Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

11.02.2008
poniedziałek

O włos za dużo

11 lutego 2008, poniedziałek,

Pojechałem na weekend do Berlina, gdzie byłem zdany wyłącznie na tamtejsze „przekaziory”, ale i tak od spraw polskich nie udało się uciec.

W piątek, w pierwszej napotkanej gazecie („Die Welt”) przeczytałem komentarz naszego redakcyjnego niemcoznawcy, Adama Krzemińskiego, o polsko-niemieckiej „wojnie na muzea”. Adam Krzemiński (jak to by okropnie wyglądało gdybym napisał „Herr Krzemiński”, jaką to by od razu poruszyło czułą strunę…) całe życie usiłuje pogodzić Polaków z Niemcami, i nawet mu się to udaje. Z równą łatwością porusza się w mediach polskich i niemieckich, co jest sztuką nie lada.

Niepoprawny optymista, nie widzi tragedii w „widomym znaku” (chodzi o przesiedlonych), jak i nie wyklucza udziału Niemiec w projektowanym (na razie tylko przez Donalda Tuska) muzeum II wojny w Gdańsku. Pożyjemy (zwłaszcza młodzi blogowicze, bo moje pokolenie już odchodzi) – zobaczymy.

W piątek prasa niemiecka pełna była doniesień o planowanej na następny dzień aukcji polskiej poczty powstańczej. Gazety obszernie relacjonowały m.in. stanowisko min. Zdrojewskiego (Ministerstwo Kultury dofinansuje…), jak i Bronisława Komorowskiego, który stwierdził, że to rząd niemiecki powinien dokonać zakupu poczty powstańczej i podarować ją Muzeum Powstania Warszawskiego.

Jestem tego samego zdania, co marszałek Komorowski, ale może nie był to postulat realny, politycznie dla Niemiec wygodny, albo zgodny z prawem? (Czy rząd może coś kupować na aukcji?). Jak moi starszy Czytelnicy dobrze wiedzą, mimo osobistych doświadczeń, nie jestem germanofobem, a  raczej wręcz  przeciwnie i znajoma psycholog (która sama  nie cierpi Niemców), uważa, że jestem ofiarą kompleksu ofiary i kata. Jak jest – tak jest, ale nie podoba mi się, że w Niemczech ktoś wystawił na sprzedaż polską pocztę powstańczą. Nie jest to krok elegancki – raczej w złym stylu. Jest w tym jakaś perwersja, bo trudno nie pomyśleć jak  ta poczta trafiła do właściciela?

Dla Polaków Powstanie to świętość, a listy pełne rozpaczy i przenoszone z narażeniem życia przez dzieci (kto je naraził – to inna sprawa), to prawdziwe relikwie. Nie powinno się tym kupczyć. Nie miał racji przedstawiciel domu aukcyjnego mówiąc, że to „eksponat jak każdy inny”. Może takim się stanie za sto lat, ale nie dopóki my żyjemy. Dobrze się stało, że sprawa znalazła swój pomyślny finał, powstańcze listy trafią do muzeum, ale jednak, żeby Polacy za polskie pieniądze odkupili od niemieckiego kolekcjonera swoją przeszłość – to mi się nie podoba. Ale może kolekcjoner wyrządził nam przysługę, ocalając od zniszczenia i zapomnienia bezcenne pamiątki?

W niedzielny poranek zasiadłem w kawiarni do najpoważniejszej niemieckiej gazety – „FAZ” (na marginesie: berlińskie kawiarnie z gazetami to jest to). I znów historia – obszerny wywiad z Andrzejem Wajdą z okazji pokazu „Katynia” na festiwalu w Berlinie.

Wajda mówi, że tym filmem kończy swój obrachunek z II Wojną Światową. Ta wojna dla naszego pokolenia nigdy się nie skończy. Na Praeger Platz widziałem wczoraj duży napis pobliskiego jubilera „Kupujemy stare złoto, także złote zęby”. Szczęśliwy to jubiler, który nie ma z tym żadnych skojarzeń. Tylko patrzeć, jak jakiś kolekcjoner niemiecki wystawi na aukcji pieczątki Poczty Gdańskiej, a kolekcjoner rosyjski – guziki od polskich mundurów.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 82

Dodaj komentarz »
  1. „Adam Krzemiński (jak to by okropnie wyglądało gdybym napisał „Herr Krzemiński”, jaką to by od razu poruszyło czułą strunę…)”.

    Czytam Pana właśnie ze względu na takie smaczki.
    No i za umiejętny dobór zdjęć do ilustrowania tekstu.

    Najlepszego.

  2. Kwestie smaku/dobrego,złego lub wcale/wynosi się z domu,szkoły i książek przeczytanych w dzieciństwie i młodości.To wszystko zostaje pomału odbierane nowym pokoleniom-w imię „nowoczesności”.

  3. Panie Danielu.
    Z tego co zrozumiałam z doniesień prasowych, kolekcja trafiła w ręce sprzedającego już dość dawno i nie była jeszcze wtedy pełna. To on po zakupie ja stopniowo uzupełniał latami. Miał widać takie zainteresowanie. Znacznie ciekawsza jest moim zdaniem ta druga „łódzka” kolekcja wystawiona przez tę samą osobę. Szkoda, że nie znalazł się w Łodzi nikt, kto byłby zainteresowany. Ponoć i do jednej i do drugiej są pewne zastzrzeżenia dot. autentyczności zabytków. Jest to nie do uniknięcia przy kolekcjionowaniu archiwaliów. Dobrze w każdym razie, że ocalały, że znalazł się człowiek – obojętnie Niemiec, Polak, Szwajcar czy Kanadyjczyk, który poświęcał latami swoje środki i uwagę na zabezpieczenie tych eksponatów. Pana uczucia, podobnie jak wielu z nas, dowodzą jedynie, że nadal „jesteśmy chorzy na wojnę”. I obawiam się, że dopiero następne pokolenia będą wolne od tej infekcji.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Smutne ale prawdziwe ,a z tym kompleksem to Pan nie przesadza?
    Zycze Panu zdrowia i powodzenia.Czekam na dalsze Pana artykuly, Panskie doswiadczenie i trafe oceny pozwalaja mic nadzieje ,ze jeszcze dugo bedzie sie Pan trudnil pisaniem.Dzekuje.

  6. Dla mnie zakup poczty powstańczej przez polskie muzeum stawia to ostatnie w roli pasera. Wszak wystawiona na aukcji korespondencja stanowi własność jej adresatów i została w jakiś sposób im skradziona.

  7. Lizak, (dot. wpisu pod poprzednim postem Gospodarza),
    z tym przypisaniem mi prawicowości to się pomyliłeś i to bardzo.
    Przy okazji; płomiennie broniąc stylu, formy i rozmiarów swoich wpisów pozwalasz sobie także na przekłamania, a to już jest cecha brzydka. Wyraźnie napisałem, że poglądy, którym dajesz wyraz na blogu „NIE ZAWSZE nadają się do zgadzania”. Oznacza to, że z niektóre Twoje poglądy „nadają się do zgadzania ” i zdziwiłbyś się z jak wieloma Twoimi poglądami się zgadzam, co nie znaczy, że ze wszystkimi. Ale, ponieważ dla uzasadnienia Twojego wywodu, a raczej ataku było to potrzebne, słów „nie zawsze” wolałeś nie dostrzec.
    Zwięzłość wypowiedzi – czy tego chcesz, czy nie – jednak sprzyja jasności przekazu.
    Polecam Ci anegdotkę o J. Tuwimie: Tuwim pytany o kogoś podobno powiedział: on język polski zna lepiej niż ja. To co ja opisuję w dwóch zdaniach on opisuje na dwóch stronach.
    PS. Komiksów nie lubiłem i nie lubię. Nie czytałem, nie czytam i nie mam zamiaru czytać.

  8. „Dobrze w każdym razie, że ocalały, że znalazł się człowiek – obojętnie Niemiec, Polak, Szwajcar czy Kanadyjczyk”

    Podobno jego zainteresowania wzięły się z faktu, że jego żona jest Polką.

    Jednak widać jak różne jest podejście do pamiątek po warszawskich powstańcach i po polskich Żydach. W pierwszym przypadku kupuje się bez szemrania i przedstawia jako sukces we wszelkich mediach, w drugim jest słyszalny głos, że pamiątkami wojennymi nie należy kupczyć, a należałoby przekazać za darmo do muzeum. Najwyraźniej brakuje jednego stanowiska w tej sprawie.

  9. Celny felieton jak jasny gwint

    Często ostatnio Pan Redaktor odwiedza naszego sojusznika strategicznego.
    No i bardzo słusznie,przynajmniej nie wypisuje Pan ogólnie przyjętych komunałów przez nasze media.
    Idea i postawa pana Krzemińskiegi jest tyleż słuszna co marzycielska.
    Trudno jest bowiem ofiarze pokochać swego oprawcę,mimo najpiękniejszych urzędowo-solidarnych inspiracji.
    A to ich przepraszali listem biskupim,a to oczekują naszej miłości.
    Dziwny jest ten świat, by nie powiedzieć postawiony na głowie.
    Oderwanie się od jednego orła by znależć się pod skrzydłami drugiego,z trzech nam niechętnych historycznie orłów.
    Tych niepoprawnych optymistów jak Herr Krzemiński,którzy zauważają ewidentne korzyści w nowym układzie mamy od licha i z powrotem.
    Najciekawsze, że namnożyło ich się w Polsce jeszcze więcej, mimo iż te korzyści z polskiej strony są już jakby mniej oczywiste.
    Najbardziej fajne jest to,że nikt już z obecnych młodych ignorantów nie dostrzega w II giej wojnie światowej,napastnika,organizatora i beneficjenta.
    Natomiast jakby za złe mają Polakom fakt, że się bronili przed Niemcami,a to że ich zwyciężyli jest wprost niepojęte.
    Dzięki tym dzikusom ze Wschodu straciliśmy niepowetowaną szansę szybkiego wejścia do UE oraz związanego z tym zasłużonego spijania miodku i mleczka,może i nawet ptasiego.
    Natomiast takiej ewentualności, że mogliśmy wylecieć przez kominy Auschwitz-Birkenau nikt z tych mądrali nawet nie bierze pod uwagę.
    I jak tutaj można poważnie traktować rodzimych szmalcowników nie mających zielonego pojęcia o historii własnej Wielkiej Ojczyzny,kiedy oni nie znają nawet Małej Ojczyzny.
    Dla nich wydaje się nie być problemu polskich przesiedlonych, jest jedynie problem niemieckich przesiedlonych,którym wyrządzono komunistyczną krzywdę.
    Bo to myśmy wywołali drugą wojnę światową i wymordowali 6 milionów polskich obywateli, Polaków i Żydów oraz sami sobie zniszczyliśmy ogrom substancji materialnej.
    Bardzo szkoda,że głupoty nie można ścigać sądownie.
    Niemcy obłowili się co niemiara na polskich przekształceniach ale szczytem bezczelności jest sprzedawanie Polsce jej własnego majątku.
    Z moralnego punktu widzenia takie zachowanie Niemców odbiega od norm cywilizowanych państw europejskich.
    Handlować polskimi emocjami:krwią,cierpieniami i śmiercią jest pozbawione cienia elegancji.
    Tak nie zachowują się sojusznicy wobec siebie.
    Postawa rządu niemieckiego jest niczym innym jak akceptacją skutków nazistowskiej polityki agresji i grabieży.
    Uchylanie się niemieckich władz od rozstrzygnięcia tego rodzaju problemów pozostawia osad goryczy i niesmaku.
    Przy czym tych spornych kwestii jest znacznie więcej i dotyczą także potencjalnych roszczeń wobec polskich ziem i majątku na nich się znajdującego.
    Jest to pokłosie nierozumnej i nieodpowiedzialnej polityki solidarnościowej.
    Problemów tych nie wolno rozpatrywać w postaci mniej lub bardziej urojonego kompleksu ofiary i kata.Jest to kwestia międzynarodowego prawa,uznawania jego ustaleń i ponoszenia sankcji przez agresorów.
    Amerykanie próbują się wymykać tym międzynarodowym ustaleniom, a Niemcy nieśmiało starają się kroczyć ich śladem.
    W tym aspekcie konsekwencję Kaczyńskich wobec nieuzasadnionych roszczeń uważam za zgodną z prawem i poszanowaniem statusu ofiar bestialskich zbrodni nazizmu.
    Zaś poczynania, w tym przedmiocie,Tuska uważam za połowiczne i niezgodne historią,i ze stanem faktycznym.
    Obnoszenie się z niemieckimi „wypędzeniami” w ostatecznym rozrachunku przyzwala na dopuszczanie wojen i agresji militarnej.
    Powoływanie dla takich celów struktur społeczno-państwowych może rodzić domniemanie,że niemiecki militaryzm ciągle jeszcze nie wygasł.
    W całej rozciągłości popieram stwierdzenie Pana Passenta,że jest w tym wszystkim jakaś niedopuszczalna polityczna perwersja,bowiem relikwiami nie wolno kupczyć.
    Dopóki my żyjemy, istnieją dla nas świętości, którymi szargać nie wolno i nie wszystko jest na sprzedaż drodzy panowie liberałowie.
    Handlujcie swoimi wartościami, jeśli ktoś zechce je kupić,a nasze pozostawcie w spokoju.
    Jednym ze współtwórców owego nowego,o którym piszemy był pan Wajda.
    Rezultaty jego poczynań w polityce kulturalnej Polski są raczej bardzo smutne, a wyniki jego wpływów na politykę globalną również znamy.
    Dlatego temu Panu zbyt dużo czasu poświęcać nie warto.
    Każdy ma to na co zasługuje.

