Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

21.12.2007
piątek

Cuda się zdarzają

21 grudnia 2007, piątek,

0jakusad450.JPG 

Fot. Witold Rozbicki / REPORTER  

       
Aleksandra Jakubowska uniewinniona! Sąd Okręgowy nie dopatrzył się jej winy w usunięciu słów „lub czasopisma” z projektu ustawy. (Skazany został ktoś inny). Wyrok nie oznacza dla mnie rehabilitacji „kapitalizmu politycznego” oraz rozmaitych afer, jakie zdarzały się wtedy i później. Ten wyrok to tylko dowód, że sąd w Polsce potrafi nie ugiąć się przed ogromną presją świata politycznego i mediów, które już dawno wyrok wydały. Ziobro i Rokita – pierwszoplanowi aktorzy komisji sejmowej – muszą teraz mieć się z pyszna. SLD jako formacja nie ma powodów, żeby dziś świętować, gdyż za jego rządów panowało daleko idące rozluźnienie dobrych obyczajów w polityce, nie mają też powodów do radości PiS ani Platforma, które w 2005 r. wygrały wybory, dyskredytując ponad miarę Trzecią RP. Ale mają powody do radości wszyscy, dla których prawo stoi ponad polityką. Zwykły zjadacz chleba nie może stwierdzić, czy Jakubowska (bądź ktokolwiek inny) jest winna. Od tego mamy sądy – ostoję Rzeczypospolitej.

Teraz, oczywiście, rozlegną się głosy oburzenia na sąd, bo politycy i dziennikarze wiedzą lepiej. Być może, ale dzisiejszy wyrok umacnia wiarę w niezawisłość sądów, nawet jeżeli prokuratura się odwoła (co już zapowiedziała) i nawet jeżeli w II instancji wyrok będzie inny. Ten wyrok przypomina trochę wyrok sądu lustracyjnego w sprawie Małgorzaty Niezabitowskiej – obie panie zostały skazane przed procesem i dla obu niezawisły sąd okazał się ostatnią deską ratunku. (Oba wyroki nie są prawomocne, sprawy będą się toczyć nadal, podobnie jak sprawa korupcyjna p. Jakubowskiej, ale dzisiejszy wyrok dodaje otuchy ludziom przekonanym, że od wyroków kompleksu polityczno-medialnego nie ma odwołania).

Wigilia to jest taka noc, kiedy nawet Piotr Semka i Piotr Zaremba – gorliwi do niedawna obrońcy prezesa Kaczyńskiego, jego partii i rządu – przemawiają ludzkim głosem. Tylko tym mogę wytłumaczyć artykuł Piotra Semki („Rz” 19.XII), w którym znajdujemy takie sformułowania: 

Dlaczego Jarosław Kaczyński odepchnął od siebie tak różnych ludzi jak Jerzy Polaczek i Marek Jurek? …

Po co Kaczyńskiemu był długi serial pt. grożenie palcem …

Trzech polityków nie zrobiło w końcu nic takiego, żeby z taką determinacją wykreować ich na awanturników…

rolę medialnych twarzy PiS zawłaszczyła grupa 50-latków pod wieloma względami podobnych do siebie jak bracia syjamscy.   

Kuchciński, Tchórzewski, Cymański, Lipiński, Suski „są jak automaty do wygłaszania partyjnych opinii”. Dołączają do nich młodsi – Brudziński i Karski. Natomiast ludzie o wyrazistej osobowości „prędzej czy później zaczynają prezesowi Kaczyńskiemu działać na nerwy.” JK przypomina nieco Semce „człowieka, który przyzwyczaił się do życia w luksusie i który mimo coraz wyraźniejszej dekoniunktury wciąż wierzy, że stać go na kapryśne wydatki”. Prezes PiS „ma w sobie wiele z wszechwładnego Kaczora, który przez dwa lata swoich rządów zadziwiał skutecznością.”

Kogo Kaczyński „zadziwiał”, a kogo nie zadziwiał – to inna sprawa, ale faktem jest, że dziś zadziwia Piotr Semka, który przed Wigilią zaczął pisać ludzkim językiem. Tego samego dnia wtóruje mu Piotr Zaremba w „Dzienniku”. Obie zwaśnione gazety zaczynają być coraz bardziej zgodne w ocenie prezesa PiS (lepiej później niż wcale). Zaremba prorokuje kolejne konflikty.

Za każdym razem prezes będzie występował w jednej roli: strasznego dziadunia przeganiającego służących, rządców, a wreszcie i wnuki. (…) Niegdyś komitet polityczny PiS był forum, miejscem autentycznych burz mózgów, dziś jest widownią krótkich odpraw.

Wokół prezesa powietrze jest ciężkie – czytamy w tym samym „Dzienniku”, w którym ukazał się nie tak znowu dawno pean na cześć niezmordowanego premiera z PiS.

Te opinie radują, świadczą o tym, że ludzie nawet najbardziej zafascynowani potrafią ostatecznie przejrzeć na oczy. Kiedy czytamy powyższe słowa pp. Semki i Zaremby mamy wrażenie, że to dalszy ciąg „histerycznej nagonki” dziennikarzy układu na prezesa. Wszystkim się zdawało, że to koncert Michnika czy Żakowskiego, a to echo grało…

Wesołych Świąt! Żeby jak najwięcej zwierząt w naszym ogrodzie zoologicznym przemówiło w końcu ludzkim głosem, życzy Państwu gospodarz blogu!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 141

Dodaj komentarz »
  1. Panie Danielu,
    dziękuję za głos normalności w naszym dziwnym kraju. Ja również życzę wszystkiego dobrego z okazji świąt i zbliżającego się Nowego Roku. Obym jak najdłużej mógł cieszyć się Pańskimi felietonami w Polityce i wpisami na blogu.
    Pozdrawiam

  2. Czyli na czas Swiat stajemy sie ludzmi (moze nie wszyscy, ale jednak) a te wszystkie wazne sprawy to „dyrdymaly”.Niestety po Swietach znow to samo.Dlatego przez Swieta wspominajcie raczej wlasne dziecinstwo niz stan wojenny. Zawsze to chyba przyjemniejsze. Wszystkiego Najlepszego!

  3. Panie Danielu !
    Wesolych i dobrych rodzinnych Swiat zycze Panu .Skladam je w czasie kiedy tez mam szczescie spedzic je z moimi Najblizszymi tu nad j.Michigan . Korzystam z roznicy czasu i melduje sie z wpisem w nocy czasu polskiego , tych szczegolnych godzin kiedy moje Panstwo znajduje sie w tych godzinach w strefie Europejskiej swobody . To miasto Shengen niech symbolicznie polaczy Nas z sasiadami i ich kolejnymi sasiadami w Europie .
    Szczesliwych dni dla Blogowiczow w Europie , a szczegolnie tych tu mieszkajacych stale w USA i Kanadzie, a ktorzy wykazuja tyle wrazliwosci i trafnosci ocen w sprawach polskich , mimo geograficznego oddalenia.
    Podziwiam Polskich tubylcow z tego rejonu swiata wystepujacych na blogu pana Daniela . Jestem tu dopiero kilka tygodni , a juz slabiej odbieram polskiego blusa .

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Jezeli chodzi o p. Jakubowska to sa dwie mozliwosci; albo to byl cud, albo byla niwinna.

  6. Jako prawnikowi trudno mi wypowiadać się na temat sprawy, którą znam tylko z przekazów medialnych a nie z akt sądowych. Jedno jest jednak pewne – sąd nie ugiął się pod naciskami politycznymi przy praktycznie zerowym wsparciu dla oskarżonej (mówię o wsparciu publicznym, przebijającym się do mediów), a więc wybrał ścieżkę znacznie trudniejszą niż wydanie wyroku skazującego. Czy jest to decyzja prawidłowa – nie mnie oceniać, jednak takie opieranie się wpływom stanowi wartość samą w sobie. Niestety, w Polsce wcale nie tak bardzo powszechną. W naszym kraju zasada domniemania niewinności realizuje się tylko na papierze, w publikacjach naukowych. W praktyce sądy często mając wątpliwości co do winy oskarżonego – skazują. Bo tak łatwiej – prokurator zawsze się odwoła od uniewinnienia, a adwokat może przekona klienta, by nie wnosić apelacji. I tym samym „upiecze się”. Do tego dochodzi statystyka. Jeśli oskarżonego sąd I instancji uniewinni i będzie to decyzja błędna, na etapie apelacji wyrok zostanie uchylony a sprawa trafi do ponownego rozpoznania (nie można skazać wcześniej uniewinnionego, bo zamknęłoby to oskarżonemu drogę do odwołania się od skazania), a to najgorsza potwarz dla sędziego. Bo statystycznie wychodzi jakby nic nie zrobił i kompletnie źle prowadził rozprawę. Lepiej więc skazać, jeśli oskarżony jest niewinny to może adwokat wybroni go w instancji odwoławczej (wtedy następuje z reguły tylko korekta wyroku, a więc rozprawę prowadzono prawidłowo). Pragmatyzm w sądach jest na porządku dziennym, ci ludzie często – niestety – nie załatwiają spraw ludzi a swoje sprawy. By szybciej awansować, by mieć dobre wyniki. To przykre. Dzisiejszy wyrok w sprawie Jakubowskiej – choć sprawa niezwykła, a co za tym idzie – na pewno rzetelniej zbadana niż sprawa zwykłego śmiertelnika – daje jednak światełko w tunelu i przypomina o obecności tych prawników (szczgólnie sędziów), którzy nie tylko na święta przemawiają ludzkim głosem. Niepotrzebna jednak wiadomość o poleceniu min. Ćwiąkalskiego, by wyrok zaskarżać. Najpierw trzeba wnieść o uzasadnienie i je przeczytać a potem zdecydować, czy zasadne jest składanie apelacji. Jeśli zatem przekaz dziennikarski w tym zakresie jest rzetelny, zdarzenie to stanowi pierwszą rysę na wizerunku ministra – profesora – mecenasa, którego wejście miało zwiastować zupełnie nową jakość w resorcie sprawiedliwości. Pozdrawiam świątecznie i noworocznie!

  7. Przegladaja na oczy wszyscy… w swoim czasie.
    Nagle gdy PZPR traci wladze okazuje sie, ze wielu obroncow wladzy „ludowej” (byla zawsze) za liberalna demokracja…
    Gdy przegralo SLD, ze „panowalo rozluznienie obyczajow politycznych”…
    Jak bylo przy wladzy trudno bylo sie doczekac bojowych i odkrywczych felietonikow…
    Teraz jak przegra PO okaze sie, ze nasz publicysta znowu przetrze oczy i zacznie pisac ludzkim glosem…
    Narazie czas dystyngowanego przymilactwa.
    To sie nazywa oportunizm.
    No coz jedno jest jasne z pewnymi zyciorysami nalezy sie cieszyc z uniewinnienia Jakubowskiej oraz az do jasnosci pomrocznej nie trawic Kaczorow.
    Obiektywizm w publicystyce ?
    Chyba zarty – zawsze jest i bylo „cos do zalatwienia”.
    Otoz gdy decyzja po mysli to dowod na sadowoa samodzielnosc, ktorej nie ma gdy decyzja nie pomysli.
    I bedzie tak: jak bylemu towarzyszowi broni sie upiecze to dowod na kulture, demokracje i sprawiedliwosc – jezeli nie to dowod na polityczna zaleznosc.
    Jak mowil LW – punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
    Niezbyt to optymistyczne jak na dziennikarza, ktory z boku opisywac ma rzeczywistosc bez biograficznej fiksacji.
    Bywalec…polskiej malostkowej prowincji .

  8. Też życzę Panu Wesołych Świąt. Dziękuję za świetne felietony i proszę o więcej. Nie traktuję Pana jako typowego polityka. Jest Pan „sumieniem naszego narodu”. Wydaje mi sie że myślący Polacy w większości podobnie jak Pan odbierają naszą rzeczywistość.

  9. Te opinie radują, świadczą o tym, że ludzie nawet najbardziej zafascynowani potrafią ostatecznie przejrzeć na oczy

    Mnie sie wydaje ze wiatr powial w inna strone i kurek na kosciele sie przekrecil… i dla chleba panie, dla chleba

    pozdrawiam swiatecznie Gospodarza i blogowiczow

  10. Szanowny Redaktorze,
    Dziękuję za życzenia. I oby nam się!
    P.S.
    Jak szkoda, że razem z innymi blogowiczami nie mozemy pośpiewać kolęd.
    Nareszcie by się okazało, kto najbardziej fałszuje.

  11. … daleko idace rozluznienie dobrych obyczajow w polityce – czy taki wyrok autora blogu nie pachnie aby michnikowszczyzna?

    Sam wyrok w sprawie p. Jakubowskiej jest wyrokiem jak kazdy inny. Moze sie Kaczynski upierac w swoich interpretacjach, ze cos tam wraca, ale chyba nie mozna orzekac przeciwnie, ze teraz sady zaczely wydawac „wlasciwe” wyroki. Moze i ten jest naciagniety. Juz teraz rozne sa opinie, o co Jakubowska oskarzono i czego nie popelnila – zadnych konkretnych wiadomosci. Ja chcialbym zobaczyc uzasadnienie, aby umocnic sie jeszcze w przekonaniu, ze w Polsce, co jak co, ale sady sa na poziomie.

  12. Witam,

    Ciekawie wygląda wyrok w sprawie Jakubowskiej. Może zacząć się wydawać, że w całej aferze Rywina pewne jest tylko to, że Rywin przyszedł do Michnika. I nic więcej.

    Niestety, daje to pole do popisu dla kolejnych teorii spiskowych. Moją „ulubioną” jest ta, która mówi, że wszystko to była zgrabna intryga Rapaczyński (ex prezes Agory), która chciała w ten sposób uzyskać korzystne dla swojej firmy zapisy. Wg tej teorii wszyscy byli tylko pionkami – Michnik, Rywin i cała reszta.

    🙂

    Sądy na szczęście sądzą jednak nie na podstawie teorii, a faktów i dowodów. I dlatego wciąż jeszcze mamy państwo prawa (ułomnego, ale zawsze prawa).

    Pozdrawiam,

    Intel-e-gent

    Lewy Sierpowy – lewicowy punkt widzenia
    http://zapiskizoblezonegomiasta.blox.pl

  13. Dobrze jest mieć kogoś, kto tak ładnie wyraża nasze poglądy!! Najserdeczniesze życzenia Świąteczne! Pociechy z wnuka! Mam nadzieje czytać Pana komentarze jeszcze przez długie lata! Pozdrawiam!

  14. „K przypomina nieco Semce „człowieka, który przyzwyczaił się do życia w luksusie i który mimo coraz wyraźniejszej dekoniunktury wciąż wierzy, że stać go na kapryśne wydatki”” – czytalem prognozę ze strony:http://www.inwestycje.pl/forex_i_waluty/__8222_odwazne_prognozy__8221__saxo_bank_wskazuja_na_radykalne_pogorszenie_koniunktury_w_2008_roku;18515;0.html i troche mnie podlamalo, tak że nawet prognoza pana S. wydaje sie przy tym zwyklaym zasciankiem. Chyba, że to „strachy na Lachy (jestem za!)”. Wesolych Swiat.

  15. Słowa sędziego „wygląda to na szukanie paragrafu na człowieka” są dobrym podsumowaniem wysiłków dyspozycyjnej prokuratury i zakłamanych mediów aby skazac i skompromitować Jakubowską.
    Uczniowie wielkiego Stalina żałują pewnie, że przyszło im działać w daleko trudniejszych warunkach niż patron.
    Prosty sędzia okręgowy ośmielił sie pokazać im gest Kozakiewicza.
    Bardzo to budujące.

  16. Zobaczymy czy cuda zdarzaja sie naprawde? Diaspora jest czujna!(?)

    Feliks Stychowski pisze: Twój komentarz czeka na akceptację.
    2007-12-19 o godz. 21:16

    Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Lizak – 19.12., godz. 10:04

    Wyglada na to, ze wspolnymi silami dochodzimy do sedna sprawy gen. W. Jaruzelskiego & Corporatione, czyli inaczej mowiac – im “glosniejszy kwik to znaczy iz sprawy ida w dobrym kierunku w materii ” itd….

    http://www.zaprasza.net/a_y.php?mid=4124

    Zastanawiam sie czy pan Israel Shamir dostanie Nagrode PULITZERA, ktora ma taki “powab” w swiecie panow dziennikarzy? Przy okazji serdeczne pozdrowienia dla pana ktory dzisiaj nazywa sie A. Kwasniewski.

    21.12.2007 – Zdrowych i pogodnych Swiat Bozego Narodzenia Szanownemu Gospodarzowi, wyrozumialym Panom Operatorom z FORUM „Polityki” oraz blogowiczom marzacym jak Bobola o wolnych i bezstronnych mediach zyczy knabrna Diaspora.

    F.S. von/od Diasporski

  17. Przydalby sie rewanz z lewej strony, na przyklad na lamach Polityki.

  18. Przepraszam ze sie zagalopowalem. Lewica w Cuda nie wierzy.

  19. Wspólnego zdrowia psychicznego i szczęścia politycznego w Europie bez granic! W Wigilię nawet zwierzęta mówią ludzkim językiem – choć brak na to świadków. Niestety, zaraz po Wigilii przestają. Niech nasz układ polityczny stanie się prawdziwym, zróżnicowanym układem, w którym będzie można wybierać nie hasła a cele, nie obietnice a programy, nie slogany a rozwiązania. Niech Polacy nauczą sie pięknie różnić.
    To skromne i proste życzenia… marzenia. One są najtrudniejsze. Pozdrawia Blogowiczów i Gospodarza – Rycho.

  20. Dzis to ogrod przemienienia.

  21. Czas zmykać, okręt tonie. To nie kwestia polepszenia wzroku, tylko poziomu wody – już trzeba stać na palcach, żeby się nie zachłysnąć.

  22. Panowie: Zaremba, Semka i cała reszta… bydlątek bożych – zmienią jeszcze nie raz frazę, kiedy tylko poczują wiatr w plecy.
    DP przed świętami jakiś wyjątkowo miłosierny. Nawet w bohaterach powyższego wpisu dojrzał ludzi.
    Pozdrawiam podchoinkowo.

  23. Szanowny Panie Redaktorze!

    A o red. Michalskim Pan zapomniał?
    Coś się zmieniło w oczach niektórych redaktorów, bo zaczęli zauważać, że JK nie jest już takim wspaniałym strategiem i wodzem. Do walki w obronie PiS i Wodza zostali rzuceni nowi wojownicy jak pani Kempa, Michał Kamiński-młodszy, poseł Adam Hofman (ostatnio trochę rzadziej, ciekawe dlaczego?). PiS się sypie i coś trzeba robić. Czekam na nową strategię Wodza, jeszcze bardziej genialną niż dotychczasowa.

