Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

26.02.2008
wtorek

„Oszustwo” w Hollywood

26 lutego 2008, wtorek,

0katyn450.jpg

Fot. Piotr Fotek / REPORTER

W poniedziałek rano udałem się do sklepu, gdzie uwagę moją zwrócił duży i jednoznaczny tytuł na czołówce gazety codziennej „Polska” : „WIELKI TRIUMF WAJDY”. Byłem więc pewien, że „Katyń” dostał Oskara, dałem się złapać i kupiłem „Polskę”. Przy bliższej lekturze okazało się, że owszem – Wajda odniósł triumf, ale nie w Hollywood, tylko… w badaniach opinii publicznej w Polsce. „ ‘Katyń’ to najlepszy polski film wszech czasów” – twierdzi większość badanych. „’Katyń uplasował się na szczytach wszystkich przedoskarowych rankingów”. „’Katyń w Stanach Zjednoczonych osiągnął rekordy oglądalności, bo zobaczyło go ponad dwa tysiące oskarowych decydentów.” „Film Wajdy miał świetną kampanię w Europie i USA.” Wszystko to przepisuje z jednej tylko „Polski”. Także Andrzej Wajda w rozmowie z „Polską” uderzył w wielki dzwon: „Nie byłoby ‘Katynia’, gdyby nie ci, którzy wywalczyli wolność Polski.” – powiedział, skądinąd całkiem słusznie.

Wszystko to jest prawdą, ale mam wrażenie, że uderzając w ten ton „Polska” i inne media zawyżyły oczekiwania, zepchnęły daleko w cień, jako nieważne, pozostałe filmy nominowane do Oskara. Stworzyły wrażenie, że nasz film jest najlepszy. Jest murowanym faworytem i tylko jakiś kataklizm może „nas” („nas”, bo to wspólna sprawa narodowa wagi państwowej) pozbawić najwyższego lauru. Kiedy więc w poniedziałek rano dowiedzieliśmy się, że Oskara w kategorii najlepszy film zagraniczny otrzymał film austriacki „Oszustwo”, powstało wrażenie, że faktycznie mamy do czynienia z jakimś oszustwem. – Jakże – mamy prawo zapytać – to film o zbrodni sowietów, o naszej narodowej tragedii, film, który obejrzała kanclerz Merkel i który lada dzień będzie miał premierę w Moskwie, film, na którego promocję wydano milion dolarów, film, który jest symbolicznym pogrzebem tysięcy polskich ofiar Berii i Stalina, nie dostał nagrody? Mało tego, najwyższy laur otrzymał film o Żydach, więźniach, którzy na polecenie hitlerowców w Auschwitz podrabiają dolary, a więc film o żydowskich oszustach, a nie o polskich bohaterach.

Co prawda tu i ówdzie ktoś nieśmiało wspomniał, że „Katyń” nie należy do najlepszych filmów Wajdy, że spośród pięciu finalistów tylko nasz film nie znalazł dotychczas dystrybutora w USA, i to pomimo milionowej promocji oraz kampanii Polonii amerykańskiej, która nie znając filmu w patriotycznym odruchu głosowała nań w listach do „New York Timesa”, ale były to głosy pokątne. Prawdziwe uczucia narodu oddawał tytuł w dzienniku „Polska”: „Wielki triumf Wajdy”. Każdego innego dnia, słowa te nie byłyby dysonansem. Wczoraj, kiedy ogłaszano werdykt Akademii Filmowej, była to jawna manipulacja, która jednak dobrze trafiała w zapotrzebowanie społeczne: kiedy nasi biorą udział w rywalizacji (artyści, sportowcy, ktokolwiek), to są najlepsi i kropka. A że wystawiamy do konkursu tragedię narodową, to chyba należy nam się Oskar. Momentami powstawało wrażenie, że Oskary przyznaje się nie za najlepsze filmy, ale za największe bohaterstwo i cierpienia narodów, które je wyprodukowały.

Niczego nie ujmując ogromnym zasługom Andrzeja Wajdy dla naszej sprawy narodowej, warto pamiętać, że Akademia Filmowa w Hollywood różni się jednak od Instytutu Pamięci Narodowej.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 112

Dodaj komentarz »
  1. W całym medialnym hurgocie wokół nagród amerykańskiej Akademii Filmowej bardzo dużo mówiono o filmie „Katyń”, natomiast nikt ani słowem nie wspomniał o animacji „Piotruś i Wilk”. Nie jest więc zaskoczeniem, że ten drugi film został nagrodzony. Wnet okazało się, że jest to film polski i że jest to ogromny sukces studia Se-ma-for. Życzliwi krytykują reżyser, która przy podziękowaniach nie wymieniła nazwy Se-ma-for, uważni wiedzą, że zaczeła podziękowania od „zespołu”.
    Kiedy jakiś rok temu oglądałem, bodajże w Teleekspresie, materiał o tym filmie, powiedziano tam, że po filmie „Katedra” „Piotruś i Wilk” będzie kolejnym murowanym kandydatem do Oscara.
    Przykro mi, że dużo mówi się o docenianiu i cytuje gęsi Reja, a kiedy trzeba coś zrobić – wychodzi jak zwykle.

  2. Myślę że korzystam z tych samych źródeł informacji co Gospodarz, więc dziwi mnie że austriacki film nazywa się „Oszustwo” a nie „Fałszerze” i akcja działa się w Auschwitz, a nie Sachsenhausen. Pozatem wszystko się zgadza.
    Prawie jak w dowcipie o tym, że na placu Czerwonym rozdają samochody.
    Wypowiedzi Wajdy po werdykcie jury nie będę komentował, bo mi za niego wstyd.

  3. Wydaje sie , ze poszedl Pan troszeczke po bandzie.Po pierwsze tytul austriackiego filmu to”Counterfeiters” czyli falszerze a to jednak nie to samo co oszustwo . Po drugie trzeba bylo to pisac chociaz w sobote a nie teraz.W Polsce „Katyn ” mowiac delikatnie zostal zjechany i dopiero jego nominacji odwrocil nam sie nagle kurek na dachu.Czyli jak zwykle tramtadrata.
    Wazniejsze od Oscara jak juz pisalem jest, ze moze Rosjanie go zobacza bo to dla nich on jest do obejrzenia , jw.
    A ,ze lata swietnosci p. Andrzej Wajda ma juz za soba ,no coz nie tylko on.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. “Oszustwo” było w Sachsenhausen w Niemczech, nie w Oświęcimiu – Gospodarzowi też się udzieliła gorączka filmowej nocy, a raczej gorączka polskości w poniedziałek rano po ogłoszeniu werdyktu Akademii. I ja to rozumiem. Mieszkam sobie na uboczu, we wschodniej części miasta, daleko mam do parafii polskich i organizacji kombatanckich, jedyny kontakt z krajem mam za pośrednictwem … ale nie będę przynudzał o tym jak tęsknię i usycham z powodu polskości.

    Jedno mnie natomiast dziwi naprawdę i zastanawia. Kto, do ciężkiej cholerki, przetłumaczył tytuł filmu “The Counterfeiters” (ewentualnie „Die Faelscher”) na “Oszustwo”. Przecież znaczy on fałszerze, co dokładnie oddaje treść tej opowieści. I to już nie pierwszy raz, gdy znajduję jakiś film pod dźwięcznym polskim tytułem i chcę się zorientować jaki jest jego oryginalny tytuł; i po 15 minutach daję za wygraną.

    Ale przy okazji dzisiejszego szukania znalazłem i przytaczam wiadomość rewelacyjną. Wiadomość, która złagodzić może poczucia niesprawiedliwości i osaczenia Polski na tym blogu En Passant. “W lecie już bez wiz do Kanady ?” – podaje torontońska gazeta “Gazeta”. Co prawda jest znak zapytania, bo dobra nowina nie jest oficjalnie potwierdzona, ale wszystko wskazuje na to, że w Ottawie oszustwa nie będzie.

    http://www.gazetagazeta.com/artman/publish/article_21763.shtml

    PS. Na “Uwaga, pożądanie” jeszcze mogę się zgodzić, bo “Lust. Caution” jest trochę dziwaczne. Ciekawe jak ten tytuł wypadł po chińsku. Zaś oglądanie go z dysku, zamiast w kinie, ma tę zaletę, że można sobie powtórzyć niektóre sceny dowolną ilość razy. Nie idzie tylko o tzw. momenty (powiedzieć momenty, to nic nie powiedzięć), ale przede wszystkim o scenę wahania się tej dziewczyny, która jest w końcu kluczowa, która jest kulminacją opowieści. Ciekawa jest jej twarz, tym bardziej że orientalna. I atmosfera tych wydarzeń jest wyśmienicie podana, z wizytą u Japończyków włącznie. Znakomity, a napewno ciekawy film. Dzięki za rekomendację, Drogi Gospodarzu.

  6. Zgadzam się. Znowu nas oszwabili te żydowskie lobby z Hollywood. Przegrać to normalne ale z Austriakami to wstyd. Wiadomo , że za Hitlera Austriacy nie byli żadnymi ofiarami ale najwierniejszymi trybikami w machinie zbrodni hitlerowskiej. To dlatego Simon Wiesenthal swój ośrodek zlokalizował w Wiedniu. Nasza propaganda,pardon, opinia społeczna słusznie uznała, że te
    kilkanaście tysięcy zamordowanych oficerów powinno się przełożyć przynajmniej na oskara w ramach marnej rekompensaty. I znowu zmowa międzynarodówki antypolskiej, o której tyle mówi Jarosław Kaczyński wzięła górę. I jak tu nie traktować głosów o obcięcie funduszy na IPN jako ANTYPOLSKIE? No ale Wajda nie kręcił filmu dla nagrody ale dla ukazania prawdy. Nie poszedł drogą Spielberga, który nazistowskiego dygnitarza, niejakiego Shindlera, ukazał jako bohatera za co został nagrodzony. I tak jesteśmy moralnymi zwycięzcami jak zawsze.

  7. Ktokolwiek ogladal transmisje z Oskarow i jednoczesnie sledzi polske media, musial byc mocno zdziwiony faktem iz dwoje Brytow, ktorzy zgosili sie po odbior Oskara za animowany film „Piotrus i wilk”, nawet jednym slowem nie wspomnieli o swoich polskich koproducentach. Co jest, diabla, pomyslalem, TV Polonia trabi o sukcesie polskiej wytworni, przewiduje (ponowny) wybuch polskiej szkoly animacji, tymczasem owi rzekomi partnerzy, wymieniajac szereg nazwisk wspolpracownikow nie zajakneli sie nawet o polskiej firmie, nie padlo zadne polskie nazwisko. Wiec, co jest grane?!..czy to zwykle chamstwo Brytow?, czy tez przesadnie wyolbrzymiony, rzeczywisty wklad polskiej strony (nasze liliputy sa najwieksze na swiecie…) tak jak Michael Dell przedstawiajac nowy laptop swojej firmy, nie wymienilby nazwy polskiej fabryki skladajacej te laptopy. Czy ktos moze zna odpowiedz na to pytanie?

  8. „Oszustwo” w Hollywood być może, ale zdaniem wielu krytyków na rumuńskim filmie 4 miesiące, 3 tygodnie, 2 dni. Nie wiem czy oglądałem tą samą edycję Oskarów, bo widziałem, że w tej kategorii wygrał film „Fałszerze” (The Counterfeiters). A może mi się śniło?

  9. Ogolnie zgadzam sie tym co pan napisal jak polska prasa traktuje tego typu wydarzenia, ale.
    Nie przesadzil pan czasem i czy nie korzysta pan zbyt czesto zeby przejechac sie po polskim stereotypowym antysemityzmie?

  10. Korzystam z okazji by poruszyc temat polskich filmow na rynku amerykanskim.
    Jedynymi dostepnymi filmami sa te wyrezyserowane przez K Kieslowskiego Bialy Czerwony, Niebieski, Dekalog, Agnieszki Holland najbardziej znany Zaczarowany ogrod , no i oczywiscie Romana Polanskiego Pianista.

    W duzych osrodkach polonijnych istnieja wypozyczalnie polskich filmow, coz kiedy tylko nieliczne maja napisy w jezyku angielskim.

    Moze to wydawac sie komus dziwne, ale sporo Amerykanow wie kto to jest Lech Walesa; nawet farmerom z Dakoty jego nazwisko nie jest obce. Z rozmowy z nimi wynikalo, ze niektorzy chetnie by dowiedzieli sie czegos wiecej o narodzinach Solidarnosci

    Bedac wielokrotnie w Polsce probowalam kupic Czlowieka z zelaza Wajdy by pokazac film Amerykanskim przyjaciolom. Niestety nie powiodly mi sie te moje poszukiwani,gdyz filmy Wajdy, te na DVD, nie maja napisow po angielsku.

    Uwazam, ze Korczak Wajdy jest znacznie lepszym filmem niz Lista Schindlera, Spielberga, ale niestety nie moge go pokazac tu w Ameryce ze wzgledu na brak angielskich napisow.

    Nie rozumiem czym brak napisow w jezyku angielskim jest spowodowany.
    Wiele przeciez jest mieszanych malzenstw, nie wszystkie polskie dzieci biegle mowia po polsku a nawet mniej umie czytac. Mam nadzieje, ze ministerstwo kultury kiedys zechce zainteresowac sie tym problemem w erze globalizacji.

  11. Daniel Passent pisze: „Wczoraj, kiedy ogłaszano werdykt Akademii Filmowej, była to jawna manipulacja, która jednak dobrze trafiała w zapotrzebowanie społeczne: kiedy nasi biorą udział w rywalizacji (artyści, sportowcy, ktokolwiek), to są najlepsi i kropka.”

    Myślę, że nie różnimy się w tym od innych narodów, a już szczególnie od Wielkiego Narodu Amerykańskiego, który jest w stanie usprawiedliwić nawet największe draństwo we własnym wykonaniu.

  12. Po pierwsze, nie jest sztuką zrobić „wielki film” o „wielkim temacie”. Sztuką jest znaleźć „wielki temat” tam, gdzie go pozornie nie ma i pokazać go w interesujący sposób. Jeśli jedynym argumentem przemawiającym za wyższością „Katynia” nad „Oszustwem”, jak twierdzi Daniel Olbrychski, jest fakt, iż filmów o obozach koncentracyjnych jest wiele, a o Katyniu tylko jeden, to chyba czas się zastanowić nad tym, czy nasze „uznane autorytety” mają w ogóle świadomość istoty sztuki kinowej i czy rzeczywiście nie pomylił im się Oscar z IPNem. Jeśli bowiem mamy oceniać jedynie wartość tematu filmowego, to może Wajda powinien się zająć filmem dokumentalnym?
    Po drugie, zastanawiający jest fakt, że wszystkie wczorajsze serwisy informacyjne zaczynały się od „Katynia” a nie od „Piotrusia i wilka”. Przy reportażach o tym ostatnim było mi wstyd, że Se-Ma-For mieści się w baraku, że nie jest w żaden sposób dotowany, że by wykorzystać potencjał polskich profesjonalistów, musimy mieć dotacje z zagranicy. Może warto więc przestać wydawać miliony dolarów na promocje „wielkich filmów”. Jeśli są tak wielkie, to wybronią się i bez promocji i bez Oscara, a zacząć zastanawiać się nad przyszłością?

  13. Redaktorze, obawiam się, że ci którzy uznali „Katyń” za najlepszy film w dziejach kolejnych RP nie oglądali tego filmu. Sam zresztą muszę się przyznać, że też go nie oglądałem, bo delikatnie mówiąc odczuwam przesyt tematyką martyrologiczno – patriotyczną, od czasu „Sprawy Dantona” nie przypominam sobie, aby Wajda zrobił jakiś film, który dałoby się oglądać. Wajda przez całe życie chciał nakręcić film o Katyniu – OK, tylko czy Akademia Filmowa musi podzielać nasze narodowe sentymenty i nasze fobie?

  14. Boże, wreszcie jeden trzeźwy głos w tym festiwalu narodowej megalomanii. Szkoda tylko, że po rozdaniu Oskarów, a nie przed.

  15. No bo kogo obchodzi, że to nagorda za walory artystyczne, a Katyń jest po prostu słabym artystycznie filmem?

    Zresztą, wg mnie najważniejszą nagrodą tego wieczora był Oscar za najlepszą piosenkę dla Glena Hansarda (Irlandia) i Markety Irglovej (Czechy) za przepiękną piosenkę ze wspaniałego filmu ‚Once’ (budżet ok 100 funtów, dwie małe kamerki HD i zero oświetlenia. A efekt? Jeden z najlepszych filmów jakie widziałam.). To, że Akademia zaczyna dostrzegać niskobudżetowe kameralne produkcje zasługuje na największą uwagę.

