Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

25.03.2008
wtorek

Cynizm czy realizm?

25 marca 2008, wtorek,

Mam propozycję dla publicystów, którym leży na sercu demokracja i wolność w Tybecie: Złóżmy się i wspólnie ufundujmy stypendium dziennikarzy polskich dla studenta tybetańskiego.

Zamiast ronić łzy, które leją się z odbiorników radiowych i telewizyjnych – sami sięgnijmy do kieszeni i zróbmy coś dobrego. Wolny świat przypomniał sobie o Tybecie. Niektórzy obrońcy praw człowieka i narodu tybetańskiego domagają się wręcz od Bogu ducha winnych sportowców, żeby zbojkotowali igrzyska olimpijskie. Zamiast żeby samemu na znak protestu pójść pod ambasadę chińską, oblać się benzyną i podpalić, wolą, żeby sportowcy zmarnowali sobie kilka lat przygotowań, a miliardy ludzi na świecie były pozbawione sportowej przyjemności. Koleżankom i kolegom z branży proponuję: honoraria za publicystykę „w temacie tybetańskim” przeznaczmy na stypendium.

Oczywiście, trzeba dążyć do tego, żeby w Chinach panowała demokracja, najlepiej taka jak w Belgii czy w Szwajcarii, ale skoro świat wstrzymał oddech czekając, co się wydarzy na maleńkiej Kubie, to co dopiero w Chinach, które liczą ponad 1,3 mld mieszkańców, składają się z wielu narodowości, są w trakcie gigantycznego skoku gospodarczego i cywilizacyjnego, są więzieniem, gdzie kara śmierci i pałowanie jest na porządku dziennym, są jednym z najważniejszych aktorów gospodarki światowej i jednym z gwarantów stabilizacji międzynarodowej. Mało który kraj, a już na pewno nie Stany Zjednoczone, może sobie pozwolić na to, żeby pokazać Pekinowi gest Kozakiewicza. Zamiast wygrażać – ufundujmy stypendium, to najlepsza broń w walce o serca i umysły.

Stany Zjednoczone prowadzą wobec Chin politykę kija i marchewki. Przewodnicząca Izby Reprezentantów spotkała się z dalajlamą, ale prezydent Bush powiedział, że nie ma powodu do bojkotu igrzysk. Podczas gdy Waszyngton śledzi wydarzenia, business i uniwersytety amerykańskie prześcigają się w interesach z Chinami. Dziesiątki tysięcy studentów z Chin studiują w USA (Jak oni dostają paszporty? W PRL to było niemożliwe.) Wielu z nich wraca do Chin. (To też dziwne). Najlepiej zadomowiony jest w Chinach słynny uniwersytet Yale (który ukończyli m.in. Clintonowie).

Opowiem o staraniach uniwersytetu Princeton, na który kiedyś uczęszczałem. Kilka lat temu rektor Princeton, Shirley Tilghman, pojechała z oficjalną podróżą do Chin. Celem jej wizyty była współpraca z uczelniami chińskimi i zachęcenie tamtejszej młodzieży do studiów w tej sławnej uczelni. (Prowadzę doroczne wywiady z kandydatami polskimi, więc wiem, jak trudno się do Princeton dostać). W podróży do Chin pani rektor towarzyszyli m.in. szef Graduale College (studia doktoranckie) oraz dyrektor biura rekrutacji. Rektor Tilghman była podejmowana z honorami, zwiedzała chińskie uczelnie i laboratoria, spotkała się z ambasadorem amerykańskim i z dygnitarzami chińskimi. Główny cel wizyty: więcej współpracy, więcej studentów. Wielu uczonych amerykańskich wykłada w Chinach. Mój kolega z USA, Arnold Zeitlin, były korespondent AP w Hongkongu, wykłada tam dziennikarstwo. Amerykanie mają w tym podwójny interes – wspierają własną naukę, własne uniwersytety i jednocześnie demokratyzują Chiny. Nie jest bowiem możliwe, żeby tysiące chińskich studentów, stypendystów i uczonych, nie zaraziły się wirusem demokracji i praw człowieka. A Chiny MUSZĄ współpracować, bo ich imponujący wzrost gospodarczy musi karmić się nowoczesną nauką i technologią.

„W ciągu ostatnich lat – czytamy w gazecie dla absolwentów Princeton – Chiny były świadkiem defilady rektorów uczelni amerykańskich. Uniwersytet w Yale prowadzi 80 programów współpracy z Chinami, w tym 45 porozumień partnerskich z uniwersytetami i laboratoriami. Prezydent Chin, Hu Jintao, przemawiał w Yale, i dzięki jego decyzji uniwersytet ten jest jedną z zaledwie 40 instytucji zagranicznych, które mają prawo zakupu uprzywilejowanych akcji przedsiębiorstw chińskich (tzw. A-shares).”

Uniwersytet Princeton, przy współpracy Uniwersytetu Pekińskiego, prowadzi w stolicy Chin intensywny kurs języka chińskiego. W ramach seminarium tybetańskiego czterech doktorantów (-ek) amerykańskich prowadzi badania w Tybecie (co się z nimi teraz dzieje?).

W ramach wspólnego programu Harvard – Princeton można ubiegać się o stypendium z sinologii na terenie USA.

Oczywiście, uczelnie amerykańskie nie są przyzwyczajone do działania pod nadzorem i cenzurą państwa policyjnego. Dlatego prowadzą ze stroną chińską swoistą grę, typu „give and take”. Kiedy w 1992 r. prof. C.P. Chou, szef ośrodka Princeton w Pekinie, przedstawił miejscowym władzom tekst podręcznika do nauki chińskiego, miejscowy funkcjonariusz własnoręcznie wyrwał wstęp, zakończenie, rysunek i kilka innych stron, ponieważ przedstawiały Chiny w niekorzystnym świetle. Następne wydanie podręcznika uwzględniało już wrażliwość gospodarzy. „To była trudna decyzja, ale czasami trzeba odpowiedzieć ‘tak’ na chińskie żądania” – mówi prof. Chou.

„Po wydarzeniach na Placu Tiananmen zaledwie kilka uczelni amerykańskich ograniczyło swoją obecność w Chinach na znak protestu przeciwko łamaniu praw człowieka – czytamy w ‚Princeton Alumni Weekly’. – Jednakże prof. Stanley Katz, dyrektor Centrum Sztuki i Polityki Kulturalnej Princeton, a także przewodniczący Amerykańskiego Stowarzyszenia Towarzystw Naukowych, uważa nawet takie ograniczenie za błąd.” Jego zdaniem to błąd, ponieważ „ludzie, na których nam zależy, ucierpią najbardziej”. Dwa lata później, wszystkie programy zostały przywrócone. Cynizm czy realizm? „Zawsze wolę się mylić po stronie współpracy” – mówi prof. Katz.

Profesor socjologii Gilbert Rozman, specjalista w dziedzinie kultury azjatyckiej, jest zdania, że współpraca amerykańsko-chińska „jest znacznie bardziej wzajemnie korzystna” niż ewentualne protesty. „Pozyskanie współpracy Chin w dziedzinie nierozprzestrzeniania broni jądrowej (w kontekście Korei Północnej) jest znacznie ważniejsze niż takie lub inne prawo obywatelskie” – mówi profesor z rozbrajającą szczerością. Kiedy firma Google zgodziła się poddać chińskiej cenzurze w Internecie, prezes Eric Schmidt (absolwent Princeton) powiedział na szczycie ekonomicznym w Davos: „Nie podobają nam się restrykcje, ale gorzej byłoby odwrócić się plecami do naszych użytkowników”.

Może to zabrzmieć jak szczyt cynizmu, podobnie jak wypowiedź Shuang Pan, doktoranta na Wydziale Chemii Uniwersytetu w Princeton, przewodniczącego Stowarzyszenia Chińskich Studentów i Naukowców w USA: „Zgadzam się, że ludzie mają tutaj o wiele więcej wolności niż w Chinach, ale wolność polityczna bardziej nadaje się dla kraju bogatego i wykształconego, niż dla Chin, w których znaczna część ludności żyje na wsi, nie umie czytać ani pisać.” Shuang Pan zamierza wrócić do Chin. Zapytany, czy pobyt w USA pomógł mu bardziej docenić demokrację, odpowiedział czujnie : „Nie tyle docenić, co zrozumieć.”

Pewnego dnia Shuang Pan doceni demokrację, a może nawet już ją docenia, tylko boi się do tego przyznać. Nawet przed sobą samym. Demokracja jest tak zaraźliwa, że wcześniej czy później zainfekuje też Chiny.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 94

Dodaj komentarz »
  1. „Zgadzam się, że ludzie mają tutaj o wiele więcej wolności niż w Chinach, ale wolność polityczna bardziej nadaje się dla kraju bogatego i wykształconego, niż dla Chin, w których znaczna część ludności żyje na wsi, nie umie czytać ani pisać.” Shuang Pan zamierza wrócić do Chin.
    Moj komentarz :
    W ten sposób Chiny ominą możliwość przyblokowania rozwoju kraju, bo nie będą miały żadnych szans, aby powstać, odpowiedniki chińskie takich partii politycznych jak choćby Samoobrona czy PiS.

  2. Nareszcie pan się odważył przypomnieć kilka oczywistych uzależnień które mają wpływ na tych co zajmują się polityką globalną.
    Polska jest w bardzo podobnym układzie z UE , jak Tybet z Chinami i wiele krajów sąsiadujących z imperialnymi potęgami.
    W Polsce dziennikarze udają, że nie dostrzegają co najmniej trudnych uwarunkowań Polski i zależności od Brukseli. Ucieczka w kraj złudzeń nie powinna dotykać dorosłych mężczyzn.

  3. Z ta Belgia jako przykladem demokracji to bym uwazal, Panie Danielu. Belgia lada moment moze sie rozpasc, co w przelozeniu na model chinski moze byc zinterpretowane jako odlaczenie sie Tybetu od Chin, a wiec nie sadze, zeby Chinczykom akurat o to chodzilo.

    Ale moze Panu w podtekscie wlasnie o oto chodzi… 😉

    Pozdrawiam.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Byc moze demokracja zainfekuje Chiny ale jest to wyjatkowo powolny wirus w przeciwienstwie do tych ktore tam sie „rodza”. Poza tym ” naturalna medycyna chinska ” ma wielowiekowe tradycje, czyli byc moze Ameryka i nie tylko , kreca sobie bat na wlasny tylek. Wlasciwie to ten bat juz jest gotow.
    Niczego bron Boze nie porownuje ale ten ohydny cynizm nazywany realizmem przypomina mi troche realizm swiata w reakcji na wiadomosci o zagladzie Zydow kilkadziesiat lat temu .

  6. Kwestia wyzwolenia Tybetu spod chinskiej okupacji powinnismy zajmowac sie w takim samym stopniu w jakim tybetanczycy interesowali sie wyzwoleniem Polski spod sowieckiego jarzma. Nie wszystkie kraje rozkwitaja w demokracji.
    Zreszta teokratyczne panstwo Dalaj Lamy nie bylo demokracja a jego powrot bylby powrotem wylacznie innej od panujacej obecnie odmiany poganstwa. Nie przejmujmy sie wiec zbytnio kolejna seria przygod wyznawcow bogini Kali (Znanej tez tam jako Tara). Jesli tybetanskie demony sa istotnie cos warte to powinny umozliwic swoim wyznawcom usuniecie ateistycznych chinczykow bez pomocy naciskow z zewnatrz. Zastanowmy sie zamiast tego co uczynic aby poprawic ekonomiczna sytuacje Naszej Umeczonej Dlugami Ojczyzny! Tutaj modly takze nie wystarcza.

  7. Redaktorze, ma Pan rację. Ale red. Szostkiewicza Pan nie przekona, a róznych Romaszewskich tym bardziej. Pozdrowienia.

  8. I Pan ma rację, i Ci, którzy wzywają do bojkotu mają rację. Wydaje mi się, że tutaj trzeba zasady kija i marchewki. Z jednej strony rzeczywiście bardzo trudno zerwać kontakty z krajem tak potężnym jak Chiny, z drugiej, trzeba przecież dać władzom ChRL do zrozumienia, że pewne działania nie znajdują akceptacji świata demokratycznego. Rozumiem koniunkturalne milczenie rządów – interesy. Tym głośniej powinny krzyczeć organizacje pozarządowe.

    Co do zdemokratyzowanych studentów chińskich – może tak być, że bardzo sobie cenią i chwalą zachodnie połączenie dobrobytu i demokracji, a gdy wracają do Chin, cenią sobie dobrobyt wynikający z doskonałego wykształcenia, a o demokracji zapominają. Nie ukrywajmy – dla ludzi będących elitą finansową demokracja często jest po prostu utrudnieniem i przykrą koniecznością.

  9. Dzisiaj w „Trybunie przeczytałem następującą notkę: „Od czwartku, przez pięć dni, w południowo-wschodniej Turcji, a także w niektórych miastach zachodniej części kraju przeszła fala wielotysięcznych demonstracji Kurdów domagających się praw narodowych. Jak donoszą agencje, w wyniku działań policji od kul zginęło dwóch manifestantów, rany odniosło ponad 100 i kilkunastu policjantów. Siły bezpieczeństwa aresztowały ponad 200 osób, w tym działaczy legalnej, kurdyjskiej Partii Demokratycznego Społeczeństwa.
    Mimo że demonstracje objęły duże obszary kraju, zagraniczne media, poza krótkim relacjami największych agencji prasowych, nie poświęciły tym wydarzeniom większej uwagi. Żądania Kurdów, choć dotyczą zapewnienia praw człowieka i praw narodowych, okazują się w tym wypadku mniej ważne. Nie nawiązał do nich przebywający w tym czasie w Ankarze wiceprezydent USA Dick Cheney, bowiem wyzwoleńczy ruch kurdyjski dla Waszyngtonu to ,,terroryści’’. (…)” Jak oceniać zachowania m.in. mediów i „dziennkarzy” dla których martyrologia jednych ma się nijak dla martyrologii innych a piszę to w sprawie „owczego pędu” mającego na celu zniszczenia największego święto olimpizmu jakim jest Olimpiada. Jak nazwać ludzi wymagających, aby sportowcy narazili swój swój i swoich dzieci byt sami biorąc stosowne apanaże za występowanie w TV i stosowne wierszówki w mediach papierowych. Jak ocenić polityków i konkurentów gospodarczych mających na swoich usługach większość mediów, którzy dla własnych celów gotowi są zmanipulować prawdę co widać, słychać i czuć. Dlaczego do dyskusji na ten trudny temat nie dopuszcza się osób mających inne spojrzenie a znających Chiny np. Piotra Gadzinowskiego.

