Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

13.12.2007
czwartek

Dyplomatyka i łowy

13 grudnia 2007, czwartek,

0piter450.jpg

Fot. Jacek Wajszczak / REPORTER

Likwidujemy granice zewnętrzne, za to w kraju budujemy chiński mur – taki wniosek można wyciągnąć z ostatnich wiadomości. Do Rosji mamy ciut bliżej. Gest Tuska (jakże odmienny od gestu Kozakiewicza, będącego symbolem polityki zagranicznej poprzedniego rządu), rozmowa Sikorski – Ławrow, interwencja kanclerz Merkel na Kremlu i wizyta ministra Sawickiego w Moskwie – przyniosły efekty: zaproszenie polskiego premiera przez prezydenta Putina oraz zapowiedź zniesienia embarga na polskie mięso. To ostatnie świadczy tylko o tym, że embargo miało charakter polityczny, a nie weterynaryjny, ale w tym wypadku mniej ważny od etiologii choroby jest fakt, że stosunki polsko-rosyjskie powracają do zdrowia. Czyli 1:0 dla Tuska.

(Swoją drogą wybór następcy Putina przez samego Putina i roszada premier – prezydent to istne curiosum, gorzki żart z demokracji. Polskie media kładły nacisk na posłuszeństwo Miedwiediewa wobec Putina, ale nie ma w Rosji siły, która mogłaby się temu skutecznie przeciwstawić. „Inne proszki są bez szans”. To, że przyszły prezydent Miedwiediew będzie miał brata w Putinie, nie powinien nas dziwić. Wszak sami mieliśmy braci na najwyższych urzędach, a teraz mamy prezydenta zjednoczonego z jedną partią. Miedwiediew i Putin nie są sobie wcale bliżsi niż K&K, nie ma się więc z kogo śmiać. )

W Berlinie Tusk nie odniósł takiego sukcesu, konkretnych ustępstw ze strony niemieckiej nie było, ale znaczące gesty – były. Jeden to telefon kanclerz Merkel do Putina, żeby Rosjanie znieśli embargo na mięso z Polski. Drugi to skłonność Berlina do rozmowy z Moskwą w sprawie politycznych (czytaj: polskich) aspektów gazociągu pod Bałtykiem, trzeci to oferta odnogi gazociągu do Polski, czwarty to możliwość dostaw z Niemiec. Do tego dochodzi wyraźne ocieplenie klimatu w stosunkach polsko – niemieckich. Różnice w pozostałych sprawach (Widoczny Znak przesiedleńców i roszczenia majątkowe) pozostają, ale kanclerz Merkel ma swój elektorat, swoje interesy, swoje poglądy, w końcu Niemcy to najsilniejszy kraj Unii, a kanclerz – najsilniejszy polityk w Europie. Tusk słusznie nie ustąpił, ale i nie wygrażał.

Wreszcie Paryż, spotkanie Tusk – Sarkozy, powiedziałbym, że w normie. Zwykle w takich okolicznościach odmienia się przez wszystkie przypadki sformułowanie „partner strategiczny”. Gdyby Polska miała tylu strategicznych partnerów, ilu to partnerstwo deklarowało, bylibyśmy już supermocarstwem. Ale być i rozmawiać w Paryżu trzeba.

W sumie ofensywa dyplomatyczna Tuska jest raczej udana, a dziś – Bruksela. Zobaczymy, co będzie dalej, problemy (gazociąg , tarcza, Irak) pozostają, ale niektóre zostały usunięte (embargo) lub załagodzone (Kreml). Zwolennicy PiS zaznaczają, że Donald Tusk zbiera żniwo twardej, stanowczej polityki braci Kaczyńskich. Być może do pewnego stopnia tak jest, na tym polega ciągłość w polityce zagranicznej, ale jeśli tak, to pamiętajmy, że Tusk musi też po braciach K&K dużo odrabiać: zastał Polskę izolowaną i ośmieszaną. Nie bez powodu 21 października Europa odetchnęła.

Podwójne uroczystości pełnego otwarcia granic, jedne z udziałem kanclerz Merkel, premiera Tuska i innych, a drugie, konkurencyjne, polsko-litewskie z udziałem prezydentów obu państw uważam za niefortunne. Jeśli jest tak, jak mówi min. Schetyna, że organizatorami uroczystości w trójkącie Polska – Niemcy – Czechy są Portugalczycy i to oni ustalali formułę spotkania, to chyba K&K znów przesadzili. Ale z ostatecznym wyrokiem w tej sprawie poczekajmy. Cała prawdę na pewno poznamy – nie ma takich tajemnic, których czas by nie zdradził, jak pisał Racine.

Wreszcie, na granicy polityki zagranicznej i wewnętrznej, Tusk zdołał przekonać prezydenta, żeby nie jechał do Brukseli. Okazało się, że prezydent nie wybierał się do Brukseli, a to, co napisał czy powiedział jego urzędnik (że prezydent pojedzie do Lizbony i Brukseli, albo nigdzie) było pomyłką. W sumie 2:0 dla Tuska, aczkolwiek wolałbym, żeby ten mecz się skończył. Jak długo będzie trwała taka szarpanina? Aż pałac zrozumie, że mu to nie służy.

Także na granicy polityki zagranicznej i wewnętrznej jest fakt kuriozalny, że marszałek Senatu Borusewicz bawiąc w Argentynie nie chciał się spotkać z nowym polskim ambasadorem, prof. Rynem, który cieszy się zaufaniem p. Kobylańskiego. Rozumiem motywy marszałka Senatu – nie chce mieć z Kobylańskim do czynienia. Winę za ten przykry incydent ponoszą K&K oraz pani Fotyga, którzy mianowali prof. Ryna ambasadorem wbrew opinii sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych oraz głośnym protestom mediów. Czy jednak marszałek Senatu powinien bojkotować ambasadora własnego kraju – mam wątpliwości. Wszak marszałek po krótkim pobycie odleci, a ambasador i polskie interesy pozostaną. No, chyba że rząd Tuska, podobnie jak rząd Kaczyńskiego, odwoła za jednym zamachem tuzin ambasadorów. Raczej wątpię, na to Tusk jest zbyt ostrożny.

Podczas kiedy w Europie rozgrywa się wielka dyplomacja, u nas w kraju napięcie nie opada. Ujazdowski i Zalewski odchodzą z PiS – ich postulaty są nie do pogodzenia z filozofią rządzenia prezes Kaczyńskiego. Stało się tak, jak doświadczeni obserwatorzy przewidywali – Dorn pozostał w partii, a pozostali dwaj – odeszli. Dla PiS to kolejna strata, zapewne nie ostatnia. Istna kwadratura koła: Kaczyński osłabia swoją własną partię, a bez niego ta partia nie istnieje.

Zaostrza się spór o CBA i Mariusza Kamińskiego. Sytuacja staje się kuriozalna, wręcz operetkowa: minister Kamiński, najbardziej zaufany polityk b. premiera, pisze list do nowego premiera i ujawnia treść tego listu na konferencji prasowej, zapowiada, że odda innego ministra (Piterę) do sądu, a premier i prezydent lecą z dwóch różnych miejsc do Lizbony. Nikt mnie nie przekona, że jesteśmy normalnym krajem, czyli że białe jest białe, a czarne jest czarne. Do ministra Kamińskiego nie mam za grosz zaufania, zaś od pani min. Pitery oczekiwałbym jasnego projektu rozwiązania kwestii CBA i jej prezesa, zamiast brylowania w mediach.

Bardziej podoba mi się styl działania min. Ćwiąkalskiego – spokojnie, metodycznie czyni swoja powinność. Ile w jego gospodarstwie jest zaniedbań – świadczy choćby tragedia Barbary Blidy. Najnowsze rewelacje wskazują na to, że nie było żadnego dowodu na Jej związki z mafią węglową. Jedyny „dowód”, jaki był, okazał się wyimaginowany. Nie wiem, jak panowie Ziobro i S-ka oraz pani poseł Kempa się tego wykaraskają.

Notabene podczas wczorajszej porannej dyskusji w Radiu TOK FM, komentatorzy pod wodzą Pawła Wrońskiego, zgodnie gratulowali (!) „Rzeczpospolitej”, że opublikowała (i to na poczytnym miejscu) fakt niewygodny dla poprzedniego rządu (łapówki od Blidy nie było). To, co wydaje się oczywiste, że gazeta dotarła do ważnej informacji, więc ją ogłasza, w oczach szanownych kolegów stanowi wyczyn, który zasługuje na uznanie. Jak bardzo przechyliła się „Rz” w stronę PiS, że krok w stronę pionu wywołuje gratulacje.

W sumie rozumiem premiera, że wybrał męczące tournee Watykan – Berlin – Lizbona – Bruksela, bo na polskiej scenie jest bardziej męcząco.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 131

Dodaj komentarz »
  1. Co Pan Panie Passent spać nie możesz, a my też – oczekując po nocy Pańskiego artykułu na blogu!
    Gratulacje za „Kiedy ranne wstają zorze”. W moim rankingu ten felieton jest tak dobry jak „Herodot by się uśmiał” i wcale nie zachwiał mojej wiary. Przewrotnie dodam, że nawet ją UBOGACIŁ, a na serio – wzmocnił. Chociaż jam grzesznik marny.
    No bo skoro są takie świetne felietony w Polityce – to i w Niebie musi być Dobry i Sprawiedliwy Bóg, zakładam że i z poczuciem humoru.
    Wierzę, że On też Pana czyta.
    Serdecznie pozdrawiam, najlepsze życzenia świąteczne – żyj nam Pan w zdrowiu i świetnej formie 200 lat! Jest nam Pan Panie Danielu bardzo potrzebny.
    Niskie ukłony, po krakowsku.
    spokojny

  2. Przedtem to byl Panteon, teraz widac golym okiem co, ale potem , co bedzie potem ? Strach Pomyslec.

  3. Fajnie! Wszystko to wiem (vide up:) mam dostep.
    Panie Danielu! – co pan robil, gdzie byl – rano 13-nastego XII roku pamietnego? – Jakies wspomnienia, moze refleksje?

    Ja, akurat bylem w domu (Trzcianka – pilskie wowczas -dokladnie), a pod domem stalo zaladowane truskawka mrozona z Radomia (24 tony) Volvo fm16 – z naczepa chlodnia – do Szwecji.
    Obudzil nas syn, i gada ze jakas wojna… teleranka ni-ma i jeno jaruzel w tv:
    http://www.tvn24.pl/0,1532053.1,0,1,wiadomosc.html
    i sniegi napadalo jak cholera. Mowie mu (zaspany) wyjdz i zobacz, moze sniego obalil antene? Po chwili chlopak przyszedl i mowi ze antena stala jak stoi. Co jest do cholery?!
    Wlaczylem radio… tu tyz Jaruzelski gada o stanie wojennym i o jakiejs gapie, wronie i… co mnie zdenerwowalo – o tym ze granice wsie zawarte! O cie… Hyclem pod prysnic – po ubralem sie i z synem jadziem na Mylicje – zapytac co sie porobilo przez noc. Na Mylycji – powiedzial mi jakis sierzancina dyzurny ze on tyz nic nie wie bo kabel mu urzneli. Pytam go, co mam zrobic z tymi truskawkami? A rob pan co chcesz, nie moja w tym glowa.
    Byla to niedziela – jak pamietam. Zabukowany w Swinoujsciu na prom, bylem na 21.30. Po zjedzeniu obiadu wale do Swinoujscia. Po drodze – od Walcza do Szczecina – trwa wedrowka zmilitaryzowanych ludow, proszacych o papierosy, kawalek chleba i co moglbym. Stawalem co chwile, gdyz czolgi, samochody i inny powywracany sprzet tarasowal przejazd.

    Jakos, dobrnalem do promu. Prom przyplynal ze Szwecji z masa reporterow laknacych – na biezaco – relacjonowac co dzieje sie w Polsce – nic z tego. Wszystkich, abaratno pogonil WOP na prom, tez sie zalapalem i ze mna trzech austriakow odwalajacych stala linie Stockholm – Wieden linie.
    Juz na promie szwedzkie pismaki mnie inkryminowali co tam w Polsce sie dzieje? Nic, sniegu napadalo ponad limit gadalem i poszlem do kabiny spac. Przeciez wracam za kilka dni… Wiadomo.
    Zaczelo sie dopiero w Ystad, po odprawie celnej, gdy przejechalem szlaban. KIlka tv, radia jakies, oblepili mi kabine jak pszczoly ramke wosku. Jakos pootrzasalem to ciekawe bratctwo w rure i do Lund, tam mialem dowiesc te truskawki i reporterke miejscowej gazety ktora nie wpuscili na teren Polski WOP-isci
    Jej wlasnie powiedzialem ze w Polsce „czeski film” tez nic nie wiem, ze o stanie wojennym powiedzial mi syn z corka, ktorzy zamiast „Teleranka” dowiedzieli sie od Jaruzelskiego ze w Polsce jest jakas wojna.

    Rozladowalem te truskawki i w Malmo zaladowalem tz. „Dary” (cukier, maka, kawa i inne spozywcze badziewie) dla „Hartwiga” w Szczecinie. Jeszcze tego samego dnia (14 XII) nocnym promem (a juz rano 15-nastego) do Swinoujscia. Troche sie zmienilo, co wiocha, miasteczko „Rogatki” wojsko sprawdza, kontroluje – mnie, jakby nie, ale trzeba bylo sie zatrzymac.
    W Szczecinie, po zjezdze z mostu i skreceniu w prawo (nie pamietam nazwy ulicy, przy Walach Chrobrego) co krzyzowka masa milicji. W koncu zabralem jednego milicjanta do kabiny i dotarlem do „Hartwiga”. Po rozladunku do Slubic. Tam zostawilem auto w firmie i ze swistkiem wystawionym przez dyspozytora swoim klamotem (stal na parkingu w firmie) pojechalem do domu. Swietowalem stan wojenny (pamietajmy ze tef. nie dzialaly) do 10-tego stycznia – w koncu, pojechalem do Slubic – gdzie, dowiedzialem sie ze jestem dezerterem. Firma moja zmienila nazwe z: PMPS „PEKAES” na: „PEKAES” Auto Transport SA i zostala „ZMILTARYZOWANA” Tfu! – co za slowo? A ja, jako dezerter bede pelnil sluzbe wartownicza tz, lazil wokol firmy (Blonie, tam byla dyrechsja) i pilnowal czy wrog ustroju – czasami nie robi podkopow pod plotem.
    Na kolanie, napisalem prosbe o zwolnienie mnie z firmy. Dymisji NIE przyjeto – za to, dostalem kurs do Francji po ladunek do Kuwejtu. Gdy wrocilem po poltora miesiacu do firmy – glupka od sluzb wartowniczych juz nie bylo i takliem sposobem moja dezercja poszla w zapomnienie.

    Pozdrawiam Gospodarza i wszystkich Blogierow.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Kiedyś z powodów osobistych zacząłem czytać Gazetę. (Albo raczej otwierać stronę internetową Gazety.) Teraz, z nudów, i dlatego że ojcu podował się artykuł Passenta o przepraszaniu, zaczynam czytać Politykę. Przed chwilą się uśmiechnąłem, po przeczytaniu zdania zawierającego uwagę że „postulaty są nie do pogodzenia z filozofią rządzenia prezes Kaczyńskiego”. Zawsze czułem pewną radość w oczekiwaniu na to jak mówca odmieni rzeczownik „prezes”. Tym razem mogę powiedzieć że „się uśmiechnąłem” (do Daniela albo do zecera). Ale to nie jest powód tego wpisu. Powodem jest deklaracja Daniela – „Nikt mnie nie przekona, że jesteśmy normalnym krajem, czyli że białe jest białe, a czarne jest czarne.” Danielu, kraj w którym czarne jest czarne, a białe jest białe nie jest normalnym krajem. Mam na to dowody.

    P.S.
    Trójkąty „Czechy, Niemcy, Polska” i „Litwa, Polska, Kaczyński” to jakby powiedziała moja teściowa z drugiego konkubinatu – pierwsza klasa.

    August

  6. Jest jeszcze zbyt wcześnie by masturbować się wnukiem dziadka z Wehrmachtu.

  7. Miediediew&Putin „nie przebiją” układu Kaczyński&Kaczyński. Ten ostatni może mieć pierwsze miejsce po wsze czasy i wsze demokratyczne przestrzenie. Mamy pierwsze miejsce. Im dalej od wygranej PiS w 2005 roku i przegranej w 2007 r. tym lepiej będziemy to rozumieć nie wiedząc czy śmiać się, czy płakać. Że też to się nam musiało zdarzyć…

    A PiS marzy o wygranej w kolejnych wyborach i reelekcji L.Kaczyńskiego. Niemożliwe do spełnienia.

  8. Nawiązując do skrupulatnego przeglądu wydarzeń dononanego przez Pana Passenta, warto jednakże przypomnieć, że dzisiaj mija któraś rocznica stanu wojennego. Jest okazja do przesłania pozdrowień i przekazania najlepszych życzeń dla Generała Jaruzelskiego. Stan wojenny była to jedna z niewielu udanych i porządnie zorganizowanych operacji przeprowadzonych na tak wielką skalę i tak ogromnymi siłami w Polsce od wieków. Jest oczywiste, że ratując kogoś inni musieli nieco pocierpieć. Chyba nic wielkiego się im nie stało, gdyż jak widać z reportażu z niedawnego wydania GW, ci bohaterowie mieli sie tam zupełnie dobrze, wręcz wczasowo, nie mówiąc już o profitach czarpanych garściami w wolnej już ojczyźnie. Pełną parą pracuje także mennica produkując masowo medale i odznaczenia wręczane bohaterom, niedorajdom przez innych bohaterów nieszczęśliwie nam panujących.

  9. Do Jasnego Gwinta:
    13 grudnia roku pamiętnego byłem (mimo ukończonej 30 i wyższego wykształcenia) przeświadczony, że Jaruzelski popełnił zbrodnię na narodzie i powinno się go zabić. Teraz jestem pewien, że bez stanu wojennego październik 56 w Budapeszcie to było małe piwo w zestawieniu z tym, co mogło być w Polsce zimą 81/82, a ostatnie dwa lata z Kaczyńskimi tylko pogłebiają moją pewność. Pozdrawiam Cię przyjaznym „arriba parias de la tierra”.

  10. gadula

    dot. Pani Minister Pitery wzmianka w Pana wpisie jest celna, ona naprawde lubi gadac i sie pokazywac, czyzby w PO jakis Brutus sie wykluwal? Czym nakarmi Pani Minister media po rezygnacji Ministra Kaminskiego?

    eee tam

    Chyba nieumyslnie nie wspomnial Pan nic o rocznicy 13 grudnia. Ja tez bylem wtedy maly, i pamietam tylko kartki i kolejki, i ze tata po pracy cos zabronionego czytal, te ksiazki mam do dzisiaj, niestety sa w oplakanym stanie, moze je odkurze. Godziny policyjnej tez nie pamietam, bo po dobranocce musialem isc spac, czyli szkoda gadac.

    post jasny gwint
    naprawde nic takiego sie niestalo? Pytam szczerze

    p.s. tata mi wowil, ze wtedy mozna bylo tyle miesa na te kartki na dziecko kupic, ze dziecko nigdy by tego nie zjadlo

  11. Olek51,
    miałeś pełne prawo myśleć wtedy, że Jaruzelski to przestępca, bo nie widziałeś tego, co ja na codzień widziałem w telewizji niemieckiej ZDF.
    Każdego 13 grudnia, gdy zaczyna sie bezprzykładny atak na Gen. Jaruzelskiego, proszę IPN, dziennikarzy i polityków, aby odszukali w archiwum ZDF zdjęcia z satelitów, na których bardzo wyraźnie pokazywano zgrupowania i ruchy wojsk radzieckich wzdłuż granicy Polski (także po stronie NRD). Niech przytoczą także ówczesne komentarze, które do tych zdjęć były podłączone i przestaną w każdą rocznicę Grudnia twierdzić, że nie ma żadnych dowodów na chęć wkroczenia ZSRR do Polski. A tamte zdjęcia to pies?
    Polecam także rozmowę z ówczesnym żołnierzem radzieckim, który stacjonował we Lwowie, i opowiada o tych dniach. (GW 13.12.2007).

    Ciekawe, dlaczego co roku jest to samo? Jak długo jeszcze?

    Pozdrawiam

  12. MOze to i dziwne, ze marszalek nie chce spotkac sie z ambasadorem swojego krajuy, ale jeszcze dziwniejsze jest , kiedy tego ambasadora de facto mianuje obcy obywatel, a na dodatek zbrodniarz wojenny, jak wszystko na to wskazuje.
    Wiec ja osoboiscie jestem Panu Marszalkowi Borusewiczowi gleboko wdzieczna za ten gest. Sa sytuacke, kiedy tylko takie wlasnie gesty sa objawem elementarnej ludzkiej przyzwoitosci, a wszystkie inne wzgledy musza przed tym ustapic.
    Zaraz napisze list do Marszalka i podziekuje mu osobiscie.
    I Panu tez radze, Panie Danielu.

  13. Do jasnego gwinta i Olka51: Wyrazy współczucia… Czasami gdy Pan Bóg chce kogoś pokarać, to mu rozum odbiera. Wiekszych bredni niż wasze dawno nie czytałem. Komuna poczyniła duże spustoszenie w niektórych umysłach, oj duże…

  14. Drogi Gospodarzu!
    Co do wizyty Tuska w Niemczech, polecam komentarze w internetowej wersji FAZ, która przeprowadzała z nim wywiad. Palce mnie świerzbiały, aby poodpowiadać co niektórym polakożercom… Mieszkam w tym pięknym kraju już 18 lat, ale nie podzielam oficjalnej opinii, że Niemcy przeszli do porządku dziennego nad swoją przeszłością. Co niektórych „wrażliwców”dręczą do dziś upiory „polskich bandytów”. Widać to wyraźnie w każdej internetowej dyskusji o sprawach polskich. Anonimowość sprzyja wyrażaniu prawdziwych uczuć, które nie mieszczą się w ramach poprawności politycznej. Dla mnie nie ulega wątpliwości, że większość Niemców czuje ogromną wyższość w stosunku do Polaków. Doskonale im robiło „na duszę” wysyłanie paczek do biedującej Polski, ale absolutnie nie kibicują polskiemu wzrostowi gospodarczemu. Nie mają zamiaru, w żadnej dziedzinie, rozmawiać z Polakami jak równy z równym.
    Ciekawa jestem Pana zdania na ten temat. Może poświęci Pan jakiś odcinek blogu tym sprawom? Serdecznie pozdrawiam grono komentatorów tego blogu. Czytam z lubościa!

