Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

31.01.2008
czwartek

Kaczonada

31 stycznia 2008, czwartek,

0kacimlodziez450.jpg

Fot. Witold Rozbicki / REPORTER

Rosjanie mają putinadę, a my mamy kaczonadę, czyli kanonadę prezesa Kaczyńskiego.

Tym razem prezes wystrzelił z pokładu „Faktu” – kolejnej gazety, która zasłużyła sobie na zaszczyt wywiadu z Jarosławem Kaczyńskim. Prezes chętnie wystawia cenzurki mediom. „O sytuacji pisze ostro jedynie ‘Gazeta Polska’ – tygodnik o niezbyt dużej sprzedaży” – ubolewa. „‘Rzeczpospolita’ bywa krytyczna, ale tam ukazują się różne teksty. Czasem pisze ‘Fakt’, ale w sumie też bardzo oszczędnie. ‘Dziennik’ to właściwie organ Platformy Obywatelskiej.” JK otwarcie mówi, czego chce: żeby „Gazeta Polska” miała większą sprzedaż, „Rz” nie publikowała „różnych” tekstów, żeby „Dziennik” powrócił do czasów, kiedy był organem PiS, a „Fakt” był mniej oszczędny w krytyce Tuska.

Prezes narzeka, że opozycji jest się „niezwykle trudno przebić”, i to jest „oczywista oczywistość”. „Tu się robi putinada, tyle że zmiękczona w stosunku do pierwowzoru” – mówi autor kaczonady. Biedny prezes, który co kilka dni udziela wywiadu innej gazecie, ale nie może się przebić. Biedny PiS, którego ludzie trzymają w garści wszystkie media publiczne i mają zwolenników od Radia Maryja po „Gazetę Polską” i „Rzeczpospolitą” – wszystkiego im mało. Nie wystarcza TVP, nie wystarcza PAP, nie słychać Polskiego Radia pp. Czabańskiego i Targalskiego – wszystko to są wrogie media.

Na czym wedle prezesa polega putinada? „To łagodne ograniczenie demokracji” – odpowiada. A konkretnie? „Dzisiejsze koncepcje Platformy, takie jak jednomandatowe okręgi wyborcze czy ograniczenie finansowania partii z budżetu dobrze się wpisują w ten sposób myślenia. Przecież w takim systemie opozycja nie miałaby szans.”

Prezes woli dostawać pieniądze na partię z budżetu, niż gdyby miał zabiegać o nie u wyborców, ponieważ PiS wdzięczy się do wyborców ubogich. „Nie widzę powodu, dla którego mielibyśmy wspierać uprzywilejowanych. Polska jest pokryta siecią klik i układów” – powtarza starą śpiewkę PiS. Może warto dodać, że okręgi jednomandatowe obowiązują w wielu krajach, tam budżet nie finansuje partii politycznych (ani Kościołów rozmaitych obrządków) i tamte kraje też jakoś funkcjonują?

Do kogo PiS chce dotrzeć z takim przesłaniem? – Do inteligencji i do młodzieży – odpowiada prezes. Dla inteligencji przeznaczona jest diagnoza dzisiejszej rzeczywistości:

Dzisiaj jest u władzy środowisko, które ma środki na poparcie potentatów różnego rodzaju, mediów, grup ludzi mocno osadzonych w układach służb specjalnych, co ich wiąże z wielkim kapitałem niejasnego pochodzenia. Ktoś słusznie powiedział, że przy Donaldzie Tusku Leszek Miller jest człowiekiem zasad. To są przesłanki, żeby obawiać się putinady.

Jak widać, prezes w jednym zdaniu jest w stanie obrazić dwóch premierów. Ale spróbujcie napisać to o nim – od razu uzna to za „wściekły atak”. A przecież to on wszedł w układ z LPR i Samoobroną, o której miał najgorsze zdanie, przecież to on wybaczył Rydzykowi obraźliwe słowa pod adresem prezydenta i pierwszej damy, przecież to on obrażał Rokitę i wodził go na pokuszenie. Kaczonada to wmawianie, że białe jest czarne, a czarne jest białe.Prezes powtarza swoje: powiązania, kapitał, grupy ludzi mocno osadzonych – to ideologia prof. Zybertowicza i na taką inteligencję J. Kaczyński może liczyć. Zapowiada zresztą utworzenie ruchu inteligencji – „ludzi, którzy są oburzeni tym, co się w Polsce stało.” A co się stało? – Tego prezes nie wyjaśnia. Chodzi chyba o to, co się stało 21 października, kiedy przegrał wybory.

Drugi adresat umizgów prezesa to młodzież. „Będziemy chcieli zwrócić się do młodego pokolenia” – zapowiada, bo ono, to młode pokolenie, „było wystawione na żer niebywałej kampanii toczonej przeciwko nam, co przyniosło niedobre skutki”. Co PiS ma do zaoferowania młodzieży? Może głosowanie w wyborach przez Internet? Nie, ponieważ „uczestnictwo w demokracji powinno być świadomym wyborem, wymagającym pewnego wysiłku. Klikanie przy nazwisku kandydata między jednym a drugim łykiem piwa z butelki nie wchodzi w grę.”

W jednym zgadzam się z prezesem – nie należy pić z butelki, ale to chyba za mało, żebym kliknął przy jego nazwisku.

***

PS. Dwa pytania do Szanownych Blogowiczów:

1) Co Państwo myślą o żądaniach płacowych celników, lekarzy, pielęgniarek, nauczycieli, ratowników i innych grup zawodowych? Co powinien zrobić rząd?

2) Co Państwo myślą o reakcji naszych mediów na wyrok sądu brytyjskiego w sprawie Jakuba T.? Bo ja zgadzam się z prof. Magdaleną Środą (w „GW”), że gdyby ofiara była Polką, a oskarżony – Anglikiem, to reakcja naszych mediów byłaby inna.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 173

Dodaj komentarz »
  1. Szanowny gospodarz ma osobiste anse z Kaczyńskimi, którzy go odstawili od medialnego żłoba TVP i musi teraz dorabiac razem z Paradowską w prymitywnej „Superstacji”…
    Thinking is a future

  2. Napisałem przedwczoraj u siebie, w tej sprawie, Jakuba T;
    —————————————-

    Nie znamy przebiegu procesu, nie znamy sposobu prowadzenia sprawy przez prokuraturę i obronę. Nie znamy materiałów z dochodzenia, nie znamy na koniec uzasadnienia wyroku. Za to znamy tylko przekaz medialny, który zresztą był modyfikowany, w zależności w jakiej stacji i kto przekazuje informacje. A był to obraz skrzywiony – bo pokazywany przez Polaków – i pokazujący w 90% Polaków, rodzinę i przyjaciół oskarżonego. A jeżeli już Brytyjczyków – to głównie po to, aby pokazać, że być może są manipulowani przez miejscową prasę z Exeter.

    Są trzy elementy, które każą przychylić się ku opinii, że wyrok został wydany zgodnie z prawdą;

    1.Badanie DNA – nie było tylko dwóch badań, jak sugerowano z początku. Było jedno, gdzie nie doszło do żadnego zanieczyszczenia próbki – lecz został popełniony błąd w systemie komputerowym – stąd wynik był fałszywy. Pozostałe badania – a było ich co najmniej kilka (nie znalazłem dokładnej liczby) potwierdziły zgodność próbki pobranej od Tomczaka z próbkami znalezionymi na ciele ofiary. I tu jest rzecz najważniejsza; Otóż już w trakcie samego procesu obrona mogła zawnioskować o ponowne badanie – miała do tego prawo, stwierdził tak sam oskarżyciel, William Hart. Ale obrona tego nie zrobiła!

    2.Nie wyjaśniono, co się stało z koszulą Jakuba Tomczaka, którą miał tego dnia na sobie. Nie znaleziono jej w domu oskarżonego – i nie padła ani razu informacja wyjaśniająca tą sprawę.

    3.Nie znamy profilu psychologicznego skazanego. To co o nim wiemy, to jest tylko szklany obraz mediów, ubarwiony opowieściami rodziny, znajomych, nauczycieli. To nie jest prawdziwy obraz – tylko wspólna kreacja, stworzona, niestety przez polskie media.

    Nie postawię jednoznacznego wniosku – winny tej zbrodni – bo nawet teraz przyznanie się Jakuba Tomczaka, czy ozdrowienie ofiary i potwierdzenie dochodzenia – nie jest dowodem jednoznacznym. Tylko złapanie go na gorącym uczynku mogłoby dać 100 procent pewności.

    Ale nie ma praktycznie żadnych przesłanek, aby twierdzić, że ta zbrodnia nie jest autorstwa poznańskiego studenta.

    Polska wydała Polaka na podstawie ENA, choć nie musiała tego robić. Ale dobrze, że to uczyniła. Jesteśmy członkiem tej wspólnoty – i powinniśmy respektować prawa kraju, na terenie którego zostało popełnione przestępstwo.

    Wyrok sądu brytyjskiego może być tylko szokiem dla zjadaczy papki telewizyjnej. Znów media, szczególnie TVN24 nie stanęły na wysokości zadania.
    —————————————————–

    Co do spraw protestów – nie ma tu schematu postępowania, inny musi być dla lekarzy, inny dla celników.

    Natomiast – jeżeli rząd szybko sobie z tym nie poradzi – to opozycja, między innymi rękami „S”, to wykorzysta;
    Uważam jednak, że rząd nie potrafi sobie radzić z presją, nie umie pracować pod presją i także źle to rozgrywa miedialnie.

    Ukłony dla Autora

  3. 1) Co Państwo myślą o żądaniach płacowych celników, lekarzy, pielęgniarek, nauczycieli, ratowników i innych grup zawodowych? Co powinien zrobić rząd?

    >>tylko częściowo odpowiem. Jako mundurowy śmieję się do rozpuku z protestu celników. A raczej z tego, co się wokół niego dzieje. Piszę nieskładnie, ale jestem w szoku, gdyż dowiedziałęm się właśnie, że w roku ubiegłym moje pobory wzrosły o 500pln brutto, w tym identycznie, a za rok czeka mnie podwyżka o 300. Ciekaw jestem, kto mi kradnie te pln-y, bo jakoś nie zauwazyłem takiego wzrostu dochodu nominalnego w moim portfelu, ale może źle patrzę. A kolegom celnikom powiem tak: słusznie chcecie panowie więcej zarabiać, ale bądźcie konsekwenti, Chcecie „mundurowych przywilejów” to weźcie je z całym dobrodziejstwem inwentarza. Gdybym ja swój płacowy protest przeprowadził w waszym stylu, już bym był na zielonej trawce. taka jest mundurowa rzeczywistość – moge się – za przeproszeniem – oflagowac i kwita. Zróbice tak samo, a sam wam wypłacę moje „podwyżki”.

    A co powinien zrobić rząd? Ba! Jeśli chodzi o mundurowych – przede wszystkim odchudzić biura komend wszelkiej maści i zlikwidowac instytucję „rezerwy kadrowej”, w której wysocy oficerowie czekają na zmianę u góry po następnych wyborach. Podobnie jak to sie miało z sejmową dotacją na mieszkania szyszek na kabatach – tutaj też mnóstwo pieniążków by się zaoszczędziło. O systemowych rozwiązaniach się nie wypowiem – nie mam pomysłu.

    2) Co Państwo myślą o reakcji naszych mediów na wyrok sądu brytyjskiego w sprawie Jakuba T.?

    >> prof. Środa ma 100% racji. Albo nawet więcej.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. 1) To bardziej pytanie – co powinni zrobic ci, ktorzy strajkuja, jak im sie robota nie podoba, to niech ja zmienia na lepsza, ida na swoje, albo do prywatnego przedsiebiorcy i jemu blokuja ulice.
    Zalozmy ze rzad podniesie place im o 500 zl w tym roku, za rok beda rzadali 1000 i tak w kolo Macieju… Potrzeby ludzi sa nieograniczone a im wiecej ma, tym wiecej chce miec.

    2) Rzeczywiscie polskie media niemalze ulaskawily Jakuba T. zamieszczajac m.in wypowiedzi kolezanek ze szkol, ze to dobry i spokojny czlowiek. Ale pod ta dobrocia i spokojnoscia pewnie kryl sie inny Jakub, czego akurat kolezanki nie zauwazyly. Trudno, zeby kolezanki z klasy byly bardziej nieomylne niz niezawisly sad.

  6. Odpowiem tylko na pytanie pierwsze. Otóż sądzę, że słuszne żądania, żeby wszystkim żyło się lepiej, zawsze były słuszne. Dat od kiedy nie podam. Oprócz jednej – od zawsze. A z żądaniami jest tak, jak w starym dowcipie – są dwie drogi…
    Pierwsza – dać wszystkim po horyzont. Ile dusza zapragnie.
    No i ta druga – powiedzieć co rząd chce zrobić. I jeszcze powiedzieć, że nie jest to droga bezkosztowa. Zawsze w życiu jest coś za coś. A więc za co można dać lekarzom. Za co można dać celnikom, ratownikom, nauczycielom. Może wtedy łatwiej byłoby o kompromis?

  7. Zadania placowe, wszystkie strajki to robota opozycji, Oni tylko tak umia walczyc. Ludzie jak barany ida na to, i zacznie sie zawierucha! Taz trzeba wylozyc kraj i rzad, to jest glowne ich przeslanie, juz to kiedys przerabialismy, historia lubi sie powtarzac….

  8. Przepisuje moje uwagi z ktorymi podzielilam sie na blogu P Paradowskiej. Wtedy byl wpis nie na temat, ale poniewaz sytuacja z celnikami mnie wkurzyla wiec napisalam co mialam na sercu. Teraz Pan redaktor zapytuje,totez…

    Z zazenowaniem czytam i ogladam wiadomosci ze wschodniej granicy Polski. Bardzo sie dziwie ze rzad nie zrobil jeszcze z tym porzadku.
    Wedlug relacji oficjalnego strajku nie ma; urzednicy celni czyli urzednicy panstwowi wzieli sobie wolne bo im przysluguje. i zwolnienie, bo im nalezy. Toz to jawna kpina i z urzedu i z rzadu, narazajace skarb panstwa na wielkie straty, za ktore wszyscy obywatele beda musieli zaplacic.
    A gdzie jest koordynator sluzb, ktory zezwolil na to by na granicy panstwa byl tylko jeden celnik.
    Za rzadow prezydenta Reagana zastrajkowali kontrolerzy ruchu powietrznego. Sparalizowana zostala cala komunikacja powietrzna. Prezydent wtedy wydal nakaz by wszyscy strajkujacy zostali zwolnieni. Na ich miejsce szybko znaleziono nastepcow, ktorzy w trybie pilnym zostali przeszkoleni do nowej pracy. Od tego czasu nie zdarzylo sie by feredalny pracownik zastrajkowal.
    Czyz nikogo nie ma kto by tych celnikow zastapil?
    Przeciez zlikwidowana zostala granica zachodnia i zachodnio-poludniowa. Tam juz nie potrzeba sluzby celnej.
    Celnik podejmuje prace na okreslownych warunkach, na ktore przeciez sam wyrazil zgode. Jesli mu sie warunki nie podobaja to moze sobie znalezc inna prace. Wiadomym jest ze rzad
    podniosl celnikom stawke finansowa i zmienione beda wkrotce ustawy o ochronie prawnej.
    Nasuwa sie pytanie komu zalezalo na wywolaniu takiego chaosu kto na nim skorzysta? I co to za “epidemia” ktora pozwala na wydanie tylu zwolnien chorobowych. Przydalby sie tu prokurator.

    SLuzba celna, milicja, strazacy naleza do administracji panstwowej i niewatpliwie sa scisle zwiazani z prawidlowa funkcja panstwa. Pensje powinny byc adekwatne do wykonywanego zawodu i takie zeby oplacalo sie w tych sluzbach pracowac chocby ze wzgledu na stabilnosc pracy i placy i odpowiednich dodatkow resortowych.

    Celnicy, ktorzy odmawiaja stawienia sie do pracy powinni zostac tej pracy pozbawieni. Na scianie wschodniej na pewno mozna znalezc na tyle wyksztalconych ludzi, ktorzy po przeszkoleniu zdolni byliby wypelnic luki.

  9. Z butelki, jeśli to 330 ml piwa, czemu nie?.
    Ad 1) Celnikom należy kategorycznie podziękować za służbę (kapelanom celnym także) i postawić tam zastępczą ekipę. W obliczu kataklizmu drogowego trzeba zrezygnować z przyuczania zastępców do zawodu i z kontroli ciężarówek – i ruch pilnie puścić nawet za cenę hipotetycznego przemytu. Towar, jeśli spożywczy, to już i tak nieświeży. Inni w kolejce do kasy państwowej niechby poczekali łaskawie kilka miesięcy, wszystkim jednocześnie dogodzić nie sposób. A gdyby wycofać się z prezentu dla świątyni i z innych podobnych gestów?
    Ad 2) Obrońcy delikwenta zapowiedzieli rodzaj apelacji, poczekajmy więc.
    Media krajowe stronnicze, w ciemno kibicują oskarżonemu, optują wręcz za nim. Jest to reakcja podobna sprzyjaniu ściganemu przez policję uciekinierowi z filmowego więzienia i trzymaniu jego strony. Tyle, że tutaj nie mamy do czynienia z fikcją, czarny charakter jest wg wszelkiego prawdopodobieństwa realny.

  10. Panie Redaktorze,
    Wycieto moj drugi wpis na poprzednim panskim blogu. A wlasnie dotyczyl pierwszego pytania ktore pan postawil.
    Otoz rzad sprzata jeszcze ciagle po poprzedniej ekipie, ale sa oznaki ze bedzie twardy. Co znaczy jedno i drugie nie wiem, niemniej mocno wierze w dobre intencje. W koncu oswiadczyl to szef gabinety politycznego premiera, a godzine pozniej sekretarz gabinetu politycznego premiera. Pozniej przestalem ogladac telewizje i sluchac radia gdyz balem sie natknac w mediach na vice szefa, drugiego sekretarza itd. Maluczkim lepiej gdy nie znaja rozmiarow i potegi gabinetu politycznego. Z drugiej strony co to takiego i po co?
    Co do drugiego pytania. Moze przeoczylem ale Polityka nie zajmowala sie tym procesem wiec ocena bylaby nie pelna. Wstrzymam sie od odpowiedzi. Pozwole sobie na inna dygresje. Dzisiaj sedzia Pedziwiatr (o ile pamietam dobrze nazwisko) wydal wyrok na morderce dziesieciolertniego chlopca. Zabawne bo nawet cieplo wyrazal sie o mordercy. Sadze ze milymi slowami chcial usprawiedliwic swoj wyrok. No wiec mord nie byl bestialski chociaz podejrzany detalicznie opisal podrzynanie nozem gardla ofiary w sledztwie. Trzeba odrzucic domniemania o gwalcie bo nie moga o tym swiadczyc spuszczone spodnie i gatki chlopca. Wlasnie mu sie zachcialo to sciagnal. No wiec 25 lat, nawet nie dozywocie.
    Jak porownac obydwa wyroki to stare ale jare „Temida jest slepa” nie stracila na aktualnosci.
    PS. Gabinet polityczny pana premiera powinnie szybko posprzatac sedziego Pedziwiatra.

  11. ad 1 Rząd jest mimo wszystko w komfortowej sytuacji, ma bowiem stałe poparcie powyżej 50 %, więc nikomu nie przyjdzie do głowy np. żebu doprowadzic do wyborów. Wygrałoby PO. PiS tonie dzieki własnym karczemnym zachowaniom i zdobyc, a rzczej utrzymac z niewielkimi stratamo może inteligentów, co pija z gwinta i młodzież z podrzednycg dyskotek (to juz mniej pewne). Brzytwy wyszły z użycia,. więc tonący (PiS) krzyczy, w nadzieji, że ktoś usłyszu i przyjdzie na ratinek. Strategi ageniusz JK Zaś działaczy związkowych obciążyć odpowiedzialnościa finansową, bo oni przecież chca te podwyżki wyniącnąc z naszcg, podatniczych lieszeni.
    ad. 2 Relatywizowanie odpowiedzialności prawnej ze zwględu na to. ćzego tzw. „prawa człowieka” nie pozwalaja dzieliC – na płec, jest na poziomie zapętleń emocjonalnych p. Środy. Widac teraz folozofowie zamieniaja logike na nastroje.
    O trzecie Pan nie pyta i słusznie, bo to momysł szleńca. JK ma mentalność i metody wypisz wymaluj z „Notatnika agitatora” (starsi nieco pamiętają). takze jaki te metodt przynosiły skutki. No to nirch tona, i krzyczą. Lepiej by buło krzcećciszsej, lecz być moźe ten pod każdym względem ubogi lektora PiS-u miałby kłopoty z progiem percepci.

  12. „Co Państwo myślą o żądaniach płacowych…?”
    Co ja myślę? W dupach się niektórym poprzewracało. Chciałbym zarabiać chociaż połowę tego, co te „bidule”.

  13. 1. Rząd powinien robic swoje, czyli realizowac podwyzki planowo i zgodnie z możliwosciami budżetu. Byłby to obiecany cud w stylu polskim czyli „santo subito” z poslizgiem.
    Ostatnia nawałnica żądań i roszczeń o niebywałej skali robi wrażenie sterowanej i umiejetnie prowadzonej prowokacyjnej akcji, ponieważ im bardziej absurdalne kwoty, ( tysiąc, dwa, a czemu nie pięc?) tym drastyczniej brzmi odmowa rządu. I chyba o to chodzi.
    Oddzielną sprawą jest Budryk, gdzie panowie gornicy i „górnicy” biora się za łby bez udziału Kiszczaka, Zomo itp.
    Przewiduję nowe pomniki i martyrologiczne hektary żałobnych zniczy.

    2. Lament nad skazanym w Anglii przystoi rodzinie.
    Co do reszty – nie sadzę, aby przedstawiciele tamtejszego wymiaru sprawiedliwosci byli kompletnymi idiotami.

  14. Przypada mi chyba zaszczyt napisania pierwszej odpowiedzi.

    Odpowiadając na zadane pytania. Co myślę o żądaniach płacowych kolejnych grup zawodowych? To samo co zwykle. Każdy chce jak najwięcej za małej kołdry wyrwać dla siebie. Z jednych skrajności (za małych zarobków), chcą popadać w drugie. Nie wiem czy to tak trudno zrozumieć, że budżet to nie fabryka pieniędzy i jeśli dać im, to trzeba zabrać komuś innemu? Może nie mam racji, ale od lat mówię, że polskim nieszczęściem jest fakt, iż wolność wywalczył związek zawodowy. Teraz zwyczajnie mają one za dużo siły, zwłaszcza górnicze.

    Co do drugiego pytania, to pomyślałem dokładnie tak samo. Z dużą rezerwą podchodzę do kolejnych rewelacji i wszystkich dowodów niewinności skazanego. Nie poświęciłem wystarczająco dużo czasu, żeby znaleźć więcej na temat wątpliwości w sprawie testu DNA, ale jeśli one są takie, jak stwierdził sąd, to nie ma o czym mówić. Inną sprawą jest wysokość kary – jeśli dożywocie dostaje się za gwałt, to jaka kara dla morderców?

  15. Panie Danielu,
    Protesty placowe nigdy sie nie skoncza. Ten (chyba) XIX wieczny wymysl pt. umowy grupowe/ zbiorowe o prace sa granatem dla kazdego rzadu. Od opuszczeni Polski w stanie wojennym przez dwie dekady pracowalem wylacznie na kontraktach czasowych. Od elektrotechnika w Grecji, poprzez inzyniera w Niemczech po profesora uniwersytetu w USA. Zawsze negocjowajem kontrakt, podpisywalem na wlasna odpowiedzialnosc – i do roboty. Teraz, bedac wlascicielem firmy, robie dokladnie to samo. Wszyscy pracuja u mnie na kontraktach czasowych. Negocjacje sa trudne (nie tylko placa, ale ilosc dni urlopu, zakres ubezbieczenia itd). Ale nikt nie narzeka. Ostatnio potrzebowalem specjalisty od jezyka chinskiego – wynegocjowal sobie dwa miesiace urlopu rocznie z pelnym (100%) ubezpieczeniem (dentystycznym tez! – w P. Koreii jest to nieslychane). Coz, rynek, za talent musze zaplacic. I tak byc powinno. Indywidualne kontrakty – to jest to.

  16. Panie Szanowny Redaktorze,

    Na pytanie 1, co rząd powinien zrobić. No jak to co, przede wszystkim rzecz najważniejsza powinien uzwględnić uwarunkowania kulturowe ma się rozumieć. Nie da się ukryć, są też i złe uwarunkowanie, w każdym narodzie są. Tym trzeba przeciwdziałać, jak przystawianie pistoletu do głowy. Albo się uczciwie negocjuje, albo szantażem. Tego nie pochwalam.

    Na pytanie 2., które podchwytliwym jest. A jak pan reaktor zareagował by, gdyby ofiara była dajmy na to żydówką, a oskarżony murzynem.

    Na pytanie 3., jestem przeciwny zniesieniu obowiązku meldunkowego. Nie po to mój stary jeszcze w latach 60-tych cztery lata walczył o ten meldunek z urzędem, żebym się teraz zrzekał. Dla nas to robił. Ja nie odpuszczę tej sprawy. Jeszcze moje wnuki będą się meldować. Zobaczy pan.

    Na pytanie 4., o tego Grossa, to jestem za tym żeby go jednak wydalić. Z kraju go usunąć bez prawa wjazdu ponownego, dożywotnio go tak potraktować. Nie będę uzasadniał, bo jako Polak, pan rozumie o co mi chodzi.

    Na pytanie 5., oczywiście jak najbardziej jestem za Świętem Trzech Króli. Najbardziej cieszyłem się jak Trzech Króli wypadało w sobotę, bo na następny dzień była niedziela i nie szłem do szkoły. Teraz mógłby nawet wypadać w piątek, to by się dzieciaki ucieszyły.

    Na pytanie 6., ja jestem człowiek wychowany na Internecie i proszę mnie już więcej nie pytać, bo jak ja nie mogę kliknąć sobie na każdą możliwą do wyboru odpowiedź, tylko za każdym razem odstawiam kufel z piwem, aby samemu wklepać te odpowiedzi dla pana redaktora, to nie mogę się skupić co tu napisać, co też jest w jakimś sensie uwarunkowaniem kulturowym, czy się tego chce, czy nie chce.

    Pozdrawiam pana redaktora, i blogowiczów też pozdrawiam
    Kazik Ł.

  17. Szanowny Panie Danielu!
    Nie będę komentował tekstu, gdyż musiałbym napisać coś o panach K. Nie chcę pisać o nich, bo się brzydzę. Odpowiem na pierwsze pytanie: Co powinien zrobić rząd w sytuacji strajku celników:
    1.Wywalić z pracy strajkujących na zbity pysk. Podpisali umowę o pracę, znali warunki? Nie podoba się – won, a nie dyskutować w stylu Boniego :”Nasi przyjaciele celnicy”.
    2.Rozładować natychmiast graniczne korki zastępując zwolnionych wojskiem,policją ,urzędnikami skarbowymi ,w ostateczności nawet celnikami ściągniętymi z zagranicy – np. Niemców z otwartej po Schengen zachodniej granicy.
    3.Uporządkować prawo usuwając idiotyzmy ,wprowadzić jasne zasady odpowiedzialności za szkody wynikłe z tak pojmowanej jak dziś działalności „związkowej”, czyli chciwości połączonej z szantażem.
    4.Skontrolować tzw. zwolnienia lekarskie -za fałszowanie wyroki.
    Jeśli rząd Tuska nie podejmie stanowczych działań, wlezą mu/ już włażą!/na głowę wszystkie związki, różne porozumienia białostockie czy pikutkowskie, które są zainteresowane wyłącznie własnym interesem, bez względu na skutki, często tragiczne dla ofiar ich akcji.
    Na drugie pytanie -podpisuję się pod Pana i p.Środy poglądem.

  18. Panie Danielu !!

    Zcelnikami jest najprosciej: zastapic ich Sluzba celna na okres okolo

    tygodnia lub dluzej, zabrac sie za te lewe zwolnienia lekarskie,bo

    ze sa lewe to wszyscy /podatnicy/ wiemy. I twardo negocjowac,

    podwyzki tak ale krok po kroku . Co do innych to tylko reforma

    s sluzbie zdrowia i prywatyzacja moglaby powstrzymac ten chocholi

    taniec. A na marginesie, mam wrazenie ze te wszystkie wymienione

    przez Pana grupy wyczuly slabosc Tuska . Z Kaczynskim brakowalo

    im ” poweru” i chyba odwagi..

    Co do sprawy J. T od lat siedze za Oceanem i przygladam sie

    roznym procesom , anglosaski system karny w wielu sprawach

    jest lepszy od jurysdykcji europejskiej ,jednak wolalbym byc

    skazywany nie przez : pracownice kwiaciarni,chlopaka z pizzerii

    czy ksiegowego z kompleksami a przez fachowcow !!

    Zgadzam sie rowniez z Pania profesor ,ktora jako jedna z niewielu

    osob pozostaje dla mnie autorytetem .

    pozdrawiam matti

  19. „Ja ostrzegalem, ze w tak wielkim dziele dobrze kto z Bogiem poczyna…”. Niestety Czcigodny Prezes nie posluchal i jak sie wydaje jego partia podtatusialych semipatriotow stracila niepowtarzalna szanse naprawy Rzeczpospolitej. Z drugiej zas strony Pan najwidoczniej czuwal nad swoim ludem gdyz ominel go dzieki temu problem pomyslnie rozwijajacych sie roszczen placowych, ktory bedzie gwozdziem do trumny obecnego rezimu.
    Byc moze Bracia Kaczynscy powroca jeszcze w duecie na bialym koniu aby przywrocic lad i pelne kieszenie swemu spragnionemu uciech i pelnego zoladka ludowi. Nie ma wiec tego zlego co by na dobre nie wyszlo! Chwilowo zas czeka nas goracy poczatek i dalszy ciag roku Walki Klasowej, powracajacej na powszechne zadanie do naszych niegdys spokojnych WSI i miasteczek.
    Faktem jest jednak, ze Nasza Umeczona Ojczyzna gospodarczo juz ledwo zipie i dalsze wyplaty podwyzek wynagrodzen nie sa mozliwe bez podniesienia podatku, powiekszenia zadluzenia badz dewaluacji PLN. Osobiscie sklanialbym sie do tego trzeciego rozwiazania gdyz obecnie PLN jest tak drogi, ze czyni eksport polskich towarow niemal nieoplacalnym. Wysoka wartosc naszej papierowej waluty nie ma zreszta zadnego uzasadnienia w unikalnosci i wysokiej jakosci polskich produktow. Wydaje sie jednak ze NBP czy tez Rada Polityki Pienieznej nie podziela tej opinii. Oznacza to tylko, ze beda to musieli zrobic pozniej ale na mniej dogodnych warunkach. A ogolniej, obecna finansowa kwadratura kola jest latwym do przewidzenia efektem przystapienia do UE i rezygnacji z barier celnych. W tej chwili do dyspozycji rzady pozostala jeszcze pewna mozliwosc regulacji systemu przez zmiane parytetu wymiany. Sprawa bedzie juz zupelnie beznadziejna gdy porzucimy walute narodowa na korzysc euro gdyz wtedy wszelka kontrola nad rynkiem pienieznym bedzie sprawowana przez EBC.

  20. Żądania płacowe to nie wynik obietnic p. Premiera. Społeczeństwo ma już pewne doświadczenie w wolnych wyborach i tylko naiwniacy wierzą przedwyborczym obiecankom.
    Sprawa jest poważniejsza. Ostatnie parę lat wzrostu gospodarczego, łatwe wyjazdy zagraniczne, powszechne wśród młodzeży doświadczenie pracy w krajach UE wyzwoliły w Polakach chęc znaczącej poprawy poziomu życia.
    Położenie rządu jest niezwykle trudne. O ile widzę szanse na porozumienie w sprawach zdrowia, to w przypadku celników trzeba zacząc rozmawiac stanowczo. Propozycja podwyżek o 1500 zł zakrawa na kpinę. Rząd naraża się na niezwykle kosztowne procesy o odszkodowania, dodawszy przegrany w 99% proces z „Eureko” może poprostu zbankrutowac.
    Trudno mi coś podpowiadac p.Premierowi, nie jest on moim idolem.
    Podam tylko przykład: już kilka dni temu mógł przygotowac propozycję awaryjnego zatrudnienia celników emerytów i rencistów, oczywiście nie w pełnym wymiarze czasu pracy i w miarę sprawnych zawodowo i fizycznie.
    Łatwiej jest toczyc bezpłodne spory niż załatwic coś do końca.
    Wyrok angielskiego sądu – no comment.

  21. Szanowny Panie Danielu!
    Kczonada jest to odmiana kanonady pustostanu intelektualnego wycofanego z obiegu.Cena rynkowa pustostanu to suma wszystkich kosztow budzetowych dla utrzymania przy zyciu.Cecha charakterystyczna kaczonady jest ta , ze im glosniej i zajadliwie krzyczy to znaczy ze jeszcze bardziej w swoim bagnie sie pograza.Pustostan intelektualny to te resztki intelektu, ktore otoczenie kaczonady opuscily lub zostaly poproszone o odejscie.Kaczonada w pustostanie intelektualnym rowna sie Prymitywy i Szumowiny (PiS).
    Co zronic z tym jednym, co to sfitygowanego stolka sie trzyma i satelitarny telefon prosi?
    Place dla pielegniarek tak, dla lekarzy nie ( juz pisalem o czarnej sferze dochodow lekarzzy i jak sie to ma do placenia podatkow) Celnicy nie maja innego wyjscia jak sie zgodzic na propozycje Rzadu, bo z czasem i tak ich czeka moim zdaniem spora redukcja kadrowa w skali kraju i wowczas wyzwolone srodki przeznaczy sie na dalsze podwyzszki uposarzen.
    Nauczyciele hm! niby nie mozna o nich zapomniec ale na Boga jak sie teraz wszyscy Tuskowi do spodni i kieszeni dorwa to z budzetu i Tuska nie bedzie nic.Nie jest sztuka drukowac bez pokrycia pieniadze i wypuscic je w obieg pod wplywem presji spolecznych.Problemem jest znalezc nieprawidlowosci w juz skonstruowanym i przyjedtym budzecie i te ewentualne rezerwy do czasu innych rozwiazan systemowych przeznaczyc na zaspokojenie potrzeb placowych.To jest beczka bez dna i zaklety krag.Uwazam ze troche cierpliwosci i zrozumienia winni wykazac wszyscy.Gornicy nie maja o czym rozmawiac z Rzadem, gdzy ich stosunek do budzetu jest taki, ze nie sa oni na utrzymaniu budzetu tylko winni jego pomnazac. Gospodarka rynkowa spolek weglowych wypracowuje uwarunkowania ekonomiczne i tu nalezy szukac srodkow.Sprzedaz wegla, koszty wydobycia i utrzymania spolek weglowych, to temat do okraglego stolu weglowego a nie rozmow z Rzadem.RZad moze byc posrednikiem w sporze.
    Tak wogole to wszystkie aktualne ogniska zapalne na tle placowym sa pozostaloscia dwoch lat rzadzenia PiS-u i Tusk po dwoch miesiacach ma znalezc zloteg panaceum na wszystko!Cos tu nie tak!. Wlasnie medai PiS-owatych wytwarzaja psychoze nieudolnosci Rzadu i Tuska i chyba pora temu sie troche przeciwstawic i dac facetowi chocby jeszcze 6 miesiecy na przedlozenie propozycji rozwiazan problemowych w postaci projektow ustaw.Szarpanie go i Rzadu, ciagly niepokoj i awantury do niczego dobrego nie doprowadza.
    Co do Jakuba T!
    Jesli jest corpus delicti, jesli jest swiadek lub swiadkowie przy systemie ustawodawstwa karnego Wielkiej Brytanii uwazam ze za nic nie otrzymal dozywocia.Nie widze w tym kwstii politycznej choc w pewnym stopniu moze to byc cos w formie pokazowki i przestrogi wychowawczej dla innych Polakow, ktorzy tak licznie na Wyspach goszcza.Nie dopuszczam mozliwosci ze czlowiek niewinny jest tak osadzony.Troche mam z Prawem do czynienia zawodowo i wykluczam ewentualnosc pomyslki lub specjalnego ukartowania materialu dowodowego na takie a nie inne tory sledztwa i koncowego werdyktu Sadu.W ty raczej obok kary za zbrodnie dopatruje sie tez – jako element dodatkowy – pokazowke i przestroge dla pozostalych Polakow w Anglii.No coz my Polacy umiemy sie czasami pokazac nie tak jak nalezy, Powiedzmy sobie szczerze anilkami nie jestesmy!

  22. Szanowny Panie Redaktorze !
    Do meritum felietonu się odnosił nie będę – „szkoda howoryty” jak mawiał sienkiewiczowski B.Chmielnicki w „Ogniem i mieczem”. Prezes Jarosław K. bredzi i pokazuje po raz tysięczny pierwszy, że tak na prawdę On i jego środowisko są uosobieniem wszelakiej hipokryzji, oszukiwania wszystkich i wszystkiego (społeczeństwa i siebie samych także – to drugie nie tyle przeraża co śmieszy), kłamstw i pospolitej nieuczciwości.
    Ważniejsze są pytania postawione na końcu felietonu przez Pana Redaktora. One bowiem ukazują choroby trawiące nasze społeczeństwo. Otóż stosunek polskich (w większości) mediów do wydarzenia w Exeter egzemplifikują stronniczość, nieznajomość podstawowych kanonów cywilizowanego prawa i stosunek Polaków (jako takich) do tegoż prawa. W przypadku rodziny i znajomych skazanego Polaka jest to w jakiś sposób wytłumaczalne, lecz w przypadku dziennikarzy (czyli w jakimś stopniu – elity tej zbiorowości mającej za zadanie jego edukację, wyrabianie spojrzenia na świat czy opis rzeczywistości) jest to nad wyraz szkodliwym. To jeszcze jeden przyczynek do oceny i mego stosunku – który wielokrotnie na blogach POLITYKI podnosiłem – do Pańskiego środowiska i pretensji oraz zastrzeżeń z mojej strony doń kierowanych. W tym przypadku jest to stosunek nader zbliżony – i ujawniany podczas wszelkich dyskusji – do grossowego „Strachu”: emocje, afekty, opacznie i koślawo pojęta „solidarność” narodowa, negatywny odbiór „Innego”, my jako pępek świata i krynica cnót wszelakich etc. Przykro …..Zgadzam się z p.prof. M.Środą w 100 %.
    Odnośnie fali roszczeń – nie jestem zwolennikiem spiskowej teorii dziejów- ta fala narastała od dawna, wywołali ją pośrednio i dziś rządzący „platformersi”, ale podpięcie się p. Śniadka ze swoimi „chłopakami” pod ów nurt każe mi domyślać się że jest to na korzyść Prezesa Kaczyńskiego i jego środowiska. Analogia do żądań płacowych (i ich sterowania przez określone środowiska) w latach AD 80-81 jest tu b.podobna. Czym się to skończyło – starsi blogowicze pamiętają. Granie na namiętnościach społecznych, rozhuśtywanie ich i wykorzystywanie do najnormalniejszej walki o władzę i dla pognębienia swych (rzeczywistych albo domniemanych) przeciwników politycznych zawsze odbija się na sytuacji gospodarczej czy społecznej kraju. Dotknie zwykłych -często nie świadomych i uczestniczących na zasadzie solidarności, dla”w dobrej sprawy” – obywateli jak bumerang.
    I niech nikt nie mówi, że w przypomnianych przez mnie ww latach walczyło się z „systemem”. Pod tą walkę zawsze można podpiąć szczytne hasła, (niby)mądre wytłumaczenia, ukryć personalne i utylitarne cele własne.
    Pozdrawiam serdecznie.
    WODNIK53

    PS:Mimo zastrzeżeń do środowiska dziennikarskiego en bloc dostrzegam jak na tym „firmamencie” jaśnieją zawsze – co potwierdza tylko regułę i pokazuje dobitniej miernotę i siermiężność „szarej masy” zwanej „bracią dziennikarską” – osoby D.Paseenta, J.Paradowskiej, J.Żakowskiego, M.F.Rakowskiego, KTT, B.Łagowskiego, J.Domosławskiego, A.Szostkiewicza J.Urbana (jako analityka) i kilku jeszcze dziennikarzy czy publicystów. Wyjątki potwierdzają tylko regułę, a z drugiej strony – nieosiągalność (z przyczyn warsztatowych, intelektualnych, personalnych i świadomościowych ) dla większości wzorców tej profesji.

  23. Rząd powinien okazać się twardy niczym Roman Bratny i protestujących spacyfikować !

  24. Redaktorze, miejscem właściwym dla Jarosława Kaczyńskiego i całej jego partii jest polityczne wysypisko, a rola mediów powinna polegać na tym, by nie kreować na ważnych polityków różnych Gosiewskich, Brudzńskich, Kuchcińskich, Putr. Po prostu ci ludzie nie zasługują na miejsce w mediach i im szybciej odejdą w polityczny niebyt, tym lepiej dla nas i naszego skołatanego kraju.
    Jarosław K. po prostu nie zasługuje, aby pisali o nim poważni dziennikarze, tacy jak Pan. Pozdrowienia.

