Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

16.12.2007
niedziela

Trąbka i skalpel

16 grudnia 2007, niedziela,

0iraq450.jpg

Fot. Jayel Aheram, Flickr, CC by SA

Kiedy byliśmy młodsi, spotykaliśmy się często z moim przyjacielem i mieliśmy tyle spraw do omówienia, że – nawet przed wspólną kolacją – sporządzaliśmy wręcz ich spis, swoisty porządek dzienny. Dzisiaj postąpię podobnie.

IRAK. Rząd zapowiada wycofanie polskich sił z Iraku do października 2008. Najwyższy czas! Decyzja o udziale Polski w inwazji na Irak nastąpiła za czasów lewicowego rządu i prezydenta Kwaśniewskiego, ale przy poparciu opozycji. Był to błąd, decyzja nie skonsultowana z Sejmem, nie poprzedzona dyskusją. Poszliśmy ślepo za naszym najważniejszym sojusznikiem, a potem okazało się, że „powody”, dla których G.W.Bush wyruszył na wojnę były fałszywe: Husajn nie miał broni masowego rażenia, zwłaszcza jądrowej, nie znaleziono ani jednego na to dowodu, jak również nie wspierał Al Kaidy. Był krwawym dyktatorem, który walczył z własnym narodem i z sąsiadami – tych należało wspierać, ale to nie uzasadniało inwazji.

Udział w eskapadzie nie przysporzył Polsce spodziewanych korzyści. Tkwić w Iraku, w sytuacji, kiedy nawet Bush marzy o tym, żeby się stamtąd wycofać (ale nie może sobie na to pozwolić) nie ma sensu. Politycy PiS mówią o „ucieczce”, „porzucaniu sprzętu” oraz korzyściach, jakie tracimy (gospodarcza obecność w przyszłym Iraku, doświadczenie armii, praktyka współdziałania z sojusznikiem), ale gra nie warta jest świeczki. Tym bardziej, że zdecydowana większość społeczeństwa jest za powrotem naszych chłopców. Mam nadzieję, że prezydent podpisze decyzję rządu, aczkolwiek min. Kamiński jest innego zdania i na każdym kroku przypomina, kto jest zwierzchnikiem sił zbrojnych Rzeczypospolitej. W tym przypadku Zwierzchnik nie ma dużego pola manewru.

KARTA PRAW. Donald Tusk złamał obietnicę i nie podpisał Karty Praw Podstawowych. Mam mu za złe fałszywą obietnicę, że Kartę podpisze, ale nie to, iż jej nie podpisał. Skoro był szantażowany, że w razie podpisania Karty – PiS zablokuje ratyfikację całego Traktatu, a tym samym Polska mogłaby się stać jedynym krajem, który tak postąpi – Tusk nie miał wyjścia. Dał się zaszantażować. Ryzykował powrotem do sytuacji, kiedy Polska jest czarną owcą Europy. Być może klub poselski PiS skurczy się na tyle, że Tusk będzie mógł wrócić do sprawy. Być może zaistnieją inne możliwości, np. porozumienie z opozycją na zasadzie „coś za coś”, ale nie bardzo widzę, co rząd mógłby oferować PiS-owi w zamian. Nie sądzę też, żeby premierowi Tuskowi tak na Karcie zależało.

PIS. Panowie Ujazdowski, Zalewski, Polaczek, Krzywicki odeszli z PiS, Ludwik Dorn wyczynia prawdziwe łamańce. Edgar Gosiewski nie ma racji żądając od dysydentów, by postąpili honorowo i zrzekli się mandatów poselskich. Aczkolwiek jest prawdą, że swój wybór zawdzięczają – do pewnego stopnia – PiS-owi, na którego listach się znaleźli, to jednak ich podstawowe zobowiązanie jest wobec wyborców, a ci ich nie odwołali. Sądzę, że dysydenci z PiS mogą, ale nie muszą zwrócić mandatów. PP. Gosiewski, Szczygło i inni mówią na to, że trzeba było odchodzić, kiedy było się w rządzie, blisko konfitur, a nie po przegranych, w opozycji. To argument nie fair. Dopóki minister może robić swoje – robi. Kiedy trwa kampania wyborcza – nie może swoją dymisją szkodzić partii. Sądzę, że dysydenci wybrali odpowiedni moment – zaszkodzili PIS-owi najmniej jak mogli. Paradoks tej partii polega na tym, że najbardziej szkodzi jej prezes, któremu ta partia najwięcej zawdzięcza i bez którego nie może istnieć.

MINISTROWIE. Na plus rządowi można zapisać, że mało mówi, a dużo robi (działalność min. Ćwiąkalskiego, oddzielenie prokuratury od ministerstwa, niezależność prokuratora generalnego, zwolnienia prokuratorów uległych naciskom politycznym, także poprawa klimatu wokół Polski w Moskwie i w Europie). Na minus zapisuję zbyt wiele słów min. Pitery przy braku jasności w sprawie przyszłości CBA i jej szefa. Min. Pitera powinna iść śladem min. Ćwiąkalskiego: odłożyć trąbkę – wziąć skalpel.

STAN WOJENNY. W minionym tygodniu na blogu poruszyłem wyłącznie sprawy bieżące, a mimo to kilkanaście komentarzy dotyczyło rocznicy stanu wojennego. Nie chciałem o tym pisach, bo ile można? Do momentu, kiedy to piszę, tylko jeden „Annam” jest krytyczna: „Stan wojenny – pisze – to okres totalnego zniewolenia.” (Później takich głosów przybyło.) Pozostali są bardziej wyrozumiali dla Jaruzelskiego. Pisze „Jasny gwint”: „Stan wojenny to jedna z nielicznych i porządnie przeprowadzonych operacji na tak wielką skalę. Ratując kogoś innego musieli oni trochę pocierpieć.” „Olek 51”: Bez stanu wojennego Budapeszt ’56 to by było małe piwo. „Mysha-b”: „Stan wojenny był szokiem, ale i wybawieniem”. „Teodora”: „Darzę generała Jaruzelskiego ogromnym szacunkiem za odwagę. Wówczas i obecnie.”

W oficjalnej edukacji historycznej obowiązuje dziś interpretacja stanu wojennego jako brutalnej, bestialskiej próby utrzymania się komunistów u władzy. Aleksander Szczygło, poseł i były minister Obrony w rządzie Kaczyńskiego, mówi, że „Jaruzelski i Kiszczak to zdrajcy narodowi.” Wystawy, inscenizacje, publikacje, programy publicznego radia i telewizji – wszystko na tę samą nutę. Decyzja, która 26 lat temu wydawała się tragiczna i dramatyczna, wielowymiarowa, dziś jest objaśniana jako jednoznaczna. Decyzja, która wtedy podzieliła naród – dziś okazuje się powszechnie potępiona. W telewizji bryluje dr Dudek, który zapewnia, że w grudniu 1981 r. nie było żadnej groźby inwazji sowieckiej.

Ci, którzy wtedy odebrali stan wojenny z ulgą i gotowi byli wybaczyć Jaruzelskiemu jego ofiary – dzisiaj milczą. Autorom Powstania, które kosztowało dziesiątki tysięcy istnień ludzkich, stawia się pomniki i muzea. Autorzy stanu wojennego, którzy podobne powstanie własnymi rękoma stłumili w zarodku, będą mieli proces. Gdyby dopuścili do sowieckiej interwencji i krew popłynęła strumieniami – byliby dziś uznani za bohaterów. Proces Jaruzelskiego i innych ma zacząć się w styczniu. Gdyby stan wojenny był TYLKO próbą utrzymania się reżimu u władzy – byłby samym złem. Ale ponieważ władza ówczesna pochodziła z nadania radzieckiego, przypieczętowanego w Jałcie, Sierpień nie był wewnętrzną sprawą Polski. I na tym polega komplikacja.

Kilka dni temu (8 grudnia) w „Rzeczpospolitej” ukazał się artykuł historyka, prof. Pawła Machcewicza, pt. „Interwencja – ostatni atut”. Waszyngton – czytamy – nie był przygotowany na stan wojenny, ponieważ liczył się z interwencją sowiecką.

Znaczenie miała też pamięć o stłumieniu przez wojska Układu Warszawskiego w 1968 r. praskiej wiosny. Taki właśnie sposób zdławienia ruchu wolnościowego w innym satelickim kraju wydawał się amerykańskim politykom i analitykom oczywistością.

I dalej, rozważając rozmaite scenariusze, Machcewicz pisze:

… w przypadku zaostrzania się polskiego kryzysu, pogłębiania się chaosu, groźby wybuchu wojny domowej lub przejęcia władzy przez ‘Solidarność’ radzieckie kierownictwo mogło zdecydować się na wprowadzenie wojsk do Polski niezależnie od wszystkich niekorzystnych konsekwencji politycznych i gospodarczych. Tak jak to uczyniono w sierpniu 1968 r. w odniesieniu do Czechosłowacji.

Nikt rozsądny nie mógł wówczas zaprzeczać, że istniała groźba inwazji radzieckiej. „Wejdą – nie wejdą?” – oto było pytanie. Dlatego Jaruzelski nie miał dobrego wyjścia. Mógł albo przyłączyć się do „Solidarności” i ryzykować wojnę ZSRR, albo wyręczyć Moskwę i stłumić powstanie w Polsce znacznie mniejszym kosztem krwi polskiej, niż mogli to uczynić radzieccy. Gdy w grę wchodziła obrona imperium, krwi nie żałowali. Opinie PP. Dudka i Szczygły oraz obecną politykę historyczną uważam za uproszczone.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 122

Dodaj komentarz »
  1. Z samego srodka snieznej burzy;Jezeli popada i powieje tak do rana bedziemy mieli tu prawdziwy kanadyjski stan nadzwyczajny.Jakby co to juz teraz dla wszystkich – WESOLYCH SWIAT- ide odkopywac drzwi.(rano moze byc trudno)Obysmy tylko takie problemy mieli.

  2. Panie Redaktorze!
    W sprawie stanu wojennego – tak, wspominam ten okres fatalnie. Żyło się wówczas podle, z poczuciem beznadziejności. Nie jestem jednak bynajmniej zwolenniczką stawiania autorów stanu wojennego przed sądem. Świat wyglądał wówczas inaczej niż to przedstawiają uważający się za wszechwiedzących członkowie PISu. Można pewno sądzić za konkrety – na przykład za akcję w kopalni Wujek, ale nie za wprowadzenie stanu wojennego. Chyba nie wiadomo co by było gdyby Jaruzelski postąpił inaczej. Wszystko to są domysły. Dokumenty chyba schowane są gdzieś w Moskwie. Dlatego sądzę, że Jaruzelskiego powinna osądzić historia. Coś jest obrzydliwego w tej nagonce na starego człowieka, którego postać wydaje mi się kontrowersyjna.
    Nie podoba mi się natomiast wybielanie przez wielu blogowiczów okresu stanu wojennego i ogólnie PRLu. System komunistyczny był nikczemny. A że wiele było niejednoznaczności, wielu ludzi zaś po prostu w tym systemie żyło, pracowało i robiło mnóstwo dobrego – to już inna sprawa.

  3. Jeżeli nie ma pewności co by było gdyby było, to wątpliwości powinny świadczyć na korzyść obwinionego. Generał Jaruzelski to postać tragiczna. Wydaje się, że był przekonany o słuszności swojego postępowania. Nikt nie jest w stanie udowodnić, że nie miał racji. Dlatego ewentualny proces będzie kolejną farsą i do niczego nie doprowadzi. Od 26 lat to samo, jak długo jeszcze i po co?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Wojska Polskie w Iraku

    nie wiele juz tam wystrzelaja i podzielam poglad, ze juz czas odejsc, ale nie do konca uwazam sojusznicza pomoc w inwazji za kardynalny blad, ot taki wypadek przy pracy. Polska uczy sie dopiero polityki zagranicznej na wieksza skale.

    Who’s Ludwik Dorn?

    Panie redaktorze, PIS sie nie zlamie, ale to co wyczynia Dorn to jakies kpiny chyba. Moze jest ktos na blogowisku, kto Pana Ministra rozumie?
    Prosze uprzejmie od kompetentnych i chetnych o jego portret psychologiczny. Szczwany lis to on chyba nie jest…

  6. Z eskapady do Iraku nie mamy i nie będziemy mieli żadnych korzyści. Amerykanie spokojnie znowu nas wykolegują, tak jak to było z naszym „Sokołem” eksportowanym do Birmy w latach 90-tych. Oskarżyli nas nawet na forum ONZ, że wspieramy tamtejszą juntę, wysyłając uzbrojenie. My śmigłowce przestaliśmy wysyłać, a na to miejsce natychmiast wskoczył Bell. Nasze firmy świdnicki PZL, wrocławski Hydral i „mój” Polon w Zielonej Górze ( robiliśmy elektronikę sterującą układem paliwowym i hydrauliką ) miały przez to ogromne kłopoty, ale tym nikt już się nie przejmował, poza zwalnianymi pracownikami. Oj, umiemy sobie dobierać „sojuszników”, jak nikt.
    Co do naszych chłopców, to są o tyle w „dobrej sytuacji”, że wszyscy są tam na ochotnika, jak sądzę i nikt nie zmuszał ich do wyjazdu. A wycofać nasze wojsko trzeba jak najszybciej, powołując się na wyjątkowo tutaj zgodną opinię społeczeństwa. 86% jest za wycofaniem. Nie stawiać „prezydęta” pod ścianą, jak premier Tusk dziś rano w „Kawie na ławę”, narażając się na powszechną krytykę. Tylko powołać się na wolę pracodawcy, czyli nas.
    Kilka słów jeszcze o prowadzącym ten program red. Rymanowskim. Zamiast zadawać konkretne pytania, stara się na siłę wyciągnąć od rozmówcy jakieś słowa, które pozwoliłyby zaognić sytuację na linii Prezydent- Premier, Pis- PO. Robi to w sposób tak namolny i irytujący, że pozwala mi to wątpić w jego profesjonalizm. Ujmując rzecz żartobliwie, chyba chce się przenieść do „misyjnej”, bo poziom jej orłów osiągnął już dawno.
    Pozdrawiam wszystkich weekendowo.
    R.N.

  7. Panie Danielu,
    tyle tematów! Jak to uporządkować?

    Zacznę od wyborów!
    Mandat tak czy nie? Dyscyplina partyjna tak czy nie?
    Jeśli ci w/w panowie mają oddać mandaty to po co na listach ich nazwiska?
    Przecież wystarczyłoby ” Człowiek Jarka K.”?!
    Czy rzeczywiście tak byłoby poprawnie?!
    Partia Zielonych w Niemczech oscyluje pomiędzy 7-10% w wyborach i ich posłowie do Bundestagu czy Landtagów wywodzą się w 99% z drugiej opcji, czyli uzyskanych procentów, ale są lub byli w tych szeregach politycy wybitni, którzy poprzez swoją osobowość potrafili wywalczyć tzw. mandat bezpośredni do parlamentu. To np.
    Hans-Christian Ströbele w Berlinie
    Josef Fisher w Hessen
    czy Otto Schilly, który potrafił w swoim okręgu – twierdzy CDU wyciągnąć ponad 27% jako polityk Zielonych.
    Daniel Cohn-Bendit deputowany Zielonych w EU, sztandarowa postać ruchu 1968 nie potrzebuje żadnej partii ( jest w niemieckich Zielonych, działa także aktywnie we Francji ) by zostać wybranym.
    To charyzma tych osób, powoduje, że zostają wybrani!
    Dlaczego, więc mają się zrzekać mandatów?

    Temat stan wojenny.
    Spróbujmy w naszej wyobraźni wrócić się ponad 26 lat wstecz.
    Na Kremlu siedział człowiek na tranzystorach – Leon B.
    Najbliżsi zaufani Leona to Czernienko i Andropow.
    Jaką radę by mu dali?
    Wyobraźmy sobie że generał W.J. nie ogłasza żadnego stanu wyjątkowo-wojennego i do Polski wkraczają zaprzyjaźnione wojska.
    Ja byłem wtedy, na trzecim roku studiów i proszę sobie wyobrazić, że dyskutowaliśmy ( spekulowaliśmy ) ten scenariusz gdzieś w listopadzie na studium wojskowym – opinia wojskowych była jedna – to będzie jatka!
    Wojsko polskie się rozłamie, konsekwencją tego będzie rzeź!
    Wtedy, byłoby cacy, bo to by było takie polskie!
    To byłoby w polskiej tradycji – mnóstwo niewinnych ofiar na z góry przegranej pozycji – vide powstania: listopadowe, styczniowe czy warszawskie.
    Ja wiem, że tego nie dożyję, ale znajdą się kiedyś historycy, którzy generała Jaruzelskiego ocenią jako człowieka, który przyczynił się do obalenia komuny. Z obecnej perspektywy to absolutny absurd!
    Ale, dla mnie absurdem jest Leszek W., który spaniem na styropianie obalał pseudo komunizm.

    Ministrowie –
    pan Ćwiąkalski pokazuje klasę, która jest godna naśladowania dla całej reszty polityków. Boże daj Polsce całe zastępy Cwiąkalskich.
    Pani Pitera – wybrała się niestety na odbijanie PiSowi elektoratu pisowską metodą.

    Irak –
    byłem przeciw, jestem przeciw, im szybciej z Iraku wyjdziemy tym lepiej

    Karta Praw –
    to tylko symbol, czym Polska szybciej zrozumie, że centrum jej zainteresowania powinna być Bruksela, a nie Waszyngton tym lepiej!
    Mocna i jednolita Europa może być wtedy przeciwwagą dla egoistycznych i nieodpowiedzialnych Stanów Zjed.A. – vide Kyoto.

  8. Nazywają tego gbura yntelygentem. To on ukuł pogardliwy termin „wykształciuchy”.

    Nie widzę w tej postaci żadnych pozytywnych cech. Typowy karierowicz, znający doskonale mentalność braciszków, o przepraszam, pana Premiera i pana Prezydenta.

    Znajac ich ułomności, doskonale wie do jakiego momentu może naciskać. Gdy już granicę osiągnie, ogłasza odwrót, poświęcając towarzyszących mu schizmatyków. Beż zenady. Bez mrugniecia okiem. Bez minimum wstydu.

    Ot, taki chłopski, prostaczek dbajacy tylko o siebie. Bo że o Sabę dba, to także śmiem wątpić.

  9. Witam,

    Panie Danielu,

    zapomniał Pan o jeszcze jednym punkcie – 95 rocznicy zamordowania pierwszego prezydenta RP, Gabriela Narutowicza, skrupulatnie pominiętej przez wszystkie media.

    Z Irakiem ma Pan rację, Polska poszła tam na ślepo i bezmyślnie, nie zabezpieczając swoich interesów. Jedyne co z tego mamy to doświadczenie w boju i nic więcej. Szkoda, że żaden z rządów nie wywalczył w zmian np. zniesienia wiz do USA. Może Tuskowi się uda?

    Pozdrawiam,

    Intel-e-gent

    Lewy Sierpowy – lewicowy punkt widzenia
    http://zapiskizoblezonegomiasta.blox.pl/2007/12/Zapomniany-prezydent-zapomniana-zbrodnia.html

  10. W sprawie stanu wojennego: a jednak chodziło głównie o zachowanie władzy, sowieci, jak choćby ich własne źródła wskazują, nie mieli ochoty tu wchodzić, przynajmniej nie wtedy jeszcze; Generał okazał się nadgorliwcem i oportunistą. Możliwe, że tracił kontrolę nad tzw. betonem partyjnym, to oni rozpuszczali prowokacyjne wieści o rzekomych listach proskrypcyjnych sporządzonych przez „S” i o broni, jaką dysponuje ten związek. Mimo tego nie ciągałbym Generała po sądach i zostawił rzecz biegowi historii (13 grudnia, wtedy, życzyłem mu wszystkiego, co najgorsze, teraz wystarczy mi ostracyzm) i kalendarzowi. Co do Powstania W., po latach (był czas, że legendy tej pięknej zazdrościłem starszym nieco ode mnie kombatantom) uważam je za koszmarny, jeśli nie zbrodniczy błąd kilku ludzi, kt. je wywołali, zgubili ludzi i miasto… Pan premier zaś, kt. w obliczu pisowsko-kościelnego szantażu poczynił koncesję i zrezygnował z Karty Praw, unika wciąż jasnych deklaracji w spr. kolejnych: religii na maturze, in vitro i w sprawie aktywów ob. toruńskiego kaznodziei.