  15. Jasny Gwincie i Olku 51 !

    Chapeau bas ! Polecam przeczytać w dzisiejsze GW (bez komentarza redakcyjnego, bez uwag środowiska „wybiórczej” – co jest niesłychanie znamienne bo gdzież w takim razie milewiczowe „lewicy mniej wolno” !!!) materiał pt. „1981: CEL – KRAKÓW”, s. 24.
    Nie, nie chodzi o to byśmy się przekonywali. Mamy różne doświadczenia wynikające z naszych wcześniejszych wyborów, często przypadkowych, często pół-świadomych, często świadomych (któż to wie do końca….). Chodzi o to byśmy rozmawiali ze sobą jak ludzie, bez nienawiści, bez kalumnii i z szacunkiem dla „godności” (sic !!!) drugiego czlowieka.
    I jeszcze jedno – gdy patrzę w „oczy” – na zdjęciach (u Passenta czy Paradowskiej) – Pitery, Kamińskiego, a mając przy okazji w pamięci „oczy” Pałubickiego bądź Macierewicza, przechodzi mnie dreszcz grozy. A jednocześnie paroksyzm śmiechu. Ludzi nawiedzonych trzeba „od tych zabawek” trzymać jak najdalej. Klasa polityczna która tego nie widzi nie jest KLASĄ. I nie może po prostu rządzić cywilizowanym państwem prawa……
    W ten dzień – tak znamienny dla współczesnej Polski – mam tylko taką nadzieję, że może autentyczną rację mają: mój 15-letni Mikołaj i jego rówieśnicy, dla których Grunwald, Beresteczko, obrona Woli, „cud” nad Wisła, powstanie w-skie, „stan wojenny” – to prehistoria, która nie wpływa na ich codzienny, materialno-doczesny i mentalno-świadomościowy byt. Mowi on, że niech sie tym zajmuje ten kogo to „rajcuje” – on zajmuje się matematyką, informatyką, komputerem, tamte sprawy są dla niego nieistotne……
    I może to pokolenie dopiero naszemu społeczeństwu przywróci normalność. O ile nie wyjedzie, zostawiając nad Wisłą i Odrą „nieudaczników” (jak oni uważają) zajmujących się nieistotnymi z punktu widzenia CZŁOWIEKA problemami.
    Pozdro – i prośba o refleksję (przynajmniej na to się zdobądźcie delatorzy) nad osobą i rola w najnowszej historii Polski gen W.Jaruzelskiego). Ta prośba oczywiście nie jest kierowana do jasnego gwinta i olka 51.
    WODNIK 53

  16. Z okazji rocznicy stanu wojennego Żydzi i komuniści wystąp

    Był to znany rozkaz selekcyjny niemieckich faszystów przed ostateczną, fizyczną likwidacją problemu.
    Nawiązuję do tego hasła i jego klimatu, ponieważ zainspirował mnie do takiej reakcji tekst przytoczony przez jednego z dyskutantów.
    Wydaje sie, że próba nawet delikatnego dotykania tamtych klimatów jest wysoce niebezpieczna i ryzykowna.
    Stawianie Żydów i komunistów w jednym szeregu i czynienie ich odpowiedzialnymi za wszystkie paskudztwa tego świata jest, tak myślę, bardzo niesprawiedliwym i nieuczciwym.
    Bowiem, jak praktyka dowodzi, wielu Żydów jak i ludzi lewicy znajduje się po prominentnej stronie Zachodu.
    Z powyższego wynika, że nie da się utożsamiać wszystkich Żydów z lewicowym światopoglądem, ponieważ bardzo wielu z nich jest głęboko osadzonych w religii, granicząc wręcz z ortodoksyjnością.
    Wydaje się,że nośnikiem pewnych zachowań niezbyt sympatyzujących z polskimi Żydami są środowiska polskiej emigracji.
    Cechuje te środowiska niezwykle wysoka religijność połączona z niechęcia wobec Żydów.
    Zapominają oni jak gdyby, że w miejscach ich nowego osiedlenia funkcjonują również Żydzi, zupełnie innej proweniencji, niezwykle dobrze służąc tamtym krajom.
    O tym problemie jednak nasi Rodacy wolą się nie wypowiadać.
    A przecież wielu znakomitych Żydów znajduje się na eksponowanych stanowiskach światowej polityki i gospodarki.
    Wobec tego jak to się dzieje, że tam służą oni dobrej sprawie, vide Imperium Dobra, a u nas są poczytywani przez emigrację jako ludzie zła, czyniący domniemane szkody państwu polskiemu.
    Dzielenie Żydów na złych, pozostałych w Polsce i dobrych, którzy znaleźli się na Zachodzie jest mało poważne i pozbawione jakiejkolwiek logiki.
    Tego typu argumentacja miała zastosowanie wyłącznie w celach taktycznego i strategicznego wykorzystywania Żydów, czym również był zainteresowany wielki kapitał żydowski, dla obalenia socjalizmu w Polsce.
    Inspirowanie tego typu stosunków narodowej niechęci zauważalne było również pod niemiecką okupacją w Polsce,czego nie można powiedzieć o okupacji rosyjskiej, mimo forsowania takich poglądów, w trybie niekiedy, powiedzmy sobie otwarcie,wulgarnym. Antysemityzm nie jest polskim wynalazkiem i polską specjalnością.
    Trzeba to jasno i wyraźnie powiedzieć wszystkim , którzy próbują Polskę ustawić w sytuacji chłopca do bicia.
    Wydaje się, że obecny nawrót rzekomego antysemityzmu jest instrumentem antypolonizmu ukierunkowanego na stworzenie przesłanek przewłaszczania polskiego mienia.
    Ruchome mienie pożydowskie wskutek wymordowania ich właścicieli zostało zawłaszczone przez hitlerowców.
    Pozostawiony majątek nieruchomy został przejęty przez Polskę, ponieważ te tragiczne mordy hitlerowskie miały miejsce w granicach Polski, nie oznacza to jednak , że Polska miała cokolwiek wspólnego z żydowskim holocaustem, o co próbuje się obwiniać niekiedy Polaków, w niektórych europejskich i światowych kręgach opiniotworczych.
    Można założyć teoretycznie, że Polska nie przejęła po wojnie majątku pożydowskiewgo, wówczas przez 45 lat funkcjonowania PRL-u ten majątek uległby całkowitej i ostatecznej dewastacji, i nie byłoby przedmiotu sporu.
    Majątek ten był jednak eksploatowany, konserwowany i w wielu przypadkach restaurowany.
    W sytuacji niektórych obiektów użyteczności publicznej jego wartość wielokrotnie przekracza wyjściową.
    Poczynając od Jedwabnego niektóre siły polityczne starały się stworzyć w Polsce atmosferę winy wobec Żydów i koniecznego kajania się na kolanach wobec nich.
    Chodziło o stworzenie sprzyjającego klimatu przez amerykańskich Żydów dla politycznych decyzji mających ułatwić przewłaszczanie polskiego majątku mającego związek z drugą Wojną Światową.
    A przecież Polska nie była krajem ,który wywołał tę wojnę i nie może ponosić konsekwencji za jej skutki.
    Polska nie miała żadnego wpływu na decyzje polityczne określające przebieg tej wojny, poza usilnym i aktywnym uczestnictwem militarnym zmierzającym do jej szybkiego zakończenia.
    Ekonomiczne roszczenia wobec osłabionej politycznie, gospodarczo rozbitej i finansowo zadłużonej Polski, zgłaszane przez emigrację polsko-żydowską mają dość specyficzny posmak cofania polskiej historii i jej praw nabytych w rezultacie zasiedzenia jako metodę na przewłaszczenie polskiego majątku narodowego.
    Humorystycznie rzecz ujmując dawniej antysemitą określano tego, który nie kochał Żydów, dzisiaj antysemitą jest ten, którego nie kochają Żydzi.
    Podobne w swym politycznym charakterze jest działanie Eriki Steinbach i jej totumfackich.
    Za praźródło roszczeniowych nieszczęść należy uznać poczynania antykomunistycznych ośrodków krajowych i zagranicznych kwestionujących porozumienia jałtańskie.
    Manipulując w ten sposób historią, ze względów politycznych, możemy ją dowolnie cofać do czasów najbardziej dla nas korzystnych, na przykład do czasów Polski przedrozbiorowej.
    Dlaczego możni i sprawiedliwi tego świata, nie podejmą takiej decyzji, jeżeli przypisują sobie tego rodzaju moce sprawcze.
    Otóż, te moce sprawcze, dotyczą wyłącznie ich własnych interesów, a nie polskiej racji stanu.
    Wskazuje to wszystko na niesprawiedliwość, ahistoryczność i absurdalność rozstrzygnięć globalistycznej polityki, której bazę i nadbudowę stanowi wyłącznie zysk.
    W rezultacie tego rodzaju manipulacyjnej polityki doprowadza się do stanu rzeczy, w którym ofiara kapitalistycznych wojen i przekształceń pozostaje nadal ofiarą zmodyfikowanej agresji międzynarodowego kapitału.
    Zawłaszczanie cudzego kapitału zawsze było istotą burżuazyjnych stosunków.
    Klasyczną jego formę zawsze stanowiły wojny, rozboje i kradzieże według marksowskiego ujęcia.
    Na dzień dzisiejszy nic się nie zmieniło w istocie przewłaszczania i przywłaszczania cudzego majątku.
    Stosowane instrumentarium uległo jedynie znacznej rozbudowie i niespotykanemu uszlachetnieniu.
    Dzisiaj wojna nie jest już nieodzownym elementem podporządkowania.
    Wystarczy zadłużyć Polskę na wielokrotność jej budżetu narodowego by zwasalizować ją w perspektywie kilku pokoleń.
    Powstaje pytanie czy istnieje różnica w sytuacji utraty suwerenności na rzecz takiego czy innego podmiotu politycznego.
    Z mego punktu widzenia raczej nie, ponieważ istota tego procesu tak czy inaczej sprowadza się do wyprowadzenia wartości dodanej na zewnątrz.
    Doskonały przykład stanowi historia polski z okresu jej rozbiorów.
    Żadne ówczesne mocarstwo rozbiorowe nie stworzyło Polsce sprzyjających warunków rozwojowych.
    Wszystkie one, z doskonałą precyzją pasożyta, wysysały fizyczne i intelektualne zasoby Polski dążąc do zintegrowania jej z macierzystymi mocarstwami i wymazanie jej z mapy Europy.
    Istniały formalno-taktyczne różnice w traktowaniu Polski przez jej rozbiorców, przy czym nie miały one żadnego wpływu na cele strategiczne rozbiorców.
    We wszystkich relacjach bilateralnych lub multilateralnych zdąża się do partnerskich stosunków, co nie zawsze gwarantuje ich równość,z różnych zresztą przyczyn, niekiedy świadomie zakładanych i akceptowanych.
    Doskonały przykład stanowi wejście do UE, którego dokonano na jej warunkach wg.balcerowiczowskiego modelu „za symboliczną złotowkę” zamieniając suwerena w biorcę pracy najemnej.
    W rezultacie z Polski wyprowadzono kapitał finansowy,kapitał produkcyjny i aktualnie wyprowadza się siłę żywą.
    Przecież tutaj nie trzeba stawiać nawet retorycznego pytania komu ma to służyć.
    Jest to poza oczywistością ,że ta polityka i jej owoce Polsce służyć nie będą.
    Polskę uczyniono rezerwuarem sił wytwórczych starych państw Unii.
    I żadne ze starych państw nie poświęci standadu życia swoich obywateli dla Polaków.
    Cel polityczny Unii jest dokładnie odwrotny i nie ma w nim cienia charyzmatycznej dobroci, poświęcenia i solidarności.
    Pytanie polega tylko na tym , czy my potrafimy w tej Unii znaleźć szansę dla siebie?
    Jako,iż z natury jestem sceptykiem, więc mam bardzo poważne wątpliwości co do tego.
    Propaganda będzie nas karmić sukcesami w rodzaju, że mamy przykładowo dynamikę wzrostu 300% w hodowli świń, kiedy efektywny wzrost nastąpił z 1 do 3 świń.
    Podobny aspekt ma wysoka dynamika wzrostu dochodu narodowego.
    Jeżeli na wyjściu ma się bardzo mało to dynamika wzrostu jest ogromna,
    co jest typowe dla biednych krajów, zaś wysokorozwinięte z natury rzeczy dynamikę mają zwykle niższą.
    Będzie to rodzić ironiczne pytanie, jeżeli jest tak dobrze to dlaczego jest tak źle?
    Najłatwiej jest winą obciążyć za wszystkie nieszczęścia Polski Żydów i komunistów.
    Jest to czarno-biały obraz mający niewiele wspólnego z rzeczywistością.
    W tym kontekście warto powiedzieć słów kilka o bieżącej polityce zagranicznej nowej ekipy Tuska.
    Polityka zagraniczna Tuska, ulubieńca Europy,już na wejściu,otrzymała od niej solidnego kopniaka.
    Świadczy to, że posunięcia Kaczyńskich w tym zakresie miały swoje uzasadnienie.
    Musimy oduczyć się kochania a to Wschodu a to Zachodu.
    Możemy to czynić lecz wyłącznie na własny, prywatny rachunek.
    Polityka zagraniczna musi reprezentować narodowy interes w międzynarodowym otoczeniu.
    Rezygnacja z tego aspektu prowadzi do swoistej zdrady polskiej racji stanu oraz do domniemań, iż jej założenia formułują żywioły obce nam narodowo.
    Przejawem tej polityki jest głoszone hasło:”Patriotyzm to idiotyzm”.
    Na co można odpowiedzieć tylko tyle, że przejawem idiotyzmu jest wyprzedaż materialnej bazy sił wytwórczych Polski oraz zniewolenia jej sił żywych poprzez konieczność masowej emigracji Polaków.
    Czegoś takiego nie zna historia.
    Jeżeli ma się to przejawiać jako nowoczesność myślenia,to ja zdecydowanie wolę być kostycznym.
    Nie godzę się na wasalizację Polski wobec krajów, które jednoznacznie traktują nas drenażowo.
    Polityka międzynarodowa nie może być polem eksperymentów różnego rodzaju nieodpowiedzialnych gaduł, pseudoprofesorów i innych nieudaczników solidarnej proweniencji.
    W kwestii Polski mają prawo wypowiadać sie wszyscy, także durnie, ale podejmować decyzje winni ludzie kompetentni.
    Jaskrawy przykład tendencyjności widzenia Polski z oddali stanowi polska emigracja w solidarnościowym wydaniu.
    Cechuje ją daleko posunięta schizofrenia z pogranicza miłości i nienawiści.Nienawiścią obdarzają oni wszystko to co symbolizuje Polska Ludową.
    Szczególną nienawiścia darzą oni stan wojenny i jego twórców, jak gdyby był on pochodną morderczych skłonności Generała, egzemplifikując pojedyńcze ofiary jako wyjątkowe zło zohydzające PRL.
    Natomiast wiadomo, że stan wojenny był konsekwencją odwrócenia niechybnej rzezi w rezultacie nawowyłania Wałęsy do „targania po szczękach” i głoszenia by:”…na drzewach zamiast liści wisieli komuniści”.
    Zatem było to zwykłe przeciwdziałanie potencjalnie możliwej i realnej wojnie domowej, jak w powojennym wykonaniu polskiej prawicy,ale w skali nie do przewidzenia.
    Dzialanie to, czy się komu podoba czy też nie, było politycznym,militarnym i moralnym obowiązkiem owczesnych wladz.I chwała im za to.
    Ciekawym jest, że polska emigracja nie zauważa systemowego i systematycznego łamania praw obywatelskich i ludzkich w swoich drugich ojczyznach.
    A ja wiem,że w ostatnim okresie policjanci w USA zabili taserami ponad 300 osób.
    Może zechce się nam przybliżyć ten potworny dramat ludzi umierających w drgawkach i krzykach dla wolności i demokracji.
    Pewnie to byli sami bandyci i komuniści jak Dziekański w Kanadzie?
    Może nieco ciepła swego współczującego serduszka zechcą antykomunistyczni emigranci przekazać ofiarom tego bandytyzmu.
    Do jego rozmiarów żaden stan wojenny w Polsce nie umywa się.
    Dobrze jest, przynajmniej niekiedy, zauważyć słomkę we własnym oku a nie tylko belkę w cudzym.
    Proszę współczuć pomordowanym i ofiarom amerykańskiej agresji w Iraku i Afganistanie.
    Niesłusznie i bezprawnie więzionym w Guantanamo.
    Tysiącom marines, którzy musieli zginąć w niesłusznej i niemoralnej sprawie.
    Byłoby również miło gdyby zechciano nam przybliżyć,w odróżnieniu od podlej milicji peerelowskiej, jak obecnie bawią się szlachetni polscy,demokratyczni policjanci, biorący przykład z niedościgłego wzoru amerykańskiej policji traktującej ludzi, często jak zwierzęta.
    O tendencyjnym i skrzywionym obrazie świata przedstawianym przez polską emigrację bardzo boleśnie dowiadują sie niekiedy naiwni i prości Polacy.
    Rozumiem, że to do nich kieruje swoje słowa dawna opozycja a obecna władza RP i jej baza.
    Wiem, że wielu musiało się znaleźć na emigracji, ponieważ zbyt różnimy się od siebie.
    Jedni uczynili to ze względów politycznych, inni z przyczyn ekonomicznych, a jeszcze inni z przypadku.Mówiąc wprost i po imieniu oni uciekli z Ojczyzny.Myśmy pozostali u boku siermiężnej matki w doli i niedoli.
    I tak nam dopomóż Bóg,wam również.

    PS.
    Pewna część emigracji kolaborowała z ówczesna władzą, w tym także z organami Milicji Obywatelskiej.
    Żyli oni, w tamtych trudnych czasach, niczym pączki w maśle korzystając z przysłowiowych szynek w stołówkach KW PZPR i KWMO .
    Stąd ich słowa nie budzą zaufania.
    Ludzie mający kontakty z policją nigdy go nie zrywają, a często są „odwracani”.
    Ja nigdy nie miałem kontaktów zarówno z milicją jak i policją,
    ponieważ aspiruję do określenia praworządnego obywatela stroniącego od pieniactwa,warcholstwa i bezhołowia.
    Czego życzę wszystkim, nawet byłym agentom bezpieki zwerbowanym bezinteresownie oraz z innych przesłanek.
    Wszyscy pracowaliście dla dobra i umacniania PRL-u.
    Nie zatrze tego żadna lustracja, antykomunizacja, deubekizacja i jakakolwiek idiotyzacja.
    Mimo wszystko jak widzicie, drodzy kochani rządząco-opozycyjni, historii cofnąć się nie da, chyba że USA postanowi inaczej.
    Intensywne modły proamerykańskie mogą sprawić, że „Djablu” zza krzaka wyskoczy…

  17. Krótko o wizycie Tuska w Berlinie: nie oczekiwałbym od Niemiec, niezależnie od tego czy są potegą gospodarczą czy nie, że się po raz drugi ugną. Raz już przecież to uczynili zastępując projekt Centrum Wypędzonych tzw. Widocznym Znakiem, zmieniając jego formułę i odsuwając od niego, w Polsce tak popularna, Erick’ę Steinbach. W tym aspekcie nowe pomysły np. Muzeum II Wojny w Gdańsku w miejsce Widocznego Znaku służyć mogą jedynie (niepotrzebnej) irytacji.

  18. WODNIK53. 13.35. Czytałem, a jakże, z samego rana i oczom nie wierzyłem. I znowu dybali na mój Kraków ocalony przez innego Rosjanina Marszałka Koniewa. Ślad po Koniewie w tym grodzie zaginął. Pętaki zburzyli pomnik i przemianowali ulicę. Pozdrawiam!

  19. Tak, polityka zagraniczna to jak dotąd pasmo sukcesów. Oby tak dalej…

  20. Po pierwsze: uwazam, ze Putin jest Mezem Opatrznosciowym Rosji.

    Po drugie: uwazam, ze zniwo po poprzednikach zbiera sie w gospodarce, a nie w polityce i to jak Polska jest teraz postrzegana przez Europe – i czym to owocuje – jest tylko i wylacznie zasluga Tuska.

    A po trzecie: zgadzam sie, ze Tusk jest zbyt ostrozny, szczegolnie w kwestiach Panstwo-Kosciol. Moze z czasem, jak okrzepnie na fotelu premiera, nieco sie to zmieni. W kazdym razie cudow w tej matrii nie oczekuje, chociaz wlasnie tu bylyby cuda na miejscu 🙂

    I nie mam najmniejszego zamiaru przekonywac Pana Redaktora, ze jestesmy normalnym krajem 😀

  21. Dobry tekst Panie Danielu. Chciałem tylko wtrącić nieco wątpliwości wobec
    Putina. Już wczoraj korcił mnie wpis kolegi Szostkiewicza. Wszyscy od lat
    oceniamy się wyżej niż „ruscy” na za sadzie, którą opisuje tu Norymberba
    w relacji Niemcy – Polacy. W opiniach internautów polskich wiadomo
    ruscy to swołocz a to opinia wielce niesprawiedliwa. Oceniając rządy
    Putina chyba trzeba spojrzeć na tło rosyjskiej rzeczywisyości i spadku po
    ZSRR. Żaden Naród nie doznał takiego upokorzenia jak Rosjanie. Z
    Imperium, nad którym nigdy nie zachodzi słońce, w latach 90-tych
    pozostało pośmiewisko światowej opinii publicznej a z atrybutów mocarstwa
    pozostał jedynie arsenał nuklearny. To zrodziło elektorat podobny do
    „rydzykowatego w polskiej rzeczywistości”. Nasi „NAJLEPSI SPECE
    OD POLITYKI WEWNęTRZNEJ I ZAGRANICZNEJ” nie zauważają tu
    analogii i śmiją się z ruskich ale rozumieją polskich rydzykowych
    „odrzuconych przez współczesną globalną rzeczywistość”. Wiadomo
    Putin mianując na swojego następcę młodego prozachodniego liberała
    i tak nie znajdzie żadnej akceptacji i uznania na zachodzie i w Polsce.
    Z definicji przypisuje mu się cechy Iwana Groźnego, Stalina czy
    Breżniewa. Dla zachodniej opinii nie ma znaczenia że Putin mógł
    powołać np Iwanowa z KGB. Wsjo rawno. No ale czas pokaże co
    pokaże młody prezydent Rosji – dobry rocznik tylko rok młodszy
    ode mnie ( ha,ha ). I jeszcze słówko co do pani Pitery. Jest to
    faktycznie Ziobro w spódnicy przynajmniej jeśli chodzi o kwestię
    „parcia na szkło”.
    Pozdrowienia dla wszystkich blogowiczów.

