelne informacje (np. NYT, WP (Washington Post, nie Wojsko Polskie), Financial Times, Times, NJHT, etc.) oraz takie, o których wiadomo, że to raczej nie za wielki format (np. The Sun, czy inne tzw. popołudniówki, etc.). W Niemczech te różnice zacierają się nieco. Obok poważnych i intelektualnych (choć nie zawsze wolnych od preferencji – ale nie uzależnień – politycznych) jak Die Zeit, Die Welt, FAZ (Frankfurter Allgemeine Zeitung) czy znakomite Suddeutsche Zeitung są takie, które nie zawsze biorą zakręt i ostro dryftują w sensacyjność (zapominając o etykiecie i rzetelności). Do takich gazet należy np. (poranna popołudniówka) BILD Zeitung, dziennik o największym nakładzie w Niemczech i haśle „BILD dir deine Meinung” (zbuduj (stwórz) sobie własne zdanie). Idea BILD polega na możliwie sensacyjnym przekazaniu każdej informacji (nawet tych najpoważniejszych).
    W ten sposób należący do Springera dziennik odzwierciedla zmiane w podejściu dziennikarzy do mediów i do czytelnika. I w kreowaniu, ulepianiu czytelnika wmawiając mu, że przecież to on czeka na sensację i szuka sensacji. I, wg tej zasady, gazeta nie dość sensacyjna jest dziś po prostu nudna.
    To, że ta sensacyjność mediów czyli i dziennikarwsta przenosi i rozprzestrzenia się szybciej od ptasiej grypy, widać na codzień. Przykładem polskim jest dla mnie np. GW, która w wydaniu on-line nie różni się już niczym od przeciętnego, miernego dostarczyciela sensacji (często im bardziej niewiarygodny – i nie znajdujący potwierdzenia w tekście – tytuł, tym lepiej). Woła o pomstę, tylko dokąd…..

    Media polskie w dalszym ciągu są na etapie raczkowania i upajania się „wolnością”. Do tego dochodzi niezaprzeczalny fakt, że media są dla władzy jak narkotyk – mam media, mam władzę (rząd czy nierząd dusz, to już inna historia). Publiczność mediów (rozumiana niemal zawsze jako ich państwowość) nie zapwenia dziś ani monopolu na prawdę ani objektiwizmu. Prywatyzacja – uznawana w gospodarce za panaceum na sukces – w mediach też się nie sprawdza, bo daję to wamagam.

    A co do protestowania po czasie. No cóż, jakie czasy – tacy i…. dziennikarze. Na szczęście nie wszyscy. A ci, których my od lat uważaliśmy i uważamy za dobrych, wykruszają powoli jak i my sami….
    Szkoda, że i w tym zawodzie świadomość coraz rzadziej ostrzega byt…..

    Pozdrawiam
    z deszczowego Berlina

  37. Jacobsky,
    „A rzad – do dupy”. Przepraszam.

  38. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)
    Wojskowi-Strazacy-Marynarze-Kolejarze-Pielegniarki-Tokarze-Gornicy-Przasniczki-Naukowcy-Budowlani-Nauczyciele-Ogordnicy-Wol & W a r c h o l y-Protestujacy dziennikarze TVP-Polacy obudzcie sie z drzemki „nocy letniej” bo zostaniecie do konca krowami. Zmiana barw nie oznacza automatycznie zmiany pogladow, ktore wszczepiano „pipetka” przez dziesieciolecia z piersi matki. Nie laczcie sie, tylko sie obudzcie z mirazu w ktorym zgraja dokonala sztucznego polaczenia.

    FS von/od Diasporski

  39. Pani Ewo,
    „Polityka” i „Gazeta Wyborcza” pisały o zwolnieniach w Polskim Radiu. Wynikł z tego proces, jaki Targalski wytoczył Agorze za teksty Agnieszki Kublik. Mnie się jakoś udało, a w końcu pisałam m.in. tak (nr 12, 24.03.07):
    Wbrew temu, co mówią prezesi, zwolnienia rozpoczęły się jeszcze w zeszłym roku i ich ofiarą padają przede wszystkim ludzie uznani za niewygodnych ideologicznie. Z większością z nich firma rozstaje się wręcz po chamsku (rozmowy przeprowadza zwykle wiceprezes Jerzy Targalski), negując ich dorobek i fachowość. Są to często ludzie, którzy stanowili oblicze radia, pracując na wieloletni wizerunek instytucji największego zaufania społecznego (Polskie Radio przodowało w tych sondażach). Ale rzecz dotyczy nie tylko dziennikarzy antenowych. Wymieniono np. całą redakcję internetową. Na liście do odstrzału jest połowa realizatorów dźwięku, i to ci lepsi, m.in. specjaliści od transmisji koncertów; pozbyto się wielu spikerów. Przyjmuje się natomiast nowych pracowników, głównie po szkole mediów o. Rydzyka.

