Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

30.01.2008
środa

Głuchy telefon

30 stycznia 2008, środa,

0fotykacz450.jpg

Fot. Witold Rozbicki / REPORTER

Wysłuchałem w radiu TOK FM rozmowy dwóch publicystów na temat „zaproszenia” ministra Sikorskiego do prezydenta. Obaj koledzy mówili, że to żenada, że mają już dość tej przepychanki prezydent – rząd, ale starannie unikali zajęcia stanowiska. Wypowiadali się z pewną nutą wyższości, jak nauczyciel, który musi rozsadzić dwóch niegrzecznych uczniów. Ja mam w tej sprawie pogląd bardziej stronniczy.

Nie zostałem przekonany, że telefoniczne „zaproszenie” Radka Sikorskiego z Brukseli do Warszawy było konieczne. Pani Minister Fotyga powiedziała, że „trzeba było doprecyzować priorytety polskiej polityki zagranicznej”. „Doprecyzować” w przelocie między Brukselą a Kijowem? Śmiechu warte. W dzisiejszych czasach istnieją takie środki łączności, że nawet Kamiński z Wassermannem nie podsłuchają. Wygląda na to, że Sikorski został ściągnięty z Brukseli po to, żeby doprecyzować, kto tu rządzi, kto czuje się odpowiedzialny za politykę zagraniczną. To jest taka sama sprawa jak obwinianie rządu, iż za późno zawiadomił prezydenta o tragedii lotniczej.

Nie zwalam całej winy na pałac prezydencki. Możliwe, że można było zawiadomić prezydenta o tragedii kilka minut wcześniej, podobnie jak MSZ mógł przesłać do kancelarii prezydenta kopie biletu lotniczego min. Sikorskiego. Ale wówczas Pałac wyciągnąłby coś innego, byle tylko dopiec rządowi, a już Sikorskiemu na pewno, bo przecież prezydent od początku kwestionował jego kandydaturę na ministra. Nagły wyjazd Sikorskiego z Brukseli chluby nam nie przynosi. Umocni tych, którzy uważają, że jesteśmy państwem operetkowym. Przecież Europa wie, co się w Polsce dzieje, „who is who”, K&K etc. Co innego, gdyby w ostatniej chwili zaszły niespodziewane wydarzenia dużej rangi, wojna ukraińsko – białoruska, czy interwencja Moskwy w Kijowie przed przylotem polskiego ministra. Na szczęście nic takiego nie zaszło. To tylko pan prezydent odczuł potrzebę „doprecyzowania priorytetów”, a głównym priorytetem pałacu jest „dalsze doskonalenie” pracy rządu.

Doprecyzujmy: ten rząd ma już na koncie niejedno potknięcie (jak choćby kontredans wokół CBA), ale akurat w polityce zagranicznej idzie mu dobrze i to niepokoi opozycję, na czele z jej najwyższym protektorem.

Po nagłej wizycie u prezydenta, Sikorski wypowiada się dyplomatycznie. Nic dziwnego, dobre stosunki ministra z głową państwa są konieczne, rząd nie daje się sprowokować, ale gołym okiem widać, że ktoś z pałacu podstawia mu nogę. Sikorski wspomniał, że byłaby celowa poprawa funkcjonowania Kancelarii Prezydenta. Podobne refleksje nasuwały się przy niezręcznych tłumaczeniach Biura Bezpieczeństwa Narodowego, do którego nie mogli się dodzwonić przedstawiciele MON. W obu przypadkach nie chodzi jednak o meritum, tylko o walenie przez prezydenckich ministrów w stół. Min. Michał Kamiński powiedział, że Platforma zaczęła „bezczelnie napuszczać” dziennikarzy na prezydenta (że pojechał do Chorwacji pomimo wypadku). Minister Draba cały był zjeżony na rząd, że ten nie zawiadomił pałacu w porę. Teraz pani min. Fotyga udaje Greka i mówi, że min. Sikorski mógł spokojnie dokończyć lunch w Brukseli, bo prezydent nie wyznaczył godziny spotkania.

Wyobrażam sobie to święte oburzenie, że minister Sikorski bryluje na lunchu i nic sobie nie robi z tego, iż zwierzchnik sił zbrojnych i polityki zagranicznej do późnych godzin nocnych wypatruje go z okien pałacu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 75

Dodaj komentarz »
  1. Konstytucyjnie rzecz ujmujac, rzad rzadzi codziennymi sprawami, a odpowiedzialnosc prezydenta w kilku resortowych sprawach jest dlugofalowa, ogolna, zdecydowanie reprezentacyjna. Dlatego zgadzam sie z red. Passentem – prezydent moze recznie sterowac ministrami tylko w sytuacjach wyjatkowych. Nawet jesli w tym przypadku uzyskal on jakas wazna informacje z Ukrainy (w co watpie, bo oni tam tez wiedza w jaki sposob dotrzec do Sikorskiego) do niezwlocznego przekazania ministrowi, to mogl to zrobic innym kanalem. Pani Fotyga mogla poleciec do Brukseli nawet, spotkac sie z Sikorskim na lunchu. Czas ministra rzadowego jest o wiele wazniejszy niz prezydenckiego. A jesli chodzilo o cos wokol doprecyzowania priorytetow – jezyk dyplomacji jest pelen banalow – to mogli poczekac z tym nawet tydzien. To MSZ prowadzi polityke na biezaco, a Palac siedzi, patrzy, powinien pomagac, i raz na jakis czas precyzowac co ma na mysli. Sprawa jest oczywista.

    Jesli chodzi o kontredans z CBA, to wydaje mi sie, ze biura nie da sie zamknac, ani gdzies wlaczyc – to byloby po(pu)li(s)tycznie niezreczne. A czy Kaminski siedzi na urzedzie, czy nie, nie ma wiekszego znaczenia. Obstaje przy stwierdzeniu, ze Tusk tutaj nie „traci twarzy”. A jakie sa inne potkniecia? O tym dowiemy sie we wlasciwym czasie?

  2. Szanowny Panie Danielu!
    Opatrznosc, opatrzznosc i jeszcze raz opatrznosc czuwa nad Palacem Prezydenta naszej RP , albowiem lepiej wiedziec o wypadku przed wypadkiem niz po.Nie sadze by Kaczynski chcial sprawdzic u Sikroskiego czy jest cieplo ubrany, bo to w Kijowie sniegi obfite zapowiadaja.
    Taki to juz nasz Pan Prezydent zapobiegliwy i troskliwy, no ale jesli sie ma obok siebie takie fachowe sily co to juz raz polska dyplomacje na posmiewisko wystawily to wcale sie nie dziwie ze bez telefonu nie moze sie obejsc.
    Przeczytalem dzisiaj ze w Palacu Prezydenta bedzie zainstalowany telefon satelitarny. Pytanie tylko jeden?, a drugi w Juracie, a trzeci w samolocie.i jeszcze w toalecie. A jeszcze jedno pytanie, kto te antene satelitarna bedzie trzymal? Moze ksiezniczka Fotyga?
    Wroble mi zacwierkaly ze Sikorski po wizycie u najjasnieszego wyszedl z palacu tanecznym krokiem i podspiewywal sobie refren znanej piosenki
    ‚SAMBA SIKORECZKA”Chyba wszystko zostalo rzeczywiscie doprecyzowane.Jeszcze maly szczegol i pytanie
    A kiedy przed kazda wizyta zagraniczna biesiady np. u abp.Nycza dla uzyskania tzw. odszczekania?
    Wiecej pytan oops! przepraszam – grzechow nie pamietam

  3. Mam juz dosyc tych zmagan rzadu z prezydentem . Mam tylko pytanie , kiedy to sie skonczy ? A drugie jak zmienic prezydenta ? Przeciez to nie pomaga rzadzeniu , a wrecz przeciwnie . Wieksza czesc Polakow wybrala , wiec prosze to uszanowac , bo za to zaplacimy sromotnie my Narod .
    Politycy dadza sobie rade .Z reszta juz widac jak sobie dawali , Rozdawnictwo nagrodowe . Rzygac sie chce , kiedy wymawia sie prawo i sprawiedlowosc . PiS jeszcze osiagnie , ze ludzie beda pluc na nich . Pzrepraszam za mocne slowa , ale juz mnie nerwy ponosza , jak mozna byc cynicznym i falszywym . A poza tym PiS podzielil narod . Juz nawet w rodzinie nie mozna sie dogadac . Mam ogromny zal .

