Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

7.01.2008
poniedziałek

Nasze kompromisy

7 stycznia 2008, poniedziałek,

0lej450.jpg

Czego chce lewica? Fot. Jacek Wajszczak / REPORTER

Śniadanie w Radiu Zet u Moniki Olejnik, Kawa na ławę i Loża prasowa w TVN 24, Puszka Paradowskiej w Superstacji – niedziela to czas przeżuwania tego, co przeżyliśmy przez cały tydzień. Politycy dopiero się rozkręcają, tematów przybywa. Rusza Sejm – może urodzi komisje specjalne. Lewica skupiła się na zapłodnieniu in vitro. Niektórzy mają jej to za złe, uważają, że z braku innych tematów lewica chce uczynić ze spraw światopoglądowych swój sztandar (przy okazji przechodząc z koloru czerwonego na zielony). Zgadzam się, że lewica szuka tematu, wokół którego mogłaby zaistnieć, ale trudno mieć o to pretensje. In vitro, finansowanie z budżetu Świątyni Opatrzności, ocena z religii wliczana do „przeciętnej”, ocena z pobożności na maturze – wszystko to aż się prosi, żeby zabrać głos, niekoniecznie akceptując panujące status quo. W debacie publicznej każda partia usiłuje narzucić swój porządek dzienny, wygrywa ten kto potrafi nadać ton.

Premier Tusk w charakterystyczny dla siebie sposób usiłuje uniknąć konfliktu nie antagonizując nikogo. – W tym roku – mówi – nie ma pieniędzy na dofinansowania zapłodnienia in vitro. Ponieważ na ogół po „tym roku” przychodzi rok następny, niech zainteresowani nie tracą nadziei. Takie wyjście (status quo dla jednych, nadzieja dla drugich), niczego nie rozwiązuje, ale odsuwa konflikt w czasie. Moje stanowisko jest następujące: pomagać finansowo najbiedniejszym, bez względu na stan cywilny, zwłaszcza w staraniach o pierwsze dziecko. Dziecko jest największym skarbem, najwyższym dobrem i nie ma co przy tej okazji politykować.

Gdyby Donald Tusk chciał, to by uczynił choćby symboliczny krok w kierunku dofinansowywania zapłodnienia in vitro (np. przyjmując u siebie małżeństwo, które czyni tą drogą starania, lub odwiedzając odpowiednią klinikę), ale premier po prostu nie chce – widocznie woli status quo. Obrońcy status quo mówią, że to wynik „kompromisu”. „Kompromis” ich zdaniem ma polegać na tym, że „in vitro” jest dozwolone, bo nie jest ścigane, policja nie wyprowadza potencjalnych rodziców w kajdankach – czegóż więcej można chcieć? Mamy „kompromis”, co się zowie. Podobnie jest z kwestią aborcji. Mamy jedną z bardziej restrykcyjnych ustaw w Europie, ale nazywa to się „kompromisem”. A badania prenatalne? Rząd odwołuje się od decyzji trybunału w Strasburgu w sprawie Alicji Tysiąc – taki mamy „kompromis”.

I na to wszystko obudził się Rzecznik Praw Obywatelskich, dr Janusz Kochanowski, który wystąpił do Trybunału Konstytucyjnego o interpretację, jak należy rozumieć ustawę o ochronie życia. Od jakiego momentu życie jest chronione? Dlaczego dr Kochanowski uczynił to dopiero teraz? Ponieważ to jest sprawa konfliktogenna i gdyby została podjęta w czasie rządów PiS, mogłaby partii rządzącej zaszkodzić. (To dlatego Jarosław Kaczyński nie poparł starań Marka Jurka, aż ten odszedł z PiS.) JK uważał, że obrońcy życia nie powinni ruszać panującego „kompromisu”, bo mogą tylko na tym stracić. I konflikt wyciszył. A teraz inny „JK” – dr Janusz Kochanowski, którego nie możemy podejrzewać o brak sympatii dla PiS (wręcz przeciwnie), konflikt otwiera. Dlaczego? Bo teraz ewentualny konflikt stawia Donald Tuska i Platformę w trudnej sytuacji wobec Kościoła i konserwatywnej części społeczeństwa. Premier mógłby zostać przyparty do muru, a tego nikt nie lubi, zwłaszcza obecny szef rządu.

Czyli teraz już można zadać Trybunałowi pytanie.

Zawsze w takim przypadku rozlegają się głosy przeciwko rozniecaniu „wojny z Kościołem”. Wojny nikt nie chce, wszyscy chcą dialogu, niekoniecznie jednak takiego, do jakiego zachęcał niedawno arcybiskup Nycz, mówiąc, że Kościół nie może swojej nauki zmienić, ale do dialogu zaprasza. Zmienić doktrynę jest trudno, ale świat się zmienia, zmienia się społeczeństwo. Kościół powoli, bo powoli, ale się do tego adaptuje. W Hiszpanii np. nie oponuje już przeciwko legalizacji związków homoseksualnych, ale pod warunkiem, że nie będą nazywane „małżeństwem”. Za czasów Franco nie wolno było całować się w kinie (obsługa potrafiła zaświecić światło i grzeszników wyprowadzić z kina na oczach publiczności) ani nosić kostiumów „bikini”. A dziś Hiszpania szerzy zgorszenie, uznaje małżeństwa homoseksualne, rozdaje pigułkę typu „nazajutrz rano” oraz udziela rozwodów w trybie ekspresowym. Nie piszę o tym z uznaniem, gdyż rozwód nie jest powód do zachwytu, ale żeby stwierdzić, że świat się zmienia i panujące „kompromisy” również.

PS. Ciekawa sprawa: do TVP wracają Tomasz Lis i Bronisław Wildstein. To pluralizm mocno okrojony, bo przedtem prezes Urbański zapowiadał Sławomira Sierakowskiego i Rafała Ziemkiewicza. Prawica torpedowała kandydaturę Sierakowskiego jak mogła, aż wymogła. Mamy kolejny kompromis.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 133

Dodaj komentarz »
  1. Zaslyszane
    „Tydzień cudów Donalda Tuska

    Poniedziałek
    Donald Tusk wyczarterował 10.000 jumbo-jetów. 3 miliony Polaków wraca
    do kraju.

    Wtorek
    Zarządzeniem premiera Donalda Tuska zlikwidowano wypadki samochodowe.

    Środa
    Donald Tusk obniżył podatki — od środy PIT, CIT i VAT w Polsce wynoszą 1%, jednocześnie Donald Tusk zwiększył wynagrodzenia – pielęgniarka zarabia średnio 5890 zł netto, a lekarz 25630 zł netto. Nauczyciele zarabiają od środy 8300 zł netto, a urzędnicy 6250.
    Zachodnie granice Polski przekraczają tysiące lekarzy z Niemiec Francji i Irlandii by podjąć pracę w polskich szpitalach.

    Czwartek
    W czwartek Donald Tusk gwałtownie podniósł prestiż Polski na świecie

    UE ogłosiła wprowadzenie Nicei i pierwiastka jednocześnie, Niemcy zrezygnowały z Gazociągu Północnego, a bałtycką rurą będzie transportowane mięso z Polski do Rosji.

    Piątek
    W piątek Donald Tusk wybudował 2500 kilometrów autostrad 840 pływalni i 320 stadionów. Hanna Gronkiewicz-Waltz — nowa minister infrastruktury – przecięła 6000 wstęg w ciągu 18 godzin

    Sobota
    Donald Tusk rozdał akcje, średnio 70 tysięcy na głowę. Ponadto wprowadził poszóstne becikowe i ulgę na dziecko — bez kozery – pińcet tysięcy.

    Niedziela
    Po zrobieniu tych wszystkich cudów, siódmego dnia, Donald Tusk odpoczął.

    Ps. W tym tredzie bardziej aktualne.

  2. Prosimy o parę słów na temat bardzo dobrze panu znany, to jest wyborów w USA. Czy mógłby nam pan przybliżyć temat neokonserwatyzmu w polityce Busha , który wepchnął USA w kryzys ekonomiczny?
    Czy mógłby pan opowiedzieć nam o związkach Radosława Sikorskiego z neokonserwatystami ? Przecież mieszkał pan w Stanach i zna pan te problemy? Czy pana nie dziwi powołanie Sikorskiego do rządu liberałów?

  3. Kosciol w opresji zawsze wolal: non possumus!
    Dzisiaj sensowne wydaje sie uzycie tej sentencji jako wyraz sprzeciwu wobec narzucania przez niego JEDYNIE SLUSZNEJ IDEOLOGII…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Wszystkie dotychczasowe rzady czy to lewicowe czy to prawicowe boja sie podjac niewdziecznej acz koniecznej roli usuniecia Kosciola Katolickiego w Polsce z zycia politycznego i patrzac na sytuacje w chwili obecnej nie urzywajac zbyt drastycznych slow naklonienie szczegolnie hierarchow tegoz kosciola aby przede wszystkim zajeli sie duszpasterstwem i niczym wiecej. Kosciol czuje sie na stale wpisany w polska scene polityczna i usiluje odgrywac role jezyczka uwagi, ktory moze przechylac szale wyborczych zwyciestw, probuje tez byc czyms wyzszym niz urzad prezydencki, czujac sie w obowiazku zajmowac publicznie bezkompromisowe stanowisko w wielu sprawach, bardzo czesto wbrew znakomitej wiekszosci spoleczenstwa. Obecny rzad, ktorego elektorat nie jest bezgranicznie duchowo podporzadkowany hierarchom koscielnym ma te historyczna szanse. Jest to jednoczesnie szansa dla samego Kosciola, aby znalesc odpowiednie miejsce w bardzo dynamicznie zmieniajacym sie polskim spoleczenstwie i nie podzielic losu siostrzanych instytucji z innych krajow „starej” Unii. Jak dotad zarowno hierarchowie koscielni nie dorosli do tego aby wyjsc na przeciw tym wyzwaniom, ani rzad, ktory liczy na przychylnosc Kosciola nie chce podjac sie misji odsuniecia szczegolnie hierarchow od wywierania jakiegokolwiek wplywu na polska scene polityczna czy moze nawet nie chce podjac sie liberalizacji wielu rostrzygniec prawnych zgodnie z duchem czasu i wlasnym obietnicami wyborczymi a wbrew opinii Kosciola. Kosciol jako instytucja probuje wpisac sie w struktory panstwa liczac ze nawet jezeli w przyszlosci wierni przestana chodzic do kosciola to kosciol sobie bez nich poradzi, zasilany panstwowymi pieniedzmi. Ponadto prowadzone w szkolach pseudo dobrowolne jak kiedys w PRL czyny spoleczne czy uczestnictwo w pierwszomajowych pochodach nauczanie religii odsunie nieco w czasie moment utraty wiernych. Jest to jednak zludne, spoleczenstwa ultrakatolickich krajow jak np. Hiszpania wlasnie z powodu nachalnej propagandy laicyzuja sie. Kosciol nie umie wyciagnac wnioskow z wzlotu i upadku komunizmu, ktory na poczatku porwal miljony a wskutek antyspolecznej polityki rownie szybko upadl. U schylku PRL, Kosciol w Polsce cieszyl sie autentycznym poparciem spolecznym i autorytetem ale w duzej mierze juz ten kredyt roztrwonil, chce wiec aby kolejne rzady pelnily role zyrantow w zamian za cieple slowa w trakcie kadencji czy poparcie w kampanii wyborczej. Ale kolejne wybory jasno pokazuja ze to poparcie w coraz slabszy sposob przeklada sie na glosy wyborcow. Zycze odwagi obecnej ekipie, moze ona potrafi to zrobic.

  6. Autor pisze: „Śniadanie w Radiu Zet u Moniki Olejnik, Kawa na ławę i Loża prasowa w TVN 24, Puszka Paradowskiej w Superstacji – niedziela to czas przeżuwania tego, co przeżyliśmy przez cały tydzień.”

    Moja niedziela wygląda inaczej – poranny basen, spacer, wizyta u rodziny, skoki narciarskie w telewizji (znakomit Ahonen) i trochę lektury.

    Dla każdego coś miłego. 🙂

  7. Dyskusja w sprawie in vitro z „udziałem” UPR: http://www.polskajestkobieta.org/phpbb/viewtopic.php?t=2592 .

  8. http://wiadomosci.gazeta….77,4804545.html

    Hiszpańscy socjaliści przywołują Kościół katolicki do porządku

    Maciej Stasiński

    2008-01-03, ostatnia aktualizacja 2008-01-02 23:02

    Socjaliści zdecydowanie odrzucili ostre słowa biskupów przeciw prawodawstwu obyczajowemu rządu Zapatero. Takiego frontalnego zderzenia hierarchii katolickiej i lewicy nie było w Hiszpanii w ciągu długich 30 lat od końca dyktatury Franco
    ·
    „Ani kroku wstecz” – brzmi najważniejsze zdanie ogłoszonej wczoraj odpowiedzi rządzącej partii PSOE. „Kierując się demokratycznymi przekonaniami oraz obroną wolności jednostki, my, socjaliści, nie cofniemy się ani o krok. Będziemy nadal pracować, by obywatele hiszpańscy byli bardziej wolni i mieli więcej praw, tak aby nasze współżycie społeczne cieszyło się coraz większą tolerancją i wzajemnym szacunkiem” – stwierdza PSOE w oświadczeniu zatytułowanym „Jak się sprawy mają naprawdę”.

    Taka jest odpowiedź socjalistów na oskarżenia Kościoła sformułowane podczas niedzielnej manifestacji pod hasłami obrony rodziny chrześcijańskiej w centrum Madrytu. Biskupi zarzucili wówczas rządowi stwarzanie zagrożenia dla demokracji oraz regres w dziedzinie praw człowieka.

    Co więcej, socjaliści mówią biskupom, że ci dopuszczają się zamachu na wolność i demokrację. „Tylko ci, którzy z rozmysłem ignorują lub lekceważą zasady wolności, naruszają zasadnicze fundamenty demokracji”- napisali w deklaracji.

    Socjaliści odmawiają też biskupom prawa do stanowienia o prawach i swobodach obywatelskich, których jedynym prawomocnym źródłem jest wola ludu wyrażona w wolnych wyborach. „Jedynym źródłem prawomocności jest konstytucja. Wszystkie wyznania religijne mają pełną swobodę postępowania wobec swoich wiernych w ramach swojej doktryny. Ale to samo społeczeństwo za pośrednictwem swoich przedstawicieli jest uprawnione ustalać swobody jednostki oraz zasady współżycia wszystkich obywateli” – stwierdza się w deklaracji.

    Dzień wcześniej jeden z głównych przywódców PSOE Jose Blanco zapowiadał „odparcie ofensywy hierarchii katolickiej” i używał jeszcze mocniejszych słów.

    – To niezwykle poważny, niesłychany od początku demokratycznej transformacji atak biskupów na instytucje demokratyczne – napisał Blanco i oskarżył biskupów o „cynizm” i „kłamstwa”. Zażądał od nich także wycofania się oskarżeń. – Jeśli biskupi chcą uprawiać politykę, to proszę bardzo, ale muszą stanąć do wyborów.

    Socjalistyczny minister sprawiedliwości Mariano Fernandez-Bermejo uznał krytykę biskupów za element kampanii wyborczej prawicowej opozycji. – Narodowy katolicyzm wkroczył w kampanię wyborczą na hasło hierarchii katolickiej i najbardziej reakcyjnej prawicy – oświadczył.

    W obronie biskupów stanęła prawicowa Partia Ludowa. Jeden z przywódców uznał reakcję socjalistów za „absolutnie przesadną i skrajną”.

    Takiego frontalnego zderzenia hierarchii katolickiej i socjalistycznej lewicy Hiszpania nie zaznała w ciągu długich 30 lat, jakie minęły od przywróceniu demokracji po śmierci gen. Francisco Franco.

    Ani socjaliści rządzący przez 14 lat (1982-96) pod wodza premiera Felipe Gonzaleza nie atakowali równie ostro Kościoła katolickiego, ani hierarchia nie potępiała w czambuł laickich reform obyczajowych, jak np. ustawy o aborcji uchwalonej w 1985 roku lub praktyki zalegalizowanych już 30 lat temu rozwodów.

    Dopiero dojście do władzy obecnej ekipy socjalistów premiera José Luisa Zapatero w 2004 r. wywołało otwartą wojnę Kościoła i lewicy.

    Socjaliści szli do wyborów, obiecując zliberalizowanie ustawy o aborcji, która dziś jest dopuszczalna w takich samych przypadkach jak w Polsce, zalegalizowanie eutanazji oraz związków homoseksualnych, a także reformę nauczania religii w szkołach oraz obcięcie środków publicznych dla Kościoła katolickiego.

    Choć rząd Zapatero zrealizował tylko część z tych obietnic, m.in. zalegalizował małżeństwa homoseksualne z prawem do adopcji dzieci oraz bardzo uprościł i skrócił procedury rozwodowe, a z ustawy o eutanazji lub z ograniczenia pieniędzy podatników dla Kościoła się wycofał, Kościół uznał świecką ofensywę rządu za casus belli. W ubiegłą niedzielę na wezwanie Kościoła manifestowało sprzeciw wobec rządu ponad 1,5 mln Hiszpanów.

    Popierający rząd dziennik „El Pais” podjął rękawicę jeszcze śmielej niż partia socjalistyczna. W artykule redakcyjnym wezwał wczoraj rząd i lewicę do „dokończenia rozdziału państwa i Kościoła”. „Nadszedł czas, by pogłębić hiszpańską demokrację i wyzwolić ją z resztek wyznaniowości pokutujących czy to w formie oficjalnych pogrzebów i innych uroczystości państwowych, czy też o szczególnym sposobie finansowania Kościoła katolickiego, czy też w roli odgrywanej przez katolicyzm w szkolnictwie. Oznaczałoby to rewizję umów ze Stolicą Apostolską z 1976 i 1979, które zastąpiły konkordat z 1953 r. (….) Ukończywszy 30 lat, hiszpańska demokracja powinna zrzucić ostatni balast faktycznych ośrodków władzy [tj. Kościoła] i zbudować wreszcie prawdziwie świeckie państwo”.

    Starcie między socjalistami i Kościołem oraz prawicową opozycją może tylko przybierać na sile, w miarę jak będą zbliżać się marcowe wybory parlamentarne. Dzisiaj obie partie mają niemal jednakowe szanse na zwycięstwo. Premier Zapatero walczy o drugą kadencję jak o polityczne życie. Jego starszy kolega z lewicy Felipe Gonzalez wygrywał wybory trzykrotnie. A prawicowy poprzednik José Maria Aznar dwa razy. Jeśli Zapatero im nie dorówna, prawdopodobnie socjaliści się go pozbędą.

    Źródło: Gazeta Wyborcza

  9. Witam,

    Oczywiście wojny z Kościołem chce niewielu, ale czy Kościół nie chce tej wojny tak bardzo jak reszta? Prowadzona przez tę instytucję od wielu lat polityka zawłaszczania kolejnych sfer życia publicznego i narzucanie języka religijnego w publicznej dyspucie może być nazwana wojną ze społeczeństwem obywatelskim.

    Moim zdaniem z Kościołem nie warto iść na kompromisy. Należy okazywać minimum dobrej woli i robić swoje. Olejniczak wydaje się to wreszcie rozumieć (jak długo?), ale Tusk jeszcze nie załapał, że wiatr się zmienił i Polskę trzeba sekularyzować na nowo.

    Pozdrawiam,

    Intel-e-gent

    Lewy Sierpowy – lewicowy punkt widzenia
    http://zapiskizoblezonegomiasta.blox.pl

  10. nie wiem jak Sierakowski, ale gęba Ziemkiewicza straszy w TVP Historia, a do tego odgrażał się ostatnio że będzie miał stały program w TVP Info (dawniej TVP regionalna, niestety zniszczona) – będzie tam kształtował „prawidłowe postawy polityczne obywateli”.

  11. Robienie dzieci to seks, sprawa intymna i prywatna. Dlaczego urzad panstwa ma wchodzic z butami do czyjegos lozka?

  12. Pogoda spowodowała, że musiałem obejrzeć i posłuchać podsumowania wydarzeń ostatniego tygodnia oraz komentarzy wygłaszanych przez polityków, dziennikarzy i naukowców. Dyskusja dotycząca zapłodnienia „in vitro” nie wnikając w przyczyny i historię zarzewia, które wymaga rozwiązania uświadomiła mi, że osiągnęliśmy w 2008 roku poziom republiki bananowej. Pamiętam jak kilkanaście lat temu zabrałem na okazję z Białegostoku młode małżeństwo pragnące posiadać potomstwo. Opowiadali mi o profesorze Szamatowiczu prekursorze sztucznego zapładniania w Polsce, odczuwałem w tej rozmowie jaki to jest „życiowy” problem dla nich. Byli pacjentami AM w Białymstoku, którą kierował profesor i nie byli chyba zamożni, a dzisiaj cały zabieg wg określonych procedur kosztuje od 10 tys. do 20 tys. PLN. Jesteśmy w UE, musimy iść do przodu, wdrażać w życie dyrektywy, podpisywać konwencje, rozwiązywać problemy społeczne, a nie zamiatać pod dywan i chować głowę w piasek, ponieważ maruderem można zostać szybko. Mam takie odczucie, że część polityków przed niektórymi normalnymi ludzkimi problemami zachowują się jak filistrowie i uprawiają dulszczyzno-hipokryzję. Przedwyborcze zapewnienia PO stają się powoli obecnie iluzją.
    PS.W nawiązaniu do książki „Strach” T. Grossa. W połowie czerwca ubiegłego roku uczestniczyłem w woj. Świętokrzyskim w imprezie organizowanej przez władze Chmielnika leżącego koło Buska-Zdrój, a nazwanej „Spotkania z kulturą Żydowską”. Były wystawy, oficjalne wystąpienia, super kuchnia oraz występy zespołów muzycznych. Porywające były koncerty zespołów klezmerskich, a wszystko to było w duchu pojednania i były łzy, radość, śmiech. Tak trzeba trzymać.

  13. Panie Redaktorze!
    u nas także oddawanie majątku Kościołowi, majątku,który utracił „za Cara”, rugując teraz z budynków biblioteki, uczelnie, żłobki czy szpitale (na każde żadanie kleru) także nazywa się kompromisem.
    Dlaczego Kościół nie postuluje, wzorem Niemiec i Austrii, wprowadzenia podatku kościelnego, płaconego przez osoby deklarujące się jako Katolicy? W czym problem? Sprawa byłaby jasna. Ateiści nie musieliby finansować Świątyni Opatrzności, a duchowni sami by decydowali na co wydać zebrane pieniądze.
    Zastanawia mnie, dlaczego tak rozsądni (dotychczas ) biskupi jak Bp Pieronek zaczynają tracić nerwy i wypowiadają się w stylu dotychczas u nich nie spotykanym? Czyżby Kler zauważył, że lewica może rzeczywiście wygrać na rozdmuchaniu tematu finansowania obiektów sakralnych? Widocznie zdają sobie sprawę co myśli na ten temat większość społeczeństwa, bo inaczej byliby o to spokojni, kto w takim starciu wygra.

    Pozdrawiam

  14. Magdalena Środa w Gazecie Wyborczej pisze: Co robić, żeby mieć dzieci?

    W Danii przyucza się mężczyzn, głównie z innych kultur (bo Duńczycy są już przyuczeni), do pełnienia ról uznawanych za kobiece. A w Polsce? – noworoczne rady dla noworządzących

    Polacy na emigracji mnożą się na potęgę. W Londynie w grudniu 2007 r. polski konsulat zarejestrował 17 tys. podań o dokument tożsamości dla noworodków (podaję za „Życiem Warszawy” z 22 grudnia). W Warszawie urodziło się w tym czasie o połowę mniej dzieci. Nikt nie zbadał jeszcze dzietności polskiej migracji, ale są podstawy, by sądzić, że londyński baby boom jest symptomatyczny. Polacy lubią mieć dzieci, przede wszystkim jednak wtedy, gdy stwarza się im dogodne warunki zarówno do opieki nad potomstwem, jak i do kontroli własnej płodności.

    W Europie, zwłaszcza w krajach o wysokim przyroście naturalnym, urodzenie dziecka nie jest poświęceniem, nie powoduje ubożenia rodzin ani ubezwłasnowolnienia kobiet. Bo państwa, które chcą mieć dzieci, płacą na dzieci, nie licząc na “święte obowiązki rodziny” czy “tradycyjną rolę matek”. Tymczasem większość naszych polityków wierzy, że jak się zamówi mszę w intencji płodności, to Polska dziećmi stanie niczym kościołami. A jeśli kobietom zadeklaruje się szacunek i odetnie się je od złych wpływów feminizmu, to będą rodziły, wychowywały, cierpliwie znosiły dyskryminację i głodową emeryturę (lub – z jej braku – łaskę męża).

    No bo są kobietami, a powołaniem kobiety jest bezpłatna praca na rzecz rodziny. Oczywiście “świętej”.

    Polityka prorodzinna czy prokobieca?

    Trzeba zdecydować, czy chcemy mieć dzieci w ogóle, czy dzieci w rodzinie. Na model pierwszy postawili Szwedzi, na drugi Francuzi.