  40. Fajnie jest slyszec oskarzenia o sprzedajnosc kogokolwiek (w tym wypadku: dziennikarzy) padajace z ust polityka, i to wysokiej rangi. Troche to przypomina kawal opowiadany w roku 1981, jak to na ulicy Jaroszewicz spotyka Cyrankiewicza. Jaroszewicz, chce sie, przywitac, ale Cyrankiewicz udaje, ze nie rozpoznaje swego kolegi. Po paru probach sfrustrowany Jaroszewicz dopada Cyrankiewicza i pyta:
    – No co ty sie wyglupiasz ? Kolegow nie poznajesz ?
    A na to Cyrankiewicz:
    – Odp… sie, ty zlodzieju !

    Na miejscu J. Fishera bylbym bardzo ostrozny w formulowaniu ostrych oskarzen o sprzedajnosc pod adresem dziennikarzy. Jesli juz, to roznica lezy tylko w cenie miedzy kupnem usluznego piora czy kamery, a kupnem przychylnosci politycznej polityka.

    Nie mniej warto zaznaczyc, ze te – jak chce Fisher – „kurwy” potafia jednak swym procederem spowodowac wiecej dobrego niz zlego. Mowa tu oczywiscie o dziennikarstwie w wolnym swiecie. „Watergate” to heca dziennikarska, „Reporteurs sans frontiers” nie biora peniedzy od nikogo. Przyklady mozna mnozyc i bedzie ich chyba wiecej niz przykladow na poparcie opinii Fishera.

    Wyznawcom podobnych „fisheryzmow” warto przypomniec, ze tak naprawde to za k… mozna uznac kazda osobe, ktora swa aktywnoscia zawodowa przysluguje sie tym, ktorych sie nie lubi.

    Nawet w zyciu prywatnym wielu panow, ktorym nie udalo sie przespac z obiektem ich pozadania, zmienia ton i zaczyna mowic o tym obiekcie per „kurwa”. Mysle, ze podobnie jest w przypadku Fishera. Coz, nie kazdy umie dostac kosza, nie kazdy potrafi nie byc malostkowy.

  41. passent jak zwykle zgryzliwy i znowu musial wspomniec o panach kaczynskich ,jesli by ich nie bylo niemialby oczym pisac

  42. Jakobsky pisze „Nawet w zyciu prywatnym wielu panow, ktorym nie udalo sie przespac z obiektem ich pozadania, zmienia ton i zaczyna mowic o tym obiekcie per “kurwa”. Mysle, ze podobnie jest w przypadku Fishera. Coz, nie kazdy umie dostac kosza, nie kazdy potrafi nie byc malostkowy.”
    Święte słowa!
    Jak ulał pasują do postawy przegranych – byłych rządzących. Niestety, pozostał prezydent, który wciąż pomaga utrzymywać się na powierzchni przegranym ze swojej partii. Co gorsza, próbuje nadać im rangę wyższą, niż mają aktualnie rządzący – z wyboru! Nie wygląda to dobrze.
    ;
    adamie – 7;14 – czy ty dziecko wiesz, ile lat pan redaktor Passent pisuje do prasy? Zajrzyj może z łaski swojej do chociażby Wikipedii…

  43. Panie Danielu!

    O cenzurze w TVP wie kazde dziecko. Jestem jednak ciekaw, co Pan mysli o wspomnianym przez Pana koncernie medialnym „Axel Springer”. Czesto spotkykam sie z opinia, ze redaktorzy gazet wydawanych przez ten koncern rowniez otrzymuja odpowiednie „instrukcje” co do publikacji okreslonych tresci. Czy uwaza Pan, ze tak istotnie jest?

    Dziekuje i pozdrawiam,
    Interek

  44. Na stronie GW jest ciąg dalszy wczorajszej zajawki: http://www.gazetawyborcza.pl/1,75248,4730370.html .

  45. @ Feliks:

    Joschka Fischer bedac vice-kanclerzem romansowal z miediami bardzo umiejetnie i nie moge sobie wyobrazic aby on sie tak malo dyplomatycznei wypowiedzial – w starej europie to bylby samobojcza bramka.

    A juz na pewno nie uzywal publicznie takich wulgaryzmow nie wspomne o dyskryminowaniu kobiet – tu jego wlasna partia wystawila by go za prog.