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Obserwując to niesłychane wydarzenie napisałam komentarz do art. (link ponizej) w wiad.24

    http://www.wiadomosci24.pl/artykul/gdzie_jest_rzad_56558-3,2008,1,28.html#artykul-narzedzia

    „Jezeli na rząd Tuska spadło to wszystko co obsewujemy, to znaczy że rzady poprzednie a szczególnie rząd Kaczyńskich niczego, ale to niczego nie załatwił. Pozostawienie rozbabranych spraw po to, aby w opozycji wrzeszczec „a nie mowiłem” to znakomita metoda.
    Ostatnie 24 godziny z przywolywaniem ministra spraw zagraniczncych metodą „Irasiad, do nogi” bez żadnego nadzwyczajnego powodu osmiesza urząd prezydenta a prominentni urzednicy kancelarii prezydenta zachowuja sie jak sabotazyści.
    Mozna miec zgagę, ale publicznie sie nie rzyga. ”

    Nic innego nie przychodzi mi do glowy, bo uwazam sie za normalnego, ciagle przytomnego obywatela naszego kraju.

  6. Wszystko idzie po myśli Palikota: „denerwujmy PiS, a oni sami się wykończą.” Prorok jaki, czy co? 🙂

    A PiS denerwuje wszystko – zarówno sprzeciw, jak i zgoda w wykonaniu PO.

  7. W sprawie późnego poinformowania prezydenta o wypadku samolotu winę ponosi pilot. Powinien doprowadzić do katastrofy godzinę wcześniej.

  8. Kolejność decyzyjna jest dość prosta :Głowa [bywają rózne np.dynii,kapusty nawet brukselki]- Jego Małość J.K. W kolejności Szyja [też bywają rózne np.żyrafy,szyjka od butelki] i dalej Jej Taneczność z porażającym uśmiechem: A.F. a na końcu Wykonawca: Jego Napuszony Majestat – efekt wiadomy: ‚ „koń jaki jest każdy widzi” .Jak długo jeszcze i co się musi stać aby ten patologiczny układ przestal istnieć.Mam dość oglądania telewizji i słuchania prymitywnych komentarzy niby wybitnych dziennikarzy.Dołaczyła do tego nawet TVN24 z Sekielskim i Morozowskim na czele.Wstyd Panowie.Bawicie się w politycznej piaskownicy.Jeśli wielu redaktorom i publicystom brakuje powaznych tematów – przeczekajcie choćby na „nartach”,nie bawcie się i tak już połamanymi zabawkami.Myślę,że nie tak miał wyglądać Wasz rozwój intelektualny. Nie wierzycie-proszę zobaczyć i posluchać siebie.Może jeszcze nie wszystko stracone.

  9. Bardzo bym chcial i ciagle staram sie wzbudzic we mnie szacunek do Przydenta RP. Ale jakos nie moge. Prosze mi wybaczyc ostre slowa, ale nie wiem czy to L. Kaczynski gra idiote czy robi to celowo. Moze jestem naiwny ale chcialbym ciagle wierzyc w dobre intencje Prezydenta RP. Niech w koncu stanie na wysokosci zadania i bedzie mezem stanu a nie rozkapryszona francuska ksiezniczka, ktora co chwile sie obraza … Nie naleze i nigdy nie bede nalezal do elektoratu PiS – juz wole „putinade” Tuska niz kaczyzm J. Kaczynskiego. Ale akceptuje demokratyczny wybor Prezydenta RP – i chcialbym aby L. Kaczynski byl tym Prezydentem. Panie L. Kaczynski – swiat to nie bulka z maslem i nie wszystko idzie po naszej mysli. Niech Pan w koncu bedzie Prezydentem wszystkich Polakow – bo do tej pory robi Pan z siebie tylko blazna …

  10. Jaja robi sobie Sikorski, bo wiadomo, ze urzednicy nic nie zrobia bez wiedzy szefa. A Passent bedze pociagniety.

    Palikot jest najbarwniejsza postacia w Sejmie. Nalezy uszanowac jego talenty i pozwolic bawic ogladaczy.

    Wezwanie Sikorskiego z Brukseli, bylo chyba „pod wplywem!

    Sikorski to chlop z jajami i ewidentnie facet papabile czyli prezydentowybieralnej klasy. Nie jest rzecza mozliwa by taki gosc odpuscil pokurczowi, ze usilowal na samym poczatku kariery Ministra Spraw Zagranicznych upaprac w czyms brzydko, szepczac cos Tuskowi na stronie. Teraz, zalatwil Kaczora na perlowo ukazujac wszem i wobec absurd jego poczynan.

    Nie pomoze balakanie Fotygi i tej drugiej, gotowych wziac na siebie osmieszenie Urzedu Prezydenta Panstwa. Stalo sie i sie juz nie odstanie, w kancelariach Europy grzmi smiech gromki i zlosliwe komentarze.

    Sikorski wykonal po prostu natychmiast idiotyczne polecenie. Oderwal sie od stolu waznych obrad aby spedzic te pol godziny z polakow Nadentoscia. Dziwnym trafem mial dziennikarzy do dania temu swiadectwa na Okeciu.

    Fotyga twierdzi, ze DENT przeciez mogl poczekac. Ja mysle ze po godzinie 22.00 Pan Prezydent lezy juz pod stolem uchlany.

  11. Problemem nie jest osoba prezydenta, lecz jego kompetencje. Niech odslania pomniki. Role kontroli rzadu niech sprawuje parlament.

    To tylko takie moje naiwne zyczenie.

  12. Panie Redaktorze,
    Ta tragiczna sytuacja z ubezwłasnowolnionym przez brata prezydentem i operetkową, w sensie osobowym, kancelarią prezydenta stawia nas w gronie krajów trzeciego świata. A tu nieustanne sny o potędze żoliborskich inteligentów. Jak zwykle naród traci gdy władza zaspokaja swoje chore ambicje. Myślę, że rząd winien usztywnić swoje stanowisko, by choćby wreszcie niejaka p. Fotyga poczuła , że jest tylko szeregowym i przypadkowym urzędnikiem. Kaczyńskim nie można ulegać nawet w najbardziej delikatnej sprawie. Ci panowie też muszą znać swoje miejsce w szeregu! Chyba tylko u pretorian i na pewno we własnym lustrze znajdują potwierdzenie swej wielkości. Mali chorzy osobnicy.

  13. Niespodziewanie szybki przyjazd R. Sikorskiego do ośrodka prezydenckiego na korepetycje na pewno zaskoczył szefową kancelarii A. Fotygę. Dalsze tłumaczenie, że minister jest za pilny i nie musiał przerywać roboczego lunchu jest nijakie. Minister zdecydowaną postawą przeciął delikatnie ukręconą intrygę przy stole przez J. Kaczyńskiego (patrz zdjęcie). W sumie medialnie zyskał Radosław Sikorski, a procentowo Platforma Obywatelska. Silna spec grupa skupiona wokół Prezydenta nie organizuje „obiadów czwartkowych” przy stole, ale ustawia miny przed koalicją i w końcu sama wpada w dołki.
    Polityka zagraniczna i bezpieczeństwo jako tzw. II filar UE należy do jej głównych priorytetów, a pozycja ministra spraw zagranicznych szczególnie w negocjacjach jest kluczowa i musi być klarowna, a nie nękana pomysłami spec grupy z Krakowskiego Przedmieścia. W 1985 roku w czasie rejsu po Mozeli w małej luksemburskiej miejscowości Schengen została podpisana umowa o zniesieniu kontroli paszportowej na granicach unii. Nie wiem jaka byłaby reakcja pozostałych ministrów, gdyby R. Sikorski został wezwany z trzydniowego rejsu po Morzu Bałtyckim na korki do pałacu. Wyjście awaryjne zawsze można znaleźć, minister A. Fotyga wypływa na spotkanie i wymianę niszczycielem z gdyńskiego portu.