    W Szwecji ważna i skuteczna jest pomoc dla kobiet, które rodzą, i dla tych, którzy wychowują dzieci, a niekoniecznie dla rodzin. Samotna matka czy samotny ojciec wspierani są przez państwo tak, że posiadanie dziecka staje się silną pokusą dla samotników, którzy nie chcą, nie mogą, nie umieją łączyć się na dłużej z innymi – państwowe pieniądze idą “za dzieckiem”, a nie za sakramentem.

    We Francji promuje się rodziny wielodzietne i wspiera osoby wychowujące samotnie dzieci lub rezygnujące z części etatu na rzecz wychowania. Państwo płaci za rodzicielstwo, bo to się państwu opłaca.

    Minister Kluzik-Rostkowska stawiała na programy prorodzinne i jak ognia unikała skojarzeń z feminizmem i problematyką kobiecą w ogólności. Bo dziecko podobnie jak seks – w opinii jej partii – są darami Boga dla rodziny, a nie przedmiotem praw jednostkowych. Tymczasem jeśli nie przejdzie się od polityki “świętości rodziny” do polityki “świętości dziecka”, od polityki prorodzinnej do polityki prokobiecej, dzieci nie będzie lub będą rodzić się poza granicami naszego kraju.

    Nie ma płodności bez wolności

    Żaden polityk nie może abstrahować od tego, że kobiety się emancypują i że proces ten jest dynamiczny i nieodwracalny. Kobiety starają się coraz bardziej panować nad własnym życiem. Planują własną edukację, karierę i płodność. I dlatego trudno sobie wyobrazić, że będą rodzić na potęgę tylko dlatego, że się je do tego zmusi, utrudniając zakup środków antykoncepcyjnych (lub nimi strasząc) czy zakazując aborcji. Zachęta becikowym już tylko śmieszy, choć państwo zawsze może liczyć na rodziny “nieświadomie wielodzietne”, gdzie w ciążę zachodzi się po wódzie lub po gwałcie. Niemało jest ich w kraju.

    Ale jakież będzie to państwo, gdy źródłem przyrostu naturalnego będzie patologia? Brak wiedzy o własnej fizjologii, płodności, o metodach antykoncepcji nie staje się czynnikiem wzrostu dzietności, ale wzrostu krzywdy. A poczucie krzywdy sprzyja nie prokreacji, lecz dzieciobójstwu. Toteż zamiast prowokować nieszczęścia, lepiej uświadamiać.

    W Szwecji, Danii i we Francji, które odnotowują największy przyrost naturalny, nowoczesna (!) edukacja seksualna odbywa się w wieku najbardziej do tego przystosowanym, czyli wcześnie, i trwa przez wiele lat. Środki antykoncepcyjne są refundowane, aborcja dostępna, podobnie jak sieć poradni typu “K” (seksualnych i ginekologicznych). Płodność jest pod świadomą kontrolą kobiet i państwa. Bo wolność jest warunkiem nie tylko odpowiedzialności za dzieci, ale i potrzeby ich posiadania.

    Politycy – do dzieci!

    Moda na dzieci jest wprost proporcjonalna do skuteczności i atrakcyjności polityki społecznej. A ta kosztuje. W Polsce trzeba zacząć od zrekonstruowania infrastruktury żłobków i przedszkoli, których ogromną liczbę polikwidowano w ostatnich latach. Trudno znaleźć miejsce w żłobku, na miejsce w przedszkolu czeka się miesiącami lub posyła dziecko do kosztownych placówek prywatnych. Trzeba też uelastycznić czas pracy takich placówek, by dostosować go do mobilnych rynków pracy i potrzeb kobiet pracujących.

    W Anglii popularne stają się mikroprzedszkola dla dzieci pracowników dużych przedsiębiorstw. Dobrym, choć rzadkim przykładem takiej inicjatywy w Polsce jest przedszkole przy przedsiębiorstwie ITI.

    We francuskim systemie społecznym istnieje złożony system ulg i bonów dla dzieci zależny od dochodów rodziny, sytuacji i potrzeb samych dzieci oraz ich liczby. Jest zróżnicowany zarówno jeśli chodzi o źródła (budżet, władze samorządowe), jak i formy (bony komunikacyjne, bony ułatwiające dostęp do edukacji, obiektów kultury i sportu, pomoc w finansowaniu zakupu mieszkania etc). Kobiety, rezygnując z części etatu i poświęcając czas wychowaniu dziecka, mają zagwarantowaną finansową rekompensatę, tak by dochód w rodzinie z tytułu urodzenia dziecka nie zmniejszył się.

    W Niemczech kobiety zajmujące się wyłącznie opieką nad dziećmi i pracą domową mają ustawowo zagwarantowany dostęp do połowy emerytury małżonka, nawet wbrew jego woli. W Anglii rodzicielstwo wspomagane jest darmową pomocą medyczną i farmakologiczną. Liczba “bonusów”, jakie otrzymuje matka, zwłaszcza samotna, w Szwecji, zachęca do rodzenia, bo wyraźnie poprawia jej status materialny. We wszystkich państwach unijnych płaci się podatki rodzinne zależne od liczby dzieci.

    W Polsce jest inaczej. Dlaczego? Nie wie nikt.

    Programów demograficznej prokobiecej polityki jest mnóstwo. Nie można ich przejmować automatycznie. Musimy w Polsce dopracować się własnego modelu. Na dobry początek wystarczy zapytać dowolnego posła, co powinno dać mu państwo, by wyrzekł się publicznej aktywności i zajął wychowaniem własnego dziecka. I by mu to się opłacało.

    Tylko wtedy, gdy obedrzemy wychowanie dzieci z mitu “macierzyńskiego poświęcenia”, zobaczymy jego przybliżone koszty.

    Kobiety umieją liczyć

    Kobiety umieją liczyć. I widzą, że posiadanie dziecka, a zwłaszcza wychowanie go, nie opłaca się. Im więcej dzieci, im więcej urlopów wychowawczych, tym mniejsza emerytura i tym trudniej wrócić na rynki pracy, na których nawet bezdzietne kobiety zarabiają o 28 proc. mniej niż mężczyźni (według “Diagnozy społecznej”). Ryzykowna jest również wiara w męża i w “wieczną miłość”. Przyczyną 70 proc. rozwodów są mężczyźni, którzy w okresie “pierwszej andropauzy” szukają nowych podniet, czyli młodszych żon. Często trudno wyciągnąć od nich alimenty, a Fundusz Alimentacyjny nie istnieje.

    Ostatnio rozwodzą się również kobiety, które po latach życia pełnego poświęceń widzą w nim brak sensu oraz inne możliwości samorealizacji. Zaczynają rozumieć, że tylko praca daje niezależność, dzięki której rodzicielstwo jest bezpieczne i odpowiedzialne. Toteż konieczność wyjścia z rynku pracy na dzisiejszych warunkach jest dla wielu młodych kobiet najpoważniejszą przeszkodą w macierzyństwie. Trzeba więc zachęcać pracodawców do zatrudniania kobiet bez obawy o ich macierzyńską absencję. Ułatwiłyby to ulgi podatkowe dla pracodawców zatrudniających kobiety w ciąży lub refinansowanie z budżetu części składki ZUS pracodawcy zatrudniającego osoby wychowujące dzieci. Można też zachęcać samorządy do wprowadzania ulg podatkowych dla przedsiębiorców redukujących bezrobocie wśród kobiet.

    Pracodawcy powinni również przestać lękać się różnicowania i uelastyczniania czasu pracy. Przedsiębiorstwa to coraz częściej nie fabryki, tylko systemy sieciowe, gdzie zamiast robotników pracują knowledge workers, co zwiększa szanse zatrudnienia osób wychowujących dzieci. W Europie istnieje cała gama pomysłów zachęcających przedsiębiorców do zatrudniania kobiet. Nie tylko dlatego, że jest to sprawiedliwe, ale również dlatego, że to się opłaca. I ekonomicznie, i demograficznie.

    Mężczyzna to jeszcze nie partner

    W Polsce jest wielu mężczyzn, ale mało partnerów. A kobiety są teraz znacznie lepiej wykształcone niż mężczyźni, bardzo ambitne i coraz mniej chętne do poświęceń przypisywanych im przez męską kulturę. Szukają więc nie tyle mężczyzn, ile partnerów. I nie bez racji, bo związki partnerskie mają się znacznie lepiej niż te oparte na dominacji pracującego męża, wyłącznego żywiciela rodziny.

    Według badań około 41 proc. mężczyzn i 52 proc. kobiet opowiada się za partnerskim modelem rodziny. Coraz więcej mężczyzn zajmuje się nie tylko przysłowiowym przybijaniem gwoździ, ale również robieniem zakupów (45 proc.), sprzątaniem (31 proc.), zmywaniem (29 proc.), a nawet odrabianiem lekcji z dziećmi (33 proc.). Nie jest to emancypacja a rebours, ale proste zrozumienie tego, że pracami domowymi trzeba się dzielić.

    Polscy mężczyźni dzielą się jednak nimi nie dość. We Włoszech, gdzie dzietność jest równie niska jak w Polsce, wprowadza się równościowe programy edukacyjne do przedszkoli, tak by chłopcy uczyli się prac domowych i nie wstydzili się wykonywania czynności, które tradycyjnie wykonywały kobiety. Przecież wielu mężczyzn doskonale sprawdzałoby się w rolach domowych, gdyby nie stereotypy wiążące ich życie z “jedynymi żywicielami rodzin”. Nie chodzi o to, by role płciowe odwrócić, lecz by w pewnym zakresie stały się one przedmiotem wolnego wyboru.

    W Polsce większość kobiet pracujących na dom ma dodatkowe obowiązki permanentnego obsługiwania jego mieszkańców, co traktuje się wciąż jako rodzaj naturalnego powołania. Tak jakby z fizjologicznego faktu rodzenia dzieci wynikał logicznie obowiązek sprzątania czy opierania dorosłego mężczyzny, ojca dzieci. Przekonanie, że taki jest naturalny model życia, tworzy poważną barierę w samorealizacji. Zmiana tradycyjnego modelu daje szansę mężczyznom. Również oni dostrzegają zalety wychowywania własnych dzieci i niestresującej pracy domowej.

    Te straszne stereotypy

    Na rzecz równości trzeba jednak pracować. Trzeba zmieniać stereotypy i wyrabiać nowe nawyki. W Szwecji urlopy rodzicielskie dla ojców są obowiązkowe (i płatne). W innych krajach – możliwe, popularne i zalecane. W Danii przyucza się mężczyzn, głównie z innych kultur (bo Duńczycy są już przyuczeni), do pełnienia ról uznawanych za kobiece. I to nie tylko dlatego, że kobietom łatwiej znaleźć pracę (z powodu lepszego wykształcenia, większej elastyczności i mniejszych wymagań), więc mężczyzna powinien nauczyć się przejmować ich obowiązki, ale również dlatego, że warto to robić, by uzyskać wartość bezcenną, jaką jest kontakt z dzieckiem.

    W Polsce trudno byłoby wprowadzić takie programy, bo już w szkole chłopiec wie, że jest stworzony do ról przywódczych, a dziewczynka do posłuszeństwa i posługi. Jesteśmy bodaj jedynym krajem w Unii, który nie wprowadza równościowych i antydyskryminacyjnych standardów w nauczaniu. Jesteśmy również jednym z nielicznych, który nie wprowadza takich standardów w telewizji publicznej i reklamach.

    Tymczasem to właśnie systemy edukacyjne oraz przekazy medialne przyczyniają się do reprodukcji stereotypów, które przeszkadzając równemu traktowaniu kobiet, wywołują pośrednio niechęć do pełnienia ról macierzyńskich. Znoszenie stereotypów to jednak praca na lata, a obecna obsada władz edukacyjnych (podobnie jak poprzednia) uczyni ją zapewne syzyfową. Trzeba nie tylko wizji nowoczesnej szkoły, ale i odwagi, by wprowadzić ją w życie. Nie uda się tego zrobić w cieniu biskupów.

    Tam, gdzie natura nie może

    Bezpłodność jest jedną z najpoważniejszych chorób cywilizacyjnych, podobnie jak chrześcijaństwo jest jedną z największych religii świata. I podobnie jak cywilizacja nie unieważnia religii, tak religia nie powinna zabraniać korzystania z osiągnięć cywilizacji.

    Kościół przez setki lat zakazywał sekcji zwłok, które przyczyniły się do rozwoju medycyny, co umożliwiło ratowanie życia ludzi, także papieży. Zabraniał również transplantacji, choć obecnie zachęca do oddawania organów. Kościół ma również pogląd na zapłodnienie in vitro i nikt nie ma prawa zabronić mu go głosić, bo wolność jest wartością dla wszystkich, a nie dla nielicznych. Tylko dlaczego nie dla kobiet? Zwłaszcza tych, które chcą dzieci, a nie mogą ich mieć?

    Często słyszę argument, że jest sprzecznością domagać się od państwa, by zapobiegało niechcianym ciążom przez refundację środków antykoncepcyjnych oraz łatwy dostęp do aborcji, i by zarazem finansowało zapłodnienie in vitro. Ale ja żadnej sprzeczności nie widzę.

    Jedni mają kłopot z płodnością, inni z jej brakiem. Jedni cierpią na rozwiązłość, inni są impotentami. Czy potrzeba kontrolowania własnej seksualności przeczy konieczności leczenia impotentów? Państwo daje środki na leczenie wielu chorób społecznych, nawet związanych z seksualnością, jak HIV/AIDS. Nie wiem, czy leczenie to jest zgodne z prawem naturalnym, ale na pewno jest skuteczne.

    Kobiety w Polsce nie tylko pragną dzieci (choć wielu polityków sądzi, że chcą wyłącznie aborcji), lecz także żyją pod silną presją konieczności posiadania dzieci. Państwo polskie również dzieci potrzebuje i nie jest aż takie biedne, by na techniki sztucznej prokreacji nie łożyć. Politycy nie mogą się więc usprawiedliwiać biedą ani tym – jak tłumaczył poprzedni minister zdrowia – że rząd nie interesuje się seksualnością obywateli. Tłumaczy ich jedynie tchórzostwo.

    Niestety, wobec braku politycznej odwagi w sprawie dzietności, jak i wielu innych, możemy zdać się jedynie na opatrzność bożą. I na emigrację.

    * Magdalena Środa – filozof, etyk

  15. Panie Redaktorze,
    Obawiam się, że ani Olejniczak ani tym bardziej Tusk nie mają zamiaru uczynić z tego naszego „Talibanu” państwa neutralnie wyznaniowego. W przypadku Olejniczaka to tylko gra opozycyjna i nic ponadto. Tusk jakby dwulicowiec co to raptem dla jakże dwuznacznej „poprawności” brał w pośpiechu ślub kościelny. I w tych jakże sprzyjających warunkach bezkarna „armia watykańska” rzadzi i dzieli.Zastraszanie polityków i społeczeństwa przez ok. 70-tysięczną grupę „uduchowionych” starych kawalerów jest co najmniej skandalem i może wreszcie warto w rewanżu, zamiast chowania głowy w piasek, porozmawiać z klerem chocby o podatkach czy jawności ich dochodów. Na pochyłe drzewo wszystkie kozy lezą. Dlaczego ktoś w tym kraju ma być zwolniony z podatków czy obowiazku płacenia ZUS? Pomijam inne przywileje , które wniósł haniebny konkordat.

  16. Cos na temat kosciola:

    2008-01-07, ostatnia aktualizacja 2008-01-07 09:26:53.0

    – Przepraszam za Kościół katolicki w Polsce. Za to, że – jak napisałam kilka lat temu – jest pięć razy be. Bogaty, bezkarny, bezideowy, bezduszny i bezczelny – pisze w swoim blogu Joanna Senyszyn.

    „Przepraszam za to, że doi państwo i swoich wiernych. Za to, że pobiera opłaty za posługi religijne, a nawet udzielanie sakramentów. Za to, że zamiast ewangelizować w ramach swojej misji, bierze pieniądze z budżetu państwa. Przepraszam za to, że Kościół zapomniał o miłości bliźniego i nie ma wyrozumiałości dla ludzkich grzechów. Za to, że ukrywa i bagatelizuje afery z udziałem duchownych. Przepraszam, że Kościół, z pomocą poddanych sobie prawicowych polityków, uczynił naszą Ojczyznę Klechistanem” – napisała w swoim blogu Joanna Senyszyn.

    „Szczególnie mocno przepraszam za hierarchów Kościoła katolickiego, którzy rozmijają się z tożsamością Narodu Polskiego. Przepraszam za to, że najwznioślejsze idee są gotowi zamienić na kasę. Za to, że Świątynię Opatrzności, czyli Dom Boga przekształcają w Dom Kultury za 30 milionów tuskowych srebrników. Przepraszam, że kłamią, a przyłapani na kłamstwie idą w zaparte, jak w przypadku kryteriów ocen z religii. Przepraszam, że biskupi alergicznie reagują na prawdę. Przepraszam, że odrzucają słuszną krytykę i nie chcą porzucić swoich grzechów. Zwłaszcza pychy, chciwości i gniewu” – czytamy w blogu posłanki.
    „Przepraszam, bo ktoś powinien to wreszcie zrobić” – kończy swój wpis Senyszyn.

    Mozna sie zgadzac, lub nie – ale cos z racji w tym jest.

    Pozdrawiam
    z Berlina

  17. globetrotuar pisze:
    2008-01-07 o godz. 08:19

    Robienie dzieci to seks, sprawa intymna i prywatna.

    na pierwszy rzut oka tak, ale po chwili zastanowienia zaczyna się myśleć o takich sprawach jak liczebność populacji Polaków i jej kompozycję wiekową, system emerytalny, wydajność pracy, nakłady na opiekę zdrowotną :-). generalnie lepiej jest jeśli społeczeństwa mają więcej dzieci niż mniej i dlatego sprawa mieszania się kościoła w te sprawy i powściągliwość rządu w sprawie refundacji wydaje mi się po prostu kuriozalna.

  18. Helena – 00,42
    Moja pełna zgoda z twoją wypowiedzią. W swoim dość już długim życiu tyle się nadyskutowałam o antysemityzmie, tylu wysłuchałam argumentów głupich i jeszcze głupszych, że po prostu przestałam dyskutować, bo kończyło się na pytaniu; czemu nie powiesz po prostu, że jesteś Żydówką?! I co ja mam do powiedzenia na takie dictum? Bo nie jestem Żydówką, ale chodziłam do szkoły z wieloma Żydami a moją najserdeczniejszą i nieodżałowaną przyjaciółką była właśnie Żydówka. Cudowna osobowość i wrażliwa poetka. Mogę co najwyżej wstać i wyjść, co też parę razy zrobiłam. Polecam ci wywiad z Markiem Edelmanem w Przeglądzie.

  19. Nie wiem, czy partie typu „lewicowego” (cokolwiek to w Polsce dzisiaj znaczy) albo i liberalne , biorą pod uwagę, jak ważne są sprawy światopoglądowe dla przeciętnego Kowalskiego. SLD do dzisiaj odbija się czkawką zaniechanie choćby prób ograniczenia wpływu Kościła hierarchicznego na życie publiczne. Bo żeby przeforsować w Sejmie zmianę „kompromisu” w sprawie aborcji trzeba mieć dużą większość (ew. veto Prezydenta) ale żeby nakazać zdjęcie symboli religijnych w gmachach administracji państwowej wystarczy rozporządzenie MSWiA Niech sobie wiszą w salkach katechetycznych , w kaplicach sejmowych i wszędzie tam, gdzie ich miejsce. Natomiast uwłaczają idei państwa neutralnego w sali plenarnych posiedzeń i w salach szkolnych, w gabinetach wojewodów i innych urzędników. Słychać głosy, że niepotrzebna nam wojna z Kościołem. Pewnie, że niepotrzebna. Kościół jest wielką wspólnotą o wielkich tradycjach i wpływach i jak każda taka struktura dąży do poszerzenia swojej strefy wpływów. Od tego jest władza państwowa żeby zakreślić granioce owego wpływu. A już próba ingerencji w prawo stanowione jest nie do przyjęcia w obecnej dobie. Mówi się, że trzeba cierpliwości, że Kościół się zmienia. To prawda – uznał wszak niewinność Galileusza. Po 400 latach. Przykro mi. Rzeczpospolita nie ma aż tyle czasu aby poczekać na zmianę oficjalnego stanowiska Kościoła w sprawach ważnych dla przeciętnego człowieka.

  20. Panie Redaktorze !

    Ponieważ jestem człowiekiem będącym już „po drugiej stronie życia” (czyli bywałym i „bywszym”, swą aktywność i możliwości fizyczne, intelektualne i wszelakie, mającym po „stronie schodzącej” w sinusoidzie życia), a mającym jakie takie doświadczenie, uważam iż kompromis jest z jednej strony podstawą wszelkiej polityki (i dyplomacji także), a także elementem funkcjonowania wszelkich form życia zbiorowego, publicznego etc.

    Gdy czyta się polskie media i słyszy się gros polskich polityków opadają mnie jednak zwątpienia – czy jesteśmy aby na pewno państwem prawa, racjonalnego funkcjonowania społeczeństwa i czy na prawdę moi rodacy chcą (i wiedzą co to jest) demokracja , wolność i pluralizm.

    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  21. 1.Akurat w polityce zupełnie nie ma na kim oka zawiesić, to nie psujmy tego „wspólnego dobra”, jakim jest facjata Olejniczaka niesympatycznymi zdjęciami…. 🙂
    2. Co do in vitro to mam podobne zdanie, jak Gospodarz. Z tym zastrzeżeniem, że nie da się zasponsorować wszystkim wszystkiego tylko dlatego, że to chwalebny cel. Dofinansowanie najuboższym może zmieści się w budżecie, jako forma socjalu. Reszta musi na to poszukać własnych pieniędzy. Podobnie zresztą jak na dentystę itd.
    3. Nie zgadzam się jednak z Gospodarzem, jeśli chodzi o symboliczne gesty premiera w tej sprawie. To akurat ostatnia rzecz, której zainteresowani oczekują. Typowy szum medialny, którego aż za dużo.
    4. Postawa Rzecznika P.O. została moim zdaniem prawidłowo oceniona, jak o chęć wbicia partii rządzącej bramki w tak delikatnej sprawie. Te całe prawne „ochrony życia” to gorący kartofel, każdy zanim się oparzy stara się przekazać go dalej.
    5. Zawsze żałuję, że inne wyznania, przede wszystkim chrześcijańskie, tak mało mają w Polsce do powiedzenia. Konkurencja w tej dziedzinie byłaby ozdrowieńcza! Wiem to z doświadczenia. Nie ma co biadać nad Rydzykiem, obskurantyzmem prowincjonalnej obrzędowości (pamiętacie Państwo ostatnią peregrynację figury jakiegoś świętego młodzianka, cóś piknego z plastiku czy innej żywicy, w ubranku jako żywy???). Taka specyfika.

  22. odkod lewica rozstala sie z marksem zostawiajoc sobie kapital przy okazji rozparcejiwujoc 10 gospodarke awiata zupelnie jest bez jal i nie wie co z sobo poczoc goroczkowoszuka tematow tabu z ktorymi z kturmi statutowo powinna walczyc zaplodnienie in vitroznane w przyrodzie acz na nizszych szczeblach rozwjuw taki sposob pan szczupak spelnia swojo wole bozo ztakim oddaniem i miloscio jak w malzsnskim stadlejezeli chodzi o nasz gatunek to czesciej kopulujemy w celuzabawy a nie prokreacji to nie rozumiem tych rozsterek

  23. globetrotuar pisze:
    „Robienie dzieci to seks, sprawa intymna i prywatna. Dlaczego urzad panstwa ma wchodzic z butami do czyjegos lozka? ”
    Ot, choćby po to, by wywalić z tegoż łóżka zaściankowego księżulka z kropidłem.
    A tak naprawdę, to coraz bardziej Hierarchia KK zaczyna przypominać KC PZPR.
    Ta sama nieomylność jedynie słusznych sądów i idei, to samo przekonanie, że popiera ich 90% Społeczeństwa…
    Tak samo padną ich rojenia o jedności Polaków w trwaniu przy tzw. wartościach katolickich jak nie tak znowu dawno padł Front Jedności Narodu. (Pamiętacie jeszcze co to było?)