    PS. Obejrzyjcie przemówienie Markety http://youtube.com/watch?v=pe5ybN3eh-A Moim zdaniem, jedno z najlepszych w historii.

  16. doktor

    Zechce Pan łaskawie na Amzonie w dziale DVD wpisać hasło ‚Wajda’. Oto co wychodzi:
    http://www.amazon.com/s/ref=nb_ss_d/002-7390411-0274448?url=search-alias%3Ddvd&field-keywords=wajda&Go.x=0&Go.y=0&Go=Go
    Nie jest źle, nie przesadzajmy. „Człowiek z żelaza” też jest. Choć zawsze można coś poprawić.

    Co do samego filmu: nie widziałem i nie mam zamiaru. Sama myśl o oglądaniu kolejnej martyrologii przyprawia mnie o mdłości. Przeczytałem, co na temat Katynia/Starobielska/Miednoje napisano, oglądałem zdjęcia archiwalne, wystarczy. Widziałem za to większość pozostałych filmów Wajdy. Zdecydowanie najlepszy dla mnie to ‚Popiół i diament’, potem może ‚Kanał’, choć nie jestem zdecydowany.

    Zgadzam się z Gospodarzem i wieloma przedmówcami, że media (tak, niestety, znowu one ;)) uderzają po raz kolejny w ton nie do zniesienia wprost: bohaterski (?) naród, który wycierpiał itd., a więc mu się należy aplauz za cokolwiek. I znowu nic, naszych biją, więc stawajmy murem. I dla osłody tylko jakiś ‚miły, Polski akcent’, o którym zresztą tylko my wiemy, gdyż reszta świata, na złość nam, tego nie zauważa.
    W takich sytuacjach czuję się niekomfortowo będąc Polakiem… Naród z nieuleczalnym kompleksem niższości? Ja, będąc jego członkiem, nic podobnego nie odczuwam, czasem tylko zażenowanie i wstyd za takie wypowiedzi.

  17. Absolutnie: polski gwałciciel MUSI być niewinny,
    polski film MUSI byc najlepszy,
    bo leżymy w centrum Europy, i jestesmy przedmurzem.
    Amen.

  18. Olek51,
    oglądnij „Ziemię obiecaną”, nie pożałujesz. Nieśmiało podpowiadam, że to chyba najlepszy film Wajdy. Co do narodowej megalomanii, pełna zgoda. Ośmieliłam się przed Oscarami wygłosić opinię (oglądnęłam film), że to film ważny dla Wajdy i dla Polaków, ale zagranicy to nie powali na kolana, no to usłyszałam swoje.
    Wydaje mi się, że nie zrozumieliście tytułu tego felietonu, tu nie chodziło o „Fałszerzy”, tylko właśnie o to „oszustwo”, bo NAM nie dali.

  19. Koszty promocji niewspółmierne do oczekiwań. Jest to polski film o Polakach i głownie dla Polaków. Za mało w nim są zaznaczone wartości uniwersalne i ponadczasowe, aby mogły trafić do widzów z innych nacji.

  20. Olek51! A może warto byłoby obejrzeć film i potem sie wypowiadać.
    Ja też prawdę mówiąc zmusiłam się do projekcji, bo również czasami odczuwam przesyt taką tematyką… ale warto było.Właściwie nie dowiedziałam się niczego nowego,przecież wszystkie fakty są znane, raziła mnie nawet taka skrótowość w pokazania historii,podziałów w społeczeństwie itp,ale po czasie myślę, że to nie jest zły film.Wajda starał się uniknąć niepotrzebnego patosu, grania na uczuciach, a nie było to proste.
    Dla tzw Zachodu film jest mało zrozumiały, wiadomo, że wybuchła wojna, ktoś był jeńcem, kogoś bestialsko wymordowano.Te wszystkie zawiłości historyczne , dla nas oczywiste , są dla nich nie do pojęcia bez gruntownej wiedzy historycznej.
    A „festiwal narodowej megalomanii” rozkręcają oczywiście dziennikarze i do nich powinno się mieć pretensje.
    U Gospodarza blogu wyczuwam lekki niepokój i przygotowania do odpierania idiotycznych antysemickich oskarżeń, po ogłoszeniu werdyktu.Po co? uprzedzać wydarzenia.Czy Pan się jeszcze nie przyzwyczaił?

  21. Panie Danielu,
    Ostatni weekend nie był udany dla naszego kraju. Agnieszka Radwańska odpadła w półfinale turnieju w Doha, Adam Małysz dopiero 9 na MŚ w lotach, a Andrzej Wajda bez Oskara. Trochę dużo:-)
    A mówiąc poważnie to myślę, że sami sobie zafundowaliśmy to rozczarowanie. A przynajmniej część mediów nam je zafundowała. Poprzez nakręcenie atmosfery i wysyłanie sygnałów, że „Katyń” już w zasadzie Oskara dostał. Stało się jednak inaczej.
    Nie chcę oceniać werdyktu Akademii Filmowej, bo nie widziałem pozostałych filmów, które konkurowały z „Katyniem”. Może więc film austriacki jest faktycznie lepszy. W każdym razie nie doszukiwałbym się tu spisku „lobby żydowskiego”, czy czegoś w tym rodzaju.
    Zgadzam się z tymi, którzy przypominają, iż po swojej premierze „Katyń” zbierał bardzo różne oceny i do rangi arcydzieła urósł dopiero w ostatnich tygodniach. Poza tym brak amerykańskiego dystrybutora też mógł mieć jakieś znaczenie.
    Z drugiej strony cieszmy się z sukcesu „Piotrusia i Wilka”. A znalezienie się filmu Andrzeja Wajdy w gronie nominatów też jest dużym osiągnięciem.

  22. Kulisy powstania filmu o Katyniu są znane w środowisku filmowców i już choby za to Wajda nie zasłużył sobie na Oskara. Na salonie 24 pisał o tym bloger Rafał Hubert. To Wam wiele wyjaśni…

    „Zróbmy sobie Katyń” Rafał Hubert (minimal)

    ——————————————————————————–

    Kiedy parę miesięcy temu przeczytałem w „Dzienniku”, że Andrzej Wajda rozpoczyna zdjęcia do filmu o Katyniu, z piersi wyrwało mi się głośne westchnienie. Wreszcie, pomyślałem, bo od tak dawna to zapowiadał, że można było odnieść wrażenie, że nigdy się nie zajmie tym tematem. Kiedy jednak wczytałem się w szczegóły z zadziwienia otworzyłem szeroko oczy. W materiale padały bowiem stwierdzenia, że to wstyd, że nikt z reżyserów młodego pokolenia nie zainteresował się tym tematem. Tymczasem moje „wreszcie” wynikało właśnie z tego, że Andrzej Wajda swoimi działaniami blokował dotychczas wszelkie próby nakręcenia tego filmu przez kogoś innego niż on sam.

    Już w roku 1999 rozpocząć miały się zdjęcia do filmu Roberta Glińskiego zatytułowanego „Las”, do którego scenariusz napisał Cezary Harasimowicz. Producentem obrazu był Lew Rywin, wtedy znany jedynie w światku filmowym. Obraz opowiadać miał o zbrodni katyńskiej i miały być zwieńczeniem paru lat, które Gliński poświęcił na przygotowania. Miały się zacząć, ale się nie zaczęły. Jak się okazało na drodze stanął Andrzej Wajda, który stwierdził, że właśnie rozpoczyna zdjęcia do filmu o Katyniu i nikt poza nim takiego filmu nie będzie robił.

    Oddaję głos Glińskiemu który w roku 2000 udzielił w tej sprawie wywiadu serwisowi Stopklatka:

    „Rywin zaprosił mnie i Frykowskiego do swojego gabinetu i oświadczył, że nie będziemy robić tego filmu, ponieważ Andrzej Wajda zamierza robić film o Katyniu. Co więcej, Wajda uważa, iż tylko on powinien zrobić taki film, a jeśli tak jest w rzeczywistości, to nie będziemy w stanie zdobyć pieniędzy na tę produkcję, ponieważ sprzeciw Wajdy podparty jego wielkim autorytetem sprawi, że stanie się to bardzo trudne.

    (…) umówiłem się na rozmowę z Wajdą. (…) nie dał się przekonać i trzymał się uparcie stanowiska, że to on powinien zrobić ten film. Twierdził, że film o Katyniu ma być dziełem jego życia, że bardzo mu na tym zależy, ponieważ w Katyniu zginął jego ojciec. A to nieprawda, gdyż jego ojciec został rozstrzelany w piwnicach w Charkowie. W Katyniu było wprawdzie dwóch Wajdów, ale żaden z nich nie był ojcem pana Andrzeja.”

    Był ojcem czy nie, film nie powstał. Podobnie jak nie powstała „Zemsta” w reżyserii Kazimierza Tarnasa, który musiał zrezygnować ze zdjęć na etapie budowania dekoracji, bo tym właśnie momencie Wajda ogłosił, że to on będzie kręcił „Zemstę”. Dalej historia potoczyła się według znanego już scenariusza. Środowisko filmowców nie przejęło się zbytnio tematem przypominając jedynie, że w przeszłości Mistrz pozbawił Wojciecha Jerzego Hasa „Wesela”, a Mikołaja Grabowskiego „Pana Tadeusza”.

    Kwestię, że powyższe filmy nakręcił Wajda a nie ktoś inny pozostawiam na boku. W końcu to problem środowiska filmowego, które daje sobie dmuchać w kaszę. Jednak kiedy czytam, że to właśnie On jako jedyny odważył się zmierzyć z tematem Katynia, to nie wiem czy śmiać się, czy płakać nad bohaterstwem „Mistrza”.

  23. Jestem odmiennego zdania niż Szanowny Gospodarz. Widziałem Katyń i sądzę, że to świetny film, jednak nie mógł wygrać ze względów politycznych, co najmniej z dwóch powodów, po pierwsze niesie ze sobą uniwersalne przesłanie dla całej ludzkości, będące ostrzeżeniem przed zagrożeniami totalitaryzmu, a wszyscy wiemy, jaki kierunek obrał obecny rząd amerykański, ze swoimi 700 bazami wojskowymi na świecie, kolonizacją Serbii, okupacją Iraku, Afganistanu, tarczą rakietową, Guantanamo, Patriotic Act umożliwiającym wtrącenie do więzienia każdego obywatela, etc. Szczęśliwie Barack Obama soon.

    Drugi problem stanowi prawda historyczna przedstawiona w tym filmie, która jest nie na rękę wielu wpływowym w USA ludziom, utrwalającym mizernie od lat negatywny wizerunek Polski i Polaków na świecie. Myślę, że decydenci w Hollywood obawiali się upublicznienia masowego mordu tysięcy przedstawicieli polskiej inteligencji, ewidentnej próby eksterminacji narodu, ponieważ byłoby to w ich opinii, jak przypuszczam, swoistą „konkurencją” w pielęgnowanym wizerunku holocaustu. Teraz na hasło holokaust, mogłyby się pojawić głosy ze świata, że owszem holokaust miał miejsce, był potwornością, jednak nie dotyczył tylko jednej nacji, jak to się powszechnie przedstawia – byli także inni ludzie, którzy doświadczyli okropności wojny, tysiące, miliony zamordowanych podczas tej wojny ludzi.

    Ktoś mógłby zechcieć sięgnąć do anglojęzycznej Wikipedii, a tam pod hasłem holocaust natknąłby się na taki tekst: „One of Hitler’s ambitions at the start of the war was to kill all Poles and eventually all Slavs, which is why before the onset of the war he „prepared, for the moment only in the East, my „Death’s Head” formations with orders to kill without pity or mercy all men, women, and children of Polish descent or language. Only in this way can we obtain the living space we need.”

    Albo dalej na taki:

    “The German leadership decided that in 10 to 20 years time the Polish state under German occupation was to be fully cleared of ethnic Poles and settled by German colonists”

  24. …ale mamy inny probloem. Calkiem powazny. Filn „Katyn” zostal przeslany do nagoridy oscara przez jakas komisje przy jakims tam Ministerstwie. Moze czas na wnioski : Pan Wajda wiele razy byl nominowany do tej nagrody ! Otrzymal ja tylko raz – za caloksztalt pracy.
    I to wszystko ! Pan Wajda musi miec olbrzymie koneksje w polskiej kinematografi skoro ktorys tam z rzedu jest „nominowany”. Jak dlugo mozna blokowac tworczosc innych rezyserow skoro w polskiej kinematografi istnieje ” republika kolegow”, ze staruszkiemj Wajda na czele ? Ci ludzie czynia wielko szkode polskiej kulturze ! Ilem razy Wajda byl nominowany i nic z tego nie wyniklo ? Ludzie OPAMIETAJCIE sie !!!
    Wajda to zla Polska… On moze o tym nawet nie wiedziec…to wielka nieumiejetnosc prezentowania spraw polskiej racji… Wajda to wielki nacjonalista…. nie ma taktu ani delikatnosci
    Katyn wyjasnimy tylko i wylacznie we wspolpracy z Rosjanami… ilu z nich tam lezy razem z naszymi ?
    Film „Katyn” ktory zostal wyslany do HOLLYWOOD do kompromitacja to wielka kompromitacja rezysera to kompromitacja polskiej racji stanu !
    Dlaczego pajace , ktorzy przydzielaja Oskara maja decydowac o naszej tragedi narodowej ?
    Ludzie … opamietajcie sie…prosze, niech Pan Wajda uda sie na zasluzona emeryture !

  25. Szanowny Redaktorze i szanowni blogowicze, „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”. Dobrze, że „Katyń” A. Wajdy nie otrzymał Oskara(nie otrzymał, bo w konwencji artystycznej był gorszy od konkurentów), bo Polacy już do końca, a zwłaszcza Polacy-„patrioci”, by zgłupieli i zatopiliby się w oparach tandetnej narodowej meglomanii świadczącej dobitnie o nieuleczalnych polskich kopleksach. Bez „Oskara” łatwiej będzie wrócić na ziemię, do roboty po sylwestrowym balu z kadrylem i polonezem.

  26. Tez jestem zdania, ze nawet przy artystycznej wolnosci przetlumaczenie tytulu filmu jest niezreczne. Powinno byc “Fałszerze”(The Counterfeiters) a nie „Oszustwo” … to nie jest to samo co.

    Od dawna mozna zowazyc, ze filmy niemieckie albo austriackie maja szanse dostac Oscara wylacznie lezac na plecach i bijac sie w piersci w rytm :me culpa, dlatego Gospodarzu … Akademia Filmowa w Hollywood NIE różni się od Instytutu Pamięci Narodowej.

    A tak na marginiesie filmy pokazywane w Wenecji, Cannes czy Berlinie to jest calkiem innna liga niz przereklamowana sieczka hollywood’cka.

  27. Od czasu „Człowieka z Żelaza” Wajda nie zroboił żadnego dobrego filmu, a każdy następny jest jeszcze gorszy. Większość to patriotyczno-cierpiętnicze tzw gnioty propagandowe. Wajda wyraźnie cierpi na kompleks niespełnionego bohaterstwa z faktu, że nie był internowany.
    Dzisiaj natomiast roztrzyga się wielki akt wasalstwa, spełniany na klęczkach wobec „Imperium Dobra”, czyli uznanie przez rząd tzw niepodległości Kosowa. Warto przy okazji pamiętać, że geneza powstania Imperium ma wiele wspólnego ze sposobem uzyskania niepodległości prze to niby państwo na Bałkanach. W Ameryce Północnej też kiedyś żyli wolni ludzie, prawowici właściciele tego kraju, czyli plemiona Indiańskie. Zostali doszczętnie wyniszczeni, wymordowani, przepici i zarażeni chorobami wenerycznymi. Były to metody określane teraz naukowo „czystkami etnicznymi”. Indian można zobaczyć teraz w rezerwatach i podziwiać niczym zwierzęta w ZOO. W Kosowie też wyrżnięto Sebów i zburzono wszelki po nich ślad. Imperium Dobra pomogło solidarnie w tym przypadku zrzucąjąc na Serbów tysiące ton bomb i zubożonego uranu /DU/. Ten ostatni to zamiast syfilisa.

