Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

6.05.2008
wtorek

Prezydent en passant

6 maja 2008, wtorek,

Wszystkiemu winne media – w ten sposób prezydent Kaczyński tłumaczy przegraną PiS w niedawnych wyborach. W normalnym kraju – mówił – rząd, który miał takie osiągnięcia, jak ten, którym kierował jego brat, nie mógłby przegrać wyborów. Prezydent wymienił niektóre osiągnięcia rządu brata: wzrost gospodarczy, spadek bezrobocia, inwestycje zagraniczne, zmiany w wymiarze sprawiedliwości. A media wszystko to obrzydziły i powtarzają nieprawdę, że mianowicie przed siedzibą prezydenta w Juracie bez przerwy stała karetka (a nie stała) oraz że prezydent wiedział (a nie wiedział) o polowaniu na bezdomnego Huberta H., który go obraził.

Niestety, wynika z tego, że obowiązująca w rodzinie interpretacja wyniku wyborów pół roku po fakcie jest nadal błędna i płytka. Błędna, ponieważ PiS miał w garści media publiczne (TVP, PR, PAP) oraz cieszył się rosnącą sympatią znacznej części mediów niepublicznych („Rzeczpospolita”, „Fakt”, „Dziennik” i inne). Pan prezydent pamięta tylko tych, którzy krzywo na niego patrzą co świadczy o kompleksach (o jednej gazecie mówi wręcz, że jest „biuletynem Platformy”), a nie widzi tego, że w ciągu ostatnich kilku lat w mediach dokonało się duże przesunięcie na prawo, tam, gdzie jest PiS. W rozmowie z Tomaszem Lisem prezydent powtórzył stare argumenty o tym, że media stworzyły jakąś „nadrzeczywistość”, która przesłoniła wyborcom rzeczywistość w jakiej żyją.

Ale załóżmy na chwilę, że prezydent ma rację, media rzeczywiście otumaniły naród i były przeciwko PiS. Wtedy należałoby zastanowić się – dlaczego? Dlaczego mimo obsadzenia Telewizji pp. Wildsteinem i Urbańskim, mimo nocnej zmiany w KRRiTV, mimo mianowania na szefów Polskiego Radia pp. Czabańskiego i Targalskiego, mimo usunięcia z mediów publicznych setek ludzi i zastąpienia ich panem Michalkiewiczem, paniami Gargas i Kanią i im podobnymi, te media zawiodły, nie spełniły oczekiwań swoich mocodawców? Są dwie możliwości. Albo rządy PiS były nie do zniesienia nawet dla ich pupilów, albo wymagania stawiane mediom przez braci Kaczyńskich są zbyt wysokie nawet dla ich entuzjastów. Innej możliwości nie widzę.

Kiedy prezydent mówi, że B. Wildstein został zwolniony, ponieważ spośród 8-10 wiadomości korzystnych dla rządu i żadna nie trafiła do „Wiadomości”, to znaczy, że bracia Kaczyńscy oczekiwali od mediów publicznych jeszcze większej służalczości i dyspozycyjności niż ta, której byliśmy świadkami. Panowie K & K nie docenili też aplauzu, jaki spotkał ich ze strony mediów prywatnych, takich jak „Dziennik”. W pierwszej fazie swojego istnienia gazeta ta była wobec rządów PiS entuzjastyczna, mówiło się, że był to najlepszy upominek koncernu Springera dla premiera Kaczyńskiego. Z czasem, zaledwie w ciągu kilku miesięcy, gazeta ta odwróciła się od swoich faworytów. Czy pan prezydent zastanowił się – dlaczego? Może rację miał Jan Wróbel pisząc, że gazeta poszła za czytelnikami? Interpretacja stanowiska mediów dokonana przez prezydenta sprowadza się do życiorysów właścicieli TVN i Polsatu. To trochę mało, jak na pierwsza osobę w państwie.

Mimo uśmiechów i całkiem dobrej formy, drobny incydent pokazuje, jak bardzo najeżony jest prezydent w rozmowie z dziennikarzem. Kiedy Lis w pewnej chwili usiłował wejść prezydentowi w słowo, mówiąc coś w rodzaju „Pozwoli pan, że teraz ja zadam pytanie”, prezydent odpowiedział: „Ja panu żadnego pytania jeszcze nie zadałem”.

Prezydent powtórzył większość tez swoich i swojego brata: media zajmują się opozycja, zamiast zajmować się rządem, z kolei rząd usiłuje rozbić opozycję, a to jest „zawsze destrukcyjne” (kiedy J.K. mówił o ZOMO to destrukcyjne nie było?), raport OBWE o mediach publicznych w kampanii wyborczej w Polsce należy traktować „z dystansem”, media bezpodstawnie wmawiały narodowi, że PiS jest zagrożeniem dla demokracji, Lepper był przez 10 dni „pieszczochem mediów” (gdy się poróżnił z J.K.), pp. Niesiołowski, Gowin i inni nieustannie obrażają prezydenta, to nie Tusk jest prawnikiem, tylko L.K., który od trzydziestu lat zajmuje się prawem, poseł Palikot 4 (słownie: cztery) razy wypowiadał się na temat stanu zdrowia głowy państwa (tu akurat zgadzam się z L.K. i pisałem o tym niedawno w swoim blogu – Pass), itd. itp. Prezydent powtórzył także w skrócie swój program – przeciwko Rzeczpospolitej dla bogatych i silnych, przeciwko podatkowi liniowemu oraz prywatyzacji służby zdrowia.

Były też akcenty koncyliacyjne i samokrytyczne, ale wypowiedziane bardzo mimochodem, żeby nie powiedzieć en passant: wszyscy popełniamy błędy, PiS miał w rządzie fatalnych koalicjantów, ale to wina Platformy, która nie chciała wejść do rządu, wypowiedzi o wykształciuchach i braniu lekarzy w kamasze były niefortunne, ale Ludwik Dorn nie jest już we władzach PiS, za Wehrmacht Jacek Kurski (polityk bardzo zdolny) został wyrzucony (?) z partii, ale nie zapominajmy jaka była prawda w sprawie Wehrmachtu, wreszcie prezydent jest w stanie „przyjąć każdą krytykę”, byle tylko była zgodna z rzeczywistością, a nie z nadrzeczywistością, a jaka jest rzeczywistość decydują za nas media.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 92

Dodaj komentarz »
  1. Ciekawe, ze padlo akurat na media, ktore nie dosc, ze staly murem za PIS w czasie ich rzadow (chyba nie tylko dlatego, ze ich szefostwo zostalo wymienione na „myslace prawidlowo”), ale ktore byly sztandarowym narzedziem propagandy IV RP, wspominajac chocby liczne konferencje prasowe czy tez medialne aresztowania VIPow. Jest to jednak wciaz ta sama taktyka – ktos musi byc winien, ale przeciez nie my. Platforme oraz Tuska dyskredytuja od razu, przeciez samo PO nie byloby w stanie pokonac PIS tylko programem i podejsciem do polityki panstwa. W zwiazku z tym ktos musial im pomagac. Zalosne.

  2. Widzi Pan Panie Redaktorze albo Pani Redaktor. Zwracam sie do caloksztaltu. Igraliscie, igrali az zescie sie doigrali. Przy okazji czy byl poruszony nieslychanie wazny aktualnie temat becikowego.
    Tak czy tak gratuluje wirtualnej rzeczywistosci.
    Pan Lulek

  3. Milczenie białych myszek uważnie śledzących każdy ruch LK przygotowującego kolejną wypowiedź dla prasy najwyraźniej brane jest za zaniemówienie z wrażenia, jakie robi pojmowanie istoty rzeczywistości i nadrzeczywistości przez LK.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. sz p redaktorze.pisanie o obsesiach p.prezydenta to zajęcie dla psychiatry a nie dla dziennikarza.mam nadzieję ze nie podejmie pan ponownie tego tematu.

  6. Lubię Pana Prezydenta z każdym dniem jego upływającej kadencji coraz bardziej. Najbardziej będę Go lubił wtedy, kiedy nie będę już musiał Go słuchać i oglądać. I niech się to stanie jak najszybciej. Amen.

  7. Rzeczywiście jak może Doktor habilitowany nauk prawnych, profesor nadzwyczajny UG i UKSW, specjalista w zakresie prawa pracy
    (uzyskał stopień doktora habilitowanego rozprawą pt. Renta socjalna )rozmawiać o szczegółach jakiejkolwiek ustawy z kimś kto jest z wykształcenia tylko historykiem.
    Czasami wydaje mi się że my mamy króla ze świata bajek ,a nie prezydenta .

  8. Gospodarz bardzo wiernie opisał przebieg wywiadu, jakiego w TV udzielił redaktorowi Lisowi Prezydent LK.

    Pozwalam sobie opisać moje wrażenia:

    1) Prezydent nie ma charyzmy, kuli sie pod niewygodnymi pytaniami, zacina, jąka i zwykle poszukuje nerwowo jakiejś deski ratunku w postaci narzekania na rzeczywistość – że jest taka jaka jest, a nie powinnna być taka… lub zajmuje się obarczaniem winą za ten kulawy stan rzeczy przebiegłych, brutalnych, podstępnych oponentów politycznych. Te straszliwie chytre i skuteczne środki, to są wg Prezydenta głównie epitety słowne, które bałamucą wyborców i nie dają rozwinąć skrzydeł reformatorom z PiSu.

    2) Prezydent jest osobą mało przedsiębiorczą, ma bardzo pasywny stosunek do świata i do problemów, które go dręczą.

    3) Swiatopogląd, który Prezydent ujawnia w swoich wystąpieniach jest charakterystyczny dla ludzi biernych, niepewnych, nie wierzących w swoje ja – jest to mieszanina poprawnych, trzeżwych sądów z elementami teorii spiskowej dziejów przyprawiona łatwizną – populistyczną demagogią.

    4) Prezydent z najwyższym trudem znosi odmienność racji w dyskusji. To nie jest dobra cecha u polityka, a tym bardziej u Prezydenta.

    5) Prezydent zbyt łatwo dał sobie narzucić w wywiadzie rolę rzecznika PiSu, był niebywale stronniczy, a jeśli chodzi o jego brata – czołobitny i świątobliwie ufny, analizował sytuację polityczną wyłącznie z perspektywy PiSu. Nie zdołał mnie przekonać, że chce być prezydentem wszystkich Polaków.

    6) Prezydent nie zdołał przedstawić w tym wywiadzie swojej koncepcji sprawowania urzędu głowy państwa poza użyciem słowa kohabitacja. Nie wypełnił tego słowa treścią.

    Pzdr, TJ

  9. Infantylizm ogarnął nasze elity polityczne. To przykre, że wysocy funkcjonariusze średniej wielkości państwa w Europie bredzą jak dzieci i zachowują się jak dzieci. Bez żadnej odpowiedzialności. Mamusia zbyt długo zawiązywała te buciki nie pozwalając dziecku na samodzielność. Ale dzieci dorastają, choć nie wszystkie i dlatego wybieramy takich przedstawicieli jak my sami. My dorosłe – niedorosłe dzieci wybieramy dorosłych – niedorosłych polityków. Potem się dziwimy, kogo żeśmy wybrali i lamentujemy, nie winiąc siebie. Polityka to odpowiedzialność, wobec społeczeństwa, państwa i wobec innych. A ponieważ reagujemy jak pijane dzieci we mgle to epatujemy się niedorzecznymi wypowiedziami polityków, bo nie znamy norm, którymi posługują się osoby dorosłe. Człowiek, który prawidłowo się rozwija dorasta, i zachowuje się jak na dorosłego człowieka przystało. Wie co to jest szacunek wobec siebie i innych, wie co oznacza być człowiekiem przyzwoitym, potrafi być odpowiedzialny nie tylko za siebie ale za swoją rodzinę, za społeczeństwo czy państwo, jest w stanie odróżnić w życiu dobro od zła. Jednym słowem posiada tak zwane zasady, bo wie, że przestrzegając ich żyje mu się uczciwiej i oczekuje, że inni też będą przestrzegać tych zasad. Od swojego państwa oczekuje, przestrzegania norm prawnych przez to państwo stanowionych i takich jego zmian, które nie utrudniają jego życia i przyczyniają się do rozwiązania wielu konfliktów. Nie wyraża zgody na to, by państwo tych norm nie przestrzegało, bo wie jakie skutki to przyniesie. Generalnie chodzi o to, żeby nie krzywdzić innych i tego domagamy się od polityków i organów państwa, i oczekujemy takich rozwiązań, które życie czynią znośniejsze. Że tak nie jest to wiem, bo długo walczę o to by organy państwa przestrzegały prawa, dlatego też pozwalam sobie na przesłanie listu otwartego do Prokuratora Generalnego. Pozdrawiam.

    Ewa Gąsowska Wrocław, 30 kwietnia 2008 r.

    Szanowny Pan
    Prof. Zbigniew Ćwiąkalski
    Prokurator Generalny
    Warszawa

    L i s t o t w a r t y

    P R O Ś B A

    Zwracam się do Pana Prokuratora Generalnego z prośbą, by w moim imieniu, złożył Pan skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego na podstawie art.398³ & 2 kpc, zaskarżając postanowienie Sądu Najwyższego sygn. akt 154/07 z dnia 15 lutego 2008 r., odrzucającego zażalenie, a otrzymanego
    7 kwietnia 2008 r.

