Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

14.01.2008
poniedziałek

Gabinet wojenny

14 stycznia 2008, poniedziałek,

0gabinet450.jpg

Fot. Witold Rozbicki / REPORTER

Rada Gabinetowa spełniła najgorsze oczekiwania. Obejrzałem (i wysłuchałem) komunikaty wojenne premiera oraz prezydenta i czuję się nieco zgorszony. Prezydent i premier, którzy mówią o sobie wzajemnie wyłącznie w kategoriach pejoratywnych – to budzi przygnębienie. Donald Tusk, na ogół łagodny w słowach, tym razem wypowiadał się dość hardo, jak na mój gust zbyt zaczepnie, no ale to, co pokazał prezydent w wywiadzie dla uniżonej TVP, przekraczało granice, do jakich jesteśmy przyzwyczajeni.

Lech Kaczyński mówił, że tak złego rządu sobie nie przypomina (ciekawe, co by powiedział, gdyby Tusk porównał go niekorzystnie z Wałęsą lub z Kwaśniewskim?), że w odpowiedzi na swoje pełne troski i konkretne pytania usłyszał „zbitki pojęciowe z mediów”, więc „nie warto było” spotkania kontynuować, że Tusk był agresywny i zdenerwowany, co nie dziwi, bo jest początkującym premierem („rządzi po raz pierwszy”) i tak dalej w tym duchu. A konkretnie Lech Kaczyński zapowiedział, że zawetuje projekty ustaw o współpłaceniu lub o dodatkowych ubezpieczeniach, ponieważ oświata i ochrona zdrowia powinny być dostępne sprawiedliwie, a nie różnicować ludzi wedle grubości portfela. Ten akcent socjalistyczno – populistyczny może się podobać wyborcom, ale pamiętajmy, że tam gdzie ochrona zdrowia funkcjonuje lepiej niż u nas – ktoś liczy pieniądze, istnieje choćby minimalne zaangażowanie środków własnych, a przede wszystkim – rachunek ekonomiczny. Socjalizm upadł wszędzie, tylko nie w ochronie zdrowia. Nie może być tak jak teraz, że marnuje się ogromny majątek, sprzęt stoi nieczynny, a jednocześnie brak podstawowych środków, jedni się dorabiają w drugim obiegu, inni męczą się w kolejkach, jeszcze inni emigrują. Bez rachunku ekonomicznego ochrona zdrowia będzie kulała jak dotychczas – ktoś musi liczyć pieniądze, a liczy tylko osobiście zainteresowany.

W sprawie ochrony zdrowia mam wrażenie, że Platforma nie była przygotowana do rządzenia. Projekty ustaw sporządzała w pośpiechu, nie przekonała opinii, iż ma jasny program. W dodatku strajki, ewakuacje, żądania płacowe – wszystko to wymyka się spod kontroli, sprawia wrażenie chaosu i bezradności, które prezydent ewidentnie wykorzystuje. Wszystko to uzasadniałoby troskę prezydenta, gdyby chodziło o troskę autentyczną, a nie o troskę polityczną, którą przez minione dwa lata prezydent skrzętnie ukrywał, pokazuje dopiero teraz, kiedy rządzi Tusk. Kaczyński punktuje Tuska mając usta pełne ponadpolitycznej i ogólnonarodowej troski.

Prezydent i premier nie ukrywają już wzajemnej wrogości. Chcąc nie chcąc, powstaje wrażenie, iż kampania wyborcza trwa nadal – tym razem o fotel prezydenta. Lech Kaczyński mówił o Tusku jak o premierze rządu innego, wrogiego państwa, nie ukrywał swojego niezadowolenia z rządu, a raz nawet użył określenia „strona rządowa”, które ostatni raz słyszałem przed stanem wojennym. Sprawy zaszły tak daleko, że wkrótce jeden z panów powie, iż trzeba się dogadać „jak Polak z Polakiem” i potrzebna będzie mediacja Kościoła. Tylko którego – toruńskiego czy krakowskiego?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 89

Dodaj komentarz »
  1. Dwa wpisy w jeden dzień? Naprawdę Panie Danielu, wielki – jak to teraz młódź mówi – SZACUN za ciężką pracę od odcinku bloga 😉

    Swoją drogą podziwiam odwagę i determinację, która pozwoliła Panu na obejrzenie wywiadu z L.K. U mnie w domu nastąpiła natychmiastowa zmiana kanału. Autentycznie szkoda nerwów.

    I druga sprawa: z jednej strony robi się rządowi zarzut z tego, że nie wdraża zmian w służbie zdrowia natomiast z drugiej strony się grozi, że próby zmian zostaną zawetowane. I jest to z punktu widzenia PiS idealna strategia: w obu wypadkach można krytykować PO do woli.

    pozdrawiam serdecznie

  2. Nie chcialbym byc nudny , ale o ile pamietam jeszcze niedawno ludzil sie Pan ,ze bedzie nudno.Pisalem ,ze- co to to nie ! Wesolo juz bylo,wiec pora na ” strasznie ” Panowie Bracia pewnie jeszcze pokaza co potrafia ,a Pan Donek tez bedzie chcial udowodnic ,ze sroce spod ogona nie wypadl.Czarno to widze.Ale co tam,oby nam sie!

  3. Spektakle z dnia opisał Pan Redaktor, nocą zaś dawano film o sekretach: http://video.google.com/videoplay?docid=-1887591866262119830 .

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Wracajac do Palikota ,to trudno komentowac to co i to o czym mowi nie znajac faktow ,ale obejrzalem Jego zdjecia na fotopalikot , zwlaszcza Dzierzany .Facet ma iskre boza.Choc z Jego kasa mozna miec kazda digital toy jaka sie przysni.

  6. Gratuluje ostatnich dwoch zdan !

    Pozdrowienia,

    Jacobsky

  7. Tak chorych na wladze (mam na mysli…,Kaczynskich) trudno drugich szukac w RP. To wyjatkowe „medy” polityczne!

  8. Tak chorych na wladze (mam na mysli…,Kaczynskich) trudno drugich szukac w RP. To wyjatkowe „medy” polityczne!

  9. Tak to juz jest, ze wiekszosc naszych wspolobywateli uwaza, ze nie powinna placic za leczenia natomiast zaden sie nie dziwi gdy musi wysuplac grube pieniadze za naprawe zepsutego wlasnego samochodu. Jest jakos zakodowane w podswiadomosci, ze zawod lekarza jest powolaniem, ktorego wykonywanie powinno byc wystarczajaca nagroda. Natomiast „zatluszczona malpa” czyli mechanik musi zarobic bo nasz pojazd ma swoje niezbywalne potrzeby. Niestety pora sie przyzwyczaic do tego,ze za utrzymywanie nas samych w dobrym stanie zdrowotnym „biala malpa” czyli lekarz takze chce dobrego wynagrodzenia. Nie jest to zreszta koniec potrzeb sluzby zdrowia. Koszty osobowe sa pokazna ale nie jedyna kosztowna potrzeba. Wyposazenie techniczne szpitali oraz jego czesc hotelowo-pielegnacyjna tez musi kosztowac jezeli nie chcemy przebywac w otoczeniu przypominajacym oboz koncentracyjny czy wiezienie. To wszystko wymaga pieniedzy, ktorych panstwo nie ma. Skarb panstwa ma duzy deficyt i dlug zagraniczny, ktory musi byc obsluzony. Ponadto Polska ma od lat negatywny bilans handlowy, co oznacza, ze nie mozemy liczyc na przychody z eksportu dla podtrzymania budzetu. NBP od 2000 roku utrzymuje polityke silnej zlotowki co praktycznie oznacza nieoplacalnosc eksportu wszystkich polskich produktow przemyslowych a ostatnio takze i produktow spozywczych. Od 1999r PKB realny pozostaje staly i zahamowany jest wzrost plac realnych. Pora wreszcie sie obudzic zanim sytuacja bedzie calkiem tragiczna. Moja propozycja byloby potanienie PLN co zalezy od arbitralnego postanowienia NBP. Nie ma bowiem gospodarczych podstaw do tego aby kurs PLN byl tak wysoki jak jest obecnie . Relacja 1 USD= 5 PLN pozwolilaby na wznowienie oplacalnosci producyjnego sektoru gospodarki, ktory jest glownym motorem wzrostu PKB i plac realnych. Bez tego polska gospodarka nie obudzi sie z drzemki, ktora zreszta obecnie zaczyna przypominac spiaczke afrykanska.

  10. Radę Gabinetową zwołuje zazwyczaj Prezydent w sytuacjach szczególnych w określonym celu, a szczególnie dla rozwiązania zasadniczych problemów (racja stanu) obywateli i państwa. Nic takiego wczoraj nie miało miejsca. Platforma Obywatelska odpowiedzialna obecnie za służbę zdrowia nie ma chyba spójnego programu reformującego tylko jakieś ogólne zarysy poparte kilkoma pomysłami. Opozycja dokładnie nalicza dni od daty powołania nowego rządu i punktuje każde potknięcie. Gruntowna reforma służby zdrowia to dobre kilka lat widziana systemowo, natomiast na dzisiaj potrzebne są ustawy cząstkowe, które gaszą zarzewie sporów i konfliktów. Ustawy te powinny wpisywać się komplementarnie jako elementy zaplanowanej pełnej reformy realizowanej w określonym czasie.
    Po konferencjach prasowych, po godzinie lekcyjnej tzw. rady karabinowej główni animatorzy rzucali sobie nawzajem kamyczkami typu: zakres kompetencyjny, brak pomysłów i itd.. Powoli zaczyna się chyba na dobre wyborcza kampania prezydencka i konkurencyjność rywali jest ważniejsza niż zasadnicze problemy przed rozwiązaniem, których stoi Polska.
    „Jak Pies z Kotem” żyjących na dwóch różnych podwórkach to wczorajsze zachowanie i reakcje Prezydenta i Premiera, gdyby mieszkali pod jednym dachem i na jednym podwórku może byłoby nudno i spokojnie, ale skutecznie dla obywateli, ale to zarazem tak blisko i tak daleko.
    PS. Piotr Słotwiński od 4 lat prowadzi blog-przewodnik-dziennik w Irlandii, mieszka w Cork jest ceniony przez pracujących tam Polaków. Moi młodzi znajomi opowiadali mi same pozytywy o w/w autorze.

  11. „Lech Kaczyński mówił, że tak złego rządu sobie nie przypomina”

    Czyżby nawet w PRL-u było lepiej? Niby rzeczywiście – ludzie nie żyli w takim strachu, że lekarz ich nie przyjmie.

  12. Szanowny Autor pisze: „…wysłuchałem… komunikaty wojenne premiera oraz prezydenta i czuję się nieco (hahaha: dopisek mój) zgorszony.”

    Uhm, ja też, w czasach lepszego zła, wysłuchawszy „komunikaty wojenne” redaktora Rrr… sorki, …akowkiego, duchowego patrona redaktora P., oraz przemów generała Pino…. sorki, …zelskiego, poczułem się nieco zgorszony. Generał i obaj rrrredaktorzy mówili o sobie wzajemnie wyłącznie w kategoriach ciu, ciu, ciu, ciu, jednak ja tchórzliwie wolałem na wszelki wypadek wywulgaryzować się, czyli po ludzku mówiąc, wypier… sorki, ….dolić z ukochanego kraju byle gdzie, choćby nawet do zaje… sorki, …banego, sorki, USAbekistanu, nie bacząc, że ta trójka dzielnych komu… sorki, muszkieterów, do upadłego łga… sorki, twierdziła, że każdemu, nawet redaktoru z tygodniku „Polityku” należy się po równo, czyli 2 dolarów na miesiąc. Obecnie redaktor P., na ogół w czasach lepszego zła łagodny w słowach, wypowiada się dość hardo, ale to, co Kaczor nr 2 pokazał w wywiadzie dla usłużnej (do czasu, do czasu) TVP, w jakimś stopniu tę hardość tłumaczy. Nie twierdzę, że miłościwie nam dziś panujący prezydentu jest szczytem intelektu, lecz nie śmiem też twierdzić, że jego postulaty są w jakiejś krzyczącej sprzeczności z filozofią gospodarzu naszego blogu (socjalizm si, liberali won!!!). Więc skąd właściwie ten antagonizm? Kościół!!! Tak, to tu leży wszelkie zło.

  13. Ten brak profesjonalizmu „pana na włościech” zaczyna być irytujący. Nie można spraw państwowych traktować z taką pogardą tylko dlatego że ma się muchy w nosie a brata w opozycji.

    To żenujace a zarazem pokrzepiające w aspekcie następnych prezydenckich wyborów.
    Dyda zawzięcie tę gałązkę nasz Prezydent, dyda. I dobrze!
    Finał jest wszystkim znany, chociażby z kawału o bacy i gałęzi.

  14. Czemu tu sie dziwić?
    Od początku było wiadomo, że aakcja nie jest robiona po to, by prezydent otrzymał jakiekolwiek odpowiedzi.
    Celem było wyłącznie postawienie pytań i zorganizowanie konferencji, na której będzie można okazać swoją troskę o stan służby zdrowia, no i przyłożyć temu Tuskowi…
    No i oczywiście zgodnie z obecną taktyką PiS złożyc wszystko na karb „kampanii prezydenckiej Tuska”.
    To niegłupia taktyka, bo w ciągu trzech lat, które pozostały do wyborów można w ten sposób całkowicie wyeliminować przeciwnika, tym bardziej, że dziennikarze łykają tę ściemę bezkrytycznie.
    Taktyka „wielu N” może namieszać w głowach. A wygląda ona tak, że każde wystąpienie pisiora zawiera doniesienie o:
    Nieprzygotowaniu
    Niekompetencji
    Niemocy
    Niechęci
    Na prezydenta Tusk
    Oraz wiele innych N

  15. Punkty dla Boboli. Calkowicie podpisuje sie pod pańskim postem i dodaje od siebie: uprzywilejowanie rolnikow w ponoszeniu kosztow utrzymania sluzby zdrowia jest po prostu skandalem. I ciekawi mnie, jak to sie ma do Konstytucji.

