Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

20.01.2008
niedziela

Godzina wychowawcza

20 stycznia 2008, niedziela,

0klasa450.jpg

Rys. z „La Jeunesse Illustre”. © Stefano Bianchetti / Corbis

Lektura najpierw fragmentów, a potem całego stenogramu Rady Gabinetowej w sprawie ochrony zdrowia jest przygnębiająca. Już sam fakt, że ktoś z pałacu (raczej prezydenckiego niż rządowego) robi przeciek z tak wąskiego i elitarnego spotkania, nie nastraja optymistycznie. Jeszcze trochę, a nawet najbardziej tajne narady na temat negocjacji w sprawie tarczy antyrakietowej, lub stanowiska wobec Kremla, będą wyciekały, i zanim jeszcze Tusk dotrze do Putina, ten już będzie wiedział z czym przyjeżdża polski premier. Stopień nieufności i wrogości na najwyższych szczeblach władzy jest niepokojący. Prezydent jest w opozycji do rządu i wcale tego nie ukrywa. Lwy, które strzegą pałacu na Krakowskim Przedmieściu, mają apetyt na Tuska. Premier z kolei o tym wie, i czasami daje się sprowokować.

Rada Gabinetowa przypominała wywiadówkę, albo godzinę wychowawczą. Pan profesor odnotował nieobecność usprawiedliwioną kilku uczniów, skarcił ucznia Tuska za nadaktywność i wyrywanie się do odpowiedzi, zganił uczennicę Kopacz Ewę za ogólnikowe odpowiedzi, za brak wizji docelowej oraz za użycie niestosownego wyrażenia. Pochwalił klasę tylko za wycenę majątku służby zdrowia. Na koniec pan profesor musiał wyjść, bo zaczynała się następna lekcja (z sędziami), o której widocznie zapomniał, bo przecież nie zwołuje się Rady Gabinetowej mając zaledwie „okienko” na 45 minut. Pan profesor był wyraźnie niezadowolony z naszej klasy. Może dlatego własnej wizji docelowej nie przedstawił.

Owszem, uczniowie mogli być lepiej przygotowani, mogli mieć ze sobą ekran, slajdy, projektor, żeby pokazać wizję docelową systemu ochrony zdrowia (jeśli taka istnieje), uczeń Tusk nie musiał wyręczać profesora w prowadzeniu lekcji, ale obawiam się, że to by niewiele pomogło. Pan profesor wyraźnie naszej klasy nie lubi. Rada była zwołana po to, żeby pokazać troskę prezydenta i nieudolność rządu.

Dwie sprawy prezydent wybrał zręcznie: ostrzegł, że przekształcanie szpitali w spółki prawa handlowego kryje w sobie możliwość ich likwidacji bądź uwłaszczenia się na nich (to PO już skorygowała zaznaczając, że Skarb zachowa w nich 51 proc udziałów), oraz zapowiedział swoje veto w sprawie dodatkowych ubezpieczeń. Jest to zapowiedź niefortunna, populistyczna. Teoretycznie, prezydentowi chodzi to, żeby każdy obywatel, niezależnie od dochodu, miał taki sam dostęp do ochrony zdrowia. To piękna idea.To może się podobać wyborcom. Ale faktycznie, takiej równości już dawno nie ma. Veto wobec dodatkowych ubezpieczeń to obrona status quo, czyli socjalizmu w ochronie zdrowia (i w oświacie), z powodu którego nikt nie jest zadowolony – ani pacjenci, ani lekarze, ani pielęgniarki, ani salowe, a w szkolnictwie – niezadowoleni są nauczyciele. Jedyna rada: wprowadzić elementy rynkowe i wziąć pod opiekę najsłabszych.

Rynek już i tak wdarł się do szkół i szpitali, do kieszeni pacjentów, rodziców, a także lekarzy i nauczycieli. Czy nie lepiej zrobić krok w jego stronę – ustalić koszyk („pozytywny” lub „negatywny”) i dodatkowe ubezpieczenia (darmowe lub ulgowe dla najbiedniejszych), a w szkolnictwie bon edukacyjny lub inny system, dzięki któremu pieniądze pójdą za pacjentem i za uczniem, a nie trzymać się systemu państwowej szkoły i państwowej służby zdrowia, której budżet ustala się na ulicach? Ta lekcja trwa już nie 45 minut, ale 45 lat.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 43

Dodaj komentarz »
  1. P. (Prezydent, Profesor) znowu niezadowolony, znowu mu przykro, znowu się krzywi, znowu jest smutny etc. etc.

    Już tak z normalnego, ludzkiego punktu widzenia – czy ten człowiek nie może chociażby przez chwilę sprawiać wrażenia nie wiem… zadowolonego, szczęśliwego, spełnionego?

    Nawet przy objęciu urzędu, w orędziu telewizyjnym ten jego „uśmiech” pod koniec był tak wymuszony, że aż przykro było patrzeć.

    Ewidentna deprecha.

    Wiem, że nie na temat ale po prostu nie mogłem się powstrzymać. Gdzie nie padnie temat prezydenta to zawsze coś jest w/g niego nie tak.

  2. Klapsy, ktore rozdawal LK maja sluzyc kreowaniu jego wizerunku. Zachowanie LK potwuerdzilo, ze jest nadetym bufonem. Ciekawe komu, poza JK i jego elektoratem (ok. 20 proc. Polakow), to sie spodoba. Ja uwazam to za zwykla polityczna glupote.

  3. Ja również wysłuchałam nagrania lekcji udzielonej rządowi przez Pana Prezydenta. Mam wrażenie, że materiały mediom udostępniła strona (?, jeśli można rząd w sytuacji jaką zarejestrowano za stronę uznać) rządowa.
    Dowiedzieliśmy się dziś o świcie że władza to nie salony. Wieczorem widzę, że jako w niebie tak i na ziemi, gdyż matka-kurka też sobie folguje:
    http://www.matka-kurka.net/post/?p=1255 :

    Żebraczy PiS utrzymuje się z renty babci, a gdy wpadnie córka – wesele na 150 osób!

    Wiecie jaki jestem szczęśliwy? Strasznie jestem szczęśliwy. Patrząc na klimat, jaki się wytworzył w Polsce, wiem, że socjalizm musi upaść. Neptki z wyciągnięta żebraczą łapką, chyba już nie mają złudzeń, że władza im da. Górnicze żony, po 130 cm w biodrach każda, siedzą w domach i wiedzą, że jak mamusia nie da na fryzjera, to nie będzie II Irlandii. Ja też sobie siedziałem i wymyśliłem prostą reformę wszelkich niedostatków:

    1) Każdego Polaka, którego stać na 100 PLN datku od kolędy, urządzenie I komunii za 4 tys. i wesela na 150 osób, należy potraktować domiarem wysokości 45% dochodów brutto.
    2) Od każdej anteny satelitarnej tam, gdzie dochód na jednego mieszkańca nie przekracza 500 PLN na osobę, domiar od głupkowato wydanych pieniędzy.
    3) W każdej rodzinie wielopokoleniowej, gdzie renta babci stanowi więcej niż 30% budżetu, 35% domiar od nieudolności.
    4) Każdy rencista, których w Polsce jest więcej niż w 3 największych krajach Europy, zdolny utrzymać kieliszek i babę w biodrach, płaci 40% domiar od hipochondrii.
    5) Każda babcia posyłająca na intencję, wrzucająca na tacę 50, 100 i więcej złotych, płaci 30% podatek od nieprzemyślanej darowizny.
    6) Każdy słuchacz społecznego nadawcy, płaci abonament od socjalizmu, zebrane środki przeznaczamy na nauczycieli.
    7) Każdy, kto przesiedział w domu bez pracy ponad 12 miesięcy, zostaje objęty eksmisją. Rudera, w której mieszkał, oddana pod młotek.
    8) Każdy, kto wierzy, że władza obniża ceny cukru, udaje się w zwartym szeregu do obozu pracy, budować drogi na Euro 2007.

    Program naprawy Rzeczypospolitej zawiera jedynie słuszne postulaty. Nie spełniający warunków programu i uczciwi mogą spać spokojnie. Żony górników z Budryka, wschodnie skrzydło, które wierzy, że macę robi się z krwi niemowlaków i jeszcze nie było w Białymstoku, wyborców i „posły” PiS uprasza się o dezynsekcję i zgłoszenie się w dniu jutrzejszym w zonie nr 5. Będą fasowane racje dzienne, kilofy i baraki w standardzie PGR, zaczynamy budowę nowej socjalistycznej Irlandii. Projekt oddaje pod głosowanie powszechne, gwarantowany termin cudu, od dnia zatwierdzenia do II Irlandii wynosi 31 dni roboczych, nie licząc długich weekendów, z dniem dzisiejszym odwołanych na wieki.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Niedawno w wydawanej przez „Politykę” serii „Cała Polska czyta dzieciom” ukazała się czytana mi dawno temu przez ojca książka Ericha Kästnera „35 Maja”. Kupiłam jako wspomnienie z dzieciństwa i przeczytałam. I teraz, gdy obserwuję, co wyprawiają rządzący Polską panowie, to żal mi duszę ściska, że w naszej rzeczywistości nie ma zdominowanego przez dzieci „świata na opak”, gdzie wychowuje się niesfornych dorosłych i gdzie można by wysłać na reedukację panów Prezydenta i Premiera. Może byłby jakiś skutek?

    W braku takiego „świata na opak” pozostaje tylko apelować do obu panów: spoważniejcie.

    Pozdrawiam, T.

