Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

8.05.2008
czwartek

Nie matura, lecz chęć szczera

8 maja 2008, czwartek,

Piotr Semka („Rzeczpospolita) strasznie się oburzył, że na maturze z wiedzy o Polsce należało zanalizować fragment artykułu Jacka Żakowskiego z „Polityki”. „Zadanie, które pojawiło się w tegorocznych testach, to po prostu skandal” – pisze. Dlaczego? Ano dlatego, że tekst „Żakowskiego pełen jest emocji i subiektywnej oceny kampanii 2005 roku (…) epatuje bratobójczymi walkami, agentomanią, waśniami i nagonkami, a ponadto obraża historyków IPN.” Minister Hall powinna więc, zdaniem red. Semki, wpłynąć na ciesząca się duża autonomią Komisję MEN, żeby egzaminu dojrzałości nie wikłać w bieżące spory. Piotrowi Semce wtóruje historyk Eisler, który uważa, że tekst Żakowskiego „jest po prostu głupi”.

Moim skromnym zdaniem, fakt, że tekst Żakowskiego jest pełen emocji i subiektywnej oceny, stanowi jego zaletę, fakt, że dotyczy bieżących sporów jest zrozumiały, bo to matura z wiedzy o Polsce współczesnej, a nie z historii, wreszcie historyków IPN trudno naprawdę obrazić, to raczej oni obrażają innych (mam na myśli np. artykuły pp. Chodakiewicza i Musiała – historyków związanych w IPN, którzy odsądzają innych od czci i wiary, i to na łamach tejże „Rz”.).

Skąd więc oburzenie Piotra Semki i dlaczego tekst Żakowskiego jest głupi? Fragment artykułu „Żaka”, który otrzymali maturzyści zawiera porównanie karnawału Solidarności jesienią 1981 r. z nastrojami młodzieży przed wyborami 2005 roku. Oto kluczowe zdania: „Klimat jesieni 1981 r. nie bardzo się różnił od klimatu jesieni 2005 r. Też były głownie bratobójcze walki, oszczerstwa, agentomania, waśnie i nagonki. Breżniew i Jaruzelski czaili się do skoku , kiedy w „S” wrogiem publicznym nr 1 stawał się Adam Michnik, a Wałęsę coraz częściej oskarżano o uleganie i wysługiwanie się władzy. (…) Cała ta Polska zawierucha, którą dziś przechodzimy, to w dużym stopniu jest ich – dzisiejszych 20. i 30- latków pokoleniowy karnawał. (…) Młodzi, którzy błyskawicznie zorganizowali się się po śmierci papieża, czuli się pewnie tak, ja my czuliśmy się po śmierci ks. Popiełuszki. Młodzi, którzy z błyskiem w oku wyciągają z IPN brudy, też pewnie czują się tak, jak my czuliśmy się w BIPS przy powielaczach w podziemnym kolportażu. Ten świat im się nie podoba, więc próbują go zmienić.”

Nie widzę niczego skandalicznego w takim spojrzeniu wybitnego skądinąd publicysty. Ma on prawo do swojej oceny i własnych skojarzeń. Maturzyści mieli za zadanie „podać wskazane w tekście dwa podobieństwa i dwie różnice pomiędzy postawą i sposobem działania Polaków w roku 1981 i 2005.” Podoba mi się to zadanie i przewodniczący Komisji Egzaminacyjnej MEN, Marek Legutko, słusznie go broni. Test pozwalał stwierdzić, czy młodzi ludzie umieją czytać i potrafią zrozumieć argumenty, myśleć historycznie, dostrzegać znaki czasu. Rozumowanie Żakowskiego było miejscami naciągane, ale co z tego? Jego celność potwierdziła się w wyborach 21 października ub.r., kiedy młodzież gremialnie udała się do urn, żeby odsunąć od władzy PiS. Być może stąd płynie oburzenie komentatora „Rz”. Żakowski nie jest ulubieńcem komentatorów IV RP, nie podzielają oni jego poglądów, dla nich Michnik, Paradowska, Żakowski zatruwają tylko umysły. Chyba tylko dlatego Piotr Semka apeluje do minister Hall, a więc do czynnika politycznego, żeby ingerowała w pracę Komisji.

Ja natomiast apelowałbym wręcz przeciwnie, żeby następnym razem zapytać maturzystów, co myślą o rozmowie dwóch licealistów – kombatantów jesieni 1981 roku: dziennikarza Roberta Mazurka („Dziennik”) z historykiem Pawłem Sowińskim, autorem książki „Komunistyczne święto. Obchody 1 Maja w latach 1948-1954”. (Nb. pan Sowiński wypowiada się całkiem rozsądnie i jestem niesprawiedliwy wyciągając z kontekstu jedno jego wspomnienie, ale nie mogę sobie odmówić.)

Mazurek: „Nieco ze wstydem przyznaję, że razem z kolegami urządzaliśmy w latach 80. zawody w pluciu do popiersia Lenina.”

Sowiński: „Bandażowałem sobie rękę, by nie nosić szturmówki, a po pochodzie doznawałem cudownego uzdrowienia i ściągałem opatrunek.”

Im dalej od komunizmu – tym więcej mamy kombatantów. Zwłaszcza wśród dzieci. Nie na darmo mówi się, że Polska to kraj bohaterskich dzieci (i nie zawsze mądrych dorosłych).

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 75

Dodaj komentarz »
  1. Drogi gospodarzu, nawiązując do wpisu któregoś z blogowiczów po poprzednim Pana tekście o prezydencie – rozciągam jego opinię: ani o prezydencie, ani o Semce szanujący się lider publicystyki w ogóle nie powinien się wypowiadać… Wiele natomiast dobrego przynoszą blogowisku (i nie tylko!) takie Pana wpisy jak o Chinach. Tu jest o czym dyskutować, to do czegoś prowadzi. Podobnych tematów, sądzę, znaleźć można więcej. Parę dni temu np. red. Wildstein sprowokował w swoim blogu dysputę na temat wojującego ateizmu – rozpętał burzę, kilkaset bodaj wpisów (w życiu bym nie przypuszczał, że aż tylu ludzi może czytać tego autora), wiele mądrych uwag… Pewnie dlatego już na drugi dzień temat wykasowano, bo dyskusja najwyraźniej poszła nie po myśli tego koniunkturalnego dziennika (a może to była „Rzeczpospolita”? kunktatorsko nie poprzedzana rzymską czwórką…).
    Ja na przykład pouczestniczyłbym chętnie w rozmowach na temat roli publicystyki politycznej (w ogóle czwartej władzy) w naszym życiu. Na przykład czy „Szkło kontaktowe” rzeczywiście pomaga rodakom rozsądnie dystansować się od polityki, czy też (niechcący oczywiście, bo to świetny program!) raczej , niestety, pogłębia nasze nadmierne zainteresowanie politykami, ich rolą w naszym życiu… Pozdrawiam, czekając na kolejne Pana wpisy, choćby i zniżające się do poziomu gigantów, jakich sobie wybraliśmy.

  2. Mnie ciagle brakuje doglebnej analizy zjawiska, ktore uosabiaja panowie Semka, Lisicki, Wildstein, Ziemkiewicz. Na ile to chec zaistnienia (co im sie udalo), na ile zawisc wobec jednego czlowieka – Adama Michniak, na ile rzeczywiste przekonania? Na wlasny uzytek sadze, ze glownym motorem dzialania bylo to pierwsze (a dwa pozostale byly i sa wazne, ale nie decydujace). Frustracja mniej zdolengo ucznia, ktory ciagle spychany jest na margines to potezna sila dzialania. W pewnym momencie panowie ci uznali, ze tylko narzucajac swoj styl uda im sie wyrwac dla siebie troche mainstrimu. A narzucic go mozna bylo tylko lansujac wlasna retoryke jako czesc mainstrimu. I to im sie prawie udalo. Tyle, ze teraz, po politycznej klesce PiSu i braci Kaczynskich, ich wersja calej prawdy i tylko prawdy, tej ich prawdy, wiednie. Czy warto jeszcze sie nimi zajmowac? To znow tylko niszowi publicysci.

  3. A propos kombatantów, to ciekawe jest to, że sytuacja jest analogiczna do tej znanej z Dwudziestolecia, gdy im dalej było od zakończenia I Wojny tym więcej było Legionistów Piłsudskiego…

    To chyba jakaś nasza narodowa cecha 🙂

    Lewy Sierpowy – lewicowy punkt
    http://lewysierpowy.blox.pl

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. W imię Ojca i Syna … Bóg mi świadkiem, przerósł Pan ich wszystkich tym wpisem, Gospodarzu Wspaniały … Polska krajem nie zawsze mądrych dorosłych, nawiasem mówiąc – to przejdzie do historii. Przerósł i prześcignął, Michnika, Paradowską i Żakowskiego, w zatruwaniu umysłów … Semki, Eislera, profesorów IPN-u.

    Zaśpiewam sobie:

    Żaku, Michnik, Parado
    Summus Danielek Passent
    Omnes docti sunt.

  6. Pan Żakowski ma niejasną przeszłośc i na każdą wzmiankę o lustracji reaguje histerycznie. Pan Passent takoż. Łączy ich bardzo dużo. Gdyby do tego grona dołączyc jeszcze paru „Politykowych” dziennikarzy to zebrałoby się całkiem niemałe grono ludzi, którzy za swoją poddańczą postawe wobec systemu powinni miec dożywotni zakaz publikacji jak to stało się w Niemczech i Czechach. Ciekawe kiedy w/w panowie i panie zostaną rozliczeni z przeszłości. Czy w Polsce nikt już o niczym nie chce pamiętac?

  7. Nie pan Semka zainteresuje się lepiej sposobem oceniania matur, w których na rozszerzeniu za zadanie, w którym trzeba wpisać 4 rzeczy dostaje się 1 punkt (=2%).
    Warto też zwrócić uwagę, że panu Semce jakoś nie przeszkadza fakt, że na maturze podstawowej z polskiego umieszczony był artykuł Igora Janke. To się nazywają podwójne standardy 😉

  8. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Znajac zycie jestem bardziej sklonny do stwierdzenia, ze „wadzi” bardziej rozchodzi sie o tzw. „papierek lakmusowy” z ktorego mozna wiele wyczytac nie majacego nic wspolnego z tematem pracy maturalnej. Pamietam jak jeden z licealistow (rocznik 1950) notabene najlepszy uczen roku, na punkt obowiazkowej zbiorki do pochodu 1-go Maja przyszedl z wlasnym transparentem / Swiecmy 1-go Maja, tylko dlaczego zawsze tak samo /
    Decyzja Kuratora Wojewodzkiego zostal nie dopuszczony do matury z powodu (cytuje doslownie) braku dojrzalosci do matury. Rowniez w dzisiejszej Polsce na miejscu mlodych ludzi piszacych prace maturalne lepiej jest byc ostroznym tak jak za czasow wszechwladnego, wszedobylskiego Aparatu Wadzi PZPR. Ta ohydna zaraza w polskim spoleczenstwie, ktora uwila sobie cieple gniazka, jest wyjatkowo perfidnie aktywna, kto wie czy nie bardziej jak w latach 1945 – 2005. A ze jest to zaraza „zrzeszene” nie ulega najmniejszej watpliwosci. Nie jest przypadkiem, ze przed wyborami zajeto sie najbardziej niedoswiadczona grupa polskiego spoleczenstwa. Ci mlodzi ludzie nawet nie zdaja sobie sprawy z tego, ze to wlasnie ich pokolenie, oni zaplaca rachunek, prawde mowiac wlasnych wyborczych decyzji. Media i zwiazany nadal z nia Aparat wiedza, ze to nie do konca swiadoma, jeszcze niewyrobiona, nieuformowana przed ostatecznym wypaleniem „ g l i n a ”

    Post Christum.
    Das ist das Fabelhafte bei dieser polnischen Revolution, dass sie ohne polnische Grammatik gemacht wurde!