  11. Opinie PP. Dudka i Szczygły oraz obecną politykę historyczną uważam za uproszczone
    nie, to nie uproszczenie. To totalny kretynizm. Pomimo uwikłania w Afganistanie (siłami coś około 3 dywizji, przeliczając liczebność), pomimo słabości gospodarczej, Związek Sowiecki mógł z łatwością zdławić ruch Solidarności, gdyby ten sięgnął wtedy po zbyt dużo – po wyjście z bloku sowieckiego. Polska była dla Rosji zbyt ważna by sobie na to pozwolić, i nie tylko wtedy. Posiadanie terytorium Polski było dla rosyjskiej polityki imperatywem od paru stuleci. Trzeba być kompletnym głupcem by twierdzić, że Rosjanie ot tak sobie zezwolili by Polsce odejść. Trzeba mieć ogromnie duż o złej woli, by ignorować postawę pozostałych 2 sąsiadów PRL – przywódcy NRD i Czechosłowacji aż palili się do interwencji, na co są dowody w postacie raportów z działań ich wywiadów, raporty z postępu przygotowań do wejścia i plany zajęcia konkretnych obszarów. Trzeba być kompletnym ignorantem historycznym żeby „zapominać” i grupie wojsk sowieckich, które stale stacjonowały na polskim terytorium – Rosjanie wcale nie musieli wchodzić, oni tu cały czas byli.
    Stan wojenny był rzeczą złą. Jak każde tego rodzaju wydarzenie. Ale czy był do uniknięcia? Nie sądzę.
    Czy można głównym politykom odpowiedzialnym za podjęcie decyzji o wprowadzeniu tego stanu postawić zarzuty prokuratorskie? Nie sądzę.
    Czy można rozliczyć konkretne zbrodnie popełnione podczas trwania stanu wojennego (i później, do ’89)? Tak, można i trzeba. Ale nie decyzję o wprowadzeniu stanu.

    Co do wycofania polskich wojsk z Iraku – tak, pora już odejść. Ale decyzja o wejściu do Iraku, decyzja o obaleniu siłą złowrogiego dyktatora, odpowiedzialnego za ludobójstwo, była jak najbardziej słuszna. Szkoda że wykonanie było fatalne.
    Zainteresowanym sprawą ostrzału afgańskiej wioski przez polskich żołnierzy serdecznie polecam ostatni numer Angory – są tam dwa artykuły na ten temat, pokazujące jak wierchuszka WP, poczynając od dowódcy bazy a na ministrze Szczygło kończąc, postanowiła udupić doświadczonych żołnierzy (po kilku turach na misjach, między innymi w Kosowie i Bośni) którzy w sposób regulaminowy postanowili odmówić udziału w misjach na terenie gdzie często zdarzają się ostrzały bez właściwego wyposażenia ochronnego (około półtora roku temu, może dwa lata sprawa była głośna, „bunt” żołnierzy w Afganistanie). Tak, to ten sam pluton dokonał tej „masakry”. Pomimo rozkazu dowódcy bazy, nakazującego ostrzał wioski „tak żeby mi kamień na kamieniu nie został” z moździerza kaliber 98mm, wzięli moździerz o mniejszym kalibrze i ostrzelali wzgórza za wioską, a jeden pocisk nieszczęśliwie upadł na dom. Wiecie co mnie przekonało, że taka właśnie wersja jest prawdziwa? Gdyby ci żołnierze chcieli się mścić, wystarczyło by żeby jeden z nich puścił serię z kałacha po swoich samochodach – mogli by wtedy powiedzieć, że odpowiedzieli ogniem. Nie zrobili tego. Wrobiono ich, ukarano za tamten „bunt” mający pokazać, że wysłano ich na wojnę bez właściwego wyposażenia. A na koniec skuto kajdankami i rzucono na ziemię, na oczach rodzin. Tak to wygląda w WP. Dlatego uważam, że czas wyjść z Iraku – przy takim dowodzeniu polskie wojsko nie ma szans niczego pożytecznego się nauczyć w takim konflikcie. Wiedza owszem będzie w głowach żołnierzy, ale nie w głowach dowódców i nie na kartach regulaminów służby polowej.

  12. telegraphic observer pisze:
    2007-12-15 o godz. 19:15

    Moja zimna, analityczna kalkulacja w sprawie Stanu Wojennego – opcje do wyboru, prawdopodobieństwa zdarzeń i wycena resultatu – jest wypaczeniem zawodowym, jest nienormalnością. Ale ja akurat tak to analizowałem, zaś w powszechnym obiegu są mity i uproszczenia, i z nich buduje się osobiste teorie objaśniające świat i historię. Ale bez przesady z tą prostotą myślenia. Na przykład JanP pisze Absolwentowi: “Gen. Jaruzelski mial wybor. Mogl zrobic w 1981r. to, co zrobil 1989r”. Otóż, nic błędniejszego. ZSRR, od którego zależeliśmy tak jak Indie od Brytanii ponad 100 lat temu, był w zupełnie innej sytuacji w grudniu 1981 roku, niż niespełna 8 lat później. Owszem, był mocarstwem na ekonomicznie glinianych nogach. Coraz bardziej przekonuje mnie teza, że ostatecznie do upadku Imperium przyczynił się znaczny spadek światowych cen ropy w środku lat 1980-tych. Oto pogromcy Afganistanu, dobroczyńcy Kuby, panowie całej Europy Wschodniej, wpływowi manipulatorzy od Bliskiego Wschodu po Przylądek Dobrej Nadziei, w roku 1981 byli nadziani petrodolarami bardziej niż szejkowie arabscy. Zaś 5-6 lat później stali na skraju bankructwa. Sowietów dobiła pusta kasa, i tego JanP nie wie, i nie rozumie jak to, w ciągu kilku zależności przyczyn i skutków, w 1989. umożliwiło Jaruzelskiemu to co w 1981 roku było zupełnie niemożliwe.

    otóż to, nic dodać, nic ująć.
    Kolejny argument za rozwiązaniem IPN, instytucji indoktrynującej, a nie badającej historię.

  13. IRAK. – Wpuszczeni w rure.
    KARTA PRAW. – Chodzi o „Calosc” a nie o jednostki.
    PIS. – Jeszcze poczekajmy, jeszcze sie nie spieszmy…
    MINISTROWIE. – Tez spiewam, przy goleniu…
    STAN WOJENNY. – Byl jeden. Drugiego NIE bedzie.

  14. Coz za bzdury Pan pisze. Wystarczy posluchac jaruzela dzisiaj aby wiedziec dlaczego wprowadzil stan wojenny. Solidarnosc chciala sie „oderwac” od bloku sowieckiego, na co General nie mogl sobie pozwolic. Moze tylko dlatego, ze nie umie po Angielsku sie tak kwieciscie wypowiadac jak robi to w jezyku Dostojewskiego i Achmatowej. Poza tym to to i tak byla szopka, skoro wybral na swojego blazna Urbana. Brakowalo mu sily przebicia jaka mial niegdys Jakub Berman, nie wspominajac juz o Beri czy Felku Dzierzynskim. Dlatego tez Berman doczekal sie medalu za zaslugi, od tchurzliwego jaruzela, ktory wprawdzie tupnal 13 grudnia, ale sam sie przestraszyl i schowal pod stol. czy nie lepiej zajac sie terazniejszescia i patrzec w przyszlosc niz zalosnie opisywac karygodne bledy otumanionych komunistow?

  15. Mam 28 lat. Stan wojenny znam tylko z przekazów. Zdaje sobie sprawę że wtedy sytuacja była skomplikowana i niejednoznaczna. Podejrzewam że nikt, łącznie z Moskwą nie wiedział co sie stanie i jak zareaguje. Jest chyba bowiem różnica między posiadaniem planu a jego realizacją.
    Chciałbym tylko nadmienić że gen. Jaruzelski dobrowolnie podjął decyzję o wprowadzeniu stanu wojennego. A wcale tej decyzji podejmować nie musiał – nikt go przecież przemocą u władzy nie trzymał. Na jego stołek była kolejka chętnych. Jaruzelski sam ustawił sie w tej „historycznej roli” i teraz ponosi konsekwencje swojego wyboru.
    Oczywiście jestem świadomy że BYĆ MOŻE stan wojenny uchronił Polskę przed rozlewem krwi oraz ówczesnych uwarunkowań miedzynarodowych. Różnica między powstaniem Warszawskim a Stanem Wojennym polegała (jak tak to widzę) że decyzje o wybuchu powstania podjęła w miarę legalna władza. Natomiast Jaruzelski zdecydował za innych. Być może kierował się ich dobrem, ale pominął ich zdanie.
    Co bowiem ważniejsze jest wolna wola czy bezpieczeństwo?
    Pozdrawiam

  16. PRL,ponieważ dawał mleko dzieciom był nikczemny,a RP jako,iż odebrała im mleko od ust jest wspaniała.

  17. Do annam33 (2007-12-16 o godz. 22:10):
    „W sprawie stanu wojennego – tak, wspominam ten okres fatalnie. Żyło się wówczas podle, z poczuciem beznadziejności.” Zgadzam się, akurat wyleciałem z roboty nie miałem pieniędzy, ceny wzrosły trzykrotnie. Tylko że wojna domowa, taka, jaką znamy chociażby z Jugosławii byłaby jeszcze gorsza. Przed chwilą wysłuchałem przemówienie któregoś Kaczyńskiego z okazji gdańskiego Grudnia i resztka włosów dęba mi staje gdy myślę, co by było, gdyby miał coś do powiedzenia w związku na „S” w grudniu 81. Chociaż pocieszam się, że ludzie tego pokroju siedzieli wtedy jak mysz pod miotłą, zaczęli być głośni, gdy ten rodzaj odwagi już niczym nie groził. A przed Jaruzelskim przyjmuję postawę zasadniczą, jak podporucznik rezerwy przed czterogwiazdkowym generałem. Dobrze, że nie stał się polskim Imre Nagym. Pozdrowienia

  18. Jeszcze jedno, w weekend wpadł mi w ręce numer wyborczej z przed kilku miesięcy, gdzie chyba Piotr Osęka pisał o strajkach chłopskich w 1937 roku. W wyniku ich stłumienia zginęło z rąk policji i wojska 44 osoby, uczestnicy byli więzieni i prześladowani. Liczby są więć porównywalne ze stanem wojennym. I jakoś żaden Dudek z IPN nie zająknie się że sanacja była ustrojem zbrodniczym. A jeszcze był strajk w Sempericie i kilka podobnych, też krwawo stłumionych.

  19. Stan wojenny.
    Ta trauma i jedno z natragiczniejszych wydarzen w naszej historii ciagle domaga sie chlodnej analizy. Prawdopodobnie nie jest to jeszcze dlugo mozliwe. Ale przeciez sa odwazni historycy i publicysci ktorzy mogliby sie pokusic o troche glebsza analize. Wyjscie poza, do tej pory prezentowane, standartowe oceny. Czy mozna gdzies przeczytac jakie byly wtedy alternatywy? Jak potoczylaby sie sytuacja w kraju bez decyzji generala? Jakie sily polityczne wyciszylyby sytuacje? Jak odbylaby sie zmiana na scenie politycznej? Jake bylyby reakcje wladzy?
    Pytania bolesne i trudne. Pozostana bez odpowiedzi. Ale jeszcze nie dojrzelismy do szczerej analizy. Dominuje czarno-biale widzenie w zaleznosci od obozu politycznego. I chociaz uwazam ze 13 grudnia doprowadzil do wieloletniej traumy trzeba jednak probowac zobaczyc wszystkie uwarunkowania istniejace w tamtym czasie.

  20. Daniel Passent pisze: „Poszliśmy ślepo za naszym najważniejszym sojusznikiem, a potem okazało się, że ‚powody’, dla których G.W.Bush wyruszył na wojnę były fałszywe”

    Jakie „potem”? Od razu było widać, że intryga jest szyta grubymi nićmi. Jak narazie Irak to najbardziej cyniczny wybryk polityków w XXI wieku.

    kwiz73 pisze: „ale nie do konca uwazam sojusznicza pomoc w inwazji za kardynalny blad, ot taki wypadek przy pracy.”

    Usprawiedliwiasz pomaganie przyjacielowi, gdy okrada sąsiada? Ja nie.

  21. Z jednym mogę się zgodzić. O ile dziś ogromna większość dostępnych źródeł wskazuje, że ZSRR nie zakładał interwencji w Polsce w latach 80-81, to generał Jaruzelski mógł tego nie wiedzieć. Dziś z perspektywy lat, przy kawie i herbacie można stwierdzić, że pokerowa zagrywka przyłączenia się do „S” lub jak najdłuższe targowanie się z ZSRR o ustępstwa (koncepcja R.Reiffa) prawdopodobnie powiodłaby się. Ale wówczas generał – cały czas umiejętnie i w odpowiednich dawkach straszony sygnałami z Moskwy – spasował. Już niezależnie od kwestii czy w ogóle wyobrażał sobie Polskę w wersji „nie-PRL” – po prostu dał się zastraszyć groźbą interwencji. To może nie wystawia mu najlepszego świadectwa jako generałowi, ale z ludzkiego punktu widzenia ( i osobistych syberyjskich doświadczeń) jest zrozumiałe.

    Jedno jednak z naciskiem muszę podkreślić, czytając niektóre wpisy tutaj. Stan wojenny był ZŁEM (czy mniejszym, to już gdybanie – co wynika ze zdań powyżej). Takiego marazmu jak z lat 81-88 nie pamiętam wcześniej ani później. W latach 70-tych, dzięki pożyczanym pieniądzom i technologiom Polska utrzymywała jaki-taki kontakt ze światowym systemem gospodarczym. Dekadę później, gdy Bill Gates doskonalił komputery osobiste a przemysł zachodni dokonywał wielkiego skoku analogowo-cyfrowego, Polska zajmowała się doniosłymi problemami gospodarczymi typu papier toaletowy i sznurek do snopowiązałek.
    Od ludzi, którzy popierali PRL w tamtych latach i czerpali z tego poparcia profity wymagam bardzo niewiele… tylko prostych słów – że był to błąd. Już nawet ograniczając to jeno do gospodarki (choć cały czas warto pamiętać, że w PRL na tym blogu byśmy sobie tak swobodnie nie pisali – i to nie ze względów technicznych…)

  22. Na czym polega „tajemnica” Prezydenta L. Kaczyńskiego i parcie do przedłużania mandatu pobytu polskich żołnierzy w Iraku po ostatniej wizycie w USA, albo to następna rozdmuchana przez pałacowych urzędników w mediach niby zagadka. Konstytucja jest klarowna co do kompetencji Prezydenta i Premiera w RP. Prezydent G. W. Bush ogłosił pokój w Iraku 1. 05. 2003 r. , który jeszcze nie zapanował. Wybory Prezydenta USA oraz wybory do Kongresu odbędą się na początku listopada 2008 roku. Partia Demokratyczna jako wyborczy faworyt konkretnie głosi ( główny postulat przedwyborczy ), aby zakończyć wojnę i wycofać wojska do 1. 09. 2008 r. i wyciszać konflikt środkami dyplomatycznymi.
    Nikt chyba odpowie ilu Irakijczyków naprawdę zginęło w tej niepotrzebnej wojnie, a szacunki są najczarniejsze od 150 tys. , a nawet do 650 tys.!!!, emigracja może osiągnąć 2 mln obywateli.
    Zbliżają się święta i czas chyba powrócić do polskiej, dobrej „nowej tradycji”, Prezydencie i Premierze podajcie sobie ręce i o ważnych sprawach dla Polski mówcie podobnie nie szczędząc szczerego uśmiechu.

  23. Olku51!
    Po Twoim krótkim tekście zamyśliłem się. Specjalizowałem się w Polsce Międzywojennej i o niej to w dzisiejszej Polsce krąży wiele mitów. Ale to wszystko zainspirowało mnie do zastanowienia się nad Józefem Piłsudskim i pewnego rodzaju analogią. W młodości był po prostu zwykłym bandytą, jego specjalizacją były napady na konwoje przewożące pieniądze. Podczas tych napadów ginęli zwykli, przeciętni ludzie, Rosjanie i Polacy, pracownicy poczty, kolei. W czasie przewrotu majowego zginęło kilkuset żołnierzy i cywilów.
    I wszyscy uważamy, i słusznie, że był to jeden z najwybitniejszych ludzi w historii Polski, którego silna osobowość odcisnęła się nie tylko na naszym kraju, ale i na obywatelach. Stawiamy mu pomniki, odgrywamy sceny bitew, poświęcamy mu uroczystości „ku czci”.
    Gdyby żył w dzisiejszych czasach jego wrogowie na okrągło przypominaliby jego działalność sprzed lat.

  24. ja to się bałem…
    Bałem się od początku marca 1981 roku, kiedy jako żołnierz służby zasadniczej (WOP) po ‚kryzysie bydgoskim’ przez niemal dwa tygodnie prawie spałem z moim służbowym kałasznikowem i czterema pełnymi magazynkami. Bałem się, co będę musiał zrobić, jeśli mnie z tym kałasznikiem na ulicę poślą… Bo nie wiedziałem, jak bym się musiał zachować i nie wiedziałem, co bym musiał zrobić w takiej sytuacji z zawartością moich magazynków.
    Potem o tydzień później mnie z armii wypuścili, niż to stało w rozkazie ówczesnego ‚naczelnego dowódcy’. Kwiecień to był 1981…
    Bałem się znowu, jak w październiku 1981 roku zobaczyłem patrolujące Warszawę ‚gaziki’ wojskowe wyposażone w urządzenia umożliwiające zainstalowanie karabinów maszynowych. Bałem się, że mnie, jako niedawno zwolnionego do rezerwy znowu powołają. I kałasznika oddadzą.
    Niedługo potem zaczął się na uczelni strajk przeciwko trybologowi jednemu z Radomia, a wkrótce później była pacyfikacja WOSSP. Bardzo poważnie w naszym Instytucie wśród ‚strajkowiczów’ rozważana była możliwość wyruszenia na odsiecz studentom – strażakom. Wiele śliny kosztowało mnie przekonywanie kolegów ze strajku, którzy już pałki szykować byli gotowi na odsiecz… Przeciwko komandosom, którzy WOSSP ‚zdobyli’. Udało mi się, bo się bałem i dlatego przekonujący byłem.
    Strajk na UW się skończył 11.12.81, a w sobotę 12.12. opijaliśmy to na osiedlu naprzeciwko ambasady ZSRR. Kto chce, ten wie, jakie to jest osiedle. Około północy okazało się, że telefony nie działają i dziewczyny z ograniczonymi ramami czasowymi odmeldować się rodzinie nie mogły. W tym samym czasie skończyły się radosne napoje, jednak wycieczka na Plac Trzech Krzyży okazała się nieudana, bo wszystkie mety wózkowe poznikały. To i impreza się zakończyła…
    O godz. 6:00 circa budzi mnie kolega i mówi, że wojnę Jaruzel ogłosił. Odpowiedziałem mu grzecznie, żeby się odpierdolił. Jednak nachał jeden telewizor włączył, w którym mundurowi prym zaczęli wieść.
    A ja znowu zacząłem się bać… Że znowu będę musiał czyścić mojego IK 04938. Potem się okazało, że nie musiałem. Na szczęście.

  25. Szanowny Panie Redaktorze,

    Tych panów nie warto nawet wspominać: Dudek gówniarz, któremu się wydaje, że trzyma boga za bogi, i Szczygło, najwiekszy oszołom i lizus IV RP.
    Życzę Wesołych Świąt i wielu ciekawych tematów w Nowym Roku.

  26. Olek51,
    ja w takich sytuacjach pytam się, czy „dyskutant” zna liczbę ofiar „Zamachu Majowego” dokonanego przez „super demokratę”, wzór do naśladowania (tak sie to teraz lansuje) Piłsudskiego. Gdy mówię: 215 żołnierzy i 164 cywilów, kończy się dyskusja.
    Bo cóż on może wtedy powiedzieć?

