Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

18.02.2008
poniedziałek

Partacze i fachowcy

18 lutego 2008, poniedziałek,

Przypadek informatyka, Piotra D., i jego narzeczonej, opisany przez „Gazetę Stołeczną”, woła o pomstę do nieba. Nie jest to pojedynczy incydent, ale kolejny przykład kultury przemocy, coraz bardziej obecnej w naszym życiu.

Przypomnijmy: 5 lutego o godz. 6. rano do mieszkania Bogu ducha winnego Piotra D. w Warszawie zaczęli dobijać się uzbrojeni antyterroryści w czarnych kominiarkach. Kiedy gospodarz otworzył drzwi, jeden z policjantów uderzył go w plecy tak silnie, że ten przeleciał kilka metrów, powalono go na podłogę i zakuto w kajdanki. (Teraz chodzi w gorsecie.) Narzeczoną gospodarza, która leżała w łóżku, napastnicy „uspokoili” uderzeniem kolby pistoletu w głowę. Dopiero po chwili, przy wylegitymowaniu gospodarzy przez towarzyszącą policji ekipę CBŚ, okazało się, że była to fatalna pomyłka. Funkcjonariusze mieli złą informację, pod tym adresem mieli przebywać niebezpieczni bandyci, zabójcy zza wschodniej granicy.

Gdyby chodziło tylko o mylny adres, mielibyśmy do czynienia ze zwykłą wpadką policji i CBŚ. Kiedy tropi się przestępców, taka kompromitacja może się zdarzyć. W tym nie byłoby jeszcze tragedii. Policjanci i agenci musieli liczyć się z tym, że napotkają groźnych przestępców i zachować środki bezpieczeństwa, także własnego. Ale kiedy natrafili na zaspanego gospodarza i kobietę w łóżku, mogli się zreflektować. Fakt, że funkcjonariusze uderzyli gospodarza (który otworzył im mieszkanie i wpuścił ich do środka) oraz jego narzeczoną, fakt, że nie są zdolni ocenić sytuacji, która nie wymagała przemocy, świadczy o nich jak najgorzej. Niestety, cisną się na język najgorsze słowa. Użyję łagodnego: partacze.

Nie jest to, niestety, izolowany przypadek chamstwa. Funkcjonariusze poszli na siłę nawet, kiedy nie napotkali oporu. Tak są wyszkoleni, taka jest legenda antyterrorystów, tego naoglądali się w telewizji, w kinach i na szkoleniach. Mamy do czynienia z narastającą brutalizacją życia. Pokazywane co pewien czas w telewizji sceny z ćwiczeń antyterrorystów, BOR-owców, agentów ochrony, z reguły eksponują groźne okrzyki, ciosy, chwyty i łamańce, które mogą imponować dzieciom i niedojrzałym młodzieńcom, ale dorosłym powinny dać do myślenia, że życie to nie są filmy James’a Bonda. Brutalność gier komputerowych, w które grają dzieci, krew która leje się z większości filmów pokazywanych w telewizji – wszystko to znajduje przedłużenie w brawurowych popisach GROM-u, DELTY oraz innych doborowych jednostek.

A czymże innym, jak nie świadectwem narastającego chamstwa, były popisowe i filmowane aresztowania prominentów? Miały świadczyć o determinacji władz w zwalczaniu zła. Nawet członkowie elity, jak były prezes Orlenu, Mierzejewski, były prezes Banku, Wojtowicz, były minister Skarbu, Wąsacz – nie uchronili się przed bezpodstawnym aresztowaniem, i to gdzieś na mieście. To co dopiero mówić o bliżej nieznanym informatyku?

Zgadzam się w pełni z tym, co powiedział w TVN znany prawnik, prof. Piotr Kruszyński: Komendant policji powinien był natychmiast publicznie przeprosić Piotra D. i jego narzeczoną, a poszkodowani powinni wnieść sprawę do sądu. Kto wie, może nawet sprawą powinna zainteresować się prokuratura z urzędu, chodzi przecież o działanie z bronią w ręku, a na pewno – o uszkodzenie ciała i szok, który potrwa. Żadne głośne przeprosiny nie nastąpiły. Skandal miał miejsce 5 lutego, gazeta ujawniła go dziesięć dni później, jutro upłyną dwa tygodnie.

Zdaniem lekarza, uszkodzenie kręgosłupa nie jest poważne. Piotr D. wyzdrowieje. Widocznie był uderzony fachowo.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 111

Dodaj komentarz »
  1. Można powiedzieć tylko tyle: łobuzy. To kontynuacja ulubionych przedstawień p.p. Ziobry, Wassermanna i tego przeszło 100-kilowego b. szefa ABW, Święczkowskiego. I ten spektakl, w innych wprawdzie już dekoracjach i okolicznościach, trwa, nie wiedzieć czemu, dalej.

  2. Jamesa (Bonda). Na miłość boską, bez apostrofu!

  3. Szacowny Panie Danielu!
    Brutalnosc i pomylki, tragiczne nastepstwa takich pomylek swiadczy o nieprofesjonalnosci, o przpadkowosci doboru kadrowego, bezmyslnosci kadry kierowniczej albo dowodczej, ze juz nie wspomne o prokuratorach.
    Nie jest to bynajmniej problem wstydliwy, a czyste chamstwo.Przyklad wszakze idze od gory.
    przypominam sobie pewna kwestie, ktora w wykonaniu Jraoslawa Kaczynskiego w okresie kampanii wyborczej byla reprezentowana w jednej formie, a pozniej nastapula diametralna zmiana.Ktos na konwencjin PiS – zarzucil Kacyznskiemu odstapienie od danego slowa, na co odpowiedzial cyt. …” Wczoraj, to bylo wczoraj, ja tak powiedzialem, bo tak chcialem, a dzisaj mowie inaczej , bon tak chce…” czyz mozna to inaczej skomentowac jak pewlne ignorowanie ludzi i stawianie siebie ponad wszystkimi i wszystkim.Ponad prawem i dzialali Ci,ktorzy niby przez pomylke skatowali niewinnych ludzi. Pytanie. A gdyby nawet byli winni – w trakcie sledztwa – to juz daje prawo uzytcia srodkow przymusu bezposredniegio i wogole jakiejkowiek przemocy? dopoki wina nie jest udowodniona i usankcjonowana droga sadowa uzycie przemocy mozliwe jest jedynie w przypadku zagrozenia ladu i porzadku lub czynnej napasci na funkcjonariuszy wykonujacych okreslone zadania. Czyzby zaczynamy miec przyklad i odpowiedz na sprawe Barbary Blidy?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Redaktorze,

    rozumiem, ze to nie jest dalszy ciag komentarza pt. „Biją naszych!”, bo juz sie mozna pogubic w tych tytulach.

    Ja nie wiem, moze tak teraz trzeba: brutalnie, w kominiarce i na oslep. Dla przykladu: w sytuacji bezposredniego zagrozenia zycia policja ma obowiazek uzycia broni celem zabicia uzbrojonego przestepcy, ktory zagraza zyciu, a nie obezwladnic go strzalem w noge czy w ramie, jakby moglo sie wydawac. W tors latwiej trafic niz w kolano, to fakt, a poza tym zdejmuje to z interweniujacych policjantow rozterki typu „noga czy reka ?”. Tors, i to klatka piersiowa. Skutek natychmiastowy.

    To oczywiscie najczarniejszy z koszmarow trapiacych zwyklego obywatela: pasc ofiara pomylki interweniujacych organow bezpieczenstwa. Wspolczuje Piotrowi D. i jego narzeczonej, wspolczuje chlopakom w kominiarkach, bo to w sumie nie ich wina, ze ktos dal im zly adres.

    Ktos zawalil – to jasne. Dymisja, albo przynajmniej dobrowolne oddanie sie do dyspozycji zwierzchnika odpowiedzialnego za pomylke az sie prosi, zeby zostaly podane do publicznej wiadomosci. Skandalem jest kilkunastodniowe milczenie o tej sprawie.

    Pozdrawiam.

  6. Szanowny Redaktor ma zupelna slusznosc. Od dobrych paru lat funkcjonariusze publicznego porzadku zostali ubrani w maski i mundury szturmowe co powoduje wrazenie, ze mieszkamy w czyms w rodzaju poludniowo-amerykanskiej dyktatury. Pamietajmy, ze funkcjonariusze rezimu powinni wzbudzac zaufanie i dawac poczucie bezpieczenstwa i spokoju a nie czynic wrazenie, ze za chwile bez powodu komus przyloza. Zeby jeszcze to jakos poprawilo bezpieczenstwo na ulicach miast czy wykrywalnosc przestepstw! Niestety, jak slysze, wykrywalnosc przestepstw powaznych oscyluje wokol 3% a na wieczorne spacery po stolicy wybieram sie z moim wiernym waltherem bo jest zupelnie jasne ze haslo „obywatelu bron sie sam” jest wiecznie zywe a stary niedzwiedz policji (z przystawkami) spi bardzo mocno. Byla przez jakis czas nadzieja, ze aktywna polityka PiSu w sprawie bezpieczenstwa ogolnego i korupcji przyniesie rezultaty. Niestety od tego czasu Nasza Ukochana Ojczyzna doznala dotkliwego regresu. Z drugiej zas strony trudno sie dziwic, ze nasi waleczni obroncy prawa wola atakowac osoby niewinne. Te ostatnie sa bowiem na ogol nie uzbrojone i nie stanowia takiego zagrozenia dla zycia i zdrowia funkcjonariuszy jak prawdziwi przestepcy.

  7. Korekta;
    Wedlug danych KGP wykrywalnosc przestepstw wynosi okolo 63%. Statystyka nie podaje jak wygladaja wykrywalnosci poszczegolnych typow przestepstw.

  8. To jest ogromnie przykre, że ma pan, panie Danielu, stuprocentową rację.

  9. Taką postawę „chłopaków” przypisał bym raczej brakowi profesjonalizmu. Strach, strach, strach i to przy tej pracy rozumiem. A co robi polski przestraszony „twardziel” w kominiarce?

    Wrzeszczy jak opętany, wali na odlew a potem chodzi w glorii bohatera który dla nas maluczkich tak ciężko pracuje.

    Pracuje? Odreagowuje strach na „obiektach” ze skutkiem dla owych opłakanym.

    Robi to bezkarnie i w granicach prawa – oczywiście ;).
    Przeżyłem taką pomyłkę. Trochę bolało ale obyło się bez gorsetu i szpitala. Dzieci nie tknęli. Było to w 1999. Jak widać dużo zmieniło się.

    Miałem po prostu szczęście.

  10. Włosy się jeżą na głowie… Czytałem ten artykuł w Stołecznej i mało rzeczy mnie w tym dniu bardziej zezłościło.
    Nie potrafię zrozumieć, co kierowało tym, który uderzył kobietę kolbą karabinu w głowę. Ten bohater powinien najsurowiej odpowiedzieć.

  11. Panie Danielu,
    oczywiście w 100% zgadzam się z tym, że komendant powinien bezzwłocznie przeprosić, itd.
    Co do przebiegu samej akcji raczej nie miałbym zarzutu. Oczywiście źle się stało, że taki błąd się zdarzył, ale błędy mają to do siebie, że się zdarzają. Nie miałbym jednak za złe policjantom dość agresywnego wtargnięcia do mieszkania. Pomyślmy, jaka mogłaby być reakcja przebywającego w mieszkaniu przestępcy (przypomnijmy, że nalot był zorganizowany w celu zatrzymania morderców). Z uderzeniem żony leżącej w łóżku… Proszę mi wybaczyć, ale wątpię, aby owa kobieta spokojnie leżała. Jestem wręcz pewien, że biegała (przynajmniej po sypialni) i krzyczała. Oczywiście całość można było przeprowadzić sprytniej, wszak istnieją metody obezwładniania nie powodujące trwałych obrażeń… Nie zapominajmy jedynie, że gdyby antyterroryści trafili do właściwego mieszkania, grzeczne zapukanie do drzwi mogłoby się skończyć tragicznie…

  12. Niebezpiecznie być w dzisiejszych czasach informatykiem…

  13. Panie Danielu Kochany,

    obudziła mnie o poranku Pani Janka Paradowska, teraz dobudza delikatnym i subtelnym mruczeniem Carla Bruni, a Pan ? Pierwszy kontakt z En passant i od razu wstrząs. Back to brutal reality, jak mówią nasi bracia Brytyjczycy.
    Kazus Piotra D. pokazuje jak doborowych mamy antyterrorystów. Nie piszę dzielnych czy odważnych, bo to nie jest an dzielność ani odwaga, a zwyczajna brawura. Dzielność czy odwaga wymagają odrobiny odrobiny wyobraźni połączonej z odrobiną inteligencji. A to zrobiły – jak widać – tępe osiłki. Że posłużę się stylem wypowiedzi byłego niebieskookiego Szczygły.
    Pisze Pan, że „zdaniem lekarza, uszkodzenie kręgosłupa nie jest poważne. Piotr D. wyzdrowieje. Widocznie był uderzony fachowo.” Czyli cieszmy się że polskie orły nie trenują izraelskiej krav maga – tam jeden cios może przeciwnika zabić.

    Pozdrawiam ciągle tak samo mocno
    wprowadzony przez Pana – zapewne umyślnie – w nastrój defetystyczny

    Łukasz Z.

  14. Mnie osobiście bulwersyje sprawa p. sedzi B. Piwnik, która nie fizycznie ale moralnie i zawodowo została zraniona przez J.Kaczyńskiego. Od miesiecy zarzuca tej kobiecie jakieś kontakty z mafiami, obcinaczami palcy a to nie ma nic wspólnego z prcesem jaki prowadzi p. sędzia Piwnik. Kaczyński wychowany pewnie w pałacach bo twierdzi, że nie na ulicy nie potrafi nawet przeprosić, zreszto jego brat LECH tak samo moralnie niszczył p. Piwnik. Pan wymaga redaktorze od CBś co Pan z Ameryki przyjechał. Dlaczego tak mi o to sie rozchodzi. otóż rodzina Piwników to bohatrrowie na miare czasów wybitni. Stryj Barbary to pierwszy Partyzant Rzeczpospolitej, nawet do Warszawy w czsie okupacji hitlerowskiej w mundurze WP jeżdził, to słynny PONURY, który zlikwidował kilkuset kapusi i okupantów. Serce mnie boli jak słucham takich braci jak obnazają czyjaś uczciwośc i wiare.

  15. Może parę spraw sądowych i odszkodowań ostudziłoby zapał tych panów w kominiarkach? Niedawno prasa, może nawet „Polityka”, pisała o przypadku ojca i syna, którym policja połamała nogi. Wynika z tego, że największym zagrożeniem dla obywatela są służby stojące na straży jego bezpieczeństwa. W pale się to nie mieści!

  16. Panie Redaktorze,
    nie da się ukryć , że żyjemy w państwie dziwnego prawa.A to postrzelili i zabili niewinnego bo podobny samochód, a to popisówka z Barbarą B. zakończona tragicznie a to wcześniej obława na gansterów w podwarszawskiej willi z samochodem pancernym włącznie…itp itp. Z tych kilku przykładów można wyciągnąć tylko jeden wniosek : gamoń szkoli gamonia. A wokół niczym niezmącona radość kierownictwa. Czy ktoś im wreszcie wyjaśni , że to nie pokazowe działanie tylko operacyjne, że to nie komputerowa gra tylko rzeczywistość, że wciąż więcej uczciwych niż przestępców? Duzi chłopcy z „zabawkami” w ręku poczynając od zwyklego policjanta do koordynatora służb specjalnych włącznie; niezwykle chętni do pokazania „kto tu rządzi”. Zmienia się władza, zmienia parlament a antyterroryści wciąż z pustakiem w głowie. Odporni na wiedzę?

  17. Sa jest jeszcze inne okreslenia dla tych ekspertow: amatorzy i niskoloci(mniej lagonie ) i rambos, goryle(komunikatywne).

    Nasi fachowcy, ktorych wyszkolenie kosztuje tyle milionow poza strzelaniem do bezbronnych kobiet i dzieci, napadaniem i turbowaniem niewinnych niemaja nic do zaoferowania. Gdzie im tam do GSG9 czy SAS .

    Wyglada na to, ze zasada: najpierw pomysl a potmem rob, jeszcze sie wsrod
    nadwislanskich MIB nie przyjela.