  9. A ja nie zgadzam się z Wybitnym Publicystą!

    Tak dumnie zakrzyknę. Lektury Michnika sążnistych, utkanych historyczną aluzją tekstów po prostu nie dokańczam. Detaliczne perełki w tekstach Paradowskiej przypadkiem pomijam. Ale Żakowskiego czytam od dechy do dechy i bardzo często się z nim nie zgadzam. Oczywiście nie chodzi o maturalny tekst – ach, jakże chciałbym usiąść przy stoliku, w wyprasowanej białej koszuli, dostać tekst Żakowskiego na maturze z WOP, prawdopodobnie zwolnili by mnie z jej pisania, a ja jednak bym usiadł i pisał. Pomarzyć wolno, prawdopodobnie napisałbym całą masę głupstw, ale młodzieży przecież wolno. Czy bym się wówczas nie zgodził z Żakowskim? Tego absolutnie nie jestem w stanie powiedzieć.

    A teraz nie zgadzam się z Żakowskim, gdy pisze on, niby z pozycji państwowca, ale jakże socjaldemokratycznych, że Konstytucji nie należy zmieniać i prezydentowi władzy ujmować, bo idzie o równowagę we władzy wykonawczej, o jakieś amerykańskie check-and-balances z resztą nie na temat bo im idzie o relacje między trzema gałęziami władzy a nie wewnątrz jednej z nich, bo Tusk na przykład, argumentuje J.Ż., chce wprowadzić podatek liniowy (jak wiadmo nie jestem za podatkiem liniowym), albo jakąś ustawę zmienić i sprywatyzować szpitale (co to znaczy?), ale dostaje weto od prezydenta z innej opcji politycznej, nota bene jakby sprzymierzonej z socjaldemokratami, i zmusza większościowy rząd do szukania 60 procent głosów poparcia w Sejmie. Dlaczego nie posunąć się dalej, red. J.Ż., i nie wprowadzić liberum veto dla ochrony zdobyczy socjalnych?

    Generalnie, w dużym procencie opinii z red. J.Ż. się nie zgadzam, aczkolwiek pamiętam teksty z którymi całkowicie mnie przekonały albo wręcz wybiegły mi naprzeciw. A jest on wybitnym publicystą, więcej, red. J.Ż. klasykiem jest, razem z Adamem Michnikiem i ś.p. ks. prof. Tischnerem – ich pamiętna książka-dialog może być jeszcze nie raz materiałem na maturze. Do której też siądę i napiszę. Ech.

  10. podoba mi sie takie zadanie maturalne.wreszcie trzeba ruszyc glowa, a nie odtworczo klepac zmierzle formulki.moim zdaniem dobrze to swiadczy o MEN.

  11. Z drugiej strony patrząc, Gospodarzu, pamiętam jak z warszawskim liceum, chodziliśmy w 1-Majowym pochodzie. Czekaliśmy długo, aż przyjdzie czas na Śródmieście. Czekało się parę godzin, napierw Praga, jedna, druga, Czerowna Wola, itd, z nudów przychodziły różne pomysły do głowy – tu z premier D.T. się zgadzam, teraz nikt do takich “poświęceń” młodzieży nie zmusza – transparenty i portrety ulegały przedwczesnej likwidacji, przypominam sobie, że na Lenina mówiliśmy “Leniuch”, albo zdrobniale “Lenio”. Na Gomułkę chyba “Gadułka”. A jak już ruszyliśmy bodajże za Ochotą, to duch w nas wstępował. Gdzieś przed Świętokrzyską, naprzeciw pawilonów zrywaliśmy się ku Wiśle, przemykaliśmy, dwojąc się i trojąc przez bramy i podwórka, aby uniknąć milicyjnych dwójek i trójek, kluczyliśmy, Jerozolimskie przekraczaliśmy gdzieś między Domem Partii a barem Praha. Następnego dnia wychowawczyni nas strofowała, czerwieniła się przy tym, nie była mężatką, chodziły opowieści, że kiedyś dawno miała chłopaka, wielką i jedyną miłość, plotka głosiła, że UB go dopadło w jakichś lasach, wspaniała matematyczka, starała się zrobić ze mnie prawdziwego matematyka. Cudowna kobieta.

    Albo w czasie hokejowych mistrzostw świata zawsze kibicowaliśmy Kanadzie. Raz oglądaliśmy mecz finałowy u naszego kolegi, a jego ojciec był dyrektorem poważnego przedsiębiorstwa, żaden tam aparatczyk, normalny partyjny technokrata, równy gość, ale niestety ZSRR wygrywało, a on się zdziwił, że się złościmy i rozgrzewamy tych z Klonowym Liściem, oczywiście Jan Ciszewski relacjonował, jeszcze do tej pory znam ich nazwiska: O’Maley, Bourbonne, Cadieu, a w bramce Martin, ruskich nie pamiętam wcale. Dziwił się ojciec naszego kolegi, przecież to są nasi sąsiedzi, powinniście im kibicować. No tak. Hm. Sąsiedzi. Na następnej lekcji geografii rysowaliśmy mapy świata. Ktoś namalował Polskę, która ma długaśną granicę z Kanadą, a od ZSRR oddziela nas jakiś ogromny ocean. Takie to były czasy. Takie niestety były te nastroje. Jakoś czuję się lekko, że jestem gdzieś daleko od nich.

  12. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Bobola
    Wracajac do Azji. W Chinach nadal obowiazuje tzw. „Kalendarz Ksiezyca”, ktory scisle zwiazany jest z kultura obrzedow wsi. Np. Japonia rozstala sie z nim przed 120 laty. To tak na marginesie chinskich zagadnien zwiazanych z ekonomia. Dym z opium wycisnol pietno(?)

  13. Drogi Gospodarzu,
    nie dostrzegłeś prostego powiązania pomiędzy oburzeniem pana Semki, a artykułem red.J.Żakowskiego. Czysta ludzka zawiść. Cóż to za granda, że na maturze z Wiedzy o Społeczeństwie MEN mogło umieścić tekst człowieka odmiennych poglądów i racji.

    Może ktoś, będzie tak miły i podeśle panu Semce arkusz maturalny z polskiego. W nim także był tekst z „Polityki” red. Janke.

    PS
    takie głupie pytanie maturzysty: O co temu panu Chodzi?

  14. Im dalej od komunizmu – tym więcej mamy kombatantów. (hehe dobre)

    Podobnie bylo w Honeckera raju ludzi pracy po 1945 tam byli tylko anty-faszysci, i bylo ich coraz wjecej (podobnie jak i teraz nikt ze Stasi nie wspolpracowal) natomiast w PRLu kobatantonci powstan slaskich, ktorych sie wystawialo ze standarami na gorze Sw. Anny byli coraz mlodsi.

  15. @szestow

    Myślę że gospodarz bloga zapłacił za swoją postawę w sposób najbardziej dla inteligentnego człowieka bolesny. Dostał od Jacka Kaczmarskiego „Marsz intelektualistów” z dedykacją czym ziściło się Herbertowskie motto wypisane niegdyś na gdańskim pomniku. I na tym temat rozliczeń lat 80 zamknijmy bo do niczego nie prowadzi.

    Wracając do meritum uważam że słusznie do analizy wybrano tekst kontrowersyjny, choć Pana Semkę najbardziej chyba boli że nie były to fragmenty „Lewego czerwcowego” ale może in on się doczeka uznania jako klasyk.

    Drogę Jacka Żakowskiego uważam za zdradliwą. Popadł on w podobna do PiSowskiej paranoję tyle że na przeciwstawnym biegunie. Strasznie mało w jego ostatnich tekstach analizy a strasznie dużo ideologicznego ładowanego łopatą przekazu. Z perspektywy czytelnika wielka to szkoda.

  16. autoerrata Miłoszowskie motto

  17. Wokół szkolnego kotła

    Zarówno przytoczony przez Pana Passenta Semka jak i Żakowski są awangardowymi nosicielami wspaniałej idei „Solidarności”, która doprowadziła nas dzisiaj do zauważalnej na każdym kroku degrengolady politycznej,gospodarczej i moralnej.Ich żenujące boje prowadzą do deprecjacji znanych i uznanych autorytetów. W to miejsce, na piedestał próbuje się wprowadzać ludzi niewiele stanowiących sobą. Obaj są gwiazdami telewizyjnymi nowego typu różniącymi się po dwudziestu latach walki o tzw.demokrację stopniem wypasienia. Jeden reprezentuje prawicę w białych rękawiczkach a drugi prawicowy zamordyzm w skrajnym wydaniu, przy czym Żakowskiemu przypisuje się domniemaną lewicowość jak w przypadku Passenta.

    Dla mnie ten spór jest zaledwie pretekstem do szerszego spojrzenia na edukację narodową z punktu widzenia wdrażanej budowy systemu kapitalistycznego. Poczynając od jego zaczątków szkolnictwo poddawane było redukcyjnym i likwidatorskim wstrząsom. Wydawać by się mogło, że wprowadzenie pojęcia Edukacji Narodowej w nomenklaturze resortu szkolnictwa winno wprowadzić nowocześniejsze i bardziej otwarte podejście w problematyce kształcenia dzieci i młodzieży.

    Liczącymi się postaciami z ostatnich lat zarządzającymi procesami kształcenia są Łybacka, Orzechowski, Giertych, Legutko i Hall. Poza Łybacką cała reszta to skrajna prawica. Program rewolucji matur przygotowali poprzednicy Łybackiej. Program ten był niedopracowany i szkodliwy dla młodzieży. Łybacka starała się odsunąć w czasie jego wdrożenie by młodzież mogła się doń odpowiednio przygotować. Wywoływało to jedynie na prawej stronie awantury i pomówienia.

    Demokratyczne zmiany w szkolnictwie rozpoczęto od wyłączenia szkolnictwa z centralnego zasilania przesuwając je do samorządów, które równolegle na ten cel nie otrzymały niezbędnych środków. W rezultacie powstałej mizerii finansowej zlikwidowano setki przedszkoli i tysiące szkół podstawowych, tj ca 5 tysięcy szkół. Ponieważ cały samorząd praktycznie był opanowany przez prawicę nowego typu więc rozpoczął się proces wymiany kadry kierowniczej na brodatych kierowników i dyrektorów szkół.

    Po uzyskaniu wpływu na politykę kadrową rozpoczęto szeroko pojęty proces wymiany kadry nauczycielskiej. Jej istotą było usunięcie starej i doświadczonej kadry pedagogicznej na rzecz niedoświadczonych młodziaków. Spójrzmy na obecną kadrę szkolnictwa podstawowego, nie uświadczymy już w szkołach podstawowych dojrzałych pedagogów stanowiących o jakości procesów wychowania i kształcenia. Mało tego ze szkół praktycznie wyrugowano procesy wychowania powierzając je etatom pedagogów. Proces wychowawczy został rozmyty między nauczycielem kierunkowym, pedagogiem i katechetą.