  25. Rząd powinien działać całościowo. Powoli i po cichu. Nie zwracać uwagi na wrzaski opozycji i wnikliwe komentarze tych dziennikarzy, którzy z troską pytają, czy już czas na nowe wybory. Ma większość, niech zatem zrobi to, co zrobić trzeba, nawet jeśli to potrwa dwa lata, a nie dwa tygodnie, jak tu naród oczekuje. Przy okazji chciałabym, jeśli to możliwe, poprosić choćby o zastanowienie się nad wpisywaniem się w chór śpiewający: PO nie ma programu. PO nie ma ustaw. PO ma krótką ławkę. PiS rządził sobie z ogromną przewagą w Sejmie, z panem przydentem u boku, i z poparciem społecznym. Normalny polityk, co podkreślam, żałożył, że tak będzie cztery lata, zatem w okolicach końca roku 2008 można pomyśleć o szczegółowym programie, w kolejnym o kampanii wyborczej i kompletowaniu ekipy na ew. wgrane wybory. Tymczasem co się dzieje, wszyscy pamiętają. Partie, z wyjątkiem PiS, które coś tam wiedziało, rzucają wszystko na łeb, na szyję i rzucają się do kampanii wyborczej, kompletnie nieprzygotowane, bo kto by się spodziewał takiego durnoctwa. Bądźcież sprawiedliwi, tak było. Czy PO na dwa lata przed spodziewanymi wyborami miało mieć skompletowaną w 100 proc. ekipę i projekty ustaw nadające się do natychmiastowego przedłożenia w Sejmie? Kto tak myśli, powinien przenieść się chyba na forum „Rz”, co piszę bez złośliwości. Mało się też mówi, stanowczo za mało, Polityka o tym ślicznie napisała, o konkretach rządu Kaczyńskich. To za trudne, łatwiej doprawdy wystąpić w telewizorni i zapytać o cud, niż o to, jak rząd Kaczyńskiego przygotował się do Schengen choćby. A co mamy na dziś? Sugestie pani Fotygi, że pan prezydent mogł spaść ze swoim samolotem, jak polscy piloci. I dziennikarza, który to łyka bez słowa komentarza. Do tego garść bredni o tym, jak PiS walczył z układem w Europie. Dlaczego nie na całym świecie? Nie zdążył, czasu zabbrakło, zaczął dopiero odcinać macki w Unii. I co ma zrobić rząd? Powiem elegancko: olać. I tylko od czasu do czasu zademonstrować pełną zgodność koalicyjną.
    W sprawie wyroku w Anglii nie mam zdania, bo w ogóle się tym nie interesowałam, a ponieważ nie mam żadnych uprzedzeń w żadnym przedmiocie, do głowy by mi nie wpadła jakaś „interpretacja narodowa” tej całej sprawy. Że istnieje, dowiedziałm się z felietonu p. prof. Środy.
    P.S. Ponieważ mieszkam na Kaszubach, dopiszę coś, co być może umknęło uwagi gospodarza blogu i Czytelników. W pięknym mieście Kościerzynie były wybory burmistrza, bo poprzedni został posłem. Przybył wspierać swoich pan przewodniczący Jarosław Kaczyński. Kandydat PO dostał 53 proc. w pierwszej turze. Kandydat PiS 4 proc. W sąsiednim Lęborku PO co prawda przerżnęło, do drugiej tury weszli niezależni, ale PiS dostał 3 czy 4 proc. Pan przewodniczący też tam był. I tyle, pozdrawiam.

  26. Witam Panie Danielu,

    Zachowania i słów expremiera komentować nie chcę. Są ważniejsze rzeczy do omawiania. 🙂

    Na przykład Pańskie pytania.

    1. Rząd powinien jasno określić jakie podwyżki jest w stanie dać budżetówce, a jeśli nie jest w stanie dać wskazać jakie wydatki są od tego ważniejsze (i oby to były inwestycje w infrastrukturę, a nie Świątynię Opatrzności). Lekarze, pielęgniarki, nauczyciele i reszta domagają się podwyżek zupełnie słusznie (choć postulowana skala to kwestia dyskusji), bo przecież też mają prawo do tego by za swoją pracę dostawać płacę adekwatną do jej wartości. Lekarze chcieliby móc wyżyć z jednego etatu, a pielęgniarki czy nauczyciele chcieliby mieć trochę niezależności finansowej, bo jak na razie (za te pieniądze), bez bogatego męża/żony/rodziny ani rusz.

    Inną sprawą jest niedopłacanie pracownikom w sektorze prywatnym. Tam rząd nie jest stroną, ale może pomóc w wytłumaczeniu kadrze zarządzającej dużych firm i przedsiębiorcom, że czasem trzeba ograniczyć własne apanaże, by kraj mógł się rozwijać. Mógłby też wytłumaczyć, że nie znajdą pracowników, jeśli nie będą lepiej im płacić i w nich inwestować (szkolenia itp.).

    2. Sprawa Jakuba T. jest dla mnie sprawą brytyjskiego sądu. Nam, szczerze mówiąc, nic do niej. Możemy najwyżej się przyglądać, czy nie zostało złamane brytyjskie prawo i czy Jakub T. nie był dyskryminowany.

    Reakcja mediów na pewno byłaby inna, gdyby ofiarą byłaby Polka a sprawcą Anglik. Już widzę te nagłówki Faktu czy Super Expresu…

    Pozdrawiam,

    Intel-e-gent

    Lewy Sierpowy – lewicowy punkt widzenia
    http://zapiskizoblezonegomiasta.blox.pl

  27. „Będziemy chcieli zwrócić się do młodego pokolenia”

    Dajcie młodzi na nas swój głos, a my starzy będziemy rządzić jak zwykle 🙂

  28. Szanowny Panie Redaktorze!
    W odpowiedzi na pierwsze pytanie:
    Przede wszystkim zmienić ustawę o związkach zawodowych. Nie powinno być dopuszczalne, aby związki zawodowe działały w konkretnym zakładzie i w takiej liczbie jak teraz.
    Opłacania przewodniczących z puli zakładu to skandal. Niech zwiazkowcy płacą składki i opłacają swoich reprezentantów, tak jak to jest w stowarzyszeniach zawodowych (NOT i podobne).
    Rząd powinien opracować długoterminową strategię polityki płacowej dla wszystkich grup zawodowych opłacanych z kasy państwowej. Prywatne, same sobie to regulują.
    Za strajki płacą związkowcy z własnej kasy. Nie pracujesz – nie ma zapłaty.
    Oczywiście powinny być możliwości strajków, ale na zasadach z góry wiadomych. Kto zapłaci za straty transportowców, którzy stoją na granicach? A straty firm, którym nie dostarczono towaru? W ustawie także to powinno byc uregulowane. Odpowiedzialny za straty powinien być określony. Wtedy każda ze stron zastanowi sie, czy przyjęta metoda walki „o swoje” nie przynosi więcej strat niż zysków.

    Skazanie Jakuba T.

    Informacje na ten temat, które były w naszej prasie i TV nie są obiektywne. Nie wydaje mi się, aby brytyjski system sądowy, którego tradycja jest trochę dłuższa, niż naszego, był aż tak zły, że zdarzają mu sie takie pomyłki, jak to ostatnio mieliśmy okazję ssłyszeć i widzieć w naszyh komentarzach.
    Osobiście przestałem wierzyć doniesieniom prasowym. W ostatnim tygodniu czytałem teksty w czołwym dzienniku, mówiące o sprawach, które znam bliżej. Jedeno wielkie kłamstwo. Teksty inspirowane przez kogoś, kto ma w tym interes. Dla każdego, kto chociaż trochę zna się na rzeczy, widać grubą nić. Tylko gdy zobaczyłem komentarze internautów po tekści na portalu tej gazety, załamałem się. Nie przypuszczałem że z internetu korzystają ludzie o tak niskim poziomie wiedzy i kultury.

    Pozdrawiam

  29. 1) Jako przypomnienie o sobie: dobre. Niestety, praktyka jest taka, że trzeba o sobie spektakularnie przypominać, by dostać podwyżkę. Dotyczy to zwłaszcza budżetówki. Więcej: rozumiem obawy, że ‚liberalna Platforma’ nie będzie dbała o pensje płacone z budżetu.

    Jako pomysł na wywalczenie pieniędzy: nie. O każdej grupie można mówić z osoba, z pewnym zrozumieniem (lekarze dostali świetny pretekst w postaci zmian regulacji czasu pracy, pielęgniarki i nauczyciele to dwie grupy wciąż zapominane przy różnych podwyżkach, itd., itp.); ale ogólnie rzecz biorąc irytuje mnie to oczekiwanie podwyżek wg średniej krajowej. Mediana zarobków jest poniżej średniej (tak musi być, skoro można zarobić dwie-trzy średnie, a praktycznie niemal niewykonalne jest dopłacanie własnej pracy zarobkowej…), co oznacza, że już ‚średnia krajowa’ jest pozytywnym wyróżnieniem pracownika. Nie rozumiem więc, jak można żywić przekonanie, że tak wielu grupom zawodowym należą się takie specjalne wyróżnienia. Szacunek dla pracy, często trudnej i odpowiedzialnej to jedno, ale przesadna świadomość tej ‚nieprzeciętności’ to drugie.

    Różnica między przypomnieniem o sobie, a poważnym protestem płacowym leży w formie i zakresie. Odnoszę wrażenie, że wszystkie te protesty kierują się raczej w stronę ‚przypomnienia’ (najmniej ‚przypomnienie’ przypominał protest lekarzy…), ale trudno o tym jeszcze pewnie wyrokować.

    (Nawiasem mówiąc, czytałem taki dowcip, chyba rosyjskiej prowiencji: „Słyszałeś, polscy celnicy strajkują, oczekując większych wypłat. — A! To w Polsce państwo dopłaca do celników?”)

    2) Kibicowałem Jakubowi T., ale z pewnym niedowierzaniem i niesmakiem przyjmowałem huczne zapowiedzi medialne, że oto z tego, czy innego powodu na pewno jest on niewinny; po których podawano te argumenty, które raz po razie okazywały się bardzo słabe — o wiele słabsze od argumentów oskarżenia.

    Co do tezy Magdaleny Środy — oczywiście, że byłaby inna. Zapewne, gdyby i ofiarą i oskarżonym byli Polka i Polak, albo Angielka i Anglik; nasze media także zachowywałyby się inaczej, sprzyjajac oskarżeniu. Oprócz kwestii narodowej wystąpić by tu mogły dodatkowe czynniki, ale przecież media (czym gorsze, tym bardziej) tak lubią oskarżać!

  30. Żądania płacowe wszystkich tych grup są jak najbardziej zasadne, gdyż każdy, oczywiście, chciałby lepiej zarabiać. Wydaje mi się jednak, że obecne protesty i niemożność dojścia do porozumienia są wyrazem raczej zniecierpliwienia faktem, że nie ma jasnej i zrozumiałej koncepcji rządu (kolejnego zresztą) co do długofalowych celów politycznych i społecznych oraz jasno sformułowanej drogi ich osiągnięcia, wraz z harmonogramem. Te cele to poprawa funkcjonowania państwa w różnych dziedzinach oraz zyskanie satysfakcji zawodowej i życiowej przez pracujących w szeroko rozumianej sferze budżetowej ludzi, a przede wszystkim zadowolenie z poziomu obsługi obywateli na rzecz których budżetówka pracuje. Satysfakcji nie tylko finansowej, ale przede wszystkim wynikającej ze świadomości, że wykonuje się sensowną i potrzebną pracę w dobrze zorganizowanym środowisku, zyskuje uznanie usługobiorców, prestiż itp.
    Wdoczna w obecnych wystąpieniach desperacja i niechęć pójścia na ugodę wynika moim zdaniem z mniej lub bardziej uświadomionego przekonania, że państwo niczego nie jest w stanie porządnie zorganizować, że stan ogólnego bałaganu, niekompetencji, braku perspektyw itp. potrwa jeszcze bardzo długo, a zatem jedyne co można uzyskać to wyszarpanie większych pieniędzy.

  31. Szanowny Panie Redaktorze!
    Najpierw odpowiedzi na Pana pytania:
    Ad 1. Rząd powinien zapewnić sobie czas na spokojne i racjonalne rozpatrzenie wszystkich potrzeb. Nie powinien reagować na zasadzie straży pożarnej ale proponować np. szpitalom sprawdzone rozwiązania (takie jakie stosuje np. szpital w Kluczborku). Powinien się też „przypatrzeć” niektórym działaczom związkowym (takim jak z kopalni „Budryk”. Przecież to starzy wyjadacze (z wódką w tle). Należy sobie przypomnieć „przeprawy” ze związkowcami „Żelaznej Lady” w Wielkiej Brytanii… i skorzystać z tamtych doświadczeń.
    Ad 2. Media mediami, ale najważniejsze są realia sprawy. Jeśli prawdą jest, że w wynikach badań DNA jest „remis” (jeden za, drugi przeciw) – to takich wyników żadne szanujące się laboratorium nie wypuści „na zewnątrz”. To nie jest zgodne z pragmatyką analityczną. Potrzebne jest bezwzględne potwierdzenie (nawet kilkakrotne) jednego z wyników.
    Powinniśmy zawsze najpierw domagać się rzetelnych wyników, a dopiero potem „uciekać” w sferę komentarzy i spekulacji…
    I jeszcze jedno. Po wczorajszej informacji o korygowaniu przez pilota toru lotu CASY na podejściu do lotniska, nasuwa się nieodparcie przypuszczenie, że był on zdany na własne siły. Czyżby oficer naprowadzający na lotnisku był tak osiągalny, jak oficerowie z BBN w Warszawie, kiedy usiłowano ich powiadomić o katastrofie???

  32. Odpowiadając na pierwsze pytanie –
    Z przerażeniem obserwuję wybujałe żądania poszczególnych grup zawodowych. Prasa donosi, że włączą się kolejne… Zero pomyślunku i jakiegoś elementarnego rozsądku w tym towarzystwie. Wszyscy chcą zarabiać dwie/trzy/cztery średnie krajowe i iść na emeryturę po 20 latach pracy. Nawet przez moment się nie zastanowią – skąd wziąć te pieniądze i kto na to zarobi? Lepperowska ekonomia – dodrukuje się pieniędzy?
    Największy interes robią przywódcy związkowi – nie dość, że pensje ministerialne, przywileje, to do tego codziennie w TV dzięki czemu może uda im się jeszcze zrobić karierę polityczną :/.
    Nie mam zamiaru pracować na całe to towarzystwo. Wczoraj usłyszeliśmy – 500 złotych to za mało dla celników! Nie podoba się, poszukaj innej pracy!
    Nie twierdzę, że nie należy się podwyżka, ale ludzie jakiś UMIAR!

  33. Panie Danielu kochany !

    A ja nadal, jak pijany płotu, będę trzymał się tej myśli, że brat Jarosław ciągle Donaldu Tusku chwali. Tak, chwali, właśnie chwali. Karkołomną konstrukcję myślową postaram się w krótkich, żołnierskich słowach wyjaśnić.
    Pisze Pan: „Tu się robi putinada, tyle że zmiękczona w stosunku do pierwowzoru”.
    W pierwszej części zdania mamy do czynienia z oczywistą oczywistością czyli subiektywną próbą opisu rzeczywistości, w części drugiej korekturę. Żadnej wypowiedzi nie należy wyrywać z kontekstu, a kontekst jest taki, że putinadą jako pierwsze w Polsce były nazywane rzędy Jarosława Kaczyńskiego (uprzejmie przypominam !). Gdyby Jarosław był filozofem, mógłby to wyrazić o wiele ładniej, na przykład „jedynym niezmiennym – to że wszystko się zmienia”. Ale nie jest. Na szczęście.
    Czy zatem putinada trwa ? Jednym z jej wyróżników jest przerost formy nad treścią, wystarczy choćby spojrzeć na zakochaną od stuleci w wielkiej Rosji Francję Sarkozyego. Idealnie wpisuje się w nią także zakaz fotografowania Lecha Aleksandra Ka. czy czujniki ruchu na Helu. Czujniki, które nie wykryją ruchu kaczyńskiego (teraz to przymiotnik) kota, ale z pewnością wykryją Langenord czy finwala zbliżające się do naszej, polskiej, katolickiej plaży po której stąpa „najwyższy notariusz” (niezbyt fortunne to określenie Michała Kamińskiego, ale lepsze takie niż żadne). To chyba tyle.
    PS1. Co powinien zrobić rząd ? Odpowiedź jest najprostszą i może najbardziej radykalną, powinien wziąć pełną odpowiedzialność za słowo. Ja wiem, że z pustego i Salomon nie naleje, wiem, że nie minęło jeszcze sto dni. Ale pobudzone kampanią żołądki, żołądki w których powoli zaczynają robić się nadżerki, żołądki pragnące tego i tamtego nie znają zasady stu spokojnych dni. Zresztą sto spokojnych dni to wymysł rodem z PRL-u więc szczególnym zakłamaniem prawicowej władzy jest potępianie w czambuł 50 lat i korzystanie z wypracowanych wówczas zasad przyznających pewne nienormatywne prerogatywy, przybierające w tym ograniczonym zakresie postać nie nękania.
    PS2. Relacja mediów ? To jest skandal w najczystszej postaci ! Oczywiście, że sąd w Exeter był stronniczy, a przyjęte zasady (obowiązujące i rozwijające się od 950 lat) wyraźnie antypolskie ! No i ta niezdrowa fascynacja szybkością procesu, fascynacja wynikająca rzecz jasna z niskiej wiedzy o różniących się systemach prawnych różnych państw, niskiej wiedzy wcale a wcale nie rozwijanej przez media. Przecież te wejścia TVN-24 na żywo nie miały nic wspólnego z rzetelną relacją. Miały za to dużo wspólnego z pamiętnikiem pensjonarki i niezdrowymi wypiekami na twarzy.
    I jeszcze jedno Panie Danielu. Profesor Środa pisze, że „gdyby ofiara była Polką, a oskarżony – Anglikiem, to reakcja naszych mediów byłaby inna”. Relacji pewnie wogole by nie było – bo proces toczyłby się z dużym prawdopodobieństwem na Wyspach Brytyjskich, ponieważ sądy angielskie bardzo rzadko wydają swoich obywateli obcej judykaturze na podstawie pozytywnego i potrzebnego instrumentu jakim jest europejski nakaz aresztowania. Co więcej, relacji nie byłoby wcale i wtedy, gdyby ten brutalny gwałt (piszę zgodnie z tym, co zostało wykazane) popełniony został przez Polaka/Polkę na Polce/Polaku i w Polsce…

  34. W domu mam chore dziecko. W przychodni pani doktor miała „pilny telefon” i w godzinach, w których powinna była przyjmować pacjentów – już jej nie było.

    Wezwałam więc lekarza na wizytę domową.

    Lekarz-pediatra jest jednym z ordynatorów szpitala w moim mieście. Wieczorami jeździ na wizyty domowe i w ten sposób dorabia sobie do pensji. Nie małej pensji, ponieważ w trakcie wizyty u nas odbierał telefon za telefonem od jakiegoś wściekłego młodego lekarza, któremu nie odpowiadały zaproponowane warunki finansowe. Okazało się, że etat plus sześć dyżurów w miesiącu to wynagrodzenie ok. 11 tysięcy złotych. Czy to mało?

    Dla tego lekarza mało, bo starsi doświadczeniem specjaliści dostali więcej. I on – lekarz bez specjalizacji – chciał dostać tyle samo. Bez wysiłku, bez nauki.

    Dlatego protesty lekarzy teraz nie za bardzo mnie przekonują. Jestem w stanie zrozumieć sfrustrowanie pielęgniarek, które dostają po tysiąc złotych. Wykonują ciężką pracę, która nie jest doceniana w środowisku.

  35. Porusza Pan bardzo istotny temat. Świat pokazywany przez media. Nie jest to na ogół świat prawdziwy. To musi być świat który się dobrze sprzeda. Był w PRL-u taki kawał
    -Panie doktorze. Co innego widzę, co innego słyszę.
    -To nie do mnie. To do Propagandy i prasy.
    Jak dobrze w prasie wygląda relacja z ewakuacji szpitala. A analiza drogi jaką przebył szpital generując takie zadłużenie? Nie, to byłoby zbyt nudne. I choć są szpitale identyczne z tym ewakuowanym. Bez zadłużenia. Bez strajkujących pielęgniarek, lekarzy. Ale opis tego szpitale nie zagości na łamach gazet. Tyle o mediach.
    Roszczenia lekarzy są słuszne. Ale pracę naprawy, tak jak mówiła pani Kopacz, należy zacząć od uszczelniania systemu. Nim szpital dostanie pieniądze, powinna być postawiona diagnoza a w niej sposób naprawy. Jeśli jedni mogą, dlaczego inni nie? Znam szpital, w którym był jeden lekarz na salę. A w sali 5-6 łóżek. Tak było. Dziś już na szczęście tam się zmieniło i tak nie jest. Znam szpital, w którym na jeden oddział jest ordynator i jeden, góra dwóch lekarzy. Można?
    Co powinien zrobić rząd. Analiza i plan naprawy. Tego nie da się zrobić w dzień, miesiąc. Ale plan naprawy winien być. Niestety długofalowy. Realny.
    A co do drugiej sprawy. Podzielam poglądy Pani Środy.

  36. Jesli wszyscy strajkujacy, w co powatpiewam, jesienia głosowali na PiS, a dzis postanowili sie odegrać na zwycieskiej ekipie – robia bardzo dobra i skuteczna robotę. Ale jesli pogonili ekipe panow K. w trosce o panstwo – no to ja nic nie kumam. Co do Jakuba – przykra sprawa, ale prosze sobie wyobrazic sytuacje, ze chlopak jednak jest niewinny. Przecież prawo brytyjskie nie przewiduje, o ile mi wiadomo, rewizji procesu.

  37. Panie Redaktorze,
    Po pierwsze nie „kaczonada” tylko KACZYZM…bo to bardzo bliziutko już do : jeden naród, jedna partia , jeden wódz. I w tym kierunku grają obaj bracia. Prezydent zresztą już za nasze pieniądze funduje sobie super ochronę na Helu, coś na kształt dawnej granicy NRD a RFN. Obsesja a kto wie czy nie choroba jak najbardziej psychiczna w nieustajacym ataku. Mamy to co chcieliśmy skoro na wybory idą w komplecie „Zmotywowane Oddziały Radiomaryjców” (zmora), reszta już tylko akcyjnie.
    W odniesieniu do żądań płacowych wspieranych przez strajki uważam, że fundujemy sobie zapaść gospodarczą o ile nie kolejny jakiś rozbiór choćby ekonomiczny. Tylko ptak , który nie potrafi latać kala własne gniazdo ! Dziwne , że w miarę wykształceni ludzie nie rozumieją pojecia „budżet państwa”, że związki zawodowe szczególnie propisowska Solidarność dąży do destabilizacji państwa, że sami sobie ustalają wysokość podwyżek, że budżetówka żyje z naszych podatków często ponad stan (wide nagrody w ABW)…itp itd. Uważam, że ten stan rzeczy nie może dłużej trwać i oczekuję od premiera i rządu zdecydowanych działań. Skoro budżetówka chce wiecej ok…ale kosztem zmniejszenia zatrudnienia i tak w każdym niemal przypadku z wyjatkiem służby zdrowia. W razie dalszej eskalacji żądań i destabilizacji państwa należałoby zawiesić działalność związków zawodowych. Półśrodki niczego nie załatwią.

  38. To zdjęcie to majstersztyk! Wystarczy za cały komentarz!

  39. 1. Lekarze – widze to tak, ze spoleczenstwo i panstwo oszczedza mnostwo pieniedzy na zebraczych pensjach lekarzy (mowie o pensji za 7h pracy). ALbo beda zarabiac tyle ile powinni, czyli DUZO (np. lekarz po stazu 3000zl netto, a specjalista od 4500zl netto w gore), albo za 10 lat nie bedzie mial kto leczyc, bo import lekarzy z Ukrainy to mzonka.
    Pielgniarki – zawsze chcialy zarabiac tyle co lekarz, to stary konflikt:) To pewnie za duzo, bo ich wiedza jest duzo mniejsza, ale one rowniez moga glosowac nogami. ALbo spoleczenstwo zaplaci za odpowiednie pensje, albo bedzie jak z lekarzami, czyli rosnacy niedobor personelu i obnizenie jakosci uslug medycznych.
    Ratownicy – jak pielegniarki. W zawodach lekarskich jest rynek zglobalizowany, wiec i pensje musza sie wyrownywac, mniej wiecej jak z informatykami. I tu krzyki wladzy nic nie zmienia. Prosze popatrzyc, ilu absolwentow medycyny zostaje w kraju, a ilu wraca.
    CO ciekawe, duzy potencjal lezy w zmienionych procedurach, np. w niektorych krajach zabiegi robi jeden chirurg bez asysty, kiedy w Polsce robi to dwoch chirurgow i dwie pielegniarki…

    Nauczyciele – Ci nie maja takich mozliwosci, jak sluzba zdrowia, bo w sumie ich jedynym rynkiem pracy jest Polska. Jednak ich zarobki to skandal, a edukacja jest jednym z istotniejszych czynnikow rozwoju spoleczenstw. Stad widze potrzebe dlugoplanowej reformy, by podniesc jakosc nauczania i zapewniec wzrost pensji.

    Co do innych grup, to nie znam szczegolow i specyfiki zawodu.

    2. Zgadzam sie z opinia Pana Passenta. To histeria, ktora nie ma nic wspolnego z wina, czy brakiem winy. W sumie taki dowod na prymitywny nacjonalizm (jak Kali ukrasc krowe….). Ale pwenie tu nie jestesmy gorsi, niz inni.
    Cos kiedys Iwaszkiewicz (?) mowil o wystapieniach studentow w 68r. w Paryzu. Zbierze sie 500 studentwo, a 5000 dziennikarzy zrobi z tego rewolucje;-)

  40. Uważam, że dziwaczna reakcja sporej części mediów w sprawie J.T., jest wynikiem lub ma związek z podejściem do sądownictwa i sprawiedliwości głoszonym swego czasu przez działaczy PiS: jeśli jest jakiś problem prawny, w którym bierze udział Polak i nie-Polak, to wyrok powinien być korzystny dla Polaka – z definicji, z samego faktu, że ten jest „nasz” a tamten obcy.
    Ta wyjątkowa troska o „pokrzywdzonego rodaka” jest wstrętna, w końcu popełnił on ciężkie przestępstwo i kara musi być.
    Z drugiej jednak strony, pewnego rodzaju sprawiedliwość tej kary też powinna być zachowana. Polak czy Anglik, nieważne w którym kraju popełniając przestępstwo, nieważne gdzie będąc sądzony i niezależnie od kraju odbywania kary powinien za podobne przestępstwo odbyć podobną karę i ta kara nie może być wielokrotnie cięższa tylko z powodu przyczyn formalnych.
    W Polsce J.T. dostałby wyrok około 12 – 15 lat i mógłby starać się o wyjście na wolność po około 8 latach. W Anglii dostał to „podwójne dożywocie” (jakby ktoś mógł żyć dwa razy, ale mniejsza o detale) i odbywając karę tam, także mógłby po tych 8 – 9 latach starać się o zwolnienie. A więc za ten gwałt realna kara to około 8 lat więzienia. Tymczasem na skutek takich a nie innych przepisów, J.T. odbędzie karę 25 lat, bo w Polsce po wyroku dożywocia można się ubiegać o zwolnienie z reszty kary po 25 latach właśnie. W odwrotnej sytuacji – Anglik skazany w Polsce i odesłany do odsiadki na Wyspy – byłby z kolei w sytuacji jeszcze dla siebie korzystniejszej. Z niższym wyrokiem mógłby starać się o przedterminowe zwolnienie zapewne już po jakichś 4 – 5 latach. I w tym tkwi niesprawiedliwość całej sytuacji. Kara powinna być w każdym przypadku zbliżona – i wcale nie ma w tym momencie znaczenia jak wysoka ma być, bo to już jest całkiem inna sprawa.

  41. 1) Rząd cokolwiek nie zrobi będzie źle; dogada się szybko ale pójdzie na ugodę będzie źle bo jest za miękki, jak znowu postawi twarde warunki i negocjacje potrwają długo to się okaże że nie ma serca, a kolejne grupy zawodowe będą się odzywać bo widzą że protesty są skuteczne i można wywalczyć wiele. Więc chyba najlepsze byłoby twarde stanowisko i możliwie pełne informowanie o żądaniach, warunkach i tle tych protestów.
    Przydałoby się opracowanie w stylu celnicy chcą: tego i tego a tego chcą uniknąć zamiast kolejnych artykułów cytujących zdanie wszystkich ze sceny politycznej na temat tych strajków, to tak trochę w nawiązaniu do odpowiedzi na pytanie 2.
    2) tam tez więcej w polskich mediach emocji, opinii i kategorycznych oświadczeń a mniej faktów i analiz chociażby brytyjskiego systemu prawnego. Od jakiegoś czasu widać pewną tabloidyzację mediów, ważniejsze są trupy i płacz niż fakty i analizy.
    W temacie samego wpisu polecałbym gdyby ktoś jeszcze na to nie natrafił list Pani Olejniczak do Kaczyńskiego. Warto przeczytać
    http://www.dziennik.pl/opinie/article116693/Olejnik_do_Kaczynskiego_Niech_sie_pan_mniej_dasa.html

  42. Panie Danielu ! ,Szanowni blogowicze !
    Nurtuje mnie pytanie z gatunku dramatycznych , dlaczego naród na dorobku ( w skali europejskiej ) jest tak bardzo skłonny do patrzenia w „NIEBO ” i oczekuje manny . Kto taką mentalnością rządzi , kto podgrzewa temperaturę w kotle do wybuchowego ciśnienia ?
    Czy media ( dziennikarze ) w Polsce też ulegli modzie na na dostaraczanie złych wiadomości i są leniwi do tego stopnia ,iż nie chcą widzieć ,wiedzieć o autentycznych ,dobrych ,pracowitych i kreatywnych ludziach w wieku od ca.20 lat do starości . Dlaczego tego nie widać ?
    Tak bardzo nie lubcie się Polacy , tak bardzo ,że nie do pomyślenia jest staranność w pokazywaniu efektów dobrej pracy ?.
    Mieszkam w Szczecinie ,i wiem jak pobliscy Germanie postępują ,co robią ,jak organizuja pracę ,jak modernizują Berlin i jak przy tym wszystkim na pierwsze wrażenie wcale nie wyglądają lepiej niz przeciętny Polak .Więc o co chodzi ?
    Mój Wniosek .TUSK i jego ekipa jest ostatnia szansą by „korzenie Solidrnosci ” jeszcze cokolwiek w Polsce porządnego zrobiły .
    Potrzeba jednak popłynąć jakiś czas pod prąd i to Ostro!!! .Jak nie, to inni Europejczycy poprzez kolejne pokolenia urządzą życie na tych 312 tysiącach km kwadratowych ( powtórki XVIII wieku -nie będzie ,bo po co ), cały XXI wiek nato wystarczy .
    Partia o nazwie PiS , zachłanny materialnie Kościół Katolicki -Ślepe na te zagrożenia związki zawodowe ( Nie tylko NZZS „S”- to zorganizowane grożne siły + populistyczne masy ,gotowe na żer wystkiego co wyrosło , choć jeszcze nie dojrzało do zbioru .
    Za rok – dwa ,będziemy obchodzić 20-lecie Wolnej Polski, a w niej odpowiedzialność ludzi o korzeniach Solidarnościowych za to, że pokazują zdolności głównie do burzenia ,protestowania i lenistwa połączonego z kombatanctwem .który tylko w cząstkowym stopniu
    jest uzasadnionym .
    Nie zdołali utworzyć żadnej trwałej ,mądrej elity ,żadnej trwałej organizacji politycznej .Natomiast związek zawodowy „SOLIDARNOSC ” z tym ich Szefem Imbecylem postępuje w styczniu 2008roku tak , jak gdyby była połowa sierpnia 1980 roku i nadchodził czas ponownego pisania 21 postulatów -superlewicowych i roszczeniowych .
    Dalej , tylko nieco więcej jak 50% Obywateli jest czynna zawodowo ,a mimo to cześć związkowców gotuje czarną polewkę do ekonomiki państwa .
    Ile lat trzeba by Polacy zaczeli się rządzić odpowiedzialnie wobec siebie i potomnych ?
    Narazie kpiarskie przesłanie Bismarcka o braku takich zdolności jest niestety prawdziwe i to wieloformatowo .
    ps.
    O przypadku Studenta z Poznania ,
    Student też może być złoczyńcą i oprawcą .Dowód z DNA jest mocnym dowodem ,jego wruszenie niemożliwe.
    Poza bliskimi ,którzy cierpią i podsądnym sprawa zniknie z mediów jużza kilka dni .Media poradzą sobie z szukaniem sensacji ,a czy prawdziwych?, ee, to przecież nie stotne.

  43. Odpowiadam Panu na pytanie nr 1: Uwazam za skandaliczne, aby ludzie budzetowki mieli tak niskie zarobki. Poniewaz kasa jest pusta, a takze deficyt jest wysoki – sadze ze ludzie z budzetowki powinni miec dwie nowiny od rzadu:
    – pierwsza dobra – beda podwyzki,
    – druga zla – beda redukcje w budzetowce az do bolu.

    Odpowiadam Panu na pytanie nr 2:
    Pozwole sobie przytoczyc sytuacje jaka obserwowalem na scenie niemieckiej.
    Prosze na wstepie przyjac, iz nie jestem zwolennikiem kary smierci, o ktorej mimochodem wspominac bede musial.
    Pare lat temu paru obywateli niemieckich na terenie USA bylo uwiklanych w jakies morderstwa, za co przez wymiar sprawiedliwosci USA zostali skazani na kare smierci. W Niemczech odbyla sie ogromna inscenizacja propagandowa celem uchronienia tych oskarzonych.
    W niemalze tym samym czasie w Egipcie dokonano zamachu na autobus turystow niemieckich, w ktorych ofiarami niestety smiertelnymi byli obywatele niemieccy – sprawcy zostali pojmani i skazani na smierc przez prawodawstwo egipskie – a w Niemczech cicho.
    W tym samym czasie w Chinach w celach rabunkowych zamordowano obywateli niemieckich – przedstawiciela firmy MERCEDES-BENZ w Chinach, wraz z czlonkami rodziny( ilosci ofiar sobie nie przypominam). Sprawcy napadu zostali pojmani i oskarzeni na smierc i jak sobie przypominam nawet publicznie straceni. O protestach przeciwko wykonaniu kary smierci na sprawcach nie slyszalem.
    Jak sadze Polska ma rowniez podwojna moralnosc, jak i niemiecka.

  44. Minister wszechczasów zmów dała ciała udzielając wywiadu „Dziennikowi” .Trzeba jej wypoczynku w dobrym „spa” a gdy to nie pomoże dłuższej kuracji w Jarosławiu (Podkarpacie).

  45. Szanowny Panie Redaktorze !!!
    Kaczonada – określenie mające oznaczać zbiór bełkotliwych myśli, powiedzeń prezesa K mam nadzieję na trwałe wejdzie do słownika politycznego obecnych czasów. Rzeczywiście to co „pieprzy” (przepraszam za to słowo) prezes to demagogiczna demagogia co jest oczywistą oczywistością. Wydaje się się,że ten człowiek za głupków ma dużą część społeczeństwa, piszę dużą bo zakładam, iż znajdzie parę osób dla których to co palnie p. Kaczyński to tzw. prawdy objawione.
    Co do pytań postawionych przez Pana w pełni popieram stanowisko Pani prof. Środy wyrażone w GW. Histerię wokół tej sprawy rozpętał m.in TVN 24 co zresztą jest specjalnością dziennikarzy tej stacji. Fakty świadczące
    przeciwko Jakubowi T. w opinii ławy przysięgłych były druzgocące(monitoring z kamery, badania DNA) ale ale to przecież tym gorzej dla faktów.
    Pytanie pierwsze jest dużo bardziej skomplikowane. Fala żądań płacowych różnych grup zawodowych jest odpowiedzią na zapowiadany w kampanii PO cud gospodarczy. To z jednej strony. Z drugiej jest faktem że dwa lata rządów pisiorów nie doprowadziły do rozwiązania żadnego z problemów przed którymi stoi obecnie Tusk i były to po prostu zmarnowane lata.
    Co powinien zrobić rząd??? Przede wszystkim rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać ucierając wspólne stanowiska z protestującymi. Może dobrym pomysłem byłoby telewizyjne wystąpienie Premiera z propozycją zawarcia szeroko rozumianej ugody społecznej. Jej propozycja musiałaby zawierać konkretne rozwiązania i perspektywę czasową ich realizacji. Nie mogłaby to być kaczo nowomowa lub ogólnikowe wystąpienie jak sejmowe exposse bo kolejnej takiej społeczeństwo nie strawi. Trudno prowincjuszowi doradzać rządowi który zatrudnia wysoko opłacanych fachowców. Jednak obecne próby gaszenia ciągle to nowo pojawiających się pożarów utrudnia rządzenie i do niczego dobrego nie prowadzi.

  46. O dwie sprawy szanowny gospodarz pytal:

    1. Sprawa celnikow.
    To sa obeceni straznicy wschodniej granicy Unii Europejskiej, a nie tylko Polski. Powini miec sila rzeczy zarobki europejskie.
    Wiele zaniedban ze strony kolejnych rzadow – nalezalo wczesniej w ramach UE sprawy konsultowac. Moze przydaloby sie zaproszenie do pacy na naszych granicach takze celnikow z innych panstw UE?

    2. Reakcja mediow na wyrok w Wielkiej Brytaniii.
    Mnie najbardziej uderzylo to, ze najwiecej watpliwosci mialy te media, ktore zazwyczaj watpliwosci zadnych nie maja.
    Redaktorzy ktorzy na podstawie pomowien ferowali wyroki teraz, gdy orzekl niezawisly sad, maja watpliwosci.
    Ci, co maja absolutna pewnosc co do wiarygodnosci SBeckich notatek nie sa przekonani gdy dostaja badania DNA jako dowod.

    Byc moze dzieje sie tak z powodow opisanych powyzej przez Grega:
    Przy okazji: serdecznie dziekuje za ciekawostki dodtyczace odsiadki w Polsce i WB i mozliwosci zwolnieni wczesniejszego.

  47. Jeszcze uwaga do protestu celnikow.
    Uwazam, ze sluzby takie jak celnicy i sluzby ochrony granic, pracujace nie tylko na granicy Polski ale rowniez na granicy EU powinny liczyc na duza pomoc ze strony EU – nie tylko finansowej ale tez na przyklad przez budowe mieszkan i zaplecza socjalnego dla ich rodzin – moze takie cos juz istnieje, ale ja niewiele o tym slyszalem.

  48. Szanowny Redaktorze, moja sugestia jest następująca:
    1. sprawa strajków
    a. dać wszystkim po troszkę,
    b. celnikom też dać troszkę, ale należy ich spacyfikować metodami dyscyplinarno- administracyjnymi; to towarzystwo jest całkowicie zdemoralizowane; dziwię się kierowcom na granicy, że dotychczas nie wzięli zakładników spośród celników i przetrzymali ich w warunkach, jakie celnicy urządzili kierowcom
    c. premier powinien publicznie podać termin opublikowania kompleksowego programu naprawczego i go DOTRZYMAĆ!!!
    d. premier już znacznie zdewaluował swoje obietnice rozdawane w kampanii wyborczej na prawo i na lewo. Najpierw myśleć, potem mówić; tak, jak W. Pawlak, a nie jak min. Kopacz, czy słynna z niekompetencji pani Pitera; profesjonalizmu potrzebuje ten rząd , jak kania dżżu!!!
    2. media, a sprawa sądu brytyjskiego…
    Sprawa „polskiego pseudopatriotyzmu” jest znacząca negatywnie, ale o pomstę do nieba woła tandeciarstwo dziennikarskie; jako dowody niewinności nachalnie podają „wiarę” rodziny i koleżanek w niewinność oskarżonego. Czy ci „dziennikarze” wiedzą, co to jest rzetelność i profesjonalizm? Ja bym oczekiwał, żeby „Polityka” sporządziła ankietę o poziomie wykształcenia tych „dziennikarzy”; jakie szkoły pokończyli i zrobiła „reklamę” tym fakultetom.

  49. Odnosząc się do strajku celników mam wrażenie, że struktury państwa prawa legły w gruzach. Jezeli przełozony celników twiedzi, że nie ma celników bo mają zwolnienia lekarskie a nie, że są chorzy a rzad wobec tego sabotażu nie zajmuje właściwego stanowiska to jest skandaliczne postępowanie rzadu. Ja gdybym w tej sprawie mógł decydować to dzisiaj już 50% celników szukało by nowego zajecia. Jezeli rząd Tuska puści to płazem legnie niebawem.
    Jesli chodzi o Tomczaka z Poznania, który został osądzony o gwałt Brytyjki to nie stac mnie na wróżenie z fusów. już nie jeden z osądów społecznych stał się bohaterem lub ofiara, zostawmy te sprawy sądom.
    Artykól w FAKCIE jest w treści porównywalny do artykółu /wywiadu/ jakiego udzielił Michał Kamiński w d. 26.1.08 Dziennikowi Polaka /dawny Zachodni/ prosi ten artykół o pomstę do Boga. Zniewaza on Tuska i jego rząd w stopniu niebywalym. Artykół ten przynosi wstyd całemu narodowi.
    Podsumowujac zastanawiam się w jakim Panstwie ja żyje – jeżeli zastepca szefa CBŚ wnioskuje o nagrode dla swojego szefa i premier tego rządu to akceptuje czyli premier już wcześniej obiecał słuzbom nagrody indywidualne za tajne działania to takiego Panswa należy się bać.