  16. Szanowny redaktorze, smutno, oj, smutno, że pan premier D. Tusk chce dorównać Kaczyńskim w „sposobie” prowadzenia rozmów. Okładanie się kłonicami, jak na targu w XIXw. nie przystoi. Nie wiem, może premier doszedł do wniosku, że metody cywilizowane w „robocie” z Kaczyńskimi są nieskuteczne, ale to przecież nie prywatna wojenka dzieci w piaskownicy…. Naród patrzy, świat patrzy, a dwie nominalnie najwyższe osobistości w kraju zabawiają się w stylu żałosnym.
    L. Kaczyński, choćby w wypowiedziach nt. Palikota, dowiódł kolejny raz, że jest zawzięty i ma kompleksy, ale po panu D. Tusku oczekiwałem więcej cywilizowanych zachowań. Od początku było jasne, jak „wygląda” troska pana prezydenta o biały personel i skąd pomysł z Radą Gabinetową. Jeśli premier miał tego świadomość i wziął świadomie udział w tym teatrze, to należało trzymać fason do końca. Jaki przykład obaj PANOWIE dają maluczkim. O tempora, o mores…

  17. Tusk powinien teraz wyraznie powiedziec, ze nie bedzie ubiegal sie o prezydenture (oczywiscie dotrzymac obietnicy) i rownoczesnie zaczac eliminowac LK z polityki (tak zeby mu zostal przyslowiowy rower Walesy). Czyli wojna z Palacem. Ale wojna bierna (odebranie pieniedzy i ignorownie kiedy to tylko mozliwe, a gdy nie da sie ignorowac to podtrzymac kontakty wylacznie minimalne i ozieble). Inaczej niczego nie zdziala, bo prezydent pokazal, ze bedzie wkladal kij w tryby jego maszynki bez wzgledu na skutki dla Polakow. W sprawie sluzyby zdrowia musi sklecic taki plan reformy, aby zyskac w Sejmie poparcie LiDu (wiem, ze to wymaga ekwilibrystyki) i przelamac veto Kaczora. Ale takie sa realia dzisiejsze. PiS, a w tym oczywiscie LK tego zreszta chca, zeby pokazac, ze PO sprzymierza sie z LiDem. Ale lapiej sprzymierzyc sie i przepchnac reforme niz nie zrobic nic. Nadpolitycznosc braci Kaczynskich swiadczy nie tylko o ich zaslepianiu, ale i o cynizmie. Nie od dzis…

  18. Gorszego rządu sobie nie przypomina? To już zapomniał o poprzednim, gdy jedyną receptą na żądania lekarzy były „kamasze”? To już zapomniał o strajkujących pielęgniarkach przed siedzibą URM, na których dąsał się premier i z którymi nie raczył rozmawiać? Krótką ma pamięć LK.
    Nie wiem, czy ci ludzie naprawdę się łudzą, że LK ma jakieś szanse na ponowny wybór. I on, i PiS przypominają uciążliwą muchę, która bzyczy i bzyczy, a nic z tego pożytecznego nie wynika. Na taką muchę jedyna rada to packa. Wyborcza. Raz już poskutkowało. Głęboko wierze w to, że umęczone bzyczeniem prezydenta społeczeństwo znowu zareaguje jak należy.

  19. „A konkretnie Lech Kaczyński zapowiedział, że zawetuje projekty ustaw o współpłaceniu lub o dodatkowych ubezpieczeniach, ponieważ oświata i ochrona zdrowia powinny być dostępne sprawiedliwie, a nie różnicować ludzi wedle grubości portfela. ”
    Sprawiedliwość powinna polegac na tym, żeby każdy miał jednakowe szanse i warunki do zarabiania, a nie na pozbawianiu lepiej sytuowanych, którzy doszli do czegoś uczciwą pracą lub talentem, prawa korzystania z lepszych szkół, ciuchów, samochodów, lekarzy itp. Czy mam zrezygnować z dobrej opieki medycznej i lepszej szkoły. bo Kowalski zarabia mało? Ci ludzie są doprawdy dziwni, nie z tej epoki. Zieją nienawiscią do komuny, której są idealnymi reprezantantami. Polityczna schizofrenia.

  20. Polską sceną polityczną rządzi stracdh. Boją się partie polityczne jasno określonych programów i poglądów Boi się społeczeństwo utraty przywilejów socjalnych (nawet iluzorycznych) i zmian, które mogą tej trtaty nie zrekompensować. Boi się Kościół instytucjonalny nadmiernego otwarcia na Europę i możliwej sekularyzacji społeczeństwa i boją się intelektualiści klerykalizacji życia publicznego. Co gorsza nie ma niemal nikogo, kto by te strachy nazwał po imieniu i tropił ku powszechnemu pożytkowi. Niestety, prasa nie spełnia tej roli – od dawna jest stroną, a nawet bywa jaczejką.
    W rezultacie partia socjaldemokratyczna jak ognia boi się łatki antyklerykalizmu, woluntaryzmu moralnego i bolszewickich ciągot;
    partia liberalna robi co może, aby nikt jej liberalizmu nie mógł zarzucić;, partia etetystycznych zamordystów przyjmuje nazwę i leksykon w imieniu prawa i sprawiedliwości; może tylko partie chłopskie nie udawały,że chcą powszechnej szczęśliwości, ale realizowały interesy określonej grupy społecznej.
    Nie rokuje to dobrze, bowiem każda partia obejmująca władzę w kraju zamiast realizować w ogólnych zarysach chociażby swoją wizję Polski w Europie i świecie, daje się od pierwszej chwili zaszantażować niechcianym etykietkom. PO weszło z silnym, społecznym poparciem. Przecież nie dla pięknych oczu tego czy innego polityka albo nowej fryzury p. Pitery – i teraz robi wszystko, żeby nie podpaść lekarzom, górnikom, emerytom, armii, służbom, sędziom – każdemu z osobnsa i Panu Prezydentowi osobiście.
    Tak się nie da. Potencjał poparcia trzeba wykorzystać silnym uderzeniem w kierunku reform – już, od zaraz, bo wszystko roztopi się za chwilę w gaszeniu pożarłw, drobnych utarczkach, sporach i zamiast pozytywnej zmiany, wyjdzie jak zawsze, po polsku.

  21. Co sie dzieje z Pana zdrowym rozsadkiem i na dodatek z pamiecia.
    Doskonale pamietam, jak Cudak mowil” mamy plan i gotowe rozwiazania w…
    I co. Czekamy na cuda?
    Jak premier z rzadem moga przyisc na rade gabinetowa absolutnie nie przygotowani? Dlaczego mowia gazetowymi zwrotami i sloganami. Czy cytujac media dostana poparcie?
    Czego oczekuja, recept od glowy panstwa ktorego dyskredytuja?
    Prosze wymienic, co dobrego zrobili, co zaproponowali, co osiagneli, jakie sa ich cele, jakie srodki?
    Na razie widac tylko obietnice i klamstwa a i probe wsadzenia nas pod ruski but. Ale Pan za tym butem teskni i to rozumiem. Ja podobnie tesknie za czasami gdy mialem lat 20-cia.

  22. Bobola pisze:
    2008-01-15 o godz. 06:35

    pora sie przyzwyczaic do tego,ze za utrzymywanie nas samych w dobrym stanie zdrowotnym “biala malpa” czyli lekarz takze chce dobrego wynagrodzenia.

    OK, w porządku, ale najsamwpierw (jak mawiał pewien mój znajomy matematyk), niech „biała małpa” przyzwyczai się do myśli, że dobrze płaci się za dobrą pracę. Tymczasem wiele tych bm, jak żeś je waść wdzięcznie zechciał nazwać, wciąż żyje w przekonaniu, że im się należy. Bo tak.

  23. Szanowny Panie Redaktorze Gospodarzu,
    Blogowicze,

    w sprawie meritum, czyli sluzby zdrowia i jej potencjalnego reformowania odsylam (jesli laska Panska i Blogowiczow az tak laskawa) do moich w pisow z wczoraj u Pani Red. Paradowskiej (tak sie zlozylo, ze tam „sprawa zdrowia” zaczela sie mimochodem juz wczoraj):

    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=142#comment-42876

    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=142#comment-42917

    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=142#comment-42935
    (w tym wpisie zjadlo mi ogonki i potamienialo myslniki na znaki zapytania, przepraszam w imieniu…. elektroniki)

    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=142#comment-42987

    Bede wdzieczny z a odzew.

    Generalnie, Panie Redaktorze, racja. Rzad PO nie jest przygotowany do rzadzenia, nie tylko do reformy sluzby zdrowia.
    We wpisach przedwyborczych „wlaczylem” o ich wygrana jak lew, teraz zaczynam miec czkawke. I to nie tylko w „temacie zdrowia”.
    zastanawia mnie, co gabinet cieni robil w opozycji przez dwa lata bedac podobno przygotowanym na wygranie wyborow w 2005 roku?
    Jesli – jak to mowia – tak odrobil lekcje jat to widac, to nic tylko osla lawka.
    Albo trzeba bedzie jeszcze powtorzyc rok (lub dwa… lub trzy… lub….).

    Powoli zczynam tez rozumiec, co mial na mysli wtedy jeszcze premier JK mowiac, ze jak wygra PO to „bedzie 13. grudnia”.

    Powoli zaczynam rozumiec i ostro podejrzewac, ze PiS moze i chcial te wybory przegrac…. Moze dlatego je nawet „zrobil”.

    Bo moze teraz bez nijakich ogrodek i konwenansow, ba, nawet bez dyplomatycznej uprzejmosci robic swoje.
    Niestety, z wydatna pomoca, ba niemal na zyczenie Platformy!
    Bo przeciez to, co z dzalan PO w sprawie zdrowia proponuje platforma to niepoliczony i nieprzygotowany polbubel.
    I aby nie wiem jak pan premier Tusk wrogo patrzyl na prezydenta – wzrokiem go ani nie zabije ani nie przekona.

    Do reformowania sluzby zdrowia potrzebne sa:
    1. fakty i liczby jak jest (ist Zustand)
    2. fakty i liczby na co panstwo stac (w wariancie „tylko skladka”, „skladka + wspolplacenie” az do pelnej rynkowosci i prywatyzacji). Polakowi trzeba faktow, nie mitow i ogolnikow.
    3. wizja do czego chcemy dojsc i program jak to zrealizowac (np. koszyk gwarantowany, uslug negatywnych, uslug pozytywnych, itp. ale cokolwiek „twardego do reki”)
    4. scisla wspolpraca resortow pienieznych i zdrowia, bo przeciez to wszystko trzeba najpierw (!!!) policzyc
    5. jak juz sie bedzie wiedzialo co mozna i za co potzrbne sa tzw. time line / mile stones – czyli jasne okreslenie celow na dzis, na jutro i na pojurzte z podaniem przyblizonego czasu ich realizacji
    6. i na koniec: zlozenie tego wszystkiego do kupy i podanie w formie w ktorej to Polak i prezydent zrozumie.

    Ludzie, panstwo funkcjonuje jak przedsiebiorstwo.
    To w socjaliznie soadalo wszystko z nieba a w sluzbie zdrowia z akcyzy na papierosy i alkohol.

    Dialanie PO jest dyletanckie i samozniszczyjace.
    Do prezydenta trzeba bylo isc z prezentacja programu (np. w PowerPoint, a kto nie lubi Microsoftu to Keynote (Apple, wspanialy program!). Wizualnie i merytorycznie taka, by prezydent spadl z krzesla i dlugo nie mogl zamknac ust z podziwu i zdumienia. To by odebralo argumenty „na nie” i pokazalo, kto tu rzadzi.
    A tak…. premier ma do prezydenta pretensje, ze ten drugi nie przedatawil nic konkretnego! Paranoja!!!!!

    Wreszcie dowiedzialem sie, ze Premier poszedl do Prezydenta po wskazowki, co robic. Bezradny pieszczoszek….
    A przeciez mowil, ze od rzadzenia, to jest on a nie LK i temu drugiemu wara….

    Z przykroscia stwierdzam (nie po raz pierwszy, niestety), ze rzad w ktorym poklada sie TAKIE nadzieje jest (czy tylko w tej dziedzinie?) malo profesjonalny.
    Wypowiedz premiera jest z typu “kolegi kelnera”: to nie ja, to prezio…

    Coraz smutniej…..

    Czyli rzad dal duzemu Palacowi wonna droge. Teraz mozna blokowac, utracac i wykazac w calej rozciaglosci, ze strona rzadowa to balagan, prywata i upadek ojczyzny. Ze to dyletanci i nieprzygotowane dzieciaki.
    A ojczyzne przed upadkiem trzeba chronic, bo ojczyzna to najwyzsze dobro…

    Macie Panstwo jeszcze jakies pytania?

    Pozdrawiam
    z Berlina

  24. Moje wrażenia -to dyskusja fechmistrza z chłopem z kłonicą.
    Jak mają uzgodnić reguły walki?
    Kaczyński to cham pełną gębą, usiłujący narzucić reguły gry.
    Jakie szanse w tym starciu ma człowiek kulturalny?
    Trudno odpierać pomówienia, insynuacje, udowadniać że nie jest się wielbłądem.
    Nawet zakres znaczeniowy słów jest nie do uzgodnienia.

  25. Po co tu oceniać obu dżentelmenów, skoro każdy kto ma oczy widzi, że ta cała „rada” była picem na wodę, fotomontażem, a jej jedynym celem była bezczelna próba umocnienia pozycji pana K.

    Moja prywatna teoria jest taka, że to nawet nie była próba umocnienia własnej pozycji w oczach społeczeństwa, bo społeczeństwo obaj panowie K mają za nic, a w oczach urzędników państwa, nad którymi chcieliby mieć pełną kontrolę, gdyby na przykład okazało się niedługo, że istnieje potrzeba siłowego przejęcia władzy w kraju, „pro publico bono”, gdyż narastają (głównie w mediach) niepokoje społeczne, czego przykładem miałoby być kilku drących jadaczki górników oraz paru lekarzy z panem Podczłowiekiem na czele, wygłaszającym „przypadkowo” swój kuriozalny apel do prezydenta w telewizorze.

    Czarno widzę przyszłość kraju, w którym nie wyciąga się natychmiast konsekwencji wobec poprzedniej ekipy rządzącej, za jej ewidentne przewiny wobec społeczeństwa oraz demokracji, to jest bardzo demoralizujące i źle rokujące na przyszłość, każda przyszła władza będzie miała poczucie bezkarności, a władza to przecież jedynie urzędnicy, którym społeczeństwo zaufało i zleciło jak najlepsze zarządzanie krajem, za to im płaci.

    Przy okazji, nie słyszałem, żeby p. JK opuścił zajmowaną bezprawnie willę rządową. Na co liczy? Jako obywatel tego kraju, żądam natychmiastowej eksmisji tego pana.