    Widomym znakiem postępujących zmian w szkolnictwie stały się wiszące na klasowych ścianach krzyże jak swego czasu portrety Bieruta,co miało jakieś swoje uzasadnienie w kontekście faktu, iż był on głową państwa. Programy szkolne zrewolucjonizowano kompletnie. Każdy nauczyciel może sobie uczyć bez mała to co mu się żywnie podoba, poprzez fakt decydowania o wyborze różnorakich podręczników szkolnych. Niemniej scentralizowane testy ogólnopolskie muszą przechodzić dzieci już na etapie nauczania początkowego. Nie dość, że te wymagania są niezwykle wysoko ustawione, to jak i widać logicznie nie są dopracowane. Nauczanie w klasach 1-3 stanowi jedno wielkie poplątanie z pogmatwaniem. Dziecko nie dość, że uczy się czytać i pisać, to przyswaja sobie także równania z jedną niewiadomą, grafy, układ współrzędnych i wiele innych kwadracików,kółeczek i kółek. Nadto w niesamowity sposób obciążone jest ogromnym materiałem pamięciowym z katechezy.A waga torby przekracza możliwości wątłych ramion dziecka.

    Współczesna szkoła została zdecydowanie zdominowana przez kościół katolicki, księży i katechetów. Programy szkolne muszą być dostosowywane do rytmu życia parafialnego. Mimo rozwoju form strukturalnego oddziaływania na młodzież uzyskiwane rezultaty wychowawcze i edukacyjne są coraz bardziej opłakane. Wprowadzone zmiany strukturalne w szkolnictwie nawiązujące do II Rp, nie stanowią impulsu pobudzającego do wprowadzania postępu i nowoczesności. Nieskoordynowane czkawkowo-spazmatyczne reformy szkolnictwa budzą niesmak i zgorszenie jak całe nasze życie polityczne.

    Młodzież generalnie dystansuje się zarówno od domu jak i szkoły wypełniając te lukę ulicą. Powszechnymi stają się zachowania gwałtu i przemocy zarówno wobec dzieci jak i ze strony dzieci wobec dorosłych nie mówiąc o gwałtach czynionych dzieciom przez dzieci. Młodzież męska gwałci w salach szkolnych swoje koleżanki po czym filmy umieszcza w internecie, kubły ze śmieciami wkłada na głowy swoich wychowawców, dopuszcza się rękoczynów wobec swoich nauczycieli. W rezultacie nauczyciele obawiają się wychodzić na ulice by nie narazić się na nieprzyjemności ze strony swoich podopiecznych. Powszechne są przypadki samobójstw wśród młodzieży w rezultacie niepoprawnych stosunków w obrębie życia szkolnego. Nie należą również do rzadkości ataki fizyczne nauczycieli wobec uczniów. A zatłuczenie egzaminatora siekierą przez studenta stanowi już swego rodzaju klasykę kryminalnej degeneracji wśród młodzieży, będącej lustrzanym odbiciem dorosłego społeczeństwa i wytworzonych w nim chorych więzi przez polską prawicę przy skutecznej pomocy burżuazyjnej lewicy.

    Obecny spór pomiędzy Semką i Żakowskim jest niczym innym aniżeli sporem politycznym dwóch najważniejszych i śmiertelnie wrogich sobie, nie wiadomo dlaczego, formacji politycznych wyrosłych z „Solidarności”. Ten ostry spór wpisuje się klarownie w zdecydowaną walkę o nowy i niejasny kształt Polski. Dramat polega na tym, że do tej agresywnej i bezwzględnej walki włącza się młodzież upolityczniając szkołę. Szkoła ma prawo do szansy udziału w życiu politycznym, do opisywania i oceniania jego przejawów. Szkole nie wolno jednak opowiadać się po żadnej ze stron. Tego wyboru musi dokonać autonomicznie uczeń, bez obawy o jakiekolwiek konsekwencje czy to tyczy religii czy polityki. A już zupełnie niedopuszczalnym są przejawy czy przesłanki nawet pośredniego dyktatu politycznego.

    Wydaje mi się, że młodzieży nie wolno oficjalnie, niejako z urzędu, włączać w bieżące spory polityczne, czyniąc z nich janczarów politycznych oponentów. Niektórzy bardzo często nie dojrzeli na tyle by skrystalizować swe poglądy polityczne, co jest bardziej zrozumiałe aniżeli brak dojrzałości politycznej u znacznej części polityków i politykierów. Młodzież należy wdrażać do przyswajania sobie wartości niejako ponadczasowych wspartych na bezdyskusyjnych autorytetach i klasykach, należy im dać konstrukcję postaw i zachowań. Zaś jej wypełnienie należy pozostawić samej młodzieży. Szkoła musi przygotowywać ucznia do dokonywania wyborów. Niedopuszczalnym jest natomiast by szkoła wymuszała dokonywanie na piśmie politycznego opowiadania się, po którejkolwiek stronie konfliktu. Jeżeli tak chcemy traktować proces przygotowania młodzieży do życia to musimy jej dać całą paletę barw. Chodzi o zachowanie uczciwości wobec młodzieży i danie jej obiektywnej szansy dla dokonania najwłaściwszego wyboru, z jej punktu widzenia.

    Przyznam z zupełną obojętnością,że poglądów Pana Semki i Żakowskiego nie uważam za szczególnie wybitne ani też odkrywcze, mają one jedynie charakter wspominkowy i rozliczeniowy wewnątrz posolidarnościowej formacji.Dlatego nie uważam za stosowne przedwczesne angażowanie młodzieży w dyskusyjne oceny frakcyjne dla celów bieżącej polityki, która jest ciągiem niepowodzeń. Oprócz „Solidarności” i jej historii w króciutkich spodenkach, często nie zawsze czystych,istnieje znacznie dłuższa historia drugiej części lewicowego społeczeństwa, której nie da się wyprać tak krótkowzrocznymi,spłaszczonymi i jednostronnymi polemikami.

    Chciałoby się powtórzyć za Passentem sparafrazowanymi słowami, Polska to nie tylko kraj dziecięcej solidarności ale i solidarnej dojrzałości. Polski nie da się podzielić na mądrych i głupich jak życzyliby sobie niektórzy liberałowie dla zamącenia klarowności obrazu. Polska dzieli się na biednych i bogatych, i nie z powodu decyzji boskich lecz w rezultacie ludzkiej niesprawiedliwości mającej wymiar polityczny. I jeżeli, póki co, jak stwierdził sam Premier nie potrafimy zaspokoić upokarzającego głodu polskich dzieci,to dajmy sobie spokój z politycznymi igrzyskami wobec nich.
    _

  18. do jasnej cho…y!
    czy moze ktos wreszcie usunac z blogu tego przyglupa „lizaka”? ( i z nim razem zaraz „telegraphic observer”).
    to chorzy ludzie i potrzebuja intensywnej opieki.
    „lizak” na lamach bloga P. Passenta zamieszcza juz swoje wlasne „arykuly”! Nawet z tytulem.
    A TO w ciagu trzech godzin umieszcza trzy wpisy i nie wie co wlasciwie chce powiedziec. Chyba jest bardzo samotny.

  19. Aja i shakk piszą – i słusznie – o podwójnych standardach. Przecież tam jest wymieniony Bernard, jeden z najbardziej krwiożerczych PiSowców. I to już mu nie przeszkadza?

  20. Popieram Wściekłego!!!!!!!!!
    Ban na Lizaka!

  21. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Jakakolwiek forma upolityczniania tematow
    maturalnych jest nie tyle absurdem co wrecz niebezpiecznym elementem. Natomias zaladowanie artykulow prasowach w pakiet maturalny moze li tylko swiadczyc o wyjatkowej kompetencji tych ktorzy na taki pomysl wpadli. Mozna tylko pozazdroscic – to lepszy numer od tego, ktory „inteligientnie” ulokowal nas w Iraku. Ten sam poziom, kto wie czy nie ta sama szkola absolwentow?

    Post Christum.
    Internicionem ergo famamque censemmus? Immo, Hercules, modum iudicem rerum omnium utilissimum.

  22. Nie warto sobie skomleniem Semki zawracać glowy. Natomiast co sie tyczy red. Żakowskiego, to dzis mnie zdenerwował do tego stopnia, że szybciej niz zwykle pojechałem do pracy, nie wysluchując do końca Poranka w TOK FM. W aucie przełączyłem radio na inny kanał.
    Wylazł z niego socjalpopulista w stylu nawet nie Napieralskiego, lecz Leppera lub zgoła Gosiewskiego. Upierał się, że oddanie szpitali we władanie gmin narazi na szwank cała słuzbe zdrowia! Że samorząd terytorialny nie dorósł do tego, żeby zarzadzać szpitalami. Że dobrze bedzie to robic tylko państwo.
    To może odebrac samorządom zarzadzanie szkołami, bibliotekami, drogami czy gospodarką przestrzenną! Państwo przeciez jest bardziej odpowiedzialne i lepiej wie, co jest potrzebne w terenie niż gmina! To może odebrać TOK FM prywatnej spólvce i oddac w zarząd jakiemuś ministrowi?
    To po cośmy walczyli o Polskę samorządną? Żeby było jak w realnym socjaliźmie, tylko z wolnościa słowa? A może ją też (na nowo) upaństwowić?
    W moich oczach p. Jacek Żakowski, przecież człowiek o błyskotliwym umyśle, jest od dziś socjalpopulistą. Kaczyńscy powinni wziąć go sobie na doradcę. pewnie będzie im przeszkadzał jego opór przeciw lustracji. Więc może niech się najmie u Leppera

  23. Napisałem to innym blogu, powtórzę i tutaj:

    Może i dobrze jest zostawić maturę taką, jaka ona jest. Dobrze jest też odejść od schematu wyboru tematów maturalnych z kręgu kanonu lektur obowiązkowych. Nie mam nic przeciwko tekstom dziennikarskim jako „materiał do przemyślenia” dla maturzystów. Zdaje się, że język publikatorów i tak będzie najczęściej czytaną polszczyzną przez abiturientów.

    A tak naprawdę to nie rozumiem czemu matura z polskiego budzi takie wielkie emocje. Trzeba napisać na temat i kropka. Na każdy temat z zakresu analizy tekstu w języku polskim. Równie dobrze można dać do analizy instrukcje obsługi pompy ssąco-tłoczącej i nakazać wyszukać w tej instrukcji elementów romantyzmu. Oczywiście, że takich elementów nie ma, ale uczeń będzie musiał to udowodnić pisząc składny tekst na poparcie swej tezy. Cieczenie jak każde inne, i po 12 latach nauki języka ojczystego nie powinno ono stanowić problemu dla kogoś aspirującego do świadectwa dojżalosci. Cokolwiek to oznacza

    Pozdrowienia

  24. nie wiem czy cokolwiek jest jeszcze w stanie tej służbie zdrowia zaszkodzić. bynajmniej.

  25. Proszę Państwa, jak można nie odgadnąć o co chodzi p. red. Semce gdy awanturuje się o artykuł Żakowskiego na maturze.
    Oczywista oczywistość, że chodzi o to, że to Jacek Żakowski dostąpił zaszczytu, iż jego twórczość publicystyczna okazała się na tyle ważna, że stała się przedmiotem zadania maturalnego i wynikającej z tego zdania analizy porównawczej, a nie publicystyka p. Semki.
    Czyż nie o to chodzi ?

