Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

20.05.2008
wtorek

Wiosenne lenistwo

20 maja 2008, wtorek,

Nie rozumiem dlaczego niektórzy autorzy – głównie z PiS – z nieukrywaną satysfakcją powtarzają, że Donald Tusk jest leniem. A niby co premier ma robić, skoro wszystko jest dla niego zrobione?

Z rąk braci Kaczyńskich otrzymał kraj w znakomitym stanie: układ rządzący III RP zdemaskowany i odsunięty od koryta, osądzony, potępiony i rozbity. Pseudoautorytety, różne Zolle oraz inni Bartoszewscy – obnażone i strącone z piedestału, z niektórymi nawet prezydent zakończył znajomość. Michnik osaczony. Media publiczne – odzyskane. Prezesi Urbański, Czabański, wiceprezesi, członkowie KRRiTV, dyrektorzy rozgłośni i ośrodków terenowych, szefostwo PAP – trzymają się mocno. Ministerstwo Spraw Zagranicznych – odzyskane. Prestiż Polski za granicą, do niedawna żaden – dziś jest odbudowany. Na dźwięk nazwiska Kaczyńskich Europa kiwa głową z uznaniem. Spanikowany Putin odsunięty, Merkel dostała nauczkę, Sarkozy musi zrozumieć, kto tu rządzi zanim przyjedzie do Warszawy. IPN zbudowany, hojnie sfinansowany, wystarczy strzelić z bata, a panowie historycy w karnym zaprzęgu ciągną rydwan prawdy. CBA w pełnym biegu, Mariusz Kamiński bezpieczny. Więzienia się nie marnują, są zapełnione, sędziowie postraszeni, prokuratorzy zdyscyplinowani, adwokaci ostrzeżeni. Budownictwo drogowe rozpędzone. Reformy ubezpieczeń społecznych oraz ochrony zdrowia – przestawione na właściwe tory. WSI rozwiązane, weryfikacja oficerów zaawansowana, archiwum w bezpiecznym miejscu, pod opieką Jana Olszewskiego, cenny raport w szufladzie prezydenta. Gospodarka się rozwija, bezrobocie – w dół, złotówka – w górę.

Więc czy z nie lepiej, że Tusk jest „leniwy”? Na widok tak uporządkowanego i prosperującego gospodarstwa, nawet największy pracuś położyłby się na szezlongu z założonymi rękoma. A może nawet poleciałby w podróż życia do Ameryki Łacińskiej, żeby opowiedzieć o sukcesach Polski pod rządami K&K. Niechętne premierowi media i politycy rozpoczęli żałosną kampanię, że Tusk palił trawkę, a teraz na koszt państwa był w Ameryce Południowej – bez Kaczyńskich, ale za to z żoną. „A miało być tanie państwo” – ubolewa od rana redaktor dnia w Radiu TOK FM, bo podróż premiera kosztowała 1,5 mln złotych. Podobno to jest wbrew temu, co Tusk mówił o tanim państwie. Ale jeżeli ma być tak tanio, jak chcą krytycy premiera, to Polska powinna wycofać się z udziału w wielu konferencjach międzynarodowych, nie organizować Euro 2012, nie budować stadionów, nie jeździć do Brukseli, nie kupować nowych samolotów dla władzy. I jeszcze krytycy maja za złe premierowi, że zabrał ze sobą żonę! A jeśli tego wymagał protokół? Cały ten lament to wstyd, prowincja i żenada.

Nasze świętoszki lepiej by zrobiły krytykując rząd za to, za co na krytykę zasługuje, niż kompromitując się małostkowością, prowincjonalizmem i zwykłą zazdrością.

***

PS. Dzięki za wiele wpisów dotyczących poprzedniego postu („Agnieszka jakiej nie znamy”). W szczególności zapamiętałem wpis „Jaruty” – „Dziennik dla Adama” świadczy o inteligenckim rozedrganiu, obawach, naiwności politycznej Autorki.

Telegraphic Observer” zauważa nie bez racji, że „Polska Ludowa miała jakieś kulturowe zadęcie” i ten kanon przetrwał do dziś. Istotnie, komuniści przykładali wagę do kultury, zaś inteligencja – do jej ocalenia, stąd polska szkoła filmowa, kino niepokoju moralnego, teatr, Kantor, Swinarski, Warszawska Jesień, Penderecki. Władza pragnęła osiągnięć, artyści mimo cenzury szukali możliwości wypowiedzi i powstała swojego rodzaju symbioza, która wydała wiele owoców, nieraz cierpkich, ale smacznych.

G.Okon” prosi o chwilę spokoju i pamięci, żeby pomyśleć o wartościach, które szarpią co bardziej krewcy blogerzy (obojga płci). W odróżnieniu od spóźnionych krytyków Agnieszki Osieckiej, „Szestow” pisze, że zawsze fascynowali ją buntownicy, ludzie niezależni, rewizjoniści, stąd listy do Michnika były logiczną konsekwencją jej odważnych, indywidualnych wyborów, ale w granicach prawa. Moim zdaniem, A.O. była odważna, ale w granicach rozsądku, gdyż najważniejsza dla niej była poezja i miłość, była poetką, nie można jej mierzyć miarą katów lub ich ofiar. Nie była desperatką, wysoko ceniła swoją, nawet ograniczoną, wolność pisania, oglądania swoich utworów na scenie i w telewizji, a także słuchania ich przez „peerelowskie radio”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 71

Dodaj komentarz »
  1. Popieram! Żałosna, a do tego lekceważąca dla krajów Południowej Ameryki, nagonką frustratów i zwyczajnych prostaków, którym się wydaje, że wizyty zagraniczne premiera to wczasy, na których nic się nie robi poza leżeniem na plaży i popijaniem drinków. Jedyne co odczuwam czytając takie komentarze to zwyczajny niesmak.

  2. Pod względem bicia piany Jarosław Kaczyński niewątpliwie pobił wszelkie rekordy. Pytanie tylko, czy wrzask i machanie łapami można uznać za pracę?

  3. Dawno się tak nie śmiałam 😆
    Nareszcie coś, co człowieka podtrzyma na duchu w tym całym politycznym bagienku z gdzie tarzają się mało widowiskowi zapaśnicy.
    Wiosenny wiaterek i kukanie kukułki w tle.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. http://wyborcza.pl/1,75475,5227678,List_do_Agnieszki_Osieckiej.html
    List Adama Michnika do Agnieszki Osieckiej – w nawiązaniu do poprzedniego wątku. Warto przeczytać.

  6. W tym sek, ze psiory sa nierozgarniete i same nie wiedza za co ten rzad krytykowac. Czekam kiedy ktorys z pisiorow rzuci oburzony w TV, ze to skandal, ze Tusk jeszcze nie wyrzucil Urbanskiego. No bo to rzeczywiscie skandal. 🙂

  7. Chciałbym przyłączyć się do pryncypialnej krytyki półrocznych rządów Tuska, zaprezentowanej przez PiS. Nie jest tak, jak twierdzi Pan Redaktor, że nie ma już nic do zrobienia. Mam następujące zarzuty do PO:
    1. Co by nie mówić o PiS, to za ich rządów byliśmy wszyscy bez wyjątku młodsi. A proszę, minęło zaledwie parę miesięcy rządów PO i już postarzeliśmy się o pół roku.
    2. Już tyle czasu minęło od wyborów, a rząd Tuska nie zdemaskował żadnej afery, w którą zamieszani byliby komuniści, postkomuniści, obciążeni dziedzicznie komunizmem, czy bezpieka. Przecież oni nie wyjechali na Marsa, tylko wciąż knują!
    3. Rządom PiS zarzucano nieudolność i niekompetencję, zapominając, że nie myli się tylko ten kto nic nie robi. Rządy PiS – jak słusznie Pan zauważył – przygotowały wszystko pod wspaniały rozwój Polski, jednak PO nie potrafi wykorzystać tego potencjału i pomysłów. Minęło już pół roku rządów PO, a nie wybudowano ani jednego z 3 milionów mieszkań obiecanych przez PiS. A przecież PO deklarowała kiedyś, że pragnie wspólnych rządów z PiSem. Jeśli czyniłaby to szczerze, byłaby obecnie przygotowana do kontynuacji dynamicznych działań rządów PiSu. Tymczasem gdzie są te mieszkania? Gdzie są drogi? Gdzie są stadiony? Jak długo mamy czekać na poprawę sytuacji w służbie zdrowia?
    4. Jak na dłoni widoczna jest kłótliwość Tuska i jego ministrów i nieumiejętność ułożenia współpracy z Prezydentem. Że jest to wina PO, to oczywiste – nigdy za rządów PiS nie zdarzył się żaden konflikt między Prezydentem a Premierem.
    5. Z powodu spisku mediów, PiSowi nie udało się zbudować państwa prawa. Pod rządami PO wyraźnie powstaje państwo policyjne, na co już niejednokrotnie zwracali uwagę członkowie PiS. Doszło do niesłychanych w państwie demokratycznym naruszeń wolności i godności osobistej ludzi. Pewna członkini poprzedniego rządu skarżyła się, że ilekroć jechała samochodem po ulicach, prawie zawsze podążały za nią jakieś inne samochody. Miała nieodparte przekonanie, że jest stale śledzona. Przed domem byłego ministra sprawiedliwości parkowała niedawno czarna limuzyna. Jeden z prominentnych polityków PO nazwał publicznie znamienitego polityka PiS „notorycznym kłamcą i szkodnikiem” i sugerował wręcz usunięcie go z życia publicznego. Są to wszystko niewyobrażalne wręcz pogróżki i szykany.

    Być może zręby już są, ale i PO ma jeszcze coś do zrobienia.