  26. Zaraz po Radzie Gabinetowej sformułowałem tezę, że prezydent zwołał ją, aby dostarczyć bratu materiałów z prac rządu i informacji, co tak naprawdę Tusk planuje robić, aby w ten sposób PiS mogło jeszcze „skuteczniej odpowiadać na potrzeby społeczeństwa” (już to robią, bo przez dwa lata bycia u władzy robili tylko bajzel, a sposoby wyjścia z problemu chowali na później, czyli na chwilę bycia w opozycji i teraz wyciągają projekty). Jak to ktoś podsumował politykę PiS: „głupi uwierzy, mądry zrozumie”.

  27. marius21 pisze: „Na razie widac tylko obietnice i klamstwa a i probe wsadzenia nas pod ruski but. Ale Pan za tym butem teskni i to rozumiem.”

    Dlaczego tylko pod jeden? Nie do pary?
    Jeśli już, to pod dwa ruskie buty! 🙂

  28. Ewa Gąsowska
    Wrocław
    Wrocław, 13 grudnia 2007r.

    Szanowni Panowie

    Donald Tusk
    Premier Rządu
    Rzeczypospolitej Polskiej

    Zbigniew Ćwiąkalski
    Minister Sprawiedliwości

    L i s t o t w a r t y

    Szanowny Panie Premierze,
    Szanowny Panie Ministrze,

    Ja, Ewa Gąsowska, uznana wyrokami sądów, wydanymi w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej, a to:
    1. wyrokiem Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu z dnia 31.05.2004, sygn. akt I C 585/03,
    2. wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie z dnia 27.01.2005 , sygn. akt I ACa 10/05,
    3. wyrokiem Sądu Najwyższego z dnia 31.01.2006, sygn. akt I CK 1/06,

    za obywatela drugiej kategorii – wnoszę publicznie o nadanie mi oficjalnie takiego statusu i o publiczne nakazanie mi noszenia stosownego emblematu lub oznaczenia – zgodnie z zasadami brunatnej polityki historycznej i wydania stosownego certyfikatu za to, że ośmieliłam się bronić komunisty, a powszechnie wiadomo , że komunistom mniej wolno.

    Panie Premierze, Panie Ministrze,

    W 2002 r. nakładem Wydawnictwa Diecezjalnego w Sandomierzu, ukazała się książka autorstwa Bolesława Chmielowca „Wspomnienia straconych (?) dni”, w której autor dokonał publicznej lustracji Jana Rybaka, mojego dziadka, ukazując negatywny wizerunek jego osoby sugerując, że był osobą niegodną, wrednym komunistą na usługach tarnobrzeskiego Urzędu Bezpieczeństwa a także, że jego syn, Eugeniusz kazał ojca zlikwidować, bliżej nieokreślonym członkom Armii Krajowej. Zarzucił Janowi Rybakowi, że wraz z oddziałałem Wojska Polskiego, pod dowództwem Edwarda Gronczewskiego, brał udział w napaści i rabunku na jego dom rodzinny.
    Jan Rybak został okrutnie zamordowany i utopiony w Sanie w lipcu 1945 r. Zawsze wiedziałam, że mordercą mojego dziadka był Alfons Chmielowiec, komendant rejonu Nadsania Narodowych Sił Zbrojnych, brat autora książki, który po tym fakcie uciekł do Ameryki i nigdy nie został osądzony. Potwierdził to w toku procesu Mieczysław Chmielowiec, mieszkaniec Radomyśla n/Sanem, wówczas 16-letni i członkowie rodziny Jana Rybaka.
    Od tego momentu wymiar sprawiedliwości oddalał wszystkie wnioski dowodowe, tj. wnioski o przesłuchanie dalszych świadków, żyjących członków Narodowych Sił Zbrojnych, którzy chcieli zeznawać w tym procesie oraz wnioski o wystąpienie do IPN w Rzeszowie.
    Sąd pominął głębokim milczeniem złożone dowody, takie jak akt zgonu Jana Rybaka, publikacje innych autorów dotyczące zdarzeń opisanych przez pozwanego autora, a także z zeznań innych świadków złożonych przed sądem. Wymiar sprawiedliwości dał wiarę autorowi ksiązki, powołującemu się na osoby od wielu lat nie żyjące, i przyjął za prawdziwe rzekome wypowiedzi tych osób, których słów czy opinii nie ma nigdzie zapisanych lub w innej formie utrwalonych, i w żaden sposób nie zweryfikowanych, i uznał , że wydarzenia ,które autor opisuje, dotyczące Jana Rybaka, rzeczywiście miały miejsce a osoby te rzeczywiście to mówiły.
    Łatwowierność i naiwność wymiaru sprawiedliwości może wypływać tylko ze zbieżności poglądów politycznych autora książki z poglądami politycznym Wysokiego Sądu, bo tylko tak ogromna wiara może być powodem, że wymiar sprawiedliwości stał się trybunałem niesprawiedliwości, i bez żadnych dowodów, lub nadając istniejącym dowodom inne znaczenie niż to wynika z ich treści, a wręcz manipulując procesem i prawem uznał, że Jan Rybak był agentem Urzędu Bezpieczeństwa i powództwo oddalił.
    Wymiar sprawiedliwości zwalniając się z bezstronności, stał się obrońcą pozwanego autora i ze względów politycznych dopuścił się prawnego fałszerstwa intelektualnego, uznając, że „pozwany aczkolwiek działał bezprawnie, ale z jego punktu widzenia działał w dobrej wierze…”, i stwierdził, że „książka zawiera jego własny osąd o osobach… „ , a słowa użyte w stosunku do osoby Jana Rybaka „ przedstawiają go w niekorzystnym świetle w tej grupie czytelników, którzy mają inne niż pozwany spojrzenie…”, a także, że „pozwany postrzegał Jana Rybaka wg własnych kryteriów…” a „motywem działania Bolesława Chmielowca nie było poniżenie osoby krytykowanej w opinii innych a jedynie przedstawienie własnego, wyważonego zdania o krytykowanej osobie…”.
    Nigdy nie ingerowałam w poglądy autora Bolesława Chmielowca, domagałam się natomiast by autor przedstawił dowody na współpracę Jana Rybaka z Urzędem Bezpieczeństwa oraz dowody na fakt napaści i rabunku na jego dom.

    Panie Premierze, Panie Ministrze,

    Publicznie został zlustrowany Jan Rybak przez autora, Bolesława Chmielowca oraz przez Wydawnictwo Diecezjalne w Sandomierzu. Publicznej lustracji, Jana Rybaka i mnie, jako jego następcy prawnego, również dokonał wymiar sprawiedliwości, który ustalił mnie i mojej rodzinie nową rzeczywistość historyczną, polityczną, rodzinną i osobistą. Wymiar sprawiedliwości naruszył moje prawa wynikające z systemu prawnego.
    W tracie procesu ujawniły się dokumenty, z których wynika, ze Jan Rybak był radnym Powiatowej Rady Narodowej w Tarnobrzegu i członkiem Polskiej Partii Robotniczej. Wymiar sprawiedliwości uznał te dokumenty za dowód współpracy Jana Rybaka z Urzędem Bezpieczeństwa w Tarnobrzegu.
    Ujawniły się nowe dokumenty, które absolutnie wykluczyły współpracę Jana Rybaka z Urzędem Bezpieczeństwa a także jego faktyczna data śmierci -18 lipca 1945r. Wymiar sprawiedliwości odmówił mi prawa do wznowienie postępowania (vide: postanowienie z dnia 3.06.2005 r. Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie sygn. akt I ACa 334/05, postanowienie z dnia 8.11.2005 r. Sądu Najwyższego sygn. akt I CZ 106/05).

    Jan Rybak został zamordowany z przyczyn politycznych przez przeciwników politycznych za to, że był na robotach przymusowych w Niemczech, za to, że powrocie czynnie włączył się w odbudowę państwa polskiego, za to ,że umiał czytać i pisać.

    W 2005 r. ponownie zwróciłam się do Instytutu Pamięci Narodowej w Rzeszowie i Lublinie z wnioskiem o przeprowadzenie kwerendy w spr. Jana Rybaka. Instytut Pamięci Narodowej w Rzeszowie, w tym roku (2007), po przeprowadzeniu wielokierunkowej i ponad 2 letniej kwerendy poinformował mnie, że w zasobie archiwalnym IPN w oparciu o informacje zawarte we wniosku, nie odnaleziono dokumentów dot. Jana Rybaka.

    22 czerwca 2007 r. ponownie złożyłam w Sądzie Apelacyjnym w Rzeszowie wniosek o wznowienie postępowania.
    Sąd Apelacyjny w Rzeszowie postanowieniem z 20 sierpnia 2007 r. sygn. akt I A Ca 227/07 odrzucił skargę.
    10 września 2007 r. złożyłam zażalenie do Sądu Najwyższego na w/w postanowienie za pośrednictwem Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie.

    Panie Premierze, Panie Ministrze,

    Jak mam wierzyć w bezstronność, niezawisłość i rzetelność wymiaru sprawiedliwości ;

    1. – jeżeli autor książki pisze, że Jan Rybak brał udział w napaści i rabunku jego domu rodzinnego w dniu 29 lipca 1945 r. wraz z Oddziałem Wojska Polskiego pod dowództwem Edwarda Gronczewskiego – a w akcie zgonu Jana Rybaka jest uwidoczniona data 25 lipca 1945 r. (data znalezienia ciała o czym sąd informowałam), a pogrzeb odbywa się 28 lipca 1945 r. . Faktyczna data śmierci to 18 lipca 1945 r.,
    2. – jeżeli autor książki podaje, że Jan Rybak był agentem Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Tarnobrzegu i przedstawia przed Sądem Apelacyjnym dokumenty, że Jan Rybak był radnym Powiatowej Rady Narodowej w Tarnobrzegu i członkiem Polskiej Partii Robotniczej, a Sąd przyjmując te dowody uznaje je za dowody świadczące o tym, że Jan Rybak był agentem Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego i członkiem Komunistycznej Partii Polski. Jak to się ma do dokumentu z IPN w Rzeszowie o tym, że Jan Rybak agentem nie był ?,
    3. – jeżeli sąd albo milcząco pomija i nie wypowiada się na temat złożonych dowodów, jak publikacje innych autorów, w tym dowód z książki Edwarda Gronczewskiego, akt zgonu Jana Rybaka itp., lub też oddala dowody z zeznań świadków, którzy mówili o tym kto zamordował Jana Rybaka z uzasadnieniem, że nie dotyczą przedmiotu żądania,
    4. – jeżeli sąd oddala wnioski o wystąpienie do IPN oraz oddala wnioski o przesłuchanie dalszych świadków, żyjących członków Narodowych Sił Zbrojnych, kolegów autora.

    Jak mam wierzyć w dobre intencje państwa polskiego, jeżeli wymiar sprawiedliwości formułuje tezę, że „aczkolwiek pozwany działał bezprawnie ale z jego punktu widzenia działał w dobrej wierze”. Ta zasada nie powinna tylko mnie dotyczyć. Winna być powszechnie obowiązująca bo zwalnia z odpowiedzialności tych, którzy naruszają prawo. Ta zasada winna być sztandarem III, IV lub V Rzeczypospolitej jako myśl nowatorska i odkrywcza a wdzięczność naruszających prawo będzie ogromna, bo gwarantuje bezkarność.

    Jak mam wierzyć w dobrą wolę państwa polskiego, jeżeli wymiar sprawiedliwości przyjmuje za fakt udział Jana Rybaka w napaści i rabunku domu rodzinnego autora, ponieważ „ o tym mówiła gospodyni księdza matce autora, a matka autora swojej córce, a córka , siostra autora jemu… a autor miał prawo wierzyć osobom bliskim, które mu o tym mówiły…”. Warto również tę zasadę rozpowszechnić szczególnie, że „nie jest konieczne potwierdzenie tego faktu w dokumentach, bo podlega to swobodnej ocenie sądu”. Nie sądziłam, że zasada „jedna pani drugiej pani”, powszechna w procesach inkwizycyjnych o czary przeciwko kobietom, będzie zastosowana w XXI wieku. Aż żal, że sąd nie zarządził seansu spirytystycznego i nie wywołał ducha księżej gospodyni, i nie przesłuchał go (ducha) na okoliczność, co lub kogo widziała księża gospodyni. To byłby dopiero wielki wkład sądownictwa w rozwój myśli prawniczej.

    Jak mam wierzyć w państwo prawa, jeżeli Sąd Najwyższy widząc wszystkie dokumenty, dwa różne wyroki z dwuznacznym i kontrowersyjnym uzasadnieniem o wyraźnych znamionach zemsty politycznej, odrzuca kasacje i uznaje, że prawo nie zostało naruszone.

    Jak mam wierzyć w społeczeństwo obywatelskie, skoro funkcjonariusze państwa, powołani do ochrony systemy prawnego, wykorzystują zajmowane funkcje i instytucje państwa w celu realizowania własnej, lub też politycznych mocodawców polityki historycznej, i ustalają obywatelom nową rzeczywistość osobistą, rodzinną , historyczną, bez żadnych dowodów i wbrew prawu.

    Wymienione wyroki wydane w imieniu państwa polskiego zawierają wiele dziwnych i zdumiewających teorii. Uzasadnienia wyroków budzą grozę i strach, i nie budują zaufania do państwa polskiego.

    Panie Premierze, Panie Ministrze,

    Pierwszy raz spotkałam się z sytuacją, w której wymiar sprawiedliwości sam zrezygnował z zasady bezstronności, prawdy, kontradyktoryjności, swobodnej oceny dowodów i jawności a także, w której wymiar sprawiedliwości stał się obrońcą jednej ze stron.
    Również pierwszy raz zetknęłam się z jawną manipulacją wymiaru sprawiedliwości prawem i procesem oraz stosowaniem przemocy instytucjonalnej i dyskryminacji w stosunku do jednej ze stron.
    Pierwszy raz spotkałam się z cwaniactwem ze strony organu działającego w imieniu państwa.
    A wszystko to w imię prawdy objawionej i polityki historycznej. Ta polityka wymaga, by łajdaka uznać za bohatera i zwolnić go z odpowiedzialności, a do tego potrzebne są łajdackie wyroki wydane przez łajdaków sędziów, w imieniu łajdackiego państwa, w imię łajdackiej demokracji.
    Dlaczego wymiar sprawiedliwości upokorzył mnie, sponiewierał i upodlił?
    Łajdactwo, podłość i oszczerstwo zostało podniesione do rangi cnoty i bohaterstwa kosztem krzywd ludzi przyzwoitych, uczciwych i lojalnych wobec państwa.
    Żadna idea, oprócz faszyzmu, nie gloryfikowała zabicie drugiego człowieka. Polska po skończonych działaniach wojennych łaskawie obeszła się z członkami Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych obejmując ich amnestią.
    Z tytułu działalności Jana Rybaka nikt nie zginął, nikt nie siedział w więzieniu, nikt nie cierpiał, a tytułu działalności Narodowych Sił Zbrojnych i jego komendanta Alfonsa Chmielowca zginął Jan Rybak, a w 60-lat po jego śmierci oszkalował go publicznie Bolesław Chmielowiec, brat Alfonsa.
    Dlaczego mam wierzyć mordercom i łajdakom?, dlaczego państwo polskie wymusza na mnie taką wiarę?
    Demokracja w Polsce ma kolor brunatny.

