Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

14.01.2008
poniedziałek

W porządku alfabetycznym

14 stycznia 2008, poniedziałek,

Najnowsze wydarzenia pozwalam sobie skomentować w porządku alfabetycznym.

DORN Ludwik – porozmawiał dwie godziny z prezesem Kaczyńskim, po czym nie pojawił się na obradach KC. Nazwiska nowych wiceprezesów (Marek Kuchciński, Aleksandra Natalii-Świat i Zbigniew Ziobro) wskazują, że PiS zamierza kontynuować dotychczasową linię. Sugestie, jakoby skład nowych władz stawiał otwarcie na inteligencję i młodzież nie są chyba uzasadnione. PiS już dotychczas miał pewne wpływy wśród inteligencji. Chyba, żeby takiego miana odmówić pp. Krasnodębskiemu i Zybertowiczowi, a także istotnej części mediów. Trudno pp. Lisickiemu, Wildsteinowi czy Semce odmówić inteligencji czy wykształcenia. Nie sądzę, żeby PiS mógł znacznie poszerzyć swoje wpływy wśród inteligencji, jego narodowa i socjalistyczna ideologia może natomiast zawrócić w głowach niektórych młodych ludzi, ale na razie PiS nie jest wśród młodzieży cool. Zazwyczaj inteligencja jest najbardziej odporna na populizm. Polecam doskonały rysunek Marka Raczkowskiego z „Przekroju” reprodukowany przez „Gazetę”. Z całej „wierchuszki” PiS najbardziej inteligencki był chyba właśnie Dorn, ale on jest „out”. Może zamiast współpracować z prezesem – postanowił zostać jego alternatywą?

DR G. – Podejrzewam, że rozmowa dra G. z lekarzami, nagrana przez CBA i ujawniona przez „Rz.”, jest chyba normalna wśród chirurgów i lekarzy w ogóle. Przypominam sobie scenę sprzed ponad 50 lat, którą zapamiętałem na resztę życia. Byłem po operacji usunięcia wyrostka robaczkowego. Pielęgniarka zmieniała mi opatrunek. Na sąsiednim łóżku gawędziło dwóch lekarzy. Ten, który mnie operował, opowiadał koledze:

Mam teraz czterech wioślarzy. Dwóch prowadzę na nowokainie, a dwóch – nie. Zobaczę, którym pomoże.

Inna sprawa, to jak „Rzeczpospolita” uzyskała dostęp to stenogramu przesłuchań dra G. i dlaczego akurat teraz? Wiele wskazuje na to, że jest to przeciek kontrolowany. Ktoś chce pokazać, że Ziobro miał rację, chociaż rozmowa PO operacji pacjenta niczego nie dowodzi. Ale liczy się „timing”, czyli moment. Dlaczego akurat teraz – to pytanie, które pojawia się także w sprawie Pawła Kowala. (Patrz niżej).

KOWAL Paweł – w przeddzień wyborów do władz PiS został trafiony (ale nie zatopiony) przez źródła zbliżone do likwidatorów WSI. Z publikacji „Dziennika” (skąd te gazety czerpią swoje wiadomości?) wynika, że WSI robiły podchody do Kowala, i nawet nadały mu pseudonim. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wszystko to działo się kilkanaście lat po 1989 r., były to więc legalne służby demokratycznego państwa. Kowal współpracy podobno mówił, ale równie dobrze – jako lojalny obywatel – mógł ją podjąć dla bezpieczeństwa ojczyzny i dzisiaj byłby skończony – przynajmniej w PiS. Bracia Kaczyńscy bowiem, zgodnie z doktryną Macierewicza i innych oszołomów, uznają WSI za matecznik zła i fakt, że ich bliski współpracownik otarł się o tę służbę, a raczej ta instytucja otarła się o niego, czyni go podejrzanym. Reakcja prezesa Kaczyńskiego w sprawie Kowala jest wyjątkowo humanitarna – okazuje się, że WSI wypisywała różne rzeczy, prezes nie widzi w tych dokumentach niczego złego, czyli Kowal jest OK. Ale czy jest OK., że prezes, prezydent i p. Wassermann te dokumenty znają? Czy jest OK., że inne osoby w raporcie o likwidacji WSI się znalazły, a p. Kowal nie – czy to też jest OK.? Kto i kiedy decyduje, które adnotacje służb są śmiertelne, a które nieszkodliwe? Łaska prezesa na pstrym koniu jedzie. Zaskoczony przez publikację Kowal okazał się wobec PiS lojalny, w wywiadach bronił swojej partii i prezes umiał się odwdzięczyć. Nazajutrz Paweł Kowal został wybrany do władz swojej partii.

LIS Tomasz – nie przestaje być tematem dnia. Podpisał kontrakt z TVP i teraz stał się celem ataków, zwłaszcza wrogiego mu „Dziennika”. Gazeta ta sugeruje, że interesuje ją rozrzutność prezesa Urbańskiego (a nie zarobki Lisa), który za duże pieniądze chce sobie kupić opinię niezależnego. Czyli Lis – kosztownym listkiem figowym dla Urbańskiego. Co do oceny prezesa Urbańskiego – zgoda. Zrobi wszystko (w granicach prawa), żeby pozostać na stanowisku. Co do intencji „Dziennika” mam wątpliwości – w ostatnich latach rację miał Lis, a nie gazeta, która na niego poluje. Ataki „Dz.” na Urbańskiego są spóźnione. Co innego, gdyby miały miejsce rok temu, ale wtedy rację miał Lis. A czy Tomasz Lis słusznie wybrał TVP Urbańskiego? Czy słusznie mówi, że prezesowi zależy na dobrej telewizji publicznej? Nie potrafię powiedzieć. Lis twierdzi, że gdyby czekał do zmiany prezesa, wówczas mówiono by, że dostał program w nagrodę od Platformy. Ja bym wolał, żeby poczekał i wjechał na Woronicza na białym koniu, ale c’est la vie.

PALIKOT – Poseł Platformy, na swoim blogu zapytał, czy prezydent cierpi na chorobę alkoholową. Jest to pytanie insynuacyjne. Albo poseł wie, że prezydent jest chory, i wówczas powinien to napisać wprost, bo sprawa ma wymiar państwowy, albo nie wie – wówczas powinien milczeć, bądź zadać pytanie o stan zdrowia prezydenta bez insynuacji. Człowiek inteligentny umie takie pytanie sformułować. Ale może posła przeceniam? Nie podoba mi się też reakcja pałacu, który zamiast dementi – pytanie pomija i mówi jedynie, że zostało zadane celem odwrócenia uwagi od sytuacji w służbie zdrowia. Taka odpowiedź to woda na młyn Palikota. Chyba nie o to chodziło. W każdym razie dzisiejsza Rada Gabinetowa nie zapowiada się wesoło i służba zdrowia na niej nie skorzysta. Skoro prezydent w sprawie służby zdrowia nie ma niczego do zaproponowania, to po co ta inicjatywa?