    U z a s a d n i e n i e

    22 czerwca 2007 r. powódka, Ewa Gąsowska złożyła w Sądzie Apelacyjnym w Rzeszowie sygn. akt I A Ca 10/05 skargę o wznowienie postępowania.
    20 sierpnia 2007 r. Sąd Apelacyjny w Rzeszowie postanowieniem sygn. akt I A Ca 227/07 odrzuca skargę.
    10 września 2007 r. powódka składa zażalenie do Sądu Najwyższego.
    15 lutego 2008 r. Sąd Najwyższy postanowieniem sygn. akt I CZ 154/07 odrzuca zażalenie, powołując się na art. 87¹ & 1 kpc.

    Z dużą przykrością należy stwierdzić, że Sąd Najwyższy nie zapoznał się z aktami sprawy, albowiem w aktach sprawy znajduje się dokument Okręgowej Izby Radców Prawnych we Wrocławiu potwierdzający, że Ewa Gąsowska jest wpisana na listę radców prawnych pod nr 670/83. Powódka, będąca równocześnie radcą prawnym, na zażaleniu do Sądu Najwyższego nie uwidoczniła tego faktu, będąc przekonaną o tym, że Sąd akta przeczyta, tym bardziej, że akta tej sprawy były przez Sąd Najwyższy kilka razy rozpatrywane. Sąd Apelacyjny w Rzeszowie nie miał żadnych wątpliwości albowiem odpowiedni dokument znajduje się w aktach sprawy. Teza, że Sąd Najwyższy nie zapoznał się ze sprawą jest prawdopodobna, bo inaczej należałoby przyjąć, że Sąd Najwyższy świadomie pominął dokument o posiadaniu przez powódkę uprawnień do wykonywaniu zawodu radcy prawnego, po to by odrzucić zażalenie.

    Zwracam się do Pana Prokuratora Generalnego, ponieważ w tym procesie doszło do naruszenia podstawowych zasad porządku prawnego i dlatego proszę, by Prokurator Generalny wniósł w moim imieniu skargę kasacyjną.
    Moja prośba jest potwierdzona dotychczasowym doświadczeniem, dlatego jestem pewna, że skarga kasacyjna wniesiona przeze mnie zostanie odrzucona, albowiem w tej sprawie zarzucam organom sprawiedliwości naruszenie prawa materialnego i procesowego, a także zarzucam upolitycznienie sprawy w celu realizacji polityki historycznej.

    Panie Prokuratorze Generalny,

    W 2002 r. nakładem Wydawnictwa Diecezjalnego w Sandomierzu, ukazała się książka autorstwa Bolesława Chmielowca „Wspomnienia straconych (?) dni”, w której autor dokonał publicznej lustracji Jana Rybaka, mojego dziadka, ukazując negatywny wizerunek jego osoby sugerując, że był osobą niegodną, wrednym komunistą na usługach tarnobrzeskiego Urzędu Bezpieczeństwa, a także, że jego syn, Eugeniusz, kazał ojca zlikwidować, bliżej nieokreślonym członkom Armii Krajowej. Zarzucił Janowi Rybakowi, że wraz z oddziałałem Wojska Polskiego, pod dowództwem Edwarda Gronczewskiego, brał udział w napaści i rabunku na jego dom rodzinny.
    Jan Rybak został okrutnie zamordowany i utopiony w Sanie w lipcu 1945 r. Zawsze wiedziałam, że mordercą mojego dziadka był Alfons Chmielowiec, komendant rejonu Nadsania Narodowych Sił Zbrojnych, brat autora książki, który po tym fakcie uciekł do Ameryki i nigdy nie został osądzony. Potwierdził to w toku procesu Mieczysław Chmielowiec, mieszkaniec Radomyśla n/Sanem, (wówczas 16-letni), i członkowie rodziny Jana Rybaka.
    Od tego momentu wymiar sprawiedliwości oddalał wszystkie wnioski dowodowe, tj. wnioski o przesłuchanie dalszych świadków, żyjących członków Narodowych Sił Zbrojnych, którzy chcieli zeznawać w tym procesie oraz wnioski o wystąpienie do IPN w Rzeszowie.
    Sąd pominął głębokim milczeniem złożone dowody, takie jak akt zgonu Jana Rybaka, publikacje innych autorów dotyczące zdarzeń opisanych przez pozwanego autora, a także z zeznań innych świadków złożonych przed sądem. Wymiar sprawiedliwości dał wiarę autorowi ksiązki, powołującemu się na osoby od wielu lat nie żyjące, i przyjął za prawdziwe rzekome wypowiedzi tych osób, których słów czy opinii nie ma nigdzie zapisanych lub w innej formie utrwalonych, i w żaden sposób nie zweryfikowanych, uznając, że wydarzenia, które autor opisuje, dotyczące Jana Rybaka, rzeczywiście miały miejsce, a osoby te rzeczywiście to mówiły.
    Łatwowierność i naiwność wymiaru sprawiedliwości może wypływać tylko ze zbieżności poglądów politycznych autora książki z poglądami politycznym Wysokiego Sądu, bo tylko tak ogromna wiara może być powodem, że wymiar sprawiedliwości stał się trybunałem niesprawiedliwości, i bez żadnych dowodów, lub nadając istniejącym dowodom inne znaczenie niż to wynika z ich treści, a wręcz manipulując procesem i prawem uznał, że Jan Rybak był agentem Urzędu Bezpieczeństwa i powództwo oddalił.
    Wymiar sprawiedliwości zwalniając się z bezstronności, stał się obrońcą pozwanego autora i ze względów politycznych dopuścił się prawnego fałszerstwa intelektualnego, uznając, że „pozwany aczkolwiek działał bezprawnie, ale z jego punktu widzenia działał w dobrej wierze…”, i stwierdził, że „książka zawiera jego własny osąd o osobach… „ , a słowa użyte w stosunku do osoby Jana Rybaka „ przedstawiają go w niekorzystnym świetle w tej grupie czytelników, którzy mają inne niż pozwany spojrzenie…”, a także, że „pozwany postrzegał Jana Rybaka wg własnych kryteriów…” a „motywem działania Bolesława Chmielowca nie było poniżenie osoby krytykowanej w opinii innych a jedynie przedstawienie własnego, wyważonego zdania o krytykowanej osobie…”.
    Nigdy nie ingerowałam w poglądy autora Bolesława Chmielowca, domagałam się natomiast by autor przedstawił dowody na współpracę Jana Rybaka z Urzędem Bezpieczeństwa oraz dowody na fakt napaści i rabunku na jego dom.

    Panie Prokuratorze Generalny,

    Publicznie został zlustrowany Jan Rybak przez autora, Bolesława Chmielowca oraz przez Wydawnictwo Diecezjalne w Sandomierzu. Publicznej lustracji, Jana Rybaka i mnie, jako jego następcy prawnego, również dokonał wymiar sprawiedliwości, który ustalił mnie i mojej rodzinie nową rzeczywistość historyczną, polityczną, rodzinną i osobistą. Wymiar sprawiedliwości naruszył moje prawa wynikające z systemu prawnego.
    W tracie procesu ujawniły się dokumenty, z których wynika, ze Jan Rybak był radnym Powiatowej Rady Narodowej w Tarnobrzegu i członkiem Polskiej Partii Robotniczej. Wymiar sprawiedliwości uznał te dokumenty za dowód współpracy Jana Rybaka z Urzędem Bezpieczeństwa w Tarnobrzegu.
    Ujawniły się nowe dokumenty, które absolutnie wykluczyły współpracę Jana Rybaka z Urzędem Bezpieczeństwa a także jego faktyczna data śmierci -18 lipca 1945r. Wymiar sprawiedliwości odmówił mi prawa do wznowienie postępowania (vide: postanowienie z dnia 3.06.2005 r. Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie sygn. akt I ACa 334/05, postanowienie z dnia 8.11.2005 r. Sądu Najwyższego sygn. akt I CZ 106/05).

    Jan Rybak został zamordowany z przyczyn politycznych przez przeciwników politycznych za to, że był na robotach przymusowych w Niemczech, za to, że po powrocie czynnie włączył się w odbudowę państwa polskiego, za to ,że umiał czytać i pisać.

    W 2005 r. ponownie zwróciłam się do Instytutu Pamięci Narodowej w Rzeszowie i Lublinie z wnioskiem o przeprowadzenie kwerendy w sprawie Jana Rybaka. Instytut Pamięci Narodowej w Rzeszowie w roku 2007, po przeprowadzeniu wielokierunkowej i ponad 2 letniej kwerendy poinformował mnie, że w zasobie archiwalnym IPN w oparciu o informacje zawarte we wniosku, nie odnaleziono dokumentów dot. Jana Rybaka.

    22 czerwca 2007 r. ponownie złożyłam w Sądzie Apelacyjnym w Rzeszowie wniosek o wznowienie postępowania.
    Sąd Apelacyjny w Rzeszowie postanowieniem z 20 sierpnia 2007 r. sygn. akt I A Ca 227/07 odrzucił skargę.
    10 września 2007 r. złożyłam zażalenie do Sądu Najwyższego na w/w postanowienie za pośrednictwem Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie.
    15 lutego 2008 r. Sąd Najwyższy sygn. akt I CZ 154/07 postanowieniem odrzucił zażalenie.

    Panie Prokuratorze Generalny,

    Jak mam wierzyć w bezstronność, niezawisłość i rzetelność wymiaru sprawiedliwości ;

    1. – jeżeli autor książki pisze, że Jan Rybak brał udział w napaści i rabunku jego domu rodzinnego w dniu 29 lipca 1945 r. wraz z Oddziałem Wojska Polskiego pod dowództwem Edwarda Gronczewskiego – a w akcie zgonu Jana Rybaka jest uwidoczniona data 25 lipca 1945 r. (data znalezienia ciała o czym sąd informowałam), a pogrzeb odbywa się 28 lipca 1945 r. . Faktyczna data śmierci to 18 lipca 1945 r.,
    2. – jeżeli autor książki podaje, że Jan Rybak był agentem Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Tarnobrzegu i przedstawia przed Sądem Apelacyjnym dokumenty, że Jan Rybak był radnym Powiatowej Rady Narodowej w Tarnobrzegu i członkiem Polskiej Partii Robotniczej, a Sąd przyjmując te dowody, uznaje je za dowody świadczące o tym, że Jan Rybak był agentem Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego i członkiem Komunistycznej Partii Polski. Jak to się ma do dokumentu z IPN w Rzeszowie o tym, że Jan Rybak agentem nie był ?,
    3. – jeżeli sąd albo milcząco pomija i nie wypowiada się na temat złożonych dowodów, jak publikacje innych autorów, w tym dowód z książki Edwarda Gronczewskiego, akt zgonu Jana Rybaka itp., lub też oddala dowody z zeznań świadków, którzy mówili o tym kto zamordował Jana Rybaka z uzasadnieniem, że nie dotyczą przedmiotu żądania,
    4. – jeżeli sąd oddala wnioski o wystąpienie do IPN oraz oddala wnioski o przesłuchanie dalszych świadków, żyjących członków Narodowych Sił Zbrojnych, kolegów autora.

    Jak mam wierzyć w dobre intencje państwa polskiego, jeżeli wymiar sprawiedliwości formułuje tezę, że „aczkolwiek pozwany działał bezprawnie ale z jego punktu widzenia działał w dobrej wierze”. Ta zasada nie powinna tylko mnie dotyczyć. Winna być powszechnie obowiązująca bo zwalnia z odpowiedzialności tych, którzy naruszają prawo. Ta zasada winna być sztandarem III, IV lub V Rzeczypospolitej jako myśl nowatorska i odkrywcza a wdzięczność naruszających prawo będzie ogromna, bo gwarantuje bezkarność.

    Jak mam wierzyć w dobrą wolę państwa polskiego, jeżeli wymiar sprawiedliwości przyjmuje za fakt udział Jana Rybaka w napaści i rabunku domu rodzinnego autora, ponieważ „ o tym mówiła gospodyni księdza matce autora, a matka autora swojej córce, a córka , siostra autora jemu… a autor miał prawo wierzyć osobom bliskim, które mu o tym mówiły…”. Warto również tę zasadę rozpowszechnić szczególnie, że „nie jest konieczne potwierdzenie tego faktu w dokumentach, bo podlega to swobodnej ocenie sądu”. Nie sądziłam, że zasada „jedna pani drugiej pani”, powszechna w procesach inkwizycyjnych o czary przeciwko kobietom, będzie zastosowana w XXI wieku. Aż żal, że sąd nie zarządził seansu spirytystycznego i nie wywołał ducha księżej gospodyni, i nie przesłuchał go (ducha) na okoliczność, co lub kogo widziała księża gospodyni. To byłby dopiero wielki wkład sądownictwa w rozwój myśli prawniczej.

    Jak mam wierzyć w państwo prawa, jeżeli Sąd Najwyższy widząc wszystkie dokumenty, dwa różne wyroki z dwuznacznym i kontrowersyjnym uzasadnieniem o wyraźnych znamionach zemsty politycznej, odrzuca kasacje i uznaje, że prawo nie zostało naruszone.

    Jak mam wierzyć w społeczeństwo obywatelskie, skoro funkcjonariusze państwa, powołani do ochrony systemu prawnego, wykorzystują zajmowane funkcje i instytucje państwa w celu realizowania własnej, lub też politycznych mocodawców polityki historycznej, i ustalają obywatelom nową rzeczywistość osobistą, rodzinną , historyczną, bez żadnych dowodów i wbrew prawu.