    Panu i wszystkim Blogowiczom życzę Spokojnych Świąt, ale także ciekawych wpisów (więcej czasu dla Internetu).
    Abyśmy spotkali sie po Świętach i w Nowym Roky w dobrych nastrojach i pełni optymizmu, że coś się w naszym życiu zmieni.

    Sredecznie pozdrawiam

  24. Wesołych Świąt Panu Gospodarzowi i Wszystkim Państwu blogowiczom.

  25. To prawda, że zaczynamy normalnieć. Po uniewinnieniu p. Jakubowskiej prezes JK byl łaskaw stwierdzić, ze w ten oto sposób Tusk odpłaca estabilshementowi, który go poparł. Jeszcze niedawno cała Polska huczałaby od komentarzy na temat tej wypowiedzi. Jeszcze niedawno Piotr Semka napisalby conajmniej kilka artykułow w pełni podzielając poglądy prezesa JK ale dzisiaj jakos tego nie robi. Jeszcze niedawno prawicowa prasa zaroiłaby się od komentarzy domagajacych się zmian w sądownictwie a dzisiaj cisza jak w kościele na pogrzebie organisty. Nawet partyjni podwładni prezesa milczą ze wstydem spuszczajac wzrok.
    Pan prezes przypomina człowieka, który w kółko opowiada ten sam dowcip, pomimo, że publiczność w połowie krzyczy „znamy, znamy”. Prezes jednak ciagnie dalej, choc sens dawno uciekł.
    Kiedy JK był u szczytu władzy niektórzy publicyści aż zachłystywali się zachwytami nad jego inteligencją. Dołaczali do nich niektórzy naukowcy jak chociażby prof. Zybertowicz, który dowodził jak to Jarosław Kaczynski wyrasta mentalnie nad swoje otoczenie. Dzisiaj jakoś milczą skonfudowani. Inteligencja prezeza okazała się mitem. Bo cóz to za inteligencja, która kaze powtarzać w kóko te same frazesy, które kiedyś wprawdzie okazały się skuteczne ale teraz są niewarte funta kłaków. Z równą konsekwencją ślepy trzyma się płotu ale trudno to nazwac inteligencją. Ta „inteligencja” sprawia, ze PiS będąc w opozycji traci poparcie srednio w tempie 4% na miesiąc. Takiego wyniku nie odnotowała jeszcze zadna partia. Ta „inteligencja” sprawia, ze PiS przypomina coraz bardziej śmiesznego dziadunia który krzyczy „Ja wam jeszcze pokażę!” wymachując laseczką i walcząc z wyraźną zadyszką. Bardziej śmieszny niz straszny.
    No i dobrze. Oby tak dalej. Strach pomysleć co by było, gdyby pan prezes był naprawdę inteligentny.

  26. I ja przyłączam się do życzeń Wesołych Świąt dla wszystkich.
    Panie Redaktorze – z wielką przyjemnością czytam zawsze Pana artykuły. Iskrzą się dowcipem i inteligencją. Wszystkiego najlepszego!

  27. Urok bożego dzieciątka czyni cuda nawet wśród tak zatwardziałych środowisk jakim określana jest Gazeta Wyborcza. Ciepło mi sie zrobiło na sercu po przeczytanilu dzisiaj w GW Glosy o Wojciech Jaruzelskim autorstwa Jerzego Osiatyńskiego. I tak sie świat zmiena ku dobremu. Wczoraj Jakubowska a dziś Jaruzelski. Im bliżej wigilii tym milej. Pozdrawiam z najlepszymi życzeniam.

  28. Zastanawiam się o czym D. Passent pisałby, gdyby np. PiS spełniając marzenia A. Michnika, J. Żakowskiego i im podobnych, uległ rozbiciu i likwidacji. Analizując treść kilkudziesięciu ostatnich wpisów gospodarza myślę, że straciłby niewyczerpane źródło, determinujące 90% postów gospodarza. Pomimo pojawiających się np. absurdalnych pomysłów „mózgowca” Wałęsy o powołanie komisji śledczej do zbadania czy Kaczory nie chcą wprowadzić dyktatury, całkowitego rozmijania się rzeczywistego działania PO z zapowiedziami przedwyborczymi, kompromitowania się dziennikarzy wazeliniarsko-prorządowych, którzy robią Tuskowi żenującą klakę, kontroli prowadzonej przez odzyskane i „niezależne” ABW w „antydemokratycznym i upolitycznionym” CBA, czy pojawiających się tylko w inernecie informacji, obalających mit S. Niesiołowskiego jako niezłomnego bojownika i opozycjonisty (na PIERWSZYM przesłuchaniu w sprawie RUCHU, bez użycia gróźb czy szantażu, zakablował wszystkich swoich współpracowników, a nawet swoją aresztowaną razem z nim narzeczoną, która co znamienne, przez kilka czy kilkanaście przesłuchań wszystkiemu zaprzeczała, załamała się dopiero gdy zobaczyła zeznania Niesiołowskiego). Gdyby Niesiołowski był w PiS sądzę, że już nie raz jego zakłamanie i obłudę zdemaskowałby D. Passent wspólnie z Wyborczą i TVN. Obecnie główne media tego tematu nie dostrzegają.
    Tak więć tematów do pisania, dla prawdziwego dziennikarza czy felietonisty jest mnóstwo. Ale nie D. Passent nadal w/g wskazówek L. Wałęsy tropi i wypala do kości wszystko co związane z PiS-em.

    Ale P. Danielu, Pan kąsa rękę, która Pana żywi. Dlatego apeluję do wszystkich zwolenników D. Passenta, módlmy się i prośmy o wzmocnienie, konsolidację i jak najdłuższy żywot PiS-u, tak żeby gospodarz mógł obnażać, demaskować, atakować, ujawniać, kpić i drwić z Kaczora i jego bandy, na pociechę swoją i swoich czytelników.

  29. Drogi Panie Danielu i wszyscy blogowicze,
    Miłych i spokojnych Swiąt życzą berlińczycy.
    Cieszymy się, że z domu do pracy możemy jeździć bez zatrzymywania się na granicy.
    Zapraszam wszystkich do Berlina.

  30. ho ho ho … jestem dzisiaj pierszym blogowiczem ?

    Odobiscie jestem bardzo zadowolony z tego, ze to nie pod skrzydelkami PiSu i blizniakow tylko w normalnosci Polska nalezy od polnocy do Schegnenlandow :).

    Premier Tusk i Kanclerz Merkel z szampanem, fajerwerkami i korowodami zblizyli nasze kraje do siebie – bravo, no i prosze tak tez mozna, bez … necroromantyzmu.

    ————
    PiS niezaleznie od codow wigilijnych niema nic kostruktywnego do powiedzenie Jest to partia, ktora ani w rzadzeniu ani jako opozycja w parlamencie niezdala matury i kieruje sie tam, gdzie konczyl AWS.

    Gospodarzu: Wzajemnnie Wesolych Swiat i … No Blood For Christmas, Stop The Carp Massacre!

    D.

  31. Bardzo czesto slychac na tym forum, iz w blogu nie powinni uczestniczyc nielewomyslni. Naleze do grupy „ani tu gdzie ZOMO, ani tam gdzie ‚MY'”. Sa zapewne osoby bardziej lub mniej agresywnie wypowiadajace swe stanowisko w tej kwestii. Bardzo kiepskie mialby Pan Panie Passent to forum – gdyby w nim uczestniczyli sami klakierzy, jak to czesto ma miejsce w „Rzepie”, ktora z tego powodu jest dla mnie niestrawna. Nie zgadzam sie w wielu pogladach z Pana stanowiskiem, ale felietony przez Pana pisane uwazam za bardzo interesujace. Wesolych Swiat.

  32. Panie Redaktorze !!!
    Nie co wpadać w zachwyt nad Semką. W dzisiejszej Rzepie komentując wczorajszy wyrok uniewinniający A. Jakubowską pisze dyrdymały o powrocie klimatu III RP. Nie jest w tym zresztą oryginalny bowiem w tym samym tonie wypowiadał się wczoraj o mało co Premier Kaczyński. Piszę o mało co bo przecież zdaniem tego” wybitnego stratega politycznego” gdyby nie mieszkańcy sześciu dużych polskich miast którzy okazali się odporni na jedynie słuszne idee Pisu to pisuary nadal byłyby przy władzy.
    Na koniec życzę Panu i wszystkim blogowiczom zdrowych i pogodnych Świąt oraz wszelkiej pomyślności w nadchodzącym Nowym Roku 2008.

  33. kwalifikuję wyrok sądu w sprawie Jakubowskiej jako typowo polskie przegięcie pały. od nienawiści do miłości, od miłości do nienawiści-jeden krok. nie ma co liczyć na zdroworozsądkowe , uczciwe, bezstronne podejście do jakiegokolwiek człowieka z kasty miłościwie nam panujących. a komentarze pana sędziego… no to było poprostu żenujące.
    rozumiem, że pan sędzia wyrok skazujący w sprawie pani S. traktuje jako minimalny kapitał początkowy na wypadek powrotu postkaczorystów do władzy. gdyby sondaże dawały pis/po-50/50% to jakubowska miała by zawiasy a w przypadku 100% prawdopodobieństwa powrotu kaczyńskiego do władzy, trafiła by do kamieniołomów.
    tak poza tym. jestem normalnie w szoku! na blogach Rzeczpospolitej trwa dzikie ujadanie a tu tradycji staje się zadość i ludzie ludziom ślą życzenia więc ja także życzę wszystkim Wesołych Swiąt.

  34. Szanownemu Gospodarzowi i wszystkim Blogowiczom życzę w Święta wielu przyjemnych chwil w gronie rodziny i przyjaciół.

  35. Sprawność działania wymiaru sprawiedliwości ma wiele mankamentów i przeważnie do ogłoszenia ostatecznych postanowień końca nie widać. Nie jestem zwolennikiem bardzo szybkiego działania sądów, ale można wprowadzić wiele prostych instrumentów, które przyspieszą tryb postępowania. Minister Z. Ćwiąkalski jest profesorem z wieloletnią praktyką adwokacką i może dokonać takiej małej reformy mając także na uwadze nadrzędność prawa UE. Poprzednik Z. Ziobro zrobił z sądów folwark polityczny, zamieszał, szukał paragrafów i wielbłądów, a skutki nadgorliwości politycznej były czasami tragiczne. Można zrobić w zawrotnym tempie karierę polityczną, ale nie w zarządzaniu wymiarem sprawiedliwości. Eksperci od Sejmowych Komisji Śledczych oraz ich członkowie nie wiem co tej pory osiągnęli i ustalili. Czy jest sens ich twórczej działalności w ogniu kamer i za pieniądze podatników w takiej formule. Wymiana ciosów między B. Kempą i łagodnym R. Kaliszem to chyba będzie następny spektakl, który nic nie przybliży ( może się mylę ), a naruszenie prawa w przypadku B. Blidy na stan dzisiejszy jest oczywisty, ale jaki będzie w kwietniu 2008 roku. Spokój dla prokuratury w dochodzeniu prawdy chyba jest najlepszym wyjściem, a po ogłoszeniu wyroku, Sejm może dokonać pełnej analizy i posidając większość konstytucyjną może uczynić wszystko itd.. .
    Pewna grupa dziennikarzy popierająca IV RP trochę łagodnieje, nabiera wody w usta, ustawia się plecami do wiatru i jest to prosta obawa przed sztormem czy białym szkwałem, ponieważ za burtę można wtedy łatwo wypaść, ale zabezpieczony ma zawsze na sobie kaftan bezpieczeństwa ( kapok ).
    PS. Zdrowych, spokojnych „ŚBN”, dla Gospodarza i blogowiczów.

  36. szunaj pisze:
    2007-12-21 o godz. 10:30
    Premier Kaczyński.
    ja wiem, że zwyczaj i grzeczność każą tytułować Jarosława K. Panem Premierem, ale z całym szacunkiem wydaje mi się że szczególnie w obecnej sytuacji bardzie a propos jest tytuł Priedsiedatjela. Priedsjedatjel Jarosław K..

  37. Panie Redaktorze!

    Zdrowych, ciepłych, rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia, a w Nowym 2008 Roku wielu wspaniałych (tak, jak do tej pory) felietonów, a może „popełnienia” obszerniejszej formy.
    Załączam wyrazy szacunku.

    Wszystkim Blogowiczom – Wesołych Świąt!

  38. Zdrowych, Wesolych i Spokojnych Swiat dla Pana i dla blogowiska –

    Jacobsky

  39. Zgadzam się z oceną „sprawy Jakubowskiej”. Nieuchronna jest apelacja, więc zobaczymy jak to się dalej potoczy.
    Spokojnych Świąt!

  40. Panie Redaktorze,

    proszę się tak nie rozczulać nad red. Semką. Proszę przeczytać jego dzisiejszy felieton („Wraca klimat III RP”). To prawda, w okolicach Wigilii nawet węże mówią ludzkim głosem. Ale to nie znaczy, że rezygnują ze swego wściekłego jadu.

    Wesołych Świąt i pomyślności w Nowym Roku.

  41. Panie Danielu cudów nie ma a zabrakło dowodów. Chociaż jeśli ich nie
    było to nie mogło zabraknąć podobnie jak z cudami niby ich nie ma a
    się zdarzają. Tym razem pana wpis świetnie się uzupełnia z wpisem
    pani Janiny. Na koniec pytanie- za co właściwie siedział w więzieniu
    Rywin? Moja wersja jest taka, że miał kiepskich obrońców, którzy się
    chcieli wylansować przy okazji. Gdyby Rywin poszedł od początku w
    zaparte tzn twierdziłby, że się upił i niewiele pamięta a pójście do
    Michnika wynikało z faktu że jest filmowcem i sobie testowł scenę do
    filmu, który chce nakręcić, to nikt by go nie skazał. W polskim prawie
    jest zasada, że oskarżony może kłamać przed Sądem bez konsekwencji
    karnych. A Jakubowską w końcu wsadzą ale za kolizję drogową bo
    miała przekroczony limit dziesiętnych promili we krwi. Co prawda
    podobno winnym był rowerzysta ale z wynikiem 0,0. W tej sytuacji
    prokuratura ma mocne dowody a szkodliwość społeczna czynu
    chyba nawet większa.
    Życzę Panu i wszystkim Wesołych Świąt.

  42. Lewacy z premedytacją wykorzystują śmierć Blidy by zamknąć usta swoim przeciwnikom. Wykorzystując śmierć Blidy mogą bezkarnie kreować się na tych jedynie sprawiedliwych.

    Dla nich śmierć milionów ludzi to wielkie nic, zaś ze śmierci Blidy robią wielką martyrologię na której wyrośnie wiele karier. Prawda dla nich nie jest ważna. Liczy się tylko tani pic i w lot wykorzystana okazja by odwrócić kota ogonem.

    Czy ta lewacka mafia kiedyś tak głośno i długo wyła nad śmiercią niewinnych ofiar systemu komunistycznego? Ofiar ubecji i esbecji? Czy domagali sie głośno i uczciwie rozliczenia prawdziwych zbrodniarzy? Nigdy! Zbrodniarze nazistowscy zostali rozliczeni, komunistyczni nie.

  43. Oli został tylko jeszcze mały drobny zarzut brania łapówek od brokera ubezpieczającego Elektrownię Opole… 1,3 miliona – pikuś mały …

  44. Szanowny Panie Redaktorze,
    Od conajmniej czterdziestu lat czytuję Pana felietony i książki – a po lekturze kieruję miłe myśli pod adresem Autora. Nie mogłem sie doczekać momentu, kiedy zamieni Pan swój dyplomatyczny frak na pióro felietonisty. Dziękuję za blogi i z okazji Nowego Roku życzę Panu maksimum osobistego sukcesu, a nam, wiernym czytelnikom możliwości czytania następnych Pana książek i felietonów.
    Dłoń ściskam i pozdrawiam
    owl

  45. Szanowny Redaktorze, nie będę dopisywał się do krytyków Semki e.c.; Pan też się z nim (i z Zarembą łagodnie obszedł). Chodzi mi o to, żeby nazywać rzecz po imieniu i wyciągać wnioski. Jak obserwuję życie (a mam już „swoje” lata) oportunistów zawsze najwięcej było wśród ludzi tzw. „nadbudowy”, a spośród nich – wśród dziennikarzy. Taka to już jest „morarność” ludzi patrzących w oczy PANA i odgadujących Jego myśli merdając ogonem. Stalina, takiego, jakiego znamy, też „wymyślili” (wykreowali)dziennikarze,”twórcy” różnej maści, a nie on sam….
    W gruncie rzeczy, to teraz mi żal pana Semki, Zaremby i ich sobowtórów; grunt spod nóg im się usunął, a żyć trzeba…

  46. O, Joanna!

  47. Zdrowych i Wesołych Świąt i wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 2008 życzy Autorowi Blogu i wszystkim Blogowiczom WODNIK 53 z Wrocławia.

    PS:Odnośnie werdyktu sądu – Roma locuta, causa finita…..

  48. To prawda. Cuda sie zdarzaja!

    Czytam tu niektorych, ktorzy moze nie glosno, ale nadal sadza ze Zydzi rzadza swiatem a Polska przedewszystkim, i ze Jezus jest Zydem a Maria (krolowa Polski) Zydowka. Tak nie jest!

    Aby ostatecznie zamknac te kwestie – wyjasniam: Doszukiwanie sie Zyda w Synu Bozym to najwieksza z mozliwych herezja !

    Mam kolezke, ktory tez lubi moczyc „kija”. Ziutas sam nie wie dlaczego zostal w Kanadzie. Moze dlatego ze sierota, moze ze nikt na niego w Polsce nie czekal. A moze dlatego ze chcial poprobowac szczescia? Sam sobie pokazac co potrafi?

    W Polsce mozliwosci wielkich nie mial. Chociaz i tu na poczatku takze jakos niesporo mu szlo. Nigdzie miejsca na dluzej nie mogl zagrzac. Wszystko takie inne, takie obce.
    No i ta dokuczliwa samotnosc. Tyle tylko ze swiecie wierzyl ze kiedys musza nastac lepsze dni dla niego. Przeciez slonce i jemu musi kiedys zaswiecic – rozumowal.

    Wiodl zywot raczej koczowniczy – czasami, mialo to i dobre strony. Dzieki temu poznal kawal Kanady. A ze w Polsce w technikum przygotowali go dobrze do zawodu, na kazdej budowie zaraz na nim sie poznali. Jest ciesla-stolarzem. Zawsze o nim mowili ze ma zlote rece, wiec na brak roboty nie narzekal.