  6. Bardzo dobrze pamiętam co pisano i mówiono rok temu w b podobnych sytuacjach :
    – p. Paradowska bardzo ciepło pisała o chamskiej krytyce sld na temat tzw. pierwiastka , no i oczywiście Polityyyka ta ukazała się akurat przypadkowo dwa dni przed negocjacjami ekipy Prezydenta Kaczyńskiego
    – a wypowiedzi ex ministrów sp. zag. na temat polityki zagranicznej rządu polskiego rok temu to było stosowne , nie wspomnę o chamskim ,antypolskim wystąpieniu euro deputowanego (podobno polskiego) Geremka ,
    szkoda że wtedy „polityka ” nie tłumaczyła gazet francuskich i niemieckich które nie wierzyły że powiedział to Polak a o min spr zag. pisali że podpisy te złożyli ministrowie z przed 1989 r. bo już Ci z wolnej Polski to na pewno by tego nie napisali
    – w sprawie ABW p. red. liczy dni brakujące a nie przypomina Premiera Belki który powołuje dyr. Urzędów Wojewódzkich w ostatnim dniu urzędowania .
    Wnioski są oczywiste : w Polsce nie ważne co zrobisz i powiesz , ważne jest
    JAK OPISZĄ TO GAZETY I TV .

  7. Pozwolę sobie na małą prowokację.

    Panie Prezesie! Melduję wykonanie zadania z tematu Rada Gabinetowa!

    Prezes: Pozwoliłeś im nagrywać? Spieprzyłeś dziadu robotę! Tylko nasza wersja miała być upubliczniona.
    Jak ja mogę coś osiągnąć mając takich pomocników (nawet nie uwłaczając BRATA).

  8. Coś znalazłam – dla @magrud:

    http://passent.blog.polityka.pl/?p=394#comment-77091 .

  9. Chciałbym poruszyć temat dostępu wszystkich obywateli do służby zdrowia. Otóż Trybunał Konstytucyjny już cztery lata temu (wyrok z 7 stycznia 2004r dotyczący funkcjonowania NFZ) stwierdził, co następuje:

    „Konstytucja nie określa np. zakresu świadczeń opieki zdrowotnej dostępnych dla wszystkich obywateli na równych prawach, odsyłając to zagadnienie do uregulowania w ustawie (…). Norma zawarta w art. 68 ust. 2 zdanie drugie [Konstytucji] nie jest jedynie upoważnieniem ustawodawcy zwykłego do określenia warunków i zakresu świadczeń, lecz nakłada na ustawodawcę taki obowiązek. Swoboda ustawodawcy nie jest nieograniczona. Nie może on w ogóle zrezygnować z finansowania świadczeń opieki zdrowotnej ze środków publicznych”.

    Przecież aż się prosi żeby to stwierdzenie zrealizować! Dokładnie tak jak Pan napisał: ustalmy zakres podstawowych świadczeń finansowanych z budżetu i dostępnych dla wszystkich a reszta niech będzie finansowana z ubezpieczeń dodatkowych. Najwyraźniej jednak brak odważnych, którzy by taki program zechcieli wdrożyć. A zapowiedź weta niestety nie wróży szybkich zmian w tym zakresie.

  10. Bardzo zawiodłam się na Tusku i Ewie Kopacz. Wiedzieli doskonale, że idą na spotkanie z nieprzejednanym wrogiem. Mogli się przygotować, odpowiadać zwięźle i konkretnie. Na współpracę nie ma co liczyć teraz i zawsze i na wieki wieków… To do licha trzeba być przygotowanym do lekcji. Podsumowując, trzeba uznać, że prezydent zwołał posiedzenie, aby „stronę rządową” pognębić, a ta się dała – a nie powinna się dać. Przykre.

  11. Szanowny Panie Danielu!
    Przecieki w Polsce to juz swoista moda.No jesli wszyscy wiodacy hudraulicy wyjechali na saksy do Irlandii i Francji, to nic dziwnego, ze przecieka u nas i to coraz czesciej i coraz silniej.Temat posiedzenia Rady Gabinetowej nie byl jednak ( nie byl bynajmniej z natury tajny) poswiecony sluzbie zdrowia i jej stanowi chorobowemu, bo to nie tylko o place rzecz idzie ale i oplaty procedur i lekarstw i doplat subsydialnych.
    Dzialajacy zaledwie dwa miesiace Rzad pod kierownictwem Donalda Tuska zdarzyl wyrobic sobie trafne spostrzezenia, gdzie tkwi przyczyna stanu rzeczy i na jakie przeszkody prawne trafia resort zdrowia i opieki spolecznej w calym i w szczegolnosci.To jednak nie zadowolilo naszego najmilej panujacego z bozej laski i woli ludu Prezydenta RP Lecha Kaczynskiego, ktory chyba zapomnial, ze jego braciszek bedac Premierem RP dwa lata wogole zignorowal problem sluzby zdrowia, wystawil na probe szacownego Prof.Relige, ktory opowiadajac bajki o cudach i poboznych zyczeniach ciagnal w czasie dojrzewanie tego wrzodu, ktory dzisiaj juz zaczyna narywac i pekac.przypadlo to na Tuska. A gdzie twki zrodlo zla.Zrodlo zla tkwi w niedopuszczaniu albo inaczej w chamowaniu wprowadzenia zasad rynkowych w systemie ubezpieczen w Polsce. Nie ma konkurencyjnych firm i korporacji ubezpieczeniowych, brak calkowity rozwiazan systemowych, ktore chcac nie chcac w jakim stopniu obciaza kieszen przecietnego pracujacego Polaka przy jednoczesnym pozostawieniu i roztoczeniu opieki socjalnej nad emerytami, rencistami i osobami czasowo pozostajacymi na zasilkiu dla bezrobotnych. Nie trzeba wielkiego intelektu tylko odrobine zdrowej kalkulacji i rachunku ekonomicznego aby opracowac i uruchowmic uwarunkowania prawno-bankowo-ekonomiczne dla wdrozenia funckjonowania konkurencyjnych ubezpieczen zdrowotnych i socjalnych.Zaklady pracy moglyby na zasadzie znizenia stopy podatkowej w czesci finansowac zakup dla swoich pracownikow polis ubezpieczeniowych zdrowotnych a czesc, pozostawalaby w sferze kosztow wlasnych pracownikow.Przykladowo rodzinne ubezpieczenie medyczne na rodzine 4 osobowa kosztowac powinno 175 zlotych miesiecznie, z czego 150 pokrywa zaklad pracy a 25 pracownik.Stworzyc jednak trzeba liste badan i porcedur a i lekartsw, ktore nie beda owe ubezpieczdenia pokrywac w 100%.Ten system funkcjonuje z powodzeniem tutaj w USA. Wowczas mozliwe jest stworzenie formy finansowej pomocy w formie niskooprocentowanych kredytow na wyjatkowo drogie i skomplikowane przykladowo operacje.Ustalony przy czym musi byc maksymalny pulap dochodu na glowe rodzininy uprawniajacy do korzystaniua z tej pomocy medycznej bezplatnie tj. emeryci rencisci, bezrobotni lub o najnizszych dochodach np.950 zl/
    Sluzba zdrowia ma w tym przypadku dostep do srodkow finansowych i zgodnie z rachunkiem ekonomicznym prowadzi rozliczenia z firmami ubezpieczeniowymi egzekwujac swoje naleznosci.Czyli samodzielnosc ekonomiczna, zdrowa konkurencja w sferze ubezpieczen spolecznych, uregulowany prawny system dzialania.Trzeba chciec i moc.Uwarunkowania gospodarki rynkowej sa proste i bezwzglednej w swej prostocie.Jesli jednak Panstwo chce pozostac Panstwem ochronnego parasola socjalnego, to Panstwo to winno byc bogate w swym budzecie w rezerwy i dochody budzetowe pochodzace ze skladem spolecznycch i innych srodkow dotacyjnych, ale wowczas inne resorty czysto budzetowe rowniez zaczna wyciagac swoje rece po nieco wiecej ponad siednia krajowa i wowczas budzet zamienia sie w krotka kolderke.
    Jak juz podkreslilem trzeba chciec i moc.Niestety nie mozna tego powiedziece o poprzedniom premierze i dzisiejszym Prezydencie.Tu tez tkwi zrodlo otchlani zla.No coz Prezydent znajduje czas na nioezbyt potrzebne podroze do Gruzji by kolejny raz manifestowac – u progu wizyty Donalda Tuska w Moskwie – swoja antyrosysjkosc, a na posiedzenie szczytu z inicjatywy Premiera z zainteresowanymi stronami wysyla wysoce niekompetentna osobe Pania Minister Fotyge.Kolejny przejaw nietolerancji i arogancji, ale juz nam nie przyzwyczajac sie do tego.NIHIL NOVI naszego Prezydenta.Najistotnejsze sa jednak dla Prezydenta inne sprawy i dlatego sluzba zdrowia otrzymala swe 45 minut. Ciekawe ile Prezydent minut poswieci Ojczulkowi Rydzykowi,gdy ten z powodzeniem wprowadzi w salony polskiego cyrku politycznegop nowego twora potwora czyli nowa Narodowa Demokracje – niczym Dmowski XXI wieku.
    Tak wiec pora oddzielic wasnie pomiedzy Premierem i Prezydentem i zaczac powoli przystepowac do czesciowej prywatyzacji sluzby zdrowia, rozwiazan systemowo prawnych tworzacych podwlainy pod wolnorynkowe prawa dzialania i funkcjonowania calej sluzby zdrowia na kazdym szczeblu.
    A co z tzw. wolnymi datkami od rodzin chorych dla lekarzy w podziece za cos tam, nie wiadomoc co? Czy dalej traktowac to bedziemy jak lapownictwo, czy tez pozostawimy jako swojego rodzaju tradycje?W kazdym razie wolne od podatku dochodowego.