  26. Zaskoczony jestem te ocena red. J.Z. o 1981 r. Pamietam go z tego okresu, bo siedzielismy w tej samej redakcji „Na przelaj”, obaj nieopierzeni dziennikarze ( pewnie on bardziej niz ja). Te jego niekonczace sie dyskusje o sytuacji politycznej z W. Pieleckim, Naczelnym. On- naiwny „demokrata”, Pielecki- pragmatyczny komunista. Nie sadze, aby jego poglady filozoficzno-polityczne z tego okresu byly dojrzale w jakims sensie. Raczej zahaczaly o naiwny anarchizm. Pewnie w jakims sensie dojrzal mentalnie w miedzyczasie.

  27. Co do neo-kombatantów, o których Pan pisze: należy im zadedykować opowiadanie Mrożka pt. „Ostatni husarz”, opowiadanie o Lucusiu, co to wypisywał sekretnie po sraczach „Precz !”, „Katolicy się nie dadzą”, czy „Generał Franco wam pokaże”, a potem przypatrywał się w lustrze, jak mu rosną skrzydła u ramion.

    Opowiadanie „Jak walczyłem” jest zbyt subtelne. Mogą nie zrozumieć ironicznej aluzji…mu rosna skrzydla u ramion.

  28. Wsciekly,
    Sam sie usun,jesli nie masz nc do powiedzenia poza inwektywami.Zapukaj gdzies indziej,moze tam ci otworza i zobaczysz pasztetowa impreze na twoim banalnym poziomie.

    A teraz o konflikcie pomiedzy bylymi solidarnosciowcami.Wedlug mnie jest to kolejnym doskonalym przykladem klotliwosci Polakow.Semka w porownaniu z Zakowskim jest miernym dziennikarzyna,takim ktory,jak to moja mama mowila,szuka dziury w calym.Natomiast Zakowski jest publicysta opiniotworczym,ktory zachowal idee Solidarnosci.Polecilbym panu Semce codzienne przypominanie sobie slowa solidarnosc.A na pokute wyszukiwanie przyczyn podzialu tego ruchu.
    Ostatnie slowa prezydenta Walesy,ze czasami zgadza sie z opiniami generala Jaruzelskiego o czyms swiadcza.Czasami ludzie z soba walcza,ale jesli sa prawdziwymi ludzmi,wtedy potrafia sie zgodzic,bo im wiecej krzywdy,im wiecej podzialow,im wiecej niecheci do porozumienia,tym gorzej dla Polski.
    Dzisiaj mamy taki polubowny trend,ktory nie wzial sie znikad.Obecny rzad ma wady i zalety,ale jest chyba jednym z najlepszych rzadow,ktore nam sie popelnily po 89 roku.Nie podoba mi sie,kiedy karci sie go za winy poprzednikow.Dziwne jest,ze ludzie tak szybko zapominaja o decyzjach,ktore wysoko postawione cewki moczowe podejmowaly.Z kazdym rozpoczeciem pojawia sie polityczno-medialna amnezja.
    Czlowiekowi trzeba dac szanse,premierowi rowniez.
    Wedlug mnie mielismy kilku dobrych premierow:Mazowiecki,Buzek,Belka,Tusk.I nie chodzi tu o lewice i prawice,bo one w prawdziwie dobrym rzadzeniu krajem niewiele znacza.Chodzi bardziej o konsensus,ktory laczy,a nie dzieli,chodzi o konstruktywnosc,ktora z zasady panstwa musi byc socjalna.
    Wracajac do postawy Walesy wzgledem slow Jaruzelskiego dotyczacych Rosji:CZY TO JEST ZDRADA CZY ZGODA?
    Dla mnie jest w tym cos z ducha Karola Wojtyly.Oby On trwal.

  29. Szanowny Lizak. Twój komentarz jest fantastyczny i niezwykle celny. Szczególnie pierwszy akapit stanowi tragiczne uogólnienie stanu degrengolady solidarnościowej państwa. Składam gratulacje.
    Wśceikłemu przypominam, że na tego typu przepadłości są odpowiednie szczepionki. Niekiedy zrzucaja je nawet z samolotów

  30. Hallo,
    calkowicie popieram „Wscieklego”,a ze swej strony dolaczylbym do „Lizaka
    poliglote ? Feliksa Stychowskiego.
    Czytajac ich wypociny mdlo sie robi.
    Semka i reszta wymienionej „ferajny” jest niestety zalosna.
    Pozdrowienia.

  31. Kochani Polacy. Tak czasem jak mam czas to sobie poczytuje polskie gazety. Czuje sie wtedy chlopcem, ktorego babcia Polka przytulala do swojego serca wiele lat temu i uczyla polskiego. Mam takie uczucie, ze Polska traci niepodleglosc. W czasach kominizmu w Polsce do wladzy doszly najwieksze szumowinne, gotowi zdradzic wlasna matke dla ruskich. Dla nich zamordowac, okrasc, zrazic,zrujnowac, wziazc lapowke to druga natura. Ludzie Ci nie zostali niestety rozliczeni i kontynuluja dalej swa zdrawe wobec ojczyzny. Nikt im nie pomogl aby ze szmaty stali sie odpowiedzialnymi obywatelami wolnej Polski. To wielki blad. Ich papiery sa przeciez w Moskwie i Berlinie, a oni jako ludzie slabi (bo ktoz inny mogl zdradzic swoja ojczyzne), nie maja ani odwagi ani ochoty wyznac prawdy. Mamy wiec taka sytuacje, ze wladza jest teraz u naszych przyszlych robiorcach, ktorzy w opowiednim momencie wydaja polecenia, a to swojemu oficerowi NKWD (ktory jest pseudopatryjota) albo innemu Bolkowi, a oni wykonuja wroga robote tak jak przed wiekami. Panie Danielu, mysle ze Pan jest na tyle odwaznym, aby zamiast pisac o pierdolach, matolach napisze Pan troche prawdy. Mysle ze ma Pan mnostwo wiedzy na ten temat. Ma Pan szanse, pomoc wlasnej ojczyznie i tym ludziom co zbladzili, a i umierac oczyszczonym bedzie latwiej.

  32. Wracając jeszcze do sprawy matury chciałam tak na poprawienie humoru napisać jakie zadanie było na podstawowej części z WOSu. Otóż abiturienci musieli uporządkować prezydentów Jaruzelskiego, Wałęsę, Kwaśniewskiego i Kaczyńskiego w kolejności chronologicznej.
    Jak nie absurdalne klucze z polskiego i pytania dla ćwierćinteligentów na WOSie.

  33. „Im dalej od komunizmu – tym więcej mamy kombatantów.”

    Ja też nosiłem w klapie, w swoim czasie, znaczek : Soviet tanks ? No, thanks !

    Ale więcej myślałem o tym jak skończyć studia 🙂

  34. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Stefan – 9. 05., godz. 14:33 – pisze:

    / – To po cośmy walczyli o Polskę samorządną? Żeby było jak w realnym socjaliźmie, tylko z wolnościa słowa? /

    To tak juz jest Stefanie, ze kazdy kij ma dwa konce http://bernardo.salon24.pl/73672,index.html W. Putin pokrzyzowal Gwardii plany. A tak sie dobrze zapowiadalo, ho i hejze hola….

  35. Uwazam , ze swobodne ustawianie tematow maturalnych jest pozadane i nalezy je popierac.Mlodziez powinna sie wypowiadac na kazdy temat ,nawet bardzo kontrowersyjny ale od poziomu i kultury poprawiajacych prace zalezy ich ocena.To zmusza do myslenia.A tu juz moga byc problemy.Rzeczonego tekstu J.Zakowskiego nie znam , wiec nie wdaje sie w dalsza analize.
    „Lizaka” nie czytam , bo pisze za dlugo i rozwlekle,ale z „telegraphic obserwer ” generalnie sie zgadzam – tym bardziej,ze rowniez od ponad 20 lat przebywam poza krajem.Z nutka nostalgii wspominam pochody pierwszo majowe,gdzie unikalo sie jak zarazy noszenia szturmowek i transparentow.Jak rowniez kibicowanie druzynom grajacych z „Krajem Rad”i cieszenia sie z „gestu Kozakiewicza”.

  36. A czemu nikt nigdy nie pyta o zdanie samych zainteresowanych, czyli maturzystów? Jak dla mnie mogliby umieścić tekst nawet Jerzego Urbana, bo nie chodziło tam o kwestie ideologiczne, ale o to, aby zmusić m.in. mnie do ruszenia głową i wyciągnięcia kilku analogii z tekstu. Tyle. Jednak jak już wcześniej moi przedmówcy pisali-na kompleksy i głupotę nie ma rady. A swoją drogą panie Passent to nie matura z wiedzy o Polsce współczesnej tylko z wiedzy o społeczeństwie=) to tak dla sprostowania. I była to dziwna i trudna matura. a teraz idę się uczyć. We wtorek piszę rozszerzoną historię.

  37. Ratunku !!!! Znowu pojawił sie ten odmóżdżony Chris Domaradzki ze swoja babcią. A juz mysłałem że Alzheimer go wykonczył i zapalimy mu świeczkę !

  38. intel-e-gent
    ( 2008-05-08 o godz. 18:32 )

    powiadasz, że mamy analogię z dwudziestoleciem, gdzie
    „… im dalej było od zakończenia I Wojny tym więcej było Legionistów Piłsudskiego…” …?

    Święte słowa, święte słowa :-)…

    i Dantego refleksję:
    ( 2008-05-09 o godz. 09:04 )

    „… Im dalej od komunizmu – tym więcej mamy kombatantów.”

    też podzielam…

    A nawet – uzupełnię:

    Gdy mieli plewy młyn historii,
    imperium na swą stypę sprasza –
    w tle słychać jakby chrobot moli:
    to trudzi się Towarzysz Szmaciak…

    Imię zaś Jego jest Milijon,
    alibo wieleset tysięcy,
    i wszyscy kombinują żywo
    jak w nowe się rozdanie wkręcić!

    Ten z Kumitetów Partyjnianych
    do Parafialnych Rad da susa,
    były stupajka w biznesmany
    z mordą ubecką dzielnie rusza,

    wyższe zaś szarże banków sektor
    i mediów obsadzają guano –
    i Ścieków Przemian ssie kolektor
    Szmaciakowate tęgie wiano,

    co czasy bywsze czasom nowym
    z dezynwolturą oferują:
    jeden w drugiego – Wallenrody
    i kombatanty walk z komuną…

    Choć był z nich każdy Partii janczar –
    dziś Demokracja jest mać dlań.
    I każdy gotów być jej tarczą,
    każdy się na niej świetnie zna,

    i tak jej kompetentnie broni,
    jak kiedyś swej Pe-Zet-Pe-eRii…
    Szmaciak! I po co te pierdoły?!
    Wszak tylko kretyn Ci uwierzy…

  39. Szanowny Gospodarzu.
    Przyrost liczby kombatantów nie powinien dziwić. Przecie to i ZBOWiDu szeregi puchły z upływem czasu od II wojny. A i Strzelców ongiś się namnożyło tylu, że gdyby rzeczywiście tylu ich było to dziś jeździlibyśmy na wczasy do letniej stolicy Polski na Krymie?
    Zjawisko stare jak świat. Nie zdziwiłbym się czytając wywiad z jednym z ostatnich żyjących weteranów bitwy pod Grunwaldem (Legnica czy Głogów to byłaby jednak przesada).
    A komentarze tematu maturalnego?..