  50. Po dwóch latach ciszy znów pojawił się taki dziwny związek zawodowy na literę „S” i jego lider, niejaki Pan Śniadek. Ponieważ poczuwam się do prawa do 1/11000000 (jedna jedenastomilionowa) do słynnego logo z flagą narodową, zastanawiam się, jakim prawem ta nazwa i to logo zostały zawłaszczone najpierw przez przecudnej urody Krzaklewskiego Mariana, a teraz przez przedmiotowego Pana Śniadka i jego sPiSiały związek. A obecnie związek Pana Śniadka ma w przedsiębiorstwach (państwowych lub jednoosobowych spółkach SP) równie dobrą opinię, jak za nieboszczki komuny CRZZ, tzn reprezentuje głównie interesy własnego aparatu, do tego oczywiście dofinansowywana z funduszu socjalnego pielgrzymka do Częstochowy, udział w obchodach sierpnia i grudnia i jeszcze paczki dla dzieci pod choinkę, też z funduszu socjalnego. W kilku dużych firmach prywatnych, które znam i gdzie istnieje „S”, zarząd firmy moze liczyć na pełną spolegliwość jej działaczy (oczywiście nie za darmo).

  51. „Cud irlandzki” miał u podstaw porozumienie społeczne. Wszystkie strony się dogadały, ustaliły realny plan na lata. W Polsce mamy sytuację jak w 1981 r. – wszyscy żądają jak najwięcej od państwa, a państwo ma dać. Jak może państwo zwiększyć – często kilkakrotnie – pensje tak wielu grupom społecznym? To prosta droga do deficytu, inflacji i zahamowania rozwoju gospodarczego.
    Rząd powinien ująć sprawy podwyżek globalnie, bo jeżeli da znaczne podwyżki jednej grupie, to nie usprawiedliwi odmowy pozostałym. Bardzo, bardzo potrzebne jest ogólne porozumienie wszystkich stron. A jak nie, to niech rząd powie: „mamy tyle i tyle wolnych pieniędzy” i niech wystawi je na Allegro – kto zaoferuje za te pieniądze najlepsze usługi, ten forsę weźmie.

  52. Szestow – „master of rudeness”. A ponoć podróże kształcą! Odporny na wiedzę?

  53. Do doktor pisze:

    Zapomnala Pani wspomniec o obozach dla strajkujacych.
    MI

  54. Odnośnie wyroku, to uważam że widocznie były podstawy do skazania, a telewizyjne obrazy o czystości duszy skazanego to po prostu pusty spektakl. Rodzina może tak widzieć swoje dziecko, brata itp ale sąd opiera się na faktach. Miałem w życiu do czynienia z „niewinnymi” dlatego wolę wierzyć niezależnym sądom niż pismakom i telewizorom.
    Kolor skóry i narodowość nie mają tu nic do rzeczy.

    Zastanawia mnie nadmierna ilość związków zawodowych i aktywność strajkowa ich licznych działaczy, ale z drugiej strony to ich praca i walczą o uzasadnienie swego bytu przed swoimi członkami.
    Nie ma prostego lekarstwa na uzdrowienie sytuacji obojętnie kto będzie rządził. Ale skoro premier Tusk zapowiedział że nie będą ulegać naciskom to chciałbym aby dotrzymał słowa. Podwyżki stopniowo powinni dostać ludzie z tzw. sfery budżetowej bo nie mogą i nie powinni „dorabiać” do pensji.
    A p.JK, to żałosny troll i jego brednie bym sobie darował.

  55. Rzad Tuska nie wykorzystal daru niebios jakim byl strajk celnikow.W obliczu strajku nalezalo przyjac bardzo twardy kurs wobec strajkujacych,rozwiazac sluzbe celna,sprowadzic celnikow z Uni Europejskiej.Podjac lustracje majatkowa celnikow.W ramach pomocy prawnej wprowadzic pelny monitoring pracy celnikow lacznie z nagrywaniem rozmow przy odprawie.Poskromienie najbardziej skorumpowanej sluzby w Polsce, byloby szczepionka ,ktora wplynelaby korzystnie na sytuacje w Polsce.
    Co do prawdziwych powodow strajku celnikow,to sa dwa:
    Pierwszy to walka z korupcja,mozliwosci brania ograniczyly sie do grupy drobnych ukrainskich przemytnikow.
    Powod drugi :w zwiazku z Shengen drastyczny spadek liczby Ukraincow na przejsciach.Wkrotce po podpisaniu umowy o malym ruchu granicznym z Ukraina sie poprawi ,zwiekszy sie ilosc potencjalnych sponsorow przekraczajacych granice z kilkoma kartonami papierosow i butelka wodki.

  56. Panie Redaktorze. Dziękuję za Pana tekst. Miałam pisać dużo i wyczerpująco, ale wcześniej napisał, w takim tonie jak zamierzałam, jjk „mundurowy” .
    Właśnie w sprawie celników wypowiedział się kompetentnie bo ja mundurową służbą nie jestem.
    Reakcję mediów na wyrok skazujący Jakuba T. najpełniej i najmądrzej opisała Pani Profesor Środa.
    W sytuacji jaka wytworzyła się w kraju rząd w trybie pilnym powinien doprowadzić do zmian w ustawie o związkach zawodowych i kodeksie pracy. 4 dni urlopu na żądanie to przesada.
    Pozdrawiam.

  57. na pierwsze Pana pytanie ;też pytanie .
    Małe miasteczko około 9000 mieszkańców .W miasteczku był kiedys kombinat zatrudniajacy 8000 luda ;90% produkcji do USA,Australii,Kanady i kraj -produkt rynkowy w Polsce niezbedny +2 zakłady techniczne po około 500
    Luda.Obecnie wszystkie upadłe .Po 89 -tym kilkadziesiat sklepów ,sklepików.małych firm bez liku -pełny entuzjazm !.

    Do władzy dochodza liberały (albo nie wiedziec kto) ;koniec eldorada .powód globalizm i nieokiełznany import po 1 ,2 dolary /deklarowane na granicy i nie przezemnie wymyslone ale opisywamne w periodykach fachowych / za parę /zaczynacie kumac o jaki produkt chodzi/.W miasteczku bukuje sie LIDL,Biedronka,Alkauf., wszyscy /prawie/ byznesmeni polscy,małomiasteczkowi,sklepikarze zostaja wyrugowani z dnia na dzień .
    Import sie pogłebia /ten tani ,chiński/ padaja kolejne branże ,w naszym miasteczku i w Polsce nic sie nie opłaca robić -nic a nic bo wystarczy popatrzec na towar chiński i jego cene i widać że konkurować z tym niesposób . Dalasz sprawa Ci nasi nowi pracodawcy i wybawiciele otrzymuja gminne zwolnienia lokalowe na lat 10 ,ZUS zaś zwalnia ich z połowy składki od prawcownika . Jak w tej sytuaci wyglada pozycja polskiego BYZNESMENA -Jak ???.To samo dotyczy innych zachodnich firm które zatrudnią -ale !!!!.

    Może Pan Wałęsa ,Lech Kaczyński ,Pan Śniadek którzy tak pięknie mielą jezorami wytłumaczą mnie Polakowi z prowincji -jak mamy konkurowac w tej stworzonej przez nich a dla nas Polaków .w naszej ojczyźnie sytuacji.
    Gdziez tu priorytety dla osławionej osłony i wsparcia dla MSP.

    A moze zapytac obywateli dlaczego szturmuja sklepy z obcym ,tanim towarem a żądaja wysokich płac od naszych pracodawców ,dlaczego w kraju nie prowadzi sie akcji medialnej edukacji ekonomicznej naszego społeczeństwa .
    A czy o tym Panowie celnicy nie wiedzą ? ,przecież przepuszczaja miliony legalnego i nielegalnego niestety importu .

  58. 1. Mam wrażenie że te strajki są centralnie sterowane. Możliwe też że zaraziłem się paranoją. Uważam że celnicy powinni dobrze zarabiać jednak nie powinni nas terroryzować.

    2. Przestępców powinno się karać bez względu na narodowość.
    Martwi mnie jednak fakt że oskarżenie oparto tylko na badaniu DNA. Film i zeznania świadków dowodzą tylko tego że Jakub był w pobliżu. Dlaczego nie przedstawiono żadnych dowodów z miejsca przestępstwa. Czy na ofierze nie zostały odciski palców? I wreszcie czy to możliwe żeby w ciągu 40min. kiedy Jakub zniknął ludziom z oczu był w stanie dotrzeć na miejsce przestępstwa, przebrać się, dokonać brutalnego gwałtu i pobicia, ukryć kobietę pod ciężarówką, ukryć swoją koszulkę tak że policja nie może jej znaleźć, porozrzucać jej rzeczy po czym najspokojniej wrócić do domu?
    Czy był badany psychiatrycznie i czy badanie wykazało że ma osobowość psychopatyczną.

  59. Szanowny Panie Redaktorze! Zgadzam się z większością tez przedstawionych w dotychczasowych wpisach.Chciałbym jednak dokonać uwypuklenia niektórych spraw,które moim zdaniem są szczególnie istotne.Zderzenie marzeń z rzeczywistością szczególnie dzisiaj przybiera postać groźnej groteski.Któż z nas nie marzy o własnym mieszkaniu,najlepiej pięknie urządzonym domku,o wypasionym samochodzie dobrej marki,o spokojnej,szczęśliwej rodzinie,madrych ,kształcacych się dzieciach, poznawczych urlopach gdzieś w Polsce, a najlepiej gdzies w świecie.To są oczywiście marzenia uzasadnione i realne pod jednym warunkiem,że one powinny być celem i lokomotywą dzięki której będziemy dązyc do ich zrealizowania,przy czym nasz udzial w tym dążeniu był i jest najwazniejszy.Nie wolno nam jednak zapominać,że nie zyjemy w samotnosci,że nie jesteśmy jedynie sobiepankami.Żyjemy w społeczności z którą i dla której MUSIMY dzielic sie tym co wspólne,co często jest ważniejsze niż wyłącznie nasze ego.Historia niejednokrotnie dawała dramatyczne przykłady czym kończyło sie rozszarpywanie ojczystego płotna.Dzisiaj własnie jestesmy swiadkami tego ciągłego rozszarpywania,bez baczenia co jutro,a co dla innych,a co dla dobra wspólnego.Okazuje sie,ze zyc w demokracji a umiec z niej korzystac to dwie różne sprawy.Z obrzydzeniem patrze na działania ludzi, którzy jeszcze nie tak dawno,będąc u wladzy mieli wszystkie możliwosci aby chociaż w częsci rozwiazać nabrzmiałe problemy,a dzisiaj niemal z sadyzmem swoim zachowaniem chca niszczyc to wszystko co zmierza do dobrego,nie z dnia na dzien,ale zmierza.Poklask tym wstrętnym działaniom dają tzw zwiazki zawodowe,a w zasadzie w wiekszosci nie ich członkowie a ich naczalstwo,które w majestacie prawa zarabia krocie.Czas aby „większość’zrozumiała,ze jest to droga do samozagłady,do pustych półek z octem.podcinanie gałezi na ktorej sie siedzi musi zakończyc się tylko jednym-wielkim bum.Mozna miec uzasadnione pretensje do obecnej ekipy rządzącej,że zamiast przedstawić społeczeństwu szeroki,kompleksowy program naprawy praktycznie wszystkiego,zajmuje sie strażackim gaszeniem kolejnych pozarów.A przeciez kolejnych podpalaczy pisowskich czy zwiazkowych w tym kraju nie zabraknie,i nie tędy droga do rozwiązania tych problemów.Oczywiscie nie wszystko na raz i nie kazdemu po równo,ale co komu i kiedy tego większość naszego społeczeństwa oczekuje.Nadmierne uleganie,wręcz miękkośc nie zawsze jest dobrą metodą-to woda na mlyn Kaczyńskich,Sniadków i im podobnych.Nawet we wlasnej rodzinie często musimy podejmowac decyzje, które nie wszystkich satysfakcjonują [nie kupimy dzisiaj,ale za rok, bo dzisiaj nie mamy na to pieniędzy, a te które mamy musimy wydac na coś innego,bo to soś jest dzisiaj wazniejsze] W wiekszości przypadków taka mała spolecznośc jaka jest rodzina potrafi to zrozumieć, dlaczego jak przenosi się te problemy na większą rodzinę jaka jest ogól społeczeństwa te podstawowe zasady „tak krawiec kraje jak mu materii staje”przestają obowiązywać.A może tak lepiej zastanowic sie w naszej rodzinie i w tej naszej większej wspólnej co zrobic,jak lepiej pracować aby tych pieniążków do wydania i podziału było więcej.Inny narodom juz dawno się to udało,dlaczego nie nam.Jesteśmy przeciez zdolnym, ambitnym,może nie zawsze najbardziej pracowitym narodem-wszystko przed nami.Okowy zła odeszły do historii.Oczywiscie rece i reszta naszego ciala tak dzialają jak im nakazuje glowa.Od naszej glowy-glównie obecnego rządu oczekuję konsekwentnego,mądrego dzialania,realizacji projektów zaakceptowanych przez ogól spoleczenstwa i nie zwazania na pohukiwania,jeki,gderania tych, którym zalezy wyłącznie na własnym partykularnym interesie-najczęscie partyjnym. „Psy szczekaja,karawana jedzie dalej ” oby do właściwego celu.

  60. pielnia1
    takiego zestawu bzdur nie czytałem nawet w NIE
    – Buzek ( PO ) zablokował możliwość poboru gazu z rurociągu ” Putina i Kohla ”
    – Tusk ( też PO ) chce odblokować – jak to nazwałeś – ekonomiczny sabotaż pod szyldem patriotycznym,
    czyli co, PO najpierw zafundowała nam sabotaż a teraz ta wg Ciebie wspaniała PO , Twój cytat ” Teraz premier Tusk będzie podobno chciał podczas rozmów w Moskwie wrócić do tej koncepcji ”
    Przykład nr.II
    Wg Ciebie DYWERSYFIKACJA dostaw ( czegokolwiek ) jest sabotażem , urojonym ryzykiem,
    – III
    Naczelnym dyrektorem ze strony Niemiec jest Kohl a Rosji będzie Putin , i to dla Ciebie jest OK.
    A już Twoje ” ja ” ja uczestniczyłem ,tylko ja się na tym znam to jest jakieś podejrzane
    No i dzisiejszy wpis dot. celników ; należy ich spacyfikować metodami dyscyplinarno- administracyjnymi;
    Jak to jest , za takie same słowa Dorna należy wsadzić do więzienia a Tuskowi nadać Order państwowy
    Twój wspaniały wywód należy zakończyć tak
    I radzę Ci: więcej wiedzy, więcej skromności w wypowiadaniu sądów o sprawach, na których się nie znasz, a mniej prostackiej demagogii.
    PS.
    Podejrzewam że pod ” pielnia1 ” może ukrywać się Wasz wspaniały A.Michnik lub J.Żakowski .

  61. Do wpisów JKJK z dn. 31.01,.2008 !
    Masz zupełna rację (ja tez jestem „mundurowy” – policyjny, ale na emeryturze) odnośnie celników. I jeszcze jedno – istnieje coś w tych służbach jak „oddelegowanie” (o ile pamiętam, bo sam mając „pod sobą” kiedyś ponad 20 funkcjonariuszy robiłem to nie raz: może to być na 3 m-ce z przedłużeniem na dalsze 3 ?!) do dowolnego miejsca w kraju. I ponadto słynny paragraf „zwalniający” funkcjonariusza ze służby „dla dobra” tejże służby (nie podaje się dokładnych przyczyn – kadry robią to oględnie powołując się jedynie na rzeczony paragraf pragmatyki). Jak celnicy „chcą” przywilejów (sic !) mundurowych – to wszystko, z całym inwentarzem……Tymi o których Ty JKJK pisałeś i tymi wspomnianymi przez mnie.
    Co do związków zawodowych w zakładzie pracy (jakimkolwiek) – żadnych sekretariatów, s-dów służbowych, sekretarek, etatów itp bzdur nie powinno być w miejscu pracy (zmiany ustawy o zz. musi nastąpić i dot. winna wszystkich „skupin”, p.Śniadka & cons. także, a może przede wszystkim !).
    W zakładzie pracy winien rezydować jedynie przedstawiciel (mąż zaufania czy jak tam go nazwać) zz, ale wykonuje pracę normalnie jak każdy inny – ma „pakamerę” (za nią koszty ponosi zz) i związkową pracę wykonuje „po godzinach”: płaci mu za to Związek. Cała „wierchuszka” związkowa – działa na swój własny rachunek i poza przedsiębiorstwami, biurami, spółkami etc.
    Byłoby zdrowiej i wg żądań „S” z lat 80-81: działalność polityczno-związkowa miała byc „wyprowadzona” poza miejsce pracy ! Tak jest zgodnie z tym „czego” społeczeństwo chciało w czerwcu AD’89 – kapitalizmu……
    To taka dygresja do mego wcześniejszego wpisu i rozważań JKJK.
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  62. Na pytanie o sluszne czy nie zadania celnikow, lekarzy, gornikow, pielegniarek, nauczycieli, kolejarzy, policjantow, sedziow, adwokatow, notariuszy etc. etc odpowiem: tak. Ale nie wszyscy naraz i po kilka tysiecy zlotych. Jesli celnicy chca byc zrownani z mundurowymi, to w zupelnosci, czyli zrownac ich i dac im rozkaz do pracy, a jak nie – to zwolnic, jak w sluzbach mundurowych. Lekarze chca kilkutysiecznych podwyzek? Za to, ze wystawiali celnikom lewe zwolnienia za pieniadze? Przeciez to niemozliwe, ze nagla zapanowala epidemia, ktos tu zarobil i to duzo. Zadania innych grup zawodowych i to juz od razu zaleglych podwyzek swiadcza o braku odpowiedzialnosci tych ludzi za Kraj, czyli jest zlosliwa prywata – obiecales, to daj. A dlaczego nie zadano w takim wymiarze od poprzednich rzadow, ktore tez obiecaly? Jeszcze teraz chce sie przylaczyc do tego wszystkiego ,,S”. Prosze bardzo, rozdzierajcie to panstwo na kawalki, krzyczcc caly czas, tak jak pisowcy, ze to dla dobra RP. Targowiczanie tez laczyli sie z Rosja ,,dla dobra RP”. A Kasprowicz pisal: rzadko na moich wargach, niech dzis to warga ma wyzna, jawi sie krwia przepojony najdrozszy wyraz-Ojczyzna. Teraz wszyscy szermuja slowami o Ojczyznie i jej dobru w imie wlasnych prywatnych interesow. Najwiecej Prezydent RP i jego ekipa, zlozona z bylych ministrow pisowskich, ktorych u siebie zatrudnil na dobrych wynagrodzeniach. Gdyby mu tak odchudzic kancelarie ze zbyt licznych ministrow, zastepcow, sekretarzy i ich zastepcow, bardzo przysluzylby sie Ojczynie, bo bylyby pieniadze na podwyzki, a nie prozne mielenie o dobru Polski. Jesli wszystkie grupy zawodowe chca od razu wysokich podwyzek, to im dac, lecz pozbawic swiadczen socjalnych i przywilejow, cos kosztem czegos.

  63. A propos celników i ich protestu, to przypomniał mi się taki artykuł, który jakiś czas temu (wydaje mi się, że to było jakieś pół roku temu) przeczytałam w Gazecie Wyborczej, o kapelanach służby celnej, którzy mieli zostać zatrudnieni w każdej jednostce organizacyjnej służb celnych. Otóż taki kapelan miał (z kasy służby celnej) zarabiać ok. 5000 PLN, a celnik mniej niż 2000 PLN…

  64. Kto z mediami wojuje ten… to apropos Kaczonady

    1. Czytam wpisy i nie mogę się nadziwić. Związki i rady zakładowe powinny działać w każdym nawet małym czy średnim przedsiębiorstwie. Mają się troszczyć kompleksowo o prawa, wysokość wynagrodzeń, warunki pracy i kształcenie ustawiczne swoich pracowników.

    Przedsiębiorca chce generować zyski a pracownik chce w zamian kasę na właściwy standart życia i wykształcenie dzieci. Pracownik zgadza się więc na wyzysk, jeśli otrzyma za to uznanie w postaci pieniążka. Balcerowicz by mnie wyśmiał. ale dlaczego w Niemczech inwestuje się więcej, choć związki są tam silniejsze i wynagrodzenia wyższe?

    2. Media jak sępy

    rzuciły się na tą tragedię. pani środa trafnie ocenia sytuację, ale ta tragedia jest stworzona dla mediów i żyje własnym życiem

  65. Z całym szacunkiem, ale moim zdaniem pierwsze pytanie zostało niewłaściwie postawione. Meritum problemu stanowią obecnie zaplanowane z premedytacją działania sabotażowe, mające na celu obalenie rządu oraz przejęcie władzy w Polsce rękami naiwnych celników, nauczycieli, pielęgniarek, górników oraz innych grup zawodowych. Na szczęście, do realizacji tego wrażego celu stosuje się tanią, populistyczną demagogię oraz sztuczki socjotechniczne, obliczone na inteligencję imbecyla z PiS – społeczeństwo tego nie poprze, wystarczy przeglądnąć komentarze na forach internetowych (pomijając ciężko tam pracujących na zlecenie PiSu), aby mieć absolutną pewność, że p. Kłamczyński nie ma tu najmniejszych szans. Jeśli spróbuje przewrotu, to niech pamięta, że nie z takiej opresji już wychodziliśmy, dlatego wyjdziemy i z tej, tylko teraz już nie będzie grubej kreski, a kara adekwatna do winy, a wina jest tu najcięższa.

    W drugiej kwestii nie mam zdania, nie znam dostatecznie tematu.

  66. W sprawie żądań płacowych-nie ulegać.Wytłumaczyć ile z wypracowanego wzrostu możemy przeznaczyć na spożycie , a ile musimy przeznaczyć na rozwój.Trzeba coś zrobić,/cała tzw. klasa polityczna/ z tym co każe sie nazywać związkami zawodowymi .Tzw . działacze powinni być utrzymywani ze składek członków.Nie może być takiego cyrku jak w kopalni Budryk, gdzie jest 9 związków.

  67. 🙂 to zdjecie jest klasse i przypomina mi Bushfire z dzieckiem na rekach:
    – mimika jest alboslutnie ta sama, i dziecka i zdziecinnialego.

    Gratulacje dla Witolda Rozbickiego.

    1). Nareszcie mamy ruch spleczno-socjalny, ktory nie jest spacyfikowany przez egzekutywe, ktory jest gotowy dla wlasnych interesy podjac i dialog i walke niezaleznie od partyjnych zawieruch.

    2). Nalezaloby rozrozniac jakie media. Np. Axel Springer reaguja zawsze tak samo, niezaleznie od polozenia geograficznego i wydaje mi sie Gospodarzu zadajac tak sformuowane pytanie inspirowal sie Pan rzecznikiem prasowym PP.

  68. Szanowny Gospodarz blogu zadaje trudne pytania.
    Pytanie pierwsze można zmodyfikować następująco: Co powinien zrobić wynajęty zespół menedżerski, nazywany „rządem” wobec zatrudniających go na ok. 4 lata wyborców, bo takimi są przecież wymienieni lekarze, nauczyciele i inne grupy zawodowe? Dopóki tego wszystkiego rozsądnie (za wyjątkiem celników i innych mundurowych) nie sprywatyzujemy – odpowiedź jest jedna – wynajęty do pracy zespół musi spełnić wolę zatrudniających. Nie ma innej możliwości. W obecnych warunkach mamy trochę za długi cykl, umożliwiający wywalenie na bruk złej ekipy. Po zmianie warunków, czyli po roztropnej prywatyzacji oświaty i służby zdrowia, powinno zniknąć pojęcie „żądań płacowych”. Inaczej to jest chore. Przecież zatrudniony nie ma prawa odmówić niczego wynajmującym go do pracy. Bo rządzenie państwem jest pracą.
    Drugie pytanie pozostawiam bez odpowiedzi. Nie ma równowagi na rynku mediów. Coraz marniejsi dziennikarze są bezkarni w tym co robią. Brakuje rady mędrców w mediach, która wpływałaby hamująco na narastające kłamstwo i agresję. To się kiedyś zemści, na dziennikarzach też. W pogoni za sensacją demonstrowana jest POGARDA dla ludzi. Brakuje mi dla równowagi, opisów obrażeń 48 letniej ofiary. Jak ona się obecnie czuje? Ale to wykracza poza przyjętą i demonstrowaną od lat pogardę dla innych. Bo przecież Polak nie może być zwyrodnialcem i mordercą. Nie mam tu na myśli akurat Jakuba T., bo to jest sprawa dla fachowców od kryminalistyki i wymierzania sprawiedliwości.

  69. W ostatnich wyborach do Dumy Państwowej partia Jedna Rosja z ramienia, której startował W. Putin zapewniła sobie 315 mandatów tj. 70%, a popierający ją socjaldemokraci dodatkowo (Sprawiedliwa Rosja) 38, a opozycja (komuniści i liberałowie) otrzymali łącznie 97 mandatów.
    Kandydat na prezydenta D. Miedwiediew w ostatnich przedwyborczych sondażach przekracza 80% i wszystko wg „planu Putina”, W. W. Putin zostanie premierem.
    J. Kaczyński będąc jeszcze premierem użył pojęcia „putinada” w odniesieniu do sytuacji w polskich mediach mając jednocześnie w ręcznym sterowaniu i pod kontrolą PiS zawłaszczone media publiczne. Partia PiS brylowała i wyłącznie była popierana także mediach „ośrodka toruńskiego”, a np. Nasz Dziennik to tylko 150 tys. nakładu, a i tak po 21 października 2007 r. J. Kaczyński spadł ze sceny politycznej ze swoim wymysłem „IV rzepy” z pozycji lidera.
    PiS i prezydent L. Kaczyński obecnie są popierani przez swój prawie sztywny elektorat, który oscyluje od 20% do 30% !. PiS i „centrum prezydenckie” z ramieniem spec-grupy to destruktorzy, którzy bezwzględnie uderzają w koalicję PO i PSL, która jest w dość trudnej sytuacji już na początku rządzenia. Nadworne media (głównie publiczne, Toruń wyłącznie) dolewają jeszcze oliwy do ognia, a niektórzy pisowscy komentatorzy pokazują swoje prawdziwe oblicze tzw. apolityczności (śmieszne). Polska nie będzie w przyszłości „kaczolandią”, a inteligencja i młodzież, która ustawicznie się kształci (przyszła inteligencja) wybiorą przyszłość, ponieważ takie są wyzwania współczesnej cywilizacji.
    Przy zdecydowanej postawie koalicji PO i PSL z tzw. kaczonady za kilka miesięcy może tylko echo będzie grało. Wybór taktyki pozostawiam premierom koalicji rządzącej i itd.
    1. Po 20 latach polskie związki zawodowe są rozbite, upolitycznione ( Solidarność, OPZZ), konkurują między sobą. Jeszcze nam daleko do sprawnie działających związków np.: w Niemczech, które powinny być przykładem dla polskich pracowników !!! i pracodawców. Federacja Niemieckich Związków Zawodowych „DGB” nie jest parasolem ochronnym dla rządu. Eksplozja pracowniczych żądań płacowych na początku rządzenia koalicji PO i PSL, która nie ma związkowego parasola ochronnego to skutek przede wszystkim zaniedbań poprzedników w tym min: (porozumień rządowo-związkowych). Rząd powinien dzisiaj za wszelką cenę prowadzić dialog i w miarę możliwości spełniać częściowo żądania płacowe wg miary budżetu, ponieważ do anarchii blisko tak jak do wiosny. Nie mam recepty.
    2. Reakcja polskich mediów pokazuje nam jak daleko nam jeszcze do społeczeństw o zaawansowanej demokracji. Prof. M. Środa dowodzi także, że kobiety w Polsce są własnością plemienną, mamy ciasne myślenie i moralność Kalego. Pamiętam jak znana mi kobieta chwaliła się każdemu sąsiadowi „mam wnuczka”, „mam wnuczka”, ale w końcu ktoś zapytał się o zdrowie synowej i bez żadnego żalu po prostu odpowiedziała „nie przeżyła”. Telewizja publiczna ostatnio nie zaprasza na wywiady i dyskusje prof. M. Środy, której zawsze słuchałem z dużym zainteresowaniem. Dla prezesa A. Urbańskiego lepsze są wywiady osób, które na czarne mówią białe i odwrotnie i konstrukcję mają podobną do Kalego.

  70. Mam do czynienia ze związkami zawodowymi od jakiś 5 lat i nie mam jednego słowa dobrego do powiedzenia o ich działalności. To co robią celnicy wkurza mnie strasznie i przychylam sie do opinii wszystkich, którzy mówią, że jak im się nie podoba praca i płaca celnika, to chyba nikt ich w tej robocie wołami nie trzyma. Każdy ma wybór i może sobie znaleźdź pracę, która poprawi sytuację materialną. To nie musi być praca celnika. Te 500 zł na głowę to jest podewyżka rzędu 30% przy ich średniej. OK może to i nie jest dużo dalej po tej podwyżce, ale bez przesady. Jakiś umiar w tej eskalacji żądań musi być. Jedyne, co wg mnie jest w tych żądaniach ważne to ochrona prawna, bo też się napatrzyłam, jak byle łachudra przemytnicza złapana przez prokuratora za łagodniejszy wyrok oskarżała celników, a najchętniej tych, którzy tej łachudrze najbardziej zaleźli za skórę, a prokuratorzy bez żadnego sensownego sprawdzenia dawali temu wiarę. I to też jest jeszcze jedna rzecz, z którą w prokuraturze należy zrobić porządek, bo ofiarami tego rodzaju machinacji nie tylko celnicy padają. Ostatnio o przykładzie policjanta pisał chyba Newsweek. Nie wiem, kto w tej prokuraturze pracuje, ale fabrykowanie dowodów przez prokuratorów wobec funkcjonariuszy innych służb w oparciu o zeznania niewiarygodnych przestępców stawia wiarygodność i rzetelność tej służby pod bardzo dużym znakiem zapytania. O takim drobiazgu jak morale i przyzwoitość już nie będę się rozpisywać. Zarwno celników, którzy biorą lewe zwolnienia dzisiaj, jak i prokuratorów, którzy w takich procederach brali udzaiał należy wydalić ze służb, w jakich dzisiaj pracują, bez żadnych litościwych odruchów, na pysk. Tolerowanie takich zachowań tylko pokazuje, że jest na to przywolenie.

    Co do wyroku na Jakuba T. – 100% zgodności z prof. Srodą. A stanie naszych mediów i ich poziomie, nie tylko w relacjach dotyczących tej sprawy nie mam już siły się wypowiadać. Zresztą ostatni występ Rzepy w procesie, gdzie śledczym był B. Kittel, która go totalnie wystawiła do wiatru jest też zastanawiające. Chyba znalazła sobie redakcja sposób, żeby się na nim odgryźdź za krytykę, której Rzepę poddał pod nowym kierownictwem. A przecież, to co się teraz ukazuje w Rzepie powoduje, że powoli ta gazeta staje się „opiniotwórczym szmatławcem”, bo dziennik to duża przesada. Generalnie mam wrażenie, że nasi dziennikarze mają kłopoty z przyswajaniem wiedzy i myśleniem – to jedna wersja. Druga – gorsza dla nich – uważają, że ja, odbiorca ich przekazu mam te kłopoty i jako rasowy debil łyknę każde kretyństwo, które powiedzą lub napiszą. Ja się wcale nie dziwię, że każdą głupotę może Pani Fotyga powiedzieć, żeby ją skontrować trzeba coś wiedzieć o walce z terroryzmem, o procedurach do tego stosowanych i o realności zagrożenia, o ktorych Pani Fotyga mówiła. Dodatkowo trzeba mieć trochę odwagi i po kontrze w oczy na antenie należałoby powiedzieć Pani Fotydze i jej podobnych, że mówi rzadkiej klasy głupoty (chociaż w polskiej rzeczywistości ta klasa głupoty rzadkim przypadkiem nie jest). Gdyby państwo politycy kilka razy zostali sprowadzeni do parteru swojej niewidzy i ich wypowiedzi zostały nazwane po imieniu to musieliby się zacząc pilnować. Ale żeby to zrobić najpierw trzeba mieć wiedzę samemu, a to dobro rzadkie wśród dziennikarzy, ze szczególnym uwzględnieniem telewizyjnych. Myślę, że stąd u nich taka awersja do sięgania po ekspertów, na ich tle wypadają blado i widać, że są czasami kompletnie nieprzygotowani do rozmowy na dany temat.
    Pozdrawiam.

    PS. Na temat JK i LK, a także PiS’u nie będę się wypowiadać, bo przełączam odbiornik na sam widok bez czekania na fonię, unikam spotkań z ich geniuszem wszelkimi siłami i przy tym pozostanę, bo moja wytrzymałość na nich jest bardzo ograniczona.

  71. Szanowny Panie Danielu

    Tylko w związku z jednym z Pańskich pytań.

    Rząd pokazuje wyjątkową nieporadność w załatwianiu spraw związanych z protestami pracowniczymi, widać zatem, że czym innym jest organizowanie strajków i protestów, w czym przecież większość dzisiejszych elit politycznych ma wprawę, a zupełnie czym innym jest ich rozwiązywanie.

    Jeżeli rząd chce uzyskać jakiekolwiek zrozumienie i poparcie ze strony społeczeństwa do swych racji, to:
    1. Musi przedstawić pełny i prawdziwy obraz zarobków grup protestujących łącznie z wszystkimi przywilejami na tle innych grup pracowniczych o zbliżonym charakterze oraz na tle ogólnej sytuacji finansowej kraju.
    2. Proces negocjacji prowadzić „przy otwartej kurtynie”, tak by obywatele mogli wysłuchać argumentów obu stron..

    Obywatele w swej masie nie są „ciemną masą” i rzeczowe argumenty poprą bez względu, która strona sporu je zaprezentuje. Chęć jak najwyższych zarobków jest naturalną tendencją każdej grupy zawodowej, popatrzmy jak o to dbają sami politycy (posłowie).

    Pozdrowienia dla wszystkich na blogu

  72. Do toja pisze:

    Prosze pisac dalej, jednak bez podejrzen; smutne to i infantylne; wynika chyba z socjalizacji w strachu.
    MI

  73. Panie Redaktorze, odpowiadam:

    1. Myślę, że żądania płacowe wymienionych grup (i wszystkich innych, które żądają) są zgodne z przeciętnym poziomem wykształcenia, rozumienia gospodarki, przyzwyczajenia do funkcji państwa, jakie mamy (ciągle jeszcze) w Polsce, a także zgodne z naturalną tendencją przeciętnego człowieka, ąby dbać przede wszystkim (a może tylko) o siebie i swoją rodzinę. Żądania te są też zgodne z podstawową zasadą tzw. „bargaining”, to znaczy wychodzenia z b. wysokimi żądaniami, wobec bardzo „zaporowego” stanowiska płatnika, po to, aby znaleźć się gdzieś pomiędzy tymi punktami wyjściowymi na koniec.

    Co powinien zrobić rząd? Rozmawiać w sformalizowany, zgodny z prawem sposób. A więc, także, jak najszybciej uchwalić takie prawo, które umożliwia negocjacje płacowe w formalny sposób, łacznie z możliwością odwołania się obu stron do arbitrażu i do sądów (np. aby zabronić strajku w pewnych sytuacjach, lub aby zmusić pracodawcę, kimkolwiek on jest, do działania w dobrej wierze), i które wymusza na strajkujących ponoszenie finansowych konsekwencji takiej decyzji. Oraz – edukować społeczeństwo w kierunku ekonomicznym i obywatelskim.
    Zaś w miarę podnoszenia się stopy życiowej i poziomu wykształcenia społeczeństwa, wszystkie te elementy powoli zaczynają współgrać. Na to daję nam ok. 25 – 50 lat.

    Zgadzam sie z Michałem Bonim, ze obecny wysyp żądań jest przede wszystkim odreagowaniem strachu przed PiS-em (głównie ze strony związkowców), a w mniejszym stopniu manipulacja PiS-u. Polacy zawsze, w ostatnich kilkudziesięciu latach, bali sie władzy i oportunistycznie wykorzystywali to, co uważali za jej słabość (to psychopatyczna cecha naszego społeczeństwa, które nigdy sie po zaborach i dwóch wojnach nie odnalazło).

    2. Reakcja naszych mediów jest, jak wyżej, zgodna z poziomem mentalnym większości społeczeństwa, i z tego punktu widzenia jak najbardziej racjonalna. Nasze społeczeństwo, jak napisała chyba p. Środa (a może ktoś inny) jest dość prymitywnym jeszcze społeczeństwem „plemiennym”, o silnych tendencjach wspólnotowych, nacjonalistycznych, ksenofobicznych, rasistowskich, ksobnych. Dlatego preferuje informacje zgodne z takim właśnie (swoim) punktem widzenia. Ponieważ ten punkt widzenia jest taki, jaki jest, więc media komercyjne, w zaciekłej konkurencji o widza (czyli o swe dochody) muszą przedstawiać rzeczywistość w sposób jak najbardziej zgodny z poglądami odbiorców (nasze media komercyjne są nastawione jeszcze na „ogólnego” odbiorcę, więc nie stać je na niuansowanie przekazu).
    Oczywiście, jest pytanie o tzw. media publiczne. Powinny starać się kształtować postawy uniwersalistyczne, humanistyczne, globalne, może nawet kosmopolityczne. Jednak media publiczne, z definicji, muszą też jakoś brać pod uwagę i odzwierciedlać poglądy i postawy tej publiczności, dla której, i dzięki której, one są (przynajmniej teoretycznie). Dlatego nie mogą zbyt szybko takiej edukacji wprowadzać, ze względu na ryzyko utraty zaufania tzw. przeciętnego odbiorcy (u nas jeszcze socjo-ekonomicznie „poniżej” średniej; na „niszowe” przekazy medialne jesteśmy zbyt biedni i za mało wykształceni). Jakiś czas temu media publiczne próbowały dość szybko (okazało się, że za szybko) i prymitywnie wprowadzić poglądy „lewicowe” i utraciły wiarygodność do tego stopnia, że dziś, bardzo „prawicowe” media publiczne mają tego zaufania więcej niż niegdysiejsze media „lewicowe”.
    Oczywiście, i media prywatne i publiczne nie mogą abstrahować od powszechnie „uprawianej” estetyki” kiczu rosnącego w siłę polskiego drobnomieszczaństwa (którego wyrazem jest nie tylko reakcja na Exeter, ale też na różne rocznice, śmierci, katastrofy, kult jednostki itd., itp.). Pod tym względem, ciągle jeszcze media publiczne, nawet te PiS-owskie, są lepsze niż komercyjne, które (choćby tvn24) bez żenady grają na najniższych instynktach, jak np. media lokalne w USA. Wystarczy przeczytać (nie wiem, czy jeszcze pisze) blog p. red. Pochanke, czy posluchać red. Rymanowskiego („pampersa” przecież), aby zorientować się w jakości ich gustów, pogladów, upodobań, bardzo konserwatywnych, religijnych, nacjonalistycznych (nawet, jeśli to pod publikę).

    P.S. Oczywiście, używanie słowa „święta” po słowie „msza” w mediach publicznych jest karygodne i powinno być traktowane jako wykroczenie konstytucyjne.

  74. Na żądania płacowe nie ma dobrej recepty. Poszkodowane grupy zawodowe żywiły nadzieję, że właśnie Tusk będzie gwarantem ich interesów i wreszcie „wyrówna rachunki krzywd”.
    Przecież dlatego na niego głosowali. Jak zwykle wychylili się górnicy.
    W grudniu E. Isakiewicz pisała na blogu :
    „W dniu, kiedy premier Tusk pojechał na Śląsk i zapewnił, że przywileje górnicze nie będą ruszone; przywileje niebywałe, rodem z poprzedniego systemu – nie mające nic wspólnego z regułami, które obowiązują w krajach, gdzie szanuje się prawa wolnego rynku. Mamy więc kolejny rząd, co to ze strachu przed strajkami przyjął taktykę trwania przy władzy, zamiast rządzenia, które zawsze oznacza przemiany.”
    Podzielam pogląd E. Isakiewicz. To był sygnał, że Tusk jest słaby i może pilnować interesów tylko tych grup społecznych, które i tak od 1989 r. są przez kolejne władze dopieszczane.
    Myślę, że to uruchomiło trwający do dziś proces roszczeń. Inne grupy społeczne otrzymały sygnał, że chciał dobrze, a będzie tak jak zawsze. Co powinien zatem zrobić ? Przestać wierzyć, że będzie prezydentem, a PO utrzyma się przy władzy. Zwolniony z dbania o to, będzie bardziej przekonujący i będzie mógł zająć się realizacją tego co obiecywał. Choć „wpadka” z górnikami może nie dać się „odkręcić”. Inne grupy społeczne, zwłaszcza budżetówka, już mogą mu nie wierzyć.

  75. hmm co do celników to słyszałem za co wybudowali sobie domy…
    z drugiej strony uważam, że żadania budżetówki są w pewnej mierze uzasadnione i nie będzie to łatwy orzech do zgryzienia;
    jeśli rząd chce twardo bronić budżetu może postąpić jak PiS z pielęgniarkami 🙂

  76. Panie Danielu,

    1. Ze wszystkich obecnie strajkujących nie mam negatywnego stosunku jedynie do lekarzy – ci strajkowali też za PiS i nie dali się złamać pacyfikacji za pomocą służb specjalnych i oskarżeniom o morderstwa. Cała reszta dziś walczących „o swoje” za PiS-u siedziała cichutko w kąciku pod miotłą. Ów nagły wybuch aktywności po zwycięstwie PO zasługuje na swoje miejsce w nauce. Proponuję nazwę „syndrom Prezydenta/RPO”.

    2. Wyobraźmy sobie, że do Polski przyjeżdża milion Ukraińców i jeden z nich zostaje oskarżony o gwałt na Polce. Śmiem twierdzić, że procesem i badaniami próbek DNA mało kto zaprzątałby sobie głowę.