  12. … i skleiły się strony w notesie Pana Psora, dlatego zadał nie te trzy pytania, których oczekiwała, do których była w najdrobniejszych szczegółach przygotowana uczennica Kopacz Ewa … i dlatego Szatan (Tusk Donald) tak się wpieklił …

    Inna sprawa, po co była ta Rada? Prezydent niby pytał, i wyprzedzeniem odpowiadał, że jest groźba, bo widmo żądań płacowych krąży nad polską służbą zdrowia, czyli konstytucyjnie rzecz ujmując (Art. 141, pkt. 1), sprawa jest szczególnej wagi. Ale już punkt 2. mówi, że Rada Gabinetowa kompetencji Rady Ministrów nie ma, czyli jej posiedzenie będzie nic więcej tylko glendzeniem, pardon, gadaniem. Całe szczęście, że tylko 45 minut, co by było, gdyby naród zagłebił się w lekturę protokołu z 10-godzinnego posiedzenia. Krótko mówiąc, nie jestem przygnębiony przeciekiem z tak wąskiego i elitarnego spotkania. Nikt tego spotkanie nie brał poważnie od momentu jego zwołania. Mam nadzieję, że nie dojdzie do Rady Gabinetowej w sprawie Tarczy, ani innej wymagającej poważnego podejścia – dla pewności, aby prezydent nie miał okazji popisywania się swoją polityczną zręcznością, należałoby zawiesić Art. 141 Konstytucji?

    Ciekawe, że nie tłumaczy się (przynajmniej wprost tego nie słyszałem), iż zwołanie Rady było reakcją prezydenta na “obchodzenie” reguł nakazujących konsultowanie rządowych projektów ustaw. Krytykowano rząd za omijanie reguł i zgłoszenie ustaw jako projektu poselskiego, czyli za unikanie konsultacji z OZZL i z kim tam jeszcze. Ale takie niewątpliwie nie wprost działanie rządu nie jest chyba nielegalne. Dyskusyjna sprawa, a przecież konsultowanie jest otwieraniem wrót dla różnego lobbingu. Uważam, że rządowi czasem trzeba dać wolną rękę, potem oczywiście można ustawy zjechać, odwrócić, poprawić, to i tak się ciągle dzieje.

    Natomiast o dziwolągach, żeby nie powiedzieć patologiach procedur w polskiej służbie zdrowia wiele się naczytałem w prasie i nasłuchałem: kilkoro bliskich mi osób leczy się w kraju. Za każdym razem jak słucham ich opowieści, to ciarki złych bardzo emocji chodzą mi po plecach. Z drugiej strony, mam b. wysoką opinię o umiejętnościach medycznych polskich lekarzy. Tak było 45 lat temu, tak jest i teraz. Ale przecież nie tu jest pies pogrzebany. Zmienić trzeba system zarządzania tym wspaniałym personelem, on nie może sam się zarządzać, bo o tym akarat nie ma zielonego pojęcia. Rynek wdziera się, chyba też od 45-ciu lat, albo dłużej. Pan prezydent zdaje mi się chciał zadać też pytanie prokuratowi generalnemu (nieobecny na Radzie), jak on to wdzieranie rynku, czyli korupcję w jego rozumieniu, chce metodami prokuratorskimi zatamować. Jak wiadomo, nie tędy droga. Ale zdaję mi się na podstawie lektury tego “przecieku” z Rady, że pan prezydent ma dość sensowną opinię o naturze ludzkiej, wg. której ludzie mają skłonność do uzyskiwania korzyści materialnych wszelkimi metodami. Jeśli socjalizm ma się opierać na idealiźmie w tej sprawie, że wystarczy rzucić kilka pobożnych życzeń o wspólnocie obywatelskiej i uczciwości, a już będzie wydajnie i sprawiedliwie, to zgadzam się z Gospodarzem co do veta dla takiego socjalizm. Chyba każdy widzi jaki ten socjalistyczny koń jest!?

    Rozumiem, że przekształcenie szpitali w spółki s.p. ma wnieść dyscyplinę i poprawić efektywność ekonomiczną. Czas skończyć z co-kilku-latnim cyklicznym ich oddłużaniem. Bez tych rzeczy nie ma co liczyć na poprawę ochrony zdrowia. Nie bardzo rozumiem, co pan prezydent wymamrotał, pardon, nagadał w tej sprawie w ciągu tych kilku minut na temat handlu długami. Ale przecież nie musiał. Jak przyjdzie do zawetowania ustawy, to się bedzie z taką decyzją dyskutować. To wyprzedzające weto na Radzie jest jakąś niekonstytucyjną formą dodawania sobie ważności.

    Dodatkowe ubezpieczenia wydają się być metodą na usankcjonowanie wkroczenia rynku – jak to zręcznie formułuje Nasz Gospodarz. Właśnie, jak to jest w Kanadzie? O której panuje opinia, że jest socjalistyczna i diametralnie różna od Stanów Zjednoczonych, ale gdyby tak było to najdłuższa na świecie granica państwowa byłaby murem berlińskim i kilkukilometrowym pasem zasieków w poprzek gór, prerii i Wielkich Jezior. Otóż w Kanadzie (w prowincji Ontario) są dodatkowe ubezpieczenia. Obejmują one całą dentystykę (Mam znajomego, którego (podobno) nie stać na ubezpieczenia usług stomatologicznych i ostatnio wymienił spory garnitur zębów, bo nie leczył ich). W szpitalach są różne standardy sal dla pacjentów, powiedzmy “jedno-, dwu-, i trzygwiazdkowe”. Bez dodatkowego ubezpieczenia ląduje się w jednogwiazdkowej. Ileś tam procedur i badań jest wyłączonych, ostatnimi laty coraz więcej, np. badanie okulistyczne (optometrist). Nie ma refundacji leków. Oczywiście trochę lepiej jest emerytom (tzw. seniorom), szczególnie mniej zamożnym, ale dopiero po ukończeniu 65 lat.

    Nie ma dwóch zdań: lekarzom polskim trzeba lepiej płacić. Ale o ileż łatwiej byłoby to zrobić, gdyby marnotrastwo (tzw. wycieki z systemu) udało się ograniczyć, w wydatkach na leki, na aparaturę, na utrzymanie niepotrzebnych szpitali (zamienić je na przychodnie). Niby jakoś się ten system kręci. W Polsce wydatkuje się – o ile się nie mylę – 4-5% PKB na NFZ-ową służbę zdrowia. To jest oczywiście za mało. Bogatsze kraje, z mocniejszym PKB wydają więcej. Ale ich system oferuje o wiele, bez porownania lepsze uslugi, a na płace, główną pozycję w kosztach, wydają przecież krocie. I znów jesteśmy w punkcie startu tej dyskusji. Jak uszczelnić, jak poprawić rachunek ekonomiczny, jak ograniczyć marnotrastwo. I w tym punkcie, które pytanie jest bardziej konkretne:
    – prez. L. Kaczyński: jaką państwo widzicie docelową wizję służby zdrowia?
    – L. Balcerowicz: czy samo zwiększenie nakładów da korzyści dla pacjentów?

  13. Dziwne skojażenie:
    – W mitologi nordyckiej istnieją sobie stwory zwane gnomami (trollami).
    Mieszka to-to w ciemnościach, nienawidzi światła, małe, pokraczne i piekielnie złośliwe. Specjaliści od bezinteresownej destrukcji wszystkiego, co tylko im w łapy wpadnie.
    – Wychodzi na to, że przodkowie przewidzieli pewną partię w Polsce 😉

  14. Autor pisze: „Jeszcze trochę, a nawet najbardziej tajne narady na temat negocjacji w sprawie tarczy antyrakietowej, lub stanowiska wobec Kremla, będą wyciekały, i zanim jeszcze Tusk dotrze do Putina, ten już będzie wiedział z czym przyjeżdża polski premier.”

    Myślę, że i bez tych wycieków Putin wie z czym przyjedzie polski premier – z pewnością dysponuje odpowiednim działem analiz, który wcześniej, trafnie przewiduje warianty przebiegu takich narad w krajach będących w obszarze zainteresowania Moskwy. Nie wszyscy prowadzą swoją politykę zagraniczną po amatorsku tak, jak my.

  15. W wydaniu weekendowym niezależnego dziennika ogólnopolskiego ukazano pełną treść następującej rozmowy:
    Halo, część Donald ……………………………………………………………………………
    Witam Leszku ………………………………………………………………………………
    Donek: mam dla Ciebie bardzo poważną propozycję, myślę o zwołaniu Rady Gabinetowej…
    Lechu:, a ja cały czas myślę o tej służbie zdrowia………………………………………..
    Donaldzie:, weekend spędzam w Juracie…, wiem, że w soboty i niedziele przebywasz z rodziną w Gdańsku, gdybyś mógł zapraszam na sobotni wieczór wspólnie z żoną …………
    Leszku: porozmawiam z posłem Palikotem, może podrzuci nam kilka butelek Cru Beaujolais rocznik 1989. Czy mogę zabrać z sobą zabrać kotkę Pempkę i młodego owczarka. ?…………
    O.K. Donek
    Do zobaczenia Lechu.
    Nie znam ile wody w Wiśle upłynie, żeby nie było „przecieków”, a w okresie koabitacji chyba taka koleżeńska rozmowa na pewno nie zaistnieje.
    Częściowa prywatyzacja służby zdrowia usprawni jej funkcjonowanie tak jak dodatkowe zdrowotne ubezpieczenia indywidualne, ale pod warunkiem znajomości koszyka świadczeń gwarantowanych.
    Bon edukacyjny nie jest jedynym lekarstwem, ale warto próbować. Ponadto ubezpieczenia społeczne rolników to reformy na lata. Programy pilotażowe we wdrażaniu reform mają także duże znaczenie jak i doświadczenia niektórych samorządów.

  16. Witam wszystkich,

    Przeciekami bym się nie przejmował. To zdaje się ostatnio norma w polskiej polityce i nie sądzę by tajne i ważne decyzje rząd podejmował z prezydentem na jego terenie. 😉

    Osobiście nie jestem zwolennikiem prywatyzacji szpitali i przychodni. Nie będzie miało to większego znaczenia niż podniesienie komfortu leczenia i, być może, dochodów personelu medycznego, o ile nie sprywatyzuje się systemu ubezpieczeń medycznych. To najważniejsze ogniwo ochrony zdrowia nie może być nastawione na zysk. Poza tym, znając naszych rodzimych neoliberałów (neoleseferystów itp.) pozwolą oni na ustanowienie na tym polu oligopolu, który będzie zawyżał ceny.