  10. Panie Redaktorze,

    jak rzadko dzisiaj się z Panem nie zgadzam. Może to kwestia pokolenia. Dla mnie II wojna światowa to historia, nawet mimo wielu jej zdarzeń czy związanych z nią kwestii, które odbieram bardzo osobiście w związku z działalnością i jej konsekwencjami mojego dziadka. Ale nawet biorąc to pod uwagę uważam, że się bardzo dobrze stało, że odkupiliśmy tę kolekcję za własne pieniądze bez żadnych gestów ze strony niemieckiej, co do wykupu i podarowania jej nam. Przyznam szczerze, że bardzo często jestem okropnie zażenowana, że zamiast starać się sobie radzić, w stylu w jakim to przy okazji tej kolekcji został zaprezentowany – tzn. zebranie się do „kupy” ministerstwa, muzeum i szybkie znalezienie sponsorów, którzy zakup sfinansowali – wiecznie z pozycji nieustającej ofiary czekamy na gesty. Może, gdy przestaniemy oczekiwać tego rodzaju zachowania z pozycji wyższości moralnej i tego, że nam się to należy, a zaczniemy tak jak w tym wypadku sami się organizować wykorzystując tylko kanały dyplomatyczne do nacisków, aby nas wspomożono co do zakupu po cenie wywoławczej, takie gesty same przyjdą, niewymuszone. A dla mnie jest to o wiele przyjemniejsza sytuacja, gdy się okaząło, że są instytucje, do których się można zwrócić, szybko dogadać i zakupić to własnym wysiłkiem. Mam poczucie, że wreszcie coś jest naszą zasługą dzisiaj, a nie naszych krzywd z przeszłości. Zgadzam się, że dla nas Powstanie i pamiątki z nim związane to świętość, ale dla tych kolekcjonerów z Astralii czy z innego końca świata nie. I nie wiem czy jest sens od nich tego wymagać. A więc Panie Redaktorze, już bez powojennej martyrologii ofiary – kupiliśmy to, za własne i bez niczyjej łaski, moralnie uzasadnionej czy nie. I chwała za to wszystkim, którzy siędo tego przyczynili. Niech ta poczta będzie nie tylko rozwinięciem peanu na cześć Powstania i jej bohaterów, co już jest w Muzeum mocno rozwinięte, ale niech również posłuży do zobrazowania, jaką cenę i za powstanie i za jego bohaterów zapłaciła Warszawa i jej mieszkańcy, co aż tak eksponowane nie jest, no chyba, że jako ilustracja okrócieństwa i zbrodni niemieckich.
    Pozdrawiam.

  11. Panie Redaktorze.

    Pisze Pan: „nie podoba mi się, że w Niemczech ktoś wystawił na sprzedaż polską pocztę powstańczą.”

    Nie kwestionuję Pana prawa do oceny „estetycznej”. Ale w tym zdaniu zawarte jest zasadnicze Pańskie nastawienie do ustroju politycznego.
    Ta część „polskiej poczty powstańczej” była WŁASNOŚCIĄ OSOBY PRYWATNEJ. Mamy tu i własność (i wszelkie z nią związane prawa, nie tylko obowiązki) i osobę prywatną, i (w domyśle) ingerencję społeczeństwa (poprzez np. rząd) w PRAWA OSOBY PRYWATNEJ.

    Jest Pan (choć nie wyraził Pan tego dosłownie), oczywiście, za prawem SPOŁECZEŃSTWA do ingerencji w prawa JEDNOSTKI, przynajmniej w tej konkretnej sprawie.
    Odmienna postawa polityczna nie daje takiego prawa ingerencji. Ingerencja rządów w prawa właściciela do dysponowania swą własnością, jak to się właśnie stało między rządami polskim i niemieckim, akceptowana w Europie, byłaby chyba nie do pomyślenia w Ameryce Płn. (nie tylko w USA, pamiętam z Kanady przypadek sprzedaży, kupna medali z I wojny światowej; nacisk społeczny na ingerencję rządu przegrał ze społeczną obroną prawa właściciela do dysponowania prywatną własnością).

    Myślę, że ciągle jeszcze w Polsce nie zdajemy sobie sprawy (i Pan może też nie???) z tego, czego chcemy od naszego ustroju, jaki on ma być. Czas najwyższy się nad tym poważnie zastanowić (choćby w kwestii tzw. ochrony zdrowia) i jasno to powiedzieć. A tak, ciągle jest ta „solidarno-liberalna papka”.

  12. Pan wpada do pieknego, miedzynarodowego Berlina na chile (weekend) i do tego pelen….. uprzedzen i resentymentow.

    Nie chce pisac „Herr Krzeminski” bo to …. moze byc zle odczytane. A przeciez mie musi Pan pisac „Herr” – pisze Pan po Polsku. I robienie z tego „Herr” podtekstow – bo Herr… Herrscher…. rasa panow….
    Panie Redaktorze – cos sie Panu, przepraszam, pomieszalo. Moze dlatego, ze w Berlinie bylo pieknie i wiosennie w ten weekend, 15-17°C i wspaniala wiosna. Oduzylo Pana, czy co?

    Co do kolekcji, to przesadza Pan z ta „pelnoscia w prasie”. Ale ta pelna prasa to dobrze brzmi, prawda – ci Herr… und Frau…. interesuja sie Polska. Nareszcie zrozumieli.

    Dalsze Pana stanowisko potwierdza, jak szkodliwe jest odbieranie terazniejszosci przez resentymenty.

    Pewnie by Pan byl bardziej zadowolony, gdyby kolekcjoner przekzal Polsce cala kolekcje za darmo – w ramch „Widergutmachung”, bo przeciez staje sie on (kolekcjoner polskiej swietosci) wystawiajac kolekcje na aukcji takim samym przestepca jak hitlerowkie Niemcy.
    A wystawianie na aukcji „relikwii” jak by to byly listy jakies ksieznej Diany albo podobna „glupota” to przeciez niedopuszczalne.

    Przykro mi, ze nie moze Pan zrozumiec i pogodzic sie z faktem, ze II wojna sie skonczyla. I ze w kazdym kraju (takze w Niemczech, USA, Francji ale i w Polsce!) jubilerzy i lombardy skupuja zloto dentystyczne. Bez podtekstow i poczucia winy. I ze za naganne uwaza Pan wystawianie na aukcjach pieczatek czy guzikow z przeszlosci – szczegolnie gdy bylyby to polskie guziki i pieczatki a domy aukcajne niemieckie czy rosyjskie. Co to wg. Pana mialoby oznaczac?

    Panie Redaktorze, uprawia Pan niebezpieczna, resentymentlna demagogie. I to Pan, taki swiatowiec?

    Zapraszam Pana na dyskusje polsko-niemiecko-rosyjsko-zydowska, przy najblizszej okazji Panskiego pobytu w Berlinie. My wszyscy stracilismy kawalki rodziny w Auschwitz lub Dachau, w lesie, w Powstaniu, w stalinowskich i postalinowskich wiezieniach.
    Ale my juz nie obawiamy sie mowic do siebie Herr (Sir, Szanowny Panie) i nie mamy poczucia winy, zbrodni lub niesmaku, gdy wstawiamy sobie u niemieckiego dentysty zlota plombe.

    Pozdrawiam
    z Berlina

  13. Znowu TEMAT ZASTĘPCZY
    Czym zajmują się ” niezależne ” środki masowego przekazu ?
    Passent pisze o muzeach ,Paradowska o najśmieszniejszym dniu w Sejmie( o podsłuchach) .
    W Moskwie klapa ,zła strategia
    NAJWIĘKSZY BŁĄD MINISTRA SPRAW ZAGRANICZNYCH ! ! !
    Red.Passent jako cwany dziennikarzo-polityk o porażkach nie pisze i nie trzeba się dziwić , jego strategia jest słuszna.
    Red.Paradowska jak zwykle stosuje strategie – odwrócenia kota ogonem
    Cały Sejm (w tym koalicjant ) śmieje się i pyta , gdzie te podsłuchy , gdzie te tajemnice a ” bezstronna redaktor pisze że ruch w podsłuchach .
    Wielce Szanowna Pani Redaktor jak zwykle wstyd ,wstyd wstyd mi za Panią , można było pisać o pogodzie albo o jeszcze ważniejszej dla Pani religii w szkole ,ale nie tak .
    Wielcy Redaktorzy Wielkiej Gazety ( niektórzy piszą że większej niż GW ) nie bądźcie strusiami co z WIELKĄ WIZYTĄ w Moskwie .

  14. „co z WIELKĄ WIZYTĄ w Moskwie”

    Jakieś ocieplenie to jest we wzajemnych stosunkach.

    A to, że spotkał się premier Tusk z Michaiłem Kasjanowem w polskiej ambasadzie w Moskwie świadczy, że nie była to wizyta na klęczkach.

  15. Panie Danielu
    Na początku chciałbym podziękować za powyższy post na tym blogu. Ja mam dwadzieścia pięć lat i jestem tym młodym blogowiczem, na którym nie ciąży już „piętno” wojny ani demony komunizmu. Ja i większość moich znajomych rodziła się w czasach, kiedy Państwo walczyli o wolną Polskę. I tak się stało, że zostaliśmy dziećmi przełomu, bo czas okrągłego stołu i pierwszych wolnych wyborów był czasem, kiedy my oglądaliśmy pierwsze dobranocki Disneya. Sama wojna dla mojego pokolenia jest już faktem historycznym coraz mniej widzimy już tych „znienawidzonych Szwabów”,które pokolenie naszych dziadków i rodziców przedstawiało nam jako wszystkich Niemców. My jesteśmy coraz bardziej otwarci wyjeżdżamy poznajemy ludzi i ich kraje mamy znajomych zarówno wśród Rosjan jak i Niemców. Tego, co nam brakuje to umocowanie w tradycji i autorytetów,które w jasny sposób mówiłby o przeszłości i pojednaniu, pogodzeniu się z demonami. Moje pokolenie ma problem z „ugryzieniem” historii ostatniego półwiecza Z jednej strony jest okres komunizmu, który tak bardzo wpłynął na pokolenie naszych rodziców a dla nas jest faktem historycznym, który nauczyciele historii najchętniej by wyparli z nauczania, bo nikt nie wie, w jaki sposób o tym czasie mówić. Z drugiej jest Jarosław, Kaczyński, który przedstawia wizje trzeciej Rzeczpospolitej jako obrazu działania służb specjalnych wielkich afer i złych reform i że od tego czasu jest najlepiej się odgrodzić grubym murem. Ja jestem daleki od odgradzania się gdyż jak mam się odciąć od swojego dzieciństwa. Problem tożsamości mojego pokolenia staje się coraz bardziej poważny, bo to my niedługo nasze dzieci będziemy musieli opowiadać dzieciom o naszej historii. Dlatego uważam ten post za ważny i jeszcze raz dziękuję za jego opublikowanie

  16. Szanowny Panie Redaktorze,
    staję przy Panu ze swoimi wątpliwościami
    natury estetycznej i po prostu ludzkiej,
    na wiadomość najpierw o propozycji zakupu,
    a potem jego szczęśliwym (?) finale.
    Istotnie dobrze się stało, że powstańcza poczta
    trafi do Muzeum Powstania Warszawskiego.
    By zachować prywatność ich autorów (i adresatów)
    proponuję zachować ich treść tylko dla historyków
    i eksponować jedynie koperty.

    Pamiętam nierozwiązany konflikt Muzeum Oświęcimskiego
    o tytuł własności akwarelowych obrazków z czasu obozowego
    z żyjącą dziś w USA ich żydowską autorką.

    Pamiętam, że tych skrupułów nie miał rząd Izraela,
    który po prostu za garść dolarów kupił naścienne freski Brunona Szulca
    od aktualnego właściciela ostatniego mieszkania
    autora „Sklepów cynamonowych”.
    W ciągu jednego dnia umyślni z min. kultury (?) Izraela
    przybyli do ukraińskiego Drohobycza,
    odkuli freski i je wywieżli.
    Żaden dom aukcyjny nie był w tej transakcji potrzebny.

    Może wystawić skarby berlinki u Sotheby’ego?

    PS. z Berlina piszesz:
    „My wszyscy stracilismy kawalki rodziny w Auschwitz lub Dachau, w lesie, w Powstaniu, w stalinowskich i postalinowskich wiezieniach.”

    Czy kiedyś będziesz tak silny, by zidentyfikować się także
    z Polską ciemną i straszną, i napiszesz:
    „my wszyscy przyłożyliśmy nasze ręce, by zadać cierpienie
    i śmierć naszym braciom i siostrom w Kielcach, w Jedwabnem”?
    Moja rodzina po mieczu i po kądzieli cierpiała w wojnie
    sprzed sześćdziesięciu lat, od Niemców, od Rosjan
    i od Ukraińców na Wołyniu (moja babcia zginęła z rąk
    swoich ukraińskich sąsiadów w Krzemieńcu),
    a mimo to odczuwam solidarność
    z moimi zamordowanymi sąsiadami z Jedwabnego.

  17. A ileż polskich kolekcji posiada w swych “zbiorach” hełm żołnierza wehrmachtu? W jeden z nich kury znosiły jaja, sam widziałem.

    Ale jednak tę wojnę Niemcy przegrały – tak mi się zdaje.

    Zastanawia mnie ten fenomen polskich obrachunków z II wojną. Najwyraźniej PRL opóźnił ich dokończenie.

    Byłem wychowany pod wrażeniem tej wojny. Słuchałem dzień w dzień: “żaden okruszek, żaden kawałek żywności nie może się zmarnować”, “te druty przypominają mi …”, i opowieści o zdziczałym bestialstwie, o podłej, nieuzasadnionej, masowej śmierci. Nigdy nie wyobrażałem sobie, abym mógł zamieszkać w Niemczech, abym mógł posługiwać się tą mową. Nigdy. Ale teraz sprawy mają się zupełnie inaczej. Polska wreszcie jest zwycięzcą tamtej wojny.