  10. Niestety w przypadku Tybetu znów rozlegają się odgłosy jednostajnej i monotonnej mantry. Osoby które chcą się dowiedzieć czegoś co odbiega nieco od tej oficjalne formuły, że Chiny to tylko i wyłącznie „b”, a Tybetańczycy to tylko „cacy” mają naprawdę problem w dotarciu do tego typu informacji. Tak przy okazji, to zastanawiam się nad mechanizmem powstawania takich kalek(l. mn. kalki)informacyjnych. Kiedyś pracowały nad takim modelem informacyjnym sztaby ludzi, całe wydziały prasy przy komitetach największych partii komunistycznych śledziły każdy ruch dziennikarskiej ręki, czuwali z potężnymi reflektorami panowie cenzorzy i panie cenzorki, aby broń Boże coś złego nie pojawiło się przed oczami czytelnika A dzisiaj wolny i demokratyczny świat, miłujący prawdę i rzetelność zawodową dziennikarze, chłonni nowych wiadomości czytelnicy i znów są problemy.
    Na szczęście jest Internet.
    Na przykład wczoraj w południe dalajlama w Delhi miał wystąpienie w którym ostrzegł, że ustąpi „jeśli nadal będą trwać” manifestacje z użyciem przemocy” .Odniósł się tym samym do tybetańskich protestów anty chińskich. Dalajlama zaapelował do Tybetańczyków o pohamowanie się i unikanie przemocy wobec…NARODU CHIŃSKIEGO. Tak właśnie powiedział dalajlama na konferencji w Delhi, nie w Pekinie pod czujnym okiem partyjnego funkcjonariusza wiadomych służb, ale w Delhi, w demokratycznych przecież Indiach.
    Poświęciłem wczoraj pół dnia ,obejrzałem większość programów informacyjnych i na temat wystąpienia dalajlamy nic, dosłownie nic. Nawet sama Monika Olejnik nie zająknęła się ani słowem. Myślę, że całkowicie przez przypadek. Mieliśmy za to kolejnego newsa, tym razem dzielne społeczeństwo Białorusi wyległo tłumnie na ulice..

  11. Panie Danielu !
    Od dnia, kiedy Tybet pojawił się w polskich mediach , jest pan pierwszym który ocenia tamten świat przez realne „chińskie” okulary . Wreszcie głos rozsądku .
    Pański apel do dziennikarzy o ufundowanie stypendium dla Tybetańczyka ,to jak rzucać grochem o ścianę ,a przecież gdyby do tego dołożyć tych tak licznych, którzy od dwóch dni żerują na Voglu to uzbierałoby się .To, że sprawy kompletnie nie przystają do siebie wagowo to nic , polscy dziennikarze w swojej wiekiej masie powodują, że unikam ,jak tylko mogę ich słuchania czy ogladania .
    Potwierdzam współpracę amerykańskich uczelni z Chinami na szerszym poziomie , bo tak oceniam wyjazdy grupowe studentów z USA do Chinskich zakładów z kapitałem amerykanskim po to, by realizować program przedmiotu X i .uzyskać zaliczenie po napisaniu pracy – raportu,( według wcześniej zatwierdzonego planu -programu ) .Ileż korzyści z takiego wyjazdu dla obydwu stron ,a ta wspólpraca toczy się każdego dnia .
    Na tym tle protesty czy nawoływanie do retorsji z polskiej strony po prostu śmieszne ,łącznie z bojkotem Olimpiady .
    Pisząc ,słyszę jak rozsądny Paweł Wroński w TOKFM podziela pogląd z jakiegoś medium ,iż polscy sportowcy mogliby w Pekinie defiladować z polskim znakiem „Solidarnośći ”
    Sympatyczny panie Wroński !!!,tonizujmy te demonstracje .Mnie chodzi o to, by flaga(barwa ) biało-czerwona nie była przemiotem służącym do dopisywania na zwykle białym tle, informacji o miejscu zamieszkania kibica
    XYZ lub innej identyfikacji .To Polacy ,jedyni na świecie traktuja barwy narodowe jak szmaty, SZmaty i SZMATY i co ?! dzisiaj w Krakowie napewno kibice na meczu potwierdzą ten dziki obyczaj i wszyscy milczą -nie ma problemu a jest problem !!.Amerykanie , Niemcy czy Rosjanie tak nie postepują .
    Poprzednie zdanie nie szczególnie łączy się z Tybetem ,przemycam je, bo trudno pogodzić się jak dumni Polacy malutko o tamtym świecie wiedząc używają „polskie okulary ” dla oceny Tybetu ,a to inny kraj inna kultura inny świat, zamknięty od zawsze nawet Europejskie oko .

  12. Skoro papież, który w igrzyskach startować chyba nie zamierza i gospodarczo od Chin też nie jest uzależniony, nie upominał się głośno o prawa Tybetańczyków i prześladowanych Chińczyków to dlaczego mają to robić sportowcy?

  13. Inicjatywa ufundowania stypendium jest bardzo cenna i jak zostanie zaakceptowana przez dziennikarzy, a następnie zrealizowana w polskim wydaniu, to duży znak ???. Wolność wysokogórskiego Tybetu, który zamieszkuje około 2.8 mln. mieszkańców (oraz emigranci) jest bezcenna, ale czy kosztem igrzysk ?, które mogą być także „iskrą” ku wolności.
    Troszkę pesymizmu. Pamiętam, że bliscy nam kulturowo relegowani z uczelni białoruscy studenci nie bez oporów w końcu otrzymali rządowe stypendia. Ile kierunków studiów w Polsce prowadzonych jest w języku angielskim, a dyplomy porównywalne są do dyplomów najlepszych uczelni, ponieważ w rankingach nasze najlepsze uniwersytety krążą około 350 miejsca i nawet nie ma już studentów z Kuby.
    Każda forma współpracy w zakresie kultury i nauki jest rozwijająca, a młodzi Chińczycy to największa i najintensywniejsza szkoła języka angielskiego. Kilkanaście polskich uczelni jasno określa swoją europejską perspektywę i stawia na jakość, ale potrzeba wytrwałości.

  14. „Zgadzam się, że ludzie mają tutaj o wiele więcej wolności niż w Chinach, ale wolność polityczna bardziej nadaje się dla kraju bogatego i wykształconego, niż dla Chin, w których znaczna część ludności żyje na wsi, nie umie czytać ani pisać.”

    Nie tak dawno oglądałem w TV początkującego studenta sinologii, który stwierdził, że pisać po chińsku umie jako-tako, ale jeszcze nie potrafi czytać 🙂

    Nie jest to aż tak dziwne, jeśli weźmie się pod uwagę ilość dialektów chińskich. Tym bardziej można zrozumieć analfabetyzm panujący w dzisiejszych Chinach.

    Dzisiejsze Chiny to, tak naprawdę, tygiel ponad 50 różnych narodowości i rozumiem obawy, że ten tygiel może w końcu wybuchnąć. Czy jednak my, Europejczycy, mamy rezygnować z własnych wartości i wzorców życia na rzecz utrzymania tego tugla w ryzach ?

  15. Bardzo podoba mi sie ten pomysł z ustanowieniem stypendium dla tybetańczyka, a może jeszcze dla jakiegoś chińczyka, bo byłaby to konkretna pomoc. Wiadomo że w Chinach można zarobić dużo pieniędzy i nikt z wielkich i mniejszych polityków nie zaryzykuje konfrontacji wprost, bo ma za dużo do stracenia.
    W ogóle jestem zwolennikiem ułatwiania kontaktów i ruchu zwykłych ludzi pomiędzy różnymi kulturami i krajami bo w ten sposób jest najłatwiej zmienić obraz i odczucia ludzi kształtowane przez propagandę. Od dawna uważam , że Castro dawno by upadł gdyby Stany nie wprowadziły całkowitej blokady.
    Taka wymiana (czy to naukowa, czy turystyczna) długo trwa ale jest na dłużą metę o wiele skuteczniejsza niż różne akcje czy restrykcje na arenie międzynarodowej. Choć nie można pominąć jego znaczenia propagandowego, tylko że jest on krótkotrwały.
    Pozdrawiam

  16. Gdy słucham chóru dziennikarzy na temat Chin i Tybetu przypomina mi sie pewien dziennikarz, który wywołał wojnę, żeby mieć o czym pisać. Są też tacy, którzy zawsze będą się bić za wolność naszą i waszą. Byleby się bić.

  17. Fragmenty z Wikipedii dotyczące Tybetańskiego Regionu Autonomicznego.
    „Tybet jest jednym z najsłabiej rozwiniętych regionów Chin. Główną gałęzią jego gospodarki jest hodowla jaków, owiec, kóz i wielbłądów, a także myślistwo.(…)W ostatnich latach, wraz z rosnącym stopniem otwarcia Chin na świat i względną liberalizacją polityki Chin wobec prowincji Xizang w regionie- szczególnie w jego stolicy Lhasie – dokonują się poważne przemiany gospodarcze.Za sprawą MILIARDOWYCH inwestycji rządu centralnego w renowację zabytków i infrastrukturę komunikacyjną dynamicznie rozwija się turystyka. W 20007 roku liczba turystów odwiedzających Xizang przekroczyła liczbę mieszkańców prowincji.”
    Tyle,a może aż tyle Wikipedia.

  18. Nareszcie jakiś głos rozsądku w sprawie Tybetu w polskich mediach!

  19. Oczywiście chodzi o rok 2007 i to naszej ery.

  20. Szanowny Panie Redaktorze !
    Pański apel o stypendium dla Tybetańczyka (ów) ufundowanego przez polskich dziennikarzy to najlepszy dowod solidarności z tym narodem, z tym spoleczeństwem. A większosć Pańskich koleżanek i kolegow po piórze pisząc, mówiąc i zajmując stanowisko w sprawach „chińsko-tybetańskich” nie wie „o czym mówi” i jak podejść do tematu. Chińska kultura, cywilizacja maja ponad 4000 lat, autorytaryzm i silna hierarchia w struktuerze spolecznej jest tam niemalże wpisana w „chińskość” – renesans w post-komunistycznych Chinach myśli Mistrza Konfucjusza, a o jego poglądach na rządzenie, organizację społeczenstwa, porządek społeczny i administracyjny lepiej niech laicy się nie wypowiadają, jest powszechnie znany (tak, dzisiejsze Chiny to nie jest kraj KOMUNISTYCZNY, a partia rządzaca pod nazwą – KPCh – to klasyczna partia władzy, sprawująca rządy w shierarchizowanym i autorytarnym „od wewnatrz” społeczeństwie).
    Ten pęd do pouczania innych, stawiania siebie jako wzór z Sevres (zwłaszcza widać to po „braci” dziennikarskiej i niektórych politykach, wiadomej proweniencji) jest tyle irytujący co śmieszny. No, ale neofici, konwertyci i wszelcy cudownie „nawróceni” zawsze musieli i muszą pokazywac swą gorliwość wobec „nowych Panow”. Nie na darmo T.Torquemada, sam marran i conversos (trzy pokolenia „do tylu”) tak intensywnie prześladował marranów, morysków i wszelkich – autentycznych i wydumanych – konwertytów w Iberii Ferdynanda i Izabeli.
    Trzeba na kanwie Pańskiego felietonu, podpisuję się pod jego tezami obydwoma rękami, stwierdzić, że podstawa porządku społecznego i zmian w mentalnosci jest odddzialywanie – na siebie wzajemne. Powolne, systematyczne, stale; świadomosc ludzka zmienia się w perspektywie pokoleń; będzie to następowac takze i w Chinach. Nie można jednak wykluczać, że sukcesy gospodarcze, ekonomiczne, cywilizacyjne Chin będa jakims drogowskazem dla innych krajów chcących podążyc tym tropem. Krajów nie-zachodnich. B.prezydent Singapuru, kraju jak najbardziej zeuropeizowanego, Lee K.Yew mial powiedziec, ze Azjaci nigdy nie beda tacy jak Europejczycy, gdyz mają swoje wartosci, kulture i swoje spojrzenie na zycie. Mial racje. Cos takiego jak nasze prawa czlowieka moglo zrodzic sie tylko w okreslonym czasie i miejscu. W kontekscie i praktyce Oswiecenia i Reformacji.
    W tej perspektywie Polska, ktora nie przeszla ani Oswiecenia, ani Reformacji, nie moze sobie absolutnie roscic praw do pouczania w tej materii kogokolwiek. Lepiej zadbac wpierw na wlasnym podworku o przestrzeganie tych praw np. edukacja seksualna, prawo do aborcji, prawa mniejszosci seksualnych, zapasc wymiaru sprawiedliwosci, areszty wydobywcze, totalizm jednego wyznania, w wymiarze prawnym, obyczajowym i mentalnym etc.
    Pozdrawiam serdecznie.
    WODNIK53

  21. Tak, najłatwiej protestować cudzymi ustami… Trudniej poświęcić swój czas, pieniądze (kupić ten chiński produkt czy nie kupić?? Przecież jest dwa razy tańszy…) czy zaangażować się… Jednak pamiętam restrykcje wobec PRL-owskich władz w latach 80-tych, ja byłam zadowolona…

  22. Polska jako dawca marchewki i dzierżyciel kija w stosunku do Chin, które gdyby wysypały na nas chociaż swoją jednoroczną nadwyżkę budżetową, uczyniłyby Polaków najbogatszymi ludźmi świata.
    Proponuję wiadro zimnej wody na rozpalone głowy, bo naprawdę nadgorliwość w obronie Tybetu jest w takich okolicznościach przyrody istną śmiesznością.
    Jestem za olimpiadą w Pekinie i żadna poprawna nowomowa nie jest w stanie zmienić mojego przekonania. Jak mawiał Konfucjusz w epoce bliskiej Chrystusowi – nie wypowiadaj się w sprawach, którymi cię nie obarczono.
    PS.
    Skąd Bobola czerpie swoją religijną wiedzę? Takich bredni jeszcze nie czytałem. Bogini Kali i Tybet, ostoja buddyzmu. Ale jaja.

  23. Jestem za! Pieniędzy mam mało, ale w miarę możliwości mogę się do stypendium dorzucić.

    Bardzo się cieszę z tej notki. Dotąd wszystkie notki o Tybecie były albo idealistyczne, z czarno-białą wizją świata, wiarą w postępy wolności i demokracji; albo cyniczne, real-polityczne. To chyba pierwszy głos ‚środka’, utrzymujący się w zakresie realizmu, ale odwołujący się do wartości. I pierwszy, który proponuje coś więcej niż puste gadanie. I dlatego nie sądzę by wezwanie miało szerszy oddźwięk…

    Jacobsky:
    Też myślałem o tej Belgii. Może to właśnie polemika z twierdzeniem, że gdy Chiny staną się demokratyczne, to wszystkie problemy rozwiążą się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki? Bo ceniąć demokrację należy sobie zdawać sprawę, że sama z siebie, a już zwłaszcza szybko, nie rozwiązuje ona problemów.

  24. Panie Redaktorze, Blogowicze

    Aneks do tematu:

    http://www.tybet2008.pl/index-500.html#podpisy .