  40. Egzamin dojrzałości min: szczególnie po rezygnacji egzaminów wstępnych na wyższe uczelnie to jeden z najważniejszych etapów wkraczania młodych w dorosłe życie, to przepustka do dalszej edukacji, to dojrzała zdolność do samodzielnych analiz i podejmowania wyboru.
    Liczne grono medialnych dziennikarzy od P. Semki do R. Ziemkiewicza o niereformowalnym skrzywieniu „czwartorzepowskim” korzysta intensywnie z mediów publicznych albo uprawia publicystykę na łamach głównie dzienników o tym już historycznym skrzywieniu. Oceny wystawiane przez to grono ni jak się mają do współczesnych realiów, a prawie zawsze szkodzą wizerunkowi kraju. Przypominam sobie jak zarabialiśmy drobne kieszonkowe na egzaminach maturalnych w latach wczesnego Gierka. Były to przyspieszone roczne kursy maturalne dla aktywu partyjnego i starszych działaczy młodzieżowych, które kończyły się egzaminem maturalnym. Minęło ponad 30 lat, a P. Semka zamierza wprowadzać to co już nieodwracalnie się skończyło i zamierza dokonywać indoktrynacji wśród nowych maturzystów szkodliwej idei IV Rzepy, a krytyka J. Żakowskiego wynika także po prostu z zawistnej zazdrości.
    W pierwszej połowie lat 70-tych byliśmy 10-ta „potęgą” gospodarczą świata, a Chiny były państwem „rolniczym”. Pamiętam jak na jednym z egzaminów końcowych z geografii po rocznym kursie maturalnym krążyło na giełdzie tendencyjne pytanie wymyślone przez „wysoką komisję”. Z jakimi produktami obywatelowi kojarzą się Chiny ?. Przyszły sekretarz otrzymał „5”, a odpowiedź była prosta : Chiny to producent ryżu (zupa pomidorowa), bambusa (wędki), rakietek do tenisa stołowego, piłeczek pingpongowych (świetlice) i szczotek ryżowych (sobotnie mycie podłogi). Po 30 latach Chiny są potęgą gospodarczą, ponieważ min: postawili na nowoczesną edukację, a gdzie jest Polska.
    P. Semka stawia na IPN i podziały czyli przeszłość, a zdecydowana większość młodych na nowoczesną edukację i przyszłość.

  41. Panie Danielu kochany,

    skoro pan prymas Glemp może dworować z nazwiska i wyśmiewać nieszczęście Alicji Tysiąc, to i ja polecę dzisiaj z grubej rury (bez skojarzeń proszę).
    Piotr Semka jest niezależnym, pisowkim dziennikarzem wielkiego formatu więc może głosić otwarcie niechęć do subiektywnych i nieprofesjonalnych tekstów Jacka Żakowskiego. Swoją drogą, ciekawe jak zażarcie bronił Semka bardzo wyważonego i niezmiernie pogłębionego tekstu Igora Janke w formularzu maturalnym z języka polskiego, zresztą nieważne…
    Pan, Panie Danielu jest nie tylko dziennikarzem należącym do układu, co jest oczywistą oczywistością, ale także dziennikarzem niższej – z racji wzrostu i postawy – rangi i pozbawionym jakiejkolwiek moralności. Po prostu, za dużo w Panu, kochany Panie, zrozumienia, za dużo otwartości, za dużo mądrego uśmiechu, który pozwala na serdeczną uszczypliwość. A Panu Semce jedna myśl sprzed lat. Klasyka, który nie jest wprawdzie Wildsteinem, ani Gabryelem, ani Jankem, ale który słowo opanował tak samo sprawnie jak Pan, który był człowiekiem otwartym i kochał czekoladę, i który należał do szarej sieci układu:
    „Satyra prawdę mówi, względów sie wyrzeka,
    wielbi urząd, czci króla, lecz sądzi człowieka>”
    To chyba tyle, Panie Danielu. Piękna sobota zapowiada się w Trójmieście.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Łukasz

  42. Absolwent,
    Jak Boga Kocham, nie mam nic wspolnego z Chrisem Domaradzkim, choc tez pewno glupio pisze. Z poezja Uchachanego tez nie.
    Ktos zapalil lampe „egzamin z polskiego” i wszystkie cmy nic tylko – wokol tej lampy. Jak Plaszczaki – od srodka do obwodu. I spowrotem. Egzamin ma tradycje narodowa. Kazde powstanie, kazdy zryw, kazdy plan, kazdy okrag Kubicy to egzamin. Coscie sie uparli ? Egzamin na to, egzamin na tamto, nawet obrona doktoratu w Polsce to tez egzamin. A bez egzaminu nie mozna ? Czy ktos zna historie egzaminu ? I – od czego sie zaczelo ? Czego o tej Maturze nie nawypisywali ! Tomy bzdetow i powiesci. Ubranka, sniadanka, Mamuski, komitety, waleriana, sciagi, napiecie jak w przeddzien Hiroszimy ! Sam wiem, bo zeby rozladowac to napiecie, po maturze, poszlismy w szostke pod pomnik Syrenki (na Kosciuszkowskim stala) i zgodnie, i entuzjastycznie zrobilismy siusiu na pomniczek. Mniej entuzjastycznie rodzice wyjmowali nas z komisariatu na Wilczej. Ale – to bylo w czasach prehistorycznych ! Moj bawolek zadnej matury nie zdawal, a szkole srednia skonczyl. Za ciezkie pieniadze, ale skonczyl. Kiedy mnie pozniej zapytali „On ma doktorat ? A kiedy bronil ?” Czego bronil ? Czestochowy ? A, no pisal rozprawy, chodzil na seminaria, odrabial testy (tak w ogolniaku, jak i na uniwerku), ciagnal glupie dysputy z profesorami i kiedy uznali, ze sie naumial to mu dali ten papierek. Jak ktos chcial, to mogl dostac uroczyscie: przebrany za mniej wiecej Stanczyka, w rulonie. Ale – przerazajacej matury ani obrony swietej Czastochowy nie widzial. Czy nigdy nie rozwazano systemu, w ktorym aplikant systematycznie sie uczy, wykazuje to swoim mentorom, ciagle odrabia testy i tak zdaje ? Gromadzi material daleko bardziej wszchstronny niz „do matury”, a oceniajacy widza go przez dluzszy czas i moga lepiej ocenic ? I nie ma „za w lape”, „po znajomosci”, „ze sciagi”, „udalosie”. Jest w miare sprawiedliwy osad o kwalifikacjach delikwenta. Ale – co by wtedy robil Pan redaktor Zakowski i tysiac innych bzykajacych jak te muchy wokol lampy – matury ? Moze by ktos zapalil im inna lampe ?

  43. Wojtek,

    również 20 lat poza krajem, podobne gusta czytelnicze jeśli chodzi o ten blog, podobne wspomnienia co do pochodów, kibicowania przeciw Ruskim oraz co do podniecania się każdą przemyconą przez cenzurę, a potem wyłowioną z tekstu aluzją czy też odważnym gestem (np. Kozakiewicz), które to zjawiska okraszały szarą, gęstą zupę polskiego socjalizmu.

    Ale patrząc trzeźwo na to wszystko coraz mniej we mnie nostalgii, bo być może nie należy mieszać nostalgii za młodością ze stosunkiem do epoki, w której się wyrastało.

    Nie, nie jest to akt potępienia PRL-u, bo daleki jestem od tego (może właśnie z powodu owej nostalgii za młodością…), ale z drugiej strony te 20 lat na obczyźnie, Twoje, moje i innych, to głównie zasługa obłąkania i nierealności, jakie stanowiły trwały komponent czasu bezsensownych pochodów ze szturmówkami itp., od których uciekliśmy.

    Nie, piszę powyższego dlatego, że wiedzie mi się źle na obczyźnie, ale z drugiej strony, kiedy pomyślę, że będąc urodzonym i dorastając w innym, normalnym kraju…

    Pozdrawiam.

  44. Panie Lizak, GRATULACJE!
    Nie podzielam wszystkich Pańskich opinii, ale to co Pan napisał (2008-05-09 z godz. 09:20) jest tak zwarte, że można zacząć jakąś dyskusję nad naszą kondycją psychospołeczną w 20- tym roku transformacji.
    Pamiętając inne Pańskie wpisy, ten wydaje się jakby pisany przez kogoś innego. Pozdrawiam.

  45. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Lenkor02 – 9.05., godz. 17:48

    Nu, nada tierpiet!
    A propos, czegos Ty sie znowu nazarl, paskudzie, pod koniec tygodnia, ze Cie mdli, co?

  46. Uchachana dola nasza

    Młyny historii plew nie mielą.
    To żarna pańskie ziarnka niszczą.
    W tle słychać ciągle ruch pędraka.
    To jest robota kap-pętaka.

    Imię zaś jego złością płonie,
    połyka obcą krew i ropę,
    serwując nam malutkim oną bożą Golgotę,
    unosząc w pięknym geście swe upaprane dłonie.

    Nieustające modły wznosi ku niebiosom,
    byle naiwny,młody osioł.
    Myśli,że Rada Parafialna
    da mu tę szansę nieosiągalną.

    Denne elity solidarne,
    w upiornej drodze do Edenu,
    są górne,bzdurne i nader marne.
    Zeżrą nam wszystko,nie wiedzieć czemu?

    Jak byle prosiak depcze i mlaszcze,
    Pana Szmaciaka rwąc nogawki,
    zmieniając gębę podłą,w niewinną twarz pijawki.
    Taka to postać jest robaka,ukazująca wredną paszczę.

    Obsiedli banki i koryta ci liberalni krwiopijcy,
    z telewizorów na nas ciągle patrzą,
    i karmić nas głupimi reklamami raczą,
    byśmy postępowali tak jak oni,nasi poprawni eurowilcy.

    Kradną burżuje na potęgę,
    komunistycznej babci wiano.
    Pasą się,piją cudzą mękę,
    bo taką szansę wreszcie im dano.

    Nie w głowie im zgłodniałe dzieci,
    włóczące się wśród kapitału śmieci.
    Deprecjonują życie słabych starców,
    wyjmując resztki z ich nędznych garnców.

    Sprzedali dom nasz i Ojczyznę,
    wyzuli z praw,godności i realu,
    zafundowali nam swoją zgniliznę
    na drodze do własnego raju.

  47. Chris Domaradzki! Wypuścili cię na przepustkę? Na jak długo?

  48. Teraz juz wiemy, ze Lizak z Czestochowy rodem…

  49. Wszystko nie wazne , nastepnych fantastycznych felietonow sobie życzę od Jubilata , bo na poczatku musi być smieszno zeby potem gorzkie rzeczy przeczytać w Polityce

  50. Jacobsky, Wojtek,
    Mały dopisek-objaśnienie do opowiastki o sprzeciwie wobec PRL-u. Oczywiście nie było to żadne “bohaterstwo”, ani walka o wolność. Był to efekt nastroju tamtego czasu. Trzeba pamiętać, że politycznie, społecznie i ekonomicznie był to okres zniewolenia, odejścia od tego co ludzie pamiętali jako normy życia przed wojną. PRL zniósł wszelką działalność partii politycznych, wielu innych organizacji i rozmaitych sposobów działania ekonomicznego. Śledzono nas, ograniczano wolność poruszania się, etc. W znacznym stopniu były to ograniczenia narzucone przez ZSRR, zupełnie niepotrzebne w realizacji socjalistycznego modelu, i dlatego dochodziliśmy do przekonania, że jest to model, a raczej system imperialny. W ramach codziennego życia ograniczenia te były absurdalne absurdalne. Absurdalna była w jakimś stopniu reakcja na sowietyzm, ten “ostatni husarz”. Racjonalne, czy raczej naturalne było poszukiwanie jakiegoś sposobu przeżycia w tym “systemie”. Różne wybory były dopuszczalne i ja nie widzę moralnej podstawy dla potępiania wszystkich tych, którzy nie walczyli z systemem, lecz się asymilowali, chcieli przeżyć, całkiem naturalne u człowieka, przecież nikt nie spodziewał się, że system upadnie. Oczywiście kombatanctwo, który pisze Passent jest śmieszne, ale takie były postawy i atmosfery. Ale i to jest mi trudno oceniać. W drugiej połowie lat 70-tych narastał ruch i duch walki. Mnie wydało mi się to wszystko cześcią absurdu: rady robotnicze, kik-i, finlandyzacje Polski, już pominę cały narodowo-kościelną falę.

