Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

7.02.2008
czwartek

Punktowa twardość

7 lutego 2008, czwartek,

0staniszkis450.jpg

Fot. Karol Piechocki / REPORTER

Już od dawna, czytając komentarze i wywiady prof. Jadwigi Staniszkis, usiłuję zrozumieć, co autorka ma na myśli. Coraz bardziej tracę też wiarę w moją zdolność do czytania i pojmowania tekstów. Może Państwo pomogą?

„Tusk lepiej by zrobił, gdyby został w domu” – to tytuł komentarza pani profesor w „Dzienniku”. „Pomysł wizyty w Rosji jeszcze przed marcowymi wyborami prezydenckimi w tym kraju to błąd” – czytam i dziwię się, ponieważ cały czas słyszymy, że marcowe wybory w Rosji to fikcja, formalność, że właśnie zrezygnowali z wyjazdu obserwatorzy OBWE, Putin wybrał już Miedwiediewa, sam będzie rządził z fotela premiera – słowem: nic się nie zmieni. A tu nagle dowiadujemy się, że przed wyborami do Rosji nie należało jechać. Dlaczego? – Nie wiadomo. Czy lepiej było odkładać wizytę w Moskwie aż Moskwa poczuje się zlekceważona?

„Zbyt wiele jest spornych kwestii w stosunkach polsko – rosyjskich, by ta wizyta mogła zakończyć się sukcesem” – czytamy w następnym zdaniu. Czyli wizyta mogłaby być sukcesem, gdyby kwestii spornych było mało lub wcale. Tylko co to byłby za sukces? Wspólna deklaracja o dobrym sąsiedztwie, umiłowaniu pokoju i wymianie grup młodzieży? Czyli jeszcze jedna „wizyta przyjaźni” w Moskwie? Czy nie jest aby odwrotnie: im więcej trudności, tym bardziej należy rozmawiać. Czy przedstawienie w Moskwie polskiego punktu widzenia nie w wersji kremlowskiej, ale przez samego premiera, to nie będzie plus dla naszego wizerunku? Czy spotkanie Tuska z przedstawicielami opozycji, słabej i marginalizowanej przez Kreml, to nie będzie wsparcie sił demokratycznych? Czy rozmowy w Moskwie nie mogą się okazać pożyteczne dla Tuska i dla Polski? Czy rozmowy na Kremlu nie wzmocnią pozycji naszego kraju w Unii Europejskiej, gdzie mieliśmy opinię naburmuszonych odludków, pogniewanych na sąsiadów? Jeżeli nie będziemy rozmawiali z Rosją, to Rosja i tak będzie rozmawiała z Unią, z Berlinem, z Paryżem, z Waszyngtonem. Rosja nie zniknie dlatego, że Polska będzie ją ignorować.

„Tusk, jadąc teraz do Moskwy, pozwala się wmanewrować w narastający konflikt w rosyjskim establishmencie” – pisze J. Staniszkis. Co to za konflikt? Otóż to jest konflikt pomiędzy namaszczonym na prezydenta Miedwiediewem z jego „prozachodnimi ciągotkami”, a „siłowikami”, czyli osiłkami z resortów siłowych, którzy mają w pogardzie dobre stosunki, demokrację, prawa człowieka etc., jak to „siłowicy”. Pisanie o konflikcie prozachodnich liberałów i „siłowików” to typowe rozumowanie kremlinologów, którzy całe życie zajmowali się dzieleniem biura politycznego na rewizjonistów i dogmatyków, stalinowców i liberałów, twardych i miękkich itd.

Prawie żaden z nich nie przewidział upadku komunizmu i ZSRR, wszyscy straszyli sowiecką potęgą, aż wypadki ich całkowicie zaskoczyły, ale nikt z nich nigdy nie wyjaśnił jak to się stało, że najwybitniejsi analitycy – od Instytutu Hoovera i korporacji RAND w Kalifornii po myślicieli ze Wschodniego Wybrzeża – nie przewidział nawet najbliższej przyszłości. Teraz wszyscy oni zajmują się kolejnymi koteriami na Kremlu – prozachodnią i siłową.

Miedwiediew – pisze pani profesor „chcąc zachować twarz przed ‘siłowikami’, a jednocześnie furtkę do poprawy stosunków z Zachodem, może wybrać punktową twardość w stosunku do Polski”. Moim zdaniem Miedwiediew może wybrać „punktową twardość”(!), ponieważ twarda okazała się też Polska – popierając z entuzjazmem wolną Ukrainę, dogadując się z Amerykanami w sprawie tarczy, protestując przeciwko gazociągowi północnemu, czyli dbając o własne interesy. Te interesy są inne niż rosyjskie. Polska też wybiera punktową twardość, gdyż ma lepsze stosunki z innymi sąsiadami, tymi, którzy są zaniepokojeni reaktywacją potęgi rosyjskiej w regionie. Nie ma to jak sądzę nic wspólnego z różnymi frakcjami w Moskwie ani w Warszawie. Tusk słusznie wybrał aktywną politykę także wobec Rosji i powinien ja kontynuować.

Tymczasem autorka twierdzi, że z Polski napływają sprzeczne sygnały. A jakie mają napływać? Nie mogą napływać tylko sygnały jednego rodzaju, bo dyplomacja nie jest grą zero – jedynkową. „Wiele do powiedzenia ma podsekretarz stanu w MSZ Ryszard Schnepf, który za czasów premiera Marcinkiewicza mówił, iż w Polska, zamiast kontestować gazociąg bałtycki, powinna się do nie go podłączyć” – pisze pani profesor. Czy żeby dojść do takiego wniosku potrzebny jest aż wiceminister? Przecież stare powiedzenie amerykańskie (czy angielskie?) mówi: „If you can’t beat them – join them” (Jak nie możesz ich pokonać, to się do nich przyłącz). Musimy protestować, ale musimy się też liczyć z tym, że nasze protesty nie odniosą skutku. Co wtedy?

Wniosek pani profesor Staniszkis nie jest zaskakujący: „Donald Tusk musi teraz poważnie liczyć się z tym, że jadąc do Moskwy, naraża się na więcej niż chłodne przyjęcie”. Na pewno lepiej by zrobił siedząc obrażony w Warszawie i czekając na lepsze czasy, aż „siłowicy” odlecą do ciepłych krajów. Kiedy odlecą? To wie tylko pani profesor.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 153

Dodaj komentarz »
  1. Panie Danielu !

    A po co komentowac wynurzenia -jak zwykle nietrafne p. profesor ?

    matti

  2. Panie Redaktorze
    NARESZCIE! Nareszcie ktoś zwrócił uwagę, że pani prof
    Staniszkis plecie bzury okropne, i to już od lat.
    Zaczyna mnie pani JS prawdziwie niepokoić, bo
    niezlaeżnie od tego, czy krytykuje braci K (rzadko)
    czy innych, to jej wypowiedzi nie mają po prostu sensu.
    Pozdrawiam

  3. Szanowny Panie Redaktorze – od zawsze probowałem zrozumieć Panią Profesor. Czasami wydawało mi się, ze już zaczynam chwytać. Ale okazywało się że jednak nie kumam. Raz tylko rozumiałem ją, gdy się istotnie bała. Nie umiałe tego ukryć… i to na wizji. A bała się Wildsteina.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Znam Jadzię od czasów kiedy pierwszy raz wkroczyła do Harendy z Markiem L.( póżniejszym pierwszym mężem ) i spotykałem ją na różnych wykształciuchowskich sympozjach setki razy. Zawsze usiłowała wieszczyć i nigdy się to nie sprawdzało. Ale ciągle zaczynała od nowa. Nie wiem jak to oceniać. Czy jako heroizm, czy zwykłą głupotę ?

  6. Panie Redaktorze.

    Panią Staniszkis nie warto sobie zaprzątać głowy.Od dawna już jej oceny są odległe o lata świetlne od rzeczywistości.Należy się tylko dziwić,że jeszcze ktoś zwraca uwagę na to co mówi i pisze,chyba ,że służy to jako pretekst do wywołania dyskusji.
    Trzeba jeździć,rozmawiać tak często jak się da,unikać zadrażnień i nawet w błahych sprawach okazywać szacunek/wymagając tego samego/.Jesteśmy dla Rosji/jeszcze/potencjalnym pomostem do Europy,prawie Europą.Tej roli nie będzie nigdy pełniła ani Ukraina ani Białoruś ani republiki nadbałtyckie.
    Mamy szansę być krajem w którym Rosja postawi pierwszy krok w drodze do Unii.Ostatnio robiliśmy wszystko,aby ten krok był zrobiony ponad naszymi głowami.

  7. Staniszkis zawsze byla ambasadorem JK to jej idol,w zwiazku z tym grymasi i zachowuje sie jak rozkapryszona panna.
    Polityka zagraniczna to aktywnosc a nie biernosc,trzeba rozmawiac zeby zrozumiec druga strone a jednoczesnie pilnowac intersow polskich.
    Dyplomacja to trudny kawalek chleba czasami trzeba stracic zeby zyskac.

  8. ->matti
    Koneczne jest komentowanie poglądów p. profesor, bo wielu jest takich, którzy za nią jak za panią matką…. i nie potrafią czytając ją pomyśleć.
    I mało jest takich, którzy potrafią tak celnie i logicznie skomentować jak red. Daniel Passent.

  9. Prof. Staniszkis narzeka, że „z Polski płyną sprzeczne sygnały”…..
    A jej komentarz dołącza do tych sprzeczności.

  10. Szanowny Panie Redaktorze! Pani prof.Staniszkic miała swoją polityczną wizję POiPiS, która przesłoniła Jej rzeczywistość postrzegania sceny politycznej w Polsce więc czy może dziwić niewidzenie jej w Rosji. Dobrze że jedzie. I kropka! Pozdrowienia.

  11. Wynaturzenia p. profesor odzwierciedlają rację stanu IV RP. Bóg jeden wie co nas czeka po kolejnych wyborach (w Polsce oczywiście). Tarcza może się przydać. A swoją drogą wizyta w Moskwie to dobra okazja do dokopania Tuskowi dla „niezależnego socjologa”.

  12. Tekst Pana skierował mnie ku refleksji dość odległej od tematu. Więc najpierw: nie ma wątpliwośći, że Premier Tusko powinien rozmawiać z Putinem.
    Zaś refleksja w pewnym stopniu, ale nie wyłącznie, dotyczy p. Staniszkis i nie jej osoby (broń Bożę) czy pogladów, tylko profesji. Bo oto kierując się przybliżonym mniemaniem, co wie przecietnie inteligentny Polak, dla egzyplifikacji tego, otwieram w encyklopedii internetowej hasło „socjologia” i czytam: nauka o społeczeństwie. Otwieram więc hasło „społeczeństwo” – i okazuje się że takiego hasła nie ma! Owszem są różne społeczeństwa z przymiotnikami. Otóż, w odróżnieniu od słowa „społeczność” – coś definiowalnego, społeczeństwo jest słowe zastępczym (np. naród) albo słowem wytrychem. Tak czy owak pod tym określeniem nie da się niczego dzefiniować. Wniosek: socjologia jest nauką o tym, czego nie ma.
    Zaniecham konstruowania sylogizmu, który zaczybnałby się tak” Skoro socjologia to…a p. Staniszkis jest socjologiem…
    Dla zachowania uczciwości dyskutanta (może coś takiego przynajmniej teoretycznie istnieje) dodam, że wielokrotnie napotykałem słuszne (moim zdaniem) spostrzeżenia p. Staniszkis de publicis Zaś piszę o tym dlatego, że żyjemy w „społeczeństwie”, w którym ktoś, z kim się nie zawsze zgadzam uważa mnie za wroga, co znakomicie przez ostatnie lata utrwalał PiS. Ceterum censeo trzeba rozmawiać z Moskwą.

  13. Jest sobie książeczka „PL +50: Historie przyszłości” gdzie oprócz opowiadań SF jest esej pani S. Bełkot wskazujący na skrajne niedouczenie i brak umiejętności zrozumienia prostych informacji. Pani profesor z faktu, że istnieją bioprotezy sterowane impulsami nerwowymi („myśl jest w
    stanie kontrolować sztuczną dłoń, generując jej ruch bez pośrednictwa
    mięśni, a jedynie za pomocą impulsu z mózgu”) wysnuła bardzo odjechane wnioski. Nie odróżniając zasilania od sterowania wymyśliła, że „”ludzie najbardziej energetyczni -oprócz uruchamiania siłą myśli urządzeń w swoim otoczeniu, w miejscu zamieszkania i pracy, musieli też co pewien co pewien czas oddawać część energii na użytek publiczny”

  14. Dla dobra Polski, to jedyna droga negocjowac z Moskwa w bardzo intensywny sposob, i rozwijac wspolprace gospodarcza, ktora doprowadzi do bilansu dodatniego, robic to pocichu bez rozglosu, czy Tusk nadaje sie do tej roli, to jest diskusyjne, raczej zeby Pawlak byl premierem, on sie lepiej reprezentuje! he is a smart boy!

    Rozne opinie zawsze beda, a szczegolnie w swiecie wiksztalciuchow/profesorow/ nic nowego pod sloncem!

  15. Diagnoza Staniszkis rzeczywiście nietrafiona lecz nie ma potrzeby bronic Tuska jadącego do Moskwy. Sprawy wewnętrzne Polski są stokroc ważniejsze niż chęc podobania się lub nie Putinowi. On i tak zrobi swoje. Polska może się tylko przylączac do krajów Unii i na jej forum gnebic Ruskich. Nigdy się ich nie ucywilizuje zgadzając się na ich warunki. Czyżby Daniel Passent zapomniał jakiej filozofii jest wyznawcą? Zachodniej czy wschodnio-bezwzględnej i brutalnej?
    Chyba, że pojechał tam Tusk starając się coś cwaniacko ugrac z rurą niemiecko-rosyjską, czym wykarze tym bardziej swoje amatorstwo, tak jak ostatnio wykazal się minister obrony cwaniakujący w Waszyngtonie w sprawie tarczy. Ten rząd sprawia wrażenie rządu przedstawicieli handlowych, którym się wydaje, że sprzedają sprzęt rtv lub kredyty bankowe. Tak jak w/w handlowcy niższego szczebla nie ma żadnych szerszych horyzontów i nie dorasta do pięt poprzednikom kształconym aby wiedziec wszystko i co tylko mozna przekazac swojemu państwu. Jak sam DP wie, nie jest łatwo byc ambasadorem w obcym kraju, a co dopiero ministrem obrony czy spraw zagranicznych. Mamy teraz rządy aktorów z PO/PSL i aktorzy ci są niestety prowincjonalni.

  16. Wykarze zastępuję wykaże…taki byk nocny, półwinny

  17. Sukcesem politycznym dla Polski jest juz sam fakt, ze Rosjanie chca po rzadach PIS-u z Premierem Tuskiem rozmawiac. Nie ma powodow sie na Rosjan obrazac i tak zrobia co chca. Mozna sie z nimi tylko chciec zaprzyjaznic. Gazociag baltycki jesli ma powstac, to i tak powstanie za zgoda czy bez zgody Polski.

  18. Intelektualiści i intelektualistki powinni/e zajmować się pisaniem uczonych książek o problemach badawczych, przed jamimi stoją reprezentowane przez nich dyscypliny naukowe, a nie ogłaszaniem w Axel-Springer-Verlag nędznej publicystyki, w której dają upust swoim pokoleniowym i ideologicznych uprzedzeniom.
    A w tym konkretnym przypadku – to już chyba wolę, jak Pani Profesor wypowiadała się jeszcze przed Nowym Rokiem (i to na łamanach też chyba Der Dziennika właśnie) na temat swojego bujnego życia prywatngeo w czaszach „zbrodniczego, totalitarnego systemu komunistycznego a la PRL”.
    Aha, gdybym wiedział, że na takich „pupilkach medialnych” buduje się społeczny obraz funkcjonowania w świadomości” jak prof. Zybertowicz, jak prof. Staniszkisz, jak prof. Śpiewak czy jak Prof. Krzemiński

  19. „Zbyt wiele jest spornych kwestii w stosunkach polsko – rosyjskich, by ta wizyta mogła zakończyć się sukcesem”.

    A to rzeczywiscie dobre !

    Pani prof. za bardzo zyje atmosfera „tamtych lat”, kiedy to kazda wizyta w Moskwie byla wielkim sukcesem, podtwierdzeniem twalej przyjazni i niezlomnego sojusz laczecago dwa bratnie panstwa.

    Pani prof. Sztaniskis to fenomen medialny. Mam nadzieje, ze Jej profesura ma wieksza jakosc niz media, ktore udzielaja prof. Sztaniskis swoich lamow.

  20. Nigdy nie bylem fanem pana Tuska i Sikorskiego ale to co teraz czynia w polityce zagranicznej po wielkiej „smucie” prymitywnej katolickiej prawicy i jej mitomanstwie to az lzej na sercu, normalniej. Prawica polska zyje w urojonej rzeczywistosci a jej zaplecze intelektualne w postaci polskiego prymitywnego katolicyzmu nadaje sie do zakladu psychiatrycznego. Wpadlem na trzy tygodnie z polskiej wsi na Manhattan, siedze sobie na East Village patrze na swiat i przypomnialo mi sie pytanie, ktore zadali mi przyjaciele z Polski w czasie mojej bytnosci w US ponad dwadziesciapiec lat temu: co amerykanie mysla o Polsce? Zapytalem ich: a co wy myslicie o Hondurasie? Chlopcy sie obrazili. Rzeczywistosc jest taka, ze jestesmy dosyc biednym, prymitywnym i cywilizacyjnie zacofanym krajem a czesto zachowujemy sie jak bysmy decydowali o losach swiata. Moj amerykanski przyjaciej nb. urodzony w Polsce mowi o nas: Jezu Chryste nasz panie kto naprawi pralke franie.
    Pani Staniszkis (kto ja wykreowal na alfe i omege polskiej polityki) nagadala juz tyle bzdetow,ze powinni ja bublikowac w nieistniejacych „szpilkach” i „karuzeli”.
    Polityka to interes. Proste jak budowa cepa.Maluczkim nic innego nie pozostalo jak wypic wodeczke z wielkimi i zabrac sie do solidnej detalicznej pracy by maluczkim nie byc. Czeka nas siermiezna droga na „wyprodukowanie” politykow z prawdziwego zdarzenia, no i sami musimy sie zmienic.
    Jak bedziemy mieli dochod narodowy 20 tys. euro na twarz to przy swojej europejskiej wielkosci bedziemy rogrywajacym w drugiej lidze a pierwsza bedzie nas powaznie traktowac.
    tao szatanski

  21. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Rosja? Czego tak naprawde Jej i Narodowi rosyjskiemu zazdroscimy, drac sie, ze my im pokazemy. Cieszmy sie, ze w Rosji jest czlowiek o nazwisku W. Putin z ktorym da sie rozmawiac jezeli chodzi o polaryzacje stosunkow dwustronnych relacji Rosja – Polska. Oczywiscie bez pajacowania. Jezeli tarcza w Polsce ma juz byc to nalezy z Rosjanami porozmawiac w cztery oczy – wyjsc Rosjanom w tej kwestii na przeciw – budujac tarcze bardzo blisko Wilanowa. Ostatecznie pare starych spraw kiedys musimy zalatwic i spolaryzowac, najlepiej za jednym zamachem. Reszte problemow zakopie sie pod dywan i nareszcie beda dobrosasiedzkie stosunki. Powtarzem jeszcze raz, tarcza wiza-wi Wilanowa i od nastepnego dnia mamy sielankowy spokoj.

    F.S. von/od Diasporski

    Ps. Czy jest to wystarczajaco czytelne?

  22. Redaktorze, Panią Profesor Jadwiga Staniszkis traktuję tak samo jak Annę Walentynowicz – mają zasługi kombatanckie, zasługują na sdzacunek, odznaczenia i udział w bogoojczyźnianych uroczystościach patriotyczno – państwowych, ale szkoda czasu na analizowanie tego, co mówią.

  23. Wczoraj prof.Staniszkis w TVN24 w pełni zilustrowała siebie ,potwierdzając to co pan Daniel napisał ,i to, iż tylko ona wie co mówi (a może nawet Ona nie wie ?!).
    Jej partner w studio prof. Kuzniar nazwał PiS partią WOJNY a jednak Staniszkis nie odrazu zorientowała się ,że jest też adresatem .
    Zobaczę dziś jak „Płanieta ” proklemlowska TV ,relacjonować będzie wizytę TUSKA ,przekonany jestem, że bardziej obiektywnie niz Bielany z PiSu i Staniszkis z otoczenia Jarka K.
    Panie Danielu !
    Nieprawdą jest ,że nikt nie przewidywał rozpadu Imperium Sowieckiego . W okresie pisowskiej władzy inż Andrzej Gwiazdy ogłaszał ,że on wiedział i to już w połowie lat 80-tych .Fakt ,nie ogłosil wtedy kiedy wiedział , ale wiedział(??!!) ten inżynier dusz z IPN.

  24. Daniel Passent pisze: „Na pewno lepiej by zrobił siedząc obrażony w Warszawie”

    Miejmy nadzieję, że Pan Prezydent uratuje całą sytuację, obrażając się podwójnie.

  25. Panie Danielu,
    widze, ze sie pan wnerwil na te niewieste(?). Jak to sie kiedys mowilo – ze te kobiety ktore nic nie wiedza, to niewiasty, a te ktore wiedza wszystko to wiedzmy? Chyba tak. Oczywiscie, ze najgorzej to nie rozmawiac. I to dotyczy wszystkiego – od stosunkow miedzynarodowych po zycie rodzinne. Naburmuszone miny panow K&K Inc. sa po prostu dziecinne. Choc ich koteria jest tym jakos zafascynowana – co jest mi trudno zrosumiec.