    To wy Panowie, jako politycy, jesteście za to odpowiedzialni , bo to Wy kreujecie od wielu lat taką politykę, która dla obywateli jest pasmem cierpień i nieszczęść, za to , że żyli w innym czasie historycznym, i to Wy traktujecie ich jak obywateli drugiej kategorii.

    Dlatego też miejcie odwagę i zgodnie z wartościami brunatnej demokracji ogłoście, że Gąsowskiej mniej wolno, bo jest obywatelką drugiej kategorii, przed przyjęciem przez Polskę Karty Praw Podstawowych.

    Obywatelka drugiej kategorii

    Ewa Gąsowska

  29. Pan Prezydent po prostu nie ma zdrowia, a fukcja która sprawuje wymaga silnej kondycji fizycznej, a tym bardziej psychicznej. Myślę, że poseł Palikot, jak każdy obywatel Rzeczpospolitej, mial prawo zadać te pytania.Na Radzie gabinetowej nie miał chyba siły siedziec i dlatego
    był rozdrażniony.Brat mu każe rozrabiać, a On tego kondycyjnie nie wytrzymuje.

  30. Pan Prezydent po prostu nie ma zdrowia, a fukcja która sprawuje wymaga silnej kondycji fizycznej, a tym bardziej psychicznej. Myślę, że poseł Palikot, jak każdy obywatel Rzeczpospolitej, mial prawo zadać te pytania.Na Radzie gabinetowej nie miał chyba siły siedziec i dlatego
    był rozdrażniony.Brat mu każe rozrabiać, a On tego kondycyjnie nie wytrzymuje.

  31. Panie Redaktorze,
    Ryba psuje się od głowy..a głową państwa wyjątkowo nieodpowiedzialny L.K. Dalej już wszystko jasne. Z tym prezydentem PiSu i własnego brata trudno na cokolwiek liczyć. Facet wyjątkowo nie przygotowany do pełnienia najwyższego stanowiska w państwie. Na dodatek chorobliwie obraźliwy (ale nie na Rydzyka!), pełen kompleksów i frustracji. Szkoda, że nie jest wysokim brunetem, byłoby wtedy zapewne normalnie. Póki co żenujący spektakl na arenie krajowej i europejskiej.

  32. Świetna pointa. Pozdrawiam.

  33. „Lech Kaczyński mówił, że tak złego rządu sobie nie przypomina”

    Problemem braci bliźniaków Kaczyńskich jest to, że dużo mówią, a mało robią pożytecznych rzeczy, praktycznie wcale. Oby obecny pan premier nie brał z nich przykładu.

  34. Dzieci się bawią, karawana jedzie dalej. Być może tu nie ma mądrych i obecny, tak samo zresztą jak i poprzedni, rząd miał przygotowane jakieś rozwiązania, tyle że pewnie przy starciu z rzeczywistością plany te nagle stały się mało aktualne, albo wręcz nierealne. Może jest i tak, że tego się po prostu nie da zrobić, zresztą nawet w państwach na które co niektórzy się powołują, gdzie podobno system publiczny ochrony zdrowia działa zadowalająco, ich obywatele są przeciwnego zdania i nie są zadowoleni z publicznej służby zdrowia, a na przyzwoitą prywatną opiekę lekarską tych najbiedniejszych nie stać, czyli całkiem jak u nas. Z tym, że to są fakty zasłyszane i nie znane mi z autopsji jednie co, to moi znajomi emigranci z Wielkiej Brytanii mówią, że unikają tam kontaktów ze służbą zdrowia tak długo jak mogą, a jeden z nich po wykryciu choroby nowotworowej zdecydował się na powrót i leczenie w Polsce (mimo wszystko).
    Wydaje się więc, że raczej nie ma co liczyć na rozwiązania systemowe, należy się bogacić i w przypadku nieszczęścia mieć jedynie nadzieję, że będziemy bogaci na tyle by sobie opłacić leczenie. No cóż, jak to mówią życie to dżungla i przeżywają najsilniejsi, pewnie tak się skończy, choć osobiście sam życie zawdzięczam temu, że nasze państwo było wstanie zafundować mi kuracje na które nie było by mnie stać, i na które składki musiałbym odprowadzać ze 2000 lat (co najmniej). Ciekawe tylko co to będzie jak to się wszystko zawali.
    Pozdrowienia dla wszystkich.

  35. Nie ogladam debat polityków w TV i sądzę że gdyby ich ilość ograniczono do rzeczywiście wyjatkowych plus „młócenie słomy” w sejmie to może wówczas normalny /chyba/ człowiek strawiłby jakąś relację. Te popisy krasomówcze, troska w oku, pochylenie się nad biednymi to takie żałosne i obrażające inteligencję oglądającego.
    Rząd ma rządzić skutecznie i praktycznie a ponieważ jego czas dopiero sie zaczął to poczekam do rocznicy i wówczas to ocenię.
    Prezydenta i PIS już oceniono o czym oni zapominają i licząc na krótką pamięc plotą koszałki na potęgę.
    Osobliwie p. Religa to jest dopiero okaz męża opatrznościowego, co sam nie umie ale innym wskaże. Każda posada państwowa dobra dla niego i obojętnie kto mu proponuje to skorzysta, bez efektów, ale co tam.
    Wybitny kardiolog, ale jako skuteczny polityk zero.
    Wstyd, ale ten pan o nim zapomniał już dawno.
    Przykre to, ale jaki /jego/ pan taki i jego kram.

  36. Szanowny Panie Danielu i Blogowicze!
    Polska rzeczywistosc uzupelniona kolejnym kabaretem Kaczynskiego co to smie sie Prezydentem RP nazywac zakrawa juz nie tylko na paranoje ale juz chorobe, ktorej w istocie efekt jest trudny do przewidzenia.
    Lech Kaczynski – PELNA KOMPROMITACJA URZEDU PREZYDENTA RP- prymitywnymi krokami stara sie dyskredytowac Rzad ,PO i Premiera Tuska, ktory na dobra sprawe z dopiero zaczyna ukladac w jakis sensowny uklad to co przejal po rzadach PiS-u i Jaroslawa Kaczynskiego – drugiego egzemplarza pomieszanego na punkcie wladzy.Rada Gabinetowa sie odbyla i co Prezydent zaproponowal? A co Prezydent i jego jednojajowy zaproponowal kiedy pielegniarki zbudowaly przed budynkiem Rady Ministrpow biale miasteczko? zafundowali pelna ignoracje przedstawicieli sluzby zdrowia, pelna ignoracje pielegniarek, plus proby urzycia sily i dzisiaj ten sam Kaczynski osmiela sie nazywac rzad obecny najgorszym? A MOZE PANIE PREZYDENCIE POMYSLEC NAD ODEJSCIEM ZE SWOJEGO FOTELA W IMIE POMYSLNOSCI POLSKI? PREZYDENCIE! JESTES PELNA KOMPROMITACJA, INTRYGANTEM POLITYCZNYM, AWANTURNIKIEM POLITYCZNYM A NIE GOSPODARZEM KRAJU.NIKT Z MYSLACYCH POLAKOW NIE CHCE TAKIEGO PREZYDENTA!!!!!!!.
    POSEL JEST ZBYT NISKI DLA PANA BY EWENTUALNIE PRZYJAC OD NIEGO PRZEPROSINY BO OSMIELIL SIE ZAPYTAC O COS CO W ISTOCIE BUDZI SPOLECZNE PODEJRZENIA?ZBIERAJA SIE CZARNE CHMURY PANIE PREZYDENCIE I OBY PARLAMENT W MYSL ZAPISOW KONSTYTUCYJNYCH NIE SKORZYSTAL Z MOZLIWOSCI EMPEACHMENTU – CO BYLOBY NADER WSKAZANYM!
    Nie rozumiem absurdow.Rydzykowi daje sie pieniadze nie wiadomo na co i bez sprawdzenia czy aby nie jest to kolejne koscilene kretactwo?czlonkowie administracji Prezydenta siedza na wyplatach ministerialnych i na koszt budzetu korzystaja do swych prywatnych celi samochody sluzbowe, ochorne BOR,itd itp. a dla sluzby zdrowia nie ma pieniedzy.
    OBAJ KACZYNSCY – JAKI ZOSTAWILISCIE BUDZET TUSKOWI TAK ON STARA SIE NIM MANEWROWAC NO WY W DLASZYM CIAGU OKRADACIE KRAJ.TO WY ROZBUDOWALISCIE ADMINISTRACJE PANSTWOWA TO NIEBOTYCZNYCH ROZMIAROW, TO WY LEZIECIE KLEROWI W …… WLACZNIE Z PIENIEDZMI A DLA EMERYTOW N IE MA PIENIEDZY NA PODWYZKI.
    WSTYD ZA TAKA POLSKE, WSTYD ZA TAKIEGO PREZYDENTA TO PELNA KOMPROMITACJA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1

  37. Szanowni Państwo,

    wszelkie próby ze strony Prezydenta włączenia się do „ogólnonarodowej dyskusji” są wyłącznie pociągnięciem politycznym z oczekiwanym echem medialnym. Ten okrągły stół jest najlepszym tego dowodem. Jak długo pozwolimy L. Kaczynskiemu & Co. na mieszanie się w prace rządu pod pretekstem „troski o losy obywateli”, tak długo będziemy świadkami takich cyrków. Pałac prezydencki wykorzystuje cwanie każdą okazje do medialnych rozgłosów, które oprócz reklamy nic merytorycznie do sprawy nie wnoszą. Zwykła gra na zwłokę. Są to czysto polityczne zagrywki, z którymi Tusk jako polityk musi dać sobie rade. Patrząc trzeźwo na sprawę, każdy „okrągły stół” może zakończyć się medialnym wystąpieniem prezydenta i stwierdzeniem, że „przedstawiciele rządu byli nieprzygotowani, a tak złego rządu sobie nie przypomina”.
    Dlatego jedynym wyjściem z sytuacji jest stopniowa i konsekwentna IZOLACJA Prezydenta Kaczynskiego od polityki realnej. Czyli czysta próba sił. Konfrontację Pałac vs. Rząd może przegrać tylko Kaczyński! Nie bójmy się tej konfrontacji. Zdecydowana postawa z odpowiednia dozą determinacji jest potrzebna. Zwłaszcza w przypadku takich demagogów jak Kaczyńscy. Ale jak już wspomniałem, wymaga to daleko posuniętej konsekwencji rządu Tuska w podejmowanych decyzjach.
    Publicystyczna polemika z zabarwieniem emocjonalnym to miłe zabawy na długie wieczory zimowe. Na to może pozwolić sobie sz..p. Passent i grono jego wiernych blogowiczów. W pracach rządu liczy się pragmatyzm, konsekwencja i rezultujące z niej decyzje polityczne. Z tego demokratycznie (…nie cierpię tego słowa) wybrani przedstawiciele narodu będą w efekcie końcowym rozliczani.

    Z poważaniem

  38. W sumie to jest czysta egzemplifikacja.
    Stosując PiSowską metodologię działania-nieistotne czy pił czy nie.
    Jest zamieszany w picie!!!!!!!
    A skoro się znalazł w „kręgu podejrzeń” powinien ustąpić!!!!!!!
    C.b.d.o.
    Największym grzechem jest to że za moje i bezemnie.
    I oczywiście zaniedbując swoje obowiązki pracownicze [mianowania]
    Jako prof.prawa pracy powinien wiedzieć że skutkuje to dyscyplinarką.