  14. Panie Danielu Kochany…
    wyobrażam sobie – z niemałym trudem – jak w trakcie roboczego lunchu polski ambasador wnosi na maleńkiej atłasowej poduszeczce ultranowoczesny telefon komórkowy Radosława Sikorskiego, jak Radosław Sikorski przeprasza, słuchawkę przykłada do ucha i momentalnie wstaje, bo połączyła się z nim właśnie była minister Anna Fotyga. Może wstaje, bo przecież autokreuje się na gentelmana, a gentelman zawsze wstaje kiedy rozmawia z kobietą, nawet przez telefon. A potem uprzejmie dziękuje za wspólny posiłek (na którym raczej nie podano kalarepek nadziewanych cielęcym móźdźkiem a’la Dorn) i oznajmia, że musi grono opuścić, że wezwany jest pilnie do Warszawy przez Pana Prezydenta, i że mając w pamięci relacje szacunku musi już teraz łapać samolot rejsowy. Tak nagle, żeby zdążyć przed 22. Gentelmani, jak wiadomo, nie składają wizyt przed 10 i po 22.
    To wszystko co robi Radosław Sikorski jest niczym innym jak urządzaniem teatru (przypominam – cytując Elżbietę Jakubiak – że komentarz pod Pańskim postem ukaże się w czterdziestolecie zdjęcia z teatralnego afiszu dejmkowych „Dziadów”). Gorączkowość (tak na mężczyznę działa kobieta, przy czym w miejscu M i K podstawiamy znane inicjały) ustąpi wprawdzie analitycznemu i i intelektualnemu pozytywnemu krytycyzmowi (przez szacunek dla chłodnej, rozumowej Wielkiej Improwizacji Pana Holoubka), ale musi minąć jeszcze trochę czasu i upłynąć nieco wody w Wiśle.
    Co robił Pan Prezydent oczekując na ministra nielubianego rządu ? Może „spał w łożu z jasnego orzecha, bardzo obszernym (…) ledwie się go widziało, ginął i pościeli” – choć tego nie dowiemy się tak na prawdę nigdy. Może czekał z niecierpliwością, bo przecież „poczekał by i tak” jak powiedziała, dominująca pomału ten post, Anna F. A może „naburmuszał się” nos przytykając do okna, bo „to nie jest histeryk, to jest gorzej, to jest człowiek proszący o przytulenie” (Wojciech Pszoniak we wczorajszym „Piwie” w TOK Fm). A nic nie robi czasami tak dobrze jak męskie przytulenie, bez względu na „wyznawaną przeze mnie orientację”. Tak czy inaczej „kierował się interesem państwa”, a nie zwykłą – podpowiedzianą przez spin doktorów – chęcią utrudnienia życia. I to należy pochwalić. I to należy przed nawias zawsze stawiać. Bo w oceanie „odrzucania demokratycznych obyczajów, upartyjnienia i prywatyzacji życia politycznego”, w smutnych czasach „zwalniania z więzień arcyzbrodniarzy, tych od obcinania palców i mordowania” (cały czas diagnozę stawiał Jarosław) prezydent swojego brata zachował się jak człowiek.
    Tylko jedno mnie niepokoi i męczy. Że Kancelaria Prezydenta jest i była „bardzo elastyczna” (Mariusz Kamiński, rzecznik PiS w „Po dziewiątej”). To źle wróży na przyszłość. Bo upodabnia się do głupoty, która jest jak morze i zmieści w sobie wszystko.
    Na dzisiaj chyba wystarczy tych – nieukrywam i wcale nie jestem złośliwy – życzliwości. Za oknem mgła mleczna. Przed nosem ppm-y. Życie studenta jest smutne i pełne trosk, zwłaszcza podczas sesji. A mimo to pozdrawiam Pana, kochany Panie, i wszystkich czytelników. Co złego to nie ja.
    Łukasz z Gie-miasta.
    PS. Anna Fotyga (nazywana wcześniej Anną F.) stała się katapultą tego komentarza. Nie mam za grosz talentu plastycznego, ale może ktoś młody, zdolny i krytyczny, może ktoś malujący tu i tam murale, zdecydowałby się wykonać czarnobiałą Annę F. Z dowolnym atrybutem. Wzór mogą wszyscy chętni zobaczyć klikając o tutaj http://www.gazetawyborcza.pl/aliasy/mod/super_zoom.jsp?xx=4878566
    PPS. Chciałem przeprosić wszystkich hipotetycznie obrażonych. Pana Prezydenta (to z czystej sympatii, Panie Prezydencie), Panią Fotygę no i oczywiście Pana Radka. Może – jeśli ktoś z Państwa podwaładnych czyta „En passant” uśmiech nie się na moment 🙂

  15. JotKa: genialna obserwacja

  16. Moim zdaniem nadstawianie drugiego policzka przez rząd oraz usilny savoir-vivre zda się tu na nic, ponieważ sprawujący urząd prezydenta p. Kaczyński zupełnie nie jest zainteresowany konsensusem oraz wspólnym działaniem dla dobra kraju, sprawia raczej wrażenie, że zależy mu na destrukcji oraz, że sabotaż instytucji państwa, z dużą dozą prawdopodobieństwa inspirowany przez bojówki PiSu, jest mu bardzo na rękę.

    Stosowanie zasad savoir-vivre’u, wobec mentalności czysto bolszewickiej jest nieporozumieniem, bo to tak, jakby zapraszać dzika do kadryla. To nie może się udać, przeciwnie, dzik, z natury agresywny i klaustrofobicznie zaściankowy, zamknięty stale w swoim kawałku ciemnego lasu wraz z innymi dzikami, będąc wystawionym na niepojęte gesty pojednania i miłości pochodzące z nieznanego mu świata, stanie się agresywny, bo niezrozumiała sytuacja u ignoranta zawsze budzi strach i agresję. Co więc robić? Nie rozmawiać z dzikiem, bo szkoda fatygi. Próba dialogu cywilizowanego człowiek z dzikiem nobilituje dzika w oczach innych ludzi, tworzy mylne wrażenie, że dzik jest godny szacunku.

    Ten savoir-vivre na siłę zaczyna już odnosić przeciwny do zamierzonego skutek, gdyż społeczeństwo widzi, że pluje się rządowi w twarz, a rząd na to uniżenie: „niezmiernie szanujemy pana, przepraszamy, jesteśmy do dyspozycji, biegniemy z wywieszonym ozorem z Brukseli, stawiamy się na niby-radę-pic-na-wodę (jakby nie mieli nic konstruktywnego do roboty), itd.” Przykro mówić, ale nadzieja na porozumienie z dzikiem, to zwykła dziecięca naiwność, bo jaki dzik jest, każdy widzi. Owszem, w normalnych warunkach rząd powinien współpracować z prezydentem, ale tu nie ma normalnych warunków, gdyż p. Kaczyński (na którego nie głosowałem) zdaje się działać jak marionetka swego brata, w jego wyłącznym interesie (może także trochę w swoim), bo nawet reszta PiS tak naprawdę się nie liczy, co udowodniły przypadki pp. Dorna, Ujazdowskiego, Zalewskiego, Jurka, Zawiszy itd. Niech więc rząd pozwoli prezydentowi pełnić jego czysto reprezentacyjną funkcję godnie do rychłego końca kadencji, a nie utwierdza go w mniemaniu, że od rządzenia to jest on. Szacunek dla prezydenta kraju jest fundamentalny, ale nie jakiegoś pana Iksińskiego, czy Igrekowskiego, który źle sprawuje ten zaszczytny urząd.

    Jako wyborca głosujący na PO jestem rozczarowany dotychczasowymi efektami działań rządu w sprawie rozliczenia poprzedniej ekipy. Nie żądam krwi, ale sprawiedliwości i uczciwości. Dlaczego media publiczne wciąż pozostają pod kontrolą PiS? Dlaczego wysocy urzędnicy PiS nie stoją jeszcze pod zarzutami łamania demokracji, kiedy mieliśmy dwa lata jawnie antydemokratycznych rządów, pełnych oszczerstw, podsłuchów, dyktafonów, niegodziwości z podżeganiem do przestępstwa włącznie? Dlaczego p. Kamiński piastuje wciąż swoje stanowisko, kiedy cała Polska widziała jego niesławną konferencję prasową oraz dyspozycyjność partyjną? Dlaczego nie sformułowano jeszcze zarzutów przeciwko p. Gosiewskiemu, za wybudowanie peronu w szczerym polu za pieniądze publiczne? Przy okazji, dlaczego p. Polko nie jest jeszcze kapralem? To tylko kilka pytań, na które nie potrafię znaleźć odpowiedzi. Savoir-vivre? Urzędnicy państwa, którzy mają wiedzę o możliwości popełnienia przestępstwa przez innych urzędników, a nie podejmują stosownych działań, stają się uczestnikiem przestępstwa. Tu nie ma miejsca na savoir-vivre.

  17. Ostatnio zamiast oglądać w TV gromady durniów udających polityków, dziennikarzy i komentatorów włączyłem sobie film o „Ministry of silly walks” Monty Pythona. Ale ubaw, wyciszyłem się i wreszcie zobaczyłem coś mądrzejszego niż polska „elyta”. Polecam wszystkim…

  18. Przeciez caly swiat wie, ze Polska braci KaKa to kraj operetki. Obaj odstawiaja ‚Zemste niotoperza’ od dawna, tyle, ze glosy maja raczej do baletu, a nogi do opery. Polska braci mniejszych jest posmiewiskiem od dawna. I wcale nie w gazetach (to zupelnie nie wazne), tylko w kuluarach UE i nie tylko. Przeciez zaden prezydent czy premier obcego kraju nie poklepie LK po plecach i nie powie, ale z ciebie osiol. Tylko sobie tak pomysli, usmiechnie sie, uscisnie dlon i zrobia sobie wspolne zdjecie. Po zwyciestewie PO w wyborach slychac bylo jak spadl wszystkim chyba przywodcoom UE rownoczesnie kamien z serca. Na szczescie LK tez juz na finiszu.

  19. Trzeba to jasno powiedzieć – działalność prezydenta szkodzi interesowi Polski. Ja po raz kolejny wnioskuję o rozważenie celowości utrzymywania go na tym stanowisku, do którego nie dorósł. To ustawiczne podstawianie nogi Tuskowi przestaje być śmieszne i staje się groźne. A pan minister Sikorski może niech nie będzie taki gorliwy w okazywaniu szacunku osobie, która na ten szacunek po prostu nie zasługuje.