  28. Pan Wajda zrealizował testament swojeg życia. Ukazał zbrodnie stalinowskie dla potomnych, którzy nie znają bliżej tej zbrodni, popełnionej na narodzie Polskim i hwała mu za to. Pamiętam jak w klasie maturalnej zadaliśmy pytanie wykładowcy, kto dokonał zbrodni Katyńskiej, ten odpowiedział bez zastanowienia Niemcy, ale na pytanie dlaczego tam nie ma pomnika i nie obchodzona jest w Polsce rocznica tej zbrodni, odpowiedzieć nie potrafił i zarządzaił przerwę.
    Katyń to jedno miejsce zbrodni sowieckiej, przecież jest Starobielsk, Mińsk, Morze Białe, Syberia i wiele innych miejsc każni narodu Polskiego.
    Kto nakręci film, na mordach popełnionych przez Ukraińców, gdzie w\g niektórych ocen rezuny z pod znaku UPA wymordowali podobno 600 tys. obywateli polskich. Film powstał a to, że laury amerykańskie nie otrzymał, dla mnie nie jest ważne . Hwała Panu Wajdzie!!!!!!!!!!!!!!

  29. Histeria narodowa siegała szczytu przed oscarową noca. Mam tego przykład w domu, gdzie patriotyczna, z naciskiem na nacjonalistyczna, ma rodzicielka co chwilę wołała mnie do swojego pokoju, by poinformować mnie, że taki to a taki powiedział, że ‚ostatnie 20 minut filmu to istne arcydzieło’ czy też ‚Akademia niechętnie odnosi się do filmów reżyserów, którzy odebrali Oscara za całokształt twórczości’. W poniedziałek rano ze smutną miną orzekła, iż ‚musiał wygrać temat o Żydach, bo ten jest już przynajmniej znany Amerykanom’.
    Całkowity brak refleksji nad walorami artystycznymi najnowszego filmu Wajdy charakteryzował, jak słusznie zauważa Gospodarz, praktycznie wszystkie media. W poniedziałkowy ranek TVN 24 pokazywała wychodzących z projekcji filmu zwykłych Polaków, zapłakanych, poruszonych i tak dalej. Więc jakże to, jak to się stało, że taki film, po którym ludzie zanoszą się płaczem, przegrał z jakimś tam austriackim? Onet.pl przeprowadził nawet ankietę, pytając: ‚czy Akademia postąpiła słusznie?’.
    Jednak nie pogrążajmy się w smutnych refleksjach nad narodem. Optymistycznie na to patrząc, jedynie 25% ankietowanych nie podzieliło zdania Akademii.

  30. JotKa pisze:
    2008-02-26 o godz. 08:56

    Absolutnie: polski gwałciciel MUSI być niewinny
    A jeśli ten człowiek BYŁ niewinny? poczytaj sobie Newsweek sprzed 2 tygodni. Moim zdaniem człowieka wrobiono i ta opinia nie ma nic wspólnego z patriotyzmem/nacjonalizmem, a raczej ze zdrowym rozsądkiem i poczuciem elementarnej sprawiedliwości. No, chyba że jesteś zwolennikiem LINCZU, jako formy wymiaru sprawiedliwości, to przepraszam.

    Alicja pisze:
    2008-02-26 o godz. 09:01
    “Ziemię obiecana” – nieśmiało podpowiadam, że to chyba najlepszy film Wajdy.
    pełna zgoda, za TEN film Wajda powinien był dostać Oskara

    Katyń jest średnim filmem, ale była szansa, że jako film oskarowy dotrze do tych ludzi na świecie, którzy zupełnie nie znają polskiej historii, za to łatwo wydają osądy na nasz temat. Trudno.

  31. Olek51 pisze: „Redaktorze, obawiam się, że ci którzy uznali “Katyń” za najlepszy film w dziejach kolejnych RP nie oglądali tego filmu. Sam zresztą muszę się przyznać, że też go nie oglądałem”

    Muszę zapamiętać ten sposób argumentacji – w przyszłości może się przydać.

  32. Przeczytawszy dotychczasowe wpisy odetchnęłam z ulgą. Bo ja nie oglądałam „Katynia” i nie zamierzam, tak samo zresztą jak „Pasji” i podobnych okropności. Czytałam, znam prawdę, Wiem jak to mogło wyglądać i nie chcę tego oglądać na filmie. Już myślałam, że jestem pozbawiona wrażliwości i wyprana z patriotyzmu, a tu się okazuje, że jest wielu, podzielających mój pogląd. Do A. Wajdy już od dawna mam tzw. uczucia mięszane. Były filmy, które zapamiętałam i podziwiam do dziś, jak Brzezina, Popiół i diament, Kanał, czy Ziemia obiecana. Kiedy jednak reżyser po latach, w ramach „wartości moralnych” wykastrował film ze sceny w pociągu, brawurowo zagranej przez Kalinę Jędrusik i Daniela Olbrychskiego; poczułam, że pan Wajda najwyraźniej ustawia się z wiatrem, który nieco zmienił kierunek po przemianach ustrojowych. I w tym momencie przestałam go szanować, bo uważam, że przy takiej pozycji, jaką sobie wypracował powinien być ponad zwykły oportunizm. Jednak chęć korzystania ze swej pozycji w branży i związane z tym możliwości korzystania z dotacji z kasy państwowej i innych przywilejów przeważyły. Nie podobają mi się jego ostatnie produkcje i nie chodzę już na jego filmy. Owszem Człowiek z marmuru i żelaza robił wrażenie, ale artystycznie nie były to wysokie loty.
    To, że był NOMINOWANY do Oskara zajmowało nasze media dość długo przeszło granice zdrowego rozsądku. To, że NIE OTRZYMAŁ Oskara było wiadomością, znowu zajmującą większość czasu antenowego i szpalty na pierwszych stronach gazet – lub czasopism.
    Jak dla mnie to dosyć.

  33. Nie oglądam rozdawania Oskarów, więc tym bardziej nie interesuję się opiniami o nagrodzonych i nienagrodzonych produkcjach filmowych. Interesują mnie wyłącznie filmy – w kinie.

  34. Do Alicji (2008-02-26 o godz. 09:01) i MAgdy (2008-02-26 o godz. 09:22)
    „Ziemię obiecaną” pierwszy raz widziałem w kinie „Kosmos” w Szczecinie 8 marca 1975, chyba się z Tobą zgodzę, że jest to najlepszy film Wajdy, chociaż stracił na face liftingu przed kilkoma laty (czemu Wajda wyciął Kalinę Jędrusik, syndrom Gomułki czy co?). Podobały mi się np. „Panny z wilka”, Daniel Olbrychski brawurowo zagrał w „Krajobrazie po bitwie” , a „Sprawa Dantona” nagle odzyskała aktualność po wyborach w roku 2005. Do pójścia na „Katyń” jednak się chyba nie zmuszę.
    Wiesz, jestem zdania, że doświadczenie wojny, bestialskich zbrodni wojennych ma charakter uniwersalny, niewiele jest narodów, których to nie dotyczy, dla nas akurat Katyń jest traumą narodową, chociaż nie mniejszą powinno być Powstanie Warszawskie. Teraz temat zbrodni wojennych wraca wraz ze sprawą Kosowa, chociaż w zjednoczonej Europie, po doświadczeniach II wojny światowej coś takiego jak kolejne odsłony wojny w byłej Jugosławii nie powinno się było zdarzyć.
    MAgdo, piszesz „U Gospodarza blogu wyczuwam lekki niepokój i przygotowania do odpierania idiotycznych antysemickich oskarżeń, po ogłoszeniu werdyktu”. Przeczytaj we wczorajszym „Dużym Formacie” wywiad z Krzysztofem Wodiczko i chyba natychmiast to zrozumiesz. Pozdrowienia.
    PS. Redaktorze i drodzy Bloggerzy, jak oceniacie nominowanych do nagrody im. Dariusza Fikusa ad 2008. Redaktor Dariusz Fikus (miałem okazję poznać, gdy był naczelnym albo sekretarzem w „Gazecie Bankowej” na początku 1989) pewnie się w gorbie przewraca, ale jaka kapituła, tacy nominaci…

  35. U nas w takich sprawach jest stale to samo – nie pisze się kto był najlepszy, tylko czy NASZ człowiek wygrał. Jeśli nie wygrał, to pewnie była jakaś machlojka, inni sypnęli większą kasą albo się sprzysięgli na nas. Bo my z założenia jesteśmy najlepsi. Ładnie to ujął w wierszu Andrzej Waligórski, pisząc, że choć nasi znów przegrali, to „mieli więcej z gry”.
    Teraz też, jak słychać, mieliśmy „moralne zwycięstwo”.
    A sam Katyń… Dobrze, niech świat dowie się o zbrodni (pewnie nie słyszał o większych zbrodniach?), ale czy można latami na okrągło o tej jednej zbrodni? Powstaje wrażenie, że w ostatniej wojnie to Rosjanie zabili 6 milionów Polaków i zniszczyli kraj, a jeszcze nie chcą przeprosić.
    Obok Katynia są masowe groby mieszkańców, których stalinowski reżym mordował, często „dobierając” zupełnie przypadkowych ludzi, żeby wyrobić „plan niszczenia wrogów narodu”. Mieszkańcy ZSRR byli największymi ofiarami terroru. Nie mamy (słusznie) pretensji do obecnie żyjących Niemców za koszmarne zbrodnie ich przodków, czemu mamy mieć pretensje do obecnie żyjących Rosjan?

  36. Panie Redaktorze ! Drodzy Blogowicze !

    Wypada mi się znów zgodzić z Olkiem51 (pozdrowienia !) co do atmosfery zrobionej w Polsce wokoło ostatniego obrazu A.Wajdy. To wciąż ten sam, nasz, nadwiślański narodowo-mesjanistyczno-martyrologiczny sposob patrzenia na świat, historię, politykę; to takie też postrzeganie Polaków przez nich samych.
    Świat tego nie rozumie – nie chce zrozumieć. Bo i po co. Ot, taka lokalna odmienność „w psyche”, „kurska anomalia” w magnetyzmie. Tak jak pisze w swym poście MAgda – była wojna, ktoś kogoś zamordował, zresztą na wojnie się zabija etc. Jak mówił Dobry Wojak Szwejk; „pobojowiska bitew są pełne bohaterów, ale my żyjemy…..”. Dla nas Katyń może być sacrum – ale czy tym jest dla wszystkich ? I czy musi być ? Chcieliśmy zadziwić świat jeszcze raz naszym patosem, naszą umiejętnością krzyku nad naszą porażką i czerpanymi zeń „siłami moralnymi”. To se uż ne vrati – egzystencjalizm był modny 40-50 lat temu.
    Wszystkie narody w Europie – ileż było wojen w czasie ostatnich 1000 lat – mają swe Katynie, bliższe i dalsze w czasie i przestrzeni (raz się jest w tej „zabawie” dorosłych „chłopaków” katem, a raz ofiarą). Jest to bez wątpienia film ważny (w przestrzeni narodowych mitów, pamięci, tożsamości etc; warsztatowo – raczej przeciętny, Wajda miał lepsze – choćby „Popioły” czy „Kanał”; w warstwie psychologicznej – też schemat, antynomia jasna – wiadomo gdzie dobro, a gdzie zło) ale dla nas, świat się tym ani nie zachwyci, ani nie zostanie zbawiony, ani nawet poprawiony. To brutalna prawda dla naszych narodowych rojeń, fantasmagorii i „duchów” (jak mądrze pisze prof.B.Łagowski). Po raz kolejny nasze „lechickie” chciejstwo nie przekłada się na realną rzeczywistość.
    Podsumowując – duże zadęcie, ciche „pierdnięcie”.
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  37. Panie Danielu Kochany,
    kciuków nie trzymałem i nie biję się w piersi za niewyróżnienie „Katynia”, którego hollyłódzka wymowa zbliża się ułudnie do Tienanmen, jakoś mi nie żal. Może dlatego, że dość już natłuczono lukrowanych chał, może za dużo ludzików z toruńskiego piernika próbowano nam wsadzić w główki jako bohaterów. Tego nikt nie zniesie. I jeszcze te wywiady z Wajdą po uroczystości w realizacji których wrało udział zatrzęsienie dziennikarzy raczej z kraju niż ze świata oraz 4 mikrofony.

  38. Nie ma co rozlewac lez. Katyn nie dostal Oscara, poniewaz jury ocenilo Falszerzy za najlepszy film nieanglojezyczny.
    W tym roku wygrywaly filmy z negatywnymi bohaterami. Moze gdyby Michalkow zrobil film o Stalinie i pokazal w nim jak morduje polskich oficerow otrzymalby Oscara?

  39. Nic się nie stało. Młody /nie ma jeszcze 82 lat/ i rokujący duże nadzieje na przyszłość reżyser Wajda z pewnościa ma przed sobą jeszcze wiele osiagnieć zawodowych.

  40. Chyba bedzie to moje najkrotszy komentarz na blogu P.Daniela.

    Ogladania transmisji z Los Angeles na kanale telewizyjn „abc” koncetruje i niemal paralizuje cale USA.Wiekszosc ludzi (reporterzy, komentatorzy, widownia tam i przed telewizorami ) zwraca uwage na kreacje, fryzury, czy wyglada mlodo, czy ma kolejna operacje plastyczna za soba itd itp dyrdymaly bogatej sztampy. To juz 80 lat i co?
    Osobiscie powiem, ze zaden z nagrodzonych filmow – a mialem okazje je ogladnac – nie wzbudza u mnie porazajacych y emocji na tyle, by powiedziec TAK TO FILM OSCARY BEZ DYSKUSJI!. W pewnym stopniu film o zyciu i tworcziosci Edith Piaf!
    KTYN – braz poroszajacy, wzruszajacych, dla znawcow historii Polski.Uwazam, ze promocja filmu w USA byla niedostateczna.Moim zdaniem dobor aktorow ( choc wszyscy aktorzy wspaniali ) nie byl wlasciwy wzgledem specyfiki odgrywanej roli!. Film zrobiony pospiesznie, co bylo widac i co zauwazyli i odnotowali nieliczni krytycy amerykanscy – wypowiadajacy sie na temat tego filmu w magazynach Live, People, New York Times.A szkoda!
    A.WAJDA w pelni zasluzyl na OSCARA na tej jubileuszowej ceremonii.Zal mi P. Wajde, bowiem juz kilka jego „obrazow” zostalo niedowartosciowanych a inne – watpliwe w tresci i jakosci – otrzymaly te jakze wazna w zyciu kazdego rezysera io aktora nagrode.
    SZKODA!
    Dzieki Polonii w USA i KAnadzie za aktywny udzial w glosowaniu w New York Times na film A.Wajdy.

  41. Ja juz dobrych pare lat temu slyszalam o tym, o czym traktuje artuluk zacytowany przeze Szestowa: ze mianowicie Wajda skutecznie blokuje wszelkie proby innych rezyserow zmierzenia sie z tematem katynskim. Nie zdziwlam sie. Czasami mysle, ze Wajda jest wszechmocny w Polsce, choc na szczesciue nie w Hollywoodzie. Jakim cudem np zakneblowana zostala calkowicie sprawa zbrodni dokonanej w mieszkaniu jego corki? Sprawa byla glosna w srodowisku i osobiscie mialam o niej doniesienie telefonniczne pare godzin po tym jak policja znalazla zmasakrowane kuchennym nozem cialo w mieszkaniu. Niemal nazajutrz GW tryumfalnie donosila na pierwszej stronie o nominacji Wajdy do oscara za caloksztalt, zas red.AM podpisal swym nazwiskiem jakis wybitnie egzaltowany akt strzelisty do ” Drogiego Andrzeja”, ktory doprowadzil mnie do paroksyzmow smiechu. . O zbrodni w mieszkaniu corki Wajdy, o wielogodzinnych probach doprowadzewnia mieszkania do porzadku, ZANIM zostala powiadomiona policja ukazaly sie dwa (!!) teksty prasowe i jeden komunikat PAP, ktorego parenascie godzin pozniej nie sposob juz bylo w archiwum agencji znalezc. Nie wiemy nawet jak sie sprawa skonczyla, czy ktokolwiek stanal przed sadem, czy zostal osadzony, a raczej osadzona. Ja w kazdym raze nic na ten temat nie wiem, choc sprawa BARDZO sie interesowalam i mam doswiadczenie w docieraniu do zrodel informacji.
    Czy ktos zna sprawe i jej ciag dalszy?