  22. Jaruzelskiego niech osądzi Historia. Dziwi mnie jednak wybielanie przez niektórych blogowiczów okresu stanu wojennego. Dla mnie był to okres totalnego zniewolenia. I niech nikt mi tu nie mówi, że kartki na mięso starczały na wspaniałe wyżywienie. Byliśmy niedożywieni, mięso kupowało się u „baby z cielęciną’, papier toaletowy był luksusem, byliśmy krajem niewolników – czy naprawdę niektórzy tu cierpią na amnezję?

  23. Autora:”W Berlinie Tusk nie odniósł takiego sukcesu…”

    Stwierdzenie to przypomina mi fragmenty z pamiętniczka pewnej międzynarodowej damulki: W Moskwie u Iwana było całkiem znośnie, a po wszystkim znalazłam w torebce miły dowodzik dobrych intencji. Wizyta w Berlinie u Helmuta nie była już takim sukcesem i otworzywszy po wyjściu torebkę nie mogłam się nawet doliczyć tego, co zostawił tam Iwan. U Jean-Paula w Paryżu od uśmiechów rozbolały mnie szczęki (jego chyba też), a to co znalazłam w torebce nie pokryje nawet wizyty u dentysty. Teraz jadę na Gruppen Party do Brukseli. Zobaczymy jak będzie, miejmy nadzieję, że per saldo mi się to opłaci.

  24. Ciesze sie, ze ominal Pan szerokim lukiem rocznice stanu wojenengo, zajmujac sie tematami wazniejszymi niz dylematy i decyzje podjete 26 lat temu. Historia tworzy sie dzis, tu i teraz, a nie przy dawno wygaslym i zimnym jak stal koksowniku.

    Jesli komus wydaje sie, ze pierwsza wizyta uda sie komukolwiek dokonac dyplomatycznego cudu, to chyba nie ma wiekszego fantasty. Dyplomacja to czas, i dlatego odpowiedzialni za polityke zagraniczna musza byc cierpliwi. Pierwsze rezultaty byc moze mizerne (zalezy, jakie kto mial oczekiwania…), ale po okresie dyplomacji Kaczynskich, kiedy to trzeba bylo bac sie przed kazda wizyta oficjalna (za wyjatkiem odwiedzin w Watykanie), Tusk prezentuje normalnosc w ksztaltowaniu polityki zagranicznej. I dlatego z zainteresowaniem czekam na dalsze jego wizyty, oraz na ich poklosie. Szczegolnie ciekawy bedzie pierwszy kontakt z przedstawicielami USA.

    Ale najpierw Europa i Rosja.

    Raz jeszcze dziekuje za pominiecie 13-go grudnia w dzisiejszym wpisie. Inni robia to za Pana. Ze zroznicowanym polotem.

    Pozdrowienia.

  25. Annnam33!
    A teraz kim jesteśmy?
    Przeciwnicy tamtego systemu rzeczywiście byli totalnie zniewoleni.
    I bardzo słusznie jak dowiodła praktyka.
    Gospodarkę roztrwonili, kraj zadłużyli, miliony ludzi pozbawili pracy, miliony wypędzili na Zachód w poszukiwaniu pracy i chleba.
    Karty Praw Podstawowych nie zamierzają podpisać.
    Z Białorusinów się naigrywają, ale ich kobiety przynajmniej nie muszą się włóczyć w charakterze prostytutek po Europie.
    Za owych czasów konsumowaliśmy 80 kg mięsa rocznie a obecnie ca 40kg.
    Zatem jasnym jest , że to pańska wolna, demokratyczna i pluralistyczna władza głodzi Polaków.
    A kartki na mięso musiały zostać wprowadzone, ponieważ przez 10 lat wypasione byczki solidarnościowe opalały się leżąc na dachach i czytając gazetki oraz popijając piwko.
    Tego nie zdzierży żadna gospodarka.
    Zatem tego rodzaju bzdury może pan opowiadać swoim wnuczkom i politycznym totumfackim.
    A jeśli papieru toaletowego panu nie starczało , to w zemście politycznej, mogłeś pan wykorzystać do wiadomego celu,Trybunę Ludu-organ centralny KC PZPR.
    Poziom obecnego dochodu narodowego do dzisiaj nie osiągnął pułapu z okresu PRL-u, a stan zadłużenia RP wielokrotnie przewyższa zadłużenie Gierka, który przynajmniej zbudował Drugą Polskę.
    Pańska opcja polityczna dotychczas nie zbudowała niczego, niszcząc po drodze wszystko co napotykała.
    Jeżeli kogoś miała dotknąć amnezja to wyłącznie autora słów o niej.
    No i nie wszyscy chodzili naonczas w pampersach.
    Dzisiaj propagandę jest dobrze włożyć w buty, najlepiej w te używane przez zakłady pogrzebowe.

  26. Panie Redaktorze,

    Coraz bardziej zaczyna mi się wydawać (ba, lepiej późno niż wcale), że Lewica była jednak w lepszej sytuacji przed 21 października, gdy Platforma nosiła ciągle garb nieudolnej opozycji.
    Dziś, w świetle skutecznej, normalnej, racjonalnej polityki rządu PO (bo PSL, na razie, przyczaił się), obraz Lewicy rysuje się marniutki. I to nie tylko mnie; dzisiejsze wyniki badań tzw. opinii publicznej (zaufanie/nieufność) wskazują na powszechność takich sentymentów.
    Czyżbym się mylił, gdy właśnie taki, nieco kwaśny ton i nieco przymuszone gratulacje z powodu 2:0 odczytuję w Pana tekście? Wyobrażam sobie, że bez systemowej budowy Lewicy – nie obejdzie się (żadna odbudowa ani przebudowa chyba niczego już nie da, trzeba użyć zupełnie nowego materiału, nowej idei).
    Muszę przyznać, że nie spodziewałem się po Platformie tak nowoczesnego podejścia do polityki. Min. Schetyna, ten „zły duch” Tuska, jawi się teraz jako fundament rządu i nagle jestem pewien, że jak długo trzyma on rękę na pulsie, nikt żadnej nieodwracalnej głupoty nie zrobi. Min. Ćwiąkalskiego „obojętność” na ataki też mi się podoba. Sikorski z Tuskiem sprawnie „bajerują” nastawioną na młodość Europę, min. Kopacz, która jeszcze dwa miesiące temu odpowiadała dziennikarzom trzęsącym się głosem i ze łzami w oczach – zdobywa zaufanie elektoratu i mówi „nie” pazernym konowałom (w każdym razie tak to wygląda w oczach tzw. opinii, bo z konowałami jeszcze żaden rząd na świecie nie wygrał).
    No i ma Pan rację – L. Kaczyński coraz bardziej przypomina mi dziadka, ale nie tego „na kasztance”.
    Ogólnie – jestem rozanielony, wrecz zachwycony, rozumiem, że na wszystko trzeba teraz czasu, akceptuję to, co robią, mam do nich zaufanie. Aż mi trochę głupio, że głosowałem w październiku na LiD, gdy słucham Olejniczaka, krytykującego jedyny możliwy w naszych warunkach społecznych i kulturowych trop, którym idzie rząd Tuska.
    Chyba przez jakiś jeszcze czas nie będzie w Polsce miejsca na typową socjaldemokrację (liberalną obyczajowo, socjalistyczną ekonomicznie).

  27. annam33,
    lekarka o mojej 6. letniej wtedy corce mowila, ze ma krew jak mlody byczek, wiec o zadnym niedozywieniu mowy byc nie moglo. Mieso z kartek wystarczalo na moja trzyosobowa rodzinke – teraz jemy mniej, bo tak zdrowiej. Papieru toaletowego nie bylo ani przed, ani w czasie, ani po Stanie Wojennym, wiec to zaden argument. W wiadomym celu przycinalo sie na osemki Dziennik Polski. A jesli chodzi o „niewolnikow” – teraz widzimy to ostro, wtedy mielismy zawezone, przez zelazna kurtyne, pole widzenia. Niewiele osob cierpialo z tego powodu, ze tak sie wyraze, na biezaco.
    Pamietam czas tuz przed Stanem Wojennym. Totalne strajki, unieruchomione wszystkie srodki komunikacji miejskiej, gaz lzawiacy wciskajacy sie przez szpary okien Hotelu Asystenckiego, a my z dzieckiem w jednym malutkim pokoiku bez mozliwosci ucieczki dokadkolwiek.
    Tak, Stan Wojenny byl dla mnie szokiem, ale byl tez wybawieniem i nie mam zamiaru teraz zaklamywac rzeczywistosci, tamtej trudnej, tragicznej, ale zlozonej rzeczywistosci.

  28. Mam wrażenie – co znaczy, że mogę się mylić, a jakże – że Pitera z Kamińskim są po to, aby odegrać operetkę. Walka z korupcją przy pomocy CBA, z udziałem NIK, a nade wszystko koordynowana przez panią Piterę, to fraszka igraszka. Prawdziwe działania antykorupcyjne prowadzi właśnie Ćwiąkalski, gdy reorganizuje prokuraturę, oraz Pawlak z Polikotem, którzy próbują ruszyć tę kupę gnoju z przepisów administrujących aparatem państwa i regulujących gospodarkę prywatną złożoną.

    Dodać można do wpisu Gospodarza, choć on już temu wielokrotnie dał wyraz, a nawet całkiem złożone zdanie, że droga Polski do Europy wiedzie przez Niemcy. Tak było 1000 lat temu, wtedy próbowali polscy politycy to uwarunkowanie obejść wchodząc w sojusz z papiestwem przeciw cesarzowi, oraz sprowadzając na tron Bonę i Gonzagę. Skorzystano z tego aby osłabić wpływy Rosji, gdy bunt Konstytucji 1791 roku oddał znaczną cześć kraju w ręce pruskie. Kartę relacji z Niemcami można dzisiaj rozgrywać na wiele sposobów. Obawiam się jednak, że oczekiwania rozemocjonowanych Polaków są wyolbrzymione i nieracjonalne. Przecież kwestia, kto rozpętał II wojnę jest w Europie ustalona raz na zawsze. Brytyjczycy czy Holendrzy, Czesi czy Francuzi nie mają w tej sprawie wątpliwości. Po co więc jeszcze narzucać im typowo polski punkt widzenia? Jeśli do tego uczciwie odpowie sie jeszcze nie pytanie, czy takie ważne jest przypięczętowanie wszelkich niuansów historycznych, to cała kwestia negocjacji nabierze realniejszych proporcji. Staje się ona sprawą polityki wewnętrznej raczej, niż zagranicznej. Niemal podobnie jest z Rurociągiem Północnym. Tusk powiedział, że się histeryzuje w kraju w tej sprawie, czy też podobnego wyrazu użył. Czy ktoś sobie wyobraża, aby Unia przystała na unilateralne odcięcie przez Rosję dostaw gazu do Polski? Jedynie tabuny polskich histeryków. Oto Merkel obiecała Tuskowi negocjacje o rozwiązaniach szczegółowych. Poza tym jest kilkadziesiąt metod uniezależniania się energetycznego. Dlaczego metodą cepa ma się Polska kłócić z najbliższym swoim partnerem, a nie podejmować różnych wysiłków i nie szukać innych rozwiązań. Oni, Niemcy i reszta, tego od Polski oczekują. Jeśli Polska udźwignie tę odpowiedzialność za losy swoje i europejskich partnerów, to jej rola polityczna wzrośnie.

  29. Doannama33;
    To nie chodzi o wybielanie stanu wojennego to nie amnezja .Amnezja byloby gdybys niechcial wiedziec i pamietac ze ONI z CCCP byli u nas w granicach panstwa wystarczajaco silnie obecni militranie .My zas pracowalismy przez caly 1981roku -okazjonalnie ,zajrzyj do superlewicowych 21 postulatow z sierpnia 80 roku -jakie byly oczekiwania.a prywatnie doradzam, bo widac ze byles dorosly w tamten czas zajrzyj do swojej lazienki i skonstatuj ze twoj radosnik jest OK a moglo by go nie byc !
    Wojciech Jaruzelski wzial na swoje Bary odpowiedzialnosc tametgo czasu na siebie i do dnia dzisiejszego nie stara sie na innych tej odpowiedzialnosci zwalic .
    Wszyscy szefowie wielkich panstw na Zachodzie lacznie z USA odetchneli z ulga w te grudniowe dni 26 lat temu ,z ulga ,bo mieli problem z glowy. Gdyby bylo inaczej?? –
    NIewiemy jak by bylo !! i cale nasze szczescie ze tego napewno niewiemy .Mamy tylko mniej typowych polskich bohaterow w mogilach o czym niechcerz wiedziec .
    Pozdrawiam
    z Chicago
    ps.
    jestem tu czasowo ,ranne polskie radio „Wietrzne” w komentarzach wywarzone , odtwarzajac slowa Jaruzelskiego nie wykasowali fragmentu do tyczacego Internowania Gierka ,Jaroszewicza ,Grudnia ecti powodow ich internowania

  30. norymberga (2007-12-13 o godz. 13:14) http://passent.blog.polityka.pl/?p=384#comment-71856

    Witam

    ja tez …nie to juz 19 lat…

    dobrze jest podac link. Nie kazdy jest taki uparty jak ja –
    http://www.faz.net/s/RubFC06D389EE76479E9E76425072B196C3/Doc~EBED0CCA095EF4EF080B4E4479D3A0117~ATpl~Ecommon~Scontent.html

    Co prawda piszesz – niektore (komentarze) – ale uwazam, ze 3 nieprzychylne (z czego jeden ostry) na 29 komentarzy o pozytywnym (!) tonie we Frankurter Allgemeine(!), ktora nie jest Süddeutsche to wrecz zaskakujacy wynik – w pozytywnym sensie.

    Pozdrawiam
    Sailor

  31. 13 GRUDNIA to powinien być temat prawdziwego PATRIOTY.Wiem,niestety wiem że to jest czasopismo-polityka i tu redaktorzyOlejnik,Paradowska itp.) oraz blogowicze będą wychwalać WJ oraz piękne czasy stanu wojennego.Ja b.b.b.dobrze pamiętam czasy upodlenia,upokorzenia,chamstwa,złodziejstwa i wszystkiego co najgorsze spotkało mnie w ciągu 60 lat mojego życia.W moim domu pamiętamy że ludzie walczący z komuną w latach 60 i 70-tych wywalczyli wolność także dla mnie ale też dla Pasenta,Olejnik,Parandowskiej ale też dla „gwinta,olka itd”.Proponuje wszystkim pasionatom Woj.Jar. wyjechać na Białoruś,na Kubę ,tam wg.Was jest prawdziwa wolność więc w czy problem.

  32. Szanowny Panie Danielu,
    Jestem pilnym obserwatorem krajowej sceny politycznej od kilku miesiecy, w okresie wladzy tych „terrible twins „ciezko bylo strawic news
    ale w tej obecnej sytuacji nie moge sie obyc bez dziennej dawki komentarzy i ocen w TVN24 i na internecie. W tej dziedzinie nikt nie ma lepszego wyczucia sytuacji politycznej w kraju niz Pan. Powysza ocena
    tych ostatnich dni jest bardzo trafna. Tusk nie moze sie bac K&K tak bardzo w tej chwili. Ma ich tam gdzie najmniej mu moga zaszkodzic. Z Prezydentem” wszystkich glosujacych na PIS” musi w cztery oczy postawic sprawe twardo, wicej takich zagran a mozliwe bedzie zastosowanie cos na wzor US impeachment process ( zyje w Stanach od !982 roku tak ze znam amerykanski system dobrze).Kaczynscy beda probowali odbudowac swoje pozycje przez ciagle ataki i szantaze. Nie pomoze uleglosc, przebaczanie, „taking a „high road”, tylko twarda i metodyczna polityka budowania nowej administracji i panstwa, przysporzy Tuskowi wiecej poparcia ( nawet przy chwilowy spadku takowego) niz strach przed tym cyniczny i bezwzglednym ” malym Wodzem Jaroslawem. On nigdy nie spocznie dopoki ;Tusk PO Oligarchia, oraz inni Public Enemies nie zostana zniszczeni.
    To tylko tyle na marginesie Panskiego wspanialego blogu.
    Osobiscie spotkalem Pana raz chyba w 1977 roku we Wroclawiu, na odczycie w klubie Index Uniwersytetu Wroclawskiego gdy bylem tam studentem Prawa . Uszanowania , Jacek Koczarski New Jersy USA

  33. Prawdziwego patrioty,który roztrwonił Ojczyznę i prysnął na Zachód.
    Wolne żarty.

  34. toja,

    przykro mi, ze stan wojenny Cie upodlil i upokorzyl.

    Przykro mi, ze sie dales podlic i upokorzyc.

    I ze ciagle sie czujesz upokorzony i upodlony.

    My, nieupodleni i nieupokorzeni stanem wojennym nigdy nie poczulismy sie zniewoleni, a wiec nie musimy jechac tam, gdzie Ty nas wysylasz. Prawde mowiac na Kubie jest fajnie. Bylem tam dwa razy: porzadny hotel, open bar, plaza, slonce, palmy – w sam raz dla tych, zeby zapomniec o upodleniach i upokorzeniach.

    Polecam.

  35. Ja też darzę generała Wojciecha Jaruzelskiego ogromnym szacunkiem. Za odwagę. Wówczas i obecnie.
    T.

  36. Celem JK jest powrót do władzy i reelekcja LK.
    Załóżmy, że tak się stanie. Np. z jakiegoś powodu prezydent będzie mógł rozwiązać parlament i zarządzić nowe wybory. PiS z Rydzykiem przy wsparciu partii Giertycha i Marka Jurka zdobywają bezwzględną większość. Zwolennicy PO i LiD rozdrobnieni i zniechęceni do polityki nie poszli do wyborów.
    Pierwszym zadaniem nowego rządu będzie odzyskanie niepodległości, a więc wystąpienie z Unii Europejskiej i zamknięcie granic. W gospodarce należy usunąć obcy kapitał. Różne montownie samochodów, telewizorów, komputerów oraz wielkie sieci handlowe – won! Nie będą więcej wyzyskiwać Polaków. Wystarczy sieć sklepów Lewiatan i odzyskane stocznie. Zakaz eksportu mięsa do Rosji, polskie mięso dla Polaków! Gazu i ropy też nie potrzebujemy. Nasze małe złoża tych surowców wystarczą do napędzania samochodów służbowych. Reszta będzie zasilana elektrycznie. Mamy dużo węgla, wystarczy dla elektrowni.
    Jeśli chodzi o banki, to wystarczy jeden państwowy i ewentualnie filie Banco Vaticano, reszta – out! Następnie dokończenie lustracji i dekomunizacji. Wszyscy funkcyjni członkowie byłej PZPR będą osądzeni i zamknięci celem resocjalizacji. Ze względu na brak miejsc w więzieniach można będzie wykorzystać olbrzymie hale po zlikwidowanych sklepach. Będzie tam dużo miejsca na kaplice. Oczywiście emerytury tych starych już ludzi przejmie państwo. Po pomyślnej resocjalizacji będzie można ich przenieść do zwyczajnych wolnościowych domów starców.
    Jeśli wśród nich znajdą się winni większych zbrodni, to po przywróceniu kary śmierci problem będzie o wiele łatwiejszy do rozwiązania.
    Nie mogę pisać dalej, bo przychodzą mi do głowy coraz większe głupstwa….
    Przecież nie jestem ani pisarzem, ani dziennikarzem, tylko mechanikiem okrętowym.
    Powyższy tekst dedykuję Boboli, to on mnie tak twórczo zainspirował.

  37. http://wiadomosci.onet.pl/1658023,12,to_dzien_polskiego_sukcesu,item.html

    Czyzby? – po nocy spedzonej w tym samym hotelu z Premierem Prezydent zmieniel okulary?!

    Nie, nie badzmy malostkowi, tu nie chodzi o „stolek” tu chodzi o „TWARZ”.
    Prezydent lapie nute i mruczec zaczyna w takt melodii podanej batuta Premiera.. Brawo!

    Jak widac, i z kogos w 100% pozbawianego sluchu – czasami, mozna zrobic cymbaliste.

  38. norymberga 2007-12-13 o godz. 13:14

    duzo racji, niestety. Ale to nie tyczy jedynie Niemcow i nie tylko ich stosunku do Polski i Polakow.

    Ja patrze na te sprawy od 22 lat. Bardzo pouczajacey byl czys, gdy nasz syn chodzil do szkoly, bo mielismy kontakt i z nauczycielami i z rodzicami i z jego rowiesnikami.
    Z zawodowych wzgledow kontakujemy sie z mnostwem ludzi na codzien, caly przekroj spoleczny. Kopalnia spostrzezen i zdarzen.
    Warta dyskusji i szerszej analizy.

    Pouczyjace bylo i jest nadal obserwowanie odradzania sie sentymentow i resentymentow. Ale to znowu nie dotyczy tylko Niemcow. Vide np. Polska.

    Na poczatek – najwiekszym problemem kazdego „specjalisty od” i analizatora innych nacji i ich zachowan jest jego nieobiektywizm. Analizujacym jest bowiem albo ktos z zewnatrz (np. Polak analizuje Niemcow) albo ktos z wewnatrz (to prowadzi do skrajnosci w stylu totalnie za lub totalnie przeiw).
    Nawet, jesli ktos uznawany za znawce i analizatora ( a takich „od Niemiec” jest w Polsce kilku) pomieszkal sobie jakis czas, albo stypendiowal za granica, to nie wystarczy.

    Dlatego – nawet mino posmaku wiedzenia wiecej i lepiej – tak cenne sa dyskusje dlogowiczow ktorzy przez lata wrosli w kraj, ktory wybrali i z tej perspektywy patrza zarowno na swoich w nowym jak i w starym kraju.

    Pomysl dyskusji, np. miedzy sasiadami (PL/D) uwazam za znakomity. Chetnie pisze sie na wspolprace lub wspoltworzenie.

    Pozdrawiam
    ciagle jeszcze z centralnej Polski

  39. Tak się ostatnio zastanawiam, czy powołanie pani Pitery na główną specjalistkę od korupcji nie jest przypadkiem posunięciem mającym na celu danie zajęcia chudemu Kamińskiemu i pozostałym PiSowskim zwalczaczom korupcji. Niech się oni zajmują tym, co Pitera powiedziała, lub czego nie powiedziała, co zrobiła, a czego nie zrobiła, czy kogoś obraziła, czy też ten ktoś poczuł się obrażony bez powodu. A w tym czasie, po cichutku – niech inni członkowie rządu robią swoje w spokoju.
    Pitera w roli odgromnika to nie jest zły pomysł.
    T.