  8. Echa wizyty premiera D. Tuska w Ameryce Południowej w mediach są tendencyjne i płytkie, może poza nielicznymi wyjątkami. Komentatorzy w większości ograniczają się do jałowego krytykanctwa i przedstawień pod nieobecność premiera. Interesującą formę obrała pisowska aktorka B. Kempa, która nie ma jeszcze artystycznego pseudonimu, a w telewizji publicznej ma zapewnioną ścieżkę kariery, aż do przyszłych wyborów, ku chwale swoich patronów. Ameryka Południowa to kontynent kontrastów, ale także region charakteryzujący się wielkim potencjałem ekonomicznym, gdzie jest wiele pól współpracy Polski na przyszłość w różnych dziedzinach, a nawet może być przykładem (biopaliwa w Brazylii). Obraz w mediach przedstawiany przez ironizujących dziennikarzy dla południowoamerykańskich imigrantów, których liczba w naszym kraju stale rośnie, jest dobitnie fałszywy, a odbiór może napawać dalszym niepokojem (zachowanie boiskowych kiboli wobec piłkarzy z Ameryki Płd.).
    Dlaczego media nie przybliżają nam rzeczywistych dokonań tych państw i ich problemów, podobieństw i wspólnych wyzwań, a szczególnie podczas takiej długiej wizyty premiera (jest okazja) ?. Odpowiedzi mogą być dwie: 1) niekompetencja lub serwilizm komentatorów, 2) nagonka na „leniwy rząd” przez destruktorską opozycję, która nadal włada mediami, a efekty polityki zagranicznej pozostały po niej nijakie z wonnym dymem do dzisiaj.

  9. Szanowny Redaktorze, pod koniec felietonu użył Pan określeń: „małostkowość, prowincja, żenada, zła zazdrość”. Ja pozwolę sobie dodać: „dulszczyzna”; wprawdzie użyte przez Pana określenia sumują się na dulszczyznę, ale w naszej ukochanej ojczyźnie określenie „dulszczyzna”, zwłaszcza taka, jak w wydaniu imć Gowina, „zasługuje” na szczególne wyeksponowanie. Bardzo mi imponuje, że te negatywne cechy Polaków tak mocno Pan eksponuje, bo mnie też one nieustannie irytują i zawstydzają. Ja myślę, że one(teraz trwa poszukiwanie tożsamości wśród partii lewicowych) powinny stanowić (walka z nimi) główne motto działania lewicy, „lewicy”, czy Lewicy. Jeśli polska lewica nie zapisze na swoich sztandarach walki z tymi haniebnymi cechami dużej części naszego narodu, to nie będzie LEWICĄ, nic nie ugra i bez mojego żalu odejdzie w niebyt. Lewica MUSI udowodnić, że lewicowość, to myślenie postępowe, liberalizm, to myślenie egoistyczne, a prawicowość,zwłaszcza w polskim wykonaniu, to synonim wyżej przytoczonych przez Pana rzeczowników; tych haniebnych cech, jakże często wykorzystywanych przez Koścół katolicki do swoich egoistycznych celów.

  10. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    DP pisze – „Z rąk braci Kaczyńskich otrzymał kraj w znakomitym stanie”(?)

    Putinowi szezlong proponowano na odciski, Tusk go dostal. Nie wydaje sie Gospodarzowi, ze nabawi sie odlezyn, marzac o trawce? Mysle, ze Tusk wcale nie jest leniwy, on po prostu nie wie, do niego jeszcze nie dotarlo, ze jest Premierem. To tak juz jest Gospodarzu z tym wedzeniem, trawka trzyma….

  11. Jeszce malutki dopisek po przeczytaniu w Onecie wypowiedzi A. Macierewicza dot. mafii w służbach specjalnych: jestem litościwym człowiekiem, muchy bym nie skrzywdził, ale Macierewicz- klasyczny eksponat polskiego fanatyka -prawicowca szkodzi mi na oczy i tęsknię za chwilą, gdy już nie będę musiał oglądać jego diaboliczą twarz.

  12. Kto to wszystko posprząta ?

  13. L.Wałęsa ma język dosadny, ale czasem uda mu się dać najkrótszą definicję zjawiska. O naszej prawicy „kaczyńskiej” dawno, dawno temu powiedział „popaprańcy”.

  14. Pan Redaktor w odpowiedzi dla TO wygłasza pogląd; „Istotnie, komuniści przykładali wagę do kultury, zaś inteligencja – do jej ocalenia,……”
    Czy można zapytać, kogo Pan miał na myśli wymieniając komunistów i przed kim to inteligencja ocalała kulturę? Czy do komunistów zalicza się także Pana, mnie i miliony innych miłośników i twórców kultury? Czy może inteligencja dzisiejsza broni tejże kultury niszczonej przez niewidzialną rękę lub obskurantyzm i zabobon kościoła? Od publicystów Pana formatu można oczekiwać precyzji wyrażania.

  15. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Klamstwo wielkrotnie powtarzane staje sie prawda. Gospodarzu, nie jaka przekazali, tylko jaka odslonili po manewrach i gospodarowaniu – jak to Bobola slusznie nazwal – dziadowskiej inteligiencji rodem z „psich dolkow”.
    Zapach tej miety jest ogolnie znany – prawda? Won!

  16. Daniel Passent pisze:
    „wysoko ceniła swoją, nawet ograniczoną, wolność pisania, oglądania swoich utworów na scenie i w telewizji, a także słuchania ich przez „peerelowskie radio”.

    Czy zastanawiał się Pan co robiłaby w teraz Agnieszka Osiecka? Czy dalej pisałaby przeboje dla Maryli (wydała właśnie nową płytę)?
    „Peerelowskie radio” w odróżnieniu do rozgłosni dzisiejszych potrafiło lansowac utwory dobre literacko i muzycznie, a teraz przychodzą do rozgłosni radiowych przedstawiciele handlowi wielkich koncernów muzycznych i płacą za puszczanie tego czy tamtego utworu. Przynoszą zachodni i polski chłam, który komputer wybiera na chybił trafił. I tak się robi dziś radio. A publika coraz bardziej głuchnie. Przypuszczalnie wiele z piosenek Agnieszki zostałoby odrzuconych w radio, za zbyt literackie podejście do tekstów, ale co się dziwic jak disco-polo jest wciąż domeną muzyczną w kraju nad Wisłą. „Majteczki w kropeczki” i „jesteś szalona” są nieodłącznym refrenem polskiej kultury postpeerelowskiej.
    A Tusk jest raczej malowanym premierem i dlatego tabloidy będą na nim sobie używac. Skoro używają sobie na Sarkozym to tym bardziej Donald zasługuje na ich zainteresowanie, bo cóż on poza tymi medialnymi zabawami potrafi?. Bez mediów by nie istniał. Tylko czy kraj nie stanie się powoli wielkim Big Brotherem, gdzie wszyscy udają przed kamerami, że coś potrafią robic…

  17. Ja Panu powiem, że ja jestem szczęśliwy, że nie ma żadnych nowych ustaw. Żądać nowych może tylko człowiek, który nigdy nie usiłował znaleźć nowelizacji jakiejś ustawy. Poprzednie lata to jest kilkanaście tomów rocznika Dziennika Ustaw. W Polsce – moim zdaniem – była taka nadprodukcja ustaw, że dobrze by było, gdyby w tym roku nie było żadnej (z wyjątkiem podstawowych: budżetowej itd).

  18. Pisowcy, wzywam do czytania pana Daniela Passenta a potem ,juz niedługo , w czwartek wypada zająć tradycyjne miejsca pod Baldachimem i dziękować Stwórcy , że pozwolił PiSowi niemal wszystko porzadnie urządzić i teraz maszyna państwowa pracuje sprawnie a premier po prostu bedzie podróżował w ciekawe rejony świata.
    ps.
    Pisowcy leceważąco wypowiadają się o Ameryce Południowej , b. Ambasador RP odpowie im czy nie ?!

  19. A na mnie najwieksze wrazenie zrobilo zdanie o IPN. Po „strzelic z bata” wiedzialem, ze to bedzie interesujace, ale nie wiedzialem w ktora strone pojdzie. „Panowie historycy ciagnacy zgodnie” – tu juz byl dreszczyk emocji – moze jednak za ostro? ale „rydwan prawdy” dopelnil to zdanie mistrzowskim zakretasem.

  20. Pielnia 1,
    Piszesz
    lewicowość, to myślenie postępowe;
    liberalizm, to myślenie egoistyczne;
    a prawicowość, zwłaszcza w polskim wykonaniu, to synonim wyżej przytoczonych przez Pana rzeczowników: małostkowość, prowincja, żenada, zła zazdrość

    A ty do którego klasztoru wstąpiłeś?

  21. Gospodarzu, pisząc o kanonie kulturowego zadęcia miałem na myśli coś nieco innego. Ale myśli się krzyżują i powiem tylko, że emigracja lat 80-tych też bardzo jest zadęta na polską kulturę. Owszem, słychać okrzyki, że my tu budujemy świątynie, w ten sposób o ducha i tradycję dbamy. Jednak wrzawa wokół polskiej kultury, pod tymi samymi zresztą hasłami uduchowienia, jest głośniejsza, i odbija się większym echem. W końcu w sporym stopniu “my emigranty”, znaczy “my inteligenty”. Sprowadza się filmy prosto z Gdyni, muzyków, sopranistki i tenorów z kraju (czasami z The Met), aktorki stare i młode, przedstawienia teatralne z całego kraju, włącznie ze sztuką papiesko-piłkarską mistrza Pilcha zaraz po warszawskiej premierze ku wielkiej uciesze torontońskiej publiczności. Jednocześnie czytam sobie tutejsze anglosaskie działy gazetowe o Sztuce i Rozrywce i pojawiają się tam nazwiska Jerzy Grotowski, Zbigniew Herbert, Kapuściński, Lem, Lutosławski – potęgi światowej kultury – Komeda i Polański też sroce spod ogona nie wypadli, a każdy jako tako rozgarnięty Anglosas zna filmy Kieślowskiego.