  18. PS: byc moze szkolono ich w Vancouver ?

  19. Szkoda panie Danielu,że nie poświęcił pan tyle miejsca incydentowi z Czarzastym.Oczywiście można zrozumieć ,to był tylko ten słynny Czarzasty.Ale może gdyby wtedy zareagowano to kto wie,może bohaterowie pańskiego felietonu by dłużej pospali.Niestety w wielu przypadkach mamy ten sam mechanizm.Jak dzieje się coś nie naszym,to wówczas nie ma sprawy .Ale jak sprawa dotyczy kolegi lub koleżanki z tej samej piaskownicy to dopiero wówczas zaczyna się wielkie larum.

  20. A propos spółdzielni ucho i oko

    W opisanym przypadku napadniętego i pobitego we własnym domu informatyka wraz z narzeczoną trudno jest mówić o partaczach lub fachowcach.
    Byłbym skłonnym w tej sytuacji mówić o zawstydzającym zatoczeniu politycznego koła „od Solidarności do bandytyzmu”.
    W wyniku politycznej zawieruchy spowodowanej przez wielbicieli wolności doszło do krańcowego upadku prawa i autorytetów.
    Twórcy tej nowej sytuacji, która przerosła ich możliwości i oczekiwania znaleźli się w ślepej uliczce.
    Wichrzycielstwo i bałaganiarstwo wskazane na etapie walki politycznej,po osiągnięciu zamierzonych celów,czyli po przejęciu władzy, stały się kulą u nogi rozwoju nowego systemu.
    Z bardzo dużą dozą prawdopodobieństwa można przypuszczać,że powołane struktury władzy bardziej miały służyć walce z przeciwnikiem politycznym aniżeli z przejawami łamania prawa.
    Bowiem istotą nowego było właśnie łamanie starego prawa i chroniących je struktur.
    Przyjęto zasadę wymieniania wszystkiego łącznie z podłogami.
    Pracę tę wykonywano przy pomocy młodego, niedoświadczonego i niekompetentnego aparatu nowej władzy.
    Ich widomym symbolem stały się ogolone czerepy rubaszne.
    Taka działalność nie mogła odbyć się w sposób bezbolesny i bezkarny.
    Każde bezmyślne niszczenie rodzi ściśle określone konsekwencje.
    Ponieważ niszczyć nie można w nieskończoność zachodzi więc potrzeba zahamowania tego negatywnego procesu.
    Powołane organa przymusu i przemocy przeznaczone do czarnej roboty i w związku z tym odziane w czarne kominiarki,by ich nikt nie rozpoznał, i kombinezony również czarne „rzucają na glebę” wszystko co lewe i nieprawomyślne.
    Pomyśleć,że morderczy zomowcy za odeszłej babuleńki komuny występowali z otwartą przyłbicą,a demokratyczni ścigacze prawa ukrywają swe piękne liczka.
    Jedynie solidaruchy w walce z ZOMO ukrywali swe straszne twarze za pięknymi zarostami.
    No i tak im pozostało po dzień dzisiejszy.
    Ciągle się ukrywają miast służyć społeczeństwu z wysoko i dumnie uniesioną głową.
    Widocznie mają nieczyste sumienia i karty zapisane przez SB.
    Trzeba koniecznie ich do końca zlustrować,zresztą na własne uporczywe żądanie, dekomunizując i przywracając na łono rozumnego spokoju.
    Sprawa okazuje się niezbyt łatwą.
    Komuna upadła a zapał bojowy i żądza krwi pozostały nadal.
    Dlatego widzimy chlubną kontynuację walecznych zmagań na prawicy.
    Krótko mówiąc, zabrakło wroga, to teraz żrą się między sobą.
    Wyżej wspomniany,wysoko wyspecjalizowany aparat czarnych służb specjalnych,służy teraz do zwalczania solidarnych braci.
    Kryterium tej walki jest wielkie żarcie i obłowienie się.
    Jak wszyscy wiemy powinno ono być uczciwe i sprawiedliwe.
    A tutaj, niestety, jak się dowiadujemy nastąpiły pewnego rodzaju nieprawości ,a właściwe mówi się odważnie, że miały miejsce niedopuszczalne przekręty i nadużycia w kaczym truchcie do korytka.
    Rozwikłaniu lub zagmatwaniu, jak strony twierdzą, tych czarnych scenariuszy zwieńczonych nieświeżymi owocami mają służyć czarne służby.
    Służby te, kiedy już je powołano, muszą komuś służyć.
    I służą, tylko nie temu,komu winny służyć.
    One mają psi obowiązek służyć suwerenowi.
    Póki co jednak służą bardzo wąskim elitom.
    Wypacza to ich charakter i cel powołania.
    Tusk deklarował radykalną reorganizację tych służb.
    W ostateczności jednak ugiął się przed nimi i potwierdził ich linię polityczną zakreśloną przez kaczyzm.
    Nie należy być naiwnym i żądać likwidacji służb, one były, są i będą, ponieważ taka jest potrzeba.
    Działają one również na miarę środowiska w jakich się obracają.
    Nie mogą one jednak funkcjonować ponad i poza prawem.
    Nie mogą być również skierowane przeciw swoim obywatelom, dopóki nie zbiorą dowodów przekonywających sąd.
    Nie mogą one także dyktować warunków sądom i innym strukturom demokratycznego państwa.
    To nie może być państwo w państwie.
    Muszą one zostać poddane, ścisłej wewnętrznej kontroli podporządkowanej cywilnemu nadzorowi zewnętrznemu państwa prawa.
    Także jakość angażowanych tam kadr,nie może być weryfikowana politycznymi znajomościami i koneksjami,bowiem ściąga to profesjonalizm tego aparatu w dół.
    Nadto winno się przekonać wszystkich pracujących tam ludzi o konieczności poszanowania prawa i wyeliminowaniu poczucia bezkarności.
    I jeżeli nie będą leciały głowy za nieprawidłowości z udziałem służb specjalnych nic się nie zmieni w istocie i charakterze tego państwa, które powstało z namaszczenia służb specjalnych i z ich udziałem.
    Na dzień dzisiejszy jest zbyt zauważalna współzależność świata polityki i świata cichociemnych.
    Nie chodzi w tym wszystkim, żeby dyskredytować i deprecjonować rolę i znaczenie tak ważnego i delikatnego instrumentu jaki stanowią tajne służby.
    Chodzi o to by się nauczyć kierowania nimi oraz korzystania z ich niezbędnych informacji.
    Póki mamy kadry polityczne o poziomie i kwalifikacjach poniżej tych tajniackich,trudno mówić o poprawnym sterowaniu nimi.

  21. Jak czytam takie artykuły, to utwierdzam się w przekonaniu, że bliżej nam do Irkucka niż Brukseli.

  22. doodge..!
    -jednakze,takie asy powinny umiec „ocenic sytuacje”!tak jak napisal p.Daniel-zboj nie otwieral by drzwi zaspany,cos nie gra w”calosci” wrazliwosci moralnej i prawnej,i fachowosci;

  23. Szanowny Panie Redaktorze,

    na szczęście mamy Gazetę Wyborczą,

    – chlubę Wolnej Prasy;

    – słynną z nieprzejednanego zionięcia wstrząsającym obiektywizmem dziennikarskim;

    – którego porażające dowody dawała przez ostatnie pół roku relacjonując sprawę i proces Jakuba Tomczaka;

    – (że już o kilkunastu wcześniejszych latach zionięcia nie wspomnę);

    I ONA NAM

    takie bulwersujące sprawy

    OBIEKTYWNIE NAŚWIETLI :-))!!

  24. Pana artykuł nasunął mi dwa skojarzenia. Wczesne lata siedemdziesiąte i mój pierwszy wyjazd za żelazną kurtynę do Wiednia. Pierwsze co zobaczyłem po wyjściu z pociągu, to trzech policjantów w czarnych mundurach i pistoletami maszynowymi przewieszonymi przez szyję. Szok był duży. Podobnie jak widok trzech innych żandarmów podobnie uzbrojonych w pięknych Halach w Paryżu. W obu przypadkach tubylcy tłumaczyli mi, że taki widok uspokaja porządnych ludzi, widzą, że ktoś pilnuje im porządku. U nas, jeszcze chyba długo, nie byłby to uspokajający obrazek. A dla wielu porządnych ludzi myśl, że mogą Cię, przez pomyłkę lub celowo, najść nad ranem, sterroryzować i wyprowadzić w kajdankach może być gorsza niż myśl o śmierci, nawet zadanej własną ręką.
    I to jest chyba ta różnica w mentalności Polaków, której nasze służby, zapatrzone w zachodnie wzorce, nie rozumieją. I dopóki tego nie pojmą i nie zapracuja ciężko na zmianę ich wizerunku, dopóty będą przez wielu ludzi postrzegane jako większe zagrożenie niż choroby, które mają niby leczyć.

  25. Mam dwie uwagi do tekstu:

    1. Najsmutniejsze jest to, że ewentualne odszkodowanie i tak zapłaci Skarb Państwa czyli my wszyscy. Parafrazując „Rejs” można powiedzieć: Pani płaci, Pani płaci – społeczeństwo.

    2. Pod kątem odpowiedzialności funkcjonariuszy Policji warto zwrócić uwagę na wyrok Sądu Najwyższego z 26 marca 2003r, II CKN 1370/2000 gdzie wskazuje się, że: „zachowanie się funkcjonariusza państwowego jest bezprawne, jeżeli pozostaje w sprzeczności z obowiązującym porządkiem prawnym, przez który należy rozumieć nie tylko obowiązujące ustawodawstwo, ale również przyjęte ogólnie w społeczeństwie zasady współżycia społecznego. Jest jeszcze jeden aspekt bezprawności w odniesieniu do działań podjętych przez wysoko wyspecjalizowane jednostki, takie jak Policja, wyposażone w szereg uprawnień, których realizacja, często prowadząca do naruszenia cudzego dobra osobistego, ma za nadrzędny cel ochronę porządku prawnego. Jednostki takie należy traktować JAK PROFESJONALISTÓW, wobec których trzeba stawiać wysokie wymagania co do fachowości, staranności przy wykonywaniu poszczególnych zadań, a z drugiej strony wobec dysponowania drastycznymi, niebezpiecznymi środkami – do zachowania daleko idącej ostrożności w posługiwaniu się nimi, wyrażającej się między innymi w stosowaniu zasady proporcjonalności, tj. używania odpowiednich środków i w sposób współmierny, potrzebny do osiągnięcia celu”.

  26. dodge!

    Piszesz: „…do przebiegu samej akcji raczej nie miałbym zarzutu”

    Otóż życzę Ci, żebyś nigdy nie usłyszał „pukania” o świcie. A swoją żonę, na wszelki wypadek, poinstruuj, żeby w żadnym wypadku nie biegała i nie krzyczała, a najlepiej sama się skuła, gdyby coś takiego kiedykolwiek miało się zdażyć. 🙁

    a.j

  27. Coz sie dziwic. Jaki Lud Bozy, taka i waaadza!

    Matka Boza Bolesna ofiara pomylki

    „Lublin. Ukradł siedemnastowieczny obraz z kościoła, sprzedał go ulicznemu handlarzowi za dwanaście złotych. Za te pieniądze kupił wino i papierosy”.

    Przeprosin nie bedzie, ale… zlodziejowi i paserowi grozi do dziesieciu lat wiezienia.

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,4935568.html

  28. Umiem sobie wyobrazić, że za taką pomyłkę przeprasza zwierzchnik zwierzchnika służb proponując – oczywiście – godne odszkodowanie. Godne to takie które usatysfakcjonuje poszkodowanych. Wypłata powinna pochodzić z budżetu jednostki zwierzchnika zwierzchnika.

    Dziś mamy informacje o wynikach starań Macierewicza – http://wiadomosci.onet.pl/1694217,11,item.html .

  29. Szanowny Panie Redaktorze,
    Opisani antyterroryści zachowali się jak najbardziej profesjonalnie. Takie dyletanckie wypowiedzi jak Pańskie sieją zamęt w głowach czytelników i deprecjonują nasze służby, uniemożliwiając im ratowanie kolejnych istnień ludzkich.
    Zacznijmy od początku: antyterroryści w kominiarkach dobijają się do drzwi, które na ogół posiadają tzw. judasza, czyli podgląd dobijającego się. Antyterroryści zdają sobie z tego sprawę, że są widoczni i muszą działać szybko i zdecydowanie. Wykorzystują moment zaskoczenia otwierającego i jednym ciosem ratują go przed sięgnięciem po broń, którą to bronią jeśli nie zagroziłby naszym antyterrorystom, to na pewno mógłby zrobić sobie krzywdę. To co lepsze? Żeby ktoś doznał krzywdy, albo co gorsza – zginął, czy siniak na plecach?
    To samo z leżącą kobietą na łóżku: wymagała uspokojenia – sam Pan tak napisał – zatem została uspokojona ciosem kolby pistoletu. Chyba to lepsze, niż miałaby w histerii sięgnąć po broń i jak wyżej – jeśli nie zranić lub zabić antyterrorystów (Bóg wie ilu) to mogła lufę skierować w siebie….
    A pretensje o ujawnienie incydentu po kilkunastu dniach są śmieszne. Służby ratujące swoje i cudze życie nie powinny być tematem enuncjacji prasowych w ogóle! Przypadkowo dał Pan dobry przykład jak profesjonalne służby stają się ofiarą nieprofesjonalnych dziennikarzy….
    P.S Można tylko podziwiać jak szybko służby nasze się profesjonalizują w przeciwieństwie do mediów.

  30. Czy tylko brak profesjonalizmu i partactwo wykonawców akcji? Czy za tym nie kryje się braki sytemu doboru i selekcji w trakcie szkolenia pod względem przydatności psychologicznej? Czy nie mamy do czynienia z brakami wychowawczymi, skutkującymi okrucieństwo w działaniu siłowym?
    W każdym z nas tkwi nie tylko atawistyczna skłonność do dobroci ale także do atawistycznego okrucieństwa. Skłonności te występują u różnych ludzi w różnym stopniu. Ujawniają się pod wpływem emocji – okrucieństwo pod wpływem tych negatywnych. Czy w procesie doboru i późniejszej selekcji funkcjonariuszy grup antyterrorystycznych uczestniczą psychologowie – specjaliści od badania osobowości człowieka? Czy jedynymi kryteriami oceny są sprawność fizyczna i psychomotoryczna a następnie skuteczność działania – stosowania przemocy? Czy w procesie szkolenia uczy się kursantów tłumienia negatywnych emocji i panowania nad nimi? Czy może szkoleniu w umiejętnościach stosowania siły, w tym rażenia przeciwnika pomija się aspekty wychowawcze?
    Sądzę, że te pytanie powinny być bezzwłocznie zadanie przez ministrów, którym podlegają struktury siłowe, organizatorom i specjalistom od szkolenia antyterrorystów.
    Inną sprawą jest karygodny brak reakcji ze strony przełożonych tych antyrrorystów – ich właśnie także.
    Jeden z żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych w Anglii opowiedział o swym doświadczeniu ze Scotland Yard’em. Już po demobilizacji w roku 1945 szedł wraz z kolegą do swej kwatery na przedmieściu Londynu. Zostali zatrzymani przez trzech panów z rewolwerami w nich wycelowanymi. Przedstawili się i wylegitymowali jako funkcjonariusze Scotland Yard’u. Następnie przeszukali obu Polaków, zidentyfikowali ich, a następnie przeprosili za omyłkę i poinformowali ich, że za niesłuszne zatrzymanie i wylegitymowanie publiczne przysługuje im odszkodowanie, po które mogą się zgłosić do placówki Scotland Yard’u, której adres im podali. Obaj Polacy sądzili, że ich nabrano. Ale zgłosili się pod wskazany adres i tam na podstawie raportu policjantów wypłacono im standardowe odszkodowanie bez potrzeby wypełniania przez nich jakichkolwiek papierów. Tylko podpisem pokwitowali odbiór odszkodowania. Zdarzyło się to ponad pół wieku temu!
    Sadzę, że Minister SWiA powinien niezwłocznie ustalić osoby odpowiedzialne za brak opieki nad poszkodowanymi i za niezłożeni im należnych przeprosin oraz wyciągnąć w stosunku do tych osób konsekwencje dyscyplinarne. Uważam także, że konieczne jest bądź zweryfikowanie bądź znowelizowanie przepisów o odpowiedzialności materialnej Skarbu Państwa za straty materialne i moralne powodowane działaniami funkcjonariuszy Państwa. Naczelną zasadą proceduralną tych regulacji powinno być przyznawanie przez Skarb Państwa odszkodowania bez potrzeby składania wniosków o odszkodowanie lub wytaczania procesów sądowych przez poszkodowanych. Państwo jest dla obywateli a nie obywatele są dla funkcjonariuszy państwowych!
    Można skorzystać z uregulowań brytyjskich w tej sprawie.
    PS. Szanowny doodge (2008-02-18, godz. 08:45), nie należy zapominać, że antyterroryści należą do tej grupy funkcjonariuszy państwa, którzy nie mają prawa uchylać się od działań służbowych zagrażających ich zdrowiu lub życiu. Co oczywiście nie nakazuje im braku ostrożności w działaniu. Ale to właśnie głośne dobijanie się do właściwych drzwi mogło spowodować potraktowanie ich serią z automatu pociskami o sile przebicia, przed którą nie chronią kamizelki a nie ciche pukanie albo nienatarczywe zadzwonienie.