    MSZ i wice Kanclerzem Niemiec min. powiedzial: (przepraszam z gory, tlumacze z zywca) „dziennikarze to kurwy, ktore mozna miec za 5 (piec) Euro

  46. Jak dwie inne osoby, też mam wątpliwości, gdy przychodzi do protestów dziennikarzy od pamiętnej Klatki przed Sejmem. Zwłaszcza, że nie ma czegoś na kształt wiarygodnego dziennikarskiego środowiska jako forum pracowników różnych mediów.

  47. Jacobsky do psychiatry!

  48. Mam zaszczyt należeć do elitarnej grupy blogowiczów, którzy nie słuchaja ani nie oglądaja tzw „wolnych” lub komercyjnych mediów. Czuję się z tej racji komfortowo. Dla zładzenia obyczajów radzę ogłądać MEZZO, od czasu do czasu telewizje rosyjska lub tematyczną Planete. Pozdrawiam.
    WODNIK53, jak zwykle mądrze i precyzyjnie. Pozdrawiam.

  49. @Feliks Stychowski (2007-12-03 o godz. 16:43)

    Dante pisze 2007-12-04 o godz. 10:34 – swiete slowa, swiete slowa Panie Dobrodzieju, bo mi wyobrazni tez nie starcza.

    …a zagadka pozostaje dla mnie jeszcze – ktore to slowo z jezyka niemieckiego pan Stychowski tlumaczy tak jak tlumaczy?

    Co ma Pan na swoje usprawiedliwienie Panie Stychowski? Dobry link, ktorym moglby Pan podmurowac swoja wypowiedz wystarczy.

    Inaczej bede smial przypusczac, ze to twierdzenie zrodzilo sie jedynie w Panskiej glowie.

    Podobnie jak…
    Pozwole sobie zacytowac tu Pana samego:
    „…Josef Straß byl ulubiencem – wrecz idolem – pana Daniela Passenta oraz calej PZPR-owsiej nomenklatury…”
    To bylo u Pana Daniela na: „Myślenie wielowymiarowe” – (Feliks Stychowski pisze 2007-11-03 o godz. 02:09)

    A wracajac do „podmurowywania” – to prosze o dobry link, a nie taki, ktory kryje sie za Pana nickname, bo ten jest dobry jedynie w kontekscie Panskich wypowiedzi, a poza tym jest on martwy, czyli dead, czy tez bardziej zrozumiale – tot, …mause tot sogar!

    W oczekiwaniu na link…
    …Sailor zegna.

  50. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Caly Witz (dowcip) polega na tym, iz opowiedzialem go (a raczej chcialem przytoczyc ten wyjatkowo przykry fakt z J. Fischerem) na blogowisku w okresie przed wyboryczym. Sytuacja byla tak nerwowa, ze wpis nie przeszedl, byl wtedy (to tylko pare dni temu) zle przez „operatora” odebrany. Jak widac czasy sie zmieniaja – panta rhei – i to jest jedyna dobra strona tego demokratycznego medalu. Nawet krasne fakty juz przechodza – nie do wiary. Ale to tak tylko na marginesie tajemnic zycia doczesnego.

    F.S. von/od Diasporski

  51. Sianin,

    niestety, za pozno….

  52. jasny gwint,

    nie wiem gdzie znajduje sie ladunek elitarnosci w gescie nieogladania mediow „“wolnych” lub komercyjnych mediów”. Tu nie chodzi o NIEogladanie czy o ogladanie takich mediow, ale chyba raczej o ogladanie mediow na poziomie, bez wzgledu na ich etykietke. Zareczam Ci, ze wiekszosc mediow, ktore wpadaja do kategorii „“wolnych” lub komercyjnych mediów” sa mediami na poziomie i klasyfikowanie ich w ten sposob, a nastepnie odrzucanie ad hoc tych, ktore wpadaja do wymienionych przez Ciebie przegrodek jest co najmniej poronione. Wybor mediow, ktore nam odpowiadaja swym przekazem nie ma nic wspolnego z ich zaliczeniem do mediow„“wolnych” lub komercyjnych mediów”, a juz tym bardziej taki wybor nie ma nic wspolnego z elitaryzmem.

    Pozdrawiam.