    Pisze Pan – władza pragnęła osiągnięć. Jak każda władza, im widoczeniejsze osiągnięcia tym lepsze: kultura, sport wyczynowy, a jeśli się uda, to nawet gospodarka. Polska Ludowa stawiała mocno na propagandę, w końcu była rządzona po leninowsku, a Lenin uważał, że kinematografia to najważniejsza sztuka, a zaraz potem literatura i wszystkie inne. Ważne po to , aby głosić dobrą nowinę, znaczy się zwycięstwo proletariatu nad burżuazją. I jakoś to się jednocześnie wpisało i wprzęgło, w długi nurt i tradycję kulturową, która z narodem przeszła przez XIX wiek, oraz w chwilowe okazało się zapotrzebowanie polityki, czyli żyło w swoistej symbiozie. Kto zliczy jaki procent tych wszystkich wytworów powstał pomimo Polski Ludowej, w zwarciu z SB i cenzurą, i innymi organami władzy. Co nieco powstało poza jej zasięgiem, na emigracji. Niedawno czytałem w podręczniku historii światowej sztuki filmowej, jak w Polsce po Paździeniku powstały zespoły filmowe, które przyczyniły się do uelastycznienia produkcji filmowej, oderwania się od stalinowskiego schematu opartego na Mosfilmie. Owoce były również soczyste. Kabaret też kwitł. Cieplarniane warunki nie zawsze są najlepsze.

    Ale chyba zgodzi się Pan, że część tej twórczości była na zamknięty, cieplutki użytek. Jak się wrota rozwarły na świat, to – jak twierdzi ta smarkula Masłowska – okazało się, że kultura, i inteligencja, nie całkiem są gotowe.

    Ciekawe co pisze Michnik w liście do A.O. (dzięki dla blogowicza/ki ANCA), że ona opisuje (mu) Miłosza jako poetę jałowego i nadętego, jak jej Miłosza objaśnia. Inni nadal nazywają go zdrajcą, przecież uciekł z placówki, oszukał. Ciekawa osoba ta A.O. Książka też musi być ważna.

  22. Do T. Obser.: jak nie starasz się być dowcipny, to nawet dajesz się czytać pomimo, iż za dużo wykładu dla ciemniaków w starym kraju o roli i zadaniach każdej władzy.
    Pytasz, do jakiego zakonu wstąpiłem… nie wstępowałem, bo byłem w nim od zawsze i pozostaję wierny, jak Penelopa Odyseuszowi pomimo, iż on często wojażuje po wzburzonych i niewłaściwych morzach

  23. Dziękuję Panie Redaktorze za polecenie Dzienników. Nabyłam, przeczytałam i bardzo mi się podobały.
    Zapytuję kiedy przyjedzie Pan znów do Sopotu, do Salonu z jakimś ciekawym gościem?
    Pozdrawiam.

  24. > „A miało być tanie państwo” – ubolewa od rana redaktor dnia w Radiu > TOK FM,

    Tak, dzisiaj- jak co wtorek- był Poranek PiSowski w TOK FM. Redaktor dnia- gwiazda mediów IV RP- ostatnimi czasy jakby opadł z sił, ale dziś znów błysnął formą. ‚Za tą wizytę krytykuje go nawet Katarzyna Kolenda-Zaleska’- konkluduje w przeglądzie prasy redaktor dnia.

  25. A czego można oczekiwać od J.G.?

    Chyba można od niego oczekiwać, że nie będzie dowolnie interpretował i na tej podstawie się m.in. wyzłośliwiał. Bowiem oryginalny akapit mówi o “swojego rodzaju symbiozie”. O jaką symbiozę (współistnienie osób wzajemnie na siebie wpływających, z korzyścią dla jednej lub obu stron) autorowi chodzi? Właściwie mamy trzy strony w opisanej symbiozie: komunistyczną władzę, inteligencję i artystów. Ja nie mam trudności z zaliczeniem siebie – do inteligencji. J.G. ma z tym problem, dlatego zadaje to dziwaczne pytanie:
    Czy do komunistów zalicza się także Pana, mnie i miliony innych miłośników i twórców kultury?
    Czy miłośnik lub twórca kultury musi być komunistą? Przecież takiej logiki u D.P. nie ma.

    D. Passent stwierdza po prostu, że władza potrzebowała sukcesów na polu kultury, ale wprowadzała rozliczne na twórczość ograniczenia – cenzurę, etc. Tak jak wolność nie panowała w życiu obywateli, w tym inteligentów, tak nie było wolności dla twórców. Inteligencja, często pochodzenia przedwojennego, chciała zachowania ciągłości kulturowej, przeciwstawiała się narzucanym przez władzę prądom i ideałom. Tym bardziej kluczyli artyści. Jest to chyba wszystko dobrze znane, historycznie już przebadane i opisane. Ten opór narastał, gdy kolejno opadały złudzenia i ostatnie nadzieje. Cierpkość i smakowitość owoców była efektem tego skonfliktowania, w ostatnim okresie otwartej konfrontacji. Zabawne, jak oprócz przeróżnych innych mitów, tworzy się mit, że oto wspaniała Polska Ludowa została znienacka napadnięta przez spiskującą, z zewnątrz nasłaną i wspieraną mniejszość, która zniszczyła cały wspanialy dobrobyt Polski i jej dorobek kulturowy i nie tylko, i wprowadziła jakąś zacofaną dyktaturę.

    Pozostaje oczywiście, jako oddzielny punkt, ocena kultury polskiej w ostatnich kilkunastu latach. Przyjmowanie, że w systemie do którego przechodzi (przeszła) Polska kultura jest niszczona graniczy z absurdem. Czy w okresie romantyzmu, impresjonizmu, kubizmu i pop-artu, a w Polsce w czasach młodo-polskich działanie niewidzialnej ręki (symbol powszechnego egoizmu i zyskowności, zdaje mi się) zostało zawieszone. Być może okres przejściowy od komunizmu jest tak trudny, tak bolesny, tak poplątany (pełen obskurantyzmu i zabobonu), że nie owocuje. A może owocuje inaczej – tego tak wyraźnie nie widać, gdyż polska kultura pewne osiągnięcia ma, tyle że nie w zgodzie z dawnym, PRL-owym paradygmatem. Zastanawiające, jak płytkie musiało być oddziaływanie kultury w Polsce Ludowej, że wkrótce po jej upadku obskurantyzm i zabobon doszczętnie zalał kraj.

  26. szestow 14.40
    Masz juz dwa nowe, pełne agresywnego, chamskiego bełkotu wpisy „artysty” Stychowskiego !
    Pierwszy z finezyjnymi aluzjami o „trawce”, drugi o „inteligiencji rodem z psich dołków”.
    Co to ma znaczyć do cholery ?
    Czy doczekam sie zreferowania przez ciebie „poglądów” tego faceta, czy nadal będziesz rżnał głupa ?

  27. PiS robi zasłonę dymną bo wie dobrze ile ma „za uszami” (nie tylko za 2 lata rządów) … opluć, zniesławić, zszargać dobre imię, ośmieszyć, nakłamać, insynuować itd. to sposób na dewaluację przyszłych zarzutów i oskarżeń, które na pewno zostaną im postawione ….

    Pisałam już kiedyś, że dziennikarze to lenie …. zamiast dyskutować o tym co daje nam wizyta Premiera Tuska w Ameryce Południowej i na szczycie lecą z nami w kulki i piszą o czapeczkach …. myślą, że przez to Tuskowi spadnie poparcie …. a ja myślę, że będzie odwrotnie bo ludzie nie lubią jak się w taki prostacki sposób ich nabija w butelkę …

    przy wielu okazjach, i przy tej wizycie Tuska, widać jak PR szwankuje rządowi a wszyscy się tak tym PR zachwycają i twierdzą, że dzięki niemu PO ma takie poparcie …

    oczekuję teraz pełnego sprawozdania od rządu merytorycznego i kosztowego … i dopiero wtedy ocenię wizytę Premiera w Ameryce Południowej …

  28. Blokowy bełkotek napisał, że do Tuska jeszcze nie dotarło, że jest premierem. Zapomniał dodać, że do Jarkacza nie dotarło, że premierem już nie jest. Swoją drogą nie dziwię mu się. Skretyniałe pismaki i banda lizusów nadal tytułują go premierem, on sam o Tusku mówi „Tusk”, albo w najlepszym wypadku „pan Tusk”, a głupi Schetyna zamiast mu zabrać limuzynę i obstawę, nadal podtrzymuje tą fikcję !. A pogonić Jarusia z piaskownicy i niech odda zabawki, zwłaszcza nieruchomości z Nowogrodzką na czele!

  29. Słowo „leń” to jedynie eufemizm. PiS-owcy w rzeczywistości zarzucają Tuskowi nieudolność. Rodzi się pytanie, skąd ta oględność, dlaczego niektórzy autorzy – głównie z PiS – mając do wyboru dwa obraźliwe epitety, wolą użyć słabszego. Odpowiedź jest prosta – z troski o dobro Polski. Tusk nieudolny czy leniwy to w sumie jeden pies – rząd tak czy tak nic nie robi. Ale nazwanie Tuska leniem jest na dzień dzisiejszy bezpieczniejsze. Wszak mówi się zdolny ale leniwy. Tusk, któremu powtarzano to przez całe życie, na pewno nie zapała z tak błahego powodu chęcią działania. Natomiast nazwany nieudolnym – mógłby. I w rezultacie może zepsułby wszystko, co PiS tak dobrze zrobił. Zarzut nieudolności oczywiście Tuska nie ominie, ale padnie on we właściwym czasie, kiedy na działanie będzie za późno i Tuskowi pozostanie już tylko kłamstwami i wielkimi słowami zagrzewać Polaków do poparcia go w wyborach prezydenckich.