  39. Nie, tzw. polski socjalizm nie upadł jeszcze wszędzie. Poza istnieniem w administracji służby zdrowia dalej szczerzy kły np. w zarządach spółdzielczości mieszkaniowej (patrz: kolejna ustawa spółdzielcza). Mógłbym wymienić wiele jeszcze innych skrupulatnie i misternie nie tylko w minionym ustroju, ale i w ostatnich latach uwitych ciepłych gniazdek, także reanimowanych nadal wspólnymi, więc nie naszymi środkami finansowymi. Co jakiś czas, wracając z normalnych kierunków do Polski, już sam widok okolicy po polskiej stronie uświadamia mi zjawisko posiadania przez kontynenty (poza Antarktydą) swoich bantustanów.
    Co do Rady Gabinetowej… Wydaje mi się, że choć byłem pytaniami posła Palikota nieco zniesmaczony, to czy on aby, zadając te pytania, nie miał jednak racji oczekując na nie odpowiedzi?
    amw

  40. Drodzy Blogowicze,
    Swietnie rozpoznajecie drzewa, ale czas zobaczyć las!
    Za analogiczne do palikotowego pytanie Główny Warchoł III RP niejaki Andrzej L. został przestępcą, skazanym wyrokiem Sądu Najwyższego.
    Co prawda wyrok został zaskarżony, moim zdaniem słusznie, przed Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu, jednak wasze reakcje w większości przychylne dla Palikota wymagają zastanowienia czy sprawiedliwie obeszliśmy sie z Lepperem?
    Teraz mamy kłopot. Bo albo poseł Palikot powinien zostać skazany, albo Lepper zrehabilitowany. Jest oczywiście wyjscie awaryjne: znależć inny art KK i powiedzieć , ze to nie to samo, że tam było pomówienie a tu obraza. Ale taki zabieg potwierdzi tylko dyskryminację i prześladowania byłego Leppera.
    Jednak od strony prawnej o wiele ważniejsze są odpowiedzi na proste pytanie: po co Palikot poswięcił weekend na zadawanie insynuacyjnego pytania Prezydentowi i dlaczego tuz przed Rada Gabinetową w sprawie tak ważnej dla kraju, jak kolejny kryzys systemu ochrony zdrowia?
    Moja sugestia brzmi tak: by sprowokować i zdeprecjonować Lecha Kaczyńskiego.
    Jeżeli doniesienia „Dziennika” z przebiegu Rady są prawdziwe, to przykro mi to stwierdzić, ale jesteśmy rządzeni przez mistyfikatorów o mentalności „chłopców z ferajny”.
    Zachowanie Premiera i jego harcowników, z Palikotem na czele i Walcową w tle, jest czymś skandalicznym.
    Zarzut o braku przygotowania Prezydenta bezczelny. Tusk szarżuje licząc na nieznajomość Konstytucji i wynikającego z niej podziału kompetencji dwóch ośrodków władzy wykonawczej. Jedno wiem po tej Radzie napewno. Nie ma żadnego projektu ustawy. Ani jednego.
    Nie ma nawet wstępnej koncepcji.
    Prowokacyjny i konfrontacyjny ton komentarzy Premiera ma jeden cel, czysto pijarowski. Stworzyć wrażenie, że przez rozpitego i emocjonalnie niezrównoważonego Prezydenta, Rząd niczego zdziałać nie może, choć oczywiście chce i potrafi lepiej niz ktokolwiek inny.
    Tusk ma wsparcie ze strony owych krakowskich polityków, o których wspomina J. Żakowski w poniedziałkowym komentarzu.
    Ilość rzekomych skandali z udziałem ludzi Prezydenta budzi poważne obawy o jego los. Do ziobrowców dołączyli jak widać tuskowi.
    Czy Lech wytrzyma napór uzurpatorów?
    Tak czy inaczej to co obserwujemy ma niewiele wspólnego z demokratycznym rządzeniem. To coraz bardziej widowiskowa walka buldogów pod dywanem.
    Po takim pijarowskim ostrzale, wystarczy uchwalić kilka bzdetów by Prezydent je zawetował i problem ochrony zdrowia spadnie Rządowi z sumienia.
    P.S.
    Z inicjatywy „populistycznego” Religi poprzedni Sejm uchwalił ustawę nakazującą odprowadzanie 12% z OC komunikacyjnego do NFZ tytułem leczenia ofiar wypadków drogowych. Była to jedna z niewielu ustaw zaskarżona przez Platformę do TK. Wyrok jeszcze nie zapadł.
    I będzie raczej korzystny dla Sejmu. Platforma jako przedstwiciel sektora finansowego, to cała prawda o tej partii. I tylko zagrożony interes świata finansów może ją zmobiliować do działania. Patrz komisja bankowa!

  41. Gospodarzu, dziękuję za tę relację, szczególnie cenną, gdy nie calkiem wiadomo o co w tej aferze chodzi. Wiadomo, że chodzi o pieniądze, o nie zawsze chodzi (chyba że w grę wchodzi miłość, ta zawsze ma pierwszeństwo, ale jest to tak rzadko), jednak zastanawiam się, jakie są pozycje poszczególnych stron. Prezydent – oczywiście – jest za powrotem brata do władzy, za ograniczeniem samowoli korporacji, zaś jako siły przewodniej narodu ustanowienie Prawa i Sprawiedliwości, która to naczelna korporacja będzie przewodzić za pomocą ustawy lustracyjnej (to dla zwykłych obywateli, aby się gryźli między sobą) i ustawy antykorupcyjnej (aby opozycja nie podniosła już głowy). Z kolei OZZL stoi na stanowisku, które trudno uznać za socjalistyczne, bowiem jego szef Bukiel (wydaje się, że on przewodzi i dominuje w tym związku) od lat postuluje prywatyzacje, odpłatności i podobne wolne amerykanki. Jednocześnie OZZL jest solidarnościowe, wysuwa żadania, głównie płacowe, i grozi strajkiem w coraz nowych formach. Poprzedni rząd w przypływie szczerości groził nawet wprowadzeniem de facto stanu wojennego (Dorn: lekarze w kamasze). I oto czytam, ze projekty strony rządowej, wydawałoby się mającej znaczne poparcie w kraju, są sporządzone w pośpiechu. Ale czy są dobre, czy złe? Nawet nie jest jasne, czy ten program jest jasny, Platforma nie przekonała opinii. Ja myślę, że program strony rządowej jest jasny dla opinii publicznej (skoro dla mnie jest jasny). Najpierw ograniczona reorganizacja reguł gry zmierzająca do tego, że nie tyle system będzie szczelny, co przyznany budżet nie będzie się rozmywał jak to bywało w przeszłości, gdy wszelkie rachunki kończyły się kolejnym oddłużaniem szpitali, swoistą amnestią finansową; do tego zaprowadzenie komputerowej ewidencji usług, tak aby jednostki ubezpieczeń państwowych mogły negocjować z lekarzami z pozycji siły wiedzy i informacji o tym na co pieniądze idą; dopiero wtedy można pompować dodatkowe procenty składki zdrowotnej w ten organizm. Nie oszukujmy się, w służbie zdrowia musi być socjalizm, mniejszy lub większy, ale musi być zaprowadzony menadżerski porządek z państwowym pracodawcą na czele. Może być wokół tego cała masa prywatnych warsztatów dostawczych, lekarz ogólny (rodzinny) z praktyką prywatną jako przykład, ale państwowy ubezpieczyciel musi precyzyjnie wiedzieć, co kto komu zaaplikował w jakiej formie. Wtedy lekarz będzie wiedział, że nie ma naciągania ewidencji, dyrektor szpitala będzie pod presją podejmowania właściwych zakupów sprzętu, itd. Wystarczy teraz przyjrzeć się, gdzie pieniądze się marnują i zaatakować te odcinki. Musi być jasna bariera i metoda rozliczającą, co państwowe (ubezpieczalni), a co prywatne (lekarza, pielegniarki, pacjenta). Nie oszukujmy się, rachunek ekonomiczny (liczenie pieniędzy na wyższym szczeblu zarządzania) jako taki nie wyruguje marnotrawstwa (złego użycia aparatury, nabywania lekarstw, płac i zatrudnienia). Przecież (to dla osób mających ubezpieczenie prywatne), gdy zwracamy się o refundację kosztów leczenia, czy zakupu lekarstwa, to musimy podać ubezpieczającemu wszystkie detale z jednostką chorobową włącznie. Podobnie rozlicza się prywatnie leczący lekarz z FZ-em, a przynajmniej powinien. Na rynku działa przymus niewidzialnej ręki. W sektorze państwowym musi istnieć jakaś pragmatyka menadżerska i musi rządzić dokładna informacja. Dla mnie ten kierunek w projektach min. Kopacz jest jasny, ale może się mylę. Wydaje mi się, że każdy, kto popiera stronę rządową powinien się wczytać w detale i je propagować (albo wytykać), a nie patrzeć jak wszystko wymyka się spod kontroli.

  42. „Sprawy zaszły tak daleko, że wkrótce jeden z panów powie, iż trzeba się dogadać „jak Polak z Polakiem” i potrzebna będzie mediacja Kościoła. Tylko którego – toruńskiego czy krakowskiego? ”
    Dobre, nawet Kościół występuje w dwóch osobach, jak bracia Kaczyńscy. Myślę, że Kościół Toruński i Kościół Krakowski to dwie odmiany tego samego Kościoła. Jedna w wersji populistycznej, a druga inteligenckiej. Jednak światopogląd ten sam. Obie w opozycji do tego co głosił Jan Paweł II. Co prawda kardynał Dziwisz wiele lat służył Janowi Pawłowi, ale niewiele z tego zrozumiał. To tak jak czasami ludzie zwracają się do żony znanego lekarza z prośbą o poradę. Skoro śpią razem, to i po pewnym czasie żona też się na tym zna. Nawet lepiej, bo nie popadła jeszcze w rutynę.
    Panie Danielu, palnął Pan. Puenta efektowna, ale fałszywa. I Kościół Toruński i Kościół Krakowski (ten ostatni w skrytości ducha i potajemnie) poparły by Lecha Kaczyńskiego.

  43. Ręce opadają!!!
    Pan L.K. sabotuje reformy służby zdrowia. Jeśli Premier się podda i zaprzestanie prób zreformowania tej służby – to biada nam.
    Do czerpania wody ze studni nie wolno używać dziurawego wiadra!!!
    Najpierw należy je uszczelnić, bo w przeciwnym wypadku będziemy wyciągać ze studni albo puste wiadro, albo z niewielką ilością wody…
    Pompowanie pieniędzy w „niesprawną” służbę „zdrowotności”, trwa już od wielu lat a rezultaty są znane…
    Dziwić muszą ci politykierzy, którzy udają, że tego nie rozumieją…
    Panie Premierze! Niech Pan nie da się zwieść ze słusznej drogi!!!

  44. ” My nie mamy gdzie i kiedy żartować. Wielu z nas pije kawę w czasie pracy, za co zlinczował by nas SANEPID. Więc odprężamy się w czasie pracy. Jeżeli nawet dr Garlicki (fenomenalny specjalista) coś takiego przez telefon powiedział, to po prostu “grypsował”. Lekarze to rozumieją. Dla nie lekarzy będzie to zgorszeniem. Dla polityków, szczególnie z PiS’u, kołem ratunkowym.”

    Tak pisze Lech (wczoraj, 22,10)

    Polecam książkę Van der Meerscha: „Ciała i dusze”, która już 40 lat temu opisywała ten mechanizm obronny lekarzy (z pozycji katolickiej)
    Pozdrawiam Halszka

  45. Szanowna Pani Ewa Gąsowska,
    Przaczytałam Pani list i nóż mi się w kieszeni otworzył. Niestety, nawet bez weryfikacji dokumentów można z dużą dozą prawdopodobieństwa uzać prawdziwość Pani zarzutów. Podobnie „sprawiedliwy i bezstronny” był ostatni proces w/s pacyfikacji „Wójka”. Tam za winnego uznaczo człowieka, którego w ogóle nie było na miejscu zdarzenia, tylko dlatego, że był członkiem oskarżonego plutonu. Były i inne powazne nieprwaidłowści z podejrzeniem fałszowania dowodów przez prokuraturę włącznie.
    Jeżeli mogę w czymś pomóc to proszę napisać i podać kontakt.
    I radzę zaskarżyć ten wyrok do Strasburga.
    Z wyrazami współczucia i podziwu, magrud.

  46. Kacaj (09:51), aleydis (10:18),
    Zgadzam się.
    PiS i jego prezydent podjęli walkę z rządem we wszystkich dziedzinach.
    Uważają, że im gorzej, tym lepiej dla nich. Dobro Polski i Polaków nie mają znaczenia. Zapowiadanie zawetowania ustawy, której jeszcze nie ma jest jednym z przykładów tej polityki. Zadanie mają łatwe, gdyż szkodzić i burzyć jest łatwiej niż budować. Dlatego konieczna jest jest współpraca rządu z LiD-em.
    LiD również dla swojego dobra powinien zrezygnować z populizmu, bo z PiS-em nie ma szans. Znam wielu emerytów (1000 – 1200 zł/miesiąc), którzy korzystają z prywatnych wizyt lub badań. Chętnie te pieniądze by przeznaczyli na dodatkowe ubezpieczenie. Również mała opłata przy rejestracji do lekarza nie spowoduje wielu protestów, oczywiście jeśli w wyniku tego będzie widoczna poprawa.

    Jaruta (10:27)
    To prawda, że wszyscy się czegoś boją. To chyba brak rozeznania w nastrojach społeczeństwa i przecenianie siły kleru. Wprowadzenie podatku kościelnego mogło
    by wiele wyjasnić. Jednak to wymaga odwagi, a tej jak już wiemy, brakuje.

  47. Pytanie do: „Z Berlina pisze”

    Jesli dysponuje Pan(i) tak przeogromna wiedza w obszarze sluzby zdrowia, to prosze przekonac Szanowna Pania Ministerke Zdrowia rzadu federalnego; reforma niemieckiego systemu doda Panu(i) sily do pisania nastepnych listow i pomoze uzdrowic system polski. Mam nadzieje, ze cieszy sie Pan(i) nie tylko wiedza w tym zakresie, lecz rowniez dobrym zdrowiem.
    Z powazaniem.
    MI

  48. RADA GABINETOWA ,śmiech na sali chorych.

  49. A ja sie pytam ? Jakie kwoty miesiecznie przepalaja i przepijaja nasi

    rodacy ?? Za chwile wejdzie podwyzka cen na papierosy ,pewnie

    ze dwa zlote .Do zdrowia nie doplacimy ,bedziemy strajkowac!

    Za to do paczki fajek i flache siwuchy bedziemy placic bez szemrania.

    Zyje dosc dlugo po drugiej stronie Oceanu, tu panstwo placi za moje

    podstawowe leczenie ,w ten koszyk nie jest zbyt obszerny,ale mam

    mozliwosc wykupienia indywidualnego ubezpieczenia i kosztuje mnie

    to okolo 120 dolarow miesiecznie ,placze i place wszak zdrowie wazna

    rzecz . Mniej pale ,malo pije i codziennie czytam p. Daniela ktorego

    serdecznie pozdrawiam . A Tusk wreszcie przestal byc ciamciaramcia

    i niech tak trzyma .

    matti

  50. Panie Redaktorze,

    jeśli nasi wybrańcy, równocześnie kandydaci na wybrańców, przekroczą/wkrótce!/ czerwoną krechę, za którą rządzi już tylko bon ton z najlepszych rodeo, to Kościół podejmując się jakichkolwiek mediacji między nimi , będzie mół tylko strzelić sobie w Achillesa. Prezydent nie odpuści za żadne skarby, premier tym bardziej. Każdy z nich będzie tolerował Kościół jako mediatora , tylko w przypadku, kiedy ten będzie mediował- lobbował wyłącznie/!/ w jego interesie. Ciekawe co dzieje się w związku z rozwojem sytuacji w Polsce , w państwach, które jeszcze o naszym istnieniu nie zapomniały. Oni wszyscy muszą jakoś modyfikować swoje nastawienie, swoje plany, do tak pięknie zapowiadającego się rozwoju sytuacji. Ciekawe co dla nich jest bardziej inspirujące- nasz poprzedni układ polityczny, czy obecny? Czy nadążą za naszym politycznym dynamizmem, zeby móc nam zrobić dobrze?

    Pozdrawiam,Eddie.