  26. Od pewnego czasu przestałam zachwycać pania profesor: w jednej z wypowiedzi na poczatku rzadów Kaczyńskich zachwycała sie inteligencją Jarosława (niestety nie mam tego linku), potem zaczęła patrzec na te rzady inaczej (oto link) „SOCJOLOG DLA DZIENNIKA
    2007-08-20 00:12 Aktualizacja: 2007-08-20 03:26

    teraz wypowiada się na temat stosunków polsko rosyjskich wprawiając w lekkie zdumienie przecietnego czytelnika (mnie) jak i wytrawnego komentatora(autora niniejszego blogu).

    Sądze, że pani profesor miota sie z lekka z powodu nadmiaru absolutnej wiedzy na absolutnie każdy temat. Co wywołuje u czytelnika odczucia dość ambiwaletne.

  27. Nie lubię p. Staniszkis – nie jako osoby, bo nigdy się z Nią nie spotkałam. Nie lubię jej jako komentatora i to od czasów rządu T.Mazowieckiego. Irytuje mnie sposób postrzegania polityki z pozycji „pierwszej naiwnej” z jednej strony, a supereksperta z drugiej. Uniesienia po powołaniu każdej, kolejnej ekipy prawicowej, głośne, każdorazowe rozczarowanie po jakimś czasie, wreszcie napuszona, uczona ekspertyza „błędów i wypaczeń”. Nic straconego; za 3-4 lata p.Profesor znajdzie nowy obiekt politycznej miłości i cała historia potoczy się według dobrze opanowanego wzorca. Jest tajemnicą ogromną, jak niewielu Polaków zna i rozumie Rosję. Jak można trwać ponad tysiąc lat z sąsiadem za ścianą, bić się z nim i zawierać sojusze w różnym czasie i tak niewiele rozumieć? Resentymenty są po obydwu stronach i trudno żeby ich nie było biorąc pod uwagę historię. Jest jednak kilka punktów stycznych między naszymi krajami i mądrzy ludzie z reguły zdają sobie sprawę, że łatwiej i taniej jest rozmawiać, niż strzelać. Dobra, zostawmy strzelanie, ale poza nadętej żaby przy podkuwanym koniu też sprawy nie załatwia. Rosjanie mają swoje interesy narodowe, my swoje, a jeszcze inne inne państwa. Polityka to sztuka osiągania znosnych dla wszystkich kompromisów. Rozmowy i kontakty są do tego niezbędne i oby p Tuskowi udało się nieco polepszyć atmosferę przed dalszymi, niezbędnymo rozmowami z Rosją. Nikt rozsądny nie oczekuje, że Premier przywiezie z Moskwy deklarację dozgonnej miłości. Nie po to tam jedzie.

  28. Trudno mi – komuś „spoza branży” – oceniać wiedzę pani prof. Staniszkis w sensie „akademickim”.
    Natomiast jej oceny i prognozy rzeczywistości tak się mają do faktycznego obrazu tychże jak przysłowiowa „pięść do oka”. Najlepiej (stosunkowo ) wychodzi pani profesor opisywanie przeszłości (ale już nie jej ocena), gdyż jest znana.
    Jej oceny teraźniejszości natomiast są wielce, wielce dyskusyjne a prognozy przyszłości chyba nigdy się nie potwierdziły.

  29. Szanowny Panie Redaktorze ! ( Drogi Cristobal!)
    Pani Staniszkis ,juz poniekad slynna z podejrzen o zboczenia seksualne w filmach animowanych przejawia efekt kolejnego koszmarnego snu, w ktorym snia sie jej konlikty i Miedwiediew nie na bialym koniu a za sterami F-16.
    Zarty na bok!Tak sie rodza w wielu poslkich czasopismach famy i historie niewiadomecho pochodzenia a reprezentowane jako pewnik.
    Miedwiediew jeszcze od czasow Leningradzkich dla Putina byl tzw, mozgiem ideowym, naukowa baza przewodnich mysli!Putin go ciagnie za soba i wyprowadza na fotel Prezydenta z okreslona premedytacja polityczna. Doszukiwac sie tam jakichs konfliktow swiadczy o slabej wiedzy o rosyjskich realiach politycznych. Wizyta teraz, ma takie samo znaczenie i efekty beda w sile przy zmianie Prezydnta w Rosji – chyba ze Zyrinowski jakims sposobem wygra lub Ziuganow dokona komunistycznego przewrotu – co jest wierutna bzdura.
    Tusk wroci na tarczy i w kwestii tarczy i uruchomienia pewnych gospodarczych zamrozonych dzialan nie tyklko handlowego charakteru. Nie zmieni bieg gazociagu Putin Schroeder bo tu obaj panownie zamoczyli swoje osobiste interesy i Polsce nic do tego.
    Trudno jest mowic o bezpieczenstwie energetycznym pozostajac pod kranikiem Rosji, ale poki co wyjascia nie ma i trzeba sioe z tym liczyc i z tego trzeba sie rozliczac.
    Tusk zrobi krok milowy w stosunkach z Rosja i to w znacznym stopniu ulatwi realizacje przewnych przedsiewziec Premierowi.
    Tarcza antyrakietowa – bylo juz powiedziane ze strony rosyjskiej, ze nie ma ona prawa ingerowac w Polsce w tej sprawie. Poszczekiwania Rogozina to czcze gadanie, ktorego powaznie nikt w Europie nie przyjmuje do wiadomosci.
    Dobrze ze tak sie stalo a Pani Staniszkis chyba pora udac sie na zasluzony odpoczynek – moze nie do Ciechocinka, ale gdzies , gdzie pewne zaburzenia leczy sie dosc skutecznie.

  30. Panie Redaktorze,
    Strzał w dziesiątkę. Piękny racjonalny wywód. Resztę dopisali blogowicze.
    P.S. Szestow : albo wracaj do szkółki albo poproś starszego by ci wytłumaczył czym jest dyplomacja i polityka zagraniczna. Dobra rada ;przeczytaj z „wspomagajacym” Historię Dyplomacji Kissingera. Postrzegasz rzeczywistość odczuciem skrzywdzonego i obrażonego dziecka niczym wódz z piSu. A może po prostu cierpisz na „astygmatyzm”?

  31. Szanowny Panie Redaktorze,

    Co do upadku imperium, o ile wiem to np. M. Todd przewidział go w drugiej połowie lat 70-tych, think-tanki Regana zaś nie tylko zanalizowały funkcjonowanie „Imperium Zła” ale też przyczyniły się umiejętnie do tego upadku (jak w książce Schweizera).

    Prof. Staniszkis warto słuchać niezależnie bowiem od tego, czy ma rację (a czasem ma), reprezentuje myślenie pewnej części prawicy.
    Choć przyznam, że tego wywiadu również nie zrozumiałem:-)

  32. o kurcze myślałem, że moje zdanie na temat Pani Staniszkis to ewenement przyrodniczo myślowy, a tu okazuje się że jest dużo osób traktujących Panią profesor jak nietoperza nie widzi nie słyszy a się czepia. Zapraszana na różnego rodzaju wywiady, audycje czy oceny telewizyjne szanowna oceniaczka klepie zupełnie nietrafne farmazony a państwo dziennikarstwo (mimo że nie rozumie nic z tego co babcia opowiada) kręci z podziwem głową jakby mówiąc jaka ona mądra ho ho. Kiedyś (nie pamiętam kto) uknuł tezę że Pani profesor ma bardzo trafne prognozy. Staram się uchwycić na czym polega trafność tych prognoz ale nie mogę skumać. Obiecuję że będę się starał i mam nadzieję że natrafię na ten moment i opowiem o tym wszystkim na wszystkich forach.

  33. Tak, tak, pamiętam tę wypowiedź o inteligencji pana prezesa. Potwierdziły się, mocne już wtedy moje podejrzenia, że pani profesor reprezentuje inteligencję zbliżoną. Zaczęłam się zastanawiać, czy nie pójśc na całość i nie stwierdzić, ze najczęściej baba plecie androny. Pani profesor często wspomina swoich studentów, jako prężną, wykształconą, światłą część naszego ukochanego narodu. Co ona robi na wykładach dla nich? Opowiada, że Jarek jest emanacją Piłsudskiego?

  34. Pani profesor jest znakomitym analitykiem politycznym na miarę TVN24. I starczy (nie uwiąd). Liczy się oglądalność, a nie trafność poglądów.

  35. Zadnych sensacji nie ma i nie bedzie. W Polsce bedzie Tarcza i natowskie bazy, a Rosja postawi wiecej rakiet i bedzie sobie pompowac gaz i rope, ktoredy jej wygodnie. Tusk pojechal obwachac, oni tez. Jesli Rosja przyjmie linie, ze „you get more with honey than with a sh..t”, z czasem urobi sobie przyjazny grunt w Polsce. A – jesli dumni Polacy pojma, ze prostytucja to tez zawod, to beda trzymac wielki sojusz z U.S. a z handlu z Rosja ciagnac zyski. Pokorne ciele dwie matki ssie. Stawiac sie nie ma co, bo gdzie polski leverage ? Czym ma Rosji zagrozic ? Dalszy rozwoj stosunkow bedzie zalezal od tego, jak dobrze Polacy rozumieja zasady najstarszego zawodu swiata.

  36. Pani profesor zapadła po prostu na ostrą formę choroby profesorskiej. Tkniętemu tą chorobą osobnikowi wydaje się, że jeśli coś wie w baaaardzo wąskiej dziedzinie, którą uprawia, to ma prawa, a nawet obowiązek znać się na wszystkim. Chory zwykle zanudza swoich podwładnych wieszczeniem różnych prawd a do tragedii dochodzi wtedy, gdy ktoś podstawi mu mikrofon pod nos.
    Choroba pani profesor osiągnęła już takie stadium, że stała się ona niewrażliwa na uwagi otoczenia, jest zapatrzona w siebie i słyszy tylko siebie.

  37. Myślałem, że jestem samotny w ocenie komentarzy Pani prof. Dzisiaj jest mi lżej, bo okazuje się, że i Gospodarz, i Blogowicze też widzą pustkę intelektualną wypowiedzi P. prof. – pozdrawiam

  38. Jak powiedział chyba Lec: Nie bądź podejrzliwy, nie doszukuj się wszędzie sensu!
    Zrozumienie działaczy prawicowych, tego jak sobie wyobrażają świat, jest szalenie męczące. Już samo ich słuchanie to męka dla rozumu.
    Akurat panią Staniszkis lubię słuchać, bo jestem zafascynowany jej ekspresją i tym że jej się wszystko ze wszystkim kojarzy; mnie to bawi. Jest szczera (takie sprawia wrażenie).
    Natomiast zdumiewa mnie, jak prawicowi (choć oczywiście nie tylko) politycy i dziennikarze kłamią z przekonaniem że tego nie widzimy. Ciekawi mnie czy ze swoich kłamstw spowiadają się księdzu i czy ten daje im rozgrzeszenie. Bardzo chciałbym usyszeć jak sobie wyobrażają swojego Pana Boga, na którego tyle razy się powołują.

  39. Panie Redaktorze, jak zwykle – klasa. Pan ma lekką rękę do pisania, ja tak oczywiście nie potrafię (dlatego nie jestem Passentem); Pan napisał kilkadziesiąt zdań, żeby pokazać „wnętrze” pani prof. J. Staniszkis i jej wewnętrzne problemy samej ze sobą, ja napiszę tylko kilka zdań, jako suplement do Pana oceny w tym względzie i nie będzie to tak subtelne, jak Recensja Gospodarza. I tak: pani J. Staniszkis jest profesorem i nikt temu nie zaprzeczy, nie można -moim zdaniem- wykazać braku wewnętrzej logiki w tym, co mówi i pisze pani profesor, ale podstawowym grzechem pani profesor jest to, że mając tytuł profesora nie uprawia „roboty” godnej profesora, lecz prowadzi od lat prymitywną tandetną agit.-propagandę prokaczyńską, a właściwie propisowską (i ich antenatów ideologicznych).
    Każdy zdrowy na umyśle człowiek podejmując się jakiegoś działania w przestrzeni publicznej robi najpierw bilans spodziewanych strat i zysków z prognozy tej działalności; widocznie pani profesor „wyszło”, że opłaca się jej robić to i tak, jak robi…Popełnia jednak błąd polegający na tym, że my, publika, nie jesteśmy takimi durniami i mówimy pani profesor:Pani nie robi „roboty” profesorskiej, Pani swoją czapajewowską agitacją dewaluuje tytuł profesora i szkodzi w ten posób innym profesorom!!… Wiem, że zabrzmiało to trochę tak, jak słynny w 1968r odpór zdrowej części klasy robotniczej wrażym siłom sjonistów, gdy krzyczeli:”sjoniści do Sjamu” (to nie błąd ortograficzny; tak się wtedy pisało), ale jeśli premierowi J. Kaczyńskiemu wolno krzyczeć: „Polska jest tu, gdzie my, a oni tam, gdzie stało ZOMO” to i mnie wolno napisać to, co wyżej.
    Przepraszam za rozwlekłość i pozdrawiam

  40. Będąc obywatelem Polski nie mogę zrozumieć jak osoby o dużym dorobku naukowym wobec Rosji mają tak ciasne myślenie i nie wspominam już polityków. Prof. Jadwiga Staniszkis ma pięknie zapisaną kartę w historii współczesnej Polski i zawsze ją podziwiałem min: za odwagę, ale ostatnio jej wypowiedzi dyskwalifikują (może się mylę) ją chyba w oczach wielu krajan. Wg mnie spowodowała to „bezgraniczna ślepa miłość” do PiS, konkretnie do braci Kaczyńskich, którzy głównie przyczynili się do rozbicia jedności Polaków np. w zakresie wcześniej prowadzonej jednolitej polityki zagranicznej. Taki dwugłos tj. prezydencko-pisowski i rządowy, osłabia naszą pozycję na arenie międzynarodowej, a w rezultacie jesteśmy źródłem żartów, drwin i kpin. Popieranie polityki zagranicznej wobec Rosji w wydaniu PiS przez prof. J. Staniszkis to anachronizm, ale jej „bezgraniczna miłość” nie pozwala na racjonalne myślenie i wysuwanie racjonalnych prognoz dla Polski na przyszłość.
    Na drugim biegunie, zarazem bardzo racjonalnego myślenia, a także szerokich kompetencji i horyzontów w polityce zagranicznej, nie wspominam o znajomości triady nuklearnej jest prof. Roman Kuźniar. Rząd D. Tuska powinien słuchać takich kompetentnych doradców jak prof. R. Kuźniar i jemu podobni, a nie zważać na „księżycowe banialuki” pisowskich doradców i polityków, którzy także są powszechnie obecni we wszystkich mediach, a szczególnie w publicznej TV (Rosjanie chyba przecierają oczy). Rząd D. Tuska prowadząc racjonalny i kompetentny dialog z Rosją, może tylko zyskać dla Polski, a w sumie dyplomacja to interesy. Dwa lata pisowskiego rządzenia i dalsze wtrącanie się prezydenckiego pałacu to dwa lata stracone i stała nerwówka dla koalicji PO i PSL, i czas najwyższy przerwać tę zabawę w ciuciubabkę.
    Najgorsze, a zarazem śmieszne jest to, że większy potencjał nuklearny ma USA, a Rosja schowana jest za najskuteczniejszą tarczą przeciwrakietowej obrony, a ropa i gaz posiada najtańszy, a ile paliwa jądrowego, ale niektórzy politycy nadal mają kataraktę na oczach.
    Ułożenie bardzo dobrych stosunków z Rosją to jedno z najważniejszych wyzwań dla Polski pierwszej połowy XXI wieku, a wizyta premiera do dobry początek i tak uważa 82% Polaków, jest szansa i trzeba z szansy skorzystać, ponieważ przyszłe pokolenia nam tego nie wybaczą.

  41. Mam juz serdecznie dość żelaznego zestawu komentatorów w mediach. Przecież oni nawet nie muszą otwierać ust, i tak wiadomo, co powiedzą. Co jest u licha? Pula jakaś istnieje czy co?
    A w kwestii pani Staniszkis i nie tylko. Mam wrażenie, że następuje cudowne rozmnożenie Dody w dziedzinach pozornie tylko odległych od showbiznesu.

  42. Z pewnoscia byloby lepiej, gdyby pani Sztaniskis zajmowala sie bardziej socjologia niz polityka. No coz, pani profesor zyje w wolnej Polsce i ma prawo do swoich opinii. Szkoda tylko, ze kosztem swojej reputacji.

  43. Pani profesor jest od dwóch lat bardzo niezadowolona, bo jej marzenia w postaci wchłonięcia PO przez PiS nie zisciły się nawet częściowo. Spowodowana tym konieczność ześwinienia się poprzez zawarcie mafijnej koalicji PiS-LPR-SO tak bardzo ją uwierała, że pozwoliła sobie nawet na kilkakrotne dobrotliwe skarcenie „geniusza” za ten „wymuszony błąd”. Pani profesor ma dosyć specyficzne spojrzenie na kwestie elementarnej przyzwoitości, tak trudno aplikowalne w gremiach PiSowskich. Klapki na oczach, jednostronny ogląd rzeczywistości, lekceważenie opinii innych… To objawy choroby, którą ja nazywam „zespołem PiSootępienia”.

  44. Kto to jest ta pani, jak ją zwią? Staniszkis. Widocznie ktoś znaczny i mądry, zważywaszy że tak wielu uczestników ma coś na jej temat do powiedzenia. Ja nie znam tej osoby i nie żałuję, gdyż niewiele straciłem.
    Cieszy natomiast wiadomość na reakcję Rosjan odnośnie wizy wjazdowej dziennikarza GW Radziwinowicza. Powinni tak postąpić kilka lat temu. Ten człowiek specjalizuje sie w tworzeniu kłamstw i obelg wobec wszystkiego co Rosyjskie. Kiedykolwiek czytałem jego teksty to włos sie jeżył, jak może w człowieku tkwić tak wielka nienawiść, pogarda i lekceważenie kraju i ludzi bliskich nam pod każdym względem. Kraju z którym tak wiele możemy zdziałać, i od którego w znacznym stopniu jesteśmy uzależnieni. Widocznie może tak pisać, gdyż jest to zgodne z polityką GW i większości tzw. wolnych mediów.

  45. Panie Danielu,
    Szanowni Blogowicze,
    w ocenie wywodów prof. Staniszkis panuje, jak czytam, zgoda. Więc przy okazji pozwalam sobie na pytanie dygresyjne. Czy wybór ludzi zapraszanych do komentarzy w mediach wynika z czystego przypadku, a potem nawyku? Czy sa jakieś inne reguły?
    W Polsce akurat nie brak biskupów. Lecz kiedy mowa o najróżniejszych sprawach z repertuaru moralno-patriotyczno-państwowego do studia trafia dość często ks. bp. Gocłowski z Gdańska. Nie jest tajemnicą, że od ładnych paru lat ma na głowie poważną sprawę sądowa o nadużycia w jego diecezjalnym gospodarstwie, wokół kurii krążą też nigdy nie zdementowane opowieści prasowe o spekulacjach nieruchomościami i tylko polskim obyczajom prawnym biskup Gocłowski zawdzięcza, że nie widywał się z prokuratorem na słuzbie. Mimo to akurat ten biskup jest na liście dyżurnych komentatorów-moralizatorów. Zabawne? Owszem. Ale skąd się to bierze?
    Jeżeli przypomnę sobie prognozy socjologiczne prof. Krzemińskiego, zadaję sobie pytanie, czy chociaż wykroczył poza śmiertelny banał, zreszta zabarwiony politycznie? A czasy dla spostrzegawczych socjologów sa pasjonujące…
    Kiedy mowa o piłce nożnej, rzadko kiedy materiał obywa się bez cennego komentarza byłego świetnego bramkarza Jana Tomaszewskiego, który dzisiaj sprawia wrażenie jadowitego frustrata i niewiele więcej.
    I tak dalej.
    Więc ponawiam pytanie: przypadek, czy spisek Marsjan?
    Z ukłonami dla Autora i Blogowiczów

  46. Wreszcie ktoś po 7 latach ma odwagę rozmawiać z Putinem.
    Oczywiście najlepiej siedzieć w Pałacu i nic nie robić, wtedy ryzyko jest minimalne.
    Pani Prof. popiera takie myślenie Panów K@K.
    Do Davos też nikt się nie ruszył. Tu sprawa jest prosta, tam trzeba umieć się znaleźć i nie rozmawiać przez tłumacza.
    Mogłoby być tak jak w słynnym dowcipie o „lingwistach”:
    Kelner proponuje:
    „Martini dry?
    Nein, zwei”.

    Do Romana:
    Oj, nie lubisz Ty pani Prof.S.
    Ja też uważam, że mówi bez sensu i powinna zniknąć z mediów ale trochę przesadziłeś mówiąc o pewnych preferencjach.
    Mimo, że to był żart to był cios poniżej pasa, dosłownie.
    Poza tym udowodniłeś, że mocna krócej i treściwie.
    Tak trzymać skipper.
    Pozdrawiam
    Aha, ja też lubię gospel.

  47. Pan premier w odróżnieniu do prof. Staniszkis stosuje zasadę, że warto rozmawiać. Powtarza tą frazę, on i jego przyboczni, przy każdej okazji.

    Jeśli z wizyty premiera Tuska wyniknie n.p. ożywienie gospodarcze między Polską i Rosją to będzie można ocenić tę wizytę dobrze. Innych wyników nie oczekiwałbym. Ponoć podpiszą w Moskwie jakieś drugorzędne porozumienie odnośnie wymiany danych nt. zagrożeń terrorystycznych, ale szeregu innych spraw na pewno nie rozwiążą, w tym t.zw. PRO, Nord Stream`u, Katynia, Zalewu Wiślanego itd.