    Pozdrawiam Halszka

  25. WODNIK53. Wspomniałeś wielkiego Chińskiego uczonego z przed 2500 lat, znanego w Europie pod imieniem Konfucjusz. Postać prawie w Polsce nieznana, a przynajmniej nieznana jego myśl i idea sposobu na życie i rządzenie. Popróbuj kipić w księgarniach jakiekolwiek jego dzieło lub biografią. Daremnie. Na kanale PLANETE od pewnego czasu nadają filmy popularyzujące filozofię konfucjańską i jej wpływ na dziesiejsze życie i zachowanie ludzi bisnesu na całym dalekim wschodzie. Pozdrawiam.

  26. Amerykańskie mocowanie się z Chinami

    Uważam,że Pan Passent zaprezentował bardzo ciekawe spojrzenie w kontekście polityki dalekowschodniej,które posiada również swoje przełożenie na nasze realia.Podjęcie tematu stosunków amerykańsko-chińskich wyostrza nasze spojrzenie na funkcjonowanie mechanizmów kształtujących imperialna politykę USA.Jest ono także uspokajającym oderwaniem się od kociokwiku lokalnej polityki naszego zapyziałego zaścianka.

    Gospodarz blogu postawił w swoim felietonie podstawowe pytanie czym jest polityka,cynizmem czy realizmem?Jest to pytanie niezwykle zasadne.Trudno udzielić na nie jednoznacznej i w pełni trafnej odpowiedziejeśli nie dokonamy pogłębionych rozważań.Jak można przypuszczać doskonała znajomość Autora stosunków politycznych w Rosji i w USA oraz innych państwach pozwala przypuszczać,że przedłożone nam pytanie jest wysoce zasadne.Jego nowatorstwo polega na oderwaniu się od klakierskiej polityki polskiej prawicy wobec „Imperium Dobra”.

    Zderzenie interesów USA z potencjałem Chińskim nadaje felietonowi szczególnego smaczku.Poszerza ono nasze horyzonty.Uczy elementarza polityki.Odrywa nas także od złudnego przekonania o wiodącej roli i ważkim znaczeniu posolidarnościowej Polski w tym ogromnym świecie.Polskie na globusie obrazującym świat jest zaledwie jakimś tam punkcikiem,określającym nasze możliwości,co nie oznacza byśmy wpadali w kompleksy.

    Za bardzo interesującą uważam propozycję Autora,by demokratyczni polscy żurnaliści wsparli amerykańskie działania strategiczne osobistym zaangażowaniem,w praktycznym wymiarze.Chodzi o to by nasi emisariusze demokracji własnym wysiłkiem dali dowód zgodności słów z czynami.Do tego działania zachęca ich Pan Passent.Chodzi o to, by ze swoich niemałych uposażeń wyasygnowali drobne kwoty na rzecz utworzenia funduszu stypendialnego dla tybetańskiego studenta.Jest to niezwykle chwalebna i cenna inicjatywa.Zobaczymy czy poza kłapaniem ozorami i skrzypieniem pióra potrafią dać coś więcej od siebie?

    Okazuje się,że dzisiaj jest już niewystarczającym pokwikiwanie na temat demokracji i wolności,na jakimś tam zadupiu.Czynienie politycznego rwetesu, z tego powodu, na hasło dane przez wolny świat, staje się już niewystarczającym mandatem do głoszenia propagandowych prawd.Należy przekonywać nas, że się wierzy w to co pisze i głosi z anteny, że nie jest się zwykłym wyrobnikiem politycznym za zielone.Sfera intelektualnej obsługi mediów musi przekonać nas do tego,że posiada moralny walor do przewodzenia nam.My mamy uwierzyć,czwartej władzy,że poza osobistymi interesem kieruje się ona nadrzędnym interesem czytelnika i słuchacza.Dziennikarze powinni dokonać swego rodzaju lustracji i weryfikacji moralnej poprzez udowodnienie nam,iż nie są instrumentem w politycznej walce klas posiadających o pomnażanie ich majątków.Myślę,że na taki gest stać będzie w większym zakresie dojrzałych dziennikarzy,aniżeli młodych,będących na dorobku, pismaków.Ponieważ jest to generalnie zawód misyjny,więc wszystkim im należy życzyć sukcesu.

    Rzeczywiście,na włączenie „prztyczka elektryczka” wolny świat przypomina sobie a to o Polsce,a to o Jugosławii,a to o Kosowie,a to o Iraku,Afganistanie,Czeczenii i bardzo wielu jeszcze innych miejscach na ziemi.Daje w ten sposób hasło do kolejnej rewolty kwiatowej, tulipanów,goździków a nawet pomarańczowej.Po czym kiedy te kraje znajdą się w sferze oddziaływania wolności i demokracji,zaczyna się wyrzucanie ich mieszkańców na bruk i przejmowanie majątku trwałego przez międzynarodowe korporacje finansowe działające pod auspicjami Imperium Dobra.Mechanizm jest ciągle taki sam,jedynie szczegóły operacyjne wykorzystujące zwykle nacjonalne niechęci i uprzedzenia religijne jest wykorzystywany stosownie do występujących lokalnie animozji.

    Ta dalekosiężna i dobrotliwa polityka globalizmu,jak sama nazwa wskazuje,obejmuje cały świat,a właściwie strategiczne punkty dla perspektywicznego rozwoju rynku kapitalistycznego,umacnianiu pozycji inicjatora i konsumenta tych zmian geografii politycznej świata przy pomocy Międzynarodowego Funduszu Walutowego,Banku Światowego oraz tworzonych przez nie Fundacji na kształt Sorosa pompujących środki w tworzenie,ożywianie i umacnianie opozycji.Co jakiś czas panowie liberałowie z udziałem pana Kwaśniewskiego spotykają się w Davos by ocenić postępy bliskiej ich sercu polityce.

    Ponieważ ostatnimi czasy globalistyczna polityka raczej cienko przędzie, więc chodzi o to by jej janczarowie udokumentowali swe osobiste zaangażowanie we wdrażaniu jej pryncypiów.Gadania mamy już wszyscy po dziurki w nosie.Chodzi teraz o to by za gadaniem poszły widowiskowe i namacalne czyny i to nie w zakresie brania ale dawania.Na razie rzecz dotyczy szmalu,ale potem bolszewickim zwyczajem na ołtarzu poświęceń trzeba będzie składać coraz obfitsze i cenniejsze ofiary,w rezultacie ograniczające wolność,pluralizm i demokrację.Największym poświęceniem i oddaniem sprawie wolności będzie akt samospalenia przed właściwą ambasadą lub na odpowiednio wielkim stadionie, jak podpowiada Pan Passent.Można przypuszczać, że wielu naszych młodych nawiedzonych i niedoświadczonych pismaków, niepewnych swego losu i jutra gotowych jest oddać niezwykle cenne życia w zamian za świadczenia społeczne dla własnej rodziny.

    Jest jakaś taka prawidłowość, że byt kształtuje świadomość a baza jest podstawą dla nadbudowy.Decydenci i dysponenci tego świata są tak rozmiłowani w wolności i demokracji,że zupełnie nie pamiętają o tym,albo świadomie unikają tych zależności i związków.Ciekawe dlaczego nie proponuje się demokracji i wolności, na obraz i podobieństwo Belgii lub Szwajcarii, wielu republikom bananowym znajdującym się pod patronatem jedynie słusznych sił.Czyżby tym państwom nie była potrzebna wolność i demokracja a wystarczała im sama miłość i poparcie Imperium Dobra?Dlaczego Imperium Dobra nie pompuje środków w te republiki by ich bazę uczynić adekwatną do rozwoju nadbudowy?Wynika to z faktu,że Imperium nie jest bankiem pompującym i napędzającym rozwój,Imperium jest strukturą wysysającą.Dlatego taniej jest robić ruchawkę w nadbudowie i nie ruszać bazy.

    Niezwykle interesującym jest przypadek Chin Ludowych,który to znakomicie oddaje Autor.Chiny są ludowe i są czerwone,gdzie warunki dyktuje Komunistyczna partia.Oczywiście w żaden sposób nie przeszkadza to USA we wchodzeniu na ten rynek i rozwijaniu z nimi szerokich kontaktów handlowych.Niewątpliwie Chiny są zainteresowane transferem osiągnięć nauki i techniki amerykańskiej.Przy czym nie należy być naiwnym i mieć nadzieję, że Amerykanie sprzedadzą im hity.Zresztą myślę,że i takie hity nie są im potrzebne by napędzać rozwój gospodarki, z czego niewątpliwie zdają sobie oni sprawę.Te hity mają istotne znaczenie w przemyśle wojskowym i zbrojeniach ale tutaj USA trzymają rękę na pulsie.

    Pikantności omawianej sytuacji politycznej obu mocarstw,bo do takich niewątpliwie Chiny komunistyczne należą, nadaje fakt,że biorąc pod potencjał ludnościowy Chińczycy mogliby,na dobra sprawę, zarzucić USA beretami.Ponadto Chińczycy są w posiadaniu takich aktywów amerykańskich,których postawienie USA do realizacji zachwiało by podstawami tego supermocarstwa i całej gospodarki światowej.Stąd Chińczycy nie są jakimiś tam partnerami,którym USA może apodyktycznie dyktować warunki.USA może bawić się chińskimi zabawkami próbując swoich starych forteli,ale to nie zmienia faktu,że Chińczycy twardo trzymają ich w ręku.Podobny wymiar ma awantura inspirowana zTybetem.Przykład Hong-Kongu także świadczy ,że Chińczycy są twardym i konsekwentnym graczem.Z tym ogromnym i autarkicznym mocarstwem nie udadzą się śmieszne numery amerykańskie stosowane wobec małych państewek.Jeżeli nie rozsadzi ich od wewnątrz eksplozja demograficzna,która może być przekształcona w tanią i konkurencyjną siłę roboczą napędzającą rozwój gospodarki,to Amerykanie nie mają żadnych poważnych instrumentów do koniunkturalnego i manipulowanego dławienia chińskiej gospodarki ,by uzyskać polityczne ustępstwa.

    Pan Passent z autopsji doskonale opisuje amerykańską politykę kija i marchewki.Inicjację współpracy naukowej,za którą szerokim strumieniem wlewają się inne formy współpracy niosące ze sobą tzw.wirusa demokracji.Wydaje im się,że rozbudzenie wewnętrznych aspiracji Chińczyków,którym sprostać nie będzie mogła władza,rozsadzi to państwo i tamten system.Przypuszczam, jednak że istnieje tak ogromna między nami różnica kulturowa i mentalności,która uniemożliwia ich zrozumienie i możliwość stosowania wobec nich dotychczas sprawdzonych instrumentów.Tamta kultura prezentuje tradycję wielu tysięcy lat i system wartości zupełnie nie przylegający do naszych kryteriów.Sądzę, że my, z naszą wolnością,pluralizmem i demokracją,startując do nich jesteśmy po prostu śmieszni.USA nie udało się zniewolić Wietnamu,nierealnym jest tym bardziej podporządkowanie Chin nawet przy zastosowaniu bardziej wyrafinowanych i subtelnych instrumentów.Zresztą USA nie stać na finansowe podporządkowanie Chin,nie potrafią uczynić tego gospodarczo z uwagi na ogrom rynku,nie mogą również liczyć na sukces militarny.Chiny oddziela od wolnego świata dobrobytu nie tylko chiński mur.

    Konkludując pytanie postawione na wstępie:”Cynizm czy realizm” wypada powiedzieć, że polityka amerykańska wobec Chin komunistycznych jest z amerykańskiego punktu widzenia realistyczną, z chińskiego cyniczną,a według mojej oceny jest to kapitalistyczny realizm zaprawiony burżuazyjnym cynizmem.

  27. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Hegemonie USA na swiecie mozna wlasciwie zaliczyc do swietlanej przeszlosci. Fakt ten jest dowodem na to, ze nie wszedzie funkcjonowac beda/moga (zdawalo by sie) te same „prawa natury”. Chinczycy maja np. doskonale stosunki z Islamem i kultura Islamu, co w pewnych szerokosciach umyslowych jest ciezko strawnym faktem. Trudno bedzie Zachodowi wmontowac Chinczyka w ich polityke monetarna tzw. „kopalnie zlota”. Gdyby nawet bylej hegemoni udalo sie storpedowac – do pewnego stopnia – Igrzyska Olimpijskie, to i tak nic nie odwroci biegu pedzacej lokomotywy. Napiecia z Tajwanem potrzebuja czasu, azjatyckiego spokoju, rozwagi – przyjdzie czas, przyjdzie rada. Chyba, ze zapragna usilnie posmakowac szczscia nam znanego. Glauben Sie, Strauss, dass wir uns genügend getarnt haben?

    F.S. von/od Volkswagen Deutsche

  28. Szanowny Panie Redaktorze!

    Jako wsparcie Pańskiego pomysłu chciałbym przypomnieć, tym co o tym zapomnieli, że Gorbaczow, przed zostaniem I Sekretarzem był przez wiele lat w Londynie. Czy można postawić tezę, że gdyby nie ten pobyt, to „Pierestrojka” w ZSRR byłaby niemożliwa? Myślę, że tak.
    A może wśród Chińczyków studjujących na Zachodzie znajdzie się także „Chiński Gorbaczow”?

    Serdecznie pozdrawiam

  29. Szanowny Panie Danielu

    Podniesiony przez Pana temat, gwałtownego uczulenia odbiorców przez środki masowego przekazu na smutny los tybetańczyków, jest dowodem naiwności „dobrych serc” przejętych ich losem, lub cyniczną i obłudną grą polityczną – osobiście optuję za drugim wytłumaczeniem.

    Niestety, tak jak w życiu nic nie jest samym dobrem, czy samym złem, tak nie ma też idealnych do naśladowania wzorców, zresztą i one też się z biegem czasu zmieniają. Doprowadza mnie jednak do pasji nieustanne stosowanie obłudy i podwójnych standardów przy opisie zbliżonych draństw jakich jesteśmy świadkami. Jakoś nie zauważyłem mobilizacji do bojkotu z powodu wymordowania ponad miliona cywilów w Iraku i zmuszenie ponad czterech milionów do opuszczenia własnych domów, lub emigracji w ostatnich pięciu latach, wszystko pod szczytnym hasłem obrony przed tyranem i wprowadzaniem demokracji. O innych rejonach gdzie leje się krew, tylko po to by możni mieli dostęp do naturalnych zasobów nie wspomnę.

    W Tybecie, też od dawna nie toczy się walka samego dobra, z samym złem i dążenie do ideału, polecam:
    http://www.globalresearch.ca/index.php?context=va&aid=8442

    Z pozdrowieniami dla wszystkich i odpoczynku dla żołądków po świętach

  30. Panie Sławku (2008-03-26 o godz. 09:22) uważam podobnie jak Pan – zawsze się znajdą tacy co to się biją, żeby się bić i niezależnie od tego z kim i dlaczego będą „dymić”. Zresztą osobiście uważam, że niegdysiejsza opozycja solidarnościowa składała się w dużej mierze właśnie z tego typu ludzi, co teraz zresztą nam się odbija czkawką, a jeżeli dojdzie do tego całkiem niemała grupa neofitów to jest jak jest. Uwzględniając dodatkowo skłonności do walczenia cudzymi rękami, jakie z kolei inni prezentują (i co pięknie wypunktował szanowny Gospodarz) to stąd i poziom naszej polityki oraz ogólnonarodowej dyskusji (zresztą podobnie chyba jest i w innych krajach, a przynajmniej takie odnoszę wrażenie, może nie w takim stopniu, ale natura ludzka wszędzie jest podobna). Pozdrawiam wszystkich.