    Tyle gwoli wyjaśnienia, dlaczego niektórzy autorzy – głównie z PiS – nazywają Tuska leniem. Co zaś do długiej listy znakomitych osiągnięć braci Kaczyńskich, to z braku czasu odniosę się tylko do pierwszego. Otóż wbrew żartobliwym intencjom Autora, w stwierdzeniu, że „układ rządzący III RP został zdemaskowany i odsunięty od koryta, osądzony, potępiony i rozbity”, jest sporo prawdy. Zależy zresztą, co Autor rozumie przez słowo „układ”. Jeśli rozumie przez nie powszechne łapownictwo i rozdawnictwo co lepszych posad i stanowisk wśród krewnych i znajomych to oczywiście nic tu na szczęście nie uległo rozbiciu. Ale jeśli ma na myśli towarzyski układ polityczny stworzony przez postkomunistyczną lewicę, to sprawa nie jest już tak wesoła, gdyż lewica faktycznie leży i kwiczy, stwierdził to sam Rakowski, jak ktoś nie wierzy, niech zajrzy do ostatniego Przeglądu.

    Wpis kończy się dramatycznym apelem do niektórych autorów – głównie z PiS – by krytykowali rząd „za to, za co na krytykę zasługuje”. Tylko czym właściwie rząd zasłużył na krytykę? Na pewno nie nieróbstwem, bo już zostało wyjaśnione, że krytykując za to rząd „nasze świętoszki” kompromitują się „małostkowością, prowincjonalizmem i zwykłą zazdrością.” Musi więc chodzić o tą nieszczęsną lewicę. Tusk faktycznie zbyt mało o niej myśli, nie mówiąc o wyciągnięciu pomocnej ręki, a przecież tyle jej zawdzięcza. Gdyby lewica nie oddała mu swych głosów, sama wykrawawiając się w ten sposób, to kto wie, co by z nim było. Czyli rządowi należy się krytyka za niewdzięczność. Dziwię się tylko Autorowi, że takiej krytyki spodziewa się od „świętoszków” z PiSu, zamiast załatwić to we własnym zakresie, w końcu on też lewicy coś niecoś zawdzięcza.

  30. Z kogo się śmiejecie?

    Z siebie się śmiejecie.
    To bardzo pozytywna cecha jeśli służy eliminowaniu cech powszechnie uznawanych za przywary.
    W przypadku gdy frakcje prawicowej opcji, które zgodnie, ramię w ramię, rozbiły poprzedni system, obecnie naigrawają się z siebie jest cmentarnym humorem katów i grabarzy z wisielczym poczuciem dowcipu.
    Na dobrą sprawę grabarze nie ponoszą odpowiedzialności za czyjąś śmierć, oni zaledwie wykonują wyroki historii.
    Zachodzą tutaj jednak delikatne relacje między ofiarą, katem i grabarzem.
    Wszyscy oni mają pewien związek w tym samym procesie.
    W procesie nie jasnym i nie czystym do końca, w rezultacie którego mamy uczynienie śmierci połączone z próbą jej pozornej likwidacji.
    Zatem te trzy elementy stykają się ze sobą na płaszczyźnie wyrządzonego zła ofierze,w aureoli wolności,pluralizmu i demokracji czyli jakby dobra.
    Ofierze są już obojętne numery wykręcane po jej odejściu.
    Natomiast ten stan rzeczy budzi określony, mimo wszystko, dyskomfort zarówno u kata jak i grabarza.

    To co się dzieje w Polsce, nawet w sensie ironicznym, nie można zrzucić na karb wiosennego lenistwa.
    To co u nas ma miejsce jest konsekwencją nieudacznictwa, głupoty,i braku wizji politycznej.
    Ten stan rzeczy stanowi w prostej linii kontynuację polskich, najgorszych tradycji szlacheckich Nihil nowi i Liberum veto, gdzie celem zawsze była gra o własne prostackie koryto a nie działanie Pro publico bono.
    Nasi nieszczęśni protagoniści tego nurtu myślowego nawiązują do historii II RP, która nie miała żadnych dokonań.
    Stanowiła ona Polskę wsteczną, ciemną, zacofaną, w której sukcesem były sławojki, i to nie wszędzie.
    Niektórzy prawicowcy dzielnie rajcujący na tej platformie ,wspominają jak ich dziadowie w biednej Galicji siedzieli sennie na przyzbie, przy drodze Lwów-Wiedeń, dłubiąc w nosie i wypatrując ze świata zmiany swego ślimaczego losu.
    Garbatego losu chłopa-niewolnika związanego z samowolą i widzimisię jaśnie pana korzystającego z prawa nocy poślubnej i balującego u wód.
    Ta Polska wniosła jedynie zamiar integracji trzech porozbiorowych dzielnic, który nie powiódł się do końca.
    Różnice myślenia i zachowań do dzisiaj ewidentnie zauważalne są w byłych zaborach rosyjskim, pruskim i austriackim.
    Najbardziej nowoczesny, wykształcony i wszechstronny typ Polaka Europejczyka wykształciła Polska Ludowa na Ziemiach Odzyskanych.
    I jest to jeden z jej koronnych sukcesów.

    Do dzisiaj głównym strumieniem naboru kadr dla elit sterujących krajem stanowiły centralne i wschodnie dzielnice Polski.
    Kuźnią polskich kadr politycznych była Polska B stanowiąca na dobrą sprawę silne zaplecze polityczne polskiego kościoła katolickiego.
    Nawet za krytykowanego PRL-u gminnym sekretarzem PZPR nie mógł zostać człowiek niewierzący i niepraktykujący,bowiem nie zostałby wybrany na to stanowisko.
    On musiał afirmować swą wiarę partyjną chodzeniem do komitetu a wiarę religijną chodzeniem do kościoła.
    To jest miarą problemów i trudności rozwojowych Polski we wdrażanych przez nią procesach postępu.
    Tego rodzaju sytuacje nie miały, z zasady, miejsca na Ziemiach Zachodnich, stąd nigdy one nie były ostoją „Solidarności”.
    Dlatego na Zachodzie Polski nikt, nawet w sennych majaczeniach, nie myślał o wzorcach Polski analfabetów, zacofanego chłopstwa i Polski opartej na rolnictwie.
    Wracanie do tych koncepcji i wizji opartych o tradycje II RP jest ponurym żartem historii spreparowanym przez nieuleczalnie chorą prawicę mającą swe mateczniki pokrywające się ze strefami wpływów KK.

    Obecne sprowadzanie istoty konfliktów politycznych w Polsce do tego czy ktoś jest leniem czy też nie, jest absurdalną zasłoną dymną stawianą wobec najistotniejszych problemów naszego kraju.
    Wystarczy wejść na jakąkolwiek platformę elektroniczno-informacyjną by przekonać się jakimi bzdurami informacyjnymi karmione jest polskie społeczeństwo.
    Nawet najbardziej zasłużone tuzy dziennikarstwa mające za sobą cierniową drogę „komunizmu” wsiedli na osła demokracji i ciągną za amerykańską marchewką.
    Dla nich zazwyczaj wszystko obecnie jest cacy i elegancko.
    Nie ma potwornego zadłużenia kraju, nie ma rozbitej polskiej gospodarki, nie ma oddanego za frajer polskiego kapitału, nie ma bezrobocia i biedy, przepełnionych więzień i głodnych oraz maltretowanych dzieci.
    Jest generalnie ujmując Francja i elegancja, na ich szczytach gdzie się usadowili.
    Przedtem byli znakomici w prowadzeniu społeczeństwa do komunizmu, a teraz są jeszcze skuteczniejsi we wdrażaniu liberalizmu odzianego w globalne szatki.
    Oczywiście za amerykańską czkawkę i bessę oni nie wezmą odpowiedzialności, ponieważ oni z natury rzeczy za nic nie biorą odpowiedzialności, oni biorą wyłącznie władzę, jaka by ona nie była i beneficja z nią związane.

    Ja rozumiem, że po rozboju nad Polską, jest powód do radości, że uniknęło się widma pierdla demokratycznego jakie chciał zgotować i zgotował duet K&K.
    Ale tylko zaledwie widma, ponieważ za mafijną grabież państwowego majątku narodowego nikt nie został pociągnięty do odpowiedzialności.
    A jak to się dzieje drodzy państwo, że w państwie prawa za kradzież worka cementu obywatel pozbawiony zostaje surowym wyrokiem wolności,a wielki cwaniak za kradzież państwowej fabryki obwoływny zostaje bohaterem narodowym.
    To nie ma absolutnie nic wspólnego ani z ekonomią liberalną, ani moralnością.
    Jest to zwykły bandytyzm ekonomiczny na etapie budowy kapitalizmu, gdzie drogą wojen, oszustw, złodziejstwa i matactw dokonuje się akumulacji pierwotnej kapitału.
    I taki TO będzie mnie przekonywał, że jak 10% obywateli, pozostałej większości ukradnie ich majątek, to będzie okradzionym lepiej się żyło, zaiste logika z Dzikiego Zachodu, złupić i do getta wyrzucić, zarówno w znaczeniu lokalnym jak i globalnym.

    Podobnie Kaczyńscy jak i Tuskowie są po tej samej matce solidarnościowej i jest mi najzupełniej obojętnym kiedy się wzajemnie żrą o koryto.
    Ich nie interesuje byt i perspektywa polskiego społeczeństwa, ich przekonuje wyłącznie prosperity obcego kapitału.
    Zatem dopuszczają do świadomego podporządkowania polskiej racji stanu obcym siłom finansowym i politycznym.
    Polska nie posiada skutecznego argumentu finansowego, gospodarczego,militarnego i politycznego.
    Polska nic nie posiada, stanowiąc zaledwie rynek obcego kapitału do wytwarzania na nim dywidend i pomnażania obcego kapitału.
    Mało tego, polskie elity nowego typu zabiegają ciągle i usilnie o obcy kapitał eliminując perspektywiczne szanse rodzimego kapitału.
    Stajemy się zaledwie siłą roboczą, pracującą na poprawę standardów życia inwestorów, jak to się ładnie i obłudnie teraz nazywa.