    Pozdrowienia

  27. Szanowny Gospodarzu, pisze Pan, że ci, którzy wtedy (chodzi o stan wojenny) odetchnęli z ulgą, teraz w większości milczą…Rej wiodą natomiast w mediach, w IPN, choćby tu, na Pana blogu ludzie młodzi, przeważnie tw. humaniści i prawnicy…
    Ja, jako już „doświadczony” człowiek, człowiek zajmujący się całe życie zawodowe techniką, ekonomią i biznesem powiem wprost: życie jest o wiele bardziej skomplikowane i prozaiczne , niż się to wydaje wszelkiej maści „pisatielom” historii. Nie dziwię się więc trochę tym, którzy milczą, no bo ile można kopać się z koniem.
    Pisanie historii…dzisiaj każdy uczeń szkoły podstawowej wie, jakie błędy popełnił Napoleon w Rosji; czy to znaczy, że są mądrzejsi od Napoleona?
    Ludzie młodzi nie potrafią wczuć się w „tamte czasy”; piszą:Jaruzelski mógł podać się do dymisji, mógł zapytać narodu…a dlaczego teraz -kochani młodzi – nikt nie zwróci się do narodu z pytaniem, czy naród chce nadal łożyć takie świadczenia na KK, jakie łoży?
    Naiwność i ahistoryczność jest ciężkim grzechem, ale jeszcze wybaczalnym. Niewybaczalne jest natomiast perfidne kłamanie w celu osobistych korzyści, a wszystko pod płaszczykiem „badań historycznych”. Cały IPN i różni ich doradcy…do jakiego stopnia doszła degrengolada moralna w środowiskach prokuratorskich, widzimy w całej jaskrawości, jak min. Ćwiąkalski zabrał się za spuściznę po Ziobrze, a IPN, to przeważnie prawnicy z tego chowu. Z takimi egzeplarzami -Redaktorze – nie można dyskutować, bo to byłaby dyskusja z Blizną.
    Ja W. Jaruzelskiego nie bronię, gdyż – moim zdaniem – on nie zrobił nić złego(mowa o stanie wojennym; natomiast za mało zrobił, żeby porażenie polskiej gospodarki nie trwało tak długo, jak trwało, ale on – jako wojskowy- myślał, że remedium na wszystko, to dyscyplina; gospodarka jest bardziej skomplikowana), przeciwnie, zapobiegł zrobieniu z Polski Afganistanu. Jeśli używamy określenia: „człowiek honoru”, to Jaruzelskiemu to miano należy się w pierwszym rzędzie.
    Redaktorze, może to i dobrze, że wreszcie rozpocznie się ten
    proces w styczniu. Sądy – na szczęście- dały wyraz temu, że są niezawisłe. Jestem pewien, że sąd orzeknie, iż gen. Jaruzelski, wprowadzając wtedy stan wojenny, kierował się dobrze pojętym interesem narodu polskiego.
    Pozdrawiam

  28. O co chodzi?
    Jeżeli politycy /nie ważne byli czy obecni/ biorą się za ocenę wydarzeń historycznych, to tylko b. naiwny człowiek uwierzy, że chodzi im o prawdę. Natomiast historyk, który był świadkiem takich wydarzeń. nie wiem do jakiego stopnia musiałby być pozbawiony emocji i poglądów, żeby wydobył z siebie obiektywną ocenę tych zdarzeń. „Porażająca” jest wiara w dokumenty. Tak jakby nie było przykładów z ostatnich lat o wartości dokumentów: dane wywiadu amerykańskiego o broni masowego rażenia w Iraku, informacje z akt IPN dotyczące zachowań ludzi wobec inwigilacji sb, itd., każdy może sobie dopisywać dalej. Najgorsze jest to, że próbuje dokonać się oceny wydarzeń z przed 20-u paru lat, z perspektywy dnia dzisiejszego/często życzeniowej/, nie biorąc pod uwagę uwarunkowań jakie determinowały działania w tamtym okresie. Ale widocznie skazani jesteśmy na czytanie i wysłuchiwanie autorów historii, którzy traktują swój zawód jako misje i przypisują sobie rolę wychowania młodzieży wg jedynej słusznej linii. Nadzieja w tym, że tak jak PRL nie zniewolił umysłów, tak i ci mali, bezduszni manipulatorzy zostaną wyrzuceni na śmietnik historii przez nich tworzonej. Pozdrawiam gospodarza

  29. TesTeq pisze,

    „Usprawiedliwiasz pomaganie przyjacielowi, gdy okrada sąsiada? JA NIE.”

    Nie usprawiedliwiam, tylko uwazam te decyzje z punktu widzenia czasu za dosc niefortunna.

    Sasiedzi

    Sasiad, ktory stosuje przemoc w swoim domu, nie moze sie spodziewac, ze sasiedzi wokol beda w milczeniu sie temu przygladali. Ale fakt faktem, ze mozna bylo to moze zalatwic inaczej, niestety jastrzebie klamali co do broni biologicznej, wiec klamstwo pozostaje klamstwem.

    oto case z domu europejskiego,

    Swego czasu Europa przygladala sie z niemoca, co sie dzialo w Jugoslawii, poki Clinton nie zdecydowal sie uzyc sily wobec serbskich zbrodniarzy, a nie wobec narodu serbskiego.

    hary,

    dzieki za dobitny szkic. Czyli drugie dno w zachowaniu Ministra wedlug ciebie to tylko krotkowzroczna kalkulacja polityczna, takie najwyzej co to cwaniactwo przykryte rzekoma erudycja? Z Saba to troche jednak przegiales, chcialbym zebys nie mial racji. Polityczny cwaniak, co nawet o pieska zadbac nie potrafi to druzgocaca opinia:-)

  30. kwiz73 pisze:
    2007-12-17 o godz. 10:27

    TesTeq pisze,

    „Usprawiedliwiasz pomaganie przyjacielowi, gdy okrada sąsiada? JA NIE.”

    Nie usprawiedliwiam, tylko uwazam te decyzje z punktu widzenia czasu za dosc niefortunna.

    szczerze mówiąc, myślałem że piszecie o zbrodniczym udziale Polski w interwencji NATO po stronie Albańczyków w Kosowie.
    A właśnie, ktoś ostatnio zwrócił moją uwagę na tę oto książkę:
    http://merlin.pl/frontend/browse/product/1,430192.html#fullinfo
    Książka analizuje przyczyny, przebieg i następstwa rozbicia drugiej Jugosławii. Stanowi polemikę z panującymi w literaturze amerykańskiej i europejskiej (także polskiej) opiniami obciążającymi Serbów i Miloszevicia główną odpowiedzialnością za tragedie jugosłowiańskie. Autor wskazuje na wiele przyczyn dekompozycji Jugosławii i dramatycznego jej przebiegu. Uwypukla odpowiedzialność separatyzmu słoweńskiego i chorwackiego, a także rządów RFN i administracji Clintona. Praca ma charakter interdyscyplinarny. Wiele miejsca zajmuje w niej historia, zwłaszcza stosunków albańsko-serbskich i chorwacko-serbskich, a także problematyka stosunków międzynarodowych i prawa międzynarodowego. Znacząca część książki traktuje o wojnie kosowskiej. Autor bardzo krytycznie ocenia interwencję zbrojną NATO, uważa ją za nieuzasadnioną, sprzeczną z prawem międzynarodowym i powodującą fatalne następstwa.
    Za TO, za pomoc w agresji jednego narodu na drugi powinniśmy się wstydzić, my – Polacy, nie za odebranie władzy ludobójcy w Bagdadzie.

  31. Jeszcze ze wspomnień kombatanckich: 1 maja 1982 poszedłem do kościoła na pl. Zwycięstwa na mszę za ojczyznę, a ponieważ na liturgii znam się mało, stałem sobie z tyłu w kącie i słuchałem, zresztą w niewielkim stopniu przemawiało to do mnie, co mówił ksiądz. Musiałem się odróżniać od reszty, bo podszedł do mnie jakiś osobnik, około pięćdziesiątki, w berecie z orzełkiem i biało-czerwoną opaską z logo „S” i przekazał mi znak pokoju w słowach: „wypierdalaj stąd ty ubecka szmato”. Gdy wychodziłem, nadziałem się na armatkę wodną, która rozpędzała pochód stoczniowców idących na Cmentarz Centralny. Na cmentarzu, pod krzyżem przy drugiej bramie spotkałem mec. Zimowskiego, chyba dostał wtedy przepustkę z internatu, ktoś puścił przemówienie z taśmy i tak minął dzień św. Józefa Robotnika, dawniej święto pracy 1982.

  32. TesTeq:
    W sprawie Iraku poprę kwiza73, choć z inną argumentacją.
    Inną, bo pamiętam, że tuż po interwencji doradcy Kwaśniewskiego twierdzili, że byli świadomi (a zatem Kwaśniewski też), że Irak nie posiada broni masowego rażenia, ale i tak postawili na pomoc USA licząc, że odpłaci się nam to ‚strategicznym partnerstwem’ — od kwestii bezpieczeństwa Polski, po sprawy ekonomiczne.
    Dzisiaj widać, że to była kalkulacja błędna — spodziewanych zysków brak. Ale jest to błąd kalkulacji, który należy wykazywać i przypominać politykom, którzy go popełnili; który jest jednak jednocześnie zrozumiały.

  33. Irak, Afganistan… nastepstwa

    Trudno wowczas bylo myslec o czyms innym. Obiadu nie dokonczylem w Truck-Stopie – pamietam, widzac w TV tych nieszczesnikow skaczacych z okien WTC.
    Slyszalem takie powiedzonko: „Ziemia jest pieklem innej planety”, ten dzien to potwierdzal. „Czarny wtorek” dla Usiech przeszedl do historii.

    Pokazywali reakcje ludzi na calym swiecie. Wszedzie jednakowe, zaduma nad tym co sie stalo.

    Kazdy, w dzisiejszym globalnym swiecie moze byc narazony na cos podobnego, coz znacza granice, kordony i wojsko. Dzisiejszy swiat, przy rozbudowanej militarnej technice jest caly w strefie sejsmicznej. Nie potrzeba zadnych atomow, wystarczy kilka kg semtexu by narobic balaganu i unicestwic kilka tysiecy ofiar.

    Pisze ostatni raz, nie lubie cenzury. Epilogu nie bedzie.

    Pozdrawia Znajomkow,
    e
    Ps. W sobote spuscili Zygmusia 6 futow ponizej poziomu trawnika.
    Rzucajac garsc gleby na wieko – wykrztusilem; Do zobaczenia Przyjacielu.

    http://www.youtube.com/watch?v=CD1RJtYd1lA

  34. Jak juz wczesniej na jeden z blogowiczow napisal: musza kombatanci PRLu i Solidarnisci wymrzec aby ta sentymentalna dyrdymalka dotyczaca genarala skonczyla sie.

    Kreowanie z uporem maniaka generala jako wielkiego patriote, ktory ratowal czerwonego kapturka przed napalonym niedzwiedziem bardziej nadaje sie do tworczosci braci Grimm niz do historycznej rzeczywistosci.

    Stan wojenny to nie bylo nieoczekiwane wielkie nieszcze z jasnego nieba, tylko konsekwencja oportunistycznej polityki grupy kolaborantow z obcym mocarstwem, do ktorej pan Jaruzelski od poczatku nalezal. General bral udzial w pacyfikacjach na lubelszczyznie gdy to wladza ludowa sie utrwalala, byl wspolodpowiedzialny za zamordowanych w grudzien’70 jak i w 13-grudnia.

    To nie kosmici czy stonka wysylana balonami doprowadzili Polske do sytuacji, w ktorej kruche systemy socjalne zaczely sie rozpadac i panstow stanelo de facto na skraju bankructwa tylko general & co. legitymmowani tankami z pod gwiazdki kremlowskiej.

    13 grudnia nie byl niczym innym jak kontynuacja brutalnej dyktatury z jej aplikacjami, przy ktorych nie jeden sadysta dostal by rumiencow, i ktora to malej grupie uprzywilejowanych entuzjastow o watpliwym poczuciu prawa i etyki, wmawiajacych sobie budowanie socjalizmu z lucka twarza zapenila przywileje i dobrobyt.

    Dlatego tez, jestem zdania, ze osoby odpwiedzalne za komunistyczne przestepstwa powinny stanac przed sadem.

    Pozdr.
    D.

  35. Oceny Passenta są płaskie i post factum.
    Kiedy Tusk doszedł do władzy odwaga Passenta trysnęła gejzerem.
    Dlaczego nie był taki odważny kiedy przy korytku dominowały kaczorki?
    Dzisiejsza wojna o wojnę w Iraku,w solidarnościowym wydaniu, jest niepoważna.
    Mandat pobytu wojsk okupacyjnych w Iraku kończy się 31 grudnia br.
    Zatem cała walka toczy się o przedłużenie pobytu polskich walk w Iraku.
    Ot i cały cyrk w prawicowym wydaniu i passentowej interpretacji.
    Karta Praw Podstawowych również wymagała, stosownego omówienia, przed podpisaniem traktatu, a nie po fakcie.
    Aktualne przypinanie łatek Tuskowi stanowi siódmą wodę po kisielu i w sensie publicystycznym jest psu na buty potrzebne.Podobny charakter ma chwytanie za nogawki pisowców, którzy niczym nie różnią się w swej istocie od platformersów, być może poza silnym nurtem narodowym,który uderzał w Passenta.
    To w końcu pisiaki próbowały chronić Polskę przed międzynarodowym złodziejstwem i bezsensowną wysprzedażą, której wynikami aktualnie chwali się Szymon Perez.
    Nieudolnie to czynili,ale próbowali.
    Ja również nie akceptuję ostentacyjnego zakładania kajdanek w środku Europy na oczach kamer, bowiem ma to posmak inkwizycji.
    Jedni i drudzy są złodziejami bawiącymi się w szeryfa i złodziei pod parasolem zwierzęcego antykomunizmu.
    Polska nie ma żadnego interesu by pozbawiać się za frico własnego aparatu wytwarzania, nawet jeśli byłby on diabła wart.I o tym Passent doskonale wie, szkoda tylko,że nie pisze.Może ma w tym jakiś interes?
    Nie ma również powodu do zachwycania się tuskowymi ministrami, będącymi bezbarwnymi i bezosobowi postaciami podobnie jak cały rząd, który już wielokrotnie się skompromitował, chociażby propozycjami uziemienia kobiet w nowej ustawie emerytalno-rentowej.
    Każdy cwaniak liberalny grzebie przy chudych budżetach starych i chorych ludzi.Pogrzebcie przy swoich!.No tak,ale oni stwarzają szansę na rozgrabienie pozostałych jeszcze tysiąca zakładów państwowych.
    Jest o co kopie kruszyć i wychwalać ich liberalne predyspozycje.
    Tylko, że z tej mąki chleba dla Polski nie będzie.
    Dywidendy od sprzedanego majątku trwałego zasilać będą kapitał zagraniczny,co nie napawa szczególnym optymizmem.
    Być może niektórych jego dysponentów głoszących szczególnie donośnie roszczeniowe supozycje.Pozostał nam jeszcze do omówienia stan wojenny pominięty zupełnym milczeniem przez Passenta,co próbował skorygować w rezultacie ostentacyjnych nacisków internautów.
    Ostatecznie, w tej materii, należy oczekiwać passentowego stanowiska po ogłoszeniu stanowiska przez Trybunał Najwyższy,oczywiście o ile zdrowie mu na to pozwoli.
    Zatem życzmy mu dużo zdrowia i osobistej odwagi w umacnianiu Polski i polskości,na niwie organu, w którym pracuje.

  36. Olahdo,

    dzieki za wskazanie lektury „Rozbicie Jugoslawii (…)”. Z gory pachnie ona serbofilia, ale pewnie uzupelni moj prochorowacki punkt widzenia na te tragedie. Ale po swietach sie nia zajme, obiecuje:-) Lubie czytac taki lewy punkt widzenia.

    Jest chyba wiecej zdarzen na balkanach, za ktore europa moglaby sie wstydzic

  37. Olhado 00:53
    Dalej bede bronil mojego pogladu, ze gen. Jaruzelski mial wybor i mogl zrobic w 1981. to co zrobil w 1989r.
    Nie zrobil tego z prostej przyczyny: nie chcial oddac wladzy. Utwierdzaja mnie w tym rowniez wpisy innych blogowiczow np. Master of disaster 04:56, Arek 08:46

    „….Jaruzelski nie mial dobrego wyjcia. Mogl albo przylaczyc sie do „Solidarnoci” i ryzykowac wojne ZSRR, albo wyreczyc Moskwe i stlumic powstanie w Polsce znacznie mniejszym kosztem krwi polskiej, niz mogli to uczynic radzieccy…” pisze autor – to jest dla mnie typowe robienie z kata bohatera. Biedny Jaruzelski musial strzelac do Polakow, zeby tego nie musieli robic towarzysze radzieccy, ktorzy i tak robili to przez wieki z nami z malymi przerwami. Strzelanie do Polakow przez Polakow nazywa sie ratowaniem ojczyzny, a z radzieckiego namiestnika probuje sie robic bohatera narodowego. Nie moge uznac argumentu, ze gen Jaruzelski chcial zopobiec rozlewowi krwi, samemu doprowadzajac do jej rozlewu.

  38. Torlin 09:24
    Analogia probuje Pan wybielac gen Jaruzelskiego? Gdyby nie ten bandyta jak pisze Pan o J. Pilsudzkim, to prawdopodobnie mowil by Pan dzisiaj w jezyku rosyjskim, a stolica Pana kraju byla by Moskwa. Moze Pan mi podac jako specjalista Polski Miedzywojennej- zrodla, ktore opisuja bandytyzm J. Pilsudzkiego.

  39. Olek 51 07:12
    Argumenty przedstawiane przez Pana sa nie na temat. Mowa jest o stanie wojennym, a Pan uzywa argumentu: bo u was w Ameryce murzynow bija.

  40. Dante:
    Popieram w całej rozciągłości.
    Churchill i Roosevelt sprzedali w Jałcie kraje środkowoeuropejskie Stalinowi.
    Są winni!!!!!!!
    I co z tego wynika?
    W latach 1946-50 brytyjczycy wydali NKWD 50 000 żołnierzy armii Własowa.
    Nie przeżył nikt…..
    Kto jest winien?
    Brutalna dyktatura?
    W Chile „zniknęło” 30 000 ludzi.
    Więcej dystansu.

  41. Maślana (22:55)
    Zgadzam się. Nasza uległość wobec USA nie zdała się na nic. Odrzutowce
    (o ile naprawdę są nam potrzebne), powinniśmy kupić w Europie.
    Ewentualną instalację tarczy antyrakietowej tylko w porozumieniu z NATO.
    Rymanowskiego już prawie nie oglądam, bo podjudzanie to jego specjalność. Ostatnio wytknął mu to min. R. Sikorski, że chce go poróżnić z prezydentem jakby to co jest nie wystarczało.
    Dwapik (23:27)
    Odnośnie stanu wojennego zgoda w 100%.
    Jeśli chodzi o Irak, to początkowo byłem za, później zacząłem zmieniać zdanie. Teraz jestem uważam, że powinni się wycofać. Pozostaje problem bezpieczenstwa instalacji przemysłu naftowego i chyba to jest sedno sprawy.
    Torlin (09:24)
    Bardzo dobre porównanie z Piłsudskim.
    Pielnia1 (09:53)
    Racja. Młodzi, nawet najmądrzejsi nie są w stanie zrozumieć „tamtych czasów”.

    Dzisiaj miło się zrobiło. Przyjemnie poczytać rozsądne komentarze.

  42. kwiz73 pisze:
    2007-12-17 o godz. 12:23

    Olahdo, dzieki za wskazanie lektury „Rozbicie Jugoslawii”. Lubie czytac taki lewy punkt widzenia.
    dla mnie wygląda raczej na obiektywny. Autor nie wybiela Serbów, ale pokazuje rolę i udział wszystkich uczestników tamtych wydarzeń, tzn narodów byłej Jugosławii oraz USA i państw europejskich.

    JanP. pisze:
    2007-12-17 o godz. 12:34

    Olhado, dalej bede bronil mojego pogladu, ze gen. Jaruzelski mial wybor i mogl zrobic w 1981. to co zrobil w 1989r.
    Owszem, Jaruzelski miał wybór w 1981, ale nie taki jak w 1989. Przeczytaj uważnie wpis telegraphic observera z wczoraj, którego fragment powyżej cytowałem. To nie bajki serwowane przez IPN tylko gołe fakty. Związek Sowiecki mógł bez problemu dokonać w Polsce interwencji. Z uwagi na wielkość naszego kraju, na wielkość armii i różne w niej nastroje, wydarzenia z Węgier w ’56 to byłby mały pikuś w stosunku do tego co mogło się stać w Polsce. Różne stronnictwa w kierownictwie ZSRR zapewne zastanawiały się co zrobić, ale biorąc pod uwagę jak ważna była Polska dla spójności sowieckiej Europy Wschodniej, stawiam franki szwajcarskie przeciw orzechom, że w końcu zdecydowali by się na interwencję.
    Skończyło by się to kolejną rzezią w naszej historii.
    Owszem, stan wojenny nie był czymś dobrym. Ale to było jedyne, co rządzący wtedy Polską mogli zrobić aby nie doszło do masakry, wobec postawy i celów przywódców ówczesnej Solidarności.
    Nie ma mowy o stawianiu generałowi Jaruzelskiemu pomników, moim zdaniem. Ale nie powinno się też urządzać mu pod oknami takich demonstracji. Lepiej zostawić go w spokoju.
    Jaruzelski (i jego ekipa) miał wybór, ale nie taki o jakim piszesz.

  43. Nie bagatelizuję wpływu wprowadzenia Stanu Wojennego na dalsze życie i losy wielu Polaków i ich wybory życiowe, kariery, dramaty czy nawet tragedie itd. .. . Historię swojego kraju powinien znać każdy wykształcony ( nie tylko ) młody Polak ( nie tylko ), ale wg mnie pewna część historyczno – dociekliwych badaczy z IPN zamiast wyjaśniać zaciemnia lub ściemnia ten obraz. Wyczuwam, że w Polsce najbardziej rozwojową dziedziną jest historia współczesna, a wzrost liczby doktorów historyków plasuje nas chyba w światowej czołówce. Co prawda z dziedziny historii nie przyznają Nagrody Nobla, ale szeroki strumień budżetowych pieniędzy musi tam płynąć w różny zakamuflowany sposób, a np.: biotechnolodzy nie mają na probówki do badań in vitro, a gdzie badania in vivo czy robotyzacja itd. .. . W końcu końców dr A. Dudek doradca Prezesa IPN i jemu podobni „rżną” dudka i to w publicznych mediach za publiczne pieniądze i czuję się świadomie wystrychnięty.
    PS. Polecam uczniom szkół średnich dreszczowce doktora „Ślady PeeRelu” lub „ Rozkład dyktatury komunistycznej w Polsce 1988 – 1990” i matura jest już na piątkę.