  40. Do Toji :
    Widze jak cierpisz , iz nie mozesz pochylic sie na mogilami polskich powstancow z roku 1981/1982 i zostaly te dalekie historycznie z Warszawskiego 44 roku .Wspolczuje Tobie ,ze tak musisz ciepiec a ONI ci bezimienni beszczelnie zyja, malo tego pozbierali sie, nie umarli i od prawie 20 lat pracuja w swojej Polsce .
    Takich jak ty Toja bohaterow Cywilizacja Euroantlatycka nie szanuje, bo to Glupactwo . Uzywanie slowa Walka tam gdzie jej nie bylo ,jest tez Glupactwem myslowym
    Pozdrawiam z
    Chicago.

  41. Sailor (2007-12-13 o godz. 13:19)
    Nic nie pale! Zrozum prosze.
    A z kursu nigdy nie zbaczam, nie moge.
    Usciski

  42. Trudno przypuszczac zeby wnuk gdanskiego folksdojcza wynegocjowal z Niemcami cokolwiek dobrego dla Polski. Niedaleko pada jablko od jabloni! Ci, ktorzy dbaja o polskie interesy narodowe nie glosowali na PO. Nie rozczulaja sie oni takze teraz nad losem innego zdrajcy narodu jakim byl i jest Jaruzelski.

  43. Szanowny Panie Redaktorze Gospodarzu,

    patrze dalej z bliskiego dystansu, dzisiaj na szczescie swieci slonce (co powinno napawac optymizmem).

    Zaczne wiec optymistycznie: dobrze, ze wreszcie nie bedzie granicy na Odrze. I to nie dlatego, ze jak zgodnie zapowiadal prezydent i ex-premier, ziomkostwa upomnialy sie o „swoje“. Polska przekroczyla przedostatnia bariere integracji europejskiej – i to cieszy.
    Z mlodych juz nikt dzis nie pamieta albo nie wie, ze jeszcze pare lat temu trzeba bylo stac po kilkanascie godzin aby wyjechac lub wjechac (nach „rekord“ to 16 godzin czekania w Swiecku na wjazd do Polski w styczniu – 14 stopni mrozu – w drugiej polowie lat 80’, i w maluchu. Syn to do dzis dobrze pamieta, mial wtedy chyba 8 lat).
    Troche mnie ciekawi jak to teraz bedzie z tym swobodnym przeplywem, bede jechal znowu z Berlina 22-go lub 23.go grudna, bedzie na swiezo.

    A teraz do wewnetrznych murow. Smutne jest Panskie stwierdzenie, ze „Tusk zdolal przekonac prezydenta…“ czy tez fakt, ze marszalek senatu polecil skreslic z listy oficjalnych reprezentantow Polski w czsie jego wizyty w Argentynie tamtejszego polskiego Ambasadora. Smutne, bo w cywilizowanym kraju takie rzeczy nie maja miejsca.

    W Polsce ciagle obowiazuje polityka wojny podjazdowej, szlachciurostwa i sejmikowania. Zasada „jak ty mnie – tak ja tobie“ stala sie powszechna i w calosci przeniknela do polityki. Podsyca to – niestety – retoryka dziennikarska (nawet ta powazna, jak Pan). Wstydze sie, gdy czytam Panskie 1:0 lub 2:0 dla Tuska i westchnienia, ze ten „mecz“ moglby sie juz soknczyc.
    I „narod“ i „politycy“ w Polsce traktuja rzadzenie krajem, jego reprezentowanie jak mecz. Narod ma igrzyska, chleb sam juz sobie potrafi upiec.
    Smutne, bo polityka to forma sztuki, nie na darmo mowi sie o powaznej polityce ze to „sztuka rzadzenia“, to to sztuka a nie sztuczki. Choc w Polsce ciagle jeszcze dominuja sztuczki.

    Mialem nadzieje, ze PO to powazne ugrupowanie. Ma znakomitych politycznych doradcow. I co – przemawia niemal tym samym glosem, w tej samej retoryce co PiS.

    Przyklad typowej wpadki ostatnich tygodni: Pan minister MSWiA jako pierwszy wysnul „logiczny“ wnosek o nowej jakosci terroryzmu w Polsce. Zawtorowala mu zaraz Pani „Terminator“ Pitera. A chodzilo o niefortunna strate sredniej klasy samochodu (ta klasa sredna sie Pani Terminator bardzo szczycila, jako ze to mial byc dowod na brak u niej genu koruptogennego, ergo….). Po stwierdzeniu, ze ten wehikol mogl zostac podpalony, zaraz poddala sie podsnutej przez wszechwladne i sensacyjnie-glupie media teorii zamachu. Czyli jakis „uklad stary“ zwalcza w ten sposob nowe dobro.
    Ale okazalo sie, ze Pani padla ofiara zwyklej serii podpalen samochodow parkowanych w tym regionie, a ze nie motywowany politycznie zamach terrorystyczny. Tyklo ze akurat na nia trafilo. Pech, nieprawdaz… A tak dobrze sie wpisywalo w scenariusz – zywcem jak z JK.

    A gdzie polityczna dojrzalosc, powsciagliwosc i rozwaga. Nic z tych rzeczy – rzucamy sie w wir natychmiastowych posadzen i spekulacji. Ale moze to tak wlasnie dziala polska polityka (przez bardzo male „p“).

    Kabarecik w wykonaniu pana jeszcze ministra Kaminskiego to ciag dalszy zascianka i sejmikowania. Ale tez zaplanowana akcja z wyprzedzeniem, obliczona na aplaus ciagle spragnionej igrzysk widowni = narodu.
    A co PO – zamiast wyrzucic tego maciciela, wichrzyciela na zbity pysk albo przynajmniej natychmiast zawiesic w obowiazkach, wdaje sie w dyskusje. A przeciez tylko na to czeka PiS. (patrz moj wpis do poprzedniego tematu). Pani „Terminator“ przejela styl Pani Rokity. Duzo gada – malo robi.
    I tu musze z przykroscia stwierdzic, ze jak juz ma byc meczowo to tu potezne 1:0 dla PiS.
    Pani Pitera okazala sie niewypalem.
    Ale ten gest poprawiania wlosow – to prawie jak „k….ki w oczach“.

    Kabarecikiem nie jest za to historia pisowskich „buntownikow“. Dyktator pozwolil im sie zwolnic na wlasna prosbe, nawet bez porozumienia stron bo przeciez i tak byli juz formalnie (choc niestatutowo) wyrzuceni za burte. Teraz dobrowolnie (tym razen rzeczywiscie dobrowolnie) odchodza nastepni (patrz Lodz czy dolny Slask). Nie doprowadzi to PiSu do upadku, lecz do skrajnego przesuniecia w prawo i powstania partii narodowo-socjalistycznej w stylu NSDAP. Podstawy juz zostaly zrobione.

    A co do Putina… Mozemy sobie podyskutowac i pospekulowac. Rosja zawsze byla wielka i robila co chciala i jak chcila. Nawet w czasach bardzo zimnej wojny.
    A teraz do historycznego spadku dolozyla element demokracji (np. wybory mniej lub bardziej ale demokratyczne). Putin symbolizuje w Rosji najlepsze stare tradycje. Silna reka, zdecydowanie, przebieglosc (nie tylko madrosc, takze wlasnie przebieglosc) i co tu gadac, takze prezencja (nie jest to moze ideal wszystkich, ale..).
    Rosja bedzie dalej rzadzona przez Putina z woli narodu. I ta wola nie bedzie i nie jest ani sfabrykowana ani narzucona. Wielka Rosja – Wielki Putin.
    Czy nam sie to podoba czy nie, takie sa realia.

    Pozdrawiam
    z centralnej Polski

    PS: jednemu z ostatnich polskich wodzow tez sie mazylo byc takim Putinem. Tyle, ze nawet i wzrost nie ten….. choc w tym akurat przypadku tak niewiele brakowalo.

  44. toja, o rety!
    W swoim krótkim wpisie, popelniłaś chyba wszystkie grzechy blogowe jednocześnie. Przekręcone nazwiska ( Passent i Paradowska ), niezgodność ze stanem faktycznym ( Monika Olejnik nie pracowała w „Polityce”, pisze dla „Wyborczej” ), przypisywanie innym słów których nie napisali ( nikt tu nie wychwala W. Jaruzelskiego, ani stanu wojennego ). Wszystko to okraszone męczeńsko-patriotyczną frazeologią, by nie rzec frazesami. Nie przeszkadza Ci to jednak pouczać nas, co powinniśmy zrobić, mając zdanie odmienne od Twojego. Zaiste dziwną masz filozofię. Chłopaki napisały tylko, że dzięki gen. Jaruzelskiemu nie musieliśmy sprawdzać, co by było gdyby… I, że nie zazdroszczą mu tej odpowiedzialności i brzemienia, które musi dźwigać. Szanse na to, że dziś nie mogłabyś tu pisać, były wtedy 50 na 50%. I nad tym należy się zastanowić. Jak również nad tym czy zniknęły: upodlenie ( 3mln bezrobotnych, w pewnym okresie ), upokorzenie ( ok. 600 tys. dzieci dziś nie je tyle, ile powinno ), chamstwo ( czym były ostatnie dwa lata ) i złodziejstwo ( jw. ). Oczywiście masz prawo z tym się nie zgadzać. Tylko argumentów używaj, jeśli łaska.
    Aha. Przeżyłem 30 lat w PRL-u i ani przez jeden dzień nie byłem głodny, nie czułem się też zniewolony, czy upodlony. Nigdy też nie nauczyłem się kraść. Moi rodzice nigdy nie drżęli o pracę. Nikt z mojej rodziny nie należał do partii, czy jakichkolwiek ówczesnych elit.To tylko parę faktów i mój osobisty pogląd, nikomu go nie narzucam, ani nigdzie nikogo nie wysyłam. A z jasnym gwintem, z Olkiem51 i z Waldemarem się zgadzam, pomimo, że latałem wtedy z ulotkami, plakatami i wieszałem, durny, flagi z napisem „Solidarność” w miejscach publicznych, za co było 3 lata „w zawiasach na cztery”. Nie czuję się przez to jakoś specjalnie patriotycznie, więc może nie szafujmy pochopnie
    tym patriotyzmem.
    Pozdrawiam wszystkich z okazji prawdziwego święta ludzi myślących, podpisania Traktatu Reformującego. Im mniej Polski w Polsce, tym lepiej dla nas wszystkich!
    R.N.

  45. Maslana! Wyobraz sobie okret na oceanie, no dajmy na to „Lake Superior” a w nim sternika – ktory znalazl na INecie podobnych gadulow do siebie – efekt.. NAMACALNY.

    Zaklad Ci proponowany nadal podtrzymuje. Nogi mam dwie.
    Epilog podesle – wkrotce.
    Tymczasem!

  46. Do JanP 12.31
    Od conajmniej kilku miesiecy czytam regularnie felietony Matka-kurka i ze zdziwieniem muszę stwierdzic że jeszcze nigdy nie wzbudziły one u mnie sprzeciwu, a niektóre z nich np felieton o „wychowaniu na podwórku”, uważam za prawdziwe perełki. Jednak wszystko jest „do czasu”.
    Cytowany przez ciebie felieton o stanie wojennym, pochodzący z 12 grudnia 2006 roku, uważam za KOMPLETNIE IDIOTYCZNY !
    Jest to jeden wielki histeryczny wrzask, pozbawiony niemal całkowicie dystansu do tych wydarzeń, nie zawiera cienia obiektywności, jedynie wyzwiska, obelgi i żadnych argumentów !
    I tu nie chodzi o relacje ZDF z satelitów, dowodzące że wokół WSZYSTKICH polskich granic silniki czołgów pracowały non stop. Nie chodzi także o opinie wywiadów, które świadczą że Breżniew był gotów na atak, bo przerwanie linii komunikacyjnych z wyposazoną w wiele rakiet atomowych Armią Czerwona w DDR oznaczało całkowitą katastrofę militarną, a w Polsce kierowanej przez Solidarnośc ten linie zostałyby zerwane w pierwszych godzinach.
    I nie chodzi także o to że Karol Modzelewski sam ze wstydem przyznał się ze w grudniu w Radomiu głosił że to bedzie „bój ich ostatni”.
    Chodzi o to że Instytut Prawdziwej Nieprawdy albo inaczej Narodowego Kłamstwa i Szukania Haków już teraz niepodważalnie stwierdził że nie było żadnego ruskiego zagrożenia. Tak się składa że wiem bardzo dobrze jak potrafia kłamac historycy zaczynając od chwalców Hitlera ( A.P. Taylor) a skończywszy na chwalcach Stalina. Myśle że każdemu inteligentnemu człowiekowi wystarczy uświadomić sobie czym naprawdę jest IPN, aby zdać sobie sprawę, że nawet gdyby Jaruzelski, niczym Staufenberg, podłożył bombę na posiedzeniu KC KPZR, to uznali by to za wykonanie rozkazu KGB.
    I jeszcze jedno: Po każdym felietonie Matki Kurki są liczone głosy czytelników którzy podzielają opinie wyrazone w felietonie. Zajrzyj tam i sprawdz jak żałosne są wyniki dwóch felietonów Matki na temat stanu wojennego.

  47. Sprostowanie:
    Nie A.P. Taylor lecz David Irving był tym prohitlerowskim historykiem, a Staufenberg pisze się Stauffenberg !. Przepraszam

  48. Feliksie (23:23, wczoraj), przepraszam, że tak na raty, ale miałem tylko parę minut. Jeśli chodzi o naszego ex-prezydenta i Jedwabne, to o ile wiem, Kwaśniewski przynajmniej tam nie był pijany. Odkopywania Jedwabnego oczywiście nigdy nie dosyć, z tym że prawda i tak leży na wierzchu.

  49. Toja !

    Przepraszam – ale pocałuj mnie w ….. nos. Robespierre ścianając Ludwika (wraz z jego familią) uwalnia Francję od….. ? po ponad 300 latach wiemy w dzisiejszej Polsce (przynajmniej tocząc dysputy o religii w szkołach, konkordacie, zachłanności proboszczów czy bezczelności biskupów) od czego. Od tego czego może wtedy w Polsce brakło – Oświecenia.
    Pomyśl kobieto (?) głową nie ….trzewiami i sercem.
    Pozdrawiam mimo wszystko.
    WODNIK53

  50. Panie redaktorze jestem juz od dluzszego czasu pana stalym czytelnikiem a zarazem poglandy pana sa mi blizkie. U nas w Czechach wszyscy sie na tym znaja ale nikt o tym nie pisze tak jak pan, i tutaj uklon v inna strone, i pana koledzy. Troche czuc sympatje ale bez PATOSU a jest duzo chlodnej oceny a to jest wazne. Jezeli bedzie to mozlivwe dalej bede pana czytal i podziwial Byrtus

  51. Se jade i slucham:
    http://www.radiozet.com.pl/gosc.php?id=12421

    a w Polkowicach…
    Tfu!
    – Zycie jest wlasnie tym. Tapniecia i wstrzasy….

  52. Dorn idzie pełną parą na prezesa PiS-u. Konkurentów nie ma. Pół roku.

  53. Toja – ty jak coś powiesz, to już powiesz…:-e

  54. Szanowny Panie Danielu!
    Sądzę, że na sukcesy Tuska i jego rządu w polityce zagranicznej trzeba będzie jeszcze poczekać. Muszą naprawić, to co zostało popsute przez dyplomatołów pisowskich. A psuje się łatwo, natomiast naprawia znacznie trudniej.
    Uważam, że Polacy mogą zazdrościć Rosjanom Putina. To mąż stanu. Nie zawsze mu po drodze ze standardami demokratycznymi, ale stosuje metody właściwe dla sytuacji społecznej i gospodarczej Rosji, a w swym działaniu dla dobra Rosji jest skuteczny. Nie ma obowiązku troszczyć się o dobro Polski, co wydaje się niektórym naszym politykom, za zbrodnią polityczną. Zapominają, że troska o dobro Polski, to ich obowiązek a nie polityków innych krajów. Putin został namaszczony przez Jelcyna. Okazał się inny w działaniu niż poprzednik. Namaszczenie Miedwiediewa przez Putina to nie „istne curiosum, gorzki żart z demokracji” a może właśnie rodząca się w Rosji tradycja zapewniającą ciągłość troski o dobro Rosji przez innego polityka na prezydenckim stolcu, stosującego nowe i inne, bardziej odpowiednie do sytuacji metody sprawowania władzy. Zobaczymy jaka będzie prezydencja Miedwiediewa, jeżeli zostanie wybrany.
    Na temat działań p. Julii Pitery wypowiedziałem się dziś na blogu red. Paradowskiej o godz. 20:40.
    Podzielam poglądy jasnego gwinta, Olka51, JKJK i myshy_b na temat stanu wojennego. Tzw. historycy Instytutu Polskiej Nienawiści twierdzą, że ich badania wskazują na to, że władcy ZSRR nie mieli zamiaru interweniować w Polsce. Można się z nimi zgodzić, ponieważ ten brak zamiaru interwencji przywódców ZSRR był spowodowany, tym że spacyfikowanie Solidarności przez wprowadzenie stanu wojennego okazało się skuteczne, dla zachowania bezpiecznej drogi zaopatrzenia dla bastionu militarnego ZSRR (formalnie Paktu Warszawskiego) w NRD. Nie trzeba mieć doktoratu nauk historycznych, aby po spojrzeniu na mapę środkowej Europy tamtych lat i przypomnieniu sobie, że wówczas obowiązywała doktryna Breżniewa, aby uświadomić sobie, iż spacyfikowanie Solidarności było dla ZSRR konieczne, bez względu na to jakie siły militarne zrealizowałyby to. Dla losów nas Polaków jednak nie było to obojętne. Stan wojenny pociągnął za sobą około 100 ofiar śmiertelnych. Wielu z nas Polaków odczuło się upokorzonych a restrykcje w postaci internowania czy skazania również były przykre. Ja również takie upokorzenie odczuwałem – refleksje przyszły później. Gdyby interweniowały wojska Układu Warszawskiego liczba ofiar śmiertelnych mogłaby sięgnąć liczby ofiar Powstania Warszawskiego. Mogłoby dojść do tragicznych bratobójczych walk między oddziałami Wojska Polskiego wiernymi Paktowi a zbuntowanymi. Wielu z ówczesnych działaczy opozycyjnych utraciłoby życie albo wolność na długie lata pobytu w radzieckich ośrodkach wczasowych na Syberii. Dziś nie należeliby do grona państwowych działaczy a liczba grobów, również symbolicznych, na których zapalanoby znicze każdego 13 grudnia, byłaby przytłaczająca.
    Dziwny jest nasz Kraj, w którym gloryfikuje się decydentów, którzy swą zbrodnicza głupotą wywołali największą z naszych narodowych klęsk – Powstanie Warszawskie a stawia przed sądem człowieka, który uratował Polaków przed podobną klęską albo chociażby przed jej wysokim prawdopodobieństwem.

  55. Korekta! W wierszu dziesiątym od góry jest „o dobro Polski, co wydaje się niektórym naszym politykom, za zbrodnią” a powinno być „o dobro Polski, co wydaje się niektórym naszym politykom, zbrodnią”.
    Przepraszam.

  56. absolwent,
    mam identyczne odczucia co ty- ten post Matki -katastrofa -zero obiektywizmu.
    Natomiast wspaniały blog Harry_potem, niby krzywe zwierciadło, a jednak prawda. Moi znajomi wracali ze Świnoujścia do Warszawy pierwszego dnia stanu wojennego, zatrzymywani byli co miasteczko , ale dojechali. Kolega zapomniał wyjść na wartę w zakładzie, bo zmiennik zeszedł i nic o tym nie powiedział. Brama stała pusta!!! Nakryli go w dyżurce oficerowie sprawdzający warty i – dostał tylko opierol. Znajomi przespali pacyfikację zakładu, bo nikt ich nie obudził !!! i byli zaskoczeni, że zakład pusty, a stojący na straży dziwili się skąd się wzięli i bez problemu puścili ich do domu. Mnie odesłano tam gdzie gromadzono do internowania, bo mój szef na mnie doniósł (nieprawdziwie bo mnie nie lubił i uważał że mu zagrażam ), ledwie zdążyłem zjeść pożywną zupę regeneracyjną z wkładką mięsa i już mnie wypuszczono. (ktos jednak sprawdzał donosy). Chłopaki w skotach marzli na ulicach i kobity nosiły im herbatę by się rozgrzali. To na prawdę nie przypominało wojny. To było prowadzone w „rękawiczkach” by zminimalizować ofiary. Naprawdę mogli by sobie darować ten 13 grudnia i odczepiś się od Jaruzelskiego bo mimo upływu 20 lat nadal nie mamy pełnych informacji i jeszcze długo mieć nie będziemy. Gdyby Partia chciała utrzymać za wszelką cenę władzę, to mając wojsko i milicję mogła zdusic Solidarność i opozycję i nic nie zmusiło by ich do rokowań, zgodzili się na okrągły stół, bo mieli w tym własny interes (jak się zoriętowali że ZSSR odpuściło). I dobrze, że się tak stało i chwała im za rozsądek

  57. @pepino (2007-12-13 o godz. 20:47)

    Fajnie, ze jestes…

    …bo ciekwe jest, jak Ty to widzisz, ciekawe jak widzi to ktos z kraju, ktory tez przeszedl transformacje.
    Czy Czechy maja podobne problemy?
    Czy ciagle trwaja walki z „bylymi komunistami”?
    Jak to sie stalo, ze oficjalnie podaje sie, ze w Czechach jest 59% ateistow?
    Czy macie podatek konfesyjny? …i duzzzzo innych pytan….

    Napisz troche.

    Ciao

  58. Panie Redaktorze,

    Rosja znosi embargo,naród Rosyjski cierpliwie na ten moment czekał, niedojadał, nikt nigdzie nie załatwiał nowych dostawców, żeby tego embarga Kremlowi nie popsuć. Nasi handlowcy, też cały czas cierpliwie czekali w kraju, na taką ewentualną szansę/zniesienie embarga/ gromadzili to „embargowane” mięso gdzie się tylko dało, i doczekali się . My teraz, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zaczniemy zarabiać, Rosjanie odżywiać się, czyli – 1;0 dla mnie.

    Kanclerz Merkel zadzwoniła w te pędy do Moskwy i załatwiła nam zniesienie embarga na mięso i ewentualne podłączenie do Rury.Ponieważ mięso od jakiegoś czasu było w gestii Unii , a Rura też nie powinna być jakoś wbrew/trochę anypolski numer to jest/, nagłe przyśpieszenie przedstawicielki Unii w sprawach wspólnotowych z Polską w tle, odsłania etap więzi unijnych. Nie ma jeszcze poczucia jedności ,równoprawności państw członkowskich. Jeśli władze Polski będą miłe to te trochę mięska akurat do Rosji/!?/ sobie ewentualnie sprzedamy, i a nuż pogadamy sobie o Rurze, jeśli nie, to Unii nie będzie się chciało chcieć. 2:0 dla mnie.