SŁOTWIŃSKI Piotr – blogowicz z Irlandii, bardzo dziękuję za ciekawą relację z wizyty w Ojczyźnie. Zapraszamy częściej i prosimy o jeszcze.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 32

Dodaj komentarz »
  1. Dawniej polowano na czarownice. Teraz będą Palić kota. 🙂

  2. Witam,

    Podoba mi się u Pana, ten styl którego sam nie mam – umiejętność traktowania insynuacji dokładnie tak jak należałoby je traktować.

    Ja dałem się porwać prądowi, ale faktem jest, że moje wiewiórki szepczą mi o tym co w prezydenckim samolocie może się dziać (choć nie muszą szeptać prawdy).

    Kancelaria jednakże podejrzanie szybko odpowiedziała i podejrzanie wymijająco. Sprawa pewnie się wyjaśni, więc wystarczy poczekać.

    Przypadek Tomasza Lisa jest mało interesujący. Udowadnia bowiem tylko starą tezę, że pecunia non olet i tyle. Poza tym można być dobrym dziennikarzem niezależnie od stacji, w której się pracuje.

    Pozdrawiam porannie

    Intel-e-gent

    Lewy Sierpowy – lewicowy punkt widzenia
    http://zapiskizoblezonegomiasta.blox.pl

  3. Sesja sesją, przedterminy przedterminami, ale wizyta na blogu Passenta to świętość, więc jestem 🙂
    Panie Danielu, to co napiszę nie będzie szczególnie odkrywcze. W zasadzie polegało będzie na zwykłej czynności kopiuj – wklej oraz niewielkim komentarzu. Bo wszystko, o czym w poniedziałek Pan napisał można streścić w maksymie, w jednym przykazaniu Passentowym – >. Liczy się moment, bo
    – Dorn najważniejszy jest w okresie burzy i naporu – obrazić się pro cura Surmacz na hamburgery, zaglądać do garaży lekarzom, czytać monotonnym głosem stenogramy i spacerować jak brytyjski dżentelmen ze sznaucerem po Sejmie. Dorn jest także chodzącą egemplifikacją fermentu i fermentacji w PiS. Brzmi podobnie, a jednak się różni.
    – doktor Garlicki – znalazł swoje pięć minut i pojawia się w tańszych (jak Fakt) lub droższych (jak Rzeczpospolita) brukowcach na takiej samej zasadzie jak Pani Doda (nie dostała rozwodu, bo pożycie nie ustało) lub czarna wołga w starych dobrych czasach
    – Kowal – czyli ten polityk PiS, o którym przed laty pisał Leopold Staff, a pisał mniej więcej tak (tu nastąpi drobny cytat dwóch czterowersów z pamięci, bo kończyłem jeszcze niegiertychowską szkołę w jej starodawnym profilu z łaciną i greką):
    „Całą bezkształtną masę kruszców drogocennych,
    Które zaległy piersi mej głąb nieodgadłą,
    Jak wulkan z swych otchłani wyrzucam bezdennych
    I ciskam ja na twarde, stalowe kowadło.”
    I tylko pojawia się jedna, niewielka, mało znacząca odpowiedź. Jeżeli Kowal – człowiek ewenement wśród posłów PiS, bo mający coś do powiedzenia – nie podjął współpracy z CBA, to dlaczego otrzymał fachowy kryptonim ? Czytanie teczek przez pisowską wierchuszkę ? Hm… Co ja mogę powiedzieć, bracia Kaczyńscy współpracowali jakiś czas i przez jakiś czas temu z Mieczysławem Wachowskim, więc nie dziwi, że kto nie z Mieciem, tego zmieciem.
    – Lis – no cóż… Nic nie powiem. Lis to pluralizm. Sierakowski to drzazga.
    – poseł Palikot – Panie Danielu Kochany to Pańska konkurencja ! Blogowa oczywiście. A tak serio, serio – uwielbiam Posła Palikota, chciałbym być jego żoną, a jeśli nie żoną to przynajmniej Carlą Bruni. Inteligentny, odważny, elokwentny, intrygujący, mówiący to co wszyscy szepczą, a przy tym Człowiek z krwi i kości. I gdyby kiedyś zdarzyło się, że i ja będę posłem- chciałbym nawiązać bliski kontakt z Panem Januszem. i powiedział bym jak Nelly Rokita, czyli mniej więcej tak: „Januszu, Pan jest z Lublina, a ja z Gdańska – spatkajmy się w Warszawie !”
    – Pan Piotr Słotwiński – wszystko ma swój czas ! Ciekawe relacje też. Choć już nie wrócą tamte dobre czasy, kiedy codziennie wylewało się kilka konferencji z telewizora.
    To tyle.
    Pozdrawiam Pana, Panie Danielu Kochany

    Pański jak zawsze, zanurzony w teorii i filozofii prawa po głowę przez długie godziny

    Łukasz

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. A ja dziękuję za wpis o Pawle Kowalu. Bo gdy Macierewicz publikował swój Raport pojawiały się jeszcze głosy, że tak nie można ze służbami demokratycznego państwa. Ale rychło ucichły. Teraz też — wygląda to tak jakby krytycy PiS z radością wskazując na niespójność postawy tej partii wobec WSI, zapomnieli o zastrzeżeniach zasadniczych i skłonili się do uznania samej paranoicznej wizji WSI za właściwą…

  6. Panie Redaktorze

    Dziękuję, że nie wyciął Pan – w przeciwieństwie do innych moich wpisów – wpisu z 2008-01-14 o godz. 00:27

    Tym samym wynoszę się z stąd i nigdy pod żadnym nickiem nie wejdę do Pańskiego bloga.