  77. Żadania płacowe różnych grup zawodowych są zawsze i wszędzie jedynie słuszne patrząc z ich punktu widzenia. I choć jako żywo przypomin mi to „radosne czasy PRLu” gdy każdy chciał zarabiać więcej a „wzięte za gardło państwo” zawsze cos tam w końcu dawało to dziś brakuje mi tego, że żaden dziennikarz rozmawiający z przedstawicielami / delegatami protestujących nie wymusił na nich jasnej i jednoznacznej deklaracji „jeśli wy macie zarabiać (np.) co najmniej dwukrotną średnią to kto ma zarabiać dwa razy mniej niż średnia”. Brakuje mi też jasnego i otwartego pytania ludzi szybko i bezkrytycznie popierających postulaty płacowe protestujących ile godzą się płacić więcej podatku by tamci mieli podwyżki …
    I żeby było jasne: uważam, że nauczyciele i służba zdrowia powinni zarabiać sporo więcej bo prawdą jest choćby to, że błędy i niedoróbki medycyny „widać” metr po ziemią, prawa metr nad ziemią a oświaty przez całe życie naokoło nas. Tyle, że bez prawdziwej i poważnej reformy wydatków budżetu (w tym choćby sławetny KRUS i multum funduszy i agencji plus renty, które są de facto zapomogami i szpitale, które w poważnym procencie są darmowymi domami opieki gdzie się „oddaje” {?!?} starszych ludzi) to i tak będzie doraźne łatanie …
    I dlatego jestem wśród tej coraz bardziej powiększającej się liczby Polaków, którzy coraz bardziej zawiedzeni są obecnym rządem. Kacze dzieci były ewidentną katastrofą o mentalności Kalego ale wydawało się, że Tuskowcy mają determinację do realizacji faktycznych a nie kosmetycznych zmian …
    Co zaś do wyroku brytyjskiego sądu a zwłaszcza reakcji nań naszych mediów to niestety (stety ?) dla mnie jest to czysty żywy szowinizm. Rodzina naszego uważa, że jest niewinny to znaczy, że tak jest a błędy w sądach to w polsce w ogóle nie występują …

  78. Czy tylko mi jest wstyd, że zbrodnie nazywaną w Anglii, słusznie zresztą, ‚najobrzydliwiejszą z możliwych’ popełnił właśnie Polak?

  79. To chyba tkwi w polskiej mentalnosci, ta wyciagnieta reka w strone panistwa i glosny okrzyk daj!!! POlacy nie potrafia byc dumni z faktu ze sami potrafia na siebie zarobic natomiast sa zazwyczaj dumni jak im sie uda panstwo polskie oszwabic chocby na zlotowke. Nikt z krzyczacyc daj!! nie krzyczy jednoczesnie Daj!! a bede podosil swoje kwalifikacje, daj!! a bede sumienniej pracowal, daj!! a sworze system weryfikacji mojej pracy. Przykladowo lekarze krzycza daj!! ale nie mowia wprowadzcie jednoczesnie egzamin panswowoy ktory co 7-10 lat bedzie weryfikowal moja przydatnosc do zawodu. Przeciez w dzisiejszym systemie po skonczeniu specjalizacji czy sie dalej ksztalcisz czy nie nik tego nie sprawdza a przeciez 10 lat w medycynie to lata swietlne i stad taka masa konowalow w starszym pololeniu lekarzy. Ale krzyczmy daj!! bo to prosciej niz podnosci swoje kwalifikacje. Lekarze patrza na zarobki w innych krajach, ale tam system sprawdzania wiedzy lekarza idzie w parze z systemem placowy i niejednokrotnie lekarze sa degradownia bo sie niekrztalca. Z drugiej strony wszyscy widza co sie dzieje naokolo. Jesli otwieram gazete i czytam ze impresario polsatu biadoli ze pani Pohanke marnuje sie w telewizji publicznej za 250PLN za godzine i gdyby przeszla do polsatu moglaby wyciagac duzo wiecej, jesli czytam ze posel Lepper po 7 klasach zarabia 8tys PLN to sie we mnie krew gotuje. Bo jak zlamiesz noge czy masz ktar to nie pobiegniesz do telewizora albo przed sejm tylo do mnie i jeszcze bedziesz wyzywal ze czekasz w kolejce. (to samo dotyczy sytuacji nauczycieli, pielegniarek itd.). I jest jeszcze jeden problem jak sie paktuje z gornikami i idzie sie na ustepstwa zamiast wszystkich przegonic na 4 wiatry to potem leci to juz jak oczko w ponczosze i paktowac trzeba z wszystkimi. Niestety Tusk i jego rzad zanuzyli juz jedna noge w tym bagnie i teraz wydostac sie bedzie bardzoo trudno. A na strachy ze wszystcy wyjada odpowiadam: wyjezdzajcie jest cala masa ukrainskich lekarzy, nauczycieli, gornikow ktorzy na wasze warunki pracy przystana z pocalowaniem reki.

  80. Observerom i innym prawicowcom ku rozpaczy a lewicowcom dla moralnego pokrzepienia”

    „Czy to nostalgia?

    W sondażu „Gazety Wyborczej”, TVN i Radia „Z” Edward Gierek został uznany za polityka, który zrobił najwięcej dla kraju po drugiej wojnie światowej. Fakt ten prawicowe media uznały za wyraz nostalgii części społeczeństwa do czasów swojej młodości. Czy to rzeczywiście nostalgia dyktuje pozytywną ocenę okresu Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, w tym okresu gierkowskiego? Czy taka ocena nie ma racjonalnych podstaw. Lecz tylko podstawy emocjonalne?

    Porównanie tego, cośmy mieli, z tym, co mamy obecnie w Polsce, każe opinii publicznej ocenić okres Polski Ludowej, zwłaszcza dekadę gierkowską, jako czas, w którym większości ludzi żyło się lepiej niż obecnie. Zarazem dekada lat siedemdziesiątych, szczególnie jej pierwsza połowa (1971-75), była okresem wszechstronnego rozwoju kraju i wzrostu gospodarczego, co budziło dumę narodową („Polak potrafi”) i pozwalało z optymizmem patrzeć w przyszłość. Dochód narodowy w pierwszej połowie lat 70. Wzrósł o 62 proc. Produkcja przemysłowa zwiększyła się o 73 proc., a globalna produkcja rolnicza o 22 proc. Wzrost płac realnych, wynoszący w tym czasie średnio rocznie 7,2 proc., odczuwalnie podniósł poziom życia ludności. Podwyższone zostały emerytury i renty, zarówno zasiłki chorobowe pracowników fizycznych i umysłowych, stworzono możliwość wcześniejszego przechodzenia na emeryturę, więcej niż połowę wzrosły wydatki państwa na ochronę zdrowia, bezpłatnym leczeniem objęto całą ludność wiejską, przedłużono urlopy macierzyńskie. W 1974 r. uchwalony został przez Sejm pierwszy w Polsce kodeks pracy, który dawał pracownikom duże uprawnienia i ochronę prawną.

    W dekadzie gierkowskiej realizowano politykę pełnego zatrudnienia, co wobec wielkiego wyżu demograficznego osób urodzonych po wojnie, a wchodzących wówczas w wiek produkcyjny, wymagało ogromnego wysiłku inwestycyjnego, aby zapewnić niezbędną liczbę miejsc pracy. W latach 1971-75 nastąpił ponad dwukrotny wzrost nakładów inwestycyjnych. Stworzono wówczas 1,9 mln nowych miejsc pracy, co wraz z miejscami zwolnionymi przez osoby, które odeszły na emeryturę, dało zatrudnienie trzem milionom osób. W następnym pięcioleciu (1976-80) zatrudnienie zwiększyło się ok. 1,1 mln osób.

    A oto niektóre fakty, jakie na spotkaniu z Klubem Współczesnej Myśli Politycznej w Gdańsku 5 maja 2003 roku przypomniał senator prof. Adam Gierek, syn Edwarda Gierka.

    W całej dekadzie lat siedemdziesiątych wybudowano prawie dwa i pół miliona nowych mieszkań (ponad 8,9 mln izb mieszkalnych). Dochód narodowy wzrósł o 85 proc., roczne wydobycie węgla kamiennego przekroczył0o 200 mln ton, produkcja stali osiągnęła poziom prawie 20 mln ton, produkcja cementu ok. 22 mln ton, produkcja energii elektrycznej wzrosła w ciągu dziesięciolecia z 70 mld kWh do 122 mld. Uruchomiono elektrownie Ostrołęka (600 MW – megawatów), Pątnów II (400 MW), Kozienice (1200 MW), Rybnik I (800 MW), Dolna Odra (1600 MW), Jaworzno II (800 MW), Porąbka-Żary (600 MW), Połaniec (400 MW), a ponadto Łagisze, Opole, no i Bełchatów – potężny kombinat, który obecnie zaopatruje całą Polskę w jedną trzecią energii elektrycznej. Oddano do eksploatacji 9 nowych kopalni węgla (m.in. Borynia, Bogdanka, Morcinek, 30-lecia PRL), a ok. 20 zmodernizowano. Rozbudowano hutnictwo żelaza i stali: powstała Huta Katowice o zdolności produkcyjnej 4,5 mln ton, walcownia blach zimno walcowanych w ówczesnej Hucie Lenina (obecnie Sendzimira) na 750 tys. Ton. Rozbudowano hutnictwo żelaza i stali: powstała Huta Katowice o zdolności produkcyjnej 4,5 mln ton, walcownia blach zimno walcowanych w ówczesnej Hucie Lenina (obecnie Sendzimira) na 750 tys. Ton. Rozbudowano i zmodernizowano hutnictwo miedzi i metali nieżelaznych: powstała kopalnia Rudna i huta na 350 tys. Ton miedzi elektrolitycznej, walcownia miedzi na 100 tys. Ton rocznie, kopalnia rud cynkowo-ołowianych niedaleko Olkusza. Zbudowano rafinerie Gdańsk i Płock, zakłady azotowe Włocławek, kopalnię siarki Machów, cementownie Kujawy i inne, Fabrykę Samochodów Małolitrażowych (Fiat 126p). Uruchomiono produkcję ciągników rolniczych Massey Ferguson i autobusu Berliet, kombajnów zbożowych “Bizon”, kombajnu ziemniaczanego w Strzelcach Opolskich, telewizorów kolorowych, kineskopów (fabryka “Polcolor” w Piasecznie na 365 tys. Sztuk rocznie). W przemyśle spożywczym zbudowano wielkie zakłady mleczarskie w Radzyniu, Tomaszowie Maz., Pińczowie, Włoszczowej, Lipsku, Ciechanowie, Zabrzu, Chodzieży i Kutnie; proszkownie mleka w Radomiu, Ostrołęce i Bielsku Podlaskim (8 tys. Ton); zakłady mięsne w Koszalinie i Ostrołęce; cukrownię w Łapach, Krasnymstawie; chłodnie w Olsztynie i Legnicy.

    Można by ciągnąć to wyliczanie także w odniesieniu do przemysłu: tekstylnego, odzieżowego, obuwniczego i innych.

    Postęp nastąpił również w rozwoju infrastruktury. Powstała magistrala węglowa łącząca Śląsk z Wybrzeżem i dokonana została duża elektryfikacja kolei. Powstał Port Północny. Zbudowano drogi ruchu, w tym Warszawa-Katowice oraz podstawę autostrady A4: Kraków-Katowice.

    Ogółem zainwestowano ok. 54 mld USD, częściowo za kredyty zagraniczne zadłużenie zagraniczne Polski osiągnęło w 1980 roku wg różnych źródeł od 17-19 do 24 mld USD. Zaciągnięte kredyty zagraniczne przeznaczono przede wszystkim na modernizację gospodarki.

    Wielki postęp cywilizacyjny nastąpił na wsi. W tym czasie rolnicy zostali objęci emeryturami i rentami oraz – o czym już była mowa – bezpłatną ochroną zdrowia.

    Ogólny kierunek zmian po 1970 roku odpowiadał aspiracjom społeczeństwa i był – zwłaszcza w pierwszych latach – akceptowany i przyjmowany entuzjastycznie.

    Na tle okresu gierkowskiego niekorzystnie wypada okres transformacji gospodarczej i ustrojowej w Polsce. Nie sposób tu przeprowadzić wszechstronną i pogłębioną analizę tego okresu. Wymaga to obszernego studium. Podobnie obszernego studium wymaga dekada Gierka. Ograniczę się więc do podania niektórych faktów, wywołując niezadowolenie społeczne i krytyczną ocenę transformacji. Zwrócę uwagę na następujące sprawy:

    Po pierwsze, bezrobocie – poprzednio nieznane jako zjawisko masowe. Osiągnęło ono w 2002 roku katastrofalną wielkość 3217 tys. Osób, z tego 80 proc. Bez prawa do zasiłku dla bezrobotnych. Źle się wiedzie również tym szczęśliwcom, którzy mają pracę zarobkową. Wynagrodzenia pracownicze bowiem są niskie: W ujęciu realnym są wciąż jeszcze niższe niż 1980 roku. Wskaźnik przeciętnych wynagrodzeń realnych brutto (do 1990 r. – netto), jeśli przyjąć rok 1992 za 100, wynosił w 1980 roku 138,9, a w 2002 roku tylko 133,4, czyli był o 5,5 punktu procentowego niższy. Katastrofalnie zmniejszyły się dochody realne rolników indywidualnych w porównaniu z 1989 rokiem. Jak podaje prof. Jan Główczyk, już w 1990 roku były one niemal o połowę niższe (ściśle o 48,3 proc.), a w 2000 roku prawie o trzy czwarte niższe (dokładnie o 72,8 proc.) niż w 1989 roku. Czy w tej sytuacji można się dziwić protestom rolników i ich pozytywnej ocenie Polski Ludowej?

    Po drugie, ostry regres w budownictwie mieszkaniowym. W pięcioleciu 1996-2000 oddano do użytku o 24 proc. Mniej mieszkań niż w latach 1991-95 i aż o 71 proc. Mniej niż w najlepszym dla budownictwa mieszkaniowego okresie pięcioletnim 1976-80. W liczbach bezwzględnych budownictwo mieszkaniowe zmniejszyło się z 242,9 tys. Mieszkań i 890,8 tys. Izb mieszkalnych średnio rocznie w dekadzie 1971-1980 do 94,7 tys. Mieszkań i 399,8 tys. Izb mieszkalnych średnio rocznie w latach 1990-2002. Dodać należy, że obecnie buduje się przeważnie mieszkania dla bogaczy. Z tego m.in. powodu, a także z powodu niemożności opłacenia coraz wyższych czynszów i wskutek tego wyrzucania lokatorów na bruk, powstała kilkutysięczna armia ludzi bezdomnych.

    Trzecia sprawa, którą my, mieszkańcy Wybrzeża, odczuwamy szczególnie dotkliwie, mianowicie regres gospodarki morskiej. Morska flota transportowa Polski zmniejszyła się w latach 1990-2002 z 247 statków o nośności 4,1 mln DWT do 114 statków (2,3 mln DWT), przy czym 86 z nich (1,6 mln DWT) pływa pod obcymi banderami: Bahamów, Cypru, Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej, Malty, Panamy, Vanuatu i Wysp Marshala. Pod polską banderą pozostały tylko 24 statki o nośności 686 tys. DWT (2001 r.). Przeładunki w morskich portach handlowych wprawdzie nieznacznie wzrosły od 1990 r., ale w porównaniu ze szczytowym poziomem z 1978 r. były w 2001 r. o przeszło 30 proc. mniejsze. Stocznie wytwórcze, budujące statki, przezywają w ostatnim okresie ogromne trudności ekonomiczne i znalazły się na krawędzi upadku. Wyrazem tego jest załamanie ich produkcji z 915 tys. DWT statków oddanych do użytku w 1998 r. do 484 tys. DWT w 2002 r. Upadek stoczni pociągnąłby za sobą ruinę setek kooperantów w całym kraju i oznaczałby katastrofę gospodarczą oraz gwałtowny wzrost bezrobocia. Połowy ryb morskich zmalały z 430 tys. Ton w 1990 r. do 204 tys. Ton w 2002 r., tj. o 53 proc. a w porównaniu ze szczytowym poziomem z 1979 r. (803 tys. Ton) stanowiły w 2002 r. zaledwie jedną czwartą tamtej wielkości.

    Kryzys w gospodarce morskiej odbija się bardzo negatywnie na całej gospodarce województw nadmorskich i na ich sytuacji społeczno-politycznej. Wpływa negatywnie na nastroje społeczne. Ma też niekorzystny wpływ na gospodarkę kraju. Toteż wyprowadzenie z zapaści tej ważnej dziedziny gospodarki jest doniosłym zadaniem nie tylko dla społeczności i władz regionu nadmorskiego, ale zadaniem ogólnonarodowym, państwowym.

    Czwarta sprawa: likwidacja wielu zakładów pracy i regres produkcji przemysłowej. Kilka przykładów: Wydobycie węgla kamiennego zmniejszyło się prawie o połowę, z 201 mln ton do 104 mln ton (2002 r.). Dzieje się to w czasie, gdy Europa Zachodnia sprowadza obecnie ok. 160 mln t węgla z Australii i USA. Produkcja stali surowej zmalała z 19,5 mln t do 8,4 mln t (o 57 proc.), cementu – z 21,7 mln t w 1978 r. do 10,9 mln t ( o 50 proc.); odbiorników radiowych – z 2,8 mln szt. W 1981 r. do 7,7 tys. szt., aparatów telefonicznych – z 1520 tys. Szt. w 1980 r. do 686 tys. szt.; samochodów osobowych – z 351 tys. szt. w 1980 r. do 288 tys. szt.; samochodów ciężarowych i ciągników drogowych – z 66,5 tys. szt. w 1975 r. do 21,4 tys. szt.; ciągników rolniczych z 57,5 tys. do 4,9 tys. szt.

    Piąta sprawa: upadek kolei, jak po wielkim kataklizmie. Długość eksploatowanych linii kolejowych normalnotorowych zmniejszyła się z 24,4 tys. km w 1980 r. do 20,7 tys. km w 2002 r. i jest nadal redukowana. Zlikwidowano wiele linii kolejowych, odcięto od świata duże połacie kraju.

    Szósta sprawa: likwidacja Państwowych Gospodarstw Rolnych. W 1990 roku gospodarstwa państwowe posiadały 3459 tys. ha użytków rolnych, tj. przeszło 18 proc. ogółu użytków rolnych w kraju, a ich produkcja to m.in. 21 proc. krajowych zbiorów zbóż, globalna zaś produkcja rolnicza stanowiła przeszło 18 proc. globalnej produkcji rolniczej kraju. Wynik finansowy w roku gospodarczym 1981/82 wyniósł +25,5 mld zł, a w 1990 roku +6,1 mld zł. W okresie transformacji ustrojowej PGR-y zlikwidowano z przyczyn ideologicznych. W rezultacie tej likwidacji globalna produkcja rolnicza Polski w latach 1990-2000 zmniejszyła się o 12,3 proc. W tym czasie produkcja globalna gospodarstw indywidualnych zmalała zaledwie o 0,1 proc., zatem niemal cały spadek produkcji rolniczej został spowodowany ubytkiem produkcji PGR-ów.

    Na obszarze obecnego województwa pomorskiego państwowe gospodarstwa odgrywały bardzo dużą role. W trzech byłych województwach – gdańskim, słupskim i elbląskim, które w całości bądź w znacznej części weszły w skład nowego województwa pomorskiego, udział gospodarstw państwowych w ogólnym areale użytkowników rolnych wyniósł w 1990 roku 41 proc., w tym w byłym województwie słupskim aż 54 proc. Pozostały po PRG-ach spadek jest w województwie pomorskim wciąż jednym z najbardziej palących problemów gospodarczych i społecznych, jakie trzeba pilnie rozwiązać.

    Siódma sprawa: regres w kulturze. Podam tylko jeden fakt: nakłady książek i broszur zmniejszyły się ze 159,5 mln egz. W 1976 r. do 72,9 mln egz. W 2002 r., czyli o 54 proc.

    Ósma sprawa: regres w ochronie zdrowia. Na tle powszechnie znanych bulwersujących faktów przytoczę jeden: liczba łóżek szpitalnych zmniejszyła się z 237 tys. w 1980 r. i 240 tys. w 1982 r. do 188 tys. w 2002 r.

    Listę negatywnych zjawisk powstałych w ostatnich 15 latach można by długo ciągnąć. I chociaż w szeregu dziedzin dokonał się postęp, że wymienię np. kilkakrotny rozwój liczby studentów, wzrost motoryzacji, zwiększenie liczby posiadanych telewizorów i wyposażenia gospodarstw w sprzęt gospodarstwa domowego (chłodziarki, pralki automatyczne), coraz powszechniejszą telefonizację kraju, zwłaszcza upowszechnienie telefonii komórkowej, czy wyraźną poprawę zaopatrzenia sklepów, to jednak ludzie bardzo źle odbierają to wszystko, co stanowi pogorszenie w stosunku do czasów minionych: masowe bezrobocie, miliony osób żyjących w nędzy i kilkakrotnie więcej żyjących na krawędzi nędzy, beznadziejność i niepewność jutra, stały lęk przed utratą pracy, niskie zarobki i jeszcze niższe emerytury oraz renty, i co nie jest bez znaczenia – ów dyskomfort obywatelski z powodu regresu w bardzo wielu dziedzinach, ciągnięcia Polski wstecz, dyskomfort z powodu utracenia przez kraj suwerenności w wielu dziedzinach: suwerenności w zakresie mediów i suwerenności gospodarczej – przemysłowej, bankowo-finansowej, transportowej, telekomunikacyjnej – wskutek zawładnięcia przez obcych polską prasą i innymi mediami, wyprzedaży w obce ręce banków, przemysłu, telekomunikacji, najlepszych części portów, pozbycia się żeglugi morskiej. Wysoka ocena PRL i eksponentów PRL nie jest więc wyrazem irracjonalnej nostalgii za przeszłością, lecz oddaniem sprawiedliwości tamtej epoce i dorobkowi ludzi tamtej epoki. Jest wyrazem dezaprobaty dla polityki, która doprowadziła do patologicznych wypaczeń i wynaturzeń w procesie transformacji ustrojowej, czego skutki będą długo ciążyć na losach Polski i życiu Polaków. Pomawianie opinii publicznej o motywacje nostalgiczne jest zakłamywaniem rzeczywistości.

    Rajmund Rybiński

    wiceprezes Klubu Współczesnej Myśli Politycznej

    Na podstawie artykułu z czasopisma LIDERZY Nr 5-6, Czerwiec 2004″

    PS
    Niezwykle interesowały by mnie pogłębione analizy ekonomiczne Pana Observera w zakresie gospodarczych osiągnięć RP na tle PRL-u.
    Z poważaniem.
    Lizak

  81. Szanowny Panie Redaktorze,

    1) Pozwolę sobie udzielić odpowiedzi na pierwsze z Pańskich pytań jako sędzia we własnej sprawie. Jestem bowiem lekarzem stażystą, który został dziś poinformowany (bynajmniej nie przez Radio Erewań), iż 30-procentowa podwyżka wynagrodzenia odbędzie się drogą jego obniżenia. O ile bowiem do tej pory moja pensja wynosiła 1300 zł netto, o tyle teraz będzie opiewała na kwotę ok. 1100 zł.
    Nie chcę krytykować innych protestujących grup zawodowych – wszak wszyscy jedziemy na tym samym budżetowym wózku. Nie da się jednak ukryć, że odpowiedzialności za szczelność granicy nie można porównać z odpowiedzialnością za czyjeś zdrowie i życie. Skala owej odpowiedzialności, poziom kwalifikacji zawodowych, ludzkie zaufanie (mierzone liczbą przyjętych pacjentów?) powinny znajdować odzwierciedlenie w wysokości wynagrodzenia. Hasło „skoro lekarze mogą, więc dlaczego my nauczyciele/pogranicznicy (niepotrzebne skreślić) nie?!” – choć nośne propagandowo – nie do końca oddaje rzeczywistość. Oczywiście wszyscy pracownicy budżetówki zasługują na godny byt, ale przestrzegam przed mierzeniem wszystkich jedną miarą.

    2) Reakcję polskich mediów na sprawę Jakuba T. można potraktować jako niezamierzone post scriptum do debaty wokół „Strachu”; jako etap zafundowanej nam przez historyka zza Wielkiej Wody ogólnonarodowej psychoanalizy. Idąc za radą Freuda J.T. Gross zastosował na naszym społeczeństwie główną zasadę terapii wiedeńskiego lekarza: uświadomił nieuświadomione. To zaś nieuchronnie musiało wywołać opór (w którym najbardziej zatwardziali okazali się – co było do przewidzenia – funkcjonariusze Ministerstwa Prawdy, pardon: IPN-u). Sprawa gwałciciela z Exeter pokazała, jak żywa w naszej podświadomości jest klisza „Polaka-wiecznej ofiary”. Jak się okazuje, deklarowany liberalizm nie ma tu mocy terapeutycznej. Niestety, od uświadomienia źródeł problemu do jego rozwiązania droga bywa daleka. Jednak niech żywi nie tracą nadziei…

  82. mw – naprawde fantastyczny wpis. Dokladnie tak.
    A na msze „swieta” tez sie zzymam cichutko w duszy, aby nikt nie slyszal.
    Osmielilas mnie do wyjscia z szafy 😉

  83. Kaczonada-temat-danie wielokrotnie przypalone, w dodatku sfermentowane.

    Odpowiedź pierwsza.
    Wiem, czekam na propozycje.

    Odpowiedź druga.

    Jako zwolennik zrównania wszelkich praw płci, zwłaszcza wyrównania szans dla mężczyzn, bez posiłkowania się panią prof. Magdaleną Środą, odpowiem tak:
    Gdyby to Angielka ,zgwałciła i pobiła Polaka, to nasze media przekazywałyby to wydarzenie wprost przeciwnie w przypadku wydarzenia adekwatnie odwrotnego,niż media angielskie.Wow!!!
    Po tym wyczynie , do moich 80 IQ dorzucam sobie „stówę” i jest O.K.

    Pozdrawiam,Eddie

  84. Trudno jednym ruchem dogodzić wszystkim. Ale skoro padło pytanie oto i odpowiedź.
    1. Powinien natychmiast podnieść wynagrodzenie o procent równy inflacji.
    2. Zapytać Pana Prezesa NBP co robić dalej.
    3. Zdać się na werdykt publiczności
    – inflacja i natychmiastowe spełnienie ogólnych roszczeń.
    – skierowanie negocjacji do poziomu pracodawca-pracobiorca.
    Z reakcji gazet jestem bardzo zadowolony – kto ma bronić Polaka jeśli nie polskie media.

  85. W sprawie strajków i ich genezy w wolnej ojczyźnie radzę wrócic do mądrej polemiki magrud /”strachy na lachy” 03.22/ z neoliberałem observerem. W warunkach systemowych jaki narzucono Polsce po 89 roku, czyli najbardziej prymitywnej formy neoliberalizmu / w odcieniu kolonialnym/ strajki pozostaną jedynym sposobem obrony klasy pracowników przed wyzyskiem, odrzuceniem lub wg Baumana przeznaczeniem na przemiał. Rząd „niepodległego” kraju może pełnić rolę administartora na usługach obcego kapitału, obcych banków i w warunkach polskich kościoła. Nic więcej nie może i nie potrafi gdyż zaraz odezwie się MFW, BŚ lub UE. Może karmić ludzi procentami wzrostu, wskaźnikami, słupkami wykresów itp. Ludzie w tym celnicy czytaj, widzą i porównują swoje 1000 lub 2000 z forsą np. geniusza ekonomii J.K. Bieleckiego, któremu szacowano dochody za rok ubiegły na poziomie 2,6 mln złotych. Pan Olechnowicz z Lotosu szacowany jest w gazetach na 2 mln w tym roku. Dlaczego mądrale neoliberalni, także z POLITYKI lub GW nie nauczą ludzi jak przeżyć z rodziną za 1000 złotych. Tak problem wygląda z grubsza, w detalach jest jeszcze gorzej gdy rezultaty brutalnej doktryny ujrzymy w świetle ponurej doli eksplaoatowanych bezdusznie ludów Afryki i Azji. W wolnej Polsce w sumie i tak jest jeszcze nieźle gdyż ludzie wykazują resztki odwagi i determinacji do strajkowej formy protestu, wbrew zdradzieckiej roli związków zawodowych i manipulacji wolnych mediów. Uznaję to za sukces i instyktowne nawiązywanie do tradycji walki klasy robotniczej o poprawę swej doli lub inaczej rzecz nazywając o socjalizm. Słowo o tak długiej i pięknej tradycji / miedzyczasie zdewaluowane przez jego bolszewickie wynaturzenie/ nie przechodzi przez usta nawet prominentów dziennikarstwa wymienionych przez WODNIKA53 /07.06/. A powinno przechodzić i tworzyć wzorce dla ciemiężonych, pozostałych jeszce w kraju rodaków i być może wkrótce dla budzących się ludów Ameryki Południowej.
    Drogi Pielnia 1 radzę nie marnuj swojego talentu, wiedzy i doświadczenia na daremne próby oświecenia „toja”. To w gruncie rzeczy „to on”, czyli jeden z onych.

  86. Przyznam, że zadziwia mnie pojawiające się wielokrotnie w komentarzach, a sprowokowane pytaniem Gospodarza, zadziwienie właśnie, że jak to mogą ci, czy owi żądać rzeczy niemożliwych, że społeczeństwo jest na dorobku, i że to nie uchodzi.

    Jakie znowu społeczeństwo?!
    Przecież u nas nie ma czegoś takiego!
    Może było, ale teraz każdy ciągnie do siebie, i lekarze, i piekarze, i górnicy, i rolnicy, i księża, i … (tu proszę wstawić co tam kto uważa).
    Mamy teraz społeczeństwo klanowe (wg różnych kryteriów – nie tylko grup zawodowych), każdy się martwi o siebie i ma w nosie (przepraszam za sformułowanie) wszyskich innych.

    Prosta obserwacja pokazała, że należy krzyczeć Bóg, Honor i Ojczyzna, a żeby było głośniej to zrobić pikietę pod porlamentem, zablokować drogi, wylać gnojówkę, czy co tak ktoś wymyśli. Zwykle się udaje, to dlaczego nie. A, że to w sumie obraca się na niekorzyść. A co tam. Śmierć frajerom.

    Czy szanowni blogowicze nie zauważyli, że wyborcy PO, PiSu, LiDu, (…) to nawet nie potrafią ze sobą rozmawiać? Ale nie tylko. A czy dajmy na to lekarz mógłby porozmawiać z górnikiem, czy celnikiem nt. swoich obowiązków i dochodów? Przecież nawet nie próbują – wiadomo (oczywista oczywistość), że ONE (za Pietrzakiem, jak jeszcze był śmieszny) nic nie robią i kąpią się w szmalu, a MY to ciężko pracujemy i za nic i nam się w oczywisty sposób, oczywiście i bezspornie nalezy.

    Pozdrawiam
    M^2

  87. Skoro pan JK mówi, że „Polska jest pokryta siecią klik i układów” to prawdopodobnie ma rację. Sam przecież jest twórcą większości z nich.
    Odnośnie Pana ankiety :
    1. Uczciwy sposób przedstawienia roszczeń płacowych zademonstrowali swego czasu anestezjolodzy. Po prostu złożyli wypowiedzenia umów o pracę. To jest metoda uczciwa. Natomiast to, co widać na granicy wschodniej, to terroryzm. Panowie celnicy wzięli kierowców ciężarówek jako zakładników. I nic ich nie obchodzi, że ci ludzie tygodniami stoją w szczerym polu bez możliwości zaspokojenia swoich potrzeb biologicznych (jedzenia, wydalania, spania), że ponoszą wymierne straty finansowe (kierowca zarabia, gdy jedzie), że być może stracą pracę (bo upadnie jedna czy druga firma przewozowa zmuszona płacić kary za nieterminowo wykonaną usługę). Nie podobają się wynagrodzenia – można złożyć wypowiedzenie. żadna ustawa nie nakazuje bycia celnikiem.
    2. Zgadzam się z opinią P. Magdaleny Środy.
    Pozdrawiam, T.

  88. W sprawie strajków wszystkich grup zawodowych:
    ile praw tyle samo obowiązków. Lekarze 48 godzinny dzięń pracy- ok.
    Tylko z jedną zasadą pracuje na jeden etat 8 godzin dziennie i nigdzie więcej. Celnicy chcą uprawnień służ mundurowych proszę bardzo ale także
    i obowiązki służb mundurowych- służba! Nauczyciele ok. ale zapłata za wiedzę a nie wszystkim tak samo, czyli poddajemy się sprawdzianowi co
    kto umie. W sprawie panów Kaczyńskich mam nadzieję, że to już przemijające zjawisko a przy tym bardzo dla nas dokuczliwe.
    Ostatnia uwaga dla rządu. jeśli przetrzymają przeszkody które pozostawił im PiS oraz te do których chce rząd Premiera Tuska wmanewrować obecnie, to będzie znaczyło, że wybór był słuszny i pewnie powtarzalny.
    Ryszard

  89. Kwant – a jakież to przywileje mają górnicy ???
    Ja jestem górnikiem i jakoś nie bardzo rozumiem o co chodzi. Na temat przemysłu wydobywczego najczęściej piszą dyletanci (a już Pani Isakiewicz jako miś o bardzo małym rozumku, absolutnie nie powinna się wypowiadać). Niestety „Polityka nie jest tu wyjątkiem, nad czym bardzo ubolewam ;-(
    Jedynym przywilejem jest wcześniejsza emerytura ( po 25 latach pracy pod ziemią w najgorszych warunkach – zapraszam do sprawdzenia), a wojsko czy policja ??? Totalne nieporozumienie za 15 lat chlania wódy wcześniejsza emerytura ? Cóż oni robią bandyci mają lepiej niż ofiary, a wojsko wmachuje tylko różańcami bojowymi ? (trochę to niesprawiedliwe, ale jakie nośne medialnie 😉
    Troszkę więcej szacunku nad tym trupem. Nie wiem o co chodzi w „Budryku”, ale sensem tworzenia spółek węglowych było zrównoważenie ekonomiki wielu kopalni (sic!). Więc jeżeli w danym zakładzie przeważają prace kapitałochłonne, to inne z grupy powinny pokryć finansowe nakłady na inwestycje, bo za parę lat będzie odwrotnie ( a zarobki powinny być zbliżone). Ekonomika przemysłu wydobywczego jest dosyć specyficzna, na zwrot nakładów można liczyć po wielu latach, a na zysk jeszcze później. Generalnie wykres zysku ZG jest przedstawiany w formie sinusoidy.
    Świetnym przykładem kompletnej ignorancji ekonomicznej polityków jest likwidacja kopalni wałbrzyskich – z 4 kopalni dwie do teraz przynosiły by tylko zyski i można było by ja powoli likwidować – niestety zwyciężyło zacietrzewienie polityczne. Żeby była jasność – mam dosyć duże pojęcie zarówno o górnictwie, jak i o jego ekonomice. Drugi zarzut (potencjalny) – pracuję w KGHM, które zawsze przynosi zyski !!!
    Ad meritum artykułu – zakłamanie i kompletny brak godności osobistej w połączeniu z chorobliwą megalomanią członków PiS i jego zwolenników, a zwłaszcza tzw prezesa (w każdej chwili jestem w stanie przed każdym sądem udowodnić te słowa) skutkują permanentym hamstwem wypowiedzi.
    Z tego wynika, że nie mógłbym być dziennkiarzem, bo rozmowa z takim
    indywiduum była by poniżej mojej godności. To media (wszystkie) niestety nakręcają spiralę debilizmu w polityce. Przykładem był felieton p. Kolendy-Zalewskiej, gdzie sprawdzała kiedy zostanie znowelizowana ustawa o podatkach pracujących za granicą. Rząd PO nie miał się kiedy zająć jakąkolwiek ustawą, bo inteligentni inaczej ciągle brużdżą. Najpierw trzeba posprzątać bajzel po PiSie – potem można tworzyć normalne państwo.
    A propo’s lekarzy – jest ich bardzo mało (pozostali to nieudacznicy, którym się troszkę w głowach poprzestawiało, zarozumiali, hamscy – zwani potocznie konowałami), ci prawdziwi powinni naprawdę dobrze zarabiać, reszta niech próbuje w Europie 😉
    Nauczyciele – tym się należy, ale nauczycielom, a nie urzędnikom szkolnym, którzy mają gdzieś nauczanie (selekcja negatywna), ważne aby odbębnić swoje.
    Zresztą największą zarazą gnębiącą ten (i nie tylko) kraj są urzędnicy: niekompetentni, niedouczeni, tępi i niewrażliwi. Co najmniej 80% warstwy pasożytniczej zwanej urzędnikami jest absolutnie zbędne.

    Pozdrawiam – Jac.

  90. Wpisywałam się raniutko, gdy jeszcze konto było czyste i cały, długi wpis mi wcięło. Nie miałam czasu na powtórkę a teraz już wszystko napisano.
    Krótko więc; celnicy przyjęli swego czasu konkretne warunki pracy i płacy, więc bunt jest nieuprawniony. Jeśli są tak wybitnymi fachowcami i mają inne możliwości dobrze płatnej pracy – powinni natychmiast skorzystać i zrobić miejsce tym, którzy, do czasu, są skłonni za dotychczasowe pieniądze pracować.
    Skontrolować i to od ręki podstawę do wystawienia w jednej chwili tylu zwolnień lekarskich. Czyżby jakaś pandemia? Proponuję wdrożyć procedurę, którą próbowano zastosować wobec prezydenta Kwaśniewskiego z powodu choroby filipińskiej.
    Dokonać przeglądu kadr pod względem przydatności zawodowej – zdrowie to podstawa, kwalifikacje i wyniki osiągane w konkretnej pracy też.
    Wprowadzić pełny monitoring pracy celnika, łącznie z nagrywaniem rozmów podczas odpraw. Odpadnie możliwość pomówienia uczciwego celnika przez podłego przemytnika.
    Co do wyroku sądu – nie będę się wypowiadała. Myślę, że opinia prof. Środy jest wystarczająca.
    ;
    Zdjęcie na początku, jak zwykle, a nawet bardziej! 😆
    Dziadziuś Jaruś, w roli Piaskowego Dziadka cudowny. Dzieci zasłuchane, kaczuszki w rączkach… sielanka. 🙂
    Tylko ten jeden bachor demonstruje postawę destrukcyjną.
    Co z niego wyrośnie? 😯

  91. ad.1 nie zważać na wrzaski podpuszczaczy. Wypowiedzi prezesa K. nie czytać i nie słuchać bo można popaść w drżączkę.
    I cytat z anonima :” rozdać wszystkim wszystko i nie będzie nic”.

  92. Lizak,
    Dekada lat 70-tych, kiedy bylismy „10 potega przemyslowa swiata” i „Polak potrafil”, staje mi zywo w pamieci i wspominam ja z nostalgia, bo to lata moich studiow i pierwszej pracy. Nie mam jednak az takiej sklerozy, aby nie pamietac 20 stopnia zasilania (wylaczanie pradu w calych dzielnicach), jakosci tych „milionow izb mieszkalnych”, remontowanych przed wprowadzeniem sie pierwszych lokatorow (i na ich koszt, czesto przez ekipy, ktore je budowaly, bo te najlepiej znaly swoja fuszerke), „bucikow do stania”, bo sie nie dalo w nich chodzic, eksportu wewnetrznego (Pewexy), pociagow dalekobieznych notorycznie przyjezdzajacych z opoznieniem podawanym w setkach minut, siedmiu osob w moim biurze projektowym wykonujacych prace dla maksymalnie trzech osob (ale nie bylo bezrobotnych) itd. itp. A jednak to byly najpiekniejsze lata mojego zycia, beztroskie i optymistyczne. Czy chce, aby sie powtorzyly?…

  93. 1) Co Państwo myślą o żądaniach płacowych celników, lekarzy, pielęgniarek, nauczycieli, ratowników i innych grup zawodowych? Co powinien zrobić rząd?

    Oddac wszystkich w/w. w pacht Zydowi!
    Bedzie wiedzial co zrobic.

    2) Co Państwo myślą o reakcji naszych mediów na wyrok sądu brytyjskiego w sprawie Jakuba T.? Bo ja zgadzam się z prof. Magdaleną Środą (w „GW”), że gdyby ofiara była Polką, a oskarżony – Anglikiem, to reakcja naszych mediów byłaby inna.

    „Zełgać po swojemu – to nieomal lepsze niż powtórzyć prawdę za kim innym; w pierwszym wypadku jest się człowiekiem, w drugim tylko papugą”.
    (F. Dostojewski)

  94. Szkoda gadać…
    Kaczonada to od samego początku uświadomiona przeze mnie kwintensencja tego co najgorsze w człowieku. Nie rządzą, ale trucizna, którą rozprzestrzenili ciągle trawi ludzkie umysły. To jakiś obłęd.
    Myślami powracam do niepokojów społecznych lat 80-tych.
    Deja vu? Strajki, ogólny rozgardiasz i stan wojenny. Nie sposób odgrodzić się od złowieszczych słów tego pana na zdjęciu ,co będzie po przegranych dla niego wyborach.
    Podwójnie, jako emerytka i nauczyciel pracujący na 3/4 etatu
    jestem zainteresowana podwyżkami, ale nie w takim tempie, zakresie i takim kosztem. Byłabym o wiele spokojniejsza jednak, gdyby moje roszczenia realizowane były w ramach spójnych zmian systemowych w edukacji, moje zdrowie podlegało regułom spójnego systemu opieki zdrowotnej itd…

    Na danym etapie, wszyscy działamy wg określonego stanu wiedzy. Podważać badania DNA ,to również odebrać Nagrodę Nobla Watsonowi.