    Sprawy krajowe 3:0 dla mnie hurtem.

    Już mi lepiej, ego napasione, Pozdrawiam, Eddie.

  59. Do absolwent 19.59
    Dedykowalem ten felieton piewcy stanu wojennego i robienia z gen Jaruzelskiego bohatera narodowego.
    A moze ten felieton z ktorym sie w calosci zgadzam spodoba sie Panu bardziej http://www.matka-kurka.net/najnowszy/. Czytalem liczne wpisy czytelnikow i musze przyznac, ze wypowiedzi te pozytywne i negatywne sa malo dojrzale i mnie nie zachwycaja.

  60. Profesorek Geremek. Opadly mi rece. Na jakims publicznym spotkaniu w Paryzu powiedzial, ze podoba mu sie Traktat Konstytucyjny, ale zabraklo w nim elementow „symbolicznych, takich jak preambula” z wpisanym do niej chrzescijanstwem.
    POgratulowalam sobie, ze nie bylo Geremka wsrod Ojcow-Zalozycieli USA, a choc byli to glebocy chrzescijanie i podejrzewam, ze nieco autentyczniejsi od Pana Profesora, to jednak bardzo sie postarali aby zadnych „chrzescjanskich korzeni” nie wpisywac do Konstytucji.
    Nie podoba mu sie brak preambuly, a podoba sie to, ze Karta Praw Postawowych nie bedzie w POlsce miala zadnego znaczenia? Bo o tym co powiedzial o Karcie nie bylo w doniesieniach ani slowa.
    Takich macie „liberalow”, kurcze blade.

  61. Jak wyglada polski General z krwi i kosci,

    wtedy (13 XII) general Polak bronil swoja ojczyzne Polske przed gotowymi do walki radzieckimi czolgami (te czolgi pokazalo wczoraj podobno ZDF) a w czolgach siedzieli zolnierze z kalachami i chcieli ich uzyc w Polsce (nie wiem, czy ZDF tez to pokazac umialo, jesli tak, no to… bardzo dobry sprzet mieli szwaby juz wtedy).

    i stalo sie

    General wiedzial, ze w razie wkroczenia tych sil, Polska nie ma szans i poleje sie krew a potem oficerowie radzieccy wypija wodka za zwyciestwo kolejne Wielkiego kraju rad (teraz Wielkiego Putina). General przekonany jest obecnie, ze obronil wtedy ojczyzne i taktycznie postapil rozsadnie (ciekawe czy mial wtedy wiedze o tych dymiacych czolgach na granicy, ale nie chce byc malostkowy). Ruscy nie mieli wiec z powodu wprowadzenia stanu wojennego czego swietowac, nikogo nie zakatrupili, a za pare lat i tak sie wyniesli, bo przez stojacego po jasnej stronie mocy prezydenta Regana zbankrutowali.

    Tak pisana historia daje generalowi racje i rzuca jaskrawe swiatlo na jego watla postac.

    Co sadza blogowicze z blogowiska, czy nie powinien general Polakow za ten balagan 13 XII i krotko potem teraz po latach przeprosic, skoro tak kocha ojczyzne i Polakow. Zwracam honor, jesli to juz zrobil i nie mogl sklamac. Nie chce oglada w ZDF fanego programu jakiegos redaktora, bo mamy swiadkow i glownych aktorow tych zdarzen, ktorzy moga zabrac glos. Pewnie mi ktos zarzuci, ze general juz nie raz sie tlumaczyl i przepraszal, ale chyba nie zbyt skutecznie, ja mi sie wydaje.

    Ciao a tutti belli e brutti!

  62. Marszałek Borusewicz to dla mnie prawdziwy fenomen. Zostać dwa razy pod rząd marszałkiem Senatu, za każdym razem z rekomendacji zwycięskiej partii, za każdym razem z innej, to zaiste światowe kuriozum.
    Do tego za każdym razem sprawować swoją funkcję z sennie i szczelnie zamkniętymi oczami, i głęboką, nieskrywaną niechęcią do komunikowania się z wyborcami, choćby tylko przy pomocy bełkotu.
    Tak, nasz Marszałek to postać nietuzinkowa, nieledwie wybitna.
    Nic nam z siebie nie daje a wszystko mu się należy z tytułu „pięknego życiorysu” i braku politycznych talentów.
    Przy czym ów brak jest głównym żródłem kolejnych sukcesów.
    I trwania w politycznej ekstraklasie.
    Ma rację nasz Gospodarz, gdy twierdzi, że nie jesteśmy normalnym krajem.
    W naszym życiu publicznym wszystko jest odwrócone do góry nogami. Zasługi dla państwa są powodem do wstydu i dyskryminacji, jego niszczenie świadectwem najwyższego patriotyzmu.
    Warto o tym pamiętać w rocznicę stanu wojennego. Warto też przypomnieć „Ucieczkę od wolnośći” Erica Fromma.
    Postawa buntownicza, typowa dla naszych „pięknych życiorysów”, klasyfikowana jest przez autora jako jeden z porzejawów niedojrzałości. Każdy, kto ma kontakt z nastolatkami świetnie to rozumie. A ja mam cichą nadzieję, że dożyję czasów gdy wieczni chłopców i wieczne dziewczynki zostaną w polityce zastępieni przez dojrzałych mężczyzni i, zawsze młode, ale jednak kobiety.
    Czego sobie i Państwu z całego serca życzę.
    P.S.
    Szanowny Panie Redaktorze,
    Tusk od jakiegoś czasu ma dobrego doradcę. To widać. I widać również bardzo wyrażnie, że ten doradca jest z innej, niż PO, bajki. Będzie więc i ciekawie i śmiesznie, jak zawsze przy barokowych kontrastach. Z wyrazami szacunku

  63. Sorry, coś mi się pokręciło, oczywiście powinno być „wieczni chłopcy”.

  64. Requiem

    Przed chwila dzwonila Rzegotka – donoszac mi ze zmarl Zygmus – moj serdeczny kolega. Ilesmy to chaszcz przebrneli onegdaj za rybami, ile wody przeorali na lodce… Az sie usmarkalem…
    Czym staje sie czlowiek przed obliczem smierci? – niczym, paprochem i zwitkiem tego co soba przedstawia…

    Bylismy z tego samego miasta – z Lubina – jednak tam – w Polsce, nie znalismy sie, dopiero tu, na Obczyznie los nas polaczyl.
    Pracowalismy w tej samej firmie – kiedys, na poczatku naszego emigracyjnego utozsamiania sie z Kanada.
    Na poczatku Zygmus nie sprawial we mnie zadnych emocji – ot, poprostu polaczek – ktory, chcialby uchodzic za cwaniaczka. Pozniej dopiero, gdy zagladnalem w jego glebie, okazalo sie ze to zyczliwy, subtelny w swoim rodzaju czlowiek.

    Walczyl z rakiem. Gdy chorobsko u niego odkryto, dawano mu pol roku zycia. Walczyl uparcie jak Syzyf z (osteoliza) ponad 4 lata. Majac 54 lata… Przegral.

    Ogromny zal mam do… Powiedzcie!? – do kogo mam go miec…?

  65. Wczoraj, nie mogłem spojrzeć z historycznego dystansu na 13.XII.1981. Wczoraj przeżywałem ten dzień po swojemu, w ciszy i skupieniu – jak corocznie od tej daty. W podzięce i z szacunku dla moich kolegów że udało się.

    Dzisiaj, to co innego. Dzisiaj mogę i chcę przeklinać tych oszołomów zindokrynowanych na wschodzie. Tych pazernych na władzę głupków którzy nie byli w stanie zrozumieć już nie tyle przeciwnika politycznego, co elementarnych zasad życia.

    Marzył im się system gdzie mózgiem jest brak mózgu, gdzie nerwem jest brak nerwu, gdzie mięśniem jest brak mięśnia.

    Przewodnia PZPR (mózg) i wszechobecna propaganda (nerw) oraz zniewolony, bierny, przyuczony do krętactwa i bumelanctwa, bez normalnych zasad moralnych naród (mięsień).

    Do dzisiaj cierpimy jako Europejczycy pokłosie takiego „socjalistycznego maglowania”.

    I co w zamian serwujemy bandytom którzy to prokurowali przez dziesieciolecia?

    Grubą kreskę. W nagrodę.

    No to mamy i mieć długo jeszcze będziemy, aż wymrzemy. Ironią losu jest że ci spod grubej kreski mają się dobrze i z pewnoscią takich weteranów jak ja przeżyją.

    W matematyce część pod kreską nazywamy MIANOWNIKIEM. Tak, ci oprawcy to mianowniki. Mianowane przez okragły stół do tej roli. Czuli się wówczas pewnie i do dzisiaj nic nie zmieniło się.

    Nad kreską mamy LICZNIK. Miliony takich liczników liczyło na elementarną sprawiedliwość. Niestety, arytmetyka okrągłostołowa nie przewidywała ułamka niewłaściwego. Mianownik dyktował reguły gry.

    Co wynikło z takiego stanu po dwóch i pół dekady?

    Ułamkowa normalność państwowości.
    A tak przecież tę Ojczyznę kochamy.

  66. Do Maślany:
    Bóg wszelkich ateistów Ci zapłać za dobre słowo i zrozumienie, akurat 13 grudnia roku pamiętnego też byłem wśród tych którzy poczuli heglowskie ukłucie a rebours, tzn. byłem drobnym działaczem związku na „S”, w sobotę 12 późnym wieczorem wróciłem z branżowej krajówki w Gdańsku na temat samorządu pracowniczego. W uznaniu zasług pod koniec stycznia 82 nie zostałem „zakwalifikowany do pracy w jednostce zmilitaryzowanej” co oznaczało utratę pracy i jak się później okazało zakaz pracy w gospodarce uspołecznionej na 2 lata. I tak wyglądał mój przydział martyrologii, z której wcale nie jestem dumny.
    Jakoś tak się porobiło, że jako lewicujący liberał i w dodatku bezbożnik nie miałem później czego szukać w środowiskach, które wypączkowały z „S”, bo katolik ze mnie żaden, a moda na prawicowy populizm do dziś wywołuje u mnie odruch wymiotny. Na marginesie, pisząc otwartm tekstem wku****** mnie do żywego wszyscy, którzy chcą ukrzyżować albo ukamienować gen. Jaruzelskiego i tak jak spin doctor Kamiński wozili ryngrafy i szkaplerze z Matką Boska Pinochetem. Stan wojenny to góra kilkadziesiąt ofiar, na ogół przypadkowych, internowanych nikt nie gwałcił i nie torturował, w Chile było kilkadziesiąt tysięcy ofiar śmiertelnych reżimu Pinocheta, liczba więzionych i torurowanych była proporcjonalnie większa. Na marginesie, czy ktoś przypomina sobie, aby największy (zgodnie z obowiązującymi u nas kryteriami) autorytet moralny XX w, JPII potępił kiedykolwiek zbrodnie reżimu Pinocheta?
    A 5 kołobrzeski pz, którym kiedyś dowodził Jaruzelski (a ja odbywałem praktykę oficerską po SORze) jest teraz 12 brygadą zmechanizowaną im. gen. Józefa Hallera, widać tym, którzy postanowili uczcić Hallera nie przeszkadzało, że był moralnie odpowiedzialny za zamordowanie prezydenta Narutowicza, ulubionym zajęciem żołnierzy Hallera było urządzanie pogromów ludności żydowskiej (np. w Częstochowie), a co najmniej obcinanie pejsów chałaciarzom. A to, co na mój temat napisze toja, pouczając mnie z tzw. patriotyzmu naprawdę mi lata w miejscu do tego przeznaczonym.

  67. W momencie pisania blogu Pan redaktor nie mógł wiedzieć o prawdziwych źródłach mięsnego sukcesu. Dziś pewnie już wie ale na wszelki wypadek podzielę się z innymi świeżymi informacjami. Otóż sukces ten zawdzięczamy Braciom Polskim i ich Monister Rysiąclecia. Konsekwentna polityka antyrosyjska, wetowanie wszystkiego dało wspaniałe rezultaty. Prezydent Putin u schyłku swojej kadencji upadł na kolana przed polską świnią i łaskawie wpuści ją w granice matuszki Rassiji.
    Dla tych, którzy myśla, że kompletnie zwariowałem mam wiadomość – nie są to moje słowa tylko nieudolne streszczenie i sktót myślowy dzisiejszego wystąpienia Edgara Wspaniałego w PiS (jescze!!!) Radio.
    Jak długo jeszcze będziemy słuchać podobnych bzrdur?

  68. Ofensywa dyplomatyczna D. Tuska to może dobry omen tak jak i podpisanie w Lizbonie Traktatu Reformującego UE z pół obecnością zagubionego Prezydenta RP jako hamulcowego Karty Praw itd. Stosunki dyplomatyczne Unia – Rosja i Polska – Rosja w perspektywie współpracy prawdopodobnie z nowym Prezydentem D. Miedwiediewem to nie będzie bajka, jest osobą niezwykle wykształconą, wtajemniczonym praktykiem Kremla, komparatystą i będzie to potężnym wyzwaniem dla nowego europejskiego rządu, a także dla Polski. Zanim prognozy w UE i Rosji zostaną zmaterializowane Polska powinna poważnie pomyśleć o kadrowych zasobach w dyplomacji, ponieważ negocjacje będą coraz trudniejsze tak jak i osiąganie kompromisów.
    Polska nie może być hamulcem przemian i położenie geopolityczne to dzisiaj nasz atut, a za użycie hamulca w pędzącym pociągu relacji Moskwa – Paryż można otrzymać mandat „wysiadka”, a podróż na dachu była głównie atrakcyjną przygodą dla kowboja.
    Pełne wyjaśnienie Grudnia 1981 to bardzo ważne zadanie dla historyków, ale najważniejsze materiały odpoczywają w Moskwie i częściowo w Waszyngtonie. Wspominając Stan Wojenny i jego następstwa w moim przypadku i wielu moich kolegów świeżych absolwentów to przerwanie konkretnych planów życiowych. Zaczynaliśmy na nowo układać swoje klocki. .
    Generał W. Jaruzelski nawet 13 grudnia 1981 nie rozpalał mojej młodzieńczej złości mimo, że całkowicie runęły moje plany. Stan Wojenny to także ponad 100 ofiar, internowania i inne nawet tragiczne następstwa, ale było to mniejsze zło.
    Generał W. Jaruzelski wg mnie ma godne miejsce w historii Polski.

    PS. Podpis zdjęcia. „Zwierciadło powiedz mi przecie kto najpiękniejszy jest na świecie”.

  69. Przepiękne zdjęcie. Bije z niego jednocześnie i pycha, i kobieca próżność, i woda sodowa. Brawo!

  70. Lizak 13.36. Z wielka uwaga przeczytałem Twój tekst. Dał mi wiele nowych impulsów do przemyślenia. Zachęcił jak mniemam wielu innych mądrch blogowiczów do odważnego wyrażania swoich poglądów. Ze swej strony chciałbym zachęcic Cię do przestudiowania /jeżeli jeszcze tego nie uczyniłeś, a z pewnościa tego nie zrobil DP/ dzieła o niezwykłym wymiarze i wymowie w kontekscie problemów nękających polaków. Mam na myśli książkę Profesora Uniwesytetu Jagiellońskiego /On nie z tych/ Marka Waldenberga pt. Rozbicie Jugosławii. Ta fascynująca, niezwykle udokomentowana i aktualna książka opisuje metody, przy pomocy których, głównie z zewnątrz dokonano zbrodni na bliskich nam narodach. Przy pomocy intryg, kłamstw, falszerstw i prowokacji spowodowano śmierć kilkaset tysięcy ludzi, przepędzono kilka milionów i zniszczono majatek oceniany na 200 mld dolarów, w tym nieocenione skarby kultury i historii. Na ławie oskarżonych za zbrodnie wywołania wojny powinni zasiąść Clinton, Albraight. Genscher, Solana, Joschka Fischer, Scharping, Kohl, Schreder i wielu innych. Zamiast parodii trybunału w Hadze, nowa Norymberga pownna odbyć sie w zbombardowanym Belgradzie. Na innej ławie oskarżonych powinny zasiąść tzw wolne media, w tym niestety Polskie na czele z GW, ale to inny bardzo pouczający problem trawiący społeczeństwa. W największej demokracji na świecie wolne madia Murdocha wygrywaja wybory, czego dobrym przykładem jest TV FOX i propagują napaści na inne niepodległe kraje. W Jugosławi i nie tylko „wolne media” przyczyniły sie bezpośrednio do zbrodni. W tej sytuacji inaczej pownien być postrzegany zarówny nasz Bohater Generał jak i Milosewicz. Zachęcam do przeczytania, aczkolwiek książka z naturalnych powodow jest trudno w tym wolnym kraju dostępna. Pozdrawiam

  71. Stan wojenny prawdopodobnie uratowal Polakow przed kolejna, bezsensowna martyrologia i byc moze uratowal swiat od wojny. Mial on miejsce w Polsce, bo w zadnym innym kraju post-sowieckim nie powstalo wowczas zagrozenie popelnienia zbiorowego harakiri przez caly narod. Nie stalismy sie Chrystusem narodow, dla jednych Polakow na szczescie, dla innych niestety.

  72. Szanowni blogowicze (obojga płci)!
    Nas Polaków NIKT nie przekona do innych niż swoje przemyśleń. Szanując inne niż swoje poglądy oczekujemy tego także od innych. Ustalenia IPN nie będą pełne. Historia ma to do siebie iż zawsze znajdzie się jakiś dokument, który jakiś historyk zinterpretuje po swojemu. Nawet w naukach ścisłych, gzie wydawac by się mogło nie ma miejsca na dowolnośc, zdarzają się interpretacje np liczby 4! A co mówic o historii?
    A co powiecie Szanowni Blogowicze i Blogowiczki na interpretację wydarzeń sprzed 80 lat? Gdzie są pomniki poległych w obronie: a) legalnych władz; b) no czego? demokracji zagrożonej – wg Marszałka – warcholstwem posłów? Mam na myśli przewrót majowy (pucz wojskowy) – a tak na boku – jak określiła by dzisiejsza prawicowa prasa ów fakt historyczny? Jesteśmy mali jako ludzie , my Polacy! Zapomnieliśmy o tych, którzy zginęli święcie wierząc, że stoją po słusznej stronie! A zginęło ich około 400!!!! Kto ich dzisiaj czci? Kto odprawia msze w rocznicę tamtych wydarzeń? Czy ktoś z tych, którzy potępiają Generała i obarczają Go za śmierc około 100 Polaków zna choc jedno nazwisko Polaka,który wtedy zginął broniąc legalnych władz? Kto odważy się przeprowadzic dochodzenie w celu ustalenia WINNYCH śmierci tych 400 Polaków? Zginęli nadaremnie? Czemu o nich nie pamiętamy i każdego 26 maja nie ma uroczystej odprawy wart, capztrzyków, sesji historycznych, marszy milczenia pod pomnik Marszałka? Czemu Go nikt nie degraduje, nie wysyła na śmietnik historii? Odpowiedź jes jedna – historia jest nauką klasową. Interpretuje ją ten kto dzierży władzę. Byc może nasze prawnuki ocenią 13 grudnia w miarę beztronnie. Kiedy nikt, kto świadomie przeżywał tamten grudzień nie będzie żywym świadkiem. Kiedy zostaną tylko dokumenyu. Może wtedy? Może… Teraz WSZYSCY interpretują tamte fakty z wiedzą jaką posiedli po 13 XII. Nikt nie pamięta tego napięcia, tych oczekiwań by ten chaos już się skończył, by skończyła się ta szarpanina, to zzataczanie od sciany do ściany, od strajku do strajku.
    Teraz są setki tysięcy bojowników, a wtedy… odwaga staniała a rozumu nadal brak.

    Polacy mają mentalnośc zero-jedynkową. Ale dlaczego??????

  73. Krew mnie zalewa, gdy słyszę, że stary generał Jaruzelski ma stanąć przed sądem za stan wojenny! Myślę, że wielu blogowiczów potępiajacych jego decyzję z 13 grudnia może gryzłoby ziemię od dwudziestu paru lat, bo rozlew krwi, który nam wtedy groził mógł pochłonąć tysiące ofiar.
    W wyniku stanu wojennego zginęło kilkanaście osób. Niestety, bo każdej niepotrzenej ofiary tak samo żal…
    Ale nie zapominajmy, ze w wyniku zamachu majowego – kilkaset. Czy ci, którzy stawiają dziś przed sądem gen. Jaruzelskiego postawiliby również przed trybunałem Marszałka Piłsudskiego?
    Warunki internowania opozycji w 1981 r. były względnie przyzwoite, nie mówiąc o luksusowym Arłamowie. Porównajcie to z Berezą Kartuską, w której sanacja więziła opozycjonistów! Berezą, która była prawdziwą naszą narodowa hańbą.
    13 grudnia 1981 roku, tak jak większość z nas kląłem na wszystkie obywatelskie utrudnienia, na wyłaczone telefony, brak benzyny i setki innych ograniczeń swobód obywatelskich. Na to, że stan wojenny uniemożliwił mi realizację waznego zawodowego planu, realizowanego prze kilka miesięcy. A potem przyszła chwila zastanowienia. I tak jak ponad 50% rodaków uważam, że dobrze się stało.
    PRL upadło trochę później, ale bez rozlewu krwi.
    Generał Jaruzelski podjął wtedy niezwykle ciężką decyzję – i niech historia osądzi, czy słuszną. A stawianie Go dzisiaj przed sądem jest polityczną zemstą politycznych pętaków.