  48. Grupa Trzymająca Władzę

    Prof. Zybertowicz, prof. Staniszkis, prof. Śpiewak, prof. Krzemiński,prof. Paczkowski,prof. Modzelewski et solidarity consortes.
    Oto i sól ziemi czarnej solidarnego autoramentu.
    Kwiat naszej potęgi intelektualnej nowego typu.
    Pełna paleta kolorów na antykomunistycznym firmamencie upadłych gwiazd.
    Solidarnościowa profesura na zapotrzebowanie chwili.
    Socjologowie ,historycy.
    Żadnego wśród nich nie ma politologa.
    Wszysto co ich łączy, to namiętne i emocjonalne angażowanie się w politykę budowania antydemokratycznej demokracji.
    Jeden wśród nich jest obdarzony, w miarę, rozumem przez Pana Boga i godność jego Modzelewski.
    Plasuje on się na lewej stronie tego gwiazdozbioru i milczy.
    Nie wypowiada się dlatego,że ma nieco oleju w głowie i nie zamierza się kompromitować.
    Jako solidarnego lewicowca charakteryzuje go rozwaga,rozumność,wyważone oceny i krytyczny stosunek wobec nawiedzonej reszty.
    Na tego rodzaju poglądy nie ma zapotrzebowania ze strony prawicowych i awanturniczych mediów.
    Warto podkreślić,że to nie owa profesura kształtuje politykę.
    Ci ludzie są wykorzystywani świadomie i celowo przez GTW czyli grupę trzymającą aktualnie władzę.A GTW znajduje się na salonach Warszawki,Krakówka i Gdańska.
    Weźmy dla przykładu Zybertowicza, pisowski sztandar intelektualny,pełno go było w tv w okresie władzy sympatycznych kaczątek a dzisiaj już go nie uświadczysz.
    W tamtym to okresie naukowo uzasadniał on konieczność sprawowania władzy przez Leszków,
    Mieszków i Orzeszków.
    Skrajna prawica odeszła i on również podzielił jej los w niebycie politycznym.
    Paczkowski historycznie uzasadnia nienawiść do Rosji,umiłowanie tradycji męczeńskiej Polski i grzebanie w ubowskich papierach.
    Czyni go to okresowo potrzebnym dla wszystkich odcieni solidarnych jesli zachodzi taka konieczność.
    Ostatnio z rzadka widywany w tv z racji braku politycznego zapotrzebowania na dekomunizacje i deubekizację.
    Ale to jeszcze nie przekreśla jego zasłużonej i chwalebnej kariery.
    Śpiewak tańczy jak mu polityczne elity zagrają.
    A Krzemiński polityczne iskry krzesi,gdy wszechogarniający płomień solidarności należy podtrzymać,ponieważ duch w narodzie gaśnie ,niestety.
    Pani Staniszkis szczególnej uwagi nie warto poświęcać, ponieważ niczym szczególnym się nie zasłużyła.
    Jest ona w swoich wypowiedziach swoistym Wałęsą solidarnej polityki.
    Chce ale nie może.
    Z powyższego w dość oczywisty sposób wynika,że wykształciuch wykształciuchowi równym nie jest.
    Tym niemniej wszyscy oni razem,pod światłym przywództwem absolwenta SPR, czytaj Szkoły Przysposobienia Rolniczego, doszli do odkrywczego wniosku, że nie opłaca się kochać ZSRR a wielkie korzyści przynieść może płomienna miłość do USA.
    Z tego też powodu wystosowano elegancki apel do wszystkich uciemiężonych narodów Wschodu,by zechciały się nawrócić na wolność i demokrację, co też uczyniły skwapliwie wprowadzając u siebie bezrobocie i biedę.
    Przykładem ewolucyjnego intelektualizmu pani Profesor jest napisanie przez nia książki o Ameryce Południowej i ciemiężeniu jej przez komunizm.
    Niedawno odbyła ona naukową podróż do tych wspaniałych krajów satelickich USA ,co skłoniło ją do rewolucyjnego stwierdzenia w tv, że musi zweryfikować swój południowo-amerykański antykomunizm,gdzie jest znacznie więcej uświęcającego kapitalizmu.
    Okazuje się zgodnie z ludowym przysłowiem ,że tylko krowa nie zmienia poglądów.
    To nowatorsko-dialektyczne podejście rodzi nadzieję, że w końcu podadzą sobie,być może, ręce z lewicującym Modzelewskim od historii.
    O tym drugim, od ekonomii, nie wspominamy, ponieważ nie pokazuje się on zupełnie w mediach delektując swoje sukcesy finansowo-gosdpodarcze i Polski Solidarnej w ciszy zapomnienia.
    Dla niego przynajmniej mam szacunek, że się nie wygłupia rozumiejąc ekonomiczną klapę gospodarczą nawiedzonych.
    Pozostawia on tę brudną, propagandową robotę,dyskontowania klęski jako sukcesu, nawiedzonym kolegom politycznym, wysoce wyspecjalizowanym w socjologii i socjotechnikach.
    Z tego też punktu widzenia ta solidarnościowa profesura boryka się z samą sobą,kołacząc się od wielkości do śmieszności.
    A wybór nie jest łatwy.Ich polityczni promotorzy oczekuja postaw gloryfikujących obecną rzeczywistość,która skwierczy i piszczy biedą.
    Trudno ostentacyjnie się przyznać ,że w tworzeniu tego dobrobytu ma się swój powszechnie znany udział, boć to wstyd podważający naukową wiarygodność tych autorytetów.
    Zaś zaprzeczenie solidarnemu sukcesowi prowadzi do równie osobistej klęski.Stąd bierze się to borykanie i szamotanie,niekonsekwencje i korekty pogłębiające jedynie śmieszność lub niekompetencję tych gasnących gwiazd.
    Najbardziej przykrym jest ,że omawiane oły i orlice polskiej nauki ferując oceny i opinie zupełnie oderwani są od realiów i logiki kierując się wyłącznie antykomunistycznymi emocjami.
    Jest znany przykład kiedy polityk zlecił wykonanie 10-ciu ekspertyz w tej samej politycznej kwestii.
    W efekcie otrzymał 10 znacznie się różniących ekspertyz, co zmuszało go do intuicyjnego lub opartego o zdrowy rozsądek podjęcia decyzji.
    W oparciu o jednostkowe doświadczenia wykształciuchów z solidarnego nadania nie ma najmniejszego powodu do utraty wiary we własną umiejętność czytania i postrzegania otaczającej rzeczywistości.
    Oni ze swej istoty i natury rzeczy pełnią funkcje usługowe wobec aparatu wladzy wykonując jej zleconka.
    Tylko nieliczni mają odwagę i ambicje zachowania suwerenności postaw i niezależności myślenia.
    Ci co bardziej natchnienie Duchem Świętym starają się wpływać na władzę,by kształtować w korzystny dla siebie sposób politykę rządu.
    Wszystkim im jest bliski egoizm klasowy,poczucie szczególnej misji i wyższości, tchórzostwo oraz serwilizm wobec GTW.
    Chciałbym, żeby zdawać sobie sprawę z tego, że mamy profesorów wyrobników, rzemieślników i artystów.
    W ostatnich czasach tych ostatnich nie mamy w ogóle, bowiem są to czasy generalnego bezrybia.
    Im większy ignorant tym głośniej krzyczy.
    Czytać im się nie chce, pisać nie potrafią,ale rację muszą mieć nieodwolalnie i obligatoryjnie.
    A ludzie wartościowi i skromni zamknęli się we własnych światach uczciwości, przyzwoitości i sprawiedliwości.
    Oni nie chcą się spoufalać i profanować kontaktami z ochlokracją.
    A,szkoda,bowiem zakrzyczani i zdominowani realiści czują się osamotnieni i wyobcowani.
    Natomiast awanturnicy czują się bezkarni, pewni siebie i pełni poczucia misji przedmurza chrześcijaństwa.
    Ludzie ci pozbawieni są realizmu i zapominają, że o sile państwa polskiego decyduje jego dochód narodowy przypadający na głowę i to co te głowy myślą o władzy.
    W obu tych przypadkach jest niestety źle.
    Za komuny mieliśmy chociaż werbalną jedność moralno-polityczną,dzisiaj nie mamy nic.
    Polska leży gospodarczo,zaś USA nie wyciągną nas z tych tarapatów.Rosja stanowi bliski i naturalnie podobny rynek,który stwarza nam nieporównywalnie większe szanse rozwoju aniżeli zamorskie imperium.
    Ponadto Rosja daje nam to, za czym ganiają USA i cały świat,ogromne zasoby nośników energii,o które rozgrywają się konflikty i toczą się wojny.
    Jeżeli polska dyplomacja i władza nie potrafią zdefiniować co jest najważniejsze, na dzisiaj i jutro, w międzynarodowej i polskiej polityce zagranicznej to jest ona funta kłaków warta.
    Tego rodzaju kostyczne i emocjonalne postawy są szkodnictwem politycznym.
    Nawet gdyby nasi poszkodowani uzyskali od Rosjan gwarancje wskrzeszenia polskich ofiar Katynia,to i tak rachunek strat byłby po naszej stronie,wskutek realizacji polityki niechęci,uprzedzeń i urazów.
    Historia jest bazą naszej tożsamości ale przyszłości nie możemy budować na ofiarach nawet najsłuszniejszej sprawy.Potrafiono uwolnić się od tej polityki w kontekście Niemców i Ukraińców,a nie potrafimy tej samej miary zastosować wobec Rosjan.
    Takimi zachowaniami będziemy umacniać negatywne wobec nas uprzedzenia w Europie i rosyjskie przekonanie,że polska jest bękartem wersalskim.
    Jestem przekonany,że ocieplenie klimatu Wschód-Zachód jest polityczną nieuchronnością.
    Przykre jest tylko, że Polska nie potrafi znaleźć dla siebie korzystnego miejsca w tej ogólnej tendencji.
    Zastanawiającym i zasmucającym jest również fakt, że niektórzy przedstawiciele polskich intelektualistów znaleźli swoje miejsca na pozycjach wstecznego Ciemnogrodu.
    Postępu cofnąć się nie da, pozostaje tylko otwartym pytanie jaką nam przyjdzie cenę zapłacić za naszą głupotę, warcholstwo i pieniactwo polityczne, które to cechy II RP żadną miarą nie dadzą się wpisać w obraz współczesnego świata.

  49. Zaniża pan śr krajową zrozumienia tekstu ,czyli umie pan czytać ale ze zrozumieniem są już kłopoty .
    Sz. pan red zauważył to teraz , lepiej późno niż …. .. jak p.Parandowska czyli wcale (czyt. wywiad i pytania wazeliniarskie )
    – do Moskwy tak ale czy dzisiaj wybiera się tam ktoś ważny chyba że Łukaszenka
    – rozmawiać należy oczywiście ale z kim , może Sz. pan red zaprzyjaźniony z kimś ważnym podpowie nam z kim
    – propozycja wyeliminowania Ukrainy z pośród naszych przyjaciół jest delikatnie mówiąc NADUŻYCIEM

  50. Od godziny 11.00 czasu polskiego do 11.53 Putin ogłaszał w reprezentacyjnej sali Georgijewskiej na Kremlu kierunkowe projekty dla Rosji na lata 2008 -2020 ( dla mnie okres Miedwiediewa do 2012 i powrót Putina na lata 2012-2020.)
    TEN dzień media Rosyjskie napewno poświęcą expose Putina , zresztą naprawdę interesujacego -jednym zdaniem Modernizacja technologicza,wydajność pracy ,nauka i zdrowie ,demografia i 5 minut na obronność (ekspansja USA – Polska i Czechy wymienione +Rumunia ) .
    w takim dniu kiedy w Moskwie pojawił sie Establiszment całej Rosji przebicie z info .o wizycie naszego premiera nie będzie łatwe. w dzienniku ‚Płaniety „o 12.00 ani słowa ,interesuje mnie czy i jak pokażą ?!,a bylo już po pierwszym spotkaniu z Premierem Zubkowem ale oni wieczorem pokazuja tylko to z kim spotkał sie PUTIN ato spotknie dopiero będzie .więc nie zobacze bo będe w drodze .

  51. Mentalność niedemokratyczna

    Oto co (wg dzisiejszej „GW”) powiedział rektor Akademii Medycznej w Gdańsku, Roman Kaliszan, o fakcie opublikowania w Internecie listy płac pracowników AMG (płac wyższych od płac wielu lekarzy, np. w księgowości do 10 tys., w dziale żywienia – 17 tys., w dziale sprzedaży (?) – 26 tys., w pralni 4-7 tys.)

    Rektor AMG powiedział: „Na wyciek tych informacji pozwoliła osoba, która chce zaszkodzić szpitalowi. Teraz wszyscy porównują pensje, środowisko jest skłócone”.

    Czyż to nie skandal? Rektor, stanowisko publiczne, chce, aby pensje z budżetu, płacone z publicznych pieniędzy, pozostawały tajne. Pensje z funduszu publicznego!
    Bez żadnego nie tylko nadzoru publicznego, ale nawet wiedzy podatnika jak jego podatki są w istocie przez państwo używane.
    Rektor publicznej uczelni uważa, że gwarantem „spokoju społecznego” jest nieujawnianie danych publicznych.

    W państwach demokratycznych jawność danych publicznych jest nie tylko znacznie szersza niż w Polsce, ale zrozumienie jaką ta jawność pełni funkcje dla demokracji jest znacznie powszechniejsze. Np. w Kanadzie, istnieją przepisy obligujące płatnika w sektorze publicznym do corocznego publikowania (w prasie i w Internecie) zarobków osób opłacanych z budżetu (prowincji) powyżej pewnej sumy, razem z nazwiskiem. Ciekaw jestem co pan rektor Kaliszan na to by powiedział.

  52. DO LIYAKA!

    NIKT Z NAS TU ZGROMADZONYCH W BLOGU NASZEGO PANA DANIELA NIE ZDAJE SOBIE SPRAWY JAKA CUDOWNA SILA CZUWA NAD NAMI. WYOBRAZMY SOBIE ZE JESTESMY POSLAMI SEJMU I MAMY NA SESJI PLENARNEJ WYSLUCHAC EXPOSE PREMIERA LIZAKA!
    PODEJRZEWAM ZE EXPOSE WYGLASZANE BYLOBY CALY TYDZIEN I TO Z MALYMI PRZERWAMI ! powiedzmy na toalete.

    DROGI CISTOBAL!

    PAMIETAM KILKU PROFESOROW Z UCZELNI NA KTOREJ STUDIOWALEM W POLSCE.PANI STANISZKIS COS MI ICH PRZYPOMINA, A JESLI ONI MNIE SIE SNIA, TO ZALICZAM TE SNY DO KOSZMAROW.

    TERAZ KILKA NAJSWIEZSZYCH INFORMACJI
    JARUS KACZYNSKI CHCE ODWOLANIA CWIAKALSKIEGO. JA PROPONUJE NA PODSTAWIE JUZ UDOWONIONYCH NADUZYC NA ZAJMOWANYM STANOWISKU ODEBRAC ZBIGNIEWOWI ZIOBRZE DYPLOM UKONCZENIA WYZSZEJ UCZELNI I ZAKAZ WYKONYWANIA ZAWODU PRAWNIKA NA LAT 20 -CIA.
    MAM PROPOZYCJE DLA STUDIA FILMOW RYSUNKOWYCH W BIELSKU – BIALEJ ABY NA BAZIE WSPOLPRACY Z HANNA BARBRA CORP. ZROBILI POLSKA ANIMOWANA WERSJE NP. ZATYTULOWANA
    ” PINKY & WYNKY W RADIO MARYJA ”

    MILEGO DNIA WSZYSTKIM BEZ WYJATKU

  53. Lizak jest nie do zniesienia ale on się tym nie przejmuje.
    Proponuje zbojkotować jego teksty i więcej o nim nie pisać.
    Elaboraty, których nikt nie czyta nie mają sensu.
    Drogi Ryszardzie, życzę Ci milszych snów np.
    taki: idziesz sobie doliną Katmandu słuchając Cata Stevensa a potem
    w przydrożnej knajpce zamawiasz pierożki momo i herbatę po kaszmirsku
    z kardamonem. W dali widzisz Annapurnę z czapą śniegu. Co Ty na to?
    Z głębokim ukłonem
    Cristobal

  54. Baaaardzo dziękuję za komentarz.
    Można go polecić wszystkim (co czytają ze zrozumieniem) popierającym bezkrytycznie PIS w bezsensownej nagonce na Tuska.

  55. Przyłączam się z gratulacjami dla naszego Gospodarza!
    Jak widać brakuje nam nie rozumu tylko odwagi głoszenia naszych wewnętrznych osądów. Niech więc ta odwaga tak brawurowo zademonstrowana porzez naszego mistrza Passenta będzie dla nas przykładem. Dzięki niej staliśmy sie sobie bliżsi niz kiedykolwiek przedtem. Dziękuję Panie Redaktorze.
    W sprawie kompetencji prof. Jadwigi Staniszkis nie ma sporu. Najlepsza w niej zawsze była wielka uroda i kombatanctwo.
    Dodam tylko, że postepując z zelazna regułą czerpania wiedzy ze żródła zamiast z omówień, zakupiłam kilka dzieł naukowych p. Profesor.
    Jedno udało mi się przeczytać do końca. A z tą lekturą było jak z warszawskim pochodem pierwszomajowym. Wola maszerowała długo po tym jak przeszła Ochota. Podobny pseudonaukowy bełkot będący „stylem” p. Staniszkis, w istcie zaś zasłaniajacy brak treśc,i nawt w środowiskach uniwesryteckich jest rzadkością.

    Premier Tusk ma natomiast obowiązek nawiązania i utrzymania co najmniej poprawnych, jeżeli już nie dobrosąsiedzkich stosunków z Rosją. Jego wizyta jest oczywistą koniecznością, zważywsze, że naszym sąsiadom zamierzamy urzadzić po sąsiedzku tarczę rakietową wymierzoną w ich tyretorium i bazę amerykańską.
    Wizytę Tuska oceniam więc w kategorii, nie tyle przełamywania dotychczasowej niechęci ile, elementarnego obowiązku wynikającego z konieczności przestrzegania rydymentarnych zasad sąsiedzkiej powinności. I nie dziwiłabym się, gdyby w takich kategoriach odebrali ją Rosjanie, jako coś, co się im po prostu należy. I radziłabym ich stosunek do tej wizyty opisywać w kategoriach kindersztuby a nie wielkomocarstwowej pychy. Żadnej łaski im przecież nie robimy traktując ich jak sąsiadów.

  56. toja pisał kilka dni temu:

    „Ukraina skarży się całej Europie że rząd Tuska wybrał Rosje a Ukrainę ” olał””
    podając tę wiadomość jako jedną z przewin rządu Tuska.
    Tylko mam pytanie, co z tego że jest tak jak pisze pan(i)? O ile tak jest.
    No i to ciągłe pisanie o pijanym Kwaśniewskim. A Krzywousty kazał oślepić brata, może też warto przypomnieć?

  57. niewierzący lecz praktykujący napisał kilka dni temu coś co mi bardzo się spodobało

    “z racji mojego wieku, doskonale pamiętam Gomułkę i nie widzę różnicy!”
    Ja z kolei pamiętam lata 80-te, może niedoskonale, i wiem kto był opozycjonistą, a kto tylko udawał.

    No właśnie: opzycja to był Frasyniuk, Michnik, Kuroń, Wałęsa, ale przyznaję też Macierewicz i wielu innych. Kaczyńscy jakby trochę mniej.

  58. Bobola pisał kilka dni temu:
    „Chwilowo , dane GUS-u dotyczace PKB za rok 2007 wskazuja na 15% spadek wartosci realnej PKB w stosunku do roku 2006 .”

    no właśnie – widzi pan co rząd Pisu narobił!!!! dziękuję za te informacje! a wmówienie o Wodniku że jest pieszczoszkiem komunistycznego reżimu. No głupie! Mam wrażenie że jest pan(i) wychowankiem Fuhrera – lepiej? Tak dobrze się znamy na tym blogu, że zamieszczać takie komentarze? Już nie mówiąc o wartości takich argumentów.

  59. do Andrzeja Falicza, który pisał:
    „Tadeusz S. to jeden z tych, ktorych w latach 80-tych nasz publicysta wraz z umilowanym generalem zamkneli w pudle (tak na wszelki wypadek w stanie wojennym…) oczywiscie dla jego i Polski dobra”

    A wie pan, że Kuroń, Modzelewski, Michnik to niektórzy z tych,ktorych w latach 80-tych nasz były minister skarbu Wojciech Jasiński (ze zdaje się lubianego przez pana rządu) zamknął w pudle oczywiscie dla ich i Polski dobra. Ładna paralela?

  60. Pisałem już że z sąsiadami trzeba rozmawiać, a nie siedzieć nadąsanym w kącie /pałacu lub tupać. Bracia nie umieli /jak i ich otoczenie/ zachować sie w świecie bo od zawsze byli i są obrażeni, na kogoś, na coś itd.
    Nie wiem jakie będa efekty tej wizyty, ale dobrze że ona jest i nie ma powodu aby premier Tusk słuchał ludzi sfrustrowanych i myślących inaczej/p.Staniszkis jest jedna z tego grona wieszczy/.

    Toja – kliniczny przypadek otępienia przez propagandę pisuarów.
    Zdrowia życzę, chyba że to są wpisy służbowe co sugeruje prośba do gospodarza o wskazanie z kim w Rosji rozmawiać.