  42. A! a! Przypomnialam sobie jak brzmial tytul na pierwszej stronie Wyborczej o nominacji Wajdy do oscara za caloksztalt i co mnie doprowadzilo, ze tarzalam sie ze smiechu. Tytul brzmial: WIWAT POLSKA! WIWAT WSZYSTKIE STANY! Dalej nie bylo lepiej…. 🙂 🙂 🙂

  43. … Oskara ni-ma, wiz tyz zniesc nie chca. Tfu!

  44. Alez Wy drodzy rodacy przezywacie „Oscary”! Tutaj nawet male dzieci smieja sie z tych nominacji. Nikt tego juz nie bierze powaznie. To takie samo manipulowane jak nagrody Nobla – tylko BS! Nobel dla Al Gore – dla takiego przyglupa!
    Pozdrawiam.

  45. Mam głębokie przekonanie, że w Hollywood nawet najbardziej marny film motywywami żydowskimi pokona może niekoniecznie wybitny ale solennie zrobiony film polski (czytaj: mimo uniwersalnych wątków to jednak zawsze dla amerykańskiej widowni zbyt partykularny).

  46. Musimy zdać sobie sprawę, że są dwa modele sztuki filmowej, dwie wizje czemu ma służyć produkcja ruchomych obrazków. I to nie jest rzecz nowa. Cofnijmy się do roku 1938, gdy ukazują się dwa filmy: “Przygody Robin Hooda” Curtiza i “Aleksander Newski” Eisensteina. Przygodowy romans i dzieło propagandy narodowej. Dwa skrajne podejścia do walorów artystycznych, oddziaływania na widza, a także założeń komercyjnych.

    Katyń należy raczej do nurtu propagującego jakieś wartości, jest epopeją narodową, i wokół tego krążą opinie przedmówców. Zaś Hollywood żyje rozrywką i efektem finansowym. Katyń nie był nawet porządnie ulokowany na rynku amerykańskim, jako jedyny z 5 w kategorii filmów zagranicznych nie miał dystrybutora w USA. Choć w tym roku Akademia nagradzała bardziej niż kiedykolwiek za walory artystyczne, taka jest powszechna opinia, to nie oszukujmy się – w tym miejscu w dalekiej Kalifornii, może bardziej niż w innych, nade wszystko idzie o pieniądze. O promowanie walorów rynkowych w filmach, o ich reklamę i o kinową sprzedaż. Publikuje się klasyfikacje filmów pod względem zarobionej kasy, np. w ciągu pierwszego weekendu, albo tygodnia od wyjścia na ekrany. I nie ma w tym nic złego. Dla amatora sztuki, a nie czystej rozrywki, ta klasyfikacja jest wielce pomocna – o obejrzeniu pierwszych 5-10 filmów nie ma co myśleć. A to, że masy na nie chodzą, to przecież nic złego, w interesie musi być ruch. Ambitne i tandetne się miesza w tym kotle, samo wybieranie filmów do obejrzenia jest jak wiadomo sztuką. Są tacy, którzy do kina chodzą tylko na filmy wybitne. 🙂

  47. Właśnie dlatego,że przeczytałam wczoraj ten wywiad w DF, denerwuje mnie cała ta sytuacja.Kiedy to się skończy?
    Pewno, gdyby film Wajdy przegrał z historią np.o eksterminacji Pigmejów , antysemici mieli by mniej argumentów do narzekania, ale nie oszukujmy się, poradziliby sobie.Teraz nie muszą się nawet wysilać, wyciągną stare, zakurzone teksty – ale kogo to obchodzi!
    Przecież myślący ludzie wiedzą, jaka jest prawda.Uprzedzać ataki poniżej pasa? to tak jakby przyznawać im trochę racji, akceptować taką argumentację.
    Pozdrawiam wszystkich normalnie myślących, nawet jeżeli nie cenią Wajdy, jego twórczości i nie pójdą na „Katyń „.

  48. Film „Katyń” oglądałem zaraz jak się pojawił w kinach. W moim liceum dyrekcja skrupulatnie pilnowała tego, żeby każdy na ten film poszedł. Po filmie wszyscy historycy mieli obowiązek narzucony przez władze szkoły, aby przeprowadzić lekcje na temat zbrodni stalinowskich. Mimo że programem byliśmy jeszcze podczas I wojny światowej. Z mojego punktu widzenia nie miało to najmniejszego sensu.
    Oglądając ten film miałem wrażenie, że jest w nim zbyt wiele postaci, dla których poświęciło się za mało uwagi. Widz nie mógł poznać ich charakterów a co ważniejsze motywów działania. Także skoki czasowe utrudniały odbiór filmu. Bez dokładnej znajomości przebiegu wojny na ziemiach polskich, oraz metod działań władz rosyjskich nie dało się zrozumieć filmu. A szczerze wątpię żeby np. w USA na te zagadnienia poświęcało się dużo czasu.
    „Katyń” słusznie nie dostał Oskara. Film powinien nieść wartości zarówno estetycznie jak i uniwersalne zrozumiałe dla każdego widza. A wymaganie od innych, aby doceniali obraz ważny i zrozumiały jedynie dla Polaków jest według mnie nie na miejscu.

  49. Z pewnością niezależnie i od walorów artystycznych również i przy nadawaniu Oscarów funkcjonuje polityka historyczna.Jest zupełnie odmienna od tej,która panowała w IPN i od której otrzasnąć się muszą jego pracownicy aby wykorzenić antypolonizm uprawiany na ziemi polskiej.Największa zaległość to nadreprezentacja mniejszości żydowskiej w partiach i władzach państwowych oraz jej wpływy na losy Polski i Polaków poprzez kształtowanie polityki historycznej.Historycznie najbliższy fakt to kontrakt okrągłostołowy i antyobywatelska ustawa zasadnicza,które razem stworzyły pogodę dla politycznych szulerów i korupcji.
    „KATYŃ!Ostatnie kłamstwo Andrzeja Wajdy” to wątek dyskusji przykładny jak dziełem sztuki można utrawalać politykę historyczną.

  50. Moze przy okazji Academy Awards kilka slow o naszej narodowej kulturze?
    W skrocie telegraficznym.

    1. eliminacje do konkursu EUROVISION 08 w Belgradzie ( o ile sie odbedzie?)
    Trzeba bylo miec zelazne nerwy wysluchac owych 13 piosenek wykonywanych na zywo. Falszowanie, nadrabianie dziwnymi paralitycznymi ruchami na scenie, niejednokrotnie trudnosci z rytmem.Imigrantka z USA blizej nie znana w USA w Polsce osiaga pierwsze gwiazdorskie szlify. W konkursie Eurowizji nie przejdzie do finalu – moj prognostyk.
    2.Nagrodzony film PIOSTRUS I WILK – gdyby nie TV Polonia i TVP Info, nie wiedzialbym, ze Polacy wogole maczali palce w wyprodukowaniu tego filmu, a juz ze sceny KODAk THEATRE nie padlo ani jedno slowo o Polsce i udzale w takim zakresie naszych tworcow z Lodzkiego SeMaFora.Chyba, ze cos przeoczylem? Ale nie sadze.
    3. Staram sie sledzic polskie osiagniecia np. w Metropolitan Opera, Carnegie Hall, Tribeca Perfomance Center.
    Poki co oswiadczam z cala odpowiedzialnoscia CISZA!
    Abstrachujac od wszystkiego Polacy nasmiewuja sie ze Tusk w Moskwie reaktywowal Festiwal w Zielonej Gorze.
    Rosyjska wspolczesna kultura tak w muzyce rozrywkowej roznego gatunku, jak i muzyce klasycznej, teatrze i balecie i nawet tworczosci filmowej czesciej jest widoczna i glosniej komentowana ( i to bardzo pozytywnie ) nie tylko w USA ,ale widze i sledze to w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Wloszech i Francji.
    Co pisze sie o PolakacH i polskiej kulturze?
    Ilosc bedzomnych Polakow plus alkoholicy na Green Point, Maspeth czy innych miejscach rosnie.
    Polak w Angli ukradl 10 Funtow, Polak zabil i zgwalcil itd.itp.
    Moze znajdzie sie rezyser np.rezyser filmu „Sol Ziemi Czarnej ” i zrobi sztandarowy film poswiecony przykladowo takim polskim specyfikom jak:
    – Macierewicz Gate,
    -McDonald wschodniej Europy,
    -Ostatni oddech Kaczuchy,
    -Na tarczy , bez tarczy.
    Ktorys z tych obrazow otrzyma OSCARA – gwarantuje! bedzie to OSCAR za najlepsze reality.

    Pozdrawiam

  51. Ojej, jakie to męczące! To nieznośne zadęcie i megalomania. Jeżeli ktoś bardzo chce, „Katyń” jako dzieło życia Wajdy może być świętością narodową do odlądania na klęczkach. Ale „Katyń” jako film wystawiony do konkursu jest po prostu tylko i wyłącznie filmem i niczym więcej. Za zasługi Wajda Oskara już dostał, teraz stanął do normalnej konkurencji. Przegrał, bo to nie jest wybitny film i tyle.
    Z Wajdy zrobiono papieża polskiego filmu. Cokolwiek wyjdzie spod jego ręki ma wzbudzać zachwyt, ale nie dyskusję. Jakoś tak jest, że nasi krytycy z dużą swobodą wypowiadają się o światowym kinie, potrafią zjechać film bez względu na nazwisko i dorobek reżysera. W przypadku Wajdy obowiązuje kadząca poprawność. On sam zresztą ma do siebie stosunek nabożny. A ja do niego po cenzurze „Ziemi obiecanej”, wprost przeciwnie.

  52. Olhado

    „…A jeśli ten człowiek BYŁ niewinny? poczytaj sobie Newsweek sprzed 2 tygodni. …”

    Cóż za budujące zaufanie do środków masowego przekazu, akurat tych podbijających bębenka narodowej krzywdy doznanej w osobie Jakuba T. od ksenofobicznych i rasistowskich Angoli…

  53. Zgoda,nie jest to najwiekszy film,Wajdy.Mimo to sa w nim przeblyski geniuszu Mistrza,chocby w koncowych sekwenjach.Uwazam,ze na ten temat nie mozna bylo zrobic lepszego filmu.
    Co do Oskara,”Katyn” jest mimo wysilkow Wajdy jednak filmem hermetycznie polskim i nie jest to wcale zarzut,wynika to z samej tematyki.
    Zbrodnie katynska jest dla swiata tylko malym epizodem w szeregu tragedii ubieglego stulecia:od zaglady Ormian,poprzez Shoah az po Ruande czy Darfur.Powinnismy sie wreszcie wyzbyc przekonania o wyjatkowosci naszeych tragedii dziejowych.
    Jeszcze jedno:wielkie brawa dla Wajdy za to ,ze film nie jest nawet przez mgnienie antyrosyjski.

  54. Janie Pe, Janie Pe.
    piszesz o tak: „W tym roku wygrywaly filmy z negatywnymi bohaterami.” A ja się nie zgadzam. No bo czy ofiary Katynia są bohaterami ? Kto w ogóle jest bohaterem tego filmu ? Strasznie odważny Żmijewski z głęboko polsko niebieskimi oczami jak guziki od majtek, Chyra z twarzą tak rumianą jak plaster mortadeli, stękająca Maja Komorowska czy ponadwyrazista Maja Ostaszewska. Sam uśmiech Danuty Stenki niestety już nikogo nie zachwyca.
    Zresztą… bohaterów wybieramy sobie sami. I pisząc szkolne wypracowanie do główki by mi nie przyszło napisać, że chciałbym być taki jak ofiary Katynia. Bo śmierć nie jest cnotą. Cnotą jest życie i umiejętność przeżycia, nawet w nieludzko ciężkich warunkach. I dlatego będę bronił „Fałszerzy” równie mocno, co broniłem „Pianisty”

  55. Niby to wszystko prawda, ale „Wesele” też zrobił, jeśli się nie mylę? Nie o Wajdę tu chodzi, nie o Oscary i nie o „Katyń” nawet, ale o to, że Polacy to jednak lekko durnowaty naród.

  56. Proszę się nie znęcać nad Autorem za to „Oszustwo”. Przecież gołym okiem widać, że tytuł filmu przetłumaczył tylko dla efektu – „Fałszerze w Hollywood” to już by nie było to.

    Inna sprawa, że do tłumaczenia tytułów dzieł zagranicznych raczej nie zatrudnia się u nas poliglotów. Przykład pierwszy z brzegu – bardzo sympatyczny amerykański sitcom „Growing pains” polscy telewidzowie oglądali jako „Rosnące bóle” i pewnie do dziś mało kto z nich wie, że w rzeczywistości oglądali „Bóle dorastania”.

    Oszustwo w Hollywood wynikło głównie stąd, że „Katyń” to nie jest film na eksport do Ameryki. Dzisiaj już każde dziecko rozumie, że aby zrobić film na sprzedaż trzeba głównie trzech rzeczy – pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy. Na „Katyń” pewnie ich aż tak bardzo nie skąpiono, podejrzewam jednak, że Steven Spielberg miał na „Listę Schindlera” trochę więcej funduszy. To niekoniecznie musiało się skończyć Oskarem. Lecz nawet gdyby się nie skończyło, to mocno wątpię, by ktoś później wypominał Spielbergowi, że wystawił do konkursu tragedię narodu żydowskiego. Po prostu nie wyobrażam sobie, że ktoś taką bzdurę mógłby powiedzieć na głos.

  57. Po co odnosić się do takiej gazety jak „POLSKA”, a tym berdziej podawać, że jest to opinie całych polskich mediów i odbicie nastrojów społecznych. Bez przesady. Uważam, że Polacy mogą być dumni z tej nominacji i nie ma w tym niczego złego. Można dyskutować o wartości samego filmu. Moim zdaniem jest to film wybitny, wstrząsający i ociera się o geniusz. Wypominanie sum przeznaczonych na promocję jest troszkę małostkowe. Wiem, że o gustach się nie dyskutuje i rozumiem, że film może się komuś nie podobać, ale mówienie teraz, po werdykcie – ” nie mówiłem, że film jest kiepski” – jest nieporozumieniem i typowym polskim piekiełkiem. Przecież sama nominacja to ogromny sukces. Poza tym twierdzenie, że nominację film dostał dzięki promocji – „zbyt drogiej i narodowej”, a nagrody nie dostał, bo Akademie zorientowała się w wartości filmu jest nielogiczne.