  53. Nie wiem, cholerka, na czym polega zawód dziennikarza, co się w nim liczy, jakie umiejętności są na wagę złota. Nigdy nie byłem dziennikarzem, nawet się nie otarłem. Ale jak obserwuję ich w Płn. Ameryce, taki np. Tom Brokaw, albo Peter Mansbridge, podoba mi się w ich robocie obiektywność, tfu, wyświechtane słowo, ich polityczna i ideologiczna bezstronność, granicząca ze swobodną wielostronnością. Nie trzymają się oni jednej tezy, czy jakiejś logicznej wiązki koncepcji jaki świat jest, albo jeszcze gorzej, jak ma on wyglądać, lecz ten świat relacjonują jak jakiś kalejdoskop.

    Ale jednej opinii dzisiaj nie całkiem podzielam, choć ją rozumiem. Wynika ona z arystokratyzmu. Niech sobie prości dziennikarzyny protestują i bezskutecznie Passenta na protest zapraszają, niech ich tchórzostwo z czasów kiedy monopol PiS w mediach publicznych będzie widoczne na placu Powstańców jak dłoni, niech wreszcie zrozumieją, że najlepszym miejscem dla ich manifestowania są własne łamy, przed własnymi kamerami. Arystokratyzm, czyli byt ponad tym wszystkim, gdzie rządzi prywata, gdzie się odnawia kontakty, gdzie nie rozlicza się bezstronnie, gdzie wszystko jest partyjne, a raczej nie partyjne, lecz przyziemnie interesowne, gdzie nie ma nadmiaru profesjonalnej dumy i prawdziwego honoru. A może przyczyną była zła pogoda w poniedziałek?

    Polskie media publiczne – hm, to chyba jakiś oksymoron.

  54. Hey

    Przepraszam Panie Danielu, ze ja sie tu teraz troche oddale od tematu.

    Mam pytanie. Co sie dzieje na blogach? Skad te polajanki?
    Zaczelo sie chyba na „Kochabitacji”. Wydawalo mi sie, ze zrobilem tam podsumowanie, przechodze tu, a tu z Berlina dalej puszczaja nerwy, Jacobsky i Sianin targaja sie za ożydle. U Pani Janiny chwilami nerwowa atmosfera. U Azraela tez nie lepiej.

    Na ksiezyc tez nie mozna zwalic. Spojzalem rano na niebo – zadnej pelni.

    Jest jakas obiektywna przyczyna? Czy my tak sobie staropolskim zwyczajem – tak nam troche za przeproszeniem „odpadly strupki od dupki”
    to teraz juz laba…

    A co do tematu pracy domowej…

    @Marcin (2007-12-03 o godz. 10:50)

    „Tak to w Polsce bywa – bohaterów tłumy pojawiają się gdy odwaga tanieje.”

    Nie przesadzaj, nie jest tak zle.
    Ja kiedys widzialem live, jak 16 milionow bohaterow przewrocilo lezacy juz mur w Berlinie – to jest sztuczka.
    A zeby bylo pikantniej, twierdza dzisiaj, ze stal jak, …jak, …no po prostu stal. 😉

    Ciao

  55. @telegraphic observer (2007-12-04 o godz. 15:50)

    „Nie wiem, cholerka…”

    Wiesz bo dalej to opisujesz – wrecz definiujesz.
    Ja powiem inaczej jeszcze – bezbarwnosc jest wazna. Nie nuda. Pozytywnie rozumiana bezbarwnosc polityczna.

    W latach ’90 puszczano w Hamburgu w kablu TV-Polonia. W zasadzie byly to „nudy na kiju”, ale czasem jakis stary film – ot popatrzylo sie.

    Wiesz co bylo zalosne? Wiadomosci!

    O 20:00 lecialy Niemieckie (ARD – czyli jak TVP1) – trwaly 15 minut. I wiesz wszystko. Kondensat! Nie wiesz tylko jednego – ku jakiej opcji politycznej skalnaja sie speakerzy.

    O 20:00 (chyba?) TVP1 – pol godziny. Jezeli chodzi o informacje ze swiata to byly czesto „wczorajsze” z ARD (nie robie jaj), a tak to jakies „pierduly” – no czyms trzeba bylo wypelnic te 30 minut.
    A Speakerzy? – tak jak by im „kwity” wyborcze jeszcze z kieszeni wystawaly. Od razu wiesz jak glosuja. Nie bylo informacji, gdzie bys z podtonu nie wyczul koloru politycznego.
    Niedopuszczalne! Zabija wiarygodnosc!