  51. @Bobola@z Berlina

    Bardzo dobre wpisy świadczace o zaangażowaniu w problem służby zdrowia, a nie w wojenkę tuskopisowską. Żeby Was jeszcze chcieli posluchac jacyś decydenci…ale może im wygodniej w tym bałaganie, zawsze coś się ukręci, nieprawdaż?
    Reszta wpisów, niestety na jedno kopyto.

  52. Tym razem zupełnie się z Panem nie zgadzam. Być może dlatego, że doceniam wysiłek rządu, a żaden z żurnalistów niestety nie. Nie wiem czy PO była przygotowana do rozwiązania problemów służby zdrowia, czy nie ale jest pierwszym rządem, który po 50 dniach rządzenia przedstawił projekty ustaw. Poza tym nie bardzo wiem co ma powiedzieć premier Tusk po Radzie Gabinetowej, kiedy zła wola Prezydenta pisaków jest wyraźna i spotkanie nie było przez niego organizowane po to by cokolwiek rozwiązać ale dla PiaRu. Mam nadzieję, że większość obywateli to dostrzega. Jak długo ma Tusk mówić że deszcz pada, kiedy plują mu w oczy. Gdzieś granica dobrej woli jest, a wykazywał jej od początku nad podziw dużo. Nie wiem czy rząd PO będzie dobry czy nie, ale jakąś szansę trzeba mu dać. Jest to też pierwszy rząd, któremu nikt, a szczególnie żurnaliści, nie dał 100 dni spokoju, nawet nikt o tym nie wspomniał.

  53. Choroba na władzę nie jest groźna póki do władzy nie dorwie się głupiec.

  54. „Nie wiem czy rząd PO będzie dobry czy nie, ale jakąś szansę trzeba mu dać.”

    Otóż to, należy PO dać szansę. PiS wytrzymałem 1 rok. Ale to co pokazali, a właściwie to czego nie pokazali (3 miliony mieszkań, autostrady itp.) przekonały mnie, że zamiast budowy obwodnic mają dla Polski puste obietnice.

  55. Jeśli dobrze interpretuję ustrój państwa i podział władzy wynikający i z przepisów Ustawy zasadniczej, to w naszym kraju nie istnieją dwa ośrodki władzy. Prezydent ma prawo weta co do ustaw (ale już nie do ustawy budżetowej), inicjatywę ustawodawczą oraz pewne funkcje reprezentacyjne i porządkowe w sprawach inicjowania funkcjonowania sejmu i rządu. Co do reszty imaginowanych kompetencji sa to czyste konfabulacje nieroztropnych dziennikarzy i oczywiście polityków PiSu. Należy o tym pamiętać – nie ma w dzisiejszej Polsce i nie może być dwóch ośrodków decyzyjnych o nakładających się kompetencjach. Mogą się kompetencje uzupełniać, zazębiać, moga być komplementarne, ale nie mogą być dublowane. To by była równia pochyła.
    Pzdr, TJ

  56. Drogi Panie redaktorze: kto Panu powiedział, że szpitale nie liczą? Od 8 lat główna praca lekarzy polega na liczeniu różnych słupków. Wszystko jest policzone. Ale zabawy są takie: przez lata porada lekarza specjalisty obejmująca dwa badania laboratoryjne była wyceniona poniżej ceny najtańszej usługi fryzjerskiej tj. golenia na pałę. teraz jest tylko trochę droższa (18 złotych). Tego za te pieniądze nie można zrobić ze względu na koszty pomieszczenia, prądu, ogrzewania, szatni, toalety itd. Przez lata obowiązywał zapis, że świadczenie jednodniowe trwa do 72 godzin, czyli, że za trzy hospitalizacji płacono szpitalowi, jak za 1 dzień. Co to jest za ekonomia? Szpitale są zmuszane do sprzedaży usług poniżej ich kosztów materiałowych. Np podanie leku przeciwnowotworowego cysplatyny jest wycenione poniżej ceny tego leku. Indagowany w tej sprawie Pan Sośnierz odpowiedział „a może ktoś kupi po tej cenie?” Zanim zacznie się oceniać jakikolwiek szpital to tzreba mu umożliwiać normalną sprzedaż usług chociażby przez utworzenie instytucji, która niezależnie od NFZ określi ceny tych usług, tak, aby nie można bylo nimi manipulować. To jest tak, że szpital się może bezkarnie zadłużać. Nawet jeśli szpital nie musi spłacać zadłużenia to ono i tak stanowi codzienny problem w zarządzaniu, hurtownie nie sprzdają leków itd. Poza tym, zadłużenie powoduje, że wypracowane przychody idą na spłacanie odsetek i pętla się zaciska. Ale jeśli nie można odmówić przyjęcia deficytowego pacjenta to tak musi być. Ekonomia polega na tym, że podejmuje się tylko te przedsięwzięcia, które powinny przynieść zysk, a nie stratę. To łatwo zrobić i trzeba tylko połowie chorych zapewnić miejsce do umierania pod płotem, gdyż ich leczenie przyniesie szpitalowi stratę i ekonomicznie byłoby ich nie przyjmować do szpitala.

  57. Dzisiaj był dalszy ciąg inicjatywy nazwijmy to medycznej Pana Prezydenta i jej dzisiejsze podsumowanie mnie powaliło. Aż wyłączyłam telewizor i już nie chciałam więcej słyszeć wiadomości z przerażeniem uświadamiając sobie, że mogą być w podobnym guście:
    Pan Prezydent dzisiaj miał spotkanie ze Związkiem Zawodowym Lekarzy i uradzili fenomalne odkrycie, że bez rządu to o żadnej reformie służby zdrowia nie ma co myśleć. Jak Boga kocham olśniło ich. Wręcz Eureka. Brak mi słów, gdzy podziwiam głębię tej myśli i genialność jej twórców.
    Pan Underman najpierw mnie przekonuje na konferencji prasowej, że immamentną cechą związkowca jest właśnie chamstwo. Nie ważne, czy jest to związkowiec z wyksztalceniem podstawowym, czy wyższym. To chyba jedna z najbardziej podstaowych po prostu kwalifikacji przywódcy związkowego. Jak nie dowalisz rządzącym, czy zarządowi to cię twoi członkowie nie docenią, bo przecież twardym można być tylko w wykonaniu chama. Przepraszam za uogólnienia, ale przerabiam juz kolejne zderzenie osobiste i przez ekran telewizora ze związkowcami i wciąż mnie ten fenomen zadziwia. Już wiem dlaczego Pana Undermana nie było, gdy protestowały pielęgniarki – one chyba jako jedyne protestowały nie używając chamoty, jak to mówi moja koleżanka. Nie mieli nici porozumienia. A wracając do Pana Undermana, to po takim występie na własnej konferencji związkowej dzisiaj taki epokowy wyczyn myślowy. Zrezygnuję chyba do końca tygodnia z oglądania jakichkolwiek wiadomości – poprzestanę na gazetach i inernecie. Zderzenia z kolejnymi odkryciami tego typu geniuszy mogę nie przeżyć zdrowa na umysle, a sanatorium w Tworkach jeszcze bym jakiś czas chciała poomijać.
    Pozdrawiam.

  58. zainteresowanym reformą służby zdrowia serdecznie polecam najnowszy numer Angory, a w nim artykuł Krzysztofa Kamińskiego, str 10-12. Pisze o różnych aspektach funkcjonowania tej służby i reformy, obecnej sytuacji. Zwraca też uwagę na sprawy, które obecna dyskusja jakoś skrupulatnie omija – a to brak reprezentacji pacjentów w dyskusji (a przecież obok rządu, są stowarzyszenia walczące o prawa pacjentów), na jakość służby zdrowia – a to ilość zakażeń szpitalnych i fałszowanie danych o nich przez personel szpitali, o jakości polskiego prawa, pisanego pod lekarzy, w których poszkodowany pacjent nie ma praktycznie żadnych praw, o sądach lekarskich które jakoś zawsze sądzą na korzyść kolegów lekarzy.

    Podam fragment artykułu:
    “(Prezydent) zaproponował podniesienie składki zdrowotnej i zwołanie medycznego okrągłego stołu, przy którym mieli by zasiąść związkowcy, przedstawiciele partii politycznych oraz samorządu lekarskiego. Dla laika to pomysł godny rozważenia, ale dla każdego kto ma choć trochę pojęcia o organizacji służby zdrowia, całkowicie niedopuszczalny. To tak jakby przy Okrągłym Stole w 1989 negocjowali ze sobą przedstawiciele PZPR, ZSL i SD. Gdzie ty miejsce dla pacjentów? To przecież my ze swoich składek zdrowotnych utrzymujemy lekarzy, pielęgniarki, dyrektorów, techników i salowe. bez dopuszczenia na pełnoprawnych zasadach do takich rozmów organizacji praw pacjenta – medyczny okrągły stół będzie karykaturą i farsą.”
    i jeszcze:
    ” lekarze pracujący w publicznej służbie zdrowia chcą zarabiać więcej niż posłowie i senatorowie. Można się na to zgodzić pod warunkiem, że lekarze pracujący w publicznych szpitalach NIE BĘDĄ MOGLI PROWADZIĆ PRYWATNEJ PRAKTYKI, GDYŻ PROWADZI TO DO NIEUCZCIWEJ KONKURENCJI. TAKI ZAPIS OBOWIĄZUJE OD DAWNA W SKANDYNAWII, A OD NIEDAWNA W CZECHACH”.
    i jeszcze
    “wg organizacji pozarządowych, każdego roku na skutek niedbalstwa i błędów polskich lekarzy umiera lub traci zdrowie kilkadziesiąt tysięcy pacjentów. Mimo to od 1998 do 2006 r. sądy lekarskie prawomocnym wyrokiem pozbawiły prawa wykonywania zawodu tylko jednego lekarza!. We Francji czy Wlk Brytanii KAŻDEGO ROKU prawo do wykonywania zwodu traci kilku, czasem kilkunastu lekarzy.”
    na koniec autor pisze tak:
    “przedstawiciele Naczelnej Izby Lekarskiej i OZZL zgodnie krzyczą: nie ma reformy bez pieniędzy. To prawda. (…) Najpierw trzeba usprawnić pracę szpitali – sprawić, by w renomowanych klinikach przeprowadzano operacje na 2 zmiany żeby drogi sprzęt był maksymalnie wykorzystany. Rzetelnie wycenić procedury (np obecnie wciąż w cenniku NFZ amputacja kończyny jest droższa niż jej przyszycie). Wypracować system rzeczywistego nadzoru nad lekarzami. NFZ, który nie jest w stanie sprawować kontroli nad jakością kontraktowanych świadczeń, należy pozbawić pozycji monopolisty. niedoinwestowane, stare placówki będące źródłem permanentnych zakażeń szpitalnych, w których brakuje nowoczesnego sprzętu i dobrej kadry, przekształcić w oddziały pielęgnacyjno-rehabilitacyjne. Dopiero potem można pomyśleć o podwyższeniu składki zdrowotnej, a na końcu – o lekarskich pensjach.”

    Autor pisze też sporo o realnych zarobkach lekarzy, podając przykłady. Serdecznie polecam.
    I podtrzymuję to co wcześniej pisałem – większość z nas to pacjenci. W naszym własnym najlepiej pojętym interesie jest, żeby najpierw dokonać reformy, usprawnienia systemu, żeby rzetelnie policzyć przepływy finansowe, żeby przede wszystkim zadbać o nasze interesy a potem rozmawiać o zarobkach lekarzy. Którym chwała za wywołanie tematu – choć intencje mieli pewnie nieco inne :->

  59. # magrud pisze:
    2008-01-15 o godz. 16:39

    po co Palikot poswięcił weekend na zadawanie insynuacyjnego pytania Prezydentowi

    popełniasz grzech niedbalstwa (podobnie zresztą jak większość dziennikarzy). Albo to zwykłe nadużycie – przeczytaj jeszcze raz uważnie wpis Palikota, zauważysz, że on nawiązuje do powtarzanych opinii, a jego pytanie pozostawia szansę (i nadzieję) prezydentowi na rozwianie wątpliwości.

    Z inicjatywy “populistycznego” Religi poprzedni Sejm uchwalił ustawę nakazującą odprowadzanie 12% z OC komunikacyjnego do NFZ tytułem leczenia ofiar wypadków drogowych.

    za to jedno rząd PiS., w szczególności J.K. i Religę, należało by postawić przed TK. W cywilizowanym świecie taki rekiet by nie przeszedł.
    I będzie raczej korzystny dla Sejmu. Platforma jako przedstwiciel sektora finansowego, to cała prawda o tej partii. I tylko zagrożony interes świata finansów może ją zmobiliować do działania. Patrz komisja bankowa!

  60. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Roman51PL – 15.01., godz. 15:01

    To bardzo dobrze, ze Blogowicz jako jeden z nielicznych dotknol sprwawy zasadniczej – budzetu i jego mozliwosci. Brawo! Diaspora jest nie tylko czujna ale ma i wielkie serce, co jest zreszta dzisiaj rzadkoscia. Prosze tej rzadkosci nie doszukiwac sie u p. L. Balcerowicza & Spolki z bardzo ograniczona odpowiedzialnoscia. Prosze z laski swojej wejsc na http://stasiak.blog.polityka.pl/?p=61 przeczytac wpisy Boboli, wypic kawe z bita smietana + Amaretto – prawda, ze rzeczywisty Swiat ekonomicznej ” ikebany ” jest piekny? Ikebana to taki japonski sport gdzie strzyze sie przez dlugie lata (najlepiej przez 50 ) tzw. mlode zielone listki

    F.S. von/od Diasporski

  61. Diaspora jest czujna – capito?

  62. M.I.
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=396#comment-76534

    Dziekuje za troske o stan mojego zdrowia. Uwazam to za dowod patriotycznego i internacjonalistycznego zaangarzowania wolnego czlowieka z wolnwgo kraju.
    Jestem wzruszony.

    Pozdrawiam
    z bardzo deszczowego Berlina

  63. PS do M.I.
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=396#comment-76534

    Pani minister i pani kanclerz, choc z przeciwnych opcji politycznych, sa nieprzekonywalne.
    To tak jak sie dwie lwice (przepraszam lwice, ale nie chcialem stosowac slow mogacych byc uznane za moje sym- lub anty-patie plciowo/polityczne, czyli urzyc slowa baby) majace bardzo gloden potomstwo dorwa do jednege chudego kadawera upolowanego wspolnie.
    Krew i mieso przeslaniaja oczy i ….
    Dla obydwu chodzi o przetrwanie.