  58. Haneczka oszczędziła mój czas pisząc, co napisała. Podpisuję sie pod tym tekstem.

  59. Polska prawica oszwabiona w Hollywood

    Solidarna Polska jest równie politycznie zdominowana jak PRL.
    Swoich uwag nie odnoszę do solidarnego narodu lecz wyłącznie do solidarnych struktur.
    Ogólnie wiadomo,że dotyka nas gospodarcza klapa.
    Ten stan gospodarczej zapaści chcemy sobie zrekompensować sukcesami w życiu artystycznym.
    Ale w życiu artystycznym jest znacznie bliżej do artystycznych numerów niż w przypadku gospodarczych przekrętów.
    Nic to jednak nie pomaga.
    Zafundowaliśmy narodowi najlepsze rozwiązania na amerykański wzór ale bez artystycznej oprawy.
    Naród tego nie potrafi przyjąć i pojąć,co jest dość zrozumiałe.
    Żeby jednak nie potrafili tego spostrzec nasi sojusznicy i wesprzeć nas,to już zakrawa na kpinę.
    Można by z tego wysunąć wręcz obrazoburczą tezę ,że mają oni w głębokim poważaniu naszą tysiącletnią tradycję wraz z milionami pomordowanych.
    W końcu co tam nasze ofiary wobec ich ofiar ponoszonych na całym świecie,że nie wspomnimy tylko 300 uszlachtowanych taserami w ostatnim okresie.
    Obecny rynek filmowy w Polsce jest całkowicie opanowany przez amerykańskie barachło,typu pi-paf i już go nie ma.
    Na tym warsztacie artystycznym wychowane zostało nowe pokolenie demokratycznych apologetów.
    Zapłonęły nowe gwiazdki i gwiazdeczki o bardzo krótkim okresie połowicznego rozpadu.
    Rynek ten został poddany ogólniejszym prawidłom wolnego rynku.
    Wszystko się produkuje co można sprzedać, a ponieważ liberałowie usilnie twierdzą,że oni są mądrzy a społeczeństwo jest głupie,zatem należy mu serwować produkty na poziomie jego możliwości intelektualnych.
    Coś tam jeszcze bałaka się o jakiejś misyjności telewizji publicznej ale od czasów Jakubowskiej i Rywina nikt tego poważnie już nie traktuje.
    No i generalnie nic nam nie wychodzi.
    Jedynym sukcesem okazała się produkcja oficerów w przeciągu 11 dni.
    Jest to sztuka niebywała i na jej niwie pobiliśmy na głowę wszystkich,nawet swoich sojuszników strategicznych.
    A co, niech nam zazdroszczą.Ja tak się zapętliłem w tej chwili,w tym całym galimatiasie,że nie wiem jak z niego wybrnąć.
    Chodzi o to, iż za świętej pamięci babuleńki komuny było bardzo źle i niedobrze według urzędowo-IPN-owskich opinii.
    Ona mściwa starucha detalicznie wszystko „mordowała” i niszczyła. Nie było kin,teatrów,festiwali,muzeów,wystaw,zespołu pieśni tańca „Mazowsze” oraz „Śląsk”.
    Nawet na wsi nie było siermiężnych klubów „Ruchu”.
    Był tylko wiernopoddańczy Festiwal Piosenki Radzieckiej,który to festiwal piosenki zostanie reaktywowany w Zielonej Górze jak zapowiedział „różowy”Tusk.
    A teraz wszystko to mamy i dlatego bez porównania jest znacznie lepiej.
    Nie rozumiem dlaczego nasi ukochani blogowicze emigracyjni nie potrafią wyartykułować tak oczywistych sukcesów i powiedzieć nam jednym głosem,swego nie znacie a cudze chwalicie.
    Za wyłączeniem amerykańskiego przypadku,tutaj koniecznie trzeba chwalić,co rozumie się samo przez się.No i wracając do wątku,który mi umknął,jak ja mogę odnosić się obiektywnie do porównania RP z PRL-em.
    Od razu zostanę pomówiony i wyzwany od bolszewików,komunistów i innych czerwonych cieciów.Przecież wszyscy doskonale wiedzą kiedy jest lepiej i kiedy było gorzej.
    Z tym problemem to już nawet dzieciuchy sobie doskonale radzą w przedszkolu.
    Jest jednak pewnego rodzaju drobny szkopuł.Otóż wyraźnie widać gołym okiem,że stary Wajda nie został spłodzony przez „Solidarność”.
    A jak mu się tak dobrze przyjrzeć,wówczas wyraźnie wyłazi z niego czerwona proweniencja.
    Idąc po czerwonej nitce do bolszewickiego kłębka bez większych trudności spostrzeżemy,entuzjastyczne młodzieńcze uniesienia wajdowe.
    Tak się unosił,że wreszcie zauważyć to raczył nawet Towarzysz Sekretarz KC naszej Partii,Józek Tejchma wraz z Towarzyszem Gierkiem.
    Stworzył takie dzieła PRL-u jak:Pokolenie,Kanał,Popiół i diament,powszechnie znane i uznane.
    A potem od 1977 roku zaczęło mu się przekręcać i nakręcił Człowieka z marmuru oraz Człowieka z żelaza,za które to filmy na centralnej naradzie aktywu dołowego z udziałem w/w towarzyszy w obecności Edzia,Józek zebrał potężne baty.
    Ponieważ mordercza i nietolerancyjna komuna coraz bardziej Wajdzie przykręcała śrubę,więc w ramach zemsty tworzył on coraz więcej, coraz gorszych filmów antykomunistycznych opłacanych, kolaudowanych i rozprowadzanych po czerwonej sieci,przez tych paskudnych bolszewików.Koniec końców 80-cioletni dziadzio zabrał się za nakręcenie dzieła swego życia czyli filmu Katyń.
    Oceniał go nie będę,jako iż uczynili to już jego amerykańscy sponsorzy z Hollywood.
    Dali mu wcześniej politycznego Oskara za całokształt i fertig.
    Teraz muszą tłuc kasę bo świątynia amerykańskiego filmu zaczyna się sypać.
    No i zaczęło się.
    Kociokwik wśród towarzyszy solidarnościowych nastał na całego.
    Rozgrzali propagandową machinę do czerwoności.
    Już, już witały się ukochane liski z tuczoną gąską nadziewaną jabłuszkami.
    I zwinięto im dosłownie Oscara sprzed nosa.
    Ostał sie jeno niezaspokojony apetyt i wściekłość.
    Żydowscy fałszerze dokonali oszustwa.
    Co za skandal.
    Solidarnościowe annały nie odnotowały jeszcze takiej kompromitacji.
    Okazuje się ,że bez politycznego wsparcia ani rusz, nawet w Hollywood.
    Wypada otrzeć łzy i buźkę połowicznym sukcesem oscarowym Se-ma -fora.
    No tak, ale Semafor ze swoją bajką,to nie to samo co prawicowe bohaterstwo burżuazyjnych oficerów zakatowanych w Katyniu przez Wissarionowicza i utrwalonych w polityczno-męczeńskiej wizji Wajdy.
    Najlepsza część nieustraszonych polskich elit przedwojennych poddała się niedorobionemu ruskiemu popu.
    Żeby Fuehrerowi, miałoby to perspektywicznie celne uzasadnienie.
    Ale zwykłemu cieciowi barbarzyńskich Azjatów?
    Na co oni liczyli?
    Ciągle cudowali Ruskim nad Wisłą i oczekiwali z ich strony na zmiłuj.
    Boże jaki brak wyobraźni politycznej.
    Już wcześniej baćko wyciął polską lewicę, więc powinno dać im to wiele do myślenia.
    Z myśleniem elitarnych elit na prawicy było nie najlepiej.
    Koncypowali pewnie,że sławetny Józio zaangażuje ich do szkolenia konnicy Budionnego.
    Ale w tym czasie Stalin postawił na znane tanki T-34, o których polscy oficerowie nie mieli zielonego pojęcia,a Niemcy darli przed nimi niczym diabeł przed święconą wodą.
    W obliczu nadchodzącej niemieckiej nawały Stalin nie miał zamiaru przekazywać polskich oficerów Niemcom,by byli potencjalnymi jego wrogami w niemieckich szeregach.
    Nie miał też zamiaru przechowywać ich na Syberii,by potem uciekli mu z Andersem.
    Nie widział też potrzeby zasilania powojennej wojny domowej w Polsce wrogimi sobie kadrami.
    Dlatego hołotę i chamstwo szeregowe wziął rozpuścił i pogonił do domów,a oficerskie elity burżuazyjne strzałami w tył głowy,by nie było cienia wątpliwości, wysłał na łono Abrahama.
    Amoralne,brutalne i bezwzględne.
    Wypada jednak zauważyć ,że wymordowanie 20 tysięcy polskich oficerów to małe piwko w porównaniu z z hitlerowskimi osiągnięciami przemysłowymi na tej samej niwie.
    Jeżeli ten dramat zestawimy z dramatem 6 milionów Polaków jacy zginęli z rąk nazistowskich Niemiec,200 tysięcy Polaków wymordowanych przez Ukraińców na Podolu, z wymordowaniem ca 100 tysięcy ruskich sołdatów po wojnie 1921 roku,w polskich obozach w Tucholi i innych miejscowościach, to ukaże się ten dramat w zupełnie innym wymiarze.
    Jednym potrafimy wybaczać a innym nie,dlaczego?
    Każde ludzkie życie jest jedyne i niepowtarzalne, i nikt nikomu nie dał prawa zabijania innego człowieka.
    Nawet nieszczęsnego polskiego murarza Dziekańskiego,nowoczesną bronią elektryczną czyli taserami.
    Nie mówiąc już o zrzucaniu bomb z niewidzialnych samolotów za miliard dolarów na głowy Serbom,Afgańczykom,Irańczykom czy innym nieprawomyślnym.
    A co z pluralizmem?Kolejna bajeczka dla maluczkich?
    I tej idei oddał się starzec Wajda.
    Do czego zresztą posiada pełne prawo.
    Niepokojącym jest jednak ,że jego wizje przestają już interesować nie tylko krajan ale i wzniosłe elity wolnościowo-demokratyczne obcego autoramentu.
    Faktem jest , że stary dzwon , próbował uderzać w narodowo-prawicowy dzwonek nie zawsze dobrze słyszany i rozumiany na świecie,by wspomnieć chociażby Szwedów uznających Katyń za niemiecką robotę.
    Odnoszę wrażenie,że Wajda pogubił się w tym wszystkim twierdząc,że:”„Nie byłoby ‘Katynia’, gdyby nie ci, którzy wywalczyli wolność Polski.”
    Klęska „Katynia” i Wajdy jest kacem ale jest także dzwonkiem ostrzegawczym dla solidarnych.
    Polskiej prawicy nic się nie należy ,oprócz solidnych batów,za zaściankowość nie znajdującą uznania w szerokim świecie.
    Na ten film jak wskazuje Passent nie ma nawet chętnego dystrybutora w USA,co nie wymaga żadnego komentarza.
    _________________

  60. Re Roman51pl

    Nie wiem,czy mam ku temu pełne podstawy radzić,aby zapoznać się z twórzością Cypriana K.Norwida.On to wszystko widział i opisywał nie po to aby pognębić,ale po to aby dać przesłanie-receptę do wyjścia z niewoli.Godny uwagi będzie z pewnością i film o wpływie nadreprezentacji mniejszości żydowskiej na losy Polski i Polaków.Tu będzie również miejsce na wpływowe losy konstruowania traktatu okrągłostołowego i antyobywatelskiej ustawy zasadniczej.Nie wiem,czy takiego scenariusza może się podjąć Zbigniew Romaszewski,którego działania wpisywały się w strategię aby uniemożliwić Obywatelom ukazywania personalnych powiązań w tworzących się układach,które po transformacji brak praworządności traktowały niczym cnotę.To stworzyło pogodę dla zawodowego szulerstwa i korupcji.Ta polityka historyczna do dnia dzisiejszego skutkuje tym,że wobec aktu tworzenia płaszczyzny do antypolonizmu na ziemi Ojczystej władze są zgodne co do panowania zmowy milczenia.Polska i Polacy muszą wziąć aktywny udział w nieskończonej dziejów jeszcze pracy i nieprzepalonym globie sumienia.Kłania się KL Warschau,dla którego to upamiętniającego pomnika prezydent Hanna Gronkiewicz Waltz cofnęła decyzję na budowę.
    Aby wrócić w pełni do Norwida do jego ponadczasowych dzieł jest niezbedna zmiana polityki historycznej.Humor pomaga w komunikacji społecznej,ale są jego granice,której przekraczanie kończyło się dramatycznie.

  61. No prosze, okazuje sie, ze ni ja jeden nadaje sie do psychiatry. Kiedy ze dwa tygodnie temu, przy okazji komentarza red. Szostkiewicza o wizycie Tuska w Moskwie napisalem:

    Tak naprawde, to po cichu trzymam kciuki za Akademie Filmowa, zeby jej wybor padl na inny film niz “Katyn” Wajdy. Obawiam sie, ze przyznanie Oskara temu filmowi bedzie stanowic niepotrzebna okazje do rozdrapania rany, ktora zabliznia sie z takim trudem, i do nasypania w nia wystarczajaco jadu, zeby na powrot zatruc stosunki polsko-rosyjskie.

    to malowano mi kolko na czole.

    Po etapie krecenia filmowych wersji lektur szkolnych, ktorym to dzielem Wajda zjednal sobie prawdopodobnie uczucia mlodej widowni, na koniec swego tworczego zywota wybor Rezysera padl na temat trudny emocjonalnie, bo raz, ze zjechany we wszystkich kierunkach, a poza tym – osobisty dla Wajdy. A Wajda nie umie robic filmow osobistych. Wajda tworzy obrazy, najlepiej ekranizacje, ale sa to filmy bez wiekszej duszy w srodku. Owszem, sa tam emocje, ale jako ilustracja opowiadanej historii, a nie emocje jako takie. Wajda to nie Zanussi, ktory chyba na odwrot – zamiast opowiadac daje widzowi odkryc samemu to, co moze sie dziac w wnetrzach postaci przewijajacych sie przez ekran. Wajda strzelil sobie gola, zwlaszcza ze pozwolil na wykreowanie dookola filmu niepotrzebnego zadecia, co splycilo przeslanie plynace z „Katynia” jeszcze bardziej. Wystawienie tego filmu do Oscarow bylo uzasadnione (w koncu film przeszdl przez selekcje), ale oczekiwac powalenia na kolana krytykow z Akademii to chyba przesada.

    Do mnie tez przyslano link do NYT z pouczeniem, zeby glosowac na „Katyn”. Prawde mowiac mam co innego na glowie niz film Wajdy, i w ogole – Oscary.

    Pozdrowienia.

  62. niekiedy, przy okazji przyznawania różnego typu nagród za dokonania artystyczne, weryfikowana jest zawarta w dziele prawda.
    pytania postawione są w rozmaity sposób.

    mnie ubódł, a wręcz zirytował do głębi, sposób przedstawienia w filmie polskich oficerów. czy istotnie byli tak bezmyślni i bierni?

    i w tym kontekście, brak nagrody dla Reżysera Wajdy, to wielka nagroda dla polskich oficerów.
    a i dla całego naszego narodu.

    zresztą, Pan Wajda powiedział piękne słowa, podczas nakładania mu jakiegoś wieńca, na innej nie pomnę już jakiej gali…

    mocno odstawał ten film od reszty dorobku Wajdy,

  63. Czy ‚nothern exposure’ po polsku znaczy ‚przystanek alaska’?

  64. Szanowny alburii,
    mysle, ze oficerowie zamordowani w Katyniu sa bohaterami; Zmijewski, Chyra… sa tylko aktorami grajacymi swoje role. Jury ogladajace i oceniajace Katyn Wajdy bylo nieprzygotowane na taka ilosc bohaterow pozytywnych w jednym filmie.

  65. Mało kto ten „Katyń” zrozumie, ale czy ktoś zrozumiał Polaka i jego powstania?

  66. „La vita e bella”

    Begniniego dostała swego czasu Oskara, wzruszająca i nie pozbawiona humoru trochę bajkowa historia ojca, matki i synka pochodzenia żydowskiego deportowanych do obozu koncentracyjnego, ciul wie jakiego, bo to nie było dla przekazu istotne. Można było płakać ale i się pośmiać, jak w życiu

    „Das Leben der Anderen” („życie na podsłuchu” tytuł polski???),

    kto tłumaczy te tytuły, jaki jest klucz szanownego tłumacza? I ten film dotyczył historii i to tej najnowszej, jeszcze świerzej w naszej części Europy.

    „Co by Pan zrobił na miejscu żołnierza w Katyniu?”

    pytał P. Kraśko A.żmijewskiego, odtwórce roli zamordowanego w Katyniu oficera. Czy ten głąb dalej ma być korespondentem TVP?

    Filmy z Europy są widocznie przez Hollywood i lubiane i uznawane, jeśli posiadają artystyczną wartość, która wynosi się ponad przeciętność. To wysoko postawiona poprzeczka decyduje o nagrodzie a nie pokazanie światu prawdzie o niezaprzeczalnym fakcie historycznym i uderzając w ten deseń miałby Pan, panie redaktorze, racje.

    SP

  67. Szanowny Panie Redaktorze , to że film p. Wajdy nie jest chyba – moim skromnym- zdaniem „topem”, to nie możemy i nie powinniśmy patrzeć na Oscary jak na wyrocznie. Sam Pan zna wiele filmów nagrodzonych przez Amerykańską Akademie Filmową wieloma statuetkami, a były to zwykłe gnioty , które nawet nie leżały przy „Katyniu” ( oceniam je na podst. ogładalności w Polsce). Uważam,że ten Film spełnił „misję” w 100 procentach bo w tym celu został stworzony.

  68. alburii
    zycie jest najwieksza wartscia, przezycie czesto niezalezy od nas. Falszerzy i Pianista sa wspanialymi filmami.

  69. Lizak
    może trochę krócej??? Ćwiczenia z writingu polecam.

  70. Artur 16:38
    Wyjąłeś mi to z klawiatury.

    enaht 14:57
    O ile się orientuję wojny napoleońskie były wcześniej niż I wojna światowa. Polecam obejrzenie arcydzieła polskiego kina „Rękopis znaleziony w Sarragossie”. Też nie dostał Oskara. A szkoda.

    Nie jestem krytykiem filmowym ale z grubsza dzielę filmy na dwie grupy. Do pierwszej należą filmy po obejrzeniu których spoglądam na zegarek, a do drugiej te, gdy spoglądam na zegarek w czasie ich projekcji, by ustalić, kiedy ustaną dolegliwości dolnych części ciała. „Katyń” to pierwszy od „Bez znieczulenia” film A. Wajdy na którym nie spoglądałem na zegarek.