  7. Może dziwić,że Dorn się w tym PiS uchował. Przecież to partia szmalcowników.

  8. I jeszcze, Panie Redaktorze, sprawa STRACHU (Grass)…Mamy nareszcie cenzurę. Nie ważne, że mieści się w prokuraturze. Mnie z tego powodu strach nie napawa. Postrzegam nadzieję. Może rodzaje działalności kulturalnej w Polsce wzlecą na jakiś wyższy poziom?…
    amw

  9. Panie Danielu
    Poseł Palikot w swoim wpisie na swoim blogu, gdzie „zadał to pytanie insynuacyjne”, stwierdził że po Sejmie krążą plotki. Poprosił o ewentualne rozwianie wątpliwości, w gruncie rzeczy dając otoczeniu prezydenta okazję rozwiania plotek.
    Niech Pan sam przeczyta, http://palikot.blog.onet.pl/
    dwa wpisy z 13.01.
    Pierwszy:
    Muszę postawić te pytania. I wolę zrobić to publicznie, a nie w formie plotek na politycznych korytarzach. Sprawa dotyczy przecież głowy państwa, zaś informacje powielane w dziesiątkach rozmów – z udziałem najważniejszych polskich polityków – brzmią bardzo poważnie i niepokojąco. Czy prezydent Lech Kaczyński nadużywa alkoholu? Czy prawdą jest, że jego pobyty w szpitalach mają związek z terapią antyalkoholową? Czy ucieczki do Juraty i czerwone wino to nie środki terapeutyczne, stosowane przezeń w reakcji na problemy w relacjach rodzinnych z bratem i matką? Czy w takiej sytuacji, w takim kontekście, prezydent nie traktuje prowadzonej przez siebie polityki jako formy reagowania na osobiste urazy?
    Stawiam te pytania, gdyż w nieformalnych rozmowach stawia je duża część środowiska politycznego, mniej lub bardziej złośliwie, z mniejszym lub większym niepokojem przyglądając się prezydenturze Kaczyńskiego. Ale czym innym jest używanie tych pytań do zakulisowej walki politycznej, w której plotka jest silnym narzędziem, czymś innym zaś publiczne ich postawienie – w oczekiwaniu na jednoznaczne, formalne stanowisko Kancelarii Prezydenta i opinię lekarzy dbających o zdrowie głowy państwa. Czy doczekamy wyjaśnień?

    i fragment drugiego:
    Czy trzeba wyjaśniać aż tak elementarną kwestię, że moim prawem wolnego człowieka w wolnym kraju – nie tylko prawem posła – jest stawiać pytania tak, jak się to robi w krajach demokratycznych, w Stanach Zjednoczonych, Francji czy Anglii!? Polski prezydent jest osobą publiczną i wszelkie wiadomości na temat jego zdrowia nie mają charakteru prywatnego – dotyczą bowiem głowy państwa. Pogłoski, kuluarowe dyskusje, zniknięcia na kilka dni, wizyty w szpitalach, wrażenia po niektórych konferencjach prasowych, unikanie dziennikarzy po spotkaniach, czyż to wszystko nie upoważnia do pytania, tylko do pytania!, o zdrowie prezydenta? Czy krążące po całym Sejmie, od roku, setki plotek na ten temat – czy to także nie wymaga, w trosce o dobro prezydenta, jednoznacznej i publicznej komunikacji w tej sprawie?
    Był taki czas, że odpowiedź na pytanie o zdrowie pierwszego sekretarza partii owiana była największą tajemnicą. Ale to było dwadzieścia lat temu, w Związku Radzieckim!!! W USA każde pytanie o zdrowie prezydenta spotyka się z racjonalną odpowiedzią ze strony jego urzędników. Obywatel ma prawo wiedzieć, czy najważniejsza postać w jego kraju cierpi na chorobę nerek, przypadłości alkoholowe lub jakiekolwiek inne, bo od tego jaki jest stan zdrowia głowy państwa zależy bardzo wiele: sprawność systemu obronności, kursy walut i akcji, funkcjonowanie władz państwowych.
    Nie widzę powodu, by takich pytań nie stawiać również w Polsce i szanuję np. Lecha Wałęsę czy Zbigniewa Religę za to, że o swoich chorobach potrafili mówić otwarcie i że nie obawiali się żadnych pytań. Lepsze jest stawianie spraw publicznych w sposób otwarty niźli międlenie ich w gabinetowych i korytarzowych dyskusyjkach. Być może nie jesteśmy jeszcze do podobnej debaty – jeśli kogoś razi moja otwartość, to przepraszam. Ale całą resztę, zwłaszcza polityków, dopinguję: żądajcie prawdy, jakakolwiek ona jest. Jesteśmy nieustannie poddawani różnym testom i wszystkie nasze sprawy muszą być transparentne dla opinii publicznej. Także w kwestii nadużywania alkoholu! Także wtedy, albo zwłaszcza wtedy, kiedy dotyczy to osób piastujących najważniejsze stanowiska w państwie.

    Trudno zarzucić tym wypowiedziom brak kultury i brak sensu. Palikot jest jaki jest, do tego przylepiono mu gębę, ale tym razem zdecydowanie ma rację. I zachował się uczciwie, w przeciwieństwie do tych, którzy obmawiają prezydenta za jego plecami.

  10. Szanowny Panie Redaktorze Gospodarzu,

    ja dzis tylko w jednej sprawie

    http://palikot.blog.onet.pl/

    Kto pyta, nie bladzi.
    I nie wiem, czy wypada odmawiac panu Poslowi Palikotowi inteligencji czy wmawiac insynuacje?
    Moze kazdy z nas przyjrzal by sie sobie dokladnie w lustrze……

    Odsylam tez do stosownych fragmentow mojego komentarza u Pani Janiny Paradowskiej

    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=142#comment-42876

    Smutne to wszystko….

    Pozdrawiam
    Z Berlina

  11. Drogi Gospodarzu,

    trzymam stronę Palikota – choć od zasiedziałych w Biłgoraju członków mojej rodziny usłyszałam o nim parę niemiłych rzeczy. Tu ma 100% racji – co do treści i formy swoich pytań o stan zdrowia prezydenta. A Kancelaria? Zachowała się w stylu „na złodzieju czapka gore”, niestety, pogrążając prezydenta w konfuzji. Zaiste niedźwiedzia przysługa! Jak on może funkcjonować w tak niekompetentnym otoczeniu? Aha, sami widzimy jak….

  12. Jak ktoś kiedyś powiedział:
    „nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi”
    Histeryczna reakcja Pałacu jest znamienna.
    Palikot powiedział że król jest nagi, a dotychczasową metodą było zamiatanie
    problenów pod dywan.

    I oczywiście źródło wszechwiedzy decyduje co jest obrazą.
    Palikotowi nie wolno, Rydzykowi i owszem.