    Wymienione wyroki wydane w imieniu państwa polskiego zawierają wiele dziwnych i zdumiewających teorii. Uzasadnienia wyroków budzą grozę i strach, i nie budują zaufania do państwa polskiego.

    Panie Prokuratorze Generalny,

    Pierwszy raz spotkałam się z sytuacją, w której wymiar sprawiedliwości sam zrezygnował z zasady bezstronności, prawdy, kontradyktoryjności, swobodnej oceny dowodów i jawności a także, w której wymiar sprawiedliwości stał się obrońcą jednej ze stron.
    Również pierwszy raz zetknęłam się z jawną manipulacją wymiaru sprawiedliwości prawem i procesem oraz stosowaniem przemocy instytucjonalnej i dyskryminacji w stosunku do jednej ze stron.
    Pierwszy raz spotkałam się z cwaniactwem ze strony organu działającego w imieniu państwa.
    A wszystko to w imię prawdy objawionej i polityki historycznej. Ta polityka wymaga, by łajdaka uznać za bohatera i zwolnić go z odpowiedzialności.
    Dlaczego wymiar sprawiedliwości upokorzył mnie, sponiewierał i upodlił?
    Łajdactwo, podłość i oszczerstwo zostało podniesione do rangi cnoty i bohaterstwa kosztem krzywd ludzi przyzwoitych, uczciwych i lojalnych wobec państwa.
    Żadna idea, oprócz faszyzmu, nie gloryfikowała zabijanie drugiego człowieka. Polska po skończonych działaniach wojennych łaskawie obeszła się z członkami Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych obejmując ich amnestią.
    Z tytułu działalności Jana Rybaka nikt nie zginął, nikt nie siedział w więzieniu, nikt nie cierpiał, a z tytułu działalności Narodowych Sił Zbrojnych i jego komendanta Alfonsa Chmielowca zginął Jan Rybak, a w 60-lat po jego śmierci oszkalował go publicznie Bolesław Chmielowiec, brat Alfonsa.
    Zwracam się do Pana Prokuratora Generalnego, ważnego organu państwa, ponieważ w tej sprawie został zburzony porządek prawny. Wymiar sprawiedliwości działał wbrew prawu, działał dla pozoru.
    Odmowa Prokuratora Generalnego złożenia w moim imieniu skargi kasacyjnej będzie przyzwoleniem państwa na działania kryptofaszystowskie.

    Ewa Gąsowska

  10. Jeżeli ktoś nie wiedział co oznacza kreowanie rzeczywistości wg. własnych
    ( i brata ) wyobrażeń to powinien wnikliwie zapoznać się z poglądami Pana Prezydenta na tąże rzeczywistość , która jest jego i naszym udziałem.
    Słownikowy wręcz przypadek totalnej alienacji i () błędnego postrzegania otaczającego świata, zdarzeń i ludzi.
    PS. W nawiasie brak litery „o” zamierzony.

  11. Panie Danielu kochany,
    ja także zgadzam się w jednym z Panem Prezydentem. W tym mianowicie, że wszystkiemu winne są media. Przez nie wszystko się stało, co się stało… Gdyby nie kamery telewizyjne nie zginęłaby Barbara Blida, gdyby nie Internet polskie rodziny nadal jednoczyłyby się wokół wspólnego wybory jak wokół dębowego stołu, gdyby nie Radio Maryja Jarosław z premiera na powrót nie stałbysię tylko przewodniczącym, wreszcie gdyby nie całt medialny koncern T. Rydzyka nie byłoby dwóch najwspanialszych lat, lat najprawdziwszego zjednoczenia przeciw oszołomskiemu establishmentowi, nie było by wreszcie gdyby nie szereg gazet bardziej na lewo, na lewo i w centrum tego kredytu zufania, który na naszych oczach rozmieniany jest na dobre i który pomału idzie się co robić – że zapytam jak w krajowym kabarecie – idzie się walić… Smutne 🙂

  12. Szanowny Panie Danielu! Odsyłam Pana na mój blog i reszty towarzystwa. Tam piszemy podobnie: lewak.blog.onet.pl ; maria-dora.blog.onet.pl

  13. no widzisz „Joanna” co te wszystkie habilitacje, profesury (zwyczajne czy nadzwyczajne) sa w Polsce warte.
    Albo inaczej: jezeli ludzie pokroju L.K. moga tytulowac sie „profesorami”, to nie swiadczy to zbyt dobrze o tym systemie.

    pozdrawiam

  14. Pan prezydent siedział znowu na zbyt wysokim krzesełku !
    Ledwo nózkami do ziemi dosięgał ośmieszając w ten
    sposób majestat Najjaśniejszej RP 🙂

  15. Tego niestety twórcy naszej Konstytucji nie przewidzieli. Nienawiści. Kaczyński narzeka, że nie ma projektów ustaw w Sejmie, a sam ubezwłasnowolnił Tuska.

  16. Panie Redaktorze.
    Szkopuł w tym, że żaden z Braci nie rozumie, naprawdę nie rozumie, czego elektorat od rządzących oczekuje. A są to sprawy elementarne :
    – żeby wojsko było w koszarach i na poligonach , nie na obcych frontach;
    – żeby szkolnictwo było wydolne i dawało szansę na wyrównanie startu młodzieży różnych środowisk,
    – żeby był zapewniony dostęp do służby zdrowia na przyzwoitym poziomie,
    – aby administracja była sprawna, a sądy dostępne
    – aby warunki prawne przecidziałały powstawaniu oligarchii, także tej w sutannach.
    Przeciętnemu Kowalskiemu „wisi” IPN, ABW i WSI. Owszem, można uruchomić wszechsłowiańską schadenfreude, jeżeli się komuś znanemu albo bogatemu publicznie założy kajdanki, ale od tego nie przybywa ani w portfelu, ani w jakości społecznego bytowania. W Polsce kultura polityczna jest jeszcze b.niska, to prawda. Jest to jednak taka prawda, która w tym samym stopniu dotyka elektorat, jak i wybrańców. Panowie Kaczyńscy urodzili się po prostu za późno gdzieś o 80 lat. Byliby znaczącymi osobistościami politycznymi przed II wojna światową.

  17. To była i jest żenada. Przykry obraz małego człowieka, zagubionego ale tupiacego nóżką od czasu do czasu. Co to robi nadopiekuńczość /mamy, brata/ z człowieka który jest niestety Prezydentem RP.

  18. Panie Redaktorze,
    Jacy są bracia K. chyba każdy widzi. Opisywanie ich postrzegania świata to nie zajęcie dla dziennikarzy a bardziej dla psychiatrów. Mam wielką nadzieję, że wraz z odejściem prezydenta obaj znikna ze sceny politycznej. Póki co, jeden i drugi, specjalizują się w ogłupianiu ksenofobicznej i mniej wyrobionej intelektualnie części społeczeństwa. Hasło „Solidarna Polska ” jest tak naiwne, puste i pozbawione treści jak wywody braci i niemal cała działalnośc PiSu. Czy , któryś z nich umie to przełożyc na konkrety? Szczerze wątpię. Cóż, nawiedzeni wyborcy zgotowali nam ten los. Wierzę, że to ” se ne vrati”.

  19. Panie Danielu – pana tekst to dla obu Kaczynskich bokserska przegrana przez tzw. KO.
    Pozwalam sobie zauwazyc, iz wiekszosc spoleczenstwa myslacego w tym i czlonkow PiS na czas, lub z niewielkim opoznieniem zrozumialo, ze oboje Kaczynscy – jako jednojajowce – niczym sie nie roznia oprocz stanu cywilnego. Stan psychiczny wsakzuje na ten sama kategorie i kwalifikacje zachorowania psychiatrycznego i jedyne lekarstwo to osodosbnienie gdzies na bezludnej wyspie lub Ksiezyc ( upragniony z dziecinstwa).
    Blogowicze tutaj staraja sie keowac wizerunek taki i owaki obu Kaczynskich. To jest strata czasu moim zdaniem. Obaj wierza w cos, czego nie ma i przekonani sa, ze to cos istnieje. Obaj staraja sie sztucznymi krokami ( nazywam to cenzura bez cenzury ) wytarzac sztuczny wizerunek obecnych kozlow ofiarnych, tylko, ze zapominaja, ize wielu swiatlych juz wczesniej zarzucilo im to iz sukcesy i osiagniecia poprzednikow przypisuja sobie jako ich wlasne. To juz nie tylko bezczelnosc i chamstwo lecz daleko posuniety prymitywizm myslowy.Powaznie zastanawiam sie jakimi drogami weszli oni w posiadanie dyplomow ukonczenia wyzszych uczelni? Moze kiedys B.Woloszanski w sensacjach juz XXI wieku wyjawi nam pewne sekrety i przekrety. Poki co wszystkich goraco pozdrawiam a w szczegolnosci Pana Prezydenta Daniela Passenta

  20. Co do tego ma sprawa Jana Rybaka. Kto to jest pani Ewa G ?
    Czy to kumoterstwo ? O tym wspominal pan prezydent. Kumoterskim mediom „Platformy” powoli wraca rozum.

  21. Gdybym miał określić obecną prezydenturę jednym słowem, to byłoby to „nijaka”. LK nie daje sobie rady z tą funkcją, nie reprezentuje Polaków ponad podziałami i nie ma nic istotnego do zaproponowania.

    Dlatego jedyną szansą na jakiekolwiek zaistnienie jest krytyka innych albo generowanie trzeciorzędnych konfliktów. Trudno spodziewać się również, aby tego typu ludzie potrafili przyznać się do będu. Wystarczy pamiętać, że bracia nie chcą porozumienia, ale konfliktu.

  22. Polskie media – wstyd i hańba .

    Pamiętacie Państwo nagonkę krajowych „ przekaziorów „ na działacza polonijnego z Urugwaju , pana Kobylańskiego ??? Polskojęzyczne media, przy udziale IPN i osobiście jego szefa , zaszczuły go, zarzucając , że w czasie II wojny denuncjował Żydów gestapo . Była to chęć zaszkodzenia radiu „Maryja „ które wspierał finansowo. oraz jemu samemu, gdyż miał czelność dawać kasę radiu, które ” robi koło pióra ” polskim sitwom politycznym. Zadanie wykonano, człowieka opluto i co?…Grobowa cisza!!!! !!
    Miało być śledztwo, miał być wystosowany wniosek o ekstradycję, IPN miał sprawę wyjaśniać … jakość milczy…kamień w wodę… dlaczego ??? Czyżby nic nie znaleźli ???
    I takie sku…..ństwo zadomowiło się w Polsce na dobre !!! . Opluć bezkarnie, zniszczyć człowieka, a później w….. krzaki . Z tej konkretnej sprawy ( i dziesiątek im podobnych ) wyłania się ponury obraz polskich mediów . Stały się one narzędziem dezinformacji społeczeństwa, oraz niszczenia ludzi niewygodnych dla takich , czy innych odłamów sitw politycznych będących aktualnie u władzy. Czwarta władza , jest w Polsce równie zdemoralizowana i sk….ona, jak i cały światek polityczny. Ponieważ sądownictwo polskie przeżarte jest korupcją i nieudolnością , więc sponiewierany przez media człowiek nie ma praktycznie żadnych realnych możliwości obrony, bo trudno uznać za takową, korzystny nawet wyrok sądowy, wydany po 5, czy 6 latach . I tak oto, doczekaliśmy czasów, ( jak z najgorszych czasów komuny ) , gdy każdego niewygodnego politycznie człowieka można zniszczyć , z pomocą skurwionych i pozbawionych skrupułów dziennikarskich miernot , najczęściej tych samych szubrawców co za komuny, bądź ich sumiennych uczniów.

    Polskie media ,to jedna wielka agentura !!!! Za komuny praktycznie każdy( z małymi wyjątkami !!!!) dziennikarz był tajnym współpracownikiem SB. Ponieważ nie przeprowadzono lustracji tego środowiska, więc pełno w nim esbeckich kanalii , które wykonają każde zlecenie- najbardziej nawet podłe i parszywe – jeśli tylko opłacić ich sowicie. Odrażające i niebezpieczne k..wy , walczące zajadle by ich nie zdemaskować , a więc nie otworzyć archiwów IPN. Jeśli ten wrzód nie zostanie przecięty, to o uczciwych mediach w Polsce możemy zapomnieć !!!

    Anthony

    http://www.pospoliteruszenie.org

  23. Prezydent powiedział prawdę – kto ma przynajmniej 90IQ ten rozumie co się dookoła niego dzieje i widzi potworną napastliwość mediów na PiS. Trwa ona od 2005 roku. Atakowały PiS w czasie dwuletnich rzadów i atakuja nadal. Polska to jedyny demokratyczny kraj, gdzie media atakują opozycję a lukrują rządzacych. Ale p.Passentowi nie dziwię się, gdybym miała taką przeszłość też bym zwalczała tych , którzy chcą rozliczenia z nią. Dziwie się tym, co powypisywali te brednie pod artykułem – ślepcy i żal mi was.

  24. No coz, kon jaki jest, kazdy widzi. Niech pan prezydent dalej wyglasza te swoje, i brata, tezy. Kiedy dojdzie do wyborow zobaczymy kto sie z nim zgodzi.