    Dobrze mowie Panie Danielu? 😉

    Potem wyrzcili Polske z kabla – no i mam mniej siwych wlosow 🙂

    Na shledanou

    Sailor

  56. Jedno wiem. Zaden dziennikarz (no, chyba, ze jest wlascicielem gazety lub jej naczelnym) nie moze w eterze (lub w gazecie) mowic to, co naprawde chcalby, wbrew woli Naczelnego. Bo w ostratecznym rozrachunku to Naczelny, a nie jego reporter czy komentaor odpowiedzialny jest za ksztalt przekazu. Jesli dziennikarzowi ten przekaz nie odpowiada, moze zmeinic redakcje.
    Nie mozna zatem miec do poszczegolnych dziennikarzy pretensji o to, ze nie mowili „prawdy”. Mozna jedynie zarzucac im, ze godzili sie na gloszenie „nieprawdy” i swoim nazwiskiem i reputacja te „nieprawde” firmowali.
    A pamietac tez nalezy i o tym, ze nie wszyscy dziennikarze moga sobie pozwolic na luksus wyboru redakcji. Stawiac pod pregierzem zatem nalezytych, ktorzy decydudauja o tresci i wymowie przekazu, a nie mlodych, glodnych wyrobnikow demoralizowanych przez Lisickiego, Kotecka czy Targalskiego.
    Mowie to jako „wyrobnik”, ktoremu zdarzalo sie nieraz odmowic firmowania materialu swoim nazwiskiem lub odmowienia wykonania polecenia sluzbowego. Mailam jednak szczescie pracowac w redakcji, kierujacej sie pewnymi spisanymi 75 lat temu zasadami i wspieranej przez sankcje, kiedy te zasady byly lamane.

  57. @ Sailor:

    Staje tez kolejce po link na temet JF od FS.

    Moze koksownik postawimy bo zima idzie i kiedy ten link przjdzie to jest taka sama niewiadoma jak i w latach 80tych mebel do sklepu 🙂

  58. Dzisiaj mamy 4 Grudnia (Swieto Gornikow), uczcijmy zatem minuta zadumy poleglych Gornikow podczas Stanu Wojennego powolanego do zycia przez gen. W. Jaruzelskiego & tzw. ” towarzyszy”.

    To jestesmy im winni.

  59. Sailor,

    Zaczelo sie chyba na “Kochabitacji”. Wydawalo mi sie, ze zrobilem tam podsumowanie, przechodze tu, a tu (…) dalej puszczaja nerwy, (…) U Pani Janiny chwilami nerwowa atmosfera. U Azraela tez nie lepiej.”

    Przykro mi, ze nie spelanimy Twoich (za wysokich ?) oczekiwan.

    „Jacobsky i Sianin targaja sie za ożydle”

    Targaja sie za co ?

  60. Sailor 2007-12-04 o godz. 17:32

    zgodnie z przewidywaniami, mi się dostało.
    Ale takie czasy – tjażołyje, jak mawiał czerwonoarmista. Może to nie rzeczywiżcie nie księżyc, skoro hamburskim niebie był odhcudzony. W Berlinie były chmury, wię nie wiem co z tą prawdą objektywnie weryfikowalną subjektywnym spojrzeniem w niebo.
    By the way, księżyc w południowym Teksasie to nie „łysy” tylko „zając”, rzeczywiście widać na nim zająca.
    To jak z prawdą i dziennikarstwem – zależy od punktu stania (siedzenia). Bo od widzenia zależy najmniej.
    Nawet jeśli wszyscy kolektywnie pójdziemy do okulisty, bo chyba słuch się pogorszył.

    Podzrawiam
    z Berlina

  61. Dante i Sailor – Szkoda czasu na stanie w tej kolejce. FS stoi przy koksowniku w zadumie. Tu mi się przypomniało, jak syn mojej koleżanki, wysłany z wiaderkiem po karpia w solny mróz, stanął z kolegą, aby się naradzić, w którym kierunku udać się po tego karpia – kolega też z wiaderkiem. Gdy tak sobie rozmawiali, zorientowali się, że za nimi ustawiła się spora kolejka ludzi, zniecierpliwionych, że tak długo nie przywożą… Szybko się oddalili, gonieni po chwili gniewnymi pomrukami. Bo oni stali przy skrzyni z napisem; Piasek Akcja Zimowa. 🙂

  62. I jest problem.
    Co stanowi o klasie dziennikarza i jego miejscu w rankingu?
    Dlaczego jednych się słucha z przyjemnością, a innych wyłączyć trzeba?
    Dlaczego jedni są wiarygodni w naszych oczach , a inni są uznawani za tuby propagandowe?
    Moim zdaniem -dystans, obiektywizm, własne zdanie wyrażane nienachalnie.
    Budowanie własnej pozycji trwa niestety latami.Młodzi chcą zaistnieć już, natychmiast.
    Komuś przeszkadzają autorytety istniejące bez akceptacji „właściwych czynników”.
    Niepokorni-patrz Morozowski, Lis, Mroziewicz-marginalizacja, albo w odstawkę.W sprawie tych dziennikarzy można by manifestować.