  44. Wypowiedzi historyków? z IPN w rodzaju pana Dudka, którego bezstronność jest oczywista i powszechnie znana, to dyrdymały bez wartosci.
    Stan wojenny był tragicznym okresem zwłaszcza w świadomosci, ale na szczęście nie stał się nowym powstaniem narodowym ze skutkami jeszcze gorszymi. Uważam że nadużycia ówczesnych władz i konkretnych ludzi należy rozliczać, ale pamięć nie może być wybiorcza.
    To co opowiada p. Jarosław Kaczyński dziś, wskazuje że gdyby się wówczas nie schował pod miotłą i miał realny wpływ na ludzi to muzeum stanu wojennego byłoby jeszcze okazalsze niż Powstania Warszawskiego.

    Z Iraku należy wyjść i nie udawać że nas tam potrzebują a nasz pobyt tam to żadna korzyść ani braterswo broni. Jesteśmy w Unii i Nato i te misje jeśli będzie taka wola Parlamentu lub narodu to należy wspierać.

    Odnośnie Rymanowskiego- ten pan jest tak namolny i paskudny, że jego rozmowy z politykami stają się jakieś bezsensowne. Do premiera Tuska -„krótka piłka” i czeka. To nie jest dziennikarstwo ale zwykłe chamstwo. Tak samo to ocenię gdy potraktuje kogoś z LSD czy PiSu.
    Jego miejsce to „Misja specjalna” ta sama klasa/ ?/.

  45. Do cytatu z Telegraphic Observer, przytoczonego przez Olhado mozna dodac, ze decyzja o wykonczeniu CCCP przez celowa obnizke cen ropy w latach 80-tych (kilka dolarow za barylke…) powzieta zostala przez administracje Reagana i niejako wymuszona na glownym eksporterze ropy, Arabii Saudyjskiej. Dodatkowo, ZSRR zostal doduszony przez embargo na dostawy sprzetu niezbednego do budowy gazociagow i rurociagow, embardo nalozone nie przez przypadek, bo zdawano sobie sprawe ze znaczenia, jakie dla eksportu i ekonomii ZSRR mialy inwestycje w tym sektorze.

    O tym wszystkim pisze Eric Laurent w swej ksiazce „La face caché du pétrole” (Prawdziwe oblicze ropy naftowej” – nie wiem, czy przetlumaczono te ksiazke na polski). Tam sa daty, nawzwiska, zrodla.

    To zajelo prawie dekade, zeby polozyc ZSRR na lopatki. W roku 1981 imperium bylo jak najbardziej w formie, ekonomicznie, politycznie i militarnie, i ewentualne powstanie zbrojne przeciw interwentom z Ukladu miala szanse przerodzic sie w drugie Wegry. Tymczasem demontaz dokonal sie , ale ani nie rekami Walesy, ani JPII.

  46. janP,

    skoro walczysz w ten sposób:
    ” Strzelanie do Polakow przez Polakow nazywa sie ratowaniem ojczyzny, a z radzieckiego namiestnika probuje sie robic bohatera narodowego. Nie moge uznac argumentu, ze gen Jaruzelski chcial zopobiec rozlewowi krwi, samemu doprowadzajac do jej rozlewu.”
    To parę drobnych uwag:
    Wg mojego rozeznania to Piłsudski a nie „Piłsudzki”.
    Twój bohater nie wahał się użyć broni przeciwko….Polakom, czyż nie?
    A teraz cytat z opracowania historycznego:

    „Wedle oficjalnych danych w czasie zamachu zginęło 215 żołnierzy i 164 cywilów. Symboliczną ofiarą był student Karol Levittoux stryjeczny wnuk słynnego konspiratora najprawdopodobniej zamordowany przez piłsudczyków. Już po zamachu nastąpił szereg dziwnych zgonów i zniknięć. W niewyjaśnionych okolicznościach odeszli: Gen. Włodzimierz Zagórski, gen. Tadeusz Rozwadowski, gen. Jan Hempel , gen. Oswald Frank, kontradmirał Anzelm Zierkowski, gen. Jan Thullie, gen. Bolesław Jaźwiński, żandarm Koryzma i inni.”

    Moja rada. Zanim zaczniesz „walić” w innych, sam się trochę doucz.

    Pozdrowienia, mimo wszystko.

  47. @wiesiek59:
    Pozwole sobie skomentowac Twoj wpis aphorismem Marie von Ebner-Eschenbach (austriacka pisarka z XIXw.) : szczesliwi niewolnicy sa najwiekszym wrogami wolnosci.

  48. wiesiek59 pisze:

    2007-12-17 o godz. 12:59
    Dante:
    Popieram w całej rozciągłości.
    Churchill i Roosevelt sprzedali w Jałcie kraje środkowoeuropejskie Stalinowi.
    Są winni!!!!!!!
    W 1938 Francja i Chamberlain sprzedali Czechoslowacje Hitlerowi. Polska uszczknela Zaolzie. Wegry tez cos oderwaly.
    Stosunki miedzy Polska a Niemcami hitlerowskimi byly wtedy bardzo porawne.
    W ksiazce Sienkiewicza „W Pustyni i w Puszczy” Kali podaje jako przyklad
    zlego uczynku: jesli ktos Kalemu zabrac krowy, a jako przyklad dobrego uczynku: jesli Kali komus zabrac krowy.
    Zamiast zawrzec sojusz obronny z Czechoalowacja Rzad Moscickiego wybral Zaolzie. Polowa czolgow niemieckich w czasie Drugiej Wjony Swiatowej byla wyprodukowana na terytorium Czechoslowacji.
    Patrzmy wpierw na siebie.
    Szuja Stalin bylby gotow w 1944 roku ponownie zawrzec sojusz z Niemcami przeciwko Zachodowi.
    Rooswelt dowiedzial sie o tym w Styczniu 1945 roku. Podobno byly takie proby ze strony Niemcow.
    To by oznaczalo milionowe straty ze strony aliantow na Zachodzie.
    Skoro nie chcemy poswiecac zolnierzy polskich w Iraku wiec niby dlaczego alianci mieliby poswiecac miliony swoich zolnierzy?

  49. Palec Nieboski pisze:

    2007-12-17 o godz. 03:42
    Coz za bzdury Pan pisze.

    Bez obraz prosze!! Prosze o fakty i logike.
    Tego rodzaju epitety sa niegodne ludzi kulturalnych.

  50. Panie Redaktorze !

    Emocje i afekty są zawsze złym doradcą. Widać to przede wszystkim na przykładzie Stanu Wojennego w Polsce. Każdy ma prawo do ocen i opinii nt. temat. Ale są one podyktowane zazwyczaj subiektywnymi doświadczeniami i mentalną (w Polsce jest to szczególnym rysem charakteryzującym naszą narodową świadomość) predylekcją ku takiemu bądź innemu oglądowi historii. W.Bieńkowski spuentował niegdyś niesłychanie celnie opozycję komunizm – anty-komunizm: Wg niego od pryncypialnie zaangażowanych komunistów głupszymi są jedynie tak samo podchodzący do życia anty-komuniści, gdyż ich zacietrzewienie, zaślepienie i nienawiść zakrywa racjonalny umysł (przynależny człowieczeństwu).
    Wiem, tylko tyle – to za T.Kotarbińskim – że łatwiejsza jest sztuka pamiętania od sztuki zapominania.
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  51. Drodzy Panowie mogliście obronić Polskę w 1939 roku, a nie uciekać przez Zaleszczyki do Rumunii i potem dalej na Zachód.
    Mogliście także wyzwolić Polskę w 1945 roku.
    Mogliście także z Andersem przyjechać na białym koniu.
    Nic nie potrafiliście zrobić dla tej Polski.
    A nawet jak mogliście,to staraliście się przehulać ją na Lazurowym Wybrzeżu. Dzisiaj macie żal, że Jaruzelski nie chciał jej wam oddać.
    On doskonale wiedział jaki jej los zgotujecie.
    Dlatego zgotował wam kubeł zimnej wody na rozpalone czerepy rubaszne.
    I słusznie,szkoda tylko,że nieskutecznie.
    Wówczas, nie mieliście mandatu do sprawowania władzy stanowiąc zaledwie 7 milionów w 40 milionowym państwie.
    Dzisiaj również nie macie tego mandatu opierając się na kanapowych koteriach.Waszym efektem jest rozbicie wielomilionowego państwa w sercu Europy i przekazanie go w ręce zachodniego kapitału.
    Niektórzy fascynują się , że dzięki temu ich rodziny mają samochody,które już za 500 zlp można w Polsce kupić.
    Za tę możliwość zapłaciliśmy całym naszym majątkiem narodowym, którego nie odtworzymy w perspektywie wielu pokoleń Polaków.
    Polski nie można zestawiać z samochodem, który zeżre rdza po 5-ciu latach.Połowa narodu została wyrzucona za burtę.
    Wiele milionów ludzi pozbawiono pracy i środków do życia.
    Kradnie się wokół wszystko i wszędzie na butelkę mleka dla dziecka i flaszkę wina dla taty.
    Więzienia są o 100% bardziej obłożone aniżeli za świętej pamięci babuleńki komuny.
    Za komuny ferowało się wyroki w wymiarze 1 roku pudła za 1 worek cementu, a dzisiaj absztyfikanci przekręcający całe fabryki chodzą w glorii sławy i chwały.
    Mają również odwagę moralną chronić wszelkie bezeceństwa i niesprawiedliwości kapitalistyczne.
    To tak was uczy kościół święty i powszechny?
    Jeden z drugim modli się pod figurą podłość mając za skórą.
    Jaruzelski nie potrafił sobie poradzić z siedmio- milionową armią solidarnościowych janczarów.
    Tym bardziej solidarnościowe elity nie poradzą sobie z 20-ma milionami wywłaszczonych i głodnych Polaków wyrzuconych za burtę przemian systemowych.
    I im szybciej sobie zdacie z tego sprawę tym lepiej dla was.
    Stworzyliście taka armię ludzi nie mających nic do stracenia, że pozazdrościłoby jej niejedno mocarstwo.Chyba, że konsekwentnie realizujecie starą i sprawdzoną dewizę polskiej prawicy:
    „Silni w gębie, zwarci przy kielichu i gotowi do ucieczki za granicę”.
    Zresztą wielu już tam się znalazło zgłaszając roszczenia majątkowe wobec Polski.
    Ma to, dla mnie, znamiona pasożytnictwa ekonomicznego wobec słabej Polski.
    Od narodzin „Solidarności” minęło ćwierć wieku znaczonego ogromnymi, społecznymi, plagami systemowymi i konsekwentnymi cięciami budżetowymi odbierającemu to co od komuchów naród otrzymał.
    Bolesne,prawda?
    Tylko,że nie dla was.

  52. W dzisiejszym DF reportaż o weteranach tzw. pokojowych (cóż za niezamierzenie ironiczna nazwa) misji. Mężczyźni, niektórzy bardzo młodzi, właściwie pozbawieni pomocy państwa, które ich na te misje wysyła. Podobno odpowiednia ustawa już jest, ale nie ma przepisów wykonawczych. Okropnie złości mnie postawa MON-u, brak właściwej pomocy; najgorzej mają ci bez widocznych oznak udziału w walkach, męczeni przez PTSD. Czy nowy rząd coś zrobi w tej sprawie???

  53. JKJK 13:58
    Szanowny Panie chce Pana poinformowac, ze ja o nic nie walcze tylko przdstawiam swoje zdanie. Stosowanie analogii do J. Pilsudskiego, ktore stosuje Pan, Olek 51, Torlin, jako argumentu w celu zmiejszenia win gen. Jaruzelskiego nie akceptuje. Jednym z tematow poruszonych prze Pana Passenta dzisiaj w felietonie jest stan wojenny a nie J. Pilsudski. Pana rady nie przyjmuje, poniewaz forma w jakiej Pan ja przestawia mi nie odpowiada.
    Nt. J.Pilsudskiego jestem gotow z Panem dyskutowac. Z tym co Pan napisal o J. Pilsudskim nie polemizuje, tylko pytam Pana, Olka51 i Torlina; co to ma wspolnego z W. Jaruzelskim i ze stanem wojennym?

  54. Oczywiście, jeżeli słucha się takich poilityków z bożej łaski, jak Szczygło, czy takich historyków, też z bożego natchnienia, jak Dudek, interpretujących polskie ostatnie dzieje, wyraźnie można postrzec, w jak koniunkturalny sposób fałszuje się historię. Zwłaszcza jeżeli plotą o faktach ludzie, których wiedza jest oparta na autorytetach rodzaju panów Paczkowskich lub Friszków. Chociaż, co wydaje mi się dziwne, ci ostatni wymienieni przeze mnie dwaj starsi panowie powinni znać polskie lata od 1945 roku choćby z autopsji. Z panem Dudkiem mógłbym jeszcze dyskutować. Wypociny Szczygły nie zasługują na zwracanie w ich kierunku jakiejkolwiek miary uwagi. Krótko: znany w ostatnich latach PeeReLu historyk, Włodzimierz Kowalski, w swoich publicznych wypowiedziach był bardziej wiarygodny.
    Mnie, obserwatorowi nieco z zewnątrz polskiego, ostatniego sześćdziesięciolecia, choć w zasadzie, zwłaszcza we wszystkich jego najbardziej złych latach byłem w Polsce (w tym też od 1979 do 1984 r.), wydaje się, że Jaruzelski popełnił jeden, ale zasadniczy błąd. Przy wyrazistych umiejętnościach organizacyjnych (opracowanie wprowadzenia stanu wojennego było przecież majstersztykiem) zabrakło mu zdecydowania. Nie działał racjonalnie i zdecydowanie. Wszystkie sprawy – polityczne, gospodarcze itd. – po prostu rozlazły mu się między palcami rąk… I chciał być dyktatorem i nie chciał…
    Jak się to mówi, albo rybka, albo pipka. Ciekawy jestem, jak panowie Szczygło, czy Dudek, mówiliby o latach, wg nich niesłusznych, gdyby Jaruzelski w 1981 roku okazał się polskim de Gaulle’m?

  55. Jeszcze słówko o losach ZSRR między 1981 i 1989. Już na początku był to kolos na glinianych nogach. Gospodarka była w zastoju, w latach 1950-tych i 60-tych ekstensywne zatrudnianie coraz nowych zasobów pracy (że tak powiem) i inwestowanie, głównie w przemysł ciężki, dawało jaki taki wzrost gospodarczy, przynajmniej pozwalał on na utrzymanie gospodarki wojennej. Bo ZSRR wydawał ponad 20% PKB na zbrojenia. W dobrach konsumpcyjnych byli daleko w tyle za “wolnym światem”. W następnych dekadach ekstensywne metody się wyczerpały, nadszedł okres zastoju. Postęp techniczny, wydajność pracy, przedsiębiorczość – te intensywne czynniki wzrostu dawały znaczącą przewagę USA i ich sojusznikom. Jedyną metodą utrzymania sowieckiego morale była propaganda i obietnica zwycięstwa komunizmu, oraz izolacja ludności, wewnętrznie i zewnętrznie. Czy ktoś pamięta jak wyglądały kontakty z radzieckimi, ze zwyczajnymi, prostymi ludźmi? Właściwie żadne, a jak coś się trafiło, to było to jakieś dziwne. Żołnierze podróżowali przez Polskę w zamkniętych pociągach. Ale w 1981 gospodarka radziecka była nadziana petrodolarami, podobnie jak dziś, za rządów “męża opatrznościowego Rosji”. Dlatego wtedy kierownictwo na Kremlu miało swobodną rekę, nic nie powstrzymałoby ich przed akcją w Polsce. Jaruzelski znał radzieckich nie najgorzej, znał ich wojskowych, mógł dość dokładnie oszacować szanse.

    Natomiast w roku 1988, gdy podjęto rozmowy w Magdalence i wcześniej, wiadomo było, że doktryna Breżniewa już nie obowiązuje – odwołał ją Gorbaczew i objaśnił to przywódcom zachodnim, a także w krajach satelickich. Gdyby doszło do buntu w tych krajach, władze nie mogły liczyć na wsparcie sowieckie. I tak też się stało w NRD, a wcześniej komuniści odstąpili władzę na Węgrzech i w Czechach.

    Zatem, w 1981 roku Jaruzelski innego wyjścia nie miał, tak też było w 1988-89 – nie mial innego wyjscia jak pokojowo oddac wladze.

    I doskonale rozumiem pana Jana P. Generał Jaruzelski nie chciał oddać władzy w 1981, ale w 1989 chciał. A potem elektryk-kapral Wałęsa wszystko to ujął w krótkich, żołnierskich słowach: nie chcem ale muszem.

  56. Tusk złamał obietnicę … to była fałszywa obietnica – ubolewa Gospodarz Blogu. No tak, Tusk obiecał, że Kartę podpisze. Ale czy powiedział, kiedy podpisze? Ludzie narzekają na Tuska, że jest miękki, bo Kaczorom daje włazić sobie na głowę, inni (a może ci sami? już nie mogę się połapać) wytykają mu, że niepotrzebnie się Kaczorom stawia, a tu się okazuje, że szef BBN negocjuje z ministrem obrony o terminie wyjścia z Iraku. Karuzela granicząca z Kołomyją. Fałszywe to wszystko. Jak kiwanie w piłce nożnej, powiedziałby przenikliwy Jerzy Pilch.

    Nawet do sprawy takiego krwawego dyktatora jakim był Hasajn przydałoby się nieco przenikliwości. Czy sytuacja palestyńsko-izraelska nie miała w tej decyzji administracji Busha żadnego wpływu? A może to było żydowskie lobbowanie w Waszyngtonie, które nakręciło spiralę i popchnęło neokonów? A czy udział naszych wojsk w Afganistanie, w ramach mandatu NATO, jest równie bezsensowny?

    Pytanie za pytaniem, Kołomyja istna.

  57. O tym „stanie wojennym” to możemy, jak widać, tylko bez końca gdybać. „Weszliby”, „nie weszliby”.
    Dzisiaj to już zapewnie nie ma znaczenia. I nie wiem czy tu coś załatwi – jak chce ktoś z blogowiczów – wymarcie pokolenia Solidarności i ówczesnych funkcjonariuszy i zwolenników komuny. Do dzisiaj, jak można poczytać, nie potrafiliśmy się uporać nawet z powstaniem listopadowym, że o warszawskim nie wspomnę. Bodaj w historii świata żadnego przewrotu, żadnej rewolucji nie udało się osądzić (bez względu na ofiary)!
    Jeden pewnie Mojżesz wiedział za co się bierze wyprowadzając Izraelitów z Egiptu. Poniewierał ich czterdzieści lat po pustyni, przyniósł im Tablice (których pierwotną wersję potłukł za sprawą złotego cielca i przyniósł drugą, jakbyśmy dziś powiedzieli, „kserokopię”). A na końcu go wyrolowali i za bardzo nie wiadomo gdzie spoczywa. Ponoć za sprawą Aarona, starszego brata M.
    Ta dyskusja się nigdy nie skończy, byleby każda jej odsłona wnosiła coś wartościowego co do faktów i intelektualnych uogólnień. A jak pisze annam33 zbrodnie stanu wojennego (np. „Wujka”) należałoby wyłączyć do odrębnego procesu, tak jak to się dzieje.

    Świątecznie pozdrawiam Gospodarza i Blogowiczów!

    P S. Śmieszą mnie cokolwiek zapewnienia Tuska, że za przyznanie ofiarom Grudnia’70 satysfakcji materialnej on bierze osobistą odpowiedzialność. Co to znaczy „osobista odpowiedzialność premiera?”. Czy to znaczy, że jeżeli jej nie spełni, to poda się do dymisji? W III i upadłej IV RP było już wielu co brali „osobistą odpowiedzialność” i jakoś dobrze nadal się mają.

  58. Dodam jeszcze do swojego powyższego wpisu, nt. krwi przelanej i ewentualności bycia Jaruzelskiego de Gaulle’m…
    Czy we Francji, dzisiaj, poza wyspecjalizowanymi historykami, ktoś wypomina tysiące poległych Francuzów na odcinku Al-Dżaza’ir – Paryż tamtemu Generałowi?