    Trochę optymizmu i radości że jest normalniej, a to trucie jadem medialnym w wykonaniu b.władzy pokazuje tylko ich małość i raczej śmieszy niż porusza.
    Miłego dnia i nie tylko/tygodnia, miesiaca, lat/ blogowiczom.

  61. „Zbyt wiele jest spornych kwestii w stosunkach polsko – rosyjskich, by ta wizyta mogła zakończyć się sukcesem” – to zdanie ciagle nie dawalo mi spokoju. Chyba musialem sie z nim przespac, zeby mnie olsnilo.

    Bo zdanie to wyjasnia tajemnice sukcesu polityki zagranicznej, wersja Staniszkis.1.0: mamy kwestie sporne z Rosja – lepiej tam nie jezdzic. Mamy kwestie sporne z Niemcami – lepiej rowniez tam sie nie pchac. I tak dalej. Wszedzie tam, z kim mamy kwestie sporne – nie jezdzic.

    Rozumiem: zeby nie zadrazniac jeszcze bardziej. A noz drugiej stronie przejdzie, a wtedy sie spotkamy, no i bedziemy mieli SUKCES.

    SUKCES albo NIC(ea – to taka aluzja do innego teoretyka).

    Oto credo polityki zagranicznej SUKCESU: przeczekac, az sie samo zalatwi, az sie ulezy. Moze w miedzyczasie nastapi potop ? III wojna swiatowa (ktora z pewnoscia zakonczy sie sukcesem – w koncu jestesmy po wlasciwej stronie) ? Albo inny kataklizm, ktory pozwoli nam osiagnac upragniony SUKCES bez zbednych spotkan, niekonczacych sie negocjacji, wypracowywania kompromisow, i innych czasochlonnych dupereli, ktorych pelno w tradycyjnej polityce zagranicznej. Po co zatem rozmawiac, skoro wystawiamy sie na niebezpieczenstwo fiaska rozmow, calkowitego lub czesciowego, a przeciez najwazniejszy jest SUKCES (cokolwiek to oznacza w pojeciu Sztaniskis.1.0).

    Dobrze, ze ten okres SUKCESU w polityce zagranicznej trwal niecale dwa lata, a nie dekade, jak dekada SUKCESU za Gierka.

    Pozdrawiam.

  62. Nie specjalnie interesuje mnie opinia Szan. Prof. Staniszkis, tym bardziej opinia o jej opinii – wolę poczytać Orłowskiego i Adama Rotfelda (w GW) o wizycie Tuska w Moskwie. Ale jedno nie daje mi spokoju, może ktoś, najchętniej gdyby to był sam Drogi Nasz Gospodarz Blogu, odpowie mi co znaczy:

    GRA ZERO-JEDYNKOWA … DYPLOMACJA NIE JEST GRĄ ZERO-JEDYNKOWĄ

    Jest to metafora, dość dziwaczna zbitka dwóch pojęć: (1) gra o sumie zero w teorii gier, oraz (2) sytuacja zero-jedynkowa, programowanie zero-jedynkowe … w matematycznej teorii decyzji. Obie teorie mocno powiązane, ale same pojęcia dość luźno.

    Metafora dopiero co zapuszczająca korzenie. A metafory mają dość dziwaczne, przeważnie nielogiczne początkie. Szukałem googlem (”zero-one game” również niewiele wyjaśnia), a znalazłem między innymi to:
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=100#comment-3827

    Z kontekstów nie wynika jasno sens tej metafory. Może ktoś łaskawie mi wyjaśni. Sprecyzuje.
    Z gory dziekuje — T.O.

  63. Lizaku,
    zlituj się na Boga nad nami – blogowiczami.
    KRÓCEJ !!!! KRÓCEJ !!!!!! KRÓCEJ !!!!!!!

  64. Nigdy nie mogłam zrozumieć, co pani profesor chciała powiedzieć, powiedziawszy to, co powiedziała. Na szczęście mądrzejsi ode mnie też nie wiedzieli. Co za ulga!

  65. Mamy profesorów różnych i różnistych ( to nie moje określenie ).
    Chciałbym napisać że wszyscy profesorowie którzy otrzymali ten tytuł naukowy w Polsce kojarzą się nam z RP.
    Prof..Staniszkis nigdy nie podpisywała listów wrogich dla RP,
    – nigdy też nie wypowiadała się źle o rządzących RP na łamach gazet innych krajów,(Geremek -list hańbiący na temat MSZ i schlanie się Prezydenta Kwas w Charkowie)
    Co do innej opinii Pani prof..Staniszkis niż Sz.P.red na tematy polityczne to wiemy że nigdy nie powidziała Ona że Jaruzelski jest bohaterm ,zawsze mówi wprost
    Jaruzelski to wróg RP a
    KUKLIŃSKI TO WIELKI BOHATER
    Za to właśnie wielki szacunek Pani prof..Staniszkis ! ! !

  66. Cristobal
    2008-02-08 o godz. 14:42
    Wez, o dwa tony nizej!
    – Pamietasz tego w szafie, co mial wypierdziec:
    „Boze, chranij Cara” i usralsia?

  67. Pan Felix raczyl napisac:

    „Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Rosja? Czego tak naprawde Jej i Narodowi rosyjskiemu zazdroscimy, drac sie, ze my im pokazemy. Cieszmy sie, ze w Rosji jest czlowiek o nazwisku W. Putin z ktorym da sie rozmawiac jezeli chodzi o polaryzacje stosunkow dwustronnych relacji Rosja – Polska. Oczywiscie bez pajacowania. Jezeli tarcza w Polsce ma juz byc to nalezy z Rosjanami porozmawiac w cztery oczy – wyjsc Rosjanom w tej kwestii na przeciw – budujac tarcze bardzo blisko Wilanowa. Ostatecznie pare starych spraw kiedys musimy zalatwic i spolaryzowac, najlepiej za jednym zamachem. Reszte problemow zakopie sie pod dywan i nareszcie beda dobrosasiedzkie stosunki. Powtarzem jeszcze raz, tarcza wiza-wi Wilanowa i od nastepnego dnia mamy sielankowy spokoj.

    F.S. von/od Diasporski

    Ps. Czy jest to wystarczajaco czytelne?”

    Otoz zgadzam sie z Panem, ale tylko do polowy.

    No bo wlasnie: czegoz zazdroscimy Rosjanom?

    Ja osobiscie zadroszcze wspanialej druzyny hokejowej, silnej ligi pilkarskiej, doskonalych biathlonistow (co roku jakis nowy sie pokazuje, a u nas od lat w zasadzie tylko wspanialy Tomasz Sikora.)
    Mysle, ze Kaczynski strasznie zazdroscil Rosji tego, ze u nich wladza nie byla (i nie jest) ograniczana zadnymi „imposybizlizmami”.

    Cieszmy sie, ze mozna rozmawiac z Putinem. I korzystajmy z okazji.

    Pelna zgoda, jak dotad.

    Natomiast dalej juz nie bardzo sie zgadzam. Jakzesz to?
    Chcialby Pan, zeby to Polska decydowala o tym, gdzie mialbyby byc rozmieszczone amerykanskie bazy? Przeciez nasz swiatly przywodca w dwoch blizniaczych osobach juz zdazyl sie zgodzic na to, ze Amerykanie wybiora terytorium, ze bedzie to fragment kraju nie podlegajacy de facto polskiemu prawu (amerykanscy zolnierze tam stacjonujacy mieliby podlegac tylko krajowej jurysdykcj) i to bez jakis zbednych negocjacji czy, o zgrozu, niegodnych targow, a Pan chcialbys teraz dyktowac Amerykanom gdzie baze budowac?
    I to jeszcze proponujac „zatoke czerwonych swin”?

    A moze ja zle zrozumialem. Moze nie o czerwone swinie chodzi, lecz o cos wrecz odwrotnego: siwatynie Opatrznosci Bozej na polach Wilanowskich?
    Otrzyma troche dofinansowania od panstwa udajac, ze jest muzeum, to moze tez czesc budowy Ameryka sfinansuje i bedziemy udawac, ze to jest czesciowo baza wojskowa?

    Swoja droga – zawsze moznaby rakiety poswiecic. Czlowiek strzela Pan Bog rakiety nosi – moze, jak beda wystrzelone ze swiatynii, to wieksza ich celnosc bedzie?

    Widac, Panie Feliksie, nie dosc jasno Pan sie wyraziles.

  68. Nie wiem kto i po co publikuje panią Staniszkis. Nie pamiętam jednej mądrej jej wypowiedzi. Piszę pod wrażeniem wizyty Premiera w Moskwie i widać wyraźnie normalizację naszych stosunków i obustronną chęć ich poprawy. Już to samo jest sukcesem. Z tej perspektywy widac wyraźnie jakie bzdury wypisuje pani Staniszkis i publikujący je Dziennik.

  69. Szanowny Gospodarzu Blogu ! Drodzy Blogowicze !

    Patrząc na to się wokoło dzieje, na jakość polskiego dyskursu publicznego, na wynurzenia „specjalistów” od polityki, futurologii, „wizjonerów” i „kabalistów” przyszłości Polski po prostu chce się wymiotować. Jaki poziom tej dyskusji ? Czym się zajmuje elita polityczna, społeczna, kulturowo-cywilizacyjna tego społeczeństwa ? O czym (i jak) się mówi w kontekście bliższej i dalszej przyszłości naszego kraju ? Jakie pomysły ma polski estabilishment zgromadzony wokół „małego” i „dużego Pałacu”, w Sejmie i Senacie (i wokół nich) na Polskę ?
    Mam nieodparte wrażenie, że w tych dyskusjach, starciach, komentarzach i ogólnospołecznym „wirze” chodzi głównie „kto kogo…..”. I już mało ważnym jest wtedy czy mówi to p.prof.Staniszkis (o której jest m.in. aktualny felieton), polityk tej czy innej opcji, b.Pan Premier i Prezes największego stronnictwa opozycyjnego, młody lewicowiec Olejniczak, Pan Prezydent, Macierewicz etc. etc. etc. Nawet w wypowiedziach tak szacownych i poważanych przeze mnie osób publicznych jak np. prof. Filar czy prof. Widacki, bądź prof. prof. Safjan bądź Zoll pojawiają się (ja w każdym bądź razie odnoszę takie wrażenie, takie sygnały z ich sposobu opisu dzisiejszego świata odbieram) elementy świadczące o tym, że chodzi o utylitarny, dzisiejszy, „odwetowy” charakter rządzenia. I takiż sam charakter urządzenia polskiego społeczeństwa.
    Miałkość naszego wewnętrznego dyskursu i spraw jakie społeczeństwu serwują media w tym przedmiocie napawa mnie na prawdę obrzydzeniem i odruchem wymiotnym – coraz mniej mnie więc na blogach, coraz mniej mnie (to czynię dla własnej kondycji psychicznej) obchodzą te zawieruchy – patrzę na siebie jak obojętnieją we mnie receptory dot. bezpośrednich i żywotnych współcześnie spraw mojego kraju, jego „dziś” – „dziś” mojego kraju.

    Słuchałem dziś na rosyjskojęzycznym kanale, w ramach programu WREMIA przemówienia Prezydenta Rosji do audytorium wybitnych postaci rosyjskiego życia publicznego – gdzie W.Putin przed spotkaniem z naszym Premierem mówił o planach gospodarki, ekonomii, zagadnieniach społecznych (politycznych było w tym wystąpieniu najmniej – co w dotychczasowej praktyce Rosji jest wielce znaczącym epizodem, niemalże symbolicznym), edukacji, nauki, demografii, ekologii etc. Rosji na lata 2008 – 2020. Kiedy w Polsce odbyła się taka dyskusja, kiedy Prezydent Polski mówił o tych zagadnieniach ? Jego interesują tylko teczki, weryfikacje, „przepychanki” z „małym” Pałacem i „całą resztą społeczeństwa” kontestującą pomysły jego formacji (i jego brata-bliźniaka) „na Polskę” ? Żal d….ę ściska (przepraszam za nieparlamentarne porównanie).

    W tym całym kontekście wynurzenia skądinąd zasłużonej dla współczesnej Polski Pani Profesor Jadwigi S. są (podobnie jak analogiczne wizje takch epigonow „kaczyzmu” jak Zybertowicz, Krasnodębski, Bender czy Nowak – wszystko „profesory” !!) „małym pikusiem” (że tak się wyrażę) w globalnym ujęciu. Nie mają żadnego, ale to absolutnie żadnego, znaczenia – tak jak grzęznąca (równolegle z ekscytacją „takim” poziomem dyskursu publicznego) w sarmackim i trybalistyczno-plemiennym „bagienku” Polska.

    Smutno pozdrawiam.
    WODNIK53

  70. Jeszcze we wtorek wątpiłem czy Putin Tuska przyjmie. Przyjął, a nawet posypały się z jego strony komplementy. Jednak ludzie pokroju Putina nie robią niczego zbędnego. Wiem, że trzeba rozmawiać. Lepiej mieć kontakt z żywym człowiekiem, niż jego wyobrażeniem. O coś jednak toczy się ta gra. Donald liczy na normalizację obopólnych stosunków. Na co liczy Putin ? Bo na poprawie stosunków z Polską nigdy mu nie zależało. Putin zawsze próbuje grać w wymiarze światowym. Polska to dla niego „niegrzeczny satelita”, który chce wyrwać się spod wpływu siły przyciągania wielkiej Rosji. To nie partner, to zbuntowany wasal. Patrząc z tej perspektywy nie rozumię tej wizyty. Nie rozumię jakie korzyści miałaby dać Putinowi ta wzorcowa wymiana grzeczności. Te uśmiechy, zapewnienia:
    „Chcę zapewnić was, że problemy, które pojawiły się w stosunkach w ostatnich latach, nie były podyktowane chęcią urażenia naszych partnerów – powiedział Putin, cytowany przez agencję ITAR-TASS.”
    „Były one podyktowane dążeniem do obrony naszych własnych interesów gospodarczych, lecz nigdy ich nie upolitycznialiśmy – podkreślił rosyjski prezydent.”
    Jak to nie upolityczniali ? Ślepy i głuchy zauważyłby, że wszelkie rosyjskie sankcje zawsze miały charakter polityczny.
    W co Putin gra ? Tak naprawdę ? Oddzielając ziarno od plew.
    Może autor bloga, przecież wytrawny dyplomata, spróbowałby odpowiedzieć na to pytanie.

  71. Pani Profesor jest nieobecna. Żyje w świecie produkowanych przez siebie pojęć poznawczych i teoretycznych konstrukcji wyjaśniających, które nijak mają się do tego, co opisują. To porażające i przekombinowane, gdzie nawet Jarek K. nie jest tym kim jest, a przecież powinno to być oczywiste. Zgadzam się z opiniami Pana Redaktora Passenta!

  72. No, drogi Observer, Pan mnie ostatecznie załamał swoimi wątpliwościami i pytaniami.

  73. telegraphic observer,
    Ja rozumiem wypowiedź Gospodarza -Gra zero jedynkowa , a więc tak lub nie, czarne lub białe i nic pomiędzy.
    A odnośnie pani JS to ja mam pomysł by czytać jej wizje przyszłości na opak , tak będziemy dużo bliżej prawdy o przyszłych wydarzeniach

  74. Lex and Cristobal

    Przejdźcie na komiksy.

  75. WODNIK53, 18.36. Jak zwykle bardzo mądrze. Także oglądałem Putina w jego wystąpieniu na Kremlu. Robi to duże wrażenie, jednocześnie przygnębia dystansem oddalenia. Oni swoją historię doświadczyli nie lepiej od nas, natomiast wyciągneli właściwe wnioski, budując przyszłość na zgodzie narodowej, a nie na nienawiści jaką stworzono w tym co nazywaja teraz tutaj wolną ojczyzną. Czy zauważyłeś, w którym rzędzie siedzieli tam dostojnicy kościelni?

  76. jerzy,Filson,J-23 i J-19- kliniczny przypadek otępienia przez propagandę lido- POpaprańców.
    Zdrowia życzę, chyba że to są wpisy służbowe co sugeruje prośba do gospodarza o ochronę ww.
    Trochę optymizmu i radości , a to trucie jadem medialnym w wykonaniu obecnej władzy pokazuje tylko brak sukcesu, ich małość i raczej śmieszy niż porusza.

  77. Premier Tusk gra zle swoją rolę, bo nie każdy aktor zagra każdą rolę. Zle grają również ministrowie Tuska. Kopaczowa miast byc spokojną i merytoryczną kobietą jest aktorką podszytą trema i strachem, że za chwilę ją wyrzucą. Cwiąkalski chcialby byc Eliotem Nessem lecz na razie przypomina Nowosilcowa, który wysyla niewinnych Polaków na katusze broniąc Caratu. Schetyna jak się usmiecha jest tak sztuczny jak wiesniacy z obrazów Breugela, lecz oni w odróżnieniu do niego nie grali lecz byli. Sikorski chciałby byc Jamesem Bondem a la Roger Moore, a jest tylko mydłkiem upozowanym do roli amantów w prowincjonalnym teatrze. Zdrojewski przypomina Sawonarolę i milczeniem chce ukryc, swoją głupotę i brak kultury, co objawil ostatnio przy okazji Muzeum Wypędzonych. Pitera moglaby zagrac inspektorkę Sanepidu w jakimś kinie moralnego niepokoju lecz nie ma pewności, że i tego by nie spieprzyla. Komorowski i Niesiolowski mogliby zagrac szlachciurów targowickich sprzedających kraj za moskiewskie pieniądze. Może Walter zalatwiłby im jakieś nagrody. Chlebowski jest urodzony do grania aparatczyków PZPR gnebiących w jakimś zakladzie racjonalizatorów i wolnomyślicieli.

    No i oczywiście HGW zagrałaby niezle Bufetową w EBOiR sprzedającą flaki i chowającą pod stołem lepsze gnaty dla znajomych.

  78. Dzisiaj jesteśmy po wizyce. Ja zaliczam ją do udanych. Pani Staniszkis jakoś nie trafiła z oceną. Jak zwykle zresztą. Chciała by, ale….

  79. Pani Staniszkis jako Kasandra wypadała zawsze kiepsko i nadal nic nie ulega zmianie.Ponadto jej poglądy , także polityczne, pochodzą z jakiejś odległej planety, z której Polska jest mało widoczna 🙂
    A premierowi Tuskowi chwała za wizytę w Moskwie – bez względu na utyskiwania płynące z „dużego pałacu” całkiem bez umiaru.
    Prezydent Putin robi sobie dobry wizerunek w oczach tzw.Zachodu wykonując przyjazne gesty wobec Polski? – I bardzo dobrze! I tak trzymać, panie Premierze!

  80. Wodnik 53.

    A ja odnoszę wrażenie,że jest jakby ciut,ciut spokojniej w porównaniu do do tego co było jeszcze miesiąc temu.Jakby nastąpiło przesilenie i teraz znajdujemy się na opadającej.Jeszcze zdarzają się głosy z tamtego okresu,ale wyraźnie mniej i mniej histeryczne.Czy to skutek zmęczenia czy też tendencja stała-zobaczymy za parę tygodni 🙂
    Może zmierzamy do normalności?

  81. PANI PROFESOR Z CAŁYM SZACUNKIEM CZĘSTO PIEPRZY OD RZECZY ALE POPROSTU TAKA JEST JEJ URODA I ONA NIC NA TO NIE PORADZI.
    WSZYSCY JESTEŚMY ” TACY SAMI A ŚCIANA MIĘDZY NAMI”
    SE LA VI JAK MAWIAJĄ FRANCUZI.
    TAK ZOSTAŁA WYCHOWANA W DOMU , WYPRANO PANI PROFESOR SKUTECZNIE MÓZG…..SZKODA!

  82. Tak – „jasny gwincie” – w rzędzie (bodajże) trzecim lub czwartym (te sekwencję oglądałem „z tyłu”)….
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  83. Filson pisze:
    2008-02-08 o godz. 15:25

    niewierzący lecz praktykujący napisał kilka dni temu coś co mi bardzo się spodobało

    “z racji mojego wieku, doskonale pamiętam Gomułkę i nie widzę różnicy!”
    Filson – na Boga czytaj uważnie! To mi niewierzący lecz praktykujący przyciął, chociaż nigdzie na żadnym blogu nie powoływałem się na własną martyrologię. Nie przyznawałem się tez nigdy i nigdzie do do żadnego działania opozycyjnego.
    Już wielokrotnie podkreślałem „braterstwo” duszy z gospodarzem, na tekstach którego się kształtowałem i jego człowieczeństwo, które sobie dawałem za przykład.
    Jasny Gwint i Wodnik 53 (piszę was z wielkich liter bo tak Was postrzegam) – jak zwykle mi imponujecie. Ja też szanuję i podziwiam Rosjan. Wielu nazywało mnie rusofilem. Nie byłem bezkrytyczny w tym zauroczeniu. Prawdę np o Katyniu znałem od dzieciństwa (wczesne lata 50-te). Ale też znałem od tamtej chwili fakty dotyczące losów czerwonoarmiejców rozgromionych w „cudzie nad Wisła”.
    Kiedyś fascynowałem się historią Rosji (jako amator) i chyba ich wówczas zrozumiałem. Lepiej z nimi współpracować niż się wadzić. Tylko, że współpraca z nimi w Polsce zwana jest… kolaboracją. Niesłusznie. Pozdrawiam Was. Gospodarzu i Fani moi

  84. Sluchajcie drodzy blogowicze zeby wyluzowac emocje, zloze oferte wybitnej Pani prof.socjologii prace ankieterki.Studentki wychodzace z pod jej reki szanse na zatrudnienie maja tylko na takim stanowisku.Wychodza glupsze niz gdyby sie nie ksztalcily taka jest prawda o nauczycielach ich ksztalcacych.U mnie prof.Sztaniszkis miala by szanse bowiem te pastelowe usta, styl ubierania sie zaciekawial by respondentow.Zybertowicz do reklamy takiej chodzacej po ulicach taki bilbord tylko z zaslonieta facjata.