  25. jaruta , ty drogi człoweiku nic nie rozumiesz- to właśnie o czym piszesz chciał zrobić i nadal chce PiS. Ale bez oczyszczenia kraju z takich jak p. Passent będzie trudno. Swoje rzadania , które wymieniłeś skieruj do PO i sir Donaldo – oni teraz rządza, jeśli nie zauważyłeś jeszcze.

  26. Szanowny Autorze Blogu !

    Też zmusiłem sie wczoraj do wysłuchania i obejrzenia wywiadu głowy mojego Państwa. Jak stwierdza jeden z moich przedmówców najkrócej można to streścić w słowie: ŻENADA. Tak jak znając powiedzmy siedem języków obcych i nie mieć w żadnym z nich nic sensownego do powiedzenia, tak mając tytuł profesora nadzwyczajnego można pozostać nadal…….bratem Swego brata, synem Swojej Mamusi i otaczać się „wianuszkiem” serwilistycznych kobiet (zauważyć raczcie Drogie Blogowisko, iż wokoło Pana Prezydenta zawsze pełno „przaśnych”, polskich, tradycyjnych kobiet: a to któraś robi pierogi z Mamusią, a to któraś „wyśmienicie” smaży konfitury, a to inna kocha koty etc. etc.). Dobrze – ale czy to są „przymioty” męża stan u, a nawet niech będzie – tylko polityka ?
    Jak Pan taki kram. Jakie społeczeństwo taka elita (chodzi o wymiary głównie mentalne i „świadomościowe”).

    Pozdrawiam serdecznie
    WODNIK53

  27. To oczywista oczywistość,że Pan Prezydent już dawno temu osiągnął swój poziom niekompetencji.Szkoda tylko,że wszyscy przekonujemy się o tym tak póżno_____!

  28. Panie Redaktorze,
    podziwiam Pana wytrwałość, ja dałam sobie spokój z Panem Prezydentem po 10 minutach wywiadu – dłużej jak babcię kocham nie dałam już rady. To co Pan nazwał nadrzeczywistością, którą nam, biednym i głupim szaraczkom wmawiają media niepropisowe, było dla mnie czystą paranoją Pana Prezydenta. Przez chwilę się zastanawiałam – ja czy Pan Prezydent, kto z nas stracił kontakt z rzeczywistością, bo mnie jakoś inna rzeczywistość niż Pana Prezydenta otacza i do żadnej nadrzeczywistości jeszcze nie sięgnęłam? I w tym momencie dałam sobie na luz i wyłączyłam telewizor. Z całym szacunkiem dla Pana Prezydenta, ale jeśli on na moich oczach chce mi demonstrować jak skutecznie upaść na głowę, to jest to jego problem, moim problemem jest dotrwanie ze swoją głową na właściwym miejscu i nie poturbowaną do końca kadencji Pana Prezydenta, bo na ochotnika razem z nim upadać na głowę i to swoją nie będę. Mam ją tylko jedną i mam jakieś niejasne przeświadczenie, że jeszcze mi się przyda, dlatego ją szanuję i nie walę nią o nic, a nawet jak upadam to staram się ją chronić, żeby nie być skażonym poziomem myślenia zaprezentowanym przez Pana Prezydenta. Jak Pan Prezydent nie szanuje siebie i plecie takie bzdury to jego problem, jeszcze przez dwa lata. To, że plotąc te głupoty nie szanuje mnie jako swojego potencjalnego wyborcę i traktuje mnie jak totalnego durnia to będzie jego problem za dwa lata. I mam nadzieję, że to traktowanie mnie jako durnia za dwa lata nie wyjdzie Panu Prezydentowi na zdrowie i ja po następnych wyborach nie będę się musiała z Panem Prezydentem dłużej męczyć. Może się będę męczyć z kimś innym, ale zawsze to będzie już inna męką, mam nadzieję nie pisowa.
    Pozdrawiam.

  29. Pozdrawiam serdecznie Gospodarza,którego pióro cieszy mnie od ok. 40 lat , jestem pod wrażeniem lekkości i kunsztu, z odrobiną ironii dodającą smaczku, tak trzymać.Nadrzeczywistość to dla prezydenta oczywistość ,dla mnie nie i chętnie bym poznał to „zwierzę” w ,które nie wierzę.Tak trochę poważniej ; funkcja przerasta L.K, może w krainie liliputów, szczególnie intelektualnych poczułby lepiej,byłby sobą a tak strach przed kolejną gafą,przed ośmieszeniem usztywnia i wpędza w upór stania przy swoim .L.K.jest prezydentem PiS-u(Paranoi i Swarliwości) i prawdopodobnie tak pozostanie do końca,gdyby stało się inaczej zacząłbym powątpiewać w swoje zdrowie psychiczne, a chciałbym. Za dużo tu chciejstwa, jaki koń jest każdy widzi(w miejsce koń wstaw dowolną figurę)tylko ja nie chciałem takiego konia.

  30. WALDEMAR przeczytal, red. Passent zachecal, to ja wam jeszcze o Chinczykach:
    Widzieliscie wysokie Chinki ? I wysokich Chinczykow ? To pojedzcie sobie do Mandzurii, albo do hotelu Hayatt w Szanghaju. Z polnocnego – wschodu przywiezli sobie cala ekipe do obslugi klienta. I jeszcze nauczyli ich wszystkich porzadnie angielskiego. Taka wysoka, sliczna, elegancka dziewczyna wywiozla mnie winda na 81 pietro, wniosla walize do pokoju, objasnila gdzie co wlaczac i wylaczac, i zostalem miedzy balkonem wokol gmachu z 81 pietrowa studnia, i moim pokojem. Za oknem delta dwoch rzek a pod stopami wolno przechodzily obloczki. Rozpoznalem w dole chodnik uliczny i grupke kobiet. Bylem tam przed godzina. Kobiety staly wokol sprzedawcy zab, ktory sprawnie wyciagal towar z plastykowej torby, odcinal lapy nozyczkami, a reszte zywej zaby chowal do drugiej torby. Przy obiedzie spytalem Zhanga czy aby napewno wszystko jest swieze, wskazal na krewetki: nie widzisz, ze jeszcze ruszaja nozkami ? Czy jest cos zywego, czego nie jecie ? Zamyslil sie gleboko: karaluchy, one sa raczej po slodkiej stronie, a ja slodkiego nie lubie. Nikt nie lubi. Deseru u Chinczykow nie uswiadczysz. Podobnie – dowcipy. Towar nieznany. Jego zona wypila drugi mini – kieliszeczek sake, poczerwieniala pieknie i zjechala z krzesla pod stol. Pomoc jej nie mogl, bo sam po dwoch kieliszeczkach mial oczoplas. Alkoholu genetycznie – nie moga. Co innego ci z Mandzurii. Waga wieksza i bracia Rosjanie przeszkolili. Zaprosilem ich na obiad, zeby przeprosic, bo wczoraj rzucilem dowcipnie: „co robic jak tygrys rzuca sie na tesciowa ? Nic. Sam zaczal, niech sie sam broni. Zapadla cisza, a potem mi wyjasnili, ze tesciowa to numer jeden w rodzinie i nie wolno jej obrazac. Podobnie – zona. Chinki trzymaja za twarz swoich malzonkow, ze ani w lewo, ani w prawo. Ona trzyma pieniadze, ona rzadzi, ona decyduje o prokreacjii. Biedny Lao Ping przepraszajac zwial z poznej narady, bo jak sie spozni do domu i nie zrobi obiadu to dostanie waly. Na moich oczach, podczas rozmow, zona przerywala mezowi i poprawiala go, a od czasu do czasu dyskretnie szczypala, z zakretasem. Te czarne since widzialem. Ladna, mocno zbudowana dziewczyna popychala dzonke dlugim ciezkim wioslem na rufie i spiewala, kiedy kanalem przemierzalismy ogrody i parki w Suzhou. Przy zejsciu z dzonki, na brzegu, podskakiwala i spiewala stara Chinka, mamuska, pobierala za przewoz i spiewy. Bez spiewania, w milczeniu i powadze, cztery krzepkie panienki wyniosly mnie w czerwonej, wylozonej poduszeczkami lektyce po schodach, jakies 100 metrow, na wzgorze i pobraly po $2.oo dla kazdej. Kursowaly tam i spowrotem, jak konie. Zona Shao Di przepracowala fizycznie, po studiach, poltora roku na wsi, w kolektywnym gospodarstwie, zanim ja zatwierdzono jako czlonka partii i dostapila zaszczytu zgody na przewod doktorski. Paszportu sluzbowego do Ameryki jeszcze nie moze dostac, z dziesiec lat trzeba bedzie poczekac. Tymczasem martwi sie czteroletnia coreczka, bo drugiego dziecka nie wolno miec, chyba ze zaplaci sie grzywne, pelne koszty utrzymania, wyksztalcenia i leczenia. Chlopak bylby lepszy. Za co ja Bog skaral ? Ale Shao Di jest swietnym inzynierem, zarabia u okonia kilka razy wiecej niz koledzy na panstwowym, wiec jakos sobie radza. Kupili samochod i fortepian. Corka – kara boska, to niech chociaz gra na fortepianie. Samochod wymaga nie tyle rocznego kursu, ile refleksu i wprawy. Ruch jest regulowany dopoki sie nie skomplikuje. Potem – kazdy jedzie, jak moze. Lewa, prawa, pod prad, na kierunkowskazy nie ma czasu, bo trzeba blyskawicznie reagowac. Drogi przez wsie i miasteczka czasem gruntowe, czasem brukowane. Wszedzie prymitywne garkuchnie cos pichca, ale nie daj boze sprobowac bez zgody aniola stroza, on wie gdzie Amerykanin sie nie otruje. A pic w drodze mozna tylko wode z butelek zabranych ze soba. Dzieciaki pija z kanalu. Kanal calkiem przyzwoity, 20 – 25 metrow szerokosci, porosniety na brzegach krzakami i drzewami morwy w ktorych przeswituja domki – szalasy wysokosci ok. 2 metrow. Sciany z czarnej cegly a dach – z czego sie da: deski, papa, plastyk. Obok stoi fajansowy sedes przykryty deskami. W ogrodku. Gospodyni ciagnie ten sedes od czasu do czasu w dol, po gliniastej skarpie, do kanalu i szoruje wiechciem. Obok dzieci kapia sie, krzycza, ktos lowi ryby. Ptakow nie ma. Zjedzono te pasozyty. Kotow, psow tez. Chyba, ze ktos w miescie zarazil sie nowa moda i prowadza pieska na smyczy. Dobrze go musi pilnowac. Higiena obowiazuje od autostrady (sa piekne) do biura. Piekna szeroka arteria z Szanghaju do Wenzhou suniemy 140 km/godz. Naraz – stop. Srodkiem autostrady drepcze wiesniak i pogania patykiem wielkiego bawola. Dyrektor koncernu, przyparlo go, kaze kierowcy stanac, wychodzi z Mercedesa i spokojnie siusia na asfalt. Kierowca – obok. Amerykanin tez siusia. Wszyscy zgodnie koncza i wracaja do Ningbo. Tam mnie znowu przyparlo. Dyrektor pokazuje mi korytarz na piatym pietrze, ktory konczy sie rozwalona sciana na dachu przybudowki. Uprzedza, zebym zbyt blisko krawedzi dachu nie podchodzil. W dole – ulica tetni zyciem. Higiene pracy, etyke kontraktowa i sposob robienia business moze jeszcze opisze. Ciekaw jestem czy to sie przyda Panu Passentowi, zeby Premiera wypchnac do Chin.

  31. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Szanowny Gospodarzu – tak z reka na sercu – przyzna Pan, ze PiS i Zobro troche brudow („szkodzacych” wizerunkowi Polski na Arenie Miedzynarodowej) z zarastajacego „jemiola” bagna powyciagali na swiatlo dzienne(?) Nie powie Pan, ze nie.

    „Mecenas” Cwiakalski w ukropie zakopuje w sposob profesjonalny latrynke, z ktorej ciagle waniajet mimo – prawda?

    No tak, po takim mdlym Oredziu Donka + systematycznemu zwracaniu uwagi przez Bobole na tematy dotyczace rzeczywistego stanu finansow Panstwa Polskiego, odnowiony musi byc „ogien zaporowy”. Zmasowana „kuncepcja” nie-pokazywania-podszewki-za-wszelka-cene moze pasc. Co wtedy?

  32. Zastanawiam się czy p.Prezydent wie o co chodzi w całym aparacie władzy jaki sprawuje. Zastanawiam się czy porządna piaskownica \do której nie będą psy sikały\ nie była by lepszym miejscem dla p. Prezydenta. Ostatnie skreślenie 12 nominantów generalskich i mówienie, tak skreśliłem bo zapisane mam w Konstytucji takie prawo, bez jednego słowa merytorycznego uzasadnienie jest obrazem jego prezydentury. Nazywanie tego skandalem nie oddaje wyobrażenia faktu.

  33. Prezydent Kaczynski nie jest Prezydentem wszystkich Polakow. I to trzeba sobie jasno powiedziec !!! Pozdrawiam blogowisko

  34. A ja się od tamtych wyborów zastanawiam kto i jakimi metodami wmówił Polakom, że to zero to „mąż stanu”.
    I za diabła nie mogę znaleźć odpowiedzi.
    To jakieś grupowe zaćmienie umysłów, które teraz zmusza nas do tolerowania „gumisia” na stanowisku wymagającym obsadzenia przez Człowieka całą gebą. A co do otoczenia JPM (jego prezydenckiej mości) czyli tzw. kancelarii – czyste panopticum. Takego zbioru wynaturzeń ze swiecą w całym swiecie nie znajdzie.