  63. Media jakie są, każdy widzi.Spektakl i konsumpcja.
    Mogę tylko przytoczyć słowa dyrektora Ośrodka Badań Prasoznawczych W. Pisarka, iż współczesny dziennikarz
    „zobowiązany jest prawnie i ekonomicznie do przestrzegania linii programowej macierzystej redakcji, w coraz większym stopniu traci swą podmiotowość stając się tylko dodatkiem do jednego z coraz mniej licznych, ale za to coraz większych konglomeratów medialnych”. To jest fakt.
    Człowiek – (zawód dziennikarz ) ma wybór, czy zostać artystą, rzemieślnikiem czy partaczem, angażując swój talent, moralność,godność, niezależność…
    Odbiorca codziennie weryfikuje pracę dziennikarza, reagując
    w dostępny sobie sposób ; kupuje,bądż przestaje czytać określony tytuł, włącza lub zmienia kanał, szanuje bądż przestaje szanować określone poglądy.Cenię sobie również dziennikarzy kontrowersyjnych – zmuszają do myślenia, prowokują do sięgania po inne publikacje, inspirują…
    Nie znoszę krzykaczy ,demagogów, powtarzalności..
    Spóźniony protest zawsze będzie miał podtekst, że to spóźniony protest….
    Pozdrawiam Halszka

  64. Idzie nowe…Krauze juz jest cacy.
    Nareszcie wiadomo po co byl caly ten Tusk.
    Radujmy sie.

  65. Material dla publicysty…
    Misja Pana Michnika.

    Prawda na zas:
    „Wg doniesień dzisiejszego wydania gazety „Kommersant” władze gruzińskie dążą nadal pomimo działalności „negocjatora” Michnika do przejęcia pełnej kontrolni nad opozycyjną telewizją. Nino Burdżanadze – tymczasowa prezydent Gruzji zwróciła się do prokuratora generalnego o zdjęcie aresztu z majątku Imedi, tak, by potem doprowadzić do zmian w zakresie udziałów akcjonariuszy. Obecnie Imedi należy do News Corps. Ruperta Murdocha (49 %) oraz związanego z opozycją gruzińskiego oligarchy Badri Patarkaciszwilego (51 %). Po odmrożeniu aktywów władze w Tbilisi chcą, żeby holding Murdocha został jedynym właścicielem stacji, a potem wykupić aktywa stacji „za wszelką cenę”.

    Nino Burdżanadze przyznała, że licencja Imedi na nadawanie zostanie zwrócona pod naciskiem organizacji międzynarodowych (ani słowem nie wspominając o „misji Michnika”). To, że władze dążą do przejęcia aktywów Imedi przyznał także premier Lado Gurgenidze oraz szef Rady Bezpieczeństwa Gruzji Aleksadr Łomaja. Przedterminowe wybory w Gruzji odbędą się 5 stycznia 2008. Doprowadziły do nich gwałtowne protesty opozycji i wprowadzenie stanu wyjątkowego.

    Adam Michnik przyleciał do Tbilisi w czwartek, by podjąć się negocjacji w sprawie wznowienia pracy Imedi. Jego misja zakończyła się właśnie ogłoszonym wczoraj pustym w treści porozumieniem.

    Michnik już przygotowuje się jednak do kolejnej „specjalnej misji”. Pod przewodnictwem naczelnego „Gazety Wyborczej” zostanie utworzona w Tbilisi specjalna komisja, której zadaniem będzie ocena pracy gruzińskich mediów w czasie kampanii. Gruzinom należy tylko współczuć…”

  66. Moze wiem co nieco, teraz. Chyba wlasnie to mi sie nie podobalo, ze p. Passent nie zechcial sie znizyc do tych „wyrobnikow”. Mlodszych, wspinajacych sie, z wiekszymi potrzebami finansowymi i niepewnoscia w oczach, bez renomy, stabilizacji, pewnosci swej pozycji w zawodzie.

    Bezbarwnosc? Czy wszystko musi byc, cholerka, wykrzyczane, przekonywujace, jednostronnie ugruntowane w wybetonowanych pogladach? To jest wlasnie nuda wyznawac zawsze ten sam zdecydowany poglad, a nie widziec niuansow.