    Dowcip Gospodarza Blogu byłby przedni, gdyby w tekście wpisu pominąć tytuł filmu. A tak „O jeden most (słowo) za daleko”.

  71. Andrzej Wajda to rezyser swiatowej klasy,co udowodnil swoja tworczoscia-Popiol i diament ,Ziemia obiecana,Czlowiek z marmuru,Danton,Katyn i wiele innych wspanialych filmow.A to ze nie otrzymal Oscara za Katyn wcale nie pomniejsza jego dorobku,oczekwiania byly byc moze na wyrost a moze lobby zbyt slabe w Hollywood,tam zawsze popieraja swoich.
    Coz wygrali Falszerze jak to zwykle bywa w zyciu,no i co z tego,sztuka broni sie sama.

  72. Heleno,
    Mnie też kiedyś temat tamtej śmierci w domu Wajdówny intrygował.
    Podobnie jak Ty nie znam wyjaśnienia tamtej sprawy.

    Dla mnie „Ziemia obiecana” to najlepszy film Wajdy i obok „Nocy i dni” najlepszy film polski wszechczasów.
    Oba powstały w gierkowskiej epoce. A potem nasza kinematografia zaczęła karłowacieć. Nie tylko kinematografa, niestety.

    Cała ta histeria wokół Oskarowych aspiracji pokazuje jak bardzo silną jest potrzeba zbiorowego sukcesu. Jak bardzo potrzebujemy uznania ze strony innych nacji.
    Kompulsywność tych aspiracji jest czymś oczywistym. Jest wprost proporcjonalna do ogromu pogardy, z jaką siebie nawzajem traktujemy.
    Mój Boże, przecież naród, którego elity gardzą pospólstwem, którego warstwy wykształcone ciemnogrodem nazywają mniej utalentowanych i sprytnych, którego ponad 20% dzieci wzrasta w ubóstwie i poniżeniu,
    którego przedstawiciele, jeden w drugiego, jacyś niedorobieni, infantylni i nieodpowiedzialni, którego wkład w swiatową kulturę i naukę jest nieadekwatnie do wielkości tego narodu ubogim, a historia jedna wielką straconą szansą nie może sam ze sobą czuć się dobrze.
    Musi dobrego słowa oczekiwać od innych. Wyłudzać honory i pochwały.
    Ta kompulsywna potrzeba uznania jest dowodem naszej słabości.
    I żaden Oskar, ani inny okazjonalny zaszczyt, nawet jeżeli się trafi, niczego naszej pewności siebie nie da. W żaden sposób naszej samoocenie pomóc nie będzie w stanie. Nie tędy bowiem droga.

    Poprawmy jakość tego co wspólne, szanujmy majmarniejszego spośród nas,
    stwórzmy godne życie dla najsłabszych, zaprowadżmy ład w naszej przestrzeni, wyrugujmy zaprzaństwo i kłamstwo z publicznej debaty, przegnajmy oszczerców na ławkę karną, zbudujmy coś wspólnie dla siebie i naszych dzieci. Na koniec, nauczmy się szanować i troszczyć o to, czym los nas obdarzył. Nie jesteśmy pariasami tego świata, niczego w Hollywood nikomu nie musimy udowadniać. Jedynym naszym wspólnym celem niech będzie radość naszych milusińskich i naszych seniorów. Radość z polskiej terażniejszości. To o wiele ambitniejszy cel niż uznanie zagranicy.

  73. Przy bezgranicznej miłości do „Ziemi Obiecanej” i „Wesela” mam z filmami Wajdy pewien problem – czemu , poza wyżej wymienionymi wyjątkami, nie zachwycają, skoro panowie i panie w szklanym okienku pouczają mnie, że winny zachwycać? Katynia nie zdołałam obejrzeć do końca, mimo najlepszych chęci. Szczerze mówiąc, może „Bladerunner” razem z „Psycho” i „Gone with the Wind” wypaczyły mój gust, ale miałam problem w wymuszeniem na sobie zachwytu i wzruszenia, chociaż również członek mojej rodziny najprawdopodobniej zginął na wschodzie.
    Na pocieszenie tym wszystkim, którzy rozdzierają szaty po „klęsce narodowej” dodam, że Alfred Hitchcock nigdy nie dostał Oskara – acz genialna „Rebecca” na podstawie powieści Daphne du Maurier otrzymała nagrodę dla najlepszego filmu roku 1940, przy czym odebrał ją producent. Hitchcock nie dostał nawet nagrody za całokształt twórczości!
    O innych nienagrodzonych poniżej:
    http://news.bbc.co.uk/1/hi/entertainment/film/4200443.stm

    Tak więc – nie jest tak żle.

    Pozdrawiam,
    Anna

  74. Wszyscy ktorzy sie rozchorowali na ostra postac megalomanii w sprawie „Katynia” powinni w ramach kuracji obejrzec kawalek czegos co sie nazywa zdaje sie – Red carpet life – i jest pokazywane w amerykanskiej i oczywiscie canadyjskiej telewizji prze kilka poprzedzajacych wlasciwa uroczystosc oscarowa godzin. Ale uprzedzam, tylko dla zaawansowanych masochistow.

  75. panie passent,

    jeszcze jeden dowod na to, ze polacy to zakompeksieni megalomani i ze w waszym kraju cala para idzie w gwizdek, coz z tego ze pozlacany. i tak rozlega sie wokol to popiskiwanie, te sztandary, te truposze, te rocznice, te rocznice rocznic, te medale i ich kapituly, polski bezmyslny pic.

    a gdy oakzuje sie, ze to wszystko to o kant rozbic, no to wtedy jest spisek zydow i austriakow.

    a swiat mknie obok. bawcie sie podobnie przez dwa pokolenia i wtedy chinczykom bedziecie herbate bez cukru robic.

  76. @ Helena
    Twoja dociekliwośc w sprawie zamiecionej pod dywan, o której piszesz, bedzie Cię stawiac w jednym rzędzie z dziennikarzami śledczymi i chcącymi zmian w Polskim wymiarze sprawiedliwości. Tego chcesz? Przecież wielbiony przez media, a szczególnie Wyborczą i Politykę minister Cwiąkalski jest znany z zamiatania spraw znanych ludzi i załatwiania im bezkarności tam gdzie wymiar sprawiedliwości powinien wkroczyc. On taką ma pracę i po to Polscy oligarchowie Krauze & company wybrało go na swojego ministra. Bo chyba mamy świadomośc, że aktorów tej telenoweli rozgrywanej na naszych oczach dobierał jakiś inny niż Tusk reżyser i producent. Tusk gra główną rolę, lecz tylko do momentu aż oglądalnośc zacznie spadac w dół…
    Pozdrawiam

  77. Wy znacie jezyk polski a wiecie ze „Piotr i wilk” istnial (NB: wspolpraca polsko-rosyjska ! … bo kim byl Czajkowski ?).
    Wy nie znacie jezyk francuski a nie wiecie o wielkim suksesie naszej kinematografii : oskar dla Marion Cotillard.
    Amerikanie nie chetnie daja oskarow krajom potencjalnym konkurentom.
    Trzeba sie uczyc jezyki obce.
    Dzieki polskiego, ja znam wiecej o wielu krajach niz zwykli francuzi. A dzieki : Jasienicy i wielu wybitnym piorom jak Passenta, KTT, Lagowskim…
    Przepraszam ale obecnie pisze na francuskim klawisie.

  78. Red. Passent pisze:

    „A że wystawiamy do konkursu tragedię narodową, to chyba należy nam się Oskar. Momentami powstawało wrażenie, że Oskary przyznaje się nie za najlepsze filmy, ale za największe bohaterstwo i cierpienia narodów, które je wyprodukowały.”

    No właśnie. To tak oczywiste, że chciałoby się zapytać, po co o tym pisać? Ale widocznie pisać trzeba, skoro sześćdziesiąt co najmniej lat pisania i wypominania nic nie dało. Boy-Żeleński i Gombrowicz wypisali tony (no, Gombrowicz może tylko kilogramy) papieru na ten temat.

    W „naszej” Polsce, jak na eliminacyjny mecz Pucharu Polski do VII ligowej Concordii Wólka Węglowiecka przyjeżdża, np., Wisła Kraków, to wszyscy miejscowi głowę dadza, że „nasi” mają już zwycięstwo w kieszeni, bo ZASŁUGUJĄ, a kiedy jednak „nasi” przegrywają, to jest to … no właśnie, oszustwo. A potem zaczyna się leczenie ran: że moralne zwycięstwo, że bezideowy świat komercji, że Polska Chrystusem Narodów i tym podobne dyrdymały.

    To się chyba nigdy nie skończy, w tym grajdole!

  79. Kakasia
    Odbiciem pani niechęci do czytania jest jej brak zdolności do pisania.
    Ja pani poziomu kwintesencji nie osiągnę, bowiem aż tak bardzo nie jestem wyprany ze wszystkiego.
    No i oczywiście nie zamierzam jak na gentlemana przystało konkurować z panią.
    Ze mej strony miło by mi było, gdyby zechciała pani bardziej wzbogacać swoje posty.
    Proszę popracować nad sobą, to naprawdę nie boli.
    A próba sprowadzania zawodnika do własnego poziomu może i jest bardzo kobiecą ale wyłącznie sprowadzającą się do prokreacji.
    Proszę dalej klepać swoje ochy i achy.

  80. Magrud, Skrupulatnie wyławiam Twoje wpisy rozrzucone na kilku blogach i właściwie mi to wystarcza jako komentarz i ocena wydarzeń na tej niedobrej i wyjałowionej ziemi. Byłbym niesprawiedliwy nie wymienjając WODNIKA, Olka i kilku miłych mi uczestników. Miło mi także, że powołujesz się często na znakomite autorytety publicystyczne z PRZEGLĄDU. Niepokoi w tym przypadku, że bez echa mignął bardzo ważny felieton KTT w ostatnim numerze na temat zaniku polskiej mysli intelektualnej. Pozdrawiam z Krakowa.

  81. Malwinko(19:27),

    nie masz racji co do biernosci polskich oficerow.Przeciez Wajda wyraznie pokazuje,ze nie mogli sie nawet domyslac,co NKWD i Stalin chca z nimi zrobic.To po prostu nie miescilo sie w ich wyobrazni.A co wlasciwie mieli zrobic,zbuntowac sie,uciec?
    Czy uwazasz,ze miliony ludzi,ktorych Stalin,czy Hitler przepuscili przez swoje krwawe maszynki do miesa byly jak bierne i bezwolne owce prowadzone na rzez?

  82. Właśnie ukazał się kolejny post GMEI ( Głównego Mędrca Ekonomicznego z Importu) w którym wymieniony zapytuje czy „northern exposure” to „przystanek alaska”. Z prawdziwym zdumieniem zauważyłem, że w tekscie nie było kolejnego fekalnego dowcipu o „pierdnieciu Tuska”. Mam nadzieję że GMEI szybko nadrobi te zaniedbania.

  83. a ja tam sobie chciałam rozwikłać zagadkę Wieży Babel i okazuje się, że mój Bóg ma zawsze rację 🙂

  84. Kakasia
    Niech Pani nie reaguje na paskudne teksty Lizaka.
    On jest specjalistą w obrażaniu ludzi.
    To mu sprawia wyraźną przyjemność.
    Jedyny sposób to nie reagować.
    Niech trafia w pustkę.
    Parę osób z tego forum już to zrobiło.
    On nie zrozumiał słowa „writing”.
    Miłego dnia:-)

  85. Jotka pisze” i jestesmy przedmurzem.”
    Z tym przedmurstwem to jest smieszna sprawa. Ja ostatnio czytałem taką wypowiedź pewnego Montenegryjczyka, który oskażyłSerbie, że to wcale nie Serbowie są przemurzem,tylko Montenegryjczycy. Jako że wiem że również Węgrzy są przemurzem (przede wszystkim chciałem dodać) jak również Chorwaci są przemurzem (mają na to glejt papieski z 1998) zaś ostatecznie Europę ocalił Sobieski przed Islamem, więc próbowałem jakoś dojść kto jest właściwie tym przemurzem czy też jaki jest stopień przedmurstwa poszczególnych narodów. Przedmurzem nie są oczywiście Austriacy, zaś gdyby ich zapytać kto to uratował ich, to by powiedzieli zapewnie, że ich nikt nie uratował, bo to oni uratowali wszystkich przedmurzan.

    Przegladałem w tym celu nie to, co sądzą o tym poszczególne narody, tylko co sądzą Turkowie. W tym celu odwiedziłem witrynę z wykazem bitew islamu i dokonałem ciekawe obserwacje. Witryne mam po wegiersku, ale mozna znależć podobne w języku angielskim też
    http://hu.wikipedia.org/wiki/Kateg%C3%B3ria:Az_Oszm%C3%A1n_Birodalom_csat%C3%A1i

    Otóz bitwy,które toczyło Imperium Osmańskie podczas swgo pochodu po Europie generalnie mozna podzielić na trzy kategorie.Piersze to są takie bitwy polne, walne czy jak je nazwać. Stoją dwie armie naprzeciwko siebie i się tłuką. Ciekawe, że duzo bitew wygrano w ten sposób, że połowa którejś armii nagle przeszła na stronę przeciwnika lub poszła do domu.
    Tym niemniej na pewno dwie bitwy które sąpewnym kamieniem milowym podczas pochodu Islamu to jest pierwsza bitwa na kosowym polu (1389) , bardzo ciekawie wygląda otoczenie historyczne bitwy w kontekście dzisiejszych wydarzeń,ale nie jest to takie wazne. Druga bitwa to bitwa w Mohacs na południu Wegier 1526. Więc w ciagu 137 lat Islam wreszcie dotarł na Wegry. Do Wiednia Turcy dotarli dopiero po kolejnych 157 latach (1683).
    W tak zwanym międzyczasie aktualne przedmurze toczyło rózne bitwy, w zasadzie Turcy zdobywali teren zajmując poszczególne prowincje zdobywając rózne zamki po drodze. Było też pełno wypadów po którym albo wracali do domu albo zostali na dłużej i urządzili się budując minarety (najdalej na północ w Eger na Wegrzech) i łaznie (tureckie w wiekszosci) z których kilka do dnia dzisiejszego funkcjonuje w Budapeszcie.
    Do Wiednia próbowali kilka razy podejść. Zwykle się skończyło na niemozliwosci zdobicia jakiegoś zamku. Najbardziej dziwne było (nie) zdobicia zamku w Koszeg, kilka kilometrów od Wiednia w 1532, gdzie garnizon w ilości 76 zołnierzy skutecznie odparł szturm 80.000 atakujących przez kilka tygodni Turków, że Ci ze wstydu się zawrócili do Stambulu. Bitwą kierował Chorwat jak tez wiekszośc obrońców stanowili Chorwaci.
    Ciekawym momentem była obrona zamku w Szigetvar w 1662 (tezna południu Węier) którego bronił ban Chorwacji Zrinyi. Miał do dyspozycji 2500 zołnierzy i bronił zamek przed turkami,których było ponad 100.000. Po bardzo długiej skutecznej obronie i oczekiwaniu na wojska austryackie, które stały odrobinę dalej w kierunku Wiednia, ostatnimi 300 zołnierzami próbował się przebić i poległ. Ale jako że Sułtan umarł (na dezynterie) w obozie atakujących,Turcy znowu zawrócili do Stambułu.
    Jeszcze jednym ciekawym przykładem jest próba zdobicia zamku w mieście Eger (pólnocne Wegry) ,znou Turcy szli na Wiedeń. Zamek obroniono, sporo ludzi poległo, ale skuteczność obrony w tym przypadku tylko częściowo się tłumaczy bohaterstwem, dodaje się zwykle,że to była dobra zołnierska robota.
    Ciekawa jest rola Krajiny w dziejach (próby)podboju Europy przez Islam.
    http://en.wikipedia.org/wiki/Military_Krajina
    W zasadzie działałotona podobnej zasadzie jakKozacy na wschodzie. W 1630 w sposób formalny został przez cesarza Leopolda nadany tymokolicom specjalny status Statuta Wallachorum, kłoci się oczywiście cały Balkan o to kto tam mieszkał, prawdopodobnie na tych terenach owymi „kozakami” byli głównie Serbowie,Wołochowie i Chorwaci, według tych żródeł doktórych ja dotarłem(wegierskich) i głównym zajęciem było wojowanie (17% ludnosci pod bronią) mieli stanowić ów „kordon sanitarny”. I chyba stanowili,bo kolejne dojście do Wiednia Turków prowadził drogą pólnocną.
    Ostatnia uwaga moja, którą dokonałem, że to iż w ogóle doszło do bitwy pod Wiedniem w 1683 i trzeba było Sobieskiego ściagnąć az z Krakowa, to dlatego, że na Wegrzech trwał akurat powstanie Tokoly’ego i Wegrzy przepuscili armię turecka. Nawet mieli walczyć po stronie tureckiej,ale się nie stawili(rtylko nieliczne oddziały). Powstanie miało charakter niby religijny (Tokoly był protestantem).