  35. Hallo,
    zamiast komentarza posluze sie cytatem „widzialy galy co wybieraly”
    i basta.
    Przeciez ten czlowieczek byl prezydentem Warszawy-no nie?

  36. Panie Redaktorze,
    Czesto zgadzam sie z Pana impresjami,nie przepadam za prezydentem Kaczynskim,ale piasanie,ze prezydent w czasie wywiadu z redaktorem Lisem oskarzal media jest dalekie od prawdy.
    Wszakze on wyrazil tylko swoja opinie,do ktorej ma zupelne prawo.Duzo mowil o stronniczosci mediow,ich zajadlosci w zwalczaniu poprzedniego rzadu,ale to wynikalo z pytan,ktore czesciej dotyczyly Jaroslawa niz Lecha.Wina i tendencyjnosc lezy wiec gdzies indziej.
    Kiedy Pan staje sie przedmiotem atakow medialnych,stara sie Pan wytlumaczyc swoje racje,czy tez schyla Pan glowe i mowi mea culpa?
    Na tym chyba polega istota rzeczy:ze kazdy atakowany ma prawo do swojej wizji rzeczywistosci,szczegolnie w polityce,ktora jest oczywista siecia ukladow,o ktorych kazdy wie,ale nie kazdy zdaje sobie sprawe.
    A ze prezydent jest beneficjentem pewnej partii,to juz chyba globalny truizm.Nie da sie sprawnie rzadzic bez politycznego zaplecza.A politykow wybiera nie zawsze oswiecony narod.W tym tkwi wada demokracji,ktora jest wladza ludu.Natomiast lud w tej kwestii edukuja media,choc powinna szkola,w ktorej nikt nie jest taki sam.
    Bardzo pastwiacy sie wpis,panie Redaktorze.Czas wybrac sie w rejs.

  37. Kocham Pana, panie Danielu – zakrzyknęła piękna i młoda żoliborzanka na widok redaktora Polityki przechadzającego się po parku, i rzuciła mu się na szyję. Tak było, sam widziałem, ale dawno temu. Ja teraz zakrzyknę – kocham Pana, panie Danielu, za to, że tak ładnie pan beats around the bush. (UWAGA blogowi (anty)amerykaniści: nie chodzi tu o nokautowanie amerykańskiego prezydenta). Otóż pisze pan: prezydent (L.K.) powtórzył także w skrócie swój program – przeciwko Rzeczpospolitej dla bogatych i silnych, przeciwko podatkowi liniowemu oraz prywatyzacji służby zdrowia. I co, no i co? Jest pan za, czy przeciw Rzplitej tylko dla silnych, młodych, pięknych i bogatych?

    Ale nie chodzi mi o to co pan sądzi, lecz proszę o szerszą analizę. Pytam się, redaktorze Gospodarzu, jak to jest z tym fenomenem wyboru Lecha Kaczyńskiego na prezydenta RP? Albowiem jest to fenomen o wiele przewyższający słynny (bo rozsławiony przez Jerzego Pilcha) fenomen obojętności świata (autorstwa L. Kołakowskiego). Ani nie dorównuje mu fenomen wyboru Karola Wojtyły na papieża. Z tymi fenomenami zżyliśmy się już, rozumiemy ich sens i przesłanie, wreszcie pogodziliśmy się z nimi. Ale z tym fenomenem, że polscy wyborcy, jak kraj szeroki, od Leppera do Giertycha, wybrali nie tylko L.K. na papieża, ale także PiS z prezesem J.K. do utworzenia rządu pamiętnej jesieni 2005 roku, pogodzić się jest trudno. Dlaczego nie postawić kropki nad i, redaktorze, tj, powiedzieć, że Polacy nigdy nie wybiorą na prezydenta kogoś, kto jest za podatkiem liniowym, za bogatymi i silnymi, za prywatyzacją służby zdrowia, choćby to nie wiem jak miało to zaszkodzić im, słabym, biednym i schorowanym, nie posiadającym wielkiego dochodu do opodatkowania podatkiem skrajnie progresywnym. A szczególnie już po rozpoczęciu wyświetlania seriali “Świat według Kiepskich”. Od tego milowego skoku w kulturze, aspiracje Polaka stały się jasne i raz na zawsze ustabilizowane: codziennie piwko (Warka Strong – nie mylić ze string) za pieniądze z renty jakiejś rozmodlonej Rozalki.

    Kiedyś szedł był serial pt. “Tygrys Europy”, ale kudy Europie do nas tygrysów kilku kontynentów, i skończył po kilkunastu odcinkach. Był też, trochę popularniejszy pt. “Miasto, miasteczko”, ale po każdym odcinku trzeba było udać się do biblioteki, albo wypytać znajomą polonistkę, o co to w aluzji literackiej na zakończenie odcinka scenażystce-pisarce chodziło. Raz była to “Anna Karenina”, innym razem “Przeminęło z wiatrem”. A tak jest prosto, czyli … kiepsko. Teraz jest Ferdynand Kiepski (za komuny, pardon, za babci komuny był Ferdynand Wspaniały), jest i prezydent Lech Kiepski. Jak przystało na prezydenta – reprezentanta narodu na swiatowym forum, piwkiem się on nie zadowoli, lecz co jakiś czas zaprasza ministrów i premiera na flaszkę czerwonego importowanego wina. Albo i dwie. Przynajmniej ciągną niekiepsko.

  38. „Niestety, wynika z tego, że obowiązująca w rodzinie interpretacja wyniku wyborów pół roku po fakcie jest nadal błędna i płytka”. Raczej chwała Bogu.

  39. Pociągnę jeszcze Gospodarza, a raczej “przyczepię się do jego słówek”, można powiedzieć – pointerpretuję go sobie. Najpierw sprostowanie do moich poprzednich trzech groszy – L.K. nie wybrano na papieża, co może nie byłoby takie złe. Oraz w moim wywodzie niejasnym, kto wie, pokrętnym, a na prawdę do luftu, chodziło mi, że Polacy głosują negatywnie, przeciw bogatym i silnym, bo dorobili się mocnego wyobrażenia, że sami są kiepscy, biedni i bez perspektyw (kryzys światowy uderzy głównie w nich, gospodarka jest w stanie katastrofy, etc). I głosują w ten negatywny, zawistny sposób niekiedy wbrew swoim własnym interesom, np. na L.K. oraz J.K.

    Ale teraz chodzi mi o dwa zdanka (wszystkie one rozbudowane i wielopiętrowe) we wpisie Gospodarza. Zdanie nr 1: Wszystkiemu winne media … . Jakże wstrzela się L.K. (bo tak mu zadał brat J.K.) w myślenie rodaków. Media rzekomo kreują w naszych głowach obraz świata. Czasem nadrzeczywistość, czasem podrzeczywistość, zawsze ktoś nami manipuluje, ktoś nam robi na złość, ktoś nas okrada z majątku narodowego, podnosi ceny masła i chleba, itd. My słabi, zdezorientowani, biedni i wydziedziczeni – oni sprytni, wszystko wiedzący, zamożni i bezwględni. Na taki mentalny grunt ziarno pada i kiełkuje, i wydaje plon. I proszę mi nie mówić, że Passent nie ma tego na myśli, że ja nadinterpretuję. Oto jest jego zdanie nr 26 (ostatnie w tym wpisie), wielce ironiczne i gorzka: … a jaka jest rzeczywistość decydują za nas media.

  40. Witam .
    A ja się cieszę, że L Kaczyński jest prezydentem;) I niech jak najczęściej pokazuje się w TV i udziela tego typu wywiadów. Niech się skarży na świat dookoła, media, wstrętną opozycję, na obywateli, że głupi i się dają oszukiwać… Niech nam swoją twarzą, zachowaniem, poglądami ciągle przypomina te stracone dwa lata – rządów PIS . Niech nam nie daje o sobie zapomnieć. Dzięki temu, może w następnych wyborach prezydenckich naród wybierze mądrzej.
    pozdrawiam jak najcieplej:)
    Kaskada

  41. Jest Pan nieobiektywny.
    Może oglądał Pan ten wywiad z Prezydentem ale niewiele zrozumiał.

  42. Szczerze mówiąc mam w d… co też tam wymamrotał Lech K. podobnie jak zwisa mi to co bełkocze jego brat. Ich dni są tak czy owak policzone 🙂

  43. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Jaruta – 6.05., godz. 14:31 – pisze:

    / – Owszem, można uruchomić wszechsłowiańską schadenfreude, jeżeli się komuś znanemu albo bogatemu publicznie założy kajdanki, ale od tego nie przybywa ani w portfelu, ani w jakości społecznego bytowania. – /

    Rozumiem, ze to stwierdzenie wymsknelo sie, nie jest namowa do paserstwa, w innym przypadku mozna podejrzewaac akceptacje „Krecenia Lodow + Wolnej Amerykank” na okres trzymania cugli przez „profesora” Cwiakalskiego.
    Jaruta, Ty masz dobry humor. Umiec podniecic barana do szyderczego smiechu to tez talent

  44. Jest Pan nieobiektywny.
    Może oglądał Pan ten wywiad z Prezydentem, ale niewiele zrozumiał.
    Nienawiść zaślepia.

  45. Po raz pierwszy zgadzam się z panem prezydentem. Te okropne media wykreowały jakąś nadrzeczywistość, która otumaniła wyborców i doprowadziła do jego zwycięstwa w wyborach prezydenckich, a ugrupowanie zjawiska biologicznego pod nazwą Jarosław Kaczyński – do zwycięstwa w wyborach parlamentarnych w 2005 roku.
    Mam nadzieję, że już nigdy wiernym panom K&K mediom taki numer nie wypali.
    Pozdrawiam, T.

  46. Niestety jestem zdany tylko na opinie komentatorów i osób które wytrwały przed telewizorem.
    Ja nie byłem w stanie wytrwać nawet kilku minut, nie trawię ani Pana Prezydenta , ani jego brata ani paru innych działaczy (redaktora Lisa też już ledwo toleruję). Sposób zachowania , mówienia i tok myślenia jest tak dla mnie drażniący że nie mogę ich dłużej słuchać niż przez chwilę. Potem wyłączyłem. Chociaż nastawiałem się że posłucham co ciekawego ma Pan Prezydent do powiedzenia. dość szybko można sie zorientować że jest zakompleksionym człowiekiem i wciąż sie dziwię jak Polacy mogli spobie sprawić taką przyjemność? Widać nie zasługiwaliśmy na lepszego prezydenta.
    Z przyjemnościa natomiast czytam komentarze i diagnozy takie jak Pna Passenta , czy Jarugi lub TJ
    Pozdrawiam

  47. VolkswagendeutscheStychowski 21.02
    A kim ty jesteś żałosny analfabeto wtórny, którego wszystkie posty są esencją żałosnego bełkotu, że „profesora” Cwiąkalskiego bierzesz w cudzysłów ???????. Zdobyłeś w życiu chociaż raz „dostatecznie” z języka polskiego ???????

  48. O jak pięknie. Wreszcie wszyscy jak za komuny mówią głosem swojego nauczyciela Daniela Passenta. I czyż on coś mądrego o sytuacji w kraju powiedział? Nie. Czy coś wyjaśnił ze złożoności życia politycznego w Polsce? Nie.
    On kopnął Kaczyńskiego. Prezydenta RP w kostkę i dał sygnał do kopania dla gawiedzi. Ależ bohaterstwo. Ależ to wielka lewica.
    Blogowisko stetryczałych tchórzy – tak chcecie, żeby was młodzi ludzie nazywali?
    Żadnego problemu nie rozwiązac, lecz kopac Prezydenta RP – tak, to prawdziwa idea lewicowa dzisiejszej Polski.
    A bieda idzie z Ameryki coraz szybszymi krokami…

  49. Panie Danielu!
    cały czas mnie ciekawość dręczy co piszą o naszym Prezydencie dyplomaci w swoich raportach, jak wygląda charakterystyka naszego Prezydenta przygotowywana dla polityków zagranicznych mających się z nim kontaktować. jakie tematy wolno poruszać, jakich nie, czy wolno żartować i jakie żarty są dopuszczalne itp. Chyba tylko Pan byłby w stanie stworzyć taki tekst. Bardzo o niego proszę.
    Pozdrawiam serdecznie

  50. Wydaje mi się, że cały problem z odbiorem ostatnich wpisów Gospodarza przez niektórych blogowicz , polega na obraniu punktów odniesienia:

    co jest normą?

    w wypadku Chin – mają cztery tysiące lat państwowości, wypracowały sobie jakiś model funkcjonowania społeczeństwa.
    Przypisywanie im celów i dążeń europejczyków jest nieuprawnione.
    Gdyby nie wojny opiumowe , inwazja Anglików,Rosjan,Francuzów, Japończyków najprawdopodobniej nie zabrano by im Mongolii Zewnętrznej, nie doszłoby do powstania bokserów, nie byłoby działania Mao-Tse -Tunga.
    Upadkowi Chin winne są mocarstwa zachodnie.
    Oni myślą długofalowo.
    Tajwan i Mongolia zostaną odzyskane tak jak Hong-Kong.
    Nie za 50 to 100 lat.