  31. Tyle, ze jest jeszcze sprawa Pani Blidy i skutki sytuacji, w której funkcjonariuszka właśnie chciała być ludzka i kulturalna. Była też sprawa Konstancina, gdzie dwóch bandytów postanowiło nie dać się wziąć żywcem, a funkcjonariusze tego nie przewidzieli. Jak Pan napisał pretensje bardziej do przełozonych niż do funkcjonariuszy.

  32. Partacze ?! Bardzo Pan uprzejmy. Gdyby do mieszkania tego pechowca zapukali prawdziwi bandyci byc moze obyloby sie bez gorsetu.Jak na polskie warunki to kilkaset tys ,(powyzej 500 ) odszkodowania byloby w sam raz.Tylko ,ze znow byloby to panstwowej kiesy, napewno.Moznaby to sciagac z pensji tej druzyny- choc czesc tych pieniedzy . Tylko co na to polskie prawo ?

  33. Wtorek 5 lutego godz.11.34, punkt kasowy KWP w gmachu przy ul.Cyryla i Metodego na Pradze.
    Funkcjonariusz pododdziału AT, Zenon R. odbiera miesięczne uposażenie.
    Jest tradycjonalistą, nie ma konta (jak b.Premier). Dla niego liczy się tylko gotówka. Banknoty, w tym kilkanaście 100 złotowych, chowa do portfela, gdzie złożył na czworo kartkę, zabraną z mieszkania porannej realizacji. Taka pamiątka, a naprawdę dlatego, że były na niej zeskanowane 100 złotowe banknoty. Myślał, że to coś ważnego, może próbę fałszowania można by dopisać skuwanemu klientowi? Ale jak się zrobił dym, ta dziewczyna zaczęła krzyczeć, to komisarz kazał im się wynosić. Schował tę kartkę, nic nie zapunktuje, bo to była pomyłka. Klient miał taką manię, że lubił sobie skanować pieniądze. Na pamiątkę? Dopiero w internacie Zenek R. popatrzył na kartkę z wydrukowanymi setki. \nie ten format, więc fałszerstwo odpada. Rozłożył na kartce pobory, lubił patrzeć na pieniądze. Lubił ich szelest i zapach. Zgadywał numery. Po prostu to go kręciło.
    Po pewnym czasie zauważył, że jeden z numerów zeskanowanych pieniędzy zgadza się z numerem jednego z odebranych przed paru godzinami banknotu. Niesamowity przypadek! Ten klient musiał nimi coś opłacać. Może zaliczkę na podatek dochodowy? Miał podobno własną firmę czy samozatrudnienie? Ale przypadek!
    Oznaczałoby to, że klient u którego byli rano na realizacji, zapłacił za ich akcję, mimo że jej nie zamawiał! Numer banknotu był niepowtarzalny.
    Przez parę dni powęszył w temacie i koledzy z dochodzeniówki potwierdzili, że ich klient 25 stycznia wpłacał do banku zaliczkę na podatek, ZUS itp sprawy. Dziwne, taki nowoczesny zawód miał, a tradycyjnie wpłacał gotówkę. Może prał czyjąś lewą kasę? Podsunął to koledze z dochodzeniówki. Powiedział, że będą go dalej obserwować. Za te krzyki i groźby podczas realizacji, to mu się od nas należy. Nie odpuścimy!

  34. Pan Redaktor opisał kolejny obrazek z państwa policyjnego. Nic nowego.
    Nowe natomiast pojawiło się w prowincji redemtorystów. Nowy prowincjał o. Ryszard Bożek stwierdzil w wywiadzie dla GW, że ni mniej ni więcej Radio Maryja jest dziełem bożym. W ten sposób wszystko zaliczyć możemy do dzieła bożego. Trybunę Ludu, NIE, Holocaust, Busha nie podając dla przywoitości bardziej drastycznych przykładów wielu innych dzieł.

  35. Uchachany 10.38
    Żona ci pewnie powiedziała, że jesteś najdowcipniejszym facetem na świecie, uwierzyłeś i teraz już do końca życia bedziesz te swoje żałosne teksty publikował na blogach ???
    Nie ma nic bardziej koszmarnego w towarzystwie niż pan Mietek, dusza towarzystwa na wczasach, któremu wydaje się że jest sakramencko dowcipny, a nikt nie ma odwagi powiedzić mu żeby się zamknął. No więc ja to właśnie robię.

  36. ” Szanowny „panie zeen
    Zapewne jest pan „fachowcem ” w tej „branzy” i wie pan co pan pisze, ale prosze sobie wyobrazic sytuacje , ze np sad albo zwykli obywatele ,czyli „branzowi” dyletanci moga byc przekonani , ze „uspokoic ” kogos mozna nie tylko uderzeniem kolby w glowe.

  37. zeen!

    Może to racja, że nasze służby specjalne się profesjonalizują. Mam jednak jakieś takie wrażenie, że materiałami szkoleniowymi są filmy; np. Brudny Harry i Zabójcza broń.

    a.j

  38. Amerykanizujemy się ,w najgorszym stylu.

  39. W głowie się kręci od nadmiaru „sukcesów” naszych obrońców wszelkiej maści.Politycy bronią swoich wyborców,policja obywateli,antyteroryści (?), żołnierze naszych( i innych) granic, adwokaci przestępców,kościół przed „broń Boże” grzechem.Czy znajdzie się ktoś kto zaatakuje? Na piłkarzy nie liczę bo trenerzy mają swoją antypolityczną strategię,może grypa z powodu zgniłej aury.Przypuszczam ,że atak przyjdzie z jedynie słusznej strony.Opozycja(konstruktywna ha!ha!) w osobach znanych „obrońców”zniszczy ogniska wszelkiego zła.I tęcza na niebie obwieści(ustami posła Cymańskiego) , że nastało szczęście…..tralala-chyba powinienem leczyć się u specjalisty -obrońcy ludzkich dusz.

  40. Ech, łza się kręci w oku na wspomnienie fachowców z czasów lepszego zła, którym nigdy się nie zdarzyło pomylić co do osoby, i jak mieli załatwić takiego dajmy na to Pyjasa, to załatwiali Pyjasa, a jak przyszło zlecenie na księdza Popiełuszkę, to walili w łeb Popiełuszkę, a nie żonę jakiegoś Bogu ducha winnego informatyka. Po prostu mucha nie siada i zdycha z nudów w powietrzu. A i tak ile potem było korowodów, ile nagimnastykować się musiał w telewizorze kolega redakcyjny naszego Autora, Jerzy Urban, by przedstawić narodowi jedynie słuszną wersję wydarzeń, ilu prokuratorom wytarły się togi na tyłkach od wałkowania tej sprawy w tę i nazad przez kilkadziesiąt lat. I wszystko dlatego, że dzielni chłopcy z SB nie spartaczyli roboty.

  41. zeen,
    A może jednak spytasz jakiegoś fachowca z tej branży, bo jak czytam to nie masz o tych sprawach pojęcia.
    Gdyby w tym pokoju byli bandyci z Kałahami to rozpruli by tych w kominiarkach przez drzwi i kamizelki by im g. pomogły. Jeśli natomiast nie mieli palnej broni lub tylko pistolety to wiedzieli by, że nie mają szans i i nie atakowali by tych w kominiarkach

  42. W praworządnym państwie powinno zostać wypłacone wysokie odszkodowanie oraz wielie przeproszenia.Ale….

  43. Myślę, że nie mają jasnych standardów. Raz się od nich żąda brawurowej akcji na potrzeby dziennika telewizyjnego, a innym razem gani za nieudolność w Magdalence lub przy zatrzymywaniu rozwydrzonego kibica piłkarskiego. I tak źle, i tak niedobrze. Oczywiście przełożeni nie poczuwają się do brania za to odpowiedzialności, bo sami są skołowani. Przecież sterują nimi ręcznie nawiedzeni politycy.

  44. jasny gwint 13:41
    A Pan zyl i mieszkal do 1989 r. w panstwie niepolicyjnym. Jesli juz Pan zapomnial w jakim panstwie Pan zyl, to odsylam do wpisu haha 16:52.

  45. Panie Redaktorze
    Pozwolę sobie wyrazić swój pogląd nie do końca zgodny z Pańskim.
    Otóż uważam, że antyterroryści nie są winni zaistniałej sytuacji. Winę, w mojej ocenie, ponoszą służby odpowiedzialne za „rozpoznanie”. Dlaczego adres nie został sprawdzony, a akcja poprzedzona obserwacją. Chyba takie praktyki są stosowane. Proszę także pamiętać, że antyterroryści wysyłani są do aresztowania bardzo groźnych przestępców w związku z tym nie mogą sobie pozwolić na chwile zawahania bo to może kosztować życie jednego z nich. Oni dostali rozkaz wkroczenia do mieszkania i wykonali go tak jak zostali do tego wyszkoleni. Nie jest ich zadaniem rozważanie słuszności rozkazów, a przeprowadzenie aresztowania bez strat wśród policjantów
    Pozdrawaniam
    Karol

  46. Moze mam braki w lekturze, ale dotychczas wielokrotnie spotykalem skargi na brutalnosc wszelkich „Sluzb”, ktore wnosili faktyczni przestepcy. Tam konczylo sie standardowym niemal stwierdzeniem , iz jest to typowa linia obrony przestepcy. Z czego wynika, iz w Polsce bici sa wylacznie ludzie niewinni.
    Uklony

  47. Nie wiem, kto z Was miał możliwość przypatrzeniu się dyskusji dwóch blogowiczów:
    „z Berlina” i „Eddiego” pod komentarzem redaktora „O włos za dużo”. (A czy pan redaktor czytał ich wpisy?)
    W każdym razie przeczytałem całość, wszystkie wpisy (!) obydwóch panów a także odnoszących się do nich pozostałych blogowiczów (tu głównie „magrud” i „Lizak”). Zajęło mi to około godziny. I choć przyznam, że częściej zgadzałem się z Eddim, to gratuluję obu blogowiczom.
    Może moje częstsze zgadzanie się z Eddim wynikało z tego, że tak jak on pozostałaje (póki co) w Polsce. (Ale i ja mieszkałem 6 lat w Berlinie.) Z drugiej strony – jak pisał(a) –
    aleydis: „może z oddali lepiej widać to, czego nie widać na miejscu?”
    i nie zawsze rozumiemy czy dostrzegamy (Eddie,magrud,ja) rację kolegi „z Berlina”.
    Jedno mnie tylko zmartwiło w tej dyskusji, mianowicie wpis „Lizaka” z 12.II,godz.15:53. Był niestety bezczelny i chyba rację miał „z Berlina” – chamski. I tu trochę żałuję, że Eddie nie pokusił się o skarcenie Lizaka, mimo iż był to atak na osobę z która akurat się spierał. Na takiei wypunktowanie chamstwa ponad podziałami.

    Pozdrawiam wszystkich szczególnie „Eddiego”, „z Berlina” i „magrud”.

  48. Wszystkim popierającym tego typu akcje, małe przypomnienie. Niewinni, napadnięci, jak już złapiecie pierwszy oddech, spróbujcie rozpaczliwie wytrzeszczonymi oczami uśmiechnąć się do zamaskowanych zjaw. Nie zapomnijcie im także pogratulować profesjonalizmu!!!
    Pozdrowienia.
    R.N.

  49. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    63% to duzo i malo jezeli wezmiemy pod uwage fakt jakimi srodkami finansowymi dysponuja ci ktorzy sa i winni byc scigani w panstwie doprowadzonym profesjonalnie na krawedz bankructwa. Oczywiscie nalezalo przeprosic (nie ma sprawy) ale jak podniesc efektywnosc sluzb operacyjnych podnoszac efektywnosc panstwowosci? Wiadomo, ze problem bedzie narastal stajac sie problemem nie tylko dla przecietnego obywatela. Problem ten z biegiem czasu bedzie dotykal rowniez tych ktorzy sa bezposrednia przyczyna fatalnych finansow panstwa. To jest tylko kwestia czasu i narastajacego apatytu swiata przestepczego. Latwiej jest zyc biednemu wsrod bogatych, natomiast bardzo ciezko zyc jest bogatym wsrod biednych ale zdecydowanych.

    F.S. von/od Diasporski

  50. Ciekawe, za którym razem udało się panom w kominiarkach trafić pod właściwy adres. O ile w ogóle tam trafili;)

  51. Drodzy Blogowicze,
    Jeszcze przed wyborami pisałam, że na zmysł praworządności władców PO nie ma co liczyć. Każdy, kto choć raz zetknął się z wewnetrzymi rozgrywkami wewnątrz tej formacji przyzna mi rację. Łamanie statutu partii to małe piwko, gdy trzeba było uziemnić lub pozbyć się rywala.
    Opisany przez gospodarza przykład nie jest nawet najbardziej drastyczny.
    Zawsze przecież istnieje ryzyko pomyłki. Trzy tygodnie temu redakcyjny kolega p. Passenta red. Pytlakowski opisał „wzorcową” interwencję policji wobec rodziny dwóch taksówkarzy. Lekarka pogotowia poinformowała policję, że pacjent, który wezwał pogotowie w sposób agresywny odmówił przyjęcia zastrzyku. Dzielna nasza policja będąca obecnie pod kontrolą min. Schetyny wyciągnęła tchórza prawie nagiego z jego mieszkania, zakuła w kajdanki, następnie zakuła ojca delikwenta a zaniepokojoną matkę poturbowała. Mężczyzn wywieziono do komisariatu na noc. Po czym wypuszczono, z jak najbardziej profesjonalnie połamanymi nogami. Na całe to nadużycie władzy wobec ludzi , którzy nigdy nie byli nawet notowani przez policję jest wielu świadków, z ową lekarką pogotowia włącznie. I co? Policja idzie w zaparte. Prokuratura prowadzi śledztwo, a o jakichkolwiek przeprosinach, czy nawet deklaracji rzetelnego zbadania sprawy ze strony przełożonych nic nie słychać.

    Jeszcze lepiej jest z rozgrywką wokół uchylenia przez premiera Pawlaka decyzji o nałożeniu kary na J&S. Biedny Pawlak po medialnej nagonce zmuszony został do wznowienia procedury nałożenia kary.
    Nie wytrzymali ci z J&S i na dzisiejszej konferencji prasowej transmitowanej przez TVN24( niestety nie w całości) poinformowali nas o nadużyciu władzy przez poprzedników Pawlaka na szkodę interesów ich spółki. To co przedstawili wyglada bardzo wiarygodnie, i wskazuje na duże prawdopodobieństwa przestępstwa urzędniczego i nie tylko.
    Czekam na reakcję Prokuratora Generalnego, ale wątpię czy się doczekam.
    Były Piskorski na swoim blogu postawił tezę, że przeciek w sprawie uchylenia owej trefnej decyzji, trafił do mediów z inicjatywy PO, w odpowiedzi na rosnące notowania Waldemara Pawlaka.
    Kto jak kto, ale Piskorski Tuska i Schetynę zna jak własną kieszeń albo i lepiej.
    Ciekawe więc jak zareaguje PO na dzisiejsze rewelacje ujawnione przez J&S.
    Media nabrały wody w usta.
    Mają w tej sprawie nieczyste sumienie, czy co? Bo przecież oskarżenia, które padły z ust przedstawicieli jak nabardziej poważnej spółki były najcięższego kalibru.
    Po owocach ich poznamy. Po owocach… A te własnie dojrzewają.