    Calkiem niezle zarabial i odlozyl sporo gotowizny. Nawet vana sobie sprawil – a jakze! Ale, do szczescia mu daleko bylo. W przeciwienstwie do kumpli z budowy – jemu najbardziej brakowalo wsi. Oni z niej uciekli a on do niej tesknil. Do zapachu ziemi wiosna, do smaku jagod, do widoku pol i ukochanych gor, do swojskich odglosow chudoby. Do tego powolnego, nieskomplikowanego zycia, nawet jesli pelnego plotek i zabobonow. Miasto, owszem jest oki, ale nie dla niego.
    W swoich wedrowkach po kanadyjskich budowach zdazyl zjesc z pol tony pizzy, hamburgerow i kurczakow z rozna. Opil sie colami i innymi swinstwami az mu sie uszami przelewalo. – Tymczasem, wolalby pajde razowego chleba ze smalcem, kawal kielbasy pachnacej jalowcem, grochowke – czy chocby golonke z klakami.

    Nie mial bliskich kolegow bo nie interesowaly go knajpy, dyskoteki ani podrywanie dziewczyn. On ma czas, on poczeka na cos lepszego.

    Doczekal sie. Poszedl na polski piknik w Saddington Park w Mississauga. Przy stoisku z pierogami poznal Marysie. Sympatyczna, mila w obejsciu powazna dziewczyne. Zaraz sie zgadali ze sa z Podkarpacia. Przegadali reszte dnia.

    Marysia pracowala na farmie u starych Ukraincow. Powiedziala ze smiechem ze tylko z nimi moze sie tutaj dogadac bo jezyk angielski wymyslil ktos tylko po to azeby ludziskom zycie skomplikowac. Jozek nagle poczul sie strasznie wazny on juz calkiem niezle dawal sobie z tym rade.
    Budowa to najlepsza szkola jezykow obcych. Wieczorem odwiozl Marysie na farme. Jej chlebodawcy panstwo Melnykowie przyjeli go jak starego znajomego. Zaprosili do stolu na wspolna wieczerze. A on odrazu wiedzial ze ta farma to jest wlasnie to! To, czego od lat daremnie poszukiwal. No i mial fart. Bo Melnykowie mieli duza hodowle kwiatow inspektowych, sady, duza uprawe badyli i stale poszukiwali pracownikow. Ich wlasne dzieciaki uciekly do miasta. Zamienily kombajn na komputer.
    Melnykowie placili wprawdzie nie duzo, ale za to dawali mieszkanie, robocze ubranie i jedzenia w brod. Zgodzil sie bez chwili wahania.

    Maryska byla dla niego serdeczna, bezposrednia i uczynna. Prala i naprawiala jego rzeczy. Nawet cerowala skarpety, czego dzisiaj nikt juz nie robi. Po pracy chodzili na dlugie spacery. W niedziele jezdzili razem do kosciola. Jozek szybko sie zorientowal ze Maryska chociaz sie smieje, przekomarza i zartuje, to jednak wyraznie utrzymuje dystans. Co nie przeszkadzalo ze przywiazal sie do niej jak do rodzonej
    siostry. Byl na kazde jej zawolanie i choc to dziwne – ale podrywa jakos dziwnie nigdy nie przeszla mu przez glowe.

    Po kilku tygodniach, mimo ze nikt tu nie bywal, nikt sie kolo Maryski nie krecil, bylo juz widoczne ze Maryska jest w ciazy. Chociaz skrecalo go z ciekawosci, nigdy nie zdobyl sie na odwage azeby ja zapytac kto jest ojcem dziecka. A Maryska kwitla. I, nie tylko nie wstydzila sie swego stanu, lecz wprost przeciwnie – glowe nosila podniesiona wysoko, godnie z dziwna i niezrozumiala, majestatyczna duma.

    Jozek cieszyl sie kiedy zachwycala sie cacuszkami, ktore dla jej dziecka wystrugiwal z drewna. Grzechotki, wiatraczki i rozne zwierzaczki jak zywe wyrastaly z pod jego zwinnych palcow. W „Toys-R-Us” czy w Walmart sie takich sie nie kupi. Zrobil tez sliczna kolyske na biegunach. Cala malowana w malwy, sloneczniki, maki i blawatki. Tego tez dzisiaj nikt juz nie robi i pewnie zrobic by nie potrafil.

    Pozna jesienia odeszli sezonowi pracownicy. Panstwo Melnykowie zatrzymali tylko Jozka i Maryske. Maryska pomimo zaawansowanej ciazy uwijala sie jak w ukropie, a Jozek od pierwszej chwili zostal prawa reka starego farmera. Bylo mu milo uslyszec od sasiada ze stary Melnyk wszedzie opowiada, ze takich pracownikow jeszcze w zyciu nie mial. Ze gdyby w Kanadzie bylo wiecej takich jak ci jego Polacy to kraj oplywalby mlekiem i miodem a w miastach nie byloby bezdomnych. Maryska spodziewala sie rodzic gdzies pod koniec grudnia, ale uparla sie rodzic na farmie. Za nic nie chciala rodzic w szpitalu. Liczyla na pomoc starej Melnykowej i przerazila sie nie na zarty, kiedy ta oswiadczyla ze oni w polowie miesiaca wybieraja sie na dwa tygodnie do corki w Manitobie. Dodala jeszcze ze bez obaw i z calym zaufaniem zostawiaja ich na swoim gospodarstwie. Tak wiec zostali sami, nie liczac dwoch psow i kota Mruczka.

    Maryska zrobila sniadanie ktorego juz nie zjadla. Miala bole. Jozka oblecial strach. Tyle nasluchal sie o komplikacjach porodowych, a oni mieszkali przeciez na kompletnym zadupiu. Widzial wprawdzie jak sie rodza zwierzeta, ale to przeciez nie jest to samo. Poczal namawiac Maryske azeby, mimo niezumialych uprzedzen, pozwolila zawiezc sie do szpitala. Przekonal, albo Maryska nie byla juz tak pewna siebie. Dosc, ze sie zgodzila. Kiedy ona poszla spakowac potrzebne jej rzeczy, Jozkowi zaczelo wszystko z rak leciec. Zdolal jednak zrobic stos kanapek na droge, napelnic termosy, nie zapomnial o kilku butelkach wody. Przygotowal zarcie dla zwierzat. Spakowal swoja sfatygowana torbe, wzial radio na baterie, nawrzucal mnostwo kocy i poduszek do vana. I liczac na to ze pogoda sie utrzyma, ruszyli w droge. Maryska pojekiwala, psy szczekaly, kot szalal w wiklinowym koszu na bielizne a radio ryczalo jakims okropnym rockiem. Ta kakofonia nie dzialala kojaco na jego i tak juz rozdygotane nerwy.

    Po pol godzinie jazdy zerwala sie sniezna burza. Wycieraczki nie braly sniegu. W mgnieniu oka biel pokryla droge. Musial zwolnic do zolwiej szybkosci. Nie widac bylo gdzie konczy sie droga, gdzie row a gdzie zaczynaja pola. Dobrze, ze znal te droge na pamiec i mogl jechac na nosa. Dojechal do bialego domu w ktorym miescil sie urzad pocztowy. Jozek nie mial komorki, chcial stamtad zadzwonic do szpitala po instrukcje. Maryska, nie wiadomo po co, gramolila sie wlasnie z vana kiedy on dzwonil do drzwi. Kobieta ktora mu drzwi otworzyla, spojrzala tylko na wykrzywiona bolem twarz Maryski i bez slowa zatrzasnela je Jozkowi przed nosem. Niezrazony przeskoczyl plotek i zapukal do drzwi sasiedniego domu. Pospiesznie zaciagnieta kotara w oknie byla niema odpowiedzia na jego kolatanie.

    Pojechali dalej. Po nastepnej pol godzinie dobili do wioski. Teraz chcial zapytac o lekarza bo czul ze do szpitala nie dojedzie. Chodzil od domu do domu, ale jak poprzednio, nikt mu drzwi nie otwieral. Domyslil sie ze tutaj tez byl obserwowany zza firanek. I nawet sie nie dziwil. Obcy, brodaty chlop jak dab w kozuchu, jakiego tutaj nie znaja sunacy w zadymce w strone ich domu mogl wzbudzac strach. Stary, obity van tez nie napawal zaufaniem. Wiec ruszyli w dalsza droge. Maryska jeczala coraz glosniej. Dojechali do motelu, ktory w zimie powinien byl byc pusty. Ale nie dzisiaj. Teraz nie tylko nie bylo w nim miejsca ale nawet telefon nie dzialal. Po nastepnym kwadransie ktory wydawal sie wiecznoscia, dojechali do przydroznej restauracji. Tam telefon tez nie dzialal. Sniezna burza przerwala komunikacje.
    Posadzil Maryske przy stole, zamowil hamburgery i polecial nakarmic zwierzeta. Skonczylo sie tym, ze zjadl obie porcje, bo Maryska nie mogla.

    Podziwial ja. Siedziala przeciez w takich bolach a usmiechala sie jednak promiennie. Podeszla kelnerka azeby powiedziec ze ze wzgledu na pogode zamykaja lokal wczesniej i ze oni musza go opuscic. Maryska poszla do toalety. Dlugo jej nie bylo a kiedy wrocila powiedziala z niepokojem ze odeszly wody. Nie bardzo wiedzial co to znaczy; wstydzil sie zapytac. Ale podswiadomie czul ze jest to cos bardzo waznego i ze teraz trzeba bedzie jeszcze bardziej sie spieszyc.

    Nie umial sie modlic. Jakos nikt go tego nie nauczyl. W kosciele zawsze powtarzal i robil to samo co inni. I jakos lecialo. Ale teraz sie modlil! Modlil sie zarliwie! W duszy, wlasnymi slowami prosil kogos, tego Kogos tam na wysokosciach, azeby nie pozwolil tej kobiecie i jej dziecku zczeznac marnie w vanie. Na tej obcej drodze, na tej obcej ziemi. O sobie nawet nie pomyslal. Patrzyl na nia z niepokojem.
    Maryska gryzla chustke aby nie krzyczec glosno, a lzy wielkie jak groch splywaly po jej twarzy. Tymczasem van tanczyl na szosie niczym oszalaly derwisz. Jozek powoli tracil nadzieje.

    I wtedy stal sie cud! Przed nim, po lewej stronie drogi, na wysokosci kilkunastu metrow, nagle zablysla gigantycznej wielkosci srebrna gwiazda. Reklama jakiegos produktu. Tak sie przerazil ze machinalnie nacisnal na hamulec. Vanem zarzucilo. Wykonal pare obrotow wokol wlasnej osi. Za czwartym moze obrotem, van stanal maska do prawej strony drogi i… silnik zgasl. Jozek odetchnal z ulga. Wyszedl z auta. W swiatlach reflektorow, poprzez biala firanke sniegu, zobaczyl budowe. Niewykonczone osiedle. Kikuty domow w roznych fazach budowy. Przy jednym z nich stal prawie juz wykonczony garaz. Tylko drzwi brakowalo. Maryska krzyczala teraz bardzo glosno. Nie zastanawial sie dluzej. Odnalazl wjazd uklepany przez ciezarowki. Wjechal tylem vana przez nieistniejacy prog garazu i w ten sposob prawie zatarasowal wejscie. Szybko wyciagnal siedzenia z wozu. Biegiem wyciagnal koce, poduszki i prowiant. Sciagnal z siebie kozuch i bardzo ostroznie, boczkiem, wprowadzil Maryske do srodka. Bylo jasno. Gwiazda z naprzeciwka gorzala tysiacem watow! Maryska natychmiast kazala mu wyjsc. Zdazyl jeszcze tylko wniesc koszyk z kotem i na jej prosbe nastawil radio. Pewnie po to azeby nie slyszal jej krzykow. Spojrzal na Maryske z troska i niepokojem graniczacym z panika. Usmiechnal sie niepewnie. Narzucil na siebie jakis koc i poszedl z psami.

    Nie odchodzil daleko. Tylko dlugo przemierzal tam i z powrotem osiedle-widmo. Byl akurat po raz niewiadomo ktory na krancu osiedla, kiedy gwiazda na ulamek sekundy zgasla po czym trysnal z niej jeszcze wiekszy blask. Dziwna jasnosc zawisla nad osiedlem. Wiatr nagle ustal. Zrobilo sie straszliwie cicho. Myslal ze ogluchl. Przerazil sie. Wypuscil z rak smycze a psy z miejca pognaly do garazu. Pelen zlych przeczuc, biegiem puscil sie w slad za nimi. Tuz przed samym garazem zatrzymal sie gwaltownie. Bal sie.

    Kiedy po dlugim wahaniu zdecydowal sie wreszcie wejsc, jego przerazonym oczom ukazal sie dziwny widok! Kot siedzial pod sciana a w jego koszyku lezalo teraz nowonarodzone dziecko. Maciupki chlopczyk, ktorego Maria jakas szmatka obmywala woda z butelki. W garazu niewiadomo jakim cudem bylo cieplo, pachnialo mlekiem i zwiedlymi liscmi. Psy przysiadly tuz przy kocie, a kolo kota, o dziwo! przycupnely polne myszki. Z pod vana ciagnal sznur zwierzakow. Szopy, wiewiorki, zajace, lisy, nawet skunks. I sarenka wslizgnela sie do srodka. Zwierzeta jakby wiedzialy ze w ta noc nawet odwieczny wrog bedzie im przyjacielem. W nieoszklonym okienku gile, wroble, rudziki i rzesza innych ptakow swiergotala jak najeta. Spiewala jakas nieznana nikomu piesn, jakby pochwalna. Jozef podszedl blizej. Zatroskany spojrzal na dziecko, Marie poglaskal po spoconych wlosach i zapytal jak sie czuje. Jestem bardzo szczesliwa – odpowiedziala cicho.

    Podal jej kanapki, nalal herbate. Teraz jadla z apetytem. Usiadl przy niej i zaczal tlumaczyc ze zadymke musza tutaj przeczekac, ze on nie moze ryzykowac powrotnej jazdy w takich warunkach atmosferycznych. Nie oponowala. Sniezyca jakby nieco zelzala. A gwiazda z naprzeciwka nieprzerwanie lsnila srebrnym, poteznym blaskiem.

    Jozef uslyszal nagle szum silnikow samochodowych. Cos sie dzialo na drodze. Ku jego zdziwieniu, wszystkie odglosy milkly przed „ich” garazem. Przestraszyl sie ze ktos sie bedzie czepial o to ze nieprawnie sie tutaj zainstalowali. To sie chyba „trespass” nazywa przypomnial sobie. Niespokojny ale i zaintrygowany wyszedl na zewnatrz.
    Znowu jego oczom ukazal sie niecodzienny widok. Trzy najdluzsze – jakie w zyciu widzial, rozciagane limuzyny staly przed garazem. W licznej, nadskakujacej asyscie – z kazdej wysiadal jakis egzotyczny dostojnik. Jeden w burnusie. Drugi mial turban na glowie. A trzeci mycke. Podeszli do niego i wszczeli rozmowe. Rozmawiali jak rowni z rownym. Powiedzieli mu ze zdolali awaryjnie wyladowac na lotnisku w
    Collingwood jeszcze przed sniezyca i tam byli zmuszeni ja odczekac. Powiedzieli ze jada na wazna konferencje „na szczycie” do Toronto i pomimo rozmaitych instrumentow elektronicznych ich kierowcy bali sie jechac dalej w tej potwornej zamieci. Dopiero blask gwiazdy skierowal ich w te strone. Zyczliwie wypytywali co on tutaj robi w tym garazu na odludziu, a on im powiedzial, ze Maria wlasnie powila w nim syna. Bo nigdzie nie chciano ich przyjac. Nigdzie miejsca dla nich nie bylo.

    Zapytali czy mozna tam wejsc. Poszedl zapytac. Maria milczaco skinela glowa. W miedzyczasie zdazyla sie juz ogarnac. Teraz siedziala wyprostowana, sliczna i promienna, wpatrzona w swego syna. Wcale nie wydawala sie byc zdziwiona ze ci mozni panowie, przyzwyczajeni do sluzby i przepychu nie wstydzili sie ukleknac na betonie garazu azeby z pokora oddac hold dziecku lezacemu w wiklinowym koszyku dla kota..

    Na zewnatrz, kierowcy i asysta tych notabli palili papierosy, przytupywali dla rozgrzewki i rozmawiali dziwnym gardlowym jezykiem. W garazu poczal unosic sie nieznany zapach podobny do kadzidla. To pewnie perfumy tych panow. Z radia plynela teraz cicha muzyka. Dostojnicy klaniajac sie nisko, wycofywali sie tylem, brudzac swoje drogie szaty o karoserie brudnego vana. Po chwili zawolali Jozefa.
    Ociagajac sie poszedl za nimi. Czego oni moga ode mnie chciec – rozmyslal goraczkowo?

    Trzeci raz dzisiaj zaniemowil. Pan w burnusie kazal kierowcy przyniesc walizeczke. Wyjal z niej plik banknotow tysiacdolarowych (amerykanskich oczywiscie), wcisnal je oszolomionemu Jozefowi do reki – mowiac, ze sa to pieniadze na wyksztalcenie malego. Ten w turbanie zdjal z szyi liczne grube zlote lancuchy, zdjal wszystkie branzolety i pierscienie wysadzane drogimi kamieniami i powiedzial ze to powinno matce i dziecku zabezpieczyc wlasny i wygodny dach nad glowa. Ten w mycce, ewidentnie mocno zazenowany, powiedzial ze nie jest niestety tak zamozny jak jego towarzysze. „Ropa, pan rozumie” – szepnal konfidencjalnie. Ale, on tez chce cos podarowac. Wiec azeby dziecie nie przeziebilo sie w tym starym vanie-klamocie daruje im swoja limuzyne. Cos tam poszwargotal z innymi po czym kazal kierowcy
    przeniesc bagaze do limuzyny tego w burnusie a przyniesc dokumenty wozu i kluczyki. Po czym wcisnal to wszystko Jozefowi do reki, uklonil sie nisko, pozyczyl bezpiecznego powrotu do domu i odszedl w slad za tamtymi.