  31. Panie Redaktorze ! Blogowicze!

    Prawo do niepodleglosci wyraza coraz wiecej narodowosci na calym swiecie odwolujac sie do historycznych korzeni, faktow itd itp..Z taka szybkoscia na mapie swiata ilosc Panstw przekroczy liczbe 250.Wowczas defilada przed rozpoczeciem przykladowo Igrzysk Olimpisjkisch bedzie trwac caly dzien ( o ile duch olimpiad jeszcze na tyle aktywny/).

    Chiny w dynamicznym tempie rozwoju gospodarczego i militarnego , ze juz nie wspomne naukowego pod dyktando i pod kontrola dyktatu pseudokomunistycznego ustroju budza sie z ekspansjonistycznego letargu.
    Dzisiaj chca twarda reke trzymac nad Tybetem, Tajwanem i Honk Kongiem, a za lat kilka – kilkanascie przypomna sobie ze za rzekami Amur i Ussuri tez jest cos, co kiedys bylo w ich posiadaniu i to daleko na polnoc wschod i zachod od obu wspomnianych rzek. Juz w koncu lat 60 -tych probowali cos w tym kierunku lecz silny odpor b. armii czerwonej uspokoil ich zapedy.
    Pan Redaktor wspomina o University of Princeton.
    Ja pozwole sobie rozszerzyc ten watek na cale Stany Zjednoczone.
    Ciekawe zjawisko ma miejsce. Chinczycy w USA naleza do najbardziej pracowitych narodowosci , gdzie w ich rekach sieci pralni chemicznych, sklepow spozywczych chinskich restauracji i innego drobnego rzemiosla. To jednak ta czesc chinczykow na tzw. dorobku.
    Jest bardzo liczna grupa chinczykow ktorzy aktywnie sie ksztalca we wszystkich uczelniach w USA, znajduja zatrudnienie w instytutach naukowych i firmach o startegicznym znaczeniu. Wielu chinczykow widze na Wall Street lecz co ciekawe w Senacie i Kongresie USA NIEEEE!. Tam sie nie pchaja i tego im nie trzeba. Dosc ciekawe! czy zgodzicie sie ze mna?

    Wiele w niedalekiej i obecnej przeszlosci bylo przypadkow tzw. szpiegostwa naukowego i gospodarczego na rzecz Chin, ktorego dopuszczali sie chinscy tzw. refuge.Oni bardzo umiejetnie z kocia zrecznoscia wchodza wszedzie tam, gdzie cos daje im okreslone korzysci.Wszystko to dla analityka sprawia wrazenie wspaniale zorganizowanej gry , ukierunkowanej na jakies cele w perspektywie kilku – kilkunastu lat.
    Smieszy mnie troche ( nie jestem w tym odosobniony ) komentowanie w Polsce sprawy Tybetu i Chin jako „Tybet i sprawa Polska” – pytanie Jaka sprawa nasza w Tybecie? Nowe Drogi dla alpinistow? Znowu wtracamy sie wszedzie tam gdzie nas nie prosza o to.

    Konczac swoj punkt widzenia wyrazony na tym wspanialym blogu chce napomniec jedna z wrozb Nostredamusa ze zolta rasa zaleje swiat. Czyzby ku temu swiat i polityka zmierzalo?Czy prawdy i wrozby Nostredamusa w istocie musza sie sprawdzac i maja swa piekielna moc?

    Poki co apeluje aby ruch olimpijski nie mieszac z Polityka. Niech politycy zbojkotuja otwarcie Igrzysk swoja nieobecnoscia ale Olimpiada powinna sie odbyc chocby jako manifestacja tego ze sport i polityka nie ida w parze!!!.

  32. Kwant napisał:
    „W ten sposób Chiny ominą możliwość przyblokowania rozwoju kraju, bo nie będą miały żadnych szans, aby powstać, odpowiedniki chińskie takich partii politycznych jak choćby Samoobrona czy PiS.”
    Cóż, PiS swoją mentalnością wyjątkowo przypomina partię komunistyczną. Niestety, jeśli chodzi o umiejętność dbania o rozwój gospodarki i nauki to się przy KPCh chowa w krzaki.

  33. magrud,

    przepraszam, że jak zwykle odwołuję się do wpisów starych (nie nadążam na bieżąco)…
    mam zastrzęzenia co do stwierdzenia sprzed około 3 tygodni:
    ” coś takiego jak lewica antykomunistyczna istnieć nie może. Bo to czysty synkretyzm ”
    ??!!
    Jacek Kuroń, Karol Modzelewski, Ryszard Bugaj (choć go nie lubię) ?

  34. Re: Stary Polak z PRLu, 10:15

    Stary ale poczciwy i nie watpie, ze prawdziwy Polaku;
    Lamaizm tybetanski rozni sie tak znacznie od nauk Buddy, ze blizej mu do szamanizmu Bon, ktory tez w Tybecie wystepuje, niz do buddyzmu. Ten zas ostatni jest w zasadzie raczej ateistyczna i dosyc prymitywna filozofia niz religia.
    Polecam jako lekture podrecznik „Religie Swiata” pod redakcja ks dr E. Dabrowskiego (Pax 1957) albo lzejsza w formie relacje David-Neel „Magic and Mystery in Tybet”. Istnieja tez stosowne zrodla na internecie.

  35. Szanowny Panie Danielu ! Dzieki za swietny komentarz , jakze inny od opini i Panskich kolegow z Tok FM. Pozatym czy ktos chce aby powstalo jeszcze jedno panstwo teokratyczne /przy calym szacunku dla Dalajlamy/ ? Pozdrowienia

  36. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Stary Polak z PRL – 26.03., godz. 10:15

    Z Bobola trzeba byc ostroznym. Nie jestem pewien, Kali Sahasranama siedzi na wielkim lisciu lotosu z odslonieta piersia i emituje postawe Mudra (Madura) czy cos w tym rodzaju. Tara? to tylko Bogini. To takie buddyjskie zawiajasy – trzeba czytac. Nic sie nie stalo, Bobola czyta.

  37. Gdyby sobie wyobrazić imperium w Europie, powiedzmy słowiańskie, bo germańskie, napoleońskie, rzymskie już było, które żelazną ręką eliminuje wszelkie ruchy odśrodkowe (tzw. wyzwoleńcze), Chorwatów, Bułgarów, Moskali, albo niesłowiańskich mniejszości, Madziarów czy Albańczyków, to byłyby to „drugie Chiny”. Realnie rzecz biorąc, Tybetańczycy to mniejszość, mniej niż pół procenta całej ludności Chin, w dodatku połowa z nich jest rozproszona poza własną, autonomiczną prowincją. Jak tu mówić o niepodległości? Stanowisko Dalai Lama wobec tej idei, i chyba ostatniego wybuchu też jest sceptyczne. Przydałoby się polskim dzienniarzom wstrzyknąć nieco chęci do ruszenia tyłka i do przyjrzenia się realiom tej sytuacji.

    Inna sprawa, że bez Denga nie byłoby tych awantur. Nie byłoby wzrostu gospodarczego, nie byłoby ogromnych nierówności dochodów, nie byłoby olimpiady w Pekinie, nie byłoby rozruchów w Llasie i protestów na całym świecie. Ciekawe przy tym, że ekonomiści polscy z Kowalikiem na czele, którzy ronią łzy nad losem lokalnych biedaków, nie rozumieją, że nie może być rozwoju bez nierówności. Przemiany ekonomieczne i społeczne polegają na przemieszczeniach, nade wszystko z proletariatu pokomunistycznego, niech nawet będzie – posolidarnościowego, do klasy średniej. A między tymi klasami jest przepaść: dochodów, kwalifikacji, wydajności pracy. Dokładnie to ma miejsce w dynamicznych Chinach, przepaść dochodów, niech będzie – przepąść klasowa, jest naturą tego procesu. Czymś co ujął Kuznets w swoim modelu, kiedy największe nierówności obserwuje się w środku procesu transformacji, mniejsze na jego początku i po zakończeniu.

    USA natomiast traktują Chiny bardzo realistycznie. Ich doktryna polityki zagranicznej to mieszanina ewangelicznego idealizmu a la Woodrow Wilson i zimnego realizmu a la Henry Kissinger. Ten ostatni stwierdził, że Europa jest w fazie postmodernizmu i eleganckiej demokracji XXI wieku pełnej miękkich, przyjemnych, pachnących idei swobody i równości, zaś Azja, licząc podług europejskiego kalendarza politycznego, jest gdzieś po kongresie wiedeńskim 1815 roku, gdy układ stablizuje delikatnie utkana równowaga sił między uczestnikami kontynentalnej gry: Chin, Japonii, Wietnamu, Indii, Pakistanu, Iranu, etc. Dlatego niedawno USA wzmocniły militarnie Indie. Dlatego atak na Irak zagroził tej równowadze, a teraz ich tam obecność jest konieczna.

    I jeszcze jedno spostrzeżenie. Azjatyckie, komunistyczne (jak by nie było) Chiny należą do WTO, ich relacje z USA i nawet ze zunifikowaną Europą są zaawansowane, ich rola w różnych zakątkach świata powiększa się, w Ameryce Łacińskiej, w Afryce. Natomiast europejska i niekomunistyczna (jak by nie było) Rosja jakoś nie posuwa się naprzód, bo trudno tak oceniać to, co się tam dzieje w czasach ogromnego prosperity na rynkach surowców energetycznych i innych.

  38. Jurgi, Chodziło mi o to, że PiS nie przypomina Chińskiej Partii Komunistycznej. Miałem na myśli to, że Chińczycy skutecznie nie pozwalają zaistnieć, takim tworom jak PiS czy Samoobrona, u siebie. Władza w Chinach nie jest zależna od „widzi mi się” prostego ludu. W ten sposób może się skupić na rozwoju kraju w oparciu o wykształcone elity, a nie sondaże opinii publicznej. Podzielam też pogląd, że Komunistyczna Partia Chin ma niewiele wspólnego z komunizmem, przynajmniej obecnie. Na demokratyzację przyjdzie czas, gdy Chiny będą już bardzo bogate. Najgorzej gdy się zdemokratyzuje półanalfabetów. W imię demokracji natychmiast wybiorą władze sobie podobne i następuje marazm. Właśnie przerabiamy to w Polsce. Na szczęście w Polsce nie było aż tyle półanalfabetów. Choć zaniedbane szkoły właśnie ich masowo produkują, bo mówienie o absolutnej konieczności postawienia na oświatę i naukę trafiało grochem o ścianę, w związku z wyrażanymi przez wyborców oczekiwaniami w sondażach.

  39. Cynizm prosze pana. I to wyjatkowy. Pracuje na Uniwersytecie Hravarda od 3 lat. Pelno tu chinkow wokol. Stanowia conajmnije 50% kadry naukowej. NAjmnije oczywiscie jest amerykanow. (jakies 5 procent jesli nie liczyc kadry zarzadzajacej). I co, jak sie nasze chinki ucza demokracji? Ano kiepsko. Za to szybko sie ucza jak nie zaplacic podatku za ostatni rok pobytu, bo jak mowia po powrocie nikt ich w chinach nie znajdzie, a samo ponownie do usa sie nie wybieraja. Czy chinki cos mowia o ostatnich zdarzeniach w Tybecie? Nie nawet slowem sie nie zajakna. CZy wogole ktos cos mowi? NIe bo obowiazuje poprawnosci polityczna. Nik niczego nikomu nie wypomina. I na tym polega cynizm. Bo ja rozumiem wspolpraca naukowa, programy wymiany itd. To wszystko bardzo dobrze (sam mam pod opieka paru chinskich studentow). Ale to nie zwalnia nas od glosnego mowienia ze Chiny postepuja zle w sprawie tybetu. Niestety tego nikt nie robi. Zatrudnia sie chinka bo jest tanszy niz europejczyc, bo czesto przylatuje z wlasna rzadowa kasa, wiec wogole jest darmowy. A chinek siedzi w labie po nocach, pracuje jak wol i sie odwdziacza. KAse zbiera i sle do domu i tyle sie tej demokracji uczy. Nie widzialem jeszcze chinkow ktorzy glosno rozmawiaja na temat masakry na placu tienanmen bo mogli ja sobie wyguglowac, a w chinach nie moga. Za to zciagaja filmy z sieci, ogladaja NBA i graja na sieci w „go”. I tyle z nauki demokracji…

  40. Lizak pisze :
    „Tamta kultura prezentuje tradycję wielu tysięcy lat i system wartości zupełnie nie przylegający do naszych kryteriów.Sądzę, że my, z naszą wolnością,pluralizmem i demokracją,startując do nich jesteśmy po prostu śmieszni.”

    O dziwo, szybko nawrócili sie na komunizm, który przyszedł z Europy. Trwa on u nich nieco dłużej niż w Europie, ale z tego co mi wiadomo, z wierzchu panuje u nich partia komunistyczna, jednak wewnątrz panują, jak najbardziej, stosunki gospodarcze oparte na twardym rachunku ekonomicznym.

    Roman51PL pisze
    „za lat kilka – kilkanascie przypomna sobie ze za rzekami Amur i Ussuri tez jest cos, co kiedys bylo w ich posiadaniu i to daleko na polnoc wschod i zachod od obu wspomnianych rzek”

    Oni o tym nie zapomnieli. Na mapach wojskowych te tereny nadal są oznaczone jako tereny przejściowo pod obcą administracją.

  41. hematemesis 17.49
    Przeczytałem twój tekst z dużym zainteresowaniem. Nigdy nie uwierzę, że pracujesz na uniwersytecie Harvarda jako pracownik naukowy. Chyba jako sprzątaczka, bo dowodzi tego język i poziom wnioskowania o „chinkach”. Przypomina mi się dowcip o rodzinie, która chwaliła się że mają syna na Akademii Medycznej. Okazało się, że się urodził z dwoma głowami i umieszczono go w formalinie w sali preparatów.

  42. Geniusz Ekonomiczny z Importu 16.00
    GEzI oświecił nas, że zdaniem Kuznetsa muszą być nierówności żeby był rozwój i już.