    Tylko Chińczycy mogli opowiedzieć anegdotę:
    jeżeli siądziesz nad brzegiem rzeki i poczekasz, to wcześniej czy później
    ujrzysz trupa swego wroga……..

    W latach stanu wojennego wsparli nas ryżem i wieprzowiną.
    I będą pamiętać kto był ich przyjacielem a kto wrogiem…..

    Pan Prezydent RP…..
    Do kogo go porównać?
    Jaki punkt odniesienia?
    W stosunku do poprzedników?
    Postaci historycznych?
    Demiurg , lalkarz….
    czy marionetka?
    Tyle już pisaliśmy na ten temat, i wystarczy.

  51. Że też się Panu chce jeszcze pisać o obecnym prezydencie RP. To nie ma już ciekawszych dla felietonisy tematów?

  52. G.Okon,
    Wiem, ze sie wstrzymujesz z odpowiedzia do ogloszenia wynikow z Indiany i Pln. Karoliny. W moim przekonaniu mozesz spac spokojnie, Hillary juz nie ma szans.

    Twoje peregrynacje po swiecie sa fascynujace, opowiesci zapieraja dech. Jeszcze nie do konca przeczytalem, ale juz wiem 🙂
    ttyl

  53. Do pełnego wizerunku liderów politycznych czy kandydatów na ważne stanowiska brakuje mi w czasie kampanii wyborczych w Polsce, takiego sposobu przedstawiania, szczególnie przez media publiczne polityków tak, aby potencjalny wyborca (a nie sztywny elektorat) oddając swój ważny głos, był w 99,99% pewny swojego wyboru. Nie jestem skory do przenoszenia metody (sposobu) prowadzenia prezydenckich kampanii prawyborczych i wyborczych w USA czy Francji. Debaty „na żywo” bywają u nas rzadkością, mają sztuczny charakter i przeważnie bywają z góry wyreżyserowane. Prezydent i premier zapraszani są rzadko do TVP, a sposób prowadzenia dyskusji w cztery oczy przez interlokutora wydaje się już anachroniczny, a ostatnie bezpośrednie orędzia głów to chyba żenada. Prezydent N. Sarkozy często siada do stołu z kilkoma ostrymi (jak brzytwy) dziennikarzami i przy kamerach na oczach telewidzów zawzięcie dyskutuje, a pytający muszą „uważać”, ponieważ nadaktywność prezydenta nie jest do końca kontrolowana i może skończyć się ciosem za pytanie nie na miejscu. Czy w polskiej telewizji jest to możliwe ?. Do następnych wyborów pozostało ponad dwa lata, a przed nami kolejny ostry zakręt: tzw. media publiczne (telewizja i radio), które mają znamiona upartyjnienia racjonalnie przekształcać i itd.
    Debaty „na żywo” w telewizji zależą nie tylko od polityków, ale także od dziennikarzy, a na dzisiaj prezydent jest w stopniu wysokiej alienacji, a dziennikarze, którzy pracują na dobrych kontraktach nie narażają się swoim pracodawcom i tak wkoło Macieju. Ewolucja w TVP to powolny proces, ale chyba nadchodzi czas jej przyspieszenia tylko w jakim kierunku. Przewodniczący PO szykuje się do tygrysiego skoku na najwyższy państwowy urząd, a PiS twardo stawia na reelekcję, ponadto łup jest niepodzielny, a tzw. interes społeczny zasłonięty został żądzą władzy. Czy powstanie taka większość konstytucyjna w Sejmie do zmiany charakteru TVP, która jest już w konwulsjach, prawdopodobnie nie, ewolucja zatrzymana.

  54. jak Miller na grilla polazł do Rapaczyńskiej, co najmniej pół Polski się tym ekscytowało.
    Jak kaczka ważniejsza kolację biznesową (???) zżarła w marcu 2007 roku z szefem Axel Springer (wydawcą Faktu i Dziennika), to się gdzieś notki drobne pojawiły tylko.
    Podobnie echem specjalnym nie odbiło się wcześniejsze spotkanie atrakcyjnego Kazimierza z szefami Orkla Media. Chociaż zaraz potem zaczęto szukać nowego redaktora naczelnego Rzeczpospolitej
    Pozdrowienia i życzenia „100”, Grzegorz

  55. Proponuje mediom, by prawdziwie po polsku prezydenta i jego zjawisko biologiczne olały. Tak po prostu przestaly sie nimi i ich PiSuarem zajmowac. Cisza, prwdziwa, tchnąca oczywistą oczywistością cisza.
    Ciekawe, jak wtedy jednojajowi nazwą rzeczywistość…..?

  56. Ta obsesja Daniela Passenta na punkcie Kaczyńskiego (-ich) jest już – w mojej opinii – po prostu NUDNA.

  57. W odpowiedzi na wpis
    wiem ale nie powiem z 2008-05-06 o godz. 13:46
    ależ absolutnie się z tobą zgadzam ,choć uważam że nie tylko system jest tu winien , duże znaczenie mają cechy charakteru.
    Ale nie będę się pastwić.
    Ustawy powinni pisać specjaliści od ustaw ponieważ choćby najwyższe godności z zakresu prawa pracy i renty socjalnej to jeszcze nie są kwalifikacje do pisania zgodnych z konstytucjom i mądrych praw.

    Miarę człowieka określa się nieraz używając górskiej metaforyki
    W zależności na jakiej wysokości zakręci ci się w głowie .Tyle jesteś wart. . .
    Niektórym naszym politykom w głowie kręci się już na wysokości pagórka.

  58. I jeszcze jedno:
    Co z Tajwanem?
    Kosowo uznane zostało przez większość znaczących krajów
    Tajwan od kilkudziesięciu lat nie istnieje jako samodzielny byt państwowy.

  59. Jedna uwaga do „anthonego” z 15.32 z dnia 6.05br. Zgadzam się z tobą, że poziom polskich mediów jest niski, ale tak samo niski,jeśli nie niższy, jest poziom mediów Rydzyka. Media Rydzyka nie tylko są niskiego lotu; one są szkodliwe dla Polski. Media polskojęzyczne…dotyczy to również mediów Rydzyka.
    ..”za komuny prawie każdy był agentem SB…”zgoda, ale też prawie każdy twój ulubieniec ze stajni Rydzyka, to tajny współpracownik (mam tyle dowodów, co i ty) służb specjalnych.
    Jeśli już musisz nienawidzieć, to po równo, a nie wybiórczo, panie anthony…

  60. suplement do wpisu dot. „anthonego”. Jeśli używasz takiego subtelnego języka do walki z „innymi”, a równocześnie traktujesz blog, jako miejsce do bezpłatnej autoreklamy swojej „książki”, to jet to coś znacznie bardziej gorszego, niż używane przez ciebie słowo:”skurw….”; jest to prostytucja podobna do uprawianej przez R. Nowaka zachwalająca swoje wypociny i namawiająca do kupna, podawanie nru konta. Żebractwo w waszym wykonaniu jest znacznie bardziej haniebne, niż żebractwo pijaczków na ulicy, bo wy jesteście doszczętnie dwulicowi, zdemoralizowani; szczyt faryzeizmu.

  61. Pan Prezydent żyje w świecie iluzji stworzonym przez brata i wiernych pretoria z Kancelarii i jej okolicy. Widać stamtąd żywotne interesy w Gruzji nie widać wcale Rosji, Chin, Niemiec i innych sąsiadów, Majaczy tylko w oddali przedwojenna mapa Europy na tle sylwetek ss-manów i krasnoarmiejców.
    Podobnie wyglądają przekaziory. Straszy w nich Gazeta i TVN, zupełnie znikła TVP, PR, TV Trwam i inne słuszne stacje,
    zniknęła we mgle potężna postać p. Urbańskiego i subtelna p. Wildsztajna.
    Prawie od pół roku PO nie kiwnęła małym paluszkiem w sprawie mediów, nie licząc z góry przegranych pozornych manewrów dotyczących KRRiT.
    W prasie nadal straszą fachowcy z „Gazety Polskiej” zadekowani we wszelkich organach z łaski b. rządu i KP PiS.
    A Panu Prezydentowi i Bratu to wszystko nie wystarcza, marzy Im się cenzura, wycinająca bezlitośnie wrogów, Żakowskich, Passentów, Michników nie oszczędzając dam np. p Paradowskiej.
    Przecież PiS tak naprawdę wygrał wybory, więc należy się mu przynajmniej rząd dusz.
    NIECH ŻYJE PAN PREZYDENT! Ale w własnym świecie.

  62. Telegraphicu:

    Pytasz o fenoment wyboru L.K. (choć nie mnie osobiście)?
    Powiedziałbym, że to składowa kilku elementów. Jeden już wymieniłeś — Polacy (w większości) zaakceptowali wolny rynek, ale boją się neoliberalnych rozwiązań, bo brakuje im poczucia socjalnego bezpieczeństwa.

    Drugi czynnik — to świetna kampania wyborcza. Pamiętałem LAK jako osobę nie potrafiącą się zachować, o skłonności do skrajnych wypowiedzi (wraz z bratem). W kampanii to wszystko jakoś zostało wyciszone — gdyby nie moja pamięć, mógłbym się nabrać. Zwolennicy radykalizmu PiSu zapewne pamiętali o jego obietnicach (zresztą nie było poważnej konkurencji), a reszta otrzymała wizerunek przyszłego prezydenta-centrysty, osoby poważnej i wyważonej. To szybko zostało zweryfikowane, ale taki był rok 2005.

    Trzeci czynnik — media. Od około roku 2003 media pracowały dla PO i PiS. Z niewielką może przewagą PO, ale jednak — nawet największe wpadki polityków PiS były wyciszane, komentarze krytyczne trudno było znaleźć, rozpływano się w zachwytach nad byle czym… Dopiero w 2005 roku poddano PiS krytyce i to tylko w zakresie polityki gospodarczej — z tym, że to deklaracje PiS w tym momencie były dla Polaków bardziej wiarygodne, niż liberalna polityka wielu mediów.

    Można by jeszcze dodać czwarty czynnik — w 2005 roku PO była za budową ‚IV RP’ z jej najgłupszymi pomysłami. To nie przydawało jej wiarygodności jako partii nowoczesnej…

  63. Mamy kogo mamy i tak jeszcze jakiś czas będzie ale czy potrafimy wyciągnąć wnioski aby już tak nie było?Chciałbym aby stwierdzenie „mądry Polak po szkodzie”zmusiło do myślenia.Gdyby głupota mogła „zakwitnąć” Polska byłaby „rajskim ogrodem”,na razie głupota trzyma się mocno,po co używać głowy(do myślenia),kiedy to taki wspaniały przyrząd do noszenia kapelusza,bądz’ moherowego beretu. I tym optymistycznym akcentem pozdrawiam.

  64. Drogi Gospodarzu!
    Uczynił Pan zaszczyt naszemu niewydarzonemu prezydentowi, tak wnikliwie analizując jego poczynania „na odcinku mediów”. Myślę, że wszyscy się zgodzą z Panem w 98-100%. To i co to za dyskusja…. 🙂 A gdyby tak spuścić na niego zasłonę milczenia na resztę kadencji? Chyba że zasłuży sobie kiedyś na impeachment… 🙂
    Prezydent i jego dwór byłby doskonałą pożywką dla satyryków, gdyby ktoś miał odwagę się za to zabrać. Powaga urzędu ich odstrasza?
    Dla porównania polecam Panu doskonałe niemieckie kabarety polityczne na żywo: Jeden na lokalnej WDR, raz na miesiąc w sobotę „Mitternachtsspitzen”. Drugi na ZDF, powtarzany na 3SAT, „Neues aus der Anstalt”. Jest też „extra3”. Podobne w wyrazie do nieodżałowanego programu „Scheibenwischer”.
    Niestety, brak mi w polskich kanałach TV programów tej klasy. Kiedy krytykują i wyśmiewają satyrycy o szerokich horyzontach, mający ciekawe, przemyślane i pouczające, a nie tylko zabawne podejście do tematu.

  65. Absolwent!
    Popieram w sprawie Feliksa S. Ja odnoszę wrażenie , że ten pan nie zawsze rozumie o czym pisze Gospodarza, a nawet jesli jest inaczej dokonane wpisy są zawsze nie na temat..a dobijają teksty w j. niemieckim. Ponadto dziwne i pokręcone aluzje.
    Pielna!
    Zgadzam się całkowicie z Tobą w sprawie „Anthony’ego”.
    Pozdrawiam Was obu.

  66. a do sejmu Pan Prezydent nie przyszedł … ma swoją politykę zagraniczną … jeszcze aż 800 dni z L.K. … kto obliczy ile nas to kosztuje? …

  67. Spójrzcie w lustro

    Pan Prezydent posiada waszą twarz. Zatem bardzo proszę nie dyskredytujcie go. Czyniąc to wystawiacie sobie bardzo negatywne świadectwo upodobniając się do niego. Pan Prezydent jest nieodrodnym synem walecznej i wstecznej prawicy, która fatalnie cofnęła koło historii. Zauważyć należy, że nie tylko Kaczyńscy biegali po ulicach Warszawy z rozwianymi czuprynami głosząc słowo Boże oraz równość, wolność i braterstwo a także kwintesencjonalną solidarność.

    Jak interesująca dyskusja na blogu wskazuje, gdyby polska prawica potrafiła przyjąć trzecią drogę, na kształt chińskiej, bylibyśmy niewątpliwie znacznie dalej, a dzisiaj nie osiągnęliśmy jeszcze poziomu zamknięcia z 1989 roku. Winę za ten stan rzeczy ponosi zarówno prawica jak i lewica burżuazyjna oraz komuniści Jaruzelskiego, którzy przekazali im władzę.