  24. Nie wiem czego chce lewica, ale wyrażnie widać czego unika w ostatnich dniach.
    Unika jasnej deklaracji w/s finansowania służby zdrowia oraz strajku w kopalni „Budryk”.
    W jednym i drugim przypadku palącą kwestią są wynagrodzenia w szeroko pojętej sferze publicznej. Tak się bowiem nieszczęśliwie składa, że uzasadniona presja na wzrost płac dotyka w tym przypadku jednostek będących własnością skarbu państwa bądż innych organów władzy pubicznej lub jednostek finansowanych ze środków publicznych.
    Temat ten usiłuje dziś lewica przykryć „ofensywą” antytuskową ( zdrada Karty Praw Podstawowych) i antykościelną ( budżetowe finansowanie metody in vitro).
    Co do tej ostatniej to, choć uznaję bezpłodność za chorobę cywilizacyjną, uważam, że czas wybrany na dyskusję o niej, podobnie jak o konstytucyjności ustawy „aborcyjnej” ani dobry ani , tym bardziej przypadkowy nie jest. I lewicy przysłuży się jak najgorzej.
    Prości ludzie, ekonomicznie upośledzeni, dostają czytelny sygnał, ze ich sytuacja lewicy jest całkowicie obojętna. A ich ostatnia ostoja- nawet jeżeli „trująca”- katolicka tradycja i tożsamość bardziej lewicę bulwersują niż niskie płace.
    Jestem głęboka przekonana, że jedną z głównych przeszkód dla pomyślności kraju, jest feudalizm KK. Ale rosnącą rolę Kościła można zatrzymać jedynie poprzez stworzenie alternatywnej wspólnoty.
    Wspólnoty społecznej, obywatelskiej i ekonomicznej.
    Tymczasem obserwujemy tej ostatniej dalszą degradację, przy milczącej aprobacie LiD i SLD.
    Państwo, które jako pracodawca pozwala na niewolniczy wyzysk swoich pracowników i obywateli dla KK alternatywy stanowić nie będzie.
    Politycy lewicy muszą w końcu zrozumieć, że państwowy pracodawca, jako największy na rynku, wyznacza standardy.
    Jezeli dochodzi do takiej sytuacji jak w „Budryku” to przercież nie załoga ani reprezentujące ją związki są winne. Tylko żle przygotowane włączenie kopalni w struktury JSW. Górnicy są pod ścianą. Jeżeli teraz nie wynegocjują podwyżek, to w ramach JSW przez lata będą funkconować jako „stary portfel”, z najniższym uposażeniem.
    Tymczasem w mediach już trwa antyzwiązkowa krucjata.
    W sobotnio-niedzielnej „GW” dwoje młodych dziennikarzy na związkowcach nie zostawiło suchej nitki. Najpierw przypisało im zadania typowe dla zarządów i polityków, potem negataywnie rozliczyło z braku ich realizacji. Ja zaś podąrzając za logiką owych zadań postulowałabym
    1. likwidację zarządu
    2. likwidację wojewódzkiego szczebla samorządowego
    3. przekazanie powstałych oszczędności na płace dla związkowców i górników.
    Bo jeżeli losy Śląska i poszczególnych kopalń spoczywają na barkach górników to trzeba ich odpowiednio finansowo wynagradzać.
    A jeżeli ci ostatni sa tylko „ludzkim zasobem” to należy odwołać zarząd, który nie umie nimi zarządać, przez co naraża kopalnię, a tym samym skarb państwa, na wielomilionowe straty i odczepić się od związkowców i strajkujących.
    A tak na marginesie pragnę przypomnieć, że za komuny za takie paszkwilanckie teksty pod adresem „Solidarności” dziennikarze trafiali na listy proskrypcyjne.
    Podobnie jest w służbie zdrowia. Dlaczego nie można podnieść składki, wprowadzić RUM-u i uszczelnić systemu?
    Bo wtedy dobrze by sł. zdrowia działała i nie stałoby pretekstu do prywatyzacji ubezpieczeń zdrowotnych, o szpitalach nie wspominając.
    Jest to główny powód, dla którego usługi publiczne muszą kuleć, z oświatą i drogami włącznie.
    W tym kontekście wojenka lewicy, nawet jeżeli zaspakaja potrzeby części jej elektoratu wygląda oszukańczo, obłąkańczo i groteskowo. Wzmacnia tylko wizerunkowo KK. Bo w tej batali o finansowanie in vitro, każdy głupi wie, że pieniędzy brakuje na leczenie żywych. A lewica jak KK bardziej troszczy się o nienarodzonych niż o żywych.
    Tuskowe argumenty o braku środków, w tym kontekście wyglądają na rzeczowe i roztropne.
    W tej rozgrywce lewica strzela sobie samobóje, dostarczając przeciwnikom dowody swojej bezużyteczności. Krzyżyk na drogę Panowie: Olejniczak, Borowski i Szmajdziński. „Skrzek” ze swoim blogiem nic tu nie pomoże.

  25. Teresa Stachurska,
    Święte słowa, dziękuję.

  26. W swoim poprzednim wpisie podniósł pan redaktor temat niewydanej w Polsce książki „Strach” Grossa. Dobrze się stało, że w niniejszym wpisie nie zignorował pan redaktor innej nieopublikowanej książki, czyli „I tak to się zaczęło” (Janina Hera). Ma pan rację, Polacy powinni wiedzieć, kto ich tak urządził, że długo się nie pozbierają. Ps. Uwagi pana redaktora na temat Ryszardy Hanin, sowieckiej spikerki szkalującej Polaków, no, jest pan redaktor bardzo odważny, a przecież tak Łatwo się narazić tym, co nas urządzali po wojnie.

  27. Panie Redaktorze, szanowni Państwo,
    pani Senyszyn nie ma ani krzty racji w tym, że przeprasza za KK w Polsce.
    Kościół robi to, do czego został powołany i, szczególnie w Polsce robi to znakomicie.
    Gdyby polscy urzędnicy państwowi byli tak przejęci dobrem współobywateli, jak kler katolicki jest przejęty dobrem KK, Polska byłaby krajem mlekiem i miodem płynącym.
    To nie ich wina, że są bezczelni, czy bezkarni. Ich bezduszność i bezideowość powinni ocenić wierni. Chwała im za to, że są bogaci. Szczególnie obecnie jest to cecha bardzo w świecie pożądana.
    Postawmy pytanie, kto się do takich sukcesów KK w Polsce przyczynił?
    To rządy (praktycznie każdy po 89 r.) zbudowały tą potęgę i tylko idiota by z tego nie skorzystał.
    Szczególnie groteskowo w tym kontekście brzmi pseudoprawicowy bełkot o racji stanu, czy tzw. interesie narodowym, o patriotyźmie nie wspominając. Ci państwo czynią dokładnie na odwrót, ergo są ZDRAJCAMI.
    W państwie neutralnym światopoglądowo w sprawach dotyczących prawa dialogu z Kościołem nie ma. To samo zresztą (i słusznie) twierdzi choćby bp. Nycz negując jakąkolwiek możliwość zmiany stanowiska przez KK.
    Czy trzeba zostać premierem, posłem, ministrem, czy wojewodą, by doszczętnie zidiocieć?
    Pozdrawiam

  28. Nie rozumię tematu IN VITRO wydaje mi się, że te osby, które są przeciwne tej metodzie to ludzie albo obłuni albo wierzą w bociana. Dla mnie temat nie istnieje w obliczu informacji mówiącej, że 55% populacji meskiej uprawia mastrubacje. Gdzie są ich plemniki ????????????

  29. Andrzej M

    Albo nie wiesz, albo udajesz, że nie wiesz. Nie chodzi tu o samo zapłodnienie in vitro, ale o to, co się dzieje z zapłonionymi jajeczkami. Trzeba ich wiele, aby do takiego zapłodnienia doszło. Część z nich jest zamrażana, bywa – likwidowana. Kościół głosi, że zapłodnione jajeczko to już człowiek (jest się od poczęcia). Innymi słowy, likwidacja niewykorzystanych jajeczek to zabijanie ludzi. Taka jest ideologia Kościoła i nie będzie inna (w tej sprawie).

    Mam zupełnie inny pogląd (Fatum, które tworzy życie), ale trudno żądać od Kościoła, aby przestał być Kościołem, tak samo trudno oczekiwać, abyś ty, Andrzej M, przyjął koncepcję istnienia Fatum.

    Ponadto Kościół uważa że in vitro to zastępowanie Boga, obawia się też, że jest to krok w stronę inżynierii genetycznej, czyli tworzenia ludzi o pożądanych cechach (eugenika).

    Uważam, że Fatum przesądziło: eugenika stanie się faktem i nic tego nie zmieni. Ale czy z tego powodu będę psioczyć na Kościół, że ma takie poglądy, jakie ma. I czy ty, Andrzej M, nie obawiasz się eugeniki. Ja nie, a ty…

  30. madrud,

    dziękuję. Czuję się zaszczycona.

  31. Kompromis – kolejne słowo w Polsce ośmieszone i zakłamane. A Lis, dla przyzwoitosci, mógł poczekać i nie „wracać” z Wildsteinem. Na chleb chyba jeszcze miał ?

  32. Szanowny Panie Danielu! Drodzy Blogowicze!
    Powoli acz nieuchronnie dojrzewa w Polsce coraz ostrzejszy konflikt pomiedzy pojmowanym konstytucyjnie Panstwem Polskim i Kosciolem Katolickim.szybkosc rozwoju sytuacji zalezy wprost proporcjonalnie od procentu konserwatywnej ( sklerykalizowanej ) czesci spoleczenstwa wzgledem populacji spoleczenstwa myslacego kategoraiami wspolczesnego swiata w mysl rozwoju nauki.
    Mam pytanie do naszych ksiezulkow . biskupow i calej tej elity z koloratka pod szyja. Gdyby wspolczesnie nam zyl Jezus Chrystus, w dobie komputerow, technologi najwyzszego lotu z pewnoscia jego nauki bylyby uwspolczesnione tzw. z duchem czasu!!!!!!!
    Premier nam panujacy Donald Tusk zachowuje ostroznosc i asekuranctwo, gdyz kontrowersyjne wystepowanie wzgledem konserwatywnego elektoratu pali go jako Premiera i ewentualnego przyszlego Prezydenta.Znajduje sie on w bardzo niewdziecznej sytuacji i wcale jemu nie zazdroszcze uwarunkowan spelniania wladzy.Nie usprawiedliwia to jednak w niczym jego braku stanowiska.Mamy raczej przypadek nabierania przyslowiowej wody w usta.Rozpasane zapedy Kosiola Katolickiego w Polsce w kierunku dominacji wszedzie gdzie jest to mozliwe przekraczaja juz dopuszczalne granice przyzwoitosci.Mam swoje wytlumaczenie zjawiska.Byc moze bede sie powtarzal, ale cos w tym racji jest, a jest to wynik pewnej analizy historycznej

    W okresie powojennym w PRL az do wyboru Karola Wojtyly na Papieza, kosciol byl na marginesie zycia politycznmego. Probowal pewnych polajanek z ambony, ale raczej w obronie praw tzw. klasy robotniczej do godnych warunkow zycia.Era Polaka Papieza i cudu jakiego dokonal on w Polsce i nie tylko podniosla apetyty i aspiracje Kosciola Katolickiego w Polsce, co bylo i jest zajwiskiem zrozumialym, lecz juz wowczas w nastepstwie publikowanych kolejnych encyklik Jana Pawla II Episkopat w Polsce pozyskiwal wyrazne instrukcje dzialania, wnikania w szereg dziedzin zycia i umacniania swojej pozycji a w tym i okreslonych profitow,
    bowiem wiadomym bylo ze wczesniej czy pozniej era Karola Wojtyly
    sie zakonczy. Udanie przeprowadzona zostala na bazie emocji i wzruszen klerykalizacja spoleczenstwa, rozbudowanie tej tzw. konserwatywnej grupy spolecznej. Kosicol zaistnial gleboko w wielu strukturach Polskiej Panstwowosci i zaczal uzurpowac sobie prawa do ustanawiania Praw gwarantujacyh im pozostanie przy czerpaniu okreslonych profitow niejednokrotnie nie bedacych w zgodzie z przepisami i normami finansowymi. Kosiol zaczyna stac ponad prawem.Dzisiaj juz wrecz stara sie atakowac wladze, co jest zjawiskiem spanikowania, bowiem mamy coraz wiecej postepowych glosow krytycznych przeciw kosciolowi.Kobieta w Polsce dzieki kosciolowi postawiona zostala w pozycji niewolnicy pozbawionej prawa decydowania o sobie o swoim macierzynstwie.W mysl litery prawa jest to naruszenie Praw Czlowieka.Religia w szkole i ocena sredniej na matyrze graniczy juz sredniowiecznym absurdem.Nie wazne bledy z ortografii, debilizm z matematykli czy fizyki wazne cos innego.Cos czego ucza w wielu przypadkach ludzie w sutannach ze skrzywionym morale.Chyba przypadkow w Polsce i nie tylko bylo ostatnio tak wiele, ze nie trzeba tego tu i teraz powtarzac.
    Podsumowujac uwazam iz w Polsce narasta solidny problem majacy znamiona konfliktu spolecznego, bardzo szkodliwy dla rozwoju panstwowosci, bardzo szkodliwy dla porzyszlej Pozycji Polski ( szeroko rozumianej)Uwazam calkowicie niedopuszczalnym, ponad prawem finansowanie z budzetu Panstwa czegokolwiek, co jest zwiazane z Kosciole Katiolickim czy jakimkolwiek innym kosciolem wyznaniowym w Polsce.Kazda religia, kazdy kosciol Polsce jest i powinien byc na swoim utrzymaniu, na efektach swojej dzialalnosci. W szczegolnosci Kosciol Katolicki jest ogromnie bogaty w srodki w Polsce i ma za soba Watykan, ktory jest czyms w rodzaju zwierzchnika, jednostki nadrzednej.Rzad.Parlament Polski, Polski Budzet wypracowany milionmami Polakow swoim ciezkim trudem jest dla Polakow bez wzgledu na wyznanie i przekonanie i tylko i wylacznie dla nich.O tym nalezy pamietac i przestrzegac tego prawa.

  33. To z czym tuz po polnocy(0.56) wynurzyl sie Harry to poprostu majstersztyk.
    Podejrzewam, że podobnego nawet sam Cymanski, czołowy rządzącej
    do niedawna partii specjalista od przerabiania na prawde dowolnej wątpliwości,
    lepszego by nie wymyślił.Domniemywać tylko można, że autora, sądzę, że
    absolwenta co najmniej szkoły podstawowej,czeka w dorosłości nieprzeciętna
    przyszłość.
    Do Gobetroturara mam natomiast pytanie: czy stwierdzenie, że
    „robienie dzieci to seks” zostało aby uzgodnione z KK. Znane jest co prawda
    ich zauroczenie seksem ale o ile wiem to o rodzeniu się dzieci wyrażają się
    jakoś inaczej

  34. Tak to juz jest, ze najpiekniejsze idee i ideologie ulegaja erozji z uplywem czasu. Praktyka zycia i ludzkie slabosci biora gore nad wiernoscia zasadom zalozycielskim. Z zasady znieksztalceniom ulegaja szybciej programy wygenerowane w umyslach ludzkich ale i prawdy odwieczne nie zawsze bywaja wieczne. Tak bylo, na przyklad, z ideami komunistycznymi i narodowo-socjalistycznymi w XX wieku. Dobrze sie wiec dzieje, ze przynajmniej Nasz Swiety Kosciol Katolicki stara sie podtrzymac zasady zycia chrzescijanskiego przy obecnym, zintensyfikowanym ataku libertynizmu i poganstwa. Tylko dzieki jego staraniom Polska nie zostala jeszcze nowoczesna Sodoma i Gomora. Niestety, starania NSKK nie sa doceniane przez coraz bardziej zdegenerowna i rozwiazla populacje, ktora utracila swoj kompas moralny i dryfuje pogodnie zgodnie z podmuchami, smierdzacych zgnilizna, wiatrow z zachodu. Spojrzmy jednak na problem generacji „dzieci z probowki” racjonalnie. Prawda jest, ze jak glosi NSKK , podczas sztucznego zaplodnienia ginie nie tylko przyjemnosc tworzenia nowego pokolenia ale takze kilka zbednych czyli nadmiarowych embrionow. Sa one bowiem nie do wykorzystania przez inne pary ze wzgledu na bariere odpornosciowa. Tak wiec aby wyprodukowac jedno dziecko, trzeba poswiecic kilku jego potencjalnych braciszkow lub siostr. Stanowi to problem moralny dla KK a takze mozliwosc popelnienia grzechu dzieciobojstwa dla rodzicow dziecka.
    Co wiecej, nie ma racjonalnego powodu aby tak usilnie starac sie o wzrost
    populacji w Polsce. Juz obecnie przekraczamy o 100% pojemnosc biologiczna obszaru naszego kraju (tzw. ecologcal footprint, dane z r. 2005 WWF , Global Footprint network). Jest to jeszcze pestka w porownaniu z sytuacja w Europie Zachodniej gdzie zageszczenie jest katastrofalne a uszkodzenie naturalnego srodowiska jest juz nieodwracalne. Jest tozreszta jeden z powodow UE-kiego Drang nach Osten. Ale i dla obecnej populacji Polakow brak jest miejsc pracy a gospodarka kraju jest od 1999r w absolutnej stagnacji. Nie ma wiec narodowej potrzeby aby starac sie o przyrost ludnosci i ponosic w tym celu dodatkowe koszty na sluzbe zdrowia. Chalupnicza wytworczosc wystarczy z nawiazka.

  35. Ciekawe czy doczekam dnia kiedy p. red. napisze że kościół w RP ,że religia w szkole ,że dofinansowanie do budowy kościołów są dla Polaków niezbędne .
    Ale po kolei :
    Kościoły w Polsce istnieją już ponad 1000 lat niezależnie od tego co Passent,Parandowska czy Michnik napiszą.
    Wielcy mocarze tego świata chcieli zamienić kościoły w magazyny ,torturowali księży i ludność cywilną i co udało się , ano nie kurde .
    Szanowny panie redaktorze co prawda metoda Stalina i Gebelsa ” kłamstwo powtarzane sto razy staje się prawdą ” sprawdza się, tak ale nie w RP ( przepraszam W.Jaruzelskiemu częściowo się udało szczególnie wśród czytelników polityyyki )
    Mam serdeczną prośbę niech się pan zajmie czymś pożytecznym (np.. Wnuczkami , zbieranie znaczków ) bo wtedy przynajmniej będą korzyści .
    Szkoda tuszu papieru no i cennego czasu bo cokolwiek pan tu wypoci to i tak bez efektu.
    Powie pan ” a czytelnicy tak zacnej gazety ? ) , odpowiadam : nie bądź Pan tak szczegółowy czy warto kopie kruszyć o KILKANAŚCIE OSÓB .
    Pozdrawiam redaktorów mojej ulubionej gazety !

  36. Panie Redaktorze,

    odkrył Pan, w zasadzie subtelnie doprecyzował , kawałek naszej rzeczywistości-„kompromisy”a’la Pologne- jako specjalność nadwiślańskiego ludu. Wcześniej ,z tej samej tonacji , vistował niejaki Lech Wałęsa ze swoim-„Jestem za, a nawet przeciw”. Po latach zaczynam doceniać jego „czucie” narodu polskiego, i talent do znajdywania takich formuł jak powyższa, do komunikowania się wewnątrz tego społeczeństwa.
    Mógłbym dalej gderać „niezwykle bulwersujące” od zawsze wątki ,które Pan przytoczył w inteligentnym kontekście „kompromisów” , ale mam tak kapitalną pointę, że wszystko mi za nic.
    Otóz, nasz religijny naród, który do „ciągnięcia” swoich przy-Ziemskich spraw, wybrał sobie, taką miał demokratyczną wolę – Donka z koleżankami i kolegami. Naród będzie się modlił u kogo i do kogo trzeba, a Doniu niech załatwia co trzeba.
    Teraz pointa- ten wspaniały Naród , ilością głosów 55% , w badaniach dla „Rz” uznał Kazia Marcinkiewicza za męża stanu/Donek 52%/.
    Po czymś takim zawieram „kompromis” z czasem i idę porzucać się śnieżkami, sam ze sobą, jak na debila przystało/dopadła mnie ta ułomność/.

    Pozdrawiam Wszystkich i Nikogo,Eddie.

  37. Ziemkiewicz już był w TVP u Kwiatkowskiego i kasował szmal workami za codzienne, ponad dwugodzinne prezentowanie w Telewizji Śniadaniowej.Nadęty przy tym był potwornie i krzywił się bez przerwy bo przeżywał katusze moralne. Żeby je zrekompensować, po południu wypisywał opluwające TVP i SLD felietony w Gazecie Polskiej. Ale po tym Królu Chałturszczyków wszystko spływa jak woda po kaczce. Czy jest taka instytucja medialna w Polsce, do której nie wsadził swej spasionej gęby ?

  38. Poraj pisze:

    2008-01-07 o godz. 12:49
    globetrotuar pisze:
    A tak naprawdę, to coraz bardziej Hierarchia KK zaczyna przypominać KC PZPR.
    Ta sama nieomylność jedynie słusznych sądów i idei, to samo przekonanie, że popiera ich 90% Społeczeństwa…
    Tak samo padną ich rojenia o jedności Polaków w trwaniu przy tzw. wartościach katolickich jak nie tak znowu dawno padł Front Jedności Narodu. (Pamiętacie jeszcze co to było?)
    :
    Kazdy dogmatyzm religijny czy politycznie totalitarny ma na celu podporzadkawanie spoleczenstwa pewnej samozwanczej grupie ludzi.
    Take jest psychologia kryjaca sie za dogmatyzmem.

  39. Kościół to my!!!
    Rozgraniczcie Państwo te dwa terminy.
    Hierarchia nigdy nie była wyrazicielem woli wiernych.
    Począwszy od czołobitnych adresów do cara a skończywszy na potępieniu księży opowiadających się za teologią wyzwolenia, hierarchowie zawsze popierali władzę.
    Wydaje mi się, że obecnie uważają się za na tyle silnych, by ją przejąć, nie ponosząc przy tym żadnej odpowiedzialności.Fajnie jest być szarą eminencją.
    Rząd dusz kusi, pytanie dlaczego nikt w tej partii pokera nie sprawdzi blefu-realnego wpływu kościoła na nasz elektorat.

  40. Toja, to raczej ty powinnaś/powinieneś zamilknąć, bo bredzisz. Jedno słowo red. Passenta waży więcej niż twoje sto.
    MUrbański – nie doczekasz. PO jest jak ta dziewica – chciałaby, a boi się.
    Pani Senyszyn – dlaczego pani przeprasza za Kościół?
    Kościół może niech się najpierw upora z księdzem Rydzykiem, a potem weźmie za przeszkadzanie ludziom w walce o potomstwo. Swoją drogą zadziwia mnie zapiekłość w obronie 2 ludzkich komórek instytucji, która dawniej tak chętnie wysyłała ludzi na stos i zabijała pogan, czyli ludzi wierzących w innych bogów.
    Kościół był mocny w czasach niewoli, bo był tym rdzeniem, wokół którego szukało ostoi społeczeństwo polskie za Niemca i za komuny. Teraz jego rola wyraźnie spadnie, czy tego chcą, czy nie, bo ludzie będą chcieli żyć po swojemu. A zwracanie Wisły kijem niczego nie zmieni. Jesteśmy wszak inni niż jeszcze dwadzieścia lat temu. I albo się Kościół do tego dostosuje, ale powoli odejdzie w niebyt, o czym jestem głęboka przekonana.

  41. Toja, to raczej ty powinnaś/powinieneś zamilknąć, bo bredzisz. Jedno słowo red. Passenta waży więcej niż twoje sto.
    MUrbański – nie doczekasz. PO jest jak ta dziewica – chciałaby, a boi się.
    Pani Senyszyn – dlaczego pani przeprasza za Kościół?
    Kościół może niech się najpierw upora z księdzem Rydzykiem, a potem weźmie za przeszkadzanie ludziom w walce o potomstwo. Swoją drogą zadziwia mnie zapiekłość w obronie 2 ludzkich komórek instytucji, która dawniej tak chętnie wysyłała ludzi na stos i zabijała pogan, czyli ludzi wierzących w innych bogów.
    Kościół był mocny w czasach niewoli, bo był tym rdzeniem, wokół którego szukało ostoi społeczeństwo polskie za Niemca i za komuny. Teraz jego rola wyraźnie spadnie, czy tego chcą, czy nie, bo ludzie będą chcieli żyć po swojemu. A zwracanie Wisły kijem niczego nie zmieni. Jesteśmy wszak inni niż jeszcze dwadzieścia lat temu. I albo się Kościół do tego dostosuje, ale powoli odejdzie w niebyt, o czym jestem głęboka przekonana.
    PS Ale się dziś pienił w radiowej 3 red. Karnowski na poseł Senyszyn (chodzi o rozmowę z posłem Kaliszem). Nikt o tym nie mówi, ale radiowa 3 też jest tak upolityczniona, upisiorzona, że słuchać się jej nie chce. I jeszcze jest tubą Koscioła. Co drugi cytat rano to cytat z Jana Pawła II. Tam też by się przydało troche przewietrzyć.

  42. Kolejnym przykładem na „nasze kompromisy” jest wywiad z T. Lisem o jego powrocie do TVP w dzisiejszej Gazecie Wyborczej. Pod prezesurą pana Urbańskiego TVP – zdaniem T. Lisa – staje się niemal wzorcem obiektywizmu i bezstronności mediów. Panie Gargas, Kotecka i p. Pośpieszalski to potwierdzają – tak m.innymi wynika z wypowiedzi p. Tomasza. Czyż to nie jest swoisty kompromis poglądów p. Tomasza na TVP i jej Prezesa z kwotą 100 tys. zł miesięcznie ?
    Bodajże F. Engels stwierdził był: byt określa świadomość.
    Zwłaszcza gdy poziom tego bytu określa kwota 100 tys. zł.