  85. A teraz na poważnie.
    Tylko tłumaczenie Unii Europejskiej jakich metod używa Moskwa i jednoczenie się we wspólnym oporze wobec nacisków rosyjskich jest naszą szansą. Wszystko inne to rosyjska ruletka i skumbrie w czerwonej tomacie. Jeśli Tusk pojechal zalatwiac rosyjsko-niemieckie interesy i polskich wynarodowieńców liberalnych to jest gnojkiem. Naszą siłą jest Unia, bo w niej mamy znaczenie i możliwośc zmian.
    Tusk powinien uzgadniac stanowisko polskie wobec Rosji w Parlamencie Europejskim, a nie w gabinetach Bartoszewskiego czy Merkel.

  86. Panie Danielu ! Jest Pan zbyt wytrawnym obserwatorem życia politycznego , by dziwić się prof. Staniszkis.Pewnie chce Pan poznać opinie blogowiczów na temat powyższy..?i stąd pańskie ,,zdziwienie”. Doskonale Pan wie,że prof.Staniszkis to wielbicielka braci Kaczyńskich.Ponieważ PiS kompletnie się kompromituje i dostrzega to nawet pani profesor,nie chcąc dewaluować swego profesorskiego autorytetu ,czasem udaje bezstronnego obserwatora.Jej pro-kaczyńskie sympatie wychodzą jednak spod maski bezstronności aż nadto wyrażnie.Ponieważ nie da się pogodzić poglądów braci Kaczyńskich z obiektywizmem i zdrowym rozsądkiem,pani profesor wychodzą z głowy bełkotliwe ,absurdalne tezy, zbliżone merytorycznie do poglądów Jarosława.Pozdrawiam serdecznie.

  87. Konflikt polsko- rosyjski ??? A cóż to takiego, u licha? Zadzieranie nosa przez rządzących w Warszawie i przesadne, obrażone reakcje w Moskwie, to już konflikt? A to wszystko napędzane przez „obiektywne i niezależne” media. Pewnie każdy z nas zna trochę Rosjan, dziwne, że Państwo o tym nie piszą. W rozmowach z nimi, temat „rury”, czy „tarczy” po prostu nie istnieje. Mamy podobne problemy z przystosowaniem się do zmiennych warunków życia i pracy. Lepiej lub gorzej nam to wychodzi. Nikt natomiast, nie zaprząta sobie głowy takimi bzdurami. Zaskakujące jest, że zajmują się tym nasze rządy. Tak naprawdę Polaków i Rosjan nic nie dzieli. Może warto się zastanowić, kto na tym zyskuje, że wciąż się żremy??

  88. Nie mam zbytnio mozliwosci czytania albo ogladania pani profesor,poniewaz od kilku lat mieszkam w Nibylandii.Kilka miesiecy temu obejrzalem jakis stary odcinek Warto plesc bzdury i uderzyl mnie brzydki pisowski grymas na skadinad pieknej twarzy pani profesor.
    Pamietam jednak,ze w czasach powstawania PO pani profesor byla kibicem kariery politycznej Donalda Tuska.Zapamietalem szczegolnie program emitowany po Teleexpresie,w ktorym pani profesor bronila pana Tuska,kiedy ten opusczal UW.
    Nie czytalem rowniez ww artykulu pani profesor.Czasami czytam wpisy redaktora Passenta oraz inne publicystyczne drobnostki.Bawi mnie ta forma ekspresji via komentarze blogowiczow,gdzie kazdy madrzy lub glupi sie jak moze,gdzie nawet jest miejsce na taniec i na wypoczynek wtoaecie

  89. Szestow – 21;01 – czyżbyś był nowym Wajdą? Obsadzasz całkiem niezłe role! Kiedy premiera twojego filmu na miarę Oskara?

  90. Ta wizyta była dobrze przygotowana i jest sukcesem Premiera na drodze do normalności. Należą się Tuskowi gratulacje za to chociażby, że zrobił to, co do niego należało. I za to, że zrobił to z chłopięcym wdziękiem.

    Wodnik53, z godz.18.36
    Niestety, tak to wygląda jak opisujesz. Niemniej apeluję o nieco więcej optymizmu. Napewno może być jeszcze gorzej. I będzie, o czym wkrótce się przekonamy. Te dwa ostatnie dni w Sejmie były dramatyczną porażką PO. I zmąciły radość z wizyty w Moskwie. Pozdrowienia

  91. Szanowny Panie Danielu.A czeo Pan oczekiwal od Pani Staniszkis.Przecież wszystkim wiadomo,że to”stara pisówa”Jeszcze za czasów „kaczorowych”praktycznie w każdej swojej wypowiedzi wygłaszała peany na cześć i ku czci panów K&K.Po zmianie przez krotki okres jakby złagodzila,bo o zmianie nie mogło być mowy,swoje poglądy.Juz myślalem,że nareszcie zrozumiała.Naiwny,a może dlatego,że tak chciałem.Nic z tego.Wróciła w swoje koleiny.Zresztą,czego można oczekiwac od osoby,która o wszystkim wie,na wszystkim się zna.A przeciez życie też jej nie pieścilo.Okazuje się kolejny raz,że wilka do lasu ciągnie.Pozdrawiam.

  92. Panie Szestow , gratulacje za celny opis postaci z 2008-02-08 godz. 21:01!
    Nie mam Pana talentu do uchwycenia paru postaci ze świecznika PO w Krakowie, ale aż się proszą. Jest tu jedna postać, analogiczna do p.Pitery o nazwisku Patena. Będąc wiceprzewodnicząca Rady Miasta Krakowa Pani P. przeforsowała uchwałę o zakazie palenia na przystankach MPK. Ma wejść w życie za parę dni. Czyli najciekawsze przed nami. Mając większość w Radzie, młodzi z PO wprowadzają w imię wolnosci gospodarczej bardzo ciekawe rozwiązania. Niejaki radny Kocurek (takie nosi nazwisko) przeforsował otwarcie ogródków piwnych na Kazimierzu do 2-giej w nocy! I nic, ludzie będą musieli sie wyprowadzić, byle biznes się krecił. Poza tym są panowie Gowin – zwolennik ścisłego sojuszu z PiS oraz Euro-Klich, który podobno też jest z Krakowa. Ten sojusz z PiS cementuje lokalny IPN, podrzucając co dwa tygodnie jakąś ofiarę na żer. Dziś jest to b. rektor UJ profesor ZIEJKA, któremu zarzucają współpracę z SB. Tak się bawimy w krakówku, mimo końca karnawału.

  93. @Magrud fascynuje chłopięcy wdzięk Tuska w Moskwie. Tam rzeczywiście trzeba grac chlopczyka, bo inne role są zarezerwowane dla swoich lub przedstawicieli poważanych przez Rosjan krajów. Swoją drogą dziwi metamorfoza Magrud z przeciwniczki na wielbicielkę Tuska. Jesli jednak Tusk dokona z chlopięcym wdziękiem rekonstrukcji tego dośc leniwego mentalnie i amatorskiego rządu to tylko może na tm zyskac…na drodze do Pałacu Prezydenckiego. Może to była taka zagrywka. Najpierw rząd kiepski, a potem dzięki premierowym zmianom lepszy i lepsiejszy…

    @Anca
    Do każdego filmu, czy spektaklu trzeba dobrze ludzi obsadzic. Sam Wajda twierdził, że to 90% sukcesu dzieła. Rząd Tuska jest zle obsadzony i nie tylko Oskara, ale nawet Lwów Gdańskich czy Srebrnych Orłów nie bedzie…Najwyżej nagroda od ITI za całoksztalt i propozycje do politycznego Big Brothera.

  94. Diaspora jest czujnw!(Albo – nie)

    Yevaud – 8.02., godz. 18+13

    Mozna napisac krotko. To jest nam w Polsce absolutnie, ale to absolutnie niepotrzebne. Rozwijajac? Kraje muzulmanskie, posiadajace nosniki energatyczne (rn. g) zaczynaja (po wejsciu do Iraku) masowo zwracac strategicznie sie (perto/$) w rozwoj przestrzeni euro/azjatyckiej, wycofujac krok za krokiem potencjal finansowy – a jest on pokazny – z USA. To jest proces, ktory juz od dluzszego czasu jest obserwowany. Wydaje sie, ze dzisiejsza brutalnosc USA i kretynow, ktorzy okrakiem wskakuja na jej „demokratyczna sztange” osiagnela zenitu i nic nie wskazuje na to aby apetyt malal, wrecz odwrotnie. Np. sa juz pierwsze sygnaly z koniecznoscia uszczuplenia G-8(?) Natomias co do tarczy w Polsce. Mozna (nalezy) byc elastycznym z jej umiejscowieniem do tego stopnia, aby zawsze byla blisko tych, ktorzy o jej byciu w Polsce zdecydowali – beda czuli sie bezpieczniej – prawda? Mysle, ze tego jestesmy im winni(?) Liczmy na to, ze kryzys finansowy w USA bedzie trwal wystarczajaco dlugo i nie doprowadzi „papierowego tygrysa” do szalenstwa, ktory bez wsparcia z zewnatrz moze miec powazne klopoty z ugaszeniem wlasnego pragnienia. Szczerze mowiac, lubie zwierzeta, ale glaskac je, wyciagajac reke, jest lepiej kiedy nie maja piany w pysku. Tarcze w Polsce zaplanowano za czasow Rumsfelda. Braterstwo „Tow. broni” mgr. A. Kwasniewskiego & Co. w Iraku, tylko nas do niej zblizylo, tak jak by za pomoca „lyzki do butow”. Rosjanie juz dawno przestali strzelac sobie bramki samobojecze, zamykajac przy okazii do pierdla, na lawke karna, paru – jak to bardzo trafnie Gospodarz okresla – krnabrnych gagatkow.

    F.S. von/od Diasporski

  95. Drogi „Lechu” z dn. 8.02.2008 h; 22.30

    Dziękuję za słowa uznania. Wzajemnie – losy Polski i Rosji są historycznie, społecznie, świadomościowo etc. związane nie-rozłącznie. I to musimy mieć na względnie bez względu na konotacje polityczne, społeczne, intelektualne. Bo liczy się przyszłość……i nasze narodowe, społeczne interesy. Mieć przed być ! A potem, jak „mamy” możemy dywagować o „bycie”, ale z poszanowaniem własnych stanowisk i empatią (co by to słowo nie znaczyło).
    Z rodzinnych konotacji drogi „Lechu” mam wiele „kontaktów” polsko-rosyjskich (może lepiej byłoby powiedzieć – przenikania kultur: polskiej i rosyjskiej czy ruskiej) ; rodzina z „dalekich kresów” ukrainnych, peregrynacje polsko-zaporoskie AD’ 1648, opowiedzenie się „za” lub „przeciw” rozbiorom (część rodziny w konfederacji targowickiej, część w barskiej), powstanie styczniowe, zsyłka na Syberię, „posielenije” w Abakanie n/Jeniejsiejem, „urzędniczenie” w carskiej administracji, rewolucja AD’1905 w Petersburgu, relegowanie dziadka z wydziału prawa Un.petersburskiego, potem „etat” sędziego w Czernihowie n/Desną, ślub z Rosjanką (moja babcia de domo jest Bielajewa), peregrynacje „rewolucyjne” itd itp.
    Tak są pokręcone losy Polaków i Rosjan zamieszkujących wspólnie Europę wschodnią…..
    Nic nam nie pozostaje „Lechu” tylko wspólne patrzenie „w przyszłość”. Bo tak na prawdę to ona się tylko liczy – może już nie dla nas, ale przede wszystkim dla naszych dzieci i wnuków, a pośrednio dla naszych ojczyzn.
    Pozdrawiam serdecznie.
    WODNIK53

    PS: w rodzinnych zbiorach dokumentach jest wiele „papierów” świadczących o tych historiach rodzinnych (i pośrednio będących świadectwem wspólnej historii naszych narodów, naszych państw, naszych „małych ojczyzn” jak to się dziś modnie mówi). Najstarszy dokument będący w moim posiadaniu nosi datę 27.07.1699 (ze stuleci XVIII i XIX – całe mnóstwo). I to archiwum rodzinne, tak cenne, tak ważne i tak istotne, świadczące o historii tamtych terenów i meandrach losów ludzi tam żyjących 100, 200, 300 lat temu – wyniosła z narażeniem życia i zdrowia z pożogi Rewolucji Październikowej moja babcia, Rosjanka, żona potomka powstańca styczniowego, uczestnika rewolucji studenckiej AD’1905 w Petersburgu, późniejszego sędziego w administracji carskiej Rosji, Lidia de domo Bielajewa. Czy to nie jest jakiś „znak czasów” ?

  96. Szestow; należysz do niewielkiej grupy szczęściarzy, którym się wydaje , że zawsze maja rację. Na dodatek nie ukrywasz swoich złośliwości i chyba niskich instynktów rozdzielając niby to filmowe role wśród członków PO. Bawisz się jak dziecko bo i umysł i postrzeganie rzeczywistośći u ciebie na poziomie 12 latka. Gdybyś był bardziej zdolny zauważyłbyś , że takie role można rozdać i PiSmenom i wtedy byłoby bardziej smiesznie i także złosliwiej (np. Gosiewski – Quasimodo itp itd). Tylko nikt tu nie myśli kategoriami dziecka po wypadku. Jak nie masz nic do powiedzenia to pozwól , że przypomne ci starą maksymę : ..milczenie jest złotem. Czy jesteś w stanie to zrozumieć?

  97. PS II: Dziadek po powstaniu Polski w 1918 roku mieszkał w Równem na Wołyniu i mimo „swych” konotacji przed – rewolucyjnych był tam … także sędzią. W IV (a i po częci III) RP Kuchcińskie, Gosiewskie, Brudzińskie czy ine Kurskie na pewno by go „zlustrowały” jako admnioratora „starego, okupacyjnego” reżimu”. Medice, cura te iupsum…..
    To tak ad vocem.
    WODNIK53

  98. Serdeczne życzenia

    Prawdę mówiąc to życzę Ameryce bambosza będącego symbolem jej niemoralności.
    Pani Staniszkis życzę by mądrze i pięknie się starzała.
    Tuskowi, by jego atutem na Kremlu był nie tylko chłopięcy wdzięk w aureoli zawstydzenia.
    Blogowiczom, aby przełamali niechęć do czytania i pluralizmu.Emigrantom cieplejszego uczucia do Starego kraju,więcej pouczeń i dobrych rad.
    Uciekinierom powrotu do Ojczyzny.
    Polsce, by nie ustawiała się na linii ognia Rosja-USA, co jest samobójczą głupotą.
    Liberałom,aby mądrość rugowała głupotę a serce dominowało nad trawiennymi organami oraz kufereczek stóweczek daj Boże.
    Wszystkim im życzę by przestali wypłakiwać w poduszkę i gorzkie mściwości wypisywać na tej trybunie, w końcu każdy jest kowalem swego losu,jak powiedział nieoceniony Kazimierz Przerwa-Tetmajer.
    Polskim lotnikom by zamiast latać na miotłach i wrotach nauczyć się także posługiwania swoimi samolotami.
    Naszym żołnierzom, aby wyposażono ich w niezbędny sprzęt a nie tylko krzyżyki i różańce.
    Kościołowi Katolickiemu życzę więcej opatrzności,powołania i miłosierdzia.
    Politykom, by przestali bzdury opowiadać i stanowić prawo sprzyjające mafijnym przekrętom.
    Bankowi Narodowemu, by zlikwidował zadłużenie Polski spowodowane przez Wałęsów,Balcerowiczów,Bieleckich,Kwaśniewskich i całą prawicową plejadę Bauców i im podobnych.
    Prokuraturze aby odnalazła wszystkich prominentnych złodziei i skazała ich na zwrot niesłusznie zagrabionych majątków.
    Pisowcom,by ich Polska była pełna miłości,solidarności bez atrybutów państwa policyjnego.
    Platformersom życzę zachowania rozsądku.
    A Magrud,nieustającej weny w poskramianiu jaskiniowców.
    Nam wszystkim zaś ,aby Polska rosła w siłę a ludzie żyli dostatnio,czy to się prawicy podoba czy też nie.
    I tak nam dopomóż Bóg.
    Amen.

  99. Podzielam częściowo zdanie Gospodarza, że wypowiedzi pani Staniszkis nieraz są zbyt ciężkostrawne. Otóż ma ona skłonność do opisu rzeczywistości nazbyt ścisłym językiem i budowania toeretycznych modeli procesów politycznych, nie przystających do pojmowania świata przez „zwykłych” obywateli – namacalnego, konkretnego, praktycznego.

    Nieraz struktura jej argumentacji przypomina mi dyskurs skrajnych feministek z charakterystyczną „piętrową” argumentacja i zapętleniami logicznymi.

    Jest to podejście do rzeczywistości troszkę skażone scjentyzmem, czyli wiarą w siłę intelektualnych rozważań i w ich ostateczną słuszność w wymiarze upływającego czasu. To jest coś podobnego (ale tylko troszeczkę!) do wiary Marksa i jego apologetów, że „imperializm jest najwyższą formą kapitalizmu, a potem już będzie na świecie tylko socjalizm i komunizm” oraz, że przy pomocy teorii walki klas potrafimy wytłumaczyć wszystkie zjawiska społeczne.
    Tak więc prof Staniszklis jest troszeczkę doktrynerką, ale wtedy tylko, gdy odrywając się od akademickich rozważań próbuje przekuć wywiedzone wnioski na materiał do praktycznych rozważań nad planem dalszego postępowania.
    Jestem bardzo zdziwiony, że niektórzy blogowicze mianują ją niemal fanatyczną zwolenniczka PiSu, a nawet wrzucają ją do jednego worka z PO i PiS.
    Jestem zaskoczony także demonstrowanymi przez niektórych opiniami o pani Staniszkis, które schodzą do samego bruku.
    Nie dziwię się natomiast bardzo licznym szyderstwom (łagodnym, ale jednak), bo to jest nasza cecha narodowa – pierwszeństwo mają kpinki.
    Moim zdaniem PiS od nikogo nie doświadcza dziś bardziej przenikliwej, kolącej, celnej krytyki, niż od pani Profesor. Uważam, że jest to wybitny analityczny umysł z zastrzeżeniami, które wyłożyłem powyżej.

    Pzdr, TJ

  100. @Bakersfield
    „Tylko nikt tu nie myśli kategoriami dziecka po wypadku”

    Podaj proszę informacje jak mysli dziecko po wypadku? Myśli w ogóle, czy tylko trochę? A dorosły po wypadku jak myśli? Lepiej nie brnij w ten temat, bo zabrniesz tam gdzie Glen Hoddle – ex-trener Anglików.

    Gosiewski w roli Quasimodo, jak i Hobbita czy Willowa byłby znakomity, bo ma charakter, jest pracowity i ma dystans do siebie, których to cech brak u aktualnie nami rządzących.

  101. Harry Potem,
    dzięki. Prawda, że apetyczna ze mnie kobitka? A na Ciebie to już napatrzeć się nie mogę.
    Pozdrowienia

  102. Drogi Panie Danielu,
    kiedyś mówiliśmy, że są prace naukowe i „naukawe”, ktoś pisze po polsku a ktoś inny po „polskiemu”, a w angielskim odróżnia się music od „musac”…

    ktoś dał tej Pani tytuł…

    Pozdrowienia

  103. Od długiego czasu zastanawiam się nad jakościa tytułów naukowych nadawanych w Polsce. P. Staniszkis od czasu jakiegoś potwierdza swymi wypowiedziami.
    A co do wizyty Tuska w Moskwie.
    Zasłyszałem ostatnio fragment wypowiedzi (chyba p.Bartoszewskiego), że w dyplomacji często o wiele ważniejsze jest ŻE się w ogóle rozmawia niż tematyka i efekty rozmów.

  104. Mamy profesorów różnych i różnistych ( to nie moje określenie ).
    Chciałbym napisać że wszyscy profesorowie którzy otrzymali ten tytuł naukowy w Polsce kojarzą się nam z RP.
    Prof..Staniszkis nigdy nie podpisywała listów wrogich dla RP,
    – nigdy też nie wypowiadała się źle o rządzących RP na łamach gazet innych krajów,(Geremek -list hańbiący na temat MSZ i schlanie się Prezydenta Kwas w Charkowie)
    Co do innej opinii Pani prof..Staniszkis niż Sz.P.red na tematy polityczne to wiemy że nigdy nie powiedziała Ona że Jaruzelski jest bohaterem ,zawsze mówi wprost
    Jaruzelski to wróg RP a
    KUKLIŃSKI TO WIELKI BOHATER
    Za to właśnie wielki szacunek Pani prof..Staniszkis ! ! !
    PANI PROF..STANISZKIS JEST PANI WIELKA.

  105. Kto jest autorem tego optymistycznego zawolania o Putinie:”Nasz czlowiek w Moskwie!”?…premier?…., byloby dobrze przeczytac ksiazke Greene’a przed jej cytowaniem. Czy Putin jest agentem polskiego wywiadu???
    Panie Lizak, skoncz pan z tymi jeremiadami i exposees „urbi et obi”…zal sieroty za dawnymi czasami ukoj pan w alkoholu…nie nudz pan ludzi….