  20. Fajny scenariusz do komedii „Alternatywy 4 RP”. Moze znajdzie sie zdolny rezyser i zrobi z niego film na kandydata do Oscara.

  21. Szanowny Redaktorze, weszliśmy w epokę „brak wstydu”.
    Mam już swoje lata, obserwowałem i obserwuję zycie Polaków i przemiany gospodarcze w naszym kraju i przeplatanie się przemian gospodarczych ze sferą społeczną, światopoglądową.
    Równocześnie byłem podmiotem, jak i przedmiotem tych przemian (zaliczany byłem do średniego i następnie do wyższego trybika w sferze zarządzania). Pamiętam nadzieję na ekonomizację myślenia i działania na początku dekady Gierka, potem zniecierpliwienie , potem eksplozję optymizmu z narodzin „Solidarności”, potem przerażenie szaleństwem polskiego tromtadractwa, stan wojenny, marazm gospodarczy, potem „Okrągły Stół”, znowu euforia, zmiana ustroju państwa, rosnący optymizm, ale i rozwarstwienie społeczne, intensywny wzrost gospodarczy w latach 1993-99, szybką edukację ekonomiczno-biznesową szerokich kręgów społeczeństwa, potem nastała era AWS; postępowała nauka biznesu, ale zaczęła rozwijać się mentalność wszechwiedzących katolików.
    Epizod z SLD i Millerem (uratowanie gospodarki i państwa przed krachem, ale równocześnie kolesiostwo)… „Rywin” itd.
    Do akcji wkroczył A. Michnik (skądinąd jeden z najlepszych polskich publicystów); rozpoczął walkę z SLD i je zniszczył…SLD nie żałuję, ale „dzięki” akcji Michnika na arenę weszli (jako, że polityka nie znosi próżni) „katolicy-patrioci” i tak rozpoczęła się epoka „braku wstydu”. Katolicy – patrioci, mając błogosławieństwo (nic za darmo) Kośc. Kat. rozpoczęli rządzenie w stylu Sasów; przebłyski dobrych efektów, ale równocześnie morze prywaty, chamstwo władzy, tupet kacyków, przy których tupet sekretarzy PZPR był niewinną igraszką; doszliśmy do „epoki K&K”; szarogęszenie się kacyków, bezmiar arogancji i ignorancji, poczucie ich bezkarności (opłacane systematycznie na rzecz KK). Całkowity upadek zasad w sejmie, w życiu publicznym. Mieszanka „patriotyzmu” z interesownym KK doprowadziła do tego, że już nikt się nie wstydzi. KK bez przerwy grabi do siebie, bezczelność J. K. i jego oficerów w głoszeniu prawd objawionych; teraz na oczach Europy mamy sabat czarownic; PAŁAC contra pałac; nikt się nie wstydzi, to już zapanowało wszędzie. Co dalej będzie, co to będzie?

  22. Zastanawiam sie ilu ministrow i ministerek lata po swiecie i nic z tego nie wynika. Czasem mam wrazenie, ze komentatorzy musza komentowac, bo nie mieliby co robic. Gdyby znaczenie panstwa zalezalo li tylko od wizerunku politykow oraz urzednikow panstwowych, a nie od rzetelnosci ich pracy; wlasciwie od wynikow nie tylko przedstawicieli spoleczenstwa obywatelskiego, lecz od samych obywateli, to postrzegalibysmy rzeczy wazne jako wazne, mniej wazne jako mniej wazne i niewazne jako niewazne. Wtedy jednak komentatorzy mieliby mniej pracy.
    MI

  23. „Zwierzchnik sił zbrojnych i polityki zagranicznej do późnych godzin nocnych wypatruje go z okien pałacu.”

    Świetny początek dobrej baśni, najlepiej w stylu „Shreka”, z elementami grozy a’la bracia (sic;) Grimm.

    „Fotyga udaje Greka” – he he, przednie, ona chyba nawet nie udaje;)

    Pozdrawiam serdecznie

  24. Wielce Szanowny Panie Redaktorze !
    Z tego co Pan napisal wyciagnalem wniosek, ze Pan Prezydent konsekwentnie podstawia rzadowi noge.
    Ja sie Pana Pytam, a co on ma podstawiac. Przeciez nie moze sie wypiac na ten rzad, bo móglby dostac kopa w to ja wiem a Pan zapewne rozumie.
    Kresle sie znad prywatnego lunchu, bez pod wplywu.
    Od pewnego czasu, abstynent
    Pan Lulek

  25. Coraz częściej zastanawiam się czy pan LK jest rzeczywiscie prezydentem czy to jakiś chochoł? Mnie jest zwyczajnie wstyd i nie mogę udawać, gdy pytają znajomi z zagranicy o to co wyrabiają ci dwaj bliźniacy, czy to jest normalne, takie ośmieszanie stanowiska Prezydenta RP. A wczoraj jeszcze ta mumia fatyga do kompletu i spocony Kamiński.
    Ale jaki pan taki kram i „nie dziwi nic”.

  26. Niestety to już musi rypnąć, nie lubię teorii spiskowych ale to co się podkłada Donaldu Tusku i jego drużynie to nie może być przypadek. CZy w Polsce ktoś pomyślał o procedurze impeachmentu – jak to jest bo może należy zakrzyknąc – toutees proportions gardees – Eligiuszu Niewiadomski, wróć!

  27. Czy Pałac osiągnął mistrzostwo w stwarzaniu sytuacji konfliktowych ? cokolwiek by nie zrobił bohater takiego wydarzenia to zawsze będzie to zła decyzja .
    Ale pałacowi specjaliści od politycznej intrygi nie są najwyższych lotów skoro tak łatwo można odczytać intencje , a w konsekwencji ośmieszony zostaje i bohater i twórca .Farsa i tyle.
    ,,Kto pod kim dołki kopie sam w nie wpada,,

  28. Z tego juz nic nie bedzie. Kaczynski jest psychiczny, musi byc odsuniety od funkcji przezydenta i nowe wybory rozpisane.

  29. Jeszcze pare takich poPiSowych fajerwerkow i trzeba bedzie zamienic pojecie Sabotage na Kartoflage za co przy nastepnych wyborach PP & Co. serdecznie podziekujemy.

    A tak na marginesie zycze ekipie Tuska realizacji wlasnego programu, profesjonalizmu i wytrwalosci, bo jak moja Oma mowila: krowa, ktora duzo ryczy malo mleka daje .

  30. Do Bianki (2008-01-30 o godz. 12:32):
    Lech Aleksander Kaczyński, syn Jadwigi i młodszy brat Jarosława nie jest bohaterem mojej bajki, ale wzywanie Eligiusza Niewiadomskiego jest delikatnie mówiąc nie na miejscu. Zresztą gdyby żył, pewnie byłby jednym z filarów PiS.
    Na szczęście przy wszystkich szaleństwach, jakie mają miejsce w sferze naszej polityki, nie ma miejsca na zamachy stanu i zabójstwa polityków.

  31. pielnia 1,
    Podzielam Twój pesymizm. Trwa właśnie wojna wszystkich ze wszystkimi.
    W tle wydarzeń opisywanych przez Gospodarza toczy się zaś zasadnicze starcie o przyszłość rychu związkowgo. ” Budryk” jest na pierwszej linii frontu. Po 1989 r. zw.zaw. zostały tak zaprojektowane, by ich kierownictwo ściśle związane było z zarządem firmy i łatwo korumpowalne. To dlatego jak twierdzi Dawid Ost zwiąki służyły głównie pacyfikacji załóg. Powstają teraz nowe związki, których siłą staje się autentyczność i i niezawisłość od kierownictwa zakładu. To one z poparciem załogi prowadzą strajk w kopalni. Jeżeli wygrają, stare zwiazki stracą rację bytu a zarządy sprzymierzeńców po stronie załogi. Dlatego Rząd nie zgodził się na porozumienie w „Budryku”.
    I teraz mamy Germinal Zoli z łamistrajkami w tle.
    To, co obserwujemy w kraju, przypomina w wielu aspektach epokę saską. To taki postsolidarnościowy manieryzm. Państwo powoli przestaje działać.
    Czuję, że zbliżamy się do dna, ale na razie nie widzę wystarczającej siły, na odbicie się od niego.
    Pozdrowienia.

  32. pelnia1,
    Pomyliłam się, to już nie postsolidarnościwy manieryzm, to barok.
    Pozdrowienia

  33. Panie Redaktorze,

    ze stanowiskiem w pełni się zgadzam. Szkoda jednak, że nie wspomniał Pan o Wielkim Cieniu Pana Prezydenta, bo jest to polski smaczek i ewenement na skalę światową.