  18. Szaniowny Panie Danielu!
    Jestem osobiscie zdziwiony cala ta historia aukcji rzeczy zwiaznaych z Powstaniem Warszawskim.Podejrzewam, ze w mysl polskich kategorii kwalifikacyjnych uznawane sa one za dobra historyczne. Jesli tak to jest porozumienie rzadowe z RFN i Polska z niemieckiej strony podpisywal H.Kohl o bezwzgeldnej wymianie miedzy Polska i Niemcami dobr i wartosci historycznych zawlaszczonych przez obie strony w okresie II wojny swiatowej.Nie rozumiem, dlaczego Rzad czy ktos w Sejmie ma inspirowac przebieg aukcji celem wykupienia tej kolekcji.Od tegpo jest porozumienie obu panstw i specjalni prawnicy, ktorzy winni zajac sie porozumieniem z aktualnym wlascicielem tych dobr na rzecz ich odzyskania i przekazania do Polski.Cos tu jest nie tak
    Sam osobiscie nie palam sympatia do Niemiec i Niemcow, lecz kwestian wypedzonych i przesiedlonych wymaga dwustronnych dzialan , gdyz w Niemczech ten problem bedzie iskrzyl jeszcze chocby nastepne 20 ;lat.
    Kilka lat temu odwiedzalem znajomych w AAchen i w jednym z domow widzialem fotografie A.Hitlera przepasana czarnym kirem.Znajomy powiedzial mi, ze jeszcze wielu fanatykow NSDAP i Adolfa Hitlera zyje w Niemczech. To o czyms mowi.!
    Wreszcie ostatnia kwestia to fila KATYN andrzeja Wajdy.
    Pop pierwsze film zrobiony dosc pospiesznie i w istocie jest ciekawy i wzruszajacy, aczkolwiek pod wzgelem sztuki filmowej nie bardzo pasuje do OSCARA..W tym samym czasie w Los Angeles do Oscara zgloszone jest kilka rosyjskich filmow w tym filmy Nikity Michalkowa rowniez o tersci i wymowie politycznej.Czyzby nasza konfrontacja polityczna z Rosja przenosila sie na grunt Los Angeles i ceremonii wreczenia OSCAR ktora bedzie w ostatnia sobote Lutego?
    Wreszcie ostatnia kwestia, to miniona wizyta TUSKA w Moskwie.
    Szokuje mnie wielosc i diametralna roznorodnosc publikacji z baaaaaardzo krotkiej wizyty w Moskwie, ktora miala jedynie charakter gestu i wykonania pierwszego kroku a zrobiono z niej wrecz wydarzenia rangi swiatowej, tylko ze, w tym samym czasie ze strony rosyjskiej na 26 stacji telewizyjnych tylko dwie komentowaly bardzo zdawkowo, wrecz informacyjnie to wydarzenie. Juz wczorajsze wiadomosci na Centralnym Kanale 1-szym Rosji w swym godzinnym wydaniu podsumowujacym wydarzenia minionego tygodnia juz ani slowem nie wspomniano ze taka wizyta miala miejsce.Wiecej uwagiu poswiecono likwidacji plantacji makowych w Afganistanie.
    Czytajac [polska prase i ogladajac Polska Telewizje Publiczne odnosi sie wrazenie ze wszystko co w sweicie ma miejsce to przyslowiowy pikus do spotkania na szczycie w Moskwie.
    Jestesmy wiec rekinami informacji BRAAAAAAAWO!

  19. Szanowny Panie Redaktorze

    A po co Pan jeździ do Berlina czytać niemieckie gazety? Jak dzisiaj powiedział J. Kaczyński żeby posłuchać niemieckiej rozgłośni wystarczy włączyć RMF… Taniej i szybciej.

  20. Alez mnie pan rozczarowal,drogi panie redaktorze!Naprawde zabraklo panu
    dziennikarskiego dystansu i obiektywnosci.Wychodzi na to ze i pan preferuje zasade”kali ukrasc -dobrze,Kalemu ukrasc-zle”.Kwintesencja panskich wrazen z Berlina bardzo pachnie mi ta zasada.Niemiec ktory kolekcjonowal listy z okresu powstania-zly niemoralny kolekcjoner,dentysta skupujacy zlote zeby-nie posiada wrazlowosci historycznej, noi nie daj Boze Rosjanin-posiadacz polskich pamiatek!Pan przeciez imputuje tym ludziom,ze nabyli rzeczy,ktorych im posiadac nie wolno.Dlaczego?Bo ich dziadkowie mogli byc przestepcami wojennymi!Wiec w ramach odpowiedzialnosci zbiorowej wnukowie na lawe oskarzonych.
    Akurat od pana oczekiwalam troche swiatlejszego spojrzenia na odpowiedzialnosc historyczna i na system panstw prawa.Przeciez tak bardzo dazylismy do tego,by panstwa wreszcie nie ingerowaly politycznie,a pozostawily regulacje prawu (np.wlasnosci).Wydaje mi sie ,ze juz wystarczajaco dlugo rozstrzygano(probowano rozstrzygac) spory miedzyludzkie racja stanu.Dlatego nalezy respektowac prawo wlasnosci kazdego czlowieka,niezaleznie od jego obywatelstwa.Dlatego jestem za tym,by Niemiec,Francuz,Rosjanin mogl rowniez w Polsce na podstawie panujacego prawa dochodzic swoich roszczen cywilnych i by zaden premier nie zadal od sadow kierowania sie polska racja stanu.

  21. Panie Danielu. Jestem paskim rów3
    ieśnikiem

    Panie Danielu. Jestem w Pana wieku i od dziecka zajmuję się zbieraniem znaczków pocztowych (także korespondencji).
    Moja skromna kolekcja obejmuje zbiory z Polski miedzywojennej, Wolnego Miasta Gdańska, Państwa Kościelnego (tego przed r. 1870) i trochę oryginalnej
    korespondencji z Obozu Koncentracyjnego Auschwitz.
    Zapewniam Pana, że moja minikolekcja powstała w drodze
    wieloletnich zakupów lub wymiany z innymi filatelistami
    (tak najczęściej powstają i te małe i te duże zbiory; można od kogoś odkupić w miarę gotową kolekcję ale zawsze wiąze się to z dużym wydatkiem). Chcę dodać, że nigdy nikogo nie okradłem, nie ograbiłem ani nie pozyskałem niczego w drodze zdobyczy wojennej.
    Po przeczytaniu Pańskiego artykułu zaczynam mieć wątpliwości czy mogę te zbiory posiadać (może ranię poprzez fakt posiadania czyjeś uczucia patriotyczne, religijne czy estetyczne???);od strony moralnej trochę poczułem się jak hiena postoswięcimska. I komu ten „pasztet” przekazać; rozumiem, że zbiorek z P. Kościelnego – najlepiej jakiemuś
    księdzu lub odesłać prosto do Watykanu ! A gdybym chciał sprzedać (od kilku lat można to robić na aukcjach Allegro)?
    Proszę poradzić, co zrobić, gdy znaczki polskie będzie chcial kupić Niemiec lub Szwed; czy znaczki z Państwa Kościelnego
    będzie mozna np. sprzedać prawosławnemu Rosjaninowi lub komu można i czy w ogóle można odsprzedać korespondencję z Oświęcimia ???
    Panie Danielu – proszę przemyśleć sprawę i udzielić wszechstronnej porady.
    Serdzcznie pozdrawiam. Lesiu
    P.S. Chcę dodać, że korespondencja z Powstania Warszawskiego, z obozów jenieckich, gett oraz obożów koncentracyjnych od wielu lat jest przedmiotem wolnego obrotu na polskim rynku filatelistycnym (w tym także w okresie PRL-u !!!). Warto podkreślić, że rynek polski (nie tylko filatelistyczny) był penetrowany przez zamożnych zbieraczy z Zachodu, zwłaszcza z Niemiec i to szczególnie przed r. 1989.

  22. Wyjazd do Berlina był że strony Redaktora niezwykłą nieroztropnością. Dziwię się, że do tej pory ekspremier Jarkacz nie stwierdził i nie wykazał że Redaktor, jako agent odwetowców z Bonn, odwraca uwagę od katastrofy moralno – gospodarczo – politycznej rządów PO, szczując „niemiecką radiostację RMF FM” na jego „niewinne blokady telefonów komórkowych pielęgniarek”, w czerwcu ubiegłego roku.

    A swoją drogą, jeżeli ekipa sprawozdawców RTV i szefostwo polskich nadawców, nie zareaguje na to nieprawdopodobne chamstwo, całkowitym bojkotem medialnym Jarkacza, to znaczy że jest to banda gówniarzy i tchórzy !!!!!!!!!!!!!!!!!!

  23. Panie Passent,
    w czasach II wojny swiatowej znalazl sie jeden z hitlerowcow, czlonek NSDAP – znany Panu rowniez z ekranizacji – Pan Schindler. Historia zna go z faktu, iz przyczynil sie, wbrew doktrynie hitlerowskiej, do uratowania wielu setek osob pochodzenia zydowskiego od niechybnej smierci. Dla wielu analitykow jego osoby, byl on troche osoba kontrowersyjna – niektore studia sugerowaly, iz jego pierwotnym celem bylo eksploatowanie tych osob dla osobistych korzysci. Nie chce prowadzic dalszej analizy historycznej jego dzialalnosci bo to nie moj zawod – faktem pozostaje, ze to on ocalil duze grono ludzi od niechybnej smierci. Osoby uratowane nie prowadzily analizy, jakie wlasciwie przyswiecaly mu zamiary.
    W sprawie poczty powstanczej problem jest podobny, chociaz skala obu czynow w zadnym punkcie nie jest do przyrownania. Pewien Niemiec z sobie tylko znanych powodow postanowil zbierac cos co nikogo za wyjatkiem jego nie interesowalo. Tego zbioru moglo nie byc, lub mogl on nigdy nie ujrzec swiatla dziennego. Ten Niemiec jest prywatna osoba i jako taka wystawia swoj zbior na aukcje. Ja nie widze u niego zlych intencji. Uwazam, ze Rzad niemiecki mogl to zalatwic na swoj rachunek.
    W ostatnich dniach jest glosno w Niemczech w sprawie wysokich honorariow pracownikow Organizacji Pomocy Dzieciom na Swiecie UNICEF, ktorzy to ponoc za zredagowanie do gazety ogloszenia o poszukiwaniu pracownika brali honoraria rowne tym, co warta byla cala ta poczta powstancza – tak, ze prosze wierzyc, znalazlyby sie instytucje w Niemczech, ktore by byly gotowe zrobic grzecznosciowy gest w stosunku do Polski – widocznie cos nie do konca zostalo dopracowane.

  24. Z Berlina,

    Szanowny blogowiczu „Z Berlina”. Przeważnie piszesz ciekawie i z sensem. Tym razem, „pojechałeś” po wszystkich polskich osadach w naszej zbiorowej podświadomości, niezwykle trudnych do uchwycenia i zdefiniowania , jedną grubą krechą, napuszony jak „prawdziwy „Europejczyk. Możnaby bez końca wyciągać argumenty na co się tylko komu podoba. Jeśli w produkowaniu takich opinii, jak dzisiejsze Twoje , nie pojawi się choć odrobina empatii, to pozostaje z żalem patrzeć na podobne emanacje” bycia trendy” z perspektywy aktualnej swojej sytuacji.
    Empatia, w tym konkretnym przypadku, to uszanowanie czyjegoś prawa do takich odczuć, jakie w nim są. Siedzisz sobie w tym pięknym Berlinie, masz się dobrze, i prawem każdego nuworysza, jawisz się jako większy „światowiec” od Twoich nowych „Państwa”, którzy Cię łaskawie przygarnęli. Prywatnie, życzę Tobie jak najlepszego żywota, tylko nie bądź „wyrocznią” która każe nam być kimś innym niż jesteśmy, wypominać naszym obywatelom pozostałości traumy wojennej, jeśli ją w sobie mają. Uszanować to, dla osoby z polskim pochodzeniem nie powinno być aż takim ciężarem. Żyjesz w kraju byłych naszych oprawców, gdzie z tej racji ogólne „wyluzowanie ” w tych trudnych, dawnych sprawach jest jak najbardziej zrozumiałe . My , tytaj w Polsce, zostaliśmy z własną pamięcią ,we „własnym sosie”.
    Dochodzi do tego, że „trendy” i światowo „cool” ,będą tylko ci słuszni pamiętliwi, których okrutni Polacy wypędzili z ich terenów wcielonych po wojnie do Polski.Im wolno mieć prawo do swojej „pamiętliwości”. Twój Berlin , w okresie modernizmu w sztuce europejskiej, był jednym z najważniejszych centrów kulturowych w ówczesnej Europie. Takie pogaduszki w gronie międzynarodowym, jakie prowadzicie obecnie , wtedy były treścią życia ,samym życiem ,aż do zatracenia. I co? Elity gaworzyły sobie do upadłego, a życie potoczyło się bardzo nieinternacjonalistycznie. Fajnie, że sobie rozmawiacie, aż płonę z ciekawości o czym , ze względu na wyeksponowany przez Ciebie zestaw reprezentantów. Bo jeśli rozmawiacie o wspólnej przeszłości, to jesteście tym, kim my od czasu do czasu bywamy. Jeśli o Kulturze? to my tak samo. Jeśli o biznesie? to my też. Gdybyś był łaskaw hasłowo połączyć wyeksponowany zestaw przedstawicielsi narodów z uzasadnionymi tym tematami rozmów, z uuwzględnieniem inności takich rozmów od naszych w adekwatnych do tematów gronach?
    Czy wobec siebie też stosujecie jakiś savoir-vivre, który wymusza na reprezentantach poszczególnych nadodów zakaz posiadania określonych odczuć?
    Zgodzisz się , że odczucia „trefne”, jeśli już taka tendencja „naznaczania „odczuć istnieje, nie muszą koniecznie dotyczyć osadów okrutnej wojny, Każde zabieganie o jakieś”cool” jest zarazem ucieczką od, i napiętnowaniem jakichś wartości, których posiadanie, lub wyznawanie, czyni ich posiadaczy obrzydliwie nie „trendy”.

    Czy potafisz powiedzieć, jaki wkład w błyskawiczne dogonienie krajów wysokorozwiniętych przez Irlandię miała irlandzka emigracja, oraz dlaczego Wielkim Niespełnionym kapitałem Polski jest nasza?

    Pozdrawiam, Eddie

  25. Przykro, że Panu przykro,

    post „z Berlina” też ciepły nie był…

    na marginesie to w prasie niemieckiej od czasu do czasu pojawia się kwestia odzyskania łupów wojennych zwycięskiej Armi Radzieckiej (można je zobaczyć bodajże na wystawie stałej w Ermitażu). RFN nie daruje tych łupów, bo nie były to prezenty i walczy o swoją własność z uporem maniaka.

    Kupić, czy nie kupić było. Oto jest pytanie. A post „Jakuba” na nie wyraźnie odpowiada.

    Serdecznie Pozdrawiam

  26. Czasami sie zastanawiam, czy mozliwe jest, aby blogowicze podszywali sie pod nick’i innych blogowiczow? Wydaje mi sie to prawdopodobne.

    Czyzby to sie i Panu zdarzalo, ze ktos pisze ten blog za Pana, Panie Danielu? Czytuje Pana w miare regularnie niemal od poczatku istnienia tego blogu, ale w ostatnim czasie obserwuje nijaka metamorfoze pogladow: juz to w sprawie tarczy antyrakietowej, juz to teraz ten atak na Niemcow.