  13. Ta szczegolna ochrona „czci prezydenta” – wieksza znacznie niz innego obywatela, jest dla mnie wciaz malo zozumiala. Politycy powinni byc mniej, a nie bardziej chronieni prawem.
    Moim zdaniem kazdy ma prawo stawiac takie pytania, a nawet twierdzenia, a wtedy zadaniem polityka jest albo je kompletnie zignorowac, albo odpowiedziec. I na tym sprawa powinna sie skonczyc. Grozba prokuratury jest nie mniej humorystyczna, niz podjecie z urzedu postepowania przeciwko ksiazce prof. Jana T. Grossa.
    Pare lat temu okazalo sie, ze „na korytarzach” brytyjskiego Parlamentu chodza plotki o alkoholizmie dosc szanowanego przywodcy Partii Liberalno-Demokratycznej. Przeciek dostal sie do prasy, pytanie zostalo zatem powtorzone na forum Izby Gmin, skonczylo sie przyznaniem sie do alkoholizmu i ustapieniem Kennedy’ego, a nastepnie wyborami nowego przywodcy partii. Bo faktycznie byl alkoholikiem. Prasa pisala o nim z troska i szacunkiem, bo zachowal sie z klasa.
    Prawo o szczegolnej ochronie „czci” organow wladzy powinno byc zniesione. Od tego sa politycy, aby im patrzec na rece i zadawac impertynenckie pytania. Zwlaszcza nie powinien dbac o swa czesc ktos kto ma zone-czarownice w szambie. Lepiej niech zadba o czesc Pani Marii. W moich oczach czesc prezydenta zalsnilaby nowym blaskiem , gdyby dal po ryju Rydzykowi. 🙂 🙂 🙂

  14. zainteresowanym tematem książki Grossa podrzucam link:
    http://chodakiewicz.salon24.pl/56130,index.html
    tylko proszę uważać na komentarze – jest tam sporo prymitywnego antysemityzmu i prymitywnego filosemityzmu też. Tak że z dystansem, mili państwo, z dystansem do komentarzy.

  15. Drogi Panie Redaktorze

    Absolutnie się zgadzam z posłem Palikotem ( choć można się było pokusić o trochę finezji )a także z komentarzem który zamieścił (Olhado 2008-01-14 o godz. 10:42 )
    Dokładnie wiemy z jakimi to problemami w historii borykały się głowy różnych państw John F. Kennedy, Winston Churchill , Borys Jelcyn, narkotyki ,alkohol, problemy psychiczne przywódców miały i nadal mają wpływ na losy świata ,a tym samym na los każdego z nas z osobna.
    Zadawanie niewygodnych pytań przywódcom jest niczym innym jak pilnowaniem własnego interesu, tyle tylko że nasze rodzime realia dalekie są od takiego standardu czy posłowi chodzi o prawdę czy tylko o pokazanie jak to pałac nie potrafi wybrnąć z prostych sytuacji i o wszystko zaraz biega do sądu?
    Reakcja pałacu jest do przewidzenia zawsze w stylu ,,mamo kura się na mnie patrzy,,

    W sprawie ochrony zdrowia dzisiaj dowiedziałam się że poradnia do której chodził mój syn została zamknięta do odwołania i żadna Rada Gabinetowa mi jej nie otworzy.

  16. Szanowny Panie Danielu!
    Nie ulega najmniejszej watpliwosci, ze PiS przezywa stan chorobowy ktorego przejawami jest depresja maniakalna polaczona z balwochwalskimi atakami histerii.Intelektualna urawnilowka wierchuszki PiS-u ma swoj cel a warunkiem bezwglednej wspolzaleznosci dla tego jest wyzerowanie inteligenckie tych najwyzej ulokowanych w hierarchii.Kuchcinski,Ziobro, Gosiewski i inni nie wymagaja zadnego komentarza, gdyz wszyscy mamy jeszcze swiezo w pamieci najciezsze przypadki chorobowe.Ponad przecietnosc tego gremium stanowi osoba Ludwika Dorna, ktory chyba sam zauwazyl ze na glupote to raczej lekarstwa nie ma, chyba ze dla uspokojenia emocjonalnego pic regularnie wywar z Melisy.Wierze, ze Szacowny Ludwik Dorn przygotuje dla swoich PiS-watych kolezkow cos, co potrzesie nimi terapeutycznie, oby ze skutkiem pozytywnym.
    Skoro juz jestem przy tzw. terapii, pozwole sobie na ustosunkowanie sie do Doktora G.Wiele lat temu w lodzkiem byl przypadek szeroko komentowany, gdzie jednemu bogatemu Panu zoperowano dorosla coreczke w zwiazku z pewnym typowo zenskim schorzeniem.Operujacy doktor uprzedzil, ze jednym z negatywnych nastepstw operacji moze byc bezplodnosc.Ow spanikowany Tatus wreczyl doktorowi pokazny wyraz wdziecznosci i w nadzieji oczekiwal wyniku operacji. W wielu przypadkach medycznych stan schorzenia mozna stwierdzic tylko w momencie otwarcia pacjenta na stole operacyjnym.To sa sytuacje niezalezne od stanu wiedzy i fachowosci lekarza.Operacja oczywiscie zzakonczyla sie tym, ze coreczce bogatego Pana uratowano zycie ale efektem ubocznym byla bezplodnosc. Ow lekarz wowczas zaczal czuc ” wdziecznosc” ciagany po sadach,pomawiany o lapowkarstwo, z wielokrotnymi probami odebrania praw do wykonywania zawodu.No coz! pozostaje byc w nadzieji, ze Polska transplantologia z pobudek prywato-polityczno-sekciarskich nie ucierpi i doktor G wroci do wykonywania zawodu.A tak miedzy nami jaskiniowcami – w istocie w Polsce bardzo rozpowszechnione jest dawanie kopert lekarzom do i po operacji i do po leczeniu szpitalnym. sami Polacy tak wychowalismy sobie sluzbe zdrowia i co teraz trwoga do Boga?
    Konspiracyjnosc, agenturalnosc, manewrowanie wyimaginowana sekretnoscia roztajnionych Maciarewiczem sluzb specjalnych to efekt nie tyle niefrasobliwosci co intelektualnego braku przygotowania do starcia z takimi sprawami przez kierownictwo PiS. dlatego Pan Kowl zaczyna mi przypominac reklame kodu pocztowego z Panem Kowalskim forsowana przez chora Polska Poczte.Czyzby kolejny przejaw chorobowy PiS-u?
    Lis jak samo nazwisko wskazuje jest lisem salonow telewizyjnych i politykierow.Szamocze sie biedaczysko i moze co i wyszamocze.Poki co nie jest osobowoscia godna jakiegos szczegolnego zainteresowania, czego nie mozna powiedziec o Panu Palikot.
    Biedaczysko slowem nie powiedzial ze jako czlonek PO zapytuje o stan zdrowia Prezydenta z czysta obywatelska obawa o naszego najmilej panujacego, a tu juz takie gromy posypaly sie na niego i cale PO ze to obraza Prezydenta i naruszenie godnosci i wogole do sadu sukinsyna Palikota.
    Panowie z PiS- u i Palacu Prezydenckiego! spokojnie. Palikot jest wyrazicielem spolecznosci warszawskiej i nie tylko .Mial – niczym szeregowy obywatel RP prawo zapytac o wyjasnienie watpliowsci czy aby nasz najmilej panujacy Prezydent RP nie ma problemow watrobowych po wypiciu czerwonego wina, a moze wodeczka Belveder tez dziala nie tak?
    Jezeli problem nie istnieje, to nie widze – jak w normalnym cywilizowanym kraju – najmniejszego problemu przedlozenia moratorium o stanie zdrowia Prezydenta.Po co te oburzenia, szkalowaanie PO i Premiera i podpisywanie wszystkiego i wszystkich pod jedna kreske.Czyzby uderz w stol a nozyce ………..?
    Znam przypadki gdzie Kongres USA zapytuje o stan zdrowia Prezydenta i nic szkodliwego w tym nie jest ani uwlaczajace godnosci Prezydenta. jest jednak powiedzonko ze w kazdej plotce jest odrobina prawdy. Moze jednak trzeba wyjasnic zasadnosci lub nie owej powszechnej w Warszawie i nie tylko plotki?
    Panie Prezydencie i wszyscy w PiS-ie uspokojcie troche swoje postepowanie, ktore przynosci w efekcie wrecz odwrotny skutek w relacji sympatii spolecznych wzgledem PiS-u i osoby Prezydenta.To rowniez ma sie wprost proporcjonalnie do wzrostu lub upadku szans na relekcje prezydencka – o czym warto nie zapominac.