  59. JanP
    Wydaje mi sie ze ma duzo wspolnego. Ocenianie historii z pozycji historyka lub rodziny jednej z ofiar jest sprawa nieporownywalna. I oboje maja swoje racje. Ale kazde z nich sa rozne: dla narodu, istoty bytu panstwoego lub osobistej tragedii. A oceniamy marszalka P. nie na podstawie liczby ofiar w czasie puczu majowego tylko patrzymy na Jego inne osiagniecia dla panstwowosci polskiej. I w tym sensie porywnywanie jest istotne gdyz to co w jednym wypadku nie jest poddawane pod dyskusje w drugim jest koronnym argumentem. Widac wyraznie jak w historii okolicznosci, scena polityczna, uwarunkowania zewnetrzne, swiadmosc spoleczna i sentymenty odgrywaja znaczaca role. A rzeczowa analiza stanu wojennego ze wszystkimi pro- i kontras nie jest jeszcze mozliwa. Emocje tych wszystkich ktorzy tego doswiadczyli troche tlumia analize. Bo wspomnienia osobiste nie pozwalaja na obiektywna ocene.

  60. Czasami podziwiam ludzi, którzy wszystko wiedzą, nie mają żadnych wątpliwości i nikogo się nie boją. Gdyby ich było więcej, to nie byłoby komuny, dzieci miałyby mleko, Passent by się nie bał kaczorków i pisiaki by lepiej rządzili, oczywiście gdyby im tylko zechciał pomóc Lizak.

  61. Szanowni Blogowicze !

    Jakie są różnice między np. „terrorystą”, a „partyzantem” ? I czy np. B.Piłsudski wg dzisiejszej nomenklatury był terrorystą czy nie ? I teraz – wedle jakiej nomenklatury: polskiej, amerykańskiej (vide – Irak), rosyjskiej lub angielskiej (w Indiach brytyjskich na przykład).
    Piszę to aby uzmysłowić, że nie ma nic „na prawdę” skończonego i jednoznacznego – w świecie polityki zwłaszcza. Ewangelizacja przyniesiona do Nowego Świat przez Kolumba, świętowana hucznie przez Kościół (m.in. JP II odsłonił na Santo Domingo wielki monument w 500 rocznicę przybycia chrześcijan z „gałązką oliwną” nowej i prawdziwej wiary na Dominikanę – dziś mówi sie o kulturowo-cywilizacyjno-religijnym wymiarze tego co nastąpiło później, przemilczając wszelkie bezecności wyprawiane w cieniu krzyża, który miał być dla autochtonów wybawieniem z cieniów pogaństwa) jest tego najjaskrawszym przykładem. I dlatego niech badają te fakty historycy, niech sądy – o ile trzeba – zajmują się osobami które przekroczyły prawo (tamto prawo !), ale nie mogą te wypadki i wydarzenia sprzed ćwierć wieku być treścią i najważniejszym aspektem współczesnego życia Polski. A tak jest i tak próbuje się społeczeństwu narzucić jeden i tylko jeden punkt widzenia. Pp. Dudki, Kurtyki, Szyszki i inny „tego typu” pomiot w owym czasie byli głęboko „schowani” we własnym ciasnym (bo ich poziom intelektualny nie predestynuje ich do innego) światku. Z serwilizmu, z zazdrości i dla pokrycia własnej nikczemności i ówczesnego zapyzienia dziś starają sie być „pryncypialni”. Dziwne, że autentyczni bohaterowie tamtych czasów, – Michnik, Modzelewski, wcześniej – Kuroń, mieli i mają inne skojarzenia i oceny tamtych dni i wydarzeń. Bardziej zdystansowane i zbalansowane. Neofici zawsze muszą udowadniać (zwłaszcza przed sobą samym) swą „młodość” wiary.
    Więcej dystansu i chęci zrozumienia racji „Innego”.
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  62. JanieP!
    To ma wspólnego, że Jaruzelski wspaniale zapisał się w późniejszej części swojego życia i dzięki właśnie jego decyzji może Pan wypisywać hasła antykomunistyczne w tym blogu. On sam, dobrowolnie oddał władzę. Całą. To dzięki Jego decyzji zlikwidowany został komunizm w Polsce. I nie można bez przerwy wracać do jego dawnych win. Piłsudskiemu pamięta się 1918 rok, 1920, a nie pamięta przewrotu majowego i akcji pod Bezdanami. A tak a propos, Panie Janie, Pański cynizm jest nie na miejscu i świadczy o braku wiadomości na ten temat – ja specjalizowałem się w międzywojniu, a tymczasem Akcja pod Bezdanami była w 1908 roku.
    To jest dokładnie to samo co z Kmicicem. Był zdrajcą, czy obrońcą Polski? Każdy ma prawo zmyć swoim postępowaniem hańbę dawnych uczynków.

  63. Czytam i czytam Post i komentarze ,przez okno widzac niespokojne jeszcze fale j. Michigan ( po sztormie snieznym )wiec troche daleko od naszego kraju . Wpisy Jana P. wymagaja jednak riposty .
    Janie P!!. JKJK przytoczyl panu liste nazwisk wybitnych Polakow ktorych takim lub innym sposobem zakatrupil Pilsudski , a pan nie widzi Parareli .
    Doprowadze do pana swiadomosci tylko opis faktow dot. Gen broni Tadusza Rozwadowskiego .Ten faktyczny tworca strategicznej koncepcji zwyciestwa Polski nad Bolszewikami w 1920 roku, w maju 1926 wystapil po stronie rzadowej przeciwko Marszalkowi . Do Pierdla go bez wyroku wsadzili ,podtruwali i tuz po wyjsciu z wiezienia w pazdzierniku 1928 gen Rozwadowski zmarl .
    Czy do pana dociera , ze Tworca Wojskowego Pomyslu jako szef sztabu WP z lata 1920, zostal z powodow polityczych kilka lat poznej podtruwany , tak ze zmarl . General Rozwadowski ktorego koncepcja zwyciezyla z blogoslawionymi skutkami dla polskiej panstwowosci – powstania II Rzeczpospolitej po 123 latach niewoli -zostal zlikwidowany .
    To cos podobnego jakby Lech Walesa jako Przezydent kazal uwiezic tych z Olszewskich i Maciarewiczow i wyslal ich na tamten swiat .
    I co Panie Janie P? Nic to ?! Tu nie chodzi w sporze o role Gen. Jaruzelskiego, ze Murzynow tez bili . To chodzio inne czasy ale wciaz o skale odpowiedzialnosci za panstwo i jego ludnosc , i general Jaruzelski to zadanie na korzysc panstwa polskiego wykonal ,Chwala mu za to.

  64. @ Jacobsky:
    Zgadzam sie z Toba jesli idzie faktyczny wplyw JPII na demontaz imperium zla (RR) i mityczne zaslugi … Lecha Walensy, ale jestem innego zdania na temat stan zdrowia ZSRR na przelomie lat 70/80tych.

    Dokreceniu ekonomiczno-zbrojeniowej sruby prze Ronny Reagana jak pisales niska cena roby naftowej i gazu ziemnego pozbawila Rosje tak potrzebnych im dewiz na modernizacje przestarzalych i rozpadajacych sie infrastruktur, na zakup nowych technologi i … na wlasne SDI.

    Teraz gdy Putni ma rok rocznie ponad 500 mld. US Dollar nadwyzki tylko ze sprzedarzy surowcow energetycznych, gdy Rosja wyglad jak wielka nowoczesna budowa, Kreml moze sobie na wszystko pozwolic wlacznie z tzw. kierowna demokracja.

    Ale w erze Breznierwa panowaly zastoj i stagnacja. Panstwo bylo rzadzone przez senilnych starcow i konserwe komunistyczna niezdolnej do reagowanie na globalne zmiany, napedzajacymi sie przestarzalymi haslami i fiktywnymi pozytywnymi indikatorami ekonomicznymi, do tego dochodzi okupacja Afganistanu, ktora pochlaniala niekontolowianie sprzet i ludzi. Rozpad ZSRR w duzej mierze zasluguje sam sobie.

    Drugi front (pomimo machania szabelka) w Polsce jest moim zdaniem malo realny pod warunkiem, ze Imre Nagy albo Alexander Dubcek bylby szefem egzekutywy a nie grupa moskiewskich wasali o instyknie rebelianta pokojowego pieska.
    … ale o tym mozemy sobie tylko pogdybac gdyz general zrobil jak zrobil i nie dlatego, ze tak musial tylko dlatego, ze inaczej nie potrafil.

  65. Jesli lecisz Waldemarze nad Atlantykiem do Polski to powoli przestawiaj sie na Polska glupia bezwzglednosc, msciwosc, chamskie „chlop zywemu nie przepusci”. A wracasz z kraju, w ktorym z duma sie mowi „jestesmy bardzo sklonni do wybaczania”, „nie jestesmy msciwi”, „wybaczamy, jak Kosciol uczy”. Jaruzelski ma prawie 90 lat i doprawdy, ile satysfakcji musza miec ci prokuratorzy meczac starego czlowieka ! Ile mu jeszcze zostalo ? To go dobic ! Po polsku ! Poza tym zaden z tych madrali nie wie de facto jakie plany mieli Rosjanie w 1981 i do czego sie szykowali. Logika – wojska i rakiety w NRD – wskazuje, ze nie pozwoliliby na chaos w Polsce, a zwlaszcza na atak na Polnocna Grupe Wojsk w Legnicy, na przerywanie linii lacznosci i przesylowych itd, to by ich zabolalo w skali makro. A mieliby przeciw sobie mase wariatow wsparta chuliganami, rabusiami, kryminalem ze wszystkich wiezien i prawdopodobnie bohaterskie matki Polki z dziecmi w wozkach na Marszalkowskiej. Starsi z nas wiedza, ze pulki kazachskie czy syberyjskie litosci nie znaja. Polscy prokuratorzy szykuja zalosne widowisko, jak zalosna byla oslawiona Lustracja. Ne same motywy, ten sam brak dowodow, ta sama skutecznosc i tak samo to bylo potrzebne. Kto przy zdrowych zmyslach firmuje ten proces ? Jak zwkle – glupio i okrutnie, bo po polsku.

  66. Panie Redaktorze,

    Irak, Karta Praw, Ministrowie- lekką ręką odkładam na potem.

    Stan Wojenny- dla mnie ,niekomucha, gen. Wojciech Jaruzelski, to jedna z ostatnich autentycznie szlachetnych postaci w naszym życiu publicznym.Naród, widziany w perspektywie wydarzeń historycznych, jako gawiedź manipulowana, przez walczących o władzę, najmniej ma udziału we właściwej ocenie postaci historycznych. Co tu więcej mówić. Jeśli gen. Wojciech Jaruzelski stanie przed sądem, będzie to jedno z bardziej parszywych /przepraszam/ zaspokojeń urojonej potrzeby , jaką w mniemaniu niektórych odczuwa gawiedź po tylu latach. Historyk Dudek „wietrzy” szanse, żeby się nie wiadomo po co jako historyk „nagłośnić”/uwielbia to/. Jako naukowiec, po takim politycznym, na pewno ” ciężkim ” w odbiorze spektaklu / pożegnalnym występie podsądnych w ziemsim życiu/- tyle wart, co Michał Kamiński ponownie jako dziennikarz. Pełnię widowiska dopełniłoby, gdyby posądni byli w stanie występować na noszach z dołączonymi kroplówkami.
    Generał Wojciech Jaruzelski jest na tyle godnym i inteligentnym człowiekiem, że na pewno stanie ponad tymi podłymi gierkami. Wierzę, że sąd stanie na wysokości zadania, a wszystkie „opryszki ” się udławią, jak niepyszni/koniecznie!!!/.

    Dysydenci z PiS-u.
    O sytuacji w PiS-ie, po odejściu kilki PiS-owczyków, za wcześnie jeszcze bawić się fusami.
    W moim mnemaniu, jest jeden interesujący wątek. W okresie obejmowania władzy przez PiS w Newsweek-u pojawił się artykuł o powiązaniach ministrów rządu Kazimierza Marcinkiewicza z organizacją Opus Dei.
    Z obecnych odchodzących , członkiem Opus Dei był w/g Newsweek-a Jerzy Polaczek, a Michał Ujazdowski , był wymieniony, jako „blisko związany” z tą organizacją. Oprócz nich blisko związana z OD była minister finansów pani Teresa Lubińska/minister finansów/, a członkiem OD był pan/nazwska nie pamiętam/, który miał zostać supernadzorcą wszelkich państwowych finansów. Poczta pantoflowa/niestety tylko/ podaje, że pan Jarasław Sellin również jest sympatykiem tej organizacji.
    Bardzo „teoretycznie spiskowo” zachował się zwłaszcza Jerzy Polaczek, bezbarwny , nudny w odbiorze polityk.Jego odejście z PiSu/już widzę te rzesze łowców członków z innych partii/ to i trochę i bardzo, i z gruszki i z pietruszki. Niech mu będzie ,że taki lojalny przyjaciel Michała U.
    Nie wiem jak Pan, ale ja z ciekawością poczekam , czy i jak ten wątek/ szachy OD/ się rozwinie.

    Pozdrawiam, Eddie

    P.S.
    Przez wprowadzenie stanu wojennego i jego skutki straciłem dorobek kilku lat pracy i świetny biznes. Rozumiem, że kilka lat pracy, to nie to samo co np. miesiąc w więzieniu za roznoszenie bibuły, ale zawsze to też coś. Z tego powodu nawet przez moment nie zdarzyło mi się pomyśleć o gen. Wojciechu Jaruzelskim jako o przyczynie tego przyziemnego faktu. Dla mnie będzie on zawsze/!!!/ człowiekiem godnym i szlachetnym. Czasami najszlachetniejsi ludzie znajdują się w sytuacji trudnych wyborów, i tyle.

  67. Działałam w „Solidarności”, stan wojenny był dla mnie szokiem, przekreśleniem wszelkich szans zawodowych. Mimo to nie czuję dziś nienawiści do gen. Jaruzelskiego, a wiadomość o stawianiu go przed sądem budzi we mnie obrzydzenie.
    Wydaje mi się, że Jaruzelski mógłby przedstawić na swoja obronę świadka, cieszącego się dziś (niemal) powszechnym szacunkiem i podziwem – mianowicie płk Kuklińskiego. Czytałam jego książkę jako „bibułę” w stanie wojennym, nie mam jej już (przekazałam dalej), ale pamiętam, co pisał o Jaruzelskim, o jego udręczeniu i o nieustannej brutalnej presji, jaka wywierali na niego sowieccy dowódcy w Warszawie. Z tamtej lektury Kuklińskiego absolutnie nie można było odnieść wrażenia, że nie uważał on groźby interwencji za realną.

  68. Panie Danielu.
    Jest Pan trochę niesprawiedliwy, zarzucając nam, myślącym wielowymiarowo, milczenie w sprawie stanu wojennego i roli gen. Jaruzelskiego. Toż od dni paru tu, i u Pani Paradowskiej, tłumaczymy różnym „Łyskom z pokładu Idy”, jak skomplikowana i napięta była wtedy sytuacja. Jakie przesłanki decydowały i jakie możliwości należalo uwzględnić. Rozważamy różne scenariusze wydarzeń i ich konsekwencje. Piszemy z temperamentem, jak jasny gwint i ważąc każde słowo, jak Torlin. I co? Ano nic, grochem o ścianę. Oni przecież wszystko wiedzą lepiej. Do tego nie mamy żadnej siły przebicia z racjonalnymi argumentami za i przeciw. Którz bowiem nas czyta? My sami!? Wołamy na puszczy.
    W mediach jest jeszcze gorzej. Tam istnieje tylko jedna, jedynie oczywiście słuszna interpretacja tamtych wydarzeń. Nikt nie ma krzty odwagi nawet, by powiedzieć coś sensownie odmiennego.

    Pozdrawiam.
    R.N.
    R.N.

  69. Chodzi o ocenę Jaruzelskiego w ogóle czy ocenę jego decyzji
    z grudnia 81? Potraficie to rozróżnić? Generał się odkupił
    ale stan wojenny to była zbrodnia i żadneh chwały tu nie widzę.

  70. Jaruzelski to morderca

    Drogi panie Passent,

    w grudniu 1970 Jaruzelski i KC PZPR wydali wyrok na stoczniowcow.
    Zabijanie bezbronnych ludzi idacych do pracy to efekt „pracy” Jaruzelskiego i KC PZPR.
    Wprowadzenie stanu wojennego w 1981 roku to kolejny krok Jaruzeskiego pod dyktando sowieckiej Moskwy.
    Jaruzelski to sowiecki kolaborant i scierwo.

    P.S.
    Saturnalia nadchodza.
    Bawmy sie ,ale nie kosztem innych.

    Slawomirski

  71. Arek,
    z tymi źródłami to nie tak jak piszesz. Obecnie wyciąga się wszystko co wskazywało by, że Rosjanie nie mieli zamiaru interweniować , a zataja przeciwne i stąd takie wrażenie. Jak się dokładnie przesledzi to okazuje się, że rosjanie szykowali się do interwencji zbrojnej już w 1980 roku i była wówczas szalenie ostra dyplomacja USA w której jak pisał Brzeźiński sugerowano rosjanom możliwość dołączenia się zbrojnego Ameryki. Podejrzewam, że ta amerykańska dyplomacja połączona z rozpropagowaniem sprawy Polski przez Papieża zniechęciła ZSRR do interwencji i woleli załatwic to rękami władz PRL robiąc wszelkie skuteczne naciski z demonstracją zbrojną włącznie. W przypadku nie ulegnięcia naciskom przywódcy PRL wiedzieli co by im groziło gdyby doszło do interwencji sowieckiej, właściwie byli pod ścianą! – przyłączenie się do revolty = interwencja, paktowanie z „S” praktycznie również. Jaruzelski nie jest więc ani bohaterem, ani łotrem – jest po prostu pragmatykiem , wybrał to co uważał za najrozsądniejsze. A stan wojenny zrobił w „rekawiczkach” -liczba ofiar to prawie zero przy skali operacji, prześladowanie przeciwników politycznych zaskakująco nieznaczne (nie da się nawet w przybliżeniu porównać do prześladowania opozycji po przewrocie majowym w Polsce)

  72. Dziwi mnie postawa naukowca, za jakiego się uważa prof. Dudek. Ma jeszcze szansę rozmowy ze świadkami, którzy pamiętają stan wojenny. Mieszkałem wtedy w częćsi Polski wolnej od stacjonujących w naszym kraju wojsk sowieckich. Jakie było moje zdziwienie, gdy jadąc 11. 12 do GS we wsi Czarna nad Wisłokiem zobaczyłem w lesie grupę czołgów z czerwoną gwiazdą. Każdy w tym czasie wiedział, że w zachodniej i północnej Polsce stacjonuje 20 doborowych dywizji A.C..
    Wiedziano rówież jakie uzbrojenie i amunicja były na stanie WP. Zaprzyjaźnieni wojskowi (pracowałem wtedy w zakładzie „S”) twierdzili w prywatnych rozmowach, że armia może stawiać opór przez 6 – 10 dni, potem zabraknie wszystkiego, nawet wojska. Jaruzelski śwtetnie o tym wiedział, stąd jego decyzja. Ktokolwiek zna metody radzieckie nie będzie się dziwił brakowi dokumentów z pieczęciami. Nie takie sprawy załatwiano na gębę.