    Jozef dopiero po ich odjezdzie uprzytomnil sobie ze stal jak ciolek ze nawet tym dobrym ludziom za nic nie podziekowal. Ciagle niedowierzajac wlasnym oczom, patrzyl na rece pelne pieniedzy i kosztownosci. Uradowany polecial do Marii przekazac jej te skarby. Nie robila wrazenia przesadnie zdziwionej. Nie szalala z radosci. Stal z tym majatkiem w reku, patrzyl to na nia to na dziecko i nie rozumial tego wszystkiego. Tylko podswiadomie czul ze choc stalo sie cos cudownego, niesamowitego to ich dotychczasowe zycie uleglo nieodwracalnej zmianie. Juz nigdy nie bedzie takie beztroskie, takie bezposrednie, takie samo. Szkoda! Bez entuzjazmu wlozyl kosztownosci do platykowego pojemnika na kanapki i osowialy wyszedl przed garaz. Spojrzal na gwiazde. Jarzyla sie tak wielkim blaskiem ze nawet nie sposob bylo odczytac co reklamuje.

    Z ciekawosci poszedl ogladnac ta wystrzalowa limuzyne. Czegos takiego nawet na filmie nie widzial. Co za komfort! Jaki luksus! Ile miejsca! Ucieszyl sie ze dziecko bedzie mialo tu wygodnie. Wsiadl za kierownice. Wlozyl klucz do stacyjki i przekrecil. Z wrazenia az podskoczyl. Tablica rozdzielcza wygladala jak tablica w kabinie nielichego odrzutowca. Nawet John Travolta ktory nie tylko w filmie jest pilotem nie powstydzil by sie takiej. Poskrabal sie w glowe. Wodzac palcem po tablicy zaczal powatpiewac czy kiedykolwiek zdola opanowac, rozszyfrowac do czego sluza te wszystkie ekraniki, wykresy, liczniki, guziki i klawisze. Bo dla niego tylko trzy funkcje byly zrozumiale. Na ekranie, na mapce drogi z Collingwood do Toronto, strzalka stanela na miejscowosci Bethlehem, okolo 20km od Barrie.
    Zegar wskazywal godzine 08.00 PM. A pulsujaca zlotym kwarcem data, wskazywala: 24-ty grudzien.

  49. Wesołych Świąt i wielu udanych felietonów zarówno do napisania jak i do poczytania. Pozdrawiam wszystkich.

  50. Wesołych Świąt i pomyślności dla Gospodarza i wszystkich uczestników blogu. Normalności i nielicznych powodów do irytacji dla Polaków.

    A odnosnie cudów w przypadku p. Jakubowskiej to w tej sprawie go nie było, tylko normalna ocena faktów dokonana przez niezależnego sędziego.
    Ale jak mówi mały wodzuś i jego apologeci:” sąd sadem a sprawiedliwość musi być po naszej stronie”. Twórca „Samych swoich” chyba się trochę denerwuje?!

  51. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    przechodzien – 21.12., godz.00:02

    Nicht nur, mit wem man seine Lust haben darf, will das Keuschheitsgebot regeln, sonder auch wie. Danach ist die Entdeckung, dass ein Mund mehr kann als nur küssen, eine Perversion. Allerdings eine sehr populäre.

    F.S. von/od Diasporski

  52. Panie Danielu
    prosze przyjac serdeczne zyczenia zdrowych, radosnych Swiat w Rodzinnym Gronie.
    I niech sie spelnia Panskie zyczenia – niech przemowia 😀
    Barbara Koscielak

  53. Wszystkim Blogowiczom przesylam
    wiele serdecznosci w ten Swiateczny Czas
    mysha_b

  54. Hallo,
    odnosnie Semki i Zareby,nasuwa mi sie pytanie – czyz nie jest to przypadkiem w czystej postaci koniunkturalizm?
    Panu Redaktorowi jak i Wszystkim komentujacym zycze:
    aby Swieta Bozego Narodzenia uplynely w radosci i spokoju,
    a nadchodzacy Nowy Rok spelnil wszystkie Wasze oczekiwania i bylo w nim
    mniej „piany”!

  55. Blizna myśli sobie, że jak podpisze post LUSTRO, to nikt sie nie połapie że to jego bełkocik. Czy to możliwe, że w zamknietym lecznictwoie psychiatrycznym sa kawiarenki internetowe i każdy może pisac co chce ?
    Świąteczne życzenia powrotu do zdrowia, udanych elektrowstrząsów i bezawaryjnej lobotomii !~!!!!

  56. Gospodarzowi blogu i wszystkim blogowiczom życzę dużo szczęścia i zdrowia. Spędzenia świąt w ciszy i spokoju, w miłej rodzinnej atmosferze przy choince i wigilijnych potrawach.
    Cieszę się, że na tym blogu więcej jest „głosu ludzkiego” niż „zwierzęcego”, dlatego często tu zaglądam, choć zwykle nie starcza mi czasu, aby się wpisywać.
    Takich blogowiczów życzę gospodarzowi również w 2008 r.
    Co do „nawróconych” redaktorów. Nawracanie to ich specjalność. Nie należy więc się dziwić i czegoś więcej oczekiwać.

  57. Właściwie to mógłbym z okazji Świąt dac spokój Wybitnemu Ekspertowi Ekonomicznemu z Kanady, ale jak przeczytałem jego wczorajszy post, to mnie jednak ruszyło. Otóz zacznijmy od tego, że jest on prawdopodobnie kontynuatorem myśli ekonomicznej Lejzorka Rojtszwanca, który rozmnażał króliki i osiągnał w ten sposób dobrobyt w ZSRR. Obecnie, zamiast tych miłych zwierzątek, Ekspert rozmnaża u nas emerytów pomostowych. Jak podała Gazeta Prawna opierając się nie na suficie w redakcji, lecz na badaniach fachowców od ubezpieczeń liczba potencjalnych „pomostowców” wyniesie 315 tys, co w szczytowym roku wypłat za 10 lat, kosztować będzie 200 mln zł. U Eksperta z Kanady 315 tys pomostowców metodą Lejzorka rozmnożono do 1.5 miliona !!!! ale nie będą oni kosztowac 200x 5 czyli miliard złotych, tylko 180 miliardów !!!! (metodą publicystów Gazety Wyborczej !). Trudno o bardziej twórcze rozwinięcie metodologii ekonomicznych dociekań wywodzącej się prosto z dorobku tow. Gomułki.
    Oczywisty błąd Eksperta z Kanady polega na tym, iż uznał on, że WSZYSCY POMOSTOWCY przejdą na emeryturę JEDNEGO DNIA i że będą zarabiać krocie przed przejściem, a jeszcze więcej pobierać po przejściu na emeryturę. To Elementarne Watsonie, jak by powiedział Sherlock H. ale na to wpadł by przecież nawet towarzysz Wiesław ……Żal mi Eksperta, ale mówi się „sam chciałeś Grzegorzu Dyndało”.
    Z okazji Świąt pozdrawiam Wszystkich Prawdziwych Ekonomistów i Blogowiczów.

  58. NIESTETY w Wigilię nie wszyscy mówią ludzkim głosem. p.Passent jest tego przykładem.
    W Wigilię pisanie obłudy, to nie przystoi
    1. Podczas aresztowania Prezesa PKN Orlen żadnego komentarza Pasenta nie widziałem w żadnej gazecie,
    trzeba napisać także że ani w „polityce” ani w GW nie było nawet informacji że Premier RP popełnił przestępstwo
    ale p. redaktor ma ze sobą ten problem , że jeżeli sąd uwolnił „naszego” to jest c a c y ale jeżeli p.Sobotkę wsadził do więzienia to jest „BE”
    2. „Sąd w Polsce potrafi nie ugiąć się przed ogromną presją świata politycznego i mediów ” — a kto jak nie pp.. Passent,Żakowski,Pacewicz,Miecugov, robią to w każdym artykule
    najlepszym przykładem wydawania wyroku przed zapoznaniem się z faktami jest wspaniała p. redaktor Parandowska.
    w/w p. redaktor przez 5 min przeczytała raport WSI i wydała wyrok w tvn24

  59. Tych ataków na ludzi lewicy było bardzo dużo.
    Jaroszewiczowie,Oleksy,Kwaśniewski,Kwaśniewska,Cimoszewicz,Czarzasty, Kwiatkowski,Miller,Papała, Jakubowska,Blida i wielu innych,których pamiętam i nie pamiętam.
    Zapłacili oni wysoką cenę,a niektórzy najwyższą, za nowy system niesprawiedliwości społecznej zastępujący system sprawiedliwości społecznej.
    I na tym polega prawicowa mądrość i wyższość, że niesprawiedliwe jest sprawiedliwością.
    Przedstawiłem państwu żenujący panteon ofiar podłości prawicy, wycierającej sobie usta dobrem, wolnością i solidarnością.
    Ludzie ci ulepieni są z innej gliny aniżeli lewica.
    Pełni wręcz tryskającej wrogości ,obłudy i nienawiści.
    Działający oni często pod auspicjami KK i jego nauk.
    We właściwym momencie potrafiący utytłać w swoim błocie nawet KK i jego hierarchów.
    Nie obawiający się ni Boga,ni ludzi.
    Skąd w nich taka agresja, tupet i zadufanie?
    Oni musieli mieć wsparcie sił , których udziału my się możemy tylko domyślać.
    W końcu nawet ich kucharze byli przeszkoleni przez znakomitą organizację dywersyjną USA, która współpracowała również z Watykanem by osiągnąć swoje haniebne cele.
    Można tylko domniemywać, że właśnie to oparcie o ciemne siły Imperium Dobra dawało im pełne przekonanie o zasadności walki z analogicznymi siłami Imperium Zła.
    Swój swego rozpozna na milę i albo wejdą w konszachty lub podejmą walkę na śmierć i życie.
    W tryby tej machiny dostała się Jakubowska ,ponieważ miała odwagę bronić własności państwowej przed solidarnymi sępami.
    A był to zaledwie aferalny odprysk tego co działo się w Polsce.
    Jego waga zawiera się w tym, iż miał on wyraźnie polityczne ostrze skierowane przeciw lewicy.
    Znamiennym jest, że niejaki Rokita, sztandarowy prawicowiec krakowski, wyznawca burżuazyjnej praworządności i demokracji, hołduje prymitywnej zasadzie:sąd sądem a sprawiedliwość po ich stronie być musi.
    Na tym polega ich wolność, pluralizm i demokracja podszyte zakłamaniem i obłudą.
    Z tego też względu należy wyrazić Jakubowskiej głęboki szacunek i uznanie za osobistą odwagę i poświęcenie, czego żadna miarą nie da się powiedzieć o jej szefie.
    Pozostawiono lwicę lewicy sam na sam z prawicowym Ciemnogrodem.Opuścili ją wszyscy,głównie ci z lewicowego lichtarza,którym okazał się bliższy świecznik aniżeli lewica.
    Zapomnieli oni o bardzo prostym mechanizmie wyłuskiwania i opluwania znaczących ludzi lewicy.
    Oddawanie tych ludzi na prawicowy żer było zwykłą podłością polityczną ówczesnego kierownictwa SLD.Metodologia owego dyskredytowania była oczywista i prosta jak drut, i zmierzała ku najwyższemu kierownictwu politycznemu lewicy.
    Tylko głupiec lub tchórz nie mógł reagować tak jak uczynili to lewicowi bonzowie ,sami sobie zakładając pętlę na szyję.
    Ci zadufani mężczyźni ostatecznie zachowali się jak harcerze a może i jeszcze bardziej kompromitująco.
    Reprezentowali oni idiotyczną linię polityczną permanentnego cofania się.
    Nie zamierzali oni wywoływać wojen religijnych z KK jak twierdził znany nam wszystkim mężczyzna, który cienko skończył, a przed czym sam Pan Bóg ostrzegł go zdecydowanie i jednoznacznie.
    No, ale jeśli słucha się czerwone bereciki a nie Pana Boga to rezultaty muszą być opłakane.
    Defensywna gra musi zakończyć się golem i przegraną, bowiem nie można się ciągle cofać.
    Chyba, że towarzysze Jaruzelski i Kiszczak założyli systemową woltę,czego wykluczyć się nie da,a właściwie należy zakładać jej bardzo duże prawdopodobieństwo.
    Dowodem na ten stan rzeczy może być odgórne rozwijanie „Solidarności” w strukturach państwa, bez żadnego przeciwdziałania Służby Bezpieczeństwa.
    Bardzo ciekawym jest oszczekiwanie SB i pozostawienie w całkowitym spokoju generała Kiszczaka.
    Nie ma na niego silnych i odważnych.
    Zgłaszane przeze mnie przypuszczenia i domniemania potwierdzają jedynie wyjątkowość postawy Jakubowskiej w tym politycznym szambie.Jakubowska nie była sama w gruncie rzeczy,ponieważ wiele milionów Polaków znalazło się w analogicznej sytuacji.
    Zatem stała się ona niejako symbolem ich osamotnienia i upodlenia w rezultacie zoologicznej agresji sił prawicy i bezczynności ścisłego kierownictwa lewicy ,nazywaną wręcz zdradą,przez część lewicowego środowiska.
    Jakubowska posiadała wykształcenie,koneksje i materialną bazę umożliwiające jej egzystencje i możliwość obrony. Miliony Polaków lewicowej proweniencji była pozbawiona tych wszystkich atrybutów.Pozostawiono ich samym sobie,na pastwę losu.Pointa Jakubowskiej do jej przygód politycznych sprowadza się do wycofania z życia politycznego,co jest zupełnie naturalne i oczywiste.
    A co mają zrobić szeregowi ludzie lewicy?
    Ano, wyłącznie dać „odprawę posłów greckich” lewusom wszelakiego autoramentu, poprzez pokazanie czerwonej kartki.
    I tak też to lewicowy elektorat uczynił.
    Teraz będziemy się przyglądać jak długo ten cały LiD, oderwany od ludu, pociągnie na homoseksualnym elektoracie.
    Wcześniej czy później każda akcja,wywoła reakcję.
    Nie da się bezkarnie i w nieskończoność opluwać PRL-u.

  60. Faktycznie – cuda się zdarzają.

    http://www.twoja-firma.pl/wiadomosc/1604158,emerytury-pomostowe-dla-300-tys-osob.html :
    „Gazeta Prawna” dotarła do nowego projektu ustawy o emeryturach pomostowych, zgodnie z którym 300 tys. uprawionych osób uzyska świadczenia. Nauczyciele, stanowiący 2/3 uprawnionych, ze specjalnych przywilejów będą mogli korzystać już po 2007 roku. Szacuje się, że w ciągu 25 lat budżet przeznaczy na emerytury pomostowe ponad 31 mld zł.

    Ten i inne artykuły zwracają uwagę, że liczba ponad 300 tys. uprawnionych może się zwiększyć, o 200 tys. nauczycieli, albo więcej. Ta liczba jest płynna, jest przedmiotem dyskusji i naciskow, niektórzy przewidują, że może sięgnąć 1,5 mln (i nie należy do nich żadna z tych osób: J. Hausner, W. Gomułka, W. Gadomski, L. Rojtszwanc, S. Holmes).

    Ekspert [Ekonomiczny z Kanady] rozmnaża u nas emerytów pomostowych
    Oni sami się rozmnażają w czasie tych negocjacji i lobbingu.

    … co w szczytowym roku wypłat za 10 lat …
    Nie rozumiem tego, w ciągu jednego roku, czy 10 lat? Szczytowy? A ile będzie wypłat przez 25 lat?

    Oczywisty błąd Eksperta z Kanady polega na tym, iż uznał on, że WSZYSCY POMOSTOWCY przejdą na emeryturę JEDNEGO DNIA i że będą zarabiać krocie przed przejściem, a jeszcze więcej pobierać po przejściu na emeryturę
    Przyjąłem średnio 15 tys zl emerytury rocznie. Czy to jest „krocie”, uwzględniając, że wśród tych emerytów będą górnicy – oni nie zarabiają 1400 zl na miesiąc?

    Wszędzie piszę, jasno i czytelnie mam nadzieję, że ta kwota będzie rozłożona na 15-25 lat, w dlugim okresie czasu, a nie jak mi przypisuje Z. Polemista, jednego roku. Którego?

    Ale istotne w szkodliwej koncepcji wczesnych, czy pomostowych emerytur jest to, opieram się na artykułach prasowych, również z Gazety Prawnej, że warunkiem otrzymania tej emerytury jest/będzie zrezygnowanie z etatu i nie podejmowanie pracy zarobkowej. Taka regulacja nakłania tych “emerytów” do uciekania z rynku pracy, w sytuacji, gdy pracowników bedzie brakować. Jest to chory pomysł, tak uważa Boni. Nie wazne, czy budzet zaplaci 10 mld, czy 100 mld, i tak place nauczycieli i wszystkich innych pracownikow budzetowki powinny wzrosnac, i beda wzrastac, lecz ze tworzy sie niezdrowy system powaznie ograniczajacy mozliwosci wytworcze (strona podazowa) polskiej gospodarki.

    Pod artykulami w internecie sa cudowne komentarze, np:

    “Jak wyglada nauczyciel w-f jak ma 60 lub 65 lat,zapewne nie chcialby uslyszec od uczniow ‚’o idzie nasza stara”. Przeciez teraz jest tylu mlodych nauczycieli bez pracy.Rzad powinien to przemyslec i zapewnic mlodym prace”

    Problemem (zdaje się) są przeludnione klasy i niska jakość uczenia. Pomieszanie z poplataniem.

    Nie moje to problemy, nie moja strata. Ale przykro jest sluchac tego strumienia lamentu i niezadowolenia. Przy tym wątpię, aby szkodliwość ekonomiczną regulacji o emeryturach pomostowych kiedykolwiek odczuł Jan Kulczyk, raczej dotknie ona miliony podatników, pracowników i pracodawców.

    Wesolych Swiat
    T.O.

  61. Harry potem 15.04
    No i znowu mnie palce bolą od scrollingu. Nie dałbyś odetchnąc trochę od
    tej tfórczosci paraliterackiej. Jak nie u Passenta, to u Paradowskiej. A nie łaska założyć własny blog ? Mogłbyś tam pisac bez przerwy i miałbyś święty spokój ? Nikt by nie wchodził, nikt głowy nie zawracał ?

    A propos, Bethlehem, 20 km od Barrie – czy już tam w Ueseju wprowadzili kilometry zamiast mil ? A może piszesz z Pcimia ? ( toże krasiwyj gorod !)

  62. toja 18.30
    Na mieście mówią, że przeczytałaś Raport WSI w godzinę, a w drugiej godzinie nauczyłas się go na pamięć.
    No i co, jest coś ciekawego ? Chwalą cię ? Może się z nami podzielisz swymi osiagnięciami ?

  63. Wszystkiego najlepszego dla Redaktora i Blogowiczów w Święta i 2008 roku.

    owal40

  64. Drodzy Blogowicze !

    Uwaga – Toja to Bobola w spódnicy (czyli Nelly Rokita w realności) !

    Pozdro.
    WODNIK53

  65. Panie Danielu,

    Życzę przyjemnych świąt, a na dalszą przyszłość, utrzymania na tym samym pozionie wirtłozerii słowa.