    Ktoś może argumentować, że PRL tłumił właśnie to szaleństwo polityczne. Oczywiście absurd. W moim przekonaniu powoli z tego “prawicowo-konserwatywnego” amoku (piszą o nim Janicki i Władyka w ostatniej “Polityce”) polska scena się oczyści, on przeminie jak przeminął zachwyt dla poPZPRowego SLD. Ale pokątna skłonność do absurdu nie znika. Absurd snuje się nawet na tym blogu. W tekstach Lizaka znaleźć można punkty zupełnie słuszne, nie czytam tych tekstów w całości więcej nie potrafię oszacować w jakim procencie się z nim zgadzam, ale ileż jest punktów skrajnych, absurdalnych w założeniach, we wnioskach, w przytaczanych informacjach, badź we wszystkim razem. Czasem wpadam w przerażenie, że delikwent jest w jakiejś tragicznej frustracji i paranoicznej chorobie. Ale upewniłem się już, że nie jestem w stanie mu pomóc.

    Mam nieśmiałą teorię, że nasze oddalenie (mnie już niedługo stuknie 25 lata od wyjazdu z kraju, przez kilka lat był to wyjazd nie tylko na zawsze, ale bez możliwości jakiegokolwiek przyjazdu) nie tylko daje nam inną bazę odniesienie, ale co ważniejsze chyba, uwalnia nas od różnych uwikłań, uwarunkowań, obcowania z ludźmi z którymi wyrośliśmy z PRL-u.

    Wyobrażam sobie Polskę Lizaka, że jego idee stają się ciałem. Polska staje się na powrót PRL, oczywiście sprawiedliwszym nieco, “z ludzką twarzą”, bez wypaczeń itp, ale równie surowym i zasadniczym, z jasnymi regułami wartościowania ludzi i ich uczynków, z centralnym planowaniem i upaństwowieniem wszystkiego co się da. Jedno jest pewne, nasz wjazd do kraju byłby naszym ostatnim przekroczeniem granicy. Jesteśmy uciekinierami.

  51. G.Okon,
    jestes kompletnie ZAMERYKANIZOWANY.

    Kazdy egzamin w polskiej szkole musi byc obrona Czestochowy, Chocimia, a nawet Westerplatte. Ale masz racje, obrona Czestochowy jest najwazniejsza. Bowiem sciaganie na testach jest norma, prace dyplomowe sa towarem na rynku, podobno nie wylaczajac habilitacyjnych (jesli wiesz co to jest), ich plagiaty sa plaga (tak pisza w „Polityce”), jednym slowem obiektywnosc ocen przejsciowych i koncowych nie istnieje. Egzamin panstwowy, np. matura, jest jedyna szansa na utrzymanie jakiej takiej dyscypliny i wiarygodnosci. Matura jest jej ostatni bastionem. Co gorsze, ale to jest chyba ostatecznym dowodem na zepsucie tego skomunizowanego spoleczenstwa (wg. Chrisa D.), oceny z religii, ktore oczywiscie sa wliczane do sredniej ocen szkolnych, nauczyciele wystawiaja w oparciu o uczestnictwo w mszy sw. oraz inne zajecia nadobowiazkowe w parafii. Poza tym nauka w Polsce jest „bezplatna”. Zreszta sa jeszcze inne slowa opisujace sprawy w kraju, ktore nalezy brac w cudzyslow, ale na razie tyle, bo lista jest dluga i nie chce obrazac uczuc patriotycznych innych blogowiczow. Pardon, uczuc „patriotycznych”. 😉

  52. Zatem przyjrzyjmy się, jak sobie poczyna Wybitny Publicysta, red. Jacek Żakowski, na podstawie artykułu “Jak na uwodzą politycy (Sieroty Casanovy)” – “Polityka” nr 19-2008.

    Teza jest w tytule – politycy uwodzą nas jak chcą, obiecują i nie dotrzymują. Ostatnio Tusk obiecał, że nie będzie głodnych dzieci, a będzie jak zawsze. Dlatego należy, twierdzi J.Ż, zawsze liczyć koszty i efekty każdej ustawy, nie tylko dla budżetu, ale dla “wszystkich innych budżetów z rodzinnymi włącznie”. Np. uchwalono przepisy: 50 km/godz w terenie zabudowanym, światła mijania włączone przez całą dobę, Hausnera ustawę o samozatrudnieniu; jaki był koszt i korzyść społeczną każdej z nich? W sprawie głodnych dzieci, J.Ż. nie omieszkał stwierdzić, że Tusk wprowadzi inne ustawy, które zwiększą ich liczbę. Nikt tego nie liczy, zauważa J.Ż. Słusznie, ale kto ma to wszystko wiarygodnie liczyć? Ile to liczenie by kosztowało? Tego J.Ż. nie bierze pod uwagę. A nawet gdyby policzono, że jakaś partia kiedyś rządząca, teraz w opozycji doprowadziła per saldo do znacznych kosztów społecznych, to zaraz pojawiłyby się kontr-ekspertyzy, jak z każdą najprostszą sprawą dotyczącą choćby prostej interpretacji Konstytucji. Wydaje mi się, że jakość i wydajność pracy administracji, tej słynnej Służby Cywilnej, jej stabilność i apolityczność, jest pierwszorzędnym problemem. Jak to się rozwiąże, dopiero wtedy można myśleć o kalkulacji skutków wprowadzonych ustaw. Najpierw należy “pogonić” urzędników. Dochodzą słuchy, że ostatnio doszło do tego w GDDKiA.

    Dalej J.Ż. proponuje, aby ustawy były nazywane nazwiskami ich autorów lub posłów forsujących, jak to się dzieje w USA. W ten sposób polityk byłby na zawsze przywiązany do ustawy i jej owoców. I wyborcy nie daliby się zwieść. Ale przecież cały konstrukcja i podział władz w Polsce jest inny niż w słynnym USA. Włącznie z brakiem jednomandatowych okręgów wyborczych, której to propozycji J.Ż. (i nie tylko on) jest zawziętym przeciwnikiem. Zatem brak ładu i konsekwencji u wybitnego publicysty.

    Dalej, wdając się w szczegóły ustaw, J.Ż. rozwija teorię, też w oparciu o jakiegoś amerykanina (P.M.Senge) o “przerzucaniu brzemienia”. Pisze tak: władza … zamiast racjonalizować wydatki, jedne podatki (ZUS) hucznie zmniejsza, inne (akcyza, VAT) po cichu podnosi. Pomijając przysłówki – hucznie, po cichu – to jest istotna różnica między podatkiem-składką ZUS, a VATem, a szczególnie akcyzą. Składka ZUS utrudnia zatrudnianie ludzi, gdy bezrobocie nadal jest plagą w kraju, w dodatku jest podatkiem regresywnym, co powinno J.Ż. bardzo martwić. Zaś akcyza jest na ogół płacona przez zamożnych jako podatek od luksusowych towarów. Zatem “władza”, w tym przypadku PO, a przedtem PiS, dąży do zdrowszej struktury opodatkowania (w czym kiedyś poprzedni prezydent, też “władza”, wetując ustawę o PIT się nie wykazał – chodziło m.in. o likwidację szkodliwej i niesprawiedliwej ulgi budowlanej). W detalach diabeł jest pogrzebany, i o tym wybitni publicyści powinni wiedzieć.

    Więc jak, zdałby maturę z przedmiotu “publicystyka Jacka Żakowskiego”, pardon, wiedza o Polsce?

  53. P.S.
    Jeszcze dodam, bo wymknęło mi się w ferworze pisania, do propozycji J.Ż. nazywania ustaw nazwiskami stojących za nimi polityków i posłów, jako lekarstwa na syndrom polityka – uwodziciela Casanovy. Pakiet ustaw wyruszających Polskę w drogę od komunizmu z grudnia 1990 roku nazwano Planem Balcerowicza. To nie powstrzymało uwodzicieli, od Kołodki i Millera, do Krzaklewskiego, Leppera i Kaczyńskich, od rozlicznych uwodzicielskich gierek. A plan Hausnera, czy pakiet Kluski – te nawet nie doszły do skutku i stały się symbolem nie uwodzenicielstwa, lecz zwykłej impotencji. Polski polityczny Casanova jest faktycznie przede wszystkim impotentem. “Po pierwsze gospodarka” zastępuje się hasłem “Po pierwsze człowiek”, jakby sprawna gospodarka, ze znaczną ilością inwestycji zagranicznych, wydajna i dająca miejsca pracy, była ze szkodą dla ludzi. A w tym teatrzyku niektórzy (wybitni) publicyści odgrywają rolę Don Juana.

  54. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Stefam – 9.05., godz.14:33

    Wracajac do programu w TV (bernardo,salon24 /B.W.) ciekawie jest to zrobione przez p. Boronislawa , jednak wydaje mi sie – i tu propozycja dla BW – aby cos podobnego zrobic spotykajac sie z Valentinem Falinem http://de.wikipedia.org/wiki/Valentin_Falin miszka w Hamburgu i jest zabojczo precyzyjny. Mysle, ze VF wprowadzilby do dyskusji sporo ciekawych aspektow dotyczacych samego Stanu Wojennego gen. W. Jaruzelskiego. Jak wiemy jest to geneza wszystkiego w aspekcie, ktory Stefanowi spedza sen z oczu. Artykul r. J. Zakowskiego jest smiesznym – jak kazdego ikarusa zreszta – napisany jest dla dzieci a nie dla inteligientnej mlodziezy, na zasadzie pozycji wczwesnego PRL „Opowiadania o Leninie”. A to, ze art. ukazal sie w Polityce nie jest zadnym zaskoczeniem. Dosypac tylko OMO. Niesamowicie naiwne…

  55. Lizak pisze:

    2008-05-10 o godz. 15:03
    Mój komentarz

    Lizak, to jest straszszszne, zmiłuj się!!!!

    Pzdr, TJ

  56. Panie Redaktorze,
    Myślę , że wpisy wielu z moich poprzedników w dość oczywisty sposób odkryły prawdziwe intencje Semki. Ten facet wraz z innymi nawiedzonymi PiSem i anymichnikowszczyzną, bryluje w niemal co drugim programie TVP Historia. Na każdy temat z jedynie słusznym poglądem..a tu na maturach nie On tylko Żakowski. Wątroba ma prawo mu się przewracać; stąd to idiotyczne oburzenie. Ani pióro przednie ani analityczny umysł. W wielkim cielsku małostkowe odczucia. A w psychice naciągany „Lewy czerwcowy”.