  43. Panie Danielu, pan tu o kompromisach gwarzy, a tam wszyscy są pod ścianą – górnicy z kopalni “Budryk” pod ścianą, lekarze pod ścianą, pielęgniarki pod ścianą, rodziny dotknięte bezpłodnością (poważną chorobą cywilizacyjną) są pod ścianą. Nawet Tusk stoi pod ścianą – pif, paf. W końcu Kościół też nie ma innego wyjścia i musi bronić doktryny ustalonej w Watykanie. A jak się jest pod ścianą, to jak można wyciągnąć rękę do kompromisu, jak zrobić krok do przodu? Chyba pan rozumie?

    Ale żarty na bok. Zgadzam się z tezą, że leczenie żywych mają priorytet nad in vitro, w warunkach nie wysokiej jeszcze zamożności Polek i Polaków, czyli przy ograniczonym finansowaniu służby zdrowia. Zgadzam się również, że potrzebny jest RUM (z tym związany jest spory koszt inwestycyjny) i “uszczelnienie systemu”, nieuniknione jest podniesienie składki, czy innego opodatkowania. Ale to nie wystarczy – prawdopodobnie konieczna jest restrukturyzacja, zamknięcie małych szpitali, lepsze gospodarowanie lekami, usprawnienie ewidencji wydatków (do czego RUM ma się przyczynić), ustalenie rozlicznych priorytetów, kolejek na poważne zabiegi, ewentualnie wprowadzenie drobnej odpłatności za niektóre usługi i refundacji dla najbiedniejszych – bez danych z populacji trudno decydować. To byłby długi proces usprawnień i niekiedy niepopularnych zmian. Podniesienie wydajności i efektywności w tej branży usług spoczywa na państwu, jako usługodawcy, organizatorze i pracodawcy, ale także na pracownikach sł. zdr. i ich związkach.

    Zgadzam się również, że coś przeoczył zarząd JSW. Ale prawdą jest, że związkowcy (górnicy, ale nie tylko) organizują się w zbyt dużej liczbie związków, koszty utrzymania ich działaczy są zbyt wysokie, wreszcie, że związkowcy powinni się czuć odpowiedzialni za los branży, akurat górnictwo węg. kam. nie jest rozwojowe. Nie prawda, że losy Śląska spoczywają na barkach górników. Może JSW powinno się wycofać z łączenia i utrzymać dwa zarządy?

    Generalnie, losy firm państwowych i nie tylko, spoczywają m.in. na związkowcach, tak było nie tylko w Irlandii, ale również w Niemczech Zach (tzw. cud socjalizmu rynkowego). Z tego co pisze Magrud (g. 13:20), górnicy z KWG “Budryk” są pod ścianą, bo zależy im tylko na płacach. Płace w spółkach są uzależnione od kosztów i zysków, które nie są jednakowe, ba, nawet dla tej samej kopalni zmieniają się z roku na rok. Górnikom pod ścianą nie zależy na sukcesie ekonomicznym kopalni i branży, tak z tego wygląda, a już napewno nie na deficycie budżetu i wysokości podatków płaconych przez resztę społeczeństwa w perspektywie lat. Nie rozmiem:

    1. jakie standardy ma ustalać państwo jako największy pracodawca na rynku? “Czy się stoi czy się leży …”?
    2. co jest głównym powodem, że usługi publiczne muszą kuleć? Bo nie są zagrożone prywatyzacją, konkurencją, restrukturyzacją, mierzeniem wydajności i jakości, i uzależnieniem od nich indywidualnej płacy?
    3. czy to jest świętokradztwo, gdy argumenty Tuska są rzeczowe i roztopne?
    4. co ma być przeciwieństwem feudalizmu KK? Wspólnota? Jak wspólnota? wspólnota pierwotna?

  44. … Polska ma zacofana gospodarke, ekstensywne rolnictwo, dziurawe drogi, nawiekszy w Europie dlug publiczny, zardzewiale pociagi, kiepskie
    uczelnie, kilka milionow sluchaczy Radia Maryja, przekupnych
    urzednikow, obszczane lotniska i dworce i najnizszy PKB per capita w
    Unii…

    Ale mamy tez cos, czego nie zmoga moce zla, przed czym masoneria i
    cyklisci staja bezradni…

    Tym czyms jest slynna polska _krzepa_, ktora w czasach, gdy o
    powodzeniu narodow decydowaly burdy zwane dzisiaj „bitwami”, byla
    polskim jedynym atutem…

    – Pudzian – najsilniejszy czlowiek swiata:
    http://www.turboschlank.de/ebay/vorlagen/olimp_auktionen/ebay_shop/bi.

    … i najsilniejsza osobowosc polskiej polityki:
    http://video.google.pl/videoplay?docid=1611304108141379744

  45. Tak jest. Kościołowi powiedzieć SPRAWDZAM.

    Jakaś partia polityczna powinna zbadać jakie są generalnie wpływy Kościoła na poszczególne grupy i warstwy, o jakie punkty ich “polityki” można bezpiecznie zaczepić, które z nich zrobić przedmiotem kampanii bez mówienia, że idzie o “walkę z Panem Bogiem”, krok po kroczku, najpierw się przestraszą, zaczną kluczyć, awanturować się …

    Jedna partia, zdaje mi się, pogrzebała się próbując frontalnie uderzyć w tysiącletnią instytucję, to byla Unia Pracy. Liberałowie, który w różnych fazach w jakimś stopniu rządzili, zawsze swój brak poparcia dla prywatyzacji, wolnego rynku i innych transformacyjnych reform okupywali rozdawaniem koncesji Kościołowi. W jakimś stopniu robiła to też lewica. Teraz może, gdy transformacja jest na ukonczeniu, gdy nie jest tak wielkim priorytetem, poza tym, gdy młodzież, która nie doświadczyła bezpośrednio opiekuńczego realnego socjalizmu, jest dynamiczniejsza niz rodzice i nie liczy aż tak bardzo na rozdawnictwo. Więc może lewica, jak ta lwica, powalczy. Czy ma coś do stracenia? Oprócz kajdanów 😉

  46. Szanowny Panie Redaktorze !!!!
    Dopiero dziś wieczorem mogłem zajrzeć do Pana bloga – najpierw a potem do Gazety Wyborczej. W GW znalazłem notatkę która bardziej pasuje do poprzedniego wpisu dotyczącego książki prof. Grossa „Strach”. Okazało się iż książką zajmie się prokuratura !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Jaki jak byłem naiwny, myślałem że ściganie autorów np. tekstu o kartoflach to specjalność pisowców. Miałem nadzieję, że wraz z zmianą rządu nigdy już
    aparat Państwa nie będzie walczył z wolnością słowa czy badań naukowych. Ja i moja rodzina należąca do narodu polskiego nie czujemy się książką Grossa znieważeni. Uważamy natomiast decyzję prokuratury za głupią, szkodliwą i ośmieszającą nasz kraj. Proponuję aby odpowiedzialnego za tę decyzję prokuratora zgłosić do „The Washington Post” w konkurencji Idiota Roku. Nie udało się pierwszego miejsce zająć Sowińskiej może tym razem będzie lepiej.

  47. Bobola:
    Jesteś wielki!! [jajcarz]
    Problem w tym że jeżeli my nie zaludnimy tej ziemi to kto?
    Genius locci.?
    Przy 6-8% obcej populacj zaczynają się problemy,Nie chcesz chyba minaretów w nadwiślańskim krajobrazie?
    A może świątynie Buddy?
    A poważnie-co kapłon może powiedzieć o dzieciach-cudzych zresztą.
    Sądzić i rządzić życiem innych ludzi to jakaś aberracja.
    Już wolę prawosławie lub protestantyzm i dawanie przez ich duchownych wzoru własnym życiem

  48. Paradoks polega na tym, że w silnym porywie konformistycznym posiadania dziecka, bezpłodne małżeństwa podważają fundament struktur społecznych , do których starają się przynależeć.
    Problem polega na braku legalizacji prawnych dotyczących rodziców i praw dzieci urodzonych dzięki tej metodzie.Czy ludzkość dożyła tych czasów, w których sama powinna wybrać dla siebie zasady?
    Czy wprowadzać ustawodawstwo, czy wybierać rozwiązania, które jak najmniej wymaga od prawa a pozostawia jak najwięcej obyczajom i moralności?
    Czasy współczesne podają w wątpliwość definicję śmierci( na co wpłynęły nowe techniki reanimacji). Medycyna, biologia muszą wyznaczyć nową definicję życia. Kto je daje, kto poczyna, kto o tym decyduje? I kto jest upoważniony do udzielenia odpowiedzi na te pytania.
    Od przyszłości się nie ucieknie. Nawet tak skostniała instytucja jak Kościół musi rewidować swoje anachroniczne doktryny, aby nie kolidować drastycznie ze stanem współczesnej wiedzy.Dziwię się tylko Premierowi. UE nakłada na Polskę wręcz obowiązek ustaleń prawnych dot. in vitro.
    Zamiast twierdzić, że brak pieniędzy (co zawsze jest brane za wymówkę) , mógłby oznajmić Narodowi, że oto podejmuje się prace nad regulacjami prawnymi, które jak zawsze muszą trochę potrwać…Decyzja ogłoszona przez media ma wyrażną barwę braku woli politycznej.
    Kościół głośno protestuje w momencie nagłego nagłośnienia finansowania in vitro, przedtem był mniej radykalny w swoich wypowiedziach.Cicho akceptuje sam fakt medyczny, bulwersuje fakt FINANSOWANIA.I to mnie właśnie złości.
    Pozdrawiam Halszka

  49. Kościół pokorny, to instytycja obumierająca, zmarginalizowana, skazana na regres. Dlatego Kościół wybrał drogę walki, wojny, ekspansji. Nie chce dialogu. Chce wojny! Dzięki wojnie publicznie istnieje.

  50. Panie Redaktorze

    „Moje stanowisko jest następujące: pomagać finansowo najbiedniejszym, bez względu na stan cywilny, zwłaszcza w staraniach o pierwsze dziecko. Dziecko jest największym skarbem, najwyższym dobrem i nie ma co przy tej okazji politykować.”

    Chciałbym rozwinąć ten wątek, ponieważ targają mną od dłuższego czasu pewne wątpliwości.
    Ponad rok temu oglądałem w niemieckiej tv reportaż na temat trzech par starających się o dziecko metodą in vitro. W RFN dwa czy trzy podejścia pokrywa kasa chorych, potem trzeba sobie to finansować samemu. Jednej parze się udało, dwie bez efektów. Jedną stać na to by robić to dalej na własny koszt, druga to małżeństwo bezrobotnych bez wykształcenia.
    Czy rzeczywiśćie jest pożądanym efektem, by ta para bezrobotnych miała dziecko? Oni nie potrafili sobie poradzić z samym sobą, jak będą sobie radzić kiedy będą mieli dziecko?
    Pani Magdalena Sroda w swym wywodzie pokazała różne formy pomocy rodziną. OK!
    Ale ja mam wątpliwości!
    Problem niemiecki – mało dzieci, a na dodatek wykształciuchy nie chcą rodzić.
    Znany satyryk Harald Schmidt – ponad dwa lata temu obiecywał każdej pani z tytułem akademickim, która urodzi dziecko dwa bilety na mistrzostwa świata w p.n..
    Super gag, ale bardzo nie wielu zastanowiło się nad nim. Ciągłe zwiększanie pieniędzy na dzieci sprawiło, że rodzenie dzieci stało się formą na przeżycie. Brak wykształcenia, brak ochoty na pracę za marne pieniądze ( przestano płacić za pojawianie się w miejscu pracy ) spowodował, że wiele osób wybrało tę formę na życie.
    Nie trzeba być specjalnym filozofem by domyślić się jaki materiał z tego wyrośnie.
    Mamy na świecie przepełnione domy dziecka, czy nie powinniśmy w pierwszej kolejnośći zająć się tymi dziećmi?
    Znam dwa małżeństwa, które adoptowały dzieci – są super wychowywane i super kochane. Bo, nie ważne jest kto zrobił, ważne jest kto wychował.
    Wiem, moje przemyślenia są okropnie bezuczuciowe, traktuję żywą materię jak materiał, ale widziałem i widzę ( wiele lat aktywnej działalnośći w sporcie młodzieżowym, jestem ojcem dwóch odchowanych córek ) osoby mające dzieci, same będące jeszcze dziećmi – nie chodzi tu o wiek!
    To problem własnego rozwoju mentalno-społecznego.
    Powtarzam jeszcze raz – nie wiem czy należy tym ludziom pomagać!
    Będę wdzięczny za poglądy innych w tym temacie!

  51. ad guziec,

    wiele lat temu pisałem o tym, że pani Suchocka jako główna lokomotywa konkordatu powinna zostać skazana przez trybunał stanu za zdradę ojczyzny!
    Szara eminencja tej zdrady to niejaki Karol Wojtyła alias JP2.

  52. Nie moge sie powstrzymac od tego by ponownie wlaczyc sie do koemntowania tekstu Pana Passenta.
    Drzodzy Blogowicze jestem przekonany, ze wiekszosc z Was, akceptujacych na dzien dzisiejszy pozycje kosciola Katolickiego w Polsce i jego aspiracje nie wie co czyni, ale czas pokaze swoje.
    skoncentrowac sie jednak chcialbym troche na ruchach po lewej stronie Polskiej sceny Politycznej.Nie biora za wykladnie reprezentacyjna lewicy wyglaszanych opinii przez Pana W.Olejniczaka i osob obok niego stojacych.dzisiejsza Lewica przezywa bardzo gleboki kryzys organizacyjny i przy okazji ideowy, bowiem oczyszcza sie ona autentycznie z tych, ktorzy niesli za soba bagaz postkomunistyczny, a jednoczesnie nie moze pozsykac tych, ktorzy swoim swiatopogladem wartosciami ideowymi moga wzmocnic Lewice.Czyni to udanie malymi acz znaczacymi krokami Leszek Miller.
    Trudno dzisiaj przyjmowac autorytatywnie opinie ludzi, ktorych w przeszlosci pozytywny i wartosciowy wizerunek zostal zniwelowany – chyba wiadomo o kogo tu chodzi.Glupota wiec jest dzisiaj przypisywanie glosow rozsadku, negujacych dzisiejszy stan i pozycje Koscila w Polsce stronie lewicowej. Jestem przekonany ze tymi i podobnymi kategoraimi mysli rowniez wiekszosc zwolennikow PO PSL a moze i nawet czesc elektoratu PiS – tylko poki co nie moga glosno o tym mowic bo ich kaczki zadziobia.Nie jest waznym kto jest wyrazicielem mysli, wazne jest jaka czesc spoleczenstwa i jak sila za tym stoi. Wazne jest tez ze dzisiejszy Premier bojac sie utracic poparcie konserwatywnego elektoratu zamienia sie w strusia z glowa w piasku.To podwaza juz jego autorytet.
    Tak wiec prosze o troche rzowazgi w swoich komentarzach a nie emocjonalnych glupot.Popatrzcie kochani Polacy, rodacy wokol siebie uwaznie i zadajcie sobie trud uswiadomienia jak jeszcze znaczacy niestety procent w spoleczenstwie Polski stanowia obijboki, ktorzy podejmuja sie krytyki wszystkiego i wszystkioh najczesciej popartej argumentem w postaci czystej wyborowej, ktorzy nie moga ppochawlic sie uczciwoscia, ale maja czelnosc chodzic do Waszego kosciola, klekac przed figura z diablem za skora.Naogladalem sie tego ostatnio podczas pobytu w Polsce i niestety z przykroscia musze powiedziec, ze pieniacze, krytykanci, nie moga sie pochwalic osiagnieciami, ze w istoscie cos dla swojej ojczyzny zrobili. Nie chce tu uzywac innych okreslen. Uwazam, ze jako narod nie jestesmy ani glupsi ani biedniejsi od np.Niemcow, ale niestety nie rysuje sie perspektywa dorownania im. Odpowiedzcie sobie sami dlaczego, wprzody ogladnicie sie wokolo bacznie.jeszcze troche a Premier z pierwszym czytaniem budzetu bedzie biegial do Episkopatu anie Sejmu. POLSKO DOKAD ZMKIERZASZ W SWEJ GLUPOCIE NIEPRZEJEDNANA!
    Tym optymistycznym akcentem sluga parobek i kon w jednej osobie.Blogowicz Roman

  53. A może należałoby przestać używać językowych przeinaczeń kawalerów w koloratkach, przestać mówić „kompromis” tam, gdzie właściwym określeniem jest dyktat , przestać mówić „dziecko”, tam gdzie chodzi o zygotę lub , co najwyżej blastulę . Wszak to ich religia nakazuje: „nie mów fałszywego świadectwa”.
    Może należy przestać bać się garstki hierarchów, którzy próbują zakrzyczeć wszystkich inaczej niż oni myślących?
    Może należy w końcu nazwać po imieniu to, co się naprawdę w naszym kraju dzieje? Bo to nie LiD idzie na wojnę z kościołem, to hierarchowie tego kościoła wypowiedzieli wojnę Rzeczpospolitej Polskiej . A rolą Polaków, także polityków jest o wolność Rzeczpospolitej walczyć z jej okupantami, kimkolwiek by byli.
    T.

  54. nr 10-7 pisze:

    Ma pan rację, Polacy powinni wiedzieć, kto ich tak urządził, że długo się nie pozbierają.

    kto urzadzil i jak?
    O czym mowa?

    Harry_potem pisze:

    2008-01-07 o godz. 00:56
    Zaslyszane
    “Tydzień cudów Donalda Tuska

    Poniedziałek
    Donald Tusk wyczarterował 10.000 jumbo-jetów. 3 miliony Polaków wraca
    do kraju.

    Wtorek
    Zarządzeniem premiera Donalda Tuska zlikwidowano wypadki samochodowe.

    Środa
    Donald Tusk obniżył podatki

    :
    Czy to Najnowszy Testament?

  55. Nie mam nic przeciwko zapłodnieniu in vitro jeśli nie odbywa się to za pieniądze podatników (a więc Pana i moje) teraz, kiedy w NFZ brakuje pieniędzy na rotowanie tych, którzy już żyją.

  56. Platforma zarzuca lewicy, że chce zbić kapitał polityczny na sprzeciwie wobec KK – in vitro, religia do średniej i na maturze… Skoro jest kapitał do zbicia, to niechże PO wyrwie ten grunt spod nóg lewicy i sama się tym zajmie – ma dużo większe możliwości. Cóż zresztą złego w zbijaniu kapitału politycznego na problemach nurtujących wielu obywateli. Czy nie to to właśnie są politycy?

  57. Wiele szpitali w Polsce nosi imię Jana Pawła II, Kardynała Stefana Wyszyńskiego(żeby wspomnieć tylko te).Jak to wpływa na sposób ich funkcjonowania pozostawiam bez komentarza, informacje można usłyszeć w codziennych dziennikach

  58. A może nasi kapłani pozbędą się na ołtarzu wiary” coyones”?
    Po co im to?
    Daliby świadectwo wiary.
    Rytualne obrzezania na bliskim wschodzie to norma.
    Ciekawy byłby wpływ kastracji na ilość powołań.

  59. Polska to kraj iscie wyznaniowy. Nie ma tu co gadac. Jakis szeregowy, prowincjonalny funkcjonariusz kosciola powaza sie na krytyke wyroku miejscowego Sadu. Inny szeregowy biskup osmiela sie apelowac do ogolu poslow i senatorow – wybranych przez spoleczenstwo, w przeciwienstwie do tego biskupa. Kazdy obywatel, rowniez biskup, moze sie wypowiadac na kazdy temat. Tyle ze takie wybiorcze powielanie opini niektorych tylko obywateli przez gazety, telewizje i radio dowodzi, ze nie potrzeba zadnego Wydzialu Prasy KC PZPR.Ten Wydzial istnieje, tylko w formie mniej zinstytualicjowanej. „Niezalezni” dziennikarze, a zwlaszcza ich wlasciciele za kazdym razem potrafia wywachac z jakiego kierunku czuc zapach konfitur.

  60. Aleydis – oczywiście, że kościół na dłuższą metę działa na swoją niekorzyść, ale obawiam się, że ta meta jest daleko. Kościołowi nie chodzi o żadne dwie komórki ani o żadne życie, tylko o władzę i panowanie nad ludźmi. Zawsze tak było. Skostniała, anachroniczna instytucja, która wszędzie traci lub straciła wpływy, tylko u nas trzyma się tak mocno. A czemu ci wszyscy rządzący tak się tych biskupów boją, to ja nie rozumiem.

  61. Diaspora jest czuja!(Albo – nie)

    Mniej jest wiecej. Okres masowki na szczescie mamy poza soba, efekty znamy. Dzisiaj lewica proponuje kolorowego robaczka przynety, robaczka zblizonego do koloru teczy. To juz nie sztandar nie choragiewka to kolejna pulapka. Bobola ma racje piszac: „ Chaupnicza wytworczosc wystarczy z nawiazka „ Kopf hoch, liebe Freunde – einstecken und nicht verzagen! Es ist doch gut, Mister Linker daß Sie nicht alle Munition ins Ausland geliefert haben!

    F.S. von/od Diasporski

  62. „Ale ładna ta Jadwiga Agatek (tak odbieram przez pryzmat też zdjęciowy)! Pewnie nie chce się odezwać by nie sprawić przykrości owym „spieprzaj dziadu zaszczany”. Może zatem spławiła by chociaż chłopaka – skoro prosi. Niestety na to również jest za chłodna i wyniosła. Jedyne co w tym doceniam – że dba o swoją reputację. Agatka, czy mogę sobie dorobić do twojego zdjęcia piegi, rude włosy i nabazgrać po kilka takich kocich wąsów? Musisz tylko najpierw włożyć kostium tygrysi (mimo, że to było modne kiedyś), ale skoro nie chcesz to odpisz „nie odpisuję bo ktoś pomyśli, że jak odpiszę „nie chcę” to będzie oznaczało, że „chcę”. Żartowałem oczywiście, ale dla internetu proszę napisać „jestem mężatką” żeby nie wyglądało romantycznie Agatko. ”
    Oto post jaki nie da się wklwić w blogu Agaty Passent. Wierzę, że tu także zostanie usunięty choć tu przynajmniej można się spodziewać. Trzy razy próbowałem i jakieś złośliwości dosłownie internet wytwarza.

  63. ad dwapik

    Dwapik, to nie całkiem tak. Jako papież JP2 to dla KK prawdziwy mąż stanu. Jak np. de Gaulle dla Francji, czy Stalin dla ZSRR.
    Podpisanie konkordatu było nie całkiem zgodne z procedurami i tu masz całkowitą rację (Suchocka). Wstrząsające jest natomiast to, że później przedstawiciele administracji państwowej doprowadzali (i dalej to czynią) do coraz większego wpływu KK na udział w rządzeniu państwem. W konkordacie nic nie ma na temat płac dla katechetów (dlaczego katechetów, przecież to powinni być nauczyciele religii, prawda?), czy stopni z religii.
    Kościół po prostu konsekwentnie korzysta z hojnych darów baranów bożych będących u władzy. Pani Senyszyn z ekipą miała 4 lata na pohamowanie tego procederu. Zamiast tego ,,układała” się z KK, czyli robiła ten sam grzech, co inni, łamała prawo. Z nimi nie należy walczyć pyskówkami. Ich trzeba olać. Tak jak oni całe rządy, I, II, III, i IV RP. I to, co było pomiędzy.
    Tylko kogo na to stać? Tuska? Olejniczaka?
    Paradoksalnie tylko Kaczyński mógłby mieć jaja, żeby to zrobić. Ale on nie z mojej bajki.

  64. 7 stycznia wieczorem, w programie Teraz my, TVN, kuriozalne stwierdzenie p. Palikota, posła PO : Kościół uchronił m.in. p. Seniszyn i parę innych osób od stryczka na latarniach (?) w 89 r., dlatego dla Kościoła trzeba być życzliwym, a on, poseł, w sporze hierarchów i LiD-u jest pośrodku.
    Z innej „parafii”: donos na książkę J.T. Grossa, „Strach” obraża naród polski. Będą aresztowania w księgarniach?

  65. Stychowski 23.02
    Jak dowodzą egzorcyści, przejawem opętania przez Szatana jest bełkotanie w językach obcych, natomiast ogromne trudności w tzw. mowie ojczystej. Jest to klasyczny przykład naszego volkswagendeutsche Stychowskiego. ALE JEST NADZIEJA ! PODOBNO POD SZCZECINEM OTWIERAJĄ OŚRODEK DLA TYCH NIESZCZĘŚLIWCÓW. OKOLICZNI ROLNICY WPRAWDZIE JUŻ SZYKUJĄ WIDŁY, ABY ZŁE WYTRACIĆ BEZ ZBYTECZNEJ ZWŁOKI, ALE MOŻE SIĘ UDA EGZORCYZMAMI WYPĘDZIĆ DEMONA Z FELIKSA, ZANIM MU SIĘ DOBIORĄ DO SKÓRY ?