  66. Panie Redaktorze! Życzę Panu miłych Świąt w dobrym towarzystwie i końskiego zdrowia w Nowym Roku 2008!
    Bo tylko z takim zapasem zdrówka można wytrzymać w naszym kraju ukochanym. 🙂
    PS.Nie lubię A.Jakubowskiej, ale jej uniewinnienie traktuję szerzej – jako wychodzenie z tunelu IV RP.

  67. Szanowny Panie Redaktorze oraz pozostali Blogowicze. Wesołych, spokojnych Świąt i szczęśliwego Nowego roku życzę wszystkim. Nie jest lekko, ale nieco lżej niż jeszcze było kilka miesięcy wcześniej. Sprawy Pani A. Jakubowskiej to, mam nadzieję, pierwsza jaskółka. Całego roju nowych wszystkim Polkom w Nowym Roku życzę – Lech

  68. Nie wiem czy Państwo zauważyli,że Blizna zmienił ksywę naLustro.Wszystkiego dobrego ogółowi blogowiczów.

  69. Nie wiem czy Państwo zauważyli,że Blizna zmienił ksywę naLustro.Wszystkiego dobrego ogółowi blogowiczów.

  70. absolwent- swoją drogą pewnie szkoły partyjnej PZPR
    Jest to język sld,pzpr itp ,jak nie mam argumentów to mówię że jesteś brzydki.
    Każdy ma takich blogowiczów na jakich zasługuje.
    Oj wstyd mi za pana , p.D.Passent.

  71. Pan Harry_potem,
    Dziekuje. Czytac Panski wpis bylo znacznie przyjemniej, niz kartke swiateczna od znajomych. Wesolych Swiat !

  72. @Waldemar:

    Witaj nad j. Michigan! Mam nadzieje ze na dluzej. Tu swiat wyzszy (zdecydowanie wyzszy, nawet bardzo wysoki, wedle mej siostry architekta…) i szerszy (w ramionach, jak mowi poeta), ale tez zyczliwy i otwarty. Dzieki za pozdrowienia i nawzajem zycze i Tobie i wszystkim (wlacznie z tymi odklejonymi nieco) Blogowiczami, i rowniez gospodarzowi, p. Passentowi – Wesolych Swiat i Szczesliwego Nowego Roku. Niech nam sie lepiej darzy w przyszlosci…

    A co do bluesa: tutejszy najlepszy graja w Lee Unleaded Blues na poludniowej stronie – Chicago Ave. (chyba 7400 S.) Ale tez nie zapomnij o B.L.U.E.S. na Halsted, Buddy Guy’s Legends i oczywiscie Green Mill, gdzie od czasu do czasu mozna spotkac p. Auguscik. :o)

    A co do cudow, jak to mawial Amerykanski prorok Mark Twain, „if it is a miracle – any sort of answer is evidence, but if it is a fact – a proof is necessary”. I takiego wlasnie myslenia wszystkim zycze!

  73. Ekspercie z Kanady 20.23

    Przynajmniej w Świeta mógłbyś tak nie ŁGAĆ !!!!!
    TO TY i NIKT INNY napisałeś pogrubionym drukiem ( ITALICS) 8 LAT = 180 MILIARDÓW i każdy może to sprawdzić !!!!!!

    Nie żadne 10 do 20 lat, nie żadne „do 25 lat”, jak pisze Gazeta Prawna, która też zmienia rachunki i kombinuje jak koń pod górkę, podając ostatnio 31 miliardów w ciagu 25 lat, co oznacza ok 1.24 mld rocznie !!!
    TO WŁAŚNIE TY NAPISAŁEŚ 8 LAT = 180 miliardów !!!!

    Na Twoim miejscu zmienił bym zainteresowania, żeby nie przekraczac pułapu kompetencji. Może jakaś nie wymagająca wysiłku umysłowego i pisania tekstów w Internecie praca w ogródku ??????

  74. Trochę smętnych informacji: http://biznes.onet.pl/5,1459573,prasa.html , zawiadamiam z przykrością. Bobola ostatnio popracował z danymi statystycznymi, co prawda tylko tzw średnimi. Ciekawi mnie, czy może zbadać jaki odsetek pracujących w poszczególnych latach od 1989 roku osiągał wynagrodzenia powyżej:
    – średniego wynagrodzenia
    – dwukrotności średniego wynagrodzenia. Ja czuję się zagadnieniem zmęczona, bo ile można.

  75. Czasem trzeba polemizowac z ….. (odpowiednie wpisz) by nie sluchano tylko jego glosu.

    Poswiecam kilka slow na temat Kanady i kanadyjczykow dla niedouczonych absolwentow zawodowki.

    W Kanadzie niby oficjalnym systemem jest system metryczny, ale wszyscy uzywaja imperialnego. Wydaje sie to skomplikowane, postaram zatym to wytlumaczyc.
    Poprostu sa w uzyciu dwa systemy: jeden praktyczny, drugi teoretyczny, powoli wchodzacy w zycie.
    Litera „L” oznacza litr – wiemy prawda? – ale co to jest „cl”? Jezeli ktos powie mi, ze wypil 20 uncji czystej, bez zagrychy to bede wiedzial ze zalal sie w trupa.
    Jezeli po wypiciu 1 uncji bedzie pijany, znaczy – ze ma slaba glowe.

    Z samochodami np. tez jest inaczej jak w Polsce. Tu sprzedawca nie powie ile litrow benzyny samochod spala na 100 km., tylko ile przejedzie mil na galonie benzyny.
    Ile KM ma silnik interesujacego cie samochodu – zaden dealer tego ci nie powie – poprostu nie wie i nikt o takie „drobnostki” go nie pyta.
    W Usiech zrozumialbym, gdyz tam sprzedaje sie benzyne na galony i odleglosci mierzone sa milami. Ale w Kanadzie sprzedaje sie ja przeciez na litry, a odleglosci na drogowskazach sa podane w kilometrach!
    Nie wiem, jak to nazwac – smiesznym, czy idiotycznym. Mowia, ze jest to tzw. okres przejsciowy. Tylko ile lat bedzie on jeszcze trwal?

    Dla nowego przybysza to bol glowy, ale ci ktorzy mieszkaja tutaj przez dlugi czas przyzwyczaili sie juz do tego wariactwa.

    Popatrzmy na sklepy. Zeby kupic material na zaslone, trzeba kupic odpowiednia ilosc jardow (yards) tego materialu – albo cali. W tym samym sklepie – jubiler, sprzedaje zlote lancuszki w roznych stylach mierzone w cm.?!
    Szerokosc i dlugosc samochodu mierzona jest centymetrami, ale dzwi do garazu juz sa w calach!
    Meble kupowane do domu, tez sprawiaja klopoty! Szafa ma 2 metry dlugosci, ale pokoj juz jest 20 stop na 20 stop i cholera wie, czy ta szafa bedzie pasowala czy nie!
    Do sklepow trzeba chodzic z kalkulatorem i miara z dwoma systemami (sa takie).
    W budownictwie jest chyba najbardziej stabilnie, bo wszystkie wymiary sa w calach, stopach i jardach.
    Tutaj, kiedys samolot prawie nie dolecial do celu, bo piloci mysleli ze zatankowali paliwo w galonach a w rzeczywistosci bylo w litrach. Niesamowite!
    – A najsmieszniejsze juz sa niektore ksiazki kucharskie, gdzie uzywaja czasami tyle jednostek miar, ze sie moze w glowie zakrecic. Uncje, gramy, funty, litry, kwarty, buszle ect.
    Kanada, dziwny to kraj ale piekny. – Dobrze, ze nie zmienili jednostek czasu, bo nie wiedzialbym czy mam 40 lat, czy 80!

    Jeszcze o tubylcach. Kanadyjczyka bardzo latwo rozpoznac.
    Przy temperaturze +10 C (Fahrenheitem podaja w Usiech), chodzi w krotkich spodenkach, podkoszulce na stopach sandalki.
    0 C. – zaklada adidasy (nie zawiazane sznurowadla) i dres.
    – 5 C. – do pracy idzie w dlugich spodniach i marynarce, bo juz jest troche chlodniej.
    – 10 C. – gra w golfa.
    – 20 C. – na skorzane buty zaklada gumowe ochraniacze, zeby ich nie zniszczyla sol z ulicy.
    – 30 C. – nie pije juz piwa w ogrodku, tylko wewnatrz restauracji, ale prosi managera zeby wlaczyl klimatyzacje.
    – 40 C. – po pracy idzie na drinka i narzeka ze kostki lodu sa za cieple!
    – 50 C. – startuje samochod – zapala – bo ma baterie marki „Motomaster” z „Canadian Tire”, ale wraca do domu zeby odpalic papierosa od kuchenki, bo amerykanska zapalniczka w samochodzie nie dziala.
    – 60 C. – zaklada czapke i rekawice.
    – 70 C. – zaczyna narzekac na zime…

    Najczestszym wizerunkiem na znaczkach pocztowych Kanady jest bobr. Kanadyjczycy – jak i bobry – najlepiej czuja sie na lonie natury. Chca i potrafia uparcie dazyc do celu, by w koncu uzyskac imponujace wyniki. Bobry – jak Kanadyjczycy – na pierwszy rzut oka nie fascynuja; dopiero dluzsze z nimi obcowanie sprawia, ze nabiera sie do nich sympatii i uczy sie cenic ich styl zycia.
    Mimo ze zyje tu ponad dwadziescia lat wsiaz poznaje ten kraj, ucze sie jego wad i zalet. Wiem ze nigdy nikomu nie udaje sie osiagnac wszystkie cele. Trzeba jednak probowac.

    Jeszcze jedno, do adresata: Ciezko mi uwierzyc, ze udalo ci sie pokonac 400 mln innych plemnikow…
    – ALWAYS USE CONDOMS.

  76. Lizak 20.12. Dotknąłeś sedna sprawy. Niestety Twój głos zostanie przemilczany, a znaczna część wyznawców wolności w dzisiejszym wydaniu wyśmieje Cię. Obawiam sie łącznie z DP i całym bylejakim środkowiskiem POLITYKI. Popatrzą jak na nieszkodliwego idiotę. Najlepsze życzenia przekażę Ci przy lepszej okazji. Tak trzymaj!

  77. Dziękuję jasny gwint.
    Ja nie liczę na prawicowe masy.
    Przyjemność sprawiają mi inteligentne, lewicowe jednostki.
    Tak będę trzymał.
    Dziękuję za ciepłe słowa.
    I vice versa.

  78. toja 22.42
    Pisałem już setki razy, że tytuł absolwenta Klasztoru Szaolin cenię ponad wszystkie inne zaszczyty, a ty mi o PZPR-e.
    A propos, plotkują o tobie że Rydzyk cię jednak nie przyjął na tą swoją Sorbonę w Toruniu. Pacierza podobno nie umiałaś i ciagle bluźniłaś ?

  79. Wesołych i smacznych Świąt Blogowiczom, Gospodarzowi szczególnie !
    Tu okrasa: http://przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=3218&Itemid=67.
    Teresa

  80. Panie Redaktorze, i ja się cieszę, że pani Aleksandra Jakubowska zostala uniewinniona. Szkoda tylko, że pod sąd nie trafią ci, którzy potrafią wydawać wyroki nie zastanawiając się nad tym ile zlego wyrządzają niewinnie opluwanym.
    Najlepsze życzenia z okazji Swiat, dużo zdrowia i radości przesylam Panu i wszystkim Blogowiczom.

  81. A może życzmy też Wojciechowi Jaruzelskiemu Wesołych Świąt!
    Czyta lub może mu powiedzą? Po rządach kaczystów mój szacunek dla Jego osoby i dalekowzroczności – znacznie wzrósł. Wielu zwykłych ludzi, też tak uważa. Ja mu na tym blogu życzę, bo ten jego oficjalny, to chyba jest ściema i podpucha. Admin POLITYKI jest wyraźnie z PiSowskiego odłamu pracowników redakcji, więc i tak tego nie puści.

  82. Przejrzeli na oczy czy tylko pospieszyli służyć piórem nowej władzy? Jeżeli są inteligentni, to powinni już dawno przejrzeć na oczy. Teraz ludzie uciekają z PiS-u, a dawniej im dyktatura JK nie wadziła? Ludzie są koniunkturalni.
    Sam JK przypomina zdartą płytę, którw a kółko powtarza te same, coraz bardziej sprane i wyjałowione argumenty. Cokolwiek idzie nie po myśli prezesa, jest zbrodnią. Słuchać już tego nie można. A PiS przeobraził się w partię malkontentów, która będzie oprotestowywać nawet najbardziej sensowne posunięcia nowej władzy, byle tylko jej dopiec.
    Och, gdybyż się dało tak wyregulować tv, żeby automatycznie usuwała z wizji i fonii te cudaczne gębki. Ja się całkowicie zdałabym na opinię red. Passenta i to by mi wystarczyło.
    Wesołych świąt wszystkim i jeszcze weselszego po świętach!

  83. Jest taka noc, na którą czekamy. Jest taki wyjątkowy wieczór w roku, gdy wszyscy obecni gromadzą się przy wspólnym stole. W ten wieczór gasną spory, znika nienawiść. Łamiemy się opłatkiem, składamy życzenia. To noc wyjątkowa, jedyna, niepowtarzalna Noc Bożego Narodzenia.
    W tę jedną niepowtarzalną Noc życzę Panu Danielowi i Wam wszystkim szczęścia, powodzenia, aby w Nowym roku wszystko się darzyło.
    Z świątecznymi pozdrowieniami.
    R.N.

  84. Pani Lizak,
    Nie jest śmieszne to co napisałem? Ani dowcipne, powiada pan? A tak próbowałem panu dorównać, widać talentu mi nie staje. Bo to co pan pisze jest bardzo śmieszne.
    Całkiem udatnie przedrzeźnia pan wykładowców maksizmu-leninizmu.

    Przepraszam za to, że nie wczytałem się w Mikołaja Reja, ale tak mnie pan rozśmieszył wcześniejszym wywodem. Proszę wybaczyć tę chwilową słabość. Tyle pan wysiłku włożył, a ja drwal … łup, łup … brżżżżżżżżż … sam pan rozumie.

    A gdy pisze pan, pańska demokracja nie przekonuje nas, to jest to pluralis majestatis? Bo jest, jak się tak weń czytać, w pewnej sprzeczności z panskim najnowszym wpisowym dziełem.

    Najnowszy pana wpis też mnie rozbawił. Jaroszewicza zamordowała … hm. Niesprawiedliwość społeczna? Jaroszewicz – zaczynam się domyślać – należał do sprawiedliwości społecznej, tworzył ją?

    O, właśnie tego nie rozumiem. Lewicowy elektorat pozostawił samym sobie miliony Polaków lewicowej proweniencji, pokazał im czerwoną kartkę? Więc jak to jest, kogo jaka (czyja) demokracja przekonuje, a która nie przekonuje?

    I prośba na koniec. Czy mógłby pan mi wyłożyć, prosto, jak drwalowi (brawo za oryginalność, bo per uciekinier już się do mnie zwracano), kiedy mam się spodziewać obalenia własności i wprowadzenia komunizmu na świecie. Czy będzie to się odbywać stopniowo, kraj po kraju, prowincja po prowincji; czy raczej wszędzie na raz, o 24-tej w noc Sylwestrową, na 5 minut? A może w Wigilię?

    Homoseksualny elektorat wprowadzi komunizm? To już nie będzie wspólnych żon?
    T.O.

  85. Pani Tereso,
    Wesołych świątecznych przygotowań – zakupów, wypieków i pasztetowania!

    W sprawie dobrobytu w Polsce mam dla Pani dwie wiadomości:
    Dobra wiadomość: dobrobyt już unosi się nad Polską, trzeba poń sięgnąć. Ale będzie go więcej, dla wszystkich po trochu. Nie wszyscy będą zaspokojeni, taka jest natura ludzka, nade wszystko polska. Nie będzie to bibilijna manna, niestety. 🙂

    Druga wiadomość jest smutniejsza. Dobrobyt nie przyjdzie zaraz. Mało tego, on przyjdzie z opóźnieniem. Niektórzy straszą, że w wyniku zaniedbań o których również pani pisze, i o nie się pyta (koszty administracji państwowej), w 2009 roku wzrost gospodarczy się spowolni, może nawet załamie – również w Polsce. 🙁

    Cóż, zawsze są dwie wiadomości. Na przykład ta: obżarstwo świąteczne jest miłe, ale potem trudno ruszyć się od stołu. Czego oczywiście pani nie życzę.
    T.O.

  86. Najpiekniejsze swieta roku: Boze Narodzenie – ale?

    W ewangelii wg swietego Mateusza jest mowa o „gwiezdzie”, ktora medrcom ze wschodu wskazywala droge do Betlejem.

    Rzadko ktos mysli o tym jakie astronomiczne zjawisko zwiazane bylo z wymienionym przekazem w ewangelii. Czy gwiazda ta istniala naprawde? Czy rzeczywiscie wypelniala przypisywana jej funkcje drogowskazu? A moze po prostu wszystko to jest jedynie bibilijna legenda?

    Gwiazdy dla astronomow sa oczywiscie obiektami nie tylko romantycznymi, ale przede wszystkim stanowia przedmiot ich badan. Z pewnoscia zrozumialym ze zadali sobie pytanie, czy wobec „Gwiazdy
    Przewodniej” – poza jej znaczeniem religijnym – istnieje rowniez i naturalne wyjasnienie tego zjawiska. Byla to rzeczywiscie gwiazda? A moze kometa, lub tez nawet i supernowa? Pierwszy krok w kierunku proby obiektywnej interpretacji prowadzi do zastanowienia sie w jakim czasie nalezaloby poszukiwac na niebie tak rzucajacego sie w oczy zjawiska?

    Liczbe lat w odniesieniu do daty narodzin Chrystusa wprowadzil w roku 1278 „ab urbe condita” (=525 A.D.) uczony mnich – Dionisius Exiguus. Przy tej okazji – niestety – przydarzyl mu sie blad, date urodzin
    Chrystusa ustalil o 7 lat za pozno. Dokladniej, do naszego kalendarza winno sie dodac 7 lat. Dla astronomicznych rozwazan oznacza to konkretnie ze poszukiwane wydarzenie astronomiczne mialo miejsce w
    siodmym roku przed nasza era. Ruchy cial niebieskich sa obecnie tak dobrze znane i opisane ze nie jest wiekszym problemem zrekonstruowac ich pozycje siegajac nawet do kilku tysiecy lat wstecz.