    Na ile można zrozumieć brak kwalifikacji niedoświadczonej i pieniackiej w swym warcholstwie prawicy, na tyle nie można wybaczyć nowej lewicy pod batutą Kwaśniewskiego oraz komunistom Jaruzelskiego przekazującym władzę nowym beneficjentom antyludowej rewolty.

    Wątpliwej wartości antykomunistyczne siły będące siłą motoryczną zmian solidarnościowych opierały się na cennej tradycji polskich walk narodowo-wyzwoleńczych zdyskontowanych dla przynajmniej częściowej utraty suwerenności Polski. Coraz bardziej dostępne materiały źródłowe wskazują, że praktycznymi konsumentami zmian w Polsce był kapitał zachodni i kościół katolicki, i to zarówno w płaszczyznach wpływów politycznych jak i materialnych ekwiwalentów za zasłużoną walkę z komunizmem.

    Niewątpliwym inspiratorem i organizatorem przemian kapitalistycznych był kościół katolicki wsparty na konserwatywnej części społeczeństwa a także zachodnich strukturach firmowanych prywatnymi szyldami. Te siły będące w stałym i uporczywym konflikcie poczynając od 1945 dekadowo wszczynały polityczne awantury objawiające się mniejszymi lub większymi burdami ulicznymi. W rezultacie tak ukształtowanej walki opozycyjnej antykomuniści nie mieli szans na wykształcenie własnych elit w zakresie kierowania strukturami państwa. Wytworzono, potrzebą uwarunkowań i okoliczności, typ destrukcyjnego rewolucjonisty często o bardzo wąskich horyzontach politycznych. Zresztą im węższe były te horyzonty tym łatwiej było forsować taktyczne koncepcje stojące na grani tragedii narodowej a nawet konfliktu międzynarodowego. Dlatego bezpośrednimi przywódcami tego ruchu byli zazwyczaj sterowani ignoranci polityczni przez doradców wiadomego autoramentu. Sposób tworzenia tego ruchu eliminuje jego oddolność i żywiołowość, co a priori przekreśla jego demokratyczny charakter.

    Niezaprzeczalne oddziaływanie na tworzenie nowej rzeczywistości miał gen.gen.Jaruzelskiego i Kiszczaka. Bez ich zgody,politycznej akceptacji i udziału, tego rodzaju przemiany nie mogły mieć miejsca. A trzeba powiedzieć, że dysponowali oni ponad milionowej wielkości aparatem przymusu, wojska, organizacji militarnych i paramilitarnych oraz poparciem połowy społeczeństwa. Ta siła w zupełności wystarczała do spacyfikowania 10 milionowej „Solidarności”, nie mówiąc o skorzystaniu z pomocy sojuszników, którzy na polskich granicach w pełnej gotowości bojowej przebierali nóżkami. A jak dzisiejsza wiedza dowodzi Zachód nie kiwnąłby palcem, by pomóc swoim polskim pupilom.
    Kiszczakowcom żadną miarą nie da się odebrać zasług, że to oni praktycznie rzecz biorąc sterowali zachodzącymi zmianami w Polsce. Oni swoje kadry przygotowali do pełnienia funkcji kierowniczych w państwie nowego typu. Warto zauważyć, że wielu z nich pełniących odpowiedzialne funkcje z ramienia SLD zrobiło doktoraty w USA. O takiej perspektywie nie pomyślano w kontekście potencjalnych kadr prawicowych. Tym bardziej mam wrażenie, że Jachranka do czegoś winna obligować. W rezultacie z nominacji „Solidarności” odpowiedzialne i żywotne stanowiska dla państwa zajęli ludzie, bardzo często a właściwie nagminnie, niekompetentni i nieodpowiedzialni.

    Jedynym wyjściem dla pseudolewicowych sił burżuazyjnych opartych na peerelowskim elektoracie było szybkie i zdecydowane parcie do przewłaszczania majątku na rzecz obcego kapitału z osobistym zainteresowaniem szefostwa SLD.Drugą kierunkową było szybkie wprowadzenie Polski do Unii celem sparaliżowania nadmiernych wpływów kościoła katolickiego w Polsce. Kiedy zapytano Kwaśniewskiego czy istnieje alternatywa Polski z gospodarką rynkową ale neutralnie politycznej, wówczas onże łaskawca odpowiedział, że jest to niemożliwe ponieważ Polska jest krajem nizinnym/sic!/.

    I takim to krajem pozostała nasza Ojczyzna wraz ze swoimi solidarno-błogosławionymi nominatami. Kadry zarządzające są bardzo młode, a zatem pozbawione doświadczenia i kompetencji nabywanych z czasem. Tacy ludzie nie potrafią kreślić wizji własnego życia nie mówiąc o organizmie państwowym. Tak jak ZSRR zarządzane było przez Radę Starców, tak my jesteśmy prowadzeni w niejasną przyszłość przez Radę Smarkaczy. Zauważamy to na ulicy, w sądzie, na poczcie i we władzach centralnych oraz organach samorządowych. Jedynie kościół katolicki u siebie nie wdrożył tej idei. Nie zdarza się by proboszcz był młodszy od wikarego.

    W tej to sytuacji Prezydent Kaczyński nie spadł nam z księżyca. Jest on produktem konkretnych uwarunkowań i trendów politycznych, które wyniosły go do władzy. Ponoć dostąpił on tej godności w demokratyczny i praworządny sposób. A jeśli istotnie tak sprawa się ma, to uszanujmy tę waszą koncepcję pluralizmu i wolności. Chyba, że wszystko to co głosi prawica jest jednym wielkim kantem politycznym i moralnym przekrętem.

    Ja mogę siebie rozumieć, z pozycji lewicowych, że Pan Prezydent nie jest przytulanką z mojej bajki. Mogę nawet zaakceptować krytyczną postawę Pana Passenta stojącego w rozkroku między lewicą i prawicą, który nie zbladł jeszcze na tyle by uzyskać stosowną równowagę miedzy czerwienią i bielą. Natomiast pojąć nie mogę awersji wobec Pana Prezydenta wszystkich polskich mediów i braci uciekinierów tak licznie goszczących na naszym forum.

    Panowie szlachta, Bracia Rodacy, przecież to jest krew z krwi waszej, kość z kości, Zasłużony Mąż Opatrznościowy, który wolność wam przyniósł oswobadzając z rąk morderczej komuny sowieckiej. Teraz już nic robić nie musicie. Nawet pracować nie potrzebujecie. Natomiast możecie sobie dowolnie żeglować po morzach i oceanach w poszukiwaniu utraconej Ojczyzny i poszukiwaniu nowego Edenu. Ostatecznie nie jest taki najgorszy ten wasz Prezydent, przyznam , że ja go nie wybierałem. Bywali już po szkołach podstawowych, zdarzali się bez magisterki i z innymi ułomnościami ducha,ciała lub przeszłości. No a, że ten chce ścigać złodziei,malwersantów i mafię polityczno-gospodarczą, to wybaczcie mu ponieważ nie wie co czyni. Miejcie na uwadze, że zawsze może zdarzyć się jeszcze gorszy.

    Przystępując do następnych wyborów prezydenckich ze słowami na ustach,” i tak nam dopomóż Bóg”,bądźcie uczciwsi wobec Pana Naszego lub zaprzestańcie bluźnierstwa tego.
    _________________
    Qui tacet, consentire videtur

  68. Wlasnie Telewizja Polonia emituje powtorke audzcji TOMASZ LIS NA ZYWO z udzialem Prezydenta RP Lecha Kaczynskiego.
    Nie wiem kto pracuje nad wizerunkiem Prezydenta RP, ale dostrzegam niektore pozytywne zmiany, choc niedostatki w postaci nie takiego ulozenia nog, przykrotkich rekawow w marynarce, brak w wielu momentach panowania nad ruchami rak. Ogolnie mamy Prezydenta i nic wiecej.A to co on odpowiadal na pytania Tomasza Lisa? Hm! dobre pytanie, lecz pozostawie bez odpowiedzi. Ktos jedynie daleki od polskiej rzeczywistosci powiedzialby – no to czlowiek z klasa, i jaki eurdytowany, taki zyjacy swoim krajem.No ale to tylko ewentualna opinia kogos dalekiego do tego co jest w rzeczywistosci.
    Moja osobista opinia – Lech Kaczynski to zywy przyklad ogolnonarodowej pomyslki, glupoty politycznej plus efekt dosc umiejetnie wowczas prowadzonej grypolityznej PiS-u.Chce sie powiedziec BOZE ! OBRON POLSKE I POLAKOW PRZED TAKIMI POMYLKAMI W PRZYSZLOSCI> Amen!

  69. „joanna”, 09:18

    nie wiem, czy można w tej sytuacji powoływać się na cechy charakteru. W każdym społeczeństwie sa ludzie wspaniali i ludzie raczej mierni.
    Zgadzam się, ze udział specjalistów/fachowcowi w podejmowaniu decyzji powinien być większy. Pytanie tylko, jakie kryteria fachowości zakładamy. Teoretycznie L.K. tez jest „specjalista”…
    Problem w tym, ze brakuje nam prawdziwych według standardów UE specjalistów. W wielu dziedzinach byłoby rozsądniej zatrudnić jako konsultantów czy doradców specjalistów z innych krajów UE, którzy maja w danym sektorze większe doświadczenie niż nasi swojscy często niedouczeni specjaliści. Trochę więcej otwarcia na świat. To byłoby chyba rozsądniejsze i tańsze niż eksperymentowanie i uczenie się na własnych błędach. Mam jednak wrażenie, ze nasza wrodzona duma narodowa na to nie pozwoli.

    pozdrawiam

  70. Okay PAK,
    Nastepnym razem napisze tak: Gospodarzu Drogi, nie rozumiem jednej sprawy w panskim wpisie, ale wiem, ze jest pan zajety zbieraniem informacji o Chinach i mi tego ne wyjasni, zatem niniejszym zwracam sie do PAK-u z prosba o objasnienie sprawy. 🙂

    Te 4 czynniki, ktore wymieniasz: strach przed liberalnymi rozwiazaniami, swietna kampania Kaczynskich, media sprzyjajace rowniez PiSowi i „wyciszajace” ich wybryki w kampanii, oraz niezdecydowanie, wrecz nijakosc PO. Wlasciwie wyjasniaja one wszystko, nawet nie szokuja mnie specjalnie, ale nie czuje rozczarowania. Dzieki. Ale begnac mysla dalej … tworza nowe fenomeny. Oczywiscie rozumiem obawy przez liberalizmem i przyspieszeniem modernizacyjnym, takze niewyrobienie i naiwnosc Tuska i jego otoczenia (wtedy z Rokita). Ale skad ta rola mediow. Hm, to tez rozumiem, wszedzie na swiecie media maja jakis wplyw i w tej sprawie red. D.P. walczy jakby z wiatrakami przeciw stwierdzeniom prez. L.K. o nadrzeczywistosci. Ale z drugiej strony to chyba jednak przesada z ta sila medialnego oddzialywania w Polsce???

    Niemniej, skoro tak silny jest wplyw mediow, to skad sie bierze, z czego wynika ich zaangazowanie po tej lub innej stronie? Dlaczego wlasnie przed wyboramiw 2005 odpuscili tak PiSowi? Przeciez wiadomo bylo, ze Kaczynscy sa pokreceni, ze stanowia ryzyko dla ustroju.

    Dziekuje i pozdrawiam

  71. Pan Prezydent z taką troską pochyla się nad polską polityką zagraniczną, że ja z troską patrzę, jak niewiele mu już brakuje do przechylenia się przez prezydencką balustradę. A to dopiero wtedy zacznie się dziać. Amen.

  72. Diaspora jest czujne! (Albo – nie)

    norymberga – 7.05., godz. 12:27

    Uwazaj na „Zbitki zaskakujaco podobne”

    http://bobolowisko.blogspot.com/
    http://www.youtube.com/watch?v=EdM8PDu6VMg&feature=related

    Kabaret polityczny w Niemczach oparty jest na bardzo podkreconej aluzji, to jego sila. Gospodarz sobie poradzi.- nie ma sprawy – dla odpoczynku od ociezalej polityki osobiscie proponowalbym Kabarett „Tivoli” w Hamburgu. Sorry, to tak tylko na marginesie

    Post Christum.
    Schreien! Lauter schreien! Die Wahrheit rückt bedenklich näher.

  73. WALDEMAR
    Roman 51PL

    Ostani chinski kawalek wsadzilem w „Tusk do Chin”. Pozdrawiam.

  74. Rozumiem rozgoryczenie Prezydenta, ale nie podzielam jego opinii, że w normalnym kraju jego brat nie przegrałby wyborów. Stany Zjednoczone należą (chyba) do normalnych krajów, ale i tam słyszy się narzekania na media. Wystarczy posłuchać Hillary Clinton, która uskarża się, że media faworyzują Obamę, co grozi jej przerżnięciem nominacji na prezydenta. Podobnego zdania o mediach są jej zwolennicy, do których mam zaszczyt się zaliczać. Mąż poszkodowanej, Bill Clinton, miał w swoim czasie własne powody, by zwątpić w obiektywność mediów, a teraz przybyły mu nowe z powodu krzywdy żony. Hipokryzja medialnej zgrai wprost nie ma tam granic. Gdy na Obamę głosuje 90% czarnych, dla mediów jest to rzecz normalna i sama przez się zrozumiała, natomiast gdy na Hillary zagłosuje gdzieś 60% białych, media piętnują to jako rasizm. Z takimi mediami brat naszego Prezydenta przegrałby nie tylko wybory, ale i proces w Norymberdze za nie mającą precedensu w historii eksterminację agentów. Dlatego lepiej niech ten nasz kraj już sobie będzie nienormalny.