    Z tego to punktu widzenia zarówno Kaczyńscy jak i Tuski nie odbiegają od siebie.
    Kaczyńscy starali się na tym ostrym rynku kapitalistycznym ugrać nieco naszego interesu narodowego, co uważam za zasadne i sensowne.
    Czynili to jedynie, może nieco zbyt ostentacyjnie i niezgrabnie, pomnażając sobie niechętnych.
    Tuskowcy natomiast w białych rękawiczkach i bez mydła wchodzą obcym inwestorom w ich oczekiwania, czyli małym kosztem duży zysk zabezpieczają im.
    Zauważmy dla odmiany zupełnie inną politykę Putina.
    Zbyt nachalna ingerencja USA w rosyjski rynek energetyczny zakończyła się posadzeniem za kratki Chodorkowskiego i po ptakach.
    Rosjanie dbają o swój kapitał i chronią go niczym źrenicy oka.
    Naszym niedorobionym, pożal się Boże, politykom wydaje się, że kiedy za darmo oddadzą innym polski majątek to ci inni wezmą naród polski na swój garnuszek.Mali,śmieszni,naiwni i pożałowania godni ludzikowie,niektórzy nawet z profesorskimi certyfikatami.

    Pan Passent wymienia nazwiska bohaterów walk prawicowych; Zolla,Bartoszewskiego,Michnika.
    Tę listę można by mnożyć poszerzając ją o bez mała wszystkich premierów i znakomitą większość ministrów spraw zagranicznych.
    Nie bez znaczenia jest tutaj także skład osobowy polskiego superządu czyli Fundacji Batorego, w której niektórzy polscy premierzy składali okresowe informacje o biegu i stanie spraw związanych z wywłaszczaniem Polski i Polaków, co w zawoalowany sposób, dla głupców, nazywano transformacją.
    No któż by nie chciał się poddać szlachetnej transformacji, z brzydkiej żabki przeistoczyć się w przecudnej urody księcia?
    Zapomina się przy tym, że nie dla psa kiełbasa.
    Otóż podziału tego tortu bardzo pilnie strzegą nasi bohaterowie, pozwalając nam się fascynować epokowymi zdarzeniami, ile razy z kim Pani Doda się…spotykała, powiedzmy sobie, dla przykładu.
    Tylko, że z takich fascynacji absolutnie nic nie wynika.
    Za to są teraz w modzie pasje poznawcze.
    Na wycieczkę wybrało się całe kierownictwo województwa zachodniopomorskiego do jednego z krajów będących we władaniu Allacha, no bo przecież nie naszym, ponieważ my krzewimy wyłącznie wolność, pluralizm i demokrację, nawet z kałachem w łapie.
    Za te wartości warto umierać ze względów ideowych i z biedy.
    Takim to sposobem biedny najemnik zaszlachtuje biedne dziecko arabskie w imię wolności, ciekawe czyjej?
    A solidarną Polskę zaczyna się poczytywać za ojczyznę ludobójstwa, co jest ścigane prawem międzynarodowym.
    Nie wiem czy, oni-wspaniali bohaterowie myśli solidarnej, chcą naszą wspaniałą religię zmienić jak Nasz Ojciec Piłsudski,czy może wręcz przeciwnie, zamierzają tych oberwańców nawracać na jedynie słuszną wiarę.
    Ostatnio w ekskursję wybrał się nasz Premier, który obiecał dzieciom, że już nie będą głodować pod jego troskliwym okiem.
    Wspólnie łączy ich wszystkich to, że za nasze ciężko zarobione pieniążki organizują sobie prywatne eskapady, w chwale taniego państwa.
    Głupota, lekceważenie, czy zapomnienie wzniosłych idei solidarności?

    Gospodarz blogu z publicystycznym zacięciem wytyka skrajnej prawicy nieuzasadnione lamentowanie,wstyd,prowincję i żenadę.
    Zapomina jednak o tym, że im mniejszy kraj tym każdy kacyk otacza się większym przepychem i zbytkiem.
    Pod jego światłym przewodnictwem zazwyczaj wszystko rośnie i rozwija się, a manna radości i szczęścia sypie się na głowy maluczkich.
    Poza tym wypada nadmienić, że branie strony panujących i silniejszych do eleganckich nie należy.
    Dobry publicysta zawsze powinien być ze słabszymi.
    Cóż to za kapłan, który wieczerzę li tylko jada z bogatymi?
    Ich też wysłuchuje i rozgrzesza.
    Czyżby Pan Bóg był kapitalistą?
    Quo vadis domine?
    _

  31. PI – 🙂 🙂 🙂
    Swietne! Do druku!

  32. telegraphic observer
    To byla calkiem powazna sugestia: wez sie za roboczy tytul: „Przygody Wuja Lecha”. Ogromny naklad bylby murowany. Wez sobie dwoch studentow, niech ci wyciagna wycinki prasowe, zwlaszcza wywiady i – masz z glowy. Bylaby to najlepiej sprzedana ksiazka ostatnich 20 lat. Sam bym nabyl kilka egzemplarzy, na pamiatke potomnym. Meltretuja ludzi starymi szmoncesami, a tu – swiezutki owoc, prosto z krzaczka. I spiesz sie, zeby ci krzaczek nie usechl. Dziwie sie, ze nikt sie jeszcze na to nie rzucil. Sprobuja rzetelnie i z rownowaga, i wyjdzie bzdet. Kazdy bedzie mial cos za zle, jak zwykle. A ty – nastaw sie na sensacyjny malpi gaj. Bedzie lekko i nad wyraz interesujaco. Od profesury do blogowiczek, kazdy kupi. Dobrze ci radze T.O.- tu lezy pieniadz a ty nie chcesz podniesc.

  33. jasny gwint pisze:
    2008-05-20 o godz. 13:39
    to przykre, że siedzisz w moich myślach i je czytasz. Kiedy ja zdążę przed Tobą je wyrazić. Chyba jak przejdę na emeryturę (wcześniejszą) i przestanę pracować po 14 godzin dziennie, jak dzisiaj wyliczył mi to mój 96-letni ojciec. Popieram każde słowo, które napisałeś. W podobnym stylu wyraziłem się już na tym blogu na temat A.O. odpowiadając bodaj Boboli. Pozdrawiam Ciebie i Kraków. Gospodarzu Ciebie też pozdrawiam.

  34. „Nasze świętoszki lepiej by zrobiły krytykując rząd za to, za co na krytykę zasługuje, niż kompromitując się małostkowością, prowincjonalizmem i zwykłą zazdrością.”

    No właśnie, ja akurat głosowałem na ten rząd, nie czytam raczej publicystów propisowskich i muszę powiedzieć, że chciałbym, żeby ktoś inny niż właśnie oni raczył wreszcie ten rząd rzeczowo skrytykować, na pewno wyszłoby to na dobre, bo rząd ten, choć wg mnie najlepszy z obecnie możliwych, nie jest chyba aż taki idealny.

    Muszę powiedzieć, że cała ta sielanka, jaką serwują rządowi publicyści Wyborczej czy Polityki, z Panem Passentem na cele, cokolwiek mnie dobija. Dziennikarze idą po prostu na łatwiznę, łatwiej znowu dowalić PiS-owi, który się wygłupia, wygarnąć po raz kolejny te same argumenty, które już wszyscy znają, niż napisać coś rzeczowego. W tym kontekście żądanie konstruktywnej krytyki od PiS jest wg mnie trochę obłudne. Jest to jak wyładowywanie się na opóźnionym umysłowo dziecku i mówienie mu „napisz wierszyk, policz całkę, udowodnij, że nie jesteś głupi”. W końcu jak kilka razy się udało kogoś kopnąć w tyłek i poszło łatwo, po co szukać nowego celu, gdy znowu przyjdzie ochota? A, że każdy lubi się wyżyć, zaraz rozbrzmiewają zgodne chóry, z których często najbardziej wybijają się te zachwycone, pełne słodyczy głosy „Panie Passencie cudowny, kochany, Redaktorze złotousty, jak Pan to pięknie ujął, po raz sześćset dwudziesty drugi, „rydwan prawdy” – dobre, dobre, cudo, poezja, majstersztyk. Ja Pana kocham po prostu. Puci, puci, puci”.
    Ciekawe czy Pan Redaktor oblewa się wówczas rumieńcem, czy myśli sobie „kurde, jak mnie ten tłum wielbi”?

    Na marginesie, bardziej podoba mi się podejście do IPN-u zaprezentowane przez red. Szostkiewicza, nie uogólnia on tak jak niektórzy i dostrzega, że jest to instytucja, w której oprócz karierowiczów pracuje cała masa historyków, cześć z nich będąca tam od lat, ludzi, którzy wypełniają swoje zadanie, a którym obrywa się kolektywnie przez przyciągającą uwagę grupę oszołomów.

  35. @Lizak pisze: „Dobry publicysta zawsze powinien być ze słabszymi”

    Popieram w całej rozciągłości ten fragment i dziękuje za ciekawy wpis. Twoje przemyslenia a propos transformacji w Polsce bardzo trafne. W odróżnieniu do Ciebie nie napiszę nic więcej teraz. Obejrzę sobie mecz pięknych siatkarek Reprezentacji Polski.

  36. Swietny text.

    Mam nadziejej, ze PiS nie zwarjuje do tego stopnia Gospodarzu zeby Panu zarzucic lenistwo … ale jak pamietam poPiSowa wyobraznia niezna granic, np. reagujac na kartoflana satyre porownaniem TAZ do Stuermer.