    W ewangelii sw. Mateusza mowa jest o „magach ze wschodu”. Jedynym w owym czasie centrum astronomicznym na wschod od Palestyny byl Babilon.
    Co do magow – chodzilo tu najprawdopodobniej o uczonych kaplanow z Babilonu, ktorym ruchy gwiazd, a szczegolnie gwiazd wedrownych, czyli planet dobrze byly znane. Istnieje znaczna ilosc zapiskow w pismie klinowym na tabliczkach glinianych z tego okresu, umozliwiajacych wglad w babilonska astronomie. Nalezy jednak przy tym uwzglednic ze owczesni astronomowie nie byli naukowcami we wspolczesnym tego slowa znaczeniu. Tamtejszy swiat nacechowany byl bardziej mistyczno- magicznym postrzeganiem rzeczywistosci. Gwiazdy byly bostwami i demonami zarazem, a ich bieg obserwowano nie dlatego, aby zglebic prawa rzadzace ich ruchem, ale aby moc przewidziec ich wplyw na czlowieka. Szczegolne znaczenie ma tutaj hierarchia, ktora przypisywano planetom-bogom. Na pierwszym miejscu krolowal Jowisz. Jego bialo-srebrne swiatlo i majestatyczna, pozorna wedrowka po niebieskim zodiaku w 12-letnim cyklu, nadaly mu dominujaca pozycje na
    niebosklonie. Babilonscy magowie czcili w nim Marduka – ich najwyzsze bostwo.
    Tabliczki gliniane przekazuja zapis o ekstremalnie rzadkim spotkaniu Jupitera i Saturna – i to w roku 7-mym (wg dzisiejszego kalendarza) przed narodzeniem Chrystusa.

    Spotkanie Jupitera z Saturnem (tzw. „wielka koniunkcja”), bylo absolutnie rzadkim o wyjatkowo duzym znaczeniu wydarzeniem dla – mistycyzmem i magia naznaczonego – owczesnego sposobu myslenia.
    Do tego dochodzi fakt ze Jupiter, najwyzsze bostwo Babilonu, spotyka Saturna, kosmicznego przedstawiciela narodu zydowskiego, i to akurat w znaku ryb, bedacym symbolem Palestyny. Jest wysoce prawdopodobnym ze takie zjawisko moglo byc interpretowane, jako donioslego wydarzenia – czyli, narodzin zydowskiego krola. I faktycznie. Konstelacja ta byla tak rzadka, i dla magow tak bardzo przekonywujaca, ze udali sie w daleka, pelna trudow droge, aby nowonarodzonemu krolowi poklon zlozyc nalezny.
    Owe orientalne odwiedziny wywolaly u Heroda niemale zdziwienie – jako ze nikt o nowonarodzonym krolu, ani tez o gwiezdzie nic nie wiedzial – stanowi rowniez swego rodzaju poszlake, ze nie moglo tu chodzic o komete, ktorej rzucajace sie w oczy pojawienie z typowym warkoczem nie uszloby uwadze. Komety wowczas, traktowane byly jako zwiastuny nieszczescia. Nigdy wiec nie mogly byc zapowiedzia
    wydarzenia, jakim niewatpliwie byly narodziny krola!

    Podobnie i magowie nie byli prostymi ludzmi, ktorzy – przestraszeni naglym zjawiskiem na niebie, jakim sa komety – gnali do Judei, by szukac zaraz nowonarodzonego krola-zbawiciela. Nie! Byli raczej
    wielostronnie wyksztalconymi, powaznymi poszukiwaczami prawdy, wierzacymi ze poznali pewne zaleznosci miedzy boskimi znakami na niebie a wydarzeniami na Ziemi.
    Jesli chodzi o czas widocznosci wielkiej koniunkcji pomiedzy Jupiterem a Saturnem – w zapiskach babilonskich odnajdujemy zupelnie precyzyjne informacje: podczas, gdy Jupiter po okresie swojej niewidocznosci spowodowanej bliskoscia Slonca, 15 marca (7 r. p.n.Ch.) pojawil sie ponownie na porannym niebie, (wczesny wschod), przyszlo slabszemu co do jasnosci Saturnowi poczekac na podobne warunki az do 4 kwietnia (7 r. p.n.Ch.). (W zrodlach oryginalnych, daty te podane sa naturalnie w terminologii i systemie kalendarza babilonskiego). W czasie pierwszej widocznosci na porannym niebie obie planety byly od siebie oddalone o kilka dobrych stopni. Odleglosc ta jednak zmniejszala sie szybko i z poczatkiem petli opozycyjnej zakreslanej na niebie przez Jowisza, wynosila juz tylko ok. 2 stopnie.
    Petla opozycyjna jest efektem geometrycznym, zachodzacym na skutek szybszego obiegu Slonca przez Ziemie anizeli czynia to tzw. planety zewnetrzne, oddalone od Slonca bardziej niz Ziemia. Powstaje ona niejako przy wyprzedzaniu tych planet przez Ziemie. W tabliczkach kalendarzowych szczegolnie zaznaczona jest pora tuz przed wlasciwym polozeniem opozycyjnym, kiedy to 15-go wrzesnia (7 r. p.n.Ch.) obie planety rownoczesnie wzeszly na wieczornym niebie (wschod wieczorny), bedac oddalonymi od siebie zaledwie o 1 stopien. Odleglosc ta zmniejszyla sie nastepnie az do kilku zaledwie sekund.

    Najprawdopodobniej w tym wlasnie czasie magowie rozpoczeli swoja podroz, gdyz teraz ta niezwykla konstelacja widoczna byla poprzez cala noc. Wedlug tego mozna szacowac, ze ich przybycie do Jerozolimy moglo miec miejsce w dwa miesiace pozniej, a wiec gdzies okolo polowy listopada. Kiedy wiec magowie wstapili do Heroda, ten wypytal uczonych w pismie i kaplanow gdzie ow rzekomy „Krol Zydow” mial sie narodzic. To od niego dopiero dowiedzieli sie ze to w Betlejem stac sie mialo. Jeszcze tego samego wieczoru opuscili Jerozolime i udali sie w droge do niecale 10 km na poludnie polozonego miejsca. Wkrotce po zachodzie Slonca, ujrzeli Jowisza i Saturna, ich gwiazde, niecale 50 stopni nad horyzontem, niemal dokladnie w kierunku drogi, wzdluz ktorej podrozowali. Wydawalo sie, ze pokazywala im droge…

    Dochodzi tutaj jeszcze pewien specyficzny dla poludniowej szerokosci geograficznej efekt, ktory przypuszczalnie owo wrazenie gwiazdy wskazujacej droge znacznie wzmocnil. Jest to rodzaj poswiaty w ksztalcie stozka, znany w astronomii jako swiatlo zodiakalne – fenomen bedacy skutkiem oddzialywania zewnetrznej korony Slonca z materia miedzyplanetarna w obrebie ekliptyki (odkryty w latach 1683-86 przez Cassiniego).

    Kiedy owego wieczoru magowie ciagneli w kierunku Betlejem, podwojna gwiazda Jupiter i Saturn ukazala sie wlasnie na szczycie tegoz stozka swiatla, ktore w ten sposob rozlalo sie dokladnie nad celem ich
    podrozy. Tego rodzaju zjawisko mozna obserwowac oczywiscie tylko wowczas, kiedy mocniejsze swiatlo Ksiezyca nie dominuje na niebie.
    Data przybycia magow do Betlejem daje sie w ten sposob dokladnie ustalic: 12 listopada (7 r. p.n.Ch.). Oznacza to ze w listopadzie 1994r, uplynelo 2000 lat od czasu kiedy gwiazda wskazywala droge do
    zlobka.

    Pozorna sprzecznosc, polegajaca na tym ze mowa jest tu o dwoch gwiazdach (wlasciwie planetach), podczas kiedy w przekazie sw. Mateusza wymieniona jest tylko jedna, daje sie uzasadnic nastepujaco:
    pomijajac fakt, ze dwa bardzo blisko siebie (na linii widocznosci) polozone ciala niebieskie stwarzac moga optycznie efekt jednego obiektu, wymienic nalezy istotny w tym kontekscie dokument historyczny, datujacy sie na poczatek 4-go stulecia (najwyrazniej odpis znacznie starszego dokumentu, zagubionego oryginalu), znany pod nazwa „Papyrus-Codex Bodmer V”, ktory i to zwatpienie usuwa.
    W greckim tekscie tego papirusu mozna przeczytac: „ujrzeli gwiazdy i podazyli za nimi”. Jest tu nawet dwukrotny przekaz liczby mnogiej. Jak wiec doszlo do tego, ze w ikonografii zlobkowej zagniezdzila sie
    kometa? Najbardziej znana sposrod komet – kometa Halley’a, ktorej trajektoria i okres sa dobrze znane i wystarczajaco udokumentowane, gwiazda betlejemska byc nie mogla, poniewaz w tym czasie – pominawszy juz jej negatywne astrologiczne znaczenie – nie byla widoczna. Sprawca zlobkowej komety jest slynny malarz Giotto di Bondone, ktory w jednym z freskow kaplicy Capella degli Scrovegni al Arena w Padwie uwiecznil temat narodzin Chrystusa z kometa-gwiazda betlejemska. W roku 1301 Giotto jednak rzeczywiscie obserwowal pojawienie sie znacznej komety i – bedac pod wplywem tego zjawiska – przeniosl go na wspomniany fresk. Obliczenia potwierdzily ze byla to w tym przypadku slynna kometa Halley’a. Oczywiscie wowczas nie nosila ona jeszcze tej nazwy; Edmund Halley obliczyl jej orbite dopiero w r. 1695, co z kolei przyczynilo sie do pozniejszego nadania jego imienia tej komecie.

    W ten jednak sposob komety pozostaly w malowniczych zlobkach i szopkach, czyniac – z estetycznego punktu widzenia – wrazenie bardziej atrakcyjne, anizeli jakas koniunkcja planet. Jednak w swej
    nadzwyczajnej konstelacji ta ostania wlasnie, stala sie dla owczesnych astronomow powodem wystarczajacym, aby udac sie na poszukiwanie nowonarodzonego krola. Kometa by tego spowodowac nie mogla. Pozostaje jeszcze zastanowic sie, czy nauka wreszcie znalazla naturalne wyjasnienie tamtego zjawiska i czy magowie – z dzisiejszego punktu widzenia – dzieki splotowi szczesliwych przypadkow odnalezli droge do Betlejem, czy tez o wiele bardziej bylo to boskie zrzadzenie, ktore wskazalo im droge do Mesjasza… – A moze to tylko legenda?…

    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/9b/Sky_Jerusalem_Sout

    Ps.:
    http://przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=3319&Itemid=58

    Wzajemnie Panie G. Okon. Namieszalem „Gdanskiego” z miodem i z przepalonym cukrem „Tata z Mama”. Pana zdrowie… – w siebie!

  87. Donald Tusk w programie stacji TVN wystąpił w koszulce Pumy. Logo tej firmy było specjalnie odkryte z pod bluzy nałożonej na koszulkę, żeby puma symbol firmy była dobrze widoczna. Przypuszczalnie aditant Tuska Nowak już ustalił ile za tę przysługę skasują od PUMY. To żenujące.

    Firma GTC oddała fragment autostrady pod Gdańskiem i odbyło się to w towarzystwie ministra infrastuktury Cezarego Grabarczyka, który powiedział, że błędem było odsuwanie takiej firmy z budowania autostrad przez poprzedni rząd…Pewnie są dobrym płatnikiem.

    A propos płatników, to „największy płatnik” Krauze za poradą Ćwiąkalskiego oraz Sikorskiego chce dorżnąc watahy nieskorumpowanych dziennikarzy w TVP i wziął sobie za cel Anitę Gargas. Chce podobnie jak lewackie media skazywac przedstawicieli mediów za nieprawomyślnośc względem elit prawniczych, biznesowych i politycznych.

    Czyli na święta wraca stare pełną gębą…nie ma jak polska, świecka tradycja.

    P.S.
    Przypominam, że choinka jest zielona, a nie czerwona. Daje nadzieję, a nie złudzenia.

  88. http://www.polityczni.pl/jaroslaw_kaczynski_,_21,12,07,audio,81,1282.html

    NO COMMENTS

    A poza tym wszyscy zdrowi?

    Jutro jade na pare dni do Polski. Wszystkim serdeczne Zyczenia Swiateczne!

    Pozdrawiam
    z Berlina

  89. toja pisze, że każdy ma takich blogowiczów, na jakich zasłużył… no, no…
    Czym pan Daniel Passent zasłużył sobie na toj-toja? Ta joj! ja zupełnie nie wiem! 😆
    ;
    Panu Redaktorowi i całemu blogowisku WESOŁYCH ŚWIĄT!

  90. http://www.polityczni.pl/jaroslaw_kaczynski_,_21,12,07,audio,81,1282….

    Wideoblog Jaro otworzyl by „rozmawiac” z mlodzieza.

    Wstapcie, zobaczcie jakie zdanie ma o nim mlodziez.

  91. Panie Lizak,
    Proszę wybaczyć, po prostu wcieło mi literkę “e”. Ani nie chciałem pana obrazić ta niefortunna zmiana plci, a już na pewno nie miałem zamiaru dać sobie pretekstu do kolejnego wyłuszczania, co myślę o lewicowych pomysłach.

    Ale skoro już jestem przy klawiaturze, to zgodzę się: bezkarne i nieskończone opluwanie PRLu musi się skończyć. Ja uważam, że PRL miał kilka dobrych stron. Miał PRL ustrój narzucony z zewnątrz, nie zawsze co narzucone jest automatycznie złe, ale ustrój ten był eksperymentalny, na dodatek przefiltrowany przez doświadczenia narodu rosyjskiego, który w organizowaniu i modelowaniu społeczeństwa nie miał wielkich osiągnieć, słowem, był to ustrój fatalny. Niemniej miał on pewne zalety, o których nie powinniśmy zapominać. Po pierwsze powtórzę swoją opinię – ziemiaństwo należało w Polsce zlikwidować i PRL zrobil to znakomicie. Jeśli nie ma sie monarchii, jak w Wlk. Brytanii, to po co trzymać uprzywilejowane kilkadziesięcio-tysięczną klasę próżniaczą zajmującą się jedynie hodowlą koni, wyścigami, kapeluszami i utrzymywaniem starodawnej wymowy języka polskiego. No i służbą oficerską w kawalerii konnej.

    Drugą korzyścią z PRL-u była wysokiej jakości kultura masowa. Uświadomił mi to pewien komentarz w internecie porównujący pod tym względem epokę minioną z obecną; oraz deklamacja pewnego wiersza. Otóż jeden z kolegów mojej córki na jej studiach ma rodziców również “uciekinierów” z PRL. Pytam się wczoraj córki, co słychać u tego polskiego kolegi, a ona dość nieporadnie się przebija przez “ś” i “sz” tymi oto słowami: Wśród drzew schylonych o północy/wśród jasnych widów złego mroku/coś się przemienia w naszej mocy/ktoś się porusza z naszym krokiem.

    Niewątpliwie PRL nie rozwiązał statusu ekonomicznego narodu, nie dał mu szansy na doścignięcie zamożnej zachodniej części Europy. Ale pod względem kultury utrzymał go w całkiem dobrej kondycji.

  92. ten Harry potem, co to było?

  93. Wesołych Świąt dla Gospodarza i wszystkich czytelników 🙂

  94. Telegraphic Observer,

    skoro o świętowaniu mowa: http://www.finanse.wp.pl/…=1198336360.182 :

    Swieta Bożego Zadłużenia

    Polacy wzięli więcej kredytów, ale też na prezenty wydali więcej oszczędności. Supermarkety wydłużają czas pracy, a sklepy internetowe nie nadążają z realizacją zamówień – pisze „Rzeczpospolita”.

    Na prezenty i na przygotowania do świąt w tym roku przeznaczamy dużo – 21 mld złotych. Z tego około 7,5 mld zł wydamy na same prezenty. Pod choinkami leżeć więc będzie tyle, ile w ciągu roku budżet państwa wydaje na naukę i rozwój oraz jedna czwarta naszego deficytu!

    Firmy handlowe liczą, że ich obroty będą w przedświątecznym okresie o 30 proc. większe niż w ubiegłym roku.

    W tym roku wydajemy na święta przede wszystkim oszczędności. Łatwiej było nam je zgromadzić, bo wynagrodzenia wzrosły w ciągu roku średnio o 12 proc.

    Ale część z nas wciąż się zadłuża. 11 proc. Polaków, którzy teraz zdecydowali się na kredyty okolicznościowe, pożyczyło na święta więcej pieniędzy niż w zeszłym roku.
    Klienci zadłużają się coraz odważniej. Kredyty są wyższe o 30 proc. Pożyczek na niewielkie sumy ubywa. Także dlatego, że ci, którzy dotąd je zaciągali, przekonują się do używania kart kredytowych – mówi Marcin Pawelec z Lukas Banku.

    Co dziewiąty Polak przeżyje święta za pieniądze, jakie zarobił za granicą lub dostał od kogoś, kto tam pracuje. Na tydzień przed świętami bilet tanich linii lotniczych z Dublina do Warszawy (przez Budapeszt) kosztował 500 euro, ponaddwukrotnie drożej niż przed bożonarodzeniowym szczytem. Na przykład samolotami LOT przyleci do kraju o 15 proc. pasażerów więcej niż rok temu.

    Sklepy internetowe nie spodziewały się takiego zainteresowania, choć dokładnie przygotowały swoją ofertę. Na miesiąc przed świętami wiedziały, co będzie najpopularniejsze.

    Zainteresowanie ofertą gier komputerowych wzrosło o 38 proc., odtwarzaczami DVD o 19 proc., telewizorami LCD interesowało się o 18 proc. więcej potencjalnych nabywców. W podobnym stopniu wzrosło zainteresowanie urządzeniami do nawigacji GPS.

    W e-sklepach panował taki tłok, że niektóre, szczególnie te, które dostarczają żywność, zamykały strony www.

    —————-

    NA ZACHODZIE WIĘCEJ WYDAJĄ BO WIĘCEJ ZARABIAJĄ

    Europejczycy więcej wydają na prezenty

    http://www.finanse.wp.pl/…=1198336393.314

    Choć wydatki Polaków na podarki rosną, to nadal są znacznie mniejsze niż w krajach zachodnich. W Europie na prezenty tradycyjnie najwięcej, bo 720 euro na osobę, chcą wydać Irlandczycy – pisze „Rzeczpospolita”.

    Najmniej chętni do obdarowywania innych są Holendrzy – deklarują wydatki rzędu 173 euro na osobę – wynika z badań firmy doradczej Deloitte przeprowadzonych w 19 krajach europejskich USA i RPA.

    Wysoko w rankingu są Czesi, którzy znaleźli się w nim pierwszy raz – na zorganizowanie świąt chcą przeznaczyć po 506 euro na osobę, z czego 306 euro wydadzą na upominki.