    Pierwszym krokiem w kierunku reformy powinno być dokończenie reform z 1998 i reform Balickiego, czyli doprowadzenie do wprowadzenia Rejestru Usług Medycznych. Według szacunków może to dać nawet 10% oszczędności. Przy pieniądzach, którymi operuje NFZ, byłaby to olbrzymia kwota, która pozwoliłaby na znaczące podniesienie wyceny punktów bez żadnych podwyżek składki. Niestety dla lekarzy i firm farmaceutycznych zlikwidowałaby również możliwość wypisywania koszmarnych ilości drogich leków i prowadzenia fikcyjnych terapii.

    Pewnie dlatego nikt nie jest tym zainteresowany, a już szczególnie lekarze.

    Ale to tylko takie tam rozważania.

    Pozdrawiam sennie,

    Intel-e-gent

    Lewy Sierpowy – lewicowy punkt widzenia
    http://zapiskizoblezonegomiasta.blox.pl

  17. Pan Prezydent musiał dołożyć rządowi żeby wykonać zadanie Prezesa, a więc nie ma co deliberować czy był przygotowany czy nie. Nie mógł być przygotowany.A swoją drogą to mi żal Prezydenta, on psychicznie nie wytrzyma tej walki, depresję leczy sie w spokoju.

  18. Zastanwiam się dlaczeo ludzie wykształceni i mądrzy nie potrafią rozróżnić intencji prawdziwych od prowokacji. Przecież scenariusz spotkania z Tuskiem ułożyli bracia w Juracie. To nie było posunięcie w interesie nrodu czytaj Lekarzy Nie trudno zauważyć, że bracia mówią jednym głosem i ta taktyka jest niezmienną i pozostanie do końca prezydentury Lecha.

  19. A mnie, Panie Danielu, inna nurtuje rzecz. Prezydent Lech tak długo ociągał się z wręczeniem nominacji sędziowskich, tak długo zwlekał, aż wybrał na ich wręczenie dzień korzystny także do przeprowadzenie Rady Gabinetowej… I jedna z nowelek Boccaccia przemknęła w świadomości, nowelka o Paganino z Monaco, ktory porywa żonę panu Riccadro di Chinzica, który, wiedząc, gdzie jego żona przebywa, udaje się tam i zostawszy przyjacielem Paganina, prosi go, aby mu ją oddał. Tamten przyrzeka mu to, o ile ona sama się zgodzi. Bartolomea jednakoż powracać doń nie chce i po śmierci Riccarda poślubia Paganina. Dlaczego właśnie ta ? Hm… Może dlatego, że przy całym szacunku, Prezydent przypomina właśnie Riccarda, który powróciwszy do Pizy nic nie mówił oprócz zwięzłego i oddającego stosunek otoczenia do nominacji sędziowskich „Zła to dziura co świąt nie chce”. Amen.

  20. W naszej wsi jak sołtys/emerytowany kucharz/chce zwołac zebranie wiejskie,przykleja na sklepie jedna kartke na sklepie ,a druga posyła oniegiem.Pisze w nich. Zawiadamiam, ze w niedielę odbędzie sie itd.. na który będa omawiane nastepujące sprawy.Pierwsz,drugie, trzecie ….Może Lenin z ta kucharką miał rację.W ciągu 45 minut mozna sobie co najwyzej poubiżać ,co tez nastąpilo.Brat kazał pewno LK „trzymac” tuska ostro ale wyszło głupawo.

  21. Czy to nie jest dobra okazja dla parlamentarzystow aby ograniczyc wladze prezydenta i wzmocnic pozycje premiera i gabinetu ? … naturalnie pod warunkiem , ze lewica przestanie romansowac z PiSem i zacznie wlasny program lewicowo-demokratycznej a nie populistycznej parti konkretyzowac.

  22. Państwo to nie jakaś gra wideo i nie można go wyłączyć jak nam się znudzi albo jak nie wiemy jak grac dalej. Żadne ugrupowanie nie ma sensownego pomysłu na politykę zdrowotną. Trzeba przeorientować świadomość , zdrowie jest najwyższą wartością, już kiedyś napisałam że chore i głupie społeczeństwo niczego nie wymyśli .tak naprawdę to nikomu nie zależy obowiązuje myślenie jakoś tam przetrwamy do następnej kadencji a kolejna ekipa wprowadza swoje odkrywcze pomysły. Tak to się można bawić aż do zupełnego wyniszczenia.
    Oglądałam wystąpienie Pana Prezydenta po spotkaniu ze związkami zawodowymi ,musiało to być traumatyczne przeżycie ,szczerze współczuje ,tyle informacji których nie można poskładać w logiczną całość .czy ktoś tak naprawdę wie jak działa polska ochrona zdrowia ,i jak to się dzieje ze w ogóle jeszcze działa.

  23. Wczoraj napisalem „Nasza klasa PL !!” ale w komentarzach tego nie ma, wiec dzisiaj zrobilem to samo i moderator ,” provider czy kto tam jest odpowiedzial „Wykryto identyczny komentarz .Wyglada na to ,ze sie powtwarzasz.” Bardzo ladnie, ale gdzie on jest ?

  24. Zakodowałem się, aby nie było przecieku. Ta rada gabinetowa nie miała niczego wnieść bo prezydent miał dyspozycje od swego prezesa aby premiera przeczołgać dla dobra wszystkich Polaków.
    Prezydent jest bardzo słabym człowiekiem bez woli i pomysłu i dlatego liczni dworzanie wykonują pracę „organiczną -ograniczoną” praktycznie nikomu niepotrzebną.