  52. Karol
    Ja też mam członka rodziny zatrudnionego w policji i tak jak ty uważam że zawsze należy bronić swoich. Dlatego w pełni się z toba zgadzam, że krytyka pana Passenta jest bezzasadna. Moim zdaniem pan redaktor absolutnie nie ma racji. Popieram twoje stanowisko że antyterroryści skoro nie mogli sobie pozwolić na chwile zawahania , dobrze zrobili że uderzyli tę kobietę kolbą w głowę. To bardzo trafna opinia.

  53. Przepraszam, że o sprawie już trochę przebrzmiałej, ale akurat trafiłem na fragment jakiejś gazety…
    >>
    Prezydent Krakowa: rzecznik Episkopatu do krów!

    Kościół Katolicki miał swój czas. Siali nienawiść, prowadzili wojny, palili ludzi na stosach, więc w tej chwili niech siedzą cicho i pracują na chleb. Oby go w spokoju jedli – mówi w rozmowie z naszą gazetą Prezydent Krakowa. To jego reakcja na zapowiedź Kościoła, że skieruje do Trybunału Konstytucyjnego sprawę finansowania – z budżetu przeznaczonego na konserwację zabytków kościelnych – budowy nowego ratusza.

    Dziennikarka: Kościół ustami swego rzecznika alarmuje, że Państwo chce przy okazji budowy ratusza „wydoić” Kościół, zabierając należne mu pieniądze.

    Prezydent: Nie wiedziałem, że rzecznik zna się na krowach. Ale cóż, skoro tak, to niech się nimi zajmie.

    D: Sprawę przekazano do Trybunału Konstytucyjnego.

    P: To stara śpiewka Kościoła. Im zawsze było nie po drodze z ludźmi, którzy nie mają takich poglądów jak oni. A teraz, kiedy wydarli państwu tyle ziemi i budynków, jeszcze zazdroszczą każdemu, który coś dostaje. Muszą pamiętać, że mieli już swój czas. Siali nienawiść, palili ludzi na stosach, torturowali, więc w tej chwili niech siedzą cicho i pracują na chleb. Oby go jedli w spokoju.

    D: Ale nie siedzą cicho.

    P: Nie wiem, czego się czepiają. Oczywiście, że chodziło o zdobycie pieniędzy na skończenie ratusza. To jest zabieg dozwolony. W jednym z pomieszczeń urządzimy Muzeum Pamięci Inkwizycji i ludzie wierzący będą sobie mogli zapoznać się z historią Kościoła, a nawet pomodlić.

    D: Jak mówi Kościół, ani rząd ani władze samorządowe nie chcieli dać pieniędzy na ratusz. Także mieszkańcy Krakowa wypowiadali się za tym, żeby pieniądze przeznaczyć na coś innego.

    P: A cóż w tym dziwnego? Na wiele rzeczy nie chcą dawać. W ten sposób można gadać na okrągło przez cały rok. To jest taki tybetański młynek Episkopatu.

    D: Dlaczego wciąż kręcą tym młynkiem ?

    P: Widać nie mają pomysłu, by inaczej zabłysnąć. Zawsze, kiedy chodziło o wyrwanie czegoś państwu, o zdobycie poklasku u wiernych, zaczynali poruszać sprawy finansowe. Ideologia to jest pierwsza rzecz która trzyma Kościół. Wiary nie ma, siły moralnej nie ma, to jest ideologia.

  54. Filson!
    Nie pozwolę sobie by byle smarkacz i uciekinier zamieszkujący w Niemczech imputował mi nazistowskie metody zwalczania przeciwników politycznych.
    Istnieją pewne granice uważane powszechnie za niedopuszczalne i ja staram się ich nie przekraczać.
    Jeżeli jednak polski germanofil zamieszkały w Niemczech stara się przypisywać,mnie Polakowi,metody stricte bandyckie niemieckiego nazizmu sugerujące,że mam znakować ludzi i ewentualnie palić ich,to ja na takie zachowania obojętnym nie pozostanę.
    Świadczą one bowiem o perfidnej prowokacji poniżej pasa,ignorancji historycznej lub świadomym deprecjonowaniu Polski i jej dramatycznej przeszłości z powodu m.in.niemieckiego bandytyzmu i ludobójstwa stosowanego wobec Polaków i Żydów na skalę przemysłową,w okresie ostatniej wojny światowej.
    Stąd ze szczególnym upodobaniem będę ścigał wszelakich cymbałów, którym coś się wydaje, poczynając od znajomości zasad ortografii języka polskiego.
    Jeżeli zamierza się pouczać innych to należy sobie przyswoić elementarna wiedzę w dziedzinie jakiej zamierza się dotykać.
    Internet dał ogromną szansę nauki nam wszystkim.
    Nie możemy jednak tolerować ignorancji,tupetu i braku kultury,co stało się normą,niestety.
    W końcu jesteśmy zbyt dużym,doświadczonym i mocno historycznie osadzonym państwem,by akceptować niedowarzone postawy i zachowania.
    Bzdury możemy sobie opowiadać wszyscy na własny rachunek,ale nie publicznie.
    Pampersy są bardzo fajne,praktyczne i sympatyczne ale tylko w zakresie jednej funkcji.
    Jeśli natomiast zabieramy się za komplementarne oceny zjawisk społeczno-politycznych,to osobiste doświadczenia stanowią zbyt mało wiążącą płaszczyznę rozważań.
    Potrzebna jest w tej materii nieco szersza wiedza.
    Nie wystarcza zawód elektryka,proamerykańskie sympatie i szlacheckie ciągoty.
    Stąd z całym uporem będę protestował i konsekwentnie walczył z wszelkimi przejawami ludzkiej głupoty,także własnej.
    Moje doświadczenie wskazuje ,że należy cenić trudną pracę montera-elektryka ale rozstrzygającą jest dla mnie wiedza inżyniera elektryka.
    I w końcu należy postawić na nogach relacje społeczne i indywidualne postawione przez „Solidarność” na głowie.
    Bowiem efekt jest jeden, od „Solidarności” doszliśmy do policyjnego państwa kaczyzmu.
    Tym wszystkim absurdom należy dać zdecydowany odpór na przekór dyletantom,dla których kończą się złote czasy bezhołowia,ignorancji i łowienia w mętnej wodzie.
    Dzięki za wędkę od Pana Prezydenta USA,co pozwala mi na zdecydowane wyłapywanie szkodliwej drobnicy.

  55. Zdecydowanie TA aleydis 🙂

  56. Szanowny otago,
    Natychmiast wystosowałem do Ministerstwa Służb Antyterrorystycznych pismo, w którym zgodnie z Twoją sugestią kategorycznie zażądałem zmiany metod uspokajania. Niezłym sposobem wydaje mi się – po lekturze fachowych wpisów – podanie tabletki relanium z pół szklanki wody. Wykreśliłem po chwili zbyt drastyczne 5 mg, zamieniając je na łagodniejsze 2 mg.
    maciek g
    Jak widzisz, pokajałem się już częściowo wyżej. Twoja znajomość rzeczy mną dogłębnie wstrząsa. Pozwól, że zacytuję: „Gdyby w tym pokoju byli bandyci z Kałahami to rozpruli by tych w kominiarkach przez drzwi i kamizelki by im g. pomogły. Jeśli natomiast nie mieli palnej broni lub tylko pistolety to wiedzieli by, że nie mają szans i i nie atakowali by tych w kominiarkach”
    Nie miałem świadomości, że obecnie wszyscy bandyci współpracują z walecznym ludem Kałahów, którzy w pruciu są najwybitniejsi, jak piszesz i kamizelki pomogłyby g – jak piszesz. Natomiast dalej zauważasz, że w miejsce broni palnej bandyci mogli być uzbrojeni w pistolety, co znacznie uprawdopodobnia spolegliwe zachowanie wobec antyterrorystów – ergo – przyjęcie relanium 2 mg. Może jednak powinienem domagać się również ograniczeń wizowych dla Kałahów?
    Dziękuję Państwu za cenne uwagi i jakże odkrywcze spojrzenie na broń palną. Jednak zdecydowanie relanium….

  57. W notatce o tym zdarzeniu przeczytałam, że poszkodowany zastanawia się się, CZY wnieść skargę.
    Niestety, nasi Rodacy nie znają swoich praw obywatelskich, a jeśli nawet znają, to boją się z nich korzystać.
    Smutne.

  58. Szanowny Panie Redaktorze Gospodarzu,

    co do tzw. – jak to powiadaja w Lodzi – merituma sprawy, nic dodac nic ujac.
    Mentalnosc Rambo usankcjonowana „wola polityczna” i zabawa w „obroncow prawa i sprawiedliwosci” najlepiej skomentowal juz jakis czas temu pan Mleczko w swym cotygodniowym „wrysie”:

    uzbrojona po zeby „grupa specjalna” wywalajac drzwi wpada do mieszkania zaspanego „Kowalskiego”.
    Dowodzaca mowi – jest 6:00 rano, czy to pan zamawial budzenie?

    Dopuki ten „styl sprawowania praworzadnosci” bedzie mial poparcie w narodzie – nic sie nie zmieni. Moze troche z tesknoty, bo Polska chcialaby w tym przypadku byc „druga Ameryka” (vide moj poprzedni wpis na tym blogu).

    Z duzym zainteresowaniem przeczytalem wpis Flison(a) z 18:26

    Nie tylko dlatego, ze dotyczy tego co piszemy (m.inn. i ja).
    Flison zwraca bowiem uwage na bardzo cenne zjawisko – dochodzenie do porozumienia lub zblizania stanowisk poprzez dyskusje.
    Nawet, gdy chwilami bywa ona ostra i strony stoja na krawedzi dobrego tonu, staramy sie nie przekraczac tej „niewidzialnej” granicy przyzwoitosci.

    Niestety, coraz czesciej – takze i na tym blogu – nasi partnerzy w dyskusji zapominaja co to znaczy.
    Kiedys napisalem: „Jak zaczyna brakowac argumentow – to najpierw za klaki, a potem fanga w nos, bloto i chamstwo” .

    Mnie zycie nauczylo jednego – jak cie beda obrzucac blotem to idz pod prysznic. Jak beda to robic ciagle, to musicz sie kapac pare razy dziennie.
    Ale nie daj sie sprowokowac i znizyc sie do poziomu rzucajacego.

    Pozdrawiam
    z Berlina

  59. PS: do poprzedniego wpisu

    Napisal Pan Redaktor:

    „Zdaniem lekarza, uszkodzenie kręgosłupa nie jest poważne. Piotr D. wyzdrowieje. Widocznie był uderzony fachowo.”

    Zaklada Pan, ze uderzajacy przeszli szkolenie z tego, jak uderzyc aby „zabic, ale tylko tak troche”? Doceniam Panski humanitaryzm.

    To tak jakby powiedziec „troche jest w ciazy” (dowolne tlumaczenie niemieckiego porzekadla „Ein bisschen schwanger” o kims, kto np. nie do konca wie czego chce).

    Jako lekarz widze to inaczej – uderzono dyletancko. Jak cala akcja.
    Ale dzieki temu chlop mial szczescie!!

    Pozdrawiam powtornie
    z Berlina

  60. Uważam, ze warto tu zamieścić link do listu otwartego, jaki ukazał się dziś na forum onetu, w sprawie tzw weryfikacji WSI. Wydaje mi się, że dobrze ilustruje on skalę spustoszenia, jaką w działalności i wśród kadr służb specjalnych (wydaje się , że nie tylko wojskowych), uczyniła działalność komisji weryfikacyjnej Macierewicza. Myślę, że dobrze to koresponduje z nieudolnością i chamstwem również „kominiarkowych” służb, będacych przedmiotem tego blogu. Jednym słowem, takie mamy służby specjalne, jakich weryfikatorów. A oto ten link: http://wiadomosci.onet.pl/1,15,11,40606182,110409195,4551686,0,forum.html

  61. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Partacze i fachowcy? To bardzo na czasie, wrecz rykoszetem strzal w dziesiatke.
    W krajach „starej” Europy iskrzy http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,4939805.html Fachowcy od przestepstw zorganizowanych – zwanych czesto „Ukladem” – twierdza, ze przestepcy podatkowi sa bardzo czesto w dobrej komitywie z tzw. „Profesjonalnym Swiatem Przestepczym”, to tak tylko na marginesie dazen Prokuratury Generalnej za czasow Ziobry (PiS). Rozumiem, ze za czasow obecnej Prokuratury Generalnej pod batuta (PO) podobne podejscie do sprawy nie wchodzi absolutnie w rachube(?) Przyznam, ze bardzo chcialbym sie mylic, to znaczy mysle, ze PG bardzo by chcial, bo jest z gruntu uczciwa, ale nie moze, ma ukladem politycznym zakute rece.

    F.S. von/od Diasporski

  62. W świetle opisanych wydarzeń obywatele powinni ubezpieczac sie w PZU od najścia i skutków pomyłek antuterrorystów (na równi z OC , ptasią grypą czy podpaleniem przez strazaka kochajacego gasić).

    PZU w pewnych wypadkach idzie na ugodę i wypłaca milionowe odszkodowania, więc warto.
    Zaraz lecę, bo jako uztkownik komputera mogę być zaliczona do odwróconych szpionów po 17 dniach przeszkolenia.

  63. Ciekawa dyskusja na ten temat na forum policyjnym :

    http://www.ifp.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=26289

    Niestety, policja w każdym kraju to zło konieczne. Ważne, aby minimalizować skutki niewłaściwego działania na społeczeństwo służb siłowych typu policja, wojsko, prokuratura, sądy, politycy. O, pardon, chyba się zagalopowałem.

  64. Mój nocny wpis wcięło. Ponawiam. To historia Doroty Leszczyńskiej, której na szczęście nie było w domu, gdy jej mieszkanie w Berlinie odwiedzili policjanci: http://www.taz.de/index.php?id=archivseite&dig=2005/03/22/a0179 . Jeszcze się nie otrząsnęła, choć jej w domu nie zastano, a sąd orzekł, że działanie policji było bezprawne.

  65. może ci antyterroryści też byli szkoleni 17 dni

  66. Lizak,
    widzisz tym razem zgadzam się z Tobą w niektórych kwestiach (od połowy mniej więcej wpisu 21:24 właściwie w całości). Ale może łatwiej mi się teraz, tym razem z Tobą zgodzić, bo mnie bezpośrednio nie atakujesz (tak jak wtedy „z Berlina”).

    Dziękuję Ci za wpis i pozdrawiam!

  67. Dla niezorientowanych:
    mój wcześniejszy tekst to niemal dosłowne cytaty z wywiadu udzielonego przez biskupa Pieronka w sprawie finansowania Świątyni Opatrzności.

  68. Droga pani Tereso Stachurska (9:13)

    przeczytalem Pani link. Przykra sprawa. Wcale nie odosobniona.
    Takze „slamazarne” jakby sie moglo wydawac tempo wyjasniania sprawy – nic nowego i specjalnego.

    Nie bardzo rozumiem Pani stwierdzenie:
    „Jeszcze się nie otrząsnęła, choć jej w domu nie zastano, a sąd orzekł, że działanie policji było bezprawne.”

    Nie bardzo tez rozumiem, co chciala Pani swym linkiem wyrazic – poza solidarnoscia z „przeszukanym” i „tylko troche zabitym” informatykliem D (nie mial tyle szczescia, byl w domu).
    No i moze tym, ze nie tylko w Polsce „dzialaja na wyrost”.

    Znamy sie juz z poprzednich – ciekawych – dyskusji, ale dzis moja szarokomorkowosc mnie zawodzi.

    Pozdrawiam
    z Berlina

    PS: w Niemczech jest bardzo dobre powiedzenie: „Recht haben und Recht bekommen – das sind zwei verschiedene Dinge” (dla niewladajacych: „Miec racje i miec przyznana racje – to dwie zupelnie inne sprawy”). Dotyczy wprawdzie sadownictwa (Recht und Gerechtigkeit) ale doskonale sprawdza sie w zyciu….