  75. WALDEMAR
    Roman 51pl
    Niestety, ten ostatni cenzura zdjela. A szkoda.

  76. Dwa malutkie głupki. Jeden z nich już w cieniu (taktycznie), drugi próbuje być na świeczniku (także taktyczne powody decydują).

    Czarno widzę. I DOBRZE.

    Głupkom wara od państwowej sterówki. Nie potrafili za pierwszym razem wpłynąć do portu.

    Załoga Naród

  77. No bardzo ciekawe – dziennikarza junty wojskowej – tow. Passenta – bardzo drazni prezydent wybrany demokratycznie?!!

    Tow. Passent – gdziescie byli, kiedy gen. Kiszczak wespol z gen. Jaruzelskim wydawali wyroki na ksiezy, albo kiedy tuszowali sledztwo w sprawie mordu na Pyjasie?

    No gdziescie byli wtedy odwazny towarzyszu dziennikarzu?

  78. Wszystko właściwie zostało powiedziane, więc dodam tylko małą uwagę do Romana 51PL… No to co, że rękawki w garniturze za krótkie?
    Za to rękawy koszuli za długie! 😀
    ;
    G.Okon z z wypiekami na twarzy czytam twoje kolejne teksty o Chinach. Dzięki, ja tam nigdy nie pojadę, ale ostatnio czytałam kilka książek, pisanych przez chińskich pisarzy – w tym dwie kobiety – o Chinach na przełomie wieku XIX i XX. A teraz brnę przez powieść-rzekę „Kwiaty śliwy w złotym wazonie”. Książka bardzo ciekawa, opisuje życie i obyczaje w Chinach z czasów dynastii Ming, nie wiadomo dokładnie kiedy naprawdę powstała, ale przyjmuje się że w XVI wieku. Autora nie sposób ustalić, nie ma też oryginalnego tekstu. A całość dość szokująca obyczajowo, z ogromną ilością szczegółowych opisów zwyczajów, architektury, strojów, charakterów i stosunków panujących w bogatych i nie tylko bogatych domach, ale także domach uciech. Jest też sporo o wzajemnych układach i korupcji w handlu, władzach i sądach.

  79. Skoro skończył Pan Panie Redaktorze 70 lat, to życzę Panu jeszcze co najmniej połowy tego (czyli 35), w dobrym zdrowiu i o własnych siłach!
    To było poważnie i szczerze, a teraz jak to bywa w polityce z reguły – pod publiczkę, co by sondaże wzrastały, teksty malały, a reklamy były coraz większe :
    Absolutnie nie ma Pan racji co do oceny nieporadności mediów i cash-mediorów (to chyba jakiś neologizm, wyraz bliskoznaczny : pampers). Jak wiadomo kiedyś, co wkuwają dziś maturzyści geniusz był jeden i on szedł z Sulejówka. A dziś geniuszy (geniuszów) jest dwa, czyli dwóch i oni przyszli, a raczej ich przewieźli z Żoliborza. Tych, co w lepszych sferach bywali i alpag w bramie nie pili, jak ten (Pan go zna), co miał dziadka w armii dawniej nieprzyjacielskiej.
    Cash-mediory po prostu mało pojętne są, choć na ich wytłumaczenie warto dodać, że dzieła Czwartej RP są naprawdę wielkie, to jest na siłę całego Narodu, nawet takie zdawałoby się proste przeniesienie stolicy do Torunia z rezydencją rządu (opozycyjnego) we Włoszczowej nie jest takie proste.
    Poza tym to wszystko musi jednak Panie Redaktorze trwać, to nie może być stosunek przerywany jak z karierą aplikanta prokuratorskiego Zbigniewa Z. w Ministerstwie Sprawiedliwości. Jak by był on tym Ministrem tyle lat chociaż, co mgr prawa Edgar G. studiował to prawo, no to moźe by i cash-mediory się nawróciły albo wyprostowały swoje post-komusze i lewackie spojrzenie na świat. To było za krótko. Dać geniuszom z Żoliborza co najmniej tyle lat, co przedtem Panu z Sulejówka, a
    i Konstytycja się zmieni (może nawet w kwietniu) i Bereza się jakaś znajdzie, może nawet z lasach koło Kartuz.
    Pozdrawiam serdecznie !

  80. Trochę nudą

    powiał ten pana Daniela wpis.

    Rozumiem,

    że musiał pan występ w TV Prezydenta skometować i wady Najjaśnieszego nam panującego przypomnieć.

    Ale L.K.

    jest tylko prezydentem

    A co

    z naszym Premierem futbolistą?

    LIGA MISTRZów?

  81. Dawno tu nie zagladalem i…Widze ze obsesje p. Passenta nadaj sie NIE zmienily.

    Ile jeszcze czasu pozostalo do „prezydentowania” kaczakowi – albo – w trybie naglym – do wywiezienia tego idioty na taczce?

    Czy istnieje ta druga mozliwosc?

  82. Byl sobie Prezydent co prawdy sie nie trzymol,ino imadla sie trzymol.

  83. Telegraphicu:
    🙂 Co do wpływu mediów — przy odejściu Dziennika od poparcia dla PiS miały paść słowa, że Dziennik idzie za czytelnikami. I może taka jest rola mediów — niejako sprzężenia zwrotnego. Media poddają się trendowi i wzmacniają go. Był trend za IV RP przeciwko SLD, media w tym uczestniczyły. Pojawił się trend przeciwko PiS i IV RP — media też się włączyły.

    Jeśli chodzi o ukrytą we wskazywaniu politycznego kierunku ofensywy mediów krytykę, to najchętniej bym wskazał pewną płynność opinii i poglądów, które łatwo tym nastrojom się poddają. Dość łatwo można wygrzebać z pamięci przykłady na to, że za takie samo zachowanie jeden polityk będzie pochwalony, a inny zganiony przez tego samego dziennikarza, lub częściej — tego samego wydawcę. I bardziej decyduje o tym atmosfera, niż jakieś subtelne kwestie smaku etycznego, czy mądrości politycznej. Niewielu jest dziennikarzy na tyle stałych w swych poglądach, by oceniać sprawiedliwie sytuację w Polsce (czy na świecie). Zwolennicy konkretnych polityków, którzy są silniej w to zaangażowani, wyłapują takie zachowanie jako nieszczere, kłamliwe, a czasem doszukują się drugie dna — spisku, układu.

    Oczywiście ‚Nasz Pan Redaktor Daniel Passent’, czy Janina Paradowska to osoby doświadczone, samodzielne, dość stałe w poglądach — ale także oni częściowo tym nastrojom ulegają, może mniej niż inni, ale jednak. To chyba świadczy o tym, jak trudny to wymóg.

  84. Zgadzam sie z Joanna, wpis 2008-05-06 o godz. 12:21, – mamy krola ze swiata bajek. Tym razem wyszedl ze skory wilka i przebral sie za pokorna owieczke, tylko niestety tego kaczego dzioba nie dalo sie ukryc. Szkoda, bo ja myslalam, ze kiedys przyjdzie lesniczy i zrobi z nim porzadek. Wreszcie bylby koniec bajki, a lud zylby dlugo i szczesliwie.

    Bardzo trafna analiza TJ, dokladnie tak odebralam ten wywiad.

  85. Diaspora jest czjna! (Albo – nie)

    niemiec.niemiec – 7.05., godz. 21:22

    Jak to co robil – co za pytanie? Siedzial grzejac mebl „caloscia”, jak przystalo na dziennikarza – zreszta – majacego wstert do Pulitzera. Inaczej mowiac, rasowe majtki nosil, dla nich gral. Blogowiczu, nie podcina sie dyktatury, na ktorej z podwinietym ogonem wygodnie sie siedzi. Owoc dojrzaly jest w koronie, tam podstawa zycia…
    To tak juz jest, ze jablko wisi na jabloni i nie chce spadac. Takie sa prawa cywilizacji podwieszonego stada…

    Post Christum.
    Die äußere Blockade ist aufgehoben, es lebe die innere Blockade(?)

  86. niemiec.niemiec,

    nie bądź małostkowy i oszołomski.

    Lepiej na przykładzie Pana Redaktora zadumaj się nad paradoksami historii…

    Takimi oto, że:

    ONEGDAJ
    Partia
    rzuciła Pana Redaktora (wtedy – Tow. Redaktora)
    Na Odcinek,
    by
    Po Linii
    i
    Na Bazie
    uprawiał
    Inżynierię Dusz
    ku chwale
    Ludowej Ojczyzny.

    TERAZ ZAŚ:
    Partii – nie ma;
    Ludowej Ojczyzny – nie ma;
    Linii i Bazy – teoretycznie takoż nie ma;
    a
    PAN REDAKTOR –
    dalej tę inżynierię uprawia aż syczy!

    Zdobądź się więc na refleksję szerszą i natury historiozoficznej:

    Cóż to musiała być za Partia,
    cóż to musiała być za Ojczyzna,
    cóż to musiała być za Baza,
    cóż to musiała być za Linia,

    że

    RAZ i DAWNO
    zadaniowany Pan Redaktor

    tak ciągle

    SAM Z SIEBIE

    nadal

    Po Linii,
    Na Bazie
    i
    w pełnym rozkwicie prac inżynierskich?!
    ???

    ALBO MOŻE
    po prostu te wszystkie wieści o śmierci Partii, Linii, Bazy i Ludowej były zdecydowanie przedwczesne, przesadzone, i lansowane tylko gwoli omamienia ciemnego ludu, hę…?

    Może one się tylko PRZEPOCZWARZYŁY i udając kogo innego – demokrację, wolny rynek, wolną prasę, społeczeństwo obywatelskie – TAK NAPRAWDĘ trzymają się całkiem mocno…?

    „Co tam panie w Polityce – Chińcyki tsymają się mocno?!”

    Tak mi się cosik widzi, mój Czepcu, że mocno jak wszyscy diabli…
    A ciemny lud święcie wierzy, że już ich nie ma :-)…

  87. niemiec.niemiec – 7.05., godz. 21:22
    „No gdziescie byli wtedy odwazny towarzyszu dziennikarzu?”

    Gdybyś poszperał trochę po blogu, nie zadawałbyś takiego pytania, bo życiorys Gospodarza blogu jest dokładnie rozpracowany. A zaczyna się mniej więcej tak: W czasie II wojny światowej pomagał Nowotce i jego towarzyszom a po jej zakończeniu trafił do szkoły podstawowej… itd

  88. co oznacza skrót „pp. ” w tekście „pp. Niesiołowski, Gowin i inni nieustannie obrażają prezydenta”??

  89. ANCA
    Ciesze sie, ze Cie zainteresowalo. O Chinach lepiej pogadac przy wpisie „Tusk do Chin”. Chetnie podziele sie tym co wiem, jesli tam sie wpiszesz. Pozdrowienia.

  90. Totalna kleska Kaczynskich i odeslanie ich w niebyt to tez wina mediow, wolnych mediow.
    Oby tak dalej z tymi kleskami

  91. PAKu,
    A może rolą mediów winno być także łagodzenie trendów, jak na przykład ślepej pogoni za niezlustrowanymi agentami lub za skorumpowanymi oligarchami???
    Bo widać, że tzw. opinia publiczna, czyli masy w Polsce nie są zbytnio doświadczone w sprawach tego świata. Nie biblijnego, tylko tego tu, demokratycznego, pragmatycznego i wolnorynkowego.

    Ten ruch w kierunku IV RP odbieram jako efekt urealnienia, poprzez jak piszesz doszukiwanie się spisku i drugiego dna, naiwnych poglądów i oczekiwań wobec SLD i poprzednich ekip rządzących. Niewyrobieni w polityce i medialnych przekazach wyborcy, dodatkowo “na bazie” swojej niepewnej sytuacji życiowej, budowali jakieś niewyobrażalne, fantasmagoryczne oczekiwania, a gdy one padały, następował gwałtowny, bezpardonowy odwrót. Czyż nie tak było?

    W sprawie Gospodarza, z radością obserwuję jego (powolną) ewolucję. Tak go widzę – dobrze, że powolną, w ten sposób bardziej wiarygodną. Nie można rzecz jasna wykluczyć jego dostosowania się do całkiem odmienne sytuacji AD2005-08. No i oczywiście podziwiam rozległość jego zainteresowań, a najbardziej wielowarstwowość tekstów. Albo się w swym pisarstwie wznosi, albo ja do niego przywykłem. Zaskakuje mnie to, że w ogóle nie pamiętam tekstów Passenta sprzed 25-35 lat.

  92. To nieladnie kopac lezacego, skoro wiadomo, ze i tak sie nie podniesie.

  93. „Ale załóżmy na chwilę, że prezydent ma rację, media rzeczywiście otumaniły naród i były przeciwko PiS. ”

    Tak, to prawda, dopóki w mediach nie było drugiego bliźniaka wierzyłem PiS 🙂

css.php