    Dużo wydają także Brytyjczycy – chcą na święta przeznaczyć po 706 funtów na osobę – rok temu były to 662 funty.

    Nie wszędzie jednak w Europie panuje optymizm. Według analityków Deloitte mały entuzjazm do wydawania pieniędzy na święta panuje w Hiszpanii, Portugalii i Francji.

    Statystyczny Amerykanin chce przeznaczyć 569 dol. na prezenty – przed rokiem była to kwota 584 dol.

    ——————————————————————————–

    7,5 miliarda złotych. Myślałby kto że to mnóstwo pieniędzy. Tymczasem jest nas dorosłych 30 milionów (tak?), a to oznacza, że z kwoty 7,5 mld zł na każdą dorosłą osobę średnio (!) przypada 250 zł. Niewielu dużo więcej, wielu – mniej, ale średno 250 zł. Trzydzieści milionów ludzi za średnio 250 zł kupi po kilka swiatecznych prezentów, dla swoich najbliższych, najczęściej b. skromnych. I jeszcze się na to zapożyczą…

    Porównywanie wydatków na choinkowe prezenty do wydatków na edukację i rozwój mnie się kojarzy z piernikiem i wiatrakiem, tak jest karkołomne. W „Rzeczpospolitej” !

    Pozdrawiam świątecznie, Teresa

  95. Zaćwiąkana piteryzacja

    Pitera sobie pitoli , a Ćwiąkalski ćwięka .
    Oj wyjdzie z tej reformy – kochająca udręka.
    Pokochamy złodzieji i morderców także
    żeby było normalnie, normalnie a jakże.
    I żeby wszystkim lepiej się żyło
    sąd musi stwierdzic , że wcale nie było
    grupy , która władzę trzymała,
    a jeśli już była to taka całkiem mała.
    Jedna pani z urzędu i Rywin bidula
    taki samotny cwaniaczek co udawał króla.
    Obiecywał miliony oraz inne cudeńka,
    a wszystko to w imieniu panienki z okienka.
    Jak widac w demokracji tak bywa czasami ,
    ze nawet szaraczki grają milionami.
    SLD od razu ma tu rady dobre-
    zamiast Jakubowskiej trzeba zamknąć Ziobrę.
    I nic to , że z faktów niezbicie wyniaka,
    że zamkniecie Rywina to robota Olejnika.
    Żeby było normalnie to wszystko jest dobre,
    za przymrozki na wiosnę oskarżymy Ziobrę.
    Za burze na Marsie i tajfun na Bali
    odpowiedzą Kaczyńscy , bo są tacy mali .
    Potem jeszcze za Blidę zeby było miło
    i za aferę węglową , której ponoć nie było.
    A kiedy juz zło całe na PIS wredny spadnie
    wtedy już napewno bedzie tu normalnie.

  96. A propos Tuska w TVN
    Producent programu nie wpuszcza na wizje reklam nie oplaconych, wiec o tej koszulce z logo Pumy musial wiedziec Tusk i producent. Taki gift swiateczny od Pumy i Waltera…Niech chlop ma cos z zycia. Nie tylko cudami czlowiek zyje…

  97. Boze, ktorego Milosierdzia nie masz liczby , a Dobroci jest skarb nieskonczony, Ciebie pokornie prosimy przez zaslugi Pana naszego Jezusa Chrystusa i przez przyczyne goraco zbawienia dusz pragnacego sw. Ignacego, abys dusze czy to ciemnoscia poganskich zabobonow zaslepione, czy tez zydowska niewiernoscia uwiklane, lub przewrotnoscia heretycka, albo hardoscia schizmatycka uwiedzione, swiatlem prawdziwej wiary oswiecic, do wiernych zgromadzenia przylaczyc i tym sposobem do wiecznej chwaly przyprowadzic raczyl. Amen.

    Serdeczne zyczenia dla wszystkich blogerow z okazji Swiat Bozego Narzodzenia.

  98. Pan redaktor D. Passent zawsze mówił ludzkim głosem, zwłaszcza zaś wtedy, gdy nie bronił stanu wojennego i gdy heroicznie protestował przeciwko wyrzucaniu przez R. Roberta Kwiatkowskiego dziennikarzy z telewizji. Bardzo mi się podobają felietony redaktora Passenta, który w niczym nie przypomina Dulskiej.

  99. Gospodarzowi oraz wszystkim Blogowiczkom i Blogowiczom piszącym na tym blogu i tylko tu zaglądającym składam życzenia przyjemnych, wesołych i wolnych od jakichkolwiek stresów Świąt Bożego Narodzenia.
    Lex.

  100. Red. Szostkiewicz na swoim blogu szuka „obciachu” roku.
    Moim zdaniem obciachem roku jest styl sprawowania urzędu Prezydenta RP przez pana Lecha Aleksandra Kaczyńskiego.
    Zdecydowany przerost pseudo-formy i tzw. pretensji nad treścią.
    Ot, taki Wersal w wydaniu “inteligenta” z Żoliborza.

  101. Panie Danielu,
    drodzy Bywalcy tego blogu,

    zdrowych i wesołych świąt życzę!
    Jako prezent pod choinkę, życzę sobie – by ten blog dalej wspaniale i regularnie funkcjonował!

    dwapik

  102. Polecam dziś w TVP Kultura o 20:20 kanadyjski film „Jezus z Montralu”.

  103. Wystarczy przeczytac Bobole i odrazu mamy Wesole Swieta!

  104. Przed morderstwem na karpiach, Lustratorom roznej masci…

    „Marek Król był zarejestrowany jako Tajny Współpracownik „Adam”. Tyle że on – jednakowoż – jest Adamem bez grzechu.

    Wyjątkowo ten przeciek z IPN do redakcji wprost nie dociekł. Skaner polityczny przedwcześnie go nie zeskanował. Piórkiem i Wenclem opisany nie został. Nie znalazł się ani w koalicji, ani w opozycji. Skiba go nie wyorał. Kot na jego temat ani mruknął. Nawet archanioł Gabriel nic o tym nie słyszał. Amadeusz wolał zawsze fortepian od organów. Chociaż ryba piła, nie zauważyła, że się psuje od głowy.

    W tej sytuacji Marek Król zachował się po rycersku. Odsłonił przyłbicę i rzucił rękawicę wprost w twarz lustratorom, czyli samemu sobie. Kiedy już wreszcie dostał zapewnienie z IPN, że nie ma żadnych innych dokumentów, ujawnił swoją teczkę, oświadczając, że nie był tajnym współpracownikiem SB, tylko jawnym. Był „oddelegowany” z ramienia redakcji. I dziś, już w grudniu 2007 roku – w ramach „transparentności”, o którą z takim poświęceniem zawsze walczyło „Wprost” – Marek Król mógł przedstawić dokument, że był zarejestrowany jako Tajny Współpracownik „Adam”. Tyle że on – jednakowoż – jest Adamem bez grzechu.

    I to mnie bardzo cieszy. Bo to przecież kolejny krok na drodze wyzwolenia Bronisława Wildsteina, bliskiego współpracownika redaktora Króla – ta prawda o Królu na pewno go jeszcze trochę wyzwoli. To także wyjaśnia, dlaczego redaktor Król mógł bezpiecznie porzucić stanowisko naczelnego (zachowując prezesurę i dochody) – w końcu Adam zostawił liczne potomstwo, które odziedziczyło umiejętności ojca – po co współpracować tajnie, jak można jawnie? (Chętnym do wytaczania procesów o ochronę dóbr osobistych zwracam uwagę, że to opinia, a nie twierdzenie o konkretnych dziennikarzach).

    Na pewno jestem niesprawiedliwy. Może dlatego, że dostrzegam zasadniczą różnicę między tym, co robił w latach 80. Michał Boni, na którym wymuszono podpisanie zobowiązania o współpracy, a tym, co wtedy i po 1989 roku robił Marek Król – i jako członek KC PZPR, i jako redaktor, i jako uwłaszczony prominent.”

    Ide, mscic sie na karpiach…

    ps. yyy poczekaj do jutra – moze przemowisz, i zrozumiesz?
    Sianka smacznego zycze…

  105. Mordujac karpie – jako ofiary na stol wigilijny – przypomnialo mi sie skad ta tradycja sie wywodzi.

    Jako ze 2 tys. lat temu srodkow wizualnych nie bylo, dzis to uzupelniono:

    http://www.youtube.com/watch?v=PFrufPxjwX0&feature=related

    Ps. Lex, do Versalu wroce. Znam ten temat.
    yyy – smakuje sianko? – koniu bozy?

  106. Panie Danielu…

    i wszelkiej maści (tu) zaglądacze
    :::
    Wesołych nowin, wiary w siebie i w ludzi
    nowych pomysłów i wytrwałości
    na Święta i cały 2008 rok
    ..od Giena
    z ukłonami po pas

  107. Nie lubię świąt, niestety obowiązki zmuszają mnie do uczestniczenia w tych uroczystościach. Tak więc życzę wszystkim uczestnikom tego blogu Wesołego Karpia (żywego) i Szczęśliwego Nowego Roku 🙂

  108. Szanowny Panie Redaktorze,

    Panu i całemu Blogowisku życzę zdrowych, rodzinnych i radosnych świąt Bożego Narodzenia. Jeśli chodzi o prezent choinkowy to przyłam się do dwapik.
    Pozdrawiam.

  109. sorry, zjadłam trzy litery – powinno być przyłączam się do dwapik.
    Jeszcze raz pozdrawiam wszystkich.

  110. Jest dobrze – nie maja juz amunicji – mowi Zyd do Zyda pod szubienica…
    – Czyli, Polski kociol na tym blogu.

    Po co to wszystko? – czy kaczyzm, – odnowil narodowe tradycje? – LUDZIE !… Pomyslcie – zanim.

    Mdli mnie na widok postow nic nie wnoszacych, bezmyslnych. Wiem ze kazdy posiadacz kompa chce to utwierdzic ze jest WIDOCZNYM – widac go w sieci – jak? – to juz inna sprawa. Wiedza jego polega na tym by kliknac na blog i, by sie widziec i… – to wszystko.
    – jak go widza? – nie wazne. Zle czy dobrze, ale widza i w tym sedno.

    Zadziwiajacym jest fakt ze jedynie matolki (widoczne z przeszlosci, zanim tu wszedlem, poczytalem ten blog troszeczke) sie wypowiadaja na temat innych – czyli, potwierdza sie zasada: „utop (polskie piekielko), zanim odetchnie”, a ze gowno nie tonie…

    Panie Gospodarzu! – wiem, ze zamiary czasami, przerastaja sily i… – no coments.
    – poza mala uwaga ze… Pana blog zaczyna byc jak Ziobro, okreslony przez Millera – Leszka w dodatku…

    Pogody zycze! – ducha takze..

  111. Gospodarzowi życzę wiele radości na święta. A nam wszystkim – aby nas poświąteczny katzenjammer nie dotknął. A w nowym roku – trochę nudy, którą red. Passent potrafi skomentować równie dowcipnie, jak najbardziej karkołomne wyczyny naszych niedoścignionych polityków.
    T.

  112. Strąćmy Janinę S. z piedestałów!

    Szczęśliwy dzień! Sąd Okręgowy w Warszawie pod oświeconym przewodem sędziego Ireneusza Szulewicza pomógł Polakom „wyrwać murom zęby krat, zerwać kajdany, połamać bat”, jak zanuciłby niechybnie bard „Solidarności”, gdyby dane mu było dożyć prawdziwej wolności. Skazując Janinę S., sąd ostatecznie wyjaśnił genezę afery Rywina i, tym samym, zlikwidował ostatni bastion znienawidzonej III RP.

    Nie było to zadanie łatwe. Będące na usługach zaplutego karła Rywinlandu media do ostatniej chwili manipulowały ludnością, politykami i prokuraturą, podrzucając fałszywki, jakoby to Aleksandra Jakubowska, Włodzimierz Czarzasty lub – o zgrozo – sam były premier Leszek Miller byli zamieszani w sprzedawanie ustaw, mediów publicznych i wystawianie na szwank imienia najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Na nic się to zdało. Nie zwiodły czujnego ponad miarę sędziego Szulewicza, który orzekł jednoznacznie – urzędnicy wyższego, jak i niższego szczebla są niewinni. Całość odpowiedzialności za aferę Rywina ponosi Janina S. – dyktatorka, która z zacisza fałszywego gabinetu kierowała pędzącym prosto w przepaść historii gruchotem III RP. W swym nikczemnym wyrachowaniu premierów, ministrów, o pospolitych posłach nie wspomniawszy, używała jako marionetki – bezwolne narzędzia swoich zbrodni.

    Nie zwiodła sędziego jej diabelska przebiegłość – skrywanie się pod przykrywką nędznej funkcji szefowej biura prawnego KRRiT czy mistyfikacja jeszcze bardziej przewrotna: odejście z tegoż ciała pod pretekstem olbrzymiego zadłużenia. Szulewicz ze zbyt wielu pieców chleb jadł, by nie wiedzieć, jaka jest prawdziwa pozycja i majątek despotki. Będąc w służbie wspólnego dobra, jakim jest Rzeczpospolita, nie zważał na osobiste bezpieczeństwo, na groźbę reakcji ze strony skorumpowanego aparatu potężnej Grupy Trzymającej Władzę. Bezlitośnie obnażył grupy tej nieistnienie – lub, jak kto woli – jednoosobowość.

    Walka nie skończyła się jednak. Mroczne siły zła są czujne i gotowe do kontrataku. Jeśli uda im się wywrzeć nacisk za sąd apelacyjny, bądź – później – kasację, powrót zgnilizny moralnej symbolizowanej przez tłusty zad Lwa Rywina stanie się faktem. Dlatego zjednoczmy się w obliczu zagrożenia, stańmy jak jeden mąż i pokażmy przedstawicielom sądownictwa wszystkich szczebli, ludziom niezdecydowanym i wątpiącym, że mamy dość janinizmu! Zamanifestujmy solidarność z sędzią Szulewiczem! Strąćmy szpecące nasze miasta pomniki demonicznej Janiny, jak nasi antenaci strącali moskiewskich namiestników, a wyzwalani Irakijczycy – swojego kata, Saddama Husajna! Niech płomień wolności żarem naszych serc zapłonie, pokazując wszem i wobec, żeśmy odzyskanej czystości po wsze czasy bronić gotowi!

  113. @Bartłomiej Radziejswski, 2007-12-23 19:56

    Rozbawił mnie Pana napuszony język i pozostawanie w kategoriach walki Imperium Zła z Czwartą czy wpół do Czwartej RP. Ja rozumiem, że próbuje Pan dośpiewać niedokończone strofy „Wyrwij murom”, ale po pierwsze, jakim naprawdę był Jacek Kaczmarski, proponuję najpierw szczerze porozmawiać z jego córką, zaś po drugie, w sferze czysto muzycznej, z Jean Michelle Jarre’em.
    Obalanie pomników „demonicznej Janiny”, wykopywanie z grobów naszych antenatów, mieszanie ich z moskiewskimi namiestnikami i polewanie sosem Husajna, a do tego wszystkiego próba rozpalenia żaru naszych serc „płomieniem wolności”, to naprawdę zbyt wiele niż jestem w stanie wytrzymać, zrozumieć i nie pęknąć ze śmiechu. To są brednie. Świat jest już inny, drogi Panie, świat jest wolny. Każdy może realizować się tak, jak sobie wymarzył. Czego Pan chce bronić? Jakiej czystości? Rasowej? Katolickiej? Jaki płomień chce Pan rozpalać? Do czego, tak naprawdę, Pan nawołuje? Doprawdy nic nie zrozumiałem z Pańskiego przekazu. Poza batem, którego połamanie, tak na prawdę, należałoby dokonać na Pańskim karku, a że ze szkodą dla bata, to oczywista oczywistość.
    Wesołych Świąt, drogi Panie, Polaku, ale, jak mniemam, bez genezy.

  114. Szanowny Panie Danielu! Nie mozna oprzec sie wrazeniu, ze oto budzi sie w narodzie sila woli samonaprawienia,samokrytyki.wola dzialania w imie naszej jedynej RP – zadnej III-ciej ani IV-tej.
    Nie trzeba szczegolnej odwagi, by obu Kaczynskich troche sprowadzic z Ksiezyca na ziemie realnosci i rzeczywistosci w tym bagna, w ktore staralis sie zapedzic w ciagu dwoch lat swej slepej i totalitarnej wladzy.Dzisiaj PiS jest juz wewnetrznie podzielony i Jaroslaw Kaczynski w obawie o calkowite osamotnienie stara sie troche terrorem, troche demagogia przytrzymac przy sobie sobie biernych i wiernych.Co rozsadniejsi zaczynaja odwaznie prawde mowic o tych, ktorzy zamiast walczyc z korupcja oragnizowali dzialnia przestepcze, bo jakze nazwac nazwac dzialania dwoch stworow potworow zastepujacych SB tj. CBA i ABW pod niezlomnym i niedouczonymm z prawnego punktu widzenia przewodnictwem Zbigniewa Ziobro.Jemu to nalezy przypomniec lacinska maksyme prawnicza IGNORANTIA YURIS NOCET ( Nieznajomosc prawa szkodzi).Ustanawianie norma prawnych tak by dzialaly wstecz praktycznie dyskredytuje Z.Ziobro jako prawnika a kwalifikuje go w szeregi niedouczonych karierowiczy, pieniaczy, pozbawionych dostatecznego doswiadczenia zawodowego z ugruntowana wiedza prawnicza.
    Przypadke aleksandry Jakuboweskiej jest tym z serii – KOZLA OFIARNEGO PORA ZNALEZC , no i wydaje sie ze znalezli.Jak sie chce to mozna.
    spoelczne oczekiwania i nadzieje wzgledem PO I PSL po totalnym rozczarowaniu polaczonym z uczuciem ulgi po PiS-sie, LPR i Samoobronie narazone zostaja na kolejne rozczarowania i krytyczne komentarze.Nie znudzisz sie na arenie Polskiego Cyrku Politycznego, no bo jak to inaczej okreslic.
    Nie bardzo wierze w cuda.Wole realnie stapac po gruncie swoich wlasnych wartosci, wiedzy, doswiadczenia i realnie patrzec w przyszlosc Polski z budzetem,- ktorego wlasciwie nie ma-, poprzez pryzmat otwartych granic ,ostatniej szansy dania wiary nowowybranej wladzy.
    Tym optymistycznym akcentem pragne przejsc do zlozenia zyczen Panu Panie Danielu i pozostalym pozytywnie zakreconym blogowiczom Wesolych i Spokojnych Swiat Bozego Narodzenia orazSpelnienia w pelni i w kazdej dziedzinia ludzkiego zycia w Nowym 2008 Roku.