  25. Tragiczna zemsta Stalina

    Bardzo podzielone są opinie na temat bojowych doniesień z walecznej Rady Gabinetowej.
    Nieważne jest strukturalne umocowanie Rady, jej rola i świeża zupełnie tradycja.
    Ma ona slużyć zgodnie ze świętym obyczajem solidarnościowym wzajemnemu przekrzykiwaniu się by udowodnić po ilości wydanych decybeli kto jest większym imbecylem.
    Brak szacunku dla jakichkolwiek autorytetów.
    Największymi autorytetami stają się ci ,którzy najmniej mają do powiedzenia.
    A ponieważ razem niewiele mają do powiedzenia poza cięciami dla biednych więc żrą się nawzajem,kto połknie mniejszy lub większy kęs.
    Tak jak komuna mordowała, grabiła i niszczyła ponoć wszystkich, co jest oczywistym kłamstwem, ponieważ wysysała tylko krew, dziury nie robiąc, z burżuazyjnych parazytów.
    Tak owa wspaniała burżuazja po uduszeniu podłej, czerwonej babuchy szczęście miała przynieść dozgonne.
    No i przyniosła, ale sobie.
    Zaś tym czerwonym bęcwałom kroi tyłek z każdej strony,że aż skóra pęka.
    I bardzo słusznie, ponieważ niewiedza od odpowiedzialności nie zwalnia.
    Wylewanie łez,czy wyciekło,czy nie wyciekło,czy też wyciekło za dużo lub za mało mija się z celem.
    A właściwie jest to tylko stosowanie zasłony dymnej wokół tematu ile, komu uda się urwać z kolejnego połcia słoniny.
    Mówiąc wprost komuna bardzo rozbudowała,w ramach mordowania i niszczenia,sektor ochrony zdrowia,szkolnictwo i parę innych jeszcze dziedzin życia gospodarczego.
    Tak jak bez zająknięcia przeleciało rozwalanie PGR-ów,cementowni,cukrowni,hut,polskich flot morskich i oceanicznych,tak zaczyna się droga krzyżowa przy służbie zdrowia.
    No bo jak tu wytłumaczyć zbolszewizowanym emerytom i rencistom,że im sie nic nie należy poza miejscem w parku sztywnych, jeśli oczywiście stosownie zostanie opłacone.
    No i teraz solidarni i liberalni, spod tego samego korzenia,biorą się teatralnie za łby aż pióra lecą.
    Rzecz sprowadza się do tego aby przekonać durne masy, że to burżuazja wyrwie sobie z gardła i da biedakom.
    Ci wyszkoleni po wumlach zdaje się już nie bardzo wierzą.
    Natomiast ci po szkólkach niedzielnych mają jeszcze w sobie bardzo dużo wiary,nadziei i miłości, no i, bo cóż im innego pozostało.
    Nawarzyli sobie piwa to i teraz wypić wypada.
    A cienkusza nawarzyli setnego.Niektórzy zamiłowani wyznawcy nowego,proponują by spuścić zasłonę milczenia nad analitycznymi debatami wierchuszki w zakresie wpuszczania nam niewidzialnej ręki do naszych pustych i wytartych kieszeni.
    Bo,że ogolić nas ogolą, to proste jak drut.
    Chodzi jednak o to by uczynić to po cichutku i bez krzyku z elegancją poprawności politycznej, bez wstydliwego chamstwa czerwonego,ba nawet z wyrazami miłości ze strony strzyżonych.
    To ci jest dopiero sztuka dyplomacji, w kontekście Pana Passenta.
    Trudno zresztą się dziwić temu tałałajstwu,że tak wrzeszczy.Boć to leczyć się chcą im zabronić,bo szmalu staruszkom nie starczy.
    Ale na tarcze,czołgi,armaty i granaty to musi wystarczyć byśmy mogli harcować nosząc wolność po całym świecie.
    I jak za te koszty tym razem zapłaci rodzima burżuazja,w swej wspaniałomyślnej charyzmie,to ja się wybiorę na kolanach do Canossy lub na Górę Grabarkę.
    A taki pewny jestem swego, bo w sejmie żadnego bidaka nie spotkałem, ino same milionery z łaski Pańskiej.
    Przy czym jest więcej niz pewne ,że syty głodnego nie zrozumie.Jedynie na rautach i balach charytatywnych licytują sie przed sobą, jacyż to oni są wspaniałomyślni.
    Weźmy takiego Palikota „na tapetę”, który lekką ręką daje państwowy grosz na Świątynię Opatrzności,która „jak psu buda” należy się kościołowi.
    Zamiast jednak szastać wdowim groszem państwowym,rozwiązałby swój suty trzosik nie wiadomo jakim sposobem napełniony.
    Zgadzam się w pełni ze stwierdzeniem,że: „stopień nieufności i wrogości na najwyższych szczeblach władzy jest niepokojący.”
    Ta władza nie ma nic wspólnego z solidarnością, miłością i czynieniem dobra wspólnego.
    Egoizm,prywata i brak klasy.I pomyśleć ,że została ona ukształtowana pod błogosławionymi skrzydłami KK.
    Bardzo interesującymi, szczególnie dla mnie, są frapujące relacje między burżuazyjnymi relacjami ekonomicznymi i chrześcijańską gospodarką cudów społecznych.
    Ciekawe,że zarówno ekonomia jak i cuda nawiedzają wyłącznie bogatych.
    Widać za pieniądze ma się bez mała wszystko i redaktor pochwali,ksiądz się pomodli i grabarz pochowa.
    Biedaczy los jest znacznie mniej elegancki i szczęśliwy.
    To pewnie jest pochodną tego, że biedacy nie potrafią wznosić tak wspaniałych i strzelistych modłów jak bogaci.
    A była taka groźna przepowiednia o bogaczu,wielbłądzie i uchu igielnym, i guzik z tego, nawet siły najwyższe potrafili skorumpować do tego stopnia,że CBA i inne tajne policje nie mogą sobie z nimi poradzić po dzień dzisiejszy.
    Rada Gabinetowa staje się miejscem ostrego sporu politycznego dwóch sił, które niczym istotnym nie różnią się między sobą.
    Kaczory już walczyły z białym personelem a teraz są za nim.
    Zwykła polityczna obłuda,kiedyś pielęgniarki przy pomocy policji zepchnięto do rynsztoka.
    Obecnie nie inaczej nastąpi.
    Biały personel jest jedynie instrumentem dla chwycenia przeciwnika za gardło.
    A istota demokratycznej władzy nie sprowadza się do dawania lecz do odbierania,tego co dał komuch,oczywiście paskudny,i oczywiście niesłusznie.
    Faktem pozostaje bezspornym i kompromitującym ,że Prezydent wypunktował tuskowy Rząd jak niepoważne dzieci.
    Odnoszę dziwne przekonanie,że ten Rząd Bezosobowości nie ma żadnej wizji,koncepcji i nadziei.
    Nadal z uporem maniaka liczy on na niewidzialną rękę rynku.
    A Donaldinho coraz bardziej zdaje sobie sprawę z braku predyspozycji do porządnej i metodycznej pracy.
    Rysujące się strajki coraz czarniej kreślą perspektywę tego rządu oraz osobiste kompetencje Pana Tuska.
    Oby to nie było jednym wielkim nieszczęściem.
    Póki co platformersi jako rozwiązanie widzą ruchy kadrowe wierchuszki:Marcinkiewicz,Gilowska,Tusk,z wrzuceniem tego ostatniego na prezydenturę,o ile pisiaki sobie na to pozwolą.
    Tak czy inaczej od mieszania herbaty cukru nie przybędzie.
    A gorycz będzie narastała,nie tylko wśród przeciwników.
    Tym niemniej niezależnie do tego co może nastąpić,nic się nie zmieni w sposób zasadniczy,ponieważ jest to ciągle ten sam układ,który wyeksploatował już swoje sprawcze moce.
    Elementy tego układu różnią się wyłącznie poziomem zwierzęcego antykomunizmu.
    Zgodnie z własnym zawołaniem:”Tak mi dopomóż Bóg” polskiej prawicy pozostała już tylko ta ewentualność.
    I tak trzymajcie…”i nie popuszczajcie” jak Ojciec Święty powiedział.
    Liberalni znawcy napuszczają nas ,że rynek już wdarł się wszędzie.
    Jest to oczywista nieprawda.
    Wystarczy pójść na rynek,i stwierdzić, że tego rynku nie ma.
    Poza tym rynek jest równowagą popytu i podaży, i jeżeli nie ma jednego z jego elementów to nie może być mowy o rynku.
    Nadto wypada przypomnieć,że istnieje coś takiego jak Konstytucja,którą wypada byście uszanowali,boście sami stworzyli coś takiego jak państwo prawa.
    Życzę dużo wszechstronnych sukcesów w imię wolności,pluralizmu i demokracji rozumianych bezprzymiotnikowo.

  26. Czy nie moglby Tusk ignorowac, i palac i prezydenta i ta ignorancja traktowac kaczego ***** jako ulcus na ciele Rz-politej?

  27. A ja mam pytanie: dlaczego ta rada gabinetowa byla tajna? Bo rozumiem kiedyby tajne byly negocjacje w sprawie tarczy przeciwrakietowej – moze w nich chodzic o cos czego wrog nie powienien sie zawczasu dowiedziec.
    Ale w sprawie sluzby zdrowia? Kto tu jest wrogiem? A moze rzad? – bo prezydent chcial miec wolna reke aby sie zachowywac po chamsku wobec Tuska i Kopacz? To MY chcemy o tym wiedziec! Kiedy brytyjska Krolowa (glowa Panstwa, jak nie przymierzajac prezydent Kaczynski) pragnie opieprzyc premiera, to rozmawia z nim w cztery oczy. Z czego wiele razy korzysta i korzystala. I absolutnie nie ma prawa opieprzac ktoregokolwiek z jego/jej ministrow. Bo minister glowie Panstwa nie podlega. Podlega premierowi. Podobnie zreszta jak premier nie podlega prezydentowi – trojpodzial, pamietacie?
    Jestem bardzo zadowolona, ze kancelaria Tuska udotpenila te nagrania, zwlaszcza kiedy mleko i tak sie juz wylalo. Elektorat powienien wiedzoiec jak taka rada gabinetowa pod kierynkiem nadetej, zniecierpliwionej i bardzo z siebie zadolonej glowy Panstwa BRZMIALA. Bo to ton sprawia jaka jest szanson.

  28. W sumie najlepiej milczeć. Po co ujawniać jakiekolwiek stenogramy z obrad ? Wszyscy teraz mają pożywkę. Zwolennicy Tuska swoją, zwolennicy Kaczyńskiego swoją.
    Stenogramy ujawniły tylko jak wielkie są emocje, tzn. jak bardzo Kaczyńscy nienawidzą Tuska, a Tusk Kaczyńskich. Wniosek nasuwa się sam. Skoro społeczeństwo wybrało Platformę, to nie po to, aby czytać o Kaczyńskich. To są Herody na glinianych nogach i sądzę, że Tusk powinien nie korzystać z zaproszeń na rady gabinetowe. Po co ? Idąc tam sam się kompromituje.

  29. Łoj, łoj – ale celnie, ale słusznie, ale… czy te kocmołuchy polskie to zrozumieją?

    Jem socjalismus we łbach, jem równość się widzi, jem kaźdy kto wyrasta ponad poziom jełopstwa – to WRÓG.

    http://passent.blog.polityka.pl/?p=399#comment-77208

  30. Prezydent RP nie dorósł do roli jaką podjął się grać. Jest złym urzędnikiem i jeszcze gorszym aktorem. Za co właściwie bierze pieniądze?

  31. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Wiadomo juz od dawna, ze Sluzna Zdrowia winna byc zreformowana w ten czy w inny sposob – modeli jest kilka. W kampani wyborczej (jezeli sobie dobrze przypominamy) p. Tusk (PO) sugerowal, ze gotowe plany (do krecenia lodow) sa przygotowane i leza w szufladzie, czekaja na otwarcie niczym „lampa Alladyna”. Tak bylo przed wyborami, jak bylo pare dni temu jestesmy swiadkami Drogi Elektoracie! Szanowny Gospodarzu!: nie „pomozcie Jarkowi” tylko sobie, czyli Donkowi. Donek & Co przyszedl ma miting z pusta „butelka Alladyna”. Jedna katastrofa i krach. W pierwszej minucie myslalem, ze to relacje z innego okresu, okresu samoobslugujacego sie Klanu i chwiejnych nog…Wyjdzmy z zalozenia, ze pierwsze sliwki to robaczywki, ostatecznie rozchodzi sie o sprawy niebagatelne jest wiec o co sie martwic(?) Chwala naszemu Gospodarzowi, ze wszedl w temat. Dobrze, ze w Moskwie p. m. R. Sikorski nie dal ciala. Mimo, ze z Rosja mamy napewno odmiennie/rozne interesy, to jednak nie wolno zapominac, ze mamy wspolnego wroga. Tym wrogiem (obojetnie kto za tym stoi) jest doktryna nakrecania spirali napiec miedzynarodowych i chec rozwiazywania ich nie na plaszczyznie dialogu + kooperacji tylko przy pomocy lapy w naszej kieszeni, ktora zawsze zamyka sie w militarna piesci. Rozumiem, ze jest to nie na reke rodzinie pana Waldemara Kuczynskiego, ktory na zaprzyjaznionym blogu od czasu do czasu oferuje „poradniki” militarne nowoczesnych systemow zaglady (tzw. literature fachowa dla mlodziezy i slabo zorietowanych). Nota bene piora swojego syna. Na szczuciu zza biurka dobrze sie zarabia, no, ale cos za cos Szanowny Panie Waldemarze – prawda? Well, Kinder, lassen wir uns photographieren! Wer weiß, ob wir wieder einmal so hübsch zusammenkommen.