    Niestety Joseph Stiglitz nie czytuje objawień Geniusza zwanego także „TO” i pozwolił sobie wyrazić następującą opinie; ” Simon Kuznets dowodził, że wzrost gospodarczy jest związany ze wzrostem nierównosci; Arthur Lewis uważał że nierówności są konieczne, ponieważ akumulacja kapitału jest sednem rozwoju. Poniewaz bogaci więcej oszczędzają niż biedni, wyższy poziom nierówności zwiększy oszczędnosci, a tym samym i kapitał. Gospodarki Wschodniej Azji pokazały, że wysoki poziom oszczędności może być zapewniony w egalitarnym otoczeniu i że akumulacja kapitału ludzkiego jest równie ważna – jezeli nie ważniejsza = niż wzrost kapitału fizycznego. ( Stiglitz J. 1997 The role of government in economic development w Annual World Bank Conference on Development Economics 1996, str. 13 World Bank Washington DC 1997.)

    Powinni chyba temu Stiglitzowi zakazać publikowania takich wywrotowych poglądów, czyż nie ?????????????

  43. @ karwoj8
    No właśnie – KURDOWIE – trzydziestomilionowy naród o wielowiekowej kulturze, ale nie ma własnej państwowości. DLACZEGO?
    Bo kiedyś, arbitralną decyzją podzielono ich pomiędzy Turcję, Iran i Irak?
    Kosowo dostało niepodległość, a oni nie.
    Popierajmy Kurdów!

  44. Ani cynizm ani realizm, sprawa Tybetu to przede wszystkim hipokryzja.
    Zarówno dziennikarzy, polityków jak i biznesmenów którym nie przeszkadza fakt, ze np. koszule które szyją w Chinach 6 i 7 letnie dzieci za 1 dolara za sztukę mają pretensje do sportowców, że jadą na olimpiadę.
    I zastanówmy się jeszcze czy rzeczywiście coś zostało z ducha dawnych
    igrzysk, bo moim zdaniem wszystkim zależy najbardziej na mamonie.
    Tak więc Tybet podzieli los Czczenii i nie muszę wyjaśniać dlaczego.
    Ryszard

  45. Cynizm w stosunku do relacji Chińsko Amerykańskich mniej mnie interesuje gdy tuż pod bokiem mam go znacznie więcej i w bardzo obrzydliwej formie. Dzisiaj zaczyna sie kolejny akt dzikiej zemsty jaką „obóz posierpniowy” odgrywa wobec Generała Jaruzelskiego. Nie mam gdzie wyrazić swojej dezaprobaty do mściwości i żądzy odwetu wobec wielkiej postaci Polaka, który w życiu swoim doznał ogromu cierpień i zniewag od bogobojnych rodaków. Proszę Pana Passenta aby wybaczył mi ten nietaktowny sposób zakłócenia porządku na blogu. Pana to niestety też już mniej obchodzi.

  46. Nie ma to, jak polek piszący o chinku, a obaj na Harvardzie 😯

  47. Obejrzałem dzisiejszą „Kropkę nad i”.

    Olejnik kontra Kurski Jacek.
    Nie przepadam za panią redaktor Olejnik. Patrzy na swoich rozmówców tak, jakby nienawidzła ich całym sercem, jest strasznie agresywna, nie daje kończyć wypowiedzi… długo by gadać. Zadawanie niewygodnych pytań, która to umiejętność mogłaby być ceniona, nie polega na bezczelności. Mimo to w stosunku do swoich rozmówców Olejnik jest zazwyczaj górą. Nie ma w tym nic trudnego zważywszy, że bądź co bądź redaktorka Radia Zet i TVN24 inteligentną osobą jest, a zaprasza do rozmowy głównie osoby pokroju Szczygły i Brudzińskiego.
    Kurski jednak, podobnie jak pani redaktor najgłupszy też nie jest i czasem ubolewam że wybrał sobie za politycznych guru braci Kaczyńskich. Nie mniej jednak nie lubię gościa.
    Ale wywiad dzisiejszy to obustronna żenada. Kurski jak zwykle, Olejnik bardziej niż zwykle. Kurski pokazuje jej zdjęcie, gdzie wyraźnie widać, że flaga za prezydentem jest biało-czerwona a nie indonezyjska, jak twierdziła wcześniej Olejnik. Olejnik zamiast przyznać się do błędu (czego się nawet nie można było po niej spodziewać), mówi Kurskiemu i widzom, że drzewca, na którym wisiała flaga, nie było widać, także nie wiedziała czy to flaga biało-czerowna czy odwrotnie czerwono-biała. No to – pytam się – po kiego grzyba chrzaniła głupoty, że to flaga czerwono-biała skoro nie wiedziała jak wisi. Niesłychane, z ust takiej niby wybitnej dziennikarki. Kurski i Olejnik są siebie warci.

    Nie wiem, jak wielu innych dziennikarzy, może stawać w jej obronie. Przed chwilą obejrzałem „Szkło kontaktowe” (które bardzo lubię). Ani Przybylika ani Sianeckiego nie stać było na krytycyzm wobec dzisiejszego wydania Kropki, choć było doń odwołanie. Nie rozumiem, jak tak sympatyczny człowiek jak Sianecki (i kilku innych, których cenię i lubię), któremu daleko do zajadłości ludzi pokroju Olejnik, może wciąż stać po jej stronie. Jak daleko może sięgać ślepa „wewnatrz-stacyjna” solidarność.

    Pozdrawiam serdecznie!

  48. ANCA,
    (znowuż moje odwołanie do starych spraw i wpisów)
    zacytuję:

    „Nie mam zatem żadnych uprzedzeń co do innej religii, kultury, sposobu na życie. Czy to lewicowe, czy prawicowe? A co mnie to obchodzi?
    Nie jestem w stanie pogodzić się z tym, że po dojściu do władzy nowej ekipy prędko okazało się, że oni nie mają pomysłu na to, co z tą władzą począć. Że zamiast pracować dla dobra i powodzenia kraju, zaczynają się kopać pomiędzy sobą i zarzucać najgorsze świństwa. Że opluli własne buty, obsmarowali i spostponowali tych, dzięki którym zaistnieli. Kuroń, Michnik, Modzelewski, którzy odsiedzieli wieloletnie wyroki za czasów realnego socjalizmu okazują się dla takich, co nosa nie wyściubili poza własne drzwi
    zdrajcami i sprzedawczykami. Wałęsa, którego nazwisko znane jest na całym świecie, dla ludzi o wymiarze Anny Walentynowicz jest jakimś Bolkiem, niezależnie od tego, czy wygrywa w sądach kolejne sprawy. Gen. Jaruzelski – postać tragiczna, niewątpliwy patriota, człowiek który przeszedł cały szlak bojowy w mundurze polskiego żołnierza, uratował kraj przed spodziewanymi skutkami wkroczenia wojsk radzieckich (można myśleć, że nie miał racji, ale gdzie te dowody?) jest prześladowany przez niedorostków, przebierańców, co mu pikniki pod domem rozkładają. Nie byłam zwolenniczką stanu wojennego, ciężko ten okres przeżyłam, ale patrząc z perspektywy uważam, że to generał jednak miał rację. Czy z tego powodu jestem lewicowa? Nie wiem. Jako lewicowa i w dodatku komuch powinnam być ateistką, a nie jestem, na dodatek jestem praktykująca, choć z tych, co się Panu Bogu nie naprzykrzają, ale żeby z tego powodu prawicowa? pewnie nie. Sama dla siebie metki nie mam.”

    Bardzo ładny fragment. Przypadł mi do gustu pewnie głównie dlatego, że mogę się podpisać w 100 % z każdym wątkiem, z każdym cytowanym słowem.

    Pozdrawiam serdecznie.

  49. Truizmem jest stwierdzenie,ze polityka jest mieszanka realizmu,cynizmu i populizmu
    Stypendium nalezaloby ufundowac dla dziennikarzy,ktorzy zajmuja blizej okreslona,acz zniszczona Czeczenia.
    Dziwi mnie to zapomnienie,to ciagle poddawanie sie pewnym zrywom medialnym,ktore nicze4go poza szumem nie przynosza.
    Prawa czlowieka lamie sie w wielu miejscach swiata.W Czeczenii zlamano je totalnie.Kiedys byla miedzynarodowa kampania medialna.Teraz jest Tybet i kolejne listy protestacyjne pelne podpisow,znanych nazwisk oraz wywazonych slow.
    Toz to kalka polityki,ktora razi przede wszystkim populizmem.Kazdy o tym wie.Imperia maja to do siebie,ze moga robic cokolwiek chca i nikt nie jest w stanie przeciwstawic sie ich woli.Bo takie cyniczne jest prawo miedzynarodowe w w XXI wieku.A przez nie przemawia realizm.
    Mniejszosc z reguly przegrywa,to nastepny truizm demokracji.Reprezentatywne sa prawa wiekszosci,najczesciej prawa sily.Demokracja jest stabilizacja,ktora powstaje via eliminacji drobnych zaprzeczen,ktorym na imie niewarte zachodu slonca wysilki.
    Lekka reka mozna poswiecic setki tysiace isnien w imie prerogatyw ekonomicznych.To juz nie tylko cynizm-to zwyczajna obluda,ktora,od czasu do czasu,stroi sie w piorka szlachetnosci.
    Jaki sens ma protest,jesli konczy sie na slowach?Protest ze swej racji nie konczy sie w dziennikach.Protest wychodzi na ulice i walczy.Protest jest destabilizacja.Oczekuje zmiany.Ufundowac stypendium dla Tybetanczykow jest latwo,jednakze przekracza to granice humanitaryzmu polskiego dziennikarstwa.Przeciez realistyczny cynizm rzadzi ludzmi,ktorzy maja pieniadze.A destabilizacja jest odrzucana z racji niewygody.
    Panie Redaktorze,oby w Panskiej inicjatywie nie bylo cynizmu.

  50. Bialorus-polska swiadodosc,wola niemocy.Polacy sa natomiast z Tybetem.Wspoltworzymy reklame.Za darmo.

  51. Szanowny Panie Redaktorze!
    Ma Pan rację. To po prostu CYNIZM w jego przykładowej postaci. Po prostu chodzi o pieniądze jakie mogą dać obecnie Chiny gospodarce światowej. To nic, że Pekin 2008 = Berlin 1936. Udajmy, że Tybet to Chiny.
    A czy uważa Pan, że dla sportowców musi być najważniejszy udział w Olimpiadzie a nie wyniki na światowej liście osiągnięć?

  52. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Roman51PL – 26.03., godz. 13:22 – pisze:

    //…na tym wspanialym blogu chce napomniec jedna z wrozb Nostredamusa ze zolta rasa zaleje swiat. Czyzby ku temu swiat i polityka zmierzalo?Czy prawdy i wrozby Nostredamusa w istocie musza sie sprawdzac i maja swa piekielna moc? //

    Faktem jest, ze wiele z przepowiedni Nostredamusa potwierdzilo sie, N przepowiada np., ze dojdzie do III Wojny Swiatowej. Neil Marshall, (Brock Universität in St. Catherines in Canada) „In the City of God there will be a great thunder, Two brothers torn apart by Chaos, while the fortress endures, the great leader will succumb”. Jednakze w pewnych szerokosciach geograficznych przepowiednie Nostredamusa nie przekonuja do konca lub jeszcze do nich nie dotarly. Okazalo sie, ze Nostedamus nie przepowiedzial lub nie przewidywal powrotu Pana Naszego spowrotem na ziemie. I co teraz?

    F.S. von/od Volkswagen Deutsche

  53. Przestańmy siusiać po nóżkach na amerykańskie zawołanie i popierajmy słuszną walkę narodowo-wyzwoleńczą Kurdów.
    Walka ta o dziwo nie odpowiada USA mającym pełną gębę frazesów o wolności.
    Dlaczego nawet palcem nie kiwną w bucie, w tej sprawie?
    Mało tego, dopuszczają nawet do tłumienia tej słusznej walki.
    Na tym właśnie polega cynizm,obłuda i hipokryzja amerykańskiej polityki”Wolności”.
    Z pewnością żaden z bardzo wielu obecnych na tej platformie syjonistów,nawet buzi nie otworzy w sprawie poparcia Kurdów,ponieważ są tacy sami jak Amerykanie.Wszyscy ci krzykacze,w rzeczy samej, są z Imperium Zła.

  54. Do Jasny Gwint -wpis 26.03.godz.21.29
    Wspieram wirtualnie Twoj wpis o gen. Jaruzelskim.
    W kwietniu kolejna rocznica, kiedy polscy zołnierze byli nad Odra i tysiącami spoczywają w Siekierkach .Nikt o nich głośno nie wspomina , tam też był por.Jaruzelski . Dzięki Nim ,dziś zapominanym , jesteśmy tak daleko na zachód od Wisły, a ja w moim ulubionym Szczecinie.Jak daleko bylibyśmy na Zachód od Wisły gdyby nie ONI?!,napewno bliżej ,a na wschodzie tak jak jest .
    Diaspora posierpniowa znęca się nad generałem który domaga się tylko jawnego publicznie procesu za 13 grudnia 1981 roku .Nie chcą publicznego wykładu Starego człowieka o najnowszej histori Polski ? Czekają na jego naturalną śmierć ,by nie mógł dać publicznej lekcji jeszcze raz o tym , na czym polega mądry patriotyzm .
    Pozdrawiam
    Waldemar ze Szczecina

  55. Filson,

    O red. Monice Olejnik mam podobne zdanie (co do sposobu prowadzenia wywiadów, ale nie co do jej poglądów) co Ty. Jednak historia z flagą nie wygląda tak, jak to twierdzi p.Kurski. Obejrzyj jeszcze raz cały spot i zobaczysz (raczej nie zobaczysz) czy flaga wisi luźno czy jest na drzewcu. Stąd całe zamieszanie. Czy odwrócenie flagi na samochodzie Prezydenta Kaczyńskiego (a był taki fakt) to też zła wola p. Moniki?
    Wracając do przytoczonego wywiadu, to rzeczywiście trzeba mieć anielską cierpliwość, gdy za rozmówcę ma się Jacka Kurskiego lub Cymańskiego. Jeszcze nie widziałem, aby odpowiedzieli wprost na zadane pytanie. Jeżeli wiesz kiedy i gdzie cos takiego miało miejsce, to daj znać. Chętnie zobaczę.

    Pozdrawiam

  56. Jest prosty test na hipokryzję. Czy poparłyś dążenia Ślązaków do samostanowienia? To naród o odrębnej, swoistej kulturze, przez wieki niewolony przez kolejnych zaborców. Traktowany przez nich jak kolonia. Za PRLu prawie cały eksport Polski był oparty o węgiel wydobywany w niewolniczych warunkach przez tysiące Ślązaków. Czas by zadośćuczynić wielowiekowej eksploatacji tego narodu. To, że Ślązacy nie walczą na ulicach o swoją wolność nie oznacza, że jej nie potrzebują. Itd itp. można tak ciągnąć godzinami. Tylko proszę nie wyjeżdżać z odmiennością sytuacji gdyż na palcach jednej ręki można policzyć ludzi, którzy rzeczywiście znają sytuację w Tybecie.
    Pozdrawiam mojego guru i wszystkich blogowiczów.