    Podobnie nie rozumiem wiekszosci dzisiejszych komentarzy (natomiast bardzo popieram m.in. Jurate i z Z Berlina ): przeciez Niemcy (ci oficjalni, czyli rzad niemiecki w osobie m.in. Ministra Spraw Zagranicznych Waltera Steinmeier’a) umozliwili polskiem instytucjom zakupienie tych pamiatek od PRYWATNEJ OSOBY. Pewnie samemu wstepujac na nielegalna sciezke ‘ustawienia przetargu’ i sprzatajac dokumenty sprzed nosa innym zainteresowanym. Niemcy nie mogli tych dokumentow podarowac Polsce, bo nie byli ich wlascicielami. Mieli je sprywatyzowac (tj. ukrasc, zawladnac) prawowitemu, prywatnemu wlascicielowi, bo inaczej naraza sie na obraze przewrazliwionych Polakow, z ktorymi trzeba sie obchodzic jak z jajkiem?

    Z drugiej strony dziwi, ze korespondencja z lodzkiego getta nikt sie nie zainteresowal. I nikt sie tez nie oburza, ze Niemcy (w rzeczywistosci ta sama prywatna osoba), tego Polsce nie podarowali. Czyzby ci z getta to mniej wazni Polacy…?

    Slowem: jakby Niemcy w tej sprawie nie postapili, i tak w Polsce podnioslby sie wrzask. Bo Niemiec (choc to juz czwarte pokolenie po wojnie) jest böse i basta!

  27. DP pisze o dzieciach w Powstaniu: „(kto je naraził – to inna sprawa)”

    Podejrzewam, że narazili je Niemcy, ale jest mi też wiadomo, że niektórym są milsze inne teorie na ten temat.

  28. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Dwa rozne „swiaty”. Czy ci ktorzy przezywaja wojne na ekranie TV/cmoputera moga zrozumiec tych ktorzy tamowali kciukiem strumien krwi z rozerwanej tetnicy konajacej ukochanej dziewczyny, brata, matki, siostry, wnuczka, ojca, czy serdecznego kolegi/przyjaciela? Jest co innego siedziec w piwnicznewj norze czekajac, a co innego jest walczyc o swoja godnosc. Dwa rozne calkowicie odmienne swiaty, swiaty innych motywacji, innych wartosci – ktore znaja sie ale nie lacza sie – przechodza kolo siebie ignorujac sie wzajemnie.

    F.S. von/od Diasporski

  29. Całe szczęście, że udało się zakupic zbiór listów i znaczków z Powstania.
    Osobiście daleki jestem od gloryfikacji tego wydarzenia, było ono faktem naszej historii i pamiątki po tym fakcie należą do kultury narodowej. Nie ma co dywagowac nad sposobem zakupu, wystarczy założyc że zbiór pojawił się np. w Argentynie.
    Byc może teraz należałoby rozpocząc badania NAUKOWE nad historią powstania pozczególnych elementów jak też dziejami kolekcji.

  30. Może to zadanie dla IPN – wydział śledczy, w jaki sposób niemiecki posiadacz poczty powstańczej ją zdobył. Mimo to dobrze się stało, że kolekcja trafiła do muzeum (nawet za 200.000 euro). Swoja drogą wyobraźmy sobie, że rosyjski dom aukcyjny wystawia pamiątki żołnierzy niemieckich z frontu wschodniego, czy kogoś to oburza? No tak proporcja, my Polacy jesteśmy ofiarami, ale czy niemieccy żołnierze, którzy zgineli pod Stalingradem nie byli ofiarami?
    Ukłony dla Pana Gospodarza.

  31. Prawomocna działalność opozycji parlamentarnej czy antypaństwowy sabotaż?

    Proponuję zastanowić się nad tym, gdzie przebiega granica między prawomocną działalnością opozycji parlamentarnej a antypaństwowym sabotażem. Oraz nad tym, po której stronie tej granicy znajduje się teraz PiS. I nie tylko on.

    Myślenia nigdy nie za dużo. W końcu demokracja nie jest dana ani opisana raz na zawsze.

  32. Eddie
    zgadzam się. Z_Berlina pojechał.Odurzyło go.

  33. Jak z powyższych wpisów wynika Redaktorze, zdrowo nadepnął Pan na odcisk zniemczonym Polakom.
    Ich sposób myślenia niewiele ma już wspólnego z nami, z Polską i polską racją stanu.
    Oni, niemiecki bandytyzm i złodziejstwo z II wojny światowej uważają za zwykły biznes.
    Nas traktują jako europejskich prostaków niegodnych znalezienia się na ich salonach.
    Ich zachowanie wskazuje, że oni się nas wstydzą.
    Ci ludzie ulepieni są z innej gliny.
    Przy tym mają moralną odwagę pouczać nas i przekonywać do swoich pokrętnych ścieżek.
    Jest mi wstyd za nich.
    I prawdę mówiąc cieszę się ,że oni opuścili nasz kraj.
    Takie osoby kompromitują naszą Ojczyznę.
    Jeżeli chcą frymarczyć to wyłącznie swoim kapitałem a nie naszym poczuciem dumy i godności.
    Należy poniekąd zrozumieć ich rozdarcie na drodze wchodzenia w nową Ojczyznę i wynaradawiania z polskości.
    W jakiż to sposób, w tej sytuacji, możemy traktować odpowiedzialnie synów marnotrawnych naszej Ojczyzny,urodzonych kosmopolitów nie rozumiejących słowa patriotyzm.
    Ludzi,którzy zdystansowali się wobec nas i Polski trudno jest zaakceptować.
    Ja nie mogę uwierzyć w ich dobre i szczere intencje.
    A o wielu jest mi wiadomo, że zabiegając o nowe obywatelstwo musieli wobec starego kraju uczynić wiele podłości nie tylko słowem mówionym ale i pisanym.
    Kontynuują oni stare i sprawdzone tradycje konia trojańskiego w naszym kraju.
    Nieliczni wśród nich zachowali godność i przyzwoitość.
    Tych szczególnie cenię za odwagę,samozaparcie i nie zaprzedanie swej duszy kapitalistycznemu diabłu,kosztem najbliższych.
    Zaprzańców, uciekinierów i sprzedawczyków nikt nie ceni, także w tych nowych Ojczyznach.
    Oni tam zawsze pozostaną obywatelami drugiej kategorii.
    Ni pies ,ni wydra coś na kształt świdra.
    Właściwie to trzeba współczuć osobom tracącym własne korzenie,gdy właśnie wszędzie ten proces ma dokładnie odwrotny przebieg.
    W Polsce dla odmiany ciągle jeszcze nobilituje się szumowiny społeczno-polityczne.
    Ten okres mija już jednak bezpowrotnie.
    W końcu nastanie dzień, w którym określonym słowom nadamy właściwy im sens.

  34. Historia jest powodem do dumy.

  35. Eddi

    Dziekuje Ci za odsloniecie serca i duszy prawdziwego Polaka.
    Zaslepionego w wiekopomnej krzywdzie i nenawistnego w stosunku do wszystkiego i wstystkich co nie „polskie”.

    Napisalem niedawno:

    Na blogu jak w zyciu… jak zaczyna brakowac argumentow to najpierw “za klaki” a potem fanga w nos.

    Bo tu tez przeciez …. Sami Swoi.

    Wspolczuje Ci tych klapek na oczach i piany na ustach…..

    Pozdrawiam
    z Berlina

    PS: celowo psze fanga w nos a nie, ze pasuje jak piesc “w (do) oka”, bo to w roznych krajach znaczy roznie. Po niemiecku np. stwierdzenie “passt wie Faust auf Auge” znaczy, ze pasuje jak ulal (czyli – ze znalezli sie synergistycznie = dopasowali sie, w pozytywnym znaczeniu). A po polsku ” jak pisec do oka” znaczy “blaues Auge” – czyli podbite – bo wogowie.
    Warto czasem myslec globalnie, lub tylko dobrosasiedzko.

  36. Eddi jeszcze raz

    widzisz, nas tzw. wyjechanych – przypominam Ci dluga i ciekawa dyskusje na tym blogu kilka miesiecy temu – nikt nie musial przyjmowac z laski i nie mamy swoich, jak uprzejm ie piszesz, panstwa (tu nazywa to sie Herrchen).

    Takie pojecie o emigracji z polskimi (zydowskimi, rosyjskimi, ukrainskimi, niemieckimi, anglosaskimi, afrykanskimi – takie tez tu sa) korzeniami opiera sie na uprzedzeniach. Jak jezdzic to za chlebem albo „z powodow politycznych”.

    Wyjechani sa zwykle uwazani za zdrajcow i ludzie bez honoru, ktorzy klepia cos (biede, a jak bogactwo to nieuczciwe) i powinni miec czkawke.

    Jest mi smutno, ze nie rozumiesz mojego punktu widzenia.
    Ja czasem pisze troche brutalnie i prowokacyjnie. Taki juz jestem.

    Nie odbieram ani Panu Passentowi ani Tobie ani innym polskim Polakom prawa do myslenia i pamietania o krzywdach i cierpieniach.
    Uwazam tylko ze nie mozna w przyszlosc patrzyc wylacznie poprzez przeszlosc i liczebnosc cmentarzy.
    Bo to jest nie tylko „wojna na muzea” ale cos na ksztalt licytowania sie liczba ofiar. To dlatego uwazalem stwierdzenia pana J. Kaczynskiego, ze Polska ma w Europie wieksze prawa, bo poniosla (procentowo) wiecej ofiar za nie na miejscu. I ponizajace dla Polski i jej milionowych ofiar.

    Kazdy z nas ma swoje rozinne doswiadczenia z przeszlosci. I pwenie kazdy inaczej sie z nimi obchodzi.
    Ja ide czasem 1. listopada na ktorys z cmentarzy (w Berlinie, Monachium, Lodzi lub poludniowego Texasu, zaleznie gdzie jestem) by zapalic swieczke za moich, za Twoich i za naszych – za wszystkich tych, ktorym okrucienstwo i przemoc, niezaleznie z ktorej strony nadeszla – zabrala zycie choc tak bardzo chcieli jeszcze pozyc.

    I jeszcze jedno – przyjmijmy za udokumentowana historycznie prawde, ze nie tylko Polakom w II wojnie swiatowej i po jej zakonczeniu dziala sie krzywda. Nie odwracam tu pojec i nie robie ofiar z oprawcow. Ale byly ofiary i oprawcy – po roznych stronach.
    Mnie tez nie podoba sie odwracanie historii, czesto w Niemczech obecne.
    Ale polecam Ci (jak masz „satelite” i posiadasz jezyk) niemieckie programy historyczne (np. ARD, ZDF, 3-Sat, Arte) ktore w prawdziwie otwarty sposob probuja rozlichyc niemiecko historie najnowsza.
    Bardzo bym Tobie i sobie zyczyl, by i w Polsce powstawaly tak historycznie rzetelne i odwazne programy.

    Pozdrawiam
    z Berlina

  37. Szanowny Panie Redaktorze,
    Z tymi powstańczymi listami to mam problem. Wystawiono je na aukcji. Nasze media z TVN urządziły sprzedającemu reklamę, i nie wypadało już ich nie zakupić. A przecież oprócz Polaków dla kogo jeszcze mogłyby mieć one wartość? Czy trzeba je było kupować na aukcji, gdzie Muzeum Powstania Warszawskiego było jedynym kupującym? Można było spokojnie poczekać aż sprzedajacy obniży cenę przynajmniej o połowę.
    I tak nikt inny by tych listów nie kupił. Tak zrobiła łódzka gmina żydowska z wystawionymi na aukcji w Niemczech pamiątkami z getta.
    I nikt ani żywy ani martwy nie ma do niej pretensji.

    Do tych powstańczych listów mam stosunek równie obojętny jak do wszelkiego rodzaju relikfii. Zakup tych listów w niczym nie poprawi losu tych ponad 200tys. ofiar powstania i ich rodzin. Nie wysuszy ani jednej łzy.
    Nie rozliczy faktycznych sprawców tej hekatomby. Ani tym bardziej nie nauczy naszych polityków, zwłaszcza tych prawicowych szacunku dla życia ludzkiego. Mnie sie marzy taka dyskusja, o powstaniu warszawskim, która potępi tych, którzy dla celów stricte politycznych narazili i w konsekwencji poświęcili 200 tys. ludzkich istnień.
    Kiedy wreszcie odrzucimy ze wstrętem tych , którzy usiłują nam wmawiać, że warto jest płacić cudzym cierpieniem i śmiercią za antykomunizm czy niepodległościowe aspiracje. Kiedy wreszcie Polka i Polak przestanie być retoryczną figurą na szachownicy historii a stanie się żywym człowiekiem, którego największym i jedynym dobrem jest owo zawsze za krótkie, za to i bez tych wszystkich ideologi i martyrologii pełne cierpienia życie.
    I ze troska o owo życie i jego godność powinny stać sie jedynym celem polityki i polityków. A tych, którzy dla własnych aspiracji i obsesji tym życiem szafują lub owo szafowanie akceptują dorabiając co raz to nowe usprawiedliwienia dla własnej do życia nienawiści odesłać powinniśmy
    jak najprędzej na śmietnik historii.
    To jest bowiem warunek konieczny autentycznej modernizacji.

  38. …a ja tylko króciutko dziękuję, że napisał Pan „znajoma psycholog” a nie (co ostatnio niestety jest modne – szczególnie w Polityce) „znajoma psycholożka”,

    pozdrawiam,
    Kasia (psycholog – nie psycholożka)

  39. Panie Danielu Passent, ja podejrzewam Pana o przekornosc jednak, wyjatkowo musze zaprotestowac. Zgadzam sie ze, wspomnienia wojny ja rozumiem ze te listy to nie eksponat jak kazdy inny a powstanie rzecz swieta. Ja tylko nie wiem co ma do tego sprzedawca listow, dom aukcyjny i rzad niemiecki ? Po coz ja zwykly czlowiek mam sie zastanawiac co powinien zrobic jakis kolekcjoner czy, jeszcze gorzej nie moj rzad. Jest rzad polski, i musi dbac zeby wszystko bylo na swoim miejscu, zrobil to co mial do zrobienia i kropka.