  17. Podoba mi się cytat :
    „Mam teraz czterech wioślarzy. Dwóch prowadzę na nowokainie, a dwóch – nie. Zobaczę, którym pomoże.”
    Oddaje prawdę o każdej grupie zawodowej. Jednak zacytowany fragment to „żargon”. W ten sposób dowcipkują sobie i lekarze, i politycy, i dziennikarze. Cudowne zwroty i przenośnie ubarwiają rozmowy towarzyskie. Zresztą, ludzie uwielbiają ubarwiać i koloryzować. Nie ma to się ni jak do materiału dowodowego w sprawie. To tak, jak wielu z nas palnie : „Zabiję tego drania za to co zrobił”. Ale zwykły słuchacz nie odbiera tego dosłownie, bo zna tego co wymawia te słowa i kontekst w jakim te słowa padają. Podobnie ze stenogramami z podsłuchów rozmów doktora G. Nie znając relacji i szczególnego żargonu łączących doktora G. z rozmówcą, nie możemy twierdzić tego co usiłuje wmówić nam „Rzeczpospolita”. Na tym polega większość manipulacji.

  18. Mnie sie widzi, ze prezydent (z nieodlacznym bratem) chce upichcic polityczna pieczen nad ogniskiem zwanym proba rzadowej reformy sluzby zdrowia. Grozi wetem tych ustaw, ktore moga przepasc, bo Lewica rzuci sie na nia takze z anty-liberalna retoryka. Przeciaganie liny w trojkacie. Nie chce go niepotrzebnie nazywac bermudzkim, ale wyglada mi na to, ze reforma przedstawiona przez PO juz zdechla. Jesliby ta jedna ustawa upadla, to PO stracila by nie tylko twarz, ale wszelkie szanse na reforme zakiszonego systemu. Nie jestem pewien, porownujac z rozwiazaniami kanadyjskimi, czy ta ustawa jest dobra. Wszystko to cuchnie, Palikota nawet nie chce mi sie wachac.

  19. Na szczescie w przypadku Lecha Kaczynskiego chodzi tylko o domniemane problemy z alkoholem. Strach pomyslec co by bylo, gdyby nasz prezydent poszedl sladem Sakrozy’ego i zaczal przemeblowywac swoje zycie osobiste, poczynajac od wymiany Marysi na nowszy model, fullwypas z dodatkami, jak nie przymierzajac Carla B. Dla zakamuflowania sprawy lub dla odwrocenia uwagi prowadzono by chyba stan wyjatkowy albo nawet wojenny. Ze wzgledu na zagrozenie panstwa. Panstwa Kaczynskich.

    Oczywiscie, ze Palikot czy kto inny ma prawo pytac publicznie o stan zdrowia najwyszego urzednika panstwowego, pelniacego zwierzchnictwo nad silami zbrojnymi oraz posiadajacego wiele innych prerogatyw.

    Pozdrowienia.

  20. No idbyła sie rada gabinetowa.
    Gabinetowa była z całą pewnoscią, co do RADY – przesada w nazewnictwie.
    Pan prezydent wezwał, udał że i owszem, czemu nie, a potem bylo w elegantszej formie „spieprzac dziady”. Nic tu po was panowie, bo w tym pałacu rządzę JA.
    Żałosny mały czlowieczek otoczony kreaturami – doradcami, ktore robia z niego pajaca.

  21. L(iga)iS(amoobrona) to już było.
    Musimy to raz jeszcze przerabiać?

    Jakiś gówniarz z Zielonej Góry zawraca w głowach kilku decydentom, a my mamy temu przyklasnąć?

    Niech wozi się ze Swoimi problemami. Zobaczę tę mordę w TWP 1, to mam pilota i … no co kochani Blogowicze?

    Brawo!!!! Pstryk i gościa nie ma!

    To tak na przyszłość dla Tych, którzy nie chcą w g…nie taplać się!

  22. telegraphic observer,
    CDN.
    Po co zniżasz się do insynuacji?
    Stosujesz ograny szantaż: jeseś za turbokapitalizmem i Balcerowiczem, jesteś cool, zamożny, udaczny i nowoczesny.
    Jesteś przeciw: wiadomo, nie udało Ci się, niedokształcony populisto!
    Takim właśnie brudnym szantażem narzucono w Polsce polityczną poprawność.
    I tym sposobem z wielu w innych sprawach przytomnych ludzi zrobiono politycznych kabotynów. Jeszcze bardziej wyprane mózgi mają tylko aspiranci do korporacyjnych karier.
    A mnie serce rośnie jak widzę nowe pokolenie związkowców walczących o godność ludzi pracy najemnej. Nie posiadałam się z zachwytu podczas konferencji prasowej OZZL. Ci ludzie nie mają postkomunistycznych kompleksów. I chwała im za to!
    A Ty mi przypominasz tego latarnika, co zaspał nad lekturą Sienkiewicza.
    Bracie, obudż się! Przespałeś 18 lat!
    Pozdrowienia, magrud.

  23. Witam

    W tym świecie kodów, pinów,peseli,nipów każda, ładnie niekonwencjonalna postać jest dla mnie przeciwwagą dla zunifikowanego świata. Cieszę się, że także w moim imieniu zadał to pytanie.