    Ale jeszcze wroce do niezaleznosci dziennikarzy. Kiedys zafascynowala mnie postac Jacka Burdena, dziennikarzyny, felietonisty „The Chronicle”, dla ktorej opisywal kampanie wyborcza Willy Starka w powiesci Roberta Warrena „All the King’s Men” (spolszczonej pt. „Gubernator”). Jack przycisniety do sciany przez wydawce rezygnuje z pracy. Taka niezaleznosc nie miescila mi sie w glowie. Ale Jack byl w innej sytuacji niz ja. Az zachcialo mi sie byc jeszcze kiedys niezaleznym.

  67. Feliks Stychowski,

    przykro mi, ale nie uczcze poleglych gornikow z kopalni „Wujek”. Znaczy sie uczcze, ale nie dzis, 4-go grudnia, w Dzien Gornika, lecz 15 grudnia, kiedy ich zastrzelono.

    Jesli juz, to dzis, 4-go grudnia nalezy raczej czcic pamiec gornikow poleglych przy wykonywaniu zawodu. Im rowniez nalezy sie pamiec, byc moze nawet bardziej niz gornikom spod „Wujka”. Bardziej w tym sensie, ze polegli w starciu z ZOMO juz sa meczennikami na zawsze zapisanymi w katalogu meczennikow narodu, i ich pamiec jest i bedzie czczona we wlasciwy sposob o wlasciwej dacie. Przy tym historycznym wydarzeniu smierc wielu gornikow pod ziemia, przy wykonywaniu zawodu moze sie wydac… banalna ?

    A nie jest.

    Oddajmy co mecznskie meczennikom, a co tragiczne – poleglym tragicznie.
    Nie miejszajmy dat, Feliks. Tak jest lepiej.

    Pozdro

  68. Skoro juz mowa o dziennikarzach niezaleznych, to mnie najbardziej zafascynowala kiedys postac red. Maja z serialu „Zycie na goraco” Red. Maj dzielnie i bez chwili wytchnienia scigal mordeczego doktora Gebhardta (Leszek Herdegen w tej roli). Dla zainteresowanych:
    http://www.imdb.com/title/tt0401081/

    Tak…. najbardziej zafascynowala mnie kiedys postac niezaleznego, nieustraszonego red. Maja. Mialem wtedy …nascie lat.

    Potem przestalem wierzyc w dziennikarzy niezaleznych. Tak jak w ogole przestalem wierzyc w istnienie osob, instytucji czy tez doktryn niezaleznych w tym swiecie pelnym jawnych i dyskretnych powiazan utkanych gesto w pajecza siec.

  69. @Feliks Stychowski (2007-12-04 o godz. 20:03)

    Panie Stychowski

    W kontekscie Panskich dotychczasowych postow, uwazam ten za ABSOLUTNIE POZBAWIONY SMAKU!

    Generalnie Panskie posty sprawiaja wrazenie, jakoby ich jedyna intecja bylo jatrzenie.
    Co prawda zdarzaja sie wyjatki, gdzie podejmuje Pan proby rzeczowej argumentacji, by po chwili wrocic z kijem w reku, ktorym ze szczegolnym upodobaniem probuje Pan „grzebac w mrowisku.”
    Skladam to na karb swoistego niezrownowazenia intelektualnego i nie zajmuje mnie to dalej.
    Uwazam jednak, ze przywolywanie smierci tych ludzi w celu zrealizowania swoich partykularnych interesow – czyli w Pana przypadku, jedynie po to aby jatrzyc i wyrazic swoja nienawisc do kogokolwiek – jest policzkiem wymierzonym kazdemu, kto smierc innego czlowieka zawsze pojmuje jako wydazenie tragiczne!

    O rodzinach niezyjacych gornikow nawet juz tu nie wspomne!

    Szczegolnej tragedii dodaje tej sprawie fakt, ze w swietle pozniejszego rozwoju, smierc tych ludzi okazala sie byc ofiara niepotrzebna.

    Jesli Panski horyzont myslowy konczy sie u Pankich stop i jezeli nie jest Pan w stanie ocenic faktu, ze jezeli w czasie trwania jednej dyktatury – a mianowicie tej proletariatu, inna – a mianowicie wojskowa, przejmuje wladze i nie konczy sie to tragedia narodowa z setkami, czy nawet tysiacami ofiar, a Pan nadal nie widzi w tym dojzalosci obydwu (!) stojacach na przeciwko siebie stron – co moim zdanie dowodzi dojrzalosci calego narodu, to jest mi bardzo przykro, ze natura wyposazyla Pana w jedynie taka wyobraznie ktorej obrazem jest Panski post.