  66. Olej z ostatniego tłoczenia

    Wybrałem sobie blog Olejniczaka dla zapoznania się z horyzontami myślowymi szefa polskiej lewicy,formacji ,która kiedyś trzęsła całym Peerelem.
    I cóż nam zostało z tych lat?
    Wspomnienia,smutek i żal.
    Sprowadzono tę znaczącą siłę do scherlałej postaci kadłubkowej,co to ni pies, ni wydra.
    Z symbolu dumnego i odważnego robotnika sprowadzono ją do postawy złamanego bezrobotnego.
    Temu robotnikowi „Solidarność” odebrała koło sterownicze, wybiła zęby czyniąc zeń kundla ,któremu co najwyżej lizanie pozostało.
    Za to co się stało na scenie politycznej w pełni odpowiedzialność ponoszą Kwaśniewski,Miller,Olejniczak i prawica,której interes skutecznie oni wdrażali.
    Ostatnie informacje o chęci sprzedania kompleksu hotelowo-biurowo-konferencyjnego na Rozbrat doskonale obrazują likwidatorską politykę lewicowych pampersów.
    Po tej sprzedaży stracą źródło zasilania finansowego i miejsce koncentracji i zarządzania.
    Resztkami tej partii milionerów będzie zarządzał Olejniczak z własnego mieszkania.
    Jest to charakterystyczny zjazd po równi pochyłej.
    Przeanalizujmy zatem możliwości intelektualnego przywództwa Olejniczaka na przykładzie ostatniego postu jaki zamieścił na swym blogu.
    Na samym wstępie oświadcza ,że jest on na krótkim urlopie w górach, gdzie również dopadła go polityka.
    W końcu nic w tym odkrywczego,szczególnie w tym, że bywa się na urlopie.
    Kiedy taką informacje przekazuje lider partyjny to ja mogę jedynie pomyśleć, że tak kiepski polityk pozostawiając partię samopas albo da jej szansę na odbicie się od dna albo też, pogrąży ją jeszcze bardziej.
    Jego rozpacz, że tam również dopada go polityka jest grubo nie na miejscu.
    To przecież on sam sobie wybrał to zajęcie.
    I jeżeli ono mu nie odpowiada, a widać po rezultatach,że nie odpowiada,więc powinien jak najszybciej z niego zrezygnować z pożytkiem dla lewicy i dla siebie.
    Nie ma powodu dalej męczyć swą obecnością ludzi wyrzuconych na aut.
    By być szefem znaczącej partii trzeba mieć charyzmę,szerokie horyzonty i zmysł organizacyjny.
    Olejniczak żadnej z tych cech nie posiada.
    Zachowuje się niczym mały harcerzyk, któremu ciągle odbierają zabawki, a teraz sam chce jeszcze sprzedać swoją piaskownicę.
    No i zaczyna opowiadać bajki o zapładnianiu in vitro i refundacji kosztów za ten zabieg.
    Być może wydaje mu się, iż znalazł się w roli Pana Boga dającego życie?
    Sam pomysł ani nowy,ani odkrywczy,ani też najważniejszy dla lewicy.
    Lewica potrzebuje pracy i chleba.
    Zaś opowiadanie o in vitro lub homoseksualistach , zmierza do marginalizacji partii,mimo pewnej sensowności tych propozycji.
    Należy nauczyć się odczytywać potrzeby społeczne najsłabszych.
    Jeżeli jednak ta partia wyrugowała ze swych szeregów lub sami odeszli ludzie autentycznej lewicy, to w powstałą próżnię weszli socjal-liberałowie,wskutek czego SLD stała się wiodąca bez mała partią milionerów.
    POŁĄCZENIE JEJ Z DEMOKRATAMI OZNACZA DALSZE PRZESUNIĘCIE KU CENTRUM A DE FACTO NA PRAWO.
    Ta partia aktualnie nie ma już nic wspólnego z lewicą.
    Jest to praktycznie rzecz biorąc lewica burżuazyjna.
    I praktycznie połowa społeczeństwa nie ma swego reprezentanta w Sejmie, ludzie ci nie biorą udziału w wyborach,ponieważ nie mają na kogo głosować, jako iż na dzień dzisiejszy nie ma siły politycznej ,która mogłaby akcentować i wyrażać ich oczekiwania.
    Jakiż to jest język lidera:”nie odpuści”, „przypilnujemy”,nie przerażą nas krzyki”.
    Rodzi on styl i klimat podwórkowej bijatyki chłopców z nie najlepszych domów.
    Nie odpuści zazwyczaj gangster,przypilnuje pastuch, a nie przerażają krzyki zwykłych łobuzów.
    Brak jest tutaj szerokiego spojrzenia,komplementarnej wizji przywódcy potrafiącego stworzyć program i porwać za nim masy.
    To co prezentuje Olejniczak jest żenującą dziecinadą,stanowiącą wodę na młyn prawicy,która śmieje się z jego wczasów specyfikując mu w dziesiątki tysięcy złotych idący strój narciarski i określając go mianem socjal-liberała.
    Nic dodać,nic ująć.
    Był również taki wczasowy góral,jeżdżący podstawionym mu wozem terenowym.Gen.Wałach się nazywał.
    Słuch już po tym członku partii w mundurze żołnierskim, z województwa lubuskiego ,już dawno zaginął.
    Nasz lider opowiada nam dyrdymały,że Polska coraz bardziej się upodabnia do państw europejskich.
    Jedynie w zakresie cen drogi kolego,a pobory nieporównywalnie żenująco niskie.
    Co oznacza, że stan materialny polskiego społeczeństwa pogarsza się, czego nasz młodzian bezwąsy zauważyć nie potrafi,albo tak mu kazał mówić jego pryncypał,Kwaśniewski.
    Polityczne bzdury propagandowe i tyle.
    Jak przystało na polityka powinien ocenić wejście do strefy Schengen a tu ani be, ani me, ani kukuryku.
    W sprawie Karty Praw Podstawowych UE zaledwie dotyka jej znaczenia.
    A tutaj walka winna mieć taki wymiar,że aż iskry powinny iść.
    Do walki trzeba mieć jednak serce,hart ducha i odwagę.
    Tego nie zapewni lelek z Kwaśniewskiego poręczenia.
    Bowiem tutaj nie chodzi o walkę dla wywłaszczonych a o dalsze ciche przyzwolenie na wywłaszczanie w interesie nielicznych kosztem narodu.
    A gdzie jest walka o zabezpieczenie polskiego interesu przed niemieckimi i żydowskimi roszczeniami?
    Ani słowa ,Bartoszewski musi przypominać.
    Gdzie była lewica,kiedy rozkradano majątek peerelowski?
    Gdzie była lewica kiedy miliony robotników puszczano w skarpetkach na bruk?
    Gdzie była lewica gdy miliony bezrobotnych musiały uciekać za pracą na Zachód?
    Gdzie była lewica gdy likwidowano pegeery w Polsce?
    Gdzie była lewica gdy likwidowano tysiące szkół i przedszkoli?
    Dlaczego lewica pozwalała odbierać ludziom świata pracy świadczenia socjalne?
    Gdzie była lewica gdy doprowadzono kraj do 200 miliardowego zadłużenia wyrażone w dolarach?
    Dlaczego lewica nie zrobiła nic gdy plugawiono PRL i ludzi w nim żyjących?
    Mówiąc lewica cały czas mam na uwadze nieudolność polityczną kierownictwa lewicy.
    Istniały co prawda różnice między Kwaśniewskim,Oleksym i Millerem, jednak sprowadzały się one wyłącznie do spraw ambicjonalnych i określania jak bardzo należy iść na prawo.
    A później już w prawicowym stylu zaczęli się w plugawy sposób obrzucać kalumniami, wszyscy oni w ostatecznym rozrachunku okazali sie nieudacznikami.
    I tak ich zweryfikowało polityczne życie.
    Najbardziej rozśmiesza mnie Olejniczak kiedy odgraża się biskupom.
    Chłopcze a jakim ty jesteś przeciwnikiem dla tych politycznych wyżeraczy?
    Stary Miller potknął się na nich i padł jak przecinek.
    Natomiast harcerze to u nich, ci co bardziej wyróżniający się, do mszy świętej służą.
    Starsi harcerze czyli politycy też przed biskupami ogonkami zamiatają.
    Bardzo widoczną staje się taka postawa głównie przed wyborami, nie wyłączając lewicy.
    Największą hańbą polskiej lewicy jest złamanie konstytucji i woli narodu dla wyprowadzenia polskiej armii poza granice państwa polskiego.
    Był to ewidentny cios zadany tzw.państwu prawa.
    Generalnie lewica ma swój znaczący udział wespół z prawicą polegający na stworzeniu państwa chaosu,bezprawia i mafijnych powiązań.
    Pod propagandowymi hasłami „czystych rąk” realizowano obłąkańczą politykę wynaradawiania polskiego kapitału.
    Polsce potrzebna jest zupełnie nowa lewica, nowy program lewicowy i nowy charyzmatyczny przywódca.
    Polska nie może być kojarzona z bezhołowiem, złodziejstwem i mafią.
    Nie można budować państwa na krzywdzie narodu.
    Trudno to zrealizować w klimacie ograniczania funkcji państwa i eliminowania poczucia patriotyzmu.
    Dzisiaj w polskiej telewizji są odkrywczymi i poznawczymi programy preferujące tematykę dyskusji o pornografii,seksie i jego wynaturzeniach.
    Taka gradacja wartości sprzyja kształceniu i wychowywaniu kolejnych pokoleń bałwanów.
    I wspierane jest to wszystko programami o konieczności zdjęcia z uczniów obowiązku pracy domowej nad sobą.
    Boże,dlaczego nie znajdzie się nikt rozumny kto da odpór głupocie kierujących nami.
    Drogi panie Olejniczak myślę ,że ten problem z zadaniami domowymi jest na miarę pańskich możliwości,proszę się sprężyć i załatwić chociaż ten drobiazg.
    A słowa:”Wyklęty powstań ludu ziemi,powstańcie,których dręczy głód…” pozostawimy pańskim następcom ,którzy potrafią je pojąć.

  67. Michrich pisze:
    2008-01-07 o godz. 21:39

    kto urzadzil i jak?
    O czym mowa?

    Kto? Ależ to oczywiste!

    Pierwszego 09. 1939 Polska napadła na Hitlera, a 17. 09. 1939 – na ZSRR, wygrawszy wojnę, rząd wybił zwycięzców, sam się ewakuował na Marsa.

    Gdy już nikogo z elity nie było, musieli narodzić się komuniści. Dopiero od roku 1989 komuniści ratują i odradzają Polskę.

  68. szunaj

    „Miałem nadzieję, że wraz z zmianą rządu nigdy już
    aparat Państwa nie będzie walczył z wolnością słowa czy badań naukowych.”

    Pisząc powyższe słowa, zapewne miałeś na myśli także Ratajczaka i jego prawo do wolności badań…

  69. annam33 ,
    Masz racje, że kościół polski przeżywa kryzys i to w dodatku na własne życzenie (hierarchowie rządni korzyści wdepnęli w politykę i kładąc swój autorytet na szali poparli PiS i KK) A tak im ładnie JPII wyprowadził sprawy, tylu młodych ludzi ponownie zainteresowało się religią i wsparło kościół, ale jak mówi stare przysłowie jak ktoś dostanie palec to zaraz chce całą rękę (lub inne „daj kurze grzędę to ja wyżej siędę”). Nadmierna pazerność zaowocowała katastrofą lustracyjną która pokazała hierarchów w fatalnym świetle i katastrofą popieranej opcji politycznej, a zatem i autorytetu kościoła. Hierarchowie zamiast ratować po katastrofie to co zostało i wyciszyć się, brną dalej i korzystając ze słabości rządu naciskają na nową władzę. Tusk wije się jak piskorz, bo jednak Hierarchowie mają nadal olbrzymi wpływ na wielu polaków i on nie chce im się narazić, z drugiej strony jest to dla niego bardzo nie wygodne bo narazić się może znacznej liczbie tych którzy życzą sobie ograniczenia wpływu kościoła na politykę. Jak na razie jakoś sobie radzi, ale ciekawe jak długo. Lewica pogubiła się zupełnie i niektórzy jej działacze by ją ratować wykorzystują rosnące w społeczeństwie niezadowolenie z postawy biskupów, O.Rydzyka i działalności hierarchów w ostatnich dwóch latach i rozpoczynają frontalny atak na tym froncie, co jak widać jest skuteczne.
    Takie działanie wodzów kościoła w Polsce musi doprowadzić szybko do poważnego jego osłabienia i już niedługo zobaczymy jak kościoły zaczną się wyludniać. Jeśli w porę hierarchowie się nie obudzą to za kilkanaście lat będzie u nas jak we Francji, gdzie ksiądz wybiega do wiernego który raczył przyjść do kościoła.

  70. Panie Redaktorze,
    dziękuję za ujęcie w cudzysłów obrzydliwego dla mnie, gdy słyszę je w kontekście ustawy aborcyjnej, słowa KOMPROMIS- bo takiego charakteru nie ma aktualne rozwiązanie problemu. Kiedy sprawę załatwiali panowie Kwaśniewski i Miller z Kościołem, pominięto zdanie kobiet na ten temat, co jest symptomatyczne dla naszej demokracji i dyskursu politycznego, gdzie udział kobiet ma charakter przysłowiowego „kwiatka do kożucha” (urocze, aczkolwiek absurdalne). Ignorowanie kontrowersyjnego głosu grupy zainteresowanej szczególnie problemem staje się u nas niestety zwyczajem.
    Dlatego dziękuję i mam nadzieję, że publicyści przestaną mówić o kompromisie w sprawie aborcji, gdy status quo nie zadowala znaczącej grupy społecznej.

  71. Kochany Lizaku. Gdybym potrafił tak dosadnie jak Ty to dodałbym parę uzupełnień. Dotyczą one zochydzenia życiorysów dwóch pokoleń Polaków, którzy po wojnie odbudowali zrujnowany kraj i postawili go na nogi drogą wyrzeczeń, pracowitości i wykształcenia. Pokolenia te stworzyły kulturę narodową i powszechny dostęp do niej na poziomie niespotykanym w tysiącletniej historii. Tzw. Kwacholewica nigdy nie stanęła w obronie zasłużonych dla Polski bohaterów wojny, odbudowy i twórców kultury. Nigdy nie zwalczała utworzonych dla celów zemsty, rewanżu i kłamstwa instytucji prawicy i kościoła w postaci IPN. Przykładem mściwej zemsty prawicy solidarnościowej jest maltretowanie Generała Jaruzelskiego, właściwego inicjatora i twórcę Okrągłego Stołu. Był to ewenement w historii Polski, porozumienia i pokojowego przekazania władzy, niestety do rozmów wybrał podłych partnerów. Generałowi nalażą się pomniki a nie sale sądowe. Gorąco pozdrawiam!

  72. Prof Senyszyn ma racje. Wszystko co powiedziala o Kosciele w Polsce jest prawda. Juz to, ze politycy tak bardzo boja sie hierarchow wskazuje, jak patologiczne sa stosunki miedzy Panstwem a Kosciolem. Ktos powie: nie boja sie, ale zalezy im na elektoracie, nad ktorym Kosciol sprawuje Rzad Dusz. A jest to wielomilionowy elektorat. Owszem, ale jest to tez bardzo podstarzaly elektorat, a czas najwyzszy pomyslec o ludziach mlodych. Kosciol Katolicki dyktuje WSZYSTKIM jaki maja miec stosunek do aborcji, ostatnio do zaplodnienia in vitro. Ja rozumiem, Kosciol jest do tego powolany, ale swoja polityke powinien uprawiac na ambonie i w konfesjonale, a nie dyktowac wierzacym i nie wierzacym, jak leci.

    Pomijam tu fakt, ze Kosciol nie raz zmienial zdanie w bardzo fundamentalnych sprawach. Chcby w sprawie zbawienia zmarlych, a nie ochrzczonych, niemowlat.
    Za niezywego uznano czlowieka, ktorego cialo daje oznaki zycia, ale jego mozg przestal pracowac. Kosciol zgadza sie aby w takim wypadku przekazywac organy nieuleczalnie chorym. Moze przyjdzie czas, ze podzielona na dziesiec czesci komorke, w ktorej nie ma nawet zaczatkow mozgu, przestanie sie nazywac czlowiekiem. A to, ze kiedys z tych komorek moze powstalby mozg (rownie dobrze moglyby splynac w cyklu menstruacyjnym, co bardzo czesto ma miejsce i o czym najlepiej wiedza lekarze) jest dla mnie zadnym argumentem. Liczy sie tu i teraz.

  73. kompromisy…

    http://www.kurierlubelski.pl/module-dzial-viewpub-tid-9-pid-49107.html

    Tomasz Pompowski: Co wynika z Pańskich badań dotyczących wzajemnych kontaktów Polaków i Żydów w czasie okupacji i po wojnie?

    Prof. Marek Chodakiewicz: To, co było w Polsce, nie odbiegało od światowej normy. Co więcej, antyżydowskość nad Wisłą miała relatywnie łagodną formę. Opisałem ją w mojej książce „Po zagładzie”. I z nią, choć tego nie przyznaje, polemizuje prof. Jan Tomasz Gross w „Strachu”.

    * W jaki sposób dziś świat mówi o nas w kontekście holokaustu?

    Mówi się, że współuczestniczyliśmy w zagładzie wraz z „nazistami”. Ale ponieważ ci ostatnio jakoś magicznie stracili narodowość, dlatego przeciętny Amerykanin myśli, jeśli go to w ogóle obchodzi, że Polacy to naziści, którzy wymordowali Żydów. Prawda jest naturalnie zupełnie inna. Ale dziś ważniejsza od prawdy jest percepcja.

    * To co zostanie po książce „Strach” profesora Grossa?

    Zgadzam się z Janem Tomaszem Grossem, że w pierwszej połowie XX wieku antyżydowskość była prawie powszechna i wszędobylska. Kultura europejska i amerykańska były skoncentrowane na chrześcijaństwie i nieżydowskich wzorcach kulturowych, które określały się samoistnie i wobec tego, w odróżnieniu od innych, obcych, a w tym Żydów. Do lat 60. XX wieku kulturowe mechanizmy wykluczały mniejszości. Ale Gross idzie tu za daleko.

    * Jak to?

    Twierdzi, że w związku z tym, że antyżydowskość przybrała taką skrajnie radykalną formę jak holocaust, trzeba odrzucić wszystko, co zagładę Żydów umożliwiło, a więc tradycję. Z tym się nie zgadzam.

    * Dlaczego?

    Przecież holocaust przeprowadzili pogańscy narodowi socjaliści niemieccy, wychodząc z nowoczesnych przesłanek rasizmu. Przecież aż do XX wieku pod panowaniem chrześcijańskich elit tradycyjnych holocaustu nie było.

    * Ale profesor Gross cytuje wielu świadków…

    Mówiłem już o tym wielokrotnie, że postmodernistycznym kluczem, który można w skrócie opisać „wnioski przed badaniami”, Grossa można „udowodnić” cokolwiek. Oparty jest on na selektywnym doborze pasujących mu przekazów, zwykle z drugiej lub trzeciej ręki. To jest historia jako wycinanka. Bierze się tylko to, co pasuje do opinii autora.

    * Dziś tak pisze się ważne książki…

    To jest obecnie norma w wielu środowiskach intelektualnych Zachodu. Niedawno poprztykali się ze sobą William Dalrymple i Nicholas B. Dirks. Dirks jest zwolennikiem podejścia postmodernistycznego: „wnioski przed badaniami”. Dalrymple zarzucił Dirksowi, że w jego książce o Indiach nie wykazał się znajomością dokumentów archiwalnych ani języków tego kraju. Za to „położył nacisk na teoretyczne opracowania swoich uniwersyteckich przyjaciół i kolegów ze studiów postkolonialnych”. Czyli teoretyzował zamiast badać.

    * A jak Pana zdaniem należy badać relacje Polaków i Żydów?

    Zamiast dokonywać nowych odkryć archiwalnych, pasujących do uzgodnień historycznych stworzonych w okresie zimnej wojny, należy porzucić te uzgodnienia i zająć się odtworzeniem wydarzeń zgodnie z tym, co rzeczywiście się wydarzyło. Przed wyciągnięciem ogólnych wniosków niezbędne więc są badania regionalne.

    * Czy „Strach” wzbudzi niechęć do Polaków?

    Wszystko zapada w pamięć ludowi i inteligencji. Przecież przeciętny lekarz czy prawnik nie ma czasu badać archiwów. A co mu się poda, to poczyta. I trzeba jego czy ją podziwiać, że w ogóle w nowoczesnych czasach ma ochotę czytać cokolwiek spoza jego dziedziny. Jak to będzie „Strach”, to taka papka go uformuje.

    DWIE PUBLIKACJE

    W tym tygodniu ukażą się dwie ważne książki o stosunkach polsko-żydowskich. W „Strachu” opisuje je prof. Jan Tomasz Gross, a w pracy „Po zagładzie” dokumentuje prof. Marek Chodakiewicz.

    Ode mnie – ja rozumiem traumę pana Grossa, po tym jak jego i jego rodzinę potraktowano w 1968. Ale dlatego właśnie wszystko co on napisze o relacjach żydowsko-polskich będzie nieobiektywne. Takie tematy powinni opracowywać ludzie których stać na obiektywizm. Robiąc to co robi, pan Gross popełnia, w sumie, niegodziwość.

  74. nr 10-7 pisze:

    2008-01-08 o godz. 09:19
    Michrich pisze:
    2008-01-07 o godz. 21:39

    kto urzadzil i jak?
    O czym mowa?

    Kto? Ależ to oczywiste!

    Pierwszego 09. 1939 Polska napadła na Hitlera, a 17. 09. 1939 – na ZSRR, wygrawszy wojnę, rząd wybił zwycięzców, sam się ewakuował na Marsa.

    Gdy już nikogo z elity nie było, musieli narodzić się komuniści. Dopiero od roku 1989 komuniści ratują i odradzają Polskę.

    Pewne szczegoly zostaly ominiete
    w !938 roka Polska pomogla wyzwolic Czechoslowacje zawierajac Pakt obronny z nia i w szlachetnym porywie wyzwolila Zaolzie zeby nie dostalo sie Niemcom. Walczyla z „Zydokomuna” bijac Zydow na uczelniach i na ulicy co niestety nie zostalo docenione przez nikogo.

  75. Jednym z argumentow KK przeciwko metodzie in vitro jest to, ze dziecko nie zostalo poczete w akcie milosnym (slyszalam na wlasne uszy). To ja sie pytam: co w takim razie oznacza slowo milosc? Czy jest to stan psychiczny, wiez miedzy dwojgiem ludzi, czy, jak z tego wynika, kilkanascie ruchow frakcyjnych? Skoro KK tak nastaje aby aborcji nie poddawaly sie kobiety zgwalcone, to zapytam raz jeszcze: a gdziez tam bylo miejsce na milosc?
    I takie niekonsekwencje wylaza co krok. Bo najgorzej, jak do glosu dochodzi ideologia, a nie zdrowy rozum i autentyczna milosc blizniego.

  76. jasny gwint

    nie dwóch pokoleń Polaków, ale dwóch pokoleń partyjniaków

    Ps. Zemsta prawicy solidarnościowej jest straszliwa: generał już odsiedział osiem lat za kratkami, został zdegradowany i żyje z zasiłku (jakieś 50 zł). I za co, przecież on nikogo nie zmaltretował, stoczniowcy i górnicy oraz inni sami się zabili, protestujący w stanie wojennym sami się polewali wodą, sami bili pałkami, byli to tzw. biczownicy, nie istniało ZOMO, a generał nie kolaborował, ale podbił ZSRR i uratował życie katyńskim oficerom

  77. Lizak:
    Dobre choć przydługie.
    Niestety większość tych co coś mają woli ewolucję zamiast rewolucji.
    Pozytywizm a nie romantyzm.

  78. Zgadzam sie z wpisami (np. mighdal),

    ale same ubolewanie nad niezadowalajacym kompromisem nie wystarczy.

    Gdzie sa wiec te rzekomo zmarginalizowane srodowiska, ktore chca zmiany status quo i zerwac ze zgnilym kompromisem w kwestii aborcji lub zapl. in vitro?

    Gdzie kobiety, matki, zony, kochanki, ojcowie, rodzice, dziadki, zwiazki zawodowe, kola gospodyn wiejskich, milosniczki salsa aerobic, kwaiaciarze i kwiaciarki etc.?

    Kogo to interesuje na tyle, zeby nie utozsamiajac sie z opcja polityczna wywierac nacisk spoleczny na ekipe rzadzaca, w celu bronienia SWOICH interesow?

    Nie moj rzecznik

    Lobbing funkcjonuje w polityce gospodarczej rzadu znakomicie. A presja spoleczna to odruch demokratyczny i jak najbardziej obywatelski i to bardziej obywatelski niz STARZEC rzecznik Praw Obywatelskich (bez urazy tylko prosze, ale non stop jest w mediach ta osoba pokazywana, ja jej na rzecznika bym sobie nie wybral, i tyle).