    Podoba mi się także określenie L.Dorna „susłoizacja polityczna, intelektualna i kulturowa” PISu. Szkoda, że inteligencja Marszałka nie idzie w parze z inteligencją emocjonalną i wyczuciem co naprawdę jest ważne.
    Pozdrawiam Halszka

  24. Jako współwłaściciel wytwórni wyrobów spirytusowych Polmos w Lublinie poseł Palikot zapewne dobrze wie, co pisze na swoim blogu. Rzecz jest przesądzona – obecny prezydent cierpi na chorobę alkoholową. Nie było wprawdzie jeszcze tego rodzaju doniesień, ale być może cierpi jednocześnie na chorobę wieńcową, i guzy w przewodzie pokarmowym. Czy to jednak by go dyskwalifikowało jako prezydenta? W powszechnym odczuciu, zdecydowanie nie. A choroba alkoholowa? W powszechnym odczuciu zdecydowanie tak. Dlaczego? A tego to ja proszę państwa nie wiem. Choroba, czy alkoholowa, czy wieńcowa, jest tylko chorobą, i żadna nie powinna służyć jako pretekst do dyskwalifikacji ciężko pracującego człowieka. Bo dlaczego niby mamy u prezydenta tolerować wieńcówkę, skoro w każdej chwili grozi ona zawałem i ewentualną wysiadką delikwenta, czyli czymś bardzo niedobrym dla kraju, a nie tolerować alkoholizmu, który jest taką samą chorobą jak każda inna, i można z nią ho ho jak długo funkcjonować? Na zdrowy rozum, nie ma ku temu żadnych powodów, a zatem chorobę alkoholową należy traktować normalnie, czyli z niezbędną w stosunkach międzyludzkich dyskrecją, dopóki… – uwaga, uwaga, bo teraz nastąpi coś istotnego – dopóki ciepiący na alkoholizm osobnik nie zacznie się z jego skutkami obnosić publicznie, czyli dajmy na to występować w momencie nasilenia się choroby na jakiejś ważnej ceremonii cmentarnej, czy innej. Na ile jestem zorientowany, w przypadku aktualnie urzędującego prezydenta jeszcze nie doszło do takiej publicznej ekspozycji alkoholizmu, więc póki co proponuję dla ochłonięcia wspólne odśpiewanie popularnej kiedyś piosenki pod tytułem „Jeszcze poczekajmy, jeszcze się nie śpieszmy” z dedykacją dla osób mniej niż nasze blogowisko dyskretnych.

  25. Czy trzeźwy, czy na cyku, jednakowo niestrawny. Jaka to różnica. Boże, jeszcze trzy lata!
    PS Jego wysiłki odgrywania jakiejś roli w polityce są żałosne. Jak się PiS rok cały zajmował lustracją, a potem rok drugi marnotrawił na spory z Lepperem, to jakoś go nie było widać.

  26. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Byloby absurdem Kowala do wladz PiS wybierac gdyby byl nielojalny. Na taki luxus ideologicznej nielojalnosci pozwolic mogla sobie tylko PZPR czy polski Sojusz Lewicy Demokratycznej. Kowal jest zywym tego przykladem, ze kazdy jest kowalem swojego szczescia. Trudno odmowi im madrosci – prawda? Fortuna kolem sie toczy(?), w SLD – mordo ty moja – sie zatacza, aby dojsc do celu.