  40. Pokolenie, których dzieciństwo przypadło na gehennę wojenną może być zatrute kompleksami. Na przykładzie członków mojej rodziny (jestem powojenny) można jeszcze wśród żyjących określić pewne zachowania i reakcje na tzw. czynnik wojenny. Wojna poczyniła wiele spustoszeń i „ofiara” stawała się „katem” i odwrotnie, ale jest to szerszy, a zrazem ważny temat itd.
    Rynek kolekcjonerski jest bardzo dynamiczny, a za zachodnią dodatkowo bardzo dobrze zorganizowany: domy aukcyjne, giełdy, targi. Znajomość języków i komunikacja internetowa daje możliwość bardzo powszechnej i błyskawicznej wymiany. Część pamiątek czy kolekcji, a szczególnie z II wojny też po prostu stała się towarem i polski rząd (forma nie jest ważna) powinien być aktywnym uczestnikiem tego rynku. Przesadny wydźwięk medialny ostatniej aukcji w Dusseldorfie świadczy o tym, że jesteśmy jeszcze w tyle za krajami dla, których takie aukcje są normalnością, a kolekcjonerzy mają ważną pozycję w poznawaniu historii.
    PS. Niedobrze jest gdy głównym motorem działania polityków są ich własne kompleksy, których jest kilkadziesiąt od „Piotrusia Pana”, „niższości” po kompleks „Napoleona” itd. i wtedy dobrze jest korzystać z usług psychologa.

  41. Pan Passent potrafi zaskoczyc nawet swych najwytrwalszych czytelnikow !
    Ciekawe czy ustosunkuje sie do wypowiedzi blogowiczow bo wydaje sie iz zaskoczenie jest powszechne ….

  42. Feliks Stychowski

    Oddał Pan bardzo celnie i delikatnie funkcjonowanie dwóch różnych światów.
    Wy drodzy polonusi macie już coraz mniej wspólnego z Polską i jej mentalnością.
    Wychowani jesteście na „Czterech pancernych i psie”,co nie jest wojną a zaledwie jej artystyczno-propagandowym opisem.
    Gdybyście dostali w tyłek jak wasi dziadowie,wówczas rozumielibyście okropieństwa tamtego strasznego czasu.
    Obawiam się, że w swym politycznym infantylizmie skłaniacie sie coraz bardziej do hipotezy,że wojna była komunistycznym wymysłem.
    Kiedy to jest dokładnie odwrotnie, specialite de la maison waszych nowych ojczyzn była, jest i pozostanie właśnie wojna.
    Wojna jako metoda na utrzymywanie określonego poziomu dobrobytu, w którym się pławicie i nadymacie niczym te pijawki.
    Nie stwarza to najmniejszego powodu do dumy.
    Przyczepiliście się do lotniskowca i wrzeszczycie :płyniemy.
    I płyńcie sobie, ale bez nas.

  43. Nie mam zamiaru brać udziału w dyskusji o słuszności zakupu kolekcji. Treść wpisów pokazuje, że poglądów na ten temat jest tysiąc lub więcej. Nie widzę więc możliwości osiągnięcia wspólnego zdania. Chciałbym jednak opowiedzieć historię, która tylko pozornie nie wiąże się z tematem.

    Podobnie jak Lesiu (godz. 18.15) zajmowałem się filatelistyką. Korespondowałem także z kolegami ze Szwajcarii. Proszę sobie wyobrazić moje zdziwienie, gdy jeden z prezesów spółki, z którą miałem do czynienia, zapytał się mnie, czy moje nazwisko wiąże się z pewnym adresem (dawne moje miejsce zamieszkania). Gdy to potwierdziłem, przy następnym spotkaniu pokazał mi dwie koperty adresowane do mnie, które kiedyś były wysłane ze Szwajcarii.
    Gdy wziąłem je do ręki miałem bardzo mieszane uczucia. Nie mogłem sobie przypomnieć, jak wyszły z moich rąk. Nie byłem nawet pewien, czy akurat te listy do mnie dotarły. Trudno pamiętać korespondencję z przed ponad czterdziestu laty.
    Prezes, zapalony filatelista i zbieracz wszedł w posiadanie tych kopert na zasadzie wymiany lub kupna w klubie. Nie pamiętał od kogo i dokładnie kiedy je otrzymał.
    Mam pytanie. Czy te koperty były moją własnościa dalej czy już nie? Jestem prawie na 100% pewien, że ja ich do wymiany albo sprzedaży nie puszczałem.
    Miło sobie z prezesem porozmawialiśmy wspominając dawne czasy i….koniec historii.
    Mając na swoim koncie takie przeżycia nie mogę zrozumieć czyichś zarzutów, że Niemiec nie miał prawa zbierać jakichś kopert (to, że była to poczta powstańcza nie zmienia mojego punktu widzenia).
    Sam już dawno przestałem się zajmować zbieractwem, ale uważam, że właściciel kolekcji wiedział, że zadziałają mechanizmy, które umożliwią mu sprzedaż kolekcji za cenę, której nigdy i nigdzie więcej by nie otrzymał.
    Ale takie są prawa zbieraczy. Jak mogą to z okazji korzystają.

    Pozdrowienia dla obecnych i byłych zbieraczy.

  44. Lizak,

    mialem nic nie pisac i puscic mimo uszu – bo madzejszy ustepuje (nie znaczy ze przyzwala !)

    Proponujesz wprowadzenie „szlabanow”, „kontroli genetycznej”, „testow na patriotyzm (polski)”, czy co?

    Ja Ci proponuje, bys razem z duza polska partia polityczna wystapil z inicjatywa ustawodawcza do sejmu, by wszyscy, ktorzy w papierach maja: miejsce urodzenia – Polska, a w adresie: inny kraj np. Niemcy (a czesto i w rubryce narodowosc tez) zostali przymusowo oznakowani.

    W ten sposob – jesli w ogole dostapili by zaszczatyu przekrochenia polskiej „swietej” granicy , kryteria musisz jeszcze opracowac – mozna byloby od razu odroznic, kto jest „w ziemi polskiej” niepozadany, choc jeszcze tolerowany.

    W drugim etapie nas wylapiesz, wsadzisz do gazu a potem spalisz.
    Albo spalisz zywcem, bo z gazem moga byc problemy. Przy okazji (choc na krotko) rozwiazesz problem bezpieczenstwa energetycznego.

    Widzisz patrioto – to wszystko juz bylo….

    Wyrazy…
    z Berlina

    PS: jak opracujesz juz wroz takiej np. opaski dla wroga, to mi ja przyslij.
    Bede nosil z duma…..
    Tylko pamietaj, ze gwiazda i sfastyka to nie tylko plagat!

  45. Wspaniały wpis Teodory. Tak trzeba. Złodzieja nazywać złodziejem, a nie „kolekcjonerem”. A może ten „kolekcjoner” nie kradł, tylko zabijał te dziedzi i je rabował?

  46. Z Berlina,

    zagadać można każdy temat.Trochę o tym, trochę o tamtym, coś osobistego …
    Najkrócej :
    1.My tutaj w Polsce nie siedzimy tylko w ziemiankach przy misce kartofli i przeżywamy ostatnią wojnę. Większość oprócz niektórych polityków i zastraszonych starszych obywateli zajmuje się jak najbardziej współczesnością.
    2. Jeśli w kimś są pozostałości dawnych przeżyć, to trzeba to uszanować, a nie wyszydzać. Równie dobrze możnaby obśmiewać rodzinę ofiary jakiegoś morderstwa, która ciągle o tym…Uczucia, to uczucia.
    3.Twoja diagnoza o „prawdziwym Polaku” to skrajna sztampowość.W latach 90-tych
    sympatia do

  47. „Interesujaca ” w calej tej podwojnej sprawie wydaje sie tylko roznica w ” podejsciu” do tych dwoch w koncu kolekcji „strony polskiej”. Wladze miasta Lodzi np wykazaly calkowity brak zaangazowania mowiac cos o niewlasciwosci kupczenia i takie tam. Ciekawiloby mnie co Pan sadzi o pochodzeniu tej roznicy (biorac pod uwage panski stosunek do tych spraw )

    JKJK ;Mialem kiedys w co moze trudno uwierzyc podobny przypadek, z ta roznica, ze koperta byla jedna i ja po prostu kupilem a sprzedajacy nie wiedzial kim jestem. Pozdrawiam.Prawie byly(zaglowce)zbieracz.

  48. JESTEM WIELKIM PRZECIWNIKIEM WSZELKICH MARTYROLOGII ONE NA OGÓŁ NAS DOŁUJĄ I CHYBA TROCHĘ OŚMIESZAJĄ BO CO NAM PO NICH ??
    POWSTANIE WARSZAWSKIE MIMO WSZYSTKO NIE POWINNO BYĆ DLA POTOMNYCH POLAKÓW WZORCEM. BYŁ TO ZRYW INTENCJONALNY LICZYŁY SIĘ INTENCJE A NIE PRAGMATYZM. MIELIŚMY POBIĆ NIEMCÓW I ROSJAN ZA JEDNYM ZAMACHEM. BYŁ TO PRZECIEŻ KRETYNIZM JUZ U PODSTAW. DOPROWADZIŁO TO POWSTANIE DO WIELKIEJ TRAGEDII WARSZAWIAKÓW OGÓLNIE POLAKÓW.
    STALIN ŚMIAŁ SIE W KUŁAK A HITLER UDOWODNIŁ PO RAZ KOLEJNY ŻE POLITYCZNIE BYŁ KOMPLETNYM MATOŁEM.
    PRZECIEŻ TŁUMIENIE POWSTANIA WARSZAWSKIEGO PRZEZ NIEMCÓW MIAŁO TAKI SAM SENS POLITYCZNY JAK I WYWOŁANIE POWSTANIA WARSZAWSKIEGO PRZEZ POLAKÓW. OBYDWA CZYNY BYŁY POLITYCZNIE BEZSENSOWNE.
    SUKCES ODNIÓSŁ NATOMIAST STALIN.
    CZY NIE MAM RACJI??
    ODNOŚNIE LISTÓW POCZTY POWSTAŃCZEJ. SZKODA MI TYCH MŁODYCH LUDZI SKOŁOWANYCH PRZEZ ORGANIZATORÓW POWSTANIA I DO DZISIAJ JESZCZE NIE MOGĄCYCH SIĘ Z TEGO OTRZĄSNĄĆ BAJAJĄC O HEROIZMIE PROWADZĄCYM WPROST DO KLĘSKI.
    WZORCAMI POWINNY BYĆ ZWYCIĘSTWA I TYLKO ZWYCIĘSTWA.
    JEŻELI WZORCAMI DLA NAS BĘDĄ KLĘSKI TO TAKIE WZORCE BĘDĄ W PRZYSZŁOŚCI PROWADZIĆ DO NASTĘPNYCH K L Ę S K!!!
    CZY NIEMCY MAJĄ PRAWO TE LISTY SPRZEDAWAĆ, UWAŻAM ŻE MAJĄ.
    POZDRAWIAM BLOGOWICZÓW
    OBSERWATOR

  49. Szanowny Panie Redaktorze,

    Konsternacja…
    Najpierw tarcza a teraz te znaczki. Co sie z Panem dzieje!
    Odmawiam komentarza tego wpisu i prosze – jak m. in. „peter” – o ustosunkowanie sie do wypowiedzi blogowiczow.

    z powazaniem

  50. Z Belina, kontynuacja/mały błąd techniczny/

    Niemców była wzorcowa. Kiedy pojawiły się żądania Powiernictwa Pruskiego, ledwo zabliżnione rany ,dały znać o sobie. Nie miejsce tutaj na opis mechanizmów jakie poruszyły aspiracje Powiernictwa. Czy można jednak mieć pretensje, o lęki u naszych obywateli, których to mogłoby dotyczyć?Sam widziałem w polskiej TV wypowiedzi adwokatów niemieckich o tym, że w momencie wejścia do Unii, Powiernictwo będzie miało duże szanse na odzyskanie utraconych włości.
    4.Polska emigracja.
    a/polecam wpis emigranta „dany 1″u red. Adama Szostkiewicza/ „Tusk w Moskwie”/,
    z dn.10.02.2008, godz 10.47. On jako emigrant może być dla Ciebie bardziej wiarygodny.
    b/ zamiast się emocjonować , bądź łaskaw , proszę, konretnie wypowiedzieć się w kwestii : wkład emigracji irlandzkiej i polskiej w rozwój kraju pochodzenia. Im nie przeszkadzało, że z tak mało współczesnych pobudek, jak więź z krajem pochodzenia, zrobili tak wiele.

    5.Twój punkt widzenia rozumiem chyba właściwie.
    Seria Twoich skojarzeń z wpisu o 22.51 ,mówi wszystko o Tobie,faktycznie jesteś skamieliną antypolskości. Czy zdajesz sobie chociaż sprawę z tego, skąd się u Ciebie wzięły skojarzenia na temat byłych rodaków? Zaryzykuję, że głównie z mediów, bo chyba nie od światowców-berlińczyków?
    Moje „złośliwości” pod Twoim adresem były wyłącznie dostosowaniem się do zaproponowanej przez Ciebie formuły w krytyce wpisu Gospodarza.

    6.Moja prośba o jednozdaniwą informację o tematach rozmów i powodów ich
    organizowania akurat w gronie polsko-niemiecko- żydowsko- rosyjskim jest ciągle aktualna. Czyżby to była forma terapii oczyszczającej, czy coś podobnego? Czy w innych konfiguracjach narodowościowych też odbywają się takie dysputy?

    Już się nie zapluwam, na razie wystarczy,
    Pozdrawiam ,Eddie

  51. Postawa sentymentalna, jaką prezentuje nam tutaj Drogi Gospodarz, ma powody głębokie, sięgające w historię sprzed ponad 60 lat. Ale jest to postawa niepraktyczna, postawa słabości emocjonalnej. Kilka pierwszych głosów na tym blogu wyrażało podobną opinię (cargo, jaruta, mw, z Berlina … ). Polska jest na najlepszej drodze, aby zająć pozycję jednego z sześciu dużych, wiodących krajów Europy. Gdy spojrzymy wstecz … jeszcze 90 lat temu nie istniała jako państwo … przez 50 lat była krajem zniewolonym, pozbawionym samodzielności politycznej i ekonomicznej. Wypada już takiemu dużemu podmiotowi państwowemu przezwyciężyć sentymenty. Tak zrobiły już inne narody podbite przez Niemcy, zniewolone przez nie w mniejszym lub większym stopniu – niektóre wiele lat temu. Należy raz na zawsze wyzwolić się z kompleksu ofiary.