  57. Kod 6111, ładny. Więc stosownie – zaproszenie: http://zygfrydgdeczyk.blog.onet.pl/2,ID315960275,index.html . Inaczej trudno trafić.

  58. Co do częstochowskiej poezji. Nie każdy potrafi jak Halina Poświatowska. Lizak najprawdopodobniej mieszka obok Walcowni Blach Grubych huty im. BB.

  59. TO 1.41
    Napisałeś : ” zaś akcyza jest naogół płacona przez zamożnych jako podatek od luksusowych towarów”

    DAŁES WŁASNIE POPIS ŻAŁOSNEJ IGNORANCJI.

    Nie wiem jak w Kanadzie, ale w Polsce akcyza obejmuje: energię elektryczną, gaz ziemny, gaz propan- butan do kuchenek i samochodów, wszystkie paliwa płynne, wszystkie napoje alkoholowe i wszystkie wyroby tytoniowe oraz samochody.

    NIE OBEJMUJE BRYLANTÓW,FUTER Z SZYNSZYLI, KAWIORU ANI TRUFLI !

    Jak widać akcyza obejmuje towary PIERWSZEJ POTRZEBY, a w rachunku ciągnionym przenosi sie na chleb i mleko !

    CAŁA TWOJA POLEMIKA Z ZAKOWSKIM jest na równie ignoranckim poziomie, ale masz do tego niezbywalne prawo !

    NATOMIAST DO IGNORANCJI W SPRAWIE AKCYZY, jako ekonomista z dyplomem NIE MASZ PRAWA !!!!!

    PROPONUJĘ ZEBYS TEN DYPLOM ODESŁAŁ do WARSZAWY na wydział.

  60. W całości podzielam opinię, że „Uchachana dola nasza” jest odbiciem strasznej poezji tegoż uchachanego.
    Na tym właśnie polega ironia, kpina i żart z tego rodzaju twórczości prawicowej.
    Ciekawe, że TJ nie potrafił jej dostrzec i stosownie zrecenzować, pewnie z uwagi na miłość braterską wobec autora i uznanie dla szmiry.
    Tak czy inaczej produkt mojej zabawy, przynajmniej w sensie formalnym, jest o niebo lepszy od uchachanych wypocin antykomunistycznych ,których forma dokładnie odpowiada treści.
    Straszna jest również recenzja TJ z uwagi na ubóstwo intelektualne i niekompetencję ,bowiem węzłowe określenie oponenta używane jest zamiennie w znaczeniu pozytywnym jak i pejoratywnym.
    Jak to strasznie bywa, kiedy straszni ludzie używają strasznego języka dla strasznych celów.

  61. Kochane Polaczki, Ci co stosuja stare UB-ckie metody wysylania kazdego o innych pogladach, do szpitala albo psychiatry. Ja nie mam problemu, problem to macie Wy, a jest nim PRAWDA i wasze wyrzuty sumienia.Zebyscie nie wiem jak zaklinali rzeczywistosc, jest ona inna niz w wazych glowkach. Ja w odroznieniu od Was chce Wam bardzo pomoc, umrzec z czystym sumieniem. Chce pomoc waszemu krajowi, zeby w przyszlosci Ci najwspanialsi znow nie musieli oddawac zycia, za wasza glupote.

  62. @Lizak 2008-05-10 o godz. 15:03

    Tą energię którą zużyłeś, żeby to wymyślić*, „zgrabnie” ułożyć i na blogu przekazać mógłbyś skierować w bardziej owocnym i przekonywującym kierunku: nauka objektywnego spojrzenia na świat, Europę, Polskę i najnowszą (aktualną) historię.
    Odwagi, może się uda!
    —–
    * … a może „zapomniałeś” podać źródło?

  63. Telegraphic Observer,
    Tak Cie lubie i tak mi przykro, ze ryjesz sie z innymi w nazwiskach i – o nazwiskach. Czemu ta dyskusje nie idzie o podmiocie, maturze ? Co Ci jeden z drugim zawinil, ze tak napisal ? Wczoraj dowiedzialem sie, ze mature wynalezli w koncu osiemnastego wieku (?) Jezuici lub Dominikanie. I ze – do tej pory jest bardzo wazna dla edukacji w krajach europejskich. Moze jakis nauczyciel by napisal, jak to dziala ? I porownal ze sposobem oceny, jak w moim ostatnim wpisie ? Mielibysmy rozmowe na temat, nie – magiel. A Ty tez – mogles o sposobie klasyfikacji jaki, z grubsza, opisalem, a Ty mnie – do magla. I za co ? Za niewinnosc ?

  64. … dziękuję za podanie źródła, tylko dlaczego w ten sposób?

  65. Pan Chris Domaradzki.
    Panie Krzysiu, kochany. My juz wszyscy wiemy, ze jest Pan Amerykaninem, ze dobrze sie Panu powodzi, ze jest Pan bardzo milym, inteligentnym czlowiekiem – naprawde, wszystko jest dobrze. Byloby tak milo uslyszec Panskie uwagi napisane przyjaznie, po ludzku. I wtedy – moze by ktos odpisal ?

  66. Krzysztofie Domaradzki!
    Cierpisz za miliony?! Mania wielkości za wielką wodą uderzyła w głowiznę?Zanim cokolwiek uczynisz pomóż samemu sobie. O ile zresztą potrafisz!

  67. Chris Domaradzki pisze:

    „Ja w odroznieniu od Was chce Wam bardzo pomoc, umrzec z czystym sumieniem.”

    Chętnie pomogę tobie w twoich literówkach, a umierać nie zamierzam 🙂

  68. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    List otwarty ks. prof. Jerzego Bajdy
    List otwarty ks.prof. Jerzego Bajdy

    wtorek, 6 maj 2008

    List otwarty ks. prof. Jerzego Bajdy .

    „Oddanie” komus suwerennosci narodu jest zdrada najwyzszego stopnia.

    List otwarty ks. prof. Jerzego Bajdy do Prezydenta Lecha Kaczynskiego

    Szanowny Panie Prezydencie!

    Osmielam sie zabrac glos w waznej sprawie dotyczacej Polski.
    Chodzi o problem, wobec którego zaden Polak nie moze pozostac obojetny i przyjmowac postawe moralnej neutralnosci.
    Mam na mysli problem ratyfikacji tzw. traktatu reformujacego,
    który w gruncie rzeczy jest identyczny z konstytucja Unii Europejskiej. Odwoluje sie do Pana, jako kogos, kto piastuje najbardziej odpowiedzialny urzad w Rzeczypospolitej. Uwazam, ze Polska nie moze ratyfikowac tego dokumentu, poniewaz to przekresla na zawsze niezaleznosc jej politycznego bytu.
    Polska powinna zrewidowac dotychczasowy traktat akcesyjnyi przyjac status panstwa niezaleznego, zastrzegajacego sobie pelna swobode zawierania umów z Unia Europejska na zasadzie relacji miedzynarodowych, bez podwazania w czymkolwiek zasady podstawowej suwerennosci panstwa.

    W obecnej sytuacji wysoce niepokojace jest to, ze Donald Tusk juz zapowiedzial ratyfikacje traktatu reformujacego, czyli nowej postaci konstytucji Unii Europejskiej.

    Eksperci od problematyki prawa publicznego (ci myslacy po polsku) przestrzegaja przed podpisaniem tego aktu, który jest (bylby) w istocie gestem samobójczym, bylby bowiem aktem definitywnego zrzeczenia sie suwerennosci przez Polske. (Odnioslem sie do tego zagadnienia w pewnych tekstach w „Naszym Dzienniku”, na przyklad w artykule
    „Europa a sprawa polska”.) Istota rzeczy polega na tym, ze suwerennosc nie jest przedmiotem mozliwej umowy lub jakichkolwiek negocjacji w duchu prawa pozytywnego. Suwerennosc nie moze byc
    w istocie „przekazana” przez kogokolwiek, przez rzad czy parlament. Podobnie osoba ludzka nie moze „zrzec sie” swego „bycia osoba” i swej rozumnoscci.
    Tego rodzaju próba oznacza nieodwracalnakatastrofe.
    „Oddanie” komus suwerennosci narodu jest zdrada najwyzszego stopnia.

    Prawa narodu i prawa osoby naleza na równi do kategorii praw, o których Benedykt XVI mówi, ze nie moga byc przedmiotem negocjacji.

    Suwerennosc jest trescia prawa naturalnego, które pochodzi bezposrednio od Boga (choc w pewnym sensie posrednio, to jest poprzez rozum, odkrywajacy prawde stworzonego istnienia na poziomie bytu osobowego). Suwerennosc – innymi slowy – jak kazdy dar skierowany ku osobie i ku wspólnocie osób opartej na uznaniu transcendentnej godnosci osoby – jest darem Boga i zarazem zadaniem, w ramach odpowiedzialnosci za dobro wspólne Narodu, odpowiedzialnosci spoczywajacej w szczególny sposób na wladzy publicznej.

    Stad wynika nawet wyjatkowa godnosc i szlachetnosc tej wladzy,
    która wlasnie bierze w obrone caly zespól wartosci osobowych, rozwijanych na róznych stopniach spolecznego zjednoczenia, a zwlaszcza na poziomie rodziny. Tajemnica rodziny rzuca swiatlo na sens istnienia osoby i wszelkich wspólnot osobowych, z Narodem jako szczytowa forma jednosci antropologicznej, poniewaz wprowadza czlowieka – i cala spolecznosc – w relacji czci naleznej Bogu jako Ojcu.

    Historia Polski pokazuje w sposób nader wyrazny, ze dzieje Narodu sa
    nie tylko niezrozumiale, ale i niemozliwe bez oparcia sie o podstawe wiary w Stwórce i bez przyjecia w duchu wiary Jego Prawa Dekalogu, promulgowanego juz w sumieniu.

    Nie mozemy zamykac oczu na aktualne zagrozenie, polegajace na tym, ze Unia Europejska i dzialajace w niej zorganizowane sily antychrzescijanskie i antypolskie (zwlaszcza masoneria) usiluja zniszczyc tozsamosc duchowa i kulturowa Polski, za której niezaleznosc oddaly krew i wolnosc miliony Rodaków.

    Wobec tego zagrozenia Pan, Panie Prezydencie, nie moze byc obojetny. Pan nie moze pozwolic, by grupa liberalów, kosmopolitów i szarlatanów wcisnela Polske w twór polityczny pozbawiony nie tylko oblicza chrzescijanskiego, ale takze przeslanek dla wlasnej identyfikacji antropologicznej.

    Mozna oczywiscie w tej sytuacji zarzadzic referendum, pod warunkiem,
    ze w uczciwej debacie Naród zostanie obiektywnie poinformowany o wszystkich elementach zagadnienia.
    Wiedzzc jednak, ze w naszych (to znaczy: polskojezycznych) mediach prawie zupelnie nie ma ludzi, którzy byliby zdolni myslec po polsku, rozumiejac, co to jest polska racja stanu i czujac w sumieniu odpowiedzialnosc za dobrowspólne calego Narodu (jak to sie okazalo w czasie niedawnej kampanii wyborczej), wyrazam gleboka watpliwosc, czy takie referendum pozwoli na zwyciestwo sumienia i zdrowego rozsadku.