  57. Swietny pomysl z tym stypendium, nalezaloby tylko jeszcze rzucic nieco swiatla na pewne aspekty przyszlych uwarunkowan pracy, w ktorych to nasz kandydat musialby wykazac umiejetnosci zwinnego obracania sie.
    Cytuje fragmentarycznie za „Polityka”: ”Trzeba mieć półmetrowy obiektyw, wielkości komórki aparat cyfrowy do paska, zeszycik z adresami zamieszkania, znajomych w taksówkach, szatniach, restauracyjnych klozetach (za każdego esemesa z informacją dostają 100 zł). Trzeba też mieć w głowie życiorysy – twarze byłych żon, kochanków. Skomplikowane to jak w brazylijskich serialach.
    Powinno to, opowiada, wyglądać tak: zakładamy zespół, mamy wokalistę, który śpiewa romantyczne piosenki. Ustalamy: czy ma być romantyczny, rodzinny, czy kobieciarz, porównujemy, ilu jest podobnych jemu, ilu tego typu brakuje…. Szykujemy strategię wizerunkową na rok. Puszczamy do prasy newsy … a o czym tu napisać, jak dwa lata nigdzie ich nie było? No to się jakiś skandalik preparuje.
    Na kolegiach ustala się, kogo biją, kto pisze łzawą historię, kto ciekawostkę. Do fotek, które co rano spływają z agencji, trzeba dorobić historię. Jest Ibisz ustrzelony, gdy wchodzi bez towarzystwa do hotelu w Warszawie, piszemy, że mu się nie układa z drugą żoną i go pogoniła. Po południu odbywa się jeszcze tzw. kolegium thrillujące (od słowa thriller), na którym podkręca się teksty. Wróg zawsze musi być. Ale trzeba sprytnie. Gdy piszemy, że Jacek Poniedziałek jest gejem, następnego dnia trzeba zapytać kilka szacownych osób, co o tym sądzą, ale tak, żeby chwaliły Poniedziałka.
    Czyhanie. Wystarczy dać stówę na chlanie tym, którzy podpierają ściany niedaleko jej domu i „napompować” im popa (komórkę) za 50 zł. Zadzwonili do Stoppy o 23.30. Rano zdjęcia były na stołach redaktorów.
    Było ogórkowe zamówienie na news. Stoppa zakopał się w wydmie na sześć godzin, ale foty poszły za 10 tys. zł. Zarobił i zaniósł obiektyw zniszczony przez piach do naprawy.
    Robią w lutym zdjęcia mojego samochodu, jak wracam z Bieszczad, a dają je w maju: patrzcie, jakim on jeździ brudasem.
    Edyta Górniak. Wydała wojnę mediom i w ciągu trzech miesięcy jej nie było.
    Mroczek jest przykładem, jak gazetki mogą zrobić pranie mózgu. Rafał Mroczek: – Pewnie dałem się osaczyć. Po co wchodzę w dialog z gazetami? Niezależnie od tego, co powiemy, to nie ma znaczenia.
    Beata Tyszkiewicz: „Jest takie powiedzenie: jeśli coś chcesz powiedzieć, to nie pisz, jeśli napiszesz, to nie podpisuj, jak podpisałeś, to się nie zdziw.”
    Można paradoksalnie powiedzieć, gorzko sumuje medioznawca, że doszliśmy do etapu humanizmu – nic co ludzkie nie jest nam obce.”

    Wyglada na to, iz mozna solennie zapewnic pania Tyszkiewicz, ze moze sie czuc uspokojona: moze sobie mowic, pisac i podpisywac co tylko zechce, bo i tak to nie ma znaczenia.
    Oczywiscie, ze Chinczyk moglby z powodzeniem skorzystac ze stypendium, dlaczegoz by nie, ale jeszcze bardziej nadawalby sie japonczyk, spadkobierca bogatej tradycji walk samurajskich, zaprawiony w mistrzowskim podchodzeniu do przeciwnika jak rowniez w noszeniu przy sobie calego arsenalu narzedzi pracy, ukrytych w przepastnych zakamarkach tradycyjnego ubioru pracowniczego. Poradzenie sobie z umiejetnym ukryciem polmetrowego obiektywu to dla takiego pestka!
    Ale najlepiej byloby jednak poczekac troszke z tym stypendium, jako ze najbardziej sprawdzilby sie tutaj Indianin o ksywce np. Bezszelestna Stopa, ktory bez watpienia przebilby samego pana Stoppe w umiejetnosci zakopywania sie w wydmach, nie uszkadzajac przy tym niezbednych do prawidlowego wykonywania pracy narzedzi technicznych. A na pewno juz posiadalby on nieodzowne umiejetnosci czyhania, bez zbednej potrzeby wydawania stowek na chlanie osobnikom podpierajacym sciany i pompowania ich „popow” za 50 zl. Los Indian, jak wiadomo, zostal przesadzony m. in. dlatego, ze podpisywali umowy, nie czytajac ich najpierw. Dlugo nie bedziemy musieli wiec czekac na pojawienie sie odpowiedniego kandydata, bo wkrotce w naszym pieknym kraju nad Wisla roilo sie bedzie od Indian.

  58. Panie Danielu,
    poruszyl pan temat rzeke, na ktory mozna spojrzec z wielu aspektow.
    I tak porusza pan temat Chinczykow, na uniwersytetach w Stanach i piesze ze Yale,to 80 procent Chinczykow. Slusznie pan tez zauwazyl, ze to Chinczycy dostaja paszporty ucza sie i wracaja do Chin, a nie Tybetanczycy. Czyli jak za naszej komuny komu wladza chciala to tez dala paszport, a komu postawiono kreche to mogl nie jedne buty zdeptac i tak nic nie dalo.
    Jak sam pan pisze wiele rzeczy robionych jest tak jak sobie tego zycza Chinczycy czyli program pod nich ustawiony. Kto mi udowodni, ze ci studenci nie podpisali, ze po studiach wroca i beda pracowac w Chinskich fabrykach i urzedach tylko, ze oni z tymi papierami nie pracuja na hali i nie przykrecaja srubek, to oni przykrecaja stawki swoim pracownikom i to oni teraz wiedza jak najlepiej wyzyskac tego, ktory siedzi na hali przez 12 i wiecej godzin.
    Jeden z bardzo dobrych programow w TVKultura byl program nakrecony przez telewizje amerykanska w zakladach Nokia. Amerykance zachodzili w glowe jak liczone sa godziny i jakby nie liczyc Chinczycy wychodzili na swoje. Bardzo bym sie cieszyly, gdyby TV Kultura to jeszcze pare razy pokazala przed Olimpiada. Mnie w tym wszystkim najbardziej zaskoczylo to, ze to mlode dziewczyna mieszkaja na terenie fabryki, a ich pokoje to lozko pod ktorym jest ich walizka a wszystko to jest odgrodzone firanami i takie jest ich zycie. Przed kamera baly sie cokolwiek powiedziec bo ono sa czesto zywicielkami dla calej rodziny, ktora czeka na wyplate gdzies na koncu swiata (wsi).

    A teraz porusze jeszcze jeden problem sportowcow.
    Ja mysle, ze jeden czy dwoch jak wyskoczy to bedzie to tylko na ich niekorzysc, bo beda zdyskalifikowani i tyle. Albo musi cos zrobic cala grupa, albo niech sieda cicho i walcza o medale, ciekawe ile wywalcza.
    Mysle, ze najlepiej by bylo w czasie otwarcia miec jakies koszulki pod spodem z napisem, i tak jak cala reprezentacja sie rozbierze na jakis umowiony znak to wtedy mozna cos zademonstrowac cos pokazac. Pytanie tylko czy Chiny beda to rzeczywiscie nadawaly LIVE czy poleci z opoznieniem i takie gesty beda usuwane i swiat zobaczy to co Chiny chca aby zobaczone zostalo. Mysle, ze jak w ten sposob postapiloby wiele panstw to cos i tak przecieklo by do swiata.

    I jeszcze jeden temat:
    Ktos rzucil haslo: to nie kupujmy rzeczy z Chin. Tylko ja przepraszam jakie, bo ostatnio to ja nie bardzo mam wybor, co chce a co nie chce kupowac. Przed prawie 20 laty kupilam wierze i ona byla wyprodukowana w Japoni. Teraz moge obejsc wszystkie sklepy, wszystko Made in China. To nie ja nie powinnam, nie kupowac to wladze powinny zawierac umowy z wieloma dostawcami i wtedy moge wybierac co chce a co nie chce kupic. Taki mamy wybor – CZY MY TAK NAPAWDE JESTESMY WOLNI????

  59. Lizak pisze :

    „Z pewnością żaden z bardzo wielu obecnych na tej platformie syjonistów,nawet buzi nie otworzy w sprawie poparcia Kurdów,ponieważ są tacy sami jak Amerykanie.Wszyscy ci krzykacze,w rzeczy samej, są z Imperium Zła.”

    Ależ to „Imperium Zła” wyzwoliło Kurdów n.p. w Iraku. Dlaczego o tym nie piszesz ? Czyżby dopasowywanie faktów do swojego widzi-mi-się ? 🙂

  60. Do Sławek z 10:21

    Jestem jednym z tych, których chcesz bronic, urodziłem się tuż koło kopalni węgla kamiennego i tam wychowałem, ale przy argumentacji mającej poprzeć Twe racje, nie używaj proszę przykładów księżycowych (eksport węgla). Sprawdź najpierw statystykę. Ani prawie cały polski eksport nie opierał się na weglu, w kopalniach za czasów PRL pracowało setki tysięcy górników stanowiących ludność napływową i ilościowo było ich więcej niż rdzennych Ślązaków, ani też praca w kopalniach, która była ciężka nie była niewolniczą. Znam to z autopsji. Nie mam ciągot separatystycznych.

    Pozdrowienia

  61. pomyślałam dziś, ze jako sportowczyni (którą nigdy nie bylam, więc tak czysto, czysto teoretycznie i pewnie bez sensu) pojechałabym do Pekinu i wypowiedziała się i dała zdyskwalifikować…
    a potem Marszałek Borusewicz w TVN24, że może warto pojechać, wziąć ze sobą książki po chińsku o demokracji, prawach człowieka, historii Chin i je tam zostawić…
    do Nie tak całkiem wolnej:
    kupiłam wieżę z głośnikami w Anglii, za 500 funtów (można ją kupić i w Polsce, pewnie za ponad 3 tys. zł), czyli pewnie za 5 razy tyle, co te Made in China… i za każdym razem rozkoszuję się dźwiękiem, bo sprzęt zrobiła bardzo dobra firma… pieniądze zbierałam dosyć długo i odmawiałam sobie innych przyjemności… to kwestia wyboru, myślę, że zawsze…
    pozdrawiam

  62. absolwent

    Bardzo cenna uwaga na temat wypowiedzi Stiglitza:
    „Gospodarki Wschodniej Azji pokazały, że wysoki poziom oszczędności może być zapewniony w egalitarnym otoczeniu i że akumulacja kapitału ludzkiego jest równie ważna – jeżeli nie ważniejsza = niż wzrost kapitału fizycznego.”
    Ciekawe jak domorośli, neoliberalni ekonomiści,zechcą skomentować tę wypowiedź Stiglitza.
    Wypowiedź ta oznacza,że nie było potrzeby zwierzęcego poniewierania polskiego narodu.
    Interesujące któż to był tak zainteresowany dokopaniem Polsce?
    No liberałowie, do śmiertelnego boju wystąp w obronie Sachsa i Balcerowicza.
    Wpieriod.

  63. Bobolo! Przykro mi, ale nie będziesz moim guru. Amen.

  64. Zastanawiam się, za jakie grzechy tybetański student miałby przyjeżdżać do nas na stypendium, skoro absolwenci polskich uczelni masowo uciekają do mycia garów w zachodniej Europie. Zamiast wspierać stypendiami przyszłą tybetańską teokrację, bo przecież wszystko tam ku temu zmierza, lepiej wspierajmy finansowo chińskich ateistów w USA, im specjalnie się nie przelewa, przynajmniej będą mieli na piwo, nie samą nauką demokracji człowiek żyje.

    Chińscy doktoranci w USA owszem zaczynają rozumieć demokrację, czasem nawet aż za dobrze – w przeciwieństwie do amerykańskich doktorantów, którzy w zdumieniu przecierają oczy, widząc jak ich pracowici chińscy koledzy coraz częściej sprzątają im sprzed nosa stałe etaty (tzw. tenure) na uczelniach, a jeszcze częściej w przemyśle. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Pracowitość w sytemie demokratycznym jest bowiem tak zaraźliwa, że wcześniej czy później zainfekuje też Amerykę – i wszystko znowu na jakiś czas się wyrówna.

  65. I choćby przyszło tysiąc Stiglitzów, a każdy napisał po tysiąc raportów, natężał przy tym swój umysł do granic, to nie wyjaśnią dlaczego właśnie gospodarki wschodniej Azji rozwijają się szybko przy tak ogromnych nierównościach wewnętrznych. Wskaźnik Gini, powszechnie stosowany do mierzenia rozwarstwienia dochodów (im wyższa wartości wskaźnika tym wyższe nierówności), we wszystkich tych krajach przekracza 40, w Chinach nawet osiąga 46, a w innych jeszcze więcej. Zaś w Polsce wynosi 34, co jest w okolicach średniej Unii.

    Niewątpliwie azjatycka skłonność do oszczędzania nie pasuje do europejskich modeli ekonomicznych, w tym również nie przystaje do polskiego oszczędzania. Ciągle biedne jeszcze Chiny obecnie posiadają bodaj największą ilość obligacji amerykańskiego rządu (the treasuries). Tam nawet biedny wieśniak, któremu wolno mieć jedno dziecko, odkłada na czarną godzinę.

    Chyba nikt z taką lekkością jak Stiglitz nie podejmuje się dzielenia włosa na czworo i ustalania co jest ważniejsze, kapitał fizyczny (maszyny, infrastruktura, technologie, rynki zbytu – w odróżnieniu od kapitału pieniężnego), czy kapitał ludzki. To jest przecież relatywne, zależy od fazy rozwoju, otoczenia handlowego i ekonomicznego, historycznych uwarunkowań. Oczywiście kapitał ludzki ma znaczny wpływ na wzrost gospodarki. Więc wyobraźmy sobie, b. pracownik PGR, czy inny chłopo-robotnik PRL nagle odkrywa w sobie kapitał ludzki i zostaje zarządzającym siecią, albo programistą w języku Java, albo biochemikiem, albo księgowym nowoczesnego banku. Byłoby bogato, równo, szybko i bezproblemowo.