    F.S. von/od Diasporski

  27. Od alfabetu do likwidacji analfabetyzmu politycznego

    Porządek alfabetyczny należy, jak sądzę, do najbardziej elementarnych.
    Myślę jednak ,że znalazłoby się wiele innych porządków dla oceny politycznych osiągnięć nasz umiłowanych wybrańców demokratycznych.
    Nie wiem czy Pan Passent nie ma przypadkiem na uwadze porządku alfabetycznego dla politycznych analfabetów.
    Zaczęło się wszystko od Lecha Błyskotliwego po Szkole Przysposobienia Rolniczego.
    I tak już teraz leci ciurkiem z małymi odchyleniami.
    Sami geniusze myśli burżuazyjnej, którzy pokonali najsilniejszą armię świata.
    Ach ten polot,ta intuicja i bohaterska odwaga.
    Ostatnio oglądałem w TV klasyczny przykład solidarnego działacza,specjalisty od kuchni amerykańsko-solidarnościowej,syna wielkiego opozycjonisty.
    Demonstrował tam swoje bohaterstwo polityczne,przytaczając dosadną treść zwrotki piosenki ,gdzie miał władze PRL-u.
    A odwłok ma przepotężny,nie wiem na jakim chlebku wykształcony?
    Powiadają ,że tych puszystych kształtów nabrał na specjalistycznych kursach miłości u naszego Wielkiego Brata.
    Ostentacyjnie i bez żenady publicznie operuje słowami powszechnie uważanymi za niekulturalne, by nie użyć mocniejszych określeń.
    Pozostali demokratyczni artyści dzielnie mu sekundowali w antyrosyjskich ekscesach zwanych przez nich dowcipami.
    Ciekawe, że nie padł ani jeden antyamerykański żart.
    Gdyby Putin potencjalnie znowu wstrzymał kupno polskich świń, ponownie nastąpiłby kwik wielki, że krzywdę nam wyrządzają, demokracji nie doceniają i tym podobne trele morele.
    Ja rozumiem, że można sobie pożartować, podowcipkować, ale najlepiej jest zawsze zacząć od siebie, by nie być posądzanym o ksenofobię czy inny wydumany antysemityzm.
    Polityczne stosunki międzynarodowe wymagają wyważenia, taktu, spokoju i obustronnych korzyści.
    A one takie są, jakie mamy tzw.elity, chroń nas Panie przed nimi.
    Bicie turystów w wagonach i dzieci obcokrajowców w naszym kraju, jest nie tylko przejawem braku dyplomacji, ale także przejawem zwykłego, prymitywnego chamstwa.
    Ten brak znajomości i stosowania elementarnych zasad międzysąsiedzkiego współżycia,nie jest pochodną brutalności służb specjalnych lecz tych ,którzy nimi sterują.po to m.in Europa wprowadza cywilne zarządzanie do służb mundurowych,by uszlachetnić ich działanie.
    U nas ,niestety,jest odwrotnie,cywilno-polityczne zarządzanie służbami mundurowymi prowadzi do wzrostu ich agresji i braku akceptacji społecznej.
    Krótko mówiąc politycy nie dorośli do kierowania bardzo delikatnymi i subtelnymi elementami i instrumentami władzy.
    Angażują oni bardzo ważne ogniwa życia politycznego do bardzo ostrej walki politycznej, co jest niedopuszczalnym przejawem degeneracji naszego życia politycznego.
    Wynika to z bardzo prostego faktu, że nie został jeszcze ostatecznie przesądzony kształt polityczny Polski.
    Pozostało jeszcze także sporo konfitur czyli państwowego majątku do przewłaszczenia.
    W tę awanturę zaangażowani są politycy i media będące na ich usługach.
    Im bardziej woda jest zamącona tym skuteczniej szczupaki mogą przechwytywać płocie.
    Kiedy zakończy się proces rozgrabiania czerwonego majątku,wówczas ci młodzi i zdolni do wszystkiego przedzierzgną się w wielce nobliwych,uczciwych i sprawiedliwych Panów.
    O przekrętach dżentelmeni wtedy zapomną i staną się wzorcami uczciwości i przyzwoitości.
    A na razie jeszcze musimy poczekać.
    Dlatego może i warto zająć się personalną analizą naszych wspaniałych i dobroczynnych dawców pracy, tak oni się określają,której ciągle jeszcze nam brakuje.
    A praca jest przecież iloczynem siły i przesunięcia.
    Zatem oni nie dają nam żadnej pracy, to my świadczymy na ich rzecz pracę niezwykle podle opłacaną.
    No i w ten sposób owi dobroczyńcy rysują image wspaniałomyślności,dobroczynności i szlachetności,co jest ewidentną bzdurą.
    Oni ,generalnie rzecz biorąc nie są strykturami charytatywnymi, lecz wyłącznie maszynkami do tłuczenia forsy.
    Człowiek jest im o tyle potrzebny ,o ile ułatwia ten nędzny proceder.
    Przyjrzyjmy się zatem postaciom jakie pod ogląd daje nam Pan Passent.
    Jest dla mnie nieco dziwnym, że pan Passent nie dystansuje się wobec tych postaci,próbując je zobiektywizować.
    Mało tego mam wrażenie,że on stara się wpisywać w określone opcje politczne,jakby zapominając ,że nikt z piasku bata nie ukręci.
    No ale cóż,jest to kwestia jego wyborów.
    Budzą mój uśmiech zachwyty Pana Passenta nad inteligencją znanego nam wszystkim Marszałka Sejmu.
    Przyznam ,że tak nieudolnego, mało sprawnego,j ąkającego się, stosującego zasadę:repetito et maters studiorum na sali obrad,w demokratycznych kadencjach Sejmu nie pamiętam.
    W moim odbiorze ten wielki i skrajnie prawicowy Kolec,niczym szczególnym poza antykomunizmem nie wykazał się.
    W rodzinnej wsi baby zaczynają go ścigać ,za wyraźnie antyfeministyczny stosunek wobec kobiet,w kontekście proponowanych przez niego świadczeń emerytalnych dla pań.
    Ta miejscowość Kałęczynem ponoć się nazywa i baby w niej są bardziej inteligentne od Marszałka.
    Wątpliwości czy PiS poszerzy swoje wpływy wśród młodzieży nie są przesądzone.
    To wszystko zależeć będzie od tego co szanowny Tusk zrobi dla młodzieży poza opowiadaniem im fascynujących perspektyw ,zupełnie nie osadzonych w polityczno-gospodarczych realiach kraju.
    Póki co wydaje się ,że przywódca Platformersów zaczyna sobie zdawać sprawę z tego,że jego wyborcze wizje mają bardzo ograniczoną szansę realizację.
    Z tego też względu najprostszą byłaby metoda ucieczki do przodu,w prezydenturę.
    A jeśli tak to wypada stworzyć określony klimat wokół sprawy.
    Dyskredytowanie Pierwszej Osoby RP jest najprostszą drogą do impeachmentu.
    Najlepszą osobą dla wdrożenia tej prostej koncepcji jest I-szy Gorzelany RP, który z autopsji powinien znać problemy alkoholizmu.
    Facet ów nie dość, że pali koty,to i za kaczory ostatnio się zabrał.
    Tak na marginesie to skąd on się dorobił takiej fortuny, w końcu to młody człowiek.
    Imputuje mu się przekręty finansowe poprzez kierowanie ogromnych środków do rajów podatkowych.
    Jak z powyższego wynika życie prywatne również ma nie uregulowane.
    Jak na mój gust to wystarczająco ostatnio zaprezentował się w TV w programie”Teraz my”.
    W obecności Pani Senyszyn i przekomarzającego się z nią księdza,onże specjalista od kotów orzekł jednoznacznie i zdecydowanie,że”Kościołowi Katolickiemu należy się Świątynia Opatrzności jak psu buda”.
    Przyznam ,że oniemiałem na tak inteligentne dictum.
    Nikt nie zareagował na tego rodzaju oświadczenie,ani ksiądz,ani Pani Senyszyn,ani też prowadzący-gruby z chudym.
    Tak to telewizja spełnia swoje misyjne zadania.
    Mnoży się prostactwo, bezwzględność i prymitywizm.
    Jak można porównać KK do psa,a Świątynię Opatrzności do budy?
    Nie jestem zwolennikiem polityki KK,co nie oznacza,że nie dostrzegam jego zasług dla naszej historii.
    Nie można jednak wszystkiego wdeptać w błoto.
    Wydawało się , że demokracja uwolni mechanizmy sprzyjające postępowi,nowoczesności,kulturze.
    Praktyka dowodzi coś zupełnie innego, wielu ludzi desygnowanych do władzy,nie dorosło do pełnienia tych trudnych i złożonych funkcji.
    Często są oni bardziej szkodnikami polskiej sprawy aniżeli służą umacnianiu roli i rangi Polski we współczesnym świecie.
    Sprawa dr.G.w moim odbiorze jest zwykłą prywatą wierchuszki politycznej.
    Jest nie pomyślenia, żeby z powodu śmierci ojca Minister rozkręcal awanturę na cały kraj.
    Jest nie do przyjęcia by wysyłać korpus ekspedycyjny WP z zamiarem pacyfikacji,a potem sadzać żołnierzy do mamra z zagrożeniem ogromnymi karami,a dowódcę kontyngentu,nota bene generała, awansować do Sztabu Generalnego.
    O Kowalu to nawet nie co mówić, bowiem każdy jest kowalem swego losu.
    Co do rudego zwierzątka z długą kitą,to jest to szmalcownik pierwszej wody.
    Jego pytanie”Co z tą Polską” i wtykanie mi palca do oka stanowi przejaw braku kultury osobistej,jak już ktoś tutaj przytoczył poznańskie porzekadło:”Jak mówisz papą ,to nie pokazuj łapą”.Niedorobiony Prezydent.
    Życie osobiste wątpliwej jakości.
    Zamykanie buzi partnerom w dyskusji kiedy nie odpowiada ona autorowi programu.
    Ma bardzo rozumnego,taktownego i przystojnego ojca,któremu,niestety,wydarzył się.
    Słotwiński Piotr stanowi najbardziej interesującą postać.
    Obiektywny,rzeczowy i krytyczny.
    Szkoda,że nie mamy takich ludzi u władzy.