    Pozdrawiam

    PS No a kto był tym przedmurem? No kto?
    Aha. Trzecia kategoria bitew. Vyły bitwy, które toczyły lokalne społecznosci w improwizowanych „zamkach” z wozów składanych. Ciekawe,że były to zwykle bitwy wygrane.

  86. W Polsce liczy się Wajda właściwie za trzy filmy: POPIóŁ I DIAMENT, KANAŁ i ZIEMIA OBIECANA. Od czasu nakręcenia tego ostatniego schyłek artystyczno-intelektualny, a i warsztatowy Wajdy spadł na przysłowiowy łeb wkręcając się w koniunkturalizm politycznego zamówienia i klerykalnej cenzury (patrz, np.: wołająca o pomstę jego zgoda na kastrację ZIEMI OBIECANEJ). Podobnie ma się z jego życiorysem: doskonale pamiętam sposoby przyjmowania przez Wajdę honorów od „reżimów” gomułkowskiego, gierkowskiego i jaruzelskiego. Jakim patriotą ten filmowiec jest dzisiaj, wszyscy widzą. Niby nie było go, podobnie jak i polskich lat między 1945 a 1989 r., przed narodzinami III RP.
    Niestety, film KATYń, zważając na jego etymologię historyczną, jest nudnym knotem (bywają bowiem knoty przynajmniej ciekawe w treści). Wajda nie tylko wyprodukował bubla, on także zmarnował dla filmu temat. Kto, jaki inny filmowiec, nawet geniusz, będzie miał możliwość powrócić do tej tragicznej karty w dziejach Polski i podjąć się zadania ponownego w nią spojrzenia? Po „wielkim” Wajdzie?
    Moja ocena perspektywy KATYNIA na igrzyskach oskarowych? Wiedziałem, że nagrody ten film w Ameryce nie otrzyma. Chyba tylko ze względów politycznych. Taką możliwość dopuszczałem. Nie zawiodłem się jednak. Na Zachodzie – sprawa się potwierdziła – na festiwalach filmów fabularnych oceniane są filmy fabularne, a nie reklamówki polityczne. Te ostatnie trafiają na innego rodzaju konkursy.
    Chcę zauważyć, że ostatni film Wajdy oglądałem, choć z wielkim trudem dotrwałem do jego końca. Dodam jeszcze, że miałem członka rodziny, który zginął w Katyniu.
    amw

  87. Magrud, Heleno

    o ile pamiętam to śledztwo w sprawie śmierci Frykowskiego w domu Karoliny Wajdy zostało umorzone. Przyjęto, że Frykowski popełnił samobójstwo.
    Bez komentarza.

  88. Inni mogą, my nie…

    Piszę te słowa siedząc przy biurku, nad którym wisi fotografia mężczyzny w mundurze, zgładzonego kulą w tył głowy w Griazowcu. Obok mam regał z książkami i płytami DVD wśród których dużo jest filmów dziejących się w przeszłości. Mam m.in. niemieckie: „Stalingrad”, Sophie Scholl” i „Das Boot”, rosyjskie „Spaleni słońcem”, „Karna kompania”, francuskie „Ostatnie metro”, amerykańskie „Łowca jeleni”, Platoon”, „JFK”…itd…
    Inni mogą, my nie, bo u nas znajdzie się zawsze tłum ludzi pierdoolących o fobiach narodowych, masochizmie, itp. Inni robią po prostu filmy, w których opowiadają historię swojego kraju, swojego narodu z uniwersalnym przesłaniem, a potem porządnie i starannie dystrybuują je na świecie, żeby nie znalazł się jakiś francuski gówniarz, który napisze o ich kraju tak jak napisał o nas „Rzecz się dzieje w Polsce czyli nigdzie”.

  89. Niepokoi mnie tolerowanie nadetego ” intelektualnego” ale jednak chamstwa uprawianego przez niektorych onanizujacych sie wlasnymi tekstami uczestnikow tego blogu. Samo ignorowanie tych dzentelmenow klawiatury niewiele daje , bo zawsze znajdzie sie ktos kto da sie nabrac i ich zaczepi dajac upragniony powod do pisania.
    Pisalem juz o tym i wiem ,ze to wolanie na puszczy, ale coz poradze , ze od czasu do czasu mnie nachodzi.

  90. -> magrud pisze: 2008-02-27 o godz. 01:52
    Magrud, lepiej bym tego nie ujęła.

    Dziwi mnie zazwyczaj, że tyle energii jesteśmy w stanie poświęcać na roztrząsanie przeszłości, posypywanie krwawiących ran solą.
    Rozliczania i oceniania rzeczy i zjawisk, o których często nie mamy pojęcia. Może to być swego rodzaju gimnastyka umysłu, tylko czemu ona ma służyć. Tylko i wyłącznie temu, aby wyhamować nasz postęp.
    Wpływają na to dosyć potężne siły, a przyczyny zazwyczaj mają podłoże albo ekonomiczne, albo są związane z zapleczem duchowym, nacji.
    A być może, kto wie istnieje tutaj dosyć ścisła zależność.
    Tak głębiej spoglądając w ten film, to on właśnie o tym jest.
    Jest przesłaniem, związanym z refleksją nad systemem wartości i konsekwencjami dokonywanych w życiu wyborów.
    Jeżeli film historyczny nie ma być dokumentem, to lepiej żeby przesłania z niego płynące, ukazywały nas w dobrym świetle. To powinno pomóc w poprawie naszej narodowej kondycji psychicznej, która pozostawia wiele do życzenia.

    Coś w rodzaju : myśl z umiarkowanym sceptycyzmem, działaj z pasją i optymizmem, a wszystko … będzie dobrze.

    Jak ze wszystkim w życiu: Mistrzem się nie jest, Mistrzem się bywa. Nigdy niczego nie musimy – zawsze wybieramy. Niemoc i ból, często sprawia, że samą siłą woli potrafimy więcej niż moglibyśmy zdziałać armią. I w tym kontekście prawda ekranu jest się w stanie obronić : )

    Pozrawiam serdecznie,
    iv

  91. W każdym normalnym kraju, o normalnej zróżnicowanej produkcji filmowej produkuje się przynajmniej jeden film „historyczny” rocznie. Wiele scenariuszy powstaje w oparciu o klasykę miejscowej literatury. U nas przeniesienie na ekran tzw. lektury szkolnej to okazja do obelgi. Nie przeszkadza to nam, że potem siadamy przed ekranami i oglądamy ekranizacje angielskich, niemieckich, rosyjskich lektur szkolnych. Inni mogą, my nie…
    W naszym kraju do dzisiaj nie mamy żadnego dużego filmu o Adamie Mickiewiczu, Henryku Sienkiewiczu, Stefanie Żeromskim. O Piłsudskim powstał jeden serial telewizyjny nakręcony za marne pieniądze, bo na więcej nas nie stać. Przez litość, nie wymienię tytułów filmów biograficznych europejskich kinematografii. Volker Schlöndorff ciężką niemiecką ręką nakręcił film o „Solidarności”, bo inni mogą, my nie…

  92. TO MIECZSILOVER!

    Ciekawy poglad.Dziekuje za uzupelnienie mysli i zgrabne poszerzenie, tego, co krazy gdzies kolo serca.Prawda i jeszcze prawda – to co Pan Panie Mieczyslawie napisal. W poczuciu niesprawiedliwosci, naginania prawd oczywistych pod potrzeby polityczne lepiej juz ani slowa.To czysto zbridnicze dzialania.Trafnie nawiazuje Pan do C.K.Norwida.

    TO KAKASIA!

    Nie wiem jaka pogoda jest tam, gdzie Pani jest, ale tam gdzie ja jestem jest pochmurno.To tak w kontekscie ………………!.

    OGOLNIE!

    Bardzo fajne i trafne komentarze. Duch a narodzie nie pada pomimo obnizonych lotow gospodarki,kultury i sztuki.
    A mowia, ze jak sie Taaaaak sztuke ma przed soba, to trudno kulture zachowac!
    Panie Danielu czekamy na nastepny temat !

  93. JotKa GRATULACJE!!!!!!!!!!!!!!!
    Trafilas w sedno.
    Michael (AUSTRALIA)

  94. Jak to robią Niemcy…

    2001 „Der Tunnel” („Tunel”) opowieść o ucieczce grupy obywateli NRD przez wykopany przez nich tunel pod murem berlińskim.

    2003 „Das Wunder von Bern” („Cud w Bernie”) opowieść o niemieckim zwycięstwie zwycięstwie piłce kopanej na Mundialu w Szwajcarii w roku 1954.

    2004 „Der Untergang” („Upadek”) ostatnie dni Adolfa H.

    2005 „Die Luftbrücke – Nur der Himmel war frei” („Most powietrzny – Tylko niebo było wolne”) – opowieść o alianckim moście powietrznym podczas blokady Berlina Zachodniego przez Sowietów.

    2006 „Das Leben der Anderen” („Życie na podsłuchu”) Stasi podsłuchuje NRD.

    2007 „Die Flucht” („Ucieczka”) opowieść o ucieczce Niemców z Prus Wschodnich przez Armią Czerwoną.

    2008 „Die Gustloff” (Gustloff) zatopienie statku…

    Inni mogą, my nie…

  95. InDoor
    „budując minarety (najdalej na północ w Eger na Wegrzech) i łaznie”
    Ez hibas.

    A Kamieniec Podolski to pies? Teraz minaret z Matka Boska na szczycie stojacy przy katedrze.

    http://hu.wikipedia.org/wiki/Kamienec_ostroma

    😀

  96. mw,
    Masz rację, jeśli idzie o skłonność Polaków do szowinizmu. Ale dający się wyraźnie wyczuć wyrzut Autora w stosunku do Wajdy, że wystawia do konkursu narodową tragedię, aby wymusić Oskara, jest nie na miejscu. Spielberg i Polański też wystawiali na konkurs narodowe tragedie i nikt nie zgłaszał podobnych wyrzutów – chyba nie tylko dlatego, że im Oskary udało się „wymusić”?

  97. Cristobal
    Wystarczy ,że pan rozumie „łacinę”.

  98. Z innej beczki. W Krakowie /lub koło Krakowa/jest miasto Nowa Huta. Zbudowali go Polacy, – teraz ich zwą komuchami, – równe 60 lat temu. Ja także przy tym pracowałem. Pora więc obchodzić okrągły jubileusz. Wśród tychże komuchów był niezwykle zdolny architekt, urbanista Tadeusz Ptaszycki, który zaprojektował i zbudował to podziwiane taraz miasto. Mieszkańcy Nowej Huty, którzy według dzisiejszych wolnych mediów i nahalnej propagandy przez cały czas nic nie robili, tylko dzień i noc walczyli z opresyjna komuną, mimo wszystko postanowili uczcić Pana Ptaszyckiego przez wmurowanie tablicy pamiątkowej. Natychmiast sprzeciwili sie prawdziwi patrioci, czyli radni PO i PiSu i postanowili zapytać o pozwolenie, oczywiście IPN. Czy Pan Inżynier nie był przypadkowo agentem. Paranoja! Pan bałwan Kurtyka, nieudacznik i leń, szef policji polityczej będzie weryfikawał wielką i zasłużoną postać twórcy i budowniczego pięknego miasta, o którym śpiewano pieśni a poeci pisali wiersze. Mieszka w nim 250 tysięcy szczęśliwych ludzi. Pozdrowienia z Mogiły.

  99. No rezcywiscie.
    Kamieniec Lezy 48° 41′ 0″ N, a Eger 47° 53′ 56.47″ N
    Róznica około 50 km. Ale na pewno Eger jest bliżej Wiednia.
    Ale tak dla pewności zobacz.
    Ci w Eger tez twierdzą, że to u nich jest najbardziej na północ. „minaret, wysunięty najdalej na północ zabytek turecki, pozostałość po dawnym meczecie” http://pl.wikipedia.org/wiki/Eger
    Minaret został bo jst ładny. W Kamieńcu został, bo tak przewiduje akt kapitulacji. W moim wykazie bitew Kamieniec jest wśród „startowali jeszcze” w kategorii przedmurstwa. Zauważ, że „w 1672 sułtan Mehmed IV obległ Kamieniec ze 100-tysięczną armią wyposażoną m.in. w nowoczesną, obsługiwaną przez Francuzów, artylerię. Po krótkim oblężeniu, w sierpniu 1672, szczupła załoga poddała Kamieniec oblegającym” Nie tak jakCi w koszeg, którzy mając 76 zołnierzy obronili Wiedeń przed armią podobnej wielkości 🙂 Swoją drogą nie wiem jak tam na prawdę w tymKoszeg było, bo skończyło się tym, ze Ci poddali, ale akt kapitulacji przewidywał, że zamek zajmie na krótką chwilę orkiestra janczarów i pózniej pójdą sobie. Co prawda w wikipedii pisze, że byłotych obrońców 700,ale to pomyłka, bo obrońców było 76, a bronili 700 chłopów co zbiegli się w zamku przed Turkami.
    http://en.wikipedia.org/wiki/Siege_of_Koszeg#Siege_of_K.C5.91szeg

    Pozdrawiam

  100. Oto jest najlepszy dowód, że Polska jest wolna. Red. Passent idzie do kiosku, patrzy, leży “Polska” na ladzie, nikt jej pod ladą nie trzyma dla znajomych, więc kupuje, płaci, wychodzi. Nie musi o nią walczyć. Ale IPN musi. Ileż jest zakłamania ciągnącego się z minionego okresu. Nie tylko w historii. Także w literaturze. Trzeba walczyć o Polskę. Wczoraj dowiedziałem się, że jest w kraju wielce zasłużony pisarz, a dokładnie prozaik, eseista, publicysta, poeta, ur. 1925r, prześladowany w PRL, objęty całkowitym zakazem druku, autor “Hymnu Solidarności”, wydanych ma 7 pozycji, wszystkie po roku 2000, w tym jedna powieść. Przez Prezydenta Kaczyńskiego nagrodzony Komandorią Polonia Restituta. Nie znałem pisarza dotąd, a Waldemar Łysiak nazywa go największym żyjącym myślicielem polskim,zaś Jerzy Biernacki (też nie znam, podobno zasłużony dla kraju na polu walki z rzekomym “polskim antysemityzmem) nazwał go “wielkim zamilczanym”. Ludzie byli zamilczani, zaszczuwani, zaniebyci, zawyklęcie – ileż to język polski może jeszcze znieść tych nowotworów? Historia Polski też. Coś czytałem o jakimś KL Warschau, że tam i tak zginęłaby ludnośćcywilna Warszawa, czy Powstanie wybuchłoby, czy nie. To właśnie Jerzy Biernacki tak konkluduje.

    Ale na film “Katyń” już nie pójdę. Akademia orzekła, klamka zapadła 🙂

    Prawdę powiedziawszy, po przeczytaniu komentarzy na tym blogu, wielkie dzięki za nie, i różnych wypowiedzi tzw. profesjonalnych krytyków w polskiej prasie, oraz po obejrzeniu tzw. zwiastunów (trailerów), mam wystarczające wyobrażenie o filmie, nie mówiąc o wydarzeniach wiosną 1940 roku. Jeden zwiastun pokazuje jak NKWDziści rozstrzeliwują oficerów, realistycznie, tak jak to się odbywało. Interesowało mnie to o tyle, że wyobrażałem sobie kiedyś jak zginął mój dziadek, był w innym obozie, w Ostaszkowie. Potem, kilka lat temu widziałem książkę z materiałami udostępnionymi przez Rosję. Wystarczy mi.