  34. BBN to twór nie z tej ziemi. Pracuje tylko 8 godz. Sa tam generalowieWP, którzy gromią Ministra Obrony Narodowej jak szeregowca na unitarce. Gdzie my jesteśmy? Prezydent niech lepiej sam sie kontaktuje z rzadem, tylko że ma problemy z techniką, bo jeszcze trochę a jego ministrowie rozpętają jakąś wojnę.
    pozdrawiam

  35. Nie trudno jest zauważyć, że te incydentalne posunięcia LK wypływają w poniedzialki, czyli po spotkaniach sob-niedz. braci. Ja to zjawisko obserwuje już od dawna i nazywam to zachowanie rodem z Juraty. Inicjatorem jest JK i to On wybiera tematy i reżyseruje tym spektaklem wziętym z wrodzonej nienawiści i obsesji KLIGULI.
    Dziwi mnie tylko zachowanie p. Sikorskiego, który powinien p. Telefon odpowiedzieć kto jest jego przełożonym. Przestało mnie dziwić w zasadzie zachowanie braci jak w Dzienniku Polska zdn.26.bm. przeczytałem wywiad jakiego udzielił tej gazecie minister LK p. M. Kamiński, szambo to naprawdę perfumeria, po przeczytaniu tego artykułu zdaje sie być.

  36. AZ SIE NA USTA CISNIE PORADA DLA PREZYDENTA NAJJASNIEJ NAM PANUJACEGO’
    DROGI I NIESZANOWANY A JESZCZE BARDZIEJ NIECHCIANY LECHU II CALKIEM NIEWIELKI , NIE PRZEJMUJ SIE SWOJA DOLA BO WYBORCY I TAK CIE Z PALACU WY………LA!
    Dodatkiem jest kolejne posmiewisko, cyrk, paranoja awantury o udzial Macierewicza w komisji sledczej.
    Po tylu latach teraz niestety rozumiem, dlaczego przy 40 milionach obywateli i 16 wojewodztwach mamy az tylu poslow i senatorow. Jesli Ilsoc komisji bedzie rosla z taka szybkoscia jak obecnie to sesje plenarne sejmu beda przy pustej sali i jeszcze Polsow na komisjach nie wystarczy. Teraz rozumiem, dlaczego biedacy tak licznie zaciagaj kredyty na Wiejskiej i wogole jak oni uciazliwie pracuja!. Zal mi tych wybrancow pomazancow,
    Reasumujac Polska toczy sie ku demokratycznej upadlosci i widze zly tego koniec.

  37. Do Prezydenta Lecha Kaczynskiego:
    „Koncz Wasc, wstydu oszczedz”.

  38. Panie Danielu,
    straszne jest to, jak łatwo jest psuć wizerunek naszego kraju na arenie międzynarodowej, aby tylko osiągnąć cele własnej partii…
    Mam jednak nadzieję, że rząd nadal będzie starał się takie sprawy załatwiać spokojnie i rozsądnie. Wtedy to „podstawianie nogi” wyjdzie im nawet na dobre. A Prezydent? No cóż… Niech się nie zdziwi, że szacunek do tego urzędu (a właściwie do osoby go pełniącej) maleje…

  39. Szestow,
    Słusznie, zapytam urzędników państwowych. Ale czy oni mogą obiektywnie ocenić, jeśli są stroną w niewątpliwie nadciągającym sporze. Nie wiem, nie znam jeszcze wielu faktów, zastanawiam się. Kilka książek miałem w ręku, najszybciej przychodzi mi na myśl Dick Morris, The New Prince: Machiavelli Updated for the Twenty-First Century, które ukazują konflikt między napalonymi na zmianę (w obecnej kampanii wyborczej w USA popularność zdobyło hasło change) i na poprawienie aparatu państwowego politykami, a właśnie urzędnikami państwowymi od wysokiego szczebla poczynając. Ja bym tak łatwo tym krytykom nie dawał wiary. Ale nawet jeśli obstajesz przy opinii, że “umiejętności tej ekipy są żenujące”, to i tak nijak nie obalasz moich dwóch tez: (1) lepszego rządu polskie elity polityczne nie są w stanie zaoferować, (2) lepszego rządu polscy wyborcy nie są w stanie znaleźć.

  40. Pewien cenzor, który katował teksty Słonimskiego zwrócił się kiedyś do niego w ten sposób:
    „Panie Antoni, pan pewnie uważa mnie za wielką świnię?”
    Słonimski odpowiedział:
    „W pana przypadku, o żadnej wielkości nie ma mowy!”
    Nie wiem dlaczego akurat teraz przypomniała mi się ta anegdota!

  41. Harry_potem
    pisze: 2008-01-30 o godz. 08:52

    Odniosłem to samo wrażenie – z tego Sikorskiego to niezły kabareciarz, ale inaczej chyba z tymi pajacami nie można.

    Pozdrowionka dla wszystkich blogowiczo-blogerów.

  42. Eddie,
    Jak ja mogę przestawić się na rozmowę serio, tak od razu po przeczytaniu Pańskiego wpisu, w którym ja (i moje argumenty) jestem przyrównany do pracowników niższych szczebli w prowincjonalnych zakładzikach w USA. Ale to i tak lepiej niż P.T. Lizak, który w zamian za moje serio argumenty notorycznie przylepia mi rozliczne etykietki: drwal, włóczykij, uciekinier, etc.

    A więc serio. Moja apodyktyczność nie jest typu ego, lecz wynika z zatwardziałości argumentacji drugiej strony. Domyślam się teraz, że mój styl backfires – działa przeciw moim zamierzeniom. Dzięki za tę uwagę.

    Pisze Pan o polskich uwarunkowaniach kulturowych. A czy one są takie niezmienne? Może właśnie do nich chcę się odnieść. Dostrzega Pan niecierpliwość w moim głosie. Nie poradzę, chciałbym jak najszybciej te uwarunkowania przetopić – ma Pan racje, pisałem już kiedyś to zdanie – jestem idealistą. Ponadto utrzymuję, moze blednie, że Polska nie musi podlegać prawom, które skutkują w Rosji. Myślę, że Polskę stać na coś więcej. Chyba Pan mnie rozumie.
    Pozdrawiam
    T.O.

  43. Nie wiem, czy miałoby sens podpisywanie jakiejś listy za odwołaniem prezydenta, ale dobrze byłoby, gdyby społeczeństwo dało jakiś formalny wyraz braku akceptacji formy sprawowania urzędu przez tego pana. W końcu ludzie też mają coś do powiedzenia, a na pewno wielu z tych, którzy tak ochoczo na niego kiedyś głosowali, dziś się tego wstydzi. Same sondaże to za mało, choć powinny obu panom K dać do myślenia.

  44. Panie redaktorze,

    A pan dalej swoje, jak zdarta plyta gramofonowa. Strasznie monotematyczne te panskie blogi.
    Moze by Pan napisal jak widzi zakonczenie strajku zielonomundurkowych. To troche ciezki temat bo cokolwiek sie napisze mozna oberwac, a tego lepiej unikac.
    No co dac im powyzke w wymiarach przez nich ustalonych, czy pokazac lokiec nadwislanski przypominajac ze sa na sluzbie panstwowej.

  45. Magrud,
    Obawiałem się, gdy dotarło do mnie jaką przepaść mamy w poglądach, uznałem po prostu, że może nie być Tobie na rękę jakakolwiek zażyłość z kimś drzemiącym, co tam z latarnikiem, z lunatykiem przecież. Myliłem się. Jakże piękny ten świat, na którym miłe pomyłki się zdarzają.

    Klasowa tożsamość powiadasz. Obudziła się we mnie? Odwołujesz się do “Naszej klasy”, czy sadzasz mnie w ławach Mar-leny? Ja nie jestem marksistą, czy mogłabyś się zniżyć do mojego poziomu.

    Neoliberalizm (= ekonomiczny liberalizm + wolność) to etykietka przylepiona przez krytyków. Teraz się dowiaduję jeszcze, że to dogmatyczna, pseudo-naukowa, zniewalająca religia. Czytam te słowa, dla pewności sam wklepuję – bo oczom nie wierzę.

    Chciałem się rozpisać o Renesansie w wolnych miastach włoskich w XII-XIII wieku opanowanych przedsiębiorczością handlową i bankową, również wytwórczą i artystyczną, o Niderlandach handlujących i wprowadzających rozliczne innowacje, o Rewolucji Przemysłowej w Anglii, o Silicon Valley, o całych tomach ekonomicznych nt. venture capital, o relacjach między invention i innovation … ale po co? Skoro to wszystko jest narkotykiem usypiającym ludzi, to po co? Skoro znieczula, a potem poniża i odbiera ludzką wartość. Wiec po co?

    Po co mam wyjaśniać, że: (1) polscy pracownicy są leniwi w określonych warunkach, w firmach państwowych, często popieranych przez zw. Zaw., (2) aktywność zawodowa jest niska z braku inwestycji, z przejadania oszczędności przez rozdętą i źle ulokowaną opiekę społeczną system, (3) świat biznesu nie jest jednolity (eureka!), jest wypełniony konkurencją, (4) płynność pieniądza uwzględnia teoria monetarna, (5) oprocentowanie przekroczyło któregoś roku 100%, bo inflacja była 80%, (6) dziękuję za anegdotkę o Rostowskim i Gomułce czekających na dowód osobisty 100 razy dłużej niż podobna czynność zabiera w Londynie – oczywiste, że potwierdziły się ich najgorsze przypuszczenia o degrengoladzie polskiej administracji, uliczna gawiedź nazwała to odgrywaniem się, (7) nędza w Chinach nie jest barierą rozwoju. Po co?