  74. Kwiz 73 00:44
    (……no to… bardzo dobry sprzet mieli szwaby juz wtedy)…. czy to wynik kompleksow malego polaczka?

  75. LIZAK,
    Serdecznie witam w twojej osobie lewicowca z krwi i kości. Dla mnie symbolem lewicowości jest pogłębiona i twórcza refleksja nad społeczną rzeczywistością. Mit jest domeną prawicy, esencją lewicowośći jest prawda.
    Cieszę się więc, że mogę poczytać twoje posty.
    Twoja ocena osiągnięć III Rzeczpospolitej jest trafna. I właśnie dlatego trzeba najpierw zbeszcześcić, a następnie unicestwić pamięć o PRL.
    I to przy pomocy tak ordynarnej i nachalnej propagandy , jakiej nie doświadczaliśmy od epoki stalinizmu.
    Podobnie jak TY, traktat stowarzyszeniowy i balcerowiczowski model „rozwoju” oceniam bardzo negatywnie.
    Właśnie dlatego debata publiczna toczy się wokół CBA i seksafery by nie
    konfrontować obietnic z rzeczywistością. A jeżeli już jakaś debata się toczy to pod dyktando bankowych ekspertów. Zawsze mnie to zadziwia, że ludzie aspirujący do wysokiego poziomu intelektualnego nie dostrzegają oczywistego lobbingu prowadzonego przez dyżurnych gospodarczych „ekspertów”. Przecież to aż kłuje w oczy, gdy z graczy czyni się sędziów, a ich interes utożsamia się z interesem całej gospodarki. Jeszcze bardziej absurdalne są próby wyabstrachowania i wyemancypowania ekonomi z życia politycznego. A jakże wielu te populistyczne postulaty i absurdy przyjmuje jako prawdy objawione
    i jeszcze innym ośmiela się wmawiać ignorancję.
    Naprawdę dobrze, że z nami jesteś.
    A co do emigracji, już o tym pisałam, ich nienawiść do PRL, którą opuścili jest wprost proporcjonalna do poczucia alienacji w nowych ojczyznach.
    Naprawdę ciężko się żyje w oderwaniu od korzeni. Wybaczmy im.
    Gorzej z tymi, co pozostali i dali, amputować sobie i pamięć i zdolność samodzielnego myślenia, czyli myślenia wogóle.

  76. Helena 23:32 (wczoraj),

    No i co powiesz o Geremku? Wściekł się czy co? Albo… słów brak, albo to już medycyna. Co mu pomogą takie stwierdzenia? Na miejsce w Sejmie nie ma i tak szans, cokolwiek by powiedział, a poza Polska to może być wyłącznie . . . niezrozumiane. Starość nie radość.

  77. Harry Potem.
    Serdecznie Ci współczuję utraty przyjaciela. Rozumiejąc, że teraz nie masz nastroju, cierpliwie czekam na epilog, zakład odkładając na „potem”. A w ogóle toś mój ziomal, ja jestem z Nowej Soli.
    Pozdrawiam.
    R.N.

  78. Odnośnie stanu wojennego – jak ponury chichot historii brzmi fakt, że właśnie styropianowy etos nie dopuszcza do przyjęcia przez Polskę Karty Praw, zaś tzw. postulaty sierpniowe z wielką pompą traktowane były jako narodowa świętość i chyba skończyły w jakimś muzeum.A senny Marszałek O Pięknym Zyciorysie stwierdza, że nie można dopuścić do tego by polski robotnik zarabiał tyle co niemiecki, gdyż nasza konkurencyjność polega na taniej sile roboczej.Im dalej od 13 grudnia tym większa kolejka po medale i przywileje dla „walczących na styropianie”, bo przecież oni cierpieli i im się to należy jak psu kość, vide Inny Człowiek o Pięknym Zyciorysie – Romaszewski

  79. JanP. 23.51
    Każde dziecko zauważy że oba teksty Matki Kurki , ten z przed roku i ten najnowszy róznią się bardzo wyraźnie. Ten ostatni nie jest tak histeryczny i chociaż zawiera różne niepoważne tezy, jednak z wieloma opiniami można się zgodzic. Jezeli chodzi o generała Jaruzelskiego, to napewno nie zrobił mi wielkiej frajdy wprowadzeniem Stanu Wojennego. Wiele moich planów zniszczył, kilka nocy spałem bardzo kiepsko, zwłaszcza o 6 rano, ale okazało się że nie byłem aż takim opozycjonistą za jakiego się uważałem. Od poczatku jednak wolałem takie rozwiązanie niż kolejny Budapeszt 56, Pragę 68 czy inne pacyfikacje z udziełęm niezwycięzonej Armi Czerwonej, a jeżeli najwybitniejsi przywódcy Solidarności coraz częściej przyznają się dzisiaj że dążyli do zbrojnej konfrontacji ( licząc że wojsko stanie po ich stronie !) to nie mam więcej komentarzy. Natomiast cyrk urządzany z tej okazji przez TVP powoduje u mnie odruch wymiotny.

    Ps. Wyrazy solidarności dla Magrud z 13.57, zwlaszcza w sprawie emigrantów.

  80. Do norymberga z 13:14

    Piszesz: „…Dla mnie nie ulega wątpliwości, że większość Niemców czuje ogromną wyższość w stosunku do Polaków…”

    Jakby na to nie patrzeć, Niemcy zawsze byli narodem wywyższającym się ponad innych. Anglicy też. Amerykanie. Francuzi. Polacy. Rosjanie. Chińczycy. Itepe, itede…

    „Przejawem tej polityki jest głoszone hasło:”Patriotyzm to idiotyzm”.
    Na co można odpowiedzieć tylko tyle, że przejawem idiotyzmu jest wyprzedaż materialnej bazy sił wytwórczych Polski oraz zniewolenia jej sił żywych poprzez konieczność masowej emigracji Polaków.
    Czegoś takiego nie zna historia.”

    Zna, choćby historia Republiki Irlandii. To tam, gdzie zmierza Tusk 😉

    Mnie tam wizyta Tuska w Watykanie oraz umizgi w stronę Kościoła wkurzają. Kiedy wreszcie powstanie jakaś silna frakcja, która odważy się na pójście w stronę znormalizowania stosunków Kościoła i władzy w Polsce? Czy nie może być tak, że ludzie (młodzi, przyszłość) którym sprawy Kościoła są obojętne przestaną być obrażani przez państwo?

    Podpisanie Karty to sukces całej Wspólnoty. Europa musi być silna i stabilna. Jednolita przy całej różnorodności. Idziemy w dobrym kierunku.

  81. Lewicowcem być, czy nie być? – oto jest pytanie. Targają mną rozbieżne myśli. Czyżby z orientacją polityczną było dokładnie tak jak z orientacją seksualną. Tragedia! I to gorsza niż widmo nieuniknionej śmierci; bowiem nie mamy wyboru i musimy żyć jak nam nakazuje siła wyższa.

    Więc ja w tych sprawach jestem biseksualistą, że tak powiem. Chciałbym być lewicowcem, miło mi chwalić się wolnomyślnym światopoglądem, wręcz obnosić swoją areligijność. Nie rusza mnie narodowa, tzw. partyjotyczna nagonka na generała Jaruzelskiego, ani wychwalanie w niebogłosy decyzji o rozpoczęciu Powstania Warszawskiego. Wolę dyskutować z rozumem raczej, niż z wiarą. Zatem argumenty lewicowe mają dla mnie większy powab, wzbudzają „intelektualny dreszczyk” i wolę nad nimi się zastanawiać, niż nad argumentami z prawej strony.

    Ale czy argumenty lewicowe zawsze są takie racjonalne? Na sam początek uderza obuchem takie oto stwierdzenie: “Mit jest domeną prawicy, esencją lewicowości jest prawda”. No właśnie! czy aby tak jest do końca? Moża i ja zagalopwołem się, z tą wiarą prowadzącą nas do mitów po stronie prawicy, i racjonalnością, której produktem jest prawda, a nia chwali się lewica. Weźmy Stan Wojenny i PRL. Nie mam najdrobnejszych wątpliwości, że w tej polskiej, powstańczo-wyzwoleńczej ruletce stawiam na Generała Jaruzelskiego. Załóżmy, że nie wiadomo, czy sowieci wkroczyliby. Ale ich wkroczenia w żaden sposób nie da się wykluczyć. Prawdopodobieństwo takiego obrotu sprawy w ciągu następnych kilku czy kilkunastu miesięcy po 13 grudnia 1981 nie było wcale małe, może 50-50, może nieco mniej albo więcej. A jaka byłaby wypłata w tej rulerte, jeśliby nie było Stanu Wojennego, czyli tego co obstawił Generał? Gdyby wyszło na to, że sowieci wkraczają, to ofiar śmiertelnych byłyby tysiące, ruina dla infrastruktury i dla codziennych działan o wiele większa niż w opcji Generała, zdławienie wolności o wiele przykrzejsze i haniebniejsze. A gdyby nie wkroczyli, czy wolność byłaby natychmiastowa? Tę odpowiedź znamy dzisiaj na pewno – byłby jakiś plan Balcerowicza, najogólniej mówiąc, jakaś transformacja i wyjście z niewydolnej gospodarki realnego socjalizmu. W sierpniu 44 też obstawiano; postawiono na bardzo pomyślny przebieg, że alianci pomogą, że Stalin nie będzie miał nic naprzeciw, że wojska garnizonu Warschau szybko się poddadzą, że gołymi rękami zdobędzie się ciężką broń i czołgi – szansa na taki obrót sprawy, czyli na zwycięstwo, była wtedy zerowa. Dzisiaj mitomania zatem kwitnie, jakie to zwycięstwo moralne odnieśli powstańcy i ludność Warszawy. Podobnie byłoby z debatami o stratach narodu, gdyby Generał nie postawił na stan wojenny, gdyby doszło do wojny z Imperium, gdyby naród ponownie poniósł daremną ofiarę, i to tuż przed jego nieuchronnym (jak dzisiaj wiemy) upadkiem. Mityczna głupota prawicowców jest bezdenna i niewątpliwa.

    Teraz “prawda lewicowa”. Skąd się wziął stan wojenny? Z rebelii Solidarności. A ta rebelia skąd się wzieła? Oczywiście po części z ofensywy propagandowo-umoralniającej Kościoła. Ale najważniejszą siłą sprawczą rebeli robotniczej i inteligenckiej była klęska gospodarcza metody komunistycznej, czy socjalistycznej, czyli tej wypracowanej przez Stalina, zmodyfikowanej potem za Breżniewa i wprowadzanej w różnych etapach i z różnymi odwrotami w Polsce, zwanej potocznie systemem gospodarczym PRL, z dominującą własnością państwową, planistyczną reglamentacją i administracyjnie ustalanymi cenami. Dla mnie, chłopskiego prawnuka, największym osiągnięciem PRL była likwidacja ziemiaństwa. Awans edukacyjny i społeczny specjalnie mnie nie dotknął, gdyż mój ojciec wykształcił się już II RP. Ale socjalistyczne ciągotki były żywe, choć nigdy nie zmaterializowały się pełnym przyłączeniem do PZPR-owskiej władzy. A ja, już jako pachole czytając ekonomiczne dzieła, przeważnie autorów socjalistycznych, ale nie marksistowskich (np. Enrico Barone) nie mogłem, siła wyższa, uznać gospodarki realnego socjalizmu za coś co ma przynieść szczęście i dobrobyt. Im bardziej Gierek grzązł w tzw. woluntaryźmie ekonomicznym, im bardziej ja czytałem literaturę anglosaską, im bardziej dostrzegałem anachronizm systemu gospodarczego wkoło mnie, tym bardziej chciałem się z tego wyrwać. Wsiąść do samoloty byle jakiego – tym bardziej, że takie pojawiały się wtedy piosenki – patrzeć jak wszystko zostaje w dole. Przez jakiś czas nie wiedziałem jaki będzie kolor kamyka w mojej dłoni. Okazało się, że na początku będzie on zielono-biało-zielony, jak na nigeryjskiej fladze.

    Jestem emigrantem z PRLu – tzw. solidarnościowym emigrantem, przez jakiś czas (regulaminowe 3 lata) byłem imigrantem w Kanadzie, ale “alienacja w nowej ojczyźnie” – to mi jeszcze nie przyszło do głowy. Oto widzę, z jaką łatwością powstaje mit: od emigranckiej alienacji do nienawiści wobec PRL. Emigrantom z czasów Solidarności różnie się wiedzie, ale takiej zależności nie dostrzegam. Coraz większej ich liczbie nie najgorzej się tutaj powodzi. Spośród nich, ta część, u której skłonności mitomańskie biorą górę, nienawidzi komuchów i popiera Kaczyńskiego. Druga cześć, z którą przeważnie się zadaję, mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że na tym blogu ją (nie tylko ja) reprezentuję, wcale nie chwali PRLu, jednocześnie załamuje ręce nad klerykalną i rozkochaną w socjaliźmie Polską.

    Życie “w oderwaniu od korzeni” ma dla nas wiele uroków!!!

    Ale zostawmy emigrantów, powroćmy na ojczyzny łono. Wywody “Lizaka” przerażają mnie:
    – “Poziom obecnego dochodu narodowego do dzisiaj nie osiągnął pułapu z okresu PRL-u, a stan zadłużenia RP wielokrotnie przewyższa zadłużenie Gierka, który przynajmniej zbudował Drugą Polskę”,
    – “…przez 10 lat wypasione byczki solidarnościowe opalały się leżąc na dachach i czytając gazetki oraz popijając piwko. Tego nie zdzierży żadna gospodarka”,
    – “W rezultacie [wejścia do UE i przyjęcia modelu balcerowiczowskiego] z Polski wyprowadzono kapitał finansowy, kapitał produkcyjny i aktualnie wyprowadza się siłę żywą”,
    itd, itp.
    Wywodu o antysemityźmie i antypoloniźmie nie podejmuję się analizować. Moja lewa część twarzy czerwieni się ze wstydu, gdy czytam ten ciąg zdań mitycznych, rozżarzonych nienawiścią tak samo, jak mityczne zdania zagorzałych prawicowców.

    W moim rozumieniu lewicowiec to ktoś racjonalnie, spokojnie, bez emocji interpretujący otaczającą rzeczywistość, wyważający racje i motywy różnych opinii, patrzący na to wszystko z boku. Ten manifest i głosy poparcia pod nim nie mają nic wspólnego z lewicowością.

  82. Mój wpis z dnia 13 grudnia wymaga małego wyjaśnienia:
    – nigdzie nie nazwałem siebie ani wojownikiem ani menczennikiem ani patriotą bo w latach 70 -tych mogłem zrobić więcej
    – nikogo nie namawiam na czytanie jakichkolwiek blogów i ich komentarzy
    – maślanę muszę przeprosić że przekręciłem nazwiska jego idoli,ale czy Oni piszą w GW czy trybunie,polityce,NIE,przekroju, to nie ma znaczenia,gazety w/w nie różnią się zawartością tylko,tylko, tylko TYTUŁEM,
    – na Kubie jest fajnie ale na wczasach
    – należąc do PZPR nie byłeś upadlany tylko wynagradzany(sklepy w komitetach,przydziały sam.osob.)
    – w stanie wojennym ja mogłem też pisać do każdego,pisałem do PZPR ,nie powiem że sią tym nie zajeli przeciwnie , wysłali po mnie taxi.Tam poznałem przyszłych posłów wtedy działaczy ZMS,ZHP a że niektórzy byli kolegami z czasów studiów to pomogło mi ukończyć studia już na III -ym roku,zaocznie studiowałem na kilku uczelniach bo jakimś dziwnym trafem koledzy zawsze mnie znaleźli BYŁO FAJOWO,nie było to ani upodlenie ani upokorzenie były to czasy normalne ( wg Was) dlatego też proponuję powrót do normalności w y j a z d n a s t a ł e d o Białorusi,na Kubę.
    Wracając do wspaniałego Woj..Jar.i stanu wojennego to po co podjeliśmy walkę w 39r.,mogliśmy tak jak Czesi,po co strajki ….(podać inne przykłady ? ) .
    Pozdrawiam WSZYSTKICH .

  83. Maślana : smutne, że w tej PRLowskiej klatce nie czułeś się zniewolony ani upodlony. Nie miejsce tu na wymienianie wszystkich wad tego
    „jedynie słusznego’ ustroju ale ciekaw jestem czy równie dobrze czułbyś
    się w bardziej doskonałym CCCP ?
    A na marginesie–dziwią mnie ci tak liczni zadowoleni z restrykcji stanu
    wojennego,zachwyceni ilością zjadanego mięsa i używający Trybuny Ludu do celów higienicznych.No cóż jeśli mięso i surogat papieru toaletowego są głównymi składnikami ich życiowych potrzeb to rozumiem
    Szkoda że nie wiedzą, że były kartki,kolejki, wydzielane pieluchy i rajstopy,szukanie czy coś „rzucili na sklep” itd. A o cenzurze,zakazach
    publikacji,rekwirowaniu niedozwolonych książek i czytaniu prywatnych
    listów nie wspomnę bo i tak nic nie zrozumieją. I proszę nie zawracać w
    głowach mlodym ludziom, ze nie było upodlenia i zniewolenia. Było!!!
    Choć jak widać nie dla wszystkich, ale dla wielu było i to trzeba uszanować.

  84. Harry_potem (2007-12-14 o godz. 01:32)

    Harry… dolaczam sie do slow Maslany.

    A przy tej okazji dla wszystkich – tych mniej lub bardziej w dyskusjach zacietrzewionych i tych spokojnych…

    …moj znajomy Niemiec mawia: „…jak juz tak powoli zblizasz sie do ’50 i rozejszysz sie wokol siebie, widzisz, ze juz niektorych brakuje, w gazecie czytacz, ze i ten… i tamten… – i stwierdzasz…, ze „granaty padaja juz coraz blizej”…

    Zegnam w milczeniu

  85. Panie Danielu, gratuluję ostatniego felietonu w Polityce! Dawno się tak nie uśmiałem! Pozdrawiam

  86. owl,
    w sprawie Jaruzelskiego mam dokładnie takioe zdanie jak ty, z tą różnica że już wczasie trwania stanu wojennego zorientowałem się, że to operacja przeprowadzana w rekawiczkach i zasadą naczelna jest minimalizacja ofiar. Przed stanem wojennym bardzo bałem się że będzie interwencja. A kiedy doszło do okrągłego stołu byłem wręcz zbudowany rozsądkiem działaczy partyjnych którzy na to się zgodzili./ mieli siłę nie musieli)

  87. Jedyne sluszne rozwiazanie to wprowadzenie stanu wojennego po wyglupach Solidarnosci w koncowce roku 80 i 81.Przeciwnicy okreslcie sie kim byl Kuklinski stawiajac mu pomniki i nazywajac jego imieniem ulice dla mnie byl zdrajca dla was jest dalej bohaterem,ktory wywiozl plany inwazji ZSRR na Polske amerykanom.To tym ktorzy nie wierza na braterska pomoc sasiadow.Tylko jalopy oskarzajac Wojciecha Jaruzelskiego tlumacza ze zadne wojsko radzieckie nie stalo za granicami kraju gotowe do wkroczenia.Tylko ignoranci podaja taki argument ze mozna bylo nic nie robic.Tylkoignoranci nie chca wiedziec ze w Polsce stacjonowala cala armia radziecka a dowodctwo polnocnej grupy tej armii mialo siedzibe w Legnicy.Ruscy nie musieli do nas wkraczac ruscy byli u nas i to w takiej sile i z takim sprzetem ze marny byl by nasz los.I przedtym co moglo sie stac uchronil nas gen. Wojciech Jaruzelski.Czy zaczniecie wrescie logicznie myslec czy tak jak jak podpowiadaja wam steropianowi kilkudniowi kombatanci.Wiecie jaki byl najbardziej oczekiwany postulat jeden z 21 podpisanych w stoczni nie, nie wolna Polska wkladka parowki do zupy regenacyjnej pracownikow i tyklo to.Wszystkie zakrety naszej historii spowodowane byly a to podwyzka ceny cukru,miesa nie uciskiem kremla.

  88. do Wodnika53, który pisze:

    „I może to pokolenie dopiero naszemu społeczeństwu przywróci normalność. O ile nie wyjedzie, zostawiając nad Wisłą i Odrą “nieudaczników” (jak oni uważają) zajmujących się nieistotnymi z punktu widzenia CZŁOWIEKA problemami.
    Pozdro – i prośba o refleksję (przynajmniej na to się zdobądźcie delatorzy) nad osobą i rola w najnowszej historii Polski gen W.Jaruzelskiego). Ta prośba oczywiście nie jest kierowana do jasnego gwinta i olka 51.”

    Z jednej strony nie chce pan, by zajmować się tą zamierzchłą historią jaką (m.in.) jest 1981 rok. A wzorcowe w tej kwestii jest podejście pana syna.
    Z drugiej prosi pan o refleksję nad osobą Jaruzelskiego w najnowszej historii Polski. To chyba jest troszkę niekonsekwentne. Chyba, że miał pan na myśli historię najnowszą, w sensie jeszcze nowszą niż 1981, np. po 1989roku. Ale wobec tego rola generała zbyt wielka nie jest.

    Uważam, że historia, jak sądzę główny czynnik kreujący tzw tożsamość narodową, nie jest sprawą „nieistotną z punktu widzenia człowieka”. Ale może po prostu źle zrozumiałem intencję tej wypowiedzi. Choć daleki jestem od podejścia współczesnego IPN’u i bliska mi jest pańska uwaga o twarzach Pitery czy Kamińskiego.

    Zaznaczam, że moja ocena (ale być możę jestem zbyt młody, by się do tego mieszać) wprowadzenia stanu wojennego nie jest jednoznacznie negatywna i pojęcie „mniejszego zła” jest mi chyba najbliższe.
    Wciąż, mimo upływu 25 lat należy wg mnie dochodzić jak było, analizować dokumenty. Ale nieco bardziej na spokojnie, nieco bardziej w imię prawdy, a nie jak zwykle dla rozliczeń. By za np. 20 lat, można było bardziej jednoznacznie oceniać Jaruzelskiego, a rzadziej zaczynać dyskusje o nim od słów „moim zdaniem”. Czego do końca nigdy oczywiście nie wykluczymy (patrz choćby ocena St.A.Poniatowskiego).

    Może się czepiam. Na tyle często zgadzam się z tekstami pod ksywką Wodnik53, że jak nagle jest mały dysonans, postanowiłem zareagować.
    Serdecznie pozdrawiam.

  89. Nie Toja,

    powrot do normalnosci odbywa sie tutaj i teraz, w Polsce. Bez potrzeby wyjazdow na Bialorus czy na Kube oraz bez grzebania bez konca w smietniku historii. Wyjmij glowe z kubla i popatrz dookola ! Swiat jest piekny ! Trzeba tylko chciec to dostrzec !

    JerzyH,

    Ty tez dales sie upodlic ? Trzeba bylo np. chodzic na zadymy. Pare okrzykow „gestapo !” czy „WRONa skona !’, pare rzutow kamieniem w ZOMOwcow czy spieprzanie przed nimi w oparach gazu lzawiacego wspaniale leczylo z kompleksow i ewentualnego upodlenia, jesli ktos nie mial ochoty na wieksze zaangazowanie w opor wobec wladzy.

    Jesli po 26 latach pamietac i uszanowac kogokolwiek, to glownie tych, ktorzy zalpacili za opor wiecej niz „upodlenie” w postaci wymienionych przez Ciebie atrybutow (braki, cenzura, podsluch,itp). Ale uszanowanie nie musi oznaczac onanizowania sie przeszloscia. Nie wszystkim to sprawia przyjemnosc i daje zaspokojenie.