  73. Panie andiboz!
    Jest rzeczą bardzo cenną kiedy podziwia się ludzi coś stanowiących sobą.
    Jednak jest to warunek niewystarczający by coś w życiu zrozumieć i osiągnąć.
    Potrzebna jest jeszcze katorżnicza praca nad sobą i wyrzeczenia, by móc doskonalić siebie i swoją osobowość.
    Mimo tak ogromnych wyrzeczeń nie znajdzie Pan jednak ludzi , którzy wszystko wiedzą, jak Pan jest łaskaw sugerować.
    Najwięcej wątpliwości i wahań mają ludzie, których cechuje wszechstronna i głęboka wiedza.
    I co jest rzeczą charakterystyczną, najczęściej są oni dyskredytowani przez wszelakiego rodzaju abnegatów politycznych, którym coś się wydaje.
    Ten zakres wiedzy jest zazwyczaj niewystarczającym by móc się kompetentnie zajmować dziedzinami życia wymagającymi wszechstronnej wiedzy i wykształcenia.
    A my mamy dzisiaj sytuację jaką stworzył internet,sprowadzającą się do tego, że wielu ludzi próbuje się wypowiadać w merytorycznych kwestiach nie znając zasad pisowni języka polskiego.
    I ja nie kwestionuję tej ogromnej szansy.
    Apeluję wyłącznie o zachowanie pewnego rodzaju skromności, do czasu uzyskania kompleksowej i komplementarnej wiedzy w określonej dziedzinie.
    My dzisiaj, ze smutkiem przyznać należy, mamy do czynienia ze swego rodzaju ochlokracją, której musimy zacząć się przeciwstawiać.
    Ja już kiedyś powiedziałem, że zgodnie z zasadami demokracji również każdy ignorant ma prawo wypowiadania się o sprawach Polski.
    Natomiast kompetentne decyzje muszą podejmować wysokiej klasy profesjonaliści.
    Sugeruje Pan, że gdyby było więcej mądrych ludzi nie byłoby komunizmu.
    Ten sposób rozumowania zakłada, że komunizm stworzyli durnie a kapitalizm ludzie mądrzy.
    Gdyby tak było istotnie, to nie zachodziłaby potrzeba powstania komunizmu,który był antidotum na niedoskonałości kapitalizmu.
    Z tego punktu widzenia zawracanie historii nie stanowi żadnego osiągnięcia intelektualnego.
    Jest to cofanie kraju do przeszłości znamionującej biedę,wyzysk i ciemnotę.
    Skala tych zjawisk, niestety, zaczyna się umacniać poprzez rozwarstwianie i pogłębianie dystansu pomiędzy biedą i bogactwem.
    Są to zjawiska szkodliwe i niesprawiedliwe społecznie, nie mające nic wspólnego ze społeczeństwem obywatelskim i solidarnym.
    Głoszone,propagandowe hasła wolności,pluralizmu i demokracji mają ściśle klasowy charakter i odnoszone są wyłącznie do posiadaczy.
    Biedak w żadnym stopniu nie może być wolnym.
    Jego pluralizm jest najczęściej słyszalnym u śmietnika, gdy grzebie w nim.
    A demokracja rozumiana jako władza ludu przejawia sie w tym, że w Sejmie nie ma ani jednego biedaka czy bezdomnego, są tam natomiast dziesiątki milionerów.
    I to są właśnie te moje wątpliwości, które pozwalam sobie tutaj zgłaszać będąc pełnym nadziei, że zechce mi je Pan łaskawie wyjaśnić.
    Zaś dzieci nie mają mleka, nie z winy komuny,lecz w rezultacie pańskiej radosnej twórczości politycznej i innych solidarnych mających tyle wspólnego z solidarnością co komuch z kapitalistą.
    Passent natomiast nie musi się obawiać kaczorków, ponieważ przerasta ich o dwie głowy wiedzą, doświadczeniem i obyciem międzynarodowym.
    W kwestii pisiaków przyznać należy , że rządzili by znacznie lepiej i skuteczniej gdyby mieli więcej elit w swoich szeregach i mniej niezdrowego idealizmu trącącego momentami fanatyzmem i chorym antykomunizmem.
    Jeśli idzie o Lizaka to nie ma on przypisywanych przez Pana możliwości i uzdolnień.
    Jednak w ramach wyjątku i solidarnej charyzmy mogę z panem popracować.
    Uprzejmie proszę o deklaracje w tym przedmiocie.
    Na naukę nigdy nie jest za późno, co niewątpliwie potwierdzą Panu wszysctkie tęgie umysły goszczące na tej platformie.
    Z poważaniem.
    Lizak.

  74. Telegraphic Observer – 16:39,

    Lech Wałęsa „nie chcem ale muszem” i Wojciech Jaruzelski wg podobnego wzoru? Trudno posądzać W.Jazurelskiego iż jest osobą histeryczną, która najpierw coś robi a potem to jedynie racjonalizuje. Tak?

  75. Waldemar, Torlin, Ichlip
    Wiedzy Panow nt. Marszalka Pilsudskiego nie neguje. Pilsudski to inny temat. Moge Panow uspokoic, ze gen. Jaruzelskiemu mimo procesu zapowiedzianego w styczniu nic sie zlego nie przydarzy. Zaden sad nie skaze gen. Jaruzelskiego za podejmowanie niewlasciwych ( dla innych wlasciwych) decyzji politycznych . Decyzje polityczne moga natomiast podlegac ocenie moralnej. Dlatego w obronie W. Jaruzelskiego uwazam za cyniczne uzwanie argumentow: bohater obronca polskiej suwerennosci ( czy po 45r. Polska byla suwerenna), zapobiegl rozlewowi krwi (faktycznie nikt nie zginal), powstrzymal sowiecka interwencje (nie musial wojska radzieckie byly w Polsce), wybral mniejsze zlo??????
    Torlin
    Nie przypominam sobie, zebym wypisywal hasel antykomunistycznych w tym blogu. Hasla antykomunistyczne wypisywalem wtedy, kiedy gen. Jaruzelski zabranial ich wypisywania.

  76. Post Lizak

    z twojego komentarza wynika, ze do dzierzynskiego ci nie daleko, bo jak bys tylko mogl to te kapitalistyczna cholote bys wyprostowal, jak bys tylko mial te srodki.
    jak to jest byc na dnie? upadles nisko jak art B, jestes „red” czyli w wolnym tlumaczeniu burak.
    Ciao

  77. Lizak,
    Fakty, które przytaczasz mogą być i są bolesne. Ale skąd w tobie tyle złości? Ja też wiem, że gniew jest usprawiedliwiony, tyle, że często konrefektywny, zwłaszcza w blogowej dyskusji. A Gospodarza bym się nie czepiała, nie wypada po prostu.
    My możemy ukryć się za naszymi nickami, a on nie. A żyć i publikować przecież musi. Pozdro

  78. Obawiam się, że tu chodzi o coś więcej niż sąd nad generałem. To granat z opóżnionym zapłonem podrzucony nowym ludziom u władzy przez usłużny IPN. Nie widzicie? Ci ludzie zrobią wiele, żeby zantagonizować społeczeństwo. Ciemny naród to kupi! Jak fajnie bedzie popatrzeć na generała w sądzie, na ławie oskarżonych. To jeszcze nic. Jaka to wspaniała okazja do wyłuskania postkomuchów, którzy się odważą powiedzieć coś sensownego w obronie racji twórców stanu wojennego. Można będzie wskazać palcem i krzyknąć „tam stoi ZOMO”! I tylko o to tu chodzi. Mam nadzieję, że i tym razem, tak jak przy ostatnich wyborach się przeliczą. Co ten sąd po dwudziestusześciu latach może jeszcze odkryć? Co wyjasnić? Człowieka, który w `89 ym oddał na tacy władzę potężną należy podziękować i pomniki stawiać, nie sądzić! To była wirtuozeria, tak pokierować losami kraju, jak to zrobił generał. Mieszka sobie pod ogólnie dostępnym adresem i głowę nosi wysoko. Który z dzisiejszych VIP ów się odważy? Stylu następców nie będę tu przypominał. Jaki jest koń, każdy widzi.
    Rodacy!!!
    -Miała Hiszpania generała Franco – był u władzy do 1973 go jeśli się nie mylę.
    -W tym samym 1973 im Szwajcarzy pozwolili głosować kobietom (sic!).
    -Francja to za czasów wojny w której W. Jaruzelski stawał sie kombatantem to jedno kolaboracyjne bagno. Etc., etc. Żyją jakoś z tym.
    Czy do końca świata nie będziemy mogli o tym pomilczeć po prostu? A jak już mówić to spokojnie, bez egzaltacji? Coś trzeba było zrobić i coś zostało zrobione. Koniec. Kropka.
    Gratuluję gospodarzowi, że przemilczał tę sprawę tydzień temu. Ot i wszystko. Czas przejść nad tym do porządku. Nie emocjonujmy się juz tym więcej. To historia. Jestem pewien, że urośnie do legendy, o człowieku który potrafił uchronić Polaków przed nimi samymi. Nie każdemu się ta sztuka udawała.
    Zastanówmy się – my ludzie piśmienni, jak tu zmobilizować opinię publiczną w obronie rozdziału państwa od Kościoła wzorem wspomnianej Francji, Stanów Zjednoczonych i całego cywilizowanego świata raczej. (Matura z religii). Spytałem moją córkę (11 l.) będąc na cmentarzu na grobach bliskich, czy słyszała już o duszy wiecznej na religii. Nie wiedziała o czym mówię. Bałem się dalej pytać…

  79. jerzy pisze:

    2007-12-17 o godz. 13:41
    Wypowiedzi historyków? z IPN w rodzaju pana Dudka, którego bezstronność jest oczywista i powszechnie znana, to dyrdymały bez wartosci.
    ……..
    Odnośnie Rymanowskiego- ten pan jest tak namolny i paskudny, że jego rozmowy z politykami stają się jakieś bezsensowne. Do premiera Tuska -”krótka piłka” i czeka. To nie jest dziennikarstwo ale zwykłe chamstwo.

    Panowie!
    Przestancie sie obrazac.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Smiechu warte.

  80. Polacy ! Specjalisci od walkowania i grzebania. Walkowalismy kolejno przez lata, powstania:listopadowe ,styczniowe,warszawskie (po drodze inne mniejsze),. Teraz walkujemy stan wojenny.Grzebiemy sie w zyciorysach.A nie szkoda to czasu na te dyrdymaly ? Nie lepiej to zajac sie czyms pozyteczym? Swieta ida ! A ilez to kazdemu z nas tych Swiat jeszcze zostalo co ? Ilez razy jeszcze bedziemy choinke ubierac ?Ilez razy wachac te zapachy nadzwyczajne? Ilez razy karpia smazyc, oplatkiem sie dzielic ? Ilez razy patrzec w blyszczace z zaciekawienia i emocji oczy wnukow. A potem wiadomo 6 foot i tyle.(Z wyjatkiem tych skremowanych) Nie marnujcie wiec ludzie czasu.

  81. Kwant,
    Napisałeś: twierdzenie, że „esencją lewicowości jest prawda”, jest propagandą. Twoja opinia może być słuszna, o tyle, o ile lewicę zdefiniujemy jako formację polityczną lub ideologiczną.
    Ale lewicowość, ma wiele odmian i odcieni, podobnie jak prawicowość. Różnie też jest określana.
    Dla mnie lewicowość to przede wszystkim postawa wobec rzeczywistości. Także poznawcza.
    Prawicowość to, wg mnie, szacunek dla zasad , autorytetu, instytucji. Lewicowość to kontestacja, wątpliwości i prymat sumienia nad wszelkimi uznanymi regułami. I tak np. marksizm w swojej przenikliwej i trafnej krytyce kapitalizmu był jak najbardziej lewicowy.
    Komunizm zaś, oparty na chrześcijańskiej idei postępu i równie chrześcijańskim determiniżmie oraz Heglowskiej dialektyce, był tworem jak najbardziej „prawicowej”, pseudotwórczej ambicji Marksa i Engelsa.
    A od kiedy okazał się całkowicie niewydolny, co zmusiło Lenina do wpowadzenia NEP-u, był już tylko mitem służącym do legitymizacji radzieckiej władzy. Podobnie było z Gomółką i z Gierkiem. Wszystko można powiedzieć o PZPR ale nie to, że była partią lewicową. Sama się zresztą tak nie określała, z tej prostej przyczyny, że rzekome rządy proletariatu oznaczały w tamtym czasie „koniec historii” a już na pewno koniec polityki.
    Opozycja lewica-prawica nie mieściła się w tamtym ideologicznym porządku.
    Żeby lepiej wytłumaczyć o co mi chodzi, posłużę się przykładem Ameryki. W jej systemie politycznym nie istnieje ani w teorii, ani w praktyce lewica. Jest to bowiem tak młode państwo, o tak specyficznych możliwościach rozwoju, że jak dotąd żadna z liczących się grup społecznych nie zakwestionowała mitu założycielskiego. Mitu opartego na oświeceniowych teoriach i wartościach ojców rewolucji francuskiej. Czy w poglądach społecznych J.J. Rouseau można doszukać się lewicowości? Przy przyjętych przeze mnie kryteriach, jak nabardziej. Czy lewicowość aspiruje do prawdy, oczywiście że nie. Oznacza tylko jej samodzielne i uporczywe poszukiwanie, na przekór establishmentowi.
    Oznacza także marzenie o odrobinę lepszych stosunkach społeczych, niż te istniejące. I tyle.
    Mam też pełną swiadomość, iż obie postawy są niezbędne.
    I, że dopiero właściwy, w konkretnym kontekście, między nimi stosunek może zapewnić, choćby na chwilę, społeczną harmonię.

    Tyle tytułem usprawiedliwienia. Przyznaję jednak, że poprawność tezy , którą zakwestionowałeś, wymaga dodatkowych, czyli powyższych zastrzeżeń. Tym samym słusznie uczyniłeś, protestując. Z wyrazami szacunku

  82. Doprowadze do pana swiadomosci tylko opis faktow dot. Gen broni Tadusza Rozwadowskiego .Ten faktyczny tworca strategicznej koncepcji zwyciestwa Polski nad Bolszewikami w 1920 roku, w maju 1926 wystapil po stronie rzadowej przeciwko Marszalkowi . Do Pierdla go bez wyroku wsadzili ,podtruwali i tuz po wyjsciu z wiezienia w pazdzierniku 1928 gen Rozwadowski zmarl .
    ***
    Kogo Rozwadowski zdenerwowal i czym? Naprawde chcialbym wiedziec. Bede wdzieczny za ta informacje.
    Z powazaniem Michrich

  83. PAK pisze: „W sprawie Iraku poprę kwiza73, choć z inną argumentacją. Inną, bo pamiętam, że tuż po interwencji doradcy Kwaśniewskiego twierdzili, że byli świadomi (a zatem Kwaśniewski też), że Irak nie posiada broni masowego rażenia, ale i tak postawili na pomoc USA licząc, że odpłaci się nam to ‚strategicznym partnerstwem’ — od kwestii bezpieczeństwa Polski, po sprawy ekonomiczne.”

    Rozumiem, ale to jeszcze gorzej o nich świadczy, moim zdaniem. To tak, jakby usprawiedliwiać udział Ludowego Wojska Polskiego w inwazji na Czechosłowację w 1968 roku tym, że władze PRL chciały zyskać większą przychylność ZSRR i wzmocnić pozycję Polski w Układzie Warszawskim. Przedsięwzięcia niemoralne takimi pozostają niezależnie od przyświecających im celów.

  84. # TesTeq pisze:
    2007-12-18 o godz. 07:02

    Przedsięwzięcia niemoralne takimi pozostają niezależnie od przyświecających im celów.
    rozumiem, że w stosunku do wyczynów Saddama H. należało zastosować się do starego polskiego powiedzenia: „niech na całym świecie wojna, byle polska wieś spokojna”? A może chodziło o „moja chata z kraja”? 🙂

  85. Panie Redaktorze,
    Na stan wojenny i jego skutki trzeba spojrzeć także z długofalowej perspektywy. Każde inne rozwiązanie było równie złe a przynajmniej odwlekało nową „wiosnę ludów”. Uspokojenie sytuacji w Polsce przez Jaruzelskiego miało dodatkowy wymiar;wzmacniało skrzydło „gołębi” na Kremlu i otwierało szansę na wybór Gorbaczowa. Warto to również wziąć pod uwagę bo jest to jeden z nielicznych pewników przy ocenie stanu wojennego.

  86. Jezeli Pan znajduje wytlumaczenie dla W.Jaruzelskiego, to dlaczego zostalem wyrzucony z pracy za to ze 13.12.1981 nie zgodzilem sie na podpisanie lojalki, chociaz nie bylem w „Solidarnosci”. Uwaza Pan ze to bylo humanitarne.

  87. Szanowny janieP,

    dyskusja z Panem jest ciężka, bo Pan wie swoje i ..już. Piłsudski z Jaruzelskim tyle mają wspólnego (widoczne w Pana wypowiedziach), że jeden i drugi „strzelali do Polaków”. Dlaczego więc Piłsudski jest dla Pana bohaterem, a Jaruzelski zbrodniarzem. Czyżby Piłsudski strzelał do złych Polaków, a Jaruzelski do dobrych? Tylko skąd wiadomo, którzy byli źli, a którzy dobrzy?

    Mój kolega jest pochowany na Powązkach w pobliżu grobu młodego oficera, który zginął zastrzelony przez oddziały Piłsudskiego (na nagrobku: Zginął w obronie Ojczyzny) . Jeżeli chciałby Pan odwiedzić jego grób, to mogę podać Panu nr alei.

    Pozdrawiam

  88. maciek g napisał:
    Arek,
    z tymi źródłami to nie tak jak piszesz. Obecnie wyciąga się wszystko co wskazywało by, że Rosjanie nie mieli zamiaru interweniować , a zataja przeciwne i stąd takie wrażenie. Jak się dokładnie przesledzi to okazuje się, że rosjanie szykowali się do interwencji zbrojnej już w 1980 roku

    E, to nie tak. Przecież Rosjanie dwa lata temu wyciągnęli jakieś papiery, które – w celu obrony Generała – miały potwierdzić, że interwencja w 1981 była prawdopodobna i było to bardzo słabe i nieprzekonujące.
    I nic dziwnego, gdyż realnie interewncję zakładali właśnie rok wcześniej – w 1980. W 1981 roku, przyduszeni narastającym oporem w Afganistanie i naciskani przez USA przyjęli taktykę pozorowania zagrożenia interwencją, co wykonali na tyle dobrze, że stłamszony psychicznie Jaruzelski faktycznie w taką opcję uwierzył.
    Gdyby Jaruzelski przeciągał sprawę całkiem prawdopodobny byłby wewnętrzny zamach stanu w PZPR i objęcie władzy przez kogoś w rodzaju Albina Siwaka, który stan wojenny wprowadziłby z dużą ochotą. Nie wykluczam zatem, że i tak polałaby się krew. Tyle, że Generał byłby dziś bohaterem, a gadalibyśmy o Siwaku.

    Otago – bez przesady… te „dyrdymały” stanowią część naszego życia. Przy przeciwnym założeniu najmniej czasu na duperele marnuje gość, dla którego najważniejsza jest kiełbasa i wódka. 😉

    Panie Lizak!
    Z jednym zgoda – ruchy komunistyczne i szczególnie – socjalistyczne, były reakcją na niedoskonałości kapitalizmu. O ile jednak umiarkowany socjalizm (wyklinany zresztą przez Lenina jako „zgniły reformizm”) w symbiozie z kapitalizmem przyniósł pozytywne rezultaty (urlopy, godziny pracy, fundusze socjalne itd) to co przyniósł komunizm jako „wartość dodaną”? W sensie praw pracowniczych i obywatelskich nic więcej co choćby skandynawski model socjalkapitalizmu. O „wartości ujemnej” nie będę szczegółowo się rozpisywał – kilkadziesiąt milionów ofiar GUŁagu wymownie milczy.

  89. Kwiz 73.

    Mam wrażenie, że powinien to raczej być Quiz, ale niech ci będzie Antek na imię.
    Każdy ma taki nick na jaki go stać.
    Ponadto jestem głęboko przekonany, że jeśli ktoś wali seriami żenujące błędy ortograficzne, to powinien starać się unikać pouczania innych, ponieważ ma to żałosną wymowę.
    Pisać nie umie,a wypowiada się jak jego idol,co to żadnej książki jeszcze nie przeczytał a wiele ich już napisał.
    Jakżeż można tolerować tego rodzaju ignorancję i arogancję.
    Internet niesie ogromne szanse i możliwości nie można się jednak godzić na zdominowanie go przez margines intelektualny, bowiem demokracja nie oznacza rządów przystrzyżonych na zero zawodników, których atrybutami jest skóra,fura i komóra.
    Będę niegrzeczny i powiem wprost nie wolno pozwolić zdominować się ludziom, którzy potrafią posługiwać się jedynie epitetami i to w najpośledniejszym gatunku.
    Mój tato zwykł mawiać , że młode wino ma skłonność do pienienia się, jednak ta piana z czasem osiada na dnie.
    Taki los czeka wielu janczarów nowego.
    Niekompetencja,pieniactwo i brak kultury osobistej nie wróżą zbyt optymistycznie na przyszłość.
    Stabilizacja wcześniej czy później nastąpić musi w społeczeństwie, gdzie każdy znajdzie adekwatne sobie miejsce, a kryterium jego oceny stanie się wiedza,doświadczenie i kultura.
    Ekstrema muszą odpaść, wcześniej czy później.
    Wystarczy wspomnieć Kaczyńskich z ich niezwykle klasycznym:”Spier…aj dziadu” czy „czerwoną hołotą”.
    W tym nurcie walki politycznej mieści się wielu prawicowców, z braku merytorycznej argumentacji.
    I niech im się nie zdaje, że im głośniej krzyczą tym bardziej są słyszalni.
    W ten sposób dostrzegane są z oczywistą siłą ich ewidentne warcholstwo, pieniactwo i chuligaństwo polityczne, które codziennie zauważamy na monitorach telewizorów, w głośnikach radiowych i czasopismach.
    Publikatory te wysycone są polityczną nienawiścią wspartą na toporności sądów i brakach językowych.
    Jesteśmy przytłoczeni tą miernotą i głupotą, podawanych w antykomunistycznym sosie.
    Im się wydaje, że permanentnie podawana głupota nabierze cech prawdy z klerykalno-burżuazyjnego ruchu oazowego.
    Dziwię sie bardzo, że Duch Święty, który zstąpił na Ziemię, tą Ziemię, za sprawą JPII, nie oświecił was jeszcze.
    Doprawdy szkoda.
    Bez lewej ręki to szkieletów ludy.
    Pamiętajcie o tym ludkowie moi mili.
    Dziwię się również ,że tak bardzo nienawidzicie szlachcica Dzierżyńskiego, zwanego czerwonym katem Rosji, który w okresie Wielkiej Rewolucji Październikowej pomógł bardzo wielu Polakom.
    Wyciął on również w pień wielu waszych ciemiężycieli, co to po”Szosse Entuzjastow” kierowali was pieszo bądź w kibitkach na urokliwie piękną Syberię.
    A może dla politycznej równowagi zechcielibyście sobie przypomnieć 6 milionów polskich ofiar wyrżniętych przez waszego aktualnie sojusznika politycznego.
    Okazuje się, że wasze balansowanie na granicy geniuszu i idiotyzmu prowadzi do śmieszności.
    Rozumie to coraz więcej Polaków.
    A dobrymi intencjami, proszę łaskawych Panów, to można sobie gumowce wymościć.
    Liczą się zmierzalne efekty w postaci chociażby dwukrotnie większej ilości katastrof i ofiar śmiertelnych nie mówiąc o chęci sprowadzenia katastrofy politycznej na ten kraj.
    Te uwłaczające miazmaty niegodne są wielkiej tradycji Polski i Polaków walczących kiedyś o wolność wasza i naszą.
    Dzisiaj wprowadzono nas w skompromitowaną politykę globalistycznej agresji niezgodnej z interesami i wolą narodu.
    Sami nie potrafimy rozwiązać swoich problemów a chcemy militarnie narzucać komuś swoją wolę, przecież to obłęd.
    Przemawia przez nas zadufanie i poczucie wyższości budowane na chęci krucjaty wschodniej.
    A na jakiej podstawie?
    A poglądy Księcia Pana Giedroycia,znają w tej mierze?
    Rosja jest ogromnym rezerwuarem zasobów surowcowych, które Stanom Zjednoczonym skurczyły się już wyraźnie dlatego w ich poszukiwaniu awanturują się po całym świecie.
    Stąd też wszyscy rozumni nawiązują z nimi kontakty gospodarcze, świadomi ich nieuchronności.
    Jedynie my uwiązani na amerykańskim pasku awanturujemy się niczym nasz mentor, co zakrawa na kpiny jakieś.
    Nam wystarczy kołchoźnik by nauczyć nas moresu.
    Wystarczy kupić sobie mapę Euroazji, by nabrać właściwych proporcji i realizmu.
    Polskie nawiedzenie momentami zatrącające o fanatyzm nie są potrzebne ani Zachodowi,ani też Wschodowi.
    Stajemy się kłodą trzeciego tysiąclecia na drodze porozumienia, współpracy i pokojowej koegzystencji.
    A to już nie są żarty.
    Przytaczane przez mnie fakty, zdarzenia i opinie nie są wyrazem mojej chorej wyobraźni lecz realiami mającymi konkretne umocowanie w codziennej rzeczywistości Naszej Ukochanej RP Braci Burżujów.
    W ich przedstawianiu nie ma żadnej złości z mojej strony lecz wyłącznie złośliwość, że zes…ła się bida i płacze.
    Jeżeli kogoś dotknąłem lub uraziłem, a priori przepraszam.
    Nie zgadzam się również na sofizmatyczne próby zamazywania różnic klasowych w definicji lewicowości w interpretacji Magrud,co służy interesom prawicy.
    Z poważaniem.
    Lizak.