    Staly czytelnik z Nowego Jorku
    Roman P.Strokosz

  115. Najserdeczniejsze życzenia świąteczne przesyła Torlin

  116. Panie Danielu, tak jak obiecałem – przeczytam zaległości w Pana blogu 🙂 A tymczasem, w ferworze i gorączce przygotowań, powtarzam za Frankiem Sinatrą, bez dzwoneczków i zbytnich czułostkowości.
    Have yourself, a very little Christmas 🙂
    Dobrych Świąt – Panu, kochany Panie Danielu, Pani Agacie P. no i Wszystkim Czytelniczkowi i Czytelnikom 🙂

  117. Zycze Panu i blogowiczom wspanialych Swiat i szczesliwego Nowego Roku (i aby i Lewica i Prawica dostarczaly ciekawych tematow ale nie irytywaly w zyciu codziennym). Jeszcze raz dziekuje Panu za ten blog! EWA

  118. Wesole jest zycie blogiera ! ( /|\ )
    //|\\
    ///|\\\

  119. Niestety komputery nie maja zielonego pojecia o choinkach.

  120. Panu Redaktorowi i wszystkim blogowiczom przesylam serdeczne zyczenia Wesolych Swiat i powodow do radosci takze w Nowym Roku. e.j.

  121. Roman51PL

    Dziękuję ci za słowa o Kaczyńskich, którzy „w ciagu dwoch lat swej slepej i totalitarnej wladzy.”

    Pozwolę sobie podać kilka dowodów na ową dwuletnią totalitarną władzę Kaczyńskich:
    a) rzeczywiście, Kaczyńscy mieli władzę przez 2 lata, bo przez ponad pół roku premierem nie był Marcinkiewicz, który nie cieszył się ogromną popularnością wśród Polaków;
    b) Kaczyńscy pisali: „Tak naprawdę w interesie Polski jest, by PiS “wykończyło” „Gazetę Wyborczą”, „Politykę”, TVN, Polsat;
    c) wiosną 2006 Kaczyńscy nie chcieli rozwiązać Sejmu, do czego dążyła opozycja PO i SLD, głosując za skróceniem kadencji.

    Ps. Palikot z PO nie napisał: „Tak naprawdę w interesie Kościoła jest, by PO “wykończyła” Rydzyka.” Palikot tego nie napisał, PO jest bowiem partią liberalną i wykańczanie legalnie działających rozgłośni nie wchodzi w rachubę, a Palikot nie jest totalitarystą, lecz posłem PO miłującym wolność, co chyba potwierdzi Roman51PL..

  122. a) rzeczywiście, Kaczyńscy mieli władzę przez 2 lata, bo przez ponad pół roku premierem nie był Marcinkiewicz, który nie cieszył się ogromną popularnością wśród Polaków”

    Oczywiście, że był premierem i w dodatku bardzo miłym. Potrafił n.p. wyjść do demonstrujących pielęgniarek i zażegnać kryzys. Następny premier nie potrafił zdobyć się na podobny ludzki gest przez dłuuugi czas. Potem PiS, a właściwie jej wódz, wysłał pana Marcinkiewicza na bój o Warszawę licząc zapewne na zdobycie władzy absolutnej. Ale ten misterny plan runął gdyż wyborcy zadecydowali inaczej.

  123. Panie Danielu, panu się wydaje ,że tylko pan ma rację?
    Nic pana życie nie nauczyło?
    Widać,że nie.
    A ponadto starego drzewa nie da się zgiąć.
    A ja Pana łamać nie zamierzam.
    Ot i komuch przedzierzgnął się w demokratę burżuazyjnego.
    Tylko instrumenty ciągle te same.
    Wyrazy współczucia.
    I dalej Pan motasz malutkim w główkach jak drzewiej bywało.
    Polityka polityką a chlebka z masełkiem się chce.
    A to przynosi niebezpieczną wielce dla waści sklerozę.
    Dalszych sukcesów na niwie pierwszego cenzora.
    O to się Polska biła.

  124. Karta Praw Podstawowych: http://www.kartaprawpodstawowych.org.pl/index.php . Treść i możliwość poparcia. Zainteresowanym.

  125. Choć już Święta trwają ośmielam się przesłać najlepsze życzenia świąteczne dla Pana Daniela i jego blogowiczów.
    Jeśli chodzi o p. Jakubowską uderza powszechna niewiara w bezstronność sędziów. Obecne zabezpieczenia prawne dają sędziemu prawie 100% pewność stanowiska, wobec tego może być odporny na naciski. Zapewne i wśród sędziów trafiają się osoby nieuczciwe lub niedoświadczone, dlatego postępowanie nie jest jednoinstancyjne. Każdy myślący prokurator, nawet bez ministerskiego dopingu złożył by w sprawie b. wiceminister apelacje, bo oskarżenie nie podało takich dowodów obciążających, które przesądzają wyrok.
    Na miejscu wielu komentatorów poczekałbym na wyrok drugiej instancji nie wysnuwając pochopnych wniosków.

  126. Chcialbym poprosic Pana Daniela o swoj punkt widzenia w kwestii osadzania naszych zolnierzy za dzialania w Afganistanie.
    Sowich najlepszych z najlepszych osadza sie za kontratak wojskowy w kraju objetym wojna i i dzisiaj w ojczystym kraju czyni sie z nich i traktuje sie ich jak najgorszych zbrodniarzy i kyrminalistow.Jaki wstyd i przejaw skrajnego chamstwa tych, ktorzy w tym procesie palce maczaja.Gdzie jestes Prezydencie Kaczynski, to Ty podpisywales dokument o wysylce naszych wiarusow do Afganistanu.Ty tez uwazasz ze nie dosc jeszcze krwi naszych chlopakow, ze nasze granice i bezpieczenstwo zaczyna sie w Afganistanie? skonczcie z tymi bzdurami i zakonczcie ten proces.Panie Prezydencie – bylby troche powsciagliwy z chwaleniem rzekomych Pana osiagniec!

  127. Otago! o co ci chodziło?

  128. nr 10-7
    tak naprawdę w interesie kościoła katolickiego jest pozbycie się ze swoich szeregów Rydzyka. Tak naprawdę, kiedy myślę że taka karykatura człowieka jak Rydzyk, czy Jankowski, czy Isakowicz mają być pośrednikiem miedzy Bogiem a człowiekiem, aż mnie mdli. I zastanawiam się poważnie nad wypisaniem się z tego kościoła. Skoro biskupi tolerują w swoim gronie takie stworzenia, jak wyżej wymienione, widocznie sami tacy są.
    Palikot się w tym tylko pomylił – to kk powinien załatwić sprawę, nie po.

    Dodam jeszcze specjalnie dla ciebie – masz rację, Kaczyńscy nie mówili ani nie pisali tego co wymieniłeś. Oni to po prostu robili.

  129. roman51pl pisze:
    2007-12-25 o godz. 16:44

    Chcialbym poprosic Pana Daniela o swoj punkt widzenia w kwestii osadzania naszych zolnierzy za dzialania w Afganistanie.

    roman, zanim Pan Passent się wypowie – spróbuję ja. Otóż uważam, że skoro nasi żołnierze zostali wysłani do Afganistanu po to, żeby zdemontować tam religijną dyktaturę, czyli sytuację kiedy kapłani dyktują i narzucają prawo narodowi wbrew jego woli, to najwyższy czas żeby nasi żołnierze wrócili – będą mieli co robić w Polsce. Piszę to po ostatnich wypowiedziach biskupów na temat dofinansowywania pomocy ludziom, którzy chcą mieć potomstwo, a nie mogą tego dokonać inną metodą niż in-vitro. Wyznawcy jednego z odłamów pewnej religii próbują narzucić swój dyktat, swoją ideologię tak samo jak sunniccy talibowie w Afganistanie.
    Żołnierze, czas wracać, Ojczyzna w potrzebie!

  130. Panie Redaktorze, podziwiam pańską przenikliwość więc mam nadzieję, że wyjaśni nam Pan, jak to się stało, że jeszcze kilka tygodni temu mieliśmy stan poważnego zagrozenia demokracji, a teraz – bez żadnej rewolucji – mamy normalną demokrację w której te same sądy i prokuratury działają właściwie. A mówiac poważnie, Panie Danielu, dlaczego uważa Pan czytelnikow tego bloga za kompletnych idiotów, którzy nie ogladali telewizyjnych transmisji z posiedzeń rywinowskiej komisji sejmowej? Dlaczego próbę kupna ustawy za kilkanascie milionów dolarów nazwa Pan „rozluźnieniem dobrych obyczajów”? Przecież to jest znacznie groźniejsze niż zwykłe kur*****.

  131. Anca; kawa na lawe , z okazji Swiat z dodatkiem makowca (oczywiscie virtualnym niestety )
    Choinka wystapila w podwojnej roli:strzalki do gory i siebie samej.Rozweselily mnie niektore wpisy nademna( B.Radziejowski,a Mad Auntie szczegolnie).Na moim ekranie stala jeszcze prosto ,ale w czasie „lotu” do Warszawy okazala sie krucha jak oplatek.Wszystkiego Smacznego

  132. Otago! Mój komputer też się nie zna na choinkach! Jeszcze bardziej, niż twój, bo „wyrysowałam” bardzo przepiękną i ją całkiem wcięło. :-c, :-e
    Spróbuję jeszcze raz…
    ….I….
    …/I\…
    ..//I\\..
    .///I\\\.
    ////I\\\\
    No i ciekawe, co teraz się stanie?

  133. Moją choinkę troszeczkę wygło na lewo, ale to tylko dla tego, że ja w liczeniu do trzech nie jestem – niestety! orłem.

  134. Anca; gratulacje ! choinka niezla (ladniejsza od mojej) nie bede wybrzydzal.O ile sie nie myle chyba nawet cos na niej pozawieszalas. Najlepszego!

  135. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    EsKom 25.12., godz. 22:33

    Dlaczego EsKom tak mocno sie napreza? Zagrozenie demokracji wystepuje li tylko wtedy kiedy wystepuja utrudnienia uniemozliwiajace prowadzenie tzw. normalnej dzialalnosci gospodarczej. Stad tak daleko posunieta troska Szanownego Gospodarza nie tylko jego zreszta co nalezy doceniac a nie ganic. IV RP byla zywym przykladem wyraznej stagnacji w interesie, ktorego nie mozna prowadzic bez okreslonych podstaw prawnych gwarantujacych powodzenie nie tyle samego pomyslu co inwestycji. Czyli konieczny byl/jest – jak w maszynie do szycia -tzw. „Patent Inteligientny” z jednym tylko zastrzezeniem. Igla niewielki otwor lub dziurke musi miec. No niech EsKom zastanowi sie tak bez emocji i popatrzy na sprawy okiem tworcow tzw. „Wolnego Rynku” i odsetek. Prawda, ze nie dla psa – jak mawiac raczyl Otto Bismarck – jest kielbasa? Diaspora zas ze swojej strony moze dodac i karp swiateczny bez osci tez. Czyli inaczej mowiac, Wolny Rynek ma tez swoje zelazne specyficzne dla niego prawa. A to, ze to co EsKom „Afera Rywina” nazywa mialo miejsce za czasow A. Kwasniewskiego jest nie tyle wypadkiem przy pracy co nieszczesliwym zbiegiem nieprzewidzianych wczesniej okolicznosci – nota bene – wystepujacych zazwyczaj w zaawansowanej juz fazie choroby filipinskiej bez zmiekczacza – to jest to. Pan D. Passent nie uwaza, tylko jest swiecie przekonany.

    F.S. von/od Diasporski

  136. Od rzemyczka do koniczka: http://www.gazetawyborcza.pl/1,75480,4787865.html ? Co stoi na przeszkodzie grzecznego zwrotu polskiego obywatelstwa osobom, które musiały się go zrzec np w 1968 r. ? Ktoś wie?

    Pozdrawiam jeszcze świątecznie, Teresa

  137. Do Alexaminy wpis z 21.12. godz. 22.44;
    Dziekuje za mile slowa i zaproszenia , Moja Cora potwierdza te adresy .Niestety wracam po Sylwestrze do Szczecina gdzie mieszkam .
    Archiektura?! ,Podziwiam, ze tak malej dzialce tuz przy Lake Shore i Chicago River rozpoczeli budowe „Sruby ” na 609m a Donald Trump jest juz w polowie swojej wiezy a dojdzie do 415 m . Warszawa by ‚zgasic’ Palac ma wybudowac 200-metrowca, a tu jadac po dwoch latach przerwy samochodem Przez Lake Shore widac ,ze zbudowali chyba wiecej jak 10-nowych.
    Pozdrawiam
    Do G.Okon ;
    Pobylem zobaczylem wiele ,Jutro mam byc wciagu dnia na LaSalle Street,w budynku Gieldy .To ulica gdzie pracuja tez moi bliscy.
    Niestety nie bede nad Lake Genewa ,zabraklo czasu.
    Pozdrawiam
    ps.
    Przemycilem troche polskiego swiatecznego obyczaju ale generalnie zwyciezyl zdecydowanie Amerykanski – PREZENTY ,PREZENTY o tym sie mowi i tym sie zyje tego jednego dnia swiatecznego 25 grudnia a dzisiaj „pracusia” zwyciezyla -gonitwa za dolarem .

  138. ANCE wyszło!
    Urodziny Jaruty dzisiaj, i żeby nie było, że święta święta i po – nie myślcie sobie!
    Sto lat Jubilatce!

  139. Do Olhado z 25 grudnia, godz. 20:02 i 20:07
    Kościół to wielka instytucja, gdzie robi się tylko to, co jest konieczne. Co do pośrednictwa wymienionych konsekrowanych osób pomiędzy wiernymi a Bogiem: przecież nie ma żadnych gwarancji, że Oni są wierzący. Jeśli wierzymy, to potrzebujemy Kościoła. A Kościół to coraz bardziej wierni. Wątpliwi pośrednicy mogą zostać zignorowani.
    Nie dowiemy się też, kto będzie lepiej potraktowany przed Bramą u Świętego Piotra: Ja, Gospodarz Blogu, Pan Panie Olhado, czy wymienieni przez Pana księża? Mogą być niespodzianki.
    Podobnie nie dowiemy się, kto okaże sie PRAWDZIWYM winnym śmierci 8 mieszkańców afgańskiej wioski NANGRAR KHEL w dniu 16 sierpnia 2007 r. 8–miu to prawie tylu, co w kopalni Wujek 16 grudnia 1981. Zostali ZABICI, bo wieś ostrzelano bez uprzedzenia. W Wujku wykonano standardowe uprzedzenia o użyciu broni, w NANGRAR KHEL – nie.
    Zostali zabici i zranieni ludzie, przez wysłanników naszego Państwa. Strzelano do nich z moździerza i amunicji wyprodukowanych w Polsce, tak jak w Wujku. Oni tam byli i są nadal JAKO NASI PRZEDSTAWICIELE. Wysłały ich legalnie wybrane władze RP. Dokumenty podpisali znani z nazwiska politycy. Czyli żołnierze są naszymi przedstawicielami. Nie ma tylko chętnych do wzięcia odpowiedzialności za tę tragedię. Nie mam tu na myśli tylko zatrzymanych żołnierzy. Oczywiście, mam na myśli również postawionych dużo wyżej w hierarchii łańcucha zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi. Ciekawe, czy da się znaleźć zapisy rozmów telefonicznych Warszawa-Bagram, tuż po śmierci ppor Kurowskiego, gdzie mogły paść słowa: „jak szczury”, których już użyto wobec naszych żołnierzy, pół roku wcześniej w Iraku.
    Może to naciągane porównanie, ale wydaje mi się, że za śmierć 9 górników w Wujku, to Jaruzelski bierze na siebie odpowiedzialność. Jeśli się mylę, to niech mnie Jasny Gwint poprawi.
    Co do pacjenta z pokoju nr 10 – 7mej kliniki, deklarującym się jako agnostyk. Czy nie zauważył Pan u niego sukcesów terapii pn. „Wyładuj się przez sieć”? Wpisał się 20 grudnia o 11:08, cyt.: „… generała nienawidzę najczystszą nienawiścią i z chęcią napluję mu w twarz, gdy go spotkam.” Tak napisał.
    Znajomy sanitariusz (lata praktyki) powiedział mi, że jak ustąpi ślinotok na okazywane zdjęcia dostojników PRL-u, prawa ręka przestanie unosić się do góry na przy wizerunkach tych z III-ej oraz ustapi erekcja na widok przywódców IV RP – to oznacza, że idzie polepszenie. Taka jest potęga działania sieci!
    Co do Pana wiary, że nasi żołnierze zdemontują jakąś religijną dyktaturę, posługując się moździerzem, to gratuluję!
    Widać. Że jest Pan młodym entuzjastą gier komputerowych typu RPG.
    Tylko, że dla 8 zabitych w NANGRAR KHEL nie można ustawić opcji: drugie życie. Na koniec użyję Pańskiej metody CTR C i CTR V, żeby Pana zacytować:
    „Otóż uważam, że skoro nasi żołnierze zostali wysłani do Afganistanu po to, żeby zdemontować tam religijną dyktaturę, czyli sytuację kiedy kapłani dyktują i narzucają prawo narodowi wbrew jego woli, to najwyższy czas żeby nasi żołnierze wrócili – będą mieli co robić w Polsce. […] Żołnierze, czas wracać, Ojczyzna w potrzebie!”.

    Może za długo siedzi Pan przy komputerze? Wiadomo jak gry RPG wciągają. Pora wyjrzeć przez okno, gdzie jest realny świat. Udanego spaceru życzę.

  140. DOprawdy świetnie się „Cię” czyta 🙂
    Pozdrawiam gorąco!!!

  141. Panie Passent, jest taka strona w internecie gdzie dzieci i dorosli wylewaja swoje zale. Prosze poczytac. Adres strony to http://www.listydomikolaja.pl

    Prosze zobaczyc co pisza dorosli i czego pragna; nie patrza wcale na polityke tak jak Wy dziennikarze myslac, ze wszyscy Was czytaja.

    „Mijają dni, zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Przypominają mi o tym, że od dwudziestu lat nie ma przy mnie nikogo bliskiego.
    Wigilię robię skromną, mam malutki stroik, na którym wieczorem świeci się zawsze parę kolorowych lampek. Czekam na gwiazdkę, włączam telewizor lub radio i jem barszcz z torebki. Jedyne, czego pragnę na święta, to towarzystwa, rozmowy.

    Pozdrawiam Cię, kimkolwiek jesteś,
    Róża”

    Pozdrawiam

css.php