    P.S. o ostatnim wpisie: rząd nie zgodził się na porozumienie w Budryku? Jakież porozumienie? Z JSW? Gdzie o tym piszą?

    P.P.S: Magrud, może jednak pozostańmy na dystans – T.O.

  46. Jak długo będziecie wierzyć w te brednie ! ! !
    1. Prezydent Kwaśniewski dzięki uczestnictwie w ” pomarańczowej rewolucji ” rozpoczął wielką przyjaźń z władzą ukraińską oraz jej mieszkańcami
    2.Prezydent Kaczyński dzięki częstym wizytą w USA , dzięki porozumieniom w sprawie Iraku i tarcz ustalił dobre relacje ze wszystkimi ważnymi w tym kraju z Prezydentem USA włącznie
    I gdzie jedzie Tusk z I-szą wizytą ,należałoby do Kijowa ależ nie ( Tusk chce pokazać że będzie lepszym Prezydentem od Kwaśniewskiego )
    a może do USA , też nie ale z Prezydentem Kaczyńskim jest łatwiej , tu wybitni dziennikarze walą w Niego na każdym kroku nawet Tusk nie musi wymyślać czegoś specjalnego
    Kandydat na Prezydenta D.Tusk jedzie do Moskwy ,nie ważne że na Ukrainie i w USA są oburzeni , najważniejsze że plan kampanii prezydenckiej został wykonany , a Polska , a Naród Polski ( jak to mówił dawny sekretarz PZPR ) Oni wszystko kupią .
    SZANUJMY SIĘ POLACY ,ŻEBY NAS SZANOWANO
    Obecnie wiarygodność Miecugova,Parandowskiej,Pacewicza u podobno-inteligentów jest tak duża że uwierzą we wszystko , malutki przykład Gazociąg północny
    – prywatna firma Putina i Kohla ustaliła że gazu Polsce nie da, wydawałoby się że tu psełdodziennikarze nie oszukają Polaków , tu to już na pewno pochwalą Kaczyńskiego za twarde stanowisko i będą tego samego oczekiwać od Tuska .
    Oczywiście NIE .oni dalej kłamią mataczą , odkręcają kota ogonem NARÓD POLSKI WSZYSTKO PRZYIMIE

  47. A może natychmiastowe wykonanie polecenia pana LK przez ministra Sikorskiego i bezzwłoczny przylot z Brukseli, to element „strajku włoskiego” rządu Rzeczpospolitej?
    Pozdrawiam, T.

  48. „W dzisiejszych czasach istnieją takie środki łączności, że nawet Kamiński z Wassermannem nie podsłuchają.”

    Problem w tym, że pan prezydent nie potrafi korzystać z tych dobrodziejstw techniki. Wręcz ma do techniki awersję …

  49. Prezydent jaki jest kazdy widzi. Nowych epitetów nie będę wymyślał.
    A Andrzej 08.09 ma rację.Coraz trudniej oglądać nawet TVN24, coś tam
    panom dziennikarzom nie idzie a dobór tzw.gości coraz bardziej irytujacy
    Ja, który nie opuszczałem nigdy Faktów,teraz robie to dość często a z
    tych różnych pseudodyskusji przełączam się na dobrą książkę we własnym fotelu. Pozdrowienia dla Redaktora.

  50. Jak Państwo myślicie, numer z Brukselą jest lepszy niż numer z rozkopanym Krakowskim? A może jednak „nieważne, kiedy prezydent się dowiedział, ważne kiedy się nie dowiedział”? Nie oglądam już żadnej telewizorni, TVN24 schodzi na Rubika (tak się ma do poważnego dziennikarstwa jak on do Beethovena),w gazetach czytam tytuły, czasem zajrzę na tego bloga, żeby popatrzeć na składną polszczyznę i poobracać się w towarzystwie wykształciuchów. Co się dzieje…

  51. Dla mnie jedno jest jasne jak słońce. Trwa frontalny atak PiSu na nowy rząd, do którego JK włączył Pałac, Solidarność i inne związki zawodowe. Interes kraju nie ma tu nic do rzeczy, ważny jest interes partii wyrażany wątpliwymi roszczeniami coraz nowych grup zawodowych i to akurat takich, których jakość i wydajność pracy ma się nijak do stawianych żądań.

  52. „Wygląda na to, że Sikorski został ściągnięty z Brukseli po to, żeby doprecyzować, kto tu rządzi, kto czuje się odpowiedzialny za politykę zagraniczną. To jest taka sama sprawa jak obwinianie rządu, iż za późno zawiadomił prezydenta o tragedii lotniczej.”
    To właśnie tak jest. Bardzo celna uwaga. I czegobyście się blogowicze w postępowaniu prezydenta nie doszukiwali – psychiczny, głupi, nadęty, itp., on tylko wykonuje polecenia – „Wielkiego Brata”. Zawsze tylko wykonywał. Nitki pociąga Jarosław, a celem jest powrót do władzy. Szkoda tylko, że „po trupach” i ze szkodą dla wszystkich obywateli kraju.

  53. A ja uwazam ze nie ma o co sie spierac.
    Jak sie dopuscilo, wybralo idiotow do rzadzenia to nie mozna sie dziwic ze zachowuja sie jak idioci.

  54. Zdjęcie nad tekstem – niezamierzona reklama soków Tarczyn;)

    Slogan: nasza porzeczka i pomarańcza, smaczne i niezawodne, jak Fotyga i K&K. Pofotyguj się do najbliższego warzywniaka.

  55. Aleydis, jak obalic przeydenta? Poprzez demokracje bezposrednia.
    Osobiscie bardzo wierze w demonstracje pod palacem z transparentami, skandowaniem i zachecaniem przypadkowych przechodniow aby dolaczyli, sprowadzanie na miejsce demonstracji radia i telewizji, masowe spiewy (choc Polacy nie potrafia nawet w kosciele), rozdawanie ulotek, przemowienia znanych twarzy.
    W ten oto sposob obala sie demokratycznie prezydentow, jesli nie istnieja lepsze narzedzia, jak np impeachment.
    Moim zdaniem czas sie nad taka opcja zastanowic. Nawet jesli za pierwszym razem sie nie uda, bedzie to bardzo wymowny sygnal pod adresem tego psychicznego i jego brata, ktory zza kulis mu sufleruje.

  56. Panie Adam:
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=405#comment-78462

    A nie boi sie Pan, ze nawrzucaja Panu od spiacych latarnikow, niezorientowanych w polskich kulturowych uwarunkowaniach uciekinierow?

  57. Czy nie szkoda słów?
    Kolego Danielu i wszyscy komentatorzy. Czy Wam nie obrzydło komentowanie oczywistości? Przecie „jaki Jego Ekselencja Pan Prezydent jest widzi każdy, kto ma oczy ku patrzeniu! A Jego (nie uwłaczając!) brat też jest wszystkim znany.
    Żadnej nowej cechy nie dało się zauważyć, całe (nie uwłaczając!) Braci działanie jest oczywistą oczywistością!

  58. http://www.tvn24.pl/-1,1537122,wiadomosc.html

    No i juz wszystko wiadomo. Pan szef gabinetu premiera, S. Nowak sprzatal, sprzata i bedzie sprzatal po tak ogromnych zaniedbaniach poprzednikow. W sprawie plac oczywiscie. Pewno bedzie to czasochlonna i ciezka praca skoro nawet cud nie pomoze. Zostal wlasnie przez pana szefa gabinetu czasowo zawieszony. Ale kiedys pozniej w stosownej chwili wroci sie do niego.

    A tak juz super powaznie, to nie widze by ta ekipa miala plan jak rzadzic „by panstwo bylo silne, a ludziom zylo sie lepiej”.

  59. toja, tylko dureń drapie się tam, gdzie go nie swędzi. Bardzo słusznie Premier wybiera się w pierwszej kolejności tam, gdzie stosunki zostały przez poprzedników najbardziej zabagnione. Tam właśnie trzeba szukac poprawy, bo tam jest najbardziej potrzebna. Przyjaciela zawsze zdąży odwiedzić, z przeciwnikiem trzeba poprawiać stosunki, bo tam się najwięcej traci. A czołobitność w USA tak bardzo się już wśród tamtejszych polityków zdewaluowała, ze nawet trzeciorzędni urzędnicy amerykańscy pozwalają sobie na pouczanie polskiego rządu. Czas im uświadomić, że maja do czynienia z Narodem, który nie będzie prowadził polityki „na kolanach”, jak to obiecywał ten pajac, pozwolisz że nie będę wymieniał nazwisk, których nie mogę szanować, mimo wysokich stanowisk, które piastują, bądź piastowali. Mali ludzie powinni ograniczać się do małych spraw, a nie pretendować do miana mężów stanu, jak nam ich niegdyś reklamowano…

  60. Jerzy H (18:26):
    „Coraz trudniej oglądać nawet TVN24….”
    Zgadza się. Oglądam jeszcze z przyzwyczajenia, ale coraz częściej z niesmakiem.
    Pan Rymanowski praktykuje podjudzanie przeciwników politycznych i widać,że ma z tego uciechę. Pani Monika Olejnik bardziej nadaje się na prokuratora niż na bezstronną dziennikarkę. Zadziwia, że poważni politycy jak np minister spraw zagraniczych tak chętnie przychodzą i godzą się na tego rodzaju „przesłuchania”.
    Przykro było patrzeć.