  106. PANI PSOR NIC NIE JEST WINNA. NASZE KOCHANE MEDIA MAJA ZABLOKOWANY NR TEL PANI PSOR I TYLE. Z POWODU PADLINOŻERSTWA TVP TVN TVN124 I INNYCH OSZCZEDZAM WZROK I NERWY .LEPIEJ SIĘ SPIERAC Z ŻONĄ NIŻ PLUĆ NA MYŚLĄCE CZÓŁKO GOŚEWSKIEGO I INNYCH NASZYCH MILUSIŃSKICH WIESZCZÓW KTÓRZY JAK NIE BĘDĄ MIELI CO TO OBWIESZCZĄ KONIEC ŚWIATA.OPTYMISTYCZNIE POZDRAWIAM TETRYK

  107. Lizak, byłeś w sobotę u spowiedzi ? – ad wpis z godz.13.08.

  108. Lizak! Ty to powinieneś książki pisać! Potem je wydać własnym sumptem i czekać, aż czytelnicy zapałają entuzjazmem do tych dzieł, wykupią je i poproszą o bis! Byłbyś bogaty i szczęśliwy.
    A to jest blog pana redaktora Passenta, nie redakcja Zeszytów Literackich.
    To samo tyczy nieszczęsnego Harrego teraz i potem.
    Nie możecie się sobą nacieszyć i chcecie, aby cały świat się o tym przekonał? Róbcie to na własny rachunek, a może się Wam opłaci. Kto wie? 😉

  109. Do Lizaka z h. 13.08
    Panie Lizak , jak Pan, pisząc swoje wypowiedzi, spuści z baku trochę jadu czarnej mamby i żarliwości rewolucyjnej made in F. Dzierżyński, tak, jak w powyższym wpisie, to tekst jest dowcipny,logiczny (moim zdaniem) daje się czytać…Liczę na Pana i pozdrawiam

  110. zgpoda,p.Staniszkis odplynala-czytam ja jedynie z powodo Iredynskiego!

  111. Drogi Panie Pielnia

    Dowcip polega na tym , że ja piszę co uznaję za właściwe,a Pan czytasz na analogicznej zasadzie.
    Proszę nie oczekiwać,że ja będę Panu dziękował, za udostępnienie mi marszałkowskiej buławy w kapitalistycznym plecaku.
    A propos jadu czarnej mamby,to nie jest on moją specjalnością .
    Gdyby Pan mi imputował „czerwoną” mambę to byłoby to porównanie dla mnie zasadnym.
    Z żarliwości rewolucyjnej nie mogę zrezygnować,ponieważ zostaloby mi tylko konto, które nie jest odbiciem wartości człowieka.
    Co do Felka Dzierżyńskiego przypomnieć należy ,że jest on niedościgłym wzorcem szlachcica Polaka, który dla Polski zrobił znacznie więcej aniżeli niejeden oczajdusza na tej platformie.
    Reasumując, nie liczę na pańskie peany dla moich tekstów,które muszą mieć wymowę jaką im nadaję.
    Wszelkie odstępstwa na rzecz sugerowanej przez Pana linii wiążą się ściśle ze stępieniem krytycznego ostrza ich wymowy.
    Ja nie piszę dla PP PT przyjemności.
    Istotą moich tekstów jest wyprowadzanie państwa z klimatu luksusu psychicznego.
    Cieszy mnie Anca, że osiągnęłaś właściwy poziom dyskomfortu.
    Droga kobieto nie wszystko do szmalu można sprowadzać,czyżby pani damskie życie aż tak ubogim było?
    Co zaś do spowiedzi drogi Kwancie,to takich praktyk nie realizuję, ponieważ nie grzeszę.
    Zatem proszę nie stosować własnej skali ocen wobec innych.
    Myślę, że tym krótkim i zwartym sposobem zaspokoiłem oczekiwanie wszystkich państwa odnoszących się personalnie do moich wpisów.
    I bardzo proszę na mnie nie liczyć.
    Jeżeli umiecie choć trochę liczyć, to liczcie tylko na siebie.
    Każdy z nas,sobie kapitalistycznym zwyczajem, rzepkę skrobie.
    Smacznego.
    A za, ewentualne, państwa niestrawności nie ponoszę odpowiedzialności.

  112. Brawo ANCA!
    Dot. wpisu z 19:00.
    Tak samo myślę.
    A może Ci panowie
    założą wlasne blogi i przestaną nas męczyć? 😀

  113. Szanowny Panie Danielu ! ( CRISTOBAL)
    Wybacz prosze, ale w kwestii jednodniowej wizyty TUSKA w Moskwie wyczytuje takie fantasmagorie, ze musze niec obszerniej do tego sie ustosunkowac.
    Chcialbym, aby ktokolwiek z blogowiczy pokazal mi na przykladzie ze jednodniowa wizyta po blisko 6 latach przerwy i conajmniej 10-ciu latach wrecz mroznych wzajemnych stosunkow diametralnie cos zmienia, w trakcie tej wizyty sa podpisywane jakies zobowiazujace dokumenty.
    Jezeli ktokolwiek rozumie tzw. rytm i scenariusz dyplomacji a tym ksztaltowanie bilateralnych stosunkow, ten wie ,ze w takim jak TUSK przypadku chodzi o wznowienie stosunkow czyli zapoczatkowanie przerwanych rozmow w okreslonych tematach. Nie jest to kontynuacja. W przypadku Polski i Rosji to niemal budowanie bilateralnych relacji na szczeblu glow obu Panstw od nowa, dlatego dziwi mnie oczekiwanie jakichkolwiek szalonych efektow takiej wizyty.
    Tematy powodujace rozbieznosci lub inaczej rozne punkty widzenia, nie stanowia bariery wznowienia normalnych stosunkow gospodarczych. To zajawienie ze strony Zubkowa, Putina i zadeklarowane Miedwiedeiwem jest szalenie wazne i stanowi o duzo wazniejsyzm i cenniejszym efekcie wizyty niz minione wizyty Millera czy Kwasniewskiego.To rzeczywiste osiagniecie. Mozna powiedziec ze i Rosji byl potrzebny czas na pewne przemyslenia i chyba on nadszedl.
    Teraz troche po punktam rozmow:
    1. tarcza antyrakietowa – Im dluzej wokol niej bedzie szum, tym dluzej utrzymywac sie bedzie- sztucznie podtrzymywana propaganda zagrozenia- koniunktura dla rodzimego sektora wojenno przemyslowego. Czy ktos, kto logicznie rozumuje sadzi ze Rosja wystraszy sie 10 -ciu wyrzutni systemu PRO w Polsce, majac w ewentualnej odpowiedzi blisko 117 analogicznych na ladzie, wodzie i juz w powietrzu, zeby nie powiedziec, ze Rosja siega uzbrojeniem w kosmos juz tez.Tak wiec chyba dostatecznie wyczerpujaca odpowiedz.
    2.Rurociag polnocny – to efekt dwustronnych rozmow Niemiec i Rosji .Nie bez znaczenia wowczas byl efekt dzialan polskiej dyplomacji takiej wybujalej a to, afront w stosunku do NATO i u boku USA i Anglii przylozenie reki do wojny w Iraku, choc decyzja Raby Bezpieczenstwa ONZ nie byla jednoglosna w tej materii, wrecz kontrowersyjna.
    Dalej idac po mysli nader aktywne wlaczenie sie Polskie do Pomaranczowej rewolucji na Ukrainie i wypowiedzi dla mediow naszych politykow w tonie wrecz antyrosyjskim.W koncu polskie VETO dla Rosji w rozmowach z Unia .Kto by lubil Polske za takie gesty?
    3/ Historyczne zaszlosci – tak racja i prawda po naszej stronie, no nie moze to byc warunek bezwzglednie uzalezniajacy cokolwiek, czego trzymali sie oboje Kaczynscy minione dwa lata.
    4/Kto ze stojacych na czele jakiegokolwiek Panstwa zgodzi sie na to by w strategicznie waznych dla funkcjonowania Panstwa kwestiach istnialy pozarzadowe porozumienia nieformalnych grup biznesowych i dokonywane byly transakcje poza budzetem obu Panstw.Tu i Putin i Zubkow z Tuskiem zeszlis sie w pogladach i zdecydowali o wspolnych pracach komisji rzadowych nad uregulowaniem tego problemu. To klody pod nogi strukturom i powiazaniom mafijnym To slyszalem dzisiaj w Kanale 1 Rosyjskiej Telewizji podane korespondentami ITAR -TASS.Polscy dziennnikarze raczej nie skupiaja sie na merytorycznie waznych sprawach a na malo znaczacych gestach obu stron.Wogole prace naszych korespondentow – mimo pewncych komplikacji ze strony rosyjskiej – zalosne, tendencyjnie antyrosyjskie, jatrzace a nie lagodzace. Nie w tym kierunku kochani dziennikarze idziecie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!.
    NIGDY I NIGDZIE I W ZADNYCH OKOLICZNOSCIACH NASZYM DYPLOMATOM NIE WOLNO ZAPOMINAC O NASZYM POLOZENIU GEOPOLITYCZNYM, NASZYCH REALNYCH MOZLIWOSCIACH I SLUSZNOSCIACH POLSKIEJ RACJI STANU.’
    POLOWIE DYPLOMATOW TRZEBA ZABEZPIECZYC NIEZBEDNE PRZESZKOLENIE WYZSZEGO SZCZEBLA NAJLEPIEJ GDZIES W SOLIDNEJ UCZELNI ZAGRANICZNEJ JAK HAVRARD, YALE,SORBONE,
    To tyle w niniejszej ewngelii.
    Z wyrazami szacunku
    DZIEKUJE ZA UWAGE ( staralem sie maksymalnie zwiezle !!!!)
    Cristobal – moje rzeczywite imie Roman nie Ryszard.Bylem i w Tybecie i cos w rodzaju pierozkow jadlem i kaszmirskie gowno tez probowalem, cenie inne przyjemnosci a ponad wszystko atrakcyjne dla mnie ze wzgledow turystycznych i poznawczych sa kraje Ameryki Poludniowej.
    .

  114. KOCHANI! ZOSTAWMY TE STANISZKIS JUZ W SPOKOJU .TO JUZ ZAKRAWA NA ROZBUDOWANE OPOWIESCI O TYM JAK BABAJAGA CZYTALA DZIECIOM ELEMENTARZ DOBREGO WYCHOWANIA. NIE KAZDY PROFESOR NAUK JEST GENIUSZEM I NIE KAZDY GENIUSZ JEST PROFESOREM NAUK. TAKA JEST RZECZYWISTOSC. PONADTO – KOGO WYBRALISMY DO SEJMU, TEGO I MAMY CZYLI POLSKIE MUPET SHAW!

    TAK WIEC BAWMY SIE DALEJ BO SCENARIUSZ JEST PELEN NIESPODZIANEK JAK W JAKIM NAJDLUZSZYM BRAZYLIJSKIM SERIALU NP „PLEBANIA”

  115. Mimo wielkiego szacunku jakim darze Pania profesor nie zgadzam sie z jej ocena dotyczacej polityki premiera Tuska.Rozumie Pani sympatie do braci Kaczynskich.Pani marzenia owchlonieciu PO rzez PIS niestety spelzly na niczym.Jakimi sukcesami moze pochwalic sie ekipa braci Kaczynskich?Oproczc sklucenia nas z sasiadami , oraz spolaryzowaniem naszego spoleczenstwa,-zadnymi. Dwa lata budowy IV RP ,to czas stracony.Mozna co prawda rozpoczynac budowe od dachu,ale solidna budowle osadza sie na solidnych fundamentach. O tym braciszkowie niestety,zapomnieli ,ale najprawdopodobniej niewiedzeli.Mysle ze najblizszy czas pokaze ,czym bylo PRAWO,czym byla SPRAWIEDLIWOSC w wydaniu jedynej wiodacej parti,struktury ktorej zblizone sa ,a nawet bardzo podobne do modelu partii tez wiodacej do swietlanej przyszlosci,np.biuro polityczne-aktualnie rada polityczna i dalej czlonek biura politycznego.izastepca -aktualnie czlonek rady politycznej oraz zastepca.Czyli „wicie rozumicie”w nowym wydaniu.Szanowna Pani Profesor.Panu Zb.Brzezinskiemu Pani nie dorowna.Prosze raczej zajac sie dyscyplina uprawiana przez Pania ze wspanialymi skutkami dotychczas .Gdybanie nie wszyskim przystoi . Dajmy szanse nowej ekipie nie przeszkadzajmy.Mysle ze czasy PISU maja sie ku koncowi. Zgadzam sie calkowicie z p. Danielem.PANIE PREMIERZE TUSK-TAK TRZYMAC. Pozdrawiam .Szacunek dla inaczej myslacych. ‚

  116. Publikacja Pani Staniszkis w mojej opini jest, odwrotnie proprcjonalna do jej wgladu. Dobrze prezetujaca sie starsza Pani i podobno wyksztalcona, a pisze o czmyms co nie ma pokrycia z rzeczywistoscia, jednym slowem bzdury i co tam gadac trzyma z tymi fanatykami z PiS.

  117. Szestow: dziecko po wypadku ma skrzywiony obraz rzeczywistośći o i ile w ogółe go ma ; podobnie jak ty. Pracowitość PiSmenów o ile taka była zauważyło niewielu. PiS nie wyróżniał się nigdy pracowitością lecz wodzowskim stylem zarządzania…albo bezwzględne posłuszeństwo albo wyjazd z partii. Ostatnie wybory pokazały jak społeczeństwo akceptuje Nadieżdę Krupską (pielegniarka wodza) czy Żyrinowskiego (Kurski).

  118. Lizak – 21;09 – Jedno zdanie z twojego tekstu mnie bardzo ucieszyło!
    „I bardzo proszę na mnie nie liczyć”
    Moja prośba; dotrzymaj słowa – przynajmniej , jeśli chodzi o rozwlekłe wpisy na tym blogu. No, chyba, że inni blogowicze gwałtownie zaprotestują i Pan Redaktor DP nie straci cierpliwości. Wtedy pozostanie mi dręczenie kółeczka myszki, która jest przecież niewinna. 🙂

  119. Co to za nowy zwyczaj pisania dużymi literami? Nie wiecie, że w blogu duże litery to „krzyk”? Trzeba używać tego wyjątkowo.

  120. Drogi Lizaku, jak zwykle- nie masz racji; nie ma czerwonych mamb. Ubarwienie tego średniej wielkości chyba najbardziej jadowitego gada jest od oliwkowo-brązowego do lśniąco-czarnego.A nazwa pochodzi od barwy wnętrza pyska, który jest ZAWSZE czarny, lub grafitowo-czarny.
    Ale nie przejmuj się, to maluteńka wpadka(błądzić jest rzeczą ludzką). Ważne jest rzeczywiście samopoczucie, a to masz -jak zazwyczaj – super.
    Zdarowlja żjełayu

  121. Pai prof Staniszkis od dawna zatraciła pojęcie zdrowego rozsądku (pomyliła się w sprawiw AWS, PiS, teraz w ocenie stosunków polsko-rosyjskich. Czy nie lepiej pójść na emeryturę lub rentę i dać sobie spokój z polityką?

  122. Ze dwie doby wstecz nocą jednym okiem widziałam w telewizorze program z prof.Staniszkis, w którym informowała o niedomogach swego mózgu w zakresie empatii i trochę żałowała, że jest socjologiem, a nie biologiem, bo różnice w budowach mózgu ją zafascynowały. Z jednej strony trudno się spodziewać, przy takim braku biologicznego wyposażenia, realnego oglądu rzeczywistości, z drugiej zaś fascynacja wypowiedziami pani profesor dowodzi, że z empatią w Polsce jest gorzej niż fatalnie.

    Polecam Państwu artykuł wart refleksji – http://zdrowie.onet.pl/14…sychologia.html :

    Ile kosztuje szczęście
    Wiesław Baryła

  123. Echa wizyty premiera D. Tuska ze strony PiS komentuje były wiceminister P. Kowal. Prawdopodobnie został namaszczony przez swojego prezesa J.K, by tylko on jako szef „pracowni muzycznej ds. strojenia instrumentów dętych w polityce zagranicznej prezydenta”, wyłącznie przedstawiał negatywne skutki rozmów premiera w Moskwie. P. Kowal ukończył 10 lat temu studia historyczne, czyli jest młodym facetem, który w partii PiS zrobił karierę. W swoich wypowiedziach powołuje się na tuzów polityki wschodniej pod wpływem, których hartował się jak stal tj. wspominaną wyżej prof. J. Staniszkis i profesorów: W. Marciniaka i Nowaka.. Jak na młodego naukowca, dyplomatę chyba bardzo zawęził swoje horyzonty, ponieważ polityka wschodnia to bardzo dużo różnych wątków i wiele problemów do rozwiązania. Takie zapalczywe powtarzanie tych samych zdań bez głębszej argumentacji przez P. Kowala i to z dużą intensywnością we wszystkich mediach, kojarzę z gadającą papugą lub zaciętą starą płytą winylową. Jeżeli słucham radia lub oglądam TV, to prawdopodobnie moja reakcja jest zgodna z teorią Pawłowa i reaguję na bodźce odruchami tj. zmień stację lub kanał, a w końcu wyłącz. Do silnych bodźców zaliczam kilku polityków i dziennikarzy. Np. na hasło „wystąpi J. Brudziński” reaguję „wyłącz lub zmień” !!!, wczoraj podobnie reagowałem na hasło „głos zabierze P. Kowal” i itd..
    PS. Honorowy patronat prezydenta L. Kaczyńskiego na Festiwalu Piosenki Rosyjskiej w Zielonej Górze może być europejskim hitem. Premier D. Tusk uczynił pierwszy krok i lodowate stosunki Rosją zaczęły powoli puszczać…. Deficyt w handlu z Rosją jest duży, ale niegroźny, inwestycje nasze rosną, a przy dobrej atmosferze może być tylko lepiej.

  124. Dobrze , ze czytajac to wszystko powyzej sluchalem jednoczesnie T. Manna i tego drugiego jajarza chyba Wasowskiego (nie jestem pewny nazwiska- ” Tanie granie na sniadanie „)Dalo sie to dzieki temu jakos przetrzymac bez popsucia sobie niedzielnego (ulubionego ) poranka ,6.42.

  125. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Napewno z rzadem dzisiejszej Rosji latwiej rozmawiac jest o sprawach dotyczacych Global Pley, ktore niestety nie beda rozwiazywane w, czy nawet towarzystwie Warszawy. Nestety musimy sie z tym pogodzic i znalezc odpowiednia relacje. Roman51P l(jezeli sie nie myle) ma calkowita racje. Wizyty „uslugowo zaczepne” razem z politykami kalibru Peczak, Miller, Kwasniewski odeszly chyba na zawsze w sina dal. Pozostala po nich – niestety – „spuscizna literacka” (chce byc dyplomatyczny i nie powiedziec smrod) typu prof. Gross + calkowicie zrujnowane finanse Panstwa, podobnie zreszta jak w USA. Niepokojacym zjawiskiem w Polsce, to proba/chec utrzymania kastowosci wymiaru sprawiedliwosci. Wszyscy doskonale wiemy, ze to wlasnie tu jest „pies pogrzebany”.

    F.S. von/od Diasporski

  126. W związku z sensacyjnymi doniesieniami mediów na temat wizyty Pana Premiera Tuska w Moskwie naszej wysłanniczce red. Marice Oliwce udało się uzyskac wywiad z p. minister A. FOTYGĄ.
    Oto jego treśc:
    Jak Kancelaria Pana Prezydenta przyjmuje najniwsze informacje o sukcesach premiera Tuska?
    Pan Prezydent wysoko ocenia treśc rozmowy z Tuskiem odbytej przed wyjazdem, wyniki rozmów to bezpośredni wynik zastosowania wskazań Pana Prezydenta.
    Czy Pan Prezydent spodziewał się zaakceptowania pomysłu budowy rurociągu „Amber” przez stronę rosyjską?
    Jest to prosta konsekwencja słusznej polityki zagranicznej PiS i ówczesnego MSZ.
    Ale zgoda na rosyjski współudział w budowie tarczy to chyba wyłączna zasługa premiera?
    Trudno tu mówic o wyłączności, tak pogardliwie wyśmiewana polityka zaciśniętych zębów owocowała nie tylko nową szczęką Pana Prezydenta, musiały przyjśc i inne rezultaty. Zresztą sprawa tarczy wymaga jeszcze uzgodnień ze stroną amerykańską.
    Jak więc pani minister może najkrócej podsumowac wizytę?
    Nie było mowy o polskich wymogach dotyczących handlu wytłokami rzepaku.

    *****************
    I w tym miejscu obudziłem się. Głos z telewizora oznajmiał:
    Zgodnie z powszechnymi przypuszczeniami wizyta nie przyniosła konkretnych rezultatów……..

  127. Mam ogromną satysfakcję z faktu, że Pani Prof. od dawna tworzy konstrukcje futurystyczne, które nijak się nie sprawdzają.
    Nie czyałam jeszcze ostatniej książki Pani Staniszkis, ale obiło mi się o uszy coś, co pewnie jest efetem ubocznym tej publikacj, a dotyczy zarzutów skierowanych przez autorkę pod adresem Pana Janusza Zielińskiego. Czy może Pan Panie Redaktorze (lub któryś z Blogowiczów) coś na ten temat wspomnieć.

    A wg mnie to dobrze, że Tusk pojechał do Rosji jeszcze za prezydentury Putina. Nie wiem czy zrobił to z rozmysłem, ale stanąL z nim twarzą w twarz. Kaczyńscy bali się, oczekiwania w przedpokoju.