    (Mam wrażenie, że wpis Gospodarza jednak jest prowokacją – w koncu ile razy można zadawać pytania, aby wzniecić poważną i absorbującą dyskusję).

  52. Redaktor Passent ma prawo do wspomnień, do wyrażania emocji jak też do szukania spokoju. W tym roku kończy 70 lat, a chce mu się wpadać do Berlina. Może stamtąd lepiej mu jest objąć klamrą nasz okrutny XX wiek. Czy wraca już powoli do równowagi, po konwulsjach wojen i totalitarnej pogardy? Jest o czym rozmyślać i jest co porównywać. Chociażby to: „Pojechałem na weekend do Berlina” lub „W niedzielny poranek zasiadłem w kawiarni do najpoważniejszej niemieckiej gazety”. To tchnie normalnością i optymizmem. Za podzielenie się tym z nami, serdeczne dzięki i dwustu lat w zdrowiu i spokoju Drogi Gospodarzu!

  53. Magrud,

    wszyscy to robią, co Ciebie i wielu Polaków tak mierzi.Żonglowanie ideologiczne własną martyrologią, to nieodłączna manipulatorska działalność wszelkiej maści polityków , we wszystkich!!! krajach , jako emocjonalny podkład, pod spójność społeczeństw i ich „gotowość” do ewentualnych zboiorowych czynów, niekoniecznie wojennych. Nasz pech, to fakt, że nasza martyrologia jest „żmudna” , tak wyszło.
    Zwróć uwagę jakich „cudów” dokonują Amerykańscy przywódcy, żeby ciągle ładować Ducha narodu,o Rosji czy Chinach nie wspominając.To,że Europa z racji wieku, trochę się „wypaliła” , nie oznacza, że cały świat już taki jest. Nasze społeczeństwo, ze względu na różne historyczne ” przypadłości” znajduje się na dość wczesnym etapie kształtowania się. To są procesy, które trzeba przeżyć, „przeczekać”. Obecne nasze otwarcie się na świat, może nam w tym pomóc jakościowo i czasowo.
    Urok Historii, to jej pełna otwartość i zupełna nieprzewidywalność.

    Pozdrawiam,Eddie.

    Kakasia,

    Pozdrawiam,Eddie.

  54. 190.000 € Za listy wywiezione z Polski!
    Panie Danielu, jako byłego dyplomatę pytam czy dyplomacja francuska lub rosyjska pozwoliłaby sobie na taki policzek?

    Pozdrawiam.

  55. TO FELIKS STYCHOWSKI!

    Wyjatkowo nasze opinie tym razdem sa zgodne i chce wyrazic swoje uznanie.
    TO LIZAK

    Drogi Panie wez Pan sobie troche na wstrzymanie. Sluze przykladem

    To ” Z BERLINA”

    Z calym szacunkiem dla Niemiec – kraju, ktory podniosl sie do jednego z najwyzszych wskaznikow poziomu zycia na swiecie, z calym szacunkiem wewnetrznego zdyscyplinowania w tym kraju mam jednak swoje negatywne odczucia i nawet wspomnienia.
    Mam wielu przyjaciol i znajomych w Berlinien na Kladow, w Oldenburgu, Bonn i Aachen .zawsze jednak w naszych wspolnych rozmowach jest rozbieznosc ktorych wspolnym mianownikiem jest brak wzajemnej sympatii pomiedzy obu naszymi narodami.Cenie w tym wszystkim Pana JA i proby zachownia jego zawsze i wszedzie.

    BRAVO DANIEL PASSENT ! TO CO TRZEBA W TERSCI

  56. Eddi,

    bardzo smutne i symptomatyczne jest to, co piszesz.

    Oczywiscie, ze szanuje prawa do posiadania wlasnej przeszlosci, wlasnych pogladow, wlasnego zdania.
    Mie wiem, na jakiej podstawie mi to zarzucsz.

    To raczej Ty nie dajesz mi prawa do widzenia swiata inaczej.

    Rozumiem tez, ze w Polsce siano i sieje sie strach przed Powiernictwem Pruskim i pania Erica Steinbach, Niemcami jako narodem zaborcow i …. przede mna.

    Ten strach sieje sie z powodow wylacznie politychnych, nawet probuje sie naginac prawo i to polskie i to miedzynarodowe do „polskiej racji stanu”.
    Jak widac sa to chwyty medialnie odnoszace skutki, bo strach niest …. naturalnym czynnikiem obronnym.

    Widzisz, Powiernictwo Pruskie i pani Steinbach (choc ta ostatnia „siedzi” we wladzach CDU) nie maja nic do gadania. Pani Szeinbach chce zaistniec w historii (nie tylko jako corka oficera) i robi troche szumu. Sprawia to zreszta klopot rzadowi RFN, takze „pod” kanclerstwem Angeli Merkel.

    Polska miala w RZADZIE antysemicka, antymiemiecka i antyrosyjska, skrajnie narodowa LPR, ktorej duchowy wodz – Maciej Giertych przynosi wstyd CALEJ Polsce swymi dzialaniami w Europarlamencie – i co, nie przeszkadzalo / przeszkadza Ci.

    Polska miala w RZADZiE Skrajna i niemal bojowkarska (zborze na drogi i tory, blokady, niszczenie mienia), oszukujaca i kombinatorska Samoobrone, ktorej szef i vice-premier Twojego rzadu mial kilka prawomocnych wrokow i drwil sobie z sadu i prawa przy kazdej okazji – i co nie przeszkadzalo / przeszkdza Ci.

    Polska ma partie polityczna o (podobno) 5-cio milionowym poparciu, ktora jawnie szerzy antysemityzm i rewizjonizm – i co nie przeszkadza Ci. Noe przeszkadzalo Ci tez, ze za partia i ten premier (byly) doprowadzaly do postepujacegi izolowania Polski i zdziwienia, ze cos tkiego moze sie zdarzac w cywilizowanym kraju 60 lat po wojnie ktora powinna wszystkich czegos nauczyc. I co nie przeszkadzalo / przeszkdza Ci.

    Mozesz sie z moim zdaniem nie zgadzac. Mozesz z nim polemizowac.
    Ale nie wolno Ci mnie (ani nikogo innego) obrazac – bo to nie jest godne cywilizowanego czlowieka.
    Ale Tobie to tez nie przeszkadza….

    Widzisz – emigranci irlandcy (tak jak szkoccy czy angielscy) wracali lub inwestowali, by im starej ojczyznie bylo lepiej – z sentymyntu i prostego rachunku kosztow/zyskow.
    Wiesz dlaczego emigranci polscy tego nie robia (teraz). Bo kiedys juz sprobowali. I zstali zaszczuci przez takich patriotow jak pan prezydent Kaczynski, pan premier Kaczynski, pan premier Giertych i takich prawych obywateli jak Ty. Bo okazalo sie, ze traktuje sie ich jak dorobkiewiczow i zlodziei. Zapytaj Pana Passenta jak to jest….

    A wiedze o Polsce czerpie z bardzo czestych wizyt, obserwacji i czestych spotkan z wyksztalciuchami…. i z kilku „roznokolorowych” portali internetowych. I z dwoch blogow – tego i Pani Paradowskiej.
    Oraz z przeszlosci i rozmow z powoli umierajacym, 84-letnim tesciem, ktory przezywszy Powstanie, obozy i lata wlozone w odbudowe Twojego kraju, wstydzi sie w duchu za to co, a przede wszystkim jak, piszesz.
    Dla scislosci, nie zgdza sie takze z czescia moich pogladow, co nie zmienia faktu, ze szanujemy sie – jak ludzie i rodzina.

    I na koniec: wymagasz ode mnie informacji – nie, wymagasz wytlumaczenia sie, dlaczego spotykam sie w gronie polsko-niemiecko-zydowsko-rosyjskim?
    Mozesz do tego dodac jeszcze brazylijskio-portugalsko-angielsko-amerykanskie. Lub polnocno-zachodnio-wschodnio-poludniowo niemieckie. To wszystko sa moi przyjaciele, ludzie wiedzy, talentu wiedzy i otwartych umyslow. Czesto sa tu tez moi polscy (cztaj z Polski), ludzie ktorzy sa ze soba jeszcze od szkoly podstawowej i potem, z ktorymi wszyscy utrzymujemy kontakty i dla ktorych w razie potrzeby oddalibysmy wlasna skore.

    Zycze Ci szczerze, abys kiedys doswiadczyl takich przyjaciol.

    A teraz mozesz juz zamknac sie w swoim jedynie slusznyk kokonie i pluc na mnie ile wlezie…. bo wolnosc slowa i demokracja ….

    Pozdrawiam
    z Berlina

  57. Z Berlina

    Zanim zacznie Pan pouczać, powinien sobie przyswoić zasady ortografii. Swastyki, mądralo,nie piszemy przez „f” a przez „w”.
    „Mądrzejszy” powinien również wiedzieć, że to słowo należy pisać przez rz, przecież to takie proste.
    Nie używam także pańskich prostackich określeń w rodzaju”szlabany”.
    Są to epitety chłopców z podwórka,którzy nie odrobili elementarnych lekcji.
    Zdaje się, pomyliły sie panu kierunki,to dziadkowie pańskich obecnych promotorów wykazywali skłonności do przeprowadzania pierwotnej „kontroli genetycznej”poprzez kontrole posiadania napletków.
    Jeśli zaś chodzi nawet o elementarny test na polski patriotyzm to nie postawię go przed panem,ponieważ nie ma pan najmniejszej szansy by go zdać.
    Być może wykazał by się pan testem na niemieckość Herr…jak panu tam?
    Pan jest chory ze swoimi skłonnościami do przenoszenia hitlerowskich doświadczeń na polski grunt w zakresie oznakowania ludzi.
    To wszystko już było i znamy to z autopsji.
    Zatem bardzo proszę nie imputować nam doświadczeń pewnego bandyckiego narodu, z którym obecnie się pan utożsamiasz.
    Natomiast bardzo chętnie opracuję kryteria dla rozpoznawania wszystkich durniów, po czym sugeruję wyłapanie ich w Berlinie i posłanie do Polski dla podniesienia ich poziomu intelektualnego,by nie stanowili oni zagrożenia dla otoczenia.
    A pański bełkot o gazie i paleniu ludzi, sprawia w najdelikatniejszym ujęciu wrażenie głęboko posuniętej schizofrenii.
    Proszę sobie odbyć wycieczkę do Auschwitz-Birkenau,by zapoznać się ze szczytowymi osiągnięciami swoich przybranych pobratymców,w omawianym przez pana przedmiocie.
    Być może pozwoli to panu wrócić do równowagi psychicznej.
    Jednocześnie usłużnie przypominam, że w denazyfikacji doskonali byli Rosjanie.
    Mam nadzieję,że uda się panu coś zrozumieć z tego wszystkiego.
    Życzę panu powodzenia.

  58. p .passent nic o kaczynskich dzis nie napisal ,srodze jestem zawiedziony.no i dlatego artykulik taki sobie cieniutki. p passent nabiera kolorow ,gdy naprawde zieje nienawiscia a tu taki sobie ledwo letni. „no ale general franco wam jeszcze pokaze „-S.Mrozek.

  59. Na marginesie tego co slusznie pisze
    telegraphic observer
    i tego, czego doswiadcza Roman51PL:

    problem lezy w ciaglym widzeniu i postrzeganiu wrogow.

    Niemiec – wrog
    Rosjanin – wrog
    Ukrainiec – wrog (bo UPA, choc nie dla wszystkich)
    Szwed – wrog (grabiezca, niech teraz oddaje co polskie)
    Austriak – ?? (niby Niemien a nie Niemiec, niby Polske rozebral, ale tylko troche i nie gwalcil)
    Zydzi – wrog smiertelny i grabiezca (intelektulny i majatkowy)
    Galicja (Krakow) – wrog
    Warszawa – wrog
    Poznan – (prawie Niemcy) ano wro
    KS Widzew-Lodz (zwany w Lodzi Zydzewem) – wrog i to smiertelny
    KS LKS – wrog (dla tych z Widzewa)
    itp…. itd…..

    Chcialbym doczekac czasow, gdy Polacy nie beda wszedzie widzieli zasadzek, podjazdow, zaborow, zla i wrogow.

    Chcialbym doczekac czasow, by w Polsce synonimem najwiekszego zla i plugastwa przestal byc Zyd…..

    By nie straszono dzieci Niemcem i…… doktorem….

    Ale moze man za duze wymagania…..

    Pozdrawiam
    z Berlina

  60. Eddie,
    Zgoda, wszyscy tłuką w patriotyczny bębenek. To jedna z metod budowania tożsamości narodowej. Mnie chodziło o pewną polską specyfikę. Nam, karze się czcić przykłady szaleństwa prowdzącego do klęski i daremnych ofiar. Nie pozwala się nam uczyć na błędach popełnianych w przeszłości. Nie wyciąga sie z nich wniosków.
    Zgadzam się z Tobą, ze nie ma narodu bez przeszłości, jak nie ma kultury i cywilizacji bez historii.
    Przeszłość i pamięć o niej nam jest niezbędna. Jest bogactwem ludzkości.
    Ja tylko wnoszę o umiejętne korzystanie z tego bogactwa. Tak, by oraniczyć możliwość podobnej hekatomby. Bo podstawowym obowiązkiem narodu jest przetwać i przekazać następnemu pokoleniu dorobek duchowy i materialny, a nie wykrwawiać się na znak protestu przeciwko rzeczywistości, losowi, historii czy, Bóg wie, czemu jeszcze. W tym duchu winniśmy działać i wychowywać młodzież. Co w cale nie znaczy, ze nie powinniśmy być gotowi życiem własnym służyć ojczyżnie. Ale apeluję o najwyższą rozwagę w stawianiu nas przed ostatecznością a tej rozwagi w końcu lipca 1944r. w Warszawie zabrakło. Warto więc wybrać inne przykłady z historii za tworzywo dla narodowych mitów. Albowiem to mit bardziej niż byt kształtuje świadomość. Pozdrowienia

  61. Odnoszę wrażenie,że dwoistość naszych „narodowych postaw” i martyrologia powodują rodzaj schizofrenii.Nie jestem fachowcem w dziedzinach socjologiczno-psychologicznych,ale kac moralny(ten drugi też) jest mi znany.Jest na to wiele „sprawdzonych sposobów”.Proponuję najmniej skomlikowany-butelka zimnej wody i lodowaty prysznic.Panie Danielu dalej na ciemnogród!