    Pozdrawiam alszka

  95. Szanowny Panie,
    dziekuje za Pana wywiad w radiu TokFm.

    Ad. 1 Mieszkalam z mezem dotad w pieciu krajach i zaliczylismy z dziecmi kilka systemow opieki zdrowotnej, edukacji oraz kilkanascie szkol.

    Edukacja

    Podwyzki tak, ale dopiero po reformach, w ostatecznosci lacznie z reformami.

    Australia, nauczyciele musza byc obecni w szkole 35 godzin tygodniowo, nauczania maja 24 godzin, reszte czasu sa do dyspozycji dyrekcji, rodzicow, albo przygotowuja sie do lekcji. W zamian dobrze oplacani. Wakacji miej niz w Polsce. Rodzice maja prawo wyboru szkol publicznych, ktore sa roznego poziomu, szkoly prywatne uznawane sa za lepsze ale bardzo droge poniewaz nie maja dofinansowania ze strony panstwa. Dzieci w szkolach czuja sie dobrze a i kontakty rodzice – szkola sa dosc dobre.

    Francja, nauczyciele dobrze i bardzo dobrze oplacani, ale tak przezarci
    ideologia marksistowsko trockistowska i opetani przez zwiazki zawodowe, ze nie maja czasu zajac sie uczniami. Dla informacji na studiach wiekszosc nauczycieli nigdy nie miala zadnych zajec z pedagogiki, psychologii. 18 godzin lekcji tygodniowo i wiecej wakacji niz w Polsce. Nauczyciele traktuja zarowno dzieci i rodzicow jako element przeszkadajacy w ich rozwoju osobistym. Szkoly publiczne, rejonizacja, ktora tylko zwieksza segregacje po miedzy dziecmi francuzow z centrum oraz tymi emigrantami z przedmiesc. Szkoly katolickie (prywatne), brak rejonizacji, oplaty sa stosunkowo niewielkie poniewaz gros kosztow pokrywanych jest przez panstwo. Szkoly te ciesza sie co raz wiekszym powodzeniem poniewaz maja lepsze wyniki na egzaminach. Tu nauczyciele bardziej przykladaja sie do pracy i sa bardziej otwarci na swiat (muzulmanki moga nosic chusty), mimo iz sa gorzej oplacani niz nauczyciele publiczni.

    Podaje te dwa kraje jako przyklad iz same pieniadze nie dadza poprawy jakosci nauczania. Naklady na edukacje we Francji sa na pewno wyzsze niz w Australii a rezultaty w testach OECD odwrotnie.

    Sluzba zdrowia. Najpierw reformy potem pieniadze.

    Pierwsza rzecz jakej bym chciala w tej reformie to stworzenia Ministerstwa Zdrowia a nie ministerstwa leczenia. Pracownicy sluzby zdrowia sa zainteresowani leczeniem nas a nie tym bysmy byli zdrowi. Pamietam jak to pod koniec lat 90-tych w RFN lekarze zadali by moc przeprowadzac operacje plastyczne za panstwowe pieniadze dzieciom wyslanym do tego kraju ( w tym czasie dzieci nie potrzebowaly wizy RFN i rodzice z biednych krajow wysylali swoje chore potomstwo, samodzielnie na leczenie. Niemcy leczyli te dzieci na swoj koszt ale tyko w zakresie w jakim to bylo niezbedne).
    Ubezpieczenia zdrowotne powinny chronic nas przed kolosalnymi wydatkami w przypadku powaznych chorob a nie pokrywaniem kosztow leczenia kataru. W Japonii mimo iz wszyscy sa ubezpieczeni to za normalne wizytu u lekarza placi sie z wlasnej kieszeni. Moze dlatego udaje im sie byc mistrzami w dlugowiecznosci.

    Co do pozostale budzetowki nie wypowiadam bo nie mam pojecia ale chyba tez na zasadzie najpierw reformy potem pieniadze.

    Ad2.
    Nie lubie pani Srody, ale co na to poradzic ze prawie jak zawsze ma racje. Wywod Azrael jest b. przekonywujacy.
    Pozdrowienia

    P.S. Marzy mi sie iz panstwowa telwizja byla transmitowana przez satelite.
    Mysle ze bylo by to bardzo pomocne dla Polakow znajdujacych sie na obczyznie, TV Polonia na ogol jest tragiczna.

  96. Jac.
    Mój kuzyn, 2 lata młodszy, jest na górniczej emeryturze wyższej niż obecna moja pensja. Całe osiedle obok domu mojej teściowej, to górnicy. Fakt, że już teraz nie mają takich przywilejów jak kiedyś, ale wciąż są płacowo uprzywilejowani.
    Mniejsza o zapracowanych i pracujących ciężko ludzi. Sęk w tym co wyprawiają górnicze związki i w jaki sposób się to odbywa. Sęk w tym, że destabilizują te związki pracę każdego rządu, a kolejne rządy potulnie poddają się tym żądaniom. Sęk w tym, że przyszłość kraju to nie górnictwo, a nowoczesna technologia lub świetne usługi. Do tego trzeba innych priorytetów w wydawaniu państwowych pieniędzy. A Tusk zaczął od obiecywania górnikom czym sprawił, że pozostałe grupy społeczne naśladują ich w żądaniach płacowych, bo nie widzą „światełka w tunelu”. A to światełko to przecież porozumienie społeczne, coś na wzór negocjacji ze społeczeństwem, któremu trzeba przedstawić konkretny cel. Harmonogram wyjścia na prostą, który daje nadzieję, że wszyscy skorzystają. Muszą jednak wiedzieć do czego będziemy dążyć. Dążymy do stania się potentatem w produkcji żywności czy w biotechnologii, zasypiemy Świat węglem i miedzią czy staniemy się potentatem w informatyce. Przecież rozwój kraju musi iść w jakimś wytyczonym kierumku. Na coś trzeba postawić, a z czymś innym dać sobie spokój. Jeśli rząd postawił by sprawę jasno, do czego dążymy, a co sobie darujemy, to i szybciej takie porozumienie ze społeczeństwem możnaby próbować wynegocjować.

  97. Nie było mnie dwa tygodnie, bo pojechałem na narty. Nie oglądałem TV, nie słuchałem radia, nie czytałem gazet i cudownie odpocząłem. Może dlatego z przerażeniem czytam o tej otchłani głupoty, która zalała mój kraj, ze szczególnym uwzględnieniem poziomu dziennikarstwa.

    Odpowiadam na pytania: Od poczatku strajków celników o 1500 zł ( a dlaczego nie o trzy średnie płace !!!!!) które były CAŁKOWiCIE NIELEGALNE , łącznie ze zwolnieniaqmi lekarskimi, NIKT nie napisał ani słowa o tym ile REALNIE zarabiają celnicy. Powszechnie wiadomo, że celnicy białoruscy , ukraińscy, rosyjscy ( na trasie do Kaliningradu) i litewscy, skorumpowani sa DO CNA. Czy to mozliwe, żeby ta silnie zakaźna choroba nie dotyczyła ich kolegów po drugiej stronie szlabanu ???. Dlaczego żaden dziennikarski gówniarz ( bo tacy głównie są na topie) nie zapytał o to kierowców z Ukrainy czy Białorusi !!!!!!!!. Dlaczego inny dziennikarski pętak nie zainteresował się jak to się dzieje, że celnicy polscy, na granicy wschodniej, mimo nominalnie niskich płac, należą do elity najbogatszych obywateli nadgranicznych gmin ? Przypominam sobie, że na ten temat czytałem doniesienia w poważnej prasie.

    Pytanie drugie: Dlaczego NIKT z poważnych dziennikarzy, np słynni DZIENNIKARZE SLEDCZY: pani Marszałek, pan Kittel czy pani Kania z Wprostu nie przeprowadzili dziennikarskiego śledztwa w sprawie tego gwałtu ? Czy Oni potrafią pisac TYLKO na podstawie GOTOWCÓW ze służb ??????? . A dlaczego media nie podały żadnych szczegółów które pozwoliły by nam wyrobić sobie opinię o zbrodni i jakości dowodów, a polewano nam tylko mdły soczek, że Jakub T. to taki kochany misio …….

    Szczerze mówiąc, poza blogami „Polityki”, dziennikarstwo polskie przebiło się już przez dno i ciągle spada głębiej.

  98. doctor (01:51)
    Świetne określenie sytuacji!
    Celnicy dla których oficjalne zarobki były nieistotnym dodatkiem do możliwości dodatkowych profitów na zachodniej granicy, nagle po otwarciu granic zauważyli, że teraz ich oficjalne zarobki zyskały na znaczeniu. To jest głównym powodem tych protestów. Oczywiście wykorzystują to działacze związków zawodowych, dla których interes pańswa nie ma żadnego znaczenia.
    Podobnie jest w górnictwie. Kto steruje tymi związkami narazie możemy się tylko domyślać.

  99. Budżetówka zarabia za mało – skandaliczne są takie pensje jakie dostają lekarze, pielęgniarki, nauczyciele, celnicy zapewne też. Ale samo dawanie podwyżek niewiele zmieni (z pustego i Salomon..) . Tu trzeba głębokich reform. Zgadzam się z wpisem Jac (21.05) – jest bardzo niewielu prawdziwych lekarzy i prawdziwych nauczycieli.
    A swoją drogą – wiadomo była przecież, że będziemy w Schengen – można było wcześniej pomyśleć o tych celnikach… Cały czas się zastanawiam, co robił ten „gabinet cieni” Platformy, kiedy PiS (udawał że) rządzi(ł)

  100. Jeśli chodzi o wyrok sądu brytyjskiego, to trudno komentować. Zbyt mało znamy szczegółów, aby móc kwestionować ten wyrok. Nie sądzę, aby w Wielkiej Brytanii wyrok zależał od narodowości przestępcy. Mam nadzieję, że sprawa nie jest zakończona i wszelkie wątpliwości zostaną wyjaśnione.

  101. Pan Kierowca Harry_potem, mlody wypasiony byczek (zdjecie sam nam przeslal), wydaje sie byc za mlody by pamietac tysiace zydowskich tragarzy, szewcow, krawcow, wozakow, mleczarzy harujacych od switu do nocy, suchotniczych doktorkow, profesorkow klepiacych bide – nie, oni nie maja stereotypowej nalepki u Pana Harry_potem. Za to „Zydowi w pacht” cisnie mu sie pod pioro bez wysilku. Skad takie skojarzenie u mlodego szoferaka, ktory „kotluje przez snieg w Manitobie” ? Gdzie on to widzial ? Gdzie slyszal ? Ano, urodzil sie w Polsce i wychowal na stereotypach. Naglupszych i – z najgorszych zrodel. Zreczne czasem historyjki pisze, ale chcialo by sie, zeby do tego pieknego usmiechu, szykownej marynary i samozadowolenia dolaczyl jeszcze odrobine zdrowego rozsadku, szacunku dla innych nacjii, dobrego smaku i przyzwoitosci.

  102. Zadziwająca rzecz, ale ludzie przytomni w swoich osobistych sprawach, w pracy itp. w tłumie tracą rozum.
    Zgadzam, się z prof. Łagowskim, że medialna publiczność wykazuje cechy tłumu. Jest gotowa łyknąć każdą niedorzeczność, byle tylko się nie wychylić. To zapewne wrodzony instynkt samozachowawczy skazuje nas na konformizm.
    A słowa i obrazy wysłuchane, wyczytane i obejrzane poprzez media, przyjmujemy bezkrytycznie jako powszechnie obowiązujące.
    Zapewne z tej przyczyny prosty lud, nieczytający gazet zachowuje tyle niezależności w swoich osądach.
    A oto krótki dowód powyższej tezy.
    Wyobraś sobie co robisz, gdy dach Twojego domu zaczyna przeciekać, a Ty masz co prawda pieniądze, ale nie tyle, by starczyło na jego naprawę. Masz też zdolność kredytową. Do tego przeprowadzka w grę nie wchodzi.
    Kto z nas, w takiej sytuacji czekałby na lepsze czasy by uszczelnić dach?
    Tylko głupiec, bądż osoba bez wyobrażni.
    Jeżeli bowiem tego nie zrobię to doprowadzę do dalszej dewastacji domu i zwiększenia wydatków na bieżącą eksploatację ( wzrost kosztów ogrzewania itp.). I zamiast wykonać niezbędny remont fragmentu dachu, co kosztowałoby np. 10 tys.PLN + 3 tys.PLN kosztu kredytu, w ciągu kilku lat będzie trzeba wykonać generalny remont, co będzie mnie kosztowało ok. 100 tys zł.
    Jeszcze głupiej postąpię jeżeli dom ten przynosi mi dochody z tytułu podnajmu jego części. W tym przypadku nie tylko zmarnuję majątek trwały. Stracę także możliwość zarabiania i do kosztu generalnego remontu doliczyć będzie trzeba utracone dochody.

    Niby dlaczego z państwem miałoby być inaczej? A przecież państwo może w każdej chwili, jeżeli obywatele uznają taką konieczność zwiększyć swoje dochody.

    Tymczasem większość z Was traktuje budżet państwa, jako wartość samoistną, której trzeba bronić. Daliście sobie wmówić, że niski poziom wydatków publicznych i zrównoważony budżet są warunkiem rozwoju.
    Dlaczego więc to „święte” prawo wyznawanej przez Was ekonomii, nie działa w odniesieniu do firmy prywatnej?
    Większość z nich swój rozwój finansuje kredytem. Stara się też mieć jak najepszych pracowników. I jako coś oczywistego traktuje związek pomiędzy wysokością zarobków a jakością świadczonej pracy.
    Firma, która przestaje inwestować w niezbędną dla swego działania wewnętrzną infrastrukturę przestaje być konkurencyjną i w perspektywie przestaje zarabiać. W przeciwieństwie do firmy państwo nie może dowolnie kształtować wielkości załogi. Dlaczego firmy ukrywają ile komu i za co płacą? Bo konflikt w firmie na tle nierówności płacowych rozsadziłby ją od środka.
    Dlaczego inaczej miałoby być z państwem?
    Czekam na odpowiedzi.
    Piszę o tym bo bezpośrednio więże się to z pytaniem o strajki w budżetówce.
    Nie tylko uważam, że nie stać nas na dalsze oszczędzanie kosztem sfery budżetowej, nie stać nas także na podtrzymywnie , a nawet propagowanie przez Rząd feudalnej mentalności. Ta bowiem sama w sobie jest znaczącą barierą w rozwoju kraju.
    Wypowiedzi premiera Tuska w rodzaju „niech nikt nie liczy, że Rząd ugnie się pod presją żądań” oraz „damy tyle ile uważamy, że możemy i ani grosza więcej” to nic innego, jak demonstrowanie arbitralnej woli, jako zasady działania Rządu.
    W demokracji, w której w Konstytucji zapisano równość partnerów społecznych, solidarność i dialog (strajk jest jedną z jego form) jako podstawę stosunków gospodarczych, słowa premiera powinny budzić nie tylko gniew. Przede wszystkim powinny wzbudzić niepokój o stan praworządności i stosunek do niej Rzadu.
    Bo co się dzieje, gdy wspólne wysiłki obywateli dla poprawy losu grupy, do której należą, zderzają się z a priori przyjętą negacją Rządu? Obywatel dostaje nauczkę, że wobec woli Pana jest bezradny. Nie upomni się więcej otwarcie o swoje prawa. Zacznie kombinować, jak tu pana udobruchać, przekupić, oszukać by wyjść na swoje. Widząc nieprawidłowości w działaniach władzy zmilczy, żeby sie nie narazić. Oszuka, kiedy poczuje się bezkarny. Wie bowiem, że silniejszego żadne prawo nie wiąże, a ugrać coś można tylko sposobem i w pojedynkę.
    I oto też Tuskowi chodzi. Nieliczni górujący nad innymi niczego się tak nie boją, jak porozumienia i wspólnego działania poddanych- wszystko jedno jakiego typu- władzy. Niczeg się tak nie boją, jak świadomych i zaangażowanych obywateli.
    Jak widać Tusk to panisko całą gębą, za to demokrata jak z koziej d. trąba. Kto jak kto, ale on demokracji w Polsce nie zbuduje. Dokończy natomiast pisowski projekt zniszczenia państwa. Kospira ma to w genach, a „liberałowie” także w programie.

  103. Na temat celnikow pisalem juz kilka dni temu. Nie bardzo natomiast rozumiem dlaczego mamy sie „zajmowac ” sprawa Jakuba T. Tym juz sie zajal angielski sad. Ach przepraszam , chodzi o reakcje mediow.No coz jak zwykle idiotyczna.

  104. Szan. Panowie Lizak i Jasny Gwint,

    Doprawdy nie wiem, dlaczego usiłują Panowie zawracać kijem Wisłę, rzekę szeroką i głęboką. Dlaczego twierdzę, że tak należy zakwalifikować Panów blogową działalność? Ponieważ przeczytałem dziesiątki odpowiedzi na dwa Passentowe pytania; i nie ma w nich ani krzty waszego, i Szan. Pani Magrud, dogmatycznego zacięcia, czy dialektycznej górnolotności. Ponieważ w tych odpowiedziach na bieżące polskie kwestie konkrety znajduję praktycyzm, zdrową mądrość w wyjaśnieniach zjawisk, przyczyn i rozwiązań. A panów ekscytuje zawiść. Ja też jestem przeciw 2,6 mln PLN Bieleckiego na rok (zaraz, to jest raptem milion CDN 🙂 ). Ale muszą panowie zrozumieć, że selekcja na wysokie posady w bankowości nie jest łatwa i pensje coś tam odzwierciedlają. Przecież w Danii i całej Skandynawii też są banki, są prezesi, o których można powiedzieć “geniusze ekonomii”, też zarabiaja kilkaset tysięcy euro rocznie, i odkładają, i z tych oszczędności jeszcze mają jakiś dochód do zadeklarowania. Czy panowie rozumieją?

    Chyba nie. Jeśli chodzi o ten nostalgiczny referat Rajmunda Rybińskiego, to czy mam rozumieć, że Szan. Pan Lizak zaprasza mnie do przetargu na “pogłębioną” jego recenzję? Napisanie jej nie powinno mi zabrać wielu godzin, ale stawka godzinowa, hm, nie wiem czy wypada mi mówić 😉 .

    Zaś jeśli mam do niego ustosunkować się w sposób luźny, to rozpocznę od spostrzeżenia, że jest on napisany językiem i z pozycji bardzo marksisty-ekonomisty, a nawet propagandzisty realnego socjalizmu. Np. propagandzista bez zmrużenia oka powie, że wydobycie 200 mln ton węgla kamiennego jest o wiele lepsze niż 100 mln ton. Co oczywiście zgoła inaczej wygląda w gospodarce rynkowej, np. każdy neoklasyk ricardański stwierdzi na takie zestawienie dwóch liczb, że to zależy. Żeby się dokładnie i bezapelacyjnie przekonać, to należałoby wszystkie polskie kopalnie oddać w pacht Żydowi (dzięki Harry_potem), czyli sprywatyzować. Wtedy okazałoby się, jaki poziom wydobycia jest optymalny, ujmując koszty, płace, bezpieczeństwo górników i poniesione nakłady inwestycyjne, i to w odniesieniu do takich samych czynników w dalekiej Australii, i to loco Gdynia oraz z uwzglęnieniem ryzyka zmian cen węgla w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Czy panowie rozumieją?

    Chyba nie. Liczba łóżek szpitalnych jest miarą prymitywną i nie dopasowaną do współczesnej służby zdrowia. Może dobrą na lata 50-te w Polsce, kiedy utworzenie szpitala powiatowego było celem każdego kierownika wojewódzkiego wydziału zdrowia. Teraz inne są standardy, potrzeby i techniki ochrony zdrowia. Czy Panowie wiedzą, jak wydłużyła się średnia życia Polek i Polaków i spadła umieralność niemowląt, i to nie w latach 70-tych, ale właśnie w latach 90-tych ubiegłego wieku w Polsce?

    Chyba nie wiedzą. Czy panowie zauważyli jak różnorodny (czasem chłamowaty, ale takie jest zapotrzebowanie ludności) jest rynek powieści? Polska Transformowana nie jest wzorem wysokiej kultury, ale podejrzewam, że ludność właśnie jest bardziej z tego powodu szczęśliwa. Czy jeśli socjalizm wprowadził PGR-y, które przynosiły straty, były przykładem marnotrawstwa i przechowalnią alkoholików i drobnych złodziejaszków, to ich upadek jest klęską gospodarczą? Czy ograniczenie, bo nie upadek, kolei, nie upadek, tylko dostosowanie do potrzeb i nowej struktury i wymagań przewozowych jest katastrofą, czy dobroczyństwem? Tak się składa, że znam doskonale stan usług transportu osobowego w rejonie podkrakowskim w roku 2007 i w latach 70-tych. Ilość połączeń, jakość dróg (setki km asfaltowej nawierzchni, której 30 lat temu nie było), dostępność wiosek i przysiółków, które dawniej były zabite dechami jest nieporównywalna teraz, wszystko to robią busiki i ich prywatni operatorzy. A transport towarów drogami jest tańszy i elastyczniejszy, niż koleją. W artykule padają wielkości produkcji w liczbach naturalnych, ale to wypacza obraz. Jako można porównać jednego małego fiat 126p, z jednym nawet najmniejszym samochodem produkowanym obecnie w Polsce. Widzą panowie metodologiczny problem?

    Bo ja widzę. Co z tego, że liczby produkcji stali, ciągników, aparatów telefonicznych, szyn, lokomotyw, kwh energii elektrycznej, DWT, etc. osiągnięcia PRL-u wyglądają “imponująco”, gdy konsument nie widział efektów w postaci butów i odzieży, gdy miał trudność z zadzwonieniem z jednej dzielnicy miasta do drugiej, zakładając przy tym, że ktoś miał zainstalowany telefon w domu. Jak można porównywać liczbę oddanych mieszkań, gdy ich standard i metraż jest nieporównywalny. No jak?

    Tony stali i metry sześcienne gazu wypełniały strony gazet i były pasją sekretarzy od gospodarki, od bodźców ekonomicznych i reglamentacji, od ustalania na papierze cen na wszystkie wyobrażalne towary. Ale gdy nadszedł rok ów – 1980, gdy partia dopuściła do dyskusji na temat Reformy Gospodarczej, gdy powstały komisje i zespoły, gdy najdalej idące propozycje formułował L. Balcerowicz, to wówczas padł na nich wszystkich blady strach. Co zrobić z cenami? Dostosować do cen światowych? toż to wszystko mogłoby się wywrócić, cała struktura wyliczona na podstawie wydumanych złotych na tonę i metr bieżący. Czy Panowie odczuwają takie nostalgiczne zmory?

    Wątpię. Jakoś nie dostrzegam porównań poziomu życia w referacie, ale faktycznie, struktury cen dziś i 30 lat temu są tak różne, że jeden wskaźnik tego nie ujmie. Może w wielkościach naturalnych, zatem ile było samochodów osobowych na 100 mieszkańców, ile telefonów stacjonarnych, ile telefonów komórkowych i komputerów, telewizorów, urządzeń agd – oczywiście trudno ująć wzrost jakości i postęp technologiczny, ale wyobraźmy sobie rok 2008 i PRL. Tylko proszę nie porównywać tłustego mięsa wołowego z kością – a ileż warzyw i owoców konsumuje każdy Polak dzisiaj, pomarańczy, bananow i grejfrutów dawniej dostępnych od święta, i moich ulubionych fistaszków? Kawa w tamtych czasach byla rarytasem. Czy w 2008 byłaby benzyna w stacjach CPN bez ograniczeń? Ile kosztowałaby minuta rozmowy telefonicznej, czy byłby chociaż jeden telefon na 10 rodzin? A gdyby wybuchł jakiś strajk, czy internet by działał? I to nie są moje gdybania wyciągające sytuacje po Sierpniu 1980. Takie ograniczenia miały miejsce w 1956, 1970, 1976, gdy robotników trzeba było bodźcować pałą i donosem. Krótko mówiąc, jeśli porównać jakość życia … ileż składników stoi teraz dużo lepiej niż dawniej, o czym tak łatwo zapomnieć.

    Produkcja przemysłowa w ostatnich kilkunastu latach wzrastała po 20 i 25% rocznie. Niemal nieustannie. To, że w I połowie lat 70-tych wzrastała 11,5% rocznie nie imponuje wcale, do tego wzrost ten załamał się w II połowie, a w następnej dekadzie zanikł kompletnie. Na dodatek, rosła produkcja przemysłu ciężkiego, wyrobów służących do wytwarzania, materiałow i energii, które w innych miejscach były marnotrawione. Spadło wydobycie węgla, bo spadło jego marnotrawienie, przy okazji zaśmiecenie środowiska. Walcowano blachy, które były niskiej jakości, asortyment hutnictwa nie pasował nawet do zapotrzebowania polskiego przemysłu. W liczbach na poziomie Komisji Planowania gospodarka wygląda cudownie, jak klocki ładnie poukładane na dywanie w dziecięcym pokoju. Ale gdy brakuje przysłowiowego sznura do snopowiązałek, śrubki, która może jest na drugim końcu kraju, bez której nie da się naprawić najprostszej maszyny – sprawa robi się poważna. Tamta gospodarka była – opisano to w opasłych tomach – nieinowacyjna, objęta plagą ciągłych niedoborach. “Gospodarka niedoboru” – tak ją opisał w roku 1980 János Kornai, wybitny ekonomista węgierski, specjalista od planowania centralnego. Z pewnością na wiele z tych sławetnych liczb w referacie składają się oszustwa raportowe przedsiębiorstw, aby wykazać wykonanie planu i wyciągnąć rękę po premię. Czy to miało, według Panów, sens jakiś ukryty?

    Może wtedy, gdy rolnicy kupowali chlep w sklepie GS, aby paść nim świnie – był tani, tańszy niż pasza, słabo się nadawał jako pokarm dla ludzi ze względu na swoją jakość? Tak jest, cena chleba była sprawą ideologii i „polityki społecznej”. Ale po co marnowano energię na jego wypiekanie? Dziwolągów i marnotrawstwa było wtedy na tony, na miliardy, jak się pomnoży przez wszystkie dni roku, wszystkie zakłady i gospodarstwa domowe. Zakupy, pamiętam moją mamę, i to już w I połowie lat 70-tych, gdy składowała różne produkty na antresolach, aby nie zabrakło w środku miesiąca, papier toaletowy, mydło toaletowe, pastę do zębów, jakieś proszki, to urągało rozsądkowi. Pomijam towary żywnościowe, importowane i krajowe.

    Jest kilka elementów humorystycznych w tym referacie: „PG-ry zlikwidowana z powodów ideologicznych” – to chyba jakieś przyzwyczajenie, że ekonomia musi być na wskroś polityczna, albo hasło “Polak potrafi” – już na samym jego wstępie – jak pamiętam, do hasła Polak dodawał “… lepiej”. I się rechotał, wesoło było, od razu był dumny z siebie i optymistyczny. Bardzo dobrze, że ten tekst oddaje nastrój tamtych lat.

    Jedno jest smutne. Pozostałości tamtego ustroju, społeczne, ludzkie, ciągną się do dziś. Jednym z nich jest właśnie bezrobocie, które wtedy było ukryte, ale nowy system nieubłaganiem odsłonił to katastrofalne oblicze real-socjalizmu: przerosty zatrudnienia – przepraszam za to ówczesne wyrażenie, ale dobrze oddaje tragizm sytuacji, niedopasowanie produkcji do potrzeb ludności – mimo, że “naukowo” zbadanym celem socjalizmu było “maksymalne zaspokojenie ciągle rosnących potrzeb ludzi pracy”. O strukturze i bezrobociu, i porównaniu tamtego i obecnego stanu, o poziomie konsumpcji, o ówczesnej biedzie, o obecnych szansach młodzieży, o liczbie studentów (jakość obecnych studiów to nadal problem, bo szkolnictwo jest podłe, co jest efektem niskiej wydajności i organizacji pracy, tak jak w całej budżetówce) można pisać godzinami. Tylko po co? Panowie to rozumieją? Chcą się nad tym zastanowić, czy wolą tkwić w swojej bezwolnej miłości do Związku Radzieckiego?

    I proszę mi nie klepać, że jestem prawicowcem. Joanna Senyszyn jest również moim idolem.

    T.O.

  105. P.S.
    Szan. Pan Lizak jest dogłębnym leninowcem, gdy w innym miejscu http://passent.blog.polityka.pl/?p=400#comment-78702
    ubolewa nad tym, że kraje zachodnie, kierowane polityką, nie umorzyły PRL-owi długu w roku 1980, za to lekką rączką podarowały znaczną jego część po powstaniu RP. Faktycznie nie ogłaszały PRL-u bankrutem, tylko renegocjowały spłaty i doliczały wysokie odsetki. Lizak widać uważa tak jak Lenin, że burżuje są głupie, że po ataku ZSRR na Afganistan i zostrzeniu się zimnej wojny powinny potraktować Polskę Ludową jako kraj wolny i niezależny od bloku sowieckiego.

    Nie pamięta Lizak przy tym, że Stalin w imieniu Polski odmówił przyjęcia planu Marshalla, a potem ZSRR zamknął ją w RWPG, swoistym bloku handlowym, izolując gospodarczo od Europy i świata. Nie rozumie Lizak, jaką ogromną restruktukturyzację handlu zagranicznego, geograficzną i asorytmentową, musiała przeprowadzić gospodarka Polski, gdy załamał się gospodarki ZSRR (wie Kuba ile straciła) i po zniknięciu RWPG. W ub. roku wyeksportowano za około 100 mld euro, czyli ponad cztery razy tyle (po przeliczeniu różnic wartości walut), co PRL wyeskportował w roku 1980 za waluty wymienialne. To jest, o czym zapewniają nas propagandziści-leniniści, efekt “niekorzystnej transformacji” i “ciągnięcia Polski wstecz”.

  106. Odnosnie strajkow jest bardzo proste rozwiazanie Panie Tusk, PRZEPROWADZIC USTAWE ZE MOZNA ZATRUDNIAC LUDZI NA KONTRAKT INDIWIDUALNY, POWIEDZMY 5 LAT, PONIEWAZ PRACOWNIK NEGOCJUJE Z PRZEDSIEBIORSTWEM WARUNKI, I PODPISUJE UMOWE, I WTEDY NIE MOZE NALEZYC DO ZWIAZKOW ZAWODOWYCH.

    PRZEPROWADZIC USTAWE O NATYCHMIASTOWE ZNIESIENIE OBOWIAZKU PRZYNALEZNOSCI DO ZWIAZKOW ZAWODOWYCH.

    Tego typu ustawe przeprowadzil rzad Johna Howarda w Australii, od tego momentu Australia niewie co to jest strajk, przed wprowadzeniem tej ustawy wszyscy i wszedzie strajkowali.

    Pani Premierze Tusk, to bedzie niepopularne przez rok czasu a dalej osiagnie Pan 70% poparcia, gwarantowane.

    Jeszcze jedna rada, Panie Tusk i Pana ministrow, rozmawiajcie pocichu z Prezydentem, a to tez zaowocuje, odrobine kultury!

    Niemoze byc tak ze Pan Sikorski, jest glownym duplomatolkiem, jeszcze niezadzwonil do Prezydenta, a juz roztrabil na cala okolice, jaka to jest duplomacja, w Pana wykonaniu!, prawdziwego diplomate widac z daleka, z daleka, musi sie Pan tego szybko nauczyc?, Rosyjska diplomacja „molczac oczen dolgo”

  107. P.P.S.
    Jeśli odjąć od tego eksport węgla kamiennego, Panie Lizak, to wzrost jest niemal 10-krotny. Eksportujemy na wymagające rynki Europu zachodniej, meble, urządzenia przemysłowe, pojazdy i części, coraz więcej wyrobów wysoko przetworzonych. Polska gospodarka prywatna rozwija się doskonale. Zwiększa się udział usług, jak w każdym rozwijającym kraju. Powoli, wraz ze wzrostem wydajności pracy, podnoszą się płace. To co opóźnia, to sektor państwowy, sfera budżetowa, która jest zarządzana iście po PRL-owsku. Również świadczenia społeczne są socjalistyczne. Podobnie budowa infrastruktury. Panstwo jest chore. Tusku musisz … czy ktokolwiek po nim przyjdzie, jeśli jemu się nie uda.

  108. Czesto i gesto media polskie nie grzesza solidnoscia,pokazuja tylko sprawe Jakuba T w kontekscie jego tragedii jego rodziny,znajomych itp.testy DNA,monitoring i prawdipodobnie brak 100 alibi,to przeciez byly jakies podstawy do wyroku skazujacego.A gdzie wywiady z rodzina ofiary,gdzie komentarze samych Brytyjczykow?Znamiennne jest,ze Polacy ciesza sie z obecnosci w unii,jednoczesnie probujac omijac jej przepisy.A juz wogole wyrok jakiegos sadu kraju unijnego z gory traktuja jako niesprawiedliwy.Minac musi chyba cale pokolenie by nie tylko Polacy zaczeli szanowac inne kraje,ich ustroj,sadownictwo,kulture,obyczaje itp.Jak bumerang wrocila do mnie sprawa sprzed kilku lat,kiedy to abywatelka Australii zostala skazana najpierw na kare smierci,potem na dozywocie a w koncu na 25 lat koszmarnego wiezienia indonyzejskiego.Mloda dziewczyna z w wlasnej glupoty wwiozla narkotyki.Opinie tutaj byly rozne od potepienia rzadu Indonezji za niemalze prowokacje po potepienie samej skazanej.I byly to opinie samych obywateli.A juz na pewno media ja nie wybielaly.Kazdy kto wykezdza do innego kraju musi brac pod uwage,ze jego zycie tam bedzie szlo nie wedlug polskich zasad,ale danego kraju gdzie przebywa.Jedynym usprawiedliwieniem moze byc tylko fakt,ze polscy dziennikarze patrza przez pryzmat polskich sadow,gdzie sprawy ciagna sie latami.Moze uczciwiej byloby sie zajac sytuacja,kiedy p.Dochnal(osoba przeciez nie krysztalowa)siedzi kilka lat bez akty oskarzenia i teraz bedzie pozywal Polske do Sadu Europejskiego.

  109. Kochany Bobola,
    Wpadnij do mnie na piwo, pogadamy. Na trzezwo piszesz same gupoty. „Byc moze Bracia Kaczynscy powroca jeszcze w duecie na bialym koniu aby przywrocic lad i pelne kieszenie swemu spragnionemu uciech i pelnego zoladka ludowi. ”
    Ty z choinki? Swieta Bozego Narodzenia sie skonczyly. Czekam,
    Renata

  110. Jedno jest pewne nawet po paru miesiecach nie widzenia moge liczyc na intelektualnie mialka Kaczonade…
    Kaczonade Passentowa – stala i niezmienna, jak walenie mlotem – wiecznie zywa jak Lenin.
    Gdzie gorycz wyrzuconego na margines przez historie beneficjenta odbija sie monotonna czkawka.
    Panie Danielu czy sni Pan rowniez glownie o Kaczynskich?
    Co na to psychoanalityk?
    Trzeba w koncu zapomniec – na szczescie nie udal wam sie stan wojenny i inni dzis rozdaja karty.

  111. passpartout z 21.33 pisze do Lizaka ; to moze Szanowny Pan wymieni budowle które zaprojektował a my je poddamy tez krytyce .Co do butów do stania ;pewnie szanowny obywatel chodzi w wygodnych chinskich i ma egzotyczna grzybicę ?. mozna by sie licytowac w nieskończoność ,lecz przecież nie o to chodzi.Lizak nie napisał , a Ty wielki projektant i krytyk 20 -tego stopnia zasilania nie przyjmujesz do wiadomości z jakiego punktu zasilania PRL wystartował .Co musiał zrobic aby popioły zamienic w dymiace kominy fabryk które pozwoliły to i owo odbudować po wojnie a może to nieprawda Panie Pass-cośtam ,przecież będąc wtedy studentem tego podłego PRLu musiałeś cos widzieć i zapamiętać .A jakie wsparcie niby miał PRL ,czyz odziedziczył cos po II RP ??,a może rzesze uczonych i inzynierów ,projektantów ?? ;a nie milionowych zastepów kalek,gróżlików ,analfabetów i żebraków bo to była scheda po wojnie i przedwojniu . A kto niby miał nas nasycić nowoczesnymi technologiami Panie projektancie .Porównaj tedy człowieku z mojego wieku jak widzę ,
    okoliczności startu i budowy PRLu i III RP -zadaj sobie tez trud co mogłaby ta nasza nieszczęsna Polska zbudowac gdyby nie te leity .

    Widac w Polsce i tego nie da sie ukryć że Polska ładnieje i wydobywa sie z zapaści ,ale to nie zasługa polityków i elit ale przedsiebiorczości rodaków naszych i odporność na trudy i znoje .Gdybyz te elity nieszczęsne pozwoliły Polakom przez kilka lat sie bogacić a potem kupic popaństwowe mienie to przecież dzisiaj nie było by kłopotów budrzetowych.

    Do poprzedniego mojego wpisu niedokończonego ; jak w sytuacji obecnej kiedy wywłaszczylismy sie ze wszystkich dochodowych form gospodarcczych ,kiedy wszystko prawie /o czym pisze LIzak/ zostało wyprzedane lub złomowane ,kiedy przewaga importu jest druzgocaca ;skad ma płynąć strumień pieniądza do budrzetu na zaspokajanie kolejnych rzadań .Mysle i obym sie mylił ale najgorsze przed nami .

  112. Ponieważ gospodarka nie jest moją mocną stroną, to moja odpowiedź na pytania p. Redaktora będzie nieco emocjonalna. Po pierwsze uważam, że to oburzające, że finansiści zarabiają przeszło 90% więcej niż pielęgniarki, nauczyciele czy górnicy. Wiem, że komunizm jest utopią, ale szkoda, że o wszystkich jego założeniach tak szybko zapomniano. Sądzę, że w tym kontekście nieprawdą jest stwierdzenie, że „ludzie zawsze chcą więcej”. Strajkujące grupy nie walczą o dobrobyt, tylko o tak zwane (i powtarzane jak mantra) godne życie. Proszę sobie wyobrazić życie samotnej nauczycielki, czy pielęgniarki, która zarabia 1200 zł. miesięcznie… Podejrzewam, że problem zbyt często podkreślany dla niektórych po prostu staje się pustym hasłem, a czasem warto by było się na tym lepiej zastanowić… Ponieważ niedopłacanych grup zawodowych jest w Polsce tak wiele, niezbędne staje się zreformowanie finansów publicznych. Na przykład (i przede wszystkim) likwidacja KRUS-u, reforma ubezpieczeń społecznych (na przykład likwidacja ubezpieczenia wypadkowego, które i tak przez szereg lat było zamrożone i odszkodowania wypłacane były z ubezpieczenia zdrowotnego), przeniesienie większej odpowiedzialności za służbę zdrowia na jednostki samorządowe i likwidacja NFZ-ów, które (jak to w ogóle możliwe???) generują oszczędności… W tym kraju marnują się naprawdę duże pieniądze…Giną głównie w gąszczu administracyjnym…
    Jeśli zaś chodzi o Jakuba T., to uważam, że to kolejny dowód na skandalizację mediów. Jeśli skandalu nie ma, to media go sobie stwarzają, bo szara rzeczywistość nie najlepiej się sprzedaje (niech dowodem na to będą chociażby wydreptywane reportaże P. Kraśki z USA). Gdyby ofiara była Polką i sprawca był Polakiem, to sprawy nie byłoby w ogóle…

  113. magrud:
    Ja się mogę zgodzić na wyższe wydatki z budżetu i większy deficyt. Ale pod warunkiem. A warunkiem jest strategia modernizacji państwa. Tej zaś nie widzę — i chyba inni dyskutanci też. Łatanie pojedynczych dziur to nie remont dachu. Jeśli związkowcy nakłonią rzad do zwiększonych wydatków, tym właśnie się skończy.
    I chyba dlatego, nawet wśród znanych mi zadeklarowanych lewicowców słyszę wołania o „polską Thatcherkę” w obliczu tych strajków.

  114. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    pielnia1 – 31.01., godz. 11:28 – pisze:

    „profesjonalizmu potrzebuje ten rząd , jak kania dżżu!!!”

    Nie tylko(!) Jest koniecznosc zdecydowania sie aby nie doprowadzic do sytuacji, ktora moze byc nie na reke wszystkim zainteresowanym. Tego obawiac nalezy sie najbardziej. To czego jestesmy swiadkami dzisiaj, to tylko „dzdza” problemow nadciagajacych, bedacych juz tuz,tuz przed horyzontem.