    Pozdrawiam

  64. „Diaspora jest czujna – capito?”

    Jest czujna, albo i nie : vide „dotknol” 🙂

  65. Uwagi!!!!!1 Ryba psuje się od łba a nie od głowy?
    Pan z Berlina to tragikomik i tyle wie o Polsce co Polonusi w Ameryce. Przytocze tu anegdotyczne wydarzenia z ostatniej wizyty Lecha Kaczyńskiego w USA gdzie w jednym miejscu witano go jako Wałęsę w innym był mister Kwaśniewski a jeszcze w innym Pan Lepper.
    Co do Stosunków w kraju to nie zachowanie Kaczynskiego mnie przeraża ale anarchia, bałagan i nienawiść wzajemna. Już dzisiaj widać jak PiS ustawia armie opzycji przeciw Tuskowi, każdy dzień to gromy przeciw rządowi w myśl zasady, że często powtarzane kłamstwo staje sie prawdą. 14.1. Ziobro zwołał konferęcje rzekomo w sorawie Sadów 24 a co było, jeden atak na Ćwiąkalskiego i Tuska, 15 Wasserman i Maciarewicz, kto będzie dzisiaj? Tam jest plan psychicznegom złamania Tuska.
    Zastanawiając się głę biej to upadł rząd, Sejm, Senat czyli przewrót. Plany pokrzyzowała nieudana prowokacja przecw Lepperowi. Kaczyńscy nie mieli żadnego zamiaru oddanie władzy i to jest powodem ich zachowania.

  66. Matti!
    Pańskie uwagi są bardzo realistyczne.
    Rzecz tylko w tym , że w pańskiej bogatej i niezwykle humanitarnej ojczyźnie 60% obywateli nie posiada ubezpieczenia zdrowotnego.
    Z poważaniem.
    Lizak.

  67. Pani Ewa Gąsowska!
    Pani list jest bardzo znamiennym.
    A jeszcze ciekawszym jest to, że nikt, poza Magrud,nie zareagował na jego treść.
    Jak z treści listu wynika sprawiedliwość ma zdecydowanie kontekst polityczny, i służy ona obronie interesów określonej warstwy rządzącej.
    Ostatnio zaś rządzące opcje polityczne przesycone są chorym antykomunizmem.
    Przejawiał się on w stawianiu pomników bandytom grabiącym i mordującym Polaków.
    Mam tutaj na uwadze bandy „Ognia” i „Łupaszki”.
    Przecież sędziowie są powoływani przez Prezydenta i jeśli ich pryncypał ma określone skłonności polityczne to trudno,żeby oni mieli inne.
    W ramach wojny domowej polska prawica wymordowała 30 tysięcy Polaków.
    O ich dobre imię powinniśmy dbać.
    Jeśli nie potrafi tego, ponoć prawa i sprawiedliwa władza,to czyńmy to na własny rachunek.
    Brońmy godności naszych dziadków,którzy z analfabetyzmu i ciemnoty potrafili wyprowadzić nasz kraj na przyczółki uprzemysłowienia i nowoczesności.
    Dali naszym ojcom pracę,domy,wolność i pokój.
    I chwała im za to.
    Nie wszystkim jednak odpowiadał taki stan rzeczy.
    Skrajna prawica nigdy nie zapomniała zamienionych zameczków w muzea,przedszkola i szkoły.
    To ich bardzo uwierało.
    Dzisiaj próbują zawrócić historię opowiadając banialuki o socjaliźmie.
    Część z nich wyjechała z kraju i bardzo słusznie,w końcu mają prawo korzystać z wolności wyboru.
    Ich demokracja ciągle sprowadza się do brania za uzdę większości,niezależnie od tego w jak piękne by słówka nie ubierać tego procederu.
    W tym stanie rzeczy można powiedzieć,że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło i mamy możliwość bronienia swoich racji przed lokalnymi cieciami.
    Mam tutaj na uwadze możliwość odwoływania się do Strasburga.
    I z tej szansy należy Droga Pani Gąsowska w pełni skorzystać,by pouczyć nawiedzoną prawicę na czym polega prawo i sprawiedliwość.

  68. Lizak, a skąd wziąłeś te 60%? Z „Trybuny Ludu”? Czy z konferencji prasowej tow. Urbana?

  69. Kecaj pisze:

    2008-01-15 o godz. 09:51
    Tusk powinien teraz wyraznie powiedziec, ze nie bedzie ubiegal sie o prezydenture (oczywiscie dotrzymac obietnicy) i rownoczesnie zaczac eliminowac LK z polityki (tak zeby mu zostal przyslowiowy rower Walesy).
    :
    Powinien?
    Napodstawie jakich praw?

    utnubu pisze:

    2008-01-15 o godz. 08:23
    Ten brak profesjonalizmu “pana na włościech” zaczyna być irytujący. Nie można spraw państwowych traktować z taką pogardą tylko dlatego że ma się muchy w nosie a brata w opozycji.

    :
    Komu sa potrzebne takie uszczypliwosci?

    tulich pisze:

    2008-01-15 o godz. 20:33
    Choroba na władzę nie jest groźna póki do władzy nie dorwie się głupiec.

    Stad wniosek: Wybierac madrych i uczciwych! Jest demokracja czy jej nie ma?

    Jak Tuwim w „Modlitwie” prosil:

    Daj rzady mocnych, dobrych ludzi.
    Mocnych w madrosci i dobroci

  70. Diaspora jest czujna! (Albo -nie)

    Capito! Dziekuje. Licze jednak bardziej na ruch w „Ikebane” owinieta w Bonsai.

    F.S. von/od Diasporski

  71. co jest z tą listą wszechczasów i „alfabetem urbana”? nigdzie nie ma linka 😉

  72. Prokurator czyta Grossa, to kolejny przykład skrajnej „ziobryzacji” prokuratury. Co myśli o tej kompromitacji prof. Ćwiąkalski?

  73. Potezne umysly Naszych Drogich Ojcow Ojczyzny zaangazowaly sie juz w rozwiazywanie problemu opieki zdrowotnej. Nie watpie wiec, ze w najblizszym czasie przedstawia one realistyczne plany organizacji i finansowania Nowego Porzadku Medycznego. Nim do tego dojdzie chcialbym tylko zwrocic uwage na to, ze konieczne jest na wstepie ustalenie czy opieka zdrowotna jest nieodmawialnym uprawnieniem kazdego obywatel RP czy tez jest platna usluga dostarczana przez roznego typu przedsiebiorstwa terapeutyczne. Jesli jest ona uprawnieniem to nalezaloby tez ustalic jak daleko siega odpowiedzialnosc panstwa czy NFZ jesli chodzi o koszty kuracji i ustalic realistyczne koszty czasu pracy personelu medycznego oraz koszty amortyzacji sprzetu, srodkow medycznych i lokali. Bedzie to kosztowalo sporo wysilku, ktory co jakic czas bedzie musial byc powtarzany ze wzgledu a zmieniajace sie warunki. Znacznie prostsza bylaby pelna prywatyzacja uslug medycznych. Wowczas kazdy lekarz stanowilby odrebna jednostke gospodarcza, ktora ustalalaby koszty wlasnej pracy oraz oplacalaby obciazenia jakie by ponosila z racji wykonywania zawodu. Szpitale moglyby wowczas dawac odplatnie wybranym w drodze konkursu lekarzom prawo praktyki na swoim terenie, korzystanie z zaplecza pielengniarsko-hotelowego oraz z drogiego sprzetu diagnostycznego. Ceny tych swiadczen musialyby byc tak wyliczone aby szpitale przynosily albo zysk albo przynajmniej nie przynosily strat swoim wlascicielom, ktorymi mogly by byc samorzady lokalne, MZ iOS czy prywatni inwestorzy. Zamiast placic podatek od ochrony zdrowia potencjalni pacjenci mogliby wykupowac ubezpieczenia zdrowotne w prywatnych lub panstwowych firmach ubezpieczeniowych.
    Ubezpieczenia takie powinny miec stosunkowo wysoki prog samo-platnosci co oznaczaloby, ze potencjalny uslugobiorca musialby placic z wlasnych zasobow za kilka pierwszych wizyt. Konkurencja miedzy firmami ubezpieczeniowymi oraz konkurencja miedzy lekarzami spowodowalaby po pewnym czasie unoromowanie oplat za leczenie na ekonomicznie racjonalnym poziomie. I to wszystko bez rozbudowy panstwowej biurokracji, ktora oczywiscie musi byc oplacana z pieniedzy podatnikow.

  74. Lizak !!

    Moja nowa ojczyzna to nie USA , to troche obok – duzo lasow i jezior!

    Wszyscy sa ubezpieczeni a emeryci maja leczenie i leki prawie darmo.

    pozdrawiam

    matti

  75. Lizak 16.01 g.12;59
    Na list Pani Ewy Gąsowskiej mogla odpowiedzieć tylko kompetentna osoba, a taką jest Magrud. Inni, np ja, mogą tylko wyrazić wspólczucie, a przecież Pani Ewa Gąsowska na pewno nie tego oczekiwala. W sytuacji Pani Ewy jest potrzebna konkretyna pomoc.

  76. ps mialo być: konkretna pomoc, przepraszam za bląd.

  77. Jeden punkt widzenia, wiele wątków – http://www.matka-kurka.net/post/?p=1247 :

    W PRL były 2 klasy lepszych, sekretarze i górnicy i 2 klasy próżniacze ich żony!

    W czasach kiedy Jarek i Leszek czuli się jak rybki w wodzie i szpanowali zabawkami przysłanymi przez tatusia siedzącego na kontrakcie, były dwie grupy uprzywilejowane i dwie klasy próżniacze. Grupy uprzywilejowane, to notable PZPR i górnicy, a klasy próżniacze, to żony wyżej wymienionych. Zanim podniesie się niesłuszny rwetes, że były biedne żony górników i biedni górnicy, pragnę pośpieszyć z wyjaśnieniem, że je nie rozpatruje problemu w kategoriach psychologicznych, lecz socjologicznych, interesuje mnie grupa, nie chlubne wyjątki potwierdzające reguły, które zostawiam w chwale. Za komuny ciężka praca górnika byłą nie tak ciężką jak komuna ja lansowała i wynagradzała. Kto miał w rodzinie górnika, ten słyszał przy świątecznym stole, jak wydobycie węgla rosło poprzez domalowywanie kredą liczb na wózkach. Kto miał w rodzinie górnika, ten słyszał, że prawdziwy górnik nie pozwoli aby jego połowica do roboty chodziła. Kto miał w rodzinie górnika, ten widział książeczkę górniczą, za którą można było bez kolejek nabyć cudeńka niedostępne proletariatowi. Kto miał w rodzinie górnika, ten wie, że gdy wylatywał z fabryki tektury falistej, dostał na drogę kopa, a górnik 40 tys. odprawy.

    Mnie absolutnie nie interesują ambicje górnicze, każdy ma prawo do szpanu i maczyzmu pragnę tylko zauważyć, że to co dla górnika przez lata było kwestia honoru, czyli nie pracująca żona, dla pozostałych było wymuszonym sponsoringiem. Dziś za panem Pawlakiem, który jako pierwszy premier miał odwagę nazwać rzeczy po imieniu, będę powtarzał, to nie PRL, ja cudzych żon nie zamierzam utrzymywać, zwłaszcza żon rozleniwionych peerelowskich związkowców. Skończyły się żółte firanki i `gierkówki’, skończyły się odprawy 40 tysięczne i kończy się utrzymywanie komunistycznych reliktów. Pora się nauczyć z tym żyć, albo umierać. Do mnie argumenty typu, `se zjedź i sę popracuj, to zobaczysz’ nie docierają. Nie interesuje mnie górnicza robota, nie interesuje mnie robota kowala, chemika, neurochirurga, ma swoją i jestem kontent, nikt nikomu roboty nie wybiera. `Bo tam jest ciężko’, niech sobie będzie ciężko, a gdzie jest lekko?? Za ciężko nie pracuj, szukaj lżejszej roboty, ileż ja mam do ciebie i twojej połowicy dopłacać, boś się do przodka przyzwyczaił? Górnicza liturgia tyle mnie obchodzi co zeszłoroczne zaspy, każdy sobie rzepkę skrobie i proszę mi nie mylić pijanych hord jadących z kilofami do Warszawy, z nauczycielami, czy lekarzami.

    Kopalnie to jest biznes, albo się na tym zarabia, albo się bankruta licytuje. Nauczyciel to inwestycja, nie biznes i kiedy słyszę, że nieroby dostają po 1200 za 20 godzin tygodniowo, to wiem skąd się biorą te znudzone 60 letnie ciała pedagogiczne i skąd się biorą `mentalni peerelowscy górnicy’. Otóż peerelowskie ciało pedagogiczne kształci peerelowskich górników. Oczywiście, są wyjątki i tak w koło Macieju. W tym wypadku na szczęście 60 letnie peerelowskie ciała pedagogiczne sa wyjątkiem, a większość łącznie 60 letnimi nauczycielami jest nad wyraz cierpliwa i odporna na obelgi. Sfera budżetowa jest największą sferą żebraczą, mam na myśli zawody stanowiące o `jakości’ społeczeństwa, wspomnianych nauczycieli, lekarzy pielęgniarki, ale i policję, straż pożarną, wojsko. Patrząc na młodych ludzi, nauczycieli stażystów, którzy po 17 latach nauki dostają 850 na rękę, Bogu dziękuję, że im się chce i dzięki temu nie wyrasta nam naród debilem stojący. Gdy patrzę na pielęgniarkę i jej pracę, przy której górnik popuściłby w gacie, to również się dziwie, że im się chce za 1500. `Nie wolno się licytować, kto ma ciężej’. Ano właśnie, nie woln, tymczasem panowie peerelowscy związkowcy, nie tylko licytują, ale jeszcze zaglądają do mojej kieszeni. A co ma do płac w kopalni minister gospodarki, pytam grzecznie? I sekretarz to i owszem pomógł w potrzebie, ale to se ne vrati. Równie dobrze można podejść do pierwszego lepszego przechodnia na ulicy i oprotestować go, by wyciągnął kasę na wypłatę górnicze, do tego się to posyłanie żon do Warszawy sprowadza.