    F.S. von/od Diasporski

  32. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Dla zagubionych w Swiecie (miedzy: Bushem-Tomaszem Mannem-W. Kuczynskim) i na warszawskich ulicach + w calym Kraju Kultury Nadwislanskiej i wszystki, ktorzy nam i sobie dobrze zycza.

    http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TM/zarys_wiary/boze_nakazy_dziesiec_przykazan.html

    F.S. von/od Diasporski

  33. Panie Redaktorze,

    uwielbiam takie poczucie humoru, jaki nas Pan dzisiaj uraczył w swoim felietonie-inteligentne , subtelne, nie pozbawione odrobiny wyrafinowania. Opis sytuacji, kiedy to przed wizytą Tuska w Moskwie , następuje przeciek z tajnymi informacjami naszego premiera!!! Formalnie żart doskonały, gdyż wprowadza spory dreszczyk emocji z taką ewentualnością związanych.Kiedy po chwili uświadamiamy sobie ,jakie to my możemy mieć „wielkie” tajemnice, o których Rosjanie mogliby nie wiedzieć, to słowo daję gdyby tu nie chodziło o Polskę, mógłbym parsknąć śmieczem na całego.
    Pańskie skojarzenie, że te dwa przerośnięte , tłuste chomiki , przed pałacem prezydenckim to mogą być lwy …
    Na koniec podzielę się z Panem moim poglądem na „całość” naszych problemów.
    Ja , zupełnie odpuszczam sobie „pieriepałki” naszych wybrańców, gdyż jak na razie , wszysczy oni są siebie warci. Dopóki nie zacznie się ogólnonarodowa debata o przyszłości naszej gospodarki jako całości, o wyzwaniach jakim musi sprostać w globalnej rywalizacji, to i tak wszystko na nic . Zanim przemaglujemy „białe szczyty”, „czarne szczyty”, „nauczycielskie” itd. to nam nasza „rozpędzona lokomotywa”/ gospodarka biednego kraju z ok. 6% wzrostem PKB roczni/ , nasz „tygrysek ” zdechnie.

    Pozdrawiam,Eddie.

    P.S.
    Pański ulubieniec Radek Sikorski usłyszał od „starego lisa” Ławrowa,/ po sobotnim rosyjskim komunikacie o możliwości „prewencyjnego ataku jądrowego ze strony Rosji”/
    że Rosja nie ma prawa ingerować w polskie decyzje dotyczące tarczy. Jesteśmy suwerennym krajem. Po tej oczywistości , dotyczącej ściśle formalnej kwestii naszego decydowania o nieprzyjemnych dla Rosji sprawach, pan Radek, jak gdyby nic spotkał się z opozycją rosyjską. Rosjanie uwielbiają takie psikuski. Sumujemy to wszystko, dorzucamy zaplanowane przez Tuska spotkanie z Julią Tymoszenko , przed wizytą w Moskwie, oraz deklarację ,że premier spotka się w Moskwie także z opozycją/u Moniki Olejnik/, i pozostanie tylko czekać, aż Słowianie staną się Jedną Wielką Rodziną.
    Po powrocie premiera z Rosji, dyplomacja znów będzie musiała wspiąć się na szczyty artyzmu.

  34. Sorry Gospodarzu!
    – Troche prywaty.
    Re: na post Zeglarza
    Ad vocem… – tyz zdziebko, gdyz wszystko ponoc uczy:
    Kubanskie reministencje.
    Brat Fidela – Raul – zapewnia ze „ustroj” kubanski nawet po smierci:

    http://afrael.loquesea.org/wp-content/uploads/2007/01/Fidel-Castro-chory-oslavuje-80.-narodeniny.jpg

    – przetrwa. Tyle ze juz od pierwszych minut po przybyciu do Varadero, wyczuwa sie atmosfere schylku i oczekiwan na wielkie zmiany.

    Ignacjo barman (tu urzedowal):

    http://images24.fotosik.pl/145/bb52e2df0d32bde4med.jpg

    – mieszka w Metanzas, zalozone przez Velazqueza, hiszpanskiego konkwistadora i pierwszego gubernatora wyspy. Legendarna przeszlosc miasta przyciaga wielu turystow, wiec zona Ignacja niemal codziennie, czeka w centrum przed kosciolem na turystow, ktorzy wynajma w ich domu pokoj – kilkakrotnie tanszy niz w ustrojowym obskurnym hotelu. Interes jest tak dochodowy ze 30-letniemu inzynierowi budownictwa nie oplaca sie pracowac dla swiatlego ustroju.
    – „Moglbym zarobic miesiecznie rownowartosc najwyzej $15, a tak mam za wynajem pokoju nawet $600 miesiecznie” – mowi (a na ucho, ze jako barman, ma drugie $600).

    Z wynajmowania pokoi czy prowadzenia malych, prywatnych jadlodajni, zyje kilkadziesiat tysiecy Kubanczykow. Dla nich haslo „socjalizm albo smierc”, i inne hasla, malowane na niemal kazdym murze i kazdym plocie:

    http://images30.fotosik.pl/145/449a45a927dfe5ff.jpg

    – brzmi dosc abstrakcyjnie. A slowo „smierc” zaczyna kojarzyc sie z tym – czego nikt nie odwaza sie wypowiedziec glosno, ale co od miesiecy wisi w powietrzu – nieuchronne odejscie z tego swiata Fidela.

    Wszyscy dowiedzieli sie o jego fatalnym stanie zdrowia, gdy „El comandante” „glebowal” (upadl na glebe), zlamal kolano i reke na partyjnej imprezie w pazdzierniku 2004 roku. Ale to nie jedyny problem 81′- letniego Fidela. – Choc lekarze usilnie zaprzeczaja. Tajemnica poliszynela jest jego walka juz nie z amerykanskim iperializmem, a z tym, co chodzi do tylu.
    Nikt nie wzial na powaznie opowiesci osobistego lekarza Castro; Selmana Houseina (mieznuradnoja slawa), zapewniajacego ze jego pacjent moze osiagnac matuzalemowy wiek… – 140 lat. Podejrzen nie rozwial tez sprowadzony do Hawany hiszpanski chirurg Jose Luis Garcia, ktory zaprzeczyl by Castro mial raka.

    Tak czy inaczej, dyktator na dobre zniknal z ekranow telewizyjnych i partyjnych mityngow, na ktorych jeszcze rok temu wyglaszal swoje slawetne, wielogodzinne tyrady. Wladze – oficjalnie jedynie na czas choroby – sprawuje Raul – mlodszy brat. I wszystko jest jak bylo.
    Wybory? Farsa!
    Vide:

    http://wiadomosci.onet.pl/3056087,relacjetv.html

    Policja polityczna weszy, ludzie bez entuzjazmu udaja rewolucyjny zapal. Z roku na rok coraz bardziej sypia sie kolonialne kamienice Hawany,

    http://images34.fotosik.pl/115/95ba783f144519a9med.jpg

    http://images32.fotosik.pl/115/9d3c7447bf52511bmed.jpg

    – wszystkiego brakuje i wszyscy na potege kombinuja (to samo co po Gierku & stan wojenny w Polsce). Zeby jakos zwiazac koniec z koncem. Tyle tylko ze teraz, na „wyspie wolnosci”, coraz wyrazniej wyczuc mozna atmosfere schylku i oczekiwania, a w powietrzu wisi pytanie – co dalej po; „nogami do przodu” patriarchy rewolucji?

    Kubanczycy przez pol wieku zdazyli przywyknac do skromnego zycia, nie mieli wyjscia. W latach 90′ klopoty sie nasilily. Po rozpadzie ZSRR – glownej ostoi politycznej i finansowej wyspy – oraz zaostrzeniu amerykanskiego embarga Kuba stracila wiekszosc dochodow z handlu (slodze herbate cukrem kubanskim od poczatku mego bytu w Kanadzie) i popadla w takie klopoty ekonomiczne, ze wladze musialy zgodzic sie na legalizacje drobnej przedsiebiorczosci prywatnej, tyle ze obwarowanej mnostwem (tak jak w Polsce; kilku okienek z biurwami, by zaistnial interes) barier. Komunistyczni aparatczycy zdaja sobie sprawe z tego ze nawet mala dawka kapitalizmu moze okazac sie zabojcza dla systemu, stad ich niezdecydowanie. Raz popuszczaja rygory, by po jakims czasie znowu srube dokrecic.

    Wynajmowac mozna legalnie najwyzej dwa pokoje. W rodzinnych jadlodajniach, zwanych paladares, moze byc tylko dwanascie krzesel, a podatki zabieraja jedna trzecia wyliczanych z gory maksymalnych przychodow, i to bez wzgledu na to, czy faktycznie sie je osiaga.

    Nieoficjalnie „wolny” rynek kwitnie. W kryzysowych latach 90′, chcac odbudowac gospodarke w oparciu o turystyke, kubanski rzad zalegalizowal amerykanskiego dolara (sam placilem trzy lata temu $) jako drugi srodek platniczy (dwa lata temu znow go zdelegalizowal i zastapil tzw. peso wymienialnym o wartosci jednego $) oraz otworzyl dewizowe „Pewexy” z importowanymi artykulami, restauracje i hotele.

    Polki w nielicznych sklepach na kartki, gdzie Kubanczycy placa niewymienialnym peso wyplacanym im w postaci pensji (wartym ponad dwadziescia razy mniej niz peso wymienialne), swieca pustkami. – Tymczasem w dewizowych supermarketach z kanadyjskimi cenami – w dlugich kolejkach do kasy – tlocza sie nie tylko turysci. – Skad przecietni Kubanczycy – ktorzy wedlug definicji ONZ zyja ponizej poziomu ubostwa, zarabiajac mniej niz dolara dziennie – maja na to?!
    Chyba dlatego ze czesc z nich zyje dzieki pomocy krewnych, ktorym udalo sie wyemigrowac do Usiech, albo sa barmanami, sprzataczkami w resortach?

    – Niemal wszystko jest teoretycznie zakazane badz niedostepne, wiec to, co mamy, zawdzieczamy tylko czarnemu rynkowi – przyznaje Ignacjo.