    F.S. von/od Diasporski

  115. Prosze wybaczyc, ze przy okazjii „Kaczonady” pisze o wyborach amerykanskich, ale wlasnie weszly w nowa faze. Po Florydzie juz wiemy, ze na pewno wybierajac demokrate bedziemy miec na cztery lata albo Baracka Obame, albo Hillary Clinton. A z republikanow – albo Johna McCaine, albo Mitta Romney. Pozostalym albo brakuje tylu glosow, ze sa bez szans (Ron Paul, Mike Huckabee), albo wycofali sie (z tych samych powodow)jak Guliani i Edwards. Przed chwila skonczyla sie debata miedzy sen. Hillary Clinton i sen. Barack Obama. Kodak Theatre w L.A. pelen byl ludzi filmu, teatru i muzyki. Komentatorzy CNN i moderator Wolf Blitzer przepowiadali straszna wojne, alisci kandydaci prawili sobie komplementy i za wszelka cene unikali starcia. Usciski na powitanie, odsuwanie i przysuwanie krzeselka damie – za to razem najezdzali na Republikanow. Interes jest wspolny – Bialy Dom. Senator Obama bardzo spokojnie rozszerzal odpowiedzi na wieksza skale podkreslajac swoje cechy lidera, a Senator Clinton przykleila sobie usmieszek Mini Mouse (te poliki !) i co by nie bylo – byla wrecz serdeczna dla przeciwnika. Dwa byly momenty. Pierwszy, kiedy Blitzer zapytal czy to, ze teraz jest przeciwko wojnie w Iraku znaczy, ze kiedy glosowala za poparciem dla Busha, byla poprostu naiwna ? Wielkiemu usmiechowi Obamy towarzyszyl rechot audytorium, Pania Senator zatkalo, Obama chcial ja wyreczyc w odpowiedzi, ale nie – Pani Clinton nie pozwolila i sama wybrnela ogolnikami. Drugi – pytanie czy malzonek, Prezydent Clinton (niezwykle aktywny w jej kampanii, dzis rano przemawial w Denver)bedzie wspoldzialal w kierowaniu krajem, jesli ja wybiora. Pytanie bylo retoryczne, ale ile mialo zaszkodzic – zaszkodzilo. Oboje preferowali tematyke gospodarcza, bo w zagranicznej nie maja sie czym pochwalic. Skonczylo sie wzajemnymi serdecznosciami a komentatorzy byli niepocieszeni. Miala byc wojna na noze a tu – klops. W Polsce redaktorzy to maja zycie ! Republikanow, na ich debacie, w smakowitej dolinie Simi (Cabernet, Chardonay !), w Bibliotece Ronalda Reagana, podejmowala wczoraj Pani Nancy Reagan, malutka, chudziutka, w czerwonej sukni, ale wyraznie ozywiona akcja i serdecznie prowadzona przez komentatora Fox pana Andersona Cooper. Spod skrzydel poteznego Jumbo 740, Air Force One, ktorym Prezydent latal i ktory zainstalowano w Jego Bibliotece, nioslo sie „Mack is Back ! Mack is Back ! Z poparciem dla sen. Johna McCain – „maverick’ a” Partii. To „maverick” wywodzace sie z niesfornego konskiego charakteru, mial na chelmie Tom Cruise w filmie „Top Gun”, a przylgnelo do sen. Johna McCain, bo nieposkromiony i zawadiacki pilot z Vietnamu od czasu do czasu zaskakuje partyjnych kolegow naglymi zwrotami w polityce. Tym razem akrobacji nie bylo. Wytrawny pilot zdazal do celu punktujac ex-gubernatora Mitta Romney w sposob wredny acz skuteczny. Ze slodkim usmieszkiem zapytal dlaczego Romney wypowiadal sie za okresleniem terminu wyjscia z Iraku. Reka mu na wolancie nie drgnela, kiedy Romney gwaltownie zaoponowal. Wypisal sobie daty i dalej jatrzyl: lewa noga, wolant w lewo i podciagnac, zeby nos nie przepadal, a potem – w prawo, wolant, podciagnac i znow to samo. Krecil tym Romney dobre pare minut mimo dobrych ripost ofiary i braw z sali. McCain z dobrotliwym usmieszkiem robil swoje, a Romney odchodzil od zmyslow zaprzeczajac bezczelnej manipulacji. Szczwany lis McCain chcial pokazac publicznosci z kim beda musieli pracowac: z nim, zasluzonym pilotem U.S. Navy, doswiadczonym senatorem, majacym w malym palcu problematyke terroryzmu i debat budzetowych czy z tym zapalczywym businessmanem pompujacym tone adrenaliny przy byle prowokacji ? Pozostali dwaj, Huckabee i Paul, albo nie mieli glosu, albo popiskiwali. Republikanie mieli to czego Demokratom nie stalo – raw model. Wszyscy bez wyjatku powolywali sie, cytowali i dawali przyklad Prezydenta Reagana. To ich laczy, na plaszczyznie zwyciestwa w Iraku, bezwzglednego zablokowania nielegalnej imigracji, doraznej pomocy tracacym domy wobec objawow recesji, redukcji wydatkow (mostek na Alasce za 200 milionow, do wysepki z 50 mieszkancami), uniezaleznienia od 400 miliardow dolarow rocznie za rope (a pozyczamy od Chinczykow), restoracjii przemyslu i zatrudnienia, i kilku innych zelaznych postulatow partii R. Tak Demokraci, jak Republikanie nie przyszli na debate bez amunicji w plecaku. I Pani Clinton, i Pan Romney wpompuja w Kalifornie kolejne miliony zanim sie to zacznie – 5 lutego. Prawybory w 15 stanach i caucus w innych, Super Tuesday. Corka JFK Carolynn oficjalnie poparla Obame, to samo jej stryj – sen. Kennedy. Przedtem, Obama dostal endorsement sen. John Kerry i cory republikanina – panny Guliani. McCain licytuje endorsement’y od wszystkich admiralow Navy, szesciu b. sekretarzy stanu, wczoraj oficjalnie poparl go Guliani, a dzis – Arnold Schwarzenegger, gubernator Kalifornii z 75 procentowym poparciem wsrod ludnosci. Ale najserdeczniej, po ludzku, z wielka swada i oratorskim talentem endorsement’owal go senator Joseph Liberman, ktory niedawno przeszedl od Demokratow do Niezaleznych. Joe Liberman postawil na sile charakteru, niezaleznosc osadu i patriotyzm Johna McCain. Ale – Liberman to intelektualista, uniwersytecki profesor i doswiadczony senator, ktory wie jak tworzyc prezydenture. Po 5 lutego inne stany przeglosuja,
    na wakacje troche przycichnie, a 25 sierpnia – Demokraci: albo Clinton, albo Obama. A od 1 do 4 wrzesnia na Konwencji republikanskiej: Huckabee, Paul (teoretycznie) a bez watpienia McCain – Romney. Potem trzy debaty dwoch ostatecznych kandydatow w Denver, Nashville i Hempstead i 5 listopada Election day. I nastanie Romney, McCain, Clinton albo Obama.

  116. telegraphic observer

    Dzieki za to ze chcialo ci sie rzucic perlista oczywistosc przed te Nicki.
    Wysilek to daremny by ich przekonywac (po co?) niemniej zawsze milo kiedy zabobon zostaje osmieszony.

  117. Protesty są słuszne, bo niezdarny rząd cudotwóry tuska nic nie robi oprócz brania potęnej kasy pochodzącej z podatków Polaków. A „Polityka” to żałosna, nadająca się wyłącznie na makulaturę gazecina

  118. Di Lizak pisze:

    Szanowny Panie,
    to nie jest nostalgia; wyraza Pan ostalgie (Ost-Wschod). Proponuje lekture „ostalgistow” z bylej NRD. Ich placz jednak zanika. Arytmetycznie ma Pan racje, ekonomicznie zadnej.
    Z powazaniem.
    MI

  119. Do Z Francji_pisze:

    Szanowna Pani,
    zglosze Pania, jesli bede mial taka mozliwosc do pretendowania na dwa fotele ministerialne: edukacji i zdrowia. Jestem w trakcie szukania adekwatnego panstwa, bo problemy maja prawie wszystkie. Skad czepie Pani swoja wiedze; zazdroszcze.
    Z powazaniem.
    MI

  120. Żądania płacowe oczywiście że słuszne ,ale mocno nakręcone przez opozycyjnych polityków.
    Do póki nie powstaną w tym kraju związki zawodowe z prawdziwego zdarzenia czyli apolityczne i ściśle branżowe będziemy mieli taka sytuacje jaką mamy .
    Bo albo się bawimy w politykę albo się koncentrujemy na sytuacji pracowników swojej branży .
    Rząd powinien uczciwie przedstawić jakie ma możliwości i dzielić sprawiedliwie
    Raz bym chciała zobaczyć ze jakaś grupa zawodowa dostała kasę bez strajków i protestów.
    Jak na razie to tylko politycy mają co sezon nowe podwyżki.

    W sprawie Jakuba T, skoro są wątpliwości to trzeba zrobić kolejny test DNA
    Musiała być jakaś przyczyna że obrońca o to się nie starał?

  121. Do toji z 31.01 h.13.22
    Piszę do Ciebie ostatni raz.
    Dziękuję za komplement; podejrzewanie, że jestem Michnikiem, lub Żakowskim miało być obelgą; ja przyjmuję to oczywiście za komplement, bo to publicyści z czołówki I ligi.
    Niestety reszta już gorsza w Twoim wykonaniu.
    Oświadczasz, że piszę bzdety, gorsze, niż bywają w NIE, a Twój dowód, to to, że zarówno Tusk, jak i Buzek są z PO.Tym sposobem można udowodnić, że słoń jest myszą, a mysz słoniem, bo oba sympatyczne zwierzaki mają po dwoje oczu.
    Z całym szacunkiem do Michnika i Żakowskiego, ale ani jeden, ani drugi nie posiadają wiedzy i doświadczenia zawodowego do sporządzenia kompleksowej oceny PROJEKTU według wymogów zagranicznych banków, o której pisałem, ale ponieważ Twoja wiedza jest w tym zakresie zerowa, więc nie rozumiesz, jakie palnąłeś głupstwo.
    Dywersyfikacja… tu Twoja wiedza jest podobna. Prawdopodobnie rozumiesz encyklopedyczne znaczenie tego słowa, ale to dużo za mało, że używać tego słowa w omawianym kontekście. Mogą go używać historycy, dziennikarze, politycy i Ty, ale kto ma nawet niewielkie pojęcie o realizacji inwestycji i średnie o biznesie, ten wie, że bajdurzenie o budowie systemu dostawczego z Norwegii do Polski (ta słynna dywersyfikacja) jest czystą paplaniną dla ignorantów ekonomicznych.Nie będę Ci tego tłumaczył w szczegółach, bo to byłoby stratą czasu, ale podam Ci tylko dwa argumenty:norweskiego gazu – według obecnego poziomu oceny zasobności złoża- starczy tylko na ok .15-20 lat, ponadto norweski gaz loco Polska byłby 2-3 razy droższy od rosyjskiego, więc zbujcie sobie ,wy „patrioci”, za własne pieniądze system i zużywajcie ten gaz wyłącznie do własnych potrzeb, bo z powodu jego ceny, nikt go od Was nie będzie kupował; to, że zbudowana za Wasze pieniądze taka inwestycja splajtuje za pół roku, będzie to wyłącznie Wasze zmartwienie (oczywiście to Wam nie grozi, bo nie potraficie tego zbudować i nie macie na to środków; żaden bank Wam oczywiście nie udzieli kredytu na inwstycję nieefektywną, ale nie wiem, czy Ty wiesz, o czym ja piszę…).
    Ponawiam na koniec moją sugestię: nie wypowiadaj się w tematach, o których nie masz pojęcia; mniej chamstwa (nie tylko do mnie, ale tak w ogóle w Twoich wpisach), mniej arogancji; arogancja zawsze jest wprost proporcjonalna do poziomu ignorancji. „NIE” radzę czytać; tam jest dużo mądrych rzeczy opisane prostym językiem.
    Życzę zdrowia

  122. „Dwa pytania do Szanownych Blogowiczów”

    1. W myśl przysłowia „słowo się rzekło, kobyłka u płota” premier musi się tłumaczyć ze składanych obietnic wyborczych. Moim zdaniem nadal ma szanse 🙂

    2. Obrońcy Jakuba T. powinni wystąpić o kolejne badanie DNA, nie wystąpili. Powinni dostarczyć koszulę, w której, skazany już Polak był tamtego wieczoru w feralnym miejscu o feralnej porze. Nie dostarczyli.

    Typowy splot miejsca, czasu i akcji.

    Co do Anglików rozrabiających w Polsce to mamy przykłady „kawalerskich wieczorów” Anglików w Krakowie. W Anglii spotkałyby ich za takie zachowania surowe kary. W Polsce mogą jeszcze nadal rozrabiać.

  123. PAK,
    Święte słowa.
    Programy modernizacyjne są nam bardzo potrzebne. W wielu dziedzinach, od oświaty i nauki poczynając. Potrzebne nam jest ogromne wsparcie dla innowacyjności w firmach. Ale zamiast tego dyskutujemy o faktycznej likwidacji państwa, t.j. o uczynieniu go bezradnym wobec wyzwań współczesnego świata.
    Żadna firma, choćby największa nie jest w stanie zastąpić w tej roli państwa. Zwłaszcza, że korporacje mają zupełnie inne zadania. Mają przynosić zyski. Tu i teraz. Jest to ich prawny obowiązek. I go realizują , najczęściej kosztem przyszłości, bardzo często własnej.
    Pomyślność świata i jego mieszkańców nie należą więc ani do ich zadań, ani tym bardziej do ich kompetencji.
    Wycofanie sie państwa z roli koordynatora procesów modernizacyjnych jest wiec szaleństwem. Zbawienne efekty modernizacji
    narastają co prawda w postępie geometrycznym, ale odczuwalne są wyraznie dopiero po osiągnięciu pewnej krytycznej wielkości. I ktoś musi partycypowac w kosztach, tu i teraz. A korporacje powinny dostarczać inwestorom natychmiasowych zysków, dlatego nie sa zainteresowane działaniami długofalowymi.
    Bańki spekulacyjne, i równie widowiskowe krachy, następujące obecnie w coraz krótszych interwałach są najlepszym przykładem, że żywiołowe procesy rynkowe nie prowadzą nawet do efektywnej alokacji kapitału.
    Jakze mozna zatem liczyć, że prywatny biznes na rzecz, którego nasze państwo ceduje właśnie swoje kompetencje mógły pokierować długofalowymi procesami społecznymi.
    Ostatnio tylko bank Societe Generale stracił w jednym roku 5 mld. Euro.
    To przecież prawie połowa rocznego budżetu NFZ. Takiej skali marnotrastwa żaden sektor publiczny nie byłby w stanie wygenerować.
    Tylko z warszawskiej giełdy jednego dnia potrafi wyparować 10mld PLN.
    I nie ma winnego.
    A my ciągle opowiadamy bajki o nieefektywności sektora publicznego.
    Jak mozna być tak ślepym na rzeczywistość?
    Niech ci wszyscy orędownicy wolnej, niewidzialnej i nieomylnej ręki rynku wytłumaczą się z tych horrendalnych strat na światowych giełdach, zamiast pouczać o polityce gospodarczej, bo ta tym się różni od ekonomii że jest sztuką a nie nauką. Bowiem żadna z nauk, a w szczgólności nauki społeczne, co wykazał Kilkadziesiąt lat temu filozof K. Popper do projektowania przyszłości się nie nadają. Dlatego neoliberalizm jest taką samą szarlatanerią, jak kiedyś marksizm. I swoją światową karierę zawdzięcza nie argumentom i efektom, bo te są fatalne, tylko zręcznemu i kosztownemu marketingowi, finansowanemu przez tych nielicznych, których interesom służy. I cały świat już o tym wie, oprócz polskiej inteligencji, dla której jest owa skompromitowana ideologia ciągle jeszcze wyznacznikiem społecznej pozycji. Bo tam, gdzie pojawia się wola przynależności do lepszej części społeczeństwa, lub wola odcięcia się od gorszej, tam poznanie musi przegrać z ambicją.
    P.S.
    Polecam cytat ze Stiglitza nie dość, że naukowca z Nagrodą Nobla w dziedzinie ekonommi to jeszcze szefa ekspertów gospodarczych Billa Clintona, który pozostawił po swoich ośmioletnich rządach wielką nadwyżkę budżetową. Oto jego ocena polityki gospodarczej G.W. Busha, sprzed czterech lat, wobec dzisiejszego kryzysu amerykańskiej gospodarki
    jakże prorocza:
    „Zamiast obdarowywać bogatych dużymi obniżkami podatków, należało zastosować posunięcia, które stymulowałyby gospodarkę szybciej, pewniej i sprawiałyby, że za swojego dolara dostawałoby się więcej. Wiadomo, jak tworzyć silne i skuteczne bodżce podatkowe. Trzeba dawać pieniądze tym, którzy je wydadzą, i to wydadzą szybko: bezrobotnym, miastom, stanom, które są głodne funduszy, oraz mało zarabiającym robotnikom. Inwestycyjne ulgi podatkowe powinny być przyznawane tylko tym przedsiębiorstwom i osobom, które zwiększają inwestycje”.

    U nas dziś celnicy i nauczyciele oraz znacząca część personelu medycznego zarabia mniej niż robotnicy w sektorze prywatnym.
    Pozdrawiam, magrud

  124. G.Okon,
    Thank you – ilez czasu zaoszczedzilem dzieki Twojej relacji, nie wiem teraz co z nim zrobic …
    (Anderson Cooper jest obecnie „primary anchor” w CNN).
    ttyl

  125. ZProwincji 7:16,
    dziekuje za zaszczycenie uwaga mojego niewaznego komentarza i mam nadzieje, ze Ci ulzylo po nazwaniu mnie „wielkim projektantem” w chinskich butach z grzybica, egzotyczna na dodatek 😉 Moje biuro nie projektowalo budynkow, ale kopalnie rud metali kolorowych i moj wglad w problemy gornictwa i galezi gospodarki z nim zwiazanych pozwolil na niezle wyrobienie sobie zdania na mechanizmy rzadzace gospodarka „socjalistyczna” i pesymizm, co do jej przyszlosci. Sprawdzilo sie co do joty 🙁 No, ale jak to moglo sie udac, kiedy wokol PRL nie bylo sprzymierzencow, natomiast wrogow nie brakowalo. Pomine ziomkostwa i rewizjonistow, syjonistow i cyklistow, bo najgorsi wrogowie byli czterej: wiosna, lato, jesien i zima 🙁 „Obiektywne trudnosci” nie pozwalaly powiazac ilosci z jakoscia, jak w starym dowcipie o robotniku biegajacym z pustymi taczkami po placu budowy „bo zapieprz tu taki, ze nie ma czasu zaladowac”.
    ZProwincji, ocen sam, na ile charakterystyczna dla tamtych czasow jest nastepujaca sytuacja: W pewnym miejscu w Polsce 3 odwierty geologiczne wykazuja obecnosc rud cyny o zawartosci 2% metalu, miazszosc zloza 0,5-2,0 m, glebokosc ok. 700 m. Moje biuro otrzymuje zadanie zaprojektowania siatki odwiertow w celu udokumentowania zloza i jego ewentualnej przyszlej eksploatacji. Projekt ma byc przedlozony za rok w ministerstwie. Przez pierwszych 10 miesiecy nic sie nie dzieje, pod koniec roku dramatyczny apel do Dyrekcji o pozwolenie na nadgodziny (zostaja przyznane), praca rusza, ostatnie dni przed terminem – na okraglo. Szef jedzie z projektem do Warszawy, zaloga dostaje premie za dotrzymanie terminu, szef – odznaczenie, w Polske idzie wiadomosc: mamy cyne! Z innego ministerstwa dzwonia z zapytaniem, ile tej cyny, bo wlasnie skreslaja cyne z listy surowcow importowanych, skoro mamy swoja 😯 O ile wiem, kopalnia cyny nie powstala do dzis…
    PS. Po sprawdzeniu etykietek informuje: Jedne moje buty (Lowa) zostaly zaprojektowane w Niemczech a wykonane na Slowacji, inne w Danii (Ecco), uszyte w Portugalii, trzecie (Merrell) – patent USA, uszyte w Chinach (!), dalej nie sprawdzam, bo juz czuje, jak grzyb sie zakrada 🙁
    Na usprawiedliwienie dodam, ze nie mieszkam juz w Polsce.

  126. Uważam że WSZYSCY powinni zarabiać POWYŻEJ średniej krajowej!

  127. Więcej dowiaduję się z blogów niż z prasy czy TV. Na przykład: Pielnia 1 dokształca mnie z paliw, G.Okon z wyborów w Stanach a telegraphic observer daje wykład z ekonomii socjalistycznej.
    Z kolei Cargo i ANCA piszą dokładnie to, co sama myślę na zadany przez Gospodarza temat.
    Nie da się ukryć, Szanowni Państwo, że żeruję na Waszej krwawicy jak na budżetówkę przystało. Bo ja jestem budżetówka, w dodatku taka, co to nigdy nie zastrajkuje w żaden sposób, bo nikogo to nie obejdzie. Tylko że ja nie czuję się pokrzywdzona. Fakt, moja pensja jest lekkopółśmieszna, ale to gdzie jestem i ile zarabiam to efekt moich życiowych wyborów. Mogłam wyszarpać z siebie więcej, mogłam inaczej ustawić priorytety, dokształcić się w stosownym czasie itd. Lubię swoją pracę i do szału doprowadza mnie marnotrawstwo i bezwład organizacyjny w mojej firmie. Że to sie jeszcze kupy trzyma to cud boski i wasze-nasze podatki. Chętnie zarabiałabym więcej, tylko niech ta moja firma wydoi coś z siebie. A nie wydoi, bo szefostwo jest z desantu i zna sie na branży jak kura na pieprzu.
    Nie mam pojęcia jakim sposobem Tusk ruszy te złogi, bo one same z siebie nie drgną, prędzej się rozlecą. Moje akurat może się rozlatywać, nikt tego specjalnie nie odczuje. Ale tą ważniejszą resztę trzeba wreszcie zmusić do ruszenia czymś więcej, niż wiecznie głodnym dziobem.

  128. G.Okon
    2008-01-31 o godz. 23:51

    Przychodzi baba do lekarza cala oblepiona muchami. Lekarz pyta:
    – Dlaczego pani do mnie przyszla?
    – Zostalam zmuszona…

    Po pierwsze, spiesze wyjasnic Panu, o co chodzilo w postingu, do ktorego Pan sie raczyl odniesc (zrozumienie tego jest wazne, z uwagi na dalsza tresc obecnej wypowiedzi). Nie chodzilo mianowicie o osmieszenie jakiejkolwiek nacji, a o przekazanie jedynie Gospodarzowi drogi ku wyjsciu z sytuacji.
    Zaden Zyd w zadnej mierze nie moze byc odpowiedzialny za obecna sytuacje, ale zapewne, z sytuacja by sobie poradzil.

    No i teraz revenons a nos moutons, panie G.Okon. Z Panskiej wypowiedzi wyziera pewne rozgoryczenie. Pan zareagowal impulsywnie – broniac imienia – jak – nie przymierzajac – Jaruzelski socjalizmu, nieomal utozsamiajac dobre imie z interesem narodowym. W sumie… – de lana caprina.

    Cokolwiek nie mysle (a mysle zle) o argumentach uzywanych przez Pana w dalszej czesci panskiej wypowiedzi – tych wszystkich napomknien, odwolan i innuend do sytuacji osobistej, materialnej, pozycji spolecznej, wagi i wzrostu (volenti non fit iniuria). Stara sie Pan boksowac celnie – czy efektownie?
    Na przyszlosc prosze tez miec na wzgledzie jeden podstawowy fakt z obszaru socjotechniki: dyskutant spokojnie i klarownie dowodzacy swoich argumentow – w porownaniu z zacietrzewionym raptusem – moze zawsze liczyc na lepszy odbior.

    No i tyle ad rem, Panie mily. Dodam jeszcze, ze lubie Pana i cenie (bez Panskich postingow blog straciloby wiele). Z tego wzgledu boleje nad tym, ze usiluje Pan uczynic ze mnie swojego osobistego wroga.

    Serdecznie,
    ~~~~~~~~~~~~
    G.Okon pisze:
    2008-02-01 o godz. 08:58

    „5 listopada Election day. I nastanie Romney, McCain, Clinton albo Obama.”

    Romans Hillary Clinton, opisany przez Carla Bernsteina – dziennikarza, ktory ujawnil afere Watergate, moglby zagrozic jej prezydenckim ambicjom.
    Rok przed wyborami najpowazniejsza kandydatka do Bialego Domu miala problem. Wizerunek wiernej zony legl w gruzach. Czy Amerykanie zaufaja kobiecie z taka przeszloscia?

    Doskonaly scenariusz dobrego, politycznego thrillera. Jest w nim i milosc, i tajemnicza smierc, i kulisy afer w Bialym Domu.

    Hillary i Vince Foster szybko stali sie sobie bliscy – pisze Bernstein – i przez 20 lat ich znajomosc zawstydzala zone Fostera, ich kolegow z prawniczej firmy Rose w Little Rock, a potem wszystkich, ktorzy krecili sie po Bialym Domu.

    Jeden ze znajomych Hillary Webb Hubbell twierdzil: „Wydaje mi sie, ze nikt nigdy nie byl jej blizszy. Ale ta znajomosc nie miala charakteru seksualnego. To bylo dwoje ludzi, ktorych cieszyly te same rzeczy,
    ktorzy dobrze sie razem czuli, i ktorzy mieli do siebie zaufanie. Prawdziwi przyjaciele. A przyjaciela czasem obdarzasz glebszym uczuciem niz kochanka”.

    – Inny znajomy, nie jest juz taki pewny tej „niewinnosci”: „Foster kochal Hillary. Mysle, ze mieli romans, zasluzyli na niego. Obydwoje mieli trudnych wspolmalzonkow i tkwili w skomplikowanych malzenskich
    ukladach”.

    A wszystko zaczelo sie gdy w 1978 roku Bill zostal wybrany na gubernatora Arkansas i kiedy razem z zona przeprowadzili sie do Little Rock.

    Hillary nigdy nie czula sie dobrze tylko w roli zony swojego meza. Miala wlasne ambicje. Kiedy Bill zasiadl w fotelu gubernatora, ona znalazla sobie prace w renomowanej firmie prawniczej Rose. Tam, poznala Vince’a Fostera, ktory byl przyjacielem Billa jeszcze z dziecinstwa. Foster we wszystkim roznil sie od Billa. Podobnie jak Hillary, sprawial wrazenie czlowieka nad wiek dojrzalego. Bill stwierdzil kiedys: „Caly czas czuje sie, jakbym mial 16 lat. A Hillary zawsze zachowywala sie, jakby miala 40”. Foster tak samo.

    W listopadzie 1992 roku Bill zostal wybrany na prezydenta i Clintonowie przeprowadzili sie do Waszyngtonu. Hillary poprosila wtedy Fostera, by wspieral ich na nowym gruncie. Mial byc jej oparciem w
    nowym, obcym swiecie, jej prywatnym lekiem na cale zlo. Hillary zlecala mu najtrudniejsze zadania. Ale Foster nie nadawal sie do twardego swiata waszyngtonskiej polityki. Zyl w ciaglym stresie, nie dawal sobie rady z intensywnoscia pracy. Przyjechal tam tylko dlatego, ze poprosila go o to Hillary. Mial nadzieje ze przyjazn, ktora rozkwitla miedzy nimi w Little Rock jeszcze sie poglebi. A w Waszyngtonie Hillary zamienila sie w ostra i bezwzgledna szefowa, ktora ma mnostwo wymagan.
    Przez kilka miesiecy swojego pobytu w Bialym Domu Foster nie zdazyl nawet rozpakowac kartonow po przeprowadzce.
    20 czerwca 1993 roku znaleziono go martwego w Fort Marcy Park. Strzelil sobie w usta, rewolwer trzymal w dloni.

    Bernstein twierdzi, ze Hillary nigdy nie podniosla sie po tym samobojstwie i nigdy juz z nikim tak sie nie zaprzyjaznila. Domniemany romans to tylko jeden watek w biografii Bernsteina, ale za to najbardziej komentowany w mediach.

    Zanim jeszcze ksiazka ukazala sie w amerykanskich ksiegarniach, wybuchla dyskusja, czy tego typu historie moga zaszkodzic senator Clinton w drodze do Bialego Domu. Ponoc jej sztab wyborczy chcial
    nawet zablokowac wydanie „A Woman in Charge”. Jednak bez skutku. Nad ta biografia Bernstein pracowal osiem lat. Przeprowadzil ponad 200 wywiadow ze znajomymi i wspolpracownikami pani senator, dotarl do wielu dokumentow i nagran.

    Oprocz romansu, Bernstein zwraca uwage rowniez na dziecinstwo pani senator. Z jego dziennikarskiego sledztwa wynika, ze nie bylo tak szczesliwe, jak to zwykla przedstawiac Hillary.
    Bernstein twierdzi, ze ojciec Hillary Hugh Rodham bardziej przypominal dowodce wojskowego, ktory za pomoca strachu i przeklenstw wprowadzal w swoim plutonie ostry dryl, niz kochajacego, wyrozumialego ojca. Zwraca rowniez uwage na to, ze Hillary kilka razy cierpiala na depresje. Prawdopodobnie leczono ja farmakologicznie. Tylko czy to wszystko rzeczywiscie moze jej zaszkodzic? Bernstein uwaza, ze „kluczem do uzmyslowienia sobie, jakim prezydentem bedzie Hillary Clinton, moze byc wlasnie jej przeszlosc”.

    Stany Zjednoczone to imperium. Na czele tego imperium musi stanac twardy polityk, a nie ktos, nad czyimi motywacjami mozna by sie zastanawiac: czy przypadkiem nie chce czegos komus udowodnic, bo
    kiedys zostal upokorzony. To skojarzenie nie jest dla Hillary korzystne. Tak samo jak zastanawianie sie, czy przez 20 lat miala romans z czlowiekiem, ktory potem popelnil samobojstwo.
    – Ale, chociaz ten ciezar jej przeszkadza, to nie wydaje sie, by mogl ja zaszkodzic.

    Czyta sie slyszy mnostwo klopotliwych szczegolow, plotek i odgrzewanych skandali ktore przypominaja czasem malo przyjemne sytuacje z przeszlosci, ale amerykanska opinia publiczna przyzwyczaila
    sie do tego ze Clintonowie sa tacy, jacy sa, i ludzie „kupuja” ich z calym dobrodziejstwem inwentarza.

    W tej sytuacji doniesienia o ewentualnym romansie moga zostac przyjete z tolerancja, dlatego ze Hillary zawsze byla postrzegana jako ofiara. Ofiara licznych romansow Billa, afery rozporkowej, ktora ja
    upokorzyla. Wiadomo bylo ze w tym malzenstwie cos nie gra i ze ten zwiazek trwa glownie dzieki niej. Poza tym, Hillary wykazala sie wtedy duza klasa – przebaczyla mezowi, stanela za nim i na pewno to wszystko zostanie teraz policzone na jej korzysc. Nigdy tez nie przylapano jej na klamstwie. A to jest cos, co najbardziej zniecheca ludzi do politykow. Nie starala sie udowadniac, ze jej malzenstwo jest idealne, ze dazy do trwalosci zwiazku bo ma to dla niej znaczenie, ale przyznawala tez ze w ich malzenstwie sa problemy. Nie byla dwulicowa. Ludzie gotowi sa wiele wybaczyc politykom, jesli ci maja odwage przyznac sie do bledow. Wtedy traktuje sie ich jak ulomnych, ale jednak ludzi. Gorzej, jesli osoba publiczna klamie – to jest niewybaczalne na takiej pozycji. Podobnie jak wykorzystywanie swojej
    pozycji do celow osobistych.

    Prezydent Clinton mial w Bialym Domu duzo bardziej kompromitujace wpadki, a jednak dzis wciaz jest bardzo popularnym politykiem. Gdyby mogl startowac w wyborach prezydenckich jeszcze raz, Amerykanie na pewno zaglosowaliby na niego. Bill mial pewna nieoceniona zdolnosc: jak zaden inny polityk umial zdobywac sobie sympatie wyborcow. Wielu Amerykanow wciaz mysli o nim
    „dran, ale czarujacy”. Hillary tej cechy nie ma i wszyscy konsultanci od marketingu politycznego udzielaja jej tak naprawde jedynej rady: badz cieplejsza, naucz sie zartowac takze z samej siebie, bo wciaz zachowujesz sie zbyt powaznie i serio. Rozbuchane ambicje Hillary podkresla nie tylko Bernstein, ale rowniez Jeff Gerth i Don Van Natta w biografii „Her Way”. Dziennikarze doszukuja sie u Clintonow chlodno skalkulowanego, wieloletniego planu dzialan, ktory mial najpierw Billa, a potem wlasnie Hillary uczynic prezydentem. Tylko co w tym zlego?

    Najwiekszym zarzutem przeciwko Hillary jest to, ze jej ambicje zamienily sie w zadze wladzy. Niestety, w przypadku kobiet ta cecha wciaz uznawana jest za wade. U politykow mezczyzn traktuje sie to jako
    cos naturalnego, co pomaga im w pracy. Opinia ta bierze sie nie tyle z seksizmu, ile z tego ze rzeczywiscie malo jest jeszcze kobiet w amerykanskiej polityce. To podejscie sie zmieni, kiedy bariera zostanie przelamana, kiedy ludzie oswoja sie z kobietami u wladzy.

    Dziwne, ze Hillary ma stosunkowo male poparcie wsrod kobiet. – Mimo ze kobiety walcza o rownouprawnienie i chca zajmowac wysokie stanowiska, wciaz najwiekszy problem maja wlasnie ze soba. Nie ma i niestety nigdy chyba nie bylo takiej tendencji, ze kobiety glosuja na kobiety. Wlasciwie nie wiadomo, dlaczego tak sie dzieje. Kobiety moze podchodza do siebie nawzajem z zazdroscia, troche brakuje im solidarnosci. Czasem mozna odniesc wrazenie ze kobiety obserwujac Hillary, caly czas sie zastanawiaja: a moze niech ona lepiej siedzi w domu, po co sie pcha do tej polityki, ona jest fajna ale…

    Mezczyzni, moga myslec ze ona jest za slaba na trudne czasy, ktore nadeszly, ale nie o tym, czy ma dobrego fryzjera. Same kobiety stawiaja swoim kandydatkom duzo wyzsze wymagania niz mezczyznom. Chca, zeby ich reprezentantki byly idealne.

    Poparcie kobiet dla Hillary i tak jest wieksze niz dla pozostalych kandydatow. Tu chodzi o poglady polityczne, o ideologie. Silna, niezalezna lewicowa kobieta nie bedzie sie podobala zonom i matkom,
    ktore siedza w domach, wychowuja dzieci i popieraja George’a W. Busha. Te kobiety beda glosowaly na republikanow, bo uwazaja, ze Ameryce potrzeba silnego prezydenta.

    Co by bylo gdyby Chelsea, dzis juz dorosla corka Clintonow, napisala ksiazke-spowiedz o tym, jak byla przez matke upokarzana? – Jesli ktos udowodnilby ze Hillary jest zla matka, to na pewno mialaby z tym problem. Wyszla obronna reka ze skandalu z Monica Lewinsky rowniez dlatego, ze udowodnila, ze znosi te upokorzenia ze wzgledu na corke. Wtedy zyskala sympatie Amerykanow i wlasnie na tym zbudowala zwycieska kampanie w wyborach do Senatu.

    Ludzie chetnie czytaja ksiazki i artykuly opisujace afery zwiazane z Clintonami, a potem i tak ida i glosuja wlasnie na nich. To jest taka typowo amerykanska para. I ludzie sie z nia zzyli.

    Ps. moja intuicja twierdzi, ze nastepnym prezydentem Usiech bedzie KOBIETA.

  129. Kwant – masz rację jeżeli chodzi o górnicze (i nie tylko) związki, zadymiarzy itp, ale mylisz się co do obietnic premiera Tuska – obiecał uregulować sprawy emerytalne i już. Zarobki w „Budryku” to wyłącznie sprawa zarządu spółki i premier Pawlak to wyraźnie powiedział. Jeżeli nie można ich zbliżyć w ramach takich samych podmiotów spółki, to po co ona istnieje. Można długo dywagować o co tam chodzi, ale RZĄD nie ma z tym nic wspólnego.
    Problem rozdmuchały media, które przez ostatnie lata ogarnął amok i nie
    ominęło to nawet tych najbardziej sensownych. Ostatnio z ogólnych nośników informacji pozostała mi tylko „Polityka”
    Z tymi przywilejami, to niestey dalej tkwimy w propagandzie PRL – było ich bardzo dużo, a teraz ……. właściwie oprócz ciągle przedłużanej ustawy o wcześniejszych emeryturach nie ma nic 🙁
    Zarobki – niedawno był u mnie młody człowiek z serwisu mebli kuchennych dużej firmy. Dobry fachowiec, ale sam potrafię to samo, może wolniej. Porozmawialiśmy o zarobkach i …… trochę wstyd mi było – całkowicie porównywalne (z tym, że przepracowałem pod ziemią 20 lat, kiedy zdrowie siadło zostałem prawdziwym „górnikiem” zajmuję odpowiedzialne i dobrze płatne stanowisko, mam 3 fakultety i śmiało mógłbym się zaliczyć do wąskiej grupy fachowców [może z wyj. zarobków]). To tak dla porównania, bo ja naprawdę nie narzekam ;-).
    A wracając do przyszłości górnictwa (w tym wypadku węglowego) – możliwości zarobku jest naprawdę dużo – zwłaszcza w przemyśle chemicznym (ot choćby przeróbka na paliwa płynne), ale póki co to energia !!! Nie mamy w najbliższej przyszłości alternatyw.
    Inwestowanie w najnowsze technologie – jak najbardziej (sam na stanowisku pracy mam sporo komputerów i specjalistycznego oprogramowania) i jak najwięcej, tylko nie można rezygnować całkowicie z tradycyjnych gałęzi przemysłowych, bo wbrew pozorom przed nimi świetlana przyszłość. Jakoś żaden kraj nie zrezygnował z uzywania pojazdów kołowych, tylko dlatego, że rozwinęło się lotnictwo 🙂
    W naszym kraju pokutuje zręcznie wykreowana niechęć do górnictwa jako pupilka komuny – żałość. Nikt też nie zauważa, że bywsze przywileje były ZA COŚ !!! I nie były to żadne rewelacje. Celnicy na wschodniej granicy jak by wynikało z ostatniej audycji pana Weissa to sitwa nie dopuszczająca do pracy nikogo, kto nie jest krewnym lub znajomym królika, a co z celnikami z regionów w których były redukcje i chcieli pracować na wschodniej granicy ? Pogoniono ich w ……, no bo kto się spodziewał, że przystąpimy do strefy Schengen ???
    Zarobki – owszem, ale przy pełnym monitoringu czasu i jakości pracy. To samo dotyczy lekarzy (natychmiastowa podwyżka należy się tylko świerzo przyjmowanym po studiach – to faktycznie jest skandal) i nauczycieli.

  130. a ja tak lubie piwo z butelki… zwlaszcza 330 ml prosto z lodowki

  131. Jac,
    Mylisz się pisząc, że strona rządowa nic do „Budryka” i JSW nie ma.
    Ma tyle, ile ma do swojego majątku właściciel. Pawlak skorzystał z właścicielskiego prawa i zablokował podpisanie porozumienia na początku strajku.
    Więcej na ten temat na stronie www. Lewica.pl

    Kangur,
    W Polsce nie ma obowiązku przynależności do związków zawodowych, a wskaźnik uzwiąskowienia należy do najniższych w Europie.
    A australijskie realia są tak odmienne, że porównywanie wyrwanych z kontekstu rozwiązań do niczego nie prowadzi. Dodam tylko, że wiemy, kim są Australijczycy. Poza aborygenami są potomkami wyplutych przez wczesny kapitalizm „nieudaczników”. Ludzi, dla których nie było miejsca i szans w ich ojczyźnie. Więcej, więc solidarnośći z tymi, pośród których żyjesz, by Ci się przydało. Polska jako kraj bez kolonii na eksport „ludzi odpadów”- jak ich nazywa prof. Bauman- nie mogła i nie może sobie pozwolić.
    Z wyrazami szacunku

    T.O.
    Niepotrzebnie wyrzucasz Lizakowi i Jasnemu Gwintowi zawiść.
    Kariera J.K. Bieleckiego i jego zarobki mogą i powinny być przedmiotem zawiści. To konsumpcyjny Olimp, czekający rzekomo na tych gorliwców, którzy zechcą sprzedać ciało i duszę interesom korporacji. Ale oboje wiemy, że na tym stanowisku, nawet małpa dobrze będzie wypadać. Zbyt wielu często utalentowanych ludzi na jej sukces pracuje.
    Do tego małpa, jako zwierzę mocno upośledzone w chciwości jest o wiele bezpieczniejsza dla korporacji tj. dla jej akcjonariuszy niż niejeden człowiek. O czym przekonaliśmy się na przykładach Enronu, Tico, Wordcom.-u i wielu, wielu innych światowych Gigantów .
    W USA po tych skandalach nałożono na prezesów obowiązek sygnowania sprawozdań finansowych, bo nawet za to nie odpowiadali. A w takim Societe Generale to, czym prezio się zajmuje, jeżeli zyski i straty, w tym przypadku straty roczne w wysokości 5mld Euro zależą od zwykłego maklera?

    A wracając do strategicznej roli państwa w gospodarce, to pragnę przypomnieć, że jako kolega Donalda Tuska J.K. Bielecki wtedy III liga został premierem średniej wielkości europejskiego państwa. Po abdykacji z rozdzielnika rozpoczął karierę w bankowości od funkcji dyrektora w EBOR. A po jej zakończeniu, jako były przełożony m.in. Balcerowicza, prezesa NBP był łakomym kąskiem dla bankowego biznesu. Wiesz przecież, że nie każdy może zaczynać karierę od stanowiska Premiera Polski. Nie każdy jest też tak tępy jak HGW, by nawet z funkcją Prezesa NBP w C.V. nie nadawać się do biznesu.
    J.K. Bielecki jest w czepku urodzony i jest mu, czego zazdrościć.

    I proszę o jedno, nie bądź tak ahistoryczny w swoich porównaniach.
    Historyzm Hegla był akurat jego wielkim dokonaniem. On pierwszy spostrzegł, że nie można zrozumieć i ocenić epoki stosując współczesne kryteria.
    Z poważaniem, magrud

  132. Biedna Magrud, Twój głos dochodzi z jakiegoś zimowego zaścianka
    … Popper wykazał … dlatego neoliberalizm jest taką samą szarlatanerią … swoją światową karierę zawdzięcza nie argumentom i efektom, bo te są fatalne, tylko zręcznemu i kosztownemu marketingowi, finansowanemu przez tych nielicznych, których interesom służy … cały świat już o tym wie, oprócz polskiej inteligencji … .
    Czy Ty na prawdę wiesz, jak kręci się świat? Widzisz coś poza białą masą pośród tej zawiei?