  90. W grudniowym numerze jak zwykle bardzo ciekawego DZIŚ przeczytać można obszerny esej niemieckiego historyka Christiana Meiera pt. „Pamięć historyczna a polityka” Wiele przemyśleń i przykładów historycznych wartych jest poddania w dzisiejszej skołowanej „pamięci historycznej” polaków dogłębnej analizie. Ciekawy epizod z historii Anglii; „w 1660 roku po powrocie Karola II do Anglii, wykopano wprawdzie zwłoki Cromwella i kilku innych, powieszono je, zdekapitowano i ponownie pogrzebano, po czym dokonano egzekucji królobójców, ale poza tym nikomu właściwie nic sie nie stało. Król wydał An act of the free and general pardon indemnity and ablivion”. Po tylu wiekach, dlaczego akt podobny nie może zostać wydany w kraju gdzie obowiązuje doktryna katolickiego miłosierdzia, miłości bliźniego, wybaczania i nastawienia drugiego policzka. Widocznie nie można, gdyż amok zwycięstwa opanował umysły elity prawicowo solidarnościowej władzy, której głównym argumentem sprawowaniwa rządów jest nienawiść, zemsta i odwet. I wszystkim wydanie się z tym dobrze radośnie kolędując ‚ w żłobie leży” przy świątecznej choince.

  91. Do jasnego gwinta !

    Pozdrowienia – DZIŚ jak zawsze dobre i aktualne. Są też przemyślenia o b.Jugosławii w kontekście dysput jakie toczono na blogu A.Szostkiewicza chyba pół roku temu.
    Ukłony – WODNIK53

  92. Wracając do niezapomnianego roku 1981 – Arek (pozdrowienia) poruszył sprawę walk frakcyjnych w nieboszczce PZPR – z jednej strony były struktury poziome, prące do zreformowania PZPR w kierunku nowoczesnej europejskiej socjaldemokracji, ich kandydatem na I sekretarza był Mieczysław Rakowski, z drugiej strony były kluby „Rzeczywistości”, znowu wypłynęli Gontarz i Krzywobłocka, katowickie forum partyjne, Kociołek, Stefan Oszowski, Andrzej Żabiński -frakcja, która chętnie poprosiłaby naszych czerwonych braci o interwencję. Ze strony solidarnościowej najchętniej pamiętamy Jacka Kuronia, ale też były akty głupoty, odpowiadające na zapotrzebowanie pezetpeerowskiej ekstremy – chociażby debilne przemówienie Mariana Jurczyka w Trzebiatowie w listopadzie 81. Zresztą zawsze dziwiła mnie ogromna popularność przywódcy szczecińskiego strajku z sierpnia ’80 i późniejszego senatora i prezydenta Szczecina, bo mądrością i rozwagą nigdy nie grzeszył. Nastroje w LWP też były różne – jedni by chętnie poprowadzili nasze T54 na Borne Sulinowo, inni na strajkującą klasę robotniczą. A w tle była mroźna zima, puste składy opałowe, puste sklepy i kilkusetprocentowa inflacja, której istnienia ekonomia socjalizmu nie przewidywała. Jesienią 1981 roku w „S” było 10 czy 11 milionów członków, ale dla znaczącej części bardziej istotne od zdobyczy politycznych byłoby zapełnienie sklepów, albo chociaż większe przydziały kartkowe i poparcie dla przywódców „S” wcale nie było już takie jednoznaczne i bezwarunkowe. Hierarchowie kościelni też za bardzo nie palili się do mediacji między stronami, tak zresztą jak po 13 grudnia byli baaaardzo wstrzemięźliwi w głosach potępienia dla WRON, prymas Glemp nabrał odwagi dopiero na początku lat 90., w grudniu 1981 nie odważyłby się pewnie mówić o ujadających kundelkach. I dlatego gen. Jaruzelski miał bardzo małe pole manewru i rzeczywiście wybrał mniejsze zło.

  93. Szanowny JKJK
    Prosze mi nie imputowac czegos, czego nigdy nie popelnilem. Nigdy nie napisalem, ze Marszalek Pilsudski jest moim bohaterem, a General Jaruzelski zbrodniarzem. Ani Pilsudski ani Jaruzelski nie strzelali do Polakow, tylko podejmowali decyzje, ktore jak juz napisalem moga podlegac ocenie moralnej. Chyle czola przed wszystkimi zabitymi – i tym oficerze zabitym w obronie ojczyzny o ktorym Pan pisze i przd gornikami z Kopalni Wujek.
    Pozdrawiam JanP.

  94. Dość pisania o stanie wojennym.
    13 grudnia,16 i 17 grudnia są to mało ważne rocznice
    proponuję w ogóle usunąć historię ze szkół wielką głuptą jest zajmowanie się bitwą pod Grunwaldem przecież było to tak dawno więc po co
    W.Jaruzelski był i jest wieeeeelkim bohaterem poprośmy Go aby zgodził się zostać kandydatem na Prezydenta RP.
    Pan generał posiada ogromne doświadczenie w rządzeniu krajem popierają Go tak poważne śr.masowego przekazu jak GW,TVN24,Polityka tak poważni dziennikarze jak :Pasent,Miecugow,Olejnik,Żakowski,
    jeżeli nie zechce się zgodzić proszę zaproponować doradzenie Ministrowi Sikorskiemu ,jako wielki strateg w sutułacji kryzysowej będzie wiedział co zrobić.

  95. W 1984 roku rozpoczalem studia w Moskwie. W mojej grupie uczyli sie dwaj chlopcy ktorzy sluzyli w wojsku w czasie kiedy w Polsce byl wprowadzony stan wojenny. Jeden z nich sluzyl w Czechoslowacji na poligonie artyleryjskim, drugi na Bialorusi w dywizji pancernej. Obaj niezaleznie od siebie opowiadali ze tuz przed stanem wojennym ich jednostki byly postawione w stan gotowosci bojowej. Chlopak z poligonu, poniewaz nie byl w jednostce bojowej dostal przydzial do jakiejs jednostki zmotoryzowanej, dostal bron, spali w mundurach w kazdej chwili gotowi do akcji.
    To potwierdza przypuszczenie ze zagrozenie interwencji istnialo i dla mnie gen. Jaruzelski jest postacia tragiczna, ktora miala wybor miedzy mniejszym i wiekszym zlem.

  96. Co przyniósł komunizm panie Arek to ja nie wiem,ponieważ w Polsce nigdy komunizmu nie było.
    Wydaje się jednak ,że nie wiesz Pan co to jest komunizm.
    Proszę podksztalcić się nieco.
    Nie zawadzi.
    Opowiadanie tego rodzaju dyrdymałek nie posiada absolutnie żadnych przesłanek, poza poza trywialną propagandą dla sklerykalizowanych antykomunistycznie ignorantów.
    Jak chce się coś rozumnego napisać to dobrze jest najpierw się zastanowić , potem stworzyć konstrukcję wypowiedzi i sprawdzić w encyklopedii definicje, by uniknąć negatywnych dla siebie ocen.
    Coś gdzieś dzwonią ale nie bardzo wiadomo gdzie.
    Ot, taki mały i śmieszny dzwoneczek w rękach politycznej kukiełki.

  97. Byłem na wycieczce w Ułan Bator i miejscowi mówili że widzieli 4 metrowego YETI .
    To potwierdza przypuszenie że istnieje 12-to metrowe YETI.
    Wesołych świąt Bożego Narodzenia.

  98. Pani Tereso,
    Nie posądza mnie pani chyba o to, że stawiam panów Wałęsę i Jaruzelskiego obok siebie, aby postawić między nimi znak równości. I o postawienie znaku nierówności też mi nie chodziło, lecz o zwyczajne zestawienie reakcji tych znanych i znaczących osób na okoliczności historyczno-polityczne. Pisał pan JanP, że Jaruzelski “nie chciał, a potem chciał”, co skłoniło mnie do rozmyślań, ileż on wobec tego mógł, a ile musiał. Ale nie zastanawiałem się, z ręką na sercu, co pan JanP myśleć powinien. Bo gdyby Jaruzelski zrobił jeszcze inaczej, to też byłoby źle, a może nawet zbrodniczo. Takie to były czasy.

  99. Nawiązując do wątku stanu wojennego, to znam też ludzi, którzy mają żal do Wojciecha Jaruzelskiego o jego wprowadzenie, bo im popsuł biznes. To znaczy nie o to, że go wprowadził, bo do połowy lutego 1982 to trzymali za niego kciuki. Potem już nie, a teraz bardzo na niego psioczą. Liczyli na bardzo wiele ofiar i pogrzebów. Mieli ciche nadzieje, że ich nie zawiedzie, że da zarobić na sprzedaży zniczy, kwiatów i stawianiu nagrobków i to przez wiele lat. Przecież półtora czy dwa miliona nagrobków po skromnie licząc piętnaście – trzydzieści tysięcy złotych – to ogromna kasa! Do tego kilkakrotne w roku zakupy zniczy, kwiatów, ofiary mszalne – liczmy 300 -500 złotych na rok razy te parę milionów razy dwadzieścia sześć lat! Oszaleć można od tych liczb. A On zawiódł! Do tego w Małopolsce nie było powstań, poza RABACJĄ Jakuba Szeli, ale nie ma czym się chwalić, skoro panów piłami rżnęli. Jak tu biznes okołocmentarny zazdrości Warszawie, że miała takie piękne powstanie! Nawet taka Olszynka Grochowska (1831 rok) jest teraz z granicach stolicy. A reduta Ordona! A Cytadela Warszawska i jej X Pawilon? A Aleja Szucha? A w Małopolsce nic. Pustki, tylko 1 listopada jest trochę ruchu, no i w rocznice imienin lub śmierci bliskich zmarłych. Nie poległych, tylko zwyczajnie – zmarłych. Rzeźbiarze to nie mają dla kogo rzeźbić, kompozytorzy nie mają dla kogo chorałów i oratoriów tworzyć. Bieda. Bo z bieżącego ruchu to cienko idzie. Konkurencja spora i wyżyć trudno. Jeszcze jak spopielarnie wprowadzą, to odpadnie spory zarobek trumniarzom i tym od nagrobków. Nisza to nie to co porządny grobowiec. Przy niszy jest za mało miejsca na kilka zniczy i wiązanki kwiatów. Żaden utarg ze sprzedaży jednego znicza i jednego kwiatka. Niektórzy liczą może jeszcze trochę na ruch samochodowy oraz dobre dla ich branży rozwiązania drogowe, to znaczy brak tych rozwiązań. Bo dotychczasowe rozwiązania, to znaczy ich dalszy brak – trzymają liczbę wypadków na niezłym poziomie i podtrzymują koniunkturę w branży. Ale z tego obszaru to tak tylko ciurka, zamiast płynąć. Jedyni, na których można liczyć to emeryci. Ci są najpewniejsi.
    Jakieś dziwne spory na tym blogu toczycie o ten stan wojenny. Z punktu widzenia biznesu zniczowo-nagrobkowego i kwiaciarni przy cmentarzach, to nie jest ważne kto by zwyciężył w tej wojnie Polsko-Polskiej, byle efekty były. Bo nawet jakby zwyciężyli Ruskie, to przecież daliby zarabiać na zniczach, kwiatach i nagrobkach. Znajomi z tej branży nie wierzą, że nie daliby zarobić. Dalibóg, daliby. Nie wiedzą tylko co z Mszami, czy miałby je kto odprawiać, bo mogliby zrobić z Kościołem to, co zrobili z cerkwią u siebie. Nasunęła mi się taka refleksja z tych rozmów ze znajomymi z branży około cmentarnej. Gdyby Jaruzelski tego stanu wojennego nie wprowadził, to przecież Oni by sporo zarobili, bo Rosjanie wkroczyliby, żeby uspokoić, czy też spacyfikować lub stabilizować sytuację, tak jak teraz Amerykanie w Iraku. Stabilizacja – to dobre słowo jest. Na cmentarzach to też jest bardzo stabilnie, bo nikt z rezydentów się nie rusza. Pokazali w Katyniu, że dla nich 30 czy 300 tysięcy – to małe piwo. Amunicji starej by tylko więcej zrotowali. Byłby zatem nadal poprzedni, ustrój tylko bardziej w stylu północnokoreańskim, bo Polska to nie Czechosłowacja i musiałyby być stosowane bardziej dalekowschodnie metody. Wiązanki, znicze i nagrobki byłyby skromniejsze, ale byłoby ich za to więcej. Złączeni wspólnym losem, czasowi mieszkańcy Czukotki, Sachalinu czy Półwyspu Jamał, członkowie b.Komisji Krajowej Solidarności, m.in. Lech Wałęsa wraz z Lechem Kaczyńskim i Andrzejem Celińskim, w pełnej konspiracji skradaliby się miesiącami do Bijska, żeby złożyć kwiaty na grobie Władysława Mieczysława Jaruzelskiego, Ojca Wojciecha, bo grób tego ostatniego byłby nieznany. Do końca pobytu zostałoby by im tylko 4 lata.

  100. Arek pisze:
    2007-12-18 o godz. 11:35

    W 1981 roku, przyduszeni narastającym oporem w Afganistanie i naciskani przez USA przyjęli taktykę pozorowania zagrożenia interwencją, co wykonali na tyle dobrze, że stłamszony psychicznie Jaruzelski faktycznie w taką opcję uwierzył.
    rozbrajasz mnie swoją naiwnością 😉
    wyobraź sobie, że Rosjanie pozwalają na wyjście z bloku sowieckiego (bo o to chodziło Solidarności) Polski – największego i centralnie położonego kraju bloku. Blefowali, ta 😉 Wtedy, napakowani petrodolarami, z armią liczącą parę milionów żołnierzy, z których jakiś promil był zaangażowany w Afganistanie (i robił dokładnie to co teraz Amerykanie – siedzieli w bazach i przyglądali się jak Afgańczycy wyrzynają się między sobą) mogli w Polsce zrobić co chcieli, przy chętnej i wydatnej pomocy NRD i Czechosłowacji. Solidarność wtedy poszła za daleko, przyparli władze do muru i nie było wyjścia. Wyjście pojawiło się dziesięć lat później kiedy sytuacja gospodarcza w ZSRR i polityczna na świecie diametralnie się zmieniła, kiedy zmieniły się też władze w ZSRR.
    Co się stało to się stało. Kogo obwiniać i czy w ogóle można – przywódców Solidarności, Jaruzelskiego i jego ekipę, zły los, układ sił, Historię?
    A może lepiej skupić się na przyszłości?

  101. Hej Obcy – nadal czujesz się skrzywdzony niehumanitarnym zwolnieniem z pracy 26 lat temu ? To co mają powiedzić ci wszyscy, którzy dziś są wyrzucani z pracy bo ośmielili się krzywo spojrzeć na szefa, bo nie chcieli pracować 12 godzin na dobę, bo potrzebne było miejsce dla „przyjaciółki” szefa albo kolegi partyjnego, który „wykrwawiał się” pracując przy wyborach? Ty czujesz się skrzywdzony przez Jaruzelskiego a do kogo oni mają mieć żal? Uważasz, że takie zwolnienia są humanitarne? Dobrego masz nicka, gdyż faktycznie jesteś Obcy skoro tego nie widzisz.

  102. boras pisze:
    2007-12-18 o godz. 14:08

    W 1984 roku rozpoczalem studia w Moskwie. W mojej grupie uczyli sie dwaj chlopcy ktorzy sluzyli w wojsku w czasie kiedy w Polsce byl wprowadzony stan wojenny. Obaj niezaleznie od siebie opowiadali ze tuz przed stanem wojennym ich jednostki byly postawione w stan gotowosci bojowej, dostali bron, spali w mundurach w kazdej chwili gotowi do akcji.

    Jeden mój znajomy opowiadał mi to samo – jego znajomy Rosjanin pytał go pod koniec lat 80tych co w Polsce słychać. Ciekaw był, bo w 1981 służył w jednostce pancernej stacjonującej w Polsce i pamięta dokładnie to samo – stan alarmowy, plus pogadanki oficerów politycznych o kontrrewolucji i o tym że trzeba będzie nieść pomoc bratniemu narodowi.

    Ale co tam, „dr” Dudek z IPN i tak swoje wie, bo tak mu wyszło z tych papierów które sobie dobrał pod tezę.