  69. Szanowny Panie Radaktorze Gospodarzu,

    uprzejmie prosze o przeczytanie mojego wpisu
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=413#comment-81251

    a teraz tego, co napisal Lizak (ostatnio, polecam inne woisy w podobnym tonie):
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=413#comment-81239

    Najwyzszy czas, aby zajal Pan publiczne stanowisko w sprawie chamstwa na Panskim blogu!

    Bo z wolnosca slowa to juz dawno nie ma nic wspolnego!

    A przemilczanie nie jest dowodem tolerancji!

    Pozdrawiam
    z Berlina

  70. Jak paru blogowiczow zaowzylo, MIB musza zaufac informacjom jakie dostaja od grupy inwestygarywnej i naturlnie wykonyc rozkaz jaki im ich przelozony wydal: tzn. szturmowc mieszkanie, ale po pierwsze, niewiedza nie zwalnia od podpowiedzialnosci pomimo bardzo duzych uprawnien wlacznie z oddaniem strzalu smiertelnego, a po drugie sa(tzn. musza) byc na wyjatkowe sytuacje przgotowani i nie uzywac przemocy jezeli sytuacje tego nie wymaga.

    Na podstawie wiadomosci jakie sie w mediach ukazaly byl to amatorszczyna i partactwo przypomnajace najbardziej mroczny okres w Polsce wykonana przez poznodojzewajacych mlodziencow, ktorzy w przyciasnej emocjonalnej klatce porobowali glaskac wlasne ego.

  71. Godzilla był znany z agresywności i jego ludzie /a zostało ich sporo/ naśladowało pryncypała.
    To zamaskowane wojsko /bez obrazy dla żołnierzy/ jest niewiele warte ale silne i głupie a takie ma widocznie być. Ale ktoś inny ustalił adres, sprawdził? informację? to pracownicy operacyjni. I co? i nic.
    Te nadużycia nie powstały za rządów poprzednich, ale Ziobro i spółka oraz ich szef naginali prawo do maksimum.
    Ktoś winny przeprosin ma „dać głos” a nie udawać że sprawy nie ma.
    A rodzina Czarzastych to SLD więc do nich więcej można?!

  72. Zeen,
    Można się uśmiechnąć /ale z politowaniem/, że nie kojarzysz że „Kałach” to gwarowa nazwa automatu Kałasznikowa strzelającego amunicją pośrednią. Może nie wiesz ale pocisk wystrzelony z tej broni przebije bez problemu drzwi i policjanta w kuloodpornej kamizelce za nimi, natomiast kamizelka zatrzymuje pocisk wystrzelony z pistoletu. W następnym zdaniu jesteś po prostu śmieszny gdy próbujesz wmówić, że napisałem tak, że wyszło, że pistolet to nie broń palna.

  73. Przeczytałem wszystko, łącznie z licznymi dygresjami. Nie dziwię się emocjom komentatorów, bo zdarzenie budzi emocje i to silne. Jeśli mamy mieć poczucie, że żyjemy w uczciwym państwie, to, moim zdaniem:
    1. Przeprosiny i odszkodowanie (z urzędu, bez sprawy) powinny być rzeczą oczywistą i szybko załatwioną.
    2. Prokurator winien wyjaśnić kwestię winy i odpowiedzialności funkcjonariuszy. Przemoc użyta przy egzekwowaniu prawa musi być stosowna do czynnego oporu, z jakim w danym przypadku mamy realnie do czynienia, a nie z jakim teoretycznie i ewentualnie można się liczyć. Związane z tym ryzyko, jak słusznie jeden z komentatorów zauważył, jest wkalkulowane w wybór zawodu policjanta. Teoretycznie, to bandyta (tu domniemany) może się wysadzić w powietrze razem z policjantami, czemu zapobiec może – ja wiem? – użycie artylerii? Łatwo rzecz sprowadzić ad absurdum. Przemoc nie usprawiedliwiona rzeczywistymi okolicznościami staje się zwykłą napaścią, do której stosują się odpowiednie paragrafy kk.
    3. Kwestia wyjaśnienia przyczyn pomyłki w adresie jest wewnętrzną sprawą policji, choć dla opinii publicznej mogłoby być interesujące, jak do niej doszło.
    4. O ile wiem, kandydaci do policji przechodzą badania psychologiczne, najwidoczniej niedostateczne. Istotna jest zdolność do działania w stresie i niezdolność do zachowań bandyckich – bo jak inaczej określić uspokajanie histeryzującej ze strachu kobiety kolbą pistoletu?
    5. W każdej organizacji i zbiorowości zdarzają się błędy, czasem i straszne. Istotne jest, jak często, a przede wszystkim, jakie wyciąga się z nich konsekwencje i wnioski. Dotychczasowy bieg spraw skłania tu do pesymizmu…

  74. Samotny biały żagiel

    Niektórzy na tym blogu tak wiatru nabrali w żagle ,że zaczynają się już powoływać na siebie.
    Pewnie znaleźli się oni już na bardzo subtelnej granicy wielkości i miałkości.
    Z geniuszem jak wszyscy wiedzą sąsiaduje zwykle idiota lub inny geniusz.
    Dobrze jest mieć pewność swoich przekonań,daje to pewien pewien luksus psychiczny.
    Kiedy jednak z uporem pisze się dopóki przez u otwarte,wówczas ja zaczynam mieć wątpliwości co do geniuszu delikwenta.
    Dlatego nawet „heil” już mu nie powiem.
    Kiedy ostentacyjnie i z dumą oświadczył on, że zalicza się do świata lekarskiego,wówczas z zawstydzeniem ja mu mogę odpowiedzieć tylko:”Medice cura te ipsum”.
    Ja waści pomóc nie mogę.
    Zawsze byłem niezwykle głęboko przekonanym co do inteligencji, wiedzy merytorycznej oraz oraz ogólnej lekarzy.
    W tym przypadku zawiodłem się niezwykle.
    Mogę jedynie służyć ostrzeżeniem by błąd ortograficzny na recepcie nie odbił się negatywnie na całej karierze lekarskiej i życiowej.
    No cóż, tak to bywa kiedy w torbie zamiast kajetów nosiło się ulotki.Dopełnieniem błyskotliwości i kultury autora jest poniższy akapit:
    “Jak zaczyna brakowa argumentow – to najpierw za klaki, a potem fanga w nos, bloto i chamstwo” .
    Powiadają, że twórczość w zakresie słowa pisanego jest odbiciem duszy,kultury i wiedzy autora.
    Być może użyte słowa w jego środowisku uchodzą za nader eleganckie.
    W moim otoczeniu takich określeń nie używa się, ponieważ do nobilitujących one nie należą.
    Zatem jak przypuszczać można należymy do dwóch różnych światów i posiadamy krańcowo różne pojęcie o przyzwoitości.
    To jest tak jak z tym niezbyt pięknym stwierdzeniem,że jeden lubi poezję a drugi prozę życia w postaci niezbyt powabnie pachnących, niepranych skarpetek.
    Każdy ma prawo do własnych wizji,dopóki nie kolidują one z koncepcjami bliźniego.
    Wówczas nawet but można pisać przez ó zamknięte.
    W końcu butowi jest to najzupełniej obojętnym.
    A konwencje wypracowane latami?
    A niech je szlag trafi!
    Liczy się szmal i to co ja myślę..
    Na tym właśnie polega rewolucyjność nowych „elyt”, które potem wyrażają ogromne ubolewanie nad jakością naszego życia.
    Jaki pan,taki kram.

  75. Bardzo mądre i wyważone opinie we wczorajszych wpisach Kropkozjada – 12;50 oraz Karola – 18,19.
    Obserwując liczne potknięcia wszelakich służb podczas wkraczania do mieszkań grup Anty – czy aby na pewno? – terrorystycznych, nabieram przekonania, graniczącego z pewnością, że do służb tych dobiera się ludzi wyłącznie na podstawie ich możliwości fizycznych, czyli klasyczny silny-głupi.
    Nikt nie zadaje sobie trudu zbadania przydatności tych osiłków pod względem psychicznym. A oni prezentują komiksowe widzenie rzeczywistości, jakby mieli po trzy życia a ich przeciwnicy tyleż. Kto nimi dowodzi? Wygląda na to, że nie odbiega od tejże mentalności rodem z gier komputerowych. Gdzie byli ci, co powinni odpowiadać za rozpoznanie przed wkroczeniem do akcji? Przecież hałas towarzyszący tej żenadzie mógł skutecznie ostrzec tych, którzy mieli być zatrzymani. W taki subtelny sposób cały gang mógł spokojnie zmienić adres. Czy to tylko głupota, czy może specjalnie? Powiązania tych ABSów (Absolutny Brak Szyi) z gangsterami nie wydaje się być niemożliwy.
    ;
    Z Berlina – 11;58 – masz wiele racji. Na blogu zalęgło się chamstwo i zaczyna się panoszyć. Czy znajdzie się na to sposób, trudno powiedzieć, ale warto by było wprowadzić trochę samodyscypliny. Wyzwiskami nie uzyskamy akceptacji własnych poglądów, no chyba że nie chodzi o przekonanie kogokolwiek, tylko zrobienie zadymy. Przerabialiśmy podobne sytuacje na różnych, innych blogach. To się kiedyś zakończy, tylko trzeba jednak wyrażać swoją dezaprobatę i konsekwentnie takie wpisy krytykować. Właśnie za brak wartości merytorycznych i chamstwo.

  76. z Berlina,

    nocny (ten, który przepadł w odmętach WordPress) wpis zaczęłam od zdania „Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma”, bo niestety nie tylko w Polsce dzieją się sprawy, których dla siebie nikt zdrowy nie chce nawet wyobrażać.

    Zdanie, które Pan cytuje, czyli “Jeszcze się nie otrząsnęła, choć jej w domu nie zastano, a sąd orzekł, że działanie policji było bezprawne.” znaczy, że nieprędko informatyk i dziewczyna otrząsną się ze skutków szoku, jakiego musieli doznać. Wiem coś o tym, bo przeżyłam włamanie złodziei do mego mieszkania. Moje mieszkanie przestało być moim azylem… Paradoksalnie obsesję tę złagodziła dopiero… kradzież samochodu cztery lata później.

    Naszą dyskusję też mile pamiętam, niech tak zostanie.
    Pozdrawiam, Teresa

  77. Skoro Pan Redaktor wrzucil temacik, to dobrze byloby, zeby pociagnal do zakonczenia. Sad rozpatrywal ? Prokurator zadzialal ? Jesli nie, do wtedy dopiero jest sprawa. Przypadek, jak wiele innych i nie stanowi o jakosci pracy policji. Trzeba by widziec, jak system sie sprawdzil. A zalosne pienia i dywagacje blogowiczow niech Ich ciesza.

  78. Teresa Stachurska,

    dziekuje za wyjasnienie.

    Podzielam Twoje niepokoje i obawy co do tych „laskawie pozostawionych przy zyciu, a nie up-front zastrzelonych obronie wlasnej”.

    To bedzie dlugo trwalo, zanim sie pozbieraja.

    Pewnym „zadoscuczynieniem” byla by postawa sadu (vide Twoja „linkowa” relacja) i zdecydowana dezaprobata spoleczna.

    Ale pewnie znowu mam zbyt duze wymagania…

    Pozdrawiam serdecznie
    z Berlina

  79. Praca uszlachetnia, lenistwo uszczesliwia…

    Wiele mowi sie o przemocy jaka wystepuje pomiedzy wladnymi a podwladnymi.

    W Polsce ciezarowki te nazywaja Tiry. Ameryka pn. jest nieporownywalna w swoim ogromie do innych czesci swiata, biorac pod uwage dlugosc sieci drogowej.

    Jezdzilem kiedys ciagnikiem ktory byl moja wlasnoscia po roznych drogach. Pomiedzy duzymi i malymi miastami Kanady i Usiech. Pomiedzy Wschodnim a Zachodnim Wybrzezem. Placono mi 80 centow za mile przejechanej drogi z towarem. To dobra zaplata.

    Pomiedzy Toronto a Los Angeles jest okolo 2300 mil. Jedzie sie 3 dni. Nalezy wrocic w tym samym tygodniu, aby byc konkurencyjnym wobec kolei i samolotu. Oczywiscie samolot leci szybciej, lecz samochod jezdzi w relacji „gate to gate” czyli od rampy do rampy.

    Na drogach w kazdym stanie, przed kazdym wiekszym miastem sa miejsca gdzie wazone jest auto z ladunkiem, rozlozonym na kazda os i od tego placi sie podatek stanowy. Ciezar przypadajacy na os – maksymalne obciazenie, jest regulowane przepisami federalnymi, ktore chronia szosy przed zniszczeniem. Za nadmierne obciazenie poszczegolnej osi placi sie kare.

    Pewnego razu ruszylem z Houston – na polnoc, do Toronto. 460 koni w silniku – „Detroit-Diesel” pracowalo zgodnie. Staly, lagodny szum silnika usypial mnie (nie bylo jeszcze blogu „En passant”).
    Co pewien czas zaliczalem wagi i placilem podatek z karty kredytowej wlasciciela naczepy.

    Jedna waga obslugiwana byla przez szczegolnie obowiazkowego policjanta. Pracowal on na wiezy po drugiej stronie autostrady. Wezwal mnie do siebie. Poszedlem tunelem pod autostrada na druga strone. Rozkazal przesunac os naczeczepy do tylu bo obciazenie osie ciagnika bylo zbyt duze. Wykonuje sie to bardzo prosto. Staralem sie to zrobic, lecz okazalo sie ze wuzek z osiami naczepy jest przyspawany na „amen” do ramy naczepy. Mowie wiec z budki przez megafon ze nie moge przesunac osi. Glos policjanta stal sie grozny. Wezwal mnie do siebie.
    – placisz mandat w wysokosci $300.
    Zaczalem skomlec wyjasniajac sytuacje. Sluchal uwaznie i nastepnie spytal czemu przejmuje sie wysokoscia mandatu, skoro bedzie go placil wlasciciel naczepy. Pomyslalem przez moment (ma racje) i moja brudna, spocona twarz pokrasniala usmiechem. Pytam, jaki maksymalny mandat moze wystawic?
    – $2000 odpowiada. Wiec wystaw ten najwiekszy mandat – prosze go. Zdumienie wolno rozlewalo sie na twarzy policjanta. Wiesz, jeszcze nikt mnie nie prosil o podwyzszenie wysokosci mandatu.
    Zaczynam wiec opowiadac o firmie dla ktorej pracuje. O zmuszaniu do jazdy sprzecznej z prawem. Zdumiony sluchal i wkoncu stwierdzil:
    – Przeciez nie musisz brac naczepy z wadami technicznymi.
    Pytam, czy ty masz rodzine?
    – O tak! Zone i dwoje dzieci.
    Wyjmuje z portfela zdjecie corki. Patrz – mowie, ta dziewczyna studiuje na wyzszej uczelni. Czy wiesz ile to kosztuje? Popatrzyl ponuro i powiedzial:
    – Kazdy wie.
    Wiec wiedz ze zawsze wezme naczepe z towarem, nawet gdyby kolidowalo to z prawem drogowy, bo mam rodzine i kocham te dziewuche.

    Siegnal po blankiet mandatow – sapiac, zaczal go wypisywac. Zaczal od dwojki. Wiedzialem ze stanelismy po tej samej stronie barykady.
    Po wypelnieniu blankietu popatrzyl na mnie i powiedzial:
    – Wlasciwie powinienem kazac ci odpiac naczepe. Nie zrobie tego, ale daje ci najwyzszy wymiar mandatu. W oczach mial iskierki.
    Podziekowalem i nie sprawdzajac wpisu wstalem. Uscisnalem mu potezna lape.
    – Jedz ostroznie Ed!
    – Yes Sir!

    Wracalem jakbym lecial na skrzydlach. Podspiewywalem. Ukladalem rozne warianty rozmowy z dyspaczem. Widzialem oczyma duszy malego Wlocha obwieszonego zlotymi lancuchami ktorego sam wyglad byl sprzeczny z prawem. Cholerny mafioso! Trzeba jednak postepowac ostroznie.