    Pozdr

  79. Sądzę, że potrzeba interpretacji zgłoszona przez RPO wynika właśnie z niechęci do płacenia odszkodowań kobietom, które pójdą w ślady Alicji Tysiąc. A skoro, jak Pan pisze, rząd zamierza się od wyroku odwołać, przytoczenie korzystnej interpretacji byłoby bardzo wygodne.
    Tyle, że instytucja Rzecznika Praw Obywatelskich miała CHRONIĆ OBYWATELI PRZED PAŃSTWEM, a nie – państwo przed roszczeniami obywateli!!!
    Jeśli chodzi o niechęć młodych Polek do macierzyństwa, wynika ona, moim zdaniem, nie tylko z przyczyn ekonomicznych. W wielu przypadkach otoczenie wymaga od kobiety-matki całkowitej rezygnacji z własnych potrzeb na rzecz (prawdziwych lub wyimaginowanych) potrzeb dziecka. Kobieta przestaje być OSOBĄ, staje się tylko DODATKIEM do potomka. Taki obraz mi się rysuje na podstawie własnych obserwacji oraz licznych wypowiedzi w dyskusjach internetowych. Młode kobiety, zwłaszcza te, których matki „poświęcały się dla dzieci” i stale im to wypominały, bardzo się takiej sytuacji obawiają. Nie chcą powielać tego wzorca, a innego nie znają, wykreślają więc dzieci ze swoich życiowych planów.

  80. toja pisze:

    2008-01-07 o godz. 16:58
    Ciekawe czy doczekam dnia kiedy p. red. napisze że kościół w RP ,że religia w szkole ,że dofinansowanie do budowy kościołów są dla Polaków niezbędne .

    W Wielu krajach panstwo nie dofinansowywuje swiatyn a mimo to koscioly istnieja,

    Ale po kolei :
    Kościoły w Polsce istnieją już ponad 1000 lat niezależnie od tego co Passent,Parandowska czy Michnik napiszą.
    :
    A przedtem swiatynie Swiatowida byly burzone. Dlaczego?
    Wielcy mocarze koscielni – inwizytorzy torturowali ludzi tez.

    Wielcy mocarze tego świata chcieli zamienić kościoły w magazyny ,torturowali księży i ludność cywilną i co udało się , ano nie kurde .
    Szanowny panie redaktorze co prawda metoda Stalina i Gebelsa ” kłamstwo powtarzane sto razy staje się prawdą
    :
    Prosze o konkretne zacytonie „klamstwa”.

    ” sprawdza się, tak ale nie w RP ( przepraszam W.Jaruzelskiemu częściowo się udało szczególnie wśród czytelników polityyyki )
    Mam serdeczną prośbę niech się pan zajmie czymś pożytecznym (np.. Wnuczkami , zbieranie znaczków ) bo wtedy przynajmniej będą korzyści .
    Szkoda tuszu papieru no i cennego czasu bo cokolwiek pan tu wypoci to i tak bez efektu.
    :
    Osobiste obelgi nie powinny miec miejsca w cywilizowanym spoleczenstwie.

  81. Michrich pisze:
    2008-01-08 o godz. 12:48

    Zgadzam się, że pewne szczegóły zostały pominięte.

    W 1772 Polska dokonała pierwszego rozbioru Rosji, Prus i Austrii, niedługo potem drugiego i trzeciego. Mogę też wyliczyć wszystkich, których tak Polska urządziła, cofając się aż do mezozoiku.

    Ps. To ilu przed wojną Polska pobiła Żydów, ilu było tych pobitych? I ilu Żydów należało do komunistycznej partii, partii dążącej do uczynienia (jeszcze przed wojną) Polski jedną z republik ZSRR?

  82. Lizak,
    Czy jesteś gotowy tworzyć lewicę?
    Jeżeli tak, to jest nas dwoje. Potrzeba około setki ideowych zapaleńców. Bo nie licz na to, że znajdziesz ludzi omnibusów. Jeden będzie twórczy, drugi sprawny organizacyjnie, trzeci ” tylko” oddany sprawie, czwarty dzielny, a piąty być może odważny.
    Winą Olejniczaka jest ambicja niepoparta talentem i wiedzą. Ale to nie on uczynił siebie liderem SLD. Na tę część społeczeństwa, która omija wybory też bym nie liczyła. Bez gotowośći sporej części inteligencji do odrzucenia prawicowych mitów i przyjęcia odpowiedzialności za losy gorzej wyposażonej intelektualnie i materialnie częśći społeczeństwa niewiele da się zrobić. Bez uzyskania dostępu do przestrzeni publicznej debaty, czyli mediów również.
    Ale wszystko to jest do zrobienia. Pod jednym warunkiem, że przekonamy ludzi do zaangażowania w sprawy społeczne. I to jest właśnie największe zadanie. I najtrudniejsze. Warunkiem koniecznym zaistnienia lewicy w Polsce jest uświadomienie ludziom, prostej prawdy, że nie istnieje prywatna strategia rozwiązania społecznych problemów. Że działać i naprawiać nasz świat możemy tylko wspólnie, tylko wtedy, gdy porzucimy skrajny egoizm i amoralny familiaryzm.
    Wykrzyczny więc to co oczywiste, bo ten więcej kocha, kto więcej daje, a nie ten, co więcej bierze. My żaś tak ukształtowaliśmy nasz społeczny system wartości, ze liczy się tylko ten, kto najwięcej dla siebie zagarnąć potrafi. I tak wychowujemy nasze dzieci, od przedszkola.
    A powinniśmy starać się być inni. Powtarzać sobie i dziciom maksymę św. Augustna ; ” a gdybym miłości nie miał, byłbym niczym”.
    Masz rację, w tym dziele potrzebujemy wsparcia prawdziwych chrześcijan.
    Z kościołem można i trzeba walczyć, ale nie kosztem wspólnoty.
    Wszelkie pseudolewicowe walki o np. mniejszośći seksualne i ich małżeństwa, odsuwają tylko lewicę od naturalnego elektoratu. Zaspokajają ambicje dobrze prosperującej klasy średniej i wyższej kosztem pogłębienia atomizacji wewnątrz obywatelskiej wspólnoty.
    Bo jakaż to wielka krzywda, dzieje się dwóm mężczyznom, których związek nie może być uwieńczony małżeństwem?
    Dlaczego mam się solidaryzować z ludżmi, którzy swoje nie dość, ze prywatne, to jeszcze bardzo intymne sprawy chcą uczynić sprawą publiczną? To z ich strony szczyt pychy i egoizmu. Przestrzeń publiczna jest dla spraw publicznych, wspólnych, a nie dla osobistych. Te marsze równości to czysta prywata. Jeżeli nawet potrzeb tak intymnych, nie chce się ograniczyć dla dobra ogółu, to jak przekonać ludzi do jakichkolwiek danin publicznych na rzecz wspólnego dobra?
    Z kościołem walczyć można ograniczając jego ekonomiczne przywileje i wpływ na młode umysły.
    Taka walka o praworządność, jest też w dużym stopniu działaniem na rzecz osłabienia purpurowych uzurpatorów. Finansowanie katechezy ze środków publicznych jest moim zdaniem niekonstytucyjne, nie tylko ze wględu na bezstronność państwa w sprawach religii, ale także ze względu na propagowanie przez KK dyskryminacji ze względsu na płeć. I całkowity brak społecznej kontroli nad wydatkowaniem środków publicznych.

    Lewicowe ziarno, by wzrosło i wydało owoc potrzebuje żyznej gleby , słońca i deszczu. Dwóch ostatnich nie brakuje. Fatalna jest jakość gleby.
    Problem myśli lewicowej od pokoleń, a w Polsce szczególne wyzwanie.
    Zaczynać nam przychodzi od „dymu z komina”. Ale od czegoś zacząć trzeba. Jestem gotowa. Pozdrowienia.

  83. Narzekamy na lewicę,że taka lub owaka i często słusznie.
    Ale popatrzmy na drugą stronę medalu.Kto z Solidarności,myślę o tych znanych w całym kraju przed okrągłym stołem,nie jakichś tam chłopaczkach rozrzucających ulotki czy malujących napisy sprawdził się po 89 roku?
    Mazowiecki-odszedł lub został wypchnięty na pobocze,
    Geremek-prawie zniszczony,
    Walentynowicz?
    Gwiazda?
    Lis?
    Rulewski?
    Jurczyk?
    Olszewski?

    Pozostaje Wałęsa-rozszarpywany do dzisiaj,Frasyniuk i Bujak.
    Więcej nazwisk nie pamiętam:-)

    Ci z drugiej,trzeciej i czwartej linii albo poszli w biznes albo próbowali lub jeszcze próbują działać „w polityce”,najczęściej ze skutkiem opłakanym,zarówno dla nich jak i dla nas.

    Na tym tle lewica nie wypada aż tak źle./rymnęło mi się/:-)

    P.S. O Kuroniu nie zapomniałem.

  84. Telegraphic observer,
    TY pytasz, ja wyjaśniam,
    1. Jakie standardy ma ustalać państwo jako najwięksdzy pracodawca na rynku?
    Odp.
    Najwyższe. I nie ustalać tylko wyznaczać. Pracodawca publiczny winien dawać przykład. Wyzysk klasowy w wydaniu Państwa jest niczym innym jak łamaniem Kostytucji. Za nieprzestrzeganie przepisów BHP w państwowych kopalniach powinny być bardzo surowe kary, zwłaszcza dla zarządów. Jakość zarządzania powinna być najwyższej próby, a oszczędności na płacach czynione wyłącznie w ostateczności, po wykorzystaniu wszystkich innych możliwości. Przy kierowaniu państwową kopalnią trzeba cały czas pamiętać, że żródłem jej zysku są państwowe zasoby węgla oraz niebezpieczna dla zdrowia i życia praca państwa tego obywateli.
    Przyłaczając „BudryK” do JSW zapomniano wyrównać pobory, czym stworzono sytuację grożącą zakazaną konstytucyjnie dyskryminacją, albowiem płace w „Budryku” byłyby niższe niż w pozostałych kopalniach, z powodów nie mających nic wspólnego z wydajnością i nakładem pracy.
    A wejście w układ zbiorowy obowiązujący w JSW petryfikowałoby taki stan rzeczy naruszając godność i dyskryminując górników „Budryka”.
    ad.2 Na pytanie nr 2 udzieliłam już poprzednio odpowiedzi, i wyjasnienia swoje podtrzymuję.
    ad.3 To nie pytanie tylko insynuacja.
    4. Twoje pytanie: ” Co ma być przeciwieństwem feudalizmu KK. Wspólnota? Jaka wpólnota? Wspólnota pierwotna?”
    Odpowiedż:
    Wspólnota obywatelska, lub społeczna. Oparta na umowie społecznej, równości, wolności i braterstwie, w odróżnieniu od wspólnoty wiernych opartej na objawieniu i prawie kanonicznym.
    Starożytna Grecja nie znała instytucji kapłaństwa. Obrządek sprawowali wybierani obywatele. To tłumaczy dlaczego możliwe były i demokracja ateńska i grecka filozofia i kutura, której tyle zawdzięczmy.
    Pozdrowienia.

  85. Telegraphic observer, CDN
    Przypomnę, ze Jezus Chrystus został ukrzyrzowany, gdyż odmówił podporządkowania się Świątyni i postulował bespośredni kontakt człowieka z Bogiem. Chrześcijaństwo zostało zatrute duchem Starego Testamentu wraz z uczynieniem z niego państwowej religii Rzymu. Ze wszystkimi tego negatywnymi konsekwencjami. Ustrój feudalny budowany był „ogniem i mieczem” legitymizowanym przez instytucę Koscioła. I „ogniem i mieczem” przyszło póżniej z nim walczyć.

  86. nr 10 – 7. Piotr Wierzbicki napisał kiedyś dzieło pt. „Traktat o …….”
    Prosze przeczytaj choćby sam tytuł, to m.in. o Tobie.

  87. 10-7 13.06
    Twoja głupota jest większa niz ustawa przewiduje. Już raz ci pisałem że jesteś człowiekiem chorym z nienawiści, ale nie przypuszczałem że można być tak ciężko chorym z głupoty. Nie masz żadnej wiedzy na żaden temat, nie znasz historii Polski, podstaw socjologii, ani literatury polskiej, podstawowych lektur z okresu miedzywojnia choćby, ale bezczelnie piszesz bzdury na przykład na temat polskiej „prawicowej inteligencji”. Widać że zę nie czytałeś Dąbrowskiej, Nałkowskiej, Prusa, Sienkiewicza, Żeromskiego, że nie wspomnę o Chałasińskim czy Znanieckim ! Skąd się wogóle wziąłeś, czy masz chociaż maturę ? Udajesz kmiecia i piszesz o dziadziusiu, ale to maska w stylu Chrisa, który także wciskał ciemnotę o tej swojej babci. Myślisz, że jak będziesz powtarzał w kółko swój tandetny chwyt erystyczny z zamianą ról, np Jaruzelskiego i Solidarności, to kogokolwiek przekonasz ? Czy w otchłani swojej głupoty wyobraziłeś sobie, że te twoje pseudoparadoksalne interpretacje faktów „na odwyrtkę”, są dowodem na twoją rację i wyższość moralną ? Podobnie jak Ziobro jesteś zerem, pod każdym względem i w tej wlaście dziedzinie – powtarzania kłamstw, jesteście parą bliźniaków – być może sjamskich. Mam też silne podejrzenie, że jesteś klonem Bernarda, a jeżeli nie, to z pewnością macie 99,9 procent wspólnego DNA. Pytam bardzo uprzejmie – Czy nie mógłbyś się wynieść, ze swoją nienawiścią i głupotą, na jakiś inny blog, gdzie dominują takie kreatury jak ty ?

  88. @kwiz73
    2008-01-08 o godz. 13:19
    Zgadzam sie z wpisami (np. mighdal),

    ale same ubolewanie nad niezadowalajacym kompromisem nie wystarczy.

    Gdzie sa wiec te rzekomo zmarginalizowane srodowiska, ktore chca zmiany status quo i zerwac ze zgnilym kompromisem w kwestii aborcji lub zapl. in vitro?

    o wszystkich wymienionych napisać nie mogę, ale zainteresowane ustawą antyaborcyjną są i działają, m.in. w „ośce”, „federacji na rzecz kobiet i planowania rodziny”- nie tylko zbierają podpisy pod protestem przeciw konstytucyjnemu zakazowi przerywania ciąży i organizują manify, ale też dużo publikują, za co na ogół obrzucane są obelgami (Środa, także Graff, w ogóle ciekawe środowisko „krytyki politycznej”). środowiska są i nawet całkiem aktywne, tyle że, nie dopuszcza się ich do głosu w debacie na temat aborcji, decyzje podejmują politycy i nie potrzebują do tego opinii bezpośrednio zainteresowanych…
    pozdrawiam.

  89. Zadziwia ilość frontów dyskusji (używam świadomie tego słowa by nie pisać „wojny”). Otwierane są one mimowolnie jak dyskusja nad zapłodnieniem „in vitro” dzieki p. minister Kopacz, świadomie jak dyskusja nad ustawą ciążową, którą odgrzebał Rzecznik Praw Kościelnych dla poratowania PiS, wreszcie wynikają z paroletnich zaniedbań, jak płace w służbie zdrowia.
    Trzeba prawdziwego polityka (polityka to umiejętność osiągania celów), by się nie zagubić w powodzi gadulstwa. Pan Premier winien zacisnąć zęby i postąpić tak jak odstawiony do cienia premier Miller – zaspokajać pretensje Kościoła i zgadzać się na zarzuty klerykalizmu w imię głównego celu.
    Celem tym dla Millera było referendum europejskie, dla premiera Tuska winno być uporządkowanie spraw opieki zdrowotnej. Gdy to się uda rządowi PO wszystkie inne cele ma w kieszeni z prezydenturą dla Tuska włącznie.
    Gdy „Platforma” wda się w bijatykę na wszystkich frontach to czarno widzę nie tylko przyszłość rządzących.

  90. Diaspora jest czujna!(Albo – nie)

    Absolwencie Nr. 009320 / Nr. 1792 z dnia 20 czerwca 1980r., & „Gwiazdo Polarna” Nr.7 Vol.88 z 17 lutego 1996, co Ci przypomina widok znajomy ten? Na, „alte Junge“ haben Sie in Jedwabne gute Sport gehabt? Jedes sinkende Schiff hat seine Ratte. In großen Momenten denke ich immer franzosisch. Als ich dauernd untauglich wurde, war mein erster Gedanke: C’est la liberté!

    F.S. von/od Diasporski

  91. 10-7 – 13;06 …. A poza tym dobrze się czujesz?

  92. Lizaku Kochany,
    Napaść na Kwacholewicę w twoim wykonaniu jest słodziutka. Następnie podziwiam cię za bezinteresowny odpór jaki dajesz “Strachom” pióra Jana Tomasza G., zwanego dalej Jankiem. Z fragmentów zamieszczonych w GW wynika jasno, że Janek na pośmiewisko wydaje polski motłoch otumaniony był przez kościelne nauki i przesądy (tzw. opium dla mas) i święcie wierzył był jeszcze nie tak dawno w mordowanie chrześcijańskich dzieci przez żydów i w używanie chrześcijańskiej krwi do robienia szabasowych macy. Ty oczywiście nie dajesz wiary takim przesądom, ciebie te dojmujące oskarżenia nie dotyczą. Ty wierzysz tylko w światowego, krzywonosego bankierskiego oprawcę, który się poi krwią (bo przecież nie potem) polskiej klasy robotniczej i pegeerowskiej.
    Ale z twoim marksistowskim ekonomicznym wykształceniem jest coś na rzeczy. Chyba wiesz, że 25 mld dolarów w 1980 roku warte jest o wiele więcej niż 25 mld dolarów w 2007? Ale co ważniejsze, Gierek miał dwie Polski do dyspozycji: jedną odziedziczył po Gomułce, drugą sam zbudował, z pomocą górników, stoczniowców i całej reszty, która odwdzięczyła mu się zawiązaniem złodziejskiej “Solidarności”. Dwie Polski na niego pracowały i nie były w stanie wówczas obsłużyć tego mniejszego długu, marne 25 mld. Złotówki nie dało się wtedy wymienić (legalnie) na dolary, od ludzi zbierano tzw. waluty wymienialne jak jakiś dziad pod kościołem na specjalnych rachunkach, traktory kułakom sprzedawano za dolary, za które wcześniej wybudowano fabrykę na niezbyt udanej licencji z Kanady, z resztą Ursus też wpadł w łapska “S”. Trwało to krócej niż 10 lat. Teraz dług jest większy, ale złotówka jest wymienialna i rośnie w siłę, turystom polskim podróżuje się po całym świecie coraz dostatniej. Również tym, którzy byli pretorianami PRL i wonaczas podróżowali co najwyżej do Samarkandy i Słonecznego Brzegu. Teraz ich się widzi w Bangkoku i na Wyspach Kanaryjskich. Ci którzy grzebią teraz po śmietnikach, grzebali i dawniej, tyle że nie pisało się o tym, nie było wolno, ale ja ze swojego okna w śródmieściu stolicy widziałem grzebanie w śmietnikach swojego bloku. Natomiast nie widziałem wtedy Trasy Łazienkowskiej zatłoczonej zachodnimi samochodami, co najwyżej kilka maluchów przemknęło. Trwa tak, dług rośnie, i końca tego nie widać.
    Ja rozumiem, że to jest żydowska gadka, ale spójrzmy jeszcze na socjalistyczną firmę, która goni w piętkę, przynosi straty, nie jest w stanie nic wyprodukować na sprzedaż, ani do Rosji nawet, nie mówiąc o krajach z twardą walutą. Oczywiście chodzi mi o wolną Polskę, stworzoną przez gen. Jaruzelskiego, ale znów z niewłaściwymi partnerami – pomocnikami. Chodzi mi o firmę opanowaną przez związkowców: Solidarność, OPZZ, Solidarność-80, i jeszcze kilkanaście o podobnie bojowych klasowo nazwach. Powiedzmy, że ta firma została zbudowana jako część drugiej Polski i może produkować kineskopy do telewizorów, wot, najnowsza technologia zachodnia, tyle że z lat 70-tych. W roku 1990 już nikt takich aparatów na świecie nie kupuje, nawet nie ma ich już na śmietnikach. Firma ta idzie pod młotek, 15% udziałów zgodnie z ustawą idzie dla załogi. Kto to kupi? Za ile?
    Okazuje się, że jednak ktoś kupił, dał parę milionów, którą to kwotę po roku, czy dwu zarabiał w formie zysku w pięć miesięcy. Gwałt. Rabunek, w biały dzień, krzyk oburzenia w niebogłosy. Ale w marksistowskich głowach nie mieści się, że wartość firmy nie zależy od buchalteryjnych zapisów ukazujących ile wydano na maszyny i stołówki dla załogi, lecz od tego, ile firma sprzedaje (w twardych walutach), ile przynosi nadwyżki nad kosztami, tzw. zysku.
    Ale kochany Lizaku, co ja ci będę bajki przy szabasowych świecach opowiadała. Dopiero wtorek przecie.
    SzL

  93. Dopiero co dyskutowaliśmy o nowej książce J.Grossa, która w Polsce ma się ukazać na rynku w przyszłym tygodniu w oficynie :Znak”. Myślałam, że będziemy skłonni do rzeczowej dyskusji (my, czyli Polacy). Zbytek optymizmu. Usłyszałam wywiad z uczonym mężem z IPN-u, który poinformował, że
    1. p.Gross pisze i publikuje publicystykę,
    2. że historyk X (nie spamiętałam nazwiska) opublikował pracę naukową (ne rynku dwa dni przed Grossem)
    3. ówże historyk wywiódł w swej „naukowej” pracy, że polski powojenny antysemityzm był rozpaczliwą reakcją na zagrożenie komunizmem.
    Sic.
    Ja nie mam nic do powiedzenia.

  94. Obiecalam sobie, ze nie bede sie wdawac w dyskusje na ten temat, jednak ten cytat z niezrownanego mysliciela Olhado konczy sie slowem „niegodziwosc”, wiec zrobie wyjatek:

    „… rozumiem traumę pana Grossa, po tym jak jego i jego rodzinę potraktowano w 1968. Ale dlatego właśnie wszystko co on napisze o relacjach żydowsko-polskich będzie nieobiektywne. Takie tematy powinni opracowywać ludzie których stać na obiektywizm. Robiąc to co robi, pan Gross popełnia, w sumie, niegodziwość.”

    Pozwole sobie na lekka paeafraze tego cytatu:

    „… rozumiem traumę pana Wajdy, po tym jak jego ojca potraktowano w Katyniu. Ale dlatego właśnie wszystko co on nalreci o tej zbrodni będzie nieobiektywne. Takie filmy powinni nagrywać ludzie których stać na obiektywizm. Robiąc to co robi, pan Wajda popełnia, w sumie, niegodziwość.”

    Jest to oczywiscie z mojej strony kompletnie niegodziwa demagogia. Bo panu Olhado, tak naprawde, z reka na sercu, wcale nie chodzi o to, by POlak nie zajmowal sie Katyniem, Francuz rzadem Vichy, czy Rosjanin stalinizmem.
    Nie. Jemu chodzi o co innego. Jemu chodzi o to by o zbrodniach na Zydach nie pisali ludzie. ktorych pan Olhado uznal za Zyda. Pan Olhado patrzy na Grossa, slucha jego wypowiedzi i widzi nie profesora najwiekszej uczelni w USA, autora wielu ksiazek, tylko jedno: pejsatego Zyda, nawet zydka. A zydki nie maja, w przekonaniu pana Olhado prawa glosu.
    I taka jest brutalna prawda. Poniewaz zydkow nigdy nie stac na bezstronnosc i glos powinni zabierac wtedy kiedy im pan Olhado i inni jemu podobni glos dadza. Nie moga byc zwlaszcza „strona” w sprawach tak dla pana Olhado bolesnych, jak zbrodnie popelniane przez jego przodkow i imie jego religii.
    Pan Olhado patrzy na Grossa i widzi nikczemnego zydka. A ja patrzac na pana Olhado widze nikczemnego malego antysemite.

  95. Tylko pozornie nie na temat ;
    Dzisiaj przed godziną 19.00 TVN wyemitowała reportaż o oklicznosciach popełnienia samobojstwa przez 13 letniego chłopca z miejscowosci w Podkarpackiem. Z listu pożegnalnego tego ministranta wynika odpowiedzialność miejscowego Proboszcza -pedofila . Mnie całkowicie poraziły słowa przysłanego do tej tragicznej sprawy Dziekana .
    Tak moze objaśniać tragedię tego chłopca tylko wspólnik ze Kryminalnej organizacji .I ONI tj. Kler mają czelność toczyć wojnę o zasady religii w sprawie In Vitro .
    Oczywiscie księżulo zniknąkł pod opiekę tamtejszych Biskupów i jak relacjonował Dziekan jest dalej Duszpasterzem .Leceważył Dziekan śmierć ministranta który dla swojej wiary był tak blisko ołtarza .
    Ile takich spraw w małych środowiskach wiejskich jest tłamszonych skoro dyrektor panstowej szkoly ucieka przed TVN ??

  96. Olhado pisze:
    2008-01-08 o godz. 12:15

    W konsekwencji marca-68 nie ma w Polsce mniejszosci zydowskiej. Dlatego, dyskusja nad wydana przez „Znak” ksiazka Grosa nie tyle odbywac sie bedzie na linii Polacy-Zydzi, lecz przede wszystkim bedzie debata wewnatrz polska.

    Jak widac juz dzis, ow aspekt nie przebil sie jeszcze do polskiej swiadomosci.