    Dlatego ci, ktorzy nie dostali pozwolenia na wynajem pokoju turystom i tak je wynajmuja. A kto chce, wszedzie znajdzie prywatny parking ukryty za brama, czy nie rejestrowana taksowke:

    http://images31.fotosik.pl/115/65d899e332d1683fmed.jpg

    – kawiarnie w podworku, czy wypozyczalnie kaset wideo w garazu.
    Na kazdym rogu mozna kupic nielegalnie wytwarzane lub kradzione z fabryki cygara.

    Dostep do internetu w domu jest nielegalny, a w pracy ograniczony i ocenzurowany, ale i tak nie ma problemu, by znalezc kogos, kto podlaczy chetnego na lewo lub zamontuje antene satelitarna.

    Czarny rynek to najczestsze zrodlo zaopatrzenia przecietnego mieszkanca wyspy, mimo zagrozenia kara.
    Za prowadzenie lewego biznesu lub zlamanie choc jednego przepisu wladze, w najlepszym wypadku konfiskuja majatek – w najgorszym – wsadzaja na kilkanascie lat do wiezienia.
    Przy wszechstronnej inwigilacji o wpadke latwo. Niemal w kazdej kamienicy dzialaja tzw. komitety obrony rewolucji, powolane jako instytucje kontroli ideologicznej spoleczenstwa, ktore sa przy okazji zrodlem donosow i plotek o wszystkich sasiadach.

    – Ludzie ryzykuja, bo nie maja innego wyjscia – mowi Ignacjo. Co roku kilka tysiecy Kubanczykow usiluje pokonac te 140 km. na roznorodnym plywajacym badziewiu, dzielacym Kube od Florydy. Ryzykuja swoje zycie i wszystkie oszczednosci, gdyz za pomoc w przemycie musza najczesciej zaplacic przedsiebiorczym rodakom okolo osmiu tysiecy dolarow.

    Majstersztykiem hipokryzji jest to, ze najwieksze profity z czarnego rynku i emigracji Kubanczykow osiagaja same wladze. Wplywy pochodzace z przelewow kubanskich rodzin ze Stanow – to drugie, po turystyce – zrodlo dochodow kubanskiego rzadu.

    Od wymiany dolarow (ktorych co roku wplywa na Kube od 600 milionow do jednego miliarda) na peso wymienialne, kubanski rzad pobiera 10-proc. podatek. Pozniej te niby-pieniadze (przypominajace bony dolarowe Pekao z czasow PRL), i tak trafiaja ostatecznie do panstwowej kasy dzieki rzadowym sklepom – nazwanych nomen omen punktami odzysku dewiz.
    W nich, jedynym dozwolonym srodkiem platnosci jest peso wymienialne, a srednia marza przekracza nawet 200 procent.

    Najpewniejszym zrodlem utrzymania rezimu sa jednak turysci i przedsiebiorstwa z zagranicy, ktore inwestuja w infrastrukture.
    Zasada jest prosta. Zagraniczne firmy moga zarabiac krocie na wyspie pod warunkiem, ze utworza spolke „joint venture” z kubanskim rzadem. Wladze – najczesciej w zamian za wniesienie gruntu – zachowuja wiekszosciowe udzialy, a urzednicy zyskuja lukratywne posady w zarzadzie. Dla przecietnych obywateli zostaje juz niewiele. Spolki z zagranicznym kapitalem zatrudniaja wprawdzie przecietnych Kubanczykow, ale ich wynagrodzenia w dewizach negocjuje i pobiera rzad, a samym pracownikom wyplaca bezwartosciowe kubanskie peso. – W praktyce, oznacza to konfiskate okolo 95%. pensji.
    Na podobnej zasadzie, wladze wysylaja na kontrakty do zaprzyjaznionej Wenezueli czy Kataru kubanskich lekarzy. W zamian, panstwo dostaje nie tylko wiekszosc ich pensji, ale i rope naftowa.

    W ludziach, kiedys zadowolonych z tego ze dostaja cokolwiek, budzi sie coraz wiekszy opor. Entuzjasci kubanskiej rewolucji zdarzaja sie juz tylko wsrod mieszkancow wsi,

    http://images23.fotosik.pl/144/e09ff28d42565698.jpg

    – ktorzy, kiedys faktycznie nieco skorzystali na poprawie dostepu do opieki medycznej czy edukacji. Wsrod mieszkancow miast, a zwlaszcza ludzi z wyzszym wyksztalceniem, atmosfera jest coraz bardziej napieta.

    Maria, ktora sprzatala nasz pokoj, mowila wprost: – Niech ta farsa jak najszybciej sie juz skonczy. W tygodniu poprzedzajacym piecdziesiata rocznice rewolucji, nie pozwolili nam przyjmowac turystow, aby nikt ani nic nie zaklocilo naszego swietowania. Ale podatek, musielismy zaplacic taki sam jak zwykle, wiec nikt nie przestrzegal zakazu ani nie swietowal rocznicy. Mimo ze za zlamanie zarzadzenia grozilo odebranie licencji na wynajem pokoi. I nikogo nie obchodzilo, czy bliski juz smierci Fidel pojawi sie na jej obchodach czy nie. Za to malo kto ukrywal, ze z rosnacym zniecierpliwieniem czeka na jakakolwiek zmiane systemu.

    Kubanczycy rzadko kiedy potrafia zdefiniowac demokracje czy kapitalizm, a juz najmniejsze znaczenie ma dla nich to, czy ma on postac europejska, anglo-amerykanska czy latynoska. Chca tylko sami, bez strachu zaczac organizowac swoje zycie.

    Na razie, wszyscy czekaja na wiesci z apartamentu Fidela, przy lozu ktorego czuwa jego stary przyjaciel, kolumbijski pisarz Gabriel Garcia Marquez (notabene autor „Zmierzchu patriarchy”).
    On zawsze podziwial kubanskiego przywodce, tak jak wiekszosc latynoskich lewicowych apologetow, ktorzy z patosem nazywaja Fidela: „sloncem rewolucji”. Ale na Kubie, czas entuzjazmu najwyrazniej minal juz dawno. Wekszosc Kubanczykow, ktorzy na wlasnej skorze odczuli trwajacy pol wieku blask „slonca”, z utesknieniem wyczekuje zachodu…

    Zaluj Zeglarzu – albo, skus sie na Kube. Warto!

    http://images31.fotosik.pl/115/fc9089e6b965b5c1med.jpg

    – pod strzecha bar z Acua Vitale i lubudu! – w H2O dla zdrowotnosci!

    Narobilem mnostwo fotek, ale nie bede zasmiecal tak powaznego blogu. Wybacz.

    Ps. Co do golenia nog, przez plec pienknom… – mysle ze; chociaz zgrabne jak sarnie… – to jednak bardziej sexy wygladaja bez siersci.
    A tak powaznie… – z moich obserwacji wynika, ze wszystko co ma zwiazek z feminizmem, wywoluje strach i odraze. Wiele kobiet nie nazywa siebie feministkami, choc tak naprawde nimi sa. Wynika to z faktu ze ”feminizm” kojarzony jest negatywnie i wygodniej zastapic go innym, bardziej neutralnym slowem: Kobiety niezaleznej, samodzielnej, przedsiebiorczej itp. Problem polega na tym, ze zbyt czesto feminizm jest jeczacy i dolujacy. Istnieja stereotypy zwiazane z feministkami, ze sa to kobiety, ktore nienawidza mezczyzn, nie maja poczucia humoru i jeszcze nie gola nog.

    Pytam – dlaczego kobiety mialyby byc traktowane inaczej (gorzej) niz mezczyzni? I co ma z tym wspolnego golenie nog?!

    Stereotyp goni stereotyp. Tworza go zarowno mezczyzni jak i kobiety. I co najwazniejsze – tworzac sobie tak ograniczony obraz swiata, krzywdzimy czlowieka. Aby wyjsc w mysleniu poza stereotypowe, skostniale ramy, trzeba byc swiadomym siebie. Dlatego wogule tak malo kobiet czuje sie feministkami. Poszukujac zrodel stereotypowego ujmowania feminizmu. W telewizji pokazuja tylko te trudne i glosne sprawy, a nie pokazuja ze mozna byc feministka – bedac zarazem – stuprocentowa kobieta. I taka kobiete (oraz pojecie feminizmu) odnajduje w dzisiejszym swiecie, wedlug ktorej obecne spoleczenstwo w wyniku zmian postindustrailnych zaczyna myslec coraz bardziej profeministycznie.

    W czasach, w ktorych niejednokrotnie zmuszani jestesmy do ustawicznego biegu, sposob w jaki radza sobie w tym maratonie kobiety, budzi coraz czesciej szacunek i podziw. Obraz legendarnej kury domowej odchodzi w przeszlosc, a w jego miejsce wkracza zaradna emancypantka, ktora potrafi polaczyc kariere zawodowa z wychowaniem swych dzieci i jeszcze! – ma czas na fryzjera.
    Stopniowo ulega zmianie wizerunek takich wlasnie kobiet w oczach mezczyzn. Choc wciaz wiekszosc podchodzi do tego rodzaju aktywizmu z pewna rezerwa i czestokroc z przymruzeniem oka, niewielu odwazyloby sie na okreslenie feministek mianem wscieklych bab, tudziez kobiet nawiedzonych (dowodow, na tym blogu jest wiele!).

    Uwazam iz w dobie wolnosci slowa, kazda plec, zasluguje na prawo publicznego wypowiadania swoich racji i dzialania w imieniu ich dobra.
    Gdyz wrogiem nawet najwiekszego stereotypu jestesmy przeciez my – sami. Ludzie w koncu tak bardzo od siebie sie rozni. I to! – jest najcenniejsze.

    Usciski

  35. W Niemczech ukazala sie nowa ksiazkaVladimir Sorokin’a (to ten , ktorego ksiazki wrzucali mlodzi por-putinowcy do wielkiego klozetu w Moskwie)
    „Der Tag des Opritschniks” Dzien Oprysznikow ISBN-13: 978-3462039238, ktora bardzo radykalnie opisuje Putina i jego administracje a szczegolnie biorokratow, ktorych pomimo dramatycznych zmiany w Rosji XiX i XX wieku nie udalo sie wyplenic.