  28. Z doskoku.

    To, ze Lecho Kacz jest pijak czy nalog, jest wyssanym bluznierstwem z brudnego palucha!
    – Poprostu, Polacy maja niewyrosnietego pokurcza tak fizycznie jak i intelektualnie a i emocnionalnie (nie wspominajac ze umyslowo) w postaci prezyDENTA.

    Robta cus Polacy – coby ta kreatura nie powiekszala plamy na Politycznej mapie Polski w dalszym ciagu. Udupta go jakos – jak? – niestety, tyz nie wiem – ale, ponoc Polak potrafi?!

    Ps. Dzieki Ci Zeglarzu za to cos, co jest wiecej warte jak „Koch i Nor”.
    Cenie rzeczy naturalne – podobnie, jak naturalnych przyjaciol.

    Jestem z wizyta u Castro. Leze pod parasolem – obok, moja upadla na brzuch i dojzewa (spady, sa najlepsze! – jeno majo robale, ale robal tym zyje, tym s** – wiec smak ten sam) sacze se rum z cytryna i wklepalem ten post na pozyczonym lapciu. Ciagnie wilka do boru!

    Do zobaczyska za male dwa trygodnie.

    Ciezko odwyknac od nalogow dnia codziennego. Tfu!

  29. Jeśli Palikot może,

    to jednak nie chce inaczej zasłużyć na swoją dietę poselską, niż upubliczniając ploty na blogu.
    Chwała więc Premierowi Tuskowi za to, że zwyczajnie przypomniał mu o ważniejszych zadaniach, jakie powinny zajmować Posła na służbie i wikcie społeczeństwa. Kasę za upublicznianie plotek zgarniają inni np. dziennikarze, bo od tego są i za to im płacą.

    żyć nie dadzą też Lisowi

    i dość już mam ploteczek o Lisie i tłumaczeń „Dziennika”, że tamto czy owamto.

    Niech więc dadzą chłopu ludzie żyć i niech sobie zrobi ten swój program za 100, czy za 70 lub czy za 170 tysięcy PLN, bo to naprawdę potrafi. W końcu żona mu kontakt pierwszy załatwiła (tak plotkowały gazetki), żeby się po domu bezrobotny nie włóczył i wypłatę do domu nareszcie przynosił.

    Daj im obu (LK i TL) Boże zdrowia i szczęścia

    Ciao a tutti belli e brutti

  30. Panie Redaktorze. Pana dygresja o doktorze G. jest słuszna i prawdziwa. Sam jestem niestety niewinnym lekarzem i wiem jakie toczymy dyskusje miedzy sobą, i jak się porozumiewamy naszą „grypserą”. Dla postronnych słuchaczy było by to gorszące. My często w ten sposób „żartujemy”. To nie ma nic wspólnego ze znieczulicą! Ludzie zrozumcie to!, większość z nas pracuje więcej niż 14 godzin na dobę. My nie mamy gdzie i kiedy żartować. Wielu z nas pije kawę w czasie pacy, za co zlinczował by nas SANEPID. Więc odprężamy się w czasie pracy. Jeżeli nawet dr Garlicki (fenomenalny specjalista) coś takiego przez telefon powiedział, to po prostu „grypsował”. Lekarze to rozumieją. Dla nie lekarzy będzie to zgorszeniem. Dla polityków, szczególnie z PiS’u, kołem ratunkowym. Pozdrawiam Lech (z Lubuskiego)

  31. kwiz73 pisze:
    2008-01-14 o godz. 21:41

    Jeśli Palikot może…

    czemu nie miałby móc, skoro dopiero co SANEPID mógł sprawdzać, czy ex-prezydent Kwaśniewski nie jest chory? A może by tak SANEPID zajął się L.K.? Podstawy mają tak samo dobre jak wtedy. Jeno PiS dziwnie zmienił zdanie – wtedy działania SANEPIDU były OK, a teraz pytania Palikota nie są OK? 😉

  32. @Harry_potem (2008-01-14 o godz. 21:40)

    Panie Danielu, pozwoli Pan na troche prywaty?

    Gdyby Ci sie Harry jakos udalo wejsc jeszcze raz do netu.

    Mialem tam byc w 2002 roku. Wyjazd organizowalismy prywatnie poprzez znajomych, bo zawsze chcielismy zobaczyc Kube live. Tydzien Havana, tydzien Santiago. Przygotowywalem sie wtedy do wyjazdu do Azji. Projekt sie zaczal „knocic” i musialem dzien po dniu przekladac wyjazd na Kube.
    No wiesz, jako freelancer trzeba dogladac, zeby „buleczki byly na stole”. Zona z corka polecialy.
    Mialem doleciec. „Wyrwac” moglem sie dopiero 5 dni przed koncem urlopu. Zrezygnowalem. Bez sensu byloby „wisiec” dwa dni w powierzu, zeby spedzic na Kubie 2 albo 3.
    Dziewczyny wrocily wymeczone, ale szczesliwe. Mogly sobie obejrzec to wszystko od podszewki, byly duzo prywatnie z ludzmi (cora mowi po Hiszpansku).
    Z Twojego opisu rozumiem, ze jestes w „resorcie”.

    Jezeli mozesz i chcesz, to wyrwij sie pare razy na wlasna reke na „zewnatrz”. To chyba ostatnie chwile, zeby zobaczyc prawdziwa komunistyczna Kube. Niedlugo „Amis” zrobia z tego „Disneyland”. Mi sie juz chyba nie uda. Jeszcze przez najblizszy rok albo dwa nie bede mial czasu na urlop.

    Pozdrawiam. Rozkoszuj sie ciepelkiem.

    Sailor

    P.S. Zwroc uwage na wygolone nogi kobiet. Tylko uwazaj, zebys sie nie usmarkal ze smiechu 😆
    Moje dziewczyny do dzisiaj nie „rozpracowaly” o co chodzi

  33. wpis Olhado,

    są nie tyle co ok, ale niestety nieuzasadnione. Trzeźwy LK nie narozrabiał tyle co chory na filipińską chorobę Olek.

    Z całym szacuneczkiem dla mordy tej naszej:-)

css.php