    Po wejsciu do biura firmy rozliczam papiery ladunkow i robie rozliczenie z przejechanej trasy. Nastepnie podchodze do Wlocha i mowie:
    – mam tu cos dla Ciebie podajac mu mandat.
    Poganiacz wielbladow ma na twarzy zdumienie i przerazenie.
    – Dlaczego on ci dal tak duzy mandat?! Wola.
    Twarz moja wyraza tylko oddanie dla firmy i lojalnosc dla obmierzlego typa. Mowie:
    – prosilem policjanta aby nie dawal tak duzego mandatu. Wina nasza jest mala. Lecz to nie byl czlowiek to byl zwierz! Na twarzy mojej jest tylko wiernosc psa (a w sercu radosc i maj!).
    Wsadzilem ci kolka w zadek. Teraz ty pojdziesz z tym papierem do szefa, bedziesz sie tlumaczyl dlaczego kazales dac naczepe w Houston z przyspawanym wuzkiem osi do ramy naczepy temu glupiemu Polakowi o twarzy idioty. Obronic sie nie bedziesz potrafil zacieku!

    Oh jak bylo mi dobrze!

  80. „wuzek” – Tfu, tfu, tfu!!!
    Wozek, wozek, wozek, wozek… i sto piecdziesiat razy….

  81. Moglbym oczywiscie dalej ciagnac ta „dyskusje”, ale jak powszechnie wiadomo takowa,dyletanta z fachowcem nie ma sensu zwlaszcza, ze nawet w poczuciu humoru do piet mu nie dorastam.
    Przeczytalem (po dyletancku) jeszcze raz jego fachowa opinie i wreszcie zrozumialem, ze ten Piotr D. to niezly a. h.Nie dosc,ze panowie w kominiarkach uratowali jemu i jego narzeczonej zycie , za co powinen byc wdziecznym,to on jeszcze kombinuje jak tu zaciagnac ich do sadu.A poza tym to cala ta heca to dzielo Boze(calkiem jak RM) bo tylko On jeden wie ilu profesjonalistow w kominiarkach moze zabic jedna kobieta w lozku.)

  82. A ja nawołuję do podchodzenia do tego typu informacji – jak do jeża.

    A skąd ta pewność że pan Passent ma wiarygodne informacje. Mało to razy narzekał na kolegów po piórze?

    Dopóki nie będę miał pewności (już nie doczekam, niestety ;( ), dopóki nie będę utożsamiał każdego polskiego dziennikarza z odpowiedzialnością za słowo dziennikarza BBC, dopóki rzelelność informacji nie będzie na poziomie – Router – dopóty mam w nosie tego typu słowne prowokacje, szanowny panie Passent.

    Nie widzę powodu aby Pana do grona wymienionych powyżej „kryształowych” – zaliczyć.
    Nie po tym, co przez Polskę przetoczyło się, (1939 – 1989) nie bez pańskiego udziału, oczywiście w niektórych okresach.

    I tyle.
    ,

  83. Faktycznie, lekarze w ostatnich czasach podupadli. Bywało dawniej, pomijam drzewiej, bo to były jeszcze inne czasy, że lekarz był humanistą, społecznikiem i walczył o tak zwaną wolność, demokrację i sprawiedliwość społeczną. Znał wiele języków obcych, nie tylko łacinę, bo uczęszczał na zagraniczne uczelnie, co nie wpływało wcale na upadek jego ortografii polskiej. Lekarze znali się nawet wszechstronnie na biologii, na mchach na przykład, a tak dalece ich szanowano, że ulice, ba, nawet przełęcze w Wysokich Tatrach nazywano nazwiskami najsłynniejszych z nich. Wszyscy oni z twarzy delikwenta potrafili ocenić stan jego wątroby. A dzisiaj … sami specjaliści, nie lekarze. Nie potrafi taki specyjalista ósmego stopnia z inwektyw rzucanych na niego w internecie zdiagnozować jednostki chorobowej u agresywnego furiata. Szkoda gadać.

    Inna sprawa, że lizaki też podłe produkują ostatnimi czasy, mdłe jakieś, na sacharynie chyba.

  84. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Lizak – 19.02., godz. 13:50
    1).
    “Jak zaczyna brakowa argumentow – to najpierw za klaki, a potem fanga w nos, bloto i chamstwo”.
    2).
    „Liczy się szmal i to co ja myślę..
    Na tym właśnie polega rewolucyjność nowych “elyt”, które potem wyrażają ogromne ubolewanie nad jakością naszego życia.
    Jaki pan, taki kram.“

    Blogowicz wybaczy, tak mi sie uklada.. Jak czytam podobne wisty, ktore nota bene maja swoj urok, wdziek – ostatecznie noblesse oblige – zamykam oczy i.., http://www.polonica.net/Magdalenka.htm
    + wpis Helenki z: – 16.02., godz. 15:07 – „ajw, Bobola jest chamem i prowokatorem. Za podobne wpisy zostal wykopany z blogu Adama Szostlkiewicza z wilczym biletem.”

    Te wykopywana – te klaki i fangi – to wlewanie w siebie na stojaco, bo na siedzaco dziala zasada naczyn polaczonych?, wylewa sie .. Cos mi sie wydaje, ze REJS Piwowskiego powstal zbyt wczesnie, KATYN Wajdy za pozno.

    F.S. von/od Diasporski

  85. harry 17.18
    Czy możesz mi tak po prostu wytłumaczyć, kogo poza tobą obchodzi jaką miałeś naczepę i co przeżywałeś jako kierowca cięzarówki ? Oglądaliśmy w Polsce już kilkanaście razy film Peckinpaha z Krissem Kristoffersonem pt „Konwój” i zapotrzebowanie na historie o amerykańskich cieżarówkach mamy pokryte w 1500 procentach !. I żebyś chociaż umiał pisać i opowiadać, ale jesteś kompletnym beztalenciem, ani nie umiesz pisać dialogów, ani budować napięcia, ani nie masz poczucia humoru, no kompletne zero !

  86. Zeby rozladowac troche atmosfere,opowiem co sie przytrafilo holenderskiej policji!!
    Rzecz dziala sie pare lat temu.Ktos zadzwonil na komisariat z informacja,ze pod pewnym adresem,dziwne rzaczy sie dzieja!! Ktos strzela,bijatyka jakas,wrzaski itp. cuda.Policja zjawila sie szybko pod wskazanym adresem.Stukali,pukali,nikt nie otwieral.Przystapili,wiec do akcji-drzwi wywazono.Bracia policjanci wpadli do mieszkania z wlasciwym
    impetem,demolujac to i owo.Ale po draniach sladu nie bylo.Za to byla wielka PAPUGA!! Taka co to duzo gada i jak wyjasnil zdumiony wlasciciel-ptaszysko jak sie nudzi, nasladuje rozne glosy,karabinu rowniez 😆
    A sprawa trafila do sadu,bo policja nie chciala zaplacic za wyrzadzone szkody,no i przyznac sie do „kit-akcji”rowniez!!!!!!!!!!!

    Pozdrawiam 😉

  87. no i znowu winny PiS , ludzie p o paprancy rzadza juz kilka miesiecy ,ale wszystko co zle to nie oni to PiS

    PS general franco wam jeszcze pokaze

  88. Harry whatever: fantazja wasci poniosla…w typowym stylu polskiego misfita, przytacza on rzekomo autentyczna przygode poniewieranego Polaka z policjantem. Ameryka jest miedzy innymi dlatego nalepszym krajem na swiecie, iz przestrzega sie tu prawa, co do litery. Sugerowanie policjantowi wysokosci mandatu to jest po prostu (Polish?)joke. Wystawienie tzw „mandatu”, to wlasciwie wezwanie na rozprawe sadowa za wykroczenie. Wielu kierowcow na taka rozprawe sie stawia i skutecznie argumentuje z sedzia, tak,ze sedzia moze uchylic „mandat”, policjant jest (zwykle)obecny- ( jego nieobecnosc to plus dla oskarzonego) i mialby sie on z pyszna, gdyby sedzia sie dowiedzial, iz to kierowca sugerowal wysokosc „mandatu”.Ain’t gonna happen, dude. Gdy dodamy do tego specyficzne, dla polskich nienawistnikow i looserow okreslenia jak: „zaciek”…otrzyma sie odpowiedni obraz przedstawiciela tej wybornej grupy Polonii…

  89. Telegraphic obserwer

    masz racje – ale chodzi o zasade.

    Nawet w medycynie sa granice przyzwoitosci.
    Widzisz, ja zobowiazywalem sie pomgac kazdemu (wg. dziadka Hipokratesa) ale nie tolerowac chamstwa.
    Tego mine ani na studiach (w Polsce) ani w innych zakatkach swiata nie uczyli.

    Pewnie uczyli mnie nieprawidlowo, bo w Polsce za „komuny” a gdzie indziej „u wroga”. Ale coz, nie mozna miec wszystkiego w zyciu.

    Mnie chodzi o zasade, a nie o moja osobe… taki juz jestem… humanista (po dziadkach, ktorzy poszli z dymem…).

    Pozdrawiam serdecznie
    z Berlina

  90. Szanowni Blogowicze!
    Czyz nie jest dopelnieniem czary gorzkiej prawdy ostatnie debatowanie w Polsce o tym jak to szybko nie matura lecz chec szczera zrobila z mlokosa i durnia oficera polskich sluzb specjalnych. Temu jeszcze stara sie zaprzeczac glowny James Bond IIi i IV cale szczescie ze nie V-tej RP Antos Macierewicz, ktory moim zdaniem nie bardzo wie jak sie wklada magazynek do P-64.
    Cy aby to jest jedyna taka pomylka tragiczna , o ktorej sie dowiadujemy?Czy aby nie jest to pierwszy sygnal,ze mielismy w niedalekiej przeszlosci z praktykami niemal pasujacymi do SS!
    Dzis na lozu smierci lezy ten, co to uciekl od wymiaru sprawiedliwosci Gen.Jaruzelski. Czy aby daleko mamy szukac zrodel i przykladow i wspolnych mianownikow?
    Zgadzam sie w kilku kwestiach z Szanownym Panem Lizakiem choc nie do konca.Jest on bliski prawdzie.
    Konczac chce wyrazic swa aprobate dla ideii oddzielenia Prokuratury od Ministerstwa Sprawiedliwosci i malo tego wydaje mnie sie, ze potrzebne jest powolanie czegos takiego jak Trybunal Parlamentarny, wybierany w kadencjach 4 letnich pod nastepujacycmi warunkami:
    1/ w skladzie Trybunalu moga byc tylko i wylacznie prawnicy i ekonomisci wolni od jakichkolwiek przynaleznosci partyjnych.
    2/Nikt z Poslow i senatorow nie moze zasiadac w skladzie orzekajacym Trybunalu.
    3/Trybunal pracuje tylko dla Sejmu i Senatu i ani Premier ani Prezydent ani Minister Sprawiedliwosci nie ma prawa ingerowania w jego dzialania.
    4/Trybunal zastepuje wszystkie kmomisje sledcze powolywane w Sejmie.
    To taka moja idea zaobserwowana w kilku krajach i tam sie sprawdza w zakrsie choby pociagani do odpowiedzialnosci karnej bylych Premierow i Prezydentow jesli swteirdzono, ze wypelniali swoje obowiazki ponad obowiazujacym prawem i na szkode Panstwa.
    U mnie przykladowo Jaroslaw Kaczynski zasluguje na 15 lat odsiadki w Sztumie
    Z wyrazami szacunku dla wszystkich blogowiczy

  91. aby Lizak mogl dalej wyszydzac moja ortografie

    powinno byc „telegraphic observer”…

    PS: kiedys na tym blogu przyznalem sie do bycia dyslektykiem.

    Pozdrawiam, i czekam na kolejna porcje pomyj….

    z Berlina

    PS: ciekawe, ze na sasiednim blogu u Pani Janiny Paradowskiech mniej chamstwa. Inna Polska, czy co?

  92. Karaoke,

    czyżbyś we wpisie

    http://passent.blog.polityka.pl/?p=413#comment-81327

    podobnie jak ja we wpisie

    http://passent.blog.polityka.pl/?p=413#comment-81173

    wyrażał wątpliwość wobec rzetelności w przedstawieniu sytuacji i
    postulował zachowanie dystansu wobec tych sensacji podawanych przez nasze media (tu – GW)?

    I, podkreślając pewną odległość dzielącą je pod względem rzetelności warsztatu od Reutera czy BBC wnioskował, by „nie dać się im podpalać” zbyt łatwo?

    To uważaj, bo może Cię dopaść jakiś dawny ormowiec, (a może i zomowiec…?) – czy to sensu stricto, czy sensie mentalnym,

    http://passent.blog.polityka.pl/?p=413#comment-81198

    i nie mając specjalnie nic do powiedzenia co do meritum – za to wezwać przynajmniej:

    „ROZEJŚĆ SIĘ, OBYWATELU!!” :-).

  93. Pozwalam sobie wkleić oświadczenie niejakiego red. Paliwody, które zamieścił na swoim blogu. To dla tych, co powołują się na wolność słowa, żądają publikowania wszelkich swoich tekstów, także budzących spore wątpliwości dotyczące tak formy, jak i treści. Patrzcie Państwo, jak elegancko i jednoznacznie załatwia takie sprawy niezależny niewątpliwie prawicowy dziennikarz! Uczmy się od najlepszych! 😉
    🙂 😆
    Informacja dla Państwa blogerów

    Zaszczytem i przyjemnością jest dla mnie możliwość pisania w Salonie24. Wielką satysfakcję sprawiają mi także Państwa komentarze. Dodam: z reguły komentarze Państwa „niebieskich”. To właśnie „niebiescy” są solą tego salonu. Są aktywni, pobudzeni intelektualnie, pracowici. W przciwieństwie do większości „czerwonych”, którzy mają gdzieś swoich komentatorów. Ja staram się reagować na Państwa wpisy. Czytam wszystkie uważnie – odpowiadam. Około 80 proc. komentarzy jest b. interesująca. Warto je czytać i reagować na nie. Niestety, około 20 proc. nie spełnia standardów elementarnej wiedzy, kultury, zaangażowania.

    W związku z tym chciałem poinformować, że od jutra będę eliminował wszelkie udeckie i wykształciuchowate chamstwo. Koniec z robieniem reklamy matołom, którzy nie mają nic do powiedzenia, oprócz ubliżania prawicy, Kościołowi i niżej podpisanemu. Od tej pory osoby te mogą sobie pisać na blogach zlokalizowanych w okolicach Alpha Centauri. Szybko to im się znudzi i znikną z blogosfery na zawsze. Konsekwentnie im w tym dopomogę. Inwektywy i szyderstwa prymitywów i arogantów będę wycinał instrumentem, którego zdjęcie publikuję poniżej. Pozostałym Państwu, tak nastawionym zdecydowanie po przyjacielsku, jak i trudnym, ale cywilizowanym krytykom, uprzejmie dziękuję za dotychczasowe komentarze. I proszę o jeszcze.

    Serdecznie pozdrawiam

    Paweł Paliwoda

  94. … ale sie porobilo. Z salonu zrobil sie chlew. Tfu!
    – Zara beda sie wolac: „Cho na solo”…

    Znam INet od ponad 18-nastu lat („kompiut” potrzebny mi jest w robocie) i pamietam, ze dawniej, komputer mial ktos, komu on byl naprawde potrzebnym. Dzis, byle tluk i koltun, komputer miec musi – tak, jak wypada miec rasowego psa, z ktorym wychodzi sie by obsrywal okoliczne trawniki, zeby ludzie widzieli!
    Majac komputer wypada miec Internet – wowczas jest szansa pokazania swoj debilizm na swiat.

    Byle idiota ma tyle wiedzy o komputerze ze potrafi go wlaczyc – a pozniej, dziej sie wola Boga.
    – Wiedzy idioty nikt nie zobaczy, wiec jest to zaden problem.

    Tacy wlasnie komputerowi idioci padaja najczesciej ofiara roznej masci innych iudiotow i swojej ogolnej ignorancji…

    Przykro mi (na tym blogu) wprost, to stwierdzic.

    Oddalam sie z brzegow bagna, by NIE wciaglo. Tfu!