  90. telegraphic observer:
    napisałeś to, co i mnie się cisnęło na klawiaturę, ocena Stanu Wojennego (chociaż byłam wtedy daleko i nie przeżyłam na własnej skórze) oraz jeśli chodzi o emigrantów. W sprawie emigrantów poparło Lizaka parę osób, a mnie oburza wsadzanie nas wszystkich do jednego worka. Emigrant alienuje się na własną prośbę niemalże, bo mu się nie chce, albo przyjmuje wygodną postawę roszczeniową – mnie sie należy. Reszta bierze się do roboty, uczy się języka, a życzliwych ludzi i organizacji, żeby w tym dopomóc jest wiele i sama tego doświadczyłam wiele razy (w Kanadzie). Ciekawe, na jakiej podstawie Lizak urobił sobie taka opinię o emigrantach.
    Pozdrowienia z Kingston, ONT.

  91. Tego Bobole to chyba sam pan Passent pisze w celach prowokacyjnych. „wnuk gdanskiego folksdojcza” – sama poezja!
    Harry-potem moj krajan z Trzcianki (a ja z Poznania) opowiada swoj 13 grudnia.
    13 grudnia bylam w Warszawie. 12 przeprowadzilam sie i kiedy mi rano radio nie zadzialalo, myslalam, ze sie popsulu przy przeprowadzce. Potem juz wszystko bylo wiadomo. W poniedzialek jechalam autobusem do pracy w Bibliotece Narodowej na Hankiewicza. Caly czas plkakalam i ze zdziwieniem patrzalam na wspolpasazerow, takich normalnych, spokojnych jak gdyby nic sie nie stalo.
    W pracy decyzja zapadla, ze strajkujemy. Wyszli ci, ktorzy chcieli, mieli rodziny, zobowiazania. Ja nie mialam wiec uwazalam, ze powinnam zostac. Wychodzacy zostawili nam swoje kanapki.
    Ten nasz bunt nie trwal dlugo. Przyjechalo ZOMO i zaczeli wywazac zamkniete drzwi gmachu. Bylo duzo halasu. Balam sie okropnie.
    W tej naszej grupce okupantow trzymalam sie raczej z tylu. Zgarneli tych z przodu i, o ile wiem, z wyjatkiem szefa naszej solidarnisci wszystkich wypuszczono jeszcze tego samego dnia.
    Moi rodzice przezywali katusze slyszac na Wolnej Europie, ze Biblitoka Narodowa srajkuje. Nie bylo zadnekgo kontaktu. Dopiero kiedy przyjechalam na swieta, zobaczyli ze jestem cala i zdrowa i na wolnosci.
    Nie mam sie za zadna kombatantke. Teraz rozumiem, ze gen. Jaruzelski mogl uwazac, ze nie ma innego wyjscia, choc wtedy oczywiscie tak nie myslalam.
    13 grydnia to moja historia, przezyta osobiscie. Ale nie podobaja mi sie tak popularne u nas odgrywane obrazy historyczne. Mlodych ludzi, dla ktorych stan wojenny to jak bitwa pod Grunwaldem, zacheca sie do udawania Zomo lub opozycjonistow. A przeciez uczestnicy tych wydarzen to nie jacys mityczni Zbyszkowie z Bogdanca. To my, wielu swiadkow tych wydarzen. Ogladanie tego cyrku, wykorzystwanie dla jakis politycznych czy propagandowych celow tamtych wydarzen, jest niesmaczne.
    W ogole nie lubie polityki historycznej.
    Ale sie rozgadalam.
    Pozdrawiam E.J.

  92. Cholera jasna! Cóżesz tam się dzieje w mojej starej ojczyźnie?

    Oto “Lizak” przytacza całą listę niezbitych dowodów i naocznych faktów: Żydzi znów sobie przywłaszczają polski majątek, emigranci im sprzyjają, gospodarka roztrwoniona, kraj w ruinie finansowej, miliony ludzi bez pracy, unia wykorzystuje; a dochód narodowy jest obecnie poniżej poziomu sprzed 30 lat. Rozpacz mnie ogarnia. Boże, Boże, widzisz to i ojczyznę miłą olewasz. Tym bardziej, że byłem w kraju we wrześniu bieżącego roku. Czy ja gazet nie czytałem w międzyczasie, wiadomości w telewizji nie oglądalem, przeoczyłem takiego njusa – a tu jeszcze grono blogowiczow potwierdza, że z Polski nic tylko kryzys i bieda idzie … “magrud”, “jasny gwint”. Co się stało? To tak się w trzy miesiące wszystko załamało? Przecież widziałem na własne oczy. Może ludziska robili to na pokaz, wstyd im było, że żyją w takiej ruinie i nędzy. Nieprawdopodobne. Niespotyka mistyfikacja. Przecież każdy mój kuzyn czy znajomy ma samochód – nie małego fiata, o nie – niektórzy całkiem dobre marki. Jeden miał octavię, ale jego transformacja nieźle uderzyła, stracił pracę inżyniera w prowincjonalnej filii i jako prywaciarz konkuruje teraz z Azjatami. Ale furę ma, dom nad głową, córki wykształcone, po nowych firmach się rozbijają. Drugiemu jabłka wymarzły, ale ten ma mercedesa, a obaj synowie coś tam dłubią w handlu, każdy dwoje dzieci i samochód. Córka służbową toyotą jeździ (corollą). Inny kuzyn w prywatnym sektorze ma z dziesięć samochodów, ale on kolekcjoner, i dwa przedwojenne motocykle. A znajomy pułkownik emerytowany (LWP i WP) jeździ citroenem, jakiś wypasiony model. Generalnie wojskowi najwięcej na miniony sowiecki system narzekają, szlifowanym angielskim szpanują i wyjazdami służbowymi do baz NATO, a z kapelanów sobie żarciki smalą. Wszedzie przyjęcie zachodnie, wina francuskie i hiszpańskie, a jeśli nie, to z powodu braku smaku, niż z jakichś niedoborów w portfelu. Jedzenie w bizantyjskich ilościach, wędliny, sery – owoców i warzyw niestety mało. Albo w restauracji – w nich konsumentów pełno, i to nie turyści zachodni przeważają. I nie tylko w Warszawie. Próg wieku 30 lat wydaje się być normą, kiedy młoda rodzina się stabilizuje i przenosi do własnego mieszkania. Owszem, z pomocą finansową rodziców, ale mnie 30 lat temu pomoc finansowa rodziców niewiele gwarantowała, co najwyżej właśnie małego fiata, który wśród moich kolegów, w końcu nie najgorzej zarabiających, stanowił furrorę. I te moje wyjazdy na zachód, raz na narty do Austrii, innym razem latem do Włoch i Francji. To były wtedy skrajne ekstrawagancje. Teraz oni wszyscy jeżdżą sobie we wszystkie strony świata, najczęściej na południe, Egipt, Tunezja, Wyspy Kanaryjskie, niektórzy rok w rok. Z resztą weźmy naszego Gospodarza Blogu. Ileż razy w ciągu ostatnich miesięcy wyjeżdżał on na zachód, ja zliczyłbym ze trzy albo cztery. I to nie na saksy, ani do wujka-emigranta.

    A może to Bobola (w przebraniu Lizaka) próbuje nas ugryźć z drugiej strony?

  93. z Olkiem51
    (podobnie jak z Wodnikiem 53) zazwyczaj się zgadzam, ale zaczyna mnie drażnić coraz częstsze owoływanie się do błędów i wypaczeń JPII. Obojętnie czego temat dotyczy, nagle pojawia się zmarły papież. Może i papież ma więcej na sumieniu niż gen.Jaruzelski (choć wątpię), może był słabszym patriotą (choć trudno tu wyrokować, a ja znowuż wątpię), ale wkurzają pana wszyscy, którzy czepiają się generała Jaruzelskiego (powtarzam, że ja go też nie potępiam). Pan natomiast czepiający się JPII, no to już miodzio. Wszystko gra, tak? Nie należę do wyznawców Pinocheta, ale JPII nie potępił też Bolesława Krzywoustego, który brata zabił, nie potępił (chyba) najazdu szwedzkiego, nie potępił Chue Guevary i wielu innych. Życia by mu nie starczyło na potępianie wszystkich z osobna. Potępiał zło, zbrodnicze systemy ogólnie, wojny, wojny domowe.

    Pozdrawiam równie serdecznie.

  94. Choć wpisy toja są ze wszech miar nieznośne, to jednak zgadzam się, że chyba nie ma co udawać, że było fajnie i normalnie.
    To że wielu Polakom nic się nie stało (nawet jeśli nie byli w PZPR), żyło się względnie dobrze, nie znaczy że było spoko. Było zakłamywanie rzeczywistości i jednak wielu Polaków było prześladowanych wyłącznie za odwagę mówienia. Rozumiem intencje wielu z tych blogowiczów, którzy uznają prl za swoją ojczyznę (innej Polski wszak nie było) i nie pozwolą swej ojczyzny przesadnie i bezkarnie opluwać.
    Ale przesadnie jej bronić, w tym sensie, żeby mówić, że nie było źle a normalnie (bo to już uważam za przesadną obronę prl-u) też chyba nie powinniśmy.

    Pozdro!

  95. toja i JerzyH
    Jak z wami dyskutować? Przecież do Was nic nie dociera. Gdzie ja chwalę stan wojenny? Gdzie piszę kto jest moim idolem, a kto nie? Nie wysyłam również nikogo na Białoruś, ani Was, do RPA na przykład, ze trzydzieści lat temu. Przeczytajcie raz jeszcze, bez emocji, co napisałem o blogowych grzechach. Postarajcie się tylko popatrzeć, tak jak ja na dany problem, pod różnym kątem widzenia. Oczywiście historia mogła potoczyć się inaczej. Ale to jest wielka niewiadoma. Mogło być lepiej, ale mogło też wszystko wyglądać dużo gorzej, i o tym właśnie napisałem oraz inni. Choć przez chwilę dopuśćcie do siebie myśl, że jednak ZSRR zdecydował się na interwencję. Chcielibyście wiedzieć jak to by się dla nas skończyło?
    Toja, masz coś do Czechów? Czujesz sie lepszy? Bo mi nikt nie pomagał kończyć czegokolwiek.
    Jerzy, a czy Ty myślisz, że byłem zadowolony z ówczesnych trudności. A już zarzucanie mi, że mimo wszystko, czułem się wtedy wolnym człowiekiem, to jakiś absurd! Poczucia wolności nikt i nic nie jest Ci w stanie odebrać. Tylko Ty sam możesz uznać się za zniewolonego. Ja, tak jak i inni piszący z dystansem, bez zbędnych emocji, o tamtych czasach, doskonale wszystko pamiętam. Zawsze żal mi pokrzywdzonych, i tych parudziesięciu tysięcy w stanie wojennym, i tych paru milionów w „wolnej” Polsce. Bo taki kraj jak nasz, zawsze już będzie od kogoś zależny. Nasza nadzieja w tym, że może się „rozpłyniemy” w Europie i nie będziemy musieli już walczyć o godność, czy chleb.
    Pozdrawiam.
    R.N.

  96. A teraz coś na rozładowanie atmosfery:
    http://wiadomosci.onet.pl/1658837,11,item.html
    Uśmiałem się, że ho, ho!
    R.N.

  97. absolwent 15:19
    Gen. Jaruzelski mial wybor. Mogl zrobic w 1981r. to, co zrobil 1989r.
    Pozdrawiam JanP.

  98. Wreszcie porządny temat. Chyba nadszedł juz czas by zakończyć tematykę prezesa i jego koterii. Bo któżby się przed rokiem spodziewał – gdy emocjonowaliśmy sie teczką arcybiskupa- tak szybkiego i smiesznego spływu w niebyt? Premierowi pogratulować trzeba celności sentencji „ciszej nad tym Pisem” – tak lapidarnie ujmujacej rzeczywistość.

  99. Po raz pierwszy wczoraj udalo mi sie zapomniec, ze to TEN dzien. Dopiero wieczorem czytajac wpisy uswiadomilem sobie co to za rocznica. Mysle, ze to dobrze.Chyba juz pora zaczac zapominac.

  100. tak,tak,p.Lulia to taka wspolczesna „ciotka rewolucji”,i mozna powaznie obawiac sie jej dzialan…
    Co do „stanu” z 13 grudnia-ktos pisze ,ze byl „niedozywiony”…idocznie nie zyl w latach 1950-6-bylem zawsze niedozywiony wtedy,bo rodzice jako „wrogowie systemu” nie mieli prawa do wielu zeczy,nawet zakupu pieluch dla brata ur. w 1952-ale,to juz inna bajka.W „stanie” brakowalo mi kawy i papierosow.Smieszyli mnie poza tym „niespelnieni bohaterowie’,tzn. tacy,ktorzy uwazali ,ze powinni byc internowani,ukrywalem bezmyslnie kulku..I nic-nie aresztowali ich(nie bylo „za co”) a teraz niektorzy to „wielkie figury”…

  101. Stan Wojenny 1981 to trudny temat, którego ocena zawsze będzie dzielić Polaków tak jak społeczeństwo dzielił 25 lat później duet bliźniaczych braci. Czy Generał Wojciech Jaruzelski podjął optymalną decyzję wg mnie tak, ale zdaję sobie sprawę, że mój sąsiad ma inne zdanie. Dopóki nie mamy pełnego dostępu chyba jeszcze do tajnych archiwów w Moskwie tak zawsze będziemy jeszcze trwać w chocholim tańcu, a jest bardzo dobry czas ( mamy swoje historyczne 5 minut ) by w końcu z Rosją normalizować bilateralne stosunki nie zapominając o UE. Przejmujemy się specyficzną demokracją w Rosji, ale jest to szeroki problem i Rosja za sprawną pracą Prezydenta W. Putina poczyniła wielki skok naprzód, ale także min: dzięki super koniunkturze surowców energetycznych.
    Unia Europejska wg prognoz za 20 lat będzie importować 90 % ropy i 80 % gazu, wyjściem jest może epokowe odkrycie perpetuum mobile i hasło „Polak potrafi” przy tak niskich nakładach na naukę stanie się ciałem, ale jest jeszcze Strategia Lizbońska.
    Rosja staje się potęgą: rezerwy złota i walut to grubo ponad 450 mld $, a gdzie inne kruszce i strategiczne surowce i wszędzie nadwyżki, nadwyżki, ale także nowe podejście do stabilizacji budżetu i optymalizacji wydatków. Pomoc dla niedemokratycznej Białorusi to 6 mld $, w tym kredyt stabilizacyjny o charakterze pro demokratycznym około 1,5 mld $ ??? .
    Rosja to nie tylko „cuda”, ale ostro rysujący się kryzys demograficzny, moc problemów społecznych, wybuchowy Kaukaz, osadnictwo społeczeństwa chińskiego na Syberii itd. .
    PS. Unikam hazardu, ale praktykuję brydża, pokera na punkty, tysiąca i durnia. Po przemianach od 1989 czasem rządzący zagrali w rosyjska ruletkę ( tej gry osobiście nie próbowałem ) tracąc dla Polski pewne szanse, natomiast prezydent Rosji wykonał wiele pokerowych zagrywek z korzyścią dla swojego kraju. Przeważnie w karty wygrywa się większością lew, punktów, atutami itd., ale jest karciana gra „dureń”. Żeby nim nie zostać trzeba jak najszybciej pozbyć się kart na ręku i wygrywa ten kto najszybciej się ich pozbędzie. Liczę, że nasi politycy będą już bezwarunkowo tej gry unikać.

  102. Ja już nie wtrącam się więcej do spraw stanu wojennego ponad to co poniżej, bo już właściwie wszystko zostało powiedziane. Właściwie należy podkreślić na koniec tej dyskusji dwie sprawy. Pierwsza, że nie można pisać takich zdań życzeniowych jak JanP. z 23.17, bo to człowieka znającego tamte realia przyprawia o paroksyzmy śmiechu. Po drugie – zupełnie niepotrzebnie wszyscy rozgrzebują sprawę weszliby – nie weszliby. Źródło strachu wśród obywateli było tutaj, w Polsce. Wszyscy pamiętają teksty wypowiadane w Gdańsku i w Radomiu. „Władza leży na ulicy, wystarczy się po nią schylić”.
    Dla prawicowców rozpatrujących problemy tego świata jedynie w tonacji czarno – białej wątpliwości nie ma. Są zupełnie zagubieni, jak się ich pytam, jak to jest: jednocześnie tak olbrzymia ilość Polaków należała do „Solidarności”, głosowała na nią w 1989 roku, i jednocześnie ponad połowa Polaków jest zgodna, że postępowanie Jaruzela uratowało Polskę przed większą tragedią. Jak to jest?

  103. Nie jest takie istotne jak czuli się przywódcy czy to Solidarności czy WRON-y.Prawda o stanie wojennym to ta, która mówi jak czuli się ludzie. Ja też pamiętam te lata jako jedną wielką szarość. Jedno wielkie psychiczne upodlenie całego narodu.A obecne wspomnienia to najczęściej stek obelg i oskarżeń. Najśmieszniejsze i tragikomiczne są wpisy ludzi młodych, którzy tego nie mogą pamiętać lub jeszcze nie było ich na świecie. Oskarżają uczestników tamtych wydarzeń stosując kryteria z lat obecnych. To tak, jak na amerykańskich filmach komercyjnych przedstawia się starożytny Rzym czy inną prehistorię, stawiając na widowiskowość, a nie przejmując się ówczesnymi realiami. I się ocenia postawy. Każdy domorosły reżyser na swój sposób.Tak, wielu ludzi ma teraz wyrzuty sumienia, ale nie moralne, ale ze względu na to, że postawili nie na tę opcję, która ostatecznie zwyciężyła.

  104. JanP.,
    no kpisz pan chyba.

  105. Torlin 11:16
    W moim zdaniu hipotetycznym nie widze niczego smiesznego a w tamtym czasie nie przebywalem na ksiezyczu tylko w Polsce. Gen. Jaruzelski dokonywal wyborow jego zdaniem slusznych np. jako Min. Obrony Narodowej nadzorowal tlumienie wystapien robotnikow w czasie wydarzen grudniowych w 1970r. Chce mi Pan powiedziec, ze wszystko to robil dla dobra Polski i wybieral zawsze mniejsze zlo?

  106. Wojtek, 21.35. W dość obcesowy sposób dotknąłeś najważnieszych chyba realiów ówczesnych lat. Niestety to groch o ścianę lub bicie głową w mur. To nie dociera do tępych samozwańczych bohaterów, którzy na domiar nazywają się zycięzcami, pasjonujących się owocami tegoż zwycięstwa /jak z pod Cecory/. Żyją mitami, żądzą odwetu lub zemsty i pławią sie orgazmem władzy. Mają do tego stworzone przez siebie specjalne instytucje, jak IPN, CBA, Kościól i tzw wolne media. Cała ta generacja niedouków i darmozjadów /psychopatów też często można spotkać/, których zdecydowana większośc nie skalała się w życiu żadną pożyteczną pracą, zawłaszczyła majątek i umysły Polaków. Bałamucąc umiejętnie społeczeństwo tworzy tuzinami partie lub kanapy, które nie róznią sie niczym. Tak jak nie różnią się niczym aktualne kamaryle PiS, PO i wiele potecjalnie tkwiących narazie w ukryciu. Dzisiaj czytam, że ten mizerota Tusk wytacza po raz kolejny armaty i wszczyna procedure zemsty za „masakry” lat siedemdziesiętoch. A czemu nie dwudziestych? Wówczas zgnięło wiele więcej. Z pewnością po katolicku wykopie z grobu Gomułkę i będzie go sądzil w sposób znany z historii papiestwa. Zwłoki ubiorą w sztaty, sąd /IPN/osądzi i powieszą. Dzisiaj mija także rocznica zamordowanie przez poprzedników Tuska prezydenta Narutowicza. Dzisiejsi zwycięzcy niestety mają za sobę znaczną część elit intelektualnych w tym także dziennikarzy /jeżeli do elit można ich zaliczyć ?/. Jestśmy niestety na wiele lat pognębieni, tylko Ty masz komfort bo piszesz prawdopodobnie z zagranicy. Poczytaj mądry wpis Torlina 11.16. On o tym samym tylko troche inaczej. Pozdrawiam

  107. Jezeli stosunek Niemcow do Polakow jest taki, jaki opisujesz, to wspolczuje Ci, ze zyjesz „w tym pieknym kraju”. …a moze Niemcy „just do not give a rat’s ass about Poles,” tak jak inni innostrancy….

  108. Logika. Żelazna logika.
    Pan Jan 23.17 – „Mógł zrobić w 1981 r. to, co zrobił 1989r.”
    Ja 11.16 – „nie można pisać takich zdań życzeniowych jak JanP. z 23.17”
    Pan Jan 14.44 – „Gen. Jaruzelski dokonywał wyborów jego zdaniem słusznych np. jako Min. Obrony Narodowej nadzorował tłumienie wystąpień robotników w czasie wydarzeń grudniowych w 1970r. Chce mi Pan powiedzieć, ze wszystko to robił dla dobra Polski i wybierał zawsze mniejsze zło?”.
    Żelazna logika, konsekwencja, proces myślowy.