  37. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    haha – 20.05., godz.20:38 – pisze:

    / – Gdyby lewica nie oddała mu swych głosów, sama wykrawawiając się w ten sposób, to kto wie, co by z nim było. – /

    Czytajac podobne wpisy niezorietowany czytelnik w katakumbach polskiej rzeczywistosci moglby pomyslec, ze to co w Polsce nazwalo sie lewica jest wyjatkowo ofiarnym i wrazliwym konglomeratem. Oczywiscie, ze „lewica” wsparla Tuska, jej prawo, ale nie z powodu troski o los Polski czy wizerunku na zewnatrz. Ten aspekt ma inna podstawe, podstawe daleko wykraczajaca poza utarte schematy politycznej przyzwoitosci. Problemem tych ludzi jest fakt, ze wyrosli i uksztaltowali sie w atmosferze bezprawia, a wlasciwie prawa akcesu, akcesu jako racji kolegialnej lojalnosci. Jak ten proces wzrastajacej degregolady realizowany byl w zyciu codziennym?…

    Nawyki, przyzwyczajenia pozostaja, pozostaja jak pratkujaca gruzlica. Mysle, ze genezy zarazy rozpowszechnionej w polskim spoleczenstwie tlumaczyc sobie nie bedziemy – prawda? Podarujmy sobie ten aspekt bardzo ciekawej calosci.

    Cwiakalski jest tak zapracowany zamazywaniem rzeczywistosci, ze nie ma czasu na udzielanie odpowiedzi, ktorych zgodnie z litera prawa udzielic musi i to w terminie. To nie jest lenistwo, to jest podejrzana aktywnosc z nawykiem olewania i brakiem osobistego respektu i szacunku do istniejacego prawa. Jest to bardzo niebezpieczny nawyk, z ktorego nalezy zdawac sobie sprawe. Jest to nawyk wyniesiony z okresu braku etosu prawa gdzie jego brak byl normalnoscia, standardem powszechnie stosowanym w praktyce zycia codziennego. Ja nazywam podobne zjawiska zboczeniem. Jak nazywa to Tusk, Cwiakalski i paru innych SB-kow ulokowanych w roznych Komisjacch Sejmowych?… Lepiej spytac, roznie bywa, zboczenie moze byc normalka(?) Haslo „Kto nie z Mieciem, to go zmieciem” jest wciaz aktualne

    Aaaaach!…http://www.youtube.com/watch?v=ObugQrkS7NM

    Post Christum.
    Nie ma to jak tworczosc zaangazowana, na jej tle kazde odejscie od obowiazujacego standardu jest rewolucja, rewolucja wrecz kulturalna – prawda?

  38. Kilka słów na temat mającej się ukazać książki o byłym prezydencie, której najbardziej rozpropagowanym dzisiaj wątkiem jest współpraca z organami bezpieczeństwa.

    Otóż po pierwsze – o współpracy ćwierkają od dawna wszystkie wróble na Wybrzeżu. Mocnym dowodem na to jest wymiana w teczce osobowej oryginałów dokumentów na kopie ksero (nie mają mocy dowodowej w sądzie) przez nieznane siły z Kancelarii. O współpracy wiedzą także naoczni świadkowie, przed którymi przyszły Wódz przyznał się do kontaktów i przepraszał – było to w gremiach organizacji Wolne Związki Zawodowe w Gdańsku, w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku.

    Po drugie – politykom PiSu nie chodzi tylko o dokompromitowanie byłego prezydenta, o kopanie leżącego, ale o wniesienie głównego filara do oficjalnej, partyjnej doktryny – „teorii układów”, nawiasem mówiąc reprezentowanej również na tym forum przez kilka osób. To jest główny cel. Synteza dwóch faktów – współpracy Bolka z bezpieką i jego udziału jako przywódcy opozycji w rozmowach przy Okrągłym Stole może być łatwo zinterpretowana przez propagandzistów jako koronny dowód na zdradę elit Co prawda trudno będzie wytłumaczyć, co robili przy nim bracia bliźniacy, ale kręcić można i naród to kupi, bowiem masy nie posiadają pamięci historycznej.

    Pzdr, TJ

  39. Panie Redaktorze,
    Dzięki opanowaniu TVP i PR nieustannie trwa ślinotok i słowotok z wysyPiSka. Trudno tego nie dostrzec , że ten ich bełkot z rozsądkiem i z realizmem niewiele ma wspólnego. Żądanie produkcji ustaw to już chwyt poniżej pasa, no ale „tonący” brzydko się chwyta. Czy ktoś tym nawiedzonym PiSielcom jest w stanie wytłumaczyć , że stabilne prawo to zaleta ,to cecha dojrzałej demokracji?! Jakaś ta bozia i ta „królowa Polski” nieprzyjazna nam; niemal od zawsze zsyłająca przeróżne klęski a ostatnio jednojajowych bliźniaków. Mam nadzieję, że wraz z odejściem prezydenta PiS stanie się li tylko historią.

  40. Zaczynamy widze od satyry na leniwych chlopow ! No i dobrze, wlasciwy utwor dla wlasciwych ludzi.
    Chce jednak wyrazic pewna zmiane w moich osobistych ocenach, ktore niejednokrotnie tutaj na tym blogu wyrazalem w rozmaitych komentarzach.
    Jezeli ponad pol rolku temu bylem ostroznym optymistom w kwesti efektywnosci pracy nowego Sejmu, nowego Premiera i jego Rzadu, to dzisiaj zaczynam merytoryczna krytyczna ocene powzyszych instytucji i osob z nastepujacych powodow:
    1.Mizerna efektywnosc ustawodawcza w zasadniczych kwestiach socjalnych i ekonomicznych sejmu i Senatu.
    2. Punkt pierwszy jest wypadkowa tzw. ” dreptania w miejscu ” Premiera i rzadu.Same gesty i obietnice, pewne spektakularne decyzje wymierzone na chwilowe uspokojenie wielu negatywnych i ogniskowych nastrojow spolecznych – to za malo!!!!.
    3. Brak inicjatywy do rozpoczecia niezbednych prac nad niezbednymi zmianami w Konstytucji.To limityue zainteresowanie partnerow zagranicznych w aktywizowaniu swojej obecnosci w Polsce.
    4. Rosnace zadluzenie zagraniczne chyba wymykajace sie z pewnej kontroli i koordynacji.
    5. Dalekie od normalnosci stosunki pomiedzy Prezydentem RP a Rada MInistrow w konsekwencji wywolujace wygaszanie inicjatywnosci i aktwynosci tak w kwestiach wewnetrznych jak i w polityce zagranicznej ( nie mylac z dyplomacja – bo ta w dalszym ciagu jest kompromitujaca).

    Po wyborczym zwyciezstwie i licznych zapowiedziach naprawy bledow poprzedniego Rzadu , dzisiaj mamy nie tyle siedzenie na laurach co wlasnie obraz lenistwa, tumiwisizmu.To zjawisko niczym wirus rozprzestrzenia sie dosc szybko. Jakos dosc mglisto widze ewentualna swietlana przyszlosc tak tego Rzadu jak i samego Tuska. O obu Kaczynskich lepiej zamilcze. Skrajnym orzykladem tego, co ma miejsce w kraju jest sytuacjach w krajowych mediach. Oglnie zle sie dzieje i pora bic na alarm.

  41. Znacie bajeczke o trzech kopertach? No to posłuchajcie. Pewien decydent obejmując stanowisko otrzymał od poprzednika trzy ponumerowane koperty z radami do wykorzystania w sytuacjach awaryjnych. Kiedy po raz pierwszy popadł w tarapaty otworzył pierwszą z radą : zwal wszystko na poprzednika; po kolejnej klęsce przeczytał: zrób reorganizację; a kiedy musiał skorzystać z trzeciej, przeczytał: zostaw następcy trzy koperty.
    O ja biedny obywatel naszej ukochanej ojczyzny, dlaczego każdy rząd działa wedle zasady „jak nie możesz dać, to chociaż obiecaj”. Względem tych autostradów, dopraszam się łaski…

  42. hlmi
    TO JEST BLOG, czyli nowa wersja felietonu, polaczona z Listami do Redakcji. Jedni przychodza tu po OBJAWIENIE, a inni po lekkosc piora, skojarzenia, nowe spojrzenie, trafne sformulowanie, blyskotliwa blahostke, bo ich Autor do tego latami przyzwyczajal. I jak je czasem znajda, to nie moga sie oprzec i musza o tym wspomniec. BO TO JEST BLOG.

  43. Nawiązując do wypowiedzi TJ z 12.26 w sprawie książki dot. L. Wałęsy, stwierdzam, że nie zaskakuje mnie to i że robi się coraz smutniej. Dzieje L. Wałęsy pokazują, jak podli są w większości ci Polacy, którzy mienią się być patriotami prawicowymi. Pisałem wyżej o haniebnych cechach polskiej prawicy; dyskusja wokół tematu: „Wałęsa” to potwierdza. Wałęsa nigdy nie był moim rycerzem z bajki, Wałęsa przyczynił się do tego, że tworzono atmosferę i prawo do poniewierania ludźmi, do polowania na czarownice. Wałęsa przyczynił się do powstania tych szwadronów śmierci nazywających się IPN (dla mnie pod względem moralności – IPN, to mroki polskiej historii, dorównać mu mogą tylko hunwejbini chińscy), Wałęsa miał i ma dużo wad, Wałęsa, to nie rycerz bez skazy(tacy są tylko w legendach),ale
    Wałęsa, to wielki – na miarę Polski, człowiek. Człowiek-symbol polskiej bezkrwawej i rozumnej drogi do wolności. I pomyśleć, że takiego człowieka rozmieniają na drobne takie śmiecie moralne, jak Wyszkowski i PiSowcy przy pomocy dywizji Rydzyka i hunwejbini IPN na czele z Paszkowskim, przynoszącym wstyd tytułowi prof. Zaangażowanie Rydzyka w niszczenie Wałęsy, to ponury i przerażający chichot polskiego katolicyzmu, tej ostoi obskurantyzmu. Za jakiś czas Polacy zrozumieją, że szarganie imienia Wałęsy, to coś gorszego, niż „złota wolność szlachecka”. Wstyd przed całym światem.