  62. Moim zdaniem – wiele hałasu o nic. Pan zebrał kolekcję, może płacił za poszczególne egzemplarze, i postanowił je sprzedać na aukcji. I po co to larum? Jego prawo. Nie bądźmy tacy drażliwi.
    A propos dyskusji na temat polskości emigrantów. Ja mieszkam od urodzenia w Polsce, ale polska mentalność mnie drażni. Wynoszenie na piedestał wszystkiego, co „polskie” i obrażanie się na jakąkolwiek krytykę. A może z oddali lepiej widać to, czego nie widać na miejscu?

  63. „Ale jednak tę wojnę Niemcy przegrały – tak mi się zdaje.”

    Dzięki Planowi Marshalla wyszły z zapaści i ekonomicznie są potęgą w przeciwieństwie do zwycięskich krajów typu Rosja, która prosperuje jedynie dzięki wysokim cenom na ropę i gaz. Jednak te pieniądze trafiają z powrotem do kieszeni nielicznych Rosjan rodem z Kremla. 😉

  64. Donos!
    Szanowni Państwo – chciałbym niniejszym donieść, że w jednym z polskich muzeów znajduje się mumia egipska, która powinna zostać zwrócona prawowitemu właścicielowi – narodowi egipskiemu.

  65. Historia jest powodem do dumy. Każda historia. Brak historii dumę odbiera, czy też jej nie nadaje. Historę mamy my – ofiary, i my – oprawcy. Czy też: my – walczący, i my – walczący. Historia jest powodem do dumy. Oczywiście każdy z nas zapyta: czy każda historia? Historia odpowiada: tak. Każda, nawet najbardziej zbrodnicza historia jest powodem do dumy. To przewrotne i prowokacyjne – wiem. Ale sama historia dostarcza nieustannie dowodów że tak właśnie jest – vide zachowania ewidentnych zbrodniarzy podczas procesów. To ja tworzyłem, współtworzyłem historię – bo przecież są to wydarzenia historyczne – morgi martwych. Pokrętne są drogi twórców historii i też zazwyczaj kara ich nie dotyczy. Niemniej: to jest historia wszystkich nas i wszyscy my odpowiadamy za jej interpretację. Dlatego kupienie zbioru jest celne, a okoliczności są bez znaczenia. To nasza historia. Z punktu widzenia zbioru nasza bardziej niż ich – zatem zakup zbioru jest jakby zakupem argumentu. Revenons a nos moutons – kto kradnie czekoladę jest złodziejem, kto tworzy czworoboki z ludzi – jest wodzem. Cóż – ja, Giaxa, ciągle wiszę na drutach. Z szacunkiem dla przeciwnika; w innych warunkach wyśmiałbym jego chciwości inaczej. Zrobiłem co mogłem – poniekąd umarłem po to właśnie aby historię mu odebrać.

  66. Pozostaje pytanie: czegóż dotyczy historia. Czyżby zbrodni? Zamiast namiętności i rozwagi czyżby zbrodnia i chciwość. A nawet jeśli – to nasza historia. W końcu Berlin to stare słowiańskie miasto – Monsieur Passent – boirez votre cafe, nawet jeśli en passant. Wszyscy przechodzimy, wszyscy przejdziemy – tylko chciałbym żeby coś dobrego zostało po każdym z nas. Bonne nuit

  67. Ach Magrud ! Pięknie!

  68. mnie sie wydaje, ze kupienie pamiatek z Powstania przypomina zaplacenie zlodziejowi za zwrot samochodu. Jest to poklosie zmiany ideologii sprzed 20 laty.
    Przesmiewca porownujacy rzecz do mumi egipskich rozsianych w roznych miejscach jest i cynikiem i nieukiem. Zwrotu zagrabionych historycznych pamiatek Egipt domaga sie, mimo takiego plywu czasu !
    Uznanie dla Pana redaktora za odwage naprawde niezaleznego myslenia, bo takiej refleksji nie spotkalem w papierowej prasie. Wszyscy tylko cieszyli sie, ze tak tanio kupili, ze tak sprytnie przechytrzyli konkurencje.

  69. Lizak,

    nazwijmy po imieniu – jestes cham i kropka!

    Odbylem wycieczke do Auschwitz w 1973 roku srednim latem. A to dlatego, ze tam juz w 1941 roku, zaraz po oficjalnym „otwarciu” powieszono mego dziadka. W tym samym czasie moja babke z dziecmi wsadzona od fortow w Pomiechowku – taki Umchlagplatz do Stutthoff albo Treblinki (powinienies patrioto znac historie)! Niektorzy przezyli…
    Glownam przewinieniem dziadlka bylo, ze byl lekarzem i wyksztalciuchem…..
    Babcia zas byla powiatowa pielegniarka.

    Co zastalem w Auschwitz: czyste alejki, biala farba, odkurzone regaly, super czyste szyby odzielajace, zeby, wlosy i okulary od zwiedzajacego. Przy drodze z parkingu – budka z kielbaskami, ktorych zapach roznosil sie nad calym terenem…..

    W bunkrze smierci i piwnicach – lsnica podloga…., wylakierowane prycze….
    Wycieczki z calego swiata prowadzone przez „panienke z podniesiona kolorowa parasolka”, aby sie nie pogubili….

    Jak jeszcze raz pisniesz slowo tego Twojego plugawego jazgotu i jadu w miom kierunku, to znajde Cie na koncu swiata i nabije na pal. Abys usychal jako symbol….

    Panie Redaktorze Gospodarzu, Blogowicze – przepraszam. ponioslo mnie,
    Ale tolerancja ma swoje granice przyzwoitosci. Lizak je juz dawno przekroczyl.
    Oczekuje Panskiej reakcji…

    z Berlina

  70. Obcy

    Znam narody ,u których tych mumii jest znacznie więcej.

  71. Obcy! Ale naród obecny naród egipski nic nie ma wspólnego z mumią i historią starożytnego egiptu.

  72. Panie Danielu,

    Ja tez troche bylem zaskoczony gdy zobaczylem u nas w Hannover(Celler Str.) obok budy z dunnerem inna bude tez z napisem: kupujemy złoto, także złote zęby(sprzedawca mowil po rosjysku) ale dopiero po przeczytaniu Panskiego blogu przejzalem na oczy: toz to jest komplot islamsko-katolo-ortokodxyjny, ze te budy obok siebie stoja, pomimo, ze glownie nowi obywatele z bylych republik zwiazku radzieckiego sa klijentami obydwoch bud.

  73. Z Berlina,

    znów odpowiedziałeś, jak chciałeś.
    Wymieniasz kilku naszych skrajnych polityków, kilka trefnych partii politycznych i już masz argumenty na wyżywanie się według skrajnie negatywnej sztampy -na wzorcowy obraz przeciętnego Polaka, jak w Twoim wpisie z 15.59.
    Polska jest młodym krajem , licząc od 1990 roku. Scena polityczna to jak dotąd była wolna amerykanka na polu niczyim. W końcu Heider trafił się w znacznie dojrzalszej ,austriackiej demokracji.
    Polskie społeczeństwo , jest dopiero na etapie budowania swojej świadomości, wypracowywania własnej tożsamości. Świat zaczynamy tak naprawdę poznawać dopiero po roku 1990.
    I co m.in. nas spotyka?
    Nasi rodacy, z emigracji od roku 1980 licząc , własne frustracje, z powodu niekoniecznie konkurencyjnej wartości własnej, utoższmiają z kiepskim krajem pochodzenia, o czym wspomniał emigrant dana1 w polecanym wpisie.
    Nie twierdzę, że jesteśmy narodem samych orłów. Taki etap . Ale atakowanie nas hurtem, za kilku politycznych idiotów, to ze strony akurat polskich emigrantów -zwykła podłość. Nie tego Polakom akurat od Was potrzeba. Piszę w liczbie mnogiej, bo to dość częsta maniera. Amerykańskim „rodakom” zawsze przypominam , żeby przynajmniej nie mieli do nas pretensji o „Polish joke” , bo przynajmniej tego nie da się nam doczepić.
    Jeśli chodzi o biznes , w kontekście zaangażowania się Polonii w podniesienie poziomu cywilizacyjnego kraju , to zapewne miałeś na myśli eksperyment Komuny z tzw. „Firmami polonijnymi „.Jeśli tak, to oczywiście kolejne argumentowanie „na odczepnego”, to był przecież przedśmiertny humbug gospodarczy umierającej Komuny.

    Generalnie to więcej „polskich” problemów jest po stronie polskiej emigracji niż w polskim społeczeństwie. Na codzień, żyjemy sobie całkiem spokojnie, polityki, mamy już powyżej uszu, czasami w zidiociałych mediach słyszymy, co odchodzący w cień ostatni „patrioci” powiedzą, nikt już w to nie wierzy. Czasami pojawi się jakiś „światowiec” co nam wytknie to, od czego w liczącej się części społeczeństwa się WYMIOTUJE!!!
    „Stara” emigracja powoli się wykruszy, a obecni młodzi , na pewno będą wolni od obsesji swoich poprzedników.
    Zaprzyjażniony psycholog , podzielił się ze mną oczywistą diagnozą- póki będziemy słabi, wszyscy będą uwalniać ludzki/stadny/ charakter drapieżności, i będą dogryzać słabego,. I tyle.

    Spotkania w „specjalnym” składzie podałeś jako przykład nie polskiego stylu komunikowania się w tym konkretnie zestawie. Na pytanie o konkrety ,w końcu sam wywołałeś wątek, odpowiadasz z ignorującym baju, baju…

    Na koniec, kilka swobodnie rzuconych myśli:
    1.Twoja światowość, w ustawianiu pana Passenta , uznała za normalne skupowanie złotych zębów przez jubilerów w Berlinie.Pomijając historyczne konotacje, bądź łaskaw rozważyć kontekst kulturowy. W Niemczech, bez żadnego wartościowania, uwalnianie organizmu od gazów w towarzystwie, skupowanie złotych zębów, tytanowych protez biodrowych po wujku, może brzmieć normalnie. Niemcy, twardy naród, najbardziej mieszczański w Europie, traktuje to wszystko jako rzeczy normalne. Taka tradycja, nie krytykuję.
    W Polsce”puszczenie bąka ” w towarzystwie, to nie wdając się w oceny, w powszechnym odczuciu-to prostactwo,taka tradycja.
    W Polsce jubilerzy podają w informacji , że kupują „Złom złota” ,zwyczajnie, jak na sprawę, subtelnie.Taki naród. Sądzisz,że u pana Passenta ,ten powód nie mógł zadziałać?
    2.Mam kilka spraw z rodowitymi Niemcami . To bardzo mili kulturalni ludzie, bardzo serio i otwarci na konkrety . Jeśli masz dla nich wartościową ofertę , szczerze cieszą się, że „Polak potrafi”. Jest wyczyn, jest pełna atencja. O polskich emigrantach powiem Ci anegdotychnie, że dla absurdalnego samodowartościowania się , posuwają się do jawnego negowania istnienia niektórych praw fizyki/ historia prawdziwa z mojego życia/.
    3.Książka J.T.Grossa „Strach”- Żydzi ,taki mądry naród , a tacy pamiętliwi…
    Wajda”Katyń” -wielki artysta., jemu pewnie odpuścisz „grzebanie się” w przeszłości
    4.Badania jednej z niemieckich gazet, wykazały , że 46% Niemców, mile wspomina Adolfa H.
    5. Najnowsze badania wykazują, że wpływ warunków kulturowych , powoduje , że ludzie z różnych kręgów kulturowych „widzą” rzeczywistość bardzo odmiennie.
    Można więc spuścić trochę z ton7u , zanim zacznie się przeprowadzać kurację wstrząsową na byłych rodakach.
    6. Uprzejmie Cię informuję, że jestem pochodzenia polsko- rosyjskiego/ ze strony rosyjskiej – dobra , carska Rosja.? Nawet, gdy czuję swoją „rosyjskość” , na polski naród patrzę ze zrozumieniem i szacunkiem. Wzruszam się, kiedy ,wbrew politykom robi dosłownie wszystko co możliwe, żeby się odnależć.

    Nie opluwam więcej, jeśli czymś uraziłem to przepraszam,
    Pozdrawiam,Eddie

  74. Magrud,

    zgoda na 200% jeśli chodzi o takie „harce” propagandowe jak z Powstaniem Warszawskim. 300% i wzwyż, jestem za pokoleniowym wyciąganiem wniosków z takich tragicznych fatalizmów politycznych. Wielu już to wie. Procesy społeczne to jednag magma tocząca się przez pokolenia. Wierzmy, że w miarę wcześnie sprawy staną we właściwej perspektywie, choć wcale tak się nie musi zdarzyć.
    Kiedyś porozmawiamy więcej, w bardziej ogólnym przyszłościowym kontekście, mam nadzieję.

    Teraz, bardzo pozdrawiam,załączam”lekkie Walentynki” , Eddie

  75. Z Berlina

    Nie musi mnie Pan daleko szukać.
    Jestem pańskim sąsiadem.
    Chętnie poznam autora antypolskich bohomazów.
    Ja nie oceniam pańskiej rodziny i jej przeszłości.
    Oceniam natomiast pańską pokrętną postawę,wyrażoną w postach, zupełnie nie korespondującą z własną przeszłością.
    Wobec powyższego należy wyważać to co się pisze,lub do czasu uzyskania pełnej dojrzałości zaprzestać tej aktywności.
    Nie można pozwalać na nierozumne warcholstwo i pieniactwo kierowane do swoich rodaków.
    Żadna porządna małpa swego gniazda nie kala.
    Proszę się nad tym zastanowić,no i przyswoić sobie oraz utrwalić zasady pięknej polskiej ortografii.
    Heil.

  76. Eddi,

    dziekuje za ciekawa dyskusje…

    Widzisz, widzimy swiat nieco inaczej.

    Piszesz:

    „Nasi rodacy, z emigracji od roku 1980 licząc , własne frustracje, z powodu niekoniecznie konkurencyjnej wartości własnej, utoższmiają z kiepskim krajem pochodzenia, o czym wspomniał emigrant dana1 w polecanym wpisie.”