    Konstrukcja tego opowiadania o “guzikach, które po nich pozostały” w tym przypadku jest zupełnie nie dostosowana do Hollywoodu, a może i do żadnego festiwalu, czy kina położonego poza Polską. Film Wajdy jest suchym dokumentem z niezrozumiale dużą ilością postaci oraz odwołań do polskiej symboliki. Film o fałszerzach, tak twierdzą ci co go widzieli, włącznie z członkami Akademii, jest ciekawie opowiedziany, uniwersalny, z postaciami, protagonistą, jego konfliktem i dramatem … ale to już Blogowicze Gospodarzowi profesjonalnie wyłuszczyli w detalach. Wygląda na to, że jednak każdą narodową tragedię można wystawić do konkursu, nawet dostać za nią Oskara, jeśli jest ona ciekawie opowiedziana i zawiera uniwersalne przesłanie.

    A teraz, moim typem na temat następnego wpisu Gospodarza jest “czarna lista Ministra Sikorskiego”. 😉

    Przeczytałem wywód, nazwany oświadczeniem, na temat tej listy pióra prezesa KPK (Kongres Polonii Kanadyjskiej), oddział w Ottawie, Jerzego Czartoryskiego – kolejny Jerzy, to wyśmienite imię dla nieustraszonego rycerza walki ze smokiem antypolonizmu i zakłamania. Bardzo to pokrętny i oszukańczy wywód, patrząc z punktu widzenia polskiego emigranta w Kanadzie. Tak więc żyję sobie z dala od polskich parafii i organizacji kombatanckich … we wschodniej części miasta.
    T.O.

  101. Ups, wkradla sie pomylka, zatem korekta, zanim bedzie za pozno. Jerzy Narbutt, bo takie jest nazwisko „najwybitniejszego mysliciela” i pisarza nagrodzonego jedynie Komandoria, snuje te dywagacje o nieuniknionym mordowaniu ludnosci cywilnej Warszawy. Przypomina mi sie historia z branka do wojska rosyjskiego, jako uzasadnienie wybuchu ktoregos tam polskiego powstania w polowie XIX wieku.

  102. Mieczsilver pisze: “KATYŃ! Ostatnie kłamstwo Andrzeja Wajdy” to wątek dyskusji przykładny jak dziełem sztuki można utrawalać politykę historyczną.” Mieczsilver, czyzbys dawal do zrozumienia, iz nie mozna stwierdzic, ze znany nam wszystkim rezyser oddawal sie prawdzie przy popelnieniu swojego ostatniego dziela? No jezeli tak, to powiedz mi, dlaczego on w takim razie zadnego Oskara zan nie dostal???
    Szestow, z twojego wpisu wynika, ze wiesz dobrze, dlaczego Wajda naszym najwybitniejszym rezyserem jest. Natomiast twoja konkluzja, ze „w końcu to problem środowiska filmowego, które daje sobie dmuchać w kaszę”, nie ogarnia calosci rzeczy, bo podobny problem dotyka wszelkich dziedzin zycia w naszym kraju, a wiec mozna rownie slusznie skonstatowac, ze ty takze dales sobie w kasze nadmuchac, chociaz filmowiec z ciebie nie jest.
    Ajw, ja tez razem z toba boleje, ze nas nie zauwazono przy boku „Wilka i Piotrusia”… ajwaj, widzisz, co za los… nawet jak cos zrobimy to nie nasze.
    Natomiast ze stwierdzeniem TesTeq bym troche polemizowala, jakoby nie roznilibysmy sie „w tym od innych narodów, a już szczególnie od Wielkiego Narodu Amerykańskiego, który jest w stanie usprawiedliwić nawet największe draństwo we własnym wykonaniu.” Pozwole sobie zwrocic uwage na malenka roznice: w odroznieniu od narodu amerykanskiego, ktory „jest w stanie”, nasz narod jakos tak stanac nie moze zeby sie ustawic, aby byl w stanie, jakkolwiek mocno stawiac byc sie staral…
    Poza tym nie sadze, ze nasze oczekiwania odnosnie Oscara byly, jak pisze gospodarz blogu, bezpodstawne. Jezeli nikomu nie znanemu Miloszowi czy rownie nieznanej Szymborskiej udalo sie dostac literacka nagrode Nobla z powodow politycznych, to dlaczego stosunkowo bardziej znanemu rezyserowi mialoby sie nie udac dostac Oscara.
    Uchachany, bardzo mnie zaciekawiles swoimi dywagacjami na temat zwiazku kulinariow z karma, ja bym jeszcze tu dodala, ze karma permanentnej „pierwszoszeregowosci” jest taka, ze, trudno jest wysunac sie naprzod, znajdujac sie stale w pierwszym szeregu.

  103. Nie ma nic dziwnego w tym, ze film Wajdy „Katyn” nie zdobyl Oskara. Nasz mistrz powinien sobie zdawac sprawe, ze amerykanie przejawiaja instynktownie tak zwana „mentalnosc zwyciezcy” (winner mentality) co oznacza, ze sa oni sklonni identyfikowac sie ze strona zwycieska bez wzgledu na jej moralna slusznosc. Dwadziescia tysiecy (a moze i wiecej) polskich oficerow kulturalnie zlikwidowanych przez zwycieskich czekistow to nie jest kolektywny bohater, z ktorym bylby gotow identyfikowac sie widz amerykanski. Raczej odwrotnie. Jego sympatie beda naturalnie lezaly po stronie „terminatorow”. Ta umyslowa orientacje widac wyraznie na przykladzie filmu, ktory zdobyl Oskara: „No country for an old man” . Tam wlasnie przemyslny psychopatyczny morderca , typowy amerykanski „winner” , likwiduje wszystkich wokol przy pomocy pomyslowo skonstruowanej broni pneumatycznej (i nie tylko) i udaje sie na zasluzona emeryture po zawladnieciu duza iloscia wartosciowych narkotykow. To wlasnie on , a nie szeryf niedorajda jest bozyszczem widowni. Tak wiec nie dziwmy sie niepowodzeniu naszego mistrza. Dobrze sie jednak stalo, ze nasza niewinna mlodziez, ktora zna historie Polski glownie z filmu i opowiesci rodzinnych, zapamieta sobie, ze w stosunkach polsko-rosyjskich istnieja rachunki krzywd, ktore miejmy nadzieje, uda sie jeszcze wyrownac z nawiazka przy szczesliwym obrocie przyszlych wydarzen i to w sposob, ktory bedzie mogl zadowolic nawet najbardziej wymagajacego amerykanskiego jurora.

  104. Zupelnie nie rozumiem calej tej dyskusji. Przeciez calym fenomenem Katynia nie jest sama zbrodnia (banalna jak wszystkie zbrodnie), ale ZBRODNIA JEJ PRZEMILCZENIA!!!…

  105. Jak Polański zrobił dobry film „Pianista” to Oscara dostał. i tyle w tej kwestii właściwie jest do powiedzenia
    Choć więcej piszę u siebie na blogu

  106. Zasługi Wajdy dla polskiego filmu są niezaprzeczalne. Wajda jest wielkim reżyserem. Ale i jemu przydażyła się „Lotna”.
    Katyń jest złym filmem. Broni się jedynie tematem. Gdyby był to film o jakimkolwiek innym obozie, czy to sowieckim czy niemieckim, krytyka nie zauważyłaby w ogóle, że taki film powstał; i może jedynie za zasługi Wajdy dla polskiego filmu potraktowałaby go łagodnie jak zupełnie niedawno ś.p. Jerzego Kawalerowicza po Quo Vadis.

  107. Do „jasnego gwinta” z 18.47 (dnia wczorajszego): całkowicie popieram! zarówno w warstwie merytorycznej, moralnej jak i symbolicznej (trochę znam N. Hutę,bo byłem niegdyś studentem w Krakówku, a w ostatnich kilkunastu latach co roku 4 razy przejeżdżam przez tę dzielnicę Krakowa). Polacy sami o sobie mówią, że są narodem wielkim, szlachetnym; nic bardziej błędnego!! Tak małostkowego, zawistnego narodu nie spotkałem jeszcze na swojej drodze, a trochę tych dróg „zaliczyłem”. Pociesz się ,że takich kurtyków mają i inni; prawda, są to mniej wredne i mniej bezwstydne kurtyki.

  108. Re miareczka:
    Aby zrozumieć „kłamstwo” Andrzeja Wajdy trzeba koniecznie przeczytać książkę Allena Paula KATYŃ ;STALINOWSKA MASAKRA;I TRIUMF PRAWDY.
    Dobrze to ujął Bodzio,że chodzi o prawdę w kwestii ZBRODNI JEJ PRZEMILCZENIA.
    Być może do tego problemu,mając na uwadze zdolności intelektualne Andrzeja Wajdy,twórca filmu podszedł właśnie wyjątkowo koniunkturalnie,bo gdyby taki film nakręcił,to nagrody z całą pewnością by nie dostał.Myślę,że tu trzeba mieć jednak charakter aby wyważyć PRAWDA czy NAGRODA.W moim pojęciu Andrzej Wajda sprzeniewierzył się prawdzie,bo szczególnie ta o KATYNIU edukuje piorunująco.Można bardziej dosadnie zobaczyć dzisiejszych politycznych bandziorów.
    Usprawiedliwieniem dla Andrzeja Wajdy jest jego przekonanie,że nie miał to być film historyczny,a szkoda talentu i nie tylko.

    ,

  109. Polecam przemyślenia w TP Magdaleny Rittenhouse „Korporacje na polu bitwy”.Można tam zobaczyć politycznych rodzimych najemników.Godzi się przypomnieć,że to spadkobiercy wojennego komunizmu pod wodzą Al.Kwaśniewskiego prezydenta „Oszysta” zawarli braterstwo broni z demokratami wojennymi dla realizacji ukrytych celów.Podstawa prawna:bezwzględne prawo silniejszego.Wasalna polityka wobec tego prawa potoczyła się niczym śnieżna kula.Dziś kontynuując proces prywatyzacji wojen z lekkością chce się wyjść do Przestrzeni Kosmicznej.Dobrym rodzimym ambasadorem tej korporacji jest minister „Najemnik” Radosław Sikorski.W walce duchów ostatnie zdanie przypadnie jednak Norwidowi z wiersza IDEE I PRAWDA :PRAWDA się R a z e m d o c h o d z i i c z e k a!

  110. Właśnie obejrzałem. Film hermetycznie polski.
    Trzeba znać fakty i tło historyczne, żeby cokolwiek z tego zrozumieć.
    Chwilami trąci cytatami z innych filmów Wajdy.
    Chwilami jak wypracowanie licealisty prezentuje fascynujące uproszczenia i symbolikę szkolną.
    Rzeczowo, wiarygodnie i nieomalże z dokumentalną precyzją przedstawia martyrologię żołnierzy, za to mu chwała.
    Piękna fotografia.
    Ważne, że postał – jako rodzaj dokumentu.
    Nie dziwię się brakiem Oskara.

  111. Nie oglądałem „Katynia”. Czytałem za to różne fora dyskusyjne i oceny filmu nie były zbyt pochlebne. Tak więc wynik konkursu nie był zaskoczeniem. Przynajmniej dla mnie.

  112. Jak bardzo potrzebny nam jest skuces – narodowi, który w 90% zapracowany na „okrągło” nie ma czasu przeżyć ani ułożyć swojego własnego – widać po mediach, które pełniąc rolę podręcznego terapeuty…podgrzewają nadzieje, resentymenty. Tęsknota z wielkością, prestiżem (który tak „mocarstwowo” krytykujemy u Rosjan), drzemie u nas podskórnie. A „obudzona” z letargu – żyje w nas…od świtu aż do rana…Życzę Wam rodacy nieustannego uznania ze strony lustra, w którym się przeglądacie rano, ze strony tellewizyjnego pilota, aby przełączał tylko na te programy i widowiska, gdzie Polacy są górą…

  113. pisze:Tomku, zacznę od końca jeśli zamierzasz omwidaać komukolwiek prawa do komentowania, to zwyczajnie w świecie ograniczasz demokrację. Tym bardziej, jeśli jednocześnie stosujesz jeden z podstawowych błędf3w logicznych uogf3lnianie indywidualnej autopsji na sytuację makroekonomiczną. Podobne uogf3lnienia prowadzą w prostej drodze np. do twierdzeń, że budżet państwa to to samo co budżet domowy, co nie do końca jest prawdą.To, co mnie osobiście zniechęca do własnego biznesu w Polsce, to owszem, biurokracja, brak stabilności prawnej i trudność w dostępie do kapitału. Składki nie przerażają mnie w ogf3le, bowiem wiem, że bez nich nie byłoby możliwe zaspokojenie podstawowych potrzeb społecznych. Ich wysokość już dziś zresztą sprawia, że mamy niższy niż unijna średnia poziom wydatkf3w na opiekę zdrowotną, więc nie dziwota, że wygląda, jak wygląda. Można oczywiście przejść na bezpośrednie finansowanie publiczne, nie ze składek tylko z podatkf3w, ale wtedy trzeba być gotowym na podwyżki podatkf3w, żeby to wszystko się domknęło jak w Skandynawii.Niespecjalnie protestowałem przeciwko postulatom nie tylko Palikota, ale i innych formacji, proponujących np. ułatwienia przy zakładaniu firmy, odprowadzanie przez firmy podatkf3w i składek w momencie faktycznego przyjścia pieniędzy od kontrahentf3w, nawet nie mierzi mnie wizja zastępowania faktur zwykłymi paragonami. Problem w tym, że by to wszystko działało, potrzeba sprawnie działającego aparatu publicznego, a więc i biurokracji. Znajomy zdziwił się, że w Niemczech papierologia rf3żnego rodzaju zajęła mu nie pf3ł dnia, a pf3ł godziny. Wystarczy spojrzeć z jednej strony na tradycje biurokratyczne (bo nie zawsze państwowe otoczenie instytucjonalne i historyczne rf3wnież ma znaczenie w ekonomii), a z drugiej na poziom składek i podatkf3w, by uzyskać odpowiedź, dlaczego tam to działa.Jeśli zmiany kodeksu pracy, to tylko i wyłącznie w wyniku trf3jstronnego dialogu. Właśnie dlatego nie lubię jednostkowych przykładf3w tak jak ludziom wydaje się, że rozwiążą problemy społeczne, wpłacając pieniądze na pojedyncze, chore dziecko (zamiast skupić się na architekturze ochrony zdrowia), tak samo myśli się w kategoriach działania państwa. Nie mam nic przeciwko, a wręcz przeciwnie dużo o tym pisałem gdyby w wyniku wspf3lnych negocjacji udałoby się analogicznie do Danii wprowadzić akceptowane przez związki zawodowe uelastycznienie rynku pracy w zamian za finansowanie przez państwo z wysokich podatkf3w aktywne programy rynku pracy (szkolenia, staże etc.) to spoko.Ja, jako osoba ktf3ra szukała pracy, mam rf3wnież rf3żne doświadczenia z pracodawcami. Na każdą historię o męce przedsiębiorcy mf3głbym znaleźć kilka na temat męki pracownika, bycia wyzyskiwanym przezeń etc., co nie sprawia, że chciałbym np. upaństwowienia wszystkich przedsiębiorstw. Mało kto zastanawia się tu np. dlaczego w Polsce jest taki wysoki odsetek przedsiębiorcf3w, tworząc mit przedsiębiorczego narodu i pomijając kwestię np. roli samozatrudnienia. Właśnie dlatego obok niewątpliwej korzyści z posiadania wiedzy z autopsji, tyle że z drugiej strony rynku pracy warto spojrzeć na poziom makro, a z tej perspektywy program Palikota, w mojej opinii, nie trzyma się kupy. Elastyczny rynek pracy, bez adekwatnych wydatkf3w społecznych państwa (zarf3wno pasywnych, jak zasiłki, jak i aktywnych, jak szkolenia), z niskim poziomem uzwiązkowienia, co de facto uniemożliwia przejęcie przez związki zawodowe części roli państwa na rynku pracy, a na dokładkę z ujednoliconym VAT-em, co spowoduje chociażby wzrost cen żywności to recepta na dalsze rozwarstwienie społeczne, dużo bardziej niż na spektakularny rozwf3j przedsiębiorczości. Pomijam już tu badania psychologiczne dotyczące korelacji między jakością pracy a stopniem bezpieczeństwa zatrudnienia, bo to już nieco inna broszka, chociaż rf3wnież wpływająca zarf3wno na wyniki pojedynczych przedsiębiorstw, jak i całej gospodarki.Nie mf3wiąc już o tym, że moi rodzice swego czasu przedsiębiorcami byli i na kodeks pracy nie narzekali i nie przyczynia się to u mnie do uogf3lnienia, że wszystko jest z nim w porządku 🙂

css.php