  128. Nieoceniony w swych wnioskach Cristobal.

    Nie chciałem panu czynić przykrości.
    Jeżeli jednak uporczywie wystawia się pan na strzał jest to wyłącznie kwestią pańskiej inteligencji lub jej braku.
    Niechęć do czytania jest immanentną cechą nieuctwa.
    Brak umiejętności czytania jest zwykle związany z brakiem umiejętności pisania, a obie one warunkują sprawność myślenia.
    Te elementarne braki, które usunęła komuna w Polsce nazywane są zazwyczaj analfabetyzmem.
    W przypadku starych,emigranckich koni pociągowych tamtego systemu określa się je analfabetyzmem wtórnym.
    I pomyśleć, że tego rodzaju polityczna progenitura uciekinierów zaczyna pouczać tuziemców.
    Niby w kontekście pluralizmu mają prawo, ale dobrze byłoby zacząć od samokształcenia na poziomie ortografii,stylistyki i melodii języka polskiego.
    O logice ekonomicznej nie będę się rozwadniał, ponieważ każdy pozostający przy zdrowych zmysłach jej efekty zauważa na co dzień.
    Stąd bardzo trudno opierać się na sugestiach ludzi mających bardzo poważne braki w wykształceniu.
    Za prawidłowość można uznać sprzężenie zwrotne pomiędzy ignorancją i bezczelnością.
    Im większy mamy poziom obskurantyzmu tym większa skłonność do dyktatury głupoty.
    Dominacja internetowego prostactwa jest powszechna i przytłaczająca.
    Polegało to na tym, że im mniej ktoś ma do powiedzenia tym bardziej stara się być głośniejszym.
    Brak argumentów stara się zastępować załamującym się głosem lub często wulgaryzmami.
    Ich niechęć do wykształciuchów posiada wręcz chorobliwe znamiona.
    Tym niedouczonym demokratom wydaje się, że nastał obecnie czas nieogolonych furmanów z kijem bejsbolowym i komórą w ręku.
    Z pluralizmu nauczyli się zaledwie tyle,że oni mają rację.
    A wolność pojmują w ten sposób, iż jest im wszystko wolno.
    Taki wymiar ma ich rozumienie prawa i sprawiedliwości osadzone w głębokiej wierze czynienia dobra bliźniemu,o ironio.
    Przejmujący debilizm przebija ze wszystkich mediów i rynsztokowych zachowań przez te komunikatory upowszechnianych.
    Brak szacunku dla przeszłości,mądrości i wiekami wykształconych norm moralnych i wzorców osobowych.
    Tym żenującym ochlokratom wydaje sie, że złapali Pana Boga za nogi i czas święta dla durniów nastał.
    Do czasu drodzy panowie.
    Niech wam się nie wydaje, że przyszłość do elektryków okrętowych i malarzy pokojowych należy.
    Ich zasługi w kształtowaniu współczesnego świata są wielce dylematyczne, by nie powiedzieć dosadnie, uwsteczniające go.
    Za świętej pamięci babuleńki komuny, jak było tak było, ale dureń nie miał nic do powiedzenia.
    Najpierw musiał się on wyszkolić na WUML-ach, by potem przyswoić sobie umiejętność czytania między wierszami „Trybuny Ludu”.
    Dla analfabetów nie było przyszłości i kariery w komunistycznej Polsce.
    Jako, iż wielu z niedokończonych adeptów nauki czytania nie potrafiło przeskoczyć tego podstawowego pułapu trudności,stworzyli oni antykomunistyczną opozycję, by sięgnąć po władzę w kraju o obniżonych standardach ,przystosowanych do ich możliwości percepcji.
    Obecnie nadają oni styl i kierunki układania społecznych relacji międzyludzkich opartych na niewidzialnej ręce działającej pod baldachimem.
    Ich telewizyjnym uosobieniem burżuazyjnego typu jest Pan Gruby z Panem Chudym, stojący w głębokim rozkroku i trzymający niewidzialne ręce po łokcie w głębokich „karmanach”.
    Ci panowie, przypuszczam, doskonale wiedzą w jakich celach je tam trzymają, no bo przecież nie jest to podyktowane elegancją. Domyślam się, że oni kurczowo uchwycili się swego kapitału i nie chcą go puścić.
    Przy czym wspaniale prezentują jak w ich wydaniu ma wyglądać pluralizm i demokracja ,za co ostatnio otrzymali nobilitujące politycznie „Statuje”.
    Ich konwersacja ma charakter rozmowy prokuratora z obwinionym.
    Nieistotne w tym majstersztyku propagandowym są odpowiedzi, ważne są pytania,a właściwie ich serie przerywające odpowiedzi i sugerujące ich treść.
    Celem tej manipulacji jest deprecjonowanie ludzi rozumnych a nieuków wynoszenie na piedestał zgodnie ze starą i sprawdzoną dewizą:mierny ale wierny ma wkład niepomierny lub też pani z doskonale prosperującym interesem pozna pana z odpowiednim wkładem.
    No cóż, każdy orze jak może na tym pioruńskim ugorze.
    A tu jeszcze wybrzydzają i krytykują święte prawa własności i naturalną skłonność do kradzieży.
    Ot zwykła,czerwona, niewdzięczność.
    Mnie się bardzo marzy, by ta powszechna ruja i porubstwo indolencji in genere znalazły swój pozytywny wyraz w wartościach in spe nowoczesnej,dobrze zorganizowanej i przychylnej obywatelom Ojczyzny.
    Nawoływanie zaś nieudaczników wszelkiej maści do cofania nas w okres zapóźnień gospodarczych i analfabetyzmu II RP jest zawstydzającym zjawiskiem nowych czasów.
    Oczywiście zdajemy sobie doskonale sprawę , że bez porównania łatwiej jest rządzić ciemnymi masami aniżeli wykształconym społeczeństwem.
    Te ciągoty nie mają już żadnych szans na realizację z uwagi na wzrost formalnego wykształcenia i zwiększenia praktycznej skali porównawczej naszej klapy z sukcesami innych.
    Tutaj nie wystarczy już inspirujące zawołanie:”Zdrowie wasze w gardło nasze”.
    Bowiem zgodnie z amerykańskimi doświadczeniami rośnie zdecydowanie rozwarstwienie i poziom wiedzy elit i społeczeństwa na rzecz tego drugiego.
    Wystarczy poczytać budujące expressis verbis wypowiedzi naszych ukochanych emigrantów,którzy przepisali się na zachodnią polskość i krytykują ustami Ziemkiewicza lewicowy charakter Polski następującymi słowami:
    „Chamuś w gumofilcach, podkoszulku i beretce, jak z satyrystycznych rysunków Krauzego, stał się polskim bożkiem i wyrocznią. To on mówi elitom, czego chce naród. To pod jego kątem układa się polityczne programy, to na jego rozum przykrawają świat media. Nawet Kościół, przestraszony wybuchem antyklerykalizmu w początku lat dziewięćdziesiątych i nieskrywaną gotowością chamusia do przetrzepania biskupich szkatuł, pilnie uważa, by nie narazić mu się zbyt rygorystycznym stawianiem spraw.”
    I cóż można powiedzieć o tego rodzaju zgniło-burżuazyjnych elitach?
    Tylko tyle, że nie dorosły one do pięt swemu narodowi.
    A im bardziej będziecie przykręcać mu śrubę, tym szybciej wasz gwint się skończy.
    Polskiemu narodowi nie da się wmówić bzdur o jego braku pracowitości, profesjonalizmu i gospodarności.
    Suweren wie doskonale gdzie jest kapitalistyczny pies pogrzebany.
    W pazerności,egoizmie i braku uświęcającej solidarności.
    My, wszyscy wierzący, znamy doskonale optymistyczną przypowieść o uchu igielnym,wielbłądzie i kapitaliście.
    Zatem sprawiedliwa i święta idea jest po naszej stronie.
    Wam natomiast pozostało uszlachetniające:”Ora et labora” i „Pecunia non olet”,waszym zdaniem.
    Moje posty stanowią swego rodzaju Taenia solium,które są niezwykle długie i bardzo trudno ich się pozbyć z uwagi na specyficzne haczyki.
    Jednak w swych skutkach bardziej przypominają one Echinococcus granulosus,co to u baranów powoduje kołowaciznę.
    Strzeżcie się więc moich postów,szczególnie ci nieoczytani,omijając je z daleka i wystawiajcie sprawdzone świeczki w kapitalistycznych oknach, w porze propagandowego odwetu,by przypadkiem nie liznąć bolszewickiego jadu czerwonej żmiji.
    Tym bardziej oczytanym dedykuję nieznany wiersz Gałczyńskiego:

    Bal na Kremlu

    Ambasadorskie gwiazdy, gorsy
    I cała Moskwa dama kier
    Za sto tysięcy carskiej forsy
    wydaje bal Z. S. R. R.

    Rechocą żonki komisarzy,
    Strojne w paryskie, drogie kiecki
    Krasnoarmiejców stu na straży
    murem osłania bal sowiecki.

    Jak to się zwija i rozwija
    w górę i w dół, w skos i w bok
    Jak syczy ta czerwona żmija
    i jak zabija i jak wpija
    W Europę wygłodniały wzrok!

    Szarfy i Lwy i komandorie
    Czerwony przyszły świetnić bal,
    I zjawy i fantasmagorie
    (Oto jak tańczy się historię!)
    pośród złoconych tańczą sal.

    Wtem strajk wybuchnął generalny,
    – Czekiści doo mnie! Co się stało?
    Rząd lamp zagasnął triumfalny,
    I księżyc, ten Pierrot pieczalny
    Scenę oświetla niebywałą…

    lldefonso
    [Konstanty Ildefons Gałczyński]

    Pointa jest taka,że wszystkie bale niezależnie od opcji politycznej mają taki sam charakter, nawet na Titanicu.

  129. Lizak.
    długość (postów) nie zawsze przechodzi w jakość (chociaż Twoje posty da się czytać, co nie znaczy, że zawsze „nadają się do zgadzania”).
    Nieboszczyk K. Marx pisał o ilości przechodzącej w jakość. O długości nie wypowiadał się.
    Komiksowa zwięzłość sprzyja jasności komunikatu.
    To ku pamięci.

  130. Drodzy Blogowicze,

    Wasze skargi na przydługie teksty Lizaka mogę zrozumieć. Ale rozumiem też Lizaka. Może dlatego, że mnie samej przytrafiają sie dłużyzny,
    choć staram się ich unikać.
    Myślę też, że Ci, którzy krytykują Lizaka, czytają i chcą czytać jego teksty.
    Stąd zapewne ich apele o zwięzłość.
    Myślę więc, że nie ma, tak naprawdę, o co się droczyć.
    Pomyślmy raczej jak wiele przeróżnych racji w debacie publicznej nie znajduje odzwierciedlenia. Jak wiele trzeba wykrzyczeć i napisać, by być zauważonym i wysłuchanym, i jak głęboki a frustrujący jest brak równowagi w oficjalnym dyskursie.
    Dlatego Lizak krzyczy. Jego ekspresja jest wprost proporcjonalna do poziomu propagandowego zakłamania.
    Czymże jest tych parę czy nawet kilkanaście zdań więcej wobec oceanu
    prawicowego bełkotu?
    Kroplą w morzu potrzeb. I tyle.
    Moze gdyby więcej z nas tak pisało jak Lizak, On sam mógłby się ograniczyć. Ma zapewne chłop zmysł równowagi, i tym tłumaczę jego wysiłek. I dlatego ośmielam się prosić o zrozumienie dla Niego.

    Szestow też potrafi pisać. Jej wpis z 8 lutego (godz. 21.01) to perełka.
    Jak widać nawet PO można pięknie i celnie krytykować.
    Pozdrowienia

  131. Ludzie !Miejcie troche litosci!Niektorzy tutaj „komentatorzy ” pisza takie elaboraty ,,ze pod koniec ewidentnie zapominaja o czym bylo na poczatku.Zdarzaja sie zreszta tacy ktorz robia to juz w trzecim zdaniu.Tak czy inaczej jeden belkot.Przeciez piszecie to wszystko po to , zeby ktos to czytal, czyz nie tak ?Pomijam(moze nie powinienem) grubianstwo, (wlasciwie nalezaloby uzyc innego okreslenia) ,roznych zaczepek, a szczegolnie reakcji na nie. „Erudycja” nie zastapi dobrych manier niestety.

  132. Pisze Pan „im więcej trudności, tym bardziej należy rozmawiać” , ale nie wszyscy tak uważają. Można się nabzdyczyć, obrazić i udawać niemego.
    A z Wł. Putinem rozmawiać warto, bo to mądry człowiek. Wystarczy popatrzeć, ile osiągnęła Rosja za jego prezydentury. Wiadomo przecież, „lepiej z mądrym zgubić, niż z głupim znależć”. Kontakty z mądrymi ludźmi rozwijają.
    A odnośnie opinii głoszonych przez Panią Staniszkis, to cóż, jeden wie co mówi, drugi mówi co wie.
    Pozdrawiam, T.

  133. Lizak 14,23

    Pomyliłeś tasiemce 🙂 Kołowaciznę wywołuje Multiceps multiceps a nie Echinococcus gr.

    Jak widzisz-czytam 🙂

  134. Martynika,
    o Zielińskim i Staniszkis jest tutaj:

    http://www.gazetawyborcza.pl/1,75515,4901128.html

  135. Dura lex sed lex

    Wreszcie powiedziałeś,to co znakomitej większości prawicowców leży na zdegustowanym sercu.
    Moja bazgranina na tej platformie nie leży w nurcie, tzw.zakłamanej poprawności politycznej.
    Ta pisanina i te posty nie “nadają się do zgadzania”.
    I na tym polega istota sprawy.
    Eleganckie Panie i Szanowni Panowie nie potrafią zrozumieć, że ja tutaj nie funkcjonuję dla państwa przyjemności.
    Moim zadaniem jest wytykanie i krytyka błędów w pokrętnym i pokracznym systemie niesprawiedliwości społecznej.
    Dlatego ja nie mogę się zgadzać na sofistyczne sofizmaty.
    Państwo zatracili fundamentalną orientację w systemach moralnych gubiąc i mieszając wartości elementarne i poczytując Zło za Dobro.
    Zła nie da się uszlachetnić poprzez oszlifowanie i udoskonalenie jego istoty.
    Jeżeli polscy żołnierze zabijają bosych biedaków w imię jakiejś tam ułudnej demokracji w patosie słów górnych i bzdurnych, to nie da się żadną miarą uznać za Dobro.
    Dlatego ja jestem po zupełnie innej stronie barykady, tam gdzie dobro dobro znaczy , a sprawiedliwość sprawiedliwość.
    W ostateczności wolę marzycielską naiwność,aniżeli brutalny prymitywizm ekonomiczny.
    Przymus,wyzysk i bieda nie mogą być wypisane na sztandarach dużego i historycznie doświadczonego narodu.
    Dziękuję, przynajmniej jednemu z was za odwagę i uczciwość.
    Tutaj nie chodzi o długość postów lecz ich polityczną dokuczliwość obnażającą króla,który jest nagi.
    Żeby napisać przeciętnie długi tekst o charakterze felietonu trzeba mieć coś do powiedzenia.
    A już szczególnym ewenementem jest napisanie takiego tekstu kiedy nie ma się nic do powiedzenia.
    Niektórzy chcieliby mnie sprowadzić do poziomu prawicowego bełkotu,by lepiej czuć się w tym wspólnym błotku.
    Nie ze mną te numery Brunner.
    Zaglądajcie dalej przez dziurkę od klucza, może coś przyzwoitego i twórczego dojrzycie.
    Mnie ta perspektywa nie interesuje.
    Chętnie bym skrócił sporne posty.
    Doszedłem jednak do wniosku, że nauka musi kosztować i leniwi delikwenci muszą włożyć trochę wysiłku by podnieść swój poziom umysłowy.
    W końcu nie ma nic za darmo,a szczególnie w systemie propagowanym przez panów.
    Przez chwilę zastanawiałem się czy ja krzyczę…otóż faktycznie ja krzyczę na panów,a właściwie nie tyle na panów ile na prezentowany przez nich bełkot polityczny,który przypisywany jest błędnie Pani Staniszkis, jako iż ona jest zaledwie skromnym reprezentantem jednego z wielu odcieni prawicowej opcji.
    Kiedyś o prawicy powiedział Rakowski,że są to ludzie ulepieni z innej gliny.
    Jest to fakt bezsporny, stanowią oni bowiem niechlubną kontynuację najgorszych tradycji szlacheckich zawartych w Nihil novi i Liberum veto.
    Utożsamianie się z tymi ludźmi byłoby dla mnie rezygnacją ze szczytnych ideałów polskiej lewicy.
    Propagandowe sparaliżowanie bazy polskiej lewicy nie oznacza jej wyeliminowanie z pluralistycznego myślenia.
    Tutaj właśnie próbuje się zakrzyczeć siermiężną polską rzeczywistość daną nam przez najlepszy system.
    Niemniej ciągle nadal nieustraszenie krąży widmo komunizmu nad Europą znajdując swój wyraz w funkcjonowaniu wielu rządów o zabarwieniu socjalistycznym.
    A w wielu krajach południowej Ameryki i Afryki poszukuje się trzeciej drogi, bowiem ta jedynie słuszna,niesiona na bagnetach demokracji nie jest w stanie sprostać oczekiwaniom najbiedniejszych,wyzutych ze wszystkiego.
    Lex próbuje mnie pouczać,że komiksowość komunikatu sprzyja jasności myślenia i czytelności komunikatu.
    Ja mam zupełnie odmienny pogląd w tym temacie.
    Dla mnie komiksy stanowią przejaw infantylizmu wśród dorosłych.gdy korzystają z nich dzieci jest to przejawem naturalnej drogi rozwojowej.
    Jeżeli natomiast do komiksów odwołuje się stary rep mam dziwne wrażenie,że spotykam się z degrengoladą umysłową.
    Z umysłową komiksowością spotykamy się dzisiaj powszechnie,a jej skoncentrowanym wytryskiem są reklamy telewizyjne.
    Nachalne,denerwujące i o kompromitującym poziome artystyczno-reklamowym.
    Jest to symboliczny wykwit całej nowej kultury styropianowej,bez nawiązywania do tradycji,uznanych wartości i mądrości.
    Żenujący przejaw głupoty,prostactwa i merkantylizmu, jakby obraz intelektualnych możliwości nowych elit.
    Upokarzające.
    Dziękuję Magrud za wstawienie się w mojej sprawie.
    To bardzo miłe mieć świadomość, że jest przynajmniej jedna, podobnie myśląca osoba.
    Za krytykę wszystkim autentycznie zainteresowanym doskonaleniem mojego warsztatu obróbki kapitalistycznej serdecznie dziekuję.
    Odróżniam także krytykanctwo i tegoż nie przyjmuję.
    Nie jestem także zainteresowany czytaniem moich tekstów przez tych,którzy ich przełknąć nie mogą,świadom możliwości zadławienia i smutnych konsekwencji politycznego zejścia.
    Moja asekuracja wynika z konieczności zabezpieczenia się przed odpowiedzialnością za zakończenie żywota marnych egzystencji.
    Nie zamierzam cudzych nadużyć,niedociągnięć i kompromitujących działań brać na swój jednogarbny grzbiet.
    Nie jest również moją intencją brylowanie wśród maluczkich sercem, kapitałem i szarymi komórkami.
    To nie przynosi absolutnie żadnej satysfakcji, poza stwierdzeniem ogólnego stanu świadomości polskiej prawicy.
    Wręcz rodzi nieuchronne niebezpieczeństwo, że kiedy wejdziesz między wrony zaczniesz krakać jak i one.
    Intensywne apele o zwięzłość postów nie są podyktowane szczerą intencją zwięzłości,koncentracji i kwintesencji przekazu.
    Ich przesłanie zawiera się w redukcji i eliminacji niemiłych sobie i politycznie szkodliwych a być może także niebezpiecznych tekstów.
    Stąd najstosowniej byłoby zamknąć facetowi buzię najlepiej jego własnymi rączkami.
    Boć to z kajdankami obnosić się już nie wypada,a i zaszczucie Blidy położyło się niechlubnym cieniem na wzniosłej działalności antykomunistycznej prawicy.
    Nie podzielam poglądu,że trzeba wiele wykrzyczeć by być zauważonym i wysłuchanym.
    To nieprawda.
    Wystarczy zajrzeć do ONET-u by stwierdzić, kto tam pisze i co pisze.
    Po prostu wstyd.
    Miałkość i nijakość odbiegająca od głównego nurtu społecznych problemow.
    Mnie nie zależy na moim egoistycznym interesie.
    To co ja w życiu osiągnąłem satysfakcjonuje mnie zupełnie i nie muszę się obawiać, że przyjdą nocą i w drzwi załomocą.
    Dla mnie kwestią jest wyrzucenie połowy społeczeństwa do rynsztoka.
    Tutaj rodzi się i rozwija nieszczęście polskiego narodu niezauważane przez twórców Dobra,Wolności i Demokracji zawarowanych dla drugiej połowy społeczeństwa, tej lepszej i bogatszej.
    W tym właśnie przejawia się zakłamanie i obłuda propagatorów nowego nieszczęścia.
    Zaś o zachowaniu równowagi w tym uwłaczającym dyskursie nie może być mowy, bowiem na platformie jest zaledwie kilka osób o stricte lewicowych przekonaniach oraz cała chmara ich przeciwników.
    Nie dowodzi to jednak,że oni mają rację,ponieważ nie potrafią tego udowodnić.
    Natomiast moja ekspresja jest istotnie wprost propocjonalną do propagandowego zakłamania,co bardzo elegancko ujęła miła memu sercu obrończyni mej smętnej ale nie przegranej niedoli.
    Chcę jedynie przypomnieć, że w walce politycznej nie ma zrozumienia dla przeciwnika czym doskonale popisują się popisowcy.
    Zatem nie ma najmniejszego sensu prosić ich o cokolwiek.
    W najlepszym przypadku o odejście.