    I to jest podstawowy problem postrzegania przez Polakow polskiej emigracji.
    Takze postrzegania Polski, przez czesc z nich (emigrantow).

    Widzisz – Polak od zawsze chcial byc najlepszy (to OK), ale czesto tez chcaial, by za sam fakt bycia Polakiem przyznawano mu „punkty za pochodzenie”. (np. emigracja „solidarnosciowa”)
    Stad moze i frustracje emigranta, jesli tych punktow czesto nie bylo.

    Z drugiej strony, emigrujacy Polak byl w Polsce czesto uwazany albo za zdrajce (gdy wyjezdzal np do Niemiec i to bez tzw. pochodzenia, wiem co mowie) albo za tego co musi isc za chleben (polskiego nieudacznika), albo za kombinatora co chce szybko nachapac kase.
    Jesli Polak potem wracal „z tarcza”, najlepiej do tego z kasa, to dawal ogloszenie „po powrocie z zagranicy kupie”, i wszyscy wiedzieli, ze mu sie udalo. I oczywiscie mu zazdroscili (wiem co mowie).
    Ale potem szybko okazywalo sie, ze uczucia negatywne wokol dominaowaly. Pisalem o tym kiedys na blogu i tu i u Pani Paradowskiej, poszukaj, warto.
    Beziesz mial odniesienie do tego wpisu, ktory mi polecasz.

    Kiedys probowalem dzialac w srodwisku wyksztalciuchowskiej polonii w Niemczech (polsko-niemieckie towarzystwo medyczne), ale jak sie zorietowalem, co to naprawde jest, szybko poszedlem do domu. Takze i tu mam wiec troche doswiadczenia.
    Nie bede opisywal dokladnie, nie ten temat…

    Najwiekszym zmartwieniem polskiego emgranta jest nie to, co osiagnal w kraju ktory wybral na osiedlenie, ale to jak go beda oceniac w starym kraju.

    Szczegolnie, gdy mu sie – wg. polskich kryteriow – nie do konca powiodlo.
    Taki emigrant usycha z frustracji, zamyka sie w sobie, idzie pic i palic i nie ma ochoty na kontakty z krajem, bo sie wstydzi, ze go wyszydza i uznaja za nieudacznika.

    Nie na darmo powstal w Berlinie bardzo ciekawy i intelektualnie doskonaly klub / kabaret / scena pod nazwa „Klub der polnischen Versager” (Klub polskich nieudacznikow, lepiej „tych ktorym sie nie powiodlo”).

    Twoj wpis ma, niestety, bardzo duzo z tych „standardowych” i czesto nieprawdziwych ocen emigracji.
    Ja znam tu i tych, ktorym sie powiodlo ale i tych, ktorzy albo nie chcieli, aby im sie udalo (nic w tym kierunku nie zrobili) albo do dzis maja pretensje, ze nie dostali punktow za pochodzenie. Co nie przeszkadza im – zyjac z socjalu – kupowac domki w Polsce, byc bardziej niemieckim niz Niemiec i uchodzic za panisko. Taka samoterapia. Czyz to nie jest smutne?

    Widzisz, problemem Polaka jest tkwiace gleboko kompleksy.
    Polecam Ci tu ciekawa dyskusje sprzed tygodnia lub dwoch na blogu Pani Paradowskiej.
    Bedziesz mial tez okazje zapoznac sie z innym zdaniem, niz moje.

    Ja nie mam problemu z tym, ze Ty sie ze mna nie zgadzasz.
    Mam problem z tym, ze nie potrafisz poderwac sie z grajdolka i sprobowac popatrzyc na swiat „z innej studni”, jesli wolno mi zacytowac chwilowo milczacego blogowicza Sailora, takze kiedys z Polski wyjechanego.

    Na koniec krotko:

    Ad. 1 – duzo slusznego.
    Nie wiem czy wiesz, ze glownymi klientami „zebowych jubilerow” w Niemczech sa rosyjscy przesiedlency, z ktorymi obchodza sie tu bardzo zle i ktorzy musza dac wyrwac sobie zloty zab, by przezyc. (moge napisac o tym cala ksiazke, tylko na podstawie kontaktow z moimi pacjetami – posiadam tez rosyjski)
    Ad. 2 – ciekawe, tez znam podobne historie. Czesc Niemcow do dzis mysli, ze za Odro i Nysa jest sroga zima i po ulicach przechadzaja sie biale niedzwiedzie (autentyczne!)
    Ad. 3 – to boli. ze tak piszesz,,,,
    Ad 4. – no i co? badania jednej gazety wykzuja, ze PiS ma 100% poparcia… biezesz to powaznie. Oceniasz narody na podstawie jednej gazety?
    Ad. 5 – racja, spojz w lustro
    Ad. 6 – patrz PS ponizej

    Pozdrawiam
    z Berlina

    PS: co do pochodzenia, to ja jestem „Mischling”. I jestem z tego barzo zadowolony, bo to bardzo fajne zwierzaki.

  77. Z Berlina,

    Wszystko dobre, co się dobrze kończy.
    Na mój temperament, taka trochę „trudna” polemika, to sprawa warta zachodu.
    Oczywiście takie nagłe szermierki, mają swoje prawa, i do jakiegoś etapu, trwanie przy swoich okopach /czy studniach, jak mawiał pewien klasyk/ to wymóg taktyczny.
    Tak naprawdę doskonale rozumiem rozterki pierwszego pokolenia naszej emigracji, życzę wszystkim udanego życia, bo w końcu gdzieby nie wojować o przetrwanie,
    wszyscy jako indywidualne byty, jesteśmy na tym samym życiowym wózku.
    W Polsce wszystko ewoluuje w dobrym kierunku, jeśli chodzi o mentalność społeczeństwa. Zawiści o których piszesz słabną , powoli wszystko normalnieje.
    Zawiści, braly się z faktu, że po Komunie społeczeństwo było totalnie wymieszane, jeśli chodzi o miejsca zamieszkania. W większości dzielnic mieszkaniowych wśród rzesz biednych ludzi, mieszkali zamożniejsi, to w każdym narodzie o podobnej strukturze zamożności wywoływałoby „złe ” emocje. Obecnie powstało wiele dzielnic spolaryzowanych pod względem zamożności, co porządkuje „anse” między poszczególnymi grupami społecznymi.
    Sądzę, że na wiele przywar polskich „nizin” społecznych trzeba patrzeć ze zrozumieniem i wyrozumiałością. Te ,negatywne ich zachowania, to ostatecznie krzyk rozpaczy, to skowyt sprzed ostatniej bramy człowieczeństwa.
    Ja , dla zasady, „sponsoruję” społecznie ,wyłącznie bezdomnych alkoholików , których społeczeństwo totalnie wyrzuca ze swojej świadomości. Ich chorobę traktuje z maksymalną bezwzględnością. „Datki” przekazuję im zasze z pełnym poszanowaniem ich godności. W ramach mechanizmów zwrotnych, Zawsze!!! wobec mnie zachowują się z pełną godnością. Raz jedyny, zostałem poproszony o 20 groszy. Krygowanie się osoby , którą „życie ” zmusiło do takiego upadku, trwało całe pięć minut, i był to prawie „Wersal”…

    Jeśli chodzi o mnie po naszej, polemice pozostaję w stosunku do Ciebie z sympatią, a jako osoba nie „pamiętliwa” w pamięci pozostawiam tylko to co dobre i inspirujące.

    Dziękuję za poświęcony czas,
    Pozdrawiam, Eddie

  78. Eddie,
    Dobry z Ciebie człowiek.
    Jasne, że takie pouczanie z pozycji światowca, jak to czasami czyni „z Berlina” może wkurzyć. Ale to w końcu niewielka rekompensata za życie w oderwaniu od korzeni, od małej ojczyzny, która jakoś tak każdemu z nas głęboko zachodzi za skórę. Cóż nawet tęsknota bywa czasem złośliwa.
    Cieszę się, że to rozumiesz. Pozdrowienia

  79. Eddie,

    powiem prosto i po polsku… OK.

    I cytujac bardzo znany dokument historyczny: „przebaczamy i prosimy o przebaczenie”.

    Malo kto juz pamieta, ze to nie Solidarnosc, ale – wtedy jeszcze – madry kosciol katolicki trzymany w ryzach silna reka kardynala Wyszynskiego zapoczatkowal trudny okres przemian i zrozumienia polsko-niemieckiego.
    Szkoda, ze polski kosciol dzisiaj o tym zapomnial i zamiast laczyc zaczyna nowe krucjaty przeciwko Zydom, Niemcom i innym „odszczepiencom”. I ze nie ma juz w nim autorytetu na miare Wyszynskiego.
    Parafrazujac mozna by powiedziec…. zostal mu sie ino Rydzyk.
    Czarno widze…

    Ale, jaki narod – taki Kosciol, jaki narod – taki prezydent, jaki kosciol – taki prezydent….

    A co do bezdomnych (w tym alkoholikow) masz racje.
    Ja w czasie gdy jeszcze dyzurowalem zawsze przyjmowalem na noc tych, co najbardziej potrzebowali (przychodza tylko kiedy musza i bardzo potrzebuja pomocy bardzo przepraszajac za klopot!).
    Moj oddzial, moje pielegniarki – moglem teoretycznie robic co chcialem.
    Ale szef mial mi za zle, bo mu „taaaka klinike zasmiecalem”.
    Za to jak szedlem przez miasto, to z pod budki z piwem wolali do mnie „nasz doktor” i to mi sprawialo najwieksza satysfakcje.

    Pozdrawiam
    z Berlina

  80. Magrud,

    kiedy słyszę „Dobry z Ciebie człowiek” , uzwyczajniam to odpowiadając;” Nie jestem dobrym człowiekiem, mam poglądy”. Poglądy staram się mieć „otwarte” na…
    Wydaje mnie się, że Twoje miłe słowa rozumiem w sposób pełny.Dziękuję.

    Pozdrawiam, Eddie.

    Z Berlina,

    jestem przekonany, że podobnie jak Magrud, jesteśmy ludźmi emocjonalnymi,Ty i ja.
    W moich najgłębszych odczuciach, tylko ludzie emocjonalni są w stanie prawdziwie reagować na to, co niesie sobą życie, zarówno dobre i złe. Ludzie bardzo pragmatyczni, o „sterylnych” reakcjach na sprawy tego świata, to duchowe Zombies.
    Nasze internetowe „bliższe poznanie się ” w trochę przyprawionej na ostrawo polemice,
    dla mnie zakończyło się samymi sympatycznymi „osadami”.
    Miło było Cię trochę bliżej poznać „Z Berlina”.

    Pozdrawiam, Eddie.

    P.S.
    Moja przewrotna natura, podpowiada mi taki porządek w wypowiedzianej przez Ciebie myśli o…
    „Jaki kościół, taki naród, taki prezydent, tacy posłowie itd.”
    Kościół rzymsko -katolicki to państwo Watykan, potęga polityczna, której siła pochodzi od szerokich mas biednego „ciemnogrodu” . Głównym interesem Watykańczyków, jest utrzymanie społeczeństw, gdzie to test możliwe w takim stanie,
    gdyż ich infantylna „oferta” , która zapewnia im władzę, nie sprawdza się na dłuższą metę, dla osób światłych, w miarę nie biednych. Wszysto więc w tak zdominowanych przez Watykan krajach jak Polska jest pochodną jakości kościoła.
    Watykan „załatwił” sobie podstawę prawną do swoich działań- Konkordat.
    Dwadzieścia kilka paragrafów , z których każdy zabezpiecza im jakiś interes. Dla Polski nic!!! Gdyby rządzący podpisali taką umowę międzynarodową z jakimkolwiek innym państwem , to dawno byłoby po nich. W obecnym satanie prawnym, przy „klasie” naszych polityków, to możemy sobie tylko popuszczać „kaczki” na Zatoce Gdańskiej.

  81. Eddi

    dobrze, ze klutura osobista bierze gore nad emocjami – i u mnie i u Ciebie,
    Tak ze sporow powstaja przyjaznie a z dyskusji – przyszlosc,

    Nie wiem czy masz mozliwoscogladac program „Menschen bei Meischberger” taki juz kult intelektualno polityczne, kiedys w TV komercyjnej a od tego roku w ARD (pierwszy program publicznej TV RFN). W lecie 2007 spotkali sie tam Helnut Schmidt (Altkanzler) i Richard v. Weitsecker (Alt-Bundespräsident meines Landes).
    To jest KLASA!
    Powinno sie w Polsce pokzywac od zlobka do domu starcow. Moze werszcie zrozumieja.
    Kupilem DVD dla potomnosci – i terazniejszosci, tyle ze nie moge rozpowszechniac publicznie.

    Przysle Ci kopie gdybys chcial.

    Pozdrawiam
    z Berlina

  82. Dzisiaj na aukcji wystawiono strzępy powstańczej poczty, a jutro następne zrabowane przedmioty. Zapewne jeszcze można będzie znaleźć na niemieckich strychach wiele innych dokumentówe świadczących o ich obecności na wschód od Odry.Jednym słowem dalsze robienie interesu na Polakach. Niech więc dalej Tusk wspiera Niemców w uznaniu „wypędzeń” Niemców, jako największego obok holokaustu nieszczęścia II wojny światowej, a wiele pokoleń Polaków będzie płacić im i Żydom odszkodowania.
    Ciekawe, co byłoby, gdyby listy z getta warszawskiego trafiły na taką licytację na stołecznej licytacji?

  83. Lex

    Być może uknęło to Twojej uwagi, ale jesteśmy tu w Polsce członkiem NATO. Zgodnie z regulacjami Paktu, USA po 11.09 dostało wsparcie od reszty Paktu, jest na to odpowiedni paragraf.

    A tymczasem… w Europie dzieje się bezprzykładne bezprawie, połączone z koncertem hipokryzji.
    Oto częśc krajów UE (wierzę w rozsądek Grecji, Cypru, Bułgarii chociaż) ma zamiar poprzeć i usankcjonować albańską agresję na Serbię. Do tego wsparte będą żądania separatystów (choć w tym wypadku to wzyki najeźdźcy).
    Zobaczę, jak później Francja zachowa się kiedy Bretania zażąda niepodległości. Co zrobi Hiszpania w sprawie Kraju Basków i Katalonii. Co zdecyduje Wielka Brytania w sprawie Szkocji. Strasznie jestem ciekaw, co wtedy będą mówić.

css.php