  44. Feliksie, powiedzmy sobie wyraźnie, lewica, czy raczej lewicofile, wsparli Tuska przede wszystkim ze względów estetycznych. Sami nie mając na lustracji nic do stracenia, brzydzili się ohydą tego procesu i postanowili z tym skończyć. Że wybrali sobie na zbawcę Tuska, a nie Kwaśniewskiego i Olejniczaka, nawet bardzo ładnie o nich świadczy. Polska w sumie na ich obrzydzeniu nie wyszła tak źle. Lewica leży i kwiczy, a to już bardzo dużo…

    Co zaś do załączonego youtube’a, to ta radosna piosneczka pochodzi z przedwojennego filmu i nie ma nic wspólnego z socrealizmem Kwaśniewskich i Olejniczaków. Nie wszystko złoto, co się świeci…

  45. Dalsza częśc nagonki na IPN i historyków piszących książkę o Wałęsie. List podpisany przez związane z Agorą autorytety. W liście padają następujące zdania:
    „policjanci pamięci stosują pełne nienawiści metody tamtych czasów, gwałcą prawdę i naruszają fundamentalne zasady etyczne”, „zwracamy się do wszystkich obywateli o przeciwstawienie się wymierzonej przeciwko Lechowi Wałęsie kampanii nienawiści i zniesławień, która niszczy pamięc narodową”
    …ufffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffff
    Przecież nikt z tych autorów listu nie czytał tej książki, więc dlaczego tak się jej boją? Zostawili intelekt w przedpokoju? Dośc zabawnie brzmią dawne autorytety w takim pisanym niprzyjemnym językiem wezwaniu do obywateli. I co teraz będzie? … Obywatele wyruszą z Czerskiej pod IPN ze sztandarami?!
    Im dłużej żyję tym większy kabaret w tym kraju.

  46. Bardzo mnie cieszy, że Adam Michnik podpisał się pod listem intelektualistów w obronie Lecha Wałęsy, rehabilitując się w ten sposób za paszkwil na Wałęsę, kiedy ten sponiewierał trochę Güntera Grassa za spóźnione o kilkadziesiąt lat przyznanie się do służby w Waffen SS. Wałęsa popełnił oczywisty błąd, ale Michnik potępił go z werwą, na jaką nigdy sobie nie pozwalił w stosunku do różnych zbirów politycznych w rodzaju Jaruzelskiego czy Kiszczaka. Miło, że historycy IPN dostarczyli Wałęsie i Michnikowi okazji do pogodzenie się.

  47. pielnia1 pisze:

    2008-05-21 o godz. 15:26

    Mój komentarz

    Z grubsza zgadzam sie z poglądami autora. Dodam jeszcze jedno – dla mnie błędy popełnione przez Wałęsę w trudnych dla racjonalnej opozycji latach 70-tych nie warte są odkurzania i wyplatania z nich bicza na „układy”. Zastanawia mnie niezwykła zaciekłość pewnych kręgów w udowadnianiu swoich chorych teorii. Nie chodzi tu o wprzęganie IPNu w rydwan prawdy, lecz o zdobycie propagandowej przewagi w rywalizacji o elektorat. Podobnie, jak z dziadkiem w Wermachcie – są to zagrywki niebywale cyniczne.
    Pzdr, TJ

  48. M.Janicki i W.Władyka w artykule zamieszczonym w Polityce z 17.05. br nr 20zatytułowanym „mniejszościowy rząd większości” m. innymi napisali:
    „…. Tak oto Donald Tusk znalazł się w pułapce ustrojowej. Dysponując olbrzymim klubem sejmowym, sprawną większościową koalicją do rządzenia i wielkim poparciem społecznym, nie jest w stanie wyjść z położenia rządu mniejszościowego. Także mentalnie.”
    Czy nie w syndromie „rządu mniejszościowego” – brak większości do obalenia prezydenckiego weta – tkwi sedno kunktatorskiej taktyki rządu D. Tuska, który unika jak ognia – w miarę możliwości – podejmowania i prób rozwiązywania spraw trudnych, o czym z takim przekonaniem i zaangażowaniem mówili politycy Platformy z D. Tuskiem na czele w czasie kampanii wyborczej ?
    Politycy Platformy i rząd dają do zrozumienia, że ich bezczynność spowodowana jest właśnie brakiem „anty-wetowej” większości w Sejmie.
    Ale, – tu znowu cytat z wspomnianego artykułu: „… Nie widać (bowiem), aby rząd chciał sprawdzić prezydenta, wnosząc kilka ważnych, kluczowych dla wizji państwa Platformy ustaw. Jeśli tego nie zrobi, wszelkie rozprawianie o zakładanej z góry obstrukcji prezydenta nie będzie udowodnione”. I jeszcze: „… Więc jeśli nie da się uniknąć konfliktu z prezydentem, może nie należy go unikać, przeciwnie – nawet gp przyśpieszyć. Karty na stół, projekty ustaw do Pałacu Prezydenckiego, niech wszystko będzie jasne”.
    Pozwoliłem sobie przywołać te cytaty bo diagnoza z nich wynikająca jest – moim zdaniem – trafna.
    Więcej. PO zdaje się przegrywać czynnik czasu. Znawcy mówią, że największe przyzwolenie na dokonywanie zmian jest w początkowym okresie rządów. Ten okres mija a działań nie widać. Czekanie ze zmianami do roku 2011 (koniec kadencji L.Kaczyńskiego ) może być dla rządów Platformy, dla PO jako ugrupowania politycznego i dla D. Tuska zabójczy. Tym bardziej, że czas nie tylko „leczy rany”; – również zaciera i łagodzi przykre doświadczenia z przeszłości. Te związane z rządami PiS również.

  49. Pochodziłam po internecie i znalazłam dane dla lat: …………………………………….1992……1996……1997……2008
    w zakresie:
    – uposażenie poselskie……………………………..300,70…2800……5132……9892,20
    – minimum socjalne……………………………….142,40….405,50….485,10…820,60
    – najniższe wynagrodzenie………………………130,00….370,00….450,00..1126,00
    Prawda, że ciekawe?

  50. NTAPNo1,

    alez ja rozumiem, ze to jest blog. NIe da sie jednak nie zauwazyc, ze jest to blog, w ktorym dominuje komentarz polityczny, a to jednak zobowiazuje, szczegolnie jesli pozwalamy sobie na (skadinnad czesto zasluzona) krytyke okreslonych srodowisk.

    Jesli zas chodzi o te wszystkie pienia z zachwytu, niewatpliwie jest to blog wyjatkowy, ja w kazdym razie nie znam zadnego innego (a czytam sporo blogow), na ktorym to zjawisko przybieraloby az taka forme.

  51. Zainteresowanym – http://www.matka-kurka.net/post/?p=1414 .

  52. pielnia1 (15:26)
    Wyrazy uznania za ten wpis!

    Wałęsa jako przywódca związkowy apogeum popularności osiągnął po przemówieniu w kongresie USA. Nieszczęściem było jego kandydowanie na prezydenta. Przekroczył próg swoich kompetencji, prezydentem był marnym, narobił sobie wrogów. Posądzanie go o współpracę z SB jest podłe. Nawet jeśli coś było na rzeczy, to tą współpracę chciało nawiązać z nim SB, a nie on.
    Wtedy był mało znaczącym robotnikiem, cały potężny aparat przemocy miał przeciwko sobie i żadnej pomocy. Wtedy nie było tylu bohaterów.
    Teraz się namnożyli.

  53. Walesa jest obecnie ciekawostka przeszlosci, ktora marginalnie wplywa na bieg wydarzen. Niewarto zajmowac sie akapitami historii. Lepiej zastanowmy sie nad koniecznosciami aktualnej rzeczywistosci. Nie czas zalowac roz gdy plona lasy.

  54. A świstak jeździ i w sreberka zawija….Oj, nie wszystko uporządkowane pan Tusk odziedziczył.
    Gosio z obliczem na pierwszym kadrze po prowincji sie poniewiera biedactwo, dęby pamieci w Busku Zdroju bedzie przesadzał, potem się pewnie za puszczę jodlową zabierze.

    Ja bym na miejscu premiera jednak jakies czarne BMW wysłała a to tu, a to tam…najlepiej z teletubisiem.
    Bo za Ziobrą tylko paparazzi, jak sie okazuje i z męczeństwa nici.

  55. No coz, Her Tusk jest historykiem, a zatem czego oczekujecie,sprawdzil jaka historie przedstawiaja Piki taki, czy jak tam!

    Poprzedni prezydent rowniez uczeszczal na wszystkie sportowe imprezy na koszt podatnika, nic nowego pod sloncem!!

    W Andach nie pali sie w prawdzie trawki tylko zuje sie copre, i caly dzien jest sie na hi,

    Ostatnie badania wykazaly ze palenie trawki, nawet w krotkim okresie,to 36% jest sie psychologicznie skrzywionym, popatrzcie na Tuska, to nic Wam nie mowi?