    Zegnam

  70. „Gorąco ten apel popieram. ”
    Redaktor Daniel P. ma moralne prawo popierać ten apel. Zawsze bowiem bronił dziennikarzy przed czystkami. Gdy Robert Kwiatkowski wyrzucał na bruk dziennikarzy z telewizji, redaktor Daniel P. też protestował. Gdy niebawem PO zacznie czystki wśród dziennikarzy, Daniel P. znów zaprotestuje. To świadczy o tym, że redaktor jest bezstronny i nigdy niczego nie miał wspólnego z dulszczyzną.

  71. @Jacobsky (2007-12-04 o godz. 20:56)

    …c’mon Jakobsky – bez obrazy.

    Cenie Twoje posty, bo cenie posty kazdego, ktory przedstawia, a nie narzuca mi swoj punkt widzenia, ktory argumentuje i ktory w ten sposob pokazuje mi swiat, ktorego ja nie widze z mojej „studni”.

    …i tez @z Berlina (2007-12-04 o godz. 21:10) – nikomu sie nic nie dostalo.

    Co chcialem powiedziec, to jedynie prosba, aby pozostac na pewnym poziomie argumentacjii i nie dac sie sprowadzic do Feliksowania, Chrisowania etc. …

    Co do ożydli 🙂 …

    …to oszewki, klapy, kolnierzyk.

    Wiaze sie z tym pewna historia.

    Otoz lekcje Polskiego w liceum nie nalezaly do moich ulubionych „dycyplin sportowych”. Tym samym nie bylem tez „teacher’s darling”.

    Jest tez – czy lepiej, bylo kilka lektur obowiazkowych, ktore z kolei posrod nas uczniow nie byly „everybody’s darling”. Do takich nalezaly m. in. „Chlopi” Reymonta.
    A mi „odbilo”. Przeczytalem „Chlpow” z szalonym zainteresowaniem i jednym tchem.
    Przychodzi do lekcji no i nasza Pani Profesor odpytuje z tresci, aby sprawdzic czy wszyscy przeczytali lekture. A ze lektora nie lubiana, czyni to z uporem maniaka.
    W koncu w moim kierunku, jako najbardziej podejzanemu o nieprzeczytanie, pada pytanie – „ktory fragment mi sie najbardzej podobal?”.

    Na co ja- „…jak Jantoś chycił Mateusza(?) za ożydle i ciepnął go do stawu…”
    Zalegla cisza i skonczylo sie odpytywanie.

    A ja tak gadalem gwara z „Chlopow” jeszcze przez pol roku, tak ze w koncu zamiast „uwazaj” czy „uwaga” mowilismy w szkole -„…jeno narzuc boćka kapota, coby cie w oko nie kujnął …”

    No i tak zostaly mi te ożydle w glowie do dzisiaj.

    To tyle historyjek z zamerzchlych czasow – czyli Polski piastowskiej. 😉

    Pozdrawiam i na shledanou

    Sailor

  72. „…wszyscy przeczytali lekture. A ze lektora nie lubiana…” 😯

    Ty sie Sailor w koncu zdecyduj jak chcesz pisac ;-).

    …ze na Polskim nie byls orlem, to wszyscy juz wiemy…

    🙂 🙂 🙂

    Ciao

  73. Sailor 2007-12-05 o godz. 11:06

    wiem, wiem – tok se tylko pisom (gdybysmy czytali po wegiersku, napisal bym – piszom – a to wyglada zdecydowanie lepiej i sie nie kojarzy..).

    Mnie w Chlopach najbardziej utkwialo odrzezanie kulosa Jak sie potem okazalo nic dziwnego, bo w koncu zamiast mojej pasji – archeologii studiowalem medycyne.

    Pozdrawiam serdecznie
    z Berlina

  74. Ekstraliga IV RP:
    Karnowscy, Targalski, Czabański, Lisicki, Sobala, Skowroński, Gottesman, Janecki, Kania, Król, Hayke,Janke, Lichocka, Semka, Warzecha, Magierowski, Gabryel, Ziemkiewicz, Strzyczkowski, Gargas, Macieja, Kotecka, Urbanski, Grzelak, Jakucki, Sakiewicz……….

  75. Dzien dobry, czytam wlasnie Pana ksiazke „Choroba dyplomatyczna”.Zaczynalam ja czytac z mieszanymi uczuciami,bo to nasza lektura obowiazkowa na egzamin z prawa dyplomatycznego, ale teraz podoba mi sie bardzo i z milo checia siegne po inne panskie publikacje:)Pozdrawiam!Studentka stosunkow miedzynarodowych

css.php