    Ufajac, ze Pan, Panie Prezydencie, zajmie w tej sprawie wlasciwe stanowisko, polecam Pana Bozej Opatrznosci i opiece Najswietszej Maryi Dziewicy, Królowej Polski. Z wyrazami naleznego szacunku

    ks. dr. hab Jerzy Bajda

  69. Telegraphic observer,
    Marnie ze mna, ale na przekor twoim posadzeniom, wiem co to jest „nie wylaczajac habilitacyjnych” ! Jeszcze z dziecinstwa pamietam, ze ksiadz proboszcz nosil habit. Czyli – znow niecny przytyk pod adresem Ojca Rydzyka, seminariow i uniwersytetow katolickich. Rozszyfrowalem cie: sciagaczki habilitacyjne to takie, ktore chowaja pod habit ! I sprobuj znalezc. Zwlaszcza, jesli habit nosi siostra zakonna. Ale bys sie naszukal…

  70. Ludzie są głodni i bez pracy a TO chromoli absurdalne i nienawistne androny o PRL-u,który nie znał potwornych plag RP.
    PRL był moją Ojczyzną,która dała mi szansę nauki,pracy,rozwoju i miłości.
    Mnie nikt nie ścigał ani też nie prześladował, ponieważ ja byłem dumny ze swej Ojczyzny,jako iż dała mi ona to na co ja było stać.Nielicznym ,którzy ją opluwali,wysadzali pomniki i aule akademickie było w niej źle,czemu dawali wyraz w wyjątkowo podły i klasyczny dla nich sposób.Ze zrozumiałych względów konstytucja i system prawa, i sprawiedliwości społecznej zabezpieczał państwo przed tego rodzaju wyrzutkami społecznymi.Ich chore i niebezpieczne frustracje ulegały pogłębianiu i gwarantowały im przyszłość kryminalną w najlepszym przypadku rozszerzoną o określenie kryminalisty politycznego, który zamierzał swych współziomków pozbawić władzy.W końcu sami zgotowali sobie los uciekinierów i zdrajców,nikt ich do tej niecnej postawy nie zmuszał.Matki i Ojczyzny nie porzuca się.Czyni to wyłącznie margines.I ten to margines wyrzucił dzisiaj z kraju ogromną falę emigracyjnej biedoty na niezasłużoną poniewierkę.Ileż trzeba mieć tupetu by próbować wmawiać Polakom tę klęskę polityczno-gospodarczą jako sukces. Taką politykę gloryfikować mogą wyłącznie ludzie źle życzący Polsce i Polakom.Jest mi wyjątkowo przykro,że w obecnych warunkach, mnie tuziemca,poddaje ostrej krytyce,uciekinier,zdrajca i bezczelny degenerat,którego opcja puściła nasz naród w skarpetkach.

  71. Absolwent! Wyśmienicie!!! Twój wkład w dyskusję jest jak zawsze nieoceniony!

    No bo któż by lepiej przedstawił, co miłośnicy Don Juana – red. Żakowskiego, jako obrońcy biednych i wykluczonych, uzanają za dobra luksusowe. Trafiłeś w sedno, tylko z uprzejmości chyba nie wymieniłeś Valpolicelli i innych Amarone.

    Albowiem akcyzą w Polsce objęte są w mojej opinii NA OGÓŁ towary luksusowe, rzecz jasna oprócz energii elektrycznej, która ma niewielki udział w dochodach budżetu z tytułu akcyzy. Nb. sama cena energii jest wygórowana przez monopolistyczną pozycję silnie uzwiązkowionych przedsiębiorstw państwowych. Ale co oprócz niej objęte jest akcyzą w Polsce, w sumie 38 mld zł? Za paliwa państwo pobrało 16,7 mld zł akcyzy (prawie połowę), w tym paliwa w transporcie i paliwa opałowe, ale osoby mieszkające w bloku nie płacą tej akcyzy; dalej idzie piwo, wódka i inne alkohole, oraz papierosy. Inne ważne towary objęte akcyzą to samochody i kosmetyki. Wzrost akcyzy na samochody bije wszelkie rekordy. To wszystko są towary luksusowe z punktu widzenia najuboższych. Oni nie powinni pić i palić, to raz, po drugie nie stać ich na kosmetyki i jazdę własnym samochodem.

    Podobnie jest w Kanadzie. Pojęcie akcyzy nie istnieje, ale alkohol, papierosy i paliwo objęte są specjalnym wymiarem podatku pośredniego (GST i PST).

    Wracając do Polski, w moim przekonaniu dobrze jest podnieść te podatki akcyzowe (bez energii elektrycznej) i jednocześnie obniżyć składkę ZUS płaconą przez pracodawcę i pracownika jako regresywny (przeciwność do progresywny) podatek od zatrudnienia, która najbardziej uderza w najmniej zarabiających, a w ogóle zmniejsza szansę na tworzenie miejsc pracy. To chyba oczywiste.

    Czy masz coś jeszcze ignorantowi do powiedzenia w sprawie “polemiki” z Żakowskim?

    Nb. moje dyplomy z UW zostały uznane jako równorzędne podobnym dyplomom z “reputable Canadian Universities”, ale od czasu przyjazdu tutaj nie skorzystałem z nich ani razu, w sensie okazywania ich, w trakcie zatrudniania się. Mają dla mnie wartość pamiątkową. Proszę, nie odbieraj mi ich. Czy działasz w imieniu władz upoważnionych?

  72. Mister Domaradzki
    Co to za teksty o ‚waszym’ kraju?
    Z POSKu się urwałeś? Puknij się w głowę z tym ponownym
    oddawaniem życia.

  73. Lizak,
    Przepraszam, że się wtrącę, ale wymieniając ważnych ministrów oświaty ostatnich lat zapopmniałeś o najważniejszym, o Handke. O ojcu biologicznym i duchowym tego bajzlu, który opisujesz.
    W domu mam szesnastoletkę, nowa matura więc jeszcze przede mną, ale wiem już wystarczająco dużo o naszej niepodległościowej szkole, by podpisać się pod wieloma Twoimi ocenami.
    Dodam tylko, że nasza szkoła naprawdę jest niepodległa. Została dzięki postsolidarnościowym elitom wyzwolona spod jakiegokolwiek wpływu współczesnej wiedzy pedagogicznej, wszelkich zobowiązań wobec obywatelskiej wspólnoty, oraz wszelkiego pozytywistycznego empiryzmu. Jest głęboko osadzona w idealiżmie Tomasza z Akwinu. Nasze dzieci znakomicie poradzą sobie z policzeniem aniołów na główce każdej szpilki do kapelusza. Będą pracować jak katorżnicy, nie pytając ani po co, ani dlaczego. Nie będą znały prawdziwej historii, ani matematyki. Logika będzie im obca, podobnie jak literatura. Po raz pierwszy od wieków nastąpi zerwanie więzi kulturowej. Uczniowie kończą dziś gimnazjum, nie pamiętając ani jednego wiersza! Nie umieją zaśpiewać wspólnie ani jednej piosenki! poza hymnem państwowym.
    Niewiele skorzystają z dziedzictwa kulturowego.
    Nauczą się natomiast jednego, za to bardzo dobrze. Nauczą się, że nie ma żadnych reguł, że liczy się tylko zwycięstwo, że współpraca osłabia indywidualne szanse, że nie opłaca się być solidarnym i uczciwym.
    Do wdzięczności wobec społeczeństwa nikt ich nie namówi. Publiczną szkołę łączyć będą wyłącznie z represją i przemocą, której głównym zródłem sa nadmierne wymagania, a naukę i zdobywanie wiedzy z korepetycjami. Nasza szkoła, zapewnia dostęp do internetu od dawna, ale pracowni przedmiotowych z prawdziwego zdarzenia w niej nie uświadczysz.
    Pomoce szkolne przez 19 lat zużyły się dokumentnie, uczniowie przez trzy lata nauki chemi i fizyki nie wykonują ani jednego doświadczenia!
    Po znakomicie, jak na tamte czasy, wyposażonych pracowniach, fakt, że komunistycznych, pozostały wyłącznie tabliczki na drzwiach sal lekcyjnych.
    Polska niepodległosciowa szkoła to jedno wielkie behawioralne i edukacyjne bagno! Bagno zinformatyzowane, jak najbardziej, tylko Tusk, o tym jeszcze nie wie.
    Lizak ma rację. Nasza szkoła to świadectwo kabotyństwa postsolidarnościowych elit. I drogo nam przyjdzie za nie zapłacić.

    Dla mnie Semka to wynaturzenie, ja zaś cyrkiem zajmować się nie chcę.
    Co do red. Żakowskigo, to mam bardzo duży szacunek dla jego wiedzy i erydycji.

    pozdrowienia, magrud

  74. Dziękuję Magrud

    Cieszę się, że podjęłaś trud rozwinięcia tematu zasygnalizowanego przez pana Passenta.
    Nasi cząstkowi specjaliści od gloryfikowania demokracji jakoś nie raczyli zauważyć tego, tak istotnego, zagadnienia dla perspektyw istnienia i funkcjonowania Polski.
    Wielu z tych burżuazyjnych niedouków z aspiracjami, nie tylko nie potrafi się poprawnie po polsku wyrażać ale i odległa jest im umiejętność czytania oraz zdolność dokonywania rzeczowych i obiektywnych analiz.
    Przebija przez nich wyłącznie gorycz odrzuconych uciekinierów i złość zdradliwych emigrantów.
    Im jest gorzej w tej naszej Ojczyźnie tym oni starają się sprawiać wrażenie bardziej zadowolonych.
    Przecież tacy ludzie nie posiadają predyspozycji do konsekwentnego, skutecznego i efektywnego sterowania procesami rozwoju naszego kraju.
    Zresztą trudno i mówić tutaj o procesach rozwoju, które uszczypliwie rzecz ujmując bliższe są raczej uwsteczniania.
    Nie bez kozery robotnicy,górnicy,stoczniowcy, służba zdrowia,czy szkolnictwo noszą przed URM symboliczne trumny swoich resortów.
    Ja chciałbym usłyszeć chociaż o jednej gałęzi naszej gospodarki narodowej ,która rozwija się błyskotliwie w kapitalistycznym stylu.
    Poza więziennictwem trudno coś bardziej widowiskowego wskazać.
    A przecież „Solidarność” już praktycznie od 1980 roku miesza w tym diabelskim kotle wywłaszczeń,upokorzeń i niszczenia ludzi oraz wartości ustanowionych przez poprzednie pokolenia.
    Syntetycznym wyrazem tej ogromnej i niespotykanej, w swej skali, klęski jest rozmiar polskiego bezrobocia oraz emigracji.
    Prawdę mówiąc dokuczliwości polskiego szkolnictwa na tle ogólnej sytuacji społeczno-politycznej kraju nie są niczym szczególnym.
    Stanowią jedynie dodatkowe potwierdzenie, jak to ładnie ujęłaś Magrud, kabotyństwa solidarnych elit.
    Mimo,iż jestem niewierzącym mam cichą nadzieję, że jeżeli Bóg istnieje to okaże on swe oblicze siły nierychliwej ale sprawiedliwej.
    Albo też zgodnie z zawołaniem Pierwszego Pomazańca naszych radosnych zmian,smutni robotnicy od Świętego Józefa wezmą swoje sprawy we własne spracowane ręce.
    Ja nie chciałbym tego dożyć ale Pierwszemu Iskrzycielowi życzę tego z całego serca.

  75. Pingback: Universities In Washington State

css.php