  61. To już zgłupiałem,

    czy Pan Prezydent dostaje jako jedyny w tym kraju wiadomości top secret, których ani zaszyfrować ani zakodować, czyli nijak Radkowi przesłać lub przekazać do Brukseli nie da rady?

    To już nie operetka,

    bo na dobrej operetce to się człowiek nawet pośmieje. To co się ostatnio wydarza w tzw. dużym pałacu to raczej już mutacja latynoskiej telenoweli made in poland, w której aktorzy myślą, że grają w ambitnym dramacie. To tak, jakby zawodnicy Benhakera dzwonili do niego, żeby ich zabrał na Mundial. To tak, jakby Dudek kazał Cassiliasowi siedzieś na ławie.

    Oby tylko Pałac,

    nie zaczął wydzwaniać do Berlina, Moskwy, Paryża itd. Bo na linii Washington Wa-wa linia tylko w jedną stronę działa.

    Oj biedny ten Palikot

  62. Toja

    Chciałbym Pana poważnie traktować ale kiedy powołujesz się acan na „psełdodziennikarzy” to ręce opadają.

  63. Obserwujemy zmasowany atak na premiera premierów i jego doskonałą formację polityczną PO. Pismaki na usługach Kaczystów opluwają każde genialne posunięcie naszego geniusza Kaszub. Nie pamiętam w jakich tytułach ale to prawda, przecież GW nie kłamie. Hordy kaczystowskich moherów atakują ludzi na ulicach i zmuszają do słuchania tego wstrętnego radia, którego nazwy nie wymienię z obrzydzenia. Zorganizowane akcje strajkowe kierowane są przez podziemną organizację AK (Armia Kaczorów) mają na celu obalenie legalnego rządu wybranego przez cały naród. Jednak premier premierów genialnie odsłonił ich knowania, informując o planach eskalacji strajków. Stanowcze nie!! – podżegaczom strajkowym.
    Jak donosi nasz informator Harry_potem, w pałacu prezydenckim tylko już chleją z rozpaczy. W pijackim widzie zamawiali wódę, ale pomylili numer i zadzwonili do Radka. Skumał, że jak będzie czekał do wieczora, to się nie załapie na imprę.
    Dziękujemy Ci Harry_potem za zdemaskowanie tych niecnych pijackich knowań. Dzięki takim mocarzom intelektu jak Ty, nasza krynica, nasze wszystko naj, nasz premier premierów przetrwa wszystkie przeciwności. Przetrwa chorych, którzy złośliwie chorują. Pielęgniarki, lekarzy, celników, policjantów, nauczycieli, deficyt budżetowy, bezrobocie, prywatyzację i sto innych duperel, które przerywają mu grę w piłkę.

  64. Zgadzam się z Panem całkowicie. Szczególnie wkurzają mnie wszystkie media za wyjątkiem Polityki. Walą równo po obu stronach konfliktu, chociaż gołym okiem widać, kto tu komu podstawia nogę i kto prowokuje konflikty. Szczególnie ostatnio TVN postanowił być super obiektywny i bezstronny, więc obwinia równo Pałac i rząd i domaga się spełnienia wszystkich obietnic przedwyborczych już natychmiast. Moim zdaniem ten rząd nie przetrwa nawet pół roku, ponieważ jakiś amok strajkowy opanował budżetówkę i znikąd nie ma wsparcia. To się dobrze nie może skończyć.

  65. Olek51 – jak zwykle się z Panem zgadzam (jeszcze Wodnik53 i jasny gwint). Obecnie nie czas na krew i morderstwa. To już nie te metody. Jednak myślę, że powinniśmy się zastanowić jako społeczeństwo nad „bezkrwawym” odsunięciem od władzy i stanowisk tych, którzy nam szkodzą bezustannie nas kompromitując, sypiąc celowo piach w tryby i cofając do XIX wieku. Każda stracona godzina dzisiaj jest nie do odzyskania. Nie możemy sobie na to pozwolić. Jako kraj już jesteśmy w ogonie państw UE! (patrz jakże mądry ranking przedostatniej „Polityki”). A tak ambitnie rozpoczynaliśmy 20 lat temu! Już nie wolno nam się cofać!
    Pozdrowienia dla Olka53. Gospodarzu dziękuję Ci przy okazji za jasne przedstawienie ostatniego 3/4-wiecza Hiszpanii. Oby nasi rodacy wyciągnęli z tego właściwe wnioski. Lech.

  66. Panie Redaktorze,
    Oczywiście, że jest to całe wzywanie Radka do pałacu to był cyrk, żeby przeczołgać RS i pokazać kto tu rządzi. Wydaje się jednak, że RS pięknie z tego wybrnął. Na zewnątrz pełna kultura i szacunek dla Pana Prezydenta a w rzeczywistości pusty śmiech. Wydaje się, że w Pałacu przykazanie nr 1 brzmi przy każdej okazji przywalić PO. Tylko na nasze szczęście ci PiSowscy spin doktorzy nie widzą tego, że w ten sposób sami sie kompromitują w oczach opinii publicznej. Jeszcze dwa lata takich działań a wszyscy będą mieli serdecznie dosyć LK i całej jego świty. Wydaje się, że PO powinna opłacić czas antenowy dla Michała Kamińskiego. Każde jego pojawienie się w mediach to mniej punktów w wyborach dla LK, ktokolwiek byłby jego kontrkandydatem.
    Pozdrawiam

  67. Szanowny Panie Danielu.
    Starym, i łza w oku się kręci na wspomnienie czasów, gdy dla felietonisty Pana miary brak było tematów do tego stopnia, że musiał Pan czekać na hasło. Że przypomnę słynne „Passent. Bierz go!”
    Teraz tematy same się pchają. Do tego tak zręcznie przygotowane, że nie trzeba opisywać, dośmieszać, puentować – wystarczy cytować. Żyć, nie umierać! Z taką wygodą, na starość (gdy już się pono mniej chce) jak znalazł. Tylko dlaczego akurat w Polsce, a nie w Rurytanii lub innym wymyślonym księstewku bałkańskim rodem z operetki czy staro-hollywoodzkiej komedyjki?
    Naprawdę wolałbym czytać o tym wszystkim w rubrykach zagranicznych, a nie „Z kraju”.

  68. Cóż, sprawa wygląda dość jasno dla przeciętnego, trzeźwo myślącego odbiorcy – większość, jeśli nie całość winy za zaistniałą sytuację ponosi właśnie kancelaria prezydenta, a raczej osoby odpowiedzialne za polityczny marketing osoby prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Typowa zagrywka polityczna, „ja już nie jestem u władzy, ale ja wam pokażę że i tak mam władzę !”. Problem w tym że prezydent chyba nie przewidział że ekipa Donalda Tuska upubliczni sprawę na taką skalę, lub wręcz przeciwnie – prezydent wyszedł z założenia że nie ważne co o nim mówią, byle mówili. Tak czy owak, mało kto i mało co na zaistniałej sytuacji koniec końców zyska, bardzo niefortunna zagrywka. Na pewno dla Polski.