  95. Spieszę uzupełnić mój wpis o opis zdjęcia tego instrumentu, którym Paliwoda będzie wycinał; otóż jest to szabla leżąca obok pochwy.
    Znaczy Paliwoda jest szlachcicem! Dwa psy w tarczy!… dalej niecenzuralnie. 😉

  96. Telegraphic observer pisze:
    2008-02-19 o godz. 18:40
    Kochany z tymi lekarzami trafiłeś w dziesiątkę. Tak było jak piszesz, lecz nie jest i nigdy już nie będzie. Mój kolega na studiach mówił „medycyna jest jak Koloseum. W każdą stronę jest z niej wyjście”. Można było jeszcze tak sądzić pod koniec lat 60-tych, przywołując na przykład T. Boy-Żeleńskiego. Ale już jeden z moich nauczycieli wtedy mówił: „i będą specjaliści od białka tylko w górnym biegunie lewej nerki. Tylko czy z tego białka ktoś zobaczy całego człowieka!?” No i się sprawdziło. Lawinowy postęp wiedzy. Konieczność specjalizacji. Odhumanizowanie medycyny, która stała się nauką ścisłą, zajmującą się nie człowiekiem, lecz przypadkiem. Przy tym mordercza, nisko płatna płaca, unicestwienie autorytetu, procedury, kontrakty dopełniły dzieła zniszczenia. Pacjent jest tylko produktem obrabianym na taśmie. Ten produkt nie ma uczuć. Jest anonimowy. Żeby udowodnić, że został załatwiony jak trzeba, należy wypełnić milion i jeden papierków, a nie porozmawiać z produktem. Na życie osobiste, rozwój intelektualny, kulturę lekarz nie ma czasu. Jeżeli będzie go chciał mieć to wypadnie z zawodu. Punkty, sprawdziany egzaminy i inne duperele nie pozwolą mu nawet się wyspać. Nie mówię o tym, że w czasie 8 godzin pracy nie zarobi nawet na sól, a wszystkie kursy kosztują i to słono. Ludzie zastanówcie się, czego chcecie! Popatrzcie co się dzieje z tzw. służbą zdrowia i to nie tylko w Polsce. To nie tylko pieniądze, chociaż tak Wam się wydaje. To o wiele bardziej złożony problem. Pozdrawiam wszystkich i życzę jak najlepszego zdrowia daleko od noszy!

  97. Według mnie, z ostatnich kilku dni na tym blogu, najbardziej godna polecenia jest wypowiedź <b<zappatisty:
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=412#comment-80925

    Zaleconą przez niego lekturę przeczytałem, przybliżyła mi ona postać i metodę historyka MJ Chodakiewicza. Potem zagłębiłem się na własną rękę w historii i programach Narodowej Demokracji i … nie zmieniłem swojego nastawienia do tego dawnego ruchu politycznego. Zadziwiająca, wręcz fascynująca jest dyskusja, jaka się w Polsce toczy na jej temat (L. Kołakowski, T. Wołek)..

    Ponadto wpis ten pasuje jak ulał do przytoczonego przez Gospodarza przypadku policyjnego ataku na informatyka Piotra D, cytuję za zappatist’em: naczelnym zadaniem/obowiązkiem wszystkich urzędników państwowych – w tym również prezydenta, premiera, ministrów – jest “służenie” narodowi, a nie “panowanie”. Informację, którą podaje Gospodarz można przeczytać w wiadomościach GW, ale czy tak łatwo jest ją znaleźć, i dlatego należy mu się nasza wdzięczność. Z tym, zdaje mi się, nie zgadza się G. Okoń, który wrzucił komentarzyk nam i nieco zniecierpliwiony twierdzi, że nie ma sprawy bez rozprawy. A cóż to, odpowiadam, opowieści Walerego Wątróbki mamy czytać na tym Passentowym blogu, z podaniem wysokości grzywny, albo „miechów kicia z karoserią”, które sąd wymierzył złoczyńcy. Ja tam uważam, że w nowoczesnych czasach każdy świadomy obywatel powinien wyrokować za siebie, ja np. wnioskowałbym następująco: grupa szturmowa – nagana, z wpisaniem do akt służby dla dowódcy akcji, a ci którzy podali zły adres, obniżenie o jeden stopień z zawieszeniem na dwa lata (o ile się nie powtórzy) i oczywiście odszkodowanie dla ofiray według zwyczajowych stawek. Wszcząłbym też oddzielne postępowanie aby wyjaśnić, czy nie były to porachunki dwóch walczących o wpływy mafii, w końcu adres terorysty to jest informacja, którą do systemu mogli wprowadzić „bliżej nieznanych informatycy”. Ale może się myle, może nie znam polskiej specyfiki. W każdym razie, ja wolę takie opowieści przeżywać w odcinkach. Czy Piotr D. wytoczy sprawę policji warszawskiej? – za czasów Pana Wątróbki takie sprawy były nie do pomyślenia.

    Okazuje się z wpisów osób dobrze poinformowanych, że Polska nie jest wyjątkiem, że takich przypadków wiele zdarza się i niewinni obywatele krajow osciennych obrywają nierzadko od policji. GW twierdzi, jej wersja faktycznie jest mniej beletrystyczna, a bardziej non-fiction, Piotr D. złamane ma trzy kręgi. Według mnie powinien wyciągnąć 5 milionów dolarów, według taksy amerykańskiej, pół dla niego, druga połowa dla adwokata. Wtedy policja dwa razy dokładniej przykładałaby się do sprawdzania pozyskanych adresów ściganych przestępców, i do szkolenia szturmowcow, albo może i dziesięć razy bardziej. I dlatego byłoby trzy razy mniej takich w końcu nieprzyjemnych, bolesnych, z długotrwałym efektem zdrowotnym przypadków, szkodliwych również dla polskiej informatyki.

    W sprawie stylu blogowych dyskusji i tzw. chamstwa, to bardzo mnie zafascynowała dyskusja na temat deklaracji Kosowa, która odbywa się w tych dniach na blogu pana Szostkiewicza, a głownie ta jej część między Jakobsky’m, który jest uciekinierem, według nowo wprowadzonej klasyfikacji uczestników blogu, w efekcie swego uciekinierstwa znawcą jakichś zamorskich federacji i innych reguł niewiadomego pochodzenia, a sporą resztą blogowiczów, którym bardzo na sercu leży dobro bałkańskiego ludu i międzynarodowa pozycja Rosji. Nie mogę się wypowiadać w sprawie meritum (religia mi nie pozwala), ale jeśli chodzi o styl dyskutowania, to w mojej ocenie prawda leży gdzieś pomiędzy, niekoniecznie po środku. Wynika to z prostej przyczyny. My uciekinierzy zostaliśmy przeszkoleni ponownie w naszych nowych ojczyznach, m.in. przyuczeni do zimnego, stabilnego trzymania się tematu i przynależacych do niego faktów. Ale ten styl, zimny germanski, albo jeszcze gorszy, anglosaski, zupełnie nie przystaje do stylu lokalnego, ja bym go nazwał „staropolskiego” (od restauracji „Staropolska” przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, gdzie różne dyskusje również się odbywały), czyli przywoływania setek luźnych skojarzeń, przekuwania licznych w polskim obiegu mitów na żelazne argumenty – i my, uciekinierzy, nie jesteśmy w stanie pojąć, połapać się, poruszać się w takim zalewie. Z mety bierzemy się za wyjaśnianie, łapiemy najpierw oddech, zaczynamy machać rękami, wołać o pomoc, co w otoczeniu polskich wartkich, wręcz rwących potoków myślowych łatwo wziąć za pouczanie, wywyższanie się i zgoła kompletną arogancję. Przykazania i lekcje mojej religii podsuwają mi na taką sytuację jedyną sensowną receptę – buzia w ciup.

  98. Bezposredni przelozony powinien byc wyslany na FRONT WSCHODNI
    (do Afganistanu) do kompanii karnej.

  99. Jak powinny skutecznie działać specjalne jednostki wojskowo-policyjne ?. Traktując je jako odpowiedzialne „organizmy apolityczne”, kierowane przez odpowiedzialnego menadżera w ramach prawa i procedur przed każdą akcją powinny zastosować praktyczne zasady tj. „od ogółu do szczegółu” i „od szczegółu do ogółu”. Może nie byłoby wtedy niepotrzebnych ofiar, a także wpadek takich jak pomyłka mieszkania czy piętra.
    Jest jeszcze daleka droga przed nami, aby grupy szturmowe nie były jeszcze min: narzędziem w rękach polityków. Zgadzam się z wpisami, że jest to nadal chore począwszy od naboru, kształcenia, a kończąc na wypłacie ubezpieczeń dla ofiar wpadkowych akcji, ale czy nowelizacja prawa wszystko zmieni na lepsze.
    W szczególnych przypadkach potrzebna jest także dobra współpraca z służbami wywiadu i kontrwywiadu, ale w jakim są one obecnie w stanie mobilności i sprawności po wyniszczającej działalności majsterkowicza A. Macierewicza ?.

  100. W emigracyjnej pogoni za bułeczką z szyneczką i marzeniami.

    Nieco dłuższy już pobyt na tym blogu zmusza mnie do kilku refleksji natury ogólniejszej.
    Odnoszę przykre i nieodparte wrażenie przyjęcia konwencji towarzystwa wzajemnej adoracji.
    Najlepiej jest zgadzać się ze sobą, popierać wzajemnie i serdecznie pozdrawiać.
    Nie można odmówić istnienia pluralizmu politycznego wśród blogowiczów,jednak ma on charakter zaledwie szczątkowy i jakby bardzo nieśmiały.
    Dominującą większość stanowią tutaj emigracyjni „politycy” o wyraźnie skrystalizowanym prawicowo profilu.
    Ponieważ w społeczeństwie układ poglądów politycznych lewica-prawica jest fifty-fifty,więc zarówno odbicie politycznej reprezentatywności władzy jak i prezentowanych tutaj poglądow jest nieadekwatny.
    Mało tego zauważam agresywne skłonności,w ramach pluralizmu politycznego,do wyeliminowania lewicowych odmieńców.
    Owi szlachetnie urodzeni panowie uważają,że lud w swej masie jest ordynarny i grubiański, jako iż wywodzi się od Noego i jest odbiciem jego syna Chama.
    Zaś geneza szlachty chodaczkowej jest diametralnie różna, ponieważ bierze ona swój początek i wielkość z edyktów królewskich.
    W ten to cudowny sposób dokonano nobilitującej dywersyfikacji genealogii klasowej oraz podstaw sprawowania władzy.
    Jak z powyższego wynika jednoznacznie Cham przez historię został znacznie wyżej ustawiony aniżeli Pan.
    Cham dany nam został przez biblię,a Pan przez umowę między Królem,Panem,Wójtem i Plebanem.
    Mimo to prawica próbuje zawrócić wyroki bogów i przekonać nas o swojej wyższości.
    Zdajemy sobie doskonale sprawę ,że jesteśmy wstrętnym czyrakiem na bardzo intymnym miejscu pańskiej wrażliwości.
    Ta czyraczność jest bardzo dokuczliwa a niekiedy wręcz niesamowicie bolesna.
    Jest ona przejawem ogólnego osłabienia organizmu.
    Najsensowniej jest niedopuszczać do niej poprzez zdrowy tryb życia,higienę i właściwe odżywianie się.
    Podobnie sprawa ma się z polityczną czyracznością stanowiącą pochodną kondycji żywiciela.
    Zatem drodzy i mili Panowie starajcie się dbać nie tylko o swoją tężyznę fizyczną ale i również łaskawie nie zapominajcie o kondycji pracującego dla was i na wasz pożytek Chama.
    Że pozwolę sobie sparafrazować znane powiedzenie:Jaki Cham taki Chram
    Stąd cenię sobie niezwykle możliwości przybliżenia poglądów wypowiadającej się tutaj , bez mała en bloc, emigracji polskiej na tej platformie,daje mi to bowiem niezwykle pomocny materiał poznawczy i analityczny w zakresie problemu słoń a sprawa polska.
    Ludzie jak zwykle są bardzo zróżnicowani, zgodnie z krzywą Gaussa, co jest naturalnym odbiciem stanu rzeczy.
    Występują jednak zauważalne zjawiska mające charakter powszechniejszy.
    Wymienię tylko kilka z nich.
    Często zauważam tutaj przejawy rozgoryczonego antypolonizmu i nawiedzonego syjonizmu „narodu wybranego” wyrzuconego z Polski po wypadkach marcowych 1968 roku i rozrzuconego po całym świecie.
    I ten problem jest jakby immanentnie związany ze sobą i warunkujący się.
    Drugą wyraźnie zaznaczającą się cechą jest uporczywy i chorobliwy antykomunizm upatrujący całe zło tego świata w „ciemnym” ludzie i idei sprawiedliwości społecznej przy jednocześnie występującym patologicznym uwielbieniu dla Dobra w postaci akceptacji agresji,wojen i odbieraniu cudzej własności.
    Trzecim elementem wyraźnie wyróżniającym polską emigrację jest jej zaściankowość i skłonność do pouczania tuziemców przy ewidentnie występującej ignorancji i arogancji.
    Zapomina się przy tym, że to nigdy uciekinierzy nie decydowali o losach Polski, a ci którzy pozostali wnosili swoim codziennym trudem i żmudną pracą podwaliny pod przyszłość Polski.
    Z tego też punktu widzenia pouczenia płynące ze strony naszych byłych ziemlaków są bardzo mało wiarygodne i skuteczne.
    Bowiem ich wpływ na losy Polski jest mniej więcej taki sam jak Pana Kaczorowskiego, Prezydenta na Wygnaniu i Uchodźstwie.
    Stąd internet dla tej najnowszej oraz z 68 roku fal emigracyjnych jest ogromną szansą na utrzymywania więzi z Polską, pozostawionymi tu rodzinami oraz bieżącymi problemami społeczno-politycznymi Polski.
    Jest to w sumie bardzo pozytywne i cenne zjawisko, ponieważ ich proces wynarodowiania się zostanie znacznie wydłużony w czasie.
    Jednak krytycznie rzecz ujmując wzajemne oddziaływanie na siebie Polonii i Macierzy wydaje się bardziej symboliczne aniżeli realne.
    Polonia amerykańska, dla przykładu, nie ma żadnego wpływu na politykę amerykańskiego rządu wobec Polski, a Polska nie ma istotnego wpływu na losy tamtejszej Polonii.
    Swego czasu Gierek oczekiwał inspirującego wpływu Polonii na gospodarczy rozwój Polski, zawiódł się jednak srodze.
    I wydaje się, że ci którzy również dzisiaj mają podobne oczekiwania do realistów raczej nie należą.
    Polonia zasłużyła się Polsce udziałem w wyborach umacniając system polityczny nowych „elyt” ,co nie jest tożsame z podobnym odbiorem przez wywłaszczone i wyautowane bezrobotne masy.
    Polonia bierze werbalny udział w korzystnych dla niej przekształceniach Polski.
    Dla przykładu amerykański Polonus bez ograniczeń może przyjeżdżać do Polski.
    Natomiast polski demokrata może wyjechać do USA wyłącznie za specjalnym zezwoleniem rządu tegoż kraju.
    Oto i świetlany przykład wolności,pluralizmu i demokracji w zachodnim wydaniu.
    Pogłębia on się w fakcie, że Amerykanie mogą zrzucić nam na głowy szczątki radioaktywne swego satelity szpiegowskiego,my zaś co najwyżej możemy piać na ich cześć peany pochwalne.
    Możemy także bohatersko umierać za ich ropę w Iraku oraz diamenty w Afganistanie.
    Nie wyklucza się także ewentualności wybudowania tarczy antyrakietowej , która będzie chronić USA i zagrażać atakiem jądrowym na nasze terytorium.
    My mamy historycznie zapisane w genach poświęcanie się dla innych, w ramach umierania za ich wolność.
    Oni już jednak w najmniejszym zakresie za Gdańsk nie zamierzają umierać.
    I na tym polega ich wielkość i nasza mała nędza.
    Teraz pozostały nam jeszcze szczątki moralnej wątpliwości: uznać Kosowo siedzibę albańskiego narkobiznesu zgodnie z amerykańskimi nadziejami i oczekiwać na separatystyczne działania Ślązaków i Mazurów czy przestać się wygłupiać.
    Rachunek jest prosty, w jednobiegunowym świecie, im więcej jest małych terytorialnie państw, tym łatwiej można je podporządkować i zdominować przez jedno centrum.
    W tym aspekcie, dla tego wielkiego suwerena, Polska ma wyłącznie znaczenie jako terytorium militarne, jako miejsce potencjalnego konfliktu zbrojnego.
    Możni tego świata uczynią wszystko by ewentualny konflikt zbrojny odsunąć od swoich krajów, co leży w ich żywotnym interesie.
    Natomiast nasz interes mają oni w swoim głębokim poważaniu.
    Ponoć dwóch najważniejszych Panów tego Świata rozważało możliwość posolidarnościowego podziału Polski będącej żródłem i konfliktogennym zarzewiem stosunków politycznych w Europie.
    Jedynym przeciwskazaniem była, jak mówią źródła dobrze poinformowane, obecność bardzo silnej polskiej armii mającej ogromne umocowanie narodowe.
    Jak widać w globalistycznej i dalekosiężnej polityce Polska ma ściśle określone, acz niezwykle mizerne miejsce.
    Przypisano jej miejsce perspektywicznego pola walki i buforującego rezerwuaru siły roboczej.
    Dlatego powinniśmy zdaniem twórców takich idei zapomnieć o swej historii, tradycji, o języku i zastąpić go angielskim.
    Armię zredukować do szczątkowej postaci dla celów wyłacznie ekspedycyjno-interwencyjnych.
    Patriotyzm wyrugować.
    Naród przekształcić w izomorficzną masę kosmopolityczną przelewającą się po nieograniczonych terenach z Schengen, tam gdzie aktualnie potrzebna jest polska sila robocza.
    A przecież jeszcze nie wszyscy zapomnieli, że bez serc i bez ducha to szkieletów duchy.
    Natomiast „naród wybrany”przy pomocy swoich finansowych reprezentantów i mocodawców w diasporze umacnia się politycznie,gospodarczo i militarnie.
    Dlaczego więc z tej chlubnej krynicy mądrości nie wziąć przykładu?
    Zatem zamiast przeżuwać podawaną nam papkę propagandową powinniśmy zacząć samodzielnie myśleć o interesie Polski i w interesie Polaków.