    Chyba krążysz w kółko, raz potępiasz technokrację, teraz znów nauki społeczne do niczego się nie nadają. Czy nie uważasz, że jesteś w matni? W matni swoich poglądów. Musisz to jakoś sobie uporządkować. Pozwolisz, że Ci pomogę.

    Nikt tutaj nie jest za likwidacją państwa. Literalnie ani jedna osoba na tym blogu, jak dotad. Państwo ma rolę do odegrania, ale musi być wydajne i sprawne. Wymóg efektywności ekonomicznej również je obejmuje. Bo podatki zbierane z gospodarki prywatnej, tę gospodarkę osłabiają. To są oszczędności, które inaczej mogłyby być zainwestowane dla podniesienia wydajnosci i innowacji, albo jeszcze inaczej wydatkami na konsumpcje, które jak wiadomo od czasów Keynesa i wcześniej, tę gospodarkę nakręcają. Państwo może wydać te pieniądze bez problemu, ale czy społeczeństwo na tym nie straci? Państwo jest firmą, albo lepiej powiedzieć, jest zbiorem powiązanych firm z oddziałami i zakładami w terenie. Im lepiej jest zarządzane, tym mniej podatku trzeba zebrać na to, aby mogło dostarczyć określoną ofertę asortymentową dla ludności.

    Potem, jak już podniesiemy tę efektywność, która w państwie polskim jest niewątpliwie podła, można dyskutować o innych sprawach. O rozszerzeniu oferty świadczeń państwowych, oczywiście o lepszym wynagradzaniu pracowników, bo jest ono podłe, pracownicy przeciez mogą odejść, albo przestać dbać o jakość swej pracy. Ale musi być jakiś ład prawny zachowany, negocjowanie płac i warunków kontraktu musi być uporządkowane – o tym się mówi na tym blogu, a nie o wydumanej przez Ciebie likwidacji państwa. I nie może być lewych zwolnień lekarskich.

    Państwo również reguluje gospodarkę prywatną (a nie koordynuje). Nad giełdą i jej poprawnym i uczciwym funkcjonowaniem czuwa komisja papierów wartościowych, a sądy wymierzają kary. Nota bene, czy wiesz Magrud, że etyk-ekonomista Adam Smith wcale nie opisywał hasłowej niewidzialnej ręki? Twoja wiedza o tym jak działają regulacje (i jak powstawały teorie społeczne – ale nad tym nie będę dzisiaj sie rozwodził), oraz co się dzieje w gospodarce jest zaiste nawet nie elementarna. Jest brukowa, tak jest, łykasz każdą niedorzeczność, słowo medialne przyjmujesz na wiarę, bezkrytycznie jako powszechnie obowiązujące. Tak, to Ty właśnie. Tylko z warszawskiej giełdy jednego dnia potrafi wyparować 10mld PLN. I nie ma winnego. A czy słyszałaś o cyklu bizensowym, giełda jako składowa rynku finansowego podlega fluktuacjom, co ciekawa, wyprzedzającym cykl realny. Jest to żywioł, nikt co prawda nie udowodnił, że w dłuższym okresie czasu giełda jest bezrozumna, a ten żywioł służy alokowaniu oszczędności w firmy rokujące najlepiej. Jest to żywioł od rana do wieczora, a nawet 24×7. Komisja Planowania byłaby żywiołem dopiero po przyłożeniu zapałki do stosów bezużytecznych, nieważnych papierzysków. W gazetach czytasz bez ustanku o wypadkach samolotowych, o bańkach spekulacyjnych, o gwałtownych spadkach, pomyłkach i nadużyciach, ale tam gdzie Ty zaglądasz nie pisze się o wylatanych bezpiecznie pasazero-kilometrach, o trafnych inwestycjach, dobrych wyborach dynamicznych firm, długich okresach wzrostu indeksów, równomiernym rozkładaniu ryzyka, trafnym jego oszacowaniu, korzystnym dochodzie z giełdy dla inwestorów w długim okresie. Nie wiesz i już. Skoro nie czytasz, nie wiesz, to znaczy tego nie ma. I to nazywa się poznanie subiektywne. Wynika ona z zaściankowości, z nieuważnego czytania, z zamykania się na informacje, które mogłyby choćby nieco zachwiać z dawna zaskorupiały pogląd (klasowy? Pierwszo-klasowy. Ananasowy! Niedojrzały).

    Cy pani cyta cytaty ze styglica? Z tym akurat “proroczym” stwierdzeniem Stiglitza mało kto się w Ameryce zgadza. Jedyna Twoja szansa, to to, że na prezydenta i innych reprezentantów wybiorą w USA ludzi, którzy ograniczą wpływy zamożnych lobbystów w Waszyngtonie. Nie mam nic przeciwko temu. Ale w Polsce są inne lobbies. Górnicze, lekarskie, ZNP-owskie. To one oplatają rząd w Warszawie i paraliżują modernizację państwa. Dlaczego związki nie godzą się na rozmowy o usprawnieniach, o wydajności i jakości, a jest tu do przegadania na dłuuuugie zimowe wieczory, aż do rana. Idzie post, może należałoby z pokorą spojrzeć na to co złego, marnotrawnego, korupcyjnego dzieje się w szpitalu, szkole, na przejściu granicznym. Koniec karnawału strajkowego. Czy dlatego nienawidzisz Tuska, bo jest postny?

    Ile pączków wczoraj zżarłaś? Przyznaj się.

  133. Z ostatnich blogostwierdzeń, (błogo)sławić chciałbym i pozdrowic Haneczkę – g. 15:31. Za szczerość i głębię – każdy z nas odpowiada za swoje przeszłe i zaprzeszłe decyzje (precz z determinizmem i wplywami genetyki we własnym życiu), i nic nie zmusza go do tego, aby się przyznać, poza uczciwością. Dopiero na Sądzie Ostatecznym zmuszeni będziemy wszyscy do przyznania się, ale wtedy też będzie za późno, aby cokolwiek odwrócić.

    Dalej sięgając i w pewnym związku z Haneczką, podoba mi się Harry_potem, również w relacji do G.Okon, ale nie o tym chciałem pisać, bo przekonał mnie wreszcie do F. Dostoyevsky’ego. Nie dokonał tego JP II, nie przekonał mnie Jerzy Pilch – dopiero HP przezwyciężył moją niechęć z pozycji rusofoba. Aż zacząłem wertować księgi z zapytaniem, kto na kogo wpłynął – Dostojewski na Nietzschego, czy odwrotnie. Okazuje się, że nie odwrotnie. Siłą rzeczy Nietzsche ujął te sprawy gładziej, po germańsku w sposób uporządkowany. Ale finezja jest po stronie Słowianina.

    W Usiech bez wątpienia prezydentem zostanie bohater (An American Hero), albo wojny wietnamskiej, albo taniego romansidła.

  134. pielnia1 – 13;37 – jestem w twoim fan-klubie.
    Jac. – 16;12 – Tak właśnie myślałam, ale nie miałam pewności. Celnicy, to jedna wielka „rodzina”. Warto dopuścić świeżej krwi, bo degeneracja występuje już w ostrej postaci. Jeśli rząd ustąpi i nie pociągnie do odpowiedzialności tych ojców chrzestnych i matek-Polek, to przegra na całej linii. Kierownictwo, które dopuściło do spiętrzenia urlopów na żądanie, nie zapewniając płynności odpraw na granicy, powinno polecieć z hukiem i ponieść wszelką, prawnie dopuszczalną odpowiedzialność z finansową włącznie. Panowie doktorowie, którzy wydali te wszystkie lewe zwolnienia też powinni zostać odpowiednio potraktowani. Nie można tolerować takiej anarchii. No chyba, że chce się oddać władzę. Tylko komu!!!???
    ;
    A tak, odbiegając od tematu… bardzo mi się podoba nowa konkurencja taneczna – stepowanie na laptopie, można by ją wstawić do programu „Taniec z gwizdami”. Do tej pory nie oglądałam, ale gdyby wstawili, to kto wie?

  135. Kto chce zawrócić kijem Wisłę?

    Nie jest specjalnością lewicy zawracanie kijem Wisły i nawiązywanie do cudów nad Wisłą.
    Zdaje się,że jedynie jesteśmy bardziej obiektywni i lepiej mamy rozwinięty zmysł krytyczny.
    To o co nas się pomawia przysługuje w pierwszym rzędzie prawicy, która miała ambicję i przyjemność cofnąć socjalizm do kapitalizmu.
    Owo uporczywe i infantylne tuptanie do władzy kończy się wielką smutą i sromotą.
    Brak entuzjazmu 10 milionowej „S”, która gdzieś skryła się w podziemiach i teraz zaledwie wychynęła jej głowa z kopalnianych chodników.
    Ten iście polityczny związek trzymał ostro naród za buzię roztaczając parasol ochronny nad neoliberalnymi rządami i okradaniem Polski w rytm mantrycznych zdrowasiek.
    Ta Wisła szeroka i głęboka może płynąć tylko w jedną stronę i nie wiem czy kierunek jej spływu oznacza utożsamianie się z kapitalizmem.
    Generalnie to porównanie jest nietrafione.
    Można jednak powiedzieć, że wspomniana Wisła powinna służyć całemu narodowi, a nie tylko wąskiemu gronu liberalnych pływaków.
    Lewica nie rości sobie praw własności wobec Wisły rozumiejąc szerzej aspekt stosunku do przyrody i sposobu wykorzystania jej dóbr.
    Dlatego,np; otaczanie plaż drutem kolczastym i napisem „private” uważamy za niewłaściwe.
    Ziemia „private”,woda „private” i powietrze też pewnie chcieliby sprywatyzować.
    A w ramach pluralizmu to kołchozowe nie łaska?
    Ja , z wieloma osobami na tej platformie, tak przypuszczam, nie oczekujemy pańskiej akceptacji czy wdzięczności.
    Pamiętamy, że w latach powojennych prawica wymordowała 30 tysięcy osób polskiej lewicy, co świadczy o jej kostycznym uporze wobec wobec zmian i nowoczesności, świadczy o bezwzględności a także głupocie politycznej.
    Bowiem ta klęska jak i wiele innych wcześniejszych, zakodowana była w ich genach.
    Na podstawie tego historycznego pasma klęsk trudno wróżyć prawicy sukcesy.
    Obecna sytuacja polityczna dowodnie świadczy o martyrologicznej roli i doli prawicy.
    Jest ona emocjonalna, tradycjonalistyczna, kostyczna, bezwzględna i alogiczna dialektycznie.
    Jej jedyną umiejętnością jest bezkrytyczna sprawność kopiowania zachodnich wzorców w ewidentnym interesie promotorów tego ruchu, co nie miało nic wspólnego z interesem polskiego narodu, który wywalono na bruk.
    Zapominają oni w oczywisty sposób, że Polska nie ma w swej historii etapu akumulacji pierwotnej kapitału, typowej dla państw o historii kolonialnej i tradycji imperialnej.
    Zatem wdrażane mechanizmy i instrumenty w procesie wywłaszczania Polaków nie znajdują ich zrozumienia i akceptacji, ba spotykają się z jego zdecydowanym sprzeciwem.
    Z czego to wynika?
    Otóż 1/4 Polaków skupionych w „S”,by zastosować uproszczony rachunek,zadecydowały o zmianach,które absolutnie nie można uznać za demokratyczne, ponieważ ich lukratywnymi beneficjentami zostało ca 10 % społeczeństwa, pozostałe 40 %,z namaszczenia KK żyje bez trosk ale i ze strachem by nie stracić pracy.
    Pozostała połowa polskiego społeczeństwa żyje w ubóstwie lub na jego granicy.
    Nie ma ona również swoich reprezentantów we władzach,co jest wysoce niedemokratycznym zjawiskiem,które można by przewrotnie nazwać dyktaturą kapitału.
    Opowiadanie w tej sytuacji o rynku, jego równowadze, wydajności pracy jest niewczesnym żartem.
    A pozbawianie tych ludzi kolejnych osłon socjalnych jest niehumanitarną bezwzględnością solidarnych orłów, którzy nigdy nie powinni się znaleźć u steru władzy.
    Człowiek składa się z logiki,emocji i godności.
    Pozbawianie go któregokolwiek z tych elementów zmierza do dehumanizacji stosunków międzyludzkich.
    My nie jesteśmy ekonomicznymi robotami i nie chcemy nimi być.
    Nie chcemy być wytwórcami cudzego zysku, chcemy być twórcami własnej pomyślności osobistej w sposób przyjazny, pokojowy,i bezkonfliktowy.
    Struktury , które nas otaczają mają obowiązek służyć tym celom.
    Jeżeli nie potrafią one realizować tych funkcji, świadczy to o ich nieprzydatności w procesie rozwoju i postępu nacechowanym obowiązkiem dania szansy każdej ludzkiej jednostce.
    A to oznacza wprost, ich społeczną nieprzydatność w procesach demokratycznych przemian.
    Wyraz tym zjawiskom daje szeroka fala społecznego niezadowolenie wyrażająca się w protestach i strajkach.
    Skłonność ta została zainspirowana przez „S”,wdrożona w społeczeństwie w walce z komunizmem osiągając perfekcyjne formy politycznego i ekonomicznego, rozłożonego w czasie, nękania władzy.
    Dzisiejsza władza,musi przełknąć sfabrykowaną przez siebie wcześniej gorzką pigułkę.
    Dylemat polega jednak na tym, by się nie zadławiła w strajkowym ferworze.
    Powstają nowe nieskompromitowane związki niezależne od burżuazyjnej „S”.
    Do zwalczania nowych związków władza próbuje wykorzystać skompromitowanych łamistrajków solidarnościowych.
    Dochodzi do robotniczych potyczek i bijatyk.
    To już jest nowa jakość polityczna.
    Oszukani i wywłaszczeni robotnicy osiągnęli stan świadomości klasowej , w której pozostaje im autentycznie niezależne od władzy organizowanie się oraz walka o pracę i godność ludzką oraz robotniczą.
    Zaśmiecanie obrazu politycznymi swarami między Po i PiS służy wyłącznie obecnie sprawującym władzę.
    W merytorycznych i programowych kwestiach PO niczym nie różni się od PiS.
    W kwestiach polityki zagranicznej PO przyjmuje również pozycje swego przeciwnika przyjmując polską interwencję poza granicami i zgadzając się na budowę tarczy antyrakietowej.
    Zatem realizuje się zamierzenia służące nielicznym i zagrażające wszystkim.
    Typowo agresywna i militarystyczna polityka biednej Polski, której nie stać nawet na rzucanie beretami.
    Zupełnie nową tradycją tej polityki stają się okresowe i często powtarzalne rytuały żałoby narodowej, oparte na ignorancji, niekompetencji i głupocie.
    Jest to nad wyraz smutne i jednocześnie tragicznie zjawisko mające także swe odbicie w innych dziedzinach naszego ułomnego życia politycznego wraz z jego społecznymi konsekwencjami.
    Wielu chciałoby nas uwikłać w miałkie i nieeleganckie problemy życia polskiej prawicy, czemu stara się nadać wyraz praktycyzmu.
    Ja nie znajduję jakiegokolwiek praktycyzmu w awanturach dwóch prawicowych ugrupowań politycznych, których centrum nie stanowi program,bo i nie może,a wyłącznie walka o koryto.
    Z punktu widzenia każdego Polaka i Polski jako całości ten bieg zdarzeń świadczy wyłącznie o niekompetencji i warcholstwie polskich elit prawicowych.
    Próba koncentrowania naszej uwagi na tych bzdurnych detalach jest działaniem nakierowującym nas na angażowanie się w kwestie nie mające istotnego znaczenia dla poprawy losu Polski i Polaków.
    A już na szczególny żart zakrawa dążenie prawicy do zaangażowania lewicy w proces umacniania nieprawości prawicowych poprzez reformistyczne reformowanie reform.
    To wasza żaba,zjedzcie ją sobie sami.
    My możemy wam tylko życzyć smacznego.
    I z braterskiego odruchu litości życzymy wam byście się nie zadławili, co zwykle tak się kończy kiedy chce się połykać zbyt duże kęsy.
    Mierzcie siły na zamiary jak powiadał poeta.
    Wydaje sie jednak, że wam przy tym wielkim żarciu nie starcza już ani sił, ani ochoty na poezję, czy innego rodzaju sztukę.
    Sztuka konsumpcji pochłonęła was całkowicie , bez reszty i do końca.
    Oby tylko kałduny napełnić kołdunami.
    Zaznaczam, że mnie absolutnie jest obcą zawiść.
    Niczego,nikomu, nie zazdroszczę,ponieważ wiem , że do grobu tych dóbr doczesnych nie zabierze on ze sobą.
    A umierać mu będzie znacznie trudniej niż mnie, ze świadomością, że cały jego kapitał może wpaść w łapy konkurencji.
    Im dalej w las tym więcej kapitalistycznych dylematów.
    Ja mam pod tym względem jasność wiedząc, że to co mam we łbie żaden liberał mi nie rąbnie.
    Ale Bielecki w świetle obowiązujące prawa może rąbać miesięcznie po 300 tysięcy zlp, to jest zgodne z wydajnością pracy i”coś tam odzwierciedla”jak twierdzi znany neoliberał.
    I rzeczywiście odzwierciedla poziom nienawiści do komuny, umiejętność kopania piłki , kwalifikacja leśnego rębacza i szofera wywożącego drewno z lasu.
    Kwalifikacje i predyspozycje jak ulał z pokrętnego światka solidarności.
    Dla mnie jest to nieudacznik jako premier i takiż sam bankowiec przywieziony w walizce.
    Podobnie rzecz dotyczy innego premiera a teraz bankowca w Londynie,koń by się uśmiał.
    Że nie wspomnimy o innej pani co to Polskę chciała przytulić do piersi, i w rezultacie też ją wysłano do Londynu na funtobranie.
    Jak widać za określone postawy a może i usługi polityczne płaci się i to niemało.
    Trzeba jednak przyznać , że Rosjanie tak bezczelni i nachalni nie byli.
    I takie to są te kryteria moralno-zawodowe nowych kadr, które potem nie wiedzą co z sobą i tą Polska począć.
    Najłatwiej wszystko sprzedać i niech się potem inni troszczą o te fanty.
    Nie wiem co my mamy rozumieć w kontekście ekonomii, że Balcerowicz brał 500 tysięcy miesięcznie i lekceważąc prawa rynku rzucił polską masę spadkową za psie grosze.
    To jest trybunał i prokurator.
    Nie może być tak , że politycy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za przekręty o mafijnych charakterze.
    Jestem zdziwiony pańskim skrępowaniem co do przedstawienia stawki jakę pan bierze za recenzowanie komunistycznych tekstów.
    No,niech pan wali drobnym śrutem z grubej rury.
    Dowiemy się jak pana ocenia rynek i jak się zarabia oraz jak się żyje z antykomunizmu na Zachodzie.
    W kraju przedsmak dał nam już Balcerowicz.
    A wiadomo, że byt kształtuje świadomość.
    Tłusty byt kształtuje chudą świadomość, a chudy byt kształtuje tłuste wizje.
    Roztrząsanie poziomu wydobycia 200 czy 100 milionów ton węgla jest śmieszne, w kontekście spadku znakomitej większości asortymentów produkcji przemysłowej i rolnej.
    To się nazywa po prostu krachem gospodarczym, niezależnie od używanych subtelności o transformacji.
    Widzenie ratunku w prywatyzacji jest pozbawione zasadności, bowiem praktyka naszej gospodarki dowiodła, że zachodnie firmy wykupiły polskie firmy,a następnie doprowadziły do ich upadłości by przejąć limity produkcyjne UE.
    Stąd szermowanie abstrakcyjno-akademickimi komunałami świadczy o całkowitym oderwaniu od realiów polskiej rzeczywistości.
    Tak to bywa kiedy ucieka się z kraju,opluskwia go,byle tylko zdać ustny i pisemny egzamin na patriotyzm nowej ojczyzny.
    Zawstydzające prawda?
    Nawet 30 lat tej tułaczej gehenny nie zatrze żalu, łez i goryczy.
    Jak to ktoś powiedział przed przyjaciółmi chroń mnie Panie,bo przed wrogami sam się obronię.
    Bawią mnie wydumane standardy liberalnego doradcy dla służby zdrowia.
    Do lekarza specjalisty by się dostać należy oczekiwać 2-3 miesiące.
    Społeczeństwo się starzeje, ilość chorych rośnie,ceny leków rosną, emerytury są śmieszne lub wręcz zakrawające na kpinę.
    Nawet nie trzymanie starego standardu czyli ilości łóżek,jest właściwie polityka eutanazji.
    A nam się sugeruje wydumanie innych kryteriów, w których chory zaginie a pojawi sie zysk.
    Za samo takie myślenie delikwent powinien zostać skazany na trzykrotne dziennie tarzanie w pokrzywach.
    Wiemy, że wydłużyła się długość życia ludzkiego, co wcale nie jest zasługą kapitalizmu lecz ogólniejszych zjawisk takich jak postęp nauki,kultury i warunków życia.
    Procesy te występują także w krajach o innym profilu aniżeli tylko jedynie ukochanym.
    Proszę również nie usprawiedliwiać i nie uzasadniać „chłamowatości”rynku mediów,faktem debilizmu społeczeństwa i zapotrzebowania na miałkość.
    Jest to wyłącznie argument na absurdalność uniwersalizmu rynkowego i jego durnej niewidzialnej ręki.
    A już chrzanienie, że ludność jest z tego powodu szczęśliwa przerasta granice przyzwoitości,
    W nasze media wciska się amerykański chłam będący odbiciem tamtego poziomu życia i kultury:”Pif-paf i już go nie ma”.
    Ja chętnie obejrzałbym film francuski,włoski czy skandynawski ale muszę oglądać amerykańskie barachło.
    A dlaczego nie ma filmów rosyjskich?
    Rynek show biznesu jest drugim po rynku zbrojeniowym i USA nikogo nie dopuszczą do tych fruktów.
    Jak widać wyraźnie decydują tutaj polityka i potworny szmal.
    I opowiadanie w tej sytuacji andronów o durnym społeczeństwie jest nieładne i niezgodne ze stanem faktycznym.
    Nawet gdyby społeczeństwo było głupie jak but z prawej nogi, to każda telewizja musi mieć w swojej działalności elementy misyjności, a nie emitować wyłącznie papkę propagandową i ogłupiające reklamy.
    Pański pogląd na rolnictwo jest równie ignorancko uzbrojony niczym na służbę zdrowia.
    Sprowadza on się wyłącznie do działalności likwidatorskiej.
    Do tak nawiedzonej działalności nie są potrzebne uniwersytety, wystarczy wyłącznie świadomość klasowa o wyższości burżuazji.
    A fakty są takie, że PGR-y zagospodarowały ca 50% UR na Ziemiach Odzyskanych i prowadziły ogromną produkcję towarową.
    Ich upadek wynikający z decyzji politycznej spowodował klęskę w polskim rolnictwie.
    Do dzisiaj ogromne obszary leżą odłogiem a po oborach skrzypią diabelną muzykę wierzeje i piekielny hula wiatr.
    Bydło wyzdychało z głodu, świnie wysprzedano, kombajny i traktory rozszabrowano.
    Kiedy do PGR-ów wprowadzano pierwsze kombajny , polska prawica latała nocami po polach i wbijała metalowe kołki w ziemię aby narządy tnące ulegały niszczeniu.
    Struktury te wprowadzały postęp techniczny i technologiczny, który był transferowany do rolnictwa indywidualnego.
    Nadto miały one ogromne znaczenie polityczne w powojennym zagospodarowaniu Ziem Odzyskanych, kiedy znaczna część polityków zachodnich głosiła tezę o niemożliwości zagospodarowania tychże ziem przez Polskę.
    Dlatego łatwo zauważyć, że tezy podnoszone przez liberała cechuje wyjątkowa tendencyjność i niekompetencja człowieka o wąskich horyzontach, który zatrzymał się w rozwoju intelektualnym na poziomie lat 80-tych.
    W zakresie infrastruktury komunikacyjnej należy powiedzieć, że komunikacja kolejowa, samochodowa ,wodna i lotnicza stanowią pewien komplementarny organizm ruchu , który musi się uzupełniać stosownie do strategicznych i lokalnych potrzeb.
    Zniszczenie kolejnictwa stanowiło konsekwencję zniszczenia wielkiego przemysłu.
    W rezultacie zaistniał ogromny popyt na zakup zachodnich środków ciężkiego sprzętu samochodowego mimo ewidentnego nieprzygotowania sieci dróg i autostrad dla tego kierunku rozwoju komunikacji.
    Zadaje to również kłam idei ochrony środowiska, które skutecznie niszczone jest emitowanym dwutlenkiem węgla do otoczenia.
    Łatwo można zauważyć , że łańcuszek strat posiada charakter domina, jedne rodzą inne.
    Polska południowa dawniej również zabita była dechami.
    Dlatego pobudowano w niej huty,stalownie,koksownie,tartaki itp,na miarę ówczesnych możliwości.
    Wszystkiego pobudować nie może w podkrakowskiej wsi nawet nasza RP i nie pobuduje, bo takie są ograniczenia realnego świata.
    Problem zawsze należy stawiać w ten sposób czy ówczesne warunki zostały wykorzystane optymalnie czy też nie.
    Inne podejście posiada znamiona propagandy.
    Ja widzę pewien problem występujący u liberałów, ponieważ transport samochodowy nie może zastąpić masowego transportu kolejowego na dłuższych dystansach,oni zaś samochód postrzegają jako panaceum.
    A u takich Rosjan jest wizja wyłącznie rozwoju lotniczego, bowiem nie stać ich na budowę ogromnej i kosztownej sieci dróg kołowych.
    Zresztą nas również nie jest stać, zaledwie kilkaset metrów autostrady na północy kraju wybudowano.
    Dlatego powoływanie się na ruch samochodowy jako dźwignię rozwoju gospodarczego pozbawiony jest realizmu.
    Nam teraz nie na rękę jest porównywanie traktorów,ton stali,cementu,cegieł itp,ponieważ nie mamy własnego przemysłu,który wywoływałby zapotrzebowanie na tę produkcję.
    My dzisiaj wszystko kupujemy na Zachodzie,nawet piasek!
    Zresztą ja nie muszę porównywać towarów masowych by mieć jasność w możliwościach jakie mi stwarzały dwa systemy.
    Wystarczy, że spojrzę do swego koszyka i widzę,że wtedy kiedy mnie mordowano pozwalano mi konsumować 80 kg mięsa rocznie,a teraz kiedy mnie uwolniono pozwala mi się zjeść zaledwie 40 kg mięsa.
    Podobnie jest ze wszystkimi produktami rolnymi.
    Na kogo padł blady strach drogi Panie,przecież L.Balcerowicz był jednym z nich, wykładowcą w Instytucie Marksizmu i Leninizmu.
    Co mogłoby się panu wywrócić,kiedy się wywróciło.
    A nie przyszło Panu przypadkiem do głowy,że to komuniści zainspirowali i przeprowadzili ten przewrót.
    Niech się Panu nie wydaje,że paru chłoptasiów z Lechem na czele było do tego zdolnych.
    A reszta komunistów to stado baranów nie mających pojęcia o ekonomii kapitalizmu.
    Na każdej uczelni cywilnej tego uczono, a na uczelniach komunistycznych.tj partyjnych czyniono to ze szczególnym zawzięciem i upodobaniem.
    Pan się troszczy obłudnie o porównanie poziomu życia z obu systemów, to niech pan porówna poziom życia bezrobotnego z łaski RP z robotnikiem PRL-u.
    A może dojdzie pan do wniosku,że jest to nieporównywalne?
    Jeśli tak, będzie to pański najbardziej trafiony wniosek.
    Propagator kapitalizmu chce nas epatować sztandarową produkcją republik bananowych, które możemy spożywać do woli, kiedy nam potrzeba chleba, wina i pracy.
    Telefon komórkowy jest zaledwie gadżetem bez którego mogę sie obejść.
    A bez huty stali trudno jest się obejść.
    Bez działu I -go gospodarki nie można zbudować działu II-giego.
    I na tym polegał dylemat PRL-u.
    To, że produkcja przemysłowa wykazywała nadnaturalne wskaźniki przyrostu w ostatnich latach nie jest powodem do dumy.
    Świadczy to jedynie o kompletnym upadku tego przemysłu i rozpoczynaniu od zera.
    Gdy mamy jedną świnię a w drugim roku zafundujemy sobie drugą ,to mamy przyrost rzędu 100%.
    Zatem nie jest to argument i powód do dumy.
    Pan jest łaskaw wspominać o domniemanych oszustwach statystycznych, firm peerelowskich,zdaje się na podstawie udowodnionych kantów banków amerykańskich inspirujących i przenoszących na nas swój krach ekonomiczny.
    Przypisywanie Polsce jako zła „gospodarki niedoboru”,jest schedą po zapóźnieniu II RPi II wojnie światowej.
    To PRL wyprowadzał Polskę na tory likwidacji analfabetyzmu i uprzemysłowienia.
    W czym skutecznie przeszkadzał nam Zachód narzucając konieczność bezsensownego wyścigu zbrojeń i konieczności dominacji sfery środków produkcji nad konsumpcją.
    Z dziwolągów marnotrawstwa mniejszym było polskie karmienie chlebem świń aniżeli amerykańskie topienie zboża w morzu.
    Kto tutaj jest większym idiotą,jak się panu wydaje?
    I to jest, myślę, doskonała pointa do pańskich wysiłków intelektualno-neoliberalnych.
    Obiektywnie rzecz ujmując dziękuję Panu,że on istnieje i inspiruje mnie,bowiem czym byłbym bez adwersarza.
    Tym samym czym lewa ręka bez prawej.
    Póki pan będzie gloryfikował ja będę krytykował.
    I niech tak już pozostanie,na mój pohybel a pańską sławę.
    Zgodnie z pańskim prawem hossy i bessy,my ciągle jeszcze mamy nadzieję a pana oczekuje już tylko zjazd.

  136. Na całym świecie uważa się wysokie zarobki lekarzy za uzasadnione. Wynika to stąd, że ludzie muszą oddawać w ich ręce to, co mają najcenniejszego, czyli żdrowie i życie. Chodzi więc o to, aby wysoki status przyciągał do tej dziedziny najzdolniejszych młodych ludzi, a nie niedojdy, które zajmują się tym tylko dlatego, że nigdzie indziej na studia nie miały szans się dostać. W Polsce większość lekarzy miała wybór albo klepać biedę (i w dodatku być ośmieszanym, jak ten z klasy, któremu się najmniej powiodło i którego nie stać, aby wysłać dzieci na angielski) albo przyjmować od pacjentów dodatkowe gratyfikacje. W najcięższych specjalizacjach nie ma jak dorobić. Neurochirurg musi stać w miejscu przez wiele godzin i w potwornym stresie patrząc przez mikroskop dłubać w czyimś mózgu. Najcenniesze w tym wszystkim są jego ręce, ale poza szpitalem on przecież tego na chodniku nie zrobi. Kiedy butelka wina otrzymana od pacjenta stała się oficjalnym zarzutem prokuratorskim ten świat runął. Gdyż oficjalne wynagrodzenie za te kilka godzin operacji to kilkadziesiąt złotych brutto. System jest tak skonstruowany, że wielu lekarzy nie ma jak zarobić. NFZ ma szereg procedur wycenionych poniżej kosztów materiałowych, a w żadnej nie jest wyceniona praca. Przez długi czas najtańsza specjalistyczna usługa lekarska, czyli porada (obejmująca w dodatku pokrycie kosztów dwóch badań laboratoryjnych) była wyceniona na 8 złotych, czyli mniej niż wtedy kosztowała najtańsza usługa fryzjerska tj. golenie na pałę. Teraz tę wycenę zdwojono, ale to w dalszym ciągu nie pokrywa kosztów utzrymania gabinetu, a gdzie lekarz i pielęgniarka? Do tego wszystkiego dochodzi ciągła nagonka medialna. Lekarz nie ma ani komfortu finansowego ani komfortu psychicznego polegającego na odczuwaniu wdzięczności bliźnich. Wielu lekarzy chce mieć kamery na stałe zainstalowane w gabinetach, aby nie można ich było pomówić. I są też i zawsze będą źli lekarze, ale tych Polska nie traci i nie straci. W Polsce dobry lekarz boi się pacjenta.

  137. Re; Renata 04:22;

    Szanowna Pani a moze Panno Renato;
    Dziekuje za zaproszenie. Niestety nie skorzystam. Rzadko pije piwo i nigdy z osobami, ktore zapraszaja mnie oswiadczeniem, ze pisze glupstwa na trzezwo. Przy takim zalozeniu wymiana mysli bylaby strata dla obu stron.

  138. Telegraphic Observer

    No i dzieki Bogu, ze ktos zwrocil uwage na moj wpis. Mialem intencje pokazac na polskim blogu klimat wyborczy i spowodowac porownania. Taka sobie relacja, bez wnioskow i pouczania.Dziekuje za uwage i serdecznie pozdrawiam.

  139. Harry_potem
    Dziekuje za przyjazna reakcje. Jedyny przedmiot rozmowy to moja niechec do osadow opartych na zakorzenionym w Polsce zwyczaju pietnowania innych narodowosci i uogolniania, a z drugiej strony – brak zrozumienia. Dlaczego „Zaden Zyd nie moze byc odpowiedzialny za obecna sytuacje, ale zapewne z sytuacja by sobie poradzil” ?! Jak mozna klasyfikowac ludzi po ich pochodzeniu ? To jest wlasnie problem. To mnie bardzo zrazilo do wpisu. I tylko o tym chcialem napisac.

  140. Haneczka,
    ja nie miałam świadomości, że taka budżetówka istnieje – moje wielkie ukłony za twój wpis.

    A co do Tuska, to ja mam ostatnio „mienszane” uczucia. W mojej poprzedniej firmie nie dało sie na dłuższą metę wytrzymać, prznajmniej z mojego punktu widzenia, po zmianie rządów na PiS’owe w 2005 roku. Ja odeszłam. Ale parę sensownych osób tam zostało i przetrwało tę głupiznę PIS’u. I co – teraz pod hasłem wymiany tej głupizny wymienili jeden garnitur PiS na drugi i on już z nadania PO, mimo że ludki powypadały z innych fuch PiS’owych. Wszystko dlatego, że akurat na moją była branżę PO wg mnie nie ma żadnego pomysłu. Efektem jest całkiem niezłe kuriozum – ci co przetrwali PiS teraz wylatują za robienie calkiem sensownie swojego już pod PO. I mówię tutaj o PKP CARGO S.A. Po prostu tam przesunięto na odcinek Prezesa faceta, który z nadania PiS był przewodniczącym Rady Nadzorczej naszej spółeczki mamusi – PKP S.A. A w PKP S.A>. jest nadal szefem Pan Wach, który wreszcie ma szansę ustawić sobie zarząd PKP CARGO S.A. tak, że mu nikt nie podskoczy. A w samej Spółce dramat – tylko w ciągu jednego stycznia powolano 3 noeych pełnomocników, którzy wyjątkowo nigdy i nic do tej pory nie mieli wspólnego z koleją. Jest bosko – makler, który się z nadania Pana Poncyliusza szwendał po radach nadzorczych spółek węglowych – między innymi BSRK – i nie ma już powrotu do PZU TFi, skąd był urlopowany, jest teraz pełnomocnikiem ds. zakupów. Jest bosko – nie wiem, co on ma w tych zakupach poprawiać, bo już jego poprzedniczkę powołano tylko w imię idei. To jest Spółka, gdzie 30% kosztów do koszt dostępu do infrastruktury – żeby tymi wagonami w ogóle można bylo jeździć po torach, drugie 30% to koszty wynagrodzenia i pochodne, a kolejne 15% to energia i paliwa. To są dla tej Spółki tak jakby koszty stałe (wynagrodzrodzenia i pochodne też, bo przy tym poziomie uzwiązkowienia i tak małej determinacji wszlekich czynników kolejowych do poruszania trudnego tematu przerostów zatrudnienie i jego restrukturyzacji). Tego stałego jest 75%. Do tego dochodzą ostatnio podpisywane kilkuletnie umowy na naprawę wagonów i lomotyw, co powoduje, że kolejne jakieś 10-15%, bo nie wiem w tej chwili jak się kształtują ceny napraw tego żelastwa, staje się stałe. Poprzedni, jeszcze przedpisowy zarząd starał się chociaż to mieć na poziomie kosztów zmiennych – regulował to zamówieniami rocznymi, na tyle na ile go było stać wobec potencjalnego wyniku. Proszę mi powiedzieć co będzie poprawiał ten pełnomocnik od zaopatrzenia, jęśli w Spółce o tym poziomie przychodów i kosztów jedne ok. 6 mld. zł, drugie troszkę poniżej (w ostatnich latach nie udało się wypracować zysku netto większego niż 70 mln zł), skoro wszlekie umowy, na których da się zaoszczędzić co najniej 10 mln zł, co już dałoby się zauważyć w wyniku, są już podpisane i on na to nie ma wpływu. A tak na marginesie – chciałabym zobaczyć jak ten pożal się Boże makler negocjuje ceny na naprawy wagonów – on nawet nie rozróżnia głównej od rewizyjnej a to ma swoje duuuuuuuże przełożenie na tę cenę. Nie mówiąc już o tym, że dla takiej Spółki oszczędności poniżej 100 mln zł są % niezauważalnym w strukturze kosztów. Ale Po to twardo kontynuuje ludzikami PiS’owymi, bo Pan Wach, który ma wciąż „zaufanie” nowej władzy od starej władzy (bliski znajomy Pan K. Tchórzewskiego – razem za czasów wg. nomenklatury PiS, komuny byli z zarządzie PKP Energetyki, czyli w czasach przed PiSowych do 2005 roku) na wniosek poprzedniej upycha spady po niej w spółkach kolejowych. Ja wiałam przed PiS stamtąd, ale jak widzę co się tam pod PO, to stwierdzam, że PiS mi zrobił przysługę, że mnie zmotywował do zwiania stamtąd. Nie wiem, co jest większą żenadą Prezes Szcepkowski czy Prezes Balczun. Jedno mają na pewno wspólne – obaj się znają w chwili obejmowania stanowiska jak cholera na kolei – jeden i drugi są podobno bankowcami, tylko Szczepkowski przed specjalizacja w Cargo był dyrektorem obsługi prawnej w banku (bardzo operacyjno – biznesowa funkcja), a drugi do tej pory byl dyrektorem biura promocji w PKO BP. No pop prostu same tuzy sprzedaży, ze szczególnym uwzględnieniem sprzedaży usług przewozu towarów transportem kolejowym. A jeszcze jedna bajka to kolejny członek zarządu handlowy w Cargo. Już teraz od kilku dni z PO’wego nadania. Poprzednik był szwagrem Romka Giertycha i to była jego jedyna biznesowa rekomendacja. Przed kopem awansowym na jednego z Prezesów w cargo siedział cichutkow ratuszu warszawskim jako specjalista. Teraz mamy kolejarza, niegdysiejszego chyba do 2005 (bo chyba w 2006 roku go odwołano) członka handlowego w Cargospedzie – spółka zależna od PKP S.A. w tamtych czasach. Był cudny na tym stanowisku – za jego tam praktyki Spółka ta nie osiągnęła zysku z tytułu świadczenia usług spedycyjnych, chociaż to była jej główna działalność, a za sam 2005 rok miała kilkusettysięczną stratę. Ciekawe jak szybko doprowadzi on do wywalenia obecnego Prezesa Cargospedu, który za 2006 rok wykazał się zyskiem ok. 3 mln zł i to właśnie na spedycji.
    Cytując cię haneczko: „Nie mam pojęcia jakim sposobem Tusk ruszy te złogi, bo one same z siebie nie drgną, prędzej się rozlecą. Moje akurat może się rozlatywać, nikt tego specjalnie nie odczuje. Ale tą ważniejszą resztę trzeba wreszcie zmusić do ruszenia czymś więcej, niż wiecznie głodnym dziobem.” Ja tez nie ma pojęcia, bo ma wrażenie, że Tusk te złogi jeszcze utrwala. Maszyniści na kolei chcą 50% podwyżki – to są koszty ok. 400 – 500 mln zł dodatkowo rocznie (ich jest 14 tys. luda – samych maszynistów w Cargo). Ciekawe gdzie oni wszyscy znajdą na to pieniądze w rachunku wyników, gdzie zysk jest ostatnio na poziomie 7 mln zł. Do tej pory udawało się jechać bez trudnych decyzji chociaż były jeszcze przeze mnie przygotowywane pod negocjacje ze związkami. Ale przecież poprzednie rozdanie nie mogło podejmować antyzwiązkowych decyzji. Nawet Pan Minister Chaberek walnął na pierwszym spotkaniu po powołaniu, że na kolei się duże zwolnienia skończyły. Do dzisiaj pamietam minę moejgo kolegi z Telekomunikacji Kolejowej, gdzie nadmiar ludków to jakieś 50% i on chciał się pozbyć co najmniej 25%, które na cały rok wysłał na nieświadczenia pracy, żeby nawet związkowcy zobaczyli, że ich nieobecność w niej niczego w firmie nie zmienia, nadal 1/3 ludzi się nudzi. I oni już mu zaczynali przyznawać rację – i co? Jajco! Bo Pan Chaberek powiedział i już o żadnej redukcji zatrudnienia nie było słychać.