  69. do toji z 17.49.
    Toja, tak się zastanawiam, czy Ty tylko piszesz, czy i czytasz, bo jeśli również czytasz, to na tym blogu oraz na innych blogach w Polityce było kilkanaście razy wyjaśnione jak to było z rurociągiem (ja sam pisałem chyba z 5 razy). Nie będę polemizował z twoimi innymi bredniami, ale na przykładzie „rury” zaraz Ci udowodnię jak kłamiesz. Sprawę znam dokładnie, bo opiniowałem dla międzynarodowego konsorcjum kredytowego w 1993r to przedsięwzięcie inwestycyjne; cały biznes plan wraz z feasibility study i umowy międzyrządowe polsko-rosyjskie, a w późniejszych latach kilkakrotnie monitorowałem realizację budowy pierwszej nitki.
    Wyjaśniam: projekt obejmował budowę przez terytorium Polski od granicy polsko-białoruskiej do granicy polsko-niemieckiej DWÓCH nitek tranzytowych rurociągu tzw. Jamał. Polska miała pobierać z tych rurociągów dla potrzeb własnych kilkanaście% przesyłanego gazu (zaspokajało to docelowe potrzeby polskiej gospodarki); reszta miała być przesyłana do Niemiec. Poniesione zostały nakłady inwestycyjne ok.70% kosztu inwestycji; w ramach tych nakładów sfinansowane zostało kompletne projektowanie i przygotowanie do realizacji całego zakresu rzeczowego oraz wybudowana pierwsza nitka rurociągu. Budowę drugiej nitki zablokował rząd AWS z powodu urojonych ryzyk dla Polski.
    Moim zdaniem- był to ekonomiczny sabotaż pod szyldem patriotycznym, ale nie będę tematu rozwijał, bo nie chcę się denerwować. Na pewno był to rekord świata w kołtuństwie biznesowym. Zablokowanie przez stronę polską budowy drugiej nitki stworzyło dla Niemiec problemy z deficytem gazu w perspektywie kilku lat oraz spowodowało dla producenta (rosyjski koncern) utratę zysków ze sprzedaży oraz zaburzenia w planowanej eksploatacji złoża. W wyniku nieodpowiedzialnej decyzji strony polskiej Niemcy i Rosjanie zdecydowali się na tzw. rurociąg północny przez Bałtyk; moim zdaniem (a znam się na tym)będzie on ok. 4-5razy droższy, niż nitka przez Polskę. Porozumienie międzyrządowe nie zawierało (na szczęście dla Polski) gwarancji bankowych, bo za zaniechanie budowy drugiej nitki Polska musiałaby zapłacić rosyjskiemu koncernowi i Niemcom ogromne odszkodowania. Obecnie budowa tej drugiej nitki jest już bezprzedmiotowa (tak sądzę), bo Rosjanie chcą również ominąć Białoruś ze względu na problemy płatnicze Białorusi i kradzieże gazu z rurociągów, ale za rządów Belki Polska proponowała budowę rurociągu z Rosji przez terytorium byłych republik przybałtyckich i dalej- przez terytorium Polski (może) po starej trasie. Ta koncepcja również została przez „patriotów” zablokowana (rurociąg wg tej trasy byłby ok. 2 razy tańszy, niż przez Bałtyk). Teraz premier Tusk będzie podobno chciał podczas rozmów w Moskwie wrócić do tej koncepcji. Zamiast pisać bzdury o spisku antypolskim ze strony Rosji i Niemiec zaproponuj przewód sądowy dla oskarżenia sprawców zaniechania budowy drugiej nitki przez Polskę. I radzę Ci: więcej wiedzy, więcej skromności w wypowiadaniu sądów o sprawach, na których się nie znasz, a mniej prostackiej demagogii.

  70. Do Ja z Kanady:

    Jednoczesnie proponuje zastanownienie sie rowniez nad tymi, ktorzy wybierali; wtedy byloby; idioci wybrali idiotow, ktorzy zachowuja sie jak idioci. Nie warto jednak zawracac sobie tym glowy, bo nie politycy sa problemem; ich czas mija stosunkowo szybko; wyborcy niestety zostaja.
    MI

  71. Do to ja:

    Szkoda, ze przejmuje sie Pan „rulociagiem”; przeciez energie mozna kupic wszedzie.
    MI

  72. i w tym wypadku mogliśmy ujrzeć postawę nadąsanego pana K, wysyłającego swój image rządzącego silną ręką, gdzie forma przerasta treść (jeśli takowa w tym wypadku istnieje, a która w starciu z wrażeniem i obrazami gdzieś zdaje się umykać…). żenujące i żałosne wydają się te zabiegi mające na celu budowanie wizerunku człowieka trzymającego ręke na pulsie, chciałoby się rzec aktywnego wizjonera, który już czuje, że jest w stanie nam – wyborcom – przebaczyć i (nawet w tak patowej sytuacji – mlask mlask, w sieci układów, mlask mlask i intryg, grymas na twarzy) cudownie zapobiec niszczącemu działaniu rządu… i pewnie żylibyśmy już na polskich polach elizejskich tudzież w niebie, gdyby nie układy (i tu przykra wiadomość dla fanów u can dance: otóż ze względu na bezpieczeństwo narodowe, program ten jest zmuszony zrezygnować ze wszystkich układów, także tanecznych:). i krótka myśl na koniec – przerażające jest to, że komunikacja między kancelariami jest tak słaba.

  73. Szanowne Blogowiczki,
    Szanowni Blogowicze,

    ze szczegolnym uwzglednieniem Panow: Lizaka, Stychowskiego i Bobola

    Zdaje sobie sprawe, ze niewielu z Panstwa interesuje fakt opuszczenia przez moja skromna osobe tego blogowiska. Majac nadzieje na zrodlo wiedzy w tym nowym medium (oraz o tym medium) musze wyznac, ze wywody tu obecnych (dla w/w akcent na „wody“) zawiodly mnie calkowicie. Sadzilem blednie, ze moje obserwacje stana sie podstawa do solidnej naukowej analizy tego fenomenu. Szkoda, ze nie jestem pedagogiem spolecznym, bo moglbym napisac prace na calkiem inny temat. Coz, znalazlem sie na jarmarku mniej lub bardziej zagubionych, czesto rowniez przyjaznych dusz. Przyjaznych w sensie postrzegania rzeczywistosci. Spotkalem sie rowniez z postawami „anty“ i ciesze sie, ze moge wlasnie zrezygnowac z kontaktu z nimi; dotyczy to w/w. Z drugiej strony rozumiem wszystkie piszace i wszystkich piszacych w tym miejscu, bo gdzie mogliby sie produkowac majac do dyspozycji print-media na niskim poziomie. Panow powyzej, informuje, ze media z czasow zaprzeszlych, za ktorymi wyrazaja Panowie posrednio swoje tesknoty tez niewielki poziom reprezentowaly. Dziwi mnie Panow (patrz wyzej) bezposredniosc i gotowe recepty na wszystko z naszej i minionej rzeczywistosci. Dziwi mnie rowniez Panow polemiczny tenor prezentowanych tu okruchow zycia (Les choses de la vie). Porownywalem go do poziomu Tchibo i chyba tez ulegalem checi prowokowania, za co Panow serdecznie przepraszam, bo nie bylo warto. Tchibo; wszystko ladne, co tydzien nowy towar, lecz tak naprawde towar tani i nikomu niepotrzebny; to gwoli informacji. Dlatego tez oddam sie lekturze filozofow i moze w ten sposob zlagodze doskwieranie tej mojej przygody urlopowej.
    Pozdrawiam wiec w/w (möchte gern Journalisten) i polecam Panom lekture Listow Perskich oraz jeszcze wiele innych pozycji z kanonu literatury swiatowej. Moze to ulatwi Panom otwarcie bramy oraz pozbycie sie przedrostkow “anty” w Panach atrybutach. Zycze jednak, bo zdaje sobie sprawe, ze nie nie maja Panowie nic innego “do roboty” wielu interlokutorow w tej interkulturalnej nowej, czy nam sie podoba, czy tez nie, rzeczywistosci. Zycze rowniez mniej fobii, ktora moze doprowadzic do klaustrofobii i prosze o raz zalecam czytanie prasy codziennej obcej; rowniez tygodnikow. Jest ich w Europie przynajmniej 5 dobrych(tygodnikow). Jesli chodzi o prase codzienna, to sadze, ze rowniez 5. Bedzie mniej doskwieralo, bo prasa obca jest per se w obcych rekach, czy tez dlugopisach.
    Lacze wyrazy powazania.
    MI

  74. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Szanowny Panie MI,
    ma Pan niewatpliwie wiele racji, dlatego prosze nie tracic nadzieji i od czasu do czasu (oczywiscie jak czas na to pozwoli) zagladnac na blogowisko (kolorowy jarmark) pana Daniela Passenta, w czasie wiele moze sie zmienic. Co prawda nie wierze w to aby tzw. jezyk nowoczesny poradzil sobie z problemami istniejacymi od wiekow. To ciagle ten sam, napedzany mechanizm nieslabnacego szowirasizmu w szacie nowoczesnej fasady.

    F.S. von/od Diasporski

  75. M.I.

    Tak mi przykro drogi panie.
    Pańska strata będzie dla mnie nieodżałowaną.
    Dobry adwersarz to połowa sukcesu.
    Jego brak wiąże się z brakiem inspiracji i weny.
    Nie można błyszczeć bez kapitalistycznego tła.
    To doprawdy bardzo smutna enuncjacja.
    Jest mi niepomiernie przykro,że nie potrafił pan tych czerwonych ćwoków przekonać do swych wzniosłych idei.
    Szkoda,że tak szybko wygasł pański życiodajny kaganiec kultury,oświaty i ekonomii kapitalistycznej.
    Strata ta jest wręcz niepowetowaną.
    Mam cichą i nieposkromiona nadzieję,że pańska decyzja nie będzie ostateczną i nieodwołalną.
    Będę tutaj z nadzieją i wytrwale oczekiwał na pana by w każdej chwili powitać Go ponownie i dać mu stosowny odpór.

css.php