  136. Owal 40

    Dziękuję,że zechciał mnie Pan skorygować.
    Przepraszam za pomyłkę i wprowadzenie w błąd.
    Mylnie skojarzyłem bąblowiec z kołowacizną.

  137. A ja rozumiem sens wywodu prof. JS. Znalazłem go, przeczytałem, i rozpoznaję w nim – mówiąc językiem analityków rynku – analizę bardzo techniczną. Dokładnie tak jak to Pan opisał – jak u kremlinologów. Sygnały w jedną stronę, odpowiedzi z tej albo innej frakcji – to było dobre w ciągu kilku dni kryzysu kubańskiego, ale nie ma racji bytu na dłuższą metę. I teraz podobnie, jeśli podsekretarz Schnepf ma tyle do powiedzenia, to przecież to może znaczyć, że strona polska czuje, iż ma wygrywające karty. Bo na czym polegają nasze zmaganie i sporne sprawy z Rosja? Najpierw trzeba sobie powiedzieć, że Rosja jest obecnie jedynym zagrożeniem dla Polski. Niemcy nie są, co najwyżej mogą poprowadzić nie taką politykę historyczną, jaką “narodowo” nastrojona opinia chciałaby widzieć. Ale fakt jest niepodważalny, Niemcy są największym partnerem gospodarczym Polski, czego nie było ani po wojnie, ani przed wojną, ani za komuny, ani za Sasa. Do tego, Rosja nie jest zagrożeniem w sensie bezpośrednim, może w długiej perspektywie chciałaby odzyskać swe wpływy, mozolnie jej to przyjdzie. Tusk znacząco powiedział w Moskwie, że Polska jest krajem sukcesu gospodarczego. Np. energię od Rosji kupuje po cenach światowych, nie tak jak Ukraina, czy Białoruś, nie tak jak bywało za Chruszczowa i Breżniewa. Polska i inne kraje bloku radzieckiego, oraz kraje bałtyckie uwolniły się od Rosji. Jej ostatnia dźwignia oddziaływania, szantaż energetyczny jest słaba. Tego Rosja nie może przeboleć. Tarcza antyrakietowa ma znaczenie raczej symboliczne dla relacji dwustronnych: z jednej strony Ławrow może snuć teorie o okrążeniu Rosji przez zachodnich agresorów, z drugiej strony o bazach amerykaskich w Polsce i statusie pełnego sojusznika USA śni nie tylko Radek Sikorski. I to dla Rosji jest nie do zniesienia. Ale czy dla Polski równie uciążliwy i osłabiający jej pozycję vis-à-vis Rosji jest rurociąg północny. Nie sądzę.

    Polska i Rosja pozostaną przez długie jeszcze lata w przeciwnych narożnikach. Co może zmienić tę sytuację? Oczywiście nie jedna wizyta, czy nawet cztery lata polityki Tuska i Sikorskiego. Natomiast może tę sytaucję zmienić załamanie się Unii Europejskiej i Sojuszu Atlantyckiego; albo zasadnicze zmiany w Rosji. To pierwsze oczywiście nie leży w naszym interesie. Czy to drugie jest możliwe? Czy integrując Ukrainę powoli z tą stroną kontynentu, czy przekonując Rosjan do naszego modelu demokracji i wolnego rynku, czy wreszcie pod wpływem zagrożenia Chin, Rosja nie zacznie się na prawdę modernizować? Taki właśnie powinien być fundamentalny, długofalowy model naszej polityki wobec Rosji. Tylko Rosja zmodernizowana i w pełni europejska przestanie być dla nas zagrożeniem. To powinna mieć na uwadze analiza fundamentalna dostrzegająca trendy i efekty w dalszej perspektywie, a nie techniczne punkty oporu i przegięcia, i wnikania kto w jakim oddaleniu od ścisłego kierownictwa stoi na trybunie. Zauważam, że krytycy Tuska najbardziej upodobali sobie teorię złego momentu przechodzącą w teorię “lepiej niech on tam nie jedzie”, które nota bene bardzo łatwo jest obalić. Swoją analizę techniczną rozpoczyna JS od swoistego odwracania kota ogonem, że wizyta Tuska robi z nas “państwo frontowe”, że grozi nam kolejne Rapallo (gospodarcze i energetyczne) – takie domysły snuje prof. Staniszkis, a to przecież polityka poprzedników Tuska właśnie stawiała nas w tej pozycji. Analiza techniczna jest wygodna, można nią wykazać słuszność każdego wydumanego aksjomatu, każdej, choćby nie wiadomo jak podejrzanej tezy.

  138. Państwo na niby – http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,4912316.html .
    Wiedza pań socjolożek też na niby. Nawet minimum egzystencji mylą z minimum socjalnym, albo o tym drugim dotąd nie słyszały. Gore ! Osoby opiniotwórcze, środowiska opiniotwórcze… Krajobraz księżycowy.

  139. Pani prof,

    skacze co prawda z jednego wątka np. socjologicznego na inny np. ekonomiczny, (jak ktoś tu na blogu uznał, że argumentuje „piętrowo”?), ale to jest właśnie interdyscyplinarność wywodu ze wszelkimi jego wadami i zaletami. Myli się pani prof w sprawie konieczności wizyty Tuska u wschodniego sąsiada, ale czy myli się w swojej krytyce IV RP? Czy wyrwane z kontekstu cytaty oddają sens wypowiedzi? Nie czytal ja i sie nie wypowiadam

    Kto z elyty naukowej,

    zabiera w Polsce wogóle głos w sprawach wagi państwowej, kto z dostojnych i źle opłacanych profów zabiera wogóle głos na podium?

    Czy od wszystkiego mają być tzw. eksperci? Wiem, dyplomacja to sztuka, niekoniecznie nabywa się ją wraz z tytułem profa. Ogólne zaangażowanie Pani prof w sprawy polskie i jej pożyteczność, nie podlega jednak żadnej dyskusji i napewno nie należy ona do układu RP piernikowej ojca dyrektora.

    Sorry za tę ilość pytań, ale irytuje mnie wręcz brak respektu wobec „ofiary” wpisu pana Daniela (mowa tu o niektórych postach), po których lekturze po prostu zbaraniałem.

  140. W telenoweli ostatno zdjętej po dwóch latach z ekranu najlepsi aktorzy też są niedoceniani.
    Przemysław Edgar Gosiewski – idealny odtwórca polskiej wersji Willow, Hobbita czy Czereśniaka w „Czterech pancernych”. Aktor z poczuciem humoru na własny temat.
    Marek Kuchciński – pasuje do obsadzenia w nowej wersji „Bazy ludzi umarłych” kreconej w Bieszczadach. Jego regionie.
    Tadeusz Cymański – Don Kichot, najlepiej w parze z Gosiewskim jako Sancho Pansą. Peroruje swoje kwieciste teksty do Polski – Dulcynei
    Ludwik Dorn – polski odpowiednik Leslie Nielsena
    Szczypińska Jolanta – polskie skrzyżowanie Meryl Streep i Glenn Close, czyli ideał dla Jarosława – polskiego Boba Hoskinsa
    Marek Suski – mógłby zagrac w nowej wersji „Zaklętych rewirów” kelnera lub szefa kelnerów…ach, ten wąsik grójecko-radomski…
    Anna Sobecka – mogłaby zagrac w nowej wersji „Misery” wg Stephena Kinga. Zamiast Kathy Bates, która zostala za tę rolę wielokrotnie nagradzana
    Zbigniew Religa – John Wayne ze Śląska. Musi się nauczyc specyficznego chodu Wayne’a
    Paweł Poncyliusz – chciałby byc kimś na miare George’a Clooneya, ale niestety aktorstwo marne, a zakochanie w sobie duże.
    Bolesław Piecha – niezły aktor z Rybnika. Polski Tommy Lee Jones…nieuświadomiony
    Aleksandra Natalli-Świat – polska wersja żony Mastrojanniego w „8 i pół tygodnia” Felliniego
    Antoni Macierewicz – wersja Sawonaroli wg. Rejtaniaków z Wiktorskiej w Warszawie ( Wroński z GW protestuje przeciw tej wersji)

    Ogólnie PiS ma lepszych aktorów, ale czy to ma znaczenie dla polityki…zależy wszystko od dyrektorów i producentów, a tych kiepski teatr PO/PSL ma wciąż w przewadze.

  141. „Moja bazgranina na tej platformie nie leży w nurcie, tzw.zakłamanej poprawności politycznej.”
    Lizak, to już jest megalomania. Po to są blogi i komentarze do nich, aby się tej poprawności właśnie nie trzymać. Dlatego blogi są takie ciekawe, o ile nie są prostackie. Natomiast przy ponad 100 komentarzach trzebaby stracić około godziny na przeczytanie, jeśli długość postów jest taka jak twoje. A gdzie jeszcze zrozumienie – co autor miał na myśli i dyskusja. Dlatego, niestety, twoje posty tylko „przelatuję” wzrokiem. I nic to nie ma wspólnego z tym, że „jesteś wyjątkowy, bo nie leżysz w nurcie”.

  142. Kwint, trzymaj się pan definicji i logiki.
    To, że nie jestem zakłamanym nie oznacza ,że jestem megalomanem.
    Pan nie rozumie co się do niego pisze, ale tak to bywa kiedy się nie czyta.
    Pańskie stwierdzenie:”Po to są blogi i komentarze do nich, aby się tej poprawności właśnie nie trzymać”,ma się do rzeczywistości jak pięść do nosa.
    Tutaj dominują wyłącznie ludzie o jednostronnym spojrzeniu na prawo.
    A żeby dyskutować należy mieć coś do powiedzenia.
    Większość postów jest tak skoncentrowana,że stanowi kwintesencję solidarnego geniuszu.
    Natomiast nikt Pana nie zmusza do czytania moich wpisów jeżeli nie posiada pan takiej potrzeby oraz właściwie rozwiniętej umiejętności czytania wraz ze zdolnością rozumienia.
    Zatem nie może oceniać nie rozumiejący,bowiem nie ma on merytorycznych przesłanek dla takich ambicji.
    Problem wolnego czasu każdego z nas jest sprawą indywidualną.
    Ponieważ wielu z nas zajmuje się tłuczeniem szmalu,to nie oznacza,że pod ich ograniczone możliwości mamy pisać posty,artykuły i książki.
    Jest to tak niemądre, że aż śmieszne.
    Nie możemy dostosowywać wymagań do najsłabszych.
    Musimy równać do najlepszych.
    To co pan prezentuje oznacza ciągnięcie Polski w dół i znajduje swoje karykaturalne odzwierciedlenie w mediach.
    Dlatego należy walczyć z takimi poglądami i rugować je ze społecznego myślenia,ponieważ nie stanowią one inspiracji do lepszej i wydajniejszej pracy.
    Są to „filozofie” drobnych cwaniaczków unikające organicznej pracy u podstaw.
    Tacy właśnie ludzie doprowadzili do rozkojarzenia i deprecjacji Polski.
    I zupełnie mnie nie interesuje co Pan przelatujesz, jak łaskawca określa, jako iż interesują mnie wysokie loty.
    A z wróbelka orła nie zrobisz,co nie oznacza żeby go nie kochać, on również ma swojski i przyziemny urok.
    Użycie natomiast w cudzysłowiu zdania:”jesteś wyjątkowy, bo nie leżysz w nurcie”,sugeruje iż jest to moje zdanie,co jest wyjątkowo brzydką manipulacją,bo nie sądzę iżbyś pan sam powoływał się na siebie.
    Na taką megalomanię przecież pana nie stać.

  143. Lizak. Już dawno deklarowałem swoje poparcie dla Twojej działalności pisarskiej na blogu. Czytam i popieram, co nie znaczy bezkrytycznie. Chciałbym aby one były krótsze, bradziej czytelne i nie tak rostrzelone w zawartości. Z nadmiaru szczególów często gubię się. Czy nie lepiej poświęcić Twoją pracowitość i talent na wybranych zjawiskach niż nawracać zatwardzaiłych prawicowców w tym znacznej części „polonusów”? A życie narzuca samo, codziennie przykładów karykaturalnych zdarzeń wartych do ujawnienia i napiętnowania z lepszym skutkiem niż Twoje długaśne rozprawy. Oto kilka przykładów z ostatnich godzin;
    Dygnitarz kościelny abp. Życiński w polemice z Grossem porównał w ostatniej GW, PZPR do NSDAP. Biskupowi wszystko w Polsce wolno, ale tego typu porównanie zakrawa na bezczelność, głupotę i cynizm. Sam byłem członkiem, PZPR i nie mam żadnych wyrzutów z tego powodu, wręcz przeciwnie porównując do wyczynów dzisiejszych hord moherowych i PiSowskich.
    Drogi Lizaku, nie wiem czy dla Ciebie, ale dla mnie KTT jest wzorem cnót i kultury europejskiej w ostatnim półwieczu. Obchodził własnie co 75 rocznicę urodzin. Gdyby nie PRZEGLĄD i TRYBUNA, nikt z kulawą nogą nie zauważył tego ważnego wydarzenia. To wyrachowanie i hańba dla wielu ośrodków kultury i mediów. W tym natomiast czasie POLITYKA drukuje apologetyczny elaborat na temat Michnika. Michnika! Niewątpliwie znaczącej postaci w czasach ostatnich, ale także znanego jako intryganta i prowokatora. On odpowiada wprost, poprzez wywołaną we własnym bisnesowym interesie aferę MICHNIK-RYWIN za przejęcie w Polsce władzy przez solidarnościowe ugrupowania obskurantyczno-reakcyjne ze znanymi skutkami IV PR, państwa policyjnego siejącego zgroszenie wokół sąsiadów i krajów Europy. Winą Michnika jest destrukcja i zniknięcie ze sceny Polskiej lewicy i lansowanie na łamch GW brutalnej formy neoliberlaizmu w najgorszym kolonialnym wydaniu.
    Pozdrawiam, Tak trzymaj, nie popuszczaj!

  144. Oj, chciałabym usłyszeć co pani Staniszkis ma teraz do powiedzenia – już po wizycie Tuska w Moskwie. Czy przyzna się do błędu?

  145. Lizik,
    Zadałem sobie trud przeczytania, bo napisałeś do mnie.
    Skąd wiesz, że nie jesteś zakłamanym ? Bo, tak ci się wydaje ?
    Ja stwierdziłem uczciwie, nie czytam tylko „przelatuję wzrokiem”.
    Więc niby jak mam rozumieć co Pan piszesz ? Przecież nie o tym był mój wpis.
    „A żeby dyskutować należy mieć coś do powiedzenia.”
    Kto ma według pana decydować o tym, kto ma coś do powiedzenia, a kto nie ? Pan ?
    „Musimy równać do najlepszych.”
    Czyli do kogo ? Proszę o przykłady.
    „To co pan prezentuje oznacza ciągnięcie Polski w dół i znajduje swoje karykaturalne odzwierciedlenie w mediach.”
    Na razie zaprezentowałem panu opinię, że pana komentarze są za długie. Czy to oznacza, że ciągnę Polskę w dół ? Czy inspiracja do lepszej i wydajniejszej pracy to pisanie długich komentarzy ?
    „Są to “filozofie” drobnych cwaniaczków unikające organicznej pracy u podstaw.
    Tacy właśnie ludzie doprowadzili do rozkojarzenia i deprecjacji Polski.”
    Czyli Ci, którzy ośmielają się pana wpisów nie czytać ?
    Nie bądź pan śmieszny. Sprawa nie warta sił i środków jakie pan w to wkładasz.

  146. Jasny gwint

    Moja obecność na tym blogu nie posiada cech działalności pisarskiej.
    Ja nie roszczę sobie prawa i ambicji do nazywania mnie pisarzem, ponieważ nie dysponuję stosownym po temu warsztatem.
    Jestem wyłącznie politycznym polemistą, co określa z góry zupełnie inną konwencję, aniżeli ta jakiej Pan ode mnie oczekuje.
    Chciałbym również aby moje posty zajmowały mi mniej czasu.
    Nie ode mnie to jednak zależy,bowiem są one ilościowym odbiciem prawicowej aktywności polonusów mających skłonność do pouczania nas.
    Nie będę panu dziękował za czytanie i popieranie moich wypocin, ponieważ nie wiem czy powinienem dostąpić takiego zaszczytu.
    Mam nadzieję,że pańskie intencje są szczere.
    Bardzo cennym jest dla mnie pański,życzliwy krytycyzm,z którym będę starał się uporać.
    Cieszę się,że posiada Pan wiele oczekiwań wobec mojej osoby,nie wiem jednak czy podołam tym obciążeniom.
    Pojemność moich postów jest wprost proporcjonalna do napotykanej głupoty,dlatego proszę sobie nie robić złudnych nadziei.
    Czytelność mojego bazgrolenia uwarunkowania jest predyspozycjami jakie posiadam w tym zakresie oraz inteligencją niektórych czytelników.
    Zatem ona, jak widać, nie tylko ode mnie ale i od polemistów,co nie skłania do zbytnich nadziei i optymizmu.
    Podniesione rozstrzelenie zawartości wpisów ,stanowi konsekwencję napotykanych absurdów.
    Ja nie produkuję monotematycznych felietonów,wyszlifowanych wewnętrznie.
    Jest to stricte bieżąca polemika polityczna, często niespójna i rozwichrzona, mająca stanowić antidotum na prawicową pisaninę, na tym blogu.
    Bardzo mi przykro, że musi się pan gubić z nadmiaru szczegółów, proszę się tym specjalnie nie przejmować, bowiem jest to przypadłość wieku,z którą ja się również stykam.
    Z dwojga złego wolę jednak nadmiar niż niedostatek, ma się bowiem większe możliwości wyboru.
    Kapitaliści twierdzą ,że lepsze jest bogactwo aniżeli ubóstwo.
    Dziękuję także za radę rezygnacji z oświecania zatwardziałych prawicowych polonusów i pozostawienie ich samotnymi w rozdartej diasporze.
    Jeżeli Pan nie chcesz się podjąć dźwigania na swoich barkach tego rewolucyjnie zbożnego dzieła, to któż to ma uczynić?
    A przecież samopas ich pozostawić nie wolno,by nie błądzily nasze ukochane ,prawe owieczki i baranki boże.
    Z tej to przyczyny moje rozprawy muszą być „długaśne”,ostre i przaśne.
    Jest duże prawdopodobieństwo, że wielokrotnie podnoszony temat w końcu dotrze do opuszczonych,zgorzkniałych i oczadziałych serc i rozumów.
    Jeżeli oni mają ambicję nawracania nas, to tym bardziej my nie powinniśmy rezygnować z tej pluralistycznej możliwości,wiedząc,że sprawiedliwość jest po naszej stronie.
    W pozostałych sprawach w całej rozciągłości zgadzam się z Panem.
    Zgodnie z Pańskim postulatem będę tak trzymał i nie popuszczał, by wstydu na salonach nie czynić, chociaż w niektórych krajach jest to w dobrym tonie,a i u nas niektórzy prawicowcy czynią to dość nagminnie.

    Z poważaniem.
    Lizak

  147. Jadwigą Staniszkis w ogóle nie warto się przejmować. Dała kiedyś wywiad do „Dziennika”, w którym powiedziała:

    „Ja nie rozumiem uczuć, nie mam inteligencji emocjonalnej, a przez to tracę bezpośredniość i bliskość w kontaktach z ludźmi. W mojej sytuacji uczucie musi być najpierw pomyślane, żeby mogło zostać przeżyte”.

    Jak osoba bez rozumieniauczuć, gdy wszelkie ludzkie działania od nich aż kipią, może napisać cośgodnego uwagi.
    Nie w tym rzecz, żeby przy analizach kierować się własnymi uczuciami, bo z tego też nicdobrego nie będzie, ale żeby jednak rozumieć innych ludzi i motywy ich działań.

  148. Lizak, nie rozumiem, dlaczego tak wszystkich rugasz i robisz z nich analfabetów. Czym innym jest czytanie tekstu na papierze, a czym innym na komputerze.
    Być może ciebie prowokują te pretensje za zbyt długie teksty. Ale to wszystko właśnie świadczy o nietolerancji, despotyzmie i chęci dostosowania innych do siebie. Jak się coś nie podoba, to się nie czyta, zamiast wydziwiać.

  149. Maria-Dora

    Przykro mi, nie zrozumiałem Pani stanowiska,proszę je skrystalizować.

  150. Kwant

    W całej rozciągłości podtrzymuję swój poprzedni wpis skierowany w pański adres.
    Pan ,niestety, nie rozumie co sam pisze, nie mówiąc o słowach kierowanych przeze mnie.
    A próba podjęcia polemiki przez pana zakrawa na inteligentny dialog pastucha z krową na rowie.
    Proszę sobie wybrać podmiot,stosownie do potrzeb i możliwości.

  151. Lizak,
    Dzięki, że krótko. Szkoda, że głupio.
    Myślę, że temat wyczerpaliśmy.

  152. Jadwiga Staniszkis dawno popadla w stan umyslowy, polegajacy na tym, ze nieustannie generuje hipotezy i oryginalne pomysly. Wylacznie. Natomiast zwiazkiem tych hipotez i oryginalnych pomyslow z rzeczywistoscia spoleczna – ktore onez teoretycznie dotycza – rowniez juz od dawna nie zaprzata sobie glowy. I to widac, slychac i czuc.
    Taka umiejetnosc generowania nowych idei to rzecz cenna. Ale akurat socjologa ow brak zwiazku miedzy ideami a rzeczywistoscia kompromituje.

css.php