    Realia są takie, że akumulacja kapitału ludzkiego trwa jeszcze wolniej niż kapitału fizycznego. Szczególnie w Polsce, która jak wiadomo musi być najpierw katolicka. Zarówno iralndzki, jak i fiński cud gospodarczy oparte są na wiedzy pracowników i efektywnym szkolnictwie. Bo z nierównomierności akumulacji tegoż ludzkiego kapitału, z rozwarstwienia kwalifikacji do podejmowania konkurencyjnej pracy na konkurencyjnych rynkach Europy i świata wynikają nierówności dochodów. Krzywa Kuznetsa przedstawia statystyczną obserwację pewnego zjawiska, bez wnikania w rozliczne przyczyny, jedynym wyjaśnieniem tego fenomenu są przemieszczenia pracowników, jak podaje Kuznets, i to właśnie ma miejsce w transformującej się i rozwijającej się Polsce. Czy to jest akumulacja kapitału fizycznego, czy ludzkiego? Oczywiście ludzkiego też. Różnice dochodów są efektem tych przemieszczeń, programowa walka z nimi jest marnotrawstwem, hamowaniem procesu rozwoju. To wiedzą Chińczycy i reszta świata. Na to Stiglitze tego świata nic nie poradzą. Tym bardziej nie wyjaśnią tego, ani nie poradzą byli wykładowcy marksizmu ze swym kapitałem umysłowym, którzy podpieranie wywodu nieśmiertelną myślą Lenina zastąpili bezmyślnym cytowaniem Bogu ducha winnego Josepha Stiglitza.

  66. Niewierzący

    A napiszę… i potem zesłało im na głowy armię turecką…

  67. Stary Polaku z PRL 14.03;

    Nie nalegam. Ale sa tez inne zrodla.

    http://en.wikipedia.org/wiki/Tara(Buddhism)
    http://www.goddess.ws/Kali.html

  68. Z moich obserwacji, drogi Gospodarzu, przeciwieństwem realizmu najczęściej jest idealizm, np. w polityce zagranicznej poszczególnych krajów. Amerykańska zawiera chyba najwięcej idealizmu, zdrowego i niezdrowego.

    Z cynizmem natomiast najczęściej w parze idzie ignorancja. Weźmy polskich, tubylczych znawców ekonomii. Literalnie opluwają oni Balcerowicza i innych twórców rosnącego na oczach wszystkich dobrobytu – w lutym zanotowano 24% wzrostu zakupów detalicznych (w stosunku do lutego 2007), ponad 30% wzrostu zakupów samochodów, artykułów agd i rtv, mebli, odzieży, prasy, książek, etc. Szaleństwo zakupów, podaje GW, co prawda za GUS-em, więc może jest to prawda. Znawcy cynicznie ignorują te twarde fakty, rozpisują się o zadłużeniu kraju, o przypadkach patologicznych żebractwa, którymi powinnien się przecież zająć urząd gminny. Oczywiście jest to przegrzane i RPP ukróci ten szał, niemniej jest to fakt.

    Albo jest to kompletna ślepota “znawców”. Mierzą wszystko swoją nieszczególną sytuacją? To może jednak jest cynizm.

  69. A dlaczego nie studenta: Birmy, Iraku, Bosni, Palestyny, Serbii, Ruandy…….
    Proponuje ufundowac stypendium dla studenta z Iraku. Tam prawo i prawa czlowieka sa gwalcone jak nigdzie indziej.
    Oprocz tego trzeba namowic sportowcow do antyamerykanskich manifestacji np. niech pokazuja srodkowy palec USmanom.

  70. wydarzenia w Kosowie potoczyły się według tego samego schematu:
    1. Duży, imperialny sąsiad najeżdża jakąś ziemię (Turcja Osmanów – Bałkany razem z Kosowem, Chiny – Tybet)
    2. Najeźdźca postanawia uczynić podbite terytorium swoim własnym, w tym celu musi lokalną ludność ujarzmić, wynarodowić, w końcu zniszczyć świadectwa miejscowej kultury.
    3. Turcy osadzają od XVI wieku w Kosowie Albańczyków, którzy już zdążyli się poturczyć (przejść na islam, słowo jest staropolskie), Chińczycy osadzają Chińczyków
    4. Albańczycy dokonują inwazji populacyjnej a w końcu wyganiają Serbów z ich ziemi, Chińczycy robią dokładnie to samo – mnożą się jak to oni, do tego Tybetańczycy są wysiedlani
    5. Albańczycy niszczą tysiącletnie świątynie prawosławne w Kosowie, aby nie został tam ślad po serbskiej obecności, Chińczycy zaczęli niszczenie tybetańskiej kultury

    W tej sytuacji popieranie albańskiej agresji w tym samym czasie, gdy chińską się potępia jest dowodem na ogromną hipokryzję. Kto z tych, którzy potępiają Chiny zdobył się na protest w sprawie Kosowa?

  71. Jakieś dwa tygonie temu na kanale BBC (America) oglądałem opowieść o chińskim kapitale ludzkim. Jak wiadomo, na wsiach jest tam nie tylko bieda, także kobiety są w znacznej mniejszości i jest nadmiar mężczyzn w młodym wieku. Każdy z nich poszukuje, wręcz potrzebuje żony – zupełnie jak w powieści Jane Austen – tyle, że nie każdy posiada odpowiedni majątek. W międzyczasie w stolicy ma się odbyć olimpiada, do której, jak powszechnie wiadomo, potrzeba wybudować wiele stadionów, hoteli, dróg i wiaduktów, wioskę dla sportowców, jednym słowo, budowanictwo potrzebuje dużej ilości chętnych “rąk do pracy”. Więc do stolicy jadą ci mężczyźni w potrzebie znalezienia żony, a wcześniej jakiegoś majątku, mieszkają w podłych warunkach (są one obrazowo pokazane przez ekipę BBC), pracują bez podstawowych zabezpieczeń socjalnych i bhp, zarabiają marne pieniądze, kilka dolarów na tydzień, ale to im wystarczy, bo żony na wsi są tanie. Ale oto między mężczyznami pojawia się konkurencja, pracują dłużej i ciężej, dobrego serca marksiści znad Wisły powiedzieli by – zwierzęce poniewieranie, niewolnictwo, darwinizm społeczny i wyzysk. Nie wiem co na to powiedziałby Stiglitz. Nie jestem pewien co z tego wynika dla Polski i jej rozwoju. Wątpię jednak, aby w Polsce przed Euro-2012 miało miejsce chińskie zezwierzęcenie i wyścig szczurów. Podejrzewam jednak, że mimo to nie obędzie się bez ujadania na neoliberalim i podobne plugastwa tego świata.

  72. Myślę, że mogę się z Panem ‚w ogóle’ zgodzić, ale w kilku sprawach mam małe zastrzeżenia.

    Miałem okazję rozmawiać z chińskimi współ-studentami. Doceniają demokrację (mówią: „u Was w Europie to dopiero jest prawdziwy socjalizm”), nie podoba im się sytuacja w kraju. Dlaczego? Elity (przynajmniej w ich-studentów percepcji; statystyki wydają się potwierdzać ten pogląd) wyprodukowały wzrost gospodarczy w znacznej mierze na własny użytek. Różnice zamożności między wsią i miastem, a zwłaszcza między interiorem i wybrzeżem pogłębiają się w ogromnym tempie.

    Biedota, która nie poznała jeszcze dostępnych alternatyw, z czasem znajdzie dostęp do kanałów informacji. Gdy to się stanie łatwo odnajdzie kilka nieścisłości chińskiego systemu. Dziś na nierównomierną dystrybucję nakłada się wzór łączący bogactwo materialne z przynależnością do partii – a to już nie jest nieczytelne dla mieszkańców.

    Co więcej, wzrost Chin odbywa się ogromnym kosztem środowiska naturalnego i jego zużycie coraz dotkliwiej daje się we znaki.

    Dodałbym, że całemu światu zależy na stabilności w Chinach. I na otwartości Chin (zwłaszcza, ze Chiny na zamknięciu jako duże państwo ucierpiałyby najmniej, a USA ze swoim ‚chińskim deficytem’ – najbardziej). Każda rewolucja polityczna w chwili takiej jak ta zabiłaby nie tylko wzrost gospodarczy ale przede wszystkim miliony ludzi.

    Władza Chin musi zdawać sobie sprawę, że zmobilizowany żywioł 1,3mld ludzi nie jest do opanowania metodami wojskowymi – i my się nie łódźmy, że rewolucja może przebiegać w takim miejscu w spokój spokojny i planowany. Ale z tego samego powodu demokracja w Chinach na dziś nie wydaje się być dobrym pomysłem – nie dlatego, że jest zła, tylko dlatego, że ryzyko przerodzenia się w państwo oligarchów albo zmilitaryzowaną juntę jest spore.

    Mądry reformizm zakładałby wyposażenie ludności w większe uprawnienia w ramach istniejącego systemu – póki nie jest za późno. I powolną modernizację zwiększającą partycypację polityczną. Zwróćmy uwagę, że masowa demokracja w Chinach napotyka chociązby na trudności logistyczne.

    Tani humanitaryzm dziennikarzy jest rzeczą smutną. Produkcja bezmyślnych tekstów to jednak (niestety) specjalność. Siedzę za granicą i zamiast o krzywych nogach Kasi Cichopek (daliby spokój ładnej dziewczynie) wolałbym poczytać o ważnym w skutkach kryzysie finansowym w USA a zamiast o relacjach na linii Maria Kaczyńska – szwagier o tym dlaczego należałoby lepiej przyjrzeć się sprawie Serbów w Kosowie.

    A tu Panie dzieju, bida.

  73. Po co zaraz tysiąc Stiglitzów, i po co tysiące linijek tekstu niestrudzonego T.O., skoro każdy głupi wie, że gospodarki Azji wschodniej rozwijają się szybko dzięki niewolniczej pracy tamtejszej siły roboczej – w przeciwieństwie do gospodarki amerykańskiej, która z tej samej przyczyny rozwija się coraz wolniej. Cheap labor, oto cała tajemnica. Ale o ileż przyjemniej jest sobie pomajaczyć o akumulacji kapitału ludzkiego, która jak wynika z krzywej Kuznetsa, trwa jeszcze wolniej niż akumulacja kapitału fizycznego, a to skutkiem przemieszczania się pracowników i wynikłych stąd różnic dochodów napędzających proces rozwoju oraz napływ jeszcze tańszej, jeszcze wydajniejszej siły roboczej, póki kapitał ludzki nie zrówna się z fizycznym, a potem wręcz go wyprzedzi, co z kolei rozhuśta pogoń kapitału fizycznego za kapitałem ludzkim, i tak w kółko aż się wszystkim odechce…

  74. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    haha – 27.03., godz. 14:55

    Sprzataja im sprzed nosa dobrze platne posady nie majac jakowej wspomagajacej „siatki/trampolinki”? To znacz, ze tylko dzieki solidnej pracy, pilnosci, talentowi bez przynaleznosci do UB/SB i roznych innych „pozarzadowych” organizacji, od tak. I to w USA nazywaja demokracja? Myslisz, haha, ze w Polsce media + elity rzadzace o tym naprawde wiedza? Kaum hat man sich zu einer Überzeugung durchgerungen – schon kommt wieder eine andere.

    F.S. von/od Volkswagen Deutsche

  75. Ad. Jasny Gwint, 26.03.08 godz. 21.29,
    Waldemar, 27.03.08 godz. 8.35.

    Solidaryzuję się z obiema wypowiedziami. Słów brakuje dla określenia działań IPN, którego słusznie, któryś z blogowiczów określił jako Instytut Pogardy i Nienawiści!

  76. Zawsze podziwiam optymizm p.t. Telegraficznego Obserwatora zarowno jesli chodzi o ekonomie Naszej Miodem Plynacej Ojczyzny jaki i gospodarke Przywodcy Wolnego Swiata. Podziwiam ale nie podzielam. Aby ocenic dokad zmierzaja ekonomie poszczegolnych krajow dobrze jest bowiem zobaczyc jak sie zmieniaja z czasem podstawowe wskazniki gospodarcze. Niestety WordPress nie lubi publikacji ani wzorow matematycznych ani tez wykresow. Dlatego zapraszam Zlotoustego TO oraz innych zainteresowanych do mojego bloga
    http://bobolowisko.blogspot.com gdzie owe dane sa pokazane w perspektywie historycznej. Dopiero bowiem po zapoznaniu sie z faktami mozemy zrozumiec co sie dzieje w swiatowej i polskiej rzeczywistosci ekonomicznej.

  77. Cała awantura na ten temat przypomina mi „słusznie minione czasy”, wiecznych zarzutów Imperium Dobra (USA) – u was łamią prawa obywatela, na co Imperium Zła, (ZSRR + Demoludy) odpowiadały niezmiennie – a u was biją Murzynów. No i życie toczyło się dalej… jak się toczyło to sami wiemy. Tak samo jak Imperium Dobra, ono w tej sprawie akurat milczy, dlaczego Gospodarz nam to wytłumaczył, postępujemy teraz my, Polacy wielcy demokraci i naczelni obrońcy przestrzegania Praw Obywatela na świecie (patrz IV RP i niepodpisanie karty praw podstawowych), podczas, gdy najbardziej znani dysydenci chińscy sami stwierdzają, że dla nich, Chińczyków teraz więcej znaczą „dolary”, niż prawa obywatelskie (patrz wpis Wodnika 53 i Jasnego-Gwinta). Dość tej obłudy i hipokryzji. Pozdrawiam Gospodarza dziękując mu mu za jak zwykle jasny i przekonywający wywód. Pozdrawiam całe Blogowisko

  78. Tak się zastanawiam , jak porównywać nieporównywalne……
    Chińczycy myślą pokoleniami, Europejczycy kadencjami parlamentów.
    Chińczycy są w stanie wiele poświęcić dla szczęścia narodu, Europejczycy to indywidualiści i egoiści.
    Tam powodzenie zbiorowości tu powodzenie jednostki.
    Czy mogą istnieć punkty wspólne dla tak diametralnie różnych priorytetów?
    Konfucjanizm podporządkowywał funkcjonowanie człowieka w zbiorowości przełożonemu, Europa to zbiorowość indywidualnych działań, których wypadkową jest Państwo.
    Prawa człowieka nigdy nie narodziłyby się na dalekim wschodzie.
    Przykładanie miary europejskiej , cz szerzej-judeochrześcijańskiej do cywilizacji daleko, czy bliskowschodnich , to swego rodzaju imperializm kulturowy.
    Kto dał nam takie prawo?
    Jedyną możliwością wpływania na tamtejsze społeczeństwa jest konwergencja.
    Ile tysięcy lat minie zanim wzorce kulturowe w skali Ziemi ulegną unifikacji?
    Tego nie wie nikt……..
    Kultury mogą oddziaływać na siebie na kilka sposobów:
    niszcząc się
    koegzystując
    przenikając,
    tworząc synkretyzm
    dominując
    Co nas czeka?
    Czy za 1000 lat wszyscy będziemy mieć skośne oczy??????????

  79. Z dawno przeczytanych:
    Mao Tse Tung całą drogę 8 armii przebył w lektyce niesionej przez żołnierzy
    do końca XIX w. zdradę stanu karano śmiercią krewnych do 3 pokolenia pokrewieństwa
    w przypadku kradzieży lub rozboju odpowiadała cała wioska na której gruncie zaistniał czyn…..
    Płacenie za nabój w przypadku wyroku śmierci przez rodzinę skazanego to postęp!!-jeszcze 1000 lat………
    i będziemy mieli zbliżone standardy…….