  97. Ode mnie – ja rozumiem traumę pana Grossa, po tym jak jego i jego rodzinę potraktowano w 1968. Ale dlatego właśnie wszystko co on napisze o relacjach żydowsko-polskich będzie nieobiektywne. Takie tematy powinni opracowywać ludzie których stać na obiektywizm. Robiąc to co robi, pan Gross popełnia, w sumie, niegodziwość.
    :
    Ja nie czytalem ksiazki Grossa. Wiec prosze o dowody tego ze Gross klamie. Bo jezeli mowi prawde to w czym problem? Na czym polega nieobiektywnosc Grossa. Na jakiej podstawie mozna posadzic Grossa o nieobiektywnosc? Prosze o dowody.
    Rownie dobrze ktos nieobiektywny moze powiedziec ze mowienie o Katyniu jest nieobiektywne, jest niegodziwoscia i jest propaganda antyrosyjska.
    Innymi slowy bol jest jest bolem tylko wtedy kiedy boli nas a nie kogos.

  98. nr 10-7,
    😉
    mi się nawet to Twoje oczytanie i elokwencja podoba, ale dlaczego uważasz, że jak się wypowiada w konkretnej sprawie, trzeba poruszyć wszelkie związane ze sprawą wątki? Przywołujesz sobie jeden przykład na który też pewnie znajdzie się 10 innych, których z kolei Ty nie podajesz.

    To tak jakbym pisał o kwestii aborcji w kontekście prawa jakie jest w UE, a Ty mi byś zarzucał, że: „no tak, może i w UE jest mniej rygorystyczne prawo niz w Polsce, ale szkoda, żę nie przywołałeś prawa w Bangladeszu, Indiach na Haiti i w Lesotho.” To taki przykład, bo nie mam pojęcia, jakie jest Twoje stanowisko w sprawie aborcji, tymbardziej nie znam prawa Lesotho i pozostałych przykładowych krajów. Najpełniejszego kontekstu sprawy niegdy nie przedstawimy. W żadnej sprawie!

    pozdrawiam!

  99. jasny-gwint’cie 2008-01-08 11:06. w tym czasie pracowałem. Po pracy wszedłem na blog. Poszukałem. I z przyjemnością przeczytałem Twój wpis, z którym się zgadzam. Pytam ilu jeszcze Polaków z tym się zgadza? Pozdrowienia i ukłony Lech

  100. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Cassandra – 8.01., godz. 14:23

    Honour father and mother? But why exactly? Because we have granted life to a child? It never asked for the favour.

    F.S. von/od Diasporski

  101. Ależ Magrud,
    Dlaczego ja akurat muszę formułować myśli w formie pytań, czemem zawinił? 🙂

    Fakt, w sprawie Tusk argumentów rzeczowych i roztropnych – nie doczytałem twego tekstu, mea culpa. Reszta pytań też nie była najwyższej jasności. Ale prosze, odpowiedz mi na to:

    1. Jak dokładniej wyobrażasz sobie tę wspólnotę obywatelską, społeczną i … ekonomiczną (twój termin)? Umowa społeczna, owszem, jest taki koncept, ale czy wolny rynek już będzie niepotrzebny? Czy nie wydaje ci się, że w twoim manifeście nie przeważa idealizm, taki młodzieńczy (nic tobie nie ujmując), bez doświadczenia?

    2. Zgadzam się z tezą, że prawa mniejszości seksualnych są potrzebą wyższego rzędu, ale dlaczego nie adresować programu właśnie do klasy średniej? Czy nie należy pobudzać ambicji warstw uboższych, aby dołączała do klasy średniej? Co złego jest w “ambicjach dobrze prosperującej k. ś.”, jej nadmierny indywidualizm?

    3. “Wyzysk klasowy” – czy to nie jest pojęcie nieco przestarzałe? W którym artykule Konstytucji RP jest ono zastosowane? Nieprzestrzeganie przepisów BHP to sprawa kryminalna, ale uznawanie na siłę układów zbiorowych do WYZNACZANIA standardów płacowych – czy to nie jest przesada? Dlaczego nie wyrównywano dochodów uśredniając, czyli dla części w dół? Górnikom z “Budryka” oferowano podwyżkę, czyż to nie jest targanie się po szczękach o płace? Dlaczego cały czas trzymasz stronę pracowników, a nie widzisz, że te wyższe płace muszą być pokrywane przez resztę społeczeństwa z ich dochodów? Czy jesteś przekonana, że przyszłość Śląska i polskiego zaopatrzenia w energię opiera się na węglu? A może tę mniej wydajną kopalnię należy zamknąć? Dlaczego twierdzisz, że wydajność pracy (wartość wydobycia na godzinę pracy) nie miała wpływu na płace? Z czego wynikały niższe płace w “Budryku”? Wiadomo, że płace w firmach państwowych są arbitralnie “wyznaczane”, a raczej negocjowane, często w oderwaniu od realiów rynku, ze stratą dla budżetu, czy tak mają powstawać standardy państwowe? Dlaczego pomijasz inne źródła zysku, jak wyposażenie techniczne kopalni, umiejętność i możliwość sprzedaży tego węgla? Może nie warto, aby ci górnicy narażali zdrowie i życie, skoro i tak do ich pracy trzeba dokładać?

    Ale nie chcę cię zarzucać pytaniami, masz przecież ambitne plany tworzenia prawdziwej lewicy. Nawet jeśli nie odpowiesz na żadne z powyższych, i tak będę się czuł zaszczycony.
    Pozdrawiam
    T.O.

  102. Panie Danielu, ależ się tu dyskusja o roli kościoła wywiązała! Oglądałem z uwagą ostatnią Lożę prasową z Pana udziałem. Uderzyła mnie postawa Igora Janke, który stwierdził, że (cytuję z pamięci) nie będzie prowadził dyskusji na poziomie, na jakim wypowiada się na swym blogu poseł Senyszyn. I to mówi dziennikarz polityczny? Jest to bardzo wygodne zejście z linii strzału, ucieczka od problemu. Oczywiście można się spierać na temat ostrości użytych przez posłankę sformułowań ale fakt pozostanie faktem: polityczna rola kościoła w Polsce jest zbyt duża. A miękka postawa obecnego rządu całej sytuacji nie poprawia. Tak więc dobrze było w to niedzielne przedpołudnie usłyszeć Pański rozsądny głos w TN24.

  103. Michrich pisze:
    2008-01-08 o godz. 22:01

    Ja nie czytalem ksiazki Grossa. Wiec prosze o dowody tego ze Gross klamie. Bo jezeli mowi prawde to w czym problem? Na czym polega nieobiektywnosc Grossa. Na jakiej podstawie mozna posadzic Grossa o nieobiektywnosc? Prosze o dowody.

    Proszę przeczytać wywiad, który cytowałem (był link) i książkę – dowody znajdzie pan zapewne z łatwością. Może też pan przeczytać wywiad z p. Grossem – jest link na stronie Polityki – i znaleźć tam miejsce, w którym z p. Grossa wyłazi to co ma na sercu – w tym miejscu historyk przegrywa z człowiekiem. Ja to nazywam niegodziwością – bo historykowi nie godzi się tak postępować. Historyk to naukowiec, nie artysta jak pan Wajda, historyk ma pokazywać prawdę na tyle obiektywną na ile można, a nie impresje artystyczne. Ma pokazywać wszystko, również to co nie pasuje do jego tezy, a nie tylko starannie przycięte skrawki. Tak, to historię pokazują tacy „historycy” jak Henryk Pająk. Czy „profesor” Bender. Pan Gross pisząc tak jak pisze w gruncie rzeczy zrównuje siebie z Benderem.
    Mnie osobiście przekonują argumenty tych którzy, nie negując tego co się stało złego, pokazują dlaczego i w jakiej skali, pokazują też szerszy kontekst. Tak jak prof. Marek Chodakiewicz. Mam nadzieję, że ci, którzy sięgną po książkę Grossa, sięgną też po tę drugą – Po zagładzie Chodakiewicza. Nie po to, żeby szukać argumentów przeciw Grossowi, ale żeby spróbować zrozumieć.
    Znaleźć stan równowagi.
    Jak Azrael – http://wiadomosci.onet.pl/blogi/azraelkubacki.blog.onet.pl,281152303,blog.html

    Tymczasem zaś inne sprawy stają się ważniejsze – szykuje się, mam nadzieję, przełom w reformie służby zdrowia. Wydaje się, że rząd postara się przypomnieć lekarzom, że prawo o ograniczeniu czasu ich pracy ma chronić pacjenta, a nie lekarza. Wydaje się, że planowana reforma zaspokoi w końcu oczekiwania pacjentów, ale i lekarzy i pielęgniarki. To może nawet ważniejsze niż budowa infrastruktury – a na jutro zapowiedziano pierwsze publikacje projektów ustaw pani minister Kopacz.
    Bardzo jestem ciekaw opinii ekspertów. Ech, nadzieja…

  104. # Helena pisze:
    2008-01-08 o godz. 21:00

    Pan Olhado patrzy na Grossa i widzi nikczemnego zydka.

    obiecywałem sobie, że nie będę dyskutował z trollami, ale to jest wyjątkowa sytuacja. Pani Heleno, to Pani zachowuje się w sposób nikczemny, przede wszystkim używając tak obelżywego określenia na Żydów. Jak Pani nie wstyd….

    Tragedia z tą sprawą polega na tym, że w Polsce zawsze będzie, wbrew nadziejom np Azraela (wyrażonym pod linkiem powyżej), taki kontrast – z jednej strony polityka historyczna i z drugiej też. Nic pośrodku. Skrajności.

  105. absolwent

    Moja głupota jest większa, niż nawet ty sobie możesz wyobrazić. Ale co tam ja, człowiek, który z trudem ukończył zaledwie podstawówkę! Najważniejszy jesteś Ty, Platon przy Tobie wysiada, jeśli chodzi o inteligencję; a w miłości do innych nawet Albert Schweitzer nie dorasta ci do pięt. No, to chyba tyle.

  106. nr 10-7 pisze:

    2008-01-08 o godz. 15:15
    Michrich pisze:
    2008-01-08 o godz. 12:48

    Zgadzam się, że pewne szczegóły zostały pominięte.

    W 1772 Polska dokonała pierwszego rozbioru Rosji, Prus i Austrii, niedługo potem drugiego i trzeciego. Mogę też wyliczyć wszystkich, których tak Polska urządziła, cofając się aż do mezozoiku.
    Ale sto lat wczesniej Zygmunt II Wazaobowal zajac Moskwe A Smolensk
    „typowo polskie miast bylo w granicach Rzerzypospolitej.

    Ps. To ilu przed wojną Polska pobiła Żydów, ilu było tych pobitych?
    :
    Trzeba spytac tych ci bili, ale w przekoniu nr 10-7 na pewno za malo.
    Przytocze tylko wspomnienie mojej matki ktora spacerowala ze mna w wozku. Pojawil sie tlum z okrzykami Bij Zydow, Smierc Zydom, Zydzi do Palestyny. Napotkani Zydzi byli bici na ulicy, Kamienie lecialy w szyby a policja byla nieobecna.
    W jednej z uczelni na ktorej bylem wywiazala sie sie raz dyskusja kto byl gorszy w czasie wojny? Niemcy czy Rosjanie. Niektorzy z kolegow stwierdzili ze Rosjanie bo gwalcili kobiety, wywozili na Sybir i odbierali zegarki podzcas gdy Niemcy takich okropnosci nie wyczyniali. Jedyne co robili to Niemcy to zabijali Zydow.
    Na uczelniach bicie Zydowskich studentow bylo powszechny zjawiskiem.
    Na legitymacjach studentow-Zydow byla pieczatka „Lawki na lewo”
    Ghetto lawkowe bylo oficjalna polityka wladz przed wojna.
    Znalem osobiscie ludzi ktorzy przez to przeszli.
    Moglbym dlugo podawac fakty i przyklady ale widze ze w wypadku
    nr 10-7 one trafily by na gluche uszy.

    I ilu Żydów należało do komunistycznej partii
    W posce zamieszkiwalo przed wojna przeszlo 3.5 miliona Zydow,
    KPP wedlug mego pinformowanego liczylo okolo 20 000 czlonkow.
    Nawet jezeli polowa z nich byla Zydami to mit o Zydokomunie jest bzdura.

    , partii dążącej do uczynienia (jeszcze przed wojną) Polski jedną z republik ZSRR?

    Ci ktorzy byli komunistami na pewno byli oddani Rosji. Ale gdyby nie bylo dyskryminacji i przesladowan wowczas demagogia komunistyczna nie miala by podatnego gruntu.
    Hasla o walce z dyskryminacja spoleczna i narodowa, obiecnice rownouprawnienia dzialaly na umysly i serca uposledzonych. Na pewno kupcy i przemyslowcy komunistami nie byli..

  107. Filson pisze:
    2008-01-08 o godz. 22:15

    Mi chodzi o obłudę… Gdy tu piszą o 1000 lat zbrodni Kościoła, to jakimś dziwnym trafem brak zastrzeżeń, chociaż nikt ani jednej zbrodni polskich księży nie wskaże, nie poda ani jednego przykładu. Gdy piszą o biciu Żydów w Polsce przedwojennej, też same ogólniki i też zero wątpliwości. Ale gdy choćby tylko kto napomknie o zbrodniach polskich komunistów, oooo, to pełno zastrzeżeń, wyzwisk itp. Słowem, obłuda do potęgi.

    Ps. Moje stanowisko w sprawie aborcji: NIE. Moje stanowisko w sprawie inżynierii genetycznej, eugeniki: TAK.

  108. Bobola pisze:
    Tak to juz jest, ze najpiekniejsze idee i ideologie ulegaja erozji z uplywem czasu.
    :
    Hasla czyli slowa pieszczace czyjes ucho, bo rozladowuje czyjes kompleksy, to nie idea.
    Kryja za soba obietnice na spelnienie ktorej licza naiwni.

    Praktyka zycia i ludzkie slabosci biora gore nad wiernoscia zasadom zalozycielskim. Z zasady znieksztalceniom ulegaja szybciej programy wygenerowane w umyslach ludzkich ale i prawdy odwieczne nie zawsze bywaja wieczne.
    Tak bylo, na przyklad, z ideami komunistycznymi i narodowo-socjalistycznymi w XX wieku.
    :

    Zasady milosci chrzescianskiej gloszonej przez kosciol tez ulegly znieksztalceniu.
    Kraje chrzescianskiej Europy toczyly miedzy soba wojny od przeszlo 1000 lat mimo gloszenia zasad chrzescianskich. Czy wojny te byly prowadzone w mysl zasad chrzescianskich?

    Dobrze sie wiec dzieje, ze przynajmniej Nasz Swiety Kosciol Katolicki stara sie podtrzymac zasady zycia chrzescijanskiego przy obecnym, zintensyfikowanym ataku libertynizmu i poganstwa. Tylko dzieki jego staraniom Polska nie zostala jeszcze nowoczesna Sodoma i Gomora.
    :
    A czy Ameryka, Anglia, Francja itp sa Sodoma i Gomora?
    Bardzo duzo Polakow osiedla sie w tych krajach.

  109. Jasny gwint, a może byś wyemigrował na Kubę? Tam rządzi bohater równie wielki jak Twój idol tow. Jaruzelski. Tam na pewno będzie ci lepiej 🙂 Tylko w internecie nie będziesz mógł bredni wypisywać, bo … nie będziesz miał do niego dostepu 🙂

  110. nr 10-7 pisze:

    2008-01-09 o godz. 01:24
    Filson pisze:
    2008-01-08 o godz. 22:15

    Mi chodzi o obłudę… Gdy tu piszą o 1000 lat zbrodni Kościoła, to jakimś dziwnym trafem brak zastrzeżeń, chociaż nikt ani jednej zbrodni polskich księży nie wskaże,

    :
    Nikt nie mowil i nie mowi o zbrodniach polskich ksiezy! Takie fakty nie sa znane. Mowi sie o Swietej Inkwizycji innych krajow Europejskich.

    Gdy piszą o biciu Żydów w Polsce przedwojennej, też same ogólniki i też zero wątpliwości.
    :
    To sa fakty a nie okolniki. Kazdy ma prawo podawac w watpliwosc nawet istnienie slonca jesli to psychologicznie wygodne. Wolnosc slowa daje prawo na zaprzeczanie prawdy.
    .
    Ale gdy choćby tylko kto napomknie o zbrodniach polskich komunistów,
    :
    Zbrodnie aparatu UB byly opisywane od 56 roku. Kilku funcjonariuszy UB wyladowalo w wiezienu w 56 roku.
    Szkoda czasu na rozmowe z Toba panie n 10-7. Juz wiecej nie bede Tobie odpowiadal.

  111. Olhado pisze:

    2008-01-09 o godz. 00:23
    Michrich pisze:
    2008-01-08 o godz. 22:01

    Ja nie czytalem ksiazki Grossa. Wiec prosze o dowody tego ze Gross klamie. Bo jezeli mowi prawde to w czym problem? Na czym polega nieobiektywnosc Grossa. Na jakiej podstawie mozna posadzic Grossa o nieobiektywnosc? Prosze o dowody.

    Proszę przeczytać wywiad, który cytowałem (był link) i książkę – dowody znajdzie pan zapewne z łatwością. Może też pan przeczytać wywiad z p. Grossem – jest link na stronie Polityki – i znaleźć tam miejsce, w którym z p. Grossa wyłazi to co ma na sercu –

    Wielu Zydow mialo wiele na sercu po wojnie wlaczajac moja matke ktorej nie wpuszczono do mieszkanie ktore opuscila w Listopadzie 1939 roku uciekajac przed Niemcami.
    Moje pytanie bylo:
    Co konkretnie w samej ksiazce Grossa jest nieprawda.
    Bo prawda jest ze slyszalo sie zwroty w rodzaju: Hitler nas wyreczyl. Wypie.. Zydzie do Palestyny itd.
    Cytowanie autorow negujacych ksiazke to nie dowod falszu.

  112. Olhado pisze:

    2008-01-09 o godz. 00:38
    # Helena pisze:
    2008-01-08 o godz. 21:00

    Pan Olhado patrzy na Grossa i widzi nikczemnego zydka.

    obiecywałem sobie, że nie będę dyskutował z trollami, ale to jest wyjątkowa sytuacja. Pani Heleno, to Pani zachowuje się w sposób nikczemny, przede wszystkim używając tak obelżywego określenia na Żydów. Jak Pani nie wstyd….
    :
    Pani Helena nie uzywa tego zwrotu osobiscie. Helena po prostu cytuje podejscie i zwroty antesymickie bedace w uzyciu w Polsce w swoim czasie.

  113. Cytat z porannej lektury niezależnej prasy. „W obecnym momencie historycznym nie ma czegoś takiego, jak niezależna prasa w Ameryce. Nie ma takiej osoby wśród was /dziennikarzy/, która odważyłaby się wyrazić na piśmie swoje szczere poglądy, a wiadomo, że jeśli by to nawet uczyniła, nie ujrzałyby one światła dziennego. Cotygodniową pensję dostaję właśnie za to, aby moje opinie nie ukazywały sie drukiem. Inni z was wynagradzani są w podobny sposób za podobna pracę i wiemy dobrze, że każdy, kto byłby na tyle głupi, aby wyrażać swą szczerą opinię, wyląduje szybko na ulicy w poszukiwaniu nowej pracy. (….) Zadanie dziennikarzy polega na niszczeniu prawdy, an kłamstwie w żywe oczy, na wypaczaniu, oczernianiu, na płaszczeniu się u stóp mamony i sprzedawaniu swojego kraju i rodu za codzienna pensję. Wy o tym wiecie i ja o tym dobrze wiem, więc po co wnosić te absurdalne toasty za wolną prasę? Jesteśmy urzędnikami w rękach bogaczy, którzy działają za kulisami. Jesteśmy ich marionetkami, oni ciągna za sznurki, my tańczymy. Nasz talent, umiejętności i nasze życie są własnością tych ludzi. Uprawiamy intelektualna prostytucję.” Było to powiedziane z górą sto lat temu w Ameryce. I jakby się nic nie zmieniło od tego czasu, wręcz przeciwnie wiele form zniewolenia udoskonalono. Cytat pochodzi z ciekawego artykułu Zbigniewa Jankowskiego z nowego numeru DZIŚ, który się właśnie ukazał i przynosi wiele świeżych przyjemności.

  114. magrud pisze:

    2008-01-08 o godz. 16:06
    Telegraphic observer, CDN
    Przypomnę, ze Jezus Chrystus został ukrzyrzowany, gdyż odmówił podporządkowania się Świątyni i postulował bespośredni kontakt człowieka z Bogiem. Chrześcijaństwo zostało zatrute duchem Starego Testamentu wraz z uczynieniem z niego państwowej religii Rzymu.
    :
    Crzescianstwo poczatkowo bylo sekta Judaistyczna. Zostalo zatrute obluda ludzka podobnie jak Komunizm. Egoizm i obluda to cechy ludzkie a nie ideologii gloszacej piekne hasla. Nie nalezy winic Stary Testament za okrucienstwa tzw „Swietej Inkwizycji”. Stary Testament nie nakazuje palenia na stosie „heretykow” i „czarownic”.

  115. zgniły kompromis

  116. owal40 (15:28),

    no wiesz Tusk to jednak doszedł w miarę wysoko 😉 a jednak w Solidarności nie był tylko od noszenia ulotek.


    nr 10-7 pisze:
    „Ale gdy choćby tylko kto napomknie o zbrodniach polskich komunistów, oooo, to pełno zastrzeżeń, wyzwisk itp.”
    – no co Ty gadasz? Przecież nikt nie zaprzecza zbrodni komunistycznych. To, że ktoś podaje też jakieś pozytywne strony prl-u, nie znaczy, że zaprzecza temu iż komunizm, miał swoje złe, a nawet zbrodnicze aspekty. Trzeba by na prawdę ze świecą słuchać ludzi, którzy by powiedzieli, że za prl było wszytko cacy.
    Spytaj choćby jasnego gwinta (przykładowo), który jak widać po wpisach jest np. zwolennikiem Jaruzelskiego, czy i on uważa, że nie było żadnych absolutnie zbrodni polskich komunistów. Nie sądzę. Nie wiem więc, na jakiej podstawie oceniasz, że żyjemy w takim zakłamaniu.

  117. Irina pisze:

    2008-01-09 o godz. 11:50
    zgniły kompromis

    Kompromis miedzy kim a kim? Niejasne.

  118. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Michrich – 9.01., godz. 10:47

    Nie badz tak pewien, ze nie ma. W Starym jest nawet dokladniej i bardzo precyzyjnie, ze jezeli nie to….! Ale to jest wyzsza szkola jazdy „mlody jezdzcu Apokalipsy”. Spytaj aliendoca.