  109. Kto jest na tym zdjeciu?…mieszkam za granica..

  110. Szanowna magrud (2007-12-14, godz. 01:04)!
    Podzielając Twoje spostrzeżenia o fenomenie Marszałka Borusewicza, „życiorysowca-milczka” pragnę dodać, że nie bez znaczenia są „konfitury”, których przydział należy się życiorysowcom przy zajmowaniu stanowiska z tytułu zasług rzeczywistych, czy tylko uznanych, ale o których życiorysowiec-milczek nie mówi zbyt wiele, ponieważ milczenie jest metodą przykrycia nie tylko apetytu na konfitury ale także niekompetencji. Częściej zdarzają się jednak życiorysowcy-paple jak V-ce Marszałek Zbigniew Romaszewski, który nie tylko swą paplaniną ujawnia własną niekompetencję ale również objawia swój apetycik. Życiorysowiec nie lubi w swym otoczeniu innego życiorysowca, czemu dał wyraz p. M. B. przeciwstawiając się wyborowi p. Z. R. na wicemarszałka, a gdy już musiał ten wybór ze wstrętem przyjąć, to w bardzo oszczędnych słowach ale skwapliwie wraził akceptację.
    Życiorysowcy najczęściej nie wspinają się po drabinie kariery do szczebla swej niekompetencji – oni od razu na ten szczebel są mianowani a nawet jeszcze na wyższy. Życiorysowiec najczęściej ma przy sobie ludzi kompetentnych – fachowcow, którzy za niego robią robotę. Jeżeli jest ostrożny, to od czasu do czasu ich wymienia (kopniak w bok albo górę, aby dobrze o nim mówili), bacząc, aby ktoś na ich tle nie dostrzegł jego dyletanctwa.
    Oczywiście to nie nowość – w Polsce realnego socjalizmu roiło się od życiorysowców. Najbardziej barwnym był dr Katz-Suchy (i ile dobrze pamiętam), działający w służbie dyplomatycznej Polski Ludowej, który nawet piastował stanowisko reprezentanta Polski w ONZ. Doskonale maskował swą niekompetencję (też chyba miał fachowych doradców) wypowiedziami, którym nie można było zarzucić niefachowości i nie były paplaniną. Po odwilży zostało ujawnione, że dr Katz-Suchy nie ukończył nawet szkoły powszechnej nie mówiąc o maturze. Ale był wyjątkowym spryciulą o wrodzonych zdolnościach i miał lub spreparował jakiś tam słuszny życiorys.
    Cóż historia się powtarza ale czy zawsze jako farsa?
    Pozdrawiam

  111. A propos emigracji,
    Jest na blogu taki pan z Kanady (nicka nie wymieniam , podobno ekonomista, nie, nie Jacobsky) który własnie przed chwilą uświadomił nam w jakim dobrobycie żyjemy w Polsce. Okazało sie, że niemal wszyscy kuzyni pana z Kanady mają samochody !
    W latach 20 lub 30, znany angielski pisarz H.G. Wells wybrał się do ZSRR, spotkał że Stalinem, a następnie napisał że jest zachwycony dobrobytem i wolnościami których doświadczają obywatele tego kraju. Od tego czasu podobno powstało pojęcie „pożyteczny idiota”
    Gdyby zamiast do Warszawy, pan z Kanady wybrał się do Moskwy ,dopieroż by się zachwycił. Metr kwadratowy apartamentu średnio kosztuje 50 tys $ i kolejka na 5 lat , na przyjęciach tylko kawior i szampan, a na ulicach więcej Porsche Cayenne niż na Florydzie i w Kalifirni razem wziętych. Ależ sie tym wszystkim Rosjanom powodzi- chyba nawet lepiej niz kuzynom z Warszawy !
    Dziwne tylko że dziesiatki tysięcy mieszkańców województwa podkarpackiego gotowe są na zbieranie pomidorów we Włoszech za 10 euro dziennie. Dziwne też że ponad pół miliona dzieci przychodzi do szkoły głodnych !.
    ech, szkoda gadać,
    Pozdrawiam wszystkich emigrantów.

  112. Alicjo,
    Dzięki za wpis; dorzucę kilka punktów wyjaśnienia (nie mogę się powstrzymać).

    1. Stan wojenny przeżyłem w Polsce i wszystkie jego niedogodności jakie przyniósł zwykłemu obywatelowi. Muszę przyznać, że zamieszanie i stan napięcia było podobne do miesięcy go poprzedzających. Jedyne co się wyjaśniło to sytuacja polityczna, tzn. władza przejęła kontrolę i mogła rozdawać wyroki, co utrudniło mi życie, ale ułatwiło decyzję o wyjeździe.

    Moja zimna, analityczna kalkulacja w sprawie Stanu Wojennego – opcje do wyboru, prawdopodobieństwa zdarzeń i wycena resultatu – jest wypaczeniem zawodowym, jest nienormalnością. Ale ja akurat tak to analizowałem, zaś w powszechnym obiegu są mity i uproszczenia, i z nich buduje się osobiste teorie objaśniające świat i historię. Ale bez przesady z tą prostotą myślenia. Na przykład JanP pisze Absolwentowi: “Gen. Jaruzelski mial wybor. Mogl zrobic w 1981r. to, co zrobil 1989r”. Otóż, nic błędniejszego. ZSRR, od którego zależeliśmy tak jak Indie od Brytanii ponad 100 lat temu, był w zupełnie innej sytuacji w grudniu 1981 roku, niż niespełna 8 lat później. Owszem, był mocarstwem na ekonomicznie glinianych nogach. Coraz bardziej przekonuje mnie teza, że ostatecznie do upadku Imperium przyczynił się znaczny spadek światowych cen ropy w środku lat 1980-tych. Oto pogromcy Afganistanu, dobroczyńcy Kuby, panowie całej Europy Wschodniej, wpływowi manipulatorzy od Bliskiego Wschodu po Przylądek Dobrej Nadziei, w roku 1981 byli nadziani petrodolarami bardziej niż szejkowie arabscy. Zaś 5-6 lat później stali na skraju bankructwa. Sowietów dobiła pusta kasa, i tego JanP nie wie, i nie rozumie jak to, w ciągu kilku zależności przyczyn i skutków, w 1989. umożliwiło Jaruzelskiemu to co w 1981 roku było zupełnie niemożliwe.

    Inny jeszcze przykład “swobodnego argumentowania” z naszego tutaj blogu. Jasny Gwint popisał się zdaniem: “Dzisiaj mija także rocznica zamordowanie przez poprzedników Tuska prezydenta Narutowicza”. Co blogowicz to komediant! Czy tak ma wyglądać dyskusja, gdy nie odpowiada się za własne słowa, a liczy się tylko fekt Bang-bang? Pewnie dlatego, żeby drugą stronę oszołomić i wstrząsnąć, a ta z kolei odpowiada w tym samym stylu.

    2. I uproszczeniami opisuje się emigrację, ale przecież nawet na tym blogu emigranci zajmują całkiem odmienne pozycje. Ale co tam, wszystkich i wszystko można wrzucić do jednego wora, oponent się w tym nie połapie. Mam takie odczucie, że to co my w kilku pierwszych latach przeżyliśmy w kraju nowego osiedlenia, także spotkało i ich w kraju gdy upadł komunizm. My i oni mieliśmy walizeczkę dobytku i parę grosików w kieszeni. My i oni mentalnie przesiąknięci byliśmy PRL-em. My i oni zostaliśmy poddani próbie życia w nowych, kapitalistycznych (skrótowo mówiąc) warunkach. Podobnie jak ans, ich także rozwarstwiło na tych co biorą się do roboty i tych co przyjmują “wygodną” postawę roszczeniową. Używam cudzysłowu, bo ta postawa jest wygodna do czasu. I o to jest spór. A w nim zarzut, że gdy piszę o pewnych rozwiązaniach ekonomicznych, o poskromieniu inflacji, to Wygodni zarzucają mi, że mam w tym jakiś interes. A gdy reaguję na taką skrajną impertynencję, tak jak to zasługuje, to czują się wielce obrażeni, nic nie rozumieją. Już nie mówię o słowie przepraszam. Ale dość tego rozczulania się nad sobą – w końcu dla nich to jest problem, niestety.

    3. Alicjo, jesteś znana na blogach, znany jest mi Twój Kingston z rozlicznych zdjęć i opisów. Kiedyś zaczytywałem się w nich, może powinienem powrócić.

    Serdeczne pozdrawienia przesyłam z T.O.
    t.o.

  113. Zgadzam się całkowicie, poza małym wyjątkiem. Brylowanie p. Pitery ma pewien sens. Po pierwsze oświeca nas co na tematy służb myśli rząd a poza tym odciąga uwagę zawsze histerycznych mediów od samego rządu, dając mu pewien komfort względnego spokoju.

  114. Jest na tym blogu b. kulturalny pan, zdaje mi się wyedukowany, z jego nicka wynika, że ukończył jakąś szkołę, więc wierzę mu na słowo, który również mieni się znamienitym polemistą. Prawdziwi polemiści, jak powszechnie wiadomo, odpowiadają na to i tylko na to, co strona przeciwna powiedziała, a nie dorabiają im gęby. Ja nigdzie dotąd nie stwierdziłem, że w Polsce jest dobrobyt. W porównaniu na przykład z Kanada, w Polsce żyje się (statystycznie to ujmując i uwzględniając siłę nabywczą waluty) na poziomie 40% – to piszę już nie pierwszy raz. Podobnie wygląda zestawienie z wszystkimi krajami starej Unii, a czy z Moskwą? Tego nie podejmuję się rozważać, z resztą po co.
    Natomiast odniosłem się do stwierdzenia Lizaka, że obecny poziom życia jest poniżej PRL-owego. Takie było moje porównanie. Przepraszam, że nie wyraziłem się jaśniej.

    Oczywiście, gdy idzie się na łatwiznę, gdy rzuci się okiem na dzisiejsze medialne doniesienia, o tym co na szosach, a kto na polach pomidorowych świata, to łatwo dostać oczopląsu, i nie tylko. Przypomnę więc obraz wsi podkarpackiej AD 1975. Ówczesna władza, zbajerowana i odciągnięta wcześniej przez Kościół i nie dokonawszy uspółdzielnienia gospodarki rolnej, jak to miało miejsce w Czechach i na Węgrzech, boryka się ze stanem przeludnienia i braku zatrudnienia na wsi. Tworzy i rozbudowuje mastodonty socjalistycznego przemysłu zatrudniające po 5, 10 i więcej tysięcy ludzi, Zjawisko rozdmuchanego zatrudnienia i socjalnych funkcji zakładu produkcyjnego nie znane nigdzie wczesniej, ani pozniej na świecie poza systemem komunistycznym. Znaczną część pracowników dowozi zakładowymi autobusami z małopolskich i podkarpackich wsi. Huta Lenina, huta aluminium w Skawinie, setki podobnych kombinatów, WOGów i innych osiągnieć marksistowskiej ekonomii daje tym ludziom parę groszy za postanie w oparciu o miotłę lub podobne narzędzie w niezbyt przytomnym widzie koło maszyny, bo stanie przy maszynie spowodowałoby wypadek, szczególnie w czasie żniw, wykopków i innych prac polowych wykonywanych na 2-3 hektarach przez tych tzw. chłopo-robotników. Słowem, PRL przedłużyło galicyjski styl życia i gospodarowania niejako. I ta “oszukańcza, złodziejska” III RP odziedziczyła ten wrzód, sama sobie winna.

    Głodne dzieci? Ciekawe, że rząd współczującej lewicy z lat 2001-2005 nie rozwiązał tego problemu za drobne 50, może 250 mln rocznie i nie zafundował dzieciom bezpłatnego posiłku w szkole. Miał okazję.

    Pozdrawiam wszystkich polemistów w II PRLu.

  115. Torlin
    Wyrywajac zdania z kontekstu mozna doskonale manipulowac tekstem– brawo.

    telegraphic
    Nie jestem ekonomista i na ekonomi sie nie znam. Pana punk widzenia akceptuje. Natomiast wiem, ze kazdy z nas ma wolna wole i moze dokonywac wyborow. Gen. Jaruzelski dokonywal wyborow, ktore zdaniem jego piewcow, przynosily mniejsze zlo Polsce, ale po ktorych niestety gineli ludzie. Moim zdaniem oddal wladze, poniewaz nie byl w stanie dalej bronic tego wspanialego systemu z ktorego Pan i ja wyjechalismy.

  116. Dodam jeszcze Najznakomitszemu Polemiście na tym Blogu – jakże mógłbym odmówić sobie tej przyjemności – że teza o polskim dobrobycie jest wbrew i w poprzek całemu mojemu wywodowi. Gdyby w Polsce był już teraz dobrobyt, to można byłoby niezwłocznie przyjąć model szwedzki, jeśli taka jest wola ludu. Ale skoro jeszcze jest daleko do dobrobytu, to trzeba się spiąc i wspiąć jak Celtycki Tygrys metodą uzgodnień trójstronnych i znacznej redukcji wydatków budżetu – czyli tak jak to propaguje premier Tusk.

    Skoro już jesteśmy przy Tusku, wypełniony niezaspokojoną ciekawością czymże on się dzisiaj zbliżył do endeckich fanatyków mordujących prezydenta Narutowicza 85 lat temu (o czym alarmuje nas Jasny Gwint) zajrzałem do gazet. Oto “Rzeczpospolita” donosi, że “Tusk obiecał zadośćuczynienie dla ofiar Grudnia’70”. Chodzi Tuskowi o “prawną sprawiedliwość”. Niestety brak w artykule wyjaśnienia, co dokładnie obiecuje Tusk. Może “Trybuna” podaje coś więcej o tej konferencji historycznej. Uważam, że zadośćuczynienie dla ofiar jest rzeczą słuszną. W końcu jest jakaś ciągłość w polskiej państwowości. Emeryci SB i LWP, można powiedzieć pretorianie systemu PRL, otrzymują bez problemów sowite emerytury w RP. Dlaczego ofiary autorytarnego systemu mają nie uzyskać rekompensaty i satysfakcji. Czy protestujących robotników Wybrzeża uważamy za przestępców?

    Akceptacja stanu wojennego nie pociąga uzanania Protestów Solidarnosci i poprzednich, przeciw władzy PRL, za wykroczenia lub zbrodnie. Przeciwnie, ten wysiłek narodowy, chociaz o ograniczonej mozliwosci realizacji, był jak najbardziej słuszny, Polsce potrzebny.

  117. Szanowne Blogowiczki i Blogowicze pewnie was zdenerwuję, ale się Wam przyznam. Noc z 12/13-12-1981 spędziłem na dyżurze w prowincjonalnym szpitalu. Umierała sędziwa osoba. Zrobiłem wszystko co wówczas możliwe było do zrobienia w takim przypadku i się zdrzemnąłem. Zbudził mnie telefon, że stan pacjenta się pogorszył. W radiu akurat nadawano przemówienie gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Nie miałem możliwości wysłuchania go w całości. Pamiętam słowa o wprowadzeniu stanu wojennego na terenie całego kraju. Później akcja przy umierającym i formalności związane ze stwierdzeniem zgonu. Jednak nasuwa mi się jedno porównanie. Wcześniej był zamęt, chaos i dzikie wrzaski ze wszystkich stron. Paroksyzmy strajków. Wzajemne oskarżenia itp. Później już było spokojniej. Dominowało uczucie smutku i lęku. Tak mi to jakoś przypomina obecne przesilenie polityczne. Teraz po nim pracuję w ciszy i spokoju. Nikt nie wrzeszczy, nie obraża mnie i innych. Chociaż nadal jest ciężko.
    Co do tekstów Matki Kurki. Czyta się je świetnie. Z wieloma argumentami można się zgodzić. Z wieloma nie bardzo. No cóż każdy ma prawo do wyrażania swoich poglądów. Nawet jeśli fakty mówią co innego (wywiad satelitarny, jeszcze szczątkowe ale już znane niektóre dokumenty). To już przecież Napoleon powiedział, że historię piszą zwycięzcy. Niestety gen. Wojciech Jaruzelski do nich nie należy. W końcu po to jest internet, aby każdy mógł weń wrzucić swoje myśli i to co mu na wątrobie leży. Punktowanie PiS-u prze M-K bardzo celne i trafne, ale apoteoza PO trąci fanatyzmem. Łączę wyrazy szacunku – Lech

  118. Torlin 11:16
    Kilka tygodni temu , młoda pani dyrektor szkoły, w której aktualnie pracuję zadała mi podobne pytanie: jak to możliwe, aby osoba o tak zdecydowanie lewicowych poglądach należała i pracowała w strukturach Solidarności.
    Tamta sytuacja nie podlegała prostym sytuacjom, podziały przebiegały w poprzek,w tym ogromnym ruchu społecznym każdy widział dla siebie inny obszar wolności , dzialania i spełnienia siebie.
    Potem zaczęły się przepychanki, spory o „drobiazgi”, doszły partykularne interesy.Nikt nad tym nie panował.Dlatego wiele osób przyjęło z ulgą decyzje Generała. Byłam wstrząśnięta, płakałam, ale gdzieś, w najgłębszym zakamarku duszy – poczułam ulgę.
    Nie czułam się zniewolona, robiłam swoje rozprowadzając i kolportując „bibułę”. Z tamtych czasów zostały mi w pamięci: ogromna więż z ludźmi,poczucie solidarności, pomaganie sobie wzajemnie, inicjatywy obywatelskie, potrzeba wspólnoty.Stan wojenny i godzina policyjna sprawiały, że ludzie z sobą potrafili rozmawiać.Nawet rewizje w domu nie potrafiły wyprowadzić mnie z równowagi. Pamiętam jak przypominałam funkcjonariuszom, że jeszcze do sprawdzenia mają kurnik w ogrodzie przydomowym, wyrażąjąc przy tym nadzieję, że trochę przy okazji posprzątają tam.
    Teraz jestem w miejscu, gdzie zawsze tak naprawdę byłam-
    socjaldemokracja liberalna.
    Pozdrawiam Halszka

  119. „stosunki polsko-rosyjskie powracają do zdrowia. Czyli 1:0 dla Tuska.”

    W dzisiejszej „Kawie na ławie” pan premier powiedział, że chce stosunków z Rosją tak jak to robią państwa zachodnie, t.zn. jak trzeba to krytykują, zwłaszcza jeśli chodzi o obronę praw człowieka i naruszanie norm demokratycznych, ale wszystkie robią z nią interesy. Czyli t.zw. polityczny pragmatyzm. A machanie szabelką, bez poparcia w Unii, niczym dobrym nie mogło się skończyć.

  120. telegraphic observer,
    Tuskowi jak ja zrozumiałem chodzi o jakieś głównie materialne wynagrodzenie za krzywdy doznane w w latach 70 tych. Bo sądzę, że jakiś odwet na wątpliwych w ustaleniu sprawcach ich nieszczęścia jest im psu na budę

  121. Przepraszam Gospodarza! – bardzo przepraszam. Za zmiane tematu…

    Janos Kadar wymordowal ok 2 tys swoich rodakow w ramach umacniania jedynie slusznej wladzy radzieckiej na Wegrzech po 1956r.
    Proporcjonalnie, nasz Wojtek powinien byl powiesic ok 10 tys uwiezionych Solidaruchow, rozstrzelac bezczelnie protestujacych pko stanowi wojennemu.
    O dziwo tego nie zrobil.
    Dlatego (moim zdaniem) nie niepokojony niech dozywa konca na emeryturze.

  122. Epilog mam gotowy, ale blog nie chce go przyjac?

    Maslana, Sailor! Pamietam o Was.

  123. Epilog
    Sztachajac sie cygarkiem – zaczalem co nieco kapowac. Rafal sie opil i ‚zmistowal’ – Moze mnie cofna na Ziemie?
    – I co my z panem panie Edku zrobimy? – powiedzial chlop z grzywka i popatrzyl na mnie po ojcowsku. – Musimy pana cofnac… – chyba, ze chce pan tu zostac?…
    Kurna, nie wiedzialem, zostawac czy czy wracac. Tu jest chyba fajnie. Za jakis czas… – moze Rzegotka, sasiadki z sasiadami. Polska dostala Euro 2012, dziewczyny tu sa swietne.
    – Ale tam – chlopaki, lodka, ryby… Rzegotka… – tak swietnie mi gotuje…
    – Wracam! I tak tu trafie z powrotem, wiec nic nie trace.

  124. Glowny odetchnal z ulga. Musielibysmy dziadka uzdrawiac by przezyl pana zycie, a plan cudow juz wykonalismy na ten rok.

  125. Magrud, godz. 13.57
    „Dla mnie symbolem lewicowości jest pogłębiona i twórcza refleksja nad społeczną rzeczywistością. Mit jest domeną prawicy, esencją lewicowośći jest prawda”.
    To tak jak z „obiektywizmem”. Każdy twierdzi, że tylko on jest obiektywny. „Subiektywni”, to ci drudzy, nie ja. W sumie, patrząc z uniwersalnej perspektywy, każdy ma rację. Matka natura wyposażyła nas w tzw. zdolność interpretacji. Przy powszechnej skłonności do oszczędzania energii, mózg wybiera to co dla niego racjonalne. Cudzą interpretację. Choć czasami jesteśmy w stanie wysilić się i utworzyć swoją. Wytłumacz mi, jeśli możesz, dlaczego esencją lewicowości jest prawda. Całe swoje skromne życie, a przynajmniej jego większość, przeminęło mi w kulcie lewicy.Od kołyski spoglądał na mnie ze ściany towarzysz Gomułka, potem Gierek, itp. Oni wszyscy mienili się lewicą, a wszystkie media i otoczenie zachwycało się prawdą, którą głosili.

  126. Panie Danielu!
    A może stanem wojennym zajął by się profersjonalnie IPN. Zamiast publikować wątpliwe listy, szanowni historycy z IPN zajęli by się wreszcie
    czymś konkretnym .
    Gospodarzowi i blogowiczom najserdeczniejsze życzenia na święta.
    Ryszard

  127. kwant.
    Ano widzisz, oni się tylko mienili. Być może, w młodszych latach byli ideowymi działaczami lewicowymi, ale okazali się nieodporni na pokusy władzy i podszepty pochlebców. To jak ze szmalem, jak tylko ktoś ma go za dużo, od razu głupieje. Przynajmniej większość. Co do obiektywizmu, masz oczywiście rację. Jednak magrud pisała o lewicy, w jej tradycyjnym zrozumieniu. Jej rola i zakres działania znacznie się zmieniły od czasu walki klas. Pytanie tylko, czy nasza lewica to rozumie. Kilka znakomitych komentarzy można było tu przeczytać na ten temat.

    aw.
    http://www.juliapitera.pl/

    Harry Potem.
    Dzięki za epilog i uratowanie swą odważną decyzją „księgowości niebieskiej”.
    Pozdrawiam.
    R.N.

  128. Maślana, 21:51
    „Jednak magrud pisała o lewicy, w jej tradycyjnym zrozumieniu.”

    Przykłady podałem po prostu z przekory. Masz rację, mienili się lewicą. Jednak „ideowy działacz” i „tradycyjne rozumienie” – te pojęcia niczego nie wyjaśniają. Nie wyjaśniają dlaczego esencją lewicowości jest prawda. Mam wrażenie, że to co piszesz, to tylko element wiary. Każdemu kto wierzy, lżej żyje się na świecie, bo łatwiej jest mu każdą rzecz wytłumaczyć. Wiara daje wsparcie i rozgrzeszenie. Według mnie „prawda” nie jest pojęciem definiowalnym, tak jak „liczba” czy „zbiór”. W praktyce chętnie się z tego pojęcia korzysta i nawet za jego pomocą można budować, już definiowalne, pojęcia szersze. Przykładem jest „człowiek prawy”. Ale przypisywanie tego pojęcia jako opisującego lewicę uważam za nadużycie. To tak, jakby inne doktryny, już z definicji, skazane były na to, że nie są tymi słusznymi doktrynami. W sumie

  129. zwrot „esencją lewicowośći jest prawda” to czysta propaganda.

  130. pani fotyga dala rade i nic wiecej
    a jej polityka zagraniczna dala nam wiecej wstydu
    niz jestesmy w stanie sobie wyobrazic
    ruski niesa zle a ukrainki gorace
    a jak sie jest sie stara panna to wszyscy i wszystko drazni
    jak kaczorom damy rade i nic wiecej
    a pies tracel kaczory
    i fotyge

css.php