  80. Zastanawiam się ile jest w stanie zrozumieć z tego znakomitego tekstu, dziennikarski półgłówek z TVN i jego poziomu warci studyjni goście, poli-
    tyczne tuzy tego pociesznego kraiku.Do tego grona dołaczył dzisiaj, a jak-
    że przedstawiciel naszej pożal się Boże lewicy-Ryszard Kalisz. Zgroza !

  81. Feliksie,

    Sukces bez podpórek? To faktycznie zdarza się tylko w demokracjach, choć w USA nazywają to pragmatyzmem. U nas takie podejście dopiero się w bólach wykluwa, przydałaby się jakaś cesarka, ale w mediach i rządzie na razie trwa debata, czy to nie za duże ryzyko. Co racja, to racja, jak się już doszło do pewnych przekonań – na przykład, że co ma wisieć, nie utonie – to trudno się przerzucić na inne – zum Beispiel, że samo nic się nie zrobi. Ale taka już nasza polska uroda.

  82. TO wziął Stiglitza na widelec

    Cieszę się,że I-szy ekonomista liberalny naszej platformy podjął rzuconą rękawicę przez Stiglitza.Oczywiście głoszenie tezy,że choćby przyszło tysiąc atletów i zjadło tysiąc kotletów to i tak nie pokona TO jest założeniem wielce odważnym i raczej mało prawdopodobnym.Założenie Stiglitza,że decydującym jest kapitał ludzki ma większe znamiona prawdy,aniżeli bałwochwalców od kapitału fizycznego.Człowiek jest początkiem i końcem procesu wytwarzania,nakierowanego na zaspokajanie ludzkich potrzeb.Zatem człowiek jest podmiotem.Natomiast wytwory ludzkiego umysłu stanowią pochodną człowieka i tak długo dopóki służą człowiekowi i szeroko rozumianej ludzkości jest wszystko w porządku.Kiedy jednak pewne myśli i koncepcje wykorzystywane są dla wąsko pojętych interesów partykularnych, małych grup,wówczas zaczyna się problem.Człowiek rodzi się na ziemi z dwojgiem rąk do pracy a nie do kradzieży.W Skandynawii istniała tradycja obcinania dłoni złodziejom,dzisiaj prezentowane tam standardy są najwyższej marki.Istota demokracji sprowadza się do tego,by jak najliczniejsze rzesze objęte były dobrodziejstwem procesu społecznego wytwarzania.Nie może być tak,że dobra wytwarzane przez całe społeczeństwo są konsumowane przez nieliczne jednostki czy wąskie grupy, z nadania politycznego.

    Mechanizm funkcjonowania nierówności społecznych ma swoje uzasadnienie motywacyjne.Proszę zwrócić uwagę,że jeżeli wszyscy ludzie rodzą się równi wobec siebie i wobec prawa,to nie ma najmniejszych przesłanek by decyzjami politycznymi jednych wzbogacać a innych pauperyzować.Jest to działanie amoralne i demobilizujące.Praca człowieka musi być wyceniana zgodnie z jego osobistym wkładem w procesie społecznego wytwarzania.I można przyjąć rozwarstwienie płacowe relacji jeden do trzech, ale w żadnym przypadku jeden do tysiąca.

    TO uważa,że nie można wyjaśnić azjatyckiego fenomenu dynamicznego wzrostu gospodarczego.Otóż sprawa jest bardzo prosta i leży po stronie bardzo nisko opłacanej pracy wskutek ogromnej podaży wolnych rak do pracy.Ten czynnik powodował lawinowy przepływ zachodnich środków inwestycyjnych z racji niskich kosztów wytwarzania.Zatem jak widać decydujący okazał się tutaj czynnik ludzki.

    Powoływanie się na tzw. skłonność do oszczędzania nie jest instrumentem dokładnie opisującym czynniki prorozwojowe,w sytuacji porównania Chin i Polski.Inny jest w Polsce i Chinach pułap niezbędnych kosztów dla utrzymania człowieka przy życiu.Oszczędzać zaś można dopiera po przekroczeniu tego progu.Jeżeli rencista otrzymuje 800zlp a jego koszty utrzymania przekraczają tę kwotę to z czego ma on oszczędzać?I Chińczyka pułap kosztów minimalnych będzie niewątpliwie znacznie niższy aniżeli u nas,ale nawet niewielkie kwoty zaoszczędzone w tamtej sytuacji przy ludności przekraczającej miliard mieszkańców akumuluje prawdopodobnie olbrzymie kwoty.

    Z powyższych rozważań wynika , jeżeli Chińczyk może zaoszczędzić a Polak nie,oznacza że tamten system ekonomiczny jest efektywniejszy aniżeli nasz.Podkreślmy również ,że ma to miejsce w kraju rządzonym przez partię komunistyczną.
    Rezultat jest taki,że Chińczycy dysponują takim pakietem akcji amerykańskich, że stanowią oni dzisiaj języczek kruchej równowagi ekonomicznej USA i gospodarki światowej.Potwierdza to jedynie słuszność spostrzeżeń Stiglitza.Natomiast usilne dezawuowanie Stiglitza przez TO świadczy o dużym potencjale ambicji nie potwierdzonym praktyką.

    Ponieważ wielu dyskutantów podjęło skuteczną polemikę z TO,zatem nie ma potrzeby dalszego dołowania chłopa.

    Chciałbym tylko w nawiązaniu do jego wynurzeń, że wzrosły nam wydatnie zakupy w miesiącu lutym uzupełnić stwierdzeniem,że równolegle rośnie zadłużenie naszego społeczeństwa.Stąd póki co, gusowska statystyka wzrostu dynamiki gospodarczej nie znajduje przełożenia na wzrost standardu życia.Ponadto jak się ma 4 króliki i jednego sprzeda lub kupi,to dynamika leci od razu ca 25%.Poza tym głowę daję,że ten wzrost ma miejsce w najbogatszych warstwach społecznych.Dlatego apologetyczne argumenty TO świadczące o rozwoju kapitalizmu świadczą jedynie o wzrastającym rozwarstwieniu społecznym,co może być siłą motoryczną do pewnego momentu zamieniając się potem w hamulec.

    I w ten oto sposób ekonomiści dotknięci wałęsową „jasnością pomroczną” zarzucają swoim polemistom „ślepotę”.Jak więc widać przygaduje kocioł garnkowi,gdy oba naczynia puste są.

  83. Zadziwia, jak wokół krótkiego cytatu (3 zdania) ze Stiglitza można tyle nabić piany. Więc zreasumuję to wszystko, co dotąd o tym zdaniu napisałem:

    1. nieprawdą jest, że gospodarki wsch Azji są egalitarne, bo nierówności dochodowe są tam o wiele wyższe niż w Europie, wyższe nawet niż w USA.

    2. azjatycka skłonność do oszczędzania nie wynika zatem z jakiegoś egalitaryzmu, prawdopodobnie jest efektem kultury, może sytuacji demograficznej, tego Stiglitz w tym cytacie nie wyjaśnia.

    3. nijak nie obala Stiglitz tutaj teorii Kuznetsa, która mówi, że wzrost nierówności w fazie wzrostu daje się wyjaśnić migracją ze wsi do miasta (sytuacja chińska), a w przypadku polskim, dislokacją zatrudnienia z niewydajnych mastodontów komunizmu do konkurujących na rynkach świataowych nowych, wydajnych firm kapitalistycznych,

    4. obecny b. szybki wzrost w Chinach (regularne 10% rocznie) – do czego znów Stiglitz w cytacie się nie odnosi, a jak to wielu tutaj podkreśla – jest efektem taniej siły roboczej, czy można to nazwać efektem akumulacji kapitału ludzkiego? może i można, ale sens wprowadzenia tego pojęcia odnosi się do tworzenie takich warunków, aby ludzie dosknalili swoje umiejętności, pracowali wydajniej, produkowali lepsze wyroby i sprzedawali je lepiej, co podniesie ich płace.

    I tu jest dylemat, który warto podkreślić, a czego dotąd wyraźnie nie uczyniłem. Nazwałbym go dylematem Teresy Stachurskiej, która ileś tam miesięcy temu na tym blogu odpowiedziała na moje argumenty o potrzebie kształcenia się i podnoszenia kwalifikacji, że i tak ci wykształceni nie znajdą pracy, bo jej po prostu nie ma. Otóż tak było, bo brakowało inwestycji w nowe miejsca pracy. Nie było klimatu do inwestowania, nie było przede wszystkim oszczędności, akumulacji kapitału, i w wystarczającym rozmiarze całego tego kapitalistycznego procesu zorientowanego na zysk, który daje dynamikę, wzrost wydajności i dobrobyt, z którym w parze powinna iść akumulacja kwalifikacji i wiedzy pracowników. I tak się stało w ostatnich 20-30 miesiącach, zwiększyły się w Polsce inwestycje prywatne, po części być może w odpowiedzi na emigrację zarobkową po wejściu do Unii. Zatem obie bariery wzrostu: brak kapitału pieniężnego i fizycznego, oraz brak kapitału ludzkiego mogą hamować wzrost gospodarczy. Ale nie hamują wzrostu gospodarczego nierówności, one jemu po prostu towarzyszą, gdyż ludzki kapitał akumuluje się powoli, bo jest on najczęściej w rękach (raczej w głowach) prywatnych

    I tak oto wybrane na łapu capu trzy zdania z dzieł (Bogu ducha winnego) Stiglitza niewiele wyjaśniły, a nawet grubo mijały się z faktami.

  84. Lizak pisze :

    „potem zesłało im na głowy armię turecką”

    Trudno podejrzewać USA aż o taką perfidię wobec Kurdów. W Iraku ich wyzwala, a Turcję niby na nich napuszcza. Turcja, jak by na to nie patrzeć, to jest suwerenny kraj biorący odpowiedzialność za swoje czyny na arenie międzynarodowej.

  85. Nie wydaje mi sie ze panstwo ktore bralo udzial w napasci na inne panstwo i bierze czynny udzial w okupacji dwoch krajow ma moralne prawo pouczac kogos co to jest demokracja. Przypomne jeszcze o aresztach prawie bezterminowych (vide Dochnal i nie tylko) bez sadu.

  86. Jako człek „świerzy” , zorientowałem się, że „dyskusja” na blogach, służy głównie prezentacji własnych, ugruntowanych poglądów!Głos Gospodarza jest pewnym, nieśmiałym otrzeżwieniemw spr. Tybetu . Piszę to po lekturze wywiadu red. Żakowskiego z Niemczkiem . Okazało się , że Niemczyk tak ogólnie ,wierzy w wielkie korporacje(najwyższe , najinteligentniejsze formy wyzysku) Zarzuca im natomiast cynizm w spr. Tybetu ( niezłe jaja).Uważam, że tylko Chiny mogą pomóc Tybetowi, (vide,najwyższa i najdroższa kolej na świecie) . Reszta to inteligencka mantra , mająca na celu poprawienie EGO i/lub onanizm bez wytrysku( w razie czego ostatnie usunąć)

  87. Oczywiście ŚWIEŻY ,sorry

  88. Jako człek „świeży” , zorientowałem się, że „dyskusja” na blogach, służy głównie prezentacji własnych, ugruntowanych poglądów!Głos Gospodarza jest pewnym, nieśmiałym otrzeżwieniemw spr. Tybetu . Piszę to po lekturze wywiadu red. Żakowskiego z Niemczkiem . Okazało się , że Niemczyk tak ogólnie ,wierzy w wielkie korporacje(najwyższe , najinteligentniejsze formy wyzysku) Zarzuca im natomiast cynizm w spr. Tybetu ( niezłe jaja).Uważam, że tylko Chiny mogą pomóc Tybetowi, (vide,najwyższa i najdroższa kolej na świecie) . Reszta to inteligencka mantra , mająca na celu poprawienie EGO i/lub onanizm bez wytrysku( w razie czego ostatnie usunąć)

  89. Niewierzący

    Pan sam nie wierzy w to co Pan pisze…

  90. TO

    Ciekawe,że mastodonty kapitalizmu są wydajne…

  91. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Typowe zjawisko.

    Trudno podejrzewać USA aż o taką perfidię wobec Kurdów.
    niewierzący lecz praktykujący

  92. Zadałem sobie trud przeczytania tekstów Pana Boboli na jego blogu.
    Gdyby nie jego chorobliwy antykomunizm,zresztą u TO występujący równie ostro,to mógłbym powiedzieć ,że z ekonomicznego punktu widzenia jest on mi bez wątpienia bliższy,aniżeli pierwszy propagandzista kapitalizmu na tej platformie.
    Pan Bobola stawia tezy podpierane rachunkiem ekonomicznym i wyprowadza wnioski, z którymi ja się zgadzam.
    Natomiast tok rozumowania Pana TO jest sensu stricte propagandowy.
    Kapitalizm jest lepszy,no i już ,bo tak musi być.
    Żadnych tam związków,subtelności i niuansów w okradaniu innych.
    Ot taka typowa baśń o pięknym kapitalizmie w Imperium Dobra.
    Żadnych tam wojen, inspirowanych rewolucji i przewrotów, żadnych wyścigów zbrojeń, jednym słowem śliczna sielanka, piękna i dobra, widziana od frontu.
    I ten fronton Pan TO maluje zachęcającymi barwami pastelu,a pan Bobola stara się zajrzeć w to Imperium od strony podwórka.
    Dlatego jest mi on znacznie bliższy, ponieważ stara się poszukiwać prawdy.

  93. Lizak pisze :

    „Pan sam nie wierzy w to co Pan pisze”

    To akurat kwestia faktów a nie wiary 🙂

  94. Niewierzący lecz praktykujący!

    Pan jest absurdem sam w sobie niewierzący lecz praktykujący.
    W końcu To Amerykanie , którzy „wyzwolili” i okradają Irak pozwolili,a zatem z punktu widzenia prawa odpowiadają za bezpieczeństwo tego tego kraju, Turkom na najechanie tego kraju i mordowanie Kurdów.
    A uprzednio okrągłe sumki zielonych zapłacili Turkom za możliwość najechania na Irak z tureckiej ziemi.
    A czym ci nieszczęśni Kurdowie różnią się od Tybetańczyków.
    Dlaczego to nad Tybetańczykami USA wraz ze swoimi wasalami wylewa krokodyle łzy,a w przypadku Kurdów sprzyja ich niewoleniu.
    Jesteś Pan niemoralny i obłudny.
    Poza tym nikt Panu nie dal Prawa do akceptacji zabijania innych.
    Zapomniał wół jak cielęciem holocaustu był?

  95. When you are in uncomfortable position and have got no money to go out from that, you would need to receive the loans. Because it will aid you unquestionably. I take student loan every year and feel fine because of this.

css.php