  56. hlmi – pewnie, że jest to blog wyjątkowy. Nie każdy blog może mieć TAKIEGO GOSPODARZA jak Pan Redaktor Daniel Passent. Weź to pod uwagę. 🙂

  57. Feliksie, natomiast rządowi Tuska, a także wszystkim poprzednim i przyszłym rządom, w perspektywie do roku 2108, zadedykowałbym z przyjemnością piosenkę pod tytułem „Nie dla nas szum autostrad”. Ale że jeszcze nie ma takiej, w ramach rekompensaty, przypomnijmy sobie następujący klip.
    http://www.youtube.com/watch?v=TYRFPz1Z3aQ

  58. Zastanawiałem się czego boją się podpisujący agorowy apel i doszedłem do wniosku, że nie IPN-u lecz Lecha Wałęsy, który może zacząc mówic prawdę o tamtych czasach i układach. To on jest niebezpieczny. Jest bombą z opóznionym zapłonem. Broniąc siebie może dużo powiedziec o Michniku i innych, dla których w latach 90-tych był „zagrożeniem dla demokracji i antysemitą”, a dziś jest bohaterem. Jak to salon z Czerskiej zmienia użytkowo poglądy.
    Będzie ciekawie bardzo. Czekam na ruch Wałęsy i mówienie prawdy, bo tylko tak może na powrót stac się bohaterem.

  59. hlmi pisze:
    Jesli zas chodzi o te wszystkie pienia z zachwytu, niewatpliwie jest to blog wyjatkowy, ja w kazdym razie nie znam zadnego innego (a czytam sporo blogow), na ktorym to zjawisko przybieraloby az taka forme.
    =======
    No to jest bardzo dobry trop: dlaczego tak sie dzieje? Czy dlatego, ze zaglada tu wyselekcjonowana grupa brazownikow i nikt poza? Czy moze jednak wyjatkowy styl myslenia i pisania Autora?

    Kiedy przewalala sie rewolucja i otwieraly sie nowe mozliwosci przed zdolna mlodzieza, mialem nadzieje, ze znajdzie sie ktos, dla kogo porzuce KTT, Passenta, Glowackiego, Pilcha wreszcie. Kto lepiej mi wytlumaczy jak idzie nowe, napisze rownie lekko i sprawnie, podsumuje jednym zdaniem, ba polowa zdania.

    Mlodzi nie moga nawet sie poskarzyc, ze starzy nie pozwalaja, bo blogowisko pozwala zaistniec kazdemu i po tygodniu wszyscy wiedza, ze jest miejsce do ktorego nalezy zajrzec.

    I co? Gdzie mam pojsc po jedno zdanie jak to o rydwanie? Do Semki?

  60. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Rzeczawiscie wiosna 2008 zle wplynela na Tuska & Co, oni ciagle przeciagaja sie jak koty na pazdzorach….
    Tak na wiosennym marginesie, swego czasu mielismy burzliwa dyskusje na tem. poz. historyczno/naukowej „Strach” „proff.” Gross’a.

    http://www.usopal.com/index.php?option=com_content&task=view&id=1007&Itemid=100

    A propos, w roku 2010 kraje wspolnoty kultury islamskiej wprowadzaja wspolna walute, to tak tylko na marginesie dla tych, ktorzy potrafia przelozyc ruch globalny na to co dzieje sie w Polsce i dlaczego…
    Jakie to szczescie, ze w ostatnich +/- 30-u latach, prawdziwej
    gangrenie Narodu Polskiego nareszcie sciagnieto maske, pokazujac jej twarz – prawda Szanowny Gospodarzu?

  61. pielnia1 pisze:
    2008-05-21 o godz. 15:26
    bardzo trafnie podsumowałeś całą sprawę. Myślę podobnie, ale jesteśmy w rozpaczliwej mniejszości. Ta mniejszość miałaby niepowtarzalną szansę naprawić ojczyznę. Niestety nie ma najmniejszego wpływu na jej losy. Myślenie Polaków wyraźnie boli. Więc unikają bólu, często znieczulając się niebezpiecznymi środkami. Skutki takiego postępowania coraz bardziej przerażają. Tylko kiedy, kto i jak to wszystko posprząta – pozdrawiam i podziwiam (choć ktoś tu skrytykował ten blok, że za zbyt wielu w nim podziwiaczy. Pewnie miał rację. Pozdrawiam.

  62. pielnia1 pisze:
    Przepraszam za błędy w tekście. Jeszcze raz pozdrawiam

  63. Wreszcie Gospodarz wziął się do pracy i skrytykował kogo należy. Każde dziecko w naszym kraju, nawet mała dziewczynka w Palacu wie, że wybory tak naprawdę wygrał PiS. Jeśli komuś się wydaje że jest inaczej, uległ PR lub zaawansowanemu kuglowaniu niejakiego Tuska i jego kompanów. Właściwie nie trzeba na to żadnych dowodów, dla zatwardziałych malkontentów mogę ich podać kilka. Kto rządzi na Woronicza? Dalej nasi ludzie. Kto kontynuuje słuszne poszukiwania za wrogim układem? Dalej ten sam pan od jaj i dr G.
    A może jakiś liberał kontroluje lenistwo przypadkowego rządu? Nie, przecież tam rządzą nasi ludzie z Ratusza.
    Świątobliwy Ojciec dalej naucza naród, naukowcy z IPN piszą nowe paszkwile,i prawie nikt nie tknie naszych orłów po tygodniowym kursie na oficerów wywiadu. Poseł Macierewicz szlifuje nowy raport, poseł Ziobro chciałby zostać męczennikiem niecnych liberałów a tu ciągle nic.
    Więc słuszna prasa i nasza telewizja ciągle płaczą, mamy za premiera nie tylko lenia ale marnotrawcę wspólnego grosza narodu a w dodatku narkomana. Społeczeństwo tego długo nie wytrzyma i tylko patrzeć jak na czele nowej rewolucji staną zgodnie lokatorzy Pałacu w narodowej harmonii z 1563 przywódcami nowej lewicy prowadzonymi przez tow. Kasię, Leszka, Józka i
    ob. Lwa.

  64. Kangurze!
    Ja już Cię wielokrotnie prosiłem, abyś z antypodów nie pluł na nasze podwórko. Ja nie jestem wielkim wielbicielem Tuska, ale te Twoje przysrywki są bez sensu. I jak chcesz koniecznie zrobić z Tuska Niemca, co jest obrzydliwe, to się pisze Herr, a nie Her.

  65. Panie Stychowski. Kiedy tak czytam te Pana slowa to dochodze do wniosku ,ze jednak piernik z wiatrakiem maja duza wspolnego. Pozdrawiam.

  66. Matka Kurka napisał tekst bardzo celny. Polecam

    http://www.matka-kurka.net/

  67. Proszę bardzo. Ledwo Gospodarz zjechał “niektórych autorów głównie z PiS-u”, zrównał ich z ziemią prostymi słowy – “nie rozumiem dlaczego”. Czy teraz już wiadomo dlaczego encykliki papieskie przybierają nazwy od pierwszych ich słów? A już się zaroiło od komentarzy przepełnionych nie małostkową, nie prowincjonalną, nie napędzaną zwykłą zazdrością kompromitacją i żenadą, lecz prawdziwą krytyką, jak przystało na ten wyjątkowy, dodam od siebie, na ten nietuzinkowy blog.

    Koniec z oddzielaniem plew od ziarna! Od dzisiaj zaczynamy oddzielać paździory od zdrowych włókien, tak jest, od czysto polskiego lnu i konopi naszych. Niech się rządowe koty Tuska przeciągają na paździorach, a naród będzie wreszcie miał schludne odzienie, a nie tylko zdrową i pożywną strawę z ziaren oczyszczonych z plewów. Dalej idzie plan jeszcze ambitniejszy, aby nasz noblista pokojowy zaczął sypać. Co nie udało się bezpiece, to uda się prawdziwym Polakom. Prawdziwy Polak potrafi najlepiej, że rozszerzę nieco to klasyczne hasło. A jaka głębia psychologicznej umiejętności za tym stoi. Dawniejszy bohater, który ponoć przestał nim być, albo się go przekona bardziej jeszcze do tego, że nim nie jest, siłą rzeczy pragnie za wszelką cenę wrócić na piedestał. Jedyne co go może uratować od zapomnienia, a nawet hańby, to sypnąć, na tego i owego. Ale bomba! Tylu doznał upokorzeń, tyle poniósł porażek w życiu, zmiękł z wiekiem, jak powszechnie wiadomo wiek też tu odgrywa rolę, więc pewne jest, że pójdzie na lep. Nie pójdzie? Oj pójdzie, najlepszy na to dowód, a w dowodzeniu nasi blogowicze są biegli, że ci co nadal stoją blisko niego i go znają, już się boją. Podpisują najsmutniejszy list w historii wolnej Polski. Mur beton, że się boją. Ciekawie będzie, jak zaczną detonować te bomby. Proponuję ze swej strony tym, co chcą tym wybuchom przyglądać się z bliska, aby nie zapomnieli o maskach na twarz. A jak już jest trzech mędrców, to jeden z nich okazuje się najbystrzejszy. Iskrzy się wtedy od ironii. Cieszy go, na odwyrtkę czyli na niby, że się postacie godzą, że dramat miesza się z komedią, że jak bogowie u nieśmiertelnego Homera, najpierw się kłócą, potem godzą, czyli już sobie wzajemnie nóg nie podają i krytycznych listów otwartych do siebie nie piszą. Nietuzinkowe umysły, jak na razie trzy, i jeden taki blog na świecie.

  68. Pani Stachurska

    Pani zestawienie jest niezwykle interesujące i cenne, odkrywa ono bowiem istotę nowego systemu. Jest bardzo znamiennym, że żaden z płomiennych prawicowców tej platformy nie raczył nawet zauważyć Pani wpisu.
    A wyjątkowo dziwnym jest, że zamorski sztandar liberalizmu nie odważył się spacyfikować Pani zestawienia. Pewnie brak mu nie tylko argumentów wspierających głupotę i niesprawiedliwość ale widać zbrakło mu również kanadyjskiego nabiału.

css.php