    A jeszcze z tego rodzaju czarnych dowcipów – na stronie internetowej Ministerstwa Infrastruktury wciąż wisi Strategia dla kolei autortswa Pana Chaberka. Można się z niej dowiedzieć, że istotą działaności Grupy PKP są usługi informatyczne, telekomunikacyjne, taborowe itp. Przecież przewozy pasażerskie i towarowe i utrzymanie torów to bagatelak i pikuś w działalności kolei państwowej. I to barachło wciąż jest oficjalnym dokumentem rządowym. Nowy minister od kolei tego nie zdejmuje, bo jak mu podważać kompetencje poperzednika, gdy za jego czasów sam zasiadał w Radzie Nadzorczej PKP S.A. i te głupoty wtedy go też nie burzyły. Haneczka więc powiedz mi kto to ma ruszyć!!!! Bo, że nie Tusk i jego ludki to już zaczynam wiedzieć. Przynajmniej na kolei, a tu jest co ruszać.
    Pozdrawiam

  141. Nie tylko w sprawie oskarzonego w Anglii Polaka media wiedza lepiej, gubiac po drodze niewygodne prawdy. Np teraz po po zwolnieniu z wiezienia Dochnala dowiadujemy sie tylko, jakie to nieprawidlowsci byly w wymiarze sprawiedliwosci. Witany jest omal jak bohater narodowy, tym sposobem malo juz kto pamieta, jakie ciaza na nim zarzuty.
    Podobnie w innych sprawach, np. poslanki Sawickiej (czy jak jej tam,) – mowiono tylko o nikczemnym postepowaniu poprzedniej ekipy i nieszczesciu uwiedzionej kobiety, a nie o aferze lalpowkarskiej, ktorej byla bohaterka. Zreszta tak samo mam mieszane uczucia, co do rozdmuchania sprawy Blidy. Jesli bylaby nie Blida, to pies z kulawa noga nie zainteresowalby sie, czy slusznie, czy nieslusznie po nia przyszli. Znam z najblizszej rodziny przypadek, kiedy panowie z bronia, w mundurach i po cywilnemu przyszli i zabrali matke, ktora byla w domu z dwojka dzieci. Byla w szoku, absolutnie nie majac pojecia co sie dzieje, ale nie przyszlo jej do glowy popelniac samobojstwa, bo to zalezy od osobowosci. Rano okazalo sie, ze to absolutna pomylka. W tym czasie osoba ta miala sprawe rozwodowa, jej adwokatka, znana obronczyni opozycji powiedziala, ze nie warto sie tym zajmowac, rowniez RPO odpowiedzial, ze pomylki sie zdarzaja, sprawe zbyly i inne organa. Wiec jak slysze o komisji w sprawie Blidy to flaki mi sie przewracaja.
    Chcialabym napisac do p. Passenta w sprawie jego felietonu dot. ksiazki Grossa, ale nie wiem na jaki adres e-mailowy. Na wszelki wypadek, zeby nie skreslono mnie z listy informuje, ze co do pozytecznosci tej ksiazki w Polsce nie mam watpliwosci,
    Co do strajkow, to bardziej popieram zadania celnikow, niz lekarzy. Wlasnie moj bliski krewny, ktorego przez pol roku nie powiadomiono, ze wynik przeswietlenia pluc jest bardzo podejrzany dostal sie za lapowke do szpitala onkologicznego w „przyspieszonym” terminie i we wtorek mial operacje. Chociaz to sluzba zdrowia jest odpowiedzialna za opoznienie jego leczenia.

  142. No, to mnie ucieszyłaś Cargo!
    Oczywiście nie mam bladego pojęcia o PKP oprócz tego, że śmierdzi jak śmierdziało, ale to co napisałaś, tylko potwierdza smętne obserwacje z mojego podwórka.
    Parafrazując wieszcza – „Szczęśliwy, kto nie wie”. Tylko co zrobić, kiedy tak bardzo chce się wiedzieć. I skuczno, i grustno. Dobrze, że jest komu rękę podać. Pozdrawiam.

  143. Szanowny Redaktorze, na pytanie 1 odpowiadam zgadzając się z większością blogowiczów, że protesty czyba są sterowane. Ustawę o związkach zawodowych koniecznie należy zmienić. Jestem przeciwna podwyżkom dla wszystkich po równo. Znamy lekarzy, nauczycieli którzy nie zasługują nawet na te pensje, które otrzymują. Najwyższy czas sprywatyzować służbę zdrowia i szkolnictwo. Bardzo słusznie ktoś nazwał protest celników terrorem.
    Co do pytania 2 za haniebne uważam komentowanie wyroków sądowych w sposób u nas przyjęty. Osobiście mam więcej zaufania do brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości niż naszego. Choć P. Środy nie lubię to w tym przypadku podzielam jej opinię.
    Zdjęcie extra. P.Łętowski gdzieś napisał, że biologiczny zegar tyka.Pozdrawiam

  144. G.Okon pisze:
    2008-02-01 o godz. 21:04

    Nie ma za co. Mylimy sie co dzien.
    Popatrz:

    http://images29.fotosik.pl/83/a91e98ef4465a2e7med.jpg

    – jaki i zza kierownicy, swiat moze byc piekny…

    telegraphic observer pisze:
    2008-02-01 o godz. 17:18

    „W Usiech bez wątpienia prezydentem zostanie bohater (An American Hero), albo wojny wietnamskiej, albo taniego romansidła.”
    – Czyli? Na dwoje babka wrozyla…

    Rusofob, czy inny „fob” NIE powinien gmatwac finezji Słowianina!

    NIGDY! – intuicja mnie nie zawiodla. Ufam jej i wierze jak Naturze.
    Intuicja moja, to takie „Serendipity” – ktore, dla mnie jest tym jak dla ortodyksyjnego chrzescianina DUSZA!

    – Zatym, poczekajmy..

    Pozdrawia,
    harry

  145. wiktor pisze: MASZ RACJĘ. Wiem to z własnego doświadczenia!… tylko mój drogi to się nigdy w Polsce nie zmieni! Zdrowie straciłem, zestarzałem się, posiwiałem, dobiegam emerytury i … to nadal w naszym kraju jest normalką, że lekarz to nikt. Sam już nie wiem dlaczego. Starałem się nie dać biedzie. Pracowałem od świtu do nocy. Jak niektórzy mawiali … nie odpoczywałem nigdy. Owszem biedzie się nie dałem! Osiągnąłem średni status materialny, ale psychikę mam zrujnowaną, jak większość medyków w naszym kraju. Teraz żałuję, ze w latach 70-tych nie posłuchałem żony, aby z niego uciekać. Czułem się patriotą. Bzdura!… na resorach. Pozdrawiam Cię Wiktorze.

  146. @Magrud
    „tam, gdzie pojawia się wola przynależności do lepszej części społeczeństwa, lub wola odcięcia się od gorszej, tam poznanie musi przegrać z ambicją”

    Magrud pisze prawdy, których na tym forum nikt nie rozumie, bo musiałby się udac do psychoanalityka, a ten po 101 sesji wykazalby u pacjenta pogardę do ludzi. Na tym forum ludzmi się gardzi. Gardzi Passent, więc gardzą i jego apostołowie. Gardzą Kaczyńskimi, PiSem tzw. „ciemnogrodem” lub „moherem” i popierają tych, którzy jak oni czują dla ludzi inaczej myslących tylko pogardę. Dla nich wzorcem są bucowate działania Schetyny czy Pawlaka. Taki mają swój wzorzec inteligencji. Polityczny sevres. Jeśli teraz media stają po stronie rządu i atakują strajkujących i zyjących poniżej standardów Polaków to znaczy, że lewica stała się karykaturą samej siebie. Stała się służącą bogatych. A to już jest kurewstwo czystej wody.

  147. Olek51 i Wodnik53,
    Zgadzam się z Wami w ocenie obowiązującej ustawy związkowej.
    Związki zostały w ten spossób skorumpowane, zaraz po 1989r. I zamiast dbać o pracowników, budowały kapitalizm i scenę polityczną.
    Dlatego tak trzymałam kciuki za strajk w „Budryku”. Organizatorzy stanęli w obronie górników przeciwo wszystkim: centralom związkowym, rządowi i zarządowi. Ale niewiele ugrali. A Rząd wolał ponieść straty z tytułu długotrwałego strajku byleby tylko nie dopuścić do wzrostu poparcia dla autentycznych związkowców. Na razie 1:0 dla Rządu.
    Nomenklatura związkowa może spać spokojnie.

    Wiktor,
    Wyrazy uznania

    T.O.
    Wiesz dlaczego lubię z Tobą gadać? Dlatego, że jesteś szczelnie zaimpregnowany. A ja cenię solidność.
    Pozdrowienia.
    P.S.
    Adam Smith nie potrzebował niewidzialnej reki, miał tajemniczego arbitra.
    A poza tym miał niewiele wspólnego z krytykowanym przez mnie neoliberalizmem w polityce gospodarczej lub politycznym neokonserwatyzmem. Poza tym kilka razy już tłumaczyłam, czym się różni wolny rynek od kapitalizmu. Powtarzać się nie bedę.

    Szanowny Panie Redaktorze,
    Pozwolę sobie odnieść się do sprawy Jakuba T. Jego twarz nie wyrażała żadnych emocji. Nawet współczucia dla własnej rodziny. To dość wyrażny symptom oprócz dowodów, że przysięgli mogli mieć rację.

    A co do oceny relacji z procesu podsumować to można w jednym zdaniu.
    Saper myli się tylko raz, Sąd czasami a media stale.
    Z wyrazami szacunku, magrud

  148. W nawiązaniu do wypowiedzi Cargo (i nie całkiem nie na temat) kolejny przykład dziwnych działań PO. Organizacja, którą czasem reprezentuję, jest częściowo dotowana przez MEN. Raz w roku, w styczniu na nasze konto wpływa określona kwota, którą wydatkujemy na organizację konkursów dla uczniów. MEN zawsze działało jak w zegarku. Nie było problemów ani za prawicy, ani za lewicy, ani nawet za Giertycha, aż do tego roku. Przez miesiąc nikt (nawet odpowiedzialni, niepartyjni pracownicy MEN) nie byli w stanie dowiedzieć się, co blokuje wypłaty… Po prostu… (Chyba nie muszę nadmieniać, że opóźnienia wiązały się z poważnymi konsekwencjami…)
    Widziałam ostatnio reportaż w TVN o tym jak to ekipa Ziobry niszczyła laptopy w Ministerstwie Sprawiedliwości… (Nawiasem mówiąc komentarze „specjalisty ds komputerów były majstersztykiem medialnego debilizmu).
    Te dwa wydarzenia upewniły mnie w przekonaniu, że PO kręci się w miejscu, próbując to zabić wspomnienie o PIS ich własną bronią, to znów uparcie twierdząc, że cud gospodarczy jest u progu. A wszystko to po prostu prymitywny populizm…
    Wydaje mi się, że Polska potrzebuje po prostu mądrej władzy. Czy mądrość to towar deficytowy?
    I jak słusznie zaznaczył ktoś w komentarzach, ja też czekam na Margaret 😉

  149. Jeśli płace w Polsce się nie zmienią, to co poszkodowani mogą ze sobą zrobić? Mogą w liczbie 20 mln wyjechać? Niechby więc rządzący im w tym pomogli, bo i na bilety, ani walizki nie mają. Jak mają mieć przy takich zarobkach, do tego obciążonych kredytami zaciąganymi w nadziei, że będzie lepiej i da się radę je spłacić. Pamięta ktoś jeszcze jak wzrostem dobrobytu rodaków tłumaczono wydatki przedświąteczne w Polsce? Teraz piszą, że to rozpasana konsumpcja była, choć powinni już zauważyć, że to wielka bieda jest winna sytuacji, bo na jakież to rozpasanie zaciągano te kredyty? Co taki kredytobiorca rozpasanego sobie sprawił? Dziw czytać – http://biznes.onet.pl/0,1684858,wiadomosci.html :

    Ofiary bożonarodzeniowych promocji
    (PAP, dd/02.02.2008, godz. 07:27)

    Nadszedł czas spłacania kredytów zaciągniętych przed Bożym Narodzeniem na świąteczne wydatki. I u drzwi tysięcy klientów, którzy zapożyczali się w bankach albo kupowali na raty, stanęli windykatorzy. Okazuje się, że wielu z nas nie stać nawet na spłatę pierwszej, styczniowej raty, alarmuje „Polska”.

    Mateusz Ostrowski, analityk firmy Open Finance zajmującej się doradztwem finansowym ocenia, że w końcówce 2007 r. wartość udzielonych kredytów zwiększyła się nawet o 3 mld zł. Na 3 mld ocenia się też sumę zagrożonych kredytów gotówkowych i ratalnych.

    W tych dniach do firm windykacyjnych zaczęły spływać pierwsze doniesienia na ofiary bożonarodzeniowych promocji. Finansiści i firmy windykacyjne wiedzą, że jeśli ktoś nie spłaca rat lub kredytów w bankach, oznacza to, że ma mnóstwo innych zaległości. Priorytetem dla Polaka jest bowiem regulowanie należności właśnie w instytucjach udzielających kredytów i pożyczek. Jeśli mamy kłopoty finansowe, najpierw przestajemy płacić abonament RTV, potem czynsz, abonamenty telefoniczne, rachunki za prąd i gaz, raty ubezpieczeń, dopiero na końcu raty kredytów. Dlatego banki i firmy kredytowe są tak wyczulone na każdy przypadek braku kolejnej raty. To oznacza, że ich klient popadł w prawdziwe tarapaty.

    Winna jest nie tylko rozpasana konsumpcja Polaków i uleganie reklamie. Część odpowiedzialności za sytuację, w jakiej znajdują się dziś niektórzy Polacy, powinny wziąć na siebie banki, pisze „Polska”. – To one w ubiegłym roku zaczęły przyznawać kartę kredytową klientom o dochodach w wysokości zaledwie 1,5 tys. zł.

    – Zadłużenie w bankach wzrosło w 2007 roku do 260 mld zł. To są łącznie kredyty hipoteczne, gotówkowe i ratalne. O ile ze spłatą tych pierwszych na razie generalnie nie ma problemów, o tyle w przypadku kredytów gotówkowych i ratalnych zagrożonych jest 3 mld zł, mówi Adam Łącki, prezes zarządu Krajowego Rejestru Długów. Około 5 proc. Polaków zalega ze spłatami rat pół roku. Są niewypłacalni.

  150. szestow – 22;59 – przesadzasz z tą pogardą. Ja takiego czegoś nie widzę. Owszem, bywają tu tacy, co siebie kochają z wzajemnością i tokują, roztaczając coraz to nowe czary. Blogowisko nie koniecznie ten zachwyt podziela, ale pogarda? O wiele za duże słowo. Jeżeli ma się wyraźnie określone poglądy, to jasne jest, że tych, co mają skrajnie przeciwne uważa się za dziwaków. Oby nieszkodliwych.
    szestow! co ty wiesz o pogardzie…. 😎

  151. Dzisiaj warunki egzystencji określają struktury finansowe.
    Polska i Polacy są zadłużeni ponad stan.
    Czyli żyjemy ponad stan ,mimo że żyjemy biednie.
    Durne ale prawdziwe.
    Jest to sprawdzona finansowa metoda trzymania towarzystwa w politycznych cuglach.
    Czy to jest ta sławetna wolność?
    I od kiedy to biedny może być wolnym?
    Tak nam tą wolnością trzepoczą przed oczami a niewidzialną rękę wciskają do kieszeni.

  152. zmieniamy Polskę – mówił jk , no i zmienili tak ,że włos się jeży.
    Nastąpiło przeniesienie terminów , dewaluacja wartości.
    W mediach brylują cwaniacy kombinatorzy i osoby spod ciemnej gwiazdy .
    Lansowane są postępki haniebne i o przestępczym charakterze .
    Zbigniew Z , który przez dwa lata zapracował na niezłe zarzuty prokuratorskie , śmieje i drwi w żywe oczy , a każde ujawnione dowody swoich przestępczych działań kwituje kolejnymi konferencjami prasowymi na które media biegną jak szalone .

    Fala strajków nie jest przypadkowa .Wszyscy wiedzą ,ze w 2 miesiące nie jest możliwe dokonanie żadnego „cudu”< ale dla cyników i podżegaczy kazdy sposób jest dobry…
    PIS zapowiedział ,ze będzie twardą opozycją , zapomniał dodać destabilizującą Polskę …

    Wyrok na Polaka i reakcja naszych mediów –
    to odpowiedź dla tych co mieli wątpliwości czy GROSS miał rację …

  153. Czym żyje burżuazyjna władza?

    „Jakieś zepsute laptopy, jakieś trudności z komunikacją między rządem i prezydentem, jakieś złote myśli Jarosława Kaczyńskiego – tym na co dzień żyje nasza, pożal się Boże, klasa polityczna. Zwykły obywatel może jednak zapytać: a co mnie do cholery to wszystko obchodzi? I zastanowić się,
    dlaczego hojnie przez nas, podatników, opłacani urzędnicy i posłowie zawracają nam głowy swoimi problemami, czasami nadającymi się raczej do konsultacji psychiatrycznej. Prawdziwe zaś problemy zrzucają na głowy dyrektorów szpitali, szefów kopalni, samorządów. Tak jakby władza państwowa nie ponosiła żadnej odpowiedzialności za to, co dzieje się w kraju. Także na przykład za brak pieniędzy na leki na dziecięcym oddziale hematologii w klinice Akademii Medycznej w Gdańsku… ”
    Wiesław Dębski
    Trybuna

    PS
    Komentarz raczej zbędny.
    Chociaż nie wykluczone,że Observer może zająć prorządowe stanowisko.
    Czekamy.
    Lizak wraz z lewicowymi ukłonami.

  154. Dyskusja po ostatnim felietonie Redaktora DP jest żywa i pouczająca, ale niekoniecznie musi być ściśle na temat, dlatego też dokładam jeszcze przysłowiowe „trzy grosze”.
    Parafrazując przysłowie „Jak Kali ukraść, to dobrze, jak Kalemu, to źle”, może nie do końca zgodne z treścią tj. „ Jak Polak robić, to zawsze tylko dobrze, Polak nigdy robić źle”.
    Po przeczytaniu skondensowanego i treściwego artykułu prof. M. Środy w GW p.t. „Moralność plemienna Polaków” i obejrzeniu wczoraj wieczorem polityków w akcji, w kilku stacjach telewizyjnych mam odczucie, że przynależę do dżunglowego plemienia w dorzeczu Wisły. Politycy (nie tylko) nie myślą krytycznie tylko udowadniają swoją cnotliwość i niewinność nie wspominając już o kompetencjach np.:
    1do byłego premiera L. Millera nie dociera, że swoimi działaniami przyczynił się walnie do sromotnej klęski Lewicy podczas ostatnich wyborów
    2.były minister Z. Ziobro o chłopięcym wyglądzie tłumaczy jak kosmici zniszczyli mu laptopa, a mrówki zjadły karty SIM, gdzie ta niewinność i mam nadzieję, że sąd i komisja sejmowa wyjaśnią to do końca
    3.przewodniczący z PiS J. Brudziński broni swojego prezesa J.K, a zagłuszanie czy podsłuchiwanie pielęgniarek to nie przestępstwo w byłej krainie IV RP, tylko pryszczyk na pewnej części ciała
    4.ojciec T. Rydzyk twierdzi, że „ludzie zła”(wyznający relatywizm moralny) tzw. lewicowo-liberalni z Brukseli zabrali fundusze na rozwój szkoły w Toruniu, ponieważ z tej uczelni tylko patrzeć jak będą wyfruwać sami „Nobliści”.

    W mediach, a szczególnie w telewizji brakuje mi programów publicystycznych dotyczących współczesnej Polski i tak: czy jesteśmy społeczeństwem otwartym, czy zamkniętym; moralność plemienna, a moralność uniwersalna; myślenie krytyczne, a myślenie dogmatyczne itd.
    PS. Do dzisiaj pamiętam jak październiku 2007 r. niewinny Polak konał na lotnisku w Vancouver po użyciu przez policjantów tasera, a pozostał tylko żal i współczucie dla rodziny.

  155. Eeee tam, „rozpasana konsumpcja Polakow”… Nie jestem ekonomistka, ale jak przyjezdzam do Polski to widze, ze ladne butiki sa puste, zas sklepy z odzieza z drugiej reki sa pelne kobiet, z ktorych wiekszosc tylko tam sie ubiera. Nawet kobiet z klasy sredniej. Widze jak przychodza ludzie do sklepu spozywczego i strannie ogladaja kazda cene pietruszki, czasami rezygnujac z rzeczy kompletnie podstawowych. Jak kupuja najtanszy ohydny olej, a oliwe odstawioaja na polke jak oparzeni. Widze, ze dla wiekszosci ludzi wyjscue do restauracji na obiad jest czyns absolutnie ekstraordynaryjnym. Slysze jak ludzie boja sie wziac pozyczke hipoteczna, bo nie sa pewni czy beda mogli splacac i jak dlugo. Widze jak w sklepie z perfumami tloczy sie wiele kobiet, ale nie zdarzylo mi sie jeszcze zobaczyc klientke placaca w kasie.
    Tylko na samochody i komorki ludzie sobie w Polsce nie zaluja.
    A to ze zadluzenie wzrasta mimo to, to chyba dobry objaw dla gospodarki? To znaczy, ze rosnie spoleczne zaufanie do stanu gospodarki i do perspektyw wlasnych dochodow.
    Nie wiem, moze sie nie znam i gadam glupoty, ale ogarnia mnie smiech jak slysze o „rozpasanej konsumpcji Polakow”.

  156. WODNIK53. 07.06 W Twoim wpisie wymieniłeś krótką listę osób, których z czystym sumieniem możemy nazwć dziennikarzami. Niewiele można ją niestety poszerzyć. Tymczasem mój wzorzec zdziczałego dzinnikarstwa Tomasz Wołek zamieszcza w dzisiejszej GW traktat moralizatorski na temat postaw dziennikarzy wobec wynaturzeń katoendeckiej formacji PiSu i ich pobratymcom ze styropianu. Jedyne ośrodki oporu przeciw opresji dostrzega wyłącznie w POLITYCE i GW. Konsekwentnie nie dostrzega wyrazistych źródeł sprzeciwu i krytyki wywodzących się z lewicy w PRZEGLĄDZIE, DZIŚ lub Trybunie. Mianując sie autorytetem moralnym ukształtownym w czasach ŻYCIA i „wakacji z Ałganowem” strofuje swoich wychowanków z DZIENNIKA, FAKTU lub RZECZPOSPOLITEJ za grzechy, niestabilność poglądów i nie przestrzeganie wzorców mistrza. Biedny Wołek zamiast siedzieć spokojnie w zbożu dalej poucza i maralizuje zdegenerowane środowisko intrygantów ulokowanych bezpiecznie w tzw wolnych mediach. Zwą ich często hienami medialnymi.

  157. Bobola,
    Ja jeste Pani Renata.
    Szkoda, ze Pan nie wpadnie na piwko, sklonna juz bylam zakupic dla Pana bilet lotniczy.
    Pozdrowienia

  158. Jac,
    Ta niechęć do górnictwa ( taką samą mam do rolników) nie wynika z pogardy do pracujących tam ludzi. Bierze się ona stąd, że pewne cechy jakie wykreowano w sposób polityczny ( rozrabiactwo, postawa roszczeniowa, wyjątkowy sposób traktowania przez władze, monopol na wszelkie ulgi, np. zwolnienie rolników z płacenia podatków,…) kojarzą mi się z tymi zawodami. Mało tego, ludzie będący rolnikami czy górnikami – mówię o tych, których osobiście znam i spotykam, tak się też zachowują. Mieszkam na wsi, wśród rolników. Wszystko jest dobrze, lubię ich. Ale biada, gdy zacznie się z nimi poruszać tematy polityczne czy rolnicze. Zakrzyczą człowieka skargami jak to oni są przez Państwo krzywdzeni, a ja jakoby chcę im jeszcze dowalić wspominając o tym, że nie płacą podatków. A przecież fakt, że nie płacą podatków, stawia ich w pozycji uprzywilejowanej względem pozostałych obywateli. Podobnie odbieram górnicze emerytury, choć pracy górnikowi nie zazdroszczę. Rozmowa z przedstawicielami obu tych grup zawodowych jest okropna. Państwo ich rozpieściło i rozpaskudziło. A oni dokładnie się tak zachowują, vide demonstracje górnicze w Warszawie.
    Piszesz o zarobkach uzależnionych od pełnego monitoringu czasu i jakości pracy. Ciekawy jestem jak wyobrażasz to sobie w szkole. Zwłaszcza administracyjne mierzenie jakości pracy nauczyciela, bo na straży przestrzegania czasu pracy stoją siedzący w klasie uczniowie.

  159. Tadeusz Syryjczyk dziś w GW
    „ludzie PO byli i są przede wszystkim politykami, a nie reformatorami”
    „Praca programowa w pariach staje się jedynie elementem PR. Chodzi o to, by pokazac przygotowane dokumenty bez większej woli wcielania radykalnych pomysłów w życie i bez podejmowania rzeczywistej dyskusji wewnątrz partii nad programem. Jeśli ktoś próbuje się z tej tendencji wyłamac przegrywa”
    „partie są grupami działaczy zainteresowanych utrzymaniem swoich pozycji i zdobyciem władzy. Zamiast programami partie konkurują wizerunkiem. Lider staje się znakiem firmowym partii…działacze partyjni stawiają na tego kto jest najlepszą lokomotywą. To czy sympatyzują z jego poglądami, czy nie, traci na znaczeniu.”

    Dopóki TVN Polityka i GW będą wspierac Tuska tak jak podczas wyborów i teraz to PO się utrzyma. Jesli władza mediów jest tak wielka to po co wybory? To tylko manipulacja zdezorientowanym i pozbawionym zdania tłumem.
    Ale są jeszcze niespodzianki, skandale i wtedy nawet media Tuska i telenowelowców z PO nie uratują.

  160. Ja krótko odpowiadając panu Danielowi na pytania.

    1 – żądania płacowe budżetówki jak najbardziej popieram, chociaż przyznać trzeba, że w wielu przypadkach są raczej mało rozsądne (czyt. wygórowane) – ale w żaden sposób nie zwalnia to premiera Tuska i jego rządu od solidnej pracy nad rozwiązaniem problemu, bo problem sam się nie rozwiąże.
    Tak czy inaczej śmieszy mnie oburzenie co poniektórych polityków PO na natężenie i formy protestów, pytam więc:
    – kto mydlił obywatelom oczy cudem?
    – kto dowartościowywał szerokie grupy społeczne w czasie kampanii wyborczej (niestety tylko w sferze werbalnej)?
    – kto utrzymywał przez ostatnie dwa lata, że ma lepszy przepis na Polskę, na uzdrowienie jej chorób i przyspieszenie rozwoju?
    – kto wygrał ze wspaniałym wynikiem tamte wybory?
    Tak tak panie Danielu i szanowni blogowicze – to byli politycy Platformy Obywatelskiej. To na nich spoczywa obowiązek rozwiązywania sporów, to oni posiadają inicjatywę i moc decyzyjną – wszystko w ich rękach.
    Niech wiec nie jojczą – niech rządzą!

    2 – cały ten harmider dookoła Polaka skazanego przez angielski sąd jest dla mnie co najmniej zastanawiający. Bo co u lich mnie obchodzi los jednego gwałciciela – zwłaszcza z wysp brytyjskich?
    Zapytam więc – ile gwałtów w tygodniu popełniają polscy przestępcy w Polsce?
    Czy wówczas media poświęcają cały dzień na roztrząsanie – skazany sprawiedliwie czy niesprawiedliwie?
    No i na koniec – gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla ofiary?
    (nasuwa mi się analogia z innym rabanem – tym od Grossa i „Strachu”)

  161. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Magrud. Mysle, ze nie zaszkodzi zerknac „ Der groß Kostolany” / Andre Kostolani. Ten czlowiek (guru na parkiecie) „zjadl zeby” wiedzial co mowi. Napewno sa tez wydania w angielskim. Reszte sprawdz sama. On pisze bez zbednych zawijasow, da sie czytac.

    http://www.amazon.de/exec/obidos/search-handle-url/index=blended&field-keywords=kostolani&results-process=default&dispatch=search/ref=pd_sl_aw_tops-3_blended_301824769_2&results-process=default

    F.S. von/od Diasporski

  162. szestow 17,06

    To nie tylko PO,to wszyscy poszliśmy tą drogą po 89 r.Czy w tamtym okresie możliwy był inny wybór.Może tak a może nie.Złe jest to,że przez tyle lat nie możemy z tej drogi zejść bo zbyt dużo jest beneficjentów-politycy,biznesmeni a przede wszystkim media.Najmniej liczy się obywatel i państwo.I wcale nie zanosi się na zmianę kierunku.Będziemy wymieniali ekipy i partie mając ciągle nadzieję na to co właściwie jest zdefiniowane ale nie może się jasno przebić do świadomości wielu ludzi-cały ten interes ma służyć tylko i wyłącznie obywatelom-wszystkim.

  163. Znienawidzony na tym „tolerancyjnym” forum Michalkiewicz napisał :

    „wybuchła nowa afera w związku z katastrofą samolotu CASA, w której zginęli wysocy dowódcy polskich sił powietrznych. Okazało się, że prezydent, chociaż jest konstytucyjnym Zwierzchnikiem Sił Zbrojnych, dowiedział się o tej katastrofie bodajże ostatni i w dodatku – niemal przypadkowo.

    Kolejność przekazywania wiadomości była następująca: najpierw o katastrofie dowiedział się szef Sztabu Generalnego, który poinformował o wszystkim ministra obrony narodowej, pana Klicha. Do tej pory wszystko było w porządku, ale oto w trzeciej kolejności o katastrofie dowiaduje się… prywatna stacja telewizyjna TVN, a dopiero potem – Biuro Bezpieczeństwa Narodowego i prezydent. Wygląda na to, że TVN może być prawdziwym zwierzchnikiem Sił Zbrojnych, chociaż formalnie nie wchodzi do systemu organów państwowych, ale jako „szara eminencja”, w prawdziwej hierarchii zajmuje pozycję ważniejszą od pozycji prezydenta, Biura Bezpieczeństwa Narodowego, a kto wie – czy również nie ważniejszą od pozycji ministra obrony?

    W tej sytuacji może niepotrzebnie tak przejmujemy się rządem premiera Donalda Tuska, skoro Polska tak naprawdę rządzą zupełnie inne „szare eminencje”?

  164. Tu w tabeli znajdziecie Państwo ilustrację o warunkach życia za kwotę równą minimum egzystencji: http://www.ipiss.com.pl/me_srednioroczne2006.pdf . Pięć milionów osób żyje za mniej niż opisane w tabeli wydatki. Mniej wydaje niż to zapisane w tabeli, a na raty kredytów tam się pieniędzy nie przewidywało. Na co wydają (mają wydać) mniej jeśli nieopatrznie za kredyt kupili pralkę, albo i pięć par butów na zimę dla pięcioosobowej rodziny. Proszę zauważyć, że 1500 zł netto, to ponad 2100 zł brutto. 2100 zł to 77 % średniej płacy.

    Proszę Państwa, wyobrażam sobie jak wiele osób czuje się udręczonymi, wszak ten stan nie trwa kwartał, a długie lata. Trudno mi uwierzyć, że nie znajduje ta sytuacja konstruktywnego zainteresowania. Niezwłocznego, oczywiście.

    Zainteresowni mogą zajrzeć na inne strony ipiss żeby zobaczyć jak minimami manipulowano (2006 r.), nie jest ważne że to nudne.

  165. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ZProwincji – pisze:

    „ Gdybyz te elity nieszczęsne pozwoliły Polakom przez kilka lat sie bogacić a potem kupic popaństwowe mienie to przecież dzisiaj nie było by kłopotów budrzetowych ”

    Trafnie napisane ale chyba nie do konca kompletnie. Klopoty by byly, napewno innej natury. Czy moglby Bolgowicz z laski swojej wymienic li tylko pare nazwisk, ktore moznaby zaliczyc do tzw Elity o ktorej wspomina. Mysle, ze sprawa jest zbyt powazna aby mozna bylo nie nazywac jej po inieniu i nazwisku. Kim sie pogardza, to juz wiemy. Kogo szanowac? Kawe na lawe, tu Nas nikt nie podsluchuje, sami swoji. Spotykajac na polu slonce, mroz i wiatr wiem komu sie uklonie, zdejmjuac z glowy slomiany kapelusz.

    F.S. von/od Diasporski

  166. Oto tragiczny przykład,nota bene jeden z wielu amerykańskiego systemu wolności,do którego z takim uporem i wyrzeczeniami zmierzamy,i który znajduje tak wielu apologetów zagranicznych na tej platformie.
    Oni już się pogodzili,a być może ich to nawet raduje,że mogą być w centrum miasta ustrzeleni niczym kaczki.
    Mnie zaś to się wyraźnie i zdecydowanie nie podoba.

    „Pięć kobiet zastrzelonych w sklepie w Chicago
    Pięć kobiet zginęło w strzelaninie, do której doszło w sklepie z damską odzieżą w Tinley Park, jednym z przedmieść Chicago. Sprawca strzelaniny, której motyw jest nieznany, zbiegł.
    Przedstawiciel policji powiedział, że trwa kontaktowanie się z rodzinami ofiar. Nie wyjaśnił, czy zabite kobiety były klientkami, czy pracownicami sklepu, który był otwarty, gdy doszło do strzelaniny.

    Podano rysopis mężczyzny, którego policja poszukuje w związku z zajściem.

    Według rozgłośni radiowej WBBM do strzelaniny doszło podczas napadu rabunkowego.”

    34 komentarzy
    Jestem przeciw brutalnosci do kobiet, ale jako prawnik stwierdzam ze wiele… [7] 03.02.2008 07:39
    … pan sykuje mezczyzn, a niektorzy z nich potem wariuja. ~Prawnik Spoko
    U nas w Polsce jest to nie do pomyslenia ! [2] 03.02.2008 07:39
    Tylko w USA takie morderstwa sie odbywaja,zreszta cala ta … ~vinlod
    oto cena za te „dulary”… [11] 03.02.2008 07:33
    USA – kraj niewiadomego jutra i czubków. ~datrus
    Mam pytanie [10] 03.02.2008 07:33
    Dlaczego bush nie zajmie sie terorystami wewnatrz wlasnego … ~przystojny

    Życzę pogodnego dnia.
    Lizak.

  167. Diaspora jest czjna! (Albo – nie)

    szestow – 2.02., godz. 22:40 przytoczyl fragment: „zginęli wysocy dowódcy polskich sił powietrznych” (….) „ Do tej pory wszystko było w porządku, ale oto w trzeciej kolejności o katastrofie dowiaduje się…” Oczywiscie, ze jest to wyrwane z kontekstu, ale nie o to chodzi. Szestow, to i tak, ze w tej tragicznej sytuacji (w szczegolnosci dla rodzin) wszyscy naprawde zainteresowani nie dowiedzieli sie z przecieku. Taki „chlystek” w normalnym ukladzie wylatuje z pracy na „zbity pysk”, dostajac kopa w locie aby nie wyladowal na betonie, tylko w trawie, dajac w ten sposob do zrozumienia, ze mamy serce. Chyba, ze facet obstawiany jest przez „Uklad”? A to co innego. Sorry! Czyli wracamy do poziomu pracy w MON jak za czasow obecnego msz p. R. Sikorskiego. Zobaczymy czy to prawda, ze historja lubi sie powtarzac.

    F.S. von/od Diasporski

  168. Szestow, dziekuje za uraczenie nas glebokimi przemysleniami Stanislawa Michalkiewicza. Czegos mi jednak w nich zabraklo i uwiera. Nie ma ani slowa o Zydach i o tym jak Swiatrowy Kongres Zydow wmanipulowal rzad RP w zakup tych samolotow, no i mamy to, co mamy.
    By all means, posylaj nam wiecej michalkow Michalkiewicza, bo sa one na wage (aryjskiego!) zlota.

  169. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Zdaniem Nowaka “Wyborcza” wmawia, że “polskość to nie jest ofiara, tylko oprawca, polskość to jest coś, czego trzeba się wstydzić i od czego trzeba się odciąć”(?) Rozumiem pomowionego, ze sprawde kieruje do Sadu, jednak prawdziwa tragedia zacznie sie kiedy jako paragraf wmontuja to do Konstytucji.

    F.S. von/od Diasporski

  170. A propos sprawy Jakuba T.

    Podoba mi się, co napisał Greg (31.01, g.10:17)
    i mam taką w związku z jego tekstem małą uwagę.

    Rzeczywiście PiS ma takowe podejście, że w starciu z „obcym” Polak musi wyjść obronną ręką za wszelką cenę. Ale…właśnie w starciu z obcokrajowcem. Bo proszę sobie wyobrazić rządzący PiS (i TVP) w momencie, gdyby Jakub T. zgwałcił Polkę w Polsce, oczywiście przy podobnych dowodach i pradopodobieństwie czynu. Najcięższe armaty pokazowo wytoczone zostałyby przeciwko niemu. Facet dostałby wyrok, TVP by przyklasnęła i nikt by się nie zająknął że niezsprawiedliwe. A Zbyszek Ziobro mógłby jeszcze na konferencji orzec, że „pan T to już nikogo nigdy nie zgwałci, a już na pewno nie zamorduje!”.

  171. do WODNIKA 53 i jego listy dziennikarzy…

    po 1) kim jest J.Domosławski?
    po 2) co pan sądzi o Piotrze Stasińskim (GW) ?

    Dzięki i pozdrawiam!

  172. Do Filsona z dn. 3.02.2008 h; 14.51.

    J.Domoslawski (może pomyliłem i mylę imię ?) zajmuje się zagadnieniami Ameryki Łac. Dał wyraz swemu warsztatowi i wiedzy, kulturze i szerokości horyzontów wielokrotnie w materiałach w Gazecie Wyborczej z tych właśnie „przestrzeni” i problematyki.
    Co do P.Stasińskiego – mam negatywne zdanie o tym Redaktorze. Zbyt wiele u niego „chciejstwa” (dotykającego większość dziennikarzy koncernu AGORA – gdy się ich czyta, Stasińskiego także, mam wrażenie, że „oni” posiedli prawdę, ich interpretacja jest jedyna i tylko prawdziwa, oni mnie chcą uświadomić, otworzyć mi oczy, nawrócić „na właściwą” drogę, bo oni a priori lepiej wiedzą…..) , zaangażowania i widzenia świat przez subiektywną (dość wąską i niezdystansowaną ) optykę. W żadnym wypadku nie zaliczyłbym Go do grona szacownej elity dziennikarzy Polski (jego Redaktora Naczelnego – tak, w każdym calu; Stasiński to jedynie rzemieślnik i ideowo zaangażowany „demiurg” polskiego „poletka” intelektualnego i publicznego).
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  173. Pan Szestow pisze o wypadku CASA 295. Czy ktos ma jakies informacje co spowodowalo niedolot do pasa ? Podchodza po kwadracie i przy kazdym skrecie redukuja szybkosc i pulap. Poniewaz byli ok.800 m od siadania wyglada to na ostatni nawrot, gdzie szybkosc jest minimalna. Niski pulap zmuszal ich do wypatrywania pasa. Czy mozliwe jest niedpopatrzenie i zredukowanie szybkosci do takiej, na ktorej ten samolot po prostu nie lata ? Byly takie przypadki.

  174. -Feliks Stychowski pisze ;03 05.30

    Szanowny Panie czy trzeba wymieniac po nazwisku Elity po 89 -tym .
    Przeciez wiadomo kto wtedy przjął władzę i ustalił kierunki rozwoju i z kim.
    Dzis daremnie płakac ,ale Lizak to pięknie ujął ;to truchło pozostawine po
    czerwonych jakos dziwnie szybko znalażło właścicili.Moim zdaniem zbyt szybko ,bo zanim powstała klasa średnia /o ile powstała/ a taki przeciez był zamiar -to wszytko co dochodowe i wartościowe znalazło sie w rekach
    obcego kapitału /ciekawe skąd się On w takiej ilościu wziął i o wszystkim wiedział ? wszak bylismy przecież za żelazna kurtyną ? /.Jam jak pisze z prowincji ,nie mam lekkiej reki do pisania /taki sobie prowincjonalny obserwator/,ale wiele rzeczy widze i potrafie ocenic /moze niezbyt pieknie jak Wy/ i nawet sie dziwieie że jeszcze w Polsce cokolwiek ludziom chce sie robić.Ja i moi znajomi kilka razy próbowalismy róznych byznesów ,ale czego sie człowieku nie dotkniesz tam zapora ;chiński import wszystkiego,i to po cenach które nie daja złudzeń o twojej wartości .Ludziska zafascynowani biegna tedy do Chińczyka a do Ciebiue po pracę Dziś drogi Feliksie nic się juz nie opłaca robić ,kogos zatrudniać .Raz że pokolenie któremu się coś chciało i cos umiało odchodzi a młodzi szkoleni w liceach profilowanych /czyli żadnych/,nie potrafi niczego . Mój bliski znajomy i ja w ciagi trzech lat nauczylismy zawodu / mechaniczne tokarz ,frezer ,opera-ator CNC,elektryk/około 25 młodych ;dzis zostało nam trzech .Nasza nauka pojechała w Polske i na wyspy. Jak myslisz mamy dalej ochotę dobro czynić ???. Ja wiem i jestem pewny że globalizacja /ten wytrych dobra wszelakiego i postepu/ juz nieidługo spowoduje to że nawet przysłowiowego młotka ,wideł i kosy nie bedziemy potrfili samodzielnie w Polsce wyprodukować . A zapytam Pana co bedziemy potrafili ???????? .Jam jest techniczny i widze co zrobiono z polskią mysla techniczną ,widze tez co zrobiono z patriotyzmem ,z polityka w Polasce /tu szeroko omawianą. Zgroza !! – trzeba by było wici rozsyłać i w werble walic -tak to widzę .

    Pozdrawiam z Prowincji.

css.php