    F.S. von/od Diasporski

  119. List do prawicowej ekonomistki

    Zwykle staram się pomijać personalne odniesienia, by w większym stopniu móc się koncentrować na stronie merytorycznej zagadnienia.
    Trudno jednak kontynuować tę linię, gdy polemicznie prowokuje kobieta.
    Dziwnie łączą się tutaj i mieszają elementy emocjonalne z racjonalnymi, w tak typowym damskim podejściu, charakterystycznym dla szkoły trzech K.
    Pewna Niemka oświadczyła, co prawda w innym kontekście, że jest ona najpierw człowiekiem , potem kobietą, następnie Niemką a w końcu publicystką, czy może nawet politologiem.
    Teza ta w jakimś sensie potwierdzałaby dominację płci nad polityką, przynajmniej w odniesieniu do umiłowanej nam wielce pani Schizy z Libkapu.
    Złożone przez nią, na moje ręce, wyrazy miłości są dla mnie niezwykle wartościowym posunięciem.
    Obawiam sie jednak, w jej kroku, pewnego rodzaju perwersji, która może uwznioślić nasz kontakt…intelektualny, lub zdeprecjonować go zupełnie.
    Stąd też nie bardzo świadom i pewien jej zaborczych intencji potraktuję ją analogicznie,w trybie odwrotnym.
    Bardzo proszę Poszanowania Godną Panią o zrozumienie moich intencji i wybaczenie potraktowania jej stosownie do reguł przez nią narzuconych.
    Nie bardzo odpowiada mi traktowanie kobiety jak politycznego zapaśnika i sprowadzanie jej do parteru w pozycji łopatkowej.
    Widać jednak skala przyjemności ludzkich posiada bardzo dużą rozpiętość, i to co jednemu przykrość sprawia innego wyraźnie rajcuje.
    Cóż tam, niech kobieta ma satysfakcję.
    Rzuconą rękawicę podejmuję.
    Oby tylko oponentka zbyt intensywnie oliwką się nie potraktowała.
    A zatem przystępujmy do radosnego zwarcia, które tak czy inaczej upadkiem zakończyć się musi, bowiem pozycja zdobywczego i brutalnego mężczyzny jest jednoznacznie przez przyrodę określoną.
    Nadto wyrażam cichą nadzieję, że w rezultacie owego boju politycznego, zapłodnione twórczo ,myśli Pani, zaowocują ślicznymi jabłuszkami podsuniętymi przez biblijnego węża w czerwonym wydaniu.
    A teraz ab ovo czyli do rzeczy, wyeksponowanej przez miłą Panią.
    Moja napaść na Kwacholewicę,jak była Pani uprzejma sformułować, nie nosi znamion napaści , ponieważ ja im nic nie odbieram, czego oni by już wcześniej nie stracili.
    A stracili godność i szacunek własnego elektoratu,który odsunął się od nich.
    Więcej polityk stracić już nie może.
    Nadto napaść sugeruje bandyckie potraktowanie kogoś, mniej lub bardziej przypadkowego, dla zaboru jego mienia.
    Otóż, mimo wszystko ja się nie czuję Janosikiem.
    Panów Kwaśniewskich vel Stolzman znam doskonale i nie czuję do nich nienawiści osobistej ani też rasowej.
    Ba, był okres, że bardzo ich sobie ceniłem za kulturę osobistą,nowoczesność myślenia,europejskość postępowania i szacunek na salonach.
    Jako, że po owocach ich poznajemy, teraz oceniam , że frukty te zbyt drogo nas kosztowały, nie wchodząc w szczegóły.
    Moja krytyka minionej i obecnej lewicy realizującej ciągle ten sam kurs, być może dla pani jest słodziutka, natomiast dla mnie jest ona gorzką niczym piołun, ponieważ realizowana była na poziomie wywłaszczania polskiego suwerena z dóbr ciężko wypracowanych po okresie totalnych zniszczeń wojennych.
    Dlatego pani malutkie i słodziutkie szczęście z naszego lewicowego nieszczęścia, za sprzyjające i podyktowane dobrym odruchem serca,uznać trudno.
    Takie intencje pozytywnymi i twórczymi określić się nie da.
    Jest to typowe budowanie własnego szczęścia na nieszczęściu innych.
    Myślę, że moralnej pointy do własnego postępowania zechce się Pani dopracować sama.
    Następnie podziwia mnie Pani za bezinteresowny odpór jaki daję Grossowi, zwanemu Jankiem, za straszenie Polaków.
    Być może jest on dla Pani Jankiem, widać ma Pani dość uniwersalną skłonność interpersonalnego spoufalania się.
    Ma Pani pełne prawo być ekstrawertykiem ,tak jak tatuś panią zakodował.
    Ja zaś dla osiągnięcia tego samego celu musiałbym z Panią wspólnie wagon chlebka zjeść.
    I proszę wybaczyć mi tę skłonność hamulcowego, jako iż wolę by mój pociąg dziejów jechał statecznie i bezpiecznie, niżby miał się wykoleić na pierwszym lepszym zakręcie,nawet określonym w pięknym języku łacińskim.
    Ja nie będę się utożsamiał z Pani Jankiem, ponieważ on nie czuje się Polakiem a ja Polakiem jestem.
    Każdy jest tym kim się czuje , kim chce być.
    Ja nie napastuję jego szlachetnej nacji, mało tego, doceniam ogromny wpływ „jankowych” na kształt oblicza Polski.
    Nie można jednak wymagać ode mnie bym milczał, kiedy Janek krzyczy.
    Polska trzeszczy w szwach, każdy ciągnie ją w swoją stronę, bo tak wielcy tego świata postanowili, więc maluczcy mają temu przyklaskiwać?
    To na tym ma polegać wolność,pluralizm i demokracja?
    Proponuję byśmy pozostali każdy przy swoim.
    Pani przy swoim „Janku”, a ja przy swojej Wandzie , co to nie chciała Niemca.
    A konstytucyjne obowiązki wobec własnej Ojczyzny?
    A w przesądy Droga Pani ja nie wierzę, również w Pani przesądy.
    Krew dopuszczam wyłącznie w formie czerniny lub czarnej polewki , którą mogę Pani zaserwować, przy czym raczej z drobiu, aniżeli z innych podejrzanych źródeł,dostępnych Pani.
    Co zaś do macy czy macania, to znany jest mi jedynie ten ostatni proceder wśród kurzajów, którzy ostatnio zaprzestali go i dorobili się wirusa grypy doświadczając światłej i nowoczesnej klęski ekonomicznej we współczesnej i bliskiej Pani Europie.
    Mimo euforii Eurooptymistów z racji wejścia do strefy Schengen, w moim życiu nie zauważyłem żadnych zmian poza ewidentnymi i znaczącymi wzrostami cen produktów żywnościowych, cen za usuwanie nieczystości oraz wirusa H5N1 w pobliskim Netto,no i numerów Pani Minister co to próbuje wykopać topór przeciw stanowi zdrowotnemu własnego społeczeństwa.
    Szanowna Pani Schizo moja wiara jest moją osobista sprawą, i im bardziej jestem posunięty w latach tym mniej wierzę.
    Sprawy Wiary,Nadziei i Miłości zdaje się stanowią bardziej pani domenę.
    Ja jestem na etapie, co tu dużo mówić judaszowym, jak palca nie włożę to nie uwierzę.
    Dotyczy to szczególnie Pani i jej opcji.
    Jeśli zaś Pani wspomina o krzywonosym bankierskim oprawcy karmiącym się krwią polskiej klasy robotniczej i pegeerowców, to jest to Pani nieco dziecięce ujęcie, mnie w zupełności wystarcza, że on się karmi ich majątkiem narodowym.
    Jeżeli udokumentuje mi Pani,że szefami Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego w swej większości nie byli krzywonosi,to publicznie Panią przeproszę.
    Mnie to osobiście nie przeszkadza,niech to będzie nawet sam Kacper Kłapouchy.
    Chodzi tylko o to, żeby używając języka solidarnościowego nie robić nam z mózgu wody.
    Cieszę się również, że z moim marksowskim wykształceniem ekonomicznym jest coś na rzeczy, bowiem ma ono naukową podbudowę w odróżnieniu od Twojej propagandy burżuazyjnej.
    Ten stan rzeczy potwierdził w całej rozciągłości wykładowca z Instytutu Marksizmu i Leninizmu znany na wszystkich rynkach liberalnych poczynając od Sachsa na Korwinie-Mikke kończąc,powszechnie znany i kochany towarzysz Balcerowicz kościelno-ascetycznej urody.
    Mniej więcej orientuję się również, że zielone dolce vitae podlegają procesowi inflacji,podobnie jak i wszystkie inne waluty, podobnie także polska.
    W okresie , o którym Pani mówi następował coraz silniejszy związek polskiej waluty z zachodnią ,wskutek otwarcia rynków, co zmuszało do mniej lub bardziej adekwatnej korekty polskiego pieniądza.
    I nieporozumieniem jest idea sugestii, że gierkowe zadłużenie 25 miliardów dolarów to jest więcej niż obecne 200 miliardowe.
    To jest nonsens ekonomiczno-polityczno-propagandowy.
    Trzeba równocześnie przy tym zważyć,że Klub Paryski i Londyński wielokrotnie umarzały już polskie zadłużenie,
    by zbić je do poziomu realnych możliwości spłaty,co i tak musi się rozkładać na wiele pokoleń.
    No i wypada głośno powiedzieć, że Gierek za tych 25 miliardów zbudował Drugą Polskę ,może siermiężną,ale jednak.
    Solidaruchy zaś zwiększyły to zadłużenie do grubo ponad 200 miliardów dolarów, bez wspomnianych już korekt,przy okazji niszcząc całą gospodarkę.
    Nie ma tutaj jak widać,żadnego odniesienia Droga Pani, jej chęć zdyskredytowania czerwonych dokumentuje wyłącznie kompletną ignorancję ekonomiczną, umiłowanej opcji, określonej przez Wielkiego Wodza jako popaprańcy.
    Także filozofia o dwóch państwach polskich jakie odziedziczył Gierek jest nietrafioną.
    Bowiem bez trudu można udowodnić, że w schedzie otrzymał on jeszcze dwa państwa, zapóźnioną , biedną i niepiśmienną II RP bazującą na konikach oraz kolejne państwo polskie rozbite i zniszczone przez hitlerowców.
    Nie chciałbym być złośliwym wobec Pani ale jeżeli zamierza się przekonywać do własnych racji to należy postarać się je dostatecznie uzasadnić.
    Złotówki istotnie nie można było wymienić oficjalnie do pewnego czasu, ponieważ tworzenie parytetu waluty zachodniej i socjalistycznej odbywało się na zupełnie innych zasadach dwóch systemów gospodarczych nie będących kompatybilnymi wobec siebie.
    Za te wymienialne złotówki polskie panie muszą dzisiaj płacić swoją godnością w domach uciech niemieckich lub nawet swoim życiem na włoskich, przestępczych farmach.
    Koszt jest zbyt wysoki wobec czerpanych przez Panią radości i przyjemności.
    Nie można również oceniać,że Fergusson był nieudaną licencją.
    Służy ona głównie wielkotowarowym gospodarstwom rolnym po dzień dzisiejszy.
    Jednak faktem pozostaje , że „Ursusy” cieszyły się znacznie większym wzięciem z uwagi na cenę i lepsze dostosowanie do średnioobszarowych gospodarstw indywidualnych.
    Nie wolno zapominać, że licencja poza praktycznym oddziaływaniem musi również spełniać funkcje unowocześniania technologicznego.
    Kraju rozmiaru Polski nie stać na autarkię.
    Szermując często niesprawiedliwymi i wręcz złośliwymi opiniami, w swym kołtuństwie ,nie wolno zapominać o potrzebach gospodarki jako całości.
    Co trwało krócej niż 10 lat?
    Przez 10 lat Polska poddawana była,dzień w dzień,paroksyzmom strajkowym.
    Jakaż to gospodarka może wytrzymać?
    Takie działanie nie ma nic wspólnego z ekonomią i zdrowym rozsądkiem.
    Była to ostra walka polityczna na śmierć i życie, narażająca cały naród na niedogodności życia codziennego,obawy o przyszłość i bardzo realną wówczas groźbę militarnej pacyfikacji ze strony państw Układu Warszawskiego, która mogła zakończyć się krwawą łaźnią dla naszego narodu.
    Realność takiego scenariusza potwierdzają wyniki tej pełzającej kontrrewolucji.
    Dziękujmy Bogu i Jaruzelskiemu, że zakończyło to się tak, jak zakończyło.
    I nie łudźmy się, że Amerykanie wylądowaliby u nas na spadochronach niosąc pomoc.
    Nie zrobili tego nigdy i teraz też nie zrobiliby.
    Liczy się wygoda i interes strategiczny USA, a nie jakiejś tam Polski, której wędkę można dać, a jezioro niech sobie sami wykopią.
    Wspomina się o sukcesie Polski wyrażającym się zwiększeniem turystyki.
    Tak, tylko, że jest to marginalna wielkość polskiej populacji, a jej znakomita większość , tak jak kiedyś wyjeżdżała nad Bałtyk czy nad jeziora, to teraz muszą grzać cztery litery na ławeczce przed domem.
    Poza tym ten rodzaj aktywności bogatych Polaków wcale nie jest powodem do dumy, ponieważ stanowi on wyprowadzanie środków poza kraj, miast uruchamiać wewnętrzną turystykę.
    No oczywiście,ale to nie leży w interesie Schizy.
    No i w końcu wylazło szydło ze zdegustowanego worka Schizy.
    Ona mieszkała w centrum stolicy i widziała tam z okna grzebiących po śmietnikach.
    W centrum żadnej stolicy w Europie nie widać grzebiących w śmietnikach, ponieważ są tam niezwykle skuteczne i szybkie służby komunalne i policja.
    Wyjątkowo za komuny policja pilnowała obszarpańców i żebraków,by nie psuli europejskiego wizerunku danej stolicy socjalistycznej.
    A w ogóle gdzież to za komuny szary obywatel mógł mieszkać w centrum Warszawy, to na pewno był jakiś ubowiec albo komunistyczny łajdak.
    Uczciwy człowiek w komuniźmie,w centrum stolicy, żeby wchodził w konszachty z placówkami ze zgniłego Zachodu, nie, to niemożliwe.
    Tam mogli mieszkać tylko zaufani i sprawdzeni towarzysze.
    Tacy jak Kukliński,Rurarz,Pawłowski,Olszewski i wielu innych,którzy naraziwszy się swoim protektorom nie mogli robić dalszej kariery więc woleli dać dyla do kapitalistycznego raju.
    Bardzo dobrze ,że nie widziała pani Trasy Łazienkowskiej zatłoczonej zachodnimi samochodami, ponieważ ona była budowana pod potrzeby polskiego użytkownika.
    Obecnie pełno tego szmelcu mamy na polskich drogach,który bez ładu i składu wpuszczono do Polski, napędzając rozwój niemieckiego przemysłu samochodowego.
    Niemcy w ten sposób wyzbywają się swych śmieci dosłownie i w przenośni, a my musimy ponosić koszty utylizacji tego złomu.
    Jest również specjalny problem, czterokrotnego wzrostu wypadków śmiertelnych na drogach polskich.
    Za tzw.komuny ginęło tygodniowo około 50 osób dzisiaj ginie ca 200 osób.
    Takie detale jednak Pani Schizy absolutnie nie interesują.
    Ważne jest jak ona myśli i co ona czuje.
    Reszta Polaków się nie liczy.
    A jeśli jej się nie podoba to pakuje manatki i zwija żagle do Heimatu, skąd nas łaskawie poucza jak powinniśmy żyć i myśleć.
    Taki to wymiar ma prawicowy pluralizm.
    Pani pisze, że jest to żydowska gadka, tylko nie bardzo precyzuje, jej czy moja, i na co argumentem ma być to stwierdzenie?
    Ot, gatki jak gatki, pojemne i wszystko w nie wejdzie niczym w szarawary.
    Nieudolność socjalistycznych firm,na użytek Pani Schizy, ma wyłącznie propagandowy aspekt,bowiem praktyka prywatyzacji dowiodła, że najpierw wyprzedano głównie najlepsze i konkurencyjne polskie firmy, potem likwidowano je przejmując limity produkcyjne dla macierzystych firm zachodnich.
    To nie była żadna zdrowa konkurencja a typowe działanie likwidatorskie i przekształcanie Polski w rynek zbytu.
    Dotychczasowe problemy w handlu z Rosją nie mieliśmy z powodu jakości produkcji lecz z przesłanek politycznych, co dowodnie ukazało nam odblokowanie handlu produktami żywnościowymi po zdjęciu naszej blokady politycznej w UE.
    Firmy jak nam ekonomistka kapitalistyczna sugeruje nie muszą iść pod młotek ze względów politycznych jak to czyniono dotychczas lecz wyłącznie w oparciu o zasady rynku i rachunku ekonomicznego.
    Tej szansy polskim firmom nie dano, dławiąc je nowym podatkiem od majątku trwałego, którego nie stosowano wobec sektora prywatnego.
    Poza tym nie wolno hurtem rządowi rzucać firm na rynek, ponieważ zgodnie z prawem popytu i podaży,na łeb ,na szyję poleci ich wartość rynkowa.
    A czyniono to nagminnie i niezgodnie z interesem narodowym Polski.
    W marksistowskich głowach mieści się zasada państwa praworządnego i gospodarki rynkowej z pominięciem systemowych przekrętów.
    Chcę również wyjaśnić, że my na uczelniach socjalistycznych uczyliśmy się ekonomii kapitalizmu i jednego języka zachodniego oraz rosyjskiego czego nie można powiedzieć o Pani niemieckich protektorach.
    Niestety,a Pani wydaje się jest ich zwierciadlanym odbiciem.
    Uciekła Pani od nas, pomawia nas, poucza bez merytorycznych przesłanek, a my i tak po wejściu do Schengen doścignęliśmy Panią by jej powiedzieć 5 razy be.

  120. no i właśnie tego można się było spodziewać
    http://www.tvn24.pl/-1,1534844,wiadomosc.html
    W piątek do księgarń trafi polska wersja książki Jana Tomasza Grossa „Strach”. W USA, gdzie ukazała się latem 2006 r., krytycy zgodnie uznali, że książka potwierdza tezę o Polsce jako kraju wyjątkowego antysemityzmu.
    David Margolick w „New York Times” orzekł, że Gross swoją książką „raczej uzasadnia opinię Icchaka Szamira, niż ją dyskredytuje”. Chodzi o osławioną wypowiedź byłego izraelskiego premiera, że „Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki”.

    itd itp. Dziękujemy pięknie, panie Gross. Mam nadzieję, że czuje się pan uleczony z pańskiej traumy – skopał pan pięknie Polaków. O to chodziło, prawda? Mam nadzieję, że chociaż poczuł się pan lepiej. Ale nie zaszkodzi odwiedzić psychiatrę. Pani Heleno, pani też. Dobry psychiatra pomoże.

  121. Magrud, ja Cie bardzo przepraszam, ale nie powielaj tych idiotyzmow o „listach proskrypcyjnych”, ktore rzekomo przygotowywala Solidarnosc. Brednie to sa wierutne, takich list nie bylo i nikomu nie bylo w glowie ich przygotowywanie. Owszem, takie opowiesci sluzyly podgrzewaniu histerii wsrod aparatu partyjnego.
    Pracowalam w Komisji Krajowej Solidarnosci do ostatniej chwili, i dobrze wiem, ze listy proskrypcyjne to bezpieczniacki wymysl, bo nic takiego nie istnialo. Ani rzecz sama, ani mysl o niej.

  122. „Czy pana nie dziwi powołanie Sikorskiego do rządu liberałów?”

    W swoim expose premier Tusk jak ognia unikał słów liberalizm i reformy. Widać walka o prezydenturę nauczyła go jak należy zdobywać głosy wyborców 😉

  123. Mnie w ogóle dziwi powołanie obywatela obcego kraju na węzłowe stanowisko w polskim rządzie.
    Pewnie na tym polega wolność w kapitalistycznym rozumieniu.
    Nie rozumiem tylko dlaczego w amerykańskim rządzie Condoleeza Rice nie jest Polakiem.
    Ostatnim obcokrajowcem w składzie polskiego rządu był towarzysz Rokossowski.
    Sikorski,Rokossowski jakie to piękne polskie nazwiska.
    A Kwaśniewski-czyż ślicznie nie dźwięczy-niczym polski bigos lub kapuśniak.

  124. Topolowka!
    Dosyć bajzlu już narobiłeś!
    Kłamiesz jak wszyscy solidaruchy.
    „Socjalizm -tak,wypaczenia-nie”.
    Tak przysięgałeś wobec popiersia Lenina w hali BHP Stoczni Gdańskiej,po której zdaje sie już nic nie pozostało.
    Ale pamięć zbiorowa istnieje.
    Jeśli nie było list proskrypcyjnych to w oparciu o co znakowano mieszkania czerwonych,kreda przy każdym telefonie.
    Pewnie też o tym nic nie wiesz?
    Wobec tego powstaje pytanie jak taki niekompetentny facet mógł się zabierać do rządzenia?
    Teraz rozumiem doskonale dlaczego w pierwszym rzędzie zlikwidowaliście PGR-y.

  125. A moze by tak, zgodnie z propozycja szunaja, zaczac wysylac listy do prokuratury, ze narod polski – w osobie nadawcy – nie czuje sie obrazony ksiazka Grossa?

  126. Informacja dla Lizak:
    Za tzw.komuny ginęło tygodniowo około 50 osób dzisiaj ginie ca 200 osób. Jest to zdanie prawdziwe; pozostaje pytanie, ile bylo pojazdow samochodowych za tzw. komuny? Okolo 30 razy mniej i w ten sposob proporcja staje sie dysproporcja.

    W centrum żadnej stolicy w Europie nie widać grzebiących w śmietnikach, ponieważ są tam niezwykle skuteczne i szybkie służby komunalne i policja.
    Nie jest to zdanie prawdziwe; zapewniam Pana z centrum europejskiej stolicy.

    Zastanawialem sie dlaczego jest Pan anty: np. antyfeminista, pozostale anty pozostaja „niezauwazone”; po przeczytaniu li tylko tych dwu niepowaznych uwag juz wiem.
    Z powazaniem.
    MI

  127. Dlatego Drogi Panie MI należy mieć pełną świadomość konsekwencji swoich decyzji politycznych.
    Jeśli zaś komuś brak wyobraźni, o nie powinien się brać do rządzenia.
    Przewidując zwiększenie niemieckiego szmelcu na polskich drogach należało brać pod uwagę wszystkie reperkusje łącznie ze śmiercią i kalectwem, jest to kwestia zwykłej odpowiedzialności.
    Przy czym odpowiedzialnych obecnie za ten stan rzeczy nie ma.
    Odpowiedzialnych za bezrobocie też nie ma,za oddany polski przemysł,za podwojoną ilość więzionych w demokracji tez nie ma,za brak więzień także nie uświadczysz.
    Znajdzie Pan tylko same sieroty solidarnościowe.
    Jeżeli ma Pan w centrum swojej emigracyjnej stolicy obszarpańców i łobuzów to po co ma stryjek zamieniać siekierkę na kijek?

  128. Lizak, napij sie zimnej wody. Tyle na temat formy.

    Co zas do tresci, tyle prawdy w tym gadaniu o „znakowaniu mieszkan czerwonych kreda przy kazdym telefonie” (???), co w Protokolach Medrcow Syjonu. Od powtarzania bredni milion razy nie robi sie ona mniej brednia.

    Co zas do rozwiazywania pegieerow, nie poczuwam sie osobiscie do zadnej winy. Na wszelki wypadek dodam, ze to rowniez nie ja strzelalam z Aurory.

  129. „Sikorski,Rokossowski jakie to piękne polskie nazwiska.”

    No właśnie. Z tym, że pierwszy umie mówić po polsku, a drugi nie bardzo umiał.

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Rados%C5%82aw_Sikorski

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Konstanty_Rokossowski

  130. Świetne zdjęcia Wojciecha O. 😀

  131. Do Pana F. Stychowskiego:
    prosze o korekte zamieszczonego (Pana) tekstu:
    Kopf hoch, liebe Freunde – einstecken und nicht verzagen! Es ist doch gut, Mister Linker daß Sie nicht alle Munition ins Ausland geliefert haben!
    Pozdrawiam.
    MI

  132. Informacja-Odpowiedz dla Lizaka:

    Szanowny Panie,
    szkoda, ze nie podjal Pan dyskursu (dysputu) dotyczacego manipulowaniem statystyka (wierze, ze nieswiadomie). Jesli chodzi o szmelc niemiecki, to ma Pan racje; czesciowo, bo szmelc, to metal juz przetopiony. Nie obwinialbym jednak calkowicie za wypadki drogowe politykow w tym aspekcie, bo w spoleczenstwie obywatelskim sami jestesmy odpowiedzalni za swoje i innych bezpieczenstwo (rowniez za to, o czym piszemy). Zapewniam Pana, ze gdyby kierowcy jezdzili zgodnie z przepisami, urzedy sprawdzajace stan techniczny pojazdow samochodowych pracowaly sprawnie i wracajac do kierowcow, ktorzy podnosiliby swoje kwalifikacje na treningach etc., dane statystyczne bylyby korzystniejsze (Pana porownanie jest jednak nieprawdziwe). Napisze Pan zapewnie o stanie drog i bedzie Pan mial racje; szkoda tylko, ze nie mozna ich przetopic na lepsze. Problem bezrobocia, oddanego polskiego przemyslu (komu?) , braku pomyslow na socjalizacje (dlaczego siegac po instrumenty resocjalizacji) jest mi poniekad znany, jednak nie straszny. Podobnie bez lekow postrzegam problem obszarpancow i lobuzow w mojej i w innych mi znanych stolicach (bardzo piekne miasto; mimo wszystko; polecam i namawiam na wycieczke krajoznawcza; podroze jednak ksztalca). Zapewniam Pana rowniez, ze nie interesuje mnie siekierka, kijek, tez nie. Po prostu nie interesuja mnie tematy z pozoru polityczne, lecz czesto „zastepcze”. Zycze Panu dobrych widokow z Pana subiektywnego „kata” -widzenia. MI

    Dlatego Drogi Panie MI należy mieć pełną świadomość konsekwencji swoich decyzji politycznych.
    Jeśli zaś komuś brak wyobraźni, o nie powinien się brać do rządzenia.
    Przewidując zwiększenie niemieckiego szmelcu na polskich drogach należało brać pod uwagę wszystkie reperkusje łącznie ze śmiercią i kalectwem, jest to kwestia zwykłej odpowiedzialności.
    Przy czym odpowiedzialnych obecnie za ten stan rzeczy nie ma.
    Odpowiedzialnych za bezrobocie też nie ma,za oddany polski przemysł,za podwojoną ilość więzionych w demokracji tez nie ma,za brak więzień także nie uświadczysz.
    Znajdzie Pan tylko same sieroty solidarnościowe.
    Jeżeli ma Pan w centrum swojej emigracyjnej stolicy obszarpańców i łobuzów to po co ma stryjek zamieniać siekierkę na kijek?

  133. Odpowiedz dla Lizaka; komentarz do prawicowej ekonomistki.

    Szanowny Panie,
    przeczytalem ponownie Pana dywagacje i niestety mimo marksowskiego wyksztalcenia nie zauwazylem oprocz wielu anty…nic lewicowego w
    Pana „probach”. Do Pana de M. zbyt daleko, stad zapewnie tenor Pana wywodow nie odbiega od poziomu Tchibo. Z powazaniem.MI

css.php