  101. Co trzeba zrobic by służby zainteresowały się komisarzem Antonim? Mam dwie możliwości dla Pana Premiera:
    – uznaniw donosów czołowego kontrwywiadowcy Antoniego, zdymisjonowanie wszystkich szefów służb, odznaczenie Pana Antoniego wysokim odznaczeniem państwowym ( w uzgodnieniu z Panem Prezydentem), wreszcie podanie się samemu do dymisji,
    – wysłanie żandarmerii wojskowej do miejsca pobytu podejrzanego Antoniego i postąpienie z nim identycznie jak z żołnierzami kontygentu afgańskiego podejrzanymi o ludobójstwo.

  102. Przede wszystkim nalezy nauczyć panów z SS (służb specjalnych) nauczyć odróżniania bandyty od zwykłego obywatela. Czy były jakieś powody do tego, aby Czarzarzastego rzucać na ziemię i skuwać kajdankami? Żeby nachodzić panią Blidę o szóstej rano w towarzystwie grupy antyterrorystycznej? Żeby walić nieuzbrojoną kobietę kolbą w głowę? Żeby łamac nogi zwykłym aresztantom? Żeby wyprowadzać doktora G. w kajdanach ze szpitala? Przykłady można mnożyć.

  103. Panie Lizak, wpis z godziny 09:44 jest dobry. Gratulacje. Tak trzymać. Głęboko i spokojnie, choć w kilku inych sprawach nie zgadzam się z Pana poglądami, to tym razem UKŁON i pozdrowienia z Krakowa – spokojny.

  104. Szanowni Panowie: zeen (2008-02-18, godz. 12:38) i Maćku (2008-02-18, godz. 21:16)!
    Rozumiem i wierzę w to, że równie życzliwie, pozytywnie i aprobująco ocenilibyście akcję tych „profesjonalistów”, gdyby to Wam ona przytrafiła się i teraz Wy musielibyście leczyć Wasze kręgosłupy, a kobietą uderzoną kolbą w głowę była osoba Wam bliska: żona, narzeczona, siostra czy matka. Jestem przekonany, że także uznalibyście, iż te ciosy, które spadły na Was i osoby Wam bliskie uratowały Wam i im życie.
    Panie Maćku policja nie jest po to, aby „bronić swoich”! Policja jest po to, aby bronić nas – zwykłych obywateli przed działalnością przestępczą, w sposób jaki przewiduje prawo, określające zakres działania policji. Policjanci to ludzie, którzy mają OBOWIĄZEK DZIAŁANIA w warunkach zagrożenia bezpieczeństwa dla ich życia i zdrowia bez POWODOWANIA TAKIEGO ZAGROŻENIA DLA OSÓB, które nie są podejrzane o popełnienie przestępstwa lub stawianie im oporu. Quake w swym komentarzu (2008-02-18, godz. 10:50) przytacza orzeczenie Sądu Najwyższego, potwierdzające wyrażony wyżej pogląd, nie tylko mój ale także wielu komentatorów, a deprecjonujący całkowicie nieuprawnioną zasadę „bronić swoich!”. Policjanci to nie bandyci, wśród których obowiązują bandycka solidarność. Jeżeli z Waszych kontaktów z policjantami wynika, że taką zasadą kierują się w swej pracy, to znaczy, że zostali dopuszczeni do niej bez podstawowej wiedzy o obowiązkach nałożonych na nich przez prawo, lub nie mają woli stosowania się do prawa. Oczywiście nie wyklucza to solidarności zawodowej policjantów, tak ważnej i potrzebnej w ich niebezpiecznej pracy, jednak solidarności w granicach prawa.
    Karol (2008-02-18 o godz. 18:19) zwraca uwagę na niedostateczne rozpoznanie. Jest to oczywiste, jeżeli adresu nie pomylili antyterroryści. Wadliwość rozpoznania mogła nie być zawiniona – błędy zdarzają w każdej pracy nawet przy zachowaniu wymaganej ostrożności. Ale mogą być spowodowana także brakiem profesjonalizmu lub niedbalstwem.
    W każdym przypadku, zawinionym czy niezawinionym, spowodowania nieuprawnionych strat działaniami policji, musi być zapewnione zadośćuczynienie za krzywdy moralne i materialne.
    PS. Szanowny wiktorze (2008-02-18 o godz. 12:51)! Do dzisiaj nie ogłoszono postanowienia prokuratora o przyczynie śmierci p. Blidy. Nie wiadomo, kto ją zastrzelił, czy na pewno ona sama. Prokuratorzy i pełnomocnik rodziny Blidów, przestali mówić o jej śmierci samobójczej. Nie wiadomo więc jakie rzeczywiście było zachowanie funkcjonariuszki.

  105. Myślę, że autorzy blogów politycznych nie powinni pewnych tematów w ogóle ruszać, jeśli nie chcą wywołać u czytelnika niepożądanych skojarzeń. Autor tego blogu zdaje się nigdy przedtem do policji, takiej czy innej, nie miał zastrzeżeń, a jeśli miał, to się z tym nigdzie nie uzewnętrzniał, przynajmniej do 1989 roku. Ktoś musiał blogowi o tym dla równowagi przypomnieć i zrobił to między innymi haha (16:52), ale raczej w formie z lekka zawoalowanej aluzji.

    A teraz bez aluzji. Zamiast brać się po tylu latach do nadrabiania zaległości w departamencie oburzania się na metody służb policyjnych, może roztropniej byłoby podziękować Bogu, że panowie w kominiarkach nie wprowadzili na dzień dobry naszym poszkodowanym po kulce do mózgu, jak to się przytrafiło owemu biedakowi w Wielkiej Brytanii, który chłopcom z tamtejszych służb pozajączkował się z jakimś terrorystą. O ile dobrze pamiętam, na wieść o tym szokującym wydarzeniu Autor nie zaczął obdarzać brytyjskiej policji mianem partaczy. Tak samo nie potępił wpadki służb kanadyjskich, które metodą elektrowstrząsów wydelegowały niedawno w zaświaty naszego rodaka. Widać rozumiał, że to były tragiczne pomyłki. To, co zdarzyło się w Warszawie, nie było niczym innym. Tego jednakże Autor już nie chce uznać. Skąd ten podwójny standard? Może stąd, że tu nie tyle chodziło o krytykę policji, ile o to, żeby było na kaczystów (aresztowali nawet członków elity, to co dopiero mówić o jakimś informatyku).

    Trudno zaprzeczyć, PiS sympatii nie budzi. Tylko, że teraz rządzi PO. Więc może warto miarkować, kogo, czym, i za co wali się w łeb obuchem słusznego oburzenia.

  106. Lizak pisze:
    2008-02-20 o godz. 09:44

    Cytat 1 z postu Lizaka:

    „Owi szlachetnie urodzeni panowie uważają,że lud w swej masie jest ordynarny i grubiański, jako iż wywodzi się od Noego i jest odbiciem jego syna Chama.
    Zaś geneza szlachty chodaczkowej jest diametralnie różna, ponieważ bierze ona swój początek i wielkość z edyktów królewskich.
    W ten to cudowny sposób dokonano nobilitującej dywersyfikacji genealogii klasowej oraz podstaw sprawowania władzy.”

    Mój komentarz:
    Ostatnie zdanie zawierające takie nowotwory, jak „noblitująca dywersyfikacja” oraz „genealogia klasowa” jest powalające. Jest przekonywującym dowodem na to, że Autor nie wie, co pisze.

    Cytat 2 z postu Lizaka:

    „Ludzie jak zwykle są bardzo zróżnicowani, zgodnie z krzywą Gaussa, co jest naturalnym odbiciem stanu rzeczy.”

    Mój komentarz:

    Autor cos słyszał o krzywej Gaussa, ale nie na tyle dużo, aby użyć prawidłowo tego pojęcia.
    Nie mogę dociec, co oznacza „naturalne odbicie stanu rzeczy”. Czy jeśli komuś odbija bez powodu, to jest naturalne? No, nie wiem, do czego to przypiąć. Autor chyba też nie wiedział, tak sobie wtrącił ozdobnik stylistyczny, aby zakończyć zgrabnie swoją odkrywczą myśl o zróżnicowaniu ludzi.

    Cytat 3 z postu Lizaka:

    „Często zauważam tutaj przejawy rozgoryczonego antypolonizmu i nawiedzonego syjonizmu “narodu wybranego” wyrzuconego z Polski po wypadkach marcowych 1968 roku i rozrzuconego po całym świecie.
    I ten problem jest jakby immanentnie związany ze sobą i warunkujący się.”

    Mój komentarz:

    Powyżej autor oświadcza, że z Polski został w 1968 roku wyrzucony „naród wybrany”. To ja się pytam, co robią w Polsce Bartoszewski i Stolzman – wg Autora (można przytoczyć cytaty z jego postów) czołowi przedstawiciele koncepcji syjonistycznej w Kraju? Niedokładnie wyrzucono?
    Ostatnie zdanie, to jedno ze szczytowych osiągnięć Autora w dziedzinie pokrętności stylistycznej – problem nie dość, że „jest immanentnie związany” (autor nie rozumie znaczenia słowa „immanentnie”), to w dodatku „ze sobą”… oraz „warunkujący się”. Toż to bełkot!

    Cytat 4 z postu Lizaka:

    „Polonia zasłużyła się Polsce udziałem w wyborach umacniając system polityczny nowych “elyt” ,co nie jest tożsame z podobnym odbiorem przez wywłaszczone i wyautowane bezrobotne masy.”

    Mój komentarz:

    „Polonia zasłużyła się Polsce”, „co nie jest tożsame z podobnym odbiorem”
    To jest straszne. Nie ma w tym żadnej spójności logicznej. Autor coś w głowie miał, ale w tym przypadku szybciej pisał, niż myślał. Żenujące.

    Cytat 5 z postu Lizaka:

    „Możemy także bohatersko umierać za ich ropę w Iraku oraz diamenty w Afganistanie.”

    Mój komentarz:

    Autor wyposażył Afganistan w zasoby diamentów. – Jakieś złoża, czy magazyny? Czym prędzej zawiadomić naszych, może się da coś skubnąć.

    Cytat 6 z postu Lizaka:

    „My mamy historycznie zapisane w genach poświęcanie się dla innych, w ramach umierania za ich wolność.
    Oni już jednak w najmniejszym zakresie za Gdańsk nie zamierzają umierać.
    I na tym polega ich wielkość i nasza mała nędza.”

    Mój komentarz:

    Umierać nie można w najmniejszym zakresie, tak jak nie można być w ciąży w małym zakresie.
    W zdaniu „I na tym polega ich wielkość i nasza mała nędza.” niepotrzebny jest przymiotnik „mała”. Jeśli się przeciwstawia wielkości nędzę, to nie chodzi o nędzę materialną. A gdyby nawet Autorowi chodziło o nędzę materialną – w znaczeniu dosłownym, to takowa jest zawsze „mała”, niepotrzebne jest doczepianie przymiotników przydających ekspresji.

    Cytat 7 z postu Lizaka:

    „Ponoć dwóch najważniejszych Panów tego Świata rozważało możliwość posolidarnościowego podziału Polski będącej żródłem i konfliktogennym zarzewiem stosunków politycznych w Europie.
    Jedynym przeciwskazaniem była, jak mówią źródła dobrze poinformowane, obecność bardzo silnej polskiej armii mającej ogromne umocowanie narodowe.”

    Mój komentarz:

    Jeżeli pisze się o czymś, że „jest źródłem” i następnie dodaje „zarzewiem”, i dalej „stosunków politycznych”, to ja nie wiem, czy chociaż jeden % czytelników blogu zaakceptuje takie zdanie, jak powyżej. „Zarzewiem konfliktów” – to by było prościej i jaśniej. „Konfliktogenne zarzewie stosunków politycznych” – co to jest?
    Jeśli chodzi o treściową zawartość powyższych zdań, to są najzwyklejsze brednie, jakieś urojenia, konfabulacje nawiedzonego kaznodziei.

    Cytat 8 z postu Lizaka:

    „Naród przekształcić w izomorficzną masę kosmopolityczną przelewającą się po nieograniczonych terenach z Schengen .”

    Mój komentarz:

    Nie „tereny z Schengen” tylko „strefa Schengen”.

    Cytat 9 z postu Lizaka:

    „A przecież jeszcze nie wszyscy zapomnieli, że bez serc i bez ducha to szkieletów duchy.”

    Mój komentarz:

    Zapomniało się niestety, albo jeszcze gorzej – nigdy się nie umiało. Powinno być: ”bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy”. A nawet, gdyby się zapomniało, to należało dokładnie przeczytać swój tekst i wyłapać to „szkieletów duchy”. Nie udało się. Trudno.

    Cytat 10 z postu Lizaka:

    „Cham dany nam został przez biblię,a Pan przez umowę między Królem,Panem,Wójtem i Plebanem.”

    Mój komentarz:

    Jeżeli już Autor nawiązuje do „Krótkiej rozprawy…” Mikołaja Reja, (a do czego może nawiązywać pisząc te słowa?), to powinno być „..między Panem, Wójtem a Plebanem” Bez słowa „Królem”. Taka postać nie występuje w tytule utworu Reja. Zapomniało się, czy za daleko było do półeczki z podręcznikami?

    To tylko cytaty z jednego postu. Co można pomyśleć o Autorze? Niech każdy sam sobie odpowie.

    Pzdr, TJ

  107. Kochani – podziwiam Was. Skąd macie tyle czasu aby to wszystko przeczytać, o czym piszecie i dyskutujecie, przemyśleć, zredagować i napisać. Nie potrafię tego zrozumieć. Żyję przecież w tym samym kraju co w większości Wy. Oświećcie mnie. Może będzie mi lżej i łatwiej. Pozdrawiam

  108. Zeen. Zgadzam się z Tobą i kazdym Twoim argumentem użytym w dyskusji. Samo działanie grupy antyterrorystycznej jest niejako finałem
    przedsięwzięc dokonanych wcześniej i przygotowujących tę akcję. Podejrzewam, że może zawodowo masz do czynienia ze służbami specjalnymi i zabranie głosu na temat”profesjonalizmu” decydentów tej akcji byłoby Ci nie na rękę. Może wyrazisz swoje zdanie na ten temat?

  109. @ TJ: dzieki za przetlumaczenie „Lizaka”.

  110. TJ

    Zabolało?
    I słusznie.
    O to chodziło.
    W swej ripoście jest Pan śmieszny i niekompetentny.
    Próbuje Pan zwekslować istotę sprawy na margines bzdur.
    I tak,przy okazji, nie używamy skrótu „pzdr”,bowiem świadczy to o lekceważeniu zasad pisowni i czytających blogowiczów.

css.php