    Jak do tej pory Putin sie nie obrazil, nie pozwal Sorokina do sadu i nie wysylal oprysznikow aby uciszyli Sorokina.

    … hmm moze doczekamy sie podobne ksiazki w Polsce no i reakcje Prezydenta i jego lokai bylylby do przedzwidzenia.

    Pozdr.
    D.

  36. za ‚jerzym’:Ta rada gabinetowa nie miała niczego wnieść bo prezydent miał dyspozycje od swego prezesa aby premiera przeczołgać dla dobra wszystkich Polaków.

    od siebie:przepychanki między pałacami są nudne,głupie i poniżej poziomu podłogi; nadto odwracają uwagę od rzeczy ważnych,rzeczy poważnych i o wymiarach makro, którymi ani Pan Prezydent, ani Pan Premier nie są, jak się zdaje, zainteresowani.
    Ciekawe, ile czasu im potrzeba na obudzenie się z ręką w nocniku?

  37. A’propos lekcji – http://www.wprost.pl/ar/1…panie-wyborcza/ :

    PO wydała najwięcej na kampanię wyborczą

    2008-01-21 22:20

    Najdroższą kampanię przed wyborami do Sejmu i Senatu miała PO – wynika ze sprawozdania finansowego przekazanego przez jej komitet wyborczy do PKW. Kampania Platformy kosztowała 29,42 mln zł. Drugi w kolejności PSL wydał tylko 805 tys. zł mniej.
    Poniedziałek był ostatnim dniem, w którym komitety wyborcze startujące w październikowych wyborach parlamentarnych mogły składać sprawozdania finansowe do Państwowej Komisji Wyborczej.

    Z obowiązku tego wywiązało się 38 z 52 komitetów – poinformował PAP specjalista w Zespole Kontroli Finansowania Partii Politycznych i Kampanii Wyborczych w Krajowym Biurze Wyborczym Tomasz Gąsior. Większości sprawozdań nie złożyły niewielkie komitety.

    Według informacji przekazanych przez Gąsiora, najwięcej na kampanię wyborczą zebrała Platforma: w swoim sprawozdaniu finansowym Platforma wykazała przychody w wysokości 30 mln zł, a jej wydatki wyniosły – 29,427 mln. Wpływy PiS to 28,3 mln zł, wydatki wykazane w sprawozdaniu są o kilka tys. zł mniejsze.

    Z kolei PSL – jak powiedział Gąsior – zebrało na kampanię nieco ponad 26 mln zł; kwota w rubryce „wydatki” jest ponad 2,5 mln zł wyższa. Jeszcze większy deficyt zanotowała koalicja Lewica i Demokraci. Przy wydatkach sięgających ponad 26 mln zł, wpływy wykazane w sprawozdaniu to 22,48 mln zł.

    Gąsior nie chciał komentować tych różnic, bo – jak tłumaczył – nie zna szczegółów sprawozdań, które dopiero co wpłynęły do PKW.

    Dużo mniejszymi kwotami operowały komitety wyborcze LPR i Samoobrony. W przypadku Ligi wpływy wyniosły 5,2 mln zł, wydatki 6,14 mln. Natomiast kampania wyborcza Samoobrony kosztowała 3,12 mln zł; wpływy wykazane w sprawozdaniu finansowym wynoszą 2,37 mln zł.

    Dosyć „tanio” do parlamentu udało się dostać niezależnemu kandydatowi do Senatu Włodzimierzowi Cimoszewiczowi. Jego kampania kosztowała 50 tys. zł.

    Milionowe kwoty na kampanię są zarezerwowane dla dużych partii politycznych. I tak np. Partia Kobiet zebrała na kampanię 77 tys. zł (wydatki – niecałe 76 tys. zł); z kolei UPR zebrała na kampanię 65 tys. zł.

    Do PKW nie wpłynęły sprawozdania m.in. komitetu wyborczego Prawicy Marka Jurka, który ubiegał się o mandat senatora oraz komietu Macieja Płażyńskiego. W tym drugim przypadku komitet nie miał żadnych obrotów (Płażyński zarejestrował komitet jako niezależny kandydat do Senatu, jednak ostatecznie startował z listy PiS do Sejmu).

    Jak podkreślił Gąsior, wszystkie komitety, również te, które nie miały żadnych obrotów, powinny były złożyć sprawozdanie do PKW.

    Niezłożenie sprawozdania może oznaczać dla pełnomocnika finansowego karę grzywny lub nawet do dwóch lat więzienia. PKW zawiadamia w takim przypadku prokuraturę.

    Pełnomocnik komitetu wyborczego Prawicy Marka Jurka Paweł Kwaśniak powiedział PAP, że sprawozdanie zostało przekazane tydzień temu biegłemu rewidentowi. Biegły – jak podkreślił Kwaśniak – przekazał mu informację, że sygnalizował w PKW, iż nie zdąży zbadać do poniedziałku dokumentów. W późniejszym oświadczeniu Kwaśniak zadeklarował, że sprawozdanie zostanie przekazane PKW niezwłocznie po tym, jak oceni je biegły.

    Z kolei Płażyński tłumaczył PAP, że jego komitet nie prowadził żadnej kampanii i pełnomocnik finansowy musiał uznać, że nie ma obowiązku złożenia sprawozdania. „Ale jeśli taka formalność jest konieczna, to zostanie nadrobiona” – deklaruje.

    Sprawozdanie finansowe zawiera dane o przychodach, wydatkach i zobowiązaniach finansowych komitetu, w tym o uzyskanych kredytach bankowych oraz warunkach ich uzyskania. Do sprawozdania dołączona jest też opinia biegłego rewidenta.

    Oprócz kredytów, komitety wyborcze mogą pozyskiwać fundusze jedynie od osób fizycznych (z wyjątkiem cudzoziemców). Wszystkie środki muszą być gromadzone na rachunku bankowym, a wpłaty mogą być dokonywane jedynie czekiem, przelewem lub kartą płatniczą. Jedna osoba może wpłacić na jeden komitet wyborczy nie więcej niż 15-krotność najniższego wynagrodzenia obowiązującego w dniu poprzedzającym ogłoszenie postanowienia o ogłoszeniu wyborów. W przypadku partii politycznej konieczne jest utworzenie specjalnego funduszu wyborczego.

    PKW ma cztery miesiące od złożenia sprawozdania na: przyjęcie go bez zastrzeżeń; przyjęcie go ze wskazaniem uchybień lub odrzucenie go.

    Sprawozdanie zostaje odrzucone, gdy PKW stwierdzi, że pozyskiwanie lub wydawanie środków odbyło się z naruszeniem przepisów lub przekroczone zostały limity przypadające na komitet. W razie odrzucenia sprawozdania partia ma 7 dni na wniesienie do Sądu Najwyższego skargi na postanowienie Państwowej Komisji Wyborczej.

    PKW może też – w razie wątpliwości co do prawidłowości sprawozdania wyborczego – wezwać komitet do usunięcia wad sprawozdania lub do udzielenia wyjaśnień.

    Dokumenty złożone przez komitety wyborcze są sprawdzane przede wszystkim pod kątem ich zgodności z ustawą o partiach politycznych i przepisami antykorupcyjnymi.

    Odrzucenie sprawozdania finansowego może zmniejszyć przychody partii, które są finansowane z budżetu państwa. Państwowe wsparcie otrzymują ugrupowania, które w wyborach parlamentarnych przekroczyły 3 proc. w skali kraju. Ten próg podczas październikowego głosowania przekroczyły tylko PO, PiS, PSL i LiD.

    Komitety, które przyjęły środki z naruszeniem prawa, muszą liczyć się tym, że równowartość tych środków przepadnie na rzecz Skarbu Państwa.
    pap, ss

  38. W komentarzach pomija się to, co świadczyć może na korzyść p. Prezydenta: jego zainteresowania futurologiczne. Bardo intensywnie, by nie powiedzieć uporczywie, domagał sie od p. Kopacz odpowiedzi co będzie, gdy zdarzy się katastrofa, w tzw służbie zdrowia. Pana Prezydenta obawy przed katastrofą mogą mieć głębsze uzasadnienia osobiste.

  39. Tzw. „bon oświatowy” to kosmiczna bzdura! Obecnie już funkcjonuje ogólnopolski bon oświatowy w postaci subwencji oświatowej na UCZNIA! Nie dajmy się urzec konstrukcjom słownym, które udają nowy pomysł!

  40. Upupił ucznia Tuska Profesor K., upupił po pupę samą…

  41. Żal aż człowieka ściska, kiedy czyta napuszone, bufonowate wypowiedzi prezydenta, któremu nie przeszkadzało jego własne „spie… dziadu”, ale ma za złe Ewie Kopacz słowo „gadać” (Kali?) i który jest śmiertelnie obrażony na wyborców, że niedocenili jego Wielkiego Brata i nie pozwolili mu ponownie zająć fotela premiera.

  42. Swoją drogą wszyscy chyba już widzą jak małostkowym i naburmuszonym chłopcem (tak chłopcem, bo trudno kogoś zachowujacego się tak niedojrzale nazwać mężem stanu) jest Prezydent.

  43. Nie dziwi mnie, tak jak Pana, niezbyt elegancji stossunek p. Kamińskiego do Premiera To zachowanie zgodne z rzekomymi czy może jednak rzeczywistym instrukcjami p. Jarosława. Natomiast zdecydowanego oprotestowania wymaga zachowanie p. Fotygi, chyba że wynika, jak dość powszechnie się ocenia, z dotkliwych braków tej pani z zakresu umiejetności dyplomaty no i bardzo daleko posuniętej nieodpowiedzialności. Być może tez w zgodzie z owym instruktażem.

  44. Pytanei do Dante:
    Dotyczy tutulu ksiazki;lp czy lm? Czy tez chodzi o wolne tlumaczenie?
    MI

css.php