    Na szczęście mentalność nowego pokolenia górniczego i ich żon jest już inna, w ogóle śląska mentalność się zmienia, młodzi ambitni ludzie nie chcą słyszeć o kopalniach, szukają swojej szansy w edukacji, własnych interesach i niestety na emigracji. Oni górnictwo maja gdzieś, bo o co tam trwa walka?? Żeby nie było 1800 PLN, tylko 2200 PLN, a takie dylematy nie są ambicjami młodych Ślązaków, to są rozterki ich niereformowalnych dziadków i rodziców. Pawlakowi się dziwię, że wyleciał z PRL, dziwię się, ponieważ nie podejrzewałem, że będzie miał odwagę precyzyjnie zdefiniować problem i pozbawić złudzeń peerelowskie sieroty. Jedyne co wypada powiedzieć, to nic nie wypada dodawać i bić gromkie brawa na stojąco. Niech jeszcze ktoś mądry i odważny raz na zawsze podkreśli, że sfera budżetowa, ze szczególnym uwzględnieniem edukacji, służby zdrowia i służb decydujących o bezpieczeństwie państwa, nie może na siebie zarobić i żadne górnictwo się do budżetówki kleić nie powinno. Żądania budżetówki są jak najbardziej słuszne, a nam powinno zależeć, by w tych instytucjach siedzieli ludzie o najwyższych kwalifikacjach i godnych zarobkach, w przeciwnym razie oddamy swoje losy w ręce sfrustrowanych niewolników lub nieudaczników, którym na 1200 kończą się ambicje. Poniosło mnie trochę, ale socjalistyczna mentalność, nieudolność, peerelowskie zmanierowanie i rozleniwienie zawsze wyprowadza mnie z nerw.

    Matka_Kurka 2008-01-16 18:59

  78. Lizak, Zygmunt

    O poziomie ubezpieczen medycznych (a wiec nie spolecznych, do ktorych zalicza sie tez system emerytalny) traktuje nastepujaca wypowiedz:

    OPIEKA ZDROWOTNA W USA – STRUKTURA I FINANSOWANIE
    Christopher K. Kubik, Zwiazek Lekarzy Polskich w Chicago

    Opieka zdrowotna w USA jest jednym z nielicznych systemow w swiecie opartych na przedsiebiorczosci. W okolo 40% finansowana jest przez rzady – federalny, stanowe i lokalne, a w okolo 60% przez sektor prywatny, w tym kompanie ubezpieczeniwe i oplaty wlasne pacjentow. Najwiekszym ubezpieczeniowym programem rzadowym jest Medicare, a tylko niektorzy biedni kwalifikuja sie do ubezpieczenia rzadowego zwanego Medicaid. Ubezpieczenia zdrowotne nie sa w USA przymusowe, dlatego tez okolo 17% populacji amerykanskiej pozostaje w ogole bez zadnego ubezpieczenia. Wiekszosc ubezpieczen prywatnych oplacana jest czesciowo przez pracodawcow. Opieka zarzadzana (HMO i PPO) staje sie obecnie powszechnym modelem ubezpieczeniowym.

  79. Olhado,
    Lepper też tak pytał dając szansę wyjaśnień. Tylko nie o to w pytaniu posła Palikota chodziło.
    Nasz Szanowny Gospodarz umie nie tylko pisać dyplomatycznie, On jest dyplomatą. I dobrze wie, jak ważne jest przygotowanie dobrej atmosfery
    zanim zasiądzie się do rozmów. Premier również wie, że koalicja nie ma wystarczającej ilości głosów do obalenia veta.
    Dlatego, gdyby poważnie traktował zamiary swojego rządu, szukałby wsparcia albo u Prezydenta, albo u SLD.
    Nie sądzę, by SLD/LiD miało jakikolwiek interes w popieraniu reformy ochrony zdrowia ograniczającej w sposób istotny świadczenia gwarantowane, czy dodatkowe ubezpieczenia.
    Pozostaje PiS i Prezydent. To po co ich drażnić? Na pewno nie w celu dobrej współpracy.
    I Ty i ja, i PO wiemy , ze Prezydent nie ma poczucia humoru, ani niezbędnego dystansu do własnej osoby, jeżeli więc stawia się takie pytanie, to reakcję można przewidzieć w ciemno. I pewnie dlatego padło przed Radą Gabinetową.
    I jeszcze jedno, tylko idiota publicznie weryfikuje plotki. Spróbuj to się przekonasz. Publicznie to można pytać o fakty.
    Pytanie posła Palikota oczywiście nie stanowi obrazy tylko ew. pomówienie.
    I powinno być ścigane z oskarzenia prywatnego.

  80. Jest taki dzień, w którym wszystko gniewa, razi, przeszkadza. To jest ten dzień, w którym człowiek zaczyna wierzyć w degenerację gatunku. Strach większy, niż dyskusja nad „Strachem” J.Grossa , która jest tylko częścią tego wielkiego strachu.Świat chyba zwariował.Protestują studenci włoskiej uczelni (ich prawo) wyciągając argument (każdy jest dobry) -nie została zdjęta z Galileusza nałożona przez Kościół anatema (została- przez JPII). Przyjdzie nam jeszcze odpowiadać za dokonania przodków z epoki kamienia łupanego.Świat nie stanowi już jedności.Uczestniczymy w kolejnych zdarzeniach chaosu, rzucani bezwładnie z jednego show do drugiego. Mahomet był pedofilem? To wszystko bierze się z jednego żródła -z ekstremalnych ludzkich umysłów, a może gobliny są wśród nas? (Koontz – Inwazja)
    U nas ciśnienie rośnie,(dosłownie i w przenośni) w Berlinie pada deszcz , a amerykańscy uczeni donoszą, że Drogę Mleczną czeka na pewno potężna kolizja – szkoda tylko, że dopiero za 200 milionów lat.
    No właśnie jest czasem w życiu człowieka taki jeden dzień…

    Panie Danielu, ten Gabinet wojenny mieści się w Gabinecie Cieni? Dobre, symboliczne zdjęcie. Kto jest tym trzecim cieniem???
    Pozdrawiam Halszka

  81. Diaspora jest czujna! (Abo – nie)

    ossa – 16.01., godz. 16:32

    Jak sie na tym znam szykuje „zadlo”. „Grenadiere, jagt die Advokaten hinaus!“ /Bonaparte, 18. Brumaire 1800/ Jak mozna potraktowac prace prof. Grossa oparta na metodach naukowych stosowanych – info. z drugiej, trzeciej reki, domysly, przypuszczenia, marzenia opowiadania nie do konca wiarygodnych swiadkow – jak za czasow inkwizycji, prawda? To wytwor ciemnogrodu, nie majacy nic wspolnego z techniczno-nowoczesnymi mozliwosciamy stojacymi do dyspozycji w XXI w. Co nie oznacza, ze przy zbrodni nie bylo paru niemiecko-jezycznych-szubrawco-wykolejencow. Ostatecznie musieli sie jakos porozumiewywac(?)

    F.S. von/od Diasporski

  82. No niestety trzeba jednak zastanowić się jak odsunąć Pana Prezydenta! Jeżeli tego nie zrobimy to czarno to widzę i dosłownie i w przenośni. Mimo, że nieodmiennie kibicuję lewicy, niezależnie od tego jak się nazywa, SLD, LiD czy jeszcze inaczej, to uważam, że D. Tuskowi musimy dać szanse i musimy go wspierać. Bracia Kaczyńscy wystarczająco siebie i nas skompromitowali, aby w ogóle się nimi zajmować.

  83. Andrzej M.
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=396#comment-76633

    Czekam na pouczenie, co powinieniem wiedziec to co tylko sluszne o Polsce, aby nie byc „tragikimikiem”.

    A swoja droga, lepiej juz byc tragikomikiem niz …..
    Dopowiedz sobie sam, i tak wiesz lepej

    Pozdrawiam
    z Berlina

  84. Cargo,
    Bądż sprawiedliwa. Nie dalej jak w poniedziałek Premier Tusk publicznie oskarzał Prezydenta, ze żle przygotował Radę Gabinetową, bo nie miał żadnych propozycji wyjścia z kryzysu.
    To kto tu nie zna swojej roli?
    Ciekawa jestem także skąd Ci się bierze taka nichęć do związkowców?
    Ich rolą jest walczyć o szeroko pojety interes pracowniczy. Ci z OZZL sa znakomici. A gdy strajkowały pielęgniarki, to oni strajkowali równolegle. Nie pamiętasz? Pierwsi zaczęli.
    Jeżeli wierzysz w te bajki rozpowszechniane przez większość publicystów i przedstawicieli pracodawców, że najlepiej zadba o pracownika ten, kto go zatrudnia to współczuję naiwności.
    Mnie postawa p. Undermana imponuje. Dawno już nie mieliśmy prawdziwych związkowców. I nie ma znaczenia czy się z nim zgadzam czy nie ważne, że to czego sie podjął wypełnia z zaangażowaniem i kompetencją. Nie o każdym można to powiedzieć. Pozdro.
    P.S.
    „Jedyny sposób zachowania godności w sytuacji przymusowego poddaństwa: patrzeć na sprawującego wladzę jak na rzecz. Wszyscy ludzie są niewolnikami konieczności ale niewolnik świadomy stoi o wiele wyżej niż pozostali.” -Simone Weil, filozof i mistyk.

  85. magrud

    być może masz rację, być może jednak w Polsce brak transparentności informacji o stanie zdrowia najważniejszych osób w państwie, być może po prostu na to za wcześnie.

    Tymczasem, szczerze mówiąc, bardziej interesuje mnie co będzie z reformą służby zdrowia. Zastanawiam się, jak sytuacja będzie wyglądać za miesiąc od dziś – masz jakieś prognozy? Na poważnie?

  86. Hallo panie Redaktorze, hallo drodzy blogowicze,

    część wpisów przeczytałem dokładnie, część pobieżnie, więc jeśli czegoś nie zauważyłem to przepraszam!
    Temat służba zdrowia to dla mnie tzw. siatkarska „krótka piłka” –
    Niemcy 12,9% od zarobku – tym reklamuje się w mediach kasa chorych!
    Normalne jest 13,9 – 14,2%.
    Rząd większościowy szykuje jednolite – 15,3%.
    Gdzieś przed paroma tygodniami wyczytałem :
    Polska 6% od wynagrodzenia!
    Z pustego, to nawet Salomon nie naleje!

  87. Teresa Stachurska (2008-01-16 o godz. 19:50)
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=396#comment-76696

    Mocne, twarde, ale nie niesprawiedliwe – co zacytowalas.
    I chyba rzeczywiscie Pawlak ciagle rosnie.

    W Niemczech nareszcie podjeto decyzje o zprzestaniu subwencjonowania gornictwa. Uff.

    Pozdrawiam

    Sailor

  88. Do Z Berlina pisze:

    szkoda, ze tenor tego „zaangarzowanego” -cytat, pisania jest na poziomie Tchibo. Namawiam do zakupow w ksiegarni.
    MI

  89. Do Pana Romana51PL

    Cieszę się, że się Pan nie obraził.
    Moja sugestia wynika stąd, że niektóre komentarze są tak męczące, że blogowicze ich nie czytają.
    Myślę, że Pan Redaktor Passent też nie ma na to czasu.
    Wtedy wpisy te tracą sens.
    Pozdrawiam Pana serdecznie i chylę czoło przed Pana erudycją.
    Pozdrawiam
    Cristobal
    P.S.
    A jednak zwięzłość to rzadka umiejętność, której brak również politykom.

  90. pisze:Obawiam się, że polscy ekrepsci jednak mf3wili o tym, że do wybuchu nie doszło. Nie negowali, że do jakiegoś tam wybuchu doszło ale nie w bezpośredniej bliskości reaktora. Jak się wyraził prof. Turski w tvn24 w wyniku wybuchu ranne zostały trzy osoby bo stłukła się szyba Takich przykładf3w bagatelizowania sytuacji jest znacznie więcej. Krzysztof Dąbrowski z Centrum ds. Zdarzeń Radiacyjnych w piątek twierdził, że wprowadzenie w Japonii alarmu atomowego nie ma żadnego związku z obiektami jądrowymi . Zdaniem polskich ekspertf3w sytuacja jest stabilna i po prostu realizowane są istniejące procedury. Nawet komunikat Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, w ktf3rym określa się sytuację jako niestabilną, nieprzewidywalną i poważną nie robi na nich wrażenia Niestety nie mamy co liczyć na obiektywne przedstawienie sytuacji w japońskich elektrowniach atomowych przez polskich ekspertf3w. Chcą się czegoś dowiedzieć możemy liczyć tylko na zagraniczne media. Mam wrażenie, że dla polskich ekspertf3w awaria w Fukushimie po prostu nie powinna się w tym momencie zdarzyć. Wszystko szło dotąd gładko, zapomnieniu trochę uległa trauma Czarnobyla. Dwie największe partie polityczne właściwie dogadały się w sprawie budowy w Polsce elektrowni atomowej. Wśrf3d ich wyborcf3w też panuje raczej konsensus, chociaż powody są rf3żne. Niezależnie czy będzie to nienawiść do Rosji czy wiara w postęp cywilizacyjny z atomem jako jego integralną częścią sprawa budowy wydawała się przesądzona. Awaria w Fukushimie stwarza niespodziewanie okazję na ponowne przemyślenie sprawy. Nic więc dziwnego, że ekrepsci reagują w sposf3b najbardziej radykalny: po prostu negują jakiekolwiek zagrożenie. Przekaz idący z ich strony jest jasny, nie ma awarii, energia atomowa jest bezpieczna I co z tego, że fakty temu przeczą. Tym gorzej dla faktf3w.Nie bądźmy naiwni, tu chodzi o wielkie pieniądze. Niespodziewanie przed polską atomistyką zaczęły otwierać się bramy raju, szansa na rozwf3j zawodowy, granty i świetnie opłacane stanowiska. A tu nagle coś brutalnie może je ponownie zatrzasnąć. Nie powinna więc dziwić ostra i głupia reakcja środowiska . Polscy ekrepsci bowiem nie mf3wią o tym co się dzieje w Japonii ale o zaletach atomu w Polsce Dziś zaczynam dostrzegać zmianę strategii, pierwszy gniew chyba już minął i teraz czeka nas zmasowana kampania pod tytułem jaki to atom jest bezpieczny. Już się zaczynają relacje ze Świerku Minister Graś zapewnia jako to bardzo Polacy są za atomem. Rzetelność niestety musi polec gdy w grę wchodzi większy cel .

css.php