  103. Szanowni blogowicze i szanowny Gospodarzu, jeszcze raz zabieram głos n/t stanu wojennego, bo mierzi mnie infantylizm niektórych wypowiedzi (przeczytałem wszystkie).
    Tzw. historycy i niektórzy profesorowie powołują się na tzw. „dokumenty”, czyli słowo pisane i mówią, że wprowadzenie stanu wojennego było niepotrzebne, bo nie groziła inwazja ZSRR;wynika to rzekomo z niektórych dokumentów. Inni czytatiele powołują się na inne dokumenty, z których wynika, że stan wojenny był sposobem na zapobieżenie inwazji ZSRR. Jest to obustronna manipulacja; jest to gwałt na rozumie ludzkim, manipulacją jest jednak (w dodatku za pieniądze podatnika) przede wszystkim „unaukowianie” przez IPN i jego doradców swojej metody, „no bo my czytamy DOKUMENTY…. , a z dokumentów wynika że…”.
    Drodzy blogowicze, do oceny konieczności wprowadzenia stanu wojennego, jako remedium na inwazję ZSRR, wystarczy logiczne myślenie i niewielka znajomość podejmowanych decyzji przez aliantów począwszy od Teherenu w 1943r. poprzez Poczdam, woję w Korei, wojnę w Wietnamie, sprawa Kuby, Budapeszt i Pragę, Afganistan.Jeśli do tego dodamy, że sprawa kamuflażu i preparowania dokumentów jest znana od początku cywilizacji, to co z tego wynika?
    1. jeśli ktoś, jak np Dudek chce mi wmówić, że Ruskie, to są idioci i pisali dokumenty (i dali Dutkowi do ręki) ich demaskujące, to trzeba być idiotą, żeby Dutkowi wierzyć.Albo Dudek myśli, że wszystkich zrobi w dudka, albo sam jest dudkiem (dotyczy to również Paszkowskiego e.c.)
    2. Od 1943r. jest wiadomo, że na Łabie (granica pomiędzy RFN, a NRD)zostały określone strefy wpływów polityczno- militarnych
    pomiędzy USA, a ZSRR i było to nie do ruszenia do 1989r, a na pewno do czasów Gorbaczowa.
    3. Wszystkie wydarzenia po 1943r jasno udowadniają, że ani dla ZSRR, ani dla USA nigdy nie liczyły się intersy narodów takich „potęg”, jak Polska, Węgry, czy CSSR. Byliśmy dla nich mierzwą (i nadal jesteśmy), zwłaszcza Polska; czwarta „potęga” militarna w II wojnie światowej, a po wojnie nasze granice rysował Stalin z Trumanem przy pomocy Churchilla; Polaków nikt nie pytał o zdanie. Całe lata obie strony nawzajem sobie robiły różne świństwa (a to rewolty, a to powstania, a to kryzysy gospodarcze u satelitów, itd.,), uchwały ONZ, czy nawet uchwały Rady Bezpieczeństwa były traktowane, jak świstki papieru, jeśli było to wygodne dla jednej ze stron, ale strefy wpływów były NIENARUSZALNE!
    4. Jeśli więc teraz ktoś mi mówi, że w 1980-81r. USA i NATO poświęciłyby swoje interesy i narażaliby się na konflikt nuklearny z ZSRR, bo naruszyliby strefy wpływów z powodu SOLIDARNOŚCI w Polsce, to uważa mnie za dudka. Gdyby Polska ogłosiła wtedy zmianę ustrojową, byłoby to równoznaczne z wyjściem z Układu Warszawskiego; oznaczałoby to dla ZSRR min. utratę połączenia z NRD – bastionem militarnym sił pierwszego reagowania ZSRR. Jeśli Dudek i Paszkowski myślą, że Breżniew w takiej sytuacji martwiłby się tym, co jest napisane w niektórych protokołach Politbiura i nie podjąłby inwazji na Polskę, to wszystkich Polaków uważają za durniów.
    Wszystkie „dokumenty” służą dzisiaj, jako podpórka pod określoną tezę.
    Robić tak mogą politycy, ale jeśli robią to naukowcy i inni badacze – jest to niegodziwe!
    5. W. Jaruzelski wprowadzeniem stanu wojennego uratował Polaków i Polskę przed gehenną i zdjął ciężar z barków Zachodu.
    Zachód odetchnął i wysyłał nam jałmużnę w paczkach (za dobre chęci dzięki).
    6. Na podstawie dokumentów pisanych można badać wtedy, gdy nie ma się interesu politycznego i wtedy jest się naukowcem; tu mamy do czynienia z obrażającym logikę politykierstwem.

  104. Wyrazy uznania za ocenę decyzji gen. Jaruzelskiego: dlaTorlina (18:29), G.Okonia (21:05), Eddie (21:50), Natalii (21:55), Aiiiii (02:03) i innych, którzy rozumieją, że nie wiemy wszystkiego, ale niebezpieczeństwo rozlewu krwi i zniszczenia kraju było olbrzymie.
    Generałowi można zarzucić zbytnią wiarę w socjalizm, ale to dotyczy nie tylko jego. Z posiadanej władzy nie miał żadnych profitów. Czy ktoś chciałby być na jego miejcsu?
    Myślę, że w Polsce byłoby o wiele sympatyczniej, gdyby było mniej nienawistników jak Sławomirski (22:56).
    (dla wyjaśnienia dodam, że nie byłem w PZPR, SLD, ani żadnej innej partii, a kiedyś pracowałem w stoczni gdyńskiej).

  105. Z uwagą prześledzilam coroczną akademicką dyskusję nad „obowiązkowym” tematem , który nie opuści nas jeszcze długo.Historia to przewrotna nauka, w obrębie której zawsze były jakieś „szkoły” – lwowska, warszawska, teraz- IPNowska .Zwykły „zjadacz chleba” zostaje przy swoim zdaniu.
    Pan Daniel zaciera ręce, bo dostał wolne, grzecznie nie ingerując w zapalny temat, który unaocznia jak jesteśmy podzieleni.
    „herbata od mieszania nie zrobi się słodsza”.
    Pozdrawiam Halszka

  106. Joanno-klasa, jestem z Panią.
    Nie dajmy się zwariować.

  107. Tancowaly dwa becwaly
    Jeden – Duzy, drugi -Maly.
    Jak ten Duzy zaczal krazyc
    To ten Maly nie mogl zdazyc…

    Straszna byla szczekanina, ze Sikorski poszedl na wagary. Dogadali sie. Potem za lby znow sie wzieli – kto pojedzie do Brukseli ?
    Pogodzili sie. Teraz znowu maly wrzeszczy: ja nie wyjde ! A Kaminski: wczoraj Pan Prezydent tez tak wrzeszczal przez drzwi, a potem Pan wyszedl… – Bo nie widzialem zapasowej rolki za sedesem. Ale z Iraku nie wyjde ! Lec Kaminski pod brame i oglaszaj zurnalistom ! W tym czasie Duzy roni lzy w watpliwy biust Pani Olejnik: – jesli Pan Prezydent tak powie, to bedzie to bardzo nieladnie i nieslusznie. Dzisiaj oboz Duzego opublikowal swe stanowisko w prasie, Pani Olejnik przesluchala Pana Szmajdzinskiego (publicznie), a Maly ostrzy pazury. Nie daj Boze zeby sie spotkali ! Juz to widze, przy plocie rezydencji. Duzy z gory: ty konusie ! – Konusie ? Konusie ?! I galopem na Zoliborz: Jarek, odbezpieczaj pistolecik ! – Nie da sie Lechu. Kot obsikal…
    A obsikal by ich kot obu. Tyle warci.

  108. Panie Danielu,
    Dzisiaj oglądałem w TVN „skaner” z Pana udziałem. Była migawka z obrad sejmu w sprawie komisji śledczej dotyczącej samobójstwa pani min. Blidy. Poseł PSL Wiesław Woda był przeciwny uczestnictwu pani Beaty Kempy w tej komisji.
    Niefortunnie określił panią poseł jako Beatę K, co wywołało wielkie oburzenie młodego posła PiS, który domagał się przeproszenia pani poseł.
    Mam pomysł jak powinien przeprosić pan Woda: ” Bardzo przepraszam panią poseł, którą nazwałem Beatą K. Oczywiście pani Beata nie jest K tylko Kempa”.

  109. Olek51 Czytam Pana posty i za każdym razem się z nimi zgadzam. Mam podobne (takie same poglądy), lecz niestety nie mam takiej jak Pan wiedzy. Pewnie tkwimy w innych zawodach. Mój nie pozwala mi na swobodną lekturę tego czego bym chciał, lecz zmusza mnie do stałego czytania tego co muszę przeczytać. Poza tym mój zawód, po to bym mógł swobodnie korzystać z internetu i innych powszechnych dóbr, zmusza mnie do wielogodzinnej pracy. Po jej zakończeniu mam już „wodę z mózgu” i ciężko mi używać „intelektu”. Podziwiam jednak Pana (jak i Gospodarza blogu) za taką wiedzę, swobodę redagowania treści i konsekwencję. Także sądzę, że w dalekiej przyszłości wreszcie jednostki racjonalnie działające współcześnie, jak np. gen. Wojciech Jaruzelski, będą właściwie docenione. Łączę wyrazy szacunku. Życzę spokojnego odpoczynku w wolne od pracy dni świąt Lech.

  110. Olhado pisze: „rozumiem, że w stosunku do wyczynów Saddama H. należało zastosować się do starego polskiego powiedzenia: ‚niech na całym świecie wojna, byle polska wieś spokojna’?”

    Problem w tym, że ta interwencja oficjalnie nie dotyczy prawdziwych wyczynów Saddama (ludobójstwo w wojnie z Kurdami), ale broni masowego rażenia, której śladów do tej pory nie znaleziono. Z tego powodu jest to niemoralna awantura.

  111. Olek 51 napisal:
    „Przed chwilą wysłuchałem przemówienie któregoś Kaczyńskiego z okazji gdańskiego Grudnia i resztka włosów dęba mi staje gdy myślę, co by było, gdyby miał coś do powiedzenia w związku na “S” w grudniu 81. Chociaż pocieszam się, że ludzie tego pokroju siedzieli wtedy jak mysz pod miotłą, zaczęli być głośni, gdy ten rodzaj odwagi już niczym nie groził.”

    Kula w plot. Lech Kaczynski w grudniu 81 byl doradca Walesy i odgrywal w Komisji Krajowej istotna role polityczna. I nie siedzial jak mysz pod miotla, tylko byl aktywnych dzialaczem zwiazkowym. Poszedl zas siedziec od razu, 13 grudnia, w pierwszej fali internowac .

    Mozna go nie lubic, tak jak i ja go nie lubie, ale po co falszowac fakty, i to tylko po to, zeby wywodzic, ze stan wojenny byl najlepsza rzecza, jaka sie nam mogla przytrafic, a Jaruzelski jest godzien szacunku?

  112. TesTeq pisze:
    2007-12-19 o godz. 08:14

    ta interwencja oficjalnie nie dotyczy prawdziwych wyczynów Saddama (ludobójstwo w wojnie z Kurdami), ale broni masowego rażenia, której śladów do tej pory nie znaleziono.
    czyżby?
    a to: http://www.polonia.net/wiadomosci/polonijne.cfm?id=1637

    a to:http://ww2.tvp.pl/72,2003041439658.strona
    # 21:41 – Wojska USA odkryły w Iraku 11 ruchomych laboratoriów do produkcji broni chemicznej i biologicznej oraz około 500 kg dokumentów na jej temat. Samej broni nie znaleziono.

    co to jest? klucz dzikich gęsi odlatujących jesienią na północ?

  113. Do Lecha: Wiedza Olka51 opiera się na lekturze „Trybuny” i „Przeglądu”, a to daje wiedzę – delikatnie mówiąc – bardzo wybiórczą i jednostronną. Poza tym Olek51 hołduje zasadzie, że jeżeli fakty przeczą jakiejś Jego tezie – tym gorzej dla faktów, zawsze można je pominąć bądź zmanipulować. NIe polecam więc tego wzorca 🙂 A co do tow. Jaruzelskiego – ja mam nadzieję, że zostanie wreszcie osądzony i skazany, bo zasłużył na to nie tylko za stan wojenny.

  114. Do Marka:
    Ponieważ wywołałeś mnie do tablicy wyjaśniam, że to 51 w moim nicku to rocznik, więc jak sobie policzysz, to Ci wyjdzie, że w 1981 roku miałem 30 lat, więc pamiętam ówczesne wydarzenia, bo uczestniczyłem w nich jako całkiem dorosły osobnik, tak jak pamiętam grudzień ’70. „Przegląd” rzeczywiście czytuję, polecam felietony Bronisława Łagowskiego, bo pomogą Ci rozszerzyć horyzonty myślowe. Z resztą postu nie polemizuję, bo mi się nie chce. Pozdrowienia, wesołych świąt i łaski chrześcijańskiego miłosierdzia.

  115. post Lizak,

    wymawiajac moj nik „kwiz73” mozna z pewnoscia sobie pomyslec, ze tworca mial na mysli wlasnie ten „Quiz”, ale po co te 73? Hm, zastanowie sie i moze naprawie ten blad. I na pewno nie bede sie czepial i nie udzielal wykladu na temat wielowymiarowosci slow laczonych w akronymy, takich jak PROKOM, zeby wziasc przyklad pierwszy z brzegu. Mow mi Antek, zeby glowa nie bolala.

    Rozowe okulary

    co do twojego wpisu, czyli przydlugiego wykladu dla przecietniakow, to jest tak, jak juz Marx stwierdzil, mianowicie ze „Religion ist das Opium für das Volk”, i tak wiec podazajac ta rozsadna logika, systemy funkcjonujace pod dyktando jednej i do tego narzuconej sila ideologii (Überbau) nie budza mojego uznania i bede zawsze temu dawal wyraz. A ty wlasnie swoim wpisem mnie do wyrazenia opinii na temat komunizmu sprowokowales. Przyznam, ze nie wypowiedzialem sie krasomowczo, ale mnie tata (robotnik) i dziadek (kulak) nauczyl, ze rzeczy nazywa sie po imieniu. Popatrz wiec na komunizm bez rozowych okularow, tak jak ja proboje spojrzec na ustroj demokratczny. jesli dociera do ciebie glos dochodzacy z „Unterbau”. A jak nie, to wypraw sie na Kube, tam powinienes czuc sie jak w domu, pod wzgledem ustrojowym oczywiscie.

    Zaden swiat sie wtedy nie zawali i pozdrawiam

  116. Telegraphic Observer,

    dlatego napiałam, że i W.Jaruzelski musiał choć nie chciał. Chcieć mógłby wariat, a czy Jaruzelski na narwaną osobę wygląda? W żadnym razie.

    Komunikacja to trudna sztuka dla mnie. Przeprszam za nieporozumienie.

  117. I. LIZAK

    Tow. Lizak napisał m.in.

    „Co przyniósł komunizm panie Arek to ja nie wiem,ponieważ w Polsce nigdy komunizmu nie było.”

    Typowy chwyt, strasznie ograny… Komunizm jest w tym ujęciu zawsze dobry, tylko że z różnych przyczyn nigdy jeszcze nie został wprowadzony. Ale gdyby zostal to hoho, byłoby super. Nie udało się w ZSRR (kilkadziesiąt milionów ofiar), potem w Chinach (też kilkadziesiąt), potem Pol-Potowi w Kampuczy (niewdzięczne społeczeństwo.. ubyło ich za karę kilka milionów) i tak dalej aż do Korei Płn. Ale marzycielom wciąż mało prób. Zawsze zawodzą – według nich – niedojrzali ludzie, struktury, to i owo. A nie dostrzegają, że idea jest niewykonalna u podstaw. A więc hajda – spróbujmy jeszcze raz! W którym państwie? Chętnie bym się dowiedział, bo ostrzegłbym tubylców przed nadejściem nowego „raju”.
    Zastrzegam – nie dotyczy to różnych odcieni reformistycznego socjalizmu, który potrafił pogodzić się z kapitałem, z niezłym skutkiem (choć i szwdzki model ma swych wrogów).

    To tyle ad meritum. Natomiast panie Lizak – wypraszam sobie uwagi typu Wujek Dobra Rada. Pana wtręty o dokształcaniu mam głęboko w nosie, mówiąc łagodnie, więc wypuść Pan korek i przestań się popisywać pseudoerudycją. Albo spieramy sie merytorycznie albo używamy argumentów ad personam. Jeśli nie zaprzestanie Pan tego drugiego, to momentalnie stanie się Pan dla mnie jak powietrze. Za „śmiesznego dzwoneczka” powinienem Panu odparować „smarkaczem”, boś Pan pewnie młodszy ode mnie, ale nie zrobię tego bo mam nadzieję że się jeszcze Towarzyszu opamiętacie.

    II. OLHADO

    Eee, bez przesady… Zakładasz, że ZSRR miał dwa programy „WCHODZIĆ – NIE WCHODZIĆ”. Tymczasem przyjaciele z Moskwy mieli zapewne kilkanaście wariantów postępowania. Gdzieś wśród nich było też pewnie zbrojne wejście, ale twierdzę że tej opcji chcieli uniknąć jak tylko się da. Mieli jeszcze kilka innych (np: odcięcie Polski od surowców, przeprowadzenie rewolty w PZPR a nawet zgładzenie Generała itp). Wybrali wariant zastraszenia – skutecznie. Zapewne inna reakcja powstałaby , gdyby General wzorem Nagy`ego ogłosił wystąpienie Polski z UW, a inna gdyby np: ogłosił częściowo wolne wybory z udziałem „S”, jednocześnie zapewniając że nadal kochamy Zwiazek Radziecki itp.
    Jedno jest pewne – NIE DA SIĘ teraz na 100% potwierdzić żadnej wersji. Dlatego, zachowując negatywne zdanie o samym stanie wojennym, uważam że nie należy urządzać Jaruzelskimu procesu karnego.

    Pozdrawiam 🙂

  118. Dziękuję panu redaktorowi Passentowi za to, że sam nigdy nie uprawia łamańców. Dowód? Gdy Robert Kwiatkowski urządził czystki w telewizji, pan Passent odważnie się temu sprzeciwił, a zatem ma teraz prawo pisać, co pisze, w sprawie czystek PiS-u. Pan redaktor Daniel Passent w niczym bowiem nie przypomina Dulskiej i nie uprawia propagandy w stylu „Trybuny Ludu”. Pan Redaktor Passent – najbardziej bezstronny dziennikarz w Polsce!

  119. Do topolowka:
    Będę się upierał w mojej ocenie baraci Kaczyńskich. Lech Kaczyński był działaczem drugiego szeregu, o Jarosławie Kaczyńskim nikt nie słyszał. Nazwisko obecnego prezydenta pojawiło się przed zjazdem w Oliwii (sierpień 1981), był wtedy w zespole programowym ds. prawa pracy i praw pracowniczych, był wtedy zdecydowanie z tyłu za Ryszardem Bugajem, który był ekonomicznym guru nr 1 i pełno go było we wszystkich mediach, głównym ekspertem „S” od spraw socjalnych i praw pracowniczych chyba był Michał Boni, chocaż głowy teraz za to nie dam. Lech Kaczyński w 1981 publicznie chyba nie występował. Internowany był krótko, wyszedł chyba jeszcze przed Wielkanocą 1982, nie miał zakazu pracy i od razu wrócił do pracy na uczelnię, więc nie buduj mu przerastającego go pomnika za martyrologię, potem pojawił się znów jako doradca ds. prawa pracy przy Okrągłym Stole. O Jarosławie Kaczyńskim w 1981 roku słyszało niewielu, ja go z tamtych czasów nie pamiętam.

  120. Do Olka51: Rozbawiłeś mnie 🙂 Najpierw Pan Łagowski musiałby rozszerzyć swoje horyzonty myślowe, żeby warto było zgłębiać Jego wątpliwej wartości poznawczej twórczość 🙂 Z epistemologicznego punktu widzenia Twój argument, że w 1970 czy 1980 roku byłeś dorosły i pamiętasz ówczesne wydarzenia niewiele jest wart, ponieważ – najkrócej mówiąc – to, że byłeś świadkiem jakichś wydarzeń (za pomocą tak „obiektywnego” medium jak PRL-owska TV?) wcale nie znaczy, że piszesz o nich w sposób sensowny i obiektywny. Niestety, Twoje opinie są skrajnie nieobiektywne i zideologizowane, bardzo często przemilczasz, bądź przekręcasz niewygodne dla swych twierdzeń fakty etc. Może jednak sięgniesz po coś więcej niż produkcje p. Łagowskiego w „Przeglądzie”? Pozdrawiam, wesołych świąt i łaski mentalnego oderwania się od komuny życzę

  121. wiocha na maksa jak sie czyta to gały wychodzą na wieszch

  122. sram na to co mnie to po co te

  123. Oczywiście, jeżeli słucha się takich poilityków z bożej łaski, jak Szczygło, czy takich historyków, też z bożego natchnienia, jak Dudek, interpretujących polskie ostatnie dzieje, wyraźnie można postrzec, w jak koniunkturalny sposób fałszuje się historię. Zwłaszcza jeżeli plotą o faktach ludzie, których wiedza jest oparta na autorytetach rodzaju panów Paczkowskich lub Friszków. Chociaż, co wydaje mi się dziwne, ci ostatni wymienieni przeze mnie dwaj starsi panowie powinni znać polskie lata od 1945 roku choćby z autopsji. Z panem Dudkiem mógłbym jeszcze dyskutować. Wypociny Szczygły nie zasługują na zwracanie w ich kierunku jakiejkolwiek miary uwagi. Krótko: znany w ostatnich latach PeeReLu historyk, Włodzimierz Kowalski, w swoich publicznych wypowiedziach był bardziej wiarygodny.
    Mnie, obserwatorowi nieco z zewnątrz polskiego, ostatniego sześćdziesięciolecia, choć w zasadzie, zwłaszcza we wszystkich jego najbardziej złych latach byłem w Polsce (w tym też od 1979 do 1984 r.), wydaje się, że Jaruzelski popełnił jeden, ale zasadniczy błąd. Przy wyrazistych umiejętnościach organizacyjnych (opracowanie wprowadzenia stanu wojennego było przecież majstersztykiem) zabrakło mu zdecydowania. Nie działał racjonalnie i zdecydowanie. Wszystkie sprawy – polityczne, gospodarcze itd. – po prostu rozlazły mu się między palcami rąk… I chciał być dyktatorem i nie chciał…
    Jak się to mówi, albo rybka, albo pipka. Ciekawy jestem, jak panowie Szczygło, czy Dudek, mówiliby o latach, wg nich niesłusznych, gdyby Jaruzelski w 1981 roku okazał się polskim de Gaulle’m?

css.php